-
Title
-
Śmierć jako organizator kultury / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.79-114
-
Creator
-
Tokarska, Joanna; Wasilewski, Jerzy S.; Zmysłowska, Magdalena
-
Date
-
1982
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:972
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1059
-
Text
-
„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 1
PL
I S S N 0071-18S1
JOANNA TOKARSKA,
JERZY SŁAWOMIR W A S I L E W S K I ,
M A G D A L E N A ZMYSŁOWSKA
ŠMIERC J A K O O R G A N I Z A T O R K U L T U R Y
Tekst niniejszy jest próbą takiego spojrzenia n a obrzędy c y k l u życia
ludzkiego i związane z n i m i wierzenia, które uwydatniłoby rolę poję
cia śmierci jako i c h logicznego organizatora. Podstawę materiałową
stanowią dane etnograficzne z zakresu polskiej t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u
dowej oraz współczesnych f o r m obrzędowych, wzbogacone o elementy
porównawcze pozapolskie, w t y m także n i e e u r o p e j s k i e . W zgodzie
z przyjętą metodologią strukturalno-semiotyczną p u n k t e m wyjścia n i e
będzie jedno pojęcie, lecz zdychotomizowana para pojęciowa: opozycja
b i n a r n a życie—śmierć.
1
I
J a k n i e j e d n o k r o t n i e stwierdzano, panujący w t r a d y c y j n y m myśle
n i u m e c h a n i z m modelowania, obrazowania świata m a u swej podsta
w y — a t y l k o t e n u n i w e r s a l n y poziom nas t u interesuje — dychotomiczny, b i n a r n y charakter. Archaiczne u n i w e r s u m jest więc rozdwo
jone na „ten świat" i „tamten świat" ( k r a i n a zmarłych, duchów, bóstw),,
co na p l a n i e pojęciowym odnoszącym się do życia ludzkiego (to ono
raczej aniżeli statyczny „obraz świata" będzie b o w i e m naszym p u n k t e m ,
odniesienia) da się ściśle przeformułować na parę pojęć: życie—śmierć..
T y m dwóm p r z e c i w s t a w n y m ideom można przyporządkować odpowied
nio dalsze kategorie szczegółowe, które w p r e z e n t o w a n y m t u ujęciu
stanowiłyby i c h pojęciowe — semiotyczne czy symboliczne — reprezen
tacje. Owe pojęcia szczegółowe, będące p o c h o d n y m i wobec a b s t r a k c y j Artykuł podsumowuje cząstkę prac grupy laboratoryjnej studentów etno
g r a f i i U W (semestr I I - V ) prowadzonej przez jego współautora. Materiały były
zbierane w latach 1378-1979 we wsiach Roztocza zamojskiego i w okolicach Sanoka
(przy organizacyjnej pomocy tamtejszego Muzeum B u d o w n i c t w a Ludowego, za
którą autorzy składają serdeczne podziękowania), wstępnie zaś opracowane w r a
mach problemu węzłowego 11,1.IV.3.08 „Historia a świadomość mieszkańców w s i " ,
kierowanego przez prof, dr A. Kutrzeba-Pojnarową.
1
80
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
n y c h k a t e g o r i i , odnajdziemy w k u l t u r z e duchowej wszędzie t a m , gdzie
w języku s y m b o l i c z n y m , a więc za pomocą k o n k r e t u (gestów, akceso
riów), ma być wyrażona ta abstrakcyjna —• bo z n a t u r y swej niedo
stępna l u d z k i e m u doświadczeniu e m p i r y c z n e m u — sfera: śmierci, t a m
tego świata, sił magicznych, s a k r u m . Z pojęć t a k i c h można skompleto
wać u n i w e r s a l n y zestaw opozycji — katalog cegiełek służących do b u
d o w y archaicznego obrazu świata.
P r z e d s t a w i m y t u wstępną propozycję takiego zestawu, w postaci
wymagającej jeszcze zarówno uzupełnień ilościowych — o nowe ele
m e n t y — j a k też e w e n t u a l n y c h k o r e k t w p o g r u p o w a n i u składników
czy nawet w wyodrębnieniu g r u p . Jest to t y l k o część k a t a l o g u cegiełek
w y k o r z y s t y w a n y c h w budowie t r a d y c y j n y c h w i z j i świata: zestaw n i
niejszy obejmuje t y l k o te, którymi w języku s y m b o l i c z n y m k u l t u r y
wyrażana jest — mówiąc ogólnie — p r o b l e m a t y k a życia i śmierci, które
służą do modelowania t a k właśnie rozdwojonego świata i t d . A przecież
s p r a w y te — acz o f u n d a m e n t a l n y m znaczeniu dla człowieka — nie w y
czerpują b y n a j m n i e j t e m a t y k i s y m b o l i c z n y c h komunikatów danej k u l
t u r y , nie stanowią jedynego celu i sensu tekstów m i t o l o g i c z n y c h czy
rytuałów; językiem s y m b o l i c z n y m mówi się przecież także o różnorod
n y c h stosunkach społecznych, o r e l a c j i płci, o k w e s t i i dobra i zła, k u l
t u r y i n a t u r y i t d . Natomiast przedstawiony t u zestaw obejmuje —
powtórzmy — t y l k o tę „grupę pierwiastków w etnologicznej t a b l i c y
Mendelejewa", których używa się do wyrażania idei życie—śmierć oraz,
dodajmy, do wyrażenia tego, co poprzez śmierć można symbolicznie
wypowiedzieć. A wypowiedzieć można wiele.
Wszystkie pojęcia, wchodzące w skład zestawu można podzielić na
k i l k a g r u p , przyporządkowując je następującym k a t e g o r i o m : I . Prze
strzeń, I I . Czas, I I I . Ruch, I V . M a t e r i a i energia, V . I n f o r m a c j a , V I . Czło
w i e k i g r u p a ludzka, V I I . K l a s y f i k a t o r y f o r m a l n e (grupa prowizoryczna).
W nagłówkach poszczególnych g r u p będą one przedstawiane od r a z u
w postaci d y c h o t o n i i , odpowiadającej wyjściowej opozycji życie—śmierć.
Następujące p o t e m przykłady będą t y l k o hasłowo odwoływać się do
publikowanego wcześniej materiału ; n i e k i e d y będą szkicowo suge
r o w a n e kwestie wymagające jeszcze opracowania.
2
I . Przestrzeń: „ten świat — t a m t e n świat":
1. Przestrzeń trójwymiarowa, uporządkowana, kosmos—przestrzeń
zakrzywiona, zakłócona, chaos.
Przykładami zakłóconej przestrzeni tamtego świata są takie f o r m y
symboliczne wyobrażania zaświatów, j a k l a b i r y n t , idea błądzenia jako
Materiał szczegółowy patrz: J . S. W a s i l e w s k i , Podróże do piekieł. Rzecz
o szamańskich misteriach, Warszawa 1979, s. 125-150; t e n ż e , Po śmierci wędrować.
Szkic z zakresu
etnologii
świata znaczeń, „Teksty", n r ЗЛ979 i 4/1979; t e n ż e ,
Podarować—znaleźć—zgubić—zbłądzić.
Niektóre
kategorie
języka
symbolicznego
związane z opozycją życie—śmierć, „Etnografia Polska", t. 24: 1980 z. 1.
2
ŚMIERĆ J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
81
drogi, sposobu dostania się w zaświaty — w baśniach i w związanych
z błądzeniem folklorze demonologicznym; błąkanie się dusz j a k o spo
sób poruszania się po k r a i n i e śmierci w różnych m i t o l o g i a c h .
2. N a t u r a l n a waloryzacja kierunków w stosunku do człowieka:
przód, góra, p r a w o — odwrócona orientacja: tył, dół, lewo.
Zaświaty jako k r a i n a o odwróconym porządku p r z e s t r z e n n y m , d u c h y
j a k o i s t o t y zbudowane na opak, i n w e r s j a obrzędowa w k o n t a k c i e z t a m
t y m światem, odwracanie się do tyłu powoduje śmierć — m o t y w y
Orfeusza, żony L o t a i t d .
3. C h a r a k t e r y s t y k a przestrzeni z p u n k t u widzenia przydatności d l a
człowieka: e k u m e n a — a n e k u m e n a . Własny k r a j o b r a z k u l t u r o w y , ziemia
u p r a w n a , d o m — przeciwstawione „klasyfikacyjnym zaświatom", t a k i m
j a k okolica jałowa, bezludna, morze, las, obszary n i e u p r a w i a n e i t p .
I I . Czas — bezczas:
1. R e g u l a r n y upływ czasu — z w o l n i o n y l u b b r a k upływu czasu.
Wątki podaniowe, według których t r z y d n i pod ziemią = 300 l a t
na ziemi. Z a t r z y m y w a n i e zegara po śmierci.
2. K i e r u n e k upływu czasu: w przyszłość — w przeszłość.
Powrót do przeszłości, wspominanie jako symboliczne uśmiercenie
w procesie i n i c j a c j i bohatera; „żałowanie" jako zatrzymanie czasu (za
kaz żałowania zmarłego człowieka, uniemożliwi m u t o b o w i e m odżycie
w n o w e j postaci).
3. Czas codzienny — czas świąteczny, graniczny.
D a t y graniczne w c y k l u t y g o d n i o w y m albo r o c z n y m mające związek
ze sferą s a k r u m .
4. Dzień—noc (noc j a k o pora działań magicznych obrzędów pogrze
bowych).
I I I . R u c h — bezruch. R u c h p o p r a w n y — r u c h odwrócony.:
1. Prawoskrętny, ze słońcem — lewoskrętny, pod słońce- (dot. k u l t u r
północnej półkuli). Związek r u c h u w l e w o z obrzędami p o g r z e b o w y m i
i magią śmiercionośną.
2. P o p r a w n i e — na wspak.
Wszelka i n w e r s j a jako sposób nawiązania k o n t a k t u z zaświatami,
3. R u c h — zatrzymanie r u c h u .
Zakaz prac wymagających zwłaszcza r u c h u obrotowego w okresie
po śmierci.
IV. Materia — antymateria:
1. K r e a c j a — destrukcja, anihilacja.
D e s t r u k c y j n a siła śmierci, duchów; k o n t a k t z antymaterią tamtego
świata powoduje anihilację (magiczne jabłka powodują d z i u r y w k i e
szeni i t p . m o t y w y ) .
2. M a t e r i a l n y , postrzegalny zmysłowo — n i e m a t e r i a l n y .
3. P r z y d a t n y , stosowany — bezużyteczny, resztkowy.
6 —
E t n o g r a f i a P o l s k a t. X X V I , z. 1
82
JOANNA
TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
O d p a d k i , nieczystości jako sfera k o n t a k t u z siłą nieczystą; zakaz
m y c i a przed zabiegami m a g i c z n y m i .
4. Cały, k o m p l e t n y , pełny — uszkodzony, zniszczony, niepełny, p u
sty, niedokończony.
Niedosianie pola powoduje śmierć; niedokończenie p r a c y sprowadza
diabła; niszczenie przedmiotów wyposażenia grobowego jako sposób w y
ekspediowania i c h ze zmarłym na t a m t e n świat.
5. Praca •— próżnowanie.
Rajskie nieróbstwo — zakaz p r a c y w święto („nie—dzieła"), w d n i
0 symbolice śmierci n p . W i e l k i Piątek.
6. M a t e r i a l n e „kwanty życia" — zakaz i c h stosowania w k o n t a k c i e
ze śmiercią.
Można t u wymienić różne w różnych k u l t u r a c h — choć raczej nie
a r b i t r a l n i e ustalane — o b i e k t y t y p u : m e t a l (zwłaszcza żelazo), kruszce
1 pieniądz, mięso, k r e w , sól, żywność (zwłaszcza „ ż y w ą " — ciasto za
kwaszone, p o t r a w y i napoje fermentujące, k w a s w ogóle), które podle
gają szczególnym t a b u w kontekście ze śmiercią: zakaz używania żelaza
p r z y t r u m n i e , wnoszenia go do kościoła w postaci b r o n i czy narzędzi,
stosowania go p r z y b u d o w i e obiektów s a k r a l n y c h (tradycja „kościółków
bez gwoździa żelaznego") i grobów. Żelazo, sól jako apotropaiony, i c h
związek z okresem n a r o d z i n o w y m . Nakazy postu p r z y k o n t a k t a c h z sak r u m , na czczo — w m a g i i . Jedzenie przaśne j a k o sakralne (opozycja
kwaśne—przaśne j a k o jedna z w i e l u opozycji k u l i n a r n y c h oddających
dychotomię żywe—martwe).
ч
V . I n f o r m a c j a : wiadome — niewiadome:
1. Znane, p r z e w i d y w a n e — nieznane, przypadkowe.
2. Mierzalne, policzalne — niemierzalne.
Nieużywanie m i a r w m a g i i (zmierzone—nieskuteczne); nieistnienie
miar w raju.
3. Wyrażalne — niewyrażalne (słowem, i m i e n i e m ) , enigmatyczne.
Tabuizowanie i m i o n zmarłych, niewymawialność i m i o n bóstw i d u
chów.
4. Dźwięk — cisza.
Zakaz głośnych prac w dnie t y p u zadusznego, cisza w działaniach
r y t u a l n y c h ; ożywiająco — apotropaiczna s y m b o l i k a dzwonienia; opozy
cja m o w a — m i l c z e n i e .
V I . Człowiek. A . Fizjologia: „żywy — m a r t w y " :
1. Fizjologia — b r a k fizjologii, j e j zawieszenie.
Z a t r z y m a n i e n o r m a l n y c h p o d s t a w o w y c h f u n k c j i o r g a n i z m u podczas
działań sakralno-magicznych: w s t r z y m a n i e oddechu, niejedzenie, post;
zakaz śmiechu.
2. Płodność — b r a k płodności.
ŚMIERĆ J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
83
Aseksualność diabła; d z i e w i c t w o i menopauza jako stany u p r a w n i a
jące do kontaktów z s a k r u m , w y k l u c z e n i e od n i c h k o b i e t y - r o d z i c i e l k i .
3. Nieczystość — czystość.
W y d z i e l i n y fizjologiczne jako przeszkody w kontakcie z s a k r u m albo
apotropaiony; także w planie językowym — zakaz używania n i e p r z y
z w o i t y c h wyrazów podczas magicznych w y p r a w .
4. Cielesność — b r a k udziału człowieka j a k o i s t o t y biologicznej.
P r z e d m i o t y sakralne — „nie ręką ludzką zrobione", zakaz d o t y k a
n i a i c h gołą ręką; stosowanie w m a g i i przedmiotów n o w y c h , nieuży
wanych.
B. Psychologia: „świadomość — nieświadomość":
1. Świadomość — nieświadomość.
Trans, ekstaza j a k o sposoby k o n t a k t u z zaświatami.
2. Jawa — sen.
Sen, b r a t śmierci; wyobrażenia na temat innego świata na podo
bieństwo snu.
3. J a w n i e — niejawnie, skrycie, w t a j e m n i c y .
Śmierć i zaświaty jako sfera t a j e m n i c y ; u k r y w a n i e w sekrecie prze
pisów magicznych; rozwiązywanie zagadek po drodze w zaświaty.
4. Wiedza — niewiedza = bajkowa mądrość — głupota (głupota jest
mądrością tamtego świata).
5. Zrozumiałe •— niezrozumiałe.
Niezrozumiałość jako nośnik wartości magiczno-sakralnej.
6. Pamięć — zapomnienie.
Niepamięć zmarłych w wyobrażeniach eschatologicznych, zapomnie
nie — efektem działania diabła, p r z y p o m n i e n i e •— środkiem apotropaicznym.
7. I n t e n c j o n a l n i e — nieintencjonalnie.
Rzeczy p r z y p a d k o w o znalezione l u b zgubione jako środki odebrane
z zaświatów albo t a m wysłane: magia związana ze zgubami i rzeczami
znalezionymi; gubienie zwłok j a k o rodzaj pochówku.
Przytoczone dotychczas pojęcia z g r u p y V I są, j a k widać, przenie
sieniem w sferę człowieka pojęć mających swe o d p o w i e d n i k i w sferze
M a t e r i i i I n f o r m a c j i . Stąd część dotycząca fizjologii, V I A, ma swe ana
logie w g r u p i e I V , zwłaszcza p. 6, zaś dotycząca psychologii, V I В —
w grupie V . Poza t y m należy j e d n a k wspomnieć o opozycjach t y l k o
częściowo dających się sprowadzić do t a m t y c h , j a k :
8. Swój — obcy.
Demoniczność obcego, jego w a l o r y sakralne i magiczne.
9. D a r •— zakaz daru.
D a r j a k o „znak życia" — element więzi, k o m u n i k a c j i społecznej;
zakaz d a r u (ujęty j a k o zakaz w y d a w a n i a z domu, pożyczania) wobec
panującego porządku śmierci.
84
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
V I I . K l a s y f i k a t o r y f o r m a l n e (grupa wyodrębniona roboczo):
O t w a r c i e — zamknięcie; Para — niepara; C e n t r a l n y — p e r y f e r y j n y ;
skrajny; Metafora — metonimia.
