http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1744.pdf

Media

Part of Recenzje / LUD 1984 t.68

extracted text
Lud,

t. 68, 1984

IV. RECENZJE

l'cijeko:atutó

bibliografia

a

varosok

neprajz.i-antropolofjiai
kutatasahoz
et1Wgrafi.czno-aniropologiczna

Z. Fejos, P. N iedermUlJ.er), (W siępna bibliografia
dcni nad miastem) BLlJdapeSJt1982, S·S. 128.

(red.
ba-

IV znanej .serii Folklor, Ta~·sa'daj.om MUve.sz,et (Fol'klor, Społecz'eń's:two, Sztuika)
il/ydawa!wj przez In"tytut Ku.l 'ury ,i Oświaty w BUJdalPeslZcie,ukazała się ~1Jiezwykle cenna ws,tc;p:1a bibJog,rioafia etnograficzno-antropologicznych
badań nad miasle:11. Jest to w ,pe'wnym sensie wY'ra'z dających się o:sta'tll1iiozaulważyć 'na IVę.g.rzech
\w mniejszY'l'n s'to,pniu niestety
w Polsce) zainteresowałl
.dziejami 'kultury miejskiej
jej pnemianami
i Ws.pó!cz·esnym 'kształtem. Je.s't to wyjście dal'eko poza ramy ba'Jc.ń s(Jcjo-logii miasta i wla;;ciwym wydaje .się opatrzenie
zainteresowań
tY'ch nowym terminem. Urban. antropolog y bądź Grosstadtvolskunde
to pojęci,a nie mają:e
jeszcze odpowiednika
w języku po,hskiJm, choć badania z zakresu tej problematyki
były \\" Polsce już prowadzone,
o czym między innymi Śiwiadczyć może prezento'vana bibliografia, która je przytacza.
Choć genezy anLropoiogii miasta (czy etnog,rafii mia'sta, jak 'kto woli) możnaby
szukać w literaturze
dziewiętnastowiecznej
(np. znamienne prace Engelsa na temat
'kultury kla'sy ro'bo'[niczej w Anglii), a za jej ojca uznać Maxa Webera, to jej rozwój dał się zauważyć dopiero w drugiej połowie wieku XX. Dopiero wtedy okre~lija 's'iq wyrażni·ej wobec socjol0,giJi miasta, demoogTafii czy h~s'to,r'ii, uja'wniając poje
swoich zainteres'Gwar'1 i metody na tyl,e p'recyzyjne, aby być uznaną za odrę oną
dyscyplinę nauk historyczno-społecznych.
Autorzy wpruwadzającej
bibiiografii
węgierskiej
dali wyraz w niej ,dwom co
najmniej tendencjom.
Po pi'erwszc, jak ,naj słuszniej uznali, ż,e kTZepnąca dyscyplina wydala jU7. wicIe owoców, które należy zebrać i u'porządkować.
Po drugie, widZi\C genetyczny
związek dyscypliny z i,nnymi (zwłaszcza historią, demografią
i socjologią miasta) nie ograniczyli
się do przedstawienia
wyłącznie
prac z zakresu
~Intropologji miasta, lecz ukazali j·e na He boga,tej Iiteratutfy wielO'dys'cyplinarnej.
Stanowisko takie ma jedna:k nie tyJlko dobre strol:1y, ale i złe. Otóż można zadclćsobie
pytanie, ja'kic względy decydowaly
o przedstawieniu
w biłYlio.grafii takich a nie innych pozycji sCJcjo,logicznych czy historycznych.
Wybór jest dość arbitralny, a brak prac wspomnia,nego już Enge~sa, czy Webera, a także Molesa, Zrr'aniecki ego i wielu innych badaczy budzi zastrzeżenia.
Wydaje siG, że autorzy zdecyciowa.jj siG gl6wnie na prezentację
prac najnowszych,
które istotnie występują
"c! bibliografii
w pelnym zestawie.
Dla p~J.Jskjego użytkownika
bibl'iOlgra,fii in'taresujące
jeSJt, że alU'tmzy, wychod~ąc niejako od światowego
dorobku, zwłaszcza amerykalls'kicgo.
staraią s:ę wie1(0: uwagi zwrócić na prace nie tylko węgierskie
(to oczywiste), ale także czeskie,
slowackie, rumuń.ske i radzieckie (te ostatnie w zbyt wąskim, jak sądzę, wyb)rze).
J <.IŻ Z przytoczonego
zestawu prac wynika, że o's'iągnięcia (przynajmniej
i!O'ściowoj badaczy z Europy środkowo-wscho·dniej
nie są bagatelne.
18 Lud.

t. LXVIII

274

Recenzje

Oczywiście - jak to podkreślają
autorzy - ich bibliografia
ma b,l1~d'zo-,I'ótępny chaJl'a'kter. Uzupebni·ona, poprawiona
i aktualizowana
slta-nowić może cenrą pomoc warsztatową
dla badacza, gdyż nie są jej w stanie zastąpić zachodnie bibliograf'ie, które nie uwzględniają,
bądź uwzględniają
w ograniczonym
stopniu, doroł)ek badaczy naszego obszaru.
Omówi€nie biblio·grafii węgi€rskiej
chciałbym
zamknąć sz,erszą refleksją. Wydaje mi się, że na'tul'a1>ną konsekwencją
rozwoju po,l'slkiej etno,gl'afii, konsekwencją
przekształcania
się jej przedmiotu
badail i metod, będzie -- podobnie ja,k ma to
miejsce w wielu innych krajach ,śwaita - więk'sze niż dotychczas zainteresowCJllie
problematyką
miejską. W oparciu o wciąż ,doskonalony
wa·rsztat pracy etnograf
polski jest w s'tanie, a nawet ma obowiqzek, śmiało wejść na ob,szaT wciąż je~,zcze
pomijany. Obszar nie całkiem dziewiczy, znany już nieco z badail innych dyscypI:!1, lecz fas·cynujący
i wiele obiecujący. W podobnych wyprawach
pomocne będą
bibli-o,grafje, a w ich rzędzie ,takźe bibliografia
węgierska.

Bachti-n. Dialog. Język. Literatura,
antolo~ia tek,tów
w i c z a i E. K a.s p e r.s k i e g o, Warszawa 1983, ss. 609,

:pod red. E. C z a p; e

e-

Czyt-eInik w Polsce byłsukce.sywnie
zaznajamiany
z poszcze.gólnymi p;'<icamJ
;liczwykłego badacza, jakim był niewątpliwie
lVI. M. Bacbtin (lB9" - 1975). Przeklady różnych artykułów,
fragmenty
'książek (a z czasem i one same) ukazY'.liać się
poczęly od roku 1966. Dotąd trudno był·o jednak ogarnąć, choćby ~zkicowo. calokształt myśli Bachtinowskiej.
Omawiana
tutaj antol-ogia Jll~1 tt; lukt; wype!n:ć i
ukazać problemy, którymi badacz ten zajmował się w ci'lgu swcgodlu,giego
7.ycia
- - zwykle bowiem o-dból' Bach-tina do·ko1nywany jest od kątem jego idl'i krytycz:.0- i his,(.r)fycznoliterackich
(jego koncepcja polifoniczności
powieści, dialogu, czasoprzestrzeni
itd.). Jest faktem, że literatura
i problemy z "llią związane domiu: ..;ą 1\'
pismach uczonego, ale nig,dy nie stanowiły
teTenu aut.onomicznego,
wpleciol:e sa
w całokształt
wizji kultury, ku której s-kłanial się Bachtin. "Nie należy (... \ wyobrażać so)ie dziedziny kultury jako pewnej całOŚCi przestrzennej,
mającej granice,
ale po'siadającej
także wewnętrzne
terytorium.
Dziedzi,na kulturalna
nic ma wewnętrznego
terytorium:
cała sytuuje się w granicach. (· .. l Jedynie p:'prze7 .. wJo.ią
konkretnąsystemo'Wość,
to jes't bezpośl'ednie
odniesienie
i usy-tuowanie w całości
iu:Jtury, zjawisko ,przestaje być faktem, nabiera ważności, sensu, staje się jakby
pewną mona·dą, -która odbija w sobi'e wszystko,sama
się wc Wszys,tkim odbijają:"·
Powyższy cytat oddaj e chyba dobrze to, o co BacMinowi chodzilo, stąd nazywa
się go badaczem "na granicach" lub "integralnym".
Jest zarówno literaturozn"wcą,
jak estetykiem,
filozofem i językoznawcą,
a-ntropologiem
filozoficznym
i folklorydą, socjologiem i badaczem os'obowO'ści - hi:SJtory'kiem kultury i etnologiem wreszC!C. Dodać
trzeba, źe na każdym z tych pól badawczych
odznacza się orygInalnośc;ą rozwiązail
i niezwykle
wnikliwym
i krytycznym
po·dejściem do zastanych
teorii. Odpowiedź na pytanie o podstawowe
rysy teorii Bachtinowskiej
utrudnia
uodatk-owo fakt, iż część prac u'kazała się pod nazwis,kami dwóch przyjaciół uczo-

Recenzje

275

nego: Wołoszyllowa
Miedwiediewa
nie zo's.1a10 O's'ta'tecznie ,rozstrzygnięte
ja;kim sitopniu są to oryginalne
prace Bachtina, w jakim zaś zakresie jest 0Il1
jc>dynie ich wspólautorem.
Ostatnio
z,daje się dominować
pogląd przypisujący
je
jednak Bachtinowi.
Antologia, która została podzielona
na dziesięć problematyzowanych
rozdziałów, zawiera mniejsze l'ub większe fragmenty
wszys'tkich ,podstawowych
prac twórcy koncepcji dialogu: wydanej pod nazwiskiem
Wołoszynowa
ro,zprawy Freudyzm
o;az (równ.ież pod tym nazwiskiem)
Marksi~m
i filozofia
języka,
dalej bal'dzo
7.nallej książki Twórczość
FranCiszka
Rabelais'go
a ludowa
kult'ura
średniow1Ccza
i renesansu,
Problemy
Literatury
i estetyki,
Problem
tekstu.
Próba analizy
filozoW'

ficznej.

W :niniej.szych rozważaniach
nie można, rzecz: jasna, dokonać przeglądu
i omó'.vienia caloksz:tabtu myśli Bachtina (do tego nie upoważnia
równi,eż znajomość samej antologii); proponuję
zatem skupić się na tych problemach,
'które bliskie są
etnologii, szczególnie
traktowanej
w persrpektywi,e semiotyczno-strukturalnej.
Dotyczy to trzech pierwszy{:h rOndziałów: "Założenia
wyjściowe",
"W kręgu filozofii
języka" oraz "KuHura. karnawał, l-it€óra,tu"a".
Bach-tin traktował
maki jako "osobny świat", który istnieje samoistnie
obok
zjawisk przyrodnIczych,
przedmiotów
techniki i produktów spożycia. Swiat znaków,
świat kultury zatem, utożcamiał
z ko,jei z rodzajami
ideologii (właściwości'l
tego,
co ideologiczne, jest znaczenie znakowe), Pos,tulował ścisły związek między mową
CI ideologą
- związek dwustroli!ny: ideolo-gia nie istnieje poza materiałem
znakuwym i żadell pro-ces mowy nie jest neutra'lny i-deolo'gicznie. Stąd wspólnota językowa je~-t pojęl:iem szerszym o·d pojęcia -kla-sy społecznej - w zna,ku ~low:J.Y'ffi
krzyżują się różne ideologie i to nadaje mu poli'semiczny cha.akie,r
a w ramach
wspólnoty językowej
wytwarzają
się zjawisk dialogowe.
Wszy,-;tkic znaki ideologiczne opa'rte są na słowie, mimo iż kai:da z dziedzin twórczości
ideologicznej
.,kszt<ll"tuje swoje &pecyficzne znaki i syml>o,le, n'ie dające się s-lo'sować \V innych
c1ziedzinach. Znak wytwarza tutaj :swoista fu·akcja ideologiczna, z którą z:na-k wiąże się nil:ro:dącz:lie" . .J-e-dynie wiec słowo .posiada walor .uniwersalny,
towarzyszy
dowolnym
systemom
ideo-lHgicznym \Vszys-Vkie inne systemy
są wobec niego
wtórne.
E,C!;zemplifikacją ogólnych założet'J badawczych
Bachtina
jest pra,ca Twórc~osC
Francis~ka
HabeLais'f/o, której fragmenty
znajdujemy
w antolo'giL Uczony sprzeciwia się tutaj wą,kiej konce.pcji ludowości i foJklo-ru i pro-ponuj'e rozszerzyć ją u
kulturę ludowo-jarmarczną
i ludowy śmiech w całym bogactwie
ich przejawów.
O"\'ą "ludow:) kultu,rę ';miechu" wywo'dzi ze średniowiecza
i renesansu,
kiedy to
kulturze tzw. wyż.'izej "przeciwstawiał
się oto cały niezmierzony
świat form i przejawów śm'echu". Kultura śmiechu przybierała
trojakie formy: (1) obrzc;dowo-widowiskowe (karnawał).
(2) językOWe utwory komiczne (ustne i pisane) i (3) rÓżne
formy i gatunki mowy jarmarczno-familiarnej
(wyzwiska, klątwy). Formy powyższe są ze sobą powiązane i wzajemnie
się krzyżują. Następnie przechodzi Bachtin
do charakterystyki
poszczególnych
form śmiechu. Karnawał
stał w pewnej opozycji do całej oficjalnej, kościelnej i feudalno-paI1.stwowej
wizji świata, co szczegól:-lie widoczne było w średniowieczu,
choć taki dwoisty aspekt doświadczenia
widać już w naj wcześniejszych
stadiach rozwoju ku-\itury. Karnawał
więc "to drugie
życ:e ludu. zorganizowane
w opa'rciu o pierwias!tek śmiechu", Jest to życie św;ąteczne, ale szczególnego rodzaju. W przeciwień.stwie
do święta oficjalnego
karnawał nie miał na celu sankcjonowania
U\s'talonego po'rządku świata, ale odwracał go.

18'

276

Recenzje

W okr'esie 'ka,rnawalowej :kultury śmiechu "rządziła szczególna fo'rma swobodnego,
familia'mego kontaktu między ludźmi, których w zwykłym (. .. ) życiu dzieliły nieprzek-raczaok1e bariery sytuacji s'tano,wej, mają t.k,owej, ro.dzinncj, ba,]"Jery \vieku i
fLln'kcji społecznych".
T,o czas·owe zniesiene hierarchii
spolecznych
pocią.gało za
5c,bą two·rzenie się szczególnego typu więzi,swoistego
języka karnawałowych
fonD
i symboli. Tworzył się właśnie wówczas świat ,,na odwrót".
Bachtin sta'ra s,ię zre'kons'ITuowaĆ ten swoisty system semiotyczny
"znakó\IT
ka,n:awalowych":
zarówno werbalnych, jak i pozawerbalnych.
Uważa, że twórczość
Franciszka
Rabelais'g,o nadaje się najlepiej
do ulkazania zło'żo;ności kal'l1awału i
kultury śmiechu w ogóle. Problemy to do tej pory mało zbadLme, Bachlin pruponuje badać j-e poprzez pryzmat znak.u. Jedna'kżc funkcja semiotyczna danego tekstu
lub zespołu zachowań
s:kła,da się u niego na funkcję
społeczną, g.dyż poprzez
,-kreśłone prakty'ki łub teks'ty (,to drugi'e pojęcie ma sens zbliż'ony do tego, \IT
jełkim używają go wspó1cz'eśnie semio,tycy z Tart'll) zaspo'kaja s'ię w danej kulturze
okreśłone
potrzeby społeczne. I tak n.p. ohrzędowe koronowanie
błazna oznacza
p0 niżanie prestiżu króla, co sltanowil.o jeden z punktów karnawału
i poza funkcją
.semiotyczną pełniło funkcję społeczną
-- wesułego buntu, karnawałuwej
walki
z oficjah;ą ideołogią itp.
Wydaje się, że au-torzy omawianej
tutaj antologii pism Bachtina zby-t skromnie po'traktowali
ten obszar jego zaiLteres·owań, który określić możemy jako teorię
kultury
teksty są zbyt wycinkowe
i mni'ej zoriento'wanemu
czytelnikowi
nie
pczwolą raczej uchwycić nici przewodnich
łączących jego rozważania nadkultUTą
jako taką z analizami
poszczególnych
jej dziedzlll. Uwaga taka nie odnosi się
jpdnak do tych fragmentów,
w któ'rych Bachtin analizuje krytyczmie różne kOllcepcje filozoficzne, estetyczne,
językoznawcze
- tutaj mamy bogaty wybóT wyp':'wiedzi polemicznych
tego badacza; podobnie rzecz ma s'ię w stosunku do rozważaJ1 Bachtina nad marksizmem.
Dobrym dopełnieniem
wybo,ru orygrnalnych
dzieł Bachtina jes;t druga część
antologii, poświęcona rozważaniom
nad jego dorohkiem. Szczególnie w.lróżnia się
artY'kuł W. Iwanowa, który umiejscawia
znaczenie myśli M. Bachtina dla współczesnej semio,tyki o'raz T. Todorova, ustosunkowującegO
siC; z kolei do filozofic;:,nej .stro·ny "bachtinizmu".
Z prac pols·kich auiorów
o Bachtinie wymieniłbym
artykuł
E. K?Jspers:kiego ,Marksizm
kultura
dialog",
który prezentuje
najogólniejsze
s'pojrzenie na konc-epcję hum-anis,tj'lki, jaką można wyczytać z ;pra::
Bachtina, Miedwiediewa
i Wołoszynowa.
Czy zatem antologia spełnia swój cel? Uważam, że istnieje jednak rozziew
między częścią "tekstową"
a "interpretacyjną".
Jeśli w tej drugiej różni badacze
powta'rzają nieu'stannie zdanie o po'trzebie calościoweg,o oglądu dorobku Bachtina,
snują rozważania
o drogach myślowych tego badaCza itd., o tyle dobór tekstów
·oryginalnych pozostawia ,spory niedosyt - nadal istnieje tendencja "p..ltrzcnia" na
Bachtina
jako na literaturoznawcę
stąd og,romna przewa,ga teiulów
z tego
zakresu a zbyt mało materiału
"integral-nego" Bachtina, co byłoby dla teoretyków
kultury
(etnologów, socjologów, ku!turoznc>.wcÓw i filozofów) niezmiernie
cenne.
Pocieszający
Jest jedynie
fakt, że dwaj badacze radzieccy,
S. Bocza·row i W.
Kożynow, dysponują sporym jeszcze zbiorem rękopisów M. Bachtina i, być może,
l czasem uda
się ułożyć spójrą antoJo,ię uwzględniającą
'rZeczywiście w odtpowiedmch proporcjach wszechs,tronność myśli tego uczonego.
1

Wojciech

Burs;:-ta

277

Recenzje

N. A.

Er e ,ga -d z e,

Oezerki

po

agroetnograHi

Gruzji,

Tbilisi

1982.

Problema!tj'lka agrarna
stanowi
integralną
część zainteresowail
badawczych
etnografii,
zwłaszcza
dotyczących
'tra,dycyjnej
kultury
lu·dowej, ~groe'tno'grafia
tra.ktuje ją jednak ze swoistego punktu widzenia, który w pewnej mierze występował u nas w badaniach
K. Moszyń;skioego na,d dawną kulturą
Słowian. Zadalni'l
agroetnografii przedis,tawiają się w ujęciu aUitofiki omawian.ej ksiąŻJki, j~k i innych
eLtlografów g,ruziiJskich, ba'rdzo szeroko. Należy do nich ba,danie umiejętności
i
sposobów goslpo.darowania 'na r'oH w obrębie określonych
zbio,rowO>ści einkznych
lub regionów (obszarów kulturowych),
a więc badanie ludowej wiedzy rolniczej,
ludowej agrobio,logii i agrotec,hniki, narzędzi i sysiemów 1.lipraw, ~posobów pracy,
J. także
wiążących się z gospodarką rolną zWylczajów, wierzeil i obrzędów - przy
uwzględnieniu
wa'runków natural'nych:
g1ebowych, klimatycznych.
IroślLruny'ch i'U!.
\vi'lże się z tym konieczność wykorzys\tywania różnych metod badawczych i ź;ródeł,
korzystania takż·e z pomocy -innych ~lauk, zarówno hurnaniJstycznych jak przyrodniczych, jednym
zdaniem integralneg{)
traktowania
badanej
pr·obIematyki.
Tematem książki Nelli Bregadze są wybrane zagadnienia
z dziejów uprawy
p.szenicy w Gruzj i, 7Jwiąza;nej z tylm wiedzy ludowej ora·z starego kalendarza
agrarnego, obejmującego
też określone zwycza.j'e i -obrzędy. Jes1t to praca w jakiejś
mierze reprezel1tatywnad1a
etnografiJi .gruziń'skied, która chętnie sięg,a w badaniach
nad kul,turą swego narodu także do bardzo odległej przeszłości. Uwy'datniła
to
a..ltol'ka wc wstępie i w dalszych częściach książki, powołując
się na dOl'obek
sędziwego dziś promotora
g'ruzińskiej
'radziec'kiejetnog,rafi'i,
aikademiJka G. S.
Czi1aja oraz j0g0 uczniów i współpracowników,
.do który'ch sama też n,l'leży. Dla
badati swych wykorzYSltała więc źródła -i OIPracowania historyczne. archeologiczno
i lingwistyczne, o'P·r'lcowania i materiały dOItyczące geoekolo.gii i botaniki, a nawet.
cntomO'logii różnych obszarów Gruzji. Stosowała wypracowane już przed kil:kudzioe~jęciu laty przez wybi,tnego hi'Storyka .gruzińskiego 1. A. Dżawachiszwilego
za'sady
badał'l komplckso'wych o'raz metodę kompleks'owo-historycznyoh
.badali. tereulowy'~h
G. S. Czitaji.
Rolnictwo Gruzji ma długą historię. Najstarsze znalezisk,\ śladów pszenicy po(;hodzą z Vl tys-iąclccia p.n.e. i obejmują aż 8 z naj.dawniejszych
jej odmian. co
'ys'kazuje na jeszcze bardziej odle,gle początki jej uprawy. W Gruzji wY'stąpiŁa
,eż najwiGksza ze znanych rozmaitość odmian tego zboża, które o-dograło tak po'.vainą rolG w historii cywilizacji. W toku selekcji dokonywanej
przez tysiące lat
'sytwo:rzono różne, wartościowe odmiany, dostosowane
do naj rozmaitszych wa'runkow naturalnych,
od nizinnych do górskich. Aż 6 z tych odmian ma cha'ra'kter
cndemiczny, wystąpiło tylko w Gruzji (np. Triticum
palaeo-cokhicum).
Nic więc
dzi'Nnego, że ogromlla dawność
iciągło'ść rozwo:jowa gruzińskiego
rolnictwa jest
dla badaczy gruziilskich pOT'Gtnym pOlIem badań, 'S'tanowiącym ważną część badań
nad genezą i rozwojem gruziils'kiej kul,t-ury ludowej i narodowej. Btno,grafia, a w
tym przypadku agroebno.grafia, pragnie przy tym :s.pełniać jakby ro-lę nauki scalającej wyniki badań także innych nauk
Omawiana książka
~tanowi rodzaj podsumowania
wieloletnich
(o'd :1956 do
1981) badail żr6dłozna:wczych
i terenOWYCh autorki,
,pr'owa,dz'onych w różnych
regionach Gruzji, uzupełnioinych także danymi 'Z badań terenowych
innych etnog~"afów. Rozdział 1. zawiera
zwięzłe omówienie
rozmai,tyIC:h u:praw pszenicy
w
Gruzji, wsrkazujc na uwa'runkowani'e tych upraw, spo'sooby wylkorzys.tywania zia,rna
i slomy, na zalety i słabe s'trony ró~nych odmian ,pszenicy, zlllanych pod dzies:iątkami nazw. Przeds-tawia też ogólnie niektóre zabiegialgrotechniczne.
Uwagę zwracfi:

278

Recenzje

wielkiebo.gadwo
IOI'm narzędzi orac:kich w Gr,uzjl, z,wiązanych m,in, z u.prawą
pszenicy, których po<nad 30 zo.stało przedstawionych
w J'ysunku na 2 'tabli:.:ach.
Kolejny, II. 'rozdział został poświęcony .słownictwu związanCil11u z uprawą pszenicy.
Jes't ono w Gruzji wyjątkowo bogaJte, a naj.starsZ€ nazwy pszenicy zostały zanotowane jeszcze 'U schyłku sta·roży'lnośCi (w tłumaczeniu Biblii ·do,konanym w V w.).
Kalendarz ag'rarny oraz związane z nim niektórel.wyczaje
i obrzqdy to temat
dość obszernego, III. rozdziału. Bardzo duż·c zróŻ!nic<Ywaniegeockologiczne
Gruzj;
sprawia, że kalendarz ten wykazuje poważne odchylenia w cZ:lsie i różnice nawet
w ohrębie poszcz'ególnych regionów. Autorka wskazuje na ogólne. wspólne c('{~hy
tego kalendarza,
'który u:ks'ZJtaHował się jesz.:.:zc w odległych czas;lch pogailsk ich.
Wykorzysituje też boga;tą literaburę ,po'równawczą, gruzillską. j'osyjską i wyjątktJ\Vll
inną (francuską
i angiel'Skąl. Przytacza
dzie~iąbki nan •.. róż.nych terminów prac,
sezonów, miesięcy związanych z cyklem ;prac w nllnict wie. Odnotować 'Lu warto
interes'ujący
i dla na's f,lkt, że .gruz iilsk i kalcnda'rz świąt agrarnych
otwierała
kiedyś data 4 grudnia, dzier'l poświecony starogruzióskicj
bogini słor'lca, 'opiekuncl~
ludzi i zwierząt domowych - (Barbar). którą póżniej zastąpiła św. Barbara, pochodząca zresztą z Bli.s·kiego Wschvdu. Podo;.tawowe znaczenie dla kalendarza ;lgrarne.go miały m.in. fazy księżyca, a szereg prac zaczynano z koilcem pierwszej 'kwadry;
w związku z ity;m au'to'rka \.vs·kaz·uje na możliwości ·racjonalnego ·t!umaczenia niektórych pozornie przesądnych
zwycz,~jów rQlniczych. Obszernie omawia Z'\vią7.ki
między agrarnym
a staro-g'ruzińskim, ,po'gairs'!<imkalendarzem,
wykorzystując
te:i
bogatą literaturq porównawczą.
KaJendm'z starogruziils'ki przetrwał aż do ś'redniowiecza i zasl'łpiony został ostatecznie przez .kalendarz juliailski dopiero w XIV \v.
Foczątek dawnego ,kalendu'TZaprzYJpadał
na dziell 23 sica-pnia (według obecnego
kalendarza) j określał początek prac przy przygotowywaniu
pola po-d siew ozimej
pszenicy. Warto zauważyć, że da:ta ta \ovykazujc za6'tanawiającą zbieżność ze znaną
w naszym kal-endarzu rolniczym podoob'ną -datą przypadającą
na dzidl św. Barilon'lieja, 24 sierpnia. Istnieje jednak hi,potcza, że ka!end;u:z s'tarogruzills.ki rtJZpoczynal si~ niegdyś, u swych początków, od innej daty, o,d Ic'tnicgQ przesilenia s!oneC7.nego, a uległ przesuniqciu na skutek swej niedokładno:;ci. Ob:iLel'llie i również na
tle porównawczym
omav,;ia auto·rka przypadający
,na początek roku ubrzęd Buika(lba,

·po.~·",vięcony u:mierającelnu

i Znli..Lct\vychstaj~ccn:u

bÓstv..,'u

\·ve·gct~łcyjJ1ClnU, \V

:"Lórym ważną ro·h: odgrywają
przebierailcy
(beT!':.,). podobni
do ,;Jo\\'inl'lskic!l
rodLlżników,
Calość kOllCZY krótki
IV. !'OLdL:al () gcc.gl'alicznej
juk,111L<lcj: pi{'c'wotnych
tlgnjsk rolniet.\va w Gruzji i genezie njc:r:~ór.Y<:h Odn1i:ln p . .;zełl~cy oraz z\vi~zie zakończenie. Istotne wydaje się podkrełlenie
tu przez autor'kq wagi ;ćródd idoclekal\
t'tDograficznych
dla wyjaśnienia
genezydawl;ycho-dmian
p.,ze:licy oraz ognis),
iclI PO):I."':ienia się i uprawy. Z analizy kalendarza agrarnego i związanych z -nimI
,;;b;:Zl;dów wyprowa·dza dowody w.'ikazuj'łce na pierwotność odmian oL;:nycit.
::-.Ja oso!:ną uwagI; zasługuje metodol'ogiclllCl strona tej ciekawej ksiąLki. na'i.;wająca pewne refleksje
i pytania
wiąż,)cc ;;ię ze s'pecyficznym
traktowa:1icTll
etnografii,
przypominają~ym
ujęcia ewO'lu('jonis'i:yczne. E"nografia
występuje
tu
IV ści,slej ~ymbiozjc
L archeOlogią
i hi:s'torią kultury. W książce nie starczyło niesLety miejsca na osobne zestawienie lite1'atury, w indei,sic za.;, ja'k i \v tekście,
brak orygi;na!nego wpisu licll1ycn słów gruzilłskich, po'danych tylko w transkrypcji
mIędzynarodowej
i w alfabecie
rosyjskim,
choć .dołączono objaśnienie
calego
gruz.iils'kie-go alfabetu.
Książki po'świt;cone etnografii Gruzji rzadko {jo nas docierają i TZad:ko są czytane (wyjąwszy jedynego jej znawcę 'U nas, dr A. Wożniaka z IHKM PAN, który

279

Recenzje

przygo,towuje
rozprawę
o kultU'rze 1Juddowej Gruzji
w XIX w.). Wal't<l więc
pomy~leć <l wy,daniu po poisIku ,przynaJmnIeJ
.tomu studiów
z etnog.rafii
tego
kraju. kt61'y sItanowi! tak ważne ogni~ko ku~tury 'na pogran:i.czu Azji i Eu,~opy.
Edward

hYCI(

G. 1'. S 11 e s a r i e v, Chorezmskije
legendy
kak
istocznik
~:ll.ltOW
Srednej Azii, Moskwa
1983, wyd. "Nauka",
ss. 216.

Piet raszek

po isiorH religio=:-

G1E'D Pawlowicz
Snesariew,
jak zapowiada
tytuł, podejmuje
temat legend o
~wjt;tych islamu w Chorez.mie, jako źródle poZll1ania kultu muzułmańskich
świętych,
.iego miejsc, 'związanych
z nimi rY'~ualów Ooraz ich :s~ołeczneg<l znaczenia. Uwaga
autora koncentruje
się wokół historycznych
prawidłowości
formowania
s'ię kultu
"ci :1l0mcntu "kanonizacji"
picrws·zych świętych środkowoazjatyckie.go
muzulmall<kiego panteonu, po czasy n.iemal wspÓłcze<;ne.
Caly folklorystyczny
materiał
mówiący
o najbaTdziej
charakterys:tycznych
rrzedAawicielach
tej grulpy świętych
auto,!, zg'roma.dzil w latach
1950 - 1960 w
Ob\\'odzie Chorezmskim
Re!pubJi.ki Uzbeckiej oraz wśród ludności uzbeckiej sąs'ied!l'cj TurKmenii. Wyko-rzys'tal także bogaty materiał lliteracki.
\\: trakcie 'prac terenowych
autor opi.sał 135 miejs'c kultu, tzw. "mazarów",
]~otuj<F: przy 'tym związane z nimi przekazy lokalnej tra'dycji. Terminem
"mazar"
chorezmska
s:polecz'ność ok,reśla pomnik-grobowiec,
który zwykle posiadał charak:cryst~·C?I:ą formę kopca-mauzoleum.
Mogła (o być skr·omna budowla
z u·bitej
glIny lub drewna. przypominająca
dom mieszlkalny. Jednakże
najba·rdziej
rozprze~trz(',::onYll1 typem .,mazuru"
w Cho·rezmie byłaczworkątna
lub kolista je'dnoicbO',\-~1budowla
jXlkryta ,kopułą, posia.dająca
mniej lub ba'l'dziej udekoro·",'any
portaL Randze o p;Jpu!arności
świętego odpowiadała
wielkość
"mazuru"
i jego
bc.gacL\·o. Toteż zdarzało
siG, że niejednokrotnie
"mazar"
przybiera l rozmiary
"grl.·:n~lC-.i,!dadającej
s'iq z l,icznych pomieszczeó <różnorakiego przeznaczenia.
,\ul<)" podkre;;la, iż szczególnie trudno bylo mu wyluskać
spośród zebranego
mat«~łu
fakty hi~"toryczne, o wiele trudniej
niż 'Z takich gatwnków literatury
idei"'::": .. b~ pod:1l1ie historyczne
czy byUna. Trudność tę, zdaniem G. P. SnesarieWGL
>.c':<lj)iiku,je fakt pOWiąw'llia le,gend, na bazie których pracowal, z tak irracjonalny:,) ob.;zarem świadomości
ludzkiej jak przesiąknięty
mistyką
i L:lJltazją kuE
ŚWlq~.''C::.Zwraca jednak uwagG, że pod mistyczną skorupą ukryte są realia historycz:,('. pozwalające
sąd7.ić o przyczynach
'i punktach
wyjściowych
po,szczególnych
post,,,:: ''Jkalncj
tradycji.
a przy wątpliwej
moż1'lwośCi schronologizowalllia
tych
zjaw~;ii:, prześledzić
ich kolejne losy. Zadanie to, według G. P. Snesariewa,
jes'~
c"udnić.
ale realne .. JednakŻe uda je się z'realizo'Wać do'piero wówczas, gdy prze;;rr)''.\,(1(.iz:się szczcgólowe porównani'e
treści legend, a przy tym 'Zesitawi 'się dane
folklu:'ystyczne
z faktami
historycznymi,
o ile takie w ogóle znaleźć można w
Lle:·a~lI:·!.(' przedmiotu.
,JednakŻJe takie porównanie
i zestawienie
legend u,trudnia
,'ealizacjt;
z~tloż(}nego celu. Legendy
bowiem, jako
źródło
wiedzy o świętych
Chorezmu, bardzo częs·(o ,powtarzają
trzeciorzędne
wątki, nigdy zaś nie podają
zasadniczych tematów \v cal,ości. Takie to ,porównania, zdani.em Snesariewa,
"naruszają logik~ budowy każ'dego obr.azu, wielo:kr'otnie pozbawiają
-go indywi.dualnych

280

Recenzje

znacznie niwelują
zestaw ha,giologii. Cały skład motywów
i temalów
można uznać za »'koczujący« z jednej legendy do dxugiej" (s. 47).
Bardzo często w legendach o świętych Chorezmu powtarzają
się opowiadania,
które wyjaśniają
oko!icz;ności śmierci i opisują pogrzeb togo I'ub innego sufijskiego
szejka. Mówi się w nich, że ciało zmarłe,go; po uprzednim
przekazaniu
uczniom
lub krewnym,
ukła,dane
jes1t na specjalnym
wozie, ,tzw. "arbu", zaprzężonym
w byka a,lbo na grzbiecie wielbłąda, po czym pogrzebową prcJcesję kieruje się w
dowolną stronę. Tam, gdzie zatrzymają
się zwierzęta, g,rzebie się zwłoki i wznosI
6lE~ "mazar".
W grUlpie legend
taikich świętych chorezmskiego
panteonu
jak Ali, Kłycz,
Burhaczeddii,
których pro'totypami
są poslta'Cie z OpOISUheroicznego, !popularne są
Gpowiadania a lch bohaterskich
czynach ('np. walka Z'(~ smokiem). Wówczas, gdy
jedna legenda opowiada
dwóch lub trzech świętych-cudoltwórcach,
bardzo często
pojawia się motyw ,swego rodzaju współzawodnictwa
w dzieje tworzenia cudów.
Kiedy indziej powstaje między nimi ostry konflikt, jak np. w legendzie o sulejma!t1ie Bakirgani
i jego synu Hubbi, który mus'i uciekać z ,rodzinnego domu, Temat
ten podejmuje cały szereg legend w różnych waTiantach.
Ulubi>onym i często powta-rzającYm
się m01tywem są opowiadania
cudownych sennych widzeniach.
\Vielu J;uctziom, najczęściej
zamożmym, ukazują się Vie
śnie zmaTli święci, informują
i'cho miejscu swojego spoczynku (CZę1S1to
za:pomniar:ym) i nakazują
im w tymże miejscu wznieść kopiec, by ludzie zjawili ,się przy
nim ze s'woimi biedami i prośbami.
W legendach
święci Chorezmu
bardzo czę'5to wiązani
S'l z lokalną
.sieci'l
'kanałów irygacyjnych,
które w cudowny spO;sób z'ostały zbudowane przy pumoLy
świętej laski "pO'sochu-aso".
O.sobna grupa legend wyodrębniona
przez G. P. Snesal'iewa opowiada
,,"wit;tych z dynastii ir;zańsikiej, k,tórych działalność przy:pa,dła na Oikres od początku do
poł'owy naszego tysiąclecia. Jednakże
ich cudotwórcze
do,konania. zdaniem autora.
~a nieznaczne, niezbyt orginalne, ograniczają
się przede wszy:i'tkim do "sLatania
różnych niemocy, a ich cele osobiste górują nad społecznymi.
Legendy chorezmskie dają możHwOiśĆ, jak tWIerdzi G. P. Snesarie\\/,,;porzącjLe~
nia pełnej charakterystyki
świętych, jakich dotyczą, a których trudno z uwagi na
indywidualne
rysy pomylić z innymi. Na przykład Jusuf Ham~ldeni wczasil'
llOLnego święta "sajlja", podczas gdy w pobliżu jeg'o kopca ludzie śpiewają i we,elą
s'ę, wychodzi niepostrzeżenie
z mogiły i z uśmiechem
obserwuje
radujących
,;ię·
Zaś Keczirmas-bobo
tzn. "nie'Poże~nany", jest balrdzo surowy i okrutnie rozprawia
s;ę z młodymi
dżygitami,
jeśli ośmielają
się jechać na "arbu" w pobli?iu jeg')
kopca. P'odobnych przykładów
w pracy
G. P, Snesariewa
znaj dujemy bardm
iużo.
Zasadniczy trzon omawianej
'pracy s,tanowi dziesi<;ć analiz wątków Jegenda'rnych 'Związanych 'Ze świętymi
Cho-rezmu. Należy przy tym zwrócić uwagę, że
autor nie przyitacza tu całych zapisanych
przez siebie teksItów, a jedynie ich
f~'algmenty, co niewątpliwi'e
zubaża pracę, a czytelnika
'zmusza do przyjęciarozstrzygnięć G. P. Snesariewa za obowiązujące.
Praca G. P. Snesariewa
jest jednak
cie'kawa, a to ze względu na metodę
\vidz,enia literatury
ludowej przez pryzmat
warsztatu
historyka
i religioznawcy,
mimo że, jak z zaskakującą
dumą podkreśla
autor: ",zapisane (... ) relikty [,,:uHu
mazarów świadczą o praktycznym
znaczeniu badania tego problemu dla szybszego
zwalczania (sic!) 'tego archaicznego zjawiska" (s. 4).
l:ySÓW

°

°

°

Wojciech

Łysiak

281

Recenzje

N. A. L a won
lia", ss. 144.

e n,

Kare1skie

narodnyje

.zagadki,

P:etrozawo,dsk

1982, wyd.

