Co się kryje w "Naszej klasie"/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)

Item

Title
Co się kryje w "Naszej klasie"/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.13-17
Creator
Liszka, Sebastian
Date
2008
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5182
Language
pol
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5573
Rights
Licencja PIA
Subject
społeczności internetowe
Text
Sebastian Liszka

14
niż czytelników, a tych mniej niż użytkowników
portalu. Nawet najbardziej rozbudowane fora,
które należą głównie do renomowanych liceów
w wielkich miastach bądź szczególnie zgranych
klas, trudno u z n a ć za coś więcej n i ż w y m i a n ę
opinii dotyczących ograniczonego, niemożli¬
WegO do odzyskania CZ3.SU .

Taka zbiorowa identyfikacja z jedną insty­
tucją (można zaryzykować kwalifikację: grupą
sytuacyjną) rodzi nieoczekiwane konsekwen­
cje - tworzy przymus uczestnictwa, przedłuża­
jąc w nieskończoność trwanie zamkniętego j u ż
okresu. Temu okresowi przypisuje się pozytyw­
ną waloryzację, sankcjonując jako oczywistość
relacje między dawnymi uczniami jakiejś klasy,
zakładając (wymuszając) ciągłe trwanie daw­
nych znajomości (wraz z układem sympatii, an­
typatii, animozji, a może nawet miłości). W i n ę
za wcześniejsze niepodtrzymywanie tych relacji
można zrzucić na brak odpowiedniego interfej­
su, którego dostarczył dopiero omawiany portal.
Interfejs portalu, oddając władzę w ręce bliżej
niezidentyfikowanej opinii zbiorowej generuje
jednocześnie przymus ujawniania informacji
na własny temat Weryfikację i interpretację
przekazanych informacii składa w rece świad
ków z przeszłości nie zwracając uwaei na ich
rzeczywiste komitencie zdolność i L o w o ś c
do tezo typu zadań Efektem te.ro zbiorowego
uiawnienia (czasem do zranić ekshibiciomzmu)
sa cmasi zbiorowe i wsnólne - nawet ieśli warto
ściowane no vtvwnie to w rzeczywistości ozra
niczone-wizinamieci Doświadczenie wsnól
2

7

noty stwarza przekonanie o istnieniu swoisLo
A' A
A 1
' • , co w zasadzie
A • za­
ponadindywidualnego
świata,

1

Bardzo ciekawym wyjątkiem, wartym odrębnej analizy,

jest np. forum I I L O im. Sobieskiego w Krakowie.

wiesza, uznawaną przez wielu za najbardziej
charakterystyczną w nowoczesnych społeczeń­
stwach, możliwość nieskończonej interpreta­
cji sposobów tworzenia rzeczywistości czy też,
mówiąc krócej, wszelkich przejawów twórczości.
Wspólnotowość forum „Naszej klasy" polega na
budowaniu wrażenia, że znaczenia przeszłości
nie wymagają negocjacji, są bowiem tylko kwe­
stią odtworzenia.
Ciągłe reprodukowanie wspomnień, ponow­
ne zapisywanie się do mniej lub bardziej odle­
głych czasowo instytucji przekroczyło (z racji
masowości) granice nostalgii i chęci przywoła­
nia przeszłości. Ten zbiorowy gest wielkiej czę­
ści społeczeństwa można interpretować szerzej,
jako odruch ucieczki od w y z w a ń i uleganie
pokusie odnowienia obrazu „dobrych czasów",
a być może ich mentalnej restytucji - jako od­
ruch uniknięcia ryzyka, ucieczki do bezpiecznej
przestrzeni starego wspaniałego świata, w któ­
rym istnieją wyłącznie przyjaciele i znajomi,
wybacza się surowym bądź niesprawiedliwym
nauczycielom, a złe historie puszcza w niepa­
mięć. Tworem takich strategii jest społeczność
z3nurzon3 w przeszłości ograniczonej tylko
własnym życiem. To przestrzeń ahistoryczna
o krótkiej pamięci Uczestnik portalu dokonując
aktu zapisania sie tworzy podstawy potwierdzę
mawłasnei obecności Sama sygnatura to i ednak
me wszystko - profil wypełniał a zdiecia komen
tarze do nich, rozbudowane i upubliczmone
sieci kontaktów. Tkk tworzy się swój wizerunek
wewnątrz portalu 'W przeciwieństwie do ś w i ¿1
towvch nortali snołecznościowvch Nasza klasa"
daje ograniczoną możliwość kre'acji, a w ze-

