Brudne misie czystych relacji, czyli rzecz o nostalgii w kulturze / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4

Item

Title
Brudne misie czystych relacji, czyli rzecz o nostalgii w kulturze / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.167-169
Creator
Kubiak, Anna E.
Date
1998
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2528
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2717
Rights
Licencja PIA
Text
Brudne misie czystych relacji,
czyli rzecz o nostalgii w kulturze
A n n a E. K u b i a k
Strata jest magiczną ochroną
Ewa Hoffman

Przechadzając się po Covent Garden w Londynie w po­
godny, wiosenny weekend, wyląduję zawsze na pchlim tar­
gu. Uwielbiam też Camden Lock, gdzie znajdują swoje przy­
tulisko klimaty New Age (Kubiak 1997): można zamówić
swój horoskop, umówić się na spotkanie z uzdrawiaczem.
Poetyka tych miejsc przypomina odpusty, gdzie s'wiete
obrazki dewocyjne, medaliki i figurki Matki Boskiej sąsia­
dują z gumowymi pająkami, kolorowymi wiatrakami i pi­
szczącymi gadżetami. Szperając w starych metalowych dro­
biazgach, zegarkach, łańcuszkach, maskotkach, podziwiając
piękne miniaturowe przedmioty dla kolekcjonerów, cudow­
ne cynowe garnki, odkrywam stoisko ze starymi, brudnymi
misiami. Brudne misie są z przeszłości, czego dowodzi ich
wygląd: wyleniałe, naprawdę brudne, niektórym brakuje
ucha, innym oka. Są indywiduami ze swoją historią i jedyny­
mi egzemplarzami. Ich bracia i siostry dawno zginęły na
śmietnikach, strychach, w ogniskach i pożarach. Patrzę na
nie z nostalgią, przypominając sobie swoje dzieciństwo. Mo­
je próby kupienia w Warszawie prawdziwego misia z trocin,
który ruszałby łapkami i nóżkami, nie byłby australijskim
misiem koala ani misiem pandą, ani chińską kopią misia
z Disneylandu, tylko miniaturą polskiego niedźwiedzia, spa­
liły na panewce. Pytam więc o cenę tych misiów i okazuje
się, że kosztują kilkadziesiąt funtów. Cena tylko dla boga­
tych kolekcjonerów. Dziś prawdziwych misiów już nie ma myślę sobie - i dlatego te, jak się okazuje pochodzące z Ro­
sji, Polski i Anglii są tak cennymi, bo ostatnimi egzempla­
rzami. Brudne misie zawsze znajduję na pchlim targu, który
po angielsku jest targiem muszym (fleamarket), albo sprze­
dażą w garażu w USA (garage sale) albo sprzedażą z samo­
chodów w Anglii (car sale). Nie wiem, od jak dawna kwitną
starzyzną targi w Nowym Jorku, Kopenhadze i Londynie, ale
w Warszawie były chyba zawsze, tylko teraz jest ich więcej.
Obok tak sławnych targów jak na Kole, są i małe targi, jak
grzyby po deszczu rozwijające się z wiosną obok handlo­
wych hal. W maju pod Halą Mirowską, niedaleko Wall Stre­
et Warszawy, ustawiają się staruszkowie ze swoimi małymi
kramikami rodzinnych resztek z serwisu, młynków do mie­
lenia kawy, świeczników. Sprzedają też stare ubrania, kon­
kurując ze sklepami zwanymi: „ciuszek", „odzież zacho­
dnia", „odzież używana", „second hand", „grzebalnia",
w których grzebią bynajmniej nie tylko jakieś skromnie
ubrane starowinki, ale i modnie odziane nastolatki i zamoż­
nie wyglądające czterdziestolatki.
Pchli targ jest opozycją supermarketu, gdzie rzeczy są se­
ryjnie anonimowe, kupowane w dużych ilościach. Metafora
supermarketu odsyła do wyobrażenia kultury jako systemu
sprawnie zorganizowanego, o jasnych przejrzystych regu­

