-
Title
-
Rodzina małomiasteczkowa / LUD 1989-90 t.73
-
Description
-
LUD 1989-90 t.73, s.85-100
-
Creator
-
Beba, Bożena
-
Date
-
1990
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1824
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1965
-
Subject
-
kultura społeczna
-
rodzina
-
społecznośc miejska
-
małe miasta
-
Text
-
II. ARTYKUŁY
I MATERIAŁY
BOZENA BEBA
Ośrodek Badań Naukowych
im. W. Kętrzyńskiego
w Olsztynie
RODZINA MAŁOMIASTECZKOWA.
SPECYFIKA
I PRZEMIANA
Wobec bogactwa i różnorodności tematów, jakie mogą być podejmowane w badaniach nad rodziną I, wybrane w artykule do analizy prezentują się bardzo skromnie. Dotyczą specyfiki i przemian kulturowych
rodziny małomiasteczkowej i obejmują takie zagadnienia jak:
1. cechy społeczno-demograficzne;
2. zróżnicowanie środowiska mieszkalnego;
3. zmiany w strukturze rodziny;
4. więź rodzinna na tle więzi sąsiedzkiej i zawodowej.
Zważywszy jednak, że odnoszą się one aż do ośmiu miasteczek, to
wydaje się, że wartość pracy polegać będzie raczej na wynikach analizy porównawczej niźli na zaprezentowaniu bogactwa tematyki związanej z rodziną.
Podstawą opracowania są głównie materiały terenowe uzyskane
w zespołowych badaniach nad małomiasteczkowymi społecznościami lokalnymi. Zgromadzone zostały w sześciu spośród ośmiu omawianych,
a mianowcie w Bisztynku, Rynie, Nowogrodzie, Lidzbarku Welskim,
Dynowie i Dobczycach. Materiały dotyczące Kobylina i Zagórowa zaczerpnięto z gotowego opracowania 2. Badania prowadzone były przez
Ośrodek Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie, pod kierunkiem A. Szyfer. Rozpoczęto je w latach siedemdziesiątych w czterech
I
Z. Tyszka, Socjo~ogiczny
todologiczne
problemy
badań
punkt
widzenia
nad rodziną,
w badaniach
nad
[w:] Me1980, s. 11-24;
Poznań 1980,
rodziną,
pod red. Z. Tyszki, Poznań
J. Burszta, Etnogoraficzny punkt widzenia w badaniach nad rodzinq,
s. 63-72.
I B. Januszkiewicz,
Rola tradycji
w życiu społeczno-kulturowym
środowisk
łomiasteczkowych.
Na
przykładzie
w maszynopisie, w posiadaniu
wybranych
autorki.
miejscowości
Wielkopolski.
maPraca
8G
miasteczkach byłego województwa olsztyńskiego - w Rynie, Bisztynku, Rucianem-Nidzie 3 i Lidzbarku Welskim. Kontynuowano w latach
osiemdziesiątych w miasteczku Nowogród koło Łomży, Dynów koło
Rzeszowa i Dobczyce koło Krakowa. Narzędziem badawczym był kwestionariusz wywiadu, różny w różnych miasteczkach, w którym jednak
generalnie zwrócono uwagę na takie zagadnienia jak: 1. więź społeczna,
rozumiana jako identyfikacja z określoną społecznością lokalną; 2. rodzina, sposób życia, obrzędowość rodzinna, więź rodzinna, sąsiedzka
i zawodowa; 3. działalność lokalnych instytucji; 4. małomiasteczkowy
system wartości; 5. obrzędy doroczne i inne małomiasteczkowe imprezy
kulturalne o charakterze ludowym.
Interesującego materiału dostarczyły również badania ankietowe dotyczące systemu wartości oraz miejscowe dokumenty państwowe i prywatne. Badania prowadzone były na 1011/0 próbie celowej proporcjonalnej z uwzględnieniem wieku i takich kategorii społeczno-zawodowych
jak: rolnicy, rolnicy-robotnicy, robotnicy, rzemieślnicy, inteligencja.
Chciałbym dodać, że wspomniany dość skromny zakres tematyczny,
niezbyt konsekwentnie dotyczący zagadnień struktury
rodziny albo
funkcji rodziny, wypływa także z faktu, że badania nad rodziną małomiasteczkową miały zmieścić się w kontekście innych problemów, niemniej ważkich dla w ogóle badań nad małomiasteczkowymi społecznościami lokalnymi. Ponadto zróżnicowanie czasowe oraz niejednorodność
narzędzia badawczego - kwestianariusza, przysporzyły mnie - podobnie jak autorom innych tematów - nieco kłopotu, zwłaszcza w analizie
porównawczej. Jednakże dla ukazania trendów rozwojowych nie miało
to większego znaczenia.
Na temat rodziny małomiasteczkowej napisano jak dotąd niewiele.
Najczęściej jeszcze w związku z monografiami społeczności lokalnych,
gdzie wyznaczano jej różną rangę w kontekście innych problemów.
Przykładem choćby trzy monografie wydane przez Ośrodek Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie 4. Ostatnie lata i badania pod
kierunkiem Z. Tyszki podjęły tę problematykę w tym sensie, że w związku z teoretyczno-metodologicznymi założeniami badań warunków zróżnicowania procesów rozwojowych rodziny, wprowadzono pojęcie makrostruktury, mezostruktury i mikrostruktury
społecznej. Makrostruk8 Ruciane-Nida
nie zostało uwzględnione
w opracowaniu,
ponieważ nie prowadzono w nim badań nad rodziną.
4 A.
Szyfer, Spoleczność i kultura
malego
miasta.
