O teatrze alternatywnym / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2

Item

Title
O teatrze alternatywnym / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2, s.74-75
Creator
Dudzik, Wojciech
Date
1995
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3433
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3656
Text
O teatrze alternatywnym
Wojciech Dudzik
Mogą być trzy powody, dla których ludzie uprawiają dziś
teatr. Po pierwsze - dla przyjemności, dla zabawy, dla wypeł­
nienia wolnego czasu, własnymi siłami, skromnymi środkami,
poruszając się na ogół w kręgu znanej literatury dramatycznej
- to teatr amatorski. Po drugie - z zawodu, dla zarobku, dla
publiczności, w ramach specjalnych instytucji, na lepiej lub
gorzej wyposażonych scenach, w szerokim repertuarze, za
pomocą tradycyjnych lub awangardowych metod aktorskich
i reżyserkich - to teatr profesjonalny. Po trzecie wreszcie
- z potrzeby samorealizacji, z chęci kontaktowania się w sztuce
z innymi ludźmi (a tylko sztuka teatru umożliwia kontakt
bezpośredni), z poczucia jakiejkolwiek misji - ideologicznej,
społecznej, religijnej etc. - z buntu przeciwko panującym
stosunkom i konwencjom, z opozycji wobec niewystarczają­
cych zazwyczaj środków wyrazu - to teatr alternatywny.
Taki podział jest, oczywiście, uproszczeniem. W obrębie
każdego nurtu panuje wielka rozmaitość, ale różnice są na ogół
czytelne i widz nie powinien mieć wątpliwości, czy ogląda
produkcję koła gospodyń wiejskich, grupy kleryków, państwo­
wego teatru dramatycznego czy eksperymentalnego teatrzyku
plastyków albo anarchistów. Wiadomo też zwykle, czego
spodziewać się po wyborze konkretnego afisza. Z innymi
oczekiwaniami przychodzi się na Zemstę we Fredreum w Prze­
myślu, z innymi - w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Nikt
nie będzie się też dziwić, że tejże Zemsty nie zagra Teatr
Ósmego Dnia, a wspomniany Teatr Powszechny nie zrealizuje
scenariusza na przykład Ziemi niczyjej.
Dwa pierwsze nurty istniały od dawna, a teatr amatorski
posiłkuje się najczęściej metodami i środkami wypracowanymi
przez profesjonalistów. Trzeci zrodził się w Polsce mniej więcej
czterdzieści lat temu. Zrodził się z negacji - teatru i świata.
Sam termin „teatr alternatywny "jest zresztą dużo późniejszy,
zaczęto go używać na przełomie lat siedemdziesiątych i osiem­
dziesiątych, a jego pojemność stale wzrasta - z braku lepszego
i bardziej precyzyjnego określenia zjawisk tak różnorodnych,
jak teatr studencki, młody, otwarty, pozainstytucjonalny, nieofi­
cjalny, niezależny, wolny, nowy, poszukujący, pokoleniowy,
walczący, kreacyjny, teatr kontestacji, kontrkultury, współucze­
stnictwa, młodej inteligencji, offu, parateatr i tak dalej, i tym
podobnie; przymiotniki i przydawki można by jeszcze dalej
mnożyć. Wszystkie te nazwy pojawiały się w krytyce okresowo
i często zanikały razem z egzemplifikującą je działalnością.
Termin „teatr alternatywny" wydaje się więc najbardziej
jednoznaczny (mimo swego szerokiego zakresu) i czytelny
- j e ś l i chce się objąć refleksją całość r u c h u ' . Alternatywa
ideowa, organizacyjna i warsztatowa - wobec teatru profes­
jonalnego, codziennego - łączy bowiem zjawiska tak pozornie
od siebie odległe, jak na przykład STS, Bim-Bom, Teatr na
Tarczyńskiej z lat pięćdziesiątych, późniejsze: Teatr STU, Teatr
Ósmego Dnia, Teatr 77, Akademia Ruchu, Provisorium, Gardzienicc, Węgąjty, czy wreszcie najmłodsze w tym zestawieniu
Teatr Snów albo Biuro Podróży - by wymienić tylko najbardziej
znane i wartościowe, bo ruch teatru alternatywnego jest także
niejednolity pod względem wartości artystycznych swoich
dokonań. Większość czołowych zespołów otoczona była (lub
jest) satelitami-naśladowcami, a często epigonami.
Na początku był zespól. Skupiony najczęściej wokół lidera,
bo w teatrze twórczość kolektywna jest możliwa tylko do
pewnego stopnia. Miał więc STS swojego Jerzego Markuszewskiego, STU Krzysztofa Jasińskiego, „ S i ó d e m k i " Zdzisława