,.Kare-

powyżslza praca Niny Aleksandrownej
Lawo'nen uka'zała się w cy1klu opracowail folklorys1lycznych
pt. "Pomniki
f'Olkloru KareIii".
Omawiana
książJka jesrt
c!o,skonałymdorkume'lltem
zagadki ludowej, kltórą częS'to:kroć można spotkać zarówno w północnej, jaki
południowej
części KarEJI:ii jeszcze do dnia dzisiej szclgo.
Opapta jes't o olbrzymi materiał archiwaJny, :tj. ręk'Olpiśmicnnyzbió'r
przechowywany w Karelskiej FLlii A. N. ZSRR, maJteriały A,rchriwum Fińskiej Litemturyoraz
źródła publikowane
ta,I,;je jak, między
innymi,
"Słownik
języka
kare:lskiego"
("Karja,lan kielen sanakrija").
Materiał został wzbo:ga'cony o wyni:ki prac fO'lklorystycz1nych, prowadzonych
w la'tach 1936 - 1940 {yraz w latach 'siedemdzies:iątych.
Jak informuje
aUltorka zbioru, ,głębakie zmiany, zachodzące we wSlPółczesnej
wsi ka1relskiej, WpłYllqły, między innymi, na malejącą ·obecność zagadek w pe:pertu arze współczesnej IHeraolury ludowej. P.odczas gdy jeszclze w pierwszych dziesięcioleciach naszego wieku były one bardzo popularne, to dzisiaj już tylko nieiktó're
spośród sitarszych ,kobiet pamiętają
ich zmacz:ne ilości, chociaż o-becni'e ich s;ię
!lie zadaje. Wiele zresztą follklorys'tycznych gatunków przetrwało na wsi ka'relsikiej
do naszych dni. Oprócz zagadek w 'tradycji 'Us'tnej zachowały ,s:ię ba,jki, przysłowia,
piosenki dziecięce itp.
AutOTka zwraca uwagę, że dawny tra,dyCYljlly sposób przekazu zaga:dek ustną
drogą odchodzi w przeszłość i nawet w północnej części Karelii, gdz.ie wśród starSL.ego pokolenia tradycja wciąż je-slt bardzo żywa, dzieci nie znają już za;ga'dek.
W rezultacie
terenowych
ekspedYcJi udało się uS'talić ni·e tylko współczesny
stanrep2,rtu,lrowy
literatury
lu.dowej, ale i ujawnić
interesujące
deta'Ie, ważne
momenty,
które towarzyszyły
procesowi
rozwiązywania
zagadek
w p,·ze.szloścL
Zadawanie i odgadywanie
zgadek bylo, z,daniem N. A. Lawonen, ogTa'l1iczone w
czasie i odbywało siG, wręcz jako prawidłowość,
zimą - przede \"rozyS't'kim W
czasie świąt.
Swiat zagadak jest swoisty i za'dziwiający, wiele w nim niespodzianek
i paradoksów, Tylko w zagadkach
spotkać można zjawiska
i sformułowania,
jak np.
"morze w izbic", "oko byka na ścianie", "niedźwiedzia
łapa w piwnicy" itp.
Ponieważ,
jak twierdzi
autorka
opracowania,
nie ,i9tnieją ogóllne naukowe
krY'teria klaoyfikacji zagadek, materiał usytuowany
został według regionów, z,godn;e z tematyką
ich odpowiedzi. Łącznie pracaOlbejmuj.e
1601 'tekstów
zalgadeK.
Wszystkie zositaly pO'dane w formie uproszcz:cmej transkrypcji
ugro-fiils1kiej, obok
=.aś przedstawia siG ich rosyjski.e tłumaczenia. Praca zawiera obszerne k()lmenta.rze,
a ponadto każdy tek-st opatrzony jest szczegółową informacją źródłową.
Ksi'lżka N. A. Lawonen, która jest pierwszym naukowym zbiorem północno- i
połu:dni·o'Wo-karelskich zagadek ludowych, z pewnością
zasługuje na uwagę, już
choćby tylko ze wzglGdu na swój dokumentacyjny
charakter,
a też jako wzór do
]laśladowania.
Wojciech

Łysiak

282

Recenzje

I<usskije epic::eskije piesni Karelii. hdanije
Pietrozawodsk,
"Ka,rel'ia", 1981, ss. 310.

podgo'towiła

N. G.

C z er n i a j e w a,

Zbi6'r N. G. Czernia.jewej
stanowi
bogaty zeslaw ro'syjsikiej epiki ~udowej:
bylin, ballad J wierszy
religijnych,
z bardzo obs.zernego
teryto-rium
północnego
ZSRR - Kare.hi z podziałem na jej historyczne
regiony: Zaoneżje, Pudoż i Karol,,;koje Pomorje.
O bu'dowie zbiJOrku, chara'kte:rze
i ·kla·syiikacji _publikmvanych
w nim materiałów, ilnformuje !krótka notka wstępna i obszerniejszy
wstępny a[1lykuł Obylinnych
~kazitieliach
KareW. "Rosyjska S'vkoła" f·ol.klo-rystyki wypracowała
klasyczną formę
wydal'! antolog.ii bylin według ,piewców lu,dowych ze słowem wpro'wadzającym
o
nich i z charakterystyką
nie tylko wątków, ale i różnych wariantów.
Typ takiego
wydania
został przyjęty
jako WZlXI:COWy.Było to spowodowane
tym, iż twórczość
piewców lucto'wych 'Sitala się tra'dycją u·o.syjs.kich badań byli'l1nych.
W artykule
ws-tępnym N. G. Czerniajewa,
chcąc dokonać prawidłowej
,systematyki prezCiIllowanych
utworów
foLklo-rystycznych, powołuje siG na róź.nych zbieraczy: XIX wieku, poczynając
od P. N. Rybi;kowa .i A. F. Hilferdinga
ooraz radZleckich folklQrystów
- B. Tv!. i Ju. M. Sokołowyeh,
A. M. Astachową,
W. !. Cziczcrowa
i illny';::-h. P,rzy rzym dla pa1,;r.zebs'woje:go
:z.bio'rku a:u-tu.rka wyikorzystala
najbardziej
proste i produktywne
wersje analizy wariantów,
które zaproponowała
.\. M. A-stacho'Wa w swoim wstępie do I tomu Bylin Siewiera, gdzie konfrontacja
tekS't6w była przeprowadz.o:na
wedłu,g wąUk6w kompozycyjnych
i w aspekcie funkcjonowania
-różmych styłów.
A. M. Astach-owa
dok-onała klasyfikacji
1u,dowych
pIeWCÓW
,bylinnych według tego, jak oni przyjmują
byliny i przekazują
je, co w
konsekwencji
spowo·dowało .podział na trzy ·gru'py piewców: 1) piewcy - odtwórcy,
którzy przejęli teks1y całkiem lub prawie dosłownie w ta'kiej wersji je odr\.waifZają;
2) piewcy, którzy opanowali
og6lny schemat i w procesie wykonywalJia
wypracowali swój lekst; 3) piewcy - .improwizato·rzy.
Po'wyź.szy "po'sób dzielenia
byVinnych wykoll<J;\vCÓW znalazł oW wiG'ks:wści .zastosowanie
w badaniach
nad bylinnym
materiałem
Zao'llcżja. Pudoża, Pieczary i
Zimnego Bieriega. Wykorzystując
to wszystko, N. G. Czerniajcwa
pos·ta-nowiła rozpracować
mechanizm
przekazu ,i bytQwania teks'lów epicki,ch ja'ko tekstów folklo,..y~tyczllych, rÓżniących siQ s:t!'u k,tu1'alnie: i spos'obem fUll'kcjQnowania od z.llilnych
nam zwykłych tekstów literackich
i autors'kich.
\VYCZLlW:ljąC w po'glądach
A. M. Astachowej
inercję literackiego
poclcjscia do
ioJo:d,-,:'u, ,\;. G. CzerHiaje\\'a "zuka w:;opa.roia u amelykal'ls-kieoh badaczy M. Pic:"riego
oj A. B. Lo,da,
którzy pos,ługują s'iG 'b;\'l·.d~iej v,;yraźllymi meoloda·tni lillgwi"tycznym"
przy analizie 'lck<tów c,pici<.ich, łącząc je jed'r~oczcStlie z 'ril'zv,";ąz<wiami tradycyjny,mi. B.iorąc 'po'd U".va~ę ogólne poło,żenie s'truktu,ra!'nej _leorili tekstu, :'oJ. G. Czerniujewa
p;'zopro'\\,<1oc!';ć:1a!,o-rcktq me,lo'dyk'i A. M. Astacho'w('j
i M. Perrif'go
A. B. Lorda ,i w ce1u "'KonfrO'rl'towunia róż!lY'ch bylinnych
war'iantów
zaproponowała ~woją wła.sną lypologię,
roz.szerzając
tym samym 'kqg
chLlr;lkterystycznych cech, według ,których -różnicują się 'vc<ks,ty.Wykazała ona, że aby o'kreślić typ
wY'kollawcy, należy przyjąć za pUlnkt wy,jścia nie 'tylko rozpięlośći
różnorodność
form zmienności 'ickslu,ale
także 'materiał 'Po,dlegający afi,rmacji.
,Zbiorek
zawiern
5-1 ,teksty;
36 bylin, 18 ballad
-i 10 wierszy
rełigijnyc-h.
\Vszys'Vkie ,t.eks,ty z'os.tały o'puhlikowane
po raz pierwszy,
7. celem
przod!>tawienia
r:1aksymallnej lkzby wątków
wy$tępujących
w Karelii, bio'rąc pod UWagq jakość
pos'Zczegó;lnych wariantów.
Przy wyhoorze 1,e'k'stów ,kierQwano
siG także
chęcią
1

283

Recenzje

wprowadzeni:< do :l<luki nazwisk nowych piewców ludowych. kt6rzy zasługują 11<1
UW,lgę dzięki swemu repertuarowi
i swoiLS,tej interpreta'cji,
Chodzi ,tu zwłaszcza o
1. A. Stiopanową, A. A. Po'rtnia,gina, K. Je. Remizową .i A. S. Ła,ginowa. Nowym
wykona ',"com poświęcono wiele uwagi, dokonując analizy typolo,giclnej
niektólfych
tekstów epickich przez nich odtwarz2J!1ych, przy czym teks,ty dobrano talk, aby
obrazowały
różne kategor'e,
wyszczególniDne
na skaH :typa·logicznej przez N. G.
CZl'!·.nia-jl'wą Prczento'wa'ne utwnry wYlPosażono w 11'iezbędne i.nfo~·macje, (,rkic ja·le
'nazwisko zbieraczu. przybliżony
okres, w którym teks,t zapisano, nazwisko i imię
prewcy iudowego, jego wiek, okoliczności
w ja'kich ,p!l'z,ekazano u:twór, miejsce
zapisu: :·egion. a ta,kże miej.<;ce stałego zamiesz.kania,
Cały material rozbdo na trzy rozdziały, grupując
teksty epickie wolkół 'reg;ionow hi<orycznych
Kareli'i: Zaoneżja, Pudoża i Karelskogo
Pomo-rja, a na!>tępnie
przypiwjąc
je poszczególnym
wykonaw·com. Wszystkie prezentowalIle teksty opatl'lane są indywidualnymi
przy'pisami,
przed,<;t<iwiającymi krótki opis wą,tku, dotychczasowy stan badań nad nim oraz wykaz o,publi'kowanych wariantów.
Cennym
je.,t fak!, iż. przy 'każdym utwO'l'Ze za.chowaino nazwę dal'ą mu prze,z 'de;go piewcę.
Jeżeli jednak nazwy nie spos6b było się doszu1kać, 'lub z jej treści nie można było
wskazać co to za bylina, to \'1 nawia'sach po,dajes.ię
jej !nazwę us'ta'loną prZJez
nauk!;. Ci :akże uwypukla
~.it; elementy
kontaminacji,
jeżeli jest ollla niewielka.
:-iowo~cją jest wprowadzenie
literki "F", kt6,rą owaCZOil1a jest fonoiteka Instytutu
Języka Literatury
i Histo'rii Filii K,m~ls'bej
A T ZSRR, co odgrywa
dużą .rolę
przy (1;,;.,zy;:h badaniach
nad tymi utworami.
Oprócz tego znajdujemy
w 'zbioTku
\·.'y,k"c .:,kró~ów, indeks piewców ludowych, wyszczególnienie
ws'Zyst.kich wykorzyscanych tC'K,tów epickich oraz słowniczek wys'tępujących
w tekstach dialektów,
co
pmw:,1:l :'<Jzpatl'ywać omawianą
publikację
jako kwalifikowane
wydawnichvo
p;~uko·\vt.',

Wybór

t ck s.(ów epickich do publikacji
w zasadzie nie wywołuje wątpliwO'ści,
i tchnie dużą znajomością
materiału.
Niekiedy jednak 'poWSltaje
t:-a()v(':"::2 py:anie, CiY jest to czysto orginalny .przekaz ludowego tekstu epiC'kie[O': \\'
p;·zedrewolucy.i!lych
dokumentach
spo'tyka .się niezbyt ·dokładną f'iksację
lit',WitÓW ludo\,,'yc:h, dlatego często publikuje
się teksty fo·rmall/1ie opracowane
i
l1ZUpc);::O:1c. N()woprZC'kazanc zapisy tekstów
należałoby
'traktować
z ni,ewiclką
dozą :::'ytyki. Kiedy dzisiaj zbieracz zac'Zyna rozpa,trywaĆ o byliiny, ballady iub
':meg.:. . .,i2aju twórczość folklo·rystyczną.
informato'rzy
próbują
opowiadać przec~yta::y :ek<.l i d'o·p<:'lniaj<jgo zaslyszanymi
wiadomościami,
uzupełniają
go. I tak
na przykiatl Ksenia Jcgorowna RemizfJwa, wdowa po znanym piewcy N. :\. RemiZOW".',
'i:" Z!::!jąca ::lfab(':u, opowiadając lub ~piewając, stale pDwoł)"\vala się na
mc;ż3.:;::O
ela p:erw<;zc źródło. Ten z kolei znał wiele 'róLnych historii, z ,których
,""Fll ::~hdał byliny. \Nide też p!'Zejął od ,Jegora Siemina, którego Ksenia .Jegorow··
'18 :-:' ~dy n;e słyszała.
Agrypina Fiod:)rOWlla Tr:.Jchawaja, znan:, ze zbioru A. M. Astachowcj
Rytmu
SiC'lclO'ru,
~Ó\\"l;CŻ nic zllaj'lca a1fa!;ctu, 'llauczyła się śpiewać od wuja Jelizarkowa
;\1L';';'cic',<,
LlkowIcwicza,
który będąc piśmiennym,
C'Zytał byliny
z książek.
Ta
c,oo:1<. :',icścisło.;ć w żadnym
sto.pniu -nie pomni.ejsza
wiel1ki€lgo znaczenia
dla
)'uu;;;: recenzowancj
publikacji.
Przeciwnie, ksiązka otwiera no'wy etap w zbierach-je rosyjskich
pieśni epickich i należałoby
tylko .sobie życzyć, aby i w innych
reg>':;ac:n były publikowane
podobne wydawni.ctwa, ;które staną się przyczynkiem
Ula (,gó;':·.I1'osyjs'kiego zbioru pieśni epicki'ch.

;to< p~Len:ysiany

Zbigniew

Kubiak

284

Recenzje

S.

N

A 'Z be l e w,

Istorizm

byt,in

i specifika

folkloru,

Leningrad

198~, ss.

328.
Praca Siergieja
Nikołajewicza
Azbełewa stawia .sobie za cel własne :.lkazanie
problemu
hiJS'torycz'!1>ościro'syjskiego epos'u ludowego, tzw. bylin. Autor, w przeciw~eństwie do swych pOiprz.edników (.dys,k'usja na te'malt byl·in w rosyjskiej i ,ra·dzicckiej folklorys'tyoe trwa z górą sto lat), st-osuje w swojej pracy metodę histo·ryczną·
Zdecydowanie
odrzuca tezy zwolenników
kierunku
przeciwneg{) (np. Rybakowa),
tj. tyc.h badaczy, !których za'sadniczym
celem jest z'głębi,mie myśh ,przew(,dnie],
zawartej w ,eposach. W rozumi'enilu howietrn tych naUlko'Wców byliny odzwierciedlają nie jednostkowe
wydarzenia
h ist,oQ"ii, lecz odwieczne
ideały narodu. Azbelew
natomiast
uważa, że znakomita
większość
średniowiecznego
eposu pozo,;taje \v
ścisłym związku z realiami histO'fyelmymi; dlatego też pracę z jednej strony opiera
l~a bogatym
material'e
histo'rycz'!1ytrn, z drugiej
zaś fo1'klorystycznym,
odw"lIując
się czę.sto celem porównania
do południowosłowiańskich
pieśni
historycznych.
Zarówno fakty historyczne,
jak też fakty folklorystyczne
w pracy Azbelcwa nil'
podlegają
jednostkowej
ocenie. Au10r zestawia j'e grupowo, uwzględniając
s\\'oi,;tą
zmienność historycznych
wyda'rzeó w transmisji
ustnej oraz ich transformacji
w
bylinach. Zdaniem Azbelewa, ludowa patrnięć hislto'ryczna funkcjonowała
',\' c,stnym
eposi'e nie według prawa "e,pickiej świadomości",
a ogólnejd'la
fo·j'kloru '''pC'cyfiki
twórcz.ego procesu. Prawie każda byhna skupiała
Ipoprz·ez wieki jedynie ludowe
ruzumienie
wydarz'eń histoTycznych. Dlatego nie w.,;zys-tkic wydarzenia
I'Zl'czywl',tc
znalazły odbicie w byhnach,
a tyl·ko te, IktóTych wyjątkow(}~ć Ultwierdziła sj~ \\'
świadomości
współczesnych,
pow,stawiając
w ,ten spo'sób ślad w zbioTowej !p~\mięci
l~du.. "Byliinny epo's" jest zatem - uważa Azhel€w - efektem upamiętnienia
\\'la~me i ty1'ko ta'kkh wyda,rzeń. Ludową świadomością
i ludową ideą his·torii o·kreslor:y jes't wybór faktów odzwierciedlonych
w "bylinnym
eposie". W większej czy
mni.ejsz'ej częś.ci przechował
on hi.sto'ryczne i geograficzne
realia w pL'wllym s\\'oi5ty;m zniekształceniu,
wynikającym
z ust:nej transmisji,
t,O'1.e~zwykle Jego te~,1
"mieni się od stopu poetyzowanych
oddźwięków realnych wyd<trzell i l,radycyjl~}TI1
poetyckich motywów" - jak pisze autor.
Azhelew przypomina,
że niejedllCJikrolni·e w ~amej ,dziejowej
l'Zcczyxi,tuSCl
bywały fakty !"'ozdzielonechronologiczniei
.geograficznie,
zbieżne jedn<t" ',,' ';\"')~ej ilSŁode na tyle, że - ,uogólniając - te.go lub innego motywu !lic 1l10ż;;a .•d'!lOsić Ik,u jednemu
konkret.ll1cmu wydarzeniu.
To wlaśni,e pozwalało
ludowym ~)i("A'C'Dm wykonystać
epickie dziedzictwo
w nowej his1toryczllej rzcczywistosc:,
cI ponad1to stosować znane już byliny przy budQwie osnowy 'nowo.powstających
eposów.
Ten wła~nie mechanizm
sprawił, .że wiele "bylinnych"
tematów może mheĆl'i)Zmaitedatowamia
(czasem killka) 'Zależnie od liczby podobnych ,przeróbek.
Ba,dając tematy bylin (53 tematy 'o ogórr'nej ;l:iczbic ponad trzech l.ysi<;cy \,'::\1'iantó\v) Azbelew dochodzi do wniosku, że fakty z historili nie od razu 'Zo,ta!y odzwierciedlone
w byli:nach. P'rzeszło~ć ,początkowo naj pełniej wyrażona
była ",\' rclacja<:h naocznych
świadków
wyda·rz,eń w formie liryc'Zno-epicokich pie~ni 'j opowiadall oraz hi~toTycznych podań i pic9n'i. Część tClgO, :u~runtowującego
,;i~ tradycją materiału
przenikania
do nowotwo'rzoll1ego byJoinnego eposu. nierzadko
za
opośTedl1'ic,twem :koIlltaminacji ,pOlprzedll1i'Clistniejących
motywów
i temató·,',. Pozostała zaś część .stużyla 'tyTko ,stymUilacji O'biek!tywizacj i i przeróbek
wcześ-nicj po\"'stałych bylin.
Azhelew stwierdza,
że bylina wyikorzyJStywała motywy ,,'Posiro,nnych" fa;;:tow.
Nie!ko'l1ie c'znie :musi.ala za·ś wiązać s'ię ściśl'e z wyjściowym
dla ,tema,tu -..vydarze1

285

Recenzje

niem. Tym to wyjaśnia aut{}r 'Częstą współzależno,ść m,iędzy jednym tematem 'byliny a niezliczonymi
wydarzeniami
,dziejowymi, potraktowalnymi
marginalnie.
Azbelew próbu}e także znależć przyczynę częs'tych przeróbek
"bylinnych"
tematów. Jogo zdaniem to z oddziaływania
nowych wydarzeń
historycz:nych t'resci
stale aktualne. Takie wła,ściowości bylin, tj. zmiany funkcji w zależności od pot:-zeb audytorium,
uzyskiwane
przez akcentowanie
'czy to myśli przewod:niej, czy
h rozmaitych
dygrosji, cą skutkiem powszechni'e spoty:kanych i uznawanychosob!iwości procesu twórczego. To te wła,śnie zabiegi pozwalały przez wieki odtwórcom
bylin pozostawiać
prawie niezmiennymi
same idee ,eposu, osnowę jego tematu
i główne motywy.
Dodajmy jeszcze, żle Azbelew zes'tawia w swojej pracy "fakty historyczne"
przedsta wione w bylinach z fa,ktami latopisów. Pozwala to na wy1kaz.anie związku
i współzależno'ści motywów bylin z epiw,dami latopi:sów. J'edinak osobliwość narracj i w bylinie jest taka, że jej analogie z lato1pisami mogą być tyl1ko przybliżone.
Bylina bowiem w żadnym wypadku nie moż'e być 'traktowana
jako bezpośredni,e
odzwierciedlenie
czy nawet odpowiednik
faktów historycznych
opisanych w latop;.sach.
W rozumieniu
a.utora - z Ipunktu widzenia ludowej etyki - w byl.inach odkładać siQ musiały wspomnienia
o wydarzeniach
najważniej'szych.
Trudno zatem
dzilvić się, że na wspomniane z górą trzy tysiąc'e wa'riantów, istnienie prawie każdej by!i',]y lączyćsię
musi z faktami ro,syjslkiej historii. Azbelew zauważa zatem,
podsumowując,
że byliny w ogóle traktują
o wy'darzeniach,
które wycis:nęły wyraźny ślad na ŻyClU i świadomości ludu, a ponadto odnoszą się z zaufaniem
do
ll.ldowej pamięci, wzmocnionej
przekonaniem
samego ludu o 'konieczności utorzymania eposu.
Ostatecznie powj,c'dzmy, że omówiona pra'ca Azb-elewa nie przynosi definitywnych roz.,trzygniGć w kwc.stiach sobie postawionych.
Nie dowiadujemy
się np., czy
wI'im'ki, jakie wyeiąc;a autor na temat specyfiki folkloru mają być ObOWlą-:U.Jącymi clia wszystkich
gatunków
literatury
ludowej, brak nam tu odpowiedzi
na
wiele pytaiJ, kórych jednakże samo postawi,enie uznać należy za istotne i waŻ/ne.
Tak też możnaby siG zas'tanawiać, czy rozważan.ia ni. "poetyzacji faktu historycznego w ludowym epJsie", omówione przez Azbelewa (w rozdz. II pracy) na konkretnym przykładzie (pieśni i byliny o Michaile Skopinie) odnieść należy do arsenału
wc;zystkich 53 tenutów
bylin. Sam a,utor nie daje odpowiedzi kategorycznej,
ale
choć chciałoby się takej wyczytać, calą pracę Azbelewa uznać wypada za interesujące :lapl'owadzenie
dla mlodych (szczególnie) badaczy na właściwy tor biegnący
ku (Jslalecznym rozstrzygniGciom
wpo'djętych
przez AzheJ.ewa kwestiach.
Wojciech

Narodnaja

kultura

byt

Belarusau.

Tezisy

dakladau.

"Nawuka

Łysiak

Technika",

::'\'liiJsk 1982, s's. 40.
30 marca 1982 1', W Instytucie Sztuki, Etnografii i FolokJ.oTu Białoruskiej
Akademii Nauk w MiiJsku odbyla się konferencja
naukowa poświęcona ,kulturze luduwej i bytowi Bialorusirów.
Tezy wygło'szcnych w czas·ie niej referatów
zostały
r,astępnie wydane w osobnej bro'szurze. Przytoczmy jej treść.

286

Recenzje

We wstępie jeden 'z czolowy<:h dziś folkl·o'rystów białO'rm~kich, Anatol Flauu';;"
podkreślił
wagę badań na,d zabytkami
ludowej kuHury materialnej,
które os1a,(nimi czasy już niszczeją i giną. PO'dobnie ma się rzecz z zabytkami 'ku1tu'ry duchowej, za.nikającymi wraz z wymieraniem
ich nOlsicieli. Dowiadujemy
"iq, iż m1l1ski Instytut
Etnografii
i Foliklo[U ,przygotował
7-tomową edycję zabyl"ów
his,tor~; i kultury białoruskiej
i że dobiega końca 30-tomowe wydani,e tekstów folklorystycznych
w serii Biełaruskaja
N arodnaja
Tworczaść, w której ukazały siq już
23 tomy, Zos'tało też utwoTZone muzeum kultury starobiałoruslkiej,
Autor z,lznaczył, że kadycyjny
folJkło,r jeszcze tu i ówdzie jest ku.ltywowany, szczególnie .piesllL Za.kończył swe wystąpienie
postulatem
utwo'rzenia cC-'I1'tral'llego archiwum
z:,b~anych tekstów i zapisów muzycznych,
z zadaniem nuwoczC'-~nej !chkl'l.')7."'kacjj
j :kata!'ogowania.
Wśród następnych
·referatów H, PiotTowslka omówiła dzialal11O'ść folki,'Ty~lyczną Oddz,iału Północ·no-Zacho.donieg·o Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego :l. siedzibą w Wi,lnie, rozwijaną w latach 1910 - 1'914, Sekcją l'tnografii
i aTchee>logii teg!l
oddziału kierował
Eudakim
Romanow,
Autorka
wyrniu! Ila główniejsze
artyi<uly
7.amie,zczone w o'rganie oddziału pt. "Zapiski SiewicTo-Z<1parJnogo Otdieb Impieratol'skogo
Russkogo Gieograficzeskogo
Obszczes1wa", Okazuje się, że ·dzialalnosć
Oddziału była ograniczona
przez władze carskie, cenzura zabraniała
dl'llKowa'nia
tekstów białoruskich.
Kolejn.o A, Akuńkowa scharakteryzowała
niektóre prace znanego fol'klorysty bialoTU'S;kie·go Włodzimierza Dobl''O'wo-lskiego. Przypomin,\ jcgo) s.postrzeżenia
na temat odrębności
folkloru białopuskieogo od roc<;yjo;kiego, Róż:!\~! si~
on m, in. bogactwem swych pieśni i obrzędów kolędniczych,
chudzeniem
z 1!;',I':azclą i szopką, w której po'kazywano misterium
bożonarodzeniowe,
z postaciami Rodziny $więtej, Trzech Króli, Heroda i in, Poza tym folklor bialuru.,;ki rużn'l sil;
()ci rosyjs!kieg,o słabo rozbudowanymdzialem
pieśni zapus'tnych,
Z'l
to prz·,,·,';y:!.szał go bo.gaclwem pieśni wielkanocnych
(woloczebnych).
W, Skida,n 'zaprezentował
dO'l'obe:k folklorystyczny
Grigorija
Kaluzyl'';;':;L'go,
działającego
w drugiej połowie XIX w. Zbieracz tell, Rosjanin pracujący
lla Białorusi jako nauczyciel, za naczelną cechę pieśni biało'ruskich
uważal smuCl'k, wynikający
z ciężkiej doli tutejszego
ludu, sądził jednak, że dzięki carowi i jego
,.świętej
woh"
ta dola powinna
się niedługo
odmienić
(pisał to 14 'k',vietnia
1869 r.), Jednakże
mimo tych wiernopoddańczych
akcen tów zapisane przez !\:,;łużyr'lskiego teksty pieśni wraz z melodią mają dużą wartość, L. Barbanowa
zajęla
się baśnią r:o\velistyczną
w zapisach współczesnych.
Zapisano dotąd penael 40 takich baśni. Są wśród nich wątki znane także u nas i na Zachodzie, np, (1 dz:cwczynie która trafiła do zbójców. I Kruk pokazał rolę b,]jarzy w zachJwarliu
tradycji epickich w czasach dzisiejszych.
Autor akcentuje
świadomf~ v,prowadzanie
przez nich elementów
wychowawczych,
Pytanie
tylko, czy jest to autenty<:zny
fo[Jklor. c-zy też preparacj,a
t.r·adycyjnych tekstów wc·h<;ci s·po,doban,ia ",il; zbiL'raczom?
A. Jankous'ki okr·eślił właściwości gatunkowo-fabularne
ludowych anegdot białoru.skich, Lija Saławiej zreferowała
'Stan badań nad folkJoTem swego kraju prowadzo,nych po wojnie w Polsce. Wspomina o wydaniu tomu V - VIII Ludu bialoT'<.Lskiego Michała
Federowsk.iego,
{) publikacji
tekstów ludowych
w białosiockim
tygodniku
"Niwa" oraz w almanachach
i kalendarzach
białoruskich,
wydawanych
przez działające -u nas Biało-r'uskie TowarzY'stwo Kullu-ralno-Spolecz'ne,
Schara,kteryzowała też artykuły
pis,ząceg.o te słowa, ogłaszane na łamach "Ludu", StudIÓW
polono-slavica-orientalia
i w "Slavica
Wratislaviensia".
A, Litwinowicz
do,kolIlał

Recenzje

287

przeglądu Iprac f()1!klory~tYC:D11ychMścisława
Kamińskiego
(l839 - 1868), zamieszczanych w czasopismach
warsza wskich ,.Ty·g.odn~k Ilu,strowany",
"Opiekun Domowy". "Bibli'otcka Warszawska",
"Kłosy", "Prz'egląJd Tygodniowy",
"Przyjaciol Dzieci". "ZQrza" i in. Prace te zostały tu ocenilcne wysoko. Z artykułu
T. Cia,pkowej
zapoznajemy.siG
z wynilkami ~kspedycji folklorystów
białorus'kich ·do przygranicznego obwodu pskowskiego, organizowa'nej w latach 1978 i 1981. Zapisano tam tek,ty ,dawnych pieŚlni weselnych, chociaż obrzędy !którym one t'owarzyszyły
już w
w;Gkszośei zani.kły. Kształt słowny ,tych ópieśni jest w pewnym stopniu białoruski,
:n wet z polonizmami (np. "kochanka").
Część .drugą broszury stanowią referaty
na tematy etno'zraficzne.
1. Czawkin
,kreślił północną ·g,ranicę Polesia wedle dan~h
Cltnon~mii i historiografii.
Biegnie
(ma U1a linii miejscowości
Lubań - Sal·iho·l's'k - N.acz Krzywo''>'Lyn - Dobromyśl
__ Iwacewicze - Bereza - Prużany - Szerszowa. Ciekawe, że ludność: zamlCSZkująca na pólnoc o'd linii Dohromyśl - Szer·swwa nazywa siebie "Lićwinami",
czyl'i Litwinami, ale to tyl,ko w przcciw-;tawieniu
·do Poleszwków, bo jako swą narodo'\vo,ść zaorów,no Poleszucy jak teT. ciż "Litwinowie"
podają białoruską.
W w.
XV - XVII tNony dzisiejszego Polesia nazywano
Podlasiem.
Dopiero pod koniec
XVIII w. us,talila .się nazwa Polesie. Tematyka po.]e.ska występuje też w referacie
~. Burakows.kiej, która zajęla się wyjawi'enit'l111 tradyc:yjny,ch elementów we współczesnym .poIcS'kim transporcie rzecznym.
W. Bielawina przed.'itawiła kultur<~ duchową .ludności miejskiej
Białorusi na
przełomie XIX i XX stulecia. Stwierdziła,
iż liczba Bialorusinów
w miast.ach tutejszych nie była duża, stąd panował w nich język rosyjski. Wedk spi5u przeprowadzonego w 1897 r. w mia.-;tach guberni
rnohylewskiej
Białorusini
u.sLlnJwili
19,7010, witebskiej -- 15,3, mińskiej 11,7, grodziel1skiej 9,0 w wiieńskiej -- 7,60/0 ogółu rnieszkaóców
(.-;zkoda, że nie podano liczebnośc:i innych narodowości).
Cechą
charakterystycZllą
tych miast był wysoki odsetek analfabetów,
wyno.szący 40,10/0.
głównie wśród micszkańców
ludności miejskiej, na trzymanie się osobno pCJszczenie narodowościowe
ludności miejskiej, na trzymanie
.się osobno poszczególnych
grup etnicznych w ich życiu kultural:no-roz.rywkowym.
Szkoda, że ten ciekawy iemat nie zcst~lł pokazany konkretniej.
Pw~lemami
etnosocjołogicznymi
miast białorU's!kich, ale \If odniesicmiu do Cz<!~cw dzisiejszych, zajęła się L. Rakawa. Pokazała mianowicie
stosunki towarzys'kie
wśród mlo·dzieży ,pracującej
w mińskiej SJloczni, na podst~wie przeprowadzo'llych
przez siebie wywiadów i ankiet. Ujawt~iła, że młodzież w większości wypadków
g;'omadzi się w małych grupach przyjacielskich
niezależnie od przyna,]eŻlno,;ci narodowuściowej czy zawodowej, Większo{;ć takich grup czas wolny spędza \If sposób kuIoturalny, zdarzają się je·dnak i takie, w których częstą rO'zrywką są pijatyki.
AutorkC1 akcentuje fakt, że mlo·dzież miesz.kająca w miast.ach białoruskich
nie s'tosuje kryte,rium narodowościowego
w doborze swyc:h przyjnciół. Znowuż s'zkoda, że
nie uzys<kaliśmy tu wskażników
procentowych
odnośnie owych narodowości.
P. Rud wskazał na sir;ganie do tradycji
ludowych we w5półczesnych
"świębch p!O'nów", o'rganiz'owanych przez etatowych
pracowników
kulturnlno-o'światowych, nawiązujących
do dawnych do·żynek o·raz kiermaszów
dożyn:kowych, mających tradycję. ni·eslusznie zarzuconą w latach dwudZIestych naszeg'o wieku w ramach ówczcscnej walki ze "star'l obyczajowością".
W. Fadziejewa
zajęła się hisir.rią wyszywania
ludowego b.awełnianymi nićmi, skupiając
m~ in. uwagę na kolorach oraz 'nazwach nici. I w referacie osta:tnim T. Kucharonak
porównał obrzędcrwość ra,rodzinowo-chrzcieJną
sprawowaną
we wsi Kłinok czerwiet1s'kiego rejonu obwo'du mińs.kiego na przełOl111ieXIX i XX w. oraz współcześnie. Dziś, obok

288

Recenzje

zwykłego zapisu ,noworodków w urzędach stanu cywilnego, coraz częściej są stosowane 'zapisy UTO'czysJte,tzw. "oktiabryny"
(od rosyjskiej ,nazwy "oktiabr''',
czyli
październi:k,
miesiąc
Rewolucji
Październikowej).
Przybrani
kumowie
"kładają
\V
czasie ni'ch śl,ubowanie sprawowania
opieki na,d dan)"mdzieckiem.
W całości swej ,omówiona tu pokrótce bro·szura zaznaj.amia nas z probl'ernatyką
badań podejmowanych
ostatnio przez białoruskich
folklwys'tów i etnografów. Jak
-twierdzili5my, jest to problematy;ka ciekawa i pożyteczna.
Francis:ck

Belaruski

i Technika",

teatr.
Opr. M.
Minsk 1983, ss. 512.

narodny

A.

Ka l a d z i n s k i.

Minsk

1983,

SieLicki

.,Nawuka

W 'sygnalizowanej
juź parOikrQlbni,ena 'tych łamac'h 'serii "Bicłarus1kaja Narodn<Jja Two'rc.zasć" (Białoru 'ka Twórcz'ość Ludowa) ukazał s.ię t'om :poświęcony teat:-owi I'udowemu. Zgodni,c z przyjętą
w 'tej serii formą teksty poprzedzone są
s2,kicem analitycznym,
pió-ra M. A. Kaładzińs,kiego. Zasłu2ą autora jeS'~ m. -in. zarcjes'trowan;e
wszelkich
wzmianek
a 'skomo'rochach, czyli bialo'ruskich
a>ktora<:h
ludowych, wymienianych
w doikumelntachi
księgaeh inwentarz'owych,
sądowych,
podatkowych
itp., łącznie z'e znaną Metryką
Litewską.
Uwzględniono tu także materiał t'oponimicz.ny - nazwy osiedli, ulic, czaosem mogił, związanych ze s,komorochami. 1\azywano ich obocmie niedżwiedn.ikami,
'dudarzami, 's,krzyp'kami.
Dokumenty pozwalają wnosić a istnieniu szkół skomorosznych
w Siemi;lżowic
na Mińszczyżnie i w s.morgoniach,
gdzie tresowano
ta'kże niedźwiedzic.
Okazuje
się, że skomO'ro'si 'uczyli ,niedźwiedzi nie tylko tańczenia
i "przedstawiania",
ale
tf'Ż robót użytecznych:
mielenia na żarnach, łowienia ryb, czerpania
wo,dy. Niedźwiednicy białorus'cy zapuszczali się również na ziemi,e rosyjskie, p,'us-k:e, bawarskie i innych k'rajów europej-skich. Ich przed's'tawienia byly późil1iej naśladoVlane prZ'el młodzież. P.oza wi'dowiskami
pokazywanymi
w karclmach,
na placach targowych czy wygonach wiejskich, skomor3i rozwe.sclali ludność w czasie
kolędowania
.na Boże NarD-dzenie i iPowinszowai1 wiel'kLunQcnych, a także na weselach, gdzie byli mile widziani.
Sz.kic M. A. Kaładzii1sikiego w spa'sób zwięzły zapoz'naje ze wszystkimi form:lmi bialoruskiej
te,atralności ludowej, mianowi'cie z elementami
teatru WYSi(GPU.Jącymi w obrzędach ludowych, w intel'mediach sztuik granych w teatrzykach
s7:kolnych, w przed.s'tawieniach
teatrzyków
kUlki,ełkowych (tzw. batlejkach)
i \V sztuk~ch wystawianych
przez domorosłe zespoły ludowe. Stanowi on syntezę dotychcza·sowych oopracowal1 i jest prz'ez to interesujący i wazny.
Właściwy materiał tekSJt,owy Q.twierają obrzędowe pieś'll'i -kalendarzowe i rodzinne, któryoh wykonywaoJliu towarzyszyły elementy teatralne. Są to pieśni dialogowe, śpiewane podczas obrzędu na jpierw przywoływania,
a pOltcm żegnania wiosny. W tym ostatl1lm cyklu znajdujemy
wariant
bJllady MickicwicZl Pani pana
zabiła (s. 57 - 58), Po,dano też wybrane
teksty z nadzwyczaj na Białorusi b02atei'o
działu pieśni wiel'kanocnych
(woloczebnych),
O dawnym
czasie ich powstania
świadC7ą m. in. wspomniane w nich talary. W b. guberni mohylcwskiej
wołoczebnicy no'sil i ze sotą skrzynkę .z figurkami ko:ni'ków, {)sadzonymi na kałeez'kach. N3

Recenzje

289

L koników
siedziała figurka jeźdźca. W czasie poruszania
.skrz)'nki figurki
obraca!y się. Było to więc podobiel1stwo polskich "kurków", z którymi chodzono
na WielKanoc.
Pieś'ni następne dotyczą póżniejs'zych świąt okresu wiO'sennego, lctniego i zimowego. Szczególnie pieśni kolędnicze powiązane były z akcj'1 typu widowis;kowego
_ w;Jdzel1iem ,;kozy" i "nicd7.wi·edzia". Da-ny j.est o!pis "kozy" - sposobu przebIerania się za nią, a także "niedźwiedzia"
i innej postaci. Wśród pieśni kolędniczyth
spotyk;uny
też wer~ję białorus'ką
znanej
polskiej
pios,enki
zabawowej
.•GdzieŻeś ty byvial. tz.arny baranie" (s. 90 - 91), 'którą w 1920 'r. wykonywano
-na
Po!occzyźnie jako kolędniczą.
Dalej podane są e'lementy te(utrall~e w obrzędach
swatów i wesel, a więc po-sługiwanie sit: 'o,racjami., przebi-erani'e się .głównie za

,('(.wy;l'

Cyganó,,'.".