II
Zważywszy, że p u n k t wyjścia s t a n o w i pojęcie śmierci, w y d a j e się
zasadne rozpoczynanie analizy obrzędów c y k l u życia ludzkiego od koń
ca: od pogrzebu przez obrzęd weselny i występujące, zwłaszcza w g r u
pach m a r g i n a l n y c h i ezoterycznych, f o r m y obrzędów i n i c j a c y j n y c h , aż
do obrzędowości n a r o d z i n o w e j .
Ponieważ w s z e l k i obrzęd polega m . i n . na t y m , b y stan zaistniały
n a t u r a l n i e wyrazić k u l t u r o w o , przełożywszy go na język s y m b o l i , t a k
więc rytuał pogrzebowy — w swej pierwszej p r z y n a j m n i e j fazie —
będzie zawierał elementy z szeregu śmierci, którymi zaakcentowana
zostanie panująca sytuacja. Tego rodzaju szczegóły symboliczne w ob
rzędzie p o g r z e b o w y m oraz w wyobrażeniach na t e m a t zaświatów były
już prezentowane w c y t o w a n y c h wyżej pracach oraz zasygnalizowane
przykładowo w p r z e d s t a w i o n y m zasobie opozycji — w y s t a r c z y więc
przypomnieć t a k i e m o m e n t y , j a k symboliczne błądzenie i gubienie zwłok
w p e w n y c h t y p a c h pochówku jako realizacja koncepcji zakłóconej prze
strzeni zaświatów i zakłóceń świadomości (orientacji), stosowane i n w e r
sje kierunków (aktywizacja lewej ręki), wyrażanie zatrzymania czasu
przez w s t r z y m a n i e r u c h u obrotowego, zakaz prac, zakazy pożywieniowe
w czasie stypy, zakazy w y d a w a n i a z d o m u i inne zakazy demonstrowa
nia „znaków życia", destrukcję akcesoriów pogrzebowych, różne sposo
b y symbolicznego „u-martwienia", element nieparzystości w w y o b r a
żeniach „tamtego świata".
M n i e j oczywista w y d a j e się natomiast r o l a pojęcia śmierci w orga
nizacji obrzędu weselnego, a t y m s a m y m i jego przydatność w analizie.
A j e d n a k s y m b o l i k a śmierci obecna jest w przeciągu całego a k t u zamążpójścia — od rozpoczynających zalotów aż po okres u t r w a l o n e g o
przeniesienia na stałe młodej żony do d o m u męża. Przystępując do
szkicowego omówienia tego przebiegu trzeba stwierdzić, że w planie
s y m b o l i c z n y m t r a d y c y j n e wesele s t a n o w i obrzędowo opracowany m o
m e n t wielorakiego przejścia: 1) j a k o porzucenie dotychczasowego t r y b u
życia (panieńskiego, kawalerskiego) na rzecz rodzinnego — śmierć jest
t u operatorem z m i a n y stanu; 2) jest to przejście od swoich do obcych
(dla p a n n y młodej) w społecznościach p a t r y l o k a l n y c h : d l a pana młodego
jest to w y p r a w a do obcych po pannę młodą i powrót z nią do swoich;
procesowi t e m u odpowiada najdokładniej w planie m i t o l o g i c z n y m w y
p r a w a herosa do innego świata i powrót ze zdobyczą. T e n sam schemat
realizuje również baśń magiczna, będąca według ustaleń W. Proppa
SMIERC J A K O ORGANIZATOR
KULTURY
85
i E. Meletyńskiego przekształconą relacją z przebiegu i n i c j a c j i , wzboga
coną o elementy obrzędowości weselnej .
Oczywiście w obrzędzie w e s e l n y m tą płaszczyzną pojęciową, na któ
r e j może dokonać się pojawienie s y m b o l i k i śmierci, jest przede wszyst
k i m para pojęć „swój—obcy", analogiczna w r a m a c h archaicznej w i z j i
świata do p a r y „ten—tamten świat". Można wyrazić wątpliwość, czy
rzeczywiście realne małżeństwo, zawierane między p r z e d s t a w i c i e l a m i
dwóch w s i oddalonych od siebie o paręnaście co najwyżej kilometrów
(albo wręcz w obrębie t e j samej wsi), jest procesem przejścia od swoich
do obcych aż t a k radykalnego, b y prawdopodobne t u było zmitologizow a n i e w w y m i a r z e „ten—tamten świat" *. W y p a d a odpowiedzieć (od
wołując się ad hoc do p r a w d najbardziej e l e m e n t a r n y c h u s t a l o n y c h d l a
człowieka j a k o i s t o t y k u l t u r o w e j , n p . przywołując słowa C. L e v i - S t r a u s sa o zakazie kazirodztwa jako e l e m e t a r n y m w y m o g u i s t n i e n i a społe
czeństwa), że najwidoczniej p o p r a w n e małżeństwo m u s i być właśnie
związkiem pomiędzy sobie o b c y m i (w p r z e c i w n y m razie byłoby t o
kazirodztwo, czy p r z y n a j m n i e j endogamia) i obcość tę należy po w i e l o
kroć symbolicznie, obrzędowo podkreślać. Stąd antytetyczność o b u s t r o n
w obrzędzie w e s e l n y m , i c h przeciwstawianie sobie w różnych współzawodnictwach, starciach słownych, prześmiewkach i t p . , stąd symbolicz
na wrogość i „porywanie" młodej.
3
Trzymając się ściśle materiału polskiego rozpocznijmy jego analizę
od pierwszego zawiązku przyszłej a k c j i weselnej, m i a n o w i c i e od wstęp
n e j w i z y t y swatów w d o m u młodej. Już t u odnajdziemy m o t y w y k o n
t a k t u dwóch światów, reprezentujących obcych sobie, wzajemnie wobec
siebie odwrócony porządek: „podług odwiecznego zwyczaju wszystkie
p r a w i e obrzędy godowe odprawiano wśród nocy. S w a t więc p r z y b y w a
z młodzianem także późnym wieczorem do d o m u d z i e w k i i pukając do
d r z w i l u b okna nawołuje" . Sam f a k t przyjścia w nocy, w okresie czasu
„na o p a k " w stosunku do właściwego, sugeruje odczytywanie swatów
j a k o przybyszów z innego c o k o l w i e k świata. Może n a w e t to zwykłe p u
kanie do d r z w i — zachowanie znamionujące przecież, zwłaszcza w k u l
t u r z e w i e j s k i e j , obcego — służy t u właśnie celowemu podkreśleniu t e j
obcości. T y p o w e słowa obrzędowego zagajenia wypowiadanego
przez
swatów dadzą się również podobnie interpretować: „ Z daleka przybyliś5
* W. P r o p p , Istoriczeskije
korni wolszebnoj
skazki, L e n i n g r a d 1946, passim;
E. M i e l e t y ń s k i , Poetika mija, Moskwa 1975, s. 262-268.
O t y m , że w planie „realistycznym" wyjście za mąż nie stanowiło zbyt często
wyjścia poza swojską ekumenę, niech świadczą choćby dane dotyczące w s i p o d
laskiej (chłopskiej, nieszlacheckiej) z l a t 1864-1919: ponad 70°/o małżeństw zawarto
w obrębie własnej p a r a f i i ; w ponad 40«/o małżonkowie pochodzili z tej samej w s i ,
a w ponad 33%> — z jednej gromady. Patrz: D. M a r k o w s k a , Rodzina
wiejska
na Podlasiu 1863-1964, Wrocław 1970, s. 125-126.
Z. G l o g e r , Rok polski, Warszawa 1900, s. 356.
4
5
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
86
ZMYSŁOWSKA
my... zbłądziliśmy... zginęła n a m gąska (albo jałówka) może u was t u się
znajduje..." M o t y w błądzenia to t y p o w y m i t o l o g i c z n y topos dla oznacze
n i a sposobu poruszania się po t a m t y m świecie, podobnie też gubienie
j a k o zachowanie ze sfery nieświadomości — nieintencjonalne, n i e k o n
t r o l o w a n e — jest zachowaniem pojawiającym się n a s t y k u dwóch
światów.
Strona młodego jeszcze raz wystąpi w r o l i obcych, podejrzewanych
o to, że są p r z y b y s z a m i z innego świata — w t e d y już, g d y p a n młody
przyjeżdża po narzeczoną. Obcość podkreślają t u zabiegi retardacyjne,
opóźniające: niewpuszczanie orszaku do d o m u p a n n y młodej, przeszkody
przed wejściem i sprawdziany, wynikające z podejrzeń, że obcy są p r z y
byszami ze z b y t daleka: „czy wyście aby nie Niemce?". Stąd p y t a n i e
o „paszport" (na co pokazywano kawałek pomazanego węglem papieru),
a także o hasło: „a poszport macie, a hasło znacie?". Znajomość hasła —
t u podobnie j a k przed w r o t a m i baśniowego sezamu — umożliwia o t w a r
cie g r a n i c y innego świata, g r a n i c y między s w o i m i a o b c y m i , jest b o w i e m
świadectwem znajomości języka „tamtego świata".
O w o p y t a n i e o hasło zestawmy z i n n y m zwyczajem, w materiałach
t e r e n o w y c h słabo r e p r e z e n t o w a n y m , lecz posiadającym bogatą l i t e r a
turę — z zadawaniem zagadek. Obrzędową oprawę dla zagadek stanowią
właśnie rytuały weselne i inicjacyjne, t u zdaniem niektórych badaczy
t k w i i c h geneza . Zbliżamy się t u t a j do k w e s t i i wymagającej odrębnego,
obszernego p o t r a k t o w a n i a : w y p r a w a na „tamten świat" j a k o rozpozna
w a n i e niewiadomego, pokonanie g r a n i c y między z n a n y m a n i e z n a n y m ,
zdobywanie w i e d z y tajemnej. A zarazem p r o b l e m a t y k a zagadek wiąże
się nierozdzielnie ze z j a w i s k i e m maskowania językowego w k o n t a k c i e
z t a m t y m światem: tabuizacja słów, omówienia metaforyczne, języki
sztuczne, sekretne. Na t y m miejscu kwestię tę możemy przedstawić j e
d y n i e szkicowo.
e
Zwróćmy uwagę, że mediacyjnej r o l i zagadki —
umieszczonej
w p u n k c i e ' g r a n i c z n y m między d w i e m a k r a i n a m i , t a m gdzie stróżuje
Sfinks — odpowiada znamienna dwoistość j e j b u d o w y . N i e miejsce t u
na analizę folklorystyczną, ale proste przykłady wystarczająco wyraź
nie sugerują prawidłowość: „nie je, nie pije, a chodzi i b i j e " , albo
„stała panna biała, sto sukienek miała, j a k ją rozbierali, to wszyscy pła
k a l i " . Dwoistość można dostrzec w t y m , że zamaskowany obiekt, który
trzeba odgadnąć, o p i s y w a n y jest t a k j a k człowiek, podczas g d y okazuje
się być m a r t w y m p r z e d m i o t e m (zegar) albo rośliną (cebula). Zagadka
łączy zatem to, co nie daje się połączyć, co należy do różnych sfer:
Patrz пр.: A. T y l o r , English
Riddles
from Oral Tradition,
Berkeley 1951,
s. 687-688; W. M i t r o f a n o w a , Russkije
narodnyje
zagadki, L e n i n g r a d 1978,
s. 34-35, 118; L. M a l i n o w s k i , Zarysy życia ludowego na Szlązku, „Ateneum",
t. I I , Warszawa 1877, s. 648.
0
ŚMIERĆ J A K O O R G A N I Z A T O R
87
KULTURY
k u l t u r y i n a t u r y , człowieka i p r z y r o d y , ale przede w s z y s t k i m łączy
kategorie ożywionego i nieożywionego. Stwierdzono to dla próby zaga
dek europejskich; nie inaczej wyglądają r e z u l t a t y analizy zagadek
polskich, których badacz powiada, iż: „zagadka jest przeistoczeniem
tego, co m a r t w e , w to, co żywe [...]. Ożywia ona rzeczy m a r t w e nie t y l k o
w t y m znaczeniu, że dobiera dla n i c h p r z e d m i o t y zastępcze z kręgu
istot żywych, lecz i w t y m także, iż przedstawia te i s t o t y w r u c h u i dzia
łaniu" .
7
A l e końcowe stwierdzenie, iż w metamorfozie t e j „wyraźnie się prze
j a w i a głęboka, przenikająca cały f o l k l o r tendencja animizująca i a n t r o p o m o r f i c z n a " uznajemy za niewystarczające. Naszym zdaniem tłuma
czenie owego przejścia od nieożywionego do ożywionego p o w i n n o
uwzględniać obrzędową „lokalizację" zagadki na s t y k u dwóch światów,
j e j r o l i jako klucza do świata Nieznanego, świata obłożonego zresztą
językowym tabu, gdzie obowiązują nakazy metaforyzacji języka. Roz
wiązywanie zagadki jest sprawdzianem umiejętności mówienia o rze
czach m a r t w y c h j a k b y były żywe, a więc mówienia w języku jednego
świata o rzeczach innego świata. Jest zatem próbą umiejętności prze
chodzenia między d w o m a światami na płaszczyźnie czysto językowej,
intelektualnej.
Obrzęd weselny l u b i n i c j a c y j n y może zawierać analogiczne s p r a w
dziany, przeniesione na inne płaszczyzny. Na m o n g o l s k i m weselu p a n
młody m u s i rozwiązać węzeł, który jest przecież j a k b y przeformułowan i e m idei zagadki z poziomu a b s t r a k c j i i n t e l e k t u a l n o - w e r b a l n e j na p o
ziom k o n k r e t n i e m a n u a l n y ; jeszcze częściej zadanie polega t a m na rozłamaniu dwóch kręgów szyjnych barana, kręgów, które są ze sobą
w s k o m p l i k o w a n y sposób zczepione. T r a k t u j e się t o jako sprawdzian
nie siły, lecz mądrości. Zbliżony sens może posiadać n o t o w a n y w p o l
skiej k u l t u r z e lffdowej zwyczaj m i k r o - i n i c j a c y j n y : idącemu po raz p i e r w do szkoły dziecku daje się do rozwiązania węzeł, zawiązany na prze
chowanej od urodzenia pępowinie, a m o t y w a c j a m i : „żeby było
mundre,
cwane, żeby miało dobrą pamięć". Rozplatanie węzła — t a k j a k i roz
wikłanie zagadki — to w obrzędzie i n i c j a c y j n y m zarówno otwarcie
drogi, sprawdzian k w a l i f i k a c j i uprawniających do wkroczenia w obręb
innego świata, j a k też lapidarne podsumowanie p o b y t u t a m : symbo
liczna kwintesencja kluczenia po splątanym l a b i r y n c i e zaświatów, po
którym wędrówka przynosi wiedzę.
Weselna w y p r a w a pana młodego nawet w tekstach przyśpiewek w e
selnych opisywana jest jako daleka droga w nieznane. N i e p r z y p a d k o w o
w swej o r a c j i drużba — przedstawiwszy się słowami „przybyliśmy z k r a -
K . K ó n g á s M a r a n d a , The Logic of Riddles, [w:] Structural
Oral Tradition,
Philadelphia 1971; J . M . К a s j a n, Poetyka polskiej
dowej, Toruń 1976, s. 16, 20, 55.
7
Analysis
zagadki
of
lu
88
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
j u bardzo dalekiego" — nazywa pana młodego „śmiałkiem"; jego podróż
ma cechy w y p r a w y baśniowego śmiałka do innego państwa. „Jedziemy,
jedziemy dróżeczki nie w i e m y , kogóż się spytamy, nikogo nie z n a m y " —
ta przyśpiewka może być odczytana wręcz jako opis pośmiertnych p e r y
p e t i i duszy w zaświatach, błądzącej w p o s z u k i w a n i u d r o g i do r a j u .
8
Nic t e d y dziwnego, że w momencie opuszczania domostwa p a n n y
młodej, w e wspólnej drodze do kościoła, p o j a w i a się z n a m i e n n y zakaz,
który towarzyszy w s z e l k i m wyjściom z „tamtego, świata": „nie w o l n o
młodym oglądać się za siebie, póki chata, z której w y s z l i , nie- z n i k n i e
i m z o c z u " . Jego naruszenie skończyłoby się tragicznie, oznaczałoby
b o w i e m ulegnięcie porządkowi „tamtego", zorientowanego na tył (tak
j a k i na dół oraz w lewo) świata śmierci i uniemożliwiło wyjście na
świat życia. Logiczny jest on więc zwłaszcza wobec osoby pana młode
go, dla p a n n y młodej m a natomiast sens t y l k o a b s t r a k c y j n o - f o r m a l n y ,
w w y m i a r z e czasu: odwrócenie się w tył oznaczałoby zwrócenie się k u
przeszłości, niepożądane wobec zamierzonego obrzędu przejścia, zmia
n y stanu. W t e j s y t u a c j i można uznać za znamienne, iż współcześnie
zakaz t e n spotyka się w symetrycznie odwróconej postaci — j a k o n a
kaz z celowościową, magiczną motywacją: panna młoda p o w i n n a o d w r a
cać się za siebie, żeby d r u h n y powychodziły za mąż. T a k j a k zmarły
odwożony na cmentarz „zabiera ze sobą" t y c h co się odwrócili, t a k t u
panna młoda „zabierze" do ślubu pozostałe p a n n y . Odwrócenie się usta
n a w i a związek między osobą odchodzącą a opuszczonymi, p r z y c z y m
umysł archaiczny „ma do w y b o r u " : czy w w y p a d k u w y j a z d u p a n n y
młodej uznać t e n związek za n i e k o r z y s t n y dla n i e j (bo ją z a t r z y m u
jący), czy też za k o r z y s t n y dla i n n y c h dziewcząt (bo j e w y p r o w a d z a
jący).
