-
Title
-
On Ethnographic Self-Fashioning: Conrad and Malinowski=O etnograficznej autokreacji: Conrad i Malinowski / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.80-105
-
Creator
-
Clifford, James
-
Date
-
2000
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:2630
-
Language
-
pol., ang.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2823
-
Text
-
James Clifford • ON ETHNOGRAPHIC SELF-FASHIONING
JAMES
development, a process that, although threatened by
various disruptions, was assumed to be the basic,
progressive movement of humanity. By the turn of the
century, however, evolutionist confidence began to
falter, and a new ethnographic conception of culture
became possible. The word began to be used in the
plural, suggesting a world of separate, distinctive, and
equally meaningful ways of life. The ideal of an
autonomous, cultivated subject could appear as a local
project, not a telos for all humankind.
C L I F F O R D
On Ethnographic
Self-Fashioning:
Conrad and
Malinowski*
1
The underlying causes of these ideological
developments are beyond my scope here. 1 want only
to call attention to the development in the early
twentieth century of a new "ethnographic subjectivity."
Modern anthropology - a Science of Man linked closely
... the age in which we are camped, like bewildered
to cultural description - presupposed the ironic stance
travellers in a garish, unrestful hotel.
of participant observation. By professionalizing
Joseph C o n r a d , Victory
fieldwork anthropology transformed a widespread
predicament into a scientific method. Ethnographic
My whole ethics is based on the fundamental instinct of
knowledge could not be the property of any one
unified personality.
Bronisław Malinowski, Trobriand Field Diary discourse or discipline: the condition of offcenteredness in a world of distinct meaning systems,
a state of being in culture while looking at culture,
permeates twentieth-century art and writing. Nietzsche
o say that the individual is culturally constituted
had clearly announced the new stance in his famous
has become a truism. We are accustomed to
fragment "On Truth and Lie in an Extra-Moral Sense,"
hearing that the person in Bali or among the
asking: "What, then is truth? A mobile army of
Hopi or in medieval society is different - with different
metaphors,
metonyms, and anthropomorphisms - in
experiences of time, space, kinship, bodily identity short,
a
sum
of human relations, which have been
from the individual in bourgeois Europe or in modern
enhanced,
transposed,
and embellished poetically and
America. We assume, almost without question that
rhetorically, and which after long use seem firm,
a self belongs to a specific cultural world much as it
canonical, and obligatory to a people" (Kaufman
speaks a native language: one self, one culture, one
1954:46). Nietzsche, perhaps more than Tylor, was the
language. I do not wish to dispute the considerable
main inventor of the relativist idea of culture: this
truth contained in even so bald a formula; the idea that
chapter could well have been called " O n Truth and Lie
individuality is articulated within worlds of signification
in a Cultural Sense."
that are collective and limited is not in question.
I want, however, to historicize the statement that the
I have instead taken my title from Stephen
self is culturally constituted by examining a moment
Greenblatt's Renaissance Self-Fashioning (1980),
around 1900 when this idea began to make the sense it
a work that traces an emerging, bourgeois, mobile,
does today.
cosmopolitan sense of the self. The ethnographic
2
T
subjectivity I am concerned with may be seen as its late
variant. The sixteenth-century figures of More, Spenser,
Marlowe, Tyndale, Wyatt, and Shakespeare exemplify
for Greenblatt "an increased self-consciousness about
the fashioning of human identity as a manipulable,
artful process" (p. 2). I cannot do justice to the
book's subtle and persuasive individual analyses, but
I want to note Greenblatt's own ethnographic
standpoint, the complex attitude he maintains toward
fashioned selves, including his own. He recognizes the
extent to which recent questions about freedom,
identity, and language have shaped the version he
constructs of sixteenth-century culture. He imports
a modern critical approach to his material. Yet he writes
In the mid-nineteenth century to say that the
individual was bound up in culture meant something
quite different from what it does now. "Culture"
referred to a single evolutionary process. The European
bourgeois ideal of autonomous individuality was widely
believed to be the natural outcome of a long
* Reprinted and translated from " O n Ethnographic SelfFashioning: C o n r a d and Malinowski" by James Clifford, in
Reconstructing Individualism, ed. Thomas C . Heller, Morton
Sosna, and D a v i d Wellberg with permission of the Publisher,
Stanfotd University Press. Copyright 1986 by the Board of
Trustees of the Leland Stanford Junior University. A l l rights
reserved
80
)ames Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJ!
T
ruizmem stało się stwierdzenie, że jednostka jest
kulturowo uwarunkowana. Jesteśmy przyzwycza
jeni do opinii, że mieszkaniec Bali, członek ple
mienia Hopi lub społeczeństwa średniowiecznego jest
odmienny - ma inne doświadczenie czasu i przestrzeni,
inne rozumienie pokrewieństwa i cielesnej tożsamości od jednostki żyjącej w mieszczańskiej Europie lub we
współczesnej Ameryce. Zakładamy, prawie bez zastrzeżeń,
że jednostka należy do określonego kulturowego świata,
podobnie jak to, że mówi rodzimym językiem: jedno „ja",
jedna kultura, jeden język. Nie chcę rozważać godnej
uwagi prawdy, zawartej w nawet tak jałowej formule;
idea, że indywidualność wyraża się wewnątrz światów
znaczenia, które są kolektywne i ograniczone, nie jest tu
naszym problemem. Chcę jednak uhistorycznić stwier
dzenie, że „ja" jest ukształtowane kulturowo, badając ów
moment około roku 1900, kiedy idea ta zaczęła być rozu
miana tak jak dzisiaj.
JAMES
C L I F F O R D
O etnograficznej
autokreacji:
Conrad
i Malinowski*
... ta epoka, w której koczujemy jak oszołomieni
podróżni w krzykliwym, niewygodnym hotelu.
Joseph C o n r a d , Zwycięstwo
Stwierdzenie, że jednostka jest kulturowo ograniczo
na, w połowie dziewiętnastego stulecia znaczyło coś zu
pełnie innego, niż znaczy dziś. „Kultura" odnosiła się do
pojedynczego procesu ewolucyjnego. Ideał autonomicz
nej indywidualności europejskiego mieszczaństwa był jak powszechnie wierzono - naturalnym wynikiem dłu
giego rozwoju, procesem, który chociaż zagrożony przez
rozmaite rozdarcia, był - jak zakładano - podstawowym,
postępowym ruchem ludzkości. Jednakże na przełomie
wieków ta ewolucjonistyczna wiara zaczęła się chwiać,
a nowa etnograficzna koncepcja kultury stała się możli
wa. Słowa „kultura" zaczęto używać w liczbie mnogiej, su
gerującej światy oddzielnych, wyróżniających się i równie
pełnych znaczenia sposobów życia. Ideał autonomicznej,
wykształconej jednostki mógł pojawić się jako lokalny po
mysł, a nie jako telos dla całego rodzaju ludzkiego.
Cala moja etyka jest oparta na podstawowym
instynkcie spójnej osobowości.
Bronisław Malinowski, Trobriand Field Diary
torycznie upiększone i które na skutek długiego użytko
wania wydają się ludowi niezmienne, kanoniczne i obo
wiązujące". ' Nietzsche, być może bardziej niż Taylor, był
głównym odkrywcą relatywistycznej koncepcji kultury:
rozdział ten mógł być równie dobrze zatytułowany
„ O prawdzie i kłamstwie w sensie kulturowym".
Zamiast tego zaczerpnąłem swój tytuł z książki Ste
phena Greenblatta Renaissance Self-Fashioning* pracy,
która kreśli wyłaniające się mieszczańskie, zmienne, ko
smopolityczne znaczenie własnego „ja". Etnograficzna su
biektywność, którą się zajmuję, może być traktowana ja
ko jego późny wariant. Szesnastowieczne postacie - Mo
re, Spenser, Marlowe, Tyndale, Wyatt i Szekspir - stano
wią dla Greenblatta przykłady „wzrastającej świadomości
tego, że kształtowanie ludzkiej tożsamości jest dającym
się manipulować, przemyślanym procesem". Nie mogę tu
oddać sprawiedliwości subtelności tej książki i przekonu
jącym poszczególnym analizom, ale chciałbym odnoto
wać etnograficzny punkt widzenia Greenblatta, całościo
we podejście, które zachowuje on wobec wykreowanych
jednostek, włączając w to również samego siebie. Świado
my jest on stopnia, w jakim nowe pytania o wolność, toż
samość i język ukształtowały konstruowaną przez niego
wersję szesnastowiecznej kultury. Greenblatt wprowadza
1
Właściwe powody owego ideologicznego rozwoju wy
kraczają w tym miejscu poza zasięg moich zaintereso
wań. Chcę tylko zwrócić uwagę na rozwój nowej „etno
graficznej subiektywności" na początku dwudziestego stu
lecia. Współczesna antropologia - nauka o człowieku
związana blisko z opisem kulturowym - zakłada z góry iro
niczną postawę obserwacji uczestniczącej. Poprzez profe
sjonalizację badań terenowych antropologia przekształci
ła swe szeroko rozpowszechnione kłopotliwe położenie
w metodę naukową. Wiedza etnograficzna nie może być
własnością jakiegoś pojedynczego dyskursu czy dyscypli
ny: kondycja bycia poza centrum, w świecie odmiennych
systemów znaczeniowych, stan bycia w kulturze podczas
patrzenia na kulturę przenika dwudziestowieczne pisar
stwo i sztukę. Nietzsche wyraźnie zapowiedział tę nową
postawę w słynnym tekście zatytułowanym O prawdzie
i kłamstwie w pozamoralnym sensie, pytając: „Czym więc
jest prawda? Ruchliwą armią metafor, metonimii, antropomorfizmów - krótko mówiąc sumą ludzkich stosunków,
które zostały spotęgowane, przekształcone, poetycko i re2
5
* Polska wersja niniejszego artykułu ukazała się pierwotnie
w „Kontekstach" 3-4, 1992, a w wersji książkowej w James Clif
ford,
Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, litenura
i sztuka, Wydawnictwo K R , Warszawa 2000. Wydawnictwu K R
dziękujemy za zgodę na przedruk polskiej wersji tekstu.
81
James Clifford • ON E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
concern with evolutionary "history" and "progress").
I think we are seeing signs that the privilege given to
natural languages and, as it were, natural cultures, is
dissolving. These objects and epistemological grounds
are now appearing as constructs, achieved fictions,
containing and domesticating heteroglossia. In a world
with too many voices speaking all at once, a world
where syncretism and parodie invention are becoming
the rule, not the exception, an urban, multinational
world of institutional transience - where American
clothes made i n Korea are worn by young people in
Russia, where everyone's "roots" are in some degree cut
- i n such a world it becomes increasingly difficult to
attach human identity and meaning to a coherent
"culture" or "language."
too as someone caught up with and loyal to a tradition.
He expresses i n a moving epilogue his stubborn
commitment to the possibility of shaping one's own
identity, even if this means only to "selfhood conceived
as a fiction" (p. 257). He is led to what Conrad
approvingly called a "deliberate belief."
Greenblatt is a participant-analyst, constructing and
engaging a cultural formation that is both distanced i n
the sixteenth century and dialectically continuous with
the present. His "late," reflexive version of Renaissance
self-fashioning relies on a sharply articulated
ethnographic viewpoint. The fashioned, fictional self is
always located with reference to its culture and coded
modes of expression, its language. Greenblatt's study
concludes that Renaissance self-fashioning was anything
but the unconstrained emergence of a new individualist
autonomy. The subjectivity he finds is "not an epiphany
of identity freely chosen but a cultural artifact" (p. 256),
for the self maneuvers within constraints and
possibilities given by an institutionalized set of
collective practices and codes. Greenblatt invokes
symbolic-interpretive anthropology, particularly the
work of Geertz (also Boon, Douglas, Duvignaud,
Rabinów, and Turner); and he knows, moreover, that
cultural symbols and performances take shape i n
situations of power and dominance. One hears echoes
of Foucault i n Greenblatt's warning: "The power to
impose a shape upon oneself is an aspect of the more
general power to control identity - that of others at
least as much as one's own" (p. 1 ). It follows that
ethnographic discourse, including Greenblatt's literary
variant, works i n this double manner. Though it
portrays other selves as culturally constituted, it also
fashions an identity authorized to represent, to
interpret, even to believe - but always with some irony
- the truths of discrepant worlds.
I evoke this syncretic, "postcultural" situation only
to gesture toward the standpoint (though it cannot be
so easily spatialized), the condition of uncertainty from
which I am writing. But my concern is not with the
possible dissolution of a subjectivity anchored in culture
and language. Rather, I want to explore two powerful
articulations of this subjectivity i n the works of Conrad
and Malinowski, two displaced persons both of whom
struggled in the early twentieth century with
cosmopolitanism and composed their own versions of
" O n Truth and Lie i n a Cultural Sense." Conrad may
have seen more deeply into the matter, for he built into
his work a vision of the constructed nature of culture
and language, a serious fictionality he deliberately,
almost absurdly, embraced. But a comparable grappling
with culture and language may be seen i n
Malinowski's work, particularly in the difficult
experience and literary representation of his famous
Trobriand fieldwork. (This fieldwork has served as
a kind of founding charter for the twentieth-century
discipline of anthropology.) Conrad accomplished the
almost impossible feat of becoming a great writer (his
model was Flaubert) in English, a third language he
began to acquire at twenty years of age. It is not
surprising to find throughout his work a sense of the
simultaneous artifice and necessity of cultural, linguistic
conventions. His life of writing, of constantly becoming
an English writer, offers a paradigm for ethnographic
subjectivity; it enacts a structure of feeling continuously
involved in translation among languages, a
consciousness deeply aware of the arbitrariness of
conventions, a new secular relativism.
Ethnographic subjectivity is composed of participant
observation in a world of "cultural artifacts" linked (and
this is the originality of Nietzsche's formulation) to
a new conception of language - or better, languages seen as discrete systems of signs. Along with Nietzsche,
the thinkers who stake out my area of exploration are
Boas, Durkheim, and Malinowski (inventors and
popularizers of the ethnographic culture idea), and
Saussure. They inaugurate an interconnected set of
assumptions that are now i n the last quarter of the
twentieth century just becoming visible. A n intellectual
historian of the year 2010, if such a person is
imaginable, may even look back on the first two-thirds
of our century and observe that this was a time when
western intellectuals were preoccupied with grounds of
meaning and identity they called "culture" and
"language" (much the way we now look at the
nineteenth century and perceive there a problematic
Malinowski remarked, "[W. H . R.] Rivers is the
Rider Haggard of Anthropology: I shall be the Conrad!"
(to B. Z. Seligman, quoted in Firth 1957:6). He
probably had i n mind the difference between Rivers'
multicultural survey methodology (collecting traits and
genealogies) and his own intensive study of a single
group. For Malinowski the name Conrad was a symbol
82
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
do swojego materiału współczesne, krytyczne podejście.
Ale pisze on jednocześnie jak ktoś uwiedziony tradycją
i lojalny wobec niej. W poruszającym epilogu autor upar
cie dopuszcza możliwość kształtowania czyjejś tożsamości,
nawet jeśli oznacza to tylko „osobowość rozumianą jako
fikcję". Prowadzi to Greenblatta do tego, co Conrad
aprobująco nazwał „przemyślaną wiarą".
6
Greenblatt jest uczestnikiem-analitykiem, konstruują
cym i zaangażowanym w kulturową formację, która jest
odległa od szesnastego stulecia, jak i dialektycznie bliska
teraźniejszości. Jego „późna", refleksyjna wersja autokreacji Renesansu opiera się na zdecydowanie artykułowanym
etnograficznym punkcie widzenia. Ukształtowane, fikcyj
ne „ja" jest zawsze umieszczone w kontekście, odniesione
do swojej kultury, zakodowanych sposobów ekspresji, do
swojego języka. Studium Greenblatta kończy się wnio
skiem, że autokreowanie się Renesansu bynajmniej nie
jest swobodnym powstawaniem nowej jednostkowej au
tonomii. Subiektywność, którą odkrywa, nie jest „epifa
nią wybranej dowolnie tożsamości, lecz wytworem kultu
rowym" , ponieważ jednostka manewruje w obrębie ogra
niczeń i możliwości danych przez zinstytucjonalizowany
zestaw zbiorowych praktyk i kodów. Greenblatt odwołuje
się do antropologii symboliczno-interpretującej, szczegól
nie do prac Geertza (ale również do takich autorów, jak
Boon, Douglas, Duvignaud, Rabinov i Turner); a ponad
to wie on, że kulturowe symbole i przedstawienia nabie
rają kształtu w sytuacjach związanych z władzą i domina
cją. W ostrzeżeniu Greenblatta słychać echo Foucaulta:
„Władza nadawania komuś kształtu jest przejawem bar
dziej ogólnej władzy kontrolowania tożsamości - tożsa
mości innych co najmniej w tym samym stopniu, co swo
jej własnej". Wynika z tego, że etnograficzny dyskurs,
włączając jego literacką odmianę Greenblatta, funkcjo
nuje w taki podwójny sposób. Chociaż przedstawia on in
ne „ja" jako ukonstytuowane kulturowo, to również mo
deluje tożsamość upoważnioną do reprezentowania i tłu
maczenia prawd sprzecznych światów, a nawet zawierze
nia im - jakkolwiek wiara ta zawsze zabarwiona jest iro
nią.
7
8
Etnograficzna subiektywność składa się z obserwacji
uczestniczącej w świecie „kulturowych artefaktów", zwią
zanej (na tym polega oryginalność sformułowania Nietz
schego) z nową koncepcją języka - albo lepiej języków widzianych jako odrębne systemy znaków. Oprócz Nietz
schego myślicielami, którzy wytyczają sferę moich badań,
są Boas, Durkheim i Malinowski (twórcy i popularyzato
rzy etnograficznego pojęcia kultury) oraz Saussure.
