-
Title
-
Co można znaleźć w szafie? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.80-90
-
Creator
-
Oziewicz, Marek
-
Date
-
1998
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:2509
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2698
-
Text
-
Co można znaleźć w szafie?
Światy równolegle Kronik narnijskich C. S. Lewisa
(cz.I)
Marek Oziewicz
W niniejszej pracy zajmiemy się kwestią równoległych
wszechświatów w Kronikach narnijskich CS. Lewisa, a do
kładniej: analizą tematyki przejścia z jednego świata do dru
giego. W tym celu przyglądniemy się zarysowywanemu
przez autora statusowi tych światów oraz ich czasoprzestrze
ni. Postaramy się zlokalizować miejsca styku tych rozmai
tych światów, a następnie zbadać mechanikę przenikania bo
haterów z jednego do drugiego. Dokładne i jasne ujęcie tego
tematu będzie wymagało precyzyjnych definicji pojęć, który
mi będziemy się posługiwać. Bez wątpienia bowiem kwestia
różnych światów w dziele literackim ma tak szeroki zakres np. można ująć ją z perspektywy stref liminalnych, z perspek
tywy mitologii (w przypadku Lewisa szczególnie mitologii
celtyckiej) itd. - że każda kolejna próba analizy tego tematu
wymaga jak największej precyzji terminologicznej. Dlatego
też, świadomi faktu, że niektóre używane przez nas pojęcia
funkcjonują w pracach różnych autorów w innych konte
kstach znaczeniowych, będziemy starali się dokładnie zdefi
niować każde z nich.
W Kronikach narnijskich pojawia się kilka różnych świa
tów: kształtowana na wzór rzeczywistości realnej Anglia
(ukazywana w krótkich ujęciach począwszy od 1900 г., do
późnych lat czterdziestych naszego wieku); Narnia i otacza
jące ją krainy odwiedzane przez ludzkich bohaterów w róż
nych okresach swego istnienia, od powstania do zagłady; kra
ina Aslana (stanowiąca przedsionek do świata Aslana), leżą
ca na pograniczu świata Narni, ale praktycznie z niej niedo
stępna; obumarły świat Charnu; czy las między światami miejsce znajdujące się ponad czasem. Światy te możemy
podzielić na dwa rodzaje. Pierwsze to takie, do których moż
na przedostać się (lub z nich powrócić) jedynie dzięki magii.
Nazwiemy je tutaj światami równoległymi. Takimi światami
będą względem siebie np. Anglia, las między światami, Na
rnia, Charn czy kraj Aslana (z pewnymi zastrzeżeniami).
1
Drugą grupę stanowią światy, które istnieją w obrębie te
go samego wszechświata i do których można dostać się bez
pomocy magii, lecz po prostu podróżując do nich w jednej
czasoprzestrzeni: kopiąc dziurę w ziemi lub żeglując poza
znane morza. Z jednej strony moglibyśmy użyć w stosunku
do nich miana krain, ale o ile określenie to pasowałoby np. do
Kalormenu, Samotnych Wysp, Telmaru czy północnych kra
jów zamieszkanych przez olbrzymów, nie w pełni oddawało
by status Krainy Bizm czy Królestwa Otchłani, rządzących
się zupełnie innymi prawami niż pozostałe, współistniejące
z nimi światy. Rzeczywistości te nazwiemy zatem światami
80
wtórnymi, bowiem: czasami różnią się one między sobą tak
znacząco, że nie sposób sprowadzić ich statusu do rozmai
tych krain tego samego świata, natomiast istnienie ich wszy
stkich uwarunkowane jest przez poszczególne światy równo
ległe, w obrębie których się znajdują. Takimi światami wtór
nymi będą więc np. poszczególne wyspy napotykane przez
Wędrowca do świtu w jego podróży, Kalormen, Telmar, Kra
ina Bizm, Królestwo Otchłani, Archenlandia itd.
Motyw istnienia światów wtórnych przewija się w litera
turze światowej od początku jej istnienia. Nawet jeszcze
w obrębie tradycji ustnej stanowił on jeden z nieodzownych
elementów większości opowieści. Od niepamiętnych czasów
bajarze wprawiali swych słuchaczy w zachwyt, opowiada
jąc im o przedziwnych wydarzeniach z przeszłości i krai
nach leżących daleko za horyzontem. Opowieści te nabiera
ły rozmaitego charakteru - niektóre stawały się mitami, inne
urastały do poziomu legend, jeszcze inne określano mianem
baśni. Niemniej jednak wszystkie krainy (lub według naszej
terminologii: światy wtórne) wspominane w tych opowie
ściach (np. platońska Atlantyda, tajemnicze wyspy odwie
dzane przez Odyseusza, cudowny dwór króla Artura, dziwne
krainy opisane przez Marco Polo, wyspa Robinsona Crusoe
czy kraina Liliputów Swifta) znajdowały się w obrębie pew
nej geograficznej całości, tzn. na Ziemi (za horyzontem, za
górami, za morzem, na końcu świata) lub przynajmniej
w naszym wszechświecie (na księżycu lub rzadziej na in
nych planetach). Odległość dzieląca nas od nich była albo fi
zyczna, albo czasowa, albo fizyczno-czasowa. Fizyczną
można było zmierzyć i czasami nawet pokonać. Nawet bo
gowie mieszkali na Olimpie, czyli w obrębie naszego świa
ta, choć śmiertelnicy nie mogli dostać się do ich siedziby.
W tym drugim wypadku, gdy odległość była czasowa, świa
ty wtórne należały do odległej przeszłości, jak np. dwór
króla Artura. Gdy odległość była zarówno fizyczna, jak
i czasowa opowieści o tych światach przypominały Platoń
ską historię Atlantydy. W każdym z tych przypadków jednak
świat wtórny mieścił się gdzieś w otaczającej nas, trójwy
miarowej rzeczywistości. Mieściły się w niej nawet naj
śmielsze fantazje literackie. Zupełnie inaczej było ze świata
mi równoległymi.
Idea światów równoległych - czyli innych wymiarów
przestrzenno-czasowych - pojawiła się w literaturze świato
wej dopiero niedawno. Choć niektórzy myśliciele przeszłości
zastanawiali się nad istnieniem wyższych wymiarów, prak
tycznie aż do połowy dziewiętnastego wieku panowało prze
konanie, że świat ma jedynie trzy. Przekonanie to sankcjono2
wane było geometrią euklidesową, na fundamencie której po
wstała i opierała się cała nauka, filozofia i sztuka Europy.
To oczywiste, mawiał Euklides, że punkt jest bezwymiarowy.
Linia ma jeden wymiar: długość. Płaszczyzna ma dwa wymiary:
długość i szerokość. Bryłę cechują trzy wymiary: długość, szero
kość i wysokość. I w tym miejscu grecki uczony się zatrzymał.
Nie ma obiektów czterowymiarowych. Te poglądy znalazły
odzwierciedlenie w filozoficznej myśli Arystotelesa, który
pierwszy wyraził pogląd, że czwarty wymiar przestrzenny nie
może istnieć.
1
Filary klasycznej geometrii euklidesowej runęły w 1854 r.
Za sprawą Georga Bernharda Riemanna, który podczas swo
jego wykładu habilitacyjnego przedstawił teorię wyższych
wymiarów. Narodziny geometrii riemannowskiej miały
olbrzymi wpływ na przyszłość nauki i sztuki. Nie wdając się
w jej matematyczne i fizyczne implikacje, należy zauważyć,
że teoria wyższych wymiarów Riemanna rozbudziła tak wiel
kie namiętności, że wkrótce weszła na stałe do literatury, da
jąc początek niezliczonej już dziś ilości utworów klasyki
dziecięcej (Piotruś Pan, Alicja w krainie czarów, Kraina Oz),
fantastyki naukowej (począwszy od Wehikułu czasu) i fanta
styki baśniowej (Tolkienowskie Sródziemie, czy Lewisowska
Narnia). Już w 1884 ukazała się pierwsza powieść poruszają
ca kwestię istnienia różnych wielowymiarowych światów za
tytułowana Flatland: A Romance of Many Dimensions by
a Square, którą napisał duchowny Edwin Abbot. Jak zauwa
ża Kaku, dzięki wielkiej fascynacji czytelników wyższymi
wymiarami, książka odniosła w Anglii natychmiastowy suk
ces, a przed 1915 ukazało się dziewięć jej kolejnych wzno
wień. W swojej książce Abbot dowcipnie obnażył ograniczo
ność i zakłamanie osób, które nie przyjmowały możliwości
istnienia innych światów oraz skrytykował bigoterię i ciasno
tę poglądów, powszechnych w wiktoriańskiej Anglii. Znacze
nie książki Abbota polegało na tym, że była ona pierwszą, po
wszechnie czytaną popularną pozycją o wizycie w wielowy
miarowym świecie, a jego opisy psychodelicznej podróży Pa
na Kwadrata do krainy przestrzeni były matematycznie po
prawne. W 1894 ukazała się następna wpływowa książka:
Wehikuł czasu Herberta George'a Wellsa. Spopularyzował on
w nauce pogląd, że czwarty wymiar może być również cza
sowy, a nie wyłącznie przestrzenny. Wkrótce potem powstała
Liłith George'a McDonalda (w którym to utworze spekuluje
on na temat tego, czy niebo znajduje się w czwartym wymia
rze) oraz Alicja w krainie czarów i Alicja po drugiej stronie
lustra Lewisa Carolla. Caroll pierwszy wykorzystał ideę cię
cia Riemanna jako bramę i przejście między światami. W Ali
cji po drugiej stronie lustra cięciem Riemanna, które łączy
krainę czarów z Anglią, jest lustro. W pierwszej z Kronik narnijskich Lewisa funkcję tę pełni szafa.
