Pożywienie Cyganów na polskim Spiszu / ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2

Item

Title
Pożywienie Cyganów na polskim Spiszu / ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2, s.145-154
Creator
Długosz, Elżbieta
Date
1978
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:869
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:946
Text
„Etnografia Polska", t. X X I I z. 2

ELŻBIETA DŁUGOSZ

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M

SPISZU

Cyganie koczujący, jak i Cyganie osiadli, nigdy nie egzystowali s a ­
modzielnie, lecz uzależnieni byli od społeczeństw, w ś r ó d k t ó r y c h przysz to
im żyć. U C y g a n ó w spiskich o w ą zależność zauważa się r ó w n i e ż w spo­
sobie zdobywania p o ż y w i e n i a , sami bowiem nie wytwarzali go. Problem
p o ż y w i e n i a i zachodzące w t y m zakresie zmiany s t a n o w i ł y przedmiot
badań, k t ó r y c h rezultaty przedstawiam w niniejszym opracowaniu. P r e ­
zentowany materiał pochodzi z badań prowadzonych w ś r ó d C y g a n ó w za­
m i e s z k a ł y c h w Czarnej Górze i Jurgowie na Spiszu .
1

W s p ó ł ż y c i e C y g a n ó w Karpackich z m i e j s c o w ą ludnością w i e j s k ą opie­
rało się g ł ó w n i e na tym, że ś w i a d c z y l i oni na jej rzecz rozmaite u s ł u g i
(prace kowalskie, muzykowanie, najem do prac rolnych i inne), a jako
wynagrodzenie otrzymywali produkty ż y w n o ś c i o w e , rzadziej z a ś p i e n i ą ­
dze. Powszechnie r ó w n i e ż zdobywano ż y w n o ś ć poprzez codzienne żebra­
nie. Stan taki u t r z y m y w a ł się do lat pięćdziesiątych, wtedy bowiem za­
istniały m o ż l i w o ś c i zatrudnienia poza w s i ą i Cyganie zaczęli stopniowo,
zarzucać swoje tradycyjne zajęcia. Od tego czasu zanika r ó w n i e ż żebrac­
two. W konsekwencji tych zmian zależność C y g a n ó w od społeczności
chłopskiej poczęła się znacznie zmniejszać.
Z a r ó w n o w okresie, gdy istniały ścisłe związki ekonomiczne ze wsią,
jak i po ich rozluźnieniu, Cyganie nastawieni byli na pozyskiwanie prze­
de wszystkim p r o d u k t ó w ż y w n o ś c i o w y c h . Do lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h byli
przy tym zdani g ł ó w n i e na produkty wytworzone w gospodarstwie w i e j ­
skim — ofiarowane żebrzącej Cygance za darmo lub jako zapłata za
pracę c z ł o n k ó w jej rodziny (często przy okazji obchodu żebrzącej ko­
biety po chałupach), czy też kupowane za pieniądze zarobione przez C y ­
g a n ó w przy n i e k t ó r y c h pracach.
Podstawowym, n a j ł a t w i e j d o s t ę p n y m produktem b y ł y zawsze ziem­
niaki. W skład codziennego p o ż y w i e n i a w c h o d z i ł y również: mleko, t ł u ­
szcze z w i e r z ę c e (najczęściej słonina), kapusta, mąka, kasza, rzadziej fa1

A. B a r t o s z , Problematyka cygańska
w badaniach etnograficznych
skim Spiszu, „Wierchy", t. 44:1975, s. 216-221.
10 — Etnografia Polska t. X X I I