Wprowadzili oni i zespolili zestaw założeń, które dziś,
w ostatniej ćwierci dwudziestego wieku, stają się właśnie
oczywiste. Historyk formacji intelektualnej roku 2010, je
żeli można wyobrazić sobie taką postać, mógłby nawet
spojrzeć wstecz na początkowe dwie trzecie naszego stu
lecia i spostrzec, że był to czas, kiedy zachodni intelektu
8)
aliści byli zaabsorbowani podstawami znaczenia i tożsa
mości tego, co nazywali „kulturą" i „językiem" (nieledwie
w taki sam sposób, w jaki patrzymy teraz na dziewiętnaste
stulecie i postrzegamy w nim problematykę dotyczącą
ewolucjonistycznej „historii" i „postępu"). Sądzę, że do
strzegamy oznaki tego, iż przywilej dany językom natural
nym, i niejako naturalnym kulturom, zanika. Te
przedmioty i epistemologiczne podstawy ukazują się teraz
jako konstrukcje, dokonane fikcje, które zawierają
i oswajają różnorodność języków (heteroglosię). W świe
cie, w którym zbyt wiele głosów mówi jednocześnie,
w którym synkretyzm i parodystyczna inwencja stają się
regułą, a nie wyjątkiem, w zurbanizowanym wielonarodo
wym świecie instytucjonalnej tymczasowości - gdzie ame
rykańskie ubrania produkowane w Korei noszone są przez
młodych ludzi w Rosji, gdzie „korzenie" każdego są
w pewnym stopniu podcięte - w takim świecie coraz tru
dniejszą rzeczą staje się połączenie ludzkiej tożsamości
i znaczenia ze spójną „kulturą" czy „językiem".
Przywołałem tę synkretyczną „postkulturową" sytua
cję tylko po to, by wskazać punkt widzenia (chociaż nie
może on być tak łatwo osadzony w przestrzeni), stan nie
pewności, w którym się znajduję, pisząc te słowa. Ale mój
niepokój nie jest związany z możliwym rozpadem subiek
tywności zakotwiczonej w kulturze i języku. Chciałbym
raczej zbadać dwie potężne artykulacje tej subiektywności
w dziełach Conrada i Malinowskiego, obydwu wyrwa
nych ze swego środowiska, z których każdy zmagał się na
początku dwudziestego wieku z kosmopolityzmem i stwo
rzył swoją własną wersję O prawdzie i kłamstwie w sensie
kulturowym. Conrad mógł głębiej wejrzeć w istotę rzeczy,
gdyż zbudował w swoim dziele wizję skonstruowanej isto
ty kultury i języka, poważną fikcję literacką, którą ujął
w sposób przemyślany, niemal absurdalnie. Ale porówny
walne borykanie się z kulturą i językiem można zobaczyć
w pracach Malinowskiego, szczególnie w trudnym do
świadczeniu i literackim przedstawieniu jego słynnych ba
dań terenowych na Trobriandach. (Badania te posłużyły
za rodzaj aktu założycielskiego dla dwudziestowiecznej
dyscypliny - antropologii). Conrad osiągnął rzecz niemal
niemożliwą, stał się wielkim pisarzem języka angielskiego
(jego wzorem był Flaubert), swojego trzeciego języka,
który zaczął przyswajać sobie w wieku lat dwudziestu. Nie
dziwi, że w jego książkach odnajdujemy poczucie równo
czesnej biegłości w sztuce słowa, jak i konieczność kultu
rowych, językowych konwencji. Dzieje jego pisarstwa,
wytrwałego stawania się pisarzem angielskim, oferują pa
radygmat dla etnograficznej subiektywności, odtwarzają
i ustanawiają strukturę poczucia nieustannego uwikłania
w tłumaczenie pomiędzy językami, świadomość głęboko
zdającą sobie sprawę z arbitralności konwencji, nowy
świecki relatywizm.
Malinowski powiedział kiedyś „[W.H.R.] Rivers jest
Riderem Haggardem Antropologii: ja będę Conradem!".
9
James Clifford • O N E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
of depth, complexity, and subtlety. (He invokes him in
this sense in the field diary.) But Malinowski was not
the Conrad of anthropology. His most direct literary
model was certainly James Frazer; and in much of his
own writing he was reminiscent of Zola - a naturalist
presenting facts plus heightened "atmosphere," his
scientific-cultural descriptions yielding morally charged
humanist allegories. Anthropology is still waiting for its
Conrad.
seemed to leave little room for the stable,
comprehending posture of relativist ethnography.
Moreover, in its rawness and vulnerability, its
unquestionable sincerity and inconclusiveness, the
Diary seemed to deliver an unvarnished reality. But it is
only one important version of a complex,
intersubjective situation (which also produced
Argonauts and other ethnographic and popular
accounts). The Diary is an inventive, polyphonic text.
It is a crucial document for the history of anthropology,
not because it reveals the reality of ethnographic
experience but because it forces us to grapple with the
complexities of such encounters and to treat all textual
accounts based on fieldwork as partial constructions.
My comparison of Malinowski and Conrad focuses
on their difficult accession to innovative professional
expression. Heart of Darkness (1899) is Conrad's most
profound meditation on the difficult process of giving
himself to England and English. It was written in 189899, just as he decisively adopted the landlocked life of
writing; and it looked back to the beginning of the
process, his last, most audacious voyage out to his
"farthest point of navigation." O n the journey up the
Congo a decade earlier, Konrad Korzeniowski had
carried with him the initial chapters of his first novel,
Almayer's Folly, written in an awkward but powerful
English. My reading of Heart of Darkness embraces
a complex decade of choice, the 1890s, beginning with
the African voyage and ending with its narration. The
choice involved career, language, and cultural
attachment. Malinowski's parallel experience is marked
off by two works, which may be treated as a single
expanded text: A Diary in the Strict Sense of the Term
(1967), his intimate Trobriand journal of 1914-18, and
the classic ethnography that emerged from the
fieldwork, Argonauts of the Western Pacific (1922).
5
4
• • •
Malinowski and Conrad knew each other, and there
is evidence from Malinowski's comments on the older,
already well known writer that he sensed a deep affinity
in their predicaments. W i t h reason: both were Poles
condemned by historical contingency to a cosmopolitan
European identity; both pursued ambitious writing
careers in England. Drawing on Zdzisław Najder's
excellent studies of Conrad, one can speculate that the
two exiles shared a peculiarly Polish cultural distance,
having been born into a nation that had since the
eighteenth century existed only as a fiction - but an
intensely believed, serious fiction - of collective
identity. Moreover, Poland's peculiar social structure,
with its broadly based small nobility, made aristocratic
values unusually evident at all levels of society.
Poland's cultivated exiles were not likely to be charmed
by Europe's reigning bourgeois values; they would keep
a certain remove. This viewpoint outside bourgeois
society (but maintained with a degree of artifice rather like Balzac's standpoint in the France of the
1830s) is perhaps a peculiarly advantageous
"ethnographic" position. Be that as it may, there is no
doubt about Malinowski's strong affinity for Conrad.
(Just before the war he presented the older man with
a copy of his first book, The Family among the Australian
Aborigines, with a Polish inscription; what Conrad made
of Arunta notions of paternity remains, perhaps
fortunately, unknown.) Although their acquaintance
was brief, Malinowski often represented his life in
Conradian terms, and in his diary he seemed at times to
be rewriting themes from Heart of Darkness.
A word of methodological caution is needed at the
outset. To treat the Diary and Argonauts together need
not imply that the former is a true revelation of
Malinowski's fieldwork. (This is how the Diary was
widely understood on its publication in 1967.) The
Trobriand field experience is not exhausted by
Argonauts or the Diary or by their combination. The
two texts are partial refractions, specific experiments
with writing. Recorded largely in Polish and clearly not
intended for publication, the Diary caused a minor
scandal in the public image of anthropology - although
fieldworkers recognized much that was familiar. One of
the discipline's founders was seen to have felt
considerable anger toward his native informants. A field
experience that had set the standard for scientific
cultural description was fraught with ambivalence. The
authoritative anthropologist in his intimate journal
appeared a self-absorbed hypochondriac, frequently
depressed, prey to constant fantasies about European
and Trobriand women, trapped in an endless struggle to
maintain his morale, to pull himself together. He was
mercurial, trying out different voices, personae. The
anguish, confusion, elation, and anger of the Diary
Nearly every commentator on the Diary has
plausibly compared it with Conrad's African tale (see
for example Stocking 1974). Both Heart of Darkness and
the Diary appear to portray the crisis of an identity a struggle at the limits of Western civilization against
the threat of moral dissolution. Indeed this struggle, and
84
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ A U T O K R E A C J I
Prawdopodobnie miał on świadomość różnic pomiędzy
wielokulturową opisową metodologią Pviversa (gromadzą
cą cechy i genealogie) i swoimi własnymi intensywnymi
studiami pojedynczej grupy. Dla Malinowskiego nazwisko
Conrada było symbolem głębi, złożoności i subtelności.
(Odwoływał się do niego w tym sensie w swoim dzienni
ku badań terenowych). Ale Malinowski nie był Conra
dem antropologii. Jego najbardziej bezpośrednim mode
lem literackim był z pewnością James Frazer; a w wielu
własnych książkach przypominał Zolę - naturalistycznie
przedstawiając fakty i dodając do nich podniosłą atmosfe
rę, jego naukowo-kulturowe opisy niosą moralnie zabar
wione, humanistyczne alegorie. Antropologia wciąż cze
ka na swojego Conrada.
Moje porównanie Malinowskiego i Conrada skupia się
na ich trudnym dojściu do pełnej odkryć profesjonalnej
ekspresji. Jądro ciemności (1899) jest najbardziej głęboką
medytacją Conrada na temat trudnego procesu wiązania
się z Anglią i angielszczyzną. Książka ta została napisa
na w latach 1898-99, zaraz po tym jak zdecydował się on
wieść życie pisarza; i spoglądała wstecz na początki tego
procesu, na ostatnią, najbardziej zuchwałą podróż Conra
da do „najdalszego punktu żeglugi". W podróży w górę
rzeki Kongo dziesięć lat wcześniej Konrad Korzeniowski
wiózł ze sobą początkowe rozdziały swojej pierwszej po
wieści Szaleństwo Almayera, napisane w niezdarnej, choć
bardzo sugestywnej angielszczyźnie. Moja lektura Jądra
ciemności ogarnia złożoną dekadę wyboru lat dziewięć
dziesiątych dziewiętnastego stulecia, która rozpoczyna się
podróżą afrykańską, a kończy jej opisem. Wybór ten po
wodował uwikłanie się w karierę, język i kulturowe związ
ki. Paralelne doświadczenie Malinowskiego jest zaznaczo
ne przez dwa dzieła, które można traktować jako poje
dynczy, rozszerzający się tekst: A Diary in the Strict Sense
of the Term (1967) (Dziennik we właściwym sensie tego
słowa), osobisty dziennik z Trobriandów z lat 1914-18,
i przez klasyczne dzieło etnograficzne, powstałe na pod
stawie badań terenowych, Argonautów zachodniego Pacyfi
ku (1922).
10
Na początek potrzebne jest słowo metodologicznej
przestrogi. Łączne potraktowanie Dziennika i Argonautów
nie musi zakładać, że ten pierwszy jest prawdziwym obja
wieniem badań terenowych Malinowskiego. (Tak właśnie
szeroko rozumiano Dziennik po jego publikacji w roku
1967). Doświadczenia z badań terenowych na Trobriandach nie zostają wyczerpane ani przez Argonautów, ani
przez Dziennik, ani przez ich połączenie. Te dwa teksty są
częściowymi refrakcjami, specyficznymi eksperymentami
pisarskimi. Dziennik, pisany w przeważającej części po
polsku i w oczywisty sposób nie przeznaczony do publika
cji wywołał niejaki skandal w publicznym obrazie antro
pologii - chociaż badacze terenowi rozpoznali wiele do
brze sobie znanych rzeczy. Oto jeden z założycieli dyscy
pliny został pokazany w sytuacjach, gdy odczuwał praw
85
dziwy gniew wobec swoich tubylczych informatorów. Do
świadczenie badań terenowych, które ustaliło standard
dla naukowego opisu kulturowego, miało dość ambiwa
lentny charakter. Obdarzony autorytetem antropolog
w swoim poufnym dzienniku występuje jako zaabsorbo
wany samym sobą hipochondryk, osoba często przygnę
biona, ofiara uporczywych fantazji na temat europejskich
i trobriandzkich kobiet, schwytana w pułapkę niekończą
cych się zmagań o równowagę duchową i konsolidację
psychiczną. Był postacią merkuryczną, żywą jak rtęć,
próbującą przemawiać różnymi głosami. Udręka, niepew
ność, podniecenie i gniew Dziennika wydają się zostawiać
niewiele miejsca dla stabilnej rozumiejącej postawy, czy
wręcz pozy relatywistycznej etnografii. Ponadto w swojej
surowości i słabych punktach, bezspornej szczerości i bezkonkluzyjności Dziennik wydaje się dostarczać nam nagą
rzeczywistość. Ale jest to tylko jedna, choć ważna wersja
złożonej, intersubiektywnej sytuacji (która zrodziła rów
nież Argonautóu' i inne etnograficzne i popularne opisy).
Dziennik jest pomysłowym, polifonicznym tekstem. Dla
historii antropologii jest on tekstem przełomowym nie
dlatego, że objawia rzeczywistość etnograficznego do
świadczenia, ale ponieważ zmusza nas do borykania się ze
złożonością takich spotkań, potyczek oraz do traktowania
wszystkich tekstowych sprawozdań, opartych na bada
niach terenowych, jako stronniczych interpretacji."
Malinowski i Conrad znali się osobiście. Z uwag spo
rządzonych przez Malinowskiego na temat starszego, do
brze już znanego pisarza wynika jasno, że miał on poczu
cie głębokiego wzajemnego powinowactwa w ich trud
nym położeniu. Nie bez powodu - obaj byli Polakami ska
zanymi przez historyczny przypadek na kosmopolityczną
europejską tożsamość; obaj dążyli do ambitnej kariery pi
sarskiej w Anglii. Odwołując się do znakomitych studiów
Zdzisława Najdera o Conradzie, można sądzić, że udzia
łem tych dwóch uchodźców był osobliwy polski kulturo
wy dystans, gdyż wywodzą się oni z narodu, który od
osiemnastego stulecia istniał jedynie jako fikcja zbiorowej
tożsamości - lecz fikcja, w którą żarliwie wierzono. Po
nadto szczególna struktura społeczna Polski - znajdująca
szerokie oparcie w drobnej szlachcie - uczyniła arystokra
tyczne wartości niezwykle oczywistymi dla wszystkich
warstw społecznych. Było to mało prawdopodobne, by
wykształconych polskich uchodźców mogły urzec panują
ce w Europie wartości mieszczańskie: umieli oni zacho
wać dystans. Ten punkt widzenia spoza społeczeństwa
mieszczańskiego (choć utrzymywany do pewnego stopnia
sztucznie - podobnie jak punkt widzenia Balzaka we
Francji lat trzydziestych dziewiętnastego wieku) jest być
może szczególnie korzystną „etnograficzną" pozycją. Jak
kolwiek by było, nie ma wątpliwości co do silnej sympatii
James Clifford • O N E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
Heart of Darkness offers, then, a paradigm of
ethnographic subjectivity. In what follows I will be
exploring specific echoes and analogies linking
Conrad's situation of cultural liminality in the Congo
with Malinowski's in the Trobriands. The
correspondence is not exact, however. Perhaps the most
important textual difference is that Conrad takes an
ironic position with respect to representational truth,
a stance only implicit in Malinowski's writing. The
author of Argonauts devotes himself to constructing
realistic cultural fictions, whereas Conrad, though
similarly committed, represents the activity as
a contextually limited practice of storytelling.
the need for personal restraint, is a commonplace of
colonial literature. Thus the parallel is not particularly
revealing, beyond showing life (the Diary) imitating
"literature" (Heart of Darkness). I n addition to
Kurtz's moral disintegration, however, Conrad
introduces a more profound, subversive theme: the
famous "lie"- actually a series of lies that in Heart of
Darkness both undermine and somehow empower the
complex truth of Marlow's narration. The most
prominent of these lies is, of course, Marlow's refusal to
tell Kurtz's Intended his last words, "The Horror,"
substituting instead words she can accept. This lie is
then juxtaposed with the truth - also highly
circumstantial - told to a restricted group of
Englishmen on the deck of the cruising yawl Nellie.
Malinowski's unsettled Diary does seem to enact the
theme of disintegration. But what of the lie? The alltoo-believable account? Malinowski's saving fiction,
I will argue, is the classic ethnography Argonauts of the
Western Pacific.
6
In comparing the experiences of Malinowski and
Conrad, one is struck by their linguistic
overdetermination. I n each case three languages are at
work, producing constant translation and interference.
Conrad's predicament is extremely complex. Just before
leaving for Africa he had unaccountably begun writing
what would become Almayer's Folly. After composing
the opening chapters, he ran into obstacles. Around
this time he came to know a cousin by marriage,
Marguerite Poradowska, with whom he became in some
significant way amorously involved. She was married
and a well-known French author; it was largely
a literary entanglement. Conrad wrote her rather
passionate and self-revelatory letters - in French.
Poradowska, who lived in Brussels, was instrumental in
arranging her kinsman's Congo employment. T i e n , in
the months just before he left for Africa, Conrad
returned to Poland for the first time since he had run
away to sea fifteen years before. This renewed his
Polish, which had remained good, and revived its
association with childhood places and ambivalent
feelings. From Poland (actually the Russian Ukraine) he
rushed almost directly to take up his post in the Congo.
There he spoke French, his most fluent acquired
tongue, but kept a diary in English and may have
worked on the chapters of Almayer. (He claims as much
in his "Biographical Note" of 1900.) In Africa Conrad
established a friendship with the Irishman Roger
Casement and generally maintained a pose of an
English nautical gentleman. His intense letters to
Poradowska continued, as always, in French. His
mother tongue had just been revived. The Congo
experience was a time of maximal linguistic complexity.
In what language was Conrad consistently thinking? It
is not surprising that words and things often seem
disjointed in Heart of Darkness as Marlow searches in
the dark for meaning and interlocution.
Heart of Darkness is notoriously interpretable; but
one of its ines capable themes is the problem of truthspeaking, the interplay of truth and lie in
Marlow's discourse. The lie to Kurtz's Intended has
been exhaustively debated. Very schematically, my own
position is that the lie is a saving lie. In sparing the
Intended Kurtz's last words, Marlow recognizes and
constitutes different domains of truth - male and
female as well as the truths of the metropole and the
frontier. These truths reflect elementary structures in
the constitution of ordered meanings - knowledge
divided by gender and by cultural center and periphery.
