-
Title
-
Pierwsza polska relacja o ludach Syberii / ETNOGRAFIA POLSKA 1968 t.12
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 1968 t.12, s.173-187
-
Creator
-
Kuczyński, Antoni
-
Date
-
1968
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:580
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:632
-
Text
-
ANTONIKUCZYÑSKI
PIERWSZA POLSKA RELACJA O L U D A C H SYBERII
Z chwilą przyłączenia Nowogrodu do państwa moskiewskiego (1478)
rozpoczyna się powolne opanowywanie Syberii przez Rosjan. Pod koniec
X V I stulecia wzmocnili oni swe rządy na obszarach bezpośrednio przy
ległych do wschodnich podnóży Uralu, a państwo Iwana Groźnego zyskało
silne oparcie do dalszych wypraw na wschód. Chanat Sybirski, jeden
z k i l k u chanatów, na które dzieliła się Wielka Orda władająca wówczas
t y m i obszarami, zostaje podbity przez dońskiego kozaka Jermaka, wo
jownika kupieckiej rodziny Strogonowów legitymującej się niejako „ m a n
datem" carskim na ekspansję w kierunku wschodnim . Stolicą opano
wanego chanatu było miasto Isker — dziś nie istniejące — leżące nad
Irtyszem, o około 80 k m na wschód od Tobolska założonego w roku 1587.
Od tego momentu możemy już mówić o ukończeniu pierwszego okresu
militarnego podboju Syberii, jak też o rozpoczęciu ustawicznej penetracji
tych obszarów przez myśliwych i kupców futer. Tak dokonało się dzieło
poznania Syberii, a na słabo dotychczas zaludnionych obszarach zaczęły
powstawać nowe osady — Tiumień (1588), Tomsk (1604), Ketsk (1605) —
zasiedlane w początkowym okresie przez wędrowne oddziały kozackie.
Zachęcona łatwymi sukcesami Moskwa opanowywała coraz to nowe
obszary powiększając w krótkim czasie przeszło w dwójnasób zdobycz
Jermaka. Zakładano nowe osiedla: w 1619 roku Jenisiejsk, w roku 1632
Jakuck nad środkową Leną, potem Ochock (1647), wreszcie Irkuck (1661)
i szereg mniejszych grodów obronnych.
1
Z ośrodka w Jakucku wyruszyli rosyjscy kupcy i żołnierze we wszyst
kie strony Syberii. Wkrótce przeprawili się przez Góry Stanowe i dotarli
do Amuru — wyprawa Wasyla Pojarkowa 1643—1645 — potem zaś
odkryto na północnym wschodzie rzekę Indigirkę i Kołymę, a w roku
1646 weszli Rosjanie na teren kraju Czukczów. Nieco później W. Atłasów
(1697) przedostał się z Anadyrska na Kamczatkę zamykając w ten sposób
1
S.
Platonów,
Straganowy,
Jermak
i Mangazeja,
Piotrograd 1923.
174
ANTONI
KUCZYŃSKI
pierwszy okres geograficznego poznania obszarów Azji północno-wschod
niej. Tak więc zwycięski pochód Jermaka za Ural rozpoczęty w roku 1581
doprowadził już w końcu X V I I stulecia do opanowania prawie całej
Syberii z wyjątkiem jej południowych rubieży, a wschodnia granica pań
stwa moskiewskiego, przebiegająca jeszcze w 1580 r. wzdłuż skalistych
szczytów Uralu, została przesunięta o tysiące kilometrów na wschód
i rozciągała się na wybrzeżach Oceanu Spokojnego .
W skrótowym rysie dziejów odkrycia Syberii przez Rosję wspomnieć
także należy o tym, że na jej obszary zsyłano przez długie lata prze
stępców politycznych i kryminalnych. Dla politycznego systemu caratu
Syberia była idealnym miejscem do osadzania jeńców wojennych i takie
przez wieki było jej przeznaczenie. Obszary te stały się dla wielu ucze
stników wojen polsko-rosyjskich w X V I I stuleciu przymusową ojczyzną,
a w latach późniejszych widzimy t u liczne zastępy powstańców kościusz
kowskich (1794), żołnierzy powstania listopadowego (1830—1831) i stycz
niowego (1863—1864) oraz członków patriotycznych stowarzyszeń i kółek
rewolucyjnych .
Rekrutujący się z tej warstwy liczni późniejsi badacze — W. Siero
szewski, E. Piekarski, B. Piłsudski, F. Kon — to powszechnie głośne auto
rytety na polu etnografii Syberii.
2
3
2
G. M i l l e r , Istorija Sibiři, t. 1, Moskwa—Leningrad 1937; t. 2, Moskwa—
—Leningrad 1941; L . B e r g , Oczerki po istorii russkich gieograficzeskich
otkritij,
Moskwa 1946; t e n ż e , Otkrytie Kamczatki i ekspedicja Beringa, Moskwa 1946;
M. B i e l ó w , Arkticzeskoje
morieplawanie s driewniejszych
wriemien do sieridiny XIX wieka. Istorija otkritja i oswojenia Síewiernogo
morskogo puti, t. 1,
Moskwa 1956; J . L . B a k e r , Odkrycia i wyprawy geograficzne, Warszawa 1959,
s. 198—201; W. A l e k s a n d r ó w ,
Russkoje
nasielenie Sibiři
XVII
i naczala
XVIII
w., Moskwa 1964; I . G u r w i c z ,
Etniczeskaja
istorija
siewierowostoka
Sibiři, Moskwa 1966.
3
Na ten temat patrz: Z. L i b r o w i c z ,
Polacy w Syberii, Kraków 1884;
J . T a l k o - H r y n c e w i c z , Polacy jako badacze Dalekiego Wschodu, „Przegląd
Współczesny", t. 9: 1924 nr 6; S. P a w ł o w s k i , Podróżnicy
polscy w okresie
niewoli, „Przyrodnik", t. 2; 1925, s. 526—534; M. J a n i k , Dzieje Polaków na Syberii,
Kraków 1928; M. K o r b e c k a , I. M o s z y ń s k a , I . O k r u s z k o ,
Prace Pola
ków o ludach Azji Środkowej
i Wschodniej na przełomie
XIX i XX w., „Przegląd
Orientalistyczny", 1955, nr 4; W. J e w s i e w i e k i , Na syberyjskim
zesłaniu,
Warszawa 1959; J . T a b i ś, Początki
rewolucyjnej
współpracy
polsko-rosyjskiej
na Syberii, „Z przeszłości Syberii", Kraków 1964, s. 28—40; O. B e i e r s d o r f ,
Współpraca
polskich i rosyjskich-rewolucjonistów
na Syberii w okresie powstania
styczniowego, tamże, s. 41—57; H . D o b r o w o l s k i , Polscy i rosyjscy
rewolu
cjoniści na Syberii na przełomie
XIX i XX wieku, tamże, s. 58—68; S. K a ł u
ż y ń s k i , Polskie badania nad Jakutami i ich kulturą, „Szkice z Dziejów Polskiej
Orientalistyki", 1966, nr 2; A. K u c z y ń s k i , Wkład Polaków
do badań etnogra
ficznych na obszarze Syberii, „Lud", t. 51: 1967, cz. 2.
