Rodzina na tle społeczności lokalnej bułgarskiej wsi Gramada / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1

Item

Title
Rodzina na tle społeczności lokalnej bułgarskiej wsi Gramada / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.41-90
Creator
Biernacka, Maria
Date
1971
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:658
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:715
Text
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X V z. 1

MARIA

BIERNACKA

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J
BUŁGARSKIEJ WSI GRAMADA
1.

GŁÓWNE

ZAŁOŻENIA

BADAWCZE

I

LITERATURA

PRZEDMIOTU

Atrakcyjność naukowa tematu, obejmującego współczesne przeobra­
żenia rodziny chłopskiej w Bułgarii, polega przede wszystkim na możli­
wości odniesienia kształtujących się obecnie form i stosunków rodzin­
nych do okresu z przełomu X I X i X X wieku (a nawet wcześniejszego),
w k t ó r y m w sposób naturalny funkcjonował jeszcze system pokrewień­
stwa, zawierający wiele form i cech, nawiązujących niekiedy bezpośred­
nio do tradycyjnych wspólnot rodowych i rodzinnych, a zwłaszcza tzw.
południowosłowiańskiej zadrugi '.
Podstawowym założeniem badawczym, dotyczącym systemu pokre­
wieństwa, a zwłaszcza stosunków rodzinnych w Gramadzie, było prze­
śledzenie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat (od przełomu X I X
i X X w.) procesu rozwoju tej instytucji, zarówno od strony jej struk­
tury i funkcji, jak również od strony jej powiązań z całokształtem życia
społeczno-gospodarczego i kulturalnego wsi. Celem badań było ukazanie
nie tylko obrazu, ale także mechanizmu i sił napędowych dokonujących
się przemian w warunkach dwu podstawowych systemów gospodarczo1

K.

Z a w i s t o w i с z-A d a m s к a

Słowiańszczyźnie
traktuje
nie

w

tradycyjną

przyjęte

jest

i gospodarczej,
rozumiemy
żyjącą

ich

w

zadrugę



sposób

pisze

ludzką
stały



braterskich, zaś z
synowskich

(o

dwóch,

czym

materialnych

więzami

zadrugi j a k o

ruchomych

prowadzoną

pod

trzech

i

Z

rodzinną

na

Wrocław

1970,.

powszech­
rodzinnej

(najogólniej rzecz

pokrewieństwa

(niekiedy

kolei

krewniacze

wspólnoty

współ­

generacji w

wspól­

generacji w

wspól­

czterech)

przez

wspólnotę

gospodarczą

grupy, o g r a n i c z o n ą

wspólnym

stanem

nieruchomych,

zwierzchnią

nade

władzą

wszystko

naczelnika

biorąc)

naturalnego,

s i ę co n a j m n i e j z d w ó c h

niżej).

gospodarkę tejże

Systemy

w i e l k i e j rodziny. „Jeśli

określenie

i składającą

notach

dóbr

pracy

uwarunkowaniu,

jako odpowiednik
ona

złączoną

notach

gospodarką,

swej

to t y m s a m y m p r z e z w s p ó l n o t ę

grupę

miemy wspólną

w

historyczno-społecznym

ziemi,

tejże

rozu­

posiadania
objętej



wspólnoty

na

zasadzie w s p ó l n o t y ś r o d k ó w produkcji i s p o ż y c i a z mniej lub w i ę c e j w y r a ź n y m

wy­

k l u c z e n i e m w ł a s n o ś c i i n d y w i d u a l n e j . J e s t to w p e w n y m sensie t y p idealny..." P o r . s. 55.

42

MARIA BIERNACKA

-społecznych i ustrojowych, a mianowicie kapitalizmu i socjalizmu.
Ostatni zwłaszcza okres dostarcza obszernego materiału świadczącego
0 głębokich, istotnych i bardzo szybko postępujących przeobrażeniach
w życiu rodziny wiejskiej.
Ponieważ przemiany te są bardziej niż kiedykolwiek wynikiem świa­
domego i planowanego oddziaływania ośrodków władz centralnych, re­
alizujących w skali ogólnokrajowej określony program ustroju socjali­
stycznego, szczególnie interesujące wydaje się śledzenie problemu, jak
w konkretnej społeczności lokalnej przełamują się procesy o charakte­
rze ogólnym.
Niemniej interesujący wydaje się również problem, czy i w jakim
stopniu specyfika kulturowa systemu krewniaczego w Bułgarii, opartego
na tradycji różnego rodzaju wspólnot rodowych i rodzinnych, warun­
kowała szybszą akceptację i realizację programu socjalistycznej prze­
budowy wsi.
W badaniach zakładano ponadto, że materiał dotyczący przemian ro­
dziny bułgarskiej może stanowić podstawę do szerszych uogólnień, a na­
stępnie porównań przede wszystkim w obrębie krajów o podobnej socja­
listycznej strukturze ustrojowej oraz innych, o odmiennych gospodar­
czo-społecznych i ustrojowych systemach.
A zatem punktem wyjścia do badań nad współczesną rodziną chłop­
ską w Gramadzie było odtworzenie jej obrazu z okresu przełomu ubieg­
łego i obecnego stulecia, a punktem dojścia charakterystyka głównych
cech rodziny współczesnej. Podstawową bazę źródłową dla tych badań
stanowiły przede wszystkim indywidualne wywiady terenowe, przepro­
wadzane na podstawie kwestionariuszy, ankieta, materiały statystyczne
1 archiwalne władz oraz instytucji miejscowych i okręgowych, a także
literatura przedmiotu .
Zanim zostaną omówione konkretne wyniki badań w Gramadzie warto
zaznaczyć, że systemy pokrewieństwa w krajach południowosłowiańskich,
a zwłaszcza charakterystyczna forma tzw. z a d r u g, już w X I X w. pa­
sjonowały wielu naukowców, głównie etnografów, socjologów, history­
ków i prawników. Autorzy ci nie tylko upowszechniali wiedzę o tej inte­
resującej formie zespołowego, rodzinnego gospodarowania, ale także
szukali wyjaśnień dla jej genezy, obszaru występowania, różnorod­
ności form i funkcji przez nią spełnianych oraz współzależności w sto­
sunku do takich form pokrewieństwa, jak mała rodzina, ród czy ple2

2

W y w i a d y terenowe w

czyły zarówno

1968

r. p r o w a d z o n e

rodziny, j a k i gospodarstwa

wspólnie

rolnego.

z Ireną

Nizińska

W opracowaniu

ponadto m a t e r i a ł y t e r e n o w e p o z o s t a ł y c h c z ł o n k ó w z e s p o ł u b a d a w c z e g o
i

bułgarskiego.

doty­

wykorzystano
— polskiego

43

RODZINA N A TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

mię. Nie zrezygnowali oni również z oceny wartości i przydatności
tej instytucji dla innych, nowych układów społecznych.
Jeśli chodzi o obszar Bułgarii, to do najważniejszych pozycji z tego
okresu należą niewątpliwie opracowania D. Marinowa , I . E. Geszowa ,
B. Grabowskiego oraz szczególnie cenna pozycja Bogiszicza , który
swój zbiór materiałów o zadrugach oparł na wypowiedziach ankieto­
wych, nadesłanych z terenu wówczas, kiedy mogły istnieć jeszcze
żywe tradycje tak zwanej klasycznej formy zadrugi, występującej na
obszarze krajów południowosłowiańskich.
Zainteresowania problematyką rodzinnych wspólnot zadrużnych trwa­
ły również w początkowym okresie X X w., o czym świadczą między
innymi wybitne prace S. S. Bobczewa . W okresie międzywojennym
i po I I wojnie światowej problematykę t ę uwzględniał również w swych
licznych opracowaniach znany etnograf bułgarski Ch. Wakarelski .
Ostatnio ukazują się również opracowania z tego zakresu, w których
autorzy dokonują nowych analiz i interpretacji, posługując się metodą
materializmu historycznego. Na szczególne wyróżnienie zasługują t u
prace R. Peszewy , W. Frolca , T. Kolewy
i L . Markowej . Proble­
m a t y k ę rodzinną wsi bułgarskiej z okolicy Sofii uwzględnia również
w swej pracy I . T. Sanders
3

4

5

G

7

8

9

10

1 1

12

1 3

3

D.

4

I. E . G e s z o w ,

5

B.

Grabowski,

6

W.

Bogiszicz,

M a r i n o w,

1874; Prawni
7

obiczalji

8

Sofija

starina,

Zadruga
Zbornik

R.

Sofija

sadosnjih

Peszewa,

Bałgarskata
Bitá,

czeljadna

i naczałoto

i

Kompleksni

na XX

w.,

na

i semeen
235 - I I .

1 1

F r o 1 e c,

1 2

Т.

1 3

T.

Zagreb

i

minałoto

Markowa,

otnoszenija
w

ekspedicii

semejstwoto

Sielskaja

SSSR

w

s. Raženo

i

[w:]

Sanders,

K949.

Pierwyj
Balkan

sredno-

w

Bałgarija

Bałgarija,
w

krają

jejo

żiliszcze

Konare,
w

Płowdiwsko,

zapadnoj

Bołgarii,

t. 8:
kand.
„So-

40-58.
rodzinne

obszczina

1966 g}. Soobszczienija

w

zapadną

i na roda

bit

„Trudy

tiendiencii

małoazijskite

na Etnografskija Institut i Muzej",

i stosunki

sborník,

i

1965.

nauczni

Rodzina

— 1 IX
I.

segaszno

na, trakijskite

P o l s k a " , t. 12: 1968, s. 431-451.

rajonow

Lexington,

Slowena,

w

Wrocław

К olewa,

etnograficzeskij

26 VIII

siemija

n r 3: 1965, s.

1958, s. 6-109; Niekotoryje
nych

i jeziká

„Etnografia

L . W.

wianskij

Bolszaja

Etnografija",

dopskich,

jużnich

semejno-rodswenite

„Izwestija

1965, s. 107-115; Semejstwo
W.

u

zadruga

Bułgarii,

Semejstwoto
[w:]

d i s e r t . a r c h i w . n a E J M ,№
1 0

1886.

W a r s z a w a 1889.

obiczaja

.[w:] Bita

1961, s. 511-577; Struktura

wietskaja

1892 i 1896.
Sofija

Z a g r e b 1867.

1935; Etnografia

Bałgarija,

na XIX

Bałgarija,

1906-1907.

cz. I , S o f i j a

zapadna

zapadną

i Bulgarowie,

u Slowena,

Ch. W a k a r e l s k i ,

Bałgari,

kn. I I i I V , Ruse

w

Bulgarya

S. S. В o b с z e w,

wreme,

9

Żiwa

w

u

społeczności

Bołgar

Instituía

kultury

kongries

bałkańskich

Village,

The

XIX

Etnografii

razwitija
Sowietskoj

w

Bułgarów

Uniwersity

[w:]

A N SSSR",

i byta

diełegacii,

w.,

Bołgar

roSlat.

52:

jugozapad-

issledowanij

(Sofija,

M o s k w a 1966, s. 1-17.
of

Kentucky

Press

MARIA BIERNACKA

Okolicznością sprzyjającą przeprowadzeniu szerszych uogólnień w za­
kresie współczesnych badań nad wspólnotami rodzinnymi typu zadrużnego jest to, że w ostatnich latach tematykę tę kontynuują bądź podej­
mują od nowa etnografowie innych krajów. Należałoby tu przede wszyst­
kim wymienić prace dotyczące obszarów Jugosławii, prowadzone między
innymi przez M . Gavazziego , N . Pawkowicza , J. M . Halperna , k t ó ­
rzy do ostatnich jeszcze czasów mieli możność obserwowania funkcjo­
nowania wspólnot typu zadrużnego. Prace te rzucają wiele nowego świat­
ła na tradycyjną i współczesną organizację systemu pokrewieństwa
w t y m kraju.
Niemniej interesujące są w y n i k i badań nad zespołami rodzinnymi
na obszarze Słowacji, gdzie S. S v e c o w á
przeprowadzała studia nad
klasyfikacją zespołowych form rodzinnych wśród ludności słowackiej,
a O. N a h o d i l wśród tamtejszej ukraińskiej ludności łemkowskiej. Na
obszarze Rumunii gruntownej analizy systemu wspólnot dokonał Henri
H. S t a h l . W ZSRR tematyka wspólnot występuje przede wszystkim
w fundamentalnych pracach M . O. Koswiena . Z innych prac należy
wymienić interesujące studium A. I . Višniauskajté , dotyczące rozwoju
rodziny wsi litewskiej.
к

15

ie

17

18

i9

20

21

V l

M.

G a v a z z i,

Schriften",
1 5

N.

F.

maljskoig
zgrade
u

t. 6:

u

S.

Š v e c o v á ,

żeny

v

javy

příbuzenských
O.

rodině,

1 9

1958,

H.

2 0

ranija

and

u

culture

Warszawa
А.

Moskwa

„Glasnik
i

1962,

change

a

in

s.

Ze-

priwredne

i obiczajno-prawne

¡oriem

vztáhov

dwoch

ustanowe

117-139.

Serbian

Village,

Co­

v

w

slovenskom

vztahy

v

R . X V : 1967

endogamných

materiali,

Čičmanach
z.

3, s.

obcíach

a

posta-

321-385;

na

Pre-

Slovensku,

z. 3, s. 145-154.

К

problemu

rozkladu

1: 1955

Contribuía

К o s w i e n,

swiedienij

VII

Polju,

Pokuczstwo

Sarajewu",

rodinných

la

velkorodiny

n. 2, s.

147-163.

sludiul

satelor

Sowieroruskoje

„Sowietskaja

и

východoslovenských.

devalmase

o patronimii

peczyszcze,

Etnografija",

i strukturie

rominesti,

I.

1955,

Siemíejnaja

V y š n i a n s k a i t é ,

Międzynarodowy
Ł964.

oraz

Kongres

Razuňíie
Nauk

ukrainskije

1950,

roda,

E t n o g r a f i i A k a d i e m i i N a u k S S S R " , t. 13:
2 1

па

Muzeja

Národopis",

Stahl,

dworiszcze,

wotnej,

„Siidosteuropa-

t.

1:

1959.

M . О.

russkoje
tut

H.

Balkan,

u Liwanjskom

187-202; Kucza,

„Slovensky

„ P h i l o s o p h i c a " , vol.

t. 2:

s.

z. 2, s. 85-89; Příbuzenské

1967

N a h o d i l

Ukrajinců,

Social

Klasifikácia

1966

„ Č e s k ý L i d " , R . 54:
1 8

dem

1956.

„ Č e s k ý L i d " , R . 53:
venie

i zadruga

1961,

Zemaljskog

Halpern,

lumbia Uniwersity,
1 7

auf

t a m ż e , s. 73-97, oraz Drusziene

„Glasnik

M.

Grossjamilie

Selo

Sarajewu",

u Imljanima,
J.

L o s der

P a w к o w i с z,

Muzeja

Imljanima,
1 6

Das

1964.

z.

2;

„Kratkije

1951,

siabry

Programma

Soobszczenija",

s. 20-31; Historia

obszczina
htowskoj

i

i
dla

patronimija,
kríestjansko]

Antropologicznych

i

biaiosobi„Insti­

kultury

pier­

Moskwa

1961.

siemii.

Ref.

Etnograficznych,

45

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

Warto t u również zasygnalizować pracę K. Zawistowicz-Adamskiej,
dotyczącą systemów krewniaczych na Słowiańszczyźnie i ich historycz­
no-społecznego uwarunkowania - . Autorka, opierając się przede wszyst­
k i m na współczesnych wynikach badań, podejmuje w niej próbę syste­
matyki różnych form wspólnot rodzinnych, rodowych i terytorialnych
(występujących na obszarze całej Słowiańszczyzny) według ścisłych
i ujednoliconych kryteriów.
Wychodząc z założenia, że w l i ­
teraturze naukowej z tej dziedziny
używa się szeregu nie dość ściśle
sprecyzowanych pojęć i terminów,
zestawia i rozgranicza podstawowe
różnice, stanowiące o odrębności
dwóch systemów opartych na po­
krewieństwie, a określanych w do­
tychczasowej literaturze wymiennie
terminem wspólnota
rodowa
i
wspólnota wielkorodzinna (lecz nie
wspólnota pierwotna). Uzasadnia
przy t y m tezę, że wspólnoty typu
zadrużnego należą do systemu po­
krewieństwa rodzinnego, a nie ro­
dowego .
2

23

Ponadto autorka dokonuje etno-socjologicznej analizy obszernego
materiału historycznego (opracowa­
nego przez wybitnych specjalistów,
głównie z zakresu historii ustroju
i prawa), uzasadniając również tezę
uwarunkowań
historycznych dla
powstania i utrzymania się różne­ R y c 1. M i k o G i c o w P o p ó w u r . 1843,
z m . 1942 (por. s c h e m a t n r 1)
go rodzaju wspólnot. Tym samym
Fot. z portretu M . Biernacka, 1968
ustosunkowuje się do wciąż jeszcze
kontrowersyjnego problemu genezy
wspólnot krewniaczych. Autorka wyraża bowiem pogląd, że znane sze­
roko na obszarze krajów słowiańskich, a także i pozasłowiańskich wspól2 2

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a ,

Systemy

2 3

Podstawowe różnice p o m i ę d z y

wspólnotą

krewniacze...
rodową

a wielką

rodziną

chłopską

według K . Zawistowicz-Adamskiej:
„1. W i e l k a r o d z i n a c h ł o p s k a

jest

więc

z reguły

zamkniętą

grupą

krewniaczą,

s k u p i a j ą c ą z a z w y c z a j k r e w n y c h w l i n i i prostej z s t ę p n e j l u b r o d z e ń s t w o : b r a c i z ż o ­
n a m i i d z i e ć m i , niekiedy

także

siostry, natomiast

r ó d o b e j m u j e ponadto

krewnych

46

MARIA BIERNACKA

noty rodzinne czy rodowe mogły powstawać w różnych okresach histo­
rycznych, w zbliżonym lub t y m samym układzie stosunków gospodar­
czych, społecznych i kulturowych.
Tezy autorki, dotyczące zarówno rozgraniczenia wspólnot rodowych
od wielkorodzinnych, jak również uwarunkowań historycznych dla wszel­
kiego rodzaju wspólnot, stanowią także niewątpliwie wkład w badania
systemu rodzinnego w Bułgarii.
2. P O D S T A W O W E C E C H Y

