-
Title
-
III Triennale Sztuki Samorodnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.3; s.159-170
-
Creator
-
Jackowski, Aleksander
-
Date
-
1973
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:4261
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4588
-
Subject
-
sztuka naiwna
-
Text
-
1. Giovanni A. Vanoni. (Szwajcaria). Dziecko wypadające
z okna. ol./pł. G9x38 cm.
Aleksander Jackowski
III TRIENNALE SZTUKI SAMORODNEJ W
N a i w n i , spontaniczni, p r y m i t y w n i . Nieśmiało uśmiech
nięci i p r y m i t y w n i e gburowaci. Zadziwieni, zalęknieni świa
tem — i zręczni uprawiacze naiwnego stylu. Nieświadomi
i aż nadto świadomi. T w o r z ą c y z potrzeby duszy — jak ptak
śpiewa — i szkoleni, ćwiczeni usilnie w tej naiwności, w stylu
podpatrzonym, narzuconym, mozolnie zbudowanym. Po
nieważ naiwność jest w modzie, opłaca się, kalkuluje. Po
nieważ jest rynek na t ę s z t u k ę , są marszandzi, inspiratorzy,
opiekunowie, k r y t y c y . Ponieważ naiwność s t a ł a się profesją.
Co trzy ł a t a B r a t y s ł a w a jest wielkim targowiskiem
naiwności. Sztucznej i prawdziwej. P r z e g l ą d e m sytuacji
p a n u j ą c e j na r y n k u , odkrywaniem zjawisk nowych, czasem
fascynujących. To że miejscem t y c h konfrontacji jest stolica
Słowacji powoduje, że „ g i e ł d a " jest t u wstydliwie skrywana
i jeśli nawet zainteresowani eksperci z r ó ż n y c h krajów
u s t a l a j ą m i ę d z y sobą hierarchio wartości, na z e w n ą t r z wy
BRATYSŁAWIE
s t ę p u j ą jako bezinteresowni znawcy, miłośnicy, k t ó r y c h
podbija urok naiwnej sztuki.
I I I Triennale i sympozjum — jak zawsze świetnie przy
gotowane organizacyjnie, obfitujące w spotkania towarzy
skie, imprezy t o w a r z y s z ą c e - - (lalo m i jako uczestnikowi
cenną możliwość k o n t a k t ó w z w y b i t n y m i specjalistami,
historykami sztuki, intelektualistami, k t ó r z y wzięli u d z i a ł
w obradach i wernisażu, dało też satysfakcję poznania cie
kawych a czasem w y b i t n y c h zjawisk w nurcie sztuki, k t ó r ą
p r z y j ę t o w B r a t y s ł a w i e n a z y w a ć „ i n s i t n ą " , czyli s a m o r o d n ą ,
spontaniczną.
Określenie to jest szersze niż „ s z t u k a naiwna", bardziej
przylega do istoty zjawiska, przesuwa bowiem akcent z na
iwności jako kategorii estetycznej (stylu) na charakterys
t y k ę procesu twórczego, na indywidualność wyrazu b ę d ą c ą
rezultatem projekcji osobowości autora. Osobowości —
159
т
trzeba t u d o d a ć — uformowanej bardziej pod w p ł y w e m
bodźców w e w n ę t r z n y c h niż otaczającej k u l t u r y .
W p r o w a d z a j ą c nowe określenie, zaczerpnięte z łaciny
(insitus — nicszkolony, wrodzony, samorodny) organiza
torzy m a j ą nadzieję, że zakorzeni się ono w różnych języ
k a c h ' . W katalogu obecnego Triennale z a s t ą p i o n o nawet
w tekście francuskim, przyjęte od dawna określenie 1'art
naif przez Fart insitic. (W języku rosyjskim —- insitnoje
iskusstwo).
Obawiam się jednak, że termin „ i n s i t a " jest w naszym
j ę z y k u obcy, nie wywołuje ż a d n y c h skojarzeń, umożliwiają
cych jego umiejscowienie w świadomości (tak j a k np. orbi
towanie, publikatory). Jest nieczytelny. Lepiej więc chyba
zastąpić go przez termin sztuka samorodna, ew. sponta
niczna, „ i n n a " .
Ż a d n e z t y c h określeń nie jest precyzyjne, k a ż d e budzi
logiczne; wąlpliwości. Nie inaczej jest jednak i z „ i n s i t ą " .
Chodzi bowiem o twórczość w znacznym stopniu i n d y w i
d u a l n ą , nieszkoloną, n i e s t y m u l o w a u ą w y r a ź n y m i w p ł y w a m i
otaczającej kultury, sztuki
tak ludowej, jak i profesjo
nalnej .
