Listy do redakcji / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2

Item

Title
Listy do redakcji / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.60-62
Date
1990
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2108
Language
pol.
Publisher
Polski Instytut Sztuki
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2272
Text
LISTY DO REDAKCJI
Do Ludwika Stommy w sprawie metodologicznej naiwności
przez: Redakcję Polskiej Sztuki Ludowej
W c z e r w c u 1 9 9 0 r o k u dotarł d o mnie numer PSL o z n a c z o n y

przyjaźni z całym b o g a c t w e m i n w e n t a r z a J e g o

osobowości.

s y g n a t u r ą R.XLIII, 1 9 8 9 , nr 4 , w k t ó r y m na stronie 2 0 5 L u d w i k

W t y m przypadku jednak, cenzurka stała się i s t o t n y m zarzutem

S t o m m a o d p o w i a d a na pytanie czy w etnografii w y s t ę p u j ą białe

m e r y t o r y c z n y m i m e t o d o l o g i c z n y m , z k t ó r y m się nie zgadzam.

plamy. To dość k o n i u n k t u r a l n e w ó w c z a s pytanie redakcji, ze

I n k r y m i n o w a n y tekst nie zawiera interpretacji m u p r z y p i s y w a ­

w z g l ę d u na czas kiedy je z a d a w a n o ( p r z y p o m i n a m rok 1 9 8 9

n y c h . P r o p o n u j ę w i ę c rzeczową p u b l i c z n ą r o z m o w ę w y j a ś n i a j ą ­

i d w u z n a c z n e w y p o w i e d z i t z w . mieszanych komisji partyjnych

cą zarzuty. P o w i a d a m p u b l i c z n ą z d w ó c h p o w o d ó w : p o p i e r w ­

h i s t o r y k ó w ) w y w o ł a ł o p o l e m i c z n y zapał pozostającego w o d ­

sze, p u b l i c z n a była o c e n a , p o d r u g i e będzie t o z g o d n e z p o s t u l a ­

daleniu L u d w i k a . U w a ż a m , że t r o c h ę n i e s p r a w i e d l i w i e rozdał On

t e m L u d w i k a S t o m m y p r o p o n u j ą c y m merytoryczne p o l e m i k i .

zasługi p r z y p o m i n a j ą c rolę t y l k o warszawskiej Katedry Etnografii

Być może, nasza dyskusja, d o której w z y w a m , nie poruszy

w p r z e ł a m y w a n i u s c h e m a t ó w . Lecz nie o t o mi g ł ó w n i e c h o d z i .

ś r o d o w i s k a . W y w o ł a c o najwyżej p l o t k i , że o t o p r ó ż n i ł o się

Zgadzając się w w i e l u p u n k t a c h z J e g o d i a g n o z ą , z w r ó c i ł e m

d w ó c h przyjaciół. Odrzucając z góry takie przypuszczenia stwier­

szczególną u w a g ę na następujący f r a g m e n t J e g o w y p o w i e d z i :

dzam, że p o d e j m u j ą c polemikę nie czuję się urażony, nie jestem

„...Po d r u g i e zacofanie m e t o d o l o g i c z n e d y s c y p l i n y (parę

„ d o t k n i ę t y na o s o b o w o ś c i i statusie" i pozostaję z L u d w i k i e m S.

jaskółek w i o s n y nie c z y n i ) , która nie u ś w i a d o m i ł a sobie

w dobrych stosunkach.

nadal, że jej specyfika zasadza się w s p o s o b i e spojrzenia na

Zasady erystyki w y m a g a j ą by sąd p r z e d s t a w i o n y u d o w o d n i ć .

o b i e k t , a nie w f o r m i e o w e g o ż o b i e k t u lub j e g o nieist­

Proszę w i ę c L u d w i k u uzasadnić s w o j ą tezę, że w pracy o herbach

niejącej 'jakotakości'. Stąd t y l k o na marginesach ś r o d o w i ­

szlacheckich w reklamie ... „ r o z u m i e się p o frazerowsku mit jako

ska ( I S P A N , g r u p a 'grupa s k a w i c z a n ' , Jacek Olędzki)

d z i w a c t w o . . . " eo ipso t e n krótki tekst jest n a i w n y m e t o d o l o g i c z ­

p r o w a d z i badania nad cywilizacją w s p ó ł c z e s n ą , nad w ł a ­

nie. Piszesz dalej, że e t n o l o g ... „ p o w i n i e n się d z i w i ć a ne

s n y m ś r o d o w i s k i e m dnia p o w s z e d n i e g o . Zresztą i w ś r ó d

