Cmentarz. Antropologia pamięci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2

Item

Title
Cmentarz. Antropologia pamięci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2, s.57-68
Creator
Sikora, Sławomir
Date
1986
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3041
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3245
Text
Sławomir Sikora

CMENTARZ. A N T R O P O L O G I A

,,W R o p c z y c k i m ( K r z y w a ) opowiadają, że do samej b r a m y

PAMIĘCI

uboga bez wątpienia z p o w o d u tego, że etnografom i c h własne

cmentarnej dusza t r z y m a się jeszcze człowieka, dlatego też zwłoki

t a b u zakazuje studiować t o z a g a d n i e n i e . " .

są lżejsze, a dopiero gdy trumnę wnoszą n a cmentarz, dusza

p o j a w i a się w i c h pracach p r z y o m a w i a n i u pogrzebów oraz Za­

opuszcza ciało i w t e d y t r u m n a staje się cięższa.'

duszek; j e d n a k informacje te są przeważnie rozproszone, poważ­

1

Grabarz z K r a s n o b r o d u opowiedział m i następującą historię:

10

Temat

niejsze zaś prace nie wychodzą poza l a t a t r z y d z i e s t e .

„Panie, j a o d d w u n a s t u l a t kopię i nic jeszcze nie wykopałem,

się też luźne informacje

raz t y l k o wyrzuciłem złoty ząb. Zobaczyłem coś mignęło, ale

przestrzeni c m e n t a r n e j .

cmentarza

11

Spotyka

dotyczące specyfiki i demoniczności

rzuciłem ziemię a to z n o w u n a wierzchu. Dopiero w t e d y wziąłem,

W o s t a t n i c h l a t a c h wśród etnologów t e m a t e m t y m intereso­

a t o złoty ząb. A l e p o t e m tego zęba wsadziłem p o d drzewo, bo

w a l i się Mariusz W i e c z o r k o w s k i i Jacek Olędzki. W y n i k i badań

to umarłych. J a t a m nie będę brał tego, co do n i c h należy. Po­

Wieczorkowskiego

t e m powiedziałem księdzu. On powiedział, żeby brać, bo i m t o

nigdzie p u b l i k o w a n e .

i t a k do niczego. A l e j a nie wziąłem." (26) Zachowanie irracjo­

cmentarzy w M o n g o l i i .

2

nalne.

Prawem

Podobnie przedstawia się i następne zdarzenie. Wychodzący
z cmentarza mężczyzna z kobietą nie wsiadają o d razu na m o t o ­

dotyczące cmentarzy p r o t e s t a n c k i c h nio są
12

Olędzki opublikował badania dotyczące
13

k a n o n i c z n y m dotyczącym cmentarza i pogrzebu,

a także ich historią z a j m o w a l i się księża.
Śledzeniem z m i a n s t r u k t u r y

c y k l , lecz prowadzą go przez 20—30 metrów aż do końca ogro­

się m . i n . P h i l i p p e A r i e s

dzenia cmentarnego. T a m dopiero zapalają m o t o r .

Servier.

3

Powyższo przykłady podkreślają t o , żo przestrzeń cmentar­
na jest przestrzenią „czegoś ealkiem i n n e g o " , obowiązują t a m

16

15

14

przestrzeni

cmentarza

zajęli

oraz H e l e n de N i c o l a y i E m m a n u e l

H i s t o r i a cmentarzy staje się d l a n i c h historią postaw

wobec śmierci. W y d a j e

m i się jednak, że prace te zwracają

uwagę n a jeszcze jedno, a mianowicie n a t o , że n i g d y przestrzeń

inne p r a w a , inne zachowania. Tę odmienność przestrzeni cmen­

pochówku nie była obojętna.

t a r n e j , choć nie będzie ona głównym t e m a t e m pracy, należy pod­

j a k o „ścierwo" nie przedstawiające wartości znajdowało miejsce

kreślić już n a s a m y m wstępie.

wc wspólnym, n i c z y m nie oznaczonym

Chciałbym też, już n a s a m y m początku, poruszyć i n n y prob­
l e m . B a c h t i n powiedział kiedyś: „na wszystkich cmentarzach są
tylko i n n i " .

4

Myśl t a , usłyszana poza k o n t e k s t e m , przywołuje

słowa myśliciela sprzed p o n a d 2000 l a t — E p i k u r a : „największe
zło, śmierć, nie d o t y k a nas a n i trochę, gdyż póki jesteśmy, nie m a
śmierci, a odkąd jest śmierć, nie m a n a s . "

5

Zdania te łudzą

swoim podobieństwem, choć intencje, j a k i e p r z y p i s y w a l i i m i c h
a u t o r z y , są zgoła odmienne. D l a E p i k u r a śmierć nie d o t y k a ży­
jącego, nie jest f a k t e m egzystencjalnym, stąd nio jest też w a r t a
b y się nią przejmować i zajmować. Odmiennie myśli B a c h t i n :
„ W życiu, którego doświadczam o d wewnątrz, z zasady nie mogę
przeżyć zdarzeń m o i c h n a r o d z i n i mojej śmierci; n a t y l e , na ile
są m o j e , nie mogą stać się w y d a r z e n i a m i mojego własnego ży­
cia."

6

T a niepoznawalność śmierci o d wewnątrz nie znaczy jed­

n a k wcale, b y sama śmierć nie była i s t o t n a d l a życia. Przeciwnie,
jest ona i s t o t n a , t y l e t y l k o , że droga do j e j poznania

wiedzie

przez innego: „Umrzeć mogę t y l k o dla i n n y c h ; i o d w r o t n i e ,
t y l k o i n n i umierają d l a m n i e . "

Zbliżyć się do śmierci można

7

17

N a w e t b o w i e m w t e d y , g d y ciało
grobie (późno średnio­

wiecze), nawet w t e d y , starano się umieścić ciało j a k najbliżej
kościoła, w jego świętym obrębie. A miejsce najlepsze było p o d
r y n n y m i , t a m gdzie ściekała uświęcona k o n t a k t e m z dachem
kościelnym w o d a .

18

T o wartościowanie miejsca, m i m o zmienności

motywującego je c z y n n i k a , wydaje się być cechą stałą. W y p o ­
wiedź d y r e k t o r a cmentarza n a Powązkach potwierdza t o naj­
l e p i e j : „Przychodzi t a k i m o m e n t w życiu człowieka, że zaczyna
zabiegać o swój grób, j a k p r z e d t e m zabiegał o mieszkanie. Dziś
już n i k t nie chce być p r z y s y p a n y ziemią. Chce być m u r o w a n y ,
z płytą na w i e r z c h u , z p o m n i k i e m w górze. Najlepiej z g r a n i t u ,
żeby trwał długo. Ważne też jest miejsce, k w a t e r a , sąsiedztwo.
Są cmentarze gdzie honor leżeć, i są takie, gdzie niehonor... O t o
prośby żywych o miejsce d l a siebie po śmierci (gest w stronę re­
gału z segregatorami). J a k i c h f o r t e l i się dopuszczają! N a j a k i e
zasługi się powołują! (...)

Przychodzą do m n i e koledzy,

stare

w i a r u s y jeszcze z w o j n y , nie wiedzą j a k zacząć, a j a już w i e m ,
o co i m chodzi. Zwalają n a żony: wiesz m n i e to wszystko jedno,
ale k o b i e t a ubrdała sobie, że chce leżeć koniecznie u c i e b i e . . . "

19

zatem t y l k o przez innego. Tę rolę imiego w p o z n a n i u podkreśla

Sprawę niejednorodności przestrzeni, z właściwą sobie eru­

B a c h t i n stale: „ B y ć oznacza być dla innego i poprzez niego d l a

dycją i wszechstronnością, podjął Bystroń: „Dość powszechnym

siebie. Człowiek nie m a suwerennego t e r y t o r i u m wewnętrznego,

zjawiskiem jest budowanie świątyni n a miejscach, gdzie pocho­

jest całkowicie i zawsze n a granicy (podkr. SS); patrząc do wnę­

wano w y b i t n y c h l u d z i , zwłaszcza świętych. W i d z i m y t o powszech­

t r z a siebie p a t r z y m y w oczy innego l u b oczyma i n n e g o . "

Pozna­

nie w chryst ianizmie p i e r w o t n y m ; o d czasów K o n s t a n t y n a w ca­

nie t a k i e — poznanie dialogowe — zakłada istnienie dwóch sta­

łym świecie r z y m s k i m zaczyna się budować świątynie n a d g r o b a m i

nów występujących

męczenników. Z r a z u są t o niewielkie o r a t o r i a , p o t e m stawia się

po sobie: wczucia

a następnie wycofania (refleksji).

9

(wyjścia

poza

8

siebie),

Zauważyć należy, że t o zało­

coraz

większe świątynie, aż do o g r o m n y c h b a z y l i k ; niejedno­

żenie metodologiczne B a c h t i n a znajduje potwierdzenie w s a m y m

k r o t n i e należało t u pokonać znaczne trudności terenowe, a b y nie

słowie „interesować s i ę " ; znaczy

naruszyć r e l i k w i i . Grób męczennika staje się ośrodkiem cmen­

ono t y l e co ,,inter esse" —

„ b y ć pomiędzy". I n n y m i słowy nieodzowne jest stanie n a gra­

tarza."

nicy.

granicy grzebie się (...) ciała t y c h , którzy nie mają p r a w a do n o r ­

L i t e r a t u r a etnograficzna dotycząca cmentarza i śmierci
jest nikła i t o — j a k się wydaje — nie t y l k o w języku p o l s k i m .
N a potwierdzenie przytoczyć można zdanie w y d a w c y książki
Morality
and Immorality:
the anthropology
and archeology
oj
death Sally H u m p h r e y s : „Etnografia u m i e r a n i a jest nadzwyczaj

2 0

Podobnie

istotne wydaje

się jego stwierdzenie:

„Na

malnego pogrzebu; są t o ludzie, którzy s t a l i się niebezpieczni
w sensie magiczno-religijnym i wobec tego w i n n i być usunięci
poza obręb granic osiedla.

21

Dla, m o i c h rozważań p r z y d a t n e będą, poczynione przez etno­
logów ustalenia dotyczące przestrzeni świętej. Z a prekursora t y c h

57

badań uznać należy Stelana Czarnowskiego.

Stwierdził on, że

każda j e d n o s t k a religijna jest wydzielona o d reszty przestrzeni
i składa się z t r z e c h części: środka, granicy oraz

najmniej skonstruowana n a p o d o b n y c h zasadach) do przestrzeni
archaicznej.

przestrzeni

W p r a c y tej będę się starał kłaść nacisk n a pamięciowe aspek­

między n i m i . W środku i na granicy obserwujemy największe na­

t y .związane z cmentarzem. Dziś pamięciowy w y m i a r cmentarza

silenie świętości.

t r a k t u j e m y j a k o n i e m a l n a t u r a l n y , trzeba jednak wiedzieć, że

pionowym.

2 3

22

Środek jest miejscem o t w a r t y m w k i e r u n k u

Ważne jest też jego stwierdzenie dotyczące ekwiwa­

lentności miejsc śwdętych ( K a l w a r i a j a k o J e r o z o l i m a ) .

n i c zawsze t a k było. Ograniczenie

się zatem p r z y omawdaniu

cmentarza jedynie do jego pamięciowego w y m i a r u nie wydaje

24

Podobne w n i o s k i wypływają z prac Mircea Eliadego. O ile

się możliwe bez zubożenia, czy wręcz zniekształcenia, poruszo­

j e d n a k Czarnowski podkreślał społeczne u w a r u n k o w a n i e prze­

n y c h treści. Dlatego też, starając się w pełni naświetlić omawiane

strzeni r e l i g i j n e j , o t y l e Eliade zaznacza, że podstawą każdego

zjawisko, trzeba również poruszyć inne aspekty tego miejsca.

zjawiska religijnego (w t y m i przestrzeni) jest sacrum (w opozycji
do p r o f a n u m ) . Przekładając dane zjawisko na i n n y , obcy m u język

Cmentarz

symboliczne w y m i a r y przestrzeni

t r a c i m y możliwość d o t a r c i a do jego i s t o t y . Dlatego f a k t y religijne
należy badać w skali religijności.

„Uświęcenie zaczyna

Eliado wprowadza pojęcie sj-mbolizmu środka.

25

Środek jest

miejsem o m a k s y m a l n y m natężeniu świętości, miejscem

poja­

się od tego, że z całości przestrzeni

został wyłączony określony obszar, różny o d i n n y c h obszarów
i w pewien sposób religijnie od n i c h o d g r o d z o n y . "

30

T a k i też

wienia się hierofanii (.= objawienie świętości). Hierofania może

jest początek cmentarza j a k o miejsca świętego. Władza kościelna

stać się podstawą do b u d o w a n i a przestrzeni świętej, ale także

— bo ona przeważnie decyduje (czasami, a zależy to o d e p o k i ,

„symbolizm przestrzenny może nabywać wartości r e l i g i j n y c h (...)

rolę tę spełnia dziedzic, r a d a kościelna, i n n a władza) — wskazuje

t z n . może stać się h i e r o f a n i a . "

miejsce przyszłego cmentarza. Zioinia pochodzi z dóbr kościoła

26

Człowiek r e l i g i j n y , t w i e r d z i

E l i a d e , m a potrzebę permanentnego

przebywania

w centrum,

l u b dziedzica; czasem, szczególnie p r z y poszerzaniu cmentarza,

dlatego toż, dążąc do jej realizacji, t w o r z y „namiastki n a coraz

kościół, nio dysponujący

dostępniejszą s k a l ę . "

położony teren z kimś, k t o posiada go w sąsiedztwie cmentarza.

