Józef Burszta (17.04.1914-6.07.1987) - Mistrz ; Ojciec / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.3

Item

Title
Józef Burszta (17.04.1914-6.07.1987) - Mistrz ; Ojciec / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.3
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.3, s.211-212
Creator
Jackowski, Aleksander; Burszta, Wojciech J.
Date
1988
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2973
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3174
Text
czci

profesorów

pomordowanych

Św., p o t e m

złożenie

kwiatów

Najpierw

msza

przód t a b l i c ą p a m i ą t k o w ą

wo

L i r o wic.

a na­

p o s z ł y w ś w i a t i t y l k o d w i e są w p o s i a d a n i u c ó r k i . Z e s z y t y
„dzienników"

w i n n y z n a l e ź ć się z c z a s e m w

Muzeum

stępnie z e b r a n i e . B a r d z o denerwujące w s p o m n i e n i a z l a t 1 9 3 9 - 4 1

n n i c t w a w Łodzi, jako d o k u m e n t po

j e d y n e j

i 42. Bestialskie m o r d y n a u l . Łąckiego i na Wólce. T a k byłam

współczesnej h a f с i а г с e

ś c i e n n y c h .

r o z t r z ę s i o n a , że w y s z ł a m

wcześniej.

13.1 I T . 1 9 8 2 .

z J a n i o w ą lewą stronę t k a n i n y . H a f t
W

sumie

więc

Wykończyłam

Z o s t a j ą j u ż t y l k o tła. D z i ś

wczoraj ostatnie; drzewo.

dziewięć

miesięcy



a

jem

równocześnie

gospodarskie,

kłopoty

z

aprowizacją,

zepsuty

znalazłam

t a m nawet

i siebie:

przygarbienie.

Regle,

Widziałam j a k

improwizowała

Czarną

rzekę, Cichu

swoje

haf­

wodę, Halny

u r o d y świata, w k t ó r y m przepięknie i n t e r p r e t o w a n e wełną

—•

drze­

w a są j a k b y r u n e m z i e m i , o r n a m e n t e m , a l e i ż y w y m i , z i n d y w i -

Ze w z r u ­

,,17.1.82. W

większe

koncepcyjnych

i p r o s t e w k o m p o z y c j i , wyrażają j e d n a k k a ż d y m ściegiem miłość

m a już 8 1 l a t ! ) i mnóstwo odwiedzających, m i e j s c o w y c h i p r z y ­
szeniem

P o l s c e ,

w y m i e n i a m t e n a j p i ę k n i e j s z e , k t ó r e z o s t a j ą w o c z a c h . Są s u r o w e

(Marysia

j e z d n y c h , co ś w i a d c z y j a k była l u b i a n a i s z a n o w a n a .

szkiców

t o w a n e o p o n y : Garnki,

telefon,

b r a k ś w i a t ł a , z l a k o m u n i k a c j a z m i a s t e m , złe p o g o d y

śledziłam j e j coraz

z malutkich

pół e t a t u w Z W W , ogłoszenie s t a n u w o j e n n e g o , w y j a z d y , c h o r o b y ,
zajęcia

w

Ileż r a z y zastawałam ją pochyloną n a d k r o s n e m i z n i e p o k o ­

wykańczam

178 g . "
pracy

o p o n

tych

Włókie­

dualizowanymi

południe

jej

b y ł a H a l i n a K o n . ze z ł a m a n ą r ę k ą , a l e j o s t j e d n a k t a k d o b r a ,

praca:

istotami. Znamienna

czarna,

ciężka

cierniowa

tematycznie
korona

jest

czymś w r o d z a j u gorejącego k r z e w u , n i b y R e q u i e m .

w z i ę ł a r e c e p t y i o b i e c a ł a , że t o z a ł a t w i . 1 8 . 1 . D o s t a ł a m p r z y n i e ­

ją M u z e u m

sione z a p t e k i l e k a r s t w a ( z n o w u H a l i n a przyszła — b a r d z o j e s t e m

Diecezjalnemu

stawie. M u z e u m

wdzięczna)"...

tencję j e j

w Warszawie,

odwdzięczyło

ostatnia

spoczywająca

na

Podarowała

g d z i e wisiała n a w y ­

się j e j z a m a w i a j ą c

mszę n a i n ­

wyzdrowienia.