Studium
na przykladzie
Rynu, Olsztyn 1982; B. Beba, Tradycja
drobnomieszczańska
w społeczności malomiasteczkowej
Lidzbarka
Welskiego,
Olsztyn 1982; H. Murawska-Koprowska,
Ruciane-Nida,
kształtowanie
się spoleczności uprzemysławianego
miasteczka,
Olsztyn
1984.
87
tury - podstawą zróżnicowania rodzin jest przynależność do określonej
klasy, warstwy czy regionu; mezostruktury - podstawą jest zróżnicowanie poprzez typy społeczności lokalnych i mikrostruktury - podstawą różnorodność struktury samej rodziny i jej powiązań z kręgami towarzyskimi, familijnymi czy sąsiedzkimi 5. Nie omawiając szerzej szczegółów dotyczących założeń badawczych, pragnę jedynie zwrócić uwagę,
że owe mezostruktury społeczne, które dotyczą społeczności lokalnych,
a więc i społeczności małomiasteczkowych, wprowadzają pod obserwację badaczy rodzinę małomiasteczkową. Owoce tych badań są jeszcze
niezbyt obfite (zaprezentowane w wymienionej pracy zbiorowej pod
redakcją Z. Tyszki, gdzie poważny swój udział mają członkowie zespołu
badawczego nad kulturą rodziny Instytutu Etnologii UAM w Poznaniu
pod kierunkiem Z. Jasiewicza) 6, lecz bliska już perspektywa pojawienia
się będących w przygotowaniu prac na ten temat wzbogaci problematykę, może także o monograficzne ujęcie.
Zanim przejdę do omówienia wybranych zagadnień związanych
z współczesną rodziną małomiasteczkową, chciałabym w skrócie przedstawić jej tradycyjny model oraz biegunowe przeciwstawienie tego modelu, jakim jest współczesna rodzina wielkomiejska. Mają one tworzyć
płaszczyzny odniesienia w określaniu cech charakteryzujących
współczesną rodzinę małomiasteczkową i służyć analizie materiału empirycznego.
Tradycyjna rodzina małomiasteczkowa (przez tradycyjną rozumiem
XIX-wieczną), to właściwie dwa jej modele - rolniczy i rzemieślniczo-kupiecki. Małomiasteczkowa rodzina rolnicza była bardzo zbliżona do
rodziny chłopskiej, zwłaszcza w swojej strukturze, ponieważ podstawą
tej struktury był stosunek do ziemi i praca na roli, podobne w obu środowiskach. Ze względu na rolniczy charakter miasteczek w Polsce model rolniczej rodziny był w nich dominujący. Czym się charakteryzowała
taka rodzina? Przede wszystkim była ona wielodzietna i wielopokoleniowa. Jej wspólną płaszczyzną była ziemia, dziedziczona - poza nielicznymi wyjątkami - w linii męskiej. Wyznaczało to patriarchalny
charakter rodziny, czyniąc głównym autorytetem ojca, któremu pozostali członkowie - zarówno żona i dzieci, a także dziadkowie na dożywociu - winni byli posłuszeństwo. Ojciec decydował o sprawach majątkowych, o przyszłości dzieci i rozstrzygał o sprawach moralnych. Reprezentował rodzinę na zewnątrz.
Ponieważ wszyscy członkowie rodziny zatrudnieni byli w gospodar5
nego,
Z. Tyszka,
Społeczne
[w:] Rodzina
a
Bydgoszcz 1984, s. 15-22.
6 Rodzina
a struktura
uwarunkowania
struktura
społeczna,
społeczna,
cech
rodziny
praca
i procesów
zbiorowa
życia
pod red.
rodzin-
Z. Tyszki,
praca zbiocowa, pod red. Z. Tyszki. op. cit.
88
stwie rolnym (także dzieci) ich role były ściśle określone i jakby przywiązane do wypełnianych obowiązków, wynikających z podziału pracy.
Do roli kobiety należało wypełnianie obowiązków związanych z prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci, obrządkiem bydła, trzody chlewnej i drobiu oraz pomoc w niektórych pracach polowych - zwłaszcza
związanych z uprawą roślin okopowych. Do mężczyzny natomiast praca związana z konserwacją zagrody, większość prac polowych (przede wszystkim uprawa roślin zbożowych) i "obrządek przy koniach" 7.
Na płaszczyźnie wspólnoty majątkowej i wzajemnych zależności między członkami rodziny kształtowała się określona więź rodzinna, która
każdemu z nich wyznaczała przywileje i powinności. Niemniej ważna
od rodzinnej była dla rodziny rolniczej więź sąsiedzka, która spełniała
nie tylko doniosłą rolę ekonomiczną (głównie w sferze wzajemnej pomocy w pracach polowych), lecz także społeczną - przede wszystkim
konsolidowała społeczność lokalną.
W czym ta tradycyjna rodzina rolnicza różniła się od rzemieślniczo-kupieckiej? W rzeczywistości często niczym, bo w miasteczku o charakterze rolniczym rzemieślnik, posiadając zazwyczaj kawałek ziemi, był
też jednocześnie rolnikiem. Lecz w swej modelowej postaci i w miasteczkach o charakterze rzemieślniczo-handlowym
(wiele miasteczek zaboru
pruskiego, szczególnie na obszarze Pomorza), odbiegała nieco od modelu
rodziny rolniczej. Mimo jej patriarchalizmu, który podobnie jak w rolniczej wypływał ze stosunku własności, inna w niej była pozycja kobiety. Istniał w niej bardziej kategoryczny podział ról między małżonkami, ponieważ kobieta z reguły nie była angażowana w prowadzenie
warsztatu rzemieślniczego. Była odpowiedzialna za dom i prowadzenie
budżetu domowego i szczególnie to drugie dawało jej dość znaczną swobodę w decydowaniu o sprawach domowych oraz podbudowywało jej
pozycję w rodzinie. (Myślę, że ów fakt jest niedoceniany w stwierdzeniach, które kobiecie w rodzinie drobnomieszczańskiej - rodzinie wywodzącej się z rodziny rzemieślniczej i kupieckiej - przypisują wręcz
poddańczą wobec męża rolę).
