Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z uprawą yamu u ludu Arapesz w Papui Nowej Gwinei / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1

Item

Title
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z uprawą yamu u ludu Arapesz w Papui Nowej Gwinei / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1, s.177-212
Creator
Bęben, Wojciech
Date
1987
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:1178
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1276
Text
S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X X I : 1987, z. 1
PL ISSN 0071-1861

WOJCIECH BĘBEN
(Wewak, Papua Nowa Gwinea)*

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA
ZWIĄZANE Z UPRAWĄ Y A M U U L U D U ARAPESZ
W PAPUI NOWEJ GWINEI
Plemię Arapesz zamieszkuje obszar północnej części stałego lądu Papui
Nowej Gwinei. L u d ten zajmuje obszar zbliżony kształtem do trójkąta,
między Oceanem Spokojnym, łańcuchem gór Księcia Aleksandra a rzeką
Sepik. Posługuje się własnym językiem o tej samej nazwie, co nazwa plemienia.
Podstawowym zajęciem tych ludzi jest rolnictwo. Uprawiają słodkie ziem­
niaki, taro, mami oraz yam. Znaczenie kultowe yamu, o którego uprawie
będzie tu mowa, o wiele przewyższa znaczenie, jakie nadaje mu się jako
roślinie jadalnej. Y a m ma swoje miejsce w mitologii i w wierzeniach A r a peszów. Wkracza we wszystkie dziedziny życia społecznego, ekonomicznego
i politycznego. Jest przedmiotem rywalizacji między wrogimi szczepami i sta­
nowi obiekt dumy, gdy osiągnie okazałe rozmiary. Uprawa yamu, mimo
nadejścia cywilizacji, mającej tak często ujemny wpływ na wierzenia tych
ludzi, nie straciła na swej aktualności.
Botanika rozróżnia dwa rodzaje yamu, które określa się jako
alata

i discorea

esculenta.

Z a r ó w n o alata,

jak i esculenta

discorea

dzielą się na

pod-

* Autor artykułu jako misjonarz-werbista od 10 lat przebywa na Nowej Gwinei, pracując
wśród Arapeszów. Swą działalność misyjną połączył z pracą naukową, prowadząc badania etnologiczne. Nawiązał również współpracę z ośrodkami uniwersyteckimi Australii, korzystając za
ich pośrednictwem z dorobku światowej etnologii. Bezpośredni kontakt z Arapeszami sprawił, że
W. Bęben poznał dobrze ich język, zna i rozumie ich kulturę oraz zachowania poszczegól­
nych członków plemienia. Zżył się z nimi bowiem uczestnicząc w ich życiu codziennym
i świętach dzięki swej pracy misyjnej i etnograficznej zarazem. Krótki okres pobytu w Polsce
(na przełomie 1985 i 1986 r.) W. Bęben przeznaczył m. in. na przedstawienie wyników
swoich badań polskiemu środowisku etnologicznemu, współpracując z Katedrą Etnologii
i Antropologii Kulturowej UW, gdzie prowadził zajęcia ze studentami. Interesujące wykłady
ilustrowane były unikalnym materiałem w postaci nagrań magnetofonowych, zdjęć i przezro­
czy. Pod kierunkiem prof, dr Zofii Sokolewicz — kierownika Katedry — napisał pracę doktor­
ską, w której podsumował część wyników swoich badań. Większość materiałów znajdujących
się w prezentowanym tu artykule pochodzi z badań własnych autora i nie była dotąd nigdzie
publikowana. W przygotowaniu znajdują się dalsze artykuły [przyp. Red.].
12 — Etnografia Polska t. 31, z. 1

178

WOJCIECH BEBEN

grupy, tworząc ok 60 gatunków. Discorea
alata nut podłużny kształt i gładką
powierzchnię. Discorea
esculenta natomiast ma kształt bardziej owalny i po­
wierzchnię szorstką, jakby pokrytą kolcami (Tuzin 1972, s. 231). W artykule
będzie mowa o uprawie odmiany discorea alata, która przy dobrej wegetacji
osiąga do 3 m długości (Forge, Anthony 1966, s. 28; Haynes, Coursey
1969).
Przedmiotem artykułu jest opis czynności polowych i obrzędowych zwią­
zanych z uprawą yamu. a także ukazanie ich znaczenia mitologicznego,
społecznego i religijnego. W części pierwszej o m ó w i o n o uprawę yamu w jej
trzech stadiach: w okresie przygotowawczym, jakim jest przygotowanie
pola, preparacja odpowiednich środków magicznych, mających p o m ó c w we­
getacji, oraz przygotowanie duchowe osoby mającej sadzie yam; stadium
drugie wypełnia proces sadzenia yamu i czas jego wzrostu; wykopki i zwy­
czaje związane z prezentacją yamu należą do stadium trzeciego. Uwieńcze­
niem prac związanych z uprawą yamu są dożynki — wielka uroczystość na
zakończenie zbiorów, w której zawarte jest całe bogactwo tradycyjnych obrzę­
d ó w i zwyczajów poświęconych kultowi tej rośliny. Część druga jest próbą
ukazania ogromnego znaczenia uprawy yamu dla jednostki i całej społecz­
ności Arapeszów.

I. P R Z E B I E G P R A C P O L O W Y C H I OBRZĘDÓW ZWIĄZANYCH Z UPRAWĄ Y A M U

Jak już wspomniałem, z uprawą yamu związane jest całe życie ludzi
regionu Arapesz. D l a nich yam to nie tylko roślina jadalna, lecz c o ś , a raczej
ktoś zesłany im przez duchy (Mead 1934, s. 337). Pierwotną postacią yamu
była — według nich — postać ludzka. Powstanie yamu wiąże się bowiem
z powstaniem człowieka. T o pierwsza mityczna matka stworzyła yam ze
swoich własnych kości. Każda okolica ma swoje mity o pochodzeniu yamu
(Mead 1970, 's. 290-293).
I. O K R E S PRZYGOTOWAWCZY

Przygotowanie terenu pod uprawę rozpoczyna się na długo przed nasta­
niem pory deszczowej. Mężczyźni po wyznaczeniu kawałka buszu, zazwyczaj
p o ł o ż o n e g o na lekkim wzniesieniu, na zboczu góry, tną nożami trawę
i trzcinę, a jeśli znajdują się na tym terenie drzewa lub krzewy — wspi­
nają się na nie i obcinają mniejsze gałęzie i liście. W ten sposób drzewo
samo usycha (Mead 1970. s. 140). Kikuty mniejszych drzew zostawia się.
Służą one potem za tyczki, po których pną się łodygi yamu. Następnie
czeka się aż słońce wszystko wysuszy. Pozostałości zostają spalone. Wybrany
teren grodzi się potem łodygami z trzciny, które układa się poziomo
i umocowuje do wbitych uprzednio w ziemię tyczek. Ogrodzenie to ma
chronić przed dzikimi zwierzętami. Pionowe tyki noszą nazwę
wopalus,
natomiast poziome — uloh. Gdzieś z boku robi się wejście do ogrodu (ulo
'wit). Jako narzędzi używa się zazwyczaj kija, który służy do kopania (natom),

Ryc. 1. Szczegółowa mapa terenu Ulupu (przedruk z ..Wirui Press")

180

WOJCIECH BEBEN

do zamiatania miotły zrobionej z kwiatów palmy limbowej (galo 'U) oraz
rodzaju noża z palmy sagowej (neitip), służącego do cięcia trawy (Mead
1970, s. 141).
Arapesze mają swój kalendarz i posługują się odpowiednimi nazwami
miesięcy na określenie poszczególnych pór uprawy yamu'.
Kolejną czynnością jest budowa domu, a raczej szałasu, który stawia się
w dogodnym miejscu. Jest to właściwie tylko dwuspadowy dach, odkryty
z dwóch stron, zrobiony z uschniętych gałęzi palmy sagowej. Tu będą mogli
skryć się pracujący podczas upału. Tu sporządzać się będzie także magiczne
środki udzielające yamowi wzrostu i siły. Przed wejściem do ogrodu oraz
przy prowadzącej do niego drodze ustawia się znak, którym zazwyczaj są dwa
kije oplecione gałęziami palmowymi. Znak ten ma ostrzegać kobiety i nie­
wtajemniczonych podążających tą drogą, aby pod żadnym pozorem nie prze­
kroczyli wejścia do ogrodu (Mead 1963, s. 18).
Podczas spalania buszu rzuca się do ogrodu owoce cytrusowe (miebb)
oraz specjalny rodzaj farby (yous). Wszystko to zostaje spalone. Czynność
ta ma właściwość magiczną i służy do oczyszczania ogrodu. Do pracy
w ogrodzie gospodarz może wykorzystać zarówno młodych chłopców, jak
i dziewczęta jeszcze nie rozwinięte w pełni seksualnie. Dziewczęta zazwyczaj
czyszczą ogród, a chłopcy przygotowują tyczki i wbijają je w ziemię. Poma­
gają też przy wykopywaniu dołków i sypaniu kopców przy każdej tyczce,
by yam, który zostanie umieszczony na tym kopcu, mógł swobodnie „zejść"
w ziemię. Do tej pracy wybiera się tylko osoby z czystym sumieniem,
gdyż w przeciwnym razie zarówno sadzącego, jak i pomagających może
spotkać kara od masalai .
W tym czasie yamy znajdują się jeszcze w specjalnym „domu", zwanym
„domem yamu". „Dom" ten ma formę szałasu. We frontowej ścianie szałasu,
na środku, umieszczone są małe drzwi, zazwyczaj bardzo dobrze zamknięte
2

1

Yam musi być posadzony wtedy, kiedy nadchodzą Plejady, gdyż w przeciwnym wypadku
zostałby zabity. A oto nazwy miesięcy używanych przez Arapeszów: wabih (Plejady kończą
się), wolai (Plejady skończyły się), saunan (jemy owoce alanu), bidigul didenegul (zbieramy yam),
sagen (zakończone zostało zbieranie yamu), shatuen (yamy są w domu i wycięliśmy busz
w ogrodzie), maluen (sadzimy yamy), uliegen (wszystkie yamy zostały posadzone), apibili
wahebis (tniemy drzewa w ogrodzie), nihilaben (yamy posadzone, głód, jemy sago), ilianyunyunuk (jemy trzcinę cukrową i banany z opuszczonych ogrodów). Czas urodzaju nazywa
się teshuik, natomiast czas nieurodzaju — nibia.
Masalaje to duchy zamieszkujące strumienie, skały, sadzawki, drzewa (szczególnie chlebo­
we). Mogą być dobre lub złe. czasem — obojętne. Zazwyczaj ludzie boją się ich, ale nie
oddają im czci. Często manifestują się one poprzez nadzwyczajne wydarzenia natury, takie jak
błyskawice, tęcza, burza, huragan. Mogą też występować w postaci potworów, takich jak wąż
z dwiema głowami czy z piórami na głowie, człowiek z głową węża lub innego potwora itp.
Zamieszkują one określone terytorium, zdarzają się jednak wypadki, że podróżują. Masalaje są
źródłem dobra i zła. Należą do wodza lub większej grupy ludzi. Są one niezależne od
duchów przodków i duchów yamu. Najczęściej występują pod postacią węży, jaszczurek, drzew
lub kamieni.
2

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

181

w obawie przed kradzieżą znajdujących się wewnątrz yamów. „Domy yamu"
budowane są bardzo solidnie i znajdują się w miejscach oddalonych od wioski
(Mead 1970, s. 96-122).
Mężczyzna zanim wejdzie do „domu yamu", nim przystąpi do przygoto­
wania ogrodu i sadzenia, wymaga oczyszczenia, aby yam nie wyczuł jego
nieczystości i nie uciekł. Czynności tej przypisywany jest cały rytuał. W wy­
branym dniu mężczyzna oziíajmia współmieszkańcom, że idzie dokonać
obmycia (cićloku). Jest to obmycie inne niż to, którego dokonuje się każdego
dnia. Nikt jednak na ten temat nic nie mówi, chociaż każdy wie o co chodzi.
Mężczyzna udaje się nad rzekę i nacina sobie żołądź członka. Do nacina­
nia używa się kości z kazuara lub białego kamienia o nazwie mabel albo
divák in i (Aufenanger 1972, s. 247). Kamienie te znajdują się w wodzie.
Za pomocą kamiennej siekiery roztrzaskuje się je na drobne kawałki, które
przynosi się następnie do domu, gdzie dobrze schowane czekają na odpo­
wiednie okazje. Dziś raczej rzadko używa się kości lub białych kamieni,
ponieważ zostały one wyparte przez żyletki, które są ostrzejsze, a więc
sprawiają mniej bólu. Żołądź członka nacina się w kilku miejscach i pozwala
spłynąć „zimnej krwi", którą nabywa się przez: współżycie z kobietami,
podanie jedzenia przez kobietę w czasie menstruacji, otrucie drugiego czło­
wieka, pomaganie w otruciu, rozmowy na temat zabicia czy też otrucia
innego człowieka, przez walkę, gniew czy nienawiść oraz zabicie człowieka.
Po oczyszczeniu mężczyzna kąpie się w rzece, po czym udaje się do
wioski, gdzie przystąpi do kolejnych czynności obrzędowych. Zbiera on mia­
nowicie małe cytryny i gotuje je z liśćmi z drzewa unolh i z drzewa
wadżio. Czyni z tego mieszaninę, którą następnie wypija. Po dokonaniu tych
czynności mężczyzna jest gotowy do rozpoczęcia obrzędowego sadzenia yamu.
Samo dopuszczenie do sadzenia yamu jest dużym wyróżnieniem. Ten
fakt sprawia automatycznie, że młody człowiek rośnie w oczach otoczenia.
Jednak przywilej ów będzie go kosztował wiele ofiar i wyrzeczeń. Od tej
chwili nie będzie mu np. wolno jeść potraw z „innego pieca", tzn. u innych
ludzi, jeść mięsa z dzikiej świni lub innych zwierząt, takich jak kabul czy
mumut, jeść ryb (zarówno z rzeki, jak z konserw), przyjmować pokarmu
od kobiety ciężarnej lub od kobiety mającej w danym momencie menstruację,
przyjąć betel, dakę lub kambang od kogoś „niewtajemniczonego" lub nowo
ożenionego , mieć stosunków płciowych z żoną, nie mówiąc już o innych
3

ł

Żucie betelu jest bardzo powszechne, chociaż nie tak dawno dotarło na tereny górskie.
Cieszy się wielkim powodzeniem zarówno wśród młodych, jak i starych. Podstawowym składni­
kiem jest owoc z palmy areca, mały orzech, zielonego koloru, kiedy nie jest dojrzały,
a pomarańczowego, gdy dojrzeje. Wewnętrzny orzech wyjęty z łupiny żuty jest przez starszych,
łupina zaś — przez dzieci. Palmy areca (zazwyczaj A. catechu) są szeroko kultywowane. Zbiera
się również orzechy z odmian dziko rosnących, takich jak A. jobiensis i A. macrocalyx, na
które w pidgin english używa się określenia kawiwi lub namba tu bilong buai. Używa się
ponadto owocu z palmy Ptychococcus paradoxus. Orzechy areca żuje się zazwyczaj z wapnem
pochodzącym z wypalonych muszli lub raf koralowych oraz z liśćmi lub owocami podobnymi

WOJCIECH BĘBEN

182

niewiastach, spać w tym samym domu, co inni c z ł o n k o w i e rodziny. Musi
4

też unikać spotkania na drodze kobiety w czasie menstruacji . Są też pewne
5

zakazane potrawy . Nie wszystkie wymienione tu zakazy występują jednakowo
wśród

Arapeszów.
2. SADZENIE 1 WZRASTANIE Y A M U

G ł ó w n ą zasadą stosowaną przy sadzeniu yamu jest: dobry człowiek m o ż e
posadzić yam, zły natomiast nie może, gdyż spotkałoby go nieszczęście.
Kiedy ogród jest gotowy i gospodarz

dokonał

obrzędowej

puryfikacji,

wówczas m ł o d e dziewczęta udają się do ogrodu, by go zamieść. Chłopcy zaś
w tym czasie sprawdzają tyczki, doły

i kopce. Następnie

i ogląda

stwierdza, że prace zostały

przygotowany

wykonane,

ogród.