O<obny Tozdział stanowią zabawy i pieśTli k'oTowodowe, z elementami
i;nscel!!z:1cji śpiewanych tek,tów, Obok oryginalnych,
białoruskich,
są tu pieśni zbliżone
do po:,ckich, np. "Oj ty udaj .-dę, udaj się len", "JuwoTowi ludzie". Są też pie,śni
wyrażnie poch,ldzenia rmyj;;kiego. Dalej p3dano opisy różnych zabaw domowych,
('partych :la di,tlogach recytowanych
bądź śpiewanych, w -których występują określnne role, grane przez ·uczestników zabawy.
W części drugiej tomu zgrupowane
'"j
scenki in<termedyjne z tekstem białoruskim. grane w teatrzykach
szkolnych, mianowlci-e Czart Osmolejko,
z pierwszej
pe:łowy XVI! W., gr~lny w szkole jezuickiej
w Krożach. Tu ehło'll biaIorusiki występuje w pozytywnym
świetle. Następne
intermedia
pochodzą z połowy XVII
i poczqtku XVIII w. Zebrane
i podane ich pełne -teksty ułatwią s,tudia nad nimi.
:-Jaj:otarsze z zapisanych tekstów
szopkowych
(Batrejki)
pochodzą z lat 1880-:yó, Z;;uważmy
tu dużą ewolucję języka białoruskiego
w porównaniu
z Lntermediami XV - XVIII w., widzimy mianowicie w nim silny nalot języka .rosyjskiego, m. in. i ,dlatego, że tekstysz'opkowe
zdradzają proweniencję
li,teracką. zapew(.c były pisane przez osoby duchowne, prawdopodobni,e
przez wykładowców
semi{cariów duchownych,
a mo,że szkół bazyliailslkieh, jeszcze w czasie przed likwid,lcją unii, bo występująca
tu os,oba duchowna
nazywana jest księdzem. Nalot rusycyzmów wys,tępuje także w intermediach
szopkowych, m. in. w dziedzinie musztry woj~kowej. Występują
także elementy satyry, wyśmiany jest np. szlachcie rosyj3ki ("Wołski dwaranin").
W jeg.o majątku
na osiem domów pal1szczyźnianyeh
była tylko je,dna siekiera.
W tekst~ch szopkowych
zapisanych
na Mohylewszczyżnie
i Witebszczyź.ni~
elementów
polskich ~potY'kamy ,na ogół mało. Czasem padają słowa 'z dawnych
p:eśni wojskowych
("Prys'tall, prystal1 da wiarbunku,
bendziem
jes'ci z masłem
kclrki" s, 286), Natomiast
.kompozycja począbkowej
części rel"i.gijno-<biblijnej,
7. udziałem
Adama i Ewy, pastuszków,
Heroda, Racheli, Trzech Króli, Anioła,
Śmierci i Diabla podobna jest do jasełek pols;kich i niewątlpliwie ma genezę polską. Zostala widocznie przejęta
z jasełe.k wystawialnych
na tych ziemiach przez
szkoły polskie, niewątpliwie
za pośrednictwem
Slzkół unickich,
gdzie uzy~k.ały
białoruską sza tę słowrą,
W teokście szopki zapisanej przez Pawła Sz'ejna w Mińsku na początku XX w.
śpiewana była knJęda polska "Ani-oł -pasterzom mówił" oraz "Trzej Króle j-adą
z wio];,ą gromadą"
i "W żłobie ]-eży". Ułaln z Uhmką śpiewają
wa'fiant znanej
piosf'nki l·udowej·o
dzi·ewczynie hodującej gołębia, a Kupiec Wols'kii
Frant śpiewają pols'kie pl"Zyśpiewki taneczne. Na scenę wchodzi także Krakowiak
z Krakowianką i śpiewają kilka ku'pletów "kra,kowia'ka". Dabki pieniężne za przeds,tawienie zawiera tu ksiądz bernardyn. Cała ta szopka, jak widać, bytowała w środOwisku
J9 Lud,

t. LXVIII

290

Recenzje

Bialol'usinów-.katolitków.
W jej wariancie
dru·.gim ułan spiewa znaną iPieśt1 woj.;okov;ą "Uł,ani, ułani, malowane dzieci".
Również teksty "batlejki"
apisane na początku XX w. na Nowogródczyźnie
zawi'erają -tek~ty pie:iJni .polsIkich. W wariancie
drugim większość postaci, w tym też
i Herod, mówi po polsku, z akceIJJtem b ialo:1"ustk
im. Cena kozy wyrażona IV talanich wskazuj,c, iż glówne patrtie tego tek9tu musiały powstać jeszcze w XVIII w.,
również w środowisku
Białorusinów-katolików,
może wśród szlachty zagrodowej.
Jedtną z :takich "ba'tlejek", oglądaną
w okolicach W:ołkowyska, opisał Miehul Federowsiki, a NaIPo'!eon Czarno,wslki ,zanQlto:wał teks.t z powia:tu nicświc.,k iCE!o.Pierwsza :ma genezę po,lską, druga stanowi mieszaninę języka po}skiego i rus'kiego, ale
leż wywodzi się z 'pierwoVnego tekstu ·po'lskiego z tym, że zawiera
także 'kol1'taruinacje
z innych
t€lkosttów wspomnianych
wyż·ej. Podobnie
inne zapisa·ne bądź
zrelacjonowane
teksty "batlejek"
posiadają
pos;:cególne epizody bi1dź zwr·oty. powta'l1zające się w utworach
po.danych u.przednio. W jednym wypadku mianowicie
w Doszycach
b. powiatu
borysowsk:eg,o
"batlejka"
miał.a charakter
"talego
tea'irzyku
'kukiełkowego,
wys'tawia'l1(~go pra;klycznie
przez ukrągly
rok. l. przedstawieniami
o l'óżnorakiej
tematyce, z elemerutami sat)',y na stosu niki m]{:j,;cowe.
Teksty szo,pkowe przedstawia.li
·teoŻ"żywi" ak,loT'zy. Były to jasełka., grane po
polsk,u (z a'kcent'em białoruskim),
bądź świ'eckie sceruki o'byczajowe. Jest jeden
przcdl'iulk opis'u jasełek
z "Wisły" (1901), z powiatu ·jjdz\k,ieogo. Opisanie ja<;dek
w pow. słonimskim wydobyto z archiwum Michała Federow,<;kiego.
Dział ostatni antologii
zawiera
warianty
sztuki Car Maksymiliall,
przedstawianej przezakto'rów
ludowych, z pochodzenia rusyjsJkiej, <która w XIX i 'na początku XX w. zys'kała dużą po:pula-f!ność 'na terenie biał'O'l'uskim. "'a 'prz}'klad,zic
~£j sztufki obserwujemy
pro'ces przejmowania
prZ:e'z lud białolfuski elementów
1'0;;yjs'kiej !kultury
ludowej,
za ,pośrednictwem
sluŻiby w woj'siku carskim,
pracy
w miastach rosy}sbch.
a talkże 'kontaktu z Rosjanami,mie,<;zkającymi
na tych ;:iemiach.
Opracowana
,starannie przez M. A. Kała,dzit'ls'ki'ego an1to!ogia biało-ruskiego teatru ludowego będzie bardzo użyteczna przy ba'daniach 'komparatystycznych,
podejmowanych
przez folklorystów
zarówno białorus:kich,
jak też ukraińskicsh.
1'0f,yjskich i polskich, zajmujących
się genezą i rozwojem poszczególnych form i motywów widowisk ludowych.
Franciszek

Legendy
ti padanni.
Skl.
nika"., Mińs<k 1983, SiS, 544.

Sielicki

M. H T Yn b ł a ol i A. H'u 'l".S k i. "Na wuka

i Tech-

W dwukrotnie
już omawianej
na Itych łamach 30-tomowej
serii "Bieła:fuskaja
Narodnaj,a Tworczasć"
("Lud" t. 65 i 67) ukazał się tom zawierający
teksty biab'ruski:ch legend i podań ludowych, opracowany
przez dwu znanych folklorystów
Michała Hrynbłata
(zm. 1983) i Antoniego
Hurskiego.
Pierwszy
z nich napisał

Hecenzje

291

wstęp charakteryzujący
oba te gatunki, tym cenmeJszy, iż jest to pierwsza na
gruncie białoruskim poważniejsza
ich charakterystyka,
oparta na tak kompletnym
zbiorze tekstów, jaki stanowi prezentowana
antoolgia. Hrynblat poinformował
tak~e o polskich zbimaczach
podań ej legend biał'Oru:s'kiclh, m. in. o Ka,zi,mierzu
W. Wójcickim, k,tóry zamieścił ich kilka w znarnym zbiorz'e Klechdy, starożytne
poclania i powieści
luclv. polskiego
i Rusi (1837), wspomniał :O korzystaniu
z rtych gatunków przez Adama Micki,ewicza (w Swite.::iancc,
Swite.::i, Grażynie
i Panu TarJeus:u), Władysława SyrQlkomlę, Elizę Onzeszkową, a 'z pomniejszych
pisarzy ,prz€z
.T cll1a Barczews'kiego (Szlachcic Zawalnia).
Legendy zostały umieszcz-one w trzech 'rozdziałach: Q ,pochodzeniu wszech-;-.viata, ziemi, człowieka, zwier,ząt i ro~lin; o ,po'chodzeniu plemion, narodów, klas
i różnych zjawisk
socjalnych;
o Bogu, świGtych, wierzeniach
i stnchJch.
Już
z tych niektórych nazw widać, że układacze tomu potraktowali
gatunek legendy
szerzej niż je.,t to na ogół przyjęte, włączając tu teksty nie zawierające
elemenwstęp charakteryzujący
oba te gtunki, tym cenniejszy, iż jest to pierwsza na
zbiorze tekstów, jaki stanowi prezentowana
anto10gia. Hrynblat poinformował
taki różnych zjawisk .,ucjalnych;
o Bogu, świGtych, wierzeniach
i strachach.
Już
zaś do anegdot. Wprawdzie zastosowany tu klucz ma też swoją dobrą stronę, gdyż
mamy zgrupowane wszystkie znane teksty na temat poch::>dzenia np. ptaków czy
zwierząt, mimo że mają atrybuty forma,lne różnych gatunków, jednakże okresl:el:ie ich jako legend :przychodzi nam z trudno~cią, bowiem wy;różmikiem Itego gatunLu jest prz(~ieżnie
tylko sam motyw, leaz także s,posób jego po'dania oraz przy'wiecająca mu idea.
Wartość zamieszczonych tekstów jes-t o:C'zywi'~cic:niejednaikowa,
zdarzają się
\vśród nich utwory jawnie publicysltyczne, autorskie, a nie ludowe. szczególnie te.
które powstaly w czasaoh nowszych, już po I wojnie światowej. Mo'żna by je [1azwać najwyżej gawędami czy anegdotami, lecz w żadnej mierrze legendami. Sądząc 7. Imio!1 święlych wy:'1tępujących W legendach (czy też quasi-legenda,chJ, jak
też z innej nomenklatury,
większość tego rodzaju tekstów powstawała
w środowisku Białorusinów
prawosławnych.
W jednym z nich (nr 153) katolicy są nazwani "lach'\lmi" (w zdaniu: "bo sil'radu lachi sausi'm nie posciać"); 'można sltąd
v:nioskować, iż powstała on po roku 1863, ,g,dy nasyłani na Biało'ru~ z Rosji popi
zaczęli slzerzyć wśród wiernych nieprzyjaźń do katolicyzmu. Ale dużo też jest tok,tów z nomenklaturą
białorus1ko-kato,lic:ką. Wiele z przylo'clOnych tu legend (właściwiej by było określić je jednak ja1ko lpodania) jesJt barodzo interesJujących, np.
" rusałkach. Ciekawy jest też cykl opowiadań o wilk'olakach, który ws:zakże na·leży zal'iczyć do po,dań demonologicznych, a nie do legend. Podobnie ma "ię rzecz
z opowiadaniami
o czarownikach,
wiedźmach, rzaczarowanych przedmiota,ch. Spotykamy tu także teksty przedrukowane
z powojennej
biało'stockiej "Niwy".
Część druga tomu, zatytułow~na
Podania, składa się również z trzlech rozdziałów: o zdarzeniach
i o'sobach hi,SJtorycznych; o pochodzeniu
m'iast, miasteczek,
wiosek, uroozysrk, rzek, jezior oraz ich nazw; o s:ka:rbach zakłętych. Tu już nie
mamy zastrzeżeń co do za1szeregowania ,gatunkowego podanYch tekstów. Wśród
podań znajdujemy także polonica. Włodzimierz DobrowolsJki zapisał w końcu lat
osiemdziesiątych XIX w. podanie o tym, skąd :się wzięły bunty w Pohce. Oto .po
śmierci "króla-bohatyra"
starszyzna polska pOJstanowiła, by nowego władcę wynalazł koń tamtego. Ten wybrał st.arca Wi'to'Lda (s'tarął przed nim na kolana).
Witold dO'brze rządził pańs,twem polskim, a prz'cd śmiercią powiedział, aby w razie
'1iebez.pieczeń~twa dla ojczymy - zagrać na'd jego mogiłą, a on ws'tanie i okaże

1~·

292

Recenzje

pomoc. Po pewnym czasie zagrano - na pr6b~, bez przyczyny. Witold, przywołany z tamteg·o świata na próżno, rozgniewał się i prz'cklął przywołujących,
slkazując Polaków na wieczne bunty. Zarówno to podanie jak też wick innych dowouli, iż układali je ludJZ.ie z pewnym wykształceniem
i że zas'ięg ic:h twnrów był
duży. W jednym z podail spo·tykamy Telacj~ z pojedyn,kl\l 'k;ról;l SteLm::! Ba turcgo
z Katarzyną
II, k·i6ra zwycięża w nim. Powstalo to ;po<lanie w XIX .'1.. W śr-rxlowisku pro rosyjskim.
Podania
o Piota-1ze I .po·siadają prawdopodohnie
genezę l'osy}sk'l. Opowiadania {) wojnie ze Szwedami ,prz'edrukow:lino m. in. ta,kżt! z zapisów Michala Federowskieg'o. Podania o wojs'kach napoleońs'kich wyrażają ujemny stosunek do Francu.zÓw. Osohny dzial stanowią
podalnia o m,l'gnatach - Ba-rwrzc R.adziwJ!łow~nw.
Radziwiłle-Sierotce
i "Panie
Kochanku"
o·raz o innych dziedzicach,
przeds'lawionych pl'lzeważnie ujemnie za ucisk poddanych.
WśrÓd po,dań {) powstaniu
różnych
miejscowości
o-raz ich· nazw dość często przejawia się królowa Bona. Mickiewiczo'
lo.g6w zainteresuje
9 podań o jeziorze Świteź, KOllCZą:y tom cyikl podal'\ {) ska·rb"ch w wielu wypadkach przypomina po-dobJle po.dania polskie.
Antologia została 'WY'Posa.żona w imdeks motywów jak też o'sób hiS1tO-rycznycll
i 'mito,logicznych, co :ułatwi studia :porÓw;1awcz,e nad legondami
i ,podaniami, Szkoda tyl·ko, że nazwy osobowe i niek:tóre inne zG.'ltały ,umif'szczone nie w jednolitym
systemic
a!fabetycz;n)"m, lecz v': grupach
tematycznych,
co wymaga
poszukiwań
dodatkowych.
Ale mimo tych wszystkich
drobnych
z,as>t.rzeżeń wydany starannie
.tom 'legend i :podań .białorusIbch 'I1a:leży uznać .za ba,rdzo wartościowy.
F'ranc'is:::ek

BYLGi1RSKI

dawnktwo:

NJ1RODNI

PESNI

NAUKA I IZKUSTWO,

OT BHATJA
MILADINUWI,
1981, ss. 51+VIII+539.

SYBRANI

SOFIA

Sielicki

Wy-

Z okazji 120 rocznicy ukazania się w Zagrzebiu zbioru braci MiladinowÓw ze
Strugi wydano ten zbi6r w Sofii po raz już czwarty, JeSlt to fotokopia wydania zagrzebskiego. Redaktorem
i autorem wstępu omawidnego zbioru s·ofij5kiego jest znany fol1kl'O'rysla bułgarski,
a'ka·dem1k Petyr Dinekow {zredagował im ja1k wiadomo
i trzecie wydanie sofijskie, które ukazało się w 1961 r.). KomCll1tarzc do tego wart~ściowego zbioru przygotowała
Milka Miladinowa.
Brasia Dymitr i Konstanty
Miladinowowie
nie zdążyli swego zbioru, jak wiadomo z'obaczyć, ponieważ gdy był on jeszcze w druku, zostali przez wladze tu1""c'kie aresztowani
za "WYWfO'tOWą", "antypaństwową"
i "sz.picgowską dzialal.nosć"
na "rzecz Rosji" i zginęli w więzieniu w Konstantynopolu
w styczniu 1852 roku.
Zbiór braci Mila1dinowów traktowany
jest prz·ez folklorystów
jako wiarygodne
źr6dło archaicznych
wątków macedońskiej
poezji lu·do·wej oraz czę~ciowo i bulgarskiej, bowiem z 674 tekstów pieśniowych,
szósta część to lltwMy bułgaTskie, Te
ostatnie teksty dostarczyli młodszemL! bratu, Konstantemu,
gdy pobierał naukę na
Uniwersytecie
Moskiewskim,
jego koledzy bulgarscySawa Filaretów,
Wasyl
Cwła'kow i K. Gerow. Utwory bułgarskie.
pocho'dzą~e z terenÓw wschodnich Bułgarii, zebrali Ne·sz.o Bonczeworaz
Marian Drinow.
Macedońskie
pieśni ludowe epickie, hajduckie
oraz liryczne pochodzą

293

Recenzje

głównie z rodzinnych
stron 'z.bieraczy, ,tj, ze Strugi i OChrydu, a częsc 1: Frilepu
i Kukll"zu, gdzie Dymitr Miladinow pracował jako n.auczyci'el. W mniejszym stopniu reprezentowane
są i inne regiony Macedonii. Do zbi-oru bracia Miladinowowie
włączyli także obyczaje weselne, zwyczaje i obyczaje kalendarzowe
z terenów
Strugi i Kukuszu, a ta'kże wier'Lenia lu,dowe, ~ry i zabawy, prz)'lSlowia i zagadlk1.
Zrozumiałe jest wi~ ,duże zainteresov,"an1e tym C'iekawszym i warto';'ciowym z.biorem etnograf6w, folkl-oryst6w, filol'og6w i hi.~toryków, gdyż zawiera on wiele cennych informacji
o 'kultu.rze duchowej
Macedończyków
i Bułgarów,
ja'kich nie
można znależć w p6imiejszych zbi<>rach. Był ,to pieIWSIZyzbi6r odsłaniający
skarbiec kwitną~ej
poezji ustnej, żyjącej przez <ClłUJgie
wieki w eg'Zotycznych wsiach
: miastach, gdzie szkół w języlku ojczystym nie bylo, a rolę nauczyciela
i wychowawcy spelni,al folklor.
Zasługi dwóch braci ze SiI;r1u.gisą nieza:przl'{,'Zalne, a:loowiem ich .działalność
zbieracka utorowała
drogę lkzmym le,h naśladowcom
w 2 połowie XIX w, Zbieracze ci poTównan\ są z VUlkem Ka'ra'Ciziciem, :który ,dla świata odkrył bogaty foł~lor serbski. :'oJ ic więc d'Ziwnego, że nie ma pracy ll1aukowo-badawc'Zej t'raktującej o poezji ludowej Macedończyków
i pozostałych ludów słJowiańskich Bałkanów,
która nie czerpałaby 'Z tego oog,a,tego arsenabu ()Iry,ginalnych i uni.ka!Jnych wątków
opiewających
czyny ooha,ter's'kie głównych ooh<lJter6w epiokich średniowiecza
orar.
barwnych tekst6w pieśni lirycznych - obrzędowych
i o s'!OSJU,rl'kachmiędzy.lu<:lzkich. Zbiór jest wciąż żywym archiwum, w kt6rym za'rejestirowanych
zostało dużo motywów, często samorodnyc.h, nie s,po'tY'ka'l1ych 'l.l inll1ych późniejs'Zych ,z;bicraczy. Dużą wa'!'lość posiada omawiany zbiór jeszcze ze względu na t,o. _że zawarto w nim także sporo utwor6w ludowych, które nie zanikły dotąd z repertu;:.rów utalento'wGnych pieśniarzy ludowyeh w r6żnych regionach Macedonii. Jest
to zaga,dnienie bardzo ważne dla etnografów
i fol,klorystów, k!tónzy mn'gą ::iledzić
l uzwój i wqdrówkę
pewnych motywów poezji ustnej. Pona,dto zbiór braci Miladinowów dowiódł, że przez dŁug,ie wieki ikrążyły wśród ludności słowiailS'kiej,
\-toczonej przez inne nGrody, przekazywan-e z pokolenia na po-kole.nie wiele archaicznych utworów, świadczących
o bogatych tradycjach
lud<Jwych, klóre mimo nacisku innych kultur ludów ościennych nie zanikły, Folklor był pancerzem,
bror.ią2ym M.acedończyków przed wyna.r'odowieniem.
Twórczość ludowa s.prawiła, że
ten niewielki lud słowiailski zachował swój język, zwyczaje i obyczaje, tra,dycje
i obrzędy oraz ::iwiadomość n<lJro'dową.
OmaWiGllY zbi6r ,ruż przeszło 120 lat służy badaczom folkloru s łowiat'J.>kiego.
Wiele utworów
z tego zbioru .przełożono na ,różne języki europejskie,
w tym
na jqzyk polski, 00 świadczy {) jego Wa'l·tości i z(1aczeniu oraz o nieshl'bnącyc.h
~ail1'tl'resowa!1iach mjl(}~nik6w słowiańskiej literatury ludowej,

.\L'IKEDONSKI

PECZALBARSKI

LOR "MARKO CEPENKO",

SKOPJE

NARODNI

PESNI,

Kole

Simic.:ijew

INSTITUT

ZA

FOLK-

1979, ss. 277,

Wstęp i komentGTze do omawianej 'ksiąŻ'ki :napisał La'ZQ Karowski, którry jest
zarazem jej redaktorem,
natomiaSlt Trpko Bicewski o'Prarował oprawę muzyczną
wwartvch ,tu 200 'tekl>t6w pieśn!:owYOCh,Na kOI'lCU'zbioru !podane sa nazwiSlka 54

294

Recenzje

zbieraczy tych pieśni ludowych, wśr6d których jest 9 pracowników
Instytutu Folklorystycznego
SR Macedonii. W przeważającej
części zbieracze -- to nauczyciele.
Ciekawy jest indeks 187 pieśniarzy ludowych, od których zapi.,ano zawarte w tym
zbiorze utwory. Teksty pieśniowe pochodzą z SR Maced-onii, Macedonii Egejskiej
Qraz z ziem macedońskich, wchodzących w skład Albanii. Nie j<'.,t reprezenlow<lI1<l
natomiast część Macedonii Pirińskiej należącej do Bułgarii.
Macedońskie pieśni ludo'we o emi,gra!I1!lach za'r,oibkowych powstaly :pod ,koniec
XIX w.,kiedyfa,laemigr.a'cyjna
zaczęła nabierać masowego charakteru, szczegolnie
zaś po powstaniu Ilindeńskim (2 VIII 1903 T.) i 'po wojnach bałkań.sk ich. Młodzież
emigrowała :POczątko'\Vlo<do RUJmunii, Serbii i Bul-garii, a ,p<>tem,do USA, Kanady.
Australii
i .innych kr,aj6w Europy zachodniej.
Po 1912 r. Maced-o:nia nadal była
krajem ni·esrpokojnym. Podczas wojon bałkańskich
i l wojny świa-towej ziemie
rnac:edoń.<;ikiebyły areną !krwawych walik. Do armii :kr6les'twa Jugosławii, Grecji
i Bułgarii p<>wolano Macedończyków, !kt6nzy '0dda-li ~wojeżycie
za cudze im:ter~y.
K.raj ;pusto·szał, nędza zak·orzeniła się w każdym dom'u, licZJba wdów 'i sieroc
rosła. a .poza prymitywllly:m rol'nictwem nie było ża,dnej innej pracy zarobkowej.
Walka IU'MOk'i o swe prawa nar·odowe, o lepsze życic nabierała co'raz tu bardziej
zorganizowanego
chara1k,teru, a co za tym idzie, Izma'gały się prze~ladowania ludIlości ze strony władz 'zaibo'rczych. Z ;tej ciężkiej :sytuacji, w :jaikiej znal,az! się nar6·d
n:acedońSiki aż do II wojny światowej,
jedynym wyjściem była emigracja
zarobkowa.
Zawarte
w 'Olffiawi.any:m Z}biOlrze,pie:ini 'ludowe '''l wz.ru.szający;rIl rejestrem
ci"żkich przeżyć emigrantów
i ich rodzin. Najczęściej
Clffiig'ranci rekI'U:towali się
5p<>śród młodzieży, 'która do.piero co :zało'żyła rodzinę. Ile t-ra,gedii przeżywały ich
żony, starzy wdzice i ich małe dzieci! Wiadomo bowiem, że wielu z tych mlodych
ludzi nigdy -nie wracał<o, umierali na obczyźnie -!'UJbniektónzy 7.aikła·dali nowe -rodziny. Zma'rtwiellia, smutek, tęsknota - oto myśl pr.zewodnia tych pesymistycznych, utkanych przenikniętym
cichym bólem, zma,ntwieniami, 'zgryzotą <kłopotami
i :g'oryczą pi·eśni. Ta!ki'e oto uCZJucia ~ą :PO,dstawowym motywem
tych wątkow.
Wiele z nich przechodzi do b(liHad. KaŻ!dy z tych utworów jest c!cgiq !tragiozną.
D'0 pows'tania Ins't)"tutu Folklorystycznego
SR Macedonii (1950 r.) Ipie~lli o
cmigra:ntach
za'robkowych, tzw. pec,zalbarskie {peczalba
w jGzy1k'u macedońskim
oznacza zarobek), Itrafiały s,pOr.a,dYCZiI1ie
w zapisach ,zbieraczy. Dopiero po 1950 r.
<Cj
'one zbierane systematycznie,
jak i pozostale gatunki i rodzaje macedońskie]
twórczości ludowej. Świadec!twem tego jes't omawiany zbiór, :zawierający jedynie
garść tych arcyciekawych
i oryginalnych
p'eśni ludowych, ktore powsLlj'l i \'..
naszych czasach, zasilając bo.gatą I'iteratur!; J.udową Mace-dolllii. Warto .z:1Znaczyć iż
utwory te są nieznane u Ser,bów. Chorw.atów. Czarnogórc6w,
Slowcóców i Bulg(l.[Ó\v.

Każdy z tych utwo'r6w, których auto,rami sq matki, żony i sioe,tl y 'lJpiewanych.
bohaterów, jest zamkniętą histo,rią ich przeżyć osobi's,tych. Zadell z tych te-ks161\'
pieśniowych nk jest wykolnywany w nas1traju pogodnym, lecz ze sercem złamanym
i pełnymi łez oczami. Piszący te 'Slowa był niera:z liwiadkiem, gdy na wbawach, na
kt6rych uczestniczyli emigranci ·z USA, Kanady czy Australii, odwiedzający swói
kraj po długoletniej nieobecności, gdy zabrzmiewała pieśń.,pcczalbarska"
nil' magI;
zatrzymać łez. Są ,to lamenty olpla'k'Ujących osób na,d swoim ciężkim losem, osobo
k~6re zoS'tały -podyawione radości, a ich życie jest ,pełne trosk, trw6g 'i smutku.
ł<helicz·ne wątki o za'sięgu ogólnokrajowym
posiadają warianty. a większość - to
samorodne wątki w IM6rych jest opi'C'\v<łUm cięi!ka dola emig.ralllta i emocjonalne
pr:zeżycia członk6w jego To·d~iny.

Recenzje

295

W niektóryoh tc.k-'>ltachopowiada ·się :o iSlpotJkaniumęża
lżony, gdy 'OJ1po kilku
btach wraca do domu. Zo;,a nierozpozna'je
go. Nieraz :mąż uspokaja małżonkę, że
wróci ,po 10-ciu laltach i !pyta jaiki prez·ent 'sohi'e życzy by j'ej :przytl1iósł. Zona :jednak
wo-li, by on ,z·ostał .przy ni-ej, Ulawet 'namawiago,
żeby spr!zedał jedYlne:go rumaka i
nie jechał do -dalckiego kraju (nr 10). Innym razem mąż jedzie do Am·eryki ;
pyta żonę, czego .sobie życzy - by wY'sylał listy, pieniądrze allbo pr~~nie, żeby Ot!
\l'I'ócildo Iniej. Zona bez wahania odpowia'da; nie chce l~s,tów, bo się drą, także
nie chce pieniędzy, po·nieważ ro'Zchodzą się. a pragni'e j'edY'nie by on wrócił (nr
!li' 166. 167, 168). Cieka'wa
i'est interpretacja
anonimowego
pieśniarza
IuD-owego,
który przc'kazuj,e dialog między mężem ażemą. która nie chce go puścić same'go,
lecz pragnie z nim. ;pojechać. Maż us'iluje pr.zekonać ją, że Ikraj, .dOlkąd się udaje,
znajduje s·ię daleko, trzeba będ1Zie pr-zeplynąć .glęboką wodę. Zona od:powiada., że
zmieni .się w rybę i /poplynie do ni'ego. On wymienia inlne przesZ/kody. Znajdują
cię gęste lasy, przez k!tóre trudno się przedrzeć. K'ochającążonę
i Ito nie odstrasza.
Oznajmia, że ,zmieni ·się w leśnego ptalka i tP'0f.rUll'lie,do nieg-o. Ami silne i ,groźne
wo.j.:ilkJo,które znajduje
~iG w kraju
gdzie przebywać
ma jej mąż, nie mo"Że
zmienić jej dccyzji, a'!bowiem stanie się ona "jadowitą
ŻJmiją" i przejdzie przez
;0 wojsko (nr 14), Często jedn~k żona przeżywa
.tragedię,g,dy
,się 'dowia'Cliulje,że
!'I1ążnie zyje (Inr 156; lubieni
się z inną kobietą (nr 143). Czasami na O'bc,zyŻJ!1ie
maż ciężko ch{)J'uje i nie ma -tam ani matki, ani rodzeństwa,
ani też u1koQchanej,
i:cby mu olpa'trzyli rany. nie O'tr;zymuje naw~t depesz i .listów (nr 41).
Tęs<kr.otą żony poeta ludowy złagodzi czasami wiadomo,ś·cią, jaką dostaje ona
za pośrednictwem
gołębi, które ka1flmi "białą pszenicą", ż'e widziały one jej męża
~iedzącC'go nad Czarnym MO'f<zem,pis'zącego hs!t i liczącego peIne wiadra pieniądzy
(nr 51).
Wśród omawianych
utworów I,udowych spotykamy kUka ba~lad () wybrednej
n',a-tce, która zab'ija 'Syna w ubawi.e, że :przekaże wiadomość o dej nierrno:ralnym
i.achowuniu się.
Występuje tu tażc znany i winnyc.h Ikrajach motyw ballady - powrót bogaliego SY~la emigrail1lta zarobkoweg,o ,do domu, któ'rego matka nic ,poznaje i gdy on
::..lsrął, siekierą odrąbała mu .glowę, by zrabować mu złoto.
TragicZlly 'koniec ,spotyka także .dwóch braci, którzy wracają już zamożni dl)
domu, Kupują sobie 'rumaka oraz "ostrą szablę", Gdy zbliżali się do wio's<ki,Izapragl~ęli trochę odpocząć w pobliżu źródełka. znajdującego
się pod wysokim drzewem.
Tu podzielili z<lrobione pieniądze, z rumakiem
też nie było kłopotu kto ma go
wziąć, lecz szabla .,tala się "kością niezgody" i starszy uciął nią głowę bratu.
Wówczas o·ctenvała 'się ścięta głowa, "matce możesz powiedzieć co zTobileś, 'ale gdy
przyjdzie mój sy,nck, usiądzie ci na kolana i zapyta c·o wtedy mu po'wiesz? Brat-:nurdcn:a uszłyszawszy ,to bez zastanowi'enLa targa się na własne życie i umiera,
Inna ballada opowiada o mężu. Móry wracając do domu zastaje żoml z <ko'chankiemi zabija ich 'oboje,
Często niektóre pieśni ilustrują zażyłe, do;brc 'stosunki w 'rodzinie, SzczegóLnic
plastycznie jest przedstawiona
miłość matki, !która lnie choe źadnego majątku,
żadnych bogactw, a jedynie pragnie, by jej syn pozostal w domu oj nie wyjeż,dżaJ.
Nieraz ostrzega ona syna wybierającego
się do ,pracy we Francji, że ".dzi'ewczęta
francu~kie są diabel"kie i go oszukają" (nn' 7).
Pieśni te. poza .problemami soQcjolo~kznymi i stosunkami
rodz1nnYlffi'i ja!kie
poTuczają, zbudowane są na t,rwałych fundamentach
estetycznych, są żywą hi:storią
naj nowszych, cię2:kich 'i tragicznych
dziejów ludu macedo·ń'skiego, /kltóry 'rzad!ko
przeżywal chwil'e 'szczęścia, radości 'i -spokoju,

296

Recenzje

Poza ws;pomni,,"nymi wstępami Law KarowsIkiego i Trpko Bicewskiego. utwmy
Ie nie są dotąd przedmiotem
'SIpecjalnych badall folklorystów
jugosłowiańskich.
Znaleźć można jedynie skąpe wypowiedzi
na ic:h temat (V. La'tković, Nuroe/na
knijiżevnost,
I, Beo.grad 1967, s. 151; K. PenuszliSiki, wSltQP do: TTlldowi . .)emejni
humoristiczni
pesni, Skopje 1973, s. 11 - 12).
Kole

MAKEDONSKI

.JE 1980, INSTITUT

PESNI

ZA

NARODNO-OSLOBODUTEL.VATA

ZA FOLKLOR

"MARKO CEPENKOW",

Simic.:ijew

EOItHA,

SKOP-

s's. 445.

Insttyut
Folklorystyczny
SR Macedonii wydał ·omawiany zbiór j.lko trze·ci,!
po.zycję z serii "Macedońska twórczość ludowa". Wybór tekstów, wstęp oraz komentarze przygotował redakt'0-r tego zbioru, Law Karowski, natomiast Gjorgi Gjorgi.;ew jeslt autorem opracowalI1'ia muzycznego.
Lazo Karows!ki we ws,tępie podkreśla
nJ.lę 'ira.dycjj lu·dowej w pov;~ta\\'all!U
tych utwo-rów podczas II wojny światowej, ·kj,edy lud maccdolISIki walozył pTzeciw~o okupantom faszystowskim.
Czę·Ść .pieśni, opiewających
tę wal'kę, układali U1talonfcowani pieśniarrze ludowi, rekrurtujący się wśród partyzantów
na wz&r poezji pisanej oraz kadycji ludowej, zwłaszcza lPi'eśni hajduckiej
i poezji rewolucyjnej
ruchu
NJbot.niczego.
Zawarte w omawianym
e.biorze teksty pieśniowe pochodzą w zasadzie z ziem
SR Maeedonoii oraz z Macedonii Egejskiej. Utwory z terconów tej ·ostartniej częsci
kraju zebrane były od Ma·cedończyków
zamieszkałych
w JUJg·os!awii. Słabo l'l'prezentow.ana
jest natomiast
Macedonia Pirińska (4 pieśni) oraz część "'lace-doni!.
należącej do Albanii (3 utwory).
Teks,ty z omawianego
zbioru powstały
w latachl'941
- 1945. Jedynie ;w z;clniach Macedonii Egejskiej, gdzie WS p6'lna walika Macedoóc.zyków i Greków prz(~ciwk'o mona.rchii Grecji i anglo-amerY'kanskim
interwentom
trwała do 15 -ierpnia
)949 •.oku, lPi'eśni () wa.lc·e narodowo-wyzwoleńczej
,powstawały
·dłużej. Sipora
ezęść tych wątków źyje wśród emigrantów
politycznych
z Macedonii Egejskiej.
przebywających
w .Polsce, Czecho:słowacji, Związ-ku Radzi.eckim, Rumunii, ·!\a Węgrzech i Bułgarii.
La:zo Kar-ows'ki podak
info·rmacje o .pie'l'\'v'szych zbiNac'zach j ba·daczach ,tych
popularnych
pieśni ludowych, które ISą najnowszymi
tworami macedollskicj
poezji
ustnej zaznaczając
przy tym, że i obecnie powstają wątk'i opiewające pOS/laC'ie i
wydarzenia,
związane z ·ruchem oporu lPo,dczas II wojny światowej.
GłÓW!llymi
hohaterami,
których
imiona przewijają
się w tych pieśniach,
są Tilto. general
Aipos'lolski o-raJz 'Partyzantki
i partyzanc'i,
bO'haterowie narodowi, któr,zy własne
życie oddali za wol11!nść kraju. Ka'f'O'Ws'ki ,poza analizą u;twarów zajmujc ",ię : ich
poetyoką·
S'zczególnie w~Tusza-ją :słuchacz.a za'kodo·wane w .pamięci Iwdu bcs,tiaLskic czyny
(okupantów:
W wielu utworac,h jes't m·owa o tym, :be młodzież chwyta za broó by walczyc
z 'WI'Qogiemi oorwać kajdany niewoli. Znalazły się także pieśni hwmorysltyczne i
saJtyryczne, w których "Niemcy znależli swój grób w Ras·ji" (II1T 2~8) lub, że "Niemców i Włoc'h&w nie ma j-uź w Afryce", "Dziadek Iwan (znaczy Rosjanin) faszystów
1

297

Recenzje

P.1iotlą zamiata" (nr ~.)91. Pic,;niarz ludowy kpi ta'kże z exkróla Ju.gosławii, Petra
(nr nr 260, 261).
Co ~ię lyczy meło'dii tyC'h pieśni, to według Ziwko Firfowa, kló'rego cyttuje
Gjorgi Gjorgijew, pieśniarze, stosowali stare melodie, oryginalne lub zmodyfikowanr". Ulwory le, ja:k i we wszystkich poz'ostałych 'krajach Europy okupowanych
przez fa'szystow~kich I i'emców, były zarbronione., dlate.go wykonywali je paT'tyzanci
• lud na -s'potkaniach IOwaorzy:.kich i wyc·ieczkach. Część ·tych utworów przeznaczona jest do tailea.
Omawiany zbiór zawiera 280 pieŚ!ni, 'które są iy1k·o częścią bo,g'atego repertuaru
utworów parlyz<lrnC'kich, jakie pow,<;ltaly ,podcza~ II wojny światowej. Duża część
zapisów spoczywa w a·rchiwum Instytutu
FO'likl<JIrystyczne~oSR M'acedonii. Akcja
•.bierania tyeh wątków w Ju'gosławii trwa, a iema,tem ,powaiŹJrl'iejszychprac naukowo-badawczych
jeszcze one nie są nie ylko w J'Uigoslawii, lecz i w !PQzos:tałych
krajach słowiailsk ich.
Kole

NARODN1::

VIC, KNJIGA
32+XIX+324.