The lie to the Intended is juxtaposed with a different
truth (and it too is limited, contextual, and
problematic) told on the deck of the Nellie to
Englishmen identified only as social types - the Lawyer,
the Accountant, the Director of Companies. If Marlow
succeeds in communicating, it is within this limited
domain. As readers, however, we identify with the
unidentified person who watches Marlow's dark truths
and white lies enacted on the stage of the yawl's deck.
This second narrator's story is not itself undermined or
limited. It represents, I propose, the ethnographic
standpoint, a subjective position and a historical site of
narrative authority that truthfully juxtaposes different
truths. While Marlow initially "abhors a lie," he learns
to lie - that is, to communicate within the collective,
partial fictions of cultural life. He tells limited stories.
The second narrator salvages, compares, and
(ironically) believes these staged truths. This is the
achieved perspective of the serious interpreter of
cultures, of local, partial knowledge. The voice of
Conrad's "outermost" narrator is a stabilizing voice
whose words are not meant to be mistrusted.
As for Malinowski, in the field he kept his private
diary in Polish and corresponded in that language with
his mother, who was behind enemy lines in Austria. He
wrote in English on anthropological topics to his
5
86
James Clifford
• O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
sne kłamstwa Marlowa, odegrane na scenie pokładu jol
ki. Ta opowieść drugiego narratora nie zostaje podważo
na ani ograniczona. Reprezentuje ona - moim zdaniem etnograficzny punkt widzenia, subiektywną pozycję i hi
storyczne miejsce osoby narratora, która zestawia trudne
prawdy. Chociaż Marlow początkowo „brzydzi się kłam
stwem", to jednak uczy się kłamać - są to częściowe fik
cje życia kulturowego, konieczne by porozumiewać się
wewnątrz społeczności. Opowiada on gotowe historie.
Drugi narrator ratuje, ocala, porównuje, (z ironią) wierzy
w te odegrane prawdy. Jest to osiągnięcie perspektywy po
ważnego interpretatora kultur, lokalnej, cząstkowej wie
dzy. Głos „najbardziej zewnętrznego" narratora u Conra
da jest głosem stabilizującym, którego słowa nie są po to,
by im nie dowierzać.
Malinowskiego dla Conrada. (Tuż przed wojną podarował
temu starszemu panu egzemplarz swojej pierwszej książki
The Family among the Australian Aborigines z polską dedy
kacją; co Conrad pojął z koncepcji ojcostwa plemienia
Arunta, pozostaje - być może na szczęście - nieznane).
Chociaż ich znajomość była krótka, Malinowski często
przedstawiał swoje życie w kategoriach conradowskich
i w swoim dzienniku, jak się wydaje, czasami powtarza
i przerabia tematy z jądra ciemności.
Niemal każdy komentarz Dziennika pozornie słusznie
porównywał go z afrykańską opowieścią Conrada. Za
równo Jądro ciemności, jak i Dziennik wydają się portreto
wać kryzys tożsamości - walkę na granicach cywilizacji
zachodniej przeciwko groźbie moralnego rozkładu. Oczy
wiście walka ta i potrzeba osobistego umiaru jest banałem
literatury kolonialnej. Wobec tego porównanie takie nie
jest szczególnie odkrywcze poza tym, że pokazuje życie
(Dziennik) naśladujące „literaturę" (Jądro ciemności). Jako
dodatek do moralnego rozkładu Kurtza Conrad wprowa
dza bardziej głęboki, wywrotowy temat: słynne „kłam
stwo" - faktycznie szereg kłamstw, które w Jądrze ciemno
ści zarówno podkopują, jak i w pewien sposób czynią moż
liwą złożoną prawdę narracji Marlowa. Najbardziej spek
takularnym z tych kłamstw jest oczywiście to, gdy Marlow
odmawia powtórzenia narzeczonej Kurtza jego ostatnich
słów - „Zgroza! Zgroza!" - i zastępuje je słowami, które
mogła przyjąć. Kłamstwo to jest później zestawiane
z prawdą - również wielce uwarunkowaną okolicznościa
mi - opowiedzianą grupie Anglików na pokładzie krążą
cej po morzu jolki „Nellie". „Rozstrojony" Dziennik Mali
nowskiego wydaje się przedstawiać temat rozpadu. Ale co
z kłamstwem? Z wszystkimi nader wiarygodnymi opisami?
Ocalającą fikcją Malinowskiego - czego dowiodę - jest
klasyczna etnografia Argonautów Zachodniego Pacyfiku.
12
15
Jadro ciemności oferuje zatem paradygmat etnograficz
nej subiektywności. W dalszym ciągu nietrudno będzie
zauważyć szczególne echa i analogie, łączące sytuację kul
turowej graniczności Conrada w Kongu z sytuacją Mali
nowskiego na Trobriandach. Jednakże zgodność ta nie
jest dokładna. Być może najważniejsza różnica tekstowa
polega na tym, że Conrad przyjmuje postawę ironiczną,
z szacunkiem dla przedstawionej prawdy, postawę zawar
tą tylko pośrednio w pismach Malinowskiego. Autor Ar
gonautów poświęca się konstruowaniu realistycznej, kul
turowej fikcji, podczas gdy Conrad, chociaż podobnie za
angażowany, przedstawia działanie jako kontekstualnie
ograniczoną praktykę opowiadania historii.
14
Jądro ciemności dopuszcza wiele interpretacji, ale jed
nym z tematów, którego nie sposób uniknąć, jest problem
prawdomówności, wzajemna gra prawdy i kłamstwa
w opowieści Marlowa. Kłamstwo wobec narzeczonej
Kurtza rozważano już wyczerpująco. Mówiąc bardziej
schematycznie, kłamstwo to jest moim zdaniem kłam
stwem ocalającym. Oszczędzając narzeczonej Kurtza jego
ostatnich słów, Marlow uznaje i wyznacza różne domeny
prawdy - męską i kobiecą, jak również prawdę metropo
lii i pogranicza. Prawdy te odbijają podstawowe struktury
w tworzeniu uporządkowanych znaczeń - wiedzy podzie
lonej przez płeć oraz przez kulturowe centrum i peryferie.
Kłamstwo wobec narzeczonej jest zestawione z inną
prawdą (która także jest ograniczona, zależna od konte
kstu i problematyczna), opowiedzianą na pokładzie „Nel
lie" Anglikom, określonym jedynie jako typy społeczne Prawnik, Buchalter, Dyrektor. Jeżeli Marlowowi udało się
z nimi porozumieć, to tylko w ramach tej ograniczonej
domeny. Jako czytelnicy utożsamiamy się jednakże z nie
zidentyfikowaną osobą, która śledzi ciemne prawdy i ja
87
W porównywaniu doświadczeń Malinowskiego i Con
rada uderzają nas ich wielorakie determinanty językowe.
W obu przypadkach są w użyciu trzy języki, powodując
ciągłe tłumaczenie i interferencje. Trudna sytuacja Con
rada jest nadzwyczaj złożona. Tuż przed wyjazdem do
Afryki z niezrozumiałych powodów zaczął pisać to, co sta
ło się później powieścią Szaleństwo Almayera. Po napisa
niu początkowych rozdziałów natknął się na przeszkody.
Mniej więcej w tym czasie poznał swoją powinowatą Mar
guerite Poradowską, z którą związał się uczuciowo. Była
kobietą zamężną, dobrze znaną francuską pisarką; było to
uwikłanie w znacznej mierze literackie. Conrad pisał do
niej bardzo uczuciowe i otwarte listy po francusku. Pora
dowską, która mieszkała w Brukseli, pomogła mu w zna
lezieniu zatrudnienia w Kongu. Następnie, kilka miesięcy
przed wyjazdem do Afryki, Conrad przyjechał do Polski
po raz pierwszy od czasu, gdy piętnaście lat wcześniej
uciekł na morze. Wizyta ta odświeżyła jego polszczyznę,
która pozostawała niezła, ożywiła związki z miejscami
dzieciństwa i obudziła ambiwalentne uczucia. Z polski
pospieszył niemal wprost na posadę w Kongu. Tam mówił
po francusku, w obcym języku, w którym osiągnął naj
większą biegłość, ale dziennik prowadził po angielsku
i w tym języku mógł pracować nad rozdziałami Almayera.
(Potwierdza to w nocie biograficznej z roku 1900).
W Afryce Conrad nawiązał przyjaźń z Irlandczykiem Ro-
James Clifford • ON ETHNCKJRAriUC SELF-FASHIONINO
uncontrolled. The jungle is cacophonous, filled with too
many voices - therefore mute, incoherent. Malinowski
was not, of course, isolated in the Trobriands, either
from natives or from local whites. But the Diary is an
unstable confusion of other voices and worlds: mother,
lovers, fiancee, best friend, Trobrianders, local
missionaries, traders, as well as the escapist universes,
the novels he can never resist. Most fieldworkers will
recognize this multivocal predicament. But Malinowski
experiences (or at least his Diary portrays) something
like a real spiritual and emotional crisis: each of the
voices represents a temptation; he is pulled too many
ways. Thus, like Marlow in Heart of Darkness,
Malinowski clings to his work routines, his exercises,
and his diary - where confusedly, barely, he brings his
divergent worlds and desires together.
professor, C. G. Seligman, in London. To his fiancee, "E.
R. M . " (Elsie R. Masson), in Australia he wrote
frequently, also in English. There were, however, at least
two other women, old flames, on his mind, at least one
of them associated with Poland. His most intimate
Polish friend, Stanisław Witkiewicz ("Staś" in the
Diary), soon to become a major avant-garde artist and
writer, also haunted his consciousness. The two had
traveled together to the Pacific and had fallen out just
before Malinowski's Trobriand sojourns. He yearned to
set things right, but his friend was now in Russia. These
powerful English and Polish associations were
interrupted by a third linguistically coded world, the
Trobriand universe, in which he had to live and work
productively. Malinowski's daily transactions with
Trobrianders were conducted in Kiriwinian, and in time
his field-notes were recorded largely in the vernacular.
A passage from the Diary will illustrate his
predicament:
7
We can suggest a tentative structure for the three
active languages of Conrad's and Malinowski's exotic
experiences. Between Polish, the mother tongue, and
English, the language of future career and marriage,
a third intervenes, associated with eroticism and
violence. Conrad's French is linked with Poradowska,
a problematic love object (she was both too
intimidating and too intimate); French is also linked
with Conrad's reckless youth in Marseilles and with the
Imperial Congo, which Conrad abhorred for its violence
and rapacity. Malinowski's interfering language was
Kiriwinian, associated with a certain exuberance and
ludic excess (which Malinowski enjoyed and portrayed
sympathetically in his accounts of Kula rituals and
sexual customs) and also with the erotic temptations of
Trobriand women. The Diary struggles repeatedly with
this Kiriwinian realm of desire.
"7.18.18... On the theory of religion. My ethical
position in relation to Mother, Staś, E. R. M . Twinges of
conscience result from lack of integrated feelings and
truth in relation to individuals. My whole ethics is
based on the fundamental instinct of unified
personality. From this follows the need to be the same
in different situations (truth in relation to oneself) and
the need, indispensability, of sincerity: the whole value
of friendship is based on the possibility of expressing
oneself, of being oneself with complete frankness.
Alternative between a lie and spoiling a relationship.
(My attitude to Mother, Staś, and all my friends was
strained.) Love does not flow from ethics, but ethics
from love. There is'no way of deducing Christian ethics
from my theory. But that ethics has never expressed the
actual truth - love your neighbor - to the degree
actually possible. The real problem is: why must you
always behave as if God were watching you?" (pp. 296297)
So it is possible to distinguish in each case a mother
tongue, a language of excess, and a language of restraint
(of marriage and authorship). This is surely too neat.
The languages would have interpenetrated and
interfered in highly contingent ways; but enough has
been said, perhaps, to make the main point. Both
Conrad in the Congo and Malinowski in the Trobriands
were enmeshed in complex, contradictory subjective
situations articulated at the levels of language, desire,
and cultural affiliation.
The passage is confused; but we can extract perhaps
the central issue on which it turns: the impossibility of
being sincere and thus of having an ethical center.
Malinowski feels the requirement of personal
coherence. A punitive God is watching his every
(inconsistent) move. He is thus not free to adopt
different personae in different situations. He suffers
from the fact that this rule of sincerity, an ethics of
unified personality, means that he will have to be
unpleasantly truthful to various friends and lovers. A n d
this will mean - has already meant - losing friends:
"Alternative between a lie and spoiling a relationship."
• ••
In both Heart of Darkness and the Diary we see the
crisis of a self at some "furthest point of navigation."
Both works render an experience of loneliness, but one
that is filled with other people and with other accents
and that does not permit a feeling of centeredness,
coherent dialogue, or authentic communion. In
Conrad's Congo his fellow whites are duplicitous and
There is no way out. There must be a way out. Too
much truth-telling undermines the compromises of
collective life. Malinowski's solution consists of
constructing two related fictions - of a self and of
a culture. Although my task here is neither
88
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
kać się wzajemnie i kolidować na wysoce przypadkowe
sposoby, ale powiedziano już chyba wystarczająco dużo,
by sformułować konkluzję. Zarówno Conrad w Kongu,
jak i Malinowski na Trobriandach byli wplątani w sieć
złożonych, subiektywnie przeciwstawnych sytuacji, do
chodzących do głosu na poziomie języka, pożądania i kul
turowych afiliacji.
gerem Casementem i całkowicie przejął pozę angielskie
go gentlemana związanego z morzem. Wciąż pisał gorące
listy do Poradowskiej, jak zwykle po francusku. Jego język
ojczysty uległ właśnie odświeżeniu. Doświadczenie Konga
było czasem największej językowej złożoności. W jakim
języku Conrad stale myślał? Nie ma niczego dziwnego
w tym, że słowa i rzeczy w Jądrze ciemności często sprawia
ją wrażenie, iż nie łączą się ze sobą - jakby Marlow szukał
w ciemności znaczeń i dialogu.
Malinowski zaś prowadził w terenie swój dziennik po
polsku i w tym języku korespondował z matką, która prze
bywała za linią frontu w Austrii. Na tematy antropolo
giczne pisał po angielsku do Londynu, do swojego profe
sora C G . Seligmana. W tym języku pisywał również czę
sto do swojej narzeczonej „E.R.M." (Elsie R. Masson) do
Australii. Ale pojawiały się w jego myślach również co
najmniej dwie inne kobiety, dawne kochanki; przynaj
mniej jedna z nich miała coś wspólnego z Polską. Jego
świadomość nawiedzał także najserdeczniejszy polski
przyjaciel Stanisław Ignacy Witkiewicz („Staś" w Dzienni
ku), który wkrótce stał się głównym polskim awangardo
wym artystą i pisarzem. Podróżowali oni razem po Pacyfi
ku i pokłócili się tuż przed przybyciem Malinowskiego na
Trobriandy. Malinowski pragnął odzyskać tę przyjaźń, ale
jego przyjaciel był już w tym czasie w Rosji. Te silne an
gielskie i polskie związki zakłócał trzeci językowo zakodo
wany świat - wszechświat Trobriandów - w którym Mali
nowski musiał żyć i wydajnie pracować. Codzienne kon
takty Malinowskiego z Trobriandczykami odbywały się
w tamtejszym języku kiriwińskim i w tym czasie większość
notatek sporządził on w rym właśnie języku. '
Zarówno w Jądrze ciemności, jak i w Dzienniku widzimy
kryzys „ja" w samym „najdalszym punkcie żeglugi". Obie
te książki wyrażają doświadczenie samotności, ale samot
ności wypełnionej innymi ludźmi, innymi akcentami,
która nie pozwala na poczucie „bycia w środku", spójny
dialog lub autentyczną wspólnotę. W Kongu Conrada je
go biali towarzysze są dwulicowi i nieopanowani. Dżungla
jest kakofoniczna, przepełniona zbyt wieloma głosami przeto głucha, niema i chaotyczna. Malinowski nie byl
oczywiście na Trobriandach odizolowany ani od tubyl
ców, ani od przebywających tam białych. Lecz Dziennik
przedstawia niestabilne zmieszanie innych głosów i świa
tów: matki, kochanek, narzeczonej, najlepszego przyja
ciela, Trobriandczyków, miejscowych misjonarzy, kupców,
jak również głosów z eskapistycznych światów - powieści,
którym nigdy nie potrafi się oprzeć. Większość badaczy
terenowych rozpozna ten wielogłosowy dylemat. Lecz
Malinowski doświadczał (a w każdym razie przedstawia to
jego Dziennik) czegoś na kształt rzeczywistego duchowego i
i emocjonalnego kryzysu - każdy z głosów reprezentuje
pokusę; autor jest szarpany w wielu kierunkach. Tak jak
Marlow w Jądrze ciemności, Malinowski lgnie do rutyny
swojej pracy, rutyny procedur swoich badań i swojego
dziennika - w którym wśród rozterek z trudem łączy w ca
łość swoje rozbieżne światy i pragnienia.
1
Możemy sugerować wzajemne relacje tych trzech języ
ków używanych przez Conrada i Malinowskiego w trakcie
ich egzotycznych doświadczeń. Pomiędzy język polski (oj
czysty) i angielski (język późniejszej kariery i małżeństwa)
wchodzi język trzeci, związany z erotyzmem i przemocą.
Francuszczyzna Conrada łączy się z Poradowska, proble
matycznym przedmiotem miłości (była ona zarówno zbyt
onieśmielająca, jak i zbyt intymna); język francuski wiąże
się także z lekkomyślną młodością Conrada w Marsylii
i z imperialnym Kongiem, do którego Conrad czul odrazę
z powodu brutalizmu i drapieżności. Dla Malinowskiego
językiem wprowadzającym zamęt byl kiriwiński, związany
ze szczególną bujnością i ludycznym brakiem umiaru
(który podobał się Malinowskiemu i został przez niego
z sympatią ukazany w opisach rytuałów kula i zwyczajów
seksualnych), jak również z erotycznymi pokusami ze
strony trobriandzkich kobiet. Dziennik zmaga się nieu
stannie z tą sferą pożądania wytworzoną przez lokalny ję
zyk.
