O niektórych zastosowaniach metody fenomenologicznej w studiach nad religią, symbolem i kulturą / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.2

Item

Title
O niektórych zastosowaniach metody fenomenologicznej w studiach nad religią, symbolem i kulturą / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.2
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.2, s.9-48
Creator
Benedyktowicz, Zbigniew
Date
1980
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:961
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1046
Text
A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X X I V z. 2
I S S N 0071-1861

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

O NIEKTÓRYCH ZASTOSOWANIACH
M E T O D Y FENOMENOLOGICZNEJ W S T U D I A C H N A D RELIGIĄ,
SYMBOLEM I KULTURĄ
CZĘSC

I

Jako p i e r w s z y o d y s c y p l i n i e zwanej fenomenologią mówił, żyjący
współcześnie z K a n t e m , n i e m i e c k i filozof J o h a n n H e i n r i c h L a m b e r t
(Neues Organum,
L i p s k 1764). Swoje rozumienie fenomenu odnosił o n
do i l u z o r y c z n y c h wymiarów doświadczenia ludzkiego i w następstwie
tego definiował fenomenologię jako teorię i l u z j i (złudzenia). K a n t użył
d w u k r o t n i e t e r m i n u „fenomenologia", wiążąc z n i m zupełnie inne, nowe,
szersze rozumienie „fenomenu". K a n t odróżnił p r z e d m i o t y i zdarzenia
tak, j a k się one ukazują w naszym doświadczeniu, od przedmiotów i zda­
rzeń, j a k i m i są one same w sobie, niezależnie od f o r m nakładanych na
nie przez naszą zdolność poznawczą. Pierwsze nazwał „fenomenami",
drugie „noumenami" l u b też „rzeczami s a m y m i w sobie". Według K a n t a
wszystko, co możemy wiedzieć, dotyczy t y l k o fenomenów. Pomiędzy
n a m i a światem rzeczy samych w sobie istnieje przegroda a p r i o r y c z n y c h
k a t e g o r i i i f o r m naoczności. W przeciwieństwie do p e s y m i z m u p o z n a w ­
czego charakteryzującego teorię K a n t a , fenomenologia, o której t u bę­
dzie mowa, jest próbą przezwyciężenia takiego stanowiska. P o d e j m o w a l i
t a k i e próby również niemieccy filozofowie r o m a n t y c z n i — Hegel, Schell i n g , Fichte, Schopenhauer. „Każdy z n i c h — j a k przedstawia to o b r a ­
zowo R. I n g a r d e n — próbował na swój sposób, inaczej niż i n n i , uzyskać
dostęp do rzeczy samych w sobie. Chciano jakoś przebić tę ścianę między
n a m i a rzeczywistością" .
1

1

R.

Ingarden,

Wprowadzenie

do

fenomenologii

Husserla

(Wykłady

u n i w e r s y t e c i e w Oslo), Z n i e m i e c k i e g o przeł. A . Półtawski, W a r s z a w a
Szerzej n a temat fenomenologii
Encyclopaedia
Encyclopaedia
kiewicz,

of the Social
of Philosophy
Historia

żenie, świadomość.

filozofii,

por. także o d p o w i e d n i e

Sciences

rozdziały w

International

(t. 12), M a c m i l l a n a n d F r e e P r e s s 1968; The

(t. 6), M a c m i l l a n a n d F r e e P r e s s
t. 3 W a r s z a w a

Fenomenologiczna

na

1974, s. 133.

1967; W.

1960, A . P ó ł t a w s k i ,

koncepcja

świadomości

Świat,

a realizm,

Tatar­
spostrze­
Warszawa

10

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

Pierwsza znaczniejsza praca Hegla, jaką była Fenomenologia
ducha,
mówiła o r o z w o j u ducha (myśli, umysłu) poprzez różne etapy, w których
ukazywał się on jako fenomen aż do p u n k t u całkowitego wypełnienia,
w którym był świadom siebie, osiągnął samopoznanie siebie jako tego,
co jest w n i m s a m y m , jako n o u m e n u . Fenomenologia w ujęciu Hegla
jest nauką, w której się dochodzi do znajomości ducha, t a k i m , j a k i m jest
on w sobie, poprzez studiowanie sposobów, w j a k i c h się on n a m objawia.
To rozumienie Hegla podporządkowane było w i s t o t n y sposób całemu
nadrzędnemu, szerszemu s y s t e m o w i filozoficznemu, a także historiozo­
ficznemu, pojęcia zaś fenomenu używali hegliści w sposób luźny, d l a
określenia czegokolwiek obserwowanego, nie rozpatrywanego pod wzglę­
d e m ważności. W t e n sposób rozszerzała się w X I X w . definicja feno­
m e n u , aż przeszedł on w s y n o n i m f a k t u . I t a k pod koniec X I X w . u m a c ­
nia się owo szersze rozumienie fenomenologii jako czysto opisowego s t u ­
d i u m danego p r z e d m i o t u . Z t a k i m r o z u m i e n i e m s p o t y k a m y się u W.
H a m i l t o n a w jego Lectures
on metaphysics
(1858), g d y mówił on o czy­
s t y m , d e s k r y p t y w n y m s t u d i u m myśli, l u b też u E d m u n d a H a r t m a n n a
w Phenomenology
of Moral Consciousness
(1878), gdzie zadaniem feno­
m e n o l o g i i jest pełny opis m o r a l n e j świadomości. U amerykańskiego f i l o ­
zofa C. S. Peirce'a powraca do głosu p r o b l e m realności. Fenomenologię
rozumiał on nie t y l k o j a k o opisowe s t u d i u m wszystkiego, co się da obser­
wować, ale raczej tego, co jest przedmyślowo-intelektualnym doświadn i e m tego, co realne. W t y m ujęciu fenomenologia miała dotyczyć też
złudzeń, wyobrażeń, marzeń, snów, miała za zadanie rozwinąć w miarę
pełną listę k a t e g o r i i wplątanych w j a k i k o l w i e k sposób w najbardziej
szeroki sens tego, co znaczy istnieć.
Wszystkie wyżej w y m i e n i o n e r o z u m i e n i a fenomenologii mają na celu
opis, ale fenomenologia, o której t u będzie m o w a , wywodząca się od
E. Husserla, jest opisem wymagającym szczególnego r o d z a j u nastawie­
nia. N i e jest to p r o s t y fenomenalizm, opis ograniczający się do d a n y c h
t r a d y c y j n i e , e m p i r y c z n i e — p o z y t y w i s t y c z n i e pojmowanego doświadcze­
nia. Samo słowo „opis" dość rzadko spotykane jest w pracach fenomeno­
logów. Znacznie częściej m a m y t u do czynienia z t a k i m i słowami, j a k
„prezentacja", „ukazanie", u j a w n i e n i e " , „odsłanianie". W t y m znaczeniu
język fenomenologów z n a j d u j e m y znacznie bliżej tego, co zawiera się
w g r e c k i m źródłosłowie phainein
= świecić, przyświecać, wydobyć na
światło, ujawnić, phainomenon
= t o , co się ukazuje. Można b y t u mówić
n a w e t o szczególnym akcencie położonym na to, co się (samoistnie) p o ­
kazuje. T e n akcent zdaje relację z p e w n e j receptywności doświadczenia
1973; „Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 1, 1976: z e s z y t poświęcony R . I n g a r d e n o w i ;
drożyńska-Barącz,
sowanie
S.

w

polskich

Cichowicz,

T e n sam Husserl,

Fenomenologiczna

badaniach
Czytając

etnograficznych,

Husserla,

koncepcja

historii

„Etnografia

i kultury.

ZaZasto­

P o l s k a " , t. 12: 1968;

„Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 3: 1964;

„ N o w e Książki", n r 3: 1975.

A.

tenże,

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

ll

poznawczego, co wyraźnie pozwala odróżnić fenomenologię od k a n i o w ­
skiej t e o r i i poznania, gdzie akcent położony jest na poznającym p o d m i o ­
cie. „Kantyzm rozumiał poznanie jako c z y n n y a k t umysłu, fenomenolo­
gia właśnie jako b i e r n y " (Tatarkiewicz).
A l e o d d a j m y głos s a m y m fenomenologom:
„Co r o z u m i e się p r z e z fenomenologię pochodzącą od H u s s e r l a ? N a j p i e r w
formalnie:
a

jest

zarazem

to

odrębny

odrębna

sposób

technika

dzięki t a k i e m u podejściu

podejścia

językowego

do świata

jest to m e t o d a f e n o m e n o l o g i c z n a .

do

zagadnień

przedstawiania

c z y też rozważaniu

czysto

fenomenologicznych,

wyników,
świata.

uzyskanych

Krótko

Oczywiście n i e każdy, k t o s t a n i e się

mówiąc

fenomeno­

logiem, będzie nią operował w t e n s a m sposób. Istnieją różne o d m i a n y t e j m e t o d y ,
powstałe w zależności od t a l e n t u i p s y c h i k i uprawiającego ją fenomenologa.
s t k i e te o d m i a n y posiadają

jednak

m i m o tego, iż n i e z g a d z a m y

się między sobą co do różnych twierdzeń

w y c h . Można j e d n a k mówić o f e n o m e n o l o g i i
o zespole

twierdzeń

Wszy­

rdzeń łączący w s z y s t k i c h n a s fenomenologów,
szczegóło­

w i n n y m znaczeniu: mianowicie jako

c z y s y s t e m i e t e o r i i , będących w y n i k a m i

fenomenologicznego

sposobu b a d a n i a . T u zaś n a p i e r w s z y m m i e j s c u z n a j d u j e się f e n o m e n o l o g i a

husser-

l o w s k a j a k o całość d l a siebie, która odróżnia się pod w i e l o m a i s t o t n y m i względami
od f e n o m e n o l o g i i

M a k s a S c h e l l e r a c z y t a k z w a n y c h Monachijczyków (A.

Pfandera,

M. G e i g e r a , D . v. H i l d e b r a n d a i in.), c z y w r e s z c i e od f i l o z o f i i H e i d e g g e r a .

Między

t y m i fenomenologami

istnieją duże różnice w szczegółach. Młodsi b a d a c z e n i e p o ­

wtarzają

ojca

tylko

słów

d a l e j naprzód; i dlatego

fenomenologii,

l e c z chcą

z a pomocą

jego

metody

iść

dochodzą o n i n i e k i e d y do w y n i k ó w i n n y c h niż te, j a k i c h

życzyłby sobie H u s s e r l . N i e j e s t to z a t e m «szkola» " .
2

Ze względu na cel naszych rozważań — przedstawienie fenomeno­
logicznego podejścia do z j a w i s k r e l i g i j n y c h i myśli symbolicznej — n i e
będziemy mówić t u o fenomenologii w t y m d r u g i m znaczeniu: jako t e o r i i
czy zespole twierdzeń; będziemy natomiast s t a r a l i się odtworzyć zasad­
nicze cechy fenomenologicznego podejścia i sposobu badania, który za­
wsze wyprzedza i staje się podstawą istnienia zespołu twierdzeń czy
systemu t e o r i i .
Można więc t o nastawienie wydobyć z tego, j a k fenomenologia H u s ­
serla wyrastała ze swej współczesności przeciwstawiając się z jednej
s t r o n y regresywnej f i l o z o f i i pojęć, z d r u g i e j zaś e m p i r y c z n e j psycho­
logii .
Po katastrofie szkoły Hegla i i d e a l i z m u niemieckiego nastąpił okres
f i l o z o f i i sprowadzającej się do n a u k i o h i s t o r i i myśli filozoficznej. Była
to t z w . filozofia pojęć — analizująca poszczególne prądy filozoficzne.
Siłą rzeczy stawała się s u b s t y t u t e m żywej, a k t y w n e j f i l o z o f i i , „nawią­
zywała wciąż t y l k o do dzieł, do książek filozoficznych. Pracowano t u
stale n a d c u d z y m i pojęciami i t w i e r d z e n i a m i . . . Preparowano, o p r a c o w y ­
wano, k o m b i n o w a n o i t d . cudze pojęcia" . Postępowało t o coraz dalej
3

4

2

Ingarden,

» Obszerniej

op. cit., s. 13.

omawia

to

I n g a r d e n

w

f e n o m e n o l o g i i . Tło h i s t o r y c z n e fenomenologii)
4

Ingarden,

op. cit., s. 45.

I i I I wykładzie
op. cit., s. 7-55.



(Zarys

rozwoju

12

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

i oddalało od rzeczywistości. Jednocześnie t e m u k r y z y s o w i f i l o z o f i i t o ­
warzyszył rozwój poszczególnych n a u k p r z y r o d n i c z y c h — f i z y k i , c h e m i i ,
b i o l o g i i , które zgodnie z tradycją p o z y t y w i z m u uznawały j e d y n y rodzaj
poznania — poznanie empiryczne opierające się na doświadczeniu. M i e j ­
sce do u p r a w i a n i a f i l o z o f i i widziano przeto albo w syntezie wyników
n a u k p r z y r o d n i c z y c h , albo też, zgodnie z sytuacją — po o p a n o w a n i u
dziedziny świata materialnego przez w y ż e j wspomniane n a u k i — w psy­
chologii. W psychologii obowiązywał również p o z y t y w i s t y c z n y m o d e l
n a u k i . J a k w każdej nauce e m p i r y c z n e j polegano wyłącznie na metodach
stosowanych w p r z y r o d o z n a w s t w i e . H u s s e r l wykroczył znacznie poza
jednostronne rozumienie doświadczenia, j a k i e obowiązywało w e m p i r y c z ­
nej psychologii (psychofizjologii), uznającej t y l k o spostrzeżenie zewnętrz­
ne oparte na doświadczeniu zmysłowym (widzenie, słyszenie, czucie itd.).
Z d a n i e m fenomenologii istnieją różne t y p y doświadczenia poznawczego
nie dające się zredukować do doświadczenia przyrodniczego, czy też, j a k
w w y p a d k u p o z y t y w i s t y c z n i e nastawionej psychologii, do spostrzeżenia
zewnętrznego opartego n a wrażeniach. Przemawiało za t y m „doświad­
czenie", jakiego dostarczało samo istnienie f i l o z o f i i już to nastawionej,
j a k w r o z u m i e n i u platońskim, na oglądanie i s t o t y r z e c z y , już to zna­
jącej różne rodzaje poznań t a k i c h , j a k poznanie aprioryczne, czy też
i n t u i c j a . Dlatego też zadanie, jakie sobie stawiała fenomenologia Husserla j a k o n a u k a : systematyczny przegląd różnych rodzajów doświadczenia
poznawczego, pozwalający uchwycić istotne cechy t a k i c h aktów poznaw5

6

Mówi

gorii

o

o

t y m Platon

wędrówce

nieubrana w

ustami

poznającej

barwy,

Sokratesa

duszy

i

o

a n i w kształty, a n i w

w

Fajárosle

duszy

dwukrotnie:

filozofa.

„Miejsce

w

to

ale­

zajmuje

słowa, i s t o t a i s t o t n i e istniejąca, którą

s a m t y l k o j e d e n r o z u m , d u s z y k i e r o w n i k oglądać może. Naokoło n i e j świat p r z e d ­
miotów p r a w d z i w e j

wiedzy.

wiedzą, a podobnie

umysł każdej

A

że b o s k i umysł r o z u m e m

się k a r m i i

d u s z y , która c h c e przyjmować

najczystszą

to, co j e j odpo­

w i a d a , przeto każda się radością napełnia, k i e d y b y t od c z a s u do c z a s u
widokiem
miejsce

prawdy

się k a r m i i r o z r a d o w u j e ,

przyniesie. A

podczas

tego

obiegu

ogląda

władzę n a d sobą, ogląda wiedzę n i e tę, która
różna

o różnych

wiście

istniejącą

o t y m , co j e s t

(XXVII).

od w i e l u

samą,

ogląda

tworzyć m u s i , a

nazywamy,

istotnym bytem"

kiedy rozumowanie

sprawiedliwość

się z w o l n a

r z e c z a c h , które m y dziś b y t a m i

rozumieć pojęcia rodzajów,

zobaczy,

aż ją obręcz d r o g i znów n a to s a m o

a l e wiedzą
„Bo

człowiek

spostrzeżeń

jest

rzeczy­
musi

rozpoczyna,

a p o t e m t e myślą w j e d n o z b i e r a . A to j e s t p r z y p o m i n a n i e sobie tego, co niegdyś
i n i e patrzyła n a w e t

n a to, co

m y dziś rzeczywistością n a z y w a m y , k i e d y wychylała głowę w sferę b y t u

oglądała n a s z a d u s z a , k i e d y z b o g a m i

istotnego.

Toteż słusznie j e d y n i e d u s z a filozofa
do tego w r a c a co n a w e t

wędrowała

m a skrzydła. B o j e j pamięć z a w s z e w e d l e

sił

bogu boskości użycza. Człowiek, który w t a k i c h p r z y p o ­

m n i e n i a c h żyje j a k należy i doskonałych z a w s z e święceń dostępuje, t y l k o on j e d e n
istotnie doskonałym się s t a j e " ( X X I X ) . P o t e m , o d r z u c i w s z y alegorie,
wprost:

„A

t a k spojrzeć

z góry

i sprowadzić

jednym

rzutem

mówi o t y m

o k a szczegóły t u

i t a m r o z s y p a n e do j e d n e j istoty r z e c z y ; p o t e m b y człowiek każdy szczegół określił
i

dopiero

byłoby

j a s n e , o c z y m z a każdym

m e n t a r z W. W i t w i c k i e g o

razem

w : P l a t o n , Fajdros,

mówi"

( X L I X ) . P o r . też k o ­

W a r s z a w a 1958.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

13

czych, j a k spostrzeżenie wewnętrzne, spostrzeżenie i m m a n e n t n e , p r z y p o ­
m i n a n i e , d o m n i e m y w a n i e i t p . , wiązało się ściśle z a k t y w n y m u p r a w i a ­
n i e m f i l o z o f i i . Fenomenologię Husserla c h a r a k t e r y z u j e się jako próbę
b u d o w a n i a f i l o z o f i i opartej na i n t u i c j i . Właściwy sens tego słowa to
wgląd.
Podobne próby p o d e j m o w a l i Bergson, Kartezjusz, św. A u g u s t y n .
U św. A u g u s t y n a osiągnięcie tego r o d z a j u poznania (wglądu) wymagało
w p i e r w pewnego r o d z a j u nastawienia, n i e było w y n i k i e m czystego r o ­
z u m o w a n i a , j a k u Arystotelesa, ale przede w s z y s t k i m uważnego p r z y ­
p a t r y w a n i a się w t y m sensie, j a k i oddaje łacińskie słowo
contemplatio — p r z y p a t r y w a n i e się w s k u p i e n i u , rozmyślanie, medytacja, r o z w a ­
żanie. Poznanie i n t u i c y j n e wymagało spotęgowania władz poznawczych,
sam zaś ogląd był czymś d a n y m . K o n k r e t n i e u św. A u g u s t y n a był to
d a r łaski Bożej. „Wiedzy, o którą na próżno zabiegamy p r z y r o d z o n y m i
władzami naszego umysłu, Bóg udziela duszy drogą oświecenia
{illuminatio).
Teorię tę nazywano później i l u m i n i z m e m . Umysł wedle
niej w i d z i bezpośrednio prawdę, j a k oczy widzą rzeczy (visio
intellectualis)" . N a tę samą cechę i n t u i c j i — j e j receptywność — zwraca uwagę
przyznający się do r o d z i n y fenomenologów twórca analitycznej psycho­
l o g i i C. G. J u n g .
6

„Wymawiając
cia,

j e {słowo i n t u i c j a ]

większość l u d z i doznaje

przyjemnego

uczu­

j a k g d y b y coś zostało rozstrzygnięte. A l e n i e biorą o n i p o d u w a g ę tego, że

to n i e m y d a j e m y początek i n t u i c j i . P r z e c i w n i e , z a w s z e p o j a w i a się o n a s a m a p r z e z
się.

Mamy

jakiś

pomysł, który wziął

się s a m z siebie,

i możemy

go t y l k o

po­

chwycić, jeśli jesteśmy d o s t a t e c z n i e s z y b c y " .
7

Z t e j r e f l e k s j i , że i n t u i c j a nie jest czymś zależnym wyłącznie od
człowieka, ale także od p r z e d m i o t u poznania, który u j a w n i a z siebie coś
do t e j p o r y nie spostrzeganego — niezależnie, czy p r z e d m i o t e m t y m
będzie Bóg, j a k u św. A u g u s t y n a , czy też treści należące do nieświado­
m e j części życia psychicznego, j a k u Junga — l u b j a k d l a nas, j a k i k o l ­
w i e k p r z e d m i o t k u l t u r y , zjawisko r e l i g i j n e , s y m b o l , wysnuć można za­
sadę łączącą wszystkie o d m i a n y fenomenologii, a m i a n o w i c i e , postulat
p o w r o t u do pierwotnego, bezpośredniego doświadczenia. U Husserla w y ­
raziło się t o w haśle „z p o w r o t e m do rzeczy!", u Heideggera — „z p o w r o ­
t e m do źródeł!". Wcześniej, d l a Kartezjusza, znaczyło t o — porzucić
całą wiedzę zdobytą na studiach, g d y zrodziło się w n i m przeświadcze­
nie, że żadna n a u k a nie była taka, j a k i e j m u się pozwolono spodziewać.
Odtąd Kartezjusz sam „zaczął czytać w księdze świata, a pierwszą za­
sadą jego m e t o d y było n i e przyjmować żadnej rzeczy za prawdziwą, za­
n i m j e j nie pozna z całą oczywistością jako t a k i e j : t z n . , a b y unikać
starannie pośpiechu i uprzedzeń i nie obejmować s w o i m sądem niczego
6

T a t a r k i e w i c z ,

7

C. G.

Jung,

op. cit., t. 1, 1958, s. 263.

Psychologia

a religia.

(Wybór

pism),

Warszawa

1970, s. 133.