27

Nie m a zatem sprzeczności w t y m , że

i d o m i stojący obok kościół są środkami. Człowiek r e l i g i j n y —

Dokonuje

się a k t u

ziemią

obok,

zamienia

swój

dalej

konsekracji. Przestrzeń zostaje

ogro­

t w i e r d z i dalej — nic może b o w i e m żyć bez o t w a r c i a n a transcen­

dzona, poświęcona, a na środku cmentarza stawia się krzyż l u b

dencję, a tę zapewnia m u j e d y n i e sacrum. Pragnienie sacrum jest

kapliczkę. Owo oddzielenie ogrodzeniem przestrzeni o d otoczenia

pragnieniem o n t o l o g i c z n y m , znaczy t o , że wszystko co naprawdę

jest znamienne: „Sam o sobie przecież mówi, t o jest

istnieje m a swój wzorzec p o z a l u d z k i , a t o , co nio posia,da takiego

święte i (dlatego je) ogradzają" (14), „ G d y b y było bez płotu t o

wzorca nie m a nazwy, a n i znaczenia.

bezkrólewie. M u s i być ziemia poświęoona, n a innej człowieka nie

28

Ważno dla myślenia o przestrzeni są także prace B a o h t i n a
i semiotyków radzieckich. Choć koncentrują się one przede wszyst­
k i m n a b a d a n i u przestrzeni w l i t e r a t u r z o , t o jednak przestrzeń,
29

którą rekonstruują jest b l i s k a l u b wręcz analogiczna (a p r z y ­

И. 1. K r z y ż

58

pochowają; bezpieczne miejsce się z r o b i , żeby nie szarpało
człowiek nie jest zwierzę,

zwierzę

gdzie bądź

żelazny n a b r a m c e

cmentarnej, Nieczajna,

zakopie"

go;
(19).

Przykłady te wskazują, że: po pierwszo — miejsce święte
m u s i być ogrodzone (jak mówi E l i a d e : „Ogrodzenio

żelazny, k u t y , c m e n t a r z w e w s i S u ż e w k . G o s t y n i n a , w o j . płockie, w y k . Ząbka

i l . 2. K r z y ż

miejsce

g m . Dąbrowa

Tarnowska,

oznacza

z Gąbina, f o t . 1952 г.;

w o j . t a r n o w s k i e , f o t . 1977 r .

Krzyże

żelazne, k u t e . n a c m e n t a r z a c h :

i l . 3. Osięciny, w o j . w ł o c ł a w s k i e , f o t . 1956 г.; i i . 4. K a d z i d ł o , w o j . ostrołęckie,
f o t . 1958 r .

ciągłą obecność k r a t o f a n i i i h i e r o f a n i i wewnątrz miejsca

ogro­

bramę cmentarną dusza opuszcza ciało, a t r u m n a staje się cięższa.

d z o n e g o " ) ; po drugie — ogrodzenie pozwala n a zorganizowanie

Ulatująca dusza i ciężar t r u m n y narzuca n a m konieczność zain­

i uporządkowanie wydzielonej,

(„bezkróle­

teresowania się t r z e c i m w y m i a r e m — p i o n e m . Przestrzeń cmen­

w i e " j a k o s y n o n i m nieupcrządkowaiiia); po trzecie — człowiek

t a r n a j a k o przestrzeń święta o t w a r t a jest w* k i e r u n k u p i o n o w y m .

31

może być pochowany

świętej przestrzeni

t y l k o w poświęconej, a więc bezpiecznej

„ T e n co koło kościoła miał być pochowany, to do nieba miał iść,

przestrzeni. P r z y p a t r z m y się e t y m o l o g i i słowa „ c h o w a ć " ; słownik

j a k żył, t a k żył, ale do kościoła się pchał" (25). T o j e d y n a w y ­

B r u c k n e r a podaje;

powiedź, która t a k eksplicite podkreśla otwartość środka

„wychowywać, w y c h o w a n k a , schować, po­

chować, 'pogrzebać', chowaj i uchowaj się czego, uchowaj Boże

przestrzeni o m a k s y m a l n y m natężeniu

(...)

Przestrzeń kościoła przoduje

już w psałterzu i b i b l i i we wszystkich dzisiejszych znacze­

niach."

3 2

Język p o l s k i zatem, a także inno języki słowiańskie,



sacrum — na n i e b o .

p o d t y m względem. N i c

dziwnego, że służy o n j a k o miejsce pochówku jedynie

36

zatem
osobom

podkreślają aspekt o p i e k i i zabezpieczenia związany z pogrze­

n a j z n a k o m i t s z y m , najbardziej zasłużonym — „wyższej sferze",

bem.

przeważnie f u n d a t o r o m kościoła: „ T o już Królowa Marysieńka

3 3

Podkreślone zostało odgrodzenie

przestrzeni cmentarza o d

postawiła kościół (...) i ona t a m p o d kościołem jest pochowana.

otoczenia, ale przestrzeń t a łączy się. z inną przestrzenią świętą —

T o może i z mężem leży? Czy j a panie pamiętam, k t o był jej mę­

kościołem. Więź t a jest podkreślana r y t u a l n i o i odnawiana n a

żem? Trzeba pójść do kościoła i sprawdzić. O n a t a k sobie życzyła

W s z y s t k i c h Świętych.

i t a m pochowana, t o królewskie

34

Wtedy

to procesja wyrusza z kościoła

37

g r o b y , h r a b s t w o p o d kościo­

i udaje się n a cmentarz, obchodzi go dookoła,, a p o t e m n a jego

łem, b i s k u p jakiś może być pochowany,

środku odprawiana jest, msza (suma). Podkreślenie więzi kościo­

t a m nie chowają, (...)

ła i cmentarza,

biowie. Takie zwykłe dziedzice, niekrólewskie, t o n a c m e n t a r z u "

jest

niezbędne, pamiętać bowiem

trzeba,

że

(...)

zwykłych

ludzi

t y l k o p o d kościołem są pochowani hra­

również w kościele znajdują, się g r o b y . Zresztą jeszcze do nie­

(22). Wypowiedź t a zwraca uwagę n a hierarchiza,cję przestrzeni,

d a w n a cmentarz stanowił jedność z kościołem, j a k o że zazwyczaj

którą się zajmuję.

go otaczał. Dziedziniec

przykościelny n a d a l nazywa, się cmen­

t a r z e m . Oddzielenie cmentarza od kościoła nastąpiło

zasadniczo

w X I X wieku (zaczęło się w w i e l k i c h miastach w końcu X V I I I ) .

3 5

K o l e j n y m miejscem

stałe ролл-tarzającym się w wypoлл-ie-

лviedziach jest środek cmentarza. T a m гол\'ше^ mogą być рое hoлл'ат królowie: „królow-ie, hrabiowie w kaplicy-" (9), „na s a m y m

N a wieś zmiana t a wkroczyła n a przełomie X I X i X X w i e k u - -

środku jakieś króle lożą" (24); Ы-аЫоллче i раполл-ie: „ P r z y starej

stąd w niektórych b a d a n y c h przeze m n i e miejscowościach n a

k a p l i c y były groby samych dziedziców" (13); księża: „niby to

cmentarzach przykościelnych zachowały się. resztki pomników.

p o w i n i e n być ksiądz pośrodku, bo to jest pasterz p a r a f i i , to po­
w i n i e n n a dogodniejszym m i e j s c u " (7); bogaci: „лл-ięcej na środku

*

bogate się pochowały, (...) w środku bardziej paradnie, po kątach
to już nie лл-idzi t y c h gгobóлv, (...) bogaci n a paradzie, kolo księ­
pracę.

dza, n a pierwszym m i e j s c u " (1). T u t a j mogą być również po-

Mówił o n o t y m , że gdy k o n d u k t pogrzebowy z trumną przekracza

с1юлл'а,т: organista, jego żona, ludzie zasłużeni d l a kościoła,

Powróćmy

do

przykładu

otwierającego

niniejszą,

59

nauczyciel. T e n o s t a t n i (dotyczy t o zresztą wszystkich ostatnio

na c m e n t a r z u , o n i mają swój c m e n t a r z " (9), „Jehowę wpadają

w y m i e n i o n y c h , włącznie z organistą) nie wszędzie m a j e d n a k o w y

przeważnie wieczorem i gdzie i m się podoba chowają, ale prze­

prestiż. O b o k stwierdzeń: „Zawsze to jest nauczycielka, ona war­

ważnie to t a m gdzie wisielca. Przez płot przeniesie trumnę, przez

t a , żeby n a z n a c z n y m miejscu być p o c h o w a n a "

(5), również

bramę t o b y ksiądz musiał widzieć, a o n i się kryją. I m n i e wolno

często padają u w a g i : „Nauczyciel nie miał głosu, bo t a k i sam j a k

na c m e n t a r z u chować, b o o n i nie wierzą w B o g a " (22). D o d a t k o w o

i i n n i , j a k każdego go p o c h o w a l i " (14). T ę różnicę zdań należy

podkreśla się odseparowanie tego miejsca ( „ K o l o samobójcy n i ­

motywować rozwarstwieniem społecznym panującym w

danej

kogo nie chowają" (14), „ Z J e h o w y m i i i n n y m i to b y n i k t nie

o k o l i c y . Pierwsza wypowiedź d o t y c z y cmentarza w Suścu, sto­

chciał leżeć" (11), „Procesja idąc o m i j a ten r ó g " (2), miejsce to

sunkowo nowego (założonego p o I wojnie światowej), a poza t y m

o d pozostałego jest

w o k o l i c y „bez panów", druga n a t o m i a s t c h a r a k t e r y s t y c z n a jest

jest t o miejsce niepoświęcone — „ten kąt t o powiadają, że nieochrz-

dla starszych cmentarzy — t a m gdzie n a w e t „groby królewskie"

c z o n y " (4) — nic więc dziwnego, że ziemia t a odpycha, że nie

bywają. W j - e l a c j i z n i m i nauczyciel jest już t y l k o zwykłą osobą.

szuka się t a m miejsca ostatniego spoczynku, f a k t y c z n i e b o w i e m

38

W y p o w i e d z i podkreślają z jednej s t r o n y odseparowanie tego
miejsca: ,,Od księdza t o t a m nio śmie być więcej grobów" (1),
„kiedyś przed wojną się h r a b s t w o dzieliło, już raczej

skupiali

oddzielone

alejką), j a k również

f a k t , że

pozostaje ona n a d a l niejako poza c m e n t a r z e m .
W s z y s t k i c h t a k i c l i zmarłych posądza się o b r a k w i a r y albo
nieuregulowany stosunek d o n i e j . W sposób oczywisty

dotyczy

się k o l o księży" (23); z drugiej s t r o n y n a t o m i a s t podkreślają

t o świadków J e h o w y i niewierzących; samobójcy, wisielcy i t o ­

f a k t , że środek jest miejscem wartościowanym szczególnie pozy­

pielcy

tywnie

Grabarz

zmarłym b r a k ostatniego namaszczenia , a dzieciom niechrzczo-

z Wożuczyna mówi: „Wszyscy b y chcieli leżeć p r z y k a p l i c y . A l e

n y m właśnie c h r z t u . Zmarłym t y m o d m a w i a się bezpośrednio

t a m już nie m a miejsca, t o j a t a m nie c h o w a m " (12). W y b ó r

(o świadkach J e h o w y powiedziano: „oni t a k p o c h o w a n i j a k b y d l e "

i

t y m samym

miejscem

przyciągającym.

39

posądzeni są o sprzeniewierzenie

się B o g u ;

tragicznie

44

środka, j a k o miejsca pochówku, m o t y w o w a n y b y w a odprawianą

(4)) albo pośrednio statusu l u d z i — statusu zbudowanego właśnie

t a m mszą. W postaci może nie n a z b y t eleganckiej p r z y b i e r a t o

na wierze. Człowiek jest przecież istotą kulturową, dlatego v a n der

formę: „Chcą bliżej k a p l i c y , b o ksiądz t a m mszę odprawia. Bliżej

Leeuw p o w i a d a : „ W życiu ważne są więc nie wydarzenia, które

k o r y t a zawsze l e p i e j " (11); k o r y t a , b o w i e m jedyną formą poży­

z n a m y i rozumiem}', lecz ' r y t y przejścia'."

wienia zmarłego jest m o d l i t w a (22).

takie j a k n a r o d z i n y , śmierć czy ślub muszą mieć stronę obrzę­

45

T a k więc wydarzenia

dową — bez niej są nieważne. Trzeba się t u odwołać do tego co
Sacrum środka jest d o d a t k o w o podkreślane przez sakrainość

L u d w i k S t o m m a nazwał „magią A l k m e n y " . Wyróżnił o n jede­

postaci t a m p o c h o w a n y c h . O pochówku b l i s k o księdza mówi się:

naście k a t e g o r i i d e m o g e n n y c h ,

„Dobrze blisko księdza leżeć, b o b y się modlił" (8), „Zawsze

n i m " ( m e d i a c y j n y m ) , przysługuje j a k o miejsce pochówku prze­

ksiądz święty jest, t o złe d u c h y już nie podchodzą" (11), „Chyba

strzeń „pośrednia" —

o d niego grzechy uciekają" (9). Dodaje się też czasem, że p r z y

przecięcia się granic, będzie się charakteryzował spotęgowanymi

grobie

właściwościami granicy.

księdza każdy

przystanie, p o m o d l i się (1).

Podobnie

święty m a być b i s k u p , którego chłopi b r a l i za apostoła albo jego
wysłannika.
trzymajmy

40

Sakrainość panów i hrabiów też jest znana. Za­

się przez chwilę p r z y

grobach królewskich.

„My

z bożej łaski k r ó l " — król t o przecież nie demokratycznie w y b b r a n y rządca, lecz w y b r a n y w imię Boga władca; v a n der Leouw
t a k pisze: „człowiek, którym powoduje bóstwo, występuje w tej
relacji j a k o 'przedstawiciel', t j . nie j a k o j e d n o s t k a , a t y m bardziej
nie j a k o 'osobowość', lecz właśnie i jedynie j a k o nosiciel mocy.
Dzięki n i e m u dokonuje się rozdział mocy w całej społeczności."

41

Właśnie dlatego nieważne jest imię króla — „tam jakieś króle
leżą" (24); samo umieszczenie

grobów t y c h postaci n a środku

cmentarza l u b w kościele podkreśla sakrainość t y c h miejsc, tę
sakrainość

buduje;

za nieprzypadkowe

zatem

uznać

można

twierdzenie: „ a wokoło (księdza) wszystkie g r o b y " (3). G r o b y
księży i i n n y c h znaczących postaci stają się, t a k j a k t o mówił
Bystroń, p r a w d z i w y m i „ośrodkami c m e n t a r z a " . Łączy się t o
ze s p o r a d y c z n y m i wprawdzie t w i e r d z e n i a m i , że najstarsze groby
są właśnie p r z y k a p l i c y (13), n a środku cmentarza

(24, 22).

