Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2

Item

Title
Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2, s.117-125
Creator
Benedyktowicz, Zbigniew [et al.]
Date
1980
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3314
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3537
Text
Zbigniew Benedykłowicz Czesław Robołycki Ludwik Stomma
Ryszard Tomicki Jerzy S. Wasilewski

ANTROPOLOGIA

KULTURY W POLSCE -

DZIEDZICTWO, POJĘCIA, INSPIRACJE

MATERIAŁY D O S Ł O W N I K A , Cz. I
EDMUND

RONALD

LEACH

L e a c h ( u r 1908) — p r o f e s o r a n t r o p o l o g i i społecznej w
K i n g s C o l l e g e , C a m b r i d g e . Jest k o n w e r t y t ą — w A n g l i i
rzecz t o n i e r z a d k a — szczególnego j e d n a k r o d z a j u : b ę ­
dąc p r z e z długie l a t a funkcjonalistą n a w r ó c i ! się m i a ­
n o w i c i e n a s t r u k t u r a l i z m . „ N a w r ó c e n i e " n i e w y d a się
t u określeniem p r z e s a d n y m , jeśli u z m y s ł o w i m y
sobie
r o z m i a r przepaści ś w i a t o p o g l ą d o w e j między
obydwoma
kierunkami, zakorzenionymi w biegunowo
odmiennych
t r a d y c j a c h f i l o z o f i c z n y c h . F u n k c j o n a l i z m t k w i przecież
w typowo
angielskim empiryzmie
i zamiłowaniu
do
k o n k r e t u , s t r u k t u r a l i z m zaś — w e f r a n c u s k i m r a c j o ­
n a l i z m i e i p r e d y l e k c j i do porządku l o g i c z n e g o .
Pierwszy
uważa za w ł a ś c i w y p r z e d m i o t badań r z e c z y w i s t e z a c h o ­
w a n i a społeczne, „to co z r o b i o n e " — a r t e f a k t y , zaś d r u ­
g i — i d e e rządzące t y m i działaniami, wyrażające
je
n o r m y , ,,to co p o w i e d z i a n e "
(albo i „ p o m y ś l a n e "

m e n t a l - f a k t y ) . F u n k c j o n a l i z m l e k c e w a ż y religię, s t r u k ­
t u r a l i z m — ekonomię. W t a k i b i e g u n o w y sposób p r z e d ­
s t a w i a oba k i e r u n k i — postulując z a r a z e m i c h k o m p l e mentarność — s a m L e a c h . W y z n a j e w p r a w d z i e , że „ w
głębi serca w d a l s z y m ciągu pozostał
funkcjonalistą"
jeśli j e d n a k oceniać go n i e po i n t e n c j a c h , lecz p o p u ­
b l i k o w a n y c h r e z u l t a t a c h , t o okaże się, że przestał n i m
być p r z e d p o n a d 20 l a t y . I n s p i r a t o r e m p r z e ł o m u był
z pewnością C l a u d e Levi-nStrauss. Słynna książka L e a cha z o w e g o o k r e s u , zatytułowana w y z y w a j ą c o
Antro­
pologia
przemyślana
na nowo — Rethinking
Anthropology,
L o n d o n 1961 — z a w i e r a szkice n a t e m a t s y s t e ­
m ó w p o k r e w i e ń s t w a już w d u c h u f r a n c u s k i e g o s t r u k turalizmu.
Jedyny
odbiegający
o d t e m a t y k i społecz­
n e j krótki esej n a t e m a t s y m b o l i c z n y c h
przedstawień
czasu p r e z e n t u j e k i l k a istniejących w różnych k u l t u ­
r a c h sposobów
wyrażania t e j i d e i : k o n c e p c j a
czasu
nieodwracalnego
(liniowego),
koncepcja
czasu
powra­
cającego
(kolistego)
i wreszcie
wahadłowe
widzenie
g o j a k o ciągu o s c y l a c j i między b i e g n ą c y m i
opozycja­
m i . Taką w ł a ś n i e w i z j ę nieść m a m i t o l o g i a
grecka;
L e a c h d o w o d z i t e g o ujawniając o p o z y c j e b i n a r n e , za­
w a r t e w m i c i e o K r o n o s i e ( p i e r w o t n a rozrodczość —
p o t e m ©kastrowanie, p o ż a r c i e d z i e c i —
zwymiotowa­
n i e i c h , upadek z Niebios
w Podziemia
itd.).
Zary­
s o w u j e teorię święta j a k o m o m e n t u z a t r z y m a n i a w a ­
hadła m i ę d z y
j e d n y m interwałem czasowym
a na­
stępnym,
ilustrując

współczesnymi
europejskimi
zwyczajami.
W schemacie
t y m święto p r z e b i e g a
•—
po u s t a n i u czasu ś w i e c k i e g o — w c y k l u
zorganizo­
wanym
przez
dwie
pary
opozycji
binarnych: jako
całość jest o d w r ó c e n i e m porządku p r o f a n i c z n e g o , w j e ­
go obrębie zaś f a z a wstępna ( p o w a g a i f o r m a l i z a c j a ,
odpowiadające
„śmierci"
starego) j e s t
przeciwstawna
wobec fazy
końcowej (karnawał i m a s k a r a d a , o d p o ­
wiadające „odrodzeniu" nowego).
D a l s z e p r a c e poświęcone są p o s z u k i w a n i o m z n a c z e ­
n i a . Już a r t y k u ł Magical
hair
„Journal of t h e R o y a l
A n t r o p o l o g i c a l I n s t i t u t e " , v . 88, 1958, s t a n o w i próbę o d ­
p o w i e d z i n a p y t a n i e , n a j a k i e j z a s a d z i e e t n o l o g może
orzekać, co „ z n a c z y " d a n y s y m b o l . A n a l i z o w a n y m p r z y ­
k ł a d e m są w ł o s y , których w z r o s t w w i e l u k u l t u r a c h k o ­

j a r z o n y j e s t z płodnością, seksem, podczas g d y s t r z y ­
żenie m o ż e symbolizować kastrację, o b r z e z a n i e ,
zakaz
stosunków s e k s u a l n y c h i t d . Choć n a g ł ó w n e p y t a n i e
a u t o r n i e m a o d p o w i e d z i (dziś z a p e w n e o d w o ł a ł b y się
do k o n c e p c j i „logiki k o n k r e t u " (to j e d n a k w t o k u r o z ­
p r a w i a się z wyjaśnieniem p s y c h o a n a l i t y c z n y m , w t a m ­
t y c h l a t a c h jeszcze kuszącym. M i m o że a k u r a t w k w e s ­
t i i „seksualnej s y m b o l i k i w ł o s ó w " zgadzałoby się o n o
z interpretacją etnologiczną, t o j e d n a k — j a k s t w i e r ­
dza — oba tłumaczenia odnoszą się d o zupełnie i n n y c h
rzeczywistości
(tam —
prywatnych,
jednostkowych,
z gabinetu psychiatry, t u — publicznych, k u l t u r o w y c h )
i t a k j a k n i e wykluczają się n a w e t g d y są sobie p r z e ­
c i w s t a w n e , t a k też n i e wspierają się w z a j e m n i e , n a ­
w e t jeśli się p o k r y w a j ą .
A r t y k u ł Antropologiczne
aspekty
języka:
o
rodza­
jach
zwierząt
i brzydkich
wyrazach
(Anthropological
aspects
of language:
animal
categories
and verbal
aluse, 1964, p r e z e n t u j e p r a w d z i w i e strukturalną już a n a ­
lizę k i l k u s p l e c i o n y c h ze sobą p r o b l e m ó w : t a b u j ę z y ­
k o w y c h , sposobu k a t e g o r y z o w a n i a zwierząt, p o ż y w i e n i a
i k o b i e t . L e a c h p o k a z u j e t u p a z u r a n a l i t y k a , który p e w ­
n i e czuje się w e g z o t y c z n y m birmańskim t e r e n i e , z n a
subtelności m i e j s c o w e g o
języka i k u l t u r y ( w A z j i p o ­
ind.-(wschodniej pracował j a k o oficer b a d a w c z y ) z d r u ­
g i e j zaś s t r o n y p o t r a f i śmiało poruszać się n a g r u n c i e
angielskich zwyczajów językowych, przy c z y m — p o ­
w i e d z m y t o w p r o s t — z dużą swobodą, b y n i e rzecz
prodylekcją sięga do t y c h o b s c e n i c z n y c h , łączących się
ze s f e r a m i seksu i w y d a l a n i a . T ę samą łatwość m ó w i e ­
n i a o rzeczach n i e nadających się do d r u k u
będ/.ij
można zauważyć
w bodaj
wszystkich jego pracach.
Dzięki n i e j d o w i a d u j e się c z y t e l n i k n a d r o d z e
jakich
to
skojarzeń
językowych
patronem
„Playboya"
jest
n i e w i n n y króliczek, j a k i e asocjacje
odciskają
się na
d z i e j a c h różnych słów, powodując i c h nieużywanie.
T a w ł a ś n i e sfera r z e c z y z a k a z a n y c h s t a n o w i g ł ó w n y
przedmiot
analizy. Logikę
tabu
bada
Leach
czysto
s t r u k t u r a l n i e , wychodząc z założenia, iż e l e m e n t t e n
j e s t o p e r a t o r e m b i n a r n y c h k l a s y f i k a c j i , k t ó r e umysł n a ­
r z u c a n a jednolitą przecież rzeczywistość. T a b u służyć
m a d o o d d z i e l e n i a j e g o o d świata i d o u s t a n o w i e n i a
d a l s z y c h p r z e d z i a ł ó w między o b i e k t a m i . A b y móc j e ­
d n o z n a c z n i e k l a s y f i k o w a ć t r z e b a stłumić w s z y s t k o t o ,
co z n a j d u j e się n a g r a n i c y k l a s . L e a c h d a j e t u przykład
w y d z i e l i n c z ł o w i e k a ; s u b s t a n c j e t e są intrygujące, t o
z a s a d n i c z o d w u z n a c z n e , utrudniające o d p o w i e d ź n a p y ­
t a n i e „ c z y m j e s t e m w odróżnieniu o d r e s z t y świata'',
„ g d z i e są m o j e g r a n i c e " — a więc p i e r w s z e w ą t p l i w o ś c i
dziecka.
Takie
właśnie o b i e k t y
graniczne
stają
się
przedmiotem najsilniejszych tabu. Aby logika dychot o m i c z n e j k l a s y f i k a c j i mogła działać s k u t e c z n i e muszą
zostać usunięte c z y l i c e l o w o z a p o m n i a n e , stłumione,
pokryte
zakazem

wszystkie
niewygodne
obiekty,
które należą do d w ó c h k l a s jednocześnie. F o r m u ł a iż
t a b u (oraz wszelkie s a k r u m ) jest „zarówno p j a k i o o p "
p o w t a r z a ć się będzie odtąd często w p r a c a c h L e a c h a .
Z tej zasady m a wynikać tabuizacja zwierząt d o ­
m o w y c h — j a k o d w u z n a c z n y c h , pośrednich
pomiędzy

