Kuchenne fascynacje fantastyki grozy/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)

Item

Title
Kuchenne fascynacje fantastyki grozy/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.130-138
Creator
Nawrocki, Rafał
Date
2009
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5231
Language
pol
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5627
Rights
Licencja PIA
Text
Rafał
Nawrocki

Ur. w I 975 roku. O b r o n i ł pracę magisterską o pisarzu science fiction Adamie
W i ś n i e w s k i m - S n e r g u . Niebawem broni pracę doktorską Wokół progu. Problem
transgresji w polskiej prozie niesamowitej okresu romantyzmu. Interesuje się klasyczną
i współczesną fantastyką grozy, a także sferami pokrewnymi, takimi jak psychologia,
funeralia, o b r z ę d o w o ś ć , hard rock, dawne i współczesne przesądy oraz zabobony.
Jest miłośnikiem XIX wieku.

Kuchenne fascynacje
fantastyki grozy
1. Pierwsza z muz?
a początku człowiek, a konkretnie homo
erectus sprzed około dwóch milionów
lat, nauczył się rozpalać i wykorzystywać
ogień. Umiejętność ta dała mu nie tylko światło,
nmpń T Ti
ciepło i obronę, ale po jakimś czasie pozwoliła
na kolejne odkrycie. Mięso nadziane na patyk
i wetknięte w płomienie wydziela przyjemny za­
pach i znacznie lepiej smakuje niż surowe. A gdy
jeszcze natrzeć je którymś z rosnących w okolicy
ziół... Ten akt uznać by można za debiutanckie
zaistnienie rodzaju homo w kulturze. Powstała

Ni

1

gastronomia, zapewne najstarsza ze sztuk, wy­
przedzając o co najmniej milion lat pierwsze
znane nam malowidła naskalne i instrumenty .
Wobec muzy Gastronomii popełniono chy­
ba największą niesprawiedliwość, całkowicie
w y p ę d z a j ą c ją poza Parnas i degradując do
poziomu służebnej, zdolnej jedynie w bardziej
lub mniej wyszukany sposób zaspokajać proste
potrzeby fizjologiczne. Przez długi czas, gdy
literatura, teatr, muzyka i plastyka dorobiły się
biegłych, wyspecjalizowanych interpretatorów,
historyków i badaczy, nikt nie starał się prze¬
niknąć odmienności znaczeń potraw serwowa1

Najstarsze przejawy podobnych działań kulturotwórczych pochodzą j u ż od homo sapiens, datowane są na górny

paleolit (40-12 tys. lat p.n.e.). Zob.: pl.wikipedia.org/wiki/Paleolit, 08.11.2009.

BARBARZYŃCA

3 - 1 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

Kuchenne fascynacje fantastyki grozy
nych podczas Wigilii, romantycznej kolacji lub
biznesowego lunchu, albo też kiełbasy z grilla
czy jajka na twardo, pochłanianego w pociągu
natychmiast po rozpoczęciu dalekiej podróży.
A przecież o związku sztuki kulinarnej z po­
zostałymi świadczą nawet utrwalone w języku
frazeologizmy, takie jak: „zaserwowano nam
odgrzewane kotlety" - dotyczące obejrzanego
przedstawienia, „uczta kinomana", „nudne jak
flaki z olejem", „wysmakowane dzieło", „nie¬
smaczne żarty" i inne związki „smaku" i
stu" odnoszące się zarówno do konsumpcji,
jak i odbioru utworów artystycznych. Obecnie
zapomniane aczkolwiek poczesne mieisce Gastronomn w panteonie staraia sie przywrócić kulturoznawstwo i antropologia zaś coraz większa
popularność zdobvwaia programy orezentuiace
kulinarne osiągnięcia r u n etnicznych na tle
ogółu ich dorobku kulturowego.
?

Gastronomia, choć wyrugowana i niedo­
ceniana, powraca jako echo swej pierwotnej
potęgi w obszarze rozmaitych sztuk, zwłaszcza
narracyjnych i wizualnych. Uczta Trymalchiona,
opis obyczajowości za stołem, fragment powie­
ści Petroniusza Satyry {on, to znakomita krytyka
gustów i poziomu rzymskich nowobogackich.
Pierwszym polskim świeckim utworem poetyc­
kim, a jednocześnie najstarszym znanym pod­
ręcznikiem savoir-vivre'u, jest Wiersz o chlebostole (znany także jako O zachowaniu się
przy stole) Przecława Słoty. Kuchenne produkty
są nośnikami głębokich sensów w malarstwie
zwłaszcza martwych naturach od Flamandów
i Rembrandta po pop-art.
Kulinarną symbolikę świetnie wykorzystał
Juliusz Machulski w filmie Seksmisja. Swoistą
klamrę stanowi tu motyw jajka na miękko. Jajko

