Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.3-4

Item

Title
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.3-4
Description
Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.3-4; s.
Creator
Golcz, Bożena
Date
1970
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:4424
Language
pol
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4766
Text
P o c z ą t k o w o wzięliśmy wzór najczęściej p o w t a r z a j ą c y
się w haftowanych „ f a r t u c h a c h " w Dzianiszu, Cichem,
N o w y m Bystrem, gdyż z tych miejscowości pochodzą
hafciarki. J u ż przy pierwszym odbiorze wyhaftowanych
obrusów, przedyskutowaniu t r u d n o ś c i wzoru, użycia nici,
regulacji maszyny do szycia, prania i prasowania ujaw­
niła się chęć wprowadzenia nowych w z o r ó w , p r z y s z ł a
do głosu w ł a s n a inwencja hafciarek. Przy rozbudzeniu
ambicji, szczególnie jeżeli w zespole w y b i j a się jednostka
twórcza, zespół potrafi przy w s p ó ł p r a c y plastyka, zna­
jącego dany teren, osiągnąć i n t e r e s u j ą c e w y n i k i , nie od­
chodząc od p i e r w o w z o r ó w .
Twórczość ludowa rozwija się tam, gdzie istnieje j a ­
kakolwiek możliwość zaspokojenia potrzeb estetycznych
w przedmiotach u ż y t k o w y c h i możliwości zarobku. Na
p r z y k ł a d w czasie ostatnich Zaduszek w Zakopanem
ukazały się na targu o k r ą g ł e w i e ń c e nagrobkowe z róż­
nych roślin, n i e ś m i e r t e l n i k ó w , b a r w i n k u , szyszek, róż­
nie barwionych i srebrzonych, w połączeniu z k w i a t a m i
z papieru. Wszystkie one m i a ł y cechy dobrej kompozycji,
a często z a s k a k u j ą c e połączenia m a t e r i a ł o w e . Drewniane,
malowane ptaszki, k w i a t y z papieru, piór lub w i ó r ó w
drewnianych za mojej dawnej p a m i ę c i (w dwudziesto­
leciu m i ę d z y w o j e n n y m ) nie były u w a ż a n e za sztukę l u ­
dową, a nawet o d ż e g n y w a n o się od nich. Obecnie m i e j ­
sce tradycyjnej sztuki ludowej, k t ó r ą należy już u w a ż a ć
w głównej swej masie za m u z e a l n ą , zajmują nowe jej
przejawy z w i ą z a n e z obecnymi potrzebami i m o d ą .
Jednym z założeń toczącej się obecnie dyskusji jest,
że jedynie Cepelia w obecnych warunkach jest powo­
ł a n a do opieki nad s z t u k ą l u d o w ą współcześnie żywą.
Dla plastyka p r a c u j ą c e g o w spółdzielni cepeliowskiej
sprawa ta jest bardzo trudna, z powodu w a r u n k ó w or­
ganizacyjnych oraz ż ą d a ń ekonomicznych stawianych
przed spółdzielniami cepeliowskimi. Z w i ę k s z e n i e w y d a j ­
ności pracy, j a k najbardziej słuszne w produkcji prze­
mysłowej i całej gospodarce kraju, nie da się osiągnąć
w zatrudnieniu c h a ł u p n i k ó w — t w ó r c ó w ludowych, bez
równoczesnego o b n i ż e n i a jakości w y r o b ó w sztuki ludo­
wej. Charakter twórczości, bo tak jednak trzeba skla­
syfikować tę p r a c ę , wymaga stworzenia specjalnych wa­
r u n k ó w i odpowiedniej organizacji.
Najzdolniejsze jednostki, o p a n o w u j ą c a czasem m i ­
strzowsko swoje rzemiosło, nie m o g ą zwiększyć w y d a j ­
ności pracy. Ich czas ograniczony jest zajęciami gospo­
darskimi, a w w y p a d k u kobiet zajęciami
domowymi
i opieką nad licznymi dziećmi. W w y p a d k u ż ą d a n i a w y ­
konania przez nich p e ł n e j normy lub zwiększenia w y ­
dajności pracy albo o d e j d ą od tej pracy, albo obniżą
wydatnie jej poziom.
Ten w ł a ś n i e problem stwarza najwięcej
trudności
i u n i e m o ż l i w i a wykorzystanie w p e ł n i możliwości t w ó r ­
czych ostatnich p o k o l e ń a r t y s t ó w ludowych.