2

Medialna burza dotycząca potrzeby ujawniania

informacji o sobie w przestrzeni portalu rozpętała się na
początku bieżącego roku, czyli w chwili, kiedy portal miał
j u ż około pięciu milionów użytkowników.

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

Co się kryje w „Naszej klasie"

15

stawieniu ze sztywną metaforą szkoły i wysta­
wieniem się na osąd publiczny fundowany na
pamięci z dawnych czasów w zasadzie uniemoż­
liwia kreacji zaistnienie. Musimy zadowolić się
płytkim, jednoznacznym wizerunkiem, którego
nie da się rozwinąć, rozbudować, który nie może
wykiełkować, rozrastać się, zmieniać. W prze­
strzeni tego portalu nie można się stworzyć,
można tylko grać z oczekiwaniami odbiorców
i własnym wizerunkiem z przeszłości, np. przez
wklejenie żartobliwego zdjęcia albo ironicznego
komentarza dotyczącego s 3. mego siebie. Zamiast
mnożących się wariantów, swobodnego pola kre¬
acji, przemieniających się i przekształcających
wizerunków i ścieżek komunikacyjnych prze—
strzeń portalu wypełniają sądy, opinie, przed­
stawienia banalne zestandaryzowane i wtórne.
Chwalimy się czym możemy: samochodem
domem dzieckiem m ę ż e m żoną w bardzo
niewielu przypadkach partnerka czy partnerem
ze związku niesformalizowanel Zwyczainość
przygląda sie zwyczainości suknia ślubna suk
ni ślubnej, dziecko dziecku. Czy może to zna¬
czyć że nowa klasa średnia przygląda się sama
Jeśli tak, sądzę, że niewiele widzi. Społecz­
ność „Naszej klasy", najprawdopodobniej zu­
pełnie nieświadomie, zbudowała (za pomocą
kontrolowanych wzajemnie własnych wizerun­
ków) totalizujący obraz swojego świata. Za jego
podstawę można uznać wybranie wizerunku
uważanego przez siebie za naturalny, czyli niedający się zinterpretować, który z własnej woli
powtarza leżący u podstaw idei szkoły proces so¬
cjalizacji. Świat, z którym spotykamy się w por¬
talu, nie ma nic z ponowoczesnych kryzysów

3

Por. Z. Bauman, Ponowoczesnośćjako

Sic!, Warszawa 2000, s. 127.

nu

BARBARZYŃCA

źródło

cierpień,

i rozchwianych tożsamości. Przeciwnie - po­
wiela on tradycyjne przeświadczenie o istnieniu
psychologicznych niezmienników, posiadaniu
trwałych i mocnych tożsamości społecznych
i kulturowych. Ze stron portalu manifestuje się
konformizm i brak chęci bycia lepszym, dosko­
nalenia się, ruchu popychającego nowoczesne
społeczeństwa naprzód. Reprodukując i kolo­
nizując przeszłość, społeczność „Naszej klasy"
w znikomym stopniu wykorzystuje najbardziej
nowoczesne z nowoczesnych doświadczeń, po¬
legające na, jak pisał Zygmunt Bauman, „sensie
nadziei, że można uczynić rzeczy innymi, niż
są, i lepszymi, n i ż są, i że należy to zrobić, bo­
wiem rzeczy nie są tak dobre, jak powinny i jak
być mogły" .
3