na

Pol­

146

ELŻBIETA DŁUGOSZ

sola. Najbardziej jednak p o ż ą d a n y m a r t y k u ł e m b y ł o m i ę s o , w tym prze­
de wszystkim k o n i n a . Zdarzało się, ż e Cyganie s p o ż y w a l i r ó w n i e ż
p a d l i n ę . W sklepach wiejskich i karczmach zaopatrywali się g ł ó w n i e
w alkohol, a także w sól, cukier, r y ż itp.
Biorąc pod u w a g ę sposoby, jakimi Cyganie zdobywali ż y w n o ś ć , a więc
codzienne chodzenie Cyganek po prośbie, najmowanie się do pracy w sy­
tuacji, gdy głód z m u s z a ł do tego, n a l e ż y s t w i e r d z i ć , ż e Cyganie przeja­
wiali daleko idącą bierność i brak troski o zapewnienie sobie ż y w n o ś c i
poza c h w i l ą bieżącą. Bardziej aktywnie zabiegali o p o ż y w i e n i e jedynie
przy okazji ś w i ą t i uroczystości rodzinnych. Natomiast gdy w dniu pow­
szednim mieli m o ż l i w o ś ć zdobycia tak p o ż ą d a n e g o przez nich mięsa, nie
odkładali go na zapas, tylko konsumowali od razu w całości, po czym
zdani b y l i znowu na bardzo skromne, zapracowane lub wyproszone je­
dzenie.
2

3

W z w i ą z k u z tym Cyganie rzadko m a g a z y n u j ą i k o n s e r w u j ą produk­
ty ż y w n o ś c i o w e . N i e m o ż l i w ą do spożycia od razu część p r o d u k t ó w m i ę ­
snych konserwowano na ogół prostymi sposobami (wędzono pod dachem
w dymnej izbie lub trzymano na mrozie przy domu), z a ś w i ę k s z ą ilość
z i e m n i a k ó w przechowywano w dole ziemnym pod podłogą lub w kącie
izby. P r z e t w ó r s t w o ż y w n o ś c i b y ł o r ó w n i e ż s ł a b o r o z b u d o w a n ą sferą go­
spodarki domowej. Najczęściej bowiem to, co Cyganka do domu przy­
niosła, przyrządzała do spożycia od razu.
W sytuacji, gdy Cyganie ( p o c z ą w s z y od lat pięćdziesiątych) dyspo­
n u j ą w coraz w i ę k s z y m stopniu g o t ó w k ą , gospodarstwa c h ł o p s k i e prze­
stają b y ć g ł ó w n y m ź r ó d ł e m pozyskiwania ż y w n o ś c i . Odtąd zakupy robi
się coraz częściej w sklepach — wiejskich i miejskich. N a s t ę p u j e w ó w ­
czas stopniowa zmiana w składzie nabywanych a r t y k u ł ó w , choć w duże;
mierze dawny asortyment pozostaje zachowany. Ziemniaki są nadal pod­
stawowym a r t y k u ł e m ż y w n o ś c i o w y m , ale p o j a w i ł s i ę obok nich chleb
2

Górale spiscy nie jedzą mięsa końskiego. Jedzenie koniny powszechne u tam
tejszych Cyganów wzbudza zgorszenie zarówno wśród ludności wiejskiej, jal
i u innych Cyganów. Zdarza się więc, że goszcząc swoich krewnych lub powino
watych spoza Spiszą Cyganie spiscy ukrywają przed nimi, że podają koninę.
Por. J . B l o c h , Les tsiganes, Paris 1960, s. 55; J . P. C l e b e r t , Les tsiga
nes, Paris 1961, s. 235; E . H o r v á t h o v á , Cigání na Slovensku, Bratislava 196
s. 21, 126, 130, 157, 237; A. P a w ł o w s k i , Cyganie. Studia nad
przestąpczoścu
Zielona Góra 1973, s. 140-142. Należy tu wyjaśnić, że spożywanie mięsa padłyc
zwierząt nie jest jakąś „cygańską specyfiką", co sugerują wypowiedzi niektóryc
autorów, a spowodowane było ubóstwem i niskim stopniem świadomości. Wsza
i u uboższych chłopów jadano mięso niekiedy tylko wtedy, gdy w gospodarstw
zdechło zwierzę. Zob. też W. J o s t o w a, Z życia biedoty góralskiej,
„Wierchy
t. 22:1953, s. 120. Mięso zdechłych zwierząt gotowano przed spożyciem dość dłi
go, a rosół wylewano; H o r v á t h o v á , op. cit., s. 237. Wśród niektórych gn
Cyganów rozpowszechnione jest twierdzenie, które wyraża się w słowach: „zwi
rzę, które zabił Bóg, ma lepszy smak od tego, które zabił człowiek", t a m ż
s. 246 (przypis); I . D a n i ł o w i c z , O Cyganach, Wilno 1824, s. 32.
3