Podobnie jak w rodzinie rolniczej, kształtowały się wzajemne relacje
między rodzicami i dziećmi, z tą jednak różnicą, że dzieciom rzemieślniczym i kupieckim, a zwłaszcza synom stawiano konkretne wymagania
dotyczące zdobycia zawodu. Był on nieodzowny dla podjęcia pracy
w warsztacie rzemieślniczym, ale jednocześnie stwarzał, co aktywniejszym jednostkom, możliwość usamodzielnienia się bez pomocy materialnej rodziców w sytuacjach konfliktowych.
7 S. Szynkiewicz,
Rodzina, [w:] Etnografia
Polski, Przemiany
kultury
t. I, praca zbiorowa, pod red. M. Biernackiej, B. Kopczyńskiej-Jaworskiej.
trz.eba-Pojnarowej, W. Paprockiej, Wrocław 1976, s. 477-489.
ludowej,
A. Ku-
89
Bardzo istotną cechq rozmcującą rodzinę rolniczą i rzemieślniczo-kupieckć! była natomiast więź sąsiedzka, która wśród rzemieślników i kupców odgrywała marginalną rolę wobec istnienia cechów, bractw i stowarzyszeń, które nie tylko organizowały zewnętrzne sprawy ekonomiczne, ale całe życie społeczno-kulturalne,
a nawet stanowiły płaszczyznę
moralnej oceny R.
Nie jest moim zamierzeniem przedstawić tutaj, jak kapitalistyczna,
a później socjalistyczna industrializacja i urbanizacja rozkruszały stopniowo i jednocześnie stapiały w jedno owe modelowe postaci rodzin.
Na ten temat literatura jest dość bogata 9, lecz pragnę - korzystając
z przemyśleń Z. Tyszki - zaprezentować cechy współczesnej rodziny
wielkomiejskiej, jako przeciwstawnego modelu, wyznaczającego kierunek zmian dotyczących w ogóle rodziny polskiej.
Jest więc to rodzina, w której warsztat pracy został oderwany od
spraw rodzinnych i w zasadzie nie stanowi jej własności prywatnej.
Ma to istotny wpływ na podział ról, autorytetów - w ogóle wzajemnych relacji między członkami rodzin. Zarówno małżonkowie, jak
i dzieci stają się partnerami
w wypełnianiu obowiązków rodzinnych.
Przeważnie oboje małżonkowie i częściowo dzieci zatrudnieni są poza
domem, co daje im pewną niezależność ekonomiczną, obniżając poważnie znaczenie rodziny jako płaszczyzny interesu ekonomicznego (nie
mówiąc już o przymusie), a dając miejsce coraz bardziej istotnemu życiu emocjonalnemu. Będąc rodziną nuklearną (rodzice + dzieci), dalece
ekonomicznie i społecznie niesamowystarczalną,
jest ona powiązana
z rozlicznymi instytucjami, które wyręczają ją w zakresie niektórych
funkcji. (Są to przeważnie instytucje o charakterze usługowo-technicznym, wychowawczYm i kulturalnym). Wielkomiejska rodzina jest ponadto heterogeniczna kulturowo i społecznie oraz anonimowa na tle
społeczności, w której żyje. Charakteryzuje się dominacją więzi rodzinnej i zanikiem więzi sąsiedzkiej na rzecz przeważnie luźnych układów
tworzyskich, kształtowanych na płaszczyźnie zawodowej 10.
s Por. M. Barański, Rodzina od czasów najdawniejszych
do końca XVIII
wieku,
[w:] Przemiany
rodziny
polskiej,
pod red. J, Komorowskiej,
Warszawa
1975,
s. 23-51.
v Patrz: A. Kłoskowska, Rodzina w Polsce Ludowej,
[w:] Przemiany
społeczne
w Polsce Ludcwej,
pod red. A. Sarapaty, Warszawa 1965, s. 505-551; J. Turowski,
Przemiany współczesnej
rodziny,
"Zeszyty Naukowe KUL", t. 2, 1959, z. 4, s. 23-54;
Z. Tyszka, Rodzina w ustroju kapitalistycznym
i socjalistycznym,
[w:] Przemiany
rodziny polskiej, op. cit., s. 361-383; Z. Jabłonowska, Rodzina w XIX i na początku
XX wieku, j.w. s. 52-71.
IQ Z.
Tyszka, Teoretyczno-metodologiczne
podstawy
badań
funkcji
rodziny
współczesnej, [w:] Rodzina a struktura
społeczna, op. cit., s. 140.
90
Przedstawione w wielkim skrócie modele rodzin są wyłącznie rekapitulacją tego, co zostało dotąd powiedziane w literaturze przedmiotu
Jak już zaznaczyliśmy, mają one jedynie tworzyć tło i płaszczyznę odniesienia dla analizy materiału empirycznego.
Określając cechy społeczno-demograficzne rodziny małomiasteczkowej wzięłam pod uwagę dwa zjawiska: dzietność i liczbę pokoleń zamieszkujących razem w rodzinie. (Dobór tych właśnie zjawisk został
zdeterminowany zebranym materiałem terenowym).
Dzietność, która jest przede wszystkim przedmiotem badań demografii, może być ujmowana na wiele sposobów. Dla potrzeb opracowania rozróżniamy jedynie dzietność idealną od zrealizowanej. Pierwsza
z nich oznacza w demografii dzietność pożądaną, druga aktualną w czasie prowadzonych badań 11.