117

człowiekiem a otoczeniem
zewnętrznym;
naruszeniem
o w e g o t a b u b y ł o b y w y z w i s k o z w i e r z ę c e w r o d z a j u ,,ty
świnio, s u k i n s y n u " i t d . Opierając się n a s t w i e r d z o n y m
p r z e z etnologię s y m b o l i c z n y m z w i ą z k u między
jedze­
n i e m a s e k s e m L e a c h s t a w i a tezę, że sposób, w j a k i
w d a w n e j k u l t u r z e k l a s y f i k u j e się z w i e r z ę t a ze wzglądu
n a i c h jadalność, o d p o w i a d a s p o s o b o w i , w j a k i k l a s y ­
f i k u j e się l u d z i ze w z g l ę d u n a i c h przydatność do
związków
seksualno-małżeńskich.
Za
Lévi-^Straussern
p r z y j m u j e , iż n a w e t z a k a z k a z i r o d z t w a n i e m a n a L u r a l n e g o u z a s a d n i e n i a , zaś z własnego p o b y t u w dżungli
w i e , że „wszystko j e s t j a d a l n e " , t a k więc j a k i e k o l w i e k
r e s t r y k c j e w o b u t y c h d z i e d z i n a c h mają c h a r a k t e r a r ­
b i t r a l n y , k u l t u r o w y . O b i e g r u p y o b i e k t ó w p o w i n n y być
z a t e m a n a l o g i c z n i e u s z e r e g o w a n e , zaś o d p o w i a d a j ą c e so­
b i e k l a s y z w i e r z ą t i l u d z i p o w i n n y być w r ó w n y m s t o p ­
n i u u z n a w a n e za nadające się — l u b n i e — do m a ł ­
żeństwa ( l u d z i e ) i j e d z e n i a (zwierzęta). K r y t e r i u m sze­
r e g o w a n i a s t a n o w i d l a L e a c h a odległość od ego; p=y
i k o t y są w E u r o p i e u z n a n e za n i e j a d a l n e , zaś n a z w y
i n n y c h b l i s k i c h człowiekowi
zwierząt
stanowią
tabj
— co o d p o w i a d a
z a k a z o w i k a z i r o d z t w a i małżeństwa
kuzynów pierwszego stopnia. N a t o m i a s t na zwierzęta
z d a l e k i e g o l a s u można polować, t a k j a k można żenić
się z k o b i e t a m i zza l a s u . I m d a l e j o d d o m u , t y m b a r ­
dziej k o b i e t y nadają się do żeniaczki, zaś zwierzęta
do j e d z e n i a (a n a z w y i c h przestają być t a b u ; n i e m i a ­
łoby sensu w y z w i s k o „ t y niedźwiedziu p o l a r n y " ) .
W y w o d y t e wydają się m o c n o sztuczne, są n a t o ­
miast d o b r y m przykładem t y p o w e g o d l a s t r u k t u r a l i z m u
z a i n t e r e s o w a n i a różnymi k l a s y f i k a c j a m i i s z u k a n i a o d powiedniości p o m i ę d z y n i m i . Jest t o w i ę c
pokazowa
p r e z e n t a c j a m e t o d y , z pomocą której a u t o r chciał j e d ­
n a k c h y b a z b y t w i e l e wyjaśnić i s a m znalazł się w
t y m s a m y m m i e j s c u , w k t ó r y m później u l o k u j e z ironią
L é v i - S t r a u s s a : „ w świecie g d z i e w s z y s t k o j e s t m o ż l i w e ,
ale n i c n i e j e s t p e w n e " .
P r z e j d ź m y j e d n a k d o omówienia z n a c z e n i e k o n k r e t n i e j s z y o h a n a l i z , które uznać c h y b a należy za n a j c i e ­
kawsze w d o r o b k u E d m u n d a Leacha — na t e m a t m i t o ­
logii biblijnej.
J a k wiadomo, zarzucano
strukturalbmowi
( P a u l R i c o e u r ) , iż n i e n a d a j e
się d o a n a l i z y
p r z e k a z ó w o c h a r a k t e r z e b a r d z i e j h i s t o r y c z n y m niż t o t e m i c z n o - k l a s y f i k a c y j n y m , t a k i c h j a k B i b l i a czy m i t y
i n d o e u r o p e j s k i e . W o d p o w i e d z i L e a c h p r o p o n u j e śmiało
t r a k t o w a ć Biblię j a k o miit. M ó w i to w b r e w całej t r a ­
d y c j i o r t o d o k s y j n e j b i b l i s t y k i i s a m e m u Lévi-Straussow i (który t y m m o t y w o w a ł s w o j e d e s i n t e r e s e m e n t d l a
t e m a t u ) , traktującym P i s m o św. j a k o a m a l g a m a t t e k s ­
t ó w f a ł s z y w y c h i p r a w d z i w y c h , relacjonujących
chro­
n o l o g i c z n i e — choć w zniekształceniu — historię, a w i ę c
j a k o zbiór p r z e k a z ó w , których k r y t y c z n a a n a l i z a p o z ­
w o l i w y w n i o s k o w a ć , co z d a r z y ł o się n a p r a w d ę p r z e d
p a r o m a tysiącami l a t . „ Z l e p i e n i e j a j e k z j a j e c z n i c y j e s t
zajęciem p r a c o c h ł o n n y m i n i e p o p r a w i a j e j s m a k u " —
i r o n i z u j e n a t e m a t t a k i c h z a b i e g ó w (The legitimacy
of
S o l o m o n . S o m e structural
aspects
of Old
Testament
history,
..Archives
Européennes
de Sociologie", V I I ,
1, 1966). P a r t i e h i s t o r y c z n e i f i k c y j n e S t a r e g o T e s ­
t a m e n t u zlały się b o w i e m w jednolitą masę m i t o - h i s toryczną, która funkcjonowała j a k o s a n k c j a d l a s t a n u
społeczeństwa ż y d o w s k i e g o w czasie g d y d a n a część
t e k s t u b i b l i j n e g o osiągała — dzięki p r a c y r e d a k t o r ó w
— stabilność kanoniczną. Działo się to i t a k dużo p ó ź ­
n i e j niż m o g ł y r o z g r y w a ć się o p i s y w a n e
wydarzenia,
a w i ę c historyczność p r z e k a z u j e s t z n i k o m a . S k o r o t a K ,
to n i e w a r t o dociekać, co zdarzyło się n a p r a w d ę a co
j e s t m i t e m , a l e należy spytać d l a c z e g o właśnie p e w n e
fakty, prawdziwe
i f a ł s z y w e b y ł y zapamiętane, i n n e
zaś — m i m o że p r a w d z i w e — zostały z a p o m n i a n e .

118

O d p o w i e d ź b r z m i : bo t a k i właśnie zespół f a k t ó w
układał się w s t r u k t u r a l n y s c h e m a t , stały d l a różnych
b i b l i j n y c h opowieści. Z d a n i e m s t r u k t u r a l i s t y
znaczenia
poszczególnych i n f o r m a c j i w każdej opowieści
szukać
należy w i c h układzie; najważniejsza j e s t więc n i e z a ­
wartość treściowa t e k s t u , ale różnice s c h e m a t u między
różnymi
opowieściami. T a k właśnie a n a l i z u j e
Leach
K s i ę g ę R o d z a j u ; odsłoniwszy b i n a r n e k a t e g o r i e w m i ­
cie o s t w o r z e n i u świata u k a z u j e historię K a i n a i A b l a ,
Noego i synów, L o t a i córek, A b r a h a m a i S a r y etc.
j a k o przekształcenie m i t u o A d a m i e i E w i e , j a k o , , w a sis as myth,
„ D i s c o v e r y " , v. 23 n ° , 5, 1962). W t y m
s a m y m m a t e r i a l e m i t o l o g i c z n y m , t y l e że w y r a ż o n y m
w
języku
obrazów,
odkrywa
zasadnicze
tożsamości
p r z e d s t a w i o n y c h p o s t a c i , przejścia
pomiędzy
którymi
tworzą serię równań t r a n s f o r m a c y j n y c h (Genesis
Michała Anioła.
Sfukturalistyczne
uwagi
o freskach
zdo­
biących
sklepienie
Kaplicy
Sykstyńskiej,
tłum. p o l .
„Literatura n a ś w i e c i e " , 5/1978).
Analizę
nowotestamentowej
odwróconej
analogii
ż y w o t ó w Jezusa i św. J a n a C h r z c i c i e l a
wykorzystuje
j a k o p r z y k ł a d w p r o w a d z a j ą c y w metodę s t r u k t u r a l n e g o
r o z u m i e n i a tekstów. O t o f r a g m e n t : „poczęcie o b u b o h a ­
t e r ó w j e s t n a d n a t u r a l n e , ale g d y M a r i a j e s t dziewicą,
t o Elżbieta j e s t już z b y t s t a r a n a m a c i e r z y ń s t w o . O b i e
one są k u z y n k a m i , a l e J a n należy d o l i n i i kapłańskiej,
zaś Jezus do k r ó l e w s k i e j . J a n j e s t p r o r o k i e m ż y j ą c y m
na puszczy, n o s i skóry zwierząt, ż y w i się szarańczą
i d z i k i m m i o d e m — j e s t c z ł o w i e k i e m N a t u r y . Jezus
j e s t ogłaszany k r ó l e m , żyje w mieście, j e s t s y n e m cieś­
l i — j e s t w i ę c c z ł o w i e k i e m k u l t u r y . P o d d a j e się c h r z t o ­
w i z rąk J a n a a w ó w c z a s t a m t e n p o d p o r z ą d k o w u j e m u
się. W końcu J a n g i n i e p r z e z ścięcie, co w S t a r y m
T e s t a m e n c i e j e s t r o d z a j e m śmierci zastrzeżonym d l a k r ó ­
l ó w , p o d c z a s g d y Jezus zostaje uśmiercony j a k p r z e s ­
tępca. Ś m i e r ć J a n a j e s t s p o w o d o w a n a p r z e z spisek sek­
sualny n i k c z e m n y c h kobiet, natomiast kobiety z oto­
czenia Jezusa są c n o t l i w e , choć j e d n a z n i c h to była
jawnogrzesznica". Dalsza analiza p r o w a d z i do w n i o s k u ,
że o b a j b o h a t e r o w i e zamieniają się r o l a m i , zaś o g ó l ­
n i e biorąc m i t chrześcijański o k a z u j e się n o w ą w e r s j ą
z n a c z n i e wcześniejszej opowieści ż y d o w s k i e j o M e s j a ­
s z u : „ Z a u w a ż m y , że w p r o c e s i e d r a m a t y z a e j i k o n t e k s t
h i s t o r y c z n y opowieści staje się c a ł k o w i c i e n i e i s t o t n y ;
n i e m a t o w końcu z n a c z e n i a , czy c o k o l w i e k z t e g o
w y d a r z y ł o się „ n a p r a w d ę " w h i s t o r i i . P r z e k a z m i t y c z ­
n y jest p r a w d z i w y w s w y c h własnych k a t e g o r i a c h . "
(Structuralism
in Social
anthropology,
w:
Structuralism.
An Introduction,
O x f o r d 1972).
S z k i c e L e a c h a n i e są m o ż e n i c z y m w i ę c e j niż i n t e ­
l i g e n t n y m i pomysłowym „ćwiczeniem z L e v i - S t r a u s s a "
p r o w a d z o n y m d a l e j niż chciałby t o robić s a m m i s t r z ,
w sposób n a d z w y c z a j j a s n y , n a m a t e r i a l e d o b r z e n a m
z n a n y m , bez u c i e k a n i a w dżunglę indiańskich m i t ó w .
L e k t u r ę u r o z m a i c a z a b a w n y , k o l o k w i a l n y j ę z y k i czesie
e f e k t y p i r o t e c h n i c z n e . P o w t a r z a j ą c e się złośliwości p o d
adresem
„ Ż a b o j a d a " mają c h y b a zatuszować i n t e l e k ­
tualną zależność od m i s t r z a . Zresztą L e a c h n i e j e s t
w y r o z u m i a l s z y d l a s w y c h a n g i e l s k i c h kolegów, w ś r ó d
których m i a ł niegdyś zasłużoną opinię e n f a n t t e r r i b l e .
Jest o n zatem świetnym n a u c z y c i e l e m n a wstęp­
n y m k u r s i e s t r u k t u r a l i z m u ; j a k o podręcznik d l a k u r ­
santów można polecić j e g o Culture
and
Communication.
The
logic
by which
symbols
are connected,
1976. N i e ­
zastąpiony do w p r o w a d z e n i a w metodę — s a m ją d o ­
kładnie w y t e s t o w a ł — ś w i a d o m j e s t j e j u r o k ó w a z a ­
r a z e m ograniczeń. A l b o w i e m „ m o ż e j e d n a k paść p y ­
t a n i e : j a k i j e s t cel t a k i e g o s t r u k t u r a l n e g o p o r ó w n a n i a ?
Jeśli n a w e t d o w i e d z i o n e z o s t a n i e podobieństwo s c h e m a ­
t ó w — co t o n a m daje? N a t o p y t a n i e n i e m a m o d -

p o w i e d z i w p r o s t . Przyjemność jaką d a j e a n a l i z a s t r u k ­
t u r a l n a m a do pewnego stopnia c h a r a k t e r estetyczny.
T a k j a k m a t e m a t y k c z u j e , że rozwiązanie
eleganckie
j e s t „ l e p s z e " niż n i e z g r a b n e r o z w i ą z a n i e t e g o s a m e g o
p r o b l e m u , t a k i s t r u k t u r a l i z m u n i e można oceniać w ą s ­
k o , podług k r y t e r i ó w p r a k t y c z n y c h , w r o d z a j u : „czy
t e n k i e r u n e k p r o w a d z i do jakichś użytecznych r e z u l t a ­
tów".
Pokazanie
elegancji
„nieświadomych
operacji
umysłu l u d z k i e g o " samo w sobie j e s t wartością, n a w e t
jeśli n i e z b y t d o b r z e w i e m y , co t o za c z y n n i k działa
j a k o ów „umysł l u d z k i " .
J.S.W.
CLAUDE

LEVI-STRAUSS

S t r a u s s ( u r . 1908) n i e j e s t oczywiście t w ó r c ą s t r u k t u ­
r a l i z m u (początek tego n u r t u w n a u c e z w y k ł o się r a ­
czej w i ą z a ć z pośmiertną edycją w y k ł a d ó w F e r d y n a n ­
da d e S a u s s u r e ' a — Cours
de linguistique
générale,
1916; o r a z z p r a c a m i j ę z y k o z n a w c ó w ze szkoły
ge­
n e w s k i e j i koła p r a s k i e g o ) ; n i e j e s t r ó w n i e ż p r e k u r s o ­
r e m z a s t o s o w a n i a m e t o d y t y p u s t r u k t u r a l n e g o do badań
nad dyskursem m i t y c z n y m (tu wyprzedza
go choćby
Włodzimierz Propp). A
j e d n a k przełom
strukturalny
w e t n o l o g i i ( i szerzej: w n a u k a c h społecznych) w i ą ­
z a n y j e s t zawsze i j e d n o z n a c z n i e z n a z w i s k i e m L é v i -Strauss. Bodaj
najpełniejszego
wyjaśnienia
tego p o ­
z o r n e g o p a r a d o k s u d o s t a r c z a n a m artykuł s a m e g o C l a u de'a L é v i - S t r a u s s a Struktura
i forma.
Refleksje
nad
dziełem
Włodzimierza
Proppa
(„International
Journal
of S l a v i c L i n g u i s t i c s a n d P o e t i c s " t . I I I — 1930). Cóż
zarzuca w n i m f r a n c u s k i antropolog a u t o r o w i M o r ­
f o l o g i i bajki?
— P r z e d e w s z y s t k i m połoiwiczność, za­
t r z y m a n i e się n a p o z i o m i e z b y t b l i s k i m e m p i r i i , b r a k
k r o p k i n a d „ i " . P r z y j m u j ą c koncepcję zawartą w
Ant­
ropologii
strukturalnej
są t o bez wątpienia
zarzuty
zasadne. „ P i r a m i d a p o j ę c i o w o - m e t o d o l o g i c z n a "
struktu­
r a l i z m u w jego post^straussowskim w y d a n i u przedsta­
w i a się b o w i e m następująco:
1

a.
zasada

opozycji

(inwersji)
zasada m e d i a c j i
b.
zbiór p a r o p o z y c j i
elementów m e d i a c y j n y c h
(konotacji)
c.

