Tom&Gerry ale bez Toma/Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)

Item

Title
Tom&Gerry ale bez Toma/Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.36-46
Creator
Wróblewski, Filip
Date
2009
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5222
Language
pol
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5618
Rights
Licencja PIA
Text
Filip I

U

n

w

1

9

8

5r

o

k

a

Student V roku etnologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W r ó b l e w s k i

Tom & Gerry, ale bez Toma
Nadinterpretacje
ziwić może przywołanie filmu animo­
wanego Williama Hanny i Josepha Bar¬
bery zrealizowanego dla wytwórni Mertro-Goldwyn-Mayer.
m-OnU
Tom & Jerry to nagrodzona
siedmioma Oscarami historia przygód zawzię­
tych wrogów: szarego kota - Toma i brązowej
myszki - Jerry'ego. To opowieść o dwójce anta­
gonistów, o swoistej niemożności przekroczenia
własnej kondycji, przezwyciężenia przypadłości
losu, o konieczności prowadzenia bezustannej
walki, wreszcie opowieść archetypiczna osnuta
wokół cyklicznej koncepcji cza.su odzwiercie­
dlanej narracyjną repetycją. Warto dodać, że nie
jest to odosobniona fabuła. Poszukując tylko
wśród animowanych bajek tworzonych z myślą
o dzieciach nie można zapomnieć o Króliku
Buksie i zawziętym Elmerze Fuddzie Strusiu
P ę d z i w i a t r a i wiecznie głodnym kojocie, FreFOT. (C) CUTEK FILM

dzie i Barneyu z Flintstonów,
Dexterze i jego
siostrze Dee Dee z Laboratorium Dextera, ty­
tułowym bohaterze bajki Mi/Yogi bezustannie
tropionym przez Strażnika Smitha. Gdyby się
postarać, lista przykładów mogłaby być znacz­
nie dłuższa.
Zasadą naczelną, wspólną dla opisanych po­
wyżej narracji, byłaby coincidentia oppositorum
bohaterów, tak j ak j ą rozumiał na przykład Mircea
Eliade . Jednakże owa biegunowość dwóch po­
staci wydaje się niewystarczająca, aby wytłuma­
czyć złożoność różnorakich, często diametralnie
odbiegających od siebie narracji. Bynajmniej nie
chodzi tu o przejawianie się mitycznego modelu
bóstwa, ale o jego niewyraźne, zatarte echo roz­
łożone na wzajemną konkurencję. Schematyczue powtarzalne a przez to przewidywalne dzia­
łania odsłaniają zakonserwowaną niedojrzałość
1

Tom & Gerry, ale bez Toma. Nadinterpretacje
bohaterów kulturowych, niezdolność podjęcia
z pełną odpowiedzialnością codziennych ról
i obowiązków zwykłych ludzi, tak w porządku
społecznym, jak i odpowiadającym mu uwzorowaniom mitologicznym. Pojawia się zatem
pytanie: czy bezpłodna aktywność prezentowana
w przywołanych fabułach obecna jest w innych
tekstach kultury? Czy ten jałowy witalizm moż­
na odnaleźć w Gerrym Gusa Van Santa?
Anonimowa notka z programu telewizyjnego
dość trafnie, ale nie bezbłędnie streszcza fabułę
fdmu:

37

prowiantu i mapy, za to z pełnym przekonaniem,
że otaczająca ich przestrzeń to coś w rodzaju
równo przystrzyżonego trawnika w miejskim
parku. Takie podejście nie jest pozbawione ra­
cji, traktuje bowiem przedstawioną historię w
sposób nominalny. Otwarta struktura dzieła za­
chęca do wszelakich interpretacji, także ze stro­
ny odbiorców zdystansowanych i sceptycznych.
W końcu po lekturze tak specyficznego tekstu,
jakim jest Gerry, nie sposób się dziwić komen­
tarzowi internauty: „Z pewnością pokochają
ten obraz wszyscy fanatycy doszukiwania się
czegoś wielkiego w wielkim nic " Można po¬
dejrzewać że za podobna choć o wiele bardziej
dosadna omnia krvie sie ta sama osoba uznająca
Gerrv'eloza Wielkie Nic Pseudoeksoervmen
talne-dziełko" w dodatku'zupełnie nieszczere
skierowane dla wszelkiej maści Nadinterpretatorów" 7atem iak ieszcze można rozumieć ten
film ? Jakie „nadinterpretacje" sa możliwe?
3

