-
Title
-
Przewrotność "Batmana"; Zapis dyskusji o filmie "Batman" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.132-134
-
Creator
-
Rutkowska, Teresa
-
Date
-
1992
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:2225
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2397
-
Text
-
Przewrotność „Batmana"
T e r e s a Rutkowska
P r z y g o t o w u j ą c się do r o z m o w y o filmowej wersji p r z y g ó d
Batmana nie b r a ł a m p o d u w a g ę faktu, iż moje spojrzenie na
ten sam u t w ó r , na pierwszy rzut oka nie tak z n o w u
skomplikowany, będzie r ó ż n i ć się tak dalece. T a o d m i e n n o ś ć
widzenia niech będzie usprawiedliwieniem mojego nieco, b y ć
m o ż e , p r z y d ł u g i e g o komentarza (polemicznego) do tego, co
z o s t a ł o przed chwilą powiedziane. Sądzę jednak, że wspo
mniana r ó ż n i c a jest nader symptomatyczna, a więc postaram
się w y k o r z y s t a ć j ą na swoją k o r z y ś ć . O d e b r a ł a m b o w i e m
Batmana j a k dzieło modelowo wręcz postmodernistyczne.
Znaczy to przede wszystkim, że postrzegam w n i m tę tak
t y p o w ą dla n u r t u tego cechę, j a k ą jest w e d ł u g U m b e r t o Eco
d w u k o d o w o ś ć . D w u k o d o w o ś ć odnosi się w t y m ujęciu do
swoistej potencji odbiorczej dzieła pozwalającej o d c z y t y w a ć
je na d w ó c h poziomach: t y m elementarnym, s y t u u j ą c y m
tekst w o b r ę b i e k u l t u r y masowej, popularnej, oraz na
poziomie meta- ( m e t a k u l t u r o w y m , m e t a t w ó r c z y m , metaś w i a d o m o ś c i o w y m ) , gdzie z p r e m e d y t a c j ą ujawnione zostały
wszelkie odniesienia, konwencje i szwy. O w o o d w o ł a n i e się
do kompetencji widza, zdolnego r o z p o z n a ć te sygnały - jest
t u zabiegiem d o ś ć p r z e w r o t n y m , bo w m o i m przekonaniu nie
służy p o g ł ę b i e n i u znaczenia dzieła, ale jego zakwestionowa
niu czy rozmyciu przez przesunięcie akcentu na element
bezinteresownej, ale i bezpardonowej, chwilami obrazobur
czej gry konwencjami, schematami, m o t y w a m i .
Zonglerka cytatami wizualnymi (niemal k a ż d y kadr jest
n a w i ą z a n i e m do k t ó r e g o ś ze s ł y n n y c h arcydzieł
filmowych)
nie stanowi prostego o d w o ł a n i a do tradycji, ale ma na celu jej
nieustanne kwestionowanie.
Powierzchniowy, zasadniczy schemat fabularny jest na
p o z ó r prosty i by tak rzec klasyczny. Opowiada, j a k to j u ż
wykazano, o zwycięskiej walce sił D o b r a z siłami Z ł a .
Problem w t y m , że w a r t o ś c i te pozbawione są w t y m ujęciu
k o n k r e t n y c h ( s p o ł e c z n y c h czy psychologicznych) odniesień,
a bez nich schemat ten staje się tyleż pompatyczny co pusty.