Zagadnienie dzietności idealnej nie było przedmiotem badań kwestionariuszowych
prowadzonych
przez Ośrodek Badań Naukowych
im. W. Kętrzyńskiego. Rozpoznanie tego zjawiska przeprowadzono jedynie w miasteczku Zagórów i Kobylin. (Jak pamiętamy są to odrębne
badania przeprowadzone przez B. Januszkiewicza). W obu miasteczkach
pogląd na idealną liczebność dzieci w rodzinie kształtuje się podobnie.
Kategorią różnicującą jest wiek. Młodzi (do których zaliczane są osoby
do około 45 lat), za idealną uważają rodzinę z dwojgiem lub trojgiem
dzieci, natomiast starsi wymieniają czworo i więcej. Ograniczanie liczby
dzieci do dwojga czy trojga wśród młodych małżeństw wiąże się przede
wszystkim z chęcią poprawienia warunków bytowych i czasem także
możliwością uczestnictwa w kulturze. W sumie jednak świadczy o osłabieniu oddziaływania norm obyczajowych w planowaniu rodziny i wprowadzeniu w tę sferę rachunku ekonomicznego.
Nie wiadomo czy deklarowane chęci wpłynęły na zrealizowany model dzietności rodzin w badanych miasteczkach, ponieważ brak na ten
temat danych. Należy jednak przypuszczać, że miały one znaczenie
w realizacji zamierzeń. Pośrednio potwierdzają to wyniki badań z pozostałych miasteczek, gdzie dzietność zrealizowana ogranicza się do
dwojga trojga dzieci. Wyjątek stanowią dwa miasteczka postmigracyjne - R,yn i Bisztynek - gdzie przekracza ona nieco liczbę czworga dzieci.
Wielodzietność rodzin, zwłaszcza we wsiach i miasteczkach na terenach postmigracyjnych,
nie jest zjawiskiem przeze mnie odkrytym.
Wiąże się to ze szczególną witalnością biologiczną, zwłaszcza migrantów - nazwałabym ich - z wolnego wyboru. Z faktem, że w większości
11
z.
kobiet
w Polsce, Statystyka
Polski,
GUS, Warszawa
Dzietność idealna, s. 29, dzietność z.realizowana, s. 66
Dzietność
Smoliński,
1980, oprac.
91
pochodzili oni ze wsi, gdzie tradycje wielodzietności były w latach tuż
powojennych jeszcze bardzo silne oraz z przyczynami ze sfery psychiki,
ponieważ narodziny dziecka traktowano jako prawo do zamieszkania na
obcym terenie.
Rozpatrzenie zjawiska dzietności poprzez kategorie społeczno-zawodowe i kategorie wieku pozwala dodać, że generalnie w badanych miasteczkach te wielodzietne rodziny są rodzinami przede wszystkim rolniczymi, dalej rolniczo-robotniczymi i robotniczymi o pochodzeniu rolniczym ze wsi. W przewadze też są nimi rodziny należące do starszej
generacji, choć to zjawisko wiąże się także z faktem, że dzietności w rodzinach młodego pokolenia nie można uznać za zakończoną.
Rodziny rolnicze i rolniczo-robotnicze są też jeszcze najczęściej rodzinami trzypokoleniowymi (dlatego tak niewiele ich w Lidzbarku Welskim - 72 na ogółem 1428 -, który jest miasteczkiem robotniczym
o tradycjach rzemieślniczo-handlowych i stosunkowo dużo w Dynowie - 225 na 1119 - gdzie dominują tradycje rolnicze). Inaczej nieco
kształtuje się to zjawisko w Bisztynku, gdzie rodziny rolnicze z reguły
są dwupokoleniowe. Migrujący z mazowieckiej wsi przeważnie młodzi
jeszcze małżonkowie nie zdążyli stać się dziadkami. Nie wiadomo też,
czy wobec dominacji tendencji ograniczania organizacji życia rodzinnego do ram rodziny podstawowej, rolnicze rodziny w Bisztynku kiedykolwiek osiągną trzypokoleniowość. Ostatecznie jednak we wszystkich
miasteczkach dominują rodziny dwupokoleniowe.
Tak więc zarówno dzietność, jak i liczba pokoleń zamieszkujących
razem w małomiasteczkowej rodzinie ulega redukcji. Podąża więc
w tym procesie za przemianami charakteryzującymi
rodzinę wielkomiejską·
Rodziny małomiasteczkowe żyją w bardzo zróżnicowanym środowisku mieszkalnym. Zróżnicowanie standardu mieszkaniowego w znacznej mierze związane jest z wyposażeniem miasteczek w podstawowe
urządzenia komunalne. Drugą nie mniej ważką przyczyną owego zróżnicowania, są tradycje kulturowe, wyrażające się w sposobie urządzania
mieszkań, prowadzeniu gospodarstwa domowego oraz w upodobaniach
co do pożywienia i ubioru.
Omawiane miasteczka są miejscem znacznych kontrastów w standardach mieszkaniowych. Zaryzykowałabym
nawet twierdzenie, że
większych niż w mieście czy nawet na wsi. Jeśli wieś polska w swojej
zamożności różnicuje się bardziej poprzez regiony, to w warunkach małego miasta ono samo zawiera w sobie ten kontrast. Przyczyna tego leży
najprawdopodobniej w strukturze
społeczno-zawodowej mieszkańców
małych miast - w marginalnym i bez perspektyw rozwoju rolnictwie
małomiasteczkowym oraz w nader korzystnej sytuacji materialnej ma-
łomiasteczkowego rzemiosła i uprzywilejowanej pozycji niektórych zawodów inteligenckich.
