-
Title
-
Witold Dynowski (23.08.1903-31.07.1986). Profesor etnografii Uniwersytetu Warszawskiego. Założyciel i naczelny redaktor "Etnografii Polskiej" / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1, s.13-18
-
Date
-
1987
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1170
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1268
-
Text
-
WITOLD DYNOWSKI
(23.08.1903 - 31.07.1986)
PROFESOR ETNOGRAFII UNIWERSYTETU
WARSZAWSKIEGO
ZAŁOŻYCIEL I N A C Z E L N Y R E D A K T O R „ETNOGRAFII P O L S K I E J "
Urodzony w Charbinie, syn budowniczego kolei wschodnio-chińskiej, tu
uzyskał w 1921 roku maturę i zdobył doświadczenie życiowe, które w przy
szłości miało wpłynąć na jego zainteresowania naukowe. Przedwczesna śmierć
ojca zmusiła go do podjęć i;i pracy zarobkowej umożliwiającej zdobycie fun
duszy na powrót do Polski. Brał więc udział w połowach na łososie na K a m
czatce oraz w polowaniach na zwierzęta futerkowe w okolicach Kałymy,
Indigirki i Anadyru. Był przy tym aktywnym działaczem małej polonii charbińskiej.
Po powrocie do Polski w 1922 roku rozpoczął, pod wpływem stryja
cenionego profesora prawa, Konrada Dynowskiego, studia prawnicze w Uni
wersytecie Warszawskim. Przenosząc się w 1924 roku na Uniwersytet im.
Stefana Batorego do Wilna dokonał jednocześnie zmiany kierunku studiów
na filozofię i etnografię. Przypieczętowaniem tego była asystentura u prof.
Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutzowej (1927) i magisterium w za
kresie etnografii (1929) na podstawie pracy o barwnych kufrach chłopskich
z okolic Wileńszczyzny i Polesia. W 1935 roku przenosi się do Warszawy,
gdzie pracuje jako adiunkt w nowo utworzonej Katedrze Etnografii Polski
pod kierunkiem tego samego profesora (już wtedy Jędrzejewiczowej). T u
w 1937 roku uzyskuje doktorat na temat Izolacji cywilizacyjnej
wojewódz
twa wileńskiego i nowogródzkiego
— pracy tej nie zdążył opublikować przed
wojną.
W czasie wojny dzieli los większości inteligencji — ima się różnych pro
stych prac fizycznych. Bierze też udział w tajnym nauczaniu. Kontynuacją
okupacyjnych więzi i działań jest Jego powojenna współpraca ze znanym
fizykiem prof. J . Pieńkowskim, z C z . Wycechem, J . Zawadzkim w Radzie
Głównej szkolnictwa wyższego (b. ministerstwa oświecenia publicznego).
Od pierwszego dnia po wojnie Profesor włącza się do odbudowy Uni
wersytetu, ujawniając swój instynkt gospodarza. Wykaże go zarówno inwe
stując własne fundusze w o d b u d o w ę domu przy ul. Hożej 74, gdzie od
1946 roku mieściła się przeniesiona z Pałacu Staszica Katedra Etnografii
Polski, jak i zabiegając w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego o fundusze
14
WITOLD DYNOWSK)
na remonty domu, podwórza etc, ściągając książki z rozproszonego księgo
zbioru, stoły i ławki.