14

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

poza t y m , co się p r z e d s t a w i umysłowi t a k jasno i wyraźnie, iż n i e
miałby żadnego p o w o d u podania tego w wątpliwość" .
Bolesław Miciński w e fragmencie swego eseju Podróże do piekieł
porównuje kartezjańskie wątpienie i pierwsze księgi Rozprawy
o meto­
dzie do księgi Eklezjastesa. A l e nie t y l k o n a wątpieniu polega to istotne
podobieństwo. Z n a j d u j e się ono również w o w y m a k t y w n y m zwróceniu
się do świata, u s t a w i c z n y m p r z y p a t r y w a n i u się, doświadczaniu świata
w całej jego różnorodności i pełni. W księdze Eklezjastesa jest to „przy­
łożenie serca", w Księdze mądrości Syracha „zbliżenie się całą duszą",
b y dojść mądrości, która, j a k powiada Syrach, „zgodnie ze swą nazwą
nie d l a w i e l u będąc dostrzegalna jest z w r a c a n i e m u w a g i " . Stąd t a k
częste, powtarzające się j a k r e f r e n , słowa K o h e l e t a „i obróciłem się
i ujrzałem pod słońcem", „zobaczyłem", „widziałem" nie jest t y l k o pustą,
retoryczną frazą, p o e t y c k i m o r n a m e n t e m , ale poprzedza każde odrębne
rozważanie j a k o w y r a z przyjętej metody, którą moglibyśmy nazwać
s k i e r o w a n i e m u w a g i w przeżyciu na istotę danego p r z e d m i o t u . „ I p r z y ­
łożyłem do tego serce moje, a b y m poznał mądrość, umiejętność, szaleń­
stwo i głupstwo... Rzekłem ja do serca mego: nuże, teraz doświadczę
cię w w e s e l u " . Przywołujemy t u t a j wcześniejsze t r a d y c j e filozoficzne,
sięgając odległej starożytności w t y m celu, a b y wskazać j a k fenomeno­
logia Husserla, która przyjęła quasi-kartezjański p u n k t wyjścia
(epoche),
a także każdy i n n y w a r i a n t m e t o d y fenomenologicznej mieści w sobie
ową cechę filozoficzną. T o znaczy wskazać, j a k fenomenologia jest b a r ­
dziej rozważaniem i s t o t y rzeczy, aniżeli dowodzeniem czegoś, iż zada­
n i e m , j a k i e sobie stawia, nie jest mówienie: co jest rzeczą?, ale j a k i s t n i e ­
je dana rzecz, l u b mówiąc inaczej, fenomenologia jest dochodzeniem
„ c o " poprzez „ j a k " danej rzeczy. Przykładem i ilustracją takiego u j m o ­
w a n i a mogą być słowa Kartezjusza o rozumie. Zamiast mówić, co t o
jest r o z u m , budować uczone i n a u k o w e definicje r o z u m u , rozpoczyna od
u c h w y c e n i a w p r o s t jego istotnej cechy, od tego, j a k o n istnieje. „Roz­
sądek jest t o rzecz ze w s z y s t k i c h na świecie najlepiej rozdzielona, każdy
b o w i e m sądzi, że jest w nią t a k dobrze zaopatrzony, iż n a w e t c i , których
w e w s z y s t k i m i n n y m n a j t r u d n i e j jest zadowolić, n i e z w y k l i go pragnąć
więcej, niż posiadają". (Jak zobaczymy później, w pracach fenomenolo­
gów r e l i g i i rzadko s p o t k a m y definicję r e l i g i i ) .
8

9

10

W t y m sensie fenomenologia jako rozważanie i s k i e r o w a n i e u w a g i
w przeżyciu—doświadczeniu n a istotę danego p r z e d m i o t u różni się też
pod względem f o r m a l n y m od naukowego, czy też uważanego za n a u k o K a r t e z j u s z , Rozprawa
leński-Boy,
W a r s z a w a 1934.
8

o metodzie.

Przełożył

i wstępem

opatrzył

T.

Ze-

Syrach
6, 22. Użyty w t y m tekście h e b r a j s k i w y r a z ' h o c g m a ' z d a j e n a m
sprawę z nierozłączności doświadczenia p o z n a w c z e g o i jego w y m i a r u i s e n s u e t y c z ­
nego w k o n c e p c j i starożytnych filozofów.
3

10

Ecclesiastes

1, 17; 2, 1.



O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

15

w y , sposobu prezentacji s w y c h wyników. Jest t o tego samego rodzaju
różnica, którą jesteśmy w stanie uchwycić pomiędzy sposobami, w j a ­
k i c h w y p o w i a d a się filozofia, a w j a k i c h n a u k i szczegółowe . W o p i n i i
J . P. Sartre'a największym o d k r y c i e m fenomenologii było to, iż „Husserl
przywrócił rzeczom grozę i u r o k , gdyż ujął p o d m i o t j a k o przeżywający
świat, nienawidzący go, kochający i obawiający się" . F o r m a , w której
w y p o w i a d a się m . i n . fenomenologia r e l i g i i ( M . Eliade), j a k i inne o d ­
m i a n y fenomenologii (Heidegger, Bachelard, Miciński), jest adekwatna
do m e t o d y opartej na doświadczeniu — próba, esej.
Nie znaczy t o wszystko, że fenomenologia n i e jest nauką l u b że r e ­
zygnuje z a m b i c j i b y c i a nauką. Znaczy t o t y l k o t y l e , że jest ona swo­
istą, oryginalną nauką, j a k jest też swoistą filozofią.
W bardzo szkicowy, uproszczony siłą rzeczy sposób, dałoby się t o
przedstawić j a k o „znajdowanie się pośrodku" pomiędzy d w o m a porząd­
k a m i poznania: i n t e l e k t u a l n o - r o z u m o w o - r a c j o n a l i s t y c z n y m , a sensualin

12

13

1 1

Kryzys

Por. E . H u s s e r l ,

nologia,

przeł.

z

niem.

nauki

europejskiej

J a n Szewczyk,

przejrzał

a transcendentalna
i

zinterpretował

fenome­

R.

Ingarden,

„Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 9: 1976.
1 2

J . P.

Situations,
1 8

„Husserl

muje

Une

Sartre,

ideé fundaméntale

najwięcej

zajmował

się też p s y c h o l o g i a ,

więc

s a m m u uległ. Było to j e d n a k
ważają

de la phenomenologie

się fenomenologią

wywołał

nieporozumienie.

a k t y każda i n a c z e j , p s y c h o l o g i a

aktów,

z a r z u t , że choć

zarazem

przeżyć
w

świadomych

nastawieniu

że

Husserl.

Psychologia

aktami

jest t a p s y c h o l o g i a

wprawdzie

w

'eidetycznym', tzn. w

zaj­

psychologizm,

i fenomenologia

i n concreto, a fenomenologia

( W ł a d y s ł a w T a t a r k i e w i c z ) . „'Racjonalna'
menologicznej

a

zwalczał

w

w e d l e oświadczenia H u s s e r l a , s t a r a się uzyskać s w e opisowe
ale

de

I P a r i s 1947, s. 35.

roz­

eidetycznie"

t y m z n a c z e n i u , że

w y n i k i analizy

spostrzeżeniu
postawie

feno­

immanentnym,

usiłującej

uchwycić

istotę t y c h przeżyć. Z ' r a c j o n a l i z m e m ' w r o z u m i e n i u filozofii X V I I i X V I I I w . m a
to n i e w i e l e wspólnego, gdyż t a ' r a c j o n a l n a ' p s y c h o l o g i a
wątpliwie
dalsza
tylko

przy

pomocy

specjalnie

od c z y s t o myślowych
empiryzmowi

rozumianego

spekulacji racjonalizmu

angielskiemu,

ale i

w y n i k i swe zdobywa

doświadczenia,

wszelkiej

przeciwstawiającego

postaci

badań

Idei...,

H u s s e r l a , s. X V I I I ) . W

wystąpieniu

d z e n i e tego t y p u r a c j o n a l i z m u , j a k i znała
t y k a m y w Dialogach

się n i e

Przedmowa

H u s s e r l a można widzieć też

starożytna filozofia

P l a t o n a , w e i d e t y c z n y m sposobie

naj­

korzystających

z doświadczenia w s z e r o k i m słowa tego r o z u m i e n i u " (R. I n g a r d e n ,
do

nie­

jest zaś j a k

odro­

g r e c k a , który

ujmowania

spo­

zagadnień

filo­

z o f i c z n y c h p r z e z S o k r a t e s a , gdzie obok u z n a n i a p r y m a t u r o z u m u , s z u k a n i a i z n a j ­
dowania

w

nim prawdy

wyjaśniającej

rozważany

r o z u m u , równie ważna d l a tego r o d z a j u
i k o n k r e t życiowy
macza

do Uczty

(por. p r z y p i s 5, F a j d r o s a i Ucztę

Platona,

Warszawa

świat, życiowego

rozważań jest w i e d z a

1975, gdzie

wetkę S o k r a t e s a ) . P o d o b n y t y p r a c j o n a l i z m u

c z y też formułę

świadczenia

hebrajska.

poznawczego

n i a n e już Księgi
ska

mądrości,

po omówieniu

mieńska,
koncepcji

znała

człowieka w

Witwicki

kreśli

niepodzielności

Reprezentują



tłu­
syl­
do­

wspom­

а także poezja r e l i g i j n a , o której t a k p i s z e A . K a m i e ń ­

racjonalnej

Przestrzeń

starożytność

kultu

szczegół

a także Wstęp

Platona,

Władysław

wręcz

rzeczowa,

ludzka,

strony

k o n c e p c j i człowieka w

„Twórczość",

P s a l m a c h , n i e można

Psalmach

n r 5: 1976, s. 56-76): „ A b y
pominąć s p r a w y

życia, a

(A.

K a ­

dopełnić
zwłaszcza

16

ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ

s t y c z n o - e m p i r y c z n y m . W t y m „pośrodku" znajduje się filozofia św. A u ­
gustyna, która przeciwstawiała się i n t e l e k t u a l i z m o w i systemu A r y s t o t e ­
lesa, kwestionując i m p l i c i t e zasadność rozumowego poznania Boga, z j e d ­
nej s t r o n y , z d r u g i e j zaś a n t y i n t e l e k t u a l n e m u m i s t y c y z m o w i , polegają­
c e m u na bezrozumnej ekstazie i zjednoczeniu się z bóstwem w z a c h w y ­
cie ( F i l o n , neoplatonizm).
O d n a j d u j e m y t u też Kartezjusza, który wystąpił przeciw atmosferze
oderwanego od świata i skostniałego r a c j o n a l i z m u scholastyki, o t w i e ­
rając drogę d l a n a u k i opartej na doświadczeniu. T a k samo jest t u m i e j ­
sce d l a fenomenologii Husserla, która na planie l o k a l n o - h i s t o r y c z n y m
przeciwstawiała się f i l o z o f i i pojęć i psychologii, a na planie bardziej
ogólnym r o z u m o w o - s p e k u l a t y w n y m s y s t e m o m : wyłączności k a n i o w s k i e ­
go poznania a priori z jednej strony, z d r u g i e j zaś wyłączności p r z y r o d niczo-naturalistycznego nastawienia f i l o z o f i i p o z y t y w i s t y c z n e j i n a u k
p o z y t y w n y c h . Bliżej j e d n a k i p r e c y z y j n i e j tę odmienność fenomenologii
od psychologií i n a u k e m p i r y c z n y c h określa H u s s e r l w e wstępie do
Idei...:
„Psychologia

jest nauką

doświadczalną.

Zawierają

się w

t y m przy

zwykłym

z n a c z e n i u słowa doświadczenie d w a m o m e n t y : 1) jest nauką o f a k t a c h , of m a t t e r s
of fact w

sensie D. H u m e ' a ,

2) j e s t nauką o p r z e d m i o t a c h

którymi j a k o p s y c h o l o g i c z n a ' f e n o m e n o l o g i a '
a

te j a k o

t a k i e , jeżeli mają

przedmiotami,
w

omnitudo

do

realitatis. W

fenomenologia
o

istocie

jakich

w

nauka),

jako

prowadzającą

od p s y c h o l o g i c z n e g o

wyrażającym

się w

sądach
dla

transcendentalnej fenomenologii

do tego
nauka,

jest

c z y s t a albo

świat

o faktach, lecz jako

która

chce

ustalać

do c z y s t e j 'istoty', r e s p . w
('empirycznej')

redukcja

eidetyczna.

zostaną s c h a r a k t e r y z o w a n e

ogólności
Po
jako

jako

transcendentalna

do

drugie,

nauka

wyłącznie

n i e ' f a k t y ' . Odpowiednią redukcją,

fenomenu

od f a k t y c z n e j

'istot',

z realnymi

przestrzenno-czasowy

nie jako nauka

' p o z n a n i a dotyczące i s t o t y ' , a b y n a j m n i e j

charakterystycznej

jeden

przeciwieństwie

'eidetyczna'

realnych. 'Fenomeny',

się, są r e a l n y m i z d a r z e n i a m i ,

r z e c z y w i s t e i s t n i e n i e , są włączone w r a z

przynależą,

zostanie ugruntowana

(jako

zajmuje

prze­

myśleniu
ogólności
fenomeny

irrealne"

Przeciwstawienie f a k t u i i s t o t y nie w y c z e r p u j e różnic dzielących
fenomenologię od n a u k e m p i r y c z n y c h . Ważny jest t u t a j też i n n y sposób
myślenia, i n n y sposób budowania uogólnień, dochodzenia do wyników
poznawczych. N a u k i empiryczne to n a u k i i n d u k c y j n e stosujące i n d u k У1 У sposób r o z u m o w a n i a , polegający na wyjściu od obserwacji szcze­
gółowych faktów i dalszym i c h s t o p n i o w y m rozszerzaniu i uogólnianiu
w postaci b u d o w a n y c h twierdzeń i sądów. I n n y m rodzajem r o z u m o w a С

П

o s a d z e n i a człowieka w c i e l e . R a c j o n a l i s t y c z n a c z y też i n t e l e k t u a l n a — z j e d n e j
s t r o n y , z d r u g i e j zaś — jest t a k o n c e p c j a n a wskroś s o m a t y c z n a . S ł o w a człowieka
są w d u c h u języka h e b r a j s k i e g o n i e a b s t r a k c y j n y m i słowami, l e c z słowami w a r g ,
myśli są myślami s e r c a , d u c h d u c h e m jego wnętrzności. O k o i u c h o są s p r a w ­
dzianami prawdy".
E. H u s s e r l ,
Idee
czystej
fenomenologii
i fenomenologicznej
księga I , przekład D . G i e r u l a n k a , tłumaczenie przejrzał o r a z przedmową
R . I n g a r d e n , W a r s z a w a 1967.
1 4

filozofii,
opatrzył

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

17

nia, p r z e c i w s t a w n y m do i n d u k c j i , jest dedukcja, wyprowadzająca sądy
szczegółowe z sądów ogólnych, rozumowanie, które w y w o d z i z p e w n y c h
zdań ( p r a w d z i w y c h przesłanek) wynikające z n i c h logicznie następstwa
(prawdziwe w n i o s k i ) . Ta pośrodkowość czy też oryginalność, o której
była wyżej m o w a , charakteryzująca miejsce fenomenologii pomiędzy
poznaniem e m p i r y c z n y m a poznaniem a p r i o r y c z n y m , znajduje i t u t a j
swoje konsekwentne odbicie. Metoda fenomenologiczna to tertium
da­
tum: z d w u różnych sposobów r o z u m o w a n i a , spomiędzy i n d u k c j i i de­
d u k c j i , obiera ona własną drogę, drogę r e d u k c j i eidetycznej. Możemy
więc tymczasowo redukcję określić n e g a t y w n i e : nie jest to a n i droga
przebiegająca od szczegółu do ogółu, a n i wyprowadzająca z ogólnych
pojęć logicznie wynikające następstwa szczegółowe. Można też dodać,
że jest to droga wychodząca od faktów i rzeczy, która zmierza do
poznania i c h istoty.
Obok przeciwstawienia f a k t u i i s t o t y rozważania j e j na drodze r e ­
d u k c j i istnieje szereg cech pozwalających odróżnić podejście fenome­
nologiczne i t e n t y p dochodzenia do wyników poznawczych, j a k i m jest
sama r e d u k c j a fenomenologiczna, od nastawienia charakterystycznego
dla n a u k e m p i r y c z n y c h . Trzecią taką cechą, obok d w u wyżej w y m i e ­
n i o n y c h , jest zawieszenie i wyłączenie rozważań p r z y c z y n o w o - s k u t k o w y c h . Czwarta, na którą chcemy t u zwrócić uwagę, to zasadniczo inne
rozumienie doświadczenia przez fenomenologię. D l a empiryków doświad­
czenie, które jest p o d s t a w o w y m rodzajem wszelkiego poznania, spro­
wadzało się p r a k t y c z n i e do doświadczenia zmysłowego. O ile w e m p i ­
rycznej f i l o z o f i i angielskiej (Locke) obok spostrzeżenia zewnętrznego
uznawano spostrzeżenie wewnętrzne, introspekcję czy t z w . refleksję,
o t y l e twórca p o z y t y w i z m u A u g u s t Comte zdecydowanie wypowiadał
się przeciw t e m u d r u g i e m u t y p o w i doświadczenia. Dążeniem p o z y t y ­
w i z m u było uwolnić poznanie od przesądów, i d o l i , wierzeń krępujących
postęp badań n a u k o w y c h . P o z y t y w i z m to także dążenie do o b i e k t y ­
w i z m u , do wyłączenia uczuć, emocji z postępowania naukowego posze­
rzającego świat w i e d z y o f a k t a c h p o z y t y w n y c h . Int ros p e k c ja jest czymś
s z t u c z n y m wobec naturalnego procesu obserwacji, jest jego p r z e r w a ­
n i e m , zakłóceniem. Introspekcja, refleksja, doświadczenie wewnętrzne
mogą zniekształcić i zniszczyć obserwowany i poznawany przedmiot. Chcąc
poznać, czy t o świat p r z y r o d y , czy to człowieka, czy to świat myśli,
trzeba nań spojrzeć o b i e k t y w n y m , chłodnym, rzeczowym — j a k p o w i a ­
da poeta — u z b r o j o n y m „ w szkiełko" o k i e m obserwatora. Introspekcja,
doświadczenie wewnętrzne może być dodaniem, w p r o j e k t o w a n i e m —
j a k b y można było powiedzieć językiem psychologii analitycznej — sta­
nów, treści, znaczeń wcale nie przynależących do poznawanego p r z e d ­
m i o t u . Liczą się t y l k o f a k t y p o z y t y w n e . Niepotrzebna już teraz filozofia.
Po s t a d i u m m i t o l o g i c z n y m , r e l i g i j n y m , f i l o z o f i c z n y m , czas na epokę w i e ­
dzy ścisłej. Filozofię zastąpi r o z w i j a n i e poszczególnych n a u k ścisłych
2 — Etnografia Polska t. X X I V , z. 2

18

ZBIGNIEW

BENEDVKTOWICZ

i synteza i c h wyników. Doświadczenie w ścisłych n a u k a c h p r z y r o d n i ­
czych to eksperyment. P r z y zachowaniu względnie stałych warunków
doświadczenia obserwuje się z m i a n y , po włączeniu określonego c z y n n i ­
ka, który, g d y nastąpią z m i a n y , można uznać za przyczynę nowego stanu
rzeczy. Każda nauka przyrodnicza, f i z y k a , chemia, biologia, poszukuje
przyczyn.
„Zadanie polega
zwyczaj

właśnie n a z n a l e z i e n i u o w y c h czynników p r z y c z y n o w y c h , z a ­

d l a p e w n e g o danego

pełną przyczynę względnie

faktu

istnieje i c h wiele

prowadzą

i razem

składają

do p e w n e g o s k u t k u . Z a g a d n i e n i a

się n a

genetycz­

n e — i to t a k i e , które prowadzą do g e n e t y c z n y c h ogólnych p r a w p r z y c z y n o w y c h —
stanowią rdzeń p r o b l e m a t y k i b a d a ń p r z y r o d n i c z y c h . Całe doświadczenie, doświad­
czenie

bezpośrednie,

początkiem,
nego



uwagi

w

szczególności

od k t ó r e g o

początkiem,
na

pełną

spostrzeżenie

przechodzi

przy

obecność

zmysłowe,

się

do

którym

już

nie

tego,

się

pojawia

co

jest

czegoś

tu

tylko

zupełnie

z w r a c a

się

[podkr.

in­

zbytnio
moje].

Ba­

d a c z s k u p i a się z a w s z e t y l k o n a p e w n y c h m o m e n t a c h , p e w n y c h s t r o n a c h tego, co
dane

— m o m e n t a c h , które d z i w n y m z b i e g i e m

i n n e c z y n n i k i zostają
m e n t u , względnie

w

okoliczności są z m i e n n e , n a t o m i a s t

sposób s z t u c z n y , dzięki s p o s o b o w i

ustalone. Nie trzeba

przy

t y m widzieć

prowadzenia
całości

ekspery­

rozgrywającego

się p r o c e s u , l e c z w y s t a r c z y uważać n a to, j a k z m i e n i a się odnośny m o m e n t
włączeniu

pewnego c z y n n i k a przyczynowego.

ze s p o s t r z e g a n i a :

w y s t a r c z y mieć

zmienia

włączeniu

się p r z y

aparaty,

Można

które

to s a m o

p e w n e g o określonego

W

subtelności
pewnym

i

czułości

przekraczającej

już

wtedy

widzą

znacznie

by uruchomić całość, d a l e j zaś w s z y s t k o o d b y w a
l s

i stwierdzą,

dokładne a p a r a t y
możliwości

s e n s i e robią to t e r a z w s z y s t k o m a s z y n y : człowiek

t o w e . Można j e n a w e t z a r a z obliczyć..."

przy

zrezygnować
co

c z y n n i k a , n p . prądu e l e k t r y c z ­

nego o określonym napięciu. Z b u d o w a n o też b a r d z o
o

by

ludzkich

pomiarowe
zmysłów.

j e s t t y l k o po to,

się s a m o — i w y n i k i są już go­

.

