Postawy mieszkańców wsi w sytuacji konfliktowej zaistniałej na tle komasacji / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1

Item

Title
Postawy mieszkańców wsi w sytuacji konfliktowej zaistniałej na tle komasacji / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.115-142
Creator
Drozd-Piasecka, Mirosława
Date
1982
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:973
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1060
Text
„Etnografia Polska", t . X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1881

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

POSTAWY MIESZKAŃCÓW WSI W SYTUACJI
KONFLIKTOWEJ
ZAISTNIAŁEJ N A T L E KOMASACJI
POSTAWY

MIESZKAŃCÓW

WSI DO Z I E M I W

SYTUACJI

KONFLIKTOWEJ

P r o b l e m a t y k a związana z p o s t a w a m i l u d z i wobec i c h naturalnego
czy społecznego środowiska p o j a w i a się bardzo często wówczas, g d y
zaczynamy zastanawiać się n a d c z y n n i k a m i warunkującymi działanie
człowieka. Określone — t a k i e a nie inne — zachowanie wobec różnych
k a t e g o r i i przedmiotów czy s y t u a c j i , szczególnie jeśli przejawia s y m p t o ­
m y względnej trwałości, próbujemy wyjaśnić właśnie p o s t a w a m i l u d z i .
Odmienne reakcje n a sytuacje, które d l a zewnętrznego obserwatora w y ­
dają się identyczne, kierują badacza na poszukiwanie źródeł zróżnico­
w a n i a postaw, a w dalszej k o n s e k w e n c j i skłaniają do próby udzielenia
odpowiedzi n a p y t a n i a : skąd się biorą określone postawy l u d z i i od j a ­
k i c h czynników społecznej, psychicznej, ekonomicznej czy k u l t u r o w e j
n a t u r y zależy i c h kształt.
Waga zagadnienia oraz k o n k r e t n e zamówienie społeczne skierowane
pod adresem n a u k i wyraźnie formułują konieczność empirycznego i teo­
retycznego badania p o s t a w J e d n o c z e ś n i e rozwój m e t o d i i n s t r u m e n ­
tów badawczych n a u k h u m a n i s t y c z n y c h i społecznych umożliwiający
empiryczne rozstrzyganie teoretycznych twierdzeń o związkach między
p o s t a w a m i a zachowaniami oraz równoczesne p r z e w i d y w a n i e przyszłych
r e a k c j i l u d z k i c h wpłynął na to, że p r o b l e m a t y k a ta znalazła się w p o l u
zainteresowań n i e t y l k o teoretyków, lecz i różnych k a t e g o r i i praktyków
społecznego działania.
Próba włączenia się w rozważania na temat postaw

społecznych

2

S. N o w a k , Wstęp, [w:] Teorie postaw, p r . zbiór, pod red. S. Nowaka, W a r ­
szawa 1973, s. 7-15.
Dla wyjaśnienia dodamy, że postawę rozumiano t u — zgodnie z definicją
wyprowadzoną z koncepcji socjologicznych (szczególnie od Thomasa i Znanieckie­
go) — jako „pewien względnie trwały stosunek emocjonalny l u b oceniający do
przedmiotu, bądź dyspozycje do występowania takiego stosunku, wyrażające się
w kategoriach pozytywnych l u b negatywnych". Por. S. M i k a , Wstęp do psycho­
logii społecznej, Warszawa 1972, s. 65. Za t a k i m l u b zbliżonym rozumieniem tej
1

2

116

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

została ostatnio podjęta również w środowisku e t n o g r a f i c z n y m . Jej p o d ­
stawę stanowią empiryczne badania postaw i zachowań ludności w i e j ­
skiej w s y t u a c j i szczególnej, k o n f l i k t o w e j , j a k a zaistniała w jednej
ze w s i południowo-wschodniego Mazowsza na t l e przeprowadzonej t a m
w latach 1970/1971 komasacji gruntów. Ponieważ akcja scaleniowa do­
tyczyła podstawowego w a r s z t a t u p r a c y r o l n i k a — ziemi, w y d a r z e n i e m
t y m b y l i żywotnie zainteresowani wszyscy mieszkańcy w s i . Realizacja
prac scaleniowych zbiegła się w czasie z w p r o w a d z a n i e m zasad n o w e j
p o l i t y k i r o l n e j (1970-1971 г.), która stymulowała nie notowane dotąd
zainteresowanie przedmiotową (instrumentalną) wartością ziemi. Z a i n t e ­
resowanie to wiązało się bezpośrednio z wyobrażeniem o n i e o m a l n i e ­
ograniczonych możliwościach szybkiego w z r o s t u dochodu dzięki zwięk­
szeniu p r o d u k c j i zwierzęcej i w a r z y w n i c z e j . Rozwój t y c h gałęzi p r o ­
d u k c j i gospodarki chłopskiej wymagał j e d n a k m o d e r n i z a c j i warsztatów
pracy, a jedyną drogą j e j przeprowadzenia była komasacja. Stosunek
do scalenia wskazywał jednocześnie n a postawy względem p r z e d m i o t o ­
w e j wartości ziemi.
W każdej z komasowanych w s i dochodziło do silniejszych l u b słab­
szych konfliktów między mieszkańcami. Jednak do najjaskrawszego n a ­
ruszenia n o r m współżycia społecznego oraz jawnego k o n f l i k t u doszło
w czasie scalania w s i D . w o j . siedleckiego ( d a w n y p o w i a t otwocki).
Z tego względu p r z e d m i o t e m przeprowadzonej analizy są p o s t a w y i za­
chowania mieszkańców tejże w s i .
3

We w s i D . po przeprowadzonej komasacji nastąpił rozłam wśród
mieszkańców n a 4 g r u p y postaw: A ) t y c h , którzy u s t o s u n k o w a l i się
n e g a t y w n i e do przeprowadzonego podziału, nie objęli n o w y c h gruntów
i n i e u p r a w i a l i i c h , a zabiegi agrotechniczne w y k o n y w a l i t y l k o w ó w ­
czas, g d y p i e r w o t n y i obecny zagon był t e n sam; B) t y c h , którzy zajęli
stanowisko p o z y t y w n e z w i e l o m a j e d n a k zastrzeżeniami; C) t y c h , któ­
r z y u s t o s u n k o w a l i się p o z y t y w n i e do n o w e j rzeczywistości i przystąpili
do p r a c y na świeżo w y t y c z o n y c h działkach; D ) t y c h , którzy n i e w y r a defihicji opowiadają się i i n n i polscy uczeni. Np. S. N o w a k , Pojęcie
postawy
w teoriach
i stosoioanych. badaniach, społecznych., [w:] Teorie
postaw, s. 17-18;
T. M ą d r z y ń s k i , Psychologiczne
prawidłowości kształtowania się postaw, W a r ­
szawa 1970; S. M i k a , Postawy i ich badania, [w:] L . W o ł o s z y n ó w a, Mate­
riały do nauczania psychologii,
t . 1, Warszawa 1964. Zgodnie z nią postawa ma
znak charakteryzujący rodzaj stosunku l u b oceny (negatywny, pozytywny, n e u ­
t r a l n y ) , jest stopniowalna, ponieważ uczucie, emocje oraz ocena mogą mieć róż­
ną siłę.
Ze względu na drastyczny k o n f l i k t , j a k i wystąpił między mieszkańcami tej
wsi, w którym zaangażowane były również wyższe instancje administracyjne, orga­
nizacje społeczne i polityczne, a część spraw spornych rozpatrywał sąd, nie będzie­
m y używali j e j pełnej nazwy. Dodać t y l k o należy, że jest to była wieś pańszczyź­
niana, charakteryzująca się niską jakością gleby, szachownicą i rozdrobnieniem
pól, a gros j e j mieszkańców stanowią chłopi—robotnicy.
3

P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

117

z i l i j a k i e g o k o l w i e k zainteresowania p r o j e k t e m scalenia. Przedstawiciele
g r u p y В i D są zazwyczaj w e r b a l n y m i z w o l e n n i k a m i g r u p y A i B .
W p r a w d z i e przystąpili o n i do zagospodarowywania w y t y c z o n e j ziemi,
ale w każdej c h w i l i są skłonni przyjąć stanowisko jednej z n i c h , włą­
czając się chociażby do p e t y c j i odwoławczej, na piśmie l u b a w a n t u r y .
Rozłam w s i na t l e stosunku do przeprowadzonej komasacji spowodował
sytuację konfliktową, znajdującą swoje odbicie w sądowych a k t a c h c y ­
wilnych i karnych.
W związku z zaistniałymi w y p a d k a m i r o d z i się k i l k a ogólniejszych
pytań: a) j a k i e p r z y c z y n y warunkowały określone postawy w stosunku
do komasacji (a zarazem i ziemi)?; b) j a k i e były o b i e k t y w n e podstawy
k o n f l i k t u , c z y l i okoliczności, które doprowadziły do w r o g i c h uczuć i za­
chowań oraz i c h w i d o c z n y c h przejawów (a więc postaw) zarówno w sto­
s u n k u do przedstawicieli własnej społeczności w i e j s k i e j , j a k i osób
z zewnątrz ( w t y m wykonawców p r o j e k t u i przedstawicieli a d m i n i ­
stracji)?; c) czy w w y p a d k u negatywnego stosunku do komasacji i o d ­
rzucenia p r o j e k t u m a m y do czynienia z n e g o w a n i e m z i e m i w j e j aspek­
cie p r z e d m i o t o w y m ? ; d) jaką wartość m a ziemia w s y t u a c j i k o n f l i k t o ­
wej?; e) czy postawy w stosunku do komasacji są nowe i specyficzne
j e d y n i e d l a mieszkańców w s i D., czy też można mówić o i c h typowości
i powszechności.
Odpowiedzi na te p y t a n i a i szereg i n n y c h o mniejszej wadze starano
się uzyskać na drodze r o z p a t r y w a n i a zespołu czynników egzo- i endo­
g e n n y c h wpływających i zarazem warunkujących — j a k się w y d a w a ­
ło — określone zachowania i różne postawy w stosunku do komasacji.
Najważniejsze z n i c h t o : a) c z y n n i k i ekonomiczne (np. ilość kawałków
ziemi, obszar gospodarstwa, płacone p o d a t k i i u z y s k i w a n y dochód przed
i po scaleniu); b) c z y n n i k i społeczno-kulturowe (np. w i e k , płeć, stopień
pokrewieństwa, zawód, wykształcenie reprezentantów poszczególnych
g r u p , trwałość wzorów t r a d y c y j n y c h wśród badanej społeczności, r o l a
l o k a l n y c h autorytetów m . i n . kościoła, i n s t y t u c j i i organizacji społecz­
n y c h , stosunek społeczności w i e j s k i e j do „obcych" w t y m p r z y p a d k u
wykonawców p r o j e k t u i i n n y c h przedstawicieli a d m i n i s t r a c j i ) ; c) c z y n ­
n i k i emocjonalne (psychologiczne).
Ilość kawałków z i e m i przed komasacją przypadająca na jedno gospo­
darstwo około 3-5 ha, wynosiła w e w s i D . o d 20 do 50. Jednocześnie
były one bardzo rozrzucone (nierzadko w 3 powiatach) oraz oddalone
od siebie t a k , że częstokroć, a b y dostać się na własne pole konieczne
były 3 k m i dłuższe objazdy. Ponieważ korzyści wynikające z p r a c y
na skomasowanych g r u n t a c h były powszechnie znane i doceniane przez
tutejszą ludność, próby komasacji pól podejmowano t u już w okresie
międzywojennym. Niestety w y b u c h I I w o j n y światowej przerwał t e
starania. W z n o w i o n o j e dopiero po zakończeniu działań w o j e n n y c h . Po
w i e l u latach, dzięki o p a r c i u się n a miejscowych organizacjach społecz-

