1 : 0, czyli ludzie jak bogowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4

Item

Title
1 : 0, czyli ludzie jak bogowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.141-142
Creator
Stomma, Ludwik
Date
1991
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2193
Language
pol.
Publisher
Polski Instytut Sztuki
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2362
Text
Ludwik S t o m m a

1 : 0 CZYLI LUDZIE J A K
Zawodnicy

stają na starcie. Wszyscy mają r ó w n e szanse.

BOGOWIE

szą dla s w o i c h c e l ó w , nie p o w a ż ą się ani r u c h y s t u d e n c k i e , ani

Zaczyna się rywalizacja. W jej w y n i k u j e d n i będą z w y c i ę z c a m i ,

r e w o l t y miejskie, ani najzajadlejsi n a w e t kontestatorzy: na naje­

inni p r z e g r a n y m i ; j e d n i lepszymi, inni g o r s z y m i . Z c h a o s u w y ł o n i ­

c h a n i e boiska podczas niedzielnego m e c z u .

ła się hierarchia, z bezładu klasyfikacja. O t o istota s p o r t u .

Sama już propozycja takiej akcji uznana zostanie za absurdalną

„ N a początku B ó g s t w o r z y ł n i e b o i ziemię. Ziemia zaś była
bezładem (...) W t e d y B ó g rzekł: Niechaj się stanie ś w i a t ł o ś ć !

kpinę. S p r ó b u j c i e ją

przedłożyć: zaśmieją

w a m się w

nos.

S p r ó b u j c i e ją p o w t ó r z y ć : uznają w a s za p r o w o k a t o r ó w .

I stała się ś w i a t ł o ś ć . B ó g w i e d z ą c , że ś w i a t ł o ś ć jest d o b r a ,

H o r d y s t u d e n t ó w m o g ą z a b a w i a ć się w niszczenie k o k t a j l a m i

o d d z i e l i ł ją o d c i e m n o ś c i . I nazwał B ó g ś w i a t ł o ś ć d n i e m , a c i e m ­

M o ł o t o w a s a m o c h o d ó w j a k i e j k o l w i e k p o l i c j i . Ze w z g l ę d u na

ność n a z w a ł nocą. A

rację s t a n u , prestiż p a ń s t w a , w y m o g i j e d n o ś c i

potem

B ó g rzekł: Niechaj

powstanie

narodowej...

sklepienie w ś r o d k u w ó d i niechaj o n o oddzieli j e d n e w o d y o d

represje będą s t o n o w a n e , w i ę c i starcia nie nazbyt

d r u g i c h . U c z y n i w s z y t o sklepienie. B ó g oddzielił w o d y

pod

czterdziestu z a b i t y c h , c o n a j w y ż e j . Natomiast atak na s t a d i o n

s k l e p i e n i e m o d w ó d p o n a d s k l e p i e n i e m ; a g d y tak się stało. B ó g

podczas meczu s p o w o d u j e natychmiast straszliwą i ślepą masak­

n a z w a ł t o sklepienie n i e b e m . . . "

rę d o k o n a n ą przez o b y w a t e l i p o r a ż o n y c h miarą z n i e w a g i , którzy

1

A k t rywalizacji s p o r t o w e j przekształcającej n i e z o r g a n i z o w a n e
w z o r g a n i z o w a n e , bezład w porządek, jest w i ę c p o w t ó r z e n i e m

nie mając nic ważniejszego d o o b r o n y , niż o w o

krwawe:

najwyższe,

p o g w a ł c o n e prawo, g o t o w i byliby do generalnego linczu.

aktu s t w ó r c z e g o . T ł u m a c z y t o d o s k o n a l e z a r ó w n o o d w i e c z n o ś ć

