O etnograficzności fotografii/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4

Item

Title
O etnograficzności fotografii/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.95-101
Creator
Sztandara, Magdalena
Date
2003
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:4948
Language
pol
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5327
Rights
Licencja PIA
Subject
fotografia
antropologia fotografii
Text
MAGDALENA SZTANDARA

I

C

o oznaczy bycie fotografem? Co znaczy uświa­
domienie sobie i wypowiedzenie się na tem at
swojego bycia, samookreślenie się - „jestem
fotografem”? Może jest tak, że podjęcie decyzji zosta­
nia fotografem to zmiana formy opowieści o swoim
życiu, historii swojego życia i tego, co człowieka o ta ­
cza. Fotograf we własnym rozumieniu nie poprzesta­
je na obserw acji i rejestracji wybranych momentów
z rzeczywistości, nie można wszak zapominać o od­
twórczej i twórczej roli w układaniu prywatnej histo­

O „etnograficzności”
fotografii
II
Krótko o etnograficznych
programach i postulatach naukowego
wykorzystania fotografii

rii świata. „Portretując” świat fotografowie, często
o odmiennym doświadczeniu, zarówno ci „wtajemni­
czeni”, ale też uwrażliwieni etnograficznie - „zawo­
dowi dokum entaliści”, jak i ci, w których widzi się
tylko „amatorów-pstrykaczy”, zawsze zostają uwikła­
ni w jakąś opowiadaną historię świata, który istnieje
bez względu na ich mniej lub bardziej refleksyjną
działalność.
Przeglądaniu fotografii towarzyszy przeświadcze­
nie, że zapamiętane i utrwalone zostają tylko te
prawdziwie ważne i oryginalne. Trzeba więc spróbo­
wać nazwać to przeświadczenie - na czym polega
efektow ność tworzenia i zbierania obrazów, które b ę­

Etnografia zaanektowała fotografię do obserwacji
i opisu rzeczywistości już w zeszłym stuleciu. Początko­
wa powściągliwość i niewielki zakres jej zastosowań
zostały przełamane i fotografię awansowano przez wpi­
sanie jej w określone procedury i obudowanie zwartym
programem badawczym, a metody pracy fotografa,
często z wykształceniem etnograficznym, przybrały
charakter ogólnie przyjętych wytycznych.
Celem fotografii etnograficznej jest przedstawienie ma­
terialnej i społecznej kultury ludu. Zdjęcie fotograficzne sta­
je się niezastąpionym dokumentem ilustracyjnym, który [...]
utrwalając wszelkie dzieło rąk ludu i sceny z jego życia two­
rzy materiał analityczny i porównawczy, będący uzupełnie­
niem materiałów opisowych.2

dą olśniew ające dla odbiorców teraz i potem. Być
może na tym polega „etnograficzność” fotografii:
z jednej strony chodzi o to, co banalne w refleksji
o fotografii - że jest ona zatrzymaną chwilą i in ter­
p retacją rzeczywistości, z drugiej jed nak jest też
czymś więcej - ma wszak swoją historię, i co więcej,
zaangażowana jest w tworzenie innych jeszcze opo­
wieści. Etnograficzność fotografii zawiera się w tru­
dzie dokumentow ania drobiazgów codzienności, ale
również i w tym, iż z jednej strony zdaje się odtwarzać
relacje człowieka i świata, z drugiej - zapisuje em o­
cje, nie tracąc mocy ich generowania. Fotografia m o­

Tematyka zdjęć ludoznawczych zawierała się w kil­
ku kategoriach: typy antropologiczne, ubiory ludowe,
sceny z pracy, sceny obrzędowe, budynki, wnętrza,
przedmioty.3 W założeniach merytorycznych nacisk
położony był głównie na zbieranie m ateriału fotogra­
ficznego o dużej przydatności naukowej, redukując
kwestie wartości artystycznej. Ta tendencja zasługuje
na podkreślenie: dokumentaryzm odpowiada wszak
obiektywistycznym koncepcjom poznania naukowego,

że więc dokum entow ać kształty odchodzącego świa­
ta, ale też zapisuje sposoby widzenia, konceptualizowania świata, czego czynności człowieka fotografują­
cego są jedną z wielu m anifestacji. Etnograficzność
jest także zadaniem dla widza, możliwą grą, jaką m o­
że on prowadzić z nieznanym sobie światem, ale też
z fotografem i jego z kolei grami z fotografowaną rze­
czywistością.
Zapewne w uprzywilejowanej sytuacji w rozpozna­
waniu tej gry są ci, którzy sami fotografują, bo:

fotografia, podobnie jak opis naukowy, powinna być
„przezroczysta” wobec naukowo przedstawianej rzeczywistości.4
Przełom X IX i X X wieku obfitował w odezwy i ape­
le ludoznawców do fotografów, w których zachęta do
fotografowania wiązała się z gromadzeniem kolekcji,
dokumentów, w jakimś sensie niepowtarzalnych, jak
rekwizyt muzealny, jednocześnie jednak odindywidu­
alizowanych jako reprezentacja klasy, typu itd.

My fotografowie znamy uczucie odkrywania obrazu, któ­
ry kiedyś był sfotografowaną rzeczywistością. Zostajemy
olśnieni skalą emocji i prawdą treści. To tak wyglądało?1

Niech amatorzy nadsyłają nam typy ludowe, fotogramy
ubiorów, sprzętów, chat, zabaw i uroczystości, widoki okolic
i przedmiotów godnych uwagi.5

Owe fotograficzne rejestracje rzeczywistości zawsze
wyrażają stosunek człowieka do otaczającego go świa­
ta, tj. tego świata sposobów postrzegania, przeżywania,
a w ostateczności skupiają się także na zatrzymaniu
rzeczywistości w kadrach-opowieściach.