O w a dokumentacja 21 u n i k a t o w y c h prac, w y k o n a n y c h w la­
tach

1 9 7 0 — 8 4 j o s t w i e l o r a k o c e n n a : przez skromność

która z t r u d e m d o c h o d z i

do samorealizacji

W i d z ę ją j a k w bólu i c i e r p i e n i u z r z u c a z siebie

artystki,

i sterany k o k o n eiala i w y z w o l o n a ,

a r t y s t y c z n e j ; przez

u k a z a n i e w s z y s t k i c h faz p o w s t a w a n i a h a f t o w a n e j

tkaninj ' :

zasiada

spracowany

z n o w u z promienną

radością d o h a f t o w a n i a aniołom p i ę k n y c h szat o z i e m s k i c h w z o ­

wre­

s z c i e j e s t t o w s k a z ó w k a g d z i e p r a c e t e się z n a j d u j ą , b o w s z y s t k i e

r a c h z ręcznie przędzionej podhalańskiej

wełny.

Е- Serafin — i l . 3; W. Werner — i l . 1, 2, 4, 7

Vot.:

JÓZEF BURSZTA

(17.04.1914-6.07.1987)

MISTRZ
W

humanistyce

słowo

coraz

staroświeckie,

ceremonialne,

i

powodów,

coraz m n i e j

rzadziej

pobrzękujące

aby o

kimś

spotykane,
patosem

jakby



t a k właśnie

bo

też

powiedzieć.

S z c z ę ś l i w i , k t ó r z y m i e l i m i s t r z ó w , a w i ę c l u d z i , k t ó r y c h się n i o
tylko z zainteresowaniem
było

podziwiać

c z y t a ł o , słuchało, ale i k t ó r y c h m o ż n a

wzorce

jako

postaw

etycznych;

którzy

nigdy,

w t r u d n y c h s y t u a c j a c h , nie zawiedli. Można było w n i c h wierzyć,
ze s p o k o j n ą p e w n o ś c i ą , że i w t e d y , g d y się szło w i n n y m k i e r u n k u ,
czy

inaczej

myślało —

liczyć n a i c h p o m o c ,
o

b y l e uczciwie i z sensem

zachętę, serdeczno

ludziach, z którymi

miałem



szczęście się z e t k n ą ć , o

C z a p s k i m , Stefanie C z a r n o w s k i m , Stanisławie i M a r i i
Kazimierze

Zawistow icz-Adamskiej,

wyróżniało?

A u t o r y t e t ? N a pewno, prsode

Swoista
nie

Józefie

7

charyzma,

rzadko

kosztem

wychylenie k u ludziom,
czasu

na

wolno

zainteresowanie.

własne

było
Myślę

Józefa:;

Ossowskich,

Burszcie.

Co

ich

wszystkim

moralny.

gotowość

pomocy,

prace.

Mistrza

poznać

m o ż n a p o t y m , że j e g o u c z n i o w i e , n i e z a l e ż n i e o d t e g o j a k p o t o ­
c z y ł o się i c h ż y c i e , czują się s o b i e b l i s c y p r z e z s a m f a k t , iż k s z t a ł t o ­
w a l i się w k r ę g u J e g o o s o b o w o ś c i . J e s z c z e j e d n o — m ó w i ę o m o i c h
mistrzach —

o k a ż d y m z n i c h w o l n o p o w i e d z i e ć , iż

pozostawał

w służbie społecznej, robił t o , co t r z e b a b y ł o z r o b i ć ; m ó w i ł o t y m ,
0 czym

t r z e b a było

Kiedy
wszystkim

teraz
o

powiedzieć.

wspominam

tym, jak

Profesora

animował

Bursztę

środowisko,

myślę
jak

przede

serdecznie

1 g o r ą c o u m i a ł z a c h ę c a ć d o p r a c y , j a k G o cieszyły . s u k c e s y j e g o
uczniów, d o b r y t e k s t n a w e t n i e znanego m u a u t o r a . N i c denerwo­
wał

go f a k t ,



„młodzi"

zaczęli

go

w

czymś

wyprzedzać ,

s z l i w ł a s n ą d r o g ą . N i o b a l się „ k o n k u r e n c j i " , n o w y c h
t e o r e t y c z n y c h . W i e r z y ł w l u d z i , wierzył

5



impulsów

pięknie i p r z e z t o w y ­

zwalał z n i c h t o , co d o b r o . K s z t a ł t o w a ł i c h p r z e z s a m f a k t

swej

o b e c n o ś c i , p r z e z d o b r y , ciepły u ś m i e c h , p r z e z s w ą a u t e n t y c z n o ś ć

j a k bardzo

i

na

prawość.
Autentyczność. Należał —

już j e d e n z o s t a t n i c h —

do poko­

chciał, b y ś m y d a l i t e m u z e s p o ł o w i p i e r w s z ą n a g r o d ę

konkursie. Przewodniczy!

