-
Title
-
Wybrańcy duchów, czyli jak zostać szamanem / LUD 2001 t.85
-
Description
-
LUD 2001 t.85, s.153-192
-
Creator
-
Penkala-Gawęcka, Danuta
-
Date
-
2001
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1863
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2008
-
Subject
-
Ujgurzy
-
szamanizm
-
Kazachstan - Ujgurzy - szamanizm
-
Text
-
Lud, t. 85, 2001
DANUTAPENKALA-GAWĘCKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań
WYBRAŃCY DUCHÓW, CZYLI JAK ZOSTAĆ SZAMANEM.
NA PRZYKŁADZIE UJGURSKIEJ SZAMANKI Z KAZACHSTANU
Jak zostaje się szamanem we współczesnym Kazachstanie? Czym wyróżnia
się droga szamana? Czy mamy tu do czynienia z ciągłością tradycji, czy raczej
z "tradycją wynalezioną"?I. Na te ogólniejsze pytania postaram się odpowiedzieć, prezentując postać Rachiljam, ujgurskiej uzdrowicielki z Kazachstanu,
mieniącej się szamanką (kaz. baksy, ujg. bakszy)2 i pod takim też mianem znanej w społeczności, w której działa3•
Poznałam Rachiljam w listopadzie 1996 roku i od tej pory spotykałam się
z nią co pewien czas, przeprowadzając długie rozmowy i obserwując odbywane przez nią seanse, aż do lipca 2000 roku4• Dzięki tak długiej z nią znajomości
mogłam przyglądać sięjej "drodze", procesowi zdobywania kolejnych doświadczeń. Rachiljam była bardzo otwarta, zawsze chętna do rozmów, udzielała obszernych wyjaśnień w odpowiedzi na moje nieraz natrętne pytania. Jedynym
tematem, którego nie chciała rozwijać, była przyszłość - jej dalszy rozwój,
o którym napomykała jedynie bardzo enigmatycznie, sugerując jednakże, że
pisana jest jej prawdziwa wielkość duchowa.
Współcześni uzdrowiciele w Kazachstanie
W niepodległym Kazachstanie, w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, nastąpił autentyczny rozkwit medycyny komplementarnej. Była ona obecna jako
podskórny nurt przez wszystkie poprzednie lata, mimo wielu dziesiątek lat prze1 A więc czy może jest to jedynie iluzja "tradycji"? Termin "tradycja wynaleziona"
- invented
tradition (Hobsbawm, Ranger, eds., 1983) zdobył sobie w ostatnich latach dużą popularność.
2 Stosuję uproszczony zapis terminów lokalnych. Podaję na ogół określenia rosyjskie, bowiem
w języku rosyjskim porozumiewałam się z szamanką i innymi uzdrowicielami. Przytaczam tylko
ważniejsze terminy w języku kazachskim i ujgurskim.
J Współcześnie
szamanizm kazachski i szamanizm miejscowych Uj gurów nie wykazują istotniejszych różnic, zbieżne są w szczególności drogi dojścia do profesji szamana, będące przedmiotem niniejszego artykułu.
4 Badania nad medycyną komplementarną
prowadziłam od roku 1995 do połowy roku 2000
w Ałmaty (dawniej - Ałma-Ata), stolicy Kazachstanu do końca 1997 roku (stolicę przeniesiono
wówczas do Akrnoły, przemianowanej następnie na Astanę).
