Tradycja i współczesność. Uwagi po biennale kowalstwa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1

Item

Title
Tradycja i współczesność. Uwagi po biennale kowalstwa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1, s.39-46
Creator
Jackowski, Aleksander
Date
1980
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3250
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3467
Text
Aleksander Jackowski
TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ
UWAGI PO BIENNALE

KOWALSTWA

Wszystkie konkursy sztuki ludowej, zwłaszcza ogól­
n o p o l s k i e , m a j ą d w a , w y r a ź n i e d o s t r z e g a l n e , cele. J e d ­
n y m jest s t y m u l a c j a d a n e j d z i e d z i n y t w ó r c z o ś c i , d r u g i m
rozeznanie w procesach, k t ó r e w tej t w ó r c z o ś c i zacho­
d z ą . O b a cele s ą ze s o b ą p o w i ą z a n e , s k o r o s i ę b o w i e m
chce p r o w a d z i ć p o l i t y k ę o p i e k i , trzeba w i e d z i e ć , j a k i
jest s t a n r z e c z y w i s t y z j a w i s k a , w j a k i m k i e r u n k u z m i e ­
r z a , co j e s t w n i m w a r t e p o p a r c i a , co z a ś n i s z c z y n a j ­
cenniejsze jego w a r t o ś c i .

c h a r a k t e r y s t y c z n ą d l a naszej s z t u k i l u d o w e j z a s a d ą e k o ­
n o m i i sił i ś r o d k ó w , z a s a d ą — n a z w i j m y j ą t a k — o p ­
tymalizacji (maksimum wyrazu przy m i n i m a l n y m
wkła­
dzie pracy). M o ż n a przy t y m z a u w a ż y ć , że i m bardziej
p r z e d m i o t jest z w y c z a j n y i f u n k c j o n a l n y , t y m silniejsze
są związki f o r m y z t e c h n i k ą , z t r a d y c j ą . D o ś w i a d c z e n i e
i p a m i ę ć wiążą się w ó w c z a s z n a w y k a m i estetycznymi,
k t ó r e b a z u j ą na w z o r a c h w y n i e s i o n y c h z p r z e s z ł o ś c i ,
odziedziczonych po w c z e ś n i e j s z y c h pokoleniach.

Biennale kowalstwa ludowego, k t ó r e zorganizowano
p o d k o n i e c 1979 r . w R a d o m i u , m i m o ż e n i e o b j ę ł o
w s z y s t k i c h c z y n n y c h jeszcze w k r a j u w a r s z t a t ó w , b y ł o
i m p r e z ą w a ż n ą . Przede w s z y s t k i m dlatego, ż e w y j ą t k o w o
w y r a ź n i e p o k a z a ł o j a k i e j e s t d z i s i a j k o w a l s t w o , co j e s t
j e g o s i ł ą , co z a ś s ł a b o ś c i ą . B y ł a to n i e t y l e k o n f r o n t a c j a
o ś r o d k ó w , co p o s t a w t w ó r c z y c h , s p o s o b ó w r o z w i ą z y w a ­
nia starej i n o w e j t e m a t y k i . S p r z y j a ł o t e m u zoriento­
wanie r e g u l a m i n u k o n k u r s u j e d n o c z e ś n i e na f o r m y t r a ­
dycyjne i nowe. Dzięki temu, oglądając w y s t a w ę m o ż n a
b y ł o o b s e r w o w a ć relacje m i ę d z y t r a d y c j ą a w s p ó ł ­
c z e s n o ś c i ą , m i ę d z y zasadami m y ś l e n i a , w ł a ś c i w y m i
d a w n e j sztuce l u d o w e j a t e n d e n c j a m i e s t e t y c z n y m i , k t ó ­
re dostrzec m o ż n a obecnie w ś r ó d w i ę k s z o ś c i
twórców
l u d o w y c h . Chodzi t u o jednoczesne w y s t ę p o w a n i e d w ó c h
estetyk, d w ó c h k o d ó w estetycznych,
z których
jeden
w i ą ż e się z zasadami d a w n e j sztuki l u d o w e j , d r u g i z a ś
z obecnymi upodobaniami
twórców
oraz
środowiska,
w którym przebywają.

N a t o m i a s t t a m , gdzie p o j a w i a s i ę n o w a f u n k c j a , no­
w y p r z e d m i o t — dochodzi do g ł o s u w s p ó ł c z e s n a ś w i a ­
d o m o ś ć e s t e t y c z n a t w ó r c y , u p o d o b a n i a , k t ó r e o n (a t a k ­
że jego ś r o d o w i s k o ) przejawia
w zdobieniu
wnętrza,
w o c e n i e tego, co p i ę k n e czy b r z y d k i e . S ą d z ę n a w e t , ż e
d a ł o b y się t u s f o r m u ł o w a ć t a k ą p r a w i d ł o w o ś ć : i m bar­
d z i e j t w ó r c a d ą ż y do tego, a b y j e g o d z i e ł o b y ł o „ p i ę k n e " ,
t y m silniej podlega p r e s j i obecnych u p o d o b a ń estetycz­
n y c h , t y m bardziej o d r y w a się od d a w n y c h r e g u ł k s z t a ł ­
towania formy. (Dawne formy, k t ó r e m y percepujemy w
kategoriach piękna, t w ó r c y l u d o w i oceniają w kategor­
iach r z e m i o s ł a , rzeczy
„starodawnych";
natomiast
za
„ p i ę k n e " u w a ż a j ą t o , co o d p o w i a d a i c h o b e c n y m u p o d o ­
b a n i o m e s t e t y c z n y m , co z a w i e r a n a d w y ż k ę d e k o r a c j i n a d
formą funkcjonalną).