Następujący ustęp z Dziennika ilustruje ten dylemat:
7.18.18... O teorii religii. Moje etyczne stanowisko
w stosunku do Matki, Stasia, E.R.M. Ukłucia świadomo
ści wynikające z braku zintegrowanych uczuć i prawdy
w stosunku do innych osób. Cała moja etyka jest oparta
na podstawowym instynkcie spójnej osobowości. Wypły
wa z tego potrzeba bycia takim samym w różnych sytua
cjach (prawda w stosunku do siebie samego) i potrzeba,
niezbędność szczerości: cała wartość przyjaźni opiera się
na możliwości wyrażania siebie, bycia sobą z całkowitą
otwartością. Alternatywa pomiędzy kłamstwem i popsu
ciem wzajemnych relacji. (Moja postawa wobec Matki,
Stasia i wszystkich moich przyjaciół była napięta). Nie
miłość wypływa z etyki, lecz etyka z miłości. Nie ma spo
sobu, by wydedukować z mojej teorii etykę chrześcijań
ską. Ale ta etyka nigdy nie wyraziła rzeczywistej prawdy kochaj bliźniego swego - w stopniu faktycznie możliwym.
Rzeczywisty problem to: dlaczego musisz zawsze zachowy
wać się tak, jak gdyby Bóg cię obserwował? (s. 296-297).
A więc możliwe jest wyróżnienie w każdym z przypad
ków języka ojczystego języka przekroczenia i języka po
wściągliwości (małżeństwa i zawodu pisarskiego). Jest to
z pewnością formuła nazbyt zręczna. Języki mogły przeni
89
James Clifford • ON E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
psychological nor biographical, let me simply suggest
that the personal style - extravagant, operatic - that
both charmed and irritated Malinowski's
contemporaries was a response to this dilemma. He
indulged in "Slavic" extremism; his revelations about
himself and his work were exaggerated and ambiguously
parodie. He would strike poses (he claimed to have
single-handedly invented "The Functional Method"),
challenging the literal-minded to see that these personal
truths were in some degree fictions. His character was
staged but also truthful, a pose but nonetheless
authentic. One of the ways Malinowski pulled himself
together was by writing ethnography. Here the
fashioned wholes of a self and of a culture seem to be
mutually reinforcing allegories of identity. A n essay by
Harry Payne, "Malinowski's Style" (1981 ), suggestively
traces the complex combination of authority and
fictionality that the narrative form of Argonauts enacts:
" W i t h i n the immense latitude of [its] structure
Malinowski can determine shifts in focus, tone, and
objects; the cyclical thread will always provide a place
of return. Functional therapy acts only heuristically.
Since everything adheres to everything, one can wander
without ever getting fully disconnected" (p. 438). The
literary problem of authorial point of view, the Jamesian
requirement that every novel reflect a "controlling
intelligence," was a painful personal problem for the
Trobriand diarist. The ample, multiperspectival,
meandering structure of Argonauts resolves this crisis of
sincerity. I n effect, as the scientific, persuasive author of
this fiction, Malinowski can be like Flaubert's God,
omnipresent i n the text, arranging enthusiastic
descriptions, scientific explanations, enactments of
events from different standpoints, personal confessions,
and so forth.
in Malinowski's intimate Polish text. Speaking of his
Trobriand informants who will not cooperate with his
research, he damns them in Kurtz's terms: "At moments
I was furious at them, particularly because after I gave
them their portions of tobacco they all went away. O n
the whole my feelings toward the natives are decidedly
tending to 'Exterminate the brutes'" (p. 69).
Malinowski flirted with various colonial white roles Kurtz-like excess included. Here the ironic invocation
provides him with a fictional grasp of the stresses of
fieldwork and the violence of his feelings. In the Diary,
like Marlow in his ambivalent doubling with Kurtz,
Malinowski often faces the inseparability of discourse
and power. He must struggle for control in the
ethnographic encounter.
Another nonironic echo of Heart of Darkness is
heard in Malinowski's grief-stricken response to the
news of his mother's death, which shatters the
Diary's last pages: "The terrible mystery that surrounds
the death of someone dear, close to you. The unspoken
last word-something that was to cast light is buried, the
rest of life lies half hidden in darkness" (p. 293).
Malinowski feels he has been denied Marlow's rescued
talisman, an ambiguously illuminating, potent last word
breathed in the moment of death.
8
Beyond the more-or-less direct citations in the Diary
one notes also more general thematic and structural
parallels with Heart of Darkness. Both books are records
of white men at the frontier, at points of danger and
disintegration. In both sexuality is at issue: both portray
an other that is conventionally feminized, at once
a danger and a temptation. Feminine figures in the two
texts fall into either spiritual (soft) or sensual (hard)
categories. There is a common thematization of the pull
of desire or excess barely checked by some crucial
restraint. For Malinowski the restraint is embodied by
his fiancee, linked in his mind to an English academic
career, to an elevated love, and to marriage. "Thought
of E. R. M . . . . " is the Diary's censor for lascivious
thoughts about women, native or white: " I must not
betray E. R. M . mentally, i.e., recall my previous
relations with women, or think about future ones...
Preserve the essential inner personality through all
difficulties and vicissitudes: I must never sacrifice moral
principles or essential work to 'posing' to convivial
Stimmung, etc. My main task must be work. Ergo:
work!" (p. 268).
Cultural descriptions in Malinowski's style of
functionalism strove for a kind of unified personality,
but a convincing totalization always escaped them.
Malinowski never did pull together Trobriand culture;
he produced no synthetic portrait, only densely
contextualized monographs on important institutions.
Moreover, his obsessive inclusion of data,
"imponderabilia," and vernacular texts may be seen as
a desire to unmake as well as to make a whole; such
additive, metonymic empiricism undermines the
construction of functional, synecdochic representations.
Malinowski's ethnographies - unlike RadcliffeBrown's spare, analytic, functional portraits - were
multifarious, loose, but rhetorically successful narrative
forms (Payne 1981 :420-421 ). Fictional expressions of
a culture and of a subjectivity, they provided a way out
of the bind of sincerity and wholeness, the Conradian
problematic of the lie at issue in the Diary.
Like Conrad's protagonist, the ethnographer
struggles constantly to maintain an essential inner selfreliance - his "own true stuff," as Marlow puts it. The
pull of dangerous others, the disintegrating frontier, is
resisted by methodical, disciplined work. For Marlow
obsessive attentions to his steamboat and its navigation
provide the "surface wisdom" needed to hold his
There are more specific echoes of Heart of Darkness
90
James CUfford • O ETNOGRAFICZNE] AUTOKREACJI
znania i tak dalej.
Opisy kulturowe w stylu funkcjonalizmu Malinowskie
go starają się mieć ujednolicony charakter, lecz przekonu
jące uogólnienie zawsze im umyka. Malinowski nigdy nie
zebrał w całość trobriandzkiej kultury, stworzył on nie ty
le syntetyczny portret, ile jedynie gęsto skontekstualizowane monografie ważnych instytucji. Ponadto jego obse
syjne włączanie do tekstu „imponderabiliów" i tekstów
w języku tubylczym można odczytać jako pragnienie za
równo niszczenia, jak i scalania; taki addytywny, metonimiczny empiryzm podważa konstrukcję funkcjonalnych,
synekdochicznych wyobrażeń. Opisy etnograficzne Mali
nowskiego - inaczej niż oszczędne, analityczne, funkcjo
nalne przedstawienia Radcliffe-Browna - stanowią róż
norodne, swobodne, lecz retorycznie udane formy narra
cyjne. Fikcyjne ekspresje kultury i tego, co subiektywne,
dostarczyły sposobu wyjścia ze skrępowania szczerością
i całościowością, z conradowskiej problematyki kłam
stwa, będącej także zagadnieniem Dziennika.
Powyższy fragment wywołuje zakłopotanie, ale być
może uda nam się wydobyć z niego główną kwestię: nie
możność bycia szczerym i niemożność posiadania tym sa
mym etycznego centrum. Malinowski odczuwa wymóg
spójności swojej osobowości. Karzący Bóg obserwuje każ
dy jego (niekonsekwentny) ruch. Nie jest on zatem wol
ny, by przyjmować różne postawy w odmiennych sytua
cjach. Cierpi z powodu faktu, że zasada szczerości, etyka
spójnej osobowości oznacza, iż będzie musiał być w nie
przyjemny sposób prawdomówny wobec różnych przyja
ciół i ukochanych osób. A to by znaczyło - już znaczy utratę przyjaciół: „Alternatywa pomiędzy kłamstwem
i popsuciem wzajemnych relacji".
Nie ma wyjścia. Musi być wyjście. Zbyt wielka doza
prawdomówności podkopuje kompromisy życia zbiorowe
go. Rozwiązanie Malinowskiego składa się z budowania
dwóch spokrewnionych fikcji - swojego „ja" i kultury.
Chociaż moim zadaniem nie jest analiza psychologiczna
ani biograficzna, pozwolę sobie po prostu zasugerować, że
odpowiedzią na ten dylemat był jego osobisty styl - eks
trawagancki, operowy - który zarówno oczarowywał, jak
irytował współczesnych Malinowskiemu. Dawał on upust
swojej „słowiańskiej" skrajności; jego rewelacje na temat
samego siebie i swojej pracy były wyolbrzymione i zagad
kowo parodystyczne. Przybierał nagle jakąś pozę (twier
dził, że posiada osobiście wynalezioną „metodę funkcjo
nalną"), prowokując dosłownie myślących do zwrócenia
uwagi na fakt, że te osobiste prawdy były w pewnym stop
niu fikcją. Charakter miał teatralny, lecz również praw
dziwy, była to poza, lecz mimo to autentyczna. Jednym ze
sposobów, w jaki Malinowski starał się zapanować nad so
bą, było uprawianie etnografii. Tutaj ukształtowane cało
ści „ja" i kultury wydawały się wzajemnie wzmacniać ale
gorie tożsamości. Esej Harry'ego Payne'a Malinouiski's Style sugestywnie śledzi złożone połączenie powagi
autorytetu i fikcyjności, które ustanawia narracyjna for
ma Argonautów.
18
Istnieją bardziej specyficzne echa Jądra
ciemności
w osobistym, polskim tekście Malinowskiego. Mówiąc
0 swoich trobriandzkich informatorach, którzy nie chcą
współpracować przy badaniach, przeklina ich słowami
Kurtza: „Chwilami byłem na nich wściekły, szczególnie
dlatego, że po tym, jak rozdałem im porcje tytoniu, wszy
scy odchodzili. Wszystkie moje uczucia wobec krajowców
stanowczo skłaniają się do poglądu 'wytępić te bestie'" (s.
69). Malinowski flittował z rozmaitymi kolonialnymi ro
lami białych - włączając w to podobny jak w przypadku
Kurtza eksces. W tym miejscu ta ironiczna inwokacja da
je mu urojone poczucie zapanowania nad stresami badań
terenowych i nad gwałtownością swoich uczuć. Podobnie
jak Marlow w swojej ambiwalentnej dwulicowości wobec
Kurtza, w Dzienniku Malinowski często stawia czoło nie
dającym się rozdzielić porządkom dyskursu i władzy. M u
si walczyć o panowanie nad sobą w etnograficznych spo
tkaniach i potyczkach.
16
Wewnątrz ogromnego zakresu [jej] struktury Mali
nowski może określić zmiany w nastawieniu ostrości, to
nację i przedmioty, cykliczny wątek zawsze zapewnia
miejsce, do którego można powrócić. Funkcjonalistyczna
terapia działa jedynie heurystycznie. Odkąd wszystko
wiąże się ze wszystkim, można wędrować nie popadając
w chaos (s. 438).
17
Literacki problem autorskiego punktu widzenia, wy
móg Jamesa, by każda powieść była odbiciem „kontrolu
jącej inteligencji", był bolesnym, osobistym problemem
autora dziennika trobriandzkiego. Rozległa, wieloperspektywiczna, meandryczna struktura Argonautów roz
wiązuje ten kryzys szczerości. W rezultacie jako naukowy,
wiarygodny autor tej fikcji Malinowski może być jak Bóg
Flauberta wszechobecny w tekście, aranżując entuzja
styczne opisy i naukowe wyjaśnienia, opisując grę zdarzeń
z różnych punktów widzenia, zamieszczając osobiste wy
91
Inne, nieironiczne echo Jądra ciemności daje się słyszeć
w reakcji głęboko zmartwionego Malinowskiego na wia
domość o śmierci matki, reakcji, która wyziera z ostatnich
stronic Dziennika: „Straszna tajemnica, która otacza
śmierć kogoś drogiego, bliskiego. Niewypowiedziane
ostatnie słowo - coś, co istniało po to, by rzucać światło,
jest pogrzebane, reszta życia spoczywa wpółukryta
w ciemności" (s. 293). Malinowski czuje, że pozbawiono
go talizmanu Marlowa i dwuznacznie pełnego iluminacji
1 mocy ostatniego słowa wyszeptanego w momencie
śmierci.
Poza mniej lub bardziej bezpośrednimi cytatami
w Dzienniku można zauważyć również bardziej ogólne
i strukturalne paralele z Jądrem ciemności. Obie te książki
są zapisami białych mężczyzn znajdujących się na granicy,
w miejscu zagrożenia i rozpadu. W obydwu pojawia się
problem płciowości: obydwie przedstawiają innego jako
James Clifford • ON E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
personality in place. As invoked in the Diary,
Malinowski's scientific labors serve a similar purpose.
Restrained, ethical personality is relentlessly achieved
through work. This structure of feeling can be located
with some precision in the historical predicament of late
Victorian high colonial society, and it is closely related
to the emergence of ethnographic culture.
special poignancy to the sentence that ends the
published Diary: "Truly I lack real character."
• ••
Malinowski did, however, rescue a self from the
disintegration and depression. That self was to be tied,
like Conrad's, to the process of writing. In this context
it is worth exploring another region of similarity
between the Diary and Heart of Darkness: The role of
incongruous written texts. The fragmented subjectivity
manifested in both works is that of a writer, and the pull
of different desires and languages is manifested in
a number of discrepant inscriptions. The most famous
example in Heart of Darkness is Kurtz's strident essay on
the suppression of savage customs, abruptly canceled by
his own scrawled comment, "Exterminate all the
brutes." But another equally significant text loose in
Conrad's jungle is a strange book Marlow discovers on
one of only two perilous departures from the deck of his
steamboat (on the other he wrestles Kurtz back from
the wilderness). In a shack by the riverbank he falls into
an almost mystical reverie:
Victorian social critics discerned a pervasive crisis
for which Mathew Arnold's title Culture and Anarchy
provided the basic diagnosis: against the fragmentation
of modern life stood the order and wholeness of culture.
Raymond Williams (1966) has offered a subtle account
of these humanist responses to the unprecedented
technological and ideological transformations at work in
the mid-nineteenth century. George Eliot's strange
affirmation is characteristic: of the three words "God,"
"Immortality," and "Duty," she pronounced, "with
terrible earnestness, how inconceivable was the first,
how unbelievable was the second, and yet how
peremptory and absolute the third!" (quoted in
Houghton 1957:43). Duty had become a deliberate
belief, a willed fidelity to aspects of convention and to
work (Carlyle's solution). Ian Watt has persuasively tied
Conrad to this response (1979:148-151). Marlow, in the
middle of Africa, clings for dear life to his steamboat, to
the routine duties of its maintenance and navigation.
And the structure persists in Malinowski's Diary, with
its constant self-exhortations to avoid loose distractions
and get down to work. In the culture and anarchy
problematic (which persists in plural, anthropological
culture concepts that privilege order and system over
disorder and conflict), personal and collective essences
must continuously be maintained. The ethnographic
standpoint that concerns us here stands half-outside
these processes, observing their local, arbitrary, but
indispensable workings.
"There remained a rude table - a plank on two
posts; a heap of rubbish reposed in a dark corner, and by
the door I picked up a book. It had lost its covers, and
the pages had been thumbed into a state of extremely
dirty softness; but the back had been lovingly stitched
afresh with white cotton thread, which looked clean
yet. It was an extraordinary find. Its title was, A n
Jnguiry Into Some Points of Seamanship, by a man Towser,
Towson - some such name - Master in His
Majesty's Navy. The matter looked dreary reading
enough, with illustrative diagrams and repulsive tables
of figures, and the copy was sixty years old. I handled
this amazing antiquity with the greatest possible
tenderness, lest it should dissolve in my hands. Within,
Towson or Towser was inquiring earnestly into the
breaking strain of ships' chains and tackle, and other
such matters. Not a very enthralling book; but at the
first glance you could see there a singleness of
intention, an honest concern for the humble pages,
thought out so many years ago, luminous with another
than a professional light. The simple old sailor, with his
talk of chains and purchases, made me forget the jungle
and the pilgrims in a delicious sensation of having come
upon something unmistakably real. Such a book being
there was wonderful enough; but still more astounding
were the notes pencilled in the margin, and plainly
referring to the text. I couldn't believe my eyes! They
were in cipher! Yes, it looked like cipher. Fancy a man
lugging with him a book of that description into this
nowhere and studying it - in cipher at that! It was an
extravagant mystery", (pp. 38-39)
Culture, a collective fiction, is the ground for
individual identity and freedom. The self,
Marlow's "own true stuff," is a product of work, an
ideological construction that is nonetheless essential,
the foundation of ethics. But once culture becomes
visible as an object and ground, a system of meaning
among others, the ethnographic self can no longer take
root in unmediated identity. Edward Said has said of
Conrad that his principal struggle, reflected in his
writing, was "the achievement of character" (1966: 13).
Indeed he reconstructed himself quite carefully in the
persona of an "English" author, the character who
speaks in the "Author's Note" he would later add to
each of his works. This construction of a self was both
artificial and deadly serious. (We can see the process
parodied by the accountant in Heart of Darkness, who
seems literally to be held together by his ridiculously
formal but somehow admirable get-up.) A l l of this gives
9
92
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
tropologicznych pojęciach kultury obstaje przy przewadze
porządku i systemu nad nieładem i konfliktem) osobowa
i zbiorowa istota rzeczy musi być wciąż podtrzymywana.