154
śladowań mułłów, szamanów, tradycyjnych uzdrowicieli w okresie władzy sowieckiej. Wprawdzie niewielu badaczy w tamtym okresie, nawet wtedy, gdy
zelżały oficjalne naciski, zajmowało się tą problematyką, można jednak znaleźć w literaturze wzmianki nie tylko o dawnych, ale i współcześnie (w sowieckim systemie) działających szamanach, przede wszystkim w cennych pracach W. N. Basiłowa (1984, 1992 i in.). Według informacji uzyskanych od
mieszkańców Ałmaty, jeśli ktoś chciał, mógł dotrzeć do uzdrowiciela nieoficjalnymi kanałami, poprzez pośrednictwo znajomych osób. Był to czasem cały
łańcuch zaufanych ludzi, prowadzący do szamana czy innego uzdrowiciela, działającego w "półukryciu", jako że z reguły był on znany przedstawicielom władz,
nieraz zresztą lokalni urzędnicy sami korzystali z jego usług. Jak komentowali
moi informatorzy, w tamtym czasie byli to rzeczywiście dobrzy, silni, rzetelni
uzdrowiciele; "teraz namnożyło się różnych oszustów i szarlatanów". Obecnie
działa wielka armia uzdrowicieli; wielu spośród nich kontynuuje dawne tradycje lecznicze poszczególnych grup etnicznych. Ale i oni włączają na ogół chętnie nowe elementy do leczenia, jeśli uznają je za skuteczne czy przyciągające
pacjentów. Jednak bardzo niewielu spośród uzdrowicieli jest nazywanych szamanami.
Niezależnie od cichej kontynuacji tradycyjnej medycyny kazachskiej, ujgurskiej, rosyjskiej, koreańskiej i wielu innych narodowości, w latach 70., a szczególnie 80. zaczęły przenikać do Kazachstanu, głównie z Rosji, różne nurty
medycyny komplementarnej. Najbardziej popularna była bioenergoterapia, której praktyków zwano w ZSRR "ekstrasensami". Do dziś ta dziedzina cieszy się
popularnością, wprawdzie już nie w postaci masowych seansów, które zostały
zakazane. Jej elementy przejęli i stosują w swych praktykach również niektórzy tradycyjni uzdrowiciele. Także wiele innych metod i technik medycyny
komplementarnej, często takich, które lokują się najej pograniczu z medycyną
oficjalną, przywędrowało w owym czasie z innych części kraju. Dziś nadal takie
nowinki przenikają i popularyzują się na jakiś czas. Często propagująje lekarze, a podchwytują liczni obecnie poszukiwacze cudownych (i tanich) metod
samoleczenia, których popularność bardzo wzrosła w związku z dramatyczną
sytuacją medycyny oficjalnej5. Nowości przychodzą tradycyjnymi drogamiprzede wszystkim z Moskwy, która pozostała dla Kazachstanu centrum, jeśli
chodzi o medycynę i jej poziom. przy tym szczególnie wysoko cenione są te
s Bardzo popularnym sposobem samoleczenia jest tzw. metoda Iwanowa, polegająca na hartowaniu się poprzez oblewanie zimną wodą, stosowanie postów i szeregu innych zaleceń (Penkala-Gawęcka, 1998). Interesującym zjawiskiem jest także wędrówka różnych ruchów kultowych czy
parareligijnych, połączonych z samoleczeniem bądż uzdrawianiem komplementarnym, które zyskały popularność na Zachodzie w związku z ekspansją ideologii New Age. Wiele z nich ma korzenie orientalne. Do Kazachstanu docierają one z Zachodu za pośrednictwem Rosji. Należy do nich
dianetyka Hobbarda i transcendentalna medytacja Uniwersytetu Maharishi. Również wspólnoty
krysznaitów propagują zdrowy styl życia oraz metody leczenia oparte na koncepcjach medycyny
wschodniej, ajurwedycznej.
155
metody i "systemy" Gest to popularne określenie takich zbiorów zaleceń), które są firmowane nazwiskami "akademików" (członków Rosyjskiej Akademii
Nauk).