S p r ó b u j c i e zająć katedrę: b i s k u p będzie o c z y w i ś c i e p r o t e s ­

s p o r t u , jak i eksplozję j e g o p o p u l a r n o ś c i w naszych z e ś w i e c ­

t o w a ł , znajdzie się paru o b u r z o n y c h k a t o l i k ó w , ale także p o p i e r a ­

c z o n y c h czasach. W miejsce sakry królewskiej i u ś w i ę c o n y c h

j ą c y c h rzecz d y s y d e n t ó w ; lewica będzie w y r o z u m i a ł a , a n t y k l e r y ­

p o d z i a ł ó w s p o ł e c z n y c h , w p r o w a d z l i ś m y pojęcie o g ó l n o l u d z k i e j

k a ł o w i e koniec k o ń c ó w z a d o w o l e n i . A l b o zajmijcie

r ó w n o ś c i . „ L u d z i e są o c z y w i ś c i e n i e r ó w n i : j e d n i są m ł o d z i , inni

k t ó r e j k o l w i e k z partii p o l i t y c z n y c h : inne parite — p o k r e w n e czy

siedzibę

starzy, j e d n i silni, inni słabi, mądrzy i g ł u p i , szlachetni, z b r o d n i c z y

nie — myśleć będą n a p r a w d ę , że dobrze t a m t y m tak, mają na c o

i tak dalej. M a ł o jest w i ę c z a b o b o n ó w tak i d i o t y c z n y c h jak w i a r a ,

zasługują. G d y b y j e d n a k k t o k o l w i e k targnął się na s t a d i o n , liczyć

że ludzie są r ó w n i . " — d i x i t J . M . B o c h e ń s k i . Wiara w r ó w n o ś ć

nie m ó g ł b y na niczyją solidarność: Kościół, l e w i c a , p a ń s t w o ,

jest dziś wszakże n a r z u c o n y m przemocą p r z y m u s e m . P o d grozą

palestra, C h i ń c z y c y , Liga Kobiet, anarchiści, z w i ą z k o w c y . . . p o t ę ­

marginalizacji j a k o rasiści, reakcjoniści, egoiści etc. jesteśmy

p i l i b y zbrodniarza j e d n o g ł o ś n i e . Istnieje w i ę c taka strefa w r a ż ­

2

sygnatariuszami z b i o r o w e j u m o w y w i a r y w chaos. Sport staje się

l i w o ś c i społecznej, której podrażnić — czy t o z przekonania, czy

w i ę c n i e z w y k l e i s t o t n y m w e n t y l e m bezpieczeństwa. T o dzięki

z o p o r t u n i z m u , nie p o w a ż y się nikt. Istnieje w i ę c taka najgłębsza

n i e m u stwierdzać m o ż e m y naocznie, że j e d n a k jesteśmy lepsi, że

struktura społeczna, której s p ó j n o ś ć nie może być naruszona bez

j e d n a k istnieje porządek na t y m ś w i e c i e , g d y ż nasi

zagrożenia w s z e l k i c h f o r m życia z b i o r o w e g o i w

tamtym

d o ł o ż y l i . M o ż e m y bezkarnie śmiać się w nos mitycznej r ó w n o ś c i
i o d t w a r z a ć ład na n o w o . Liderzy byłej N R D —

niebywałego

samej o b e c n o ś c i ludzkiej na t y m ś w i e c i e . "

konsekwencji

3

O w a „ s t r u k t u r a " t o p o d ł u g U m b e r t o Eco s p o r t y z e s p o ł o w e .

t w o r u wykrojonego d o w o l n i e z narodowej tkanki — postanowili

Jest rzeczą o g ó l n i e znaną, że Eco —

s t w o r z y ć nieistniejącą tożsamość, coś z n i c z e g o , poprzez sport.

w paradoksie i retorycznej przesadzie. O d czasu j e d n a k ukazania

Pomysł błazeński? — W c a l e nie. Raz w y d z i e l o n a , bo sklasyfiko­

się w „ O u i n d i c i " j e g o w y ż e j c y t o w a n e g o a r t y k u ł u , miały miejsce

w a n a w hierarchii, zyskała e n e r d o w s k o ś ć s w o j e miejsce p o d

w y d a r z e n i a na Heysel, w B o g o c i e , w Leeds, w Cali...

s ł o ń c e m . Z bezładu w y ł o n i ł się fakt.

