Antropologia życia. Antropologia śmierci/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1

Item

Title
Antropologia życia. Antropologia śmierci/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1 s.3-6
Creator
Benedyktowicz, Zbigniew
Date
2005
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:6108
Language
pol
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6536
Rights
Licencja PIA
Subject
śmierć - aspekt antropologiczny
Type
czas.
Text
A

ZBIGNIEW

ntropologia życia. A n t r o p o l o g i a śmierci. Za-

gęszczanie życia - to trzy tematy wyłaniające

BENEDYKTOWICZ

się z tekstów tego n u m e r u . Pierwszy z n i c h d o ­

chodzi do głosu za sprawą

„antropologicznego",

„transkulturowego" teatru Petera Brooka. W pierwszej

Antropologia życia*
Antropologia śmierci*
Zagęszczanie życia

części zgromadziliśmy bowiem teksty, laudacje i wypo­
wiedzi z uroczystości nadania d o k t o r a t u honoris causa
Peterowi Brookowi przez Uniwersytet i m . A d a m a
Mickiewicza w Poznaniu, zapisy ze spotkań z Peterem
Brookiem w Poznaniu i we Wrocławiu, teksty związa­
ne z prezentacją jego sztuki Tiemo

Bokar

w Teatrze

Polskim we Wrocławiu. Właśnie ze względu na t e n an­
tropologiczny rys wszechstronnej, wielorakiej twórczo­
ści Brooka (teatr, f i l m , opera, pisarstwo) w pełni świa­
domie, wiedząc, że część t y c h tekstów ukaże się także
na łamach innych, fachowych teatrologicznych czaso­

wyznaje B r o o k - „Chyba nigdy nie wierzyłem w to, że

pism postanowiliśmy je t u zamieścić. Uznaliśmy, że nie

teatr miałby w sobie c o k o l w i e k interesującego, gdyby

tylko ze względu na wcześniejszą o b e c n o ś ć autora, je­

nie był nierozłączny o d życia. Ciągle powtarzam, że nie

go dokonań o m a w i a n y c h na t y c h ł a m a c h w n u m e r a c h

lubię t e a t r u . Przyciąga m n i e praca z i n n y m i ludźmi,

teatralnych,

szczególnie

praca umożliwiająca pójście dalej, niż jest to możliwe

predestynowanym by raz jeszcze je t u t a j zgromadzić

w c o d z i e n n y m życiu. Interesują m n i e i poruszają w y ­

i przywołać . Teatr Brooka, to nie tylko „teatr podszy­

darzenia teatralne, w których to, co zostaje pokazane,

ty antropologią" ale wypływający z samego sedna an­

głęboko m n i e dotyczy. N i e interesuje m n i e chodzenie

1

„Konteksty" są miejscem

2

tropologicznego doświadczenia. Doświadczenia „po­

do t e a t r u dla samego t e a t r u . Zawsze wolałem f i l m al­

między", jak ujęła to autorka promocyjnej laudacji

bo kolację z przyjaciółmi. Teatr jest p o l e m życia".

prof. Dobrochna Ratajczakowa śledząc i drążąc różne

Zagęszczanie

życia - (jakże przypominające a n t r o ­

wymiary owego pomiędzy, począwszy o d topografii

pologiczną tęsknotę

miejsca działań Petera Brooka i założonego przezeń

z laudacji prof. Georgesa B a n u , który upatruje w t y m

Międzynarodowego Ośrodka Poszukiwań Teatralnych,

istotę i siłę t e a t r u Brooka: „Starał się zawsze «zagęsz-

teatru Bouffes d u N o r d , położonego pomiędzy d w o r ­

czać» życie - to według niego definicja teatru - aby

za „gęstym opisem")

to cytat

cami W s c h o d n i m i Północnym (Gare d u N o r d i Gare

zintensyfikować, doprowadzić je podczas przedstawie­

de 1'Est) „w dzielnicy o c i e m n y m kolorze skóry", „znaj­

nia do drugiego poziomu, bardziej stężonego i i n n e g o . "

dującym się zatem pomiędzy miastem świateł (Paryż)