Dodać można, że środek ton czasem p o k r y w a się z górką (Krasno­
bród) i związek
(26, 2 7 ) .

42

t e n jest również

pozytywnie

wartościowany

Przyciągające właściwości sacrum objawiają się rów­

nież w sprawie u k i e r u n k o w a n i a g r o b u : „Przeważnie robią t a k ,
że n o g a m i do kościoła, j a k wstanie t o twarzą do kościoła, a kiedyś

46

którym j a k o „ b y t o m pośred­

granica, droga etc. R ó g j a k o

miejsce

W m o i c h badaniach p o j a w i a się siedem k a t e g o r i i zmarłych,
którym j a k o miejsce pochówku przysługuje granica (róg). D w i e
spośród n i c h (niewierzący, świadkowie Jehowy)

nie występują

u S t o m m y . Łatwo jednak sprowadzić je do dwóch i n n y c h kate­
g o r i i ; albo są o n i w ogóle niechrzczeni, albo umierają bez ostat­
niego namaszczenia ( a k t u s k r u c h y ) , a t y m s a m y m bez p r a w d z i ­
wego pogrzebu.
Przyjrzyjmy

się jeszcze jednej sprawio: dokąd trafiają c i

z m a r l i ? Zebrane przeze m n i e w y p o w i e d z i nie są jednoznaczne.
T a k więc dzieciom niechrzczonym przysługuje n i e b o : „ N o chyba
do nieba, t y l k o jakieś p o k u t y odprawią za m a t k ę " (13), ale
także zdarzają się relacje: „Czy o n i chodzą, czy w piekle siedzą,
to nie wiadomo co z n i m i ' ' (11). W y p o w i e d z i dotyczące samobój ców są z natury- bardziej jednoznaczne: „ D o piekła tacy (wisielcy)
idą na potępienie wieczne" (8), choć i t u czasem nie b r a k waha­
n i a . W zebranych wypowiedziach chodzi m i przede w s z y s t k i m
0 podkreślenie negatywnego wartościowania przestrzeni pochówku
osób ( „ J a się boję na t a k i c h (wisielców — S.S.) iść n a cmentarz,
bo b y złapał" (8)) — jest t o przestrzeń niebezpieczna

i bliska

piekłu.
Słowo „ s a c e r "

47

znaczy zarówno święty j a k i przeklęty; t a

ambiwalencja sacrum była już w i e l o k r o t n i e w l i t e r a t u r z e pod­

to różnie b y w a ł o " (23), „ N a s t a r y m t o jeszcze rozmaicie jest,

kreślana — występuje

na n o w y m to już wszędzie t a k : t o głową leży do nowej k a p l i c y ,

1 wartościowane zdecydowanie

ona i t u t a j :

a n o g a m i do kościoła" (19), „ K r z y ż e zawsze do księdza, głowami

negatywnie i odpychający róg (granica), w którym p o c h o w a n i są

zawsze do księdza chowają" (14), „wszystkie głowy są zwrócone

samobójcy

do kościoła" (13).

zację sacrum. Jeżeli j e d n a k p r z y p o m n i m y sobie bliską koneksję

etc. Obserwujemy

„centrum"

przyciągające

p o z y t y w n i e oraz wartościowany
zatem

przestrzenną d y c h o t o m i -

środka cmentarza z niebem i analogicznie bliskie powiązanie r o g u
R o z p a t r z m y teraz d r u g i b i e g u n — ogrodzenie i kąt cmen­
t a r n y . Chowa się t a m : dzieci niechrzczone, samobójców, wisiel­
ców, topielców, baptystów (świa,dków J e h o w y ) ,

niewierzących,

czasem w s p o m i n a się również o zmarłych śmiercią tragiczną — za­
zwyczaj j e d n a k w kontekście d a w n y c h czasów. W y p o w i e d z i d o t y ­
czące przeszłości są z reguły bardziej r a d y k a l n e : mówi się, że samo­
bójców chowało się poza, cmentarzem (13), p o „lewej s t r o n i e "

z piekłem, t o kusząca i narzucająca się jest próba —

zaznaczam,

że n i e u m o t y w o w a n a dostatecznie w m o i m materiale — przeło­
żenia przestrzeni poziomej

n a pionową. T y m s a m y m c e n t r u m

odpowiadałoby światu najwyższemu — n i e b u , zaś róg (oczywiście
t y l k o t e n , w którym pochowani są samobójey etc.) najniższemu
—- piekłu.

4 3

Jest to j e d n a k sprzeczne z twierdzeniem S t o m m y , że z m a r l i ,

ogrodzenia (10, 17). T a k r a d y k a l n e w-ypowiedzi dotyczą w na­

którzy są chowani n a różnych granicach nie trafiają a n i do nieba,

szych czasach jedynie świadków J e h o w y : „Jehowych nie chowają

a n i do piekła

60

48

i j a k o demony błąkają się, są „eksterytorialni".

W y d a j e m i się, że tę sprzeczność można b y tłumaczyć nałożeniem

t a r z u jest skupienie r o d z i n y . M o t y w u j e

się n a ludowe wierzenia demonologiczne

p r a k t y c z n y m i ; „mniejszy k o 3 z t " (27), „łatwiej porządki zrobić",

popularnej wykładni

się t o często względami

p r a w a kościelnego, w myśl którego z m a r l i nie będący członkami

t y m s a m y m akcent ponownie przenosi się na żywych:

kościoła są odcięci o d możliwości zbawienia.

t y c h co żyją lepiej j a k wszyscy r a z e m " (5). Jednocześnie jednak

„Dla

przestrzeni

permanentnie podkreślając konieczność skupienia r o d z i n y („Jak

wartościuje

jest święto t o rodzina s k u p i a się w j e d n y m m i e j s c u " (27)) dodaje

miejsce pochówku p r z y niej zdecydowanie p o z y t y w n i e , p r z y c z y m

się: „koło m a t k i , koło męża to chwileczkę postoję. J a k m a m czas

Rozpatrzmy
cmentarnej



z kolei

inny

drogę.

znaczący

Większość

element

wypowiedzi

m o t y w u j e się t o zazwyczaj łatwością dostępu, dodając czasem:

to idę n a wszystkie, a j a k nie t o idę n a j e d e n " (18). Widać stąd,

„Zmarłemu t o wszystko j e d n o " (3), „Umarli nie powiedzą czy

że i zmarły może być zainteresowany spoczywaniem w r o d z i n n y m

l e p i e j " (27) — podkreśla się t y m s a m y m względy p r a k t y c z n e

grobie. Skupienie sprawia, że nie będzie pominięty w odwiedzi­

i akcent przenosi n a żywych. Śledząc w y p o w i e d z i t y c h ostatnich

nach.

(dotyczące drogi) n i e znajdujemy i n n y c h , poza p r a k t y c z n y m i ,

Pozostaje jeszcze jedna sprawa — dzieci ochrzczone. N a nie­

powodów takiego s t a n u rzeczy. W y s t a r c z y j e d n a k wejść na cmen­

których cmentarzach (Rachanie, Dzierążnia) zarezerwowane jest

tarz i posłuchać umarłych: „Prosi o modlitwę", „Prosi o westch­

dla n i c h odrębne miejsce — róg, nie t e n j e d n a k , w którym po­

nienie do B o g a " , „Prosi o Zdrowaś M a r i o " — a prośby swe po­
i ciebie czeka t a sama

suwają aż do szantażu :
49

droga",

chowane są dzieci niechrzczone i t d . (w Dzierążni róg pełnił tę
rolę jedynie do czasu poszerzenia cmentarza). J e d n a k n a i n n y c h

„Przechodniu zmów pacierz bo nie wiadomo czy do d o m u d o j ­

cmentarzach nie m a takiego miejsca. Mówi się w t e d y przeważnie,

dziesz."

że dzieci chowa się p r z y rodzinie. Byłoby t o zatem powtórzenie

50

T y l e u m a r l i , posłuchajmy jeszcze żywych: „ T e zdrowaśke

tego, o c z y m mówiłem już wcześniej: rodzina p o w i n n a leżeć

t r z a zmówić, bo t o mówią, że dla nieboszczyka jest s k u t e c z n e "

razem. Dlaczego jednak na niektórych cmentarzach dzieci chowa

(18), dalej zaś t a sama i n f o r m a t o r k a mówi: „Jak się idzie przez

się oddzielnie'! „ T o u l u d z i t a k jest, że dzieci chowa się oddzielnie,

c m e n t a r z , t o za w s z y s t k i c h się p o m o d l i " (18). Czy nie jest zatem

w M i e l c u jest oddzielnie, a u nas n i e . U nas dzieci na r o d z i n n y c h

t a k , że droga dzięki przepływowi modlących się staje się s t r u ­

grobach chowają, bo t o nie m a co g r o b u dalej robić" (16). W y ­

m i e n i e m natężonej świętości ? T o p r z y drodze zmarły może liczyć,

jaśnienie

że przechodzień nie m i n i e bez westclmienia mogiły. P r z y tej też

f a k t y , które t o wyjaśnienie ułatwią.

drodze znajdują się g r o b y księży nie będące n a środku cmentarza.

tego p r o b l e m u

zawieszam

do czasu, g d y

poznam

Z dotychczasowego opisu bez t r u d u można zauważyć, że

się t u jednak k o n t r o w e r s j a : S t o m m a mówiąc

o wyborze miejsca n a cmentarz decydują d w a c z y n n i k i : natężenie

0 mediacyjności drogi i granicy w y k a z u j e , że d l a t y c h swoich

sacrum i prestiż. Zresztą reguły te uzupełniają się i pokrywają

właściwości są one miejscami pochówków i s t o t m e d i a c y j n y c h , n a ­

ze sobą.

Zarysowuje

t o m i a s t mój materiał dotycząey d r o g i cmentarnej przeczy t e m u
(potwierdzając

jednocześnie ustalenia S t o m m y dotyczące gra­

Chciałbym wskazać teraz n a obecność jeszcze jednej reguły.

n i c y ) . Czy różnicę tę należy tłumaczyć specyfiką drogi cmen­

*

tarnej ?
Z samej t e o r i i „mediacyjności" w y n i k a , że przestrzeń d r o g i

Zacznę o d t y c h zmarłych, którym przeznaczone jest zapom­

jest tożsama z przestrzenią graniey. P r a w o r z y m s k i e — j a k pisze

n i e n i e : „ Ż e b y to szybko zapomnieć o n i m (samobójcy), t o się p o

Czarnowski

rogach oddzielnie chowało" (14), „Osobno dzieci

Italii



istniał

utożsamia

zwyczaj

obie

przestrzenie.

chowania

zmarłych

51

W

starożytnej

na g r a n i c y ,

zaś

52

pierwsi chrześcijanie grzebali zmarłych w pobliżu drogi d l a za­
chowania i c h w pamięci.

oddzielnie, w k r z a k a c h l e w y kąt z t y ł u "

(28).

58

relacji można znaleźć

D o m i n u j e t u m o t y w zatarcia w pamięci, zasłonięcia, usunię­

więcej: „Jeszcze w X I I stuleciu grzebano u Czechów zwłoki nie­

cia z pola widzenia. Towarzyszą t e m u deklaracje o „niechodze-

chętnie n a c m e n t a r z u , ale raczej n a drogach rozstajnych, n a p o l u ,

n i u " , „nieinteresowauiu się" mogiłami samobójców etc.: „ja t a m

w gajach (podkr. S S ) . "

Czy chodzi o odmienność kulturową?

się nio interesuję, j a na n i c h nie patrzę" (19), „ d o innej w i a r y j a

Spójrzmy n a t o o d innej s t r o n y . Obrzęd przejścia zakłada

nie chodzę" (6). T o t y l k o jeden aspekt. P r z y j r z y j m y się sprawie

5 4

53

w stanie d r u g i m ( m a r g i n e s )

Podobnych

niechrzczone

(...), t o u t o p i się, powiesi się, t o już wszystko n a c m e n t a r z u ale

55

mediacyjność czasu, przestrzeni

oznaczania

grobów. Większość informatorów

t w i e r d z i , że n a

1 bytów. T a k i m obrzędem jest m . i n . pogrzeb, który w założeniu

grobach niecłirzczonych dzieci nie stawiano żadnych o z n a k ; nie­

wspomnianej t e o r i i m a za zadanie „przesłać" zmarłego w i n n y

którzy mówią, że stawiano krzyżyk bez napisu (krzyżyk — f o r m a

świat. T o przesłanie może się dokonać j e d y n i e w przestrzeni me­

zdrobniała, pomniejszona), jeszcze i n n i uważają, że dawniej n i e

d i a c y j n e j , a t a k a jest n p . droga l u b granica. Oczywiście b y t o m

stawiano i c l i i wreszcie są tacy, którzy twierdzą, że się je stawia.

d e m o g e n n y m ( m e d i a c y j n y m ) , ze względu na i c h niebezpieczność,

P o d o b n i e sprawa przedstawia się w p r z y p a d k u samobójców. I t u

przysługiwałaby o w a m e d i a c y j n a przestrzeń t y m bardziej, ale nic

większość p y t a n y c h t w i e r d z i , że nie stawia się nic n a i c h gro­

byłaby ona i c h wyłącznym „przywilejem". N i e da się zakwestio­

bach „Diabeł m u łeb ukręcił, t o się nie stawia krzyża" (22). Są

nować twierdzenia S t o m m y n a słowiańskim materiale dziewięt­

też w y p o w i e d z i zabarwiono w a h a n i e m : „ O d r a z u t o nic nie sta­

nastowiecznym, albowiem możo o n j e d y n i e potwierdzić jego teorię.

w i a l i samobójcy n a grób, p o t e m czasem rodzina postawiła" (14).

