-
Title
-
Antropologia i literatura/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.1
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.1 ; s.2-4
-
Creator
-
Benedyktowicz, Zbigniew
-
Date
-
2007
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:5904
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6329
-
Rights
-
Licencja PIA
-
Subject
-
antropologia i literatura
-
Type
-
czas.
-
Text
-
00_spis_tresci.ps - 4/25/2007 13:54 PM
Polska Sztuka Ludowa
KONTEKSTY
♦ ANTROPOLOGIA KULTURY F ETNOGRAFIA F SZTUKAf
2007 rok LXI nr 1 (276). Indeks 369403. ISSN 1230-6142. Cena 15 zł
INSTYTUT SZTUKI POLSKIEJ AKADEMII NAUK, STOWARZYSZENIE LIBER PRO ARTE
s p i s
Zbigniew B en ed y k to w ic z
B ARTŁOMIEJ W a lc z a k
t r e ś c i
Antropologia i Literatura.................................................
Granice empatii: projekt etnografii eidetycznej
Paula Stollera .................................................................
A g n ie sz k a K arpo w icz
J ACEK L e o c ia k
PAWEŁ S t a n g r e t
5
Doświadczenie kolażu.
Archiwum Leopolda Buczkowskiego ............................
17
Antygona współczesna....................................................
41
Krótka historia awangardy w Lekcjach mediolańskich
Tadeusza Kantora............................................................
A l e k s a n d r a M elb e c h o w sk a -Lu ty
2
55
Elegia i dramat. Nisze, przejścia,
progi Jacka Sempolińskiego.............................................
65
A l e k s a n d e r J a c k o w sk i
Jerzy Jarnuszkiewicz —szkic do portretu.......................
71
W OJCIECH B a ł u s
Gotyk bez korzeni ..........................................................
99
A l e k s a n d r a M elb e c h o w sk a -Lu ty
Rapsod plemienny. Prywatne zapiski o sztuce
Magdaleny Abakanowicz ............................................... 105
B ERND S t IEGHORST
Tłum i jednostka ............................................................ 110
T ERESA R yf E sb e r t
Magdalena Abakanowicz .............................................. 111
J o a n n a M. S o s n o w sk a
Stara artystka maluje ..................................................... 112
W OJCIECH B a ł u s
Dan Brown, jego macho i problem prawdy................... 121
A RTUR R u m pel
Napisy pobożne w dekanacie tworkowskim.................. 123
1
00_spis_tresci.ps - 4/25/2007 13:54 PM
C ZESŁAW R o b o t y c k i
Przeciw Kopalińskiemu w stronę Bartmińskiego.
O polskim słowniku stereotypów i symboli ludowych .... 129
J ERZY B a r t m i ŃSKI
Słownik stereotypów i symboli ludowych ...................... 135
D o r o t a Piek a rczy k ,
Jo a n n a S zadura
Chaber.............................................................................. 136
A l e k sa n d e r J a c k o w sk i
N a skróty. Posłowie......................................................... 148
M a re k N o w a k o w sk i
W kawiarni..................................................................... 160
M a re k N o w a k o w sk i
W ogródku...................................................................... 162
J o a n n a Piet r u sz k a
O tych, co zostali. Starość na ukraińskiej wsi .............. 164
J u s t y n a C h m ielew ska
Stara historia Nowej ]erozolimy. Rzecz o Świętych
Chrześcijanach Syjonistach Muraszkowcach ............... 171
W iesław S zpilka
K rzysztof B iela w ski
Nie tak dawno ................................................................ 183
Artysta w kompocie.
Odpowiedź Maciejowi Rychłemu.................................. 186
Noty o autorach................................................................. 188
Summary............................................................................ 190
Contents............................................................................ 195
ZBIGNIEW
BENEDYKTOWICZ
tor). Począwszy od owego słynnego zdania Geertza, za
wierającego pytanie i odpowiedź: „Co robi etnograf? on pisze” , poprzez odsłanianie i podkreślanie przy-literackiego, quasi-literackiego charakteru antropologii,
antropologii podszytej literaturą, czy też doświadcze
niem tworzenia „gęstego opisu”, aż po wizję antropologii/etnografii jako nauki interpretatywnej, czy wręcz
sztuki interpretacji - motyw związków antropologii i li
teratury na trwałe zagościł we współczesnej refleksji
antropologicznej. Problem niebezpiecznych - ale jakże
czasem i owocnych, ożywczych, trzeba by od razu do
dać - związków antropologii i literatury nieraz pojawiał
się i powracał na naszych łamach. Poświęciliśmy temu
i odrębny numer (Mit- literatura-antropologia kultury
„Konteksty” nr 3-4/1995). A także odrębny rozdział
Zycie i literatura („Konteksty” nr 3-4/2002).