N a tej zasadzie funkcjonują produkowane bez k o ń c a animo
wane seriale dla dzieci z gatunku s.-f. o galaktycznych
wojnach. O t ó ż w filmie t y m , j a k twierdzę, nic nie jest „ t a k j a k
się p a ń s t w u wydaje" i b y ć m o ż e ta właśnie p r z e w r o t n o ś ć jest
j e d n y m z p o w o d ó w , dla k t ó r y c h Batman o s i ą g n ą ł tę za
s k a k u j ą c ą p o p u l a r n o ś ć (chociaż jestem przekonana, że głów
na tego przyczyna leży w umiejętnie przeprowadzonej k a m
panii reklamowej). W e ź m y dla p r z y k ł a d u n a z w ę miasta,
w k t ó r y m rozgrywa się akcja. Jest to miasto G o t h a m . O t ó ż
z a j r z a ł a m do p a r u s ł o w n i k ó w , żeby s p r a w d z i ć czy nazwa ta
niesie ze s o b ą j a k i e ś dodatkowe znaczenia. I o k a z a ł o się, że
po pierwsze r d z e ń wyrazu pozostaje w z w i ą z k u z G o t a m i ,
plemieniem b a r b a r z y ń c ó w , i w j ę z y k u angielskim u ż y w a się
tego s ł o w a na określenie ludzi nieokrzesanych, p r y m i t y w
nych i o k r u t n y c h . Ponadto istnieje w A n g l i i miasteczko o tej
samej nazwie, b ę d ą c e przedmiotem rozmaitych p r z y p o w i e ś c i
i d o w c i p ó w , k t ó r e g o m i e s z k a ń c y u w a ż a n i b y l i za m ę d r k ó w ,
k t ó r z y u d a j ą g ł u p k ó w . A l e jest to r ó w n i e ż potoczna nazwa
Nowego J o r k u , m a j ą c a swe ź r ó d ł o w tradycji literackiej. N a
koniec nazwa ta s ł u c h o w o kojarzy m i się z angielskim
p r z e k l e ń s t w e m goddam {goddamned) - czyli przeklęty (przez
Boga). U z n a ł a m , że skojarzenia te nie są przypadkowe. Jest
to b o w i e m w istocie miasto p r z e k l ę t e , wynaturzone, t a k ż e
i przez swoją n i e s a m o w i t ą a r c h i t e k t u r ę . Znajdujemy t u
b e z p o ś r e d n i e o d w o ł a n i a do czarnego a m e r y k a ń s k i e g o k r y
m i n a ł u lat trzydziestych, w k t ó r y m świat wielkich m e t r o p o l i i
przedstawiony z o s t a ł w s p o s ó b dramatyczny i p r z e r a ż a j ą c y ,
132
p o n i e w a ż r z ą d z i n i m przemoc, korupcja i p r z e s t ę p s t w o ,
n i e o d ł ą c z n i e przypisane do w ł a d z y . T o nie zdegenerowane
jednostki były nosicielami zła. P r z e s t ę p s t w o m i a ł o w y m i a r
bardziej uniwersalny, społeczny i polityczny. Było sposobem
życia. C o ś z tej atmosfery p r z e n i k n ę ł o do Batmana, gdzie
egzystencja m i e s z k a ń c ó w jest w y r a ź n i e zdeterminowana
przez eskalację przemocy, g w a ł t u i k o r u p c j i jeszcze zanim
Joker się pojawił. T o n a w i ą z a n i e do „ c z a r n e g o k r y m i n a ł u "
widoczne jest t a k ż e w sposobie prowadzenia kamery i w foto
grafowaniu miasta. D o m i n u j ą t a m zdjęcia nocne (królest
wem zła jest c i e m n o ś ć ) , m o k r e ulice raz po raz r o z ś w i e t l a n e
blaskiem r e f l e k t o r ó w i n e o n ó w , mroczne z a u ł k i , g r o ź n e
cienie, filmowane z d o ł u , p o d o s t r y m k ą t e m . T o z kolei
nasuwa skojarzenia z filmem ekspresjonistycznym wraz
z jego sztucznie k r e o w a n ą rzeczywistością, dziwacznie prze
k r z y w i o n y m i b u d o w l a m i o fakturze płaskiej, niby teatralne
dekoracje, z a t m o s f e r ą e w o k u j ą c ą powieści grozy. Są to
odniesienia, k t ó r e , j a k s ą d z ę , w ś w i a d o m o ś c i odbiorcy
k u l t u r y masowej, dodajmy, a m e r y k a ń s k i e g o odbiorcy k u l
tury masowej, p o j a w i a j ą się natychmiast, ale oczekiwania
j a k i e z nich w y n i k a j ą nie zostają s p e ł n i o n e w taki s p o s ó b j a k
to zwykle bywa w u t w o r a c h tego rodzaju. Tradycyjny,
c z a r n o - b i a ł y p o d z i a ł ś w i a t a zostaje zachwiany. Tradycyjny
system w a r t o ś c i ulega u n i e w a ż n i e n i u . P o r z ą d e k prawny
i społeczny p r z e s t a ł istnieć na d ł u g o przed g r o ź b ą z a g ł a d y
totalnej w y w o ł a n e j przez Jokera. Obszar D o b r a z a w ę ż a się
niebezpiecznie.