Imiym ważnym nurtem medycyny komplementarnej w Kazachstanie są
wpływy "wielkich tradycji medycznych" - medycyny chińskiej i koreańskiej,
tybetańskiej, arabsko-perskiej Unani. Występowały one już od wielu stuleci,
odciskając swoje piętno również na ludowym lecznictwie Kazachów i innych
grup etnicznych. Natomiast ich nasilone współczesne przenikanie można rozpatrywać jako jeden z aspektów procesu globalizacji. Elementy pochodzące
z owych wielkich tradycji medycznych ulegają lokalnym przekształceniom, stąd
niektórzy badacze preferują użycie terminu "glokalizacja", jako lepiej oddającego sytuację6. Szczególną popularnością cieszy się medycyna koreańska (pokrewna zresztą chińskiej), do czego zaf'.ęwne przyczynia się istnienie dużej
mniejszości koreańskiej - potomków zesłańców z Dalekiego Wschodu z lat
30. Znaczący jest fakt, że najlepiej przyjęła się wersja koreańskiej refleksoterapii zwana su-dżok, stworzona stosunkowo niedawno (1987) przez koreańskiego profesora Park Jae Woo, który założył swą "akademię" w Moskwie.
Akademia su-dżok działa również w Ałmaty, a jej działalność, prócz terapii
prowadzonej przez lekarzy, polega także na organizowaniu kursów uczących
podstaw tej metody wszystkich chętnych. Z zakresu medycyny chińskiej najlepiej znana jest akupunktura, którą nieraz zajmują się osoby nie mające należytego przygotowania. Niemniej w większości przypadków owe wielkie tradycje
medyczne kontynuują lekarze, kształceni na podyplomowych kursach su-dżok,
refleksoterapii i medycyny manualnej organizowanych przez Instytut Doskonalenia Lekarzy w Ałmaty. Natomiast medycyna tybetańska wydaje się funkcjonować bardziej jako etykietka, hasło reklamowe stosowane w niektórych
prywatnych ośrodkach leczniczych dla przyciągnięcia pacjentów. "Szkoła Tybetańskiej Medycyny" w Ałmaty, która jakoby przekazuje podstawy tego systemu, w istocie łączy tak w teorii, jak i praktyce wiele metod rozmaitego pochodzenia. Natomiast medycyna persko-tadżycka (Unani) jest mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji. Wpłynęła ona w znacznym stopniu na obraz tradycyjnego
ziołolecznictwa w Kazachstanie. Obecnie jest niewielu specjalistów praktykujących ten sposób leczenia, wymagający wieloletniego przygotowania dla osiągnięcia niezbędnej wiedzy7.
Oficjalny stosunek do medycyny komplementarnej w Kazachstanie, od uzyskania niepodległości, można określić jako przyzwalający, a nawet w początkowym okresie wręcz promujący. Odnosi się to szczególnie do ludowej medy6 Koncepcję glokalizacji wypracował
R. Robertson (1995), dla podkreślenia, że globalizacja
nie niszczy lokalności - globalizujące się wzorce nabierają specyficznego lokalnego wyrazu.
7 Przygotowanie
to polegało tradycyjnie na czeladnictwie u mistrza. W Centrum Medycyny
Wschodniej i Nowoczesnej leczy specjalistka od medycyny Unani, która przez wiele lat uczyła się
od swego dziadka w Taszkiencie.
156
cyny kazachskiej, do której zaczęto nawiązywać jako do istotnej części kulturowego dorobku narodu. Nacjonalistyczne tendencje, charakterystyczne dla
nowo utworzonego państwa, sprzyjały odradzaniu się miejscowych tradycji
leczniczych, w tym i - choć nie na szeroką skalę - szamanistycznych (szamanizm zresztą zawsze był domeną wybrańców). Ale już wcześniej, przed
ogłoszeniem niepodległości, powstało w Ałma-Acie w 1990 roku Centrum
Medycyny Ludowej przemianowane później na Republikańskie Naukowo-Praktyczne Centrum Medycyny Wschodniej i Nowoczesnej. Wśród czterech oddziałów powstałych w Centrum zawsze największym i naj silniej reprezentowanym był właśnie oddział ludowej medycyny kazachskiej. Zatrudnieni w nim