74

Hcjduka, Ósmy Dzień Lecha Raczaka, Jedynka Krzysztofa
Babickiego i tak dalej. Zespół połączony nie tylko, a nawet nic
przede wszystkim, czasem prób i przedstawień, ale również
wspólnym myśleniem i odczuwaniem, wspólnym sposobem
życia, wspólnymi przekonaniami, wspólną ideologią. Życie
prywatne zwykle musiało ustępować życiu teatralnemu. Tu się
nie chodziło do pracy, tu się często przychodziło po pracy
- o najróżniejszym charakterze - i zostawało do świtu. Ważne
było bycie ze sobą, wzajemność, rozmowa, trening. Teatry
studenckie ogłaszające publicznie nabór nowych członków
najczęściej szybko kończyły swój żywot.
Chęć zrobienia przedstawienia tutaj nie wystarcza. Ludzi
musi łączyć coś więcej. Dlatego wszystkie teatry alternatywne
są teatrami na różny sposób ideologicznymi. Najpełniej wyraża
się to w nurcie teatru politycznego, kontestującego, kontrkulturowego, ale ideologia nie zawsze bywa polityką sensu stricto.
Minione lata skompromitowały w języku polskim słowo „zaan­
g a ż o w a n y " - występowało ono najczęściej w długich referatach
wygłaszanych na nudnych akademiach. Szkoda, bo właśnie to
słowo najlepiej oddałoby istotę zjawiska. Ideologiczność teatru
alternatywnego przejawia się w zaangażowaniu. Teatry alter­
natywne są zawsze zaangażowane: w walkę o wolność, w propa­
gowanie określonych wartości, w ochronę przyrody, w tworze­
nie nowego środowiska naturalnego teatru, w krytyczny dialog
ze światem.
Sam teatr pojawia się więc później - jako środek ekspresji.
Bo la
Teatr - ale jeszcze nie przedstawienie. Najpierw praca. Bota
sniem
praca, będąca wspólnym poszukiwaniem, samopoiwierdzenii
awała
albo odkrywaniem nowych możliwości i perspektyw, stawi
się często najważniejsza, a spektakl był j u ż tylko świadecf:twem
wspólnie przebytej drogi. Rzadko grało się tu dla publiczności,
często dla siebie, dla przyjaciół, współwyznawców, współ­
pracowników. Albo przed publicznością, a nie dla. Teatr
alternatywny bywa zazwyczaj teatrem środowiskowym, naj­
częściej młodym, studenckim, dlatego łatwo mu porozumieć sie
z widownią.
Wychodzenie poza własne środowisko odbywało się stop­
niowo, w różny sposób i z różnymi konsekwencjami. Studencki
Teatr Satyryków zakończył działalność jako filia popularnego
warszawskiego Teatru Rozmaitości i z dawnego STSu pozostała
we wczesnych latach siedemdziesiątych właściwie tylko nazwa
i legenda. Podobnie jest dzisiaj z krakowskim Teatrem STU;
obecna publiczność jego impresaryjnych i telewizyjnych imprez
najczęściej nic nie wie o legendarnych spektaklach politycz­
nych STU z lat siedemdziesiątych. Studencki Teatr Ósmego
Dnia został z kolei w 1975 roku, jak to się wówczas nazywało,
sprofesjonalizowany (podobnie zresztą jak Akademia Ruchu.
STU i Teatr 77), ale związane z tym instytucjonalne podporząd­
kowanie Estradzie Poznańskiej w niczym nie zmieniło jefj
oblicza. Poszerzenie kręgu widzów w dużo większym stcfW'
nastąpiło w okresie stanu wojennego, kiedy teatr występo*
- z braku innych możliwości - głównie w kościołach, a później
w połowie lat osiemdziesiątych, w czasie wielkiego objazd"
polskiej prowincji.
Teatr alternatywny nie gra sztuk dramatycznych, na afiszu W*
znajdziemy znanych nazwisk i tytułów; na ogół nie ma w ogj>
nazwiska autora, pozostaje sam tytuł; Myślenie ma kolos®"
przyszłość.
Radość poważna.
Sennik polski. Kraj na 3"*'
Retrospektywa. Przecena dla wszystkich, Odzyskać
przepisz
lata... Wystawiane teksty nie są publikowane, powstają cz?
0