jury,

mógł

głosując

przeważyć

szalę, ale n i e uczynił t e g o . P a t r z y ł z nadzieją n a m n i e , z m a r t w i ł

lenia, u c z o n y c ł i , k t ó r z y w y s z l i „ z K o m b o r n i w ś w i a t " , n i o t r a c ą c

się. g d y w yżej o c e n i ł e m i n n y z e s p ó l , a l e a n i t o z d a r z e n i e , a n i o d r z u ­

więzi z r o d z i m y m i zawsze sobie d r o g i m środowiskiem w i e j s k i m .

cenie

Z e wsią z w i ą z a n y b y ł głęboko, serdecznie.

do m n i e . P r z e c i w n i e , czułem t o , miałem w n i m zawsze o d d a n e g o

żywał występy

210

zespołu z r o d z i n n e j w s i —

Pamiętam, j a k prze­
Grodziska

Dolnego,

7

jakiegoś

nadesłanego

sojusznika, przyjaciela

t e k s t u nio zmieniły

i obrońcę.

Jego s t o s u n k u

Sprawy

w s i rozumiał

doskonało,

myślał

o

stanic

kultury

sio j e s z c z e t y l k o d o z w r ó c e n i a
Profesora.

nie bez d o z y

h i s t o r i i , e t n o g r a f i i . O d 1957 r. kierował Profesor

nym,
i

serdecznej

m i t y z a c j i . B y l b o w i e m nic t y l k o uczo­

nic t y l k o nauczycielem, wychowawcą,

działaczem

ruchu

ludowego.

Poświęcał

o r g a n i z a t o r e m , ale

ludziom

i

sprawom

Zawierał

się

w

u w a g i n a obszar

l u d o w e j b e z z ł u d z e ń , choć o n i e j m ó w i ł , c z y pisał w a r t y k u ł a c h ,

kręgu

trzech

zainteresowań

dyscyplin:

socjologii,

Katedrą E t n o ­

grafii U n i w e r s y t e t u i m . A d a m a Mickiewicza w P o z n a n i u . Dzięki
j e g o i m p u l s o m powstała w k r ó t k i m czasie z b i o r o w a

monografia
zorga­

czas, k t ó r e g o n i g d y n i e miał za w i e l e , z d r o w i e . Jeszcze d o o s t a t ­

(trzytomowa)

n i c h t y g o d n i swego życia, c h o r y , zmęczony, jeździ! p o

n i z o w a n o toż b a d a n i a n a d p r z e o b r a ż e n i a m i k u l t u r y n a z i e m i a c h

Polsce,

Kultura

ludowa

uczestniczył w j u r y f e s t i w a l i , w n a r a d a c h , z e b r a n i a c h . D l a c z e g o

o d z y s k a n y c h , szczególną

t o r o b i ł ? N i e u m i a ł i n i c c h c i a ł się o s z c z ę d z a ć . C z y m b y ł s ł a b s z y ,

kultur

t y m więcej chciał jeszcze z d ą ż y ć zrobić. P o j e g o śmierci napisał

powojennej

Z

wielu

odznaczeń,

szczególnie zaszczytne

mogli

Mu

podołać

temu,

Prowadził

wszak

redagował

„Lud",

o n jeden

się

przedtem

doktorskie, habilitacjo,

czuwał

w zorganizowanej
Kolberga

czym

prace

n a d przebiegiem

zajmował.

raial

wykłady,

gigantycznej

pracy

przez siobie r e d a k c j i Dzieł W s z y s t k i c h Oskara,

w

zwracając

ludności

m i w liście p r o f . Z b i g n i e w J a s i e w i c z , że t r z e b a k i l k u l u d z i , a b y

Wiedniu.

uwagę

n a proces

zamieszkałej

nagród,



(1900—1967),

Wielkopolski

na

wyróżnień

tych

zderzenia
ziemiach.

wymienię

Jednak

najważniejszą

nagrodą,

z

jedno,

wręczoną

Nagrodę i m . J . G. H e r d e r a ,

czego

na

p e w n o zdawał sobie sprawę, było s t w o r z e n i e w P o z n a n i u prężnego
i ciekawego

środowiska etnologicznego

oraz pozostawienie

śladu

w s e r c a c h i u m y s ł a c h t y c h w s z y s t k i c h , k t ó r z y się z n i m z e t k n ę l i .

( u k a z a ł o się o d 1 9 6 1 r . p o n a d 6 0 t o m ó w ) .

N i e chcę t u p i s a ć ż y c i o r y s u n a u k o w e g o P r o f e s o r a .

Zaintereso­

w a n y c h odsyłam do , , L u d u " i „Etnografii P o l s k i e j " .