O najbardziej wyrównanym i jednocześnie dość niskim standardzie
są mieszkania w Rynie i Bisztynku. Większość z nich podlega zarządom
miejscowej gospodarki komunalnej, choć w rolniczym Bisztynku w odróżnieniu od robotniczego Rynu nieco więcej jest własnościowych domków jednorodzinnych. Ludność tych miasteczek przejawia mało inicjatywy w zakresie modernizacji mieszkań. Większą wagę przywiązuje się
do samego wyposażenia wnętrz, pozostawiając sprawę remontów kapitalnych gospodarce komunalnej.
Większe starania o podwyższenie standardu mieszkaniowego czynią
mieszkańcy Nowogrodu - miasteczka o tradycjach rolniczych, zmieniającego się w rolniczo-robotnicze. Charakterystyczne
w zabudowie
tego miasteczka jest stawianie obok drewnianej krytej strzechą chałupy,
murowanego domku jednorodzinnego z wodociągiem i kanalizacją. Kontrast jest więc dość specyficzny i nie przebiega między kategoriami
społeczno-zawodowymi lecz między pokoleniami. Nie jest też drastyczny,
bo owe (przeważnie należące do rolników-robotników) domki jednorodzinne, to nie luksusowe wille, poza tym dość równomiernie rozmieszczone w krajobrazie miasteczka. Potwierdzają raczej jednorodność kultury społeczności i jednorodność zmian niźli ich zróżnicowanie.
Podobnie w Lidzbarku Welskim nie zauważa się jakichś drastycznych kontrastów mimo, że w tym miasteczku luksusowa willa nie jest
obiektem rzadkim. Lecz generalnie standard mieszkaniowy jest w nim
znacznie wyższy, co wypływa z faktu, że większość budynków stanowią
domki jednorodzinne zbudowane przeważnie w latach sześćdziesiątych.
Ten pęd do budownictwa domków jednorodzinnych ma swoje źródło
w konieczności odbudowy miasteczka zniszczonego w działaniach wojennych oraz w potencjale ludności o tradycjach rzemieślniczych, szczególnie aktywnej w kształtowaniu środowiska materialnego.
W odniesieniu do Kobylina i Zagórowa nie dysponuję takimi informacjami, które pozwoliłyby mi określić standard mieszkaniowy w tych
miasteczkach. Można jedynie przypuszczać, że w Kobylinie jest on zbliżony do tego, jaki reprezentuje Lidzbark Welski, czego przyczyną jest
fakt, że te dwa miasteczka leżą na obszarze kultury wielkopolsko-pomorskiej, która ukształtowała już wcześniej zarówno środowisko materialne, jak i postawy ludzkie wobec kształtowania tego środowiska
(tradycje pracy organicznej). Na pewne zróżnicowanie między Lidzbarkiem Welskim a Kobylinem może wpływać fakt, że Kobylin posiada
nieco mniejszy potencjał ekonomiczny i dość znaczny udział rolników
w strukturze społeczno-zawodowej.
Najbardziej kontrastowe ze względu na stan budynków są dwa ostat-
93
nie spośród omawianych miasteczek - Dynów i Dobczyce, choć generalnie Dobczyce reprezentują nieco wyższy poziom niźli Dynów. Istnieją
w nich jakby strefy biedoty i bogactwa. W pierwszej spotkać można
rozpadającą się chałupę starego rolnika czy rolnika-robotnika - emeryta, wyposażoną w niezbędne meble i sprzęty, zaś w drugiej stoją rzędem
luksusowe wille, należące przeważnie do rzemieślników, ale także robotników i rolników (mających rodziny w Stanach Zjednoczonych) lub do
lekarza czy weterynarza.
Wobec dostrzeżonej olbrzymiej różnorodności sposobów urządzania
mieszkań, zaistniała potrzeba znalezienia pewnych modelowych rozwiązań. Skorzystałam tu z doświadczeń i sugestii B. Januszkiewicza,
który dla uporządkowania tej zróżnicowanej rzeczywistości wprowadził
trzy modele - tradycyjny, nowoczesny i eklektyczny 12. W tradycyjnym
modelu wyposażenia wnętrz dominują stare meble. W miasteczkach
o tradycjach drobnomieszczańskich, czyli w Lidzbarku Welskim, Kobylinie i Zagórowie, meble te nawiązują do stylu mieszczańskiego - są
ciężkie, wielkie, solidne i wykonane przeważnie przez rzemieślników na
specjalne zamówienie. (W Lidzbarku Welskim jest ich stosunkowo
najmniej z powodu zniszczeń dobytku w trakcie działań wojennych).
Posiadają je przeważnie zasiedziałe w miasteczku zamożne rodziny rzemieślnicze, kupieckie czy urzędnicze, tzw. "obywatelskie". W skład tych
mebli wchodzą zazwyczaj łóżka tzw. "małżeńskie", komody, szafy trzydrzwiowe, szafonierki, kredensy, kanapy, a wyjątkowo też biblioteki
i pianina. Głównymi elementami wystroju są w tym modelu narzuty na
łóżka, tapczany, makaty, haftowane i wykonywane na drutach poduszki,
koronkowe serwety i wreszcie obrazy, przeważnie o tematyce religijnej.
W miasteczkach o tradycjach rolniczych, (w Nowogrodzie, Dynowie
i częściowo w Dobczycach), w tym tradycyjnym modelu znajdują się
raczej meble ludowe. Choć dość trudno już znaleźć wśród nich skrzynię
malowaną lub kufer. Są to zazwyczaj prymitywne szafy, stoły, ławy,
stołki, wykonywane przez miejscowych rzemieślników lub przez samych
właścicieli. W dekoracji zaś dominują narzuty, makatki, serwety, o charakterystycznych regionalnych motywach, chodniki - "szmaciaki", które dotąd występują w miasteczku Nowogrodzie i Rynie (w Nowogrodzie
jest to miejscową tradycją a w Rynie - mazurską, jak i napływową,
wileI1ską). Ta "ludowa wersja" tradycyjnego modelu urządzania mieszkań
dominuje wśród starych rolników, lecz spotykana jest również wśród
starszych robotników i rzemieślników.
