Hermeneutyka i życie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4

Item

Title
Hermeneutyka i życie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4, s.27-28
Creator
Robotycki, Czesław
Date
2002
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2698
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2894
Text
T

ekst Dariusza Czai Zycie, czyli nieprzejrzystość.
Poza antropologię - kultury jest bardzo dobrze
napisany, z charakterystyczną dla tego autora
erudycją. Zapewne umyślnie zostały w nim wyostrzone
niektóre stwierdzenia, ponieważ cel autora jest wyraź­
nie polemiczny. Szuka on miejsca dla swoich koncep­
cji antropologii wśród rozmywającego się zakresu dys­
cypliny, gdyż na jej tereny wchodzi wielu innych spe­
cjalistów nazywających się do tej pory filozofami, filo­
logami, filmoznawcami, historykami, kulturoznawcami, historykami idei lub jeszcze inaczej. W ciągu ostat­
nich lat interpretacja w kategoriach antropologicz­
nych stała się powszechnym dobrem humanistyki
i przedstawiciele wymienionych dyscyplin czują się
obecnie antropologami, a przekonanie takie mają nie
tylko oni. Dobrze więc się stało, że Dariusz Czaja pró­
buje rozpętać burzę mózgów, po której na nowo okre­
śli się to, czym zajmuje się antropologia i jakie ma
możliwości poznawcze, tym bardziej że w skali polskiej
sam przyczynił się swoimi tekstami do wspomnianego
stanu nieokreśloności antropologii.

CZESŁAW

ROBOTYCKI

Hermeneutyka i życie
na marginesie rozważań
Dariusza Czai
to toczyć już sporów, bo nie wniosą one wiele do aktów
poznania. Nie wyjdziemy bowiem dalej niż poza stwier­
dzenie, że życie przejawia się w fenomenach, a opis i po­
znanie mają charakter symbolizujący, metatekstowy,
pojęciowy, metaforyzujący. Dodać jeszcze można, że
kwestie statusu pojęć są pytaniami filozoficznymi.

Przesłanie jego tekstu, które brzmi: „wracajmy do ży­
cia, omijając nic już nie znaczącą opisową hipostazę kategorię «kultura». Antropologia powinna opisywać
ludzką kondycję w całej jej złożoności", jest zaprosze­
niem do dyskusji. Oto kilka moich uwag dotyczących
wybranych problemów przedstawionych przez Dariusza
Czaję.

2. Hermeneutyka jako rozpoznanie
rzeczywistości
2.1. Hermeneutyka nie ma wyłączności na inter­
pretowanie świata i życia. Całe jego obszary (poznawa­
ne empirycznie) nie poddają się interpretacji hermeneutycznej, dopiero sądy o tych fragmentach rzeczywi­
stości mogą być odczytywane na tenże sposób.
2.2. Hermeneutyka zjada własny ogon, gdy apeluje
o rzeczywistość życia w rozpoznaniu antropologicznym,
a dla ilustracji i realizacji tychże postulatów posługuje
się literaturą lub filmową fikcją. Gdzież więc to życie.
2.3. Hermeneutyka jako sposób na życie jest sposo­
bem na niedostrzeganie życia w jego aspektach interak­
cyjnych (zbiorowych). Interpretacje hermeneutyczne,
odnosząc do coraz dalszych skojarzeń, są komentarzami
do rzeczywistości. Apel o dostrzeganie tajemnicy życia,
o co upomina się Dariusz Czaja, jest, jak wiemy, elemen­
tem myślenia hermeneutycznego, ale trzeba też przy­
znać, że waga takiego apelu wzrasta, gdy spojrzymy na to
z filozoficznej (metafizycznej) perspektywy. Nadaje to
bowiem pytaniom antropologicznym głębi, jakiej nie
mają pytania stawiane przez antropologów innych opcji.
Z tych powodów hermeneuci pozostają dla mnie autora­
mi błyskotliwych tekstów dobrze przyjmowanych w róż­
nych środowiskach, jednak osobiście podejrzewam ich
o rodzaj etycznego szalbierstwa związanego z ich wypo­
wiedziami utrzymanymi zawsze w wysokich rejestrach.

1. Zycie
1.1. Gdy Dariusz Czaja odwołując się do W. D i l thaya, proponuje nam zastosowane w opisie antropolo­
gicznym tegoż autora rozumienie życia, to warto zwró­
cić uwagę, że Dilthay podkreśla też fakt, że „eksplikacja ludzkiej istoty następuje w dziejach", powiadając
dalej, że „dzięki świadomości historycznej osiąga czło­
wiek suwerenność w wydobywaniu z każdego przeżycia
jego treści w pełnym oddawaniu się mu, bez jakichkol­
wiek uprzedzeń, tak jak gdyby nie było żadnego syste­
mu wiary czy filozofii, który mógłby go krępować. Zycie
uwalnia się od poznawania za pomocą pojęć" (Rozu­
mienie i życie [w:] Wokół rozumienia, wyb. G. Sowiński,
Kraków 1993, s. 61). Ale w innym miejscu pisze Dil­
thay o życiu, że jest to „interakcyjny układ istniejący
między nami i naszym środowiskiem" (s. 62, tamże)
Dochodzimy więc, mimo wszystko, do kategorii opiso­
wej (zdefiniowanej w sposób projektujący), a to prowa­
dzi do pułapki, której chce uniknąć Czaja, gdy rozpo­
czyna tekst od stwierdzeń odbierających moc heury­
styczną kategorii „kultura", ponieważ jest to, jego zda­
niem, hipostaza.