Najistotniejszą cechą s p o r t ó w z e s p o ł o w y c h jest ich e m b l e m a -

Są d w a t y p y rywalizacji s p o r t o w e j : i n d y w i d u a l n a i z e s p o ł o w a .
W tej pierwszej

publicysta, l u b u j e się

istnieje o c z y w i ś c i e podział na

zawodników

tyczność. Co przez nią r o z u m i e m ? — O t o skład reprezentacji
n a r o d o w e j Francji w piłce nożnej podczas „ T u r n i e j u Francus­

„ n a s z y c h " i „ t a m t y c h " . Jest t o j e d n a k opozycja p ł y n n a i ciągle

k i e g o " 1988: Martini — Amoros, Ayache, Boli,

zaburzana. Przede w s z y s t k i m nie zatarte są t u c e c h y j e d n o s t k o w e

— Casoni, Fernandez, Ferreri, Passi — Stopyra, Fargeon. Z n a j ­

s p o r t o w c ó w — ich o s o b o w o ś ć , styl, w y g l ą d zewnętrzny... U t o ż ­

d u j e m y tu trzech i m i g r a n t ó w w ł o s k i c h : M a r t i n i , Ferreri, Casoni;

samienie kibica d o k o n u j e się w i ę c często, szczególnie w s t o s u n ­

d w ó c h hiszpańskich: A m o r o s , Fernandez; j e d n e g o Polaka: S t o ­

ku d o

indywidualności

szczególnie

e k s p r e s y w n y c h , jak

Kastendeuch

np:

pyra, Ż y d a : A y a c h e , murzyna: B o l i ; p ó ł — a r a b a : Passi i t y l k o

N i c k l a u s , czy Ballesteros w g o l f i e , M c Enroe l u b Nastase w t e n i ­

d w ó c h F r a n c u z ó w , z k t ó r y c h j e d e n ( K a s t e n d e u c h ) jest wszakże

sie, Hagler, D u r a n , Clay, Ray Leonard w boksie e t c , niezależnie

— o i r o n i o — A l z a t c z y k i e m , d r u g i zaś ( F a r g e o n ) ma r ó w n i e ż

o d d y c h o t o m i i g r u p o w y c h . Składnia d o t e g o d o d a t k o w o fakt, iż

o b y w a t e l s t w o szwajcarskie. T o s a m o p o w t a r z a się w d r u ż y n a c h

a priori „ n a s i " często walczą między sobą; w w i e l u zaś spek­

k l u b o w y c h , z tą t y l k o różnicą, że tutaj zbędna jest u c i ą ż l i w a

t a k u l a r n y c h i p o p u l a r y z o w a n y c h przez środki m a s o w e g o przeka­

f o r m a l n o ś ć naturalizacji. O l y m p i q u e Marsylia: Olmeta — A m o r o s ,

zu d y s c y p l i n a c h ( F o r m u ł a 1 , ż e g l a r s t w o , boks) są „ n a s i " prak­

B o l i , Moser, Di M e c o — S t o j k o v i c , C a n t o n a , Vercruysse — W a d ­

t y c z n i e n i e o b e c n i , c o zmusza d o szukania preferencji p o m i ę d z y

dle, Pele, Papin. Jest t u przedstawiciel G h a n y : Pele, A n g l i i :

p o t e n c j a l n i e „ t a m t y m i " . Nic w i ę c d z i w n e g o , że w w i e l u s p o r t a c h

W a d d l e , J u g o s ł a w i i : S t o j k o v i c , Wybrzeża Kości S ł o n i o w e j : B o l i ,

i n d y w i d u a l n y c h (tenis, golf, j e ź d z i e c t w o , a u t o m o b i l i z m ) i n s y g ­