118

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

n o - p o l i t y c z n y c h i kółkach r o l n i c z y c h , długoletnie wysiłki w t y m k i e ­
r u n k u zostały w 1970 r . uwieńczone sukcesem.
Ostateczna decyzja zatwierdzenia p r o j e k t u scalenia gruntów w e w s i
D. zapadła dnia 15 I X 1970 r. Wydało ją P r e z y d i u m P o w i a t o w e j R a d y
N a r o d o w e j w O t w o c k u . Przed j e j ogłoszeniem p r o j e k t był przedstawio­
n y mieszkańcom. W okresie 14 d n i m o g l i o n i zgłaszać do niego zastrze­
żenia n a piśmie, które byłyby r o z p a t r y w a n e przez specjalną komisję.
Część z n i c h — uzasadnionych gospodarczo — uwzględniono. Znajdują
one w decyzji szczegółowe uzasadnienie.
Szczegółowa analiza k o n f l i k t u zaistniałego na t l e komasacji w e w s i D.
wykazała, że obok 4 g r u p postaw w stosunku do przedstawionego p r o ­
j e k t u scalenia (A, B, C, D) wyraźnie wyodrębniły się w e w s i 2 główne
s y l w e t k i przywódców X — stojącego na czele g r u p y A i Y — prze­
wodzącego g r u p i e С oraz 3 t y p y o p i n i i mieszkańców n a t e m a t prze­
prowadzonej komasacji. Poniżej przedstawiono w y n i k i p r z e p r o w a d z O "
nego na t e n t e m a t postępowania badawczego.
W grupie postaw A znaleźli się c i wszyscy, którzy p r o j e k t u scale­
n i a n i e przyjęli. B y l i t o przedstawiciele 19 gospodarstw = 2 5 , 3 3 % ogółu
gospodarstw w e w s i . W g r u p i e t e j było 25 właścicieli z i e m i = 27;78°/o
ogółu właścicieli z i e m i w e w s i . J e j skład osobowy s t a n o w i l i głównie
z w o l e n n i c y i przyjaciele X , a jednocześnie antagoniści Y . Między j e j
członkami z w y k l e n i e występowały powiązania rodzinne l u b b l i s k o k r e w niacze. F a k t t e n wydaje się o t y l e uzasadniony, że w sporach o ziemię
częściej są zaangażowane bliskie r o d z i n y niż sąsiedzi. W y n i k a o n n i e ­
j e d n o k r o t n i e z zadawnionych, n i e u r e g u l o w a n y c h spraw spadkowych
i majątkowych. W g r u p i e t e j znalazł się również i sołtys, który był
członkiem k o m i s j i scaleniowej, ale za namową X n i e zgłosił się do j e j
prac.
Grupę postaw В reprezentują ci, którzy p r o j e k t przyjęli ż zastrze­
żeniem. B y l i t o przedstawiciele 14 gospodarstw = 18,67% ogółu gospo^
d a r s t w w e w s i . W grupie t e j było 15 właścicieli z i e m i = 16,67% ogółu
właścicieli z i e m i w e w s i . Weszli do n i e j c i , co p r o s i l i o pewne z m i a n y
w projekcie i częściowo je u z y s k a l i . Z w y k l e m i e l i o n i drobne spory
i nieporozumienia z Y i jego z w o l e n n i k a m i . A l e n i e była t o grupa m a ­
jąca odwagę czy chęć wystąpienia otwarcie p r z e c i w k o Y i jego zwolen­
n i k o m (czyli g r u p i e C). Między j e j r e p r e z e n t a n t a m i z grupą A istniały
nieliczne dalsze powiązania krewniacze.
Właściciele z i e m i z g r u p y A i В p i s a l i liczne podania i apelacje oraz
w n o s i l i s k a r g i ustne do M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a , B i u r a Geodezji, orga­
nizacji społecznych i p o l i t y c z n y c h . Treść i c h była z w y k l e jednakowa.
Zawierała prośby o przysłanie k o m i s j i , p r z e p u n k t o w a n i e ziemi i prze­
prowadzenie ponownego scalenia m o t y w o w a n e doznaną krzywdą oraz
donosy na geodetów przeprowadzających komasację i zadowolonych z j e j
w y n i k u sąsiadów (czyli osoby z g r u p y C). A u t o r e m około 9 0 % z n i c h
był X , który j e pisał w i m i e n i u nieusatysfakcjonowanych i własnym

POSTAWY MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

119

W skład g r u p y postaw С weszli c i , którzy p r o j e k t przyjęli bez za­
strzeżeń, wszyscy zwolennicy Y. Przedstawiciele 30 gospodarstw = 4 0 %
ogółu gospodarstw w e w s i . W t e j g r u p i e było 38 właścicieli z i e m i =
42,22% ogółu właścicieli ziemi w e w s i . Znaleźli się w n i e j przyjaciele Y
i c i , co stali się jego s y m p a t y k a m i po komasacji, gdy rzekomo za jego
udziałem dostali większe i lepsze kawałki z i e m i oraz pozostali człon­
k o w i e k o m i s j i scaleniowej. Między tą grupą, a grupą A istniały bliskie
powiązania rodzinne (stryjeczne, a n a w e t rodzone rodzeństwo). Już od
października 1970 r. pisali o n i podania do P r e z y d i u m Rady Narodowej
w O t w o c k u z prośbą o wprowadzenie na n o w o wytyczone g r u n t y , po­
nieważ z w o l e n n i c y X u t r u d n i a l i i m i c h zagospodarowanie. Zaznaczali
równocześnie, że X wymusza podpisy na l i c z n y c h skargach, które sam
redaguje.
W g r u p i e postaw D znaleźli się ci, którzy odnieśli się do p r o j e k t u
obojętnie. N i e w y k a z a l i n i m j a k i e g o k o l w i e k zainteresowania w t y m
znaczeniu, że jego akceptacji nie p o t w i e r d z i l i s w o i m podpisem, a n i też
nie zgłosili żadnych sugestii zmian, m i m o iż do zajęcia określonego sta­
n o w i s k a b y l i o b l i g o w a n i w y m o g a m i f o r m a l n y m i oraz presją o p i n i i
współmieszkańców. Z reguły d e k l a r o w a l i się o n i jako s y m p a t y c y Y
i w większości przystąpili do zagospodarowywania n o w y c h nadziałów
ziemi. Częstokroć dołączali się do podań z prośbą o wprowadzenie na
wydzielone g r u n t y . Cechowała i c h j e d n a k mniejsza aktywność. Było
wśród n i c h 12 przedstawicieli gospodarstw = 1 6 % ogółu gospodarstw
we w s i , z których każdy był właścicielem z i e m i = 13,33% ogółu właści­
c i e l i ziemi w e w s i .
W następnym etapie analizy d o k o n y w a n o k o r e l a c j i między n p . w i e ­
k i e m , wykształceniem, zawodem pozarolniczym a zajęciem jednej z'4 po­
staw w stosunku do p r o j e k t u scalenia. Przypuszczano b o w i e m , że i s t n i e ­
ją określone współzależności między n p . rodzajem wykształcenia pozarolniczego a stosunkiem do ziemi. W t y m k o n k r e t n y m p r z y p a d k u
chodziło o odpowiedź na p y t a n i e , czy w r a z ze wzrostem wykształcenia
maleją ekonomiczne i emocjonalne zależności od t r a d y c y j n e g o warszta­
t u p r a c y i własności ziemi oraz czy mają one odbicie w zajęciu określo­
nej postawy względem komasacji. Uzyskane w y n i k i wykazały, że:
a. W relacjach między poszczególnymi g r u p a m i obszarowymi gospo­
d a r s t w a zajęciem jednej z 4 postaw nie wydają się zachodzić istotne
powiązania, gdy u j m i e m y t o zjawisko w procentach w obrębie każdej
z g r u p . Jednocześnie j e d n a k uzyskane w y n i k i wykazujące przewagę
właścicieli gospodarstw powyżej 5 ha w grupie postaw С mogą w s k a ­
zywać na to, że właśnie one najbardziej odczuwały szachownicę pól
i w y n i k i komasacji przyjęły z aprobatą. N i e możemy też wykluczyć,
iż u podstawy i c h stanowiska leżało dążenie do przekształcenia d o t y c h ­
czasowego w a r s z t a t u p r a c y w t o w a r o w e gospodarstwo specjalistyczne.
Z k o l e i w p r z y p a d k u gospodarstw małych, których właścicieli w i d z i e -

120

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

liśmy zarówno w grupie postaw A j a k i С możemy przypuszczać, że
m a m y t u do czynienia z t r u d n y m p r o b l e m e m siedlisk i działek p r z y ­
d o m o w y c h . R o l n i c y posiadający m n i e j z i e m i z reguły dążyli do tego,
aby uzyskać nadziały z i e m i wokół własnego siedliska, e w e n t u a l n i e tuż
za n i m , ale usytuowane t a k , aby d o m i b u d y n k i gospodarcze były odda­
lone możliwie daleko od pola sąsiada. Stanowisko swoje tłumaczyli po­
zornie gospodarczymi r a c j a m i , a m i a n o w i c i e t y m , że t a k i e położenie
g r u n t u będzie skutecznie zapobiegało niezamierzonemu niszczeniu p l o ­
nów sąsiada przez i c h i n w e n t a r z . Należy przyznać, że chociaż przedsta­
w i o n a argumentacja n i e w y t r z y m u j e próby k r y t y k i , to j e d n a k t a k i e
rozwiązanie w y d a j e się n i e j e d n o k r o t n i e słuszne i racjonalne. Niestety
z w a r t a zabudowa w s i uniemożliwiała w większości wypadków jego rea­
lizację. Gospodarstwa większe zazwyczaj posiadały wokół zabudowań
ziemię orną, a p r o j e k t scalenia częstokroć utrwalił istniejący d o t y c h ­
czas stan rzeczy. G d y przeprowadzone scalenie usatysfakcjonowało gos­
podarza, zajmował postawę C, g d y oczekiwał innego rozwiązania niż
zaproponowane, zasilał szeregi g r u p y A ( t a b l . 1).

Tabl. 1. Współzależność między grupą obszarową gospodarstwa a zajęciem określonej postawy
w stosunku do projektu scalenia
(Zestawienie a u t o r k i opracowane n a podstawie badań

Grupa obszarowa gospodar­
stwa w ha

Postawa
A

1 - 1,49 ha
1,5- 1,99
2
- 2,49
2 , 5 - 2,99
3 - 3,49
3 , 5 - 3,99
4 - 4,49
4 , 5 - 4,99
5 - 5,49
5 , 5 - 5,99
6 - 6,49
6 , 5 - 6,99
7 - 7,49
7 , 5 - 7,99
8 - 8,49
8 , 5 - 8,99
10,5- 10,99
11,5- 11,99
2 1 , 5 - 21,99

1
2
3

-

1
3
2
3
1

1

1

Postawa
В

Postawa
С

1

5
1

1
2
3

_

2



_

3
2



1
1

!

J

1

1

-

terenowych)

2
1

-

4

2

2
4
1
1

3


_

Postawa
D
1

j

-

¡

1
i
2
1




"

j
j
1

-

1

14

30

12

18,67%

40%

16%

Razem wlaścic eli ziemi

25,33%
25

38

Razem właścic leli ziemi w %

27,78%

•5
16,67%

42,22%

!

1

19

Razem gospod arstw w %

!

1

1

2
2



1

1

Razem gospodarstw

i

= 75
= 100%
= 90

1333%

= 100%

P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW

WSI WOBEC

KONFLIKTU

121

b. Zdecydowana większość, jaką uzyskano przez postawę С wśród
w s z y s t k i c h k a t e g o r i i w i e k u mieszkańców (oprócz osobników powyżej
65 r o k u życia), świadczy o p o z y t y w n y m stosunku do z i e m i jako w a r ­
sztatu p r a c y i r o z u m i e n i u przez ludność wiejską korzyści, które p r z y ­
nosi gospodarstwu komasacja. Natomiast znacznie wyższy procent l u d ­
ności powyżej 65 r o k u życia w g r u p i e A sugeruje, iż osoby starsze są
bardziej przywiązane do t r a d y c y j n e g o sposobu gospodarowania i p r z y ­
wiązują mniejszą wagę do wszelkiej jego modernizacji. Możliwe jest
również, że właśnie w t e j grupie w i e k u występuje najsilniejsze p r z y ­
wiązanie do konkretnego kawałka ziemi, uprawianego o d l a t , a z a t e m
podporządkowanie emocjom działań ekonomicznych. Z k o l e i w grupie В
wyższy niż w i n n y c h g r u p a c h w i e k u procent ludności między 26 a 35
r o k i e m życia, która zgłaszała zastrzeżenia i wnosiła o korektę p r o j e k t u ,
p r z e m a w i a za t y m , że właśnie młodzi r o l n i c y b y l i najbardziej zaintere­
sowani t y m , a b y i c h gospodarstwa miały kształt umożliwiający n a j racjonalniejsze zagospodarowanie. Dlatego też w s y t u a c j i , g d y uważali,
że przeprowadzony podział n i e spełnia oczekiwanych przez n i c h w y m o ­
gów, starali się go kwestionować, z różnym zresztą powodzeniem. W y ż ­
szy niż w i n n y c h g r u p a c h w i e k u procent ludności powyżej 65 r o k u
życia w g r u p i e postaw D w y n i k a z tego, że w liczbie t e j znaleźli się
przede w s z y s t k i m osobnicy samotni. Wobec b r a k u następców do p e w ­
nego stopnia były d l a n i c h obojętne w y n i k i scalenia, ponieważ gros
z n i c h nosiła się z z a m i a r e m przekazania z i e m i państwu w zamian za
rentę (tabl. 2).
Tabl. 2. Korelacja między grupą wieku a zajęciem określonej postawy w stosunku do projektu
scalenia w procentach
( Z e s t a w i e n i e a u t o r k i o p r a c o w a n e n a p o d s t a w i e badań

Wiek
16-25 lat
26-35 lat
36-45 lat
46-55 lat
56-65 lat
powyżej 65 lat
brak danych

