Recenzje i sprawozdania / LUD 1939-45 t.36

Item

Title
Recenzje i sprawozdania / LUD 1939-45 t.36
Description
LUD 1939-45 t.46, s.348-388
Date
1946
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:1849
Language
pol
Publisher
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1993
Text
348

Recenzje i Sprawozdania
O metodzie funkcjonalnej w etnologii
NA

MARGINESIE

KSIĄŻKI

W I L H E L M A MUHLMANN'A:

Methodik der Volkerkunde,

S T U T T G A R T 1938.

Założenia

ogólne

kierunku

funkcjonalnego

Wilhelm Miihlmann, przedstawiciel funkcjonalizmu w Niem­
czech z e n t u z j a z m e m

pisał w d n i u przyłączenia

s z y swoją p r z e d m o w ę d o „ M e t h o d i k
wyraża

życzenie,

b y książka

jako „życiowej wiedzy

j e g o utorowała

ludów".

A u s t r i i d o Rze­

d e r V o l k e r k u n d e " w której

Przebija

drogę

etnologii,

w n i e j obowiązująca w

R z e s z y zasada, ż e n a u k a , która n i e służy życiu n a r o d u , jest z b y t ­
kowną, jeśli n i e zbyteczną.
A u t o r zamierzał zapełnić lukę, jaką z d a n i e m

jego

b r a k m e t o d o l o g i i w nauce e t n o l o g i i , która o d czasów

stanowi
Grabnera

uczyniła w i e l k i e postępy i nasunęła dużo n o w y c h zagadnień; d l a
rozwiązania i c h n i e p o m o g ł y

dotychczasowe

wyraża, g d y ż n i e s p r e c y z o w a n o
logii przede
nowanego

w swej

książce

j a k się

problemów. O d c z u w a o n w e t n o ­

w s z y s t k i m konieczność b a r d z i e j ścisłego,

myilenia i jednolitych,

Zapowiada

.recepty",

dokładnie

wydanie

zdyscypli­

określonych

oryginalnego

pojęć.

sądu w d z i e ­

d z i n i e h i s t e r i i e t n o l o g i i i stąd c z ę ś c i o w o nową ocenę osobistości
ważnych d l a n a u k i
W

wyniku

dotychczasowa
rycznymi

etnologicznej.

swych

badań,

którymi się d z i e l i , w y k a z u j e

że

a n t y t e z a między n a u k a m i p r z y r o d n i c z y m i a h i s t o ­

nie m a żadnego

znaczenia

metodologicznego

(sic!

s t r . 9 1 ) . B i o l o g i a i h i s t o r i a stanowią całość nierozłączną, należą
d o s i e b i e . „ P r o c e s właśnie naszej w i e d z y — pisze
c h o d z i p o n a d t y m podziałem".

autor — prze­

349
Terminologia

Miihlmann'a jako
jego

W e wstępie książki a u t o r zaznajamia
logią,

jaką

wykładnik

poglądów
czytelnika z termino­

posługuje się w swej książce.

Z a z n a c z a , ż e odstę­

p u j e t u t a j o d panującego dotąd poglądu, który p o j m u j e
j a k o s t u d i u m n a d t w o r a m i k u l t u r o w y m i t z w . ludów
Zakreśla j e j z n a c z n i e

szersze

granice,

grafię w s z y s t k i c h ludów, także t z w .
Uważa dalej,

że

słowo

m i o t u , którym się zajmuje
wie

całości

zagadnień

włączając

etnologię

pierwotnych.
do

niej

etno­

cywilizowanych.

„kultura"

na

nauka etnologii,

etnologicznych,

oznaczenie

przed­

nie obejmuje

właści­

gdyż zdaniem

mieszczą się w t y m pojęciu a n i z j a w i s k a

autora nie

społeczno-psychicznego

k o n t a k t u , zrzeszenia a n i zespołu e t n o s u , j a k o całości.
T e z ą podstawową t e j książki jest, że całą działalność, c z y n ­
ności i t w o r y
sunku

człowieka

można ująć j e d y n i e j a k o s t r u k t u r y

ludzi i i c h środowiska.

wzajemnego

Struktura

sto­

zakłada

p e w n e określone ukształtowanie l u d z i i p e w n e określone ukształ­
towanie

środowiska;

oba

zaś

w

sposób

właściwy



sobie

podporządkowane.
Ponieważ zaś człowiek, j a k o „organizm o b d a r z o n y

uczuciem

w o l n o ś c i " i stąd h i s t o r y c z n y , nie s t o i w przeciwieństwie d o czło­
w i e k a „naturalnego" a l b o b i o l o g i c z n e g o ,

l e c z jest z n i m utożsa­

m i o n y , d l a t e g o w pojęciu M i i h l m a n n ' a e t n o l o g i a
uką zarówno historyczną, j a k i biologiczną,
uwzględnia o b i e s t r o n y , jest
Człowieka
technicznych
ze s z t u k i ,

mitów,

można

społecznych

określa j a k o środowisko h i s t o r y c z n e

itd.

zacją"

sensu

czyli celu;

czyli nadawaniem

temu,

z

jego

tworów:

ukształtowanego,

Wszystkie

te rzeczy

s w y c h t w o r a c h znamię j a ­

z w i e się t o u M i i h l m a n n ' a „strukturystruktury.

Wspomniane

t w o r y są zara­

z e m f u n k c j o n a l n y m i , t j . w y n i k i e m w z a j e m n e g o wpływu
i środowiska.

Wzgląd

u k a z u j e się s t a t y c z n i e
W

że

człowieka, który wpływa n a

nie c z y n n i e , wyciskając n a w s z y s t k i c h
kiegoś

poznać

krajobrazu przez niego

form

w i n n a być n a ­

dzięki

etnologią.

historycznego

narzędzi,

i

funkcjonalny

człowieka

oddaje dynamicznie

t o , co

jako struktura.

myśl p o w y ż s z e g o określa etnologię j a k o wiedzę

o

funk'

350
cjach

i strukturach

storycznego

ustosunkowania

się człowieka

Najwyższą

środowiska.

do jego

hi­

zaś formą historyczną

tego

s t o s u n k u jest „ e t n o s " — l u d .
W s z y s t k i e t w o r y działalności l u d z k i e j r o z p a t r u j e a u t o r z p o d ­
wójnego p u n k t u : intencjonalnego
— obejmuje

zagadnienie

t w o r u , formy, przejawu
Wzgląd

i funkcjonalnego.

Intencjonalny

i d e o l o g i i , celowości, z n a c z e n i a

danego

działania i życia s p o ł e c z n e g o .

funkcjonalny

natomiast

zwraca

uwagę na zadanie

p r z y s t o s o w a w c z e , na samą czynność, ale także i n a rozwój i h i ­
storię.

A u t o r rozróżnia związki f u n k c j o n a l n e r ó ż n e g o rzędu, j a k

społeczeństwo, k u l t u r a i l u d , j a k o formę najwyższą. C e l e m
n i m e t n o l o g i i jest u t w o r z e n i e
Odnośnie

do

terminu

teorii o

ostat­

„etnosie".

„kultura",

a u t o r wyłącza

z

niego

t z w . kulturę materialną, której w o l i nadać m i a n o „ c y w i l i z a c y j n e g o
wyekwipowania"

(uposażenia), chociaż p r z y z n a j e ,

g o r z e c z o w o oddzielić o d k u l t u r y .
cywilizacyjne

uposażenie

ż e n i e można

I w podobnym

do kultury,

m a się

stosunku jak

zdaniem

autora

rozwój d o h i s t o r i i .
Z a m i a s t używanego dotąd t e r m i n u „ t w ó r k u l t u r o w y " , który
rzekomo

n a s u w a pojęcie o a t o m i s t y c z n y m

rowych, wprowadza

zlepku

zjawisk

kultu­

a u t o r słowo „rys k u l t u r o w y " , w z g l ę d n i e

zja­

wisko kulturowe,
Ludy

ziemi

dzieli

na

trzy grupy:

d n i e i p i e r w o t n e , c z y l i n i e posiadające
kacji Muhlmann'a zawiera
dem cywilizacyjnego

l u d y zachodnie,
pisma.

W

się z a r a z e m s t o p n i o w a n i e

tej

wscho­
klasyfi­

p o d wzglę­

wyekwipowania.

Geneologia

kierunków

etnologicznych

Przechodząc w d r u g i e j części d o nakreślenia z a r y s u dziejów na­
u k i e t n o l o g i i , oryginalność swoją zaznacza M u h l m a n n n a j p i e r w w w y ­
b o r z e poprzedników, którzy z d a n i e m j e g o t o r o w a l i d r o g ę
szej e t n o l o g i i . Największego
runku funkcjonalnego,

etnologa

w i d z i w P o s e j d o n i o s i e (135 — 5 1 p . C h r . )

który, j e d e n z n i e w i e l u p i s a r z y
błędu i d e a l i z o w a n i a
przypisuje

dzisiej­

starożytności i t o już k i e ­

obcych

Posejdonios

starożytnych,

umiał

ustrzec

ludów. Całą wynalazczość

pierwiastkowi

duchowemu,

się

człowieka
który

„w

351
człowieku j e s t c z y m ! n a j l e p s z y m " .
pociągać Posejdonios

raczej

rzymski widzi rzekomo
nicy cywilizacyjnej
morskimi.
wynika,

Z

że

M i i h l m a n n ' a j e d n a k zdaje

w k r w i dziedzicznej

główny c z y n n i k , róż­

między l u d a m i barbarzyńskimi a śródziemno­

tekstu

raczej

zaś

Posejdoniosa,

środowisko

sejdonios uwagę na t o , że pewne
z

jakiegoś

się pomyślnie. P o s e j d o n i o s

jaki

geograficzne

o r g a n i z m u l u d z k i e g o i ilość p o s i a d a n e j
k i e , pochodzące

przytacza

W

autor,

w p ł y w a n a budowę

k r w i . T r a f n i e zwrócił P o ­

g a t u n k i zwierząt i g r u p y l u d z ­

środowiska,

t y l k o w n i m rozwijają

także poruszył już z a g a d n i e n i e ,

wypłynie d o p i e r o w w . X V I I I , c z y c y w i l i z a c j a
skonala

się

ze w z g l ę d u n a t o , ż e tenże p i s a r z

które

rzeczywiście u d o ­

człowieka?
średniowieczu n i e dostrzegł a u t o r n i k o g o , k t o położyłby

jakieś zasługi n a p o l u e t n o l o g i i . Jeśli n i e zawsze słusznie n a z y w a
się o n o „ c i e m n y m " — p i s z e a u t o r - t o j e d n a k d l a e t n o l o g a
w i o k r e s baśni, bajek
opowiadaniach
waczne,

o

„potworów",

którymi

l u d a c h niechrześcijańskich.

nienormalne,

średniowieczu

i

paradoksalne,

etnograficzne

się

T y l k o t o , co d z i ­

budziło

w

chrześcijańskim

z a i n t e r e s o w a n i a . I t o także

zainteresowało M i i h l m a n n ' a w t y m o k r e s i e , który
rystykę

etnologii

średniowiecza sięgnął

do

dowiedziałby

baśnie wypełniały
ważne, wartościowe

opisy

się

bez

jedynie

charakte­
Plischke-

G d y b y zaś czy­

uprzedzenia, że n i e t y l k o

etnologiczne

odkrycia

po

książki

g o , cytując z niej t y l k o rozdział o „monstrach".
tał R i c h t h o f e n a ,

stano­

karmiono w

w średniowieczu, ale p o ­

etnologiczne,

porobione przez m i ­

sjonarzy w . X I I I : Jana de C a r p i n i , R u i s b r o c k a o A z j i Środkowej,
w w . zaś X I V O d e r i c a z

Pordenone

t y l k o n a j b a r d z i e j zasłużonych z d a n i e m
„Chrystocentryczny
mann'a w zrozumieniu

o I n d o n e z j i , b y wspomnieć
Richthofena.

przesąd" przeszkadzał

i ujęciu

pierwiastka

zdaniem

religijnego

Miihl­

u ludów

p i e r w o t n y c h , które uważano za p o m i o t piekła, n i e — l u d z i .

Wy­

niszczyć je, uchodziło za dzieło chrześcijańskie. Kapłani k a t o l i c c y
osądzali t a k i c h n p . I n d i a n

jako

T e n d u c h chrześcijańskiego

prawie

niegodnych

średniowiecza,

nawrócenia.

uważający

ludy po­

gańskie za i s t o t y niższego rzędu, kierował robotą zbrodniczą k o ­
lonizatorów

hiszpańskich

n a b u l l a Pawła

i angloamerykańskich. D o p i e r o o f i c j a l ­

I I I , objaśniająca,

że

I n d i a n i e są

prawdziwymi

352
ludźmi „zdolnymi d o przyjęcia w i a r y k a t o l i c k i e j i samkramentów",
kładzie

podstawy

pod

misyjną

I odtąd d o p i e r o - m ó w i
ciwemu

duchowi

pracę n a d d z i k i m i

ludożercami.

M i i h l m a n n — choć p o w o l i , i „ w b r e w właś­

chrześcijańskiego d o g m a t u " , musiały wzrastać

wiadomości e t n o g r a f i c z n e , z b i e r a n e p r z e z pracujących m i s j o n a r z y
(str. 19).
Oryginalność p o g l ą d ó w a u t o r a w t y m p u n k c i e o d b i e g a za d a ­
leko o d poziomu pracy
t y m miejscu,
nie

były

n a u k o w c a , b y się z n i m i rozprawiać na

Zaznaczamy

nigdy

t y l k o , że krzyżackie m e t o d y

wyrazem

właściwego

d o g m a t u o równości w s z y s t k i c h l u d n i .
rów h i s z p . czy a u g l o a m .
m i e c z e m , t o właściwie

szla

po

d l itego,

ducha
Jeżeli

linii

misyjne

chrześcijańskiego
praca

metod

kolonizato­

szerzenia

krzyża

że u p o d s t a w j e j tkwił

niechrześc. o nierówności ludów.

dogmat

P r a w d z i w i e chrześcijańskie m e ­

t o d y m i s y j n e w s k a z y w a l i i wskazują dotąd misjonarze-męczennicy,
którzy raczej k r e w swoją o d d a w a l i , w z o r e m

C h r y s t u s a , niż cudzą

przelewali.
Decydujące znaczenie
lej—posiada

przełom

d l a e t n o l o g i i — pisze M i i h l m a n n

duchowy

w

okresie

da­

tzw. historyzmu

w

Europie.
Przyznawszy
prawdziwego

jezuicie

logii i etnologicznego

etnologicznej

socjo­

badar.ia r c l i ^ i j , ze względu n a m e t o d y c z n e

podejście w b a d a n i a c h ,
późniejszych:

l . a f i t a u z w . X V J I I p r a w o d o tytułu

e t n o - o g a , a n » w e t założyciela
widii

cyklicznego

w

r.im poprzednika

przebiegu

kultur

dwu

teoryj

(głoszonego

przez

V i c o ) i wtórnej prymitywności (przez M e i n e r s a ) . Możliwości
wojowe, jakie nab-os ': t o " e t y i : - . ' e
1

zostały z r e a l i z o w a n e

p

w w. X V I I I

Lali b u

roz­

nauce e t n o l o g i i , n i e

p o w o d u s i l r e g o wpływu f i l o ­

z o f i i s y s t e m u Rousseau, kłócącrj się z rzeczywistością.
Z

przodującego

dotąd

stanowiska

F r a n c j a miejsca N i e m c o m . N a z w ska j . R
stera
1787

jego syna,
do

laiO.

w

etnologii

ustępuje

Forstera, Jerzego For­

M e i n e r s a i H e r d e r a o maczają nową e p o k ę o d
Poszczególni

autor/y reprezentowali

rozmaite

p u n k t y p a t r z e n i a . M e ners rer.uez- ntuj.-.cy k ' e r u n e k s o c j o l o g i c z n o p s y c h o l o g i c z n y i n t e i e - u j e M i i h l m a n n ' . * raczej ze względu na j e g o
koncepcje

rasowe, Meiners b o w k n wyprzedza w swych teoriach

o szkodliwym

wyniku

mieszania się ras nierównie

szlachetnych

353
poglądy G o b i n e a u . L u d y słowiańskie z a l i c z a raczej d o ras n i e e u ­
r o p e j s k i c h . Emancypując się zaś s p o d krępującej
o monofiletycznym
wości n a u k o w e j ,

pochodzeniu

nauki

biblijnej

ludzkości, dał d o w ó d postępo­

chociaż późniejszy nawrót n a u k

n y c h d o n i e j będzie M u h l m a n n również
stosunku d o b i b l i i . Większe znaczenie

uważał

antropologicz­
j a k o postęp w

dla etnologii posiada idea

M e i n e r s a o wtórnej prymitywności niektórych ludów, zresztą j e g o
prace

właściwie

etnologiczne

są b e z wartości —

przyznaje sam

Muhlmann.
Gruntownością i głębią przewyższa M e i n e r s a — J . R. F o r s t e r .
Ze

swego

przyrodniczego

stanowiska

podkreślił

konieczność

uwzględnienia w b a d a n i a c h e t n o l o g i c z n y c h środowiska, ale r ó w n o - ,
cześnie zwrócił p i e r w s z y uwagę n a z n a c z e n i e

t r a d y c j i d l a postępu

k u l t u r y ludów. S y n j e g o J e r z y p o d c h o d z i d o zagadnień
ze s t a n o w i s k a f i l o z o f i c z n e g o .