Podsumowując: o ile idea światów wtórnych obecna była
w literaturze od niepamiętnej przeszłości, to koncepcja świa
tów równoległych pojawiła się dopiero niedawno. I choć na
ukowe aspekty tej teorii - zwanej teorią hiperprzestrzeni będą jeszcze przedmiotem badań matematyków i fizyków
przez wiele lat, nie ma żadnych wątpliwości, że teoria ta za
domowiła się w literaturze fantastycznej i baśniowej. Jed
nym z bezpośrednich tego dowodów są Kroniki narnijskie C.
S. Lewisa.
W niniejszej pracy skoncentrujemy się na stworzonych
przez Lewisa światach równoległych, z pominięciem świa
tów wtórnych. Chociaż opisy światów wtórnych są bardzo in
4
5
teresujące, a ich rzeczywistość często przesiąknięta magią,
nie będziemy zajmować się kwestią, w jaki sposób można się
do nich dostać, gdyż sprowadziłoby się to do analizy geogra
ficznej tych światów. Zajmiemy się raczej magicznym prze
nikaniem z jednego świata do drugiego na poziomie światów
równoległych. Analiza taka wymagać będzie zdefiniowania
pojęć 'magiczne przenikanie' oraz 'świat równoległy'.
Świat (lub wszechświat) równoległy zdefiniowaliśmy już
po części powyżej, ale warto uczynić to dokładniej na przy
kładzie Kronik namijskich. Każdy twórca literatury fanta
stycznej posługuje się bowiem własnym rozumieniem kon
cepcji światów równoległych, a stąd istnieją różne jej warian
ty. Dla Lewisa światy równolegle - a przynajmniej te, które
odnajdujemy w kronikach - charakteryzują się dwoma cecha
mi: są hipotetycznie prawdziwe i mają wzajemnie nieprzystawalną czasoprzestrzeń.
Hipotetyczna prawdziwość przedstawionych przez Lewi
sa światów to propozycja autora w jego dialogu z czytelni
kiem; jest kwestią ich konsensusu. W zależności od punktu
odniesienia można bowiem traktować światy przedstawione
w Kronikach namijskich na dwa sposoby: wychodząc z za
łożenia, że niepodważalną, obowiązującą rzeczywistością
(usankcjonowaną historią oraz naszym codziennym doświad
czeniem) jest w całym cyklu Anglia, można uznać wszystkie
pozostałe światy za drugorzędne - będące wytworami fanta
zji autora. Tym samym status Narni, Kalormenu, Charnu czy
krainy Aslana zostaje zrównany. Światy równoległe i światy
wtórne sprowadzone zostają do wspólnego mianownika, a ich
rzeczywistość, tzn. realność, zakwestionowana. Można jed
nak potraktować zarysowaną przez Lewisa wizję rozmaitych,
istniejących obok siebie światów hipotetycznie. W takim uję
ciu wszystkie one są hipotetycznie prawdziwe - Anglia (czy
ogólnie mówiąc, świat naszego codziennego doświadczenia)
jest tylko jednym z wielu równorządnych światów. Realność
danego świata zależy od punktu odniesienia. Ten, w którym
się znajdujemy, wydaje się nam bardziej prawdziwy niż po
zostałe, bowiem nasze doświadczenie ograniczone jest tylko
do niego, a o tych innych nie wiemy nic.
Te dwa różne sposoby traktowania rozmaitych światów
Kronik namijskich warunkują dwa, zupełnie różne sposoby
odbioru całego cyklu. Gdy odmówimy realności Narni i in
nym światom - czy to z powodu ich magii, której nasz zdro
wy rozum nie jest w stanie przyjąć, czy to z jakiegokolwiek
innego powodu - Kroniki jawią się wtedy jako czysta rozryw
ka, a zawarta w nich głęboka treść moralna zostaje odsunięta
w sferę fantazji autora; w obszar, który nie ma nic wspólne
go z realną rzeczywistością naszego życia. Gdy zaś pozosta
niemy otwarci na hipotetyczną prawdziwość tych światów co nie oznacza oczywiście zaakceptowania ich natychmiast
i bez zastrzeżeń - wówczas odkryjemy, iż opisane w Kroni
kach wydarzenia zawierają głębokie przesłanie moralne i fi
lozoficzne, które możemy odnieść do siebie. Ogólnie
mówiąc, przygody dzieci w Narni stają się wówczas obrazem
odysei ludzkiego życia ku duchowemu spełnieniu; nabierają
wymiaru archetypalnego.
Taką interpretację wydaje się sugerować sam autor. Posłu
gując się rozmaitymi środkami, daje nam do zrozumienia, że
aby doświadczyć pełnego efektu Kronik, nie wolno z góry
kwestionować realności przedstawionych w nich wydarzeń.
Lewis pokazuje jednocześnie, że jest to trudne zadanie. Nasz
intelekt wzbrania się bowiem przed zaakceptowaniem istnie81
nia czegoś, co pozostaje poza domeną naszego bezpośrednie
go doświadczenia, a sama wiara wypływająca z serca w nie
których przypadkach może okazać się naiwna i ślepa. Lewis
nie oczekuje od swych czytelników ani jednego, ani drugie
go; wybiera drogę środka - czujący intelekt. Wielokrotnie
pokazuje, że poleganie jedynie na rozumie jest w istocie
ograniczeniem. Lewis kwestionuje ideę płytkiego, ograniczo
nego pojmowania otaczającej nas rzeczywistości sprowadza
jącego cały świat do percepcji zmysłowej, „niezmiennych
praw", „naukowej interpretacji" i źle pojmowanego „zdrowe
go rozsądku". Wbrew powszechnemu dla społeczeństwa in
dustrialnego przekonaniu o mocy rozumu, Lewis pokazuje,
jak mało w istocie wiemy o świecie i jak łatwo wpadamy
w pułapkę banalnych, pseudonaukowych wyjaśnień. Gdy na
przykład w Lwie, czarownicy i starej szafie dzieci rozma
wiają z profesorem Kirke, pytając go o zdanie odnośnie do
twierdzeń Łucji o świecie, który znajduje się w szafie, jego
odpowiedzi całkowicie burzą ich pozornie racjonalne rozu
mowanie:
6
...A więc przynajmniej czasowo, zanim nie uzyskamy jakichś
nowych danych, musimy założyć, że [Łucja] mówi prawdę.
Zuzanna popatrzyła na niego [Profesora] uważnie, ale wyraz
jego twarzy nie wskazywał na to, że żartuje.
- Ale jak coś takiego może być prawdą? - spytał Piotr.
- Dlaczego o to pytasz?
- Z jednego powodu - odpowiedział Piotr. - Jeżeli to praw
da, to dlaczego każdy, kto wejdzie do szafy, nie znajduje tego
kraju? Chodzi mi o to, że tam naprawdę nic nie było, kiedy zaj
rzeliśmy do środka; nawet Łucja nie twierdziła wówczas, że jest
inaczej.
- A co to ma do rzeczy? - zapytał znowu Profesor.
- Ależ, Panie Profesorze, jeżeli coś jest prawdziwe, to musi
być prawdziwe zawsze!
- Musi? - raz jeszcze zapytał Profesor i Piotr nie wiedział,
co na to powiedzieć.
7
Podobnie płytkie - w obliczu rozmowy z Ramandu, isto
tą stojącą powyżej hierarchii istot śmiertelnych - okazuje się
rozumienie rzeczywistości, jakie reprezentuje Edmund.
- Jestem Ramandu. Ale widzę, że patrzycie po sobie tak,
jakbyście nigdy nie słyszeli tego imienia. I wcale się temu nie
dziwię: czas, w którym byłem gwiazdą, przeminął dawno temu,
zanim ktokolwiek z was pojawi! się na tym świecie. Od tego cza
su zmieniły się wszystkie konstelacje.
- Ojej! - zawołał Edmund, wciągnąwszy głęboko powietrze.
- On jest EMERYTOWANĄ gwiazdą!
- Czy już nie jesteś gwiazdą? - zapytała Łucja.
- Jestem gwiazdą w stanie spoczynku, moja córko - odpo
wiedział Ramandu. [...]
- W naszym świecie - odezwał się Eustachy - gwiazda jest
olbrzymią kulą płonącego gazu.
- Nawet w waszym świecie to, o czym mówisz, mój synu,
nie jest gwiazdą, lecz jedynie tym, z czego jest zrobiona.
8
Lewis sugeruje, że postrzeganie świata jedynie w oparciu
o rozum i wyjaśnianie jego praw w kryteriach naukowych
często okazuje się zawodne. Dzieje się tak, ponieważ nasza
wiedza jest ograniczona i nieustannie się zmienia. Jedne
twierdzenia - z pozoru niepodważalne w danej epoce - zała
mują się w obliczu nowatorskich myśli następnych pokoleń.
Jeżeli zatem nawet nasze doświadczenie ukazuje historyczną
zmienność naukowych praw, upieranie się przy tym, że nie
które z nich stanowią ostateczność, wydaje się co najmniej
naiwne. Dzięki temu tak jasnemu i logicznemu wywodowi,
wplecionemu w narrację i zilustrowanemu rozmaitymi przy
82
kładami, Lewis zdaje się skłaniać czytelników do zajęcia
otwartej postawy wobec światów i wydarzeń, które opisuje.