1

Postawa
A w %

100%
71 osób
31 osób
30 osób
42 osoby
26 osób
39 osób
1 osoba

18,31%
9,68%
! 36,6%
!
16,68%
23,08%
41,03%
i

terenowych)

Postawa
В w %

Postawa
С w %

Postawa
D w %

14,08%
29,03%
10,00%
16,68%
19,23%
15,38%

53,53%
48,39%
33,33%
59,50%
46,16%
12,82%

14,08%
12,90%
20,00%
7,14%
11,59%
30,76%
100%

c. W relacjach między wykształceniem, a zajęciem określonej p o ­
s t a w y uderza równowaga między przedstawicielami g r u p y A i C.
W każdej z n i c h liczba analfabetów i osób potrafiących t y l k o czytać
oraz posiadających wykształcenie ogólnokształcące jest n i e o m a l i d e n ­
tyczna. Świadczy t o o t y m , że t e n zakres wykształcenia n i e wpłynął
w sposób i s t o t n y n a postawy mieszkańców. Jednocześnie j e d n a k jest t o
z b y t n i e w i e l k a próba ilościowa do w y s u w a n i a szerszych generacji, t y m

122

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

bardziej że wśród t y c h , którzy o t r z y m a l i wykształcenie podstawowe
(pełne l u b nie) i zasadnicze występuje ponad 2 - k r o t n a różnica między
grupą A i С na korzyść t e j ostatniej. Ponieważ jest to zbiorowość znacz­
nie liczniejsza niż poprzednia możemy, zostać zasugerowani, że pozy­
t y w n y stosunek do scalenia i ziemi reprezentuje właśnie t a kategoria
mieszkańców w s i . Wnioskowanie t a k i e nie w y d a j e się n a m jednak udo­
kumentowane. Natomiast pozostałe w y n i k i raczej wskazują na t o , że
wykształcenie nie wpływa decydująco na p o z y t y w n e postawy społecz­
ności w i e j s k i e j w czasie konfliktów o ziemię. Również opinia biegłych
sądowych p r z y c h y l a się do takiego stwierdzenia (tabl. 3).
Tabl. 3. Korelacja między wykształceniem a zajęciem określonej postawy w stosunku do projektu
scalenia w procentach. Ludność powyżej 16 roku życia
(Zestawienie

a u t o r k i o p r a c o w a n e n a p o d s t a w i e badań

100%

Wykształcenie
\_

20 osób
analfabeci
tylko czytają
6 osób
samoucy
9 osób
podstawowe niepełne
i 97 osób
.86 osób
podstawowe pełne
zasadnicze pełne
13 osób
średnie ogólnokształc. niepełne
4 osoby
średnie ogólnokształcące pełne
3 osoby

terenowych)

Postawa

Postawa

Postawa

Postawa

A w % j

В w %

Cjw % •

D w %

40,00%.
33,33%
44,45%
21,67%
17,44%
15,39%
33,33%
25,00%

10,00%
16,67%
11,11%
14,42%
23,26%
30,77%

45,00% . 5,00%
16,67%
33,33%
22,22%
22,22%
48,45%
15,46%
' 16,28%
43,02%
7,69%
46,15%
33,33%
.33,33% •
25,00%
-

-

.

50,00%

d. Współzależności między płcią a zajęciem jednej z 4 postaw nie
zarejestrowano. Mieliśmy w t y m p r z y p a d k u do czynienia z równowagą
w obrębie poszczególnych g r u p , a szczególnie A i C. Wskazuje to na
fakt, że zarówno kobiety, j a k i mężczyźni w s y t u a c j i k o n f l i k t o w e j p r z y j ­
mują jednolite postawy.
e. P e w n a współzależność zarysowała się natomiast między z a t r u d ­
n i e n i e m pozarolniczym a zajęciem jednej z 4 postaw. Otóż chłopi-robotn i c y znaleźli się w zdecydowanej większości w grupie postaw C. Wśród
t y c h , którzy przyjęli p r o j e k t scalenia bez zastrzeżeń, było aż 46,68%
ogółu z a t r u d n i o n y c h pozarolniczo. W y n i k t e n sugeruje duże zaangażo­
wanie chłopów-robotników w sprawy ziemi j a k o w a r s z t a t u pracy i włas­
ności, większe niż chłopów. Może on wypływać z tego, właśnie t a
g r u p a społeczna z r a c j i szerszych zainteresowań s p r a w a m i społeczeństwa
globalnego rozumie lepiej korzyści wynikające z modernizacji gospo­
darstw. Możemy też przypuszczać, że w i e l u przedstawicieli t e j g r u p y
opowie się za pozostaniem wyłącznie w zawodzie r o l n i k a , g d y uzyska
odpowiednie w a r u n k i do racjonalnego jego w y k o n y w a n i a . 15,56% ogółu
z a t r u d n i o n y c h pozarolniczo, którzy weszli w skład g r u p y postaw D,
stanowiły osoby bardzo silnie związane z pracą w przemyśle w i e l k o -

POSTAWY

123

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

m i e j s k i m , posiadające niewielką ilość ziemi. D l a n i c h gospodarstwo r o l ­
ne było t y l k o dopełnieniem do w y k o n y w a n y c h zajęć w zawodach poza­
r o l n i c z y c h i dlatego też jego los nie był p r z e d m i o t e m i c h zaintereso­
w a n i a (tabl. 4).
Tabl.

4. Ujęcie graficzne współzależności między zatrudnieniem pozarolniczym
a zajęciem określonej postawy w stosunku do p r o j e k t u scalenia
(Zestawienie autorki opracowane na podstawie danych G U S oraz badań terenowych)

f. W t r a k c i e analizy porównywano ilość z i e m i w h a p r z e d i po k o ­
masacji w poszczególnych gospodarstwach. Starano się tą drogą uzyskać
informacje, czy zachodzi korelacja między zajęciem j e d n e j z 4 postaw
a e w i d e n t n y m zwiększeniem l u b zmniejszeniem ilości z i e m i . Współ­
zależności t a k i e j nie uchwycono. N i e zarejestrowano również związku
między reprezentowaną postawą a ilością kawałków g r u n t u poprzednio
posiadanego.
4

g. Szukając dalszych p r z y c z y n zajęcia jednej z 4 postaw starano- się
Wychwycić rozbieżności w stanie majątkowym poszczególnych gospo­
d a r s t w r o l n y c h przed i po scaleniu. Porównywano więc wysokość do­
chodu na podstawie przychodowości gospodarstw w 3 latach poprze­
dzających komasację i po n i e j . Współzależności t a k i e j nie zaobserwo­
wano.
5

h. W t y m s a m y m celu i w analogiczny sposób porównywano ilość
hodowanego i n w e n t a r z a przed i po komasacji. T u należy zaznaczyć, że
n i e w i e l k i wzrost chowanej nierogacizny, j a k i się uwidocznił w o s t a t n i m
r o k u , nie był wyłącznie p o z y t y w n y m efektem scalenia, lecz przede
w s z y s t k i m w y n i k i e m zniesienia obowiązkowych dostaw d l a państwa
oraz w z r o s t u cen s k u p u żywca.
Przeprowadzone badania nie wykazały, aby z w o l e n n i c y Y u z y s k a l i
* Ze szczegółowym rozbiciem na poszczególne kategorie użytków i i c h jakość,
np. ziemia orna, użytki zielone, las.
Materiały do tego zagadnienia czerpano z rejestrów r o l n y c h oraz wiosennych
i jesiennych spisów gospodarczych, znajdujących się w gestii i udostępnionych
przez GRN.
s

124

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

dzięki scaleniu wyższe efekty finansowe niż s y m p a t y c y X . Dotychcza­
sowy stan posiadania j e d n y c h i drugich, m i m o zmienionej k o n f i g u r a c j i
działek, pozostał bez większych zmian, nie zarejestrowano również zubo­
żenia poszczególnych gospodarstw, w z r o s t u i c h obciążeń, a w t y m świad­
czeń i podatków na rzecz państwa.
Dotychczasowe w y n i k i jednoznacznie wykazały, że p r z y b a d a n i u
zachowań ludności w i e j s k i e j ograniczenie analizy je d ynie do metod sta­
t y s t y c z n y c h i socjologicznych może okazać się zwodnicze i pociągać za
sobą błędy i n t e r p r e t a c y j n e . Zróżnicowanie postaw w komasowanej w s i
musiało mieć swoje źródło w i n n y c h c z y n n i k a c h , pozostających poza
strukturą społeczną czy majątkową mieszkańców. Dlatego też celem
ostatecznego wyjaśnienia i c h p r z y c z y n należało zapoznać się z przebie­
g i e m całej a k c j i scaleniowej i w y d a r z e n i a m i ją poprzedzającymi.
Z e b r a n y materiał t e r e n o w y pozwala wysunąć przypuszczenie, że do­
minującą rolę w f o r m o w a n i u się o d m i e n n y c h postaw w okresie scale­
n i a odegrały w y d a r z e n i a z przeszłości w s i . Przez długie dziesięciolecia
istniejący układ społeczno-gospodarczy sankcjonował i utrwalał zależ­
ność ekonomiczną i podporządkowanie gospodarstw najmniejszych więk­
szym. Przejawiały się one chociażby w konieczności wynajęcia k o n i a
l u b wypożyczenia sprzętu od bogatego sąsiada w zamian za odrobek.
Stwarzało t o swoisty system koegzystencji między poszczególnymi k a ­
t e g o r i a m i gospodarstw w e w s i , przypominający f e u d a l n y układ patrona
i k l i e n t e l i . Jest rzeczą zrozumiałą, że b i e d n y r o l n i k starał się n i e n a r a ­
żać bogatemu sąsiadowi, od którego był w w i e l u w y p a d k a c h zależny.
C i e r p l i w i e znosił jego fanaberie, a częstokroć i obelgi oraz głośno utoż­
samiał się z głoszonymi przez niego poglądami, chociaż osobiście był
często odmiennego zdania i przekonań. N a istniejący układ odniesienia
naniosły się k o n f i g u r a c j e powstałe w czasie o k u p a c j i n i e m i e c k i e j . Część
mieszkańców w s i przystąpiła do zbrojnej w a l k i z o k u p a n t e m , nieraz
w organizacjach reprezentujących odmienne orientacje polityczno-spo­
łeczne. Część stawiała wobec w r o g a b i e r n y opór czy rodzaj kamuflażu.
L o s y powojenne j e d n y c h i d r u g i c h były bardzo różne, zależne od obo­
wiązujących w poszczególnych latach koncepcji p o l i t y c z n y c h . G d y do
w s i zaczęła napływać gotówka z w y k o n y w a n y c h zawodów p o z a r o l n i ­
czych, zmieniająca zasadniczo status dotychczasowej biedoty, sytuacja
jeszcze bardziej się zawikłała. Uległy zmianie dotychczasowe
relacje
i zależności. Ogólny układ koegzystencji sąsiedzkiej n i e sprzyjał j e d n a k
konsolidacji j e j mieszkańców. P r z e m i a n y społeczno-ekonomiczne w ca­
łym społeczeństwie p o l s k i m po w o j n i e wpłynęły z czasem na n o r m a l i ­
zację stosunków wewnątrz w s i . Zadawnione urazy i pretensje zaczy­
nano zapominać, t a k że stopniowo przestały mieć one większy wpływ
na życie w s i . Proces t e n w p e w n y m momencie został r a p t o w n i e zaha­
m o w a n y właśnie w czasie scalania gruntów. Komasacja była w p e w n e j
mierze bodźcem do odnowienia z a t a r t y c h już w pamięci niechęci i a n t a -