Sytuacja jaką niesie współczesne „życie" (współczesny,

a dalekim o d rozświetlenia życiem emigrantów" aż po

pełen „życia" teatr „krytyczny", „sztuka krytyczna" -

istotę tych poszukiwań: „«Pomiędzy» współczesnego

żeby użyć t u naszych l o k a l n y c h określeń) wydaje się

teatru nie ogranicza się tak, jak dawniej, do egzysten­

być bardziej s k o m p l i k o w a n a . Bo przecież B r o o k nie

cji między widownią a sceną, między sztukami a t w o ­

opuścił t e a t r u , uprawia go nadal, na przekór m o d o m

rzywami, życiem prawdziwym a teatralną fikcją. Dziś

i współczesnym t r e n d o m w ustawicznym dialogu z tra­

terytorium «pomiędzy» jest rozległe. O b e j m u j e czasy

dycją, n a d a l używając środków teatralnych. Mistrzow­

i przestrzenie - egzystencjalne, społeczne, k u l t u r o w e ,

ski obserwator życia, twórca niezapomnianego f i l m o ­

które stabilizują różne znaki i i c h różne znaczenia

wego Moderato

-

cantabile w swym o s t a t n i m spektaklu

sięga po miasta, narody i kraje." O b o k podobieństwa

Tiemo

wspólnie dzielonego z antropologią

swoją t e a t r a l n ą opowieść,

doświadczenia

Bokar n i e m a l ostentacyjnie buduje swój teatr,
n i c z y m tradycjonalista,

„pomiędzy", z m o t y w a m i podróży, spotkania, i n t e r e t -

„anachronicznie" w mistrzowski sposób operując tra­

nicznego, i n t e r - i transkulturowego dialogu, tak cha­

d y c y j n y m i prostymi środkami (światło, nastrój, r y t m ,

rakterystycznymi dla poszukiwań, działań i twórczości

muzyka, gest, pauza, milczenie) buduje teatr ascetycz­

Brooka jeszcze j e d n o doświadczenie wydaje się być po­

ny, czysty, poruszający, który przemawia ciszą i milcze­

dobne, znaczące i istotne. D y l e m a t i tęsknota nieobca

n i e m . Teatr który ożywia tajemnicę godności życia

a n t r o p o l o g o m (także zaznaczająca się już i na t y c h ła­

ludzkiego. Ostentacyjny i prowokacyjny n i e m a l jest t u

m a c h ) : uprawiać swoją dziedzinę poza swoją dziedzi­

wybór samego t e m a t u : historia życia świętego męża Is­

ną, wychodząc poza jej zwyczajową, uznaną dyscypli­

l a m u , przedstawiciela, mistrza duchowego tradycji su-

nę, poza jej skostnieniem, ograniczeniem, uprawiać

fickiej, jego poszukiwań religijnych, drogi do Boga,

„antropologię

te­

drogi do Prawdy, k o n t e m p l a c j i obecności Boga w życiu

a t r e m " . Zwrócenie się k u życiu. Przekonanie, że jak

człowieka. Wszystkie te tematy idą p o d prąd i na prze­

poza antropologią",

„teatr poza

prawdziwe życie jest „gdzie indziej", tak prawdziwa an­

kór powszechnym, potocznym t e n d e n c j o m i stereoty­

tropologia jest „poza antropologią", prawdziwy teatr

p o m współczesnego życia - już samo sięgnięcie do tra­

„poza teatrem". „Całe życie chciałem opuścić t e a t r " -

dycji I s l a m u , wydobycie jego głębi duchowej przeczyć

3

Zbigniew Benedyktowicz • A N T R O P O L O G I A ŻYCIA. A N T R O P O L O G I A ŚMIERCI. ZAGĘSZCZANIE ŻYCIA

może m o d n y m i skrajnym tezom o nieprzejednanej

ków wielkości, rozłożenia świateł i c i e n i , objawia m u

przepaści i w o j n i e światów - Chrześcijańtwo (Zachód)

się jakaś i n n a tajemnica?

i Islam. „Czy może pochodzić coś dobrego z Islamu?"

Najbardziej przejmujące doświadczenie t o d o k o n u ­

stawia przed n a m i swoje pytanie B r o o k , w którym m o ­

jący się dosłownie na oczach rozpad m a t e r i i . K w i a t y

żemy słyszeć echo chrześcijańskiego, ewangelicznego

więdną, mięso się psuje, draperia wiotczeje i płowieje,

pytania „Czy może pochodzić coś dobrego z G a l i l e i " .