Brazyli: Mozer... Pozostaje j e d y n y r o d z i m y rodzynek —

nia g r u p o w e nie p o j a w i a j ą się w c a l e l u b też ( k o l a r s t w o , szermier­

— ale i o n także nie z p o ł u d n i a kraju r o d e m . W Polsce nie mającej

ka, ł u c z n i c t w o , lekka atletyka) t y l k o w p r z y p a d k a c h s p e c y f i c z ­

p r a w i e ś r o d k ó w na zakup z a w o d n i k ó w zagranicznych ( j e d y n i e

Papin

n y c h imprez. Zastępują je za t o , coraz częściej, e w o k u j ą c e mit

Marozzi w „ Ś l ą s k u " , M i c h a j ł o w w „ M o t o r z e " , N i e f i o d o w , S o ł o -

Kopciuszka, listy płac z a w o d n i k ó w . Cóż p r y w a t n i e j s z e g o

od

d o w n i k o w w „ J a g i e l l o n i i " A n a s z k i n , Kaniszczew w „ P o g o n i "

pieniądza! ? — Ego w znacznej mierze d o m i n u j e Nostri. Klasyfika­

i paru i n n y c h ) z j a w i s k o s y t u u j e się na i n n y m nieco p o z i o m i e :

cja u s t a n a w i a n a przez s p o r t y i n d y w i d u a l n e staje się w i ę c z p o w o ­

policzmy —

du

w „ Z a g ł ę b i u " Lubin...

nakładania

się w i e l u

elementów

nazbyt

skomplikowana

i nazbyt s z c z e g ó ł o w a , by u r u c h o m i ć p r a w d z i w i e m a s o w e i ży­
w i o ł o w e reakcje.
„ N a jedną t y l k o rzecz, n a w e t g d y b y u w a ż a ł y ją za n a j i s t o t n i e j ­

ilu jest w a r s z a w i a k ó w

w

„ L e g i i " , ilu

lubinian

T e g o s a m e g o , s z a n o w n e g o , o b y w a t e l a miasta L u b l i n a , który
na określenie murzyna nie znajduje i n n y c h s ł ó w , niż: „ a s f a l t " ,
„ g o r y l " , „ s m o l u c h " , nie raził zgoła czarny koszykarz „ S t a r t u "

141

— Kent W a s h i n g t o n . Był przecież „ n a s z " . P o d o b n i e francuski

M o r r i s sam podkreśla, że „ p o p u l a r n o ś ć piłki nożnej jest, w skali

burżuj gardzący i m i g r a n t a m i i w s z e l k i e g o rodzaju mieszańcami

światowej, nieporównywalna z którymkolwiek innym sportem".

( m e t e q u e s ) , g d y t y l k o w ł o ż ą o d p o w i e d n i ą koszulkę z a u w a ż a ć

Dlaczegóż w i ę c ? Skojarzenie np. p o l o i ł o w ó w p o w i n n o być

przestaje kolor skóry B o l i , Tresora, T o u r e , Pele, Fofany, W e a h ' a ,

przecież o w i e l e łatwiejsze i bardziej s u g e s t y w n e . Z a p r o p o n u j e m y

O m a m - B i y i k a etc. Nikną nagle uprzedzenia regionalne, społecz­

inną o d p o w i e d ź , bardziej osadzoną w specyfice u k o c h a n e j naszej

ne, n a w e t estetyczne (naga czaszka Ben M a b r o u c k a , plereza

dyscypliny.