fiu

II

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

147

9. Cyganka z Szaflar. Fot. A. Bartosz

którego Cyganie dawniej prawie nie jedli. Mięso jest wciąż najbardziej
lubianym i poszukiwanym rodzajem p o ż y w i e n i a , a kupuje się je obecnie
częściej dzięki posiadanej g o t ó w c e . Nabiał zaś (oprócz mleka) oraz j a ­
rzyny i owoce z a j m u j ą w dalszym ciągu bardzo nikłą p o z y c j ę w jadło­
spisie C y g a n ó w .
Nie spotyka s i ę już w y p a d k ó w s p o ż y w a n i a padliny. Ale gdy tylko
Cyganie mają okazję, zaopatrują się nadal w mięso końskie. W tym ce­
lu np. co parę m i e s i ę c y grupka Cyganek wybiera się specjalnie do K r a ­
kowa, gdzie k o n i n ę m o ż n a k u p i ć w jednej z hal targowych. Obok w i ę c
wskazanej w y ż e j bierności w zdobywaniu p o ż y w i e n i a , z w ł a s z c z a w prze-

148

ELŻBIETA DŁUGOSZ

szłości, Cyganie w y k a z u j ą duże p r z y w i ą z a n i e do swoich tradycyjny с
u p o d o b a ń w tym zakresie, pomimo że np. z a m i ł o w a n i e do koniny naraz
ich n a ś m i e s z n o ś ć w opinii chłopów.
Zróżnicowanie w zamożności rodzin c y g a ń s k i c h b y ł o do lat pięćdzie­
s i ą t y c h bardzo niewielkie, a w i ę c i sposób o d ż y w i a n i a przedstawiał si
podobnie. W sytuacji obecnej przy zatrudnieniu C y g a n ó w w przedsi-:
biorstwach p a ń s t w o w y c h na różnie p ł a t n y c h stanowiskach nastąpiło zró¿
nicowanie w zamożności rodzin, widoczne na pierwszy rzut oka w w y g l ą
dzie i urządzeniu mieszkań. Zróżnicowanie m a j ą t k o w e w mniejszy;'
stopniu dotyczy natomiast sfery samego o d ż y w i a n i a się, zwłaszcza je;;;
chodzi o ilość pożywienia. Zaznacza się to raczej w jego jakości i r
dzaju.

If 1

Ilość .posiłków, a przede wszystkim ich skład, zależały dawniej od te­
go, co w danym dniu dostała kobieta na wsi. Rano w domu cygański n
nie b y ł o nic do jedzenia. Wszystko bowiem zjadano poprzedniego dnL;
a jeśli coś zostało, to oddawano gospodarzom dla zwierząt lub wyrzucaru
(o czym będzie mowa dalej). Kobieta w y c h o d z i ł a w i ę c na czczo z domu
a domownicy czekali bez jedzenia do jej powrotu. Mąż, jeśli szedł dt
pracy, to r ó w n i e ż na czczo. Przed p o ł u d n i e m Cyganka wracała i przygo­
t o w y w a ł a jedzenie, które nieraz s t a n o w i ł o jedyny posiłek w ciągu dnia
Na ogół jednak przyrządzała dwa posiłki — jeden przed p o ł u d n i e m
drugi po południu. Z r e g u ł y na pierwszy posiłek b y ł y ziemniaki, które
s p o ż y w a n o najczęściej omaszczone słoniną lub zalane k w a ś n y m mlekiem
g o t o w a n ą kapustą lub w o d ą z k w a ś n e j kapusty. Ziemniaki spożywane
i w innych postaciach — z gotowanych pieczono na tłuszczu placki, su­
rowe zaś drobno pokrajane smażono, a także po ugotowaniu gniecioni mieszano z czarnymi jagodami lub ś l i w k a m i . Podobnie i potrawy mączne przyrządzano w różny sposób. S y p i ą c m ą k ę na wrzącą w o d ę otrzymy­
wano bryję, którą polewano mlekiem lub t ł u s z c z e m albo też formowano
z niej kluski i podawano omaszczone. Ze z w y k ł e g o ciasta, z m ą k i i zim­
nej wody, Cyganki robiły kluski, pierogi, najczęściej nadziewano serem
wymieszanym z tłuszczem, a także p i e k ł y placki wprost na p ł y c i e pieca
Potrawy m ą c z n e oraz gotowana kasza s t a n o w i ł y danie powszednie, czę­
sto podawane, jakkolwiek nie tak często jak potrawy z z i e m n i a k ó w
;