Może j e d n a k byłoby można rozjaśnić powyższy p r o b l e m histo­

Nie inaczej sprawa przedstawia się z mogiłami świadków J e h o w y :

rycznie. Mogło b o w i e m być t a k , że grzebano p r z y drogach (gra­

„ J a t a m nie widzę krzyża n a t i c h b a p t i s t a c h , o n i t a k pochowane

nicach) również n o r m a l n y c h zmarłych, p o t e m j e d n a k , gdy „nor­

j a k b y d l e , może t o gdzieś ktoś pamięta, gdzie t o leży, alo t a m

m a l n i " zostali „zaanektowani" przez Kościół (chowanie na cmen­

pamiątki t o nie m a , n i c t a m nie m a n a g r o b i e " (4), „ Z innej

tarzu) p r z y drogach (na granicach) pozostali t y l k o c i , którym

w i a r y nic nie mają, a n i nazwiska — t y l k o t a k wiedzą, która i c h

kościół odmówił pochówku. Jest to oczywiście hipoteza, do której

mogiła, o n i żadnych świętych nie mają" (13).

wysunięcia

skłania

przede

wszystkim

sama

teoria

Stommy

(w m n i e j s z y m s t o p n i u materiał j a k i t u przytoczyłem).

Powróćmy

do

poruszonego

wcześniej

problemu

dzieci

ochrzczonych. I c h groby — j a k pamiętamy — znajdują się albo

Zwróćmy uwagę n a jeszcze j e d n o : droga — j a k t w i e r d z i To­

w o d d z i e l n y m miejscu, albo p r z y rodzinie, „ b o specjalnych gro­

porów — łączy peryferie z c e n t r u m , p r o w a d z i do tego ostatnie­

bów nie r o b i l i " (25), b y w a też, rzecz jasna, że chowa się je „za

W i d z i m y więc, że droga c m e n t a r n a (główna aleja) jest k w i n ­

koleją". T y l k o według dwócłi w y p o w i e d z i nie stawia się i m n a ­

tesencją d r o g i o t y l e , o ile pozwala dojść do c e n t r u m . Nie o d rzeczy

grobków. Przypadek t e n nie jest zatem t a k jednoznaczny j a k po­

go.

56

też będzie dodać, że droga t a , łącząca p r o f a n u m z sacrum, będąc

zostałe. Z jego wyjaśnieniem spieszą w y p o w i e d z i zebrane gdzie

przestrzenią otwartą n a górę i dół, sprzyja

indziej i przez kogo innego. Oto jedna z n i c h : „ J a k małe umrze,

s p o t k a n i u bytów

różnego rodzaju, t y m s a m y m również żywych i zmarłych.

57

I n n j - m znaczącym elementem w wyborze miejsca na cmen­

to nie nosi się żałoby, k t o b y nosił p o t a k i m małym. O d k o m u n i i
(się nosi — S S ) . "

59

Nosić żałobę — t o również pamiętać, choć nie

61

I

t y l k o . V a n der Leeuw powiada o okresie żałoby, „zmarły zabrał
muc ze sobą, toteż teraz należy dać życiu nową m o c . "

6 0

Kon­

k l u z j a brzmiałaby: dziecko nie zabiera m o c y , nie jost w polni
członkiem społeczności, nic jest w pełni człowiekiem. T y m s a m y m
dziecko (ochrzczone) dołącza — choć niewątpliwie na nieco i n n y c h
p r a w a c h - - do wcześniej w y m i e n i a n e j kategorii osób, którym
odmawia się człowieczeństwa.
D l a o d m i a n y kościół p o j a w i a się j a k o miejsce
trwałości i pamięci: „ P o d kościołem (...)

największej

t a m są bardzo staro

g r o b y , t a m już n i k t i c h nie ruszy, n a zawsze będą" (23), „Ci co
p o d kościołem b y l i pochowani, to uważali, że to na wieczność już
będzie" (10). I jeszcze jeden przykład nieco odmiennej n a t u r y ,
wskazujący j e d n a k , że myślenie o kościele j a k o miejscu najwięk­
szej trwałości nie przeżyło się. W kościele w Wożuczynie obok
s t a r y c h dziewiętnastowiecznych epitafiów z n a j d u j e m y skromną
tabliczkę tej oto treści: „Ś.P. / .../ Inżynier Chemik / D y r e k t o r /
C u k r o w n i Wożuczyn / którą w r o k u 1935 / uchronił od l i k w i d a c j i /
Przeżył l a t 94 / Zmarł 12 X 1968 / Pokój Jego D u s z y " . Oczywiście
kościół w t y m p r z y p a d k u jest nie t y l k o miejscem

największej

trwałości i pamięci, ale także miejscem największego
i maksymalnego natężenia s a c r u m .

prestiżu

61

T o samo d o t y c z y środka cmentarza, k a p l i c y , grobów obok,
które według niektórych są najstarsze. M o t y w a c j a powtarzająca
się prz\* wyborze miejsca t o : na górce , na w i d o c z n y m miejscu,
1

alei, p r z y księdzu, t u bowiem najwięcej ludzi przechodzi — t a k i
grób dłużej przyciąga pamięć. Zgrupowanie grobów' r o d z i n n y c h
znajduje

dobra rodziny

jest

dobrze, nio z a p o m n i a n y grób t a k i j e s t " (15), „Grobowiec -

t a k i e samo

uzasadnienie:

„Dla

ro­

dzina razem — dłuższa pamięć" (7).
Zatem obok sacrum w y b o r e m miejsca na c m e n t a r z u rządzi
pamięć (trwałość). N i e t r u d n o zauważyć, że miejsca te pokrywają,
•się dokładnie z miejscami natężenia sacrum, wręcz są z n i m i
tożsame. W y n i k a stąd. że element pamięci (trwałości) jest tożsa­
m y z elementem sacrum. Przykładów potwierdzających związek
pamięci z sacrum można znaleźć w ięcej; w y s t a r c z y przytoczyć
powszechnie

używaną nazwę „pamiątka" n a wszelkiego

dewocjonalia

zakupywane

na

odpustach,

11. 5. K r z y ż żelazny k u t y , w y k . A n d r z e j E o r c ó s k i , c m e n ­
t a r z w e w s i P r z e d e c z . w o j . konińskie; i l . 6. Krzyż, ż e l i w ­
n y , l a n y , F i l i p o w i c e , w o j . t a r n o w s k i e , f o t 1979 r .

typu

analogicznie

jest

z „Pamiątką Piorwszej K o m u n i i " , czy w końcu, b y zbliżyć się
do omawianego zagadnienia, z nazwaniem krzyży i nagrobków

6

pamiątkami i p o m n i k a m i (sprawą tą zajmę się dalej). Rosyjskie
przysłowie p o w i a d a : „Święta pamięta się, d n i powszednie ulegają
zapomnieniu".

Można wyciągnąć stąd wniosek, że t o co jest

62

sakralne musi być pamiętane. W a r t o t u przypomnieć twierdzenie
Eliadego dotyczące n a t u r y s a c r u m : „ T o co święte, jost silne,
potężne, bo jest rzeczywiste, skuteczne i t r w a l e . Przeciwstawienie
święte-nieświęte p r z y b i e r a często postać przeciwstawienia między
t y m , co rzeczywiste, a t y m co nierzeczywiste l u b pseuclorzeczywistę. Moc to znaczy zarazem — rzeczywistość, wiecznotrwalość
i skuteczność."

63

Stąd chciałbym spojrzeć n a cmentarz j a k o n a „pole pamięci"
— miejsce trwałości.
Cmentarz s k u p i a zmarłych z p a r a f i i . Jeżeli ktoś umarł dalej,
sprowadza się jego zwłoki. P r z y j r z y j m y się jednej z n i e l i c z n y c h
wypowiedzi

przeczących t e m u zwyczajowi



przytaczam

ją,

b o w i e m j a k żadna i n n a obnaża konsekwencjo związane z w y b o r e m
przeciwnego rozwiązania: „ P o co sprowadzać zwłoki, t o n i b y
t y l k o , żc zginie t a m . ale t o po co, wielkie k o s z t a " (18).
Według powszechnej

o p i n i i na c m e n t a r z u chowa się l u d z i

t y l k o z p a r a f i i : „Chyba lepiej leżeć w p a r a f i i , to swoja ziemia,
swoje Judzie (...) N i e mogą l u d z i chować oddziemio, jedna parafia,
jeden c m e n t a r z " (13), „Obcych t o j a nie pamiętam, żeby t u b y l i
chowani. Raczej t a k się stosuje te p r a k t y k i , wspólne miejsce do
u p r a w y , na nabożeństwo i n a cmentarz, jakieś p r a k t y k i t o już
r a z e m " (21).
Slow o „parafia" z gr. „paraikia" znaczy „obchód", „ o b w ó d "

6 4

wskazuje zatem n a zamkniecie, wyodrębnienie, a n a w e t izolację.

65

щ«2в!1111гЧж#

Cmentarz stanowi kwintesencję życia p a r a f i i w jego t r w a ­
łości. W jego obrębie zanotowane są wszystkie ważne wydarzenia
i zależnie o d i c h ważności przechowuje się je. T a k więc istnieją
62

н и

щ

groby

jednostek

panowie,

,,niepowtarzalna u l i ' '

księża

(podkreślana

jest



królowie,

trwałość

hrabiowie

ich

grobów),

istnieją groby żołnierzy z I I i I w o j n y , groby powstańców z 1863
r o k u — ślady ważnych wydarzeń dotyczących o k o l i c y . Istnieją
też g r o b y

zwykłych l u d z i , o których pamięć w y m i e r a , a ich

groby zastępują następne. Istnieją w końcu groby t y c h , którzy
nie istnieją, których t a k , j a k dawniej za ogrodzenie,

wygania

się z ludzkiej pamięci. Można zatem przypuszczać, że W o d y Zapomnienia i Pamięci istnieją nic t y l k o w g r e c k i m Hadesie; choć
t u , odmiennie niż w Grecji, piją je żywi.
Pamiątka, pamięć
„ N i k t nie przymusza oznaczać groby, ale j a k się zaznaczy,
to napewno jest twój. Krzyżem albo p o m n i k i e m . O d r o d z i n y
zależy, co k o m u postawi, j a k kogo stać, j a k może, t o stawiają
p o m n i k i (...)

Stać powinien krzyż, n a p o m n i k u też jest krzyż,

t a k a w i a r a nasza. M y w i e r z y m y , żo P a n Jezus wisiał n a krzyżu
i t a k a nasza pamiątka (...)

J a k się krzyż przewróci, t o r o d z i n a

musi postawić, nie może krzyż leżeć n a grobie, bo t o nieładnie.
Dobrze, j a k jest jakaś pamiątka po zmarłym'" (8). „ K r z y ż e m
musi, być grób odgrodzony, t o t a k a pamiątka po zmarłym" (2).
„ N a pamiątkę się krzyż stawia, że wierzył w Boga i z Bogiem
poszedł do ziemi,

krzyż się stawia. Gdzie leży

(krzyż), j a k b y

się przewrócił, t o b y leżał. J a k t o b y - - leżący krzyż t Krzyż
się stawia. T o Pana Jezusa n a krzyżu stojącym powiesili i n a tę
pamiątkę się stawia n a d umarłym, bo w krzyżu cala nadzieja
jest, że j a k Pan Bóg będzie kiedyś sądził, t o powoła t y c h co p o d
krzyżem leżą" (22).
Każdy

pełnoprawny grób (patrz poprzedni

rozdział) po­

w i n i e n być oznaczony. Ułatwia to odszukanie i rozpoznanie go
pośród inny cli. Przeważnie grób oznacza
r

się krzyżem,

nawet

b o w i e m w t e d y g d y stawia się p o m n i k , krzyż jest niezbędnym
K r z y ż e żelazne, k u t e : A. 7. G r ó d e k , w o j . białostockie,
l o t . 1967 г.; i l . 8. B o g d a n ó w k . P i o t r k o w a T r y b u n a l s k i e g o ,
w o j . łódzkie, f o t . 1961 r .

elementem. Czasem tylKO mówi się o oznaczeniu g r o b u wizerun­
k i e m M a t k i B o s k i e j , Pana Jezusa, czy anioła „Najlepiej j a k n a
grobie Chrystus czy M a t k a Boska, b o to o p i e k a " (1).
T o , na co chciałbym j e d n a k zwrócić uwagę, t o sprawa pa­
mięci. M o t y w pamięci p o j a w i a się w wypowiedziach stałe, choć
p y t a n i a nie dotyczyły go bezpośrednio. Mówi się o pamięci,
pamiątce,

p o m n i k u . Ostatnia

nazwa,

j a k już

w p o p r z e d n i m rozdziale, dotyczy n a g r o b k a i jest

wspomniałem
powszechnie

używana, częściej nawet niż nazwa nagrobek. Gloger w E n c y k l o ­
pedii

Staropolskiej

powiada:

„Sam w y r a z

pomnik, wybornie

maluje zawarte w n i m pojęcie — n i e z b y t dawnego jest pochodze­
n i a : używać go zaczęto w s a m y m końcu X V I I I l u b początku
XIX

wieku; przynajmniej

nie z n a j d u j e m y . "

6 6

starszych na ten czas przytoczeń

Zestawmy t o z t y m co pisze Bystroń: „Je­

żeli chodzi o chowanie n a cmentarzu, t o t u t a j najczęściej krzyż
d r e w n i a n y znaczył miejsce p o c h o w a n i a ; kogokolwiek było stać
na większy w y d a t e k , umieszczał tablicę w kościele. Krzyże te
b u t w i a l y i niszczały szybko; k w a t e r y cmentarno przekopywano
często, gdyż cmentarze były niewielkie i nie można i c l i było
rozszerzać. Grzebano gęsto, kopano płytko, nio p i l n o w a n o należy­
tego porządku, nie dziw więc, że cmentarze wśród m i a s t położo­
ne stawały się coraz bardziej niepożądane, aż wreszcie

władze

administracyjne nakazały je przenieść poza miasto. A l e zmiana
t a dokonała się dopiero w ciągu X I X w i e k u . "

6 7

Dokonała się

w X I X w i e k u , ale rozpoczęła się już w końcu X V I I I i wiąże się,
j a k pisze A r i e s , z nową postawą wobec śmierci. N i c też dziwnego,
68

że właśnie w t e d y pojawia się nazwa j i o m n i k , istnieje b o w i e m
współzależność

między

oznaczeniem

grobu,

s t o s u n k i e m do

śmierci, który z kolei łączy się ze stosunkiem do życia, a t y m
s a m y m do człowieka j a k o j e d n o s t k i . Nazwa

p o m n i k istniała

już wcześniej. W epoce Nowego T e s t a m e n t u grób nosił grecką
nazwę „mneme", „mnemeion", co oznacza „budowlę pamiątkową,
pomnik

mający

zapewnieniem

utrwalić pamięć o zmarłym" i j a k o t a k i „jest

pamięci, jaką będą otaczać zmarłego

żywi."