1

2

3

Nie t r u d n o z a u w a ż y ć , że ta „ d a w n a " estetyka w i ­
doczna jest przede w s z y s t k i m w w y t w o r a c h
tradycyj­
n y c h , z w ł a s z c z a u ż y t k o w y c h , t a m gdzie prostota i k l a ­
r o w n o ś ć f o r m y w y n i k a j ą z p o s z a n o w a n i a cech m a t e r i a ł u
i t e c h n i k i jego o b r ó b k i ; gdzie k s z t a ł t , k o m p o z y c j a , o r n a ­
m e n t zgodne są z p o d s t a w o w ą f u n k c j ą p r z e d m i o t u oraz

Interferencja
dawnej
i nowej
estetyki
występuje
z r e s z t ą n i e t y l k o p r z y p o d j ę c i u n o w e j t e m a t y k i . Jest
ona
zauważalna
również
w
wykonawstwie
dawnych
p r z e d m i o t ó w . P r z e j a w i a s i ę w ó w c z a s w d ą ż e n i u do o b fitszego z d o b i e n i a p o w i e r z c h n i , do k o m p l i k o w a n i a s y l ­
w e t y ( n p . z a w i a s u czy w y k ł a d k i ) , do z a s t ę p o w a n i a o r n a ­
m e n t y k i geometrycznej — roślinną. Na schemat t r a d y ­
cyjnego w z o r u nasuwa się w ó w c z a s w a r s t w a
nowsza,
k t ó r e j c e c h ą p o d s t a w o w ą jest w ł a ś n i e dekoracja, roz­
budowanie m o t y w ó w floralnych,
d ą ż e n i e do w p r o w a -

k l i e n t ó w , k t ó r z y w o l ą od a u t e n t y k u l u d o w e g o ( z b y t w
ich m n i e m a n i u „ z g r z e b n e g o " ) f o r m y bogato dekorowane,
g r a w i t u j ą c e k u w z o r o m nie-ludowego k o w a l s t w a . (Oto
paradoks współczesnej twórczości „ l u d o w e j " — kierunek
jej przemian wiedzie od szlachetnej prostoty f o r m d a w ­
nych, chłopskich, k u wzorom dworskim, mieszczańskim,
h i s t o r y c z n y m czy p s e u d o - n o w o c z e s n y m . Jest t o w i ę c p r o ­
ces a k u r a t o d w r o t n y o d tego, k t ó r y w y s t ę p o w a ł w p r z e ­
s z ł o ś c i , k i e d y to l u d w z o r y d w o r s k i e , k o ś c i e l n e
czy
m i e s z c z a ń s k i e a d a p t o w a ł do s w o i c h w a r u n k ó w i u p o ­
d o b a ń estetycznych).
Z d o b i e n i u , gdzie t y l k o to m o ż l i w e , s p r z y j a j ą
rów­
nież upodobania p r a c o w n i k ó w skupu w r ó ż n y c h insty­
tucjach, a zwłaszcza wycena p r z e d m i o t ó w . Niemal w s z ę ­
d z i e ( d o t y c z y t o n i e t y l k o s z t u k i l u d o w e j ) za rzecz z d o ­
b i o n ą p ł a c i s i ę z n a c z n i e w i ę c e j , n i ż za p r z e d m i o t s z l a ­
c h e t n y , lecz p r o s t y . P o d s t a w ą w y c e n y n i e j e s t b o w i e m
d o s k o n a ł o ś ć p r z e d m i o t u , lecz w k ł a d
pracy
potrzebnej
do j e g o w y k o n a n i a .

2

d z e n i a , g d z i e t y l k o s i ę da, l i n i i f a l i s t y c h ,
esowato-flores o w a t y c h . W y s t ę p u j e to w s t o p n i u n i e w i e l k i m p r z y p o ­
d e j m o w a n i u t e m a t y k i u ż y t k o w e j (okucia w o z ó w , n a r z ę ­
dzia gospodarskie), ale w znacznie silniejszym p r z y w y ­
robie p r z e d m i o t ó w , k t ó r e obok swej f u n k c j i
użytkowej
p e ł n i ą r ó w n i e ż (a o b e c n i e p r z e d e w s z y s t k i m ) f u n k c j e
zdobnicze, reprezentacyjne.
P r z y k ł a d e m m o g ą być np.
zawiasy pasowe i esowe W ł a d y s ł a w a , A n d r z e j a i Jana
G ą s i e n i c ó w —• M a k o w s k i c h , w y k o n y w a n e n a z a m ó w i e ­
nie właścicieli i budowniczych nowo p o w s t a j ą c y c h w i l l i
w s t y l u „ z a k o p i a ń s k i m " ( i l . 10—12). U p o d o b a n i a i a m b i c j e
k o w a l i z n a j d u j ą w ó w c z a s uzasadnienie w w y r a ź n i e zdob­
n i c z e j f u n k c j i t a k i c h z a w i a s ó w , o k u ć czy k l a m e k . Z g o d ­
ne s ą z r e s z t ą z o c z e k i w a n i a m i z d e c y d o w a n e j
większości

II.
93

40

1. M i e c z y s ł a w H u l e w i c z , k r z y ż , w y s . 50
i 96 c m . I I . 3. E u g e n i u s z C h o ł u j , kopos,

Trzecim czynnikiem sprzyjającym rozwojowi
deko­
racji p r z e d m i o t ó w u ż y t k o w y c h są konkursy.
Pozornie
m a m y w ó w c z a s do c z y n i e n i a z p o w i e l a n i e m d a w n y c h
w z o r ó w , w r z e c z y w i s t o ś c i j e d n a k są to j u ż p r z e d m i o t y
inne. A t r a p y , k t ó r e — o czym w y k o n a w c a dobrze w i e
— n i g d y nie b ę d ą s p e ł n i a ł y swej w ł a ś c i w e j r o l i . Z a w i a s
pasowy b ę d z i e l e ż a ł w sali w y s t a w o w e j na kostce l u b
w i s i a ł na planszy — nie b ę d z i e j e d n a k d ź w i g a ł przez
d ł u g i e lata c i ę ż k i c h d r z w i . K o w a l stara się w i ę c , aby
był on piękniejszy od pięćdziesięciu innych z a w i a s ó w
jego r y w a l i . Z m y ś l e n i a funkcjonalnego przechodzi na
e s t e t y c z n e . C z ę s t o zEipomina n a w e t , j a k i m p o w i n i e n b y ć
„ p r a w d z i w y " zawias. R o z c z ł o n k o w u j e jego k s z t a ł t , roz­
w i j a , m i m o iż t y m s a m y m o s ł a b i a m a t e r i a ł ( n p . r e p r .
w katalogu zawiasy pasowe S t a n i s ł a w a
Chołuja
czy
Z y g m u n t a L o r k a ) . L u d z i e z n a j ą c y się na rzeczy w y t y ­
k a j ą k o w a l o m t a k i e u c h y b i e n i a . C z y k o w a l e s a m i tego
nie r o z u m i e j ą ? O c z y w i ś c i e r o z u m i e j ą i g d y b y p r a c o w a l i
d l a siebie, czy r o b i l i z a w i a s y do d r z w i k o ś c i e l n y c h l u b
w r ó t s t o d o ł y przede w s z y s t k i m m y ś l e l i b y o t y m , j a k i
ciężaT m u s z ą one w y t r z y m a ć , j a k w z m o c n i ć
miejsca,
k t ó r e najbardziej „ p r a c u j ą " . A l e k u j ą c na k o n k u r s nie
z a s t a n a w i a j ą się nad t y m , z a p o m i n a j ą , że to ma b y ć
autentyk „na niby"; widzą zresztą reprodukcje w kata­
l o g a c h , i n s p i r u j ą c e i c h w ł a ś n i e do t a k i c h
estetyzujących r o z w i ą z a ń (np. katalog omawianego Biennale). Wie­
d z ą t e ż , ż e w y k ł a d k a , w r z e c i ą d z czy z a w i a s z o s t a n ą p o ­
k a z a n e na
wystawie niczym bransoletki
u jubilera.
A w i ę c je zdobią. Przede w s z y s t k i m z d o b i ą ! I często