łach, kontrolowanego przez „górę", systemu dystrybucji
i wymiany dóbr. Na pchlim targu - przeciwnie - można, a na­
wet trzeba się potargować, a w niektórych miejscach świata na przykład w Hongkongu, jak miałam okazję niedawno się
przekonać - nawet zaproponować połowę ceny. Jest to rów­
nież miejsce pogawędek i nostalgicznego przypominania so­
bie o istnieniu - dziś już niepotrzebnych, czy też „inaczej po­
trzebnych" - starych rzeczy.
Pchli targ jest również opozycją wobec muzeów, które w przeciwieństwie do tego pomieszanego świata dostojeń­
stwa i kiczu - prezentowane są jako świat uporządkowany,
usystematyzowany, skatalogowany. Tak pisze o tym Renato
Rosaldo: „Na konferencji w 1980 roku na temat kryzysu
w antropologii, Cora Du Bois, emerytowana profesor Harvardu, mówiła o dystansie, jaki czuła wobec «złożoności
i zamętu tego, co kiedyś znałam jako zrozumiałą i wymaga­
jącą dyscyplinę... To jest jak przejście od znakomitego mu­
zeum sztuki klasycznego okresu do teraźniejszej sprzedaży
w garażu». Wyobrażenie muzeum dla okresu klasycznego
i sprzedaży w garażu dla teraźniejszości uderza mnie trafno­
ścią, ale ja oceniam je trochę inaczej niż Du Bois. Ona czu­
je nostalgię za znamienitym muzeum sztuki ze wszystkim na
swoim miejscu, ja zaś widzę to jako relikt kolonialnej prze­
szłości. Ona nie znosi chaosu garażowej sprzedaży, a ja wi­
dzę, że dostarcza on dokładnego obrazu dla sytuacji postkolonialnej, gdzie kulturowe artefakty krążą między różnymi
miejscami i nic nie pozostaje święte, stałe lub opieczętowa­
ne" (Rosaldo 1993, 44).
Wracając jednak uparcie do misiów, to w Anglii i Danii
odkryłam renesans (który zaczął się już i w Polsce): „misia
z przeszłości". Ów Teddy Bear from the past - jak głosi do­
łączona karteczka „w starym stylu" - jest już „produkowa­
ny" tak, jakby przeszedł niejedną dziecięcą zabawę. Sierść
ma nierówną i łapki nieco wykręcone. Są w Anglii czaro­
dziejskie sklepiki z misiami ręcznie robionymi, z których
każdy ma niepowtarzalną osobowość. Zastanawiające jest
też ponadkulturowe ponowne odczytywanie przygód Kubu­
sia Puchatka. Ich „taoistyczna" wersja jest kultową książką
New Age. Łatwo ulec przekonaniu, że misie musiały być za­
wsze.' A więc jest nostalgia w kulturze. W nurcie „niuejdżowym" półki sklepów dekorowane są w nastrojowe anielskie
świece, świeczniki, serwety, a sojowe kotlety (z proszku o zgrozo!) nazywane są „kotletami babuni". „Niuejdżowe"
powroty nie są jednak reprodukcją tego, co było, ale produ­
kują świat odwołujący się do znaków odczytywanych okiem
turysty (Culler 1981, za: Steward 1988, 233). Tak jak całują­
ca się para na ulicy Paryża jest znakiem wiecznego „roman­
tycznego Paryża", tak produkty wymienione wyżej tworzą