dcnotacje elementów
opozycyjnych i mediacyjnych
d.
układy

wybranych

desygnatów —

mitemów

e.
kombinacje
i przetworzenia
uzyskanych mitemów
(fabuły, w i e r z e n i a , p r z e ś w i a d c z e n i a )
I n n y m i słowy ostatecznym odniesieniem jest d l a Lévi- S t r a u s s a u m y s ł l u d z k i i p r o c e s y myślenia ( t u w s p i e r a
go w y d a t n i e J e a n Piaget), z k t ó r y c h , a ściślej — z i c h
odzwierciedlenia w u n i w e r s a l i a c h językowych
(Roman
J a k o b s o n , C h a r l e s F. H o c k e t t ) w y w o d z i o n p o d s t a w o w e
p r a w a rządzące strukturą (a.). P r a w a t e , c z y raczej z a ­
sady, mają c h a r a k t e r p r a w d z i w o ś c i o w y — d o p i e r o w i ę c

g d y za z m i e n n e z d a n i o w e p o d s t a w i o n e zostaną w i c h
f u n k c j i zdaniowej konkretne zdania (elementy opozycyj­
ne), f u n k c j a przekształci się w z d a n i e (konkretną o p o ­
zycję). K a ż d a k u l t u r a o p e r u j e p r z y t y m s p e c y f i c z n y m
(i w p e w n y m z a k r e s i e z m i e n n y m ) z e s t a w e m
opozycji
i e l e m e n t ó w m e d i a c y j n y c h (b.), p r z y c z y m każdy z c z ł o ­
n ó w o p o z y c j i i m e d i a c j e są d e n o t a t a m i z b i o r u d e s y g n a ­
t ó w ( c ) , k t ó r e z k o l e i łączą się w m i t e m y (d.) — b u d u ­
lec w s z e l k i e j fabuły (e.). T y m c z a s e m W ł o d z i m i e r z P r o p p
ograniczył się w s w o i c h a n a l i z a c h d o t r z e c h niższych
pięter (c., d., e.), c z y l i — j a k pisze A n n S h u k m a n —
„sformalizował o n s c h e m a t s y n t a g m a t y c z n y b a j k i , j e d ­
nakże n i e s f o r m a l i z o w a ł p o z i o m u p a r a d y g m a t y c z n e g o " ;
wskazał drogę, j e d n a k n i e ośmielił się l u b n i e m ó g ł
( t r z e b a pamiętać, że k o n c e p c j a o p o z y c j i f o n o l o g i c z n e j d o ­
p r a c o w a n a została p r z e z M i k o ł a j a T r u b e c k i e g o już p j
p o w s t a n i u Morfologii
bajki)
pójść nią do końca.
Istota dokonanego przez C l a u d e LéviiSraussa p r z e ­
łomu zasadzałaby się w i ę c n a k o n s e k w e n c j i uogólnienia
i w y m i a r z e a m b i c j i poznawczych?
Zapewne.
Wszakże
r ó w n i e , jeśli n i e b a r d z i e j i s t o t n y m osiągnięciem a u t o r a
Myśli
nieoswojonej
wydaje
się u c z y n i e n i e z
owych
ogólnych z a s a d
użytecznego
praktycznie
instrumentu
analizy. W swojej „najczystszej" metodologicznie, w z o r ­
c o w e j p r a c y G i o s m a s e k ( L a voie
des masques,
Ge­
n è v e 1975) p i s z e o n : „ J a k ż e i l u z o r y c z n e są złudzenia, k t ó ­
r y m u l e g a p o dziś dzień w i e l u e t n o l o g ó w i h i s t o r y k ó w
s z t u k i , iż m a s k a j e s t c z y m ś n a kształt r z e ź b y , czy o b r a ­
z u i m o ż e być i n t e r p r e t o w a n a s a m a w sobie, p o p r z e z
t o co w y o b r a ż a l u b p r z e z s w o j e z a s t o s o w a n i a d e k o r a ­
cyjne i r y t u a l n e . M a s k a b o w i e m n i e istnieje sama w so­
b i e lecz o d w o ł u j e się z a w s z e d o i n n y c h m a s e k r z e c z y w i ­
s t y c h l u b p o t e n c j a l n y c h , k t ó r e m o g ł y b y ją zastąpić. (...)
Sens m a s k i n i e t k w i w i ę c w t y m , co o n a p r z e d s t a w i a ,
lecz w t y m , co przeobraża, c z y l i w t y m w ł a ś n i e p r z e c i w
c z e m u ( w z a m i a n za co) p r z e d s t a w i a . P o d o b n i e j a k m i t ,
m a s k a jednocześnie o z n a j m i a i z a p r z e c z a ; r ó w n i e i s t o t ­
n e j e s t w n i e j t o co u k a z u j e j a k i t o , co w y k l u c z a " . N a
dobrą s p r a w ę j e s t t o w ł a ś c i w i e bezpośredni w y k ł a d 1.
zasady, i ż k a ż d y k o n k r e t n y m i t e m d a n y n a m w r z e c z y ­
wistości k u l t u r o w e j j e s t t y l k o j e d n y m z m o ż l i w y c h d e ­
sygnatów przynależnych d o u t a j o n e j d e n o t a c j i ; 2. k o n ­
cepcji opozycji nacechowanego w stosunku do nienacec h o w a n e g o ( M . T r u b e c k i ) . A j e d n a k dzięki t e m u w y k ł a ­
d o w i z j a w i s k o „ m a s k a " j a w i się n a g l e w zupełnie n o ­
w y m świetle. J a k zaś olśniewające i d e m a s k a t o r s k i e b y ­
w a o w o światło w y k a z a ł d o b i t n i e C l a u d e L é v i - S t r a u s s
w
L e totémisme
aujourd'
hui (tłum. p o l s k i e :
Tote­
mizm,
W a r s z a w a 1968). W i s z y s t k i e a r g u m e n t y , p r z y p o ­
m o c y k t ó r y c h r o z b i j a o n s t a r e k o n c e p c j e t o t e m i z m u są
t u t a k ż e w g r u n c i e r z e c z y bezpośrednimi p o c h o d n y m i
najogólniejszych z a s a d s t r u k t u r a l i z m u . I t a k t e z y R a y ­
monda F i r t h a , Jamesa Frazera i W i l l i a m a H . Riversa
zostają o d r z u c o n e , g d y ż uwzględniają t y l k o p o j e d y n c z e
człony o p o z y c j i — t y l k o t o , co t o t e m
„przedstawia
i o z n a j m i a " ; k o n c e p c j e A d o l p h u s a P. E l k i n a , gdyż i m p l i ­
kują
przyjęcie
klasyfikacji niedychotomieznej;
teorie
Bronisława
Malinowskiego,
gdyż
zaprzeczają
regule
dwoistego c h a r a k t e r u z n a k u ( „ K a ż d y znak jest z j e d n e j
s t r o n y — p o w i ą z a n i a m i ę d z y f o r m ą a stroną z n a c z e n i o ­
w ą — d o w o l n y , z d r u g i e j — po o b i e k t y w i z a c j i społecz­
nej — obowiązujący"). Tej ostatniej k o n t r o w e r s j i w a r t o
poświęcić c h w i l ę u w a g i . B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i w i ą ż ą c
zasady d o b o r u f o r m t o t e m ó w ze statystyką użytecznoś­
c i gospodarczej o d p o w i a d a j ą c y c h i m g a t u n k ó w z w i e r z ę ­
c y c h i roślinnych z a p r z e c z a — p o w t ó r z m y — r e g u l e
d w o i s t e g o c h a r a k t e r u z n a k u , a ściślej t e j j e j części, k t ó ­
r a m ó w i o dowolności powiązania m i ę d z y formą i s t r o ­
ną znaczeniową z n a k u . W y k a z a n i e t e g o w i n n o już w ł a ś ­
c i w i e C l a u d e L é v i - S t r a u s s o w i wystarczyć.
Tymczasem

110

I

d u b l u j e o n k r y t y k ę tez t w ó r c y f u n k e j o n a l i z m u ukazując
i c h bezzasadność r ó w n i e ż w o p a r c i u o szczegółową a n a ­
lizę d a n y c h e m p i r y c z n y c h . Jakiż j e s t sens t e g o z a b i e ­
gu? — C z y ż b y poniósł a u t o r a Totemizmu
polemiczny
t e m p e r a m e n t l u b c h o d z i ł o m u o dodatkową, intymną s a ­
tysfakcję? — Satysfakcję, iż rzeczywistość k u l t u r o w a p o ­
twierdza
r u d y m e n t a l n e założenia
strukturalizmu? - A czemuż b y n i e !
W a r t o przecież z w r ó c i ć u w a g ę , ż e t a s i e m c o w e i p r z e ­
w a ż n i e dość mało j a s n e ( w P o l s c e m . i n . : J e r z y K m i t a ,
M i e c z y s ł a w A . K r ą p i e c , A n t o n i B . Stępień, B o g d a n S u ­
c h o d o l s k i ) , żeby n i e wspominać o k o m p l e t n i e i g n o r a n c ­
k i c h , p o l e m i k i z dziełem C l a u d e Lévi-Straussa pozosta­
w a ł y z r e g u ł y n a e t a p i e f i l o z o f i c z n y c h i m p l i k a c j i stoso­
w a n e j przezeń m e t o d y . K o n k r e t n e , p a r e x e l l e n c e e m p i ­
r y c z n e s u k c e s y s t r u k t u r a l i z m u b y ł y i są n a d a l p o m i j a ­
ne w s t y d l i w y m m i l c z e n i e m przez przeciwników. A prze­
cież n i e odwołują się n a w e t do p o m n i k o w y c h M y t h o ­
l o g i q u e s ( P a r i s , t . I — 1964, t . I I — 1966, t . I I I — 1968,
t. I V — 1971) — przedstawić można s z e r e g p r z y k ł a d ó w
(np. a n a l i z a z j a w i s k a a w u n k u l a t u ) teoretycznego w y p r a ­
c o w a n i a przez Claude Lévi-Straussa m o d e l i z j a w i s k a n ­
tycypujących p r a w i d ł o w o
rzeczywistość kulturową

osiągnięcie, k t ó r y m
n i e może
się
pochwalić
żaden
z u p r z e d n i c h kierunków w etnologii.
T r u d n o się w i ę c d z i w i ć , że w b r e w k r y t y k o m i p e w ­
n y m d r o b n y m n i e k o n s e k w e n c j o m wskazań m e t o d o l o g i c z ­
n y c h C l a u d e Lévi-Straussa p i e r w s z e p o k o l e n i e a n t r o p o ­
logii strukturalnej (m. i n . : L u c de Heusch, Jean-Marie
A u z i a s , B e r n a d e t t e B û c h e r ) poszło d o k ł a d n i e śladami
m i s t r z a lękając się j a k i c h k o l w i e k odstępstw, czy k o r e k t u r . N u r t t e n , acz n a d a l ż y w y w e t n o l o g i i f r a n c u s k i e j
okazał się j e d n a k s t o s u n k o w o mało płodny i t w ó r c z y .
S z y b k o n a t o m i a s t dało się stwierdzić, że d z i e ł o m e t o d o ­
l o g i c z n e C l a u d e L e v i - S t r a u s s a w c h o d z i z łatwością w
z w i ą z k i z k o n c e p c j a m i p o k r e w n y m i , p r z e z co s t a n o w i
doskonałą platformę do d o s k o n a l e n i a narzędzi p o z n a w ­
czych i a p a r a t u r y pojęciowej. J a k jest t o w y k o r z y s t y ­
w a n e w s k a z u j e poniższy s c h e m a t r o z w o j u s t r u k t u r a l i z ­
m u , o p a r t y na a r t y k u l e Pierre M a r a n d y
Strukturalism
in Cultural
Anthropology
(1979):

-I81B3 [3

W y d a j e się, że pobieżny n a w e t przegląd t e g o s c h e ­
m a t u upoważnia d o d w ó c h w n i o s k ó w : 1. W r o z w o j u e t ­
n o l o g i i dzieło C l a u d e L e v i - S t r a u s s a z a j m u j e m i e j s c e c e n ­
t r a l n e i k l u c z o w e ; 2. P o s z u k i w a n i a strukturalistów w y ­
szły już dziś d a l e k o p o z a j e g o u s t a l e n i a . N i e d o p r z y j ę ­
c i a j e s t w i ę c d y s k u s j a ze s t r u k t u r a l i z m e m ograniczająca
się do d o r o b k u a u t o r a Smutku
Tropików;
z drugiej
j e d n a k i s t r o n y n i e m a bez n i e g o s t r u k t u r a l i z m u . I d ł u g o

120

jeszcze d l a każdego, k t o chciałby pozyskać r u d y m e n ­
tarną choć w i e d z ę o t y m k i e r u n k u w e t n o l o g i i
Mytyhologiąues,
Antropologia
strukturalna
I
i I I , Myśl
nieoswojona,
czy Totemizm
będą l e k t u r a m i
podstawo­
w y m i i niezbędnymi. A skądinąd — j a k ż e s c h o l a r s k i m
i mdłym słowem jest „lektura", g d y m o w a o w s p a n i a ­
łej i n t e l e k t u a l n e j p r z y g o d z i e .
L.

ELEAZAR

MOJSIEJEWICZ

S.