Hipotetyczne traktowanie światów opisanych w Kronikach
narnijskich nie wymaga jednakże ich bezkrytycznego przyję
cia - należy po prostu pozostać na nie otwartym.
Jednak nawet to otwarcie jest dla nas trudne. Lewis zdaje
sobie z tego sprawę i aby ułatwić nam zajęcie takiej postawy,
posługuje się narracją. Na początku naturalnie identyfikuje
my się z bohaterami, którzy kwestionują realność innych
światów, a w miarę jak oni przekonują się o niej, także i my
stajemy się bardziej skłonni do zajęcia postawy otwartej.
W reakcjach bohaterów Lewis pokazuje nasze własne ograni
czenia i uprzedzenia. Trudno nam zaakceptować hipotetyczność światów równoległych, pociąga to bowiem za sobą
uznanie, że nasza rzeczywistość jest (lub może być) równie
realna jak rzeczywistość tych innych światów. Wszystko za
leży od punktu odniesienia.
Zasada ta działa jakby w dwie strony. My nie wierzymy
w istnienie innych światów, a mieszkańcy innych światów
w istnienie Ziemi. Gdy Łucja po raz pierwszy odkrywa Narnię
pozostałe dzieci nie wierzą w jej opowieść, bowiem nie mie
ści im się w głowie, że może istnieć jakaś odrębna rzeczywi
stość poza Anglią - światem ich codziennego doświadczenia.
- Nie, Piotrze, nie wymyśliłam tego - powiedziała Łucja.
- To jest zaczarowana szafa. W środku jest las, i pada śnieg,
i tam jest Faun i Czarownica, i to się nazywa Narnia, a jak nie
wierzycie, to idźcie i sami zobaczcie.
Dzieci nie wiedziały, co o tym sądzić, ale Łucja była tak
wzburzona, że wszyscy wrócili do pustego pokoju. Łucja pierw
sza podbiegła do szafy, otworzyła drzwi i zawołała:
- A teraz wchodźcie do środka i sami zobaczcie!
- No i co, głupia gąsko - powiedziała Zuzanna, wsadzając
głowę do środka i rozchylając futra - to przecież jest zwykła sza
fa. Popatrzcie, tu jest tylna ściana.
Potem każdy po kolei zaglądał do środka, rozchylał płaszcze,
i - cóż, wszyscy - łącznie z Łucją - mogli sobie obejrzeć naj
zwyklejszą w świecie szafę. Nie było ani lasu, ani śniegu, tylko
tylna ściana szafy ze sterczącymi z niej hakami. Piotr wszedł do
środka i zabębnił w nią pięściami, aby upewnić wszystkich, że
jest to tylko zwykle, twarde drewno.
- Znakomity kawał - powiedział po wyjściu z szafy. - No,
Łusiu, naprawdę udało ci się nas nabrać. Prawie ci uwierzyli
śmy.
9
Podobnie jest z Telmarami, którym Asian polecił zgroma
dzić się przy Brodzie Beruny po obaleniu króla Miraza i prze
kazaniu władzy Kaspianowi i mówiącym zwierzętom. Asian
opisał Telmarom historię ich rasy, ich pochodzenie, a następ
nie zaproponował wszystkim, którzy nie chcą zaakceptować
nowego porządku w Narni, powrót do świata ludzi, skąd po
chodzili ich przodkowie. „Na te słowa połowa Telmarów
wszczęła tumult, wykrzykując piskliwie: - Sami widzicie!
A nie mówiliśmy? Chce nas pozabijać, chce nas zgładzić z te
go świata!". Telmarowie nie znają żadnego innego świata
poza Narnią, którą podbili wiele wieków wcześniej. Nie pa
miętają nawet swej ojczyzny -Telmaru, choć wiedzą, że ona
gdzieś istnieje. Natomiast istnienie jakiegoś innego świata,
w innej czasoprzestrzeni, jest dla nich niewiarygodne, nawet
jeśli na własne oczy widzieli „cud" przeniesienia jednego
z nich w inny wymiar.
10
[Żołnierz] wyprostował się i wszedł przez Drzwi.
Wszystkie oczy były w nim utkwione. Wszyscy widzieli trzy
drewniane tyczki, a pomiędzy nimi drzewa, trawę i niebo Narni.
Widzieli mężczyznę, między tyczkami, a potem - w jednej sekun
dzie - j u ż go nie było.
Z drugiego końca polany, gdzie zgromadzona była reszta Telmarów, rozległ się głośny lament.
- Och! Co się z nim stało? Czy chcesz nas wszystkich poza
bijać? Nie przejdziemy tamtędy! - ale jeden z mądrzejszych Telmarów powiedział:
- Nie widzimy żadnego innego świata między tymi tyczka
mi. Jeżeli chcesz, abyśmy ci uwierzyli, dlaczego jeden z WAS nie
przejdzie pomiędzy nimi? Wszyscy twoi przyjaciele jakoś się
trzymają z dala od tych drzwi."
Jednym z ważniejszych powodów, które dyskredytują
w naszych oczach inne światy, jest fakt, że często są one dia
metralnie różne od naszego. Przez to jesteśmy skłonni uznać
je za fantazję. Lewis pokazuje jednak, że różnice te leżą w sa
mej naturze tych różnych światów; jeżeli przyjmujemy, że są
one hipotetycznie prawdziwe, dlaczego nie miałyby funkcjo
nować na różnych zasadach? W przeciwieństwie do wielu
twórców literatury fantastycznej, którzy w swoich utworach
starają się modelować rzeczywistość fantastyczną na wzór
rzeczywistości realnej - co służyć ma podkreśleniu realności
świata przedstawionego - Lewis podkreśla ją właśnie przez
pokazanie, że świat równoległy rządzi się w niektórych
aspektach prawami zupełnie różnymi od naszych. Dla niego
jest to argument na rzecz niezależnego i realnego bytu świa
ta równoległego. Dlatego też już przy okazji pierwszej wizy
ty Łucji w Narni różnice te zostają bardzo mocno uwypuklo
ne. U nas zwierzęta są nieme, a tam mówią. U nas fauny, jed
norożce, smoki, karły, driady, najady i wiele innych stworzeń
uważa się za mityczne, a tam podaje się w wątpliwość istnie
nie człowieka. Na półce z książkami u Pana Tumnusa Łucja
znajduje między innymi książki (naukowe opracowania) za
tytułowane: Ludzie, mnisi i leśnicy; studium znanej legendy
oraz Czy człowiek jest mitem? Podobnie jak u nas istnieją
książki w rodzaju Juliusz Verne - życie i twórczość, tak istnie
ją pozycje takie jak np. Życie i pisma Sylena albo Nimfy i ich
życie. Jest to kolejny sposób, w jaki Lewis dowodzi względ
ności nauki. Łucja nie może się nadziwić, że spotyka fauna,
a faun, że spotyka Łucję. Oboje stanowią dla siebie gości
z (dosłownie) innego świata; postacie, które mogli nawzajem
znać jedynie z legend i opowieści.
Lewis pokazuje, że światy równoległe są (lub mogą być)
prawdziwe, ale ich prawdziwość nie oznacza, że są one takie
same jak nasz. Ich prawdziwość polega na tym, że w każdym
z nich rządzą odrębne prawa, dzięki którym dany świat jest
wewnętrznie spójny i logiczny. Takie rozumienie koncepcji
„prawdziwości" świata równoległego zgodne jest z opiniami
wielu badaczy literatury dziecięcej i fantastycznej - uważają
oni, że warunkiem koniecznym do tego, aby opowieści fanta
styczne mogły odnieść pełny skutek, jest stworzenie przez
autora wrażenia realności opisywanego świata. J. R. R. Tol
kien opisuje ten proces następującymi słowami:
[Autor baśni lub opowieści fantastycznej] stwarza równole
gły świat, do którego odbiorca może wejść w swym umyśle.
Wewnątrz tego świata to, co autor opisuje, jest prawdziwe', [to
znaczy] zgodne z prawami tego świata. Dlatego też wierzymy
w to, podczas gdy sami znajdujemy się w tym fantastycznym
świecie. W chwili gdy pojawia się niedowierzanie, pryska czar;
magia, a właściwie sztuka, nie osiągnęła zamierzonego rezulta
tu. Znajdujemy się wówczas ponownie w naszym codziennym
świecie, przyglądając się nieudanemu światu równoległemu z
zewnątrz. Jeżeli dobre wychowanie lub okoliczności nie po
zwalają nam wyjść, musimy przemóc (lub zdusić) swe niedo
wierzanie, w innym przypadku słuchanie i oglądanie byłoby nie
do zniesienia. Jednak to tłumienie niedowierzania (willing su
spension of disbelief) jest jedynie substytutem prawdziwego
doznania; podstępem, którego używamy, by udawać, że w coś
wierzymy, lub gdy próbujemy (z mniejszą lub większą chęcią)
doszukać się jakiejkolwiek wartości w dziele sztuki, które nas
zawiodło.'
2
Moc projekcji fantastycznych, a jednocześnie wiarygod
nych światów Tolkien uważał za nieodzowną cechę baśni.