PIERWSZA
POLSKA
RELACJA
O LUDACH
175
SYBERII
Wspomnijmy zatem o pionierach, autorach fragmentarycznych i nie
zdarnych opisów z zakresu kultury ludów, wśród których wypadło im
żyć, opisów, które przy współczesnym rozwoju etnografii i historii Sy
berii nabierają znaczenia niczym nie dającego się zastąpić dokumentu
historycznego. Zgromadzony przez nich materiał nie nadaje się wprawdzie
do samodzielnych rozważań analityczno-porównawczych, ale w wielu
wypadkach uzupełnia on w sposób istotny źródła rosyjskie z tego zakresu
przyczyniając się do rozwiązania szeregu problemów z dziedziny etno
grafii Syberii. Wartość tych relacji polega na tym, że zawierają one opis
stanu kultur sprzed okresu impaktu cywilizacji rosyjskiej, która znacznie
zaciemniła jej obraz w latach późniejszych. Od czasu powstania tych
opisów życie mieszkańców Syberii uległo zasadniczym zmianom, zatem
pamiętać zawsze należy, że dotyczą one faktów, które działy się w drugiej
połowie X V I I i w pierwszych dziesiątkach lat X V I I I stulecia. Zdarza się,
że zaobserwowane zjawiska oceniono w nich przez pryzmat własnej k u l
tury, ale czyż błędu nie popełniali także późniejsi wykształceni podróżnicy
badający egzotyczne plemiona odległych kontynentów. Podkreślić jednak
należy, że mimo wielu braków materiały te cechuje duża doza obiekty
wizmu oraz autentyzm i właśnie w t y m t k w i ich wartość.
Wiele zasłużonych nazwisk polskich zrosło się z dziejami poznania
kultury ludów Syberii. Najczęściej jednak we wszelkich, chociaż nielicz
nych, opracowaniach z tego zakresu wymienia się przede wszystkim
W. Sieroszewskiego, E. Piekarskiego i B. Piłsudskiego, zapominając o za
mierzchłych początkach tych badań, pisanych przez jeńców z wojen
polsko-moskiewskich X V I I i X V I I I stulecia.
Pierwszym znanym nam Polakiem, który pozostawił opis Syberii
i jej ludów, jest Adam Kamieński-Dłużyk. Pisząc o nim opierać się
musimy na wiadomościach, które sam o sobie podał w syberyjskich
wspomnieniach. Wzięty do niewoli 20 października 1657 г., kiedy to
,,[...] z kniaziem Jurijem Dołgorukim pod Basią między Uchłami była
potrzeba" , wywieziony został na Syberię. Szlak jego zesłańczej w ę
drówki rozpoczął się w Moskwie i prowadził przez Jarosław, Wołogdę,
Kajgorodok, Solikamsk, Wierchoturję, a dalej w kierunku na Tiumień,
przez Tobolsk, skąd Irtyszem i Obem dotarł do Surgutu i Narymu.
Potem przejeżdżał on przez Jenisiejsk i rzeką Leną dotarł do Jakucka.
Wcielony tu do oddziału wojskowego zajmował się A. Kamieński-Dłużyk
zbieraniem podatku, tzw. jasaku, oraz podbojem nowych ziem. Od tego
4
1
Prawdopodobnie
w roku 1660.
data
tej
bitwy
jest
mylnie
podana.
Rozegrała
się
ona
176
ANTONI
KUCZYŃSKI
momentu trasa jego wędrówki zaczyna się nieco gmatwać. Z relacji
wynika w sposób bezsporny, że zetknął się on z mieszkającymi przy
ujściu Amuru Niwchami (Giliakami), ale którędy prowadziła droga na te
obszary trudno jest wywnioskować z przytoczonych opisów. Wydaje się
jednak, że suponowany przez Z. Jasiewicza szlak wiodący północnymi
wybrzeżami Azji przez Cieśninę Beringa, a dalej wschodnimi brzegami
Kamczatki aż do południowego cypla tego półwyspu i następnie Morzem
Ochockim wzdłuż wschodnich brzegów Azji nad Amur — budzi szereg
wątpliwości.
Po pierwsze pamiętać należy, że są to lata sześćdziesiąte X V I I stulecia,
a więc okres charakteryzujący się szeregiem rosyjskich osiągnięć w dzie
dzinie poznania obszarów północno-wschodniej Azji. Trudno więc sądzić,
aby tak ważne wydarzenie, jakim byłoby przekroczenie Cieśniny Beringa,
uszło w owym czasie uwagi rosyjskich kronikarzy, administratorów Sy
berii i późniejszych historyków odkryć geograficznych. Oprócz tego
środki transportu i komunikacji wodnej, które miał do dyspozycji A. Ka
mieński-Dłużyk, wykluczają zdaniem żeglarzy możliwość odbycia takiej
drogi. Jeśli więc dotarł nasz rodak nad Amur — a dotarł na pewno —
to szlak jego wędrówki prowadził prawdopodobnie rzeką Leną, w dół
od Żygańska. Za drogą tą przemawia wzmianka: „[...] ku morzu płynąc
4 niedziel, minąwszy Ałdan rzekę, która jest bardzo wielka, z prawego boku
wyszła druga Tana, trzecia Maja, rzeki bardzo potężne, jakich u nas
Polska nie ma. Znowu Ucur z lewego boku, bardzo potężna i wielka
rzeka" (s. 386). Dalszy opis podróży traci poprzednią dokładność. Z pew
nym prawdopodobieństwem przypuszczać należy, że nad Amur dotarł
nasz rodak lądem względnie Morzem Ochockim wzdłuż wschodnich w y
brzeży Azji. Wskazywałyby na to niektóre elementy opisu krajobrazu
i spotkanych po drodze tubylców. „Tam nad morzem są góry wielkie
i ludzie dzikie; bardzo się w psach kochają, których mają po kilkadziesiąt
i po kilkuset" (s. 386).