Kiedy

udaje się do

„domu

yamu". Otwiera go

yamy mające j u ż m ł o d e

kłącza.

Nożem

gospodarz

uroczyście

idzie

dobrze

i wynosi

przeznaczonym specjalnie do

tej

czynności kraje każdy yam na trzy części, zachowując do sadzenia zazwyczaj
6

środek lub część przednią zwaną „głową y a m u " . Potem, podczas wieczornego
posiedzenia, wyjawia on współplemieńcom dzień, w którym zamierza posadzić
yamy.

Wyjawienie dnia to jakby prośba

o pomoc

i poparcie w tej tak

ważnej dla niego czynności. Mężczyźni kładą yam na pangal

1

i niosąc j ą na

ramieniu idą wczesnym rankiem do ogrodu. Podczas gdy mężczyźni idą sadzić
yam, kobiety zajmują się przygotowaniem posiłku, na który składa się zupa
z bulwiastej rośliny

mami

i taro z posiekanymi orzechami

kokosowymi.

do bazi, z mniejszymi kawałkami gałęzi albo kory z krzewu Piper betel (w pidgin — duka).
Betel ma mocny smak o działaniu ściągającym powodowanym przez taninę i żucie jego
powoduje powstanie czerwonej śliny. Powoduje też uczucie błogości. Podstawowym składni­
kiem betelu jest alkaloid o właściwościach podobnych do nikotyny. Działa on na błonę
śluzową i na centralny system nerwowy, łagodząc uczucie głodu i zmęczenia. Żucie betelu
oczyszcza oddech, barwiąc jednak uzębienie na czarno. Dla Arapeszów ofiarowanie betelu jest
oznaką grzeczności i gościnności. Betel i kambang odgrywają też ważną rolę w ceremonial­
nym życiu Arapeszów oraz w tradycyjnym handlu. Kambang ponadto ma zastosowanie w magii.
Ma też duże znaczenie w czasie dożynek yamu, ponieważ służy za znak akceptacji yamu przez
partnera. Akceptację wyraża się przez posypanie yamu kambangiem.
Przed wejściem mężczyzny do ogrodu wszystkie kobiety mające menstruację muszą
pozostać w domu i czekać aż mężczyźni udadzą się do ogrodów. Wynika to z wierzeń, że kobieta
w czasie menstruacji jest nieczysta. Yam nie może wyczuć „powietrza", które może nabyć
mężczyzna nawet przez spotkanie kobiety w okresie menstruacji, urósłby bowiem karłowaty
i miał wiele odnóg.
Mężczyźnie nie wolno jeść: węża (lauwań), owocu z drzewa chlebowego (kudi, yabehas,
dibigepilip). owocu (uman, belag), banana (gulokowis, ausibel, bishauwiyek), yamu (aubit). Po
zjedzeniu jednego z ww. pokarmów mężczyzna musi natychmiast poddać się oczyszczeniu przez
nacięcie żołędzia członka (za: Mead 1970, s. 379-397).
Sadzi się tylko te dwie części, gdyż Arapesze są przekonani, że z części trzeciej nie
urosną duże yamy. Jest to wpływ mitu mówiącego o tym, że gdy ludzie z okolic Yangoru
ukradli tę część yamu, to yamy ich pozostały skarłowaciałe (mit ten omawiam dokładniej
w 2 części artykułu).
^ Pangal — gałąź z palmy sagowej.
4

5

6

ZWYCZAJE. OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANI

183

Z YAMEM

Zupę przygotowuje się w dużej drewnianej misie służącej specjalnie do tego
celu. Mężczyźni, którzy sadzą yam, jedzą ją z misek zrobionych z łupin
orzecha kokosowego. Po zjedzeniu tej zupy gospodarz obdziela pomocników
tytoniem, betelem i daką. Następnie wszyscy siadają i zaczynają się długie
rozmowy, których tematyka obraca się wokół yamu.
Wtedy też gospodarz sadzący yam prosi wodza, aby poświęcił yamy
i „wylał" na nie swojego ducha i duchy przodków. Wódz najpierw zwraca
się do lluhine, którego zadaniem jest opieka nad c z ł o w i e k i e m , mówiąc:
8

O lluhine, miej w swojej opiece te yamy.
Chroń je przed złym człowiekiem.
Spraw, by on nie przyszedł i nie zniszczył ich.
Uczyń, lluhine, by te yamy urosły duże i proste.
Ześlij swego ducha Becoma .
Niech strzeże yamów i ogrodu.
lJ

Wódz dmucha przy tym w bambusową rurkę, tę samą, którą yam
Kubaningili posiadał w swojej torebce i w której znajdują się magiczne
środki mające zapewnić wzrost tej r o ś l i n i e .
Po inwokacji do lluhine następuje inwokacja do duchów przodków. Jako
duchy opiekuńcze są one proszone o wstawiennictwo i pomoc:
10

Nie odwracajcie się od nas.
Pomóżcie nam.
Inni chcą nas poniżyć.
Sprawcie więc. by nasze yainy byly jak największe.
Byśmy to właśnie my zwyciężyli".

Po tych inwokacjach następuje przygotowanie specjalnej wody, której
zadaniem będzie p o m ó c yamowi. Do tego celu zostaje użyta woda przy­
niesiona z rzeki W i d u h , w specjalnym naczyniu, zwanym udup, z tego
dokładnie miejsca, gdzie mityczny yam chodził załatwiać swoje potrzeby
fizjologiczne. D o wody dodaje się mieszaninę ziemi i prochu pochodzącego
ze zmielonych kości n ó g lub rąk (salikiń) .
Dawniej dodawano jeszcze
tłuszcz pochodzący z części brzusznej. Dziś jednak jest on prawie nie­
osiągalny .
11

]2

1 3

H

Arapesze wierzą w Najwyższą Istotę, zwaną lluhine. czyli Istotę z Wysokości. Jest to
Istota rodzaju męskiego, byt, którego nie można bliżej określić. Jest on niewidzialny. Ludzie
nigdy go nie słyszą, nie wiedzą niczego o miejscu jego pobytu. Wszystko, co istnieje, jest
dziełem lluhine. On jest dobry, ale karze np. za morderstwo.
Becom — duch Jluhine. Przybiera on postać jastrzębia. Jego zadaniem jest pośrednictwo
między lluhine i ludźmi.
Kubaningili — yam, który przebywał na ziemi. Mowa o nim dokładniej w cz. 2.
Rzeka Widuh znajduje się niedaleko wioski Chologun.
Salikiń — kości nóg lub rąk nietrudno zdobvc. gdyż zazwyczaj pochodzą one od bliskich
zmarłych, których ciała chowa się przy domu. Kiedy ciała ulegną rozkładowi, wydobywa się
kości z ziemi i przechowuje w domu mieszkalnym lub w domu duchów.
Tłuszcz ten (manumiri) można było dawniej nabyć od wodzów wrogich wiosek. Musiał
on bowiem pochodzić jedynie z ciała wrogów. Manumm przechowuje się w bambusowej rurce
umieszczonej wysoko nad ogniskiem w domu mieszkalnym. Uwędzony tłuszcz dobrze się
4

10

11

13

184

WOJCIECH BĘBEN

W
kości
woda
przez

niektórych miejscowościach regionu Arapesz, np. w okolicach Mui,
kładzie się w ogrodzie blisko yamu, tak aby spływająca po nich
zabrała znajdujące się w nich moce i spływając na yam przeniosła je,
co uzyska on moc i p r ę ż n o ś ć .
14

Do wymienionej mieszaniny dodaje się pewne rośliny, które mają uczynić
yamy „gorącymi", co z kolei ma im zapewnić szybki wzrost. D o tej miesza­
niny dodaje się pył zeskrobany z kamieni masalaja. Każdy w ó d z ma swojego
masalaja^ .
5

Gdy mieszanina jest gotowa, w ó d z bierze gałąź z pachnącego krzewu
woibin i umoczywszy ją w magicznej wodzie skrapia nią ogród i yamy. Po
tej czynności mężczyźni przystępują do sadzenia yamów. D o przygotowanych
uprzednio d o ł ó w (niuang) wkłada się sadzonki. D o ł y przygotowuje się przy
użyciu zaostrzonego drąga (natem). Coraz częściej jednak używa się szpadli.
Po posadzeniu y a m ó w mężczyźni żują betel, a wieczorem jedzą zupę z mami.
Nie można jednak żuć samego betelu. Dodaje się d o ń w tym czasie magiczne
zioła o nazwie ni 'ni. Nie wolno jednak używać kambangu,
ponieważ czyni
on kości kruchymi (Mead 1970, s. 414). Wtedy też w ó d z oznajmia sadzące­
mu, aby postarał się o świnię (dziką lub d o m o w ą ) .
Po upływie ok. 2 tygodni, kiedy kiełki yamu ukażą się na powierzchni
ziemi, wódz wzywa wszystkich ponownie do ogrodu (zarówno przyjaciół,
jak i wrogów). Przygotowuje on znowu „specjalną wodę", której właściwości
i przeznaczenie będą jednak inne aniżeli poprzednio. Woda pochodzi również
z rzeki Widuh. Miesza się ją z sokiem z orzecha kokosowego. Ludzie
wierzą, że płyn znajdujący się w tym orzechu powstał z niczego, nikt go
do wewnątrz nie nalał, człowiek nie był w stanie tego uczynić, uczynił to
Iluhine. Przez użycie tej wody w ó d z chce sprawić, by Iluhine podobnie uczynił
z yamem, którego wzrost nie zależy od człowieka i jego sił. D o wody dodaje
1 6

się także

soki z roślin:

alibań,

atum,

niumbut,

farbę

yous,

lisu,

uanyal,

nibu, ñamo, dishu, washeh, mai oraz liście z drzewa wabu (Mead 1970, s. 362-369).
Cała mieszanina zwana jest bilkuitebal.
M a ona za zadanie uczynić yamy
grubymi.
Następnie wszyscy uczestnicy ceremonii przechodzą kolejno koło naczynia
z bilkuitebal
i zapewniają gospodarza o wzajemnej przyjaźni, o tym, że nie
ma wśród nich nienawiści i dlatego z całego serca wzajemnie sobie życzą,
aby yamy u każdego z nich urosły wielkie i szczególnie długie i by pokonały
wszystkie yamy u wrogich plemion. Po tych zapewnieniach każdy z nich
przechowuje. Zadaniem manumin jest nadanie yamowi sity ducha, jaką posiadał zmarły wróg.
Za tłuszcz ten płaci się bardzo dużo, dlatego jego użycie nie zawsze jest obecnie możliwe
Zapłatą jest tradycyjny środek płatniczy — pierścienie.
Mui - miejscowość położona ok. 60 km od Ulupu, miejsca moich badań.
Por. przyp. 2. Każdy masalai ma własne imię; np. masalai mojego informatora Baltoku
nosiło imię Tamban.
Świnia potrzebna będzie do złożenia ofiary Iluhine, który ześle swego ducha Becom
w postaci jastrzębia, aby zaakceptował kawałek mięsa jako ofiarę za pomoc.
1 4

1 5

1 6

185

Z W Y C Z A J E . OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

podchodzi do bilkuitebal
i dmucha w n i ą . Następnie polewa się tą wodą
liście i łodygi yamu. Po skończonych ceremoniach wszyscy wracają do wioski
na posiłek, żucie betelu, palenie tytoniu, no i rozmowy.
Gospodarz sadzący yamy nie może teraz chodzić do ogrodu, dopóki nie
przygotuje mięsa wieprzowego i orzechów kokosowych. Po zdobyciu mięsa
kraje on kawałek i zanosi do ogrodu. Czynność ta nazywa się
citaliciagen.
Przynosząc mięso do ogrodu wiesza je na szałasie. Aktem tym chce pod­
kreślić, że uznaje Iluhine za opiekuna swoich yamów. Jeśli by przyszedł do
ogrodu z pustymi rękoma, wtedy Iluhine wraz z duchami przodków odwróci
się do niego plecami mówiąc:
17

Dlaczego przychodzisz do nas z pustymi rękoma?
Myśmy udzielili ci pomocy, gdy o nią prosiłeś,
a ty nie dajesz nam za to zapłaty?

Gospodarz bojąc się zemsty, w wyniku której yamy urosłyby karłowate
i z wieloma odnogami, przynosi kawałek mięsa i wiesza go w ogrodzie.
Potem czeka aż Becom pod postacią jastrzębia porwie to mięso. Jeśli tak
się stanie, oznacza to, że Iluhine akceptuje ofiarę i zobowiązuje się do
dalszej opieki nad ogrodem i yamami. Gospodarzowi chodzi też o usa­
tysfakcjonowanie duchów przodków, ponieważ poprzednio wzywał ich pomocy.
Duchy przodków są mocno powiązane z duchami yamów, te zaś, gdy
poczują się zlekceważone, mogą odejść na zawsze. Duchy przodków pomagają
nie tylko we wzroście roślin, ale strzegą ich, gdy przebywają w „domu
yamu". Wtedy to umieszczane są w tym „domu" kości przodków lub maski,
a gospodarz tak oto prosi duchy o pomoc:
Wy zostańcie tutaj.
Patrzcie wszędzie.
Jeżeli dostrzeżecie yamy,
przynieście je tutaj.
Ja zaś będę je sadził i zbierał.
Wy mi pomóżcie.
Pilnujcie ich.