Określał ją mianem wtórnego tworzenia (secondary creation)
i stawiał wyżej niż inne cechy tego gatunku, jak np. symboli
ka reprezentacji czy interpretacji. Opinie Tolkiena na temat
bajki i literatury fantastycznej - zawarte w jego eseju Tree
and Leaf - wydają się tu istotne także dlatego, że w znaczą
cy sposób ukształtowały rozumienie tych gatunków przez Le
wisa. W eseju O trzech sposobach pisania dla dzieci Lewis
wyznał bowiem, że dwie najczęściej pojawiające się w jego
umyśle teorie bajki to propozycje Tolkiena i Junga. Dodał
także, iż uważa wysuniętą przez Tolkiena teorię za „najpraw
dopodobniej najważniejszy wkład w tej dziedzinie, jaki do tej
pory uczyniono".
Teoria Tolkiena - według której bajki zawierają cztery
wyróżniające je elementy: fantazję (fantasy), uzdrowienie
(recovery), ucieczkę (escape) oraz pocieszenie (consolation)
- sprawdza się w przypadku Kronik namijskich całkowicie.
Z perspektywy niniejszej analizy możemy zignorować funk
cje uzdrowienia, ucieczki i pocieszenia, i skupić się na pierw
szym z tych elementów, który potwierdza postawioną przez
nas tezę, że Lewis oczekiwał od czytelników (lub przynaj
mniej sugerował) traktowanie światów równoległych opisa
nych w Kronikach jako hipotetycznie prawdziwych.
Zdaniem Tolkiena fantazja polega na stwarzaniu lub za
glądaniu do innego świata i stanowi istotę bajki. Jest ona nie
odzowna - na niej opiera się istnienie pozostałych elemen
tów. Tolkien używa terminu fantazja na określenie „wyższej
formy sztuki, właściwie prawie najczystszej formy sztuki,
która (gdy zostaje osiągnięta) jest [też] najpotężniejsza".
Fantazja powstaje z wysiłku wyobraźni (mocy umysłu po
zwalającej na stwarzanie obrazów) skupionej na wtórnym
stwarzaniu (zupełnie nowych światów), i to w taki sposób,
aby jednocześnie były one na wskroś realne i aby cechowała
je atmosfera bajkowej cudowności. Fantazja, będąca według
Tolkiena domeną literatury, jest bardzo trudna do osiągnięcia
właśnie dlatego, że stworzony przez nią wtórny świat musi
być całkowicie wiarygodny - musi wznieść się ponad to, co
jest „tylko wymysłem" i dziwacznością.
Nacechowana magią i cudownością sztuka, zmierzająca
do rozbudzenia w czytelniku wiary w realność opisywanego
świata, zawsze wywołuje oczarowanie. Oczarowanie z kolei
stwarza wtórny świat, do którego może wejść zarówno jego
twórca, jak i odbiorca (widz lub czytelnik). Świat ten jest re
alny dla nich tak długo, jak długo się w nim znajdują. Jego
magia wywołuje lub wydaje się wywoływać alternację świa
ta pierwotnego (realnego). Według Tolkiena celem fantazji
jest właśnie osiągnięcie oczarowania. Jednocześnie też fanta
zja nie jest domeną irracjonalizmu. Tolkien uważają za natu
ralną działalność ludzką, która w żaden sposób nie jest
sprzeczna z rozumem.
13
14
15
16
17
Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i dociekliwszy jest ro
zum, tym lepsza będzie stworzone przezeń fantazja, [bowiem]
fantazja opiera się na rozpoznaniu, że rzeczy na tym świecie są
83
takie, jakie są; na rozpoznaniu tego faktu, ale nie na zniewoleniu
przez niego.
18
Oczarowanie czytelnika wprowadza go do zupełnie
odrębnej rzeczywistości - z reguły niedostępnej zwykłemu
doświadczeniu ludzkiemu - rządzącej się własnymi prawami,
często diametralnie różnymi od praw obowiązujących w na
szym świecie. Niemniej jednak świat ten jest prawdziwy tak
długo, jak trwa czar. Tym czarem jest właśnie hipotetyczna
prawdziwość świata równoległego lub - w ujęciu Tolkiena funkcja bajki zwana fantazją. Pozwala nam ona zaakcepto
wać, że inne światy są (lub mogą być) niewyobrażalnie różne
od wszystkiego, co znamy.
Bardzo ważną konsekwencją przyjęcia hipotetycznej wizji
światów narnijskich jest zarysowująca się wówczas zupełnie
inna kosmologia świata przedstawionego. Gdy bowiem przyj
mujemy, że obowiązującą rzeczywistością jest tylko Anglia,
wówczas wszystkie inne światy możemy sklasyfikować jako
wymysły. Gdy zaś dopuścimy możliwość, iż nasz świat może
być tylko jednym z wielu równorzędnych ontologicznie świa
tów równoległych, okazuje się, że ponad tymi wszystkimi
światami istnieje świat Aslana, który można także identyfiko
wać z chrześcijańskim rajem. Świat ten różni się od wszelkich
innych światów tym, że podczas gdy tamte pojawiają się i gi
ną, on jest kwintesencją niezmienności - jest wieczny. Poza
tym jest nieskalany żadnym złem. Stanowi archetyp wszyst
kiego, co istnieje, istniało lub może zaistnieć. Gdy pod koniec
Ostatniej bitwy cała grupa przyjaciół Narni - nie rozumiejąc
jeszcze, co się dzieje - zostaje wprowadzona przez Aslana do
jego świata, profesor Digory zastanawia się na głos:
Posłuchaj, Piotrze. Kiedy Asian powiedział, że już nigdy nie
wrócisz do Narni, mówił o Narni, jaką ty miałeś' na myśli, lecz
nie o prawdziwej Narni. Tamta miała początek i koniec. Była tyl
ko cieniem lub odbiciem prawdziwej Narni, która zawsze tu ist
niała i zawsze tu będzie, tak jak nasz własny świat, Anglia i cała
reszta jest tylko cieniem lub odbiciem czegoś w prawdziwym
świecie Aslana. Nie musisz opłakiwać Narni, Łucjo. Wszystko,
co się liczy ze starej Narni - wszystkie kochane stworzenia - zo
stało wciągnięte do prawdziwej Narni przez Drzwi. Masz rację,
ta jest trochę inna, tak jak prawdziwa rzecz jest inna od swojego
cienia, lub jak życie na jawie różni się od snu. [...] To wszystko
jest u Platona, wszystko jest u Platona. Coś takiego!
19
W takim ujęciu prawdziwa Narnia, prawdziwa Anglia
i wszystkie prawdziwe światy okazują się jedynie „ostrogami
grzbietów wyrastających z wielkich gór Aslana", podobnie
jak kraina Aslana, ku której bohaterowie płynęli w Podróży
„Wędrowca do świtu" okazuje się zaledwie szczytem w
wielkim łańcuchu gór otaczającym cały świat. Prawdziwe
światy nie istnieją przy tym oddzielnie, wręcz przeciwnie w pewnym miejscu wszystkie łączą się w niewyobrażalną za
równo dla bohaterów, jak i dla czytelnika jedność. Według
słów Pana Tumnusa, aby dojść do tego miejsca, należy iść
wzdłuż krawędzi gór, „w górę i do wewnątrz". Opis taki
brzmi jak oksymoron, lecz w cyklu narnijskim Lewis wielo
krotnie podkreślał koncepcję, że wnętrze jest większe niż to,
co na zewnątrz.
20
Im dalej wzwyż i im dalej w głąb, tym wszystko staje się
większe. Wnętrze jest zawsze większe od tego, co na zewnątrz,
[powiedział Faun]
Łucja popatrzyła uważnie na ogród i zobaczyła, że naprawdę
nie jest to jakiś ogród, lecz cały świat z rzekami i lasami, z mo
rzami i górami. Nie były jej obce, znała je dobrze.
84
- Rozumiem - powiedziała. - To jest wciąż Narnia, jeszcze
bardziej prawdziwa i jeszcze piękniejsza od tej Narni na dole, tak
jak ta w dole jest bardziej prawdziwa i piękna od Narni za
Drzwiami Stajni! Ach tak.. świat wewnątrz świata, Narnia w Na
rni...
- Tak - rzekł Pan Tumnus - jak cebula, tyle tylko, że im głę
biej się wchodzi, tym większa jest średnica.
21
Drugą główną cechą charakterystyczną światów równole
głych przedstawionych w kronikach jest nieprzystawalność
ich czasoprzestrzeni. Według Słownika języka polskiego PWN
czasoprzestrzeń jest pojęciem zaczerpniętym z teorii względ
ności i oznacza czterowymiarową rozciągłość powstałą w
wyniku zespolenia czasu i przestrzeni. W naszej analizie nie
przystawalność tej czasoprzestrzeni będzie oznaczać, że za
równo przestrzeń (tzn. obszar), jak i czas poszczególnych
światów będą całkowicie inne.