Kategoria zjawisk o b j ę t y c h pojęciem „ i n s i t a " obejmuje
więc twórczość p r y m i t y w n ą , pogranicze sztuki ludowej,
s z t u k ę n a i w n ą , m a g i c z n ą , wizjonerską, obsesyjną — aż po
granice ekspresji psychopatologicznej (czyli twórczość wy
rażającą nie tyle osobowość jednostki, co t y p o w o ś ć procesu
chorobowego).
I l l Triennale, zorganizowane we wrześniu i p a ź d z i e r n i k u
1972 r. przez M i ę d z y n a r o d o w y Gabinet Sztuki Samorodnej
Słowackiego Muzeum Narodowego , składało się z wystawy
głównej, eksponowanej w Salach D o m u Sztuki, t o w a r z y s z ą
cej wystawy malowanych tarcz strzeleckich, sympozjum
naukowego oraz przeglądu filmów.
Zasadnicza wystawa, k t ó r e j ś w i e t n ą d o k u m e n t a c j ą jest
obszerny, bogato ilustrowany katalog z tekstami w j ę z y k u
słowackim, rosyjskim i francuskim — objęła trzy d z i a ł y :
historyczno-problemowy przegląd twórczości samorodnej
i jej pogranicz, indywidualny pokaz prac I v a n a Babuzina,
laureata wielkiej nagrody i m . Celnika Rousseau na poprzed
nim Triennale oraz przegląd kolekcji narodowych.
Najciekawszy był dział problemowy. U k a z a ł on szeroką
p a n o r a m ę twórczości samorodnej w różnych jej przejawach
i strefacli granicznych. To co sygnalizowały monografie
naiwnej sztuki Bihal ji-Morina czy Dasnoya, t u zostało po
kazane w sposób t w ó r c z y , szeroki i niezmiernie ciekawy.
Zobaczyliśmy historyczne i socjologiczne korzenie samorod
nej twórczości, w y s t ę p o w a n i e jej w r ó ż n y c h dziedzinach
sztuki popularnej; obrazy wotywne z X V T I I i X I X w. —
słowackie, przeważnie niewielkie (od 28 X 28 cm do 40 X 48
cm) i znacznie większo, r ó ż n o r o d n e w tematyce wotywne
obrazy włoskie; i francuskie. Bliskie i m b y ł y XIX-wieczne
olejne p ł ó t n a (m.in. Giovanni Antonio Vanoniego ze Szwaj
carii), przedstawiające na p o d o b i e ń s t w o brukowych powieści
zeszytowych m r o ż ą c e krew w żyłacli wydarzenia (np. dzie2
3
Taicze strzeleckie (Czechosłowacja) I I . 5. Malarz nieznany. Żołnierz — wartownik, ol./drewno, 7 6 x 61 cm. 1840. I I . 6. Malarz
nieznany, Personifikacja architektury, ol./drewno, 6 6 x 4 8 cm. 1839.
161
11. 7. Malarz nieznany (E)tiopia). Sceny ś w i ę t e
cko w y p a d a j ą c e przez okno, kobietę t r a t o w a n ą przez zaprzęg
konny).
obrzędowości. Niestety, na skutek w y p a d k u w czasie mor
skiego transportu, nie d o t a r ł y one na czas do B r a t y s ł a w y .
Pokazano też k i l k a tarcz strzeleckich, malowanych na
deskach, obrazy o różnorodnej tematyce — od licznych
apoteoz i alegorii aż po sceny rodzajowe i myśliwskie, a na
wet martwe n a t u r y . Przedziwne to obrazy, samodzielne
w sensie ich malarskiej kompozycji, a przy t y m traktowane
jako tarcze, jako p a m i ą t k a celności oka w y b i t n y c h strzel
ców (nazwiska k t ó r y c h uwieczniano na obrazie, jako do
kument świetności), obrazy fundowane przez strzeleckie
stowarzyszenia i zdobiące ich siedziby, u p a m i ę t n i a j ą c e ludzi
i uroczystości. Malowali je z a r ó w n o w y b i t n i artyści, j a k pok ą t n i rzemieślnicy półludowi i partacze. Wielo w t y c h obra
zach naiwności, ludowej ornamentyki, śladów r ó ż n y c h sty
lów i wzorców. Oglądając te malowano deski, uciechę spra
wiało m i obsorwowanio celów strzeleckich. Czasem cel był
o ś r o d k i e m kompozycji (obojętne co p r z e d s t a w i a ł — bukiet
k w i a t ó w czy głowę jelenia), częściej jednak koła strzeleckiej
tarczy wyrysowano gdzieś w p a r t i i nieba czy mniej gęsto za
malowanej strefie obrazu. Malowidło było więc t u t y l k o pre
tekstem. Czasem zabawnym — gdy t a r c z ę rysowano obok
apoteozy cesarza i k a ż d y niezręczny strzał groził uszkodze
niem dostojnej osoby. Dodajmy przy t y m , że rzadko kiedy
kule dziurawiły środek celu, b r o ń , zwłaszcza X V I I - i X V I I I -wieczna nie niosła precyzyjnie, toteż rozsiew trafień był
d u ż y . Strzelano niemal zawsze do tarcz, nie do figur, chyba
że b y ł to gołąb czy jeleń w skoku.
