Homo faber czy homo ludens? / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52

Item

Title
Homo faber czy homo ludens? / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52, s.117-135
Creator
Laskowska-Otwinowska, Justyna
Date
2008
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:4891
Language
pol
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5269
Rights
PIA
Licencja PIA
Subject
praca - aspekt antropologiczny
Text
„Etnografia Polska", t. LII: 2008, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS?*
CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

1

Najsmutniejsze jest to, że jedyną rzeczą, jaką człowiek może robić przez osiem
godzin dziennie, jest praca. Nie da się jeść przez osiem godzin dziennie ani pić przez
osiem godzin dziennie, ani kochać się przez osiem godzin dziennie -jedyne, co można
robić przez osiem godzin, to praca. Z tej przyczyny człowiek doprowadza siebie
samego i wszystkich innych do tak pożałowania godnego stanu, William Faulkner
Working general and a career in particular makes us less than human and support
from public funds through the Department of Social Security is no more reprehensible
than a salary obtained from a university for research in Sanscrit, and far less than
a salary obtained for work on advertising or munitions, Frank Musgrove

Wiosną 2002 roku, dzięki uprzejmości Instytutu Etnologii i Antropologii Kul­
turowej Uniwersytetu Warszawskiego, rozpoczęłam zajęcia ze studentami Studium
Wieczorowego nad tematem postrzegania nowoosadników przez ludność wiejs­
ką, rdzenną oraz percepcji odwrotnej, tj. rolników przez nowoosadników. Badania
prowadzone były w okolicach Lubartowa i Olsztyna. W trakcie czterech wyjaz­
dów terenowych, jedenastosobowa grupa zebrała ok. 300 wywiadów. W niniejszej
pracy wyniki badań uzupełniam wnioskami Waldemara Kuligowskiego, dotyczą­
cymi postrzegania nowoosadników - artystów - lalkarzy z Kliniki Lalek przez
ludność miejscową z okolic Wolimierza, zebranymi w trakcie prowadzonych przez
niego badań w listopadzie 2002 roku. Jednym z efektów moich badań było
dostrzeżenie ogromnej różnicy w podejściu do pracy między rolnikami a prze­
siedleńcami. Refleksja na temat tych różnic doprowadziła mnie do rozważań na
temat zmian cywilizacyjnych przejawiających się w propagowaniu nowych mo¬
deli pracy i postaw wobec zatrudnienia.
2

*

*

*

* Artykuł dedykuję prof. Annie Zadrożyńskiej
Artykuł jest rozszerzonym fragmentem książki mojego autorstwa pt. Globalne przepływy
a obecność nowoosadników na wsi polskiej (2008).
Określenie używane wobec osób, które przesiedliły się z miast na wieś, w różne regiony Pol­
ski i stworzyły grupy osadnicze współpracujące ze sobą. Są to na ogół artyści, ale też osoby
z wyższym wykształceniem rolniczym czy pracownicy nauki. Na ogół łączy ich aktywne zaintereso¬
wanie ekologią.
1

2

118

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA
3

Na temat etosu pracy rolników pisało już wielu badaczy . Anna Zadrożynska
opisywała zapatrywania na wartość pracy porównując tradycyjny model pracy rol¬
nika, przejściowy model reprezentowany w pracy niegdysiejszych PGR-ów oraz
model miejski (Zadrożyńska 1983). Barbara Fedyszak-Radziejowska wymieniła
cztery modele etosu pracy rolników: tradycyjny, agrarystyczny, miejsko-marksistowski i etos rolnika-producenta (Fedyszak-Radziejowska 1992).
Model tradycyjny opierał się na postrzeganiu pracy jako wartości centralnej,
autotelicznej. Wokół pracy zbudowany był system innych wartości, wypełniała
ona życie całej rodziny chłopskiej. Kontekst emocjonalny pracy, szczególnie fizycz¬
nej, był zawsze pozytywny. Zajęcia nie będące pracą zwano próżnowaniem i silnie
tępiono. Praca stanowiła źródło prestiżu i zamożności, była treścią codziennego
życia (Fedyszak-Radziejowska 1992, s. 33). Nie podejmowanie pracy traktowano
bardzo krytycznie, a nawet naznaczano sankcją religijną: żadnego chorowania nie
było. To był prawie wstyd; kara boska go spotka, jak się w dzień położy - cytowała
swych respondentów Anna Zadrożyńska (1983, s. 147). Zinternalizowany poprzez
socjalizację etos pracy kształtował chłopskie postawy wobec pracy. W etosie tym
mieściła się norma stałej krzątaniny, pracy ciężkiej, prymatu pracy nad konsumpcją,
całkowita dyspozycyjność wobec rodzinnego gospodarstwa. Kształt organizacji
pracy wyznaczał inne normy, takie jak prymat wspólnoty nad preferencjami jed¬
nostki, pomoc wzajemną opartą głównie na pokrewieństwie, a w dalszej kolej¬
ności sąsiedztwie. Była ona jednocześnie formą życia społecznego i kulturalnego
(Zawistowicz-Adamska 1951, s. 50), organizowała bowiem dzień powszedni
w nienormowanych odcinkach czasu. W tradycyjnym modelu opisanym przez
Zadrożyńską nie było wolnego czasu. Czas pracy uzupełniano zabawą, nie rozdzie­
lając tych dwóch form działania (1983, s. 221). Szczególną wartość pracy rozpo¬
znać możemy w tradycyjnym światopoglądzie, dzielącym czas i przestrzeń na
oswojone, codzienne miejsce pracy oraz czas i miejsca odświętnej „nie-pracy".
Opisany przez Fedyszak-Radziejowską agrarny model etosu pracy wiąże autorka
z obecną na wsi polskiej okresu międzywojennego, ideologią agrarystyczną, zwią¬
zaną z ruchem ludowym: „W agraryzmie praca i zawód rolnika darzone były
ogromnym szacunkiem, osadzone w pozytywnym kontekście emocjonalnym.
Właściwości pracy chłopskiej tworzyły zestaw wyjątkowych zalet. Samodzielność,
twórczość, poczucie odpowiedzialności za własne gospodarstwo, ale i za cały naród,
który trzeba wyżywić, wszechstronność umiejętności, zdolności kierownicze [...],
poczucie wolności i niezależności, przywiązanie do ziemi - ojczyzny, wszystkie te
cechy stanowiły o wyjątkowej roli społecznej chłopów" (Fedyszak-Radziejowska
1992, s. 35). O kultywowaniu tego etosu wśród chłopów polskich zaświadczają
wyniki badań prowadzonych przez Krystynę Łapińska-Tyszkę w połowie lat 1980.
Autorka, analizując materiał biograficzny zamieszczany na łamach gazety Gromada
- Rolnik Polski dostrzega, wśród starszego pokolenia pamiętnikarzy, obecność
silnie zinternalizowanych norm etosu agrarystycznego (1992, s. 93). Z autodefinicji
zawodu rolnika zanotowanych przez autorkę wyłaniają się w pierwszej kolejności
3

Anna Zadrożyńska (1983), Krystyna Łapińska-Tyszka (1992), Barbara Fedyszak-Radziejowska
(1992), Maria Halamska i inni (2003), Eugenia Jagiełło-Łysiowa (1969) i inni.

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

119

cechy takie, jak współdziałanie z przyrodą, w niemal mistycznym, świętym związ­
ku . Rolnik to dziecko natury - cytuje autorka jedną z wypowiedzi (tamże, s. 85).
Zawód ten postrzegany jest, przez samych respondentów, nie tylko jako praca, ale
wręcz całościowy styl życia. Jego istotą jest służba ziemi, posłannictwo, niemal
„święte niewolnictwo" (tamże, s. 86). Pracę się kocha, jest się z niej dumnym.
Te normy etosu pracy rolnika mają, według autorki, cechy agrarystyczne. Jedno¬
cześnie zauważa ona zmianę podejścia do pracy u młodych rolników. Odchodząc
od agrarystycznego podejścia do pracy jako działania obywatelskiego, młodzi
ludzie skupiali się na jej roli prorodzinnej. Jako istotne, podkreślali cechy takie
jak: produktywność i efektywność pracy (tamże, s. 91). Wprawdzie odrzucali wzór
ciężkiej pracy, ale za istotny uważali pewien „sentyment", zamiłowanie do ziemi
i zajęć z nią związanych (tamże, s. 94).
Interesującym fragmentem książki Łapińskiej-Tyszki jest ukazanie wypowiedzi
osób powracających z miasta na wieś, do zawodu rolnika. Pamiętniki migrantów
ukazują odmienność stosunku do pracy na gospodarstwie wobec zasiedziałych
mieszkańców wsi. Pewne jej cechy, a zwłaszcza kwestia czasu wolnego, uważane
powszechnie przez rolników za wadę, były traktowane przez migrantów całkiem
inaczej: „W pamiętnikach migrantów na wsi problem wolnego czasu jest prawie
nieobecny. Przeciwnie, mówi się o walorach innego stylu życia codziennego, jak
na przykład nienormowany czas pracy" (Łapińska-Tyszka 1992, s. 142). Wśród
powracających na wieś potomków chłopskich, którzy poznali styl pracy w mieście,
najczęściej spotykanym określeniem, oddającym stosunek emocjonalny do pracy
było słowo „satysfakcja". Również wśród nowoosadników, o których będzie mowa
w dalszej kolejności, często padało to określenie w odniesieniu do pracy.
Ze względu na ramy artykułu oraz dezaktualizację modelu miejsko-marksistowskiego (więcej: Fedyszak-Radziejowska 1992, s. 36—40) i PGR-owskiego (więcej:
Zadrożyńska 1983, s. 108-141) , nie będę ich tutaj omawiać.
Bardziej współczesny model łączy pracę z pojęciem produkcji: „W społecz¬
nym modelu etosu pracy rolnika - producenta praca ma wiele atutów: autonomię,
niezależność, rozumianą przede wszystkim jako wolność od kierownika i nadzor¬
cy, «bycie panem samego siebie», możliwość samodzielnego kontrolowania prze­
biegu procesu produkcji. [...] Ziemia w omawianym modelu jest częścią gospodar¬
stwa, postrzeganego jako własny, prywatny warsztat pracy, przynoszący
maksymalne dochody. [...] Droga do realizacji celu prowadzi przez modernizację
gospodarstwa, często specjalistyczną, stałe uzupełnianie wiedzy agrotechnicznej
i wykorzystywanie pomocy instytucji doradztwa rolniczego. Wartości postulowane
to: przedsiębiorczość, otwarte deklarowanie zysku jako celu gospodarowania,
orientacja rynkowa, zdolność do ryzyka, autonomia wobec wspólnoty wioskowej,
wysoki standard życia [...]. Akceptowane normy zachowania to nadal: wspólna
4