SYSTEMU

POKREWIEŃSTWA

W

BUŁGARII

Dla tradycyjnej wsi bułgarskiej charakterystyczne były dwa pod­
stawowe systemy pokrewieństwa: rodowy i rodzinny. Badacze bułgarscy
są na ogół zgodni co do tego, że zadruga, występująca jeszcze w swej
klasycznej formie na początku X I X w., stanowiła podstawowy składnik
systemu rodowego . Ponadto, że obok zadrugi występowała również
mała rodzina indywidualna.
S. S. Bobczew -— autor wyczerpującej pracy na temat bułgarskiej
rodzinnej zadrugi — odcinając się w sposób zdecydowany od teorii do­
tyczących genezy rodziny i społeczeństwa pisał, że badania swe rozpo­
czyna od czasów historycznych, kiedy zaistniały już dowody na to, „że
ludzie żyli w bardziej czy mniej licznie zorganizowanych grupach".
„Ważne jest skonstatować — pisał — z czym zgadza się olbrzymia więk24

z l i n i i b o c z n y c h (owa p r z y s ł o w i o w a
d z i e s i ą t e g o pokolenia) oraz j e d n o s t k i

u n a s „ d z i e s i ą t a w o d a po
p r z y j ę t e z z e w n ą t r z rodu.

kisielu", czyli

do

2. W i e l k a r o d z i n a s t a n o w i w s p ó l n o t ę g o s p o d a r c z ą i t e r y t o r i a l n ą , gdy t y m c z a ­
s e m r ó d jest p r z e s t r z e n n i e r o z s i a n y , w s p ó l n o t a g o s p o d a r c z a z a z w y c z a j nie i s t n i e j e ,
m a j ą t k o w a z a ś b ą d ź nie i s t n i e j e , b ą d ź ( j e ś l i m o ż e s i ę z d a r z y ć ) j e s t r e d u k o w a n a
przez i n d y w i d u a l n ą g o s p o d a r k ę i indywidualne p r a w a m a j ą t k o w e p o s z c z e g ó l n y c h
współrodowców.
3. W i e l k a r o d z i n a posiada z a z w y c z a j n a c z e l n i k a o w ł a d z y p a t r i a r c h á l n ě j , s t a ­
n o w i s k o to t r a c i z n a c z e n i e l u b w r ę c z z a n i k a w o w y c h szeroko r o z s i a n y c h r o d a c h .
4. P o d s t a w ą w i ę z i s p o ł e c z n e j w w i e l k i e j r o d z i n i e s ą z w i ą z k i k r w i i w s p ó l ­
nota gospodarcza, w r o d z i e — nade w s z y s t k o t r a d y c j e o w s p ó l n y m
pochodzeniu
od tego samego protoplasty i poczucie s o l i d a r n o ś c i w s z y s t k i c h
współrodowców,
decydujące o wzajemnych zobowiązaniach.
5. W i e l k a r o d z i n a m i e ś c i s i ę bez r e s z t y w z a m k n i ę t e j s p o ł e c z n o ś c i l o k a l n e j ,
r ó d w s p ó ł u c z e s t n i c z y w ż y c i u p u b l i c z n y m i f u n k c j e jego m a j ą z a s i ę g szerszy".
W e d ł u g a u t o r k i „ W y m i e n i o n e k r y t e r i a k w a l i f i k a c y j n e nie o b e j m u j ą
wszystkich
m o ż l i w o ś c i , jakie m o g ą p o w s t a ć w skomplikowanych konfiguracjach ż y c i a spo­
ł e c z n e g o , w ł ą c z n i e z w i e l k i e g o t y p u i n s t y t u c j a m i k r e w n i a c z y m i " . P o r . s. 43-45.
l

-' P o r .
Ž.
Natan,
Istorija
ekonomiczeskogo
rozwitija
Bułgarii,
Moskwa
1961, s. 32-33 ( t ł u m . z b u ł g a r s k i e g o ) o r a z M . O . K o s w i e n , Siemiejnaja
obszczina i patronimija,
M o s k w a 1963, s. 4, k t ó r z y z a d r u g ę u w a ż a j ą z a p o d s t a w o w ą k o ­
m ó r k ę patriarchalno-rodowego
społeczeństwa.

47

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

szość historyków i socjologów, że przed współczesną indywidualną ro­
dziną istniały większe zgrupowania krewniacze tzw. »zadrużne rodziny*
[czeladij, że rodzina kolektywna poprzedzała indywidualną podobnie, jak
własność kolektywna poprzedzała własność p r y w a t n ą " . Autor dodaje
jednak, że niemniej bezsporne są fakty „poświadczone przez dokumenty
z najwcześniejszych okresów, stwierdzające istnienie zarówno indywi­
dualnej, jak i zbiorowej rodziny". Przy pomocy zaś hipotez, analogii
i porównawczo-socjologicznych środków, „ośmielamy się twierdzić —
pisał Bobczew — że zadruga jest bardzo starą formą
rodzinnego
i r o d o w e g o współżycia... U podstaw zadrugi leży bowiem pokre­
wieństwo rodowe, pochodzenia od jednego przodka — założyciela
rodu" .
O wzajemnym stosunku obu podstawowych grup krewniaczych —
zadrugi i rodu pisał, że „zadruga rozwinęła się w ród, bractwo, właka
(genos, klan), a ród w plemię. Zadruga miała swoje terytorium osadni­
cze — »dworiszte«... ród miał szersze terytorium, w wielu wypadkach
zajmował przestrzeń całej wsi, która nosiła imię założyciela rodu" .
R. Peszewa wypowiadając się w tej kwestii twierdzi, że jeszcze na
początku X I X w. każda zadruga stanowiła składnik wielkiej grupy ro­
dowej. Wyrazem tej łączności była z jednej strony rodowa własność
łąk oraz laisów, z drugiej zaś społeczna i „ideologiczna jedność rodu".
Owa społeczna i ideologiczna jedność rodu manifestowała się między i n ­
nymi w rodowym osadnictwie i nazwach, w rodowej egzogamii, w uzna­
waniu patronów rodu i składaniu ofiar na ich cześć, w podtrzymywaniu
świąt rodowych, w solidarności rodowej wyrażającej się wzajemną po­
mocą gospodarczą oraz honorem rodowym. Rodowcy mieli nawet od­
dzielne kwatery na cmentarzach. Dopiero w trakcie dalszego rozwoju
społecznego, w warunkach utrwalającego się systemu kapitalistycznego
nastąpiło zerwanie tej jedności i zarysowało się wyraźne rozgraniczenie
pomiędzy dalekim i bliskim pokrewieństwem, tzn. pomiędzy rodem,
włdką, bractwem, a mniejszą grupą krewniaczą (ograniczoną do czwar­
tego lub piątego pokolenia), która na zachodzie Bułgarii przyjęła nazwę
familii. W familiach tych utrzymywała się nadal więź krewniaczą w y ­
rażająca się we wzajemnej pomocy gospodarczej, rodowej solidarności,
obronie oraz innych cechach rodowych, ale już w ramach grupy mniej­
szej. Familie te, zdaniem autorki, stanowiły niejako podgrupy dawnego
zespołu rodowego i były charakterystyczne dla etapu przejściowego od
ustroju feudalnego do kapitalistycznego. Formą rodzinną związaną z tym
etapem była już nie klasyczna zadruga, a rodzinny zespół gospodar25

26

2 5

2 6

Bobczew,
Bobczew,

Balgarskata
czeljadna
op. cit., s. 192, 193.

zadruga,

s. 192.

48

MARIA BIERNACKA

Ryc.

2.

Ewdokija

Kamenowa

Nenkowa

(por.

s c h e m a t n r 2)
Fot. M . Biernacka

czy, w skład którego wchodziły rodziny rodzonych i stryjecznych
braci .
Autorzy zajmujący się problematyką wspólnot rodzinnych, w t y m
także zadrug, są na ogół w swych poglądach zgodni na temat ich go­
spodarczo-społecznego charakteru, struktury, funkcji oraz roli spełnianej
w społeczności wiejskiej. Kontrowersje budzą natomiast kwestie doty­
czące ich powstania, miejsca zajmowanego w procesie rozwojowym spo­
łeczeństwa ludzkiego, wzajemnych stosunków zachodzących pomiędzy
małą a wielką rodziną, rodem oraz wspólnotą terytorialną itp.
S. Bobczew, dokonując analizy bułgarskiego systemu krewniaczego,
próbował zdefiniować instytucję z a d r u g i r o d z i n n e j i ukazać
jej podstawowe cechy. Według niego zadruga ta jest zespołem krewniaczym pełnoletnich ludzi i ich następców. Zespół ten posiada ogólny,
niepodzielny majątek, na k t ó r y m wszyscy wspólnie pracują, zarabiają
dla wszystkich oraz razem mieszkają. Kieruje nimi przedstawiciel ze­
społu zwany domakinem. Jeśli członkowie zespołu nie są połączeni w ę ­
złami k r w i z naczelnikiem rodu, mogą tworzyć najrozmaitsze typy za­
drug, ale wówczas nie będą to już zadrugi rodzinne (czeladne).
27

P e s z ę w a, Struktura

na semejstwoto

i na roda...,

s. 110-111.

49

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

Zadrugi rodzinne dzielił Bobczew na dwa typy: p r o s t e i z ł o ż o n e. Według autora rodzinna zadruga prosta swym składem „fizycz­
nym" niczym się nie różniła od zwykłej, małej rodziny składającej się
z rodziców i dzieci. Posiadała ona jednak inny „zadrużny charakter"
polegający na tym, że głowa gospodarstwa nie uważała siebie za w y ­
łącznego władcę, właściciela i zarządzającego majątkiem rodzinnym.
„W naszych wsiach — pisał on — podobnie, jak i w wielu osiedlach
oraz miastach, rodziny mające zadrużny charakter są p r o s t y m i ,
zadrużnymi rodzinami... Sędzia nie mógłby tego ignorować przy rozpatry­
waniu jakiejś prośby w związku z majątkiem ani prawodawca przy
tworzeniu stosunków majątkowo-prawnych" .
Za pełną, tzw. z ł o ż o n ą zadrugę rodzinną autor uważał taką,
która składała się z dwóch albo więcej rodzin. Mogła ona być nieliczna
albo złożona z większej liczby osób i wówczas nosiła nazwę w i e l k i e j
r o d z i n y . U podstaw zadrugi leżało zawsze rodowe pokrewieństwo
oparte na pochodzeniu od wspólnego przodka.
Oceniając ilościowy stosunek zadrug do rodzin małych autor stwier­
dza, że w Bułgarii na początku X X w. przeważały rodziny małe .
R. Peszewa analizując instytucję rodziny i rodu stwierdza, że na
początku X I X w. istniały w Bułgarii dwa typy rodzin. Pierwszy typ
to wielkoosobowa rodzina, czyli zadruga, składająca się z czterech do
sześciu pokoleń, wywodząca się od ojca w linii prostej i bocznej, uzna­
jąca swe pochodzenie od wspólnego przodka-założyciela. W tym typie
zadrugi panował duch wspólnoty, wyrażający się w zespołowej włas­
ności, we wspólnej pracy, w sprawiedliwym podziale dóbr oraz w har­
monijnych stosunkach rodzinnych. Jeśli nawet głowa takiej rodziny
była prawnym właścicielem ziemi, to dysponować nią według obyczaju
można było dopiero za zgodą pozostałych członków zadrugi. Ten typ
zadrug występował głównie na obszarach zachodniej Bułgarii oraz
w innych górskich okolicach kraju. Związany był ściśle z naturalnym
charakterem gospodarki wiejskiej. Drugi typ rodziny charakteryzował
się przede wszystkim tym, że była to rodzina mała i cały jej majątek
stanowił osobistą własność ojca. Ten typ występował przeważnie we
wschodniej i staropłanińskiej części kraju, gdzie wcześniej zaczęły roz­
wijać się stosunki towarowo-pieniężne, oparte o utrwalający się ustrój
kapitalistyczny.
W drugiej połowie X I X w. charakter zadrug zmienił się zarówno
„w prawie, jak i w obyczajach". Majątek zadrugi stanowił już pry­
watną własność założyciela wspólnoty lub głowy zadrużnego gospo1

28

29

Bobczew,

Balgarskata

Bobczew,

op.

cit.,

s.

4 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

czeljadna
192.

zadruga,

s. 43, 44,

190.

50

MARIA BIERNACKA

darstwa. Pokrewieństwo liczyło się od ojca, ale tylko w linii prostej,
nie bocznej. Zadruga zrzeszała najwyżej cztery pokolenia i nie prze­
kraczała liczby 30 osób. W pracy i podziale obowiązywał jeszcze „duch
wspólnoty", ale w stosunkach rodzinnych umacniała się władza patriarchalna ojca jako głowy rodziny, właściciela ziemi i pozostałego
majątku zadrużnego.
Na początku X X w. liczebność zadrug uległa dalszemu zmniejszeniu
i obejmowała tylko rodzinę ojca i dwóch albo trzech jego synów. Daje
się przy t y m zauważyć wzrost władzy ojcowskiej polegający na pod­
porządkowaniu synów, a zwłaszcza synowych. Przedstawiony powyżej
typ zadrug z okresu przejściowego pomiędzy feudalizmem a kapitaliz­
mem R. Peszewa nazywa rodzinno-zespołowym gospodarstwem, nato­
miast W. Frolec określa je jako rodzinną wspólnotę gospodarczą. Obie
nazwy wyrażają ten sam sens i mogą być wymiennie używane. Należy
tu dodać, że również dla K . Zawistowicz-Adamskiej reprezentacyjnym
typem wielkiej rodziny może być tylko tradycyjna zadruga południowosłowiańska, a nie jej odmiany lokalne, których istnienie notowane było
i jest jeszcze ostatnio w J u g o s ł a w i i . „Te rodzinno-zespołowe gospo­
darstwa — pisze Peszewa — dzielą się na niewielkie rodziny i pozostają
w kolektywach w zależności od warunków socjalnych i ekonomicznych.
Przetrwały one do lat czterdziestych obecnego stulecia" .
30

31

Jak wynika z przytoczonych wypowiedzi oraz innych współczesnych
opracowań z zakresu problematyki krewniaczej, wielkorodzinne wspól­
noty bułgarskie przetrwały najdłużej na zachodnich obszarach kraju
oraz w górskich rejonach Rodopów. Kiedy bowiem w drugiej połowie
X I X w. wraz z rozwojem stosunków kapitalistycznych, a zwłaszcza po
wyzwoleniu kraju spod panowania tureckiego (w 1878 г.), wystąpiło
zjawisko masowego rozpadu wspólnot wielkorodzinnych, to proces ten
postępował od północnego wschodu na zachód i południe, wskutek czego
ludność tych obszarów pozostawała najdłużej w zasięgu kultury trady­
cyjnej. Wprawdzie i tu druga połowa X I X i początek X X w. przy­
noszą podstawowe zmiany w strukturze i funkcji wspólnot wielko­
rodzinnych, niemniej jednak te zmodyfikowane formy przetrwały w wie­
lu wypadkach do okresu I I wojny światowej, a niekiedy nawet do
pełnego socjalistycznego uspółdzielczenia wsi bułgarskiej w latach
1949-1957.
Warto zaznaczyć, że uczeni bułgarscy już w końcu X I X w. roz­
ważając w swych badaniach problem zadrug oświetlali go nie tylko
od strony poznania naukowego, ale także pod kątem walorów natury
ekonomicznej i społeczno-moralnej. W okresie utrwalania się kapitaliz3 0

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a ,

3 1

Peszewa,

S t r u k t u r o na

siemię

Systemy
jstwoto

krewniacze...,
i na

roda...,

s. 40.
s.

113,

107-108.

51

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

mu, kiedy proces proletaryzacji ludności wiejskiej przybierał na sile,
a reformatorzy społeczni propagowali i upowszechniali różne formy
spółdzielczości, uczeni bułgarscy wysuwali konieczność podtrzymania
lub reaktywowania rodzimych form współdziałania w zadrugach. Re­
formator i badacz wspólnot bułgarskich, I . W. Geszow, podnosząc wyż­
szość zespołowego gospodarowania w zadrugach podkreślał, że gwaran­
towały one swym członkom właściwy podział pracy i specjalizację za­
wodową oraz zapewniały sprawne kierownictwo, ponieważ władza spo­
czywała z reguły w rękach „najważniejszego i najdostojniejszego
spośród mężczyzn". Twierdził ponadto, że duże gospodarstwo zadrużne
posiada najlepsze warunki do zastosowania w nim maszyn rolniczych.
Rozpatrując kwestię „nie­
szczęść socjalnych" związanych z proletaryzowaniem się
ludności głosił, że prawo każ­
dego członka zadrugi do części
wspólnego majątku i uzyski­
wanego dochodu chroni lud­
ność wiejską przed nędzą
i głodem. Jego bowiem zda­
niem zadruga posiadała możli­
wość zabezpieczenia warun­
ków życiowych nie tylko pra­
cującym, ale również dzie­
ciom, ludziom starym i cho­
rym.
Na czoło społeczno-moralnych walorów zadrugi Geszow
wysuwał przede wszystkim
dbałość o honor rodu. Każdy
członek zadrugi zmuszony był
do
postępowania
zgodnie
z ogólną opinią pozostałych
jej członków. Uważał przy
tym, że członkowie zadrugi
przez sam fakt udziału w ży­
ciu i pracy wspólnoty, będą­
cej formą
„autonomicznego

/

Ryc.

3. W a s i l

Sawów

*

Stojków

(por.

schemat

n r 3)
Fot. M . Biernacka, 1968

stowarzyszenia", uczyli się samorządności i odpowiedzialności — cech
obywatelskich nieodzownych dla przyszłego ustroju parlamentarnego.
Sądził również, że oparcie wychowania na poszanowaniu tradycji utrwa­
la porządek społeczny i gwarantuje ciągłość dziedzictwa kulturowego.