uzdrowiciele z reguły noszą tradycyjne stroje kazachskie, a ich metody są
w dużej części magiczne i magiczno-religijne, jak np. oczytywanie chorych
modlitwami z Koranu, okadzanie czy wypędzanie złych duchów biczem (kamszy), a także diagnozowanie i przepowiadanie przyszłości za pomocą ziaren
fasoli bądź kamyków (kuma/ak). Niektórzy stosują tradycyjny masaż, jednocześnie często włączają do swych praktyk różne nowe elemety, np. bioenergoterapię czy muzykoterapię8. Są tam również nastawiacze kości (kaz. synykszy),
stosujący tradycyjne techniki leczenia. Pozostałe trzy oddziały to: oddział bioenergoterapii, fitoterapii i medycyny nowoczesnej. Podobne placówki utworzono w stolicach kilku województw (ob/asti), jako oddziały Centrum, pod
koniec lat 90. usamodzielnione. Dodać należy, że władze opracowały system
uprawomocniania i kontroli działalności uzdrowicieli, wprowadzony już na
początku lat 90. Odpowiednie certyfikaty wydaje Centrum oraz Ministerstwo
Zdrowia, po okresie "czeladnictwa" i komisyjnym sprawdzeniu umiejętności
kandydata. Zaświadczenia te muszą być ponawiane co 3 lata i na ich podstawie
można uzyskać licencję na prowadzenie działalności leczniczej. W owych certyfikatach określa się specjalność uzdrowiciela. Wydzielono oficjalnie 4 takie
specjalności: bioenergoterapeuta, teopsychoterapeuta, fitoterapeuta i nastawiacz
kości, choć w obiegu jest jeszcze dużo innych określeń, używanych przez praktyków reklamujących swoją działalność. W ciągu 10 lat działalności procedurę
legitymizacji przeszło w Centrum, jako jedynej uprawnionej do tego jednostce, około tysiąca uzdrowicieW, ponadto wielu (ilu, trudno oszacować) praktykuje bez zezwolenia. Nie wszystkich stać na opłacenie wysokich kosztów związanych z otrzymaniem certyfikatu i licencji. Wśród tej wielkiej liczby uzdrowicieli szamanów jest zapewne niewielu; zapytywani o nich pracownicy
8 Muzykoterapia
harmonijnie włącza sil( do tradycyjnych praktyk, zapewne dlatego, że dawniej
w seansach szamańskich ważne miejsce zajmowała gra na instrumentach muzycznych (u Kazachów - na instrumencie smyczkowym kobyz, który wyparła póżniej dombra).
9 Według dokładnych
danych w okresie od września 1991 roku do końca 1998 roku do Centrum
zwróciło sil( 2998 kandydatów z prośbą o atestacjI(, wstl(pnie dopuszczono 1137 osób (wil(kszość
z niedopuszczonych odrzucono z powodu oznak choroby psychicznej), atestacjI( przeszło 721 uzdrowicieli.
157
Centrum byli w stanie wymienić zaledwie kilka nazwisk. W roku 2000 w Centrum nie pracował ani jeden szaman, choć kilka osób określanych tym mianem
przeszło w poprzednich latach procedurę certyfikacyjną. Są oni oficjalnie klasyfikowani w ramach specjalności nazywanej "teopsychoterapią".
Droga Rachiljam do profesji szamanki
Doświadczenia Rachiljam - do momentu" otwarcia ".
Epizody" choroby szamańskiej"
Rachiljam jest Ujgurką, wywodzącą się z tzw. "miejscowych Ujgurów"'o;
urodziła się w wiosce Czaryn w południowo-wschodnim
Kazachstanie. Jest
dobiegającą pięćdziesiątki kobietą o miłej powierzchowności,
inteligentną,
energiczną, pogodną i łatwo nawiązującą kontakt.
Droga Rachiljam do "profesji szamańskiej" była długa i trudna. Przyszła
szamanka mieszkała od 1978 roku na przedmieściach Ałma-Aty, w przysiółku
Drużba, który dopiero na początku lat 90. został włączony do miasta. Pracowała w tamtejszym kołchozie, była zastępczynią księgowego. Miała męża i troje
dzieci, naj starsza córka urodziła się w 1975 roku.