ANTONI KAMIŃSKI
Do uwag, jakie zostały t u wypowiedziane, c h c i a ł b y m
dodać p a r ę w s k a z u j ą c y c h , j a k skomplikowana jest dzia­
łalność Cepelii. Przed 17-u laty b y ł e m dyrektorem han­
dlowym o k r ę g u warszawskiego. P a m i ę t a m , że m i e l i ś m y
wtedy m a s ę ś w i e t n y c h o b i e k t ó w sztuki ludowej, bardzo
jeszcze autentycznych. Tkaniny zrobione były z dosko­
nałego i odpowiedniego surowca. A jednak ze s p r z e d a ż ą
były olbrzymie trudności. Trzeba było uciekać się do
przeceny, by u p ł y n n i ć zapasy t o w a r ó w , k t ó r y m bank
o d m a w i a ł kredytowania. M i m o że były już otwarte re­
prezentacyjne sklepy Cepelii na pl. Konstytucji, m i e l i ś ­
176

my sporo k ł o p o t ó w z w y k o n y w a n i e m p l a n ó w , oczywiście
o wiele niższych niż obecnie.
W tej c h w i l i plany s p r z e d a ż y w sklepach cepeliow­
skich są p r z e w a ż n i e przekraczane. Jaka jest tego przy­
czyna? Ta, że jeśli chodzi o upominek b ą d ź przedmiot
dekoracyjny do w n ę t r z a , nie bardzo jest co w Polsce
kupić.
I m więcej p r z y b y w a
nowych mieszkań, tym
więcej sprzedaje się a r t y k u ł ó w cepeliowskich. Do tego
dochodzi jeszcze zagadnienie zwiększającego się z roku
na rok zapotrzebowania eksportu. W rezultacie, na sku­
tek popytu, poziom produkcji, zwłaszcza tej ze skupu,
obniża się.
My, d a w n i pracownicy Cepelii, w i d z i m y to i m a r t w i ­
my się t y m stanem rzeczy. W i e l u d o s k o n a ł y c h t w ó r c ó w
ludowych to ludzie j u ż w i e k o w i . To druga przyczyna,
obok Zbyt dużych z a m ó w i e ń , p o w o d u j ą c a obniżenie po­
ziomu ich prac. W e ź m y dla p r z y k ł a d u rzeźby. Kiedy
Czajkowski w y k o n a ł pierwsze swoje prace, pojechaliśmy
specjalnie do K r a k o w a , by go poznać. Adam i Ewa była
to bardzo dobra rzeźba. Kielecki P i ł a t m i a ł niektóre
prace wprost rewelacyjne. Tak też było z wieloma i n ­
n y m i . Dzisiaj większość tych rzeźbiarzy pracuje znacz­
nie gorzej. Nie tylko, powtarzam, dlatego, że starzeją
się, ale przede wszystkim dlatego, że zbyt dużo otrzy­