52

MARIA BIERNACKA

I . E. Geszow dostrzegał również ujemne przejawy życia w zadrugach, a mianowicie: ograniczanie inicjatywy i zmniejszanie aktywności
indywidualnej, ograniczenie możliwości wszechstronnego przygotowania
się do prowadzenia indywidualnego gospodarstwa w przypadku rozpadu
zadrugi (na skutek podziału pracy i jednostronnej specjalizacji zawo­
dowej w zadrugach) oraz zmniejszanie się dbałości o jakość wykony­
wanej pracy, jak również utrwalanie się swoistego prymitywizmu wa­
runków bytowych, wynikających między innymi ze współżycia w jed­
nym domu ludzi nie należących do jednej rodziny, a w dodatku różnej
płci.
Mimo to Geszow uważał, że cechy dodatnie zadrugi przeważają
zdecydowanie nad ujemnymi i jedynie zła wola, niewłaściwe kierow­
nictwo, czy jeszcze inne przyczyny prowadziły niekiedy zadrugi do
różnego rodzaju wypaczeń. Twierdził więc Geszow, że zadrugi bułgar­
skie mogłyby się nadal utrzymywać i rozwijać, gdyby im państwo za­
gwarantowało większą swobodę działania .
Podobnie formułował również swoją koncepcję reformatorską Bob­
czew. Pisał, że wówczas kiedy dla zapobieżenia „agrarnemu złu", sze­
rzącemu się w bliskich i dalszych państwach (proletaryzaeja wsi, roz­
pad wspólnot rodzinnych i innych wspólnot wiejskich) formy spół­
dzielcze uznano za najwłaściwsze dla rozwiązywania trudności gospo­
darczych, to i w Bułgarii w tej sytuacji nie należy również rezygnować
z podtrzymywania zadrug. „Nie ma bardziej naturalnej rzeczy — pisał
on — jak zwrócić się ku zadrudze — owej tradycyjnej, rodzinno-spółdzielczej drużynie i »zapytać«, czy i ona również nie mogłaby służyć
(równolegle z innymi środkami) podniesieniu dobrobytu rolniczych
i robotniczych klas" .
Podobnie również oceniano w tym czasie rolę rodzinnych wspólnot
gospodarczych w rozwoju ruchu spółdzielczego w północno-zachodniej
Bułgarii. Autor opracowania monograficznego dotyczącego wsi Gramady — B. Bonczew, informuje, że już w latach 1874-1877 w wydawa­
nym w Widmie czasopiśmie „Stupán" nawoływano do szerzenia we
wsiach oświaty, propagowano zasady demokracji oraz zachęcano do pod­
trzymywania starych rolniczych zadrug jako zalążków spółdzielczej
gospodarki .
W wypowiedziach powyższych odczuwa się niewątpliwie odbicie
rozwijających się podówczas w Europie ruchów odrodzeńczych, m. in.
32

33

3 i

3 2

3 3

3 4

G e s z o w , Zadruga
w zapadną
Balgarija.
Bobczew,
Balgarskata
czeljadna
zadruga,

B . B o n c z e w , Prinos
W i d i n 1957 ( m a s z y n o p i s ) , s.

kam
217.

istorijata

na

s.

194.

s. Gramada

(Kulska

okolija),

53

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

także ruchu spółdzielczego. Reformatorzy społeczni w krajach słowiań­
skich, związani ideowo z tymi prądami społecznymi, próbowali nawią­
zać do rodzimych tradycji zespołowego działania i w oparciu o nie
pragnęli również przekształcać stosunki społeczno-gospodarcze w swych
krajach w duchu demokracji i sprawiedliwości społecznej. Można t u
dodać, że nie przypadkowo również zamieszczony został w 1936 r. na
łamach polskiego czasopisma „Społem" (wydawanego przez Związek
Spółdzielni Spożywców) artykuł jugosłowiańskiego prof. dr. V. Totemianza pod znamiennym tytułem Zadruga jako poprzedniczka
spół­
dzielni . Autor daje m. in. przegląd wartości reprezentowanych przez
zadrugę. Można zresztą znaleźć wiele innych przykładów na przepro­
wadzenie analogii pomiędzy postępowymi ruchami gospodarczo-społecz­
nymi Polski i krajów południcwosłowiańskich .
35

3G

Cała ta działalność na rzecz spółdzielczości szukającej swego rodo­
wodu również w starych rodzimych formach współdziałania odnosiła
pewne sukcesy. Jak bowiem wiadomo, ruch spółdzielczy w krajach południowosłowiańskich znalazł bardzo licznych zwolenników i przybrał
szerokie rozmiary (por. art.' W. Paprockiej). W Bułgarii ze spółdziel­
czością sprzęgnięta była również działalność postępowych organizacji
politycznych na wsi, jak np. Bułgarskiego Ludowego Związku Chłopów
i Bułgarskiej Partii Komunistycznej.
R. Peszewa, ustosunkowując się do przedstawionych powyżej kon­
cepcji reformatorskich wsi bułgarskiej z końca X I X i X X w., zwraca
uwagę na cechującą te wypowiedzi „narodnikowską" idealizację wspól­
not rodzinnych. W pracach swych na ten temat, dotyczących zwłaszcza
okresu rozwoju stosunków kapitalistycznych na wsi, ukazuje siły od­
środkowe, które nieuchronnie rozkładały zadrużne wspólnoty. Zalicza
do nich przede wszystkim utrwalenie się osobistej własności (ziemi
i pozostałego majątku) i władzy w rękach ojca rodziny i wypływającą
stąd dysharmonię pomiędzy interesami rodziny ojca, a rodzinami wcho­
dzącymi do wspólnoty rodzin synów, czy też rodzin braci. W epoce
kapitalistycznej coraz bardziej zarysowywały się również różnice po35 p

r o

f

(j

ł e m " , n r 3-4:
3 6

r

w.

T a k np. w

Wiejskiej,

w

T o t e m í a n z¡

1936,

s.



jako

poprzedniczka

spółdzielni,

„Spo­

okresie m i ę d z y w o j e n n y m

powstał

Słowiański

Związek

Młodzieży

skład k t ó r e g o wchodzili przedstawiciele Bułgarii, C z e c h o s ł o w a c j i ,

g o s ł a w i i i Polski. W Z w i ą z k u tym
garię

Zadruga

11-12.

Zemedelski

łaczy wiciowych

Mładeżki

P o l s k ę r e p r e z e n t o w a ł Z M W R P („Wici"), a

Sojuz.

Można

i zarazem s p ó ł d z i e l c ó w

również

dodać,

że

— K . Wyszomárskiego

z

inspiracji

dzia­

i I. Solarza,

prze­

niesiona została z J u g o s ł a w i i na grunt polski forma w i e j s k i c h s p ó ł d z i e l n i
P i e r w s z a tego r o d z a j u p l a c ó w k a
cutem.

Jak

wiemy,

służby

zdrowia.

spółdzielnie

powstała
zdrowia

w

1933

r. w e

uzupełniają

i

wsi

dziś

Ju­
Buł­

Markowa
sieć

zdrowia.
pod

placówek

Łań­
naszej

54

MARIA BIERNACKA

między wspólnotami rodzinnymi silnymi pod względem ekonomicznym
i wskutek tego odgrywającymi zasadniczą rolę w lokalnej społeczności
wioskowej, a wspólnotami rodzinnymi słabymi, stanowiącymi margines
tej społeczności. Taki układ sił we wspólnotach tego okresu był już
daleki od tak zwanej klasycznej zadrugi, realizującej ideę równości i spra­
wiedliwości wśród swych członków ' .
; 7

3. T R A D Y C Y J N E

FORMY

POKREWIEŃSTWA

W

GRAM ADZIE

Dokonując rekonstrukcji obrazu tradycyjnego systemu rodzinnego
wsi Gramady z przełomu X I X i X X stulecia, aż do wojny bałkańskiej
i I wojny światowej włącznie, należy podkreślić, że wieś tego okresu
w swej podstawowej masie stanowiła społeczność lokalną zamkniętą.
Kontakty wsi z tzw. „szerszym światem" były ograniczone. Oddalenie
najbliższych miast (Kuła — 15 km, Widin — 32 km), brak dobrych
dróg, prymitywne środki lokomocji — utrudniały wymianę wsi z t y m i
ośrodkami. Jeden ze starych mieszkańców opowiada, że w 1895 r. jako
10-letni chłopiec swój pierwszy wyjazd z ojcem do Widina odbywał
drewnianym wozem zaprzężonym w woły i bawoły. Pamięta też, że
kobiety, często nawet z dziećmi, drogę do Widina odbywały pieszo.
Wprawdzie Bonczew twierdzi, że Widin był silnym ośrodkiem od­
działywania gospodarczego, kulturalnego i politycznego — to jednak
można sądzić, że nie obejmował on w tamtych czasach zbyt szerokich
kręgów ludności.
Największą okazję do spotkań ludności o zasięgu szerszym stanowiły
jarmarki oraz panairy, (tradycyjne jarmarki odpustowe), na które przy­
jeżdżali m. in. kupcy z Serbii, Czech, Rumunii, Węgier, Rosji i Austrii
dla dokonywania transakcji handlowych, głównie zaś zakupu zwierząt
domowych. Nieodzowną część takich jarmarków, a zwłaszcza panairów,
stanowiła zabawa z muzyką, śpiewem, tańcami i poczęstunkiem (por.
art. В. Jaworskiej i W. Paprockiej).
Mężczyźni mieli na ogół więcej okazji do wyjścia poza wieś i krąg
spraw wyłącznie wiejskich. Sprzyjała temu choćby służba w wojsku,
wyjazdy zarobkowe z końmi do młocki na tereny naddunajskie, angażo­
wanie się — jak pisze Bonczew do odtransportowywania bydła zakupio­
nego przez kupców bułgarskich lub zagranicznych.
3 7

Peszewa,
Semejstwoto
i semejno-rodstwenite
otnoszenija...,
s. 512. P o r .
t a k ż e podobnie k r y t y c z n ą w y p o w i e d ź w tej k w e s t i i

Markowa,
Selskaja
obszczina
u Bołgar
w XIX
w., s. 9-10. W y p o w i e d z i n i e k t ó r y c h s t a r y c h i n f o r m a ­
t o r ó w ze w s i G r a m a d y p o t w i e r d z a j ą i s t n i e n i e o s t r y c h k o n f l i k t ó w
zachodzących
p o m i ę d z y p o s z c z e g ó l n y m i rodzinnymi z e s p o ł a m i gospodarczymi, z w ł a s z c z a z a ś po­
m i ę d z y familiami jako zespołami krewniaczymi.

55

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

R y c . 4. B a b c i a z w n u c z k a m i
Fot. M . Biernacka, 1969

Starzy mieszkańcy wspominają również o licznych kontaktach z są­
siednią Serbią. Serbowie przenikali na te tereny najczęściej w charak­
terze wędrujących rzemieślników, głównie budowniczych domów. Wspo­
mina się jednak również o serbskich imigrantach — nauczycielach,
prowadzących wśród Bułgarów akcję narodowouświadamiającą .
Poważnym ośrodkiem oddziaływania na Gramadę i całą zresztą za­
chodnią Bułgarię była szkoła pedagogiczna dla nauczycieli, zorganizo­
wana przy klasztorze w Rakowicy jeszcze w pierwszej połowie X I X w.
Według Bonczewa do szkoły tej uczęszczali także niektórzy gramadzcy
popi oraz kmetowie (sołtysi) .
Do nawiązywania łączności wsi z kręgami ponadlokalnymi przyczy­
niała się również działalność wybitniejszych jednostek, wyrosłych spo­
śród mieszkańców samej Gramady oraz oddziaływanie na wieś osób
z zewnątrz, jednakże pozostających z wsią w stałych lub nawet doryw­
czych kontaktach. W tradycji miejscowej utrzymuje się więc przekona­
nie o ważnej roli spełnianej dla dobra wsi przez niektórych kmetów
(zwanych również knezami) jeszcze w czasach niewoli tureckiej, a na­
stępnie także w okresach późniejszych. Dla przykładu warto podać, że
38

39

3 8

nowe
taktów

Bonczew,
AZEPow.

Prinos

Bonczew

zachodzących

kam
podjął

pomiędzy

istorijata,
próbę

Bonczew,

op. cit,

89-90,

Widynem a Gramada

Gramady.
3 9

s.

s. 192, 193.

191-192,

przedstawienia

oraz

możliwie

materiały

tere­

wszystkich

kon­

na przestrzeni całej

historii

56

MARIA BIERNACKA

żywa jest wciąż tradycja mówiąca o udziale kmeta gramadzkiego Petko
Marinowa Baszlijskiego, zwanego później — pasza Petko w powstaniu
zachodniobułgarskim przeciw Turkom w latach 1849-1850 .
Do wybitniejszych postaci na przełomie X I X i X X w. należał rów­
nież nauczyciel ludowy, kmet, rolnik oraz miejscowy działacz społeczny
Miko Gicow, który po wyzwoleniu Bułgarii był przez 4 kadencje depu­
towanym do Zgromadzenia Narodowego .
Ośrodkami informacji w zakresie spraw wiejskich i pozawiejskich
dawnej wsi były również karczmy. W karczmach, które były własnością
prywatną, gromadzili się mieszkańcy wsi (znajomi, przyjaciele, krewni)
w zasadzie po to, „żeby można było smaczniej zjeść i wypić". W karcz­
mach jednakże przyjmowano ponadto różnych urzędników państwo­
wych (np. poborców podatkowych), wędrujących kupców, a niekiedy
także przybyszów z „szerokiego świata" — emisariuszy spraw ogól­
nych. Kiedy po wyzwoleniu Bułgarii wśród mieszkańców wsi zaczynają
się budzić zainteresowania życiem politycznym, to głównym oparciem
dla agitatorów działających partii (liberalnej i konserwatywnej) była
instytucja karczmy. W każdej dzielnicy Gramady znajdowały się 1 lub
2 karczmy, a ich właściciele b y l i nie tylko handlowcami, ale często
także kmetami, którzy utrzymywali kontakty z przywódcami tych
partii, niekiedy nawet wystawiali swe kandydatury na deputowanych
do Zgromadzenia Narodowego.
40

41

W karczmie znajdującej się w dzielnicy Nowa Machała zebrała się
w 1915 r. grupka chłopów, którzy założyli ludową organizację „Země­
dělská Drużba", dając t y m samym początek istnieniu we wsi partii
ludowców, która nosi obecnie nazwę BZNS (Bułgarski Zemedelski Naroden Sojuz). Warto dodać, że wstępne spotkanie organizatorów odbyło
się na panairze w Widmie.
Mówiąc o roli karczmy w dawnej społeczności wiejskiej nie należy
zapominać, że zdarzali się często karczmarze, którzy uprawiali zwy­
czajny wyzysk ludności, wykorzystując jej biedę, nałóg pijaństwa lub
nieporadność życiową. Zdarzali się nawet tacy, którzy współpracowali
z bandami złodziei lub złodziejami — poborcami podatkowymi. Na­
zywano ich też nie darmo „biczem bożym" .
Tak więc różnorodność funkcji spełnianych przez wiejskie karczmy
pozwala zaliczyć je z jednej strony do instytucji mieszczących się
w ramach dawnej społeczności lokalnej, z drugiej zaś, zwłaszcza w no­
wej fazie rozwoju wsi, każe widzieć w nich instytucję rozsadzającą
tradycyjny układ społeczny.
42

4 0

4 1

4 2

B o n c z e w , op. cit., s. ,99-101, 129, A Z E P o w . 365.
B o n c z e w , op. ciť., s. 113 oraz A Z E P o w . n r 206, 207,
B o n c z e w , op. cit., s. 93, 101, 102, 104, 108.

347.

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

57

Podstawową rolę w przełamywaniu izolacji zamkniętej społeczności
lokalnej Gramady odegrała jednakże szkoła, a następnie dopiero sto­
sunkowo wcześnie zorganizowana wiejska świetlica, organizacje spół­
dzielcze, rzemieślnicze oraz partie polityczne. Pierwsza szkoła świecka
otwarta została według relacji Bonczewa ok. r. 1860, ale już wcześniej
prowadzone było nauczanie przy cerkwi (wybudowanej ok. 1830 г.).
W początkowym okresie szkoła obejmowała swą działalnością pedagogicz­
ną tylko nieliczną grupę męskiej młodzieży Gramady i wsi sąsiednich.
W niedługim czasie obowiązek uczenia stawał się coraz bardziej po­
wszechny, tak że już w 1908/1909 r. liczba uczniów wynosiła 40, w t y m
22 uczniów pochodziło z Gramady, a pozostali ze wsi Makresz, Medeszewcy, Car Sziszmanowo i Wodna. Wśród uczniów znajdowały się
2 dziewczynki, co w ówczesnych warunkach było wydarzeniem dużej
miary
Upowszechnienie się szkolnictwa potwierdza fakt wzniesienia przez
wieś już ok. 1875 r. specjalnego budynku szkolnego (w którym jeszcze
obecnie znajdują swe pomieszczenie internat szkoły podstawowej i przed4 3

R y c . 5. G r u p a s ą s i a d ó w z d z i e l n i c y N o w a M a c h a ł a
Fot. M . Biernacka, 19694 3

AZEPow.

n r 347 o r a z

inne.

.58

MARIA BIERNACKA

szkole). Dzięki działalności szkoły zanika stopniowo analfabetyzm wśród
mieszkańców wsi, a umiejętność czytania i pisania stwarza warunki
powoływania we wsi nowych instytucji i organizacji. I chociaż po­
czątkowo działalność ta była inspirowana przez ludzi spoza społeczności
miejscowej (często popów lub nauczycieli), to w końcu wciągała coraz
szersze grono wybitniejszych osób i ukazywała im nowe możliwości
życia gospodarczego i społecznego. Taką rolę spełniały we wsi przed
I wojną światową — podobnie, jak na terenie całej Bułgarii •— przede
wszystkim stowarzyszenia czytelnicze „Probuda", spółdzielnia kredyto­
wa „Sztastie" czy cech rzemieślniczy .
W zawartości dawnego układu stosunków wiejskich w Gramadzie
poważnego wyłomu dokonał masowy udział mężczyzn w wojnach bał­
kańskich i I wojnie światowej. W licznych wypowiedziach ludności
dotyczących tamtego okresu przewija się konsekwentnie twierdzenie,
że mężczyzn, którzy wrócili z frontów wojennych lub z niewoli, cecho­
wała znaczna indywidualizacja postaw i dążności. Gwałtownie w . t y m
czasie rozpadają się rodzinne gospodarstwa zadrużne, młodzi szukają
dla siebie określonego miejsca zarówno w zespole krewniaczym, jak
i w społeczności całej wsi. Budzą się zainteresowania dla spraw ogól­
nych, wzrasta dążenie do zapewnienia sobie i swym dzieciom lepszych
w a r u n k ó w bytowych. Wkradająca się coraz wyraźniej dysharmonia po­
między światem wyobrażeń o innym lepszym życiu a możliwościami
jego realizacji w warunkach ogólnokrajowych trudności powojennych
aktywizuje społeczność wiejską Gramady, a zwłaszcza jej jednostki
przodownicze.
Vl

W tradycyjnym systemie krewniaczym Gramady omawianego okresu
istniał szeroki wachlarz form prowadzących od charakterystycznej for­
my rodziny wielopokoleniowej, zwanej najczęściej golema familia lub
welike semejstwo — do tzw. rodziny małej, złożonej z rodziców
i dzieci .
Jeśli przyjąć klasyfikację tradycyjnych form rodzinnych w Bułgarii
środkowo-zachodniej za R. Peszewą (prowadzącą na tym obszarze bada­
nia terenowe w latach 1956-1969), to formą wyjściową była tu kla45

4 4

czew,
4 5

Materiały
op. cit.,

ot Okrążeń
Darżawen
Archiw
s. 207-211 oraz A Z E P o w .

gr.