PESME

MAKEDONSKI

PRVA. ZENSKE

PESME,

Simic.::ijew

SKUPIO STEFAN 1. VERKOBYLGARSKI PISATEL, SOFIA 1980, s's.

BUGARA.

Oma'wiana ksi'lżka ukazala się 120 lal po wydaniu w Belg1'a'dzie powyżlSzego
zbioru Bośryiaka Slcfa;na Verkovicia, którego imię wywołało ożywioną dysku-sję po
wydan'u \V Belgra·dzie w 1874 I tomu, a w PetershmglU w 1881 r. II ·tomu .głośnej
mistyfi,kacji Veda Slovena. ZasłUigi jednilJk jego jako zbieracza i ,popu<laryzatora
folkloru macedoń.>kiego .są niewątpliwe.
On pierw.szy przedstawił
złoty snop kultury duchowej nieznanego przedtem, nielicz:nego, zniewol'on€lgQ ludu słowial1skiego.
Verković odkrył dla folklorys'tów bo.ga'te .pokłady orgLnalnej i bo'gatej pO€lzji i
prozy ludowej Macedończyków. Wypa'da t,u wspomnieć, że t,en dyletant i zagorzały
zwo!enni,k ruchu ilirskiOgD wy,dał jeszcz·e ·dwic ci'ekawe prace €'tl1'o.g'rafi'cZll1e:
Opisanie by ta Bolgar, nasie!jajuszczych
M akiedoniju,
Moskwa 1868 oraz Typograficzeskoetnograjiczeskij
oczerk
Makiedonii,
Pietier.sburg
1889. W roku 1920 natomiast
z
jt-go spuści;zny Rosjanin Piotr Ław,f'Ow wydał w Piol-rog'ro,dzi'e ,zbiór, zawierający
200 tckstów pie0niowych, o których wspominał ich wydawca jeszcze w 1908 rorku.
\V rOiku 1932 zaś ltonże Ławrow wspólnie ze znanym folklorystą
czeskim Jifim
Folivką wydał w Pradzie obs1zerny zbiór bajek macedoiLs:kkh, zebranych przez
Verkovicia. WszysItko to świadozy, jak bardzo był on 'zaangażowany w zbieraniu
folklorystycznych
i elnograficZlnych malteriałów na ziemiach macedoli:s:kicłf.
Po·d koniec swego życia 7Jbieracz ów doznał, jak wiadom'o, du.żo rozczarowan
z powodu wspomnianej mi.<;tyfikacji Veda Stovena. J.ego tragedia ponadto p:Jlegała
: na tym, Ż'C iZ>di"adzilchlebodawców Belgradu i .prze-szedł na służbę rządu nowowy'ZW'olOlnejwtedy Bułgarii, inteligencja
której wY'korzysltala umiejętnie stanowisko Veu1<ovicia, trarktującego MaeedończYków za Buł,garów. W -ten SjpO'sóbzaognił
stosun'ki dwóch rywałów - Serbów i Bułgarów, włączając k.ultU'rę macedoń~ką dio
bułganslkiej. Spór ten ,toczy :S'ię nada'I, jakkolwi€1k z'eh-ranc ,przezeń ma,t.eriały nie
mają nic WSpól11egoani z Buł,gacr-ami,ani z SeI1baani.

298

Recenzje

P'olza tymi ikłolpotami, jaikie J)rzeżył V€T1ković, ,nikt nie ,kwestionuje jego dorobku jaik,o z,bierac,za utwo·rów l'udowych, Swia,dectwem -tego jesot m.in. ·omawiany
zbiór. On pierwszy wśród ZJbieraczy ,trafił na utalentowaną
pieśnia'rkę ludową Dafiną, od której zapisał 270 t'ekstów ~do zbioDU włączYł 235 pieśni z jej repertIla'ru). Informatorka
owa :p11zekalzałaVerkovicioWi :pieŚiJ1.io trcśc'i mitycz;nej, obrzędowo-kalendarzowe,
ballady, miłosne, pr.zeznaczone do tallca, epickie i obyczajowe,
zawndowe. wY'konywane ,przy p'racac'h polowych,
hajduckie,
weselne oraz hies:adne.
Zbiór podzielił Ver.ković na ,dwa rozdziały. Do ·rozdziału pierwszego, któremu
dał tytuł Pieśn.i żeńskie
(Ctzyli hrYCZine) dał cały n~pertua'r Dariny, a do rozdq;ialu
drUigiego włączył uslyszan.e utwory od innych .pie.~niarzy ludowych, wywodzących
,'ię z różnych stron MacedanE.
Omawiany ,zbiór Stef.ana Velikovicia jest cennym ź-ródlcm macedoi1ski·cj :po·czji
ludowej prizełomu 1. ,i 2. połowy XIX 'w., umożhwiający I.prześledzc.l1iieJ'lO<ZlITlJieszczenia pewnych
ogólnoslowiall'slkich
motywów
na tych ziemiacharael
zapoznanie
~ię z samo-r,odnY'mi wątkami,istniejącymi
wylącz,nic tu, na ,poludniowo-wf;chodniej
częścikraj'u.
Kole

MOMĆILO
ZLATANOVIC,
NARODNO
PESNISTWO
NARODNI MUZEJ U VRANJU VRANJE 19&2, SS, 330.

Simiczijew

JU2NE

SRBIJE.

W:s.półczesny follk!laryst.a }u'gosłowiallski, Momcilo Zlaianović, profesor Wyi..";ze,i
Szkoly Peda.gogićznej w m, W1ranje, jest -znany nie tyl'ko ja:ko namiętny zbieracl.
runa Hteratury ,ludowej na terenach 'Pofuooi'owcj Serbii, lecz Itakże i ja,ko ceniony
badacz. Wyni,ki'em jego wieloletniej
opra,cy ;poza licz.nymi artY'kulami, ogloszonymi
na lamach różnych czasQpism na,uikowych Jugoslawii,
jc~i omawiana
książka.
Wnosi ona 'dużo nowego do wciąż jes'zcze żywej iwórcz{)ściludowej
w ojczyźnie
Vuka Karadzicia, St'ojana Novaikovicia i SVe'tozara Markovicia.
Polu·dniowa Serbia, to dekawy
.skrawek Ju.gO'sławii. Niewola turecka trwala
i.ldlużej
niż na pozostalych ,ziemi'ach Serbii. P'oiożcnic geograficzne zaś sprzyjało
utrzymywaniu
kontaktów
kulturowych
z sąsiednimi
mjast~ll11i maccdl1ll.c;ki:ni
Skopje, Bitoia i Saloniki,
W średniowieczu
istniały tu male feudalne ,paóstewka scrbs:kic tzw. zupy
P'reszewa, Wranja 'i Inogoszta aż do 1454 r. Niektóre regiony tego obszaru znaj·
dawały się pod panowaniem
Turcji aż do 1912 r., tj, do wybuchu I wojny balkal'lskiej. Podczas wojny a u:striacko-·tur-ecikiej w XVII w, ,duża cz<;ść !u-ti>llo'ścitych
lerenów byla z:mu's'Zonao.puścić !kraj, :ponieważ 'były 'one teatrem oSltrych wa-i'k.
Omawiana rksiąż1ka srkJ.ada :się z 'dwóch części. PieTws1zą część (s. 9 - 181) autor
po,święea liryce ,ludowej ,okręgu W.ranje. Omawia tu pieśni obrzędowe tzw.
łnars.koie, poświęcone ,O'bchodom święta Lazar.za, wiel'kanocne zabawy ludowe, pieŚd1i
gjurgJjcwdeńslki-c czyli u'twory liryczne,poświęcone
obchodom ,święta Jerzego, pakona p6;] uprawnych
i zwierząt
domowych, foIkl'or psz,czelarski orarz obrzę·dowe
piśni wcse'lne Serbii poludniowej
w porównaniu
zodpowiedinikami
macedońslki:mi,

Recenzje

299

!:'i,;zc :'ci ;,a';"'ŻC.0 obrzędach pieśniach pogrzebowych okręgu Wranje O!faz o żrliwiaT;.;kich z okolic Pczyni i ich wit;zi z macedońskimi.
Os·obny rozdział przeznaczył ludowym pieśniom miłosnym pochodzenia miejskiego z południowej
S€rbii. Pisze on
ta,kżc IJ obecnym s'ta'nie -twórczoŚCi ludowej na ziemiach Inogoszta, obejmujących
tereny między Wra.nje, południowej M(}<rawy, Gr,deli·cy. KUJkawicy i górami Obl'i'ka
: Gro:;\. :,;) i< órych znajduje sięoLl<oło 40 wio·sek.
W urna wianej książce
7Jna.jdujemy też cielkawy roz.ct-zi,ał o wpływaclh l~rY'ki
!.ldo\\'ej :la twórczo'ść ·li'teracką pisarza serbsikiego, Stewana Sremca. Słus;znie lVI.
Zlat<1I~G\·:Ć.podkreśla że w 'Pieśnia~h miejs!k.ich ,poludniowej Serbii zaw-apto wiele
eJemC!ltÓ\\' z patriarchalnego
sIPoleczno-ekono.micznego
i ikulturowego życia. Właś!Iie ~e cec:hy poezji ludowej WY'korzYSltal autor Kasztany
Stewan Soremac w
:iego <twórczości literackiej.
Zlaianović podaj.e daine z żyC'iorysu i działalności tego
pisar~a ~.erbskiego, ,kt6ry m:in. 'iJlteres-owa-ł s'ię ,gwarami
lu,dowYill1i >regionów
pJłudl1:o\n~j Serbii i .znal dosikonale twórczość ludową ;tych terenów. Autor omawianej książki
dQlkonuje po-r6wnania utwo--r6w literackich
Sre·mca 1 mo'tywów
pleśni ];<;'ycznych, które były jego inslpiracją. Zlaltanović 'po'daje talkże, że duży
wpływ wywarła
serbska
liryka ludowa z ter'Bnów południ'owych
na twórczość
h 1.eraC'1\ąinne/go pi.';o,rza serbs1k,ieg-o, Bo,r'isava Sta-nkovicia.
CZG~ć druga omawianc;j książJki jes't poświęcona 'S erb:>kiej Cipice ludowejpołudniov:ych obszarów kraj-u. Zademonstrował
A'Uitoruu swoją el"udycję i dosikonałą
znajomość tego gatun'ku po,ezji ludowej. Zajął sit; _r€lpertuarem niektórych ,gęśl.a'rzy.
PLszc o warian,tach epickich utwo·rów I'u,dowych, żyjących i dziś w olk'ręgu W'ranje,
v:ys:tqpu.J'jcych tkaże w ,z:bi·orach Vu'ka Karadziea i innyoh 7Jbieraczy serbsikich, co
może s\\':adczyć o łąc'zJllośc-iżyda ku'Hurowego Serbii, niezależnie od różnych losów
historycZ!lych., w jakich
znajdowały
się niektóre
regiony IkTajlu na .przestrzeni
'ylic;ków. Ponadto au'tor dokonuj·e analizy pieśni epickich, w których .opiewani są
bohaterowie średni-owiecza, m. in. król Stefan Dusan, junacy bitwy na Kosowym
PoJu n'1! czele z carem Lazarem i caricą Milicą, chory Dojczyn, główny ·bohater
serbskiej, macedońskiej,
chorwackiej,
hercegowi6.skiej,
czarnogórskiej
i bułgarskiej
epiki ludowej - legendarny
królewicz Marko, pochodzący z dynasti Mrnjavceviciów. wywodzącej sit; z Hercegowiny
i panującej
w lVI·acedonii. Obszernie omawia
cykl tego władcy, jego czyny bohaterskie, przygody, życie .osobiste i walki z rywalami i wrogami narod·owymi - Turkami.
Aulo:' CZt:sto nawiązuje do odpowiedników macedońskich, co świadczy o ścisłych
więziach ;.;u ltUTowych sąsiadujących
terenów
!poludniowej
Serb.ii i Macedonii.
Utwory ('pic:<il', wedlug lVI. Zlatanovicia,
pamiętają
dzi.ś najlClpiej starsze o'soby,
chociaż :liL' zawsrzc dokładnie.
:\o\\-y;n ogniwem bohaterstkiegoeposu
-serbskiego są pieśn:i opiewające
wa,l-kę
'.\·YZW,.'1el·lc:ząprzl'ciw'ko Turkom.
Momcilo Zla,tanović poświęca
tym ciekawym
,erb.i'ri.in1 pieśniom
ludowym o dużym zabarwieniu
lirycz'llo-cpick'im
szczeg6lne
miejsce .. Ogranicza -,'j(; 011 tyllko do utwolr6w, k,tórepowstały
właśnie tu., na południu Serb;:' w jego ro>dizimych :stro'nach. Zaznacza, że wielu z tych boj.owniików
9CJczątku XIX w" biorących U'dział w pie-rws'zy.m Ipows'taniu 'ser·bSlk1m pod dowództwem Karadjodjevicia
(1804), śpieszyło z pomocą także i powstańcom serbskim w
Szumadii. Tereny IPołudniowo-scrbs'be, jak zaznaczono wyżej z'ostawały ·pod panowaniem TurcE dłu,gie lata po wyzwoleniu
powstałych
.ziem Serbii. Działalność
bOjO\Uli;';:ó-·.\·sc-rbskich 'z tych połu,d:ni-owyc;h ten~nów była opiew.ana w licznych
pieśniach
ludowych. Tym właśnie
utworom
poświęca autoT specjaJny
rOlz-dział.
Osobny roz·dział poświęc·ono pieśniom hajduckim,
zebranym przez Zlatanovicia
'.'.- la:ach 70-ch. Autor analizuje hczne motywy tych utwor6w, iktó·l'e mają chaT'alk-

300

Recenzje

ter lokalny. Z kolei rozpatruje nowsze plesm, opIewające walkę p 'zeeiwk" TU~'kom
\V lata~h 1878- 1912, ,pochodzące rzJZiem Pn~szetWa, Bujanowca
,i PczYll1i.
Omawi'aną ksiąiJke zamyka rozdział poświęcony pieśniom partyzall1:ckLm. powstałym w latach 1941 -1945.
Omawiana książka po's:iada dużą warto'ść przede WSzyEtkim dlatego, że autor
opiera Eię na własny~h hadaniach
terenow~h.
Wsztystkie teksIty pieśni ludowych
z,ebrał sam wędI'u.jąc po wsiach ·Okręgów po1uduliowej Serbii, tak malo ]'('preze.ntovlanej w ?Jbio'rach i pracach folklorystów serbskich.
Momcilo Zlatanović jeSlt dZli'św Jugosławii jednym '7. najpoważniejszych
znawców i ba,daczy rodJzimego f'Oi1klo.I'u.
W omawianej mono,grafii autor zademonstrował
doskonaly, no'Watol~;
',\'arsztat naukowo-badawczy.
Twórczość ludową nie zamyka w szczelnych ramach lokalny~h, lecz rozpatruje
ją wnikliwie we wzajemnych powiązaniach
temaltycznych i
gatunkowych
odkrywając
zarówno cechy og6,lnoserbsikie, jak też i 'indy-,ddualne,
właściwie
tyllko ,ludności 7.amieszkałej na terenach
,połu'dnioW'€'j Socbii. _ adto
autor często podkreśla więzi duchowe łączące Serbów pDludnia i Maced''>!1czyków,
tak hogato i plastycznie odbite w ich fO'lkJmze.

HATIDŻA
KRNJEVIC,
ŻIVI
"\óOLIT, BEOGRAD 1980, ss. 309.

PALIMPSESTI

ILI

O

USMENOJ

I'OEZIJI,

Au/Lorka omawianej ks.iążki, HatidiŻa Krnj€vić, urodzi/a się w 1936 ;'. x F'CJJ1:icy
(Bośnia i Herc,egowi·na). Jest absolwel1'tJką Wydzi.alu Filowficznego
U:n;',\'l,'rsy·tet'J
S",rajewskiego. Studia z zakresu lit€'l'atu.ry jugoslo'Niańskiej
i fLlozo.fiiu~;o!lczyla
w 1961 roku, .po czym została zatrudni'ona na stanowisku asys'ten1ta przy ';,atedrzl:
li;eratU!r jugo.słowiailsk'ich w Sarajewie, w 1971 mku obroniła pracę dokjurską w
Belg'radzie, g-dlziepracuje w I;n'Sty;tucie LiteratUry i SZ1tuki. OgJo-s·iła dotąd .:lasto:;pujące 'prace: L Muzulmaitskie
pieśni ;:: Rękopisu
crlangen,
wydaną .przez Serbs;ką
Akademię Nauk i Umiejętności
w1969 r., 2. Jest wspóau-torem pracy I)leraturn
ludowa, wydanej w 1972 r. w Sarajewie,
3. Ballady ludowe Bośni i II crco{lowiny,
która się U'kazała w 1!ł73 r. w Sarajewie i za kotórą o't-rzymaJa nag'fodo:; ..Svjetlo:;li".
4. Pieśni ludo·we, wydane w Sa,rajewie w 1~73 r.i
5. l\.n.tolo(7ia ballad l l:<iowyclt,
wydana w Belg'radz'ie w 1978 r.
Wszystkie prac,e Hatidży Krnjević cechuje wnikliwa analiza nauikowa. Stosuje
ona iprzy ,tym nowoczesną metodę ba,dar'!, polegającą na gruntownej
in!erpretacj;
ll]awis.k socjool'Ogicznych i history~znych, o·dbitych w folklorze ojczystym.
Pierwszy z ;rQ'zdział6w po'święoony jest ba.Jladom ludowym i no, i tytuł O na[;,.:ych balladach
ludowych.
Autorka zaznacz'a, że Lem gatunek poel.ji ludowej nie
doczekaj s'ię w Jugosławii
jeszcze ipoważniej'Slz'ego o,pra·cowania monograriczJl1ego
czy synt€tyczmego. ROZłPal\lrujeona tu źródła ba'llad ludowych, omawia dotychczasowy stan zbieraotwa a takŻ'e cechy -i artyzm tych Uitworów. Słusznie twierdzi, iż
ba.lla-da nie opiewa junaka, jak to czy.ni pi~śi1 hoha·ens'ka, lecz opowiada ona oJ
człowi,eku, który nie zwycięża, lCCiZ!przegrywa. Ballada, według Krnjević, uczy, że
człowiek jeslt najwi~ks'zą tajemnicą, nos.zący wsohie
i raj, i pieklo. W T()zpięwści
międrzy rajem a świat'em podz'iemnym znajduje s.ię caly śwj'u.t ludzkiego istnienia,

Recenzje

301

.:;kąci 'J~'.vierają siG wlizyst.kie drogi ·do różnych kierumików działania.
Boha·terowiJe
ballad \'.',liczą więc sercem i duszą przeciwko .nielud;zikim i niena'turalnym
poczyna·
n:om. przeciwko wszystkiemu Co przynośi hanbę, ws.tyd i poniżenie.. Stąd Wy!płYWi'
wniosek, i.e pos'lacie wystt:;pujące w bana·da'c:h lud'O\vych, to o60by uozuciowc,
nosiciele zarówno dohrych, ja'k ,też i złych cech l-udz'kich, pl':5tacie o kra!'lcowo odmiennych char,I'!,'terach i mDra].ności. W roz·d,'Ziale tj"m 'przC'lWija .stię slu'szna myśl
.'\uturki, Żt' bohalerowie ballad gO'lowi są po.nieść oharę moral'ną i że są nastawle!!i cluchrm'o cierpieć .i zginąć. SenJ.~ballad ludowych Is,poc'Zywa na nagromadzonych
wiekam; du,św.jaclczeniach ludzkich. Utwory te ilus,trują sl-osumek człowieka wobec
życia. mi.luści ,i śmierci. Są, inny'mi slowy, z'wierciadłem
historii rozwoju uczUĆ
ludzkich wo!.iec wszyst.bego 'co dobre i zle, uczą, iż prawda ujawnia .sif; nawet
wtedy. gdy boha'lersrkłada
w ofierze własne życic. Swoją treścią ball.ada .ujawnia
c;c:,pien;<l. \ragic,z.'ą wizję życia ludzkie.g{), a śmierć inlerpreto">vana jest jako 1'0:l/aj waH,i przeciwko humanistycZJnym pO'Sjtaw'O'mczłowieka.
Temat ballady
ludowej
przewija
się także
w rozdziale
Stosunek
Vuka
!':aradżicia
do pieśni "na mied~y".
HaHdża Krnjević pisze tu, że zbieracz ten zalirzał balla'dy ludowe do utworów ,poś'rednkh między lirycznymi
a bohaterskImi
(;tąd i używany tmmin "na miedzy"). Według Karadzicia,
utwory :te nie są wykO'!lywa:1e jak bohaterskie, tj. przy akompaniamencie
gęśli, ani też śpiewane są jak
pic-.;Ili liryczne, a są 'lylko recytowa,ne. Ballada zawiera elem,enty :zarówno liryczne
jak i epickie. Krnjević naliczyła w z.bi,o'rach Karadzicia o!k'Oło 200 ballad ludowych.
W kolejnym rozdzi.ale 1\uto'l'ka omawia poopulail'ną balladę Hasanaginica.
Jaj.;
v\'jadomo, utwór len ogłosi! po raz pierwSlzy Włoch Ałber'to Forti's w 1774 T. w I
tomie swojej książki Viaggio in Dalmacia",
wydanej w Wenecji i odtąd ballada ta
siuż.yła jako wizytówka
Serbskiej
poezji ludowej w wielu krajach
europejskich.
Hasanaginica
dcczckała się licznych przekładów,
a Adam Mi~kiewicz w swoich
prelekcjach paryskich podkreślał, że była ·ona jednym z najleps.zych przełożonych
utworów ludowych, z którym zap:nnała się Europa. BaHadą tą zachwycali s·ię m.
i'1. Goethe, F·r, Mi'klosic, Vatroslav
Jagić, Matia MUI'ko, Gerhard
Gesemamn i
wielu innych badaczy ok,resu międzywojennego
i powojennego. Krnjević ust'osunkowuje sit; krytycznie do wypowiedzi niektórych badaczy i analizując warianty balł·.•dy JIasanauinica
podkreśla ciężki los mMki, jej czułe serce do dzieci, które musi
opuśc:ć. MacierzyJiska miłość w tej balladzie jest subtelna, głęboka. Jest to utwór,
w którym rozbrzmiewają
oddzwięki cięż:kich pTZeżyć ludz.kich.
~as[(~pny l'odział omawianej
ksiąŻJki llos:i tytuł Smierć Gmera ·i Merimc
1,Lubienica La:::a Kosticia.
Pisarz s'erbs'ki, Laza Kostić, porównywał
bohaiterów lej
ballady o Omerze i Me-rime z hoh:a'terami szek s,pirow,sikim i;
Bracia Moriciowic
historia
i poezja to kolejny rozdział ksiąiJki. Moriciowie, to pC)s,tacic his,torycz:ne XVIII
którzy jako stali bywalcy karczm i obierży
Rośni. prowadzą2 życie pełne gwałtu i przemocy, zostali s'tr<leeni. Ich działalność
jednak weszła do poezji i legend ludowych,
podobnie
jak zbójnika
J -ln;)3ika.
Krnjević słusznie zazr acza, iż historia nie wie, czym bracia Mariciowie zasłużyJli
na takie przl'dłuż.'one życie. His,toria nic wyjaśnia, dlacwgo tylko ,oni wśró,d po'zos·tałych straconych za podobne czyny ·slali s'ię po,pul<1'fnymi bohaterami
w po,ezji
ludo\Vt'j BoŚini. Na pCW!O zawdzięczają
lo jakiemuś ll,tałenlowanemu
pieśniarzowi
ludowemu. kóry był ich zW'olenni,kiem. Do poezji ludowej zostały przetrans.portowane wydarzenia z ich działalności. Zachowąło się doląd kilkadziesiąt
ballad, w
których jest mowa o ich tragicznej śmierci.
Szlcavierka
dzieckiem
Adama
to następny
omawiany
utwór ludowy.
BalL.lda o szwagi.erce Koviljce należy do rzadkich motywów, [ja które nie natwf:il

\v.,

302

Recenzje

Vuk Karadźić. Utkana treścią religijną ballada owa opowiada o pojęciu życia Judzkie.g{) i jego wa,rtości. Utwó.r ten 'zapisał Milovan Ja,nković i ogłosił na łamach
czasopisma "Danica" w 1865 roiku, 'Po śmierci Kar,a,dźicia ("Danica", broj 19, 1865.
5.450 - 451). Drugi zapis teg'o utworu dokonał Pero Djordjević,
który ,znal pierwszy
zalPis i pozwolił sobie ma pewne zmiany. Boaillaida'o:powiacta o slpo'Lka'n'iu Koviljki
z siero'tą Mir'ki'em, od którego dDwia,duje się o ,ś'mien:i jej ;;yna Ma.r1.nka. Krnjcvic
po,ró'Wlnuje oba wall'o.ia'DltyJal!1(;v.icia i Djoor,djeviC1ii do-chodzi do wnios!ku, że
drugi za,pis zmienia a'rchaiczność niektórych
form, poetyczność starych wyrazów,
a rJajważniej sz.e, i.e zlJ1i,eksz'ta!ca ,pojęcie ludowe o tragic7.l1ym łosk ;:"\'i~\z;I:!ym :ć
cierpieniami wojennymi.
11.:0 Andrić
o Vuku Karadziciu
- io na"tępn,y roz'dzia·! Ol1W,Wi<lllej
ksi.ąi;K'.i.Autopka podkre.~la duży wlPlyw jatki wy'war!y Z!biory Ka.ra,d:'6lcia na twórczo~ć htel'~lcką
Andric-ia.
K'olejny 'rozdział opowiada () bohaterze epi'ckim Aliji Djerze'lezu z XV w., o'plewa'nym w folklorze Bośni i w powieściach Iva Andricia. Następnie Krnjcvić pisze
a bohaterze
epic'kim Tale Licaninie, z.nanym przywód2y us'K<)'kóv.;OTaz 'Jbszl'fllic
zajmu'je się zb.iorem Rękopis Ernalgen. Rękopis .ten .był dotqd przedmi'o'C'm licznych ba,dań, ale nie j'est on jeszcze dokładnie zbadaJ1Y. Zawarte w nim ,pomad 200
tekstów pieśniowych
są różne pod względem
treści, ;-;lylu, j(;zyka, :ndryki
i
ar-tyzmu. Jak wiadomo, Rękopis Erlangen
pochodzi z XVIII w., a wydany .zastal
do,piero w 19125 r. przez Gerharda
Ges·ema'J1ona. JC'sl tD pam'iG'tni'k autC:lTlyc,znych
norm żyeia pa-Lriacr-chałnego ludów jugoslowiat'lski-ch.
Anonimowy
zbic~·acz. jak
pisze Krnjvić, nie wyb1erał tekstów, w~ród których spo'ra c.zęŚć - lo pic,,!!: otres(;j
erotycznej
i frywolnej. Ta os'tatnia grupa utworów ludowych nie weszła dl) wydanegD przez Ges·emanna zbioTu, ,poll'ieważ uwaiał. że ·nic na,dają siG do druku.
Krnjević pJdkreśla,
i.e zbi'eracz Rękopisu
Erlanfien
zebrał te utwo'ry, które żyły
wówczas wśród loud'll, 'są więc to wątki zapisane 'przed ,ukresem l'omanytzmu.
Krnjević zwraca szzcególną uwagę na florę i faunę, które tak b,)ga[p p,'zclł;ij:lją
l'ię w u'tWD·rach ze zb1or,u Erlangen, odgrywając ważną palę artys'[ycz·ną ja.kD symbole. Podaje Dna taokżes!owa pochodzenia o'rientalnego. zawarte \V tych u\"';(Jrach
ludowych.
Hatidza Krnjević
pisze taUde 'o Ji.rycznych ,pieśniach ludowych
z Rękopisu
Erlangen,
wśród których
zabrakło
obrzędowych.
Przeważają
na tomia ..;,
wory
miłosne oralZ teksty pieśni'oWoe o stosunkach międzyludzkkh.
Omawiana k'siąŻJka jes,t pOlzycją wartościową,
ciekawą, i na pewno jest dobrą
wizy-tówką bogaiteg'odorohku
ambitnej
badacZJki ,rodz'~mej twórczości
lud,owej.
Jest to ogniwo prężnej folklorystY'k.idzis'iejs,zej
Jug{)s!awii, która rozwija się bujnie 'UzYislkującl~ympatyków na calym świecie.

u,

Kole

"Culture

Populaire

Simicijeu;

Albanaise"

oW 198:1 1[. zacząłs,ię ukazywać pod powyższym 'tytułem nowy albański rocznik
etnograficzny,
z;awi-era'jący tłumaczony
na j. francuski
wybór a'rtykułów publikowanych w p6łroczniku
"Kultura
Popullore",
wydawanym
od 1980 r. przez Instytu't KulitUTY Ludvwej Akademii Nauk L8R Albanii. Fo.rma obYldwu tych czasopL~m

303

Recen.zje

Iwi'elko~ć. ok la;dlka, układ treśd, ilus'trade, rodzajPaJpieru)
}estj.d~n:tyczna.
Akademia Nau;k LSR Alhanii w)'dajeo'd
196,2 r. ,tak,ie znany już rocznik
(do 1'980 r.
ukazywał siC; z :przerwami) "EJtnografia Shqilp1a,re" ("Etnografia
Albańska"), który
ma od 1976 'l". również swą wersję fra:ncusko,ję·zyczną: "Ethnographie
AlbaU1aise".
W wydanych do 1982 r. 12 tomach "Etnografia
Shqiptare"
.ogloszono razem H2
artykulów, obejmujących
,prO'blemat)'kę r·od-ziny, Zwyczajów, umiejętno·ś,ci, sZltuki
hlGOwej. mieszkania, ubioru. rolnictwa, (prawa Zwyc,zajowego, gier i zabaw lu·dowych, mitologii ,i wierzcń
itd. Część z nich 'Z'OlSItał.a
pÓŻ!Il·iej prz,edruikowana
w
"E'thnog,raphie Alb'lIllaise". Wydawanie
·teraz równolegle
2 e'bnografk,znych
roczIlLków w języku obcym jest zjawis,kiem raczej ni'ezwykłym w praktyce
wydawniczej ir.nyc.h 'krajów Europy i może świadczyć zarówno Q ,pragni€ln-iu szera1kiego
:'.::JOpularyzowania alba ils'kiej etnografii
oraz wi'eidzy o ku-lturzc ludowej A·lba:nii
!.a.granicą (choć f.ranc·uski nie jest 's'zeToiko 'znalny), ja.k i a wysokiej
,randze
c tnagraJii w Albanii.
Przedmowa
do I tomu "Cu1'ture Potpulairc AJbana'us:e" zawiera m.1Jn. zwięzlą
c!laraklcrys.ly,kC; dolychczasowefo
r.ozwojua,lbańsikiej
e-L'llograHi i jej programu,
którą warto w s,krócie przytoczyć. Etnografia i fol'klorys tyka a,lbań.sika ukształtowaia się dapier·opo
wyzwoloniu kraju i utrwaJeniu
władzy luodow,ej. Oddzielne placówki r.a.u'kowc dla ob'll tychdyscyp!'!n
powstały w 19'47 r. przy dawnym InS'tytucie Nauk. W 1943 r. otwarto ,pierwsze w :kraju muz,eu'm archeoiolgicz:n-e i etnograficz.J1{~.Póżniej elnografi<J znajdowala
się oT.gatnizacyjnic o-d 1962 T. W Ins:tytucic
Historii j Językoznawstwa
AN, po podziale zaś togo ins1tybutu w 1972 r. w IJ1.S/tylUcie Hi.9tOrili, natomiast
f'oJ.klorystyka mieściła się w Instytucie
Folkloru, który
pYNsta! jeszcze w 1960 I'. W 1979 II'. 'utWOTW'lly z·ostał IIl151tytut Kultury Ludowcc)
:\N, który obj,j! rozdzielone .dO'tąd zakłady etnografii
i folklorys,tyki.
Wieloletnie
b<\dan.ia ,pozwoliły I'a ;zgromadzenie bo·galych m a!teria łów , st.anowiących pods1tawę
dla coraz liczniejszych
publikacji.
Oprócz artykułów
w "Etnografia
Shqiptare"
opublikowall1-o do 19-81 r. 6 tomów prac ·do'tyczących siZtoUlki rzernio.sla ludowego,
folkloryści
zaś opub}i-kowal,i 50 t·omów pro.zy i ,poezji ludowej oraz 16 tomów
llcelo'dii i ,tariców ludowych. Obecnie w Instytuc·ic Kultu~'y Ludowej pr'zyg'oitowuje
<ę wielotc.mowe wydawnictwo
pt. Dziedzictwo
kuLturowe
ludu albańskiego,
które
objąć ma także a'Has etno,grafic,zny Albanii.
Badaniom kultury ludowej w szerokim z'akresie, od f'ol'kloru po sztukę &toso\'ia·r.ą i rzomiosla ludowe, przyznaje
się szczególne z;na'czenie .z·e względu na rolę
dziedzictwa ludowego w działaniach
na rzecz konsDlidowania
narodu albańskiego
i jego socjalistycznej
kultury. Przeciwstawia
się je "agresji kulturalnej
mocarstw"
oraz zewnętrznym, obcym naciskom ide·ologicznym. Upowszechnianie
w najszerszym,
możliwym zakresie tradycji i wartości dzedzictwa kulturowego
.ludu stanowi "czc;ść
skladową walki lu·du albańskiego w ·obronie i umacnianiu
niezależności narodowej,
w budowaniu socjalizmu i doskonaleniu
życia .socjalistycznegon
arodu" (s. 4). Podkreśla siC; w związku z tym, że etnografia
i folklorystyka
albańska
opierają się
na gruncie marksizm-leninimu,
dlatego ich zadaniem jest nie tylko określone poznawanie naukowe, lecz takżc rewolucyjne
przekształcanie
rzeczywistości. Uwzględnia się mocno podł{)że historyczne, bada się prawidłowości
rozwoju kultury .ludowej, dążąc do formulowania
wniosków dła praktyki kulturalnego
i społecznego
życia ludu Albanii.
1

Celom ,tym ma służyć także Inowe czasopi:smo. "W centrum je!!:Q uwal.!!:
i znajdują się dawne tradycje
kultury ludowej, ich znaczenie dla naszych czasów, ich
ewolucja, wzboga'canie i perspektywy",
uwzględll1iać będzie ono talkie dorobek kulturowy AlbańczY'kówżyjących
poza granicami kraju, świadczący 'O oJ'y.ginalności