Batman był w dzieciństwie ś w i a d k i e m z a b ó j s t w a swoich
r o d z i c ó w . T o przeżycie z d e t e r m i n o w a ł o jego przyszłość. Stał
się o b r o ń c ą u c i e ś n i o n y c h i p o g r o m c ą p r z e s t ę p c ó w . Prawo
jest nieskuteczne, więc d z i a ł a poza prawem, w y k o r z y s t u j ą c
do tego celu cały a r s e n a ł ś r o d k ó w technicznych, j a k i daje m u
do dyspozycji nowoczesna technika. T y m r ó ż n i się o d
b o h a t e r ó w p o k r o j u Supermana. N i e jest naznaczony n i m
bem b o s k o ś c i . Jest t y l k o człowiekiem. N i e posiada mocy
metafizycznej, a jedynie n i e b y w a ł ą s p r a w n o ś ć fizyczną,
inteligencję i p i e n i ą d z e , k t ó r e to elementy u m o ż l i w i a j ą m u
realizację z a m i e r z e ń . M o t o r e m jego p o c z y n a ń jest zemsta, co
ujawnia się z cała oczywistością, gdy rozpoznaje w Jokerze
m o r d e r c ę r o d z i c ó w . N i e podlega jednak, j a k z w y k l i śmiertel
nicy n o r m o m s p o ł e c z n y m , k t ó r e zresztą w o p o w i e ś c i tej
wobec perspektywy totalnej, biologicznej zagłady zostają
zawieszone. Po ostatecznym zwycięstwie nad Jokerem od
latuje na swej latającej maszynie przy w t ó r z e w i w a t u j ą c e g o
t ł u m u , biernej, otumanionej ludzkiej mierzwy, uwolnionej
o d szaleńca, ale nie od w ł a s n y c h zgubnych słabości.
N i e t y p o w y m „ c z a r n y m charakterem" jest r ó w n i e ż Joker.
Emanuje zeń aura ś m i e c h u , b ł a z e n a d y i s z a l e ń s t w a . Odarta
z powagi i tragedii jest też śmierć ofiar Jokera, śmierć ze
ś m i e c h u , śmierć w o s z o ł o m i e n i u . W t y m k o n t e k ś c i e najbar
dziej, j a k s ą d z ę , dramatycznym zdarzeniem jest sekwencja
w muzeum, gdzie Joker dokonuje zniszczenia w y b i t n y c h
dzieł sztuki, p o z b a w i a j ą c bezpowrotnie ludzi tego, co naj
w a r t o ś c i o w s z e i najpiękniejsze.
N a jeden k r ó t k i moment, w rozmowie z K i m Basinger
ujawnia, że jego p r z e r a ż a j ą c y u ś m i e c h jest w y n i k i e m p o r a ż e
nia mięśni, że za t ą m a s k ą kryje się rozpacz. Jest to rozpacz
człowieka skazanego na s a m o t n o ś ć . T a chwila słabości t r w a
jednak zbyt k r ó t k o , aby w y w o ł a ć w s p ó ł c z u c i e . Joker uosabia
c h ł o d n ą w y k a l k u l o w a n ą inteligencję, w t y m jest g o d n y m
przeciwnikiem Batmana. Nie m o ż n a też b y ć p e w n y m , czy
z o s t a ł do k o ń c a pokonany. U p i o r n y ś m i e c h w y d o b y w a j ą c y
się z mechanicznej maszynki w c h w i l i jego śmierci sprawia
w r a ż e n i e j a k b y śmierć ta nie b y ł a c a ł k i e m na serio, j a k b y nie
m i a ł a charakteru ostatecznego.