m u j ą z a m ó w i e ń . M u s z ą n a d ą ż y ć za popytem.
Sklepy cepeliowskie stale n a r z e k a j ą na brak dobrych
t o w a r ó w . Cokolwiek dobrego p o k a ż e się, jest natych­
miast wykupione. Cena nie gra istotnej roli. Komisje
kwalifikacyjne m a j ą trudne zadanie, bo n a t u r a l n ą jest
s p r a w ą , że handel w y w i e r a na nie pewien nacisk, by
bardziej liberalnie oceniały prace dostarczone do skupu.
Dochodzi jeszcze inny moment. Mianowicie Cepelia nie
jest obecnie j e d y n y m s k u p u j ą c y m . T w ó r c a ludowy, któ­
rego praca nie została zakupiona przez Cepelię, idzie
do innego odbiorcy. Z w i ę k s z a się turystyka, ludzie do­
j e ż d ż a j ą b e z p o ś r e d n i o do a r t y s t ó w i k u p u j ą od nich bez­
krytycznie i drogo pokazywane i m dzieła. Do klimatu
sprzyjającego bezkrytycznemu zakupowi dołącza się je­
szcze nieraz o d d z i a ł y w a n i e w y d z i a ł ó w k u l t u r y w powie­
cie, zachwyconych t y m , że na s w o i m terenie m a j ą auten­
tycznego t w ó r c ę ludowego. Sekunduje miejscowa prasa,
fotografie z ż y c i o r y s e m itd. W ten sposób tworzy się
czasem wielkości, przewraca się w głowie skromnym
dotychczas, m a ł o uzdolnionym t w ó r c o m ludowym.
Do niedawna wyroby naszej sztuki ludowej cecho­
w a ł a j a k a ś „dusza", coś nieuchwytnego, a istotnego dla
powstania więzi m i ę d z y dziełem a jego odbiorcą. Do na­
szego sklepu nowojorskiego przychodziło w i e l u Amery­
k a n ó w urzeczonych w ł a ś n i e t ą „duszą", charakterystycz­
n ą dla polskiej sztuki ludowej. P a m i ę t a m , że po otwar­
ciu wystawy d u ń s k i e j w Metropolitan Museum, w obec­
ności k r ó l a duńskiego, t ł u m odwiedził nasz sklep. Mó­
w i l i , że chcą się „ r o z g r z a ć " po „zimnie", jakie bije ze
sztuki d u ń s k i e j . A przecież rękodzielniczo w s p a n i a ł e j .
Zbytnia p o p u l a r n o ś ć jest w w y p a d k u sztuki ludowej
szkodliwa. Musimy się z a s t a n o w i ć , jakie stosować me­
tody, by c h r o n i ć autentyki przed o b n i ż e n i e m ich pozio­
mu, w u l g a r y z a c j ą . To są moje uwagi od strony praktyki.

