-
Title
-
Jak żywy? Końska dawka hiperrealności1 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.161-163
-
Creator
-
Grębecka-Ćwiek, Zuzanna
-
Date
-
1998
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:2526
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2715
-
Rights
-
Licencja PIA
-
Text
-
Jak żywy? Końska dawka
hiperrealności
1
Z u z a n n a Grębecka-Ćwiek
Koń, jaki jest, każdy widzi. Każdy widzi, jaki jest ogrodo
wy koń arabski z betonu (il. 1 i 2). Jest „jak żywy, a tańszy."
Każdy widzi, jaki jest wypchany koń Katarzyny Kozyry z jej
pracy dyplomowej Piramida zwierząt - „wypchane zwierzę,
które ma wyglądać «jak żywe»" jak mówi prof. Grzegorz
Kowalski, promotor Kozyry (il. 3). Jak widać oba te konie łą
czy - poza oczywistą przynależnością do tego samego gatun
ku biologicznego - ich mimetycznośc. Choć oba są martwe,
mają sprawiać wrażenie żywych. Przy czym każdy jest mar
twy na swój sposób. Koń Kozyry byl kiedyś żywą istotą. Od
dajmy znów glos prof. Kowalskiemu: „Istotną funkcją tego
przesłania jest ukazanie relacji między czymś, co było żywe,
a jest martwe i co występuje w postaci tego naturalnego, naturalistycznego zwierzęcia, które wydaje się tym bardziej
martwe, że wygląda jak żywe." Ogrodowy koń arabski jest
martwy z natury rzeczy, martwy martwotą materii, z której
został wykonany. W końcu jest tylko zmutowanym krasnalem
ogrodowym.
2
konia? Odpowiedź: nie, ponieważ nie uzasadnia tego istotna
potrzeba." Zdaniem krytyków koń Kozyry został wypchany
bez istotnej potrzeby, nie może przynieść żadnego pożytku.
Zygmunt Bauman w Wieloznaczności nowoczesnej pisze
0 tendencji do sytuowania zwierząt nie przynoszących pożyt
ku w obrębie natury: „Nieprzeparta wola ludzkości jako
«władcy wszechrzeczy» i przysługujące jej wyłączne prawo
nadawania mocy znaczeniom i ustalania norm tego, co dobre,
czyni «Naturą» wszystko, czemu podobnego prawa
odmówiono. A więc (...) zwierzęta, które znoszą zbyt mało
jaj lub mają nie dość duże wymiona, «aby przynieść pożytek»." Jeśli tak, to mimo że koń Kozyry został kulturowo
przetworzony, że stał się znakiem, jako zwierzę niepotrzebne
wróci pośmiertnie do natury.
8
9
3
Koń jaki jest, a martwy
Mimo że na Piramidę składają się cztery zwierzęta - koń,
pies, kot i kogut - piszę tylko o koniu dlatego, że w świado
mości społecznej Kozyra funkcjonuje jako „ta od wypchane
go konia". Zgadzam się tu z Arturem Żmijewskim, który tłu
maczy to tak: „Zdychanie konia to przykrość dla człowieka,
który rzutuje na zwierzę swoje własne stany. Gra tu więc ro
lę swoiste utożsamienie się ze zwierzęciem. A trudno prze
cież rzutować swoje stany na karaczana, a tym bardziej utoż
samiać się z nim. To nas boli, co równe nam (plus-minus)
wielkością."
W rozumieniu krytyków Kozyry, koń przez nią wypchany
zginął bez żadnego racjonalnego powodu. Maciej Iłowiecki
nazywał to „zabijaniem dla zabawy" , Xymena ZaniewskaChwedczuk „zabijaniem dla dekoracji." Kozyra odpowiada:
„Zarzucano mi, że bawię się w śmierć. Ja tego nie robiłam na
zimno. Warunkiem naszego istnienia, naszej egzystencji, są
śmierdzące flaki. Unicestwianie jest narzędziem bycia, jest
warunkiem istnienia komfortu dla rozważania egzystencjal
nych problemów, pozwala na luksus filozofii. To chciałam
sprawdzić, zobaczyć ten najniższy poziom - zabijanie, to, że
trzeba sobie przy tym łapy uwalać, że to śmierdzi, że jest ba
braniem się we flakach" . Z kolei prof. Kowalski broniąc Pi
ramidy tak przedstawia sposób rozumowania krytyków: „Py
tanie: czy jest etyczne zabicie konia, żeby zrobić z jego skóry
np. torebki damskie, a z mięsa odżywki dla psów i kotów?