6 9

J a k wddać pamięć zw iązana ze zmarłym p o j a w i a się już w samej
r

nazwie g r o b u .

63

N a razie chciałbym podkreślić f a k t oznaczania g r o b u przede
w s z y s t k i m krzyżem ( p o m n i k i e m z krzyżem) i f a k t
nazw

, , p o m n i k " , „pamiątka"

pamiątka często pojawia

na t a k oznaczony

używania

grób. Słowo

w

k o n s t y t u o w a n i u trwałości

grobu: „Ta

ziemia,

co p o m n i k

stawia, t o na zawsze. Mogiła t o za jakiś czas się skończy.

(...)

Jakoś te ludzie groby uprawiają, że nie m a sumienia jeden n a

się w epitafiach. Można je spotkać

d r u g i m . Chyba, że j a k już nie będzie mogił ,to już t a k , ale t a k ,

zarówno n a starych, k a m i e n n y c h krzyżach pochodzących z prze­

t o nie chowają" (13). „ J a k nie znać dawnego g r o b u , t o w t e d y

łomu wieków, j a k i późniejszych nagrobkach. C z y t a m y

więc:

można pochować n a t y m s a m y m miejscu, j a k już n i k t nie chodzi

napisy

na t a k i grób, n i k t się nie opiekuje, nic już nie m a " (1). „Może

podkreślają istnienio dwóch s t r o n : zmarłego i żywych. Podkre­

j a k m i n i e pięćdziesiąt l a t , j a k nie m a grobowca czy p o m n i k a ,

ślają zatem „dwustronność" g r o b u . Są zatem dwie sprawy, który­

j a k jest zaniedbany, j a k u p r a w i a n y t o nie ruszają, j a k ktoś

m i trzeba się po k o l e i zająć: pamiątki oraz d w u s t r o n n a relacja

t r z y m a porządek, t o i sto l a t nie ruszają. J a k nie znać g r o b u ,

żywi-zmarli.

j a k pozarastane, t o m o ż n e " (23).

„pamiątka

o d " , „pamiątka

d l a " . T a k sformułowane

Pamiątka. Powtarzający się w wypowiedziach wyraz

„pa­

Trwałość g r o b u jest zatem pochodną trwałości

oznaczenia,

miątka" odnosi się do krzyża; m a jednak również dalsze odnie­

ale

sienia: pamięć Męki Pańskiej „ P a n Jezus wisiał n a krzyżu i t a k a

należało stawianie krzyża. Dopóki o n stał, grób był n i e n a r u ­

nasza pamiątka" (8) i pamięć po zmarłym „Dobrze j a k jest

szalny. „Jak krzyż postawi, to już m u n i k t nie w y r z u c i , każdego

jakaś pamiątka po zmarłym"

serce b o l i t a k i grób ruszyć, w i d z i , że już t a m ludzie stoją, takiego

(8).

Używanie

jednego słowa

w dwóch odniesieniach powoduje, że odniesienia te nakładają

nie t y l k o .

Do

t r a d y c y j n y c h sposobów

oznaczania

grobu

g r o b u nie ruszą" (20).

się n a siebie. Język i myśl utożsamiają oba znaczenia „ T o Pana

D o obowiązków r o d z i n y należało postawienie nowego krzyża,

Jezusa n a krzyżu stojącym powiesili i na tę pamiątkę stawia

gdy

się n a d umarłym" (22). W i d z i m y więc, że słowo t o m a pokonać

g r o b u m a także rodzina. P o w i a d a

czas, stworzyć „ p o m o s t " łączący oba czasy. Próbę nawiązania

dopóki ktoś się n i m opiekuje (1), „uprawia g o " ( 1 1 , 2 1 , 23).

k o n t a k t u z o w y m czasem można śledzić w w i e l u epitafiach przy­

Zaniedbany

pominających Mękę Pańską. E p i t a f i u m ze starego, drewnianego

„Gdyby

krzyża mówi: „ K t ó r y ś za nas cierpiał r a n y Jezu Chryste zmiłuj

opuszczony,

się n a d n a m i . "

czy

7 0

T e m u p o d o b n y c h można znaleźć więcej. I n n e

często spotykane e p i t a f i a brzmią: „ O Panie skarb nasz złoży­

stary uległ zniszczeniu. T y m s a m y m , udział w trwałości
się często, że grób istnieje,

grób i m p l i k u j e b r a k l u d z i opiekujących się n i m .

n i e był oznaczony,
zarosło, drzewa,

t o wyjechali l u d z i e "
krzewy,

to rodzina

coś. Dotąd grób żyje, dokąd rodzina ż y j e "

(28). „Jak
wyjechała,

(24). Pamięć

żywych (rodziny) jest zatem elementem konstytuującym grób:

liśmy p o d K r z y ż T w ó j " ( B ) , „Jezu p o d Krzyżem T w o i m złoży­

„Jak już nie rna k t o postawić, t o się nie stawia „ k r z y ż a " (18),

liśmy skarb najdroższy" (Su).

„ J a k pójdzie w zapomnienie, k i e d y wyrówna się ziemia — t o

K r z y ż n a g r o b n y jest zatem utożsamiany z Krzyżem Pań­
s k i m i w t y m sensie jest s y m b o l e m . S y m b o l , t o — j a k pisze v a n
der Leeuw — spotkanie (sym-ballein) tego, co możliwe, z t y m ,
co dane. „Symbol jest udziałem świętości w jej a k t u a l n e j postaci,
(...) S y m b o l t w o r z y j e d y n i e wspólnota i s t o t y . T o , co oznaczające,
i t o , co oznaczone, t o , co ukazujące, i t o , co ukazane, łączy się
w jeden j e d y n y o b r a z . "

7 1

N i e d z i w i zatem f a k t , że krzyż jest

chowają następnego" (7). Można wątpić czy pamięć t a była
długa. Mówi się o chodzeniu n a grób ojca, m a t k i , co najwyżej —
dziadka, b a b k i , lecz nie do wcześniejszych przodków. Jest t o za­
t e m pamięć najwyżej d w u p o k o l e n i o w a . N i e r z a d k o też musiało
się dziać

t a k , j a k stwierdza jedna z w y p o w i e d z i : „ K i e d y ś t o

p o s t a w i l i d r e w n i a n y krzyżyk, krzyż się przewrócił i po pamięci"
(27).

najlepszyn r e m e d i u m n a osiągnięcie nowego życia — zbawienia.

Obecnie stawia się najczęściej grobowce i p o m n i k i z l a s t r y k o .

Złożonemu p o d n i m człowiekowi dane jest „ p o w t ó r z y ć " historię

Mówi się ,że t o „paradniej" (9), że ludzie mają „forsy do c h o l e r y "

A d a m a . Legenda t a — j a k t w i e r d z i E l i a d e — znana była w całej

(14), że „łatwiej utrzymać porządek" (18), w końcu, że t a k i e

chrześcijańskiej E u r o p i e : umierająey A d a m posyła syna swego

są gusta. J e d n a k najczęściej w y p o w i e d z i podkreślają długotrwa­

Seta do r a j u po oliwę miłosierdzia. Archanioł, którego Set spo­

łość oznaczenia:

t y k a u wrót r a j u zapowiada m u przyjście Zbawiciela oraz daje

nie p o p r a w i , t o zaraz się skończy, a p o m n i k , t o już n a w i e k i ,

„Jak będzie miał krzyż, on się złamie i n i k t

t r z y ziarna z drzewa, będącego źródłem grzechu prarodzieów.

n i k t nie r u s z y " (14). T y l k o sporadycznie słyszy się zdania t y p u :

Po śmierci A d a m a Set kładzie m u ziarna na języdt. Wyrastają

„Powinna być mogiła, t o s k r o m n i e j , człowiek jest m a r n y m p r o ­

z n i c h t r z y drzewka, które łączą się w jedno. Z drzewa tego zosta­

chem, p o co mieć t e n kamień" (15).

je

zrobiony

krzyż Zbawiciela.

„Krew

Jezusa

ukrzyżowanego

w c e n t r u m świata, t a m gdzie został stworzony i

pochowany

A d a m , spada n a ,czaszkę A d a m a ' i w t e n sposób chrzci ojca l u d z
kości odkupując go z jego g r z e c h ó w . "
b o w i e m streszcza

ona podstawowe

72

:

P r z y t a c z a m tę legendę

sensy j a k i e niesie ze sobą

Zarysowuje się zatem zmiana w k i e r u n k u u t r w a l e n i a p o ­
śmiertnej egzystencji j e d n o s t k i . Posłuchajmy dwóeli w y p o w i e d z i :
„(Pomnik lepiej), bo ciągle się t a k nie sprząta, t o j a k ludzie pou­
mierają, t o już n i k t nio będzie dbał" (28), „ J a k p o s t a w i p o m n i k ,
to już na w i e k i będzie, а t a k t o j a k r o d z i n y nie będzie, t o i g r o b u

krzyż. K r z y ż jest osią kosmiczną — wyznacza c e n t r u m — w y p o ­

nie będzie." (18) Obie w y p o w i e d z i podkreślają

wiedź: „(krzyż) —

się" g r o b u o d fizycznego istnienia r o d z i n y , j a k również jej pamięci.

koresponduje
dokonać

każdy chce do nieba iść" (25)

z twierdzeniem

się może

przejście

Eliadego,
między

doskonale

że t y l k o w c e n t r u m

poziomami.

Dlatego

Ograniczenie

„uniezależnienia

tej pamięci pragnie się pokonać pretendując do

też

tego b y być pamiętanym przez społeczność, w j e j obrębie „na

t a k podkreślany jest f a k t , że krzyż musi stać n a grobie. M o t y ­

w i e k i " ustalić swoje istnienie. D o d a t k o w y m dowodem zachodzą­

wacje są różne: odwołują się do e s t e t y k i „ N i e może krzyż leżeć

cej z m i a n y jest budowanie grobów przed śmiercią: „ D u ż o t a k i c h

na grobie, bo t o nieładnie" (8), „ekonomiki" „musi stać, zgnije

jest. Naprzód r o b i , bo p o t e m dzieci nie zrobią, albo mąż umarł,

j a k l e ż y " (16). Istotniejsze są j e d n a k w y p o w i e d z i t y p u :

a ona jeszcze żyje, ale napisy t o na dwoje. T a k i o komedie ludzie

„Nic

kładą krzyża, bo ktoś weźmie, j a k pałkę b y m położył, krzyż
m u s i stać, progresja t a k a , s y m b o l t a k i

pamiątkowy" (14), „ L e ­

żący krzyż t o b y mógł ktoś przerzucić, odrzucić ,zabrać, a j a k
w s t a w i o n y t o n i k t nie r u s z y " (23), „Powinien stać, bo zmarłego
nie dusi, j a k leży t o go p r z y g n i a t a " (2). T a ostatnia i n f o r m a c j a
podana była „pół żartem, pół s e r i o "

( i n f o r m a t o r śmiał się).

J e d n a k t o , co istotne, t o f a k t , że leżący krzyż t r a c i „swą rację
b y t u " — „jak pałkę b y m położyd" — przestaje pełnić swą rolę,
przestaje być krzyżem-pamiątką.

grobu,

jako

miejscu

współistnienia

żywych

i umarłych, ona b o w i e m , j a k m i się wydaje, m a swój udział
64

Proces, który przedstawiam m a swoje korzenie głębiej. To,co
będę teraz mówił, m a bardziej hipotetyczny' charakter, w związku
ze szczupłością materiału, j a k i m dysponuję. Mogą też zachodzić
znaczne różnice regionalne. Dlatego też będzie t o j e d y n i e zasygna­
lizowanie sprawy, którą w a r t o byłoby się zająć się szerzej. „Daw­
niej t a k n i e było. D a w n i e j nie było m c n a grobie, b o n a p o m n i k
n i k t nie miał pieniędzy, a n a krzyż nie było m o d y . Księża dawniej
nie cisnęli, żeby stawiać krzyże. Były krzyże, ale bardzo m a ł o "

Relacja: żywi — z m a r l i . Wspomniałem wcześniej o „dwukierunkowości"

wyprawiają" (25).

(8, podobnie 14, 20). Konsekwencją t a k i e j s y t u a c j i było t o , że
„na d r u g i r o k przyszedł i nie wiedział gdzie jest mój grób; t o t e n ,
nie t o t e n . "

7 3

T e n b r a k oznaczenia wiąże się z i n n y m stosunkiem

do ciała ludzkiego, nie świadczy jednak o nieliczeniu się z n i m .

pamięcią o drugiej stronie (stąd konieczność nawiązania stosun­

D o w o d z i on jedynie — o c z y m wspomniałem już wcześniej — od­

ków z jej reprezentantami w d a n y m miejscu) niż pamięcią o da­

miennego myślenia o jednostce, a także j e d n o s t k i o samej sobie.

n y m człowieku — j a k t o m a miejsce teraz. Z a t e m zmianę, j a k a
zaszła, można uważać za jakościową, a nie ilościową.
Rytualny dialog

Pamięć a miejsce

8 0

żywych i umarłych odbywał się n a cmen­

t a r z u , w miejscu najbardziej związanym ze zmarłym przez znaj­
Mnemoniczność k u l t u r y ludowej o d dawna była spostrzegana,

dujące się t a m jego ciało i w d o m u , miejscu n a j i n t e n s y w n i e j

choć mówiło się o niej raczej niewiele. Stanisław Vineenz pod­

związanym z życiem zmarłego, W świetle powyższych i n f o r m a c j i

kreślał specyficzną konkretność pamięci l u d u powołując się m . i n .

w i d z i m y , że nie jest t o przypadek. S p o t k a n i a t a k i e miały miejsce

n a spójność kolędy z obrzędem idącą t a k daleko, że chłopi mają

k i l k a razy do r o k u i w różnych regionach odbywały się w różnym

trudność z p r z y p o m n i e n i e m sobie i zrozumieniem kolędy „na

czasie. K l i n g e r śledzi elementy zaduszkowe we w s z y s t k i c h waż­

z i m n o " i w o d e r w a n i u o d konkretów.

niejszych świętach.