Kawałek mięsa jest więc również ofiarą dla duchów przodków, zapłatą
za okazaną pomoc. Po dokonaniu tych czynności gospodarz jest pewien,
że jego yamy urosną bardzo duże i że dzięki temu odniesie zwycięstwo
nad swoim wrogiem.
Okres wegetacji w dużej mierze zależy od pogody, szczególnie od ilości
opadów. Dlatego dużą rolę odgrywają zaklinacze deszczu .
18

17

Najpierw podchodzą wodzowie, a potem inni — wedle społecznego znaczenia. Nachylają
się nad bilkuitebal mówiąc coś do siebie, zazwyczaj bardzo cicho, a potem dmuchają na
wodę. Czynność ta symbolizuje wlanie własnego ducha do bilkuitebal i nadanie mu własnej
mocy.
Zaklinanie deszczu odbywa się przy użyciu bębna sygnałowego garamutu. Moc tę
(mana) mają tylko niektórzy wodzowie.
18

186

WOJCIECH BĘBEN

Wzrost yamu uzależniony jest też od tzw. świętych kamieni, które są
kamieniami płodności. Mają one różne rozmiary i kształty. Zazwyczaj uloko­
wane są na placu zebrań. Na środku tego placu leży duży kamień (zwykle
koloru białego), otoczony łupinami orzecha kokosowego. Gdy w wiosce znaj­
duje się dom duchów, to kamień ten umieszcza się po jego lewej stronie .
Główny kamień ma swoje imię. Jest ono uzależnione od wioski i jej wodza,
nadającego te imiona. Często główny kamień z imieniem otoczony jest przez
małe kamienie, które już nie mają imion. Kamienie te otoczone są krzewami
i ogrodzone gałęziami. Na oznaczenie dużego kamienia używa się słowa
ulma .
Idąc sadzić yam mężczyźni przechodzą w pobliżu tego kamienia
i zwracają się do niego w formie prośby:
19

2{)

Chcemy posadzić yamy, nie chcemy jednak,
by wyrosły krzywe, dlatego chodźcie z nami.
21

Kamienie te zazwyczaj przynoszone są z r z e k i .
Opodal kamieni zwykle sadzi się dzikie taro. W czasie sadzenia lub
wzrastania yamu kobieta nie m o ż e przestąpić świętego kamienia ani też zbliżyć
się do niego. Tylko sadzący yam mają prawo siedzieć w pobliżu kamienia
płodności.
Po tych pracach i trudach sadzących czeka największa radość, jaką jest
prezentacja yamu — symbolu męskości i przedmiotu dumy gospodarza.
3. UROCZYSTOŚCI DOŻYNKOWE

Gdy yam powoli wzrasta, mężczyzna raz po raz idzie do ogrodu i spraw­
dza, jaki postęp uczynił yam, kiedy będzie można oznajmić innym, że nastąpił
czas wykopków. kiedy będzie można zaprosić innych, aby przyszli i stwierdzili
rozmiary yamu. Kiedy gospodarz uzna, że yam dojrzał, wraca do wioski, bierze
z sobą zaangażowanych mężczyzn i udaje się z nimi do ogrodu. Powoli
odkopują oni rośliny (kolejno każdy mężczyzna) i jeśli yam jest duży —
wydają okrzyk radości. Wówczas gospodarz mierzy yam trzciną, zaznaczając
na niej wymiary rośliny. W ten sposób mierzy każdy yam (do każdego
używa oddzielnej trzciny). Następnie „miary" te niesie uroczyście do wioski.
Teraz z niecierpliwością oczekuje się na „miary" od innych gospodarzy, aby
stwierdzić, który z y a m ó w jest największy i który gospodarz wygrał rywali­
zację. „Miary" przymocowuje się do specjalnego rusztowania (w zależności
od ich rozmiarów). Formują się wtedy dwa obozy: zwycięzców i zwyciężo-

14

Lewa strona, jeśli jest się zwróconym twarzą w stronę domu duchów.
" UIma — słowo używane na oznaczenie każdego świętego kamienia. Przy inwokacjach
nie używa się zazwyczaj imienia danego kamienia.
Nasuwa się pytanie, dlaczego używane są właśnie te, a nie inne kamienie? Otóż,
według przekazów przodków, jeden / nich zobaczy! te kamienie we śnie. Pokazał mu je sam
lluhine. Podczas s n u wid/ial on. jak musalajc wstępowały w kamienie. W wiosce kamienie te
wystawione są n a otwarła przestrzeń, aby poddane byh działaniom księżyca i przez to nabierały
siły.
:

: i

ZWYCZAJE. OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

187

nych. Nie ma jednak przy tym nienawiści lub zazdrości. Yamy zaś wyko­
pane czekają w ogrodzie na przystrojenie i uroczyste przeniesienie do wioski.
To jednak nie nastąpi tak szybko.
W wiosce zaczynają się teraz śpiewy, które rozbrzmiewają każdego wieczoru
i tak będzie przez cały tydzień, a nieraz dłużej. Jest to uzależnione od
przebiegu wszystkich przygotowań do dożynek. Śpiewy może zakłócić np.
śmierć wodza (w jęz. pidgin *- bigmend)
lub właściciela yamu. W takim
przypadku dożynki również zostają przerwane, a yamy przekazuje się innym
wioskom bez żadnej u r o c z y s t o ś c i .
Jeżeli przygotowania przebiegają pomyślnie, w wiosce wszyscy krzątają
się w napięciu, bo każdy chce wypaść jak najlepiej. Każdy chce pokonać
swego wroga przez zaskoczenie . Na placu zebrań wznosi się szałas, w któ­
rym zostaną wystawione yamy. Każdego popołudnia zaangażowani mężczyźni
zbierają się na placu i prowadzą rozmowy dotyczące nadchodzących dożynek.
N a miejscu zebrań kładą orzechy kokosowe i gałęzie pachnącego krzewu
weibin, kierując następnie swoje prośby do Iluhine. Proszą go o pomoc
w zdobyciu świni. Potem rozbijają orzech kokosowy na połowy. Każdy
mężczyzna podchodzi do orzecha i wznosi swoje prośby. Następnie wszyscy
podchodzą do białego kamienia i do niego także zwracają się z prośbami.
Chcą się w ten sposób przypomnieć Iluhine i duchom przodków i prosić
ich jeszcze raz o pomoc. Inwokacja ta brzmi:
22

23

O Iluhine, spojrzyj na nas.
Yamy nasze dzięki tobie urosły duże,
a teraz prosimy cię — bądź z nami,
bo teraz chcemy znaleźć świnię.
Spraw, że choć nie mamy wystarczająco pieniędzy,
to jednak ludzie sprzedający tę świnię
na to nie będą zważali.
Spraw, byśmy kupili tę świnię za te pieniądze,
które mamy przy sobie.

Po tych inwokacjach mężczyźni szykują swoje bilum
2 2

24

i pierścienie

25

Oddanie yamów nie zawsze jest mile widziane przez miejscową społeczność i bywa
źródłem niezgody. Tak np. w 1979 r. w wiosce Ulupu zmarł jeden z bigmenów i wioska
oddała swe yamy wiosce Ilipeim. ta zaś wystawiła je jako swoje we własnym szałasie i wrę­
czyła je wiosce Aihegulim. Mieszkańcy tej wioski, po odkryciu tego faktu, czuli się obrażeni,
że zostali pokonani przez obce yamy. Wiele przy tym było kłótni.
Do ostatniej chwili nie wiadomo, w jaki sposób dana wioska zwycięży wroga. Świnie
i inne prezenty są dobrze ukryte i ujawnia się je dopiero podczas dożynek. Obecnie Arapesze
uciekają się coraz częściej w tej rywalizacji do rzeczy przyniesionych przez Białych, takich
jak piwo. ciastka lub krowy (było tak np. w 1978 r. w wiosce Ilipeim).
Bilum - siatka, którą kobiety arapeskie robią ze sznurka powstałego z łyka drzewnego.
Jest ona zazwyczaj koloru białego, który przeplatany jest czerwonym. Splot tworzy wzór
o kształcie rąbków. Bilum noszone jest zarówno przez mężczyzn, jak przez kobiety. Mężczyźni
noszą bilum małe i przechowują w nim betel. dakę. kambang i tytoń. Kobiety zaś noszą
w bilum dzieci i płody ziemne. Podczas uroczystości kobiety noszą bilum ozdobione muszlami.
Pierścienie wyrabiane są z muszli mięczaków jadalnych. Tnie się je za pomocą bambusa.
Proces cięcia trwa ok. miesiąca. Z poszczególnych muszli wycina się kilka pierścieni o różnej
2 J

2 4

2 5

188

WOJCIECH BĘBEN

i udają się w drogę na poszukiwanie świni. Dożynki yamu nie mogą się
bowiem obyć bez świń, które gospodarze wręczają razem z yamem swoim
wrogom. Udając się w drogę mężczyźni w pierwszej napotkanej rzece
dokonują oczyszczenia siebie i swoich rzeczy, aby nic złego nie spotkało
ich po drodze. Po przyjściu nad rzekę biorą roślinę mongidę i kolczastą
roślinę mondehilne i splatają je razem. Następnie dwóch mężczyzn trzyma
ten wieniec, a pozostałych dwóch podaje pod nim swoje bilum z pierście­
niami. Czynią to po to, aby wszystkie winy zostały zabrane, zatrzymane
przez wieniec. Następnie mężczyźni zgniatają wieniec i rzucają do wody, aby
woda zabierając go zabrała też wszystko co złe, co mogłoby stanąć na
przeszkodzie w znalezieniu świni i zaszkodzić podczas dożynek. Odchodzą
znad rzeki wielce uradowani . Teraz starają się dowiedzieć, gdzie można
kupić świnię. Pytają o to napotkanych po drodze ludzi. Jeśli spotkają
kogoś, kto zgodzi się sprzedać im świnię — udają się do jego wioski. Człowie ten daje im do wypicia sok z orzechów kokosowych, gospodyni zaś
szykuje zupę składającą się z taro, yamu i mami. Kupujący idą do buszu,
aby przygotować drąg i sznur do niesienia świni. Potem przystępują do
kupna. Na liściu bananowym układają pierścienie i pieniądze . Pierwszy,
największy pierścień przeznaczony jest na zapłatę za głowę świni (wartość
pierścienia lub pieniędzy wynosi ok. 100 kina). Drugi pierścień lub 50 kina
jest zapłatą za brzuch świni. Za dwie tylne nogi dają 2 pierścienie lub po
20 kina za jedną nogę. Następne 2 pierścienie są wynagrodzeniem za dwie
przednie nogi lub płaci się po 10 kina za jedną nogę. Teraz właściciel
świni naradza się ze współplemieńcami i jeżeli dochodzą do wniosku, że
zapłata jest zadowalająca — zgadza się na sprzedaż. Kupujący biorą wówczas
świnię i niosą ją do domu. Sposób transportu zależy od rozmiarów zwie­
rzęcia. Dużą świnię niesie się na noszach, małą zaś na drągu, zawieszoną nogami
do góry. Aby kupić świnię Arapesze rozchodzą się po całym terenie należą­
cym do tego plemienia .
26

27

28

wielkości. Po wycięciu poddawane są one szlifowaniu na kamieniach aż do zupełnej gładkości.
Pierścienie mają zastosowanie jako pieniądze. Do dziś stosowane są przy kupnie żony, przy
płaceniu za ducha zmarłego, kupowaniu świń, przy rekompensacie wypłacanej po zniszczeniach
spowodowanych walkami plemiennymi lub pojedynczymi kłótniami. Pierścień dużych rozmiarów
ma wartość ok. 200 kina (kina — nowogwinejska jednostka monetarna, wprowadzona w latach
1973-1975. Wyparła ona australijskiego dolara. Wartość jej przekracza wartość dolara austra­
lijskiego i kształtuje się jak 1:1,11; 1 kina = 100 toa). Pierścienie wyrabiane są wśród
Arapeszów szczególnie w wioskach Yalehine, Yebomenu i Koboibis.
Mieszkańcy wiosek Chologun i Ilipeim dokonują oczyszczenia w rzece Kulauru.
Obecnie coraz częściej zamiast liścia bananowego używa się косу lub kawałków mate­
riału. Czyni się tak dlatego, że pierścienie bardzo łatwo się tłuką, a po pęknięciu nie mają
żadnej wartości.
Bardzo często mężczyźni z okolic Ulupu, by nabyć świnię udają się na wybrzeże
w okolice Dagua. Przywożą je stamtąd wynajętymi samochodami, a podczas drogi wykonują
przepisane rytuałem śpiewy. Dość często razem ze świniami przywożą z Wewak kartony
piwa.
2 6

2 7

2 8

189

ZWYCZAJE. OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

W tym czasie w wiosce kupującego trwa okres wyczekiwania. Nikt nie
może odezwać się źle do żony kupującego ani też uderzyć jej, gdyż podobny
kłopot może spotkać kupującego. Drzwi w domu kupującego muszą być
otwarte, ponieważ ich zamknięcie może spowodować, że kupujący zastanie
wszędzie zamknięte drzwi. Zarówno żona, jak i najbliższa rodzina nie pracują
i nie myją się. Tak trwają w oczekiwaniu na dźwięk garamutu (bębna
sygnałowego), który obwieści im wiadomość, że świnia została szczęśliwie
nabyta i poszukiwania zakończone. Kiedy wszystkie formalności związane
z kupnem zostaną dopełnione, wówczas ten, który zakupił świnię, wysyła za
pomocą garamutu następującą wiadomość:
Świnia została zakupiona.
Niedługo przyjdziemy.
Przygotujcie siebie i wioskę.

Żona zaraz po otrzymaniu tej wiadomości idzie się obmyć, następnie
zakłada odświętny strój, a na piersi zawiesza największy pierścień, jaki
posiadają w domu, ciesząc się w ten sposób z sukcesu męża.
Ci, którzy kupili świnię, niosą ją do wioski. Kiedy podejdą już blisko,
najczęściej do sąsiedniej wsi, uderzają w trzy bębny sygnałowe, aby ludzie
z ich wioski przyszli i pomogli w niesieniu świni, biorąc w ten sposób
udział w ich radości . Zauważywszy nadchodzących pomocników, niosący
świnię śpiewają. Śpiewając oznajmiają imię kupionej świni, określają, jaka
jest duża, jak trudno ją było kupić i jaka była droga . Potem śpiewy
kieruje się ku przyszłemu odbiorcy świni. Jest to pewnego rodzaju pieśń
dumy, a zarazem drwina z „przeciwników" .
29

30

31

2 4

W każdej wiosce, na centralnym miejscu pod dachem znajdują się bębny sygnałowe.
Są różnej wielkości. W największy bęben uderza osoba najwyższa rangą (ona też uderza
pierwsza). Pierwszemu bębnowi wtóruje rytmicznie drugi i trzeci.
Każda świnia w wiosce ma swoje imię. Często można słyszeć nawoływania gospodyni,
która woła świnię po imieniu do jedzenia.
System partnerstwa zwany buayin polega na tym, że zgrupowanie kilku młodych chłopców
z jednej wsi dostaje przydzielonych partnerów z drugiej wioski i pozostają oni na całe życie
partnerami wymiany. Partnerzy zobowiązani są do wzajemnych świadczeń materialnych, do
wymiany prezentów, przy czym świadczenia te są często wymuszane przez odpowiednie, nawet
obraźliwe, prowokowania partnera, by skłonić go do ofiarowania prezentu lub urządzenia
przyjęcia. Buayin, do którego obowiązków należy prowokowanie swojego partnera, czyni to np.
w ten sposób: w obecności swojego partnera pyta innych ludzi, czy prawdą jest, że partner
ów nie ma świń, nie ma yamów ani szczęścia w polowaniu, że nigdy nic nie daje ani nie
urządza uroczystości? Czy on wyszedł z łona matki głową czy nogami (wyjście głową jest
oznaką normalności). Przy wymianie każdy kawałek mięsa lub yamu liczony jest uważnie, bo
musi być zwrócony przy nadarzającej się okazji. Jednak, co dziwne, dający szykuje duży
kosz pełen jedzenia i przekazuje swojej żonie, ta zaś wręcza go żonie partnera męża.
Czyni to tak, by nikt oprócz męża nie wiedział o tym. To nie musi być zwrócone. Jak ofiarność
jest czymś oczekiwanym wśród Arapeszów, tak zaniedbywanie jej przez partnerów jest przyjęte
jako coś normalnego. Ta trudná rola bycia partnerem przechodzi z ojca na syna. Partnerów
wybiera się często z wiosek, które miały zwyczaj prowadzenia ze sobą walk.
3 0

3 1

190

WOJCIECH BEBEN

Popatrzcie na nasze świnie.
Popatrzcie na nasze yamy.
Wy nas nie pokonacie.
Nie dacie rady nas zwyciężyć.