2

H.P. Lovecraft, Supernatural Horror in Literature,

Dover, Nowy Jork 1973, s. 12.
3

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

stanowi tradycyjny symbol życia i mocy prokre­
acyjnej. Na początku filmu, jako plastykowy surogat z odkręcanym wieczkiem, podaje je boha­
terowi dziewczyna - wyhodowana w probówce
urzędniczka systemu do cna sfeminizowanej
przyszłości. Pod koniec zaś ta sama para wystę­
puje w przeciwstawnych rolach: to mężczyzna
uczy kobietę jeść prawdziwe, tradycyjne jajko
na miękko, a za chwilę nakłoni ją, by w celach
rozrodczych udali się do sypialni.
Od antyutopii i science fiction teoretycznie
blisko do fantastyki grozy. Teoretycznie, gdyż
to teoria literatury łączy te dwa nurty w jeden
typ twórczości - fantastykę. W rzeczywistości
SF to dziecko oświecenia i jego dalekosiężnych
planów, zaś horror i niesamowitość wydają się
dużo starsze, sięgające pierwotniej szych pokła­
dów ludzkiej świadomości. Jeden z klasyków
gatunku, Howard P. Lovecraft uznawał grozę
za najstarsze uczucie ludzkości . Pewnym po­
twierdzeniem mogą być prace Marii Janion i jej
szkoły, dostrzegające w opowieściach niesamo­
witych arty kulacie poprzez fantazmaty konflik¬
tów i kompleksów tkwiących w podświadomości
i zbyt odrazaiacych bv człowiek mógł wyrazić ie
wprost Dlatego za omawianiem sie wampirów
i wilkołaków mogą stać tłumione żądze seksu¬
alne i konflikty zaś nonrzez widma ukochanych
2

3

zmarłych nowracaia do nas lek nrzed śmiercią
i ,ednoczesne noczucie iei bliskości M o z ę wiec
nanrawde niesamowita onowieść hvła nierwsza

iaka wykoszono nrzy nrehistorvcznvm oaniskn'
k ! d a c h ó w n r z o d l L i lek nrzed nowrotem
n m a r W ^

umanycn należą do najpierwotme szycn wyoPrazen. INarracja

ducUacn zmarłych mogła

ujmować w społeczną konwencję lęki, z którymi
nasi praszczurowie nie mogli sobie poradzie pozob. także: eadem, Zlo i fantazmaty, Universitas, Kraków
2001; eadem, Wampir. Biografia symboliczna, słowo/obraz

Por. M . Janion, Projekt krytyki fantazmatycznej.

O egzystencjach ludzi i duchów,

131

PEN, Warszawa 1991;

BARBARZYŃCA

terytoria, Gdańsk 2004.

Rafat Nawrocki

132

jedynczo. Uświadamiała również, że przeszłość
i historia są ważnymi elementami tożsamości
rodzącej się wspólnoty plemiennej. Filozof kul­
tury Rudolf Otto w swojej pracy Świętość
dość
odważnie wskazywał na współczesne historie
z dreszczykiem jako echa dawnego lęku numinotycznego przed pierwotnym, przerażają­
cym wyobrażeniem boskiej i demonicznej siły
(numen)\
Claude Lévi-Strauss określił niegdyś kuch­
nię jako „drugą, obok mowy, powszechną formę
ludzkiej działalności" . Jeśli więc opowiadanie
o duchach jest czynnością niemalże równie starą,
to może warto prześledzić łączące je struktury
imaginacyjne. Czyli: jak działa kuchnia w fanta­
styce grozy? Albo: jak się odżywiać, by zobaczyć
duchy?
5

2. Co przyrządzić?
Ebenezer Scrooge w Opowieści
wigilijnej
Charlesa Dickensa dość bezczelnie punktuje
nawiedzające go widmo dawnego wspólnika.
Oto co odpowiada, gdy zirytowany j u ż Marley pyta: „Dlaczego nie wierzysz własnym zmy­
słom?"
[Scrooge] Ponieważ często błahostka wypro­
wadza je z równowagi. Lekka niedyspozycja
żołądka czyni z nich oszustów. W rezultacie,
możesz być kawałkiem niestrawionej wołowi­
ny, odrobiną musztardy, okruszyną sera, odro­
biną niedogotowanego ziemniaka... Pomimo
wszystko wydajesz się być więcej istotą cielesną,
niż duchem .
6

4

Por. R. Otto, Świętość:

bóstwa

elementy irracjonalne w

i ich stosune\ do elementów

pojęciu

racjonalnych, tłum.