9
Te t e k s t y weselne, które opisują akcję obrzędu niejako z p e r s p e k t y
w y p a n n y młodej, n p . pieśni śpiewane przez weselników z j e j s t r o n y ,
opisują drogę jako odejście w krainę śmierci. L a m e n t o m młodej na
o d j e z d n y m towarzyszy nieodzowny w obrzędach o charakterze pogrze
b o w y m płacz r y t u a l n y :
Już więcej sypiać t u nie będę
Bo się stąd daleko przesiędę [...]
Gdy była od m a t k i w pół drogi,
Płakała ąż m i żal niebogi.
Tuż ja t u będę mieszkała
J a k b y m się na inszy świat dostała .
ie
Czyni t a k podający t e n tekst (nie łącząc go zresztą z weselem) J . К o 1 b u s z e w s k i , Dziwne podróże, dziwni podróżnicy, Warszawa 1977, s. 47.
• H. B i e g e l e i s e n ,
Ze studiów nad pieśniami i obrzędami
weselnymi,
„Wisła", t. 7: 1893, s. 494.
" Tekst X V I - w i e c z n y cyt. za: K. W ó j с i e с к i , Zarysy domowe,
Warszawa
1842, t. I V , s. 182.
8
SMIERC JAKO ORGANIZATOR
KULTURY
89
Owe „wpół d r o g i " to l i n i a graniczna między obszarem s w o i m
a obcym, akcentowana w e współczesnym weselu szlabanem p o k o n y w a
n y m za w y k u p z wódki, d a w n i e j — po uzgodnieniu przez specjalnego
wysłannika — swata l u b swastkę. W planie m i t o l o g i c z n y m odpowiada
j e j granica o b u światów, zaś przekraczający ją wysłannik — mediator,
choćby j a k o „boski oszust", złodziej nawet, t z w . t r i c k s t e r , to odwiecz
na postać światowych m i t o l o g i i . Zasygnalizujmy, że analogie t e j m i t o
logicznej postaci wobec ról obrzędowych swatów-rajków wymagałyby
oddzielnej, obszernej prezentacji.
Przedstawiony powyżej zakaz odwracania się za siebie w c h w i l i
przejścia to t y l k o jedna z w i e l u reguł stanowiących, iż opuszczanie
innego świata m u s i odbywać się w sposób zdecydowany, d y n a m i c z n y .
Szybkość, jazda na wyścigi — to nieodzowne cechy przejazdu orszaku
w t r a d y c y j n y m weselu. N i k t nie chce być ostatni, osobie samotnej zaś,
jadącej w pojedynkę, n i e w o l n o jechać na końcu, bo by ją diabeł p o r
wał. T e n sam sens mają też t r a d y c y j n e zalecenia pośpiechu d l a klęczą
cej przed ołtarzem p a n n y : które z młodych wstanie jako pierwsze z klę
czek, pierwsze skończy modlitwę p r z y bocznym ołtarzu, pierwsze w y j dzie z kościoła — to będzie górą w małżeńskim pożyciu. Pod postacią
wróżby magicznej o zewnętrznie „życiowym" charakterze u k r y w a się
t u recepta mitologicznego pochodzenia, zalecająca, b y oderwanie się od
świata sakralnego następowało w sposób d y n a m i c z n y .
O w a — n a z w i j m y ją t a k — „zasada szybkiego p o w r o t u " dotyczy
zarówno powrotów z cmentarza, j a k też z t y c h miejsc — k l a s y f i k a c y j
n y c h zaświatów — gdzie po zabiegu m a g i c z n y m pozostawiano kołtun,
chorobę i t p . ; obowiązywała też w p o w r o t a c h dziewcząt z obrzędów świę
tojańskich. Biegiem, na wyścigi wracano z p a s t e r k i i r e z u r e k c j i ; z n i e
w i e l k i m chyba r y z y k i e m przyjmować można archaiczny rodowód t y c h
uroczystości jako spotkań z duszami przodków (rodzaj „dziadów"), choć
oczywiście m o t y w a c j a m a dziś wyłącznie magiczny charakter: „kto
p i e r w s z y wróci do d o m u , t e n pierwszy na wiosnę skończy prace w p o l u ' ,
Zauważmy na marginesie, że występujące w t a k i c h razach magicznem o t y w a c j e przykrywają sens głębszy, bo dotyczący zrębów w i z j i świa
ta. N a przykład zwyczajowe trzaskanie z bata w t r a k c i e przejazdów
orszaku weselnego jest m o t y w o w a n e jako odstraszanie złych duchów
grożących pannie młodej. I choć jest to tłumaczenie „zgodne ze s t r u k
turą" (przejście j a k o okres z logicznego p u n k t u widzenia niepewny,
a m b i w a l e n t n y , stąd zagrożenie demoniczne), u z n a j m y je t y l k o za m o
tywację powierzchniową, bliską i n f o r m a t o r o m z r a c j i swej — z n a m i e n
nej dla m a g i i — iluzorycznej celowości, przydatności. Wyjaśnienia t a k i e
stanowią warstwę głębszą w p r a w d z i e niż „wtórne racjonalizacje", ale
nie sięgają poziomu sensu u k r y t e g o w r a m a c h w i z j i świata — w t y m
w y p a d k u świata rozdwojonego, w przejściu między sferami którego o b o
wiązuje reguła d y n a m i z m u .
90
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
To, co w obrzędach weselnych zaznaczone jest przez symboliczne
porwanie („małżeństwo przez p o r w a n i e " — złuda X I X - w i e c z n e g o ewol u c j o n i z m u , rozumiejącego s y m b o l l i t y l k o j a k o przeżytek) albo przez
realne kradzieże w gronie weselnych gości, m a swe o d p o w i e d n i k i na
poziomie m i t o l o g i c z n y m i b a j k o w y m . N a t y m p i e r w s z y m •— kradzież,
oszustwo to t y p o w e sposoby uzyskania dóbr niebiańskich dla l u d z i , na
d r u g i m — ucieczka z księżniczką z podziemnego świata t o sposób za
w a r c i a małżeństwa t a k oczywisty, że p r z e t r w a o n w n a j p o p u l a r n i e j
szych przekształceniach gatunków l i t e r a c k i c h w k u l t u r z e p o p u l a r n e j ,
w e wszelkiego t y p u m o t y w a c h uprowadzenia i t d . I n n y m aniżeli uciecz
k a sposobem dynamicznego przełamania g r a n i c y obu światów jest w y
gonienie: w ,,tę stronę", z r a j u na ziemię — A d a m a i E w y ; w „tamtą" —
duchów, g d y przestają być potrzebne, po zakończeniu „dziadów"
(a kysz!) albo seansów magicznych {apage satanás]). Przykłady można
b y oczywiście mnożyć.
Dogłębna analiza owego d y n a m i z m u j a k o wspólnego m i a n o w n i k a
w i e l u epizodów u l o k o w a n y c h na g r a n i c y światów musiałaby być prze
prowadzona na k i l k u planach. Szkicując ją t u s t w i e r d z i m y , iż jeśli po
zostać na t e j płaszczyźnie analitycznej, która obejmuje zręby świato
poglądu, trzeba b y rzec, iż j a k i e k o l w i e k przejście między t a k r a d y k a l
nie różnymi o d , siebie sferami, j a k życie i śmierć, może się odbywać
j e d y n i e na zasadzie s k o k u . Żadne płynne pokonanie dzielącego je d y
stansu nie jest możliwe. Gwałtem i p o r w a n i e m jest przecież sama
śmierć — co zostało zapisane w t y l u już tekstach, podobnie j a k t y l k o
na drodze „porwania", „uniesienia" może się odbyć mistyczne „zachwy
cenie do n i e b a " (gr. ékstasis — p o r w a n i e , zachwyt).
Wyrażając to samo n a płaszczyźnie zasad f o r m a l n y c h , rządzących
konstrukcją obrzędu albo budową tekstu, można b y zapewne p o w i e
dzieć, że przeskok jest j e d y n y m sposobem przejścia między d w o m a sta
n a m i albo między d w i e m a przestrzeniami a k c j i , ioci — jeśli są one
rzeczywiście różne, jeśli dokonuje się t u istotna zmiana jakościowa.
Jeśli wreszcie pozostać p r z y analizie k o n k r e t n y c h wyobrażeń, t o
można spostrzec, że niektóre cechy obrazów „ t e g o " i „tamtego świata"
powstały n a bazie p a r a d y g m a t u rozdwojonej na świadomość i nieświa
domość p s y c h i k i l u d z k i e j . Skoro więc n p . baśniowo-podaniowy i n n y
świat m o d e l o w a n y jest na podobieństwo k r a i n y s n u czy też h a l u c y n a
cji, to n i c dziwnego, że wyjście zeń będzie przedstawione jako skok
podobny do obudzenia — z charakterystyczną dematerializacją i l u z o
r y c z n y c h złud: czapka złotych monet w y n i e s i o n y c h z podziemi zmienia
się nagle w czapkę suchych liści, ciała zaś pięknych kobiet — w szkie
l e t y wisielców.
Podobne obrazy przewijają się w tekstach weselnych. Domostwo
pana młodego malowane jest w pieśniach i w oracjach zapraszających
j a k o świat na opak — k o m i c z n y i t y m różniący się od „prawdziwych"
SMIKRC J A K O ORGANIZATOR
KULTURY
91
zaświatów, ale podobnie j a k one b u d o w a n y z a n t y m a t e r i i . Przykłady
można b y mnożyć, obfitowałyby one w szczegóły opisujące d o m mło
dego j a k o z b u d o w a n y z antymateriałów, t a k i c h j a k w i a t r , t r a w a i t p . ,
gdzie poczęstunkiem będzie antyjedzenie. „Zapraszamy na wieprza t u c z
nego, miotłą potrącanego, i n o że go t a m nie będzie całego... Będzie
koza bez ogona, wół miotłą z a b i t y " i t d . P o d s u m o w a n i e m t e j weselnej
uczty jako gościny w i l u z o r y c z n y m antyświecie są słowa drużby: „i j a
t a m byłem, miód, w i n o piłem, wszystko po brodzie ciekło, do gęby
nic nie trafiło".
Postacie z kręgu pana młodego monstrualizują w t e j części wesela
własną obcość (niejako na użytek s t r o n y przeciwnej) przez przebiera
nie się — już t o w łachmany sugerujące wędrownych dziadów, już to
w strój parodiujący g r u p y obce — Żydów, Cyganów; łamańce językowe
mają też stanowić naśladownictwo i c h języka, w którym dobijano t a r g u
za pannę młodą, płacąc znów antypieniędzmi (skorupami potłuczonych
garnków, jajek). Sytuacja jest zresztą do pewnego stopnia symetrycz
na — pannę młodą również przebierano: „za mamunę", także już wcześ
n i e j m a t k a j e j występowała w odwróconym sierścią n a w i e r z c h kożu
chu, symbolizując w i l k a .
W n o w y m domostwie m a miejsce k u l m i n a c j a procesu przechodzenia
od życia przez śmierć do ponownego odżycia w zmienionej postaci.
Młodą obowiązywały dotąd zakazy charakterystyczne dla s y t u a c j i śmier
ci: zakaz patrzenia do lustra, zakaz noszenia w s t r o j u w e s e l n y m rzeczy
k o l o r u czerwonego, zakaz śmiechu. Nakazywano j e j milczenie (z m a t e
riału pozapolskiego: także bezruch w momencie z m i a n y stroju) obowią
zywał ją też — czasem przez t r z y d n i , wespół z p a n e m młodym •—
post; t e n ostatni zwyczaj s p o t y k a n y jest także pozaeuropejskim, chrze
ścijańskim kręgiem k u l t u r o w y m , co pozwala wykluczyć wyjaśnienie
a r g u m e n t e m l i t u r g i c z n y m , t y p o w e dla informatorów: młodzi poszczą,
bo będą przystępować do sakramentów. Post, m e t o n i m i a śmierci składa
się na zespół środków powodujących zmianę stanu przez symboliczne
uśmiercenie.
Przybywając do d o m u męża młoda reprezentuje niewiedzę i działa
nie na opak, charakterystyczne dla swego („tamtego") świata. N i e u m i e
wykonać p o d s t a w o w y c h czynności: siada p r z y wręczonej kądzieli i uda
je, że n i e u m i e prząść, pozoruje nieumiejętność zamiatania, mielenia,
z m y w a n i a . Proszona do tańca kuleje, dopiero symboliczne przekucie j e j
przez k o w a l a u w a l n i a ją od t e j ułomności. Przyśpiewki ironizują na
j e j temat, że nie w i e nawet, j a k się woła n a zwierzęta domowe. O d
teściowej „uczy się" n a j z w y k l e j s z y c h czynności gospodarczych, t a k i c h
nawet, j a k pierwsze gotowanie wody.
Szczegóły te przywodzą na myśl te m o m e n t y z opisów i n i c j a c j i p l e
m i e n n y c h , k i e d y t o adepci, powróciwszy po zakończonych ceremoniach
do domów, pozorują nieznajomość m o w y , umiejętności jedzenia i n a j -
teriały Antropologiczno-Archeologiczne
i Etnograficzne", t. 4 cz. 3, s. 17.
92
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
prostszych n a w e t sposobów pracy, b y t y m symbolicznie wyrazić f a k t
s w y c h n o w y c h narodzin.
Analizując zbieżność s y m b o l i k i obrzędów weselnego i inicjacyjnego
trzeba uwzględnić fakt, że w k u l t u r a c h kręgu — ogólnie mówiąc —
euroazjatyckiego wesele prawdopodobnie wyparło i zastąpiło inicjację.
T o ono przecież, a nie, j a k w społecznościach p l e m i e n n y c h A f r y k i czy
A m e r y k i , s t a n o w i najważniejszą, najbardziej rozbudowaną ceremonię
w c y k l u obrzędowym życia człowieka. Być może w o l n o t o wiązać z p r o
cesem postępującej od wieków w społecznościach kręgu euroazjatyckie
go „detrybalizacji", z bardziej t u zaawansowanymi procesami wyłania
nia się j e d n o s t k i l u d z k i e j , i n d y w i d u u m j a k o p o d m i o t u działań społecz
n y c h , a więc i obrzędowych. Zawarcie małżeństwa b o w i e m z n a t u r y
swej jest a k t e m o bardziej j e d n o s t k o w y m charakterze, aniżeli zbioro
w a — w r a m a c h g r u p y rówieśniczej — inicjacja. Może więc w t o k u
owego w y p i e r a n i a i n i c j a c j i przez wesele nastąpiło pewne wchłonięcie,
dziedziczenie elementów zamierającego obrzędu przez n o w y . Było to
o t y l e konieczne, że wesele w swej w a r s t w i e symbolicznej nie może
ograniczać się do zademonstrowania dokonującego się f a k t u społecznego
(podjęcie wspólnych działań p r o d u k c y j n y c h , p r o k r e a c y j n y c h itp.), ale
m u s i a k t t e n poprzedzić p e w n y m m i t o l o g i c z n y m w p r o w a d z e n i e m . Nie
gdyś dawała j e właśnie ceremonia i n i c j a c y j n a , a obecne wesele podej
m i e ów wątek — n a z w i j m y go — „powrotu do praczasu"; w p r z y p a d k u
wesela polskiego będzie to powrót do s y t u a c j i r a j s k i e j oraz do p i e r w
szej p a r y l u d z k i e j .
Chcąc zrozumieć sens owego p o w r o t u trzeba odwołać się do zasady
biologicznej, a możliwej do przeniesienia także na g r u n t k u l t u r y ducho
w e j : „ontogeneza powtarza filogenezę". Każde zawarcie małżeństwa,
a więc zapoczątkowanie kolejnego odcinka egzystencji g a t u n k u l u d z
kiego, w y m a g a p o w r o t u do p a r y prarodziców; g d y łańcuch pokoleń m a
przedłużyć się o następne ogniwo, w t e d y wraca się do ogniwa p i e r w
szego, do — językiem biologii mówiąc — „środowiska macierzystego"
gatunku.
Przyrównywanie p a r y młodej do A d a m a i E w y to częsty zabieg
w t r a d y c y j n y c h oracjach weselnych. W symoblicznych akcesoriach
obrzędu u j a w n i a się nawiązanie do R a j u i D r z e w a Wiadomości, którego
owoc był przecież przyczyną czy środkiem połączenia pierwszej p a r y .
Symbolikę tę niosą w weselu przede w s z y s t k i m rózga weselna oraz
kołacz (korowaj). Ta pierwsza jest n i e k i e d y dosłownie t r a k t o w a n a jako
pochodząca z rajskiego drzewa: używana w śląskim weselu latoroska
pochodzi — j a k to formułuje oracja starosty — „z drzewa oliwnego,
które urosło na grobie człowieka pierwszego — t o jest A d a m a [...] Bóg
posłał Anioła swego po latoroskę do drzewa tego, co w p o j s t r z o d k u r a j u
SMIERC JAKO ORGANIZATOR
93
KULTURY
stoi [...] t a k tez t a oblubienica posyła tę gałązęckę s w o j e m u oblubień
cowi"
Trzeba p r z y t y m pamiętać, że pod te b i b l i j n e wyobrażenia k u l t u r a
l u d o w a podprowadziła niejako swój własny archaiczny obraz — m o t y w
kosmicznego drzewa życia, skądinąd tkwiący przecież także u podłoża
przedstawień księgi rodzaju. Zwracano już uwagę na to, że pod p o
stacią weselnego k o r o w a j a realizuje się archetyp drzewa kosmicznego .