BOŻENA GOŁCZ
Z ogromnym niepokojem w y s ł u c h a ł a m
wypowiedzi
p. Marcina C z e r w i ń s k i e g o s t w i e r d z a j ą c e g o kategorycznie,
że sztuka ludowa w Polsce już nie istnieje, stała się
martwa.
P r a w d ą jest, że n a s t ę p u j e obecnie szybki rozkład kul­
tury ludowej, rozpada się dawna społeczność wiejska,

ale prawdą jest także to, że w Polsce istnieją tereny
o swoistej kulturze tradycyjnej, c h a r a k t e r y z u j ą c e j
się
żywym nurtem sztuki ludowej.
Aby nie być gołosłowną, przytoczę n a s t ę p u j ą c y przy­
kład: teren Puszczy Białej bogaty jest w różne dziedziny
twórczości ludowej — tkactwo, garncarstwo, stroje l u ­
dowe, haft, wycinanki — mimo to przez długie lata Ce­
pelia nie interesowała się bliżej s z t u k ą tego terenu.
Działająca na tym terenie Spółdzielnia Pracy P L i A
„Pniewo" w P u ł t u s k u w swoim zakresie produkcyjnym
uwzględnia głównie haft — adaptowany ze stroju ludo­
wego — na serwety, obrusy stołowe (zatrudnia c h a ł u p ­
niczo ok. 300 hafciarek) oraz garncarstwo, na margine­
sie zainteresowań pozostawało tu wielobarwne tkactwo
wełniane, wykonywane interesującą s t a r ą t e c h n i k ą tkac­
ką, tzw. przez deskę lub na cięciwach. W y d a w a ć by się
mogło — szczególnie w świetle wypowiedzi moich przed­
mówców — że w 25 lat po wojnie nie powinno ono już
istnieć na tym terenie. A jednak tak nie jest.
Wystarczyło k i l k a w y j a z d ó w
w teren, wyszukano
tkaczki posiadające w ł a s n e krosna, c h ę t n e do w s p ó ł p r a ­
cy, nie pytające o zarobki, k t ó r e w y k o n a ł y p i ę k n ą ko­
lekcję tradycyjnych tkanin kurpiowskich adaptowanych
na kilimy, poduszki, bieżniki. Takich
„analfabetów",
a jak mówią etnografowie — t w ó r c ó w ludowych, jest
jeszcze w Polsce dużo i na pewno pozwoli to Cepelii
długo czerpać z tak bogatego źródła.
Dalszym p r z y k ł a d e m p o t w i e r d z a j ą c y m istnienie ży­
wej twórczości ludowej jest reaktywowanie w ł a ś n i e w
omawianej spółdzielni kurpiowskiej ceramiki pobialkowanej. Dziwi mnie, żs m ó w i się tu o niskich zarobkach
właśnie garncarzy zatrudnionych w spółdzielni: Latoszka i Piotrowskiego. .Należy wyjaśnić, że p r a c u j ą oni w
zakładzie zwartym 8 godzin dziennie, że w p r z e c i w i e ń ­
stwie do innych garncarzy d o s t a r c z a j ą c y c h do Cepelii
wyroby na skup lub p r a c u j ą c y c h systemem pracy na­
kładczej, ubezpieczeni k o r z y s t a j ą ze ś w i a d c z e ń socjal­
nych, a przeciętny ich zarobek miesięczny waha się
w granicach 2000—.2200 zł. I s t n i e j ą oczywiście problemy
wymagające szybkiego r o z w i ą z a n i a a u t r u d n i a j ą c e Ce­
pelii współpracę z garncarzami, s p r z e d a j ą c y m i
swoje
wyroby na targach i jarmarkach.
Takim naczelnym zagadnieniem jest sprawa ubez­
pieczeń t w ó r c ó w ludowych — sprawa ś w i a d c z e ń socjal­
nych, szczególnie w a ż n a dla garncarzy p r a c u j ą c y c h w
warunkach szkodliwych dla zdrowia.
Trudności uregulowania tej sprawy p o w o d u j ą zani­
kanie rzemiosła garncarskiego. Obserwuje się brak m ł o ­
dych, chętnych do nauki zawodu swoich ojców, a liczba
starych garncarzy zmniejsza się nie tylko przez ich w y ­
mieranie, ale t a k ż e z powodu nieuleczalnych chorób,
przede wszystkim reumatyzmu.
Takie drastyczne przypadki częściowego
inwalidztwa
garncarzy, członków spółdzielni cepeliowskiej w y s t ę p u j ą
na terenie woj. rzeszowskiego.
Palącym zagadnieniem jest także konieczność pomo­
cy finansowej dla garncarzy na remonty pieców i warsz­
tatów garncarskich. O b o w i ą z u j ą c e przepisy nie pozwa­
lają Cepelii na ś w i a d c z e n i e tego rodzaju usług swoim
chałupnikom.
Należałoby też z a s t a n o w i ć się w j a k i m stopniu za­
sadne jest m ó w i ć dziś jeszcze o sztuce ludowej w Polsce.
Przedmioty twórczości ludowej w przeszłości pełniły
określone funkcje u ż y t k o w e : ceramika, tkactwo miały
dla Wsi znaczenie utylitarne. Dziś natomiast, na skutek
przemian społecznych i gospodarczych, służą one
nie
swemu środowisku, lecz szerszemu ogółowi społeczeń­
stwa, dzięki cennym w a r t o ś c i o m artystycznym. N i e w ą t ­