c m . I I . 2. A n d r z e j i J a n u s z G ą s i e n i c e M a k o w s c y , w i d e ł k i ,
d ł . 40 c m . I I . 4.
Mieczysław
Hulewicz,
trójnóg-denarek,
14 c m .

wys.
wys.

6
П.

5.

Antoni

Moćko,

ś w i e c z n i k , w y s . 48,5 c m . I I . 6. B r o n i s ł a w P i e t r a k , Świecznik
I I . 7. M i e c z y s ł a w H u l e w i c z , ś w i e c z n i k , w y s . 6,5 c m .

na t y m w y g r y w a j ą , j a k o ż e p r z e d m i o t y t a k i e (nawet
nieudane) zyskują
niejednokrotnie
najwyższe
oceny'.
P a t r z ą c na o b f i t ą o r n a m e n t y k ę w i e l u e k s p o n a t ó w

z t y m w i ę k s z y m szacunkiem i wręcz zachwytem podzi­
w i a ł e m na B i e n n a l e f o r m y p i ę k n e — w ł a ś n i e p r z e z s w ą
prostotę, proporcje, oszczędne wprowadzenie
elementu
zdobniczego
(np.
zawiasy
pasowe
Antoniego
Moćki,
Edwarda
Chołuja,
Dominika
Ustaszewskiego,
widełki
A . i J. G ą s i e n i c ó w - M a k o w s k i c h ( i l . 2), w s z y s t k i e n a d e ­
s ł a n e p r a c e M i e c z y s ł a w a H u l e w i c z a — ( i l . 1, 4, 7).
O ile jednak przy w y r o b a c h u ż y t k o w y c h i w y k o n y ­
w a n y c h od d a w n a , z a s a d n i c z y s c h e m a t k o m p o z y c j i
nie

7

na

trzy

świece,

wys.

36

cm.

u l e g a ł w i ę k s z y m zmianom, a p u n k t e m odniesienia b y ł a
p a m i ę ć d a w n e j f o r m y , to p r z y p o d e j m o w a n i u n o w y c h te­
m a t ó w (o c e c h a c h n i e z a w s z e z n a n y c h z d o ś w i a d c z e n i a ) ,
do g ł o s u d o c h o d z i ł o i n d y w i d u a l n e p o c z u c i e f o r m y ,
po­
m y s ł o w o ś ć , i n w e n c j a ; a co za t y m i d z i e — k s z t a ł t u j ą c e
się w s p ó ł c z e ś n i e u p o d o b a n i a estetyczne. R z u t u j e to
w
s p o s ó b oczywisty na p r z e c i ę t n y poziom artystyczny tych
prac, n i ż s z y od p o z i o m u w y r o b ó w t r a d y c y j n y c h ; nieraz
nawet ocierający się o granice kiczu. Z w ł a s z c z a widocz­
ne j e s t to t a m , g d z i e w z o r e m i n s p i r u j ą c y m k o w a l a b y ł
p r z e d m i o t m a j ą c y s ł u ż y ć przede w s z y s t k i m ozdobie.
C i sami ludzie, k u j ą c dobre, t r a d y c y j n e przedmioty
użytkowe, proponowali niedobrą amatorszczyznę, wyko­
n u j ą c przedmioty t y l k o dekoracyjne — k o g u t k i , pieski,
smoki, f i g u r k i z ż e l a z a , „ p a m i ą t k i " . W tej d z i e d z i n i e spo­
ro n a d e s ł a n y c h e k s p o n a t ó w n a d a w a ł o s i ę b a r d z i e j
na
w y s t a w ę kiczu niż sztuki ludowej (przykłady m.in. w
katalogu Biennale).
Charakterystyczne jest w takich p r z y k ł a d a c h odejście
o d w z o r c ó w t r a d y c y j n e g o k o w a l s t w a (od j e g o g r a m a t y k i
form), a szukanie inspiracji w przedmiotach nie-ludowej
proweniencji,
w
świecznikach
z mosiądzu,
tralkach
d r e w n i a n y c h , w y r a b i a n y c h na t o k a r s k i m warsztacie, b i ­
b e l o t a c h s t a w i a n y c h n a s t o l i k a c h czy n a b i u r k u , w s p ó ł ­
c z e s n y c h p a m i ą t k a c h ( i l . 9).
Z a r ó w n o wśród adaptacji jak i dzieł o charakterze
dekoracyjnym, inspirowanych rozwiązaniami techniczny­
m i i artystycznymi dawnego kowalstwa, wyróżnić można
d w i e postawy, d w a t y p y n a w i ą z a ń do t r a d y c j i . Jeden,
częściej spotykany w ś r ó d n a d e s ł a n y c h e k s p o n a t ó w i , j a k
s i ę zdaje, s z c z e g ó l n i e p o ż ą d a n y p r z e z m i ł o ś n i k ó w i o p i e ­
k u n ó w s z t u k i l u d o w e j , to n a w i ą z a n i e do k o n k r e t n y c h