Odpowiedź: tak, ponieważ jest to uzasadnione istotną potrze
bą. Pytanie: czy jest etyczne zabicie konia, aby z jego skóry
wykonać rzeźbę, wobec której widz zapyta - po co śmierć
4
5
6
7
Koń jaki jest, a tańszy
Ogrodowy koń arabski jest wzorowany na blaszanym ko
niu zdobiącym budynek dawnej lecznicy dla zwierząt przy ul.
Kopernika 22 w Łodzi. W roku 1995 został odremontowany
za pieniądze zebrane w wyniku akcji „Koniu wróć, czeka
Łódź!". Jak mówi właściciel firmy przeprowadzającej remont
Janusz Podleśny: „Udało mi się wygrać przetarg na remont
konia. Podejrzewam, że dzięki temu, że zaproponowałem
Urzędowi Miasta Łodzi jedną replikę konia gratis." Replika,
szarego koloru, stała początkowo w korytarzu magistratu, na
trzecim piętrze przy Wydziale Urbanistyki, Architektury
1 Budownictwa. Następnie została sprzedana na licytacji pań
stwu Rafalskim. Stoi na trawniku ich rezydencji. „Ten ogród
urządziłem specjalnie dla konia - Rafalski pokazuje zadbany
trawnik, otoczony 60 odmianami ozdobnych krzewów. Wie
czorem posąg podkreśla reflektor." Janusz Podleśny zaczął
produkować kopie konia na sprzedaż. Podobno najlepiej
sprzedają się te w kolorze szary metalik i gniadym. Warsza
wiacy mogą obejrzeć konia arabskiego w firmie Adax przy
wyjeździe w stronę Lublina i Terespola. „Sprzedaję dużo kra
snali - mówi właściciel. - Dobrze szli gipsowi kelnerzy i kel
nerki, kucharze i murzyńska orkiestra. Najwięcej klientów in
teresuje się tym koniem, ale on nie jest na sprzedaż."" Tym
czasem zgodnie z informacją uzyskaną przeze mnie 31 VIII
1998 od sprzedawczyni z firmy Adax, konia arabskiego moż
na kupić za 2500 zł (przecena z 5000 zł). Chętnych, jak do
tąd, nie było.
Dlaczego ktoś miałby chcieć postawić sobie w ogródku
pomnik konia arabskiego? Jak mówi jeden z posiadaczy, „to
taki krasnoludek, tyle że przyjemniejszy. (...) Krasnoludka
bym tu nie postawił. A tak mogę się pochwalić, że mam re
zydencję z koniem." Cóż, krasnal to zwykły kicz, „miły
kicz ogrodowy" , jak go nazywa A. Moles w Kiczu, czyli
10
11
12
14
13
161
sztuce szczucia. Dlaczego mały kiczowaty krasnal przera
dza się w wielkiego kiczowatego konia? Trzeba pamiętać,
że, jak piszą Wojciech Burszta i Krzysztof Piątkowski:
„kicz to pewien sposób wyrażania i ujmowania jakichś' tre
ści." Jakie treści niesie ze sobą koń arabski? Przede wszy
stkim jest - obok mercedesa, jachtu i kolii z diamentów symbolem luksusu i bogactwa. Arystokracja, polowania,
wyścigi w Ascott, na które damy koniecznie muszą przy
chodzić w kapeluszach, a dżentelmeni w cylindrach, Crystal
Carrington hodująca hobbystycznie konie - to świat konia
arabskiego. Tego wszystkiego można dotknąć, kupując
ogrodowego konia arabskiego, który jest przecież „jak żywy
- a tańszy". Poprzez związek metonimiczny właściciel ko
nia staje się uczestnikiem świata luksusu. Ale, jak się oka
zuje, aby było to możliwe, trzeba już pewnym wyjściowym
prestiżem dysponować. Tak przynajmniej rozumuje produ
cent koni. „Każdego chętnego pytam, gdzie ustawi posąg.