Wnioskując z etnicznego obrazu Syberii pod koniec X V I I stulecia
zetknął się wówczas A. Kamieński-Dłużyk z rozsiedlonymi na azjatyckich
wybrzeżach Morza Ochockiego plemionami tunguskimi, na co wskazują
także jego informacje z zakresu kultury materialnej i duchowej w ł a
ściwej t y m ludom. Od tego miejsca, tekst Dyaryusza nie oddaje wiernie
przebytego szlaku. Stąd też trudno jest ustalić, w jaki sposób dostał się
jego autor na rzekę Lamę (to jest Ochotę — A . K . ) , a potem na Indigirkę
i dalej już lądem przy pomocy psiego zaprzęgu do Żygańska. Mianowany
5
0
5
Z. J a s i e w i c z , Pierwszy polski opis Syberii, „Poznaj Świat", 1966, nr 3.
B. D o ł g i с h, Rodowoj i plemiennej sostaw narodów
Sibiři w XVII
wiekie,
Moskwa 1960, s. 491—549; G u r w i c z , op. cit., s. 47—54.
6
PIERWSZA
A Homí - zyrianie
A Mansowie
POLSKA
(D Tatarzy syberyjscy
в Chantowie
RELACJA О LUDACH
1 Ewenkowie
V Dakuci
Mapka 1. Grupy etniczne opisane w
SYBERII
T Ewenowie
+ Niwchowie
177
— Czukcze
Dyaryuszu
tu sotnikiem, otrzymał ponownie rozkaz wyruszenia nad Amur. Do w y
prawy tej jednak nie doszło, gdyż odwołano go do Moskwy, skąd zabrany
został przez poselstwo polskie i wrócił do kraju. Umarł w Nieświeżu
29 stycznia 1667 r.
Dopełniając obrazu syberyjskich wędrówek A. Kamieńskiego-Dłużyka
podać należy, że w „Dyaryuszu" wspomina on o rozbiciu jego oddziału
przez Czukczów. Z tekstu wynika, że porażka ta miała miejsce nad
Amurem, gdzie okolice ,,[...] bardzo piękne, ciepłe i obfite" (s. 387). Wy
daje się jednak, że informacja ta nie jest ścisła, gdyż rejon rozsiedlenia
Czukczów obejmował w owym czasie krańce północno-wschodniej Azji.
Być może, że zetknął się z nimi A. Kamieński-Dłużyk, ale musiało to
nastąpić na innym obszarze, gdyż granica rozsiedlenia Czukczów nie
sięgała nigdy w znanych nam okresach historycznych tak daleko na po
łudnie . Z całą więc pewnością podać należy, że nad Amurem spotkanie
to nastąpić nie mogło. Sprawa ta pozostaje zatem nie rozwiązana. Nie jest
to jednak jedyna nieścisłość znajdująca się na kartach Dyaryusza. Reszta
dotyczy jednak relacji z zakresu kultury materialnej, społecznej i ducho
wej opisanych grup etnicznych.
1
7
Gurwicz,
op. cit., s. 47—54, 112—116, 189—192.
12 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I I
ANTONI
178
KUCZYŃSKI
Wspomnienia A. Kamieńskiego-Dłużyka wydane zostały z ręko
piśmiennego odpisu przez ks. A. Maryańskiego w opracowaniu zbiorowym
poświęconym ks. F. Bażyńskiemu z Poznania . Oryginał Dyaryusza nie
jest do dzisiaj znany, a jego wydawca, ks. A. Maryański, pisze we
wstępie.
8
„Będąc przed kilku laty w Gembicach u ks. Piotra Kuszyńskiego, [...] znala
złem w jego bibliotece grube Silva Rerum, które spisywał sobie za panowania
Augusta I I I jakiś szlachcic wielkopolski, dworzanin czy sługa starosty kopanickiego, Ponińskiego. Między innemi [...] w onej księdze znalazł się także niniejszy
dyaryusz Adama Kamieńskiego, który będzie niezawodnie najdawniejszą relacyą
z pobytu Polaków na Syberii" (s. 378).
Od tego momentu wzmianki o A. Kamieńskim-Dłużyku spotykamy
w szeregu publikacjach. Wspomina o nim A. P y p i n , Z. Librowicz ,
M . Janik , S. Z i e l i ń s k i i inni, ale często określa się jego Dyaryusz
jako „krótki, skąpy w dane faktyczne" . Ostatnio zaś pisali o nim
W. Polewoj , S. K a ł u ż y ń s k i , Z. Jasiewicz i fragmentarycznie A. K u
czyński , a także znajduje się on w bibliografii dotyczącej ludów
paleoazjatyckich . Wszystkie z wymienionych opracowań są bardzo
fragmentaryczne, zatem konieczność przedstawienia tego tematu w gra
nicach historii etnografii polskiej jest t y m bardziej widoczna. Relacje
A. Kamieńskiego-Dłużyka zasługują bez wątpienia na uwagę, ze wzglę
du na to, że dla współczesnych badaczy etnografii i historii Syberii
każda informacja z X V I I stulecia przedstawia olbrzymią wartość.
Lata syberyjskiej tułaczki nie sprzyjały wprawdzie pełnieniu w n i k l i
wych obserwacji o napotkanych ludach i robieniu z tego zakresu nota9
l i
10
12
13
14
15
1 6
17
18
8
Warta. Książka zbiorowa ofiarowana księdzu Franciszkowi Bażyńskiemu
proboszczowi przy kościele św. Wojciecha w Poznaniu na Jubileusz 50-letniego
kapłaństwa w dniu 23 kwietnia 1874 r. od jego przyjaciół i wielbicieli, Poznań
1874.
A. P y p i n , Istorija russkoj etnografii, b.m., t. 4, 1892, s. 316.
L i b r o w i c z , op. cit., s. 34—36.
J a n i k , op. cit., s. 38—40.
S. Z i e l i ń s k i , Mały słownik
pionierów
polskich kolonialnych i morskich.
Podróżnicy,
odkrywcy, zdobywcy, badacze, eksploratorzy, emigranci,
pamiętnikarze,
działacze i pisarze migracyjni, Warszawa 1932, s. 201—202.
Zobacz: A. D ł u ż y k - K a m i e ń s k i , Polski słownik
biograficzny, Kraków
1939—1946, s. 200.
W. P o l e w o j , Zabytyj istocznik po etnografii Sibiři XVII wieka. O soczinienii
Adama
Kamienskogo-Dłużika,
„Sowietskaja Etnografija", 1965, nr 5,
s. 122—129.
К a ł u żу ń s к i, op. cit, s. 171—173.
J a s i e w i c z , op. cit.
K u c z y ń s k i , op. cit.