41

8

w z o r ó w (jak np. k r a t y , zawiasy, spinki), d r u g i , rzad­
szy, a l e z n a c z n i e c i e k a w s z y — t o w y c h o d z e n i e o d g r am a t y k i l u d o w y c h f o r m , r e g u ł artystycznego m y ś ­
l e n i a , e l e m e n t a r n y c h zasad k o m p o z y c j i . P i e r w s z y p o l e g a
na ż o n g l e r е е e l e m e n t a m i z n a n y m i , d r u g i n a p r z e m y ś l e ­
n i u sensu p o d e j m o w a n e g o z a d a n i a , z g o d n i e z c h a r a k t e ­
rem t w o r z y w a i t r a d y c y j n ą technologią. Jedno o c z y w i ś ­
cie nie przeczy d r u g i e m u , l o g i k a k o n s t r u k c j i nie w y k l u ­
cza s i ę g n i ę c i a
po r o z w i ą z a n i e f o r m a l n e ,
występujące
w d a w n y m przedmiocie. M o t y w k r a t y z okienka spich­
rza m o ż e b y ć z a s t o s o w a n y i w e w s p ó ł c z e s n y m p r z e d ­
m i o c i e , a l e t y l k o w t e d y , g d y m a to s w o j e u z a s a d n i e n i e
logiczne, z a r ó w n o u ż y t k o w e j a k i k o m p o z y c y j n e . Z re­
g u ł y j e d n a k nastawienie na t a k i t y p adaptacji p r o w a d z i
do p s e u d o - l u d o w e g o e k l e k t y z m u , do s t y l i z a c j i , p o d c z a s
gdy m y ś l e n i e formą, r o z w i ą z a n i a m i w y n i k a j ą c y m i z tech­
n i k i kowalstwa, sprzyja autentycznej twórczości.
Dla­
tego z p e w n ą n i e u f n o ś c i ą p a t r z ę n a p r a c e , k t ó r e z g o d ­
nie z oczekiwaniami z a m a w i a j ą c y c h ,
mają
być tylko
a d a p t a c j ą d a w n y c h form. Rzadko kiedy b y w a j ą dobre,
i j a k s ą d z ę w ł a ś n i e dlatego, że sama idea adaptacji k i e ­
r u j e u w a g ę l u d o w y c h t w ó r c ó w na z e w n ę t r z n e
podo­
b i e ń s t w o , na wykorzystanie schematu dawnego
przed­
m i o t u w n o w y m zastosowaniu. W d o b r y m p r z y p a d k u
b ę d z i e to np. wieszak na p ł a s z c z e w k s z t a ł c i e zawiasu
p a s o w e g o (z d o d a n y m i k o ł e c z k a m i ) , z a p r o p o n o w a n y p r z e z
B r o n i s ł a w a Pietraka, p r z y n a j m n i e j d o w c i p n y w tej z m i a ­
n i e r ó l , w z ł y m : k r a t a — d r z w i c z k i do k o m i n k a .
O ile ciekawsze b y ł y na Biennale prace w y w o d z ą c e
się z m y ś l e n i a o f u n k c j i p r z e d m i o t u , o jego k o n t e k ś c i e

42

9

przestrzennym i p r z e d m i o t o w y m . Pokazali je m.in. M i e ­
c z y s ł a w H u l e w i c z i A n t o n i M o ć k o , obaj d o s k o n a l i , a za­
razem w y r a ź n i e r ó ż n i od siebie.
W t y m m i e j s c u p r z e j d ź m y do n a s t ę p n e j
refleksji,
j a k ą n a s u n ę ł a wystawa. Otóż w sytuacji, gdy
kowal
w y k o n u j e p r z e d m i o t y n a w y s t a w ę , a do tego
formy,
k t ó r e n i e są a n i ściśle u ż y t k o w e , a n i osadzone w t r a ­
d y c j i r e g i o n u (czy o ś r o d k a ) , w y r a ź n i e j z a r y s o w u j e s i ę
j e g o o s o b o w o ś ć t w ó r c z a . N i e znaczy t o , ż e b y ł j e j p o ­
zbawiony dawny kowal, pracujący w bliskim kontakcie
z i n n y m i k o w a l a m i , a l e n i e m i a ł on t e j szansy i n d y w i ­
d u a l n e j w y p o w i e d z i , co w s p ó ł c z e s n y . Z r e s z t ą w y o s t r z o ­
n e m u s p o j r z e n i u n a cechy i n d y w i d u a l n e s p r z y j a
za­
r ó w n o forma konfrontacji,
j a k ą jest k o n k u r s , j a k t e ż
i n i e m o ż n o ś ć o c e n i e n i a n a j e g o p o d s t a w i e , co j e s t d o ­
b r e m w s p ó l n y m j a k i e g o ś o ś r o d k a , co z a ś c e c h ą o d r ę b n ą .
W
s y t u a c j i , k i e d y w B i e n n a l e u c z e s t n i c z y 45 o s ó b ,
a w i ę c m n i e j n i ż jest w k r a j u w o j e w ó d z t w , odpada m o ż ­
ność porównania w k ł a d u indywidualnego z tradycją lo­
k a l n ą . Jedynie kowale radomscy wystąpili jako zespół.
O g l ą d a j ą c i c h w y r o b y , z a s t a n a w i a m s i ę t y l k o c z y to,
co w y d a j e s i ę w i d z o w i p o d o b n e w i c h p r a c a c h , w i ą ż e
się z d a w n i e j s z ą t r a d y c j ą , czy t e ż jest j u ż r e z u l t a t e m
sporej ilości k o n k u r s ó w , p r z e p r o w a d z a n y c h po w o j n i e
na t e r e n i e o b e c n y c h w o j . r a d o m s k i e g o i k i e l e c k i e g o .
M y ś l ę o t e n d e n c j i do obfitego zdobienia k a ż d e g o p r z e d ­
m i o t u u ż y t k o w e g o , swoistego h o r r o r v a c u i , k a ż ą c e g o k o ­
walowi podziabać każdy centymetr kwadratowy powierz­
chni, j a k b y w o b a w i e , że sam „ c z y s t y " k s z t a ł t pozba­
w i o n y jest w a l o r ó w a r t y s t y c z n y c h .

Cechy w s p ó l n e m o ż n a
wali

zakopiańskich,

ale

Gąsieniców-Makowskich.
Cukier
kolegów
w
Jan

jak

Mieczysław

spod

było również
dotyczą

one

Zarówno
Biernacik

Gubałówki.

bowiem
różnią

Niestety,

Biennale. (Jednak i oni, i biorący
Schrainer

prostych

do

z

Brzeźna

bogato

również

dekorowanych,

zauważyć
jedynie

nie

u

Bronisław

się

od

wzięli

udział

ko­

rodziny

w

ewoluują

swych
udziału

Biennale
od

form

„naturalistycznych").