74

Podobnie jest z k o n k r e t n o ­

B a r d z o często nosiły one nazwy,

81

których

ścią przestrzeni, w której zapisane są f a k t y i zdarzenia ze sfery

rdzeń związany był ze słowem pamięć: u p o m i n k i , p o m n i k i , p o m y -

m i t y c z n e j , historycznej i t d .

nalnica.

82

Istniał cały rytuał

zapraszania

dusz

zmarłych n a

wspólny posiłek n a c m e n t a r z u l u b w d o m u , w czasie którego
8 3

T a konkretność przestrzeni obowiązuje także drugą stronę —
zmarłych. Przypomnieć trzeba i c h pamięciowy związek z t y m
światem. T a k n p . wraca m a t k a do swego małego, osieroconego
dziecka, wracają c i , których się za bardzo pamięta, „żałuje i c h " ,
i t p . W s z y s t k i e te wątki są ogólnie znane i szeroko

rozpowszech­

nione. Podkreślenia w y m a g a j e d n a k f a k t , iż p o w r o t y te zawsze
związane są z k o n k r e t n y m miejscem. Mówi się mianowicie, że
a b y pozbyć się intruzów z zaświatów, z b y t często nawiedzających
d o m (w którym poprzednio

mieszkali), należy zmienić układ

przedmiotów w t y m d o m u .

Oczywiście tego t y p u

7 5

zachowanie

nie jest n i c z y m i n n y m , j a k symboliczną zmianą miejsca. Analo­
giczne zresztą znaczenie przypisać można rozebraniu nawiedzo­
nego d o m u i przestawieniu go n a inne miejsce.

76

dzielono się p o t r a w a m i . Podczas w i z y t y n a c m e n t a r z u towarzyszy­
ło t e m u zakopywanie, toczenie, kładzenie j a j n a grobie (dawanie
ich dziadom proszalnym), z a t y k a n i e p a l m y , palenie ognia,

picie

wódki.
Już Stanisław Ciseewski pisał o m e d i a c y j n y m charakterze
ognia, który pośredniczy między

t y m a t a m t y m światem.

84

Podobnie jest z wódką — ową ognistą wodą, która łączy prze­
ciwieństwa, a t y m s a m y m ułatwia k o n t a k t z d r u g i m światem.
Etnograf,

zwiedzająey

cmentarze

31 V I I 1930 r o k u

notuje:

„ O wszystkie prawie mogiły oparte z t y l u za krzyżem 1-3 flaszki
po wódce

czystej."

85

Chodziło zatem o nawiązanie łączności. Z a c z n i j m y od wspól­
nego

posiłku. Wspólne

jedzenie,

t o podkreślenie

wspólnoty.

przybyszów

Odmówić wspólnego jedzenia, t o potraktować kogoś j a k wroga,

z zaświatów), przeciwstawiają się działania p o z y t y w n e , w y k o n y ­

nie chcieć nawiązać z n i m k o n t a k t u . Podobnie jest z ideą d a r u

Działaniom

negatywnym

(chęć pozbycia

się

wane wówczas, g d y przybyszów t a k i c h się oczekuje. Chłopi n a d -

(ofiary). V a n der Leeuw pisze: „Dare n i e znaczy j e d n a k oddawać

rabscy n p . przygotowując się n a przyjście dusz zmarłych do do­

dowolny

m u , „starannie zamiatają izbę wieczorem, ustawiają w porządku

znaczy nawiązać stosunek, a więc: ,brać udział' w innej osobie

wszystkie sprzęty, a z ław i stołków ścierają
powracających

w jakimś nieokreślonym

zamiarze.

Dare

i usuwają

za pomocą jakiegoś p r z e d m i o t u , który nie jest właściwie, przed­

T a k też należy rozumieć

m i o t e m ' , lecz częścią własnego , j a ' człowieka. .Dawać' t o przeno­

zmarłych w s p e k t a k l u „Wielopole,

sić cząstkę siebie w cudze istnienie, t a k , że powstaje trwała więź

niepotrzebne rzeczy (podkr. S S ) . "
zachowanie

przedmiot

7 7

kurz

W i e l o p o l e " Tadeusza K a n t o r a . Swój „ w y s t ę p " rozpoczynają o n i

(...). W c e n t r u m działania nie stoi dawca a n i odbiorca (...)

od uporządkowania przestrzeni — trzeba sprawdzić, czy wszystko

t r u m o f i a r y , środkiem j e j siły jest sam dar. M a o n zostać d a n y ,

jest t a m gdzie było (walizka, stół, o k n o , d r z w i , szafa). Inaczej

tzn. wprowadzony

po p r o s t u być nie może. Pamięciowy związek z przestrzenią nie

(...)

obowiązuje jedynie żywych. T y m s a m y m k o n k l u z j a : „świado­

jest wspólnotą, t w o r z y ją i wzmacnia. Można powiedzieć, że

mość (a d o d a j m y jeszcze pamięć, wiedza),

strumień m o c y , który w y t r y s k u j e dzięki ofierze, ożywia wszyst­

której n a b y w a się

w ruch

(...)

,że prąd życia płynie dalej (...)

Albowiem

najważniejsze

Cen­
jest

Ofiara należy do wspólnoty,

w ziemskiej egzystencji, s t a n o w i ,znak życia', odróżniający p r a w ­

k i c h j e j uczestników."

dziwie żyjącego człowieka o d przybysza

78

sem j e d n a k d l a wzmocnienia siły d a r u , istotne jest również, co

nie zawsze m u s i się sprawdzać. Są czasy, k i e d y pamięć przysługu­

się daje. Wśród ofiar d l a umarłych stale p o w t a r z a się j a j k o —

je zarówno żywym, j a k i zmarłym. W t e d y też dokonują się r y t u ­

znany s y m b o l życia i o d n o w y . Z j a j k a powstał świat. J a j k o kreuje

alne s p o t k a n i a dwóch światów. Należy p r z y t y m podkreślić k u l ­

nowe ż y c i e .

t u r o w e u w a r u n k o w a n i e t a k rozumianej pamięci. „ L u d białorus­

jest s y m b o l e m odnawiającego się życia.

k i n a d Świsłoczą przestrzega

ze śmiercią (drugą stroną) okazuje się „niezbędnym m o m e n t e m

z tamtego

świata"

bardzo p i l n i e różnych obrzędów

wobec swych zmarłych. Chłop zaprzestaje

jednak odprawiania

„ d z i a d ó w " wówczas, k i e d y się w p r o w a d z i do nowej c h a t y , wznie­

87

86

Często nie jest ważne co się dzieje, cza­

Podobnie z a t y k a n a w Kwietniową Niedzielę p a l m a
88

Zatem ten k o n t a k t

samego ż y c i a " , pozwala m u odrodzić się n a nowo.
89

Próżno już dziś szukać relacji o spotkaniach ze zmarłymi.

sionej n a i n n y m miejscu, nie o d p r a w i a i c h również osiadłszy

Raczej

w miejscowości t a k i e j , gdzie „ d z i a d y " nie są w zwyczaju, ale

s p o t k a n i a t a k i e dawniej miały miejsce. Cień zdziwienia w y c z u w a

t y l k o t a k długo, póki któryś z domowników w tej chacie nie umrze.

się w głosie i n f o r m a t o r k i , g d y mówi, że j e j zmarła k r e w n a n i g d y

t y l k o charakter w y p o w i e d z i

może nasuwać myśli, że

D z i a d y b o w i e m o d p r a w i a l u d nie za w s z y s t k i c h zmarłycli krew­

jeszcze nie przyszła do d o m u , choć mieszkała p r z y s a m y m płocie

n y c h lecz ,za usie duszy swajakou i nie swajakou, szto u łietoj

c m e n t a r n y m (9). Minęły już czasy, k i e d y można było zmarłych

chaci p a u m i r a l i ' . Dlatego jeśli chłop osiada w chacie, w której

widzieć (19), czy n a w e t z n i m i rozmawiać. Minęły też czasy k i e d y

poprzednio obchodzona była uroczystość Dziadów, m u s i

dalej

z m a r l i p r z y c h o d z i l i do d o m u . N i c też dziwnego,

że j e d y n y m

obrzęd t e n odprawiać bez żadnych z m i a n , a b y n i e ściągnąć n a

miejscem spotkań pozostał c m e n t a r z : „Trzeba chodzić,

gospodarkę d o t k l i w y c h nieszczęść."

był i już nie m a , t o nie p r z y j d z i e " (3).

79

Pamięć zakodowana

jest

w miejscu i tej pamięci należy się podporządkować, nie sposób
przejść obok niej obojętnie.

t e n , co

Granica dzieląca oba światy staje się coraz m n i e j przepusz­
czalna. P o e t k a mówi: „ja byłam n a zewnątrz (oni — t a m ) nie

Trzeba t u powrócić do poruszonego p o d koniec poprzednie­
go rozdziału p r o b l e m u . Podkreśliłem wówczas narastające p r a ­

mogłam z n i m i mówić (inaczej) j a k poprzez n a p i s . "

Interesującą próbę odtworzenia r o z m o w y toczącej się w e p i ­

gnienie j e d n o s t k i , b y pozostać w pamięci żywych, co wiązałoby

tafiach, rozmowy

się ze zmianą myślenia człowieka o s a m y m sobie.

Cwalina.

Przytoczony

9 0

91

o rzeczach

ostatecznych, podjęła Teresa J .

Nowszą próbę s t a n o w i s t u d i u m Braginskiej

Epitafia

opis białoruskich zwyczajów pozwala n a zagadnienie t o spojrzeć

как pismiennyj

w n o w y m świetle, d o w o d z i o n b o w i e m , że dawniej (przynajmniej

dialogiczności epitafiów. E p i t a f i a „przekazują strukturę r y t u a l ­

w k u l t u r z e ludowej) pamięć o zmarłym była raczej „anonimową"

nego d i a l o g u : zadaje

folklor.

A u t o r k a podjęła w n i m m . i n . sprawę
się p y t a n i a o imię pogrzebanego, jego

65

rodziców, ojczyznę, przyczynę śmierci, i t d . , i o d s t r o n y umarłego,

j a k również nie m a m o w y o istnieniu nieświadomości w naszym

mogiły, s t a t u y l u b krewnego

r o z u m i e n i u tego z j a w i s k a . "

daje odpowiedź n a t o p y t a n i e " ,

„ z umarłym l u b p o m n i k i e m r o z m a w i a przechodzień."

9 9

A gdzie i n d z i e j : „Jeśli h i s t o r y c z n y

proces despirytualizacji świata, t j . wycofania p r o j e k c j i , będzie

92

rozwijał się t a k j a k dotychczas, wszystko, co n a zewnątrz m a

W wypowiedziach, które zebrałem p o b r z m i e w a s c e p t y c y z m :
„Jak u m r z e , t o oderwie się już człowiek, człowiek nie jest już

boski l u b demoniczny c h a r a k t e r , wróci w głąb duszy do wnętrza

w m o c y , żeby rozmawiać ze zmarłym" (18). N i e rezygnuje się

nieznanego człowieka, skąd, j a k się zdaje, wzięło swój począ­

j e d n a k z prób: „Jak się chodzi n a cmentarz i m o d l i , t o się rozma­

tek."

w i a wtenczas z n i m i " (2), „ T y l k o w m o d l i t w i e się k o n t a k t u j e

1 0 0

Śledząc t o zjawisko, J u n g zauważa negatywne konsekwencje,

ze zmarłym" (13), „chyba w myśli sam ze sobą się rozmawif " (24).

j a k i e mogą się z n i m wiązać, o t o b o w i e m , g d y bóg „zstąpił ze

T a k oto spotkanie przenosi się do wnętrza żyjącego. J e d n a k

swego t r o n u " , „siedziba jego pozostała p u s t a " , a t o spowodowało,

przestrzeń zewnętrzna nie staje się przez t o obojętna: „Grzech,

że „człowiek współczesny cierpi n a h y b r i s (pychę) świadomoś­

j a k człowiek w ogóle nie chodzi n a cmentarz, t o r o d z i n y nie chce

ci."

znać" (9). „Człowieka ciągnie n a c m e n t a r z " (20). T y m s a m y m

rzeczywistość. Rzeczywistość n i e znającą sprzeciwu n i o p o r u .

ciągle podkreśla się próbę nawiązania dialogu.

1 0 1

Świadomość zostaje uznana za pełnię człowieka, jedyną

N i c zatem dziwnego, że poeta p o w i e : „ M y wydrążeni l u d z i e . "

E p i t a f i a wskazują jeszcze n a jedno ciekawe

P o t w i e r d z i t o później s o c j o l o g

zagadnienie:

103

,

1 0 2

a i pisarz podobnie myśli,

„lokalizację zmarłego. Jedne podkreślają jego obecność (zaimek

g d y mówi: „ z a łagodna jest nasza c y w i l i z a c j a (...) oswajamy de­

wskazująey „ t u " ) : „ T u spoczywa...",

m o n y , bóstwa odsyłamy n a e m e r y t u r ę . "

„ W t y m grobie się mieści

104

Oczywiście nie chodzi

m i t u t a j o krytykę współczesności, chodzi t y l k o o t o , b y w y k a ­

..." ( B ) , inne e p i t a f i a sugerują jego oddalenie: „Synu mój, szczę­

ście moje, uleciałeś w d a l " ( D ) , „Odszedłeś do B o g a " ( B ) . R a z zać, że zawsze istnieje „coś więcej", „coś całkiem i n n e g o " . M y ­
ślę, że nie zostało t o utracone.
z a t e m podkreśla się jego bliskość (tożsamość z grobem), i n n y m
razem

oddalenie.