Jak słyszę, że na działce o powierzchni 500-800 metrów,
mówię, że pan Warikoff by sobie nie życzył. Musi być re
zydencja." A jeśli nie ma się rezydencji, musi wystarczyć
krasnal ogrodowy, który może służyć ozdobie, ale prestiżu
nikomu nie podniesie.
Jeśli żywy koń jest przede wszystkim wyznacznikiem
statusu, więc ma znaczenie symboliczne, to identyczny (lub
pozornie identyczny) w symbolice koń z betonu jest po pro
stu lepszy. Tak jak z amerykańskimi muzeami figur wosko
wych, opisanymi przez Umberto Eco: „Filozofia właściwa
dla Palace nie głosi: «Pokazujemy wam reprodukcję, żeby
zachęcić was do obejrzenia oryginału», lecz «pokazujemy
reprodukcję po to, abyście nie odczuwali potrzeby obejrze
nia oryginału»." Dajemy wam kopię, abyście nie potrzebo
wali żywego konia. Nasz jest lepszy - „jak żywy, a tańszy".
A żywe konie niech pozostaną razem z Tasadajami w spe
cjalnie dla nich sztucznie podtrzymywanym rezerwacie rze
czywistości .
16
17
18
19
20
Koń. Jaki jest?
Oba konie mają być jak żywe. Ale czy w tym samym sen
sie? I czy w tym samym celu? Koń Kozyry był niegdyś ży
wym zwierzęciem, obecnie kontynuującym swój żywot jako
rzeźba powstała po wypchaniu końskiej skóry. Po co powsta
ła ta rzeźba? Prof. Kowalski tak o tym mówi: „Piramida
zwierząt jest dziełem poświęconym śmierci w uniwersalnym
znaczeniu. Stąd środki artystyczne: wypchane zwierzę, które
ma wyglądać «jak żywe», wywołuje silniejsze wrażenie
śmierci niż wyrzeźbione." Aby Kozyra mogła mówić
o śmierci, jej koń musiał rzeczywiście sytuować się w opozy
cji życie-śmierć. Musiał być naprawdę niegdyś żywy - dziś
martwy, a nie tylko to sugerować. We wszystkich działaniach
Kozyry wokół Piramidy widać dążenie do prawdy. Sama ar
tystka tak o tym mówi: „Niczego nie zafałszowałam, nie za
kłamałam. (...) Sztuka nie może być tylko zabawą klockami.
Wtedy nie ma sensu. Robiąc to, co robię, jestem pewna, że
mam rację. U mnie nie ma nic dla picu, to nie jest udawanie.
U mnie to naprawdę było ze śmiercią." Warto tu dodać, że
tworząc swoją Piramidę zwierząt Kozyra była chora na raka
- musiała mieć więc do śmierci stosunek bardzo osobisty a koń, którego wybrała, był, podobnie jak ona, rudy i miał na
imię Kasia . Z kolei Artur Żmijewski uważa, że „Kozyra ba
da własne możliwości (jeśli chcę, zabijam)" . Tymczasem
właśnie w tym miejscu wszystko okazuje się iluzją. Kozyra
wcale nie zabija konia. Ona kupuje konia, który i tak był
21
22
23
24
162
przeznaczony na rzeź, więc to wcale nie ona wydała na niego
wyrok śmierci. Koń zostaje uśpiony przez specjalistę. Kozy
ra nie zabiła konia - ona zdecydowała tylko, gdzie i w jaki
sposób zostanie on zabity. W ten sposób stała się sprawczy
nią śmierci tylko trochę bardziej niż każdy, kto kupuje kaba
nosy. Jej zamiar prawdziwego dotknięcia śmierci zrealizował
się w pełni - paradoksalnie - w świadomości tych wszyst
kich, którzy ją krytykują, zarzucając jej własnoręczne mordo
wanie zwierząt. W ten sposób jej dzieło zaistniało w pełni
w świecie gazetowej fikcji, nie w rzeczywistości.
Ogrodowy koń arabski nigdy nie był żywy - od początku
jest jak żywy. Jest nawet lepszy, bo tańszy. Nie podszywa się
pod rzeczywistość, nie udaje, że jest czymś więcej niż pomni
kiem. Oszukuje w inny sposób, mianowicie sugerując, że po
mnik konia może dać właścicielowi tyle samo, co żywy koń.