Etnograficzny punkt widzenia, którym się tu zajmujemy,
znajduje się połowicznie poza tymi procesami, zachowu
jąc ich lokalne, dowolne, lecz nieodzowne wytwory.
Kultura, fikcyjne wyobrażenie zbiorowe, jest podstawą
indywidualnej tożsamości i wolności. Jaźń, „własne praw
dziwe ja" Marlowa, jest produktem pracy, ideologiczną
konstrukcją, która jest mimo to konieczna, jest podwali
ną etyki. Ale od kiedy zaczęto postrzegać kulturę jako
przedmiot i podstawę, jako jeden z systemów znaczeń, et
nograficzne „ja" nie może już dłużej zapuszczać korzeni
w bezpośredniej tożsamości. Edward Said powiedział
0 Conradzie, że jego głównym wysiłkiem, odzwierciedlo
nym w pisarstwie, było „nabranie charakteru". Rzeczy
wiście, zrekonstruował on samego siebie dość starannie
w postaci „angielskiego" pisarza, postaci mówiącej w sło
wie „od autora", które mógł później dodawać do każdego
ze swoich utworów. Ta konstrukcja własnego „ja" była za
równo sztuczna, jak i śmiertelnie poważna. (Można zoba
czyć ten proces sparodiowany w Jądrze ciemności przez Bu
chaltera, który wydaje się dosłownie „utrzymywać się
w sobie" dzięki swojemu śmiesznie formalnemu, lecz
w pewien sposób godnemu podziwu, ubiorowi). A wszyst
ko to nadaje szczególnej pikanterii zdaniu, które kończy
opublikowany Dziennik: „Naprawdę brak mi prawdziwego
charakteru".
konwencjonalnie sfeminizowanego, jednocześnie niebez
piecznego i kuszącego. Postacie kobiece w obu tekstach są
ujęte albo w duchowe (miękkie), albo w zmysłowe (twar
de) kategorie. Istnieje wspólna tematyzacja ciągu pożąda
nia lub braku umiaru zaledwie kontrolowanego przez
pewne decydujące ograniczenia. Dla Malinowskiego
ograniczenie to ucieleśnia się w postaci jego natzeczonej,
która wiąże się w jego myślach z angielską karierą akade
micką, wzniosłą miłością i z małżeństwem. „Myśl
o E.R.M..." jest w Dzienniku cenzorem dla lubieżnych my
śli o kobietach, miejscowych bądź białych:
Nie wolno mi zdradzać E.R.M. w myśli, to jest przywo
ływać swoich wcześniejszych stosunków z kobietami albo
myśleć o przyszłych... Zachować zasadniczą osobowość
poprzez wszystkie trudności i zmienne koleje. Nie wolno
mi nigdy poświęcać zasad moralnych ani koniecznej pra
cy, by pozować na wesoły Stimmung itd. Moim głównym
zadaniem musi być praca. Ergo: pracować! (s. 268).
22
Jak protagonista Conrada etnograf usiłuje zachować
podstawową duchową niezależność - „własne prawdziwe
ja", jak ujmuje to Marlow. Przyciąganie niebezpiecznych
obcych, dezintegrująca granica jest odpierana dzięki me
todycznej, zdyscyplinowanej pracy. Dla Marlowa natręt
ne zajmowanie się parowcem i żeglugą daje mu „powierz
chowną mądrość" konieczną do zachowania osobowości.
Odwołując się do Dziennika można powiedzieć, że nauko
wa praca Malinowskiego służyła podobnemu celowi. Po
wściągliwą, etyczną osobowość można osiągnąć jedynie
poprzez pracę. Ta struktura uczucia może być umiejsco
wiona z pewną precyzją w historycznej kategorii późnowiktoriańskich kolonialnych wyższych sfer i odnosi się
ściśle do kształtowania się kultury etnograficznej.
• • •
Wiktoriańscy krytycy społeczni dostrzegali głęboki
kryzys, którego podstawową diagnozę dała książka Mathew Arnolda Culture and Anarchy: naprzeciw fragmentacji współczesnego życia stał porządek i całościowość
kultury. Raymond Williams przedstawił subtelny opis
humanistycznych reakcji na bezprzykładną technologicz
ną i ideologiczną transformację, jakiej uległa praca w po
łowie dziewiętnastego stulecia. Charakterystyczne jest
niezwykłe stwierdzenie George Eliot: z trzech słów „Bóg",
„Nieśmiertelność" i „Obowiązek", które wypowiada „ze
straszną powagą, jakże niepojęte jest pierwsze, jakże nie
wiarygodne drugie i jeszcze jakże ostateczne i absolutne
trzecie!". Obowiązek stał się przemyślanym wierzeniem,
upragnioną wiernością przejawom konwencji i pracy (roz
wiązanie Carlyle'a). Ian Watt przekonująco powiązał
Conrada z taką właśnie odpowiedzią. Marlow w środku
Afryki, dla ratowania drogiego życia, uczepił się swojego
parowca, rutynowych obowiązków związanych z jego ob
sługą i żeglowaniem. Ta struktura trwa w Dzienniku Mali
nowskiego, z jego stałym napominaniem siebie, by unikać
rozwiązłych dystrakcji i zabierać się do pracy. W proble
matyce kultury i anarchii (która w pluralistycznych, an
14
20
21
93
Jednakże Malinowski uratował własne „ja" przed dez
integracją i depresją. Owo „ja" miało się wiązać, tak jak
u Conrada, z procesem pisania. W tym kontekście warto
zbadać inną sferę podobieństwa pomiędzy Dziennikiem
1 Jądrem ciemności: rolę nie przystających do siebie te
kstów. Pokawałkowana subiektywność wyrażona w oby
dwu książkach jest subiektywnością pisarza, a siła ciąże
nia różnych pragnień i języków manifestuje się w szeregu
pełnych sprzeczności zapisów. Najsłynniejszym w Jądrze
ciemności przykładem jest nastrojony na zbyt wysoką nutę
teferat Kurtza na temat tępienia dzikich obyczajów, rap
townie przekreślony jego własną nagryzmoloną uwagą
„wytępić wszystkie bestie". Ale innym, równie znaczącym
tekstem, porzuconym w dżungli Conrada, jest dziwna
książka, którą odkrywa Marlow podczas jednego z dwóch
tylko niebezpiecznych momentów opuszczenia pokładu
swego parowca (podczas drugiego mocuje się z Kurtzem,
by wrócił on z dziczy). W szopie na brzegu rzeki Marlow
popada w nieomal mistyczną zadumę:
„Pozostał prymitywny stół - deska na dwóch pnia
kach; kupa śmieci leżała w ciemnym kącie, a koło drzwi
podniosłem z ziemi książkę. Nie miała okładki, kartki jej
od częstego użytku stały się niezmiernie brudne i miękkie;
^.
Н 1
л и - O N E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
The passage has religious overtones - a miraculous
relic, an abrupt movement in imagery from dirt and
decay to transcendence and light and thence into
mystery, the naive witnessing of a moment of faith. We
must be careful not to interpret the Inquiry's appeal to
Marlow simply as nostalgia for the sea, though that is
part of its charm. The Russian "harlequin" who turns
out to be the book's owner seems to read the treatise
primarily in this way; for he takes careful notes,
presumably on the book's content, as if he were
studying seamanship. For Marlow, however, the
inspiration of the book proceeds in some way directly
out of the writing itself, which, transcending the chains
and ships and tackle, is "luminous with another than
a professional light." Marlow heeds not the content but
the language. He is interested in the old
sailor's painstaking craft; his way of making the book
and his "talk" seem concrete - even to the abstract
numerical tables.
absence of context - and once more a reader to the
rescue. Rescue is one of Conrad's key images for his
work; the act of writing always reaches toward rescue in
an imagined act of reading. Significantly the text that
means most in Heart of Darkness is the one with the
least teference to the situation at hand.
Malinowski's fieldwork experience is filled with
discrepant inscriptions: his detailed field notes, written
in English and Kiriwinian; vernacular texts, often
recorded on the back of letters from abroad; his Polish
(actually heteroglot) diary; the multilingual
correspondence; and finally a corpus worth lingering on
for a moment, the novels he cannot resist. These last
contain whole narrated worlds that seem at times more
real (in any case more desirable) than the day-to-day
business of research, with its many incomplete,
contradictory notes, impressions, data that must be
made to cohere. Malinowski catches himself "escaping
from" Trobriand actuality "to the company of
Thackeray's London snobs, following them eagerly
around the streets of the big city." (The escapist reading
of ethnographers in the field may require an essay of its
own.)
What charms Marlow is not primarily the possibility
of sincere authorship. The old salt, "Towser or Towson
- some such name - Master in His Majesty's Navy", is
personally elusive; it is not his being that counts but his
language. The man seems to dissolve into vague
typicality; what matters is his plain English.
Significantly, though, the text fails to unite its two
equally devout readers; for when they finally meet, the
Russian is overjoyed to greet a fellow seaman, wheteas
Marlow is disappointed not to find an Englishman.
Readership is in question. The same physical book
provokes different, equally reverent reactions. I cannot
explore here the biographical significance of the
disjuncture: Conrad had just shed his official Russian
citizenship for British nationality, and arguably the
harlequin is connected with the young wanderer,
Korzeniowski, who was becoming Conrad. It is enough
to notice the radical relativity: the distance between
two readings. The "cipher" makes the point graphically,
and if the marginalia turn out later to be in a European
language, that in no way diminishes the graphic image
of a separateness. (It is reminiscent of the sense of
unease one experiences on finding strange markings in
a book and then recognizing having made them oneself
Malinowski's novels suggest a revealing though
imperfect parallel with Towser's Inquiry - another
wonderfully compelling fiction in the midst of confusing
experience. Towser's book shows the possibility of
personally and authentically speaking the truth; and it
points toward writing (a miraculous presence in
absence) as salvation. But Towser is also a temptation,
like Malinowski's novels, drawing Marlow away from his
work, his steamboat, into a kind of vertiginous reverie.
Such readings are desired communions, places where
a coherent subjectivity can be recovered in fictional
identification with a whole voice or world. Towser and
the novels do suggest a viable path beyond
fragmentation, not for the charmed reader but for the
hard-working, constructive writer. For Malinowski
rescue lies in creating realist cultural fictions, of which
Argonauts is his first fully realized success. In both
novels and ethnographies the self as author stages the
diverse discourses and scenes of a believable world.
•••
- another person - in a previous reading.)
What persists is the text itself - barely. Worn by
thumbing and cut loose from its covers - which may
symbolize the context of its original publication - the
written text must resist decay as it travels through space
and time. After sixty years - a human lifetime - the
moment of disintegration has come. The
author's creation faces oblivion, but a reader stitches
the pages lovingly back together. Then the book is
abandoned to its death somewhere on a strange
continent, its nautical content run aground in the
The loose texts in Heart of Darkness and the Diary
are scraps of worlds; like field notes they are
incongruent. They must be made into a probable
portrait. To unify a messy scene of writing it is necessary
to select, combine, rewrite (and thus efface) these texts.
The resulting true fictions for Malinowski are Argonauts
and the whole series of Trobriand ethnographies, for
Conrad Almayer's Folly and the long process of learning
to write English books, culminating in his first
94
James Clifford • O ETNOGRAFICZNE] AUTOKREACJI
ale grzbiet zeszyto troskliwie na nowo białą bawełną,
która wyglądała jeszcze czysto. Znalezienie tej książki by
ło czymś nadzwyczajnym. Tytuł jej brzmiał: Badania doty
czące pewnych zagadnień marynarskich przez jakiegoś Towsera, Towsona czy coś w tym rodzaju, kapitana marynarki
jego królewskiej mości. Wyglądało to na dość nudną lek
turę, ilustrowaną wykresami i odstręczającymi tablicami
- a ów egzemplarz pochodził sprzed sześćdziesięciu lat.
Oglądałem zdumiewający antyk z jak największą delikat
nością, aby mi się nie rozleciał w rękach. Towson czy
Towser rozpisywał się z powagą o nadmiernym przeciąże
niu okrętowych łańcuchów i takielunku tudzież innych
tym podobnych materiałach. Niezbyt porywająca książka;
ale na pierwszy rzut oka dostrzegało się w niej szczery za
miar, uczciwą troskę o właściwe ujęcie tematu - i to spra
wiało, że nie tylko światło wiedzy biło ze skromnych kar
tek, które powstały przed tylu laty. Dzięki prostemu sta
remu marynarzowi i jego opowiadaniu o łańcuchach
i dźwigach zapomniałem o dżungli i pielgrzymkach w roz
kosznym poczuciu, że zetknąłem się z czymś bezsprzecznie
realnym. Już znalezienie tam takiej książki było zadziwia
jące, ale bardziej jeszcze zdumiały mnie notatki skreślone
ołówkiem na marginesach, odnoszące się wyraźnie do te
kstu. Nie chciałem wierzyć własnym oczom! Były pisane
szyfrem! Tak, to wyglądało na szyfr. Wyobraźcie sobie
człowieka, który taszczy za sobą w bezludzie książkę tego
rodzaju i studiuje ją - i robi notatki - szyfrem w dodatku!
Była to cudaczna tajemnica (s. 58-59).
23
Powyższy fragment ma religijne akcenty - cudowne
szczątki, raptowny ruch gry wyobraźni - od brudu i upad
ku po transcendencję i światło, a stąd w tajemnicę, naiw
ne świadectwo chwili prawdy. Musimy być ostrożni, by
nie interpretować zainteresowania Marlowa Badaniami
jako zwykłej nostalgii za morzem, chociaż tu leży część ich
czaru. Rosyjski „arlekin", który okazuje się właścicielem
książki, wydaje się czytać ją przede wszystkim w ten spo
sób, gdyż prowadzi dokładne notatki, przypuszczalnie do
tyczące treści książki, tak jak gdyby studiował sztukę że
glarską. Jednakże dla Marlowa inspiracja wypływająca
z tej książki podąża w pewien sposób dokładnie poza to,
co w niej zapisane, wykraczając poza łańcuchy, statki i takielunek, „rozświetla ją innym niż zawodowe światłem".
Marlow zwraca uwagę nie na treść, lecz na język. Intere
suje go staranne rzemiosło starego żeglarza; sposób, w ja
ki sprawia on, że książka i jego „wywód" wydają się kon
kretne - aż po abstrakcyjne tablice pełne liczb.
To, co urzeka Marlowa, nie wiąże się przede wszystkim
z możliwością ustalenia autorstwa. Stary wilk morski
„Towser czy Towson, czy coś w tym rodzaju, kapitan ma
rynarki jego królewskiej mości" jest osobiście nieuchwyt
ny, to nie jego istnienie ma tutaj znaczenie, lecz język.
Człowiek ten wydaje się rozpływać w bliżej nieokreślonej
typowości; znaczenie ma jego prosta angielszczyzna. Zna
czące jest zatem, że tekstowi nie udaje się zjednoczyć tych
95
dwóch swoich równie zagorzałych czytelników, a kiedy
w końcu się spotkają, Rosjanin nie posiada się z radości,
mogąc powitać kolegę marynarza, podczas gdy Marlow jest
rozczarowany, że nie znalazł w nim Anglika. Problemem
jest tu lektura i wspólnota lektury. Ten egzemplarz książki
wywołuje różne, choć równie pełne szacunku reakcje. Nie
mogę zbadać w tym miejscu biograficznego znaczenia tej
rozbieżności: Conrad pozbył się właśnie oficjalnej rosyjskiej
przynależności państwowej, przyjmując obywatelstwo bry
tyjskie, a arlekin w sposób uzasadniony łączy się z młodym
wędrowcem Korzeniowskim, który stał się Conradem. Wy
starczy to, by zauważyć radykalny relatywizm: dystans po
między dwoma sposobami czytania. „Szyfr" udowadnia to
graficznie, a jeśli uwagi na marginesie okazują się później
napisane w języku europejskim, to w żaden sposób nie po
mniejsza to graficznego obrazu odrębności. (Przypomina to
uczucie niepokoju, jakiego doświadcza się, znajdując dziw
ne znaki w książce, które później rozpoznaje się jako swoje
własne, uczynione - w innym stanie osobowości - podczas
wcześniejszej lektury).
Tym, co istnieje dalej, jest jedynie książka sama w so
bie. Zaczytany i pozbawiony okładek - czegoś, co może
symbolizować kontekst jej oryginalnej publikacji - tekst
pisany musi być odporny na zniszczenie, kiedy podróżuje
przez przestrzeń i czas. Po sześćdziesięciu latach - czyli cza
sie równym długości życia ludzkiego - przychodzi chwila
dezintegracji. Dziełu autora grozi pójście w niepamięć,
lecz czytelnik z troską zszywa stronice w jedną całość. Na
stępnie książka idzie na zatracenie gdzieś na obcym konty
nencie, jej żeglarska treść osiada na mieliźnie z braku kon
tekstu - i raz jeszcze czytelnik przychodzi jej na ratunek.
Ratunek jest jednym z kluczowych obrazów w dziele Con
rada; akt pisania zawsze poszukuje ocalenia w wyobrażo
nym akcie czytania. Znamienne, że tekst, który w Jądrze
ciemności znaczy najwięcej, jest jednocześnie tekstem naj
mniej odnoszącym się do kontekstu całości.
Doświadczenie badań terenowych Malinowskiego jest
wypełnione pełnymi sprzeczności zapiskami: szczegółowy
mi notatkami terenowymi z badań pisanymi po angielsku
i w języku kiriwińskim; tekstami w języku tubylczym, za
pisywanymi często na odwrocie listów z zagranicy; polski
mi (faktycznie wielojęzycznymi) zapiskami w dzienniku;
korespondencją prowadzoną w wielu językach; i wreszcie
zbiorem tekstów, nad którym warto zatrzymać się przez
chwilę - a mianowicie nad powieściami, którym nie po
trafił się oprzeć. Te ostatnie zawierają całość opisanych
światów, które wydają się czasami bardziej realne (w każ
dym razie bardziej pożądane) niż codzienna praca badaw
cza, z towarzyszącymi jej wieloma niepełnymi, sprzeczny
mi notatkami, wrażeniami, danymi, które trzeba uczynić
spójnymi. Malinowski łapie się na „ucieczce o d " trobriandzkiej rzeczywistości „do towarzystwa londyńskich
snobów Thackeraya i chęci podążania za nimi ochoczo
ulicami wielkiego miasta". (Eskapistyczne lektury etno-
Jama. Clifford • ON ETHNOGRAPHIC SELF-FASHIONING
B'
£
L
2
L
Ci
P
с
e
^
ь
Bronisław Malinowski, fot. Stanisław I. Witkiewicz ca 1911
96
П
7 P
?Ki
-
u ,
w,
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
grafów przebywających w terenie wymagają odrębnego
eseju).
