-
Title
-
Recenzje/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)
-
Description
-
Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.99-106
-
Creator
-
Steblik, Jakub
-
Nieroda, Mariusz
-
Nowak, Katarzyna
-
Date
-
2008
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:5189
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5580
-
Rights
-
Licencja PIA
-
Text
-
recenzje
99
W świecie rzeczy
Książka Tima Danta, wykładowcy socjologii na Manchester Metro
politan University, wydana w serii Cułtura przez Wydawnictwo U n i werstytetu Jagiellońskiego jesienią 2007 roku, jest jedną z wciąż jeszcze
niewielu przełożonych na język polski pozycji traktujących o przedmio
tach jako komponentach życia społecznego i quasi-spolecznych zależ
nościach, jakie człowieka-podmiot z nimi wiążą. Autor przyznaje, że
impulsem do napisania książki było spostrzeżenie dotyczące proporcji
czasu, jaki on sam, jak i większość członków współczesnego społeczeń
stwa, spędza, patrząc w ekran komputera czy telewizora zamiast w oczy
swej ukochanej. Doszedł do wniosku, że bardzo często z przedmiotami
łączą nas bliższe więzi niż z ludźmi.
T i m Dant,
Kultura materialna
w
rzeczywistości
społecznej,
Wydawnictwo Uniwer
sytetu Jagiellońskiego,
Kraków 2007
Dant stawia tezę, że socjolodzy koncentrują się na stosunkach
i strukturze społecznej, pomijając wpływ i znaczenie kultury material
nej na życie ludzi. Celem autora jest zmiana tego stanu rzeczy i zain
spirowanie badaczy do myślenia o artefaktach jak o mających znaczenie
równoprawnych z podmiotami elementach życia społecznego.
Książka składa się z ośmiu rozdziałów, z których każdy przybliża
inną kategorię przedmiotów bądź zjawisk z nimi związanych, takich jak
konsumpcja, fetyszyzm bądź ich trwająca w czasie „biografia". Niewąt
pliwym atutem tej pracy jest dokonany przez autora przegląd najważ
niejszych ujęć teoretycznych odnoszących się do kultury materialnej,
co pozwala zyskać szeroką perspektywę. T i m Dant zadbał jednocześnie
o to, by nie pozostawić czytelnika tylko w sferze konstruktów intelek
tualnych: przytacza przykłady kultury materialnej, częściowo opierając
się na wytworach kultury (literatura, sztuki plastyczne), częściowo na
przeprowadzanych przez siebie badaniach empirycznych (np. wśród
osób używających protez oraz poddających się piercingowi), a czC"
ściowo na obserwacji najbliższego otoczenia i lekturze specjalistycznej
literatury (gdy pisze o budownictwie, fotelu czy windsurfingu). Róż
norodność przykładów i ich dokładna analiza pod kątem prezentowa
nych teorii sprawiają że książka jest przystępna i ciekawa Autor dodał
również krótki komentarz dotyczący literatury orzedmiotu dbaiac tvm
samym o to by każdy czytelnik zaintrygowanyPoruszana 'orzez nLo
tematyką mógł łatwo odnaleźć najwartościowsze lektury
Po zapoznaniu się z książką Danta fotel, w którym zwykle czytasz,
kubek, z którego popijasz gorącą herbatę, stare jeansy, w które ubierasz
się w domowym zaciszu, w końcu sam dom przedstawią Ci się, drogi
Czytelniku, jako zupełnie inna materia...
Katarzyna
Nowak
recenzje
100
Globalizacja w świetle ekonomii
Książka jest zbiorem dziesięciu esejów publikowanych w czasopi
smach naukowych w latach 1993-1998. Nie stanowią one logicznie
powiązanej całości, a łączy je to, że podejmują tematykę globalizacji.
Wydawałoby się, że książka z globalizacją w tytule będzie aspirować do
objęcia analizą całości tego powszechnego procesu, który zawłaszcza
zastane struktury i powoduje ich przemianę w nową, nieustannie imi
tującą formę. Sassen nie podejmuje jednak takiej próby.