E m p i r y c z n a psychologia, rozwijająca się na g r u n c i e p o z y t y w i z m u ,
przyjęła za p r z y r o d o z n a w s t w e m t e n sam t y p doświadczenia. Jest t o t e n
sam rodzaj e k s p e r y m e n t u wychodzący od spostrzeżenia zewnętrznego,
eksperyment n a s t a w i o n y j a k w fizyce na badanie przebiegu p r z y c z y n a —
skutek, czy j a k w b i o l o g i i — bodziec—reakcja. Zadania też są podobne:
genetyczne ogólne p r a w a i n d u k c y j n e , p r a w a przyczynowe.
Paradoksalne jest to, iż r e z u l t a t y i w y n i k i , do j a k i c h dochodziła t a k
u p r a w i a n a psychologia, stały w j a w n e j sprzeczności wobec d e k l a r a c j i
pozytywistycznego dążenia do o b i e k t y w i z m u , n a u k o w e j ścisłości oczysz­
czonej z uczuć, emocji, wrażeń. W i e m y też, na c z y m polega psychologizm w tłumaczeniu n a u k o w y m i do jakiego obrazu sprowadza świat
badanych zjawisk. I m p r e s j o n i z m , dowolność, przypadkowość oto r e z u l ­
t a t y psychologistycznych wyjaśnień. Tłumacząc jakiś f a k t , n p . zacho­
w a n i e pana X psycholog powiada: „pan X przeżył t a k ie to a takie za­
działanie, teraz było t a k , i n n y m razem może być inaczej".
Trzeba t u wyraźnie raz jeszcze zaznaczyć, iż Husserl ze swą fenome­
nologią wystąpił zdecydowanie przeciw psychologizmowi właśnie w imię
15

Ingarden,

Wprowadzenie...,

s. 51.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

19

o b i e k t y w i z m u (por. p r z y p i s 13). Rozgrywało się t o na dwóch planach.
Zasygnalizowanie t y c h dwóch planów p o z w o l i uchwycić strategię podejś­
cia fenomenologicznego: te d w a p l a n y t o nastawienie na k o n k r e t , na to,
co szczególne, na to, co generalne i ogólne. P o z w o l i to także uchwycić
różnicę pomiędzy r e d u k c j o n i z m e m a redukcją. P i e r w s z y p l a n — j a k
wspominaliśmy na początku — to k r y t y k a przyjętej przez p o z y t y w i z m
koncepcji doświadczenia, dążenie do systematycznego badania i s k r u p u ­
latnego opisu różnych rodzajów i typów doświadczenia poznawczego. D r u g i
p l a n t o zadanie, jakie stawiała sobie fenomenologia na wzór kartezjańskiego zamierzenia — dążenie do stworzenia mathesis
universalis

n a u k i o ogólnych zasadach poznania, zasadach, które obowiązywałyby
zarówno w n a u k a c h ścisłych, j a k i w f i l o z o f i i .
Z a c z n i j m y od pierwszego p l a n u , od k o n k r e t u . Doświadczenie w e m p i ­
rycznej psychologii to posiadanie, doznawanie wrażeń wywołanych p r z y ­
czynowo przez bodźce fizyczne.
„...z

drugiej

jednak

z doświadczenia' tego,

strony
co d a n e

pozwalano

sobie

n a określenie

było k o n k r e t n i e w

jako

spostrzeżeniu

r a z e m j e d n a k n i e dało się utożsamić z 'wrażeniami'. P o k a z y w a n o
stytucie

p s y c h o l o g i c z n y m różnobarwnie

oświetlone

'pochodzące

zmysłowym, z a ­
n p . komuś w i n ­

krążki, n i e p o z w a l a n o

mu na

opisanie, j a k o w e krążki k o n k r e t n i e m u się pojawiały, l e c z t y l k o n a s t w i e r d z e n i e ,
że w i d z i c z e r w o n a w o ,
np. że w i d z i

zielonkawo,

niebiesko itd. Wszystkie inne konkretne

się gładki, biały, a l e c z e r w o n o

n a t y c h m i a s t dezawuującą

papier,

kwitowane

opisy,
były

ogóle n i e można widzieć, że

'wiemy'

t y l k o z doświadczenia, że to p a p i e r i że p a p i e r t e n j e s t gładki. Oczywiście

bowiem

słowo

'widzieć' mogło

u w a g ą , że tego w

oświetlony

według

empirystyczno-psychologicznego

znaczyć j e d y n i e 'posiadać d a n e w r a ż e n i o w e ' "

w

sposobu

mówienia

.

K r y t y k a fenomenologiczna przeciwstawiając się t e j jednostronności,
jednowymiarowości w r o z u m i e n i u doświadczenia przez psychologię e m ­
piryczną, wskazywała na to, że już t a k ie p o j m o w a n i e doświadczenia było
zapośredniczone i ograniczone przez teorię poznania. Owocem t e j k r y t y k i
i hasła p o w r o t u do bezpośredniego doświadczenia było o t w a r c i e dróg
do n o w e j p r o b l e m a t y k i , do n o w y c h badań i studiów, a w dalszej k o n ­
s e k w e n c j i do p o d t r z y m a n i a r o z w o j u n o w y c h dziedzin w psychologii, obok
dotychczasowej psychofizjologii, t a k i c h j a k psychologia postaci, psycho­
logia głębi. Rozważania czynione przez fenomenologów na d r u g i m w y ­
m i e n i o n y m planie — dotyczącym ogólnych zasad poznania — pozwoliły
zwrócić uwagę na k i l k a szczególnych faktów. P o z y t y w i s t a jako badacz
p r z y r o d y w p r a k t y c e nie zastanawiał się, j a k w ogóle możliwe jest d o ­
świadczenie zewnętrznej p r z y r o d y , które w r a m a c h s w y c h badań u p r a ­
w i a , odrzuca w s z e l k i filozoficzny sceptycyzm w t y m przedmiocie. Pozy­
t y w i s t a u c h y l a i wyłącza wszelkie filozoficzne teorie sceptyków. Stosuje
się dokładnie do zasady w s z e l k i c h zasad sformułowanych przez feno­
menologię Husserla:

16

Tamże,

s. 67.

20

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

„Żadna t e o r i a , jaką b y można wymyślić, n i e może n a s zwieść n a m a n o w c e co do
tej

zasady

w s z y s t k i c h zasad:

że każda źródłowo prezentująca

naoczność

jest źródłem prawomocności p o z n a n i a , że w s z y s t k o , co się n a m w ' i n t u i c j i ' źródło­
wo

(by

prostu

się t a k wyrazić
przyjąć

w

swej

c i e l e s n e j rzeczywistości)

przedstawia,

j a k o to, j a k o co się p r e z e n t u j e , a l e także j e d y n i e w

c a c h , w j a k i c h się t u p r e z e n t u j e "

17

należy
tych

po

grani­

.

Z chwilą jednak, g d y p o z y t y w i z m w y k r a c z a poza swoje granice, za­
miast dążyć do doskonalenia praktycznego swojej m e t o d y poznawania
p r z y r o d y i staje się refleksją epistemologiczną, „teorią poznania", j a k
np. w p r z y p a d k u e m p i r y c z n e j psychologii, ogranicza t y m s a m y m n i e wyczerpywalną wartość doświadczenia bezpośredniego ( i n t u i c j i ) , n a które
fenomenologia wskazuje j a k o n a źródło wszelkiego poznania. Jeżeli n a ­
stawienie fenomenologiczne można nazwać a n t y n a u k o w y m czy n i e n a u k o ­
w y m , to j e d y n i e w t y m sensie, że u c h y l a wszelkie n a u k o w e teorie, w y ­
rażające się w słowach „to jest nic j a k t y l k o . . . " ograniczających p r a w o
p i e r w o t n y c h d a n y c h i rolę doświadczenia bezpośredniego. N a p l a n i e k o n ­
k r e t u to wyłączenie (epoche), jakiego dokonała fenomenologia, k o r y g o ­
wało teorię doświadczenia, d o j a k i e j zmierzała czysto e m p i r y c z n i e nasta­
w i o n a psychologia. Było to p r z e c i w s t a w i e n i e m się e m p i r y c z n e m u ogra­
n i c z e n i u r o z u m i e n i a doświadczenia do „to jest nic, j a k t y l k o doznawa­
nie wrażeń".
„Istnieją

różne możliwe g r a n i c e ; i n n e p r z y spostrzeżeniach w z r o k o w y c h ,

p r z y słuchowych

i t d . P r z y t y m — r z e c z szczególna —

nie m a w

gruncie

inne

rzeczy

spostrzeżenia c z y s t o w z r o k o w e g o , c z y s t o d o t y k o w e g o , c z y s t o słuchowego i t d . W s z y s t ­
k i e one n i e j a k o

się w z a j e m n i e

modyfikują.

W y k a z a ł to kiedyś W. S c h a p p

zując n a to, że w i d z i m y strukturę materiału p e w n e j r z e c z y
stół d r e w n i a n y , gładko p o l e r o w a n y .
fenomen
kowo.

drzewa

David

M o g ę to zobaczyć. Dostępny m i j e s t w i d z i a l n y

t a k , j a k gładkość dostępna

jest zarówno w z r o k o w o ,

K a t z badał później świat d o t y k o w y ,

spostrzeżenie d o t y k o w e

i wykazał

wska­

Widzę n p . że to stół i to

znów, że d a n a

zanalizował o n w
w

jak i

doty­

szczególności

n i m jest nie t y l k o

gładkość

l u b szorstkość i n i e t y l k o to, że coś jest c i e p l e j s z e l u b z i m n i e j s z e od czegoś innego,
lecz
w

również

poznawaniu

bycie

twardym

lub

r z e c z y z a pomocą

miękkim.

Jeśli

dotyku —

naprawdę

możemy

posiadamy

odróżnić

wprawę

dotykowo

jedwab

od wełny. N a s z a zdolność s p o s t r z e g a n i a z m i e n i a się. Można j e d n a k również
czyć, c z y coś jest wełną, c z y j e d w a b i e m ,
przynależy

zatem

mnogość

różnych,

a także

j o w o postrzeżeń. P o z n a n i e zaś d o k o n u j e
n y c h dojść do j e d n e j

i tej samej

rozbudowuje

uprawnienie

się

też

c z y blachą. D o tego samego
różniących

się dopiero

rzeczy. W
danego

w

się między

rodzaju

sobą

całym p r z e b i e g u

miarę tego p r z e b i e g u
bezpośredniego

zoba­

przedmiotu

coraz

rodza­

tych

róż­

bardziej

poznania



względnie jego n i e u p r a w n i e n i e . T u j e d n a k z n a j d u j e się początek i źródło p o z n a n i a :
to, co się t u dzieje, m a decydujące z n a c z e n i e d l a w s z y s t k i e g o innego, co możemy
następnie przedsięwziąć w p o z n a n i u "

1B

.

Fenomenologia zatem wskazuje na to, iż istnieje ważny związek p o ­
między sposobem istnienia badanego p r z e d m i o t u i jego p r z e j a w a m i —
sposobem doświadczania a sposobem prezentacji. Metoda fenomenologicz1 7

Husserl,

1 8

Ingarden,

Idee..., s. 79.
Wprowadzenie...,

s. 71-72.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

21

na t o poszukiwanie na drodze szeregu prób t e j najbardziej u p r a w n i o n e j
d r o g i do prezentacji i s t o t y badanego p r z e d m i o t u . Poznanie w ujęciu
f e n o m e n o l o g i c z n y m przebiega t u po kręgu epistemologicznym, wychodząc
od przejawów badanego p r z e d m i o t u , bezpośredniego doświadczenia, r e ­
f l e k t u j e własne sposoby doświadczania p r z e d m i o t u , zmierzając do p r e zestancji jego sposobu istnienia.
Jeśli powiedziano wyżej, w próbie określenia fenomenologii, że i s t n i e ­
ją różne o d m i a n y t e j m e t o d y ,,w zależności od t a l e n t u i p s y c h i k i u p r a ­
wiającego ją fenomenologa", t o także prawdą jest, że istnieje t y l e o d ­
m i a n fenomenologii, i l e przedmiotów, rodzajów przedmiotów czy też
dziedzin. Obok u p r a w i a n e j przez Husserla „czystej f e n o m e n o l o g i i " —
fenomenologii doświadczenia poznawczego można t u przykładowo w y ­
mienić fenomenologię egzystencji i m o w y (Heidegger, M e r l e a u P o n t y ) ,
fenomenologię egzystencji w j e j trzech sposobach p r z e j a w i a n i a się (sta­
diach) estetycznym, e t y c z n y m i r e l i g i j n y m , czy też właściwiej p o w i e ­
dziawszy, fenomenologię doświadczenia w i a r y w pismach filozofów p o ­
przedzających wystąpienie Husserla ( K i e r k e g a a r d Albo
albo, Bo jaźń
i drżenie, Pascal Człowiek bez Boga, Człowiek z Bogiem).
Ramy ani
p r z e d m i o t naszych rozważań nie pozwalają na bardziej drobiazgowe uza­
sadnienie i w y k a z a n i e elementów fenomenologicznych w metodzie i spo­
sobie prowadzenia wykładu szczególnie d w u ostatnio w y m i e n i o n y c h
myślicieli, ale p r a g n i e m y spożytkować t u część i c h w y p o w i e d z i dla u k a ­
zania wspólnego nastawienia charakterystycznego d l a m e t o d y fenomeno­
logicznej, obecnego w najbardziej interesującym nas t u zastosowaniu t e j
metody, t j . w fenomenologii r e l i g i i (Otto, Eliade).
C h a r a k t e r y s t y c z n e d l a w s z y s t k i c h t y c h fenomenologii jest to, że w y ­
żej n a d naukę cenią sobie życie i to jest ostatecznie głównym m o t y w e m
dającym się śledzić, jeśli już n i e w losach w s p o m n i a n y c h myślicieli
porzucających naukę a zwracających się z p o w r o t e m w s w y c h r o z w a ­
żaniach do doświadczenia, j a k i e niesie krąg życia, t o p r z y n a j m n i e j w zwró­
ceniu u w a g i na heterogeniczność sfery myślenia i egzystowania, odręb­
ność i autonomię „porządku r o z u m u " i „porządku serca" jako świa­
dectwa bogatszej nawet, niż sugerowałyby te d w a t y p y poznania, różno­
rodności i różnowymiarowości doświadczenia poznawczego (mówi o t y m
zwłaszcza Albo albo K i e r k e g a a r d a , j a k i wstępne podrozdziały Myśli
Pascala: „Zdolność rozeznania", „Zmysł m a t e m a t y c z n y i przyrodzona
bystrość", „Umysł l o g i c z n y " , „Prawidła w y r o k o w a n i a " , „Różnorodność
i jedność", „Prawidła m o w y " ) .
Wszystkie te fenomenologie, w r a m a c h swego p r z e d m i o t u i dziedzin,
w których się obracają, głoszą powrót do „pierwotnego" w sensie bez­
pośredniości doświadczenia. Stąd t a k częsty w n i c h m o t y w a n t y n a u k o wości, a może ściślej — antysystemowości: „...nie biorę tego wedle s y ­
stemu, ale wedle sposobu, w j a k i stworzone jest serce człowieka..."
(Pascal).

22

ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ
„Trzeba powiedzieć w ogóle: 'to się dzieje p r z e z kształt i r u c h ' — to b o w i e m

lest

prawda.

A l e mówić p r z e z

użyteczne, n i e p e w n e

j a k i , i składać machinę —

i przykre. A

gdyby nawet

cała filozofia b y ł a w a r t a godziny t r u d u "
o ile jest

już

gotów;

to śmieszne... T o
prawda,

1 9

wystarczy

nie rozumie systemu, o ile istnieje

jego słabej

głowie

pojęcie

o tym, jak

potężną m u s i mieć dziś g ł o w ę każdy, jeżeli każdy m a t a k potężne myśli.
dało

się wyrazić

w

formie

pojęć

bez­

n i e sądzę, a b y

(Pascal) .

„Piszący n i n i e j s z e w c a l e n i e jest filozofem,
takowy,

to b y ł a

całą treść

wiary,

nie wyniknie

Gdyby

z tego, że się

w i a r ę pojęło, że się pojęło j a k się w nią w n i k a l u b też j a k o n a w kogoś

wnika.

et eleganter

pisa­

Piszący n i n i e j s z e n i e j e s t a n i trochę f i l o z o f e m ;
rzem amatorem,

j e s t o n poetice

który n i e układa systemów a n i n a w e t

p i s u j e się do s y s t e m u a n i n i e d o p i s u j e

szkiców s y s t e m u ; n i e z a ­

się do s y s t e m u . P i s z e , bo to jest d l a niego

l u k s u s , który t y m jest p r z y j e m n i e j s z y i o c z y w i s t s z y , i m m n i e j osób k u p u j e
jego p i s m o . Ł a t w o m u przewidzieć własne l o s y

w

ności

p i s a r z , który

i zostanie

czytelników,

służba

będzie

przejrzeć p o d c z a s
grzecznego
i

świetnej

publiczności

[...]

w

czasie, k i e d y

starać

pisać

tak, aby

zjawia

się

na

ogłoszenie

z miejsca

ostatniej

przeczuwa

te przerażające

d a m u porządnie

będzie

łatwo

i czyta

ucichną

było

namięt­

chciał
jego

mieć

książkę

d r z e m k i i uważać, a b y zewnętrznie p o d o b n y był do

który

referencjami

straszniejszych

się

poobiedniej

ogrodniczka,

z dobrymi

krytyka

nauce,

musiał

czasie, kiedy

parę

razy

w

pracy,

skórę;

drży

z

kapeluszem

polecając
momenty,
przed

r z e c z y , k i e d y t e n l u b ó w przedsiębiorczy

w

ręku

s w e usługi

prze­

kiedy

zazdrosna

perspektywą

s k r y b a , łykacz

jeszcze
paragra­

f ó w [...] — p o t n i e go n a k a w a ł k i w z n a k i §§, nieugięty j a k t a m t e n człowiek, który,
aby
do

służyć w i e d z y
średnika,

przed

a

każdym

i i n t e r p u n k c j i , liczył słowa, t a k a b y mieć i c h trzydzieści pięć

pięćdziesiąt

do

systematycznym

wspólnego z żadnym s y s t e m e m ' "

kropki.

Składam

nudziarzem:

w

t y m miejscu

'to n i e jest

głęboki

ukłon

s y s t e m , to n i e m a n i c

(Kierkegaard) .
2 0

Trzeba b y t u podkreślić, że te antysystemowe w y p a d y nie dotyczą
t y l k o próby opisu doświadczenia w i a r y , n i e dającej się zaniknąć w s y ­
stemy, ale mogą też d l a nas być w y r a z e m swoistego r o z u m i e n i a d o ­
świadczenia poznawczego: podobnie j a k w i a r a , poznanie oparte t u jest
na głęboko z i n t e r n a l i z o w a n y m przeżyciu, jest niemalże j a k ta pierwsza
namiętnością, walką i sporem, manifestacją własnych doświadczeń, prze­
myśleń i przekonań. M a to swoje odbicie w języku, w sposobie prezen­
tacji, pełnym osobistego t o n u wyznań, gdzie p r z e d m i o t poznania jest
p r z e d m i o t e m umiłowania i u w i e l b i e n i a . Oto przykładowo t e m a t e m roz­
p r a w y K i e r k e g a a r d a staje się jego „ulubione twierdzenie, że spośród
w s z y s t k i c h k l a s y c z n y c h dzieł M o z a r t o w s k i D o n J u a n stoi najwyżej".
„To,

co m a m o t y m do p o w i e d z e n i a ,

towi. G d y b y

zawdzięczam j e d y n i e i wyłącznie

więc t e n i ó w c z y t e l n i k b y ł n a t y l e u p r z e j m y ,

Mozar­

żeby mój z a m i a r z a ­

aprobować, n i e mogąc się j e d n a k pozbyć wątpliwości, c z y rzeczywiście to w s z y s t ­
k o z n a j d z i e u M o z a r t a , c z y też r a c z e j , że to j a u k ł a d a m do m u z y k i M o z a r t a
własną,

mogę go zapewnić, że n i e t y l k o

t a odrobina,

którą

j a ukazać

treść

potrafię,

B. P a s c a l ,
Myśli. Przekład T . Żeleńskiego ( B o y a ) w n o w y m układzie
w e d ł u g w y d a n i a J a c q u e s C h e v a l i e r a przygotował do d r u k u M . T a z b i r , W a r s z a w a
1953, s. 192.
1 9

S. K i e r k e g a a r d ,
Bojaźń
i drżenie,
z oryginału
i wstępem opatrzył J . I w a s z k i e w i c z , W a r s z a w a 1972.
20

duńskiego

przełożył

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

a l e nieskończenie więcej z a w a r t e

jest w

właśnie

t a myśl

dodaje

m i odwagi,

muzyki

Mozarta.