i!.

IT"

¡lí it

Na drugi posiłek gotowano r ó w n i e ż którąś z m ą c z n y c h lub ziemnia­
czanych potraw. A gdy udało się zdobyć k a w a ł e k m i ę s a (często b y ł y to
zwyczajne odpadki), gotowano rosół s p o ż y w a n y z ziemniakami; mięso
Cyganie jedli samo, bez dodatków. P o s i ł e k popijano mlekiem słodkim
lub k w a ś n y m , czasem herbatą z kwiatu lipowego lub kminku. Niekiedy
przyrządzano napój z w y p r a ż o n e g o na karmel cukru. Do dziś jednak
najczęściej jedzenie popija s i ę czystą w o d ą .
Na d w ó c h posiłkach na ogół k o ń c z y ł o się przyrządzanie
Por. H o r v á t h o v á ,

op. cit., s. 239.

pożywienia

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

149

w ciągu dnia. Ponadto k a ż d y z d o m o w n i k ó w zazwyczaj brał sobie jesz­
cze coś do jedzenia, jeśli pozostało z poprzedniego posiłku.
Dwa posiłki dziennie jada się w n i e k t ó r y c h domach do dziś, prze­
trwało r ó w n i e ż inne przyzwyczajenie — kobiety w y c h o d z ą po zakupy
na czczo i dopiero po powrocie p r z y g o t o w u j ą posiłek domownikom. Jed­
nak w wielu domach obecnie przygotowuje się jedzenie trzy razy dzien­
nie, wymaga tego bowiem inny tryb życia — dzieci idą do szkoły, m ę ż ­
czyźni i niektóre m ł o d e kobiety do pracy. Na ranny posiłek składa się
najczęściej kawa zbożowa, mleko lub herbata i chleb ze smalcem, m a ­
słem, słoniną czy kiełbasą. Posiłek podawany wczesnym p o p o ł u d n i e m
jest dzisiaj najczęściej m i ę s n y i składa się z rosołu, do k t ó r e g o dodaje
się ziemniaki, oraz z m i ę s a gotowanego lub (rzadziej) pieczonego. Wie­
czorem je s i ę pozostałości z obiadu lub
podobnie jak na śniadanie —
chleb ze smalcem, m a s ł e m lub w ę d l i n ą . Co pewien czas kobiety robią
którąś z potraw m ą c z n y c h lub ziemniaczanych, przyrządzając je w spo­
sób wspomniany uprzednio.
P r z y przyrządzaniu potraw w y r a ź n i e widać w y n i k a j ą c ą z g u s t ó w
smakowych C y g a n ó w tendencję, by jedzenie b y ł o jak najbardziej tłuste.
Zawsze poszukują najbardziej tłustego mięsa, a n i e m i ę s n e potrawy jak
najobficiej maszczą. C a ł k i e m inaczej przedstawia się c z ę s t o t l i w o ś ć po­
siłków wtedy, gdy zaopatrzono się w dużą ilość mięsa. W zależności od
posiadanej g o t ó w k i , w i e l k o ś c i zwierzęcia, a też od pory roku (mając na
uwadze psucie się mięsa), całe z w i e r z ę kupuje jedna rodzina lub parę
rodzin do spółki. P r z e w a ż n i e jest to baran, świnia, a przed kilku laty
również często k o ń . S z c z e g ó l n i e dawniej, do lat pięćdziesiątych, jedno­
razowy zakup w i ę k s z e j ilości m i ę s a zmieniał c a ł k o w i c i e r y t m dnia. Nie­
jednokrotnie i dziś po zabiciu zwierzęcia od razu gotuje się m i ę s o , po
czym zaraz p r z y s t ę p u j e się do konsumpcji. Sposoby przyrządzania m i ę s a
nie są urozmaicone — s p o ż y w a się je przede wszystkim gotowane, n a j ­
częściej samo, bez dodatków. Z r e g u ł y towarzyszy temu alkohol. Z d a ­
rzało się, że po ugotowaniu m i ę s a wylewano rosół, jako p o t r a w ę gorszego
gatunku przy chwilowym nadmiarze jedzenia. Do domu, w k t ó r y m od­
bywa się uczta, schodzą się uprzednio zaproszeni krewni i sąsiedzi bli­
sko z tą rodziną żyjący. Często tworzy się w takiej sytuacji w e s o ł y
nastrój; biesiadnicy ś p i e w a j ą i tańczą. Je się do przesytu, a jeśli nie
można zjeść wszystkiego w jeden dzień, to nazajutrz biesiada zaczyna
się od nowa. Zwłaszcza dawniej, tj. do lat pięćdziesiątych rozrzutność
w^ traktowaniu jedzenia w^ chwili dostatku szczególnie silnie kontrasto­
w a ł a ze skromnym p o ż y w i e n i e m n a s t ę p n y c h dni
5