Scrooge na pierwszym miejscu wymienia wo­
łowinę, do mięsa przyrównuje także substancję
bezcielesnej zjawy!
Mięso z całą pewnością związane jest ze sfe­
rą podstawowych wierzeń i struktur wyobraże­
niowych. Lévi-Strauss w Trójkącie kulinarnym
udowadniał, iż: surowy - poddany obróbce - ze­
psuty to kategorie adekwatne nie tylko do kuchni
i handlu, ale też podstawowych założeń cywili­
zacyjnych w wielu kulturach. To, co przyrzą­
dzone, odnosi się do kultury, surowizna zbliża
człowieka do natury, zaś zgnilizna - do dziedzi¬
ny śmierci. W badanych przez sławnego antro­
pologa kulturach przestrzenie, gdzie można było
przyrządzić zabite zwierzęta, wyznaczały sfery
Z kolei mięso j u ż podane na.
stół podzielił badacz na gotowane i pieczone
To pierwsze bliższe iest ludom osiadłym o wvz '
szvm poziomie cywilizacyjnym - symbolizuje
zvcie i wspólnotę (demokratvcznosc) Pieczvs e
przywodzi na mvś raczei koczowniczv trvb zv
ciaa także arystokrację i śmierć
7

Wynikałoby z tego, że spożyte mięso, pieczo­
ne lub nieświeże, przenosi nas na powrót w dzie­
dziny chaosu, destrukcji i śmierci. Konsument
zbliża się więc do dziedziny, z której przybywają
zjawy. By dostąpić podobnych manifestacji, jakie
stały się udziałem Ebenezera Scrooge'a, należy
więc przyrządzić sobie pokrewną potrawę; ze­
psucie można zapewne zastąpić macerowaniem,
najlepiej w czerwonym winie.

3. Jak przyrządzić?
W powieści Marka Krajewskiego Widma
w mieście Breslau, łączącej kryminalną fabułę

6

Ch. Dickens, Opowieść

B. Kupis, Thesaurus Press, Wrocław 1993, s. 51-53,

1949, s. 24.

136-140.

7

5

wigilijna. Opowieść

fantastyczna,

tłum. anonimowe, Wydawnictwo Feliksa Owczarka, Łódź
C. Lévi-Strauss, op. cit., s. 72-74.

C. Lévi-Strauss, Trójkąt kulinarny, tłum. S. Cichowicz,

„Twórczość" 2 1972, s. 72.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Kuchenne fascynacje fantastyki grozy

133

z elementami niesamowitości, lekarz stara się
przekonać głównego bohatera, policjanta Mocka, że nawiedzające go upiorne fantomy mają
podłoże czysto fizjologiczne:

W sugestywnym i niezwykle zmysłowym opi­
sie uczty u Krajewskiego zwraca uwagę znacząca
obecność na stole pieczystego, ale także poja­
wienie się wątroby (drobiowej). Louis-Vincent
Thomas, jeden z prekursorów antropotanatoloTo nie jest kwestia wiary (...). Udowodnię ci, gii (antropologii śmierci) zauważał, iż człowiek,
ile może zdziałać właściwa dieta. Ale najpierw uciekając powszechnie w kuchni od określeń
sugerujących związek przyrządzanego mięsa
musisz sam uwierzyć, że koszmary senne mają
początek w twoich przeciążonych i ciężko pra­ i ludzkiego ciała, zachowuje jednakże możność
spożywania wątroby i serca - „bez wątpienia
cujących jelitach. Przekonam cię o tym, jeśli
będziesz mi posłuszny. (...) Dzisiaj doświad­ dlatego, że chodzi o narządy szlachetne, któ­
czysz na własnej skórze, a właściwie na własnej rych degustacja odpowiada być może mrocz­
wątrobie strasznych skutków obżarstwa. Twój nym fantazmatom" . Rzeczywiście, wnętrzności
mózg odbierze sygnały od utrudzonych trzewi zdaj a sie mieć specyficzny status w kulturze
i odpowie tym, czym może cię skarcić — sennym kulinarnei Związane sa z witalnościa i siła ich
spożycie wiec zaraz DO zabiciu zwierzyny lub
koszmarem...
wroJa gwarańtuie orzeiecie tych cech Trądy
Jakie danie zaproponował w ramach dowodu evinie stanowią one materie magiczna dla wróz
Jarzy i szamanów Do dziś nodrobv zwłaszcza
medyk?
9

Na talerzu Mocka wylądowały cztery za­
rumienione gęsie szyje. Pokroił ten specjał
w plastry, a następnie poukładał je na chru­
piących talarkach ziemniaków. W otoczce
gęsiej skóry zamknięty był farsz z cebuli,
wątróbki i gęsiego smalcu. Mock nałożył na
te piramidy miękkie pierścienie duszonej
cebuli i przypuścił zmasowany atak. Jadł
powoli i metodycznie. Najpierw zanurzał
sztućce w półmisku, w którym grube kawa­
ły pieczeni wieprzowe, pływały w gęstym
zawiesistym sosie podbitym mąką i śmieta­
na Na nabity na widelec kawałek pieczeni
nakładał ziemmaczano drobiowy pagórek
Po pochłonięciu tei skomplikowana kom'
Dozvcii nasuwał na widelec iak na szufle
war twe kanusty zasmazanei ze skwarkami
Talerze powoli pustoszały .
8

8

M . Krajewski, Widma w mieście

Breslau, Wydawnictwo

W A B , Warszawa 2006, s. 78, 81.
9

L.-V Thomas, Trup. Od biologii do antropologii, tłum.