Pogranicze ze s z t u k ą l u d o w ą reprezentowane było
przez tradycyjne ludowe malarstwo etiopskie, wieloobrazkowe sceny z życia świętych, czy królowej Saby i t p . Po
kazane m a l o w i d ł a pochodziły sprzed 15—50 lat, ale w cha
rakterze swym nie odbiegały od dawnych p r z e d s t a w i e ń .
Malowano tarcze, najciekawsze chyba zjawisko artys
tyczne na Triennale, pokazano też na odrębnej wystawie,
przygotowanej przoz słowackie Muzeum Narodowe. 137 ob
razów i kilkanaście w y c i ę t y c h w desce i malowanych figur
dało bogaty w g l ą d w twórczość, m a ł o d o t ą d z n a n ą , a bardzo
interesującą z k a ż d e g o p u n k t u widzenia. W y b ó r z tej wy
stawy publiczność polska m o g ł a zobaczyć w marcu i kwietniu
br. w wilanowskim Muzeum P l a k a t u .
4
F a s c y n u j ą c o z a p o w i a d a ł się, s ą d z ą c ze zdjęć w katalogu,
pokaz w o t y w n y c h brazylijskich rzeźb z drewna, gliny i ka
mienia. Maski, głowy, popiersia, części ciała, stopy, nogi,
dłonie — niesamowite w swym nagromadzeniu, w magicznej
162
Proces przemian zachodzącycłi na s t y k u rozpadającej
się k u l t u r y ludowej (plemiennej) m o ż n a było widzieć na
p r z y k ł a d a c h figurek z plemienia I b u . Wielka tradycja nigeryjskiej rzeźby w drewnie zanika, przemieniona przez pa
m i ą t k a r s k i e m a ł p i a r s t w o , p s e u d o l u d o w ą t a m t e j s z ą „Cepe
lię" i przez figurki-zabawki, w funkcji swej podobne naszym
odpustowym gipsom. F i g u r k i te, kolorowe, dekoracyjne,
w zabawnie — naiwny sposób rejestrujące współczesne t y p y ,
bliższe zabawce niż rzeźbie, stanowiły amalgamat elemen
t ó w tradycyjnych i nowych. W y o b r a ż e n i a zwierząt i p t a k ó w
bliższe b y ł y tradycji w dekoracyjnym traktowaniu koloru
i rodzaju stylizacji, r e p r e z e n t u j ą c te cechy „ l u d o w e " , k t ó r o
s p o t k a ć m o ż n a i w naszej wiejskiej zabawce, figurce, nato
miast postacie krawca przy maszynie czy rowerzysty bliższo
b y ł y naszemu pojęciu sztuki bazarowej, zachowując jednak
z dawnej rzeźby kultowej sposób definiowania b r y ł y , zwłasz
cza nóg, głowy.
Pogranicze ludowo-naiwne na gruncie europejskiej k u l
t u r y ilustrowały ciekawe krzyże cmentarne R u m u n a ł o n a
S t a n ą Patrasa. K i l k a n a ś c i e k r z y ż y , bogato ornamentowa
nych i opatrzonych stosownymi wierszami i sentencjami,
ozdobione było w centralnej p a r t i i p ł a s k o r z e ź b a m i , nawią
z u j ą c y m i w idylliczny sposób do osoby zmarłego i jego
pracy, do m o t y w ó w alegoryczno-roligijnych. K r z y ż e b y ł y
malowane w pogodne kolory, o zdec5fdowanoj przewadze
barwy niebieskiej i białej. Całość cieszyła (!!) oko ś w i e t n y m
poczuciem dekoracyjności (typowo ludowej — przypomina
jącej hafty z ręczników), dyscypliną k o m p o z y c y j n ą i naiw
nością scen figuralnych. Patrasa nazwano t w ó r c ą „ c m e n
tarza u ś m i e c h ó w " . P a t r z ą c na d u ż ą fotografię autentycznego
cmentarza z k r z y ż a m i Patrasa, trudno było odmówić traf
ności temu określeniu.
W dalszej części p r z e g l ą d u problemowego znalazły się
p r z y k ł a d y r ó ż n y c h przejawów samorodnej sztuki, od sym
bolicznej twórczości jugosłowiańskiego w i e ś n i a k a I l i j i Bosilja (ojca wybitnego znawcy naiwnej sztuki — D i m i t r i j a B a ś i ćewića), prostymi znakami (jak u Miro) wyrażającego treści
świętych opowieści — przez obsesyjno-symboliczne r z e ź b y
Zivkovica aż po p r y m i t y w Carla Christiana Thegena ( N R F ) ,
hryczno-oniryczny świat płócien Matija Skurjeniego, fanta
styczny surrealizm Gerlacha ( N R F ) , czy dojrzały k s z t a ł t
naiwnego stylu Andre Bauchanta. Obrazy tego ostatniego,
przysłane przez Gallorie Sóraphine w P a r y ż u , t w o r z y ł y ro
dzaj mini-wystawy, prezentującej jednego z k l a s y k ó w
sztuki naiwnej.