Przeplatające się kwestie nie znajdują jednego definitywnego roz
strzygnięcia. Można je streścić w następujących hasłowych zagad
nieniach: (1) tworzenie się globalnych miast, w których skupiają się
imigranci z krajów Trzeciego Świata niezbędni dla funkcjonowania
niskopłatnych usług oraz międzynarodowy kapitał roszczący sobie
prawo do narodowej i ponadnarodowej legitymizacji; (2) intensyfika
cja migracji między państwami o ścisłych powiązaniach; (3) wpływ
inwestycji międzynarodowych na wzrost migracji; (4) uelastycznienie
i deregulacja rynku pracy; (5) fragmentaryzacja suwerenności i terytorialności państwa narodowego; (6) niezbędna rola gospodarki nie
formalnej dla funkcjonowania globalnych miast; (7) ogniskowanie się
władzy w przestrzeni elektronicznej oraz władzy kapitału wokół cen
trów zarządzania; (8) unikalny i ledwo zauważalny przez męską część
środowiska naukowego problem nierównego traktowania płci którego
globalizacja me tylko nie znosi, a niejednokrotnie intensyfikuje.
Autorka określa siebie mianem ekonomistki politycznej. Swoje
rozumowanie prowadzi na płaszczyźnie ekonomii, która jest deter
minowana przez szeroko rozumianą politykę i jednocześnie sama ją
determinuje. Ten zamknięty, zubożający i wyizolowany z pozostałych
płaszczyzn teoretyczny model gładko radzi sobie z wyjaśnianiem za
chodzących procesów, porządkując przyczyny i skutki niemalże na
miarę klasycznego modelu makroekonomicznego. Jednak takie rozu
mowanie, które z logicznego punktu widzenia jest poprawne na pozio
mie pojedynczych przyczyn i ich konsekwencji w ramach konkretnych
państw narodowych, w globalnej perspektywie wydaje się nieporadne
i niezdolne do całościowej analizy. Autorka pisze z punktu widzenia
obywatelki państw najbardziej rozwiniętych i to czyni ją, jak by powie
dział Ulrich Beck, ślepą na racje
tych państw.
Sassen, prowadząc analizę globalizacji, wraca do jej pierwotnego
ekonomicznego rozumienia. Jednocześnie ignoruje pozostałe płasz
czyzny i poszukuje wyjaśnienia jedynie w tym wymiarze, sprawiając
wrażenie, jakby ludzkie działania były tylko do niego ograniczone. Jest
to o tyle prawdziwe, że ekonomiczny kwantyfikator jest miernikiem do-
recenzje
101
konań na innych płaszczyznach, jednak z drugiej strony ortodoksyjny
redukcjonizm sam w sobie budzi sprzeciw, gdyż proponowany model
jest wyabstrahowany i uproszczony. Ponadto autorka przez ustanawia
nie ciągów wzajemnie determinujących się czynników, będących jed
nocześnie następstwami i przyczynami kolejnych zjawisk, powoduje,
że jej wywody odnoszą się same do siebie. Niekiedy można odnieść
wrażenie, że nieustannie wyjaśnia idem per idem.
Warstwa empiryczna wydaje się z kolei nadmiernie obciążona ma
teriałem statystycznym, co czyni tekst nieprzejrzystym zbiorem liczb,
które trudno zapamiętać i wyciągnąć z nich wnioski. Sam język, nie
nagannie schludny i „wyteoretyzowany", pozbawiony jest wyrażeń po
tocznych, co czyni go nieprzyjaznym czytelnikowi, a powtarzające się
sformułowanie „uważam, że" nadaje mu nieco szkolne brzmienie.
Ogólnie mocno subiektywne wrażenie mieści się między intelektu
alnym rozczarowaniem a przekonaniem, że niezwykłe i poszerzające
świadomość książki należą do rzadkości, a praca Sassen z pewnością się
do nich nie zalicza. To poprawny tekst o wyjątkowo solidnym (i nad
miernie eksponowanym) fundamencie empirycznym, obracający się
w kręgu ekonomicznych zagadnień, które punktowo oświetlają nielicz
ne z wielu kwestii związanych z globalizacją.
Jakub
Steblik
0 antropologicznych konsekwencjach liberalnej
metafizyki
Konrad T.