Wskazuje

na m o t y w

szczęścia w

s e r c u l u d z k i m , j a k o sprężynę p s y c h i c z n o - k u l t u r o w e g o
w y w a n i a się człowieka,
wicznej

walce

martwota.

Prócz

przystoso­

którego życie polega wszędzie n a usta­

różnych sił i dążności

złego i dobrego.

bardziej

rozwojowych

w

kierunku

Bez t e j w a l k i zapanowałaby w świecie l u d z k i m
znaczenia

nowy, przewodnictwo

tradycji

jednostek

podkreśla jeszcze c z y n n i k

wybitnych.

nie t y l e ze s t a n o w i s k a k o s m o p o l i t y c z n e g o

Interesują g o

ludy

w i e k u oświecenia, i l e

r a c z e j j a k o i n d y w i d u a l n e całości o odrębnych, właściwych

sobie

wartościach.
Herder—romantyk
krywca

ludowości,

posiada w etnologii znaczenie
niezmąconej p r z e z cywilizację

Umiał też budzić w i n n y c h z a c i e k a w i e n i e ludowością

jako o d ­

europejską.
i jej

umi­

łowanie.
M u h l m a n n uważa H e r d e r a za założyciela n a u k „ d u c h o w y c h "
w odróżnieniu o d „ p r z y r o d n i c z y c h " . T e n rozdział między n a u k a m i ,
j a k i wprowadził o k r e s r o m a n t y z m u , oznacza z d a n i e m M t i h l m a n n ' a —
m i m o zasług H e r d e r a ,

o k r e s p e w n e g o sparaliżowania i o p ó ź n i e ­

nia w r o z w o j u e t n o l o g i c z n e g o
W

syntezie

metody

myślenia.

Forstera i H e r d e r a

leżały,

M i i h l m a n n ' a możliwości d a l s z e g o r o z w o j u e t n o l o g i i .

zdaniem

Tymczasem

wziął g ó r ę j e d n o s t r o n n y prąd h e r d e r o w s k i , badając g ł ó w n i e „ d u ­
cha l u d o w o ś c i " ,
Lud,

T. XXXVI

w c z y m schodził łatwo n a t o r y s u b i e k t y w i z m u .

23*

354
Połączenie pojąć" „ r a s y " i „ h i s t o r i i " u E d w a r d s a b y ł o wła­
ściwie n a u k o w y m p u n k t e m wyjścia d l a p r a c T o w a r z y s t w a
g i c z n e g o w Paryżu.
jącym

znaczenie

O s t a t n i m w y n i k i e m t y c h studiów,

Etnoloposiada­

najwyższe, t o dzieło G o b i n e a u o „nierówności

ras l u d z k i c h " .
Odkrycia

Darwina

wysunęły

t r o p o l o g i c z n e , pozostawiając
Ze zjawieniem
szczyty.

na plan pierwszy nauki a n ­

etnologię n a b o k u .

się A . B a s t i a n a osiąga e t n o l o g i a

Romantyczną ideę o „duchu

ludowości"

najwyższe
rozbudowuje

o n w s o c j a l n o - psychologiczną teorię o e l e m e n t a r n i e
psyche

ludów

jednakowej

p i e r w o t n y c h , p o materiał zaś sięgnął d o e t n o g r a f i i

w s z y s t k i c h ludów i czasów, d o h i s t o r i i w ścisłym z n a c z e n i u i d o
systemów f i l o z o f i c z n y c h .

Podobne zjawiska k u l t u r o w e u rozmai­

t y c h ludów objaśnia B a s t i a n głównie

psychologicznie.

zapożyczeniach

wydawała

i

migracjach

kultur

Teoria

m u się

o

przed­

wczesną i n i e dość udowodnioną.
W

czasie,

kiedy

B a s t i a n uniezależnił w N i e m c z e c h

etno­

l o g i ę o d i n n y c h n a u k , w A n g l i i jej s z y b k i rozwój o d b y w a się n a
podłożu p o z y t y w i s t y c z n e j
przedstawicielem

socjologii Comte'a,.

był B e l g i j c z y k

niej a r y t m e t y c z n e j " ,

której

krańcowym

Q u e t e l e t , ze swoją teorią

przy pomocy

„śred­

której usiłował w sposób m a ­

t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.

Ideą z a s t o s o w a n i a

t y s t y k i socjalnej ( t z w . k r y t e r i u m s t a t y s t y c z n e )

sta­

usiłował o n w s p o ­

sób m a t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.
T e o r i a D a r w i n a o r o z w o j u ludzkości
społecznych

uzdolnień

dzięki

p r z e z niektórych b a d a c z y

jako

wyniku

d o b o r o w i , przeszczepiona

rozwoju
została

w dziedzinę n a u k e t n o l o g i c z n y c h w f o r ­

m i e k r y t e r i u m o d o b o r z e , względnie w y b i j a n i u się j e d n o s t e k u l u ­
dów p i e r w o t n y c h .

Zależne

o n o jest o d rozmaitej i d e o l o g i i

wartościowania u różnych ludów, stąd konieczność
storycznego

czyli

badania h i ­

tej i d e o l o g i i u danego l u d u , w obrębie którego o d ­

b y w a się d o b ó r . Odpowiedniość t a j e s t z a t y m czymś w z g l ę d n y m
a nie bezwzględnym, dlatego potrzeba
i przyrodniczego.

studium

i historycznego

O t o stały r e f r e n M i i h l m a n n ' a , którym



kończy

i t e n ustęp o D a r w i n i e .

;

W ł a ś c i w y m k l a s y k i e m e w o l u c j o n i z m u w e t n o l o g i i był E d . T y lor (1832—1917).

Niższe cywilizacje

rozwijają

się według n i e g o

zawsze w p o d o b n y sposób n a zasadzie p r a w postępu i j e d n a k o -

J

355
wości n a t u r y

l u d z k i e j podkreślanej przez A . B a s t i a n a .

Przytem

j e d n a k z w r a c a T y l o r uwagę n a zetknięcia^ k u l t u r o w e i rozszerza­
nie się k u l t u r ; g ł ó w n e j e d n a k z n a c z e n i e T y l o r a p o l e g a n a w p r o ­
wadzeniu do etnologii teorii tzw. kryterium

„przeżytków".

Ro­

z u m i e p r z e z n i e t w o r y k u l t u r o w e , które w przeszłości były b a r ­
dzo rozpowszechnione,

dzisiaj zaś t y l k o g d z i e n i e g d z i e

znaleźć.

teorię

Animistyczną

r a c j o n a l i z m u czysto

można j e

T y l o r a uważa M u h l m a n n za twór

europejskiego

pochodzenia.

Ideę e w o l u c j o n i z m u z a s t o s o w a n o p r z e d e w s z y s t k i m w d r u g , p o owie

w. X I X do konstrukcji socjologicznych

o powstaniu i roz­

w o j u małżeństwa i r o d z i n y . Początek dała t e o r i a „ n i e z r ó ż n i c o w a nia"

Bachofena,

przedmiot

którą

agitacji

rozwinął

etnologicznie

propagandowej

Morgan.

rozpowszechnili



Jako
Engels,

B e b e l i i c h z w o l e n n i c y . N a t y c h przesłankach bazował k i e r u n e k
bio-organicystyczny

w s o c j o l o g i i i e t n o l o g i i d o końca w i e k u X I X ,

b y w końcu przejawić
jako

się w

teorii L. Frobeniusa

o

kulturach

o r g a n i z m a c h niezależnych o d i c h n o s i c i e l i .
Ratzla

ocen'a

o j e g o znaczenie
niż e t n o l o g a

M u h l m a n n u j e m n i e , zwłaszcza

w etnologii. W i d z i w n i m raczej

jeśli

chodzi

antropogeografa

w e właściwym słowa z n a c z e n i u . Z a r z u c a m u , ż e n i e

uwzględnia zupełnie m o m e n t u b i o l o g i c z n e g o ,

ukazując

człowieka

t y l k o w p r z e s t r z e n i . Niesłusznie, z d a n i e m M i i h l m a n n ' a , w i d z i k i e ­
runek kulturalno-historyczny w Ratz'u - s w e g o poprzednika. Nie
do Grabnera, historyka kultury,

lecz

do Fridericiego, historyka

p o l i t y k i i państwowości, t r z e b a przeprowadzić linię rozwojową o d
Ratzla. A j e d n a k p r z y z n a j e
cił uwagę na związek

M u h l m a n n , że R a t z e l p i e r w s z y z w r ó ­

wzajemny

pewnych

tworów k u l t u r o w y c h ,

r o z s i a n y c h p o różnych o b s z a r a c h g e o g r a f i c z n y c h ,
się w z a r o d k u k r y t e r i u m
Frobeniusa

kryterium

ilościowe

Oryginalność a u t o r a w o c e n i e
ważącym j e j p o t r a k t o w a n i u .
maczy

się

urazem

nad t y m podobno
rzystwie.

Jeżeli

sam
jednak

szkoły

kryło

kulturalno historycznej.

t e j o s t a t n i e j ujawniła się w

lekce­

C z ę ś c i o w o j e s t t o zrozumiałe i tłu­

psychicznym

rąk", w które przeszła

w czym

jakości, względnie r o z s z e r z o n e później,

etnologia
Grabner,

Miihlmann'a do
z

„klerykalnych

Kolonii do Wiednia.

że

„klerykalny"

się znalazł w t a k i m
Lafitau

Bolał
towa­

umiał b y ć m i m o

m i s j o n a r s k i e g o s w e g o powołania p r z e d m i o t o w y m i p i e r w s z y r z u -

356
cił zasady p o d b u d o w ę m e t o d o l o g i i e t n o l o g i c z n e j , j a k t o z u z n a ­
n i e m podkreśla s a m

Miihlmann,

to trudno

zrozumieć

lekcewa­

ż ą c e s t a n o w i s k o a u t o r a w s t o s u n k u d o W . S c h m i d t a , założyciela
szkoły wiedeńskiej.

M o ż n a n i e podzielać czyichś p o g l ą d ó w

czy

światopoglądów, wskazać n a b r a k i i słabe s t r o n y jakiegoś s y s t e ­
m u , ale n a u k a p r a w d z i w a szanuje k a ż d e g o s u m i e n n e g o

badacza,

pracującego m e t o d y c z n i e , t y m b a r d z i e j , jeśli jakaś d z i e d z i n a
kowa

zawdzięcza

obfitego
świat

pracy

i cennego

danego

materiału.

A

nau­

badacza zebranie i uratowanie
jako

takiego

właśnie

uczcił

n a u k o w y w E u r o p i e i w A m e r y c e , bez różnicy szkół i p o ­

glądów, W . S c h m i d t a — w j e g o j u b i l e u s z o w y m d n i u 7 0 - c i a u r o d z i n ,
na

parę d n i p r z e d „ A n s c h l u s s e m " ( p a t r z „ P r z e g l .

1938,

VI).

Z

pewnością

większe

zasługi

ma

W . S c h m i d t , niż

M e i n e r s , o którym

Miihlmann

rozpisał, p o d c z a s

g d y założycielowi

szkoły

l e d w i e parę l i n i j e k d r o b n e g o
pił n i e u c z c i w i e ,

Powszechny"
dla

etnologii

tak szeroko

wied.

się

poświęcił za­

d r u k u . Z p u n k t u n a u k o w e g o postą­

nie zaznaczywszy

w p r z e d m o w i e , że jednak po

G r a b n e r z e a p r z e d M u h l m a n n ' e m ukazały się w języku n i e m i e c ­
k i m d w i e prace poświęcone zagadnieniu m e t o d o l o g i i
nej;

jedna G . v .

Bulcka,

C e c h u j e ją właśnie t o ,

o

druga
co

W . Schmidta

w

etnologicz­
roku

1937.

a u t o r o w i , j a k zaznaczył w p r z e d ­

m o w i e c h o d z i : z d y s c y p l i n o w a n e , ścisłe myślenie i określone pojęcia.
— M o ż e d l a t e g o t a k obszedł się z W . S c h m i d t e m , iż n i e podzielał
p o g l ą d ó w j e g o , według których

s p r a w d z i a n e m wartości

nauko­

w e j jakiejś t e o r i i jest j e j b i o l o g i c z n a użyteczność d l a l u d u ,

„roz­

miękczający

zdaje

zaś kości o b j e k t y w i z m s z k o d z i " . Z t e g o także

się p o w o d u ,

chcąc

po

koleżeńsku

ocalić

pierwszego

szkoły wiedeńskiej F u r e r a v o n H a i m e n d o r f

asystenta

o d podzielenia losu

j e g o mistrzów, w y d o b y ł o d n i e g o w r o z m o w i e p r y w a t n e j „zapar­
cie s i ę " t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h i rehabilitował g o w o b e c c z y n ­
ników m i a r o d a j n y c h w p r z y p i s k u ( s t r . 1 9 7 ) .
Zbyt

śmiałe

wypowiada

j a k o b y już s t a n o w c z o

Miihlmann

zakończyła

twierdzenie

(s. 2 4 5 ) ,

się w e t n o l o g i i e p o k a h i s t o r y -

z m u R a t z l a i G r a b n e r a w s t y l u szkoły wiedeńskiej.

W

r. 1940,

c z y l i w d w a lata p o u k a z a n i u się książki M i i h l m a n n ' a , ukazało
w Niemczech

opracowanie

etnologiczne

A f r y k i d l a celów

się

kolo­

n i a l n y c h . I r z e c z c i e k a w a , ż e część e t n o l o g i c z n a t e g o z b i o r o w e g o

357
dzieła

wyszła

szkoły

wiedeńskiej

czarnego

spod

lądu

pióra

nie

funkcjonalisty, lecz

B a u m a n n a , który

kreśli

obraz

zwolennika
etnologiczny

n a zasadzie „ k r ę g ó w k u l t u r o w y c h " i „kultur za­

sadniczych".
Jedynie

u p r a w n i o n y m i zdawałaby

się w e d ł u g M i i h l m a n n ' a

k i e r u n k a m i w e t n o l o g i i są dzisiaj f u n k c j o n a l i s t y c z n y i t e o r i a a m e ­
rykańska o o b s z a r a c h k u l t u r o w y c h .
Ten

„ o r y g i n a l n y " , b y użyć określenia s a m e g o M i i h l m a n n ' a ,

zarys dziejów n a u k i e t n o l o g i i , j a k i
poznać j e g o poglądy, t e n d e n c j e
przyjdzie

W

świetle i c h

n a m łatwiej zrozumieć część systematyczną j e g o dzieła.

Biologizm
W

kreśli w U cz., pozwolił n a m

i uprzedzenia.

i historyzm

u Muhlmannn'a

r. 1 9 3 6 ukazała się o b s z e r n a p r a c a t e g o s a m e g o a u t o r a

p o d tytułem „Rassen—und V o l k e r k u n d e " . Uzasadniając w p r z e d ­
m o w i e jej aktualność, w s k a z u j e n a wielką wartość b i o l o g i c z n e g o
u j m o w a n i a „tak z w a n y c h n a u k d u c h o w y c h , społecznych i k u l t u ­
r o w y c h " , który t o kąt p a t r z e n i a podkreśliła z n a c i s k i e m n i e m i e c ­
ka p a r t i a s o c j a l n o - n a r o d o w a .

Pożądanym

byłoby

zatem—pisze

a u t o r — b y pojawiła się książka, która b y odpowiadając t e j i d e i ,
przedstawiła wielką syntezę człowieka [i środowiska.
wienie" takie
dziny
do

przekraczało b y r a m y i g r a n i c e j e d n e j t y l k o d z i e ­

naukowej, — po

antropologii,

materiał

socjologii,

bowiem

psychologii,

gii, historii, prehistorii i ludoznawstwa,
b y oglądać się na g r a n i c e
mówiąc

już

„Przedsta­

o

między

zasadniczym

musiano

by

etnologii,

sięgnąć
archeolo­

dlatego autor nie

pojedynczymi

rozróżnieniu

nauk

mógł

n a u k a m i , nie
przyrodniczych

i humanistycznych (duchowych).
N a t a k i e t w i e r d z e n i e M i i h l m a n n ' a można się z g o d z i ć , p o d z i ­
wiając g i g a n t y c z n y ,
nający

nieco

witalny rozmach

bohatera

„człowieka

przedsięwzięcia, p r z y p o m i ­
skończonego" Papiniego.

W

s w e j „ M e t h o d i k " p o s u w a się M u h l m a n n j e d n a k o d t a m t e g o t w i e r ­
d z e n i a o „salto m o r t a l e " d a l e j ,

kiedy

udowadnia

w

cz. H I , ż e

t y c h g r a n i c , a n i t e g o z a s a d n i c z e g o rozróżnienia w o g ó l e n i e m a ,
a t e r m i n y „nauki p r z y r o d n i c z e " , „ d u c h o w e " — t o m e t a f o r y bez zna­
czenia m e t o d o l o g i c z n e g o .