Aleksander Jackowski

Ograniczę

OJCIEC
Staję o t o p r z e d z a d a n i o m n a p i s a n i a n a j t r u d n i e j s z e g o
w

dotychczasowym

życiu



kilka

stron

zaledwie;

tekstu

ale

stron

(np. nowe

ujęcie

„Kultury

ludowej

W i e l k o p o l s k i " ) , ale zawsze

„ c o ś " stawało n a przeszkodzie. T y m „ c z y m ś " b y l i l u d z i e , k t ó r y m

o s o b i s t y c h o najbliższej osobie. J a k t e g o dokonać, a b y o w ł a s n y m

nade

O j c u n i e napisać w sposób a n i z b y t n i o s u b i e k t y w n y , a n i z p r e ­

wielką,

tensjami

t y l k o sferą „ w i e l k i c h t e o r i i " , r ó w n i e w a ż n a b y ł a „ m a ł a t r a d y c j a "

do „ b y c i a "

obiektywnym, zdystansowanym

przekazi­

wszystko

c i e l e m w ł a s n y c h m y ś l i o k i m ś , k t o j e s z c z e n i e d a w n o b y l realnością

działań

codziennych kontaktów, rozmów, p o r a d i dyskusji. Może z góry

wymagały

n i e w a r t o l i c z y ć , żo coś t a k i e g o „ . p o ś r o d k u " się u d a ?

Józef B u r s z t a był nie t y l k o m o i m

Ojcem,

ale —

od

z kolejnej
Kolberga

i głośno

wania, pierwszym krytykiem

m o i c h zamierzeń n a u k o w y c h oraz

nad

ukochaną

przezeń

otnografią.

P a t r z y ł e m z a t e m n a J e g o ż y c i e n i e c o i n a c z e j niż g d y b y m

zajmo­

wał

i

się r z e c z a m i

otaczających

go

od Jego

zainteresowań

zawodowo

osób, t o —

także mój krąg z a w o d o w y ,
wiście,

w'

mojego

s t o s u n k u do

rzeczywistości

uczeń.

To

strata

jest

wszystko

odległymi.
w

ich sprawy —
nigdy

Ojca

nie

zlało

się w

j a k b y podwójnie



możliwe

„dzielenie"

ojciec— s y n i m i s t r z —

jedno

i dlatego

bolesna,

krąg

sensie

to moje sprawy. Oczy­

było

n a zależność

A

pewnym

jeśli

właśnie

Jego

tak w

ogóle

wolno

D l a nas, domowników, był t o zawsze t y t a n p r a c y , który j e j
właśnie p o d p o r z ą d k o w a ł s w o j o życie. Z a w s z e g o t o w y d o k o l e j n y c h
przedsięwzięć,

wyjazdów,

wykładów,

ocen

wydawniczych,

r o z m ó w , artykułów , n i e w i e l e u w a g i p r z y w i ą z y w a ł d o c o d z i e n n e j ,
7

krzątanin}'.

Marcelinę, bez

której

Wiedział,

że t u t a j

ideal, któremu

może

liczyć

się p o ś w i ę c i ł

na

bez

żonę,
reszty,

b y ł b y n i e o s i ą g a l n y . P r z y g l ą d a m się o d p a r u l a t , j a k u m n i e j s z a
się g r o n o

takich

właśnie

„profesorskich

związanych silnie i dopełniających

tandemów",

których

dzisiaj

к a, ż d a

ze

stron

byłaby

drugiej a k o b i e t a stwarzałaby w a r u n k i
się p a s j o m n a t i k o w y m . T o n a p e w n o

było
na

i posłannictwa.

miejsca
owo

W

na odpoczynek,

„obrastanie

w

któremu

wygodnictwo,

rzeczy",

związków,

do całkowitego
zamierający

othosie,
jak

to

dro­

t a k zależna

od

oddania

ethos.

D l a ojca n a u k a była przede w s z y s t k i m r o d z a j e m
obowiązku

par ludzi

się i d e a l n i e w ż y c i o w e j

d z e . M o ż e c z a s y j u ż n i e t e . ode n i e w i d z ę p o d o b n y c h
w

się k o l e j n e

wyraża

w

z którymi

niego

inicjatyw

nauka

czerpał

była

społecznych,

nie

które

antorytetu nauki.

się s c e n ę :

Ojcioe

wraca

z Instytutu

zadowolenie

z

zmęczony

czy

Redakcji

że

nareszcie

faktu,

d o m u . N a b i u r k u , j a k z w y k l e , piętrzy

k o r e s p o n d e n c j i . P o j e j p r z e j r z e n i u już

obowiązki



t u trzeba

pojechać,

się

rodzą

t u napisać i t d .