Pierwszy incydent, który obecnie traktuje jako znak dany przez duchy, miał
miejsce w 1987 roku. Wówczas Rachiljam obraziła niechcący duchy, wylewając w nocy wodę od prania za domem. Za karę lewa część jej ciała została
sparaliżowana, duchy "uderzyły ją"lI. Tak obecnie interpretuje to zajście szamanka, dodając, że jako osoba od dzieciństwa "duchowa" (duchownaja), czyli
bliska światu duchów'2, nie powinna była przekraczać zakazu. Badania medyczne nie wykazały wówczas, co mogło być przyczyną paraliżu. Ponadto
Rachiljam zaczęła wtedy specyficznie reagować na widok ludzi nerwowo chorych (znalazła się na oddziale neurologicznym) - dreszcz wstrząsał jej ciałem, wykrzywiała się twarz. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, a lekarze, obserwując jej nadpobudliwość, a nawet agresywność, chcieli ją odesłać do szpitala
psychiatrycznego. W końcu uciekła do domu, zanim zrealizowali swój zamiar.
Dzisiaj szamanka twierdzi, że już wówczas "duchy były gotowe", dawały jej
10 Tych, których przodkowie
migrowali do Kazachstanu z Chin w końcu XIX i na początku XX
w., w odróżnieniu od tzw. "Chińskich Uj gurów", którzy przybyli tu w początkach lat 60. XX wieku.
II Pojęcie "uderzenia" (a także "dotknięcia", "przyduszenia" czy "przyczepienia się") przez ducha
jako przyczyny choroby jest charakterystyczne dla Azji Środkowej. Koncepcja "wejścia" ducha w ciało chorego nie jest tak rozpowszechniona. Jak zauważa W. N. Basiłow (1992, s. 234),
w wielu przypadkach relacje autorów, według których duchy powodujące chorobę wcielają się,
wchodzą w człowieka, są po prostu mechanicznym przeniesieniem koncepcji opętania.
12 Określenie to pojawia się bardzo często w odniesieniu do osób blisko związanych z duchami,
wchodzących w kontakt z nimi i przez to predestynowanych do leczenia ludzi z pomocą duchów.
158
Szamanka Rachiljam z "koziołkiem" używanym podczas seansów.
Fol. D. Penkala-Gawęcka
sygnały, których jednak nie rozumiała. Teraz już wie, że jest to normalna reakcja osoby "duchowej" na sam widok człowieka, którego chorobę spowodował
zły duch. Doświadcza tego często i wyjaśnia, że jej własne duchy - poprzez
jej zachowanie - wyrażają obrzydzenie, wrogość w stosunku do owych złych
duchów.
Ponieważ Rachiljam nadal miała niedowład w lewej części ciała i nadal
pojawiały się u niej dziwne drgawki i grymasy, poprosiła męża, żeby sprowadził jej siostrę, żyjącą pod Ałma-Atą. Chciała, żeby siostra zawiozła ją do
uzdrowiciela - słyszała, że taki człowiek mieszka w sąsiedztwie siostry. Był
to stary, dziewięćdziesięcioletni "Ujgur z Chin"l3, szaman. Leczył ją przez całą
noc - czytał modlitwy, wzywał duchy, które pomagały mu w leczeniul4• Po
kilku latach, kiedy choroba ponownie skłoniła ją do odwiedzenia staruszka,
wyznał, iż już wtedy chciał jej powiedzieć, że jest "duchowa", że powinna
przyjąć dar (duchów). Ale jej siostra uprzedziła go, że Rachiljam pracuje jako
"specjalista" w kołchozie (tzn. ma dość wysoką funkcję) i dlatego szaman bał
się nakłaniać ją do tego, co było wówczas zabronione. Rachiljam komentuje
z żalem: "Jeśli by powiedział, być może już wtedy wzięłabym ten dar". Po
A więc przybyły podczas nowszej fali migracji.
Odbywanie seansów w nocy było niegdyś charakterystyczne
szamanów.
13
14
również dla kazachskich
159
seansie szamana Rachiljam przez siedemls dni nie wychodziła z domu, potem
zaczęła zdrowieć i wszystkie dolegliwości minęły.