T o , co pokochało

FENOMENOLOGICZNEJ

muzyce Mozarta;

a b y poświęcić
się w

mogę go zapewnić, że

się wyjaśnieniom

młodzieńczych

w

tajemniczym zagadkowym

obcowaniu,

szczegółów

m a r z e n i a c h , co się p o ­

dziwiało w młodzieńczym e n t u z j a z m i e , co zamieszkało w najgłębszych
duszy,

23

napełnia

nas przy

przybytkach
zbliżeniu z a ­

w s z e bojaźnią i niepewnością, k i e d y w i e m y , że n a m c h o d z i o i c h z r o z u m i e n i e . T o ,
czegoś

uczył

źdźbło

słomy

reszta

świata;

się

fragment

zbiera,

po

ciesząc

to, coś

fragmencie,
się

chłonął

zbierał

najdrobniejszym

zakochanymi

razem,

j a k ptak

szczegółem

uszami,

samotny

w

ciżbie

n i e zauważony w s w o i m kącie, to, co chłonne u c h o pojmało, n i g d y
co c h c i w e u c h o w s w o i m
lżejszym

echem

wnętrzu gromadziło, n i g d y

drzemiącego

ucha

nigdy

n i e oszukało;

co z a d n i a

siało marzyć

na jawie,

co nocą wyganiało

sobie,

jak niewiasta

lasach nad brzegiem
jednym

cię z łóżka w

najwyższego

robótkę; co towarzyszyło
morza, w

k o n i u z tobą

cała

ludzkiej,

to, co n a j ­
zaznane,

o b a w i e , że o t y m z a ­

jasną, księżycową nocą w

powozie

po

to, o c z y m się m u ­

n a t c h n i e n i a , co miałeś z a w s z e

ciemnych uliczkach, w

jechało, co i w

niż

nie nasycone,

siebie n i e p e w n e ,

n o c y powtórnie przeżyte, co s e n mąciło i spędzało z p o w i e k ,
p o m n i s z , to, co było c i w y r a z e m

najmniejsze

bardziej

nocy

przy

pustych

i o świtaniu, co n a

dotrzymywało

ci towarzystwa,

co

dom twój wypełniało, aż po n a j m n i e j s z y zakątek, w u c h u c i pobrzmiewało, duszę
dźwiękiem

napełniało,

co

duszę

t e r a z k o n k r e t n i e w myśli; [...]
już n i g d y
nie

n i e spotkać a n i w

najdelikatniejszą

tkaniną

oplatało,

to

jawi

się

T o t a k , j a k b y rozstawać się z p r z y j a c i e l e m , b y go
czasie, a n i w

wieczności. C z u j e s z się j a k ktoś, k t o

dochował wierności, zaparł się ślubowania, c z u j e s z się j a k już n i e t e n s a m ,

n i e t a k i młody, n i e t a k i d z i e c i n n i e p r o s t y ; p o w s t a j e lęk o siebie, o to, co sprawiało
tyle

radości,

dawało

szczęście, było b o g a c t w e m ;

s z k o d y b y mogło doznać p r z y t e j p r z e m i a n i e ,
odpowiedzieć n a t y l e pytań, a w t e d y

obawa
okazać

ach... w s z y s t k o

o to, co u k o c h a n e ,

się m n i e j

i

że

doskonałym, n i e

stracone, czar p r y s k a i nie

daje się przywrócić. A l e w o l n a od w s z y s t k i c h t r o s k jest miłość m o j a ,

bezgraniczne

z a u f a n i e do M o z a r t a . T o , co z jego m u z y k i dotąd pojąłem, to t y l k o cząstka, a tego,
co k r y j e

się pod m g l i s t y m i p o s t a c i a m i

p r z e k o n a n y , że g d y b y m

p r z e c z u c i a , dość j e s z c z e zostaje, i j e s t e m

kiedyś całkowicie zrozumiał M o z a r t a , w t e d y

d l a m n i e całkiem niezrozumiały"

21

dopiero

byłby

.

Nie p o w i n n a nas t u zmylić pozorna, a w i n n y c h miejscach wręcz n o n ­
szalancka, nienaukowość p r o b l e m u i języka. Czas okazał się lepszym sę­
dzią, aniżeli przypuszczenia i obawy autora co do uznania jego rozważań.
S t u d i u m o D o n Juanie M o z a r t a m a swą niepowtarzalną i niezastąpioną
wartość pośród cenionych analiz estetycznych w dziedzinie m u z y k o l o g i i .
W y k r a c z a ono zresztą poza muzykologię. „Ulubione twierdzenie, że spo­
śród w s z y s t k i c h k l a s y c z n y c h dzieł M o z a r t o w s k i Don Juan stoi najwyżej",
wywołuje szereg poszczególnych k w e s t i i , których rozważanie może być
godne polecenia antropologom k u l t u r y . A więc, jakie są k r y t e r i a w y ­
dzielenia k a t e g o r i i „dzieła klasycznego" spośród i n n y c h dzieł, co s t a n o w i
o klasyczności dzieła, a także co sprawia, że jedne w y t w o r y k u l t u r y osią­
gają tę pełnię w y r a z u , „która cudownie objawia się w k o j a r z e n i u tego,
co do siebie przynależy: Aksela z Valborga, H o m e r a z Wojną trojańską,
Rafaela z k a t o l i c y z m e m , Mozarta z D o n J u a n e m " . A u t o r rozważa t u t a j
2 1

S.

K i e r k e g a a r d ,

J . Iwaszkiewicz, Warszawa

Albo-Albo,

1976, s. 64-65.

I,

z

oryginału

duńskiego

przełożył

24

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

ideę D o n Juana na t l e i n n y c h i d e i — m . i n . Faustusa, które są odpo­
w i e d n i o k o n k r e t y z a c j a m i t a k i c h idei, j a k zmysłowość i duchowość, „ m e ­
d i a " — środki w y r a z u użyte do wyrażenia t y c h idei, specyfikę t a k i c h
„mediów", j a k słowo, język, poezja, d r a m a t , komedia, m a l a r s t w o , rzeźba,
a r c h i t e k t u r a , m u z y k a . Rozpatruje ideę zmysłowości i duchowości s p o t y k a ­
jące się z bardziej l u b m n i e j t r a f n y m i środkami w y r a z u , na t l e epok i k u l ­
t u r ; przebiega przez a n t y k , chrześcijaństwo, średniowiecze, sięga do m i t o ­
l o g i i i f o l k l o r u śledząc obecność t y c h i d e i w dziełach k u l t u r y e l i t a r n e j
i w k u l t u r z e l u d o w e j , a wszystko to żyje własnym życiem, a wszystko t u jest
sobą: k u l t u r a grecka i m i t o l o g i a — kulturą i mitologią grecką, chrześci­
jaństwo — chrześcijaństwem, obaj „tytani średniowiecza" Faustus, bliższy
duchowości i k u l t u r z e n i e m i e c k i e j , dający się pomyśleć i odtworzyć w i n ­
n y c h epokach, pokoleniach, dziełach, bardziej N i e m c e m , aniżeli u n i w e r ­
salny, ponadczasowy, dający się ująć t y l k o muzycznie D o n J u a n Hiszpa­
n e m . Podobnie rzecz się m a i w s t u d i u m o bohaterze r e l i g i j n y m , o „ r y ­
cerzu w i a r y " A b r a h a m i e , znów rozważanym na t l e herosów i postaci m i ­
t y c z n y c h , na t l e „bohaterów t r a g i c z n y c h " , począwszy o d dzieł d r a m a t u
antycznego poprzez Szekspira do współczesności. Mógłby zatem skorzystać
z t y c h r o z p r a w niejeden student e t n o g r a f i i zajęty połykaniem (przyrzą­
dzonej bez żadnego s m a k u w t y g l u antropologicznych analiz porównaw­
czych) pigułki, gdzie b u d d y z m niewiele, a czasem p r a w i e w ogóle n i e
różni się od chrześcijaństwa, a chrześcijaństwo od pogańskiego m i t u grec­
kiego, bo wszystko rozpoczyna się i sprowadza do wszechrządzącej „opo­
z y c j i b i n a r n e j " góra — dół, ziemia — niebo, l e w y — p r a w y , męski —
żeński i t p . Mógłby zwłaszcza skorzystać z t y c h r o z p r a w i ów profesor
l i t e r a t u r o z n a w s t w a , t a k widać przejęty s t r u k t u r a l i z m e m , że na p y t a n i e
zadane w a u d y c j i r a d i o w e j : „panie profesorze, k t o t o jest bohater?", o d ­
powiedział: „bohater jest z n a k i e m " .
A l e nie t o wszystko przecież jest p o w o d e m przytoczenia t a k obszer­
n y c h fragmentów z rozważań K i e r k e g a a r d a . Główną przyczyną była t u
chęć ukazania, j a k w języku t y c h rozważań odzwierciedla się, powtórz­
m y : oparte na głębokim przeżyciu doświadczenie poznawcze, stające się
n i e m a l namiętnością pełną n i e przemilczanego n i e p o k o j u i niepewności,
czy aby rozumienie, do którego doszło się, jest p r a w d z i w e , zdające sobie
sprawę z cząstkowego c h a r a k t e r u poznania, a przecież poszukujące t e j
najlepszej cząstki. T e n sposób w y p o w i e d z i kształtujący się na naszych
oczach, t a k j a k metoda stosownie do danego p r z e d m i o t u , zawiera w sobie
niepokój i troskę o odpowiednie słowo. Znamienną b o w i e m cechą języka
fenomenologii, w s z y s t k i c h fenomenologii, niezależnie od p r z e d m i o t u r o z ­
ważań, jest owa t r o s k a o słowo. Często zasadniczym rozważaniom t o w a ­
rzyszy wewnętrzna refleksja n a d słowem, n a d sposobem w y r a z u .
„'Zgasić

zarzewie

buntu'



nazbyt

bogato.

'Niepokój

geniuszu' —

zanadto

d w a w i e l k i e słowa n a r a z [...] -Nie umiałbym osądzić t e j s a m e j r z e c z y ściśle j e d n a k o ;
nie mogę sądzić o w ł a s n y m d z i e l e pracując n a d n i m , muszę czynić t a k , j a k m a -

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

l a r z e , oddalić się od niego;
damy

FENOMENOLOGICZNEJ

ale nie nadto. I l e t e d y ? Zgadnijcie.

namiętność l u b wrażenie o d m a l o w a n e

w

[...]

25

Kiedy

słowach, z n a j d u j e m y

w

oglą­

sobie s a ­

m y c h p r a w d ę tego, co słyszymy; p r a w d ę , o której i s t n i e n i u w n a s n i e wiedzieliś­
m y wprzódy. Stąd c z u j e m y sympatię do tego, który dał n a m to uczuć, ukazał n a m
bowiem
nym,

nie swoje

poza

dobro, a l e n a s z e ; to d o b r o d z i e j s t w o

t y m , iż t a wspólność

duchowa

skłania

c z y n i go n a m s y m p a t y c z ­

nieodzownie

serce k u

niemu"

(Pascal) .
2 2

„Nie jest m o i m z a m i a r e m powiedzieć o D o n J u a n i e czegoś szczególnego; oby
m n i e w s z y s t k i e dobre d u c h y ustrzegły, a b y m n i e wypuścił r o j u
hałaśliwych orzeczeń i w
zresztą

uważam

zapale

nie za brak,

nic-nie-mówiących

o r a t o r s k i m odsłonił bezsilność języka; zapał t e n

ale przeciwnie,

z a siłę

pochwałę m u z y k i w j e j g r a n i c a c h użyję. N a t o m i a s t

słowa,

której

chętnie

na

m o i m jest z a m i a r e m oświetle­

n i e t e j i d e i z t y l u s t r o n , i l e to będzie możliwe, a także j e j s t o s u n k u do języka,
i

stopniowe

aby

wreszcie

ogarnięcie

coraz

o s a c z o n a ukazała

się słyszeć, n i e potrafię
czasu
mający

do c z a s u będę
dopomóc

w

terytorium,

się n a m w e własnej

n i c więcej

jednym
jej

większego

powiedzieć,

tego, którego t e n l i s t
zostaną o d d z i e l n i e

podawał

n i e zapominając

o t y m zapomnieć n i e dając, że k t o m a w

muzyka

panuje,

chociaż k i e d y

j a k : c y t , słuchaj!

słowem, m i m o c h o d e m

wyśledzeniu,

n a którym
osobie,

da m i

,[...] T y l k o

od

rysopis tej m u z y k i ,

jednak,

ani czytelnikowi

ręku t y l k o l i s t gończy n i e m a j e s z c z e

d o t y c z y . Także cały układ opery,

j e j wewnętrzna

budowa,

omówione, n i e t a k j e d n a k , b y m ciągle miał w y k r z y k i w a ć : a c h

b r a w o , ciężka c h o l e r a , do diabła, b r a v i s s i m o — l e c z stale będę n a to patrzył, b y
podkreślić muzykę, i myślę, że w

t e n sposób d o k o n a m

t y c z n y m r o z u m i e n i u m u z y k i jest do osiągnięcia"

najwyższego,

co w

este­

(Kierkegaard) .
2 3

Język rozważań fenomenologicznych, pełen osobistego t o n u wyznań,
odsłania głęboko ukrytą dialogiczną strukturę doświadczenia poznawcze­
go. J a k ktoś słusznie zwrócił uwagę, monologiczna postać Wyznań
św. A u g u s t y n a w g r u n c i e rzeczy jest dialogiem, w przeciwieństwie do
zbudowanego na dialogu monologicznego w rezultacie t r a k t a t u O pań­
stwie Platona; t a k poznanie w ujęciu fenomenologicznym m a strukturę
dialogiczną. Trzeba t u podkreślić p i e r w i a s t e k twórczy doświadczenia p o ­
znawczego. Jednocześnie zaś to, iż namiętności, uczuciu, towarzyszy t u
nieustannie m e t o d y c z n y dystans.
„Husserl przywrócił rzeczom grozę i u r o k , gdyż ujął p o d m i o t j a k o
przeżywający świat, nienawidzący go, kochający i obawiający się" (Sar­
t r e , Situations, I , s. 35).
A k t o m doświadczenia p r z e d m i o t u odpowiada transcendencja — zewnętrzność i zdolność w y m y k a n i a się p r z e d m i o t u poza granice naszego
doświadczenia. Transcendencji, w y k r a c z a n i u p r z e d m i o t u poza granice
naszych aktów doświadczenia m u s i zatem odpowiadać zdolność p o d m i o t u
poznawczego do transcendowania siebie, do przekraczania samego siebie
w procesie poznawania. To przekraczanie siebie m u s i polegać też m . i n .
na zamilknięciu, na dopuszczeniu rzeczy do słowa — t y l k o na t e j drodze
jest szansa, b y poznanie stawało się d i a l o g i e m i r z e c z y w i s t y m samopoznan i e m . Husserl czytał i znał pisma Kierkegaarda.
Myśli,

2 2

Pascal,

2 8

K i e r k e g a a r d ,

60 28, 44.
Albo-Albo.

I , s. 95.

26

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

Wszystkie próby fenomenologiczne zwracają niezwykłą uwagą na sło­
wo, dążąc do m a k s y m a l n e j p r e c y z j i w wyrażaniu s w y c h r e f l e k s j i . P r z y
c z y m rzecz znamienna — nie pokładają nadziei w językach sformalizo­
w a n y c h , osiągając często p r z e c i w n y i m biegun. Myśli Pascala należą nie
t y l k o do h i s t o r i i f i l o z o f i i czy h i s t o r i i l i t e r a t u r y pięknej jednego n a r o d u ,
ale do ogólnoludzkiej s z t u k i słowa, t a k samo j a k pisma Kierkegaarda,
które dla w i e l u są przede w s z y s t k i m przykładem szczytowych osiągnięć
literatury romantycznej.
Przykładem p r e c y z j i mogą t u być cytowane powyżej f r a g m e n t y
z Idei Husserla, dotyczące zasady w s z e l k i c h zasad, obejmującej także p o ­
zytywistyczną zasadę poznania: „nie ma w i e d z y bez doświadczenia",
w którym słowo „doświadczenie", rozumiane przez pozytywistów jako
empiryczne doświadczenie (doświadczenie zmysłowe l u b e k s p e r y m e n t
w dziedzinie f i z y k i , neurofizjologii, c h e m i i e t c ) , zastąpione zostało przez
„każdą prezentującą źródłowo naoczność" — „każda źródłowo p r e z e n t u ­
jąca naoczność jest źródłem prawomocności poznania, że wszystko, co się
w i n t u i c j i źródłowo (by się t a k wyrazić w swej cielesnej samoobecności)
przedstawia, należy po p r o s t u przyjąć, jako to, co się prezentuje, ale
także j e d y n i e w t y c h granicach, w j a k i c h się t u p r e z e n t u j e " .
W z d a n i u t y m Husserl odsłonił wewnętrzne sprzeczności p o z y t y w i z m u ,
wykazując, iż w b r e w własnym d e k l a r a c j o m p o z y t y w i z m posługuje się
poznaniem e i d e t y c z n y m , intuicją, do takiego b o w i e m t y p u należy wszelka
zasada; nie da się ona wywieść a n i nie w y n i k a z doświadczenia e m p i r y c z ­
nego. Mówi się t u , iż należy przyjąć to, co jest dane, w t y c h granicach,
w j a k i c h jest dane. D o k o n u j e się t u wyłączenia sceptycyzmu, a także p r o ­
b l e m u fałszywości i prawdziwości, p r o b l e m u „pozytywnych faktów" cha­
rakterystycznego d l a rozważań p o z y t y w i s t y c z n y c h . Przykładem w y k r a ­
czania poza granice tego, co dane, mogą być właśnie rozmaite teorie w y ­
rosłe pod wpływem pozytywistycznego k r y t y c y z m u , dotyczące r e l i g i i ,
w których r e l i g i a jest już t o w y t w o r e m n a t u r y — w y n i k a ze s t r a c h u w o ­
bec sił n a t u r y — już to spowodowana niedostateczną wiedzą w myśleniu,
p r o d u k t e m s u b i e k t y w n y c h wrażeń i doznań. K r y t y c y z m i odrzucanie w y ­
jaśnień r e l i g i j n y c h , wierzeń i przesądów było racją r o z w o j u n a u k p r z y ­
rodniczych. Proste i powierzchowne przeniesienie pozytywistycznego k r y ­
t y c y z m u w dziedzinę badań n a d religią było nierzadko w y k r o c z e n i e m
poza granicę tego, co dane, stawało na płaszczyźnie sądów, rodząc „nau­
k o w e przesądy".
„Ponieważ

to, o

czym

będę

mówił,

ma

charakter

raczej

niecodzienny, nie

mogę więc przyjąć, że m o i słuchacze są w pełni świadomi metodologicznego
tu

widzenia

psychologii

dzenia

m a charakter

niami,

wypadkami

jest



powiada

wyłącznie

którą

fenomenologiczny,

i doświadczeniami,

fakt, n i e zaś sąd. M ó w i ą c

interesuje

Jung —
jednym

np. o motywie

reprezentuję.
tj. zajmuje

słowem —

punk­

T e n punkt w i ­

się t y l k o

faktami.

Jego

narodzin z dziewicy,

zdarze­
prawdą

psychologia

się wyłącznie f a k t e m i s t n i e n i a t a k i e j i d e i , n i e zaś kwestią, c z y i d e a t a

jest p r a w d z i w a

l u b fałszywa w

j a k i m k o l w i e k i n n y m znaczeniu. I d e a t a jest p s y -

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

chologicznie p r a w d z i w a
rakter

subiektywny

nostce. N a t o m i a s t

o tyle, o ile istnieje. E g z y s t e n c j a psychologiczna

o t y l e , o i l e jakaś i d e a występuje

m a charakter obiektywny,

się udziałem jakiejś większej g r u p y .
zjawiskami

nikiem wnioskowania,
Jest

że f a k t y

jed­

o i l e dzięki c o n s e n s u s g e n t i u m

staje

Psychologia

zjawiskiem.

p s y c h i c z n e są

by

czymś

p s y c h i k a i j e j treści były

samowolnym
jedynie

iluzorycznym wytworem

określone

idee

powstawać

istnieją

się świadomości

i

różnymi

przywykliśmy

i arbitralnym,

gatunkami

jednostki. Nie

i

czymś

wy­

c z y też m n i e j

sądów.

Faktem

wszystkich epokach

niezależnie

j e d n o s t k i , l e c z r a c z e j pojawiają

są­

przekonania,

a nawet

myśleniem

przypuszczeń

najzupełniej

do

uwolnić się od przesądu, j a k o ­

arbitralnym

naszych

n i e m a l wszędzie i w e

spontanicznie

są one w y t w o r e m

się i d e a m i i i n n y m i

się

a n i też czyimś s u b i e k t y w n y m

A l e tak bardzo

myślonym p r z e z l u d z i , iż z t r u d e m t y l k o p o t r a f i m y
więcej

zajmuje

zajmuje

ponieważ i s t n i e j e . C o więcej, n i e jest o n a n i w y ­

ani tylko twierdzeniem,

po p r o s t u

tylko w

ma cha­

pojedynczej

p s y c h i c z n y m i , t a k j a k n p . zoologia

zwierząt. Słoń jest p r a w d z i w y ,
dem.

[...]

27

FENOMENOLOGICZNEJ

od

migracji

oraz
i

platońska

że

filozofia,

że

mogą

tradycji.

się — a n a w e t wręcz

jest to b y n a j m n i e j

lub

jest,

Nie

narzucają
lecz

psy­

chologia e m p i r y c z n a " .
u

D o k o n u j e się t u wyłączenia rozważań p r z y c z y n o w o - s k u t k o w y c h , które
niechybnie przeniosłyby nas na płaszczyznę sądu. T u nie powiada się, że
r e l i g i a (idea r e l i g i j n a ) jest „naturalna", że powoduje strach wobec sił n a ­
t u r y , czy też błąd w myśleniu, t a k samo j a k nie mówi się, że ją objawił
Bóg. U c h y l a się t u wszystkie takie zdania, ponieważ byłyby nie dającymi
się dowieść sądami. T u stwierdza się n i m n i e j n i więcej istnienie t a k i c h
idei i p r z y j m u j e się je t a k , j a k one istnieją — ponieważ świadectwa, d o ­
k u m e n t y dotyczące i d e i r e l i g i j n y c h powołują się na zewnętrzne o b j a w i e ­
nie, stwierdzając istnienie fenomenolog powiada a n i m n i e j , a n i więcej,
niż t o , że one pojawiają się.
Proste i powierzchowne przeniesienie pozytywistycznego k r y t y c y z m u
w dziedzinę n a u k h u m a n i s t y c z n y c h dokonało niemałego zamętu, którego
ślady możemy obserwować w niektórych teoriach n a u k o w y c h na gruncie
etnografii, a przede w s z y s t k i m w i c h języku. M a m y t u na myśli n a t u ­
r a l i z m (poszukiwanie „zarodków" r e l i g i i — teoria a n i m i z m u ) , biologiczny
d e t e r m i n i z m ( M a l i n o w s k i — teoria potrzeb, freudowska psychoanaliza),
u p r z e d m i o t o w i e n i e („kultura jest aparatem i n s t r u m e n t a l n y m " ) — k o n ­
t y n u o w a n e do dziś „mechanizmy myślenia", w których dochodzą do gło­
su d w a w i e l k i e o d k r y c i a X I X - w i e c z n e g o s c i e n t y z m u : N a t u r a i Maszyna.
Trzeba mieć świadomość, że były to m n i e j l u b bardziej udane metafory.
„XIX wiek
miał b o w i e m

stworzył m i t filozofii

w sobie n a u k o w e j

naukowej

kołów p o l i c y j n y c h i aktów urzędowych. [...]
cji naukowej

ścisłości — n o n s e n s —

jednoznaczne

niż

S t y l filozoficzny

odnaleźć w

'związek'.