I co c i e k a w e — n a t w a r z y O j c a p o j a w i a się r a d o ś ć i z a d o w o l e n i e ,
że z n o w a

b ę d z i e się z m ę e z o n y m , a l e spełni się o b o w i ą z e k ; n i e

d l a t e g o , że w y p a d a , ale d l a t e g o , że należy. A

odpoczynek?

szczęście n i e t r z e b a b ę d z i e z a d ł u g o o d p o c z y w a ć .
t a k : d l a Ojca, o d p o c z y n e k

Na

Powiedziałbym

( w sencie n i c - n i c - r o b i e n i a ) b y ł m e t o -

nimią śmierci, t a k j a k w k u l t u r z e chłopskiej m e t o n i m i ą

śmierci

był sen.
Będąc

ostatnio

na

Zjeździe

Filozofii

Polskiej

słuchałem

m . i n . r e f e r a t u , w k t ó r y m a u t o r s t a r a ł się p o k a z a ć , w j a k i s p o s ó b

powiedzieć.

życiowej

strony

powtarzającą

stos najróżniejszej

dyskusjach

ze

Dla

podróży, bądź p o p r o s t u

trochę o d p o c z n i e

w

lokalnych

wsparcia

w i o l u już l a t — n a u c z y c i e l e m a k a d e m i c k i m , w z o r o m d o naślado­
partnerem

przyjemność.

regionalnych,

Pamiętam

L o s s p r a w i ł , iż m o g ę p o w i e d z i e ć , że z m a r ł y 6 l i p c a 1 9 8 7 r o k u
profesor

chciał służyć i z k o n t a k t ó w

nieustającą

„ustawianie

się",

Kolakow'ski.

S ą d z ę , ż e m o g l i się o t y m d o w o d n i e p r z e k o n a ć w s z y s c y

tawia

szukający

r a d i p o m o c y u s w e g o P r o f e s o r a , jeśli o d m ó w i ł , t o t y l k o w ó w c z a s ,

się w

nich

osobowość

człowieka.

S ą d z ę , żc

Ojciec

mój

myślał nieco inaczej —

lubił pisać, ale jednocześnie pragnął

„lepszą

pozostawić

stykał.

cząstkę"

siebie

Czas p o k a ż e ,

czy

wybrał

w

ludziach, z

trafną

którymi


się

drogę.

N i o b y l k l a s y c z n y m e t n o g r a f e m , trafił do niej n i e j a k o boczną
furtką —

poprzez

s o c j o l o g i ę i historię g o s p o d a r c z ą , a w y k r a c z a ł

p o z a nią w k i e r u n k u f o l k l o r y s t y k i i t e o r i i u c z e s t n i c t w a w k u l t u r z e .
Jodyna

perspektywa

poznawcza,

która

m u odpowiadała,

była

t o p e r s p e k t y w a historyczna., r o z p a t r y w a n i a , z j a w i s k w i c h ciągu
genetyczno-rozwojowym.
naukową

jako

Sam

„siedzenie

często

określał

okrakiem" na

swoją

wielu

postawę

zagadnieniach.

S t a d b r a ł a się — j a k s ą d z ę — c e c h u j ą c a g o o t w a r t o ś ć n a w s z y s t k o ,
co

społecznego

hołdował, nio

określa

d z i e ł a stają się „ l e p s z y m i c z ą s t k a m i " i c h t w ó r c ó w , j a k u p o d m i a -

dzieje

się w n a u c e

współczesnej

i unikanie

jednoznacznego

o p o w i a d a n i a się za, „ s z k o ł a m i m y ś l e n i a " . W s z e l k i
poznawczy"
innych

do

nie stworzył

„imperializm

b y ł m u o b c y ; j e g o własne p r e f e r e n c j o n i e z m u s z a ł y
i c h bezwzględnego
„szkoły"

przestrzegania.

Może

s e n s u s t r i c t o. choć na, p e w n o

i

dlatego

jego

rękę

widać w w i e l u p r a c a c h .
Redagowany

przezeń

„Lud",

gdyby

przyjrzeć

się j e g o

za­

g d y n i e d a ł o się b y ć r ó w n o c z e ś n i e w W a r s z a w i e , L u b l i n i e , Ł o m ż } ' ,

wartości w o s t a t n i c h l a t a c h , b y l p i s m e m o t w a r t y m d l a każdego,

Opolu

i

Ojciec

pogodził

Wrocławiu.