Jak widać, w i ę k s z a ilość m i ę s a i alkohol w z w y k ł y m dniu wprowa­
dza o d ś w i ę t n y nastrój do domu. Właśnie obfitością jedzenia zaznaczają
się u C y g a n ó w ś w i ę t a doroczne i uroczystości rodzinne, przy czym w z a 5

Tamże, s. 244.

p
150

ELŻBIETA DŁUGOSZ

sadzie brakuje u nich potraw o b r z ę d o w y c h • Oznaką ś w i ę t o w a n i a jest
m i ę s o oraz staranniej niż na codzień przyrządzone potrawy mączne, do
k t ó r y c h dodaje się bardzo dużą ilość tłuszczu, i zawsze alkohol, przede
wszystkim czysta w ó d k a .
Zachowanie się C y g a n ó w podczas s p o ż y w a n i a p o s i ł k u nie jest podda­
ne ś c i s ł y m r e g u ł o m . W dymnych domach c y g a ń s k i c h , w k t ó r y c h na
środku klepiska paliło się ognisko, domownicy grupowali się w o k ó ł jed­
nego naczynia siadając na ziemi. Wszyscy jedli razem, bez ustalonej
kolejności i p r z y w i l e j ó w w sięganiu po jedzenie. P o c z ą w s z y od lat trzy­
dziestych, gdy kurne domy c y g a ń s k i e z a c z ę ł y zanikać, założono podłogi
i p o w a ł y , p o j a w i ł y s i ę w ó w c z a s w izbach c y g a ń s k i c h skromne drewniane
sprzęty, takie j a k łóżka, ławki, a z czasem szafki i stoły. Nadal jednak,
podobnie jak w k u r n y m domu, Cyganie grupowali się w o k ó ł jednego na­
czynia ustawionego na ławce, a niekiedy i na podłodze, siadając, gdzie kto
mógł
podłodze, na ł a w c e albo na łóżku. G d y b y ł o w i ę c e j osób, je­
dzenie rozdzielano do d w ó c h n a c z y ń albo też część d o m o w n i k ó w do­
s t a w a ł a jedzenie w drugiej kolejności z tego samego naczynia. W n i e k t ó ­
rych, p r z e w a ż n i e uboższych domach do dziś z a c h o w a ł się ten sposób je­
dzenia. S t ó ł nie przyjął się tam iako miejsce przy k t ó r y m zasiada się
do uosiłku a zdarza sie że w o s ó l e go w izbie nie m a
Jednak iuż
w w i ę k s z o ś c i d o m ó w a zwłaszcza u r z ą d z o n y c h n o w o c z e ś n i e jada się te­
raz orzv stole kazdv z osobneeo naczvnia Jedvnie m i ę s o ń o d a i e sie na
iednvm w s o ó l n v m talerzu Nie uzvwa sie s z t u ć c ó w przv iedzen u m i ę s a
kazdv odkrawa sobie odpowiedni k a w a ł e k i ziada trzvmaiac eo w re¬
kach Do Obtarcia rąk bierze s i ę ręcznik
n