W m y ś l założeń organizatorów, przegląd problemowy
miał u k a z a ć cztery grupy dzieł pokrewnych sobie na zasa
dzie dominacji p i e r w i a s t k ó w : ideograficznych, poetyckorealistycznych, metaforycznych i fantastycznych.
Ekspozycji kilkudziesięciu obrazów Ivana Rabuzina
nie ma potrzeby o m a w i a ć , liczne wydawnictwa, albumy
d a j ą o nich dobre w y o b r a ż e n i e . Jest t o twórczość dojrzała
robiona z d u ż ą świadomością, bezbłędnie operująca p r z y j ę t ą
formułą naiwnej bajkowości.
Pokaz kolekcji narodowych dzieł d a ł przegląd szeroki,
ale i niepełny. Organizatorzy przyjęli bowiem zasadę, że
k a ż d y kraj reprezentowany b y ć m o ż e przez m a x i m u m 20
I I . 8. Figurka kobiety, drewno, (Nigeria). I I . 9. Paps ( N R F ) . Święto,
o l . / p ł . 5 1 x 6 0 cm. 1962.
163
I I . 10. Aristodomos Papadakis (Grecja), Święty
36 X 36 cm. 1971.
prac wybranych i zestawionych przez komisarzy poszczeg ó l n y c h " p a ń s t w 5 . Trudno się dziwić, że przy płynności k r y
t e r i ó w nie wszyscy komisarze tak samo pojęli .".we zadania.
N p . cała kolekcja fińska s k ł a d a ł a się z o b r a z ó w a r t y s t ó w
wyszkolonych, tyle że m a l u j ą c y c h w stylu naiwnym. K o m i
sarze — nie zawsze mieli d o s t ę p do najlepszych prac, s t ą d
n i e k t ó r e p a ń s t w a reprezentowane b y ł y przez obrazy margi
nalne (Italia). Oglądając boksy 28 p a ń s t w , m o ż n a było za
u w a ż y ć pewne cechy wspólne i odrębności — np. k r a j ó w
A m e r y k i P o ł u d n i o w e j , ale w sumie pokaz ten w y d a ł m i się
mniej ciekawy niż część problemowa. Z a w a ż y ł a na t y m m . i n .
decyzja, aby w y s t a w i a ć t w ó r c ó w d o t ą d nie pokazanych w
B r a t y s ł a w i e , albo ze znanych już — - prace z ostatnich trzech
lat. Dlatego też np. w dziale polskim nie mogło b y ć ani Ja
neczki, ani K u d ł y czy N i k i f o r a . Regulamin preferuje po
szukiwania, eksplorację terenu, ujawnianie nowj'eh twarzy.
Triennale, r o z r a s t a j ą c się, staje się więc stymulatorem
rozwoju sztuki „ n a i w n e j " i — co więcej — r y n k u tej sztuki.
Z a c h ę c a do wydobywania wciąż nowych twarzy, pokazuje
ruch „ n a i w n y " jako zjawisko coraz ważniejsze w naszej k u l
turze artystycznej. Chcąc nie chcąc, prowokuje — podobnie
j a k istniejące galerio sprzedające s z t u k ę n a i w n ą — m o d ę
na t ę twórczość. Modę na „ s t y l " , na p r z y j ę t ą formułę.
Sprzyja więc nie t y l k o poszukiwaniom p o w a ż n y m , nauko
w y m — ale i działaniom komercyjnym. Spora część obrazów,
z n a j d u j ą c y c h się na przeglądzie narodowym, to praco w y
raźnie robione w styki n a i w n y m .
Obserwując od lat rozwój mody na „ n a i w n y c h " , ze
smutkiem dostrzegam, że twórczość, w założeniu i swej
istocie i n t y m n a , szczera, indywidualna — - staje się, „ s t y l e m " ,
f a b r y k ą niemal seryjnych o b r a z ó w . Znamy to w Polsce,
gdzie malarstwo Ociepki, M a r i i Korsak czy Plaskocińskiego
stało się ich n o r m a l n ą profesją, środkiem nie tyle „ w y r a z u
osobowości" — co zarobkowania. Podejrzewam, że zdecydo
wana większość „ n a i w n y c h " a r t y s t ó w Jugosławii n i e m a już
„ c z y s t y c h serc". Powiela się Generalić i powiela styl Gene164
morza, tempera,
ralića. Są „ s z k o ł y " p r o d u k u j ą c e s z t u k ę n a i w n ą , tak jak daw
niej produkowali swe obrazy i rzeźby ludowi t w ó r c y (Kova)
ćica). Zjawisko to obserwuje się również wo Francji (Trotini w Niemczech Zachodnich. Zjawisko to dostrzec m o ż n a było
i na b r a t y s ł a w s k i m Triennale.
