-
Title
-
Lekcja żywego jezyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.11-13
-
Creator
-
Jackowski, Aleksander
-
Date
-
1993
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:3349
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3572
-
Text
-
Lekcja żywego języka
Aleksander Jackowski
L u b i m y s ą s i a d ó w , ale o dwie miedze. Z b l i s k i m i k ł o p o t y .
Pretensje. N i e jest to nawet kwestia f o r m a l n y c h barier,
p o d r ó ż o w a ć m o ż e m y łatwiej n i ż k i e d y k o l w i e k . W a ż n i e j s z e
od granicznych są zapory psychiczne, stereotypy, k t ó r e
przesłaniają rzeczywisty, a więc z r ó ż n i c o w a n y obraz s ą s i a
da. Takiego, j a k i m jest, a nie s p a d k o b i e r c ę g r z e c h ó w
historii. Z a p o r y istnieją z r e s z t ą z o b u stron. Naszej i ich.
Zapory takie postrzegamy t a k ż e w o b r ę b i e jednego p a ń
stwa. Vincenz, jeszcze przed w o j n ą , zwrócił u w a g ę na t o , że
s p o ł e c z n o ś ć polska i ż y d o w s k a żyły o b o k siebie, ale nie
znając się nawzajem. T o samo da się p o w i e d z i e ć o Cyga
nach i o t a c z a j ą c e j ich l u d n o ś c i . Brak szaczunku dla innego?
Brak c i e k a w o ś c i ?
Szczególnie k o m p l i k u j e się sytuacja, gdy d o c h o d z ą pre
tensje za czyny p r z y w ó d c ó w , za fakty n a l e ż ą c e do historii.
O d p o w i e d z i a l n o ś c i ą za nie obarcza się żyjących, m i m o iż
nic z t y m i f a k t a m i nie m a j ą w s p ó l n e g o . Jak d ł u g o m o ż n a
ż ą d a ć ekspiacji o d N i e m c ó w ? O b a r c z a ć w i n ą L i t w i n ó w za
zbrodnie p o p e ł n i a n e przez s z a u l i s ó w . P o l a k ó w za wcielenie
W i l n a przez gen. Ż e l i g o w s k i e g o ?
Amnestia w historii nie istnieje. C i ą g u z d a r z e ń z m i e n i ć
się nie da. Pokolenia n a s t ę p n e nie m o g ą j e d n a k o d
p o w i a d a ć za t o , co się z d a r z y ł o , inaczej b ę d z i e m y żyli
w ciągle podsycanej atmosferze n i e n a w i ś c i . H i s t o r i ę z a s t ą p i
histeria, k t ó r ą ł a t w o w y w o ł a ć , t r u d n o z a ś p o h a m o w a ć .
Ciąg pretensji musi w p e w n y m momencie z o s t a ć prze
rwany. A l t e r n a t y w ą w s p ó ł ż y c i a , p r z y j a ź n i , są w a ś n i e , w a l k i
etniczne. J u g o s ł a w i a .
T o j u ż nie sprawa p o l i t y k ó w , o n i m a j ą swoje gry, swoje
roszady. T o j u ż nie troska h i s t o r y k ó w , do z a d a ń k t ó r y c h
należy tworzenie obrazu historii z i c h dzisiejszej perspek
tywy. A j a k trudne to zadanie ś w i a d c z ą r o z b i e ż n o ś c i
W ocenie w y d a r z e ń z d z i e j ó w Polski i L i t w y . R o z b i e ż n o ś c i
m u s z ą w y s t ę p o w a ć , z w a ż y w s z y na p e r s p e k t y w ę z jakiej się
ocenia fakty. Pozostaje więc j e d n o - p o z o s t a w i ć spory
i dyskusje t y m , k t ó r z y z a w o d o w o z a j m u j ą się o c e n ą
przeszłości i przejść d o d z i a ł a ń sprzyjających b u d o w a n i u
zaufania, szacunku m i ę d z y n a r o d a m i .
O d w a ż n y i m ą d r y p r z y k ł a d takiego d z i a ł a n i a m a m y
w naszej najnowszej historii
gest polskiego E p i s k o p a t u ,
który z w r ó c i ł się d o niemieckich b i s k u p ó w ze s ł o w a m i
przebaczenia i p r o ś b ą o wybaczenie. Te s ł o w a , tak w ó w c z a s
bulwersujące w ł a d z e i wielu z nas, o t w o r z y ł y d r o g ę do
procesu normalizacji.