F i n a ł o w y pojedynek p o m i ę d z y Batmanem a Jokerem
rozgrywa się w katedrze. Jest to jednak katedra szczególna,
bo katedra bez Boga, pusta, p r z e r a ż a j ą c a , na w p ó ł zruj
nowana, wyzbyta sacrum. Bo też, j a k jestem przekonana,
świat przedstawiony w filmie jest sacrum pozbawiony.
J e d y n ą w a r t o ś c i ą o j a k ą się t a m walczy jest b y t biologiczny.
G ł ó w n i p r o t a g o n i ś c i są emocjonalnie w y d r ą ż e n i . K o b i e t a ,
k t ó r a pojawia się p o m i ę d z y n i m i , pełni funkcję instrumental
n ą , jest swojego rodzaju katalizatorem d o p r o w a d z a j ą c y m do
kulminacji spięcia, ale pozbawiono j ą w p ł y w u na bieg
w y d a r z e ń . W ą t e k romansowy (tu nader schematyczny),
olśniewająca uroda i w d z i ę k dziewczyny - to elementy, bez
k t ó r y c h ż a d n a popularna „ d o b r z e z r o b i o n a " o p o w i e ś ć na
s p r z e d a ż obejść się nie m o ż e . W filmie t y m jednak pełnią one
t y l k o funkcję „ z d o b n i c z ą " .
Z w y c i ę s t w o Batmana na ś m i e t n i s k u k u l t u r y wydaje się
problematyczne. T a k objawiony z o s t a ł podstawowy dylemat
epoki postmodernistycznej.
Jestem więc przekonana, że n a k ł a d a j ą c na u t w ó r ten siatkę
pojęć antropologicznych trzeba m i e ć ś w i a d o m o ś ć , że i t y m i
p o j ę c i a m i bezlitośnie się manipuluje - tak j a k manipuluje się
o d b i o r c ą - k t ó r y zresztą pragnie b y ć manipulowany.
Fragmenty dyskusji
Wiesław Szpilka: Oczywiście wszystko to prawda. Przecież
t a m w r ó ż n y c h momentach pojawiają się t y t u ł y rozmaitych
g ł o ś n y c h powieści. K i e d y Batman spada z K i m Basinger, to
o n j ą pyta, czy odczuwa ona lęk przed lataniem. D l a k a ż d e g o
A m e r y k a n i n a jest to n a w i ą z a n i e do głośnej książki E r i k i
Jong Strach przed lataniem. G d y b y p o p a t r z y ć na angielską
wersję scenariusza to tych zabaw słownych...
Teresa Rutkowska: ... i obrazowych.
W.Sz.: ...jest m n ó w s t o . (...) Jest c o ś w kreacji bohatera
k u l t u r y masowej, k a ż d e g o , co sprawia, że jest o n p o ł ą c z e
niem d w ó c h p o r z ą d k ó w , jest człowiekiem i zarazem prze
kracza l u d z k ą k o n d y c j ę . Jestem przekonany, że j e d n y m
z p o w o d ó w sukcesu tego zjawiska jest fakt, że o n czyni
nadzieję, człowiek, k t ó r y p r z e k r o c z y ł swoją k o n d y c j ę . T o
wprost jest powiedziane, t a k ą nadzieję się czyni, że i t y też
potrafisz. Będę się u p i e r a ł , że cała konstrukcja tego filmu
b y ł a b y n i e m o ż l i w a , b y ł a b y n i e z r o z u m i a ł a , b y ł a b y nagroma
dzeniem g a g ó w , gdyby nie fakt, że patrzymy na c o ś , co nie
jest z tego świata... (...)
T y c h m o ż l i w o ś c i czytania jest bardzo wiele. (...) W s z ę d z i e
jest taki sam schemat. Jest j a k i e ś miejsce i t a m z ł o triumfuje.
Nagle pojawia się k t o ś , k t o się temu przeciwstawia.
T.R.: Ja c h c i a ł a b y m zwrócić u w a g ę na j e d n ą s p r a w ę ,
w istocie w t y m filmie nie ma p o r z ą d k u i nie m a systemu
w a r t o ś c i , k t ó r e g o się b r o n i .