Gdy świnia jest jeszcze w drodze, kobiety w wiosce trzymając łodygi
dzikiego taro tańczą i śpiewają, kierując swoje śpiewy do niesionej przez
mężczyzn świni. Kiedy świnia wnoszona jest do wioski, pozostali mężczyźni
tańczą w rytm bębnów. Kobiety natomiast przynoszą jedzenie, które przygo­
towały, by w ten sposób wynagrodzić trud niosącym świnię. Następnie ten,
dla którego świnia jest przeznaczona, przychodzi i uderza ją łodygą dzikiego
taro, a potem posypując ją kambangiem
m ó w i : „ M o g ę tę świnię wziąć
i zjeść".
Z tego oświadczenia gospodarz bardzo się cieszy, gdyż oznacza ono, że
zadowolił partnera oraz, że na drugi rok dostanie w rewanżu świnię mniej
więcej takich samych r o z m i a r ó w .
Kiedy wszystko jest gotowe do dożynek (abułlu), mieszkańcy stroją dom
(szumel), w którym zostaną złożone yamy, a następnie w ogrodzie przygoto­
wują yamy malując je i strojąc, by takie nieść na dożynki do wioski. Od
góry yamy malowane są inaczej (melip),
inne też są malowidła w dolnej
części (malat).
U ż y w a się raczej jasnych farb, np. żółtej, czerwonej. Tylko
„twarz" yamu malowana jest kolorem czarnym. Po skończonym malowaniu
yamy przystrajane są w maski. Teraz następuje segregacja y a m ó w na yamy
duże (aiyegehu)
i małe (atumwi).
Charakteryzacja dużych y a m ó w ma je
upodobnić do mężczyzn, a yamy mniej okazałe i z większą liczbą o d n ó g
mają wyobrażać kobiety. Gdy charakteryzacja y a m ó w dobiegnie końca, przy­
nosi się je do wioski, gdzie wita je żona gospodarza, przystrojona w naj­
większy pierścień — znak dumy i radości. M ó w i przy tym:
32

Ponieśliśmy z mężem wiele ofiar,
ale ofiary te nam się opłaciły,
bo yamy urosły nam bardzo duże.

Następnie wzywają śpiewem swoich wrogów, aby przyszli na określony
dzień i wzięli udział w dożynkach. Daje się też znać wszystkim okolicznym
mieszkańcom o nadchodzącym święcie, aby przyszli jako obserwatorzy.
W wiosce zaś trwają śpiewy połączone z tańcami {ulahiń — śpiew, alu —
taniec). Jak większość pieśni arapeskich, tak i pieśń dożynkowa
(abullu)
opiewa śmierć jakiegoś bohatera. A oto jeden z przykładów typowej pieśni
arapejskiej, jaką wykonuje się m. in. na dożynkach (za: Mead 1970, s. 434):
, 2

Każda świnia zostaje dokładnie zmierzona. Jedna miara jest brana z obwodu brzucha,
druga — z tułowia. Miary te przechowywane są w wiosce w domu zebrań lub w domu poszcze­
gólnych gospodarzy. Podczas dożynek dany gospodarz wymienia, ile świń oddał i jakich były
rozmiarów. Najbardziej liczą się te świnie, które musiano nieść na noszach. Wymienia się też
świnie, które gospodarz dał bratu lub komuś bliskiemu (nie partnerowi). Gospodarz liczy je
publicznie, a przy każdej wymienionej świni wbija cienki patyk w ziemię. Po skończonej
rozmowie każdy może przyjść i sprawdzić prawdziwość słów gospodarza.

ZWYCZAJE. OBRZĘDY 1 WIERZENIA ZWIĄZANE Z VA vii M

191

Przyjdź i spojrzyj na niego!
Kto swe trucizny wypróbował na nim?
Czyjże urok jego uroczył?
Dlaczego on drży?
To Yebulo go zabił.
Połóż go, połóż go prosto!
My go podniesiemy i wyprostujemy.
Podniesiemy go schodząc do Seunika.
Podniesiemy go wspinając się do Meniwakina \
v

Każdy bigmen ma swoją pieśń rodową, którą prezentuje podczas cere­
monii dożynek. Śpiewy te połączone są z tańcami. Tańce rozpoczyna zazwy­
czaj taniec z garamutami.
W rytm trzech garamutów mężczyźni śpiewają
i wszyscy tańczą. Po tym tańcu następuje zwykle taniec z długim drągiem
trzymanym i podnoszonym rytmicznie przez głównego wykonawcę pieśni.
Pozostali wykonawcy trzymają w tym czasie dzidy, czyniąc nimi podobne
ruchy. Kolejnym rodzajem tańca bywa zazwyczaj taniec z fletami buan*
i bębnami rytmicznymi kundu. Taniec ten rozpoczyna trzech mężczyzn, z któ­
rych jeden będzie przewodził pieśni. Podczas tańca wszyscy trzej trzymają
się za ramiona (pierwszy i trzeci trzymają tancerza środkowego). Środkowy
tancerz trzyma kundu i flet, boczni zaś — tylko flety. Poruszają się rytmicznymi
skokami W linii krzywej, skacząc raz w lewą, raz w prawą stronę i prze­
mierzając w ten sposób plac zebrań wokoło. Z a nimi podążają pozostali
mężczyźni, a po nich kobiety, które — również zgrupowane po trzy — tańczą
z boku, zazwyczaj jeden krok w przód i jeden w tył. Taniec zaczyna się
z lewej strony placu zebrań. W podskokach tancerze kilkakrotnie przemie­
rzają plac. Potem następuje zamiana śpiewających. Kobiety w czasie śpie­
wu stanowią rodzaj chóru, prześpiewując zawsze ostatnie zdanie, powta­
rzając je za solistą. Taniec z fletami wykonuje się jeszcze przez ok. tydzień
po skończonych dożynkach. Taniec razem ze śpiewem określany jest słowem
c/7/6.
4

Po przyniesieniu y a m ó w do wioski wodzowie sprawdzają, jakich roślin
jest więcej: małych czy dużych. Jeśli małych — wtedy wódz obiegając plac
" Seunik i Meniwakin to imiona masalai, koło których mieli przechodzić ci ludzie niosąc
zmarłego.
Potrójne flety buan są bardzo proste, zrobione z nieozdobionego bambusa. Mają ok. 1 m
długości i 5 cm średnicy. Kolankowe przegrody — z wyjątkiem tej od strony ustnika — są
usunięte z bambusowej tuby. W przegrodzie wycięty jest elipsoidalny otwór. Flet prowadzący
nazywa się głową. Dwa pozostałe flety są fletami wtórującymi. W czasie gry na fletach
potrójnych mogą być obecne osoby nieinicjowane, a nawet kobiety, ale muszą one odwrócić
się plecami do instrumentów. Kobiety narażone są bowiem na niebezpieczeństwo ze strony
lambaranu i muszą słuchać jego głosu z tyłu. Mężczyzna grający na flecie prowadzącym, który
rozpoczyna każdą pieśń, trzyma go w lewej ręce. Prawa ręka w tym samym czasie uderza
w kundu zawieszony na lewym ramieniu. Mężczyzna tańczy równocześnie podnosząc i opuszczając
flet w zależności od rytmu melodii. Kiedy pieśń jego słabnie — wzmacnia się refren śpiewany
przez większą grupę ludzi, by prowadzący mógł złapać oddech. Dzieje się tak do chwili, gdy
prowadzący da znak, że przystępuje do końcowej fazy utworu.
3 4

192

WOJCIECH BĘBEN

zebrań zakrzyknie 6 razy. Natomiast gdy yamy wielkie będą większością —
wódz wyda 7 okrzyków (Mead 1970, s. 433). Największe yamy (bauges)
umieszcza się z boku i przywiązuje do pali, za nimi znajdują się kolejno
yamy duże, które też zostają przymocowane w ten sam sposób, a następnie
średnie, przyczepione do płotu (nałib) znajdującego się po przeciwnej stronie
placu. Najmniejsze yamy ułożone są po 96 sztuk wokół drąga wbitego
w ziemię (lowat). Układanie yamów nazywa się bala'og bishulog.
W określonym dniu ludzie z okolicznych wiosek nadchodzą, by wziąć
udział w dożynkach. Po przyjściu do wioski na plac zebrań wszyscy siadają
i czekają na oficjalne rozpoczęcie uroczystości. Ostatnią grupą, która przy­
będzie na dożynki, będzie grupa partnerów . Wczesnym rankiem jeszcze raz
zostają oni powiadomieni o nadchodzących dożynkach za pomocą garamutu
i zazwyczaj w ten sam sposób przesyłają odpowiedź, że już wyruszają. Do
poszczególnych wiosek dołączają się wioski zaprzyjaźnione i tak powstają
podczas dożynek dwa obozy, dwie wielkie grupy partnerskie .
Widzowie, zazwyczaj kobiety i dzieci, siadają z boku jako obserwatorzy.
Gospodarze grupują się na placu zebrań. Natomiast przybyli partnerzy zgru­
powani są w miejscu oddalonym ok. 200 m. Uroczyste otwarcie dożynek
oznajmione zostanie przez wodza dającego znak za pomocą sygnału z muszli.
Przed rozpoczęciem uroczystości każda rodzina biorąca udział w dożynkach
przygotowuje odpowiednią ilość jedzenia dla przybyszów. Kładą oni kupkami
orzechy kokosowe, betel wraz z daką oraz pieczone lub gotowane mami.
Po rozpoczęciu dożynek każda grupa rozdziela przygotowane przez siebie
jedzenie swoim partnerom, wywołując przy tym imię wodza, który otrzymując
je dzieli pomiędzy swoich. Partnerzy są jeszcze poza placem zebrań. W tym
czasie u wejścia na plac zostaje położona łodyga dzikiego taro tak, aby
wrogowie musieli przez nią przeskakiwać dostając się na plac zebrań. Nad­
chodzą oni gęsiego trzymając w rękach włócznie, przeskakują dzikie taro
1 grupują się na placu. Wtedy zaczynają się przemowy, po których następuje
prezentacja yamów. Przybysze uważnie oglądają yamy i kiedy któryś im się
podoba, na znak akceptacji posypują go kambangiem. Wydają przy tym
okrzyk radości o brzmieniu „uuuh!". Z yamami zazwyczaj dostają świnię,
betel lub tytoń. Uroczyste dzielenie rozpoczyna wódz.
Ludzie z wymienionych wiosek dzielą się na trzy grupy: 1 — witenmein,
2 — małtenonu, 3 — beciage. Pierwsza i trzecia grupa mają władzę wykonawczą
(pierwsza jest jednak najważniejsza), druga jest grupą rozjemczą. Dzielenie
yamów rozpoczyna grupa pierwsza, po niej kolejno następuje druga i trzecia.
Kiedy yamy zostaną podzielone — przystępuje się do dzielenia mięsa i przy35

36

3 5

Tak np. dla wioski Ilipeim partnerami byli ludzie z wioski Aihegulim, dla wioski
Chologun zaś — ludzie z Yamel.
Podczas dożynek przygotowującej je wiosce pomaga kilka innych wiosek, tej zaś. która
przychodzi po odbiór darów, pomaga druga grupa wiosek. Ilipeim było wspierane przez Ulupu,
Onialep i Yalehine, natomiast Aihegulim - przez Yebomnu i Koboibis.

193

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

37

gotowanego jedzenia. Pierwszy talerz przeznacza się dla Iluhine . N a talerzu
tym znajduje się mięso, yam, betel oraz tytoń. Jest to oficjalna forma podzię­
kowania dla Iluhine za pomoc. Na tym kończy się dzień. Przez następne
dwa lub trzy dni ludzie będą się jeszcze schodzili, by uczestniczyć w radości
gospodarzy i korzystać z ich gościnności. Codziennie wieczorem podawana
będzie przez te dni zupa z mami.
Nie zawsze dożynki kończą się dobrze i w radosnym nastroju. Często
dochodzi do kłótni przy dzieleniu y a m ó w i świń. K t o ś został pominięty,
ktoś inny dostał mniejszy yam niż się spodziewał czy też wymieniono go nie
na pierwszym miejscu — to wszystko m o ż e s p o w o d o w a ć długotrwałe kłótnie
i dochodzenie: kto miał, a kto nie miat racji.
Po skończonych dożynkach gospodarz i jego żona poddają się osta­
tecznemu oczyszczeniu (nimaili)
(Mead 1970, s. 436-438). N a dzień przed
rozpoczęciem uroczystości gospodarz dożynek (moenye) musi przestrzegać tabu
obejmującego palenie tytoniu, żucie betelu oraz dotykanie jedzenia rękoma.
Po skończonej ceremonii dożynkowej zaś bierze ze sobą drugiego mężczyznę
(wprowadzającego) oraz drągi, do których były umocowane yamy. Zabiera też
najlepsze pierścienie i udaje się nad r z e k ę . Wprowadzający umieszcza duży
pierścień, zwany nuymaii lub awhan, określany też jako „węgorz", pod drągiem
mówiąc przy tym:
38

Pierścień nazywa sie węgorzem,
ponieważ trudno go znaleźć w wodzie.
Ktoś musi go odnaleźć.

Następnie wprowadzający mężczyzna umieszcza w wodzie kilka pachnących
ziół: mailegil,

mauto'a,

bweduan,

yaminahil,

butas

i who'iyas.