I powołuje

się

na sytuację

naukową

358
dzisiejszą,

która

przyrodniczego

ujawnia
do

tendencje

dziedziny

do wprowadzenia

nauk

duchowych.

myślenia

Równocześnie

w s k a z u j e , ż e i d o n a u k p r z y r o d n i c z y c h wcisnęły się e l e m e n t y

„hi­

s t o r y c z n e " , zwłaszcza b a d a n i e środowiska, które uwzględnia d z i ­
siaj i b i o l o g i a i z o o l o g i a ,

badając

życie

rząt i i c h gatunków w kontekście

poszczególnych

środowiska.

zwie­

W n o s i ć b y stąd

można, ż e M i i h l m a n n uważa już za pracę historyczną, g d y p r z y ­
rodnik

bada

poszczególne

okazy,

klasyfikuje i pyta o stosunek do
j e s t i n n e . T y m się tłumaczy
przyrodnicze

określa

Miihlmann'a, że

nauki
tylko

prawidłowość
Dlatego

powiedzenie

zjawisk

etnologia

jest

jest

zjawiskami

W

pewna,

nauką

w

przyrodniczych,

historii

prawdopodobna.
prawa

jest zaś historyczną, o i l e

p o j e d y n c z e można t y l k o z p e w ­

n y m prawdopodobieństwem przewidzieć.
p r z y r o d n i c z e r a m y , w których

historyczne.

naukach

przyrodniczą, g d y określa

etnologicznymi;

w granicach t y c h praw zdarzenia
stanowią

zestawia,

n i e różnią się metodą o d h i s t o r y c z n y c h , l e z

p r z e d m i o t e m i s t o p n i e m pewności.

rządzące

i c h cechy,

środowiska, które d l a k a ż d e g o

Otoczenie,
rozgrywają

Środowisko t a k pojęte bada e t n o l o g

metod przyrodniczych, geograficznych,

środowisko
się z j a w i s k a

przy

pomocy

b o t a n i c z n y c h c z y też z o o ­

l o g i c z n y c h . Obowiązkiem zaś e t n o l o g a , który z a m i e r z a ująć cało­
kształt przejawów życia d a n e g o l u d u , będzie poznać się
t o d a m i t y c h poszczególnych
j e d n a k w i n i e n posiadać
storycznego,
istoty

dziedzin naukowych.

dobrze

z

me­

Oprócz

tego

opanowaną metodę b a d a n i a h i ­

s k o r o z a d a n i e m j e g o głównym j e s t p o z n a n i e faktów

„niezdeterminowanej w działaniu", ale

„zdeterminowanej"

p r z y r o d n i c z o przez środowisko.
Z a m i a s t więc pozostać p r z y t e r m i n i e j a s n y m , którego a u t o r
użył w cz. I I , iż e t n o l o g i a j e s t syntezą F o r s t e r a i H e r d e r a ,
scaleniem

nauk

czyli

przyrodniczych i historycznych w poznaniu w y ­

czerpującym życie jakiegoś l u d u , z a c i e m n i a tę

jasność w cz. I I I

mętnym z a c i e r a n i e m g r a n i c pomiędzy o b u n a u k a m i .
Wreszcie

gdyby

prawdziwe

n a u k i n i e różnią się metodą,
opracowywania
nauk
i

specjalnej

było

metody

dla etnologii,

przyrodniczych i historycznych

stosowane.

twierdzenie

t o p o c o właściwie cały


autora,
je20

skoro

precyzyjnie

że
trud

metody

obrobione

359
Omawiając następnie z a g a d n i e n i e
mann na stanowisku
przedmiotowości

fikcyjnej.

staje

obiektywności

teorii poznawczej

Vaihingera,

Oryginalnie

jednak

Muhl­

czyli teorii

godzi

się o n a

u M u h l m a n n ' a z filozofią egzystencjalną H e i d e g g e r s a . Z n o w u z a ­
t a r c i e g r a n i c y między
pojęciu

ontologią a p o z n a n i e m .

Obiektywność w

M u h l m a n n ' a t o n i e s t a n , a l e p r o c e s , w którym

się p o d m i o t poznający i p r z e d m i o t p o z n a w a n y .

zmienia

N i e chodzi o rze­

czywistość świata zewnętrznego, a l e o ż y c i e c z y l i s t o s u n e k
nizmu

d o środowiska.

Zwie

to

orga­

a u t o r zasadą w z a j e m n e g o o b ­

jaśnienia.
Biologicznemu

funkcjonaliście już c h y b a n a j m n i e j

odpowia­

dać p o w i n i e n n i e ż y c i o w y f i k c j o n i z m . A u t o r l u b u j e się, j a k widać
w dialektycznych

paradoksach,

czyli

w

„niezdyscyplinowanym

myśleniu".
Z kolei

przechodzi

d o omówienia

zasad' metodycznych

zdobywaniu tzw. raportu etnologicznego.
zrozumienia

w

T u t a j rozróżnia kwestię

o d k w e s t i i objaśnienia i rzeczywistości.

Zrozumienie

według M i i h l m a n n ' a o b e j m u j e w c z u c i e , się c z y l i

przeżycie w s z y s t k i c h przejawów k u l t u r o w y c h , p o g l ą d ó w ,

umiło­

wań i t d . d a n e g o l u d u . P o d c i ą g a p o d t o także t z w . f i z j o n o m i c z n e
rozumienie,

które

zwraca

uwagę h a mimikę,

przeżyciu m u s i nastąpić u badacza

gesty.

Po takim

e t n o l o g i c z n e g o o d d a l e n i e się

p s y c h i c z n e o d p r z e ż y t e g o z j a w i s k a , c z y l i k r y t y c z n e osądzenie g o .
Zwie je M u h l m a n n gnomicznym
W

gnomicznym

czyli

rozumieniem.

krytycznym

ocenianiu

faktów n i e

przyczyn

d a n e g o zja­

w i s k a . Wyjaśnienie z a t y m j a k b y „ o p r ó ż n i a " z j a w i s k o

etnologicz­

ne o d p s y c h i c z n e j

jego

mieści się t z w . wyjaśnienie c z y l i o d k r y c i e

treści, podając c z y s t o m e c h a n i c z n e

uza­

s a d n i e n i e ( n p . p o w s t a n i e jakiegoś w y t w o r u k u l t . można objaśnić,
opisując

historyczny

szczepu,

b e z uwzględniania

towarzyszyły).

przebieg

wędrowania d a n e g o w y t w o r u o d

psychicznych

p r o c e s ó w , które

O p i e r a się t u t a j M u h l m a n n n a s y s t e m i e

im

Diltheya.

Wyjaśnienie u s t a l a t y l k o w a r u n k i , w których p o w s t a n i e p e w n e g o
zjawiska

można

przewidzieć z p e w n y m

Muhlmannowi

bardziej

niż „ p r z y c z y n o w y " . R o z u m i e
n i u matematycznym,

jako

podoba

prawdopodobieństwem.

się t e r m i n

„funkcjonalny"

zaś w t y m m i e j s c u funkcję w znacze­
stosunek

wzajemnych zależności róż-

360
n y c h czynników składających się na p o w s t a n i e d a n e g o

zjawiska.

B a r d z o dobrą zaś w y p o w i a d a zasadę, k i e d y p o r u s z a kwestię
teorii i faktu.

Trzeba

umiejętnie

stawiać p y t a n i a w b a d a n i a c h ,

g d y ż w y n i k i c h j e s t t y l k o odpowiedzią n a t o , o c o i j a k b a d a c z
p y t a . P o n i e w a ż zaś każdy b a d a c z zawsze coś „ z a m i e r z a " ,
c h c e , może łatwo w b a d a n i u dobierać,
oczać

czy

mówiąc,

pomijać,

każdy

co

się

czegoś

co m u o d p o w i a d a ,

n i e nadaje d o j e g o t e o r i i .

prze-

Krótko

n a u k o w i e c m i m o w o l i u l e g a jakimś e f e k t y w n y m

pociągom czy uprzedzeniom,

które mogą zabarwić s u b i e k t y w n i e

j e g o b a d a n i a , a w następstwie i c h w y n i k . T r z e b a z a t y m

kontroli

rozumu czyli krytycznego

samego.

u s t o s u n k o w a n i a się d o s i e b i e
*

*

P o t y c h wstępnych u w a g a c h n a t u r y o g ó l n e j , t y c z ą c y c h t e o r i i
p o z n a n i a , p r z e c h o d z i M i i h l m a n n d o p o d a n i a praktycznych
riów

w wyborze

etnol.

faktów

Te

ostatnie

dzieli

kryte­

na dwie k a ­

tegorie.
W

myśl określenia e t n o l o g i i , j a k o n a u k i o życiu h i s t o r y c z -

cznym etnosu, czyli badaniu stosunku (historycznego)
ludzkiego do (historycznego)

h i s t o r y c z n e g o życia j a k o świadomości
n e g o życia j a k o

organizmu

środowiska, rozróżnia p r z e j a w y t e g o
i przejawy tego historycz­

działalności.

P i e r w s z e n a z y w a d a n y m i i n t e n c j o n a l n y m i , które e t n o l o g
zbiera

przy

pomocy

kryterium

historycznego

drugie

ważkości;

zwie d a n y m i f u n k c j o n a l n y m i , z d o b y w a n y m i przez

badacza

e t n . za pomocą k r y t e r i u m ( n a w r o t u ) p o w t a r z a n i a się.
Na

początku

wszystkiego

wyobrażenie o r z e c z a c h .
które e t n o l o g p o w i n i e n
odkryć
czy

i c h ośrodek,
danej

u jednostek
nia,

stoi

logos,

najpierw

Należy

grupy

zbadać w d a n e j g r u p i e .

go

zaś

szukać

Musi

natężenia

n i e u większości

społecznej, ale p r z e c i w n i e u mniejszości,

wpływowych, przewodzących

czarnoksiężnik,

i d e a , myśl, w i e d z a ,

są właśnie t e i n t e n c j o n a l n e d a n e ,

c e n t r u m , miejsce najsilniejszego

promieniowania.

liczebnej

To

szaman).

One

(jak naczelnik plemie­

są t y m c z y n n i k i e m ważkim,

który zaważy n a szali w p ł y w ó w . Stąd k r y t e r i u m ważkości.
W
się

t e j w p ł y w o w o ś c i są oczywiście s t o p n i o w a n i a .

o n o w społeczeństwie

różnymi

szczeblami

Zaznacza

w a r s t w społecz-

361

nycb,

a etnolog

p o w i n i e n j e w s z y s t k i e poznać.

t y c h s t o p n i , p o z n a także

właściwy

Z

zestawienia

ośrodek, p r a k t y c z n i e j e d n a k

p o w i n i e n si< z w r ó c i ć naprzód t a m , g d z i e z n a j d u j e się w s t o p n i u
najbardziej

j a k b y reprezentacyjnym, najczystszym, a

n a u k a o bóstwach

polynezyjskich

więc

z n a j d u j e się w s t a n i e

np.

najczy­

stszym u przedstawicieli arystokracji.
U

t y c h t o w a r s t w przodujących czy osób w p ł y w o w y c h o d ­

k r y w a e t n o l o g wiedzę o technice,

gospodarstwie,

k u l c i e i t d . są­

d y b n i c h , wyobrażenia, n i e zaś same czynności t e c h n i c z n e , g o ­
spodarcze,

kultowe.,.

O s o b y t e są n o s i c i e l a m i

usystematyzowa­

n e j t e o r i i , p o g l ą d ó w i pojęć. W i e l e d a n y c h i n t e n c j o n a l n y c h k r y j e
się w b a j k a c h , l e g e n d a c h , p o d a n i a c h i przysłowiach.
Poznanie tego „logosu" wprowadza

dopiero w emocjonalne

wartościowanie i d e i w życiu ogółu i o t w i e r a w i d o k n a hierarchię
wartości u d a n e g o

ludu

nezyjczyków,

organizacji

czy

( c z y t o z przewagą r e l i g i i , j a k u P o l y społecznej,

jak u

Australczyków,

c z y g o s p o d a r c z e j s t r o n y , j a k u ludów w y s o k o - k a p i t a l i s t y c z n y c h ) .
O jednym

powinien

powiedzenia
samymi

się

słowami

tutaj

e t n o l o g pamiętać, ż e n i e zawsze w y ­

ludów o t y m , c o myślą,
w naszej

terminologii

pokrywają

się z t y m i

( n p . słowo

i

pojęcie,

sztuka).
Co
pewne

do

powyższego

zastrzeżenie.

W

kryterium

ważkości

tej formie,

jak je

należy

autor

podnieść

przedstawia,

d o b r e jest, jeśli c h o d z i o a k t u a l n i e panującą i d e o l o g i ę . A l e e t n o ­
l o g a przecież o b c h o d z i także k w e s t i a , c z y a k t u a l n a i d e o l o g i a j e s t
właściwym d o r o b k i e m d a n e g o l u d u ,
czy

może jest t y l k o n a r z u c o n a .

czy

By

to

w y n i k a z jego tradycji,
zbadać,

trzeba

będzie

n i e r a z sięgnąć raczej d o k r y t e r i u m

nieważkości, d o t y c h w a r s t w

najmniej wpływowych w bieżącym

okresie.

W i e d z a , myśl, pojęcie

i

wyobrażenie

o

technice, sztuce,

kulcie, gospodarstwie

n i e utożsamia się z czynnościami

nymi, gospodarczymi,

kulturowymi i t d . Te

g ó t i ę faktów t z w . f u n k c j o n a l n y c h .
c z e n i e t e dane, które

„powracają"

(np. fakt wtajemniczenia

młodzieży

Dla

etnologa

posiadają

zna­

w różnych p r z e j a w a c h "życia
przejawia

się

w

życia społecznego, g o s p o d a r c z e g o i r e l i g i j n e g o ; p o s i a d a
k i e f u n k c j o n a l n e zazębienia).

technicz­

tworzą osobną k a t e -

dziedzinie
wielora­

Niezawsze dane intencjonalne w y -

362
rażają się w t e n s a m sposób

w

życiu;

c z y l i p r z y s t o s o w a n i e się,

d o n i c h f u n k c j o n a l n e może b y ć r o z m a i t e .

Według

ideologii da­

n e g o l u d u , n p jakiegoś a u s t r a l i j s k i e g o , może panować równość s p o ­
łeczna; ale w życiu
0 niej

(kryterium

ten

s a m starzec

ważkości),

c i a c h j a k o o s o b a kierująca
Stosownie

d o swej

australijski,

występuje w

opowiadający

różnych

okolicznoś­

(geruzja).

teorii poznawczej,

M u h l m a n n przecho­

dząc d o z a g a d n i e n i a t w o r z e n i a pojęć t y p o w y c h , pisze, że e t n o l o g
j a k o h i s t o r y k może stawiać
znaje; w rzeczywistości

jedynie

zaś

hipotezy;

prawda

„zmyśla",

objektywna

z n a n a . Długi p r o c e s n a u k o w e g o b a d a n i a h i s t o r y c z n e g o
sprawdzaniem
wych

poprzednich

hipotez,

poznawaniem

„ w a r i a n t ó w " , z których t w o r z y h y p o t e t y c z n e

następne b a d a n i e zmusza

do

na poznane

wcześniej

później, i o d w r o t n i e .

nolog do prawdy

objektywnej.

Pojęcie

powstaje

typu

W

u

poznane

ten

nie­

jest t y l k o

coraz t o n o ­
typy.

poprawki poprzedniego.

sada w z a j e m n e g o objaśniania:

że p o ­

pozostaje

Każde

Stąd za­

rzuca

światło

sposób zbliża

się e t ­

Muhlmann'a

przez

stopniowe

wypełnianie jakiegoś t e r m i n u etnologiczną treścią; n p . m a t r i a r c h a t .
Odkrywam

coraz

więcej

Jeżeli n a 9 dotąd

ilość ( 4 ) z n a j d u j e się
że j e s t typowo
kazuje

większą

c e c h , które należą d o d a n e g o pojęcia.

ustalonych znamion
w

jakimś

matriarchalne.
ilość

tych

m a t r i a r c h a t u średnia

społeczeństwie,

ich

mówimy o n i m ,

G d y zaś i n n e społeczeństwo w y ­

cech,

określamy je j a k o

krańcowo

matriarchalne.
Punktem

wyjścia

będą

t u k o n i e c z n i e pojęcia

z terminologii kultury europejskiej.

Przy

zaczerpnięte

stosowaniu jednak do

z j a w i s k k u l t u r y ludów i n n y c h słownictwa e u r o p e j s k i e g o , t r z e b a j e
będzie wypełnić inną treścią.
B y ustalić jakiś t y p , t r z e b a

uwzględnić d a n e i n t e n c j o n a l n e

1 f u n k c j o n a l n e . P i e r w s z e d l a t e g o , a b y ująć w s z y s t k i e c e c h y , które
tworzą

jedność

logiczną;

funkcjonalne

wiążące w z a s t o s o w a n i u d o ż y c i o w e j

zaś, a b y uchwycić

nici,

praktyki.