167

atmosferę czarodziejską, którą rządzą: magia, ezoteryczne
inicjacje i tajne stowarzyszenia - dziś oddane turyście,
a więc każdemu, kto tylko może sobie na to finansowo po­
zwolić. Nostalgiczny paradygmat jest jednym z nurtów
współczesnej kultury. Na ulicach Londynu, Kopenhagi, War­
szawy, Krakowa odnajdujemy piekarnie z „tradycyjnym pie­
czywem", sklepy z „domowym jedzeniem", uliczne sprze­
dawczynie lnianych serwet i firanek, renesans ołówka - i po
fali automatycznych - ołówka, który trzeba temperować
(w dobie komputerowej!). A powrót komody, toaletki (eta­
żerki) i starych okuć i skrzyń? Przypominam też sobie, jak
czarowały mnie również ręcznie robione lalki ubrane w suk­
nie z dawnych wieków w sklepiku w Quebec City. Tę listę
można by powiększać bez końca.
Wojciech Burszta (1994, 54) przypomina etymologię po­
jęcia „nostalgia": „Grecki termin nóstos (=powrót) w połą­
czeniu z algos, co oznacza „cier­
pienie", tworzą łącznie pierwotny
sens pojęcia nostalgii jako gorą­
cego pragnienia ujrzenia ojczy­
zny czy nawet choroby powstają­
cej w wyniku tęsknoty za krajem
rodzinnym. Uczucie nostalgii od­
nosiłoby się zatem do czegoś, co
było i jest w nas samych, ale cze­
go zewnętrzne atrybuty nie są
w danej chwili dostępne". Dodaj­
my, że niedostępność owych atry­
butów może wynikać z dystansu
przestrzennego, jak i czasowego.
Ten pierwszy rodzaj nostalgii
pięknie opisuje Ewa Hoffman:
„Dom, ogród, kraj. które straciłaś,
pozostają na zawsze takie, jakimi
je pamiętasz. Nostalgia - to naj­
bardziej liryczne uczucie - kry­
stalizuje się wokół tych wyobra­
żeń jak bursztyn. Zatrzymane we­
wnątrz nich: dom. przeszłość, są
jasne, żywe, uczynione piękniej­
szymi przez medium, które je
trzyma i poprzez jego bezruch"
(Hoffman 1990, 115). Ten drugi
rodzaj nostalgii to melancholijne
Fot. Anna
zapatrzenia w przeszłość. Ulegają
jej również antropologowie. W dyskusji nad tradycjami
w New Age pojawiło się stanowisko reprezentowane na przy­
kład przez Marion Bowman. Wyraża ona obawę, że „ludzie
widząc, jak to, co uważają za swoje tradycje, zostaje pocięte
i pozlepiane (w kulturze New Age - AK) mogą nie być za­
chwyceni końcowym produktem" (Bowman 1995, 146). Na
podobne zastrzeżenia można odpowiedzieć, że jest świadec­
twem nostalgii za autentycznymi, czystymi kulturami, orga­
nicznymi całościami, kultywującymi ich unikalne tradycje.
Nostalgia ta jest sama w sobie zjawiskiem kulturowym i sta­
nowi jedną z mityzacji kultury. Pojawiają się również propo­
zycje odróżniania autentycznych tradycji od niuejdżowych.
Są antropolodzy, którzy twierdzą, że mają kryteria rozróżnie­
nia między rdzennymi, autentycznymi tradycjami szamani­
zmu i nowymi formami szamanizmu.' Wydaje się jednak, że
w konkretnym przypadku nie jest to takie proste. Donald Joralemon wyciąga inne wnioski: „obsesja 'tradycją' zaciemnia
właściwą dynamiczną jakość kultury (...) idea. że badacz mo2

168

że orzekać o autentyczności zmieniających się tradycji (...)
jest paternalistyczna" (Joralemon 1990, 117). Rzeczy same
w sobie nie są towarami bądź prawdziwą tradycją, to raczej
kontekst kulturowy, w jakim istnieją, o tym decyduje. Jest
wiele przykładów współczesnego sięgania do obcych trady­
cji, mieszania ich, a jednocześnie tworzenia czegoś nowego
i niezamykania w twierdzy czy to 'ezoteryki', czy 'Orientu'.
Są na przykład grupy muzyków, takie jak „Atman", „Trebu­
nię Tutki", „Deep Forest". „Atman" korzysta z instrumentów
z wielu kultur: m.in. cymbałów, gitary 12-strunowej, fletu,
australijskiego didgereedoo, metalowych trąb z pogranicza
nepalsko-tybetańskiego, czegoś w rodzaju indonezyjskich
grzechotek, tabli, bębnów: nala, damaru z Nepalu, bębnów
ramowych z Ameryki Północnej, bajanu, własnej produkcji
instrumentów, пр.: nazwanego 'obój X' - połączenia paster­
skiej ligawy z indyjskim obojem shahnai i trąbką, naszyjnika
z muszelek, grzechotek (Atman
1995). Tatrzańska kapela „Trebu­
nię Tutki" eksperymentuje nagry­
wając koncerty wspólnie z пр.:
rastafariańską
grupą reggae
„Twinkle Brothers". Uczestnicy
grupy „Atman" w ten sposób
mówią o swoich działaniach kon­
certowo-teatralno-warsztato­
wych: Gadająca Łąka to poszuki­
wanie prawdziwych więzi i na­
szej tożsamości (...) Chodziło
nam o twórczość rozumianą jako
część życia, a nie coś specjalnie
celebrowanego. Nie interesował
nas pałac kultury, lecz normalny
dom na skraju wsi lub w środku
miasta, w którym się je, pracuje,
rodzi dzieci, a gdy przychodzi na
to czas, to słucha się muzyki,
tworzy się uczestnicząc w jakiejś
tradycji. I absolutnie nie chodziło
nam o jakąś ludowość lub coś
podobnego. Interesowała nas
sztuka u samych źródeł, szczera
i prosta, a nie 'konceptualna' czy
podporządkowana jakiejś idei.
Uderzenie w gong musi być kon­
E. Kubiak
sekwencją jakiegoś narastania,
naturalnym rozbłyskiem nagromadzonej energii, a nie wydu­
manym misterium ogłuszania publiczności" (Atman 1995,
38-39). Ten cytat pokazuje, że sztuka korzystająca z tradycji
nie musi wznosić murów tożsamości, tworząc własną odręb­
ność powstającą poprzez mieszanie nie tylko gatunków (jak
zauważał Geertz), ale i tradycji.
Wojciech Burszta zwraca uwagę na jeszcze jedną formę
nostalgii, jaką jest indywidualne, bolesne pamiętanie. Tutaj
współczesne zjawiska, również te z kultury popularnej, stają
się w indywidualnej pamięci nostalgicznym wspomnieniem.
Pamiętanie nie ma bowiem charakteru ani masowego, ani
popularnego, ani zuniformizowaego. Podobnie Bielik-Robson (1997. 10) pisze o nostalgii za ocenzurowanym Klossem.
Nostalgia może równie stać się częścią postmodernistycznej
kultury, np. w zjawisku nostagia films (Burszta 1994, Jame­
son 1983).
Bryan S. Turner wyjaśnia, dlaczego głos krytyków kultu­
ry popularnej jest z konieczności nostalgiczny. Krytycy mu-