Gospodarz dostaje

wówczas mały pierścień, którym ma oczyścić swoje usta po okresie tabu.
Stojąc jeszcze nad brzegiem rzeki dostaje do wypicia przygotowaną przez
wprowadzającego „oczyszczającą wodę", a następnie myje nią swoje ciało,
wcierając wodę liśćmi. Po skończonym obmyciu wchodzi do wody, wyciągając
z niej duży pierścień. Następnie wręcza go wprowadzającemu, który teraz
namaszcza jego ciało mieszaniną zrobioną z yamiiliali i liści aba'u oraz farby
lahein™. Potem wszyscy idą do ogrodu niosąc ze sobą trochę „oczyszczają­
cej wody" i pokrapiają nią drąg pozostały z d o ż y n e k . Po dokonaniu tej
40

1 7

Z talerza przeznaczonego dla Iluhine mogą jeść tylko starcy, a gdy ich nie ma —
to psy. Nigdy nie wolno dotknąć tego talerza młodym chłopcom, jeszcze przed inicjacją.
Zazwyczaj jest on odnoszony i starzec siedzący gdzieś z boku zjada z niego.
Mężczyzną pomocniczym, czyli wprowadzającym, jest zazwyczaj wódz; musi to być
w każdym razie mężczyzna po inicjacji, biorący czynny udział w kultywacji yamu. Jest on kimś
w rodzaju chrzestnego.
Czynność tę wykonuje się, by zapewnić podobny zbiór yamu na rok następny.
Chodzi tu o drąg, wokół którego umieszczone były yamy podczas dożynek. Zazwyczaj
jest on przetrzymywany w domu lub w ogrodzie jako miara kopca.
5 8

M

4 0

I3 - Etnografia Polska t. 31. z. I

194

WOJCIECH BEBEN

czynności ręce gospodyni oczyszczone zostają językiem przez jednego z obec­
nych m ę ż c z y z n .
Teraz wprowadzający przystępuje do zdjęcia tabu dotyczącego żucia betelu
z gospodarza i jego żony. Betel z dodatkiem liści naho', o d n ó g
tanum,
mugaden i bibah oraz źdźbłami abo'osho'o
jest teraz ceremonialnie żuty.
Po zdjęciu tabu żucia betelu następuje zdjęcie tabu, które dotyczy jedzenia
pewnych potraw. Wprowadzający pije w tym celu wodę zmieszaną z sokiem
z kory mauto'a,
a potem wodę
maliegil.
Następnie uczestnicy tej ceremonii wręczają gospodarzowi swoje podarunki,
np. mięso, talerze, bilum oraz naczynia do gotowania, a dostają w zamian
bilum pełne yamów, aby zabrali ze sobą do d o m ó w i mieli do sadzenia na
następny r o k . Wtedy też bracia żony gospodarza upominają się o swoje
yamy .
Przez trzy lub cztery dni gospodarz i jego żona będą jeszcze przebywali
w otoczeniu wprowadzającego i rodziny. Na koniec wprowadzający za wyko­
nanie swojej czynności zostaje dodatkowo obdarowany pierścieniem. „Miara"
największego yamu zostaje zaś umieszczona przed „domem yamu" należącym
do gospodarza, który często podczas spotkań będzie ją pokazywał m ó w i ą c :
41

4 2

43

Chodź zobacz moją wiya.
Weź ją i sprawdź, czy twoje yamy
będą w stanie przekroczyć znak moich.

Yamy przeznaczone do sadzenia w roku następnym przyniesione zostaną
do „domu yamu", gdzie będą przebywały pod uważną opieką d u c h ó w przod­
ków. Wioska powoli zaczyna żyć nowym życiem. Jednak duch uroczystości
pozostał. Powstały nowe grupy podczas dzielenia yamu, nowe twarze wyrosły
w partnerstwie . N a nowo odżyła więź pomiędzy partnerskimi wioskami.
Y a m wniósł innego ducha w społeczeństwo poprzez oczyszczenia i tabu.
44

II. M I T Y C Z N E I SPOŁECZNO-RELIGIJNE A S P E K T Y OBRZĘDÓW

AGRARNYCH

Jako roślina kultowa yam ma swoją mitologię. Tym różni się od innych
bulw ziemnych, a ponieważ posiada też swojego ducha — zajmuje określone
miejsce w hierarchii istot ponadziemskich. M a własne powiązania z duchami
przodków i dlatego pełni funkcję członka danej rodziny, często uważany jest
4 1

Nie chodzi tu o gospodarza ani wprowadzającego. Czynność tę wykonuje ktoś z rodziny
gospodarza.
Mowa jest o małych yamach, które układa się w kopce po 96 sztuk.
Wśród Arapeszów panuje zwyczaj kupowania żony. Placi się za nią nie rodzicom, ale
braciom matki lub żony. Zapłata nie jest jednorazowa. Bardzo często strona żony upomina
się o jej uzupełnienie. Płaci się najczęściej po urodzeniu dziecka i podczas ważniejszych
uroczystości.
Podczas dożynek wprowadzeni zostają nowi partnerzy, którzy bardzo często zastępują
starszych z rodziny. Zastępstwo możliwe jest tylko w linii prostej, tj. syn ojca lub brata
Warunkiem jest jednak przejście przez inicjację.
4 2

4 3

4 4

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z YAM EM

195

za dziecko gospodarza. Tak nakazują ludziom wierzenia, tak podaje im
mitologia. Y a m jest czymś świętym, a uprawa jego wymaga wielkiej pieczoło­
witości i wielu wyrzeczeń. C h o ć jest własnością konkretnej rodziny, rzutuje
jednak na życie innych ludzi, tzn. spoza rodziny, a nawet spoza wioski.
Wywiera wpływ na kształtowanie nowych układów wioskowych i plemiennych,
integruje ludzi i jest źródłem bogatych tradycji folklorystycznych. Jeszcze
większe jest oddziaływanie yamu na życie duchowe społeczności plemiennej, co
m. in. przejawia się w licznych mitach poświęconych tej roślinie.
I. MITY O POCHODZENIU Y A M U

Ludność należąca do plemienia Arapesz stanowi typ ludności osiadłej
zajmującej się rolnictwem. Ponieważ członkowie tej grupy uważają, że nie
ziemia do nich należy, ale oni należą do ziemi — daru swych przodków,
ziemia jest więc dla nich czymś bardzo cennym (Mead 1963, s. 16). Była
ona i jest. choć już nie tak często jak dawniej, powodem wielu wojen
plemiennych . O randze ziemi świadczy fakt, że cała mitologia tutejszej
ludności bazuje na tematyce rolniczej. W bogatym zbiorze m i t ó w bardzo
duże znaczenie mają mity o pochodzeniu yamu.
45

Dzieje yamu związane są z mityczną pramatką Aczakoik. Jej pierwotnym
miejscem zamieszkania były okolice Dagua. M a ona swoją historię, prze­
mierzała bowiem ziemię, kiedy stwarzała wszystkie rzeczy z wyjątkiem czło­
wieka. Miała dwóch synów. Jeden nazywał się Yalihein, a drugi Sumahoin.
Żyli oni razem w okolicy Dagua. Pewnego razu Aczakoik poprosiła swych
synów, aby przygotowali miejsce na ogród. Dzieci zdziwione tą prośbą
zapytały:
Po co nam ogród?
Nie znamy niczego, co się w nim sadzi!

Ona jednak odpowiedziała im:
Nie pytajcie za dużo,
tylko idźcie i oczyście to miejsce,
w którym pościnałam drzewa.

Poszli i zrobili o co ich prosiła. „Co zamierzasz posadzić w tym ogro­
dzie?" Zapytali ją. Ona odpowiedziała: „O to się nie martwcie. Posadzimy
coś później".
W tym czasie pojawiło się wiele czyraków na jej skórze, na całym ciele.
Nie były to jednak rzeczywiste czyraki, ale taro, yam, mami oraz banany
schowane pod jej skórą. Synowie nie widzieli jednak o tym. Myśleli, że
były to prawdziwe czyraki. Wyjąwszy te rośliny spod swej skóry Aczakoik
włożyła je pod sterty zeschłej trawy. Potem powiedziała do synów: „Idźcie
i zobaczcie, co położyłam pod stertami trawy".

4 5

Dziś instytucja nowo powołanych przez rząd sądów wioskowych stara się rozstrzygnąć
sporne problemy przynależności ziemi drogą pokojową.

196

WOJCIECH BĘBEN

Oni poszli i znalazłszy rośliny, przynieśli je do domu. Aczakoik przygoto­
wała zupę. Zupę w tym czasie robiono z wiórów drzewnych, które zastę­
powały yam. Taką właśnie zupę przygotowała im Aczakoik. ale sama nie jadła
jej tym razem. W nocy wzięła yam i ugotowała go dla siebie. Warzywa i owoce,
które Aczakoik stworzyła dla nich, a które oni przynieśli do domu, za­
częły kiełkować. Wtedy wzięli je i zasadzili w ogrodzie, który uprzednio
przygotowali. Kiedy warzywa wyrosły, Aczakoik wzięła część z nich i rzekła
swojemu mężowi:
Ty tu pozostań w Dagua.
Ja zaś z synami udam się w drogę.
Chcę bowiem zobaczyć,
jak wyglądają góry z drugiej strony.

Wzięła więc niektóre płody ziemne oraz owoce i poszła w drogę. Wędro­
wała wraz z synami przez kilka dni, aż wreszcie doszli w okolice Duningi-Kair i r u . Aczakoik posiadała zdolności zmieniania się w kazuara . W Duningi-Kairiru, w małym miejscu zwanym Gulmagen, posadziła Aczakoik drzewa ,
a wieczorem — kiedy jej synowie udali się na spoczynek — zmieniła się w kazuara
i zaczęła tańczyć. Kiedy po jakimś czasie, odczuwając zmęczenie, chciała się
napić wody ze strumyka zauważyła, że woda jest brudna; wydrążyła więc
trochę dalej pazurem otwór, z którego wypłynęła czysta woda. Miejsce to
nazywa się Masiengu. Rankiem wzięła swoich synów i zaprowadziła ich na to
miejsce, a oni napili się wody i w niej się umyli. Pewnego dnia Aczakoik
poszła, aby wykąpać się w sadzawce. Zdjąwszy swe pióra weszła do wody.
W tym czasie Yalihoin porwał pióra leżące w zaroślach i uciekł, a potem
schował je pod dachem w bambusie. Teraz już matka nie mogła zmienić
się w kazuara. Przez cały czas musiała pozostawać pod postacią kobiety.
Pewnego dnia Sumahoin był z matką w domu i powiedział do niej:
46

47

48

Daj mi dobrego jedzenia,
ja w zamian dam ci coś,
co Yalihoin schował przed tobą.

Aczakoik przygotowała więc dobrej zupy dla niego, a kiedy zjadł —
wziął bambus spod dachu i otworzył go. Bambus był pusty. Wziął wiec
następny i otworzywszy znalazł matczyne pióra. Kiedy Aczakoik spostrzegła
to — była uszczęśliwiona. Wzięła pióra i w tym samym momencie zmieniła
się w kazuara. Sumahoin próbował do niej mówić, ale ona wołała tylko, „uha,
uha, uu, uu!". Sumahoin przestraszył się nie na żarty i zaczął płakać.
Zawołał: „ M a m o , mamo, co się z tobą stało?" Ale kazuar uciekł w busz.

4 6

Duningi-Kairiru — miejscowość położona ok. 5 godzin marszu od stacji misyjnej Ulupu,
w kierunku wybrzeża. Uważana jest za kolebkę Arapeszów.
Kazuar — święty ptak. Nawiązują do niego prawie wszystkie mity.
Drzewa te rosną w Duningi-Kairiru. Nie występują w żadnym innym miejscu. Są dla
Arapeszów pomnikami istnienia Aczakoik.
4 7

4 8

197

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z YAMEM

Yalihoin usłyszawszy, że jego brat płacze, szybko wrócił do domu. Sumahoin
powiedział

mu:
L'traciliśmy naszą matkę.
Dałem jej pióra, które schowałeś w bambusie pod dachem.
Ona je wzięła i zmieniwszy się w kazuara uciekła w busz.
Teraz nie mamy już. matki.

I

obaj

zaczęli

płakać.

W

tym

czasie

ich

matka

zmieniła

się

znów

w kobietę i przyszedłszy do nich zapytała:
Dlaczego szlochacie?
Co się stało?
Oni odpowiedzieli:
Widzieliśmy kazuara,
Przestraszyliśmy się i dlatego zaczęliśmy płakać.
Ona śmiejąc się zapytała ich:
Dlaczego nie zabiliście go?
Nie chcielibyście zjeść mięsa z kazuara?
Ja chciałabym jeść je z wami, moi synowie.
W kilka

dni

później

zasadziła

trochę

bananów

i

powiedziała

swoim

synom:
Zostańcie tutaj, a ja pójdę dalej.
Kiedy banany będą dojrzałe, zetnijcie je.
Potem udajcie się za mną.
Gdyby jednak mnie ciągle nie było.
wtedy podążajcie w tym kierunku, co ja.
Zabierzcie ze sobą warzywa i banany.
Musicie je jednak przedtem ugotować.
Zabierzcie też flety i kundu.
Potem wejdźcie na górę Balub,
zakrzyknijcie na mnie, to przyjdę.
Kiedy banany były gotowe, bracia uczynili, jak im matka kazała, a potem
udali się w kierunku góry Balup, niedaleko wioski Bonahitam. Miejsce
nazywa się Kegen-Balus. Przedtem, zanim matka ich opuściła,
do

to

powiedziała

nich:
Weźcie tę żywność i idźcie na górę Balup.
Kiedy zobaczycie kazuara kroczącego w pobliżu,
rzućcie mu trochę bananów i warzyw.
Jeśli kazuar zacznie jeść, to znaczy, że to jestem ja.
Wzięli ze sobą

wszystko, co

im

matka kazała,

Wspięli się na drzewo Almetal i uderzając
śpiewali i przywoływali

w kundu

matkę:

Mamo, mamo, gdzie jesteś?
To my, twoi synowie, czekamy na ciebie.
My, twoi synowie, płaczemy za tobą.

i czekali na

kazuara.

oraz dmąc

we flety,

198

WOJCIECH BĘBEN

W pewnym momencie zobaczyli kazuara zbliżającego się w ich kierunku.
Szybko rzucili mu trochę bananów i warzyw, ale kazuar ich nie ruszył.
Następny kazuar, który tamtędy przechodził, uczynił tak samo. Dopiero trzeci
kazuar, który zbliżył się do nich, zjadł wszystko, co mu podrzucili. Kiedy to
zobaczyli, zawołali: „To ty jesteś naszą m a m ą ! " Ona spojrzała w górę
i zobaczyła ich. Rzekła: „Jeden z was niech zejdzie na dół i uda się zaraz
ze mną".
Bracia zaczęli się nawzajem wypychać. Sumahoin powiedział do Yalihoina: „Ty idź pierwszy". Ale Yalihoin nie chciał iść. Po długiej sprzeczce
Sumahoin skoczył na grzbiet kazuara, po czym ruszyli w drogę. Matka
przeniosła go na swoim grzbiecie do wioski Onialep i zostawiła pod drzewem
pandanus.
Następnie udała się z powrotem do Bonahitam i przyniosła na
swym grzbiecie Yalihoina. Kiedy wszyscy troje byli już razem, wyrzucili
resztki bananów i warzyw, bo o to prosiła ich matka. Potem matka
zaczęła załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne d o o k o ł a tego miejsca. Syno­
wie zapytali:
Mamo, co robisz?
Dlaczego załatwiasz się tutaj dookoła?

Ona odpowiedziała:
Ja nie załatwiam się.
Ja stwarzam ogień.