W.Sz.: B r o n i się p o r z ą d k u j a k o takiego, p o r z ą d k u sym
bolicznie wskazanego. Batman jest niczym i n n y m j a k po
r z ą d k i e m , wszystko w o k ó ł niego jest p o r z ą d k i e m . N i e ma
tam systemu w a r t o ś c i . Ten film trafia d o wszystkich miejsc
na świecie. S p r a w i e d l i w o ś ć znaczy co innego na Jawie, a co
innego w N o w y m J o r k u , ale idea p o r z ą d k u istnieje wszę
dzie. P r ę ż o n o ś ć tego zjawiska, to że jest on wszędzie
z r o z u m i a ł y polega na t y m , że o n opowiada o warunkaach
m o ż l i w o ś c i . (...) Jeden wszystko m ą c i , a d r u g i wszystko
rozdziela. S p r a w i e d l i w o ś ć z a t r i u m f o w a ć m o ż e t y l k o wtedy,
kiedy j a k i ś p o r z ą d e k istnieje, bo jeżeli jest ciągły k a r n a w a ł , to
wszystko jest takie same, to k a p ł a n jest b ł a z n e m . (...)
C a ł a o p o w i e ś ć o kulturze masowej jest taka, że nie m a
k u l t u r y masowej, świat k u l t u r y masowej jest cieniem. D l a
czego a m e r y k a ń s k i film cieszy się p o p u l a r n o ś c i ą wszędzie,
a hinduski nie cieszy się. T o nie jest sprawa dystrybucji. O t ó ż
rzecz polega na t y m , że jeden opowiada u n i w e r s a l n ą historię,
a drugi lokalną.
Wojciech Michera: M a m pewne w ą t p l i w o ś c i . M ó w i s z
o żywości tej tradycji, że jest ona ż y w a właśnie w kulturze
masowej, k u l t u r a masowa jest d o b r ą p o ż y w k ą dla tej
tradycji. M o j a w ą t p l i w o ś ć polega na t y m , że ten wzorzec
pojawia się w dziełach nie t y l k o k u l t u r y masowej, pojawia się
r ó w n i e ż w dziełach, k t ó r e do k u l t u r y masowej nie należą,
chociażby taka Śmierć w Wenecji, czy w wersji książkowej czy
filmowej Viscontiego. Tradycja, nazwijmy j ą m i t o l o g i c z n ą ,
w nich istnieje. C z y m jest zatem ta m a s o w o ś ć ? M o ż n a by
ją zinterpretować jako jakąś namiastkę wspólnoty, wspólnot o w o ś c i , co by p r z y p o m i n a ł o - jeśli m ó w i m y o tradycji o tej
tradycji m i t o l o g i c z n o - o b r z ę d o w e j - o b r z ę d , t j . element łą
czący, m o ż e ta m a s o w o ś ć jest właśnie obrazem w s p ó l n o
to wości. Z kolei dzieła realizujące ten sam wzorzec mityczny,
ale nie masowy, m o ż e b y ł y b y pewnego rodzaju protestantyz
m e m artystycznym, czy m o ż e inaczej, j a k i m ś monachizmem,
eremityzmem, zakonnictwem, k t ó r e też jest o b r z ę d o w e , ale
nie dla wszystkich, w mniejszej skali, w s p o s ó b wyrafinowa
ny. Tradycja b y ł a b y obecna w o b u nurtach, ale w t y m d r u g i m
nurcie, niemasowym, b y ł a b y silnie p r z e f o r m u ł o w a n a , ulega
ł a b y zakwestionowaniu, b y ł a b y przyjmowana z w i ę k s z y m
dystansem, j a k w intelektualnych nurtach chrześcijaństwa,
gdzie istnieją na p r z y k ł a d n u r t y demityzacji w biblistyce.