MIELETYŃSKI

M i e l e t y ń s k i w y b i t n y współczesny r a d z i e c k i f o l k l o r y s t a
i literaturoznawca o etnologicznej, strukturalistycznej
orientacji, profesor moskiewskiego I n s t y t u t u L i t e r a t u r y
Światowej i m . M . Gorkiego A k a d e m i i N a u k ZSRR.
E w o l u c j a m e t o d o l o g i c z n a M i e l e t y ń s k i e g o układa się
j a k b y w następny o d c i n e k s p i r a l i , której p o p r z e d n i f r a g ­
m e n t zakreśliły, o m a w i a n e w o d d z i e l n y m haśle, p r a c e
W . P r o p p a . U c z o n y t e n s t a r t u j e w końcu l a t 5 0 - t y c h
z p o d o b n y c h p o z y c j i , n a j a k i c h t a m t e n kończy w ó w c z a s
swe najważniejsze p r a c e , b y później — aż p o dzień d z i ­
siejszy — w e własny o r y g i n a l n y sposób, w d u c h u s t r u k ­
t u r a l n y m nawiązywać do pierwszego
prekursorskiego
dzieła P r o p p a . Skądinąd już w s w y c h w c z e s n y c h p u b l i ­
kacjach
f o l k l o r y s t y c z n y c h (Gieroj
wolszebnoj
skazki
Proischożdienie
obraza,
M o s k w a 1958) z w r a c a M i e l e t y ń ­
s k i u w a g ę n a m o t y w y i p o s t a c i e , które później p r z e a n a ­
l i z u j e ze s t r u k t u r a l n e g o p u n k t u w i d z e n i a ( n p . b a j k o w a
„socjologia r o d z i n y " a l b o postać m i t o l o g i c z n e g o
oszu­
sta — „ t r i c k s t e r a " ) . D o m i n u j e j e d n a k w j e g o p r a c a c h
m y ś l e n i e h i s t o r y c z n e z t y m s a m y m co u P r o p p a a k c e n ­
t o w a n i e m m o m e n t u przełomu e p o k j a k o c h w i l i n a r o ­
d z i n b a j k o w y c h m o t y w ó w : „bajka została z r o d z o n a n i e
p r z e z społeczeństwo r o d o w e , a l e p r z e z j e g o
rozpad"
(tamże, s. 256). J e j p o s t a c i e — m a c o c h a ,
pasierbica,
s i e r o t a — są t y p o w y m i p o s t a c i a m i o k r e s u r o z p a d u w s p ó l ­
noty pierwotnej, naruszenia demokratycznej
równości
j e j członków; w epoce p o p r z e d n i e j postać n p . m a c o c h y
b y ł a b y przecież n i e m o ż l i w a , ze w z g l ę d u n a i s t n i e n i e
zbiorowości k l a s y f i k a c y j n y c h m a t e k
(Mieletyń­
s k i p r z y j m u j e t u o c z y w i ś c i e koncepcję
„stadialności")
W t y m też d u c h u k o r y g u j e r y t u a l i s t y c z n e u p r o s z c z e n i a
p o p r z e d n i k ó w : „ B a j k a n i e w y r a s t a z obrzędu, j a k t o
przyjmują S a i n t y v e s i R a g l a n (...) b o h a t e r b a j k i n i e j e s t
n o w y m w c i e l e n i e m b o g a , s z a m a n a , świętego i t p . B o h a t e r e m b a j k i z o s t a j e t e n , k t o b y ł p i e r w s z ą ofiarą rozkła­
d u r o d u , k t o h i s t o r y c z n i e został p o k r z y w d z o n y w r e z u l ­
t a c i e przejścia o d r o d u d o r o d z i n y . . . " (tamże, s. 11—14).
Jakaż t o różnica w o b e c f o r m a l i s t y c z n e j t e z y
Proppa
z Morfologii
bajki,
który sieroctwo bajkowego
bohate­
r a wyjaśniał t y m , że śmierć r o d z i c ó w j e s t p o p r o s t u
spotęgowaną formą, zapoczątkowującą akcję funkcją i c h
odejścia.
Już w k r ó t c e j e d n a k p o d e j m u j e analizę s t r u k t u r a l no-formalną; j e j r e z u l t a t e m j e s t n o w y m o d e l s y n t a g m a t y k i b a j k i m a g i c z n e j , l a p i d a r n i e j i s z y , operujący b a r d z i e j
a b s t r a k c y j n y m i k a t e g o r i a m i aniżeli m o d e l P r o p p a . P r z e d ­
s t a w i a n y j e s t o n w l i c z n y c h p u b l i k a c j a c h , z których
część p o w s t a j e w e w s p ó ł p r a c y z p r z e d s t a w i c i e l a m i n o ­
w e j f a l i s e m i o t y k ó w k u l t u r y , co z a p e w n e p r z y c z y n i a
się do większej f o r m a l i z a c j i w y n i k ó w ( p a t r z n p . G . M i e ­
letyński, S. N i e k l u d o w , E. N o w i k , D . Segal,
Problemy
strukturnogo
opisania
wolszebnoj
skazki
( w : ) Trudy
po
znakowym
sistiemam,
t . I V , T a r t u 1969). W e d l e t e g o
s c h e m a t u n a strukturę b a j k i n a p o z i o m i e t e m a t u skła­
dają się t r z y s p r a w d z i a n y
j a k i m p o d d a w a n y jest
k o l e j n o b o h a t e r , z d o b y w a j ą c y p o przejściu każdego t a ­
k i e g o t e s t u b a j k o w ą wartość, umożliwiającą m u p o k o ­
n a n i e następnego; s p r a w d z i a n y ułożone są h i e r a r c h i c z ­
n i e a o s t a t n i p r o w a d z i d o u z y s k a n i a wartości k o ń c o w e j

(małżeństwo z księżniczką). Traktując j a k o p u n k t w y j ­
ścia „ s p r a w d z i a n " z t o w a r z y s z ą c y m m u z d o b y c i e m l u b
utratą „ w a r t o ś c i " M i e l e t y ń s k i n a w i ą z u j e d o
Proppowskiego u s t a l e n i a b i n a r n e g o c h a r a k t e r u f u n k c j i ,
wycho­
d z i n a t o m i a s t p o z a t a m t e n s c h e m a t stwierdzając h i e rairohiczność o b y d w ó c h testów.
W o p a r c i u o u s t a l e n i a f o r m a l n e w n o s i coraz t o p r e ­
cyzyjniejsze
k o r e k t u r y do t e z y o p r o s t y m , i n i c j a c y j n o -mitologicznym rodowodzie
baśni. Podkreśla f a k t , że
o i l e w n i e z r ó ż n i c o w a n y m f o l k l o r z e a r c h a i c z n y m (z j e ­
d y n y m z n a n y m t a m p o d z i a ł e m : n a m i t y j a k o opowieści
p r a w d z i w e i na p r y m i t y w n e b a j k i mitologiczne) s t r u k ­
t u r y o b u t y p ó w u t w o r ó w są j e d n a k o w e , t o już n a d r o ­
dze d o r o z w i n i ę t e j . k l a s y c z n e j p o s t a c i baśni m a g i c z n e j ,
dokonać się musiało r a d y k a l n e przesunięcie s t r u k t u r y ,
„ p r z e g r u p o w a n i e " z a r ó w n o w o b r ę b i e s y s t e m u wartości
j a k i w układzie s y n t a g m a t y c z n y m t e k s t u . P o d s t a w o w e
przeciwieństwo
między
baśnią a m i t e m i d e n t y f i k u j e
M i e l e t y ń s k i j a k o opozycję
indywidualny / zbiorowy.
O i l e m i t d o t y c z y l o s u „ l u d z k o ś c i " ( t a k j a k w i d z i a ł ją
członek g r u p y p l e m i e n n e j ) t o bajkę i n t e r e s u j e j e d y n i e
los j e d n o s t k i . M i t o p e r u j e p o d s t a w o w y m i j e d n o s t k a m i
k l a s y f i k a c j i n a p o z i o m i e m a k r o k o s m i c z n y m , t w o r z ą c swą
szczególną „ f i z y k ę " c a ł o ś c i o w e g o o b r a z u świata, g d z i e
poszczególne k o d y są w z a j e m n i e przekładalne (tożsamość
elementów znaczeniowych
dostarczanych m . i n przez
poszczególne
zmysły:
góra/dół = męski/żeński = s u r o ­
w y / g o t o w a n y i t d . ) . N a t o m i a s t c e l e m baśni n i e j e s t w c a ­
le w y j a ś n i a n i e m e c h a n i k i świata a j e d y n i e p r z e d s t a w i e ­
n i e l o s u b o h a t e r a j a k o ciągu k o l e j n o
pokonywanych
przeszkód. W porównaniu z m i t e m j e s t w i ę c
bajka
u p r o s z c z o n a d o m i k r o k o s m o s u społecznego, w k t ó r y m
z a m i a s t o p o z y c j i t e n świat / z a ś w i a t y p o j a w i a się k o n t ­
rast d o m / las a z a m i a s t p a r y m i t o l o g i c z n e j swój / obcy —
podział n a w ł a s n e i c u d z e k r ó l e s t w o a l b o też k o n f l i k t
w obrębie rodziny, bohatera i b r a c i . B i n a r n e k l a s y f i k a ­
cje, j a k i e o c z y w i ś c i e występują r ó w n i e ż w b a j c e są t u
w zupełności p o d p o r z ą d k o w a n e z a s a d n i c z e m u p o d z i a ł o ­
w i n a świat d o b r a i zła, s p r z y m i e r z e ń c ó w i p r z e c i w n i ­
ków. P o s t ę p o w a n i e b a j k o w y c h p o s t a c i n i e j e s t
orga­
n i z o w a n e w e d ł u g zasad m a g i o z n o - w i e r z e n i o w y c h , a l e w
z g o d z i e ze s p e c j a l n y m i „ r e g u ł a m i g r y " , o b o w i ą z u j ą c y m i
w bajce, a mającymi zasadniczo
charakter moralno- a t y c z n y , k t ó r e t o w z g l ę d y n i e o d g r y w a j ą w m i c i e żad­
nej roli, podobnie j a k i charakterystyczne d l a b a j k i
współczucie d l a p o k r z y w d z o n e g o
bohatera, zaintereso­
w a n i e kompensacją. M i t j e s t , w odróżnieniu
od
bajki,
antypsyohologiczny.
Z etnograficznego
p u n k t u w i d z e n i a szczególnie i n ­
teresujące są u s t a l e n i a M i e l e t y ń s k i e g o n a t e m a t
roli
obrzędu w e s e l n e g o w baśni. W m i c i e , jeśli n a w e t w y ­
stąpi z a w a r c i e małżeństwa, t o t y l k o j a k o środek do z d o ­
b y c i a o s t a t e c z n y c h c e l ó w a l b o osiągnięcia pożądanego
stanu równowagi n a i n n y c h poziomach (wyrażanych w
różnych k o d a c h , n p . k l i m a t y c z n y m a l b o ż y w n o ś c i o w y m :
m a ł ż e ń s t w o b o h a t e r a p o w o d u j e zmianę p o g o d y a l b o o b ­
fitość p o ż y w i e n i a ) ; w baśni j e s t o d w r o t n i e : z d o b y w a n e
k o l e j n o środki m a g i c z n e n i e mają wartości a b s o l u t n e j ,
służą j e d y n i e zbliżeniu b o h a t e r a i j e g o w y b r a n k i . Stąd
biorą się różnice w s c h e m a c i e s y n t a g m a t y c z n y m t e k ­
stów; m i t u m i e s z c z a w e s e l e w środku, b a j k a — n a koń­
c u , b r a k t e ż w m i c i e c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a b a j k i ze­
s t a w i e n i a s p r a w d z i a n u wstępnego i zasadniczego. M i e ­
letyński s u g e r u j e , że w społeczeństwach a r c h a i c z n y c h
obrzędy w e s e l n e ustępują p o d w z g l ę d e m z n a c z e n i a i r o z ­
w o j u f o r m y obrzędom p l e m i e n n e j i n i c j a c j i , która d o m i ­
nuje w p i e r w o t n y m folklorze. Wraz z przechodzeniem
— j a k t o m i a ł o m i e j s c e w najpełniejszej p o s t a c i w E u ­
r o p i e — o d układu r o d o w o - p l e m i e n n e g o do b a r d z i e j z i n ­
d y w i d u a l i z o w a n y c h f o r m życia społecznego z a n i k a o g ó l -