5

4

W innym miejscu autorka zauważa, że takie mistyczne podejście do pracy na roli wyrażają
głównie kobiety i w tym miejscu łączy ten typ wypowiedzi z płcią respondentów (Łapińska-Tyszka
1992, s. 98).
Niemniej model pracy w PGR jest bardzo przydatny w badaniach polskiej biedy. Na ten temat
pisali m.in.: Elżbieta Tarkowska, Katarzyna Korzeniewska (2002a; 2002b), Elżbieta Psyk-Piotrowska
(1998), Ewelina Szpak (2005), Tomasz Rakowski (2007) i inni.
5

120

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

praca całej rodziny, z postulowanym wyłączeniem kobiet z prac w gospodarstwie
rolnym, zatrudnianie pracowników najemnych, zdolność do szybkiej zmiany pro­
filu produkcji, w zależności od sytuacji na rynku" (Fedyszak-Radziejowska 1992,
s. 33). Jednakże, z badań, które prowadziłam w latach 1990, pytając rolników
o stosunek do „bycia osobą przedsiębiorczą" wyłania się pewna ambiwalencja.
Postulat bycia przedsiębiorczym niepokoił część biedniejszych i średnio-zamożnych
rolników, jako coś nowego, co naruszało dotychczasowy światopogląd. Bycie
przedsiębiorczym oznaczało bowiem „życie ponad stan" (Laskowska-Otwinowska
2001, s. 53). Osoba przedsiębiorcza, w oczach moich ówczesnych responden¬
tów, jawiła się jako zbyt wybijająca się ze swojego środowiska, wzbogacająca się
nie pracą lecz sprytem. Zauważano, że jest „lepiej wykształcona, dobrze inwestu¬
jąca" (tamże, s. 53), ale mimo to podejrzewano j ą o nieuczciwość: „taki przedsię¬
biorca nie może być za dobry, bo inaczej nie miał by przedsiębiorstwa" (tamże,
s. 53). Nikt z respondentów nie określił się wówczas jako przedsiębiorczy.
W słowniku światopoglądowym rolników z początku lat 1990. znacznie wyraź¬
niej zaznacza się obecność pojęcia „zaradny": „Zaradność to jest moim zdaniem
umiejętność zapewnienia rodzinie jedzenia i jakiegoś utrzymania porządku w domu;
nie każdy zaradny musi być przedsiębiorczy; zaradność to jest, że jak nie ma chleba
na śniadanie, musi się rozejrzeć po domu, co by tu zrobić, żeby zarobić na ten
chleb; zaradny, no to jakoś to wszystko do kupy zbierać, no i jakoś, takoś, żeby
cośkolwiek widać było, że cośkolwiek jest" (Laskowska-Otwinowska 2001, s. 55).
Człowiek zaradny to ten, który poradzi sobie ze wszystkim, pracowity, obrotny,
zapobiegliwy, wytrwały, dbały i oszczędny, przewidujący i planujący. Każdy dobry
gospodarz powinien być zaradny, choć nie musi być przedsiębiorczy. Wydaje się
więc, że w końcu X X w. pojęcie zaradności bliższe było środowisku wsi polskiej
niż pojęcie przedsiębiorczości, dotyczące tylko najbogatszych rolników-farmerów.
Wieś, w oparciu o pogląd tradycyjny, zbudowany w warunkach niedostatku, nadała
określeniu „zaradność" wydźwięk pozytywny i jednocześnie cechy minimalistycznego programu życiowego. Zaradność powodowała, że rolnik „dawał sobie radę
w życiu, umiał związać koniec z końcem, wszystko do kupy zbierał (tamże, s. 56).
Człowiek zaradny, w przeciwieństwie do przedsiębiorczego zarabiał pracą włas¬
nych rąk, nie sprytem, co legitymizowało „swojskość" tego terminu, wywodzącego
się jeszcze z tradycyjnego światopoglądu i związanego z określonym typem ci꿬
kiej, fizycznej pracy. Może warto byłoby dziś zbadać, czy termin „przedsiębior¬
czy", wraz ze zmieniającymi się warunkami ekonomiczno-politycznymi, nabrał
wśród rolników bardziej pozytywnego wydźwięku.
Jak widzimy, zagadnienie etosu pracy rolników jest bogate i zróżnicowane.
Jednak, w historycznie zmiennych jego przejawach, uwidacznia się pewien stały
„kościec" odróżniający go od podejścia do innego typu zatrudnienia, na przykład
etatowego. Etos pracy rolników zderza się w kontakcie międzykulturowym z eto¬
sem nowoosadników wzbudzając u obu stron silne emocje. W tym leży źródło
nieporozumień światopoglądowych między obiema grupami.
ic

ic

ic

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

121

Dla respondentów - nowoosadników samo słowo „praca" kojarzy się z czymś
nieprzyjemnym:
Praca, nie wiem, czy to komunizm sprawił [...] kiepsko się kojarzy. Z czymś nieprzyjemnym, że
po prostu zapierniczasz, idziesz do pracy ( M , 34, L ) ;
W etosie się nie mieścimy, że trzeba lubić pracę i tak dalej, doceniać to, że ktoś haruje od rana do
wieczora i nic z tego nie ma. Wręcz uważamy, że to taki raczej objaw nieprzystosowania (M, 36, L).
6

Jednocześnie relacjonują swój stosunek do zarabiania na życie, jako element
większej całości:
Sposób życia daje mi satysfakcję; Zarabianie na życie jest tylko elementem mojego życia. Ja
w ogóle jestem tu świadomie i z wyboru, nie jestem tutaj, żeby się męczyć (K, 40, J);
Jeżeli kochasz, co robisz, to trudno powiedzieć, że to jest praca - robisz, to co lubisz (M, 36, L ) .

Aldona Jawłowska definiuje problem kontestacji pracy w środowiskach kontrkulturowych w latach 1960/1970. z których wywodzą swój system wartości nowoosadnicy następująco: „Problem pracy rozumianej jako zespół czynności przymu¬
sowych i skierowanych na inne cele niż te, które wynikają z samej czynności"
(Jawłowska 1975, s. 235). W kręgach tych taki rodzaj pracy postrzega się jak nie¬
wolnictwo. Tymczasem praca w rozumieniu rolników jest koniecznością, a więc
nie należy do sfery wolnego wyboru.
Zamiast konieczności utrzymania się, w wypowiedziach nowoosadników, pada
określenie, że praca musi mieć „sens", który wydaje się jednoznaczny z możliwoś¬
cią samorealizacji.
Nie chodzi wyłącznie o pieniądze, praca musi mieć sens (K, 40, J);
Nie uważam, żeby ciężka praca była taką wartościową, praca ma być związana z
(M, 37, L).

przyjemnością

W tym kontekście praca staje się wartością autoteliczną. „Sens" nie oznacza
bowiem na przykład wysokich zarobków. O ile opłacalność mieści się jeszcze
w słowniku wartości nowoosadników, to dorabianie się, a tym bardziej bogacenie
się do tych wartości nie należy:
Lepsze zarobki nie są w ogóle dla mnie wartością (K, 42, P);
Muszę się chwilę zastanowić z czego my żyjemy [śmiech] (K, 38, P).

Do poważnych różnic między rolniczym i nowoosadniczym podejściem do pra¬
cy należy styl pracy: obowiązkowa, stała krzątanina (w łóżku może w ciągu dnia
leżeć tylko osoba chora) z jednej strony i praca jako zabawa z drugiej strony. Obok
przyjemności towarzyszącej wykonywaniu pracy powinna ona być wykonywa¬
na w warunkach niezależności. W kontraście do „niewolniczej" pracy, do której
się „chodzi" znajduje się praca „na swoim", która daje poczucie niezależności,
swobodę i wolność. W ujęciu tym znajdujemy podobieństwo między podejściem
6

W nawiasie znajdują się dane rozmówców. M lub K oznacza płeć, liczba oznacza wiek. Na
końcu znajduje się informacja o miejscowości: L - Lubartów, J - Jankowo, K - Kawkowo, P - Pupki,
S - Samoklęski i W - Węgajty.

122

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

nowoosadników i , opisanym przez Radziejowską-Fedyszak, modelem agrarnym,
w którym kwestia pracy „na swoim" wydaje się być wartością centralną. Praca
służąca jedynie utrzymaniu, praca „na cudzym" jest oceniana bardzo negatywnie.
Tylko wolna praca może zająć istotne miejsce w systemie wartości rolników
i nowoosadników, choć oczywiście nie analogicznie, choćby dlatego, że w chłop¬
skim podejściu do pracy istotne znaczenie ma wątek kontynuacji tradycji, odzie¬
dziczenia po przodkach schedy. Takiego kontekstu w spojrzeniu na pracę nie znaj¬
dziemy u nowoosadników.
W praktyce zasada ta była i jest często łamana, np. gdy rolnik uzupełnia swe
dochody poza gospodarstwem lub gdy podejmuje pracę dodatkową. Jeżeli w życiu
nowoosadników mamy do czynienia z kompromisami polegającymi na wykony¬
waniu tak zwanych fuch, robionych tylko z konieczności zdobycia środków utrzy¬
mania, to dzieje się tak bez rezygnacji z kontynuowania życiowych pasji. Podsta¬
wową strategią, pozwalającą na wierność tej zasadzie, jest obniżenie standardów
potrzeb życiowych oraz dystans do własnych zarobków, co pozwala na pozosta¬
wienie sobie przestrzeni na samorealizacje. A zatem „chodzenie do pracy", roz¬
dzielenie pracy od sfery prywatnego życia jest tym, co odstręcza, zaś praca jako
element stylu życia jest tym do czego się dąży. Najbardziej pożądanym stanem jest
realizacja życiowych zainteresowań dająca środki utrzymania.
Zajęcia artystyczne będę robić nawet, gdy nie dają kasy ( M , 48, J);
Jakbym się zajął rolnictwem to też bym fotografował, bo jestem artysta (M, 50, K ) .