„Konteksty” mają 60 lat. Czy można by wymyślić
lepszy temat na rozpoczęcie 61 rocznika, jak ten, któ
ry złożył się dzięki autorom niejako sam: Antropologia
Antropologia
i literatura
N
ikt chyba bardziej dobitnie i wyraźnie nie zwró
cił uwagi na związki, które łączą antropologię
kultury z literaturą jak James Clifford (Kłopoty
z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztu
ka) i Clifford Geertz (Dzieło i życie. Antropolog jako au
2
00_spis_tresci.ps - 4/25/2007 13:54 PM
Zbigniew Benedyktowicz
♦ ANTROPOLOGIA I LITERATURA
i literatura, antropologia i sztuka? Zamiast spoglądać
wstecz, patrzeć jak zmieniała się etnografia na tych
łamach począwszy od pierwszego zeszytu „Polskiej
Sztuki Ludowej” z 1947 poprzez lata 70., 80. i 90. od
kiedy uzupełnił się, rozszerzył i utrwalił nie tylko jej
dzisiejszy tytuł: KO NTEKSTY, ale i obszar zaintere
sowań, zamiast patrzeć wstecz, jak zmienił się nie tyl
ko świat, który zwykli byli badać antropologowie kul
tury, ale również świat zakładów naukowych, z któ
rych pochodzą ci badacze, jak zmieniła się sama an
tropologia - od razu możemy wejść w sam środek rze
czy. To przecież właśnie dzięki tym zmianom jakim
ulegała i ulega antropologia pod wpływem własnej
antropologicznej autorefleksji znacznie swobodniej
możemy sięgać do tematów, „które - by użyć Bystroniowskiej formuły - nam odradzano”, możemy znacz
nie swobodniej ją uprawiać. Świadomość hybrydycznej istoty jaką jest antropologia („między nauką
a sztuką”), świadomość tego że „opisywanie”, „pisanie
kultury”, tworzenie „gęstego opisu” jest wytworem
(także wyobraźni, wrażliwości antropologa), że „pisa
nie kultury” to także (w gruncie rzeczy) w doświad
czeniu etnograficznym: „dokumentacja”, „spisywanie”„zapisywanie” tego, co mówią Inni,, a więc etno
graficzne zapiski, notatki, zapisy biograficzne, biogra
fie (a także własne autobiografie, autorskie sygnatury,
w mniej czy bardziej ukryty sposób wpisane w dzieła
antropologiczne) - wszystkie te „Geertzowskie” mo
tywy i myśli sprawiają, że żaden ze współczesnych an
tropologów nie musi się obawiać i lękać pytania, pa
dającego zazwyczaj ze strony stróżów dbających o czy
stość dyscypliny (etnografii): Dlaczego zajmuje się
tym a nie innym tematem (np. dziełem sztuki, fil
mem, miastem, wierszem, pocztówką, tramwajem,
sklepikiem, targiem, bazarem, supermarketem, zarzą
dzaniem, rzeczami wielkimi i małymi, dzieciństwem,
starością, chowaniem zmarłych, itd.). Świadomość
i przekonanie o tym, że etnografia nie jest nauką
„twardą”, że jest interpretacją, że cechuje ją mikro
skala, to także powód dlaczego warto przywołać
w tym miejscu jeszcze kilka cytatów z Geertza zawie
rających charakterystykę pisarstwa etnograficznego
z jego książki Interpretacja kultur, której polski prze
kład niedawno się ukazał1:
„To właśnie z tego między innymi powodu esej, nie
ważne, czy trzydziesto- czy też trzystustronicowy, wyda
je się formą optymalną do prezentowania kulturowych
interpretacji, jak również wspierających je teorii (...)”
„Antropolodzy nie zawsze mieli jednak dostatecz
ną świadomość faktu, że choć kultura istnieje w skle
piku handlarza, w położonym na wzgórzu forcie czy na
pastwisku dla owiec, antropologia zawiera się w książ
ce, w artykule, w wykładzie, w muzealnej wystawie,
czy też jak się to dzisiaj czasem zdarza w filmie. Uświa
domienie sobie tego oznacza zrozumienie faktu, iż gra
nica pomiędzy sposobem przedstawiania a konkretną
treścią jest równie niemożliwa do wytyczenia w anali
zie kulturowej, co w malarstwie.”