Później życie rodzinne Rachiljam pogmatwało się, jej mąż dużo pił. Zanosiło się na rozwód i mąż namawiał ją do sprzedaży domu. Pomimo ponawianych
prób, nie udawało jej się go sprzedać. Wreszcie poszła do kobiety przepowiadającej przyszłość (była to dyrektorka domu kultury, która potajemnie wróżyła
znajomym i znajomym znajomych). Jasnowidząca przepowiedziała jej wszystko dokładnie - kiedy i za jaką cenę sprzeda dom i gdzie później zamieszka.
Miał to być dom niedaleko Ałmaty, we wsi Kyzył Kajrat. Opisała dokładnie
lokalizację i wygląd domu i dodała, że tam Bóg da jej wszystko, czego zapragnie. Napomknęła też, że kiedyś Rachiljam stanie się sławna. Przyszła szamanka sprzedała dom, tak jak jej przepowiedziano, ale chciała zamieszkać bli~
żej miasta. Szukała jednak bez skutku; w końcu po wielu przeszkodach i perypetiach znalazła się w Kyzył Kajrat i kupiła dom, którego umiejscowienie
i wygląd dokładnie zgadzały się z opisem wróżki. Teraz Rachiljam już rozumie, że to duchy prowadziły ją, chciały, aby właśnie tam zamieszkała. Wówczas jeszcze tego nie wiedziała, ale po wejściu do domu wydało jej się, że ,jej
przodkowie żyli tam sto lat". Zamieszkała tam z dziećmi, już bez męża. Wszystko jej się udawało, dostała pracę w kołchozie jako brygadier. Było to w 1991
roku. Po pewnym czasie Rachiljam postanowiła ściąć wielkie drzewo, rosnące
na podwórzu. Od tego czasu w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy w nocy słychać było stuki, rąbanie drew, drzwi zamykane wieczorem na haczyk rano były otwarte. Rachiljam tłumaczy, że w ten sposób duchy objawiały
swoje niezadowolenie ze ścięcia drzewa, które, jak okazało się, rosło nad mogiłą pochowanego tam świętegol6• Były również niezadowolone, że gospodyni
nie modli się o świcie i starały sięją obudzić. Następnie córka - Mahira, wówczas 17-letnia, zaczęła się dziwnie zachowywać. Miała widzenia, m.in. patrząc
na miejsce, gdzie stał ich dom, zobaczyła zamiast domu i wokoło same mogiły.
Później brat byłego właściciela domu przyznał, że kiedy kopał fundamenty, znalazł dużo ludzkich kości, ale nikomu nic nie mówiąc, włożył je w jedną jamę
......i przysypał ziemią (która potem przez trzy dni poruszała się w tym miejscu!)!?
IS Szczególne znaczenie liczby siedem nie tylko utrzymuje się powszechnie
w obrzędowości
(zresztą w potocznym mniemaniu łączona jest ona z religią - u nas, musulmanow. wsio cifra idiot
siem), ale przejawia się nawet w polityce i oficjalnym ceremoniale. Podczas wyborów prezydenckich w styczniu 1999 roku jeden z kandydatów umieścił siódemkę na swoim logo, wyjaśniając, że
jest to święta liczba dla Kazachów, a ponadto ukazała mu się ona we śnie. Podczas ceremonii inauguracji prezydenta Nazarbajewa wAstanie 20 stycznia 1999 roku, jego przejście przed kolumną
honorową trwało równo 7 minut i oddano 7 salw armatnich, a miało to symbolizować
7 lat zaczynającej się nowej kadencji.
16 Człowiek, który ściął drzewo, wkrótce zmarł. Kiedy Rachiljam zrozumiała, że było to święte
drzewo, kazała w tym miejscu zarżnąć barana i urządziła ucztę ofiarną dla przebłagania duchów.
17 Uważa się, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych, więc człowiek ten zataił wszystko
z obawy, że brat nie zechce tam zamieszkać. Jednak brat i jego rodzina (Ujgurzy), niepokojeni
przez duchy, starali się jak najprędzej sprzedać dom.