M o ż n a sięgać d o h i s t o r i i , chodzi jednak o t o , j a k i zamiar
temu p r z y ś w i e c a . N a l e ż y z n a ć p r z e s z ł o ś ć i jej reperkusje,
trzeba r o z u m i e ć cudze o b a w y , d r a ż l i w o ś ć , poczucie za
grożenia. A l e celem n a d r z ę d n y m musi b y ć d z i a ł a n i e i m y ś
lenie z w r ó c o n e k u p r z y s z ł o ś c i .
Jednym z k o n k r e t n y c h tego p r z e j a w ó w p o w i n n a b y ć
^oska, b y ś m y się lepiej znali, rozumieli. Trzeba t w o r z y ć
o s t y porozumienia p o n a d p o l i t y k ą , nie b a c z ą c na ist>enie o s z o ł o m ó w , na b u ń c z u c z n e p o k r z y k i w a n i a r ó ż n y c h
z a ł ą c z y . Są j u ż dobre p r z y k ł a d y takiej w ł a ś n i e p o z y t y w
nej pracy. W y m i e n i ę c h o ć b y liczne, u k a z u j ą c e się u nas
m
n
w y d a w n i c t w a , m a t e r i a ł y , sesje naukowe, imprezy k u l t u r a l
ne (zwłaszcza „ f e s t i w a l " p o d n a z w ą „ W i e l k i e X i ę s t w o
Litewskie"), pisma, z k t ó r y c h z w ł a s z c z a w y m i e n i ć trzeba
„ L i t h u a n i ę " . W k r ę g u takich d z i a ł a ń w i d z ę też niniejszy
numer „ K o n t e k s t ó w " , p o d w ó j n y w numeracji, ale o znacz
nie z w i ę k s z o n e j o b j ę t o ś c i . M a o n charakter monograficz
ny, n a w i ą z u j e w t y m d o poprzednio w y d a n y c h - o kulturze
Ł e m k ó w i o kulturze ż y d o w s k i e j w Polsce. Chcemy p o k a
z a ć przede wszystkim k u l t u r ę a r t y s t y c z n ą w s p ó ł c z e s n e j
L i t w y . Jej s z t u k ę , w wielu przejawach w y b i t n ą . Z w r ó ć m y
przy t y m u w a g ę na t o , ż e t w o r z y j ą n a r ó d niewielki, liczący
nieco ponad 3,5 m i l i o n a ludzi, a więc wielkości d z i e s i ą t k ó w
miast na świecie. Trzeba p o d z i w i a ć siłę w o l i i p r ę ż n o ś ć
społeczeństwa
k t ó r e z taka u p o r c z y w o ś c i ą w a l c z y ł o
i wciąż walczy, o n i e p o d l e g ł o ś ć i n a r o d o w ą t o ż s a m o ś ć !
0 swoją o d r ę b n o ś ć .
Jeśli tej w a l k i nie w e ź m i e m y pod u w a g ę , wiele ż ą d a ń ,
pretensji, o k a ż e się n i e z r o z u m i a ł y c h . T y l k o w t y m k o n t e k ś
cie m o ż n a je p o j ą ć . K i e d y niedawno b y ł e m w W i l n i e
1 Kownie, odczuwałem w rozmowach z ludźmi kultury
d ą ż e n i a i emocje, k t ó r e z n a ł e m dobrze, z a j m u j ą c się n i e g d y ś
„ s t y l e m z a k o p i a ń s k i m " i W i t k i e w i c z e m (ojcem). N a d r z ę d
ny w y d a ł m i się na L i t w i e p r o b l e m w a l k i z z a b o r c ą .
Tworzenie „ k u pokrzepieniu serc", o d w o ł y w a n i e się do
w ł a s n e j , pradawnej przeszłości, f o l k l o r u , ludowej sztuki,
p o g a ń s k i e j m i t o l o g i i . T o wszystko jest n a m dobrze znane.
A l e t y m razem o p ó r wobec zaborcy z w r ó c o n y jest t a k ż e
przeciw n a m . M o ż e nawet przede w s z y s t k i m przeciw
naszej, d o m i n u j ą c e j k u l t u r z e , ciążącej na nich, p r z y t ł a c z a
jącej „ t o ż s a m o ś ć " , do k t ó r e j d ą ż ą .