Nieprzystawalność przestrzeni tych światów polega na
tym, że niebo nad Narnią to zupełnie coś innego niż niebo
nad Anglią, czy w ogóle nad Ziemią. Narnia nie jest też ja
kimś zakątkiem znanego nam wszechświata. Jest światem
równoległym, to znaczy przestrzennie nieprzystawalnym do
znanej nam rzeczywistości. Według naszej trójwymiarowej
logiki jest to stwierdzenie zupełnie bezsensowne, bowiem dla
nas przestrzeń jest bezgraniczna i wypełnia wszystko, co ist
nieje. W trójwymiarowości nie ma po prostu miejsca na „in
ne przestrzenie". Skoro jednak bohaterowie na rozmaite
sposoby przenoszeni są do innego świata, oznacza to, że mu
szą istnieć jakieś punkty styku światów równoległych. Z lek
tury Kronik wydaje się, że Lewis wyznawał pogląd, iż miej
sca styku różnych światów są zdefiniowane i przenikając
z jednego do drugiego, zawsze będziemy pojawiać się w
tych samych wrotach czasoprzestrzeni. Z perspektywy rze
czywistości Anglii bohaterowie zawsze powracają do tego sa
mego miejsca, z którego wyruszyli, tzn. miejsce styku świa
tów równoległych jest zdefiniowane przestrzenią, w której
tuż przed przeniesieniem przebywają bohaterowie. Nie ma
znaczenia, czy będzie to garderoba w domu profesora (jak
w przypadku Lwa, czarownicy i starej szafy); „mała, wiejska
stacja, pusta i uśpiona" w Księciu Kaspianie; pusty pokój w
Podróży „ Wędrowca do świtu "; prowadzące na wrzosowisko
drzwi w murze dziedzińca szkoły eksperymentalnej w Srebr
nym Krześle; czy pracownia wuja Andrzeja w Siostrzeńcu
czarodzieja, bowiem wracając do naszego świata bohatero
wie niezmiennie znajdują się w tym samym miejscu, z które
go przeniknęli do Narni.
22
Zasada ta sprawdza się jedynie częściowo w przypadku
wchodzenia do Narni. Oprócz przejść z Lwa, czarownicy
i starej szafy oraz ze Srebrnego Krzesła miejsce wejścia w
rzeczywistość narnijską nie pokrywa się z miejscem opu
szczenia jej. Rzuca się jednak w oczy następująca prawidło
wość związana z pojawianiem się w Narni: w sześciu
z ośmiu przejść opisanych w Kronikach bohaterowie wcho
dzą (lub zostają przeniesieni) do lasu. Uprzywilejowana po
zycja lasu, jako miejsca styku dwóch światów, jest szczegól
nie wyeksponowana w pierwszych dwóch książkach cyklu:
w Lwie, czarownicy i starej szafie (tam wejście do Narni
znajduje się w dokładnie tym samym miejscu) oraz w Księ
ciu Kaspianie. W następnych książkach pojawiają się dwa
inne przejścia: bohaterowie „lądują" w oceanie albo wchodzą
do krainy Aslana, z której zostają zdmuchnięci do Narni. Do
piero w Siostrzeńcu czarodzieja las pojawia się ponownie.
Jest miejscem, w którym „ląduje" w Narni Digory, Pola i ca
ła grupka postaci - i jest to dokładnie to samo miejsce, co
w Lwie, czarownicy i starej szafie.
Nie wiemy, dlaczego Lewis na miejsce styku dwóch
światów wybrał las, wiemy jednak, że wybór ten ma uzasa
dnienie w długiej tradycji bajki. Bruno Bettelheim, w swoim
wielkim opracowaniu poświęconym baśniom zatytułowa
nym Przyjemne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach
baśni stwierdza, że las symbolizuje miejsce decyzji; jest po
czątkiem dążenia do samodzielności i dojrzałej indywidual
ności. Las „symbolizuje miejsce, w którym zgłębiamy wła
sne ciemności wewnętrzne, gdzie rozstrzygamy pytanie, kim
jesteśmy, i zaczynamy rozumieć, kim chcemy być". Zwy
kle las ten jest gęsty i groźny; jest nieomal nie do przebycia.
Bohater czuje się w nim zagubiony, co według Bettelheima
może także symbolizować naszą bezradność wobec ciemne
go, ukrytego, niemal nie dającego się przeniknąć świata na
szej nieświadomości. Bezradność ta jest regułą - w więk
szości opowieści bohater zaraz po wyruszeniu z domu wkra
cza do lasu i ma wrażenie, że się w nim zagubił. Wrażenie
to wywołane jest przez to, że porzucił stary tryb życia, a no
wego jeszcze nie zdążył stworzyć. Dotyczy to szczególnie
dzieci, których osobowość dopiero się kształtuje. Zagubienie
bohatera symbolizuje bezdroże, w którym się znajdujemy,
gdy nasza osobowość nie jest jeszcze wystarczająco rozwi
nięta, a „znalezienie drogi pomimo wszystkich trudności,
świadczy o tym, iż osiągnęliśmy wyższy stopień człowie
czeństwa". Bettelheim dodaje także, iż w lesie dochodzi
zwykle do spotkań, a ponieważ odnalezienie swej drogi
w ciemnym gąszczu nie jest łatwe, z reguły uwarunkowane
jest przez naturę owych spotkań.
23
24
ła wpływ na całe jej życie. Tak samo dzieje się w przypadku
Edmunda, którego decyzja, aby opowiedzieć się po stronie
czarownicy, sprowadza całą serię poważnych konsekwencji
kulminujących samopoświęceniem Aslana i całkowitą zmia
ną charakteru Edmunda. W Księciu Kaspianie, gdy czwórka
dzieci zostaje przeniesiona do lasu u ujścia wielkiej rzeki,
podejmują one decyzję przyłączenia się do powstania Kaspiana, ryzykując życie za sprawę Narni. Decyzja ta zostaje
później wynagrodzona spotkaniem z Aslanem. Po trzecie,
przeniesione do lasu dzieci zawsze na początku czują się
w nim bezradne i trochę zagubione. Nie wiedzą, gdzie iść, ani
co robić, dopóki nie dochodzi do spotkania - z dylematu za
gubienia zawsze wybawia ich postać, którą spotykają. Postać
ta (lub samo spotkanie) nadaje tor dalszemu rozwojowi wy
padków. Podczas pierwszej wizyty Łucji w Narni tą postacią
jest Faun. Dla Edmunda - czarownica, a dla całej czwórki
w Księciu Kaspianie - karzeł Zuchon.
Pomimo nieprzystawalności przestrzennej poszczegól
nych światów potrafimy (jako czytelnicy) zasymilować je
w jednym ciągu przyczynowo-skutkowym. Dzieje się tak dla
tego, że punkty styku światów równoległych - wyjątkowe
miejsca, o wiele bardziej podatne na dziwne, magiczne wy
darzenia - pozwalają nam skonwencjonalizować pojęcie
przestrzeni w ten sposób, że odbieramy narrację jako logicz
ną ciągłość, niezależnie od tego, czy rozwija się ona w świe
cie naszych codziennych doświadczeń, czy też przenosi się
do światów równoległych.
25
Symbolika przedstawiona przez Bettelheima znajduje peł
ne odniesienie do wszystkich przejść między światami,
w wyniku których dziecięcy bohaterowie Kronik zostają
przeniesieni do lasu. Po pierwsze las, w którym lądują, jest
zawsze bardzo gęsty, prawie nie do przebycia. Np. W Księciu
Kaspianie Lewis pisze: „...znaleźli się w jakimś lesie, tak gę
stym, że gałęzie wbijały im się w ubrania i trudno było się
poruszyć". Po drugie, rzeczywiście symbolizuje on miejsce
decyzji. Np. wkraczająca do Narni Łucja w istocie podejmu
je decyzję, która - jak przekonamy się później - będzie mia
26
Drugim aspektem nieprzystawalności światów równole
głych jest czas. W Kronikach namijskich różne światy cha
rakteryzują się zupełnie innym upływem czasu. Według spo
rządzonego przez Lewisa Zarysu historii Narni, na tyle, na ile
jest ona znana, pomiędzy stworzeniem a zagładą Narni upły
wa 2555 lat namijskich, natomiast w tym czasie na Ziemi mi
jają zaledwie 52 lata. Niemniej jednak nie istnieje dokładny
narnijski ekwiwalent jednostek czasu ziemskiego (lat, mie
sięcy itp.) bowiem np. między 1940 a 1941 naszego czasu,
mijają aż 1303 lata narnijskie, podczas gdy pomiędzy 1941
a 1942 naszego czasu - zaledwie trzy lata narnijskie.
Zamieszczona przez Hoopera tabela lat i wydarzeń skom
ponowana przez Lewisa dla celów Zarysu historii Narni, na
tyle, na ile jest ona znana wygląda następująco:
27
NARNIA
ANGLIA
Lata
narnijskie
Lata
ziemskie
Narodziny Digorego Kirke.
Narodziny Pola Plummer.
1
Stworzenie Narni. Z w i e r z ę t a otrzymują dar mowy. Digory
sadzi Drzewo chroniące Narnię. Biała Czarownica Jadis
pojawia się w Narni, lecz umyka na daleką północ. Frank I
koronowany na króla Narni.
1888
1889
1900
180
K s i ą ż ę K o l , m ł o d s z y syn króla Franka V Narnijskiego,
prowadzi g r u p k ę o s a d n i k ó w do Archenlandii ( w ó w c z a s je
szcze niezamieszkanej) i zostaje pierwszym królem tego
kraju.
204
Banici z Archenlandii uciekają przez P o ł u d n i o w ą Pustynię
i [na drugim jej krańcu] zakładają królestwo Kalormenu
300
Imperium Kalormenu szybko się powiększa. K a l o r m e ń czycy kolonizują ziemie Telmaru [leżące] na zachód od
Narni.
1927
1928
1930
Narodziny Piotra Pavensie.
Narodziny Zuzanny Pavensie.
Narodziny Edmunda Pavensie.
1932
Narodziny Łucji Pavensie.