160
Mahirze zaczęły ukazywać się duchy, chciały jej coś przekazać, jakiś dar.
Płakała, mówiła: "mamo, jestem taka młoda, boję się ich". W końcu zaakceptowała ów darl8, ale postanowiła oddać go matce, która wyraziła zgodę. Interesujące, że Rachiljam, która opowiada
o przyjęciu daru od córki, jednocześnie
jest przekonana, że wkrótce po opisanym zdarzeniu pewien uzdrowiciel leczący Mahirę zabrał dziewczynie ten
dar. Relacjonując to, już jako doświadczona szamanka, mówi, że Mahira potrafiła przedtem "widzieć", przepowiadać przyszłość na 30 lat naprzód, jednak ów nieuczciwy człowiek "zamknął"
(zakrył) ją, jej dar. Ale obecnie Mahira
odzyskała swe zdolności i już zaczyna
praktykować jako szamanka i jasnowidząca, na razie w rodzinnym kręgu.
Kiedy córka wyzdrowiała, zaczęła
chorować Rachiljam. Było to w 1993
roku. Mówi: "Pojawił się u mnie jakiś
straszny krzyk. Zaczynałam ziewać, a to
ziewanie przechodziło w krzyk. Sama
bałam się tego krzyku. Tak, jakby ktoś
Mahira - córka Rachiljam - w stanie
wszedł we mnie i zmuszał do krzyku.
transu. Fot. D. Penkala-Gawęcka
Wychodziłam na podwórze i krzyczałam
strasznym głosem, niepodobnym ni do
głosu ludzkiego, ni do zwierzęcego". Okazało się, że dawniej, przed wybudowaniem domu, ludzie nie mogli przechodzić koło tego miejsca po zachodzie
słońca. Ktoś tam krzyczał właśnie takim głosem. Rachiljam opowiedziała jeszcze więcej historii mających świadczyć o niezwykłości tego domu, m.in. miało
tu być kiedyś gniazdo żmij, które "zeszły głęboko pod ziemię". Wszystko to
określa sakralny charakter tego miejsca, zamieszkanego przez duchy, związanego ze światem podziemnym. Rachiljam jest obecnie przekonana, że duchy
czekały właśnie na nią, doświadczały na różne sposoby i potem stały się ,jej
ludźmi", jej pomocnikami. Potwierdziła to wcześniej jej znajoma uzdrowicielka, mówiąc, że jest to niezwykły dom, pełen duchów ,jeszcze nie zajętych",
które chcą związać się z Rachiljam.
Przyszła szamanka cierpiała coraz bardziej, w końcu roztrzęsiona i płacząca
pojechała ponownie do starego Ujgura. Twierdzi, że poprowadziły ją do. niego
18 Duchy mówiły jej: "weź, co chcesz", a ona nie wiedziała, co takiego ma brać. Matka powiedziała: "przecieź nie mamy prawa wybierać" i poradziła jej, by rzekła duchom: "co dajecie, to
wezmę"·
161
duchy. Tym razem uzdrowiciel wyjawił jej, że jest "duchowa", sprawdził puls
i powiedział, że "ma puls szamanów", "krew szamańską" (tzn. jej przodkowie
byli szamanami), "ma dar szamański". Przepowiedział, że ten dar będzie się
u niej rozwijał.
Na moje pytanie, czy ktoś z jej przodków rzeczywiście był szamanem, zajmował się leczeniem, Rachiljam odparła, że wielu jej przodków miało takie
zdolności. Zajmowali się tym już "dziadkowie jej dziada". Utrzymuje, że jej
dziadkowie i pradziadowie byli Uzbekami. Dziad ze strony ojca "był bardzo
silny", walczył ze strasznym demonem i pokonał go. Obciął mu włosy z brody
i nosił je w bucie, żeby demon mu ich nie wykradł, bo wówczas zostałby pokonany. Wyrwanie włosów z brody albo z głowy jako sposób zdobycia władzy
nad duchami (szczególnie złym duchem a/basty, niebezpiecznym przede wszystkim dla położnic i nowonarodzonych dzieci) jest dobrze znane z literatury dotyczącej Azji Środkowejl9.