304

Recenzje

l ;sile twórozej
ludu a1hańskiego. Angaż,J\vać s'ię bc;dzie 'W wal!kc; ,.przeciw duchowi
kosmopoHtyzmu
i ,5zowinizmu su!permoc<\rs!tw, które dezawuują postępowe wartosc; kultur 'na,rodowych" (s. 5). Publi'kować będzie artykuły
na tematy teoretyczne
j metodolo,giczne,
dążąc m. in. do uo.gólniania dO.świadc,zeó albańskich.
Uwzględlllana będz'Ie his,to,ia folklOTystyki 'i ·etnografii albal'Lsikiej, a talkżc obce badania
i badacze ludowej kultury Albanii. Redakcja zaprasza także zl:gran!cmych
albani,tów do pubHkowalnia artykułów,
s.prawozda11 i materiałów
'naukowych
dotycz,jcych albańsikiej kultury ludowej. W nowym czasopiśmie będzie też miejsce na pu ..
blikawanie
materiałów
z za.sobów archiwalnych,
recenzji, bibliografii
oraz informacji ·0 ważniejszych wydarz.en:ach z życia naukowl'gQ kraju.
Zawartość
pierwszeg.o tomu oma wianego czaso'pisma ,po'twicrJ.w za.pcl\viedz:
Redakcji. Zawiera on 9 artykułów
o d·oŚć rozległej tematyce, dział materiałów folklorystycznych,
'recenzje i informacje
bieżące. Ze względu na trudną dmtr;p:~ość
tt'go czas'c;pisma (jes't w bibliotece ZG PTL) jak i bardzo rzadkie dotą.d pojawianie
.,;e j;nformacji () etno·grafi.i albaIlskiej, wa.rto niC';:.()bliżej zapoznać $lię z jego tresc;ą, zaczynając od prz'edstawienia
a'l'tykułów.
Alfred UC'i, Narodowy
festiwal
folklorystyc:::ny
1978 r. a aktlwine:ayadnienit;
T.aul<. etnografic:nych
i folklorystycznYch
(s. 7 - 24). Ogól:nD'krajowc festiwale folkJorystyczne
są 'or,ganizow.ane w Albanii CD 5 lat, w3 etapach (wieś - region kraj) z finałem w Gjirokaster,
gdzie uczestniczy 26 reprezentacji
okrt;gowych liczących :po 60 - 70 osób. Autor zwraca uwagę na występowanie
[aBdoI'u czystego
i ara,nżowanego,
a następnie
przedstawiaoib.szernc
rozważania
na temat sytuacji
j prz'robrażeil'
f;ol'Kloru w waru;nkach szybkiego l'ozwoju gos·podar.ki i techniki.
Hivzi Is.lami, Albańczycy
na świecie (s. 25 - 43). Jest to oparta <ldo·Ść ·boga<tą
r6żnojęzYCową litera'turę
przedmiotu
char<:llkterys-tyka ro.zmi.eszczenia Albaflczyków, głównie poza obecnymi granicami ,państwa, ze siwzegMnym uwzględnieniem
.Jugosławii. Artykuł zawiera sporo rz'eczowych ,danych histo'l·ycz.nych i statystycznych.
Beniamin KI'uta, Zarys polifonii
albańskiej
i niektóre
zagadnienia
jej genezy
(s. 45 - 75). Do artykułu dołączonych jes't 5 teKs'tów pieśni z nutami.
Qemal Haxhihasani,
Wkład
prof. Eqrema
c;abeja do badania
ludowej
kultury
albańskiej
(s. 77 - 86). Iinteresująca
charakterys'ty.ka
dorobku naukowego wybitnego
a'bańskiego
historylka kultury i fol!klorysty (ur. 1908), .który !puhlikował ,kilka prac
rćwn.iei 'Zagranicą w jęz. niemieckim i francus'kim.
Emin Riza, Miejska
architektura
ludowa
Albanii
w XV III i XIX
w. (s. 87- 111). Au,tor przedstawia
m. in. typologię tradycyjnego
budownictwa
miast alhańskich, 'załącza 1 mapkę i 11 ·ilus'tracji.
.Jorgo .Janajoti, Korelacje
między
zbiorowym
a jednostkow)lm
wkladem
w
tworzenie
rapsodu
ludowego
(s. 113 - 132). Analityczny
artykuł
zawieraj<.jcy liczne
fragmenty
nowszych tek.stów folklorystycznych
w tłumaczeniu
na jr;z. fLll1cuski.
Pirro Miso, Sharkie
instrument
mu::yczny
i jcoo funkcje
(s. 133 - 151).
AutoT omawia s>pecyfiozny, a I:bańs!ki '~nstTument s'trunowy -o różnej liczbie sotI'un,
od 3 do 12, podaje liczne zapisy molodii i akordów granych na tym instrumencie
oraz 2 fotografie.
Andromaqi
Gjergji, O pochodzeniu
i dawnOŚCi niektórych
elpmentów
ubioru
l'.ldowego (s. 153 - 169;. W opa'reiu o porównawczą
analizę niektórych
elementów
l"oldowej odzieży albańskiej
ze starożytnymi
zabytkami
ikono,graficznymi
.przedstawia autor tezę o iliryjskim pochodzeniu tych elementów.
Rrok ZOjzi, Shtjefen
Konstantin
Gjec;;ov wybitny
patriota
i badacz kultury

Recenzje



305

/"uLowej. W pięćdziesiqtq
rocznicę
śmierci
(s. 171 - 184). Ze względu iIla nikłą u nas
znaiomość hiSitorii albailskiej
etnografii
warto nieco szerzej streścić
informacje
autora o tym uczonym i działaczu, wybitnie zasłużonym w walce o odrodzenie
narodowe Albal1cz)"ków na przełomie XIX i XX w. Urodzony w 1874 To na terenie
Kosowa, UkOllczył w 18n 1'. szkołę średnią, a w 1B96 r. s,tudi,a duchowne i został
i-;:o,[{;dzem,franciszkaniniem.
Na szereg lat oddał się nauczaniu
dzieci alballS'kici1
IW prowincji,
ucząc różmych przedmiotów. Wcześnie zanął dz.iałalność I'iteracką pl,ząc utwory poetyckie, dramatyczne
i powieści, .tłumaczą~obcedzieła
na j. alball~(,i. wśród nich Quo vadis? H. Sienkiewicza
(prawdopdobnie
·z j. włoskiego). W
1900 ~'. napi,sał utwór poetycki
zwrócony
do narodu
albańskiego,
naśladujący
:VTarsyliankę. Pisał prace historycznedO'tyczące
.s;1;aroży't,noś'cii późnego średniowiecza, interesow~lł się dziełami mistrzów sztuki albailskiej.
Czynił poszukiwania
w
archiwach, w ,tym włoskich, prowadził badania
archeologiczne.
Ważne znaczenie
".\' jego zainteresowaniach
badawczych
miała ,kultura ludowa. Swe badania etnog:'aficz!le zap')czqtkował około 1900 r. badając zwyczaje pOIgrzebowe. a później we.selne oraz .szeroko kulturę społeczną ludu. Pozo.sta wił z tego zakresu 5 nie wydanych tomów prac i niewiele
drobnych
publikacji.
Interesował
się etnogenezą
Alb,u·lczY'ków. Najwiękme
uznanie zyskały jego s·tudia nad albań~kim
prawem
~..vyczajowym, w 'których kontynuował
wcześniejsz'e badania G. von Hahna. Jego
dzieło Zwyczaje
prawne
z Lek Dukagjine
miało istotne z:naczenie dla poznaniE'.
rozwoju prawa albaI"lskiego o,d starożytności
z uwz,g,lędnieniem elementów
rodzimych i obcych, a 'także .ct'lapoznalllia struktury
s.połeczeils1twa albańskiego,
zagad'l:el1 \vła:mości i dziedziczenia,
prawa rodzinnego itd. Dzieło to wys'zło w całości
pl) śmierci
S. K. Gje<;ova (w tym również w tłumaczeniu
na jęz)"ki obce); o,n sam
zginął w 1929 r. na terenie Kosowa, dokąd przenió3ł się w 1924 r., by pracować
wśród .swych rodaków za granicą p.tilstwa.
W dziale "Materiały" (s. 185 - 200) zostałyogslo",zOine w tłumaczeniu na j. franclIski fragmenty ludowego utworu balladowego
Constantin
i Duruntine
'Oraz 2 informacje dotyczące ognia w tradycji ludowej,
Dział "Krytyka
i bibliografia"
zawiera 3 recenzje (w tym po,ch1ebną recenzję
,,:siqżi\i aulora greekic,go J. P. Guikasa o greckich A1bailczykach i ich pieśniach)
oraz zć,ta wienie 82 publikacji z :zakres'u etnografii i folkJ.orys,tyki aJbailskiej, ogło'i:Ollych w 1979 r.
W dziale "Życie nauikowe" !znajdują się stosiun'kowoobszerne
informacje na tem,) t: a) udziału delegacji albailskiej (z 10 refera1tami) w IV Kongresie Międzynar'oci(,wcgo S'lowarzyszonia
Studiów
nad Europą
P.ołudniowo-Wschodnią
(13 - 18.8.
l S7::, c\nkaraJ, b) nowo otwartego
muzeum historycznego
w Librazhd,
c) nowo
c,twClrlego muzeum ~redniowiecznej
sztuki albahSikiej w Kor<;y, d) działalności In.,tylulu Kullury Ludowej w okres'ie 1976 - 1D80, e) II Międzynarodowego
Kongresu
Folklol'u Tureckiego (Bursa, 22 - 28.0.19'81), f) IV Tygodnia Kultury A1ballslkiej we
Wło'zf'ch (11 -18.8.1981), g) IV Festiwalu
Gier Ludowych (9 -11.10.1931, Shkoder),
h) ek:;pedycji badawc!zej Akademii Nauk RLS Albanii na terenach zamieszkałych
przez Albahczyków na KalClbrii (lato 1981 r.), i otwarcia krajowej
wystawy kultuy ludowcj w Shkodeor.
Kronika infmmuje
o krajowej
konferencji
nt. budowniC'twa socjalisItycznego,
o uroczystym posiedzeniu
zorganizowanym
przez Akademię
Nauk dla uezczeni1a
:iO rocznicy śmierci S. K. Gje<;ova, o sympozjum nt. krajowego
festiwalu iol'klorystycznego 1978, o uroczys'tym posiedzeniu dla uczczenia stulecia śmierci Zefa Jubani (hisItOTyk, ekonomista i foLklorysta albailsild XIX w.), o konferencji naukowej

211 Lud.

t. LXVII[

306

Hecenzje

w stulecie urodzin prof. A. Xhuvani (pedagog i jt:;zykoznawca), daje też ob<;zeme
[nfo'rmacje o 7 rozprawach
kandydackich
z zak-rcsu etnog.rafii i fol-klo.rystY'ki 1 oraz
9 'dwbU1YCihinformaocji o wizytach obcych uczonych i artys'tÓw.
Przedstawiony
po.krótce pro·gram nowego czas·opi.sma i przegląd
trcki
jegi)
pierws'Zego tomu 'lJdaje s'ię wskazywać,
'że etnografia
i fo·l'klory&tyka albar\s'k:t
o'ó'iąg\l1'ęly SPOlro w c'iągu minio'nych 35 lat, 'Zwlas'zc'Za w dzi·odzinie groma'ozcnia
mat'erialów ,i liczby publika'cji, w tym obcojęzycznych.
ArtY'kuly publikowane
\IiC
francuski·ej wersji są prZlejrzys'te, rzecz·owe, cpapLe 'na konkretnych
danych. zasługują niewątpl.iwie na uwa,gę bada,clzy zainteresowanych
kulturą ludową Albanii jak
Fólwys:pu Bałkańs,kiego.
Edward

l'i('tras~ek

lon

Vladutiu,Creatori
populari
contemporani
din Homania,
Bucuresti
i 981, ~.;.
:i czarno-rbialych
i'J.ustracji. St'reszcwllia
w języku allgi(;[o>·:-im.
francus'k im i ·niem ieckim.
2;14, 129 kolorowych

Roz.patryw.<l'nie ws,pólczesnej twórczości ludowej w opa·rciu II nauliwwe met-ody
i ka·tego-rię wartosc'i tradycji ma poważne zlla·czc-ni-e w żyC'iu w"'PÓłCZL\'mym i .!u
przys·zl·o.ść. Chodzi o odpowi·edż na pytanie, jak zachować tra·dycyj'ną kullun; : ;ukie pl'lzewidywać db niej perspektywy,
a także, ja,ka jest jc-j warto'ść \'1 0gólaonarodowej 'kulturze. I:s'totne przy tym jest poznanic motywów powstawania
w;'p6!czesnej twórczości, jej roli w dzies'iejszymspolecz€óstwie,
nadto pOlllOC....
v popuia··
ryzach SlJtu·ki ludowej, w jej propct'go'Waniu i zbyciu. Dlatego zachodzi k0'!1i{~2L,loŚt
zdobycia wiedzy poprzez badanie ,tych zjawisk i ·odpowiednie ich wy:K-o:-::
y,; ta nie.
Auto·r uważa, że pozna,nie przyczyn tworzenia
ma większe znaczenie, aniżeli poznanie samej twórczośc·i. Również ważne dla niego je,; t po'zna'Jl'ic relacj i III :ędzy
twórcą a konsumentem
oraz znacz·e-nia fUJn!kc'jii wartości estctycznych
\\')'1":01'6','1.
Jeg.o zdaiem' pro·ce.s wórczej aktywno';ci w Rumunii nadal jes powszcchny ; żywy
IV kilku
dziedzinach 'i uczeslllliczy w nim wielu ludzi.
A'utor pragnie .zatem nie tylko bliżej zapoznać czytelnika .z obecnymS'tanem
ludowej d'zialalno'ści twórczej na te'fenie Rumuniii, -ale także dać odpowiedź :la JY.>stawione uprzednio pytania. Całość więc swego opracowania
p:'ezcntujc w dwóch
częściach, które poprzedza obszerny ws'lęp, Omawia w nim aktualne z<1'da':liaHau,ki
w badaniach
etnograficznych
nad wspóleze.'mą działalności,)
twórców
ludowych
oraz zastanawia
się, jakie są źródła jej użyteczności. Wy.'iuwa przy tym podsta-

lato

tytuły

tych

rozpr·aw:

S. Shkurti,
Aspekty sposobu życia chłopstwa regionu Vrug; A. Dojaka,
Małżeństwo UJ .l!banU; A. Gjergji,
Albańskie
stroje ludou;e;
S. Selimi, Liryka
w ludowej
choreografii
albańskiej;
A. Muka,
Mieszkanie
u;iejskle
Maless!e
k. Tirany
i jego mIejsce
w typologII albańskiego mieszkalnictwa
ludowego;
A. Onussi,
Tradycje
garncarskie
w Alban!!;
P. Thoma.
Mieszkanie wiejskie
w Albanii północnej.
Warto dodać,
że rozprawa
A'. Gjergji
a strojach
ludowych
została
ocenia
tak pozytywnie,
iż przedstawiono
wniosck
a uzname
jej za podstawę dla przyznania
jej autorowi
stopnia
wyższego,
doktora
nauk. Oparta
na obszernej
literaturze
i materiale
dokumentacyjnym,
obejmuje
ona problematykę
stroju
ludowego
Albanii
od XIV do XX w., przedstawioną
na 291 s. tekstu
i 115 s. ilustracji.

Recenzje

307

\\'OWC
problemy odnoŚonie ewol'ucji w,s'Półczesnej rzeżby, wyrobów z d·rewna, malars:'wa i tekstyliów,
porównując
z wyniikami badań europejskich
N!1o~rafów, na
których powołuje .się w licznych przypisach.
Czę~ć pierwsza,
którą z;a'tytułował "lu.dow,a twÓircz·oŚć pla.styczna oW czasach
współcze.mych", dzieli się na 5 rozdziałów. Uwzględniają
one takie kwestie, jak:
współcz,e:;,lle kadry twó-rców ludowych plastyki w Rumunii, możliwości utrzymania
ludowej twórczości, proces k:;ztałtowania
ludowej plastyki, statut
twórców .ludowych we w.;półzcesnym pań:;twie rumuńskim
oraz aktualne
formy twórczości ludowej różnych rzemieślników
i rękodzielników,
np. pracujących
w drewnie,
tkających, ha1tuj'lcych, zajmuji.lcych się wyrobem ceramiki, obróbką metalu, rogu, kości,
kamien ia oraz wyrabiających
obrzędowe maski. Rumul1scy twórcy uprawiają
swoją
działalność sami lub przy pomocy rodziny, w swoich \varsztatach,
w domu lub w
obl'l;bie zagrody. Inni współpracują
ze spólazielnią UCECOM .. bądź podobnymi j€dmEtkami. Pracujcic w domu, w procesie tworzenia maj,} wiele swobJdy .. kszcze w
niektórych rejonach produkuje się wylącznie na użytek rodziny i najbliższych.

to takie wytwory, jak: stroje, tkaniny, przedmioty
z drewna, którc wykorzystuje
:;ię także dla celów dekoracyjnych
we własnym środowisku.
W innych okolicach
wyruby twórców rozchodzą siG znacznie szerzej. W wielu przypadkach
ujawnlają
one nieprzeciGtne talenty i wówczas wyroby nabierają
swoistego cho.ra.kteru. który
wyróżnia je od podobnego lego typu przykło.dów.
Spóld7.ielnia UCECOM odgrywa ważcą ro'lę w procC'.si-e r07A\io.iu ws,pólcze:mej
twórczości lu'dowej stawiając przed ,nią określone zada'l1'hl oraz. 'inspirując
3'~tywność twórców niektórych
re.gionó,,:,. Zbyt wyrobów odbywa siC; albo za jej po'śr;)dnictwem, albo bezpośrednio
w domu, albo
przez
organizacje
turystyczne,
czy
inne in'itytucje kulturalne.
Najlcpszą prcz£ntacj'l
wyrobów ;;ą wystawy mc,z"",dne.
konkursy, fc.'itiwale. :\Iiemale znaczenie w tym względzic mają wystawy międzyI'ClI'odow-l'o·raz fesltiwa·l "Ci:ntarea Romaniei".
Autor uw'lża, Ż1.' wytwory
sztu'ki ijludowej winny być ",vzważane łlie 5'1:ko
obiekty . ;ame w subie, lecz jako odbicie st'usunków
między ludźmi. Chudzi mu
r;rzedc ws:zYSitkim () relacje .pomiędzy wytwórca'mi
ku!'turo'wych
wartości
~ ich
u.i.ytkownikami,
a także w obrębie całej ,groma,dy. Ważnym nośnikiem
jpst tutaj
tradycja.
TradY'cja w ludowej kulturze je~,t wykła:dnj'kiem nie ty/'ko samego śr,,~d{)wis'ka,
ale dziedzictwa
przekazanegu
przez przodków
w postaci przej'lWÓW materialnego
i duchowego życia. Wzbogaca ją zjawLslko nowej twórczości, która wzmacnia
i za·
pewnia nicprzerwaną
eiąglQść :kreacji. Tra,dycja jest ważnym środkiem komunika··
\','ania .siC;pomiędzy minionymi pou<Oll'eniami a obecnymi w ich pracy i podni·eta'ch.
Zdall1icm autora siła tworzenia jes't częśc'ią 'i bagaż,em tra·dycji. J,ej permanentność
zmusza do uwzglc;dniania
i.s~:niejących pierwiastków
pDzeszlości i 'terażniejsz{)'ści,
Dzięki niej współczeSni 'twórcy ludowiwyrakSltają
ponad T,zcmieślników i nie mO'
gą być z nimi identyfikowani.
Ich dziedzicllne .skłonności zawarte są w wyrtwo,rach,
które 'odpowiadają potrzebom śTodowisu<ai zdobn:iczym J}rawom rumuńsibej
sztuki
ludowej. Tcndencje
naślaldownic-twa są widoczne, ale przeprowadzeni.e
HnE granicwejpomiędzy
'tWODzC'niem a imi'tacją jest 'trudne. Jednak iprosta kOiPia tTadycyjnego wytworu UI'Le może być uważan'a za dziełu twórcze.
Wiolc u:-zemiosl w R'umunii zostalo 'l,dominowanych
iPl'lIez oddawanie
pieT\':szeńJstwa lokalnym tra,dycjom i oibecnie s:ię je [pOnawia,

.-\utor ;)Ikcentuje waia1e mi ej sc·e, jCllkie zajmują
we w$lpÓłcze5nym s:połeczet\stwie rumuIL9kim 1'U'Clowitwórcy. Wyras,tają oni pou1ad dotychczasowych
a,no'l1'i:mowych i dzięki t€omu ,pra.ce ich .zn.ane 'są szerszem'U ogółowi. Na !pil'."l'Wl<;'Ze
m-iei'sce
20*

308

Recenzje

wysuwają
się tutaj przy'Jdaody malaT:stwa, rzeźby, ,grafiki i plastyki ,}brzędowej,
dalej wyroby z ·drewna, ceramLka, wyroby z me{alu, rogu, kości oraz kamienia,
ti;:aniny i odzież, hafty na $Ikórze i suknie, na,dto akcesoria 'używane w zwyczajowych obreędach (.np. kras·zanki).
Druga część :książrki ,po·;więco·na jest wSlpółczesnym twórc'om ludowym Rumunii. Wymieniani
są 'oni tutaj z 'imieniai
nazw1s1ka, po-dany jcs'Ł ich życiorys
i dziedziny twórczo,ści ,o,raz fo,w'grafie samych {)'Sób i ich wyrobów. Auto'r prezentuje ich kolej,no według dziedzin twórczości. Sil ,to: twórcy ,pracujący w drewnie
(12 osób). 'twórcy zajmujący ::dę z'do::J:niotwem i 'S'zyc'i'em~trojów ludowych (15 o<.:ób),
ludzie zajmujący się haftami i apliJkacjami na 'Slkórze (10 osób), ,gamcarze (16 osób),
'.vytwó-rcy mas·ek o'brzędnwych (3 osoby). Aur1;Qrw,lkazuje na ich kulturowy wklad
w śro<1o·wisko, w którym
-żyją. Udało mu się to ,uchwycićd7.ięki
osobistej znajomości l wórców. Przez wiele lat ohsenvowal
ich Jjrzy pra'cy, p,;'zy sprzedaży, przy
wyjazdach na ,targ, na d'oroc'zne pr,ze,glądy, a jego ,kontakty osobiste znajdują wyraz w odpowi'ednich ilus.tracjach twórców.
Xa ko,niec warto po-dkr·eślić. że oma-,\ria:na 'praca uw,zglę-dnia bogatą biblio.graHę w zakresi'e s!Z'tu:ki luduwej ni·e tyl.ko opracowal1 rumul'ls'kich, a.te zagranicznych. z różnych k,rajów europejs'kic!h.
Barbara

Polsko-rosyjskie

zwiqzki

pod red. Mariana

Leczyka,

spo!eczno-kuituralne

Warszawa

na pr~el(Jmi('

XIX

Bazielich

i XX

wieku,

1980, ss. 398.

Hist'oria .po:lsiko-rosyjslkiJc.h 'kon>taiktów ISlpole-c'zno-'kul't'ural'nych jest ·tą dzie-dzi;ną
wiedzy, -która stanowi tema.tyczne sYIlTlpD'Zj,a
naukuwe i k'onferencje organi,Z'Owane
na przemian w Pohce i w Związku Radzi-ec,kim od ro,ku 1965, tj. od chwili powola,nia Pols'ko-Ra,dziec'kiej Komisji His'tO'I'ycznej. Ja,koby na uboczu głównego nurtu tych prac podejmowanych
prz·ez ·tę Komisję organizuje
się również innesympozja polslko-ra-dziec1kie ;poświęcone pro-blematycc pols'kich ba·da"1 etnograficznych
na Sybetii czy kOl1't;:uktom polsko-ro,syjskim
w dzi,edzinic geo.!o.gii ·i gen.graiii I. Ta~
~'ię bowiem s;kła.da, że w historii obu narodów mamy wi'ele ,przy.kładów wszech~lronnej lączno~ci społecznej, kulturalnej,
,politycz.nej i 'naukowej, a ,każde sympozjum z {ej dziedziny w znaczący 5po<sób wzbogaca :naszą wledz(~ o tych kOHta!l\.tach. Talk jest również w przypadku
omawianego
tutaj
tomu wydanego przez
KS"i<:jż,kęi Wiedzę, zawierającego
artykuly dwudzies,tu jeden polskich i radzieckIch
:1utorów 2. Ks·iążka je-srI.pokłosi.em konie;,encji wl'gallizolVa,nej IV roku 1076 w Kra-

'w dniach 28 wrześni,a do 6 października
1969 roku
odbyło
~i(: w Polsce
Sympozjum
Pol~.ko-Radzieckie
poswi~cone
historii
rosyj~ko-polskich1<ont"kt6w
w ciziccizinie
geografii
j
geologii.
Materiały
tego spotkRnia
naukowego
opublikow'ane
zo~tały w 5pecjalnym
tomie
·pt. Hts.orla
kontaktów
POlsko-rosyjskich
w dziedzinie
geologii
t
geografii,
stanowi'lcym
82 numer
"Monografii
z Dziej6w
Nauki
i Techniki",
Wrocław
1972. Poclobna
konferencja
odbyła
~ię w 1972 roku w Leningr'ac\zie
o czym ~zczeg6lowo
zobacz w: Jlussko-polsl<ie
su.jazi
ill oblasti
nauk o ziemIe, Moskwa
1975. W odniesieniu
do hi~torii
kOnLoktów
polsko-ro~yj,kich
w zakresie
badań
etnogr'aficznych
zobacz:
His:orta
kollta"tów
poIsko-l"Osyjskicl!
UJ
dziedzinie
etnografii,
"Monografie
z Dziej6w Nauki
i Teehniki",
t. 103: 1976.
" Tematyka
tych
referat6w
jest nast~pująca:
Wladyslaw
A. Serczyk,
Polltyczne,
gospodarcze t spoleczne
przesłanki
polsko-rosyjskiej
wspólpracy
na przelomie
XIX i XX w.; Wiwlanna
Witt, Zwiqzki
mi"dzy
polskq a rosyjską
.literaturq
na poczqtku
XX stuleCia; Iness-a

Recenzje

309

kGwie prz.ez w'spomnianą ]UZ Polsko-Radzi,ec'ką Komisję His,torycrzną, 'działają'cą
rod patronatem
Akademii Nauk ZSRR i polskiej Akademii Nauk. Konferencja
pod nazwą "Polsko-rosyjs,kie związki kulturalne drugiej połowy 19-1ego i począt<ku
20-te,go wieku ze szczególnym uwzględnieniem
wydarzeń rewolucyjnych
w latach
1905 - 1907", wniosła wiele nowego do problema<tY'ki po'lslko-I'osyjsikich zwiąZJkow
~połeczno-kulturalnych
będąc jednocze~nieodzwiercioedlcniem
lUlk jakie w tym temacie posiada nasza hislto'fla. Ową lukę wypeł.niły w pewnym stopniu zamieszczone w recenzowanej 'książce o;prac·owania takich znanych uezonych pol:skich i radzieckich, jak: Władysław A. Serczyk, Wiwiana Witt, Juliusz Bardach, Władimir
Djakow, Ma,rian Jakóbi,ec, Nikołaj Bucharin i innych. Książkę poprzedz,a wstęp
profes'ora Ludwika Bazylowa, ,który wprowadza Czytelnika w 'i:s'tQltęproblemu pod-'
kreślając, że jes't ona rezultatem
reaInej, ściskj i wieloletniej już współpracy hi~toryków polskich i radzieckich, ws,półpracy, która "ni.e istniejąca w dawniejszym
okresie, przybierać zac:zęła różne, lecz konkretne
formy niemal bezp()lśre,dnio po
za'kończeniu drugiej wojny światowej, Nowe s'to:sun'ki polityczne otworzyły niewyczerpane ż'ródło nowych możliwości w dziedzinie nauki - mogliśmy wreszcie
oderwać się od 'tendencji poznawczych przenikniętyc'h
na wskroś uprzedzeniami
i - wyk'or.zystując nieporównanie
szetrszą niż kie~y'kolwielk przeditom płaszczyznę
badawczą, przys<tąpić do obiektywnych
badal\ nad dziejami narodu rosyjskiego
i innych, przede wszys'Vkłim są3'iadujących 'z na·mi na'rodów ZSRR (... l. Największe
o::iągnięci<a oS'tatnich dziesięcioleci - prawdziwa przyjaźń między narodami musi
opiera'ć się także na znajomości ich historii, Trzeba nawzajem
poznawać swoją
przeszłość i cenić w niej wszystko to, co ma ,niepowtarzalne
znaczenie. Z -takimi
intencjami pracujemy) one też przyświecały
nam przy oddawaniu tego zbio'ru do
druku".
Tak więc w wyniku połączonych wysiłków specjalistów polskich i radzieckich
otrzymaliśmy
interesujące
kompendium
wiedzy, a tematykCl zamieszcz:mych
w
k.siążceopracowań
jest wielopłaszczyznowa.
Najogólniej rzecz biorąc, problematyka
książki da się ująć w trzy grupy problemowe. Pierwszą z nich, o charakterze
społeczno-politycznym,
tworzą
referaty
poświęcone
problematyce
polsko-rosyjskich
związków rewolucyjnych. A że związki te były dość ścisłe, przeto i treść poszcze-

J ażborowska,
Problem
rosyjsko-poLskiego
sojuszu rewolucyjnego
w postępowej
myśli
spolecznej Hosjl i Polski
w przeddzień
i w okresie rewolucji
1905 - 1907 r.; Jerzy
Ochmailski,
Rola Feliksa Dzierżyńskiego
w rozwijaniu
rewolucyjnej
wspólpracy
mi<;dzy SDKPiL
a SDPPR
na poez.I(ku XX w.; Jan Sobczak.
Rewolucyjne
zwiazki polsko-roS'ljskie
w latach 1905 - 1907;
Nikolaj Bucharin.
Hosyjska post<;powa myśl spoleczna a ksztaltowanie
się koncepcji
polskiego
ruchu u yzuoleńczcgo
na etapie prole:ariackim;
Wladimir
Diakow,
Tematyka
polska
a historiografia
rosyjska
na przelomie
XIX
i XX wieku;
Juliusz
Bardach.
Problematyka
polska
w 1ibera:ncj his oriografli
rosyjskiej
schylku- XIX
początku
XX wie:<u; N. L Kariejew,
Margarita
Byczkowa,
Polskie
źródloznau:stwo
w Petersburgu
w końcu
XIX
w.; Władysław
Bortno'A'ski. Aleksander Pogodin - przyjaciei
Polaków i popuiaryza_or
historii
po:ski u; Rosji;
Jerzy
Róziewicz,
l'o:skie
środowisko
naukowe
w Petersburgu
wiatach
1905 - 1918; Swietlana
Falkowicz,
Ze
studiów
nad rosyjs <o-polskimi
zwiqzkami
kulturalnymi
1905 - 1914; Marian
J·akóbicc, Spoteczeńs,uo
polskie uobcc
lLeratury
rosyjskiej
w czasie rewolucji
1905 - 1907; Bazyli Bialokozowicz.
Polska
w pOezji rosyjskiej
na przelomie
XIX
i XX w.; Artur Kijas,
Dramat rosyjski
na scenach polskich na przelomie
XIX
i XX w.; Anna Czekanowska-Kukliilska, Muzyka w polsce i w Rosji na przelomie
XIX
i XX w. Zarys problematyki;
Gregorij
Stiernin.
Niektóre
problemy
rosyjskiej
kultury
plastycznej
na przeŁomie XIX
i XX w.;
Maria
Lewańska,
Ba'et rosyjski
i polski.
Sceny pe,ersburska
i 1Larszawska na przelomie
1Lie.<óu;; Zygmunt
Luk,awski,
Rola polskiej
i rosyjskiej
prasy spoleczno-polltycznej
w ostatnim dwudziestoleciu
XIX
w.; Gerard
Zeberek,
Polskie organizacje
akademickie
i gimnazjalne
w Kijou.ie na przełomie
XIX
i XX w.; Stanislaw
Alexandrowicz,
PoLacy w rozwoju
awiacjt
rosyjsk.iej do 1914 rok.u.

310

Recenzje

g61nych oprac'owań jest intresująca.
Dotyczy ona np. różnic zachodzących pomiędzy
polskimi koncepcjami
ruchu narodowo-wyzwoleńczego,
a rosyjską myślą rewolucyjną na etapie prolt:tari.ac'kim, które omówił historyk moskiewski Nikołaj Bucharin.
W jego konkluzji polski ruch socjalistyczny
na pierwszym etapie swojego rozwoju
w szerokim zakreSie wykorzystywał
doświadczenia
rewolucyjnego
narojnictwa
rosyjskiego. OdbIciem tego jest, zdaniem autora, program ideowo-plllityczny
,proletariatu, w któ.rym odnajdujemy
istotne związki z pewnymi koncepcjolmi walki rewolucyjnej Narodnej Woli. Jest to temat sam w sobie interesujący,
wiemy bl'wiem
dobrze jolk bardzo
przenikała
się wzajemnie
,działalność
spiskowo-rewolucyjna
w Polsce i Rosji i jak ścisłe były związkjosobowe
rewo.]ucjcmistów poL'ik:ch i rosy jsk;ch. Ponadto ciekawie rysują się ~akże konstatacje
dotycz'lce polsko-rosy j,kich
związków rewolucyjnych
w przeddzień i w okresie rewolucji 1905 rdku, stanowiące
przedmiot
rozważań lnessy Jażborowskiej
z Moskwy i polskiego historyka
Jana
Sobczaka. Wówczas to, jak nigdy ,do tej pory, nawiąz-ane zv:stały szerokie wzajemne
kontakty
rosyjskiego i polskiego proletariatu,
które w latach późnicj.szych zaowocowały między innymi tak znacznym udziałem Polaków w Rewolucji Pażdzierni!kowej i obwll1lie jej ZJdoby'czy. PoQIstac:iąpowSizechnie 'znaną w dz,i,ejach tej walki
jest Feliko; Dzierżyński. Pewnemu fragrr.ent9wi
tej działalności puświt;cony je.st też
w książce szkic Jerzego Ochmańskiego
traktujący
o roli Dzierżyńskiego
w rozwijaniu rewolucyjnej
współpracy między SDKPiL a SDPPR na początku 20-tego wieku 3. Nie najnowsze jednak ustalenia Ochmańskiego
złożyły się na treść tego szkicu j myślę, żeo
jego opublikowaniu
zadecydowały
raczej względy nośności politycznej tematu, aniżeli jego nowatorstwo.
W sumie jest to artykuł bt;dący powtórzeniem znanych już z biografii Dzierżyńskiego
faktów rzuconych na tło współpracy rewolucyjnej
między wspomnianymi
już powyżej plrtiami.
Tak mniej wiGcej rysuje się problematyka
artykułów, które za1iczyć można do
nie wydzielonej
wprawdzie wyraźnie w książce części, którą tworz,! artykuły traktujące 'O połsko-ro.syjskich
kontaktach
rewolucyjnych.
W sumie ·stworzony został
interesujący
p.rzyczynek dotyczący polsko-rosyjskich
związków rewolucyjnych,
uzupełniający
w istotny sposób naszą wiedzę o tym wycinku rzeczywistości
hi3t:Jrycznej. Wydaje się, że z-awarte w tych opracowaniach
fakty i ustalenia będą mogły
być jeszcze wykorzystywane
w dalszych analizach
tego problemu
przy pisaniu
Szcz€gółowej
monografii
wzajemnego
przenikania
się ideologicznego
rosyj.;kJego
i polskiego ruchu rewolucyjnego
końca 19-tego i początków 20-tego wieku. Gorąco
zachęcałbym
autorów do szerszego rozwinięcia w przyszłości wł<lśnie tych problemów, na pewno interesujących
i dających szansę uzupełnienia
bi<lłych plam.
Jest w tej k.siążce także interesujący
zestaw artykułów
poświęconych
zagadnieniom z pogranicza historii nauki. Temat to ,do dzisiaj mało znany, a w dziejach
kontaktów
polsko-wsyjskich
rozciągający się na wiele dziedzin. Wielu bowie'TI Polaków pracowala do roku 1918 w różnych instytucjach
naukowych ówczesnej Rosji,
a już wr<;,cz fascynujący
jest wkład Polaków do wiedzy o geologii i gcogn[ii
Syberii. Wnieśli też Polacy duży wkład do badań etnograficznych
za Uralem, temat to

8 W roku
1979 ukazała
slo:; Interesujaca
publikacja
poświl'cona
F, Dzlerżyi\skiemu,
której
redaktorem
naukowym
był prof. dr Jarosław
Ła~osz.
Ksi'lżka
ta pt. Ff'~t"(,. Dzlf'rż"ńs',i
życie
I praca,
Wrocław
1979 zawiera
interesujpce
opracowania
ukazuj'lce
F. Dzicrżyńskiego
jako d7iałacza
gospodarcze"o,
organizatora
aparatu
walki
z kontrrewolucJ'l,
działacza
party jnego I inlernacjonalistp.
Mimo
bogactwa
materiałów
i nowatorskiego
spojrzenia
na postać
F. f1zierżyńskier,o,
książka
ta nie wywołała
wirk,zego
rezonansu
w literaturze
przeń miotu.
Należy
wire
odnotować
tutaj
jej ukazanie
się I zwrócić
na nią uwag.;
badaczy
polskiego
ruchu
robotniczego
i jego związków
z rosyjskim
ruchem
rewolucyjnym.

]{ecenzje

3Il

jednak rozległy ~ posi,adający już swoją lekturę przedmiotu.Wpra,wdzie
jest to literatura, która podkreśla
w większości znaczenie tego dorobku, nabomiast sprawa
syntezy tego zjawiska czeka nadal na opracowanie 4. O tym jeunak brak je.>t informacji w omawianej
książce. Natomiast
sprawy,
o których
traktują
artykuły
zaliczOlle do grupy tematycznej
z pogranicza
historii nauki, dotyczą historiografii,
źródłoznawstwa,
poł6kiego śradowi5ka naukowego w Petel'sburgu,
a także działalności wybitnych hi.>toryków rosyjskich Nikołaja Kariejew.a i A'leksandra Pog-adina.
Każdy z tych tematów opracowany
naprawdę
interesująco
poszerza panoramę
połsko-rosyj.;kich
związków kulturalnych.
Na pochwałę wręcz zasługuje artykuł Juliusza Bardacha poświęcony problematyce
polskiej w łiberalnej
historiografii
r06yjskiej schyłku 19-tego i pocz'ltków 20-tego wieku będący wł,aściwie charakterystyką
życia i działalności naukowej
znanego historyka
rosyj.>kiega, Nikołaja Iwanowieza
Kariejewa,
który przez pewien czas był pwfesorem
Car6kiego Uniwersytetu
Warszawskiego. Równocześnie
Wło,dzimierz Bortnowski
kreśli interesująco
portret popularyzatora
historii Polski w Rosji, Aleksandra
Pogodina. Jest to interesująca
opowieść l) tym niedostrzeganym
na ogół w dotychczas·owych
dziejach kontaktów
p31.'iko-rosyjskich,
hi5toryku rosyjskim.
który zrobił przecież tak wiele dla wzajemnego poznaniasi(~ dwu sąsiadujących
naro,dów słowiańskich.
Ba niezależnie od wieloletniej niewoli i określonej
polityki carskiej wobec tzw. Prywiślańskiego
Kraju,
historia kulturałnych
związków polsko-rosyjskich
jest znaczana pOostawami postępowych warstw ówczesnego społeczeń.,;twa rosyj.skieg,o i określ-onymi tendencjami,
jakie w środowi.skach tych tkwiły i realiz.owały się na rzecz Polski i spraw pCJllskich.
Znajduje ta między innymi swoje odbicie w artykule
Jerzego Róziewicza traktującym opolskim
środowisku
naukowym
w Petersburgu
w latach 1905 - 1918. Ten
znany już współcześnie
badacz stosunków
polsko-rosyjskich
wprowadził
nlS tym
razem w atmosferę polskich spraw naukowych
w Petersburgu 5. I przyznać trzeba,
że nagromadzone
w artykule fakty składają się na fa.,cynujący obraz pr;)blemu tułaczej nauki polskiej. Nakazuje to .'inuć pewne refleksje i nad tym, dlaczego do tej
pory tak mało wiemy z tego zakresu. Dlaczego, tak jakoś się składa, że dzieje polsko-rosyj,kiej
współpracy
n~jczGściej ujmowane
są przez badaczy w kontekście
współpracy rewolucyjnej.
Wiemy bawiem dzisiaj, że w.spółpraca ta rozciągała SIę
na wiele dziedzin i o niej należałoby
też pisać szerzej, jeśli nawet tu i ówdzie
"idealna
współpr,aca
rewol ucyjna"
która najczęściej
wyziera
z dotychensowycn artykułów
- przyćmiona
z'ostanie niewolą, zesłaniami
na Sybir i katorgą.
Myślę, że temat to również ciekawy i nie chodzi mi '0 eksponowanie
martyrołogii
naro~łowej. powinniśmy bCJlwiem zw.aźyć i ten fakt, że za caratu tak samo jak Polacy, cierpieli również rdzenni miesz.kańcy Rosji, a każde wy.,;tąpienie przeci w carskiemu samodzierżawiu
karane bylo z całą surowością. I chociaż w historii kontaktów polska-ro.>yjskich
sprawa współpracy
rewolucyjnej
posiada określony
wy·
mia:". wydaje siG jednak słuszne, aby kosztem tego rodzaju badań nie zanie ibywaĆ
innych ciekawych spraw jakie w dziejach n~szych naro·dów występowały.
Problemów clI) zba,dania powstało nada.) wiełe i przyjmując
za wskazanie wypawiedziane
, Zobacz
m\Pdzy
innymi:
A. Kuczyński.
S1Jberujskie szlaki. ,"Vroclaw
1972; tenże,
Udział
Po'akóu; w poznawanill
S1jberti w XVII
u:ie'<u na tle staropolskich
wiadomości
o 11ldach
Rosi!. •.F:tnof!rafj~
Polsk~".
t. 23: 1979, z. 1; W. Armon,
Polsc"
badacze kultUT"
Jaklltów •
.•Monol'ra'ie
z Dzi<:j6w Nauki
i Techniki".
t. 1J2: 1977; Z. Lukawski,
Ludność polska w Rosji
186,1- 1914. Wrocław
1978.
, l1ndacz ten ma bogaty
,'oroloek
dotyczący
kontaktów
polsko-rosyjskIch
l po'sko-r~dzieckich w dziedzinie
badań
naukowych.
Zobacz
mipdzy
innymi:
.T. Róziewicz.
PO'sko-Tadzi~ckie
stoslLnki 7lall!Wll;C u' latach 1918 - 1939. Wrocław
1979 gdzie zest~wiona
jest ważniejsza
bibliografia prac tego autora.