T y p y tworzy etnolog z jednostek,

na

które m u s i

rozłożyć

d a n y k o m p l e k s z j a w i s k e t n o l o ^ i c z n y c h . A u t o r rozróżnia d w o j a k i e g o

363
rodzaju

kompleksy:

społeczne i k u l t u r o w e . S p o ł e c z n e

się z p o j e d y n c z y c h
i czynności. J e d n e
mocą k r y t e r i u m

ludzi;

k u l t u r o w e zaś

i drugie

z poszczególnych

jednostki etnologiczne

„kształtu".

Opiewa

składają
idei

b a d a za p o ­

ono

u Miihlmann'a w ten

sposób: jeżeli jakieś z j a w i s k o e t n o l o g i c z n e

p r z e d s t a w i a się w d a ­

nej c h w i l i b a d a c z o w i j a k o e l e m e n t , posiadający c e l o w y ,

organicz­

n y związek z i n n y m i , należy j e uznać za jednostkę etnologiczną.
Jakże t e n cały ustęp o t w o r z e n i u t y p ó w wyraża, w i n n y c h
słowach t y l k o , t o samo,
rej

autor

tak

kulturowych.
jednostka

się

Przecież

kulturowa

jednolitego
kompleksu.

c o szkoła

zarzeka

jest

i

(I),

na

o

sprawdzianem,
społeczna

organiczny

Zaraz

k u l t u r a l n o - h i s t o r y c z n a , któ­

mówi

odkrywaniu „kręgów"
że

jakiś

szczegół

czy

należy d o d a n e g o k o m p l e k s u

związek

pierwszych

między
stronach

jednostkami
swej

tego

metodologii

określa W . S c h m i d t krąg k u l t u r o w y j a k o „ o r g a n i c z n e powiązanie
wszystkich

istotnie

koniecznych

kategorii

kultury

ludzkiej".

M i i h l m a n n niesłusznie z a r z u c a , j a k o b y k r y t e r i u m ilościowe szkoły
k u l t . hist, polegało na czysto

statycznym zebraniu

szej ilości s z c z e g ó ł ó w .

to

Jest

z n i c h s y n t e z y , a w niej z n a l e z i e n i a

odpowiedniego

k a ż d e g o szczegółu. W c a l e j e d n a k n i e p o p r z e s t a j e
n y m z g r u p o w a n i u faktów
przede

w

jak

najwięk­

jedynie warunek do utworzenia

przestrzeni

wszystkim o odkrycie organicznego

i

miejsca dla

na mechanicz­

czasie,

ale

chodzi

powiązania.

I g d y b y zadał s o b i e a u t o r t r u d g r u n t o w n e g o p r z e s t u d i o w a n i a
książki W . S c h m i d t a , t o

p o p r z e c z y t a n i u r o z d z . „Philosophische

G r u n d l a g e " n i e zarzucałby

m u , j a k t o c z y n i n a s t r . 202,

S c h m i d t wyobraża sobie p r z e j m o w a n i e

iż W .

k u l t u r u d a n e g o l u d u bez

psychologii.
Zapomniał t u zdaje

się

a u t o r o t y m , że j a k w b a d a n i u et-

n o l . , t a k odnośnie d o z r o z u m i e n i a i o c e n y
stemu

kultury

europejskiej

i wmyślenie w t o , co p r z e c i w n i k chce
W

następnych

należytej jakiegoś sy­

jest także p o t r z e b n e

rozdziałach

„wczucie się"

powiedzieć.

podaje

M i i h l m a n n szczegółowe

w s k a z a n i a j a k zbierać i n t e n c j o n a l n e d a n e o p o s z c z e g ó l n y c h p r z e ­
jawach

życia:

a więc

o

społeczeństwie, p r a w i e , i e l i g i i , g o s p o ­

d a r s t w i e , sztuce, h i s t o r i i i rasie. Znajdują się t u t a j d o b r e u w a g i ,

364
Schematycznie

z a t e m p r z e d s t a w i a się p o z n a n i e

u Muhlmann'a jako życiowy proces,
Założenie
Założenie
Przebieg
a)

biolog.
etnolog.

Organizm

następująco:
Z y c i e

Środowisko
Srod.

Czł. h i s t .

etnologiczne

Ż y c i e

hist.

l u d u

poznania:

metodologicznie

etnolog.

technicznie:
tksperyment
z p. teorii
poznawczej:
proces
objektywności

zjawisko
obce

metodycznie:
raport, ro­
z u m i e n i e i objaśnienie
dialektycznie: rola trze­
ciego (synteza)
p s y c h o l o g i c z n i e : przeżycie
kształtu

b)

badanie

sensu

c)

objaśniające

d)

typologicznie

»

statycznie: struktura, dane
intencjonalne

M

»ł
a)

etnograf.

dynamicznie: funkcja, dane
funkcjonalne

próżne
miejsca

wypełnianie próż. )
nych rmejsc
)
(
>
)
hypotetyczne typy j
s , o w

b) warianty

m

e

,

w

z

a

o

j

d

e

a

m

.

nego ob.
jaśnienia

które podawać s z c z e g ó ł o w o p r z e c h o d z i r a m y już i t a k s z e r o k i e g o
omówienia.

N a końcu t e g o rozdziału

jeszcze

raz

zaznacza, ż e

k o n i e c z n e j e s t , b y e t n o l o g poznał, j a k i t y p c z y p o s t a w a ż y c i o w a
człowieka u c h o d z i za ideał

w

d a n y m społeczeństwie.

się w t y m d a n e i n t e n c j o n a l n e . Jest t o zarazem
przesiewane

bywają u d a n e g o l u d u i d e e i

Przechodzi
funkcjonalnych.

potem
Tutaj

grupy: pierwszo-drugo
Pierwszorzędne

do

omówienia

dzieli

funkcje

osoby.

szczegółowego
etnicznego

danych

życia n a t r z y

i trzeciorzędne.
dotyczą

działalności poszczególnych

D r u g o r z ę d n e odnoszą się d o działalności

obyczajów,

i urządzeń,

się

powstałych

t y l k o obejmuje

Mieszczą

„ s i t o " przez które

ze

zgrupowania

mianem „kultury".

zwyczajów

społecznego

Psychologicznie

osób.
i

te

określa k u l -

365
turę j a k o s p e c y f i c z n y
n i e t środowiska.

system

reakcji

n a określony z a k r e s p o d ­

I d e o w o zaś j a k o f u n k c j o n a l n y całokształt o b y -

czajów, zwyczajów i urządzeń.
K w e s t i a t e r m i n o l o g i i jest z a g a d n i e n i e m k o n w e n c j i .
wując j e d n a k z n a c z e n i e

etymologiczne

słowa

Zacho­

„kultura" bardziej

o d p o w i a d a m u pojęcie t w o r u , powstałego dzięki twórczości czło­
w i e k a , w p r z e c i w s t a w i e n i u d o dzieła, b ę d ą c e g o
łania n a t u r y .

wynikiem

dzia­

C z ł o w i e k „kultywując" naturę, uzupełnia ją.

Stąd

odpowiedniejsze

wydaje

p o j m u j e kulturę

jako

życia l u d z k i e g o " .
wiada,

się określenie szkoły wiedeńskiej, która

„trwałe

Szerzej

ż e k u l t u r a t o zespół

zwyczajów,

obyczajów,

n y c h , obowiązujących
k u l t u r a obejmowałaby

zaspokojenie

wszystkich

potrzeb

r o z p r o w a d z o n a t a sama d e f i n i c j a p o ­
idei,

przekonań,

uczuć,

dążności,

urządzeń i t e c h n i k i w y t w o r ó w m a t e r i a l ­
pewną

grupę

społeczną.

W

t e n sposób

całokształt działalności twórczej człowieka,

zmierzającej d o z a c h o w a n i a , u l e p s z e n i a i pomnożenia życia.
T r z e c i o r z ę d n e f u n k c j e dotyczą działalności
m y społecznej, jaką j e s t l u d , „ e t n o s " .

najwyższej

Wszystkie prace

for­

etnolo­

g ó w muszą z d a n i e m M i i h l m a n n ' a zmierzać d o s t w o r z e n i a

teorii

0 e t n o s i e , o p o w s t a w a n i u l u d u , o różnicowaniu się ludów. D o p o ­
z n a n i a l u d u t r z e b a znajomości j e g o k u l t u r y ;
znać k u l t u r y b e z znajomości

procesów

n i e można zaś p o ­

zrzeszania

się

nego.

Niemałą rolę o d g r y w a w t y c h z a g a d n i e n i a c h

sowy.

Zachodzi t y l k o pytanie, czy antropologia

k r y t e r i a , b y stwierdzić w t y c h w y p a d k a c h ,
l o g zróżnicowanie

ludów,

społecz­

czynnik ra­

p o s i a d a dzisiaj

g d z i e zauważa e t n o ­

także zróżnicowanie r a s o w e .

Bardzo

ważne m i e j s c e zajmuje język w d e f i n i c j i e t n o s u .
W

myśl p o w y ż s z y c h u w a g p r z y j m u j e

M i i h l m a n n określenie

l u d u p o d a n e przez S h i r o k o g o r o f f a: jest n i m g r u p a o m n i e j l u b w i ę c e j
p o d o b n y m k u l t u r o w y m zespole, posiadająca t e n s a m język, tę sa­
mą wiarę w e wspólne p o c h o d z e n i e , ś w i a d o m o ś ć s w o j e j

wspólnoty

1 ż y c i e p r a k t y c z n e zamknięte w s w o i c h g r a n i c a c h ( s t r . 2 2 9 ) .
W

dotychczasowej

a n a l i z i e m e t o d o l o g i c z n e j miał M i i h l m a n n

na o k u l u d , kulturę, społeczność j a k o zamknięte w s o b i e k o m p l e ­
k s y , które a n i o d wewnątrz a n i o d zewnątrz n i e doznają b o d ź c ó w d o
z m i a n y ukształtowania. L e c z już pojęcie f u n k c j i z a w i e r a m o t y w z m i a ­
ny.

G d z i e zaś j e s t

zmiana, powiada, t a m jest historia.

Dlatego

366
w o s o b n y m rozdziale

podaje

metodyczne

uwagi

jak etnolog po­

w i n i e n badać h i s t o r y c z n e z m i a n y .
Na przemiany

historyczne

zjawisk

kulturowych.

wogóle

istnieje

związku.

zwróci

m u uwagę porównanie

M u s i więc n a j p i e r w przekonać się a) c z y

prawdopodobieństwo

jakiegoś

historycznego

Posłuży m u d o t e g o k r y t e r i u m o g ó l n e g o

bieństwa, b ) T r z e b a

prawdopodo­

porównywać zjawiska t e g o samego rodzaju,

c ) N a l e ż y zbadać, c z y n i e m a możliwości niezależnego p o w s t a n i a .
I tutaj wypowiada
jest

jakieś

kryterium,

zjawisko

prawdopodobniej

że

im

szerzej

k u l t . i częściej

powstanie

jego

na

na

rozpowszechnione

ziemi

występuje, t y m

różnych

obszarach

jest

omawianiu

wartości

hist.

niezależne.
Autor nie

ma

T t r y t e r i u m ilości.

słuszności

N a błędne

przy

j e g o z r o z u m i e n i e zwróciliśmy u w a ­

g ę już w y ż e j .
M i i h l m a n n k r y t y k u j e również k r y t e r i u m f o r m y a l b o jakości.wys u w a n e p r z e z szkołę wiedeńską. T w i e r d z i , że za pomocą t e g o k r y ­
t e r i u m n i e można poznać, c z y dane z j a w i s k o k u l t u r o w e jest p r z y ­
n i e s i o n e skądinąd. T r z e b a
te w p u n k t a c h :
Schmidt

w

t u raczej zastosować k r y t e r i a j e g o uję­

a), b ) , c ) .

swej

Ale

metodologii,

t a k właśnie
którą

je

W'

Miihlmann powinien

precyzuje

był

uwzględnić, g d y ż ukazała się p r z y n a j m n i e j na pół r o k u p r z e d j e ­
g o książką.
P r z y omawianiu z k o l e i związków czasowych,

zarzuca Miihl­

m a n n G r a b n e r o w i jednostronność w u j m o w a n i u z a g a d n i e n i a ,

kiedy

tenże p o r u s z a t y l k o kwestię zniknięcia jakiegoś

kultu­

rowego,

jakby

samo

przez się było jasne i wytłumaczone, d l a ­

czego dane zjawisko wogóle zachodzi.
blem i pyta:

zjawiska

j a k t o się dzieje,

że

Miihlmann odwraca

własność

kulturowa

pro­

danego

l u d u n i e z n i k a ? J a k i c h środków używa d a n e p o k o l e n i e , b y u t r z y ­
mać stan p o s i a d a n i a

kulturowego?

M ó w i się w i e l e o k o n s e r w a t y z m i e i t r a d y c j o n a l i z m i e ludów
pierwotnych,
dycji, jak i

bez

zbadania

odchyleń

od

jednak
niej.

dokładnego czynników t r a ­

M i i h l m a n n wskazuje

(funkcję) p i s m a i w y c h o w a n i a w u t r z y m a n i u t r a d y c j i .
zaś.pisma z a d a n i e t o spełniają środki

na
W

mnemotechniczne.

rolę
braku

367
G ł ó w n y m środkiem u t r z y m a n i a s t a t u s q u o k u l t u r y
l u d u jest z d a n i e m

Miihlmann'a t z w . schismogeneza.

danego

Idzie

tutaj

M u h l m a n n za teorią G r e g . B a t e s o n a , który stwierdził u Jatmulów
(N. Gwinea)

p e w n e g o r o d z a j u „dynamiczną r ó w n o w a g ę "

czynnikami,

dążącymi

a tymi,

które

między

dwoma

do

zmiany

postępowania

i m się przeciwstawiają
klasami

czy

tradycyjnego,

(przykładem

grupami,

między

rywalizacja

wchodzącymi

w

skład

jakiegoś l u d u ) .
Zmiany

jakiegoś

zjawiska

kulturowego

b e z w p ł y w u n a całokształt k u l t u r y , w której
dostosowywania

się.

siebie . zjawiska

nie odbywają
o d b y w a się

Z a w s z e pisze M u h l m a n n , z n a j d u j e m y

k u l t u r o w e , uchodzące

„nowoczesne". Otóż

zadaniem

w

etnologa

różnych
będzie

obok

czasach

je

się

proces
za

„usynchro-

nizować".
Poruszając

kwestię

rozwoju,

postępu i c y k l u , z n o w u n i e ­

słusznie z a r z u c a W . S c h m i d t o w i , j a k o b y n i e zdefiniował, co r o ­
z u m i e p r z e z ewolucję. T y m c z a s e m

w swej m e t o d o l o g i i

W. Schmidt

kartach

zaraz n a wstępnych

rozdział

poświęca

zagadnieniu

ewolucjonizmu i nieporozumieniom w t y m względzie.
W

końcu t e g o rozdziału, p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m h i s t o ­

rycznym,
Zwraca

przechodzi

Muhlmann

uwagę n a r y t m

do

związków

w

przestrzeni.

r o z p r z e s t r z e n i a n i a się w k i e r u n k u h o r y ­

zontalnym i międzyetnicznym.
Czynnikami horyzontalnego

rozszerzania

się,

j e d n o s t e k e t n i c z n y c h , i n f i l t r a c j e przez o d s z c z e p i e n i a

t o wędrówki

pojedyn­

się

c z y c h osób o d swej g r u p y e t n i c z n e j , w y m i a n a n i e w i a s t , s t o s u n k i
handlowe,

misjonarze.

P o k r y t y c e t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h , na którą już w w i e l u
miejscach

odpowiedzieliśmy

zarzutem

nierozumienia

jej

a u t o r a , o m a w i a M u h l m a n n teorię k u l t u r o w y c h obszarów.
jej p r z e w a g ę n a d tamtą w t y m , że t a o s t a t n i a t r z y m a
ralnych

terytoriów

Czekanowskiego
Osobny

ludów, które b a d a .

i Klimka

wreszcie

nazywa

rozdział

System

raczej
poświęca

przez
Widzi

się n a t u ­

opracowywania

techniką

niż metodą.

psychologii

ludów.

Zawierają się w n i m d o b r e , s z c z e g ó ł o w e wskazówki, które mogą
być

bardzo

pomocne

i funkcjonalnych.

przy

analizie

danych

intencjonalnych

368
A u t o r kończy rozdziałem, w którym o m a w i a z a d a n i a i c e l e
e t n o g r a f i i ; j e j doniosłość i z n a c z e n i e
by zainteresowania

nią

ogółu.

Z

d l a życia.
przeglądu

j e g o dzieła łatwo się już domyślić

Podaje

k o ń c o w y c h wniosków a u t o r a .

Główna wartość książki M u h l m a n n ' a p o l e g a
pierwszą
choć

metodologią

nie

posiada

kierunku
cech

słością.