Widin

n r 277/11, s. 1-99;

Bon­

W G r a m a d z i e d l a o z n a c z e n i a r o d z i n n e g o z e s p o ł u gospodarczego u ż y w a s i ę
m i ę d z y innymi w w t e r m i n ó w , j e d n a k ż e przy s z c z e g ó l n y m w y j a ś n i a n i u ich z n a ­
c z e n i a s t a r z y i n f o r m a t o r z y b a r d z o w y r a ź n i e p o d k r e ś l a j ą , ż e f a m i l i a nie s t a n o w i ł a
w s p ó l n o t y g o s p o d a r c z e j . F a m i l i a to p o k r e w i e ń s t w o r o d o w e , a r o d z i n n y z e s p ó ł
g o s p o d a r c z y to w i e l k a r o d z i n a {welike
semejstwo).
Termin zadruga w Gramadzie
nie b y ł z n a n y . W s p ó l n o t y te o k r e ś l a s i ę j e s z c z e t a k i m i t e r m i n a m i , j a k ż y c i e za
jedno,
u kup,
obszto.

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

59

syczna zadruga, oparta na społecznej własności środków produkcji,
wspólnym zaspokojeniu potrzeb wszystkich jej uczestników, władzy
sprawowanej przez przedstawiciela ogółu członkowskiego oraz poczuciu
przynależności do rodziny i rodu, wywodzącego się od swego protoplasty
i wyznaczającego linię pokrewieństwa w linii ojcowskie] zarówno pro­
stej, jak i bocznej. Forma ta uległa zasadniczym przekształceniom jesz­
cze w epoce feudalnej, głównie na skutek rodzenia się elementów pry­
watnej własności.
W następnej fazie rozwoju, w okresie przejścia od feudalizmu do
kapitalizmu, panującą formą stawało się rodzinno-zespołowe gospodar­
stwo, oparte jednakże nie na wspólnej (jak to miało miejsce w kla­
sycznej zadrudze), ale prywatnej — ojcowskiej własności ziemi i po­
zostałych środków produkcji.
W fazie rozwoju kapitalizmu, zwłaszcza w drugiej połowie X I X w.,
forma rodzinno-zespołowego gospodarstwa uległa dalszym przekształ­
ceniom, polegającym przede wszystkim na zmniejszeniu zadrużnego
zespołu, sprowadzającego się do liczby 10-15 członków i obejmującego
z reguły jedynie rodzinę ojca oraz 2 albo 3 rodziny jego synów. Wzra­
sta władza ojca. Siłą jednoczącą zespół staje się już nie idea zespołowej
pracy poszczególnych rodzin, a konieczność istnienia w zespole, w y ­
nikająca z nierówności majątkowej, a tym samym i niemożliwości
usamodzielnienia się w oddzielne gospodarstwa. Tendencje odśrodkowe
działały jednak nadal i spowodowały, że w X X w. typ zmniejszonych
już rodzinno-zespołowych gospodarstw podlegał dalszemu rozpadowi
tworząc niewielkie rodziny, które niekiedy pozostawały jeszcze we
wspólnotach w zależności od swych socjalnych i ekonomicznych warun­
ków. Według R. Peszewy w zespołach tych wyraźnie występowały jed­
nak elementy nierówności i kapitalistycznego wyzysku. Dotyczyło to
zwłaszcza gospodarstw zamożnych i częściowo średnich, ,,w których
zakazy i prawa obowiązujące były bardzo silne". W rodzinach biedniej­
szych stosunki te nie były tak drastyczne z tego względu, że nie w y ­
stępowało w nich zjawisko tak wyraźnych różnic pomiędzy rodziną
ojca a rodzinami synów. Zespoły rodzinno-gospodarcze bogatych skła­
dały się w t y m czasie z ok. 3-4 rodzin, natomiast biedniejsze prawie
z reguły nie przekraczały 2 rodzin .
m

Owo zróżnicowanie form rodzinnych w zachodniej Bułgarii miało
również swe odbicie w Gramadzie. Przede wszystkim należy przyjąć,
że wymienione w 1892 r. przez D. Marinowa zadrugi nie były już kla­
sycznymi zadrugami, a specyficzną formą zespołowego gospodarowania
4 6

P e s z e w a,
O rozwarstwieniu
stosunki rodzinne

Semejstwoto
i semejno-rodstwenite
otnoszenija...,
s. 551-554.
k l a s o w y m w e w s i b u ł g a r s k i e j i r z u t o w a n i u tego p r o c e s u n a
por. V a k a r e l s k i ,
Etnografia
Bułgarii,
s. 240-242, 245-246.

60

MARIA BIERNACKA

rodzin spokrewnionych w linii ojca i przez niego z reguły kierowanych.
Liczba ich nie była zresztą duża i wynosiła 47 jednostek
Przyjmując za Bonczewem, że w 1875 r. było w Gramadzie 330
domów, a w parę lat później, bo bezpośrednio po wyzwoleniu ok. 50
zadrug, widzimy, że tzw. gospodarstwa zadrużne stanowiły ok. 15°/a
wszystkich gospodarstw .
Z zestawienia Mannowa można również wnioskować, że zadrugi te
nie należały już wówczas do jednostek liczebnie dużych. Na ogólną
bowiem liczbę 47 zadrug w całej wsi było 20 zadrug 10-osobowych,
12 — 11-osobowych, 6 — 13-osobowych, 1 — 14-osobowa, 2 — 15-osobowe, 2 — 17-osobowe i 1 zadruga — 19-osobowa. Przeciętnie więc
wypadało na 1 zadrugę 11,5 osób.
Ten spadek liczebności wspólnot jest bardzo wyraźny jeśli się weź­
mie pod uwagę, że jeszcze na początku X I X w. zadrugi bułgarskie obej­
mowały 4-6 pokoleń wywodzących się od ojca w l i n i i prostej i bocznej
i liczyły od 60-100 osób, a nawet sięgały liczby 150 i 250 osób. W po­
łowie X I X w. zadrugi obejmowały już najwyżej 4 pokolenia (w za­
chodniej Bułgarii 5 pokoleń) i z reguły nie przekraczały 30 osób .
Owo zróżnicowanie form rodzinnych w zachodniej Bułgarii i w Gra­
madzie wiąże się ściśle z ówczesną strukturą gospodarczo-społeczną
i zawodową ludności wsi, na które zresztą rzutowała ogólna sytuacja
kraju. Jest to więc okres utrwalania się kapitalizmu, w k t ó r y m — jak
pisał Bonczew — społeczność Gramady odczuwała skutki zmian, jakie
nastąpiły bezpośrednio po wyzwoleniu kraju. Zmiany te, to przede
wszystkim szybki rozpad wielkich zadrug liczących od 50 do 100 ha
oraz przejście od typu gospodarki hodowlano-pasterskiej do rolniczej.
Wskutek zaistniałych podziałów oraz zmiany kierunku gospodarowania,
nowo powstałe gospodarstwa, liczące już przeciętnie od 8 do 10 ha, nie
dysponowały zarówno dostateczną ilością ziemi, jak również sprzętu
oraz gospodarskiego inwentarza. Zubożenie ludności doprowadzało do
tego, że „członkowie starych zadrug opuszczali masowo wieś i prze­
nosili się do miast", zubożałe zaś gospodarstwa popadały najczęściej
w zależność ekonomiczną od miejscowych karczmarzy i lichwiarzy .
48

49

50

4 7

P o r . D . M a r i n o w , Żiwa
starina,
k n . 2, R u s e 1892, s. 250-251. N a l e ż y z a ­
z n a c z y ć , ż e w y k a z D . M a r i n o w a m o ż e z a w i e r a ć p e w n e n i e ś c i s ł o ś c i . T a k np. i n f o r ­
matorzy z rodziny Strigaczowych podają, że ich rodzina, choć w y k a z a n a przez
M a r i n o w a j a k o z a d r u g a , n i e n a l e ż a ł a do w i e l k i e j , t y l k o l i c z n e j w i e l o d z i e t n e j m a ł e j
rodziny.
4 8

Bonczew,

P ř i n o s kam

istorijata...,

4 Я

P o r . M a r i n o w , Żiwa
starina,
i semejno-rodstwenite
otnoszenija...,
s,
żiliszcze
w zapadnoj Bolgarii,
s. 43.
5 0

Por. B o n c z e w ,

P ř i n o s kam

s.

196.

k n . 2,
512-513;

istorijata...,

s. 182; P e s z e w a ,
SemejstwotoF r o 1 e c, Bolszaja
siemija
i jejos. 7, 60.

61

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

R y c . 6. P r z e d s z k o l a c y
Fot. M . Biernacka, 1966

W tych warunkach Gramada, podobnie jak i inne wsie tego regionu,
wchodziła w orbitę stosunków towarowo-pieniężnych. Odbijało się to
najbardziej jaskrawo na sytuacji małorolnych lub „wypadających"
z zespołu rodzinnego i usamodzielniających się rodzin chłopskich, które
zmuszone były szukać wszelkich możliwych źródeł utrzymania. Ponie­
waż zagadnienia te omawiane są w opracowaniach dotyczących struk­
tury zawodowej' wsi i rolnictwa, wystarczy tylko zaznaczyć, że na ogół
z ubogich kategorii ludności wywodzili się najemnicy dużych gospo­
darstw, sezonowi robotnicy zarobkujący we wsi i poza wsią, rodziny
odnajmujące ziemię u zamożnych gospodarzy na zasadzie tzw. izpolicy
(przeważnie za połowę plonów), emigranci do Ameryki i Niemiec czy
też nawet niektórzy rzemieślnicy .
Mimo zasygnalizowanego powyżej procesu rozwarstwiania klasowego
wsi, prowadzone w Gramadzie w ciągu ostatnich 3 lat badania terenowe
wykazują, że prawie do I wojny światowej włącznie, w tamtejszym
gospodarstwie chłopskim przeważały jeszcze ciągle elementy gospodarki
samowystarczalnej, stanowiącej pozostałości poprzedniego systemu rodowo-feudalnego. Wynikało to być może z charakteru gospodarki
w większym stopniu nacechowanej tradycjonalizmem. Jak bowiem w y 51

Por.

materiały

terenowe

AZEPow.

I. Nizińskiej

z 1967

r.

62

MARIA BIERNACKA

nika z badań terenowych oraz zestawień statystycznych dokonanych
przez Bonczewa, okręg widyński, a zatem i Gramada, należały jeszcze
w drugiej połowie X I X w. do centrum hodowlanego. Hodowla i pa­
sterstwo stanowiły podstawowe zajęcie ludności Gramady, o czym świad­
czą również — jak można sądzić — filialne gospodarstwa chłopskie,
przeważnie o charakterze hodowlanym, które znajdowały się poza osadą
wiejską i nazywane były kolibami . Wprawdzie przyjmuje się, że prze­
łom w gospodarce wiejskiej na korzyść rolnictwa nastąpił po wyzwole­
niu Bułgarii, niemniej jednak elementy „starego" trwały w niej nadal,
sprzyjając większemu tradycjonalizmowi nie tylko w gospodarce, ale
także w stosunkach społecznych oraz ogólnym poziomie kulturalnym
ludności. Dotyczyło to szczególnie pracującej na kolibie młodzieży,
zwłaszcza w okresie, kiedy nie obowiązywała jeszcze powszechność
nauczania w szkole. Izolacja od życia toczącego się we wsi i zajęcia
głównie typu hodowlano-pasterslkiego stwarzały sytuację, którą ilustruje
92-letni mieszkaniec Gramady opowiadając, że kiedy w wieku lat 23
wracał z koliby (przed wyjazdem do wojska), to wówczas dopiero pierw­
szy raz zobaczył pieniądze.
W tradycyjnym systemie krewniaczym Gramady obowiązywało po­
krewieństwo zarówno ze strony ojca, jak i matki — „po basztina
familia" i „po majczina familia" — jednakże przynależność do pod­
stawowych jednostek ustroju rodzinno-rodowego, takich jak familia,
wielka rodzina (również w jej zmodyfikowanych formach) i mała rodzi­
na, wyznaczone były przez pokrewieństwo patrylinearne w linii prostej
i bocznej. W związku z tym wymienione jednostki systemu rodzinnego
posiadały charakter patriarchalny i patrylokalny. W linii ojcowskiej
dziedziczone były również nazwiska.
A zatem gramadzką familię podobnie jak familię na obszarach środ­
kowej i zachodniej Bułgarii — co stwierdza w swych badaniach R. Pe­
szewa — należałoby zaliczyć do instytucji rodowej, a nie wielkorodzinnej. Problem ten wymaga jednak dalszych, pogłębionych badań. W j ę ­
zyku potocznym gramadzkiej ludności używa się często wymiennie ter­
minu familia i rodzina, zwłaszcza wielka rodzina. Znaczenie tych termi­
nów jest jednak zasadniczo różne. Jeśli przyjmiemy zaproponowaną
przez K. Zawistowicz-Adamską klasyfikację rodu, to stwierdzimy, że
gramadzką familia odpowiada tej klasyfikacji, gdyż jest zespołem rodzin
przestrzennie rozsianych, nie powiązanych prowadzeniem wspólnego
gospodarstwa, opartym na tradycji wspólnego pochodzenia od tego
samego przodka, a przy tym powiązanym więzią i solidarnością rodową.
52

5 2

Bonczew,

AZEPow.

Priinos

kam

istorijata...,

s.

92-93,

oraz

materiały

terenowe

63

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

Wielka rodzina natomiast jest rodzinną wspólnotą gospodarczą i tery­
torialną składającą się z kilku pokoleń z linii ojcowskiej, kierowanej
najczęściej przez ojca, posiadającego władzę patriarchalną.
Na różnice te zwracają uwagę starzy mieszkańcy wsi, którzy mocno
podkreślają, że familia to krewni z linii ojca. I chociaż nie prowadzą
wspólnego gospodarstwa, nie mieszkają razem, to jednak łączy ich
„jedna krew" i jeden „swetec" (patron). Nic więc dziwnego, że daw­
niej członkom jednej familii nie wolno było żenić się między sobą aż
do 5 stopnia pokrewieństwa (powój а) .
Tradycje przynależności rodzin do określonych familii są wciąż
jeszcze bardzo żywe, a w przeszłości były znacznie silniejsze. Stary
system pokrewieństwa familijnego zawierał wiele zwyczajowych i oby­
czajowych norm, według których regulowane było postępowanie jed­
nostek i rodzin przynależnych do określonej familii. Nic więc dziw­
nego, że w tradycji ustnej mieszkańców wsi zachowały się liczne prze­
kazy mówiące o przeszłości poszczególnych familii zwłaszcza tych, które
swą więź rodową mocno podtrzymywały, a ponadto wyróżniały się
w sposób dodatni w życiu wsi. B. Bonczew zgromadził sporo materiału
od najstarszych osób we wsi, dotyczącego miejsca pochodzenia oraz
okresu przybycia na te tereny ważniejszych gramadzkich familii . Jeśli
nawet informacje te nie są dość ścisłe pod względem historycznym, to
jednak potwierdzają fakt przywiązania ludności do ich własnej tradycji.
53

S4

Familie nie stanowiły jednak najwyższej formy pokrewieństwa, na
co również zwracała uwagę R. Peszewa w swych opracowaniach do­
tyczących Bułgarii środkowo-zachodniej. Materiały terenowe dają po­
twierdzenie tego, że w przeszłości (a niekiedy także obecnie) określone
grupy familii przynależały jeszcze do szerszych, tradycyjnych grup
0 charakterze rodowym. Ujawniało się to szczególnie w obrzędowości
1 obyczajowości rodzinno-rodowej, której przegląd i analizę przedstawia
w swym opracowaniu Tatjana Kolewa.
Trzeba dodać, ż e w Gramadzie i wsiach sąsiednich zachowały się
również tradycje osiedli patronimicznych, w których zamieszkiwało po5 3

AZEPow.

5 4

Bonczew,

Więzi
„te

długie

nach

z

352,

353

kam

zwraca

i inne.
istorijata...,

również

szeregi p o k r e w i e ń s t w a

bardziej

s.

więzi

242.

uznawania

w

60-61
Ch.

tradycjami,
kuzynów



dużych

i

wielkie

który

przeważnie

aniżeli

w

bratowczedi

M B ] , Por.

zwraca również

rodzinach

i 57-76. N a

Wakarelski,

zapamiętać

[odgałęzień —

R. P e s z e w a

rodzinnej

s.

uwagę

można

konsekwentnymi

przypadki

a n a w e t i 15 p o w o j ó w "

Bułgarii,
szej

349,
Prinos

krewniaczych

rodzinie...,
nia,

nr

w

małej

dużych

Wakarelski,

uwagę

zamożnych.

na

występowanie

Rodziny

otnoszenija...,

s.

547.