3. Degradujący charakter
opisu kulturowego

1.2. Co więc różni kategorie opisowe (bo jednak są
to kategorie) „kultura" i „życie". „Kultura" jest intersubiektywna, życie" - indywidualizujące, ale obie samego
życia nie dotykają. Pytanie o to, co opisują wymienione
kategorie, co jest ich istotą, to kwestia, o którą nie war-

3.1. Przekonanie, że poprzez opis antropologiczny
dokonuje się redukcji osoby ludzkiej i jej tajemnicy, nie
jest niczym nowym. Znamy to z wielu krytyk. Towarzy­
szyły one niejednej refleksji o człowieku ukształtowa27

POLEMIKI

nym kulturowo. Oskarżane były o to: strukturalizm,
nurty semiotyczne, szkoły konfliktu społecznego i inne.
Mimo to, wnoszą one niejedno do wiedzy o człowieku.
3.2. Przyjąć jednak trzeba, że „mowa" o życiu wyma­
ga kategorii i schematów. Co ważniejsze, należą one do
„życia" jako jego nieodłączny składnik, tkwią one w sa­
mej istocie życia („życie w jego własnej istocie rozumie­
my dzięki kategoriom, które są obce poznaniu przyrod­
niczemu. Także i w tym przypadku zasadnicze znacze­
nie ma okoliczność, iż tych kategorii do życia nie stosu­
jemy a prori jako jakiegoś obcego mu elementu, lecz że
tkwią one w samej istocie życia - Dilthay, tamże, s, 76).

zu...), lub odnieść do innych dokonań poetyckich (by
pozostać na tym samym poziomie możliwości - zobacz
Wojciecha Bellona - balladę o „Czesku Piekarzu"). Do
każdej z wersji kulturowego przetworzenia wspomnia­
nego faktu Dariusz Czaja potrafi przyłożyć miarkę me­
tafizyczną, bo jest człowiekiem i antropologiem subtel­
nym i inteligentnym. Stąd też jego apel o rozumienie
jest postulatem etycznym i, jak rozumiem, o taki nowy
wymiar antropologii się upomina. O antropologię
z wiedzą filozoficzną, ale nie o filozofię.

5. Antropologia czy literatura

3.3. Jurij Łotman podtrzymywał swoje przekonania
o semiotycznych mechanizmach kultury. Widać to
w pracach, których przedmiotem jest historia. Tezy
o stałym przekładzie kulturowym pozostają użyteczne
przy analizie dziejów. Historia (kultura) dla Łotmana,
to wielowątkowa i wielopoziomowa przestrzeń wymia­
ny dyskursów.

4.1. Nawiązując do Łotmana przypominam, że sztu­
ka to jeden z metajęzyków opisu kulturowego równo­
prawny innym, co silnie podkreśla tenże autor. O sztu­
ce jako rodzaju prawdy można mówić, gdy się o niej
wie tyle, co prof. Juszczak (o jej ontologii, mocy odkry­
wania prawdy i tajemnicy istnienia). Ale wróćmy do
życia (również tak, jak je rozumiał Dilthay) - ciekawe,
co tym wszystkim wie pijany student lub absolwent
ASP (nawet zakładając, że stan, którym go scharakte­
ryzowałem, jest wehikułem duchowych podróży).

5.1. Przykłady antropologii opisującej życie znajdu­
je Dariusz Czaja w literaturze. Tu odkrył życiową ma­
terię, tyle że właśnie, cokolwiek by o niej powiedzieć,
jest ona literacko przetworzona. Do jego pomysłów
dodam własny: kultura jako strumień świadomości.
Moją ulubioną kiedyś lekturę Jamesa Joyce'a, Ulisses.
Kultura trwa w nas jako nieustanny tok myśli, skoja­
rzeń, nawrotów do rzeczy, które już były, skłania do
odbiegania w bok od rzeczywistości, wracania do
głównego wątku działania, do kreowania własnego
świata z kawałków, a mimo, w wymiarze ogólniejszym,
toczy się wszystko stałym równym trybem. Jeżeli tak
odczyta się Joyce'a, jeżeli tak rozumie się kulturę, to
również w antropologii nie szuka się od razu porządku
świata, wie się, że w tym, wydawałoby się, porządku
ludzkich interakcji zjawiska ahistoryczne, niefunkcjo­
nalne, często niezrozumiałe długo trwają, inne nato­
miast łatwo zmieniają się. Jeszcze inne po latach zno­
wu pojawiają się w porządku kultury.

4.2. Kwestia wyczerpania heurystycznej mocy kate­
gorii „kultura" skłania do zastanowienia się, jak opisać
mistyczne i egzystencjalne aspekty życia. Tu mam po­
dobne wątpliwości jak Dariusz Czaja, ale czy sztuka do
tego wystarcza, tego nie jestem pewny.
4.3. Nawiązując do punktu 4.2., historię Henryka
Kwiatka przez Marcina Swietlickiego opowiedzianą ję­
zykiem poezji, a zinterpretowaną przez Czaję w katego­
riach metafizycznych, można przełożyć na język antro­
pologii (zobacz np. rozważania Czarnowskiego, Tokarskiej-Bakir), na język folkloru (... mówił dziad do obra­

Dla mnie, by porównać się z Dariuszem Czają, Ulisses, jako narracja literacka, pozostaje analogią i prze­
tworzeniem dyskursu kulturowego, i tylko tyle. Nie
uważam, że należy ją wprowadzać w miejsce dyskursu
antropologicznego.
5.2. Postulat Dariusza Czai, by ogląd antropologicz­
ny przyjął skrajnie zindywidualizowaną postać, rodzi
pytanie zasadnicze - czym będzie się on różnił od lite­
ratury? I na tym pytaniu kończę moją wypowiedź, do
której skłonił mnie nie byle jaki tekst mojego kolegi
z pracy.

4. Sztuka i prawda życia

28

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.