„Tak więc istnieją trzy cechy etnograficznego opi
su: jest to opis interpretatywny; przedmiotem jego in
terpretacji jest strumień dyskursu społecznego; zaś bę
dące jego treścią interpretowanie polega na próbie
ocalenia tego, co w owym dyskursie zostało »powie
dziane« przed zaginięciem wraz z ulotnością okolicz
ności, w których do niego dochodzi i utrwalenia go
w umożliwiającej dalsze studia formie. System Kula
przeminął, albo się przekształcił, lecz Argonauci Za
chodniego Pacyfiku pozostali, na dobre i na złe. Istnieje
jeszcze jednak czwarta cecha tego rodzaju opisu, przy
najmniej w tej jego formie, którą ja sam uprawiam: to
jego mikroskopijna skala.”.
Z tej perspektywy spoglądając wstecz, zaglądając
w stare zeszyty „Kontekstów”, można by wręcz dojść do
zaskakującego, paradoksalnego wniosku i powiedzieć,
że nic się nie zmieniło, jeśli tylko spełniony został jesz
cze jeden warunek, taki sam i ten sam, obowiązujący
nas i dzisiaj, niezależnie od tematów jakie byśmy nie
podejmowali, czy będzie to, jak w przypadku tego ze
szytu, twórczość wielkich artystów: Leopolda Bucz
kowskiego, Tadeusza Kantora, Jerzego Jarnuszkiewi
cza, Jacka Sempolińskiego, Magdaleny Abakanowicz,
twórczość późnego wieku Olgi Boznańskiej (por. stu
dium Joanny Sosnowskiej Stara artystka maluje), czy ja
kikolwiek inny temat. Warunek, o którym tak, w od
niesieniu do antropologicznego pisarstwa, pisał Geertz:
„Skoro interpretacja antropologiczna jest konstru
owaniem odczytania tego, co się dzieje, to odcięcie jej
od tego, co się dzieje, od tego, co w danym czasie i da
nym miejscu mówią konkretni ludzie, tego, co owi lu
dzie robią, od ich losów, od całego bezmiaru spraw te
go świata - równa się odcięciu od jej zastosowania
i uczynienia jej pustym tworem. Dobra interpretacja
czegokolwiek - wiersza, osoby, historii, rytuału, insty
tucji, społeczeństwa - ukazuje nam samo sedno, tego,
co jest jej przedmiotem.”
Zaczynamy więc ten zeszyt, od omówienia projektu
eidetycznej etnografii, książki Paula Stollera, zawierają
cej postulat uprawiania „smakowitej etnografii” [taste
ful etnography], wedle którego „badacz powinien nie tyl
ko analizować struktury pokrewieństwa, wymiany czy
symbolikę, lecz także opisywać z literalną obrazowością
zapachy, smaki i charakter ziemi, ludzi i jedzenia”. Ta
smakowita etnografia jest „deskryptywna, nie-teoretyczna i wpadająca w ucho. Piszący ją mieszają zbierani
nę składników: dialogi, opisy, metafory, metonimie, synekdochy, ironię, zapachy, widoki i dźwięki, by stwo
rzyć narrację, która będzie trącić światem Innego.”
(Bartłomiej Walczak, Granice empatii: projekt etnografii
eidetycznej Paula Stollera). By zaraz przejść do fascynują
cego projektu „literackiego”, a właściwie literacko-muzyczno-plastycznego, idei realizowanej w prozie i twór
czości Leopolda Buczkowskiego zmierzającego nie tylko
3
00_spis_tresci.ps - 4/25/2007 13:54 PM
Zbigniew Benedyktowicz
♦ ANTROPOLOGIA I LITERATURA
do udokumentowania, zachowania, ale i wydobycia to
nu melodii umarłego języka: „Dźwiękowy świat podol
skiej Nakwaszy koło Brodów, gdzie urodził się i wycho
wywał Buczkowski przetrwał także w pamięci jako me
lodia umarłego języka. Słowa polsko-ukraińsko-żydowskiego melanżu językowego są opisywane w kategoriach
muzycznych, tak jakby ich ‘synkopowość’ i ‘fortakty’
wciąż dźwięczały w pamięci autora. Żywe, ‘rusińskie’
słowo-dźwięk jest dla Buczkowskiego nierozerwalnie
związane z postawą życiową, światopoglądem, sposo
bem myślenia. (...) Próby chwilowego wskrzeszenia te
go języka, w którym zwykła przeklinać babka Buczkow
skiego znajdujemy rozsiane w zapisach magnetofono
wych seansów ‘prozy żywej’, kiedy autor opowiada po
‘polsko-rusińsku’ liczne facecje, anegdoty albo daje
próbkę szesnastostronicowej historii mówionej po
‘chłopsko-rusińsku’. Część z nich ocalała w pamięci au
tora, który w latach młodości poszukiwał, spisywał i ko
lekcjonował wiejskie ‘bajki o diabłach, czortach i didkach’, podróżując po wsiach ‘konno, bryczką, gigiem,
fejełonem, z bałaługą, kandybą, broniakiem, rowerem,
per pedes’. W ten językowy tygiel wkracza także mowa
podolskich Żydów. Nagrywane na magnetofon Inno-hit
(Buczkowski zwykł go nazywać „trzecim twórcą”) opo
wieści autora Wertepów (1947), chociaż pozornie spra
wiają wrażenie autokomentarza do własnej twórczości
są próbą stworzenia nowej gatunkowo formy prozator
skiej, dramatu teoriopoznawczego, w którym medium
wyznacza formę. (...) Utwory te wynikają z potrzeby
stworzenia ‘prozy ożywionej na różne sposoby, bo ona
sama z siebie taką nie jest. Trzeba wpompować w nią
krew życia’.” (Agnieszka Karpowicz Doświadczenie kola
żu. Archiwum Leopolda Buczkowskiego). Jakże bliskie by
wają idee Antropologii i Literatury.