Wiele trzeba

na t y m , że jest

funkcjonalnego

zdyscyplinowanego

słego, c h y b a ż e d r o b i a z g o w e

sposo­

dotychczasowego

w

etnologii,

myślenia

poszufladkowanie

ści­

n a z w i e ktoś ści­

mieć cierpliwości, b y książkę p r z e s t u d i o ­

wać d o końca, j e d n a k dzieło w y k a z u j e duże doświadczenie e t n o ­
logiczne, podaje

w i e l e d o b r y c h wskazówek, a u t o r zebrał

materiał m e t o d o l o g i c z n y ,
t e z ę , ale p o d

z którego

warunkiem,

o

obfity

możnaby złożyć ładną

którym

Muhlmann w

swej

syn­
pracy

zapomniał: „ w e r n i c h t l i e b t , d e m z e i g t s i c h n i c h t s " (s. 2 1 0 ) .
O. Edward

Warszawa

U m e n i

na

Slovensku



Odkaź

p o d red K. Soureka, Praga

1328 i l .
Artykuł ten miał się ukazać w X X X V I

W
le

T. J .

26. X . 1942.

Dzieło zbiorowe
+

Bulanda

wydanym

w

roku

zbiorowym uczonych

1938 p o d

słowackich

zeme

a

lidu.

1938, s t r . 8 8 + X V

tomie „Ludu" w roku

1939.

powyższym tytułem d z i e ­
i

czeskich,

poświęconym

sztuce w Słowacji znajdują się d w a z e s z y t y ( I X i X ) o s z t u c e l u ­
dowej.

J a k w całym d z i e l e , t a k i t u n a c i s k

położono n a stronę

ilustracyjną (materiał z e b r a n y był d o t z w . W y s t a w y

Starej Sztuki

Słowackiej n a z a m k u p r a s k i m w r . 1 9 3 8 ) , t e k s t zaś d o d a n y
dla

ich

fujarki,

objaśnienia i uzupełnienia.
zakończenia

s i e k i , u l e , rzeźby

lasek,

rączki

przedstawiające

Zdjęcia

czerpaków,
świętych,

o b r a z y n a s z k l e , h a f t y i w y s z y c i a , okazy
d o w n i c t w o i m a l o w a n i e wnętrz.

obrazują

jest

ozdobne

m a g l o w n i c e , są-

krzyże

ceramiki

cmentarne,

ludowej, b u ­

Oprócz r e p r o d u k c y j j e d n o b a r w -

369
n y c h jest i n i e c o i l u s t r a c y j w i e l o b a r w n y c h ( o b r a z y
szycia,
W
lizuje

na szkle, w y ­

rzeźby).
objaśnieniach V . V . S t e c h ( „ S z t u k a m i a s t a i w s i " ) a n a ­

atmosferę

towarzyszącą p o w s t a w a n i u w y r o b ó w

artystycz­

n y c h w r o z m a i t y c h środowiskach, a A . V a c l a v i k ( „ G e n e z a s z t u k i
ludowej")

z a s t a n a w i a się n i e t y l k o n a d samą genezą s z t u k i l u d o ­

w e j , ale i n a d źródłami
uwagę n a z a n i e d b a n e

jej składników,

zwracając

szczególną

d o t y c h c z a s p r z e z naukę słowacką

dziedziny

rzeźby w d r z e w i e i m a l a r s t w a . A u t o r o m a w i a pokrótce narzędzia
i materiał, technikę ozdobną,
„świątkarzy"),

czas p r a c y ,

wykonawców

m a l a r s t w o , kończąc s z e r e g i e m w n i o ­

sków o c h a r a k t e r z e s y n t e t y c z n y m .
w odnośniku
z jednej

uwagi o obrazach

strony

wykonywane

Interesujące są z a m i e s z c z o n e
na szkle;

słowackie z d r u g i e j

słowackim w i d z i k i l k a

(artystów l u d o w y c h ,

zasadniczych

na t a r g o d obrazów

autor

widzi

importowane;
kręgów.

w

obrazy
obszarze

Odróżnia

nie przeznaczonych

obrazy

na sprze­

daż, m n i e j s z a b l o n o w y c h . M o t y w y — j a k u nas—są r e l i g i j n e , bądź
świeckie (drużyna J a n o s i k a , p o r t r e t y k o b i e t — „ k o c h a n e k J a n o s i k a " ) .
O l u d o w y c h wyszyciach
zuje

na

i c h związek

i szlacheckimi

ze

i h a f t a c h pisze

strojami i

z rozmaitych

W . Praźak; w s k a ­

motywami

okresów,

głównie

z X V I I w., o r i e n t a l n y m i i t d . , przy czym na wsi
one

zaczęły

różnice

dość

środowisk

późno

wyszycia

oraz

dążności

z m n i e j s z a n i a zasięgu

się

(często w X V I I I i X I X w . ) . Znać t u

wyrażają się o n e

tak w

do

motywach, jak i w

powiększania,

materiału

(ubrania,

połud­
technice

względnie

bielizny)

właśnie

przeznaczo­

wyszycie.

D l a etnografów
herowej-Mayerowej

interesujący

sekta

może

i H . Landsfelda

szycie V I I I tegoż w y d a w n i c t w a .
banowie",

przyjmować

( b o g a t e m o t y w y n a żyznych z i e m i a c h

niowych);

n e g o na

mieszczańskimi
renesansowymi,

religijna,

być

artykuł A .

Giint-

o c e r a m i c e słowackiej w ze­

Ceramikę tę s z e r z y l i t z w . „ H a -

której

zwolennicy

zbiegli w X V I w.

z M o r a w n a Słowację. C e r a m i k a t a , acz w t e c h n i c e i w y t w a r z a ­
niu

odbiegła

wpływ z n a c z n y

Lud, T. X X X V I

od

sztuki

i godny

l u d o w e j , wywarła

na nią niewątpliwie

uwagi.

24*

370
Ubiór

JANOSZ ŚWIEŻY,

ludowy

i

haft

krzczono­

w s k i , L u b l i n 1 9 3 8 . O d b i t k a z Pamiętnika L u b e l s k i e g o , t o m III,
W y d . Towarzystwa
+

Przyjaciół N a u k w L u b l i n i e . 8° 1 9 p . + 5 f i g .

X X I I tabl.
Autor,

ludowy,

doskonały

noszony

Krzczonów

i

w

jej

znawca

2-giej

terenu i tematu,

połowie

najbliższej

XIX-go

okolicy

opisuje

stulecia

(Piotrkowie,

C h m i e l u , Z u k o w i e i Borzęcinku), p o w . l u b e l s k i e g o .

strój

we wsi
Olszance,

Omawia po­

szczególne części ubiorów, a w i ę c k o b i e c e g o : koszulę, spódnicę,
z a p a s k i , pas wełniany, o b r u s e k ( c h u s t a ) , k a f t a n , kożuch,
nakrycie głowy,

odzienie,

o b u w i e ; i męskiego: koszulę, s p o d n i e , p a r c i a n k i ,

k a m i z e l e i k a f t a n y , sukmanę, pasy i t o r b ę , oraz k a p e l u s z e i c z a p k i .
T a b l i c e krojów ilustrują sposób s z y c i a , a s p o s o b y

ozdabiania, w

szczególności h a f t y , dokładnie są omówione i objaśnione r y s u n k a k a m i . P r a c a z a w i e r a 2 6 t a b l i c na k r e d o w y m p a p i e r z e , z pięknymi i w y ­
r a z i s t y m i i l u s t r a c j a m i . A u t o r n i e ograniczył się j e d y n i e d o opisów
u b i o r u , l e c z — g d y t y l k o n a d a r z a się sposobność uwzględnia też
z w y c z a j e n p , p r z y o m a w i a n i u „tryfienia" spódnic. P r a c a

wyczer­

p u j e w zupełności t e m a t i jest ważnym

przyczynkiem

nad ubiorami ziemi lubelskiej. Ciekawe

byłoby jeszcze uwzględ­

nienie

d o badań

różnic i podobieństw w s t o s u n k u d o strojów całej z i e m i

l u b e l s k i e j i s t w i e r d z e n i e , j a k i e miejsce

i znaczenie m a omawiany

materiał w p o r ó w n a w c z y c h b a d a n i a c h n a d u b i o r a m i z i e m p o l s k i c h ,
G.
WÓJCIK ADAM,

Strój

Pogórzan.

K o m i s j i S w o j s z c z y z n y Związku
je

ludowe

Karpat

Polskich

Kraków

Z i e m Górskich.

t . I . s t r . 33,

Frenklowa
1939. W y d .

Z cyklu:

r y c . 37

i 2

Stro­
tablice

barwne.
Tuż p r z e d wojną

rozpoczęto

redagowanie

w y c h K a r p a t P o l s k i c h " p o d redakcją T . S e w e r y n a

„Strojów ludo­
i R. R e i n f u s -

sa; p r a c a A d a m a W ó j c i k a jest właśnie p i e r w s z y m z e s z y t e m p i e r w ­
szego t o m u w y d a w n i c t w a .

Miała o n a d w a z a s a d n i c z e cele, n a u ­

k o w y i p r a k t y c z n y i o b a zostały
w i e m dokonał

w

pełni

rekonstrukcji zaginionego

osiągnięte, a u t o r b o ­
o d kilkudziesięciu l a t

d a w n e g o s t r o j u Pogórzan (który zresztą w e d l e zapewnień r e d a k c j i ,

371
z powrotem

odżył

w

terenie,

dzięki

staraniom

Związku

Ziem

Górskich).
W e wstępie p r a c y określił
torialne „Pogórzan",
wschodzie

a u t o r dokładnie położenie t e r y ­

sąsiadujących

n a południu z Łemkami, n a

z D o l i n i a k a m i , a na zachodzie

N a północy graniczą P o g ó r z a n i e , w e d l e
Pilźniakami i R z e s z o w i a k a m i , wartość
jest b a r d z o

z L a c h a m i Sądeckimi.

autora, z Tarnowiakami,

jednak

północnej

granicy

względna, g d y ż w y s z c z e g ó l n i o n e t r z y g r u p y n i e mają

a n i wyraźnej g r a n i c y j ę z y k o w e j ,

a n i głębszej t r a d y c j i h i s t o r y c z ­

n e j , n i c też n i e w i e m y o i c h odrębnościach k u l t u r o w y c h , a n a z w y
t y c h g r u p n i e są „etnikonami" w
c z e n i u , są t o b o w i e m r a c z e j
tnich

czasach,

dosłownym

tego

słowa

zna­

f o r m a c j e krystalizujące się w o s t a t -

p o d wpływem

modnych

prądów

regionalistycz-

n y c h . N a t o m i a s t c e n n y m p r z y c z y n k i e m d l a e t n o g r a f i i jest s t w i e r ­
dzenie, ż e „główną cechą

od/óżniającą

Pogórzan

o d i c h sąsia­

d ó w jest strój". Niewątpliwie w i ę c i g r a n i c a zasięgu g r u p y o p i r a
się n a t y m k r y t e r i u m .
Podstawą d o r e k o n s t r u k c j i strojów z m n i e j

więcej

połowy

ubiegłego s t u l e c i a stanowiły:
1) z b i o r y M u z e u m E t n o g r a f i c z n e g o

w Krakowie,

2) materiał i l u s t r a c y j n y g a b i n e t u r y c i n B i b l i o t e k i U n i w e r s y ­
t e t u Jagiellońskiego w K r a k o w i e ; są t o przeważnie a k w a r e l e K s a w e r e g o P r e k a , a k w a f o r t a Kielisińskiego i r y s u n e k A . P i w a r s k i e g o
oraz i n n e s z k i c e ,
3) w y w i a d y

terenowe,

n p . dane

krawca Kazimierza Ołpińskiego z
Na

takim

materiale

udała się w zupełności,
ubiorów w ubiegłym

od

97-letniego

o p a r t a r e k o n s t r u k c j a całości

autor

odtworzył

s t u l e c i u , ale

mentów e w o l u c y j n y c h .

zebrane

Bobowej.
bowiem

uchwycił

strojów

nietylko stan

również w i e l e m o ­

I t a k , początek X I X w i e k u p r z e c i w s t a w i a

się w w i e l u szczegółach

stroju

o k r e s o w i następnemu, z p o ł o w y

t e g o ż w i e k u . W p i e r w panowała na t y m o b s z a r z e biała,

zgrzebna

spódnica, później n o s z o n o

z samo­

kloszowe,

„wybijanki", szyte

d z i a ł o w e g o płócienka, ręcznie d r u k o w a n e g o , materiał t e n w y p i e ­
rają w y r o b y f a b r y c z n e . Mężatki nosiły spódnice wełniane n a k o n o ­
p n e j o s n o w i e i wełnianym wątku.

372
T a k i e same p r z e m i a n y u c h w y c i ! a u t o r w o d n i e s i e n i u d o w e ­
s e l n y c h gorsetów,

w p i e r w w skład

weselnego stroju

ozdobna koszula, zapaska i chustka na ramiona.

wchodziła

Później

weszły

w modę k a r m a z y n o w e i szafirowe gorsety, a te z k o l e i
białym,

wciętym

kaftanikom

ze

stojącym

ustąpiły

kołnierzem.

Mniej

n a t o m i a s t dokładnie rysują się p r z e m i a n y s t r o j u męskiego.
Oprócz

perspektywy

czasowej

zaznacza

się

w pracy

A.

W ó j c i k a zróżnicowanie t e r y t o r i a l n e , zwłaszcza w d z i e d z i n i e h a f t u
i b a r w y strojów, c o a u t o r wyraźnie podkreślił.
Zachodnią

część

Pogórza

cechowały

czerwone

spódnice

t z w . „ p i e k i e l n i c e " , w s c h o d n i ą — s p ó d n i c e s z a f i r o w e . T a sama róż­
n i c a d o t y c z y zapasek,
w y c h na w s c h o d z i e .
w i e gorsetów,

karmazynowych

na

zachodzie,

a szafiro­

R ó ż n i c e zachodziły również w k r o j u i b a r ­

zachód

ubierał

czerwone

g ó r z e środkowe ( G r y b ó w ) c z a r n e ,

l u b karmazynowe, Po­

a wschód n a t o m i a s t s z a f i r o w e

l u b g r a n a t o w e ( p o w i a t y : j a s i e l s k i i g o r l i c k i ) . W y r a ź n y wpływ w y ­
wierał t u t a j i obszar łemkowski, na k t ó r e g o p o g r a n i c z u panowały
gorsety czarne l u b granatowe.

Gorsety

weselne

były w Jasiel­

s k i m — z i e l o n e j G o r l i c k i m szafirowe, l u b granatowe.

Podobnie

układają się c h a r a k t e r y s t y c z n e k o l o r y męskich k a m i z e l e k , zachód
nosił s i w e , a wschód o p r ó c z s i w y c h — c z a r n e
tego w powiecie

g o r l i c k i m noszono

i g r a n a t o w e ; prócz

kamizelki czerwone.

T e sa­

m e r y s y towarzyszą i z d o b i e n i u płótnianek.
Z a t y p o w y i właściwy strój P o g ó r z a n uważa a u l o r „ c u w ę " ,
której krój i s z c z e g ó ł y

zrekonstruował

P r e k a , s z t y c h u Kielisińskiego,
zów

Muzeum

Etnograficznego

rysunku

na

podstawie 3 akwarel

Piwarskiego

i m . S. U d z i e l i .

oraz o b r a ­

Te dane,

oraz

i n f o r m a c j e K . O ł p i ń s k i e g o pozwoliły m u odtworzyć zasięg „ c u w y " ,
który z k o l e i stał się podstawą d l a wykreślenia g r a n i c y e t n o g r a ­
ficznej Pogórzan. W
jakkolwiek

zasięg

związku z t y m j e d n a k zauważyć należy, ż e

„ c u w y " j e s t niewątpliwie

cenną

wskazówką,

jednakże niewystarczającą, t r u d n o b o w i e m n a p o d s t a w i e
a choćby i d w u z j a w i s k , j a k i m i są zasięg

cuwy

s i w e j k a m i z e l k i , wyodrębniać

etniczną.

jednak

wątpliwości,

całą

grupę

jednego

i dwurzędowej

że. mimo tego zarzutu natury

Nie ulega

teoretycznej,

w y n i k poszukiwań a u t o r a należy uznać za p o z y t y w n y , a u t o r b o ­
wiem

mimo

w ą s k i e g o t e m a t u nie zgubił się w szczegółach, a l e

373
stale miał n a o k u całość z a g a d n i e n i a .

Praca

A . Wójcika

jest

t y m b a r d z i e j c e n n a , że nasze wiadomości o g r a n i c a c h g r u p e t n i c z ­
n y c h opierają się dotąd wyłącznie n a w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i l u b
na przesłankach h i s t o r y c z n y c h , n a t o m i a s t b r a k opracowań zasię­
g ó w poszczególnych w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h . Zresztą i k o n s t r u k c j a
pracy,

poszczególne

i zróżnicowanie

opisy

i rysunki,

terytorialne

etnografii Polski,

tak

ubiorów

perspektywa


cennym

historyczna
wkładem

p r z e d wojną w y d a w n i c t w o n i e u r w i e się n a p i e r w s z y m
Byłoby

to

trzymała

do

że należy wyrazić o b a w ę , c z y r o z p o c z ę t e

niepowetowaną

szkodą,

swych przedwojennych

gdyby

redakcja

zeszycie.
nie

pod­

zamierzeń.