oceniać...", d z i w i ę się w i ę c , że nie w y c h w y c i ł e ś lub w p o ś p i e c h u

t y c h p i o n i e r ó w nie brakuje m e t o d o l o g i c z n e j n a i w n o ś c i ,

przeoczyłeś zamieszczoną tamże tezę R. B a r t h e s a - w s z a k t o T w ó j

kiedy t o na przykład rozumie się p o frazerowsku mit j a k o

u l u b i o n y autor - o t w i e r a j ą c ą cały w y w ó d . Reszta tekstu jest jej

d z i w a c t w o (praca o herbach szlacheckich w reklamie) lub

r o z w i n i ę c i e m . Gdzież w i ę c frazeryzm. Ale dość... zacząć należy o d

w y p r o w a d z a hipotezy z pozycji w a r t o ś c i u j ą c y c h

T w o j e g o Panie L u d w i k u d o w o d u , po nim r o z w i n ą ć będzie można

(prace

o pieśni s t r a j k o w e j , kulcie papieża), z a p o m i n a j ą c o p o d ­
s t a w o w e j , a m a ł o w i d a ć znanej, zasadie, iż e t n o l o g d z i w i
się a nie o c e n i a . . . "

merytoryczną dyskusję.
Jeżeli zaś o d p o w i e d z i nie będzie, a nie d o p u s z c z a m złej w o l i
redakcji, która p o l e m i k i nie zamieściłaby, stwierdzić przyjdzie, że

J a k b y m t e g o tekstu nie o d c z y t y w a ł , w i e m , że f r a g m e n t o n a i w ­

dopuściłeś się Pan nadużycia, p o c h o p n i e i fałszywie przed­

ności m e t o d o l o g i c z n e j i f r a z e r o w s k i m t r a k t o w a n i u m i t u , d o t y c z y

stawiając cudze myśli i p o g l ą d y . T o zkolei n a w e t tak r e l a t y w i s ­

m o j e g o tekstu „ K l e j n o t i r e k l a m a " ( P S L R.XLI, 1 9 8 7 , nr 1-4, s.

tycznie n a s t a w i o n y e t n o l o g jak Ty p o w i n i e n już uznać za błąd, ba

1 5 5 - 1 5 8 ) . Znam skłonność Ludwika Stommy do wystawiania

w i ę c e j - za grzech.

w s z y s t k i m cenzurek i przyjmują ją (tę s k ł o n n o ś ć ) w

naszej

Czesław R o b o t y c k i

Stomma w odpowiedzi Robotyckiemu
Czesławie, stary d r u h u i przyjacielu!

banału, w y r a ż o n y m na przykład, w języku p o t o c z n y m

nazwą

D r o b n ą , retoryczną szpilkę uznać raczyłeś za „ i s t o t n y zarzut
m e r y t o r y c z n y " . Tymczasem w m o i m k r ó t k i m tekściku c e l o w o
n a p o m k n ą ł e m t y l k o o treści artykułu nie podając t y t u ł u , ani
autora, by zaznaczyć, że c h o d z i o k o n k r e t n y esej, a nie o c a ł o ­
kształt T w o j e j t w ó r c z o ś c i , którą, jak wiesz, w i e l c e p o d z i w i a m
i cenię. Skoro jednak p o z y w a s z na u d e p t a n ą ziemię, cóż m a m
robić - staję.

«jabcok - L e l i w a » " ( 1 3 3 - 1 3 5 ) . S ł o w o „ b a n a ł " nie m a t u o c z y w i ­