25

Jung,
B.

op. c i i . , s. 133.

Miciński,

Pisma,

narodził się z a m b i ­

Wystarczy

sobie treść wypełniającą

jęcia" ( B . M i c i ń s k i ) .

K r a k ó w 1970, s. 194.

nie

proto­

słowa 'miłość', ' i r o n i a ' , ' r o z p a c z ' b a r d z i e j

'przyczyna', 'korelacja',

'miłość', a b y każdy potrafił

— był to z w y k ł y maąuillage,

ścisłości, a odznaczał się całą ohydą s t y l u

powiedzieć



słowo

z a k r e s tego p o ­

28

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

Takie pomieszanie języków wykazywał Pascal, z t y m że szło m u
o rzecz podstawową, określającą kondycję ludzkiego poznania.
„A

niemocy

naszej

w

poznaniu

rzeczy

dopełnia

to, iż



one proste

same

w sobie, m y zaś jesteśmy złożeni z d w ó c h p r z e c i w n y c h i różnorakich n a t u r , z d u ­
s z y i ciała. N i e p o d o b n a b o w i e m ,
natury

niż d u c h o w a ;

a gdyby

a b y t a część, która w
ktoś

twierdził, że

nas rozumuje,

jesteśmy

tylko

była

innej

cieleśni, to b y

n a s odsunęło od p o z n a n i a r z e c z y , i l e że n i e m a n i c b a r d z i e j

niepojętego niż r z e c ,

że m a t e r i a z n a s i e b i e samą: n i e p o d o b n a

sposób o n a mogłaby

n a m pojąć, w

się pojąć. T a k więc jeśli jesteśmy po p r o s t u
znać, jeśli zaś
rzeczy

składamy

prostych

filozofowie

się z d u c h a

cielesnych

jaki

materią, n i e możemy zgoła n i c p o ­

i m a t e r i i , n i e możemy

czy duchowych.

Stąd

pochodzi,

poznać


do

prawie

gruntu
wszyscy

mieszają pojęcia r z e c z y i mówią o r z e c z a c h c i e l e s n y c h d u c h o w o , a o d u ­

c h o w y c h cieleśnie. P o w i a d a j ą

l e k k o , że ciała dążą k u dołowi, że ciągną do s w e g o

środka, że bronią się p r z e d z n i w e c z e n i e m , że lękają się próżni, że mają

skłonności,

s y m p a t i e , a n t y p a t i e : w s z y s t k o r z e c z y właściwe j e d y n i e d u c h o m . M ó w i ą c zaś o d u ­
c h a c h uważają j e j a k o b y będące w j e d n y m m i e j s c u i przypisują i m p o r u s z a n i e się:
r z e c z y w ł a ś c i w e j e d y n i e ciałom. Z a m i a s t odbierać c z y s t e pojęcia t y c h r z e c z y
wimy

bar­

je j e d y n i e n a s z y m i właściwościami i n a s y c a m y naszą złożoną istotą w s z y s t ­

k i e r z e c z y proste, które z w a ż a m y "

26

.

N a t u r a l i s t y c z n e przeakcentowanie moglibyśmy znaleźć, g d y b y nie
wynikało t o t y l k o z właściwości języka francuskiego, we fragmencie roz­
ważań Comte'a, stanowiących m o t t o Totemizmu
Lévi-Straussa: „Prawa
logiczne, które ostatecznie rządzą światem i n t e l e k t u a l n y m , są w zasadzie
z n a t u r y swej niezmienne i powszechne..." Comte używa t u słowa „na­
t u r a " w t a k i m s a m y m znaczeniu, j a k H u s s e r l słowa „istota"
{eidos);
o ile j e d n a k Husserl pozostaje w zgodzie ze sobą, o t y l e Comte przeczy
sobie powołując się na „eidetyczną intuicję", c z y l i na coś, co w myśl p o ­
z y t y w i z m u nie istnieje, g d y uznaje się t y l k o jeden rodzaj doświadczenia.
„ G d y o n i [pozytywiści], p r a w d z i w i e j a k filozofowie trzymający się określo­
nego s t a n o w i s k a i w j a w n e j sprzeczności z własną zasadą wolności od przesądów
wychodzą od n i e wyjaśnionych przeświadczeń, m y r o z p o c z y n a m y [...]
od tego
w s z y s t k i e g o , co można bezpośrednio widzieć i uchwycić — właśnie g d y się p o ­
wziętym z góry sądom n i e p o z w a l a oślepić i powstrzymać się od uwzględnienia
całych k l a s r z e t e l n y c h d a n y c h . Jeżeli ' p o z y t y w i z m ' z n a c z y t y l e , co a b s o l u t n i e p o ­
z b a w i o n e przesądów o p a r c i e w s z y s t k i c h n a u k n a t y m , co ' p o z y t y w n e ' , to jest n a
t y m , co d a się źródłowo uchwycić, to p r a w d z i w y m i p o z y t y w i s t a m i jesteśmy m y .
M y n i e p o z w a l a m y n a p r a w d ę żadnemu a u t o r y t e t o w i , b y odbierał n a m p r a w o do
u z n a w a n i a w s z e l k i c h rodzajów naoczności z a równoważne źródła prawomocności
p o z n a n i a — a u t o r y t e t o w i , 'nowoczesnego p r z y r o d o z n a w s t w a ' także n a to n i e p o z w a ­
lamy" .
27

J a k w i e l k a była presja n a u k p r z y r o d n i c z y c h i p o z y t y w i z m u , widać to
w c y t o w a n y m wyżej z d a n i u Junga, które jest echem i powtórzeniem
zdania Husserla o zasadzie w s z e l k i c h zasad. Być nauką to t a k zajmować
się f a k t a m i , „jak czynią t o n a u k i p r z y r o d n i c z e " , n a u k i empiryczne — „nie

26

Pascal,

2 7

Husserl,

Myśli, 84.
Idee...

s. 70.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

29

jest to b y n a j m n i e j platońska filozofia, jest to psychologia e m p i r y c z n a " .
Możliwość takiego sprowadzenia, jakiego d o k o n u j e J u n g (łamiącego prze­
ciwstawienie f a k t u i istoty, różnicy pomiędzy sądami e m p i r y c z n y m i a zda­
n i a m i f e n o m e n o l o g i c z n y m i ) , odsłania n a m t u wyżej wspomniane d w a
w y m i a r y , eidetyczny i k o n k r e t n y . Język fenomenologii uwikłany jest
w polemikę i powstaje z p o l e m i k i z p o z y t y w i z m e m , jest świadectwem
c h w i l i j a k i jednocześnie refleksją n a d poznaniem w ogóle, posiada swój
aspekt ahistoryczny. Następną cechą, obok dążenia do p r e c y z j i w fenome­
nologicznych rozważaniach, jest b r a k metafor; nie w p r o w a d z a się t u żad­
n y c h terminów „ścisłych" zapożyczonych bez p o k r y c i a , b r a k t e c h n i k sta­
t y s t y c z n y c h , b r a k schematów, wzorów, zapisów s y m b o l i c z n y c h (jeśli te
ostatnie nie stanowią p r z e d m i o t u badań), co pozwala widzieć utrzymującą
się różnicę w sposobie w y p o w i e d z i pomiędzy nauką empiryczną a r o z w a ­
żaniem fenomenologicznym. Jest to język dosłowny. Wszystko się t u dzie­
j e w zasięgu ludzkiego r o z u m u i w z r o k u . Jedynie konsekwentnie r o z w i j a ­
ną metaforą jest metafora słonia, którą o d n a j d u j e m y w e wstępie do
Traktatu
o historii religii M . Eliadego:
2S

została

mocno

podważona n a s k u t e k p o m i e s z a n i a p e w n y c h pojęć, a która głosi, że «skala

„Nowoczesna

nauka

zrehabilitowała

zasadę, która

w

X I X w.

tworzy

zjawisko». H e n r y k P o i n c a r e zapytywał n i e b e z i r o n i i , c z y p r z y r o d n i k , który
słonia
tego

jedynie

przez

zwierzęcia?

mikroskop,

Mikroskop

może

odkrywa

stwierdzić, że
strukturę

dostatecznie

i mechanizm

poznał

komórek,

i d e n t y c z n e d l a w s z y s t k i c h organizmów wielokomórkowych. Słoń jest
organizmem
by

wielokomórkowym. A l e c z y t y l k o t y m ? W

zastanawiać

się n a d odpowiedzią. W

skali wzroku

które



niewątpliwie

skali mikroskopu
ludzkiego,

bada

naturę

który

można
przynaj­

m n i e j d o s t r z e g a w słoniu z j a w i s k o zoologiczne, n i e m a już m i e j s c a n a wątpliwości.
Podobnie zjawisko

r e l i g i j n e ukaże się n a m j a k o t a k i e t y l k o wówczas, g d y będzie

rozumiane

własnych

według

dane w skali religijnej"

2S

warunków

istnienia, czyli

wówczas,

gdy będzie

ba­

.

Po u z n a n i u istnienia następuje t u dalszy etap — poszukiwania odpo­
w i e d n i e j d r o g i do rozumienia i prezentacji p r z e d m i o t u badań. Postępo­
w a n i e fenomenologiczne p r z y p o m i n a n a m spór o p r z y r o d n i c z y bądź h u ­
m a n i s t y c z n y c h a r a k t e r e t n o g r a f i i (kształtowanie się d w u różnych t e n ­
d e n c j i n a u k o w y c h : podział na n a u k i ścisłe t y p u science odwołujące się
do t r a d y c j i n a u k p r z y r o d n i c z y c h i n a u k i t y p u art, lettres, zbliżające się

2 8

by

Różnicę pomiędzy

natomiast

sąd

powyższemu

a sądem f e n o m e n o l o g i c z n y m

mężczyzn

fenomenologiczny
przykładu: p e w n a

proponujących

związku

„istnieje

droga

wykazania

jej

a"

jest

z c z y m kobieta

buduje

Małżeństwo

indukcyjne

pięciu w y p a d k ó w ) w p o s t a c i e m p i r y c z n e g o

nie

uogólnienie

M.

E 1 i a d e,

Traktat

o historii

a);

z a pomocą

doszło

do

rudych
skutku,

(słuszne w

granicach

sądu: „rudzi są w r e d n i " . Sąd

fenomeno­

l o g i c z n y w t e j s y t u a c j i brzmieć będzie: „istnieje p r z e k o n a n i e , iż r u d z i są
29

=

równoważny

k o b i e t a została pięć r a z y o s z u k a n a p r z e z

małżeństwo.

można

„a jest a " (a

sądowi e m p i r y c z n e m u . Różnicę tę można b y przedstawić

następującego
w

sądem e m p i r y c z n y m

było przedstawić następująco: sąd e m p i r y c z n y brzmiałby

religii,

Warszawa

1970, s. 1.

wredni".

30

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

do s z t u k i ) , a także d i l t h e y o w s k i e rozróżnienie pomiędzy n a u k a m i p r z y ­
r o d n i c z y m i , w których idzie o poznanie, a n a u k a m i h u m a n i s t y c z n y m i ,
których zadaniem jest rozumienie, W p i e r w s z y c h wiedza oparta jest
głównie na d y s k u r s y w n e j myśli, w d r u g i c h na bezpośrednim przeżywa­
n i u . Oto j a k spotkanie się fenomenologicznej i n t u i c j i Husserla z r o z u m i e ­
n i e m D i l t h e y a i i c h konsekwencje w badaniach k u l t u r y k o m e n t u j e Wła­
dysław T a t a r k i e w i c z :
3 0

„Nowe

stanowisko

wpłynęło też n a r o z u m i e n i e

podstawowego

pojęcia

n i s t y k i : pojęcia k u l t u r y . Doprowadziło do poglądu, że k u l t u r a oprócz
materialnych

i psychicznych zawiera

również

duchowe.

huma­

składników

I właśnie te są

najważ­

n i e j s z e . B o d l a państwa n a u k i c z y s z t u k i i w ogóle d l a w s z y s t k i c h p o s t a c i k u l t u r y
n i e są istotne a n i i c h m a t e r i a l n e f o r m y ,

a n i też przeżycia d o z n a w a n e

z n i m i p r z e z poszczególne j e d n o s t k i . K u l t u r y n i e można rozumieć
logicznie
w

t a k samo,

logice

przez

k a c h gospodarczych
tscha, w
sobą

jak

czysto

przez Sombarta,

nomiczny:

konsekwencje
rozwój

niż od w a r u n k ó w

np.

[...]

Przyjęła

jakiegoś

materialnych

każde o d k r y c i e zależy p r z e d e
społeczny

od

takie

ustroje,

kultury w
bo wspólny
lizmem

przez

jakiejś

epoce,

z

myśl,
zależy

c z y nastrojów

ustrojów,

że

może

każdy

więcej

kulturę

od

przez

naprawdę

k u l t u r y pociągało z a

od

kultury

jest

innych

dogmatów,

A

poprzedzających
dogmaty,
osnowie

Dalej:

kartezjanizm

z absolutyzmem,

deizm z liberalizmem politycznym i w o l n y m h a n d l e m "

kalwinizm
S1

z

przez

Postacie

identyczne,

jest d u c h : s c h o l a s t y k a m a hierarchiczną osnowę identyczną z

i z gotykiem,

samo
ustrój

stylów.

ustrojów
swej

auto­

tak

odkryć, każdy

wyjaśnić.

choć zewnętrznie różne, są w

nau­

przez Webera i T r o e l -

rozwój

styl

wszczęta

Schellera, w

p s y c h i c z n y c h epoki.

dogmatów

związku

psychologizmem,

etyce p r z e z

T a k i e rozumienie
się

dogmatu

tłumaczenie

style

w

w s z y s t k i m od poprzedzających

poprzedzających
immanentne

stylów

Walka

h i s t o r i i społecznej

w

historii sztuki przez Worringera.

liczne

Tylko

materialnie.

H u s s e r l a , była też p r o w a d z o n a

w

czysto p s y c h o ­

feuda­

kapitalizmem,

.

Obok n a u k zbliżających się do sztuki, n a u k rozumiejących, n u r t feno­
menologiczny posiada odrębną wartość: postępowanie fenomenologiczne
moglibyśmy nazwać prezentującym czy też ontologizującym, jeżeli pod
t y m o s t a t n i m słowem będziemy rozumieć zmierzanie do uobecnienia tego,
co w b a d a n y m z j a w i s k u oryginalne. Postępowanie
fenomenologiczne
idzie t u nawet dalej. Postulat p o w r o t u do rzeczy samej, do źródeł (ad
originem)
jest p r o j e k t e m o t w a r t y m na przyszłość wobec każdego postę­
powania badawczego i nieodłącznie wiąże się z p o s t u l a t e m wyłączenia
wszelkich „nauk p o z y t y w n y c h " , ujęcia i c h poznawczych wyników w n a ­
wias (epoche) t a k , b y możliwe stało się uzyskanie pierwotnego, źródło­
wego doświadczenia. „Dla M e r l a u Ponty'ego znaczyło to powrócić do tego
świata, który poprzedza poznanie, a o którym poznanie stale mówi
i w s t o s u n k u do którego wszelka determinacja n a u k o w a jest abstrakcyjna,
symboliczna i zależna, t a k j a k geografia w s t o s u n k u do pejzażu, gdzieśmy
8 0

P o r . Z.

Sokolewicz,

Wprowadzenie

do

dział 8, s. 281-291; także s. 174-175.
8 1

T a t a r k i e w i c z ,

Historia

filozofii,

s. 195.

etnologii,

Warszawa

1974, r o z ­

O NIEKTÓRYCH Z A S T O S O W A N I A C H

METODY FENOMENOLOGICZNEJ

31

n a j p i e r w sami poznali, co to jest las, łąka, czy r z e k a " . W t e n sposób
różne doświadczenia źródłowe narzucają nieraz konieczność „tworzenia"
szeregu o n t o l o g i i r e g i o n a l n y c h wymagających stosownego środka w y r a z u .
W t e n sposób fenomenologiczna r e d u k c j a to zarówno wysiłek n a s t a w i o n y
na poszukiwanie źródłowego doświadczenia, j a k i „pierwotnego słowa",
którego obecność śledzi M e r l a u P o n t y w p o l u t a k i e j właśnie regionalnej
ontologii, jaką wyznaczają zjawiska percepcji i m o w y , odróżniając „słowo
p i e r w o t n e " od „słowa wtórnego":
32

„słowo p i e r w o t n e to w y p o w i e d z e n i e
związku

myśli po r a z p i e r w s z y w

pojęciowego,

nowego

wysiłku

utworzenie

ginalnego

s e n s u w y p o w i a d a n y m z d a n i o m , a słowo wtórne to tłumaczenie myśli już

gotowej,

mniej

lub

nowego

pewnej

refleksji,

bardziej. mechaniczne powielenie

sensu, nadanie

stereotypu,

słowo

ory­

wykła­

d o w c y , który od s z e r e g u l a t m ó w i to s a m o s t u d e n t o m , w s k r a j n y m w y p a d k u o s z u ­
kanie, w
zwietrzała

m n i e j s k r a j n y m banał, z w y k l e głupstwo, f r a z e s , komunał, k i e d y i n d z i e j
doktryna

i

ideologia,

a

więc

leniwy

plaster

nakładany

na sprzecz­

ności" .
33

Język fenomenologii Husserla pełen jest nieobciążonych żadną szcze­
gólną tradycją filozoficzną słów, „pierwotnych" sięgających g r e k i , czy
też, j a k u i n n y c h fenomenologów, pełen neologizmów właśnie w t y m
celu, aby unieść cały wysiłek r e f l e k s j i i doświadczenia z a w a r t y c h w p o ­
szczególnych r e d u k c j a c h . Husserl wyróżnił szereg etapów i typów r e d u k ­
cji fenomenologicznych. Byłoby niedorzeczne, a i chyba niemożliwe, p o ­
szukiwać w tekstach O t t a czy Eliadego i c h odzwierciedlenia, ważne t u
jest raczej danie pewnego i n t u i c y j n e g o poglądu na to, c z y m jest r e d u k ­
cja eidetyczna. W t y m celu chcemy t u połączyć obie rysujące się wcześ­
niej d r o g i : jedną — „absolutnie pozbawioną przesądów", pozwalającą
wykluczyć i uchylić przesądy, drugą wprowadzającą pewne obrazowe
przedstawienie m n i e j grube aniżeli metafora słonia, ale być może bardziej
adekwatne od niejednej ze w s p o m n i a n y c h już „naukowych m e t a f o r " .
Ponieważ powiedzieliśmy wyżej, iż j e d y n y m i „narzędziami" używanymi
przez fenomenologię jest słowo i przeżycie, chcemy pojęcie o r e d u k c j i
eidetycznej zamknąć w haśle, j a k i e ątawiała sobie r o m a n t y c z n a poezja:
„odpowiednie dać rzeczy słowo". Zestawienie fenomenologii z poezją ma
dla nas też określony cel p r a k t y c z n y : p o z w o l i wprowadzić n a m do n a ­
szych rozważań pewną ilość najbardziej fenomenologicznych naszym zda­
n i e m tekstów poetyckich, umożliwiających w skrócie wyodrębnienie p e w ­
n y c h i s t o t n y c h cech c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a r e d u k c j i eidetycznej. Przed­
t e m jednak należałoby się pozbyć pewnego potocznego rozumienia poezji
i przypomnieć to, na co zwraca uwagę Z. Bieńkowski: „poezja z m i e r z a M. M e r 1 a u - P o n t y, Phenomenologie
de la perception,
P a r i s 1945, s. I I I ,
c y t a t z a S . C i c h o w i c z e m [w:] Poezja
świata, w p r o w a d z e n i e do z b i o r u M . M e r l a u - P o n t y ' e g o Proza świata, W a r s z a w a 1976, s. 9.
8 2

3 3

A.

Zagajewski,

Identyfikacja

i dystans,

„Odra", n r 1: 1976, s. 33.