G ą s i e n i с e-M а к o w s с у reprezentują
kowalstwo
bardzo dobre warsztatowo, a k c e n t u j ą c e rolę zdobnictwa.
Na ich p r z y k ł a d z i e doskonale w i d a ć kierunek przemian
w estetyce w y r o b ó w k o w a l s k i c h , z w i ą z a n y z c z y n n i k a m i .
0 k t ó r y c h pisałem już uprzednio. P i ę k n e ,
szlachetne
w s w y c h p r o p o r c j a c h „ w i d e ł k i " ( i l . 2) r e p r e z e n t u j ą d a w ­
n y p u n k t o d n i e s i e n i a , z a w i a s y esowe, a z w ł a s z c z a k l a m k i
— s ą j u ż p r z y k ł a d e m t e n d e n c j i „ b a r o k i z u j ą c y c h " ( i l . 10—
12). N i e n e g u j ą c s p r a w n o ś c i w a r s z t a t o w e j M a k o w s k i c h
m o ż n a i m z a r z u c i ć , ż e w d ą ż e n i u do e f e k t u w i r t u o z o w ­
s k i e g o z a t r a c j ą c z a s e m s z l a c h e t n o ś ć f o r m y , czego p r z y ­
k ł a d e m mogą być reprodukowane w katalogu klamka
1 smok

(Janusza) oraz p e l i k a n

(Władysława).

Niejednorodność poszczególnych elementów
całości,
z a k ł ó c e n i e „ s t y l i s t y k " m o ż n a też dostrzec w
pracach
M i e c z y s ł a w a Z a n i e w s k i e g o z Lubijewa (woj. ostro­
łęckie). Obok ł a d n i e w y w a ż o n e g o w proporcjach zawia­
su p o k a z a ł o n w i e l e p r a c ś w i a d c z ą c y c h o i n w e n c j i , c h o ć
niejednolitych, niespójnych. Są w nich udane fragmen­
t y , j a k np. o r z e ł w ś w i e c z n i k u z m a p ą Polski, ale b r a k
c a ł o ś c i o w e g o u j ę c i a p r z e d m i o t u . Z a n i e w s k i n a d e s ł a ł na
B i e n n a l e n a j w i ę c e j , b o a ż 36 p r a c , j e g o t e m p e r a m e n t
t w ó r c z y i w y s i ł e k m o g ą z a i m p o n o w a ć , ale k i e r u n e k roz­
w o j u niepokoi. Odchodzi b o w i e m od u m o w n o ś c i ludo­
w e g o k o w a l s t w a d ą ż ą c do e f e k t ó w r a c z e j i l u s t r a c y j n y c h .
W i d a ć to z a r ó w n o w k o n i k u , w i e ń c z ą c y m okucie dyszla
wozu, jak też w świecznikach i figurkach z żelaza (il.
17). W c h o d z ą c w i n n ą k o n w e n c j ę a r t y s t y c z n ą n i e z a w s z e
u m i e jej s p r o s t a ć , toteż wiele jego prac sprawia w r a ż e ­
n i e a m a t o r s t w a n i e osadzonego j u ż w r y g o r a c h l u d o w e j
twórczości.
Podobne u w a g i b u d z ą prace S t a n i s ł a w a T o m с z ук a z T a r n o w a . M i e s z c z ą się one w szerokiej skali —
między tradycją a współczesnością, między
znakomitą
a d a p t a c j ą dawnych form (funkcjonalne i p i ę k n e przybo­
ry kominkowe), a zupełnie już „nie — ludowymi" kon­
cepcjami o b r a z ó w z żelaza i krat tematycznych. T o m ­
czyk jest d u ż ą i n d y w i d u a l n o ś c i ą i nie m o ż e d z i w i ć , że
p r z y s w y c h z a i n t e r e s o w a n i a c h a r t y s t y c z n y c h oraz k o n s t r u k c y j n o - m e c h a n i c z n y c h w y k r a c z a poza f o r m y l u d o w e ­
go k o w a l s t w a . C h o d z i t y l k o o to, j a k to r o b i , do czego
z m i e r z a , co o s i ą g a . J e g o k o ł a t k i s t a n o w i ą p r z y k ł a d n i e
t y l k o dobrego r z e m i o s ł a k o w a l s k i e g o , ale i ś l u s a r s t w a .
D o w o d z ą d u ż e j p o m y s ł o w o ś c i i w y o b r a ź n i (np. k o ł a t k i
w k s z t a ł c i e m ł y n a , d z w o n ó w ( i l . 16), p a w i a ) , k t ó r e t o ce­
chy z n a j d u j e m y r ó w n i e ż w jego d e k o r a c y j n y c h k r a t a c h
i s c e n a c h h i s t o r y c z n y c h . A l e p r a c e te n i e s t a n o w i ą j u ż
przedłużenia
ludowego kowalstwa, w y r a s t a j ą
bowiem
z g r u n t u innego m y ś l e n i a , i n n y c h w z o r ó w estetycznych.
I s t o t n e staje się w n i c h przekroczenie o g r a n i c z e ń , k t ó r e
— z d a w a ł o b y się — d e t e r m i n u j ą charakter kowalskiego
d z i e ł a . W j e d n e j ze scen „ H i s t o r i i O r ę ż a
Polskiego"
t w o r z y j a k b y w y c i n a n k o w y fresk, ale m i m o p r ó b u p o ­
rządkowania
kompozycji
przez r y t m i z a c j ę
podobnych
e l e m e n t ó w , c a ł o ś ć n a l e ż y j u ż n i e do k r ę g u i n s p i r a c j i l u ­
d o w y c h , ale do p o s z u k i w a ń , c h a r a k t e r y s t y c z n y c h dla n u r ­
t u p l a s t y k i a m a t o r ó w . N a j c i e k a w s z a z tej serii d z i e ł jest
k r a t a p r z e d s t a w i a j ą c a K o p e r n i k a na t l e k r ę g ó w n i e b i e s ­
k i c h ( i l . 14), c e l n a w s y m b o l i c z n y m u j ę c i u , z w a r t a w
k o m p o z y c j i , o p a r t e j n a w y r a ź n i e a k c e n t o w a n e j osi sy­
metrii i r y t m i e t o r ó w planet.



I I . 8. K a z i m i e r z M a r k i e w i c z , Świecznik
na osiem
świec,
w y s . 99 c m . I I . 9. P a w e ł W i n i a r s k i , ś w i e c z n i k ,
wys.
156 c m . Z a w i a s y : A n d r z e j G ą s i e n i c a M a k o w s k i , i l . 10,
d ł . 30 c m ; W ł a d y s ł a w G ą s i e n i c a M a k o w s k i , i l . 11, d ł .
33,5 c m ; i l . 12, d ł . 39,5 c m .