n o p l e m i e n n a i n i c j a c j a , zaś z n a c z e n i a n a b i e r a j e d n o s t ­
k o w e z n a t u r y rzeczy wesele. T a k więc „rytualnym ek­
w i w a l e n t e m klasycznej f o r m y b a j k i jest raczej wesele
— rytuał młodszy i b a r d z i e j z i n d y w i d u a l i z o w a n y w p o ­
r ó w n a n i u z inicjacją, z którą częściowo j e s t z w i ą z a n y
g e n e t y c z n i e , t a k iż j e s t część p r a w d y w t w i e r d z e n i u , , że
inicjacja istanowi r y t u a l n y e k w i w a l e n t m i t u i archaicz­
n y c h f o r m b a j k i , w e s e l e zaś — r o z w i n i ę t e j baśni m a ­
g i c z n e j " (Poetika
mifa,
M o s k w a 1976, s. 267). I n i c j a c j a
t w o r z y jądro, w e s e l e — o b r a m o w a n i e b a j k i m a g i c z n e j .
Do porównywania f o l k l o r u europejskiego i p l e m i e n ­
n e g o u p r a w n i a M i e l e t y ń s k i e g o głęboka, f i l o l o g i c z n a z n a ­
jomość a r c h a i c z n y c h tekstów. Jest z a r ó w n o e d y t o r e m b a ­
jek australijskich j a k i badaczem
staroskandynawskiej
p o e z j i e d d y c z n e j . A n a l i z u j ą c mitologiczną systemowość
Eddy ustala w niej cztery podsystemy: d w a przestrzen­
ne ( m o d e l p i o n o w y i p o z i o m y ) i d w a c z a s o w e ( e t i o l o ­
giczny i eschatologiczny). C i sami bogowie i istoty m i ­
t y c z n e p r z e j a w i a j ą się różnie w k a ż d y m z p o d s y s t e m ó w :
w w e r t y k a l n y m p r z e c i w s t a w i e n i u są p o t w o r e m e h t o n i c z n y m , w horyzontalnym — wielkoludem, przy czym w
pierwszym
z n i c h mediacyjną
„ s z a m a ń s k ą " rolę g r a
O d y n , w d r u g i m zaś t a k i m pośrednikiem — t r i c k s t e r e m
jest L o k i .
S t r u k t u r a l n a analiza postaci „mitologicznego szalbie­
r z a " , t r i c k s t e r a , z a j m u j e w p r a c a c h Mieletyńskiego w i ­
d o c z n e m i e j s c e . Szczególnie o b f i t e p o l e badań s t a n o w i
archaiczny f o l k l o r ludów paleoazjatyckich
(Czukczów,
K a m c z e d a ł ó w i i n . ) g d z i e cały c y k l e p i c k i , złożony z m i ­
tów i bajek mitologicznych, z b u d o w a n y jest wokół p o ­
staci
K r u k a . Ta
charakterystyczna
postać,
analizo­
w a n a r ó w n i e ż p r z e z L e v i - S t r a u s s a n a m a t e r i a l e północ­
n o a m e r y k a ń s k i m — także j a k o K o j o t i i n . — z r a c j i
s w e j l o g i c z n e j pośredniości (padlinożerca, a w i ę c m e ­
d i u j e m i ę d z y roślinożerczymi a d r a p i e ż c a m i , p t a k n i e p r z e l o t n y , całoroczny, a w i ę c pośredniczy m i ę d z y zimą
a wiosną) o k a z u j e się być u n i w e r s a l n y m m e d i a t o r e m
m i ę d z y członami
najróżniejszych
opozycji
binarnych:
męskim i żeńskim, g ł o d e m i sytością, wodą słoną i s ł o d ­
ką i t d . , co w m i c i e w y r a ż o n e j e s t w różnych k o d a c h —
żywnościowym, erotycznym, meteorologicznym i t d . Sta­
nowiące jądro b a j k o w o - m i t o l o g i c z n y c h przekazów oszu­
kańcze t r i c k i k r u k a (mające n a c e l u uśmierzenie głodu
n p . p r z e z z m i a n ę płci i n o w e m a ł ż e ń s t w o a l b o p n e z
s t w o r z e n i e żywności z antyniateriałów, o d p a d ó w i t d . —
są parodią j e g o w ł a s n y c h działań j a k o h e r o s a k u l t u r o ­
wego i szamana.
Mieletyński analizuje m i t y c y k l u K r u k a w e właści­
w y s o b i e d w o j a k i sposób — s y n t a g m a t y c z n i e i p a r a d y gmatycznie. Pod względem s y n t a g m a t y c z n y m stwierdza
dwuczęściową strukturę k o m p o z y c j i ( n p . d w a k o l e j n e
małżeństwa K r u k a ) p r z y c z y m t e j dwoistości układu
odpowiadają p a r a d y g m y s e m a n t y c z n e : m a ł ż e ń s t w o egzoi e n d o g a m i o z n e , n i e b o i z i e m i a , i s t o t y szkodzące i i s t o ­
t y dostarczające żywność. P o d s u m o w a n i e t y c h p r a c p r z y ­
n o s i najświeższa książka, d e d y k o w a n a
Levi-Straussowi:
Paleoziatskij
mifołogiszeskij
epos.
Cikł
Worona,
Mo­
s k w a 1979.
Referuję t u t y l k o m n i e j znane prace Mieletyńskie­
go, a l b o w i e m j e g o dzieło życia, Poetika
mifa
Moskwa
1976, b ę d z i e n i e b a w e m dostępne p o p o l s k u . Dostępność
n i e c h oznacza t u z a r a z e m przystępność; s k o r o M i e l e t y ń ­
s k i z e s t a w i a n y b y ł dotąd tylekroć z L e v i - S t r a u s s e m , n a ­
leży w r e s z c i e p o w i e d z i e ć , ż e t y m co i c h z d e c y d o w a n i e
różni — poza k r y t y c y z m e m M i e l e t y ń s k i e g o w o b e c p r z e ­
c i w s t a w i a n i a h i s t o r i i s t r u k t u r z e — j e s t właśnie u m i e ­
jętność j a s n e g o p i s a n i a . Poetika
mifa
t o książka s y n ­
tetyzująca współczesną w i e d z ę o m i c i e porządkująca p o d ­
s t a w o w e pojęcia j e g o a n a l i z y . W o p a r c i u o mitologię
całego świata a u t o r p r z e d s t a w i a zasadnicze r o d z a j e m i -

121

I

t ó w , i c h strukturę, relację m i t u do rytuału i o b u t y c h
e l e m e n t ó w do f o l k l o r u . A p r z y t y m M i e l e t y ń s k i j e s t t u
n i e t y l k o i n i e t y l e e t n o l o g i e m czy folklorystą, i l e l i t e raturoznawcą, który w s k a z u j e , że d a w n a m i t o l o g i a z a ­
w a r ł a w sobie początki z a r ó w n o w y o b r a ż e ń r e l i g i j n o - f i l o z o f i e z n y c h j a k też — stąd tytuł książki — n o w o ż y t ­
nej l i t e r a t u r y pięknej. Siedzi t e n związek od zarania
g a t u n k u powieściowego — „powieść w y c h o w a n i a " p r z e d ­
s t a w i a p e r y p e t i e dojrzewającego bohatera n a podobień­
stwo i n i c j a c j i . Mieletyński d a l e k i jest od swych p o ­
p r z e d n i k ó w z r y t u a l n o - m i t o l o g i o z n e j szkoły k r y t y k i l i ­
teraturoznawczej:
„zbieżne e l e m e n t y
w powieści X I X
w i e k u i w t r a d y c j a c h a r c h a i c z n y c h stanowią
nieko­
niecznie „przeżytki", n a w e t w r o z u m i e n i u J u n g o w s k i m ,
a l e raczej p e w n e wspólne f o r m y myśli, przeżycia, w y o ­
brażenia, w s t o s u n k u do których o b r a z y m i t y c z n e są
t a k i m s a m y m w a r i a n t e m szczegółowym j a k i realistycz­
n e " ( t a m ż e s. 283).
Szczególnie w n i k l i w i e a n a l i z u j e M i e l e t y ń s k i t w ó r ­
czość dwóch ś w i a d o m i e n a w i ą z u j ą c y c h d o f o r m y m i t u
p i s a r z y X X w i e k u : T . M a n n a i J . J o y c e ' a , czerpiących
zresztą ś w i a d o m i e z „ m i t o t w ó r c z e g o " n u r t u w ó w c z e s ­
n e j n a u c e . Fascynująco p r z e p r o w a d z o n e
j e s t zwłaszcza
o d s z u k i w a n i e s y m b o l i k i i n i c j a c j i w Czarodziejskiej
gó­
rze.
M i e l e t y ń s k i z w r a c a naszą u w a g ę n a t a k i e d e t a l e
j a k s c h o d y , k t ó r y m i b o h a t e r p o w i e ś c i zstępuje do r e n t ­
g e n o w s k i e j prześwietlarni i w i ą ż e t o z m o t y w e m
ini­
c j a c y j n y c h w i z j i r o z k a w a ł k o w a n i a ciała w d o l n y m ś w i e ­
cie. A n a l i z a t a j e s t w s p a n i a ł y m p r z y k ł a d e m j a k uważ­
ne, etnologiczne
odczytywanie
wnieść m o ż e do dzieła
n i e d o s t r z e g a l n e d l a l a i k a treści, a w i ę c ogólniej, że w i e ­
dza e t n o l o g i c z n a — n a którą z ł o ż y ł y się w s z y s t k i e w y ­
m i e n i o n e a n a l i z y m o t y w ó w — m o ż e pogłębić nasze r o ­
z u m i e n i e największych dzieł k u l t u r y współczesnej, b y ­
najmniej nie ludowej.
Prace Mieletyńskiego, p o d o b n i e j a k Proppa,
prze­
rzucające p o m o s t między etnografią a f o l k l o r y s t y k ą c . y
l i t e r a t u r o z n a w s t w e m rozszerzają n i e z m i e r n i e p o l e b a ­
d a w c z e e t n o l o g i i , choć z a r a z e m w y r a ź n i e ostrzegają, w
j a k i m z a k r e s i e i p o d j a k i m i t y l k o w a r u n k a m i można w
tę n o w ą materię wkroczyć.
J.S.W.

LA NOUVELLE

HISTOIRE

„Nie m a historii materialnej i historii ducha, nie m u
h i s t o r i i g o s p o d a r c z e j i h i s t o r i i społecznej, n i e m a h i ­
s t o r i i p o l i t y c z n e j i h i s t o r i i k u l t u r y . Jest t y l k o p o p r o ­
s t u h i s t o r i a , h i s t o r i a w s w o j e j jedności". — T o w e z ­
w a n i e do h i s t o r i i t o t a l n e j pochodzące z w y g ł o s z o n e g o
w 1941 r. w y k ł a d u M a r k a B l o c h a j e s t m o ż e n a j l a p i d a r n i e j s z y m s t r e s z c z e n i e m p r o g r a m u przodującego dziś îa
świecie n u r t u r o z u m i e n i a i u p r a w i a n i a h i s t o r i i — t z w
Nouvelle Histoire, czyli N o w e j H i s t o r i i . Wynikają bo­
w i e m z tego w e z w a n i a — p r o g r a m u d w a c o n a j m n i e j g e ­
n e r a l n e p o s t u l a t y : 1. h i s t o r y k dążący do u k a z a n i a i n ­
t e g r a l n e g o o b r a z u d z i e j ó w n i e m o ż e się ograniczać do
o d n o t o w y w a n i a zmienności, o p i s y w a n i a b i e g u zdarzeń,
lecz zauważać m u s i także p r z e s z k o d y
i granice
owej
zmienności — zauważać m u s i t r w a n i e ; 2. spostrzegać
i analizować w i n i e n n i e t y l k o to co b y ł o (jest) p r z e z
ludzkość r e a l i z o w a n e świadomie a l e r ó w n i e ż , c z y r a c z e j
p r z e d e w s z y s t k i m , d z i e j e nieuświadamianych f o r m r z e ­
czywistości społecznej.
Przykładem n i e z w y k l e
precyzyjnej
i jednocześnie
s p e k t a k u l a r n e j r e a l i z a c j i t y c h postulatów j e s t a r c y d z i e ­
ło F e r n a n d a B r a u d e 1 a Morze
Śródziemne
i
świat
śródziemnomorski
w epoce
Filipa
I I (t. I — Gdańsk
1976, t . I I — G d a ń s k 1977). Już s a m o s f o r m u ł o w a n i e t y tytułu w s k a z u j e n a n o w a t o r s k i , a n a w e t
rewolucyjny