M o ż e jest to właściwa analogia.
j
Ryszard Ciarka: W Batmanie, w kulturze tego t y p u
n a s t ę p u j e doprowadzenie widza do k o ń c a , n a s t ę p u j e roz
w i ą z a n i e , wyjaśnienie. M o ż n a z a s t a n a w i a ć się nad miejscem
magii w kinie, w filmie: nie pozostaje nic innego do zrobienia
j a k obejrzeć ten film jeszcze raz. N a s t ę p u j e c a ł k o w i t e roz
w i ą z a n i e (...) M o ż n a spokojnie o g l ą d a ć kolejne wersje...
Batman, Dick Tracy, Człowiek pająk w y w o d z ą się z k o m i k s u
133
z literatury dla dzieci. W i ę c jest t a m element huizingowski,
zabawy edukacyjnej... i d o r o s ł y m o ż e się b a w i ć znakomicie,
w y ł a w i a ć r ó ż n e sprawy, na p r z y k ł a d c h o ć b y z w i ą z a n e z post
modernizmem. M n i e Batman kojarzy się nie z M y s z k ą M i k i ,
ale z Bondem. A l e t u nie m a przekroczenia m i t u , lecz
pozostaje się w p e w n y m kanonie, k t ó r y b y ć m o ż e jest nie do
wyeksploatowania. N a z y w a m y to k u l t u r ą m a s o w ą . M a m y
do czynienia z czymś co zawsze jest. Natomiast w innych
sytuacjach staramy się m o ż e p r z e k r o c z y ć , z a d a ć pytania,
w y w r ó c i ć na nice, zmienić...
W.Sz.: M o j e pytanie jest takie: czy to dzieło samo
wywołuje wszystkie te skojarzenia, czy m y sami? Jest c o ś
bardzo charakterystycznego, że dziś m o ż n a b y ć fanem
b i a ł y c h w i e l o r y b ó w , I n d i a n z A m a z o n k i , H o t e n t o t ó w czy
innych, bo to jest niezwykłe i oryginalne. A l e b y ć fanem
k u l t u r y masowej nie bardzo wypada, bo w j a k i m ś sensie
k a ż d y jest w kulturze masowej, bo jest zwyczajna, bo jest
banalna. Ja m a m takie przekonanie, że jeżeli gdzieś jest
wyzwanie, to t a m właśnie. Wyzwanie dla myślenia. T o nie
jest tak, że Tomasz M a n n nie stawia w y z w a ń , p o w i e d z i e ć tak
b y ł o b y oczywiście bredzić. Ale j a k j a czytam k s i ą ż k ę , z k t ó r e j
nic nie rozumiem, to jestem zasmucony, ale j a k czytam
k s i ą ż k ę , k t ó r ą rozumiem od A do Z , t o jestem dopiero
zaciekawiony prawdziwie. T o znaczy, że c o ś nie pasuje. N a
t y m polega etnograficzne zboczenie. Polega ono na t y m , że
trzeba m i e ć dystans do w ł a s n e g o rozumienia. (...) Jak
rozumiem wszystko, to znaczy, że stoję wobec czegoś
nieprawdopodobnego. W t y m sensie k u l t u r a masowa wydaje
m i się intrygująca. U Eliadego jest taki fragment, pisze on:
r o z m a w i a m z p e w n y m l i t e r a t u r o z n a w c ą ; opowiada m i on, że
j a k a ś praca jest o t y m i o t y m , a j a m u usiłuję p o w i e d z i e ć , że ta
praca jest jeszcze o t y m i o t y m ; ale o n odpowiada, że tak nie
jest; „ o j a k a n u d a " - pisze Eliade. I to m i się wydaje takie
etnograficzne.
T.R.: Ja b ę d ę o b s t a w a ł a przy t y m , że k u l t u r a masowa
w swojej istocie zawiera wypowiedzi serio i mamy g r u p ę
dzieł, k t ó r e się sytuują na pograniczu, takich j a k Batman,
gdzie m a m y ten charakter pastiszowy. Ciekawa jestem czy
w podejściu etnograficznym ten dystans, tę p a r o d i ę jesteś
w stanie w y d o b y ć . Dlatego jest istotna r ó ż n i c a p o m i ę d z y
Supermenem, Batmanem, a nawet Dickiem Tracy, bo on,
b ę d ą c ściśle z w i ą z a n y z komiksem, jest m e t a w y p o w i e d z i ą
swojego rodzaju, c h o ć kontekst jest inny. Superman jest dla
mnie p r z y k ł a d e m klasycznego dzieła, k t ó r e odnosi się do
mitycznych struktur o zbawcy zza świata, k t ó r y p o r z ą d k u j e .