K. Kocjan, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1991.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVMCA

wątróbki
serca sstanowią
dania m
niec uid
dla
wąuouK.1, cynaderki
cyiiduciK.1, scicd
i d u o w i ą uanid
każdeero u iednvch biesiadników hudza wstręt
nie do nrzezwvciezenia u innych zaś - entn
złazm donnszczaiacv snozvwanie ich nawet
w sr^ie



T

Z

w L h n i

Z

w stanie surowym. IN a pewno w kucnm grozy
nie może zabraknąć potraw podrobów. Mogą
byc, na przykład smażona wątróbka wie­
przowa z jabłkami lub, jeszcze lepiej, gęsi pipek
kultowe dzieło kuchni żydowskiej, składające
się ze
™ y ^ duszonych i zapiekanych gę­
sich żołądków z dodatkiem czosnku oraz curry,
cebuli, rodzynków i suszonych owoców.
s m a z

c

4. Kiedy spożywać?
Jak wiadomo, jednym z występków Promete­
usza było pozbawienie bogów mięsa. W odwecie
zmuszono go, by ów niedobór zwrócił w postaci
własnej wątroby . Ponieważ bogowie, zwłaszcza
10

10

Według Parandowskiego, kaźń Prometeusza była

bezpośrednim następstwem ofiarnego oszustwa, por.
J. Parandowski, Mitologia. Wierzenia i podania
i Rzymian, Czytelnik Warszawa 1967, s. 52.

Grelów

Rafał Nawrocki

134

dawni bogowie, pokrewni demonom - istotom
0 nadnaturalnych mocach, lecz ludzkich na­
miętnościach - lubują się w mięsie. Niektórzy,
jak aztecki władca podziemi Mictlantecuhtli
(który siał grozę w powieści Grahama Mastertona Wyklęty), gustowali wyłącznie w potrawach
z ludzi. Ale nawet ci nam bliżsi, jak Jahwe, nie
byli wegetarianami, o czym przekonuje historia
Kaina i Abla. Z Księgi Rodzaju dowiadujemy się,
że Bóg wybrał mięsne dary Abla, odrzucił zaś
płody rolne złożone przez Kaina, co doprowa­
dziło do późniejszego bratobójstwa. Większość
religii zawiera w sobie świadectwo dawnych,
ludzkich ofiar - bogom przygotowuje sie to
co naicennieisze Wielka historia iudeochrześciiaństwa pisana od strony kuchni" to onowieść
zaczvnaiaca sie od niesnełmonei obiaty Izaaka
zastanionei przez symboliczne zwierze ofiarne'
kończąca s e zaś na transkornoracii i mece ł e z u '
sa rod mięsa człowieka noswiecone.ro R O P , , no
mięso R o i złożone w ofierze rzłowiekowO Tak

wania powracających zmarłych, a także rozła­
dowywania lęku przed nimi poprzez opowieści
o duchach i przebierance, jest ujęciem w kon­
wencję społeczną bardziej pierwotnej grozy,
wiążącej się z zanikiem słońca i wegetacji. Jak
podkreślał Rudolf Otto, lęk przed upiorami jest
pozostałością dawnego, numinotycznego lęku
przed gniewem tajemniczego bóstwa . W tym
czasie władające światem istoty mogą ograniczyć
dostępność mięsnych potraw.
12

Jeśli w powyższych przypuszczeniach tkwi
ziarno prawdy, w kuchni grozy mięso powinno
się przyrządzać i serwować w porze postu. Sy­
tuacja taka ma miejsce w klasycznym dla prozy
niesamowitej opowiadaniu Kuzyn Passeroux
Jeana Raya:
Jo Gellert wstał we Wstępną Niedzielę w nieco
lepszym humorze niż zazwyczaj. Wielki Post
rozciągał się przed nim czterdziestodniową kwa­
rantanną przetykaną suchymi pasztetami z ryby
i cienkimi gulaszami. (...) w tych dniach świętej
wstrzemięźliwości wiedział, że na lnianej ser­
wecie czeka na niego tylko filiżanka kwaśnego
mleka, kromka przaśnego chleba i nie słodzony
kompot. Dzisiaj, w niedzielę, surowy ów reżim
miał się nieco rozluźnić, gdyż poprzedniego
dnia wieczorem dostrzegł kątem oka w ciemnej
czeluść, spiżarni tragiczną sylwetę świeżo odar­
tego ze skóry królika którego krwawe członki
rozcapierzały się na białych drewienkach".