Kiedy nastała noc, synowie zapadli w sen pod pandanusowym drzewem.
W środku nocy obudzili się, ale nie mogli się poruszyć, spali bowiem po­
między dwoma garamutami.
a dookoła było wiele nowych rzeczy, które
stworzyła ich matka. Uczyniła ona dwa domy duchów, dwie włócznie, dwa
garamuty,
dwa kundu, dwa bilum i postarała się o dwie kobiety — Ilingian
oraz Uluai. Stworzyła węże, ptaki, zasadziła również betel oraz palmy koko­
sowe. Uczyniła też wiele rzeźb w drewnie i nadała im imiona. Wszystkie
rzeźby poukładała w środku domu duchów. Stworzyła też dwa duchy.
Główny duch nazwany został Windu. Kiedy z rana synowie obudzili się,
byli bardzo zdziwieni, widząc tak wiele wspaniałych rzeczy [...].
Pewnego dnia Aczakoik przywoławszy Sumahoina powiedziała:
Idź do potoku i złap tam kazuara,
który przyjdzie tam, by pić wodę.
Jeśli jednak kazuar podejdzie do wodospadu ,
to pamiętaj, byś go nie zabijał.
Zostaw go tam, niech umrze.
Potem przykryj go trawą
i czekaj aż się rozłoży.
Gdy zostaną z niego białe kości,
przynieś je do domu, a następnie
ukryj je przez trzy miesiące,
a potem przyjdź i zobacz.
49

Wodospad ten znajduje się między wioskami Onialep i Bugitu.

199

Z W Y C Z A J E . OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

Sumahoin poszedł i zastawił pułapkę. Z rana matka udała się w tamtą
stronę, naczynia na wodę złożyła na ziemi i przemieniwszy się w kazuara
zbliżyła się w stronę jagód. Zbliżając się do nich złapała się w pułapkę,
którą zastawił jej syn. Próbowała się uwolnić. Szarpała, szarpała. Całą noc
ponawiała wysiłki. Nad ranem zmarła. Syn czekał na nią przez sześć dni,
ale matka nie wracała. Powiedział do siebie: „Moja matka skłamała, na
pewno zamieniła się w kazuara i poszła jeść jagody, a tam złapała się
w pułapkę i tak zginęła".
Poszedł więc zaraz na to miejsce i znalazł ciało kazuara; głowa ptaka
była już w rozkładzie. Wyjął ciało z pułapki i przykrył je gałęziami, po
czym czekał trzy miesiące. Kiedy czas ten upłynął, zebrał kości do kosza
i złożył je w domu. Kości te zakiełkowały, a wtedy posadził je w ogrodzie.
Długie kości wyrosły na długie yamy (abutting),
krótkie zaś — na krótkie
yamy (wowiś). Połowę z nich Sumahoin podarował swemu bratu.
A oto inny mit mówiący o powstaniu yamu (za: Mead 1970, s. 291-293):
Kobieta o imieniu Shokwek miała zdolności przemieniania się w kazuara.
Ludzie w tym czasie nie znali jeszcze yamu. Kobieta miała trzech synów.
Każdy z nich posiadał swój własny dom. Pewnego razu Shokwek stworzyła
yamy i umieściła je w domach swego męża i swoich synów. Pozostałe yamy
ugotowała razem z orzechami kokosowymi. Kiedy mężczyźni przybyli do
domu, dała im to jedzenie mówiąc:
To co do tej pory jedliście, nie bylo prawdziwym pokarmem.
Weźcie i spróbujcie ten, który wam przygotowałam teraz.

Żaden z synów nie chciał jednak spróbować. W końcu najmłodszy uczynił
to. Po skosztowaniu zakrzyknął z radością:
To jest wspaniałe jedzenie.
To. co do tej pory jedliśmy, było niczym.
To jest wyśmienite!

Każdy z nich próbował i wydawał te same okrzyki. Po nich zasiadł do
jedzenia ojciec i jadł bez końca. Następnie matka nauczyła ich, jak mają
uprawiać yam. Kiedy yamy dojrzały, wzięła farby koloru białego, czerwo­
nego, pomarańczowego i żółtego i pomalowali razem yamy. I tak uczynili
swoje dożynki.
Jeszcze inny mit pochodzi od ludzi z okolic M a p r i k : Pewnego razu
kobieta poszła kąpać się do rzeki. Kiedy przebywała w wodzie, syn schował jej
spódniczkę z trawy. Następnie poprosił matkę, aby mu ugotowała yam. Matka
jednak nie chciała tego uczynić m ó w i ą c : „Nie mogę ci tego ugotować,
gdyż ojciec trzyma go, aby posadzić w ogrodzie".
Chłopiec jednak nalegał, a kiedy nic nie pomagało — wyjawił matce, że
ma jej spódniczkę. To wyraźnie poskutkowało. Matka ugotowała synowi
yam, on natomiast oddał jej skradzioną spódnicę. Gdy ojciec, po powrocie
50

Maprik — miejscowość oddalona o ok. 25 km od Ulupu.

200

WOJCIECH BEBEN

do domu, nie znalazł yamu — wygonił swoją żonę. Matka, opuszczając dom,
rzekła do synów:
Jeżeli chcecie podążać za mną, to podążajcie.
Ja będę rozsypywała po drodze popiół,
znacząc w ten sposób drogę.

Chłopcy odnaleźli matkę za jedną z gór. Gdy spali, matka uczyniła dla
nich domy duchów i stworzyła wszystko, co jest konieczne do życia. Rankiem,
po przebudzeniu się, chłopcy byli zdumieni. Wtedy matka rzekła do nich:
To jest już teraz nasze miejsce.
Idźcie i przyprowadźcie tutaj ojca.

Ona w tym czasie zabiła 10 świń, ugotowała yam i kazała im to
wszystko zjeść w domu duchów. Potem wysłała ich po wodę. Tam spotkali
kąpiącego się kazuara, który brudził im wodę. Nie wiedząc, że kąpiącym
się kazuarem była ich matka — zabili go. N a próżno później oczekiwali
nadejścia matki. Podczas snu matka przyszła do jednego z nich i rzekła mu:
Zabijając kazuara mnie zabiłeś,
nie zostawiaj mnie w buszu,
zabierz mnie do wioski.

Tak też syn uczynił. Przyniósł kazuara do wioski, a z jego serca wyrósł
wspaniały yam. Jego dolna część (cieńsza) była czerwono-niebieska.
Podane mity o pochodzeniu yamu sprowadzają się do jednego — yamy
powstały z człowieka. Stąd ich nadzwyczajne miejsce w zespole mitów.
Inna będzie wersja podana przez Baltoku z wioski Chologun . Mit ten
jest w jakimś sensie dalszym ciągiem mitu pierwszego, pokazując dalsze
dzieje jednego z synów Aczakoik - Yalihoina. Przedstawiam go osobno ze
względu na jego specyfikę oraz ze względu na to, że odnosi się on bezpo­
średnio do plemienia Arapesz. W tej formie przedstawiają go mieszkańcy
tych okolic.
Yalihoin wraz z żoną żyli w miejscu Chowigun, leżącym niedaleko od
wioski Chologun. Ludzie w tych okolicach nie znali jeszcze yamu. Dzikie
taro nazywali yamem i tak się łudzili, a co więcej — dla niego też robili
swoje „yamowe" dożynki. ,
Niedaleko od wioski i od domu, w miejscu zwanym Abutinetowom,
Yalihoin wraz z żoną założyli o g r ó d . Posadzili w nim banany oraz trzcinę
cukrową. Kiedy wszystko było dojrzałe zauważyli, że ktoś je nocą podkrada.
Głowiąc się nad tym postanowili przyłapać złodzieja. Nie wiedzieli jednak, że
złodziejem tym był najprawdziwszy yam. M ą ż po namyśle rzekł do swej żony:
51

5 2

Ty zajmij się posiłkiem,
natomiast ja zaczaję się na złodzieja.
" Baltoku — mieszkaniec wsi Chologun. Przyjmuje się tam, że wywodził się on w linii prostej
od dwojga niebiańskich ludzi. Był on bigmenem. Zmarł w 1980 r.
- Do dnia dzisiejszego mieszkańcy Chologun pokazują stojące jeszcze drzewo, z którego
zszedł Kubaningili.
5

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

201

Jak powiedział, tak też uczynił. Zaczaił się na złodzieja w trzcinie cukro­
wej. Po niedługim czasie zobaczył, jak z palmy sagowej schodzi mały chłopiec.
Sprytnie skoczył na trzcinę zwaną mcunbu, z niej na pitpit
(inny rodzaj
trzciny), a z niej na płot, którym był ogrodzony ogród. Miał na swej szyi
małe bilum o nazwie Iczia, które było bardzo czarne, a wewnątrz jego
znajdowało się tzw. mambu pen — cienka rurka zawierająca cudowną miesza­
ninę. Gdy yam znalazł się w ogrodzie, zamierzył się, by skraść banany.
Wtedy Yalihoin wyskoczył z ukrycia i schwycił małego złodzieja za rękę.
Trzymając go zapytał:
Kim ty jesteś: człowiekiem,
czy też duchem?

Złapany na kradzieży yam tak mu odpowiedział:
Ja nie jestem złym duchem.
Ja jestem człowiekiem .
Mam na imię Kubaningili .
Miejscem mego pobytu jest drzewo Suhanangen .
53

54

55

Zabrał więc Yalihoin yama Kubaningili ze sobą do domu. O n z nim i jego
żoną pozostał, traktując ich jak swoich rodziców. Kiedy nadszedł wieczór
rzekł Kubaningili do swego ojca:
Idź do szałasu zwanego domem yamu.
Przygotuj mi tam łóżko do spania.
Przyjdź nocą na to miejsce.
Zabierz ze sobą łuczywo,
wtedy zobaczysz coś ciekawego.

Ojciec uczynił tak, jak mu przykazał syn. Kiedy nocą przestąpił próg
szałasu zobaczył, że na łóżku leży długi yam, a z głowy jego wyrastają
nowe p ę d y . Rankiem Kubaningili powiedział do swego ojca:
5 6

Ojcze, pokaż mi miejsce,
gdzie będę mógł się kąpać, oraz miejsce,
gdzie będę mógł załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne.

Yalihoin zabral syna i zaprowadził go nad strumień płynący u stóp
góry, na której leży wioska Chologun. Rzeka ta nosi nazwę Widuh, miejsce
zaś, gdzie yam załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne, nazywa się Dewegel.
Po pokazaniu tych miejsc Yalihoin z synem wrócili do wioski.
5 3

Podając fakty o yamie-człowieku przeplatam tu niekiedy dwie wersje mitu — jedną
z Chologun (Baltoku), a drugą — z Ilipeim (Kenuogi).
Według Kenuoga nazywał się on Amohu.
Według Kenuoga drzewo to nazywało się Abyb.
Według Kenuoga yam Amohu powiedział do swego ojca, aby przygotował ogród.
Kiedy ogród był gotowy i tyczki wstawione do ziemi, wtedy yam pokazał swemu ojcu dużą
ranę na głowie. Nie była to jednak zwykła rana, zaczęły z niej bowiem kiełkować pędy
yamu. Syn kazał ojcu zerwać pędy i posadzić w ogrodzie. Po sześciu dniach syn i ojciec
przybyli do ogrodu i stwierdzili, że wyrosły tam nowe yamy. A oto ich imiona: Mabotah,
Kuedżal, Kipi. Amohu. Bolopunu, Iedżi, Smatap.
5 4

5 5

5fi

202

WOJCIECH BĘBEN

Pewnego razu w wiosce Nembenangu urządzono im dożynki, wieńczące
zbiór y a m u . Sproszono na nie ludzi z okolicznych wiosek, a m. in. zapro­
szono na nie Yalihoina wraz z rodziną. Udał się więc na nie Yalihoin,
a za nim podążył Kubaningili. Kiedy przybyli do Nembenangu zobaczyli
pięknie przystrojone yamy, znajdujące się na placu zebrań. Ojciec z synem
oglądali je, aż Kubaningili przez nieuwagę zahaczył nogą o jeden z nich
i złamał go. Było to powodem wielkiego gniewu mieszkańców wioski.
Krzyczeli więc na ojca:
57

Bierzesz ze sobą dzieci, a one niszczą nam yamy.
Taki trud włożyliśmy, by je wyhodować.

Kiedy dożynki dobiegły końca, każdy z gości otrzymał w podarunku
yam, by zabrać go ze sobą do domu. W drodze jednak Kubaningili po­
wiedział do swego ojca:
To co oni tobie podarowali nie jest prawdziwym yamem.
Jest to tylko dziko rosnące taro.
Wyrzuć to, bo nie ma sensu nieść tego do wioski.

Yalihoin usłuchawszy syna tak też uczynił.
Wczesnym rankiem Kubaningili powiedział do swojej matki, by zrobiła
nóż z bambusa i tym nożem obcięła mu włosy. N ó ż ten nazywa się diżać.
Po skończonych podstrzyżynach wysłała go matka z bambusem, aby przyniósł
wody z rzeki. Syn tak też uczynił. Wracając z wodą Kubaningili usłyszał jak
w domu ojciec współżył ze swoją żoną i nie chciał wejść. N a próżno
matka wołała go kilka razy, on stał i nie chciał wejść do środka. Nic nie
skutkowało. Kiedy jednak rozzłoszczona podbiegła do syna i chciała mu
wyrwać z ręki bambus z wodą, on rzucił bambus na ziemię i uciekł.
Udał się do miejscowości I b i j a . Skoczył tam do rzeki i zniknął. Rzeka ta
nazywa się Wapiningi. Pewnego razu jeden z mieszkańców tej wioski przy­
szedłszy nad rzekę zauważył rosnący na brzegu yam. Szybko postawił koło
niego tyczkę, aby yam mógł się po niej wić. Kiedy yam dojrzał, ludzie z tej
wioski wykopali go, a potem zrobili nosze i urządzili sobie dożynki. Nadali
temu yamowi imię Amoh. Po skończonych dożynkach wioska Ibija przekazała
58

5 7

Wioska Nembenangu usytuowana jest niedaleko wioski Ilipeim. W wiosce tej znajduje się
też kamień masalai zwany Tabun, należący do Baltoku.
Nieco odmienną wersję podaje Kenuog: Kiedy yam Amohu na polecenie matki poszedł
nad rzekę, zaczerpnąwszy wody w bambus wrócił do domu. Tam zastal ojca współżyjącego
z matką i nie chciał wejść. Nawoływania matki nie przyniosły skutku. Wówczas matka chciała
uderzyć Amohu miotłą, ten jednak uciekł i wpadł do rzeki. W czasie snu objawił się ojcu
i przekazał następujące polecenie: idź nad rzekę, zetnij bambus i wbij go koło sadzonki
rosnącego tam yamu. Ojciec tak też uczynił. Kiedy yam dojrzał, ojciec wykopał go i rozpo­
częły się wielkie dożynki. I tak mieszkańcy Chologun jako pierwsi mieli zarówno yam —
człowieka, jak też yam — roślinę. Chologun przekazał go do Ulupu, Ulupu do Kombikum,
Kombikum do Yenigo, Yenigo do Malemba, Malemba do Yamel — a Yamel do Ilipeim.
I właśnie gdy yam wędrował z Ilipeim do Malabeim Tubon rozciął go na trzy części.
Mieszkańcy Arapesz zabrali głowę, Abelamczycy zabrali tułów, a mieszkańcy Yangoru resztę.
Stąd największe yamy mają plemiona Arapesz i Abelam.
5 8