Powieści, które pochłaniają Malinowskiego, sugerują
odsłaniające się, chociaż niedoskonałe pokrewieństwo
z Badaniami Towsera - z inną, cudownie nieodpartą fik
cją, która pojawia się w samym centrum pełnego konfuzji
doświadczenia. Książka Towsera pokazuje możliwość
mówienia prawdy osobiście i autentycznie i wskazuje na
pisarstwo (cudowna obecność w nieobecności) jako na
ratunek. Ale Towser jest również pokusą, jak powieści
w przypadku Malinowskiego: odciąga Marlowa od pracy
i wprowadza w rodzaj marzenia przyprawiającego o za
wrót głowy. Takie lektury są upragnionymi sferami łącz
ności duchowej, miejscami, gdzie spójna subiektywność
może zostać odzyskana w fikcyjnej powieściowej identyfi
kacji z pełnym głosem albo światem. Towser i owe powie
ści wskazują wybawienie od fragmentaryczności, przezna
czone nie tyle dla oczarowanego nimi czytelnika, ile dla
ciężko pracującego, twórczego pisarza. Dla Malinowskie
go ratunek leży w tworzeniu realistycznych kulturowych
fikcji, z których Argonauci stali się pierwszym urzeczywist
nionym sukcesem. Zarówno w powieściach, jak i w pra
cach etnograficznych „ja" jako autor przedstawia różno
rakie dyskursy i sceny z wiarygodnego świata.
ły ambiwalentne i niezdyscyplinowane. Skonfundowana
subiektywność, którą opisują, jest zdecydowanie różna od
tej zainscenizowanej i powtórnie opisanej w Argonautach.
Kiedy Dziennik został po raz pierwszy opublikowany w ro
ku 1967, rozbieżność ta szokowała, ponieważ obdarzony
autorytetem obserwator uczestniczący, jak i postawa życz
liwego rozumienia innego, jest tam po prostu nieuchwyt
na. Na odwrót, to co widoczne, to wyraźna ambiwalencja
w stosunku do Trobriandczyków, empatia pomieszana
z pożądaniem i awersją, nie występująca nigdzie w Argo
nautach, gdzie panują zrozumienie, skrupulatność i wiel
koduszność.
Istnieje pokusa, by zaproponować twierdzenie, że et
nograficzny sposób rozumienia (spójna postawa współodczuwania i hermeneutycznego zaangażowania) ukazuje
się bardziej jako kreacja etnograficznego pisarstwa niż
konsekwentna jakość etnograficznego
doświadczenia.
W każdym razie to, co Malinowski osiągnął w pisarstwie,
było jednocześnie (1) fikcyjną inwencją na temat Tro
briandczyków, wynikłą z masy notatek z badań w terenie,
dokumentów, wspomnień i tak dalej, oraz (2) konstruo
waniem nowej publicznej postaci, antropologa jako bada
cza terenowego, persony, której status mógł być dalej
szczegółowo opracowywany przez Margaret Mead i i n
nych. Warto zauważyć, że osoba antropologa jako obser
watora uczestniczącego nie była profesjonalnym wizerun
kiem, na temat którego Malinowski fantazjował w Dzien
niku (wizerunkiem, który pociągałby za sobą rycerstwo,
„Towarzystwa Królewskie", „Nowe Humanizmy" i tym
podobne). Był on raczej artefaktem wersji, którą retro
spektywnie zbudował w Argonautach. Łącząc antropolo
gię z badaniami terenowymi, Malinowskiemu udało się
stworzyć najlepszą opowieść, optymalnie sprostać wymo
gom okoliczności.
Uwagi te prowadzą nas do problemu obecnego w roz
ważaniach nad etnograficznymi pracami Malinowskiego,
a w rzeczywistości niemalże całej twórczości etnograficz
nej. Dzięki wzrastającej ilości konfesyjnych i analitycz
nych opisów, wiemy coraz więcej o doświadczeniach
i ograniczeniach związanych z badaniami terenowymi.
Ale faktyczny proces pisania prac etnograficznych pozo
staje niejasny i niezanalizowany. Wiemy co nieco o bada
niach Malinowskiego na Trobriandach w 1914 i 1918 ro
ku, ale nie wiemy faktycznie nic o tym, co robił na Wy
spach Kanaryjskich w latach 1920 i 1921. (Pisał wówczas
Argonautów zachodniego Pacyfiku).
Dziennik pozostawia nas w zawieszeniu. Istnieje nagła
luka w pisaniu, która, jak dowiadujemy się ze skąpych
ujawnień, kiedy tekst zmaga się z podejmowaniem wątku
na nowo, sygnalizuje przybycie wiadomości o śmierci
matki. Pojawia się rozpaczliwy ostatni werset: „Naprawdę
brak mi prawdziwego charakteru". Milczenie. Trzy lata
później Malinowski pojawia się ponownie jako autor A r gonautów, będących aktem kreującym nowy typ antropo-
• ••
Porzucone, nie powiązane z całością teksty w Jądrze
ciemności i Dzienniku są strzępami światów, tak jak nie po
wiązane są notatki z badań terenowych. Trzeba z nich
zbudować prawdopodobny opis. Aby zunifikować tę nie
chlujną scenę pisarską, konieczne jest wybranie, połącze
nie, przerobienie (i w ten sposób usunięcie w cień) owych
tekstów. Dla Malinowskiego prawdziwą fikcją, rezultatem
takich zabiegów, są Argonauci i cała seria etnograficznych
prac z Trobriandów, a dla Conrada Szaleństwo Almayera
i długi proces nauki pisania książek po angielsku, której
kulminacją było jego pierwsze arcydzieło Jądro ciemności.
Oczywiście są to różne doświadczenia pisarskie; prace et
nograficzne są równocześnie podobne i niepodobne do
powieści. Ale w pewien znaczący ogólny sposób te dwa
doświadczenia ustanawiają proces fikcyjnej autokreacji
w odnośnych systemach kultury i języka, które nazywam
etnograficznymi. Jądro ciemności odtwarza i w sposób iro
niczny zwraca uwagę na ten proces. Argonauci są książką
mniej refleksyjną, ale zarówno tworzą kulturową fikcję,
jak i ogłaszają pojawienie się obdarzonej autorytetem po
staci: Bronisława Malinowskiego - antropologa w nowym
stylu. Postać ta, wyposażona w coś, co Malinowski nazwał
„magią etnografii", nowy rodzaj intuicji i doświadczenia,
nie powstała, prawdę mówiąc, w czasie badań w terenie.
Nie przedstawia ona doświadczenia badawczego, lecz je
racjonalizuje. Dziennik pokazuje to wyraźnie, ponieważ
badania terenowe, jak i większość podobnych badań, by
97
James Clifford • ON E T H N O G R A P H I C SELF-FASHIONING
masterpiece, Heart of Darkness. Obviously these are
different writing experiences: ethnographies are both
like and unlike novels. But i n an important general way
the two experiences enact the process of fictional selffashioning i n relative systems of culture and language
that I call ethnographic. Heart of Darkness enacts and
ironically calls attention to the process. Argonauts is less
reflexive, but it produce a cultural fiction and announce
the emergence of an authoritative persona: Bronisław
Malinowski new style anthropologist. This persona,
endowed with what Malinowski called "the
ethnographer's magic," a new kind of insight and
experience, was not, properly speaking, constructed i n
the field. The persona does not represent but
rationalizes a research experience. The Diary shows this
clearly, for the fieldwork, like most similar research, was
ambivalent and unruly. The confused subjectivity it
records is sharply different from that staged and
recounted i n Argonauts. When the Diary was first
published in 1967, the discrepancy was shocking, for
the authoritative participant-observer, a locus of
sympathetic understanding of the other, is simply not
visible in the Diary. Conversely, what is visible,
a pronounced ambivalence toward the Trobrianders,
empathy mixed with desire and aversion, is nowhere i n
Argonauts, where comprehension, scrupulousness, and
generosity reign.
about Malinowski's Trobriand research of 1914 and
1918 but virtually nothing of what he was doing in the
Canary Islands during 1920 and 1921. (He was writing
Argonauts of the Western Pacific.)
The Diary leaves us hanging. There is a sudden gap
in the writing that, as we learn from small revelations
when the text struggles to resume, signals the arrival of
word that his mother has died. Then the desperate
envoi : "Truly I lack real character." Silence. Three
years later Malinowski reappeare as the author of
Argonauts, the character of the new fieldworkeranthropologist. What has intervened? Like Conrad in
the period between the rout of his African adventure
and the success of Heart of Darkness he has accepted
three major commitments: (1) to writing, (2) to
marriage, and (3) to a limited audience, language, and
culture.
The Canary Islands are an intriguing scene for
Malinowski's writing cure. He goes there for his health,
but the choice is overdetermined. One is tempted to see
this place as a liminal site at the outer edge of Europe,
propitious for a displaced Pole writing Pacific
ethnography. More important, however, is the fact that
he had earlier vacationed i n the Canaries with his
mother. Now he is there again with his new wife,
completing his first major work. He is fully i n the realm
of substitution, of a series of compromises and
replacements. For Malinowski, as for Conrad, three
such substitutions are crucial: (1) family, with mother
replaced by wife; (2) language, with the mother tongue
abandoned for English; and (3) writing, with
inscriptions and texts substituted for immediate oral
experience. The arbitrary code of one language, English,
is finally given precedence. The mother tongue recedes,
and (here the personal and the political coincide)
English dominates - represents and interprets Kiriwinian. Cultural attachment is enacted as marriage.
The yearning for sincere interlocutory speech gives way
to a play on written substitutes.
One is tempted to propose that ethnographic
comprehension (a coherent position of sympathy and
hermeneutic engagement) is better seen as a creation of
ethnographic uniting than a consistent quality of
ethnographic experience. In any event what Malinowski
achieved in writing was simultaneously (1) the fictional
invention of the Trobrianders from a mass of field notes,
documents, memories, and so forth, and (2) the
construction of a new public figure, the anthropologist
as fieldworker, a persona that would be further
elaborated by Margaret Mead and others. It is worth
noting that the persona of the participant-observer
anthropologist was not the professional image about
which Malinowski fantasized in the Diary (which
involved knighthoods, "Royal Societies," "New
Humanisms," and the like). Rather, it was an artifact of
the version he constructed retrospectively i n Argonauts.
In fusing anthropology with field-work Malinowski
made the most, the best story, of what circumstance
had obliged him to attempt.
Some of these transitions and replacements were
surely at stake i n the successful writing on the Canary
Islands. Malinowski's Diary ends with the death of
a mother; Argonauts is a rescue, the inscription of
a culture.
10
• ••
Such considerations lead us to a problem in
discussing Malinowski's - and indeed nearly all ethnographic production. Thanks to a growing number
of confessional and analytic accounts, we know more
and more about fieldwork experiences and their
constraints. But the actual writing of ethnographies
remains obscure and unanalyzed. We know something
A few final reflections on the current status of the
ethnographic author: When Malinowski's Diary was
first published, it seemed scandalous. The quintessential
anthropologist of Argonauts did not, i n fact, always
maintain an understanding, benevolent attitude toward
his informants; his state of mind i n the field was
anything but coolly objective; the story of ethnographic
98
James Clifford
• O ETNOGRAFICZNE] AUTOKREACJI
loga-badacza terenowego. Co zaszło w tym czasie? Podob
nie jak Conrad w okresie pomiędzy bezładnym odwrotem
ze swojej afrykańskiej przygody a sukcesem Jądra ciemno
ści, Malinowski zaakceptował trzy główne zobowiązania:
(1) wobec pisarstwa, (2) wobec małżeństwa i (3) wobec
określonej publiczności, a także określonego języka i kul
tury.
Wyspy Kanaryjskie są intrygującą scenerią dla pisar
skiej kuracji Malinowskiego. Udał się tam dla zdrowia,
ale wybór ten był przesądzony z góry. Kusi, by spojrzeć na
to miejsce jako graniczny punkt najdalszego krańca Euro
py, odpowiedni dla wyrwanego ze swego środowiska Pola
ka, który pisze o etnografii wysp Pacyfiku. Jednakże waż
niejszy jest fakt, że już wcześniej spędził on na Wyspach
Kanaryjskich wakacje z matką. Teraz jest tu znowu, ze
swoją żoną, kończąc swoje pierwsze ważne dzieło. Przeby
wa w sferze całkowicie zastępczej, składającej się z serii
kompromisów i substytutów. Dla Malinowskiego, tak jak
dla Conrada, trzy z tych substytutów są najistotniejsze:
(1) rodzina, w której żona zastępuje matkę; (2) język,
gdzie język macierzysty zostaje porzucony na rzecz angiel
skiego; i (3) pisarstwo, gdzie zapisy i teksty zastępują bez
pośrednie doświadczenie rozmowy. Ostatecznie pierw
szeństwo uzyskał arbitralny kod jednego języka: angiel
skiego. Język macierzysty ustępuje, a (w tym punkcie
sprawy osobiste i polityczne zbiegają się) angielski domi
nuje: w nim znajduje swą reprezentację i tłumaczenie k i riwiński. Kulturowa przynależność jest ustanowiona przez
małżeństwo. Tęsknota za szczerą wymianą myśli ustępuje
przed grą pisanych namiastek. W niektórych z tych zmian
i substytutów z pewnością szło o powodzenie w pisaniu na
Wyspach Kanaryjskich. Dziennik Malinowskiego kończy
się wraz ze śmiercią jego matki; Argonauci są ratunkiem,
zapisem kultury.
Przywołajmy los impulsywnych bazgrołów Kurtza w Ją
drze ciemności, „Wytępić wszystkie te bestie". Matlow
odrywa ów przeklęty, prawdziwy suplement, oddając do
belgijskiej prasy rozprawę Kurtza na temat dzikich oby
czajów. Jest to wymowny gest i podsuwa on kłopotliwe
pytanie dotyczące Malinowskiego i antropologii: Co jest
zawsze odrywane, niejako po to, by budować publiczny,
wiarygodny dyskurs? Dziennik został wyłączony z Argo
nautów, а raczej niejako „powtórnie napisany", w proce
sie nadawania całości kulturze (trobriandzkiej) i własne
mu „ja" (uczonemu etnografowi). W ten właśnie sposób
antropologia oparta na badaniach terenowych konstytu
uje swój autorytet, konstruuje i rekonstruuje spójnych
kulturowo innych i interpretujące „ja". Jeżeli ta etnogra
ficzna autokreacja zakłada z góry kłamstwa pominięcia
i kłamstwa retoryki, czyni ona również możliwym mówie
nie mocnych prawd. Ale podobnie do opowieści Marlowa
na pokładzie „Nellie", prawdy kulturowych opisów są peł
ne znaczenia dla określonych społeczności, w których do
konuje się interpretacja w określonych historycznych wa
runkach. W ten sposób „odrywanie", przypomina Nietz
sche, jest zarówno aktem cenzury, jak i aktem znaczącego
tworzenia, zniesieniem niespójności i przeciwstawności.
Najlepsze etnograficzne fikcje są - jak u Malinowskiego zawile prawdziwe; lecz zawarte w nich fakty, jak wszystkie
fakty w naukach o człowieku, są poklasyfikowane, skontekstualizowane, włączone w narrację i wyostrzone.
W ostatnich latach pojawiły się nowe formy etnogra
ficznego realizmu, bardziej dialogiczne i nie definitywne
w swoim narracyjnym stylu. „Ja" i ten inny, kultura i jej
interpretatorzy występują jako byty mniej godne zaufania.
Spośród tych, którzy zrewidowali autorytet i retorykę et
nografii wychodząc od jej wnętrza, chciałbym wspomnieć
tylko trzech (których Clifford Geertz wyróżnił za kryty
cyzm w serii prowokacyjnych wykładów na temat upra
• • •
wiania etnografii): Paula Rabinova, Kevina Dwyera i Vincenta Crapanzano. (Z powodu grzechu samochwalstwa
Jeszcze kilka końcowych uwag o współczesnym statu
Geertz nazwał ich „dziećmi Malinowskiego"). Mogą oni
sie autora prac etnograficznych: kiedy po raz pierwszy
reprezentować wielu innych aktualnie zajmujących się
opublikowano Dziennik Malinowskiego, wydawał się on złożoną dziedziną tekstowych eksperymentów na pogra
skandaliczny. Wzorowy antropolog z Argonautów, fak
niczu akademickiej etnografii. Powiedziałem, że antro
tycznie nie zawsze zachowywał pełne zrozumienie i życzli
pologia wciąż czeka na swojego Conrada. Współcześnie
we podejście wobec swoich informatorów; stan jego umy
eksperymentatorzy na wiele sposobów spełniają tę rolę.
słu w czasie badań w terenie z pewnością nie był ani Balansują twórczo, tak jak robił to Conrad - i jak, w spo
chłodny, ani obiektywny; opowieść o etnograficznych ba
sób bardziej ambiwalentny, balansuje sam Geertz - po
daniach, włączona w skończoną monografię, była stylizo
między realizmem i modernizmem. Eksperymentatorzy
wana i wybiórcza. Fakty te, raz włączone w publiczne
odsłaniają w swoich pracach ostre odczucie wykreowane
świadectwa antropologii, wstrząsnęły fikcją kulturowego
go, przypadkowego stanu wszelkich kulturowych opisów
relatywizmu jako stabilnej subiektywności, zakwestiono
(i wszelkich autorów opisów kulturowych).
wały punkt widzenia „ja", które rozumie i przedstawia
Owi obdarzeni autorefleksją pisarze zajmują ironiczną
kulturowo innego. Po pojawieniu się Dzienników między
postawę w ramach ogólnego projektu etnograficznej su
kulturowe zrozumienie okazało się retorycznym konstrukbiektywności i kulturowego opisu. Stoją oni, jak i my
tem, którego wyważony racjonalny status podminowują
wszyscy, na niepewnym historycznym gruncie, w miejscu,
ambiwalencja i przemoc.
z którego możemy rozpocząć analizę ideologicznej matry24
25
26
99
James Clifford • ON ETHNOGRAPHIC SELF-FASHIONING
research included i n the finished monograph was
stylized and selective. These facts, once entered into
the public record of anthropological science, shook the
fiction of cultural relativism as a stable subjectivity,
a standpoint for a self that understands and represents
a cultural other. In the wake of the Diary cross-cultural
comprehension appeared a rhetorical construct, its
balanced comprehension traversed by ambivalence and
power.