Zaryzykowałbym

nawet

się z m y ś l ą , iż ż y c z l i w o ś ć

twierdzenie,

żo

k t o u w a ż a ł , że m a coś c i e k a w e g o

l u d z i o m i radość

ze

sycznie

rozumianej

do powiedzenia nie t y l k o w k l a ­

e t n o g r a f i i , alo również

w

innych

gałęziach

s p e ł n i a n i a o w o g o p o s ł a n n i c t w a n a u k i , o d b i j a się n a j e g o w ł a s n y c h

h u m a n i s t y k i . Szczególnie cenił sobie l u d z i m ł o d y c h i i m zwłaszcza

pracach.

u m o ż l i w i a ł „ p o k a z a n i e " się n a ł a m a c h o r g a n u P o l s k i e g o

Planował

napisać

wiele

artykułów,

planował

książki

Towa-

211

rzystwa

Ludoznawczego. T y m i

powołując

„Studia

właśnie m o t y w a m i

Młodych '

czy

1

umożliwiając

kierował

n u m e r u , , L u d u " , poświęconego p o s t a c i

monograficznego

logiczne),

się

ale

rodzinnego

przygotowanie

Kiedy

Claude

w-ydaje

nie

podjęcie

m i się,

sposób

że

było

przeze m n i e

w

nio

atmosferze

zostać

studiów

mojego

właśnie

domu

etnografem.

etnograficznych

stało

się

f a k t e m , t o w-łaśnie O j c i e c z a c h ę c a ł m n i e d o d a l s z y c h

poszukiwań

w a n e g o r o c z n i k a , k t ó r y o t w i e r a J e g o zdjęcie z krótkim t e k s t e m

pozaetnograficznych

siebie

„sie­

pożegnalnym

dzenia

o k r a k i e m " ' , c o b y ł o dlań t o ż s a m o z o g ó l n i e j s z y m ,

mniej

Levi-Straussa.

Niestety,

n i c d a n e M u już b y ł o u j r z e ć

od uczniów,

współpracowników

wydniko-

i przyjaciół.

doczekał także j u b i l e u s z u 5 0 - l c c i a p r a c y n a u k o w e j ,
aby

nie

nadawać

mu

oficjalnego

charakteru.

n a pogarszający

Absolwentów

E t n o g r a f i i U A M w P o z n a n i u poświęcono

rzeszy

N i e w i e m , c z y b r a ł o się t o z f a k t u p o c h o d z e n i a
ciekawej
ficznego.
Poza

się w

Stąd

podjął



kulturą

utartych paradygmatach
się r e d a k c j i

zmusiło

go

to

naukowej
do

książki

chanizmu

bliżej z g ł ę b i ć p r o b l e m y

iż k i e d y ś c z a s p o z w o l i
semiotyki czy
Wprawdzie

Halla

I

U

Z b i g n i e w
GRAPHY

Ojciec

M

n i e zachęcał m n i e

M

A

R

B e n o d v k t o w i c z

J u r i j
Ł o t m a n
CULTURE

raczej

się

w

różnych

kierunkach dla

skończyła się d l a m n i e

pewna

epoka.

Nie

chodzi

napędzającego

do

pracy,

zabrakło

najważniejszego



dobrego
wszystko,

przez lata —

powiedziałbym,
i życzliwego

Znając

ludzi, którzy

s t y k a l i się

a myślę głównie o k o n t a k t a c h zawodo­


zostaliśmy

człowieka, n a u k o w c a

wszyscy

pozbawieni

i społecznika. A

to

co będę robił w przyszłości, będzie już i n n e . . .

do studiowania

lektury typowo

I

E

SYMBOL

socjo­

S
IN



SYMBOL

IN

THE

ETHNO­

SYSTEM

OF

F u r t h e r considerations i n which J . Łotman analysis litera­
t u r e a n d a r t reveal differences i n t h e a t t i t u d e t o s y m b o l i n
T o l s t o y ( f o r w h o m w o r d is p u r e l y c o n v e n t i o n a l ) a n d D o s t o e v s k i
(symbolic a t t i t u d e lo (lie language a n d characters); I he a u t h o r
reaches t h e conclusion
( h a t s y m b o l is a s e m i o t i c
condenser:
i t r e l a t e s t h e s e m i o t i c r e a l i t y t o t h e n o n - s o m i o t i c o n e , i t is a
m e d i u m - a g e n t a m o n g v a r i o u s spheres o f semiosis, b e t w e e n t h o
synchrony o f the text and cultural memory.
M i c h a ł
K l i n g e r
-_
SYMBOL IN THEOLOGY. THE
IMPORTANCE OF ELIADE'S ANALYSIS OF
RELIGIOUS
SYMBOLISM FOR CONTEMPORARY THEOLOGY.
contribution to