T r u d n o się z t y m p o g o d z i ć . B o l i . D l a nas w s p ó l n a
przeszłość zdaje się rzeczą p i ę k n ą , j e s t e ś m y przekonani, że
uszczęśliwialiśmy L i t w i n ó w , że j u ż Jadwiga l a s k ę u c z y n i ł a
e u r o p e i z u j ą c w y c i ą g n i ę t e g o z chaszcz i b o r ó w Jagiełłę, że
p o l o n i z u j ą c wielkie r o d y litewskie, p r z y s p o r z y l i ś m y t v m
samym c h w a ł y ich rodzimej ziemi, a p o l o n i z u j ą c ( ^ e u r o
peizując) l u d n o ś ć W i l n a u c z y n i l i ś m y c o ś , co warte jest
p o c h w a ł y . Tymczasem...
N i e w c h o d ź m y w r o z w a ż a n i a , dlaczego te sprawy, tak
niewiele dziś o b c h o d z ą c e świat, są dla L i t w y szczególnie
d r a ż l i w e . S p r ó b u j m y raczej z r o z u m i e ć m a ł y n a r ó d , niewo
lony - d o s ł o w n i e - do ostatnich lat, r u s y f i k o w a n y , p o l o n i
zowany, sowietyzowany, k t ó r y odcina się dziś z a r ó w n o o d
swych rosyjskich s ą s i a d ó w , j a k i o d nas. Przy czym para
doks polega na t y m , że to Polska była dla L i t w y o k n e m na
świat, nasze radio i telewizja p o z w a l a ł o i m z a c h o w a ć więź
z z a c h o d n i ą cywilizacją. D u ż a część inteligencji rozumie
polski język, j u ż nie z d o m u . ale z telewizji. Istota paradoksu
zawiera się w t y m , że aby z a c h o w a ć p o s t u l o w a n ą samo
d z i e l n o ś ć m u s z ą się o d c i ą ć o d Polski, jej k u l t u r y . O d c i ą ć
tak iak svn od oica. Svn k t ó r y czuie iż jest niesprawied
liwy, ale chce z e r w a ć wszelk.e więzy, by samodzielnie ż y ć .
A l e to t v l k o p o r ó w n a n i e nie naileosze z r e s z t ą i a k o że
właśnie paternalizm d r a ż n i ć m o ż e dziś L i t w i n ó w , nasze nie
skrywane p r z e ś w i a d c z e n i a , iż j e s t e ś m y lepsi, z a m o ż n i e j s i .
11
II. 1 3 Kowno. Rynek i ulice Starego Miasta. 1993. Fot. Aleksander Jackowski
bardziej europejscy i że to m y j e s t e ś m y t y m i , k t ó r z y i m
„ t y l e " d a l i . nawet Mickiewicza. P o p e ł n i a m y b ł ę d y , przewa
żnie n i e c h c ą c y , ale też nie widzimy niczego złego w d ą ż e
niach do polonizacji L i t w i n ó w s e j n e ń s k i c h czy zaszczepia
niu Litwinomnaszego modelu k a t o l i c y z m u . W r a ż l i w i e rea
gujemy na d z i a ł a n i a sprzyjające naturalnej ( p o d k r e ś l a m t o )
lituanizacji mniejszości polskiej na L i t w i e , zwłaszcza m ł o
dzieży.
Drażliwość Litwinów m o ż e dziwić. M o ż e d e n e r w o w a ć ,
ale s ą d z ę , że rola, a nawet o b o w i ą z e k silniejszego partnera
domaga się tego, by chcieć z r o z u m i e ć p o w o d y tej d r a ż l i w o ści. Jest to trudne. C h o ć b y sprawa W i l e ń s k i e j A K . M a ona
dwa aspekty, jeden gdy p a t r z y ć oczami L i t w i n ó w , drugi
gdy przyjmiemy n a s z ą , do tego b e z k r y t y c z n ą p e r s p e k t y w ę ,
nie c h c ą c p a m i ę t a ć o u p o k a r z a n i u L i t w i n ó w , o w y r z ą d z o
nych i m k r z y w d a c h . A l b o druga j ą t r z ą c a kwestia tzw.