We recall the fate of Kurtz's violent scrawl i n Heart
of Darkness, "Exterminate all the brutes." Marlow tears
off the damning, truthful supplement when he gives
Kurtz's disquisition on savage customs to the Belgian
press. It is a telling gesture, and it suggests a troubling
question about Malinowski and anthropology: What is
always torn off, as it were, to construct a public,
believable discourse? I n Argonauts the Diary was
excluded, written over, i n the process of giving
wholeness to a culture (Trobriand) and a self (the
scientific ethnographer). Thus the discipline of
fieldwork-based anthropology, in constituting its
authority, constructs and reconstructs coherent cultural
others and interpreting selves. If this ethnographic selffashioning presupposes lies of omission and of rhetoric,
it also makes possible the telling of powerful truths. But
like Marlow's account aboard Nellie, the truths of
cultural descriptions are meaningful to specific
interpretive communities i n limiting historical
circumstances. Thus the "tearing off," Nietzsche
reminds us, is simultaneously an act of censorship and
of meaning creation, a suppression of incoherence and
contradiction. The best ethnographic fictions are, like
Malinowski's, intricately truthful; but their facts, like all
facts in the human sciences, are classified, contextualiz
ed, narrated, and intensified.
In recent years new forms of ethnographic realism
have emerged, more dialogical and open-ended in
narrative style. Self and other, culture and its
interpreters, appear less confident entities. Among
those who have revised ethnographic authority and
rhetoric from within the discipline I shall mention just
three (whom Clifford Geertz has marked off for critique
in a series of provocative lectures on the writing of
ethnography): Paul Rabinów, Kevin Dwyer, and Vincent
Crapanzano." (For their sins of self-display Geertz calls
them "Malinowski's Children.") These three can stand
for many others currently engaged in a complex field of
textual experiments at the limits of academic
ethnography. 1 have said that anthropology still awaits
its Conrad. In various ways the recent experimentalists
are filling that role. They teeter productively, as Conrad
did - and as, more ambivalently, Geertz himself
balances - between realism and modernism. The
experimentalists reveal i n their writings an acute sense
12
of the fashioned, contingent status of all cultural
descriptions (and of all cultural describers).
These self-reflexive writers occupy ironic positions
within the general project of ethnographic subjectivity
and cultural description. They stand, as we all do, on an
uncertain historical ground, a place from which we can
begin to analyze the ideological matrix that produced
ethnography, the plural definition of culture, and a self
positioned to mediate between discrepant worlds of
meaning. (To say that this historical ground is, for
example, postcolonial or postmodern is not to say much
- except to name what one hopes no longer to have to
be.) I n fact most of the self-conscious hermeneutic
ethnographers writing today get about as far as Conrad
did i n Heart of Darkness, at least i n their presentations
of narrative authority. They now gesture toward the
problematic other narrator on the deck of the Nellie as
they say, with Marlow: "Of course in this you fellows see
more than I did then. You see me, whom you know."
Notes
1
O n the development of the concept of culture see Williams
1966, Stocking 1968, and Chapter 10 Ц. Clifford,
Predicament of Culture]. T h e
novelty and fragility
of
the
Western notion of the individual was noted in Mauss
1938,
perhaps the first ethnographic overview of the subject.
2
A full analysis of changes i n the "culture" response would
presuppose those forces taken by Raymond Williams
(1966) as determinants: industrialism, social conflict, the
rise of mass culture. To these would be added the needs of
high colonial societies to understand the increasingly
accessible diversities of the planet as a dispersed totality.
The
mapping of the world's human arrangements as
distinct cultures asserts that things hold together separately.
'
T h e interpretation I suggest owes a good deal to previous
explicators of C o n r a d , most notably Edward Said and Ian
Watt. I n its biographical dimensions it draws on the
standard works: Baines 1960; Watt 1979; K a r l 1979; and
Najder 1983. My focus o n Heart of Darkness as an allegory
of writing and of grappling with language and culture in
their emergent twentieth-century definitions is, I believe,
a new one, but it draws on many points well established in
C o n r a d studies. I have not cited specific sources for
biographical facts, since those I build with are not, to my
knowledge, disputed in the literature.
4
I juxtapose Argonauts and the Diary to highlight a critical
discrepancy between the two best-known accounts of
Malinowski's research process. A t times I oversimplify the
course
of
Malinowski's research and writing; the Diary
actually covers work done i n both the Trobriands and
M a i l u . By concentrating o n two texts I ignore other
complicating ones, most notably certain unpublished and
currently unavailable diaries, along with Malinowski's
"Natives of M a i l u " (1915) and "Baloma: T h e Spirits of the
D e a d in the Trobriand Islands" (1916). I n these last two
works he c a n be seen working out the personal and
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
су, k t ó r a w y t w o r z y ł a e t n o g r a f i ę , m n o g o ś ć d e f i n i c j i k u l t u
do Jądra
ry i „ j a " u s y t u o w a n e t a k , by m e d i o w a ć p o m i ę d z y sprzecz
z językiem i kulturą, tak jak wyłaniają się one w dwudziesto
n y m i ś w i a t a m i z n a c z e n i a . ( S t w i e r d z e n i e , że t e n h i s t o r y c z
wiecznych definicjach, jest - jak sadzę - podejściem nowym,
w studiach conradowskich kwestii. N i e cytuję poszczegól
z wyjątkiem faktu nazwania
n y c h źródeł faktów biograficznych, oprócz tych, które nie by
c z e g o ś , c o , m o ż n a m i e ć n a d z i e j ę , n i e m u s i już dłużej ist
ły -
n i e ć ) . F a k t y c z n i e , w i ę k s z o ś ć p i s z ą c y c h dzisiaj s a m o ś w i a d o m y c h e t n o g r a f ó w o n a s t a w i e n i u h e r m e n e u t y c z n y m się
według
mojej
wiedzy -
rozważane
w
literaturze
przedmiotu.
"
ga p r z y n a j m n i e j t a k d a l e k o , j a k czynił to C o n r a d w J ą d r z e
ciemności,
jako alegorii pisarstwa oraz borykanie się
ale czerpie ono w wielu punktach z dobrze ustalonych już
n y g r u n t jest, n a p r z y k ł a d , p o s t k o l o n i a l n y czy p o s t m o d e r
nistyczny, n i e m ó w i w i e l e -
ciemności
Zestawiam Argonautów
i Dziennik, by naświetlić krytyczną
sprzeczność pomiędzy dwoma najbardziej znanymi zapisami
przynajmniej w przedstawianiu znaczenia nar
metody badawczej Malinowskiego. C z a s e m przesadnie upra
drugiego
szczam przebieg badań i pisarstwa Malinowskiego; Dziennik
n a r r a t o r a n a p o k ł a d z i e „ N e l l i e " , j a k gdyby m ó w i l i r a z e m
rzeczywiście opisuje pracę wykonaną na Trobriandach i M a
z M a r l o w e m : „Wy, koledzy, m o ż e c i e z tego o c z y w i ś c i e w i ę
ilu. Koncentrując się na tych dwóch tekstach, pomijam inne
racyjnego.
W s k a z u j ą o n i teraz n a z a g a d n i e n i e
cej z r o z u m i e ć niż j a p o d ó w c z a s . W y
którego znacie".
rozumiecie
zapisy, które wprowadziłyby komplikacje, w szczególności
mnie,
pewne nie publikowane i aktualnie niedostępne dzienniki,
2 7
łącznie z Natives
Przełożył
Trobriand
Maciej Krupa
of Mailu
Islands
(1915) i Baloma:
(1916)
The Spirits of the
Malinowskiego,
w tych
dwóch
ostatnich pracach można dostrzec, jak wypracowuje on oso
bisty i naukowy etnograficzny styl, który osiąga swój pełny
Przypisy
1
wyraz w Argonautach.
N a temat rozwoju pojęcia kultury patrz R . Williams,
1780-1959, N e w York 1966;
and Society,
G . Stocking,
the Uses of Invention, w: Race,
nold, Tylor and
Culture
Ar
lanezyjskiej kultury i historii, każde z tych podejść pociągnę
and
łoby za sobą wybć>r innego zbioru dokumentów. Ponadto za
N e w York 1968, s. 60-96. N a nowość i kruchość
trzymując się na roku 1922 pomijam fakt, ze Malinowski cią
zachodniego pojęcia jednostki zwrócił uwagę M . Mauss, So
gle przerabiał dialog z Trobriandami. Jego ostatnia wielka
Evolution,
cjologia i antropologia,
Warszawa 1973.
monografia Ogrody koralowe
przel. M . Król, K . Pomian i J. Szacki,
stawę, jaką zajmował w
Pełna analiza zmian w „kulturze" powinna z góry zakładać
1 2
wyd. cyt.) za determinanty:
3
1
in „Heart of
R. D a r
' Podobny do mojej rodzaj lektury, lecz z innym ogólnym roz
by dodać do nich potrzebę rozumienia przez wysokie warstwy
łożeniem
społeczeństw kolonialnych coraz bardziej dostępnej różno
rad's Darkness,
akcentów,
prezentuje
w: Poets of Reality,
J.
Hillis
Miller
Cambridge, Mass.
(Con
1965,
rodności naszej planety jako rozproszonej całości. Przedsta
rozdz. I ) . Znajdujemy tam mocne argumenty za tym, by spoj
wianie na mapie ludzkiego porządkowania świata jako odręb
rzeć na Jądro
n y c h kultur potwierdza, że trzymają się one razem - będąc
rowego kłamstwa", ale jako na coś, co podkopuje wszelką
odrębnymi.
prawdę, jako na bardziej tragiczny, ciemny, czy wreszcie nihi-
F. Nietzsche, Pisma
pozostałe
przel. B. Baran,
1862-1875,
S. Greenblatt, Renaissance
kespeare, Chicago
ciemności
nie jako na pozytywny wybór „kultu
listyczny tekst. Niewątpliwie zarówno w formie, jak i w treści
opowieść ta zmaga się z nihilizmem. M i m o to dramatyzuje
Kraków 1993, s. 189
4
and Antipathy
w: Readings in the History of Anthropology,
nell (ed.), N e w York 1974, s. 85-98
uprzemysłowienia,
konfliktu społecznego, narodzin kultury masowej. Należało
Argonautach.
Patrz пр.: G . Stocking, Empathy
Darkness",
istnienie sił uznanych przez Raymonda Williamsa (Culture
and Society..,
i ich magia w ważny sposób eks
perymentalnie i samokrytycznie kwestionuje retoryczną po
Było to być może pierwsze etnograficzne
ujęcie tego tematu.
2
Sporządzając biograficzny zapis, cało
ściowy portret pracy terenowej Malinowskiego albo opis me-
Culture
Self-Fashioning:
From More to Sha
ona udaną konstrukcję fikcji, przypadkową, podważaną, lecz
ostatecznie przemożną opowieść, pełną znaczenia ekonomię
1980
prawd i kłamstw. Świadectwo biograficzne wzmacnia moją
5
Tamże, s. 2
6
Tamże, s. 257
sugestię, że Jądro
7
Tamże, s. 256
wyraźnego sukcesu w mówieniu prawdy. Jak już wcześniej za
8
Tamże, s. 1
9
D o B. Z. Seligmana, cyt. Z a : R. Firth, M a n and Culture:
Evaluation
1 0
ciemności
jest historią ograniczonego, lecz
znaczyłem, historia ta została napisana zaraz po tym, gdy
of
the
Work
of
Bronisław
Malinowski,
An
London
C o n r a d ostatecznie zdecydował oddać się całkowicie pisaniu
w języku angielskim. Jesienią 1898 roku opuścił Essex i ujście
1957, s. 6
Tamizy (miejsce pomiędzy lądem a morzem) dla Kentu, by
Interpretacja, którą tutaj proponuję, sporo zawdzięcza wcze
mieszkać blisko innych pisarzy, takich jak H . G . Wells, Ste
śniejszym interpretatorom Conrada;
phen C r a n e , Ford Maddox Ford, Henry James. Przeprowadz
najbardziej
godnymi
uwagi spośród nich są Edward Said i Ian Watt. W warstwie
ka ta, która nastąpiła zaraz po ostatnim
biograficznej czerpie ona z klasycznych prac takich autorów,
poszukiwaniu posady morskiej, rozpoczęła najbardziej pro
jak: J. Baines, Joseph Conrad:
duktywne lata pracy literackiej C o n r a d a . Złamana została
A Critical
Biography,
1960; I. Watt, Conrad w wieku dziewiętnastym,
N e w York
przel. M . Bo-
ciemności
wyłoniło się w nie
Con
typowym dla niego pośpiechu. Z punktu widzenia tej decyzji
Con-
opowieść sięga dekadę wstecz, do początków zwrotu Korze
t. 1-2, Warszawa 1980. Moje podejście
niowskiego w stronę pisarstwa, kiedy to w Kongu jego bagaż
duszyńska-Borowikowa, Gdańsk 1984;
E Karl, Joseph
rad. The Three Lives, N e w York 1979 i Z. Najder, Zycie
rada-Korzeniowskiego,
poważna pisarska blokada; Jądro
udokumentowanym
101
]ames Clifford • ON ETHNOGRAPHIC SELF-FASHIONING
scientific ethnographic style that achieves full expression in
cultural function like the othets on the deck. T h i s
Argonauts. A
listener's invisibility guarantees a certain ironic authority,
biographical account, or a thorough portrayal
of Malinowski's fieldwork, or a depiction of Melanesian
the possibility of seeing and not being seen, of speaking
culture and history each would select a different corpus.
without conttadiction about relative ttuths, or deciding
Moreover, by stopping at 1922 I neglect
their undecidability.
Malinowski's ongoing rewriting of the dialogue with the
T h e "Polish" diary is extraordinarily heteroglot. Mario Bick
7
Trobriands. I n important ways his last major monograph,
Coral
Gardens and Their Magic
(1967:299), whose task was to compile a glossary and
(1935), experimentally and
generally to "sort out the linguistic melange," specifies that
self-critically questions the rhetorical stance constructed in
Malinowski wrote " i n Polish with frequent use of English,
Argonauts.
words and phrases in G e r m a n , French, Greek, Spanish, and
For a reading close to my own but with a different overall
Latin, and of course terms from the native languages"
emphasis see J. Hillis Miller 1965. Here we find strong
(there were four: Motu, Mailu, Kitiwinian, and Pidgin).
arguments for seeing Heart of Darkness not as a positive
T h e r e is an interesting slip between this passage and its
8
choice for the "lie of culture" but as something that
footnote: functionalist "therapy" becomes functionalist
undermines all truth, a more tragic, dark, ultimately
"theory".
nihilistic text. Undoubtedly in both form and content the
Page references here and elsewhere are from the 1971
9
tale grapples with nihilism. Nonetheless, it does dramatize
Norton edition.
the successful construction of a fiction, a contingent,
1 0
It would be interesting to analyze systematically how, out of
undermined, but finally potent story, a meaningful
the heteroglot encounters of fieldwork, ethnographers
economy of truths and lies. Biographical evidence
construct texts whose prevailing language comes to
reinforces my suggestion that Heart of Darkness is a story of
override, represent, or translate other languages. Here Talal
qualified but distinct success in truth-telling. I have alteady
Asad's conception of a persistent, structured inequality of
noted that the tale was written just when C o n r a d finally
languages gives political and historical content to the
decided to stake everything on his career of writing in
apparently neutral process of cultural translation (Asad
English. I n the autumn of 1898 he left Essex and the
T h a m e s estuary (the place between land and sea) for K e n t
1986).
11
to reside near other writers-H. G . Wells, Stephen C r a n e ,
Geertz's lectures (1983), "Works and Lives: T h e
Anthropologist as Author," were not yet published as of
Ford Maddox Ford, Henry James. T h e move, immediately
this writing. I n the section of the oral presentation I am
followed by his last recorded search for a maritime post,
discussing he refers primarily to Rabinów 1977;
inaugurated his most productive years of literary work.
Crapanzano 1980; and Dwyet 1982. [Actually the lectures
A serious writing block was broken; Heart of Darkness
by C . Geertz have already appeared as
emerged in an uncharacteristic rush. From this standpoint
of decision the tale reaches back a decade to the beginning
Works and Lives: The
Anthropologist as Author, Stanford Univ. Press, I9b8].
12
T h e discursive field cannot, of course, be limited to the
of Korzeniowski's turn to writing, when, in the Congo, his
discipline of anthropology or its frontiers; nor is it
luggage contained the first chapters of Almayer's Folly. I n
adequately captured in terms like reflexive or dialogical.
the reading I am sketching out Heart of Darkness is
For provisional surveys see Marcus and C u s h m a n 1982;
centrally about writing, about telling the truth in its most
Clifford 1986a; and Chaptet 1 [in
Predicament of
Culture].
alienated, nondialogical form. C o n r a d does succeed in
becoming an English writer, a limited truth-teller. It is not
Bibliography
surprising, then, that in the blurred cacophony of the
jungle Marlow yearns for English words. Kurtz was partly
educated in Britain, and his mother, we recall, was half-
Asad, Talal
1986
" T h e C o n c e p t of Cultural Translation in British Social
English. From the beginning Marlow searches for
Anthropology", In: Wńtins Culture: The Poetics and
Kurtz's intimate and elemental voice; and in the end "this
Politics of Enthnography, ed. James Clifford &George
initiated wraith from the back of Nowhere honoured me
Marcus, p. 141-164, Berkeley: University of California
with its amazing confidence before it vanished altogether.