R. J a k o b s o n ,
G. H ü t t l - W o r t h ,
J. F. Beebe,
Paleosiberian
Peoples and Languages a Bibliographical
Guide, New Haven 1957, poz. 1: 221.
9
10
11
1 2
1 3
1 4
1 5
1 0
1 7
1 8
PIERWSZA
POLSKA
RELACJA
О LUDACH
SYBERII
179
tek, zatem to tylko, co zachowało się w pamięci, znalazło wyraz w spi
sanych po latach wspomnieniach. Stąd też cenny materiał etnograficzny
zawarty w Dyaryuszu wymaga interpolacji wiadomościami pochodzą
cymi od innych lepiej metodologicznie wykształconych
autorów.
W oparciu o te prace możliwa jest weryfikacja i interpolacja relacji
A. Kamieńskiego-Dłużyka, które wysuwają się na pierwsze miejsce
wśród innych źródeł sprzed trzystu lat.
Pierwszym ludem, z którym zetknął się A. Kamieński-Dłużyk po
wyjeździe z Moskwy, byli Komi-Zyrianie (Zyrany) . Lud ten roz
siedlony wówczas nad rzeką Kamą w okolicach miejscowości K a j gorodok zajmował się łowiectwem i rybołówstwem: „ G r u n t y mają ka
mieniste, skały i góry wielkie. Lasy, pola mało co mają. Lud zły, nie
miłosierny, na noc nigdy nie przyjmie, a dziwują się cudzoziemcom
jako wielkiemu dziwowisku, zbierają się na dziw i dają jałmużny,
kto co może, a najwięcej ryb, bo chleba sami mało mają" (s. 380).
Dalej autor podaje, że ,,[...] mają oni wiarę ruską; powiadają, że
chrzcił ich ś. Stephan" (s. 380). Informacja ta zgodna jest z prawdą,
gdyż z materiałów historycznych dotyczących misji prawosławnych
wynika, że w wieku X I V biskup zwany Stefanem Permskim był inicja
torem akcji misyjnej wśród K o m i - Z y r i a n .
Posuwając się dalej w kierunku południowo-wschodnim zetknął się
nasz rodak z Mansami (Wogulcami)
f9
20
„[...] którzy Boga nie znają, bo mają swoje szatany w lesie, bo ich tam tak
zowią, w miejscach skrytych, i tam się zbierają i odprawują swoje nabożeństwo,
i bardzo ich ubierają bogato, wieszają sobole, srebro, naczynia wielkie kupują
u Moskwy [w znaczeniu u Rosjan — А. К.], a potem moskiewscy ludzie ich
obierają i stąd się bogacą. Ale im się rzadko w dobre obraca, bo ich czarują i siła
ich rozumu odchodzi i przepadają. Mają w lesie koczowiska zrobione z drzewa;
nizkie okienko jedno, ogień dzień i noc gore w kominie. P i e c ó w nie mają ani
drzwi, tylko dziura miasto drzwi. Ław także nie mają, tylko na ziemi siedzą.
Zwierzem żyją, ale i chleb jedzą, bo kupują u Moskwy za skóry jelenie i łosie.
Niedźwiedzia, gdy zabiją, to nad nim płaczą, powiadając: że nie my tobie śmierci
przyczyną, ale nasz łuk. Potem go zjedzą, a głowie się jego modlą, która zawsze
w koczowisku koncie stoi, statkiem nakryta, i różnych sukien nawieszano koło
niej. Zboża ci ludzie nie sieją, tyl.ko się lasem bawią; ryb mało albo nic, bo rzek
nie mają wielkich" (s. 381).
Informacja ta, chociaż ogólnikowa, zawiera istotne dla etnografa
szczegóły, wśród których na podkreślenie zasługuje wzmianka o kulcie
niedźwiedzia. Zarejestrowane przez A. Kamieńskiego-Dłużyka zapew
nienie myśliwego, że nie on, a tylko jego łuk jest sprawcą śmierci
1 9
W artykule posługuję się przyjętymi dziś nazwami ludów Syberii, a etnonjmy podane przez A. Kamieńskiego-Dłużyka umieszczam w nawiasach.
P o l e w o j , op. cit, s. 124.
2 0
180
ANTONI
KUCZYŃSKI
niedźwiedzia, stanowi właściwy początek cyklu obrzędów i ceremonii
religijno-magicznych, wspólny dla wielu grup etnicznych, wśród któ
rych występował kult tego z w i e r z ę c i a . Tak też postępują syberyjscy
Ewenkowie, którzy po zabiciu niedźwiedzia czynem t y m obwiniają i n
nych ludzi lub twierdzą, że śmierć nastąpiła na skutek wypadku spowo
dowanego przez samo zwierzę .
Na zakończenie wspomnieć należy, że z szeregu relacji podróżni
czych i etnograficznych X I X stulecia zawierających opisy kraju Mansów i ich kultury wynika, że wiadomości przekazane przez A. Kamień
skiego-Dłużyka są wiarygodne .
W dalszych partiach Dyaryusza zamieszczone są skromne informacje
o syberyjskich Tatarach, z którymi spotkał się autor w okolicach
Tobolska.
21
22
2 3
„Ci Tatarowie mają wielkie wolności i zboża sobie sieją, a najwięcej orkiszu
[odmiana jęczmienia o ziarnach nagich — bez plew — A . K . ] i pszenicy, i owsa;
żyta mało sieją, tylko Moskwa. Są też Tatarowie myśliwi, chowają ptaki [...],
których rabami karmią. Mają i charty kosmate. Konie mają bardzo dobre na
których lisy gonią i charapnikami biją" (s. 382).
Wiadomości te znajdują częściowe potwierdzenie w relacjach innych
polskich podróżników po niewoli , którzy zetknęli się z zachodniosyberyjskimi Tatarami, a także w licznej literaturze etnograficznej . Nade
wszystko ważne w tej informacji jest to, że przyczynia się ona do uzupeł
nienia XVII-wiećznej rekonstrukcji układów etnicznych na Syberii, które
w, t y m wypadku wiązały się z dawnymi dziejami tych obszarów za
czasów Złotej Ordy.
24
25
21
W literaturze polskiej zob.: В. K o h u t n i c k i , Podobieństwo
elementów
kultu niedźwiedzia
u ludów
północnych
obszarów
Ameryki
i Azji, „Etnografia
Polska", t. 9: 1965, s. 327.
A. A n i s i m o w, Religia Ewenków
w istoriko-gienieticzeskom
izuczenii
i problemy proischożdienija
pierwobytnych
wierowanii, Moskwa—Leningrad 1958,
s. 108.