A może społeczności „Naszej klasy" wcale
nie jest daleko do charakteru innej nowoczesno­
ści, gdyż, jak sądzę, można ją opisać za pomocą
koncepcji społeczeństwa ryzyka Ulricha Becka .
Według niemieckiego socjologa ryzyko polega
na dodaniu do teraźniejszej gry interesów i ich
konsekwencji istotnego komponentu: przyszło­
ści, przenoszeniu w przyszłość dostrzeganych
obecnie szkód, przy czym szkody te dotyczyć
wszystkich przejawów życia: reform f i ­
nansów publicznych, skażenia środowiska, ale
też codzienności. Spróbujmy opisać społeczność
„Naszej klasy" za pomocą tej metafory. Ryzyko
przyszłości w tym przypadku może polegać
na, znanych z doświadczeń bardziej rozwinię­
tych społeczeństw, kryzysach instytucji, rodziny,
tożsamości. To potencjalne ryzyko może być
mechanizmem dzięki któremu w tak dokładny
sposób w przestrzeni portalu dokonuje się pro­
ces kolonizowania przeszłości walki o jedną
4

4

U . Beck, Społeczeństwo

nowoczesności,

ryzyka. W drodze do innej

Scholar, Warszawa 2002.

Sebastian Liszka

16
małą narrację dzieciństwa i młodości , wreszcie
utwierdzania samych siebie w sensie i słuszności
wyborów, a własne wybory są konfrontowane
z wyborami takich samych jak ja, czyli nie-Innych. Dzięki odwołaniu się do tej metafory ma­
nifestowane w portalu zadowolenie i afirmacja
mogą bardzo łatwo pokazać swoją drugą, wcale
niebłazeńską, twarz - poczucia zagrożenia i nie­
pewności, im bardziej gorączkowo odsuwanego,
tym silniej obecnego .
5

6

Zdumiewające jest, w jak wielkim stopniu
przestrzeń „Naszej klasy" stała się areną bez
wrogów, miejscem bez walk. Sceptyczność, nie­
zadowolenie, zagniewanie (główne cechy nowo­
czesności według Baumana) nie mają tu miej­
sca. Samoświadomość uzyskuje się tu poprzez
uczestniczenie w rytuałach codzienności i pod­
glądanie, czy to samo co my robią tacy sami jak
my. Dłuższe trwanie takiego systemu będzie
przejawiać coraz większe właściwości zamykania
się w sobie, kostnienia. System taki nie nabędzie
cech potrzebującego ekspansji kapitału, ale ra­
czej rentierni polegającej na wzajemnym wyda­
waniu sobie kuponów, rytuału opartego na grze
sztuczności, która udaje, że nie jest (uważam, że
jest) światem, jak pisał Shakespeare, out offrame
(bezkształtnym wybitym wyłamanym). Metafo­
rę wyłamania pojmuję w tym wypadku jako we­
wnętrzną sprzeczność rządzącą rzeczywistością

5

Por. J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport

która manifestuje się i wysypuje z ram portalu.
Polega ona, według mnie, na niedostrzeżeniu
potencjalnie wywrotowego potencjału portalu,
którego użytkownicy, zamiast w twórczy spo­
sób przepisać swoją historię i tę skonfrontować
z wersją rówieśnika, wzajemnie utwierdzili się
w bezcelowości takiego przedsięwzięcia.
Konsekwencją wynikającą ze świata „Naszej
klasy" rządzi pragnienie przyjemności, a nie przy­
jemność pragnienia. Gilles Deleuze, dając pierw­
szeństwo tej drugiej, opisywał ją jako przerywa­
jącą pozytywność pragnienia, która pozwala na
uchwycenie realnej i aktywnej dynamiki wytwa­
rzania rzeczywistości społecznej . Przyjemność
usypia, jest bezwładna i reaktywna. Próbując
znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego tak łatwo
społeczność polskiego portalu popadła w bez­
wład i uśpienie, trzeba się odwołać do naszych
doświadczeń historycznych. Choć to materiał na
rozbudowaną socjologiczną analizę, u w a ż a m ,
że społeczność „Naszej klasy", czyli w dużej
części polska klasa średnia, zarówno ta istnieją¬
ca. jak i aspirująca, zbyt mocno przyswoiła sobie
pogląd którego korzenie tkwią w poprzednim
systemie politycznym — przekonanie o istnieniu
czegoś takiego jak wspólnota losu oraz lokalny
i kuriozalny proces tworzenia tożsamości który
w warunkach PRL przybrał parafrazując Michęla Foucaulta formę troski o siebie ale w obecnych
7