Obok działań artystycznych ważną formą zajęcia jest praca społeczna, przy
czym jest ona również traktowana jako pewna forma dzieła twórczego:
Żyję z prac dorywczych i działań społecznych polegających na organizowaniu osób zajmujących
się sztuką wokół wspólnych wydarzeń ( M , 48, J);
Pomagałem zawsze w komisji kultury i nie jest tak, że nie chcę się udzielać społecznie ale nie
chcę być politykiem czy człowiekiem administracji. Jestem artystą ( M , 50, K).

Konflikt wokół wartości pracy między rolnikami i nowoosadnikami działa w obu
kierunkach. Nie tylko chłopi źle oceniają zatrudnienie nowoosadników. Również
ci ostatni wyrażają wiele zastrzeżeń do charakteru pracy chłopów, choć w ich przy¬
padku wyraźnie kształtuje się obraz sądów ambiwalentnych. Często znajdujemy
sentymentalną aprobatę lub nawet podziw dla pracy na roli:
Nie mógłbym być chłopem, bo jeśli to jest tak, że ja po prostu zależę od woli bożej - mój biznes
- to nie. Moje życie może zależeć od woli bożej, ale biznes nie (M, 50, K ) ;
Jeden sąsiad [rolnik - dop. J. L.-O] taki hardy na robotę, robotny taki - takie nasze
przeciwieństwo, z którym walczymy ( M , 36, L ) ;
Dla mnie praca z ziemią to jest bardzo szlachetne zajęcie i mnie bardzo odpręża. Ostatnio
bardziej lubię pracować rękami niż głową. Generalnie jak spędzę cały dzień na polu, to mam
takie poczucie, że życie mi nie przecieka między palcami (K, 38, P);
Praca rolnika jest bardzo nisko oceniana i te stereotypy to jakby państwo tworzy. Trzeba pozwolić
temu etosowi [pracy rolnika - dop. J. L.-O.] się urodzić, żeby ten wysiłek rolniczy był jakiś taki
bardziej szlachetny w swojej wymowie [...] to jest taki trochę cud (M, 34, L).

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

123

W większości przypadków wyobrażenia na temat dobrej pracy nowoosadnicy
kształtują w odmienny sposób:
Nie chodzi o koncepcję, nie przywiązuję się do koncepcji. [...] Dla mnie interesem jest to, że
dzisiaj byłam półtorej godziny w lesie. A teraz pójdę też robić to co lubię. To nie jest praca - to
jest mój sposób życia (K, 38, P);
Nigdzie nie pracuję na stałe, jestem grafikiem - wolnym strzelcem i pracuję tam, gdzie jest
praca. Wykorzystuję komputer [...], przez Internet będzie współpraca z Warszawą, bo tam sąjakby
korzenie, znajomości i ugruntowana pozycja [...]. Mieszkamy na wsi, ale nie żyjemy z rolnictwa,
nie z tego, że tu jest wieś. Wygląda na to, że realne jest mieszkanie na wsi, gdzieś tam właśnie
pod lasem i pracowanie dla klienta na przykład w Nowym Jorku. Choć ludzie się tego boją
i wolą, żebym był na miejscu. Taka jest nasza idea - pracować nie ruszając się z domu (M, 40, K).

Wbrew przekonaniu rolników pojęcia solidności, odpowiedzialności nie są obce
nowoosadnikom. Niech świadczą o tym następujące wypowiedzi:
Jak się w kapeli uczestniczy zawodowo, to też jest bardzo dużo powiązań. Ja jechałem z połamaną
ręką, bo festiwal, bo ważny, bo duża pula, bo jak ja nie zagram, to będą mieli chłopaki problemy.
Odpowiedzialność jest (M, 35, L);
Po prostu robisz to, co lubisz. Z tym łączy się poczucie obowiązku (M, 35, W).

W sposób bardziej poetycki specyfikę postaw życiowych nowoosadników naj¬
lepiej oddają następujące wypowiedzi:
[Różni od miejscowych - dop. J. L.-O.] na pewno kultura własna. Poza tym świadomość tego,
że pomimo jak ja to nazywam bryndzy, to wcale nie czuję się biedna. Moim bogactwem jest to co
w głowie i moje umiejętność (K, 37, S);
Jeden facet spalił wszystkie swoje obrazy. Był jednym z lepszych tutaj malarzy i poczuł się wolny
jak spalił. Tak to widzę. Tu ludzie nie przywiązują wagi do jakieś jednej sprawy, ale podążają
w miarę za sobą (M, 37, S);
Ja dlatego powiedziałem, że my jesteśmy opieprzacze, bo na przykład dla mnie ważne jest to,
żeby umieć sobie odpuścić pewne rzeczy i lepiej sobie pójść na spacer niż się na siłę czegoś
czepić w ogóle bez przyjemności. W pewnym momencie trzeba zacząć żyć! (M, 40, L).
7

Do sytuacji modelowej wyrasta sposób funkcjonowania Teatru Węgajty z Warmii:
Ich praca, ich życie i zajęcia artystyczne są tak związane, że oni tworzą coś w rodzaju bractwa
(K, 40, W)

*

* *

Zakwestionowanie przyjętych ogólnie zasad zarobkowania i krytykę moder¬
nistycznego stylu pracy „na etacie" jako formy niewolnictwa spotykamy we
wszystkich ruchach kontestacyjnych od lat 1960. Wspominam o tym, ponieważ
ruch nowoosadniczy nawiązuje do nich swym systemem wartości. „Wybujała ety¬
ka pracy właściwa czasom wojny totalnej czy we wczesnych stadiach nowego
przyspieszenia ekonomicznego [...] jest coraz bardziej dysfunkcyjna w ekonomii
7

Teatr Wiejski Węgajty rozpoczął działalność we wsi Węgajty w roku 1986. Zespół tworzą
artyści, muzycy, muzykolodzy i teatrolodzy z różnych krajów europejskich oraz okoliczni miesz¬
kańcy należący do warmińskiej społeczności nowoosadniczej. Jest to teatr tzw. offowy (nieinstytucjonalny) i eksperymentalny. Zyskał międzynarodową sławę.

124

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

zautomatyzowanej" - pisze Jerzy Werteinstein-Żuławski o refleksji kontrkulturowej
lat 1960. w książce To tylko rock'n roll (1990, s. 33). W latach 1970. tendencje te
zaczynają przenikać także do warstw młodzieży robotniczej, wówczas „zachodnie­
go" świata (Werteinstein-Żuławski 1990, s. 27-33). Kontestacja tradycyjnie pojętej
kariery i nowe podejście do zatrudnienia zaczęło zataczać coraz szersze kręgi. Wystę­
powało już nie tylko wśród przedstawicieli kontrkultury, lecz stało się nowym rysem
współczesnej cywilizacji. W zamian ideolodzy Nowego Człowieka , najpierw hi¬
pisi, a potem ekolodzy, proponowali działania zapewniające możliwości samoroz¬
woju, który stał się wartością bazową dla tak zwanego alternatywnego stylu życia.
Samorozwój nie jest możliwy bez wolności i twórczego życia. Jeden z ideo¬
logów kontrkultury, Ivan Illich, definiuje wolność poprzez nowe pojęcie „convivality", w którym mieści się odróżnienie „swobodnej kreacji od narzucanej pro­
duktywności. [...] Twórczość jest to więc każda z własnej woli podejmowana
działalność. [...] Możliwość takiego sposobu istnienia powinna wyznaczać kryte­
rium produktywności w danym społeczeństwie" (Jawłowska 1975, s. 203-204).
Praca, akceptowana w alternatywnym stylu życia, powinna mieć cechy aktyw¬
ności spontanicznej, służącej zaspokajaniu potrzeb twórczych, a nie życiowych.
Pracą twórczą jest oczywiście działalność artystyczna, uprawiana w środowiskach
nowoosadników w naturalny sposób, gdyż są to częstokroć środowiska właśnie
artystyczne . W poszukiwaniu inspirujących sposobów utrzymania się, zarówno
przedstawiciele niegdysiejszej kontrkultury, jak i współcześni nowoosadnicy się¬
gają do źródeł. Funkcjonowanie w kręgu rzemiosł i sztuk tradycyjnych ma dostar¬
czyć nie tylko środków utrzymania, ale też być sposobem ekspresji osobistej.
Frank Musgrove uważa, że kontrkulturowe podejście do pracy miało wspierać
się na następujących założeniach: odrzuceniu kariery, kształtowaniu swojego
miejsca na rynku pracy zamiast przystosowywania się do organizacji pracodawczych już istniejących, braku rozróżnienia na pracę i czas wolny, odrzuceniu prio¬
rytetu produktywności pracy (Musgrove 1974).
Badacz ten podkreślał również, że w społeczeństwie modernistycznym praca
wyrosła ponad swój rzeczywisty sens. Nowożytność wprowadziła pracę jako cen¬
tralny punkt odniesienia w życiu jednostki w miejsce rezydującej tam uprzednio
śmierci. Ruch kontrkulturowy dokonał kolejnej korekty, umieszczając prawdziwą
wartość pracy poza rynkiem pracy. W tym celu, w pierwszej kolejności, zanego¬
wano sens robienia kariery, jako że działanie to związane było z podległością na
rynku pracy i długofalowym, nie spontanicznym planowaniem. Kariera lokowała
jednostkę w, z góry przeznaczonym dla niej, miejscu społecznym, zaprzeczając
tym samym jej naturalnej wolności. Ponad to: „Praca nie jest warta takiego zacho¬
du jakim j ą obdarzamy poświęcając swoje naturalne talenty" (Musgrove 1974,
s. 174-175), co przeciwne jest dążeniu do samorealizacji.
8