szą oglądać się na przeszłość w poszukiwaniu kultury wyso­
kiej (w opozycji do kultury niskiej), w poszukiwaniu abso­
lutnych wartości, podzielanych przez społeczność w sytua­
cji, gdy społeczna rzeczywistość będąca odniesieniem war­
tości została rozproszona, a podziały kultury straciły sens.
„Nostalgia jest patrząc historycznie główną chorobą melan­
cholijnych uczonych" - zauważa Turner (1994, 117). Za
przykład głosu polskich melancholijnych intelektualistów,
spoglądających na kulturę popularną z elitystycznego punk­
tu widzenia, mogą służyć wypowiedzi Stefana Morawskiego
(por. пр.: 1996).
Detradycjonalizacja wyrażająca się w zaniku centrum odniesienia do wielkiej narracji, będącej fundamentem danej
kultury - jest niezależnie od utyskiwań tradycjonalistów
pewnym stanem kultury. „Jeśli autentyczne tradycje, czyste
produkty, wszędzie poddają się bezładowi (mieszaniu) i bez­
celowości, wybór nostalgii utracił powab. Nie ma dokąd po­
wracać, nie ma żadnej esencji do uratowania" - twierdzi Clif­
ford (1988, 4). Tak mówi o tym Paul Ricouer: „Kiedy odkry­
wamy, że jest kilka kultur zamiast po prostu jednej i konse­
kwentnie w czasie, gdy uświadamiamy sobie koniec pewne­
go typu kulturowego monopolu, czy to iluzorycznego czy
rzeczywistego, jesteśmy uderzeni zagładą naszego własnego
odkrycia. Nagle staje się możliwe, że są tylko obcy, że my sa­
4

5

mi jesteśmy 'obcymi' pośród obcych. Kiedy znika całe zna­
czenie i celowość, staje się możliwe przechadzanie się po­
przez cywilizacje jak po szczątkach i ruinach. Cała ludzkość
przemienia się w muzeum wyobraźni: dokąd pójdziemy
w ten weekend - odwiedzić ruiny Angkor czy na spacer do
Tivoli w Kopenhadze?" (Ricoeur 1965). Kathleen Stewart
(1988) pokazuje, jak nostalgiczne pragnienie tworzenia „czy­
stych produktów" prowadzi do powstawania muzeów, disneylandów, skansenów, sztucznych światów, w których nie mo­
żemy być już dłużej uczestnikami, lecz tylko konsumentami,
turystami (por. też Bauman 1994, Urry 1990).
Dlaczego my, dorośli, nadal, albo ponownie, lubimy mi­
sie? Przypominają oczywiście dzieciństwo lub jego rajski ar­
chetyp, ale wyrażają też klimat intymności, ciepła, czułości,
ufności. Dlatego w walentynki pojawiają się misie z sercami
i napisami: / love you. Misie znajdują swoje miejsce na pół­
kach, przy toaletkach i na kuferkach i zostają tam (nieco
przykurzone i wyleniałe), nawet gdy kochankowie się rozsta­
ną. Są symbolem przeszłości, przypominają o „czystych rela­
cjach". Anthony Giddens nazywa tak dzisiejsze, późnonowoczesne związki, które trwają tylko dopóty, dopóki istnieje
w nich intymność (Giddens 1992, 62). Potem zostają tylko
misie, melancholijne, zasuszone bukiety róż i nostalgiczne
rozpamiętywanie.