Z i o b r a , h o m o s e k s u a l n y look k o s t i u m ó w Bella...). Emblemat znosi
przeciwieństwa, wcielając oznaczonego całkowicie i n i e o d w o ­
łalnie ( t o znaczy, aż d o z m i a n y b a r w ) w

grono

Życie

społeczno-ekonomiczno-polityczne

postrzegane

najczęściej (na p o z i o m i e tak z w a n e g o „ z d r o w e g o

jest

rozsądku"

„naszych".

u c z y n i o n o z t a k i e g o spojrzenia istny p a r a d y g m a t ) j a k o n i e u s t a n ­

jakichkolwiek

na w o j n a mająca na celu przywłaszczenie sobie d ó b r i n n e g o ,

k o n o t a c j i r e a l n y c h , u z y s k u j ą c y m za t o w y m i a r mistycznej har­

innej g r u p y , i n n e g o n a r o d u . U k ł a d y i p r a w a t o t y l k o o d w i e c z n e

„ N a s z y c h " w sensie m i t y c z n y m , p o z b a w i o n y m
monii.

preteksty. „ N i e

c h c e m y ginąć za r o p ę " —

wołali

pacyfiści

M i t przenosi się na t r y b u n y . Połączeni k o m u n i ą z t y m i s a m y m i ,

w d n i a c h w o j n y w Golfie. W grze, która o d z w i e r c i e d l a ł a b y taki

z a p o m i n a m y o o b o w i ą z u j ą c y c h poza s t a d i o n e m p o d z i a ł a c h kla­

s p o s ó b myślenia, w i d z i e ć w i n n i b y ś m y d w a zespoły w y r y w a j ą c e

s o w y c h , w i e k o w y c h , p ł c i o w y c h , e k o n o m i c z n y c h . . . Razem krzy­

sobie piłkę i o d n o s z ą c e ten s y m b o l i c z n y ł u p d o siebie, d o s w o i c h

c z y m y , z r y w a m y się z miejsca, w p a d a m y sobie w r a m i o n a p o

w ł o ś c i , a w i ę c d o k o n u j ą c e działań d o k ł a d n i e p r z e c i w n y c h t y m ,

bramce. J a k starzy z n a j o m i d y s k u t u j e m y , w y m i e n i a m y k o m e n ­

które o b s e r w u j e m y na b o i s k u . U p r a w n i o n e w y d a j e się w i ę c

tarze, k l n i e m y i trącamy się b u t e l k a m i p i w a . Nie ma ciasnych

przypuszczenie, że o w a inwersja z d o b y c z y i d a r u , r ó w n o l e g ł a d o

g o r s e t ó w c o d z i e n n e g o savoirvivre. Znika w s t y d . Pamiętam dzie­

n o g i : ręce, ma s w ó j głębszy s y m b o l i c z n y sens.

w c z y n ę , którą c a ł o w a ł e m w

usta i w

piersi p o

zwycięstwie

Jerzy S. W a s i l e w s k i a n a l i z o w a ł parokrotnie f u n k c j e postaci

Auxerre n a d Bordeaux w i o s n ą 1 9 8 3 . T r w a t o j e d n a k t y l k o d o

bohatera—złodzieja pośredniczącego p o m i ę d z y t y m i t a m t y m

k o ń c o w e g o g w i z d k a lub e w e n t u a l n i e w y g a ś n i ę c i a p o z w y c i ę s -

ś w i a t e m . Najbardziej z n a n y m z t y c h t r i c k s t e r ó w jest dla nas

k i e g o a m o k u . Ż e g n a m y się o b c y sobie jak przed meczem. Nie

o c z y w i ś c i e Prometeusz, ale p o d o b n e postacie o d n a j d u j e m y w e

z o b a c z y ł e m już n i g d y tamtej d z i e w c z y n y . N o r m a l n e życie przy­

w s z y s t k i c h bodaj m i t o l o g i a c h . Nie w c h o d z ą c w detale i nie

w r a c a s w o j e p r a w a . Koniec c h a o s u . Ś w i a t został z n ó w s t w o r z o ­

pretendując d o syntezy a la D u m e z i l , w y s z c z e g ó l n i ć m o ż e m y trzy

ny.

etapy działania trickstera:

T o c h w i l o w e zawieszenie p r a w s p o ł e c z n y c h charakterystyczne
jest dla w i e l u ś w i ą t p l e m i e n n y c h t y p u k a r n a w a ł o w e g o , j a k b y
p o w i e d z i a ł B a c h t i n . Ś w i ą t , podczas k t ó r y c h uczestnicy u p o w a ż ­
nieni są d o lekceważenia o b o w i ą z u j ą c y c h t a b u , a n a w e t

do

o d w r a c a n i a sensu u ś w i ę c o n y c h reguł dnia c o d z i e n n e g o .