Przyjaciele o tym samym imieniu - Gerry (Ca­
sey Afleck, Matt Damon) - jadą samochodem
pustą drogą. Po pewnym czasie zatrzymują się
i zaczynają przemierzać prerię pieszo. Spędzają
noce pod gołym niebem, a w ciągu dnia wędru­
ją. Wreszcie uświadamiają sobie, że zabłądzili.
Nie są w stanie dotrzeć do auta. Zmęczenie,
głód i pragnienie coraz bardziej im dokucza­
ją. Gus Van Sant po sukcesach w Hollywood
wrócił dzięki tej produkcji do swoich korzeni,
impresyjnego kina niezależnego .
2

4

Jak sugeruje jeden z bywalców kina, jest
to opowieść egzystencjalna, cokolwiek miał­
by oznaczać ten wyraz. „Egzystencjalny - to
słowo, które najczęściej pada z ust ludzi, wy­
chodzących z kina po obejrzeniu Gerry'ego" .
Czy chodzi o dramat egzystencji ludzkiej, doj­
mującą pustkę i osamotnienie - nie wiadomo.
Dlaczego akurat to słowo? Istnieje podejrzenie,
że pojawia się ono jako uzasadnienie, kategoria
zrozumiała dla każdego, a przez to pozbawiona
znaczenia. Jednym przymiotnikiem usiłuje się
załatwić wszystko, jednocześnie wyjaśnić ta­
jemnicę i zakryć jej niezrozumienie. Jak wielu
bywalców multipleksów zaczytuje się w Sartrze,
5

Po pierwsze, nie wiadomo do końca, jakie
relacje łączą tych ludzi. Po drugie, nie jest to pre­
ria, lecz pustynia, o czym dokładniej w dalszej
części tekstu. Po trzecie, Gus Van Sant nie miał
do czego wracać, bowiem fdmy, jakie tworzył,
zawsze były niezależne.
M o ż n a by się z d e c y d o w a ć na dosadne
stwierdzenie, że jest to produkcja opowiadająca
o dwójce kretynów, którzy zeszli ze szlaku bez

1

M . Eliade, Meftstofeles iAndrogyn, tłum. B. Kupis, KR,

będzie jednak równoznaczne ze zignorowaniem subtelności

Warszawa 2009, s. 89-149. W tym miejscu można by się

każdego z powyższych stanowisk

też odwołać do strukturyzujących narrację bajki funkcji

2

określonych działań czy zdarzeń zaproponowanych przez

3

Władimira Proppa (idem, Morfologia bajki, tłum. W Wojtyga-

Pustynne+Wielkie + Nic.html, 29.09.2006.

Zagórski, Książka i Wiedza, Warszawa 1976) albo koncepcji

4

„bohatera" losepha Campbella (idem, Bohater o tysiącu twarzy,

php3?fID=103, 20.09.2006.

tłum. A. lankowski, Zysk i S-ka, Poznań 1997). Użycie takie

5

Gerry, „Teleświat" 7.03-13.03.2008, s. 63.
Za: http://www.filmweb.pl/topic/124101/
Za: http://www.innastrona.pl/kult_filmy_show
E. Szabłowska, Gerry, http://www.europaeuropa.pl/rc/

rc_0304171.php, 29.09.2006.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

Filip Wróblewski

38

Camusie, Marcelu czy Kierkegaardzie? Niepo­
dobna odgadnąć. Egzystencjalny - być może.
Jaki jeszcze?
Materiały dystrybutora podpowiadają, że z
portretu dwóch przyjaciół na bezludnej ame­
rykańskiej pustyni twórcy wywodzą refleksję
nad ludzką potrzebą poszukiwania nieznanego
i przekraczania własnych możliwości. Gerry to
eksperyment, fascynująca opowieść otwierająca
się na to, co w kinie niespodziewane, niemożli­
we i zaskakujące. To film o inicjacji .
6