312

Recenzje

we wstępie do recenzowanej
książki stwierdzenie
L. Bazy10wa potwierdzić należy,
że istotnie no,we stosunki społeczno-po,Jityczne
z naszym wschodnim sąsiadem, jakie zaistniały po roku 1945, "otworzyły
niewyczerpane
źródło nowych możliwości
w dziedzinie nauki (. .. ) prawdziwa
przyjaźń między narodami - musi opierać się
także na znajomości ich historii. Trzeba nawzajem poznawać swoją przeszłość i cenić w niej wszystko to, co ma niepowtarzalne
znaczenie". O tym, że są to sprawy
ciekawe i warte prześledzenia,
przekonuje
nas np. pomieszczony w omawianym tomie ·artykuł J. Róziewicza.
Wiele jest jeszcze innych ciekawych artykułów w omawianej tutaj książce. Należą do nich między innymi opracowania
tworzące
trzecią warstwę
tematyczną,
którą jest problematyka
związków literackich w prozie, dramaturgii
i poezji. Związki te rozciągały się również na inne dziedziny życia kulturalnego,
tj. na balet, muzykę i plastykę. Zajmująco o tych sprawach
piszą: Marian Jakóbiec, Bazyli Białokozowicz, Artur Kijas, Griegorij Stiernin, Anna Czekanowska-Kukliń.ska
i Swietlana Falkowicz. Siłą tych artykułów
jest, oprócz dokumentacji
naukowej, wywołanie
u czy t elnilk a ref.le:ksji, tej jednej chwil:i zasta,nowienia nad tym wS'zystkim, co kształtowało te tak ścISłe związki kulturalne
polsko-rosyjskie,
nad potrzebą badania tego
procesu i uświadomieniem
sobie, jak bardzo mało jest on do dZisiaj znany. Wiedzao
tych polsko-rosyjskich
kontaktach
jest jeszcze nadal ·skromna. J cj zdlążków
szukać należy w końcu wieku XIX oraz początkach
XX, w rozproszonych
po
różnych czasopismach
artykułach
i paru zaledwie książkach autorów polskich jak
i rosyj.skich. ,l',ie negując absolutnie wartości tego, co do wiedzy tej wniosły epoki
poprzednie,
trzeba jednak stwierdzić, że właśnie dopief'o w Polsce Ludowej penetracje tej dziedziny stały się częstsze i nabrały charakteru
działalności
systematycznej. I nawet wtedy, gdy oceniając aktualny stan badań nad przedmiotem skłonni jesteśmy przede wszystkim skrupulatnie
wynotować, częste jeszcze niestety -białe plamy, trudno nie dostrzec tego, co do tej pory już zrobiono. I ch:Jciaż omawiana książka w przyjętej
formule prohlemowej,
określonej
jako pOilsko-msyjskie
związki społeczno-kulturalne,
traktuje
o tak różnorodnych
sprawach
-od
sp:'a w
ruchu rewolucyjnego,
poprzez balet, muzykę, literaturę
i rozwój lotnictwa - mimo tego swoistego
silva
rerum
pozostanie
ona poważną
czą.stką naszej wiedzy
o polsko-rosyjskich
kontaktach.
Przedstawiona
tu książka jest z całą pewnością pożyteczna dla profesjonalistów
i amatorów. Pierwsi mogą czerpać z niej przekonanie
a potrzebie dalszych studiów
nad tym szerokim problemem, drudzy natomiast wzbogacą swoj,) wiedzę w tym temacie. Wydaje się wszakże, że jest to temat interesujący
ogół naszego społeczeństwa,a
obszerność zakresu problemowego
sprawia, że konieczne 5<) dalsze ~tudia
w tym względzie.
Antoni

K a z i m i e r D o p i e r a ł a, Adampol-Polonezkoy.
Poznań 1983, ss. 157, i1.

Z dziejów

Kuczyński

Polaków

w Turcji,

Nie da się zaprzeczyć, że Adampol, osada założona w 1842 roku z inicjatywy
ks. Adama Czartoryskiego
jest fenomenem.
Pisano o niej już wiele. nie przypadkowo też 'W ostatnich latach ukazały się na jej temat dwie książki. Pierwsza to re-

Recenzje

3B

porterska relacja J. S. Łątki (Adampol.
Polska wieś nad Bosforem,
Kraków 1981),
druga 'to prelca przed.;tawian.a poniżej. Pisząc o książc'e K. Dopierały nie sposób
odwoływać siG do refleksji z lektury książki Łątki Obaj autorzy korzystają
z tych
samych źró.Jeł, lecz jakże inny robią z nich .użytek. Do ,spraw tych wrócę jednak
po pewnej dygresji.
K. Do'piera1d pisze (s. 19), iż Adampol był "pierwszą polską wsią, osadą powstałą poza granicami nie i.:;tniejącego państwa polskiego". Jest to, w świetle infOl'macji, jakie posiadam, twierdzenie
nieścisłe. Polske wsie, których mie'Szkańcy
w całJści lub w znacznym procencie pochodzili z terenu Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, bądź z terenów rdzennie polskich pod. zaborami, ~stniały już w XVIII
wieku na terenie WGgier. Wszelkie źródła potwierdzają
podaną
jeszcz·e przez
J. Rechmana wiadomość, iż wieś Derenk zasiedlona
lOstala na początku XVIII
wieku przez 'osadników z terenu Polski. Obecnie jesteśmy w stanie sprecyzow3ć tę
datę. Miału to miejsce dokładnie w 1717 roku, co. odbiera paLmę pierwszeństwa
Adampolowi.
Ale -oczywiście fenomen Adampola nie polega na tym, że jest to, czy nie jest,
pierwsza polska wieś poza terenem etnicznie polskim. Fenomenem
jest tu utrzymywanie siG polskości w warunkach
najzupełniej
temu nie sprzyjających.
po'wiedziałbym nawet, że były to warunki, w których ,owa "paiskość" nie powinna się
była wytworzyć.
Wróćmy jednak do porównania prac Łątki i Dopierały. Obie traktują
głównie
o -dziejach Adampola. Gdy jednak K. Dopieola
analizuje zastane źródła' hi.:;tJryczne
oardzoostrożnie
, to Łątka dzieje "p::>lskiej wsi na·d BO'sforem" pisał częściej sercem niż umysłem. Zdaję s'obie sprawę, że cel obu prac był różny. Rozprawa Dop:erały to solidne dzieło historyka (ale nakł3d 5 tys. egz. 0, znakomi,cle udokumentowane, choć nic czyta się go zbyt łatwo. Łątka napi'>ał reportaż, a:le z ambicjami
naukowymi. Dopiero dziś, po ukazaniu się pracy K. Dopierały widać,że
zbyt cZGsto ponosila go fantazja, że ni,ejeden raz zabrnął w mało przekonywujące
interpretacje. Można powiedzieć, że Łątka w swojej książce utrwalał mit AdampJla,
gdy
tymczClsem Dopierała. jak sam pisze, chciał "wyjaśnić wiele ni-epJTozumień, które
nagromadziły siG w literaturze
przedmiotu". I zrobił to w moim przek:maniu
znakomicie. Jeg'O T'ozprawa ma ·ogromny walor w sferze faktu historycznego.
Mniej
in'ponująciJ natomiast wygląda ona w sferze przekazu i interpretacji
zj3wisk kultury.
Sądzę, niezależ;nie od wyrażonych już braków pracy Łątki, że autor ten lepiej
niż Dopierala "czuł" Adampol, lepiej rozumiał jeg:J kulturową
specyfikG, trafniej
zarysował ową opiewaną przez tylu piszących "polskość" tej osady. Z racji swoich
etnograf;cznych
zainteresowań
z wielką intuicją wyodrębnił
ową sferę problematyki kulturowej,
którą bardzo mało zajął się z kolei Dopierała. Chodzi tu, dokładniej mówiąc, o sferG życia codziennego, sferę obyczaju, życia rodzinnego i towarzyskiego, sferę etosu grupy. Źródła historyczne niewiele o tym mówią, konieczne
bylo zatem sięgnąć do tradycji ustnej. Oddzielenie ziarn.a od plew wymagało zastosowania .aparatu krytycznego, którego nie posiadał, jak się zd3je, żaden z autorów.
Można powie·dzieć, że z pewnego punktu widzenia obie prace, chJĆ b,k różne,
uzupelniaj,! siQ. K. Dopierała dal wzorowy zarys dziejów Adampola, Łątka zaś nakreślił szerok:e pole problematyki
kultury jego mieszkańców.
Ale tylko n1kreślił.
Konieczne jest pogłębienie badań kulturyadampolan,
ch::>ć wcale nie jest pewne.
że b.ldacz, konkretnie etnograf, będzie dziś w stanie, wykorzystując
na wet wszystkie techniki badawcze właściwe swojej dyscyplinie, na tyl~ poszerzyć bazę źród-

314

Recenzje

łQwą, aby w ()lparciu o nią nakreślić obr,az specyficznej
kuHury Adampola, Widzę
spare trudności takiego przedsięwzięcia,
ale wy·daje mi się, że powinno być podjęte jak naj.;zybciej.
Czas wyjść poza stereotyp,
poza pisane do znudzenia
reportaże o "polskiej
wsi", poza peany nad zachowaną
w niej polskością. Trzeba ukazać k.;ztaltowania
s':ę owej Jpo'bJku~ci we wsi, która,' będąc tWOlfCmpewnej koncep2ji pO!litycz.ncj, s{aJa
się fenomenem kulturowym.
Stała się wręcz wyzwaniem dla badaczy życia spolecznego i kultury.
Dziś Ada,mpol, jak wynika zarówno z uwag Dopieraly jak i Łątki, ~Jaje się
gwaltownie
tracić swój osobliwy charakter.
Uświadamia
ndm to jeszcze raz, że
podjęcie intensywnych
badal1 etnografi'cznych
w tej wsi nie może być odkładane
na CZilS nieokreślony.
Chyba, że chcemy .aby Adampol powstal tym czym je-st, tj.
legendą·
Ryszard

I z a b e II a J o oS t, Osadnictwo
kaszubskie
Lubel.;ki, Lublin 1983, ss. 147, iI., mapy.

w

Ontario.

Katolicki

Kantor

Uniwersytet

O początkach osadnictwa kaszubskiego
w Kanadzie, w prowincji Ontario, pojawialy się, jak dotąd, artykuly
jedynie o charakterze
przyczynkarskim.
Dopiero
recenzowana praca przedstawia
zagadnienie całościowo; przynos·i nowe fakty, stare
zaś przejstawia
w nowym świetle, prostując wiele blędnych przekonal1.
A o'to fakty. W powiecie Renfrew i jego najbliż.szym sąsiejztwie
znajduje się
do dziś zwarte skupisko ludności polskiego pochodzenia (czwilrte już p:J'k-llen:e potomków osadników-rolników
z Polski), glównie kaszubskiego,
zachowujące
język
i obyczaj ojczysty. Skupisko to liczy ok. 7 tys. ,osób na ob.szarze nicco 'Ponad 10 tys.
km2.
Obszar osadnictwa kaszubskiego
zajmuje skraj zasiedlonych
terenów tej części Kanady, tj. północno-wschodniej
części prowincji Ontari,o. Ka.'iz·ubi byli tu nie
tylko pierwszą grupą osadniczą wśród imigrantów europejskich,
ale w ogóle pierwszymi oso·dnikami tych obszarów, niegdyś ZJmieszkiwanych
przez indiańskie plemiona nierolnicze. Kiedy w latach pięćdziesiątych
ubieglego wieku postanowiono
zasJiedlić te tereny, na wysłane do Niemi·ec oferty (bezpłatny przydZlai ziem'i!) odljXJwiedzieli kaszubscy mieszkal1cy okalic Bytowa. Emigracja
kaszub.;ka miala charakter polityczno-ekonomiczny.
Niedostatek
Kaszubów był wynikiem ucisku i wywłaszcz€11 na kO'fzyść kolo':llisltów niemieckich.
Ponadto
ludno~ć ta bvła prześladowana
i wy;naradawia'l"a;
odbierarno jej ję:zy1k 'i wiarę przod1k6w. Emigranci
.szukaJi mi;ej's'C'a,gd'zie rcs'PC'ktrwano by ich pr3Jwa ,do w)--lnan:ia, mowy i tradycyj:nego styl<1lżyci']. Miejscem takim byla Kanada.
W roku 1859 przydzielono ziemię w prowincji Ontario pierwszym 14 osadnikom
z Polski. Był to początek kaszubskiego (głównie, ale nie wyl<jcznie) o.sadnJctwa polskiego na tym terenie. P:Jczątek istn'enh
zbiorowości, która trwLl do dziś.
Książka Inbeli
Jost jest znakomitym,
niezwykle
sZ'eroko udokumentowanym
studium
dziejów osadnictwa
k:łszubskiego
w p"lwiecie Renfrew. rozwoju owego
osadn'ctwa,
jego obecnego stanu. Autorkę najbardziej
interesowa! okres n'ljwcześniejszy, najmniej znany; okres, wokół którego narosło wiele nieparozumień
i nie-

315

Recenzje

j.asności. Jednakże, obok informacji
o początkach
osadnictwa, w .pracy I. J'ost można znależć wiele kapitalnych
wiadomości
o kulturze
osadników,
jej przemianach
i obecnym kształcie.
"Kaszubska
grupa k:.wadyj"ka - pisze autorka - choć przywiązana
do ziemi
i tradycji, ulega p'lwszechnie
istniejącym
tendencjom
·do przeno'szenia
się młodych
lu·dz·i do wic'kich metropolii
mi'ejs,k1ich. Znaj.dują tam 'p1'<J.cę,Lepsze wa,runki bytu.
a zo,ww'iają poza sobą karni{~n,is-tą Zliem'ę ,i u'o-dzinne zagpo·dy".
Prnces ten z,J.peWJle je'",t ,nieuC'hr'o,nny. Powiat Renfrew staje się .r,eklfe.acyjny:m
zapleczem dla rosnącego Tor'onto. Po w;:;ta ją tu ośrodki wypoczynkowe,
ze.społy domków campingowych,
tereny myśliwskie
i coraz liczniejsze
zajazdy. Wszystko
to
przeznaczone
je.st dla mieszka!'lców
miast. Rulnictwo
na tym terenie,
mało korzystnym pod uprawy. dawno już ustąpiło gospodarce
leśnej. Dziś turystyka
staje
się jednym z pod . ,;Ławowych źródeł utrzymania
malejącej
liczby stałej l'udności. Nie
trzeba wiel'kiego daru przewidywania,
aby wy'obrazić sobie dalsze lo'sy tego obszaru, do niedawna zapóżnionego
cywilizacyjnie,
co bez wątpienia
miało wielkie znaczenie dla utrzymywana
się tożsamości etnicznej
i kulturowej
zamieszkujących
tu
Kaszubów.
Jest rzeczą niezbędną,
aby przed nieuchronnym
końcem istnienia
kaszubskiej
twiedzy
kulturowej
w Renfrew, zebrać jak naj.szer.sze materiały
na jej temat. Materiały nie ograniczające
się jedynie do problematyki
o05,adniczej, ale wiążące się
z całokształtem
kultury.
Wydaje się, że czas najwyższy,
aby przeprowa,dzić
szerokie bJdania językowe (obecna gwar'a osadników!), fol:klorystyczne
i etnograficzne.
Wiele już zresztą z tego zakresu zrobiono (np. J. L. Perkowski,
Z. K.:Jmorowski,
J. Kucharska),
trzeba jednak Zf0-bić znacznie więcej, aby ja.k najpełniej
udokumentować ,dzieje kultury
polskich Kaszubów
na terenie Kanady,
zanim grupa ta
rozpłynie się w plural.istycznym
społeczeństwie
tego kraju.
Książka I. Jost nie:iie kapitalny 111aterial dla dalszych studiów. Należy żałować,
że inne z'.V.arle zbio·rowości potomków osadników .z Pol.ski J1.ied-oczekały .się poóoobnie rzeczowych i kompC't,crl'tmych oprac'owa!'l. Mam bu na myśl~ m. in. osa,dni<C'iwD
p:JIsi-::e w 'okol,ic.ach Stevent Point w SJtal:'li'eWisconsin (USA), polskie osadnictwo
rolnicze w M.i,s.iones (AI'gentyna), bra,zyl'ij,Sikiej Pa.ranie. Sąd7ę, że s'zeroko zakrojone badania nad trwaniem
i przemianami
kultury
polskiej czy polonijnej
zbiorowości emigraCYjnych należy wzpuczynać
od podo,bnych przedsięwzięć.
Ale, to oczywi.,;te, na nich poprzestać nie można.
Ryszard

Dzieje Polonii
1983, ss. 500.

w Ameryce

Łacińskiej,

Praca

zbio,r. pod red. M. Kuli,

Kantor

Wrocław

Ukazała siG już dziesiąta pozycja Biblioteki Polonijnej
wychodzącej
pod egidą
Komitetu B.lctania Po,lonii PAN zatytułowana
Dzieje Polonii
w Ameryce Łacińskiej
pod red. Marci:la Kuli, potwierdzając
renomę .serii. Praca jest zbiorem artykułów,
któ~c mogą zainteresować
nie tylko historyków,
ale także przed.o;tawicieli innych
dyscvplin biorqcych udział w tzw. badaniach polonijnych.
Tum powstał
jako rezultat
studiów
przeprowadzonych
w lat3ch
1976 - 1980
w rilmach prob),cmu ,międzyre-sorto'wego
"Przemiany
P.o-lonii' /MR/IIIIIO okoor'dy-

316

Recenzje

nowanego przez Instytut Badań P.olonijnych Uniwersytetu
Jagielloń.<;kiego. Prowadziła je grupa młodych historyków .pod kierunkiem
redaktora
prezentowanego
tomu. Działalność grupy zaowocowała
dziełem, któr'e po,sz.erz.a znacznie naszą wiedzę o dziejach Pol·onil w Ameryce Łacińskiej.
Jak łatwo się zorientować, znajduje to wyraz w uwagach wstępnych redaktora, ambicją autorów
było ·oczyszczenie wieJzy 'o Polonii Latyno-ameryk'll·Ls.kiej
z wieloletniego nalotu nienaukowości,
polegającego na uporczywym
i nieobiektywnym po,akreślaniu pozytywnych
stron egzystencji emigrantów,
raczej ich sukcesów
niż porażek. W licznej stosunkowo
literaturz·e na tem.at P.olonii P.ołudniowoamerykańskiej
- przeje
wszy.stkim - ·dominował publicy.-;tyczny optymizm. Braklo
obiektywnego
spojrzenia, wyważonych sądów opartych na wiurygodnym materiale,
odpowiednio zweryfikowanym.
Spojrzenie
takie przynos.i dopiero omawiany tom.
Pierwsze w dziejach nauki opracowanie
całościowe problematyki
pojawienia
s.ię i two<l'Zenia Iprze'z P.o,]alków w Ameryce LaciiJskiej z.bi(How(}ś~i polollli.j'llych stanowi doskonałą bazę dla dalszych studiów nad kulturą
owych zbi'uf-Qwości, ni~
stanowi zaś ich uwieńczenia. I o tym trzeba pamic;tJć poJcza,s lektury po•.
;zczególnych szkiców zamieszczonych
w tomie. Ko·ncentrują siG one przede w.szystkim na
zagadnieniach
demograficznych,
.przy pewnym
upośledzeniu
mimo deklaracji
a!ltorów - zaga,d"l~·er1:k,ultury' i j.ej przemian. ·Ograniczen.iem pracy je:9t również
fakt, iż prezentowane
w niej wnioski ·oparte są niemul wylącznie nu archiwaliach
znajdujących
się w kraju i materiałach
publikowanych
zarówno u na3, jJ,k i w
innych krajach. Być moż'e, po·sze.rzenie bazy materiałowej
a zwlac';zcza przeprowadzenie badań wspólezesnych
(trzeba tu d~dać, że szkice ukazują sytu<Jcjc: do cZ<Jsów drugiej wojny światowej)
zmieniłoby
lub bardziej
Upwwo!11ocniloby pewne
dość ostre sądy na temat miej.sca P.olonii w strukturze
ekonomicznej i kultu;'ze poszczególnych krajów Ameryki Łacińskiej.
Zgadzając się z więbzością
sądów autorów, ,a zwlaszcza z ogólnymi Z'l1()żen i·ami bad,ań prezentowanymi
przez redaktora
tomu, mam jednak wątpliwości, czy
twierdzenie,
iż "generalnie grupy polonijne rysują siG ja.ko sku.pi.sk~ sLd:>e, u.,;yLIowane nisko -na skalach dorobku. materialnego
i prestiżu (s. 22)" nie jest nadto radykalne w świetle dość jednak wąskiego i jednostronnego
materiału,
j"kim po.służyl·i się badacze. W ogóle sklonność do pospiesznego i zbyt łatwego fer,lwania
sąC:ó·w zdaje się, w moim przekonaniu,
nieco obniżać wartość publikacji, skądinąd
świadczącej o niesłychanej
pracowitości autorów. Na szczGście nie .';'jdy, lecz zgromadzone fakty głównie zainteresować
mogą czytelnik<J.
Credo autora wstępu i jednocześnie
reda.ktJra tomu zd<Jje siG być wyr<Jź;nie
określone
w następujących
slowach:
"Nie podzielam
n<Jcj.Jnalistycznej
p')stawy,
którą często są obciążone badania etniczne. Z mojego punktu widzenia ważne jest,
jak było i dlaczego tak było. Ważne są prawidlowości
procesów migracyjnych ...
Interesuje mnie przede wszystkim dramat ludzi, polegdj<.jcy na tym, że wyniki hemicznych nieraz wysilków nie okazały się do tych wys.il'ków adekwatne. Ze wzglę,du na ~dram.atyzm "ytuacji,
którą przeżyli, ci ludzie zasługują na 'Szacunek nie
mniejszy, niż gdyby osiągnęli niebotyczne szczyty".
Slowa, którym można tylko przyklasnąć. Jednakże w dążeniu do obiektywizmu
za wszelką cenę można latwo popaść w skrajności. Aby nie nazwać czarneg3 białym, łatwo można n'e dostrzec szarego koloru i wszystko mieć za cnrnp.. Wydaje
mi się, że dobrze zr'obiłoby badaniom Polonią brazylij3ką czy argentyńską
dOplSZczenie do głosu zainteresowanych.
Wciąż zbyt malo wiemy o życiu i kulturze, świadomości wspólczesnych
przedstawicieli
owej Polonii. Być może ich spojrzenie na
własne dzieje, ich refleksje przyczyniłyby
się do wyważeni.;> sądów, które efeme-

317

Recenzje

ryczne i optymistyczne
niegdyś, dziś zastąpione
zOiStały nader pesymistycznymi
i ponurymi. Czy prawdG a dziejach i sytuacji socjalnej Polonii da się Q,dczytać jedynie z materialu źródlowego? Dotychczasowe doświadczenia
zdają się temu przeczyć.
Wśród artykułów
na szczególną uwagę etnografa
zasługują zwłaszcza rozważania D. Łukasz i R. Stemp10wskiego o polskim ·osadnictwie chłopskim w argentyńsk'm Mis'iones od końca XIX wieku do lat trzydziestych
wieku XX oraz art y'kul E. Anu,zew'k;ej
o ?o"podarowa1niu PCJ'lon;'ihrazy'lijskiej. Rówll'iież uwagli M. A.
Ignatowicz przynasz,\, j.ak i poprzednio wymienione szkice, kapita'lny materiał dla
etnografa, a także uświadamiają
mu co najmniej dwie prawdy. Po pierwsze, że
źródła archiwalne
mogą stanowić doskonaly
materiał
dla analiz stanu kultury
zbioL)wo";ci polonijnych (także chlapskich) i jej przemiallo.raz,
po drugie, że analiza historyczna -- prezentowana
przez autorów zbioru - nie wyczerpuje
treści
źródel, że przydałoby się tu także analiza stricte etnograficzna.
Nie uwlaczając nic
hi.iturykom, niektóre interpretacje
zagadnień ocierających siG a problematykę
etnograficzn,! brzmi'l cza.sami dość za.skakująco, a nawet P,) prostu nai'wnie. Nie jestem
przel:o:{:uy. aby .,tradycyjny"
konflikt wieś-dwór przerodził się istO'tnie w wa·runkach brazyLijskich w konflikt chi op-inteligent
(s. 407). Również teza, iż obrzędowość narodowa zaczGła nabierać nadrzędnego
wobec innych typów obrzędowości
charakte"LI i że w ,niej syntetyzował siG kulturowy bagaż wniesiony przez emigrantów (s. 410) choć bez wątpienia interesująca,
w 'pracy brzmi mało przekonywująco,
gdyż nie jest poparta żadnymi argumentami.
No, ale w ten sposób ujawnia się pole
badawcze dla innych dyscyplin.
Dobrz'"' .sie .sblo, że powsLlla praca o niez,miernie szer(JIkim zakresie i ambicjach 'syk;'aczających
poza możliwości jednej dyscypliny badawczej, praca obejmująCd nrówno uZleJ'e Polo·nil Poludniowoamerykań.skiej,
jak i kulturę i jej przemiany . .Jakn etnograf widzG kontynuację
podobnej pr::lcy jako wspólne działanie historybl. socjc}loga i etnografa. Perspektywa
historyczna,
choć niewątpliwie
cenna
i niejako po,dstawo\va. wydaje się w pewnym momencie zbyt wąska i ograniczona.
R1fszarcl

G a b r i l' i 13r z ę k, Benedykt
lici.·L·ilej:

DUbowoki

-

żucie

i dzicl.o,

Lublin

Kantor

1981, ss. 445,

66 .

.Już we wstępie należy zauwazyc, ż·e recenzyjnej
rekomendacji
nic potrzebują
zarów:]') bohakr
k.,j'jżki, którym jest znakomity polski przyrodnik
i badacz Syberii, Beiledykt Dyb,)wski, a także jej autor, w tym przypadku
Gabriel Brl!ięk,
profc.'o;· zwycujny,
zoolog i hydrobiolog, który napisał wiele prac z dzieJziny hist."ii nauk: ·przyrodniczych.
Tak wiGc ·otrzymaliśmy rzecz ciekawą, pisaną ładnym
jGzykicm, wncJSzilcą wiele nowych faktów i uściśleń do biograf1i tego uczonego.
Dzialaluość naukowa Dybowskiego jako przyrodnika
r'ozciągala s.ię bJ'Wiem na wiele dziedzin i dorobek ten jest należycie udokumentowany
przez historyków
nauk
przyrodniczych.
Najpelniej
informuje
o tym praca Krystyny
Kowa-lskiej i Anny
Miklaszewskiej-Mroczkowskiej
pl. Benedykt
Dybowski.
Materiały
biograficzno-bibUog 'aficzne.
CZGŚć I (Memorabilia Zoologic.a 1960, z. 5, ss. 99), zawierająca
wykaz
343prac B. Dybowskiego oraz 208 'O nim. Ale mamy również l inne książki po-

318

Recenzje

święcone tej postaci J 'aż -dziwić się należy, że tak mal,o do tej pory napisano
o Benedykcie Dybowskim jako badaczu ludów Syberii. Na ten tem:lt bardz,l skrótowo pisałem w .swoich Syberyjskich
szlakach, ale etnograficzne
dokoniania B. Dybowskiego winny doczekać się wreszcie rzetelnego i nal~żytego im opracowania.
Z całą pewnością bowiem nie może zadowolić etnografa takie tylko stwierdzen.ie na łamac'h ks';ążki, że: "Ba!rdzo pow,ażne ;zasłu,~i położy! Dybow;;,kiw dz·;edzi'::lie
et.nologii i etnografii. Podróżując po Azji styka! sic: z wieloma narodami, plemionami i rasami LudZJkimi, .któJ'e bardz'o .szczegółowo O'pi;suł w swym Pamiętni!;I",
oraz w ,ks,iążce o Syberii i Kamczatce. Najwięcej umania wyrażal uczony dla licznego, prężnego i zarajnego
narodu dauryjskich
Buri<ltów, najwięc'ej uczucia żywił
dla nieszczęśliwych, żyjących wśród wielkiego ucisku i wyzysku, a bardzo szlachetnych wymierających
Kamczadali, najgłębiej z.aś przejmował się dol,! bc:dącyci1 już
u schyłku swej egzystencji Ajnów. Dybowski za.służy! soię również na polu językoznawstwa.
Jako lekarz okręgowy na Kamczatce i Wyspach Komandors.kich dociera! niekiedy w celach lekarskich lub przyrodniczych
także na wyspy s<!siednie,
należące do archipelagów
Aleuckiego i Kurylski,ego, gdzie stykał się z róż,;ymi ludami i plemionami (... ). G!ę'00!kO ubolewając nad 'l,!'.agedi·ą Kamnad:ll.i, Dyb:->\\'s:":i
postanowił ocalić prz'ed zapomnieniem
chociażby wied:.':£;o jego wymarlym
j(;zy,ku
i opracować słOWnIk ludów kamczuckich".
Nolens volens to zamarkowanie
etnograficznych
'zainteres'owań B, Dybowskiego
jest wyzwaniem dla etnografów, którzy kreś'iąc udział Polaków w poznawaniu kultur ludowych i pierwotnych
świata, powinni w historii tych badań utrwalić ten
dorobek poddając go wnikli wej ocenie. Zanim jedtLlk to nastąpi - a z zamiarem
takim nosi się ,autor tej recenzji prześl'eJżmy
należycie udokumentowan,!
na
kartach książki 'drogę naukową naszego bohatera, która zak,)ńcwna w OJLldz'lllej
P'O'bce w 1930 roku (data śmierci B. Dybowskiego), .rozpoczęła . ,ię po,dcns zeslania
syberyjskiego
w roku 1"364, póżniej natomia~t wiodła pJoprzcz Kamczatkę, od r~k;J
1884 aż do chwili śmierci koncentrowała
się wc Lwowie. Skoro n,t pZJcz,!li{Utej
recenzji eksponowaliśmy
w książce ,,;zerzej brak oceny etnograficzncg,)
dell'obku
nauko'wego B. Dybowskiego, wspomnieć zatem najeży, że je,-;t on wartościowy dLI
wspólczesnych
rekonstrukcji
katalogu
kulturowego
ludów sybcryj3'kich.
Bo oto
oprócz tego, ŻJe tu i ówdzie na łam,ach książek wspomnieniowych
B. Dyb;,wskicgo
znajdujemy
interesujące
informacje
etnograficzne
dotycz<lce ludów sybery j.skich,
to cenna w dniu dzisiejszym jest jego kołekcja etn,lgraficzna
przywieziona z Kamczatki, która -aż
dziw bIerze - nie doczekała się do dzisiaj należytego jej opracowania. Kolekcja ta, stanowiąca własność Muzeum Etnograficznego
w Krakowie,
składa się z :]jcznych wytworów kultury materialnej
i w naja,gólniej.-;zych zarysach
informuje o sposobie żyei,a Itelmenów ,j Koriaków pod koniec XIX stulecia. Ponadto Dybowski zgroma,dził również bogaty mater.iał językowy doty'czący narzeczy ludów kJmczackich - Helmenówi
Koriaków - 'Oraz Ajnów zamieszkujących
wyspc:
SZC:mszu wchodzącą
w skł,ad archipelagu
Wysp Kurylskich.
Zamarkowany
tutaj
wkład B. Dybowskiego w poznanie języka i kultury ludów Syberii jest wystarczającym dowodem uzasadniającym
koniecz:no,ść systematycznego
'Opracowania teg~J
dorobku.
Na tzw. skrzydełku
-obwo.luty recenzowanej
książki znajduje się taka jej rekomendacja
dla Czytelnika: "Książka przedstawia
koleje życia oraz działalnf)ść patriotyczną, naukową, pedagogiczną i społeczną Benedykta DybowStkiego (1833 - 1930),
jednego z największych
uczcmych polskich przełomu XIX i XX w., żarliwego patrioty, zesłańca sybirskiego, odkrywcy tajemniczej
f.auny Bajkału, reformatora
poglądów na jej i misy jez,iornej pochodzenie, badacza :przyrody i ludów Kamczatki.

319

Recenzje

wreszcie wieloletniego i wielce zasłużonego profesora Uniwersytetu
Lwowskiego Człowieka, który do wielu dziedzin wiedzy przyrodniczej
wniósł nieprzemijające
wartości. Był on w owym czasie jednym z najwazniej.;zych
autorytetów
naukowych i moralnych w Polsce".
Tyle krótkieg() tekstu anonsującego
problematykę
książki i charakteryzującego
jej bohatera. A czytając jLj raz po raz znajdujemy
potwierdzenie
tych osobistych
przymiotów B. Dybowskiego. Ksi'lżka liczy siedem rozdzialów, które stanowią odbicie pewnych znacz'lcych okresów w życiu B. Dybowskiego. Rozpoczynają ją opisy młodości, tj. lat górnych i chmurnych, a dalej idą na.stępujące po sobie etapy
życia, takie jak powstallcza służba w latach 1862- 1864, pobyt na Syberii Ii bada[La Bajkału przypadają:e
na la'ta 1864 - 1877,pobyt w kra,inie Kamczadal>i w l,a,ta,ch
1878- 1883 i wreszcie okres lwowski obejmujący lata 1834 - 1930, 'k1i,edyto praca naukowa łączyła siG w żyoiu B. Dy'bc'w,,'kiogo z gexą:ą pasją społeczniik:astwa, dzięki
którcmu w całej rozciągłości podkreślić należy zawarty w VI roz:.lziale ks,iążki podtytuł "szermierz post<;pu". Takim był rzeczywiście ten Wielki Uczony, który tępił
zło, indolencjG władzi
znieczulicę społeczną, stawiając w życiu ludzkim na pierwszym miej.icu zdrowie fizyczne i psychiczne oraz uczciwą pracę, niezależnie od
tego, jaki ona Ibl'sila char<;kter. Pisał o tym z pasją w swoich artykułach
publicystycznych, ganił ,i chłostał brak rzeczowego zainteresowania
się władz różnymi
spra wami, ważnymi z punktu widzenia społecznego. Był zdania, że zaniedbuje się
wychowywanie mlodzieży i dowodził, że naj..-;kuteczniej można na nią oddziaływać
po,vzez osobisty przykład starszych, dla których "sanktuanium
stanowią: ojczyzna
i rodzina razem wziGte". Wiele możnaby tutaj przywoływać
aktualnych
po dziell
dzisiej,;zy polemicznych sporów i publicystycznych
wystąpień B. Dybowskiego i żałować należy, ;~e obecnie w tak skGimercjonalizowanych
czasach wspólcześni uczeni
nie wł;jczaj,j .sic; do naprawy Rzeczypospolitej,
a jeśli już to czynią, to często na
'Op3k.
W ksiqżcc, któr'l tu omawiam, jest wiele rzeczy pic;knych i udanych. Autorowi
należą siG słowa uznania ZG podjc;ty trud i osiągnięte rezultaty. Tak napisać książkę o Wielkim Uczonym może tylko człowiek o niepoślednim wymiarze i głębokiej
'osobowości. Ze takim jest zacny autor, osobiście nie wątpic;, bowiem nie tylko
z notki na obwolucie prezentującej
go znam jego ważkii udział w oddziałach partyzanckich Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie, a później po roku 1944 jako organizatora życia n:wkowego w wyzwolonym Lublinie. Kto wie, czy te kraj,)brazy
własnej młodości, zakorzenione
w pamięci autora, dramaty poważne, doświadczenia rzeczy niepojGtych - śmierć, wojna, głód, nie tworzyły wewnGtrznej motywacji
przy tworzeniu tej z pasją napisanej książki. Trud autora doceniony przez wydawcę, który po.starał się o ładną szatę graficzną i staranne doprowadzenie
dzieła
do końca. A już przekonywującym
dowodem na to, że kSiążka jest udana niech
świadczy fakt, że zniknęła ona z półek księgarskich
j.ak przysłowiowa
kamfora.
Antoni

A n n a Łaj

m i n g, Młodość

-

Wspomnienia,

Gdańsk

Kuczyński

1980, ss. 175, tablic

2.