p l i w i e czynnikiem w y r a ź n i e w p ł y w a j ą c y m na utrzyma­
nie sztuki ludowej przy życiu jest merkantylne podej­
ście jej t w ó r c ó w do w ł a s n e j twórczości,
W z w i ą z k u z t y m często p o j a w i a j ą się przedmioty
o w ą t p l i w e j w a r t o ś c i artystycznej i chociaż twierdzeniom
o szybkim zanikaniu sztuki ludowej przeczą liczne w y ­
stawy współczesnej twórczości ludowej,
jednocześnie
w y k a z u j ą one pewne zdegenerowanie niektórych
jej
form.
W trakcie praktycznego działania etnografa w tere­
nie w y n i k a potrzeba uściślenia czy nawet rewizji pew­
nych pojęć i s f o r m u ł o w a ń . Bardzo często nie mieścimy
się w dotychczasowych schematach i operując tradycyj­
n y m pojęciem sztuki ludowej trafiamy na zjawisko w y ­
k r a c z a j ą c e poza ramy tego pojęcia. P r z y j m u j ą c definicję
sztuki ludowej, głoszoną przez n i e k t ó r y c h badaczy, jako
sztuki tworzonej przez lud i dla ludu, powstaje dodat­
kowe pytanie j a k określić całą współczesną twórczość
l u d o w ą , wszystko to co jest przedmiotem działania Ce­
pelii?
Czy w ogólnej masie w y t w o r ó w n i e w ą t p l i w i e
adaptowanych lub inspirowanych twórczością
ludową
z n a j d u j ą się oryginalne, autentyczne przedmioty o cen­
nych w a r t o ś c i a c h artystycznych? Sądzę, że tak. Istnieje
wiele dziedzin tradycyjnej sztuki ludowej, j a k np. rzeź­
by, wycinanki, n i e k t ó r e tkaniny czy formy ceramiczne
w y w o d z ą c e się n i e w ą t p l i w i e z tradycji i przez to przy­
należne do grupy tzw. a u t e n t y k ó w . Obok nich znajdują
się artystyczne wyroby w y w o d z ą c e się z ogólnych zasad
twórczości ludowej, natomiast l u ź n o z w i ą z a n e z tradycją,
jak np. f i g u r k i ze słomy, narzuty dekoracyjne, maty sło­
miane oraz serwety i obrusy haftowane.
Z zagadnieniem w ł a ś c i w e g o rozumienia sztuki ludo­
wej łączy się sprawa nie tylko rewizji, ale i ujednoli­
cenia pojęć, k t ó r y m i operują współcześni badacze. Ocze­
k i w a ł b y m zdefiniowania pojęć: t w ó r c a ludowy, w y ­
t w ó r c a — oraz bardzo w a ż n e g o dla etnografów p r a c u j ą ­
cych w Cepelii pojęcia adaptacji autentycznej sztuki
ludowej.
Przy m o i m rozumieniu pojęcia t w ó r c y ludowego są­
dzę, że jest ich obecnie w Polsce nieco więcej niż stu.
Bardzo istotny problem metod pracy poruszył pan
redaktor Jackowski. Rzeczywiście, organizowanie kon­
k u r s ó w , wystaw, jest już dziś może niedostateczną for­
m ą działania. Ale wobec tego jakie nowe metody po­
w i n n i ś m y stosować w naszej pracy, m a j ą c ten bardzo
ścisły kontakt z t w ó r c a m i ?
J e d n ą z naszych metod pracy jest podsuwanie w y ­
t w ó r c o m w z o r ó w muzealnych do odtwarzania — pro­
blem zasygnalizowany przez mojego p r z e d m ó w c ę jako
niewłaściwy. Otóż u w a ż a m , że Cepelia prowadzi t u słusz­
ną politykę. Oczywiście nie jest ona konieczna na k a ż ­
dym terenie i nie k a ż d y c h a ł u p n i k takie zadanie otrzy­
muje. P r a w d z i w y artysta ludowy tworzy sam w opar­
ciu o t r a d y c j ę i jemu wzory muzealne nie są potrzebne.
Natomiast dawanie całej masie w y t w ó r c ó w ludowych
e k s p o n a t ó w muzealnych do odtworzenia gwarantuje do­
bry poziom i w i e r n o ś ć z t r a d y c j ą k u l t u r o w ą danego re­
gionu. Oczywiście w y b ó r odpowiednich w z o r ó w jest nie­
zmiernie w a ż n y . Musi on w y n i k a ć z zapotrzebowania
Cepelii jako instytucji m a j ą c e j do spełnienia m.in. za­
danie gospodarcze.
I wreszcie ostatnia sprawa, a mianowicie działanie
spółdzielni cepeliowskiej w ż y w y m i chyba najbogat­
szym w sztukę l u d o w ą regionie, a mianowicie na Pod­
halu. W Zakopanem istnieje spółdzielnia — Z a k o p i a ń s k i e
Warsztaty Wzorcowe. Jest ona j e d n ą z największych
spółdzielni w pionie Cepelii i ma dość szeroki asorty­
ment produkowanych w y r o b ó w , od słynnych kożuszków
277