W artykule „ K l e j n o t i r e k l a m a " przedstawiasz p r a w d z i w e herby
„ z t a m t y c h l a t " i herby z h a n d l o w y c h etykietek. Te pierwsze „ b y ł y
znakiem t o ż s a m o ś c i " ( w e r s 1 1 4 ) , „stały się cząstką h i s t o r i i "
( 1 1 9 ) , „ w s k a z y w a ł y na związki r o d o w e " ( 1 1 4 - 1 1 5 ) , „ i c h treść
została z a p o m n i a n a " ( 1 2 2 ) z p o w o d u „ w s p ó ł c z e s n e g o braku
z n a j o m o ś c i h e r a l d y k i " ( 1 2 0 - 1 2 1 ) . Te drugie „ n i e nawiązują d o
polskiej t r a d y c j i " ( 8 2 ) , „są w ł ą c z o n e w szeregi semantyczne
degradującej k u l t u r y m a s o w e j " ( 1 3 2 - 1 3 3 ) , są l i - t y l k o „ e m b ­
lematami historii lub h i s t o r y c z n o ś c i " ( 1 2 4 ) , są wreszcie „ b y l e j a kie, źle z a k o m p o n o w a n e i w b r u d n y c h k o l o r a c h " ( 3 3 ) . Jest t u
w y r a ź n a opozycja. Z jednej strony herb mający treść - herb
w kontekście - herb piękny; z drugiej: herb o treści z d e g r a d o w a ­
nej - herb w y r w a n y z k o n t e k s t u - herb byle jaki. Przypomina t o d o
złudzenia frazerowskie rozróżnienie p o m i ę d z y elementami p o z o stajcymi w kontekście r y t u a l n y m , a w y r w a n y m i zeń przeżytkami,
b ę d ą c y m i z r e d u k o w a n ą karykaturą, d z i w a c t w e m , czy w r ę c z prze­
sądem. T y m bardziej, że straszysz nas „ o s i ą g n i ę c i e m p o z i o m u

bie dyskusję o garstkach luminarzy) j a k o niespójny i nieciągły

60

ście sensu; c h o d z i ci raczej o bezsens, zanik w a r t o ś c i s e m a n t y c z ­
nej pojęcia „ L e l i w a " . . . Dla Frazera r ó w n i e ż p o w s t a w a n i e przesą­
d u zasadza się na kradzieży sensu. Tyle o

powinowactwach

(„zacząć należy o d T w o j e g o Panie L u d w i k u d o w o d u " ) ; teraz ad
meritum.
W ś w i a d o m o ś c i społecznej f u n k c j o n u j e historia ( d a r u j m y s o ­
system z n a k ó w . Są t a k i m i znakami: Sobieski p o d W i e d n i e m ,
Bartosz G ł o w a c k i , Piast, C u d nad Wisłą, W a n d a c o nie chciała
Niemca, d w a g r u n w a l d z k i e miecze, husarz, k o r o n a , L i b e r u m Veto
etc. etc. M a s o w y o d b i o r c a nie w n i k a w s k o m p l i k o w a n e k o n t e k s ta i struktury lecz zadawala się obrazami - m i t a m i . Ostatnie lata
unaoczniają t o szczególnie wyraziście, obdarzając w y o b r a ź n i ę
z b i o r o w ą takimi m i t y c z n y m i matrycami, jak: stalinizm, w o j n a
1 9 8 1 , Popiełuszko... I tak też było zawsze. Szlachcic w y w o d z ą c y
s w e m i t y c z n e koligacje sięgał p o mity: Rzym, Sarmacja, W a n ­
dale... Zmieniają się k o n k r e t n e obrazy lub n a d a w a n e im znacze­
nia, pozostaje logika p o w s t a w a n i a i f u n k c j o n o w a n i a w y o b r a ż e ń
z b i o r o w y c h . W ramach tej logiki obrazy, o ile f u n k c j o n u j ą , nie
tracą sensu, a t y l k o g o zmieniają. Frazerowsko brzmi w i ę c dla
mnie p r z y w o ł y w a n i e p e j o r a t y w n y c h określeń t y p u

„amatorski

k i c z " ( 3 6 ) , „treść z a p o m n i a n a " ( 1 2 2 ) , „ d e g r a d a c j a " ( 1 3 3 ) . Co
znaczył herb w „ t a m t y c h c z a s a c h " ( k t ó r y c h k o n k r e t n i e ? ) t o nam