Spośród poszczególnych kolekcji p a ń s t w o w y c h m i ę d z y
narodowe j u r y wyróżniło t r z y : polską, francuską i brazjdijską, p r z y z n a j ą c Grand P r i x komisarzom t y c h krajów. Rze
czywiście, zestawy prac francuskich i brazylijskich wyróż
n i a ł y się poziomem i różnorodnością. O polskim dziale mogę
t u t y l k o powiedzieć, że p o d o b a ł się publiczności, a na moje
ręce liczni specjaliści składali gratulacje artystom. Malar
stwo r e p r e z e n t o w a ł y obrazy Bazylego Albiczuka, L u d w i k a
Holesza, H a l i n y D ą b r o w s k i e j , M a r i i Wojtowicz-Tarnaw
skiej oraz H a l i n y Walickiej. R z e ź b ę — Adam Zegadło,
Józef L u r k a i Tadeusz Cąkała. Osiągnęliśmy więc sukces,
mimo braku pozycji najbardziej dla naszej sztuki naiwnej
reprezentatywnych — że w y m i e n i ę t u Nikifora, Ociepkę,
Michałowską, Rybkowskiego, Radkego, a z rzeźby K u d ł ę ,
W a w r ę , L a m ę c k i e g o , Skrętowicza czy Kołacza-. Wypada m i
t u złożyć serdeczne podziękowanie osobom, k t ó r e zgodziły
się w y p o ż y c z y ć ze swych zbiorów najlepsze dzieła wysta
wionych a r t y s t ó w — a szczególnie t w ó r c y najznamienitszej
w Polsce kolekcji współczesnych dzieł n u r t u nieprofesjonal
nego — p . L u d w i k o w i Zimmercrowi, k t ó r y u d o s t ę p n i ł 13
prac, i p. E d w a r d o w i Wronie, posiadaczowi najpiękniejszych
obrazów M a r i i Wojtowicz-Tarnawskiej.
(Dodać tu należy,
że blisko p o ł o w a prac z działu polskiego znalazła się n a s t ę p n i e
na wystawach w D a n i i , Norwegii i Finlandii w wyborze naj
lepszych prac z B r a t y s ł a w y * . ) .
Spośród dzieł pokazanych w przeglądzie sztuki r ó ż n y c h
n a r o d ó w szczególną u w a g ę m o j ą zwróciły obrazy Aristadomosa Papadakisa z Grecji (nawiązujące b. ś w i a d o m i e do ma
larstwa ikon), Jose Torre Zapico z Argentyny, Micheline
Boyadjian z Belgii, cała niemal kolekcja brazylijska (Eh
M . H e i l , Geraldo Teles de Oliyeira, Francisco da Silva),
z Czechosłowacji Vaclav Beranek, Petr H a l a k ( o t r z y m a ł
Wielką N a g r o d ę i m . Celnika Rousseau, a więc i prawo do
indywidualnej wystawy na n a s t ę p n y m Triennale), rzeźbiarz
Stefan Sivaf, spośród F r a n c u z ó w — Jean Eve, CharlesLucien Pincon, L u c Vieillard. Niestety to ciekawsze obrazy
ginęły w masie drugo- i t r z e c i o r z ę d n y c h prac.
Prawdziwych rewelacji na t y m przeglądzie nie b y ł o .
Nie u j a w n i ł się n i k t na m i a r ę Vivina., Bombois'a, Viriusa,
wczesnego Generalića, Laskovica, Fejeśa, Onoro Metelli czy
naszego Nikifora. Podnosi się poziom p r z e c i ę t n y , coraz wię
cej jest obrazów sprawnych, zabawnych, dekoracyjnych, ale
nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to, co kiedyś stanowiło
siłę tej sztuki — świeżość i oryginalność wizji — zanika, za
ciera się, roztapia w masie prac podobnych do siebie. A prze
cież liczą się — j a k zawsze — t w ó r c y wielcy, natchnieni, ma
j ą c y n a p r a w d ę coś do powiedzenia. A takich jest niewielu.
T a k ż e wśród naiwnych.
Z kolei k i l k a informacji o przeglądzie filmów. Zgłoszono
33 pozycje. J u r y p r z y z n a ł o „ G r a n d P r i x " czechosłowackiemu
f i l m o w i Drewno, kamień, żelazo, beton. T w ó r c a tego pełnego
w d z i ę k u i h u m o r u dokumentu, Jan I v a n , p o k a z a ł twórczość
k i l k u rzeźbiarzy ludowo-naiwnych. Dalsze nagrody przy
znano radzieckiemu f i l m o w i Późny wschód, o p o w i a d a j ą c e m u
w ciepły, liryczny sposób o malarstwie I v a n a Nikiforowa,
13
k t ó r y u s c h y ł k u życia zaczął m a l o w a ć pejzaże i sceny z wiej
skiego życia oraz f i l m o w i francuskiemu Czarujący
spacer,
opartemu na p ł y n n y m m o n t a ż u k a d r ó w z obrazów H e n r i
Rousseau.