Pola i D i g o r y przeniesieni do
magicznych pierścieni.
Narni
przy
pomocy
85
302
407
460
570
898
900
1000
1014
K a l o r m e ń c z y c y w Telmarze zachowują się bardzo niego
dziwie i Asian zmienia ich w nieme zwierzęta. Kraina pu
stoszeje. Król Zefir z Narni wyzwala Samotne Wyspy od
smoka i w d z i ę c z n i m i e s z k a ń c y koronują go na swego
króla.
O l w i n z Archenlandii zabija Olbrzyma Pira.
Piraci z naszego świata zajmują Telmar.
Mniej więcej w t y m czasie żył Księżycowy Zając.
Biała Czarownica Jadis powraca do Narni z dalekiej pół
nocy.
P o c z ą t e k Długiej Z i m y .
Piotr, Zuzanna, Łucja i Edmund Pavensie pojawiają się
w N a m i . Zdrada Edmunda. P o ś w i ę c e n i e Aslana. Porażka
Białej Czarownicy i koniec Długiej Zimy. Piotr ukorono
wany na Wielkiego Króla Narni.
Król Piotr prowadzi z w y c i ę s k ą w y p r a w ę przeciw dzikim
olbrzymom z północy. K r ó l o w a Zuzanna i król Edmund
odwiedzają królewski d w ó r Kalormenu. Król Luna z A r
chenlandii odnajduje swego zagubionego syna, księcia
Kora, i odpiera zdradziecki atak księcia Rabadasza z Ka
lormenu.
1015
C z w ó r k a W i e l k i c h Królów i K r ó l o w y c h Narni ściga Białe
go Jelenia i znika z N a m i .
1050
1502
Ram W i e l k i następcą tronu Archenlandii po królu Korze.
Mniej więcej w t y m czasie żyła w Narni królowa Łabędzia
Śnieżka.
Telmarowie najeżdżają i zajmują Narnię. Kaspian I koro
nowany na króla Narni.
2290
Narodziny księcia Kaspiana, syna Kaspiana I X . Kaspian
I X zamordowany przez swego brata Miraza, który uzurpu
j e sobie prawo do tronu.
2303
Książę Kaspian ucieka od swego stryja Miraza. Wojna do
mowa w Narni. Dzięki pomocy Aslana i czwórki dzieci Pa
vensie, których Kaspian przyzywa czarodziejskim rogiem
królowej Zuzanny, M i r a ż zostaje pokonany i ginie. Ka
spian koronowany na króla Kaspiana X Narnijskiego.
2304
Kaspian X pokonuje o l b r z y m ó w z północy.
2306-7 Wielka p o d r ó ż Kaspiana X do końca świata.
2310
Kaspian X poślubia córkę Ramandu.
1933
Narodziny Eustachego Scrubba i Julii Pole.
1940
Piotr, Zuzanna, Łucja i Edmund Pavensie odwiedzają
Digorego Kirke (teraz j u ż starego Profesora) i w c h o d z ą do
N a m i przez z a c z a r o w a n ą szafę.
1941
Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja Pavensie wciągnięci do
N a m i d ź w i ę k i e m magicznego rogu.
1942
Edmund, Łucja i Eustachy ponownie znajdują się w Narni
i biorą udział w podróży Kaspiana.
1942
Eustachy i Julia za szkoły eksperymentalnej,
przeniesieni do N a m i .
1949
Poważny wypadek na Kolejach Brytyjskich. [Tzn. śmierć
wszystkich „przyjaciół N a m i " i ich wejście do wiecznego
świata Aslana.]
1998
2325
2345
2356
2534
2555
2555
Narodziny księcia Riliana.
Królowa ginie za sprawą węża. Rilian znika.
Eustachy i Julia pojawiają się w Narni i uwalniają księcia
Riliana. Ś m i e r ć Kaspiana X .
Rebelia banitów na Latarnianym Pustkowiu. Budowa wież
strażniczych w regionie.
Rebelia szympansa Krętacza. Król Tirian uwolniony przez
Julię i Eustachego.
Narnia w rękach K a l o r m e ń c z y k ó w . Ostatnia bitwa. Zagła
da N a m i . Koniec świata.
Na przykładzie powyższego zestawienia łatwo zauważyć
całkowitą nieprzystawalność czasu ziemskiego i narnijskie
go. Hooper utrzymuje, że operując czasem w ten sposób, Le
wis bardzo dobrze wiedział, co robił. Od dłuższego czasu
„był przekonany, że inne s'wiaty mogły charakteryzować się
innymi cechami [niż nasz], jak np. gęstością lub rozrzedze
niem czasu". Jako przykład rozważań Lewisa nad tą kwe
stią Hooper podaje następujący fragment jego listu (z Letters
To Malcolm), w którym rozważa on pojęcie czasu, jakiego
mogą dos'wiadczac w czys'ccu dobrzy ludzie:
28
Zmarli mogliby [tam] doświadczać czasu, który nie byłby tak
linearny jak nasz - mógłby, że się tak wyrażę, posiadać gęstość
i długość. Nawet w tym życiu czasami doświadczamy zagęszcze
nia czasu, kiedykolwiek zajmujemy się kilkoma rzeczami jedno
cześnie. Można spróbować wyobrazić sobie, że ta [gęstość] po
głębiałaby się do takiego stopnia, że choć dla nich, tak jak i dla
86
zostają
nas teraźniejszość zawsze [jednocześnie] staje się przeszłością,
to każda chwila tej [ich] teraźniejszości zawierałaby niewyobra
żalnie więcej niż nasza.
29
Jeżeli zatem czasoprzestrzenie poszczególnych światów
są zupełnie nieprzystawalne, a mimo to bohaterowie prze
mieszczają się między nimi, nasuwa się wniosek, że w Kro
nikach mamy do czynienia z motywem podróży w czasie
(i jednocześnie w przestrzeni). Według Andrzeja Zgorzelskiego „motyw podróży w czasie nastręcza wiele trudności
badawczych głównie chyba z tego powodu, iż niełatwo
określić, co jest właściwie podróżą. Sam fakt przeniesienia
nie tylko akcji, lecz i bohatera w przyszłość, jak to miało
miejsce w dziewiętnastowiecznej utopii, jest przecież także
pewnego rodzaju wędrówką w czasie". Także zwolnienie
lub przyspieszenie upływu czasu dla bohaterów jest pewne30
go rodzaju „podróżą w czasie", bowiem odbiega od ogólnie
przyjętej, linearnej koncepcji czasu. Niektórzy badacze
uznają za podróż w czasie tylko taki wypadek, gdy bohater
zostaje przeniesiony w przeszłość lub w przyszłość za po
mocą środków technicznych, a nie np. za pomocą magii
czy marzeń sennych. Wobec braku jednomyślności i nie
zwykłej elastyczności pojęcia czasu w odniesieniu do dzieł
literackich, (na co zwraca uwagę wielu badaczy ) należy
zdefiniować, co będziemy rozumieć pod tym pojęciem.
W naszych rozważaniach - w odniesieniu do Kronik namij
skich - za motyw podróży w czasie przyjmiemy przeniesie
nie bohatera(ów) i akcji utworu w inny wymiar czasowy
w innym świecie.
31
32
Sposób, w jaki bohaterowie kronik przemieszczają się
między światami, uwarunkowany jest przyjętym przez Lewi
sa modelem czasoprzestrzeni. Zgorzelski stwierdza, że w
literaturze fantastycznej operującej motywem podróży w
czasie pojawiają się trzy możliwe teorie czasoprzestrzeni:
33
-
-
-
Teoria monistyczna, według której ruch możliwy jest tyl
ko w jednej płaszczyźnie, na osi przeszłość-przyszłość
(choć istnieje możliwość wyboru kierunku i niezliczona
ilość punktów startu i końca podróży).
Teoria pluralistyczna, według której istnieje kilka równo
ległych wobec siebie światów czasoprzestrzennych. Prze
rzucenie w czasie warunkowane jest wtedy równocze
snym przerzuceniem w przestrzeni. Jest to podróż pomię
dzy różnymi światami o różnych czasach i różnej lokali
zacji przestrzennej.
Teoria zbieżna, według której światy czasoprzestrzenne są
połączone zbieżnością, tzn. każda najmniejsza cząstka ta
kiej czasoprzestrzeni dzieli się w każdym następnym mo
mencie na dwie, a te z kolei ulegaj dalszemu podziałowi.
Możliwości wyboru kierunku i płaszczyzny ruchu są tu
olbrzymie, bo ilość tych światów jest praktycznie niezli
czona.
Kuszące byłoby więc wyobrazić sobie nieskończoną ilość
istniejących równocześnie światów, urzeczywistniających wszy
stkie ewentualności. Najbliższe byłyby prawie identyczne, różni
łyby się tylko drobnymi szczegółami, nazwą stacji czy ulicy [...].
Można też wymyślić tkaninę przyczyn tak ścisłą, że tylko jakieś
nieliczne, kluczowe wydarzenia są w mocy pozwolić na jakąś al
ternatywę [...] albo znowu tak elastyczną, że wkrótce konse
kwencje wyrównują się przez samą swą ilość, także odchylenie
wywołane inną decyzją, w pierwszej fazie bardzo wielkie, w na
stępnych zmniejsza się powoli aż do zupełnego zaniku. Z reguły
przyjmuje się jednak, że podróżujący w czasie nie poprawia ani
nie odmienia przeszłości. Po prostu porzuca jeden świat, by prze
nieść się do drugiego czy trzeciego, w których decydują się bar
dziej lub mniej odmienne, lecz zawsze sprzeczne przyszłości.