Czesławie pobieżnie zasygnalizowałeś. Ale c o znaczy z n a k - h e r b
dzisiaj? - Jest t y l k o e m b l e m a t e m „ h i s t o r y c z n o ś c i " nieokreślonej
i miazmatycznej? - Nie ma z g o d y M o p a n k u !
Herb p r z y w o ł u j e na przykład najprostsze skojarzenie ze szlachetczyzną, a w i ę c przede w s z y s t k i m z w p a j a n ą w szkołach
r ó w n i e dobrze p o l s k i c h , jak i f r a n c u s k i c h , w i z j ą klasy próżniaczej.
W Polsce będzie t o : „ J e d z , pij i popuszczaj p a s a " , w e Francji:
„ A p r e s nous la d e l u g e " . Jest w t y m obrazku element krytyki
społecznej, ale jest przede w s z y s t k i m , acz niezamierzony, smak
b ł o g o ś c i , l e n i s t w a , u ż y w a n i a w tle k t ó r e g o kielich d ź w i ę c z y . Nie
ma kaca, nie ma p a w i a , nie ma następnego d n i a . A d o d a j m y aluzję
d o rycerskości, szabli u kontusza - pić męską jest rzeczą.
N i e p r z y p a d k o w o toteż ( m o ż n a t o u d o w o d n i ć w s z c z e g ó ł o w e j
analizie) herby szlacheckie najczęściej reklamują a l k o h o l . Ale
siądźmy d o p o w a ż n y c h b a d a ń , t o znajdziemy z a p e w n e r ó w n i e ż
i d r o g ę p r o w a d z ą c ą o d herbu d o p i k a n t n e g o sosu. R o z u m i e m
Czesławie T w o j e oburzenie „ j a b c o k i e m - L e l i w ą " , gdyż j a b c o k
istotnie niepijalną jest cieczą, ale jest t o zgorszenie estety,
smakosza i może miłośnika heraldyki, nie zaś a n t r o p o l o g a , który
- p o d t r z y m u j ę - d z i w i się, a nie ocenia.
W s w o i m z n a k o m i t y m referacie w ł o c ł a w s k i m u k a z y w a ł Kuba
Szpilka g ł ę b o k i sens p l a s t i k o w e g o barachła, czy c z e r w o n y c h
skarpetek. Nie były o n e dla niego ani kiczem, ani czymś z d e ­
g r a d o w a n y m . Nie b y ł o opozycji. Wierzę g ł ę b o k o , że słuszny t o
kierunek.
I jeszcze rzecz jedna. Z w a ż y w s z y Czesławie ileśmy razem
nagrzeszyli ( o s o b l i w i e przeciw szóstemu i d z i e w i ą t e m u przyka­
zaniu, g r z e c h ó w g ł ó w n y c h nie w s p o m i n a j ą c ) , straszenie m n i e
grzechem w ł a ś n i e p o z w a l a m sobie uznać za d r o b n e n i e p o r o z u ­
mienie. T y m bardziej, iż wiesz dobrze, iż t o zawsze najbardziej
l u b i ł e m , c o moralnie w ą t p l i w e , wykraczające poza granice i szko­
dzące z d r o w i u . A kiedy się Czesiu s p o t k a m y , pogrzeszymy z n ó w ,
m a m nadzieję, jak za d a w n y c h lat b y w a ł o .
Co zaś d o mojej s k ł o n n o ś c i d o w y s t a w i a n i a cenzurek, t o d o s y ć
p o w s z e c h n a t o przypadłość. Ta t y l k o różnica, ze ja s w o i c h ocen
nie taję. Ty na przykład masz u mnie zawsze w i e l k i e , g l o b a l n e 5 + .
Całuję Cię serdecznie.
Ludwik Stomma

Fot. W . Czyż

„«Złota gałąź» na «Triobrandach»"
Bezpośrednią przyczyną mej krótkiej n o t y stał się w p r a w d z i e

piszących, że o d k r y w c o m w y s p c h o d z i ł o o p o t r ó j n e brandy!?).

Fatygę

W każdym bądź razie o s k o n n o ś c i tej przekonałem się też na

i J a d w i g ę Siemiaszko, a z a t y t u ł o w a n y ; „ P o c o jechać na T r i o b -

w ł a s n e j skórze, kiedy t o zecer składający mą pracę o magii

interesujący skądinąd artykuł napisany przez Barbarę

r a n d y ? " \ ale przyznam szczerze, że o d jakiegoś już czasu korciło

u p o r c z y w i e , w b r e w m o i m k o r e k t o m , o b s t a w a ł przy „ T r i o b r a n -

mnie, aby w sprawie, o której zamierzam t r a k t o w a ć , napisać s ł ó w

d a c h " i w efekcie w j e d n y m p r z y p a d k u udało m u sieją przemy­

kilka. Generalnie rzecz biorąc c h o d z i mi o kwestie rzetelności,

cić.

precyzji i erudycji b a d a w c z e j p r z e c i w s t a w i o n y c h p e w n e j

r o z m o w a c h z a d e p t a m i etnografii.