W nowoczesnym modelu wyposażenia wnętrz (poza nielicznymi przykładami oryginalnych rozwiązań) panują meble segmentowe - co do12
B. Januszkiewicz,
op. cit., s. 99 i nast.
94
tyczy głównie mieszkań w blokach, oraz segmentowe łącznie z kompletami meblowymi - w zamożniejszych domkach jednorodzinnych. Ten
model wyposażenia znajdujemy w każdym miasteczku i w każdej kategorii społeczno-zawodowej, raczej jednak wśród młodszych mieszkańców.
Występowanie tego typu wyposażenia zależne jest przede wszystkim od
zamożności, która wiąże się z wcześniej przedstawionym ogólnym standardem mieszkań. W porównaniu z modelem tradycyjnym znacznie
uboższa jest tu dekoracja wnętrz. W zależności od tradycji rodzinnych
(w sensie pochodzenia społecznego), jest w tej dekoracji trochę drobnomieszczańskości lub ludowości, albo w wyniku zanegowania tradycji - wielkie ubóstwo dekoracji lub "silenie się" na "miejską modę".
Model elektyczny, to po prostu wymieszanie elementów tradycyjnego
i nowoczesnego. Dominuje on we wszystkich miasteczkach jak wszystko,
co ma charakter pośredni. Jest udziałem wszystkich kategorii społeczno-zawodowych i wszystkich kategorii wieku, z różnym oczywiście nasileniem. Najbardziej powszechnie występuje w Rynie i Bisztynku, co wiąże
się z dość wyrównanym i niezbyt wysokim poziomem zamożności mieszkańców tych miasteczek.
Zagadnienie przemian w strukturze rodziny ograniczę do rozpatrzenia wzajemnych relacji między małżonkami w oparciu o podział pracy
w rodzinie i priorytet w podejmowaniu decyzji oraz do omówienia wzajemnych stosunków rodziców i dzieci.
Gdybyśmy chcieli oprzeć nasze stwierdzenie o równouprawnieniu
małżonków w rodzinie małomiasteczkowej na wynikach badań dotyczących podziału pracy, musielibyśmy stwierdzić, że do tego równouprawnienia jest jeszcze daleko. We wszystkich przebadanych miasteczkach dominuje bowiem tradycyjny podział pracy. (Przez tradycyjny
rozumiem ten, jaki został ustalony we wcześniej zaprezentowanych
typach rodziny rolniczej i rzemieślniczo-kupieckiej). Nie jest on tak rygorystycznie przestrzegany i tak kategoryczny, jak w swej klasycznej
wersji - jednak istnieje. W większości rodzin Kobylina i Zagórowa, jak
stwierdza B. Januszkiewicz 13, a szczególnie tam, gdzie kobieta nie podjęła pracy zawodowej, nadal utrzymuje się przekonanie, że mężczyzna
powinien pracować zarobkowo, natomiast kobieta winna zajmować się
prowadzeniem gospodarstwa domowego i wychowywaniem dzieci. Ale
i w tych rodzinach, gdzie kobieta podjęła pracę zawodową, nie odciąża
się jej zbytnio od obowiązków domowych. Pewne odstępstwo od tej tradycji zauważalne jest jedynie wśród młodych małżeństw, przede wszystkim inteligenckich, urzędniczych i częściowo robotniczych oraz w bard~o
starych małżeństwach urzędniczych czy robotniczych, gdzie mąż-emeryt,
II
Ibidem, s. 116.
H5
z braku zajęć zawodowych, pomaga żonie w prowadzeniu gospodarstwa
domowego.
To dość powszechne przekonanie o różnych sferach odpowiedzialności mężczyzny i kobiety ma znaczny wpływ na ocenę pracy zawodowej
kobiety. Traktowana jest przeważnie jako przymus ekonomiczny - i to
zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Ma ona dla kobiet niewiele
wspólnego z realizowaniem osobistych ambicji (poza środowiskiem inteligenckim i urzędniczym). Dlatego też nie praca zawodowa a dobre prowadzenie domu jest ambicją kobiety i z tego czerpie ona satysfakcję. Za
to też jest ona oceniana przez opinię publiczną, natomiast mężczyzna za
zapewnienie rodzinie materialnych podstaw egzystencji.
Wracając jednak do spraw równouprawnienia, stwierdzić wypada,
że chyba trafniej będzie je wiązać z priorytetem małżonków w sprawie
podejmowania decyzji. Nie można bowiem zaprzeczyć, że pozycja społeczna kobiety w rodzinie znacznie wzrosła. Jest nadmiernie obciążona
obowiązkami (zwłaszcza kobieta pracująca zawodowo), ale jednocześnie
wyzwolona z tradycyjnej postawy żony posłusznej we wszystkim małżonkowi. W podejmowaniu decyzji zauważamy znaczne odejście od tradycyjnego, patriarchalnego wzoru, ponieważ dominującą tendencją jest
porozumienie i wspólnota działań. W następnej kolejności podejmowanie decyzji należy do mężczyzny, co najsilniej występuje w Nowogrodzie i Dynowie w rodzinach rolniczych. Jedynie w Rynie i Lidzbarku
Welskim miejsce to przypada żonom, co w pierwszym przypadku można
tłumaczyć szczególną emancypacją kobiet (zwłaszcza bardzo aktywnych
i samodzielnych kobiet wileńskich) w procesie migracji, w drugim natomiast tradycją rzemieślniczo-kupiecką.