A Batman dziełem pastiszowym, k t ó r e przewrotnie m a n i p u
luje t y m i schematami. S p o ś r ó d tych trzech filmów jest on
najbardziej wysublimowany. T a m nie ma z b ę d n e g o k a d r u ,
t a m wszystko c o ś znaczy, jest do czegoś odniesieniem, i ma
b y ć tak odbierane, nawet jeśli jest odbierane p o d ś w i a d o m i e ,
w i ę k s z o ś ć w i d z ó w masowych odbiera to p o d ś w i a d o m i e .
Jednej rzeczy nie m o ż e m y stwierdzić, p a t r z ą c na ten film
tutaj: na ile te odniesienia k u l t u r o w e są żywe i automatyczne
i czytelne t a m [w Ameryce]. M a m w r a ż e n i e , że ta zabawa
kontekstami k u l t u r o w y m i jest t a m łatwiej wy chwyty walna.
R.C.: Ja myślę, że trzeba o d n o s i ć f i l m do szerszego
kontekstu kulturowego, ale że te wszystkie odniesienia są
przede wszystkim po stronie p r o d u c e n t ó w , reżyserów. Takie
filmy j a k Batman czy Dick Tracy są j u ż mistrzostwem. Czy
c h o ć b y to, co zrobił L y n c h w swoim ostatnim filmie Dzikość
serca. E t n o l o g jest t a m - w y o b r a ż a m sobie - zatrudniony na
stałe: radzi, doradza, przeredagowuje scenariusz. Potem
m o ż e m y zasiąść w t y m gremium i d o k o n a ć dekonstruktywizacji.
W . M . : (...) Dzisiejszy antropolog żyje w epoce po Marksie,
Nietzschem i Freudzie, czyli t y m wszystkim co Ricoeur
134
n a z w a ł h e r m e n e u t y k ą p o d e j r z e ń , czyli jest w tej nauce
miejsce na pastisz, dystans, ironię. Są to pojęcia, k t ó r y m i
etnolog się posługuje. I r o n i a , k t ó r a jest w Batmanie, jest
z a u w a ż a n a przez etnologa. Osobnym problemem b y ł o b y
ustawienie tej kategorii dystansu, pastiszu wobec tradycyj
nego o b r z ę d u . Batman jest dzisiejszą wersją o b r z ę d u , k o n
t y n u a c j ą tej starej tradycji, ale b y ć m o ż e w dzisiejszych
czasach d o s z ł a n a m nowa w a r t o ś ć , której nie m o ż n a nie
z a u w a ż a ć . (...)
Zbigniew Benedyktowicz: Jestem zachwycony obydwoma^
g ł o s a m i , p o n i e w a ż nie w i d z i a ł e m tego filmu, ale p a ń s t w o
zachęcili mnie, żeby pójść. Bardzo ciekawa jest m o ż l i w o ś ć
tak odmiennego czytania tego samego tekstu. N i e przema
wia do mnie, co prawda, argument g ł o s o w a n i a nogami.
C h o c i a ż nie m a u nas takiego p r z e s i ą k n i ę c i a k u l t u r ą k o m i k
su, t o jednak o b s e r w o w a ł e m w szkole, gdzie w p r o w a d z o n o
religię w s p o s ó b tak zdecydowany i b e z w z g l ę d n y , j a k ten sam
komitet rodzicielski z d e c y d o w a ł , że koniecznie cała klasa
musi iść na Batmana. N i k t się nie z a s t a n a w i a ł , czy m o ż e te
dzieci są za m a ł e , a co to za film... Tutaj zresztą, W i e ś k u ,
ł a d n i e to połączyłeś: jest tutaj chęć uczestnictwa, c h ę ć bycia
na fali - m n ó s t w a motywacji społecznych dla socjologa. T y
b y ś p o w i e d z i a ł chęć uczestnictwa w mocy. M o ż l i w o ś ć uczest
nictwa przez p a r t y c y p a c j ę m i s t y c z n ą - m o ż n a by powiedzieć,
k o r z y s t a j ą c ze starych j u ż pojęć Levy-Briihla, c h ę ć uczest
niczenia w święcie. (.••) T o , oczywiście, m o ż e b y ć przyczynek
do tematu: k i n o j a k o sacrum. (...)