a

7

W gospodarstwie c y g a ń s k i m sprzęt do przyrządzania potraw jest bar­
dzo skromny. Tylko n i e k t ó r e gospodynie posiadają maszynki do mięsa,
stolnice, w a ł k i do ciasta itp. W wielu domach brakuje w i ę k s z e j ilości
talerzy, odpowiedniego noża czy też nawet kieliszka. P o ż y c z a się je
w razie potrzeby od sąsiadów.
Posiłki gotuje się i s p o ż y w a z a r ó w n o w domu, jak i w jego najbliż­
szym otoczeniu. Na letnie bezdeszczowe dni wiele rodzin stawia sobie
bowiem na p o d w ó r z u proste piecyki. N i e k t ó r z y gotują wprost na ogni­
sku, umieszczając garnki nad p ł o m i e n i e m w taki sposób, w jaki stawia-

6

Wieczerza wigilijna wraz z życzeniami i ł a m a n i e m opłatka upowszechnia się
u C y g a n ó w spiskich od połowy okresu międzywojennego. W Wigilię je się na ogół
mięso. W niedzielę wielkanocną u Cyganów tradycyjnie podaje się jajecznicę na
kiełbasie. Również smażenie pączków na Wielkanoc i Boże Narodzenie praktykuje
się odkąd Cyganie sięgają pamięcią. Ostatnio rozpowszechnia się zwyczaj piecze­
nia na święta słodkich ciast. Na pierwszym miejscu pozostaje jednak mięso, bez
którego nie odbędzie się żadne święto.
Identyczne niemal wyposażenie izb i sposób spożywania posiłków w y s t ę p o w a ł y w ubogich domach chłopskich w okresie m i ę d z y w o j e n n y m ; K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a , Społeczność
wiejska, Łódź 1948, s. 135.
7

f)

.ii
Ai,
m

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

151

no je w k u r n y m domu, a w i ę c na kamieniach, na p r ę t a c h ż e l a z n y c h wbi­
tych w z i e m i ę albo na p ł y c i e ż e l a z n e j , opartej na kamieniach e.
Poziom higieny z w i ą z a n e j z p o ż y w i e n i e m jest jeszcze w wielu do­
mach bardzo niski. J a k już w s p o m n i a ł e m , uderza brak sprzętu i miejsca
przeznaczonego do przyrządzania posiłków. Naczynia, a i samo jedzenie,
bardzo często kładzie się byle gdzie, nierzadko na podłodze. A jedno­
cześnie panuje bardzo rygorystycznie przestrzegany zwyczaj nakazujący,
by naczyń, w k t ó r y c h się gotuje i s p o ż y w a posiłki, nie u ż y w a ć do ż a d ­
nych innych c e l ó w . Nie wolno w i ę c u m y ć rąk w naczyniu, w k t ó r y m
trzyma się ż y w n o ś ć lub w o d ę do picia, nie m ó w i ą c już o praniu (Cyga­
nie w y s t r z e g a j ą się bardzo zetknięcia ż y w n o ś c i z odzieżą, którą się nosi
zwłaszcza bezpośrednio przy ciele). N i e w ł a ś c i w i e u ż y t e naczynie u w a ż a ­
ją za nie nadające się do dalszego stosowania w kuchni. Problem pow­
staje przede wszystkim w sytuacji, gdy w domu c y g a ń s k i m gospodarują
n i e - C y g a ń k i , m ł o d e ż o n y C y g a n ó w . Bardzo często naczynie takie w y r z u ­
ca się, albo przeznacza do c z y n n o ś c i nie z w i ą z a n y c h z p o ż y w i e n i e m ,
a niekiedy sprawa k o ń c z y się tylko na d o k ł a d n i e j s z y m jego umyciu .
9