Każda umiejętność posługiwa się dzisiaj sztuką fotogra­
ficzną. [...] Także młoda umiejętność ludoznawcza (etnografja, folklor) zwraca się z ufnością ku piastunom i przyjacio­
łom tej sztuki. Umiejętności tej widocznie w oczach i pod rę­

95

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

kom ubywa materjału. Czasy dzisiejsze usuwają nieubłaganie
i gwałtownie pierwotne wytwory ludowego ducha, ludowej
sztuki. Zycie wiejskie przybiera charakter miejski, a wraz
z niem najcenniejsze świadectwa rozwoju naszego, przeszło­
ści narodowej, giną bezpowrotnie. Trzeba zatem choć
w ostatniej godzinie wdać się w to; trzeba zachować rzeczy
same, a gdzie niemożna tego uczynić, utrwalić przynajmniej
ich obraz i zachować dla nauki.6

świata, w której jednostkowość, podmiotowość widze­
nia stanowiła główny elem ent programu wielu grup
artystycznych.9 Gdy wynalazkowi Daggeurre’a przypi­
sano zdolność mechanicznego, „wiernego” rejestrowa­
nia świata, starano się spożytkować jego możliwości do
„obiektywistycznego” zapisu, nie stawiając pytań o to,
czy urządzenie, jakim jest aparat, może też stwarzać
szanse na zindywidualizowaną, subiektywną wypo­
wiedź o świecie i sobie. Fotograf nie szukał jeszcze „no­
wej rzeczowości”; życia, indywidualizmu, i wreszcie dy­
namizmu obecnego w codziennej fotografowanej rze­
czywistości.
Fotografia amatorska stawała się poniekąd konku­
rencyjna w zakresie tematu, estetyki i komunikatu
0 przeszłości lub obecności, i to zarówno do fotografii
artystycznej, jak i tej dokumentalnej - rzemieślniczej.
Stało się to widoczne dopiero po latach , kiedy
w związku z upowszechnieniem się fotografii sama sta­
ła się „[...] formą wyżycia artystycznego, pamiątką,
świadectwem obyczajowości. [...] Wyszła na podwórza
folwarków, do parków i miejscowości wypoczynko­
wych, zaczęła sławić urok wnętrza domu, rejestrowała
nowy styl życia”.10
Fotografie nieprofesjonalnych fotografów nierzadko
stają się wzorem odkrycia, objawienia prawdy życia. Jed­
nak stało się to realne dopiero dzięki możliwości sponta­
nicznego odkrywania fotografowanej rzeczywistości przy
jednoczesnym braku estetycznych i technicznych ogra­
niczeń, do których stosowali się profesjonaliści.
Zmienił się więc stosunek do obrazu, jego odczyty­
wania, interpretacji. Przez 150 lat ewoluował - od for­
my przedmiotowego, dosłownego i obiektywnego
„zdejmowania” rzeczywistości do osobistej, metaforycz­
nej i selektywnej interpretacji i archiwizacji, interpre­
tacji, która dotyka najgłębszych instynktów człowieka,
świadomości „portretowania” świata i jego odbioru.
Przekaz fotograficzny jest ograniczony w treści

Każda odezwa wyposażona jest w odpowiednią in ­
strukcję tego, „jak należy zdejmować” elementy p ej­
zażu kulturowego, by fotografie odpowiadały potrze­
bom zapisu dokum entującego zastaną rzeczywistość
kulturową, która jednak już odchodzi w przeszłość;
aby uchwycić „[...] w swobodnym i prawdziwym uło­
żeniu [...]”7 przydatny m ateriał ludoznawczy. Pojawi­
ła się więc wcale niem ała liczba Towarzystw i Kółek
Fotograficznych zajmujących się zbieraniem „osobli­
wości” etnograficznych. Spełniające założenia były te
fotogramy, które traktowały o treści historycznej i lu­
doznawczej.
Tym samym kształtował się podział na dwie katego­
rie - fotogramy „zdejmowane” przez osoby mające pro­
fesjonalne wyposażenie, a także wiedzę etnograficzną
(to, jakie elementy obrazu podkreślać, jakie są mniej
decydujące - ewentualne pominięcie innych) oraz do­
kumenty czasów minionych i obecnych, choć odcho­
dzących w przeszłość rejestrowane przez amatorów. Ta
druga grupa zasługuje na szczególną uwagę: niekiedy
w swej intencji wcale nie miały one ambicji być nauko­
wym dokumentem, lecz stają się etnograficznym źró­
dłem z uwagi i na utrwalony obraz, i poświadczenie
szczególnego stosunku do świata. Granica między „fa­
chowcami” i amatorami stawała się niekiedy płynna,
podobieństwa wynikajace ze wspólnego patrzenia,
a wyrażające się w rejestracji wydarzeń i czynienia
z nich zarówno dokumentu tej konkretnej sytuacji, jak
reprezentacji typu, klasy podobnych zdarzeń. Jest to
wynik standaryzującego przedstawienia rzeczywistości
poprzez konwencje obrazowe (np. o malarskiej prowe­
niencji) oraz pewne „popularne” wyobrażenia antropo­
logiczne (np. wywodzące się z fizjonomiki8).
Elem entem uderzającym w zbiorach tworzonych
do celów etnograficznych była statyczność i nienaturalność obrazu. Przekaz fotograficzny zgodny z wytycz­
nymi dla „zbierających rzeczy ludowe” stawał się
oschły i tracił siłę oddziaływania za cenę przejrzystości
i modelowego, typizującego ujmowania rzeczywistości
kulturowej. Wyrażało się to między innymi w dążeniu
do uniwersalizacji pewnych założonych metodologicz­