Ale oszukuje z intencją, że oszustwo stanie się wkrótce praw
dą. Jest to fikcja, która próbuje wyrugować rzeczywistość.
Baudrillard pisze o replice groty Lascaux: „Nie jest wyklu
czone, że ze świadomości przyszłych pokoleń zniknie nawet
pamięć o grocie autentycznej, bo już i teraz nie ma między ni
mi różnicy: podwojenie wystarczy, aby obie uznawać za
sztuczne." Koń ogrodowy marzy o czymś podobnym na
miarę swych betonowych możliwości. Skoro, będąc tylko po
mnikiem, może symbolizować to samo, co koń żywy, a jest
mniej kosztowny i kłopotliwy, to po co kupować prawdziwe
go konia - zdaje się pytać. Podobnie jak w przypadku amery
kańskich reprodukcji historycznych obiektów w naturalnych
rozmiarach, o których pisze Eco, „główną intencją (...) jest
dostarczenie «znaku», który nie ma jednakże uchodzić za
znak: dąży on bowiem do stania się rzeczą, do unicestwienia
dystansu między nim a punktem odniesienia, do eliminacji
mechanizmu substytucji." Oczywiście taki koń może zado
wolić tylko niektórych - tych, którzy chcąc uczestniczyć
w lepszej rzeczywistości tanim kosztem, kupują biżuterię
z Jablonexu zamiast prawdziwych klejnotów. Koneser woli
mieć żywego konia arabskiego. Ale taki koneser jest przeżyt
kiem. Dlatego na niego również czeka miejsce u Tasadajów
w rezerwatach rzeczywistości.
25
26
* * *
W powieści Dzień szarańczy Nathanaela Westa można
znaleźć opis czegoś, co jest syntezą obu opisywanych tu ko
ni. „Ułożona z płaskich kamieni ścieżka, wciśnięta między
szpaler oleandrów, prowadziła na brzeg zagłębionego w zie
mi basenu. Na jego dnie w pobliżu głębszego końca Tod do
strzegł jakąś czarną bryłę.
- Co to jest? - spytał.
Pani Schwartzen trąciła stopą wyłącznik ukryty pod ja
kimś krzakiem i cały rząd zanurzonych w basenie reflekto
rów rozświetlił zieloną wodę. Bryła okazała się zdechłym ko
niem, a raczej realistyczną imitacją końskiego trupa, wielko
ści naturalnej. Nogi sterczały sztywne i proste, brzuch był po
twornie rozdęty. Głowa w kształcie młota leżała przekrzy
wiona, z pyska wyszczerzonego w męce konania zwisał cięż
ki, czarny język.
- Czyż to nie cudowne? - wykrzyknęła pani Schwartzen,
klaszcząc w ręce i podskakując radośnie jak mała dziewczyn
ka." Sztuczny trup konia. Nigdy nie był żywy - od począt
ku jest martwy. Jest jak martwy. Oto nowa, hiperrealna pro
pozycja dla artystów, którzy chcą iść w ślady Katarzyny Ko
zyry. Są flaki, a i sztuczny smród można pewnie zamówić.
Ogrodowy trup arabski. Jak martwy! A tańszy!