ści jest pozorna łatwość tego aktu. Tym samym
nietrudno pomylić pielgrzymowanie z włóczę­
gą, z błąkaniem się. Bohaterowie filmu zabłą­
dzili, zaś doraźnym celem, a raczej punktem
orientacyjnym, jest dla nich upragniony samo­
chód. Idą przed siebie nie dlatego, że pragną
iść, lecz dlatego, że zostali do tego zmuszeni.
To zasadnicza różnica. Jan Olszewski w napisa­
nej dla „Kina" recenzji z a u w a ż a , że o ile Gerry
stanowi metaforę „filozofii drogi", o tyle jego
przesłanie z a m k n ą ć m o ż n a stwierdzeniem,
że „człowiek powinien dążyć wyżej i wyżej,
taka droga prowadzi na zatracenie" . Gorzka to
refleksja.
8

I rzeczywiście, w jakimś stopniu jest to film
o inicjacji. O doświadczeniu granic i umiera­
niu. Lecz użyte słowo sugerowałoby coś więcej,
istnienie pewnego społecznego porządku, ja­
sno zdefiniowanej sytuacji, szeregu rytualnych
działań i właściwej im sceny, co najważniejsze
jednak, treści symbolicznych i wtajemniczonych
organizatorów rytuału sprawujących pieczę nad
inicj antami. Choć powyższych elementów nie
sposób odnaleźć to myśl o inicjacji jest wielce
pożyteczna, przyjdzie do niej jeszcze wrócić.
Inni widzą w Gerrym film drogi na mia­
rę epoki kontestacji. Opowieść o beznadziei,
o konieczności przezwyciężenia własnego losu,
równie fatalną jak ta z Sutry
słonecznikowej
Allena Ginsberga. Nie chodzi tu o bunt w czystej
postaci, chyba że jest nim wyruszenie w wędrów­
kę, ale o samo podjęcie wyzwania. Bohaterowie
zdają się ucieleśniać średniowieczną ideę życia
jako pielgrzymowania. Każdy z nich stanowi
inkarnację homo viator. Jeden z komentatorów
stwierdza wręcz i „Celem ich wędrówki jest cel.
(...) postacie porzuciły świat, w którym my tkwimv Donicw^z to co on w sobie zawiera jest tak
naprawdę nieważne Widzimy piekrzymów"?
Problemem współczesnego oglądu rzeczywisto­

6

Materiały dystrybutora, www.gutekfilm.com.pl/gerry,

20.09.2006.
7

M . Surowiecka, Gerry, http://www.stopklatka.pl/film/film.

Nieco inaczej widzi sprawę Tadeusz Sobo­
lewski, dla którego „trudność odbioru polega
nie na komplikacji, ale na zwodniczej prostocie
filmu" . Struktura dzieła, jak też sam sposób
realizacji zmuszają widza do niebywałego wy­
siłku, bezustannej uwagi - tu bowiem liczy się
każdy szczegół. Nieznośna statyczność, by nie
powiedzieć drętwota filmu pozostaje na granicy
oczywistości. To, co Van Sant pokazuje, męczy
monotonią, jałowością kadru, przytłumiona ko­
lorystyka kłuje w oczy Widz ma. wrażenie że
gdzieś to j u ż było. Ciągle powracające sceny,
obsesyjne wręcz kadry zachodzącego słońca
nocne rozmowy przy oenisku uiecia szczytów
rórskich i Drzeslizeuiacvch sie pomiędzy nimi
ławic chmur. To wszystko gdzieś było. Tylko
gdzie?
9

Sugestię powtarzalności, ciągłego chodzenia
w kółko na wzór ekranowych postaci, potęguje
pozwalająca wybrzmieć ciszy minimalistyczna
muzyka skomponowana przez Arvo Pärta. Dwa
utwory, którymi posłużył się reżyser - Für Ałina
i Spigeł im Spigeł - pojawiają się w momentach
najistotniejszych dla filmowej fabuły i są klamrą
spinającą początkowe i końcowe kadry.

asp?fi=10605&sekcja = recenzja&ri = 1096, 20.09.2006.
8

J. Olszewski, Śmierć

zbawia od miłości,

http://film.onet.