ig­

norancji i s w o i s t e j nonszalancji. Nie zamierzam b y n a j m n i e j w y ­

3

Przekonuję się o t y m fakcie r ó w n i e ż w m o i c h c o d z i e n n y c h

Powróćmy

może jednak

do wspomnianego

artykułu

Pań

s t ę p o w a ć t u w roli „jaśnie o ś w i e c o n e g o " lub d o z o r c y n a u k o ­

Siemiaszko i Fatygi. M e nadzieje na błąd w sztuce drukarskiej

w e g o , b o każdemu z nas t a k o w y by się przydał, lecz j e d y n i e

okazały się p ł o n n e i rychło zostały rozwiane. W tekście n i e p o ­

w imię o b r o n y zasady, iż każdy e t n o l o g (etnograf, a n t r o p o l o g

p r a w n a f o r m a „ T r i o b r a n d y " p o w t a r z a się niezmiennie i nie ulega

s p o ł e c z n y lub k u l t u r y ) w i n i e n posiadać i w y k a z y w a ć się m i n i ­

w ą t p l i w o ś c i , że przez autorki uznana jest za n o r m a l n ą . P o w i e

m u m z n a j o m o ś c i elementarza e t n o l o g i c z n e g o . Do elementarza

ktoś: Czepia się. Nie. Nie o t o t u c h o d z i . Tę b ł ę d n ą

t e g o zaliczam c h o ć b y pobieżną w i e d z ę o kilku

przeoczyła także Redakcja PSzL. N a s u w a j ą się d w i e m o ż l i w o ś c i :

klasycznych

dziełach a n t r o p o l o g i c z n y c h , a w ś r ó d nich m.in. o Złotej

Gałęzi

formę

a l b o - ż y w i ę taką nadzieję - b y ł o t o z w y k ł e niedopatrzenie, a l b o

Jamesa Georga Frazera oraz całej serii m o n o g r a f i i o T r o b r i a n d a c h

i Redakcja uznała tę f o r m ę za naturalną; w k a ż d y m razie nie

a u t o r s t w a B r o n i s ł a w a Kacpra M a l i n o w s k i e g o , w szczególności

z w r ó c i ł a na t o u w a g i . Rzecz prosta lapsusy m o g ą sią zdarzyć

o Argonautach

k a ż d e m u . Przestają j e d n a k nimi być, g d y stają się regułą. Na

Zachodniego

Pacyfiku. .
2

przypisie 1 numer

p o d s t a w i e d o t y c h c z a s o w y c h k o n t a k t ó w ze ś r o d o w i s k i e m e t n o ­

Polskiej Sztuki L u d o w e j z a u w a ż y ł e m w spisie treści rażący, acz

g r a f i c z n y m oraz w i e l u a n a l o g i c z n y c h d o o m a w i a n e g o p r z y p a d ­

często się p o j a w i a j ą c y , błąd w nazwie archipelagu, na k t ó r y m

k ó w w literaturze w s p ó ł c z e s n e j ( m o ż e p o m i n ę już w y l i c z a n k ę

Otóż w z i ą w s z y d o ręki w s p o m n i a n y w

M a l i n o w s k i p r o w a d z i ł s w o j e badania. P o c z ą t k o w o miałem n a ­

i niech każdy autor rozważy t o sam) ś m i e m zatem t w i e r d z i ć , iż

dzieję, że jest t o może kolejny przypadek „ l i t e r ó w k i " drukarskiej.

zazwyczaj nie w c h o d z i t u w rachubę z w y k ł e przeoczenie, lecz

Istnieje b o w i e m jakaś d z i w n a s k ł o n n o ś ć języka p o l s k i e g o d o

p o w t a r z a j ą c y się u znacznej części piszących przejaw nieznajo­

przeinaczania n a z w y T R O B R I A N D Y na „ T r i o b r a n d y " . Nie p o ­

mości f a k t u i literatury dla każdego a n t r o p o l o g a f u n d a m e n t a l ­

trafię w y j a ś n i ć , skąd się ona bierze. Przypuszczalnie są t o po

n y c h . M a ł o w a ż n e czy ktoś z a p o m n i a ł jak brzmi

prostu w z g l ę d y łatwiejszej w y m o w y . ( A może są t o w z g l ę d y

n a z w a W y s p , czy n i g d y z nią się w oryginale nie zetknął, b o

p s y c h o l o g i c z n e - nasza słabość d o t e r c e t ó w , albo podejrzenie

i w j e d n y m , i w d r u g i m w y p a d k u jest t o przejaw ignorancji.