Między innymi: I . G r u s z k o w, Czerdyńskie
Woguły,
„Etnograf iczesko je
Obozrienije", t. 19:1900 nr 2; P. I n f a n t i e w , Putieszestwie w stranu
wogułow,
St. Pietiersburg 1910; K . N o s i ł o w, U wogułow.
Oczerki i nabroski, St. Pietiersburg 1904; W. P a w ł o w s k i j , Woguły,
Kazań 1907; M. S i e r g i e j e w ,
Na
rody Obskogo Siewiera, Nowosibirsk 1953; S. T o k a r i e w, Etnografija
narodów
SSSR, Moskwa 1958, s. 472-—Ш.
J . K o b y ł e c k i , Wiadomości
o Syberyi i podróże
w niej odbyte w latach
1831, 1832, 1833, 1834, przez J. K., t. 1, Warszawa 1837, s. 68—85; J . K o p e ć , Dziennik
Józefa Kopcia brygadjera wojsk polskich z rozmaitych not dorywczych
sporzą
dzony, Berlin 1863, s. 238—241.
Między innymi: A. K u z n i e c o w a , P. K u ł a k ó w , Minusinskie
i aczinskie inorodcy, Krasnojarsk 1898; W. C h r a m o w a , Zapadnosybirskie
Tatary,
[w:] Narody Sibiři, Moskwa 1956, s. 473—491; T o k a r i e w , np. cit., s. 171—182.
2 2
2 3
2 4
25
PIERWSZA
POLSKA RELACJA
О LUDACH
SYBERII
181
Z Tobolska do Surgutu i dalej do Narymu płynął A. Kamieński-Dłużyk Irtyszem i Obem. Tu natknął się na Chantów (Ościaków),
którzy
„[...] nie sieją ani orzą, tylko rybami żyją a ptactwem, którego moc tam
wielka, mianowicie: łabędzie, gęsi, kaczek, których tu u nas nie masz (to znaczy
w Polsce — A.K.). Sami ci Ościaki chodzą w rybich skórach, i obuwie z tego
noszą, kożuchy gęsie i łabędzie (odzież szyta z ptasich skór — A . K . ) . Mieszkają
koczowiskami po ostrowach. Ryby sobie w ę d z ą na zimę rozmaite i tłustość rybią
zbierają w naczynia z brzozowej kory wyrobione, po cebrów dwa; [...] A sieci
robią z pokrzyw i koszule niektórzy z pokrzyw mają. Jadają jakieś bedłki na
kształt muchomorów, to się tak popiją gorzej niż gorzałką; to u nich bankiet
najlepszy. Chleb także jedzą i na ryby zmieniają, o które tam nie trudno, bo za
lada onuczkę, tylko białą, albo za igiełkę, to jesiotra, którego chłop unieść nie
może" (s. 382).
A. Kamieński-Dłużyk dał nam więc obraz kultury Chantów bardzo
zbliżony do tego, jaki rysują późniejsi badacze i podróżnicy — M . Ra
stren , G. N o w i c k i j , I . Ostroumow , S. Patkanow
i inni. Jego
wzmianka o tym, że różnie oni wierzą ,,[...] i w łabędzie, i w kaczki,
i w żurawie; bogami ich nazywają. A w którego ptaka wierzą, to go
nie jedzą, tylko obłupiwszy, na drzewko obleką skórę i temu się modlą
i kłaniają" (s. 383), jest rejestracją starych wierzeń totemistycznych
poświadczonych dla Chantów przez późniejszych badaczy — G. Starciewa , W. Steinitza , S. Rudenkę , A. Zołotariewa
i innych.
Jeżeli idzie o zgromadzone w Dyaryuszu fakty dotyczące Ewenków
(Tungusów), to na wstępie należy podkreślić, że w wielu pracach póź
niejszych autorów
znajdujemy taki sam bądź podobny obraz ich k u l 26
21
30
31
28
32
2 9
3 3
3 4
2 6
M. К a s t r e n, Etnograficzeskie
zamieczanija
i nabludenija
o
łoparach,
kanelach,
samojedach i ostjakach,
izwleczenne iz jego putiewych
wospominanij
1838—1844 д., St. Pietiersburg 1858.
G. N o w i c k i j , Kratkoje
opisanie o narodie ostjackom, Nowosybirsk 1941.
I. O s t r o u m o w ,
Woguły-mansi.
Istoriko-etnograficzeskij
oczerk, Perm
1904.
S. P a t k a n o w , Starodawnaja żizii ostjakow i ich bogatyrii po
bylinám
i skazkam, „Ziwaja Starina", 1891, wyp. 3—4.
G . S t a r c i e w, Ostjaki, Leningrad 1928, s. 55.
W. S t e i n i t z, Totemismus bei den Ostjaken in Sibirien, „Ethnos", 1938,
nr 4—5.
S. R u d e n ko, Inorodcy Niżnej Obi, St. Pietiersburg 1914, s. 33—34.
A. Z o ł o t a r i e w , Pierieżitki
totemisma u narodów
Sibiři, Leningrad 1934,
s. 31—32, 50; t e n ż e Rodowoj
stroj i pierwobytnaja
mifołogija,
Moskwa 1934,
s. 230.
Między innymi: C . H i e k i s с h, Die Tungusen. Eine Ethnologische
Mono
graphic, St. Pietiersburg 1879; M. L e w i n ,
Ewienki
siewiernogo
Pribajkala,
„Sowietskaja Etnografija", 1936, nr 2; G . W a s i l e w i c z , Ewienki, [w:] Narody
Sibiři, Moskwa-Leningrad 1956, s. 701—742; T o t a r i e w , op. cit., s. 497—504.
2 7
28
29
30
31
32
33
3 4
182
ANTONI
KUCZYŃSKI
tury potwierdzający słuszność obserwacji A. Kamieńskiego-Dłużyka na
temat myślistwa, hodowli reniferów itp.
„Ci Tungusi — pisze on — z luku strzelec niesłychany, chyży. Zimie i lecie
włóczą się od rzeki do rzeki dla pożywienia, a jedzą wpół surowo, z zabitego
zwierza krew świeżą ssią. Z zabitej łani brzucha w y j ą w s z y cielęta, jedzą. [...] żon
po dziewięciu mają, a żony ich tak dobrze z łuku biją, jak mężczyzna. Jeleni
mają stada wielkie po 1000 i w i ę c e j . Mają także jelenie ćwiczone, że dzikie oszu
kują takim sposobem, że ten jeleń domowy już jest zwyczajny: temu jeleniowi
nałożą na rogi rzemienny powróz blisko dziesięciu łokci i trafia się, że kiedy
dziki jeleń przyjdzie, tedy ó w jeleń domowy z nim igra i tak ó w powróz na
nljego zarzuci i uplata go tak, że się ze sobą biedzą, a potem gospodarz albo
pastuch, który chodzi za tymi jeleniami, obaczywszy tego jelenia z łuku go
zabija, a temu krwi z wodą da się napić [...]. Ci Tungusi do zimna bardzo trwały
lud i głodów, bo w zimie dla wielkich mrozów trudno im o pożywienie i o zwie
rza. [...] Ptaki w lot biją z ł u k ó w i śmiali są do zwierza i lekkie na niedźwiedzia"
(s. 383—384).