W 1946 i 1947 roku Katedra działa pod kierunkiem jedynego wtedy
w Warszawie profesora etnografii (i socjologii), Jana S. Bystronia. Wynikiem
tej współpracy z Bystroniem jest wydana wspólnie Kultura ludowa i ludoznawstwo w Polsce (w znanej serii Wiedzy Powszechnej). Wieloletnia, jak
się potem okaże, choroba wyłącza Bystronia j u ż w 1947 roku z pracy uni
wersyteckiej. Od tego roku Witold Dynowski zdany jest wyłącznie na własne
siły w próbach odtworzenia lub raczej stworzenia na nowo akademickiego
środowiska etnograficznego w Warszawie. Z p o m o c ą śpieszą jednak Włodzi
mierz Antoniewicz, Julian Krzyżanowski, Stanisław Ossowski. Katedra działa
pod kuratelą tych uczonych, a Witold Dynowski przeprowadza przewód ha
bilitacyjny na podstawie pracy Zagadnienie archaizmu Auksztoty,
zakończo
ny w 1947 roku. W 1949 roku zostaje kierownikiem Katedry i Zakładu
Etnografii, spadkobiercą dwóch uprzednio istniejących: Katedry i Zakładu
Etnografii Polski Cezarii Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej oraz Etnografii i Etnologii Ogólnej Stanisława Poniatowskiego. Jest naj
młodszym kierownikiem Katedry Etnografii w Polsce i jedynym samodziel
nym pracownikiem naukowym w tej dyscyplinie w Warszawie. Nie można
już do ich grona zaliczać nieuleczalnie chorego J . S. Bystronia; C . Baudouin
de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa pozostała w Londynie na Uni
versity in Exile, S. Poniatowski umiera w drodze do Polski z obozu kon
centracyjnego.
Oceniając realistycznie swe siły Dynowski przyjmuje propozycję K . M a
jewskiego i razem z K . Michałowskim i W. Antoniewiczem tworzą w 1950
roku Studium Historii Kultury Materialnej z trzema specjalizacjami: archeo
logią pradziejową, archeologią śródziemnomorską i etnografią. Studium to
ma spełnić oczekiwania metodologiczne orientacji marksistowskiej — zwrócić
uwagę na studiowanie bytu, podstaw kultury i działania ludzkiego. Zgłosze
nie przez prof. Dynowskiego akcesu do Studium jest przede wszystkim kro
kiem pragmatycznym, a nie metodologicznym. Ale fascynuje go monistyczny
sposób ujęcia historii kultury, interesują neoewolucjonistyczne wizje jej rozwo
ju — stąd w lekturach jego studentów znajdą się L . H . Morgan, E . B. Tylor,
F . Engels, J . Plechanow.
Studium Historii Kultury Materialnej rozpada się jednak po kilku la
tach i prof. Dynowski zostaje kierownikiem samodzielnej (do dziś) sekcji etno
grafii w Uniwersytecie Warszawskim. Nadal jest kierownikiem Katedry, zo
staje kolejno profesorem nadzwyczajnym i zwyczajnym. W 1973 przechodzi
na emeryturę, pozostając jednak czynnym (seminarium magisterskie) do koń
ca życia.
W 1953 roku prof. Dynowski włącza się do działań mających na celu
realizację uchwał I Kongresu Nauki Polskiej i powołanie Instytutu Historii
Kultury Materialnej. Oznacza to między innymi wprowadzenie etnografii do
Akademii Nauk. Prof. Dynowski jest więc wieloletnim (społecznie) kierowni-
WITOLD DYNOWSKI
15
kiem Działu I V Etnografii, a następnie Kierownikiem Zakładu Etnografii Pol
skiej i Powszechnej w I H K M P A N .
D ą ż ą c z jednej strony do instytucjonalnego wzmocnienia etnografii Dynowski zabiega o stworzenie płaszczyzny porozumienia dla wszystkich etno
grafów polskich. Na gruncie uniwersyteckim tę rolę mają pełnić powołane
w 1952 roku Międzyuczelniane Obozy Etnograficzne, w I H K M P A N ma się
do tego przyczynić właśnie „Etnografia Polska" oraz organizacja Polskiego
Atlasu Etnograficznego. Aby scalić podzieloną między różne resorty etno
grafię prof. Dynowski stwarza instytucję okresowych konferencji sprawozdawczo-planujących placówek P A N , uniwersytetów i różnego typu muzeów. Aby
zaś zapewnić etnografii perspektywę porównawczą, bez której niemożliwe jest
realizowanie celów wynikających z jej klasycznej definicji, powołuje (w łonie
I H K M P A N przy współpracy z uniwersytetami) wieloletnie ekspedycje etno
graficzne do Bułgarii i do Mongolii.