122

c h a r a k t e r t e j p r a c y ; z dwóch w y m i e n i o n y c h w n i m b o ­
h a t e r ó w — m o r z a i króla, w ł a ś n i e m o r z e łączące l u d y
żyjące n a j e g o b r z e g a c h
u z y s k u j e pierwszeństwo. W
p i e r w s z y m rzędzie a n a l i z u j e b o w i e m F e r n a n d B r a u d e l
o w e t r w a ł e s t r u k t u r y , które w sposób n i e u ś w i a d o m i a n y p r z e z społeczeństwa i j e d n o s t k i t w o r z ą i m o k r e ś ­
l o n e w a r u n k i i wyznaczają z a k r e s możliwości r o z w o j u .
Do t a k i c h zaś s t r u k t u r należy m i ę d z y i n n y m i kształt
środowiska g e o g r a f i c z n e g o śródziemnomorskiego świata.
Później d o p i e r o o d w o ł u j e się d o k o n i u n k t u r a w i ę c
t e n d n e c j i z m i a n społecznych; t e n d e n c j i , których z a k r e s
c h r o n o l o g i c z n y j e s t już w d z i e l e F e r n a n d a B r a u d e l a d a ­
t o w a n y , które wykazują j e d n a k stabilność wystarczają­
cą b y „ w y p e ł n i ć " czas i europejską (po 1579) przestrzeń
władztwa F i l i p a I I . N a t y m wreszcie t l e rozpatruje
francuski historyk z d a r z e n i a
— ową barwną i m i ­
gotliwą m o z a i k ę poszczególnych faktów, g d z i e p r z y p a ­
d e k n a j b a r d z i e j zaskakujące p r o w o k u j e
niespodzianki,
g d z i e j e d n o s t k i kochają się i umierają, w y k a z u j ą p o d ­
łość i o d w a g ę , piszą k r o n i k i i planują p o l i t y c z n e w o l t y
n i e ś w i a d o m e zgoła istotności w p ł y w u j a k i s t r u k t u r y i k o ­
n i u n k t u r y w y w i e r a j ą n a i c h postępowanie, u c z u c i a , r o ­
z u m i e n i e świata... I to n a t y m w ł a ś n i e piętrze zdarzeń
s y t u u j e się s a m p r a c o w i t y i n i e u f n y , d r o b i a z g o w y i asce­
t y c z n y F i l i p I I . F i l i p I I d a l e c e m n i e j interesujący h i s t o ­
r y k a niż m o r z e . F i l i p I I — j e d n o s t k a .
B r o n i s ł a w G e r e m e k i W i t o l d K u l a w e w s t ę p i e do
polskiego
wydania
Morza
Śródziemnego...
zwracają
słusznie u w a g ę , b y b r a u d e l o w s k i e j t r i a d y : s t r u k t u r y —
k o n i u n k t u r y — z d a r z e n i a : n i e rozumieć j a k o d e t e r m i ­
nistycznego
układu p r z y c z y n o w o - s k u t k o w e g o .
I c h zda­
n i e m z n a c z e n i e t e j t r i a d y zasadza się p r z e d e w s z y s t k i m
n a u k a z a n i u j a k „różne są w y m i a r y czasowe, różne t e m ­
p a d z i a n i a się w h i s t o r i i " . K o n f r o n t a c j a zaś t y c h róż­
n y c h w y m i a r ó w c z a s o w y c h p o z w a l a z a s a d n i e wykazać,
„ ż e sprzeczność m i ę d z y synchronią a diachronią, m i ę d z y
badaniem
relacji
u t r w a l o n y c h i statycznych
niejako
układów, o r a z b a d a n i e m z m i a n w r o z w o j o w y m
ciągu
c h r o n o l o g i c z n y m , o k a z u j e się p o z o r n a i n i e m a l b e z p r z e d ­
m i o t o w a " . I n n y m i słowy zasługą F e r n a n d a B r a u d e l a b y ­
łaby t u w p i e r w s z y m rzędzie r e a l i z a c j a p o s t u l a t u , k t ó r y
oznaczyliśmy n a w s t ę p i e cyfrą 1. — „ w y k a z a n i u z siłą,
ż e h i s t o r y k zmagający się z d i a l e k t y k ą różnorodnych
czasów, b a d a n i e t y l k o z m i a n y w t o k u dziejów, lecz t a k ­
że t r w a ł o ś ć i " .
P o z w ó l m y sobie j e d n a k rozszerzyć nieco przesłanie
a u t o r a M o r z a Śródziemnego...
S t r u k t u r y w jego rozu­
m i e n i u r z e c z y w i ś c i e n i e determinują k o n i u n k t u r , t e zaś
z k o l e i zdarzeń. N i e determinują w t y m sensie, iż s t r u k ­
t u r y mają n i e j a k o c h a r a k t e r p r a w d z i w o ś c i o w y — n i e
określają w i ę c i określać n i e mogą konieczności w y s t ą ­
p i e n i a j a k i e j k o l w i e k k o n k r e t n e j , poszczególnej k o n i u n k ­
t u r y . P o d o b n i e z układu k o n i u n k t u r n i e w y ł a n i a j ą się
s a m e p r z e z się p r z e w i d y w a l n e z d a r z e n i a . Z d r u g i e j j e d ­
n a k s t r o n y wyznaczają
s t r u k t u r y zakres
koniunktur,
(a k o n i u n k t u r y — z d a r z e ń ) które wystąpić mogą, t w o r z ą
s u i g e n e r i s d e n o t a c j e , których k o n i u n k t u r y ( i o d p o w i e d d n i o — z d a r z e n i a ) są d e s y g n a t a m i . Oczywiście — j e s t
to p a r a l e l a o t y l e nieścisła, iż poszczególne
zdarzenie
okazać się może n a t y l e w a ż k i e , że jego konsekwencją
okażą się n a r o d z i n y n o w e j k o n i u n k t u r y . N i e z m i e n i a to
j e d n a k f a k t u , iż w c h w i l i z a i s t n i e n i a z d a r z e n i e t o z a ­
w i e r a ć się musiało c a ł k o w i c i e w j e d n e j z istniejących
k o n i u n k t u r l u b i c h układzie. T e zaś z k o l e i r o z p a t r y ­
w a ć się d a j a k o jedną z m o ż l i w o ś c i r e a l i z o w a n i a się
struktury. Relacje wewnętrzne t r i a d y : s t r u k t u r y — k o ­
n i u n k t u r y — z d a r z e n i a odpowiadają w i ę c w o g r o m n e j
m i e r z e z w i ą z k o m , k t ó r e R o l a n d B a r t h e s określa m i a n e m
„relacji h o m o l o g i c z n y c h " . O c z y w i ś c i e r e l a c j e t e są z r e ­
g u ł y nieuświadamiane.

„ L u d z i e zawsze m i e l i w r a ż e n i e — pisze
Fernand
B r a u d e l w s z k i c u Historia
i, nauki
społeczne:
długie
trwanie
(tłum. p o l s k i e w : Historia
i trwanie,
Warsza­
w a 1971), — że żyjąc w s w o i m czasie pojmują także
z d n i a n a dzień j e g o p r z e b i e g . T a h i s t o r i a świadoma,
j a s n a , w y d a j e się już o d d a w n a w i e l u h i s t o r y k o m t y l ­
k o c z ę ś c i o w y m ujęciem, j e d n y m z p a s m d z i e j ó w . L i n g ­
w i s t y k a n i e d a w n o jeszcze uważała, że w s z y s t k o można
w y p r o w a d z i ć ze słów. H i s t o r i a zaś ż y w i ł a
iluzję, że
wszystko
można
wyprowadzić
z wydarzeń.
Niejeden
z n a s z y c h współczesnych skłonny będzie u w i e r z y ć , ża
o w s z y s t k i m z d e c y d o w a ł y p o r o z u m i e n i a w Jałcie czy
P o c z d a m i e (...) T y m c z a s e m h i s t o r i a nieświadoma
dzieje
się poza t e r e n e m o ś w i e t l o n y m , poza t y m i błyskami f l e ­
szów. (...) P r z e w r ó t — gdyż j e s t t o p r z e w r ó t u m y s ł o w y
— p o l e g a n a f r o n t a l n y m a t a k u na t e n o b s z a r
zaciem­
n i o n y , n a p r z y z n a n i u m u coraz szerszego m i e j s c a o b o k


czy n a w e t k o s z t e m — w a r s t w y
wydarzeniowej."
J a k widać wyodrębnione przez nas na wstępie pos­
t u l a t y 1. i 2. — zauważania l o n g u e durée, c z y l i s t r u k ­
tur
długiego t r w a n i a i uwzględniania
„historii
nie­
świadomej"
są w ł a ś c i w i e
dwojakim
sformułowaniem
jednej i t e j samej d y r e k t y w y . Człowiek m a b o w i e m
skłonność d o nadwartościowania s p e k t a k u l a r n e j w a r s ­
twy
zdarzeniowej
przy
jednoczesnym
zapoznawaniu,
czy n i e p o s t r z e g a n i u s t r u k t u r trwałych. U j a w n i a j ą c w i ę c
n i e ś w i a d o m e , n a w e t jeżeli w y c h o d z i m y o d p o j e d y n c z e ­
go zdarzenia, z m i e r z a m y ,
chcąc niechcąc w p r o s t
do
odsłonięcia mechanizmów k o n i u n k t u r i s t r u k t u r d ł u g i e ­
go t r w a n i a ; w y p r e p a r o w u j ą c t e s t r u k t u r y i k o n i u n k ­
t u r y w e d r z e ć się zaś m u s i m y p r z e b o j e m n a t e r e n y „ h i s ­
t o r i i n i e ś w i a d o m e j " niezbędnej do pojęcia sensu z d a ­
rzeń. T a k i e
postawienie
sprawy
rewolucjonizuje
już
j e d n a k r o z u m i e n i e pojęć t a k n a w e t p o d s t a w o w y c h , j a k
n p . „fakt h i s t o r y c z n y " . „ B o czyż obchodzić n a s w t e j
s y t u a c j i m o ż e f a k t s a m w sobie, t e n r z e k o m y
atom
materii historycznej? — zapytuje L u c i e n Febvre w
Spo­
rach
o historię
(Combats
pour
l'histoire,
P a r i s 1953)
— W e ź m y choćby zabójstwo H e n r y k a I V p r z e z R a v a i l l a c a . Jest l i t o f a k t — a t o m ? — A l e ż z e c h c i e j m y go
rozłożyć n a e l e m e n t y
m a t e r i a l n e i d u c h o w e , złożone
r e z u l t a t y p r a w ogólnych, szczegółowszych
okoliczności
c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a m i e j s c a i czasu, czy
wreszcie
cech i n d y w i d u a l n y c h j e d n o s t e k , które d z i s i a j
sławne
jeszcze l u b całkiem z a p o m n i a n e , o d e g r a ł y w s z e l a k o rolę
w t a m t e j t r a g e d i i . . . Jakże s z y b k o s t a n i e m y w e b e c m n o ­
gości cząsteczek i e l e m e n t ó w z a g m a t w a n e g o ,
wieloas­
pektowego systemu..."
O c z y w i ś c i e — w i e l e e l e m e n t ó w tego s y s t e m u n i e
j e s t i n i e może być o p i s a n y c h w d i a r i u s z a c h , k r o n i ­
kach, d y p l o m a t y c z n y c h elaboratach... T a k i e
nowe r o ­
z u m i e n i e i s t o t y f a k t u h i s t o r y c z n e g o pociągać w i ę c za
sobą m u s i r e w o l u c y j n e r o z s z e r z e n i e r e p e r t u a r u w y k o ­
r z y s t y w a n y c h przez historyków źródeł (i z m i a n ę m e ­
t o d i c h k r y t y k i — toż s a m d o k u m e n t też m u s i zostać
„ z d e s t r u k t u r y z o w a n y " a b y ujawnić w a r u n k i w których
powstał). Z j e d n e j s t r o n y N o u v e l l e H i s t o i r e rozszerzy
w i ę c p r a c e n a d historią umysłowości, w y o b r a ż e ń , r e l i ­
gijności, k u l t u r y m a t e r i a l n e j , m a r g i n e s ó w społecznych,
s t r u k t u r społecznych i g o s p o d a r c z y c h . . . ;
z drugiej
w j a k o ś c i o w o n o w y m z a k r e s i e o d w o ł u j e się do badań
i n t e r d y s c y p l i n a r n y c h — do zdobyczy t a k i c h n a u k , j a k
antropologia
kultury
(przede wszystkim!), statystyka,
s o c j o l o g i a , h i s t o r i a s z t u k i , e k o n o m i a etc. etc.
Przyszłość t a k u p r a w i a n e j h i s t o r i i może być d w o ­
j a k a : „Albo — p r z e w i d u j e Jacques L e G o f f w ency­
k l o p e d i i La Nouvelle
Histoire
( P a r i s 1978) — i n w e s t u ­
jąc coraz w i ę c e j n a t e r e n a c h i n n y c h n a u k społecznych
w c h ł o n i e j e w r e s z c i e t w o r z ą c panhistorię — g l o b a l n a
naukę o c z ł o w i e k u , o l u d z i a c h i czasie; a l b o d o k o n a

się f u z j a pomiędzy t r z e m a najbliższymi n a u k a m i s p o ­
łecznymi — historią, antropologią k u l t u r y i socjologią.
W t y m o s t a t n i m p r z y p a d k u proponowałbym
ochrzcze­
nie nowej dyscypliny m i a n e m a n t r o p o l o g i i h i s t o r y c z n ej..."
Czy p r z e w i d y w a n i a J a c q u e s a L e G o f f a mają r e a l ­
ne szanse spełnienia się? — C h y b a t a k . Można b o ­
w i e m śmiało p o w i e d z i e ć , iż czołowi a d h e r e n c i N o u v e l l e
H i s t o i r e posunęli się już w s w o i c h dziełach n a sanie
p r z e d p o l a k r a i n y a n t r o p o l o g i i h i s t o r y c z n e j i t o — co
w i ę c e j — z w i e l u s t r o n jednocześnie. B y n i e być g o ł o ­
słownym
wymieńmy
garść
chociaż
najważniejszych
nazwisk i tytułów:
P h i l i p p e A r i è s ( u r . 1914) — h i s t o r y k w y o b r a ż e ń
człowieka n a t e m a t j e g o e g z y s t e n c j i i m i e j s c a w spo­
łeczeństwie. W s ł a w i o n y p r z e d e w s z y s t k i m Historią
po­
pulacji
francuskich
i ich stosunku
do życia (od X V H I
w . ) , P a r i s 1948, o r a z a r c y d z i e ł e m Człowiek
wobec
śmier­
ci, P a r i s 1977, w k t ó r y m p r z y w y k o r z y s t a n i u n i e z w y ­
k l e w s z e c h s t r o n n e j b a z y ź r ó d ł o w e j d o k o n u j e przeglądu
postaw
w o b e c śmierci społeczeństw
europejskich od
średniowiecza po dzień dzisiejszy.
M a r c B l o c h ( u r . 1886, z a m o r d o w a n y p r z e z h i t l e ­
r o w c ó w w 1944) — C z o ł o w y , o h o k F e r n a n d a B r a u d e l a
i L u c i e n a Febvre'a, p r e k u r s o r Nouvelle Histoire. Gros
s w o i c h dzieł poświęcił h i s t o r i i społeczeństw w i e j s k i c h ,
już w p i e r w s z y m z n i c h — z a p o z n a n y m n i e s t e t y p r z e z
e t n o l o g ó w — K r ó l o w i e C u d o t w ó r c y ( P a r i s 1924) ukazał
fascynującą p e r s p e k t y w ę możliwości h i s t o r y c z n e g o u j ­
mowania
zjawisk
ludowej
kultury
tzw. „duchowej".
Z a m k n ą ł swój b o g a t y d o r o b e k pozycją symboliczną —
w y d a n ą pośmiertnie Apologią
historii
i zawodu
histo­
ryka
( P a r i s 1976), g d z i e r a z jeszcze ukazał jedność c n lów a n t r o p o l o g i i i h i s t o r i i porównawczej.
Fernand B r a u d e l
( u r . 1902) — Prócz
wymie­
n i o n y c h p r a c tłumaczonych n a j ę z y k p o l s k i , r ó w n i e ż
m . i n . : Kultura
materialna
a kapitalizm
( X V — X V I I I w.),
P a r i s 1967; Morze
Śródziemne
— przestrzeń
i
czas,
P a r i s 1977.
A n d r é B u r g u i è r e ( u r . 1938) — H i s t o r y k s t r u k t u r pokrewieństwa i r o d z i n y , organizator i n t e r d y s c y p l i ­
n a r n y c h badań s o c j o - h i s t o r y c z n y c h , m e t o d o l o g a n t r o p o ­
logii historycznej.
Lucien
Febvre
(1878—1956)