PRZYPISY
1

Z tym mitem rozprawia się Stomma 1992
Jest ona bardzo obecna w polskiej etnografii. Por. Robotycki, Wę­
glarz 1983, Burszta 1994
Np.: Johnson 1995, Geertz 1993. Zdaniem Armina Geertza część
„winy" spada na popularyzatora szamanizmu: Mircea Eliade. Sztanda­
rowymi przykładami niuejdżowego szamanizmu stały się prace: Carlo2

3

sa Castanedy, Michaela Harnera (np. The Way of Shaman), Lynn Ander­
son.
Turner również zauważa, że nostalgia jest charakterystycznym mo­
tywem Szkoły Frankfurckiej, szczególnie w wydaniu Theodora Adorno.
Por. szerzej na ten temat pracę: Heelas Paul, Lash Scott, Morris
Paul (eds.) 1996
4

s

BIBLIOGRAFIA
Atman
1995
- w rozmowie z Anną Nacher, „Pracownia" Promocja Kultury
Ekologicznej, Nowy Sącz.
Bauman Zygmunt
1994
Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Instytut Kultury, War­
szawa.
Bielik-Robson Agata
1997
Straceni inaczej, „Nowa Res Publica", 11 (110), 6-13
Bowman Marion
1995
77ie Noble Savage and the Global Village: Cultural Evolution in
New Age and Neo-Pagan Thought, „Journal of Contemporary
Religion", vol. 10, no 2, 139-149
Burszta Wojciech
1994
Yes. Nostalgiczne strefy pamięci,
„Konteksty", 1994 1-2,
54-56
Clifford James
1988
The Predicament of Culture. Twentieth-Century Ethnography,
Literature, and Art, Cambridge, Harvard University Press.
Culler Jonathan
1981
Semiotics of Tourism, „American Journal of Semiotics", 1,
127-140
Geertz Armin
1993
Archaic Ontology and White Shamanism, ..Religion", 23, nr 4,
369-372
Giddens Anthony
1992
The Transformation of Intimacy, Love and Eroticism in Modern
Societes, Polity Press, Cambidge UK.
Heelas Paul, Lash Scott, Morris Paul (eds.)
1996
Detraditionalisation.
Critical Reflections on Authority and Iden­
tity, Oxford, Blackwell.
Hoffman Eva
1990
Lost in Translation. A Life in a New Language, Penguin Books.

Jameson Fredric
1983
Postmodernism and Consumer Society, w: H. Foster (ed.) The An­
ti-Aesthetic Essays on Postmodern Culture, Washington, 11-125
Joralemon Donald
1990
The Selling of the Shanmn and the Problem of Informant Legiti­
macy, „Journal of Anthropological Research", vol. 46, no 2
Johnson Paul C.
1995
Shamanism from Equador to Chicago: a Case Study in New Age
Rimal Appropriation, „Religion", 25, 163-178
Kubiak Anna E.
1997
Klimaty New Age, „Przegląd Religioznawczy", 4/186
Morawski Stefan
1996
Mitologiczne aspekty postmodernizmu, „Konteksty", 1/2
Ricoeur Paul
1965
Civilisations and National Cultures, in: History and Truth, Evanston, III., Northwestern University Press.
Robotycki Czesław, Węglarz Stanisław
Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji kultury ludowej w nauce,
„Polska Sztuka Ludowa", 1-2, 3-8
Rosaldo Renato
1993
Culture & Truth, Routledge, London.
Steward Kathleen
1988
Nostalgia - A Polemic, ..Cultural Anthropology", vol. 3, no 3,
227-241
Stomma Ludwik
1992
Antropologia kultury, historia i Kubuś Puchatek, „Konteksty",
3/4, 123-124
Turner S. Bryan
1994
Orientalism, Postmodernism and Globalisation, Routledge, Lon­
don and New York.
Uny John
1990
The Tourist Gaze. Sage.

169

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.