b u n t u gen. Ż e l i g o w s k i e g o . M y usprawiedliwiamy się t y m ,
że w W i l n i e była w i ę k s z o ś ć P o l a k ó w , a t y l k o jeden czy dwa
procenty L i t w i n ó w , że zachowali się źle w czasie wojny
polsko-bolszewickiej i t p . A l e to nasza perspektywa. Ich jest
inna. nie procent dla nich w a ż n y , lecz fakt, iż W i l n o b y ł o
h i s t o r y c z n ą , o d w i e c z n ą stolicą p a ń s t w a , a Ż e l i g o w s k i
p o g w a ł c i ł m i ę d z y n a r o d o w y t r a k t a t . N i e odczuwamy z a ż e
nowania, u s p r a w i e d l i w i a j ą c manewr P i ł s u d s k i e g o z „ b u n
t e m " g e n e r a ł a , k t ó r y zajął W i l n o . Ciekawe, czy tak samo
b y ś m y reagowali, gdyby z a i s t n i a ł a sytuacja odwrotna?
Oczywiście ż ą d a n i e DrzeDroszenia za Ż e l i e o w s k i e e o wyda
je się p r z e s a d ą Przecież to już trzy czwarte wieku mija ci
k t ó r z y w ó w c z a s szli na W i l n o , o d k i l k u n a s t u lat leżą
w grobach. A i p a ń s t w o też j u ż nie t a m t o .
Z a s t a n ó w m y się jednak, czy ten gest nie jest i m potrzeb
ny? D w i e o p t y k i . M y j e s t e ś m y p e w n i , że n i k t nie pokusi się
o z m i a n ę granic, wcielenie W i l n a (czy L w o w a ) d o Polski.
Nie s ą d z ę , aby w naszej części E u r o p y m o g ł y m i e ć miejsce
takie etniczne „ c z y s t k i " , zbrodnie, j a k w b. J u g o s ł a w i i . A l e
L i t w i n i , o czym p r z e k o n a ł e m się, r o z m a w i a j ą c z wieloma
osobami, d r ż ą o swoje W i l n o . Boją się, że kiedy sytuacja się
zmieni, d r u g i Ż e l i g o w s k i m o ż e się z n a l e ź ć . T o nie sprawa
racjonalnej oceny sytuacji, lecz emocjonalnej. A ż ą d a n i e
p o t ę p i e n i a ? Przecież t u chodzi o gest symboliczny, nie o t o ,
że r z ą d , sejm s t w i e r d z ą , iż n i k t nie rości pretensji do miasta,
lecz by s ą s i a d silniejszy, 11 razy liczniejszy p r z y z n a ł się d o
złego uczynku. M o ż e gdyby nie b y ł o p r z y k ł a d ó w naszej
arogancji, arogancji z pozycji siły, sprawy przeprosin by nie
12
b y ł o . Niepotrzebna, ż e n u j ą c a historia, nie s ł u ż ą c a d o b r y m
stosunkom m i ę d z y naszymi n a r o d a m i .
T r u d n o , nie m o ż e m y się nieustannie rozliczać, trzeba
p r z e s t a ć szczuć na siebie w gazetach i i n n y c h ś r o d k a c h
przekazu, trzeba p o z o s t a w i ć p o l i t y k o m , a pewnie i his
t o r y k o m chandryczenie się. natomiast d ą ż y ć do wzajem
nego zrozumienia i szacunku o b u naszych n a r o d ó w . Trze
ba lepiej się z n a ć , więcej wiedzieć o sobie. D l a t e g o zdecydo
w a l i ś m y się na p r z y g o t o w a n i e tego n u m e r u - l i t e w
skiego.
I t u o d razu d o d a m , tak j a k ciągle są k ł o p o t y z p i e n i ę
d z m i , tak w t y m p r z y p a d k u życzliwość w s z y s t k i c h , d o
k t ó r y c h się z w r ó c i l i ś m y o pomoc, była w r ę c z z a s k a k u j ą c a .
Potrzeba z b l i ż e n i a , wzajemnego zrozumienia jest ogro
m n a . T o j u ż nie p o l i t y k a , m o ż e w r ę c z o d w r o t n i e , to
ś w i a d o m o ś ć tego, iż narody nasze łączy c o ś , co jest
n i e p o r ó w n a n i e silniejsze - więzi istniejące o d w i e k ó w .