P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

125

gonizmów. Gospodarze zaczęli nagle sobie przypominać, że sąsiedzi r e ­
prezentujący o d m i e n n y na nią pogląd dopuścili się kiedyś obrazy, u r a ­
z i l i i c h honor, a n a w e t s k r z y w d z i l i . Częstokroć nieistotne kłótnie i n i e ­
porozumienia, w czasie których w y p o m i n a n o sobie dawną biedę i za­
leżność od i n n y c h łub „pańskość", ożyły ze zdwojoną siłą. K i l k a miesięcy
przed komasacją, g d y mieszkańcy w s i D . b y l i już p o w i a d o m i e n i o m a ­
jącym nastąpić scaleniu, zatargi zostały spotęgowane w czasie wyborów
sołtysa. I c h przebieg skłócił ostatecznie całą wieś. Przyczyną bezpo­
średnią były zabiegi 2 gospodarzy o funkcję sołtysa. K a n d y d a t a m i n a
to stanowisko był X i Y.
Współzawodnictwo t y c h 2 rolników o p r y m w e w s i rozpoczęło się
jeszcze w okresie i c h młodości i trwało nieprzerwanie przez okres o k u ­
pacji h i t l e r o w s k i e j , lata krzepnięcia ludowego państwa, aż do schyłku
l a t 6 0 - t y c h . W czasie w o j n y obaj b r a l i c z y n n y udział w r u c h u o p o r u
i m i m o że należeli do t e j samej organizacji podziemnej i c h losy i d r o g i
życiowe były zupełnie różne. Y pochodził z najbogatszej r o d z i n y w e w s i ,
dzięki czemu n i e o m a l automatycznie był p r e d y s t y n o w a n y do zajmowa­
nia czołowego miejsca w w i e j s k i e j h i e r a r c h i i autorytetów. Natomiast X
był synem małorolnego chłopa, ale za t o cechowała go wrodzona i n t e l i ­
gencja i predyspozycje przywódcze, które okazały się n i e z w y k l e p r z y ­
datne w walce z o k u p a n t e m . Odmienne w a r u n k i egzystencji oraz róż­
nice charakterologiczne i osobowościowe sprzyjały ciągłości i długo­
trwałości r y w a l i z a c j i X i Y (silniej jeszcze w kilkadziesiąt l a t po w o j ­
nie). W y b o r y sołtysa były p o t r a k t o w a n e przez r y w a l i jako rodzaj s p r a w ­
dzianu popularności i prestiżu wśród mieszkańców w s i . W w y n i k u i c h
działań w e w s i rzeczywiście wyodrębniły się d w a przeciwne obozy:
zwolenników X i zwolenników Y. Ostatecznie po 2 - k r o t n y c h o f i c j a l n y c h
w y b o r a c h sołtysem został k a n d y d a t dotąd n i e t r a k t o w a n y poważnie —
d a l e k i od opowiadania się po c z y j e j k o l w i e k stronie. Podczas scalania
gruntów i po jego zakończeniu działalność o b u g r u p nasiliła się. Z w o ­
l e n n i c y X dążyli przede w s z y s t k i m do spowodowania ponownego sca­
lenia, natomiast s y m p a t y c y Y występowali w obronie d ok ona nyc h po­
miarów i w y t y c z o n y c h nowo nadziałów ziemi, przyjmując t y m s a m y m
rolę opozycji p o z y t y w n e j .
Szczególnie ważną rolę w w y t w o r z e n i u się s y t u a c j i antagonistycznej
odegrała postawa — X . Właśnie jego działalność była powodem o d r z u ­
cenia przez część w s i p r o j e k t u scalenia. Był to mężczyzna cieszący się
od l a t dużym a u t o r y t e t e m , j a k o d o b r y gospodarz i o p e r a t y w n y w po­
czynaniach społecznik oraz i n n o w a t o r r o l n i c t w a , i n i c j a t o r szeregu akcji,
w t y m p i e r w s z y propagator i n a j g o r l i w s z y w y z n a w c a idei komasacji.
Jego prestiż został bardzo poważnie podważony, k i e d y wdał się w za­
t a r g z własnym szwagrem, powodując śledztwo i interwencję z zewnątrz.
Opinia wiejska była w t y m w y p a d k u solidarna. Uważano, że s p r a w y
sporne p o w i n n y być rozstrzygane wyłącznie w gronie r o d z i n n y m l u b

126

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

sąsiedzkim i n i e wykraczać poza wieś. Ponieważ w czasie wyborów soł­
tysa nie udało m u się odzyskać utraconej pozycji w społeczności w i e j ­
skiej, podjął próbę odzyskania zaufania i prestiżu w czasie komasacji,
skupiając wokół siebie t y c h , którzy z dokonanych podziałów n i e b y l i
zadowoleni. T e n zdawałoby się niedorzeczny pomysł miał wiele szans
na pomyślne dla niego zakończenie, g d y b y rzeczywiście geodeta popeł­
nił rażące błędy i zapadła decyzja o p o n o w n y m scaleniu. T a k się j e d n a k
nie stało. Jego postępowanie spotkało się z silniejszą niż przypuszczał
opozycją pozostałych mieszkańców. W konsekwencji k o n f l i k t objął całą
wieś, a antagonistyczne poczynania k i e r o w a n o n i e t y l k o wobec współ­
mieszkańców, lecz i wykonawców p r o j e k t u oraz przedstawicieli a d m i ­
nistracji.
W opiniach na temat r o l i X w k o n f l i k c i e podkreślano przede wszyst­
k i m jego n e g a t y w n e cechy charakterologiczne, j a k upór w dążeniu do
„postawienia n a s w o i m " , pewność siebie i wiarę w e własną n i e o m y l ­
ność, a t y m s a m y m b r a k s a m o k o n t r o l i i usiłowanie osiągnięcia celu za
wszelką cenę. Ponadto w y k p i w a n i e sąsiadów i i c h działań, nieuznawanie
i n n y c h autorytetów — poza własnym. A m b i t n y do przesady miał b o ­
leśnie odczuć n i e w y b r a n i e go n a sołtysa, a następnie n a członka r a d y
scaleniowej. Uczucie k r z y w d y miało być d l a niego t y m silniejsze, że
„przedtem był doceniany, załatwiał różne rzeczy i był r u c h l i w y " . Po
skończonej komasacji X n i e dał za wygraną. „ N a początku mówił, że
g d y b y n i k t na pole nie wyszedł, t o b y jeszcze raz było scalenie, to b y
zmienili..., bo się ludzie nie godzą. N i e dawał on też i jego ludzie w y ­
chodzić w pole i pracować t y m , co c h c i e l i " .
6

W o p i n i i mieszkańców sąsiednich w s i postawa X zasługuje n a po­
tępienie, „bo j a k można t a k skłócić wioskę, przecież należy dążyć do
jedności [...] d w a koła gospodyń chcieli założyć i d w a sołtysy już p r o ­
ponują [...] Zbuntował on część w s i , która b y do zabicia poszła, g d y b y
nie przyjechała m i l i c j a [•••] t y l k o chce rządzić państwem, a t u m u chło­
p i nie dają".
Przedstawiciel opozycji p o z y t y w n e j Y nie jest sylwetką t a k k o n ­
trowersyjną j a k X . Ceniony przede w s z y s t k i m j a k o niezły r o l n i k i spo­
k o j n y człowiek, s k o n c e n t r o w a n y na własnej rodzinie i gospodarstwie.
Jego łatwość współżycia z sąsiadami oraz niemieszanie się do cudzych
spraw zyskały m u szacunek we w s i . Swoją postawą życiową i zacho­
w a n i e m stanowił absolutne przeciwieństwo t r u d n e g o w pożyciu są­
siedzkim i ciężko doświadczonego przez los — X . W czasie prac k o masacyjnych w y b r a n o go na członka r a d y scaleniowej, a sami w y k o ­
n a w c y p r o j e k t u (inżynierowie geodeci) uważali go za pośrednika mię­
dzy n i m i a wsią. Zyskał więc zaufanie i pełnił f u n k c j e , o które X bez­
skutecznie zabiegał, co oczywiście wpłynęło na zaostrzenie k o n k u r e n c j i
Wszystkie cytaty zamieszczone w opracowaniu pochodzą z materiałów A r c h i ­
w u m Zakładu E t n o g r a f i i I H K M P A N w Warszawie. N r i n w . 1790-1800.
6

POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

127

między r y w a l a m i . Ponieważ od l a t znano go j a k o głównego oponen­
ta X został poniekąd k r e o w a n y n a przywódcę przez t y c h , którzy b y l i
zadowoleni ze scalenia, a więc r e p r e z e n t o w a l i odmienne stanowisko
niż X .
O p i n i e sąsiadów o w y d a r z e n i a c h w e w s i D. były zdecydowanie n e ­
g a t y w n e . Wskazywały na u j e m n e cechy charakterologiczne X i jego
g r u p y , i c h dążenie do władzy i rządzenia. Podkreślały i c h nieracjo­
nalne podejście do ziemi, która zamiast „rodzić leżała odłogiem". Z a ­
znaczały, że t e n sam geodeta przeprowadzał scalenia w i n n y c h wsiach
w okolicy i nigdzie n i e było t a k i e j s y t u a c j i . T a m b o w i e m k i e r o w a n o
się głównie r a c j a m i gospodarczymi. Dominowała w n i c h t r o s k a i o d ­
powiedzialność za prowadzony w a r s z t a t pracy, a nie s u b i e k t y w n e racje
emocjonalne i rozbudzone nagle zadawnione urazy. M i m o to, że n i e
każdy r o l n i k był ze scalenia w pełni zadowolony, oczekiwano na m o ­
m e n t zakończenia prac i rozoranie miedz, „jak na zbawienie, bo już
był w i e l k i czas [...] była połowa września i trzeba było orać i siać.
Mało k t o patrzył na t e n m e t r czy k i l k a , których m u brakowało [...]
b y l i tacy, co sobie sami r o z o r a l i miedze i zaczynali pracę, bo kamienie
już były wkopane, t o znaczy zaznaczone miedze, [...] a t a m w e w s i D .
była m i l i c j a i jest do dziś m i l i c j a " .
Po zakończeniu prac scaleniowych, g d y zapadł już ostateczny w e r ­
d y k t oraz w y t y c z o n o nowe miedze, antagonistyczne u g r u p o w a n i a w e
w s i D. wzmogły swoją działalność. K o n f l i k t przekroczył granice w s i ,
a n a w e t p o w i a t u . Równocześnie opinie mieszkańców w s i D . na t e m a t
przeprowadzonej komasacji, przebiegu prac geodety i społecznej r a d y
scaleniowej (składającej się z delegatów mieszkańców wsi) i c h r z e t e l ­
ności i fachowości oraz efektów w y k o n a n y c h prac można podzielić na
3 główne g r u p y : 1) opinie negatywne, 2) opinie p o z y t y w n e , 3) opinie
n e u t r a l n e inaczej niezaangażowane. O b s e r w u j e m y p r z y t y m zasadni­
czą rozbieżność między zajętymi p o s t a w a m i A, B, C, D a w y p o w i e d z i a ­
m i i o p i n i a m i , c z y l i zachowaniami w e r b a l n y m i a f a k t y c z n y m i . Opinie
p o z y t y w n e w y p o w i a d a n e były przez niektórych przedstawicieli g r u ­
p y A, a negatywne — g r u p y C. Krótko można je scharakteryzować
następująco:
1. Opinie skrajnie negatywne w y p o w i a d a l i w większości wypadków
zwolennicy X . Z a jego czynną namową część z n i c h nie przejęła w po­
siadanie nowo wyznaczonych k o l o n i i . Przyczyną tego stanu rzeczy było
oczekiwanie na nową komasację l u b komisję, która b y wydała decyzję
o konieczności w e r y f i k a c j i przeprowadzonych prac scaleniowych, „przepunktowała poszczególne działki", a t y m s a m y m zmieniła obecny sta­
tus quo. Uważali o n i , że
„dlatego wszystko trzeba znów przepunktować i szkody wyrównać, bo inżynier
geodeta popełnił błąd [...] Mierniczy powinien na początku przyjść i zobaczyć, co
jest czyje na polu, a on wziął rejestr i z rejestru odrąbał wszystko [...] Na przy-

128

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

kład sąsiad miał działkę, uprawiał ją od bardzo dawna, a teraz znikła m u , k t o
i n n y ją m a i uprawia. Taka też działka za szosą jest bez właściciela".

S t a n o w i s k u t a k i e m u towarzyszyły antagonistyczne poczynania, e p i ­
t e t y i rękoczyny w stosunku do geodetów, członków r a d y scalenio­
w e j i zwolenników Y, s k a r g i oraz petycje pisemne, oszczerstwa i p l o t ­
k i (tabl. 5-7).
T a b l . 5. Schematyczne

przedstawienie opinii skoligaconych rodzin na temat
prowadzonego scalenia

(Opracowanie

autorki n a podstawie

badań

prze­

terenowych)

Mateusz=ř=Maria
11921
1 1929

ñotr= J u l i a n a
ł

«1899

9

ď

Jan=pMaria

«1920

,r

Tadeusz

«1947

J a n = M a r i a n n a Ignacy: J a n i n a
11941
11945
«1905 11939

Piotr

1

Anna

«1950 «1952

O

O*

Kazimierz K r y s t y n a

«1933

«1940

AnnaŤ=Jozef
11948 119S2

9

ď

Antonina=¡=Wtadystaw

«1910

Kazimierz

« 1336

Saezepan^Jadwiga

« 1910

Krystyna

«1942

Cj^meżczyzrra; Q kobiela: * 1910 data uradzania; t/S35data śmierci;

Jezef

Andrzej

«1953

Maria

« 1936

Stanistaw=Celina

«1930

«1935

Stanistew

«1940

Marta

«19S3

potomstwu; =

matienstwo; ©opinie pozytywne;® opinie negatywne;
0opirtie neutralne

2. Opinie p o z y t y w n e zarówno o przebiegu, j a k i zasadach p r a c y geo­
dety oraz r a d y scaleniowej wyrażali głównie zadowoleni z rezultatów
przeprowadzonej komasacji, ale b y l i wśród n i c h również p r z e d s t a w i ­
ciele g r u p y A . I c h zdaniem „inżynier był bardzo ostrożny, wiedział co
go czeka i robił wszystko, żeby m u n i k t n i e zarzucił p r z e k u p s t w a czy
oszustwa". O n i t o dążyli do stabilizacji i u n o r m o w a n i a życia w e w s i ,
co zdaje się świadczyć o i c h bardziej r a c j o n a l n y m niż e m o c j o n a l n y m
stosunku do prowadzonego w a r s z t a t u pracy. R e k r u t o w a l i się o n i w więk­
szości ze zwolenników Y. Uważali, że
„już dawno z t y m i p r o w o k a t o r a m i [czyli zwolennikami X — przyp. M . D.-P.]
p o w i n i e n być zrobiony porządek, a sam X p o w i n i e n być zamknięty i koniec [...]
O n i narzekają na komisję, bo podobno komisja miała mówić mierniczemu, gdzie
on ma postawić słupy. T a k to miało wyglądać: komisja się pyta, dla kogo p a n
mierzysz? a on mówi na przykład dla Pawła, a wtedy komisja [...] nie, w i e p a n to
za mało [...] przypuść m u pan jeszcze kawałek. Tak miał mierniczy robić według
nich".