Po ukazaniu się pierwszej książki wspOlffinieniowej Anny Łajmillg zatytuło,watlej Dzieciństwo
można siG było spodziewać, że następna
książka będzie równie
frapująca. Tak też się stało, gdy na rynku księgarskim pojawiła się niejako drug,a

320

Recenzje

c.zęsć wSIPo,mniet'1,za'tytułowana Młodość. ·K,sliąŻ:kata ma ,Szanse; stać s.if; b~~t,,€'lere:n
p3mię'bn,i.kar'sk,im, 11a mialrę tych jaJkie przed l!aty .stanowily w":pomn'i'e.nia Karola
.Małłka czy Augusta Necl,a ukazujące ;przebo·gaty obraz codz;ie<l~ności za,boru prusskiego. A.uto:rk,awslpc,mn:.eń jes ikaslZ.uhską pj'sarką ludowę, IklÓH~jlos o,d dz.ieciń-s·twa
związany byl z tą ziemią. Tutaj wychowała sir; bacząc pilnie na w,'zystkie sprawy
miejs:c-a i czals'u,- Zafascynowa'r1a ,z.ioemią rodz,;'Ilną, jej historią, ludźmi i spo'scbem
żyo1a, kreśl,i ",zel"o'ką panoramę
s'wsunków ';;>polccznych, Ipolilycznych ~ go."po'darczych Kaszubs.zczyzny, jej dziec,it'1'slwa i młodości, kiedy Lo s7jukałaswe~<) m:ejsca
na tej ziemi. Pisaa-ska swob-Gda, w,spoma"<lnazdo!nośc-ią
s.p()st.rzegaJ~ia, czym i tekst
'wO"pomll'ień bardzo żywym. Aźycie
to nie należało do la·twych, podobnie jak jej
ws.pólzio,mrków. Na życ,i.owej ,dro,dize autorki d7Jia!-(J·s:':: b-ar·dzo dużo. Spadalv ,la n'ą
różne przykre dośw-iadcz·enia. I chooiaż wko1mp8lI1·owanc są one w tekst ws'pomnień,
nie .stano-w.ią jednak czegoś szczególnie ekspon-(Jwanego. Ot pJ prostu zda wuloby się,
że autorka stwierdza fakt: taki mój 1'05. Ta ·opowidć {l wla,;nym życiu utrzymana
jest w tonie ogromnego wewnętrznego
zrównoważenia
i dużej p;Jgody duch'l. Ale
ten jednostkowy
los nie odbijał się znaCZclCo {}d losu inych pr'o!stych Kaszubów
osiudlych na tej ziemi i podlegał tym samym prawidIom wynikajc\cym z p'lnujących tu warunków
geo.gr.aficznych i ,pruskiej niewo·li. Ożywienie historii Kaszubszczyzny poprzez zapisane we ws.pomnieniach
f.akty i z·darzcnia jc.';t zi:l!pewn€ tą
ideą, która zr·odzila się w umyśle au tDI'ki świadomej ważno~ci tego zapisu. Autorka praktykuje
niejednokrotnie
w tej książce zapis bezpośrednich
do·świadczeń życiowych, które rezonują
w tych partiach tekstu, gdz.ie pojawiają
się pewne ogólniejsze sądy i opll1ie. Jest to j,akby szereg okrążeń tego samego tematu po różnych
turach pisars!kiego 'tralktu, w którym zawiera :się analiza re,lliów historycznych
i kompc'zycyjny
opis kD-ntelks.tów kulturowy'ch,
l'osy czlowieka i je'!o wspólbraci.
V.~'siPół!braćmitymi są dla auto~;ki jej pobratymcy,
Kaszubi, :naród twardy, aml}i1tny
i przywiąza.ny d() \Swego ma·tecznika. I tu ,przy okazji przywi,\,zania do tej ziemi
wa'rW wS'Pom~lieć o tym, co bardz·o wyraźnie wyzi·era 'Z tekslu wspomnieil. Jest to
z'Jrysowana - wy'raźniej wprawdz'ie w Dzieciństwie
- jakaś odległa wilZja państwa polskiego,oczekiwania
na to pańshvoi
wyrastające
z tego oczekiwania anlyprus1kie przekonania.
Trzeba Lurtaj jednak wspomnieć, że w ujęciu auto·roki ,.Prusa·k" to przede 'W'szycs!lk'i1m
urzędnik, nu'uc.zycie! w s·zlko,le, po.siudacz Z!ieI11S'ki,zwany junk-rem. wójt lub policj-ant. To byli przeds'tawicielc
władzy.uosu'Jiający
silę
i przyslowiowy
,,pruski p05łuch". Prosty lud. ni.emiecki współżyjący rz. Kaszubami,
to 'po 'pnJ-SJtu są~i€dzi, w ·O'dniesieniu do których aU\(J-rka nic formuluje
os'trych
sądów :i opinii. To tacy sami ludz'ie, którzy orzą zic-mię, sieją i zbiNają
pl'Ony.
W tym małym tyglu etnicznym nie l'ysiują -się ja,kieś ,szczególnie \vażne konf!i'kty
społeczne. Wprawdzie
na len temat niewiele jest i!1Jo'rmac}i wc w-,Ipomnieniach
; jeśli już o nich mowa, to oscyl'ują one wokół ro'dziny' Heringów.
Nielatwo jest w grun6e
rzeczy ująć w :zwięzłych zda.niaeh charakter
i problematykę
ksią±ki, prz.ejść p:)prze:z wszystkie
warAwy
opisywanej
rz~~zywislo~ci.
.Bo.gactw-o na·gromadz·onych fa·któw c·zy;ni cało.~ć niezmiernie
z'ljmuj<jc<j. A.c nuleży
\\·spo·mnieć a jednej zasadniczej
wa-rs-lwie tej oks'iąLJki,dZ'ięki klórej u·znana ona
została za ważny dokument dla etno'grafów zajmującYch siG Kas,zubami. Wa·rstwą
lą jesit ,rozciągujący się w tekście obraz życia wsi k;\szubskiej
i w gruncie rzeczy
:0mu wszys,tJkiem-u poświęcona
je-slt cala książ1ka. a czym więc pisze Anna Łajming? Pr.zedewszYSltkim osobie,
eo wia,domo; ale i o domu, zwłaszcza o wsi ka·s7.uhskiej, którą :zna, iPi:s:ze też a ISentymencJ'e do 'rzeczy ii SJpraw, które odeszly
i które nie wrócą. Niera,z są to obrazy naprawdę fascynujące
-nie tyJ,ko z uwagi
na ko-ns,tlru!kcję l,iteracką olpisu. Czytając je widzi ~)jr; 'Slpo!ecwośćka'szub:sk'l,
jej

321

Recenzje

~prawy j ,problemy. Dobrze pamięta ·autoo1ka rreezy wydawałoby
się ·drobne i to
zarówno te, które dotyczą jej ·osobi·ście, jak też ·i te, k'tóre odno.szą się ,do ogółu
,połeczności kaszubs:kiej. Oto .np. 'pisze, że raz w tygodniu zjawiał się we wsi "wÓ:z
Wirowiós.bego
z Bru's po g,rzy'by, przechodzili
żebracy,
pOlgor,ze,lcy, s'zikla'rze ze
szklem na plecach dOtPY'tując się oSItan 'c}kien,domokrążca
Knyba, Móre:go kobiety.
jak zaws'ze, obstępowały,
bo to, co z sobą DosH na plecach, W'szys'tko by im s'ię
przydało. ale cóż, (kiedy nie miały pieniędzy. Najpierw wysłuchać
musiał, jak "ten
agent od tego ognia" ,sromotnie ich osz'li!kal. Knyba często wstawiał
u nas połowę
towaru i wracał, by prz,enocować, a lpotem r-ustZał w inną5ltronę".
Podobn)"Ch obrazów wsi i j,ej życia mamy w k!siążee więcej. BaI'dz·o ,to w.szysit;';0 'ban\',nc, .real,istyclJtle 'i .dzisiaj j.uż ·odległ'e. Stąd 'biJerlJe sw.e ttworzywo 1,i:t€Jf'ackie
autorKa, wY'koorzysluje cały dOT{Jhek obserwacyjny
.swojego życ'ia i jawi się na,m
j,)ko wytrawny 'kronikarz. Uka'za11a przez nią wieś kaszubsIka ,to wieś, w której na
każdym Il,ieoma,] kroku ocieramy
s.i·ę o ,dziewiięt,nastow.ieczne j-eszcze fOTn1Y go~lPodarowania,
zwyczaje i 'obyczaje. Na .szczegółną uwa.gę za'sługuje :podkreślenia
maJej Q1twC1I'tościI~ej ,społeczności na "nowe", pochodzące
z s'zerok1ego świ'ata. Rzecz
to zrozumitała. To ,nowe najczękiej
n06<iło pJ.1u;s'kąprowienliencję.
a co ,pr'U'skie, to
liie Ia'hvo bylo aikceptowa.ne przez Kaszubów, Lepsze ;było wła:SJne, 'pochodzące od
dziada 'pra,dziada z wła5'nego go's'poda-rstwa i roO'ZJumia'nego bu .nie tyJko jako z,agroda, ale Kas'zubszc:zy'zna. Wieś Kaszubska
rządziła się więc własnymi IPT<1wami,
zwyczajami, w której ,gr-omada Ikaszubska rOZJsądzała'>kwestie Slpomne i wyrokowała
zgodnie z uświęconymi
przez ogół normami postępowania.
Ten autentyzm
joest1;najcenniej'Slzą warstwą Iksiązki. HOLiCiąga się ()In nie ,tyliko na tZjawiska kultUTy matel"ialncj, ale obejmuje również s,wyom zasięgiem życie Slpołecz,no-duchowe wsi. A poliadto niektó're partie tc'kstu okraszone są .piękną mową 'ka6zubską, tą, która przet:'wala do dzisiaj mimo różnych zawieruch
dziejowych,
a już wręcz fantaSityczne
s<1 listy, !które pi'sane ,były do aultor'ki ,przez jej matkę.
Jeslt więc to książka autentyczna
swym tematem. Stro,ną '1uteracką tego pisaro:t"liazajrnowaćliiq
nie będę. Podkreślić
nat'omialst chcę, że nowa iksiążka jec;t
wymownym
świadectwem,
jak teg,o rOodzaju li,teraot,urla ws'pomniemiowa
w.zbogaca
!i<iSZą wiedzę () złożonych proces,ach 'kulturowych
dzi,ejących 'się na wsi .polskiej.
\V 'książce lej mamy bowiem przebogaty
obraz tej kultury
i dobrze s'ię Sl!.ało, że
<,trzymaliśmy jeszcze jedC'Jl obraz Ka'lizubszc,zYZJny tohnący awtopsją. Owa m'oz:aika
spra iii .j pro'blemów
zawa'J1tych w omawia rej 't·u Młodości
Ultkanej z własnych
'.\i~pl)mlliCI1, może się wydać komu.; malo 'efektowną - 'zwłaszcza jeśli idzi·e a lite,'<icką ",,'artość k'siąż.ki. W każdym bądż razie otrzymaliśmy
wariościowy
,za,pb pilm;(;C:l człowieka. 'którego udziałem było to wszyst'k-o co opisał. Z -recenzyj'Jlego obowią";·;u Wlą"ZilITl wiliC tę ksiąi:kę do interesującej
literatury
trak,tują;:ych
I) Ka-szubach
Ci) dZ;C'j,l(:h. zwlao;zcza. że do dzisiaj
nic mamy syntetycznej
książ,k,i lU ;ten
temat.
Antoni

I

Z b i g Jl i e iii W Ó j c i k, Aleksander
Czekanowski.
Szkice
na Syberii, Lublin 1982, SiS. 314, ilustracji 57.

Kuczyński

a ludziach,

nauce

przYfJorl:ie

Przypuszczać należy, że ·nowa seria Wydawnictwa
Lubels1kiego poświęcona
szikic.Jm a !udziaol:h, na'uce i przyg,o-dzie będz.i-e miała wielu cZY'telni,ków. Ukazały się
jUl '.v :yrn cytkludwie
!książki ,obrazujące
życ'ie i twórczość wybitnych
polsikich
21

Lud,

t,

LXVIII

322

Recenzje

badaczy SybeTii. Ni·e:;łabnąc.e
zainteres'owa:nie owymi publi'kacjami
swi.adczy o
tym, jak wiele znaczy dla czytelników
poznawanie
losów polskich badaczy Syberd i warunków w jakieh k.ształtowały się ich dolkonania lI<l'ukowe. Nie bez znaczeni,a jes't .tu.taj rzetelna analiza tego całego dorobku, której Z· całą pewnością nie
zastąpią i.nfo'rmacje ·encyklopedyczne, populan1e artY'kuły czy opracowani.a pos'więccne pewnym wycinkom
dzi:ała.lno·śc.i naukowej
określonych
postaci.
Ola refleksje, jakie na'SlUwająs.ię w Zlwiązku z wydaniem kolejnej monografii
"-'i ramach
tej serii. Jest to ksążka o Aleksandrze CZJokanows:kim pióra Zbigniewa
Wójcika. Awtoil" reprezentuje
tych sposród ludzi na.uki, którzy, posiadając wniikliwą wiedzę o danym t·emac,ie, po,trafią popu.la"ni.e o nLm pil3ać. ZhLgniew Wojci;;:
jes't praeowni'kiem
n'3'u1kowym Muzeum Ziemi POlskiej Aka.demii Nauk '\\. Wa,rszawie. Z zawodu jest geologiem i umiejęt:nie łączy badania geologiczne z 'histurycznymi. Napisał wiele prac naukowych i popularno-naukowych
z dziedziny geologii, a za'jmowanie się historią .nauki :stano'wi jego pasję równą tej, jaki) je"l dla
,l:ego c ho·dzeni'Cpo gmtach i ta.ternicotwo.
Dobrze więc się stal0, Le Ig.eolo,g'zpa'Sją hisrtoTy1ka, a 'przy tym 'grotołaz i taternik, zo'Stał autorem monografii o A. C.zekanowsk im, zes'łal'lcu z ro-ku 1863, .który
l;zięki tzl'l.en1tOWi,niezwykłej praeowito ś'ci i .przyjadołom z.umieszkałym w Rosji zapisał się trwale w dziejach nauki światowej. Pomijając w tym przypadku wiedzę
gcolo·gic;ZJI~ąa,utor.a,Która pomogła mu należycie ocenić doroobek naukowy A. CzekanO'i.\'sJkiego,myślę, że w:>.pomniane już "chodzenie po grotach i gÓl'u'Ch" miało leż
;,ieba,gatel;ne znaczenie dla oddania .atmosfery w jakiej doro·bek tell kczialtował
się. Chodzi tutaj .przede wszys.t'kim o warutI'!Jki geo,grafi'Czne panując'e na Syberii,
\\' których baodaez nasz prowadził swe pionierskie .prace. Najugólnicj rzecz biorąc,
mamy ,t,u do czynienia z czymś w .rodzaju dos'konalego rozumienia co to Z;llaC .y
'HI-'Sto'pniowy m.róz i :pr'owadzenie w tych warwJ1Ikach okreś'lo,nych badali \\'SI'6(1
dzj.kiej tajgi, z daLa od osa,d ludzkich, bez &rodków lącz.noŚC-i i ;komunLkacji. Tutaj iqeba było być ,zdanym wyłącznie ll1a siebie, na ws.półtowal'zy·s.zy 'Ila .'wojąpasię i upór. Dzięki temu ro'zumieniu tr-eśćk:siąi:ki
staje s.ię mni·cj przegad:l!la, ,':
~tórej nieraz jedno ,krótJkie zdani'e, charak,teryzuji)ce wa'runk,i terenowe, daje c,v:ęcej
aniżeli spotykane tu i ówdzi'e ubogie opisywactwa aulo'rów tzw. ksiilŻl\k populamo--1l3u;kowych. Obraz ,ty'Ch waruników jest bardzo .pojemny. W jego ·obn;b'e mieSeI
"ię zarówno cała his'toTLa pojedyncz·ego życia bohatera ksi']i;ki, ja'k 'też i dzieje
podo-bnej mu społeczności sybirackiej, która za zesłanie placiła tej zi'emi j carowi
jej p:>znani'em i przybliżeniem
społecznośc'i ludzkiej, dzis'iaj, rzec by można, zhumanizo\\~ani,em. Droga do takiego ujęoiatemaiu
nie była prosta, a,ni ła'tw3. PrzygC)'towywał się autor przez wiele lat, bowiem już wc:ześniej w licz;nych artykułach
zctjmował się osiągnięciami
badawczymi
ludzi ,pracujących
w szczególnie trudnych wa"unumch po1i<tycz;nyc,hj terenowych, 'ZwY'kle n.a wygna!liu. Książ.ka Z. Wójc.~ka jest :petna ocirnies'ień, lpełna ,głębokiej zależności myślowej od jego ro'zJ.egłej
'vied:zy w temacie, prostuje ona pewne mity-l<ege.ndy związane z Syberią i osobą
boha-tera ,książki W.5'zys,tkie tezaJety
książ.ki powstały w opa'rciu oneteIn)"
war3?Łat n.au,k<O'wyo 'dosikonałą ori'entację w literaturze,
zarówno polskiej, jak i obcej.
Otr,zymaliiŚill1y więc mon01graj'ię, której
walory
,pozllawcz'e i !\vychowawczc "ą
ogTomne.
7

-Przejdźmy zatem do falktów. Otóż już na w:s!tępie obala Z. Wójcik mit - :pod
którym powstawał
kiedyś i autor rt;'ej recenzji ja1koby wIadze Oddziału Syberyjskiego Rosyj's!k,iego Ce:sarskiieg'O Towa.rzystwa Geograficznego w lrk,uc:ku wnosiły og,romny wkład IW organizację
badań przyrodniczych
i elnograficZil1ych :prowa,dzonyC!h :przez !POlsilóch Izesłańców na Syoorii. Okazuje s'ię, że jest to ".yliko

Recenzje

323

pól prawda. Owszem, Towarzyslt\v·o interesowało
się tymi badaniami,
nieraz je inspi'i·owalo. Ale np. w odniesei:niu do osoby A. C:zekanowskiego uściśla autor ten
lakt, pisząc, że tenże w więks.rości wlasną pracą za'rabiał na życ:ie i możność prowa·dzenia działalności na'ukowej. Rzeczą naturalną
j€'S't, że Towa;rzyslwo w Q!kre:~lony SipOsób iinte'resowalo się tymi lu,dź,mi wi,d;ząc w tym także i interes dla s'iebie.
:\'i·e tn-eba jedn<.ok przec.eniJać r.oiZITli,aa-6w
tej ;pom,o.cy. Jej char;<.lIkler był j'OOL"'akbardziej o·s·obowy, aniżeli instytucjonalny.
To wlaśnie osoby .związane uczesitnictwem
wc wladzach Towarzystwa,
C'zęs'to b,łl'dzo wplywvwe oz racji pełnionych wówczas
s'!anowis.k w u'I'zędach syberyjs!kkh i instytucjach
wojskowych, pomo'c taką o'rgan1zowały, co ożywiało życie na Syberi!i, za co Moskwa da·rzyla ich należytymi względami. Konkretyzując,
pomoc ta wynikała '7A1pewne częściej ze względów natury
pralktycznej aniżeli humanitarnej.
Wiadomo bowiem, ja.k bardz·o 7ie-mie syberyj.slkic
.pozbawiQ'ne były :in'Leli.gencji, nie mówiąc jlUż iD ludziach pr:zygotow;<\!nyC'h do had,\)'[ na'U1kowych. Skoro więc w gronie zesłańców znajdowali SIt'; taocy, ·którzy zdolni
byli do prowadz·enia talkich badań, dlac:zego więc nie mi,ano im poma'gać. :;,kor·o i
tak ich wiedza w konsekwencji
przynosiła korzyś,ci tej władzy, która 7;eslania te
(jekretowala.
Powróćmy jednak do głównej tematyki ksiązki, sikładająciej się zdwLizasaodćliczych części. Pierwsza dotyczy kompleksowej bi·(),grafii A. CZekaJl'O'.vski'ego, w której spro·sl')'Wa.no wiele mylnych sądów i opinii zaikonenionyc.h ',t; ,dotychczasowej
litera,turze jemu poświęconej,
Jak w zwierciadle
odbijają
się VI niej ,,'szys'tkk
etapy życia tego badacza, który poło'żył niepodważalne
zasługi do wiedzy o ,geolo·gii pewnych obszarów syberyjsIkich. Na ma'rgine5'ie tychza.s<\,dni'czych badali pvczynił także A. Czekanow~ki pewne 'obserwaocje etnogrlafic'z,ne j języ:k{)'we, a 'ich
OCC'lly
do'k,cnał G. M. Wasdewkz
w arty,ku!e Etnografis::eskie
nabljudenija
i lin0wisticzeskie
zapiski
.1. L. Czekanowskiego,
wchodzącym 'VI slkład pracy zbi·o.rowej
7atytułowanej
li. L. C::ekanowskij.
Sb.ornik nieopublikowannyc/t
materialow
A. L.
C'::c!;anowskij.
Sbornik
nieopublikowannych
materiałow
A. L. Czekanowskiego.
Stati o e[jo nauc::.noj rabatnie,
pod red. S. W. Obrucziewa wydanej w Irkucku w
1!162 roku. O sprawach
tych m~urkuje tylko Z. Wójcik W swojej książce, a szk·oda,
bc·wiem ich pełniejsze omówienie s·tanowiłoby jakże wa:r!ościowe dopelni.enie do
llau.kowej biografii tego badacza. SądzG, że ki·edyś trzeba będziJe przybliżyć czy1elllikowi p0!'Skiemu .te elnograficz.ne spostrzeżenia
A. CZelkanows:kiego, podobnie jak
;cla'cje dotyczące kultury .J.a'ku,tÓw zawa.rte we Wspomnieniach
o podróży !ll.eksandra Czekanowskiego
na rzece Olenek w 1875 roku, pióra Zygmullrta Węg!o.wSlkiego,
który uc'zeSltniczył w tej wy.prawie. Wspomni€lniia te ·a:ru'kowane są w całości w
omawiDnej książce. a ba:rd'zo pobieżnie potra!kto'W,ał je Wito,Jod A.rmon w s'\\'oim
opraeowaniu
pl. Polscy badacze kultury
Jakutów,
w którym to aa'bilralni:e roz"trzygał pewne :-lprawy, na co wska:zywał,em w recenzji tej pra'cy 1. Tutaj przy
okazji podnieść należy jeszc.ze jeden błąd za,warty w pra,cy W. AI1mo:na. tym razem dotyczą(~y rękopisu Z. Węgłowskie,go. Błąd ten .prostuje Z. Wójcik n<1 łamach
~'.vojej książki. Chodzi tu między innymi o lekst tych Wspomnie71" przedrukowanych przez W. DyhowsJkiego w jeg'o wspomnieniowej
'książce pt. O Syberii i Kamaatce, Lwów 1900, które zdaniem W. Armolna są pełniejS'ze o'd rękopisu .znajdującego się w zbil()'l'ach O=łineum
we W·rocławiu. "Po po·daniu przyikła,dów dQtyczących ;różnic w tekście Armon uz.nał - pis'Ze Z. WójciJk - że wersj.a Dybow~kiego
jest ,pełniejsza i głównte na jej ,pod<;ltawie ;przeprowadził .aIllalizę interesującyrch
go
l A.
Kuczyński.
reeenzja
z pracy:
W. Armon, Polscy badacze kultury
Jakutów,
Monografie
z Dziejów Nauki i Techniki,
t. CXII, Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk.
publikowana
na lamach "Ludu".
t. 61, 1979.

21'

(w serii:)
1971

324

Recenzje

lre~cj. W .pewnym stopniu zatem, będąc bardzo hlb'ko od ustalenia prawdy o rzekomych ,dwóch wersjach, auto'r ten zOSlt.ał.zwiedziony - podk'reśleni'e m'oj-e - autorytetem
obu n azwis'k. Zupełnie
nieoczekiw.a.nie źle odczyta] date; na n;ko:pis'ie,
przesuwając
jego .powS'tanie o pięć la!t. A 7Jatem jego uwagi {) pracy W. Si'cros'zew"kie,go 2straeiły
zU'Peł!I1iemoc a·r~um€'ntu".
Ty1e lnajogólniejszyc·h uwag o monografii poświęc·onej A. Czeka.nowskiemu.
ze
,zcz,ególnym zwróceniem
uw,,)~gina pewne waTto.:iciowe dla etnografa nowe u,iwlenia Z. vV6jciika dO'tyczą~e Wspomnień
Z. Węg]ows'kiego, które są ka.p~talnYlffi źródłem tra'k,tująeym o e'tni{)lgrafii Ja.kutów. Aby jedna,k możl'iwie pelnie za,re,kc:melndować ją czy'lelni:k,om wSIpomnieć jes'zcze należy o części dru.giej, gdzie zes;tawione
zostały sZikice biografie,me
badaczy Syberii ,po'dąż.ający'ch szlakami
A. Czekanowslkie:go. Jcs't więc w .niej ·umowa o Janie CZJCTsk:iJm,
Leonardzje Jac-zewslkim, K.arolu
Bohda!no,wilczu, Ko.nstantym
W'OIosowicz'u, Wł'Od:zimiefZ;u Oborucziewie i Edwardzie
VQln To,lIiu. Oni w.szyscy bylipr.wde
w:szY.''!kiom kon tynua,toram i d zticla g.eo·lo.g,icznE::gona Syberi'i roz:po·częl-ego przez bohatera omawU'nej k.siążJki. I IW konicc rzc::zą
właściwą je:S1tstwi,erdze~1:ie. że 'silą 'tej ks,iąLki, oprócz szeregu uś'ciślcń i spoS/trzeżeń sprostowan
lub Zig-ol.anowych fakJtów z bio~ra,fj.j A. CZClkanowslkiego, jes1 wywoła'nie re.fleksji. To wszys:tko bez wą'tlpi'Cnia decydu.ie o .iej wartości
Antoni

Księga

liuSltrował

humoru

Kuczyń.ski

Pod reda'kci<l n,mkową
D o r·o t y S i m o n id e s.
C;z e c 7. o ,t. Warszawa 1981. 8° ss. 292.

ludowego.

A ,n·d r z e j

Niczwylkle lżywe W o.slal.nich lataoh ba,dania folkl'l>rys·(yczne owocują WCląZ .nowymi dokona,ni,ami i to zarówno w poslaci rozpraw m(:<llograficznych, s'!udiów ja';':;
.i ,różr:ego rodzaju edycji tcks,tów ludowych.
Poważne ,osiągniqcia w zakresie przygotowywania
talkich edycji pos'ia,da opD;!siki o 'rodClk naukowY,stworz:ony
przez
prof. Dor.o,tę Simonides, wybitnego
ba.dacza folkloru
w",pólczesnogo, autorkę S'zen:gu. zillaczących dla nau'ki prac naU'kowyeh oraz '<lntnlogiitek:i'tów
ludowych, m.
jn. Benl śmieszne
i ucies:ne,
Gadka
:::a gadką. 300 poduA i o)Jowie:;ei :: Górnego
Slqską,

Skarb

[Jarncu.

10

Humor

lue/owy

Słowian

.::uchodniell.

N~lj!10WSZa, do'syć ,,.pękata", bo licząca 'okoł,o 30 arkuszy wydawni,czych
antologia przygo·lowana
podrcda'kcją
Doroty Simonide's, u'kazal<l'le;
nakbdL'm Ludowej Spółdzielni Wydawnicz:c>j w nakła-dZCi 40000 egzemplarzy.
a wiqc ja.k na nasze
'm·oŻJiwoŚci wcale :porzyz"\''v'oi,tym.Gndzi się w tym miejs<:u zazIK1C'zyC.że dzię'ki li:"ilonym s:ta'raniom j s er-dcc-z'!1cj trosec W Sipamniarnej firmy wydawniczej
,otrzymaliśmy
ju<: szereg zrna'komiC'ie przygotowanych
anto]·ogii;oI0
ki·]:!.;:l tytulów:
Strachy
na
smugu.
Bajki.
opoc::yńskic
(1974);
A. NC2'€'k. Demony.
]Jurtal; i i stolem!!.
B(tEnie
kas~ubskie

(1975);

lcu:skiej,

r;rod:iel-lskiej

dania
(19,7).

Niewyc::erpany

tatr:::ańskic

KS1ięUll

(1976).

humol'u

Kumotry

ludowego

(a'ut'noka ws>tę<pu,.koJmentarzy,
'Chodzi
tutaj
1,canlja, Pctersbu.rg

dzbań.

i Polesia

o pracG
1896.

W.

(1976);

Baśnie

::iemi

miilskiej,

Zbójnicki

dar.

Polskie

i słowackie

OpowieŚCi

ludowe

Slqska

diobla.

smoleń.skiej

mohyopowia-

Opolskiego

jes;( dZ'1ełem zes:pol,u\v s'kla dz:ie: D'Jroo!.a Simonide.'i
pi·ec,za ,na,d całością edycji), Janina Haj.dou'k-NijakmvSieroszewskiego

pL

.Jakuty.

Opyt

ctnograflczeskogo

lssledo-

Recenzje

325

s'ka, TerCl:>a Smol,ir'!Slk,a. Zawier;a ona 427 'tekstów Ir'e!pT€:zen'bującyoh, Igdy ,idZ!.1eo
wyznaczni'ki gatunkowe,
struktury
,proza1tof;Slkie umownie nazywane
aneg,doiami,
facecjami, kawałami
oraz szeroko pojętymi ,opowiadaniami.
Spoiwem, który łączy
('we toks'ty w jednącało~ć,
jesot tutaj humo'r, "spo,ntanic:ziJ1a, żywiołowa i nie ikClll-'
trolowana
dz·ic-dz'in.a twórczości ustnej". Humor ten, jak trafnie zaluwa~a Dorota
Simo,ni,des, "najczęściej i .najdQob~tni'ej dmorLSltJ'u;jesię w Ikawałaoh, f.acecja;ch, a.ne'gdotach, dłuższych humoresikiach czy dykteryj:kach" (s. 5).
Wi·'lidomo powszechnie,
iż stosunek
zbieraczy -czy .bad-aczy Jolkl'oru do opowiadal1 komicznych był przez d~wg'i czas ,niechętny; posta'wa talka wywodz,iła się
z okresu romantyzmu,
'kiedy to w folklorze szuikano przede wszystkim
w arlto.sci
irleowo-mol1alnych, patriotycznych
i narodowych,
w -k,tóre humor'csJm była T,aczej
ubo,ga. W t,ej sytuacji, jak ,ni'ec·o ironicznie zauważa r.eda,ktoTika :ks'ią2lki, "opowieść
komiczna ;;.t·a,nowiła wówc.za.s ,podziemie fo.l'klolfu". Gdy l.i<ięma Ina uwa,dze p~:rwyżS7e s·twierdzen.ie, dochodzi się d<l przek<lnanba, iż Dorota Siunoni<des wyratnie
dowarlościoowuje opowiaod-ail1'iehwmorystyczne,
anegdotę, która jeSit dla niej "gatumki,em wyją,~:koW() podatnym
na uws-półcześl1Jienie, aiktualizacje
i dopasowywanie
się do każdej apolki, środowilSlk,a i sytuacji" (s. 9).
Doro1ta Simonides, jak to wynika z uwag wstępnych
do Iks'ią;ijki, postawiła
przed sobą .nLczwy'kle trudne i ambitne zadanie: ,dać czytelIJJi'koWli w m,iarę typowe tCtksty z wSlzystkich regionów PoLs'ki, ·i to teksty dawniejs'ze jak i wSlpólcze.sne.
Gdy j·dzie o "dawność", au torika nie wykracza poza wiek XIX, wychodząc ze slu:szr:ego chy'ba założenia, że tekSltys;ta:r,sze wSlkutek bariery jęzY'kowej, arch3lizmów
kulturowY'ch i do~ć zawiłej fonmy, są dla ws,pólczesoneg'O·czytel'nika "ma~o !komiczne lub ,zgoŁa niezr,ozumiale". Przelkonalni'e to wydaje się słuszne gdy się weżmi.e
pod uwagę fakt, iż książka wyda,na ,zlostala z myś.lą o ma:so'wym odbiorcy, a nie
badaczu-folkloryście.
W poszukiwaniu
oclip<JIWiedniego dla oa11:t-ologii"materaIu"
sięgnię<to do wielu
zlódel, m. 'illl. do zbiorów Kolberga, "Materiałów
Antrqpo,logic:zno-A,r·cheo'}ogic-zmych
i Etnro·grafi.cznych", "WisIy", wyzy:slka.n<l niektóre tek >ty za.pisane .prZJez L. Maliw)wSlkiego, J. S. Bysotronia, K. Nitscha, S. Bą.ka, A. Saloniego i wielu 'iruny.ch. W
C'ntologii zdecydowa'nie dominuje humor ws(półczesl!lY, co .s,tanowi kolejną zale,tę
ks;ążki.
Dorota Simonides dążylado
'Slpr-o,stania w alntologii trzem wymogom, wysuwall1.ym,przez wielu współczesnych foliklo.rystów: a) by prezentow.ane teksty pochodZJiły
z ,n.Lebwdzą:ych wą':'Pliw-ośCi ź,ródeł; 'b) by cechowały je "koffiii.zm i aortysltyc:zne
walory przekazu";
c) by uw.zlędnić w.szystkie regio'l1y kraju. Realizacja
owych
za.mier.zer'! nie zawsze okazala :się możl'iwa, bowiem nie każdy te'ks.t dał :slię "podporządikować" wSlpomni·alllym .klrytedom. Niektóre tek'Sity kaszlubs'kie czy inne, jak
s'lwimd:za au-lork.a an:to,lo,g,ii, okazały 's'ię mało komiczne Lub mlalo komunilka,tywne.
W tej sytuacji zdecydowała się ona, i chyba slus,znie,na
"pre.ierowani1e względów
estetycznych przed tOp0graficznymi"
(s. 8). Okaza~o się, iż dwa pierws:ze wymagania naj pełniej real'izuje humor śląski i <ln też został w antologii wyra żnie uprzywlejowa.ny. Na szczegóLne podkreślene zasluguje f.akt, ż bardzo wiele tekstów ś.ląskich ukaZJuje :się po ł'<1Z pierwszy w druku. Zos.tały on€ z.ap·isane w latach sześćd:z~e.s,ią~ych ,i .s.iede.mdZlies'iątych. W:ś.ród za,mLes:zczonY'C'h tekstów
śląski,ch pJI:CIa.d
150, co łatwo 'Sprawdzić w wylka,zi-e Źiródel, z.ostało utrwallonych przez DOT'otę Si:ffioniaes.
Wohręhie
'alntolog.ii za.sltO'sowano ,llIumerację teksitów według z.asady numerous
currens,
jednalkże ,ulkladają .Si;ę {)Ine w .pewne z.espoły wyznaczo'ne p~z.ez motyw
(wątek) i zo;s'tają ws.pa'rte -o ni-ezastąpioną jaik dotąd systematykę
Aarnego Thom-

326

Recenzje

psona. Zbiór otwierają
opowiadania (1 - 9), które D. Sima-nides zaHczyla do bajki
komicznej mającej l-:iezwykle odległy mdowód, bo sięgającej czasów antycznych.
Dru£ą grupę twolrzą wys'tępujące często w folklorze po,J,skim tzw. bajk:i ,o głupim
Ix.tworze (11 - 24), niekiedy diable. Szczjeg6l:nie często pojawia s'ię tutaj wątek zawodów chIopa z diabłem; w opowiadania,ch ze Sląska w miejsce diabla wprowa(hony zostaje górnik. Są to opowiadania
wyrażające odwiecmy konfli'kt "dobra"
ze "złem". Kolejny zespół (25 - 79) to opowiadania osnute na k:1l1wie pewnych opozycji, napięć czy sporów społecznych, ro'dzą2ych Siię z odmienności postaw, zachowań i ty;pów umysłowoŚCi ("my" i ,;oni"). Tutaj dosyć wyraźnie slychać echa
':ąsiedzkich :sporów, wc1Ś!ni,wzajemnych a'l1'imoz.i'i i megalomanii dzielnicowej czy
,.parafialnej".
Do'Syć liczną grupę tworzą opowiadania
humorystyczne
zgrupowane
wokół mo,ty'wu par rnalżeńsrkich (78 - 145) z niezwykle ciekawym tekstem nr 148 o
dobrej żonie. Następny zespół (146 - 165) to kawały o głupiej babie, niezwykle żywotne w całej Europie. Kolejne g'rupy tematyczne:
złodzieje i oszuści (164 - 229),
s.:częśliwe przypadki (231 - 250), kawały o głupcach (251 - 267). duchowni i służ.ba
YCJścielna (268 - 324), łgarze i łgarstwa (325 - 338). Konstrukcja
werbalna zadecydowała o wyróżll1iiern:iubajek łańc'UsZikowych (339 - 352). Osta'tnią glrupę opowiadait
1worzą teksty ·tematycznie róż.ne, nie dają2e ,się zamklnąć w klasyfikacyjnych
sehem", tach. Tutaj m. in. znalazły się 3Jnegdoty (kawały) z życia górniczego, reprezenr,ujące f'olklor robo,tniczy.
Książkę uzupełniają:
wykaz
źródeł,
indeks
motywów
i wątków,
słowniczek
trudniejszych

wyrazów.

Lektura opowiadań humorysrtyc;znych zamieszczonych w antologii Dorroty Sin1a-nides inspiruje do "l'ielu przemyśleń na tema'tistoty
komizmu ludowego, jego
różnych odmia,n, typów, jego zróżnic.'owania .ś-Todowiskoweg,o i regionalnego. Prezentowane czy'telni,kowi opowiadania i humoreski rreprezerntują sobą modele pewr.ych sytuacji społecznych, w których śmi,ech jest formą poznawania, odkrywarnia
i opanowywania
rz·eczywis,tośd. Ludowe, humorystyczne
spojrzenie na świat często odbieg,a od uta,rtych schematów i stereoltypów my'ślowych, proponuje irnne rozwiązania wielu sytuacji, zaskakująco
odkrywcze. Humor l'udowy ma przeważnie
cha.rakter pra,l§matyczny, zmierza do konkretnych rozwiązań, r'a,d i przestróg, rzadko natomia'Sit bywa zabawą dla zabawy. Niesie też z sobą głębokie przekonanie,
iż mądrość ludzka, spryt, dowcip, inteligencja
to narzędzia, dzięki Iktórym człowiek jest w s'tanie pokonać wszelkie przeciwnośC'i Iosu.
I wreszcie uwaga ostatnia. Trudno nie podnieść faktu, iż omawiana tutaj ksiązka posiada lniezwykle staranną
szatę g.raficzną, zlnakomicie wkomponowane
w
tekst ilustracje ko,lorowei
rysunki oraz ba,rdzo interesujące
rozwiązania typograficzne. Trudno się przeto dziwić, iż jeslt to już "pozycja" praktycznie nicos:iągalna
J:<: rynku wydawniczym.
Władysław

E d war
nad

polityką

d Koł o d z i e j, Wychodźstwo
zarobkowe
z Polski
emigracyjną
II Rzeczypospolitej,
Warszawa 1982,

Hendze!

1918 - 1939.

ss. 291,

Studia

ił.