51

Rzeźba ludowa. II. 51. Dawny świątek we współczesnym
wnętrzu.
II. 52. Król
Herod — figurka
z szopki, wyk. Stanisław
Kopka,
Dzierzbiętów,
pow.
Łę­
czyca. 11. 53. „Muzykanci",
wyk. Ignacy Kamiński,
Oraczew, pow.
Łęczyca.

51

II. 54. „Ofiara Abrahama",
wys. 38 ст., wyk. w 1968 r. Jan Lamęcki,
Dąbro­
wa Zielona, pow. Radomsko.
II. 55. „Święty
Marcin",
wys. 31 ст.,
wyk.
w 1968 r. Adam Zegadło, Krzyżka,
pow. Kielce. Pod spodem napis: „Sw. Mar­
cin jedzie na białym koniu, zima u progu ostrzega gołą stopą, ładuj
chłopie
ciepłe buty". II. 56. „Partyzanci",
wyk. w 1969 r. Ignacy Kamiński,
Oraczew,
pow.
Łęczyca.

zakopiańskich poprzez g a l a n t e r i ę s k ó r z a n ą , g a l a n t e r i ę
d r e w n i a n ą aż do k i l i m ó w włącznie. Istnieją dwa piony
produkcji: artystycznej i inspirowanej s z t u k ą l u d o w ą
tego regionu. Są t a k ż e tzw. autentyki, j a k kierpce, opas­
k i juhaskie, torby bacowskie. Cieszy mnie ogromnie i n i ­
cjatywa spółdzielni opracowania pod kierunkiem pani
prof. M a r i i Bujakowej serwet, o b r u s ó w stołowych w y ­
korzystujących adaptowany ze stroju kobiecego haft ma­
szynowy, powszechnie obecnie stosowany przez góralki.
P o d o b n ą akcję podjęła mgr Helena Sredniawa z M u ­
zeum Tatrzańskiego, stale w s p ó ł p r a c u j ą c a
z Cepelią,
wprowadzenia do skupu z terenu Podhala oryginalnych
koszul kobiecych, góralskich kryz haftowanych, k t ó r e
mogą znaleźć znakomite zastosowanie we współczesnym
stroju kobiecym.