W w y p o w i e d z i a c h i c h przejawia się jednocześnie świadomość t a k i c h
cech k u l t u r o w y c h własnej społeczności, j a k swoista d u m a i dążenie „do
postawienia na s w o i m " , aby t y l k o nie wydać się „gorszym" czy „głup­
s z y m " o d sąsiada.

POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

129

„Każdy chce na swoim postawić, żeby nie był gorszy od drugiego, żeby d r u g i
nie miał lepiej [...] Niech stracę, niech adwokaty wezmą, niech wyprawuję, a m u
pokażę, że nie jestem t a k i głupi. Więcej w y d a na adwokatów i prawa, niż t o jest
warte, taka zawziętość [...] Teraz ma być jeszcze jedna komisja. Nie jest możliwe,
żeby ona zmieniła cokolwiek. Zadrażnia to t y l k o stosunki. Gdyby nie interwencje
i petycje X i pisane przez niego za wszystkich podania, sprawa dawno b y była
załatwiona".

3. Opinie n e u t r a l n e w y p o w i a d a l i ci, którzy n i e chcieli się narazić
któremukolwiek z antagonistycznych ugrupowań oraz próbujący ukryć
swoje właściwe stanowisko. Najbardziej charakterystyczne dla repre­
zentantów t e j g r u p y w y p o w i e d z i brzmiały: „komisja punktowała, ale
czy ona miała coś do powiedzenia? Różnie t o mówią. J e d n i , że odgry­
wała jakąś rolę, i n n i , że n i e " , albo „do k o m i s j i się n i e wtrącałem [...]
j e d n i są zadowoleni z komasacji, d r u d z y nie, a m n i e t a m jest wszystko
j e d n o " . Natomiast i c h poglądy na zaistniałe w y p a d k i wykazywały sze­
reg cech racjonalnego, ekonomicznego myślenia.
„Inżynier swoje zrobił. W y b r a l i ludzie komisję sami spośród siebie. I wszystko
może być w porządku, t y l k o trzeba wszystko brać rozsądnie. Jeżeli ktoś ma mniej
ziemi, ale za to lepszej, to jest w porządku. Nawet j a k k t o dostał cały hektar
ziemi dalej od domu, to jest w porządku, bo to m u się opłaca. Sprawiedliwie i roz­
sądnie [...] Przecież nawet ci, co b y l i w k o m i s j i , to nie wiedzieli, gdzie k t o dostanie
ziemię. N a przykład sąsiad mówi, że specjalnie m u dano ziemię za drogą, a k t o
był Duchem Świętym i wiedział, że m u t a m kawałek przydzielą".

Częstokroć były t o w y p o w i e d z i połączone z ocenami piętnującymi
poczynania t y c h mieszkańców w s i , którzy s w y m postępowaniem m o g l i
przyczyniać się do zaostrzenia antagonizmów. Podkreślały one n p . czę­
sto, że „trochę to dziwne, że sołtys obecnie t r z y m a się kurczowo p o l i ­
t y k i X . Dostał bardzo dobrą kolonię, n i e w y p i e r a się, że jest zadowo­
lony, a jednocześnie spiskuje przeciw komasacji razem z X " .
Opinie na t e m a t przeprowadzonej komasacji (pozytywne, n e g a t y w ­
ne, n e u t r a l n e ) nie są uzależnione od w i e k u , płci, wykształcenia czy
zatrudnienia pozarolniczego. Natomiast wykazują jednomyślność w obrę­
bie poszczególnych małych r o d z i n w r e l a c j i : dziadkowie,
ojcowie,
dzieci.
W zaistniałym k o n f l i k c i e oraz zróżnicowaniu się postaw i o p i n i i na
temat komasacji zdecydowanie ujemną rolę odegrało stanowisko przede
w s z y s t k i m jednego człowieka. N i e należy jednak zapominać, że splot
różnych czynników, w y p a d k o w a różnorakich p r z e c i w s t a w n y c h działań
zadecydowały o t y m , że jednostka mająca wszelkie predyspozycje do
odegrania p o z y t y w n e j i integrującej r o l i stała się przywódcą n e g a t y w ­
n y m , rozbijającym jedność całej w s i . Bezsprzecznie winę za t o ponosi
i społeczność wiejska, która nie potrafiła w k r y t y c z n e j s y t u a c j i wyjść
poza osobistą niechęć, aby świadomie stawić czoło biegowi wydarzeń.
Wbrew oczywistym faktom argumentem podstawowym, j a k i wysuwali
wszyscy niezadowoleni z efektów scalenia, był a r g u m e n t ekonomicz9 — E t n o g r a f i a P o l s k a t. X X V I , z. 1

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

130

Tabl. 6. Schematyczne przedstawienie o p i n i i skoligaconych rodzin na temat prze­
prowadzonego scalenia
(Opracowanie

autorki na podstawie

badań

terenowych)

Ludwik=Antonina
« 4 5
i 1950

t

O*

9
Marianna:
«1901

J«zef=pJdzefa
* 19Ю
«1911

Jan=¡=Janina
«188?
«1900

R a f a ł WładysVaw=Franciszka R o z a l i a =i=Andrzej
« 1897
• 1899

t

Marek=Maria
«1920 «1923

ť
Henryk
«1932

Aniela
«1928

Stanisław
* 19(5

Marian
* 19(8

Jozefa
«1941

Janina =
«1923

f

Г

Jozef J a n
«1941 «1942

Jdzef
H e l e n a = Bolesław
«19S3
«193Б
«1932

n y — k r z y w d a . Wyrządzić ją miał przede w s z y s t k i m inżynier geodeta
dokonując w a d l i w e j oceny starego g r u n t u , który miał znacznie większą
wartość niż nowo usytuowane działki. Ponieważ geodecie pomagali
w pracy przedstawiciele r a d y scaleniowej (czy k o m i s j i scaleniowej),
w y b r a n i spośród w s z y s t k i c h mieszkańców, o n i również uważani b y l i
za współwinnych istniejącej sytuacji.
Tabl. 7. Schematyczne przedstawienie o p i n i i skoligaconych rodzin na temat prze­
prowadzonego scalenia
(Opracowanie

autorki na

podstawie

badań

Mateusz = J a m n a
t !9Sr
1 1950

Piotr=f=Jeze!a
tra?/
',is;i2

ď

O*

Tadeusz=pAnna
«1923

*1925

Henryk

Adrian

Maria

« 1945

«1947

«1950

Aleksander=¡=Anna
«1916

« 1920

Marta ^ S t e f a n
«1915

«1916

Wojciech A d a m W a l e n t y Z y g m u n t
«1948

terenowych)

«1950

« 1953

«1943

K a z i m i e r z = p Marra
«1919

*1Ł25

R y s z a r d Celina Tadeusz
«1950

«1947

«1947

Lucyna
«1950

N a t y m miejscu należy zastanowić się, j a k i e stanowisko zajęły l o ­
kalne a u t o r y t e t y w stosunku do rozwijających się wypadków w e w s i D .
w czasie j e j scalania. I n s t y t u c j e i organizacje społeczno-polityczne oraz
organy a d m i n i s t r a c y j n e szczebla powiatowego i wojewódzkiego były
od samego początku zaangażowane w przebieg a k c j i . D o n i c h też n a ­
pływały prośby, petycje i s k a r g i obligujące do i c h rozstrzygania od
w s z y s t k i c h ugrupowań w e w s i . Stworzyło t o specyficzną sytuację u t r u d -

P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

131

niającą wszelkie poczynania pacyfikacyjne. M i m o że i c h p r z e d s t a w i ­
ciele o d p i e r w s z y c h d n i usiłowali załagodzić k o n f l i k t , t o j e d n a k j a k o
instancje mające bezpośredni w p ł y w na prawidłowy przebieg k o m a ­
sacji i odpowiedzialne za nią na każdym k r o k u narażone były n a n i e ­
powodzenie. Każda b o w i e m decyzja, czy nawet r o z m o w a mająca n a
celu u n o r m o w a n i e stosunków wśród mieszkańców w s i , spotykała się
z natychmiastową kontrakcją osób, które z różnych względów nie były
z n i c h zadowolone. Również j a k i e k o l w i e k postępowanie mediacyjne
było z miejsca torpedowane. W k o n s e k w e n c j i wszelkie działania t y c h
i n s t y t u c j i i organizacji w zakresie przywrócenia zasad demokratyczne­
go myślenia i postępowania były bardzo ograniczone.
W t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j ogromną rolę odgrywał auto­
r y t e t t a k i c h i n s t y t u c j i , j a k szkoła i kościół. W samej w s i D . żadnej
z t y c h placówek nie było, co oczywiście miało p e w i e n wpływ n a z m n i e j ­
szenie i c h r o l i w dziedzinie określania i r e g u l o w a n i a n o r m współżycia
sąsiedzkiego.
Próbę wpłynięcia na osłabienie k o n f l i k t u podjął proboszcz p a r a f i i ,
w której granicach a d m i n i s t r a c y j n y c h leżała wieś D . J a k sam p r z y ­
znawał, była ona bardzo nieśmiała. W czasie jednego z n i e d z i e l n y c h
kazań wygłosił k i l k a zdań na t e m a t miłości bliźniego i zasad chrześci­
jańskiego współżycia. M i m o że zawarte w n i c h aluzje były odległe od
nawiązywania do toczących się we w s i D. wydarzeń, po skończonej
mszy odwiedziło go k i l k u j e j mieszkańców z żądaniami wyjaśnień i o d ­
wołania niektórych sformułowań, które przyjęli za skierowane do siebie.
Również niepowodzeniem skończyła się próba podjęta przez nauczy­
ciela szkoły, do której uczęszczało gros uczniów ze w s i D. N a l e k c j i
wychowawczej wyraził on w p r o s t dezaprobatę odnośnie do wypadków
mających miejsce w scalanej w s i . Apelował do wychowanków, a b y
w miarę swoich s k r o m n y c h możliwości starali się wpłynąć na postępo­
w a n i e rodziców, a gdy t o jest niemożliwe, chociaż sami w przyszłym
„dorosłym" życiu starali się bardziej o b i e k t y w n i e i s p r a w i e d l i w i e oce­
niać podobne sytuacje, kierując się r a c j a m i ogólnospołecznymi, a n i e
wyłącznie osobistymi. Reperkusje t e j pogadanki n i e dały na siebie dłu­
go czekać. W ciągu k i l k u następnych d n i szkołę o d w i e d z i l i zagniewani
rodzice. Napłynęły na pedagoga s k a r g i do d y r e k c j i szkoły i k u r a t o ­
r i u m , a on sam został d o t k l i w i e p o b i t y przez nieznanych sprawców.
W obliczu doznanych porażek zarówno proboszcz, j a k i nauczyciel
d a l i za wygraną i więcej tego zagadnienia nie podjęli. Równocześnie
w samej w s i D. nie było osoby, która cieszyłaby się jakimś szczególnym
a u t o r y t e t e m , mogącej wpłynąć n a złagodzenie k o n f l i k t u . J e j mieszkań­
cy stanęli więc sami wobec problemów, z którymi nie bardzo d a w a l i
sobie radę. Dlatego też częściej niż k i e d y k o l w i e k u c i e k a l i się do samo­
sądów l u b sięgali po rozwiązania p r o p o n o w a n o m v ^ z organa sądowe.