W y s t a r c z y zatem, jeśli o d n o t u j e m y takie dodatkowe szczegóły, j a k za
każa używania soli do ciasta na kołacz; pamiętać trzeba, że sól to t y p o w y
środek i z porządku życia, niewskazany w kontakcie ze światem transcen
d e n t n y m . Przepisy określające sposób przynoszenia w o d y do ciasta albo
gałęzi do zdobienia kołacza (woda „nie napoczęta" p o w i n n a być czer
pana w m i l c z e n i u , n a czczo) są identyczne j a k p r z y z d o b y w a n i u środ
ków magicznych z „tamtego świata". Znajduje to swe potwierdzenie
w tekstach pieśni podkreślających, że kołacz albo rózga weselna p r z y
były z daleka, że d l a i c h zdobycia przedsięwzięto wyprawę przez obcy,
d z i k i k r a j . W p o l s k i m weselu nie padają w p r a w d z i e słowa aż t a k w y r a
ziście malujące i n f e r n a l n y pejzaż „tamtego świata", j a k na przykład
w weselu rumuńskim: „przemierzyłem pomroczne d o l i n y , obszedłem p u stopasne stogi, poschodziłem nieschodzone drogi, przepłynąłem n i e otęchłą wodę, aż dotarłem w te t u t a j p r o g i " , nie m a też t a k wyraźnych
nawiązań do i d e i drzewa kosmicznego, j a k wspinaczka pana młodego
na słup l u b stojące pośrodku w s i drzewo . T y m n i e m n i e j podobne jest
przecież znaczenie t y p o w y c h sformułowań towarzyszących prezentacji
przez starościnę rózgi weselnej: „nalatałam się po wąwozach, naspinałam się k i e b y k o z a " .
Zbliżony sens — wędrówki, p o w r o t u do pierwszego p u n k t u w cza
sie i przestrzeni, podróży w głąb sacrum — można chyba dostrzec
w d a w n y m zwyczaju, zgodnie z którym para młoda przed ślubem wcho
dziła za ołtarz w kościele, b y wspólnie spożyć t a m chleb . Takie wejście
za ołtarz jest — jeśli w o l n o wnosić choćby z analogicznych zachowań
w r a m a c h p r a k t y k d e w o c y j n o - r e l i g i j n y c h , j a k n p . przechodzenie na
klęczkach obejścia za c u d o w n y m obrazem — wyprawą w sferę jądra
sacrum. Można ją chyba przyrównać do i n i c j a c y j n e j wędrówki w głąb
u
13
u
15
L. M a l i n o w s k i , Zbiór oracji weselnych
z okolic Opola, „Materiały A n t r o pologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne"; t. 5: 1901, s. 249-251.
W. I w a n o w , W. T o p o r ó w , Issledowanije
w oblasti sławianskich driewnostiej, Moskwa 1974, s. 243-258.
R. V u 1 с a n e s с u , Kolumna
niebios, Warszawa 1979, s. 96-98, 52.
Z. W a s i l e w s k i , Przyczynek
do etnografii
Krakowiaków, „Wisła", t. 6:
189*2, s. 195.
S. U d z i e l a , Dwory. Zapiski etnograficzne
z roku 1901 i 1902, „Prace i M a
teriały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 4 cz. 3, s. 17.
11
1 г
18
11
15
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
94
ZMYSŁOWSKA
l a b i r y n t u , która również przynosi mistyczne poznanie, uzdrowienie, o d
nowienie.
Wyjaśnienie sensu t e j w y p r a w y — podobnie j a k i zrozumienie s y m
bolicznych nawiązań do s y t u a c j i r a j s k i e j — w obrzędzie w e s e l n y m ,
w momencie rozpoczęcia tego etapu życia, którego istotną cechą będzie
prokreacja, w y m a g a odwołania się do znaczenia obrzędu i n i c j a c j i j a k o
wprowadzenia w tajemnice sprzężonych ze sobą zjawisk seksu i śmierci.
III
Można powiedzieć, że r y t m życia ludzkiego wyznaczają inicjacje.
Mediacja w r a m a c h opozycji życie—śmierć leży u podstaw wszelkiego
r o z w o j u i zmiany. Zachodzi ona p r z y i n i c j a c j i n o w o narodzonego dziec
ka, w ceremonii osiągania dojrzałości, p r z y i n i c j a c j i w małżeństwo,
w chorobę (pobyt w sanatorium), w śmierć, w podróż, p r z y s a k r a l n y c h
wyłączeniach t y p u : p i e l g r z y m k a , kapłaństwo, ascetyzm, niełaska, za
przysiężenie zemsty i t d . W a l o r u inicjacyjnego nabierają wszelkie c z y n
ności, którym towarzyszy c z y n n i k losowości, niepewności co do i c h r e
z u l t a t u , a także te, które w y k o n u j e m y po raz pierwszy. I n n y m wyróż
n i k i e m t y c h działań jest i c h żywa b a r w a emocjonalna. Inicjacją więc
nazwać możemy również ważny egzamin, g r y z k a t e g o r i i alea
czy a k t
miłosny. Rekonstruując sposób, w j a k i o d b y w a się mediacja między
światami, n a p o t y k a m y względnie stały zespół rekwizytów, których se
mantykę wyjaśnia i c h u s y t u o w a n i e w r a m a c h opozycji życie—śmierć.
16
I t a k najistotniejszy i najdłuższy etap i n i c j a c j i , okres marginesowy
(okres p o b y t u na „tamtym świecie") wypełniony jest powracającymi
uparcie m e t o n i m i a m i śmierci. Inicjowanego obowiązuje milczenie (gro
bowe), zakaz śmiechu (znak życia), podkreśla się jego niedojrzałość czy
dziewictwo, bije się go i t o r t u r u j e , u p i j a do nieprzytomności l u b usypia.
Użycie halucynogenów, szeroko rozpowszechnione w obrzędach p l e m i e n
n y c h , zadawanie bólu, lęk czy sen kierują inicjowanego w głąb własnej
p s y c h i k i , osyłając w krainę podświadomości. K o n t a k t z nią umożliwia
integrację na wyższym poziomie osobowości. Podobny jest sens ośmie
szania, któremu często poddawany jest n p . kosiarz w w y z w o l i n a c h ,
fryc — wilk. Z jednej s t r o n y wyśmiewanie to manifestacja świata „na
opak", gdzie „sedno" jest „cetnem", a mądrość — głupotą, z d r u g i e j
zaś szłoby t u o rozbicie osobowości inicjowanego, osiągane poprzez r e
latywizację, ukazywanie r e w e r s u otoczenia k u l t u r o w e g o , w j a k i m żyje.
I n n e reguły „tamtej s t r o n y " , który podporządkowuje się neofita, t o
zwyczaj czernienia t w a r z y sadzą l u b krwią (np. pierwszej upolowanej
z w i e r z y n y ) , wywrócone na opak ubranie i b u t y (inicjacje kosiarzy),
obowiązek postu (na czczo, po w y m i o t a c h ) .
15
Klasyfikacja gier w g R. С a i 11 o i s, Żywioł
i lad, Warszawa 1973.
ŚMIERĆ J A K O O R G A N I Z A T O R
95
KULTURY
Istotna jest też odludność okolicy, gdzie o d b y w a się inicjacja, j e j
zaświatowy charakter. Z a k r z y w i e n i e przestrzeni, j e j czas wewnętrzny
(czas—bezczas, z w o l n i o n y jego wpływ; dzień—noc) powodują, że błą
dzenie jest elementem obrzędu przejścia. Chcąc wyjść z l a b i r y n t u i n i
c j o w a n y m u s i przyswoić reguły, które n i m rządzą. Uczy się więc t a j n e j
„opacznej" m o w y , m u s i też poznać hasło, otwierające granicę zaświatów.
Dopiero wówczas osiągnie cel i n i c j a c j i , zdobędzie b a j k o w y środek m a
giczny. W inicjacjach zawodowych jest n i m wiedza zawodowa, w g r u
pach ezoterycznych znajomość tajemnic związku. Z n a k i e m j e j posiada
nia jest piętno (dziarg u gitowców, n o w e imię itd.). Odrodzonego p r z y j
m u j e się do wspólnoty, co pieczętuje się podawaniem ręki, o f i a r o w a n i e m
no w ej koszuli, wspólnym p i c i e m wódki.
Z a r y s o w a n y scenariusz obrzędów prześledźmy w materiale.
A b y psychodrama i n i c j a c y j n a przebiegała pomyślnie, konieczne jest
u t r z y m a n i e w t a j e m n i c y t e r m i n u j e j rozpoczęcia. J a k zawsze, śmierć
przychodzi znienacka. Częsty jest więc m o t y w p o r w a n i a neofitów, za
s k a k i w a n i a i c h i n i c j a c y j n y m zadaniem, które krzyżuje p l a n y . Rozpoczy
na się etap marginesowy. „ K i e d y zbliżało się południe s t a r a l i się kosia
rze f r y c a obkosić, t o jest kosząc zamknąć go wokoło" .
17
„Towarzysze biorą go już od rana pod swoją opiekę, nawet jego kosę i osełką
do ostrzenia kosy służącą, ale kosi razem z n i m i do południa, j a k w dzień zwykły.
Po obiedzie już od niechcenia bierze się do pracy, składa kosę, siada, n i b y bardzo
utrudzony. W porze podwieczorku towarzysze zatykają w ziemi trzonkiem, czyli
kosiskiem cztery kosy w czworokąt t a k , iż w górze kosy te stykają się pośrodku
końcami, poprószone z wierzchu sianem, tworzą j a k b y baldachim. Pod t y m balda
chimem, gdzie ma się odbyć ceremonia, kładą na ziemi więzkę skoszonej t r a w y
jako siedzenie dla »sędziego« i dla »księdza«" .
Js
Izolacja jryców jest wyraźna. Ostrzegawczo pobrzękuje się w kosy,
niebezpieczeństwo sygnalizują też czerwone c h u s t k i . Z a m y k a się prze
strzeń wokół inicjowanego.
Podobnie w czasie obrzędów zapustnych. K a r c z m a , w której odby
wał się babski comber, podkoziołek czy i n n e zabawy i n i c j a c y j n o - m a t r y monialne nieżonatych była starannie izolowana. Wewnątrz czyniono h a
łas n a patelniach. D r z w i k a r c z m y zagradzano ławą. Czasem stał p r z y
n i c h „odźwierny" pilnujący, b y n i e w c h o d z i l i pożenieni. Sankcją za
wtargnięcie do n i e j było natychmiastowe piętnowanie popiołem, ożog a m i czy też zabieranie czapek.
Bardzo ciekawe są też obrzędy przejścia, występujące współcześnie
w g r u p a c h t z w . m a r g i n e s u społecznego . J a k zobaczymy, oparte są
19
" W. H n a t i u k, Frycówka, „Lud", t . I I I : 1897, s. 70.
Z. G l o g e r , Rok polski w życiu, tradycji i pieśni, Warszawa 1900, s. 281-283.
Informacje dotyczące obrzędów przejścia w grupach marginesu społecznego
oraz w w o j s k u zawdzięczamy k o l . A d a m o w i W a l k o w i a k o w i .
18
19
96
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
one n a k l a s y c z n y m schemacie i n i c j a c j i . Oto n p . ceremonia pierwszego
dziargu. G d y stwierdzono już, że „ n o w y " nadaje się n a „git człowieka",
u m a w i a n o się na spotkanie, na które o p i e k u n przyprowadzał k a n d y
data. T a m u p i j a n o go do nieprzytomności i robiono dziarg, wkłuwając
igłą a t r a m e n t . Później wywożono go gdzieś (najczęściej za miasto, n a d
Wisłę, do lasu) i czekano aż wytrzeźwieje. Obowiązuje zakaz u j a w n i a
nia znaków życia. „Wilkowi przed w y z w o l i n a m i nie w o l n o było się
śmiać, na poczęstunku zaś w e dworze n i e w o l n o m u było przyjąć k i e
liszka z niczyjej ręki, musiał go podjąć z z i e m i u s t a m i . Do k a r c z m y
nie puszczają przez cały czas w y z w o l i n żadnej k o b i e t y " . Następuje
poczęstunek, po którym wszyscy oddalają się i idą do k a r c z m y . „ W i l k "
opłaca muzykę i gorzałkę. Do tańca nie w o l n o m u iść, dopóki go „star
szy" n i e o g o l i . Podkreślana jest nieświadomość, marność, niedojrza
łość inicjowanego. N i e w o l n o m u zachowywać się „jak z w y k l e " , „po
l u d z k u " , śmiać się, jeść, ruszać się. Wśród garncarzy istniały zwyczaje
zakazujące u c z n i o w i nosić długie spodnie i k r a w a t , palić t y t o n i u , w c h o
dzić do gospody, w której siedzieli m i s t r z o w i e . Czasem do końca n a u k i
n i e w o l n o m u było mieszkać z ż o n ą .
2 0
2 1
22
W okresie m a r g i n e s o w y m nowicjusz m u s i zachowywać się zgodnie
z w y m a g a n i a m i rzeczywistości, w którą wszedł. Rozpoczyna wędrówkę
po wiedzę. Z d o b y w a ją poprzez ciężkie próby fizyczne i m o r a l n e , któ
r y c h dostarczają m u b a j k o w i donatorzy. Jeśli ktoś chciał zostać „czło
w i e k i e m " („gitowcy" nazywają siebie „ludźmi" — n i e zawsze n a w e t
dodając określenie „ g i t " ) i dostać p i e r w s z y dziarg (nacięcie, tatuaż,
w y t a t u o w a n a k r o p k a ) musiał znać kogoś, k t o b y za niego poręczył.
Wprowadzający informował pozostałych „ludzi", że zna kogoś, k t o
chciałby zostać „człowiekiem". K a n d y d a t a brano w t e d y p o d obserwację
i w y s t a w i a n o n a liczne próby, sprawdzając, czy d o b r y z niego świr
(czy p o t r a f i udawać głupka, wyśmiewać się z l u d z i i zaczepiać i c h , czy
przejdzie po krawędzi wysokiego domu, czy p o t r a f i bić się i d o k o n y
wać kradzieży). Jako p i e r w s z y robiono z w y k l e dziarg oznaczający świra
(kropka na czole n a d nosem) l u b rzadziej „złodzieja" ( k r o p k a między
k c i u k i e m a palcem wskazującym na zewnętrznej stronie dłoni). Nie był
t o b y n a j m n i e j koniec i n i c j a c j i , lecz raczej j e j zapowiedź. N e o f i t o m n a
daje się obraźliwe p r z y d o m k i , piętnuje poniżającym dziargiem
„frajera".
W y s t a w i a n i e inicjowanego n a pośmiewisko jest nagminne. N a współ
czesnej budowie wysyła się go po kryształowe wiertło, w warsztacie
s t o l a r s k i m szuka on s u w m i a r k i z w o d o t r y s k i e m , w obrzędowości g a r n
carzy wędruje on po skórę z kobyły do szewca l u b po f l a k i do r y m a r z a .
J . K l a w e , Totemizm
a pierwotne
zjawiska
religijne
w Polsce.
porównawcze, Warszawa 1920, s. 105.
O. K o l b e r g , Dzieła wszystkie,
t. 23: Kaliskie,
s. 118.
D. С z u b a 1 a, Folklor garncarzy polskich, Katowice 1978, s. 22.
20
21
22
Studium
ŠMIERC J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
97
Żeglarze każą n o w e m u członkowi załogi (zwanemu dwuznacznie „ba
lastem") wydmuchiwać słomką wodą ze s k r z y n k i mieczowej l u b „po
prawiać" t z w . k i l w a t e r za łodzią (czynności n i e w y k o n a l n e ) .
P r z y f i l c o w a n i u sukna ( w a l e n i u samodziału) wieczorem ktoś mówi,
że bez tubelis nic n i e będzie. (Rzeczywiście, sukno czasem może się n i e
udać, czynności towarzyszy pewne napięcie psychiczne). Posyłają p o d
rostka:
„nie chce m u się iść w słotny wieczór l u b ranek ciemny [...]. Posyłają go gdzieś
przez góry i doły do sąsiada, do którego najgorsza wiedzie droga. T a m dostaje wór
piasku albo kamień, żeby ciężko m u było nieść. Każą m u spieszyć się, bo d u r n i e m
zostanie. Biegnie i w i d z i , że wystrychnięto go na dudka, w i d o w i s k o skończone
bez niego, a on kamień musi sam z chaty wyrzucić [...]. Wtedy przekonywa się
czym istotnie jest tubelis"
.