10

Rozgraniczenie w przeznaczeniu n a c z y ń nie ma znaczenia dla faktycz­
nej czystości s p o ż y w a n y c h potraw. Zwyczaj ten nasuwa raczej m y ś l
o magicznie pojmowanej „czystości" jedzenia. B y ć m o ż e , że z t y m
w i ą ż e s i ę przestrzegany już tylko przez starsze kobiety o b o w i ą z e k n a ­
krywania g ł o w y g o t u j ą c e j Cyganki. P r z e w i ą z a n i e g ł o w y chustką, u nie­
k t ó r y c h m ł o d y c h dziewcząt przynajmniej upięcie w ł o s ó w , ma zabezpie­
czyć przed wpadaniem ich do jedzenia. Reakcja Cygana bowiem, gdy
znajdzie w naczyniu w ł o s , m u c h ę czy c o ś podobnego, jest bardzo g w a ł ­
towna — wyrzuca on całą zawartość naczynia. Cyganie t ł u m a c z ą to
w s t r ę t e m do s k a ż o n e g o w ten sposób jedzenia.
W e d ł u g zasady głoszonej powszechnie przez C y g a n ó w , nie s p o ż y w a j ą
oni jedzenia p o z o s t a ł e g o z poprzedniego dnia. W stosunku do n i e k t ó ­
rych cenniejszych p r o d u k t ó w , jak np. mięso, odstępuje się od tej za­
sady. Na ogół jednak potrawy przyrządzonej raz nie zostawia się i nie
odgrzewa na drugi dzień. Resztki wyrzuca się lub oddaje gospodarzom
dla ś w i ń .
R ó w n o c z e ś n i e w ś r ó d C y g a n ó w funkcjonują nadal z dawna zakorze­
nione zakazy s p o ż y w a n i a pewnych potraw. Czują olbrzymi, graniczący
z l ę k i e m w s t r ę t do żab. Ten specyficzny do nich stosunek u j a w n i ł się
szczególnie w konfrontacji z faktem, że do I I wojny ś w i a t o w e j Spiszacy
8

Ilustracje takich samych lub bardzo podobnych palenisk cygańskich służą­
cych do gotowania podaje H o r v á t h o v á , op. cit.
» Por. J . F i c o w s k i , Cyganie na polskich drogach, K r a k ó w 1965, s. 155-156.
™ W latach sześćdziesiątych praktykowano jeszcze, dziś już zarzucony zwy­
czaj odseparowania kobiety przez pewien czas po urodzeniu dziecka. Uznawano
bowiem, ż e do „wywodu" jest ona nieczystą. Dlatego też nie wolno jej było m. in.
dotknąć naczyń i jedzenia innych osób, prócz noworodka. Położnica, nie gotowała,
a jedzenie dla niej podawano w osobnym naczyniu.

152
!
Ij •

ELŻBIETA DŁUGOSZ

bardzo chętnie ż a b y j a d a l i " . Można d o m y ś l a ć się jedynie, że stosunek
ten ma z w i ą z e k z nie znanym już dziś p o d ł o ż e m wierzeniowym. U nie-

PM -

li
Si
j
j|
I
li
I
I
i
j
|i
I
j

12

!