twierdzi
Zahiianie w uiierze
ofierze
iwieruzi Walter
waner Rnrkerf
ourKeru „z.aui]diiie
stanowi nodstawowe doświadczenie świętości"
11

spożywanie mięsa obwarowane jest tabu w ob­
rębie Każde-1 z największych religii, koszernosc
specjalny uboj zakaz spożywania określonych
gatunków (wołowina, wieprzowina), wreszcie
posty.
W kościele katolickim dwa najważniejsze
posty obejmują czas od jesiennego zamknięcia
1 zaniku światła do odrodzenia się życia wraz
z wiosną (z przerwą na Roże Narodzenie dawne święto powracającego słońca - oraz kar­
nawał). Akurat jest to czas, w którym od dawna
odnotowuje się zwiększoną aktywność zjaw
(jesienne Halloween i Dziady, lutowe obrzędy
u Rzymian). Ryć może owa tradycja wypatry­

11

Cyt. za: B. Ehrenreich, Rytuały

krwi.

Namiętność

Wbrew temu sielskiemu początkowi, opo­
wiadanie Jeana Raya jest niezwykle drastyczne,
przepełnione makabrycznymi opisami śmierci,
aż do ostatnich stron, gdzie do Jo Gellerta przy­
bywa coś z miejsc nieopisanej grozy:

13

J. Ray, Kuzyn Passerouz, tłum. J. Lisowski, [w:] opr.

do wojny, geneza i historia, tłum. P. Kołyszko, Jacek

zbiór, O duchach opowieści

Santorski & Co, Warszawa 2001, s. 30.

1977, s. 250.

12

prawdziwe, Iskry, Warszawa

R. Otto, op. cit., s. 51-53.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Kuchenne fascynacje fantastyki grozy
Po raz ostatni odetchnął, niestety na próżno.
Potworny smród doszedł do niego z głębi jadal­
ni, wezbrana fala zgnilizny zagęściła powietrze
i napełniła mu gardło trucizną. Miał j eszcze siłę
wstać, pobiec do schodów, wstrzymując oddech
jak nurek, skryć się w swoim pokoju i zamknąć
się w nim na trzy spusty. Po czym, dysząc cięż­
ko, zaczął nasłuchiwać.
Najpierw cisza stała się gęsta, nieogarniona,
w uśpionym domostwie, potem jakiś szelest
się zrodził, daleki, niemożliwy do określenia.
Długi czas to trwało, zanim się wzmógł na tyle,
by można było cokolwiek rozróżnić, ale potem
się uwyraźnił. Było to powolne wstępowanie po
schodach jakiejś zwiotczałej rzeczy, posuwają­
cej się miękkimi plaśnięciami, niczym olbrzy­
mia gąbka, która zaczęła nagle żyć i wędrować.
Uderzyła z obrzydliwym rozpędem o zamknię­
te drzwi i nagle przeniknął przez dziurkę od
klucza ostry smród niosący te słowa:
- Tak ia
Przecięty na pół
ziedzony
zgnijesz".'"
Co jednak p r z y r z ą d z i ć , gdy chcemy za­
kończyć post bez podobnych, g w a ł t o w n y c h
p r z e k r o c z e ń ? Otóż europejska tradycja pro­
ponuje - poprzez stół wielkanocny - jajko,
być m o ż e najbardziej n i e z w y k ł y z kuchen­
nych produktów, usytuowany idealnie po­
m i ę d z y tym, co jest i co nie jest m i ę s e m . Jak
u d o w a d n i a ł Lévi-Strauss w Strukturze
mitów,
c z ł o w i e k g ł ó w n i e poszukuje p o ś r e d n i k ó w
(trickster) p o m i ę d z y zastanymi sprzecznoś c i a m i . Jajko m o ż e zatem stanowić idealne
danie mediacyjne. Ułatwia ono przekroczenie
granicy miedzy postem a czasem światecznei
wyżerki.
15

14

Ibid., s. 264.