23
W odwróconym porządku „tamtej s t r o n y " środek magiczny to r e
k w i z y t w r o d z a j u w y m i e n i o n e g o tubelisu,
suwmiarki z wodotryskiem
czy rękawic do w y j m o w a n i a garnków, z pieca. N i e one są j e d n a k celem
i n i c j a c j i . Dopiero w t r a k c i e poszukiwań znajduje się l u b , w z o r e m baj
k o w y c h bohaterów, w y k r a d a — Wiedzę. W y k r a d a , bo n i k t n i e mówi
i n i c j o w a n e m u w p r o s t , j a k p o w i n i e n się zachowywać, j a k i jest świat.
Wręcz przeciwnie. O p i e k u n o w i e i n i c j a c j i robią wszystko, b y adeptowi
drogę utrudnić i zmylić. Prześcigają się w żartach i k p i n a c h . Dopiero
w c h w i l i , g d y w z r o k inicjowanego oswoi się z ciemnością tamtego świa
ta przychodzi rozwiązanie. Zwróćmy uwagę: rozwiązanie „się z n a j d u j e "
(Eureka), na pomysł „się w p a d a " (opozycja: wypracowane, w y t w o r z o
ne — znalezione; intencjonalne — nieintencjonalne). I zgodnie z p r z y
słowiem najszybciej znajduje się nie szukając .
24
Wróćmy po t e j d y g r e s j i do dalszego ciągu obrzędu. C h a r a k t e r y s t y c z
n y jest i n f e r n a l n y pejzaż, w j a k i m poruszał się nieszczęsny poszukiwacz
tubelisu.
Wysyłanie i n i c j o w a n y c h „gdzieś przez góry i d o l i n y do sąsia
da, do którego najgorsza wiedzie d r o g a " p o t r a k t u j e m y na równi z m o
t y w e m błądzenia. Ekspedycją w zaświaty są też dalekie podróże. S t w a
rzają one własny pejzaż, hiperbolizują czas i przestrzeń (lasy są „głębo
k i e " , bagna „nieprzebyte"). Komuś dawno n i e w i d z i a n e m u mówimy
„nie widziałem cię sto l a t " . Wyprawiającego się w podróż żegnamy t a k ,
j a k b y wyjeżdżał n a zawsze. Z a o p a t r y w a n i e go na drogę w żywność
(nawet jeśli wiadomo, że nie będzie specjalnie potrzebna) nasuwa ana
logię z jadłem, w które wyposaża się zmarłych; w i a d o m o bowiem, że
nie znajdzie go w zaświatach. Wśród zwyczajów żydowskich znajdujeJ . К i b o r t, Humor ludu żmudzkiego, „Wisła", t . V I I : 1893, s. 588.
Sugestywną analogię nasuwa porównanie mechanizmów widzenia
central
nego i peryferycznego.
T y m pierwszym posługujemy się np. przy pracy, kolejno
koncentrując się na fragmentach całości. Drugie zaś u r u c h a m i a m y patrząc w ciem
ności. Jest ono bardziej syntetyczne, intuicyjne, pozwala dostrzec od razu zasad
nicze kształty, które t r a c i m y z oczu skupiając się na szczególe.
23
24
7 — E t n o g r a f i a P o l s k a t. X X V I , z. 1
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
98
ZMYSŁOWSKA
m y przesąd, w myśl którego nie w o l n o zamiatać izby, g d y jeden z do
mowników jest w p o d r ó ż y . Podobny zakaz występuje w dniach po
grzebu, świąt czy postu. Sugestywny jest także sposób p o w i t a n i a po
wracającego z w y p r a w y , przekonanie, że „nie jest już t y m s a m y m czło
w i e k i e m co d a w n i e j " . Przysłowie „podróże kształcą" nabiera w t y m
świetle dodatkowego sensu.
Powtórzmy, że g r a z k a t e g o r i i alea może mieć również w a l o r i n i c j a
c y j n y . I s t o t n y jest w n i e j c z y n n i k losowy, towarzyszy j e j silne p o b u
dzenie emocjonalne. Pamięć o t y m przechowywana jest w powiedzeniu
k o m e n t a t o r a sportowego, który po t r u d n e j s y t u a c j i pod polską bramką
zwykł mawiać „wróciliśmy z dalekiej podróży".
Nie da się t u zapomnieć o ważności średniowiecznych wędrówek cze
ladniczych. Wyzwalanego na m i s t r z a zwano B r a t e m Wędrownym l u b
Wędrowcem. Czeladnika po przemianku
wysyłano na t r z y l e t n i wędr,
rajzy, cajtowanie
czy chodzenie za giszyngiem.
Często p r z y wejściu do
w a r s z t a t u trzeba było podać umówione hasło:
2S
„Przyszedł czeladnik do młyna, położył laską koło dyszla i wchodzi do góry:
— Limsic — mówi czeladnik,
— Kusie — odpowiada majster.
— Klapersic — mówią razem i witają się" .
u
Widać, że wędrus zna już zaświatową mowę, hasło o t w i e r a m u drogę.
K l o n o w i e pisze:
„Jeśliś f r y c albo szyper nowy
Już się t u musisz uczyć inszej m o w y " .
S7
Nieco trudności nastręcza p r o b l e m t a j e m n i c y , jaką otoczona jest i n i
cjacja. W p r o w a d z o n y do cechu m u s i „milczeć j a k grób", u t a j n i o n y jest
język, hasło, w obrzędach masońskich — tekst przysięgi p o w t a r z a n e j
za W i e l k i m M i s t r z e m . D r u g i człon opozycji j a w n i e — skrycie ekspono
w a n y jest też w określeniu „pamięć n i e m a j a k deska g r o b o w a " . Sens
t a j e m n i c y w y d a j e się być następujący. Wiedza, którą nabył i n i c j o w a n y
nabiera znaczenia j e d y n i e poprzez f a k t przebycia i n i c j a c j i . Jest p r z e d
m i o t o w a . N i e można j e j „odstąpić", nie dlatego, że grożą sankcje, lecz
dlatego, że jest nieprzekazywalna. N i e da się ominąć podróży w głąb
własnej p s y c h i k i . Neofita wiedzą uwewnętrznia, i n t e g r u j e z własnej n i e
świadomości. U j a w n i o n y tekst przysięgi l u b hasła stanie się w rękach
profana p u s t y m dźwiękiem, który nie o t w o r z y żadnej granicy, ponieważ
p r a w d z i w y próg zaświatów t o granica wewnątrz p s y c h i k i , s t y k świado
mości z nieświadomością. M a n t r a m u s i być pogrążona w ciszy tamtego
świata, ponieważ w y p o w i e d z i a n a głośno z m i e n i się w kupkę zeschłych
№
s e
87
B. W. S e g e l , Lecznictwo ludowe Żydów,
С z u b a 1 a, op. cit, s. 24 n n .
G l o g e r , op. cit., s. 281-283.
„Lud", t . I I I : 1897, s. 57.
ŚMIERĆ J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
99
liści, t a k j a k zamienia się w nie skarb, w którego posiadanie weszło się
bezprawnie.
Wróćmy j e d n a k do analizy wcześniejszych chronologicznie m o m e n
tów obrzędu. K o n s t y t u t y w n y m elementem jrycówki jest bicie (stąd do
stać jrycówką — dostać baty). I n i c j o w a n y c h lotników lasuje się drąż
k i e m s t e r o w y m na skrzydle samolotu, kosiarzy — p y t a m i ze słomy,
muszką na osełkę; żeglarzy — paga j e m i t d . Narzędziem t o r t u r , uśmiercająco-ożywiającą różdżką jest z w y k l e narzędzie pracy. Ono właśnie
wprowadza w t a j n i k i w i e d z y zawodowej.
Interesującego materiału dostarczają też opisy i n i c j a c j i w o j s k o w y c h
(męskie g r u p y ezoteryczne). N a j c i e k a w s z y m obrzędem jest m i a n o w a n i e
n o w e j „rezerwy", które o d b y w a się na tydzień przed odejściem „panów"
do c y w i l a (nieoficjalna h i e r a r c h i a w o j s k o w a : od p r z y b y c i a do j e d n o s t k i
do pół r o k u — „koty", od pół r o k u do r o k u — „przerwa", od r o k u do
półtora r o k u — „wicerezerwa", od półtora r o k u do dwóch l a t — „rezer
w a " , od 50 d n i przed końcem aż do końca służby — „pany"). K a n d y d a t
na rezerwistę m u s i zdjąć spodnie i położyć się na czterech taboretach,
na których leżą d w i e poduszki. W t e d y „panowie" masują m u tyłek przez
prześcieradło i biją ręcznikiem. W t y m czasie najmłodsi — „ k o t y " —•
wchodzą na piec l u b stoją w kącie p o k o j u i miauczą. B i t y nie może
krzyknąć, a k i e d y w s t a n i e dają m u do w y p i c i a wódkę i gratulują. Z o p i
su tego zapamiętajmy na razie zwierzęcą kompanię towarzyszącą i n i
cjowanemu.
K a n d y d a t n a rezerwistę m u s i udawać m a r t w e g o (zakaz k r z y k u ) .
W opisach w i e l u podróży w zaświaty m a m y zamiast bicia, na które nie
w o l n o reagować k r z y k i e m , i n n y rodzaj t o r t u r — ulubione przez demo
n y łachotanie ofiary, zakaz oddychania czy pozbycie się l u d z k i e j w o n i —
przez w y s m a r o w a n i e miętą, smołą i t d . Wszystkie te m e t o n i m i e śmierci
są końcem okresu marginesowego; p r z y b i c i u szczególnie wyraźny jest
uśmiercająco-ożywiający c h a r a k t e r zabiegów. Przywołajmy skojarzenie
z klapsem, które daje położna n o w o r o d k o w i tuż po odcięciu pępowiny.
Na potwierdzenie jeszcze jeden c y t a t :
„Przyszedłszy [kosiarze plus i n i c j o w a n y ' w i l k ' — przyp. autorów] przed ganek
śpiewają piosenkę o w i l k u znalezionym w lesie i przyjętym do nich do t o w a r z y
stwa dla wspólnej pracy. Po słowach «tam pod borem, t a m pod lasem wilczysko
wywija» naśladują wszyscy wycie wilków, po czym jeden z obecnych ma prze
mowę kończącą się t y m i słowami:
Teraz żeśmy wykrzyknęli h u r r a !
Aż na n i m zadrżała ta wilcza skóra.
A obleczym go w czystą koszulę
Oko — całe, a t u jest pół.
Będzie bity, jednak wesół,
A l b o siak, albo t a k " » .
i s
K l a w e . op. cit., s. 103.
100
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
A m b i w a l e n t n y c h a r a k t e r bicia jest t u wyraźny. Z a n i m s k o m e n t u j e m y
pozostałe elementy tego opisu, z a j m i j m y się problematyką n a z w —
allonimów, które nadawane są i n i c j o w a n y m . O d n o t u j m y takie, j a k
„wilk", „wilczek", „wilczy b r a t " (inicjacje kosiarzy, flisaków, myśliwych,
weselne: określenie p a n n y młodej), powszechne: „ f r y c " (być może ze starogermańskiego Frikke — w i l k ? ) , „fuks" (niem. der Fuchs — lis); w t e r
m i n o l o g i i w o j s k o w y c h i n i c j a c j i r e k r u t a (łacińskie: crudus, -i — s u row y)
nazywają „kotem", „futrzakiem", „sierściuchem".
Najbardziej rozpowszechnione jest określenie „wilk". Słowiańska k u l
t u r a t r a d y c y j n a k o n o t u j e go najróżniej. Krwiożerczą bestię zaprasza
się na wigilię. Po u r o d z e n i u dziecka obwieszcza się „wilczyca porodziła
w i l k a " . Jeśli w i l k u k r a d n i e owcę, mają t o za szczęście. W i l k użycza
swej skóry wilkołakom . Dusze wędrują po świecie p o d postacią w i l k a
l u b psa ., Zwierzęta te występują w baśniach w r o l i pomocników. M o
szyński przytacza baśń, w której resztę przyniesionej przez k r u k a m a r
t w e j i żywej w o d y zaszyto w i l k o w i w łydki t y l n y c h łap . Intrygującą
cechę w i l k a i psa w wierzeniach l u d o w y c h s t a n o w i i c h wiedza medycz
na . W i l k leczy się sam, rana polizana przez psa goi się „jak n a psie".
Wspomnienie w i l k a pomaga na ból zęba. Czaszka zwierzęca włożona p o d
poduszkę powoduje szybkie zaśnięcie. Równie niezwykłe konotacje po
siada w naszym folklorze pies, mogący odwracać u r o k i , widywać d u
chy, przepowiadać przyszłość. Za szczególnie obdarzone t y m i własnoś
c i a m i uchodziły u nas p s y z j a s n y m i p l a m a m i n a d oczami, które n a
zywano c z t e r o o k i m i . G d y pies w y j e , z diabłem rozmowę p r o w a d z i .
Pies przeczuwa ogień, choroby l u b śmierć któregoś z domowników.
I s t o t y k y n o m o r f i c z n e mają bogatą tradycję mitologiczną. Psowate b r o
niły z w y k l e
wstępu do świata podziemnego.
Wystarczy
przypo
mnieć trójgłowego Cerbera, A n u b i s a w Egipcie, lisa w Chinach, s k a n
d y n a w s k i c h F e n r i r a i Skolla. W Boskiej
komedii
P i e l g r z y m spotykał
u wejścia do Piekła centkowaną panterę, l w a wietrzącego zdobycz i n i e
nasyconą wilczycę. Czwartego w kręgu piekieł strzeże zaś bestia P l u t o —•
w i l k z żarłoczną paszczą. W w i e l u m i t o l o g i a c h psy pełnią rolę zaświa
towego sobowtóra guardian
spirit
(meksykański Xolotl).
U Azteków
i Majów s p o t y k a m y t z w . psa piorunowego skojarzonego z błyskawicą,
otwierającą duszy zmarłego drogę do Mictlan.
P r z y p o m n i j m y też sięga2 9
30
31
32
33
u
3 5
M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian, t . I I , cz. 1, Warszawa 1967, s. 276.
S. P o n i a t o w s k i , Wiedza o Polsce, t . I I I , Warszawa 1932, s. 282.
K l a w e , op. cit., s. 129.
K. M o s z y ń s k i , Obrzędy, wiara, powieści ludu z okolic Brzeżan, „Mate
riały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. X I I I : 1907, s. 188.
L. K r z y w i c k i , Rola zwierząt w pierwotnej
umysłowości, „Wisła", t . V I :
1892, s. 521.
P o n i a t o w s k i , op. cit., s. 294.
A. S a l o n i , Zaściankowa szlachta polska w Delejowie,
„Materiały A n t r o p o
logiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t . X I I I : 1907, s. 56.
2 8
8 0
ł l
32
33
34
35
SMIERC JAKO ORGANIZATOR
101
KULTURY
jące górnego p a l e o l i t u znaleziska naszyjników z zębów lisa, w i l k a , d z i
ka, hieny, • towarzyszące pochówkom oraz zwyczaj chowania psów
ze zmarłymi. C m e n t a r n e j W y s p y E r y t r e i strzeże w m i t o l o g i i greckiej
dwugłowy pies — Ortros. Pies towarzyszy i n d y j s k i e m u bogowi śmier
ci — Jamie. O n też pożera ciała zmarłych. W micie w a l i j s k i m sfora
psów goni dusze potępionych do północnego piekła Anwm.
C i e k a w y c h danych mogą dostarczyć także obserwacje językowe (ma
teriał k o n s u l t o w a n y z językoznawcą, doc. d r Marią Grzegorczykową).
Cerkiewno-słowiański w y r a z u b l k został z a l t e r n o w a n y przez języki
współczesne w polskie — г>ь1к", rosyjskie — vołk, ukraińskie vovk,
bułgarskie vauk, serbskie — vuk . Istnieje związek etymologiczny mię
dzy n i m i a słowami na określenie czarownika — starosłowiańskie
vóixv
(rosyjskie volšebnik).
N a marginesie zaznaczmy też bliskość
w a r s t w y b r z m i e n i o w e j starogermańskiego г veum — w i l k (człon we w y
stępuje w i m i o n a c h i nazwach człowieka określających kogoś związane
go z bóstwem l u b k u l t e m ) . Jednostkę, która popełniła zbrodnię na m i e j
scu k u l t u l u b na w i e c u określano j a k o „ w i l k a " — i veum
.
se
37
38
B r u c k n e r podaje, że „zwano »wilkami« i szkodliwe narośle na drze
w i e i n a c i e l e " . Pies w d z i w n y sposób u t r w a l o n y jest w przekleń
stwach — psubrat, psia mać, psiakrew, zejść na psy (także: dostać
w i l c z y bilet!) *°.
Zaczynając od najostrożniejszego spostrzeżenia podsumować można,
że myśl l u d o w a upodobała sobie łączenie psa i w i l k a ze statusem obce
go, „przybysza stamtąd".
A b y wyjaśnić to uporczywe kojarzenie sięgnijmy do egzotycznej,
lecz celnej t e r m i n o l o g i i D o n Juana, znanej c z y t e l n i k o m Cariosa Castan e d y . W myśl tekstów m a g i i meksykańskiej antyświat t o
nagual.