1 czasie - to właśnie stanowi punkt wyjścia do rekon­
strukcji „wymowy” zdjęć, które czytać też trzeba jako
trud odczytywania, konceptualizowania świata przez
człowieka z aparatem fotograficznym, nawet jeżeli on
sam z owego trudu nie zdaje sobie sprawy.
Fotografia przestała być oknem na świat, przez które wi­
dzimy przedmioty takimi, jakimi one są. Jest ona natomiast
rodzajem wysoce selektywnego filtru, o którego doborze de­
cydują konkretna ręka i umysł.11

III

nie prawd. „Zdjęcia dawne” stanowiły wyrazistą, rze­
czową ilustrację, w której osobisty odbiór rzeczywisto­
ści i estetyczne widzenie schodziły na dalszy plan, do­
minowała zaś bezosobowość i „skuteczność” przedmio­
towego zapisu.
Fotografia dzieliła więc metodykę przedstawienia
z koncepcjam i naukowego opisu świata; nie mogła
więc lokować się zbyt blisko poetyckiej interpretacji

Standaryzacja i ideologizacja wyobrażeń
Tematem zdjęć i być może nawet motywacją prac
nad wynalezieniem technologii mechanicznego zapisu
je s t człow iek i o taczająca go rzeczywistość. Już
w pierwszych zdjęciach mocno wyeksponowane stają
się głównie sceny rodzajowe.

96

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

[...] jak podobizny rybaków i rybaczek /pojedyncze
i zbiorowe/, żeglarzy, żołnierzy obok zdjęć szop, stajen czy
miejskich domków. Nie brak podobnych przykładów także
z Francji i wielu innych krajów.12

styczną - prawdy szczegółów z prawdą całości,19 może
jednak rzecz całą trzeba będzie rozpatrywać inaczej, roz­
poczynając od pytań o status dokumentacji ikonogra­
ficznej w naukach antropologicznych i nieuniknione zi-

Przedstawienia te zdają się ulegać standaryzacji,
m ocno uderza w nich skłonność do inscenizacji, aran­
żacji, czy wręcz reżyserii. „Typy ludowe” oscylują od
przedstawień portretowych „w naturze” do żywych ob­
razów inscenizowanych w atelier.

deologizowanie wypowiedzi antropologicznej.20 Artystyczność ważna dla jednych może być drugorzędna dla
innych, którzy w fotografii doszukują się przekazu treści
istotnych społecznie, historycznie, antropologicznie itd.

[... ] fotografię najlepiej rozumie się nie jako przedmiot
w sensie estetycznym [...], ale jako niematerialny obraz za­
wieszony w pamięci. [... ]
Fotografie - [...] bliższe są w swej naturze skrawkom wi­
zualnej pamięci, a tym samym najgłębiej w nas położonym
instynktom i naszej kulturze, aniżeli czemukolwiek innemu
poza samymi czynnościami życiowymi.13

IV
„Etnograficzność”
fotograficznych przedstawień
Fotografia, z punktu widzenie praktyki współcze­
snej, jest jednym ze źródeł wzorów kulturowych, sta­
nowi zarówno zapis, jak i wzór relacji człowieka i jego
czasoprzestrzeni, człowieka i jego wyobrażeń. Opisując
popularne u schyłku X IX wieku i tworzone obecnie
masowo zdjęcia, można podjąć próbę rozpoznawania
standardów przedstawienia zmiennych rzeczywistości
społeczno-kulturowych, widząc w nich kolejne studia
o pewnej umowie co do tajem nicy i realności, i zmien­
ności kulturowej samych twórców i wytwórców foto­
grafii. Zarówno w X IX stuleciu, jak i współcześnie po­
wstawało i powstaje mnóstwo obrazowych wizerun­
ków człowieka i otaczającej go rzeczywistości. Stają się
one źródłem etnograficznym, rodzajem osobliwych pa­
m iątek zawsze już o przeszłości (To - co - było).21
Fotografia - medium umożliwiające „[...j dokona­
nie antropologicznie wartościowego zapisu różnych
wymiarów rzeczywistości - [...j. Może stać się [...j n a­
rzędziem wykraczającym poza konw encjonalne użycie
w charakterze m ateriału ilustracyjnego [ ...j”.22 Owa
szczególna wartość fotografii - jej „etnograficzność”
może stać się czymś więcej niż podaniem danych na

Fotografie XIX-wieczne odczytywać trzeba przez
konwencje realizmu, który określa zarówno język litera­
tury, dalej - innych sztuk, jak i - w pewnym sensie wo­
bec niego nadrzędny - język dyskursu scjentystycznego,
a obejmujący filozofię nauki i metodykę prowadzenia
naukowego dowodu.14 Chodzi więc o zmianę dotych­
czasowych sposobów przedstawiania i wyjaśniania świa­
ta - rezygnacja z traktowania historii jako układu war­
tości ponadczasowych, a raczej utożsamienie jej z rozpo­
znawalnymi empirycznie faktami - tymi, które są umiej­
scowione we współczesnych m om entach.15 Owe utrwa­
lone momenty, zgodnie z fotograficznym rejestrowa­
niem rzeczywistości, zdają się drobiazgową inwentaryza­
cją świata, co przecież dobrze wpisuje się w kontekst de­
baty o dowodach w indukcyjnym bądź dedukcyjnym
modelu nauki, o statusie teorii itd.16 Kwestie estetyki
mogą być wówczas drugoplanowe, nawet pomimo ci­
śnienia malarskich konwencji w fotografii.
Tendencje piktorializmu końca X IX wieku zamy­
kały się na płaszczyźnie przedstawiania pomiędzy obra­
zem bezpośrednim a konstruowanym - tu powstawały
więc scenki rodzajowe, do których to pasuje między
innymi formuła „żywych obrazów”.17
Perypetie fotografii etnograficznej uwikłanej w poza­
naukowe dyskursy przedstawić można odwołując się do
kilku przykładów wybitnych twórców. Tak właśnie dzia­
ło się w twórczości Edwarda Curtisa fotografującego In­
dian północnoamerykańskich. Jego fotogramy to uteatralizowane zapisy respektujące normy charaktery­
stycznych dla drugiej połowy X IX wieku konwencji por­
tretowych, aranżowanych jednak w sposób zgodny
z „naturalnością” kojarzącą się z fotografowaną tematy­