ALEKSANDER JACKOWSKI
P r z y p a d ł m i w udziale zaszczyt zakończenia tej dy­
skusji. Przede wszystkim p r a g n ę w imieniu organizato­
r ó w podziękować wszystkim uczestnikom za ich wypo­
wiedzi. Sądzę, że p o m o g ą one z a r ó w n o nam, j a k i czy­
telnikom „Polskiej Sztuki Ludowej",
lepiej dostrzec
kontur p r o b l e m ó w t u zarysowanych, lepiej z o r i e n t o w a ć
się w aktualnej sytuacji sztuki ludowej i Cepelii.
Dyskusja dzisiejsza raz jeszcze p o t w i e r d z i ł a celowość
dążeń do uściślenia pojęć, k t ó r y m i się posługujemy. Jest
to rzeczywiście nieodzowne, jeśli chcemy się nawzajem
rozumieć, jeśli chcemy zagadnienia ludowej twórczości
t r a k t o w a ć poważnie, a nie sloganowo. Wyrazem tych
dążeń były wypowiedzi dr Marcina Czerwińskiego oraz
prezesa Tadeusza Więckowskiego, a t a k ż e mój referat
wstępny. Wcześniejszym wyrazem tych dążeń, coraz sil­
niej n u r t u j ą c y c h środowisko e n t n o g r a f ó w i ludzi zajmu­
jących się przejawami ludowej twórczości — b y ł a zna­
komicie zorganizowana konferencja p o z n a ń s k a , na k t ó r e j
prof. Burszta w y s u n ą ł propozycję r o z r ó ż n i a n i a d w ó c h
pojęć — f o l k l o r u i folkloryzmu. Intencja prof. Burszty
jest m i bardzo bliska, jeśli jednak p o d t r z y m u j ę swoje
wątpliwości, zgłaszane w toku ówczesnej dyskusji, czy­
nię to z d w ó c h p o w o d ó w .
Pierwszy: sądzę, że należy dążyć do j a k najściślejsze­
go rozgraniczania pojęć, a więc dostrzegać zjawiska
różne. Tymczasem „folkloryzm" jest workiem na tyle
obszernym, że mieszczą się w n i m zjawiska bardzo od
siebie dalekie. Jeśli d ą ż y m y do precyzji, do pojęć jed­
noznacznych, to starajmy się w konkretnych sytuacjach
stosować określenia w m i a r ę możności o d r ę b n e , w y r a ź ­
nie definiujące charakter zjawiska. Zwłaszcza w sytua­
cji obecnej. Sztuka ludowa, folklor — to pojęcia histo­
ryczne, z w i ą z a n e z o k r e ś l o n ą bazą społeczną, k u l t u r o ­
wą. Dziś, gdy baza przestaje istnieć, widzimy wciąż roz­
liczne formy reliktowe, r ó ż n e p r z y k ł a d y adaptacji daw­
nej tradycji, przejawy dawnych n a w y k ó w estetycznych,
przejawy inwencji i inspiracji. Współczesną twórczość
o d p o w i a d a j ą c ą nowym potrzebom ludzi w y w o d z ą c y c h
się 'z grup, k t ó r e dawniej zaliczaliśmy do „ k u l t u r y l u ­
dowej" i proletariatu miejskiego — i twórczość w duchu
tradycyjnym ludzi, którzy wciąż jeszcze p o c z u w a j ą się