Jest t o wszechogarniający drapieżny obszar niepoznawalności, gdzie rzą
d z i i n n a , niedostępna n a m logika. W nagualu zanurzony jest nasz świat,
mała wyspa świadomości, fałszywie przestrzegany j a k o jedyna n i e a l t e r n a t y w n a rzeczywistość. Z t e j „oddzielonej rzeczywistości"
pochodzą
też nahualli,
sobowtóry zwierzęce o dwóch postaciach: jasnej — ducha
opiekuńczego, i ciemnej — reprezentującej, j a k powtórzy]ibyśmy za
39
4 1
42
A. B r u c k n e r , Słownik etymologiczny
języka polskiego,
Warszawa 1970,
s. 621.
M o s z y ń s k i , op. c i i . , s. 828.
S. P i e k a r c z y k , Mitologia
germańska, Warszawa 1979, s. 80.
B r u c k n e r , op. cit., s. 621.
Przykłady patrz: I . F r a n k o , Psia krew i psia wiara, „Lud", t. 1: 1895,
s. 251.
C. C a s t a ñ e d a , The Teachings
of Don Juan: A Yaąui Way of
Knowledge
(1968), A Separate Reality (1971), Journey to Ixtlan (1972), Tales of Power (1974),
Second Ring of Power (1977). Książki wydane m. i n . w Penguin Books w latach
1970-1978.
A Separate Reality — określenie С. Castanedy, tytuł jego drugiej książki.
8 8
87
88
88
40
41
42
102
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
ZMYSŁOWSKA
J u n g i e m , k a l k i a r c h e t y p u wroga. Uważa się, że filogenetyczne losy czło
w i e k a nałożyły ów archetyp n a w i e l k i e k o t o w a t e zwierzęta z r o d z i n y
p s o w a t y c h i węże. Niektóre z n i c h to k o m p a n i a asystująca i n i c j o w a n y m .
Są to zwierzęta posiadające sierść, czasem padlinożerne, n o c n i drapież
cy. Te właśnie zwierzęta, pochodzące z nagualu, atakują człowieka w m o
mentach, g d y pole świadomości zalewane jest dotychczas n i e u r u c h o m i o n y m i i n f o r m a c j a m i , pochodzącymi z nieświadomości. T e n niebez
pieczny, decentralizujący psychikę proces u j a w n i a n i a się u k r y t y c h treści
a r c h e t y p o w y c h zdarza się najczęściej w stanach wysokiego pobudzenia
emocjonalnego, n p . p r z y lęku, p r z y długotrwałych deprywacjach, a t a k
że p r z y stosowaniu środków h a l u c y n o g e n n y c h . W t e d y m i t y c z n e zwie
rzęta atakują. W wierzeniach meksykańskich określone nahualli,
t a k ie
j a k k o j o t czy jaguar, pełnią funkcję zwierzęcych przenośników w odpo
w i e d n i e r e j o n y świata podziemnego.
43
W przytoczonych wcześniej materiale oba Canidae — pies i w i l k ,
występują w r o l i psychopompos,
strażników p r o g u i n i c j a c j i — i c h a t r y
b u t y i n a z w y przechodzą na i n i c j o w a n y c h .
Skoro w i e m y już t y l e , możemy śmiało przyjrzeć się i c h udziałowi
w obrzędach weselnych. W folklorze słowiańskim notorycznie w r a c a
m o t y w weselników zamienionych w w i l k i **. Młodą po ślubie, ale przed
w k u p e m do grona gospodyń, zwą „psią babą" l u b „ w i l k i e m " . Święty
Mikołaj to o p i e k u n wilków, młodych panien i dzieci. Idąc do k u m o r y
śpiewają:
iS
Do j a m y w i l c k u do j a m y
A t y dziewcyno pódź z n a m i .
Do j a m y w i l c k u nocować
T y n a m pódź w i a n e k darować**.
Osadziwszy zaś pannę młodą n a dzieży, po zwrotce „żebyś t y c h m i e
l u n a t y c z k i nie lazł" śpiewają:
Zaświeć ze miesiącku, zaświeć
Na tej łysej góze
Bo nas pan młody
Kocią nogą gryzie*
7
po c z y m za chwilę następuje z w r o t k a o pogrzebie w i a n k a .
Łacińska nazwa płodnościowego c h m i e l u b r z m i
Humulus-Lupulus .
Dodajmy, że r z y m s k i e święto k u czci Fauna (pierwotnie wyobrażanego
i8
Zob. A. W i e r c i ń s k i , Antropologiczny
szkic o antypersonie,
„Literatura
na świecie", n r 10 (102): 1979, s. 5-21.
K l a w e , op. cit., s. 138.
P o n i a t o w s к i , op. cit., s. 239.
J . K o n o p k a , Pieśni ludu krakowskiego,
Wrocław—Warszawa—Kraków—
Gdańsk 1974, s. 56.
Ibidem, s. 56-57.
B. M a r k u z a - B i e n i e c k a wywodzi ją od łacińskiego lupus,-i — w i l k
(Zioła i przyprawy mojej kuchni, Warszawa 1977, s. 11).
43
44
45
48
47
48
ŠMIERC J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
103
j a k o w i l k ) , podczas którego kapłani uderzali r z e m i e n i e m kobiety, co
miało i m zapewnić płodność, nosiło nazwą I u p e r k a l i i (łac. tupercal —
w i l c z a jaskinia). D o m p u b l i c z n y nazywano lupanar. Z Quo vadis p a
miętamy, że zdesperowany Winicjusz pragnął, b y L i g i a namaściła m u
d r z w i w i l c z y m tłuszczem .
W otoczeniu w y m i e n i o n y c h faktów w i l k prezentuje się w swej z w y
kłej r o l i i n i c j a c y j n e j , towarzyszy t y m razem nowożeńcom, podejmują
c y m wspólną wyprawę po wiedzę.
49
Kończąc u w a g i n a d symboliką zwierząt i n i c j a c y j n y c h dodajmy d w a
spostrzeżenia językowe. Pierwsze t o przechowane w potocznej polszczyźn i e określenie frifco, n a f r i k o , „iść w ciemno", „na głupiego", „jechać
na gapę". D r u g i e zaś — „zrobić coś f u k s e m " — „udało m i się f u k s e i f r ,
p r z y p a d k i e m , „więcej szczęścia niż r o z u m u " . Wraca t u uporczywie wspo
m n i a n y m o t y w losowości, hazardu (aleo), k o n s e k w e n t n i e k o j a r z o n y z p o
l e m s e m a n t y c z n y m f r y c a — w i l k a i fuksa — lisa. Każde otarcie się
0 sytuację r y z y k a może być t r a k t o w a n e jako m i k r o i n i c j a c j a w nagual.
S t a n o w i t o j e d n a k odrębny temat.
Wróćmy do materiału folklorystycznego. Powtórzmy, że zwierzęta,
których n a z w a m i obdarzeni są i n i c j o w a n i , t o n o c n i drapieżcy, posiada
jący f u t r o i ogon. Penetrując zaświaty należy upodobnić się do i c h
mieszkańców, stąd a t r y b u t y i n i c j o w a n y c h : d o p r a w i o n y ogon i sierść
(zakaz strzyżenia włosów w okresie marginesowym).
P i e l g r z y m mahometański, masajski zaklinacz deszczu, aztecki kapłan,
średniowieczna czarownica — wszyscy o n i dopełniają tego obowiązku.
W w o j s k u m a w i a się, że w salach „ k o t ó w " pełno jest sierści. Z k l a s y
f i k a c j i fenomenologicznej w y n i k a m e d i a c y j n y c h a r a k t e r włosów. Z b u
dowane są z t k a n k i niejednorodnej — martwo-żywej, obumierającej
1 regenerującej się. Odradzają się same z siebie. Pamiętajmy, że jest
to cecha w s z y s t k i c h a r c h e t y p o w y c h s y m b o l i nieśmiertelności, t a k i c h j a k
indoeuropejski Feniks, i n d y j s k i p t a k Garuda, meksykański
quetzal,
egipski skarabeusz, niewysychające źródło w o d y życia.
I t u jedna uwaga. M o m e n t pozbycia się a n i m a l i s t y c z n y c h atrybutów
(postrzyżyny, u t r a t a ogona, golenie) jest łatwiejszy do zauważenia niż
długi okres i c h posiadania. Podobnie w gramatyce łatwiej jest dostrzec
aspekt dokonalności czasownika od aspektu niedokonalności. Ważne, że
f a k t obrzędowej l i k w i d a c j i atrybutów świadczy o i s t n i e n i u poprzednika
w postaci zakazu pozbywania się i c h . Notorycznie występuje on jako
zakaz czesania się w dniach nasilonej m e d i a c j i między światami (po
grzeb, post, święta). Nie czeszą się eremici, templariusze, żałobnicy.
N a marginesie w s p o m n i j m y , że wyprawą w zaświaty może być zarów
no p i e l g r z y m k a do miejsca świętego, j a k mecz piłkarski naszej repre-
49
H . S i e n k i e w i c z , Quo vadis,
Warszawa 1959, s. 44.
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
104
ZMYSŁOWSKA
zentacji, p r z e d którym a n i trener, a n i zawodnicy nie m i e l i zwyczaju się
golić. N i c z y m i n n y m jest również m a t u r a czy ważny egzamin — do
piero po n i m można obciąć włosy.
Przyjrzyjmy
się m i t o m kosmogonicznym
południowo-wschodniej
E u r o p y i północnej E u r a z j i , które analizuje R. T o m i c k i . Załóżmy, że
m i t opowiada przebieg swoistej k u l t u r o w e j filogenezy ludzkości. G d y
porównać go z przebiegiem biologicznym ontogenezy o t r z y m u j e m y n a
stępujące skojarzenia:
5 0
Filogeneza
Ontogeneza
1. Raj: ludzie p o k r y c i sierścią l u b r o
gową skórą.
2. Grzech l u b interwencja antagonisty,
^^stwórcy = utrata sierści = wygnanie
z raju.
1. Płód l u d z k i między szóstym a ósmym
miesiącem p o k r y t y jest bez reszty
d e l i k a t n y m puszkiem „lanugo".
2. Puszek ostatecznie ginie tuż po n a
rodzinach.
Ceremonia obcinania włosów, pozbywanie się zarostu (pierwsze p o strzyżyny, golenie p u r y f i k a c y j n e , obcięcie warkocza pannie młodej) t o
gesty uczłowieczenia, zerwania pępowiny łączącej inicjowanego z za
światami, w których przebywał w okresie m a r g i n e s o w y m .
W świetle poczynionych u w a g sens zabiegów związanych z postrzyżynami czy goleniem zaczyna rysować się wyraźnie. Sięgnijmy do p r z y
kładów. Inicjacja n a flisaka: „Frycowi n i b y golą brodę zarosłą w d r o
dze, spowiadają go i okadzają, a n a j w y m o w n i e j s z y z n i c h m a doń żarto
bliwą o r a c j ę " . „Wilk do tańca nie idzie, dopóki go starszy n i e ogoli.
Golenie t o parodiują w sposób następujący: starszy^ czerni m u t w a r z
węglem l u b sadzą, poczem bierze muszczką do ostrzenia kosy, ostrzy ją
na cholewie i pociąga nią j a k brzytwą t w a r z w i l k a , co tenże w y t r z y
mać spokojnie m u s i " .
51
52
Obrzęd f r y c o w i n harcerskich czy studenckich nosi czasem nazwę
„golenia biszkoptów". W zapusty k o b i e t y goliły mężczyzn w karczmie
p a t y k i e m o s t r z o n y m n a gołym kolanie. N i e byłaby t o więc, j a k chce
szkoła psychoanalityczna (interpretacja snów o goleniu, w y p a d a n i u wło
sów), symboliczna kastracja, lecz odnowienie sił rozrodczych, n a d w y
rężonych w kończącym się właśnie c y k l u m a t r y m o n i a l n y m .
W s p o m n i j m y raz jeszcze m i t kosmogoniczny. W r a z z a t r y b u t a m i ży
cia rajskiego człowiek utracił rogową skórę l u b sierść, ale z r a j s k i c h
zaświatów wyniósł środek magiczny, o który chodzi w każdej i n i c j a c j i ,
jabłko z Drzewa Wiadomości, Wiedzę. J e d n y m z przejawów j e j posia
dania była zdolność do p r o k r e a c j i , namiastka utraconej nieśmiertel-
R. T o m i c k i , Ludowe mity o stworzeniu człowieka. Z badań nad
synkretyzmem mitologicznym
w Europie wschodniej
i południowej oraz Azji
północnej,
„Etnografia Polska", t . X X I V : 1980, s. 49-118.
- G l o g e r , op. cit., s. 270.
K l a w e , op. cit., s. 104.
50
61
62
SMIERC J A K O ORGANIZATOR
105
KULTURY
ności, realizującej się teraz w planie g a t u n k o w y m . Tę właśnie cechę,
płodność, w opozycji do r a j s k i e j jałowości, aseksualności (dziewictwa)
zyskuje się z w y k l e dzięki obrzędom przejścia. Nowinę obwieszcza się
z w y k l e z dachu l u b studziennego żurawia. „Jeden z dwóch towarzyszy
włazi n a dach i ogłasza światu, że t e m u t o a t e m u w o l n o teraz n a równi
z i n n y m i iść z wybraną dziewczyną do tańca, mówić z nią, przepijać
do n i e j , a n a w e t żenić się" .
63
K o l e j n y r e k w i z y t obrzędowy t o ogon p r z y p i n a n y i n i c j o w a n y m . Po
zbywanie się animalistycznego elementu i jego odwrócenia zapustne
znane są p o d nazwą combra l u b ciągnięcia kloca, a także gonienia
kota.
„Aby utrudnić [kosiarzowi — przyp. autorów] pracę przypinano m u z tyłu
tzw. k l o c k i — wiązki słomy, siana, chwastów" . „Kota, czyli kosiarza co ściął
ostatnie kłosy, ubiera się w słomiane poszycie i zaopatruje w długi ogon. [...] O ostat
n i m żniwiarzu mówi się, że ma ogon żytniego l u b przennego w i l k a , męczy się,
zanim się go nie w y k u p i , co nazywają gonieniem w i l k a l u b k o t a " .
M
55
Wojsko: czasami o d b y w a się też uroczystość obcinania „kotu" kity
(gdy przestaje się być „kotem"). Kitą nazywa się też „centymetr r e k r u c
k i " : i m m n i e j d n i do końca służby, t y m krótsza kita.
D o d a j m y do tego przykłady ceremonii przejścia w c y k l u obrzędów
dorocznych. I c h k u l m i n a c j a m a miejsce w okresie z a p u s t n y m , który
zamyka roczny c y k l m a t r y m o n i a l n y . Przejście w c y k l u życia człowieka
w y m a g a powtórzenia w kalendarzu obrzędowym.
Po w s i chodzą przebierańcy, piąty chodzi z klocem, który k a w a l e
r o w i przywiązuje się do k a r k u , kobiecie do n o g i mówiąc: „kiedyś się
nie ożenił albo n i e w y d a l a w niezapusty, to teraz dźwigaj kloca j i dop u t y będziesz go dźwigać, jaz sie m i okupić musisz" . „Zarówno p a n
n o m j a k i k a w a l e r o m przywiązywały mężatki w X I X w . p a t y k i do nóg,
kości" .
56
s7
Karnawałowe r e k w i z y t y przyczepiane i n i c j o w a n y m są najróżniejsze.
Są t o ogony kotów, sztuczne b r o d y , zapustne kloce, s k o r u p k i j a j , stępy,
p a t y k i , l a l k i . Współcześnie zaś — śledzie wieszane na p r i m a a p r i l i s
s t a r y m p a n n o m i k a w a l e r o m . Za samochodami jadących do ślubu n o w o
żeńców ciągną się stare b u t y , puste p u s z k i po coca-coli i konserwach,
łańcuchy. Te ogony i n i c j o w a n y c h t o albo a n i m a l i s t y c z n y a t a w i z m , albo
coś w rodzaju bezużytecznej skorupy, którą się porzuca. W a r t o dodać,
że pątnicy udający się do Jakuba z Compostelli od wieków naszywają
sobie na płaszcze muszle. T e n sam zwyczaj mają Hiszpanie uczestniIbidem.
M . W i e r u s z e w s k a , Obrzędy wieku dojrzałego w Bełchatowskiem, „Łódz
k i e Studia Etnograficzne", t . V I I : 1966, s. 77.
J . S. В у s t r o ń, Zwyczaje żniwiarskie, Warszawa 1916, s. 89.
K. M a t y a s , Zapust, Popielec, Wielkanoc,
„Lud", t. I : 1895, s. 254.
C. W i t k o w s k i , Doroczne
polskie obrzędy i zwyczaje
ludowe,
Kraków
J 965, s. 23.
68
64
65
58
67
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
106
ZMYSŁOWSKA
czący w pielgrzymce n a Jasną Górę. Muszla w symbolice chrześcijań
stwa była a t r y b u t e m p i e l g r z y m a wędrującego do miejsca i n i c j a c j i r e l i
g i j n e j . Muszla — skorupa, porzucony d o m ze s w o i m i odniesieniami
s y m b o l i c z n y m i jest t u wyjątkowo na miejscu. Muszle k a u r i , p r z y n a j
m n i e j od n e o l i t u kojarzone z k o b i e c y m i narządami rozrodczymi, są zna
k i e m środowiska macierzyńskiego. Wenus Botticellego wyłania się co
p r a w d a z p i a n y m o r s k i e j , ale stoi w m u s z l i . Także na obrazie Piero
delia Francesca p t . Madonna
z dzieciątkiem,
muszla współwystępuje
z j a j e m , którego życionośny c h a r a k t e r jest o c z y w i s t y . W H o l a n d i i
średniowiecznej wśród sposobów zawiadamiania o narodzinach wystę
pował zwyczaj
p r z y b i j a n i a m u s z l i do d r z w i wejściowych d o m u .