że

rodzi­

indywidualnej

z czwartego

pokole­
Etnografia
silniej­

średniozamożne

i biedne z m n i e j s z ą l i c z b ą o s ó b c e c h o w a ł a s ł a b s z a w i ę ź rodzinna. Por.
to i semejno-rodstwenite

znaczenie

podkreśla,

Semejstwo­

64

MARIA BIERNACKA

kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt rodzin, spokrewnionych po­
między sobą. Obecnie istnieją 4 duże dzielnice wsi tzw. machały (Marenska, Tabaszka, Brankowska i Nowa Machała), lecz w przeszłości było
ich więcej, o czym wspomina również w swej pracy Bonczew (wymie­
niając następujące: Butanska, Drakata, Pajeszka, Parcał, Dernek) .
Ten skomplikowany system wzajemnych uzależnień i powiązań
krewniaczych jest wynikiem długotrwałego procesu historycznego, zwią­
zanego na t y m terenie niewątpliwie w największym stopniu z istnie­
55

R y e . 7. P o w r ó t z pola
Fot. M . Biernacka, 1968

niem wspólnoty zadrużnej. W wspólnotach tych bowiem dokonywał się
stały proces wyodrębniania (segmentacji lub pączkowania) nowych ro­
dzin — indywidualnych lub złożonych, które po pewnym czasie stawały
się znów pełnymi wspólnotami rodzinnymi, dojrzałymi do nowych po­
działów. W stadiach wcześniejszych, kiedy wspólnoty zadrużne były
duże, wydzielały się z nich na ogół jednostki złożone z 2-3 rodzin,
w okresie późniejszym wydzielone jednostki to najczęściej indywidualne
rodziny. Z rozradzających się w ten sposób rodzin zadrużnych lub roz­
padających się rodzinnych wspólnot gospodarczych (zadrug) powstawały
najczęściej owe spokrewnione osiedla patronimiczne .
5G

6 5

Na rodzinny

charakter m a c h a ł w s k a z u j ą r ó w n i e ż prace

P e s z e w y, op.

cit.,

s. 548-551.
5 e

O patroraimiach j a k o g r u p a c h

segmentacji
sobą

lub p o d z i a ł u

więź

obszczina
krewniacze...,

gospodarczą,
i

patronimija,
s. 83-93.

jednej
społeczną
s.

4,

spokrewnionych

wielkiej

rodziny,

i ideologiczną

102-103;

rodzin p o w s t a ł y c h

które


nadal

w

zachowują

por. К o s w i e n,

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a ,

wyniku
między
Siemiejnaja
Systemy

65

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

Życie w rodzinnych wspólnotach gospodarczych określano w miej­
scowej gwarze jako golema familia, welike semejstwo, drużyna, życie —
u kup, za jedno lub obszio. W początkowym okresie X X w. wśród
istniejących rodzinnych wspólnot gospodarczych w Gramadzie zaryso­
wują się trzy podstawowe typy. Najbardziej powszechnym typem jest
rodzinna wspólnota złożona z rodziny ojca, jego żonatych synów i wnu­
ków. Była ona z reguły trzypokoleniowa, niekiedy zaś nawet czteropokoleniowa, jeśli we wspólnocie żyli jeszcze pradziadkowie. Drugim
typem była wspólnota rodzinno-gospodarcza, w skład której wchodzili
również krewni w linii męskiej bocznej w generacji ojca, a więc stryj
lub stryjowie ze swymi rodzinami. Była to także rodzina składająca się
z trzech lub czterech pokoleń. Zdarzało się niekiedy, że do zespołu
wielkorodzinnego wchodzili również wujowie. Zjawisko to występowało
rzadko (zanotowano dwa przypadki), zwykle wówczas, gdy gospodarstwo
było duże i córka głowy rodziny, wychodząc za mąż, pozostawała w do­
mu rodzinnym razem z bratem. O przyżenionym do gospodarstwa ko­
biety mężczyźnie mówiło się „zet na kasta" (zięć w domu), a jego los
był określony jako „czarny, czarniejszy niż kruk, a więc najczarniejszy".
Do trzeciego typu zaliczyć można braterski typ wielkiej rodziny,
w której pozostali po śmierci ojca synowie nie rozdzielali się, lecz
nadal prowadzili wspólne gospodarstwo wraz ze swymi dziećmi i wnu­
kami. Decyzje prawne dotyczące ich rodzin oraz prowadzonego wspól­
nie gospodarstwa były podejmowane za obopólną zgodą. W pozostałych
typach rodzin do podejmowania decyzji uprawniony był przede wszyst­
k i m właściciel całego majątku rodzinnego, a więc ojciec (po: urodzeniu
wnuków występujący już jako dziadek, stąd często w ogóle określany
mianem dziadka).
Wydzielone typy wspólnot nie wyczerpują zapewne wszystkich jej
wariantów, jakie mogły występować w różnych sytuacjach życiowych
rodzin. Są one jednak najtypowsze i znajdujemy potwierdzenie ich w y ­
stępowania jeszcze w latach ostatnich na obszarach Jugosławii i Sło­
wacji .
Jak wynika z relacji terenowych liczba członków gramadzkich
wielkich rodzin wahała się przeciętnie od 10 do 15 i na ogół nie prze­
kraczała 20 osób (poza j e d n ą ' r e l a c j ą , odnoszącą się do końca X I X w.,
gdzie we wspólnocie żyło razem 28 osób). Wspólnoty gramadzkie zrze­
szały przeciętnie dwie — trzy rodziny, niekiedy jednak pięć, a nawet
sześć rodzin.
57

5 7

łów
na

Typy

rodzinnych

terenowych

wspólnot

AZEPow.

obszarach J u g o s ł a w i i m.

perna

oraz n a

obszarze

gospodarczych

Podobne

typy

określono

zanotowane

na

zostały

podstawie
w

materia­

ostatnich

in. p r z e z M . G a v a z z i e g o , N . F . P a v k o v i č a , J . M .

Słowacji

5 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

p r z e z S.

Švecova

i O.

Nahodila.

latach
Hal-

66

MARIA BIERNACKA

Wielkość gospodarstw pozostających we wspólnocie nie była jedna­
kowa i wahała się od 5 do 30 ha. Większość wspólnot rodzinnych po­
siadała poza wsią swoje koliby, na których prowadziła przede wszyst­
k i m gospodarstwo hodowlane.
W rodzinnej wspólnocie gospodarczej obowiązywał ścisły podział
pracy. Władza miała charakter patriarchalny i sprawował ją ojciec,
zwany domakin, baszta lub czasami gfioumtor. Ojciec zarządzał, ale
często korzystał z rady swej żony albo dorosłych synów. On dyspono­
wał także kasą domową i w wypadku potrzeby poczynienia zakupów
dla członków rodziny ustalał osobiście konieczność ich realizacji. Za gos­
podarstwo domowe była odpowiedzialna matka — majka. Ojciec i matka
rozdzielali pracę pomiędzy całą załogę produkcyjną, tzn. wielką rodzinę:
ojciec pomiędzy mężczyzn, a matka pomiędzy kobiety. Przydział pracy
otrzymywały również dzieci. Filialny system gospodarowania (z koliba­
mi) powodował, że część załogi rodzinnej, zwłaszcza męskiej, przeby­
wała na kolibie prawie okrągły rok. Kobiety, a zwłaszcza matka i małe
dzieci, pozostawały najczęściej w domu. Dzieci szkolne dzieliły czas
między dom, szkołę i kolibę.
Na kolibie zarządzał zwykle przebywający tam prawie stale dziadek.
W czasie nasilenia prac na kolibie załodze tam pozostającej zanoszono
obiady z domu. W okresie letnim przeważnie gotowały tam kobiety,
ale zimą najczęściej przygotowywał strawę dziadek. Dziadek co pewien
czais wracał z koliby do domu i wówczas w domach skłóconych, jak
opowiadał stary mieszkaniec Toszewiec, następował „sądny dzień". Dzia­
dek bowiem rozsądzał powaśnione, i nawzajem oskarżające się przed
nim rodziny — nierzadko nawet laską. W sprawach rodzinno-domowego
współżycia był on bowiem również najwyższym autorytetem.
Jak wynika z badań, rodzinne wspólnoty gospodarcze, które do­
trwały do okresu I I wojny światowej, a nawet dłużej, stanowiły już
bardzo zmodyfikowane formy zespołowej gospodarki. Panującą formą
gospodarowania w okresie międzywojennym było gospodarstwo indy­
widualne, składające się z rodziców, dzieci i wnuków. Przy rodzicach
pozostawał zwykle najmłodszy syn, który był następcą swego ojca.
Można przypuszczać, że podtrzymywane przez niektóre rodziny
formy zespołowego gospodarowania dyktowane były prostą koniecznoś­
cią ekonomiczną. Uderzający jest bowiem fakt, że na ogół najwcześniej
rozpadały stię wspólnoty duże i małe, a pozostawały średnie, które nie
były w stanie zapewnić swym członkom właściwych w a r u n k ó w do
wyodrębnienia ze wspólnoty. Członkowie małych wspólnot rodzinnych
łatwiej się proletaryzowali, szukając dodatkowych źródeł dochodu. Po­
dobnie oświetlają problem ten niektórzy informatorzy twierdząc, że
wspólnoty z okresu X X w. miały raczej charakter przejściowy, gdyż

67

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

rodzice na ogół zabiegali o to, aby swe dorosłe dzieci jak najprędzej
usamodzielnić .
Wielka rodzina, podobnie zresztą jak występująca obok niej w t y m
czasie rodzina mała, spełniała na ogół wszystkie funkcje, wynikające
z podstawowych zadań przed nią stawianych, a mianowicie zadań pro­
kreacyjnych i socjalizacyjnych. Dla wykonania swych funkcji ekonomiczno-zabezpieczających cały zespół wielkorodzinny podporządkowany
był interesom gospodarstwa, które wprawdzie zapewniało wszystkim
utrzymanie, ale żądało również lojalności i dostosowania się do ogólnych
potrzeb zespołu i dyrektyw właściciela całego majątku.
W ten tylko sposób wspólnota mogła zapewnić odpowiednie warunki
bytowe dla swych członków na co dzień, a w odpowiednich momentach
musiała być gotowa do wyposażenia odchodzących z domu zamężnych
córek, do wybudowania i wyposażenia domów oddzielających się rodzin
braci czy synów, do zapewnienia warunków dzieciom, osobom chorym,
dotkniętym złym losem lub starzejącym się. Przy takim układzie stosun­
ków różne decyzje rodzinne, np. doboru małżonków, nie mogły być
tylko udziałem młodych. Głos decydujący mieli w nich również starsi,
zainteresowani w tym, jaki miraż (posag w ziemi i w dobytku) lub
cziz (wyprawę) przyniesie młoda bulka (mężatka) do domu swych swekrów (teściów).
Zapotrzebowanie na siłę roboczą w gospodarstwie powodowało, że
małżeństwa zawierano we wczesnym wieku, przy czym dziewczyna była
często starsza od chłopca. Zainteresowany w t y m był również gospodarz
domu, któremu chodziło o jak najwcześniejsze pozyskanie pełnej siły
roboczej — właściwie wówczas, kiedy syn był jeszcze zbyt młody do
udziału w ciężkiej pracy.
Podobnymi względami kierował się ojciec przy podziale ziemi i ma­
jątku pomiędzy dzieci. Regułą był taki podział ziemi, który zabezpie­
czał jej trwanie w obrębie „familii ojcowskiej". Z tego względu córki
otrzymywały na ogół tylko niewielką część ojcowskiej ziemi (ostatnio
przeważnie /s ogólnego areału) natomiast w pozostałym majątku party58

1

5 8

społów

Do n a j w a ż n i e j s z y c h p r z y c z y n p r z y s p i e s z a j ą c y c h l i k w i d a c j ę rodzinnych ze­
gospodarczych
starsi m i e s z k a ń c y
Gramady i wsi sąsiednich
zaliczają:

a) w z r a s t a j ą c e p o t r z e b y c z ł o n k ó w r o d z i n w z a k r e s i e p o z i o m u ż y c i a , k t ó r e s i ę
rodziły z p o s t ę p e m czasu i p r z y s p i e s z a ł y i n d y w i d u a l i z a c j ę postaw ludzi m ł o d y c h ;
b)

stałe

kłótnie,

które

wybuchały

zwłaszcza

pomiędzy

kobietami

c) w i e l k ą
liczebność
niektórych
jednostek
rodzinnych
w n u k i z a c z ę ł y s i ę ż e n i ć , to b y ł ostatni
„ s y g n a ł " do

dużych

rodzin;

powodującą,
że
kiedy
podziału
gospodarstwa;

d) p r z e j ś c i e od e k s t e n s y w n e g o g o s p o d a r s t w a h o d o w l a n o - r o l n e g o do i n t e n s y f i k a c j i
p r z e d e w s z y s t k i m p r o d u k c j i r o l n e j (co p o k r y w a s i ę z o g ó l n y m p o g l ą d e m e t n o ­
l o g ó w , ż e ekstensywna gospodarka hodowlana s p r z y j a ł a w i e l k i m rodzinom).

68

MAKIA BIERNACKA

R y c . 8. Panair

(jarmark

wiejski)
Fot. M . Biernacka, 1969

cypowały z reguły po równej części. Oczywiście, że w sytuacjach szcze­
gólnych (np. córka jedynaczka) odchodzono niekiedy od tych zasad.
Dla zabezpieczenia sobie starości rodzice przy podziale ziemi po­
zostawiali część majątku dla siebie. Ziemię tę przejmował ten syn, przy
którym pragnęli spędzić stare lata. Najczęściej był to syn najmłodszy,
ale mógł być i inny, jeśli wykazywał cechy gwarantujące większą dla
nich życzliwość i opiekę '.
W rodzinnych zespołach gospodarczych, typowych przede wszystkim
dla tzw. społeczności lokalnych zamkniętych, funkcje przekazywania
młodzieży całego dziedzictwa kulturowego przypadały prawie wyłącznie
środowisku rodzinnemu. Opiekę nad małymi dziećmi sprawowały prze­
ważnie kobiety — babka i matka. Gdy podrosły, chłopców do pracy
wdrażali przede wszystkim dziadek i ojciec, a dziewczynki nadal w y ­
chowywane były przez kobiety. Wpajane przez rodziców i dziadków
oraz pozostały zespół rodzinny i rodowy (familijny) treści kulturowe
dotyczące przeszłości rodziny i rodu, stosunku do ziemi i do- pracy,
postaw etyczno-moralnych i religijnych, a więc całego systemu wartości
— posiadały moc wiążącą. Wielka rodzina i ród oraz społeczność lokalna
zamknięta stwarzały system kontroli społecznej, w ramach którego
59

5 9

Por. opracowanie B . Jaworskiej, która r ó w n i e ż omawia zagadnienia
z f u n k c j a m i z a b e z p i e c z a j ą c y m i rodziny.

związane

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

69

postępowanie jednostki musiało być zgodne z ogólnie usankcjonowanymi
normami.
A zatem siłą jednoczącą tradycyjną społeczność Gramady była więź
społeczna rodzinno-rodowa i lokalna. Więź ta zapewniała wewnętrzną
spójność zbiorowości, która w warunkach ustroju kapitalistycznego nie
mogła być i nie była jednolita.
Rodzinno-rodowa więź społeczna wyrażała się również w licznych
formach wzajemnej pomocy gospodarczej, nazywanej między innymi
tłaką, zaredą, spregą
Szczególne nasilenie form pomocy wystąpiło po
okresie rozpadu rodzinnych zespołów gospodarczych. Wyodrębniające się
wówczas małe jednostki gospodarcze zmuszone były korzystać z pomocy
najbliższych krewnych lub sąsiadów. Pomoc ta dotyczyła zarówno prac
polowych (orka, żniwa, koszenie łąk, zbiór słonecznika), jak i budowla­
nych (budowa domów i obiektów gospodarczych), a ponadto szeregu
innych zajęć gospodarskich, jak np. młocka, łuszczenie kukurydzy czy
przędzenie wełny. Pomoc ta obejmowała w największym stopniu kręgi
krewniacze, które wskutek osadnictwa patronimicznego dość często po­
k r y w a ł y się także z kręgami sąsiedztwa. W warunkach tych więź
rodzinno-rodowa dominowała wyraźnie nad sąsiedztwem nie spokrew­
nionym i. więzią ogólnowioskową. Wyrażała się także w uroczystościach
i obrzędach rodzinnych i familijnych (rodowych), a więc w uczestni­
ctwie w chrzcinach, weselach, pogrzebach oraz innych różnego rodzaju
zwyczajach o charakterze rodowym czy rodzinnym (por. opracowanie
T. Kolewy).
Wyrazem więzi społecznej ogólnowioskowej było zbiorowe użytko­
wanie wspólnot wioskowych połączone z troską o ich zabezpieczenie
(pastwiska i lasy), budowa dróg, mostków, studni, a z czasem i innych,
większych obiektów o charakterze publicznym (szkoły), fundacje doko­
nywane przez niektóre zamożniejsze rodziny w zakresie drobnych wiej­
skich obiektów lub urządzeń, często o charakterze sakralnym. Charakter
ogólnowioskowy posiadały również spotkania towarzyskie, zwane sedenkami, oraz zabawy młodzieżowe często nawet z udziałem osób starszych,
zwane chora. Dzięki więzi społecznej zbiorowość gramadzką funkcjono­
wała sprawnie, choć w ramach ustalonych przez istniejący system spo­
łeczny .
*
61

6 0

K . Z a w i s t o w i c z - A d a r n s k a ł ą c z y w ł a ś n i e nasilenie form w z a j e m n e j pomocy
g o s p o d a r c z e j z r o z p a d e m r o d z i n n y c h z e s p o ł ó w g o s p o d a r c z y c h . P o g l ą d ten w y d a j e
się b y ć w p e ł n i uzasadniony i n a obszarze w s i b u ł g a r s k i e j z n a j d u j e r ó w n i e ż
swe potwierdzenie.
6 1

A n a l i z ę f u n k c j o n o w a n i a b u ł g a r s k i e j s p o ł e c z n o ś c i w i o s k o w e j w p r z e j ś c i u od
s y s t e m u f e u d a l n o - r o d o w e g o do k a p i t a l i s t y c z n e g o p r z e d s t a w i a p r a c a M a r k o w e j ,
Sielskaja
obszczina
u Bołgar
w XIX
w. W i e l e m a t e r i a ł u n a ten temat z a w i e r a
r ó w n i e ż p r a c a W a k a r e l s k i e g o , Etnografia
Bułgarii,
s. 241—245.