Lewandowski,
Pochwała herezji,
Fantasmagoricon, 2008
Wydaje się, że metafizyka we współczesnym świecie jest domeną
filozofów, i to filozofów rozumianych w negatywnym sensie. Ten ne
gatywny stan rzeczy oddajemy najczęściej słowami „nie filozofuj", co
ma oznaczać jałowość i bezsens prowadzonych dociekań filozoficz
nych. Filozofio dziwak, skansenowy dziadek z długą brodą, który był
mądry jakiś wiek lub dwa wieki temu, a teraz jest tylko przedmiotem
czułych i wypowiadanych z pobłażaniem komentarzy. To, co ma do
powiedzenia, poważnie traktowane jest tylko przez tych, którzy sami
są niepoważni i mają czas na metafizyczną gimnastykę języka, równie
bezowocną co niezrozumiałą.
Metafizyki nikt nie traktuje dziś poważnie, poza niektórymi krę
gami, które od wieków się nią zajmują i dzięki niej w ogóle istnieją.
Metafizyka, a więc najogólniejsza teoria rzeczywistości, która buduje
recenzje
102
zdania o naturze świata, ustąpiła miejsca naukom szczegółowym. Jest
po fizyce - jak mówi etymologia jej nazwy - i chyba na dobrą sprawę
nigdy przed nią nie była, jeśli wziąć pod uwagę moc i znaczenie sta
wianych przez nią tez i przeprowadzanych dowodów.
Pomimo tak fatalnych notowań na rynku naukowym pojawiają się
czasem głosy o rzekomo ważnej roli, jaką ma do spełnienia ta dziedzina
filozofii, szczególnie wśród nauk humanistycznych. Odświeżenie kon
cepcji metafizycznych jest jednak zadaniem bardzo trudnym. Stworze
nie nowych - wręcz niewykonalnym. Są jednak tacy, którzy tą opinią się
nie przejmują i budują gmach metafizyki od nowa, aby nadać jej nowe
znaczenie w nowej formie. Taką właśnie próbą jest zbiór trzech esejów
Konrada T. Lewandowskiego zatytułowany Pochwała herezji.
Lewandowski w swoim bardzo krótkim jak na traktat metafizyczny
dziele próbuje na nowo dotrzeć do źródeł i odkryć wszechogarniającą
zasadę rzeczywistości. Nieprzypadkowo u ż y w a m tutaj słowa „odkryć",
bo właśnie na modłę nauk ścisłych jego zasada ma obwiązywać niczym
powszechne prawo ciążenia. Tą zasadą jest dla niego wolność. Zasada
Zachowania Wolnej Woli, bo tak doniosłe (zgodnie z fizyczną nomen
klaturą) nazywa swoje odkrycie Lewandowski, jest dla niego podstawą
rzeczywistości i jego pierwszy esej j u ż na początku konstatuje właśnie
to odkrycie. W niniejszym tekście spróbuję się zastanowić nad ukry
tymi konsekwencjami teorii rzeczywistości zarysowanej w traktacie
Lewandowskiego. Poważnie potraktujemy jego niepoważną w treści
i formie propozycję. W a ż n y m dla nas zadaniem będzie wskazanie na
antropologiczna koncepcje człowieka i społeczeństwa jaka sie wyłania
z tej teorii rzeczywistości, która nie okazuje się a ż tak ogólna, jak by
sam autor sobie tego życzył.
Lewandowski, korzystając z lekkiego stylu, jaki odpowiada formie
eseju, podejmuje próbę przekonania swoich czytelników do autentycz
ności własnego odkrycia. Filozofia, dla niektórych miłośników mądro
ści przynajmniej, narodziła się z ciekawości, a więc z pytania. Tak też
jest w przypadku Lewandowskiego, pyta on bowiem: Czy
rzeczywistość
jest wolna? lub inaczej: Czy rzeczywistość
zapewnia nam wolność?,
Czy
stanowi dla istnienia wolności warunek konieczny? . Nadmienię, że oba
pytania mają dla niego tożsame znaczenie. W ten sposób w głowie filo
zofa rodzi się potrzeba uzewnętrznienia nowej koncepcji, która będzie
odpowiedzią na to pytanie.
1
Autor rozpoczyna w dobrym guście od kompromitacji dotychczaso
wych koncepcji wolności. Skupia się na dwóch, w jego opinii, spektrach
filozoficznych koncepcji wolności - Leszku Kołakowskim oraz Toma
szu z Akwinu. Kołakowskiego oskarża o dzielenie włosa na czworo
1
K.T. Lewandowski, Pochwala herezji, Fantasmagoricon, Warszawa 2008, s. 6.
recenzje
103
i niemożność powiedzenia niczego adekwatnego na temat wolności.