9

8

Idea Nowego Człowieka w wersji kontrkulturowej jest zbyt obszerna by opisać j ą w artykule.
Polecam m.in.: Jablonsky (1969), Jawłowska (1975), Musgrove (1974), Jankowski (1972).
„Życie w wolności to życie twórcze (...) dlatego działalność artystyczna mogła być dla hipi¬
sów [ a także jak zauważa w innym miejscu Mirosław Pęczak dla wcześniejszego ruchu kontestacyj¬
nego beatników - dop. J. L.-O.] najwyżej cenionym rodzajem pracy" (Jawłowska 1975, s. 268).
9

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

125

Wyobcowanie pracy, oderwanie tej sfery od życia prywatnego jest w historii
ludzkości świeżym, modernistycznym wynalazkiem. To właśnie w uprzemysławia¬
jących się miastach: „Po raz pierwszy sfera życia prywatnego znalazła się w opozy­
cji do miejsca pracy" (Benjamin 1975, s. 172). Szybko też taka forma zatrudnienia
doczekała się krytyki od przedstawicieli ruchu luddystycznego zaczynając, a na
teoriach Karola Marksa kończąc. Kontrkultura, inspirowana myślą marksistowską
czy marcusowska, nie tylko krytykowała pracę „na etacie", ale też rozpoczęła falę
eksperymentów z nowymi formami pracy. Aldona Jawłowska, w książce Drogi
kontrkultury, podaje przykłady nowatorskiego podejścia do pracy stosowanego
w hipisowskich komunach. Zagadnienie pracy staje się nawet podstawą typologii
ówczesnych wspólnot. Mamy zatem do czynienia z komunami produkcyjnymi,
w których wypracowuje się nowe formy zatrudnienia w oparciu o „dezalienację pra¬
cy i uwolnienie życia codziennego spod jej presji" (Jawłowska 1975, s. 227) oraz
komuny twórcze, nastawione na samorealizację. „W Twin Oaks [... ] system organi¬
zacji pracy nazwany credit labor funkcjonuje w sposób następujący: grupa rozdzie¬
lających pracę (zmieniająca się co parę miesięcy zgodnie z zasadą «nie monopolizo­
wać funkcji>> przygotowuje listę zajęć, które trzeba wykonywać w danym tygodniu.
Oblicza się godziny pracy niezbędnej do tego, by komuna mogła normalnie funkcjo¬
nować, i wyszczególnia rodzaje zajęć. [... ] Członkowie zaznaczają na liście, jaką
pracę chcieliby wybrać, jaką mogliby wykonać bez specjalnej przykrości, a jakiej
zdecydowanie nie lubią. Okazuje się zwykle, że pewne prace są pożądane, innych
nikt nie chce podejmować. Zajęcia rozdziela się w ten sposób, by prace najmniej
popularne wykonywali ci, w których budzą one najmniej niechęci, a gdy w ogóle nie
ma chętnych, przydziela się je drogą losowania. Jednocześnie, gdy ktoś musi podjąć
pracę nie lubianą, uzyskuje wyższy kredyt pracy. To znaczy, że jeżeli wylosuje czy
zgodzi się przyjąć pracę nie lubianą, pracuje krócej [...]" (Jawłowska 1975, s. 235).
Zgodnie z nowym paradygmatem postuluje się, aby egoistyczne nastawienie na
zdobywanie coraz wyższych szczebli w zawodowej hierarchii zastąpić społecznym
współodczuwaniem przejawiającym się w altruistycznej pracy społecznej. „Kontrkultura odrzuca pracę, ale jest poświęcona służeniu innym" (Musgrove 1975, s. 33).
„W nowym społeczeństwie ma się odbywać wymiana uczuć i myśli, nie tylko dóbr
i usług" (Jawłowska 1975, s. 281) - temu służy praca społeczna. W praktyce ozna¬
cza to podejmowanie przez przedstawicieli kontrkultury oraz alternatywnego stylu
życia, a więc również nowoosadników pracy o charakterze edukacyjnym, społecz¬
nym. W latach 1970. działalność ta wyrażała się zakładaniem wolnych szkół, cen¬
trów psychoterapeutycznych, ośrodków twórczości artystycznej, poradni - nie tylko
w świecie zachodnim, ale i w Polsce. Współcześnie w Polsce jest to praca pozaetatowa, związana z działaniem organizacji pozarządowych, licznych w tym środowisku
stowarzyszeń. Starają się one o pieniądze na działalność podejmowaną w ramach
rozlicznych konkursów na projekty finansowane z programów unijnych, uwzględ¬
niają także wynagrodzenia. Bez wątpienia działalność ta przynosi nowoosadnikom prawdziwą satysfakcję i poczucie sensu, ale jest także formą, propagowanego
przez państwo, samozatrudnienia, sposobem na znalezienie pracy w czasach jej
niedoborów. Oznacza to, że kontrkulturowe reformy znalazły swe zastosowanie,
a zatem okazały się rzeczywistym lekarstwem na zmianę cywilizacyjną.

126

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

Tak przedstawia się ideał pracy w postulatach kontrkultury. W przypadku nowoosadników mamy, z jednej strony, ucieczkę od pracy etatowej, z drugiej, krytykę
„niewolniczej" pracy polskiego rolnika. Ich podejście do pracy wywodzi się już
z nowego systemu wartości, w którym praca zbliża się swym kształtem do zabawy.
Nie może być inaczej, gdyż, od czasów kontrkultury, różne propozycje społecznej
alternatywy konstruują wizję świata w oparciu o następujące opozycje:
wolność - przymus
zabawa - obowiązek
twórczość - produktywność
współdziałanie - współzawodnictwo

„Zabawa jest wolna. Znika wraz z wolnością. [...] Czyn jest prawdziwie i w pełni
wolny jedynie wtedy, gdy jest prawdziwie i w pełni dobrowolny" (Bauman 1993,
s. 76). Z istoty wartości, przypisanych do pracy typu modernistycznego, wynika
jej zaniechanie w dobie kształtowania się postawy kontrkulturowej i związanie tak
istotnej sfery życia jak zarobkowanie z postawą przeciwstawną. Budowanie no¬
wego modelu zakłada też niejako powrót do dzieciństwa, świata marzeń i form
jeszcze nie skostniałych. W mowie potocznej tego typu postawa jest wręcz okreś¬
lana „niechęcią do dorastania": „Z przędzy reguł zabawa tka swój własny porzą¬
dek, porządek, który nigdy nie wystaje ponad głowy bawiących się tak, jak prawa
społeczeństwa czy natury [...], dyscypliny owej nigdy nie przeżywa się jako ucisku.
Nie poniża ani nie zniewala. To porządek marzeń [...], porządek, który umożliwia,
nadaje moc" (Bauman 1993, s. 76).
W opisie pracy w komunie Twin Oaks wyraźnie widać jak odchodzi się od
wiązania pojęcia pracy z poczuciem obowiązku, zwracając ku jej związkowi
z przyjemnością. Praca powoli przestaje być także obowiązkiem moralnym. W hipisowskich eksperymentach rozluźniają się również zwyczajowe regulacje czasowe
związane z zatrudnieniem: „Czas traktowany jest w wymiarze egzystencjalnym,
a nie produkcyjnym, technicznym. [...] Odmienny stosunek do czasu wyraża się tak¬
że w świadomym rozbijaniu normalnych rytmów czasowych. Noc wcale nie musi
być przeznaczona na sen, a dzień na jakąś aktywność" (Jawłowska 1975, s. 232).
Zmiana podejścia do pracy wiąże się też z kwestią czasu w inny sposób.
Jak sugerują badacze, zmiana ta jest efektem poczucia tymczasowości będą¬
cego realizacją potrzeby przemiany, mobilności, nastawienia na chwilę. Praca jako jedna z form zabawy staje się zajęciem czasowym, zgodnym z aktualnymi
zainteresowaniami jednostki. Przestaje być stałym czynnikiem organizującym
życie: „Praca nie jest już [...] wyznacznikiem statusu, nie przesądza w żadnej
mierze o pozycji społecznej, role społeczne traktowane są jako zjawiska płynne"
(Werteinstein-Żuławski 1990, s. 160).
10

1 0

Ponadto zwracam uwagę na zdziwienie rolników związane z konstatacją tego właśnie zjawi¬
ska wśród nowoosadników. Takie odwrócenie naturalnego rytmu aktywności kojarzy się rolnikom z
działaniami w tajemnicy. Z kolei nowoosadnicy uskarżają się na swoich sąsiadów rolników, którzy,
nie akceptując odmiennego harmonogramu dnia, przychodzą załatwiać sprawy w porach rannych,
zupełnie niestosownych z punktu widzenia nowoosadników.