Jednym z najlepszych i najambitniejszych filmów w y d a ł
m i się p o m i n i ę t y w głównych nagrodach, zachodnioniemiecki
Uwaga — naiwny. Większość filmów o t w ó r c a c h stwarza
jakiś poetycki obraz artysty, jednostronny, przeważnie
wzruszający, często zmistyfikowany. F i l m o E r i c h u B ó d e c kerze ukazuje „ n a i w n e g o " rzeźbiarza w sposób prawdziwy,
rzeczywisty, na tle k u l t u r o w y m . Nie lęka się ironicznego,
choć ciepłego spojrzenia na p o s t a ć samotnego i „ i n n e g o " od
otoczenia artysty, a zarazem pokazuje różne funkcje, któro
rzeźby Bódeckora pełnią dla ich autora i dla z a m o ż n y c h na
b y w c ó w , w i e d z ą c y c h co w danej chwili modne.
Polski f i l m Mirosławy Marcinkiewiczowej Dziwni artyści
po obu stronach Babiej Góry ( W F O - Ł ó d ź , 1970), uzyskał w y
różnienie. Donoszę o t y m z przyjemnością, cenię bowiem
rzetelność i s k r o m n o ś ć tego dokumentu. Nie mogę jednak
oprzeć się wrażeniu, że realne szanso na j e d n ą z głównych
n a g r ó d m i a ł y inne nasze pozycje: Spotkanie z Teofilem
Ociepką Tadeusza Makarczyńskiego, Paweł Wróbel Jana
Łomnickiego, a nawet Kwiaty Hel-Enri Konstantego Gordo
na, opowiadającego o sztuce najstarszej naiwnej m a l a r k i
świata, tworzącej jeszcze pomimo u k o ń c z e n i a stu lat... Ale
F i l m Polski i W F D zlekceważyły b r a t y s ł a w s k i przegląd.
W y s ł a n o trzy pozycje, z tego j e d n ą w ogóle nie p a s u j ą c ą do
profilu Triennale — o pracy z amatorami (Rysują,
malują,
rzeźbią).
W a ż n y m członem Triennale są Sympozja naukowe. Obec
ne, trzecie z kolei, zgromadziło na dwudniowych obradach
specjalistów r ó ż n y c h dziedzin: h i s t o r y k ó w sztuki, k r y t y k ó w ,
e s t e t y k ó w , socjologów, folklorystów, m u z e a l n i k ó w , zbiera
czy, p l a s t y k ó w i t d . Zaistniała więc szansa bardzo r ó ż n o s t r o n nogo spojrzenia na zagadnienie samorodnej sztuki. Z saty
sfakcją o d n o t o w a ć t u należy konsekwentny wysiłek Między
narodowego Gabinetu Sztuki Samorodnej, k t ó r y nie t y l k o
publikuje referaty z s y m p o z j ó w ' , lecz i wydaje specjalne,
świetno edytorsko, czasopismo (w trzech j ę z y k a c h ) „ I n s i t a " ,
k t ó r e g o redakcja u z y s k a ł a w t y m roku Grand P r i x za działal
ność naukową .
9
5
Na sympozjum wygłoszono łącznie 28 referatów. Pierw
szy dzień poświęcono historii sztuki samorodnej (insitnej).
Jean Selz (Francja) mówił o ex-votach i religijności ludu,
A n t o n i n Dufek (Czechosłowacja) o naiwnych fotografiach,
L u d w i k K u n z (Czechosłowacja) o malowanych tarczach
strzeleckich. K i l k a referatów informowało o twórczości sa
morodnej na W ę g r z e c h , w Kanadzie czy Finlandii, o wotach
brazylijskich. F r a p u j ą c y fenomen magicznej sztuki Voodoo
omówił Sheldon Williams, angielski pisarz, etnolog, autor
świetnej pracy Voodoo and the Art of Haiti.
Tematem drugiego dnia obrad b y ł y : walory artystyczne
i estetyczne sztuki samorodnej. E s t e t y k ą naiwnego malar
s t w a zajął się Pierre Dhainaut z Francji, o zagadnieniach
teorii sztuki naiwnej mówili Dino Menozzi z Włoch, Branko
R u d o l f z J u g o s ł a w i i i Louis Gans z Holandii. Janina Makota
(z Krakowa) podjęła p r ó b ę zdefiniowania estetycznej ka
tegorii naiwności, wychodząc z filozoficznych i metodolo
gicznych założeń teorii Ingardena. Z p u n k t u widzenia este
t y k a s t a r a ł a się u s y s t e m a t y z o w a ć twórczość s a m o r o d n ą .