W okreslie od 1871 do 1913 roku z terenów, z których z czasem powstało Odrodzone Parlstwo Polslkie, wyemigrowało
na stałe ()k. 3,5 mI. ludności. s.zacuje się,
że z zaboru pruskiego wyemig.r·owało 20% ludności, z zaboru austriaekiego 13"/0, a

Recenzje

327

z zaboru rosyj'sikiego prawie 110/0. Są t'o l:iczby ogromne. Masowe ruchy Jn'Lgracyjlne
na przełomie XIX i XX wieku były pOI:ężnym i brzemiennym
w skutki zjaw~skiem
społecznym. Nic więc dziwneg'o, że rządy klraj6w, z kt6rych wyjeżdżali
emi,g'ran('; craz tych do 'k'tórych zmierzali, musiały prohlemom
migTacji poświęcić wieje
vNagi. przyjąć w solo'Sunkudo nich okn'eś)one s.tall1'owislko.
Przykładowo,
do pierws:zej wojny światowej rząd amerykański,
mimo pewnych
f,ucisków wewm;trznych,
ułatwiał
emig,rantom
osiedlanie
się na swoim terell1ie,
Polityka USA wzglGdcm emi,gracji była niezmiernie
liberalna, a :pęd ,do tego kraju
h;dności europej-slkiej wręcz żywiołowy. Kr,aje emigracyj,ne
(m. in. Roosja, Au'S'tria
i :-';iemcy) mialy do zjawiskacmigrracji
zaTohkowej stosunek C1mabiwaJentny. Z jed:'ej ~troł1Y emigra'cja rozwiązywała
wieje pr,oblemów. z 'któryani od dawna OOry!ka110 się hcz;;iku·tecz.n-ie (przeludnienie
'Wsi i jej postępują<:a ra,dykalizacja),
zdr'u,giej
jednak żyvviolowe ruchy emigra,cyjne de:zor.ganizowały ,gO'siPOdarkę, pozbawi.ały państwo rekruta i1tlP. Pal1stwa z,a!borcze w za'Sa.dz:i.enie zdobyły się na prawne wregulowan,ie zj.<lIW,islkaem.i,gmcj.i. Em.iglf'Cl'wano, w zaJ.e:żmości od c,zasu i miejsca, Ie~;alnie (to dość rzadko), bądź ,półlegalnie, al,OO i w ogóle nielegaln:ie.
Opinia s-połecze11slwa pol:s1kiego wohec emigracji
była podzielona. Widziano w
niej sza1nsę dla przeJ.udnio.nych obsz,,,"r6w np. GaHcji, ale także lękano się osłabienia polskiego żywiołu na terenie np. zaboru rprus1kiego. Pol.itycy Ireprez,entujący
interesy obszarni,ków byli przeciwni odpływowi
taniej siły roboczej, 'kręgi postępowe natomias't uznawaly emig'rację z,a zło konieczne i w,zywały do alkcji roz,tacza11'iaepicki nad emigrantami.
W istocie, -pows,tawały or.gani'Za<::je zajmujące s'ię tyml
problemami, uchwa.].ono akty prawne biorące emigranta
w obronę przed nadużyóami, ukazywały
się pisma adresowane
do ka·ndydat6w
na emigra'nt6w,
pełne dobrych 'rad i zaleceil. Wybuch pierwsz'ej wojny śWliatowej odsulrął na k,jjka la't
zagadnienie emigracji na plan dalszy, ale przecież s,am pr'oblem pozos'tał. Z nową
sJłą, w innych już jednak
w.aI"U'l'1'k,achpo,litycznych,
ujawnił
.się w Odrodzonej
Pols,ce.
Ks:ążka Edwarda
Kołodz,ieja stanowi niezmierni:e pasjonujące
studium
emigracyjnej -polityki wła,dz II RzeczY'Po"spo\iltej, .na przestrzeni
ponad 20 lat. Polityka
ta. choćkształ'towala
się róż·nie w rÓŻll1ych o!kresa<::h, miała jeden trwały element.
Trafia w sedono autor pisząc: "kolejne rządy II Rzeczyposp01itej, nie będąc w ,stanie
zapewnić wszyslLk,irn swym obyw.atelom pracy i chleba, widr-dały rozwiązanie 'problemów względnego pn-eludnienia
'kraju w masowej emigracj,i". To ,dążenie n.u!b·afiiał,o na zmien.ione już jed,pa'k c,ta·no'W,i!s.kork.rajów uilTIlirgracyj,ny'ch.JeŚl1'i '11'iCd:z]ysię
one .na przyjmowanie
emig'rantów,
to w i'lośoiach ,ograniczonych,
dalekich o,d nadziei tych. którzy wemig.racji
widzieli możl,jlwość f01zw;iązal1JiaweWlnętrznych problem6w Polski.
Jakkolwiek
emigra'cja
z z'iem ,polsiki<::h w okresie ,ffi'iędzywojennym
była o
wiele niższa niż życzyłyby sobie tego kolejne
rządy, to przecież i ta,k w tym
czasie na emigra<::ję za,rorbkową udało się pOlna,d 2,2 mI. obywateli,
z czego ok. 610/0
do krajów europejskich
i ok. 3£% ·000 krajów zamors'ldch. Nawet uwz.ględmają:::
reemigrację. dość z,pacz:ną, straty migraocyj1ne PO'Lsk,iwyniosły 'oik. 1 mln, osób. Ozna('1.a to, że II Rzeczpo,spolita wyzbyła się tylu właśnie obywateli, na ogół najbardziej
~rężnych, cZYl'nych zawodowo. Miało to określone konsekwencje
społeczne.
R7ądy II Rzeczypospolitej,
z powodu npieszale przebie~ającej
reformy rolnej.
borykały się z przeludnieniem
wsi pols,kiej, jej postępują('ą
proleta'ryzacją.
MiliollÓW
zbędnych rąk do pracy nie można było skoncentrować
w słabo rozwijają-:ym
,,;~ przemyśle. Powstawały
zatem fantastyczne
plamy kolCl'nizacyjne pols'kim elerr:entem chłc,ps'kim obszarów
Ameryki
Południowej
(BrazyHa, Argentyna,
Parag-

328

Recenzje

waj), czy Afryki (Ang'ola, LiJbcnia). Obok ni'ch, niemo':iJliwyCh do zrealizowania,
trwały niemal codzienne S!po'ry z krajami
'iffi'igll'acyjnymi, które miały ,na celu
uzyskani,e ffi'iejsc pracy dla tysięcy cm~g'rantów polskich we Francji, Ni'emczech,
czy Kanadzie. Rządy II Rze·c-zypospol,itej mi,ewały osiągnięcia, a'le po,nos'iły ~..akże
Iklę:.ki witych bOja,C'h,,g'dyż 'syt'ua'cj,a ,po,Lsk'i,ego'emig'ranta .z'lileiał,a sci,;le od ,s\\'ia'lo'Nej koniunktury, a ta była w okresie rn:iędzyW'Ojennym zmienna.
N~e waham ~ię nazwać kS'iążki E. Kołodzieja pas.}onującą, choć jes't ,przy tym
solidnym,dOlsikonale podbudowanym materiałem. naulkowym s,tudium. P:rzynosi ona
ogroffilną i'lo:ść materiałów
faklograficzJDych, i:nformacj i mało lub wręcz z:upelnIe
njeZJnanych, wygrzebanych
z archiwów ambalsa,d i m'in:icstenstw. Awtor chętn;e
p:m;łu'guje się tabelami, ,których uważ,ne sbudiowanie ,daje doda:\ikowc infoJl"macje.
Uważam pracę E. Kołodzieja za jedną z IPodlS1awowych oll"ktur .mo"gących posłużyć
do zrozumienia dz,iejów s.polec.z,eństwa pO'ls'k;j,egoII Rz:eczY'PoSiPoIHcj.,a zwlaszcza
polSlkiej wsi, klónadawala
ok. 60% em~grantów w tym o"kres'ie.
Opi'erając się ,głównie na urzędowY'ch SItatystykach autolr niic mial pełniejszej
moż!oiwości ustosunkowania
slię do problemu :niere.jcstT'owanej ,emigracji nielegalnej,
:Lp. do Niemiec czy Stanów Zjedr.oczonych. Zdaje mi iS'ię, 'i'e jesli ,chodzi o te
ostatnie, 'to ~stnieje możliwo'ść o'kreś,lenia - przynajmniej
w przybl,iż.e.llJiu- 'ilosci
Po!a;ków, którzy .przybywali do USA :nielegal'nie. Otóż, wyjeżdżający
w okTesie
międzywojennym
do Ka,na·dy emigranci (;poJliotykaoi'ffi'~gr.acyj,na
teg·o kraju była ·bardziej liberalna), niemal na~m~nnioe pr:t'elkraczaH .nie'l'egalnie gnanicę Sta.nów Zj'edlloc~.onych. Wielu z nich zostało w USA :SlChwytany'ch ,i deopDrtowany<:h ,do P{)łski.
Ślady tych zdarrzeń bez wątpienia ZJnaj.dowa,ć się muszą w -dokumentach za'rów'lo
pols'kich, jalk ·i amerykańslkich. Wa,rto temu zaga,dnieniu poswięcić więcej uwag:.
Wydaje mi się również, mimo c,ałe~o uznani.a ,dla ,pracy E. Kolodzieja, iż
z~rzytem było zamykanie
jej naS'tępują:ym,
nieprawdz'i'wym w świetle empirii
twie'rdzeniem: "Złikwi,dow.an~ wychodżstwa za'r'ob'kowego, tergo bolesnego pl"'Oblemu
spole='J:igo, możliw,e było jedyni·e 'W ,dr'odz·e zasaiCllniczy.chzmian Uostl'ojowych w
polsce".
Sądzę, ,że 'wychodiź'S'lJwio,z.a'robkQ'we,legal.ne, 'bądź jeśli iPaó'stwo pl'a'gl1'ie
problem "rozwiązać" adminilstracyjnie poprzez zakazy - nie.legalne. je-srtzjawi:stkiem
bardzo 'SlkomplikQw,au1ymi trwalYm niezależnie o'd ustrojów. Istnieią liczne teorie
na'Uikowe mające na celu wyj'<lJśnieni.e, dlaczego ludzie miogrują. Godne uwagi są
zwła,szcz:a Iteo<ri'e pullpush
(przyciągania-wypychania),
'teoTia de:: yz:ji czy socjaLnej
równowag'i. Teorie te, lącząc motywacje ekonomiczne z Ipsycho'logicznymi, 'zdarzają
$oię aowodZJić,że w.gad.n.i'enjom em,igracj'iz.arobkowej
n"llU'ka sw.iaLow.a, a ,i iPoJska
bez wąLpienia ,także, ,poświęDi w p.rzy;szłośc-i c'o ,najmniej równie duż5 .\1'\\;1<\,'."i. Ci)
dcłychczas, a może nawet 00 wiele więcej. Zagadnienie to ma ·dziś, ZWhlJSZc~aw
świetle helsińskich us'taleń, wymi.a'r ·równie pohty.cz:ny, co i ekonomiczny. W ka,żdym razi'e pr'oblemu m~gracji ,zarOlbkowych, w s>ka1i świaltowej, nie dia I~ię zbyć
sloganem. Są to jednakże zag,adnienia wyJkr,a'czające .po'la problematykę
podjętą
IV znak'omi,tym i godnym .poleeeni'a stud'ium E. K'orodizieja.
Ryszard

Kantor

Wspomnie,nia
chłopów
powstańców
1863 roku, Opracował, przedmową i komentarzem oIPa1trzył El i g i u s ,z K o z ł o w:s:k i, Wydawnictwo Literackie, Kraków _
'Wrocław 19'83,ss. 285,

·PolSlkie powstania narodowowyzwoleńcze
za'owocowały 'dziesiąVkami, ,tysiącami
Eawet :pamięt.ników, 's-pisanych przez uc=tników
histOlrycZil1ych wydarzeń. Stano-

Recenzje

329

wią one w;l'żne źró,dlo ba,dawcze, wydane nieJkie,dy w Ispoil"ych na'kla<C!,achs1tanowią
intereslującą lekture dlla szerokich ,rzesz czyte1Jniików. Pamięini1ki chlopów-ucz€'stników XIX-wieczmych wal'k 7Jbroj:nych o wolność naszego ,kraju należą do rzad!kości.
.'~ie o'ZJlacza iooc'zywiście,
że chlopi w w<l'1ikach tych nie ucz:cstn~czyli, cihoć wiadomo, że utracona Rzecz.posp:Jlita bardziej była im ,ma'cO'chą niż matiką·
Zarówno p.ows1tanie LiSitO'pa,dowe j,aJk i Styczmiowe upadło 'głównie z !powodu
nie 'rozwiąza'nia przez jL'gO organizat,cil"ów 'najwa,żniej.s'zej kweS11:iiSlpołeczll1ej ub:egłego wi€'k,u na tereni'e zaborów;kwestb
chłopsl!l:'iej. P'ows.tal1li,e LisiolPa'dowe prz,esz!l)
dl) hist()lri'i j,alko zryw szlacheClki, który nie prZlC'wdził się z powodJu hraJku rozwiązań slpolec.z.noprawnych w wojlnę ludową. Ni,e s!iało się nią również PoWS'tan-ie
Styczniowe, choć radY'kalne ug,rupowanie
"czerwonych"
z,dalwa~o liobie Slprawę ze
znacZlen'ie ,reJ.mm agran1ych dla przycią,gnięcia do ,powstania ,mas chłOipsikich.
Bo.IeSlily prohl,em upO'śledzenia ch ł<Jipów, potencjalnych
obrońców .ojczyzny, Ich
llls'ka śWlia,domość 'n.arO'dowa ujawniały się najiba,r,dziej podcZlas wa.,llk na.rodowowyl.woleńc.zych. "Ko,rdii'aln 'i cham", g,orz/kie dai gahcyjsikiie.j ,irabacjoi", 'po,lsiki chłolP na
uslu.gach r1o,syjs'kiegociemiężyciela,
od<z!ierająy IPoleglych powstat'1ców, dono<S'zący {)
,'clcha,ch poW'siahczych oddziałów. J,alkżesz to bO'II€:sne.Tralgioczne konsekwencje
egoizmu klas1owego ;polskliejszla1chty,
,która ':;miala .s,ię uważać ona i tylko ona
za naród.
Wspomnienia
chłopów
powstańców
1863 roku w o-praocowaniu E. Kozlowlsik,i.eg'o
są l'ek>l;u'rągodną uwa.gi i reneks<ii, malte'rialem Ido ZlI'ozum'ioenia zło'żoności procesu
nabywania przez pO'I~ki lud świaldo'mol;~cina1rodowej. Zawierają ,one wszystkie znane chłopsJbe lpam.iętniki z o'k,resu PowsILania, Stycznilowego. W-szys.t:kie cztery, z
czego dwa w 'ogóle przez chl'Opów nie pisane.
Autorem ,króLkiego ws<pomnienk\ o,bej:mUJją0ego kiUka epizodów z <czasów pow,tanu,a jest Jall1 Ci'sz,e'k, chłop z Czarn€lg'o Dunaj,ca. Mając 16 lat opuścił gimnazjum
bochcńsikic i udał 'się do wojsik :pows.ta !'l czych. Odbyl krótką kam:.panię, a po 'f ozpros'Zel1Ji,uoddz:iału ,przeikroC'zył granicę ,CliUJSltTiadką.
ZapoZiI1a1 się z więzieniem,slką,d
uciekł, ,by znów walc'zyć. Ranny dostał s!ię do 11liewo1i i (wst.al wywieZliony na
Syb:or. Wrócił !po ,k'i·lk·u !'aJla'eh - j,ako pod'danyau's'ta'lj,a~'ki - w Ifamach am,nestii.
Był znanym dZliała'czem 1"uchu ludowego na Poodha-lu.
Z ko'l'ei w tomie umies1zczony Z'O:siałwłasm{),ręczn:i,e napj,s.a.ny życiorys Ma:rcina
Remibacza, urodzonego w Szczurowej 'kolo Brzesika. Część tego ży.c'iolrysu 'Z'3wiClra
i:1.teresują~e informacje
'z pobytu autora w GOSdZCZY, obozie Lu'dwilka Lang>ieWlicz<l
Ol'az ~pizody buteWlne.
Trreci 'pamięllni<k, cihyba najbardziej
interesujący,
jC':;;t relacją Ignaeego Jana
Dry,gas,a, paif'o':Jka ze ws'i Zimna Wo,da w pow. krO'loszyt'1S1k.imw Wi'ellkLm Ks-ięsltwie
F-oznat'1slbm, s,pisa,ną przez W. Zakrz,ews;kiego. Ukazuje ona działania wojenne pOldczas powstania
widziane oczyma s'zeregą:weg,o uczestnika,
,a także okres więz.lt'i1ia
Dryga,sa w Cytadel,i, ,mi,es,iące ślectzt'wa ,i katOlfIgę. Dzięki :intehge:lcj,i tego nieuc!ZO\l1egochł'opa, jego zmysłowi oohserwacji, pOwstal,o dZlieło godne uwagi, ciekawo zarówno jako dokumenthi'SJtoryczny,
jalk i pasj-o<J1ująCa Iektura. Pra'ca zawi'era wiele
szczegółów o !kulturze ludów syberyjskich,
wśród których Drygas przebywał
wieje
Jat.
OSlialinie opracowanlie, którego bohaterem
jest Bartloo<mi,ej Nowak, zwany potocznie BapUkoioem,chłop z Jaksic w pow.i1nowroclawsJkiq,
'olfgall1izato'l'chłopsikiego
po's,pc,Jitego 'rusz'E'II1iana tym o:szarze, budzi sporo wątpliwQlŚci. Nie jest to p:rmjętnik, lecz opis -dzialalności Ba'rtka .na ile prawdziwy?
dany prrez Mail"celego
Kuj.awę (Połczyhskiegol. Zawiera interesują~e
fragmel1Jty obr.a'Zuią-e 'st<o6'Unekchłop6w ctopowSllani,a, ale też strony peIne nudnych i mętnych wywodów, niez:byt wią-

330

Recenzje

żące się z głównym bohaterem.
E. Kozłow5lk,i <:hyba zjbyt zawierzył warto'śei oopracrowania, nie dokonał s!krMów, w wyrl-~kuczego teks't ten, sta,nowiący .połowę tomu,
\\'J1Taź-nie zawodzi czyt,e1nrka.
Choć uczestniczyło
w Powstaniu
StyC'zlniowym wielu chłopów, t·o udział ich
uie o:dlpo,wiadał .rzeczywistej
.siłe, Jatką stanowili.
Prz.eważali
hcz·ebnie wśród
warstw zamiesz'kują.cych .zabory, lecz ni,c czuli się częścią na,rodu. Byli s:tol,,;,rn:kowo
łatwym materiałem ·dla zaborczych mani,pu1acji.
PowS'tanie Styczniowe upadło, gdyż .nie przeprowadzHo
siG w ruch rz,eczyv.riście
narodowy. Miało jednak ogromne znaczeni,e dla dalszych losów zarówno chlopstwa
jaki
reszty narodu. Było wielkim krokiem na drodze bu,dowania chl«ĄPSlkiejświadomnśoi na·ro.dowej. PosuniGda
Rządu Narodowego' w kwestii agra.rnej, choć nie
z.<l'<;ialyzrcalizowane,:mdY'kalizm
"czerwonych",
a.gitacja wśród chłopów, wszystko
to złożyło ,"ię na ·ważne dla przyszłości doświadczenia.
Mógł n.api'Sać .po 1864roiku
bohaterski
generał
Ha'U'ke-Bosa-k: "Teraz jest Polska, ojezy.z.na nasza, nV'·dy nie
zginie! Teraz - .są Palacy! Nowych 5 mWonów! A więc Polska jest i będzie!".
]\;;:i:ał na myśli falkt, iż 'Oto .nastąpił czas ,przeł,omu, po:ruszyły się masy ludT:Je,
poznały swoją sHę i one to w przy'S'złośc'i przejmą na swe b~U'lk,iwalkG o niepodl~glość ojczyzny.
To.m ,pamię1:mJiików chlopSikich z Powstania
Styczniowego
uświadamia
na.m,
j.akie siły tkwiły w n:aro'dz'Le, lecz ujawnia ·nam ta'kŻJe f.alk;t, jak 1mudno było je
U!Duchomić w ówcz,esnych wal'unikach SIPOłeczno-polityc.znych.
Ryszard

Wspomnienia
o Ignacym Solarzu "Chrzestnym",
wybór i opracowanie
Ni'ierzwińska-Szybka,
przedmowa
opatrzył
J. Chałas,iilski,
szawa 1983, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, ss. 426

Kantor

Zo fia
War-

"Ohraz Uniwersytetu
IJud-oweg·o Sola:rza - ·pisze w przed:mowi€ do omawianego tomu wspomnień i artytkułów J. ChałaSlińs'ki - dalek,o ·odhiega od dzis'iejszego
pc,tO'cznego rozumienia
uniwersytetu
ludowego utożs.amianego z ~nstytucjami
upowszechniania
wIedzy, szerzenia oświaty wśród dOf'Olsłych, zwalczania analiabety:zmu
i popularyzowania
O's:ią.gnięć .nauki. Te e],eme:nt y, w mniej,szym lub więk's'zym zakres;e, występo.wały również w UL Solarz-a. Idea uniwersytetu
ludowego w pojmowaniu Solarza była jednak bliższa koncepcji uniwe.rsytetu
- uni1)ersitas - jdko
'.vspólnoty umysłowej
niż jakiejko1wi'ek
~ns'tytucji sZJkolnej nauczającej
[... J.
W koneepcji
uniwersY'tetu ludowego Solarza zawierała
się i·dea polączcnia pracy
fizycznej i pracy umysłowej, idea przeciwdziałania
utrzymywani,u
się 'i umacnianiu
:nte!'igencji jako osobnej e1i,tarnej warstwy społecznej".
Pi'erwsze uniwersytety
ludowe powstały w polow:ie XIX wieku w Dani'i a pncsl.czepioll1'o je na po'lski grunt w roku 1900. Były to instytucje preferujące
dZlat:Jność wychowawczą;
ioch celem bylo k.sztaliowanie ludz.kiej O!sobownści, a nie dO'starc7anie ~nf()rmacji. ZnaJkon;'icioe i.deę ·uniwersytetu
l'udowego, w warunkach
polsIkieh,
~'(;haraktery:zował
sam Ignacy Solarz pisząc: "Wiejski
uniwersytet
ludowy chce
uczynić z chłolpa czławieka
samo,dzielnej myśli indywi,dualne.i, pragnie by chlop
pOZJbył się duszy pańszczyżnianej,
a obudził w sobie tę da-ut:.ą, drzemiącą, uczYl1lł

331

Recenzje

ja \v{jjną, czującą "wą go'dność, rrówność :s,połecz:ną, świadomą
swych wartości
chłops'klch i zadań",
Wiejski Uniwersytet
Ludowy w Szycach pod Krakowem,
.z którego nazw,}
~ojaJ'7.Y się działalność Ignacego Solarza, został powołany do życia w 1924 rOiku
przez Zw,jązek Polskiego Nauczycielstwa
Szkół Powszechnych.
Do jego pows'tania
przyczynili sIię główni·e Aleksander Patkowski - 'pedagog i społecznik OiI'azEUlstachy NO\vickL zn,nvca dUllskłch uniwersytetów
ludowych i tłumacz słynnej książki
.'\, Hollmanna pL Uniwersytet
ludowy
i duchowe podstawy
demokracji.
Na dyrelztora uniwersytetu
powołano inżyniera agronoma Ignacego Solarza, syna chł,;pa
7 okolic Jasła,
Okazał ~ię on właściwym człowiekiem 'na właściwym miejscu.
Uniwersytet
w Szycach istniał do 1932 f'oku i ze względu na radykalizm
glro"la pedagogicznego uległ lilkiwdacjL Nie załamało to Solarza. Założył w oparciu o
młodzieżowy ruch ludowy (Wid) uniwersytet
w Gad, w powiecire przewo1rskim,
który stanowił kontynuację
poprzedniej
,placówki, Dopief'O woj,na ,i 'olkupa<:ja
[olożyła kres is,tnieniu ~Tip.i,kiego Uniwersytetu
Orkanowego.
Niedługo później,
bo na początku 1940 r()(;L:,
'stil ł Sol'arz wezwany Ina przesłuchanie
w siedzibie
g'cstapo w Jarosławiu.
Do u,;·; nit' :pst znane ani miejos'ce, ani data joego śmierci.
Na prezentowany
tom składa się bardzo zr6żnicow'any materiał.
Mamy tu
wybór pism Ignacego Solar:za, które dają wyobrażenie o jego ideach, o celu je:go
pracy i o meto,dach. Obok tego zamie:sZJczone zos:tały wspomnieni-a bliskich ws.p6łpracowniJków "Chrzestnego", w tym także jego żony, Zofii Solarzowe:j, org:lllIlato"id zajqć kulturalnych
w Szycach i Gaci, autorki słów do szeregu pieśni śpiewilnych
podczas okupacji przez zbrojne oddziały chłopskie (BCh). O placówce prowadzonej
pl zez Solarz.a, o metodach dydaktycznych
tam stosowanych, a przede wszY9nkim o
nie:powtarzalnej
atmosferze,
jalko tam panowała, wiele dowiedzieć się m·ożna z
licwych i serdecwych wypowiedzi wychowanków.
Uzupełnieniem pracy są wspomnienia ga.clkich ludowców oraz wybór wypowiedzi pis<arzy, pedagogów i spółdz:ielców na temat działalności
Solarza. Mamy tu
m.in. wnilkliwe uwa,gi Aleksandra
Kamińskiego,
Leona Kruczkowskiego,
J3IU
Wiktora, Hal,ilny Górski'ej :i wielu inny.ch zJllanych pos,taci międzywojPrll''''5'o życia
kulturalnego,
Pracę zamyka z,est.aw Hstów adresowanych
do IgaaccF(o i Zofii 801anów oraz KandeIarium
życia i dzialallności Ignacelgo Sola:rza, autorstwa
Tadeusza
Pilcha.
Ten wszechstronny
mater'iał stanowi kaipitalne źródło do z['ozumienia roli, jaką
odegrał VI proceslie emancypa'cji polskieg'o chł,opa I.gnacy Solarz i jego uniwer'sytet.
Ic.ea, aby "wprowadzić masę ludową do czynnej i głównej roli twórczej w nowej
historii" stanowiła
w koncepcji Solarz'a :i innych działaczy ludowych po-dstawę
budowy prawdziwej
demokracji.
I dziś, po wiełu doświa,dczeniach hilstorycznych,
nie straciła ona nic na wartośc,i. Omawiana pra,ca nie tylko stanowi i~totne źródło
do poznania idealogii kulturalnego
ruchu ludowego; stanowi także gotowy zestaw
wz'orów konkretnych
dzi:ałań, ukazuje dobitnie, jak należy wychować świadomeg'o
swoich zadań, swoich możliwości i ograniczeń działacza społecznego. Ukazuje także,
jaką rolę w kształtowaniu
współczesnej
kultury
wsi winna odgrywać przeszłość
i tradycja, w odpnwiedni
sposób adaptowana
w procesie ksz:tałto,wania świadomej
i niezawi'słejo'soboVlości
ludzkiej.
Wspomnienia
o Ignacym Solarzu są hołdem złożonym pamięci i czynom wybitne«n działacza Iudowego ruchu kulturalnego.
Treści w tym zbiorze zawarte me
straciły nic na aktualności, przeciwnie, zdają się nabierać nowego wymiaru, stają
siG. a może po prostu zawsze były, treściami wspó!cze.snymi.
l.

Ryszard

Kantor

332

Recenzje

J a n'u IS z Z d e b' 'k i, Cmentar.~ zasłużonych
WarsZ'awa-Kr,a!ków 1983, ss. 92. iI.

w

Zakopanem.

Przewodnik

bio-

(lraticzny,

Parafię w Zarkopan€'m utworz'oJ:1J()w roku 1845, a jej pierwszym probil6ZCZ"lrl
zO."tał 'ks. Jó:z;e!' Sl'ol.arzczy'k, "ĄPQ'3Wł Podhala". On -to w rO<ku 1848 na -gru,n-cic
of,iarowaJ!1ym -przez Jana Pęksę załJożył pierwszy cmeI1itaQ',zw Zakopamem, ,:mzywany często "Pękslowym Brzyzrkiem". Na c:mentatrz'U tym spoczywa kil/kuset 'stalych
mi,eszkańców ZaikopaI1i~go oraz kiJlkudzies'iędu przybyszów, którzy zaurocz'Bni Tatrami s,pędzHi lata u lich ,,;'tóp, :by w !końcu ."poc-ząć ,Sł11C1m
wie:::z,nym ·w ,ich bliSlkości.
J·eS't w Polsce -tysiące eomen'lauzy, niektóre z n-ic-h sta'ly 'się .na'rodo wymi satl~tu:lriami, a ioch :z;uaczeJl!iepodkreśl'one z'ostało falktem 'Uzrnanlia je za zaby,tki ,kultury.
Od 1931 roku za;by'tki'em !kultu.ry jest talkie Istary c,mentarz zaJko'p'iańslkli.,lilia;k'torym
od dawna chowa się wyłącz,niJe ludzi 'zasłużonych dla tregionu. Istnieje pouadlto
drugi cmenliarz w Zakopanem,
zalo-iony w ,roku 1908 'i tam rÓWlnież nie brak
grobów lud'z,i wybiitnych (KIlimek Bachleda, Mieczyslaw .swiC'fz ,i in,), ludzizwiązanych z d'z,i'ejami Zakopanego. Wa-rtoby również opracować .przewodl1ilki po tym
cmentatrlJu.
Jaik w1laldomo, z zamiarem
.opm.cowa<ni'a ffiOlllJografili sta're:go z.u;kopiui1's·k;e,go
(:rnentarza -nasriI s:ię dł-ugoletni dyr-ek'Lor Muzeu.m Tai:rzaJisk:iego. niezapomniany
.Tulius·z Zbolfowsli{i. Z,erbrał om wiele i:nleres'ujących mat,erialów
biogl'afkznych
i
choć 'swojej pra'cy ni'e ukończył, ,to prz,eclież ZJOst'awił Inastępoom przetarty
sz]:a,k.
S'kifomna objętościowo l'ecz bogalta w ltreść Ik.s:iąika Janusza Zdc.bosikicog,:stanowiąc'a
rodzaj pr-zewo<dn~ka biog-raficZlnogo, upierając srię na dolk,on;a.nj'achJ. Z;bo,rowo;lkiiego.
W. Paryslk,iego, R. Tal.ews1kiego i wielu ,inu1ych zJIlawców dz.iejów kUlIlury Zalkopar:-ego, stanowi waŻiny kpok na drod:'"e do 'Opracowania wyczerpują2ej
monografi,i
zabytku tak ważnego dla ;po,l~kl~ej!klul,tury.
Aut'or ujął w 'kil<ku-dlJiesięciu bi'o<grr·amalc'h,
:pOiPI"z~d'zollly·ch
królik'l 'his-t-(Jiriącsam:2go cmentarza, około j.edrną trze.;::ią Złl1.anych,nam -dzJi:śz n-azwi's:Ka i dolkonail ~m.urłych, ,po'2howanych na sta,rym -cmentarzu w Zlafkonanem. Są wŚTód nich 1PO'.sta<:ic
bik :znaUlle, ja!k Stanisł'aw Witkiew,ilcz, Wła,dysław Orkan czy Tyt,UJs Chał'urb:iils1ki;
Ind7Jie, którzy trwale zapiSlClli sóę w ,d.zJiej.ach!kuLtury -ogóIno nalwduwe-j. Są także
postacie o lroan-dzeregionalnej, bądż nawet talki'e, które ZJlia;nesą jedynie wytrawnym s,z,pera<:zom miłośnikom ,dzi'ejów Za!kotPanego. Na -cmenta'l'zu ,pochuw:.mo wybitnych
artys1tów, śmiałych przlewocbJl!iików ;gólrrsli{i'ch,praoowi<tych lUld~JZ<l1awcow,
\V ybri-tnych~pO<TtO'wców, skrommych
l-erkairzy,dzialaczy towarzystw
rc-gionalnyc'h, ,1
także oia'ry gór. Wszy,,<:y oni, choć w rówym stopni'u, tWOJrzyllidzieje Zarko.pa,nego,
tPJ w pewnym oikresie ·kruHura.llnej stolicy PO.l::;Jk.i,
zwanej .nie bez przyczyny "Polsi;{imi AternamJi". Zarkorpane pr-z'eżylo w -ciągu stu I,at oszałamiający
awans. Stało
SIę Z z.abitej deskami, ubogiej góralskiej "diiedzliny" mekką a,rtystów, by w na'szych
już <:zasa.ch stać się chyba il1ajchętniej ,i najl<i.cznriejodwied.zarnym let,n,isik,iemfi zimowisk'em w P,uls<:e.
OczywiiŚcie można 'się "S'P1i,eraćczy ruiekierdy zbyt s1króbowy .sposób ,prcZ!entowania przez au,tora pClszcz,ególny<:h po.st.wi da czytelnrikowi wy'oibrażeni,e o ich ,roli w
ży~iu kultuI'3illnym i spolecznym da.neg'o okresu. W :molim przekona'niou autor na
ogół, co nie bylo z wielu względów pr'o.s'te, prawidłowo rozmieścił akcenty, .najwięcej miejs<:a pośWlięeając tym, którzy byli rzeczywistymi
budownriczymi legendy i
'Wielkości Zakopanego
(Chałubińs'ki, Witkiewicz, -ks. Sto'l-arczyk); lnie .zapominając
jednaik o wybitniejszych
przedstawiCiiela<:h gÓimlslkkh rOldów - soli tej zie·mi.
J. Z,debsiki ;zręczmi,e pOisł,użył s,ię cytatami z Htemocrk.ich·dzieł przybl<iżając w ten

333

Recenzje

:,posób czyteln'i'kow:swoisly
na'slr6j, :ni,epoiwlat'zalną .aln1o;s·ferę s,ba,re:goZ:a1bolpanego,
kt6rego enkklwą po dziś dZli·el'ljest cmen,tu'rz na Pęk'sowy;m Br:zyŻ1ku. Dzięki omawianej :,siążeezc'e,za.wieTającejtaikże
iplaJl cm€~"tarza oraz 'Sizereg Uuslracji Iprz'edsta\Viają~yeh n3'grobk i (nie<któf€ z >D,ich.~ą prawJd:d'Wymi dziełarmii 'S'ZtUlki),c,zyteJnik
będzie mógł lepiej pOl'us:zać się po tym, lak drogim sercu miłośnika
Zakopanego
miej'cu. Oczekując na wyczerp'ującą
monOigrraf:ię ,sta,r-ego za'k'opiańSJkiego cment,arza
z wiejkim uz.naniem. także zasrzatę edytorsiką, ,powi1tać nałeży jej Z1\viarstu'lla,biog":lficZlly przewodni;k JaniU's'ZklZdebs:ki,ego.
Ryszard

Kaplic:ki,

fiuury

i krzyże

pr:ydrożne

na terenie

diecezji

tarnowskiej:

Kantor

Schema-

tyzm Diecezji Ta'l1DOWiskiej19,83, t. r tek!st, 's, 789,1. II ilu:stracj~ 11477,
Kapj,lez.ki ,i ik'l'zyżc przydrollllc 'S;} wY'marZ'Onym tematem zali.n>teresO'w.ańws:zy>St;;:ich milo~nnków tnłdycyjnej
kultury
lu,doowej. JednaikŻ<e 'wZO!l1O'WO
opracowanych
materiałów jest w ,Ht'era'turze tego przedmiotu ba,rdzo niewiele. Wciąż [1!ie za:stą.pio.na ks'iąż:~a Tadeus-z.a SewerYll1a, Kapliczki
i krzyże
przydrożne,
1958., jest w .lej
dziedZ2irti'e:prawdz.i'Wym wyjąVkiem. Cały szereg o,gólnych o:pra,cowań pojaw.iający'ch
;;;ę glównie w "Polskiej Sztuce Ludowej", zarysowuje
jedynie to .z.a,gadnieJJJie!i to
do'~ć JragmentarycZJn.ie. Zdecydowany
bralk olpraeowail 'obszerniejszych
o większej
szczegół()wo~cii niż chociażby Katalog Zabytków,
powoduje duże trudnośc,j w poznaniu tego temaitu. Na tym tle oma'Wia.rua 'pozycja jest publiJk.acją zUlpełll1iewyjątkową
i bez wą1.pie,nia Slul':1iesię wielkim wyd.aJI",z,eniemw 'tej idZli'edz:i:nie.
Dwutomowe o!pra.cowanie jest wym:iJk:i·em's:zel'oilw :przepr'owa,dzonej a!k,cj.i,inwentaryzacyjnej, no i przede wszY'stkim w'ielik.i'ej pas'ji ikrs. Jana Rzepy. Dostrzegł on l
doccnił przydroż,lIe kaplicz:k i jako: n'ierozerwa,1nc ,elementy pol's'kj'ego :krajoprazu.
cdhicie :'.\'órczego ducha i upodcbail aTtyl'itycznych ludu Ol'az wyra'z jego żarliwej
1':ialY.
CaL :it;C'ja .ilnwe'lltaryzacyjna z3,pob:iec ·miała bez,powro1inemu n,i,;zczen.iu wielu
obiek tÓ\\' i uwrażJ'iwić ,;zerOlkic 'rzesze spoleczeós'twa oraz :księży, pracujących
na
terenie diecezji, aby swojącp.j'eką
objęli ró'Wnież !i te "." pomniki wiary, sztUfki 'i
hIsturi:". lmventa,ryzacja
pnzwolila dotrzeć niemał do wszystkich ·ohic!któw 'UsY'tu'cwanych l:a tc·renie diecczj.i .i uzys'kać mak;Jimum 'Od nich !imJorma-cj.i. Roz,poZJlano
s',:ereg nieznanych dotąd zabytków oraz wiele nazwi!srk twórców ludowych, Zwrócoj'C uwagę :la z::p::mnialne. 'opuszczone .i Tliiszczejące niekiedy
pamiątki 'ku'lt,u.
Zebra:1C materiały.
,które wydano w dWÓCihczęściach
tekst ,i 'ilustracje,
uporząd;;'Jwano i przygotowano 'Wedlug nast<,'pujLlcego schemat,u:
-- pod \\'Zglqdem t.opograficznym z alfabelyeznym
podz.iałem dekal1'ató'\",',
.- pod \\'zglqdem rzeczowym
wyodl'ębn'iając
różne :kategDTie ohiektów:
Ika,plic·e,
kapliczki murowane w ksztalc-ie slU!pa, ,kap !'iezki 'drewn'ia'lle w kS'zt<aJci~ 'slup'l.
k:lp'.:Cz;,jszaJ'kmvc,
'ka,pUcziki ina po,stument,a'ch, ,k,alpliczki w skale, kapliczki
groty. figury, krzyże, 'krzy:że-fi,gury.
Czę~ć opisowa 'zakol'lcZ'CJ'Il;ljest ,dodaVkO'wym'i i:n,formacjamli na temat w~z,e!l'iunków Trójcy :iw., Chrys'tu;~a, Matkii BQ,;k,iej 'i 'Pos'zcz.eg6lnych świ'ę'tyeh, które ma}duje: siq przy 'dwga'ch j .polachdiecezji
ta.l1now~k'iej, a nie uwzg>lędn:iornych w poprze-

334

Recenzje

dnim podZia1e. iRoz,pai,rz,ono tu :posągi, hgurkli, ;płasko.rz·eżby ,i obrazy, nieinóre 'ilustrując, co daje możłiwość poiZ!l1atnia.najczęściej slpoty:kanych przedstawień i.konog.raf1cznych. Tabela prezentuje również zestawienie statystyczne występowania po-szczegó-lnych form. SkoiI"O'widzartystów 'i ifz·emieśl.nikÓw :wwie'rający ok. 800 ;l<1Zwisk or-a'z skorowidz miejscowości kończą 10m L
Część iluSltracyjna popr;zedzou1a jest ws1ępem dr Mariana Kou'nC{:'kiego ,)raz
l;ctą bi:bliograficz,ną.
Zaprezentowana
,dokumen'tacja iilu:si,racyjna - 1477 fotografii, obrazowo uzmysławia og.ro1mzebral1ego mMe'riału. W hist'ari'i naszych za'inlereSJOwail tym 7.:I.gadn.itniem nie było dotąd tak bogai,ej poZycji.
Mowa więc śmiało pow-iedzie6, że pra-c.a 'ta,wY'oana alalkia'd<..'IITI
KUirji DiecezJalnej w Tarnolwie,zważywszy
na minimalny nalkład 1800 egz., jest zupełnym "białym
,k,r-uk,i·em"na pólkach tych srzczęśliwców, 'którzy ją posia,dają.
Imponujące bo·gaciwo mater.ialów dos'kona.le opra,cowanYCih 'i wyda'nych ,q,Uir)wić może wspaniały, godny naśladowania
przykla·d ,j dla innych diecezji, a na
pewno -dla istniejących, dysponujących ,s:z.erszy.l11i
śr·odka'mi ,i możlliJw·ości,,~' i'lSlyiucji naukoIwych.
Wito/d

PrZeW0?1l1,i

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.