15

C. Lévi-Strauss, Struktura mitów,

5. Jak uzupełniać braki
w zaopatrzeniu?
W w y ż e j cytowanych fragmentach prozy
zwraca uwagę niemalże całkowite utożsamie­
nie oprawionego ciała zwierzęcia z powracają­
cym, nadnaturalnym lecz makabrycznie ciele­
snym trupem. Co ciekawe, Alfonso M . di Nola
w Triumfie śmierci. Antropologii żałoby zano­
tował także funeralne obyczaje zabraniające
spożywania mięsnych posiłków w czasie żałoby,
gdyż stanowiłyby przeszkodę w naturalnym roz­
kładzie . W tej projekcji grobowych procesów
na stół jadalni odnaleźć m o ż n a symboliczne
przeciwstawienie się nadmiernej identyfikacji ze
zmarłym To patologiczna żałoba która według
Gezy Roheima prowadzić może do introiekcU
ukochanei osoby" czyli odzyskania utraconego
przedmiotu poprzez przeniesienie jego obrazu
do własnepo la" co uznać można za tvnowv
nrzvnadek kanibalizmu nsychicznepo- onłaku
jacy żałobnik wchłania w siebie utraconą osobę,
hv iei nie stracić" W skrainvch nrzvnadkach
może to prowadzić do całkowitego zaniku wła
16

17

snei t o ż s a m o ś c i na rzecz n m a r ł e p o 7 w m a r i a

c ^ k Z n e i n?/e?FeL7ca ^ Z ^ e p o
tatyrtconu dokonanej przez r-edenca Felliniego,
lam umarły pozostawił testament zawierający
warunek pokaźny spadek otrzymają tylko ci
krewni, którzy... skonsumują jego ciało. Jest to
dosc wyjątkowa, racjonalna koncepcja agresji
trupa poprzez żołądek.
Wspomniano tu o tabuizacji mięsnych po­
traw i postach. Warto z a u w a ż y ć , że dotyczą
zazwyczaj ciał ciepłokrwistych, wyższych krę­
gowców. Pozwala to podążać nowym tropem,
który przez u t o ż s a m i e n i e mięsa ludzkiego
16

tłum.

W Kwiatkowski, „Pamiętnik Literacki" 59 1968,
s. 260-266.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

135

BARBARZVNCA

A. M . di Nola, Tryumf śmierci.

Antropologia ialoby,

tłum. M . Woźniak, Universitas, Kraków 2006, s. 149.
17

A. M . di Nola, op. cit., s. 20.

Rafał Nawrocki

136

i zwierzęcego prowadzi do koszmaru zamaza­
nia podstawowych granic, gdy kulinarne zabiegi
stają się środkami do wywrócenia i zanegowa­
nia porządku kultury Wedle hipotez Barbary
Ehrenreich, człowiek nie jest naturalnym dra­
pieżnikiem (jego przodek, jak współczesne na­
czelne, chwytał tylko niewielkie zwierzęta). Stał
się nim dopiero poprzez rozwój cywilizacji; po­
czątkowo jednak nauczył się skutecznie bronić,
a także rywalizować z wielkimi drapieżnikami .
Był to, według Ehrenreich, moment przeło­
mowy. Wcześniej nasz przodek stanowił raczej
rodzaj krwistego dania dla istot o ogromnej silejednakże w chwili ich pokonania, sam zażądał
miejsca im równego i sięgnął DO mięso Uzyskał
status równy najwyższym Było w tym akcie coś
ze zrównania z bogami w ich diecie. Niestety
człowiek nr7viał także oietno nrzelanei czerwo­
nej krwi stworzeń do niego podobnych. Stał sie
wyklętym oprawcą:
18

Ale bez wątpienia pierwszy człowiek, który
zabił wołu, uważany był za mordercę; może go
nawet powieszono, a już z pewnością wisiałby,
gdyby był sądzony przez woły - i niewątpliwie
zasługiwałby na to, jeśli jakikolwiek morderca
na ową karę zasługuje. Idźcie na targ mięsny
w sobotę wieczorem i popatrzcie na tłumy
żywych dwunogów przyglądające się długim
szeregom czworonogów martwych. Czyliż ten
widok nie przypomina po trosze kanibali?

odławianej zwierzyny. Z drugiej - rozwijające
się społeczeństwa zaczęły poszukiwać wyobra­
żeniowego pośrednika, reprezentanta, którego
obciążyłyby odpowiedzialnością za rzeź swych
mniejszych braci. Funkcję tę przejął rzeźnik.
Jednakże pośrednicy, byty mediacyjne, choć
godzą przeciwieństwa, wywołują również nie­
pokój wyobraźni. Zawód rzeźnika chyba zawsze
był obarczony brzemieniem zbiorowych fanta­
zmatów. Stanowiąc byt mediacyjny pomiędzy
naturą a kuchnią, wyróżniał się spośród innych
cechów rzemieślniczych specjalnym traktowa­
niem, honorowymi miejscami w kościelnych
emporach, czasem niemalże szlacheckim stro­
jem (małopolscy kijacy). Rzeźnicy nadawali na­
wet herby miastom (Leszno). Ale jednocześnie
ich biegłość w zabijaniu musiała budzić niepo­
kój I zdarzały sie eksplozje owego niepokoju
gdy nastały czasy społecznych przewrotów
chwile graniczne dla cywilizacji i iei porząd­
ków Tak iak podczas insurekcii kościuszkow
skiei gdv podług licznych świadectw zwer
bowani do ochotniczych oddziałów rzeźnicy
budzili wręcz ^rozę Oddał ten mroczny nimb
r m U.11L
nnt
/7Jvy rtlili

Jfrwn
/A/ Cp/lii
t* 11

-

Obuch i nóż to broń nasza - szlachtuz, to życie
nasze.
- Nam jedno: czy bydło, czy panów rżnąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich,
słabszych i bielszych - kto nas powoła, ten nas ma
- dla panów woły, dla ludu panów bić będziem .