jakiś tem at; może stać się „przypomnieniem”.
Rzeczywistość, którą fotografia odsłania i balsamuje,
prawda, którą przywołuje, składają się na rodzaj doświadcze­
nia przeszłości.23
Owa „etnograficzność” będzie tym niedookreśleniem, które tak bardzo ożywa w niektórych fotogra­
ficznych zapisach rzeczywistości, i które pozwala i po­
maga „[...j dotrzeć do ukrytych warstw przekazu kulturowego”.24
Fotografie, począwszy od tych pamiątkowych, ma­
jących szczególną rangę świętych obrazków,25 aż po
rozbudowane i często artystycznie wyrafinowane „por­
trety świata” stają się cząstkami czy to kultury ludowej,
czy szerzej - wielu pokładów kulturowych znaczeń. To
ta właśnie „etnograficzność” - bycie źródłem, przed­
miotem o macierzystych kontekstowych sensach, któ­
ry otwiera przed poznającym perspektywy innych od­
czytań. To co dostrzegamy na fotografii i jako fotogra­
fię, to komunikat - przeszłość z całą jej ikonicznością

ką. Wybór „momentów” do zapisu fotograficznego był
kierowany, obejmował tylko te zdarzenia, które pozosta­
wały - według mniemania twórcy i odbiorców tkwią­
cych w tych samych dyskursach o „innych” - w pełnej
harmonii z naturą. Indianin przedstawiany był więc jako
typ o określonych walorach antropologicznych i ide­
owych, element mitu amerykańskiego. Mogło tu więc
chodzić o pogodzenie prawdy naukowej z prawdą arty­

97

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

notują nieprzerwanie wizerunek [...] całych społe­
czeństw”.30

i symbolicznością (odzwierciedla więc rzeczywistość
i jest komunikatem opartym na skonwencjonalizowa­
nych kodach).26
„Etnograficzność” fotografii oznacza pójście w od­
czytaniach nieco dalej: ukazywanie rzeczywistości
w inny sposób: realizm fotograficznych „ikon” - „[... ]
może być i coraz częściej bywa - określany nie przez
to, co «naprawdę» istnieje, ale to, co «naprawdę» do­
strzegam”.27 Wspólna w tym wymiarze kategoryzowa­

Atget prawie zawsze był blisko „niepowtarzalnych wspa­
niałych obrazów (widoków) rzeczywistości, które były mo­
mentami przełomowymi i niepowtarzalnymi”; nigdy nie był to
po prostu zwykły długi rząd wyładowanych pudeł; albo tylko
podwórza Paryża, gdzie od rana do nocy stały zwarte szeregi
ręcznych wózków; albo stoły pozostawione z nieuprzątniętymi
jeszcze talerzami, przez ludzi, którzy dopiero co posilili się
i odeszli - tak jak istnieją one przez setki i tysiące tych samych
godzin; albo dom publiczny przy ulicy... nr 5, którego gigan­
tyczny numer pojawia się z czterech stron fasady budynku.
W rzeczywistości większość tych obrazów jest opustoszała.
Opustoszałe Porte d’Arcueil przy Fortyfikacjach, opustoszałe
schody, opuszczone podwórza [...]. Jednak one nie są osamot­
nione, opuszczone, a jedynie pozbawione gwaru; miasto na
zdjęciach wygląda jakby było uprzątnięte, pozbawione czegoś
lub kogoś, jak mieszkanie, do którego nie wprowadził się jesz­
cze żaden nowy lokator. To zabiegi fotografii surrealistycznej,
takie umieszczenie sceny, aby pokazać uczucie dystansu, rela­
cję pomiędzy człowiekiem a tym, co go otacza. To daje otwar­
te możliwości, by pod spojrzeniem naszych oczu cała intym­
ność została objawiona poprzez rozświetlenie detali.31

nia zdjęć staje się jej tematyka, ujm ująca przede
wszystkim człowieka w jego własnym otoczeniu, jak
i wspólne doświadczenie nostalgiczności istnienia dy­
stansu czasowego. A k cen t położony na „etnograficz­
ność” fotografii oznacza wyjście poza ograniczenia m a­
teriałowe fotografii etnograficznej i stanowi pewną in ­
terpretacyjną tezę na tem at sposobu użytkowania fo­
tografii np. amatorskiej czy pamiątkowej.
Być może dla wyjaśnienia problemów byłoby właści­
we podejście hermeneutyczne, w którym fotografie ko­
mentuje się, nie wiążąc ich jedynie z empirycznym od­
zwierciedleniem danej rzeczywistości, ale faktem, iż
„[...] każdy obraz może być odczytywany i interpretowa­
ny na wiele równoprawnych sposobów, wynikających ze
społecznych, kulturowych i indywidualnych różnic po­
między nadającymi mu znaczenie podmiotami”.28
Fotografia jest więc tyleż źródłem wiedzy o przeszło­
ści, co o jej wyobrażeniach, przedstawieniach, sposobach
układania narracji, a może w jeszcze wyższym stopniu po­
winna być traktowana jako źródło poznania historii sa­
mych wyobrażeń i ich standardów. Fotografia stała się
twórcza na różnych poziomach; początkowo bardziej in­
tuicyjnie niż rzeczowo.
Początkowo rzecz rozgrywała się - wedle dzisiej­
szych standardów rozdzielania domen wiedzy - między
malarskością fotografii a obiektywizmem „naukowe­
go” dokumentowania. Obie kategorie zdjęć dają się
jednak odczytywać właśnie w kategoriach „etnograficzności” fotografii. Racjonalny wybór stylu w foto­
grafii nie do końca ostatecznie wpływa na jej walor
„entograficzności” - ostatecznie jest to przede wszyst­
kim kwestia wyboru, i to osobistego.