prawidłowa

61

Nie c h c i a ł b y m , a b y autorki p r z y w o ł a n e g o a r t y k u ł u odebrały me

i o b e j m i e urząd k a p ł a n a . " (s. 2 5 ) . Z a n i m j e d n a k następca d o k o n a ł

ich

t e g o „ m u s i a ł ułamać gałąź z d r z e w a , którą starożytni uważali za

w y p o w i e d z i . C h o d z i mi b o w i e m o zjawisko o dość u p o w s z e c h ­

Z ł o t ą Gałąź W e r g i l i u s z a " . (s. 3 4 ) Oczywiście nie miejsce t u na

n i o n y m charakterze i znajdują się o n e w niezłym t o w a r z y s t w i e .

r e l a c j o n o w a n i e treści Złotej

A l e przecież pisanie o T r o b r i a n d a c h j a k o o „ T r i o b r a n d a c h " t o

legendy ze starożytnej Italii u j a w n i a j ą , z d a n i e m Frazera, s w e

s ł o w a j a k o atak personalny

lub, t y m

bardziej, na treść

Gałęzi. Dość p o w i e d z i e ć , że w ą t k i

niemalże tak, j a k b y np. o Polsce pisać regularnie „ P s o l k a " ,

u n i w e r s a l n e c e c h y i nawiązania d o p o d a ń i m i t ó w i n n y c h l u d ó w .

a o Danii per „ N a d i a " . Nie ma po c o jeździć na „ T r i o b r a n d y " , b o

A n a l o g i e te p o z w a l a j ą Frazerowi na w y c i ą g n i ę c i e w n i o s k u , że

ich p o prostu nie ma. R ó w n i e dobrze można jechać na W y s p y

Król Lasu był być może „ w c i e l e n i e m z k r w i i kości w i e l k i e g o

Bergamuty.

italskiego b o g a nieba. J u p i t e r a , który w d o b r o c i swej zstąpił

D o k ł a d n y opis położenia T r o b r i a n d ó w znaleźć m o ż n a

bez

z nieb w błysku p i o r u n u , b y zamieszkać między l u d ź m i w j e m i o l e ,

M a l i n o w s k i e g o (patrz też załączona m a p ­

miotle p i o r u n o w e j - Złotej Gałęzi - rosnącej na ś w i ę t y m dębie

ka). Natomiast d o e t n o g r a f ó w p o l s k i c h apeluję, a b y z w r ó c i l i

w d o l i n i e Nemi. Jeśli tak b y ł o n a p r a w d ę , nie z d z i w i nas w ó w c z a s ,

t r u d u w Argonautach

u w a g ę na p o p r a w n y s p o s ó b p r z y w o ł y w a n i a n a z w y W y s p , które

że kapłan z o b n a ż o n y m

dla a n t r o p o l o g i i o d g r y w a j ą rolę m n i e j w i ę c e j taką, jak dla b i o l o g i i

w której z n a j d o w a ł o się życie boga i j e g o w ł a s n e . " (s. 5 4 0 )

W y s p y Galapagos, dla a n t r o p o l o g i i fizycznej O l d u v a y w Kenii lub

mieczem

strzegł

mistycznej

Uznać r ó w n i e ż m o ż n a , iż Złota Gałąź jest n a z w ą

gałęzi,
własną

Neandertal w N i e m c z e c h , dla a r c h e o l o g i i Troja a dla j ę z y k o z n a w ­

p e w n e g o , określmy t o o g ó l n i e , a t r y b u t u ( p r z e d m i o t u ) k u l t o w e g o

s t w a (i a r c h e o l o g i i ) fort Saint J u l i e n de Rosetta. Nie z a u w a ż y ł e m ,

p o j a w i a j ą c e g o się w ś w i ę t y m zagajniku i s a n k t u a r i u m

b y przedstawiciele w s p o m n i a n y c h d y s c y p l i n zniekształcali gre­

Nemorensis w Arycji italskiej, strzeżonym przez jej kapłana. W t y m

mialnie te geograficzne n a z w y .