81

51

zbiorowym wysiłkiem i są firmowane przez teatr, a nie przez
osobę- Mają kształt scenariusza, który pełnię wyrazu uzyskać
możc jedynie na scenie, łącznie z działaniami aktorskimi. Bez
tego jest tylko strzępem przedstawienia. Scenariusz bywa często
kompozycją cytatów, pojedynczych zdań, nie łączących się
najczęściej w fabularną całość. Ta całość zestawiana jest
dopiero w toku prób, może się później zmieniać ze spektaklu na
spektakl. Przedstawienia teatru alternatywnego d o w o d z ą - w ra­
dykalny sposób - pełnej autonomii teatru, jego niezależności od
literatury. Gest jest często ważniejszy od słowa, a słowo
nierzadko zamienia się w krzyk.
Co wiąże się j u ż ze specyfiką aktorstwa teatru poszukującego.
Używam teraz tej nazwy, bo właśnie poszukiwania w zakresie
sztuki aktorskiej - którym patronował najczęściej Jerzy Groto­
wski - są symptomatyczne dla większości teatrów alternatyw­
nych. Autor najlepszej analizy tego typu aktorstwa, Tadeusz
Nyczek, nazwał je rytualno-kreacyjnym , w przeciwstawieniu
do mimetycznego aktorstwa zawodowego. Aktor alternatywny
chciałby w teatrze być sobą, ale ponieważ niegranie roli
w teatrze jest niemożliwe (z czego czasem nic zdaje sobie
sprawy) - gra samego siebie. A teatr służy mu za narzędzie
autockspresji. Nic chodzi tu bowiem o udawanie czegokolwiek,
otworzenie iluzji życia, ale o samo życie. Konsekwencją jest
zaangażowanie (jednak znowu użyję tego słowa) w to, co się
prezentuje, ale nie przeżywanie. Granie „ b e b e c h a m i " , ale nie
„uczuciem". Stąd intensywność i wyrazistość środków wypo­
wiedzi, wysiłek fizyczny, krzyk. W procesie prób zaś - częsta
improwizacja, będąca poszukiwaniem sedna konkretnej kreacji.
Reżyser i aktorzy często nie wiedzą, do jakich rezultatów
doprowadzi ich wspólna praca. Wspólna - bo to nie reżyser
odpowiada za efekt premiery, ale wszyscy za wszystko. Aktorzy
nie są zwolnieni z myślenia, nie są też zwolnieni z roboty poza
sceną: od przygotowania dekoracji aż. po sprzątnięcie sali po
wyjściu ostatniego widza. Aktorzy identyfikują się przede
wszystkim z całą grupą, pracują na konto teatru, a nie na własne
nazwisko. Nie ma gwiazd, bo nic wszystko jest na sprzedaż.
Zdarza się czasami, że dla niektórych twórców teatr alter­
2

natywny jest drogą dojścia do teatru profesjonalnego, innym
sposobem nauki zawodu, częściej reżyserskiego niż aktors­
kiego. Inni (a jest ich większość) teatrem zawodowym na ogół
gardzą - za jego udawanie, podlizwywanie się publiczności,
tradycjonalizm, wygodnictwo. Do osobliwości należy zaliczyć
wypowiedź pewnego byłego reżysera teatru studenckiego,
obecnego dyrektora prowincjonalnego teatru państwowego, że
dopiero teraz może w poczuciu komfortu robić to, co chce
- dzięki państwowej dotacji i związanej z nią stabilizacji. Dla
niego widocznie zawsze ważniejsze było: mieć, a nie: być - by
odwołać się do klasycznego dylematu, nie tylko teatralnego. Na
ogół jednak teatr profesjonalny i alternatywny omijają się
bezkolizyjnie, dyskretnie obserwując własne dokonania.
W rozwoju polskich scen alternatywnych widać dwa momen­
ty kulminacyjne: w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, kiedy
po raz pierwszy pojawiła się grupa teatrów, głównie studenc­
kich, tworzących opozycję wobec teatrów państwowych z jed­
nej, a tak zwanych świetlicowych (czyli amatorskich) z drugiej
strony, oraz w latach siedemdziesiątych, gdy doszły do Polski
konlrkullurowe hasła z Zachodu zderzone z zaostrzeniem
sytuacji politycznej w kraju. W pierwszym okresie Bim-Bom,
Cytryna, Kalambur, Pstrąg, STS odkryły, że można mówić ze
sceny innym głosem, o czym innym i w inny sposób, w drugim
STU, „ S i ó d e m k i " , Ósmy Dzień, Pleonazmus, Provisorium
udowodniły, że można mówić pełnym głosem, a swoje wypo­
wiedzi osadzać mocno w kontekście pozatealralnym - od
przełamywania rozmaitych tabu po kontestację polityczną.
Stan wojenny zapoczątkował dezintegrację ruchu teatrów
alternatywnych. Niektórzy twórcy przeszli do bezpośredniej
działalności politycznej, wiele zespołów zamilkło, a powstałe
później nowe grupy patrzą na świat już trochę inaczej. Bo też. nie
o świat j u ż im najczęściej chodzi, ale o siebie. „Robić swoje"
- to niewyszukane motto z piosenki Wojciecha Młynarskiego
przyświeca działalności wielu teatrów, do których dziś bardziej
niż kiedy indziej przystaje amerykański termin „ o f f . Pracować
inaczej, ale nie buntować się przeciw światu. Znaleźć sobie
miejsce obok. Na marginesie.

PRZYPISY
1

Właśnie: ruchu. Tak określali się i sami twórcy (na przykład
w Projekcie Statutu Unii Teatru Alternatywnego z dnia 7 lipca 1981:
•Teatr alternatywny jest ruchem artystycznym i intelektualnym..."),
i komentatorzy ich działalności (por. Aldona Jawłowska Więcej ni:.

teatr. Warszawa 1988; tamże szczegółowe uzasadnienie, które tu
pomijam).
Tadeusz Nyczek Paradoks o (młodym) aktorze (w.) Pełnym głosem.
Teatr studencki w Polsce 1970-1975, Kraków 1980.
3

ina Beata Bohdziewicz

75

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.