27
BIBLIOGRAFIA:
Baudrillard Jean
1998
Precesja symulakrów, w: Postmodernizm. Antologia przekładów,
red. Ryszard Nycz, Warszawa
Bauman Zygmunt
1995
Wieloznaczność nowoczesna, nowoczesność wieloznaczna, War
szawa
Burszta Wojciech, Krzysztof Piątkowski
1994
O czym opowiada antropologiczna opowieść, Warszawa
Umberto Eco
1996
Podróże do hiperrealności,
w: Semiologia życia codziennego,
Warszawa
Gaszyński Stanisław Piotr
1993
Piramida nieporozumień, „Przegląd Akademicki", nr 18
Gnacikowska Wioletta
1998
Pegaz jako krasnoludek, „Gazeta Wyborcza. Magazyn", nr 35
Iłowiecki Maciej
1993
list do redakcji, „Życie Warszawy", 17 V I I I
Kowalski Grzegorz
1993
Po cholerę toto tyje?, „Wprost", nr 37, s. 73 (odpowiedź na arty
kuł Aleksandry Jakubowskiej pod tym samym tytułem, zamie
szczony we „Wprost" nr 35/1993);
1995
Z wiaderkami, świńskim truchtem... (wywiad z Katarzyną Kozy
rą przeprowadzony przez Artura Żmijewskiego), „Magazyn Sztu
ki", nr 1
Moles Abraham
1978
Kicz, czyli sztuka szczęścia. Studium o psychologii kiczu. Warsza
wa
West Nathanael
1994
Dzień szarańczy, tłum. Maria Skibniewska, Poznań
Zaniewska-Chwedczuk Xymena
1993
list do redakcji, „Gazeta Wyborcza", 18 V I I I
Żmijewski Artur
1995
Piętrowy tanatoid. O pracy Katarzyny Kozyry, „Magazyn Sztu
k i " , nr 1
PRZYPISY
1
Artykuł niniejszy jest rozszerzoną wersją referatu wygłoszonego
podczas studenckiej sesji w Lanckoronie w dniach 13-14 V I 1998 noszą
cej tytuł Przedmioty, podróże, miejsca mityczne.
Grzegorz Kowalski, Po cholerę toto żyje?, „Wprost", nr 37/1993,
s. 73 (odpowiedź na artykuł Aleksandry Jakubowskiej pod tym samym
tytułem, zamieszczony we „Wprost" nr 35/1993).
Cytat za: Stanisław Piotr Gaszyński, Piramida
nieporozumień,
„Przegląd Akademicki", nr 18/1993, s. 27
Artur Żmijewski, Piętrowy tanatoid. O pracy Katarzyny Kozyry,
„Magazyn Sztuki", nr 1/1995, s. 13-15
Maciej Iłowiecki,,Życie Warszawy", 17 V I I I 1993.
Xymena Zaniewska-Chwedczuk, „Gazeta Wyborcza", 18 V I I I
1993.
Z wiaderkami, świńskim truchtem... (wywiad z Katarzyną Kozyrą
przeprowadzony przez Artura Żmijewskiego), „Magazyn Sztuki",
nr 1/1995, s. 20
Grzegorz Kowalski, dz. cyt., s. 73
Zygmunt Bauman, Wieloznaczność
nowoczesna,
nowoczesność
wieloznaczna. Warszawa 1995, s. 61
Wioletta Gnacikowska, Pegaz jako krasnoludek, „Gazeta Wybor
cza. Magazyn", nr 35/1998, s. 22
Tamże., s. 23
2
I
4
5
6
7
8
9
1 0
I I
12
Por. tamże, s. 22-23
Tamże, s. 23
Tamże, s. 23
Abraham Moles, Kicz, czyli sztuka szczęścia. Studium o psycholo
gii kiczu, Warszawa 1978, s. 74
Wojciech Burszta, Krzysztof Piątkowski, O czym opowiada antro
pologiczna opowieść, Warszawa 1994, s. 116
Aleksander Warikoff jest właścicielem łódzkiej kamienicy, na któ
rej stoi blaszany koń.
Tamże, s. 20
Umberto Eco, Podróże do hiperrealności, w: Semiologia życia co
dziennego, Warszawa 1996, s. 29
Por. Jean Baudrillard, dz. cyt., s. 182-183
Grzegorz Kowalski, dz. cyt., 73
Z wiaderkami, świńskim truchtem..., dz. cyt., 20
Por. tamże., s. 19 i Stanisław Piotr Gaszyński, dz. cyt., s. 26
Artur Żmijewski, dz. cyt., s. 13
Jean Baudrillard, Precesja symulakrów, w: Postmodernizm. Anto
logia przekładów, red. Ryszard Nycz, Warszawa 1998, s. 185
Umberto Eco, dz. cyt., s. 15
Nathanael West, Dzień szarańczy, tłum. Maria Skibniewska, Po
znań 1994, s. 27
11
14
15
16
17
1 8
19
2 0
2 1
22
2 5
2 4
2 5
2 6
2 7
O Z D O B Ą TWOJEJ
POSIADŁOŚCI
163