Ten dość jednolity obraz zjawiska wyczerpuje możliwość i potrzebę
dalszych komentarzy czy wyjaśnień. Ostatecznie wypada jednak stwierdzić, że zmiany dotyczące wzajemnych relacji małżonków w rodzinie
małomiasteczkowej przebiegają powoli i z podobnym we wszystkich
miasteczkach zróżnicowaniem poprzez kategorie wieku i kategorie społeczno-zawodowe. Najbardziej tradycyjni są w tym zakresie rolnicy
i ewentualne różnice między miasteczkami zależne są do ich udziału
w strukturze społeczno-zawodowej.
W porównaniu z wzajemnymi stosunkami między małżonkami, relacje między rodzicami i dziećmi uległy znacznie poważniejszym przeobrażeniom. Decydujące znaczenie w tym procesie miało uświadomienie
(zarówno przez rodziców, jak i dzieci) możliwości usamodzielnienia się
dzieci poprzez zdobycie zawodu. Rodzina małomiasteczkowa mimo, że
w znacznym stopniu związana jest jeszcze z własnym warsztatem pracy
(różnie w różnych miasteczkach, w zależności od udziału w ich strukturze społeczno-zawodowej rolników, rolników-robotników i rzemieślników,
ponieważ są oni właścicielami), nie jest V-l stanie stworzyć przymusu ekonomicznego dla młodszego pokolenia wobec możliwości, jakie oferuje
industrializacja i urbanizacja. Dlatego też nawet w rodzinach rolniczych
czy rzemieślniczych panują dość swobodne stosunki między rodzicami
i dziećmi, oczywiście od momentu, kiedy te dzieci zaczynają zdobywać
pewną samodzielność. Można to zjawisko prześledzić choćby w oparciu
o znaczną swobodę, jaką rodzice dają swoim dzieciom w wyborze zawodów. Stosunkowo bardziej zachowawczy w tej sprawie są mieszkańcy
Nowogrodu i Rynu, co wiązać należy z tradycjonalizmem kultury mazowiecko-kurpiowskiej - w pierwszym przypadku oraz z silną więzią rodzinną i upatrywaniem
możliwości awansu społecznego poprzez wykształcenie wśród ludności wileńskiej, zamieszkującej w przewadze Ryn.
Spośród kategorii społeczno-zawodowej bardziej sprecyzowane zdanie w sprawie zawodów dzieci mają robotnicy a nie rolnicy. Wśród robotników zdobycie dobrego zawodu przez dziecko staje się koniecznością
życiową, podczas gdy dzieci rolników zawsze mogą pozostać na gospodarstwie. Jeśli nawet rodzice mają jakieś marzenia co do zawodów dzieci, to nie narzucają im swojej woli, ograniczają się do doradztwa, wskazując na ewentualne korzyści - zwłaszcza materialne, związane z jego
wykonywaniem.
Więź rodzinna, sąsiedzka i zawodowa, to zjawisko bardzo istotne dla
funkcjonowania rodziny. Mówią one wiele, nie tylko o spójności rodziny,
ale także o danej społeczności lokalnej - jej stopniu tradycyjności i zurbanizowania, stanowiąc istotną podstawę do wnioskowania o typologii
miasteczek.
Spośród trzech wymienionych rodzajów więzi we wszystkich przebadanych miasteczkach dominuje więź rodzinna. Polaga ona przede
wszystkim na utrzymywaniu kontaktów rodzinnych
okazjonalnych
i powszechnych, na formach wzajemnej pomocy oraz na pielęgnowaniu
pamięci i pamiątek rodzinnych.
Kontakty powszednie dotyczą przede wszystkim rodzin o rozległych
miejscowych koneksjach. Często mają one charakter bezinteresowny, po
prostu "wpada się" do rodziny, by zapytać co słychać, przy okazji oplotkowując nie tylko członków rodziny ale i sąsiadów. Często jednak tym
powszednim wizytom towarzyszy potrzeba i chęć niesienia drobnej pomocy: robienie zakupów, pilnowanie dzieci, uzyskanie drobnej pożyczki,
itp. Odwiedziny "bez okazji" dotyczą także redzin mających krewnych
w pobliskiej wsi, którzy zjeżdżając po zakupy do miasteczka, zatrzymują się u miejscowej rodziny.
Inny charakter mają okazjonalne wizyty. Obejmują znacznie szerszy
krąg krewnych, także tych, zamieszkujących poza daną miejscowością·
W zależności od okazji ten krąg krewnych jest większy lub mniejszy.
97
Największe zjazdy rodzinne towarzyszą zwykle weselom i pogrzebom,
nieco mniejsze - chrzcinom czy I Komunii świętej, zaś Boże Narodze;lie czy Wielkanoc, gromadzą mniejszy krąg rodzinny - tej trzypokoleniowej w linii prostej.
Wzajemna pomoc rodzinna poza tymi drobnymi przysługami, które
wymieniłam wcześniej, w poważniejszych sprawach polega jeszcze na
wspólnej pracy przy budowie domu, na pomocy w pracach polowych
(wśród rodzin rolniczych, gdzie często pokrywa się lub zastępuje pomoc
sąsiedzką) oraz - co jest istotne zwłaszcza w obecnych czasach - na
wzajemnym popieraniu się przy załatwianiu różnych spraw urzędowych.