43

I

Zupełnie inny typ osobowości twórczej przedstawia
sobą A n t o n i M o ć k o z O b l ę g o r k a (woj. kieleckie). I n ­
w e n c j a j e g o , c h o ć n i e m n i e j s z a n i ż T o m c z y k a czy
Za­
niewskiego w y r a ż a się w o b r ę b i e r o z w i ą z a ń k o m p o z y ­
cyjnych, charakterystycznych dla ludowej o r n a m e n t y k i .
Dla każdego tematu umie znaleźć w ł a s n e , konsekwentne
rozwiązanie. Najbliższy wzorom rzemiosła
kowalskiego
j e s t w ż y r a n d o l u ( i l . 15). P r o s t o t a i p i ę k n o t e g o d z i e ł a
s p r a w i a j ą , że z n a k o m i c i e h a r m o n i z o w a ł o b y z a r ó w n o те
ś r e d n i o w i e c z n y m jak i nowoczesnym w n ę t r z e m . W ś r ó d
ś w i e c z n i k ó w , z k t ó r y c h k a ż d y jest i n n y , s z c z e g ó l n i e cie­
k a w e s ą d w a , o p a r t e o t y p o r n a m e n t y k i , z b l i ż o n y do
kompozycji
w y c i n a n e k . D o w o d z ą one d o b r e g o p o c z u c i a
formy i proporcji, k t ó r e zresztą przejawia artysta
we
wszystkich s w y c h pracach. W i d a ć je w i ę c z a r ó w n o w t y c h
„ k a n d e l a b r a c h " ( i l . 5) j a k i w m o n u m e n t a l n y m ś w i e c z n i ­
k u „z o r ł e m " ( i l . 13). Z n a k o m i c i e z e s t a w i a w n i m p ł a s z ­
czyznę p i ę k n i e stylizowanego orła z d r o b n y m ornamen­
tem, b i e g n ą c y m w z d ł u ż całej kompozycji. Ś w i e c z n i k ten
po k i l k u r e t u s z a c h ( p o d s t a w a , t a l e r z y k i p o d ś w i e c e , „ b l a s z a n o ś ć " orła) m ó g ł b y być j e d n y m z najlepszych dziei
„ r e p r e z e n t a c y j n e j " sztuki kowalskiej.

•: .
IJ.

13. A n t o n i

Moćko,

świecznik,

wys.

.

.. • is

123

cm.

Dzieła
Moćki
oraz
Mieczysława
H u l e w i c z a
z Czarnej Wsi Kościelnej (woj. białostockie) zdecydowa­
n i e w y r ó ż n i a ł y s i ę na B i e n n a l e s w ą k l a s ą a r t y s t y c z n ą
i więzią z ludową tradycją. Ale kiedy Moćko nawiązu­
j e w s w y c h f o r m a c h do r ó ż n y c h , n i e k o n i e c z n i e k o w a l ­
skich w z o r ó w , Hulewicz
w y p o w i a d a się c a ł k o w i c i e w
granicach f o r m
prostych, funkcjonalnych,
kowalskich.
Rozłożysty świecznik M o ć k i w i d z i m y z pewnego odda­
lenia jak f o r m ę p ł a s k ą , u Hulewicza natomiast k a ż d y
przedmiot
ma swą przestrzenność, k a ż d y element swą
g r u b o ś ć . P u n k t e m w y j ś c i a j e s t sztaba ż e l a z a , k u t e g o ,
zginanego, k s z t a ł t o w a n e g o
w sposób najbardziej
pro­
sty i — c h c i a ł o b y s i ę p o w i e d z i e ć — r z e c z o w y . T r ó j n ó g
- d e n a r e k ( i l . 4) a z w ł a s z c z a ś w i e c z n i k ( i l . 7) m o g ą b y ć
d e m o n s t r o w a n e na- w y k ł a d a c h s z t u k i j a k o w z ó r
formy
f u n k c j o n a l n e j , n i c z e g o n i e n a ś l a d u j ą c e j , lecz w y p r o w a ­
dzonej z samej istoty t w o r z y w a i t e c h n i k i jego o b r ó b k i .
Konkurs ujawnił zarówno możliwości uczestniczących
w n i m kowali, jak też problemy związane z przejściem
od f o r m u ż y t k o w y c h d o a d a p t a c j i , od t r a d y c y j n e g o r z e ­
m i o s ł a do w s p ó ł c z e s n e g o r ę k o d z i e ł a a r t y s t y c z n e g o . O d
tej strony rolę s w ą spełnił. P o k a z a ł d w a n i e b e z p i e c z e ń ­
s t w a , k t ó r e g r o ż ą t e j d z i e d z i n i e l u d o w e j s z t u k i . Jedn-o
polega na l i k w i d a c j i jego t r a d y c y j n y c h w a r t o ś c i
„od
ś r o d k a " , d r u g i e na l i k w i d a c j i k o w a l s t w a „od z e w n ą t r z " ,
przez b r a k d o p ł y w u n o w y c h k a d r , z e r w a n i e c i ą g u po­
k o l e n i o w e g o p r z e k a z u u m i e j ę t n o ś c i i zasad a r t y s t y c z n e ­
go m y ś l e n i a . W o b u p r z y p a d k a c h d e c y d u j ą c ą s t a j e s i ę
rola o p i e k u n ó w sztuki ludowej.

II.
14. S t a n i s ł a w
T o m c z y k , Kopernik,
wym.
76 X 62,5 c m . I I . 15. A n t o n i M o ć k o ,
Żyrandol,
76 X 76 c m . I I . 16. S t a n i s ł a w T o m c z y k ,
Ko­
łatka
w kształcie
dzwonków,
w y s . 52 c m .