32

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

jąca do m a k s y m a l n e j ścisłości w r o z u m i e n i u p o t o c z n y m jest metaforą n i e ­
określoności wzruszeń... Słowo poezja będące s y n o n i m e m p r e c y z j i uży­
wane jest w m o w i e potocznej na przekór swojej f u n k c j i " . Natomiast
obrazowe skojarzenie, jakie nasuwa się n a m dla przeciwstawienia pozy­
t y w i z m u i fenomenologii, jest następujące: p o z y t y w i z m , a także e m p i ­
ryczną psychologię z i c h o d k r y c i a m i dotyczącymi „pozytywnej w i e d z y "
i „doznawania wrażeń" moglibyśmy porównać do o d k r y c i a , j a k i m był
n u r t m a l a r s t w a impresjonistycznego dający obraz „prawdziwego w i d z e ­
n i a " , „prawdziwej rzeczywistości"; fenomenologom w t y m zestawieniu
przypisywać b y należało jakiś szczególny rodzaj r e a l i z m u , jakiś t y p h i p e r r e a l i z m u , gdzie zza powłoki realistycznego obrazu prześwieca światło
tego, co p o n a d i n d y w i d u a l n e i ponadczasowe, l u b tego, co w o b r a z o w y m
z j a w i s k u t y p o w e . S t a n o w i s k u p o z y t y w i s t y c z n e j t e o r i i poznania, w uzna­
n i u przez nią t y l k o jednego rodzaju doświadczenia, odpowiadałoby na
p o l u s z t u k i — co w rzeczywistości nie istniało — stanowisko i m p r e s j o n i ­
stów, którzy b y o r z e k l i : należy porzucić w s z e l k i i n n y rodzaj m a l a r s t w a .
L i c z y się t y l k o t e n mający swe naukowo-przyrodniczo-doświadczalne uza­
sadnienie, odsłaniający prawdziwą rzeczywistość i p r a w d z i w y proces w i ­
dzenia, inne rodzaje widzenia to widzenie fałszywe. Sceptycznie i k r y ­
tycznie nastawiona refleksja p o z y t y w i s t y c z n a , j a k zobaczymy t o później,
operuje właśnie w przeciwieństwie do fenomenologii pojęciem fałszywej
świadomości. R e f l e k s j i fenomenologicznej uznającej różne t y p y doświad­
czenia odpowiadałoby zwrócenie u w a g i na p r o s t y i oczywisty f a k t , iż
doświadczenie przyrodnicze, naukowe, t a k j a k impresjonistyczne, w y m a ­
ga p r z e d t e m szczególnego sposobu zachowania, zwrócenia u w a g i , położe­
nia głowy blisko ziemi, b y ujrzeć w u p a l n y dzień rozedrganą w gorącym
p o w i e t r z u wstążkę a s f a l t u czy łąki. Rzeczywistość zmienia się zależnie
od naszego sposobu zachowania, zwracania u w a g i , patrzenia z b l i s k a l u b
z daleka, u j m o w a n i a czegoś w e fragmencie; także f r a g m e n t zmienia się
w zależności od tego, czy u j m u j e się go w szerszym, dalszym l u b bliż­
s z y m tle. Dlatego też w i m a g i n o w a n e j t u s y t u a c j i stanowisko fenomeno­
logiczne „realistów" mówiłoby: p r z y j m u j e m y istnienie i prawomocność
u p r a w i a n i a różnych rodzajów m a l a r s t w a , każdy z n i c h m a swą odrębną,
oryginalną wartość w p r z e d s t a w i a n i u rzeczywistości, na każde z n i c h n a ­
leżałoby spojrzeć pod względem tego, co w n i m t y p o w e .
34

D l a fenomenologów nie istnieje zatem, t a k j a k dla pozytywistów,
jedna o b i e k t y w n a rzeczywistość, jedna p r a w d a . Rzeczywistość, p r a w d a ,
racjonalność są t u pojmowane na miarę doświadczeń, w których się
ujawniają. Łącząc rzeczywiste, k o n k r e t n e doświadczenie z próbą j e d n o ­
czesnego spojrzenia na to, co w n i m t y p o w e , fenomenologowie p r z y p o ­
minają t u nieznacznie — bez t a k o g r o m n y c h nieporozumień i melancho­
l i j n y c h klęsk — r o m a n t y c z n y c h poetów, o których ktoś powiedział, że
3 i

Z. B i e ń k o w s k i ,

Ład, „Kultura", 12 X I 1972. s. 3.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

g d y obejmują swe ukochane, to obejmują nie t y l k o rzeczywiste
ale przede w s z y s t k i m kryjące się w n i c h t y p y kobiet.

33

kobiety,

„Jak widać z założenia... n i e c h o d z i m i o p r a w d ę historyczną ukrytą w
dzie.

«Prawda»

jako

fakt

historyczny interesuje

miast n a plan pierwszy w y s u w a

mnie

tylko

Nato­

się dążenie t y c h n a s i o n , z których wyrósł

«mit»

o św. C e c y l i i , choćby one n i c wspólnego n i e miały z życiem r e a l n y m .
bowiem

świata r e a l n e g o

Nieprawda

s t a j e się n i e r a z w w y o b r a ź n i l u d z k i e j p r a w d ą o napięciu

0 w i e l e s i l n i e j s z y m niż w s z e l k i e p r a w d y
twórczo f a n t a z j i . W

legen­

drugorzędnie.

n i e z b i t e i o c z y w i s t e , a l e n i e zapładniające

związku z t y m obojętne

jest, c z y św. C e c y l i a istniała

k o l w i e k n a z i e m i . T o n i e z n a c z y j e d n a k , a b y m negowała taką

kiedy­

możliwość" .
45

— pisze Cezaria B a u d o u i n de Courtenay w s w y m s t u d i u m o patronce
m u z y k i św. C e c y l i i , w którym przedstawia z n a n y ze współczesnej t r a ­
d y c j i l u d o w e j a p o k r y f i c z n y t y p św. C e c y l i i j a k o ślepej, k o r n e j , cichej
d z i e w i c y na t l e u d o k u m e n t o w a n e j w z a b y t k a c h k u l t u r y r z y m s k i e j
1 w t r a d y c j i hagiograficznej „liturgicznej" w e r s j i , ukazującej tę samą
postać j a k o bogatą, dostojną, dumną przedstawicielkę możnego r o d u Ceceliuszów M e t e l l i , dochodząc dzięki t a k i e m u zestawieniu do w y d o b y c i a
i s t o t n y c h cech charakteryzujących tradycję ludową, t a k i c h j a k u d r a m a t y zowanie, przerysowanie postaci poprzez przypisanie j e j ślepoty, p o d ­
kreślenie ułomności, upośledzenia, odsłaniając t y m s a m y m zakorzenienie
takiego w i z e r u n k u w t r a d y c y j n e j l u d o w e j w i z j i świętości, kojarzącej
częstokroć świętość z ułomnością (kalecy, nawiedzeni, jurodiwyje,
muzy­
kujący ślepcy, żebracy, l i r n i c y e t c ) .
Poszukując odpowiedzi na p y t a n i e : „czym się tłumaczy zwycięstwo
ślepej C e c y l i i " , a u t o r k a ukazuje a t r y b u t y św. C e c y l i i na t l e specyficznego
zjawiska, j a k i m jest twórcza l u d o w a etymologia wydobywająca z i m i o n
świętych i kojarząca z n i m i odpowiednio p a t r o n a t y . I t a k j a k w niemiec­
k i e j t r a d y c j i l u d o w e j św. J a k u b leczy ból głowy (Jakob — der
Kopf),
w r u s k i e j 'Gleb siejajet chleb' p a t r o n u j e orce i p r a c o m w p o l u , św. Eliasz
zsyła deszcze ( I l i a — Ujati), św. Kuźma p a t r o n u j e k o w a l o m
(kuzniecom),
t a k z a w a r t y potencjalnie w i m i e n i u gens Caecylia m o t y w bogactwa (in­
genua, nobilis, illustris,
clarissima)
ulega w l u d o w e j apokryficznej t r a ­
d y c j i przejściu (autorka odtwarza t u prawdopodobną drogę takiego p r z e j ­
ścia) w „caecilia" wydobywającego m o t y w ślepoty, który pozwala też
tłumaczyć p a t r o n a t św. C e c y l i i n a d ślepcami, leczenie c h o r y c h oczu
(ważne t u t a j jest też środowisko, w którym ów a p o k r y f i c z n y w i z e r u n e k
jest u t r z y m y w a n y i r o z w i j a n y ) , który nadaje wreszcie samej postaci
j a s k r a w y wyróżnik, ową differentia
specifica,
wyodrębniającą ją z ze­
społu i n n y c h świętych.
Mówiliśmy już uprzednio, że doświadczenie poznawcze w ujęciu f e ­
nomenologicznym jest twórczym a k t e m , ważne t u są więc i wyobraźnia,

C. Baudouin
de
t. X X I : 1922, s. 103-324.
35

C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z ,

3 — Etnografia Polska t. X X I V , z. 2

Sw.

Cecylia,

„Lud",

34

ZBIGNIEW B E N E D Y K T O W I C Z

d o m n i e m y w a n i e , „przyjmowanie na próbę". S t u d i u m o św. C e c y l i i pozor­
nie wygląda na drobiazgową, zagrzebaną w s k r u p u l a t n i e nagromadzonych
d o k u m e n t a c h , źródłach, pracę h i s t o r y k a . Należy t u j e d n a k zwrócić uwagę
na zasadniczo i n n y stosunek fenomenologii do h i s t o r i i i czasu.
„Przedmiot n a u k i u w a ż a m więc z a w y t w ó r czynności n a u k o w y c h . . . W
c z a s i środowisko l u d z k i e n i e stanowią p r o b l e m u , gdyż w j e j m a t e r i a l e
n i e t y l k o t e r e n , l e c z również i c h r o n o l o g i a
badane w y t w o r y

etnologii

naukowym

o r a z zespoły l u d z k i e , spośród

pochodzą są z góry w i a d o m e .

Jednakże —

których

j a k to wyżej

powie­

działam — każdy w y t w ó r k u l t u r y , który należy do z a k r e s u b a d a ń e t n o l o g i c z n y c h ,
jest

tylko

przez

ostatnim ogniwem

tradycję,

ostatnim

poprzedzającego

wykładnikiem

go

szeregu

tej tradycji. Nie

form,


przekazywanych

n a m znane

formy

go poprzedzające, j a k i również jego p o c h o d z e n i e n a d a n y m t e r y t o r i u m i w
społeczności"

m

„ W t a k i m ujęciu historię u j m u j e m y
we

danej

.

kształtowanie

się

j a k o nieprzerwaną tradycję, j a k o

sensu, znaczenia, a

nie jako

empiryczne

stopnio­

następstwo

fak­

tów"' .
37

„Świat f e n o m e n o l o g i c z n y
w

punkcie

przecięcia

to b y n a j m n i e j n i e c z y s t y b y t , a l e s e n s ukazujący

moich

doświadczeń

z

doświadczeniami

więc nieodłączny od subiektywności i o d intersubiektywności"
„Cała
dotarcia

filozofia
do 'po

Edmunda

Husserla

raz pierwszy'

rodzi

się

z

w s z y s t k i c h pojawień

jednego
się

s s

innych ludzi,

się
jest

.
upartego

świata

wobec

pragnienia
człowieka

i człowieka w o b e c świata"
„Doświadczenie początkowe j e s t w
rzącym w

efekcie formy

osądy, f o r m y
aktywowana

posiadające

czasowym,

two­

i d e a l n e , będące jego o d z w i e r c i e d l e n i e m , stanowiące

jego

walor

istocie swojej

wszechczasowy, w

fenomenem

których 'oczywistość' j e s t r e ­

przez świadomość" .
40

Fenomenologia zatem nie t y l k o pod względem dążenia do p r e c y z j i
p r z y p o m i n a poezję, lecz także w t y m względzie, w j a k i m poezja biorąc
swój początek z n a s t r o j u , u l o t n e j c h w i l i , będąc zapisem w y d a r z e n i a j e ­
dnocześnie stara się odsłonić w t y m zapisie w y m i a r wszechczasowy
i u n i w e r s a l n y . Fenomenologia p r z y p o m i n a t u poezję, o której mówi A r y ­
stoteles, g d y zestawia ją z historią: „dlatego też poezja jest filozoficzna,
głębsza od h i s t o r i i , bo przedstawia t o , co jest ogólne, a h i s t o r i a to, co
szczegółowe, i n d y w i d u a l n e " . P r z e d m i o t y eidetycznych rozważań fenome­
nologicznych („istoty dotyczące poznania", „sens", „istoty z j a w i s k " ) to
p r z e d m i o t y i r r e a l n e . P u n k t e m wyjścia badań fenomenologicznych są także
na początku: i n d y w i d u a l n y b y t , p r z e j a w y irrealności, które następnie zo­
stają uchwycone eidetycznie. M a m y t u do czynienia ze swoistą dialektyką
przypominającą na i n n y m planie rozważania K i e r k e g a a r d a , dotyczące
8 6

C.

i przedmiot
3 7

M.

Baudouin
etnologii,

de

C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z ,

Material

naukowy

„ L u d " , t. X X I I : 1923.

Merlau-Ponty,

F i l o z o f i a e g z y s t e n c j a l n a , zbiór pod redakcją L . K o ­

łakowskiego i K . P o m i a n a , W a r s z a w a 1965.
8 8

Zadrożyńska-Barącz,

3 9

S. C i c h o w i c z ,

4 t

Zadrożyńska-Barącz,

Czytając

op. ext.
H u s s e r l a , „Studia F i l o z o f i c z n e " , z. 3: 1964, s. 211.
op. cit., s. 9.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

35

d i a l e k t y k i c h w i l i i wieczności, jednostkowości i powszechności, egzysten­
c j i jednostkowej i absolutnej w kręgu doświadczenia w i a r y . N i e jest to
p i e r w s z y i j e d y n y m o m e n t , godny odnotowania, zdradzający jeśli nie
bezpośrednią inspirację, jaką mogła czerpać fenomenologia z f i l o z o f i i r o ­
m a n t y c z n e j (w j e j późnym, k r y t y c z n y m wobec Hegla ujęciu duńskiego
filozofa), to p r z y n a j m n i e j kontynuację t e j samej p r o b l e m a t y k i , o w o c u ­
jącej własnymi rozwiązaniami na g r u n c i e t e o r i i poznania. Podkreślenie
tego p o w i n o w a c t w a może rzucić również światło na wspólne związki f i l o ­
zofii egzystencjalnej, m i m o dzielących je różnic, z fenomenologią, świa­
dome nawiązywanie w późniejszych wystąpieniach filozofów egzystencji
do r e f l e k s j i metodologicznej Husserla, t z n . na quasi-fenomenologiczny
p u n k t widzenia r o z m a i t y c h o d m i a n f i l o z o f i i egzystencji.
„Chodzi

tu bowiem

wyjaśniania
tego,

o technikę

teoretycznej

treści,

co jest a l u z y j n e , u t a j o n e

m a j e u t y c e : podobnie
umysł

ów,

bardziej

symboli

i

duchową,

archetypów,

lub fragmentaryczne.

przystosowaną

raczej

wyjaśniania

uściślania

Można

by

i

mówić

o

do

nowej

j a k S o k r a t e s podług T e a j t e t a d o b y w a ł z umysłu myśli, j a k i e

s a m o t y m n i e wiedząc,

zawierał,

t a k też

historia religii

mogłaby

sprowadzić n a świat człowieka nowego, b a r d z i e j a u t e n t y c z n e g o i pełniejszego, s t u ­
diując b o w i e m
postawę

t r a d y c j e r e l i g i j n e człowiek współczesny n i e t y l k o mógłby

archaiczną, a l e uświadomiłby

właśnie p o s t a w ą "

sobie

bogactwo duchowe,

odnaleźć

związane z taką

4 1

— pisze M . Eliade o zadaniach fenomenologii r e l i g i i . W wyżej zacy­
t o w a n y m fragmencie splata się szereg cech charakteryzujących podejście
fenomenologiczne. Z r a z u uderza jego postulatywność. W przeciwieństwie
do naukowego podejścia ukształtowanego w t r a d y c j i p o z y t y w i s t y c z n e j ,
zmierzającego do o b i e k t y w i z m u , czy też raczej w przeciwieństwie do n i e ­
spełnionej, j a k wykazała to p o l e m i k a fenomenologiczna, d e k l a r a c j i w y ­
łączenia uczuć, wierzeń i przesądów — postępowaniu fenomenologicznemu
uchylającemu w jeszcze bardziej r a d y k a l n y sposób sądy, towarzyszy
skierowanie u w a g i na wartość. Tą wartością jest mądrość. N a u k a zmie­
rzająca do badania e m p i r y c z n y c h , o b i e k t y w n y c h faktów, nie m u s i trosz­
czyć się o to, czy j e j r e z u l t a t y są mądre. Stanowisko fenomenologiczne
powiada, iż nie każda n a u k a m u s i być mądra.
„Chcieć ustalić
za

pomocą

granice

fizjologii,

tego z j a w i s k a [[zjawiska

psychologii,

socjologii,

religijnego



przyp.

e k o n o m i i , językoznawstwa,

Z. В.]

sztuki



to z n a c z y sprzeniewierzyć m u się, pozwolić, b y wymknęło się to, co właśnie w t y m
zjawisku
czyli

jest

właśnie

jedyne

i oryginalne,

n i e dające

się sprowadzić

do czegoś

jego c h a r a k t e r s a k r a l n y . Oczywiście, n i e i s t n i e j e ' c z y s t e '

innego,
zjawisko

r e l i g i j n e , n i e m a z j a w i s k a wyłącznie i l i t y l k o religijnego. R e l i g i a j e s t z j a w i s k i e m
l u d z k i m , a więc j e s t również z j a w i s k i e m społecznym, językowym i e k o n o m i c z n y m ,
gdyż

n i e można

wyobrazić

sobie

człowieka

h e z języka i p o z a

n y m . Byłoby j e d n a k rzeczą złudną próbować wyjaśnić
z tych
samo

4 1

podstawowych
złudna

byłaby

f u n k c j i , które o s t a t e c z n i e określają
próba

M . E l i a d e , Sacrum,

wyjaśnienia

mit, historia,

takiego

zjawiska,

Warszawa

życiem

kolektyw­

religię z a pomocą
naturę

j a k powieść

1970, s. 52.

jednych

człowieka. T a k
Madame

36

ZBIGNIEW B E N E D Y K T O W I C Z

Bovary,

z a pomocą faktów

społecznych, e k o n o m i c z n y c h , p o l i t y c z n y c h —

ważnych

co p r a w d a , a l e n i e mających w p ł y w u n a to dzieło l i t e r a c k i e . W r a c a j ą c do naszego
z a g a d n i e n i a , n i e m a m y z a m i a r u zaprzeczać, że z j a w i s k o r e l i g i j n e może być w n i k l i ­
wie zbadane
zjawiska

pod różnymi kątami w i d z e n i a , a l e najważniejszą

religijnego

samego

w

sobie,

pod kątem

widzenia

o r y g i n a l n e i n i e dające się sprowadzić do czegoś i n n e g o "

42

rzeczą j e s t z b a d a n i e
tego, co w

n i m jest

.

Uznanie idiogenetycznego c h a r a k t e r u zjawiska w y m a g a dotarcia do
jego wewnętrznych, i m m a n e n t n y c h k a t e g o r i i . Częstokroć p r z y t y m r e ­
dukcję eidetyczna, która podejmuje to zadanie, m y l n i e miesza się i utoż­
samia z r e d u k c j o n i z m e m . S p r o w a d z e n i u do czegoś innego, tłumaczeniu
i wyjaśnianiu rzeczywistości bardziej s k o m p l i k o w a n e j przez prostszą,
znaną i bardziej zrozumiałą, n a u k o w e m u „to jest nic, j a k t y l k o . . . " feno­
menologia p r z e c i w s t a w i a „to jest t y l k o t y l e " , co w gruncie rzeczy często­
kroć oznacza: „to jest aż t y l e " . W teoretycznej pracy, jaką p o d e j m u j e
nauka, nieodłączny jest również element twórczości. Tworzenie jednak,
z j a k i m m a m y do czynienia na gruncie n a u k i , jest skrótem, operuje m e ­
taforą, jest k o n s t r u o w a n i e m m o d e l u , schematu. N a metaforyczność języka
fizyków, którzy używają t a k i c h określeń, j a k „cząstki e l e m e n t a r n e " l u b
„orbity e l e k t r o n u " — zwraca uwagę René Dubos .
Rozwój n a u k ścisłych zna szereg t a k i c h niewystarczających czy też
wręcz upadłych metafor. Przykładem może t u być właśnie pojęcie „or­
b i t y e l e k t r o n u " , o którym mówi w j e d n y m ze s w y c h wywiadów r a d z i e c k i
astrofizyk, J . S. Szkłowski . W przeciwieństwie do tego r e d u k c j a eide­
tyczna jest raczej rozwinięciem („reaktywowaniem oczywistości", oży­
w i e n i e m obrazu zjawiska) zmierzającym do pobudzenia świadomości czy­
t e l n i k a , słuchacza, doprowadzającym do takiego p u n k t u , w którym to
zjawisko, w y k a z y w a n a jego istota, sens, staną się zrozumiałe. P r z y p o m i n a
to t e n rodzaj t w o r z e n i a , z j a k i m s p o t y k a m y się w l i t e r a t u r z e i poezji.
D o b r y m przykładem i zarazem ilustracją p e w n y c h elementów r e d u k c j i
eidetycznej może t u być, najbardziej fenomenologiczna naszym zdaniem
spośród w i e l u t r a d y c j i p o e t y c k i c h , poezja R. M . Rilkego. T a k j a k feno­
menologię n a gruncie n a u k i można widzieć j a k o próbę a n t y m e t a f o r y c z nego sposobu prezentacji, podobnie i poezję Rilkego cechuje próba p r z e ­
zwyciężenia m e t a f o r y . Jest to poezja wyraźnie do-słowna. Są to odrębne
zupełnie kwestie, o i l e próba t a k a w ogóle jest możliwa wobec „natural­
nie m e t a f o r y c z n y c h " właściwości języka w równym stopniu, co związane
z n i m zagadnienie dotyczące poznania: „na i l e p r z e d m i o t może być p r z e d 43

44

4 2

4 8

E 1 i a d e, Traktat...,
R.

** W

Dubos,

Tyle

f i z y c e istnieją

elementarne, ale potem
okrąża

s. 2.
człowieka

co zwierzęcia,

Warszawa

1973, s. 97.

t a k i e z j a w i s k a , które j e s z c z e sto l a t t e m u w y d a w a ł y
straciły j a k i k o l w i e k sens. W y d a w a ł o

jądro a t o m o w e po jakiejś określonej

się

się пр., że e l e k t r o n

orbicie. A l e pojęcie o r b i t y

elektronu

okazało się b e z s e n s o w n e , ponieważ jego r u c h j e s t t a k złożony, iż n i e można go o p i ­
sać w zwykłych k a t e g o r i a c h szybkości". „Kultura", R . 1, 8 I 1978.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

37

s t a w i o n y w strefie, w j a k i e j sią go poznaje" — n i e dające się w t e j
c h w i l i t u rozpatrywać. Ów siekierą r o b i o n y podział na poezję m e t a f o ­
ryczną i niemetaforyczną, j a k i zarówno d o k o n a n y poniżej rozbiór w i e r ­
sza, może wydawać się niedostateczny i szokujący z p u n k t u widzenia
t e o r i i l i t e r a t u r y i j e j rozległych możliwości a n a l i t y c z n y c h . G d y p r z y ­
p o m n i m y jednak, iż nie j e s t naszym celem powiedzenie t u czegoś o poezji
Rilkego, ale ukazanie postępowania fenomenologicznego, p e w n y c h i s t o t ­
n y c h cech r e d u k c j i eidetycznej, a także zasygnalizowanie związanych
z nią.zagadnień, którym Husserl poświęcił w i e l e miejsca — t a k i c h j a k
„epoche", „zawieszenie naturalnego nastawienia do świata zewnętrzne­
go", „problem k o n s t y t u c j i " — t o n i e ulega wątpliwości, że wiersz Wstęp,
który jest w p r o w a d z e n i e m do Księgi obrazów nadaje się do tego c e l u
znakomicie.
Wstąp
[1]

K t o k o l w i e k jesteś: Wyjdź d z i s i a j w i e c z o r e m

[2]

z t w e g o p o k o j u , w którym w s z y s t k o z n a s z ,

[3]

najbliższy d l a o d d a l i j e s t twój d o m :

[41 k t o k o l w i e k jesteś.
[5]

O c z a m i zmęczonymi, które l e d w i e

[6]

uwalniają się od startego

[7]

podnosisz z w o l n a czarne drzewo

progu,

[8]

i s t a w i a s z j e s a m o t n e , smukłe n a tle n i e b a .