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

127

Z systemu wartości wypada też bogacenie się. Jak deklaruje „uboga elita swo¬
body ducha" - określana tym mianem przez Musgrove'a (Musgrove 1975) rzesza
przedstawicieli kontrkultury: „nie chcemy być bogaci, nie chcemy być potężni"
(Werteinstein-Żuławski 1990, s. 131). W literaturze tematu podaje się parę róż¬
nych czynników leżących u podłoża takiego podejścia. Jednym z nich jest fakt
produkcji rzeczy coraz mniej trwałych, co powoduje zanik chęci do ich gromadzenia.
Inne tłumaczenie nawiązuje do kształtujących się treści ekologicznych: „Ostatecz¬
nie to same jednostki muszą odpowiedzieć na pytanie, jakie potrzeby są prawdziwe
i fałszywe" - pisze Marcuse zgodnie z kontrkulturowymi, antykonsumenckimi
ideami samoograniczania się (Marcuse 1991, s. 23).
W bardzo interesujący sposób kwestię zanikania wartości pracy podejmuje pol¬
ski badacz Andrzej Leder (2004). W jego interpretacji praca zostaje skonfronto¬
wana z poczuciem nadmiaru, charakterystycznym dla współczesnej cywilizacji
konsumpcyjnej. Praca staje się w tej kulturze pracoholizmem, a zatem formą nad¬
miaru wynikającego z zachowania człowieka nie umiejącego ograniczyć swego
zaangażowania w pracę. Jest to oczywiście określenie pejoratywne wynikające ze
zmiany paradygmatu cywilizacyjnego. Wysokie wartościowanie pracy, charak¬
terystyczne dla czasów modernizmu, związane było z historycznie zakorzenioną
cywilizacyjną opcją niedoboru . Współczesność świata zachodniego już na nie¬
dobory nie cierpi - obecnie człowiek musi sobie radzić z nadmiarem. Istotna staje
się „sztuka indywidualnego wartościowania rzeczy i - co za tym idzie - rezyg¬
nacja z ogromnej większości z nich. Sztuka rezygnacji staje się koniecznym wa¬
runkiem przetrwania [...]" (Leder 2004, s. 100).
11

12

*

* *

Musgrove stwierdził też, że klasyczna praca z jej biurokracją i technologią
dewitalizuje (Musgrove 1975, s. 178). Podobnie, jak nienaturalnie ostry podział
na pracę i czas wolny. Stosunek do czasu wolnego został w ruchu kontrkulturowym
całkowicie przewartościowany, co polegało na tym, że to czas wolny nabrał cech
wartości autotelicznej. Musgrove przewidywał w latach1970., że jednostki zaczną
budować samoświadomość już nie na podstawie wykonywanej pracy lecz na tym,
czym się zajmują w czasie wolnym (Musgrove 1975, s. 188). Wszystkie te tendencje
zlokalizowane zostały w obrębie zmiany stosunku do pracy, zbliżającej jej pojmo¬
wanie do podejścia charakterystycznego dla etosu arystokratycznego. W środowi¬
sku tym pracę traktowano jak formę rozrywki. Teza ta łączy się z veblenowską
koncepcją klasy próżniaczej. Thorstein Veblen zauważył, że wśród większości
kultur spotykamy podział na zajęcia szlachetne i nikczemne. W kręgu kultury
zachodniej poniżająca stała się praca produkcyjna, związana z „opanowywaniem
natury" (Veblen 1971, s. 12). Praca ta nie jest odpowiednia dla warstw wyższych
społeczeństwa, tych, które „w dużym stopniu są wolne od nacisku konieczności
11

Deklaracja z hipisowskiego czasopisma OZ, nr. 42, 1972.
Na ten temat pisałam w swojej niepublikowanej rozprawie doktorskiej z 2001, pt. Ubóstwo
i głód w kontekście zmian kulturowych we współczesnej Polsce.
1 2

128

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

gospodarczych" (Veblen 1971, s. 165), gdyż „nie licuje [...] z życiem na «najwyższym poziomie duchowym>>" (Veblen 1971, s. 33). Warstwy te natomiast zajmują
się działalnością niematerialną czyli sztuką i nauką. Teoria ta pasuje jako wytłu¬
maczenie upowszechniającego się zjawiska zmiany podejścia do pracy w społecz¬
nościach zachodniej Europy i Ameryki, gdyż poziom życia zamieszkującej tam
ludności uległ po I I wojnie światowej znacznej poprawie. Rozwinięta opieka pań¬
stwa umożliwiała podejmowanie pracy w skromnym zakresie lub niepodejmowa¬
nie jej w ogóle i życie z pomocy społecznej. Współczesne kurczenie się rynku
pracy w połączeniu ze względnym bezpieczeństwem materialnym może być po¬
wodem zmiany podejścia do pracy. Praca jest po to, żeby się nie nudzić, a jeśli
przy okazji są korzyści finansowe, to bonus - pada z ust jednego z nowoosadników, co potwierdza tezę Musgrove'a o arystokratyzacji podejścia do pracy.
Rozwijając jego myśl praca powinna być traktowana w kontekście arystokra¬
tycznej idei otium, która łączyła proces i dzieło twórcze z przyjemnym sposobem
spędzania czasu wolnego. Stan wyższy przeznaczony był bowiem do „godnego
użytkowania odpoczynku" (Ossowska 1973, s. 52). Ów odpoczynek stawiano
w kontraście zarówno do pracy zarobkowej, gdyż „kto zarabia staje się w pewnym
sensie niewolnikiem" (tamże, s. 52), jak i do zawodowstwa w ogóle, w tym do
perfekcjonizmu, który również nie przystoi człowiekowi szlachetnemu: „Zasadni¬
czo zawodowstwo deprecjonowało zarówno podmiot jak i przedmiot wszelkiej
działalności na tym polu, kojarząc się głównie z pracą ręczną, i to w dodatku
płatną" (Otwinowska 1980, s. 171). A zatem otium było swoistym sposobem upra¬
wiania szlachetnej amatorszczyzny.
Wielkopańska nonszalancja, propagowana wśród polskiej arystokracji w czasach
formowania się jej etosu jako „nizaczmienie" (Otwinowska 1980, s.171-172) , wy¬
nikała z „pańskiej postawy niezależności, z osobistej i nie nakazanej inicjatywy
rozwijanej w owym szczególnie cennym, własnym i swobodnym wymiarze czasu"
(tamże, s. 172), jakim było właśnie otium. Podobieństwo postawy arystokratycznej
i kontrkulturowej narzuca się samo. Wspólnym elementem jest również i to, że dzia¬
łania podejmowane w ten sposób mają mieć jednak wagę i znaczenie kulturotwór¬
cze. W pierwszym rzędzie otium to działania artystyczne: literatura, sztuki piękne.
Otium to także określenie głęboko pacyfistyczne. Etymologia tego pojęcia
wskazuje, że czas otium to czas pokoju, działań obywatelskich, życia prywatnego
i rodzinnego: „stanowiąc jeden z podstawowych elementów sielankowej i arkadyj¬
skiej wizji życia rolnika" (Otwinowska 1980, s. 174). Nie pierwszy raz w dziejach
i w różnych kontekstach, w tym w kontrkulturowym, w ekofilozofii czy agraryzmie, praca w kontakcie z naturą traktowana jest jako działanie o charakterze twór¬
czym i wolnościowym oraz stawiana jest w opozycji do pracy i życia w mieście,
w warunkach liberalnych.
Otium występuje jednak również w mieście łącząc się z koncepcją rozrywki
jako takiej. Realizowane jest bowiem w takich wydarzeniach jak święta i targi,
13

1 3

Tłumaczenie z włoskiego autorstwa Łukasza Górnickiego cytowane przez Barbarę Otwinowską.
Obok tego określenia mamy w języku polskim jeszcze „niepróżnujące próżnowanie" Wespazjana
Kochowskiego.

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

129

w trakcie których również lud pracujący może zaznać jego błogosławieństwa
w formie otium urbanum (Otwinowska 1980, s. 174). Inną odmianą tego pojęcia
było otium spędzane w dobrym towarzystwie przy biesiadnym stole, a więc
w bezpośrednim kontakcie z innymi ludźmi. Jednak już w starożytności, z której
czerpała wzorce arystokracja, rozróżniano pospolity czas próżnowania ludu, który
dziś nazwalibyśmy rozrywką masową, od zindywidualizowanego i elitarnego
otium ludzi szlachetnych.
Kiedy porównujemy bardziej szczegółowo koncepcję dobrej pracy, wypraco¬
waną w czasach kontrkultury, do postawy arystokratycznej widzimy, z jednej stro¬
ny, specyfikę każdej z omawianych idei, z drugiej, ich kontrastowość w stosunku
do koncepcji pracy wypracowanej w innych formacjach kulturowych, na przykład
wśród rolników lub mieszczaństwa. Jednocześnie rodzi się pytanie, co mogło
spowodować, że kontestująca swe otoczenie kulturowe młodzież lat 1960. wypra¬
cowała ideał pracy zbliżony do koncepcji arystokratycznej? Odpowiedź wydaje
się banalna. Przyczyną stał się niedostatek pracy na rynku. Zmiana koncepcji
dobrej pracy stała się jedynym wyjściem wobec pojawiającej się frustracji, o czym
pisałam już w kontekście samozatrudnienia.
Adaptacyjny charakter kontrkultury to główna teza Werteinsteina-Żuławskiego
wyrażona w książce Między nadzieją a rozpaczą (1993). Żuławski wyraża w niej
pogląd, że dzięki kontrkulturze współczesna cywilizacja dokonała niezbędnych
zmian, wytwarzając we wstępnej fazie nisze, w których znalazły zastosowanie
nowe idee. Kultura alternatywna byłaby, w takim ujęciu, eksperymentalną wy¬
lęgarnią nowych rozwiązań. Także w dziedzinie radzenia sobie z kurczącym się
rynkiem pracy .
Obok alternatywnego podejścia do pracy opisanego powyżej, WersteinsteinŻuławski odnotował występowanie dwóch innych strategii przyjmowanych wobec
zmiany społecznej odnośnie zatrudnienia. Pierwszą byłoby włączenie się w zawo¬
dowe mechanizmy kariery, jednak z intencją przekształcania społeczeństwa, dru¬
gą zaś praca jako kontrybucja traktowana bez osobistego zaangażowania, służąca
jedynie zapewnieniu sobie bytu, podczas gdy rozwój osobisty lokowany jest poza
nią (Werteinstein-Żuławski 1993, s. 34).
Ten drugi rodzaj strategii charakterystyczny jest dla tak zwanego Pokolenia X,
którym to mianem określa się pokolenie postkontrkulturowe. Obecność odrębnej
formacji pokoleniowej odnotowano w licznych publikacjach naukowych i artys¬
tycznych opracowaniach tematu . Prezentowano je w wielu filmach, takich jak
„Slacker", „Dogma", „Sprzedawcy", „Orbitowanie bez cukru", w książkach, na
przykład Poddani Microsoftu i innych. Pokolenie to charakteryzuje swoiste zagu¬
bienie w konsumpcyjnej rzeczywistości, budowanie własnej w niej niszy, w której
gromadzą niektóre tylko elementy zaczerpnięte ze świata zewnętrznego. Świadomy
wybór każe wycofać się z rozpędzonej konsumpcji i rynku pracy, pozwala na ob¬
serwację z dystansu podczas benjaminowskiej włóczęgi po centrach handlowych
14