theology

is u n d e n i a b l e ,

Wojciech



The n o t i o n of symbol functions nowadays i n various mean­
i n g s ; i t m a y be, for e x a m p l e , s y n o n i m o f sign, or o f iconinc
s i g n (do Sanssure). J . Ł o t m a n , i n h i s t u r n , b r i n g s f o r t h a i i o t h e r m c a n i n g o f s i g n , i o . s y m b o l c o n c e i v e d as e x p r e s s i o n o f a n o n
- s i g n essence, a k i n d o f b r i d g e b e t w e e n t h e r e a l a n d m y s t i c
w o r l d s : irra,tional contents glitters t h r o u g h expression.
No
definite relation between
text-contents and
text-expression
seems e v i d e n t , t h e h i t t e r a l w a y s a l l u d i n g s o m e h o w t o t h e f i r s t .
T h e r e is a l w a y s s o m e t h i n g a r c h a i c i n s u c h - c o n c e i v e d
symbol
a n d i t n e v e r belongs t o one s y n c h r o n i c section o f c u l t u r e ; i t
r a t h e r penetrates i t , c o m i n g f r o m the past a n d c o n t i n u i n g i n t o
t h e f u t u r e . I n t h i s w a y s y m b o l f u n c t i o n s as c u l t u r a l m e m o r y .
Hence its double n a t u r e : p e n e t r a t i n g t h e deposits of cultures
a n d l i n k i n g various chronological layers, s y m b o l fulfills itself
i n i t s invariant f o r m ; a t t h e same t i m e , however, i t actively
c o r r e l a t e s w i t h t h e c u l t u r a l c o n t e x t a n d is t r a n s f o r m e d t h r o u g h
i t s i n f l u e n c e : i t s c o n s t a n t essence f u l f i l l s i t s e l f i n a n u m b e r
of variants.

212

wych

go

T h e a r t i c l e deals w i t h a c o m p l e x r e l a t i o n betw-oon e t h n o ­
graphic i n t e r p r e t a t i o n s a n d s y m b o l a n d s y m b o l i c
analysis.
Special e m p h a s i s is p u t o n t h e w o r k s c o n c e n t r a t i n g o n t h e
c h a r a c t e r i s t i c s o f s y m b o l as o p p o s e d t o s i g n ( E l i a d e , R i c o e u r ,
A v i e r i n e e v ) . Z. B e n e d y k t o w i c z searches i n P o l i s h e t h n o g r a p h y
for s y m b o l i n t e r p r e t a t i o n coinciding- w i t h t h a t o f Eliade. H o
refers t o W . D y n o w s k i ' s consise d e f i n i t i o n c a l l i n g e t h n o g r a p h y
a science w h i c h d i v i d e s a n d j o i n s c u l t u r e s o f v a r i o u s societies;
t h e a u t h o r a l s o stresses t h e d i a l o g i e a l c h a r a c t e r o f s y m b o l i c
i n t e r p r e t a t i o n w h i c h reveals the ethnographical
quality in
Eliades' works.

Eliade's

i kształcie

t o j u ż się n i e z m i o n i n i g d y .

z Ojcom

nadzieją,,

fascynującej

pałeczkę"

strukturalizmu.

e t n o g r a f i i (podsuwał — j a k pamiętam —

S

i

Wielo­

czytelnika, k r y t y k a , p u n k t u odniesienia d l a wszelkich poczynań.

przebrnięcia p r z e z w s p ó ł ­

się, a l o p r z y g l ą d a ł z ż y c z l i w o ś c i ą

nas
moje

t y l k o o t o , iż n i e m a m j u ż O j c a , a l e o t o , że z a b r a k ł o n a g l e m e ­

czesną a m e r y k a ń s k ą a n t r o p o l o g i ę k u l t u r o w ą . Z w i e l o m a p r ą d a m i
nie identyfikował

Jego i

W m o m e n c i e śmierci Józefa B u r s z t y — m e g o O j c a i w i e l k i e g o

etnogra­
E.

otaczającego

etnografii.

nauczyciela,

z tradycyjnie

myślenia

zjawiska,

się r o z e s z ł y , c o j o d n a k s p r a w i a ł o m u s a t y s f a k c j ę .

„przejąć
dobra

ś w i a t a G a l i c j i , a l e O j c i e c p r a g n ą ł s t a l e się u c z y ć , u n i k a ł

zasklepiania

na

t a k i c h t o a t a k i c h s p r a w i za.ga,dnień, a l e w ł a ś n i e m ł o d z i p o w i n n i

pamięci

z a w i e s z o n e g o w~ s a l i

spojrzeniem

przez

się

Zjazd

obrad.