W kształcie k o n c h y wreszcie rzeźbi się chrzcielnice.
s s
59
8 0
Pozwólmy sobie utożsamić muszlę, opakowanie stanu poprzedniego,
ze s k o r u p k a m i , k l o c k a m i i i n n y m i „ogonami" p r z y c z e p i a n y m i i n i c j o
w a n y m . Doczepienie kloca byłoby więc karą za niedopełnienie obrzędu
i n i c j a c j i , karą mającą c h a r a k t e r i n i c j a c j i sparodiowanej. Następuje o d
wrócenie: zamiast obcięcia ogona — jego doczepienie, r y t u a l n y znak
niewywiązania się z obowiązków społecznych. Dopiero u j a w n i e n i e tego
z n a k u umożliwia jego likwidację. I n n y sens zapustnego ciągnięcia kloca
polegałby n a s y m b o l i c z n y m o k u l a w i e n i u , piętnowaniu z n a k i e m zaświa
tów t y c h , którzy z b y t długo w n i m p r z e b y w a l i .
Skoro wspomnieliśmy już wcześniej inicjację rajską, o d n o t u j m y
szczegół, który bezpośrednio w p r o w a d z i nas w krąg rozważań dotyczą
c y c h motywów kulawości n a b y w a n e j p r z y w y c h o d z e n i u z podziemia.
Jahwe rzecze do węża: „nieprzyjaźń w p r o w a d z a m między ciebie a n i e
wiastę, między t w o j e potomstwo a j e j potomstwo. Ono zmiażdży c i
głowę, a t y zmiażdżysz m u piętę" .
61
K u s y , „kuternoga" to powszechna nazwa czarta, którą E. Bencker
w y w o d z i od łacińskiego curtus (słow. съПъ — skrócony, kusy, p r z y
cięty)
W p o l s k i c h zapustach k u l e j e podkoziołek, kuleją także prze
bierańcy. W opisie zabawy w niedzielę starozapustną k u l e j e starucha,
której córki stręczą młodego chłopca. Zestaw przykładów uzupełnijmy
też skojarzeniem z weselem, n a którym młoda pierwsze t r z y tańce w y
k o n u j e kulejąc.
6 2
Kulawości, którą w okresie m a r g i n e s o w y m napiętnowani są i n i c j o
w a n i , należy się pozbyć, co jest możliwe do końca t y l k o na płaszczyźnie
symbolicznej. Bo t a k naprawdę „zmazy p i e k i e l n e j " do końca pozbyć się
A. O l ę d z k a - F r y b e s o w a , W głąb labiryntu.
Wędrówki po
Europie,
Warszawa 1979, s. 56-57.
A. B o c z k o w s k a , Hieronim
Bosch.
Astrologiczna
symbolika
jego dzieł,
Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1977, s. 132.
P. Z u m t h o v , Życie codzienne w Holandii, Warszawa 1965, s. 94.
«i Pismo święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 1973, Genesis 3.15.
Podaję za: M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., s. 619-620.
53
59
60
92
ŠMIERC J A K O O R G A N I Z A T O R
KULTURY
107
n i e można; po wyjściu stamtąd niemożliwy jest powrót do poprzedniej
cielesności. W i n i c j o w a n y m zawsze następuje zmiana, w k r a c z a on w n o
we, r e l a t y w n i e wyższe stany b y t u . U w a g i o obecności m o t y w u p r z y
trzaśniętej pięty n a b y w a n e j p r z y w y c h o d z e n i u z podziemi można u z u
pełnić sformułowaniem Junga: „kiedy nieświadoma całość, m a n i f e s t u
jąc się, opuszcza nieświadomość i wkracza w sferę świadomości, jeden
z j e j czterech elementów pozostaje w t y l e z a t r z y m a n y przez
horror
vacui nieświadomości" .
в з
Parafrazując stwierdzić można, że każde wtargnięcie w świat prze
c i w n e j zasady zostawia ślad, piętno (wczesnochrześcijańskie
sphragis),
o t r z y m y w a n e p r z y chrzcie, Proppowskie „znamię", przytrzaśnięta pięta,
obcięty ogon, ostrzyżone włosy, zmienione nazwisko, które oznacza j e d
nocześnie pomyślne ukończenie i n i c j a c j i i przynależność do grona w y
b r a n y c h . Niektórzy, j a k b i b l i j n y ' J a k u b , opłacają kulawością — zna
m i e n i e m zwycięski pojedynek z A n i o ł e m , i n n i , j a k Orfeusz, tracą
Eurydykę. Można wyobrazić sobie, że każda inicjacja, każdy szczebel
na d r a b i n i e życia, przyginają to życie k u ziemi, ponieważ zostają po
n i c h trwałe z n a k i antyświata w postaci Wiedzy. Reszty zaś dokonuje
czas.
64
IV
Pojęcie śmierci może być również k l u c z e m do rozumienia obrzędo
wości narodzinowej i magicznych n o r m wypełniających okres dzieciń
stwa. Zarysowuje się t u t a j podwójna p e r s p e k t y w a : z jednej s t r o n y
każda z p r a k t y k tego okresu m a c h a r a k t e r i n i c j a c y j n y i traktować ją
można w w y d z i e l o n y m planie obrzędowym, z d r u g i e j wszystkie te m o
m e n t y przejścia są cząstkami m a k r o i n i c j a c j i , gdzie p u n k t e m wyjścia są
n a r o d z i n y — wyłonienie się z n i e b y t u , o g n i w e m końcowym zaś — osta
teczne wdrożenie dziecka w życie, osiągnięcie pełni człowieczeństwa.
Cezury tego procesu t o zarówno duże zespoły obrzędowe, n p . pierwsza
kąpiel czy chrzest, j a k i pojedyncze wskazania dotyczące podania p i e r w
szego p o k a r m u , p i e r w s z y c h postrzyżyn, pierwszego obcięcia paznokci,
odstawienia od piersi.
W wyobrażeniach t r a d y c y j n y c h i śmierć, i narodzenie pozostają
wobec siebie w stosunku lustrzanej s y m e t r i i . I c h k i e r u n k i przejścia są
przeciwstawne: z b y t u w n i e b y t i z n i e b y t u w* życie. Niektóre z t o w a
rzyszących p o r o d o w i otwierająco-rozwiązujących czynności, n a z w a n y c h
przez L . Stommę „magią A l k m e n y " , odnoszą się w p r o s t do archa
icznej w i z j i świata i służą o t w i e r a n i u granic dzielących kosmiczne po6 S
63
64
65
C. G. J u n g , Archetypy i symbole, Warszawa 1971, s. 434.
Pismo święte..., Genesis 32.26.
L . S t o m m a , M i t A l k m e n y , „Etnografia Polska", t. 20: 1976, z. 1, s. 99-104.
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
108
ZMYSŁOWSKA
ziomy. Takie konotacje m a zwyczaj odsuwania s z y b r u w k o m i n i e i w y
bijania d z i u r w dachu. J a k t w i e r d z i M . Eliade, s y m b o l i k a górnego o t w o
r u odprowadzającego d y m w siedzibach l u d z k i c h jest bezpośrednią t r a n s
formacją uwiecznionego w m i t a c h wyobrażenia osi kosmicznej, miejsca
łączności między ziemią a pozaziemskimi sferami wszechświata . Te
znaczenia i związane z n i m i f u n k c j e obrzędowe zostały w polskiej k u l
t u r z e l u d o w e j przeniesione n a system ogrzewczy i n a centralną belkę
powały. I s t o t n y związek między t a k i m odzwierciedleniem idei k o m u
n i k a c j i między światami a n a r o d z i n a m i formułuje oczepinowa p r z y
śpiewka:
ee
Jak cię będą czepić, patrz się do komina,
żebyś na dzień roczek powinęła syna.
Jak cię będą czepić, patrz się na tragarza,
aby twoja córka wyszła za cesarza" .
67
W t y m kontekście w y d a j e się, że sens żartobliwych r a d d a w a n y c h
bezpłodnej kobiecie, iż „powinna sobie poszerzyć k o m i n " wkracza poza
skojarzenia j e d y n i e fizjologiczne. N a marginesie dodajmy, że p o p u l a r
ne opowiadania o bocianie wrzucającym dzieci do kominów zyskują na
znaczeniu, g d y się uwzględni mitologiczne relacje tego p t a k a . Miał on
powstać z człowieka, Wojciecha, który przez ciekawość „wszelkie p a
skudne robactwo wypuścił z w o r k a na boży świat", a teraz zbiera j e " .
K o n t a k t z „paskudnym r o b a s t w e m " , mediacja w obrębie opozycji czy
ste—nieczyste szczególnie predystynują bociana do r o l i łącznika między
„ t y m " a „tamtym światem".
K o n k r e t y z a c j e i d e i n a r o d z i n jako p r z y b y c i a „stamtąd" i w konse
k w e n c j i nadanie dziecku statusu przybysza z zaświatów można b y m n o
żyć. W w i e l u k u l t u r a c h podkreślany jest wyraźnie związek n a r o d z i n
z piecem. D l a ułatwienia p o r o d u uderza się w p i e c , zaś „piec się rozw a l u ł " , t o eufemistyczny k o m e n t a r z dokonanego już f a k t u narodzin,
po których następuje położenie dziecka na p r z y p i e c k u .
I n n y m w c i e l e n i e m t e j samej myśli jest położenie n o w o r o d k a n a
p r o g u domostwa , miejscu, którego magiczne znaczenie polega przecież
na m e t a f o r y c z n y m zobrazowaniu strefy granicznej dwóch różnych p o
rządków. J a k chce l u d o w a t r a d y c j a , dziecko jest często znajdowane —
w kapuście, n a d strugą, w k r z a k a c h . Znalezienie, z n a t u r y rzeczy n i e 68
69
70
71
M . E l i a d e , Sacrum, m i t , historia, Warszawa 1974, s. 75-79.
Zbliżoną wersję zanotował również J . K o n o p k a , Pieśni ludu
krakowskie
go, Wrocław 1974, s. 57.
S. D w o r a k o w s k i , Zwyczaje
rodzinne w powiecie
wysoko-mazowieckim,
Warszawa 1935, s. 43.
H . B i e g e l e i s e n , Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach
i zwyczajach
ludu polskiego, L w ó w 1927, s. 57.
D w o r a k o w s k i , op. cit., s. 29.
J . S. B y s t r o ń , Słowiańskie obrzędy rodzinne, Kraków 1916, s. 135.
66
6 7
68
68
70
71
SMIERC JAKO ORGANIZATOR
109
KULTURY
intencjonalne i p r z y p a d k o w e , t o doskonały sposób na odebranie prze
syłki z drugiego świata. Szeroko już wyżej rozważany m o t y w zwierzę
cej k o m p a n i i towarzyszącej i n i c j a c y j n e m u przekraczaniu granic w y z n a
czonych przez opozycję życie—śmierć p o j a w i a się również p r z y n a r o
dzinach (noworodek n a z y w a n y „wilkiem") i w połączeniu z powyższy
m i przykładami oraz z zasadami formuły i n i c j a c j i symbolicznie p o d
kreśla — w planie językowym — p r z y d a n y dziecku status.
Nakaz n i e u j a w n i a n i a t e r m i n u p o r o d u
w obawie przed powikłania
m i zyskuje swój sens p r z y porównaniu z w y m o g i e m zachowania t a
j e m n i c y z n a n y m z wątków b a j k o w y c h (bohaterowi n i e w o l n o zdradzić
miejsca u k r y c i a odnalezionego s k a r b u p o d groźbą jego u t r a t y ) i stoso
w a n y m także w obrzędach przejścia (np. cechowych), gdzie złamanie
nakazu równoznaczne jest ze zniweczeniem wartości osiąganych dzięki
k o n t a k t o w i z „tamtym światem".
Zachowanie t a j e m n i c y t o t y l k o jeden ze sposobów realizowania ge
n e r a l n e j zasady izolacji miejsca, przedmiotów i osób w stanie p r z e j
ścia. Szczególnie wyraziste jest wyodrębnianie przestrzeni, w której
o d b y w a się k o n t a k t i j e j sakralna, zaświatowa waloryzacja. Odbiera
jąca poród babka nie t y l k o usuwa w s z y s t k i c h z izby, ale też zawiesza
okna, łóżko rodzącej zaś zasłania r o z p o s t a r t y m na żerdziach przeście
radłem . W w i e l u k u l t u r a c h archaicznych wymóg wyłączenia m o m e n
t u p o r o d u z przestrzeni l u d z k i e j był znacznie bardziej r y g o r y s t y c z n y .
K o b i e t y rodziły w specjalnie z b u d o w a n y c h chatach na krańcach w i o s k i
bądź ją opuszczały, b y odbyć poród w zupełnym odosobnieniu.
Pierwsza kąpiel dziecka t o jednocześnie pierwsze przechylanie k l a
s y f i k a c y j n e j wskazówki n a stronę stanu życia. P r z y j r z y j m y się używa
n y m do tego r e k w i z y t o m . N i e z w y k l e nośnymi ładunkami życia są do
dawane do w o d y p r z e d m i o t y : j a j k o , żelazo, pieniądze, mleko. Przestrze
ga się p r z y t y m , b y woda była gotowana w c z y s t y m g a r n k u , choć
nie w o l n o zagotować j e j do w r z e n i a . N i e gotowana, surowa woda, t o
woda n i e pozbawiona swego śmiertelnego, pochłaniającego aspektu. Jed
nocześnie t y l k o t a k a woda może ze zmazy oczyścić i ją zatrzymać. Jest
to u n i w e r s a l n y rozpuszczalnik działający na o b u poziomach. Pamiętaj
m y , że choć podziemne w o d y L e t y sprowadzały zapomnienie, błąkające
się w Tartarze dusze mogły również sięgnąć po wodę z jeziora Pa
mięci . W naszej p e r s p e k t y w i e woda z a t r z y m u j e zmazę tamtego świata
i stąd n i e można j e j już p r z e d t e m zanieczyścić. Logiczną konsekwencją
7 2
73
7 4
7 5
76
F. W a r e ń к o, Przyczynek
do lecznictwa
ludowego,
„Materiały A n t r o p o logiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 1: 1896, s. 110.
В у s t r o ń, op. cit.
L. M a l i c k i , Materiały do kultury społecznej górali śląskich., „Prace i M a
teriały Etnograficzne", t . 6: 1947, s. 90.
D w o r a k o w s k i , op. c i t . , s. 25.
" E. G r a v e s , Mity greckie, Warszawa 1974, s. 124.
72
78
74
75
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
110
ZMYSŁOWSKA
spełnianej f u n k c j i są wytyczne w k w e s t i i pozbywania się w o d y po
pierwszej kąpieli. Należy wylać ją na pocień, „aby ludzie po n i e j n i e
c h o d z i l i , l u b pod płot. Reguła odludności miejsca i płot jako jeden
z s y m b o l i strefy granicznej wskazują na k i e r u n e k działania w o d y —
zużytą i skażoną należy wyekspediować w zaświaty. Ideę tę i l u s t r u j e
formułka w y p o w i a d a n a przez babkę, g d y wyjmując dziecko z w o d y
unosi j e t r z y k r o t n i e w górę, za każdym razem mówiąc: „Synek [ w z g l .
córka] do góry, a święte w o d y do z i e m i " . „Po okąpaniu całuje nowo
rodka n a j p i e r w ojciec, p o t e m m a t k a i d z i e c i " .
77
78
79
Gest pocałunku, niewątpliwie słusznie i n t e r p r e t o w a n y jako w y r a
żający przyjęcie do rodziny, nasuwa jednak głębsze analogie i nieod
parcie k o j a r z y się z t c h n i e n i e m życia przywracającym f u n k c j e życiowe
o r g a n i z m u (por. z ożywiającą rolą pocałunku w baśni o Śpiącej K r ó
lewnie). W c y k l u rytów związanych z n a r o d z i n a m i znajduje swoje m i e j
sce, Znany z i n n y c h s y t u a c j i obrzędowych, zakaz pożyczania z d o m u ,
w którym jest maleńkie d z i e c k o . Pożyczka, o d p o w i e d n i k d a r u , t o
okazanie z n a k u życia, niedopuszczalne w c h w i l i , g d y panuje jeszcze
porządek innego świata.