8

badania nad społecznością „Naszej klasy". Od kilku

o stanie wiedzy, Aletheia, Warszawa 1997. W ujęciu

miesięcy prasa donosi o próbach takich prac, spotykają się

Lyotarda kategoria wielkiej narracji, w którą wierzy!

one często z bezpardonową krytyką apologetów portalu.

modernizm, zastępowana jest w ponowoczesnym

Najbardziej rozbudowane forum, jakie znalazłem, jest

świecie przez kategorie małych narracji, które mają się

dostępne pod adresem http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.

mnożyć i wzajemnie współistnieć. Małe narracje obecne

html?f=29&w = 73448071&s = 0, 14.07.2008.

w przestrzeni „Naszej klasy" okazują się karykaturą

7

Lyotardowskich postulatów.

obraz terytoria, Gdańsk 2000.

6

Potwierdzenie tej hipotezy będzie możliwe w chwili, kiedy

psychologowie i socjologowie przeprowadzą szczegółowe

8

Por. G. Deleuze, F. Guattari, Co to jest filozofia}, słowo/
Czy też, równie mocno, stała się zakładnikiem tego

poglądu.

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

Co się kryje w „Naszej klasie"
warunkach - niewiedzy o jakości życia, stopniu
uwikłania w ideologię oraz braku szacunku dla
jednostki - formę uznania kolektywu.
W przestrzeni polskiego Internetu zrobiło
się ciasno. Wdarł się do niego rodzaj społecznej
władzy sądzenia nadawanej przez osoby, które
w większości nie są w stanie rozpocząć walki
o siebie w wirtualnej przestrzeni, dającej się
realizować łagodniej n i ż w rzeczywistości. Spo­
łeczność „Naszej klasy", zamiast wybrać portal
oferujący rozbudowany interfejs służący kreacji
siebie, wyodrębnieniu siebie, podkreśleniu siebie,
czyli tak naprawdę ocaleniu siebie, wybrała portal
oferujący znikomą możliwość takiej kreacji, wią­
żąc j ą, j ak pisałem wyżej, z instytucj ą zbiorowego
uczestnictwa i tradycyjnych form społecznych.
Społecznością tą wydaje się rządzić brak
klasy i brak różnicy. Nowa klasa średnia, która

9

W tym miejscu powinien rozpocząć się drugi tekst

17
po skolonizowaniu pasaży handlowych i miej­
skiej przestrzeni zabrała się za kolonizowanie
Internetu, za swój mit założycielski wybrała
resentyment i nostalgię, ucieczkę od wyzwań,
odrzucenie polityczności i rywalizacji o idee,
oddała też bez walki formy sprawowania wła­
dzy za pomocą na przykład sądów estetycznych.
Społeczność ta w zasadzie nie odwołuje się do
nikogo, prezentuje siebie zadowoloną z tego,
jaka jest. Nie wiem, czy próbuje dokonać de­
finicji samej siebie. Pewne jest, że społeczność
ta wybrała baśniowe doświadczanie rzeczywi­
stości, rozumiane i przyjęte jako jedyna szansa
na wolność. Gwałtowność manifestacji tego do­
świadczenia pozwala również na postawienie
diagnozy, że oto, zapewne niespodziewanie dla
nas samych mamy do czynienia z polskim
riantem buntu mas .
9

ustaleniami Eliasa Canettiego z Masy i władzy

oraz Petera

o „Naszej klasie", napisany z perspektywy nakreślonej

Sloterdijka z Pogardy mas. Moją intencją było jedynie

przez Ortegę y Gasseta w klasycznym eseju, uzupełniony

zasygnalizowanie tego problemu.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.