zdjęcia

preferowanego

k r o t n i e p o w t a r z a ł , że ż a ł u j e j e d y n i e , iż s a m n i e z d o ł a j u ż p o z n a ć

wyehow-anków

ze

imię



p r o f . J ó z e f a B u r s z t y , k t ó r y m ó g ł p r z y g l ą d a ć się o g r o m n e j
jedynie

nieco

Nie

się s t a n z d r o w i a ? S t a ł o

j e s z c z e i n a c z e j . O d b y w a j ą c y się w e w r z e ś n i u 1 9 8 7 r o k u I I

w

ś w i a t a . T a k też się stało i p o w o l i z a i n t e r e s o w a n i a

i usilnie

p r a g n ą ł w i e l k i e j f e t y , j a k t o b y ł o w p r z y p a d k u 4 0 k-eia p r a c y
m o ż e ze w z g l ę d u

partykularnym

jubileuszu,

z k t ó r e g o planów- o b c h o d z e n i a b y l b a r d z o n i e z a d o w o l o n y
upraszał,

Nic

since

he

Р

Е

З

Ю

М

J . Burszta

Е

p r o v e s t h a t t h e t r u e r e a l i t y , s e e n as s a c r u m , i s l e g i b l e t h r o u g h
symbols. M . Klinger, an Orthodox theologian, ranks Eliade
among the m o s t illustrious theologians o f our times. The a u t h o r
considers t h e following t o be Eliade's greatest
achievements:
1) r e j e c t i o n o f t h e p r a c t i c e o f i d e n t i f y i n g s y m b o l w i t h s i g n :
s y m b o l i n n e v e r a „ s y m b o l o f s o m e t h i n g " , since i t s e l f i t is a
c o n d e n s e d r e a l i t y ; 2) f o r m u l a t i o n o f t h e m e t h o d o f s y m b o l i c
interpretation o f religion.
W h e n speaking of the application o f the ,,symbolic m e t h o d "
i n ethnology, M . K l i n g e r r e m a r k s t h a t i t tends to consider s y m b o l
as s i g n , f o r t h e f i d e l i t y t o s y m b o l r e q u i r e s f a i t h . M . K l i n g e r
objects t o Ricoeur's excessive intellect u a l i z i n g o f s y m b o l ( s y m b o l
is f a r m o r e t h a n a m e r e " h i n t " ) a n d Łotman's e s t a b l i s h e d o n t h o ­
logical status o f the n o t i o n o f s y m b o l . Moreover, the a u t h o r
r e m a r k s t h a t E l i a d e ' s i m a g e o f s y m b o l does n o t a c t u a l l y e x i s t
in modern theology.
P a u l
TION

T i l l i o h

OF RELIGIOUS

SIGNIFICANCE
SYMBOLS

AND

JUSTIFICA­

Religious symbols are t h e o n l y means o f religion's direct
c x p i o s s i o n . I t c a n also e x p r e s s i t s e l t i n d i r e c t l y i n t h e o l o g i c a l ,
p h i l o s o p h i c a l , a n d a r t i s t i c t e r m s . P. T i l l i o h distinguishes t h e
f o l l o w i n g f e a t u r e s o f s y m b o l : 1) b y a p p l y i n g s y m b o l i c m a t t e r ,
it p o i n t s o u t t o w h a t is b e y o n d i t s e l f a n d p a r t i c i p a t e s i n t h e
r e a l i t y i t p o i n t s t o ; 2) i t i s n o t c r e a t e d b y c o n v e n t i o n , b u t i s ,
i n a w a y , , b o r n " ( t h e r e f o r e , i t m a y a l s o d i e ) ; 3) i t c a n r e v e a l
various dimensions o f the reality a n d relate t h e m to different
d i m e n s i o n s o f t h e h u m a n s p i r i t ; 4) i t h a s a n i n t e n g r a t i n g a n d
desintegrating power.
M i г с e a
E l i a d e

METHODOLOGICAL
REMARKS
ON T H E STUDY OF RELIGIOUS
SYMBOLISM
The
text translated from English
explains the
today's
interest i n s y m b o l i s m . I t reveals convergoncies a n d discrepancies
i n t h e a t t i t u d e to the subject o f t h e research between h i s t o r y a n d
r e l i g i o n a n d a n t h r o p o l o g y , as w e l l as b e t w e e n s o c i o l o g y a n d
t h e o l o g y . I t also presents a concise a n a l y s i s o f r e l i g i o u s s y m b o l i s m
a n d discusses t h e p r o b l e m o f t h e h i s t o r i c i t y o f s y m b o l s .
M i r c e a
E l i a d e

ORDEAL
BY LABYRINTH.
VERSATIONS W I T H CLAUDE-HENRI
ROCQUET

CON­

The fragments of the conversations w i t h Rocquet translated
from English concentrate o n the three following topics: hermeneutics, differences
between
hormeneutic and demystifying
a p p r o a c h , as w e l l as r e l i g i o n a n d i t s s u b j e c t , s a c r u m .

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.