70

MARIA BIERNACKA

Wyniki badań terenowych pozwalają również stwierdzić, że okres
pomiędzy I i I I wojną światową stanowi ważny etap w gospodarczo-społecznych przeobrażeniach Gramady. Datujące się już z okresów
wcześniejszych przenikanie do gospodarki wiejskiej elementów kapita­
lizmu narasta coraz silniej po I wojnie. W gospodarstwach chłopskich
zjawiają się w znacznie większym stopniu nowe narzędzia rolnicze
(pługi, brony, siewniki, młockarnie itp.), postępuje coraz bardziej upo­
wszechnienie wiedzy rolniczej, między innymi także poprzez rolniczą
szkołę dopełniającą oraz czytelnictwo prasy zawodowej. Nie bez znacze­
nia pozostają także wpływy emigracji do Francji i Niemiec; nade
wszystko jednak rozwój oświaty na poziomie szkoły podstawowej
i progimnazjum pod koniec okresu międzywojennego likwiduje w ogrom­
nym stopniu panujący w okresach poprzednich analfabetyzm. Wielka
rola przypadła w t y m zakresie nauczycielom wiejskim, którzy niejedno­
krotnie włączali się także do działalności społecznej pozaszkolnej ' , i to
zarówno oświatowej, jak i gospodarczej.
f 2

6 2

P o r . B o n c z e w , P ř i n o s kam istorijata,
s.
s t ę p o w e j r o l i n a u c z y c i e l i w l a t a c h 1920-1944 w i e ś
i komunistów.

205, k t ó r y pisze, ż e d z i ę k i p o ­
była objęta ideologią l u d o w c ó w

71

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

Poważną działalność administracyjno-gospodarczą i społeczną pro­
wadził także w t y m okresie samorząd wiejski. B. Bonczew, w swym
monograficznym opracowaniu o Gramadzie, daje szeroki przegląd prac
wykonywanych przez instancje samorządowe oraz ukazuje ciekawe syl­
wetki osób, które pełniąc we wsi odpowiedzialne funkcje przyczyniły
się poważnie do poddźwignięcia jej mieszkańców na wyższy poziom
oświaty i kultury. Dotyczy to przede wszystkim budowy szkół w cen­
trum wsi i Nowej Máchale, porządkowania dróg, organizowania pla­
cówek handlowych, usługowych oraz innych prac. Postępowi działacze
gospodarczy i polityczni zabiegali zawsze o zdobycie odpowiedniej więk­
szości w organach samorządu, by t y m sposobem wpływać na bieg w y ­
darzeń w życiu wsi. W okresie międzywojennym zaznacza się także
dalszy rozrost organizacji gospodarczych, społecznych i politycznych,
które aktywizują społeczność wiejską Gramady. Powstają zalążki ludo­
wych i komunistycznych organizacji młodzieżowych oraz organizacji
zawodowej rolników, Zemědělská Zadruga . Wiąże się to oczywiście
z ogólnokrajowym wzrostem aktywności społecznej chłopów bułgar­
skich, którzy już w roku 1923 masowo uczestniczyli w powstaniu przy­
gotowywanym przez wybitnego przywódcę chłopskiego B. Stambolijskiego, a w którym ludność wsi Gramady brała również udział.
63

64

4. K I E R U N K I

WSPÓŁCZESNYCH

PRZEMIAN

W

RODZINIE

Najbardziej gruntownym przemianom uległo życie mieszkańców
Gramady w wyniku socjalistycznej przebudowy ustroju społeczno-gospodarczego i politycznego po roku 1944. W miejscowych warun­
kach oznaczało to przede wszystkim pełną kolektywizację rolnictwa,
możliwość odpływu części ludności do zajęć w miastach, wzrastające
stale zapotrzebowanie na siłę roboczą w produkcji i usługach poza­
rolniczych, szeroki dostęp młodzieży do szkół ogólnokształcących i za­
wodowych stopnia średniego i wyższego oraz „zadomowienie" się we
wisi szeregu instytucji i organizacji o charakterze ponadlokalnym, stwa6 3

(RMS

W

czasie

I I wojny

—• R o b o t n i c z e s k i

światowej

Mładeżki

wybitny

Sojuz)

działacz

Miko

młodzieży

Ninow



w W i d i n i e , z o s t a ł w r a z ze s w y m i t o w a r z y s z a m i a r e s z t o w a n y
Wieś

Gramada

rodzinnym
nadanie
6 4

która

Zemědělská
osiągnęła

pamięć

pamiątek,

miejscowej

ubezpieczenie


uczciła

izby

spółdzielni
Zadruga

ogromną

Miko Ninowa

wzniesienie

w

była

organizacją
między

jego

wsi

w

1937 r. — 258, a w

pomnika

w

jego

domu

bohatera

oraz

imienia.

zawodową
innymi

s p o ł e c z n e d l a r o l n i k ó w . I n s t y t u c j a ta w

33 c z ł o n k ó w ,

gimnazjum

i r o z s t r z e l a n y (1943 г . ) .

zorganizowanie

centrum

produkcyjnej

liczebność

przez

komunistycznej

absolwent

chłopów

dlatego,

że

bułgarskich,
wprowadzała

Gramadzie liczyła w

1947 r . — 2460

członków.

1936 r .

72

MARIA BIERNACKA

rzających pomost pomiędzy wsią a centralnymi ośrodkami zarządzania.
Skolektywizowana wieś bułgarska została więc wciągnięta w orbitę
ośrodków uprzemysłowionych oraz poddana ogólnemu procesowi urba­
nizacji.
Następstwem tych gruntownie zmieniających się obiektywnych wa­
runków życia mieszkańców wsi stały się również przemiany w zakresie
systemu stosunków krewniaczych. Wraz z kolektywizacją pełnej l i k w i ­
dacji uległy również formy rodzinnych wspólnot gospodarczych. Wspól­
noty rodzinne, podobnie jak i gospodarstwa indywidualne, wniosły swą
ziemię oraz podstawowy inwentarz żywy i martwy do spółdzielni pro­
dukcyjnej. T y m samym w rodzinach chłopskich dokonał się zasadniczy
przełom, polegający na oddzieleniu rodzinnego gospodarstwa domowego
od warsztatu produkcyjnego, składającego się z własnej ziemi oraz i n ­
wentarza żywego i martwego. Działka przyzagrodowa (wynosząca ok.
0,5 ha), do której każda rodzina ma prawo, nie stanowi i nie może
stanowić w t y m zakresie pełnej rekompensaty. A zatem uległo zmianie
to, co było najistotniejszą cechą rodziny chłopskiej, a mianowicie jej
związek z gospodarstwem. T y m sposobem zmienił się również jej do­
tychczasowy specyficzny charakter oraz zakres wykonywanych funkcji.
Rodzina chłopska przestała więc być załogą produkcyjną małego przed­
siębiorstwa, utraciła swą autonomiczność w zaspokajaniu potrzeb oraz
ograniczyła znacznie zakres swych różnorodnych funkcji, zwłaszcza go­
spodarczych, zabezpieczających i częściowo także wychowawczych.
W nowych warunkach dominującą formą rodzinną stała się rodzina
mała złożona z rodziców i nieżonatych dzieci. Niezależnie od tego w y ­
stępuje jednak typ rodziny większej, najczęściej trzypokoleniowej,
złożonej z rodziców, dzieci i dziadków. Dość często się na ogół zdarza,
że owe rodziny trzypokoleniowe poza tym, że zamieszkują w jednym
domu, nie prowadzą wspólnego gospodarstwa. Dziadkowie, dysponujący
emeryturą oraz w ogromnym procencie dorabiający przy różnego rodza­
j u pracach w miejscowej spółdzielni produkcyjnej (wiek emerytalny dla
kobiet 55, a dla mężczyzn 60 lat) przy dopisującym i m zdrowiu, są na
ogół samowystarczalni i jeszcze bardzo często odkładają zaoszczędzone
pieniądze dla swych dzieci, a przede wszystkim wnuków. Pomoc t ę
okazują głównie tym, którzy się uczą w szkołach lub rozpoczynają
pracę w mieście, gdzie początkowo nie mogą liczyć na duże zarobki,
zdobycie mieszkania i w ogóle na dobre usytuowanie się w nowych wa­
runkach.
Główną podstawą utrzymania dla współczesnych rodzin stała sie
praca w spółdzielni produkcyjnej oraz innych zakładach pracy, jak
spółdzielnie zaopatrzenia, usługowe, urzędy czy szkolnictwo (por. opra­
cowanie na ten temat W. Paprockiej). Występuje przy t y m specjalizacja

73

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

zawodowa członków rodzin, zwłaszcza pokolenia średniego i młodzieży.
Pod t y m względem wymowny może być przegląd specjalizacji zawodo­
wej ludności, dokonany na przykładzie młodzieży wstępującej w związki
małżeńskie w latach 1900, 1920, 1940, 1960 i 1967, prowadzący prawie
od stuprocentowego zawodu rolnika w 1900 r. do bardzo zróżnicowanej
struktury zawodowej w 1967 r. W 1900 r. na 63 zawarte małżeństwa
tylko 1 mężczyzna był handlarzem, dla 2 brak było danych, pozostałe
zaś osoby zarówno kobiety, jak
i mężczyźni legitymowali się zawo­
dem rolnika. W 1920 r. na 120 mał­
żeństw było 3 małżeństwa nauczy­
cieli, 2 kobiety bez zawodu, a pozo­
stali wszyscy rolnicy. W 1940 r. sy­
tuacja nie uległa większej zmianie,
bo na 127 było 122 małżeństwa rol­
ników, a w pozostałych 5 małżeń­
stwach występowały zawody poli­
cjanta, nauczyciela, murarza, studen­
ta, urzędnika i robotników. Inny
zupełnie okazał się skład zawodowy
kandydatów na małżonków w 1960 r.
Na 58 zawartych małżeństw było
14 mężczyzn i 27 kobiet z zawodem
rolnika, 13 kobiet z zawodem gospo­
dyni domowej, a pozostałe 62 osoby
posiadały zawody nauczycieli, tech­
R y c . 10. M a r i a D e k a ł s k a
ników,
urzędników,
inżynierów.
przy p r z ę d z e n i u w e ł n y
W 1967 r. na 40 zawartych mał­
Fot. M . Biernacka, 1966
żeństw tylko 6 mężczyzn i 4 kobiety
posiadało zawód rolnika, 25 kobiet
zawód gospodyni domowej, reszta zaś w liczbie 45 osób legitymowała się
różnymi zawodami technicznymi od inżyniera do robotnika włącznie.
Postępująca specjalizacja zawodowa członków rodzin wiąże się ściśle
ze stałym podnoszeniem poziomu wykształcenia. I w t y m zakresie bar­
dzo charakterystyczne są dane z lat 1900—1967. O ile w 1900 r. na
63 zawarte małżeństwa było wśród mężczyzn 38 analfabetów, a wśród
kobiet 60, toi w 1940 r. (dla 1920 r. brak danych) wszyscy mężczyźni
i kobiety byli piśmienni. W 1960 r. wśród wstępujących w związki
0 5

6 5

Opracowano na podstawie

pozycji

miejscowej

obsztinski

naroden

rady
savet

ksiąg metrykalnych ślubów, pozostających w

narodowej

pt.

Registar

za

żenitbite

na

dys­

gramadskijat

w w y b r a n y c h l a t a c h 1900, 1920, 1940, 1960 i 1967.

74

MARIA BIERNACKA

małżeńskie były osoby z ukończoną nie tylko szkołą podstawową, ale
także średnią i wyższą. Stan wykształcenia pracującej ludności wsi
w latach ostatnich ilustruje tabela I .
W nowoczesnej rodzinie wsi Gramada zmniejszył się zdecydowanie
przyrost naturalny ludności, a co za t y m idzie i stan liczebny rodzin.
Proces ten zapoczątkowany już w okresie przed I I wojną światową
c 6

Tabela I
Wiek
18-25

Rodzaj
wykształcenia

męż­

kobiet

czyzn
analfabeci
początkowe I - I V
podstawowe
V-VII
średnie

1

pracujących
36-45

26-35
męż­

kobiet

czyzn




męż­

46-60

kobiet

czyzn

męż­

kobiet

czyzn


5

7

14

3
22

5
35

pełne

ogólne

20

10

35

22

69

71

85

69

6

11

7

18

8

6

2





3




3

5

1

niepełne

18
19

18

średnie
wyższe

15



2

niepełne

4
1

4

wyższe

2
4





5

średnie techniczne

1

1

1

1

6
1






spotęgował się znacznie w latach powojennych, co jest zresztą zjawi­
skiem występującym w skali ogólnokrajowej. Przeciętna liczba dzieci
w rodzinie waha się od 1 do 2 i jedynie rodziny Cyganów przekraczają
zdecydowanie tę normę. Pod t y m względem są również wymowne liczby
zaczerpnięte z ksiąg urodzeń za lata 1920, 1940, 1960 i 1967 (dla roku
1900 brak danych). Ogólna liczba urodzin w parafii w 1920 r. wyniosła
252, a w 1940 r. — 195 osób. W 1960 r. liczba urodzeń dla obszaru
4 wsi, wchodzących w skład gramadzkiej rady narodowej i liczących
ok. 6000 mieszkańców, wyniosła 66, a w 1967 r. tylko 25 o s ó b . Spadek
ten staje się dla Bułgarów zjawiskiem bardzo niepokojącym (por. opra­
cowanie B. Jaworskiej).
Trzeba podkreślić, że w związku z poważnym odpływem młodzieży
do szkół, a następnie do prac w innych zawodach pozarolniczych zloka­
lizowanych przeważnie w miastach, występuje tu wyraźne zjawisko
starzenia się ludności wsi. Istnieje wielki procent rodzin składający się
z ludzi starszych, często już niezdolnych do pracy, których dzieci prze67

6 8

Registár
za żenibite
warte w tablicy dotyczą
prób
lematyka...).
6 7

Registár

za

rażdenijata

na gramadskijat
obsztinski
naroden
sáwet.
25°/o c a ł e j z b i o r o w o ś c i ' (por. J a w o r s k a , Wieś
na

gramadskijat

obsztinski

naroden

Dane za­
Gramada,
sáwet.

75

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

R y c . 11. S z k o ł a p o d s t a w o w a w c e n t r u m w s i
Fot. M . Biernacka, 1966

szły do miast, a oni pozostali we wsi, utrzymując się z emerytury,
działki przyzagrodowej oraz dodatkowych zajęć w spółdzielni produk­
cyjnej. Problem ten będzie wymagał niewątpliwie nowych rozwiązań,
i to zarówno ze względów ekonomicznych, jak i pozaekonomicznych.
Starzy ludzie pozostają bowiem często bez opieki, zdani w przeważają­
cej mierze na pomoc swych sąsiadów.
Dla ilustracji tego zjawiska warto przytoczyć dane zestawione
z ksiąg meldunkowych wsi za okres od 1956 do 1969 roku . Wykazują
one, że w Gramadzie na 1050 zamieszkałych domów tylko w 633 do­
mach znajdują się dzieci i młodzież w wieku od lat 10 do 25. I tak
na 340 domów posiadających dzieci w wieku od 10 do 15 lat aż w 193
domach jest tylko po 1 dziecku, w 131 po 2 dzieci, w 13 po 3 dzieci,
w 2 poi 4 i w 1 domu 5 dzieci.
Podobnie jest z młodzieżą. Na 429 domów z młodzieżą od 16 do
25 lat w 277 domach znajduje się tylko po 1 osobie z tej kategorii
wieku, w 131 domach po 2 osoby, w 20 po 3 i tylko w 1 domu 4 młode
osoby. Ogółem w 1969 r. było we wsi 507 dzieci w wieku od 10 do
15 lat i 603 młodzieży w wieku od 16 do 25 lat.
Dalszą ilustracją zjawiska zmniejszania się wielkości rodzin jest
68

6 8

Registar

naselenieto...,

n a s. G r a m a d a

1956-1969.

76

MARIA BIERNACKA

zestawienie liczby osób przypadających na jeden dom. Liczby te w od­
niesieniu do ogólnej ilości 1050 zamieszkałych domów kształtują się
następująco: 66 domów po 1 osobie, 236 po 2 osoby, 186 po 3, 189 — 4,
167 — 5, 148 — 6, 40 — 7 i 18 domów po 8 osób.
Podkreślić przy t y m należy, że mieszkańcami domów o małej licz­
bie osób (od 1 do 2) są przede wszystkim ludzie starsi, pozostający
na emeryturze, natomiast mieszkańcami domów licznych są przeważ­
nie rodziny cygańskie .
W ostatnim okresie przesuwa się również wiek osób wchodzących
w związki małżeńskie. Dotyczy to szczególnie wieku
mężczyzn.
W 1900 r. największa liczba małżeństw zawierana była przez mło­
dzież w wieku do lat 21, przy czym dość często występowało zjawi­
sko, że wiek kobiet przewyższał wiek współmałżonka. W latach ostat­
nich wiek kobiet wchodzących w związki małżeńskie utrzymuje się
w granicach podobnych jak dawniej, ale przesuwa się wyraźnie w górę
wiek zawierających małżeństwa mężczyzn. Zjawisko to ilustruje tabel­
ka I I opracowana na podstawie ksiąg metrykalnych, dotycząca wieku
współmałżonków zawierających małżeństwa w latach 1900,
1920,
1940 i 1960.
m

Tabela I I
Wiek zawierających

Ilość

Rok

zawartych

zawarcia
małżeństwa

do

21 lat

małżeństw

męż­

w ciągu roku

czyzn

!

małżeństwa

od 22 do 25 lat

kobiet

1

_ _

męż­
czyzn

i
jkobiet
1

1900

63

30

:

37

19

1920

120

65

!

70"

36

i

1940

127

77

1

94

22

1960

58

6

1

34

31

p o n a d 25
męż­

lat

kobi

czyzn

16
21

10

30

2

3

I

14

28

19

i

1 4

21

10

Materiały z ksiąg metrykalnych wykazują ponadto, że w 1900 r.
kobiety przewyższały swym wiekiem mężczyzn w 20 małżeństwach,
w 1920 т. w 49, w 1940 r. w 38, a w 1960 r. w 10 małżeństwach.
Największa rozpiętość wieku w tego typu małżeństwach wynosiła 16 lat,
na ogół jednak wahała się od 1 do 3 lat
Warto również podkreślić, że w latach 1900, 1920, 1940 domino­
wały małżeństwa zawierane wewnątrz tej samej wsi, a ostatnio zwięk­
szył się znacznie procent małżeństw mieszanych, dobieranych z róż6 9

7 0

Registar
Registar

za

naselenieto...
żenitbite...