M a m nadzieję, że nie z protestantyzmu w y n i k a moja po
stawa, żeby się nie d a ć p o n i e ś ć z p r ą d e m . Wydaje m i się, że
ten nurt pewnego rodzaju prymitywnego k i n a niesie ze s o b ą
desakralizację. K i e d y ś k i n o b u d o w a ł o pozytywny obraz
ś w i a t a i pewne w a r t o ś c i . T u częściowo b y m się za t y m
odczytaniem Teresy s y t u o w a ł . Samo chwalenie k u l t u r y
masowej, to jest j u ż taka wyrafinowana zabawa intelek
tualisty, antropologa: j a w a m p o k a ż ę tutaj głębię k u l t u r y
masowej, m o ż e nie głębię, ale w a r t o ś ć : t u się dzieje c o ś
rzeczywistego, c o ś prawdziwego - i t u jest j a k i ś dylemat
z w a r t o ś c i o w a n i e m . Bo to m o ż n a n a z w a ć t ę s k n o t ą intelek
tualisty do p r y m i t y w u , do zabawy, ludyczności. T y l k o j a k a
to jest ludyczność? (...) A co mnie m o ż e o d s t r ę c z a ć od tego
zjawiska, to w y w o ł a n a t ą m a s o w o ś c i ą desakralizacja, ale
trzeba oddzielić dzieło od tego całego entourage'u społecz
nego, w j a k i s p o s ó b funkcjonuje kino, czy się desakralizuje,
czy się sakralizuje w takich masowych falach, a to chodzenia
na Batmana, a to na Dzikość serca, a to na Konfrontacje. (...)
Przyznam, że osobiście nie wiem na ile m o ż n a się w ogóle
zdziwić na Batmanie. N i e c h c ę p o w i e d z i e ć , że to m i a ł k i e czy
dla braci mniejszych, ale u w a ż a m , że w pewien s p o s ó b jest
to wyprane z wszelkiej s a k r a l n o ś c i - t a k j a k to m ó w i ł a
Teresa. Eliade pisze a propos m i t o l o g i i hinduskiej - nie w i e m
czy nie c h o d z i ł o o Mahabharatę - o niestałości b o h a t e r ó w , że
na p o c z ą t k u ma b y ć dobry, a potem okazuje się t c h ó r z e m ,
boi się; te metamorfozy znajduje się j u ż w samym ź r ó d ł o
w y m micie. Ta z m i e n n o ś ć m o ż e o t w i e r a ć na nowe obszary.
I tutaj k o ń c z y się na kwestii smaku, albo jemy tę ż a b ę albo
jej nie jemy. Tobie, W i e ś k u , to s m a k o w a ł o i jeszcze d a ł o
potem do m y ś l e n i a , a k t o ś inny m o ż e nie chcieć zjeść tej
żaby.
W.Sz.: W fenomenie m a s o w o ś c i jest c o ś i n t r y g u j ą c e g o
- tak j a k m ó w i ł W o j t e k - jest j a k i ś rodzaj w s p ó l n o t o w o ś c i .
K u l t u r a masowa ma ś w i a t o w y w y m i a r . Jej ś w i a t o w o ś ć
polega na z ł a m a n i u jednego k r ę g u k u l t u r o w e g o . Jedno jest
oczywiste: k u l t u r a masowa ma ten wdzięk, że nie musisz na
Boga iść na Batmana, nie musisz k u p o w a ć spodni z d z i u r ą na
t y ł k u , ale właśnie chcesz, ale właśnie idziesz.