34
Lewis w Kronikach posługuje się pluralistyczną koncep
cją czasoprzestrzeni, tzn. ukazuje istnienie kilku równole
głych wobec siebie światów, których czas jest linearny jedy
nie w ograniczonym do danego świata układzie odniesienia,
podczas gdy czasy poszczególnych światów są zupełnie nieprzystawalne.
Gdyby autor nie wprowadził jakiegoś łącznika między ty
mi różnymi czasami, przeniesienie bohatera i akcji utworu
do innego świata byłoby niemożliwe, lub też narracja byłaby
dla nas niezrozumiała. Posługujemy się bowiem linearną
koncepcją czasu i jeśli nawet teoretycznie potrafimy wyobra
zić sobie odstępstwa od niej, jesteśmy bezradni, gdy chodzi
35
0 przedstawienie ich w praktyce. Tym łącznikiem między
różnymi czasami różnych światów jest czas bohaterów. Zwią
zanie światów przedstawionych, tj. świata kształtowanego na
wzór rzeczywistości empirycznej z czasów autora (Anglii)
1 świata Narni, dokonuje się jedynie za pomocą bohaterów.
Gdy na przykład w Lwie, czarownicy i starej szafie dzieci
wchodzą do Narni, spędzają tam prawie 15 lat: dojrzewają,
dorośleją, zmieniają maniery i całkowicie zapominają o nie
gdyś realnym dla nich świecie Anglii.
Dwaj Królowie i Dwie Królowe rządzili Narnią sprawiedli
wie, a panowanie ich było długie i szczęśliwe. [...] A w miarę,
jak upływały lata, zmienili się i wydorośleli. Piotr stal się wyso
kim barczystym mężczyzną i słynnym rycerzem, a nazywano go
Królem Piotrem Wspaniałym. Zuzanna wyrosła na smukłą, peł
ną wdzięku dziewczynę o czarnych, opadających prawie do stóp
włosach; wkrótce królowie z zamorskich krajów zaczęli przysy
łać swych posłów, prosząc ojej rękę. Nazywano ją Królową Zu
zanną Łagodną. Edmund stał się mężczyzną poważniejszym i
spokojniejszym niż Piotr i zasłynął z mądrych rad i wyroków;
nazywano go Królem Edmundem Sprawiedliwym. A Łucja po
została wciąż tak samo żywa i złotowłosa, a wszyscy książęta z
państw ościennych pragnęli, aby została ich królową; jej własny
lud nazywał ją Królową Łucją Mężną.
I tak żyli sobie w wielkiej radości, a jeśli kiedykolwiek
wspomnieli swoje życie w tym świecie, było to tylko jakby
wspomnienie snu.
36
Wchodząc do szafy w domu profesora Piotr ma 13 lat, Zu
zanna 12, Edmund 11, a Łucja 9. Od momentu, gdy znajdują
się w Narni, ich czas ziemski prawie zatrzymuje się. Nie
oznacza to, że zatrzymuje się zupełnie, bowiem w naturze
czasu (przynajmniej w naszym jego pojęciu) leży ciągły
upływ - nastąpiło jedynie jego zwolnienie. To spowolnienie
czasu tworzy swego rodzaju pętlę czasową, która pozwala
dzieciom na przeżycie wielu lat (czasu namijskiego) w Narni,
podczas gdy według czasu angielskiego upływa zaledwie
krótka chwila. Gdy po wielu latach życia w Narni dzieci po
wracają do Anglii, czas ziemski ponownie „rusza" dla nich od
chwili, w której się prawie zatrzymał. Lewis pisze, że kiedy
dzieci wyszły z szafy „był to ten sam dzień i ta sama jego po
ra, kiedy wszyscy czworo wskoczyli do szafy, aby się w niej
schować". Zasadę tę stosował on konsekwentnie we wszy
stkich kolejnych częściach Kronik namijskich. Porzucenie li
nearnej koncepcji czasu pozwoliło mu uniknąć wielu proble
mów, z którymi borykają się twórcy literatury fantastycznej
operującej motywem podróży w czasie.
37
[Żjadne rozwiązanie nie jest w stanie zamaskować dokładnie
rozdarcia, którego przyczyną jest podróżujący w czasie bohater.
Przecież grał on jakąś rolę w świecie, który nagle opuszcza, prze
cież wprowadza do świata, do którego się wślizguje, nadprogra
mową, niepotrzebną istotę. A n i zniknięcie, ani wtargnięcie nie
mogą przejść niepostrzeżenie ani pozostać bezkarne. Przeniesie
nie upraszcza tu lub przerywa serie przyczynowe; tam kompliku
je je lub też powoduje nowe. Są to istotne zakłócenia, nad który
mi nie sposób przejść do porządku bez przekonujących wyja
śnień.
38
Tym logicznym i „przekonywającym wyjaśnieniem",
dzięki któremu wszystkie opisane w Kronikach namijskich
podróże między światami wydają się czytelnikowi prawdo
podobne, jest prawie nieskończone spowolnienie upływu
czasu ziemskiego, przez co zniknięcie bohatera i jego powrót
nie mają żadnych konsekwencji z perspektywy naszej nor
malnej rzeczywistości; jest to tak, jak gdyby podróż do in-
87
39
nych światów nigdy nie miała miejsca. Oczywiście pobyt
w Narni ma niewypowiedziany wpływ na kształtowanie oso
bowości i wnętrza bohaterów, niemniej w żadnym stopniu
nie zaburza ich życia w normalnym świecie - z małymi wy
jątkami. Na przykład, gdyby nie podróż Digorego do Narni,
skąd wrócił z Jabłkiem Młodości, jego matka prawdopodob
nie by zmarła. Po zjedzeniu jabłka - wyzdrowiała. Podobnie,
gdyby nie fakt, że z ziaren tego jabłka wyrosła potężna ja
błoń, z której Digory zrobił potem szafę, przez którą czwór
ka rodzeństwa Pavensie weszła do Narni, kto wie, może nig
dy nie doświadczyliby oni wszystkich swych przygód. Wy
darzenia te nie mają jednak większego wpływu na bieg
spraw w naszym świecie. Nawet tak pozornie poważna
rzecz, jak zniknięcie londyńskiego dorożkarza z żoną i ko
niem, nie jest wydarzeniem na tyle znaczącym, aby wpłynąć
na rzeczywistość Anglii. Jak zatem widać, nawet te - spowo
dowane przez ingerencję z innego świata - alternacje ciągu
przyczynowo-skutkowego w żaden istotny sposób nie burzą
rzeczywistości naszego świata.
Wielu badaczy zauważa, że przeniesienie bohatera w inny
punkt wymiaru czasowego może nieść ze sobą powikłania dla
samej akcji utworu.
40
Jeśli przeniesiony w przyszłość lub przeszłość podróżnik
w czasie zachowuje się tam jako bierny i niewidzialny świadek,
nic w tym groźnego. Problem wyłania się dopiero wtedy, kiedy
włącza się w akcję w jakimkolwiek punkcie przeszłości. Czyniąc
to, powoduje nieuchronnie pewne zmiany w późniejszym biegu
wydarzeń, które muszą się następnie odbić w łańcuchu przyczynowo-skutkowym, tak że wprowadzona przezeń zmiana może się
nawet odbić na samym podróżniku, powodując jego zagładę.
41
Lewis uniknął tego dylematu, bowiem przygody bohate
rów z opowieści narnijskich mają miejsce w innych świa
tach, a nie tylko w różnym czasie. Gdyby jednak tak było
i podróże te byłyby ograniczone do jednego świata, dylemat
pozostałby nie rozwiązany: jeżeli zmienimy przeszłość, to te
raźniejszość, z której rozpoczynamy podróż, nigdy się nie za
ktualizuje, a przez to sama podróż nie będzie mogła dojść do
skutku.
Porzucenie przez Lewisa linearnej koncepcji czasu, przy
najmniej w odniesieniu do poszczególnych światów, mogło
służyć także innemu celowi. Według Hoopera zastosowane
przez Lewisa zagęszczanie i spowalnianie czasu oraz inne
„operacje na czasie" mogły być zamierzonym przez autora
sposobem przekazania zarówno bohaterom, jak i czytelni
kom głębokiej, chrześcijańskiej prawdy o świecie: żyjąc tu
i teraz nie wiemy, na jakim etapie historii świata się znajdu
jemy, a zatem nie jesteśmy w stanie objąć i zrozumieć świa
ta jako całości - jako procesu, który ma jakiś cel. Nie wie
my, czy jesteśmy gdzieś na początku, w środku czy może bli
sko końca istnienia świata, a fakt, że ten musi kiedyś nastą
pić, uświadamia nam w pełni Ostatnia bitwa. Hooper cytuje
ulubioną analogię Lewisa: „Nie znamy [tejj sztuki [życia,
w której gramy]. Nie wiemy nawet, czy jesteśmy w akcie
pierwszym, czy w piątym. Nie wiemy, komu przypadła
główna rola, a komu marginalna"
42
w jaki sposób bohaterowie fizycznie przenikają z jednego
świata do drugiego i spróbujmy zdefiniować pojęcie 'magicz
ne przenikanie'.