I
U !
j|
:
I
I
I
I

Í

¡¡
f

\

k t ó r y c h C y g a n ó w wstręt do żab rozciąga się na inne stworzenia w jakiś
sposób kojarzące się z nimi — jak np. ryby, raki, kaczki (kaczki ż y w i ą
się żabami), toteż unikają ich jedzenia. Cyganie brzydzą s i ę r ó w n i e ż
m i ę s e m psim i kocim. Silnie to podkreślają, nie omieszkając przy tym
zaznaczyć, że mięso psie jedzą znani im Cyganie zamieszkali w innych
miejscowościach .
O b o w i ą z u j ą c e u C y g a n ó w nakazy i zakazy mają na celu zapewnienie im p o ż y w i e n i a , które m o g ą jeść bez w s t r ę t u , na co szczególnie zwracają u w a g ę . Wielu z tych zasad przestrzegają sumiennie, czasem niemal
rygorystycznie, lecz w wielu przypadkach przejawiają brak konsekwencji. Zwyczaje te są n i e w ą t p l i w i e archaicznego pochodzenia i mają cha¬
rakter reliktowy, a ich treść jest dla C y g a n ó w trudna do interpretacji,
W kuchni C y g a n ó w spiskich trudno doszukać się potraw oryginal­
nych, nie znanych miejscowym góralom. Przy tym u C y g a n ó w zacho­
w a ł y się niektóre z powszechnie dawniej znanych n a wsi potraw, jak np.
placki z wody i mąki, zwane na góralszczyźnie moskolami, czy też bryja.
Natomiast cechą, która w sposób najbardziej t r w a ł y zdaje się char a k t e r y z o w a ć tę grupę C y g a n ó w , jest swoisty styl konsumpcji. P o ż y wienie jest tą dziedziną życia, do której Cyganie p r z y w i ą z u j ą pierwszorzędną w a g ę . Mimo że dogodzenie s w y m gustom w tej dziedzinie stawiają przed innymi potrzebami ż y c i o w y m i , nie zabiegają jednak zbytnio
o w ł a ś c i w e czy c h o ć b y regularne o d ż y w i a n i e się. Zdając się całkowicie
na produkty wytworzone przez otoczenie, przejawiali do niedawna beztroskę, jeśli chodzi o zaopatrywanie się w ż y w n o ś ć , co w okresie, gdy
byli uzależnieni od wsi, s t a w i a ł o ich często u progu głodowania. Nie
czyniąc zapasów, dostatek ż y w n o ś c i cenią sobie bardzo. Charakterystycz¬
ne jest, że przy nadarzającej się obfitości jedzenia okazują wielkie zadowolenie z tego, akcentując te chwile beztroską biesiadą w szerszym
gronie w s p ó l n i e u c z t u j ą c y c h k r e w n y c h i znajomych.

1

31

St 'i :
j{ i
i <
1,

Elżbieta Długosz

1

T H E FOOD O F G Y P S I E S I N T H E P O L I S H P A R T OF SPISZ

if
¡jl ,

Summary

i ,
W i'

Gypsies have not produced food, but obtained it from the surrounding peasant
population, in exchange for services rendered (blacksmithing, music making, odd
farm jobs) and by begging.

f i
'i ,
J' !
'j'
Ł

i'.

ii

tli

i! г

1 1

Zob. M. K o p a c z , Konsumpcja
żywnościowa
w Jurgowie na Spiszu Polskim w drugiej połowie
XIX i w XX wieku, K r a k ó w 1968 (praca magisterska
wyk. w Katedrze Etnografii Słowian UJ), s. 40-41.
Por. H o r v á t h o v á , op. cit., s. 236.
1 2

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

153

Since they have been given ready food, their own processing procedures ten­
ded to .be scant. Their list of alimentary products was also little differentiated.
They used to eat, and still do so, mostly potatoes, flour dishes and meat which
they appreciate the most; they usually ate it in form the worst offals. Until a ti­
me, Gypsies also used to eat carcass.
'There are no specifically Gypsy dishes, but they have preserved some star­
vation receipts once applied by local peasants.
Gypsies have never hoarded foot. If they succeded to obtain a large amount
of it, they feasted, sometimes for days together.
At cooking, women observe the old principles warranting the „purity" of food.
E.g., they never use the vessels set apart for cooking or eating for any other
purposes.
Since nineteen fifties, when Gypsies started to work in urban settings, mos­
tly in state-owned enterprises, their links with the countryside have been dimi­
nishing and their feeding habits have also changed. Their traditional model of
consumption is on the wane, although many relics of the old style have still
survived in their apparently modern households.

1

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.