N i e m o ż n a j e d n a k p o m i j a ć f a k t u , iż s z c z e g ó l n ą p o s t a c i ą
dialogu m i ę d z y n a r o d a m i są relacje p o m i ę d z y r z ą d a m i
p a ń s t w a m n i e j s z o ś c i ą n a r o d o w ą . W naszym p r z y p a d k u
dotyczy to l u d n o ś c i litewskiej, skupionej na Sejneńszczyźnie i polskiej na L i t w i e . Ż a d e n r z ą d nie m o ż e p o z o s t a ć
o b o j ę t n y na t o . j a k się traktuje m n i e j s z o ś ć z n a j d u j ą c ą się
poza jego granicami. Zasady c h r z e ś c i j a ń s t w a z d a j ą się
szczytnym postulatem, w rzeczywistości m a m y p r z e w a ż n i e
d o czynienia z z a s a d ą w z a j e m n o ś c i . Jak o n i t r a k t u j ą
naszych, tak m y ich. N a szczęście nie jest to rygorystycznie
stosowane, sytuacja L i t w i n ó w S e j n e ń s k i c h jest obecnie
lepsza niż P o l a k ó w na L i t w i e . O c z y w i ś c i e i u nas ż y w a jest
p a m i ę ć f a k t ó w ś w i a d c z ą c y c h o d y s k r y m i n a c j i , np. przez
wiele lat nie zgadzano się na litewskie n a b o ż e ń s t w a w Bazy
lice S e j n e ń s k i e j , przy czym argumenty tak w ł a d z y , j a k
i k o ś c i o ł a były identyczne. N i e c h się p o l o n i z u j ą ! - usłysza
ł e m z a r ó w n o w rezydencji Prymasa, j a k i w gmachu K C .
T a k ż e budowa kościoła w Widugierach niepokoi L i t
w i n ó w k t ó r z y o b a w i a j ą sie że o s ł a b i to więzi ł ą c z ą c e ich
s p o ł e c z n o ś ć , przez rozproszenie ludzi. Dotychczas c e n t r u m
duchowego życia L i t w i n ó w i miejscem coniedzielnych
SDOtkari bvła bazylika w Seinach i k o ś c i ó ł w P u ń s k u
N a b o ż e ń s t w a w n o w y m kościele m o g ł y b y o d c i ą g n ą ć ludzi
o d tych c e n t r ó w , a t y m samym sprzyjać o s ł a b i e n i u ich więzi
etnicznej Sa oczywiście inne d r a ż l i w e sorawy ale raczei
incydentalne co jednak w sytuacji grupy m n i e j s z o ś c i o w e
ma zawsze z w i ę k s z o n y rezonans.
Rzeczywiście trudne są stosunki m i ę d z y p o l s k ą mniej
szością na L i t w i e a w ł a d z ą . W y n i k a j ą m i ę d z y i n n y m i z tego,
że litewscy Polacy bynajmniej nie w y d a l i się zachwyceni
uzyskaniem przez L i t w ę n i e p o d l e g ł o ś c i . Powiaty „ p o l s k i e "
głosowały przeciw, p o d o b n i e j a k m n i e j s z o ś ć rosyjska.
Kiedy z n i k n ą ł w s p ó l n y w r ó g , Polacy poczuli się z a g r o ż e n i .
Przedtem ich status nie o d b i e g a ł o d tego, k t ó r y mieli
L i t w i n i , teraz, po wyzwoleniu, poczuli się z a g r o ż e n i przeja
wami litewskiego nacjonalizmu. U w a ż a j ą , że m i e s z k a j ą c
od w i e k ó w " na obszarze dzisiejszej L i t w y są tam u siebie.
C h c ą a u t o n o m i i , przy c z y m z a c h ę c a ich d o stawiania ż ą d a ń
postawa miejscowych (ale nie tylko!) d z i a ł a c z y . Z a iluzje
płacą gorzko. T r u d n o i m z r o z u m i e ć , że Warszawa nie m o ż e
i nie chce się za n i m i u j ą ć . Boleśnie więc odczuli s ł o w a
Papieża, k t ó r y dobitnie określił ich miejsce - P o l a k ó w ,
obywateli L i t w y . P a p i e ż p o w i e d z i a ł to nawet ostrzej,
nazwał ich L i t w i n a m i polskiego pochodzenia. Nie c h c ę
w c h o d z i ć w r o z w a ż a n i a , czy bvlo to najzręczniejsze sfor
m u ł o w a n i e . W a ż n a jest b o w i e m jego istota r o z w i e w a j ą c a
wszelkie iluzje. W a r t o z a u w a ż y ć , że w p o d o b n y m k i e r u n k u
działa w Niemczech kanclerz K o h l , w y r a ź n i e o k r e ś l a j ą c
obywatelskie o b o w i ą z k i mniejszości niemieckiej w Polsce.