Więź rodzinna w pamięci rodzinnej i pamiątkach rodzinnych wyraża się dość słabo. Najsłabiej w miasteczkach o charakterze rolniczym,
czyli w Nowogrodzie i Dynowie. Ale i w Dobczycach, Bisztynku i Rynie
mieszkańcy niewiele wiedzą o przeszłości swojej rodziny. Ujawniają się
w tej postawie tradycje rodziny chłopskiej - bez historii, jak ją określił
F. Znaniecki. Większy kult do pamiątek rodzinnych przejawiają mieszkańcy Zagórowa, Kobylina a zwłaszcza Lidzbarka Welskiego, gdzie
w tradycji drobnomieszczańskiej tkwiła dbałość o dokumenty, zwłaszcza
te świadczące o specjalnych zasługach kogoś z rodziny. Istnieje jednak
szansa na wzbogacenie tego przejawu więzi rodzinnej dzięki atrakcyjności fotografii i powszechności kolekcjonowania zdjęć rodzinnych, które być może w przyszłości staną się tą specyficzną kroniką rodziny.
Siła i znaczenie więzi rodzinnej jest różna w różnych miasteczkach.
W znacznej mierze, jak wspomnieliśmy, zależy od zasiedziałości rodzin
zamieszkałych w jednej miejscowości. Dlatego też najsilniejsze jej przejawy spotykamy w Kobylinie, Zagórowie, Dynowie i Lidzbarku Welskim.
W Nowogrodzie, który również charakteryzuje się wspomnianą już zasiedziałością rodzin, ta więź jest jakby nieco słabsza. Wydaje się, że
gwałtowne zmiany urbanizacyjne (zatrudnianie się większości byłych
rolników w przemyśle, w pobliskiej Łomży), były istotną tego przyczyną.
Tradycjonalizm kultury (wielokrotnie przez nas podkreślany), wykorzystany został do skrystalizowania postaw, które zapewniają członkom społeczności najszybszy
awans społeczno-ekonomiczny.
Więź rodzinna
w Dobczycach jest bardzo różna, od przejawiającej się w wielkiej zażyłości do luźnych okazjonalnych lub przypadkowych kontaktów. Brak
jakiejś zasady jej występowania wśród kategorii społeczno-zawodowych
i kategorii wieku. Wielu jest starych rolników i robotników zupełnie
osamotnionych, których dzieci zamieszkują "w świecie", ale są również
rolnicze i robotnicze rodziny tworzące ścisłe kręgi rodzinne, charakteryzujące się częstymi kontaktami i wszelkimi przejawami wzajemnej
pomocy.
W dwóch postmigracyjnych miasteczkach Rynie i Bisztynku funkcjo7 Lud
l. LXXIII
98
nowanie więzi rodzinnej określiły specyficzne warunki. Bardzo rzadko
mazowieccy migranci przybywali do Bisztynka w jakiejś większej grupie
spokrewnionych rodzin. Dlatego też ich kontakty rodzinne mają charakter zewnętrznych, okazjonalnych i sporadycznych, dodatkowo utrudnionych faktem, że jako rolnicy muszą pilnować gospodarstwa i dobytku.
Jednakże mimo większych utrudnień w kontaktach, wśród rodzin
wileńskich zamieszkałych w Rynie więź rodzinna jest silniejsza. Utrudnione kontakty bezpośrednie z rodzinami pozostałymi za granicą rekompensowane są listownymi i jednocześnie wykazuje się wiele aktywności
w kontaktach z rodziną, która rozproszona jest przeważnie na obszarze
całego kraju. Ta aktywność w nawiązywaniu kontaktów w ogóle, duża
życzliwość i otwartość rodzin wileńskich, sprzyja też w tworzeniu więzi
sąsiedzkiej, która w Rynie, w odróżnieniu od Bisztynka, odgrywa istotną
rolę w życiu społeczności, a w pierwszych latach po osiedleniu miała dominujące znaczenie w procesie integracji kulturowej.
O więzi sąsiedzkiej wypada jednak powiedzieć więcej, zanim określimy różnice w jej występowaniu w pozostałych miasteczkach. Kryterium
wyznaczania sąsiedztwa we wszystkich miasteczkach jest bliskość terytorialna, z tym, że ów zasięg jest różny dla różnych środowisk. Dla rolnika sąsiadem jest gospodarz za miedzą lub ten, który mieszka po drugiej stronie ulicy, a czasem wszyscy mieszkańcy całej ulicy lub zaułka.
Podobnie dla robotnika, zamieszkującego domek jednorodzinny, sąsiadem jest ten, mieszkający najbliżej, lub też mieszkańcy z jednej czy
drugiej strony do trzeciego lub czwartego domu. Jeszcze inaczej określane jest sąsiedztwo w kamienicy czy bloku, gdzie zazwyczaj wyznacza
je ta sama klatka schodowa, rzadziej cała kamienica lub budynek.
W odróżnieniu od więzi rodzinnej, więź sąsiedzka jest znacznie zróż.nicowana poprzez kategorie społeczno-zawodowe. Najsilniejsza jest wśród
rolników i występuje wśród nich w najbogatszej postaci, zwłaszcza na
płaszczyźnie pomocy sąsiedzkiej. Pomoc ta polega głównie na wspólnym
wykonywaniu prac polowych, pożyczaniu maszyn rolniczych, wspólnych
remontach gospodarczych, pomocy przy budowie domu itp. Więź sąsiedzka wyraża się także w bezinteresownych kontaktach, w zapraszaniu sąsiadów na niektóre uroczystości rodzinne (zwłaszcza na wesela) i na
powszednich spotkaniach towarzyskich przy piwie.
Nieco inny charakter ma już więź sąsiedzka wśród rolników-robotników. Zmianie ulegają zwłaszcza formy pomocy, które coraz rzadziej polegają na ',vzaj-2mności, czyli na tzw. "odrobku". Za przysługę po pro~tu
się płaci. Kontakty towarzyskie i ich fo'rmy oraz częstotliwość zależne
są od stopnia zażyło{;ci, ale przeważnie są bardziej ograniczone.
IN rodzinach rćJbotniczych poprzez urzędnicze d0 inteligenckich. :::