15

1 4

Dodajmy, że o nowych formach zatrudnienia i nowym podejściu do wartości pracy wspomi¬
nali tacy badacze jak Alvin Toffler (1999; 2003) czy John K. Galbraith (1991).
Min. Douglas Coupland (1996; 2008), Richard Linklater (1992), Zbyszko Melosik (2002).
1 5

130

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

(więcej: Benjamin 2006). Reprezentanci tej generacji posługują się wspólnym ko¬
dem popularnych seriali i filmów rysunkowych oglądanych nagminnie w dzieciń¬
stwie spędzonym przed telewizorem, podczas gdy ich rodzice zajęci byli robie¬
niem kariery lub „hipisowaniem".
Kontestując zastaną rzeczywistość, przedstawiciele pokolenia X, decydują się na
rolę outsiderów. Zarobkowanie realizuje się poprzez „filozofię twórczego bycia-bezpracy; praca bowiem rozumiana jest tu jako przeszkoda w «twórczym życiu»"
(Brzozowska 2005, s. 80). Owo „bycie-bez-pracy" to jednak nie forma bezrobocia,
ale praktyka zatrudniania się w pracy mało absorbującej i jednocześnie nieatrak¬
cyjnej z punktu widzenia kariery, często dorywczej lub na stanowiskach nie wy¬
magających kwalifikacji. Ten rodzaj pracy nazywany jest mianem McJob. W tej
manifestacji mamy do czynienia z apogeum krytyki pracy w modernistycznym
stylu. Jednocześnie podjęcie tego rodzaju zatrudnienia pozawala na samorealiza¬
cję w innych dziedzinach.
Ideą tego rodzaju zatrudnienia jest oddzielenie swego zaangażowania od zjawis¬
ka kariery, co daje poczucie wyzwolenia. Jednocześnie przerzuca się energię na
wartości zagubione we współczesnej cywilizacji, takie jak: miłość, przyjaźń, rodzi¬
na, samodoskonalenie się, twórczość i oczywiście wolność. Wolność, w rozumieniu
pokolenia X, to wolność od przymusu pracy i rutyny, ale też konsumpcji, osiągana
dzięki samoograniczaniu się w zdobywaniu pieniędzy. „Powrót do ideału «twórczego życia» oraz swego rodzaju wyzwolenie od ogłupiającego wpływu reklamo¬
wej machiny nie wiązałoby się z koniecznością zaprzestania konsumpcji, a jedy¬
nie uczynienia jej czynnością samoświadomą" (Brzozowska 2005, s. 115).
Jest to jednocześnie decyzja rezygnacji ze stylu życia klasy średniej, „a co za
tym idzie o pewnego rodzaju «wycofaniu się poza klasę». Takie ujęcie statusu
przedstawicieli omawianej grupy sytuowało ją na marginesie społeczeństwa, na
obszarze specyficznego «poza», gdzie możliwe jest przyjęcie postawy buntowni¬
czej" (Brzozowska 2005, s. 119), a jednocześnie kreowanie się na rodzaj bohemy.
Również w przypadku GenX (od Generation X) przypisuje się jej cechy arysto¬
kracji w myśl twierdzenia, że rezygnując z kariery podkreśla swe „przekonanie
o wartości działalności samej w sobie, bez celów zewnętrznych" (Brzozowska 2005,
s. 119). Zdecydowanie jest to pokolenie, które wybrało odwrócenie dotychczaso¬
wego porządku wartości uznając czas wolny za wartość autoteliczną, zaś pracę za
jedynie element niezbędny dla fizycznej egzystencji.
Podczas gdy GenX jest krańcowym przykładem kontestacji pracy w tradycyj¬
nym jej rozumieniu, mamy też do czynienia ze zmianą nieco mniej radykalną
w dominującym nurcie kultury. Przegląd podręczników psychologii i organizacji
pracy jest najlepszym źródłem obserwacji tej postępującej cichej rewolucji.
*

*

*

Praca jest jednym z paradygmatów opisujących kształtowanie się osobowości, to
sedno procesu indywiduacji, to poprzez pracę wykracza się poza swój krąg rodzin¬
ny. Praca, jako przypisana rodzajowi ludzkiemu, jest „podstawowym momentem
ontologicznym określającym egzystencję wszystkich ludzi" (Bartoszek 1994, s. 59).

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

131

Tak opisywano znaczenie pracy w duchu modernistycznym. W początkach tego
okresu filozofia pracy łączyła się wyraźnie z pojęciem walki: z przyrodą, z chaosem,
o przetrwanie, o zaspokojenie potrzeb, które są efektem braku, rozumianego jako
stan permanentny i traktowanego jako zło. „Ludzie przez pracę stwarzają świat.
Praca jest postawą człowieka wobec przyrody, postawą zwalczającą" - pisał na
początku X X w. Stanisław Brzozowski (1936, s. 290). Jednak badania społeczne
w latach 1960. w USA, a więc w okresie kontrkultury, ukazują proces przemiany
podejścia do pracy i jej związków z osobowością. Badania te wykazały, że respon¬
denci za najważniejszą wartość związaną z pracą uznają samosterowność, osiąga¬
ną poprzez wychowanie w rodzinie kładącej nacisk na tę cechę, poprzez wyższe
wykształcenie albo pracę, w której ważna jest własna inicjatywa, niezależna ocena,
złożoność, brak ścisłego nadzoru i rutyny. „W kategoriach wpływu na osobowość
centralnym faktem życia zawodowego nie jest dziś posiadanie środków produkcji,
nie są też nim status, dochód czy stosunki interpersonalne. Jest nim natomiast możli¬
wość przyjmowania w pracy własnej inicjatywy, niezależnej oceny, możliwości kie¬
rowania własną pracą" (Kohn, Schooler 1986, s. 100). Wartości te spotykane były
przede wszystkim wśród przedstawicieli klasy średniej w Ameryce. Badania wyka¬
zały zależność między wyższą pozycją społeczną respondentów i większą uwagą
zwracaną na to, jak interesująca jest przyszła praca, jaki daje zakres swobody i wy¬
korzystania własnych talentów oraz czy stwarza szansę pomocy ludziom (tamże,
s. 59). Jednocześnie w warstwie robotniczej większy nacisk wychowawczy kładzio¬
ny był na konformizm, ogładę, posłuszeństwo, skuteczność oraz umiejętność dobre¬
go współżycia i zdobywanie poważania u innych . Zatem praca w tym rozumieniu
miała w pierwszym rzędzie wymiar społeczny. Do zmiany w pojmowaniu znaczenia
pracy okresu kontrkultury należało również rodzące się wówczas podejście ekolo¬
giczne, całkowicie negujące jej inwazyjny wobec środowiska naturalnego charakter.
Z prezentowanych tu podejść do zagadnienia pracy wyłaniają się trzy schema¬
ty jej traktowania:
- przyrodniczo-społeczny, w którym człowiek przekształca środowisko przy¬
rodnicze poprzez działalność wytwórczą, zaś sama praca ma zasadnicze zna¬
czenie dla relacji w grupie.
- podmiotowe, w którym praca jest wtórna wobec życia duchowego i służy
jedynie zaspokojeniu potrzeb egzystencjalnych, tak jak to ma miejsce w po¬
dejściu do pracy generacji X.
- praca jako forma aktywności materialno-duchowej, proces twórczy, służeb¬
na w stosunku do przyrody i społeczeństwa.
W tym ostatnim podejściu do zagadnienia pracy, wartość stanowi jej elastycz¬
ność, indywidualizacja, decentralizacja, zespolenie czasu i miejsca pracy, a ponad
to praca ma zapobiegać nadmiarowi, a nie walczyć z brakami. Zaczyna ona być
postrzegana w odniesieniu do wolności jednostki: „Istnienie potrzeb będących
16

1 6

Warto porównać wyniki badań na ten sam temat z przełomu lat 1980/1990. prowadzonych
w Polsce przez Danutę Walczak-Duraj, z których wynika, że dla 95% respondentów - robotników
najważniejszymi wartościami w pracy był czynnik ekonomiczny, powinność wobec rodziny,
a w przypadku ok. 60% także możliwość wykazania własnej wartości (1993, s. 25).