Fotografie Eugene’a A tgeta to unieruchomiony
obraz w pamięci, o sposobie bycia ludzi w otaczającej
ich rzeczywistości, pamięci o ulicach, domach, wnę­
trzach - odchodzących w przeszłość. Poznawaniu
przedstawionej przez niego rzeczywistości towarzyszy
pozorny nastrój ciszy i bezruchu - dający swobodę re­
jestracji i interpretacji przeszłości. Zdjęcia
Robione z wysokości oczu, nie ukazują wymyślnych wi­
doków z góry lub z dołu. Ale nasyca je osobliwa atmosfera.
Opustoszałe uliczki, zabawne frontony sklepików, sztywno
upozowane postacie pogrążone w jakiejś hipnotycznej ciszy
i bezruchu.32
Powstanie dokumentu nie dzieje się przez przypadek
[...] widoczne jest, w wyborze sposobu poruszania się,
w wyborze chwili, obsesyjne zainteresowanie konkretnym
incydentem, z którego na własne ryzyko wysnuwamy szersze
uogólnienie, wbrew temu, co rzeczywiście oglądamy.33

Inny, nie mniej wyrazisty, przykład stanowią foto­
gramy Louise Boyd (z czwartej dekady X X wieku),
które uznać można ze względu na realizację założeń
„etnograficzności” za studium dokumentujące odcho­
dzący w przeszłość kulturowy obraz polskich kresów.
Tematem jej zapisu był „[...] przede wszystkim czło­
wiek, jego mieszkanie, praca, otoczenie, w którym ży­
je - osada, wieś, plac targowy w miasteczku, pole, dro­
ga”.34 Kryterium jej tematów i fotografowanych przed­
V
stawień była archaiczność, tradycyjny, dawny styl ży­
„Portrety” świata
cia. Jej zdjęcia charakteryzują się dużą spontaniczno­
ścią ujęcia, brakiem upiększania (przez dodawanie po­
O
„etnograficzności” fotografii świadczy pewna ich szczególnych rekwizytów), stara się świadomie i z pre­
osobliwość - na takie zasługują niektórzy przedstawi­
medytacją nie inscenizować danej jej rzeczywistości
ciele fotografii twórczej. Fotograf staje się świadkiem
zgodnie z przyjętym osobistym programem badawczym
- zapisem fotograficznym znikających obrazów życia.
dziejącej się rzeczywistości, a dalej fotografowie „[... ]

[...] obrazem rzeczywistości jest coś w rodzaju dokumen­
tu; [...] Odnaleźć możemy w nim ślady ludzi, przedmiotów
i zjawisk, które są dowodami istnienia tego świata, beż
względu na to, czy dotyczą epok minionych czy czasów obec­
nych. Obraz rzeczywistości jest odbiciem tej rzeczywistości,
jakby jej zmaterializowanym „odciskiem”.29

98

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

Wówczas dopiero mogłem zrobić to zdjęcie: siedzą na pry­
czy, z jednej strony młode małżeństwo, z drugiej strony małżeń­
stwo starsze - to rodzice widocznie któregoś z tych małżonków
- i w kołysce z wikliny buja się dziecko, oni kołyszą... 41

Malownicze ujęcia przytulnych drewnianych chat,
polnych dróg, wiatraków stojących jakby na straży wśród
szachownicy pól, czółen popychanych długim drągiem, pły­
nących wśród rozlewisk, wieśniaków w barwnych ludowych
strojach, to obrazy należące do przeszłości.35

Robiąc te zdjęcia etnograficzne, miałem właśnie to na
uwadze, że przyjdzie czas, że tego nie będzie, że to się zmie­
ni, że ewolucja stopniowo następuje w każdej dziedzinie ży­
cia... znakiem tego jeszcze tyła ta kurna chata. Ale byłem
przekonany, ze tej kurnej chaty też wkrótce nie będzie. I z ze­
wnątrz miałem sfotografowaną tę kurną chatę, ale tego zdję­
cia nie mam...[...].42

Osobliwością w tym względzie stała się także foto­
grafia Jana Bułhaka. Jego twórczość najchętniej rozpi­
suje się za pom ocą interpretacyjnych haseł: pseudoimpresjonizm - fotografia ojczysta - fotografika.
[... ] z tej nowej wówczas perspektywy zbliżenia, wzięła
się moda fotografowania tematów powszednich, ujrzanych
z bliska, jakby mimochodem.36

Fotografia staje się ważna nie ze względu na treść,
ale komunikat, którym jest. Komunikat ten traktuje
o fragmentach rzeczywistości, która była, ale jest też
mocnym potwierdzeniem jej minionej obecności. A u­
ra w fotografii (jej odbiorze) pojawia się w miarę, jak
rośnie dystans czasowy, fotografia staje się „pamiątką”,43 o coraz bardziej nostalgicznych przesłaniach.
W takiej sytuacji zawsze tworzyć się będzie napięcie
pomiędzy realnością a abstrakcją - zdjęcie konserwuje
wszak tylko chwilę, pozostaje więc skrawkiem, okru­
chem opowiedzianego zdarzenia.