77

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

nych wsi i z różnych miast. Zjawisko to, które jest również wynikiem
współczesnych przemian społeczno-gospodarczych i demograficznych
ilustruje tabelka I I I .
Przy zawieraniu małżeństw zaznacza się również postępująca laicy­
zacja życia wiejskiego. Według ksiąg ślubów do 1948 r. małżeństwa za­
wierane były wyłącznie w cerkwi. W latach 1949-1950 występują mał7 l

Tabela I I I

Rok
zawarcia
małżeństwa

Ogólna
i l o ś ć za­
wartych

W tym m a ł ż e ń s t w zawartych
tej s a m e j

|(Urbamał­
,Mede- M i l
Gra­
B r a n - ¡ bincy) Wod­
żeństw
i szew- czyna i
kowceToszena
mada
w ciągu
I cy
Łąka
wcy
roku
1

1900

63

36

8

1920

120

64

9

2
6

1940

127

53

17

8

1060

58

18

1967

40

15






7 1

Registar

wewnątrz

wsi

za

żenitbite..



16




i

W tym

mał­

żeństw

„mie­

s z a n y c h " dobie­
Sracimirowo

ranych z róż­
nych miejsco­
wości
17
41

15

3
39
25

78

MARIA BIERNACKA

żeństwa mieszane cerkiewne i cywilne. Po roku 1950 notowane są
małżeństwa wyłącznie cywilne.
Trwałość małżeństw była dawniej niewątpliwie silniejsza, ale roz­
wody w cerkwi prawosławnej były dopuszczalne i w gramadzkiej pa­
rafii miały również swoje miejsce. Wprawdzie w analizowanych mał­
żeństwach zawartych w latach 1900 i 1920 nie zanotowano żadnego
rozwodu, ale za to na 127 małżeństw zawartych w 1940 r. rozwód
otrzymano 6, w t y m 5 do 1944 r. włącznie, a tylko jedno małżeństwo
w 1960 r. Ostatni rozwód udzielony był przez sąd okręgowy w W i ­
dmie, poprzednie natomiast przez episkopat widyńskiej cerkwi prawo­
sławnej. Należy przypuszczać, że w istniejącej już dawniej możliwości
uzyskania rozwodu poprzez episkopat cerkiewny t k w i źródło większej
niż u nas tolerancji dla instytucji rozwodu. Zdaniem wielu informa­
torów z Gramady, rozwody wśród ludności wiejskiej są obecnie zja­
wiskiem znacznie częstszym niż dawniej i występują zwłaszcza wśród
młodszej generacji zamieszkującej już w m i e ś c i e .
Warto również wspomnieć o przyjętym ostatnio zwyczaju przyjmo­
wania przez kobiety zawierające małżeństwa prawie z reguły nazwisk
rodowych (familijnych) swych mężów. Według ksiąg ślubów z roku
1960 na 58 zawartych małżeństw aż w 51 wypadkach kobiety przy­
jęły nazwiska rodowe swych mężów, w 2 ich „basztinstwo" (nazwa
wywodząca się od imienia teścia), 4 pozostały przy swoim dawnym
nazwisku, a tylko w jednym małżeństwie pozostała przy nazwisku
własnym i „basztinstwie" męża. W 1967 r. na 40 zawartych małżeństw
w 37 wypadkach kobiety przyjęły nazwiska rodowe mężów, w 2 „basz­
tinstwo", a tylko w jednym kobieta pozostała przy w ł a s n y m .
Doskonałą ilustracją przemian dokonywujących się w rodzinach
wiejskich na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat są schematy 3 ro­
dzin chłopskich z uchwytnymi jeszcze do dziś generacjami w linii o j ­
cowskiej . Schematy te dotyczą a) rodziny rolników Gicowych, po­
siadających w swym rodowodzie tradycje popowskie, b) rodziny rolni72

73

74

7 2

Registar

za

7 3

Registár

za

gach

ślubów)

7 4

w

urodzenia
zawsze

byli

posiada
stemu

roku
i

1968

śmierci
w

jednak

i

nego do

1969.

na

stanie

ściśle

je

ilustracja dokonujących
rodzinnego,

z tym przejścia

które

się

socjalistycznego.

dokonały

relacji

możliwość

członków

ustalić.

okresów

brak

W

członków
drobnych

(w

księ­

wykresach

się przemian w

tych

zakresie

zawodów,

przejścia

od

w

datach

informatorzy

zasadnicze

do i n n y c h g r u p s p o ł e c z n y c h
etapie

zainteresowanych

odchyleń

rodzin, p o n i e w a ż

wykonywanych
na

danych

nazwisk.

podstawie

Istnieje

poszczególnych

pokrewieństwa
(miasto),

wcześniejszych

przyjmowania

opracowano

cenia i z w i ą z a n e g o
wych

Dla

dotyczących

Wykresy

rodzin

żenitbite...
żenitbite...

struktury i

stopnia
oraz

ustroju

nie

znaczenie
sy­

wykształ­
środowisko­

kapitalistycz­

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

79

ków i zarazem rzemieślników-stolarzy Kamenowych oraz
c) rodziny uboższych rolników-wyrobników Stójkowych.
W rodzinie Gicowych, którzy
w najlepszych latach swego
powodzenia (kiedy Miko G i cow był przez 4 kadencje de­
putowanym do Zgromadzenia
Narodowego) posiadali przej­
ściowo ok. 100 ha ziemi, uka­
zane są cztery generacje. Ro­
dzina ta wywodząca się od po­
pa Stefana, a następnie popa
Miłosza już w pierwszej gene­
racji, sięgającej drugiej poło­
w y X I X w., posiadała w swym
składzie zawodowym 4 rolni­
ków, ale ponadto urzędnika,
handlarza oraz wspomnianego
powyżej Miko Gicowa — nau­
czyciela, działacza społecznego
i zarazem rolnika w jednej
osobie. Jest to niewątpliwie R y c . 13. C z e s z m a ( s t u d n i a w i e j s k a ) z b u d o w a n a
w c z y n i e s p o ł e c z n y m w 1923 r.
rodzina stojąca wysoko w hie­
Fot. M . Biernacka, 1969
rarchii społecznej wsi. W tra­
dycji jej występują również formy rodzinnego zespołowego gospoda­
rowania, które przetrwały do r. 1927 (por. schemat 1) oraz forma f i ­
lialnego gospodarstwa hodowlano-rolniczego, prowadzonego na kolibie.
W drugiej generacji tej rodziny notuje się obok rolników również popa
i handlarza, natomiast w trzeciej generacji, której wiek dojrzewania
przypadał już na lata po I I wojnie światowej wszyscy członkowie ro­
dziny uzyskują wykształcenie średnie lub wyższe i zdobywają zawody
pozarolnicze w miastach. Członkowie czwartej generacji to obecnie
młodzież ucząca się w szkołach podstawowych i średnich (por. sche­
mat 1 i 4).
Przemiany w rodzinie rzemieślniczo-rolniczej Kamenowych przed­
stawione są również w czterech generacjach, na przestrzeni lat od koń­
ca X I X w. do czasów obecnych. Według relacji Ewdokii Kamenowej
(lat 68 — na podstawie której został opracowany załączony schemat
rodzinny) wszyscy mężczyźni w tej rodzinie, aż do ostatnich czasów
włącznie, zajmowali się stolarstwem, uprawiając jednocześnie ziemię.

Schemat 1 s p o r z ą d z o n y w g relacji J . G i c o w a obejmuje generacje w s p ó ł c z e s n e i

d w i e poprzednie z

daty u r o d z e n i a i ś m i e r c i , z a w o d u oraz w y k s z t a ł c e n i a

uwzględnieniem

RODZINA N A ТЬЕ SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

81

Dziad męża informatorki (również stolarz) był posiadaczem 20 ha go­
spodarstwa, które później zostało podzielone na mniejsze. W pierwszej
i drugiej generacji tej rodziny wykształcenie jej członków ograniczało
się do k i l k u klas szkoły podstawowej, ale zdarzali się wśród nich także
analfabeci. W generacji trzeciej (po I I wojnie) znaczna część przedsta­
wicieli rodziny Kamenowych osiągnęła inne zawody, uwarunkowane
zdobyciem wykształcenia zawodowego średniego, a nawet w jednym
wypadku wyższego. Mieszkają oni przeważnie w miastach. Generacja
czwarta to dzieci uczące się i młodzież (por. schemat 2 i 5).
Rodzina Wasyla Sawowa-Stojkowa (lat 75) należała do uboższych.
Dziad Sawa Stojków Czirenski był rolnikiem, ale ojciec posiadał tylko
8 ha gospodarstwo. W pierwszej i drugiej generacji występowali w niej
rolnicy będący równocześnie rzemieślnikami lub wyrobnikami. W y ­
kształcenie ich ograniczało się do k i l k u klas szkoły podstawowej, wielu
jednak było analfabetami. Rodzina była ruchliwa, niektórzy jej człon­
kowie szukali zajęć poza wsią. Według relacji ojciec informatora był
pierwszym mężczyzną, który zarzucił tradycyjny biały strój na rzecz
czarnego (fabrycznego) ubrania. Brak w t y m gospodarstwie wyraźnych
tradycji zespołowego rodzinnego gospodarstwa, gdyż dorastająca mło­
dzież przy usamodzielnianiu się na ogół odchodziła z rodzinnego domu.
Podział gospodarstwa rodziców nastąpił w 1923 r. W trzeciej i czwar­
tej generacji tej rodziny, przypadającej na czasy współczesne, widocz­
ne jest podniesienie się poziomu wykształcenia części jej członków
do zakresu szkół średnich i w dwóch wypadkach do wyższych. Wpły­
nęło to niewątpliwie na dalsze zróżnicowanie zawodowe członków ro­
dziny (nauczyciele, księgowi i inni), niemniej jednak należy stwier­
dzić, że w rodzinie Stójkowych stosunkowo dużą liczbę wśród jego
żonatych dzieci i w n u k ó w stanowią zwykli robotnicy. Start członków
tej rodziny odbywał się bowiem w warunkach trudniejszych i nie
mógł osiągnąć takiego poziomu, jak np. w rodzinie Gicowych. Więk­
szość członków generacji drugiej i trzeciej (a zatem i czwartej) ro­
dziny Stójkowych przebywa także w miastach (por. schemat 3 i 6).
Warto jeszcze zauważyć, że wszyscy dziadkowie wymienionych ro­
dzin — Gicowych, Kamenowych i Stójkowych, mieszkają obecnie sa­
motnie, gdyż dzieci ich i wnuki żyją w miastach lub innych wsiach.
Wyjątek stanowiła do niedawna rodzina Kamenowych, w której ro­
dzice prowadzili wspólne gospodarstwo z rodziną syna pracującego
w miejscowej spółdzielni pracy, ale ostatnio i wśród nich nastąpił
podział, gdy syn wybudował sobie oddzielny dom, w k t ó r y m zamiesz­
kał z żoną i swym synem.
Przejście od obowiązującego wzoru rodziny tradycyjnej do współ­
czesnej zaznacza się nie tylko w jej strukturze, ale i funkcjach. Dawna
6 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

82

MARIA BIERNACKA

rodzina wiązała swych członków gospodarstwem produkcyjnym, przy­
sposabiając zwłaszcza młode pokolenie męskie do prowadzenia gospo­
darstwa oraz podtrzymywania tradycji ojcowskiego rodu. Dziewczęta
były również przysposabiane do prac gospodarskich, ale już pod k ą t e m
odejścia do gospodarstwa i familii swego męża.
Rola, jaką tradycyjna rodzina wyznaczała swym młodym następ­
com, mieściła się wyraźnie w ramach istniejącego systemu gospodar­
czo-społecznego i zamykała się w konkretnej społeczności wioskowej.
Młodzież na ogół nie przekraczała wyznaczonych jej granic, gdyż była
uzależniona całym splotem czynników ekonomicznych i pozaekono­
micznych, które wspierały decyzje ojców, zespołu krewnych czy też ca­
łej społeczności lokalnej.
Współczesna rodzina nie stanowi więc jedynej i wyłącznej instancji
wychowawczej dla młodego pokolenia, współczesna młodzież bułgarska
wychowywana jest również przez szkołę, miejsce pracy, środowiska poza­
rodzinne i pozawiejskie, środki oddziaływania masowego oraz orga­
nizacje społeczno-polityczne.
Instytucje przysposabiająjące dzisiejszą młodzież wiej­
ską do życia w kręgu pozaroA = 0
dowym
i
pozarodzinnym,
a także ponadlokalnym, wpro­
wadzają ją równocześnie w
świat
szerszy,
obejmujący
Ó swoim zasięgiem sferę proble­
mów i wartości ogólnonarodo­
wych i państwowych.
Wskutek tych, między i n ­
л
nymi, przyczyn obserwuje się
S c h e m a t 4 s p o r z ą d z o n y w g r e l a c j i J. G i c o w a ,
rodzinach wiejskich załamylat 75. G o s p o d a r s t w o 23 h a — 12 c z ł o n k ó w wanie się autorytetu dziadków,
rodziny
babek, rodziców i innych
krewnych, którzy tak ważną
rolę odgrywali w systemie dawnych rodzin, zwłaszcza wielkiej rodziny.
Nie znaczy to oczywiście, że młodzi ludzie nie liczą się z ich zdaniem
lub tracą z nimi związki uczuciowe. Bo chociaż zmniejsza się zakres
funkcji wychowawczych rodziny, to jednocześnie wzrasta świadomość
wychowawcza rodziców. Staje się to dzięki ogólnemu podniesieniu po­
ziomu wiedzy rodziców oraz nawiązywaniu coraz bliższej współpracy po­
między rodzicami a szkołą. Rodzice czują się bardzo odpowiedzialni za
właściwe wychowanie swych dzieci i za ich przyszły los. Tak więc w y ­
bór szkoły, kierunku studiów, miejsca i stanowiska pracy to nie tylko
WIELKA RODZINA
M I K O GICOWA

i r p k u 1927 _ przed p o d z i a ł e r r

Gicow

w

HODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

83

sprawa dzieci, ale i rodziców, których głos doradczy zawsze się liczy.
Zainteresowanie losem młodzieży potęguje się obecnie jeszcze z tego
względu, że liczba dzieci w rodzinie tak bardzo zmalała.
Siła związków rodzinnych wyraża się szczególnie wówczas, kiedy
dzieci lub najbliższe rodzeństwo przenosi się na stałe do innych miej-

R y c . 14. R o d z i n a przy „ w s p o m i n k o w e j " u c z c i e ż a ł o b n e j
Fot. M . Biernacka, 1969

scowości. Kontakty rozdzielonych rodzin pozostają nadal żywe. Okazją
do odwiedzin rodzin pozostałych we wsi są wakacje, urlopy, wszelkie
uroczystości rodzinne (wesela, chrzciny, pogrzeby, dni wspominania

84

MARIA BIERNACKA

zmarłych — por. opracowanie Т. Kolewy) czy też uroczystości ogólnowioskowe (panairy) lub państwowe. Bardzo często się zdarza, że dzieci
miejskie w wieku przedszkolnym przebywają przez dłuższy okres
u swych dziadków czy innych krewnych na wsi. Kontakty pomiędzy
rodzinami pozostającymi na wsi i w mieście wyrażają się także odwie­
dzinami krewnych w miastach. Okazje ku temu bywają również częste.
Niemniej jednak należy stwierdzić, że obserwuje się również, a szcze­
gólnie u pokolenia młodego i średniego, osłabienie tradycyjnej więzi
rodowej i familijnej, a nawet częściowo rodzinnej na rzecz innych
nowych powiązań. Są to przede wszystkim więzi przyjaźni zawarte
w miejscu pracy we wsi lub w zakładzie, do którego się codziennie do­
jeżdża. Najbardziej charakterystyczne są t u powiązania powstałe na bazie
działającej we wsi spółdzielni produkcyjnej, w obrębie „zwenów"
i „brygad", które się pokrywają na ogół terytorialnie z grupą sąsiedzką
i dzielnicową.
„W

tym

układzie

naszych

badań

lokalną.

Jeśli

w

obrębie

jeszcze
wa
ze

wielkiej

dawne

sobą

więzi,

w

pokrywającą
Tak więc

rozbicia

zawodowych"

7 e

w

grupach
w

pisała

i gospodarcza

wydzielanych,

sąsiedzkich,

skład

zwena,

produkcyjnej

na

sąsiedzka

rzecz


wzmocnienia

tj.



w

jaką

przyczyniła

obecnej

dzielnica

sąsiedzkiej

i

rozgry­

jednostki
z

kolei

dzielnica

powiązań


na

brygada,

lokalnej

na

się

sąsiadujących
pro­

tworzą

wsi,

s i ę do r o z l u ź n i e n i a ,

intensyfikacji

(zweno),

jest

społeczność

zachowujących

najmniejszej
zwena

uczestniczka
zamykała

ale

chwili

M. В.],

terytorialną,

spółdzielni

rodowej
a

tworzy

społeczna

rodzinach

się z jednostką

więzi

krewniaczej,

zamkniętą

kooperatywa

lokalnej. T w o r z y ją grupa m i e s z k a ń c ó w

praca w

rodzina — grupa

więzi



w

[spółdzielni

brygadę,

mała

lub

wchodzących

TKZS

społeczno-gospodarczych


działalność

rzadziej

społeczności

domostw

7 5

wszelka

rodziny

machała.
wręcz

Nizińska

dawniej

s i ę ona w

dukcyjnej

stosunków

Irena

czyli

niekiedy

płaszczyźnie:
do

osłabienia

bazie

kontaktów

.
11

Nie są to jedyne powiązania. Wiele z nich wyznacza także szkoła ,
organizacje społeczno-polityczne i gospodarcze oraz różne sytuacje życio'

5

Wszyscy

działki
i

posiadają

przyzagrodowej

charakter

pracy

przyzagrodowa.
się

wokół

jącym,
roślinnej

i

domowym,
cenie

zwierzęcej.

dodatkowym

Dochody

z

i

działki



niebagatelną

opuszczających

wsi

bułgarskiej,

dom

Studia

pozwala­
produkcji

w

budżecie

zaś na
I.

działka

koncentruje

często

pozycją

rodzinny".