Przytoczone powyżej materiały zgodne są ze stanem rzeczy, jaki
istniał za czasów, kiedy A. Kamieński-Dłużyk zetknął się z Ewenkami.
Aby nie przedłużać listy autorów podających te same szczegóły z za
kresu kultury materialnej społecznej i duchowej tego ludu, zaznaczyć
należy, że o polowaniu przy pomocy hodowlanego renifera wspomina
między innymi S. Tokariew .
W Dyaryuszu spotyka się jeszcze inne wzmianki o kulturze Ewen
ków. Jedną z nich jest informacja o grzebaniu zmarłych. „W ziemi
się umarli nie chowają bo ich nie przyjmie, tylko na drzewie po miej
scach pewnych stawiają się na cedrach i sosnach" (s. 384) .
Ponadto zwrócił także Kamieński-Dłużyk uwagę na ulubioną zabawę
Ewenków, w skaczące renifery. Oto jej opis:
35
36
„[...] stanie ich kilkanaście do koła, a jeden się położy w tym kole, mając
przywiązany kamień albo kości, a ci stoją boso i nago; i woła, leżąc, po tungusku
te słowa: Multach, Mutine , a tą kością kręci do koła g ł o w y tak prędko, jak okiem
dojrzeć, a ci zaś podskakują w takt, bo kto skacze leniwo, to po kolanach oberwie,
i już go sobie mają za głupiego i gnuśnego" (s. 384).
3T
35
T o k a r i e w , op. cit., s. 498.
Razem z ekspansją prawosławia idącą równolegle z zasadniczym nurtem
kolonizacji rosyjskiej wiele tradycyjnych wierzeń w ł a ś c i w y c h rozsiedlonym na
obszarach Syberii grupom etnicznym zaczęło szybko zanikać. Tak było między
innymi z nadzwyczaj pierwotną formą pochówków nadrzewnych, która w cza
sach późniejszych całkowicie tu zanikła.
Dla wyjaśnienia podać należy, że słowo „multa" znaczy w języku E w e n k ó w
„renifer", a „mut", „mutngi", „mitngi" — „my" lub „nasz". Zatem zapisany
w Dyaryuszu
okrzyk — „Multach, Mutine" oznacza „nasze renifery" lub „my
renifery". Stwierdzono na podstawie: P o l e w o j , op. cit., s. 125, przyp. 4.
3 6
3 7
PIERWSZA POLSKA
RELACJA
О LUDACH
SYBERII
183
Niezmiernie interesująca jest informacja zawarta w
Dyaryuszu,
z której dowiadujemy się, że znane były wówczas Ewenkom sanie za
opatrzone w żagiel. Są one wąskie „(...) jakoby na pół łokcia, mało co
więcej, a długie na 12 łokci; może na nich powieźć kamieni 25 [dawna
polska jednostka masy = 32 funty = 1 3 kg — A.K.] po czworo psów
zaprzągłszy, a kiedy wiatr, tedy biegną pod żaglem" (s. 384).
Informacja ta nie znajduje jednak potwierdzenia w dostępnej auto
rowi literaturze przedmiotu. Zatem problem pozostaje otwarty, a jego
rozwiązanie byłoby t y m bardziej cenne z uwagi na to, że sanie takie
uznać by można za pierwowzór popularnych dzisiaj sportowych ślizgów
lodowych zwanych bojerami.
Powracając do dalszego ciągu syberyjskich wędrówek naszego ro
daka wspomnieć należy o zapisanych przez niego wiadomościach doty
czących kultury Jakutów. Oto one:
„Od Ołokiny [Olekma — A . K . ] poczynają się Jakuty, którzy mają wiarę
pogańską i sami psom podobni. Koni stada bardzo wielkie chowają, a białych
najwięcej. Bydła także mają dość. B y k i bardzo wielkie chowają, a nosi im prze
wleczone, jak u niedźwiedzia, jak psi; niczem się nie brzydzą, nigdy nie umywają,
paznokci nie obrzynają, chodzą nago z łukami, na głowie kaptury z piórami żórawiemi jak straszydła, grzechu w niczym nie znają. Ni Boga, ni wiary, owo zgoła
bestyom podobni. C i ludzie posiedli tę Lenę i brzegi jej. Tam się żadna rzecz nie
narodzi, bo ziemia nie taje w i ę c e j , jak na łokieć. Tam jest zwierza i ptastwa nie
słychana moc, ale poganie nie umieją ich zażywać: tak jako psy je jedzą. Co
większe pióra oskubłszy, u kogo jest kocioł, to warzą, u kogo zaś nie masz, to
kamieni parzą w dzieżkach albo korytach, bez soli. Strój nagi w lecie i w zimie.
W żartach wstydu żadnego nie mają ani co grzech nie wiedzą. Na koniach biało
g ł o w y jeżdżą, a mają siergi wielkie w uszach jak talerze srebrne, na czole noszą
kręgi, a na szyji srebrne i miedziane obręcze. Tak i mężczyzny chodzą w skórach
jelenich i w o ł o w y c h , sierścią do ciała, a drugą na wywrót. Łuki mają długie,
w y ż e j człowieka, a cięciwy rzemienne. Żelaza zbierają po brzegu leńskim grudami,
i tak dobre jak stal" (s. 386).
Wiadomości te są w przeważającej części prawdziwe, chociaż odbija
się w nich wyraźnie duch epoki autora, zabarwiający je dziwnym
kolorytem graniczącym z' fantazją. Stwierdzenie, że Jakuci „chodzą
nago z łukami" nie jest prawdziwe i wynikać też może ze zniekształ
ceń tekstu zawinionych przez kopistę. Możliwe, że zetknął się A. Ka
mieński-Dłużyk z t y m faktem, ale w żadnym wypadku nie stanowił on
tu reguły. Świadczy o t y m zresztą dalsza informacja, że „[...] męż
czyzny chodzą w skórach jelenich i wołowych, sierścią do ciała, a drugą
na wywrót".