sensie Złota Gałąź jest czymś a n a l o g i c z n y m d o , пр., naszego

N i e c h mi będzie w o l n o przejść d o d r u g i e g o z w y m i e n i o n y c h
w

t y t u l e tej n o t y e l e m e n t u : złotej gałęzi. Z a u w a ż y ć

niepokojące

m y m zdaniem

można

i zataczające coraz szersze

z j a w i s k o pisania t y t u ł u pracy Sir Jamesa

Frazera w

kręgi

Szczerbca

lub

nawet żydowskiego

Tabernaculum

Diany

(Namiotu

Spotkania).
A w i ę c pisanie t y t u ł u o m a w i a n e j pracy Frazera w

błędnej

błędnej

f o r m i e „ Z ł o t a gałąź", t o niemalże tak, j a k b y pisać N o w y Tes­

postaci „ Z ł o t a g a ł ą ź " , czyli m a m y „ g a ł ą ź " pisaną z małej l i t e r y .

t a m e n t przez małe „ t " (może trochę przesadzam). A że - n a w i a ­

1

Tymczasem w p o l s k i m t ł u m a c z e n i u s k o n d e n s o w a n e g o w y d a n i a

sem m ó w i ą c - w b r e w n i e z l i c z o n y m zarzutom Złota

m o n u m e n t a l n e g o dzieła The Golden

z n a m i e n i t y tłumacz

czymś w rodzaju „ B i b l i i " , a n t r o p o l o g a , t o nie ulega dla mnie

Gałąź. I słusznie tak

w ą t p l i w o ś c i . Kiepski t o „ t e o l o g " , który p r o w a d z i s w e w y w o d y

uczynił. Skąd w i ę c biorą się n i e f o r t u n n e ulepszenia d o m o r o s ł y c h

bez z n a j o m o ś c i j e g o „ ś w i ę t e j k s i ę g i " i jeszcze nonszalancko się

Bough

Henryk Krzeczkowski u ż y w a f o r m y Złota

Gałąź jest

p o p r a w i a c z y . A n o - tak jak u p r z e d n i o - śmiem twierdzić, ze

na nią p o w o ł u j e . Frazer zaczyna s w e dzieło o d s ł ó w : „ Któż n ie zna

przynajmniej po części z i g n o r a n c j i . Jeśli b o w i e m m a m y w t y m

obrazu Turnera p r z e d s t a w i a j ą c e g o Złotą Gałąź?" M y zapytać

w y p a d k u d o czynienia z m a c h i n a l n y m s t o s o w a n i e m

możemy: „ K t ó ż nie zna pracy Frazera z a t y t u ł o w a n e j Złota

polskiej

Gałąź?"

p i s o w n i t y t u ł ó w prac książek, t o źle. Jeśli zaś jest t o próba korekty

O d p o w i e d ź n a s u w a się s m u t n a . Ci, którzy mienią się być spec­

z pozoru

jalistami w poruszonej w niej p r o b l e m a t y c e - e t n o l o d z y i religio­

nieprawidłowego

przeniesienia

pisowni

angielskiej

t y t u ł u pracy z d u ż y c h liter na r z e k o m o p o p r a w n ą p i s o w n i ę polską,
t o jeszcze gorzej. (Raz n a w e t , o zgrozo, b y ł o mi dane usłyszeć:
złota gałęź.).

znawcy.
Na koniec podkreślić raz jeszcze pragnę, że celem mej n o t y nje
jest b y n a j m n i e j p o d k o p y w a n i e c z y j e g o k o l w i e k a u t o r y t e t u ani

W o b y d w u t a k i c h przypadkach w y c h o d z i na j a w nieznajomość

c a ł k o w i t e n e g o w a n i e c z y i c h k o l w i e k k o m p e t e n c j i . Nie myślę też

treści dzieła Frazera, u d o s t ę p n i o n e g o wszak p o l s k i e m u czytel­

p r z y w i ą z y w a ć zbytniej w a g i d o n i e i s t o t n y c h niekiedy szczegó­

n i k o w i już o d bez mała 3 0 lat. Wystarczy zajrzeć, by się przekonać,

ł ó w , c o b y w a często w y r a z e m nadmiernej i zbytecznej s k r u p u l a t ­

że przez 5 8 2 strony tekstu (łącznie ze w s t ę p e m J a n a L u t y ń s -

ności. M a m j e d y n i e na u w a d z e u w r a ż l i w i e n i e na rzeczy, które

kiego)

stają się istotne ze w z g l ę d u na s w e - nie budzące już dużej

n i e o d m i e n n i e Złota Gałąź

Dlaczego?

pisana jest z dużej

Przede w s z y s t k i m d l a t e g o , że taka była

litery.