Współzałożyciel
( w r a z z M . B l o c h e m ) o r g a n u N o u v e l l e H i s t o i r e — słyn­
nego p i s m a „ A n n a l e s " , w k t ó r y m w l a t a c h 1929—1948
p u b l i k u j e 924, a o d 1948 do 1956 dalsze 371 a r t y k u ł ó w
i n o t poruszających z a g a d n i e n i a n i e m a l w s z e l k i c h d y s ­
cyplin
historycznych
i nauk pokrewnych.
Głównym
w s z e l a k o k i e r u n k i e m j e g o zainteresowań, któremu dał
w y r a z z a r ó w n o w p o m n i k o w y c h dziełach ( n p . :
Probien
niewiary
w XVI
w. — religia
Rabelais'go,
P a r i s 1942)
j a k i w w i e l u szkicach metodologicznych, były owocne
próby
kreowania
historii
wyobrażeń
zbiorowycli,
a więc r o z w i j a n i a n a płaszczyźnie d i a c h r o n i c z n e j osiąg­
nięć E m i l a D u r k h e i m a i M a r c e l a
Maussa.
J a c q u e s L e G o f f ( u r . 1924) — M e d i e w i s t a , w s p ó ł ­
r e d a k t o r „ A n n a l e s " i — jakże t o c h a r a k t e r y s t y c z n e p o ­
łączenie d l a N o u v e l l e H i s t o i r e — „Ethnologie F r a n ç a i ­
se", i n s p i r a t o r i k i e r o w n i k w y d a w a n y c h p r z e z F l a m m a ­
r i o n s e r i i : „Etnologia H i s t o r y c z n a " o r a z „ T r a d y c j e i C o ­
dzienność", czołowy i d e o l o g i m e t o d o l o g N o u v e l l e H i s ­
toire zainteresowany
p r z e d e w s z y s t k i m analizą s t r u k ­
t u r długiego t r w a n i a i k o n i u n k t u r , acz l i c z n e j e g o p r a c e
( m . i n . tłumaczone n a j ę z y k p o l s k i : Inteligencja
w
wie­
kach
średnich,
W a r s z a w a 1966 i Kultura
średniowiecz­
nej Europy,
W a r s z a w a 1970) są p a n o r a m a m i k o n i u n k t u r
w p i e r w s z y m rzędzie. S t r u k t u r y pozostają w n i c h na
d a l s z y m p l a n i e — i c h postrzeżenie p o z o s t a w i o n e
jest
niejako
i n t e l i g e n c j i c z y t e l n i k a . Za to
przedstawienie

123

I

strony zdarzeniowej realizuje wirtuozersko postulat L u c i e n a F e b v r e ' a . Z d a r z e n i a przestają być j e d y n y m t w o ­
r z y w e m d z i e j ó w — stają się i c h ilustracją.
W pośpiechu w y l i c z m y jeszcze François F u r e t a , G u y
Bois, E m m a n u e l a L e R o y L a d u r i e , M i c h e l a
Vovelle...
A przecież N o u v e l l e H i s t o i r e n i e kończy się w e F r a n c j i ,
że W i S p o m n i m y t y l k o n a j z n a k o m i t s z e n a z w i s k a : B r o n i s ­
ław Geremek, Aleksander Gieysztor, W i t o l d K u l a (Pol­
ska), N a t a l i e Z e m o n D a v i s ( U S A ) , A r o n G u r i e w i c z , M i ­
chaił B a c h t i n ( Z S R R ) , C a r l o G i n z b u r g ( W ł o c h y ) . N i e
b r a k też N o u v e l l e H i s t o i r e w y b i t n y c h m ł o d y c h k a d r :
J a c q u e s R e v e l ( u r . 1942), R o g e r C h a r t i e r ( u r . 1945),
Jean-Claude
S c h m i t t ( u r . 1946), J a c e k
Banaszkiewicz
( u r . 1947)... Z a i s t e , niemały j e s t potencjał i n t e l e k t u a l ­
ny niedalekiej antropologii historycznej.
Wobec niej etnologia s t r u k t u r a l n a . S t r u k t u r y dłu­
g i e g o t r w a n i a , czy s t r u k t u r y n i e k i e d y w r o d z o n e — spór
wobec ograniczonego
zasięgu źródeł, p r a k t y c z n i e b e z ­
p r z e d m i o t o w y . K o n i u n k t u r y — czy d e n o t a c j e ;
zdarze­
n i a — czy d e s y g n a t y , kłótnia w ł a ś c i w i e o słowa. P o ­
rażki
strukturalnych
„uniwersalistów"
wykazały
zaś
i bez p o m o c y N o u v e l l e H i s t o i r e konieczność p r e c y z y j ­
nego p r z e s t r z e g a n i a z a s a d y c z a s o p r z e s t r z e n n e j
jedności
pochodzenia
m i t e m ó w — desygnatów. W i ę c ?
Wydaje
się, że p r z e d s t a w i c i e l e o b u d y s c y p l i n stają t u p r z e d
p y t a n i e m e l e m e n t a r n y m : czy o d m i e n n e t r a d y c j e śro­
dowiskowe,
różne f r a z e o l o g i e
naukowe
i
różnorodne
upiory
n i e zdołają
zaćmić
perspektywy
wspólnych
punktów
dojścia
i j e d n a k i e j , pasjonującej
do
nich
drogi!
A swoją drogą j e s t s w o i s t y m p a r a d o k s e m , iż s p o t ­
k a n i e historyków i e t n o l o g ó w nastąpić m o ż e d o p i e r o n a
g r u n c i e m e t o d y s t r u k t u r a l n e j — m e t o d y , którą w ł a ś n i e
za r z e k o m y a h i s t o r y z m odsądzano od czci i w i a r y .
L.S.

WŁADIMIR JAKOWLEWICZ

PROPP

P r o p p (1895—1970) f o l k l o r y s t a i e t n o l o g r a d z i e c k i , p r o ­
fesor k a t e d r f o l k l o r u i l i t e r a t u r y r o s y j s k i e j U n i w e r s y ­
tetu Leningradzkiego.
Chronologia
pięciu najważniejszych
dzieł
Proppa
d a j e w i e l e d o myślenia; przegląd i c h zawartości u j a ­
w n i a , w j a k z n a m i e n n y a n i e t y p o w y sposób zmieniała
się w przeciągu 40 l a t o r i e n t a c j a b a d a w c z a
autora.
Pierwsza,
młodzieńcza n i e l e d w i e r o z p r a w a , s t r u k t u r a l no-typologiczna
Morfologia
skazki,
Leningrad
1928
(Morfologia
bajki,
Warszawa
1976) j e s t n a t y l e p r e ­
k u r s o r s k a , że s k r y t y k o w a n a za „ f o r m a l i s t y c z n e p o d e j ś ­
c i e " — przeżyje swe p r a w d z i w e n a r o d z i n y dopiero w
l a t a c h 6 0 - t y c h , w y n i e s i o n a n a światło d z i e n n e w E u r o ­
p i e p r z e z triumfujący w t e d y s t r u k t u r a l i z r n . I n i g d y już
p o t e m nie powróci P r o p p
do t a k i e g o t y p u
analizy.
S k i e r u j e się k u s t u d i o m g e n e t y c z n o - h i s t o r y o z n y m , , g d z i e
m o t y w y f o l k l o r y s t y c z n e — b a j k i i e p o s u — będzie w y ­
jaśniał w o p a r c i u o a r c h a i c z n e w y o b r a ż e n i a m i t o l o ­
g i c z n e i działania r y t u a l n e . I c h p o d s u m o w a n i e s t a n o w i
nawiązujące jeszcze do F r a z e r a o b s z e r n a p r a c a
Jstoriczeskije
korni
wolszebnoi
skazki,
L e n i n g r a d 1946 o r a z
szereg
towarzyszących
jej
artykułów;
najciekawsze
z n i c h zostały o s t a t n i o z e b r a n e w t o m F o l k l o r i
diejstwitielnost.
Izbrannyje
statu,
M o s k w a 1976, k t ó r y p o ­
t r a k t u j m y j a k o trzecie opus a u t o r a . Bibliografię z a m y ­
kają m . i n . podsumowujący b a d a n i a a u t o r a n a d d z i e j a ­
m i e p o s u b o h a t e r s k i e g o Russkij
gieroiczeskij
epos,
Le­
n i n g r a d 1955 oraz n a j b a r d z i e j t r a d y c y j n e , n a j m n i e j o d ­
k r y w c z e o p r a c o w a n i e r o s y j s k i c h świąt d o r o c z n y c h R u s skije
agrarnyje
prazdniki.
Opyt
istoriko-etnograficzeskogo issledowania,
L e n i n g r a d 1963.

224

A więc, z p u n k t u w i d z e n i a k o l e j n o
triumfujących
k i e r u n k ó w n a u k o w y c h , j a k b y u s t a w i c z n y regres. N a t o ­
m i a s t s a m a u t o r z p e r s p e k t y w y l a t oceniał b i e g s w e j
d r o g i n a u k o w e j j a k o przyjęty ś w i a d o m i e i n a t u r a l n y .
Sądzę, że s k o k j a k i d z i e l i d w i e p i e r w s z e książki P r o p p a
s t a n o w i interesujący p r z y k ł a d p o r z u c e n i a badań n a d
strukturą formalną
tekstów, n a d i c h syntaktyką n a
rzecz studiów n a d i c h p o c h o d z e n i e m o r a z
znaczeniem,
semantyką, któremu w a r t o p r z y j r z e ć się b l i ż e j .
Morfologia
bajki
odsłoniła
niedostrzeżone
dotąd
p r z e z f o l k l o r y s t ó w regularności układu b a j k i (czy ściś­
l e j : t e j j e j o d m i a n y , którą n a z y w a się magiczną, cza­
rodziejską l u b po p r o s t u baśnią) i stała się pracą f u n ­
damentalną d l a n o w o c z e s n y c h
badań w z a k r e s i e
for­
m a l n e j s t r u k t u r y tekstów f o l k l o r u . A u t o r u d o w a d n i a
t y m s a m y m jedność g a t u n k u , co dotąd, w o b e c różno­
rodności k o n k r e t n y c h szczegółów, p r z y j m o w a n e b y ł o r a ­
czej i n t u i c y j n i e — a c z y n i t o p r z e z w y k a z a n i e n a p r ó ­
b i e s t u b a j e k r o s y j s k i c h jednolitości s c h e m a t u s t r u k t u ­
r a l n e g o m i m o zmienności m o t y w ó w . Co z n a c z y t u sło­
w o „ s t r u k t u r a " i j a k zostaje o n a odsłonięta?
Pierwsza
o p e r a c j a , prowadząca, d o u j a w n i e n i a stałego s c h e m a t u ,
p o l e g a n a p o d z i e l e n i u baśni n a ciąg k o l e j n y c h w y d a ­
rzeń. K a ż d a z t a k i c h k i l k u z d a n i o w y c h s e k w e n c j i zostaje
następnie z r e d u k o w a n a
do j e d n e g o krótkiego
zdania
(1. R o d z i c e opuszczają d o m . 2. Zakazują d z i e c i o m w y ­
chodzić. 3. D z i e c i idą do l a s u i t d . ) . Z d a n i a te dadzą
się p r z e f o r m u l o w a ć t a k , że każda a k c j a z o s t a j e
opi­
sana j e d n y m s ł o w e m , r z e c z o w n i k i e m w y r a ż a j ą c y m c z y n ­
ność ( 1 . Odejście. 2. Z a k a z . 3. N a r u s z e n i e z a k a z u ) . I o t o
o k a z u j e się, że p r z y całej zmienności osób
działają­
c y c h i i c h atrybutów, działania p o w o d u j ą c e
rozwój
a k c j i — n a z y w a n e p r z e z P r o p p a dość m y l ą c o f u n k c j a ­
m i — n i e zmieniają
się. W każdej b a j c e
magicznej
l i c z b a i c h j e s t stała (31), także i c h następstwo — co
d l a samego a u t o r a było największym zaskoczeniem

pozostaje
n i e z m i e n n e . Okazało się też, ż e b a j k a m a ­
g i c z n a m a stałą liczbę p o s t a c i ( w t e r m i n o l o g i i P r o p p a
r ó l : p r z e c i w n i k , d o n a t o r , p o m o c n i k i t p . r a z e m 7).
A z a t e m „struktura" — schemat f o r m a l n y w s z y s t ­
k i c h baśni m a g i c z n y c h j e s t t e n s a m , a składa się n a ń :
1. I d e n t y c z n e l i n i o w e następstwo 31 p o w t a r z a l n y c h d z i a ­
łań c z y l i f u n k c j i
oraz 2. Stały z e s t a w 7 realizują­
c y c h j e postaci c z y l i r ó l . I chyba właśnie P r o p p o w s k i
p o m y s ł przesunięcia p u n k t u a n a l i z y z przyciągających
dotąd u w a g ę b a d a c z y a obciążonych konkretnością „ m o ­
t y w ó w " na a b s t r a k c y j n i e sformułowane „funkcje" sta­
n o w i o prekursorsfcostrukturalnym charakterze tej p r a ­
cy. Z p e r s p e k t y w y s t r u k t u r a l i s t y c z n e j g o d n y o d n o t o w a ­
n i a j e s t też f a k t sformułowania większości f u n k c j i
w
języku o p o z y c j i b i n a r n y c h (brak, l i k w i d a c j a ; zakaz, n a ­
ruszenie itd.).
Czy
z takiego
formalnego
schematu
następstwa
f u n k c j i ( P r o p p nadał m u n a w e t postać z a p i s u l i t e r o w o - g r a f i c z n e g o ) coś w y n i k a ? N i e l e k c e w a ż m y
celowości
a b s t r a k c y j n y c h schematów — d o w o d e m
choćby p r z y ­
datność
Van
Gennepowskiej
strukturyzacji
obrzędu
przejścia. Jednolitość s c h e m a t u p o z w a l a
n a hipotezę
o genetycznym
wręcz
charakterze:
„wszystkie
bajki
( m a g i c z n e ) można w y p r o w a d z i ć z b a j e k
o porwaniu
k r ó l e w n y p r z e z s m o k a " (Morfologia
bajki,
s. 202). Z d a ­
niem Proppa
t a właśnie b a j k a n a podobieństwo
„ p i e r w o r o ś l i n y " G o e t h e g o , którego rozważania o m o r f o ­
l o g i i roślin stanowią m o t t a k o l e j n y c h r o z d z i a ł ó w — z a ­
w a r ł a w sobie p r a f o r m y w s z y s t k i c h późniejszych o d ­
m i a n , zdeterminowała
specyfikę
gatunku i
stanowi
o jednolitej jego s t r u k t u r z e
T a k i e p o d s u m o w a n i e oznacza w y j ś c i e poza m o r f o ­
logię i p o z a analizę układu, k o m p o z y c j i . W e d ł u g s a ­
mego autora badanie f o r m y stanowi dopiero pierwszy,