132

MIROSŁAWA

D R O Z D - P I A S E C K A

R O L A C Z Y N N I K Ó W ZEWNĘTRZNYCH W K S Z T A Ł T O W A N I U SIĘ P O S T A W
W STOSUNKU DO Z I E M I W SYTUACJACH K O N F L I K T O W Y C H

Obserwacja przebiegu a k c j i scaleniowych na południowo-wschodnim
Mazowszu jednoznacznie wskazuje ujemne s k u t k i i n g e r e n c j i zewnętrz­
n y c h na życie społeczności w i e j s k i e j . W t y m p r z y p a d k u reprezentan­
t a m i „osób z zewnątrz" były różne kategorie urzędników a d m i n i s t r a c j i
państwowej i w y k o n a w c y komasacji — inżynierowie geodeci. Z reguły
każde i c h wkroczenie kończyło się k o n f l i k t e m z mieszkańcami, w któ­
r y m a k t y w n i e uczestniczyły obie s t r o n y oraz liczne grono sympatyków
czy przeciwników określonych osób i i c h stanowisk.
Rozpatrując c z y n n i k i , które decydowały o w z a j e m n y m w r o g i m n a ­
s t a w i e n i u między mieszkańcami w s i a w y k o n a w c a m i i przedstawicie­
l a m i a d m i n i s t r a c j i w czasie i po zakończeniu komasacji, zacznijmy od
czynników n a t u r y f o r m a l n e j , c z y l i postępowaniu z g o d n y m z przepisa­
m i i t r y b e m urzędowego przebiegu prac związanych z przeprowadza­
n i e m a k c j i scaleniowej.
Otóż w s a m y m założeniu, że dla przeprowadzenia komasacji w y ­
starczy zgoda 5 1 % gospodarzy kryło się niebezpieczeństwo, że pozostałe
4 9 % s t a n o w i l i p o t e n c j a l n i niezadowoleni, czy też niechętni scaleniu
jeszcze przed przystąpieniem do zasadniczych prac. M o t y w y i c h stano­
w i s k a mogły być różne. N a przykład niechęć do z m i a n y dotychczaso­
wego areału wynikająca z przywiązania emocjonalnego do dotychczas
uprawianego g r u n t u (czyli przesłanki psychologiczne), bądź przekona­
nie o jego wyższej niż w i n n y c h gospodarstwach wartości ekonomicz­
n e j . W i a r a t a n i e zawsze musiała mieć p o k r y c i e w rzeczywistości, z w y ­
k l e b o w i e m wynikała z przeświadczenia właściwego t u t e j s z y m r o l n i ­
k o m , że t o co jest moje, jest najlepsze (czyli m o t y w psychologiczny
i ekonomiczny). Stanowiska n e g a t y w n e rodziły się również z niechęci
do sąsiada, z którym n i e zawsze żyło się w zgodzie, a który właśnie
znalazł się w g r u p i e t y c h , co p o p i e r a l i komasację i występowali o nią.
Często dużą rolę odgrywała też sugestia, że „sąsiad t y l k o czycha n a
moje p o l e " .
I n n y m c z y n n i k i e m wiążącym się ściśle z t r y b e m postępowania a d m i ­
nistracyjnego był okres t r w a n i a prac scaleniowych, wynoszący jeden
r o k gospodarczy (od jesieni do jesieni). T a k krótki t e r m i n p r z e w i d z i a ­
n y n a przeprowadzenie całej a k c j i utrudniał działalność uświadamia­
jącą w zakresie celowości i efektów, j a k i e niesie za sobą komasacja.
Wykluczał o n n a w e t dłuższe bezpośrednie r o z m o w y z s a m y m i zainte­
r e s o w a n y m i . Natomiast mieszkańcy t u t e j s z y c h w s i są n i e u f n i w sto­
s u n k u do wszelkiej i n g e r e n c j i z zewnątrz. Nieufność ta jest być może
przeżytkiem przetrwałym jeszcze z l a t pańszczyźniano-poddańczych,
k i e d y ,to i n t e r w e n c j a rządu zaborczego czy pana wiązała się zazwyczaj
z krzywdą d l a ludności. Jej przełamanie było możliwe j e d y n i e przez

POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

133

znalezienie właściwego podejścia do r o l n i k a , wytłumaczenie m u celo­
wości t a k i c h , a nie i n n y c h poczynań. Wymagało t o j e d n a k znacznej
ilości czasu. Gospodarz b o w i e m potrzebował zastanowić się, porozma­
wiać z resztą r o d z i n y . Musiał nabrać pewności, że współuczestniczy
w p o d e j m o w a n i u decyzji bezpośrednio go dotyczących, że jego zdanie
i w o l a się liczą. Szczególnie t e n ostatni f a k t miał doniosłe znaczenie,
ponieważ w ostatnich latach bardzo wzrosło przekonanie rolników o i c h
r o l i w społeczeństwie g l o b a l n y m .
Jeszcze inną przyczyną konfliktów wynikającą z f o r m a l n y c h zasad
czynności scaleniowych była tolerancja obejmująca 5000 m g r u n t u .
Oznaczała ona, że po komasacji różnica między wielkością całego sta­
rego areału gospodarstwa a obszarem n o w y c h nadziałów może wynosić
5000 m ( i n p l u s l u b i n m i n u s ) . P r z y stanie dużej ilości małych kawał­
ków z i e m i częstokroć było t o równoznaczne ze zniknięciem k i l k u z n i c h .
D l a niewielkiego gospodarstwa była t o poważna strata. I m i m o że
w okolicznościach, g d y ilość nowo uzyskanego była mniejsza od stanu
posiadanego poprzednio zawsze był on wyższej jakości niż dotychcza­
sowy, t o j e d n a k nie od razu rekompensował poniesiony przez r o l n i k a
uszczerbek. Chłop, który otrzymał m n i e j z i e m i niż miał, czuł się za­
zwyczaj s k r z y w d z o n y w s w o i m s u b i e k t y w n y m odczuciu. I t o s k r z y w ­
dzony przez t y c h , którzy w myśl wszelkich zasad powołani b y l i do
w y k o n a n i a swej p r a c y t a k , a b y przyniosła ona właśnie j e m u p r o f i t y .
Z t r y b e m postępowania urzędowego ściśle powiązane były rozlicz­
ne komisje akceptujące p r o j e k t scalenia l u b później rozpatrujące i n t e r ­
wencje. Precedensem było, że do ogłoszonego p r o j e k t u scalenia można
było wnosić w ciągu 2 t y g o d n i zastrzeżenia, które następnie k o m i s y j n i e
r o z p a t r y w a n o . O d w e r d y k t u t e j k o m i s j i zależał ostateczny kształt sko­
m a s o w a n y c h pól. Każda, zarówno p o z y t y w n a j a k i negatywna, odpo­
wiedź została wyczerpująco i dokładnie uzasadniona. Jednak próby
z m i a n y decyzji t e j k o m i s j i zdarzały się dość często ze s t r o n y t y c h , któ­
r z y nie b y l i zadowoleni z j e j ustaleń. Przejawiały się one przede
w s z y s t k i m w p i s a n i u l i c z n y c h skarg i odwołań, głównie do wyższych
i n s t a n c j i a d m i n i s t r a c y j n y c h , p a r t y j n y c h i społecznych ( m . i n . M i n i s t e r ­
stwa R o l n i c t w a , PZPR, Z S L , Z B O W i D ) . Każda skarga czy też zaża­
lenie r o l n i k a były r o z p a t r y w a n e przez inną specjalnie powołaną w t y m
celu komisję, w skład której w c h o d z i l i obok specjalistów p r z e d s t a w i ­
ciele organizacji p o l i t y c z n y c h i społecznych. Rozpoczynała ona pracę
od w i z j i l o k a l n e j . M i m o że komisje t y l k o sporadycznie zmieniały i s t n i e ­
jący w e r d y k t , a g d y nanosiły p o p r a w k i , t o były one n i e w i e l k i e , p r z y ­
jazd każdej z n i c h wyzwalał nadzieje „pokrzywdzonych" na pomyślne
zmiany, a wśród „zadowolonych" wzbudzał obawy i poczucie zagrożenia,
a t y m s a m y m był zarzewiem do ponownego skłócenia mieszkańców.
Ponadto poważnie podważał w o p i n i i mieszkańców a u t o r y t e t w y k o n a w -

134

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

ców, a także prestiż władz a d m i n i s t r a c y j n y c h i organizacji społeczno-politycznych.
Na t y m miejscu należy uwzględnić jeszcze inną okoliczność. Otóż
tutejsza ludność to w swej liczebnej przewadze chłopi—robotnicy
(a w myśl d e f i n i c j i socjologicznych n a w e t robotnicy—chłopi). O d w i e l u
l a t ze względu na niewielką odległość i łatwość dojazdu z n a j d o w a l i
o n i zatrudnienie w Warszawie, O t w o c k u czy Mińsku M a z o w i e c k i m . I c h
dzieci uczęszczały do m i e j s k i c h szkół zawodowych, średnich i wyższych.
K o n t a k t y , j a k i e u t r z y m y w a l i z miastem, były więc wielostronne, czę­
stokroć podbudowane więzami pokrewieństwa czy przyjaźni z osobami
z a t r u d n i o n y m i w a d m i n i s t r a c j i państwowej oraz pełniącymi rozmaite
f u n k c j e w organizacjach społecznych. Bliskość stolicy umożliwiała rów­
nież osobistą interwencję w i n s t y t u c j a c h mających głos decydujący.
Interweniujący zazwyczaj autentycznie w i e r z y l i , że w y s t a r c z y zwrócić
się do przedstawicieli i n s t a n c j i a d m i n i s t r a c y j n y c h , społecznych czy p a r ­
t y j n y c h , aby uzyskać upragnioną decyzję. Dlatego też bardzo często
w stosunku do sąsiadów i osób z k o m i s j i w y s u w a n o n i e r a c j o n a l n y a r g u ­
m e n t spowodowania bezpośredniej i n t e r w e n c j i „osoby wysoko posta­
wionej".
Sytuacja wewnątrz w s i charakteryzowała się w p e w n y m momencie
n i e u s t a n n y m pisaniem skarg oraz oczekiwaniem n a odpowiedź i jeszcze
jedną — t y m razem ostateczną — komisję oraz j e j w e r d y k t . T e n stan
w y c z e k i w a n i a i niepewności paraliżował życie gospodarcze i społeczne
w s i oraz poważnie zniechęcał t y c h , którzy już zagospodarowali n o w e
działki. Wprowadzał on niepokój (we w s i D . podsycany przez X ) , że
w każdej c h w i l i może nastąpić zmiana decyzji, a t y m s a m y m powrót
„na stare p o l a " . Konsekwencją jego było w s t r z y m y w a n i e i n w e s t y c j i
na rzecz z i e m i i gospodarstwa rolnego, ponieważ i c h dalsza eksploata­
cja pozostawała niepewna.
Bliższa analiza t y c h s y t u a c j i wskazuje na jeszcze i n n y aspekt życia
społecznego w s i , a m i a n o w i c i e na upadek autorytetów. N i e chodzi w t y m
p r z y p a d k u j e d y n i e o a u t o r y t e t y lokalne — wiejskie, lecz również o p r e ­
stiż specjalistów czy też l u d z i piastujących stanowiska w h i e r a r c h i i
a d m i n i s t r a c y j n e j i społeczno-politycznej. Liczne komisje, które p r z y ­
jeżdżały do w s i D . po komasacji i odjeżdżały bez podjęcia wiążących
decyzji, nie zaskarbiły sobie szacunku, lecz wręcz przeciwnie, z w y k l e
wpływały na obniżenie prestiżu i n s t y t u c j i , które reprezentowały.
R o l n i c y n a t y c h terenach mają głęboko zakorzenioną od l a t w i a ­
rę — wyrosłą na k o n k r e t n y m podłożu poprzednich okresów historycz­
n y c h — „że wszystko można załatwić za pieniądze". Dlatego też geo­
deci na co dzień s p o t y k a l i się z propozycją „łapówki" w zamian za
wyznaczenie lepszego g r u n t u . Zarzut, że inżynier wziął pieniądze, był
najczęściej w y s u w a n y przez niezadowolonych z wyników scalenia. Rów­
nie częste były sugestie, że wykorzystał wdzięki córek miejscowych

POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

135

gospodarzy i dlatego wytyczył i c h ojcom lepsze kolonie. Oskarżeniom
t y m towarzyszyło z w y k l e pisanie skarg na wykonawcę, ponadto obelgi,
w y z w i s k a i życzenia najgorszego. Geodeta p r a k t y c z n i e był wobec n i c h
bezsilny. Pozostawał w e w s i j e d y n i e r o k . Był sam i w d o d a t k u „obcy",
później wyjeżdżał. Dlatego też było regułą, że n i k t z mieszkańców w s i ,
n a w e t z t y c h bardzo s p r a w i e d l i w y c h , n i e stanął w p r o s t w jego obronie
i n i e przeciwstawił się o p i n i i współmieszkańców. Presja o p i n i i w i e j ­
skiej była t u nadal n i e z w y k l e silna. N i e tolerowała ona t y c h , którzy
się wyłamywali z ustalonych zasad współżycia społecznego. Jeżeli już
znalazł się ktoś, k t o zajął odmienne stanowisko o d reszty w s i , nie miał
co liczyć w przyszłości n a jakąkolwiek pomoc sąsiedzką, n i e mówiąc
już o i n n y c h rodzajach izolacji i szykan. W t e j s y t u a c j i było oczywiste,
że każdy z mieszkańców w s i znajdował świadka, który pod przysięgą
zeznawał, że widział j a k inżynier wziął „łapówkę". F a k t y te p o t w i e r ­
dzają znakomicie materiały sądowe . W e wzajemnej r e l a c j i geodeta —
wieś mieliśmy więc do czynienia z trwałością t r a d y c y j n e g o w z o r u k u l ­
turowego, nakazującego, nieufność wobec w s z y s t k i c h „obcych" oraz do
izolowania i c h spośród środowiska wiejskiego.
Patrząc n a komasację od s t r o n y r o l n i k a dostrzegamy oddziaływanie
d w u zasadniczych czynników — wzajemnie silnie powiązanych — na
kształtowanie się i c h postaw: psychologicznego i ekonomicznego.
Z p u n k t u widzenia psychologicznego w momencie rozpoczęcia sca­
lenia przed r o l n i k i e m o t w i e r a się niejako nieograniczona p e r s p e k t y w a
o t r z y m a n i a najlepszej z i e m i w e w s i , chociaż nie zawsze jest on prze­
k o n a n y o t y m , który kawałek g r u n t u jest rzeczywiście najlepszy. Z r e ­
sztą, j a k w i e m y , jest t o pojęcie m i m o wszystko dość względne, i n n e j
b o w i e m gleby potrzebuje hodowca, a i n n e j uprawiający w a r z y w a czy
b u r a k i c u k r o w e . W okresie więc prac geodety r o l n i k w marzeniach
„przymierza się" do różnych działek, czuje się już i c h p r a w n y m posia­
daczem. N a w e t n a bezpośrednie p y t a n i a inżyniera zbierającego zawsze
życzenia rolników, co do u s y t u o w a n i a nowego nadziału — n i e odpo­
w i a d a n i g d y wprost, którą ziemię najbardziej pragnąłby otrzymać.
„Będzie kluczył wokół n i e j , a n i g d y nie powie w p r o s t [...], a n a w e t g d y
dostanie t a m , gdzie chciał, t o i t a k nie jest zadowolony". Dlatego też,
g d y następuje m o m e n t k o n f r o n t a c j i z rzeczywistością, częstokroć w y ­
daje m u się, że został s k r z y w d z o n y , jego sąsiedzi dostali więcej l u b
też lepszą ziemię.
7

Posądzenie o łapownictwo jest pierwszym, najpoważniejszym i najpowszech­
niejszym zarzutem w stosunku do geodetów. Na przykład w czasie prowadzonych
badań autorka obserwowała przewód sądowy, w którym skazano w procesie po­
szlakowym na 1,5 r o k u więzienia geodetę oskarżonego przez chłopów o branie
„łapówek". Sąd wobec relacji kilkudziesięciu „świadków" pobierania pieniędzy w y ­
dał w y r o k skazujący.
7

13G

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

Ważny jest w t y m p r z y p a d k u również i n n y c z y n n i k psychologicz­
n y . A mianowicie, g d y w p o p r z e d n i m stanie gospodarstwo miało 3-4 ha
z i e m i w d w u d z i e s t u p a r u kawałkach — c z y l i p r a k t y c z n i e wąskie paski,
których poszczególne części w y k o r z y s t y w a n o pod różne u p r a w y —
a obecnie m a całość skupioną w 3-4 nadziałach, wydaje się t o r o l n i k o ­
w i za mało. O w i e l e m n i e j niż posiadał poprzednio. Z działania tego
c z y n n i k a zdają sobie sprawę j e d n a k wyłącznie n i e l i c z n i gospodarze.
Ponadto, j a k t o już zaznaczono poprzednio, chłop m u s i mieć czas na
dokładne zastanowienie się, poradzenie żony czy sąsiada. Natomiast
w czasie samej komasacji wszyscy sąsiedzi są w t a k i e j samej s y t u a c j i
i nie bardzo m a się on do kogo zwrócić.
Oparcie prac scaleniowych na planach p o m i a r o w y c h i mapach spo­
rządzonych w latach 6 0 - t y c h naszego stulecia miało również bezsprzecz­
nie duże znaczenie psychologiczne d l a mieszkańców w s i . Chłopi ocze­
k i w a l i , że wszelkie prace będą w y k o n y w a n e od początku w e w s i nie
wyłączając dokładnych pomiarów i k l a s y f i k a c j i gleby, t a k j a k przebie­
gały one w i n n y c h wsiach w okresie międzywojennym. Tymczasem
skorzystano z dokonanych uprzednio pomiarów i oceny k l a s y ziemi,
na które nanoszono nowe podziały. Sprawa t a była częstym p r z e d m i o ­
t e m rozmów ludności z geodetą. F a k t t e n świadczy o t y m , że posunię­
cia a d m i n i s t r a c y j n e z l a t poprzednich mogą mieć w dalszym ciągu
wpływ n a f o r m o w a n i e się postaw ludności. Czynności w y k o n y w a n e
poza zasięgiem w z r o k u budzą nieufność, niepokój i obawę przed oszu­
stwem .
Teoretycznie rzecz biorąc chłopi są świadomi wszelkich korzyści,
j a k i e niesie za sobą komasacja g r u n t u . Jednak, g d y nadchodzi m o m e n t
objęcia n o w y c h działek, nie każdy z n i c h jest w stanie właściwie oce­
nić p r o f i t y , j a k i e przyniesie k o n k r e t n i e j e m u . T y m bardziej że swoje
dawne pole doskonale znał, wiedział, j a k i wkład pracy j a k i e przynosił
zyski.
8

Oba t e c z y n n i k i psychologiczny i ekonomiczny wpływają n a kształ­
towanie się s u b i e k t y w n y c h sądów i ocen o t y m , że ktoś został s k r z y w ­
dzony, a jego sąsiad n i e s p r a w i e d l i w i e nagrodzony. Stąd t y l k o już k r o k
od antagonistycznych zachowań w stosunku do współmieszkańców w s i
i wykonawców scalenia, przejawiających się w e w r o g i c h poczynaniach,
w y z w i s k a c h , pogróżkach, insynuacjach, skargach i zażaleniach do wszy­
s t k i c h możliwych instancji.

Powszechny jest zarzut, że inżynierowie (geodeci, melioranci) gros swojej
pracy wykonują w b i u r a c h , a nie bezpośrednio we w s i . Jako pozytywny przykład
postępowania podają chłopi scalenia prowadzone w okresie międzywojennym, gdy
inżynier przez k i l k a l a t przebywał w jednej w s i , zapoznając się z każdym kawał­
k i e m g r u n t u i dopiero na tej podstawie opracowywał p r o j e k t scalenia, traktując
istniejące plany i mapy jedynie pomocniczo.
8

POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

137

H I S T O R Y C Z N E U W A R U N K O W A N I E P O S T A W DO Z I E M I
W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH

Spróbujmy zastanowić się, czy opisane współcześnie postawy wzglę­
dem z i e m i i komasacji odznaczają się ciągłością (w znaczeniu występo­
w a n i a w poprzednich okresach historycznych) i powszechnością (w zna­
czeniu występowania na większym obszarze k r a j u ) . Pomocne w t y m
zamierzeniu będą dla nas przede w s z y s t k i m informacje na temat spo­
rów s e r w i t u t o w y c h oraz a k c j i scaleniowych.
W y n i k a z n i c h jednoznacznie, że w a l k a chłopów o s e r w i t u t y , wspól­
n o t y wioskowe czy zaprzestanie w y m i a n y gruntów toczy się nieprzer­
wanie, chociaż z różnym natężeniem od uwłaszczenia do l a t między­
w o j e n n y c h n i e t y l k o n a Mazowszu, ale i w i n n y c h dzielnicach k r a j u .
Świadczy ona o t y m , że c i wszyscy, którzy na z i e m i zostawali, z n a l i
j e j wartość i rangę nie t y l k o j a k o własności, lecz i w a r s z t a t u p r a c y —
podstawy egzystencji. Wskazuje równocześnie na racjonalny, chociaż
s u b i e k t y w n y , stosunek do z i e m i i gospodarstwa, m i m o że częstokroć
było t o stanowisko sprzeczne z zasadami świadomej p o l i t y k i r o l n e j
i z tego względu k o n f l i k t o w e .
L i k w i d a c j a serwitutów i wspólnot w i o s k o w y c h pozbawiała całko­
w i c i e okoliczne drobne i biedne gospodarstwa chłopskie, p r a w i e nie
posiadające łąk i pastwisk, możliwości prowadzenia h o d o w l i stanowią­
cej podstawę i c h istnienia. Z k o l e i p r z y zamianie gruntów f o l w a r k
spychał chłopów n a ziemie gorsze, a w w y p a d k u , g d y zamiast w y m i a n y
stosowano wynagrodzenie pieniężne, było ono zawsze niższe niż p o w i n ­
no i n i e wyrównywało ludności w i e j s k i e j strat. W a l k a o s e r w i t u t y , do
której nawiązują w s w y c h w y p o w i e d z i a c h i n f o r m a t o r z y i l i t e r a t u r a
h i s t o r y c z n a , jest jednocześnie walką o ziemię. Chociaż nie chodzi
w n i e j bezpośrednio o uzyskanie p r a w a własności do kawałka g r u n ­
t u — j a k t o miało miejsce do uwłaszczenia — t o j e d n a k u k i e r u n k o w a n a
jest ona na u t r z y m a n i e p r a w do ściśle określonego użytkowania g r u n ­
tów d w o r s k i c h przez chłopów, a w dalszej k o n s e k w e n c j i do poszerze­
n i a obszaru z i e m i f a k t y c z n i e przez chłopów posiadanej.
W e wsiach południowo-wschodniego Mazowsza całkowita l i k w i d a c j a
serwitutów nastąpiło dopiero w latach 1920-1923. Częstokroć ludność
tutejsza mówi o t y m fakcie w t e n sposób, że o t r z y m a l i o d c i n k i lasu
w o d p o w i e d n i m stosunku do ilości posiadanych krów „przeciętnie 1,5
m o r g i na krowę". Do t e j p o r y chłopi m i e l i n p . p r a w o wstępu do d w o r ­
skiego lasu i pobierania z niego gałęzi na opał. „Ci co m i e l i po 1 m o r g u
s e r w i t u t u m o g l i łamać gałęzie co piątek, c i co 0,5 m o r g i — co d r u g i
9

Por. S. S r e n i o w s k i , Studio nad prawem i stosunkami agrarnymi
w Kró­
lestwie Polskim
1831-Ш4, Warszawa 1963, s. 274, 287; K. G r o n i o w s k i , ReaZźzacja reformy
uwłaszczeniowej 1864 т., Warszawa 19*63; H . B r o d o w s k a ,
Ruch
chłopski po uwłaszczeniu w Królestwie Polskim
1864-1904, Warszawa 1967.
8