Wyjaśnień wymaga również stwierdzenie, że kobiety „noszą na
czole kręgi". Wiadomość ta jest fałszywa. Być może, że dotyczy ona
czapki jakuckiej, szytej z futer rysich, bobrowych, czarnych wiewiór
czych ogonów lub skór sobolich, której przednią część obszywano często
184
ANTONI
KUCZYŃSKI
futrzaną lamówką. P r a w d ą jest natomiast, że kobiety jakuckie nosiły
„na szyji srebrne i miedziane obręcze". Wyjaśnić jednak należy, że
biżuteria ta składała się z naszyjników, bransolet, pierścieni itp. bły
skotek wykonanych przez miejscowych kowali z miedzi i srebra.
Na oddzielne potraktowanie zasługuje wzmianka, że żelazo zbierają
Jakuci „[...] po brzegu leńskim grudami i tak dobre jak stal". Fakt
ten potwierdza raz jeszcze, że znajomość wytopu żelaza oraz jego
obróbki przynieśli oni ze swej turańskiej praojczyzny. Dodać trzeba,
że znajdowane nad Leną kawałki rudy i sferosyderytów były do tego
stopnia bogate w żelazo, że nagrzane w zwykłym ognisku dawały się
od razu przekuwać na narzędzia .
Całkowite potwierdzenie zawartych w Dyaryuszu, relacji odnajdu
jemy w pracach takich autorów, jak W. Sieroszewski , W. Troszczańskij i inni .
Znacznie mniej ciekawy aniżeli opis J a k u t ó w jest opis ludu, któ
rego nazwy A. Kamieński-Dłużyk nie podał.
38
зэ
4 0
4 1
„[...] Tam nad morzem — pisze on — są góry wielkie i ludzie dzikie; bardzo
się w psach kochają, których mają po kilkadziesiąt. To największy pan, który
ma psów najwięcej. Na psach jeżdżą, psy jedzą, w psich skórach chodzą i z cór
kami posag dają psy i ubiory psie mają, drożej sobie ich szacują niż sobole albo
inne piękne zwierzęta. L u d prosty; nic innego nie m a j ą oprócz psów. Poganie
bałwochwalcy, czarownicy wielcy; z diabłami z ust w usta m ó w i ą ; jawnie i widomie im się pokazują w postaciach różnych bestyj, ptaków, żmijów, kruków, jako
w co kto wierzy, takie czarownicy ludziom pokazują, a o Bogu nie wiedzą. C i
ludzie mieszkają nad rzeką Lamą [Ochotą — A. K . ] , która wpada w morze, jakby
w koniec Zimnego Morza" (s. 387).
Z opisu przebytej przez A. Kamieńskiego-Dłużyka drogi, począwszy
od Żygańska, potem rzeką Ałdan, oraz z pewnych elementów opisu
kultury (zaprzęg w p s y ) tego ludu wnioskować należy, że b y l i to
42
3 8
W. S i e r o s z e w s k i , Dwanaście
lat w kraju
Jakutów,
t. 1, Kraków 1961,
s. 364.
33
S i e r o s z e w s k i , op. cit., t. 1—2.
W. T r o s z c z a n s k i j , Nabroski o Jakutach Jakutskogo okruga. Pod red.
i s pripisami E. Piekarskogo, [w:] Izwiestia obszcz. archeologii, istorii i etnografii
za 1911 д., t. 27, Kazań 1911; t e n ż e , Jakuty w ich domaszniej
obstanowkie
(Etnograficzeskij oczerk), „Ziwaja Starina", 1908, wyp. 3.
Między innymi: O. ł o n o w a , Iz istorii jakutskogo
naroda (pierwaja
połowina XVII w.), Jakuck 1945; W. P r i k ł o n s k i j , T r i goda w Jakutskoj
oblasti
(Etnograficzeskije
oczerki), „Żiwaja Starina", 1891, wyp. 3—4. S. T o k a r i e w ,
Oczerki istorii jakutskogo
naroda, Moskwa 1940; t e n ż e , Etnografija
narodów
SSSR, Moskwa 1958, s. 457—471; S. T o k a r i e w , I . G u r w i c z , Jakuty,
[w.]
Narody Sibiři, Moskwa—Leningrad 1956, s. 267—328.
Jest to wschodnioazjatycki zasięg zaprzęgu w psy, który w ł a ś c i w y b y ł
w X V I I I stuleciu tylko małej grupie E w e n ó w rozsiedlonych na wybrzeżach Morza
Ochockiego oraz tzw. Paleoazjatom.
40
4 1
4 2
PIERWSZA
POLSKA
RELACJA O LUDACH
185
SYBERII
Ewenowie, znani w starszej literaturze pod nazwą L a m u t ó w . Za przy
puszczeniem t y m przemawia także rejon ich rozsiedlenia w okresie
wędrówek naszego rodaka .
Fragmentaryczny charakter posiada również wiadomość o Niwchach
z amurskiego limanu
43
„[...] ludzie, których zowią Gilaki. Jeżdżą na niedźwiedziach i tak nimi kierują,
jak u nas końmi, ale im obrzynają paznokcie i zęby wybierają, a karmią ich na
stajni, jak w o ł y i jedz ich także. Też to lud dziki, białogłowy bardzo gładkie
i wysokie mają kolce w spodniej wardze, a mężczyzna w nosie mosiądzowe
i srebrne. Tam chleba nie mają, oprócz zwierza a ryb, dają jednak dań carowi
bardzo wielką" (s. 387).
Informacja o jeżdżeniu na niedźwiedziach nie jest prawdziwa, cho
ciaż jej odpowiednik znajdujemy w zbiorze dokumentów historycznych
dotyczących Syberii, zestawionych przez A. T i t o w a . Być może, jak
stwierdza B. Polewoj , iż autorem tej wiadomości jest właśnie A. Ka
mieński-Dłużyk, który w drodze powrotnej do Moskwy zatrzymany
został przez wojewodę P. I . Godunowa w Tobolsku, gdzie przebywając
„niedziel 6" dzielił się wrażeniami z zesłańczego szlaku, podając między
innymi i to, że Niwchowie ,,[...] jeżdżą na niedźwiedziach, i tak nim
kierują jak u nas końmi". Na zakończenie dodać należy, że w innych
źródłach historycznych, a także w bogatej literaturze etnograficznej,
wiadomość ta nie znajduje potwierdzenia. P r a w d ą natomiast jest, że
Niwchowie, podobnie jak mieszkający w ich sąsiedztwie Ajnowie, hodo
wali niedźwiedzie, które potem zabijali w celach k u l t o w y c h .