K o n k u r s y nie zastąpią p r z e m y ś l a n e j , konsekwentnej
d z i a ł a l n o ś c i . P o w i e d z m y w i ę c e j — k o n k u r s y bez t e j d a l ­
szej d z i a ł a l n o ś c i s t a j ą s i ę p o z o r e m o p i e k i , z a s ł o n ą d y m ­
n ą p r z e s ł a n i a j ą c ą f a k t , ż e w i s t o c i e n i c s i ę n i e r o b i od
l a t , a b y p o w s t r z y m a ć z a n i k l u d o w e g o k o w a l s t w a . Czy
u d z i a ł w j u r y (jako p r z e w o d n i c z ą c e g o ) przedstawiciela
C e p e l i i oznacza, ż e c o ś s i ę z m i e n i ? N i e u m i e m z d o b y ć
s i ę na o p t y m i z m , s k o r o i n s t y t u c j a t a , coraz s i l n i e j p o d ­
dana naciskom „ p l a n u " , „zysku", „ p r o d u k c j i " , nie uczy­
n i ł a d o t ą d niczego istotnego dla zachowania k o w a l s t w a
czy g a r n c a r s t w a . T r u d n o m i u w i e r z y ć a b y w i l k ( n a w e t
najbardziej sympatyczny) m ó g ł być d o b r y m pasterzem
owiec. Opieka nad k o w a l s t w e m w y m a g a d z i a ł a ń gospo­
darczo n i e e f e k t y w n y c h , t r o s k i mecenasa, t r o s k i w r ę c z i n ­
d y w i d u a l n e j o c z ł o w i e k a , s p o s ó b r o z w i ą z a n i a jego t r u d ­
n o ś c i ż y c i o w y c h i t d . O c z y m t u z r e s z t ą m ó w i ć , s k o r o od
k i l k u l a t n i k t ze s t a t u t o w y c h o p i e k u n ó w t w ó r c ó w l u ­
d o w y c h n i e u m i a ł z a p e w n i ć i m p r a w a do p o s i a d a n i a
u c z n i ó w (przekazu umiejętności) s p o w o d o w a ć w y ł ą c z e n i e

ich z gestii ustawy o z a t r u d n i a n i u i zarobkach emery­
t ó w . A k o w a l i j e s t coraz m n i e j . S t a r z y w y m i e r a j ą , p o ­
r z u c a j ą k u ź n i e , m ł o d y c h jest n i e w i e l u .
5

S p r a w y są trudne, w y m a g a j ą kompleksowego roz­
w i ą z a n i a , bo p r z e c i e ż p r z y s z ł o ś ć k o w a l s t w a ( j a k t e ż
i g a r n c a r s t w a ) , z a l e ż y p r z e d e w s z y s t k i m o d t e g o , czy
się stworzy odpowiednio skuteczny i t r w a ł y system b o d ź ­
ców, zachęcających młodych, zdrowych i silnych ludzi
do p o d j ę c i a p r a c y w t y c h d z i e d z i n a c h ; czy z n a j d z i e s i ę
i n s t y t u c j a g o t o w a n i e t y l k o t e m u p a t r o n o w a ć , ale i r e a l ­
n i e p o m ó c ( S T L ? ) . D o p i e r o o d p o d j ę t y c h (czy n i e p o d j ę t y c h ! ) d e c y z j i b ę d z i e z a l e ż a ł o , czy B i e n n a l e r a d o m s k i e
stanie się p o c z ą t k i e m rzeczywistej opieki nad l u d o w y m
k o w a l s t w e m , czy t e ż p o z o s t a n i e
w pamięci
widzów
i uczestników tylko jako piękne rekwiem, podzwonne
r z e m i o s ł u , k t ó r e tak jest obecnie potrzebne s p o ł e c z n i e .
N i e z a l e ż n i e j e d n a k o d r o z w i ą z a ń z a s a d n i c z y c h , na
charakter współczesnego kowalstwa w p ł y w a j ą
wnioski,
jakie w y c i ą g a j ą uczestnicy k o n k u r s ó w i p u b l i c z n o ś ć z t a ­
kich imprez jak Biennale. Sądzę nawet, że rola dydak­
tyczna k o n k u r s ó w t w ó r c z o ś c i l u d o w e j znacznie jest w i ę k ­
sza n i ż p o d o b n y c h i m p r e z p r o f e s j o n a l i s t ó w ; t w ó r c y l u ­
d o w i b a r d z i e j s i ę b o w i e m l i c z ą z o p i n i ą f a c h o w c ó w , od
k t ó r y c h n b . z a l e ż y i c h sukces i z a r o b e k . O b s e r w u j ą w i ę c
co s i ę z n a l a z ł o n a w y s t a w i e , co w y b r a n o d o k a t a l o g u ,
k o g o i .za co n a g r o d z o n o . D l a t e g o j e s t t a k w a ż n e , a b y
w y k o r z y s t a ć szansę d y d a k t y c z n ą , k t ó r ą stwarza konkurs.
Czy u c z y n i o n o t o w R a d o m i u ?
niej,

1

Zacznijmy od nagród, a więc w s k a z ó w k i bezpośred­
co z n a l a z ł o u z n a n i e w o c z a c h j u r y . P r z y z n a n o sie-