Józef Gafek

MARIA

ZNAMIEROWSKA

b a k l a s y f i k a c j i ości

Ości

PRUFFEROWA,

północno-wschodniej

Muzeum Etnograficzne

rybackie.

Polski.

Pró­

W i l n o 1 9 3 9 r.

U . S . B . s t r . 14, r y c . 2 0 .

A u t o r k a z n a n y c h e t n o g r a f i c z n y c h p r a c z r e g i o n u północnowschodniego,

poświęcająca

dużo

uwagi

rybołóstwu, tuż p r z e d

w y b u c h e m w o j n y wydała pracę z z a k r e s u t y p o l o g i i
kich.

C a ł y układ k l a s y f i k a c y j n y

ości o p r a c o w a n y

ości

rybac­

jest na p o d ­

s t a w i e o b f i t e g o materiału, z e b r a n e g o w l a t a c h 1 9 3 3 - 1 9 3 9 ( W i l e ń ­
skie,

Nowogródzkie,

które

znajdowały

Stefana

Białostockie) a l i c z ą c e g o 4 0 0 eksponatów,

się w E t n o g r a f i c z n y m

Muzeum

Uniwersytetu

umocowanie

z ę b ó w w że­

Batorego.

Z a podstawę

podziału

lazie, bądź też w d r z e w i e .

wzięto
N a tej

zasadzie

wyróżniła

autorka

następujące g r u p y ości:
1) s p a w a n e d w u d z i e l n e , ze zgiętym h a k i e m w b i t y m w d r z e w c e ,
2) s p a w a n e z tuleją l u b i n a c z e j z nią

bezpośrednio

c z o n e (3 o d m i a n y ) ,
3 ) z ę b y o s a d z o n e kabłączkowo (3 o d m i a n y ) ,
4) z ę b y n i t o w a n e ,
5) z ę b y w k l e p y w a n e

o d s p o d u w żelazną listwę,

6) z ę b y l u t o w a n e ,
7 ) zę,by w y c i n a n e z j e d n e j

sztaby,

połą­

374
8 ) zęby w b i t e w d r z e w c e p o p r z e c z n e .
W
jeszcze

r a m a c h każdej z w y m i e n i o n y c h
szereg

odmian,

tak

że

grup

rozróżnia a u t o r k a

ostatecznie

jest

ich

razem

osiemnaście.
Przeprowadzony
ny

z

opracowaniem

podział j e s t w w i e l u szczegółach i d e n t y c z ­
I . Manninena

(Die

I , 1 0 7 — 1 1 9 ) , który wyróżnia następujące

Sachkultur

Estlands

typy:

1) s y m e t r y c z n o - d w u d z i e l n e ,
2) w a c h l a r z o w a t e ,
3) „Blattgabeln" (por. 8 ) ,
4) „ G r a t g a b e l n " ( p o r . 7 ) ,
5) kabłączkowe ( p o r . 3 ) .
Reszta typów Manninena

oparta jest o inne p o d s t a w y p o ­

działu, należy w i ę c przyznać p o l s k i e j a u t o r c e , ż e j e j

podział n a

t y p y i s y s t e m a t y k a jest b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w a i z w a r t a , g d y ż n i e
miesza r o z m a i t y c h p o d s t a w .

Decydujące

j e d n a k rozstrzygnięcie

mogą dać t y l k o s z c z e g ó ł o w e b a d a n i a g e n e t y c z n e , których a u t o r ­
ka

celowo

nie przeprowadza.

Należy

a u t o r k a n i e ujęła t e g o p r z e o b f i t e g o

również

zauważyć,

że

i c i e k a w e g o materiału k a r t o ­

g r a f i c z n i e i ograniczyła się j e d y n i e d o a n a l i z y

formy.

Dorobek

t e n p o s i a d a j e d n a k dużą wartość orientacyjną, ważną w d a l s z y c h
p o s z u k i w a n i a c h , zwłaszcza p r z y p o m o c y

ankiet. Szkoda

ż e a u t o r k a n i e objęła klasyfikacją

trójzębnych,

g ł y b y stanowić c i e k a w y p u n k t

ości

również,

które

mo­

wyjścia.

J. G.
Gniezno
wieku)

w

w

świetle

zaraniu

d a k c j i Józefa K o s t r z e w s k i e g o .
Poznań

dziejów

wykopalisk.

Nakładem P o l s k i e g o T o w a r z y s t w a
Książka

ników badań

p o d powyższym

W i t o l d a Hensla i Wojciecha
Kostrzewskiego

do

XIII

i

45 r y c i n w

tekście.

Prehistorycznego.

tytułem,

wykopaliskowych

VIII

Biblioteka prehistoryczna t o m IV.

8°, s t r . I X , 3 3 5 , l i 6 t a b l i c

1939,

(od

Pt аса z b i o r o w a p o d r e ­

dająca o p r a c o w a n i e w y ­

p r o w a d z o n y c h w Gnieźnie p r z e z

K ó ć k ę p o d k i e r u n k i e m p r o f . Józefa

w l a t a c h 1 9 3 6 — 1 9 3 8 , ukazała się w r o k u 1 9 3 9 ,

tuż p r z e d w y b u c h e m w o j n y . Ponieważ z c a ł e g o nakładu, w znacz-

375
n e j części z n i s z c z o n e g o p r z e z N i e m c ó w , ocalała n i e w i e l k a t y l k o
t a k , iź książka

liczba egzemplarzy

nowego i ciekawego

jest

rzadką, a p r z y n o s i dużo

materiału, n i e t y l k o d l a p r e h i s t o r y k a , l e c z

także w równej m i e r z e i d l a e t n o g r a f a ,

będzie m o ż e rzeczą p o ­

żyteczną podać t u t a j garść i n f o r m a c j i o j e j treści.
P u b l i k a c j a o Gnieźnie
jących
nień

zarówno

j a k i wszelkie

tworzenie

zajęć

z a w i e r a 16 p r a c

o d k r y t e w Gnieźnie
i

znalezione
stanu

1 3 autorów, o p i s u -

szczątki

budowli i umoc­

t a m z a b y t k i , pozwalające n a o d ­

kultury

mieszkańców

gnieźnieńskiego

g r o d u u świtu i w p i e r w s z y c h w i e k a c h h i s t o r i i .
Wstęp
Gniezno

do

wydawnictwa

do potowy

m i , dotyczącymi
którym G n i e z n o

stanowi

w., zajmująca

XIII

tego

praca

Koczego

się d a n y m i h i s t o r y c z n y ­

miasta d o p o ł o w y X I I I w . , t j . d o czasu w

otrzymało! okację n a p r a w i e n i e m i e c k i m .

D o p i e r o następna p r a c a W o j c i e c h a
i piastowski

Leona

w Gnieźnie

w świetle

Kocki

Gród

plemienny

w p r o w a d z a nas

wykopalisk

„ w a r c h e o l o g i c z n e b a d a n i a G n i e z n a . D a j e o n a dokładne i s z c z e g ó ł o w e
opracowanie

wyników badań t e r e n o w y c h n a d g r o d e m

s k i m , j e g o rozkładem,

umocnieniami

g r o d u . W t o k u badań zdołano

oraz

wyróżnić

gnieźnień­

budowlami
osiem

warstw

wewnątrz
kulturo­

w y c h , z c z e g o w a r s t w a V I I I - m a , najgłębsza i najstarsza była w a r ­
stwą

grodową, t z n . t y l k o

w

związku z nią

pozostawały ślady

umocnień o b r o n n y c h , p o d c z a s g d y w a r s t w y następne ( o d V I I — I )
były pozostałością o s a d n i e o b r o n n y c h .
S y s t e m umocnień s t w i e r d z o n y w w a r s t w i e V I I I - e j , n a j s t a r s z e j ,
ulegał k i l k a k r o t n y m z m i a n o m o d n a j s t a r s z e g o , p i e r w o t n e g o w p o ­
s t a c i ostrokołu a p o t e m fosy, d o p o t ę ż n e g o wału d r e w n i a n o - z i e m nego

o

szerokości

13 m . , b u d o w a n e g o

w

specjalnej

właściwej - t y l k o p o l s k i m g r o d o m , U m o c n i e n i a g r o d u

technice

najstarszego

pochodzą jeszcze z czasów p r z e d h i s t o r y c z n y c h ( o d V I I I — X w . ) ,
w s p o m n i a n y zaś wał z b u d o w a n y został za czasów M i e s z k a I .
Jeśli

chodzi

o

szczątki

budownictwa,

to

s t w i e r d z o n o *w

Gnieźnie d o m y w z n o s z o n e w k o n s t r u k c j i w ę g ł o w e j , z p a l e n i s k i e m
w pośrodku l u b w narożniku.
słupowo-plecionkowa, s t o s o w a n a

Z n a c z n i e rzadszą j e s t k o n s t r u k c j a
zapewne

przy b u d y n k a c h gos­

p o d a r c z y c h , g d y ż n i e było w n i c h śladów k a m i e n n e g o p a l e n i s k a .
W

niektórych d o m a c h s t w i e r d z o n o

ślady

podłogi.

Domy

były

376
naogół

niewielkie,

często

kwadratowe.

szczątki łaźni p a r o w e j o w y m i a r a c h

Na

uwagę

zasługują

2,75 x 5 m z podłogą w y ł o ­

żoną płaskimi o t o c z a k a m i .
Dziesięć następnych p r a c daje
na terenie osad

gnieźnieńskich,

o p i s zabytków

podzielonych

znalezionych

według surowców

z j a k i c h w y k o n a n e zostały. Z a b y t k i żelazne opracował K a z i m i e r z
Łukasiewicz Przedmioty

żelazne

N a specjalną uwagę

z Gniezna.

zasługują t u różne narzędzia, j a k r o l n i c z e ( s i e r p y ) , r y b a c k i e ( w ę d k i ) ,
rzemieślnicze fdłuta, pieśni, ośniki, r o z p o r k i d o w y g i n a n i a z ę b ó w
piły) wreszcie

i n n e , j a k s i e k i e r y , noże, t a s a k i , tłoczki, szydła, m i s y

żelazne d o p i e c z e n i a

chleba, obręcze w i a d e r i t p .

żużli żelaznych świadczą o m i e j s c o w e j
nego prawdopodobnie
Bogdan
wiane,

z ubogich rud darniowych.

Kostrzewski

srebrne

i złote

Liczne resztki

p r o d u k c j i żelaza, w y t a p i a *

publikuje

Przedmioty

brązowe,

oło­

Są t o g ł ó w n e o z d o b y r ó ż n e g o

z Gniezna.

r o d z a j u . T u także o m ó w i o n e zostały p r z e d m i o t y o z d o b n e , służące
do

celów

praktycznych

a

zwłaszcza

okucia

s k r z y n e k , pasów,

uprzęży i t p .
Zabytki
wał

Zdzisław

z rogu

i kości

Adam

w

Rajewski.

k u l t u r y p o l s k i e j u świtu

grodzie

opraco­

gnieźnieńskim

Charakterystycznym zjawiskiem

czasów

historycznych jest

używanie r o g u i kości j a k o s u r o w c a
p r z y b o r ó w i narzędzi. N a p i e r w s z y

do

wyrobu

dość o b f i t e

najróżniejszych

p l a n wysuwają się g r z e b i e n i e

r o g o w e n a j r o z m a i t s z y c h t y p ó w i rozmiarów, d w u s t r o n n e i j e d n o ­
stronne, zwykle bardzo bogato

zdobione.

Również bogato

zdo­

b i o n e są l i c z n e r o g o w e p o c h e w k i , okładziny, o k u c i a i t p . Z d o b i e ­
n i e zresztą s p o t y k a się n i e t y l k o

na

przedmiotach rogowych.

ogóle polskie zdobnictwo wczesnohistoryczne
w e i zasługuje na o s o b n e
nie z dzisiejszym

wyczerpujące

jest b a r d z o

opracowanie

i porówna­

zdobnictwem ludowym.

T e g o s a m e g o a u t o r a j e s t także p r a c a Gnieźnieńskie
skórzane
robów

z okresu
skórzanych

(trzewików,

kierpców,

l u b bydlęcej^ świadczą o w y s o k i m
Tadeusz

w owych

wyroby

D o ś ć l i c z n e szczątki w y ­

wczesnodziejowego.

mieszków, r z e m i e n i i t p . ) w y k o n y w a n y c h
stwa i szewstwa

W

cieka­

na

noże,

głównie ze skóry

koziej

poziomie

pochewek

garbarstwa, rymar-

czasach.

Wieczorowski

opisuje

Zabytki

ze szkła,

szkliwa*

377
kamieni
T

półszlachetnych,

Osełki

bursztynu

a Bogdan

itp.

oraz Przęśliki

i podkładki

Kostrzewski

gnieźnieńskie.

N a baczną uwagę e t n o g r a f a zasługuje p r a c a T a d e u s z a D z i e końskiego i W o j c i e c h a

Kóćki

Są o n e

gnieźnieńskiego.

Przedmioty

wprawdzie

drewniane

ważnie

szczątkowym, n i e m n i e j j e d n a k e t n o g r a f

znajdzie

t u wiele

ludowej.

Dość

analogii

miski,

do

grodu

Słowiańszczyzny

współczesnych w y t w o r ó w

wspomnieć o t a k i c h

j a n k a , łopata, k l e s z c z k i
łyżki,

do

z

zachowane w stanie prze­
kultury

p r z e d m i o t a c h j a k stępa, k i ­

w y r o b u niecielnie, p r z y b o r y tkackie,

szczątki d o w o z u o

różnych

konstrukcjach,

przy

c z y m j e d n a z n i c h nawiązuje ściśle d o k o n s t r u k c j i kół dziś jesz­
cze r o b i o n y c h n a P o l e s i u
Wreszcie

dwie

wołyńskim.

ostatnie

z

przedmioty, to W i t o l d a Hensla
skich

i Jana

w Gnieźnie

i odważniki

z

prace

zw'erzqt
w

całokształtu

Edwarda

domowych

Lubicz

poszczególne

grodów

Najdawniejsze

piastow­

monety,

wagi

znalezisk

gnieźnieńskich

przyno­

Niezabitowskiego

i dzikich

i Bronisława

Gnieźnie

linne

Zurka,

z

Gniezna.

Uzupełnienie
szą

p r a c opisujących
Ceramika

z wykopalisk

z

wieku

Jaronia

VIII

Materiał



Średniowieczne

wykopany
szczątki

O b i e te prace

w Gnieźnie.

kostny

XIII
dają

roś­

niezwykle

c e n n e materiały, na p o d s t a w i e

których

odtworzyć

się P o l a k ó w i i n n y c h Słowian w

sposób

odżywiania

okresie wczesnohistorycznym,

możemy s o b i e dokładnie

wyrobić pojęcie o stanie

ówczesnej

g o s p o d a r k i r o l n e j i h o d o w l a n e j , i wyjaśnić w i e l e zagadnień
z a n y c h z dzisiejszą kulturą ludową
Zamknięcie i z e s t a w i e n i e
kiwań

archeologicznych

na

K o s t r z e w s k i w p r a c y Ogólne
Cennym

wyników d o t y c h c z a s o w y c h
terenie

wyniki

uzupełnieniem

zwią­

Słowian.
Gniezna

daje

rozkopywań

przebogatej

treści

poszu­

P r o f . Józef
gnieźnieńskich.

jest

16 t a b l i c

i 45 r y c i n w tekście, o d b i t y c h b a r d z o s t a r a n n i e , dających świetny
przegląd

najważniejszych

o. Gnieźnie

jest

Słowiańszczyzny

znalezisk

naprawdę
i żaden

kopalnią

etnograf

gnieźnieńskich.
materiałów

dla

Książka
etnografa

n i e będzie mógł się bez n i e j

obejść.
Stefan

Nosek

378
Ogólny

FRANCISZEK BUJAK,

ctwa

niemieckiego

ski.

STEFAN

pływ

formacyjny
i

o

zarys

do

Polski

ziemiach

historii

zachodnich

Kolonizacja

INGLOT,

Niemców

na

osadni­

ziemiach

wewnętrzna

o d X V I - X V I I I w.

zachodnich.