Z W Y C Z A J E . OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

203

ten yam wiosce Niamikum, ta zaś przekazała go wiosce Kambago, Kambago
do Waigakum, Waigakum do Yenigo, Yenigo do Kombikum, Kombikum do
D ż a m y , a D ż a m a do Malabeim. Kiedy yam był blisko Malabeim, pewien
chłopiec imieniem Tubon uknuł przeciw niemu spisek. Wziął kość kazuara,
naostrzył ją na kamieniu Slech, następnie zaczaił się na granicy miejsc
Bekum i Trokum. Kiedy ludzie nadeszli z yamem, powiedział do nich:
„Zatrzymajcie się, niechże i j a obejrzę ten wspaniały yam".
Kiedy zatrzymali się i pokazali mu yam, wtedy on szybko przyskoczył
i naostrzonym nożem z kości kazuara rozciął yam na trzy części: głowę,
tułów i część dolną. Ludzie z Maprik zabrali głowę i odeszli, plemiona
Arapesz i Abelam (zamieszkujące tereny misyjnej stacji Ulupu) zabrały tułów,
a mieszkańcy Yangoru — część dolną. Stąd też najokazalsze yamy mają ludzie
z okolic Maprik i Ulupu, natomiast yamy yangorskie rosną bardzo małe.
Jak widać z przytoczonych mitów, yam jest czymś niezwykłym. Istnieją
podobne legendy o jego powstaniu, jak o powstaniu ludzi. Z większości
wierzeń wynika, że yam powstał z kości legendarnej pramatki Aczakoik.
D l a Arapeszów kości to coś, co daje sprężystość i siłę, to coś trwałego,
co nie podlega rozkładowi, to coś, przez co komunikują się z duchami
przodków. Y a m ma podobne znaczenie. Powstaje z kości — centrum siły,
lub z serca — centrum życia. Według mitów yam został dany Arapeszom
wraz ze sposobem jego uprawy. W najmniejszych szczegółach kultywacja
yamu została im przekazana przez kogoś ponadziemskiego — dawcę życia.
Ostatni mit w jeszcze większym stopniu podkreśla niezwykłość yamu.
Pokazuje nam yam w formie ludzkiej. Y a m jako człowiek został dany
ludziom. Jako taki ma swoje obowiązki i przywileje. To samo dotyczy jego
gospodarza. Y a m został dany człowiekowi na członka rodziny, stał się
„dzieckiem" człowieka. Jak przy narodzeniu dziecka obowiązują pewne tabu,
tak przy sadzeniu yamu jego „ojciec" zobowiązany jest do ich przestrze­
gania. Sadzenie i kultywacja yamu nie są czynnościami czysto fizycznymi.
Ponieważ yam — podobnie jak człowiek — ma swego ducha, przeto jest bardzo
wrażliwy na duchowy stan swego ojca. Jak już wspomniałem, nie może
sadzić yamu ten, kto nie ma czystego sumienia.
W większości mitów yam powstał z kobiety, ale nie chce przebywać
w świecie kobiecym. Obraca się tylko w świecie męskim.
Z mitów wynika, że istnieją dwa rodzaje yamów, że są też yamy, których
uprawa nie łączy się z kultem. Tak np. Aczakoik stwarza yamy jeszcze
w Dagua, ale nic nie wskazuje na to, by było to jakieś nadzwyczajne
zjawisko. Stwarza je bowiem razem z bananami, z innymi owocami i warzy­
wami. To samo w micie z okolic Maprik: nim został stworzony yam
stanowiący obiekt kultu, ojciec rodziny miał j u ż yam i znał jego uprawę.
I dlatego istnieją do dziś yamy nie będące przedmiotem kultu, do których
uprawy nie potrzeba zaangażowania ducha.
Jeszcze jedno trzeba stwierdzić — yam jest istotą wolną, m o ż e opuścić
swego „ojca", kiedy ten nie spełni pokładanych w nim nadziei.

204

WOJCIECH BĘBEN

2. SPOŁECZNE ASPEKTY OBRZĘDÓW

AGRARNYCH

Uprawa yamu bardzo mocno rzutuje na życie społeczne regionu Arapesz.
Już samo przygotowanie ogrodu pod yam nie należy do jednego człowieka.
Jedną dziesiątą czasu spędzają Arapesze pomagając innym w pracy (Mead
1963. s. 22). Przygotowanie ogrodu angażuje większą liczbę ludzi, a co naj­
ważniejsze — włącza się do tej grupy niewtajemniczonych, ludzi młodych, i to
zarówno chłopców, jak i dziewczęta. Proces sadzenia eliminuje grupę nie­
wtajemniczonych, ale wprowadza i rozszerza grupę w innym kierunku. Po
prostu yam staje się nie tylko sprawą danej wioski, problemem najbliższych,
ale skupia wokół siebie ludzi z innych wiosek, często nawet tych, którzy
uważani byli za nieprzyjaciół. T o oni schodzą się razem z innymi do ogrodu,
aby siłą swego ducha p o m ó c yamowi we wzroście, oni też zbierają się
w wiosce sadzącego, by zasiąść do wspólnego posiłku, do wspólnego żucia
betelu, do wspólnych opowiadań i śpiewów (Gardi 1970, s. 148, 161; Mead
1970, s. 433). Podczas dojrzewania yamu krąg ten z n ó w się zawęża. Teraz
gospodarz znów sam dogląda dojrzewające yamy, aby wzrastały prawidłowo.
Kontakty społeczne jakby zanikają. Sytuacja taka nie trwa jednak długo.
Już podczas w y k o p k ó w skupia się wokół gospodarza grupa łudzi, którzy idą
wraz z nim do ogrodu, by dzielić jego radość. Po wykopkach yam angażuje
wszystkich mieszkańców wioski, nawet kobiety i najmłodszych. Codziennie
prawie prze miesiąc będą gromadzili się wraz z ludźmi z okolicznych wiosek,
aby wspólnie uczestniczyć w radości. Największa grupa ludzi weźmie udział
w samych dożynkach.
Tak ogólnie zarysowuje się udział społeczeństwa w kultywacji yamu. Nie
można jednak poprzestać na wyliczaniu grup wtajemniczonych i niewtajemni­
czonych i ich udziału w kultywacji. Y a m jest również czynnikiem zmienia­
jącym układy w rodzinie. Kobieta przy zamążpójściu przynosi ze sobą swoje
yamy (Tuzin 1972, s. 235-236). Zarówno podczas sadzenia, jak i podczas
zborów yamy są wyraźnie dzielone na dwie grupy: grupę należącą do męża
oraz do żony. Czynione jest to także dlatego, że w przypadku rozpadu
małżeństwa każda ze stron zabiera własne yamy. Posiadanie y a m ó w czyni
kobietę samowystarczalną (Tuzin 1972, s. 2 3 5 ) . Jeżeli rozwodzące się małżeń­
stwo ma dzieci, to część y a m ó w przechodzi na ich własność i zazwyczaj jest
przez jakiś czas uprawiana przez k o g o ś trzeciego. Koniec podziału na yamy
przynależne żonie i mężowi następuje wraz z zawarciem małżeństwa przez
pierwsze dziecko. Odtąd bowiem rozwód nie jest brany pod uwagę, a śmierć
jednego z członków rodziny nie jest czymś poważnie zmieniającym jej układ
społeczny .
5g

60

S 9

Mając własne yamy, które można zdobyć, tylko przez małżeństwo, kobieta staje się
samodzielna. Odtąd, choć sama nie będzie mogła ich sadzić, lecz może kogoś delegować do tej
czynności, zdobywa większe znaczenie w społeczeństwie.
Rozwód w tym wypadku nie jest niczym groźnym. Yamy należą wówczas do najstarszego
dziecka.
fHI

205

ZWYCZAJE. OBRZĘDY 1 WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

Uprawa yamu daje mężczyźnie wyższość nad jego żoną. Bardzo często
w razie sporów będzie jej to dawał do zrozumieia mówiąc: „Ja zabijam
kangury, pracuję w ogrodzie i sadzę duże yamy, a ty jesteś leniwa, nawet
w domu pracować nie chcesz!"
Dzięki yamowi zawiązują się nowe relacje pomiędzy grupami mężczyzn,
zarówno z jednej, jak i z większej liczby wiosek. System ten nazywa się
systemem partnerstwa (buanym) (Mead 1934, s. 382; 1963, s. 28, 30, 54,117, 148;
1970, s. 432-436). Polega on na stworzeniu nowych grup społecznych, które
będą rywalizowały ze sobą podczas sadzenia yamu, a szczególnie — podczas
samych dożynek. Grupy te tworzy się z wykluczeniem pierworodnego syna,
który dziedziczy partnerstwo po swoim ojcu. Młodzieńców rekrutuje się i łączy
w grupy partnerskie dopiero po inicjacji. Partnerzy mają obowiązek obdziela­
nia się nawzajem prezentami podczas uroczystości. Polega to na wymianie
y a m ó w , obdarowywaniu się przy okazji dożynek betelem lub mięsem. To,
co zostało dane. jest sumiennie liczone i w rewanżu musi być zwrócone
w takiej samej ilości. Często grupy partnerskie dobierane są z wrogich sobie
wiosek (Tuzin 1972, s. 232).
Y a m podnosi znaczenie bigmenów — starszych wioskowych. Mają oni duże
znaczenie w kultywacji yamu. Dzięki ich znajomości środków magicznych
yam rośnie bardzo duży i żadne złe siły nie mają do niego dostępu. Wodzo­
wie ci zazwyczaj pełnią też funkcję zaklinaczy deszczu, co sprawia, że ich
znaczenie jeszcze bardziej wzrasta (Mead 1970, s. 480; Tuzin 1972. s. 232).
Dzięki uprawie yamu tworzą się nowe relacje między grupami wprowa­
dzających i wprowadzanych. Wprowadzającymi są mężczyźni, których zadanie
polega na oczyszczaniu sadzących yam oraz ich żon, zarówno przed sadzeniem,
jak i po dożynkach. Są to zazwyczaj grupy tworzone spośród o s ó b z najbliż­
szego grona. I tutaj do głosu dochodzą kobiety: żona wprowadzającego
i wprowadzanego. Pierwsza pomaga swemu mężowi podczas tej ceremonii.
Po jej zakończeniu zostaje obdarowana przez żonę wprowadzanego (Mead
1972, s. 436-438). Ten fakt bardziej wzmacnia przyjaźń między nimi. Podobną
kolej rzeczy można zaobserwować w systemie partnerstwa, kiedy to mężczyźni
obdarowują się prezentami, przy czym partnera obowiązuje rewanż (i to
dokładny) co do ilości i jakości. Natomiast żony partnerów mogą się obdaro­
wywać bez obowiązku zwrotu (z czego często korzystają).
Y a m pomaga młodym zdobyć pozycję w społeczności starszych. Kiedy
m ł o d e m u mężczyźnie uda sę zwyciężyć w yamowej rywalizacji, jego znaczenie
automatycznie wzrasta.
Y a m wpływa również na poszerzenie kręgu znajomości. Arapesze często
udają się do innych plemion, by kupić świnie. Dzięki zawartym przyjaźniom
ludzie ci odwiedzają się nawzajem. M a to miejsce szczególnie podczas
uroczystości dożynkowych, kiedy wszyscy pozostają razem przez wiele dni.
Zazwyczaj podczas powitania następuje wymiana prezentów.
W okresie dożynek,

które są okresem radości,

kobiety

i

mężczyźni

206

WOJCIECH BĘBEN

tańczą i bawią się razem, co jest raczej nie spotykane wśród Arapeszów
przy innych okazjach.
Y a m wprowadza rywalizację w społeczeństwie, ale w dobrym tego słowa
znaczeniu. Ludzie robią wszystko, by zwyciężyć, co jednak nie przeszkadza
im, by wzajemnie sobie pomagać i życzyć innym zwycięstwa. Pokonani
i zwycięzcy razem bawią się podczas dożynek.
Czas sadzenia i zbioru yamu jest w społeczeństwie Arapeszów czasem
spokoju. Przerywa się kłótnie i walki plemienne. Rywalizacja w ogrodzie
wyparła rywalizację w polu walki (Kaberry 1941-1942, s. 209-225). W czasie
sadzenia i zbioru yamu następuje czas pokoju, czas pojednania się z wrogami.
Panuje jedność (Tuzin 1972, s. 232).
Ujemna strona dożynek to kłótnie, które są wtedy na porządku dziennym.
Zawsze któryś z partnerów czuje się pokrzywdzony i niezadowolony, czy to
z otrzymanego yamu, czy też z kolejności, w jakiej go otrzymał. Inną ujemną
stroną uroczystości dożynkowych jest pijaństwo, które przyniosła ze sobą
cywilizacja Białych. Piwo bardzo często staje się towarem dodatkowym, wpro­
wadzanym do dożynek. Dawane jest jako towar wymienny w systemie partner­
s k i m . Zazwyczaj po uroczystościach dożynkowych organizująca je wioska
urządza dodatkowe przyjęcie z piwem, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
Biorąc jednak pod uwagę całą sytuację musimy podkreślić, że yam jest
czynnikiem, który podnosi i buduje życie społeczne mieszkańców Arapesz,
czynnikiem, który gromadzi ludzi i wyprowadza ich poza krąg wioskowy
i plemienny.
61

3. R E L I G I J N E I SYMBOLICZNE ASPEKTY OBRZĘDÓW

AGRARNYCH

Kult yamu jest składową częścią wierzeń arapeskich. ujętych w słowie
tambaran.
Jako składowa część tambaranu
rzutuje mocno na życie religijne
regionu. Ludzie uprawiający yam zdają sobie sprawę z tego, że — podobnie
jak wiele innych rzeczy — został on im dany, że nie jest wytworem ich rąk.
Dlatego w czasie uprawy spłacają dług wdzięczności „ofiarodawcom".
Ważny jest też fakt, że — według Arapeszów — yam ma swego ducha.
Duch ten pozostaje w łączności z człowiekiem, który yam sadzi i jest jego
„ojcem". Duch yamu może rozpoznać swego „ojca" po charakterystycznym
zapachu oraz po śladach stóp. W miarę rozrastania się yamu, rozwija się
równocześnie jego duch. Dojrzałość osiąga on podczas wykopków. Pod ziemią
duchy y a m ó w mają swobodę poruszania się, mogą odwiedzać inne przyjazne
sobie yamy i prowadzić aktywne życie, jakie jest udziałem istot ludzkich
(Tuzin 1972, s. 235 п.).
Podobnie jak istnieją dwa rodzaje y a m ó w (krótkie i długie), tak też
6 1

Fakt ten zaobserwowałem podczas swoich badań. W 1978 r. w wiosce Ilipeim jako
prezenty wymienne użyte zostały kartony piwa (było ich 7). Wręczono je wraz z innymi
darami podczas samej uroczystości. W 1979 r. również ofiarowano piwo. Uczyniono to jednak po
skończonej ceremonii. W wiosce Chologun natomiast piwo nie było używane podczas dożynek.