Zdolności uzdrowicielskie mieli i mają także inni krewni Rachiljam. Matka
leczyła i przepowiadała przyszłość. Podobnie brat matki, który jednak dużo pił
i przez to zaprzepaścił swoje zdolnoścjlo. Leczeniem zajmuje się siostra szamanki, ale Rachiljam nigdy nie chciała powiedzieć nic bliższego o charakterze
jej działalności, mówiła jedynie o ich wspólnych podróżach do grobowców świętych. Spośród dzieci Rachiljam, oprócz Mahiry - rozwijającej się stopniowo
szamanki, młodsza córka ma podobno zdolności "bioenergetyczne".
" Otwarcie"
i błogosławieństwo
Opowiadając o ofiarowaniu daru (szamańskiego czy uzdrowicielskiego, bądź
też daru jasnowidzenia), przyjęciu go przez obdarowanego i rozpoczęciu leczenia i przepowiadania, Rachiljam często używała określenia "otworzyć się"
(otkryt 'sia, raskryt 'sia). O niektórych swoich uczennicach albo pacjentkach czy
pacjentach mówiła, że są "duchowi" (zwykle od dzieciństwa), ale nie mogą się
"otworzyć". Rozumiejąjuż, że ich choroba, cierpienie jest skutkiem wybrania
przez duchy, ale boją się przyjąć to wyróżnienie. Ona stara się im w tym dopomóc. Wydaje się, że to "otwarcie" można rozumieć jako zaakceptowanie daru
19 A. A. Diwajew zapisał w 1901 roku opowieść szamana z okolic Szymkentu, który wyrwał
jakoby wszystkie włosy a/basty i od tego wydarzenia zaczęła się jego droga do profesji szamana
(za: Alimchanow, 1978, s. 70-71). W. N. Basiłow (1992, s. 246) podaje: "Przyszłemu szamanowi
pokazuje się a/basty; udaje mu się wyrwać jej włosy (pukiel włosów); po tym przeprowadza się
obrzęd poświęcenia szamana". Zresztą wyrwanie czy obcięcie włosów jako sposób pozbawienia
siły jest motywem archetypowym.
20 Uzdrowiciel musi być rytualnie czysty, nie wolno mu pić, palić, kląć. P. Jessa (2000, s. 169-170) pisze, że kazachskiemu szamanowi Ajtkurmanowi (z aułu Baskunci w rejonie Panfiłowskim)
duchy nie pozwalały nawet zbliżyć się do ludzi pijących alkohol. Córka Rachiljam jako główną
przyczynę rozejścia się z mężem wymieniła jego skłonność do alkoholu; duchy - poprzez jej zachowanie - objawiały obrzydzenie na widok pijanego.
162
ofiarowanego przez duchy i podporządkowanie się ich woli, które powinno poprzedzać otrzymanie błogosławieństwa i rozpoczęcie leczenia albo/
i przepowiadania. Niemniej, Rachiljam
i jej córka mówiły również o otwarciu
w innym kontekście, mianowicie niektórzy pacjenci, niczego dotąd nie wiedzący o swych zdolnościach, podczas
pierwszego seansu nagle "otwierali
się". W tym wypadku pojęcie to odnosi się do uświadomienia sobie, dzięki wpływowi szamanki, szczególnych
możliwości kontaktu ze światem duchów. Może być więc generalnie pojmowane jako otwarcie się na duchy.
przy tym uzdrowiciele mogą "widzieć"
owe duchy (taką "widzącą" była Mahira), bądź też, jak Rachiljam - nie
widzą ich, ale czują, stają się jakby
Rachiljam i Mahira po zakończonym seansie.
"naczyniem" duchów. Duchy "wchoWidoczny eklektyczny wystrój "izby przyjęć".
dzą"
w swojego wybrańca czy wybranFol. D. Penkala-Gaw,