Press
T h i s was because it could speak English to me" (p. 50).
I cannot here discuss the many complexities in the staging
Baines, Jocelyn
1960
and valuing of different languages in Heart of Darkness.
N e w York:
McGraw-Hill
In Reading for the Plot (1984:259-260) Peter Brooks nicely
observes that Heart of Darkness presents its truth as
Joseph Conrad: A Critical Biography,
H i c k , Mario
1967
" A n Index of Native Terms", I n : Bronisław
Diary in the Strict Sense of the Term,
a "narrative transaction" rather than a "summing up" (as in
Malinowski, A
Kurtz's last words). Meaning in the narrative is not
299-315, N e w York: Harcourt, Brace, and World
a revealed kernel; it exists outside, dialogically, in specific
transmissions; it is "located in the interstices of story and
Brooks, Petet
1984
Reading for the Plot: Design and Intention in Narrative,
frame, born of the relationship between tellers and
New
listeners." In sttessing the tale's "interminable analysis"
Clifford, James
Brooks minimizes the first narrator's stabilizing function as
p.
1979
a special listener (reader), not named or given a limited
" N a m i n g Names",
153
102
York: K n o p f
Canto: Review of the Arts
3 (1): 142-
James Clifford • O ETNOGRAFICZNEJ AUTOKREACJI
Szaleństwa Almayera. W próbie
Jądro ciemności do
tecznie lekceważy, reprezentuje lub tłumaczy inne języki. T u
odczytania, jaką próbuję tu naszkicować,
taj koncepcja uporczywej, strukturalnej
tyczy głównie pisarstwa, mówienia prawdy w jej najbardziej
języków Talala Asada nadaje polityczną i historyczną treść
odstręczającej, niedialogicznej formie. Conradowi udało się
neutralnym procesom kulturowego przekładu (T. A s a d , The
zawierał pierwsze rozdziały
of Cultural Translation in British Social Anthropology,
zostać angielskim pisarzem, ograniczonym głosicielem praw
Concept
dy. N i e ma zatem niczego dziwnego w tym, ze pośród kako
w: Writing Culture, J. Clifford, G . Marcus (eds.), Berkeley
fonii dżungli Marlow tęskni za angielskimi słowami. Kurtz
1986, ss. 141-164).
częściowo kształcił się w Anglii, a jego matka - przypomnij
Wykłady Geertza (1983), works and Lives: The Anthropologist
my - była n a wpół Angielką. O d samego początku Marlow
as Author, nie zostały jeszcze opublikowane
szuka osobistego i zasadniczego głosu Kurtza; w końcu „ten
w której pisze te słowa. W e fragmencie dotyczącym ustnej
wtajemniczony duch, który przyszedł z głębi nicości, zaszczy
prezentacji zajmuję się tym, co Geertz odniósł przede wszyst
do chwili,
Reflections on Fiel
Tuhami:
cił mnie zdumiewającą ufnością przed swym ostatecznym
kim
zniknięciem. A to z tego powodu, że mógł mówić ze m n ą po
dwork in Marocco,
angielsku" (s. 76). N i e mogę tutaj rozważyć złożonych kwe
Portrait of a Maroccan, Chicago 1980 i К. Dwyer, Maroccan
stii prezentowania
Dialogues,
i oceniania różnych języków w Jądrze
ciemności.
1 4
nieprzvstawalnosci
W książce
tive
Berkeley 1977;
Baltimore 1982.
V. Crapanzano,
(Wspomniana wyżej książka G e
ertza ukazała się drukiem w roku 1988 w Stanford, Kalifor
Reading for the Plot: Design and Intention in Narra
(New York 1984, s. 259 n.) Peter Brooks subtelnie zau
waża, ze
do następujących prac: R Rabinov,
Jądro ciemności
prezentuje swoje prawdy raczej jako
nia, a jej polskie wydanie opublikowano w roku 2000 w W y
dawnictwie K R w Warszawie, pod tytułem
Dzieło i życie -
przyp. t ł u m . ) .
„narracyjne sprawozdanie" niż „rekapitulację" (jak w ostat
Ta dyskursywna dziedzina nie może oczywiście być ogranicza
n i c h słowach Kurtza). Znaczenie w opowiadaniu nie jest od
na do antropologii lub jej pograniczy, nie jest ona też ade
refleksyjna
słaniającym się jądrem, lecz istnieje poza tym opowiadaniem,
kwatnie uchwycona w takich kategoriach, jak
dialogicznie, w poszczególnych przekazach; jest ono „umiej
dialogiczna.
scowione w szczelinach pomiędzy opowieścią a jej ramą, ro
tematyki patrz: G . Marcus, D . C u s h m a n , Ethnography as
lub
D l a zapoznania się ze wstępnym przeglądem tej
dzi się ze stosunku pomiędzy opowiadającymi a słuchacza
Texts, „Annual Review of Anthropology" 11, 1982,
mi".
J. Clifford, Partial Truths, w: Writing Culture..., wyd. cyt., s. 1-
Podkreślając „nieskończoną analizę" tej powieści, Bro
oks minimalizuje stabilizującą funkcję pierwszego narratora
26
jako szczególnego słuchacza (czytelnika), nie nazwanego ani
Conrad, Jądro..., wyd. cyt., s. 42
25-69);
nie ograniczonego kulturową funkcją jak pozostałe osoby na
pokładzie. T a nieuchwytność słuchacza gwarantuje szczegól
ną ironiczną władzę, możliwość patrzenia i bycia niewidocz
nym,
Bibliography
mówienia o względnych prawdach bez napotykania
sprzeciwu i bez decydowania o ich nierozstrzygalności.
1 5
Asad, Talal
„Polski" dziennik jest niezwykle wielojęzyczny. Mario Bick
Index of Native Terms, w: В. Malinowski, A
Strict Sense of the Term, N e w York 1967, s. 299),
(An
1986
The Concept
thropology,
Diary in tfie
którego za
of Cultural Translation in British Social An
Writins Culture: The Poetics and Politics of
(w:)
Enthnography, wyd. James Clifford i George Marcus, s.
miarem było zestawienie słownika i ogólne „posortowanie tej
141-164, Berkeley: University of California Press
lingwistycznej mieszaniny", precyzuje, że Malinowski pisał
Baines, Jocelyn
„po polsku, często używając angielskiego, słów i zdań po nie
1960
miecku, francusku, grecku, hiszpańsku i po łacinie oraz oczy
Malinowski's
H i c k , Mario
1967
1 6
H . Payne,
17
Występuje tutaj interesujący przeskok pomiędzy cytowanym
Style, ..Proceedings of the A m e r i c a n
York: Harcourt, Brace, and World
a przypisem do niego: funkcjonalistyczna „tera
Brooks, Peter
1984
pia" staje się funkcjonalistyczna „teorią".
Payne,
1 9
Williams, Culture
2 0
Cyt.
Reading
for the Plot: Design and Intention in Narrative,
N e w York: Knopf
Malinowski's Style, m. cyt., s. 420 n.
and Society..., wyd. cyt.
za: W. Houghton, The Victorian Frame of Mind,
1 8
Index of Native Terms, (w:) Bronisław Malinowski,
Diary in the Strict Sense of the Term, s. 299-315, N e w
An
A
Philosophical Society" 125, 1981, s. 416-440
fragmentem
N e w York: M c
Graw-Hill
wiście terminów pochodzących z języków tubylczych" (były
to cztery języki: motu, mailu, kiriwiński i pidgin).
Joseph Conrad: A Critical Biography,
Clifford, James
1979
Naming Names, „Canto: Review of the A r t s " 3 (1): 142-
1980
Fieldwork, Reciprocity, and the Making of Ethnographic Te
New
H a v e n 1957, s. 43
153
2 1
Watt, Conrad..., wyd. cyt., s. 173-176
2 2
E . Said, Joseph Conrad and the Fiction of Autobiography, C a m 1982a Person and Myth: Maurice Leenhardt in the Melanesian
xts, „Man" 15: 518-532.
bridge, Mass., 1966, s. 16
2
' J. C o n r a d ,
Jądro ciemności,
World, Berkeley: University of California Press
przeł. A . Zagórska,
Warszawa
1991 (przyp. t ł u m . ) .
2 4
Byłoby rzeczą interesującą systematycznie
1982b Review ofNisa, by Marjorie Shostak, „London T i m e s L i
terary Supplement" Sept. 17: 994-995
przeanalizować,
1986a Partial Truths (w:) Writing Culture, wyd. James Clifford
jak z wielojęzycznych spotkań w badaniach terenowych et
i George Marcus, s. 1-26, Berkeley: University of C a l i
nografowie budują teksty, w których dominujący język osta
fornia Press
103
James Clifford • ON ETHNOGRAPHIC SELF-FASHIONING
1980
1915
"Fieldwork, Reciprocity, and the Making of
Ethnographic Texts", M a n 15: 518-532.
1982a
Society of Southern Australia", 39: 49-706
Person and Myth: Mauńce Leenhardt in the Melanesian
1916
Literary Supplement
London Times
1935
& George Marcus, p. 1-26, Berkeley: University of
California Press
1967
1986c " T h e Tropological Realism of M i c h e l Leiris",
1938
Press
Sociologie et anthropologie
1950.
Miller, J. Hillis
Heart of Darkness, N e w York: Norton C r i t i c a l Editions,
1965
Victory, London: Methuen
Najder, Zdzisław
1964
Tuhami: Portrait of a Moroccan, Chicago: University of
Moroccan Dialogues,
Conrad's Polish Background: Letters to and from Polish
Friends, Oxford: Oxford University Press
1983
Joseph Conrad: A Chronicle,
N e w Brunswick, N.J.:
Rutgers University Press Payne, Harry
Baltimore: Johns Hopkins
1981
"Malinowski's Style", Proceedings of the
Philosophical Society, 125: 416-440
1977
Re/lections on Fieldwork in Morocco, Berkeley:
University Press
Firth, Raymond
American
Rabinów, Paul
Man and Culture: An Evaluation of the Work of
Bronisław Malinowski London: Routledge and Kegan
University of California Press
Paul
Said, Edward
1966
Geertz, Clifford
Works and Lives: The Anthropologist as Author, Lectures
Stockin George
Stanford, California: Stanford University Press. 1988
1968
"Arnold, Tylor and the Uses of Invention", I n :
Culture and Evolution,
Greenblatt, Stephen
Renaissance Self-Fashioning: From More to Shakespeare,
Chicago: Univetsity of Chicago Press
Race,
p. 69-90, N e w York: T h e Free
Press
1974
"Empathy and Antipathy in 'Heart of Darkness'", I n :
Readings in the History of Anthropology, ed. Regna
Houghton, Waltei
Victorian Frame of Mind, N e w
H a v e n : Yale
Darnell, p. 85-98 N e w York: Harper and Row,
Univetsity Press
Watt I a n
Karl, Frederick
1979
Joseph Conrad: The Three Lives, New
York: Farrar,
Conrad in the Nineteenth Century,
Berkeley: University
of California Press
Straus, and Giroux
Williams Raymond
Kaufman, Walter (ed.)
The Portable Nietzsche,
Joseph Conrad and the Fiction of Autobiography,
Cambridge, Mass.: Harvard University Press
delivered at Stanford University, M a r c h 1983,
The
"Conrad's Darkness", I n : Poets of Reality, chapter. 1,
Cambridge, Mass.: Harvard University Press
Dwyer, K e v i n
1954
" U n e categorie de 1 esprit humain: L a notion de
p. 333-362, Paris: Presses Universitaires de la France,
Chicago Press
1979
Ethnographies as Texts, "Annual Review of
Writing Culture: The Poetics and Politics of
Ethnography, Berkeley: University of California
Crapanzano, Vincent
1957
N e w York:
personne, celle de 'moi'", I n :
1971
1980
the Strict Sense of the Term,
Clifford James and George Marcus (ed.)
C o n r a d , Joseph
1983
A Diary in
Mauss, Marcel
Clifford, p. 4-20
1957
Bloomington:
Anthropology" 11: 25-69
Introduction to "Sulfur" 15 (special issue), ed. James
1982
Gardens and Their Magic,
Marcus, George, i D i c k C u s h m a n
1982
University of California Press
1980
Cora!
Harcourt, Brace, and World
James Clifford & George Marcus, p. 98-121, Berkeley:
1911
Argonauts of the Western Pacific, London: Routledge
Univetsityof of Indiana Press.
1986b " O n Ethnographic Allegory", I n : Writing Culture, ed.
1899
Islands, (w:)
History Press
1922
Sept. 17: 994-995
1986a "Partial Truths", I n : Writing Culture, ed. James Clifford
1986
Baloma: Spirits of the Dead in the Trobriand
Magic, Science and Religion, Garden City, N Y : Natural
World, Berkeley: University of California Press
1982b "Review of Nisa, by Marjorie Shostak",
The Natives of Mailu, "Transactions of the Royal
1966
New York: Vintage
Culture and Society, 1780—1950, N e w York: Harper
and Row
Malinowski, Bronisław
104
James Clifford • O ETNOC IRAFICZNEJ AUTOKREACJI
1986b O n Ethnugraphic
(w:) Writing Culture, wyd. Ja
Allegory
1922
Realism of Michel
Leiris,
Introduction
1935
Writing
Culture:
The
Poetics
and
Politics
of
1967 A Diary in the Strict Sense of the Term, N e w York:
Ethnogra-
Harcourt, Brace, and World, (brak polskiego wydania -
N e w York: Norton Critical Editions,
1982
Mauss, Marcel
1938
Portrait
Chicago: University of
of a Moroccan,
Dialogues,
Baltimore: Johns Hopkins Univer
M a n and Culture: A n Evaluation
of the Work of
Broriislaw
1983
L o n d o n : Routledge and Kegan Paul
Works and Lives:
1981
The Anthropologist
Lectures
as Author,
California: Stanford University Press. 1988
Dzieło i życie. Antropolog
1977
jako autor, Wydawnictwo K R ,
Polish
Background:
Letters
to and
from
Polish
Oxford: Oxford University Press
Joseph Conrad:
A Chronicle,
N e w Brunswick, N.J.: Rut
Malinowski's
Style, „Proceedings of the A m e r i c a n Philo
Reflections
on Fieldwork
in Morocco,
Berkeley: University
of California Press
Said, Edward
Greenblatt, Stephen
1966
Renaissance Self-Fashioning:
From
More
to
Joseph Conrad and the Fiction of Autobiography,
Stockin George
Houghton, Walter
1968
sity Press
Arnold,
Tylor and the Uses of Invention, (w:) Race,
re and Evolution,
Frame of Mind, N e w H a v e n : Yale U n i v e r
1974
Karl, Frederick
Three
Lives,
New
York:
Farrar,
Empathy and Antipathy in „Heart
1915
The Natives
1979
N e w York: Vintage
(w:) Rea
wyd. Regna Darnell,
in the Nineteenth
Century,
Berkeley: University
Williams Raymond
.Transactions of the Royal Society
of Southern Australia", 39: 49-706
Spirits of the Dead in the Trobriand
Magic, Science and Religion,
Conrad
of California Press
Malinowski, Bronisław
of Mailu,
of Darkness",
Watt Ian
Kaufman, Walter (wyd.)
The Portable Nietzsche,
of Anthropology,
s. 85-98 N e w York: Harper and Row,
Straus, and Giroux
1954
Cultu
s. 69-90, N e w York: T h e Free Press
dings in the History
The
Cambrid
ge, Mass.: Harvard University Press
Shakespeare,
Chicago: University of Chicago Press
Conrad:
Conrad's
Rabinów, Paul
[wyd. pol.
Warszawa 2000]
Baloma:
rozdz. 1, C a m
sophical Society", 125: 416-440
delivered at Stanford University, M a r c h 1983, Stanford,
1916
(w:) Poets of Reality,
Darkness,
gers University Press Payne, Harry
Geertz, Clifford
Joseph
Conrad's
Friends,
Firth, Raymond
1979
(Wyda
1973)
Najder, Zdzisław
1964
The Victorian
Warszawa
i antropologia,
bridge, Mass.: Harvard University Press
sity Press
1957
personne,
s. 333-362,
Miller, J. Hillis
1965
Dwyer, K e v i n
Malinowski
La notion de
et anthropologie
Paris: Presses Universitaires de la France, 1950.
nie polskie: Socjologia
Chicago Press
Moroccan
Une cat'egorie de I esprit humain:
celle de 'moi', (w:) Sociologie
1957)
Tuhami:
Ethnographies as Texts, „ A n n u a l Review of Anthropolo
gy" 11: 25-69
Warszawa 1991, Wydawnictwo S E N -
Victory, London: Methuen. (wyd. pol. Zwycięstwo, War
szawa
koralowe
tom 4 - przyp. tłum.)
przyp. t ł u m . ) . Marcus, George, i D i c k C u s h m a n
Heart of Darkness,
ciemności
War
tom 3
Bloomington: Universi-
i ich magia, Warszawa 1986, Dzieła,
Crapanzano, V i n c e n t
1980
and Their Magic,
Clifford James i George Marcus (wyd.)
przyp. tłum.)
1983
Coral Gardens
tyof Indiana Press. (Wydanie polskie: Ogrody
1971 (w tłumaczeniu użyto przekładu A n i e l i Zagórskiej,
1957
Pacyfiku,
Leirisa), wyd. James Clifford, s. 4-20
Jądro
1982
zachodniego
- przyp. tłum.)
do
C o n r a d , Joseph
1980
Routledge.
szawa 1967; wydanie II - Warszawa 1981, Dzieła,
phy.Berkeley: University of California Press
1911
London:
Pacific,
versity of California Press
„Sulfur" 15 (numer specjalny poświęcony przekładom
1899
of the Western
(Wydanie polskie: Argonauci
1986c The Tropological
1986
Argonauts
mes Clifford i George Marcus, s. 98-121, Berkeley: U n i
1966
Culture
Row
Islands,
(w:)
G a r d e n City, N.Y.: Natural
History Press
105
and Society, 1780—1950, N e w York: Harper and