intencja

autora. Złota Gałąź t o m o t y w p r z e w o d n i całej w ę d r ó w k i

po

wątpliwości

- źródło: rzeczone przejawy

ignorancji, oraz ze

w z g l ę d u na niebezpieczne rozprzestrzenianie się o w e j i g n o r a n c j i . '

w i e r z e n i a c h , rytuałach i z w y c z a j a c h r ó ż n y c h l u d ó w , klucz d o

Diagnozę takiej sytuacji p o z o s t a w i a m

całej książki. Frazer zaczyna o d obrazu J . M . Frazera z a t y t u ł o w a ­

w y d a j e mi się, że korzeniami s w y m i sięga o n a d o o g ó l n e g o braku

nego w ł a ś n i e „ Z ł o t a Gałąź", na k t ó r y m p r z e d s t a w i o n y jest Król

s z a c u n k u dla klasyki i tradycji a n t r o p o l o g i c z n e j . Natomiast t y m ,

Lasu z Nemi, dzierżący w s w y c h d ł o n i a c h miecz i strzegący d ę b u ,

k t ó r y m moja argumentacja nie trafia d o przekonania p r o p o n u j ę

na k t ó r y m błyszczy Złota Gałąź. „ B y ł t o kapłan i morderca,

p o s z u k i w a n i e złotej gałęzi na T r i o b r a n d a c h . Życzę p o w o d z e n i a !

w y p a t r u j ą c y t e g o , który g o wcześniej lub później

zamorduje

i n n y m , c h o ć już teraz

Michał Buchowski

PRZYPISY

B. Fatyga, J . Siemiaszko, Po co jechać na
Triobrandy?,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " X L I I I ( 3 ) : 1 9 8 9 , ss. 1 7 7 - 1 8 1 .
J . G. Frazer, Złota Gałąź, W a r s z a w a 1 9 6 2 i w y d . następne.
Przeł. H. Krzeczkowski. Korzystam tutaj z w y d . z roku 1 9 6 5 .
B. M a l i n o w s k i , Argonauci
Zachodniego
Pacyfiku,
Warszawa
1 9 8 1 . Przeł. B. O l s z e w s k a - D y o n i z i a k i S. S z y n k i e w i c z .
M . B u c h o w s k i , Magia. Jej funkcje i struktura, Poznań 1 9 8 6 ,
s. 7 6 . P o d o b n ą historię o p o w i e d z i a ł mi także W o j c i e c h Burszta,
k t ó r e m u „ z a o c z n i e " , b o w i e m bez korekty autorskiej, w y d r u k o ­
w a n o n i e o d m i e n n i e w j e d n y m z a r t y k u ł ó w „ T r i o b r a n d y " . Patrz:
W . Burszta, Magiczna potęga słów, „ W d r o d z e " 1 0 ( 1 8 2 ) : 1 9 8 8 ,
ss. 4 7 - 5 6 .
O t o niektóre t y l k o przykłady takiego b ł ę d n e g o zapisu:
1

2

3

4

62

Z. S o k o l e w i c z , Wprowadzenie
do etnologii. Warszawa 1 9 7 4 ;
H. S w i e n k o , Magia w życiu człowieka. W a r s z a w a 1 9 8 3 : H. M i ś ,
A. M i ś , Okultyzm, magia i wróżby. W a r s z a w a 1 9 8 2 ; S. Filipowicz,
Mit i spektakl władzy. Warszawa 1 9 8 8 ; A. Zadrożyńska, Po­
wtarzać czas początku. W a r s z a w a 1 9 8 5 ; M . N o w a c z y k , Ewolucjonizm kulturowy
a religia. Warszawa 1 9 8 9 . Zaznaczyć pragnę, iż
nie t w i e r d z ę w c a l e , j a k o b y w y s u w a n e poniżej sugestie o i g n o r a n ­
cji stosują się w p r o s t d o t y c h w s z y s t k i c h a u t o r ó w , k t ó r y m
przytrafiło się napisać „ Z ł o t a gałąź". R o z u m i e m , iż często jest t o
k w e s t i a - n a z w i j m y ją o g ó l n i e - edytorska. Żle się j e d n a k dzieje,
g d y n a w e t w p o d r ę c z n i k a c h p o w i e l a się b ł ę d n y zapis klasycz­
nego dzieła przynależnego d o k a n o n u danej d y s c y p l i n y , a autorzy
nie p r z y w i z u j ą d o t e g o w a g i .

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.