[9]

I uczyniłeś świat. I t e n jest w i e l k i

[10]

i j a k słowo, co j e s z c z e w m i l c z e n i u d o j r z e w a .

[11]

I w miarę j a k sens jego

[12]

oczy t w e c z u l e odłączają się od niego...

obejmujesz,
Przeł. M . J a s t r u n

O ile każdy przekład poezji drogą analizy na język d y s k u r s y w n y może
budzić wątpliwości co do sensu takiego zamierzenia, t o szczególnie silnie
daje się t o odczuć w t y m k o n k r e t n y m p r z y p a d k u . Jest t o wiersz t a k
jasny, k l a r o w n y i czysty, że wszelkie rozważania na temat, co a u t o r miał
na myśli, włączając w to n a w e t odczytywanie fenomenologicznych wąt­
ków, muszą się wydać drażniące w d o p o w i a d a n i u tego, co zamknięte zo­
stało z t a k i m u m i a r e m , na j a k i może sobie pozwolić f o r m a poetyckiego
w y r a z u . N i e bez t e j p r z y k r e j świadomości odważamy się jednak t o czy­
nić, b y wskazać n a w s p o m n i a n e powyżej zagadnienia.
Wiersz t e n o t w i e r a c y k l n a z w a n y Księgą obrazów, j a k każdy wstęp
jest p r z y g o t o w a n i e m do tego, j a k należy czytać zawarte w t e j Księdze
następne obrazy. Jest zachętą i zaproszeniem do doświadczenia poetyc­
kiego, a jednocześnie opisem zasad, według których cała Księga została
stworzona. Z a w a r t y więc t u jest obraz doświadczenia poetyckiego w t a ­
k i m r o z u m i e n i u , j a k u j m u j e i w i d z i je autor. Jest to jednocześnie opis
k o n k r e t n e g o doświadczenia poetyckiego samego d l a siebie. I w t e d y jest
to t y l k o wiersz o zobaczeniu drzewa. Chcemy wskazać na podobieństwo

38

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

pomiędzy t a k r o z u m i a n y m doświadczeniem p o e t y c k i m a redukcją eide­
tyczna. Jakie są więc i c h wspólne elementy i etapy? — Cały d w u n a s t o l i n i j k o w y wiersz możemy podzielić n a t r z y czterowersowe części stano­
wiące zamknięte f a b u l a r n i e i tematycznie całości (I 1.2.3.4, I I 5.6.7.8,
I I I 9.10.11.12). Pierwsze cztery wersy, które moglibyśmy nazwać „sytu­
acją wyjścia (I), mówią o „porzuceniu wszystkiego, co się z n a " — t o
„epoche" i towarzysząca t e m u konieczność „zmiany naturalnego nasta­
wienia do świata" — „najbliższy d l a oddali jest twój d o m " — powiada
poeta. C z t e r y następne w e r s y można b y nazwać „sytuacją graniczną"
rozgrywającą się pomiędzy u w o l n i e n i e m się od sfery zadomowienia
w świecie a o d k r y w a n i e m świata „podniesieni d r z e w a " . A c z k o l w i e k d r u ­
ga część s t a n o w i zamkniętą całość, na co wskazuje i n t e r p u n k c j a w y d z i e ­
lająca ją od pierwszej części zakończonej kropką do następnej k r o p k i
po w i e r s z u 8, to j e d n a k d w a pierwsze w e r s y t e j części (5.6), gdzie z n a j ­
d u j e m y jeszcze t e m a t „domu", nawiązują tematycznie i zanurzone są
jeszcze f a b u l a r n i e w części I , następne zaś d w i e (7.8) przynależą f a b u ­
l a r n i e do I I I części, którą moglibyśmy nazwać „przejściem do sfery
eidetycznej". Wszystko to wskazuje, iż n a j t r u d n i e j s z a jest owa zmiana
naturalnego nastawienia do świata. W y m a g a ona koniecznego t r u d u i w y ­
siłku. Chociaż d o m został już porzucony, t o j e d n a k zmęczone oczy l e d w i e
uwalniają się od startego p r o g u . Znaczy to, że porzucony d o m i wszystko
co znane, c z y m żyło się w z a d o m o w i o n y m , n a t u r a l n y m świecie nie p r z e ­
stało istnieć, stale jest jakoś obecne, lecz t y l k o t a k j a k b y zostało wzięte
i usunięte w nawias. N i e m a t u co p r a w d a graficznego odpowiedniego
znaku, ale t e n sam efekt daje wtrącenie do zdania głównego i umieszcze­
nie w z d a n i u podrzędnym, pobocznym, wątku porzucenia p r o g u („które
l e d w i e uwalniają się od startego p r o g u " ) , co sprawia, iż główny akcent
pada t u na dominujące czynności zobaczenia, „podnoszenia", „stawia­
nia d r z e w a " .
O c z a m i zmęczonymi,
podnosisz z w o l n a c z a r n e d r z e w o
i s t a w i a s z j e s a m o t n e , smukłe n a tle n i e b a .

Dzięki t e m u w t e j s y t u a c j i granicznej wzmaga się ostrość widzenia,
oczy jednocześnie widzą t a k d r o b n y szczegół, j a k s t a r t y próg porzuco­
nego, oddalonego domu, i jednocześnie odkrywają, podnoszą z w o l n a
czarne drzewo. Ostatnie cztery w e r s y t o k o n s t y t u c j a i przejście do sfery
eidetycznej: zobaczenie drzewa jest k o n s t y t u o w a n i e m świata, jest utoż­
samione z a k t e m stworzenia, uczynienia świata (9). N i c j e d n a k n i e w s k a ­
zuje na to, że zostało ono stworzone jako wytwór, fantasmagoria poe­
tyckiego natchnienia, złudna i m p r e s j a zmęczonych oczu, ciemnej w i e ­
czornej p o r y (1). Jest to wiersz n i e z w y k l e trzeźwy. O d początku n i e
może być co do tego wątpliwości, że chodzi t u o k o n k r e t n e drzewo, które
istniało, rosło, dojrzewało w m i l c z e n i u , z a n i m d o m został porzucony.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

39

O t e j konkretności drzewa świadczyć może najbardziej zmysłowy cha­
r a k t e r środkowego czterowiersza rejestrujący r u c h „zmęczonych oczu",
p o w i e k „uwalniających się od startego p r o g u " (mówi się przecież często
o spojrzeniu, czy też w i d u j e się l u d z i z oczami, n i e j e d n o k r o t n i e ze zmę­
czenia w b i t y m i w ziemię pod nogi, k o n k r e t n i e w t y m w i e r s z u — 5.67.8 — t a m , gdzie zwykł był znajdować się próg, być może jeszcze wspo­
minającymi go, szukającymi i n s t y n k t o w n i e pod stopami t a m , gdzie już
co najwyżej mógł zostać zeń t y l k o pył s t a r t y wędrowaniem), które p o d ­
noszą w górę czarne, smukłe drzewo. Można t u mówić raczej o o d - t w o r z e n i u drzewa. O zobaczeniu go od nowa, j a k b y po raz p i e r w s z y t a k i m ,
j a k i m było narzucając się zmęczonemu spojrzeniu. Ostatnie cztery w e r s y
rozpoczynają przejście do sfery eidetycznej — „oczy czule odłączają
się" od konkretnego, zmysłowo zobaczonego drzewa w miarę o b e j m o w a ­
n i a jego sensu. Zwróciliśmy t u uwagę t y l k o n a zobaczenie drzewa,
ale przecież jest ono utożsamione z u c z y n i e n i e m świata, który „jest w i e l ­
k i j a k słowo, co jeszcze w m i l c z e n i u d o j r z e w a " . M a m y więc t u do czy­
nienia z utożsamieniem drzewa — świata — słowa. „Zobaczenie" drze­
w a jest zobaczeniem i o d k r y w a n i e m świata, d o j r z e w a n i e m słowa, jest
o d k r y w a n i e m wszechzwiązku. O t w i e r a się t u nieskończoność i niepo­
dzielność poetyckiego doświadczenia poznawczego.
Zwróciliśmy t u uwagę na zmysłowe zobaczenie drzewa, n a k o n k r e t ­
ność, rzeczowość drzewa, inicjujące i umożliwiające przejście do coraz
rozleglejszych sfer świata, słowa, aż po sferę sensu i istoty. A l e obie
sfery są przecież nierozłączne ze sobą. Jedna uczestniczy w d r u g i e j .
Obie się wzajemnie przenikają, co s p r a w i a , że wiersz przezwycięża k r y ­
teria i w y c h o d z i poza podziały na kategorie zmysłowe — niezmysłowe
(obrazowe, symboliczne); niemetaforyczne (naturalne, rzeczowe) — m e t a ­
foryczne; empiryczne — eidetyczne, które tracą t u swoją wartość. T a k
rozumiane w ujęciu poety doświadczenie poetyckie p r z y p o m i n a r e f l e k ­
sję fenomenologiczną, co do doświadczenia poznawczego: jest ono n i e ­
p o d z i e l n y m , i n t e g r a l n y m a k t e m d u c h o w y m . Wiersz t e n p r z y p o m i n a d r o ­
gę wyjścia od k o n k r e t n y c h , j e d n o s t k o w y c h faktów, „źródłowo prezen­
tujących naoczność" w k i e r u n k u i c h eidetycznego rozumienia, a także
pozwala rozumieć uprzednio już rysujące się trudności w związku z prze­
c i w s t a w i e n i e m f a k t u i istoty, p l a n u konkretnego empirycznego i feno­
menologicznego, eidetycznego, wskazując na swego rodzaju umowność
t y c h podziałów.
(Z tego, iż jedna sfera jest zanurzona w d r u g i e j , doświadczenie eide­
tyczne w doświadczeniu zmysłowym, w y n i k a t u już pewna wskazówka
metodyczna, dotycząca najniższego, inicjującego poziomu doświadczenia,
l i c z y się t u każdy fakt, każda narzucająca się obserwacji i r e f l e k s j i
„naoczność", każde najbardziej z pozoru s u b i e k t y w n e odczucie, i to, że
d l a poznania równie ważny może t u być każdy najbardziej j e d n o s t k o w y
f a k t , i t e n nieważny, i nie znaczący z p u n k t u w i d z e n i a statystycznej

40

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

powtarzalności. Podobne rozumienie f a k t u ma na myśli Eliade, p o w i a ­
dając o t r o p i e n i u tego, co aluzyjne, fragmentaryczne, utajone, i g d y do
faktów r e l i g i j n y c h zalicza cokolwiek, co jest p r z e j a w e m sacrum, ope­
rując pojęciem „hierofania", „coś, co o b j a w i a sacrum".
Takie szerokie
rozumienie f a k t u pod względem jego zasadniczej f u n k c j i — f u n k c j i h i e rofanicznej, umożliwia r o z p a t r y w a n i e i o d k r y w a n i e wszechzwiązku p o ­
między szeregiem t a k o d m i e n n y c h od siebie s t r u k t u r a l n i e faktów i d o k u ­
mentów r e l i g i j n y c h . Zarówno ważny jest t u t e k s t m i t u , przesąd, gest
l i t u r g i c z n y , działanie techniczne otoczone obrzędem, rytuał, w i z e r u n k i ,
słowa m o d l i t w y i zaklęcia, a r c h i t e k t u r a sakralna, m u z y k a i śpiew, szata
kapłana, a m u l e t , w y r y t y na n i m s y m b o l , i t d . D l a poznania zjawiska
religijnego, jego istoty, równie ważne są d o k t r y n a l n e , teologiczne ujęcia
i d e i r e l i g i j n y c h , w y p r a c o w a n e przez e l i t y , j a k i wersje l u d o w e , a p o k r y ­
ficzne, niejasne, odbiegające od o r t o d o k s y j n y c h wykładni. Wszystkie
one udzielają sobie wzajemnie światła, uczestnicząc w dających się w y ­
dzielić zespołach, odmianach, t y p a c h sakralności, przynależąc do różnych
„systemów r e l i g i j n y c h " podnoszą różne znaczenia i sensy tego, co świę­
te. Wszystkie zanurzone w h i s t o r i i , będąc k o n k r e t n y m i h i s t o r y c z n y m i
przykładami kształtowania się stosunku człowieka do świętości, mogą
stać się p r z e d m i o t e m r o z p a t r y w a n i a i rozważania tego, co w n i c h h i s t o ­
ryczne, lokalne i tego, co u n i w e r s a l n e , p o d względem swojej otwartości
hierofanicznej i kryptofaniczności, tego, co je d z i e l i i łączy).
Wiersz t e n pozwala zasygnalizować i zrozumieć inne, obok już w y ­
m i e n i o n y c h , trudności i paradoksy charakteryzujące redukcję eidetycz­
na. J a k powiedzieliśmy, cechuje ją skierowanie u w a g i na mądrość, a j e d ­
nocześnie zmierza ona do „reaktywowania oczywistości". Z k o l e i o w o
„reaktywowanie oczywistości i sensu" w y m a g a , j a k widzieliśmy, podję­
cia koniecznego t r u d u i wysiłku z m i a n y n a t u r a l n e g o nastawienia do
świata, w y m a g a epoche. Byłyby więc mądrość, sens i oczywistość r e z u l ­
t a t e m jakiegoś nienaturalnego, sztucznego sposobu zachowania się i spoj­
rzenia? Cóż zatem byłyby w a r t e ? Wszystkie t e sprzeczności budzące n i e ­
pokój dadzą się usunąć, g d y p r z y p o m n i m y o owej nadwyżce filozoficz­
nej, odróżniającej podejście fenomenologiczne od naukowego, czy też
uważanego za n a u k o w y , sposobu podejścia, a także to, co mówi wiersz
o doświadczeniu poznawczym, iż jest ono i n t e g r a l n y m , n i e p o d z i e l n y m
a k t e m d u c h o w y m . W potocznej świadomości, opiniach i odczuciach czę­
stokroć podkreśla się ową nienaturalność p o s t a w y filozofa i poety
względem świata, cechujący i c h b r a k zmysłu praktycznego, i c h życie
na opak. W potocznej świadomości filozof i poeta n i e z b y t mocno stą­
pają po ziemi. M o t y w b r a k u zadomowienia w świecie staje się w w i e r ­
szu naczelną zasadą i postulatem. O d niego zaczyna się Wstęp
(Eingang),
wejście do Księgi obrazów, do świata doświadczenia poetyckiego. To od
porzucenia d o m u , wszystkiego, co się zna, rozpoczyna się możliwość
„zobaczenia d r z e w a " w całym jego wszechzwiązku ze światem, słowem,.

O

NIEKTÓRYCH

ZASTOSOWANIACH

METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

41

sensem. O podobnej zasadzie w sferze doświadczenia poznawczego mówią
Jung i mistrz refleksji, Kierkegaard:
„Refleksji
raczej

jako

n i e należy

postawę.

t u rozumieć

Refleksja

w o b e c prawidłowości n a t u r y . Z g o d n i e
chylenie) w
ralnego,
nim,

jako

a k t u wyłącznie

jest zastrzeżeniem,

jakie

intelektualnego,

ludzka

wolność

ze z n a c z e n i e m słowa r e f l e x i o

refleksji chodzi o akt duchowy

w

przeciwieństwie

lecz

zgłasza

(odgięcie, o d ­

do p r o c e s u

natu­

a m i a n o w i c i e o z a t r z y m a n i e się p r z y postrzeżeniu, z a s t a n o w i e n i e się n a d

stworzenie

rozprawę.

sobie

Refleksję

jego o b r a z u ,

więc

należy

n o w e g o s t o p n i a świadomości"
„Mało

się w i e r z y w

4 5

jako

się do niego

i krytyczną

a k t zmierzający

do

z nim

osiągnięcia

(С. K . Jung).

d u c h a , a przecież t a k i wysiłek

o to, a b y to n i e był

jednostronny

necessźtas

t y m więcej

jest obecna,

odniesienie

rozumieć

rezultat, duro
budzi

zależy od d u c h a , c h o d z i

necessitas,

wątpliwości

a

normalność

i m bardziej
wysiłku.

się c h c e j e d n a k myśleć, że z i m n a , j a ł o w a konieczność m u s i być o b e c n a

w

ta

Jeśli
takim

wysiłku, t y m s a m y m się s t w i e r d z a , że n i k t n i e może przeżyć śmierci, z a n i m n a ­
p r a w d ę n i e u m r z e , co z d a j e m i się g r u b y m

materializmem"

4 8

(S. K i e r k e g a a r d ) .

Powiedzieliśmy, że to jest wiersz o „zobaczeniu d r z e w a " , ale możemy
zaraz spojrzeć nań jako n a wstęp — w jego wprowadzającej f u n k c j i
do następnych obrazów t e j księgi, w t e d y jest t o wiersz o t y m , j a k czytać
następne obrazy, następne p r z e d m i o t y . Zobaczenie d r z e w a można więc
ująć przez chwilę w jego f u n k c j i m e t a f o r y c z n e j , a wezwanie poety o d ­
nieść j a k o wezwanie do podobnego spojrzenia na inne p r z e d m i o t y . (Po­
dobną refleksją można objąć i z p o d o b n y m n a s t a w i e n i e m spojrzeć na
p r z e d m i o t y znajdujące się w zasięgu zainteresowań etnografa, t a k i e j a k
praca, podział i wartościowanie czasu — czas święta i czas dnia p o ­
wszedniego, stosunek do świata p r z y r o d y , do ziemi, do l u d z i , uczucio­
wość, miłość, wrażliwość estetyczna, rzeczywistość świata baśni i f a n ­
t a z j i i rzeczywistość świata realnego w kręgu t r a d y c y j n e j k u l t u r y itd.).
W każdym p r z y p a d k u idzie o to, b y spojrzeć na każde zagadnienie z rów­
ną wrażliwością i świeżością spojrzenia, zawierzającą własnym doświad­
czeniom, obserwacjom, nasuwającym się i n t u i c j o m i pomysłom, u c h y ­
lając całą wiedzę, znane i w y p o w i e d z i a n e p r a w d y na te t e m a t y . T a k
j a k w wierszu k o n k r e t n e , zmysłowe zobaczenie drzewa odkryło pole do
r e f l e k s j i , odkryło świat, słowo i sens w i c h wszechzwiązku, p o n o w n i e
stać się może, g d y na wszystkie te zagadnienia spojrzy się z nastawie­
n i e m od-twarzania, doświadczania „po raz p i e r w s z y " , o którym mówi
p o l s k i poeta:
„co dzień o d n a w i a m s p o j r z e n i e
co dzień n a r a s t a mój d o t y k
łaskotany bliskością t y l u r z e c z y "
(Z.
C . G . J u n g , Archetypy
k o p i u k , W a r s z a w a 1976, s. 184.
4 5

K

K i e r k e g a a r d ,

Z. H e r b e r t ,
1973, s. 10.
4 7

Bójaźń
Trzy

i symbole,
i drżenie,

wiersze

Herbert)

pisma wybrał

4 7

i przełożył

Jerzy Pro-

s. 46.

z pamięci,

Bibl.

Lit. XXX-lecia,

Warszawa

42

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

G d y weźmiemy p o d uwagę dążenie do p r e c y z j i słowa, od którego
zaczęliśmy snuć nasze porównanie pomiędzy fenomenologią a poezją,
a także w świetle tego, co spotkaliśmy już wewnątrz wiersza Rilkego
p r z y przechodzeniu do sfery eidetycznej, stanie się zrozumiałe, bliższe
p r a w d y , wierniejsze jeszcze bardziej l a p i d a r n e sformułowanie, jakie z n a j ­
d u j e m y w w i e r s z u innego poety, które w swej prostocie i realizmie nie
u k r y w a całego patosu, grozy i u r o k u , związanych z t a k i m przedsięwzię­
ciem, gdzie doświadczenie poetyckie nazwane jest „odchodzeniem od
zmysłów do słowa" . G d y p a t r z y m y na wiersz Rilkego j a k o na wstęp
i w p r o w a d z e n i e do całego c y k l u obrazów, o t w i e r a się przed n a m i rów­
nież nieskończoność znaczeniowa. W zależności od k o n t e k s t u r o z p a t r y ­
w a n i a dających się wydzielić w t y m w i e r s z u wątków, tematów, obrazów
w świetle i n n y c h utworów i c y k l i o d k r y w a się t u nieskończona, n i e w y c z e r p y w a l n a głębia znaczeniowa. A l e n a w e t bez drobiazgowego odwoły­
w a n i a się do t y c h w s z y s t k i c h miejsc w poezji R. M . Rilkego — gdzie
występują i wzajemnie oświetlają się wątki i t e m a t y „odwykania od
d o m u " (ziemi), „starego p r o g u " , czy też „podnoszenia d r z e w a " („wzbiło
się drzewo. O, czyste wzniesienie /О Orfej śpiewa! Wzniosłe drzewo
w u c h u ! " — T a k zaczyna się p i e r w s z y wiersz o schodzącym w krainę
cieni i rzucającym w y z w a n i e śmierci Orfeuszu, otwierający c y k l Sonetów do Orfeusza)
— n a podstawie samego wiersza możemy dojść do
jednego z najgłębszych jego znaczeń. Jest t o wiersz ukazujący u n i w e r ­
salną, ponadczasową, ostateczną sytuację człowieka.
O u n i w e r s a l i z m i e i ponadczasowości przesądza specyficzny rodzaj
użytej apostrofy, od której wiersz bierze swój początek. Użyty t u z w r o t
„Ktokolwiek jesteś", powtórzony parę wersów dalej podkreśla ów p o n a d ­
czasowy c h a r a k t e r zawartego t u doświadczenia. E f e k t t e n wzmacnia
poszerzone o „ktokolwiek" zwrócenie się w d r u g i e j osobie, t a k j a k t o
rzecz ma się w r o z m o w i e z kimś b l i s k i m , i t a k j a k w r o z m o w i e z b l i s k i m
T y sprawia, iż cały wiersz staje się dialogiem. (Cały pisany jest w d r u ­
giej osobie). Ta dialogiczną tonacja organizuje całość wiersza i panuje
nad n i m t a k dalece, iż umykają i unieważniają się w o w y m zwróceniu
się do T y t a k odmienne od siebie f o r m y i m p e r a t y w n a i opisowa, w któ­
r y c h wiersz t e n został napisany, łagodnie przechodząc jedna w drugą
i użyczając jedna d r u g i e j s w y c h cech: stanowczej postulatywności i obiek­
t y w i z m u . To dialogowe zwrócenie się do Ty, które nie wiadomo, czy
nie jest immanentną cechą wszelkiej poezji i każdego zapisu p o e t y c k i e ­
go, niezależnie od zastosowanych środków, k o n k r e t n i e w t y m wierszu
p r o w a d z i do tego, iż nieważny n a w e t jest f a k t , że m a m y t u do czynienia
z jedną osobą mówiącą, z jedną stroną dialogu. Zwrócenie się do T y
ustanawia i określa specyficzną jedność czasu. Z w r o t „Ktokolwiek jesteś"
48

4 4

W.