Można by powiedzieć, że bohaterami tego antropologiczno - literackiego zeszytu, którego tematem jest
opis i interpretacja, są słowa, owe „słowa-dźwięki”
Buczkowskiego, słowa dokumentów opisujących do
świadczenie inferno (Jacek Leociak Antygona współcze
sna), słowa wielojęzycznych napisów pobożnych i na
grobnych (Artur Rumpel, Napisy pobożne w dekanacie
tworkowskim), słowa symboli i stereotypów ludowych
(Jerzy Bartmiński, Słownik stereotypów i symboli ludo
wych, Dorota Piekarczyk, Joanna Szadura, Chaber),
„słowo-obrazy” - słowa literatury, (Marek Nowakow
ski, W kawiarni, W ogródku, słowa autobiografii (Alek
sander Jackowski N a skróty. Posłowie). Ale przecież
i rzeźba, i obrazy. Twórczość. Leopolda Buczkowskie
go, Tadeusza Kantora, Jerzego Jarnuszkiewicza, Jacka
Sempolińskiego, Magdaleny Abakanowicz. To, co ich
łączy, tak różnych (oprócz tego, ze też doskonale piszą)
to doświadczenie wojny. Czas ich twórczości po woj
nie, to ten sam czas, gdy powstawało nasze pismo. Ich
postacie, osobne losy, poszukiwania, zgromadzone tu
taj nieprzypadkowo, jakże wiele mogą powiedzieć ich
twórczością o tamtym czasie.
Co więc łączy te wszystkie tak różne zgromadzone tu
teksty. Co wynika z tego spotkania antropologii/etnografii z literaturą, sztuką. Z pewnością nie uwolni nas
ono od ustawicznego zadawania sobie pytania „Czym
jest antropologia/etnografia?”. Wiesław Szpilka, które
mu to pytanie (tak jak wielu innym etnografom) nie da
je spokoju i wciąż chciałby do niego wracać, odwołuje
się do Kantora. Świat etnografa to „rzeczywistość bied
na” i przywołując Józefa Czapskiego tak pisze:
„Jest i inna przesłanka dla której wspominać nie
tylko można ale wręcz należy. Tak ją wykłada J. Czap
ski: ‘Wszyscy mamy za sobą Atlantydy, o wojnach, ka
tastrofach spisano już tomy historii, ale chodzi o ura
towanie z niepamięci wypadków tak jak się przełamy
wały w oczach jednostek tym wypadkom współcze
snych. Te wspomnienia osobiste to bunt przeciwko
znijaczeniu przeszłości, naszej przeszłości, która już
przez historyków rozmieszczona w odpowiednich szu
fladach, pożarta statystykami, milionowymi cyframi,
staje się abstrakcyjna, prawie obojętna dla następnego
pokolenia.’
Może uroda etnografii i w tym, że po stronie biedy
się lokuje a czyniąc tak przywraca do godnego istnie
nia światy zapoznane, nieusprawiedliwione, źle obec
ne. Gdyby tak było to wobec skali wykluczenia i mar
ginalizacji, której jesteśmy współcześnie świadkami
miałaby nasza nauka wielką pracę do wykonania.
Bycie po stronie wolności, pamięci, biedy, to two
rzenie klasycznej etnografii.” (Wiesław Szpilka, Nie tak
dawno).
Czym więc jest antropologia?
Gdyby nie było to poczytane za uzurpację, odpowie
dzi może powinniśmy szukać w trawestacji słynnego
wiersza (mógłby stać się wręcz mottem tego zeszytu):
Czym jest antropologia, która nie ocala narodów i ludzi...
Przypis:
1 Clifford Geertz, Interpretacja kultur. Wybrane eseje, przekład Maria
M. Piechaczek, Kraków 2005
4