Fałszywa jest także wiadomość o wspomnianych przez A. Kamień
skiego-Dłużyka zdobieniach warg za pomocą metalowych kolców. Po
dobnie udziwniony opis zawarty jest w Dyaryuszu jeśli idzie o Czuk
czów, którzy „(...) zowią się Czuchczy; i są wysocy, brodaci, chodzą
jakby Bernardyni w kapturach; u każdego paciorki w ręku, szablę ma
przy boku na kształt starych kordów, mało co dłuższa nad łokieć, ale
lud bardzo bitny" (s. 387).
Jak wspomniano powyżej, tekst Dyaryusza sugeruje, że z ludem tym
spotkał się A. Kamieński-Dłużyk, „tam gdzie kraje bardzo piękne,
44
45
46
4 3
D o ł g i c h , op. cit., s. 491—549, oraz mapa na końcu książki; G u r w i с z,
op. cit., s. 24—39, oraz mapa na końcu książki zatytułowana: Rozsiedlenie
narodów
północno-wschodniej
Syberii w końcu XVII w.
A. T i t o w, Sibir w XVII
wiekie, Sbornik dokumientow, Moskwa 1890,
s. 49, cyt. za P o l e w o j , op. cit., s. 128, przyp. 9.
P o l e w o j , op. cit., s. 127—128.
A. S1 a w i k, Zum Problem des Barenfestes
bei den Ainu und
Ciliaken,
„Kultur und Sprache" (Wiener Beitráge zur Kulturgeschichte und Linguistik),
t. 11: 1952, s. 189—203; J . G . F r a z ę r, Z ł o t a g a ł ą ź , Warszawa 1962, s. 398—
403.
4 4
4 5
4 6
186
ANTONI
KUCZYŃSKI
ciepłe i obfite", a więc nad Amurem. Podany jednak opis nie pozwala
w całej pełni identyfikować „Czuchczów" z mieszkańcami półwyspu
czukockiego — Czukczami . Również mylna jest informacja mówiąca
o noszeniu przez nich długich bród, którym to szczegółem w tej części
świata wyróżniają się tylko mieszkańcy Hokkaido — Ajnowie. Wpraw
dzie pewne elementy opisu — „lud bardzo bitny" i „chodzą jak Ber
nardyni w kapturach" — wskazuje na to, że mogli to być Czukcze, ale
sprawa ta budzi podane powyżej wątpliwości.
Dopełniając obrazu wiadomości z zakresu etnografii Syberii zgroma
dzonych na kartach Dyaryusza wspomnieć należy o opisie łodzi, które
spotkał jego autor w okolicach Indigirki. Łodzie te „[...] tam robią na
kształt okrętów, tylko bez żelaza; wiciami zeszywają, a gwoźdźmi
drewnianymi przybijają, żelaza i za grosz tam nie masz" (s. 387).
A. Kamieński-Dłużyk nie precyzuje jednak wyraźnie wśród jakiej
grupy etnicznej spotkał się z taką formą środka transportu i komuni
kacji wodnej, przypuszczać jednak należy, że skoro miało to miejsce
w okolicach Indigirki, to byli to zapewne Jukagirzy, wśród których ta
forma łodzi były powszechna jeszcze w X I X w .
Tak przedstawiają się etnograficzne relacje zawarte w pierwszym
znanym nam polskim opisie Syberii . Korzystanie z Dyaryusza utrud47
4 8
49
4 7
Do zagadnienia rozsiedlenie Czukczów w X V I I w. zob: D o ł g i с h, op. cit.,
s. 549—554 oraz mapa na końcu książki; G u r w i c z , op. cit., s. 47—54 oraz mapa
na końcu książki.
W okresie w ę d r ó w e k A. Kamieńskiego-Dłużyka basen rzeki Indigirki sta
nowił rejon zwartego osadnictwa Jukagirów. Opisana przez niego forma łodzi stano
wiła u nich powszechny rodzaj środka transportu i komunikacji wodnej. W. Siero
szewski pisze, że gdy zobaczył po raz pierwszy taką łódź sądził, że jest ona
wynalazkiem tunguskim. Ale „z czasem, gdy zobaczyłem pierogę jukagirską, od
razu zrozumiałem, że była ona wzorem dla Jakutów. [...] Cały ich kształt i budowa
obliczone są na lekkość, posuwistość i moc, przy jak najmniejszej ilości zużytego
materiału. Nie są zbite gwoźdźmi ani sztyftami, lecz zszyte przsciętymi na
wpół i wygotowanymi w ukropie długimi korzonkami modrzewi. Drzewo desek
również modrzewiowe, cienko i starannie wystrugane, w wielu miejscach ma
wszystkiego 4 do 5 m i l i m e t r ó w grubości. Jedynie w szwach i pośrodku dna
grubość desek zwiększa się, lecz nie nadmiernie. W krawędzie boków pośrodku,
na odległość dwóch stóp od siebie, wstawione są cienkie, w y g i ę t e ku górze
rozpory. Wioślarz o jedną z nich opiera się plecami, a za drugą, którą ma przed
sobą, chwyta się rękami przy wstawaniu lub innej potrzebie. „Patrz: S i e r o
s z e w s k i , op. cit., t. 1, s. 285—286, przyp. 3. Zagadnienie rozmieszczenia tej
formy łodzi przedstawione jest w cyt: Istoriko-etnograficzeskij
atłas Sibiři, s. 110
i mapa na s. 129.
4 8
4 9
Na kartach Dyaryusza
znajduje się szereg innych informacji mogących
zainteresować historyka i geografa. Kwestie te wykraczają jednak poza ramy
tego artykułu, dlatego zrezygnowano tu z przytaczania relacji geograficznych
(opisy miast) i innych szczegółów z zakresu historii.
PIERWSZA
POLSKA
RELACJA
O LUDACH
SYBERII
187
nia pewna bezładność i nieporadność literacka, charakteryzująca opisy
A. Kamieńskiego-Dłużyka, nie zawsze wystarczająca ich jasność,
fragmentaryczność i szereg innych drobniejszych nieścisłości. Materiał
ten uzupełnia jednak i wyjaśnia w sposób istotny nie zawsze jasne
opisy zawarte w raportach rosyjskich kolonizatorów Syberii przyczy
niając się w ten sposób do wyświetlenia szeregu spraw z zakresu etno
grafii tego obszaru. Najważniejsze jest jednak to, że solidna porcja
syberyjskiej egzotyki nie zaciemniła autorowi Dyaryusza jasności spoj
rzenia, a jego stwierdzenie, iż ,,(...) dyaryusz napisany przeze mnie
nicej nie ma fałszywego, ale com widział memi oczyma, tom wyraził,
na co się ręką moją podpisuję" (s. 388) jest w przeważającej części
prawdziwe.