80
Jedyną osobą z zewnątrz mającą bezpośredni k o n t a k t z dzieckiem
i matką od c h w i l i p o r o d u jest babka. Oprócz działań pomocniczych
p r z y narodzinach w y k o n u j e się też pierwsze zabiegi p r z y dziecku, ką
pie je jeszcze przez k i l k a d n i po przyjściu na świat. Jest narażona na
k o n t a k t z zaświatami i na jego efekt — zmazę, a w konsekwencji p o
w i n n a się z n i e j r y t u a l n i e oczyścić. T e m u w y m o g o w i odpowiada w o
łyński zwyczaj zlewin: „Babka posypuje ręce położnicy zbożem, mówiąc:
oczyszczaju
twoju duszu od hrycha
twojoho;
położnica posypuje ręce
b a b k i mówiąc: oczyszczaju
ruku twoje od brudu mojoho, przyczem t r z y
razy pada do j e j nóg i całuje j e j ręce" . Można przypuścić, że rów
nież o b d a r o w y w a n i e b a b k i za j e j usługi n a t u r a l i a m i m a swój magiczny
cel w w y n a g r o d z e n i u zetknięcia się ze światem śmierci, wyrównania
nadszarpniętego przez t e n k o n t a k t „potencjału energetycznego". Ze za
płata m a aspekt n i e t y l k o ekonomiczny, wskazują w y n i k i badań tere
n o w y c h ujawniające, że do ustalonej opłaty pieniężnej dodawany był
chleb l u b m i a r k a zboża, „aby dziecko miało szczęście".
81
Po kąpieli, obdarzony już p e w n y m ładunkiem życia noworodek jest
p r z e d m i o t e m t r o s k l i w y c h zabiegów potęgujących t e n ładunek, nie do
puszczających do zachwiania i t a k niezbyt p e w n e j równowagi. O w a
M , S z u b e r t ó w a, Zwyczaje
i obrzędy narodzinowe,
„Prace i Materiały
Etnograficzne", t. 8-9: 1951/52, s. 605.
D w o r a k o w s k i , op. cit., s. 26.
M a l i c k i , op. cit., s. 86.
B. S e g e 1, Wierzenia
i lecznictwo
ludowe Żydów, „Lud", t. 3: 1897, s. 56.
S. P o n i a t o w s k i , Etnografia Polski, [w:] Wiedza o Polsce, t . 3, Warsza
wa 1932, s. 324.
77
74
79
80
81
ŠMIERC J A K O O R G A N I Z A T O R
111
KULTURY
chwiejność, status niepełnego jeszcze człowieka znajdują w y r a z w cią
głej (do m o m e n t u chrztu) groźbie p o r w a n i a przez istoty demoniczne.
O d tego nieszczęśliwego w y d a r z e n i a mają dziecko chronić odpowiednie
z magicznego p u n k t u widzenia rzeczy: czosnek w gałganku na szyjce,
różaniec i i n n e rzeczy poświętne, żelazne p r z e d m i o t y w kołysce, czer
wona wstążeczką na rączce.
Szczególna podatność na u r o k i i choroby to dalsze następstwa b a
lansowania na g r a n i c y między życiem a śmiercią. Zasady postępowania
z c h o r y m dzieckiem dobrze ilustrują d w a przykłady:
„Tym miejscem ciała, który jest bramą naszego wejścia na świat, pokładają
się na dziecko [...], b y uzdrowić je od wszelkich słabości i chorób" . I druga r e
cepta: „gdy mały chłopiec ciągle płacze, trzeba iść o północy za granicę gminy,
wyszukać małego dąbka, rozłupać go (musi być przy t y m ojciec i matka), a czynić
to trzeba skrycie, b y n i k t i c h nie widział. Przez powstałą szparę podawać sobie
do trzeciego razu malca i bić za każdym razem w tyłek mówiąc ^uciekajcie k i i ny«, a bóle dziecka ustąpią"
82
88
Jeśli dąbek później zarośnie, t o chłopak chorować nie będzie.
Jak w y n i k a z o b u cytatów generalną regułą jest obrzędowo w y r a
żona r e p l i k a narodzin. Natomiast przykład d r u g i , m n i e j dosłowny, za
to bogatszy w magiczne wskazania, wyraźnie przedstawia a k t n a r o
dzin, t u symbolicznie powtórzony j a k o przychodzenie z tamtego świata.
„Dziecka nowo narodzonego nie należy zawijać w nową szmatę, bo
b y udawało pana, a n i w bardzo brudną, bo b y się go gad [wszy] c h y toł — t y l k o w znosoną, b y na chłopa zdrowego l u b babę w y r ó s ł " .
Odrzucając i n t e r p r e t a c j e informatorów j a k o t z w . „wtórne racjonalizacje"
można b y uznać wypośrodkowanie między k a t e g o r i a m i „nieużywane"
(pielucha zbyt nowa) i „bezużyteczne" (pielucha b r u d n a , zniszczona)
za sposób ochrony dziecka przed w c i e l a n y m i przez te kategorie s f e r a m i
działania sił nieczystych. Tę interpretację potwierdza, j a k się wydaje,
używanie pożyczonego płótna na p o w i j a k i d l a niemowląt (pożyczka t r a k
towana j a k o znak życia).
84
W serii k o l e j n y c h pchnięć na drodze k u życiu istotne miejsce z a j
m u j e chrzest i związane z n i m nadanie i m i e n i a . Zachowanie znaczeń
r o d e m z archaicznego systemu wyobrażeń znajduje przede w s z y s t k i m
w y r a z w oprawie, jaką nadała obrzędowi kościelnemu l u d o w a k u l t u r a
t r a d y c y j n a , a która s t a n o w i dokładne odbicie scenariusza r y t u i n i c j a
cyjnego.
Wyłączenie i nadanie i n i c j o w a n e m u znamienia obcości p r z e j a w i a się
w realizacjach w y m o g u skrytości. Do c h w i l i c h r z t u niewskazane było
E. K a r w o t , Katalog magii Rudolfa, Wrocław 1955, s. 22.
S. С z у ż e w i с z, Wiązanka wierzeń i przesądów ludu z okolic
Buczkowa*
„Lud", t. 13: 1907, s. 326.
S. H r a d e c k a , Przyczynki
do wierzeń ludu w Wierzbanowy,
„Lud", t. 9:
1903, s. 64.
82
8 8
84
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
112
ZMYSŁOWSKA
pokazywanie dziecka osobom spoza r o d z i n y w obawie przed u r o k i e m .
Należało trzymać w t a j e m n i c y również jego i m i ę , co w y m o w n i e k o
j a r z y się z tabuizacją i m i o n istot z „tamtego świata" i k o n o t u j e jego
bezimienność i niewyrażalność. W w i e l u k u l t u r a c h do czasu nadania
i m i e n i a dziecko pozbawione było statusu prawnego .
K o l e j n y , środkowy etap i n i c j a c j i , etap metaforycznej podróży w za
światy, wypełniony jest z uwzględnieniem w i e l u obowiązujących w t y m
p r z y p a d k u reguł. U Kolberga czytamy, że „około r o k u 1840 t y l k o w n o
c y przywożono dzieci do c h r z t u " , w i n n y m zaś miejscu, iż „na Zadnies t r z u dzień c h r z t u jest też pamiątką za dusze. Kapłan w żałobnych
szatach po przyjęciu o f i a r y z pożywienia odprawia mszę żałobną z b i
c i e m dzwonów. Po mszy następował właściwy obrządek c h r z t u " . Ro
dzice chrzestni do c h w i l i c h r z t u w i n n i b y l i wstrzymać się od niektórych
f u n k c j i fizjologicznych, „ponieważ wpłynęłoby to na dziecko w t e n spo
sób, że urynowałoby w e śnie pod siebie" . „Do kościoła jadą p r o s t y m
gościńcem, a nie dróżkami, żeby dzieciak n i e był błędny, i chizo, żeby
dzieciak buł chizy"
.
85
86
87
88
89
90
P o w s t r z y m y w a n i e się od spełniania potrzeb fizjologicznych t o prze
cież nieodzowne na „tamtym świecie" zawieszenie znaków życia, w y
móg pośpiechu zaś zgodny jest ze wzmiankowaną już p r z y analizie
wesela regułą szybkiego przejścia.
W drogę do nieznanego, niepewnego, niegościnnego, k u m o w i e zabie
rają ze sobą i wkładają dziecku w p o w i j a k i chleb i sól, co także m a
miejsce w obrzędzie w e s e l n y m . Zauważmy, że sól występująca j a k o
element l i t u r g i i w obrządku kościelnym k o n o t u j e te same co w l u d o w e j
t r a d y c j i znaczenia ^ k w a n t u życia".
Natomiast w szerszym już planie m i t o l o g i c z n y m sytuowałby się z w y
czaj, według którego chrzestni przechodzą za ołtarz i t a m się całują .
Jeśli w o l n o n a m wchodzenie za ołtarz widzieć j a k o o d p o w i e d n i k i n i c j a
c y j n e j wędrówki w głąb l a b i r y n t u , będącej s y m b o l i c z n y m p o w r o t e m
do praczasu, t o w r a z z pocałunkiem byłoby ono p o w r o t e m do początku
filogenezy ludzkości n i e o d z o w n y m dla każdej ontogenezy.
91
Wracając z kościoła chrzestni n i e mogą się za siebie oglądać. Odwró
cenie się byłoby b o w i e m jednoczesnym odwróceniem k i e r u n k u p r z e j
ścia i grozi pozostaniem w zaświatach.
N o w e narodziny, cel i n i c j a c j i , mają swój symboliczny w y r a z w p o 85
86
87
88
K. P o t к a ń s к i , Postrzyżyny u Słowian i Germanów, Warszawa 1920, s. 23.
B y s t r o ř . , op. cit., s. 70.
O. K o l b e r g , Dzieła wszystkie, t . 20; Radomskie, cz. 1, s. 133.
Ł. G o ł ę b i o w s k i , Lud polski, jego zwyczaje
i zabobony, Kraków 1830,
s. 248.
89
90
1)1
s. 272.
D w o r a k o w s k i , op. cit., s. 34.
Tamże.
M . F e d e r o w s k i , Lud okolic Zerek,
Siewierza
i Pilicy,
Warszawa 1889,
SMIERC JAKO ORGANIZATOR K U L T U R Y
113
łożeniu dziecka n a z i e m i bądź n a p r o g u mieszkania w c h w i l i p o w r o t u
z kościoła. O d k r y c i e zaś poduszki, w której dziecko spoczywa, i kolejne
pokazywanie go każdemu z o b e c n y c h
wciela, zgodnie z logiką scena
riusza, ideę jawności w przeciwieństwie do poprzednich s k r y t y c h za
chowań. Unaoczniającym zmianę stanu akcesorium jest nowe u b r a n k o ,
koszulka bądź sukienka, obowiązkowy prezent od m a t k i chrzestnej.
Wyprzedzając chronologię wydarzeń zwróćmy uwagę na znaczenie n o
wego s t r o j u w czasie uroczystości pierwszej k o m u n i i . Nakładane na tę
okazję u b r a n i a : długie suknie u dziewczynek i g a r n i t u r y dla chłopców,
noszą wyraźne cechy u b i o r u dorosłych.
92
Symbolicznie zaznaczane kolejne etapy r o z w o j u biologicznego skła
dają się w sumie n a ciąg magicznej ontogenezy człowieka. P i e r w s z y
p o k a r m podaje się dziecku w t r z y d n i po przyjściu n a świat. „Dziecko
nie p o w i n n o ssać przez t r z y d n i po u r o d z e n i u . Jeśli wcześniej zdąży się
j e ochrzcić i umrze, pójdzie prosto do n i e b a " . Przyjęcie pierwszego
p o k a r m u , manifestacja przynależności do świata żywych, jest barierą
utrudniającą powrót do „tamtego świata" i skazuje n a obowiązującą
w s z y s t k i c h l u d z i konieczność przejścia przez czyściec i sąd ostateczny.
9 3
K o l e j n y m przełomowym p u n k t e m r o z w o j u jest odstawienie od p i e r
si. Niemowlę nie p o w i n n o ssać z b y t długo (najczęściej do r o k u ) , gdyż
„zassie pamięć". „Uroczne spojrzenie" grozi dziecku po raz wtóry p r z y
s t a w i o n e m u do piersi. Każde zwrócenie się za siebie, każde cofnięcie
do stanu poprzedniego, naraża inicjowanego n a zachłanność sił nieczy
s t y c h i zatrzymanie procesu p r z e m i a n .
Bardzo wyraźny w a l o r i n i c j a c y j n y mają pierwsze
postrzyżyny
i pierwsze obcięcie paznokci. „Włosy pierwszy raz strzyże się wówczas,
g d y dziecko zaczyna mówić. G d y b y je wcześniej ostrzyc, nie mówiłoby
prędko" (też: „jąkałoby się", „byłoby d u r n o w a t e " ) . „Do r o k u m a t k a
nie p o w i n n a dziecku obcinać paznokci, a j e d y n i e w razie potrzeby je
o b g r y z a ć " . Włosy i paznokcie t o rozważane już a t r y b u t y rajskiego
stanu ludzkości, których utratę spowodowało skosztowanie
owocu
z D r z e w a Wiadomości. W planie ontogenetycznym czas pozbycia się t y c h
atrybutów określa cezura m o w y , cechy, która przynależna do porządku
życia związana jest ze wzbogacającą się świadomością i o t w i e r a drogę
do l u d z k i e j k r a i n y r o z u m u .
9 i
95
Identyczną cechą jest p i e r w s z y śmiech. W t r a d y c j i chińskiej n a u
czycielem śmiechu był ojciec i w r a z z opanowaniem t e j umiejętności
nadawano dziecku imię osobiste „tożsame z wyższą duszą, z przezna
czeniem i z s a m y m życiem" .
96
4 2
s s
9 1
и
96
8 —
D w o r a k o w s k i , op. cit., s. 35.
M . F e d e r o w s k i , Lud Białoruski, t. 1, Kraków 1897, s. 221.
D w ог а к o w s к i , op. cit., s. 50.
M a l i c k i , op. cit., s. 90.
M . G r a n e t, Cywilizacja
chińska, Warszawa 1973, s. 306.
E t n o g r a f i a P o l s k a t. X X V I , i. 1
114
JOANNA TOKARSKA, JERZY WASILEWSKI, MAGDALENA
Nakładany n a n o r m y biologiczne k o m e n t a r z
również i n t e r p r e t u j e zaburzenia
rozwoju
boginek i i n n y c h istot d e m o n i c z n y c h
ZMYSŁOWSKA
kulturowy
odpowiednio
prawidłowego. D z i e c i m a m u n ,
rozpoznawano po t y m , że n i e r o
sły, n i e mówiły, a n a w e t jeśli rosły, t o zachowywały niemowlęce p r o
porcje: „łeb j a k ceber".
Sprawdzianem
stanu
świadomości
umożliwiającym
przekroczenie
jeszcze jednego p r o g u n a drodze do pełni człowieczeństwa jest,
mniane
już, rozwiązanie węzła n a pępowinie p r z e c h o w y w a n e j
n a r o d z i n . Pokonując
tę przeszkodę p r z e d pójściem
„rozwiązuje sobie pamięć" i zyskuje
t y m samym
do szkoły,
wspo
od d n i a
dziecko
magiczną przepustkę
do dalszego poznania.
Иоанна Токарска, Ежи С. Василевски, Магдалена Змысловска
СМЕРТЬ КАК ОРГАНИЗАТОР КУЛЬТУРЫ
Резюме
Статья представляет собой попытку так посмотреть на обряды традиционной культуры
(на польском материале, дополненном сравительными данными издругих культур, также
и внеевропейских), чтобы выделилась роль понятия „смерти" как их логического орга
низатора. Согласно принятой структурно-семиотической методологии, исходную точку
составляет неэто одно понятие, апара понятий „жизнь — смерть" (что на уровне видения
мира превращается в пару „этот свет —потусторонний мир").
Статья представляет набор нескольких десятков (около 50) парпонятийных категорий,
которые в обрядах, касающихся жизненного цикла человека и в связанных с ними веро
ваниях, употребляются для выражения — на символическом языке — идеи смерти и обще
ния с „тем светом". Этот набор представляет собой нечто вроде „этнологической таблицы
Менделеева", систему элементов — кирпичиков, из которых строится традиционная картина
мира и человека. Элементы эти разделены на следующие классы:
1. Пространство (напр.противоположности: наэтом свете упорядоченное пространство
— на том свете лабиринтообразное, возмущенное пространство, вызывающее блуждание;
естественная валоризация направлений: верх, перед, правый — обратная валоризация: низ,
зад, левый); 2. Время (примерные противоположности: время-безвременье, регулярное-нерегулярное течение времени); 3. Движение (напр. движение-неподвижность, движение
правильное-обратное, инверсия какпризнак потустороннего мира и способ общения с ним);
4. Материя (напр. создание-уничтожение; целый-разрушенный; пригодный-бесполезный,
-отбросовый; труд-отсутствие труда и пр.); 5. Информация (известное-неизвестное; явное-скрытое, выразимое-невыразимое; измеримое-неизмеримое и т.д.); 6.Человек — физиоло
гия (напр. живой-мертвый; физиология-отсутствие физиологии; чистый-нечистый); 7.Че
ловек —психология (сознательность-бессознательность; явь-сон; памятьзабвение; наме
ренно-случайно; свой-чужой и т.д.).
В части статьи, составляющей материал, представлен анализ обрядов похоронных,
свадебных и связанных спосвящением (напр. обряд перевода ученика вподмастерья, в ко
саря, а из нашего времени — неформальные обряды приема в кругах молодежи-отбросов
общества, в армии) а также магических обрядов, касающихся ребенка. Семантика отдельных
элементов символического языка этих обрядов истолковыается в статье именно путем рас
положения их в рамках противоположности жизнь — смерть.
i