D la nowej formy fotografiki rozumianej jako
„sztuka fotograficzna” oddano do dyspozycji obiekty­
wy miękkorysujące, które zapis fotograficzny upodob­
niały do obrazu malarskiego. W swojej konsekw encji
opierająca się i nawiązująca do stylistyki malarskiego
obrazowania, mimo swej niekonw encjonalności stała
się źródłem o... - źródłem/dokumentem tworzącym
wizję bardziej osobistą, jakby umyślnie sprowadzoną
i zamykającą się w przedstawieniu przemijającego
zdarzenia.37 W ielbiciele twórczości Bułhaka - „ary­
stokraci sztuki - fotografiki” - zapatrzeni w dzieła
przeszłości wykorzystywali stały zakres tematyczny:
pejzaże, architekturę, martwe natury, sceny rodzajo­
we, portrety - pełne zdrowej prawdy przeżywania ży­
cia - nie było tam m iejsca na rzeczowość i ponurość
- obie bolesne. Nie chodziło o nadmierną narracyjność zdjęcia (stąd może inny stosunek do czasu i prze­
strzeni), ale w r a ż e n i e - powstałe naturalnie „w błysku chwili”. To rodzaj akcji artystycznego doku­
mentowania W ilna - forma raczej bezosobowej doku­
m entacji, a potem szerzej - projekt „Fotografii Ojczy­
stej” - pobudzającej wyobraźnię. Wszystko zamykało
się wokół człowieka, architektury, typowych „wido­
ków” - to, co specyficzne i reprezentacyjne, za każ­
dym jednak razem rzeczywistość stawała się przetwo­
rzona, a reprodukcja świata otaczającego, „[...] jako
jej nowa, niepowtarzalna kreacja, będąca interpreta­
cją a nie zapisem krajobrazu”.38

[... ] nieoczekiwane wrażenia [... ] - z całą ostrością przy­
wołują minione zdarzenia i ich emocjonalną aurę, pozwala­
jąc na ponowne przeżycie przeszłości.44
W takim psychologicznym czy egzystencjalnym
sensie fotografia zawsze posiadać będzie wartość m a­
giczną, zawsze będzie tajemniczym komunikatem - ta­
jemniczym bo podanym do interpretacji. Zdjęcie to
niekwestionowany dowód i niekwestionowana tajemnica:45 jak było naprawdę?
Obraz fotograficzny to medium subiektywne przez znaczenia nadawane fotografii zdjęcia stają się
rozwiązywaniem zagadki. Fotogramy będąc przedłuże­
niem naszych zmysłów, są niejako „zaproszeniem” do
zgłębienia tajem nicy i rozpoznania przeszłości z punk­
tu widzenia konkretnego kodu. To jak otwieranie
drzwi, do których dobrać należy odpowiedni klucz.
Każda bowiem fotografia może ukrywać nieskończoną
ilość wątków układających się w obszerne relacje.
„[...] nigdy nie był to po prostu zwykły długi rząd
wyładowanych pudeł [...]46” - każde zdjęcie stawało
się niepowtarzalnym wydarzeniem; było czymś więcej.
Fotografia będąc komunikatem, narzuca swoim
odbiorcom sugestię o dom inacji funkcji referencyjnej.
To, co najbardziej pociąga, a to zatrzymanie twarzy, za­
trzymane w dzianiu się zdarzenie, jakby ciągnące się
w oddali, a jednak zatrzymane schody, ulice, szeregi
wystaw sklepowych, cienie przemykających, a jednak
zatrzymanych ludzi...

I jeszcze jedna opowieść:
W trzydziestym czwartym i trzydziestym siódmym roku
wykonałem zdjęcia etnograficzne aparatem Kodak Retina
w gminie Piaski, nad jeziorem Białym, Czarnym i Sporowskim. Do fotografowania Polesia zachęcił mnie Jan Bułhak znany, bardzo zacny fotografik, który utrwalał wszystko, co
ginęło. Często czytałem miesięcznik „Fotografia”, gdzie za­
chęcał uprawiać fotografię rodzimą i fotografować to, co mi­
ja bezpowrotnie. I czytając te jego zachęcenia, zdecydowa­
łem, że ja też coś takiego zrobię.39

To, na co liczymy, czego oczekujemy, jest potrzebą - czę­
sto nieuświadomioną - dotarcia do prawdy o tamtych zda­
rzeniach, potrzebą przywołania przeszłości, dotknięcia jej,
magicznego dotknięcia w zdjęciu.47

Więc pojechałem rowerem do odległej o trzydzieści pięć
kilometrów bardzo zacofanej dzielnicy, Polesia nawet: gmina
Piaski. W tej gminie było największe zacofanie.40

99

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

Przypisy

Najprostsza fotografia może przerodzić się w fascy­
nujący dokument, stając się tym samym źródłem
0 przeszłości, prawie dotykalnej.

1

J. Lewczyński, F otografia i co dalej..., „Prace Naukowe. W y ch o ­
wanie A rtystyczne” t. V I, Częstochow a 1997, s. 27

2

M . Szulc, Fotografia n a usługach etnografii. M ateriały d o bibliogra­
fii fotografii polskiej, W rocław 1955, s. 13

Otwiera cały świat ekspresji i komunikacji, oddana do
dyspozycji pojedynczej, twórczej indywidualności. [...]
Obiektyw otwiera się i zamyka, przepuszczając w tej krótkiej
chwili jedynie drobniutki promień światła, a potem... staje
się cud.48

3

Tamże, s. 13.