„Łódzkie

warsztat

jednoczy

nadwyżek

domowe, g ł ó w n i e

znaczenia

na

rodziny

utrzymania,
sprzedaż

temat

więc

wszystkich

źródłem
na

Na

względu

zainteresowań

potrzeb,

się je na inwestycje
dzieci

„Bez

rodziny,

wysiłków

własnych

wyposażenie

wykształ­

Nizińska,

Etnograficzne",

104.

7 8

Por.

Nizińska,

7 7

Tak

np.

na

jest

skolektywizovjanej

t. 10: 1968, s.

że

Działka

zaspokojeniu

i emerytury.

Nizińska:

członków

wspólnych

a przeznacza

oraz

Badanie

przyzagrodowe

Irena

pozostałych

Ciężar

niej.

po

działki
pisała

Więź

imieniny,

op.

cit.,

zawodowa

chrzciny

czy

s.

104.

środowiska
inne

nauczycielskiego

spotkania

towarzyskie

wyraża
zaprasza

się
się

w

tym,
swych

85

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

7 8

w e . Wiąże się to również
z wejściem części społecz­
ności wiejskiej i znów przede
A wszystkim pokolenia młod­
szego w życie społeczne i k u l ­
turalne ogólnowiejskie.
ЛтО
Organizacją życia kultu­
•O
ralnego mieszkańców wsi,
a przede wszystkim młodzie­
Л
ży, zajmuje się kierownictwo
miejscowego domu kultury
oraz
nauczyciele
wiejscy,
tworząc zespoły czytelnicze, S c h e m a t 5 s p o r z ą d z o n y w g r e l a c j i E . K a m e n o śpiewacze, taneczne, teatral­ w e j N e n k o w e j , l a t 68. G o s p o d a r s t w o 20 h a —
16 c z ł o n k ó w r o d z i n y
ne itp. (por. także art. В. Ja­
worskiej). Udział ten nie
zawsze jest czynny i dla wielu stanowi raczej formę rozrywki lub bier­
nego odbioru (korzystanie z kin, teatrów, objazdowych zespołów amator­
skich oraz klubów) niemniej jednak obejmuje swym zasięgiem coraz szer­
sze kręgi zarówno młodzieży, jak i starszych. Ma to ogromne znaczenie
zwłaszcza w odniesieniu do kobiet, które dawniej w minimalnym stopniu
uczestniczyły w życiu społecznym poza rodzinnym.
Wspominane już niejednokrotnie zjawisko narastania w czasach obec­
nych więzi sąsiedzkiej zasługuje na szczególne podkreślenie. Więź ta
zawsze odgrywała ważną rolę w życiu mieszkańców wsi, ale wówczas —
kiedy istniały bardzo silne związki krewniácze, zwłaszcza, kiedy naj­
bliżsi krewni poprzez rozradzanie się rodzin zamieszkiwali obok siebie
(charakterystyczne również dla Gramady patronimie) — nie była ona
tak pierwszoplanowa, jak obecnie. Sąsiedztwo krewnych już w latach
międzywojennych malało ze względu na to, że część ludności zakupy­
wała działki z gminnej wspólnoty i przenosiła się na krańce wsi (por.
art. M . Pokropka). W latach po I I wojnie rozmiary przemieszczeń l u d WIELKA RODZINA
K A M E N A NENKOWA
КАЛЛЕ NOWA
г roku 1923 - p r z e d

podziaterr

Nenko

Miło

ttescl

Utryj)

1?0?

л

przyjaciół
czaj,

zawodowych

ż e w czasie

wego 9 w r z e ś n i a
się

śpiewem

organizują

i

7 8

w

skwer

organizują

Warto

dodać,

nauczyciele

technikum

Przyjął

niedzielę

nauczyciele
tańcem.

oddzielnie

miejscowego

•— n a u c z y c i e l i . P r z y j ą ł

najbardziej uroczyście

szkół

się znajomości

charakterystyczny
obecnie

(składkowy)

ż e o w e uroczyste
podstawowych

i

święta

zwy­

państwo­

obiad, k t ó r y

kończy

spotkania

towarzyskie

oddzielnie

nauczyciele

rolniczego.
spotyka

się najczęściej

w sobotę

„ n a u l i c y " , to z n a c z y w c e n t r u m w s i , gdzie

z krzewami, klombami k w i a t ó w

zawiera

wspólny

1907

się • także

obchodzonego

s i ę np. zwyczaj, ż e m ł o d z i e ż

wieczorem

190b

i przyjaźnie.

i pomnikiem

albo

znajduje s i ę

Miko Ninowa. T a m

również

86

MARIA BIERNACKA

ności wzrosły i jeszcze moc­
niej podważyły sąsiedztwem
A t O
krewnych. Potrzeba „sąsiedz­
kiej wyręki" istnieje jednak
stale i odwoływanie się do
niej
na co dzień jest najreal­
A=o
niejsze. Tworzenie sąsiedzkich
„zwen" przez brygady spół­
dzielni produkcyjnej znakomi­
cie utrwala te związki wśród
ludzi zdolnych do pracy. Mo­
Schemat 6 sporządzony w g relacji W. S a w o w a
gą oni nie tylko wspólnie pra­
S t o j k o w a , l a t 75. G o s p o d a r s t w o 8 h a — 15
cować, ale także razem odby­
c z ł o n k ó w rodziny
wać codzienną drogę do miej­
sca pracy. Poza tym razem odpowiadają za poziom wykonywanej wspól­
nie pracy. Nic więc dziwnego, że obecnie podczas urządzania rodzin­
nych uroczystości (wesel, chrzcin, imienin i innych) sąsiedzi zapraszani
są równolegle z rodziną, a niekiedy — jak mówili informatorzy — stają
się nawet gośćmi pierwszoplanowymi. Na sąsiedztwie oparte są również
w wielkim stopniu stosunki pomiędzy pokoleniem ludzi starych, zwłasz­
cza osamotnionych rodziców czy dziadków. Pokreślają oni bardzo silnie
znaczenie tych sąsiedzkich związków, które gwarantują i m nie tylko po­
moc w razie potrzeby, ale także towarzystwo i wymianę myśli.
W związku z rozbudową wsi i pracami w brygadach spółdzielni pro­
dukcyjnych słabną natomiast kontakty pomiędzy ludnością poszczegól­
nych dzielnic, czyli „machał". Pokolenie starsze znało mieszkańców
wszystkich dzielnic wsi, pokolenie młodsze pochodzące z tych dzielnic —
bardzo często nie zna się nawet z widzenia . Krąg ich pracy, interesów,
okazji do spotkań jest inny. Wiąże się to niewątpliwie z przekształce­
niami dokonującymi się w dawnej, zintegrowanej społeczności wiejskiej,
w której działały takie motory integracji, jak wspólnoty wiejskie i ro­
dzinne, różne formy wzajemnej pomocy, opinia publiczna, system kon­
troli społecznej, a ponadto silne poczucie wewnętrznej spójności i odręb­
ności w stosunku do otoczenia, wywołane między innymi ograniczonymi
możliwościami kontaktowania się ze środowiskami pozawiejskimi.
Więź społeczno-ogólnowioskowa nadal istnieje, choć inne są pod­
stawy jej istnienia i funkcjonowania. Siłą integrującą obecną społeczność
wiejską Gramady jest nowa organizacja życia społeczno-gospodarczego
WIELKA RODZINA
SAWY 3T03K0WA
CZIREN5KIEG0
z roku 1723 - przed p o d z i a ł e m

SfOjkO*

ó A•

A

79

7 9

76-letni

mniejsza
swą

mieszkaniec

i wówczas

pracą

zawodową

wsi

opowiada,

znali się wszyscy.
związani



że

Teraz

w

czasie

natomiast

z poszczególnymi

jego

młodości

młodzi

nie

dzielnicami

wieś

znają

była

s i ę , bo

(AZEPow.

368).

87

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI L O K A L N E J

H



R y e . 15. „ W s p o m i n k o w a " u r o c z y s t o ś ć ż a ł o b n a p r z y grobie m a t k i
Fot. M . Biernacka, 1969

i kulturalnego w dużym stopniu zinstytucjonalizowanego, powiązanego
siecią kontaktów i uzależnień zarówno od władz nadrzędnych, jak i są­
siednich jednostek wiejskich objętych organizacją administracyjną oraz
działalności spółdzielni produkcyjnej (tzw. wsie satelitarne: Toszewcy,
Wodna i Bojanowo). Ludność Gramady zainteresowana jest w tym, żeby
wieś nadal rozwijała się pomyślnie i mogła stanowić centrum gospo­
darcze i kulturalne dla okolicznych wsi. Nowa organizacja życia ułatwia
miejscowym władzom i działaczom społecznym podejmowanie szeregu
inicjatyw o charakterze ogólnym, w które społeczność wsi włącza się
na zasadzie dobrowolności. Drogą tzw. „czynów' społecznych" popiera­
nych przez państwo finansowo, ale przy dużym nakładzie dni roboczych
i opłat pieniężnych miejscowej ludności, wykonano w Gramadzie wiele
fundamentalnych prac, takich jak budowa dróg, instalacja wodociągów
i sieci elektrycznej, budowa szkoły, domu kultury, łaźni i innych obiek­
tów. Owe inicjatywy i prace społeczne wymagają zarówno określonego
poziomu świadomości społecznej mieszkańców, jak i prawdziwego za­
interesowania swym terenem .
80

8 0

Wśród

przynależnych

do

Gramady wsi

na

czoło

wysuwają

z t r a d y c j a m i ż y w e g o r u c h u s p o ł e c z n e g o i politycznego. T a m r ó w n i e ż

się

Toszewcy

przeprowadza

88

MARIA BIERNACKA

Pełną konsolidację wysiłków zmierzających do postawienia wsi
w rzędzie nowoczesnych osad ułatwia niewątpliwie to, że w Gramadzie
oprócz spółdzielni produkcyjnej koncentrują swe siedziby i działalność
wszystkie inne instytucje i organizacje wiejskie (administracyjne, gospo­
darcze, oświatowo-kulturalne, wychowawcze i polityczne), których istnie­
nie ułatwia podejmowanie szeregu decyzji dotyczących zarówno Grama­
dy, jak i wsi satelitarnych. Dzięki temu szybciej niż w innych wsiach
dokonuje się tu proces urbanizacji życia wiejskiego, tak bardzo charak­
terystyczny dla przeobrażeń związanych w krajach socjalistycznych
z uprzemysłowieniem i kolektywizacją wsi.

Maria Biernacka

THB

FAMILY

AND T H E LOCAL
VILLAGE

COMMUNITY

OF THE BULGARIAN

GRAMADA

S u m m a r y
T h e a u t h o r a t t e m p t e d to s t u d y the p r o g r e s s of c h a n g e of f a m i l y a n d k i n s h i p
institutions,
t h e i r s t r u c t u r e , functions,
and relationships
with the whole
of
s o c i a l , e c o n o m i c a n d c u l t u r a l life of the v i l l a g e G r a m a d a , s i n c e the b r e a k of
the c e n t u r i e s up to the present. T h e task w a s to p r e s e n t the image of it, a n d to
r e v e a l t h e m e c h a n i s m s a n d f o r c e s u n d e r l y i n g t h e c h a n g e s w i t h i n the two- b a s i c
s o c i o - e c o n o m i c a n d p o l i t i c a l s y s t e m s , i.e., c a p i t a l i s m , a n d , s i n c e the e n d of t h e
World W a r I I , socialism.
In
a b r i e f s u r v e y of l i t e r a t u r e p e r t a i n i n g to B u l g a r i a n forms of k i n s h i p ,
the a u t h o r d e s c r i b e s its t r a d i t i o n a l f o r m s i n N o r t h - W e s t e r n B u l g a r y , a n d t h e n
i n G r a m a d a itself. I t can be s e e n t h a t t r a d i t i o n a l f o r m s of f a m i l y a n d k i n s h i p ,
w i t h t h e g e n e r a l l y f a m i l i a r f o r m of s o u t h e r n S l a v o n i c zadruga,
have survived
i n B u l g a r y for the longest t i m e i n t h e s o c i a l l y a n d e c o n o m i c a l l y b a c k w a r d
regions, a n d a m o n g t h e m i n t h e N o r t h a n d M i d d l e - W e s t .
T h e r e a r e t w o b a s i c s y s t e m s of k i n s h i p t y p i c a l for the B u l g a r i a n c o u n t r y ­
side: j o i n t - a n d f a m i l y . B u l g a r i a n s c h o l a r s g e n e r a l l y agree that the zadruga,
or
the lineage f a m i l y , w h i c h could be m e t i n its c l a s s i c f o r m as late a s the b e g i n n i n g
of the 19th c e n t u r y , f o r m e d the b a s i c e l e m e n t of the l i n e a g e s y s t e m , a n d that
alongside w i t h it a s m a l l f a m i l y of p a r e n t s a n d c h i l d r e n existed. C o n t e m p o r a r y
B u l g a r i a n r e s e a r c h e s h a v e p r o v e d t h a t d u r i n g the t r a n s i t i o n f r o m
feudalism
to c a p i t a l i s m , the a n c i e n t zadruga
a s s u m e d a specific f o r m d e s c r i b e d as t h e
j o i n t - f a m i l y economic team. T h i s f o r m ( w h i c h r e m a i n e d p a t r i a r c h a l , p a t r i l i n e a r , a n d
p a t r i l o c a l ) w a s m a r k e d b y a c c u m u l a t i o n of s o i l a n d other p r o p e r t y b y the h e a d
of a f a m i l y , r e d u c t i o n of its size to a n a v e r a g e of 3 or 4 generations a n d its i n n e r
p o l a r i z a t i o n c a u s e d b y i n c o m p a t i b l e i n t e r e s t s of the p a r t i c u l a r n u c l e a r f a m i l i e s ,

się wiele inicjatyw z zakresu c z y n ó w
społecznych. W Wodnej, a
zwłaszcza
w B o j a n o w i e — w s i a c h m n i e j s z y c h , d z i a ł a l n o ś ć ta p r o w a d z o n a j e s t n a m n i e j s z ą
skalę.

89

RODZINA NA TLE SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ

a n d p a r t i c u l a r l y those of the f a t h e r a n d h i s m a r r i e d sons or b r o t h e r s .
with

this,

called

tribal

the

massive
has

of t h e m
a few

have

been

weakened

and

limited

to

a

Alongside

narrower circle,

familia.

Most
country

links

disintegration

been

have

even

liberated

of

from

survived, though

to

the

Bulgarian

Turkish

zadruga

occupation

i n modified

occured

(1878),

but

f o r m s , u p to the W o r l d

the W o r l d W a r I I . So it w a s

after

a fair

W a r I, and

i n G r a m a d a , w h e r e at t h e e n d

the 19th c e n t u r y , 15 p e r c e n t of f a m i l i e s belonged to j o i n t - f a m i l y e c o n o m i c
In

the

has

later

periods,

and

radically decreased.

team
za

as

golema

jedno

or

familia,

obšío.

This

related by a network
conditions,
parents,
they

were

the

World

W a r I in

v e r n a c u l a r dialect

veliké

semejstvo,

form

was

and

tied

with

its
a

the

a n d those c o n s i s t i n g
most

frequent,

particular,

describes
life

the

by

closed

of k i n s h i p , t r i b a l , n e i g h b o u r

small families,

which

after

The

the-

number

their

number

family

the

local

of

teams.

economic

phrases

u

community,

kup,,
inter­

and village relations. I n such

of

parents, children, and grand­

remained patriarchal

in

character, and

s t r i c t l y o b s e r v e d t r a d i t i o n a l n o r m s of b e h a v i o r .
The

most

radical

change

in

the

life

of

Gramada

s o c i a l i s t r e c o n s t r u c t i o n of the p o l i t i c a l s y s t e m
i n the s h a p e

occured

has begun.

after

1944,

I t f o u n d its

of k i n s h i p r e l a t i o n s , too. W i t h c o l l e c t i v i z a t i o n

when

expression

of a g r i c u l t u r e , i n d i v i ­

d u a l f a r m s , belonging to n u c l e a r f a m i l i e s a n d to the f e w r e m a i n i n g j o i n t - f a m i l y e c o ­
nomic teams, d i s a p p e a r e d . T h u s a peasant's f a m i l y h o u s e h o l d h a s been r a d i c a l l y s e p a ­
rated from
This

has

h i s p r o d u c t i o n w o r k s h o p , i.e., f r o m h i s s o i l a n d l i v e a n d d e a d

been

recompensed

to

some

extent

a c r e , but the b a s i c s o u r c e of i n c o m e
in

n e a r - b y factories

of

a f a m i l y , a n d the
Predominating

and

is

other

scope of
now

a

by

a

household

plot

of

stock.

about

has become the w o r k in a collective

institutions.

This

its

economic,

small

family

the

structure

security and educational

functions.

of

has

transformed

onefarm,

parents

and

children, while

the

b i r t h - r a t e h a s d e c r e a s e d s i g n i f i c a n t l y , d o w n to a n a v e r a g e of one or t w o c h i l d r e n
in

a

family.

I t is c h a r a c t e r i s t i c for
from

its

reaching even
at

a c o n t e m p o r a r y s m a l l f a m i l y t h a t it h a s

old k i n s h i p , a n d n e i g h b o u r

various

outside

relationships,

the v i l l a g e . K i n s h i p

opportunities,

but

for

the

in favor

a n d lineage

young

and

of

new

emancipated
links,

links are still

middle

generation,

other

ference

groups a r e g a i n i n g i m p o r t a n c e , s u c h as w o r k , neighbour, school,

groups,

etc.

Links

with

w h o s e c h i l d r e n h a v e left

neighbours
for

are

local community,

munity,

realizing

still

the

numerous

for

old

village

about

a disintegration

Gramada

enterprises

is

now

cultural

one

economic

life,

largely

formal,

o r g a n i s m , the

people

involving

of the

older

a fairly integrated

the

whole

village

a w i d e r r e g i o n . T h e i n t e g r a t i n g f o r c e is the n e w o r g a n i z a t i o n of s o c i a l ,
and

re­

interests

town.

Though m a n y factors have brought
of

particularly important

often

manifested,

held

collective

together
farm.

by

one

administration

type
com­

or

even

economic
and

by

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.