kości pokrywają

W Tierno

Brooka chrześcijaństwo przeglądać

w p r o c h . Bywa, że ów rozpad d o k o n u j e się niejako tak­

się może w zwierciadle islamu. Tak samo pytania

że w procesie patrzenia. O t o oko nawykłe d o zagłębia­

o prawdę

we współczesnym p o s t m o d e r n i s t y c z n y m

nia się w szczególe, a p o t e m w szczególe szczegółu tra­

świecie „wielu p r a w d " , relatywizmu i zwątpienia w ist­

c i ogląd całości, gubi dystans, niejako «babra» się

nienie prawdy, pytania o znaczenie i wagę doświadcze­

w mięsie m a t e r i i . N a o s t a t n i c h obrazach holender­

nia religijnego w życiu człowieka stawiane t y m spekta­

skiego malarza D i c k a Keta (1902-1940) przedmioty

klem

zdają się rozsypywać, rozpadać, zamieniać w popiół

Bokarze

współczesnemu

a r e l i g i j n e m u światu, pytania

się pleśnią a skrzydła

i truchła, powracając jakby do stanu materia

0 przemoc, otwartość i tolerancję, o doświadczenie

rozpadają

prima.

obecności pierwiastka boskiego w prostocie życia reli­

Rozsmakowaniu w m a t e r i i towarzyszy doświadcze­

gijnego - wszystko to wydaje się być ostentacyjną pro­

nie jej n i e u c h r o n n e g o rozpadu, kruchości a zarazem

wokacją. Także i p o d względem t e a t r a l n y m Tierno

przekorna i n a i w n a c h ę ć ocalenia. N a niezliczonych

kar Brooka, mający w sobie coś z Mędrca

Bo-

obrazach z m o t y w e m Vanitas przestroga Eklezjasty 'va­

Nathana,

et omnia vanitas' wydaje się raczej czu­

1 gdy idzie o nastrój coś z Czechowa, grany na jednej

nitas vanitatum

strunie, wydaje się być anachroniczny, idzie także p o d

łą skargą, c i c h y m opłakiwaniem śmiertelności

prąd współczesnych t e n d e n c j i w teatrze, nie t y l k o , że

świata. Malarze sławią k r u c h e piękno t y m m o c n i e j , że

tego

nie stosuje żadnych efektów specjalnych, i chociaż po­

za chwilę nastąpi upadek, rozkład, rozsypywanie się

wiedziało się już, że operuje t r a d y c y j n y m i środkami, to

w proch.

trzeba by powiedzieć, że jest w gruncie rzeczy ateatral-

O c a l i ć , ocalić choćby szczątki, zamknąć je w obra­

ny. Teatr Brooka w Tierno Bokarze ostentacyjnie prze­

zie niby w p r y w a t n y m relikwiarzu, gdzie jakieś resztki,

mawia ściszonym głosem. Działania tego mistrza ciszy

strzępy m a t e r i i podniesione do szczególnej godności

i milczenia w dochodzeniu, podchodzeniu do życia,

zaspokajają

„zagęszczaniu życia", ożywiania w teatrze tajemnicy ży­

zmysłowego k o n t a k t u ze świętością. W Santa M a r i a

cia mogłyby stanowić metodologiczny wzór dla a n t r o ­

delia Scala w Sienie przechowywany jest misterny ba­

pologii j a k k o l w i e k by jej nie nazwaliśmy: społecznej,

r o k o w y relikwiarz chroniący 'fragment płaszcza M a t k i

zaangażowanej, czy tej skierowanej i zwracającej się k u

Bożej' z dziurą pośrodku. M a t e r i i t a m t y l k o tyle by

życiu. Wystarczyłoby zamienić słowo teatr na słowo

opowiedzieć raczej o nieobecności i b r a k u . Pochylanie

ludzką potrzebę patrzenia, d o t y k a n i a ,

antropologia w wypowiedzi Brooka, by uzyskać c h o ć

się n a d rzeczami, k o n t e m p l o w a n i e i c h materialności,

cząstkę tego wzoru:

bezwładu, dziwnego t r w a n i a ('...gdy rzeczy trwają,

„Teatr istnieje, by poddawać

my

w wątpliwość wszystkie przyjęte przekonania. Dyspo­

szukamy trwania - jak powiada R . M . R i l k e ) rzeczywi­

nuje najlepszymi sposobami atakowania tabu i przeła­

ście chyba bardziej niż malowanie i n n y c h motywów

m y w a n i a barier. Należą do n i c h skandal, przemoc

przykuwa malarza do m a t e r i i . Przemawiające z nisko-

i d r w i n a . A l e nie dziś. Już nie. 'Szokujące efekty' już

ści rzeczy snują swą opowieść o przemijaniu, ale także

nas nie szokują - tak bardzo zbliżyły się do codzienne­

0 powabie zmysłów."

go życia, że zmieniły się w coś całkiem zwyczajnego.