132

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

źródłem pracy jest faktem niezależnym od ludzkiej wolności. Jednak ich zaspoka¬
janie, dokonujące się przez czyn zależny od wolności, (....) podjęcie pracy i spo¬
sób jej dokonania leży w granicach ludzkiej wolności" (Gałkowski 1980, s. 204).
Wreszcie w kontekście pracy w obszar zainteresowania ekonomii wkracza czas
wolny, który zaczyna być traktowany jako użyteczny ze względu na dowartościo¬
wanie relacji międzyludzkich, zwłaszcza rodzinnych.
Współczesne podręczniki psychologii pracy ukuły pojęcie pracy „toksycznej".
Toksyczna jest ta praca, którą musisz wykonywać, to źródło chorób fizycznych
i dehumanizacji człowieka. Jednak człowiek współczesny nie musi pracować w taki
sposób. Lekarstwem na uwikłanie w tego rodzaju sytuację jest praca z marzenia¬
mi: „Przekonałam się, że udzielenie klientom przyzwolenia na to, by spełnili swe
marzenia [... ] przynosi wspaniałe rezultaty. Ludzie znajdowali wówczas metody
ucieczki z nie odpowiadającej im pracy" - pisze Barbara Bailey-Reinhold, psy¬
cholog pracy określająca się ze względu na stosowaną metodę terapii jako „przyzwolenistka" (Bailey-Reinhold 1999, s. 14). Źródłem informacji o toksyczności
pracy jest według niej ciało popadające w choroby. Dlatego jeśli nie możemy zu¬
pełnie zmienić miejsca czy stylu zajęć zarobkowych warto chociaż zastosować
kilka proponowanych przez terapeutkę metod ułatwiających sytuację. Należy do
nich robienie sobie w ciągu dnia pracy przyjemności łamiących rutynę.
Inny trener organizacji pracy Alan Lakein zachwala pracę rutynową, która daje
pieniądze na utrzymanie, a można w niej wygospodarować dużo wolnego czasu,
w trakcie którego realizujemy swoje hobby. Jako przykład takiej adaptacji podaje
postać poczytnego autora Nathaniela Hawthorna, który pracując w nudnym urzę¬
dzie celnym napisał cztery powieści, w tym najpopularniejszą Szkarłatną literę
(por. Lakein 1994, s. 54). W poradnikach pracy znajdujemy też radę aby łączyć
pracę z ciągłą nauką lub działalnością pożyteczną społecznie.
„Praca z marzeniami" jako antidotum na „toksyczną pracę" stała się myślą prze­
wodnią „Biblii" nowego podejścia do zatrudnienia, jaką jest Antykariera Rick'a
Jarow'a. Podejście prezentowane w tej książce wynika z założenia, że „większość
z nas najchętniej przeszłaby na emeryturę w wieku 29 lat i ...resztę życia spędziła
na produktywnej pracy, ale takiej, którą naprawdę kochamy" (Jarow 1998, s. 222).
Dzięki propozycji Jarowa możemy jednak dokonać kompromisu między tym pra¬
gnieniem a potrzebą utrzymania się. Genezę nowego podejścia do pracy umoco¬
wuje autor w okresie kontrkultury, ukazując nam bardzo osobisty jej obraz po¬
strzegany przez młodego człowieka: „Dopiero demokracje epoki postindustrialnej
odważyły się wysunąć założenie, że każda ludzka jednostka może i wręcz powin¬
na dążyć do czegoś wyższego niż mozolna harówka dla przetrwania. W istocie
całe moje pokolenie dorastało karmione idealizmem i wszyscy wzdrygaliśmy się
na myśl o tym, że «po 20 latach szkoły poślą cię na dzienną zmianę>, jak to obra¬
zowo ujął Bob Dylan. Czy można pozwolić sobie na wierność swoim marzeniom,
a jednocześnie odnaleźć się w zastanym porządku ekonomicznym? [... ] Urzeczy¬
wistniać wewnętrzne wizje, życiowe powołanie? Czy trzeba jednak przegrać świat,
żeby wygrać duszę?" (tamże, s. 18).
Na zadane tak pytania autor odpowiada bardzo optymistycznie, stawiając jednak
pewne warunki wobec kultury. Podstawową sprawą jest jej re-sakralizacja i trans-

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

133

formowanie miejsca pracy ku pojmowaniu go jak dzieła sztuki. Należy więc „po­
zwolić sobie, aby nasza wewnętrzna prawda stworzyła od nowa nasz styl życia,
pracy, jako, że tych dwóch rzeczy nie da się oddzielić" (tamże, s. 24). Praca może
być traktowana jak święta tylko wtedy, gdy jest wartością prawdziwie autoteliczną,
gdy się wierzy w to, co się robi i wykonują j ą dla niej samej, zaś potrzeby nie są
motorem do działania. „Być z niej dumnym - nie dzięki porównaniu z pracą kogoś
innego, ale z powodu [...] bycia w zgodzie ze sobą samym. [...] Jest to praca, która
nie unicestwia życia i która honoruje doznawanie przyjemności" (tamże, s. 31).
Praca w rozumieniu Jarowa mieści się w nurcie filozofii witalistycznej, gdyż
jak wskazuje tytuł innej książki afirmującej nowy wzorzec podejścia do zatrudnie¬
nia Rób to, co kochasz, a pieniądze przyjdą same (Sinetar 1989), co oznacza, że
„obfitość jest nade wszystko przekonaniem, że [... ] samo życie nas kocha", a „bra¬
mą do obfitości jest zdanie się na strumień życia [...] życie wyjdzie ci naprzeciw,
ponieważ prosiłeś je o to" (Jarow 1998, s. 47). Witalistyczne jest również potrak¬
towanie pracy jak żywego, rozwijającego się organizmu.
W tym ujęciu kariera to również pojęcie witalistyczne, poszukiwanie życiowe¬
go powołania jest bowiem procesem organicznym: „Autentyczna kariera musi
mieć początek w ciele i jego związku z nurtem życia" (Jarow 1998, s. 73). Budu¬
jąc swoją karierę odnawiamy nasz związek z procesem życia, a przez to jesteśmy
wymyślani przez życie (tamże, s. 86). Nasza praca jest też wynikiem działania
wyobraźni i uczuć - tytuł jednego z rozdziałów książki to: Od wydajności do kre­
atywności: korona stworzenia (tamże, s. 30). „Otwieramy się na taką pracę,
w której możemy świadomie odwoływać się do najgłębszych uczuć i nurtujących
nas problemów" (tamże, s. 69). Możemy nawet uruchomić podświadomość, jak
sugeruje inny trener pracy Joe Karbo (Karbo 1993), by zaczerpnąć z niej jasne,
wyraziste wizje i sny dotyczące pracy. Wykorzystanie tych mistycznych pojazdów
podkreśla sakralny charakter nadany pracy podobnie jak postulat by zharmoni¬
zować pracę z duszą i kosmosem. „Udana antykariera (sic!) musi bowiem łączyć
w sobie wymiar mityczny i finansowy, psychologiczną głębię i praktyczną funk¬
cjonalność" (Jarow 1998, s. 184).
Kariera, a w zasadzie antykariera, powinna mieć ponad to wymiar służby ludz¬
kości i planecie w nowym modelu gospodarki „kierowanej sercem" (tamże, s. 12).
„Gospodarka to święte dzielenie się tym, co stanowi wartość. Wymiana jest sakra­
mentem" (tamże, s. 218), zaś w ramach tej nowej religii praca jest wyznaniem wiary.
Nowe modele zatrudnienia można uznać za wielokierunkowy eksperyment.
Spotykamy powszechnie dziś uznawane i obecne w programach walki z bezrobo¬
ciem rady, aby nie ograniczać się do koncepcji jednego zawodu czy typu działa¬
nia. Były one niemożliwe do przyjęcia w czasach obecności rodzinnych klanów
rzemieślników oraz w dobie industrializacji, gdy rodziny robotnicze chełpiły się
wręcz dziedziczeniem zawodu ojców. Ożywienie znaczenia pracy może dokonać się
także poprzez pracę dla wspólnoty, gdy działa się na rzecz autentycznych jej po¬
trzeb, a także przez sugerowaną przez Ernsta Schumachera (1981) i Alvina Tofflera
(2003) prosumpcję i samozatrudnienie. To ostatnie pojęcie również ma już zasto¬
sowanie w państwowych strategiach walki z bezrobociem. Musgrove odnotowuje
obecność propozycji wskrzeszenia starych zawodów, które mogłyby pełnić rolę

134

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

„stabilizatorów psychologicznych" dla osób podejmujących drogę klasycznej
kariery, podobnie jak weekendowa praca na roli (Musgrove 1974, s. 179) .
Zmiana podejścia do pracy i czasu wolnego ma jeszcze jedno, radykalne obli­
cze. Jest nim afirmacja bezrobocia. Autorzy tacy jak Krzysztof Lewandowski pu­
blikują w Internecie artykuły o znamiennych tytułach: Raj odzyskany. Popieram
bezrobocie czy Klub miłośników spędzania wolnego czasu . „Co się stało - pyta
autor - że znalazłszy się „w raju wyrażającym się ciągłym wzrostem bezrobocia",
„u progu technologicznego spełnienia" nie zauważamy dobrodziejstw nowej sytua¬
cji nadal szukając sensu pracy. Autor uważa, że obraz wolności bez pracy stale
zaciemniany jest przez wielkie instytucje typu korporacje czy państwo, które nadal
potrzebują zniewolonych pracowników. Jednak wystarczy podważyć sens istnienia
tych instytucji, na przykład przemysłu reklamowego, aby uwolnić rzesze szczꜬ
liwych bezrobotnych, którzy zaczną pracować dla siebie. „Przy obecnym stanie
wiedzy i technologii, i przy wyeliminowaniu z gier społecznych wyniszczających
ludzkość: rywalizacji i konkurencji - pozytywne konotowanie bezrobocia staje się
jak najbardziej realne [...]. Wkrótce światłe narody będą się chlubić wzrostem
wskaźnika bezrobocia, który stanie się wskaźnikiem realnego dobrobytu. I wtedy
nowego znaczenia nabierze pytanie: w co się bawić?" (Lewandowski 2007). Rów¬
nież na to pytanie autor ma wypracowaną odpowiedź, uważa bowiem, że im wię¬
cej będziemy mieć do dyspozycji czasu wolnego, tym bardziej będziemy twórczy:
„Wolny czas to czas nie obarczony lękiem niemocy twórczej, to czas społecznej
aktywności" (tamże). Aby wprowadzić postulowane „przebiegunowanie" systemu
wartości związanego z pracą i czasem wolnym, trzeba się jednak do tego przygo¬
tować i społecznie zorganizować. Do tego ma służyć powoływanie Klubów Miłoś¬
ników Spędzania Wolnego Czasu, które „powinny z założenia być zgromadzeniami
nieformalnymi, grupami sympatyków idei poszerzenia obszaru wolności, jaką
reprezentuje czas" (tamże). Czas wolny to zasób, który można poświęcić sobie,
rodzinie czy na działania społeczne. Te ostatnie czynią czas wolny czasem pu¬
blicznym i wówczas może on podlegać organizacji i pomiarowi. W ten sposób
czas wolny zostanie społecznie zagospodarowany.
17