2. S t a w i a c z o ł o s i l e miejsca strzegącej (najczęściej p o t w o r o w i :
c y k l o p o w i , w i e l o g ł o w e m u s m o k o w i , bazyliszkowi lub podstęp­
n y m zasadzkom: ś c i a n o m o g n i a , szklanym g ó r o m , p o d c h w y t ­

T o ostatnie t ł u m a c z y z a p e w n e szczególną p o p u l a r n o ś ć piłki
n o ż n e j , której sam już r e g u l a m i n w s p i e r a

1. S a m o t n i e , dzięki s z c z e g ó l n y m , n a d p r z y r o d z o n y m najczęś­
ciej, u m i e j ę t n o ś c i o m , zbliża się o n d o m a g i c z n e g o miejsca.

i ilustruje zasadę

k a r n a w a ł u . P o d s t a w ą jest t u wszakże rezygnacja z p o s ł u g i w a n i a
się w w a l c e rękoma. Rzecz j e d n o z n a c z n i e i rażąco sprzeczna

l i w y m zagadkom...).
3. Kradnie p o ż ą d a n y obiekt i o d n o s i g o d o ojczyzny — d o
„naszego świata".
N i e t r u d n o spostrzec, że mecz piłkarski jest

odwróceniem,

z naturą. Po f r a n c u s k u „ p o z n a j e się r ę k ę " artysty w j e g o dziele,

a m o ż e semantyczną parodią t e g o m i t y c z n e g o s c h e m a t u :

„ w y r a b i a się r ę k ę " czyli uczy p r o f e s j o n a l n e g o działania, „ p o ż y c z a

1 . Cała drużyna, k o l e k t y w n y m w y s i ł k i e m , w y p r a c o w u j e j e d ­
n e m u ze „ s w o i c h " korzystną pozycję.

r ę k ę " czyli w s p o m a g a k o g o ś , atakuje się nie „ m a r t w ą ręką" ale
„ r ę k ą z b r o j n ą " w z g l ę d n i e „ s i l n ą " , c h w y t a się sytuację „ w rękę",
umiejąc w i e l e rzeczy ma się „ w i e l e r ą k " etc. Po p o l s k u p o d o b n i e :
załamuje się ręce, u m y w a je, leci przez nie, nosi na n i c h l u b patrzy
na nie, z o s t a w i a się w o l n ą rękę, p r z y c h o d z i z rękami p u s t y m i l u b
p e ł n y m i , idzie się k o m u ś na rękę, ma się rękę szczęśliwą l u b d w i e
l e w e , trzyma się rękę na pulsie, przykłada się ją d o czegoś, bierze
s p r a w ę w s w o j e ręce, p o d n o s i się ręce na znak k a p i t u l a c j i , „ t y m i
r ę c a m i " b u d u j e się szklanne domy... P o z b a w i o n y rąk może b y ć
g o d n y m litości kaleką l u b p r z e w r o t n y m kpiarzem. Jeśli j e d n a k
postrzegany nie jest na żaden z t y c h s p o s o b ó w , ś w i a d c z y t o , iż
z n a j d u j e m y się w kontekście o g ó l n e g o o d w r ó c e n i a

porządku

ś w i a t a , b o w t e n d o p i e r o w p i s u j e się l o g i c z n i e w o j o w n i k d o b ­
r o w o l n i e w y r z e k a j ą c y się i n s t r u m e n t u rąk.
A przecież nie j e d y n a t o inwersja w piłce nożnej. D r u ż y n y
walczą zaciekle o o p a n o w a n i e piłki. Celem o s t a t e c z n y m tej w a l k i
jest jednak... z w r o t z d o b y c z y d o bramki p r z e c i w n i k a , przekazanie
jej w s a m o serce o k u p o w a n e g o przezeń t e r e n u . D e s m o n d M o r r i s