4

Problem atyka m etodyki opisu, ale też jego statusu, stanowiła
istotny w ątek w refleksji estetycznej schyłku X IX wieku, por.
np.: D. Korw in-Piotrow ska, Problem y poetyki opisu prozatorskie­
go, Kraków 2 0 0 1 ; H. M ichalski, Przestrzeń przedstaw iona. Szkice

Fotografie pełne są historii - opowieści o wszyst­
kim. Powstałe obrazy fotograficzne, „[...] wynurzają się
jak pojedyncze punkty czy pojem niki pam ięci”.49
Praktykowanie fotografii, gromadzenie fotograficz­
nych wizerunków świata kształtować mogło samą
świadomość fotografa.
Tak rozumiana fotografia ma nas nakierowywać, jej

z poetyki mim esis w pow ieści X IX -w ieczn ej, Warszawa 1999
5

M. Szulc, dz. cyt., s. 17

6

Cyt. za: F. K reek, R ozm aitości, „Lud” 1899, t. 5, s. 3 92

7

M. Szulc, dz. cyt., s. 17

8

Kw estie re lacji fizjonom icznej lektury człowieka z poetyką
przedstawienia typów ludowych w ikonografii etnograficznej
stanow ić będzie przedmiot odrębnego opracow ania; będzie to
m iało istotn e znaczenie dla charakterystyki fotografii w kon cep­
c ja c h etnograficznych schyłku X IX wieku i początku wieku X X .

twórca nawet podświadomie zmusza i prowokuje wi­
dza, „[...] którego postrzeganie jest przypadkowe i ch a­
otyczne, aby przestał kręcić bez celu głową i oczami”.50

Zob. np. C. G. Lavater, Z asady fizyognom iki i frenologii. W ykład
popularny o pozn aw an iu ch arakteru z rysów twarzy i kształtu gło­
w y przez A . Ysabeau, tłum . W ł. Noskowski, Warszawa 18 8 3 . Por.
także, Z. Libera, W stęp do nosologii, W rocław 1996

Po zamknięciu albumu fotograficznego pozostaje

9

Od momentu uwiecznienia czyjejś twarzy na zdjęciu pa­
mięć o niej staje się niepotrzebna. Zarazem jednak pamięta­
my o tej twarzy tylko dlatego, że zachował się jej ślad w al­
bumie.52

10

U. Czartoryska, Przygody plastyczne fotografii, Warszawa 1965, s. 19

11

D. Davis, F otografia ja k o kultura, tłum . R . Drzew iecki, „Fotogra­
fia” 1980, nr 2, s. 22

12

J. M ierzecka, C zym jest fo to g ra fia ?, Warszawa 1985, s. 7

13

D. Davis, dz. cyt., s. 29

14

Por.: Przełom antypozytywistyczny w polskiej św iadom ości kulturo­
w ej k oń ca X IX w ieku , pod red. T Bu jn ick iego i J. M aciejew skie­
go, Warszawa 1986

15

Por.: A . Sob ota, S zlachetn ość techniki. A rtystyczne dylem aty fo to ­
grafii w X IX i X X w ieku , Warszawa 2 0 0 1 , s. 4 6 -4 7

16

Por. np.: A . Chalm ers, C zym jest to, co zw iem y nauką?, przeł. A.

17

Kw estie zależności fotograficznych przedstawień od konw encji

C hm ielew ski, W rocław 1993

Fotografia z drugiej połowy X IX i przełomu X IX
1 X X wieku zawiera coś, co można by rozumieć jako
„odrealnienie” świata, będące jednak poszukiwaniem
jego „istoty”. Jej zniekształcenia wynikające z możli­
wości technicznych, a raczej ich braku, stają się wyróż­
nikiem jej „magiczności”, tajem nicy rejestrowanego
świata. Obrazy przybierają status obrazów zanikają­
cych - stąd następstwem tego staje się zanikanie gra­
nicy: obraz i świat. Może więc fotografia zatracać swój
związek z rzeczywistością (jest swoim sim ulacrum ).51
Oglądanie zdjęć z przeszłości to proces przypominania
świata już zamkniętego, nieobecnego.

Zob. np. recep cję poglądów A . Sch op en h au era: J. Tuczyński,
S chopen hau er a M łod a Polska, G dańsk 1969

w odbiorcy wrażenie spotkania śladu rzeczywistości dokumentu zaistniałej chwili - sytuacji przypadkowej
lub zaaranżowanej; obraz - niczym Proustowska mag­
dalenka - inicjuje wyprawę w obszary „utraconego
czasu”. Różni się od niepochwytności smaku ciastecz­
ka uobecnieniem osiąganym dzięki „faktyczności” te­
go, co przedstawione. Patrząc, nie trzeba wyobrażać
sobie, ponieważ to, co było, jest po prostu widziane.
Skutkiem jest anektowanie tych śladów do sfery n a­
szych trw ałych obrazów rzeczywistości. Fotografia
„przypomina” w takim wypadku „jak było”.

„żywych obrazów” wymagają dopiero bliższych studiów, por. na
te n tem at: M. Komza, Żywe obrazy. M iędzy sceną, obrazem
i książką, W rocław 1995
18

Por.: R . de la Sizeranne, C zy fo to g ra fia jest sztuką, „O bscura”
1983, nr 4, s. 15; A . Sobota, S zlachetn ość techniki. A rtystyczne
dylem aty fotografii w X IX i X X w ieku , Warszawa 20 0 1 , s. 8 4 -8 5 .

19

Por.: np. J. Clifford, T ożsam ość w M ashpee, [w:] tenże, K łopoty
z kulturą. D w udziestow ieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł.
Ewa Dżurak i in., Warszawa 2 0 0 0

20

Por.: R . Barth es, Św iatło obrazu , przeł. J. Trznadel, Warszawa

21

K . O lech n ick i, A ntropologiczne p en etracje w izualnych przestrzeni

1996, s. 129-1 3 1
rzeczyw istości, „Kultura i Sp ołeczeństw o” 2 0 0 0 , nr 4, s. 110
22

Z. Toczyński, P raw da w fotografii ja k o kategoria estetyczna, [w:] Film
i kultura współczesna, pod red. J. Plisieckiego, Lublin 1996, s. 25.