18

Propozycje tak radykalne, jak prezentowana powyżej lokują się jednak na
obrzeżach dominującego nurtu naszej kultury . Mimo to, wśród wartości związa¬
nych z pracą, i to zarówno w nurcie dominującym, jak i alternatywnym, zdecydo¬
wanie najczęściej nacisk kładziony jest obecnie na jej szczęścio-twórczy charak¬
ter, co odróżnia to podejście od wartości wcześniejszych epok.
19

1 7

Propozycja uzupełnienia pracy robotnika pracą na roli w celach terapeutyczno-wychowaw­
czych jest obecna w polskiej refleksji agrarnej okresu międzywojennego. Pomysł ten znalazł też
swoją realizację w postaci ruchu WWOOF (World Wide Opportunities on Organic Farms) zainicjo­
wanym w 1971 r. w Anglii przez Sue Coppard, która po raz pierwszy zorganizowała dla siebie
i swoich znajomych weekendową pracę na farmie biodynamicznej w Emerson College w Sussex.
Obecnie organizacja reprezentuje 15 krajów.
www.bip.warszawa.pl/informacja.asp., 2007
Bardzo ciekawe spojrzenie na zmiany postaw w stosunku do pracy w dominującym nurcie
kultury zawarte są w książce Krystyny Romaniszyn (2007).
1 8

1 9

HOMO FABER CZY HOMO LUDENS? CZYLI NOWE POSTAWY WOBEC PRACY

135

LITERATURA
B a i l e y - R e i n h o l d B a r b a r a 1999, Toksyczna praca, jak przezwyciężyć stres, przeciążenie
i znużenie i jak ożywić swoją karierę zawodową, Rebis, Poznań.
B a r t o s z e k A d a m 1994, Społeczne tworzenie osobowości. Zarys socjologicznych teorii osobo­
wości, Wydawnictwo US, Katowice.
B a u m a n Z y g m u n t 1993, Przedstawienie na pustyni, [w:] Drobne rysy na ciągłej katastrofie...Obecność
Waltera Beniamina w kulturze współczesnej, red. A. Zeidler-Janiszewska,
Instytut Kultury, Warszawa, s. 71-85.
B e n j a m i n W a l t e r 1975, Twórca jako wytwórca, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań.
- 2006, Pasaże, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
B r z o z o w s k a B l a n k a 2005, GenX. Pokolenie konsumentów, Rabid, Kraków.
B r z o z o w s k i S t a n i s ł a w 1936, Wstęp do filozofji, [w:] Dzieła wszystkie, Instytut Literacki,
Warszawa, s. 3-13.
C o u p l a n d D o u g l a s 1996, PoddaniMicrsoftu, Prószynski i S-ka, Warszawa.
- 2008, Pokolenie X, Wyd. G+J Polska.
F e d y s z a k - R a d z i e j o w s k a B a r b a r a 1992, Etos pracy rolnika. Modele społeczne a rze¬
czywistość, IRWiR, Warszawa.
G a l b r a i t h J o h n K. 1991, Ekonomia w perspektywie. Krytyka Historyczna, PWE, Warszawa.
G a ł k o w s k i J e r z y 1980, Praca, człowiek: próba filozoficznej analizy pracy, Wydawnictwo Pax,
Warszawa.
H a l a m s k a M a r i a , L a m a r c h e H u g u e s , M a u r e l M a r i e - C l a u d e 2003, Rolnictwo
rodzinne w transformacji postkomunistyczej. Anatomia zmiany, IRWiR PAN, Warszawa.
J a g i e ł ł o - Ł y s i o w a E u g e n i a 1969, Zawód rolnika w świadomości społecznej dwóch poko­
leń wsi, Książka i Wiedza, Warszawa.
J a b l o n s k y L e w i s 1969, Hippie Trip, Pegasus, Colombia.
J a n k o w s k i K a z i m i e r z 1972, Hipisi w poszukiwaniu ziemi obiecanej, Książka i Wiedza,
Warszawa.
J a r o w R i c k 1998, Antykariera. W poszukiwaniu pracy życia, Ravi, Łódź.
J a w ł o w s k a A l d o n a 1975, Drogikontrkultury, PIW, Warszawa.
K a r b o Joe 1993, Jak zrobić pieniądze będąc leniwym, Wydawnictwo Wodnika „Bist", Warszawa.
K o h n M e l v i n L., S c h o o l e r C a r m i 1986, Praca a osobowość. Studium współzależności,
PWN, Warszawa.
L a k e i n A l a n 1994, Być panem swego czasu i swego życia, Ethos, Warszawa.
L a s k o w s k a - O t w i n o w s k a J u s t y n a 2001, Ubóstwo i głód w kontekście zmian kulturo¬
wych we współczesnej Polsce, maszynopis rozprawy doktorskiej, w Archiwum IFiS PAN.
- 2008, Globalne przepływy a obecność nowoosadników na wsi polskiej, Biblioteka Muzeum
Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, Łódź.
L e d e r A n d r z e j 2004, Globalizacja a nadmiar. Rozdęta bańka teraźniejszości, [w:] Kultura
w czasach globalizacji, red. M . Jacyno, A . Jawłowska, M . Kempny, IFiS PAN, Warszawa,
s. 87-105
L e w a n d o w s k i K r z y s z t o f 2007, Raj odzyskany. Popieram bezrobocie, www.bip.warszawa.pl/informacja.asp.
L i n k l a t e r R i c h a r d 1992, Slacker, Austin Film Society, New York.
M e l o s i k Z b y s z k o 2002, Młodzież, aprzemiany kultury współczesnej, [w:] Być Europejczy¬
kiem, red. A . W. Mikołajczyk, CEG, Gniezno, s. 127-176.
M u s g r o v e F r a n k 1974, Ecstasy and Holiness. Counter Culture and the Open Society, Cox
& Wyman, London.
O s s o w s k a M a r i a 1973, Ethos rycerski ijego odmiany, PWN, Warszawa.
O t w i n o w s k a B a r b a r a 1980, Humanistyczna koncepcja otium w Polsce na tle tradycji euro¬
pejskiej, [w:] Studia porównawcze o literaturze staropolskiej, red. T. Michałowska, J. Slaski,
Ossolineum, Wrocław, s. 169-187.

136

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA

P s y k - P i o t r o w s k a E l ż b i e t a 1998, Bezrobocie i pauperyzacja środowisk dawnych PGR
w Polsce, Wieś i Rolnictwo, nr 3, s. 132-143.
R a k o w s k i T o m a s z 2007, Antropolog jako wizytator nędzy. Kultura społeczności zdegrado­
wanych we współczesnej Polsce w świetle wybranych studiów terenowych, maszynopis roz¬
prawy doktorskiej, w Archiwum Instytutu Kultury Polskiej UW.
R o m a n i s z y n K r y s t y n a 2007, Rzecz o pracy i konsumpcji. Analiza antropologiczna, Nomos,
Kraków.
S c h u m a c h e r E r n s t 1981, Małe jest piękne. Spojrzenie na gospodarkę światową z założeniem,
że człowiek coś znaczy, PIW, Warszawa.
S i n e t a r M a r s h a 1989, Do what you love, the money will follow. Discovering your right liveli­
hood, Dell, New York.
S z p a k E w e l i n a 2005, Między osiedlem a zagrodą: codzienne życie mieszkańców PGR, Wyd.
TRIO, Warszawa.
T a r k o w s k a E l ż b i e t a , K o r z e n i e w s k a K a t a r z y n a 2002a, Lata tłuste, lata chude...
Spojrzenia na biedę w społecznościach lokalnych, IFiS PAN, Warszawa.
- 2002b, Młodzież z byłych PGR-ów. Raport z badań, ISP, Warszawa.
T o f f l e r A l v i n 1999, Szok przyszłości, Zysk i S-ka, Warszawa.
- 2003, Trzecia fala, PIW, Warszawa.
V e b l e n T h o r s t e i n 1971, Teoria klasy próżniaczej, PWN, Warszawa.
W a l c z a k - D u r a j D a n u t a 1993, Zmiana logiki gospodarowania w perspektywie postaw pra­
cowniczych, Absolwent, Łódź.
W e r t e i n s t e i n - Ż u ł a w s k i J e r z y 1990, To tylko rock'n roll, ZAKR, Warszawa.
- 1993, Między nadzieją a rozpaczą, Instytut Kultury, Warszawa.
Z a d r o ż y ń s k a A n n a 1983, Homo faber, homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach
tradycyjnej i współczesnej, PWN, Warszawa.
Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a K a z i m i e r a 1951, Pomoc wzajemna i współdziałanie w kulturze
ludowej, PTL, Łódź-Lublin.

JUSTYNA LASKOWSKA-OTWINOWSKA
HOMO FABER OR HOMO LUDENS? NEW ATTITUDES TOWARDS WORK
Summary
The article is based on the field-works of so-called alternative communities, which are the groups
of people who have decided to change the place of living from city to village due to their ecological
ideology. There are many differences between the new-settlers and the peasants. One of them is the
difference in the way of thinking about the work. The alternative way of thinking about the work
takes its origin from 1960s, the period of the counterculture. The article presents the roots of the
alternative style of work and the mechanism in which this style is being included in the contempo¬
rary euroatlantic cultural mainstream. The author underlines that the new style of work plays the
crucial role in the social adaptation to the new situation on the labor market.
J. L-O.
Adres Autora:
Dr Justyna Laskowska-Otwinowska,
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzie
Pl. Wolności 14, 91-415 Łódź
e-mail: laskowskaotwinowska@gmail.com

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.