Mana Gołaszewska z K r a k o w a . Można było podziwiać
odwagę autorek, k t ó r e po raz pierwszy z e t k n ę ł y się z п о л г у т
dla nich zjawiskiem, nie znając do tego ani naszej twórczości
..naiwnej", ani l i t e r a t u r y na ten temat. Dodajmy, że przy
szło i m również uczestniczyć w obradach j u r y .
Metoda sięgania po „ n o w e twarze" jest jednak celowa,
mimo k i l k u ewidentnych p o t k n i ę ć na obecnym sympozjum.
Dzięki rozszerzeniu k r ę g u uczestników obrad, mogliśmy np.
166
г
Petr H a l a k (Czechosłowacja) I I . 13. Chodź z nami, ol./pł. 1 1 5 x 6 5 cm. 1971. I I . 14. Jesień, ol./pł. 70x55cm 1970.
167
usłyszeć świetne referaty struktura listo w czechosłowackich
Vratislava Effenbergera i Bohuslava B e n e ś a (o samorodnej
literaturze).
P r o b l e m a t y k ę współczesnej roli i sytuacji naiwnej twór
czości p o r u s z y ł w ciekawy i głęboki sposób Boris Kelonien,
dyrektor Galerii Sztuki P r y m i t y w n e j przy Muzeum Mia-sta
Zagrzebia. O komercjalizacji sztuki naiwnej i jej miejscu
we współczesnej kulturze mówił Aleksander Jackowski.
Wszystkie referaty zostaną wkrótce opublikowano, co
zwalnia od potrzeby ich streszczania na t y m miejscu. Nie
wniosły one, jak sądzę, istotnych korektur do ogólnego
obrazu tej twórczości, zarysowanego w a r t y k u ł a c h wcześniej
już publikowanych na ł a m a c h „Polskiej Sztuki Ludowej",
choć dla specjalisty co najmniej kilka- referatów przyniosło
interesująco p r z e m y ś l e n i a i nowo fakty.
Wydaje się, że w przyszłości organizatorzy powinni
przejść do fazy bardziej konkretnych dyskusji w węższym
gronie r ó ż n y c h specjalistów. Przedpole zostało już bowiem
wydeptano nader d o k ł a d n i e , i w t y c h warunkach nieunik
nione jest powtarzanie podobnych sformułowań i nawar
stwianie przyezynkarskich informacji. Szczególnie ważno
b y ł o b y określenie granic pojęcia, scharakteryzowanie od
rębności zjawisk, takich j a k np. sztuka naiwna i „ i n n a "
(l'art brut), analiza etapu przejściowego m i ę d z y s z t u k ą l u
d o w ą a „ n a i w n ą " i t p . Ciekawa b y ł a b y analiza zjawiska
twórczości samorodnej z pozycji psychologa (funkcja w ży
ciu twórcy) i socjologa (recepcja, uwarunkowania kulturowo społoczno rozwoju tego nurtu) i t d .
Oczekuję od organizatorów, że konsekwentnie zmie
rzać b ę d ą do problemowego ustawienia wystaw, nawet
I I . 15. Józef L u r k a (Polska) Drogowskaz, drewno polichr,.
wys. 29 cm. 1971. 11. 16. ł o n Stan Patras, Fragment krzy
ża nagrobnego.
14
15
kosztem przeglądów sytuacji w różnych krajach (przeglądów
i tak nie d a j ą c y c h pełnego obrazu). Trzeba będzie w k r ó t c e
wyraźnie określić ceł b r a t y s ł a w s k i e j imprezy. Czemu ma
służyć ? Czym b y ć ? Czy wielkim targowiskiem, nieuchron
nie zależnym od rozmaitych k o n i u n k t u r , u k ł a d ó w perso
nalnych i interesów -— czy p o w a ż n ą i m p r e z ą , u k a z u j ą c ą
autentyczny k s z t a ł t samorodnej twórczości.
Nie jest dobrze, gdy pod szyldem zacliodnioniemieekim
o g l ą d a m y jugosłowiańskiego Franjo K ł o p o t a n a , malarza
bliskiego stylowi szkoły hlebińskiej, sprzedającego „ n a p n i u "
swe obrazy niemieckiemu marszandowi.
Nie jest dobrze, gdy obok rzetelnych t w ó r c ó w samo
rodnych m a m y nieraz do czynienia ze s z t u k ą p s e u d o n a i w n ą ,
świadomio p r e p a r o w a n ą w t y m stylu, gdy - - jak to np.
miało miejsce w dziale fińskim
podaje się widzom za
„ n a i w n e " obrazy malarzy, k t ó r z y , jak to wynika z ich ży
ciorysów, odebrali wcale d o b r ą e d u k a c j ę w r ó ż n y c h uczel
niach plastycznych (przeważnie paryskich).