ZWYCZAJE. OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

207

istnieją dwa rodzaje duchów. Duchy y a m ó w krótkich nie komunikują się
z człowiekiem. Nie chcą też być wykopywane z ziemi. Kiedy tylko zorientują
się, że gospodarz jest w ogrodzie z zamiarem wykopania ich z ziemi, wtedy
natychmiast opuszczają yamy i uciekają do ziemi. Aby do tego nie dopuścić,
gospodarz w przeddzień w y k o p k ó w wzywa do pomocy duchy przodków,
które mają magiczną siłę i mogą powstrzymać duchy y a m ó w w ogrodzie.
Zupełnie inaczej zachowują się duchy y a m ó w długich. Gospodarz nie musi
tu używać podstępu ani protekcji, by wydobyć je z ziemi. One same. kiedy
dojrzeją, ponaglają gospodarza, wysyłając do niego wiadomości przez ptaki
lub owady zwiastuńcze (Tuzin 1972, s. 235). Duchy przodków spędzają wiele
czasu razem z duchami y a m ó w długich. Częste przebywanie tych duchów
ze sobą zamazuje istniejące między nimi różnice. Duchy te — według wierzeń
Arapeszów — zazwyczaj są wspomagające, czasem przerażające, ale zawsze
wszechmocne. Duchy y a m ó w zapożyczyły od duchów przodków moc zabijania
ludzi, a przynajmniej moc zsyłania na nich chorób. Są one szczególnie
niebezpieczne dla kobiet i dzieci (Mead 1963, s. 13).
W wierzeniach Arapeszów istnieje trójca: yam, przodkowie i człowiek.
Podczas spożywania yamu część jego przeznaczona jest dla ciała, a duch idzie do
ludzkiego serca (okom) — źródła życia i uczucia. Podczas spożywania y a m ó w
należących do przodków ludzie jednoczą się z nimi. Przez spożywanie yamu
ludzie, zarówno w małżeństwie, jak i w plemieniu, łączą się duchowo.
Są dwa rodzaje y a m ó w długich — męskie i żeńskie. Jednak zarówno męskie,
jak i żeńskie mają męskiego ducha. Natomiast duchy y a m ó w krótkich są
podobne do duchów dzieci (Tuzin 1972, s. 235).
Ze względu na to, że yam ma swego ducha, który istnieje w ścisłym
powiązaniu z duchami gospodarza i przodków, ma on swoje miejsce w wie­
rzeniach Arapeszów, ma własne relacje ze światem duchowym, a jego uprawa
wymaga specjalnych ceremonii.
Jak już wspomniałem, w duchowym świecie Arapeszów najwyższe miejsce
zajmuje Iluhine, mieszkający w stanie Iluhata. Dalsze miejsce zajmuje wspólna
dla wszystkich Arapeszów ich pramatka Aczakoik (Shokwek, Tszelo, czy też
Chokuromen), stworzycielka rzek, głębokich mórz, drzew, krzewów i płodów
ziemnych, która przyjęła postać ludzką (Narakobi 1977, s. 9). Oprócz wyżej
wymienionych istnieją istoty duchowe — masczlaje (walin, a w l . mn. — walinab)
(Narakobi 1977, s. 9; Mead 1970, s. 256-360; 1963, s. 16-17, 20, 32, 37).
Uprawa yamu jest uzależniona od tych duchów, więc gospodarz sadzący yam
musi zabiegać o ich przychylność. Innymi duchami, których zadaniem jest
p o m ó c gospodarzowi, są duchy przodków. Żyją one w ścisłej komitywie
z duchami yamów. Ich pomoc zapewnia sobie gospodarz umieszczając kości
należące do przodków w „domu yamu", aby strzegły przebywające tam yamy.
Kości te używane są też do przyrządzania cudownej wody, aby nadać
yamowi siłę. W każdej wiosce znajdują się też święte kamienie, które zostały
przekazane człowiekowi przez Iluhine. I do nich zwraca się człowiek
o pomoc.

208

WOJCIECH BĘBEN

Chcąc jednak zapewnić pomyślny wzrost yamu i przychylność świata
duchów, gospodarz musi d o k o n a ć zmiany w swym postępowaniu, stać się
lepszy, a przez to — bliższy duchom. Jeszcze przed sadzeniem yamu dokonuje
on obmycia, które oczyszcza go z przewinień, jakich się dopuścił pomiędzy
minionymi dożynkami a czasem nadejścia nowych. Szczególnie niebezpieczne
są przewinienia natury seksualnej. Aby nie narazić się duchom i nie stracić
ich przychylności, gospodarz musi też poddać się wielu wyrzeczeniom, prze­
strzegając określone tabu.
Arapesze próbują też p o m ó c sobie magicznymi środkami. Używają ich
zarówno podczas własnego oczyszczania, jak i w okresie dojrzewania yamu.
Jednakże, aby lepiej zrozumieć wierzenia związane z yamem oraz jego od­
działywaniem na duchową stronę życia człowieka musimy poznać symbo­
likę yamu.
Symbolikę tę można sprowadzić do trzech grup: 1) yam -- przedmiot
męskiej dumy; 2) yam — symbol ludzkiego ciała i 3) yam — symbol aktyw­
ności męskiego członka (Tuzin 1972, s. 230). O randze yamu decyduje fakt,
że jest on biologicznie żywy, posiada zdolność wzrostu i może rozmnożyć się
w stosunkowo krótkim czasie, od pięciu do siedmiu miesięcy (Tuzin 1972,
s. 233).
Mimo że yam dzieli swą cechę żywotności z wieloma istnieniami tego
świata, to jednak różni się od nich tym, że jego wzrost uzależniony jest
bardziej od człowieka. Człowiek ma bardzo mało do powiedzenia przy
wzroście takich istnień, jak drzewa, węże czy świnie. Jednak przy yamie
poprzez użycie magii, technologii uprawy i poprzez przestrzeganie tabu dany
gospodarz m o ż e powiedzieć, że yam należy do niego, że jest wytworem jego
działania, siły i artyzmu. M o ż e śmiało zwrócić się do yamu, nazywając
go swoim dzieckiem (Forge 1966, s. 28; Kaberry 1941, s. 356).
Y a m jest ponadto jadalny. Jest to wystarczającym powodem, by go
posiadać, uprawiać i o nim mówić. Długa, bo do ośmiu miesięcy trwająca
zdolność przechowywania, powiększa też jego znaczenie. Trzeba na dodatek
stwierdzić, że yam jako posiadający swego ducha jest rośliną szczególnie
podlegającą magicznym środkom (Tuzin 1972, s. 234).
Jak już wspomniałem, yam jest symbolem ciała ludzkiego. Przypisuje
mu się posiadanie ducha, zachowuje wobec niego w swoisty sposób, malując
i strojąc w ludzkie ozdoby, co wyraźnie wskazuje na słuszność takiej
interpretacji symbolu. Wskazują na to również rysunki wykonywane na skórze
bulw. Przedstawiają one pas, ozdoby noszone na rękach, ozdoby z muszli oraz
narządy rodne. Rozróżnić możemy yamy mężczyzn i yamy kobiety. Roz­
różniamy je zarówno po ubraniu, jak i po miejscu pobytu podczas dożynek.
Yamy — mężczyźni przebywają wówczas wewnątrz szałasu, natomiast yamy — ko­
biety ustawione są na zewnątrz.
Trzeba też zaznaczyć, że sprawy dotyczące seksu mają ogromny wpływ na
bulwy yamu (Mead 1963, s. 62). Ujemne nastawienie ýamu do seksual­
ności kobiety i do jej menstruacyjnych wydzielin jest powodem wstrzemięźli-

ZWYCZAJE, OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

209

wości seksualnej podczas całego procesu kultywacji yamu (Forge 1966, s. 28;
Kaberry 1941, s. 340). Yamy są szczególnie negatywnie nastawione do
menstruujących kobiet i dlatego przyjęcie przez mężczyznę jedzenia od takiej
kobiety podczas kultywacji yamu zniszczyłoby nadzieję na dobry zbiór.
Ostatnią grupę symboli przedstawia relacja yamu i męskiego członka.
Arapesze wierzą, że yam posiada moc erekcyjną. Wzrost yamu porównują
do stosunku seksualnego. Jak podczas sadzenia yam układa się na kopcu
ziemi i kopie dołek, do którego rosnący yam ma zejść, tak — jak wierzą —
dzieje się przy stosunku seksualnym. Obraz idącego w dół yamu jest dla
nich odbiciem stosunku seksualnego (Forge 1966, s. 31). N a to wskazuje
również pieśń śpiewana podczas dożynek:
O, jakiego dużego członka ma Gwawi,
O, jakiego dużego członka ma Gwawi.
Kwasuwi (jego żona) pozdejmuje kąsające mrówki
z Gwawowego członka.

Pieśń ta jest powtarzana przy wymienianiu każdego mężczyzny, który
brał udział w dożynkach yamowych. Zmieniane są tu tylko imiona. Wy­
mienia się przy tym imiona rywalizujących ze sobą mężczyzn i ich ż o n .
Mówiąc o symbolice yamu należy wspomnieć, że agresja dokonana na
yamie symbolizuje samobójstwo. Mężczyzna zamiast popełniać samobójstwo
m o ż e posiekać swoje yamy (Lea 1964, s. 142).
Symbolika yamu znajduje wyraz w sztuce Arapeszów. Dominuje w niej
demonstracja jedności pomiędzy mężczyzną, yamem a duchem (Tuzin 1972,
s. 242; Forge 1966, s. 30).
Samo mówienie o yamie może przybrać formę przenośni, zagadki itp.
Tak np. chcąc powiedzieć, że w ogrodzie X znajduje się duży yam —
Arapesz użyje zwrotu: w ogrodzie X znajduje się potężny wąż, musimy go
złapać; lub: duże drzewo spadło i przycisnęło X , musimy iść p o m ó c mu
się uwolnić (Tuzin 1972, s. 244).
Z przyjściem Białych kultywacja yamu uległa pewnym zmianom, uległa
też m. in. zmianie forma prezentów wręczanych w związku z poszczegól­
nymi etapami uprawy (np. zamiast świni daje się krowę, piwo lub ciastka),
zmiany te nie wpływają jednak na wielkie znaczenie, jakie ma yam w arapeskiej społeczności.

LITERATURA
Aufenanger, H.
1972 The Passing Scene in North-Easl New Guinea, Anthropos Institute, St. Augustin.
Forge, J . , Anthony, W.
1966 Art and Environemenl in the Sepik, ..Proceedings of the Royal Anthropological
Institute", vol. s. 23-31.
G a r d i , R.
1960 Tambaran. An Encounter with Cultures in Decline in New Guinea, London, Constable
Publishers.

14 -

Etnografia Polska t. 31. 2. I

210

WOJCIECH BĘBEN

Haynes, P. H., Courseyl, D. G.
1969 Gigantism in the Yam, "Tropical Science", vol. 11, s. 93-96.
Kaberry, Ph. M.
1941 The Ahelam Tribe, Sepik District, New Guinea: A Preliminary Report, „Oceania",
vol. 11, s. 233-258, 345-367.
1941-1942 Law and Political Organisation in the Abelam Tribe. New Guinea, „Oceania",
vol. 13, s. 79-95, 209-225, 331-363.
Lea, D. A. M.
1964 Abelam Land and Sustenance, unpublished Ph.D. dissertation, The Australian National
University, Canberra.
Mead, M.
1934 How the Papuan Plans His Dinner, American Museum of Natural History, „Anthropological Papers", vol. 34, s. 377-388.
1963 Sex and Temperament in Three Primitive Societies, New York, William Morrow and
Company (eds).
1970 The Mountain Arapesh, vol. 2, Arts and Supernaturalism, New York, Natzral History
Press (ed).
N a r a k o b i , B.
1977 What is Religious Experience for a Melanesianl [w:] Christ in Melanesia, Goroka,
Point (ed).
Tuzin, D. F .
1972 Yam symbolism in the Sepik: An Interpretative Account, ..Southwestern Journal of
Anthropology", vol. 28 (3), s. 230-254.
Wojciech Bęben
T H E CUSTOMS, R I T E S A N D B E L I E F S IN C O N N E C T I O N WITH Y A M C U L T I V A T I O N
A M O N G T H E ARAPESH P E O P L E I N PAPUA N E W G U I N E A
Summary
In this essay yam-oriented beliefs and behaviour patterns are analyzed in an effort to
understand the symbolic complexities sourrounding yams in the Sepik area of Papua New
Guinea.
Among the peoples inhabiting the foothills of the Torricelli and Prince Alexander
mountains of northern Papua New Guinea, the significance of the yam extends far beyond its
value as a staple food. Yams are by far the most important staple, both nutritionally and
ritu ally.
Using data collected among the Mountain Arapesh, I did examine some of these aspects,
beginning with the question of what yams are. What are the characteristics which make the
yam such a singular item in the local culture?
The 60-odd varieties of yam are divided by the Arapesh into two general categories
which correspond to the species locally prevalent, Discorea data and D. esculenta. D. data
tubers are elongated and smooth, while D. esculenta tubers are squat and covered with tiny
rootlets.
The technology of yam cultivation is very important. The high clay content of the soil in
this area requires that the earth into which the tuber will grow must first be crushed by hand.
In the case of short yams a basin of only 30 to 40 cm depth is so prepared. For long
yams the task is much greater: the hole is dug corresponding to the size and shape of the
desired yam and the backfill crushed and replaced. Then the seed yam is placed on top
of the softened earth, and a large mound of soil is heaped over it. As the new yam grows
it follows the path of least resistance and comes to occupy the refilled hole. With the
prominent place of yams in the prestige system, a yam without legitimately acquired

ZWYCZAJE. OBRZĘDY I WIERZENIA ZWIĄZANE Z Y A M E M

211

magic and confidence in his own ritual potency is unlikely to expend the effort needed to
produce a long yam. Thus, technology has operated traditionally to favour fo high status
those individuals who already possessed the main atributes of leadership. Thus the interaction of
selective adoption and preservation, technology, and cultural constraints as to who may plant
long yams has produced an object esteemed above all others as the symbol of male pride and
prestige.
The long yams are exclusively the male's domain. The gardens are heavily charmed
against intruders, rigidly taboo to women, and located away from beaten paths.
Among the Arapesh, yams are the only plant whose growth is believed subject to
magical governance; not surprisingly, they are the only plants with spirits. These spirits are
believed to have an affinity with the man who has planted them. There is the trinity of
yam, ancestor, and man. Eating yams is a mystical as well as physical act, and in sharing their
ancestral yams a married couple is engaging in a form of spiritual communion.
It is postulated that the yam is symbolically multivalent with regard to „male pride",
„body" and „penis".
Translated by the Author

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.