niewdzięczny
etap,
„czarną
robotę"
nieodzowną
dla
d a l s z y c h badań, p o r ó w n a w c z y c h i g e n e t y c z n y c h . D o ­
p i e r o b o w i e m p o d odsłonięty m o d e l „ s y n t a g m a t y k i m e t a f a b u l a r n e j " ( t e r m i n E. M e l e t y ń s k i e g o ) można podłożyć
o d p o w i e d n i materiał e t n o g r a f i c z n y , będący bazą g e n e ­
tyczną b a j k i . I odtąd n i e m a już w p r a c a c h P r o p p a
a w a n g a r d o w e g o s t r u k t u r a l i z m u , jest j e d n a k w i e l e i n t e ­
resującej e t n o l o g i i , w s p ó ł b r z m i ą c e j z t y m co p r e z e n t u j e
ówczesna a n g l o s a s k a „szkoła m i t u i r y t u a ł u " (E. O.
James, J . Weston i in.). J a k i t a m c i reprezentuje P r o p p
przekonanie, że n a wczesnych e t a p a c h r o z w o j u f o l k l o r u
decydującą rolę odegrała j e g o zależność o d r z e c z y w i s ­
tości e t n o g r a f i c z n e j i t y l k o w t y m z w i ą z k u m o ż e być o n
wyjaśniony.
W swej pracy o historycznych korzeniach bajki m a ­
g i c z n e j k o n c e n t r u j e się z a s a d n i c z o n a j e d n y m o b r z ę ­
dzie j a k o p i e r w o w z o r z e b a j k i : na p l e m i e n n e j i n i c j a c j i .
U n i k a dzięki t e m u e l e k t y z m u , c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a
rytualistów (zwłaszcza d l a d y l e t a n c k i e g o L o r d a R a g l a n a , który n p . w m i c i e o E d y p i e w i d z i zapis t r z e c h o b ­
rzędów:
narodzinowego,
weselnego
i pogrzebowego).
W e d l e P r o p p a — idącego t u za sugestią F r a z e r a i śla­
d e m P. S a i n t y v e s a , który p o d o b n i e a n a l i z o w a ł
bajki
P e r r a u l t a — baśniowa w y p r a w a d o i n n e g o królestwa
odpowiada
inicjacyjnemu pobytowi
w
odizolowanym
miejscu,
symbolizującym
zaświaty,
gdzie
młodociany
adept zostaje p o d d a n y t o r t u r o m i i n n y m zabiegom s y m ­
bolizującym uśmiercanie go ( p o r . b a j k o w e
męczarnie,
t r u d n e z a d a n i a i t d . ) ; z tego s p o t k a n i a z d u c h a m i p r z o d ­
ków wraca w nowej, odrodzonej postaci, otrzymawszy
od n i c h w p r o w a d z e n i e w t a j n i k i p l e m i e n n e j m a g i i oraz
a u t e n t y c z n e t a l i z m a n y (stąd baśniowy s k a r b ) ; j a k o d o j ­
r z a ł y odtąd członek społeczności u p r a w n i o n y j e s t d o
r o b y ; stąd „ l i k w i d a c j a b r a k u " j a k o z a d a n i e b o h a t e r a ,
n p . o d n a l e z i e n i e p o r y w a n y c h p r z e z p t a k a jabłek.
P r o p p o d n a j d u j e dziesiątki a n a l o g i i p o m i ę d z y m o ­
t y w a m i b a j k i e u r o p e j s k i e j a szczegółami p r a k t y k
ini­
c j a c y j n y c h u p l e m i o n w s z y s t k i c h i n n y c h kontynentów,
n i e krępując się p r z y t y m k w e s t i a m i odległości g e o g r a ­
f i c z n y c h i różnic k u l t u r o w y c h . N a ogół są o n e zresztą
t r a f n e , choć c z a s e m z d u m i e w a j ą c e w s w e j dosłowności,
j a k w t e d y , g d y o p i s c h a t k i B a b y J a g i — „na j e d n e j
nóżce" — z b a j k i rosyjskiej zostaje zestawiony z i d e n ­
t y c z n y m o p i s e m a r c h i t e k t u r y d o m u i n i c j a c y j n e g o gdzieś
n a M a l a j a c h , a l b o g d y o k a z u j e się, ż e t r z y l a t a j a k i e
bajkowy
bohater musi
spędzić n a służbie w d o m u
r o z b ó j n i k ó w , paląc t a m w p i e c u , o d p o w i a d a j ą d o k ł a d ­
nie t r z e m l a t o m p o b y t u adepta w i n i c j a c y j n y m d o m u
mężczyzn w r a m a c h w p r o w a d z e n i a d o indiańskich t a j ­
n y c h z w i ą z k ó w , p r z y c z y m j e g o posługową funkcją j e s t
w ł a ś n i e p r z y n o s z e n i e d r e w n a opał.
P r o p p n i e poprzestaje n a u k a z a n i u związków na
l i n i i b a j k a - r y t u a ł ; w i d z i także zależność między bajką
a m i t e m . W a r s t w a i n i c j a c y j n a w baśni j e s t b o w i e m
uzupełniona o przekształcone w y o b r a ż e n i a m i t o l o g i c z n e
n a t e m a t w ę d r ó w k i d u s z y w zaświaty, a p r z e d e w s z y s t ­
k i m o s z a m a n i s t y c z n e o b r a z y l o t u n a t a m t e n świat w
p o s z u k i w a n i u duszy chorego, p o r w a n e j przez d u c h a cho­
r o b y ; stąd „ l i k w i d a c j a b r a k u " j a k o z a d a n i e
bajkowego
bohatera, n p . odnalezienie
porywanych
przez p t a k a
jabłek.
W e wszystkich przypadkach (inicjacje, szamanizm,
wyobrażenia eschatologiczne
na t e m a t śmierci) m a m y
d o c z y n i e n i a z zasadniczą ideą w y p r a w y n a t a m t e n
świat, przejścia między ż y c i e m a śmiercią. P r o p p a n a ­
l i z u j e na m a t e r i a l e f o l k l o r y s t y c z n y m i e t n o g r a f i c z n y m
o w e d w a porządki, d w a ś w i a t y k t ó r y m p r z y p i s a n e są
w ł a ś c i w e z a c h o w a n i a s y m b o l i c z n e , d y c h o t o m i c z n i e zes­
t a w i o n e „znaki ż y c i a " i „znaki śmierci". W i n t e r e s u ­
jącej r o z p r a w i e Ritualnyj
śmiech
w jolklorie
prezen­

t u j e szerzej witalną symbolikę śmiechu n a t l e i n n y c h
z n a k ó w życia, d o których z a l i c z a też m o w ę , w i d z e n i e ,
z a p a c h ciała i i n n e o b j a w y f i z j o l o g i c z n e . W t y c h k a ­
t e g o r i a c h a n a l i z u j e m i t o l o g i c z n e i b a j k o w e m o t y w y śle­
p e j strażniczki d r o g i w zaświaty, która usiłuje r o z ­
śmieszyć
szamana
(a także b a j k o w e g o
śmiałka), b y
s p r a w d z i ć c z y m a p r a w o przejść d o k r a i n y u m a r ł y c h
(Folklor
i diejstwitielnosł,
s. 179—204).
Sumując: b a j k a — m i t — rytuał stanowią t r z y
wierzchołki
trójkąta
połączone z w i ą z k a m i
odpowiedności; baśniowa d r o g a p r z e z las o d p o w i a d a
zarówno
r e a l n e m u gąszczowi — m i e j s c u p l e m i e n n y c h i n i c j a c j i ,
j a k i l a s o w i oddzielającemu s i e d z i b y z m a r ł y c h w m i ­
tologii plemiennej, przy
c z y m także między
dwoma
ostatnimi elementami istnieje wzajemny
związek.
Propp
wychodzi
jednak
daleko
poza
koncepcję
bajki
jako odzwierciedlenia
etnograficznej
rzeczywis­
tości a r c h a i k i . D o s t r z e g a p o w a ż n e przekształcenia s e n s u
wynikłe z dezaktualizacji historycznej, z z a p o m i n a n i a
z n a c z e n i a odchodzącego w przeszłość rytuału, co p r o ­
w a d z i d o z n a m i e n n y c h o d w r ó c e ń s e n s u : w b a j c e to
d z i e c i torturują Jagę, co w p r a w d z i w e j i n i c j a c j i b y ł o ­
b y przecież n i e d o pomyślenia. N a p o d o b n e j z a s a d z i e
w s w y c h o s t a t n i c h p r a c a c h a n a l i z u j e epos j a k o p r z e ­
kształcony, o d w r ó c o n y m i t , u k a z u j e k o l e j n e w a r s t w y
znaczeniowe obrzędów a g r a r n y c h .
Extremalmy
przejaw
podejścia
h i s t o r y c y stycznego
s t a n o w i i n t e r p r e t a c j a m i t u o E d y p i e : Edip
w
swietie
folklora
( w : ) Folklor
i diejstwitielnost,
s. 258—299. U k a ­
z u j e o n a — w z g o d z i e z obowiązującą w ó w c z a s z a ­
sadą
„staidialiności" —
przekształcanie
treści z n a c z e ­
n i o w y c h w r a z z następstwem k o l e j n y c h stadiów r o z ­
w o j u społecznego, zwłaszcza z przejściem o d m a t r i a r ­
c h a t u do p a t r i a r c h a t u . T a k j a k b a ś n i o w e w y o b r a ż e n i e
s k r z y d l a t e g o r u m a k a unoszącego b o h a t e r a m i a ł o b y być
r e z u l t a t e m nałożenia w y o b r a ż e ń późniejszych, z o k r e s u
p r z y s t o s o w a n i a k o n i a j a k o zwierzęcia
transportowego
n a wcześniejszą koncepcję p t a k ó w j a k o n o s i c i e l i d u s z ,
tak
również
najbardziej
charakterystyczne
elementy
m i t u o E d y p i e (ojcobójistwo, k a z i r o d z t w o ) mają
sta­
n o w i ć n i e s w o i s t e , e l e m e n t a r n e treści z n a c z e n i o w e , a l e
być h y b r y d a m i z r o d z o n y m i
z przeniesienia
„starych
k o n f l i k t ó w n a n o w e s t o s u n k i społeczne". „ M o t y w E d y ­
pa
w y t w o r z y ł się w r e z u l t a c i e p r z e n i e s i e n i a w r o g i c h
stosunków panującego — o j c a do męża córki, zięcia —
następcy n a następcę •— s y n a , zaś r o l i córki w ł a d c y ,
j a k o przekazującej t r o n p r z e z m a ł ż e ń s t w o —• n a w d o w ę
po w ł a d c y " (tamże, s. 29).
Ogarniając całą linię r o z w o j u p r a c P r o p p a , „a n i e
t y l k o każdą z n i c h o d d z i e l n i e " , z a u w a ż y ć t r z e b a p e w n ą
nieciągłość, zwłaszcza
pomiędzy
dwiema
pierwszymi,
najważniejszymi. W b r e w
ogólnie w y r a ż o n e m u
przeko­
n a n i u s a m e g o a u t o r a w y d a j e się, że p u n k t wyjścia a n a ­
l i z y w d r u g i e j (złożona o d p o w i e d n i o ś ć :
bajka-rytuał)
w c a l e n i e p o k r y w a się i n i e w y n i k a z p u n k t u dojścia
pierwszej
( s t w i e r d z o n a czy s u g e r o w a n a
odpowiedniość
s t r u k t u r y b a j k i i p r o t o - b a j k i , m i t u ) . Levi-iSitrauss oce­
niając samą M o r f o l o g i e bajki
zauważa w n i e j r o z d a r ­
c i e m i ę d z y „złudą f o r m a l i z m u " ( o n także p o w t a r z a t e n
s t a r y z a r z u t ) a „obsesją wyjaśniania h i s t o r y c z n e g o " ; p o ­
r ó w n u j e w r ę c z tę pracę do „ g r a m a t y k i bez s ł o w n i k a "
(łan. bez r e a l i ó w e t n o g r a f i c z n y c h ) . Jeśli pozostać n a
j e g o s t a n o w i s k u , t o drugą t r z e b a b y nazwać
„słowni­
k i e m bez g r a m a t y k i " . S u m a dzieł P r o p p a n i e j e s t w i ę c
może o p t y m i s t y c z n y m przykładem możliwości płynnego
przejścia o d m e t o d o l o g i i f o r m a l n o - i s t r u k t u r a l n e j do b a ­
dań h i s t o r y c z n y c h i s e m a n t y c z n y c h . N a t o m i a s t każde
z n i c h z o s o b n a s t a n o w i k l a s y c z n y j u ż dziś przykład
analizy
materiału f o l k l o r y s t y e z n o - e t n o g r a f i c z n e g o ,
mo­
d e l o w y w swej k o n w e n c j i badawczej.
J.S.W.

125

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.