Z tej samej perspektywy Lewandowski krytykuje filozofię analityczną,
która w jego opinii skupia się na znaczeniu słów, a tym samym gubi
ich sens w sieci bezsensownych rozróżnień. Tomasz z Akwinu nato
miast wikła się w sprzeczności w koncepcji wolności zaprezentowanej
w Traktacie o człowieku,
gdyż „swoboda wyborów, oprócz ograniczeń
materialnych, może być limitowana odgórnie, ponieważ wolność wy
boru maleje i zanika, w miarę jak wzrasta w nas prawdziwa wiedza
i umysłowe pożądanie, udzielające nam prawdziwej autonomii" .
Spróbujmy teraz prześledzić proponowane przez Lewandowskiego
tezy dotyczące wolności. Na stronie 11 swego minitraktatu stwierdza,
że „człowiek jest wolny. [...] Ograniczenia wolności wynikają z samego
faktu jej istnienia, a ściślej - z obecności innych wolnych ludzi, ponie
w a ż wolności poszczególnych jednostek blokują się czasem wzajemnie
i przepychają. [...] Wolność jest prawem do robienia tego, co się chce,
pod warunkiem że nie ogranicza to wolności innych ludzi". Co wię
cej, wolność nie jest jakimś prawem, które ustanawiamy dla własnego
dobra. Wolność jest zasadą rzeczywistości, jej najgłębszą strukturą na
tyle ogólną i zakotwiczoną, że wynikają z niej wszystkie odkryte prawa
szczegółowe - także prawa fizyki. Skąd bierze się więc brak wolności
we współczesnym świecie? W koncepcji Lewandowskiego jest to pro
blem złej dystrybucji wolności, bo najgłębszej struktury rzeczywistości
zmienić nie możemy. Jak dotrzeć do Zasady Zachowania Wolnej Woli?
Lewandowski odkrywa ją, odwołując się do tradycji teodycei uwspół
cześnionej przez Swinburnea. „Wolność człowieka jest boskim darem,
uczynionym kosztem wolności Boga i znacząco ją uszczuplającym" .
Jest to ostateczne sformułowanie źródła zaistnienia wolności w naszej
rzeczywistości. Bóg ofiarował nam wolność, zabierając sobie możliwość
determinacji naszego życia, a tym samym ograniczając swoją wszech
moc. Zasada Zachowania Wolnej Woli w rzeczywistości broni wolności
przed próbami zawłaszczenia jej przez jakąś grupę - czy to katolików,
czy ateistów, czy terrorystów. Jest ona jednocześnie prawem tak fun
damentalnym dla metafizyki jak zasada zachowania masy i energii
dla fizyki. Co więcej, druga zasada termodynamiki oraz słabe i mocne
sformułowanie zasady antropicznej są przejawami Zasady Zachowania
Wolnej Woli. „Zasada Zachowania Wolnej Woli stanowi, że żadne ze
zjawisk zachodzących we wszechświecie nie może sprzeciwiać się ist
nieniu wolnej woli" . W dalszej części Lewandowski analizuje prawa
przyrody pod kątem sprawdzenia, czy któreś z nich nie ogranicza naszej
2
3
4
2
Ibid., s. 16.
3
Ibid., s. 22.
4
Ibid., s. 23.
recenzje
104
wolności, i wskazuje, że zarówno liniowy oraz stały upływ czasu, jak
i druga zasada termodynamiki obowiązują dlatego, że są ufundowane
na ogólniejszej od nich Zasadzie Zachowania Wolnej Woli. Lewan
dowski pyta, czy wolne wybory miałyby sens, gdyby czas fluktuował?
I odpowiada, że nie, gdyż trudno byłoby coś w takich warunkach prze
widzieć i zaplanować. Analogicznie postępuje odnośnie do drugiej
zasady termodynamiki. W jego opinii, jeśli podejmujemy jakąkolwiek
próbę ograniczenia wolności - rzeczywistość stawia opór, wynika to
z fundamentalnej wolności zawartej w jej strukturze.