Spotkać można także e p i t a f i a łączące oba

P r z y j r z y j m y się przeżyciu, j a k i e wyzwolić może n a w e t we

„położenia zmarłego" ( „ T u spoczawa w B o g u " (B)). E p i t a f i u m
to

sugerowałoby

bliskość

i jednoczesne

oddalenie

współczesnym, „zabezpieczonym" człowieku p u s t y n i a : „Nicość.

zmarłego.

Piasek

Podobne sugestie zdają się nieść i inne n a p i s y : „Przez straszną

pociemniałe j a k c h m u r a . (...) znów pochłania nas nicość p i a s k u ,

( B ) , „śpisz t u spokojnie (dziecino droga) daleki w s z y s t k i m tęskno­

soli i czystego p r z e s t w o r u ,

t o m b u r z " ( B ) . Konsekwencją takiego położenia zmarłego będzie

(...) P u s t y n i a mówi. W s z y s t k o

kcie ze zmarłymi, będzie się o n a łączyła z koniecznością prze­

łaskę i niełaskę, szukając w niej życia, n i e t y l k o z ciekawości,
ale d l a u t w i e r d z e n i a życia w nas s a m y c h . (...) P u s t y n i a , która

Starałem się opisać sprzyjające m u okoliczności. Jedną z głów­

jest granicą życia i nicości zarazem (...); musisz stąd uciekać,

jest sakralność

a b y zachować życie w sobie. A zarazem ciągnie się t a nicość.

przestrzeni cmentarza, która przez tę swoją właściwość z d e f i n i c j i
jest „ o t w a r t a " w w y m i a r z e

p i o n o w y m . Oczywiście

nawet d l a nas,

w pustynię równie czujnie i błagalnie, j a k człowiek zdany n a j e j

sprawach

p o j a w i a się wątek próby nawiązania k o n t a k t u z „drugą stroną".
rozdziale

w niej znaczy

Błagam

organicznego.

którym n i c z j e j s t r o n y nie grozi (...) A j e d n a k w l e p i a m y w z r o k

kroczenia zwykłej k o m d y c j i l u d z k i e j , a zatem z transcendencją_

n y c h podkreśloną już w p i e r w s z y m

który praży słońcem, (...)

0 ździebełko zieleni, o kroplę w o d y , o ślad życia

również swoista postawa żywych, w y m a g a n a o d n i c h p r z y k o n t a ­

W e w s z y s t k i c h podjętych w o s t a t n i m rozdziale

i sól rozsypana n a n i m koliście j a k śnieg rozrzucony

w i r a m i zadymek. Niebo spopielałe u szczytu, n a d h o r y z o n t e m

mękę (odeszliśmy od was n a w i e k i ) Już śpimy t u spokojnie d a l e k o "

1 mówisz sobie: n i e c h b y t a p u s t k a była całkiem jałowa i czysta,

wszystkie

absolutna, doskonała j a k śmierć. Chcesz zobaczyć śmierć —

poruszone (nie t y l k o w t y m rozdziale) wątki wymagają dalszych

śmierć j a k o

badań i pogłębionych i n t e r p r e t a c j i , o których t u t a j , także ze
względu n a b r a k miejsca, m o w y być nie mogło.

krajobraz.

P u s t y n i a mówi, ale nie o sobie (...), u j a w n i a jakieś rzeczy
większe o d niej samej, poza nią u k r y t e — tajemnicze i nieskończe­
nie ważne. Mówi: jestem granicą istnienia (...); przejeżdżasz

Zakończenie, czyli ciąg dalszy tego samego

przez sferę zaminowaną przez śmierć, (...) B o p u s t y n i a jest mą­
został proces ideali-

drością — ,sferą nieskończoności, której środek jest wszędzie,

zacji s p o t k a n i a ze zmarłym. Paralelne zjawisko „subiektywizacji

a obwód nigdzie'. I g d y t a k jedziesz przez nią j a k m y (...), sam

i dekonkretyzacji"

sobie zdajesz się mądry, z każdą chwilą mądrzejszy, j a k we śnie

W p o p r z e d n i m rozdziale zarysowany
9 3

podróży śledzi Bolesław Miciński w l i t e r a t u ­

rze n a przestrzeni blisko 3000 l a t . Już p r z y porównaniu Odysa

wyjaśniającym

z Eneaszem dostrzega zmianę: „ W piekle H o m e r a d u c h y drżały

Lęk przed życiem i pragnienie życia, lęk przed śmiercią i p r a g ­

n a w i d o k .chrobrego miecza' lśniącego w mocnej dłoni Odysa (...)

nienie śmierci — wszystko c i opowiada t e n obraz przesuwający

W

się za zielonkawą szybą g r e y h o u n d a (••.). Doświadczam

Wergiliuszowskiej

otchłani snów unosiły się nierzeczywiste

postacie ,czcze l a r w y bez ciała' — miecz Eneasza siekł p r ó ż n i ę . "

białymi p l a m a m i , człowiek niechętnie zapuszczał sondę w otchłań
własnej osobowości: n a z i e m i jeszcze szukał k r a i n y O f i r , gór
kryształowych, piasków szafranowych i l u d z i o stopach p o d o b n y c h
do p a r a s o l a . "

95

strzeni w stanie c z y s t y m

94

Pisze Miciński: „Dopóki m a p y naszych lądów nasiane były

Dzisiaj zniknęły już z m a p białe p l a m y , szukając

w obrazach

twoje

(...)

i n t u i c j e , lęki i pragnienia.

Doświadczam jakiegoś

prze­

innego,

czystego t r w a n i a , w t y m r u c h u i w tej nicości. (...) N i e o d r y w a m
oczu o d okna, j a k b y m t e myśli moje t a m w pustce widział.
I

w t e j pustce j a — j a rosnę, j a oczyszczam się, w i e l k i porzą­

dek t w o r z y się we m n i e i czuję się ważny, znaczący, nieskończe­
nie

energiczny."

105

ich zapuszczać się trzeba w inne r e g i o n y : „dzisiejszy stan wiedzy

J u n g niewątpliwie nazwałby t a k i e przeżycie „odrodzeniem".

0 człowieku, p r z y p o m i n a stan n a u k geograficznych w w i e k a c h

Pisze o n : „'Odrodzenie' jest wypowiedzią, która w ogóle należy

średnich, g d y zawężano obręb świata, g d y w y t y c z o n o lądy o f a n ­

do p r a w y p o w i e d z i ludzkości. Te p r a w y p o w i e d z i opierają się n a

t a s t y c z n y c h zarysach, o k o n t u r a c h p o d o b n y c h do syren i h i p o -

t y m , co określam t e r m i n e m ' a r c h e t y p ' . "

grafów."

się w „sytuacjach g r a n i c z n y c h " — d o t a k i c h należy między i n ­

„Osobowość jest dziś j e d y n y m terenem o d k r y w c z y c h

96

peregrynacji."

n y m i śmierć.

97

W y d a j e się, że o p o d o b n y m procesie myśli C a r l Gustaw J u n g ,

transcendencji

107

1 0 6

A r c h e t y p y pojawiają

J u n g wyróżnia d w a t y p y przeżyć: „przeżycie
życia"

i

„przeżycie

własnej

przemiany."

1 0 8

g d y mówi o przechodzeniu o d „duszy zewnętrznej" do „wew­

Pierwsze przeżycie m a n a przykład m s z t a uczestniczący w jakiejś

nętrznej."

czynności sakralnej, która g w a r a n t u j e m u nieograniczone życie

98

„Jeśli mianowicie w świecie zewnętrznym istnieje

jakaś idealna i r y t u a l n a f o r m a , w której wyrażają się wszystkie

przez przemianę i o d n o w ę .

dążenia i nadzieje duszy, a więc n p . jakaś żywa f o r m a r e l i g i j n a

„przeżycie mszy oznacza udział w transcendencji życia, przezwy­

to w t e d y

ciężającej

dusza znajduje

się niejako n a zewnątrz

człowieka

1 nie m a m o w y o i s t n i e n i u j a k i c h k o l w i e k problemów p s y c h i c z n y c h ,

66

wszelkie

109

Rolę taką może spełnić

msza:

granice w przestrzeni i w czasie. Jest t o

m o m e n t wieczności pojawiający się w c z a s i e . "

110

Chciałbym jednak użyć tego t e r m i n u w i n n y m znaczeniu —
j a k o „przeżycie śmierci", które pozwala n a odrodzenie

jesteśmy j e d y n y m i p a n a m i we własnym d o m u . J a k o ego w o l i m y

życia,

być t y l k o sobą i n i c z y m i n n y m . Stajemy j e d n a k naprzeciw wew­

u t w i e r d z e n i e w n i m , a t a k i e dokonuje się t y l k o w obecności

nętrznego przyjaciela czy wroga, a t y l k o o d nas zależy, czy jest

drugiej s t r o n y — śmierci. T a „kreacyjność śmierci" uwidoczniła

o n j e d n y m , czy d r u g i m . N i e trzeba być c h o r y m psychicznie, b y

się zarówno w obrzędzie Dziadów, j a k i w powyżej c y t o w a n y m

słyszeć jego głos. Można n p . stawiać sobie p y t a n i e , n a które o n

opisie p u s t y n i .

odpowie. T a k myśl biegnie dalej, j a k w zwykłej rozmowie. Można

I d r u g i t y p — przeżycie własnej p r z e m i a n y . Zwróćmy uwagę
na dialogiezność przeżycia p u s t y n i . Mówi nie t y l k o a u t o r , mówi

to nazwać' ciągłym kojarzeniem', 'rozmową ze s a m y m s o b ą ' . "

111

Czy c y t a t t e n nie relacjonuje dokładnie tego, co mogliśmy usły­

p u s t y n i a , czasem d i a l o g rozbrzmiewa w s a m y m autorze. Pisze

szeć w opisie przeżycia p u s t y n i ? J u n g mówi, że jakaś idea może

J u n g : „Człowiek jest parą Dioskurów, z których jeden jest śmier­

nas t y l k o w t e d y opanować, g d y coś w nas w y c h o d z i j e j naprzeciw.

razem,

„Bogactwo t o psychiczna gotowość i otwartość". Zaś „właściwe

a jednak n i g d y nie może stać się całkowitą jednością. Procesy

wzbogacenie osobowości t o uświadomienie sobie pewnego wew­

p r z e m i a n y chcą i c h o b u zbliżyć do siebie, jednakże sprzeciwia

nętrznego poszerzenia, którego źródłem jesteśmy m y s a m i . "

się t e m u świadomość, ponieważ t e n d r u g i zrazu wydaje się obcy

Pamiętać j e d n a k trzeba, że t o , co wewnętrzne, m u s i natrafić n a

i n i e s a m o w i t y , a m y nie możemy pogodzić się z myślą, że nie

odpowiednie w a r u n k i zewnętrzne, żeby się mogło objawić.

t e l n y , a d r u g i nieśmiertelny, para, która zawsze jest

1 1 2

P R Z Y P I S Y

Artykuł jest skróconą i zmienioną wersją p r a c y magisterskiej,
napisanej w 1984 r o k u , w K a t e d r z e E t n o l o g i i i A n t r o p o l o g i i K u l ­
t u r o w e j U W , p o d k i e r u n k i e m prof, d r b a b . Z o f i i

Sokolewicz.

A . Fiscłier, Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego,
Lwów
1921, s. 327
N u m e r y w nawiasach odnoszą się do wywiadów, przepro­
w a d z o n y c h przeze m n i e w m a r c u i m a j u 1983 r . w województwie
z a m o j s k i m i p r z e m y s k i m . Materiały te znajdują się w a r c h i w u m
K a t e d r y E t n o l o g i i i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U W . W pracy
korzystałem również z epitafiów. Większość z n i c h zebrałem
w listopadzie 1982 r . Cytując je w tekście podaję w nawiasach
s y g n a t u r y miejscowości. O t o i c h w y k a z z s y g n a t u r a m i — w o j .
Białystok: Białystok ( B k ) , Boćki ( B ) , Dziadkowice ( D ) , Siemia­
tycze (S), Suchowola (Su); w o j . Biała P o d l a s k a : Janów P o d l a s k i
(JP), K o n s t a n c i n ( K n ) , K o r n i c a ( K ) .
Skawica, w o j . Bielsko-Biała, m a j 1983 r .
B a c h t i n , Awtor i gieroj w estieticzeshoj diejatielnosti,
cyt.
za T . T o d o r o v , Antropologia
filozoficzna
(w:) Bachtin: dialog —
język — literatura, Warszawa 1983, s. 461
W . T a t a r k i e w i c z , Historia filozofii,
t . 1, Warszawa 1978,
s. 143
B a c h t i n , Awtor, c y t . za T o d o r o v , op. c i t . , s. 461
T o d o r o v , op. c i t . , s. 461
B a c h t i n , К pierierabotkie
knigi o Dostojewskom,
c y t . za
T o d o r o v , op. c i t . , s. 459
T o d o r o v , op. c i t . , s. 461—2
S. C. H u m p h r e y s , Death and Time, s. 265 (w:)
Morality
and Immorality:
the anthropology
and archeology
of death,
edited b y : S. C. H u m p h r e y s a n d H . K i n g ; Academic Press.
London— N e w Y o r k — T o r o n t o — S y d n e y — S a n Francisco, 1981.
W etnologii polskiej w ostatnich latach zaczęto sporo pisać o śmier­
ci. P r z y j r z y j m y się s a m y m tytułom: Śmierć jako
organizator
kultury ( J . T o k a r s k a , J . S. Wasilewski, M . Zmysłowska, „Etno­
g r a f i a P o l s k a " , t . 26; 1982, z. 1), Po śmierci wędrować. Szkic
z zakresu etnologii
świata znaczeń ( J . Wasilewski, „ T e k s t y " ,
1979 n r 3, 4). Pamiętać jednak należy, że p r z e d m i o t e m t y c h
prac jest zdychotomizowana
para pojęciowa
życie-śmierć,
a sama śmierć t r a k t o w a n a jest j a k o sfera „ z n a t u r y niedostępna
l u d z k i e m u doświadczeniu e m p i r y c z n e m u " , jest ona zatem jedną
z „cegiełek służących do budowania archaicznego obrazu świa­
t a " (Tokarska, Wasilewski, Zmysłowska, op. c i t . , s. 80).
1