138

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

piątek [...], był t o t z w . gajny dzień". Natomiast od c h w i l i u r e g u l o w a ­
n i a spraw s e r w i t u t o w y c h i o t r z y m a n i a e k w i w a l e n t u za nie, g d y chcieli
zbierać chrust — g r z y b y i jagody w d w o r s k i m lesie, m u s i e l i już płacić
specjalny podatek.
Jak w y n i k a ze zgodnych w y p o w i e d z i kilkudziesięciu najstarszych
informatorów (powyżej 60 r o k u życia), mieszkańcy t y c h terenów w a l ­
cząc o s e r w i t u t y ( t u szczególnie pastwiskowe) k i e r o w a l i się k o n k r e t n y ­
m i r a c j a m i e k o n o m i c z n y m i . „Bez serwitutów n i e byłoby t u żadnego
życia d l a n a s " . Bez p a s t w i s k i c h gospodarstwa nie mogły prowadzić
h o d o w l i , a zatem p r a k t y c z n i e istnieć. Te same racje przyświecały po­
s t a w o m w stosunku do l i k w i d a c j i wspólnot w i o s k o w y c h . Dlatego też
w a l k a o s e r w i t u t y i pastwiska gromadzkie — prowadzona z niezwykłą
konsekwencją od p i e r w s z y c h l a t po uwłaszczeniu przez mieszkańców
południowo-wschodniego Mazowsza — świadczy przede w s z y s t k i m o po­
z y t y w n y m stosunku do z i e m i i gospodarstwa, pełniących f u n k c j e w a r ­
tości zabezpieczającej podstawę egzystencji.
Korzyści płynące z l i k w i d a c j i szachownicy gruntów, t a k i e j a k n p .
zwiększenie obszaru gospodarstwa, podniesienie k u l t u r y r o l n e j , wzrost
dochodowości i wartości ziemi, zdawały się być oczywiste p r z y n a j ­
m n i e j d l a bogatszych chłopów. P r z e m a w i a za t y m f a k t , że właśnie o n i
obok dworów zainteresowani b y l i sprawą komasacji gruntów najczęś­
ciej. N a przykład na południowo-wschodnim Mazowszu w Starej W s i
i Sępochowie już p o d koniec X I X w . występowali o scalenie gruntów
obok f o l w a r k u przede w s z y s t k i m właściciele gospodarstw
powyżej
10 ha. I c h starania uwieńczono sukcesem dopiero w okresie między­
w o j e n n y m . W 1921 r. została skomasowana Stara Wieś, a w 1926 r.
Sępochów. Chłopi małorolni, z w y k l e mało uświadomieni, a ponadto
czerpiący duże korzyści ze wspólnot w i o s k o w y c h , które l i k w i d o w a n o
w r a z z komasacją, nie zawsze b y l i zainteresowani i dostrzegali potrzebę
scalania gruntów. Zdarzało się- więc często, że sprzeciwiali się ostro
samorzutnie
p o d e j m o w a n y m a k c j o m k o m a s a c y j n y m . Stanowisko,
j a k i e zajmowała biedota w i e j s k a oraz znaczna część gospodarzy śred­
n i c h , tłumaczono z w y k l e w l i t e r a t u r z e j a k o przyzwyczajenie do t r a ­
dycyjnego gospodarowania i przywiązanie do k o n k r e t n e g o ojcowego zagona. Ta ostatnia i n t e r p r e t a c j a nie w y d a j e się j e d n a k właściwa, ponie­
waż przywiązany do „ojcowizny" mógł być i właściciel większej ilości
z i e m i . N i e uwzględnia ona, że gospodarze średni i biedota w i e j s k a opie­
r a l i swoją gospodarkę hodowlaną, która była p o d s t a w o w y m artykułem
10

n

1 2

Wobec b r a k u przepisów p r a w n y c h .
Gospodarze zamożni najczęściej tłumaczyli bojkot komasacji ze strony b i e d ­
nych t y m , że scalenie położyłoby kres p r a k t y k o w a n e j od l a t przez t y c h ostatnich
kradzieży z cudzych pól.
Por. W. G r a b s k i , Materiały w správné włościańskiej, t. 3, Warszawa
1919.
10

11

12

P O S T A W Y

MIESZKAŃCÓW

WSI W O B E C

K O N F L I K T U

139

i c h z b y t u —• a zatem k o n t a k t u r y n k o w e g o — n a wspólnotach w i e j s k i c h
i s e r w i t u t a c h , które p r z y a k c j i scaleniowej l i k w i d o w a n o . Co więcej
na s k u t e k zróżnicowanej jakości gleby w y k o r z y s t y w a l i o n i n i e w i e l k i e ,
urodzajniejsze kawałki g r u n t u wśród pól o r n y c h pod zagony w a r z y w ­
ne. P r z y skomasowanych g r u n t a c h wydzielenie t a k i c h areałów z więk­
szego obszaru było już u t r u d n i o n e i częstokroć chłopi b y l i zmuszeni
rezygnować z którejś z dotychczas u p r a w i a n y c h roślin, co p r z y gospo­
darce samożywieniowej było dość i s t o t n y m m a n k a m e n t e m . Równocześ­
nie, ponieważ zazwyczaj najuboższych gospodarzy nie stać było n a
pokrycie pełnych kosztów przeprowadzenia scalenia oraz opłacenie m i e r ­
niczego i i n n y c h urzędników a d m i n i s t r a c j i , z reguły spychano i c h na
ziemie najgorsze, częstokroć jeszcze n i e w y r o b i o n e . Dlatego też d l a
n i c h •— p r z y p r z e w i d y w a n y c h , w y s o k i c h nakładach — zapowiadały się
m i n i m a l n e korzyści. Stąd też i c h niechęć do scalania wynikała również
z r a c j o n a l n y c h przesłanek ekonomicznych, a n i e j e d y n i e z s e n t y m e n t u
„do ojcowskiego zagona".
Reasumując dotychczasowe rozważania możemy bez obawy z a r y z y k o ­
wać twierdzenie, że w t y c h wsiach, w których prestiż t r a d y c y j n y c h
i współczesnych autorytetów ( t a k i c h j a k : kościół, szkoła, czy l o k a l n a
administracja niższego szczebla) jest n i e w i e l k i n a kształtowanie się
postaw i zachowań ludności mają bezpośredni wpływ poczynania i w z o ­
r y postępowania miejscowych autorytetów osobowych. Właśnie one s k u ­
piają wokół siebie t y c h w s z y s t k i c h , których interesy reprezentują i któ­
r z y przyswajają sobie i c h postawy. Wyd a je się, że przedstawione i n f o r ­
macje pozwalają również odpowiedzieć na p y t a n i e : jaką rolę w s y t u a ­
cjach antagonistycznych o d g r y w a p o d m i o t sporu •— ziemia, i j a k i e j e j
w a l o r y są bezpośrednimi p r z y c z y n a m i zadrażnień. Otóż m i m o że w a r ­
g u m e n t a c j i rolników na p l a n p i e r w s z y w y s u w a n e są zawsze f u n k c j e
ekonomiczno-zabezpieczające ziemi, to jednak decydujące znaczenie dla
zaistnienia k o n f l i k t u i jego rozprzestrzenienia m a f a k t bardzo silnie
rozbudowanego w świadomości ludności poczucia własności ziemi. D l a ­
tego też w sytuacjach antagonistycznych w a l o r y ekonomiczne z i e m i
zostają niejako przesunięte n a dalsze miejsce, a dominującą rolę o d ­
g r y w a s u b i e k t y w n e p o j m o w a n i e posiadania.
1 3

Postawy ludności w i e j s k i e j do ziemi w sytuacjach k o n f l i k t o w y c h
d e t e r m i n o w a n e były różnymi p r z y c z y n a m i s p r a w c z y m i . Najważniejsze
znaczenie miały wśród n i c h j e d n a k i n d y w i d u a l n e odczucia o c h a r a k t e ­
rze r a c j o n a l n y m i i r r a c j o n a l n y m . P r z y t y m należy zaznaczyć, że
w c h w i l i r o z w o j u k o n f l i k t u „o ziemię" zazwyczaj m a m y do czynienia
z zatarciem głównego celu, do jakiego zmierzały zwaśnione strony.

A z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku badanej w s i .

140

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

W jego miejsce rodzi się wiele celów i wartości i n n y c h , pozornie od­
ległych i n i e związanych ze sobą oraz działań zmierzających je d ynie
do wyrządzenia szkody p r a w d z i w e m u i r z e k o m e m u p r z e c i w n i k o w i .
W świetle p r z e d s t a w i o n y c h d a n y c h można również stwierdzić, że
akcje scaleniowe przeprowadzane w przeszłości na obszarze k r a j u w y ­
woływały postawy zarówno p o z y t y w n e , j a k i n e g a t y w n e . W t y m r o ­
z u m i e n i u sytuacja zaistniała współcześnie na południowo-wschodnim
Mazowszu jest t y p o w a i dla i n n y c h okolic k r a j u . W y d a j e się więc, że
m a m y do czynienia z pewną trwałością i powszechnością postaw l u d ­
ności w i e j s k i e j w stosunku do z i e m i i komasacji. Jednak m i m o zbież­
ności wypadków i i d e n t y c z n y c h zachowań i c h bezpośrednie podłoże
jest odmienne. W e w s i D . n i e spotkaliśmy się z o s t r y m dychotomiczn y m podziałem, j a k i był w i d o c z n y w e wsiach scalanych przed I I wojną
światową, a który polegał na t y m , że negatywne p o s t a w y w stosunku
do komasacji reprezentowała ludność uboga, natomiast w y r a z i c i e l a m i
p o z y t y w n y c h b y l i gospodarze zamożni, dążący do w y k o r z y s t a n i a k o ­
n i u n k t u r y na u t o w a r o w i e n i e p r o d u k c j i r o l n e j . J a k powiedziano, oba
stanowiska p o d y k t o w a n e były przede w s z y s t k i m r a c j a m i ekonomiczny­
m i , a zatem uzależnione od czynników gospodarczo-społecznych. N a
obecne postawy mieszkańców komasowanej w s i w większym s t o p n i u
wpłynęły j e d n a k c z y n n i k i emocjonalne (psychologiczne), m i m o że w w y ­
s u w a n y c h przez n i c h argumentach kładziono nacisk przede w s z y s t k i m
na racje ekonomiczne. Oddziaływanie czynników emocjonalnych było
szczególnie widoczne w t o k u prac scaleniowych i bezpośrednio po i c h
zakończeniu.
Współcześnie w gronie t y c h , którzy pragnęli przeprowadzenia k o ­
masacji, znaleźli się i n n o w a t o r z y r o l n i c t w a : element najbardziej po­
stępowy, rozumiejący, że j e d y n i e tą drogą możliwa jest zwyżka docho­
dowości gospodarstw. N i e zawsze b y l i to r o l n i c y najzamożniejsi, lecz
częstokroć właśnie małorolni, pragnący przestawić swoje gospodarstwa
na specjalizację określonej gałęzi p r o d u k c j i r o l n e j . Mieliśmy więc
w t y m p r z y p a d k u do czynienia z odmienną sytuacją niż ta, j a k a t o w a ­
rzyszyła a k c j o m scaleniowym przed 1939 r.
Sytuacja obserwowana współcześnie świadczy o r a c j o n a l n y c h posta­
w a c h wobec ekonomicznych walorów ziemi wśród w s z y s t k i c h k a t e g o r i i
rolników w e w s i . W odróżnieniu do okresu poprzedniego, k i e d y racjo­
nalne postawy względem gospodarstwa wyrażały się w dążeniu do s t w o ­
rzenia warunków zaspokajających potrzeby samożywieniowe r o d z i n y
chłopskiej, obecnie coraz częściej wyrażają się one w dążeniu do specja­
l i z a c j i w ściśle określonym k i e r u n k u p r o d u k c j i r o l n o - h o d o w l a n e j . N a ­
leży j e d n a k zaznaczyć, że współcześnie, m i m o postępującego procesu
racjonalizacji postaw wobec podstawowego w a r s z t a t u p r a c y r o l n i k a ,
w sytuacjach k o n f l i k t o w y c h mieliśmy do czynienia przede w s z y s t k i m
z i r r a c j o n a l n y m podejściem do z i e m i i gospodarstwa. W y d a j e się, że

P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW W S I WOBEC

141

KONFLIKTU

wyjaśnienie tego p a r a d o k s u jest możliwe j e d y n i e na płaszczyźnie współ­
p r a c y ze specjalistami z d z i e d z i n y p s y c h o l o g i i społecznej.
Dokonana
o

wyjątkowej

zachowań
w

analiza

materiału p o z w a l a

trwałości

wysunąć

jednego z t r a d y c y j n y c h

społeczności w i e j s k i e j .

również

W z o r e m t y m jest

s t o s u n k u do „obcych" oraz i z o l o w a n i e i c h w

twierdzenie

kulturowych

wzorów

postawa

„nieufna"

środowisku

wiejskim.

Zaznaczyła się ona wyraźnie w zachowaniach mieszkańców w s i D. o d ­
nośnie do „ludzi z zewnątrz" — geodetów i p r z e d s t a w i c i e l i k o m i s j i sca­
leniowych.

Мирослава Дрозд-Пясецка

ПОЗИЦИИ ЖИТЕЛЕЙ ДЕРЕВНИ В КОНФЛИКТНОЙ СИТУАЦИИ,
ВОЗНИКШЕЙ НА ПОЧВЕ ЛИКВИДАЦИИ ЧЕРЕСПОЛОСИЦЫ
Резюме
В работе обсуждаются итоги исследований позиций иповедения сельского коллектива
в особой, конфликтной ситуации, имевшей место вследствие проведенной в 1970г. ликви­
дации чересполосицы в одной из деревень юго-восточной Мазовии.
Результаты анализа материала позволили обнаружить 4позиции по отношению кпред­
ставленному проекту укрупнить земельные участки: А — отрицательные позиции, Б — по­
зиции положительные, но со многими возражениями, В —положительные позиции, Г —
нейтральные позиции. Сверх того установлено, что вдеревне выделились 2 вида руководи­
телей: X — возглавляющий группу отрицательных позиций и У —представляющий лиц
с положительной позицией. Одновременно выделено 3 типа позиций по отношению кходу
работпо укрупнениюземельных участков, работе инженера-геодезиста, его честности и про­
фессиональному знанию дела: положительные, отрицательные, нейтральные.
В рассуждениях учтена также роль внешних факторов при возникновении позиций по
отношению кземле в конфликтных ситуациях ипредпринята попытка определить, сущест­
вует ли историческая обусловленность социальных позиций и поведения по отношению
к земле в антагонистических ситуациях.

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.