Fot.: Jan Swiderski
31—33, 35—36; Ewa
180

— ii: 1-9, 11-20,
Fryś-Pietraszkowa

do więzi z k u l t u r ą swych p r z o d k ó w , swego regionu.
A więc — jestem zwolennikiem precyzyjnego o k r e ś l a n i a
zjawisk zwłaszcza w działalności naukowej i w prakty­
ce działań kulturalnych. I dlatego wolę, zamiast podzia­
łu folklor — folkloryzm, s t o s o w a ć t e r m i n y węższe, ale
bardziej konkretne.
Druga w ą t p l i w o ś ć moja w y n i k a z m a ł e j wiary w m o ż ­
liwość masowej popularyzacji t e r m i n u „folkloryzm", j a ­
ko ż e b l i s k i
„folklorowi"
u w a ż a n y bywa za tożsamy
z nim, o czym ś w i a d c z ą liczne w y c i n k i prasowe z osta­
tnich miesięcy.
Niestety, nie jestem też o p t y m i s t ą w i e r z ą c y m w moż­
liwość administracyjnego
ustalenia nazw określonych
zjawisk. Dlatego, p o d e j m u j ą c apel prezesa Więckowskie­
go, m o g ą tylko z a p e w n i ć ,
że postaramy się o p r a c o w a ć
takie h a s ł a j a k : adaptacja, transpozycja, oryginał, auten­
tyk, unikat, kopia, replika i przedstawimy je w niedłu­
gim czasie w Cepelii, a po przedyskutowaniu i w s p ó l n y m
ustaleniu zakresu pojęć gotowi j e s t e ś m y s t o s o w a ć je
w praktyce redakcyjnej.
Trudniej jednak będzie z pojęciami, k t ó r e są odpo­
wiednikiem zjawisk niedostatecznie zbadanych, a więc
różnie interpretowanych,
to bowiem co k t o ś nazwie
współczesną twórczością l u d o w ą , ktoś inny uzna za twór­
czość w duchu l u d o w y m czy też za twórczość jarmarcz­
ną, peryferyjną, itp. R ó w n i e trudno jest w p r o w a d z i ć na­
wet w Skali jednego tylko czasopisma jednolitość termi­
n ó w dotyczących sztuki ludowej j a k : twórczość, sztuka,
rzemiosło, w y r ó b . Kształt tych pojęć rzeźbi przecież prak­
tyka społeczna, stosuje się je zwyczajowo, jako coś oczy­
wistego, a dopiero refleksja krytyczna rodzi wątpliwości
co do słuszności ich u ż y w a n i a . Dzieje się w ó w c z a s tak
jak z t y m filozofem greckim, k t ó r y zapytany co to jest
czas o d p o w i e d z i a ł : „ w i e d z i a ł e m póki nie zapytałeś".
Niemniej jednak trzeba będzie z a s t a n o w i ć się czy
nie jest celowe i m o ż l i w e opracowanie na ł a m a c h pisma
czegoś w rodzaju k r ó t k i e g o s ł o w n i k a pojęć.
Konferencja dzisiejsza
poruszyła przede wszystkim
sprawy opieki nad l u d o w ą twórczością i o to nam właś­
nie chodziło. Zagadnienie jest jednak znacznie szersze
i jako redakcja chcielibyśmy w przyszłości więcej uwa­
gi poświęcić sprawom adaptacji form tradycyjnych we
współczesnej sztuce u ż y t k o w e j i we wzornictwie prze­
m y s ł o w y m , r o l i i n s p i r u j ą c e j sztuki ludowej we współ­
czesnej kulturze artystycznej a wreszcie d ą ż e n i o m ludzi
do twórczej wypowiedzi, czego najlepszym przykładem
jest ogromny wzrost twórczości a m a t o r ó w .
Niektórzy
z nich k o n t y n u u j ą pewne idee ludowej sztuki, świado­
m i e czy n i e ś w i a d o m i e stając się jej spadkobiercami.
Współczesnej sztuki ludowej nie da się sprowadzić
tylko do zagadnienia twórczości ludowych a r t y s t ó w . Sztu­
ka ludowa żyje nadal w naszej kulturze i to w róż­
noraki sposób — w postaci z a m k n i ę t e g o już dorobku
dawnych pokoleń wiejskich a r t y s t ó w , we współczesnej
p a m i ą t c e i cepeliowskich adaptacjach, w twórczej inspi­
racji dzieł naszych a r t y s t ó w , pisarzy i p o e t ó w , w świa­
domości społecznej, w inwencji a r t y s t ó w nieprofesjonal­
nych, dla k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć ludowa jest t r a d y c j ą ro­
d z i n n ą czy nawet już tylko t r a d y c j ą p r z y j ę t ą z wyboru,
z umiłowania.

22-23, 25-30, 34, 37—39, 41-43, 45-56; Stefan Deptuszewski
— ii:
— U. 24; Jacek Olędzki
— il 40: Marian Sokołowski
— U. 44.

10, 21,

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.