dem n a g r ó d pierwszych, d w i e drugie, siedem trzecich.
Proporcje z a s k a k u j ą c e . K i e s ł y s z a ł e m d o t ą d o t a k i e j licz­
bie p i e r w s z y c h n a g r ó d w k o n k u r s i e na j e d n ą d z i e d z i n ę
t w ó r c z o ś c i . O c e n i a j ą c tak samo W i n i a r s k i e g o , Z a n i e w ­
s k i e g o , W . i J. G ą s i e n i c ó w - M a k o w s k i c h , T o m c z y k a , H u ­
lewicza i M o ć k ę traci się szansę wskazania, j a k i e w a r t o ś ­
c i c e n i s i ę n a j w i ę c e j . Co m a m y ś l e ć w i d z , o g l ą d a j ą c p r z y
niezbyt u d a n y m eksponacie k a r t k ę — I nagroda? T r u d ­
no u w i e r z y ć , a b y j u r y n i e d o s t r z e g ł o i s t o t n y c h r ó ż n i c
w poziomie artystycznym nagrodzonych kowali. Bardziej
prawdopodobne
w y d a j e s i ę , iż k i e r o w a ł o s i ę r ó w n i e ż
i n n y m i , n i e t y l k o a r t y s t y c z n y m i p r z e s ł a n k a m i . M o ż e na­
g r o d z i ł o i k s a za t o , ż e r e p r e z e n t u j e w o j e w ó d z t w o , w k t ó ­
r y m z o r g a n i z o w a n o k o n k u r s , y g r e k a za w k ł a d
pracy
i p o n i e s i o n e k o s z t y , zeta za w i e r n o ś ć t r a d y c j i a o m e g ę
w r ę c z p r z e c i w n i e , za ś m i a ł e o d e j ś c i e o d t r a d y c j i ? . . . A l e
wtedy należało o t y m wyraźnie powiedzieć.
Jawność
motywacji jury winna być zasadą i trudno zrozumieć,
dlaczego p o s t u l a t t e n , t a k p r z e k o n y w a j ą c o
sformułowa­
n y przez A l e k s a n d r a B ł a c h o w s k i e g o , nie jest r e a l i z o w a ­
n y . S ą d z ę t e ż , ż e n a l e ż a ł o b y d ą ż y ć do tego, a b y w e r n i ­
saż k o n k u r s u s t a ł się o k a z j ą do spotkania jego uczestni­
k ó w ze z n a j ą c y m z a g a d n i e n i e p l a s t y k i e m . J e s t t o j e d n a
z n i e l i c z n y c h szans t a k i e j f a c h o w e j k o n s u l t a c j i , k t ó r a
na p e w n o m o g ł a b y bardzo p o m ó c n i e j e d n e m u t w ó r c y ,
z w ł a s z c z a gdy p o d e j m u j e o n nowe zadania.
W ł a ś n i e na t a k i m „ s e m i n a r i u m " w i d z i a ł b y m
sens
pokazania p r z e d m i o t ó w nieudanych, nawet kiczów. A l e
pozostawienie i c h na w y s t a w i e ( z w ł a s z c z a tak
ładnie
i starannie z a a r a n ż o w a n e j j a k w R a d o m i u ) na pewno nie
u ł a t w i a s t a r a ń o w y c h o w a n i e estetyczne s p o ł e c z e ń s t w a .
A p r z e c i e ż tego zagadnienia n i e m o ż n a t r a c i ć z oczu,
organizując wystawę.
O b a w i a m s i ę , iż ź r ó d ł e m p o d o b n e g o
lesseferyzmu
m o ż e b y ć p r z e ś w i a d c z e n i e , ż e w s z y s t k o co c h ł o p z r o b i ł
było p i ę k n e . R z e c z y w i ś c i e , bardzo często było. A l e dzi­
siaj w c a l e n i e m u s i b y ć . I n n a j e s t b o w i e m s y t u a c j a l u ­
dowego t w ó r c y , z a k ł ó c o n y ś w i a t jego w a r t o ś c i estetycz­
nych, inne relacje z otoczeniem.
P o d o b n i e j a k w y s t a w a , i s t o t n e j e s t , co s i ę p o k a z u j e
w katalogu. D o b ó r ten, z a l e ż n y t y l k o od organizatora,
najlepiej u j a w n i a jego upodobania. K a t a l o g r a d o m s k i ,
d o b o r e m z d j ę ć o r i e n t u j e na te cechy, przed k t ó r y m i n a ­
l e ż a ł o b y w ł a ś n i e przestrzec k o w a l i , pokazuje w i e l e p r z e d ­
m i o t ó w , k t ó r e w ogóle nie p o w i n n y się b y ł y z n a l e ź ć n.i

II.

17.

Mieczysław
Zaniewski,
przy pracy,
w y s . 21 c m .

Kowal

w y s t a w i e . N i e z a w i e r a t e ż , co j u ż t r u d n o z r o z u m i e ć , p o d ­
stawowych informacji o Biennale. Ile osób wzięło w n i m
u d z i a ł , i l e prac n a d e s ł a n o , i l e zaś odrzucono, k t o i gdzie
zamieszkały wziął udział w konkursie. Rozumiem t r u d ­
n o ś c i w y d a w n i c z e , ale s k o r o m o ż n a b y ł o w y d r u k o w a ć
k a r t k ę z n a z w i s k a m i nagrodzonych, nie r o b i ł o j u ż w i ę k ­
szej t r u d n o ś c i d o d a n i e t y c h n i e w i e l u , a w a ż n y c h i n f o r ­
m a c j i . W s y t u a c j i , g d y n i k t n i e chce p o ś r e d n i c z y ć m i ę ­
dzy p o t e n c j a l n y m o d b i o r c ą a k o w a l a m i n a w e t adres w y ­
starczyłby zainteresowanym.
B i e n n a l e r a d o m s k i e b y ł o pierwsze, p o c z ą t k i zawsze
są t r u d n e , teraz chodzi o to, aby w y k o r z y s t a ć jego do­
ś w i a d c z e n i a i — rzecz n a j w a ż n i e j s z a — a b y p o d j ą ć d z i a ­
ł a n i a o r g a n i z a c y j n e , zdolne p o w s t r z y m a ć z a n i k tego p i ę k ­
nego r z e m i o s ł a .

P R Z Y P I S Y
1

Ogólnopolskie Biennale K o w a l s t w a Ludowego, Ra­
d o m , l i s t o p a d — g r u d z i e ń 1979. O r g a n i z a t o r z y : M i n i s t e r ­
stwo K u l t u r y i Sztuki, Departament Bibliotek, D o m ó w
Kultury i Działalności Społ.-Kult., „Cepelia",
Związek
Sp. R ę k o d z i e ł a L u d . i A r t . w W a r s z a w i e , W y d z . K u l t .
i Szt. U r z ę d u W o j e w ó d z k i e g o w R a d o m i u , M u z e u m W s i
R a d o m s k i e j w R a d o m i u . K o m i s a r z e w y s t a w y : d r . S. R o ­
s i ń s k i i m g r M . Jurecka, ekspozycja: art. p l . Z. K a r b a r z .
W Biennale wzięli udział kowale z w o j e w ó d z t w :
r a d o m s k i e g o ( o k . 18), n o w o s ą d e c k i e g o (9), t a r n o w s k i e ­
go (3), ł o m ż y ń s k i e g o (4), b i a ł o s t o c k i e g o (2), p ł o c k i e g o (2),
c h e ł m s k i e g o (2), l u b e l s k i e g o (2), z a m o j s k i e g o (1), k i e l e c ­
2

k i e g o (2). D a n e m o g ą n i e b y ć ś c i s ł e , z a c z e r p n i ę t e s ą
z protokołu nagród, sformułowanego niezbyt dokładnie.
Jako ośrodek m o ż n a p o t r a k t o w a ć jedynie g r u p ę
k o w a l i z w o j . radomskiego.
P o r . A . J a c k o w s k i , K o n k u r s y , „ P o l . Szt. L u d . " ,
R. 32, 1978, n r 3—4, s. 166.
J a k w y n i k a n p . ze s p i s u c z ł o n k ó w S T L o r a z d a ­
n y c h 11 k o w a l i , b i o r ą c y c h u d z i a ł w B i e n n a l e , k t ó r y c n
d a t y u r o d z e n i a s ą m i z n a n e , n a 50 o s ó b : w w i e k u p o n i ­
żej 30 l a t j e s t 1, w p r z e d z i a l e w i e k u 30—50 l a t j e s t 19
o s ó b , w p r z e d z i a l e 51—60 l a t j e s t 8 o s ó b , p o w y ż e j 60 l a t
— 22 o s o b y , w t y m 10 l i c z y p o n a d 70 l a t .
3

4

5

Fot.: J . Swiderski

46

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.