2. W d e c y d u j ą c y m m o m e n c i e p o k o n a ć o n musi

jedynego

n o r m a l n e g o ( z g o d n e g o z naturą) — u ż y w a j ą c e g o rąk bramkarza.
3. P i ł k a - ł u p p o z o s t a w i o n a zostaje na t e r y t o r i u m w r o g i m , na
„tamtym świecie".
Piłkarz strzelający bramkę jest w i ę c a n t y - P r o m e t e u s z e m z w r a ­
c a j ą c y m o g i e ń B o g o m . J a k i sens ma taka f i g u r a metaforyczna?
— Otóż ś w i a t został już przez B o g ó w raz s t w o r z o n y i u s t a n o w i o ­
ny. G d y b y j e d n a k z a c h o w a ć g o w p i e r w o t n y m ładzie, c z ł o w i e ­
c z e ń s t w o s t r a c i ł o b y cel i r o z m y ł o się w

bezprzedmiotowości.

Stąd b u n t A d a m a i Ewy. Trzeba w i ę c o d t w o r z y ć chaos, b y m ó c
p o w t ó r n i e d o k o n a ć a k t u s t w o r z e n i a , c h o ć b y nie na kosmiczną,
ale społeczną t y m razem skalę.
O t o p r a w d z i w a , najgłębsza s t a w k a s p o r t u .
J e d n a z drużyn zejdzie z boiska zwycięska i dzieląc ze „ s w o i m i "
barbarzyńską liturgię t r i u m f u i klasyfikacji, uczyni ich lepszymi,
mieszkańcami środka ś w i a t a , p r a w d z i w y m i l u d ź m i !

w i d z i w t y m s y m b o l i k ę „ u k r y t y c h ł o w ó w " — „ g r a c z e usiłują

Aż d o n a s t ę p n e g o m e c z u .

w y p r z e d z i ć j e d n i d r u g i c h , by p i e r w s i d o k o n a ć liturgicznej ofiary

A l b o w i e m geniusz k u l t u r y nie uznaje c i ą g ł o ś c i , r ó w n o ś c i ani

— strzału w paszczę b r a m k i . "

4

Niestety, interpretacja taka nie

j e d n o r o d n o ś c i . Z a p o m n i e l i o t y m B o g o w i e wracając na O l i m p .

w y j a ś n i a w n i c z y m inwersji ręce : n o g i , j e d y n e j , która odróżnia

C z ł o w i e k przejął w i ę c ich zadania i stał się — na tę c h w i l ę meczu

f o o t b a l l o d piłki ręcznej, k o s z y k ó w k i , r u g b y etc. T y m c z a s e m

— B o g o m r ó w n y . J a k M a r a d o n a . J a k J a c e k Ziober.

PRZYPISY
G e n . 1 . 1—8
J . M . B o c h e ń s k i , Sto zabobonów,
Paryż 1 9 8 7 , s. 9 5
U. Eco, La guerre du faux, Paris 1 9 8 5 , s. 2 3 9 — 2 4 0
D. M o r r i s , La tribu, w : L'amour
foot —
„Autrement"
n ° 8 0 / 0 5 . 1 9 8 6 , s. 1 6 — 1 7
1
2

3
4

142

PS. J a c e k Olędzki n i e w i e l e w i e o
o n i m nie pisał. Jeżeli już j e d n a k
w i a d o m o ś c i , że Roger M i l l a tańczył
w e g o t a ń c a k a m e r u ń s k i e g o , oraz że
(2 razy!) ale B U T R A G U E N O !

f o o t b a l l u i m o ż e lepiej, żeby
m u s i , t o niech przyjmie d o
po bramce m o t y w z n a r o d o ­
nie istnieje piłkarz U t r a g e n i o

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.