Zjawisko twórczości w stylu „ n a i w n y m " istnieje,
obserwujemy je nawet w Polsce i nie m i a ł b y m nie przeciwko
temu, aby p o k a z a ć je, na Triennale. Ale w czysty s p o s ó b .
Jako recepcję sztuki naiwnej, czasem w y n i k ł ą z prawdzi
wego urzeczenia, częściej jednak z mody, chęci zysku.
Triennale b r a t y s ł a w s k i e nie odbywa się w próżni. Podło
ga rozlicznym w p ł y w o m , ale i samo ma w p ł y w na k s z t a ł t
zjawiska, k t ó r y m się zajmuje. I o to właśnie chodzi, aby
wpływ ten b y ł możliwie d u ż y i m ą d r y .
168
r
_ -
II.
-•
17. Halina D ą b r o w s k a (Polska)
Stare kobiety na rynku, ol./płyta,
5(5 >', 45 ciii. 1Я71.
PRZYPISY
1
S. T k a ć . Introduction. ,,Insita". Bulletin de Г art
uisitio, Bratislava 1971, s. 10.
- Inicjatorom i faktycznym organizatorom obocnogo
i poprzednich Triennale jest kiorownik Międzynarodowego
Gabinetu Sztuki Samorodnej
- Stefan Tkac. Generalnym
Komisarzem Trionnalo — dyrektor Słowackiego Muzoum
Narodowego inż. arch. Jan H r a ś k o . Triennale otworzono
10 września, z a m k n i ę t o 31 p a ź d z i e r n i k a 1972 r. Sympozjum
miało miejsce 11 i 12 września. Wzięło w n i m udział ponad
90 osób, w t y m ok. 40 z zagranicy. W czasie trwania Trien
nale prasa zamieszczała liczne informacje i omówienia,
w kinach demonstrowano barwno przeźrocza ciekawszycłi
obrazów, w telowizji obok r e p o r t a ż y z wystawy i sympo
zjum pokazano wyróżnione f i l m y k r ó t k o m o t r a ż o w e . I m
preza b r a t y s ł a w s k a stanowi t r u d n y do prześcignięcia wzór
dobrego upowszechnienia sztuki.
III Triennale insitneho umenia, Bratislava, septembor-oktober 1972. Katalog zawiera 24 reprodukcje kolo
rowo i 140 czarno-białych, wstępno a r t y k u ł y organizatorów
oraz spisy prac poszczególnych działów.
Strelecke terce. Bratislava, September 1972. (Katalog)
W s t ę p : A d o l f K r o u p a — J i f i Rapek oraz Zlatica Galambośov,i, komisarz wystawy. W Polsce: Muzeum Plakatu, W i
lanów, kwiecień 1973.
1
4
5
Komisarzom działu polskiego był autor tego spra
wozdania.
o W y b ó r najlopszych prac z Triennalo został poka
zany następnio w D a n i i (Contruin Sztuki Współczesnej
Louisiana, Humlebaeck), Norwegii (Muzeum Sztuki Współ
czesnej, Oslo) i Finlandii ( A t e n e u m i n Taidemusoo)
Z Polski na wystawach tyoh znalazły się obrazy A l b i czuka, D ą b r o w s k i e j , Holesza i W ó j t o w i c z - T a r n a w s k i e j
(tylko w Danii i Norwegii) oraz rzeźby Adama Zogadły.
7
Referaty Sympozjów I i I I Triennale opublikowano
w : Zbornik Slovonskej Narodnej Galerie. „ G a l o r i a 2 " , l n s i t n ó
umenio. Sympozia 66—09. Bratislava 1972 (w j ę z y k a c h :
słowackim, rosyjskim, francuskim, niemieckim i angielskim).
Od 1971 r. ukazuje się organ Międzynarodowego
Gabinetu Sztuki Samorodnoj „ I n s i t a " . P o c z ą t k o w o w jęz.
słowackim, francuskim i angielskim, a od nr 2 również w jęz.
rosyjskim. Dotychczas u k a z a ł o się 5 zeszytów, k a ż d y bogato
ilustrowany.
N a Triennalo przyznano trzy Grand. Prix za działal
ność n a u k o w ą . Otrzymali je, poza r e d a k c j ą „ I n s i t y " : Ga
leria Sztuki P r y m i t y w n e j w Zagrzebiu (przy Muzeum Miasta)
za działalność w y s t a w o w ą i publikacjo oraz Oto B i h a l j i -Merin za książkę Naiwni świata (Naiven der Welt).
8
9
169
11. 18. L u d w i k Holesz (Polska), z c y k l u : Epoka Karbońska, ol./pł. 4 5 x 5 8 , 5 cm. 1971.
I I . 19 ł o n Stan Patras, Cmentarz w Sapinta