Zamieszczamy

Dziś nasza pilna potrzeba polega na czymś i n n y m - na

również fragmenty książki Jeana

Claira De Immundo:

t y m , by uchwycić u l o t n y obraz tego, co utraciliśmy

O plugastwie

w sztuce

dzisiejszej,

jak nazwaliśmy tę część rozważań autora na temat

w naszym własnym życiu. Teatr może n a m dostarczyć

sztuki współczesnej: „Wydaje się, że współczesna twór­

ulotnego smaku d a w n o zapomnianych jakości."

czość artystyczna gra w całkiem i n n y m rejestrze. N i e ­

W drugiej części n u m e r u d o c h o d z i do głosu d r u g i

smak zastąpił smak. Wystawianie na pokaz i bezczesz­

temat: antropologia śmierci za sprawą tekstów Tade­

czenie ludzkiego ciała, poniżanie jego f u n k c j i i wyglą­

usza K a n t o r a na temat „teatru biednego",

„teatru

d u , morphings i deformacje, okaleczenia i samookale­

śmierci", zapisu n i e p u b l i k o w a n y c h rozmów z K a n t o ­

czenia, fascynacja krwią i wydzielinami ciała z ekskre­

r e m N i n y Kiraly, a u t o r k i tekstu A r s Poetka

Tadeusza

m e n t a m i włącznie, koprofilia i koprofagia - (...) sztu­

oraz tekstów Jacka Leociaka Spotkanie z tru­

ka oddaje się dziwacznym obrzędom, a plugastwo

A l d o n y M i c k i e w i c z , podejmującej

1 ohyda piszą nieoczekiwany rozdział w h i s t o r i i zmy­

temat Vanitas, przemijania, z którym ma do czynienia

słów ( . . . ) . N i g d y dotąd twórczość artystyczna nie była

artysta malarz: „Czy malarz wpatrujący się przez wiele

równie cyniczna i nie ocierała się do tego stopnia

miesięcy w ułożone przez siebie przedmioty-modele

o skatologię, nieczystość i brudy. N i g d y też - co jesz­

uzyskuje jakąś szczególną o n i c h wiedzę? Czy w i e - w i -

cze bardziej zbija z t r o p u - nie była tak ceniona przez

dzi więcej niż posługujący się n i m i na co dzień ludzie?

instytucje, zupełnie jak w d a w n y c h pięknych czasach

Czy poza zrozumieniem relacji przestrzennych, stosun­

sztuki oficjalnej. Bardziej niepokojąca o d fabrykacji

Kantora,
pem:

sekcja zwłok,

4

Zbigniew Benedyhowicz • A N T R O P O L O G I A ŻYCIA. A N T R O P O L O G I A ŚMIERCI. ZAGĘSZCZANIE ŻYCIA

tych obiektów jest bowiem i c h recepcja. D y r e k t o r z y
muzeów, organizatorzy wielkich wystaw międzynaro­

Tylko t r u p pije ze zdroju,

dowych, krytycy, cały establishment smaku zdaje się

który t u każdy z nas słyszy,

przyklaskiwać owej sztuce upodlenia. Wszystko dzieje

G d y Bóg zmarłemu milcząc skinie ręką swoją

się tak, jakby wystawienie na pokaz budzących grozę
cial było niezbędne i n n e m u , społecznemu ciału, dla

N a p o w i e r z c h n i t y l k o wrzawa jest nasza.

którego jest może nawet koniecznym w a r u n k i e m spój­

I baranek swój dzwoneczek wyprasza

ności. Zdawać by się mogło, że jedność socius,

u i n s t y n k t u , który jest cichszy.

którą

niegdyś zapewniały religia i polityka, a której nie da się
już utrzymać ani w porządku religijnym, a n i w p o l i ­

W bieżącym numerze zamieszczamy również roz­

tycznym, znajduje obecnie oparcie w p u b l i c z n y m m a ­

dział fotograficzny (Prażmowski, Gierałtowski), k o n t y ­

nifestowaniu akceptowanej i celebrowanej skatologii".

n u u j e m y d r u k n i e p u b l i k o w a n y c h zapisków, listów Ja­

Rozważania Claira wynikają z idącego na przekór m o ­

na Strzeleckiego.

dzie prostego pytania: „dlaczego konsekracja nagiej f i ­

między antropologią a filologią i historią. Tak się zło­

Zamieszczamy teksty o

relacjach

zjologii odbywa się z błogosławieństwem ludzi, którzy

żyło, że wiele inspiracji do tego czym jest, czym m o ­

kierują wielkimi instytucjami k u l t u r a l n y m i w Kassel,

głaby być antropologia możemy czerpać z tekstów licz­

Londynie, N o w y m Jorku czy Paryżu?"

nie zgromadzonych t u artystów (teatr, malarstwo, fo­
tografia) .