T k a c z u k , Skrzydło

liścia, I s k r y 1970.

O

NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

43

przerzuca pomost ponad czasem dzielącym poetę, podmiot l i r y c z n y i o d ­
biorcę, ustalając pomiędzy n i m i , czy też doprowadzając do świadomości
szczególnego r o d z a j u więź ontologiczną. Analizując t e n wiersz powyżej
mówiliśmy o k o l e j n y c h etapach, następujących po sobie wątkach f a b u ­
l a r n y c h , a przecież cały wiersz zapisany jest i dzieje się w j e d n y m cza­
sie teraźniejszym, zarówno g r a m a t y c z n y m , j a k i p o e t y c k i m tempus p r a
sens. O w a dialogiczna tonacja sprawia, iż odczytywanie wiersza za każ­
d y m razem, w każdym czasie h i s t o r y c z n y m , mieści w sobie możliwość
niewyczerpanego i nieskończonego odnawiania, r e a k t u a l i z o w a n i a ze szcze­
gólnym napięciem zawartego w n i m doświadczenia. Ponadczasowość
z w r o t u „Ktokolwiek jesteś" p r z y p o m i n a t y p apostrofy, s p o t y k a n y w po­
ezji wędrującego W a l t a W i t h m a n a , któremu to r o d z a j o w i apostrofy
poświęcił uwagę i zgromadził szereg przykładów (zacytujemy t u jeden
z nich) J . L . Borges w swojej Notatce na temat WaZta
Withmana :
49

Pełen życia t e r a z , spoisty, w i d z i a l n y
J a w c z t e r d z i e s t y m r o k u życia, w

osiemdziesiątym

t r z e c i m r o k u Stanów.
D o kogoś, z a w i e k l u t a z a w i e l e w i e k ó w ,
D o c i e b i e j e s z c z e nienarodzonego, s z u k a m Cię.
K i e d y to c z y t a s z , j a , który byłem w i d z i a l n y ,
j e s t e m staję się n i e w i d z i a l n y .
T e r a z to t y , spoisty w i d z i a l n y p r z e c z u w a s z
moje w i e r s z e i s z u k a s z m n i e ,
Myśląc, j a k i byłbyś szczęśliwy, g d y b y m mógł być z Tobą
i stać się t w o i m t o w a r z y s z e m ,
Bądź t a k szczęśliwy, j a k b y m był z Tobą (nie bądź
zbyt p e w i e n , c z y n i e j e s t e m t e r a z z Tobą).

Omawiając t e n t y p apostrofy i wskazując na analogiczne przykłady
zastosowania tego rodzaju zwrotów w e wcześniejszej poezji anglosaskiej,
Borges pominął m i l c z e n i e m p e w i e n szczególny rodzaj poezji, w którym
m a m y do czynienia z p o d o b n y m i k o n s e k w e n c j a m i w s t r u k t u r z e czaso­
w e j i ontologicznej, z t y m co nazwaliśmy dialogiczna tonacją, z tego
samego rodzaju z w r o t e m , co użyta w w i e r s z u Rilkego apostrofa „ K t o ­
k o l w i e k jesteś". N a s u w a się t u m i a n o w i c i e na myśl epitafialna poezja
nagrobna ze s w o i m „Byłem k i m jesteś, jesteś k i m byłem, jestem k i m
będziesz". Idąc t y m t r o p e m jesteśmy w stanie dojrzeć nie t y l k o p o n a d ­
czasowość i u n i w e r s a l i z m zwartego i opisanego w e Wstępie doświad­
czenia, ale również tę jedną z najgłębszych w a r s t w znaczeniowych w i e r ­
sza, ukazującą ponadczasową, uniwersalną, ostateczną sytuację człowie­
k a i wszelkiego doświadczenia ludzkiego. Znaczenia tego nie możemy
pominąć, gdyż jest to również wiersz o przeżywaniu śmierci. Bez niego

49

J . L. B o r g e s ,

Notatka

na temat

Walta

Withmana,

kład A n d r z e j S o b o l - J u r c z y k o w s k i . Tłum. w i e r s z y E . P e t r a j t i s .

„Poezja",

1977, p r z e ­

44

ZBIGNIEW

BENEDYKTOWICZ

nie sposób zdać w pełni relację z podniesionego przez nas podobieństwa
pomiędzy doświadczeniem p o e t y c k i m a r o z u m i e n i e m doświadczenia p o ­
znawczego w ujęciu fenomenologicznym. Wątek t e n podjęły, rozwijały
i akcentowały późniejsze o d m i a n y fenomenologii egzystencji. Bez niego
też t r u d n o b y zrozumieć w pełni owo znamienne zdanie Sartre'a o H u s s e r l u : „Husserl przywrócił światu grozę i u r o k " . Co zatem sprawia, iż
możemy powiedzieć, że jest to zarazem wiersz o przeżywaniu śmierci.
P r z y p i e r w s z y m c z y t a n i u Wstępu, który nazwaliśmy w i e r s z e m o zoba­
czeniu drzewa, n i c nie wskazuje na to, iż byłby t o wiersz w j a k i k o l w i e k
sposób mówiący o śmierci. Dopiero po bliższym uświadomieniu sobie
utożsamienia drzewa = świata = słowa muszą budzić niepokój ostatnie
w e r s y : „ I w miarę j a k sens jego obejmujesz, oczy t w e czule odłączają
się od niego". N i e jest t o j e d n a k w żaden sposób wiersz pesymistyczny,
wiersz o zwycięstwie śmierci. N i e kończy się martwą kropką, lecz p o ­
zostaje o t w a r t y . Bliższa, bardziej drobiazgowa i subtelna analiza, zwła­
szcza b u d o w y wiersza, d l a której n i e m a t u miejsca, pozwoliłaby p o k a ­
zać, w j a k i sposób jest t o wiersz o c z y s t y m r u c h u , o przechodzeniu przez
kolejne obrazy, o c z y s t y m r u c h u dokonującym się pod powierzchnią
obrazów. Cały wiersz z b u d o w a n y jest z ciągłego zakładania i p o n o w ­
nego znoszenia tego, co założone, cały z b u d o w a n y jest ze s t o p n i o w y c h
tez i antytez wewnątrz w y d z i e l o n y c h przez nas t r z e c h części I , I I , I I I ,
które nazwaliśmy sytuacją wyjścia, sytuacją graniczną i sytuacją przejś­
cia do sfery istoty. Dokonujący się r u c h w o w y m odłączeniu się od k o • l e j n y c h obrazów — od porzucenia d o m u do podniesienia drzewa, od
drzewa — do świata — od świata do słowa, od słowa do sensu p r z y p o ­
m i n a pod t y m względem to, co w r e d u k c j i eidetycznej Husserla jest
s t o p n i o w y m oczyszczaniem świadomości, osiąganiem czystej świadomości.
W t y m podobieństwie wiersz t e n jest i n i e jest w i e r s z e m o śmierci.
Możemy t y l k o powiedzieć, że jest właśnie w i e r s z e m o odchodzeniu od
zmysłów do słowa, od słowa do niewysłowionego i jako t a k i posiada
swoją czwartą nienapisaną część. Cały jest wstępem i w p r o w a d z e n i e m
do tego, co niewysłowione. S p r a w i a t o n i e t y l k o f a k t , iż cały wiersz
pozostaje o t w a r t y , niezakończony, ale również i to, że g d y weźmiemy
pod uwagę ową zasadę rządzącą wierszem, to zobaczymy j a k w w y d z i e ­
lonej przez nas części I I I powraca t a sama „sytuacja wyjścia", co
w I części ( I : porzucenie d o m u , u w a l n i a n i e się oczu od p r o g u — I I I :
„oczy t w e czule odłączają się od niego..."). W zakończeniu odzywa się
t u początek. I t a k , j a k po I części (po porzuceniu d o m u , u w o l n i e n i u się
oczu od progu) następuje część I I (zobaczenie drzewa, świata, słowa),
t a k po części I I I , która jest końcem wiersza (gdzie znów „oczy czule
odłączają się od niego...") spodziewać się należy kolejnego początku.
Wiersz nie t y l k o w swojej b u d o w i e realizuje formułę, ale i odsłania d l a
świadomości tę prawdę, iż początek jest końcem, koniec jest począt-

O NIEKTÓRYCH

Z A S T O S O W A N I A C H METODY

FENOMENOLOGICZNEJ

45

k i e m . Dlatego też możemy powiedzieć, że wiersz t e n jest w i e r s z e m
o „jest" i „nie j e s t " śmierci. Rozpatrując m o t y w d r z e w a w świetle u t w o ­
rów i c y k l i w i e r s z y Rilkego moglibyśmy w sposób bardziej p r z e k o n y ­
wający wykazać, j a k opisane w n i m czyste doświadczenie poetyckie jest
również przezwyciężaniem i p o k o n y w a n i e m śmierci. Moglibyśmy w s k a ­
zać na to, co podkreśla M . J a s t r u n , „Rilke w b r e w pozorom jest piewcą
istnienia. I s t n i e n i a , które obejmuje również śmierć jako jeden z w a ­
runków ziemskiego b y t u , wiecznej m e t a m o r f o z y " . To przecież w za­
kończeniu pierwszej Elegii
Duinejskiej
padają owe znamienne słowa
poety:
5 0

51

„Czyż

jest n a

pierwsza

darmo

nieśmiała

legenda,

muzyka

że

w

t r e n a c h po L i n o s i e

przemogła

drętwą

martwotę

[...]
t a , która dziś n a s p o r y w a , p o c i e s z a w s p o m a g a . "

(a w „pomyślanych jako epitafia d l a W e r y Ouckama K n o o p " Sonetach,
do Orfeusza — bodźcem do i c h powstania była śmierć młodej d z i e w ­
czyny) „śpiew t o i s t n i e n i e " .
Bez dotarcia do t e j najgłębszej sfery znaczeniowej Wstępu nasze
porównanie fenomenologii do poezji nie byłoby pełne. Istnieją b o w i e m
wątpliwości — podnoszone częstokroć przez krytyków fenomenologii —
w j a k i m s t o p n i u zadania, które fenomenologia stawia sobie, są możliwe
do spełnienia, i w j a k i e j mierze cele, które w i d z i przed sobą, są do
osiągnięcia. Czy cele te i zadania n i e przekraczają granic rozsądku, czy
są sensowne. W j a k i m s t o p n i u jest możliwe owo dochodzenie do „po raz
p i e r w s z y " rzeczy, przedmiotów poznania, czy też mówiąc słowami n a ­
szego porównania: czy możliwa jest owa poezja niemetaforyczna i p r e ­
zentacja p r z e d m i o t u w strefie, w j a k i e j się go poznaje, t z n . m . i n . w j a ­
k i e j mierze jest możliwe zachowanie ciągłości pomiędzy przeżyciem
a rzeczywistością, czy nie grozi ono zagubieniem się w s u b i e k t y w i z m i e ;
czy owo dążenie do p r e c y z j i słowa, owo „odchodzenie od zmysłów do
słowa" — zgodnie z t y m , co podpowiada t u pewne idiomatyczne r o z u 52

N a i n n y m m i e j s c u R i l k e odsłania tę samą p r a w d ę , w której moglibyśmy
szukać k l u c z a do z r o z u m i e n i a z a s a d y i formuły, w e d l e której Wstęp został n a p i ­
sany:
5 0

„Pragnij

metamorfozy.

O zachwyć

się płomieniem, gdzie

u m y k a c i r z e c z , co

się p y s z n i z p r z e m i e n n e j n a t u r y

[...]
K t o się j a k światło r o z l e w a tego p o z n a j e p o z n a n i e i w z a c h w y c i e p r o w a d z i
p r z e z pogodę s t w o r z e n i a
co często początkiem kończy i końcem z a c z y n a swój kształt".
R . M . R i l k e , Poezje wybrane,
K r a k ó w 1974, tłum. M . J a s t r u n .
51

Tamże,

5 2

P o r . Sonety

posłowie M . J a s t r u n a , s. 498.
do Orfeusza,

s. I , I I I , I X .

go

46

ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ

mienie — nie p r o w a d z i do swego rodzaju obłędu językowego i e t y m o ­
logicznego (ten o s t a t n i zarzut d o t y k a najczęściej filozoficznych r o z p r a w
Heideggera), w j a k i m s t o p n i u owa postawa fenomenologiczna nie p r o ­
w a d z i do oderwania się od świata, od rzeczywistości i nie wiedzie do
nadmiernego estetyzowania, czy t a k a postawa na gruncie f i l o z o f i c z n y m
może być i m p u l s e m d l a wartościowych p r o p o z y c j i i koncepcji etycz­
nych?
Są to p y t a n i a nie obojętne chyba również d l a a n t r o p o l o g i i , której
o s o b l i w y m p r z e d m i o t e m poznania jest człowiek, krąg życia ludzkiego
manifestujący się w r o z m a i t y c h w y t w o r a c h k u l t u r y . N i e uprzedzając
odpowiedzi, które wyłonią się w części p r a c y dotyczącej fenomenolo­
gicznych badań n a d istotą s y m b o l u , r e l i g i i i k u l t u r y , m u s i m y poprzestać
na t y c h , które częściowo już t u padły, i na t e j , której udziela Wstęp
oraz w y b r a n a przez nas przykładowo poezja Rilkego, w której doświad­
czenie poznawcze t a k głęboko splecione jest z doświadczeniem śmierci:
„Jesteśmy t u może t y l k o po to, b y powiedzieć: d o m , most, studnia, b r a ­
ma, dzbanek, owocowe drzewo, okno — najwyżej: k o l u m n a , wieża [...]
A l e powiedzieć, zrozum, o, powiedzieć t a k , j a k n a w e t s a m y m rzeczom
nie marzyło się n i g d y " .
T y l k o n a gruncie ustawicznej świadomości oporu, j a k i stawia to,
co niewysłowione, t y l k o w m r o k u owej ostatecznej,
ponadczasowej,
u n i w e r s a l n e j s y t u a c j i człowieka jesteśmy w stanie zrozumieć wagę odpo­
w i e d z i wobec w s z y s t k i c h t y c h wątpliwości, j a k i e j udziela fenomenologia
w s w y c h próbach. Użyjmy t u raz jeszcze słów Rilkego: „Wysławiać
pomimo... A j e d n a k wysławiać (dennoch preisen)".

Zbigniew Benedyktowicz
ON S O M E A S P E C T S O F P H E N O M E N O L O G I C A L

METHOD

A P P L I E D IN S T U D I E S ON S Y M B O L , R E L I G I O N AND

CULTCJRE

Part I
S u m m a r y
T h e t e x t p r e s e n t e d is t h e f i r s t p a r t of t h e s t u d y b y Z . B e n e d y k t o w i c z
w i t h a p p l i c a t i o n of p h e n o m e n o l o g i c a l

dealing

m e t h o d to r e s e a r c h e s of s y m b o l , r e l i g i o n a n d

c u l t u r e . ( C l a s s i c s of t h i s a p p r o a c h a r e C . G . J u n g , R . Otto, M . E l i a d e . G . v a n d e r
Leeuw).

T h i s p a r t of Z. B e n e d y k t o w i c z ' s s t u d y p r e s e n t s t h e h i s t o r i c a l - p h i l o s o p h i c

background

r e f l e c t i n g t h e essence of p h e n o m e n o l o g i c a l

is

here

phenomenology

a

specific approach

of

Edmund

to the w o r l d

and psychologism

approach. Departing

interpreted

by

Roman

to the p o l e m i c of E d m u n d H u s s e r l

a n d h i s opposition

against

point

Ingarden

a n d a s p e c i f i c t e c h n i q u e s of l a n g u a g e

s e n t i n g r e s u l t s of r e s e a r c h - R e f e r r i n g
positivism

Husserl

contemporary

as

in pre­
against

philosopy

a n d for a c t i v e p h i l o s o p h i z i n g , t h e a u t h o r e m p h a s i z e s t h a t p h e n o m e n o l o g y , u s u a l l y
considered
between

as a

method,

contains a

philosophical

surplus.

Here

is a s i m i l a r i t y

p h e n o m e n o l o g y a n d some o l d e r a t t e m p t s of b u i l d i n g of p h i l o s o p h y

based

O
on

NIEKTÓRYCH

ZASTOSOWANIACH

intuition (Descartes,

ditions

St. Augustin)

e m p h a s i z i n g the v a r i e t y of

reason", "order

of

METODY

as

well

as

FENOMENOLOGICZNEJ
some

epistemological

other

philosophical

experience

h e a r t " , " t h e m a t h e m a t i c a l sense a n d

47
tra­

(Pascal, "order

natural acumen")

of

which

c a n n o t be r e d u c e d to o n l y one t y p e of e x p e r i e n c e . T h e v a l u e of e x p e r i e n c e is h e r e
understood
of

not i n a n a r r o w

p s y c h o l o g i c a l - e m p i r i c a l sense b u t

concentrating attention i n experience

wisdom

(this i s

t r a d i t i o n , e s p e c i a l l y i n t h e books

this reason phenomenology

evident

as a m e t h o d i c

i n the

Old

act

Testament

of E c c l e s i a s t e s a n d E c c l e s i a s t i c u s ) . F o r

i s r a t h e r c o n s i d e r i n g t h e e s s e n c e of m a t t e r t h a n

prov­

i n g of s o m e t h i n g . I t ' s t a s k is not to b u i l d up d e f i n i t i o n s but to d e m o n s t r a t e

how

an

object

exists;

it

searches

"what"

through

"how"

of

the

given

object.

T h e a u t h o r r e f e r s to t h e d i s p u t e c o n c e r n i n g t h e s c i e n t i f i c c h a r a c t e r of
graphy

(two

ethno­

v a r i o u s t e n d e n c i e s : c l a s s i f i c a t i o n of s c i e n c e as e x a c t s c i e n c e s c a l l i n g

for l e g i t i m a t i o n i n n a t u r a l s c i e n c e s a n d s c i e n c e s of a r t s a n d l e t t e r s r e l a t e d to a r t ,
or

Dilthey's

d i s t i n c t i o n of

natural

and

humanistic

sciences). I n

the author emphasizes the tendency i n phenomenology
v o t e d c a r e for l a n g u a g e ;

for

this

reference

precision and its

t h i s is c h a r a c t e r i s t i c of v a r i o u s types of

T h i s t e n d e n c y to p r e c i s i o n w e f i n d i n the t e x t s to E d m u n d H u s s e r l on
phenomenology",
and

language

then i n phenomenology

(Heidegger, M e r l a u

dealing w i t h phenomenology
ing",

Pascal "Man

phenomenology
help

Ponty)

without

some

as w e l l

God",

"Man

common

periences i n the phenomenology

with

as i n writings

God");

the

"pure

experience, existence
of

philosophers

of f a i t h ( K i e r k e g a a r d " E i t h e r or", " F e a r a n d

of r e l i g i o n of R u d o l f

to d i s c o v e r

of e p i s t e m o l o g i c a l

de­

phenomenology.

last

ones

trembl­

precede

the

Otto, C a r l G u s t a v J u n g , M i r c e a E l i a d e , a n d

marks

in understanding the

epistemological

ex­

of H u s s e r l .

T h e a u t h o r a n a l y s e s the a b o v e m e n t i o n e d t e x t s p a y i n g h i s a t t e n t i o n to stages
of t h e p h e n o m e n o l o g i c a l
well

as

of

cause and

given phenomenon
nomenology
different

procedure

effect,

then

(epoché,
of

etc.) I n t h i s w a y

s u s p e n s i o n of p r o b l e m

explanations

i t m i g h t be

reducing

from

approach

of

sciences based
on f o r m a l i z e d

it a l s o doesn't

K i e r k e g a a r d i n his opposition

is a n

and

demonstrate

experience.

To

a n a l y s i s of a p o e m by R a i n e r M a r i a
in the

view

of

the

models
scien­

is e x p e r i e n c e a n d w o r d .

to t h e c o n c l u s i o n t h a t t h e r e
poetical

phe­

Phenome­
use

is l e s s m e t a p h o r i c t h a n e x a c t

A l l t h e s e motifs a s w e l l as a s i m i l a r i t y of p h e n o m e n o l o g y
dition, especially expressed by

as
the

completely

positivistic traditions.

languages;

nor schemes. F o r this reason phenomenology
ces. T h e o n l y tool of p h e n o m e n o l o g y

on

of

clearly demonstrated that

is a i m i n g at a t y p e of p r e c i s i o n a n d e x a c t e n e s s w h i c h is

nology doesn't put i t s hope

represents

true-false,

the essence

analogy

between

this

phenomenological

observation

Rilke. T h i s poem

author

the

purest

and romantic t r a ­
against Hegel

the

author

lead

approach
gives

an

u n d e r the title " E i n g a n g "

type

of

non-metaphoric

and

d i a l o g i c a l poetry.
T r a n s l a t e d by

Zbigniew

Benedyktowicz

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.