2

3

4

5

6
7

8

9

1 0

A . Fischer, Święto umarłych, L w ó w 1923; H . Biegełeisen,
Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach
ludu
polskiego,
Warszawa 1930
Ostatnio wiadomości o n i m przyniosła „ P o l i t y k a " 2 9 . X .
1983, artykuł R. Wójcika.
J . Olędzki, Chun bajna, „Etnografia P o l s k a " , t . 17,
1973, z. 2
M . i n . K s . Gaume, Cmentarz w dziewiętnastym wieku, czyli
ostatnie słowo solidarnych, Warszawa 1878, F . P u c h a l s k i , O cmen­
tarzach, Warszawa 1927
P h . Aries, The Hour of our Death, P e n g u i n Books, 1983;
tenże, Śmierć drugiego, „ T e k s t y " , 1979 n r 3
H . de Nicolay, E . Servier, La cimetiere: espace
fonctionnelf,
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

, , T r a v e r s " 1, September 1975, t y t . n r u : „ L i e u x et objets de l a
mort".
Są oczywiście wyjątki: „katarowie nie u z n a w a l i cmentarzy
i nie znaczyli grobów uważając, że ciało opuszczone przez duszę
jest godne jedynie pogardy i lekceważenia, stąd też chowano
ciała bez obrzędów, w którymkolwiek m i e j s c u . " J . St. Bystroń,
Czynniki magiczno-religijne
w osadnictwie (w:) Bystroń, Tematy,
które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone,
Warszawa
1980, s. 232
de N i c o l a y , Servier, op. c i t . , s. 91
E . Berberyusz, Kto nas pogrzebie?, „ K u l t u r a " 27.ХЛ974
Bystroń, op. c i t . , s. 233
Bystroń, op. c i t . , s. 228
S. Czarnowski, Podział przestrzeni i jej rozgraniczenie w re­
ligii i magii (w:) Dzieła, t . 3, Warszawa 1956
S. Czarnowski, „Góra" i „dół" w systemie kierunków sa­
kralnych
(w:) Dzieła, t . 3, Warszawa 1956, s. 239
S. Czarnowski, Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego
(w:) Dzieła, t . 1, Warszawa 1956, s. 101
M . E l i a d e , Traktat o historii
religii,
Warszawa 1966,
szczególnie ss. 361—379
tamże, s. 37
tamże, s. 377—8
tamże, s. 390
D o prac o przestrzeni w l i t e r a t u r z e należą: M . B a c h t i n ,
Formy czasu i czasoprzestrzeni w powieści (w:) Problemy
literatury
i estetyki, Warszawa 1982; J . Łotman, Zagadnienie
przestrzeni
artystycznej
w prozie Gogola; Z. M i n c , Struktura
„przestrzeni
artystycznej"
w liryce A. Błoka, obie prace w zbiorze „Semioty­
k a K u l t u r y " , Warszawa 1977; W . Toporów, Poetyka
Dostojewskiego a archaiczne schematy myślenia mitologicznego
(„Zbrodnia
i k a r a " ) , „Literatura n a Świecie" 1981 n r 2
E . Cassirer, Die Philosophic
des symbolischen
Formen,
I I , s. 127, c y t . za: Gerardus v a n der Leeuw, Fenomenologia
re­
ligii, Warszawa 1978, p r z y p . 192 n a s. 790
E l i a d e , op. c i t . , s. 3 6 4 — 5
A . B r u c k n e r , Słownik etymologiczny
języka
polskiego.
Warszawa 1957, s. 183
1 7

1 8

1 9

2 0
2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

Zmarłych chowano „dosłownie p o d opieką" świętego.
Wokół jego g r o b u archeolodzy znajdują zagęszczenie grobów
chrześcijan nieraz ułożonych w k i l k u poziomach. M . S i m o n ,
Cywilizacja
wczesnego chrześcijaństwa I—IV
w . , Warszawa 1981,
s. 303
Podkreślając zabezpieczającą rolę sacrum nie chciałbym go
zredukować jedynie do tego aspektu.
3 3

Poza p i e r w s z y m i d r u g i m listopada w różnych miejsco­
wościach podaje się d o d a t k o w o różne inne d a t y p o d o b n y c h p r o ­
cesji.
3 4

Aries, Śmierć...;
miątka, Pamięć".
3 3

szerzej n a t e n t e m a t w rozdziale:

„Pa­

Eliade, op. c i t . , s. 367
W dwóch — z b a d a n y c h przeze m n i e — miejscowościach
znajdują się, według m n i e m a n i a i c h mieszkańców, g r o b y kró­
lewskie. Są t o : N a r o l (kaplica), Krasnobród (środek cmentarza
i kościół). Powszechnie w kościele w Krasnobrodzie „umieszcza
3 6

3 7

67

eię" grób królowej Marysieńki Sobieskiej. W ogóle cały K r a s n o ­
bród „podbudowany" jest mitem Królowej Marysieńki. Praw­
dą jest jedynie, że ufundowała ona tamtejszy klasztor w 1690
roku.
Zdarzają się cmentarze, które mają dwa środki (Wożuczyn, Rachanie). W obu miejscowościach po poszerzeniu cmen­
tarza kaplicę zbudowano n a nowym miejscu. W Wożuczynie
starą kaplicę rozebrano (pozostały duże, stare grobowce), nato­
miast w Rachaniach stoją gruzy zburzonej w czasie wojny kaplicy.
Sytuacja taka powoduje, że choć „oficjalnie" jest jeden środek,
to jednak mówi się o dwóch (podkreśla się podział n a części:
starą i nową; n a innych cmentarzach podział ten ulega znacznemu
zatarciu), przy czym stary środek zajęty jest przez dawną „ary­
stokrację", a nowy przez obecną.
3 8

Jest jeden wyjątek — Dzierążnia, otóż kolo kaplicy są
t a m pochowani m.in. wisielec i topielec. Wyjaśnić można to t y m ,
że cmentarz był dawniej dwuwyznaniowy (części katolicka i pra­
wosławna były od siebie oddzielone). W miejscu obecnej kaplicy
stała cerkiew, którą w latach trzydziestych częściowo zburzono
i przebudowano n a kaplicę. Odnośnie traktowania grobów i n ­
nowierców patrz dalej.
3 9

E . Ciupak, Katolicyzm
ludowy w Polsce, c y t . z a : R . T o ­
micki, Religijność ludowa (w:) Etnografia
Polski.
Przemiany
kultury ludowej, t. 2, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk—
Łódź 1981, s. 59
v a n der Leeuw, op. cit., s. 260
Większość wypowiedzi podkreśla, że cmentarz jako całość
jest położony wyżej od wsi.
W kulturze ludowej strona lewa jest wartościowana ne­
gatywnie; Tokarska, Wasilewski, Zmysłowska, op. cit., s. 81
„Austriacy pobili dwóch, to ich pochowali w t y m rogu. Po­
chowali ich t a m , bo to nie wiadomo, czy byli wyspowiadani" (10).
4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

v a n der Leeuw, op. cit., s. 239
L . Stomma, Słońce rodzi się 13 grudnia, Warszawa 1981,
s. 37; demonami — wg Stommy — zostają c i : „którzy wyszli
w sensie biologicznym i nie wyszli w sensie obrzędowo-magicznym
ze stanu poprzedniego, a nie weszli w sensie obrzędowo-magicz­
n y m i weszli w sensie biologicznym do stanu następnego", s. 38,
szerzej ss. 24—44
Słownik laeińsko-polski, Warszawa 1973, s. 442
Stomma, op. cit., s. 37
Oczywiście słowo to nie jest w pełni adekwatne, można
sądzić, że epitafium to jest swoistym „memento m o r i " , jak
również przypomina, że dobre uczynki liczą się n a t a m t y m
świecie.
Poronin, woj. Nowy Sącz
Czarnowski, Podział..., s. 227
tamże, s. 228
Encyklopedia
Kościelna, t. 3, Warszawa 1874, s. 421
Biegeleisen, op. cit., s. 246
Stomma, op. cit., s. 38
Toporów, Poetyka Dostojewskiego...,
s. 322
Bachtin, Formy...,
s. 470—2
Tył tak j a k i strona lewa w kulturze ludowej jest war­
tościowany negatywnie; Wasilewski, op. cit., s. 109. Kąt i bok
gdzie chowani są samobójcy itp. wg niemal wszystkich wypo­
wiedzi jest z tyłu cmentarza.
W y w i a d z A. Gago 1.84 (IV.81), Górki Grubaki, gm.
K o r y t n i c a , n a temat „Obraz życia pozagrobowego" przeprowa­
dzony przez E . Rawskiego.
v a n der Leeuw, op. cit., s. 250
Można sądzić, że wszystkie trzy sprawy: zbawienie, pa­
mięć i prestiż łączą się często razem: „Jedną z najskuteczniej­
szych form zabezpieczenia n a przyszłość miały być fundacje
kościoła lub klasztoru, w których' fundator znajdował miejsce
wiecznego spoczynku i w których wspominano go po śmierci.
S a m Długosz wymienia w swoich dziełach ponad 100 klasztorów,
których funkcja, oprócz chwały Bożej, miała ich fundatorom
przynieść wieczne zbawienie." A . Labudda S V D , Liturgia
pogrzebu
w Polsce do wydania Rytuału Piotrkowskiego
(1631), Warszawa
1983, s. 140
L . A. Abramjan, Pierwobytnyj
prazdnik
i
mifologia,
E r e w a n 1983, s. 109
4 3

4 6

47

4 8
4 9

s o

3 1

3 2

5 3

5 4
5 3

5 6
5 7

3 8

3 9

6 0

6 1

6 2

Fot.:

S. Deptuszewski, il.

M. Eliade, Sacrum-mit-hietoria,
Warszawa 1970, s. 173
Bruckner, op. cit., s. 395
Tomicki, op. c i t . , s. 5 7 — 8
Z. Gloger, Encyklopedia
Staropolska
Ilustrowana,
t. 4,
Warszawa 1978, hasło „Pomniki".
J . St. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce.
Wiek
XVI—XVIII,
W arszawa 1976, t. 2, s. 116—117
Aries, (Śmierć...
X . Leon-Dufour S J , Słownik Nowego Testamentu,
hasło
„grób" oraz „pogrzebać".
K a m i o n k a , woj. L u b l i n
v a n der Leeuw, op. cit., s. 487
Eliade, Traktat...,
s. 288—289
Rozmowa przeprowadzona n a cmentarzu w Narolu z ko­
bietą (ok. 70 lat).
St. Vincenz, Uwagi o kulturze ludowej. Odbitka z : „Złoty
S z l a k " I 1938
„Wisła", t. 4, 1890, s. 659—660
„Wisła", t. 13, 1899, s. 405
J . Świętek, Lud nadrabski od Gdowa po Bochnię, Kraków
1893, s. 115
Wesilewski, op. cit., nr 4, s. 66
Fischer, Święto..., s. 38
J . i R . Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i czło­
wieka, Białystok 1975, s. 149
W . Klinger, Doroczne
święta ludowe a tradycja
grecko-rzymska, Kraków 1931
Fischer, Święto..., s. 22, 33, 36
Wiele tego t y p u przykładów można znaleźć u Biegeleisena,
op. cit., s. 283—316
St. Ciszewski, Ognisko, Kraków 1903, s. 163
J . Falkowski, Cmentarze,
„Wiadomości Ludoznawcze",
1933, z. 1, 2, s. 24. D o t y c z y to cmentarza w Rokitnie, pow.
Sarny.
v a n der Leeuw, op. cit., cyt. kolejno ze str. 399—400,
403, 405, 406 i przyp. 67 do s. 406
Eliade, Traktat...,
s. 406—410
Z. Benedyktowicz,
Niedziela
Palmowa,
„Tygodnik
Powszechny" 11.IV.76
Bachtin, Formy...,
s. 410
H . Poświatowska, Poezje wybrane, Warszawa 1976, s. 90
T . J . Cwalina, Człowiek wobec swego kresu. Uwagi nad
poezją cmentarną (maszynopis).
Braginskaja, Epitafie
как pismiennyj
folklor
(w:)
Tekst:
semantyka i struktura, Moskwa 1983
B . Miciński, Podróże do piekieł (w:) Pisma, Kraków 1970,
s. 44
tamże, s. 45
tamże, s. 54
tamże, s. 53
tamże, s. 54
C. G . Jung, Psychologia
a religia, Warszawa 1970, s. 74
tamże, s. 74
tamże, s. 173
tamże, s. 172
T h . S. E l i o t , Wydrążeni ludzie (w:) Poezje,
Kraków
1978, s. 91
„Życie wewnętrzne zostało wypchnięte n a zewnątrz
i strywializowane" — opisując taki stan P h . Rieff użył sformuło­
wania „wydrążony człowiek". C y t . z a : D . de Rougemont,
Przy­
szłość jest naszą sprawą (fragmenty), „Literatura na Świecie"
1981, 2, s. 208—9
A . Kijowski, Podróż na najdalszy
zachód, Warszawa
1982, s. 193
tamże, s. 188—192
J u n g , Archetypy
i symbole. Pisma wybrane,
Warszawa
1976, s. 122
J . Prokopiuk, Jung, czyli gnoza XX wieku (w:) Jung,
Archetypy...,
(przedmowa), s. 21
Jung, Archetypy...,
s. 123
tamże, s. 123
tamże, s. 124
tamże, s. 140
tamże, s. 127
6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

T

6 8

6 9

7 0

7 1

7 2
7 3

7 4

7 5

7 6

7 7

7 8
7 9

8 0

8 1

8 2
8 3

8 4
8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

9 0
9 1

9 2

9 3

9 4
9 5

9 6
9 7

9 8

9 9

1 0 0
1 0 1

1 0 2

1 0 3

1 0 4

1 0 5
1 0 6

1 0 7

1 0 8

1 0 9

1 1 0
1 1 1

1 1 2

1: J . S w i d e r s k i ,

i l . 2—8

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.