W zakresie postaw światopoglądowych „ZZWW zapewnia wolność
sumienia i metafizyczną równość wierzących wszelkich konfesji, na
równi z ateistami i agnostykami" . Wszelkie dowody na istnienie bądź
nieistnienie Boga Zasada Zachowania Wolnej Woli wyklucza z założe
nia, gdyż udany dowód wyklucza wolną wolę. „Każde nasze działanie
w warunkach jawności Boga, nieustannie monitorującego i oceniające
go wszystkie nasze myśli, odbywałoby się pod olbrzymią presją, trudną
do zniesienia dla psychiki" . W ten sposób wszelkie wolne wybory zo
stałyby zlikwidowane. Z Z W W podważa także świadectwa mistyków,
redukując je do zaburzeń libido lub psychozy. Gdy jednak wiara zosta
nie zbyt mocno nadwątlona, Z Z W W znów wkracza, żeby przywrócić
równowagę. Analogicznie rozumujemy, gdy chodzi o dowody ateistów
o nieistnieniu Boga. Oba rozumowania uniemożliwia ZZWW, gdyż
„ogłaszając je publicznie, godzimy w cudzą wolność" . Takie dowody
możemy mieć jedynie na własny użytek, ale nigdy nie będzie nam dane
przekonać do ich słuszności inne osoby, bo narusza to fundament rze
czywistości, a więc pomniejsza ludzką wolność. „Zasada Zachowania
Wolnej Woli neutralizuje wpływ osobistej gorliwości na życie innych
osób, co często obserwujemy w realnym życiu. I m większe zaangażowa
nie, tym mniejszy obiektywizm i wiarygodność aktywisty" . Podobnie
Zasada Zachowania Wolnej Woli działa w nauce. Nie pozwala, aby
wszystko zostało przez nią rozstrzygnięte i rozpoznane, ale nie pozwala
jednocześnie, aby zbyt wiele było nierozstrzygniętą tajemnicą, „gdyż za
równo wyjaśnienie wszystkiego, jak i fundamentalna niemożność wyja
śnienia czegoś miałoby negatywny wpływ na naszą wolną wolę ". W ten
sposób reguluje funkcjonowanie człowieka w rzeczywistości. Jakie
konsekwencje przynosi taki stan rzeczy w opinii Lewandowskiego? Po
pierwsze, twierdzi on, że „tolerancja to za mało, musimy dostrzec on
tyczną równość różnych aktów wyboru. [...] można jednak przemawiać
5
6
7
8
9
5
6
7
8
9
Ibid., s. 25.
Ibid.
Ibid, s. 27.
Ibid.
Ibid., s. 30.
recenzje
105
tylko i wyłącznie w imieniu własnym, posługiwać się tylko i wyłącznie
przykładami z własnego życia". I dalej: „Wolność zawiera w sobie także
prawo do wartościowania cudzych poglądów, ale jedynie i wyłącznie
w odniesieniu do siebie, na własną odpowiedzialność, powołując się
na własne poglądy" . Stąd możemy sformułować prawo: „Ja postępuję
tak z powodu X , nigdy: Powód X dotyczy również Ciebie" . Na tym
kończą się rozważania eseju o wolnej woli. Autor wcześniej wskazuje
na bardziej i mniej twórcze w kontekście Zasady Zachowania Wolnej
Woli religie, porównuje tutaj katolicyzm, protestantyzm, prawosławie
i islam, wskazując na destruktywny wpływ tych ostatnich.
Uzupełnieniem rozważań dotyczących Z Z W W jest kolejny esej za
warty w tym tomie, zatytułowany Ruch poznawalno/ci. W tej części Le
wandowski dopełnia swoją koncepcję metafizyczną opartą na ZZWW,
wskazując na drugi, obok istnienia, pierwiastek rzeczywistości. Jest
nim ruch poznawalności. Zasada Zachowania Wolnej Woli tak kieruje
ludzkim poznaniem, aby to, co aktualizuje się w tradycyjnej metafizyce
Arystotelesa, było poznawalne. Zawsze będzie więc istniał obszar tego,
co dobrze j u ż rozpoznane, i jednocześnie sfera niepoznana - tak aby
twórczo stymulować człowieka, zgodnie z tym, co wcześniej napisał Le
wandowski na temat dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga i ich
mocy perswazyjnej. W ostatnim rozdziale pod tytułem Twórczy
umysł
Lewandowski podejmuje próbę obrony wolnej woli przed atakami za
równo ze strony psychologów, jak i socjobiologów. Krytykuje i podważa
biologiczną determinację procesów psychicznych, pisząc o nieporozu
mieniu w interpretacji klasycznego j u ż eksperymentu Libeta. Z drugiej
strony, krytykuje
koncepcję II1CII111 jako nośnika informacji, który
10
11
transmitowany jest przez ludzki umysł. Dawkinsa i Blackmore kryty
kuje za prymitywne anty chrześcijaństwo" Susan Blackmore Richard
Dawkins ora.z ci którzy nadinterpretują eksperyment Libeta chcą nas
zniewolić i dlatego rzeczywistość stawia im opór. Co prawda autorzga¬
dza sie częściowo na definicję świadomości ludzkiej jako mempleksu
(czyli pewnego kompleksu memów) ale poza tym teoria ta raczej n i
czemu i nikomu, poza zniewoleniem, nie służy.