19

- pisze Herman Melville w Moby Dicku
(o którego przewrotnych związkach z fantasty­
ką grozy warto by napisać monografię). Czło­
wiek zasmakował w mięsiwach, lecz próbował
ukryć piętno mordercy. Z jednej strony pojawiły
się więc skomplikowane obrzędy myśliwskie,
mające na celu przebłagać lub oszukać duchy

T^raciricki
w i ATir
Iv
1 a j l l l o J\.l W
V IC" I)Rr>cbifi
Do KICI

poprzez chór r z e ź n i k ó w "

20

Gdy walą się dotychczasowe systemy, może
wrócić pierwotność. Człowiek znów stanie się
kawałkiem mięsa, a któż oprawi je skuteczniej
niż doświadczony masarz? Niestety, bywało,
że imaginacje te doganiała rzeczywistość, jak

18

B. Ehrenreich, op. cit., s. 41-52.

2 0

19

H . Melville, Moby Dick, czyli biały wieloryb, tłum.

Wydanie jubileuszowe, t. I I I , Kraków - Warszawa 1912, s. 55.

Z. Krasiński, Nie-Boska Komedia, [w:] idem, Pisma.

B. Zieliński, Mediasat Group S A , Warszawa 2005, s. 363.

BARBARZYŃCA

3 - 3 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

Kuchenne fascynacje fantastyki grozy

137

w przypadku Fritza Haartmana i Karla Denke,
działających w Niemczech w czasach wiel­
kiego kryzysu. Jeden w Hanowerze, drugi na
Dolnym Śląsku - dostarczali na lokalne rynki
fragmentów ciał pomordowanych przez siebie
rodaków.
Współcześnie masarskie motywy pojawiły
się w Delicatessen, mrocznej fantazji przyszłości
reżyserów Jeana-Pierrea Jeuneta i Marca Caro
(Francja, 1991). Są tu przedstawione ruiny Pa­
ryża po totalnym, zapewne wojennym katakli­
zmie. Rzeźnik nie tylko zapewnia tu lokatorom
ocalałej kamienicy dostawy mięsnych dań, wyko­
rzystując w tym celu podstępem zwabione ofiary.
Jest także stróżem nowego, postapokaliptycznego porządku, zapewniającego względny byt, lecz
tylko kanibalom.
Ale i polskiej literaturze nieobce są mroczne
fantazmaty kanibalistyczne. Myślę tu o szcze­
gólnym, a zapomnianym prozaiku, Ludwiku
Sztyrmerze, działającym, choć nieco pod prąd,
w epoce rodzimego romantyzmu. Jego najlep­
sze dzieła to opowiadania niesamowite wydane
w tematycznych zbiorach, spośród których wy­
różniają się zwłaszcza Frenofagiusz i Frenolesty. Po opisanej w historiach Warszawie krążą
Frenolesty, diabelskie stwory, których zadanie
to porywanie ludzkich mózgów i serwowanie
ich na stół swc^o pana Frenofagiusza. Odpo­
wiedź na pytanie o metody tej konsumpci i znów
uwalnia fantazmaty rzeźni:
Jakim sposobem? Cha, cha, cha! Zabawne
pytanie! Takim samym sposobem jak waćpan
zjadasz kaczki, barany i woły. Wszak nie poły­
kasz ich, póki żywe, i im większy zwierz, tym na
więcej kawałków musisz go rozdzielić .
21