Uniwersytet

Pol"
a

na­

Kurs i n ­

Jagielloński

A k a d e m i a Górnicza, n r . 2 2 i 2 3 . K r a k ó w 1 9 4 5 . '
T e d w i e r o z p r a w k i stanowią razem pewną całość. O g ó l n e r y s y

niemieckiego

p a r c i a n a wschód w ciągu dziejów daje p r a c a B u ­

j a k a , szczegóły d o t y c z ą c e procesów k o l o n i z a c y j n y c h przez

prze­

ciąg dwóch w i e k ó w d o r z u c a I n g l o t . P r a c a t a m a s p e c j a l n i e

duże

znaczenie

dla badacza w terenie

chcącego

zrozumieć

procesy

d a w n y c h p r z e m i a n k u l t u r y . Niesłychanie s u m i e n n a n i e o m a l źród­
łowa, cytująca p o n a d 6 0 p o z y c y j z l i t e r a t u r y , s k r u p u l a t n i e zesta­
wiająca różnorodne t y p y o s a d n i c t w a w i e j s k i e g o n a t e r e n i e P o l s k i
w różnych o k r e s a c h czasu i d z i e l n i c a c h k r a j u , w związku z w s z e l ­
k i m i z m i a n a m i w s t r u k t u r z e ludności, wywołanymi

przez w o j n y ,

klęski e l e m e n t a r n e , z m i a n y p o l i t y c z n e , j e s t b o g a t y m

compendium

wiedzy

o r u c h u ludności w ciągu d w u w i e k ó w na t e r e n i e P o l s k i ,

j e d y n y m w t y m rodzaju w polskiej literaturze. Prócz
wiejskiego
skie,

o m a w i a I n g l o t w s w e j p r a c y także

również z t e g o

samego

Polski

zachodniej

d z e n i e i rozwój
Zestawia

planowanie,

broszura

K. Muencha

zachodniej w wiekach

m i a s t powstających n a z a c h o d z i e ,

i c h rolę

Osad­

okresów i t o wyłącznie n a t e r e ­

omawia

miast P o l s k i

ona t y p y

miej­

okresu X V I do X V I I I w .

n i c t w o m i e j s k i e wcześniejszych
nie

osadnictwa

osadnictwo

obronną w

„Pocho­

średnich".
ich

roz­

niektórych w y p a d k a c h , t a r g i ,

ustrój i z m i a n y w e w s z y s t k i c h t y c h działach.
Anna
TADEUSZ

Z a g a d n i e n i e

LEHR-SPLAWIŃSKI,

a plemiona

słowiańskie

w

średnich.

wiekach

ludowe

ziem

zachodnich.

kaszubskie

na w s c h o d n i m

KAZIMIERZ NITSCH,

zachodnich.

Uniwersytet

Kutrzebianka

pograniczu

Polskie

gwary

Kurs informacyjny o ziemiach

Jagielloński i A k a d e m i a

Górnicza, n r .

13 i 15. K r a k ó w 1 9 4 5 .
R o z p r a w k i t e , nieobojętne d l a l u d o z n a w c y ,
się wzięły,

w

jaki

sposób

pogłębiły

i utrwaliły

tłumaczą

skąd

podobieństwa

379
i różnice

między

językiem

r d z e n n e j P o l s k i a gwarą

Tłumaczą w j a k i sposób układ
s t o r y c z n y c h i późniejszy

polityczny

zachodnich,

n a Śląsku,

p o l s c e — t o p y t a n i a na które z n a j d u j e m y
stopniu

nie nas t u interesujących
Polski, oraz poczucia

kaszubską.

wczesno h i ­

rozwój wypadków wpłynął na n i e . J a k i e

m a m y d i a l e k t y na z i e m i a c h
powiedź, w p e w n y m

czasów

w

Wielko­

w broszurach tych od­

wpływającą

również n a z r o z u m i e ­

różnic w k u l t u r z e l u d u różnych części

odrębności różnych g r u p

etnicznych.
A.

ANNA

Etnografia

KUTRZEBIANKA,

ludnościowych

na

Zachodzie

K.

polskich

(Prusy

g r u p

i Kaszuby), w y d .

P o l s k i Związek Z a c h o d n i , K r a k ó w 1 9 4 5 , p. 1 9 , 16°.
Forma

wykładu i względy

zakres p r z e d m i o t u i technikę
nieczność

poczynienia

szczególnie

ujemnie

o nawiązaniu

jego

dużych
odbiło

wydawnicze

określiły

ujęcia, stąd

skrótów

które,

też poszła

perspektywicznych,

się na wstępnej

historycznym,

autorce

części

ko­
co

rozprawki,

nie uwzględniając

a n i głębi

p r z e o b r a ż e ń , a n i i c h d y n a m i k i , straciło w związku z t y m swój
merytoryczny
Niemniej

sens.
p r z e c i e zdołała a u t o r k a n a p r z e s t r z e n i

kilkunastu

małych s t r o n i c zawrzeć s t o s u n k o w o dużą ilość materiału
w e g o i przedstawić

technikę

przemian,

wało się dzisiejsze e t n o g r a f i c z n e
była t o rzecz

prosta,

gdyż

słownie m o z a i k a w p ł y w ó w ,
przenikania,

w e d ł u g której kształto­

oblicze

dzisiejsze

Prus i Kaszub.
Kaszuby

to teren niezwykle

krzyżowania i z w a l c z a n i a

rzeczo­
A nie

i Prusy to do­
skomplikowanego

się r o z m a i t y c h

zespołów

k u l t u r o w y c h , zbiegających się t u p o d n a p o r e m migrujących f a l róż­
nych wytworów.

Z tego tak bardzo wymieszanego

zespołu

zja­

w i s k k u l t u r o w y c h wydzieliła a u t o r k a c e c h y — j e j z d a n i e m — n a j ­
istotniejsze

d l a współczesnej k u l t u r y

ludowej Prus i Kaszub. Za

podstawę d o w y d z i e l e n i a i c h przyjęła m o w ę oraz kształt w i e r z c h ­
niego odzienia, t j . to,

c o z reguły

bywa

podstawą d o t e g o r o ­

d z a j u rozgraniczeń, włączając j e d n a k d o z a s o b u argumentów r z e ­
czowych
pewny

te

elementy

pozwalają

kulturowe,

uściślić

które

w

wnioski z mowy

sposób

względnie

i o d z i e n i a i dokład-

380
niej

określić

charakter

specjalny

obszaru, a więc elementy

kultury

ludowej

badanego

zarówno z k u l t u r y m a t e r i a l n e j ,

ducbo-

w e j , j a k i społecznej.
Spośród w y d z i e l o n y c h w t e n sposób c e c h

charakterystycz­

n y c h w y m i e n i m y — za autorką — n a j c i e k a w s z e .

Należą d o n i c h

najstarsze znane n a m f o r m y g o s p o d a r k i

bogactwo

rolnej,

form

i n a z w d l a g o s p o d a r k i r y b n e j , p i e r w o t n a czystość i świeżość p o ­
dań i wierzeń, przeżytki: t y p y c h a t a n a l o g i c z n e
w B u k u pod Berlinem,

najbardziej

typowe

skiego, otwarte ogniska w sezonowych
kitna

odzież,

d o odsłoniętych

formy

u l a słowiań­

d o m k a c h r y b a c k i c h , błę­

z n a m i e n n a d l a całego p o l s k i e g o

obszaru

etnogra­

ficznego do X I X w i e k u .
Biorąc p o d u w a g ę p r z e ż y t k o w e f o r m y k u l t u r o w e

dochodzi

a u t o r k a d o w n i o s k u , ż e śladów najstarszej k u l t u r y P r u s i K a s z u b
szukać należy na północy,

na

terenie

piasków

n a d m o r s k i c h i pośród lasów. T a m z n a j d u j e m y
sze f o r m y g o s p o d a r k i , lecz i przeżytki

śródjeziernych,

„nie t y l k o najstar­

dawnych praw i zwycza­

j ó w " (s. 1 3 ) . S p o s t r z e g a k u l t u r o w e związki P r u s i K a s z u b z resztą
P o l s k i n i e t y l k o w d z i e d z i n i e g o s p o d a r k i r o l n e j , l e c z też i w d z i e ­
d z i n a c h s t r o j u i k u l t u r y d u c h o w e j , choć strój t e n dziś już p r a w i e
nie i s t n i e j e , zaś wątki podań i pieśni,

niezwykle

być i były narażone

przekształcenia

na daleko

idące

liczne,

mogły
wskutek

r o z l i c z n y c h kontaktów z s z e r o k i m światem,

j a k i e sprawiała b l i s ­

kość

łączą

morza.

Te i t y m podobne

analogie

kulturę

i K a s z u b z o b r a z e m p o l s k i m i słowiańskim, oddzielają
t u r y n i e m i e c k i e j , a „zakonserwowane

jakby,

Prus

ją o d k u l ­

zachowane w for­

m a c h m n i e j skażonych niż w i n n y c h , b a r d z i e j n i w e l a c j o m p o d d a ­
nych obszarach"
liktów" godny

(s. 17)

czynią z P r u s i K a s z u b

dalszego intensywnego

Nosicieli tej reliktowej
sadnicze

grupy.

kultury

Wymienia

„rezerwat

re­

badania.
dzieli

a u t o r k a n a t r z y za­

więc resztki Pomorzan, t j . Słoweń­

c ó w i Kaszubów właściwych,

grupę mieszaną k a s z u b s k o - w i e l k o -

polską i kaszubsko-kujawską.

Podział t e n , j a k k o l w i e k może n a ­

suwać zastrzeżenie,
dziś
wość

o etnicznych

zgodny

z t y m , c o się mówi

g r u p a c h P r u s i K a s z u b , a zbytnią

j e g o i schematyczność

początku.

jest zasadniczo
tłumaczą

względy

ogólniko­

poruszone

na

381
Całość

s t a n o w i pożyteczną lekturę, wprowadzającą w

sób łatwy i p r o s t y w o g r o m s k o m p l i k o w a n y c h problemów
rowych,

jaki

reprezentują

jącą duże p e r s p e k t y w y

ziemie

spo­
kultu­

kaszubska i pruska, obejmu­

myślowe i zachęcającą d o podjęcia

nad ostatecznym wyanalizowaniem i sprecyzowaniem
o b l i c z a t e j części P o l s k i ,

czemu omawiana

prób

kulturowego

rozprawka

daje

po­

czątek.
Wprowadzający jednak charakter broszury
a u t o r k a pomieściła w n i m najważniejszą

wymagał,

przynajmniej

żeby

literaturę,

dotyczącą t e g o p r z e d m i o t u . N i e można b y ł o pominąć

milczeniem

n a z w i s k T a d e u s z a Lehra-Spławińskiego i A d a m a F i s c h e r a ,

współ­

autorów wspaniałej monografii

dawnych

Prusów

A . Fischera, Prus

o Kaszubach.

Pogańskich

Etnografii

H e n r y k a Łowmiańskiego —

ż e b y wymienić t y l k o p o z y c j e c z o ł o w e , w y p a d a ł o w r e s z c i e w s p o m ­
nieć o Gryfie

i o ruchu

młodokaszubskim.

Żałować także należy, ż e n i e zaprezentowała a u t o r k a
wymienianych

grup

etnicznych,

co

było

przecież

mapy

techniczną

koniecznością w t r a k c i e s a m e g o wykładu i że n i e dała a n i j e d n e j
próbki strojów

(ustęp o s t r o j a c h j e s t w tekście s t o s u n k o w o

szerny), co w o b e c ich kompletnego

ob­

p r a w i e z a n i k u było b y rzeczą

interesującą i pożądaną.
Tadeusz
TADEUSZ

czyźnie

LEHR-SPLAWIŃSKI,

Słowian.

O

pochodzeniu

Delimat
i

praoj-

Poznań 1 9 4 6 , s t r . 2 3 7 , 7 m a p .

Prace

I n s t y t u t u Z a c h o d n i e g o n r . 2.
Polska

n a u k a s l a w i s t y k i rozpoczęła swój n o w y

po tragicznej

przerwie

wojennej

wspaniałą

książką

okres

życia

Lehra-Spła-

wińskiego. J e s t t o w y n i k w i e l o l e t n i c h dociekań i przemyśleń a u ­
tora, oraz syntetycznych

studiów t e g o p r o b l e m u , także w świetle

nauk slawistyce

pokrewnych:

etnografii,

autor

jakie

niemieckiej,
skiej

na

przekór

w

prehistorii,
okresie

dążeniom N i e m i e c

antropologii,

ponurej

okupacji

d o wytępienia p o l ­

nauki.
Problem

s a m jest s t a r y i w i e l o k r o t n i e

n o w i podstawowe zagadnienie
gów

historii,

prowadził

slawistów,

jako

też

zarówno

omawiany,

bo

sta­

językoznawców i filolo­

historyków, a r c h e o l o g ó w ,

etnografów,

382
to

też

literatura

przedmiotu

jest

bardzo

obfita

i

różnorodna,

a u t o r zebrał ją w „ P r z y p i s a c h " na s t r . 1 4 1 — 2 2 4 .
rakterystyczna,
starsi

uczeni,

że d o tego

Rudnicki,

Rzecz

cha­

z a b i e r a l i się n o r m a l n i e

w y t r a w n i i znani badacze,

dowski, Szachmatow,
szyński,

zagadnienia

np. Niederle,

Rozwa­

Czekanowski, K o s t r z e w s k i , Kozłowski, M o ­

Vasmer,

Rostafiński

i inni.

Dochodzili

do

b a r d z o różnych wyników, g ł ó w n i e d l a t e g o , że żadna z d y s c y p l i n
n a u k o w y c h sama p r z e z się n i e daje d o s t a t e c z n e j
teriałowej

do

podstawy

ma­

wyjaśnienia, k i e d y i g d z i e p o j a w i l i się Słowianie,

j a k i e były i c h n a j d a w n i e j s z e

losy.

U c z e n i p o t y k a l i się w

ciem­

ności, r o z m a i t y m i p r z y p u s z c z e n i a m i wypełniając l u k i źródeł; także
ocena

skąpych

danych

tecznie o d L a b y

źródłowych

była

b a r d z o różna.

Osta­

d o wybrzeża bałtyckiego aż p o środkową W o ł ­

g ę i T u r k i e s t a n wszędzie

doszukiwano

się

pierwotnych siedzib

słowiańskich.
Tadeusz Lehr-Spławiński opracował s y n t e t y c z n e
tychczasowych
niego

badań.

Punktem

n a t u r a l n i e materiały

ujęcie d o ­

wyjścia i jądrem p r a c y są d l a

lingwistyczne,

które n a n o w o

syste­

m a t y c z n i e zebrał i r o z k l a s y f i k o w a l ; otóż zestawiając j e w świetle
wyników h i s t o r y c z n y c h i a r c h e o l o g i c z n y c h ,
nych i etnograficznych

dochodzi

najdawniejszych

Słowian, i c h p r a o j c z y z n y

ich

migracji

losów

do

także

systematycznego
i

wykładu

pochodzenia,

różnokierunkowych o d m n i e j więcej 2 0 0 0 l a t p r z e d

C h r y s t u s e m aż d o czasów średniowiecznych,
nie ustalił dzisiejszy
Materiał

antropologicz­

k i e d y się

lingwistyczny

zestawia

a u t o r w d w u rozdziałach:

1) s t a n o w i s k o języka prasłowiańskiego w
dziedzinie
2) s i e d z i b y

ostatecz­

o b r a z świata słowiańskiego.
indoeuropejskiej

językowej,
Słowian w świetle

nazw,

geograficznych.

R o z d z i a ł y t e zajmują najwięcej miejsca w książce (str. 2 0 —
9i).

Tu indywidualny

wkład

b a r d z o duży w z a k r e s i e

naukowy

zebrania

autora — lingwisty

jest

n o w y c h materiałów, s z c z e g ó l ­

nie słownikowych i k r y t y c z n e j o c e n y materiałów d a w n i e j

dysku­

towanych.
Stanowisko

prasłowiaószczyzny

grupy praindoeuropejskiej
lizą około 4 0 c'ech

wobec

scharakteryzował

innych

odłamów

a u t o r zarówno ana­

gramatycznych t j . fonetycznych,

słowotwór-

383
czych,

fleksyjnych,

składniowych,

sposób p r a i n d o e u r o p e j s k i e

różniczkujących

dziedzictwo

tyczną oceną d a n y c h słownikowych.
na n o w o

w

językowe,

Przede

rozmaity

j a k o też k r y "

wszystkim

omówił

p r o b l e m wspólności j ę z y k o w e j bałto-słowiańskiej, a w i ę c

wymienił wspólne prasłowiańskie i prabałtyckie i n n o w a c j e g r a m a ­
t y c z n e , wspólne bałto-słowiańskie p r o d u k t y w n e p r z y r o s t k i i m i e n ­
n e , zgodności składniowe,
dzo

a nacisk

s z c z e g ó l n y położył na b a r ­

d a l e k o idącą zgodność w słownictwie o b u gałązi j ę z y k o w y c h ;

przeszło

1600 pozycyj

wyrazowych,

w

t y m wiele

nieznanych

i n n y m językom i n d o e u r o p e j s k i m . Zgodności t e dowodzą
czo t e z y o d a w n e j
dające

się

wspólności

stwierdzić

językowej

również

stare

zasadni­

bałto-słowiańskiej, ale

rozbieżności w

i słownictwie Bałtów i Słowian, choć n i e l i c z n e ,

gramatyce

prowadzą a u t o r a

d o d w u ostrożnych wniosków:
1) wspólność językowa bałto-słowiańska n i g d y n i e była bez­
względna,
2) wspólność t a należy d o s t o s u n k o w o b a r d z o odległej p r z e ­
szłości,

po

której

nastąpił

dość

długi

okres

samodzielnego

rozwoju.
J a k i b y ł układ i c h s i e d z i b w o b e c i n n y c h s z c z e p ó w p r a i n d o europejskich, wynika z analizy
w y c h , łączących Prasłowian
narzeczy,

co a u t o r b a r d z o

zasięgów

z taką

dalszych

cech

przejrzyście

zilustrował w

„Schemat s t o s u n k u pokrewieństwa między językami
a innymi indoeuropejskimi".

języko­

l u b inną grupą ó w c z e s n y c h
szkicu pt.

słowiańskimi

Dowodzą one, że w dobie

rozbicia

jedności j ę z y k o w e j p r a i d o e u r o p e j s k i e j Prasłowianie sąsiadowali o d
z a c h o d u z G e r m a n a m i , o d południowego z a c h o d u i może połud­
nia z Celtami i Ilirami,
niowego

od

wschodu

ogólnie p r z y j m o w a n y c h poglądów
w

południowej

Niemczech

Skandynawii,

(w dorzeczu

w o t n e s i e d z i b y Bałtów
wschodowi
wian

z Prabałtami, a o d połud­

w s c h o d u z T r a k a m i i Iraczyńkami.