Tematyka prac Profesora dotyczy, począwszy od magisterium, dynamiki
przemian kulturowych na obszarach o zwolnionym rytmie przeobrażeń, izo
lowanych geograficznie, historycznie lub społecznie, konserwatywnych. Stąd
Jego zainteresowanie Kurpiami, Podlasiem, a poza Polską Australią, która
pozostawała Jego hobby aż do śmierci, oraz Mongolią. Z Jego najważ
niejszych prac należy wymienić:
Barwne kufry chłopskie z okolic Wileńszczyzny
i Polesia (1934) wymierzone
przeciwko wszystkim zwolennikom teorii o samorodnym i czystym charakte
rze kultury ludowej;
Sztuka ludowa Wileńszczyzny
i Nowogródcżyzny
(1935), w której po raz
pierwszy wykazuje zainteresowanie obszarami izolowanymi i lekko, ale jed
nak, przeciwstawia się idei K . Moszyńskiego badania zasięgów wytworów
kulturowych;
Izolacja cywilizacyjna województwa
wileńskiego
i nowogródzkiego
(1937),
praca doktorska zapowiadająca inne mniejsze, jak Rola czynników
geogra
ficznych w kształtowaniu
się sztuki północno-wschodniej
Europy (1939) oraz
wykłady na temat Kurpiów, Podlasia, Żmudzi i Auksztoty;
Zagadnienie archaizmu Auksztoty (1947 — nie drukowana) zamyka okres
zainteresowań tym obszarem historycznym. Należy żałować, że ostatnie pra
ce weszły do obiegu naukowego jedynie poprzez wykłady uniwersyteckie,
wykłady na Międzyuczelnianych Obozach Etnograficznych i częściowo w serii
artykułów pod tytułem „Historyzm sztuki ludowej" (Polska Sztuka Ludowa
1948).
Prace po 1950 roku dzielą się na związane z Kurpiami i Podlasiem
(tu Profesor tworzył koncepcję badań, był organizatorem, inspiratorem pisząc
jedynie słowa wstępne lub niewielkie artykuły) oraz związane z Mongolią
(Mongolia
współczesna - 1968), spinające jakby klamrą lata młodzieńcze
i ostatnie dwadzieścia lat Jego życia.
Za swoje liczne zasługi Profesor Dynowski został odznaczony Medalami
X - i XX-lecia P R L , Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, buł-
16
WITOLD DYNOWSKI
garskim Orderem Cyryla i Metodego I kl., mongolskim Medalem Przy
jaźni, licznymi medalami polskimi za zasługi dla rozwoju kultury, muzeal
nictwa (wśród nich najbardziej cieszył go pamiątkowy medal z Muzeum
w Ciechanowcu, które nazywał naszym warszawskim muzeum — laborato
rium), ruchu amatorskiego i wreszcie I H K M P A N .
W pierwszych latach po wojnie był członkiem rady nadzorczej Cepelia,
członkiem wielu rad naukowych, w tym przede wszystkim I H K M P A N
i Zakładu Krajów Pozaeuropejskich P A N , przewodniczącym Komitetu Eksper
t ó w Etnografii (potem zespołu dydaktycznego) Ministerstwa Szkolnictwa Wyż
szego. Był członkiem rad muzealnych, przede wszystkim Państwowego M u
zeum Etnograficznego w Warszawie, i wreszcie — dążąc zawsze do scalania
etnografii — działał w komisji etnograficznej, a ostatnio w Komitecie Nauk
Etnologicznych P A N .
Profesor wykształcił duże grono uczniów, ale byłoby błędem sądzić, że
nauczał nas tylko etnografii czy nawet przede wszystkim etnografii. Uczył
nas pewnego sposobu życia. Zostawaliśmy Jego uczniami z wielu p o w o d ó w —
ale również dlatego, że łatwo było M u się zwierzyć ze wszelkich k ł o p o t ó w
i trudności. W zamian prosił o uśmiech. Uśmiech oznaczać miał pewną
postawę wobec życia, pozostawanie w harmonii ze sobą i z innymi bez dą
żenia do kariery i stanowisk.