W ten sposób kolejni warszawianie popadają
w obłęd, zaś demon zyskuje przysmaki. Sama
relacja o Frenofagiuszu pochodzi od jedne­
go ze skonsumowanych pensjonariuszy domu
dla szaleńców. Jest on pośrednikiem pomiędzy
demonem (być może zrodzonym z obłędu)
a pozostałymi ludźmi. Możliwe, że dlatego opo­
wiadania z tomu przesiąknięte są niezwykle su­
gestywną metaforyką, przyrównującą ludzi do
„medytujących krwi i mięsa", „z sercem, które
można kupić w szlachtuzie".
W pochodzących sprzed półtora wieku kanibalistycznych wizjach Sztyrmera pojawiają się
j u ż głuche pytania współczesności, której szaleń­
stwo to kres metafizyki, to ustawiczny lęk przed
klęską humanizmu, bez którego pozostanie tyl­
ko dwunożne mięso. Z którego można zrobić
armatnią rąbankę, z a m k n ą ć w rzeźniach dla
ludzi, zatomizować i podporządkować jako ho­
dowlane bydło. Pochłonąć w ramach nadrzęd­
nych procesów cywilizacyjnych. Rzeźnia - po­
przedzająca kuchnię - stała się idealną metaforą
kondycji ludzkiej obecnego i (zwłaszcza!) po­
przedniego wieku Ta kwestia staje sie kluczowa
we współczesnych' często odrażających horrorach
z nurtu gore edzie ciało istoty rozumnej iest
sztukowane bez litości, zmuszane do zwierzęce¬
go skowvtu rozbiiane na podstawowe elementy
które nie kr'yia zadnei duszy W tych krwawych
widowiskach nie ma zadne/o sadystycznego wy
zwolenia lest tylko nowracaLe dramatyczne n
tanie- czywe wsnółczesnym świecie albo w skrai
nych sytnaciach notrafinw nozostac'czvms nonad
kiwał r z e ź i a n m i e s a ? Teraz nan w,V" - mówi
C Z Z Z Z S T L l

w ^ m l Z i , ,

T Z Z I Z Z Z Z I Z Z Z Z h Z Z T Z

jaKova lancia foaroz ao resu
K

ZZZZZZ


S

nocy

Z

TZTZZLZIZT22

zuiiize wreszcie, teraz rna. pan laKis cet

21

L . Sztyrmer, Frenofagiusz i Frenolesta, [w:] idem,

nieboszczyka Pantofla z papierów
wybrane i ogłoszone

przez Eleonorę

po nim

Powieści

pozostałych

Sztyrmer, t. I I ,

Wydawnictwo Adama Zawadzkiego, Wilno 1844, s. 303.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVMCA

22

J. Lind, Podróż

do kresu nocy, tłum. C. Karolak

[w:] S.H. Kaszyński (red.), Spotkanie poza czasem.
Antologia fantastycznej noweli austriackiej, Wydawnictwo
Poznańskie, Poznań 1990, s. 260.

l

jestem

Rafał Nawrocki

138

Jak można przyrządzić człowieka? Ewentu­
alnych ciekawskich trzeba by odesłać do książek
Issei Sagawy . To najsławniejszy obecnie l u dojad, smakosz dań sporządzonych z koleżanki-studentki, którą zamordował w 1982 roku.
Obecnie, wypuszczony z zakładu zamkniętego,
bryluje w rodzinnej Japonii jako celebryta, grając
nawet w fdmach erotycznych .
W ten sposób gastronomia, sztuka, która
niegdyś wyrwała człowieka ze stanu natury,
może też w wyszukany sposób odesłać go tam
na powrót, zamieniając w kanibalistyczną be­
stię. Ta pierwotność przejawia się także poprzez
23

24

destrukcyjny charakter: w dziedzinie najstarszej
z muz odbiór dzieła sztuki jest jednocześnie jego
całkowitym unicestwieniem. Poprzez skrajne
imaginacje ludożerstwa, zawarte w dziełach
fantastycznych, a także historyczne wyczyny
niektórych jednostek, gastronomia ujawnia skry­
w a n ą w sobie grozę. Ciało człowieka także
m o ż n a przyrządzić w kuchni, przemieniając
odbiorcę sztuki w dzieło. Co najwyżej łaskawa
muza uczyni z dania i konsumenta jedność,
co uskutecznił dr Lecter \N Hannibalu, częstując
policjanta smażonym móżdżkiem, przed chwilą
wyjętym z jego własnej, otwartej czaszki .
25

Cuisine Fascinations of Horror Fiction
The article takes on the problem of how the art of cooking functions in horror.
The author's basic assumption, confirmed by archeological and anthropological research, is that
both food processing and belief in the presence of the undead originate in the beginning of human
culture. This relation between cuisine and these beliefs resulted in phantasmatic traces in various
compositions and movies of the horror and weird genre. The emphasis is put on anxieties and
fascinations connected to meat consumption and methods of obtaining it. The authors purpose is
to portray the most interesting examples from various works from different periods. He seeks its
justification in former sanctity of meat, in demonic beliefs, and man's primeval bond with nature.
Since this article is the first to be ever published on such subject, it is largely based on hypothesis and
leaves the reader with an open question.

23

Książki Sagawy nie zostały przetłumaczone, spis

24

Cyt. za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Issei_Sagawa,

oryginalnych (japońskich) tytułów dostępny jest na:

09.10.2009.

http://www.goodreads.com/author/list/2795905.Issei_

25

Sagawa, 09.10.2009.

Warszawa 1999, s. 285 i n.

Por. T. Harris, Hannibal, tłum. J. Kozłowski, Amber,

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.