W numerze, k t ó r y oddajemy w ręce C z y t e l n i k o m , sku
piamy się na k i l k u problemach: pierwszy - r o z b i e ż n o ś c i
w widzeniu historii, d r u g i - stereotypy s ą s i a d a , w y s t ę p u j ą c e
po obu stronach granicy, trzeci blok m a t e r i a ł ó w dotyczy
Wilna, tego, k t ó r e z a c h o w a ł o się w p a m i ę c i ludzi r ó ż n y c h
n a r o d o w o ś c i - i obecnego. M i t u W i l n a , miasta L i t w i n ó w .
P o l a k ó w , Ż y d ó w . W s p ó ł c z e s n ą s y t u a c j ę styku mniejszości
i grup w y z n a n i o w y c h omawia K r z y s z t o f C z y ż e w s k i . N a
s t ę p n y , d u ż y zestaw m a t e r i a ł ó w pochodzi z b a d a ń , p r o w a
dzonych przez K a t e d r ę Etnologii U W w ś r ó d P o l a k ó w na
L i t w i e . D o t y c z y z a r ó w n o widzenia s i ą s i a d a , j a k i zachowa
nych w i e r z e ń , o b r z ę d ó w , p a m i ę c i tradycji, a p o k r y f ó w .
Ostatnia, bardzo istotna, część n u m e r u to prezentacja
t w ó r c z o ś c i litewskiej w r ó ż n y c h dziedzinach sztuki, ze
s z c z e g ó l n y m u w z g l ę d n i e n i e m tradycji ( ź r ó d ł a ) , do k t ó r y c h
n a w i ą z u j e . Pokazujemy tę t w ó r c z o ś ć w p r z e k r o j u „ p i o n o
w y m " , o d sztuki ludowej po o s i ą g n i ę c i a „ a w a n g a r d y " ,
w przekroju czasowym od C i u r l i o n i s a po Stasysa i Bartulisa.
U w a ż n y czytelnik n i e w ą t p l i w i e z w r ó c i u w a g ę na t o , co
w tytule n a z w a ł e m lekcją ż y w e g o j ę z y k a . Jest to przede
wszystkim lekcja o b c o w a n i a z „ i n n y m i " , z s ą s i a d e m ,
lekcja, k t ó r a ma sens, jeśli d o s t r z e ż e m y dzięki niej lepiej
samych siebie. Lekcja widzenia h i s t o r i i , a ściślej m ó w i ą c ,
u ś w i a d o m i e n i e sobie f a k t u , iż nie ma, i m o ż e nie być jednej
h i s t o r i i , kiedy r ó ż n e są perspektywy, z k t ó r y c h się j ą
postrzega. Lekcja szacunku dla s ą s i a d a , k t ó r y jest nam tak
m a ł o znany, ze s z t u k ą k t ó r e g o stykamy się t y l k o przy
nielicznych okazjach. Wreszcie - lekcja, k t ó r ą daje nam
przeczytanie w y w i a d ó w p r o w a d z o n y c h w ś r ó d polskiej
mniejszości etnicznej na L i t w i e P r z e b i j a j ą c a z wielu w y p o
wiedzi nuta w y ż s z o ś ć . , w r ę c z ksenofob.., p o ś w i a d c z a t y l k o ,
iż niejednokrotnie m ó w i ą c o innych m ó w i m y o sobie Nie
budu ą c a to lektura, ale też i „ K o n t e k s t y " nie są „ D z w o n
kiem N i e d z i e l n y m " . Z r e s z t ą na pewno nie mniejsze n a p i ę
cie ksenofobii w y s t ę p u j e i u naszych s ą s i a d ó w .
Jeśli zaś chodzi o nasze intencje, są a ż n a d t o w y r a ź n e .
Budowanie m o s t ó w , d r ó g do wzajemnego poznania. I sza
cunku.
13