Zależało M u na więzi z ludźmi, choć nie ze wszystkimi. Z tymi, którzy
byli gotowi podjąć grę, współdziałać, współgrać (określał to też słowem to
play) zrobić krok w odpowiedzi na jego krok. Lubił dawać, tak jakby każdy
dar dawał mu szansę na n o w ą więź lub utrwalenie starej. Obdarzał nas
bezustannie: dobrą radą, dobrym słowem, niezdawkowym zainteresowaniem,
lekarstwem, receptą wciśniętą w kieszeń, kwiatem, kawą. A ludziom, którzy
nie byli gotowi „współbrzmieć", pozwalał odejść dodając „nechť si patři",
jakby to czeskie powiedzenie miało jeszcze bardziej podkreślić jego wolę nie
zatrzymywania ich.
W Jego życiu przede wszystkim liczył się człowiek. Wielokrotnie wypo
wiadał lęk przed pozbawionym człowieka, zbiurokratyzowanym systemem.
Podejmując jakąkolwiek inicjatywę musiał mieć pewność, że na każdym
szczeblu jej realizacji będzie miał do czynienia nie ze stanowiskiem w syste
mie urzędniczym, ale z żywą osobą. Miał dlatego i cenił sobie bezpośrednie
kontakty ze wszystkimi na każdym szczeblu hierarchii naukowej. W stłumie
niu żywego człowieka przez system upatrywał wielkie niebezpieczeństwo dla
kultury, dla nauki.
W nauce najważniejszy był dla niego proces odkrywania. Na tyle waż
ny i jedynie ważny, że nieważne stawało się opublikowanie go. Oznaczało
to przecież w konsekwencji oderwanie odkrycia od odkrywcy. A naukę sta
nowili dla niego odkrywcy, a nie odkrycia. Dlatego zapewne tak niewielką
wagę przywiązywał do tego, by pisać nie przestając ani na chwilę myśleć,
17
WITOLD DYNOWSKI
r o z w a ż a ć . . . Przypominał w tym swego Profesora, panią Cezarie Baudouin
de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową.
Przywiązywał jednak wagę do odkrywania i dlatego u uczniów kształcił
przede wszystkim wyobraźnię. T o było celem Jego wykładów wypowiada
nych w pięknym polskim języku, pełnym metafor, obrazów słowem malo
wanych z ukrytymi w nich zagadkami — które miały skłonić nas do poszu
kiwań. Mieliśmy Mu czasami za złe, że nie dość ceni naszą mrówczą pracę
włożoną w przepisywanie wywiadów, ich analizę, drobiazgowe opisy. Te
czynności uważał za oczywiste i nie wiązał ich z procesem odkrywania.
Zaczynało się ono potem, a może przedtem, a m o ż e biegło jakąś inną,
niezależną od zbierania faktów drogą,
I dlatego pozostanie w naszej pamięci, gdy przystaje na chwilę (chodził
w czasie wykładów), podnosi rękę jakby chciał pokazać jakiś odległy punkt
i opowiada... na przykład o tym, jak to Piotr I w swej podróży na pół
noc kazał zatrzymać karocę, wysiadł i patrząc na ciągnącą się za błotni
stymi brzegami Newy przestrzeń wyprostował się i zapiął brylantowy guz
u swej szuby... I tak powstał Sankt Petersburg.
A naszym — czeladników nauki — zadaniem pozostawało przetłumaczenie
treści tego obrazu, pójścia tropem Piotra i określania przyczyn i konsekwen
cji jego kroku do dziś. Ale dzięki temu wykładowi w naszej wyobraźni
ó w brylantowy guz i Sankt Petersburg zlewały się w jedno, a poza dzia
łaniami politycznymi, opisem gospodarki, nauki etc. widzieliśmy ludzkie
sprawy i ludzkie decyzje, a nie tylko przedmioty i procesy.
Zostawił nam przebogate dziedzictwo — obyśmy tylko umieli zdać sobie
z tego sprawę.
Zofia
2 -
Etnografia Polska t. 31, г. I
Sokołewicz