23

K. O lech n ick i, dz. cyt., s. 112

24

Ta sakralizacja przedstawienia widoczna jest zwłaszcza w dawnych fo­
tografiach pamiątkowych (Zob. R. Sulima, A lbum „cieni”. Słowo i fo ­
tografia w kulturze ludowej, [w:] tenże, Słowo i etos, Kraków 1992),
z których część trafiała nawet do „dekoracji” nagrobków; zob.: K. Ku­

Ale jednocześnie jest jego dotknięciem. „Pamięcią
widzialną”53 o przeszłości. Obraz ma ukrytą wiado­
mość. W pamięci pozostają nam fotograficzne kadry,
z których budujemy obraz przeszłości. Fotografia do­
pomina się o swoje przetrwanie, o to, by wiecznie
wskrzeszać świat, który odszedł.54

biak, W okół fotografii nagrobnej, „Polska Sztuka Ludowa” 1986, nr 1-2
25

Tamże, s. 1 1 6 -1 1 7

26

S. Sontag, O fotografii, przeł. S. M agala, Warszawa 1986, s. 113

27

L. M. Henny, T h eory an d Practice o f Visual Socjology, „Current
Socjology” 1986, t. 34 , nr 3 ; cyt. za: K . O lech n ick i, A n trop olo­
giczne p en etracje w izualnych przestrzeni rzeczyw istości, „Kultura
i Społeczeństw o” 2 0 0 0 , nr 4, s. 116-117

100

Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

28

G. Przyborek, D w a obrazy rzeczywistości, „Photographica” 1997,

43

z. 1, s. 39
29

M. Zalewski, Form y pam ięci. O przedstaw ianiu przeszłości w p o l­
skiej literaturze w spółczesnej, Warszawa 1996, s. 38

U. Czartoryska, Portret fotograficzny, [w:] N o w e m ed ia w kom u ­

44

Por.: S. Sontag, dz. cyt., s. 107

nikacji społecznej w X X w ieku , pod red. M . Hopfinger, Warszawa

45

W. B en jam in , dz. cyt., s. 23

2 0 0 2 , s. 62

46

30

W. Benjam in , [w:] Paris. Eugène A tget 1 8 5 7 -1 9 2 7 , oprac. A .

31

A . Ligocki, Czy istnieje fotografia socjologiczna?, Kraków 1987, s. 51

Krase, red. H. Ch. A dam , K ö ln 2 0 0 0 , s. 23

Z. Toczyński, P raw da w fotografii, [w:] N o w e m ed ia w kom u n ika­
cji społecznej..., dz. cyt., s. 57

47

B e n n eto n O liviero Toscani, cyt. za: J. Kurowicki, F otografia j a ­
ko zjaw isko estetyczne, T oruń 1999, s. 10

32

D. Davis, dz. cyt., s. 24

33

S. G. M ikoś, W stęp, [w:] L ou ise A rn er B oyd, Kresy. Fotografie

A m a teu r P hotographer, [w:] A N ew H istory o f P hotography, K o­

z 1 9 3 4 roku , Kraków 19 9 1 , s. 10

lonia 1988, s. 3 5 5 . Cyt. za: A . Sob ota, Szlachetność techniki. A r ­

34

Tamże, s. 12

tystyczne dylem aty fotografii w X IX i X X w ieku , Warszawa 2001,

35

U. Czartoryska, Przygody plastyczn e..., s. 13

36

Por.: J. Busza, W ob ec od biorców fotografii, W arszawa 1990, s. 13

37

J. Kucharska, Ja n B u łh a k - inw entaryzator W ilna (1 9 1 2 -1 9 4 4 ),
„Prace N aukowe. W ychow anie A rtystyczne”, t. V I, C zęstocho­

48

s. 62
49

A . Sob ota, Szlachetność techniki. A rtystyczne dylem aty fotografii
w X IX i X X w ieku , Warszawa 2 0 0 1 , s. 8 9

50

Por.: M . M ichałow ska, O dnow ienie p am ięci —fo to g ra fia w o b ec n o ­
w ych m ediów , „Sztuka i Filozofia” 2 0 0 0 , nr 18, s. 9 5-97

wa 1997, s. 36
38

E. Perego, In im ate M om ents and S ecret G ardens. T h e A rtist as

J. Szymańczyk, Jestem fotog rafem , oprac. A . Engelking, „Polska

51

Tamże, s. 100

Sztuka Ludowa. K onteksty” 19 9 2 , nr 3 -4 , s. 193

52

Por.: tam że, s. 105

39

Tamże, s. 193

53

Por.: R . Barth es, Św iatło obrazu, przeł. J. Trznadel, Warszawa

40

Tamże, s. 193

1996: Fotografia m a w sobie m oc wskrzeszania, stanow i „m iste­

41

J. Szymańczyk, Jestem fotog rafem , przygotowała do druku A . E n ­

rium w spółistnienia” przeszłości i teraźniejszości w jakim ś „po­

gelking (dokończenie), „Polska Sztuka Ludowa. K on teksty”

rządku metafizycznym”.

19 9 3 , nr 1, s. 5 8 -5 9
42

Pam iątką obdarzoną znaczeniam i, o ja k ich pisał H . G. Gadamer, P raw da i m etod a. Zarys herm eneutyki filozoficzn ej, przeł. B.
Baran, Kraków 1993, s. 163

A fganistan. Lale. Szkoła. Fot. A n n a B e a ta Bohdziewicz

101

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.