pl/9269,21500,recenzje.html, 3.10.2006.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Tom & Gerry, ale bez Toma. Nadinterpretacje
Można pokusić się o wskazanie jeszcze jednej
płaszczyzny, w oparciu o którą Van Sant konstru­
uje misterną, w swej efemeryczności strukturę
rozpoznawalnego. Chodzi mianowicie o obraz
stanowiący jednocześnie medium komunika­
cji, jak i pewnego rodzaju sposób postrzegania
świata. Świata - jak pisał o tym Edgar Morin nie tyle odznaczającego się rzeczywistością, co
swoistą materialnością, tak daleką od opartych
na mimetyzmie powszechnych przeświadczeń
i przyzwyczajeń . Jak przyznaje sam reżyser,
„bezpośrednią inspiracją przy Gerrym, bardziej
niż współcześni artyści wizualni byli Tdla mniel
niektórzy wschodnioeuropejscy'filmowcy tacy
jak Bela Tarr lansco czy może najbardziej
Tarkowski" . Nabyte kompetencje kulturowe
widza oozwalaia wskazać ieszcze kilka innvch
nawiązań wizualnych, bo wyłącznie o filmowycłi mowy być tu rue może
10

11

Gus Van Sant u m i e j ę t n i e bowiem łączy
oszczędny język filmowy Dereka Jarmana, su­
rowość i eksperymentalizm choćby Blue - na
co mogą wskazywać błękitne kadry na począt­
ku i końcu - z ocierającymi się o prozaiczność
nagraniami Warhola. Lecz nie koniec na tym.
Pierwsza scena filmu, przedstawiająca długo­
trwałą przejażdżkę samochodem przez jałową
krainę, jako żywo przywodzi na myśl podobne
kadry z Lśnienia Stanleya Kubricka. Ujęcia su­
nących przez górskie szczyty chmur transplantowano wprost z Kovaanisaatsi Geofreya Reggio
Kolejnym nawiązaniem jeśli nie dosłownym cy­
tatem filmowym sa powtarzające sietrzykrotnie
sceny rozmów przy nocnym ognisku orzemesio
ne zMojego własnego Idaho. Zarówno droga jak

T. Sobolewski, Niezwykły film Gusa van Santa, „Gazeta

9

Wyborcza" 22.04.2003, http://www.gazeta wyborcza.
pl/l,75475,1438291.html, 3.05.2008.
10

E. Morin, Kino i wyobraźnia,

tłum. K. Ebenhardt, PIW,

Warszawa 1975, s. 199 i n.
11

Mówi

ognisko, jeśli potraktować je emblematycznie,
mogłyby posłużyć za przykład autorskiego języ­
ka, rodzaj piętna, które reżyser wyciska na swoim
dziele, komunikując się za jego pośrednictwem
raczej z sobą samym n i ż kimkolwiek innym.
Jak j u ż powiedziano, na filmie nie wolno
poprzestać. Czar srebrnego ekranu, który z cza­
sem nabrał rumieńców, zdaniem Morina oparty
został na ruchu, za pomocą którego możliwy
staje się realizm emocjonalny . Ruch w filmie
jest złudzeniem oka, to odpowiednia ilość klatek
wyświetlanych dostatecznie szybko, aby oszu­
kać patrzącego. Van Sant robi coś nowatorskie­
go w swej prostocie: nie wstrzymuje on filmu,
jak czynił to Jarman, każąc zamierać posta­
ciom na kształt płócien Caravaggia, czy Pasolini
w swojej części RoGoPaGa , naśladując Zdjęcie
z krzyża Reżyser Gerry'ego robi dokładnie na
odwrót. Jego aktorzy pozwalają ożyć malarskim
scenom w surrealnym krajobrazie matenalizuie sie szalony galop\ Płonących
W
Salvadora
Dali zaś myśliciel z Wrót liekieł Augusta Ro
dina'odzianv w T-shirt zasiada na szczycie rórv
i ciężko wzdycha - nad światem a może nad
12

soba Ponadto w omawianym filmie nietrudOV7L7CJ.

1_ V 7 1 1 d . V J . L V 7

W

V7111C1W l u l i J 111

1111111V.,

lllV^Ll

asp?fi=10605&sekcja=3, 20.09.2006.

BARBARZVÑCA

LlvJ.

no dostrzec nawiązania do malarstwa Casnara
11V7

V I V / M 1 / - V V.

l i d W LC^ZjClllLCl

Vlv7

1 1 1 C 1 1 C l i O L V V
Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.