Zaprezentowana przez Lewandowskiego koncepcja ma pewne bar
dzo w a ż n e konsekwencje dla myśli antropologicznej. Koncepcja czło
wieka i rzeczywistości, którą zarysowałem powyżej w oparciu o tekst
Pochwała herezji, unieważnia i uniemożliwia uprawianie antropologii,
a także innych nauk społecznych, czyniąc je jedynie uzasadnieniem
zniewolenia człowieka. Zacznijmy jednak od formalnej strony wywo
dów Lewandowskiego. Styl eseju pozwolił autorowi na puszczenie wo-
10
Ibid., s.35.
11
Ibid., s. 36.
106
recenzje
dzy fantazji, nie obowiązuje go bowiem ścisły tryb wywodu naukowego,
chociaż akurat o tezach naukowych, czasami z wielką szczegółowością,
autor się wypowiada. Problem w tym, że ta praca pretenduje do miana
teorii rzeczywistości, i to w dodatku adekwatnie oddającej stan rzeczy.
Już przy pierwszym czytaniu widać powierzchowność prezentowanej
tezy, a także jej niekonsekwencję oraz światopoglądowe uwikłanie. Nie
wiemy jednak, czy konsekwencje, jakie wynikają z tej teorii, są świa
domym założeniem autora, czy jedynie stanowią pochodną uwikłania
politycznego i światopoglądowego.
Przedstawiona koncepcja rzeczywistości unieważnia człowieka jako
byt społeczny, czyli kogoś, kto funkcjonuje w grupie. Lewandowski nie
zauważa, że Zasada Zachowania Wolnej Woli w formie zaproponowa
nej w jego eseju jest skrajnie indywidualistycznym zlepkiem roszczeń
wobec rzeczywistości. Tradycja, kultura, zwyczaj, obyczaj czy inne
historycznie ukształtowane i determinujące człowieka zjawiska dla
Lewandowskiego nie istnieją. Nie musi się o nie troszczyć, bo zrobi to
za niego Z Z W W Co więcej, źródłem odkrytej zasady jest Bóg i mimo
zapewnień autora, że koncepcja przekona także ateistów (sam autor de
klaruje się jako agnostyk) i Bóg nie jest jej konstytutywnym elementem,
nie możemy odnaleźć alternatywnych sformułowań tej zasady. Badanie
społeczeństwa przy założeniu, że jest to zbiór izolowanych jednostek
konkurujących między sobą o własną wolność, jest niemożliwe. Nie
możliwe jest również sformułowanie akichkolwiek
dotyczących
rzeczywistości społecznej bo ta została unieważniona juz na wstępie
Mamy tutai do czynienia ze zatomizowanym bytem paraspołecznym
zbiorem przypadkowych iednostek zupełnie od siebie niezależnych'
dzielących między siebie posiadaną wolność.
'
Dostrzegamy także wyraźne uwikłanie polityczne autora. Pre
zentowana teoria - choć ma uzasadniać rzeczywistość na najbardziej
ogólnym poziomie, uzasadnia liberalną koncepcję jednostki i spo
łeczeństwa. Nie tylko w sposób bezpośredni, ale również pośrednio
autor ujawnia swoją orientację - uznając ją za najbardziej zdrowo
rozsądkową. Niepochlebnie i mało kompetentnie wyraża się o islamie,
prawosławiu, aktywistach różnego rodzaju. Zupełny brak perspektywy
omawianych koncepcji religijnych i społecznych nie pozwala autorowi
n