Ponieważ zaś

praojczyzna

Jutlandii

i

dolnego

Renu

i

rozciągały

się

od

wedle

G e r m a n ó w leżała

północno-zachodnich
dolnej

Łaby), a pier­

dorzecza

Niemna k u

aż d o d o r z e c z a O k i , należałoby d l a p r a o j c z y z n y S ł o ­

szukać

miejsca w dorzeczu

W i s ł y i O d r y z zasięgiem k u

południowemu w s c h o d o w i w d o r z e c z u
ren Wołynia i Podola,

dokąd

średniego

D n i e s t r u , n a te­

sięgały niegdyś s i e d z i b y

plemion

384
t r a c k i c h oraz dochodziły

koczownicze

szczepy irańskich S c y t ó w

i Sarmatów ( s t r . 3 9 ) .
Wniosek taki popiera bardzo geografia
ropejskich.

Można

bowiem

Bałtów i Słowian z grupą

północno-zachodnią

e u r o p e j s k i c h ; w słowniku W a l d e g o
425

wobec

wyrazów p r a i n d o e u -

wymienić w i e l e w y r a z ó w

125 nawiązań

i

Pokornego

wyrazowych

wschodnio-indoeuropejskimi.

Przy

łączących

plemion praindoautor

naliczył

bałto-słowiańskich

t y m słownictwo

ze

słowiańskie

wiąże się z germańskim ściślej niż bałtyckie ( 9 4 - 5 2 ) ,

widoczn e
r

Słowianie sąsiadowali bliżej z G e r m a n a m i niż Bałtowie. R ó w n i e ż
przeprowadzona

analiza

zapożyczeń

prasłowiańskim d o w o d z i

o b c y c h w y r a z ó w w języku

b l i s k i c h stosunków Prasłowian z l u d a m i

zachodnio europejskimi, więc wedle

n a s i l e n i a zapożyczeń

przede

w s z y s t k i m z G e r m a n a m i dalej z C e l t a m i , R z y m i a n a m i , w słabym
s t o p n i u z l u d a m i E u r o p y południowo w s c h o d n i e j : z G r e k a m i i Irańczykami.

Ciekawe

w

t y m z e s t a w i e n i u są zapożyczenia

choć n i e z b y t l i c z n e , d o w o d z ą
na z a c h o d z i e .

daleko

W p ł y w języka prasłowiańskiego n a i n n e ówczesne

d a się stwierdzić

tylko

wyjątkowo,

większa

grupa turko-tatar-

s k i c h z a p o ż y c z e ń ze słowiańskiego j e s t p o c h o d z e n i a
W

fińskie,

d a w n y c h zasięgów fińskich

t e n sposób postawił a u t o r

tezę

o

między G e r m a n a m i a Bałtami, więc w d o r z e c z u
Następny

rozdział

późniejszego.

praojczyźnie

Słowian p o ­

O d r y i Wisły.

l i g w i s t y c z n y na str. 52 — 92 „Siedziby

Prasłowian w świetle n a z w

geograficznych"

z a w i e r a analizę sta­

rych nazw miejscowych,

w s u m i e 112 g n i a z d n a z w głównie r z e c z ­

n y c h na t e r e n i e

Łabą a W o ł g ą .

autor

między

t y c k i c h , 14 t z w .

„weneckich",

16 i n d o e u r o p e j s k i c h z c z e g o
bogaty

Wśród

nich

wyróżnił

16 o g ó l n o i n d o e u r o p e j s k i c h , 1 1 irańskich, 9 t r a c k i c h , 17 bał­

materiał e t y m o l o g i c z n y

o różnych l u d a c h ,

które

na

20

słowiańskich, 8 germańskich,

11 ugrofińskich, 5 e t r u s k i c h .
nazw głównie r z e c z n y c h
t y m terenie

przebywały,

Ten

świadczy
ale s a m

p r z e z się n i e daje się schronologizować; należytą ocenę t e g o m a ­
teriału

dają

dopiero

perspektywy historyczne i

archeologiczne.

Z badań t y c h m i a n o w i c i e w y n i k a , że najstarsze są n a z w y e t r u s k i e ,
t j , o nawiązaniach śródziemnomorskich, sięgających aż p o Bałtyk.
Wyjaśnia j e północny zasięg k u l t u r o w y t z w . c e r a m i k i w s t ę g o w e j ,
ekspandującej w czasie o k o ł o 2 3 0 0 — 2 0 0 0 p r z e d C h r . z krajów

385
n a d d u n a j s k i c h i śródziemnomorskich

poza

Karpaty.

s t r o n y równie starej f a l i k u l t u r o w e j odpowiadają
s k i e . Tłumaczą się
giem

kultury

2000 —

one

drugiej
ugrofiń­

południowo-zachodnira n a j d a l s z y m

ceramiki

1700 przed

Z

nazwy

grzebykowej,

która

Chr. ekspanduje

v

w

czasie

zasię­
między

o d północnego

wschodu

z n a d górnej W o ł g i aź d o l i n i i O d r y i g ó r n e g o B u g u .
N a t a k i e tło n a w a r s t w i a się już i n d o e u r o p e j s k a fala
t z w . „ceramiki s z n u r o w e j " ,
l e c i a p r z e d C h r . rozlała

która

się

kultury,

z początkiem d r u g i e g o

szeroko

po

Europie

tysiąc­

o d Renu

po

Skandynawię i Bałkany, p o z a łuk W o ł g i d o K a u k a z u . O f a l i t e j
świadczą o w e ogólnie i n d o e u r o p e j s k i e n a z w y ,
żej scharakteryzować.

n i e dające się

b y k o w e j , ugrofińskiej z kulturą c e r a m i k i s z n u r o w e j ,
pejskiej na terenie

między

łowi protobałtyckiemu, c z y l i

praindoeuro-

O d r ą a W o ł g ą dało początek z e s p o ­
bałtosłowiańskiemu i d o t e g o czasu

odnieść należy grupę n a z w baltosłowiańskich sięgających
nej W o ł g i d o l i n i i

bli­

O t ó ż skrzyżowanie k u l t u r y c e r a m i k i g r z e ­

o d gór­

Odry.

Później do rozbicia

zespołu

protobałtyckiego

doprowadziła

ekspansja t z w . k u l t u r y łużyckiej, j a k o powtórna f a l a i n d o e u r o p e j ­
ska

sięgająca o d D u n a j u i B a w a r i i

po

Bałtyk i d o r z e c z e W i s ł y

i B u g u . N a t y m t e r e n i e występują n a z w y t z w . „ w e n e c k i e " .
m i o n a protobałtyckie n a północny wschód
objęte wpływami k u l t u r y łużyckiej rozwijały
nie j a k o zespół protobałtycki, d o którego

się d a l e j

odnieść

o c h a r a k t e r z e bałtyckim między Narwią i O k ą .
nym

z protobałtyckiego

przez skrzyżowanie

t e r e n i e między O d r ą i B u g i e m
słowiański.

nawiązującymi

nad Adriatykiem,

Niemczech,

zachodnim

do

w początkach

O d r ą i Wisłą c h a r a k t e r y z u j e się
skrzynkowe do tzw. grobów
etniczno-językową

T.

kulturą łużycką
indoeuropejska,

Celtów w

południowych

rozwojem

X X X V

jamowych,

zespołu

ewolucja

1500—1Э00 aż d o lateń­

naszej e r y n a t e r e n i e

w y c h ; o d pięknych u r n p o p i e l n i c o w y c h

Lud.

z

formować zespół p r a ­

w s c h o d n i m d o T r a k ó w na Wołyniu. D a l s z a

skiego i rzymskiego

nazwy

południowym skrzydłem d o Iii—

k u l t u r y łużyckiej o d o k r e s u b r ą z o w e g o

zacją

się

samodziel­

należy

N a wyodrębnio­

A u t o r kulturę łużycką, t j . drugą falę

łączy z W e n e t a m i
rów

zaczął

Ple­

o d Bugu i N a r w i nie

między

zwyczajów

pogrzebo­

poprzez groby

kloszowe,

co się wiąże z k r y s t a l i ­

prasłowiańskiego

i

wyraża

25*

386
u t r w a l e n i e m się s t a r y c h słowiańskich nazw r z e c z n y c h . N a z w y

ger­

mańskie są naogół najmłodsze n a t y m t e r e n i e i tłumaczą się s i l ­
ną inwazją G o t ó w w I —

II wieku

naszej

ery

ze

Skandynawii

przez Pomorze w k i e r u n k u Wołynia, D n i e p r u i M o r z a
j a k o t y m świadczą
kolebkę

szczepu

ich groby

szkieletowe.

słowiańskiego

uważać

Czarnego*

Z a właściwą

więc

należy d o r z e c z e

Odry

i W i s ł y . Zą t a k i m ujęciem przemawiają również dane a n t r o p o l o ­
giczne i etnograficzne,
prehistorycznych

i

które

a u t o r z e s t a w i a z w y n i k a m i badań

językowych.

Chodzi

t u przede

wszystkim

0 t z w . „rubież antropologiczną" odwieczną granicę kulturową o d ­
cinającą

Prasłowian

od

Prabaltów p o l i n i i :

średnia Wisła, B u g

1 Dniestr.
W i d a ć z t e g o , ż e cały p r o b l e m p o c h o d z e n i a i p r a o j c z y z n y
Słowian d o t y c z y o g r o m n e g o
pierwszych

wzmianek

czasu:

historycznych

od

2000 lat przed C h r . do

o

Słowianach u H e r o d o t a

w V w . p r z e d C h r . , a szczególnie u P l i n i u s z a i u T a c y t a z I w .
p o C h r . i wyjaśnia
których ślady

się

kilkoma

wykopaliskowe

i

falami

ekspansji

kulturowych,

t o p o n o m a s t y c z n e dają

wyraźny

o b r a z s t o p n i o w e j k r y s t a l i z a c j i Prasłowian — w s z y s t k o t o na t e r e ­
nie d o r z e c z a

O d r y i Wisły.
Władysław

TADEUSZ

LEHR-SPLAWIŃSKI,

1946, s t r . 7 2 , 5 m a p .

Początki

Biblioteka Studium

Kuraszkiewicz

Słowian.

Kraków

Słowiańskiego

U. J.

Seria B , n r . 1 — 4 .
D r u g a książka T . Lehra-Spławińskiego m a c h a r a k t e r p o p u ­
larno-naukowy

pod

względem

stylu i sposobu

przedstawienia,

ale w treści swojej j e s t t o d a l s z y ciąg n a u k o w e g o
autora o losach

Słowian o d mroków

rozumowania

p r e h i s t o r i i aż d o

ostatecz­

n e g o w y t w o r z e n i a się poszczególnych j ę z y k ó w słowiańskich.
Rozdział I p t . „ P r a s ł o w i a n i e "
przednio

jest j a k b y streszczeniem

o m ó w i o n e g o dzieła z t y m uzupełnieniem,

jaśnia w j a k i sposób doszło d o r o z b i c i a jedności
na t r z y zespoły: z a c h o d n i , w s c h o d n i i południowy.

po­

że a u t o r o b ­

prasłowiańskiej
A u t o r opiera

się t u głównie na w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i prasłowiańskiej, k o n t r o ­
lując j e d a n y m i

historycznymi.

Nie

wdając

się w s z c z e g ó ł o w e

387
wywody

lingwistyczne, ogólnie autor i n f o r m u j e , że najpierw w y ­

dzieliła się g r u p a

późniejszych

Słowian

w s c h o d n i c h i południo­

w y c h z g o d n i e z zaznaczającą się ekspansją k u l t u r y g r o b ó w j a m o ­
w y c h w k i e r u n k u południowym i w s c h o d n i m , może p o d n a c i s k i e m
Gotów

od

północy.

Potem

b y ć może w związku z n a c i s k i e m

A w a r ó w w V I w . Słowianie w s c h o d n i znów zbliżyli się n a krót­
k o d o z a c h o d n i c h , szczególnie
Słowian

zachodnich, dzisiejsi

Słowian

południowych.

ostatecznie
żąc
W

tych

na północy, a południowa
C z e s i i Słowacy,

Inwazja

madiarska

w

zbliżyli
I X w.

część
się d o

oddzieliła

Słowian południowych o d C z e c h ó w i S ł o w a k ó w , wią­
ostatnich

na n o w o

ściślej z

grupą

lechicko-łużycką.

t e n sposób n a p r z e s t r z e n i l a t o d r. 4 0 0 p o w i e k I X ustalił się

dzisiejszy

podział

świata

słowiańskiego n a t r z y g r u p y : w s c h o d ­

nią, południową i zachodnią.
W

rozdziale

I I omawia

autor

których łączy z nazwą Lugii,
Łuśanie.

Objaśnia

i c h repartycję

wacką, łużycką i lechicką,
lingwistycznym,

także

losy

na

trzy

posługując

historią

Słowian

u Tacyta,

Lugiones

się

plemion

zachodnich,
c z y l i Łężanie,

g r u p y : czesko-słogłównie

materiałem

wchodzących

t y c h g r u p poszczególnych i historią p i e r w s z y c h

w

organizacji

skład
pań­

s t w o w y c h w i c h obrębie.
W

rozdziale

I I I poświęconym Słowianom w s c h o d n i m ,

w a n y m przez J o r d a n i s a w V I w . Antami

a u t o r wyjaśnia

na p o d s t a w i e

ruskiej dialektologii historycznej,

pisu Nestora

drogi,

jakimi

nocne
siejsze

p l e m i o n a : Słowianie i K r y w i c z e ,
gwary

także u w a g I a t o -

szło zróżniczkowanie i m i g r a c j e

m i o n w s c h o d n i c h . P o c z ą t k o w o z całości
północno-wielkoruskie;

nazy­

głównie
ple­

wydzieliły się d w a pół­
którym odpowiadają d z i ­

później o d X I I I w . w y o d ­

rębniają się też p l e m i o n a południowe: W o ł y n i a n i e , P o l a n i e i Siew i e r z a n i e , dzisiejsze ukraińskie; w końcu X I V w . , w pasie środkowym
wyodrębniły się p l e m i o n a D r e g o w i c z ó w i D e r e w l a n , dzisiejsze b i a ­
łoruskie, o d R a d y m i c z ó w i W i a t y c z ó w , d z i s i e j s z y c h
południowych,
nocnych.

które

Temu

ze

swej

podziałowi

Wielkorusów

s t r o n y zbliżyły się d o g w a r
sprzyjało

tworzenie

się

pół­

różnych

ośrodków państwowych na R u s i : Kijów, N o w o g r ó d , S u z d a l , M o ­
skwa,

państwo

dzisiejszy:

Cedymicza,

Wielkorusini,

tak że o d X V w . m a m y

Małorusini i Białorusini.

już układ

Rozdział

IV,

388
poświęcony

Słowianom południowym, n a z y w a n y m p r z e z J o r d a n i -

sa Sclaveni

„ S ł o w i e n i e " , tłumaczy

łudniowych i dalsze
i Dunaju

na

wydzielenie
przez

się Słowian p o ­

Karpaty

wzdłuż

Bałkany aż p o P e l o p o n e z w V I w . o r a z

zróżniczkowanie
słoweńskie,

i c h migracje

się

dialektyczne

kajkawskie,

czakawskie

części
i

zachodniej:
sztokawskie,

Cisy

stopniowe
narzecza
i

części

w s c h o d n i e j : n a r z e c z a bułgarskie i macedońskie.
Ta

wielce

niewątpliwie
blemami

pożyteczna i kształcąca

lekturą

książeczka

stanie

się

k a ż d e g o h u m a n i s t y interesującego się p r o ­
się

głównie n a m a ­

teriale lingwistycznym z natury rzeczy trudnym,

słowiańskimi.

Aczkolwiek

opiera

jest j e d n a k n a ­

p i s a n a w sposób łatwy, p r z e j r z y s t y , przystępny d l a k a ż d e g o , bez
z b y t n i e g o bagażu n a u k o w o - d o w o d o w e g o .

D o k a ż d e g o rozdziału

dołączona j e s t s z k i c o w a m a p k a , dająca łatwą ilustrację i r e k a p i tulację treści.
к W. K.

L u b l i n , wrzesień 1 9 4 6 .

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.