Antropologia życia i antropologia śmierci jawią się
tu w tym numerze jak dwie nierozłączne strony meda­

Doświadczenia, poszukiwania, w n i k a n i a w istotę

lu: „Zaglądamy w twarz śmierci, aby wyrwać jej tajem­

rzeczy, jakie są udziałem artystów, którzy opierają się

nicę życia."0acek Leociak, Spotkanie z trupem:

na s w o i m instynkcie mogłyby być jakże c e n n ą wska­

sekcja

zwłok.).

zówką dla tego czym mogłaby być antropologia k u l t u ­

N a tle wrzawy współczesnej sztuki i współczesnej

ry. Cóż mogłoby być jej zadaniem naczelnym, ważniej­

kultury ostentacyjny, ateatralny cichy głos spektaklu

szym, tak niezbędnym dzisiaj jak to - powtórzmy za

Brooka, teatru milczenia ma swoją szczególną w y m o ­

niezwykłym artystą t e a t r u i i n n y m i : - ocalanie znika­

wę. Zdaję sobie sprawę z ryzyka lokalności mego o d ­

jącego (?!) świata jakości. Świata wartości.

bioru i łatwego zarzutu, na j a k i się t u narażam, że rzecz
sprowadzam do perspektywy polskiej, ale nie cofnę się
i przed t y m wyznaniem, któremu zresztą dawałem w y ­

1

Por. bibliograficzny spis zawartości numerów

„Kontekstów"

raz w rozmowach zaraz po przedstawieniu: tak się zło­

poświęconych teatrowi i antropologii, jaki zamieszczamy na końcu

żyło, że prezentowany w m a r c u wrocławski spektakl

tego numeru

islamskiego Tiemo

Bokara

2

Petera Brooka zbiegł się

A u t o r o m tekstów, oraz Pani Prof. Dobrochnie Ratajczakowej

i Dr Grzegorzowi Ziółkowskiemu redakcja składa serdeczne podzię­

z pierwszymi k o m u n i k a t a m i o utracie głosu papieża.

kowania za zgodę na druk i za współpracę w przygotowaniu publika­

N i k t z nas nie przypuszczał wtedy, że wkrótce będzie­

cji tych materiałów. Prezentowane tu teksty wygłoszone na uroczy­

my świadkami j a k wielką wymowę i moc może m i e ć

stości nadania doktoratu honoris causa Peterowi Brookowi, tłuma­

we współczesnym świecie milczenie, i że będziemy

czone na żywo przez Jacka Dobrowolskiego, publikujemy w przekła­

świadkami globalnego Misterium

mortis. Najlepiej więc

dach, które powstały z wersji autoryzowanych, jakie otrzymaliśmy

wymowę tego spektaklu, j a k i późniejszych doświad­

od organizatorów tej uroczystości i spotkań z Peterem Brookiem
w Poznaniu i Wrocławiu. Szczególnie zaś pragniemy podziękować za

czeń i wydarzeń t a k odcinających się o d doświadczeń

współpracę Wydawnictwu Naukowemu Uniwersytetu i m . Adama

współczesnego świata, współczesnej sztuki i k u l t u r y

Mickiewicza w Poznaniu, które przygotowało pierwotne wydanie

dałoby się odnaleźć i streścić w słowach X V I Sonetu do

tekstów laudacji i opinii [Peter Brook. Doctor Honoris Causa Unwe-

Orfeusza (część I I ) Rainera M a r i i Rilkego:

ristatis Studiorum Mickiewiczianae Posnanknsis, Poznań 2005]. Tytu­
ły laudacji oraz tekstów Petera Brooka i zapisów ze spotkań z arty­
stą pochodzą od redakcji. Wszystkim serdecznie dziękujemy!

Wciąż na n o w o o d nas odrywany
jest Bóg, miejsce, które leczy.
Cierpcy, bo chcemy mieć wiedzę rzeczy,
lecz o n pogodny jest i rozdawany
N a w e t ofiarę czystą, uświęconą
nie inaczej przyjmuje w swój świat:
przeciwstawia d o b r o w o l n y m zgonom
swój n i e r u c h o m y ład.

5

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.