Wszystkie opisane w Kronikach przejścia między świata
mi dokonują się za pomocą magii, a nie środków mecha
nicznych, ani też letargu, marzeń sennych i wizji (jak np.
w Alicji w krainie czarów). W całym cyklu istnieją tylko
dwa odstępstwa od tej zasady. Pierwszy wyjątek stanowią
przeniesienia za pomocą pierścieni, podczas których pełnią
one rolę swoistych wehikułów czasu, a właściwie wehikułów
czasoprzestrzeni, natomiast drugi - wizja króla Tiriana.
Wątek podróży za pomocą magicznych przedmiotów jest
dość popularny w literaturze baśniowej i fantastycznej, choć
zwykle był on ograniczony do podróży w czasie i przestrzeni
tego samego świata. Jednym z pierwszych, którzy rozszerzy
li go na inne wymiary czasoprzestrzenne, był serdeczny przy
jaciel Lewisa Charles Williams. Jego filozoficzno-mistyczna
powieść pt. Many Dimensions (1931), w której poruszył on
motyw podróży w czasie i przestrzeni za pomocą białej ma
gii, mogła podsunąć Lewisowi pomysł z magicznymi pier
ścieniami umożliwiającymi przemieszczanie się między
światami. U Williamsa magicznym przedmiotem był szla
chetny kamień z korony Salomona. Dzięki niemu właściciel
mógł przenosić swe ciało zarówno w przestrzeni, jak i w cza
sie, dokonywać cudownych uzdrowień i doświadczyć dosko
nałej jedności wszechświata. Nawet przy mechanicznym
podziale kamień ów się nie zmniejszał, lecz powtarzał siebie
w nieskończonej ilości kopii i odbitek posiadających wszyst
kie cechy oryginału. Możliwość przenoszenia właściciela
w czasie i przestrzeni stanowiła jednak w powieści William
sa tylko jedną z wielu cudownych właściwości kamienia Sa
lomona, i to wcale nie najważniejszą. Pod tym względem lewisowskie pierścienie różniły się od niego; służyły bowiem
wyłącznie do przenoszenia właściciela między światami. Po
za tym niektóre z nich przenosiły tam, a niektóre z powrotem.
Lewis, podobnie jak Williams, zaznajamia czytelników z po
chodzeniem tych magicznych przedmiotów i jego wyjaśnie
nie jest nie mniej cudowne niż wyjaśnienie Williamsa. Otóż
materiał, z którego zostały zrobione pierścienie - pył pocho
dzący z innego świata, przyniesiony na Ziemię w czasach,
kiedy nasz świat dopiero się zaczynał - zachował się przez
długie tysiąclecia w szkatułce z zaginionej wyspy Atlantydy.
Jednak dopiero, gdy nadano mu odpowiednią formę, nabierał
cudownych właściwości i mógł przenieść tego, kto go do
tknął, w inny świat. Cechami wspólnymi koncepcji Lewisa
i Williamsa było użycie do podróży białej magii przy jedno
czesnym założeniu, że samo przemieszczenie się w czasie
i przestrzeni „nie stanowi głównej linii tematycznej, [lecz]
jest po prostu jednym z wielu zdarzeń w akcji, której całość
pełni wyraźnie służebną funkcję w przekazywaniu [filozoficzno-]mistycznej idei utworu". Niemniej jednak należy
zauważyć, że nawet przeniesienia za pomocą pierścieni nie są
czysto mechaniczne. Podlegają prawom magii - pierścienie
mają bowiem magiczne właściwości.
44
45
43
W przypadku Kronik narnijskich za motyw podróży
w czasie przyjęliśmy przeniesienie bohatera(ów) i akcji
utworu w inny wymiar czasowy w innym świecie. Wiemy, ja
kich środków użył Lewis, aby skoordynować nieprzystawalne czasy światów równoległych; przyglądnijmy się teraz,
88
Drugi wyjątek, podczas którego przejście między świa
tami dokonuje się za pomocą innych środków niż tylko ma
gia, stanowi wizja króla Narni Tiriana. Przywiązany do
drzewa przez Kalormeńczyków król ma sen, podczas które
go wydaje mu się, że stoi w jasno oświetlonej komnacie i
widzi przed sobą siedem osób. Słyszy ich głosy, ale sam nie
może nic powiedzieć. Ludzie, których ma przed sobą, zau-
ważają go jako zjawę lub cień, ale nie potrafią nawiązać
z nim kontaktu. Po chwili, dla obu stron jednocześnie, obraz
rozpływa się i znika. Siedmioro przyjaciół Narni zostaje sa
mych w pokoju, a przywiązany do drzewa Tirian budzi się
w Narni zziębnięty i odrętwiały. Z jednej strony wydarze
nie to można uznać za przejście do innego świata, bowiem
choć trwało zaledwie krótką chwilę, obie strony zdążyły na
wiązać ze sobą jakiś kontakt. Z drugiej jednak pozostaje
wątpliwość, czy w istocie jest to przypadek przejścia mię
dzy światami, skoro nie doszło w nim do cielesnego prze
niesienia bohatera.
Biorąc pod uwagę wszystkie przejścia między światami,
jakie w Kronikach namijskich opisuje Lewis, można zapro
ponować następującą ich klasyfikację (w opozycji binarnej):
przejścia wolicjonalne (tzn. w momencie, w którym otwiera
się magiczne przejście między światami, bohater ma możli
wość wyboru: albo wejść do innego świata, albo pozostać
w swoim) i niewolicjonalne (tzn. bohaterowie zostają wcią
gnięci do innego świata bez własnej woli lub nawet wbrew
niej); oraz przejścia bezpośrednie (tzn. te, w których przenik
nięcie do innego świata polega na fizycznym przejściu do
niego przez swego rodzaju bramę światów i punkt, w którym
dosłownie się one stykają w tzw. cięciu Riemanna. Światy te
mogą wówczas albo na siebie zachodzić, albo do siebie przy
stawać) i przejścia przeniesienia (tzn. te, podczas których nie
ma bliskości fizycznej światów równoległych, a bohaterowie
uniesieni siłą magii „szybują" w przestrzeni, aby w końcu
znaleźć się w innym świecie). Każde przejście mieści się w
dwóch kategoriach jednocześnie. Stosując tę klasyfikację,
należy także pamiętać, że pod piórem tak wybitnej indywidu
alności twórczej, jaką był Lewis, każde z tych przejść jest
w istocie różne od pozostałych.
46
cdn.
BIBLIOGRAFIA
K. Bartoszyński
1967
Z problematyki czasu w utworach epickich, w: W kręgu zaga
dnień teorii powieści, Wroctaw-Warszawa-Kraków
Bruno Bettelheim
1985
Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Pań
stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
R. Caillois
1967
Od baśni do science-fiction,
w: Odpowiedzialność
i styl. War
szawa
Joseph Campbell
1994
Potęga Mitu, Signum, Kraków
Corbin Scott Carnell
1974
Bright Shadow of Reality. С. S. Lewis and The Feeling Intellect,
William B. Eerdmans Publishing Company, Grand Rapids
Walter Hooper
1979
Past Watchful Dragons, Macmillan Publishing House Co., New
York
Michio Kaku
1997
Hiperprzestrzeń, wszechświaty równolegle, pętle czasowe i dzie
siąty wymiar, Prószyński i S-ka, Warszawa
Paul A. Karkainen
1979
Narnia Explored, Fleming H. Revell Company, New Jersey
C. S. Lewis
1985
Lew, czarownica i stara szafa, przel. Andrzej Polkowski, PAX,
Warszawa
C. S. Lewis
1985
Książę Kaspian, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1985 Podróż „Wędrowca do świtu", przeł. Andrzej Polkowski, PAX,
Warszawa
C. S. Lewis
1987
Srebrne krzesło, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1987
Koń tjego chłopiec, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1988
Siostrzeniec czamdzieja, przel. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1989
Ostatnia bitwa, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1967 Tlie Discarded Image, an Introduction to Medieval and Reneissance Literature, Cambridge University Press, Cambridge
C. S. Lewis
1982
On Three Ways of Writing for Children, w: Of This and Other
Worlds, Collins, London
J. R. R. Tolkien
1988
Tree and Leaf, Unwin Hyman Ltd., London
Andrzej Zgorzelski
1976
Motyw podróży w czasie i jego funkcje w angielskiej prozie nar
racyjnej wieku dwudziestego. Wydawnictwo Uniwersytetu Gdań
skiego, Gdańsk
PRZYPISY
1
Tu moglibyśmy także wyróżnić kilka odrębnych światów, jak np.
podziemny świat gnomów zwany Krainą Bizm, Samotne Wyspy - prak
tycznie nie znane mieszkańcom Narni aż do podróży księcia Kaspiana na
koniec świata, świat wodnych istot zamieszkujących słodki ocean za wy
spą Ramandu, Kalormen czy Telmar.
Np. „Siedemnastowieczny filozof angielski Henry More utrzymy
wał, że duchy i zjawy istnieją naprawdę, zamieszkując czwarty wymiar.
W dziele Enchiridion metaphisicum (1671) opowiadał się za istnieniem
pozaziemskiego królestwa, niepoznawalnego dla zmysłów, będącego do
mem dla duchów i zjaw"; Michio Kaku, Hiperprzestrzeń,
wszechświaty
równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar, Prószyński i S-ka, Warsza
wa 1997, s. 44
2
5
Tamże, s. 59
Antycypując postęp nauki w następnym stuleciu Riemann stwier
dził, że natura najlepiej czuje się w wielowymiarowej przestrzeni. Do
wiódł on istnienia czwartego wymiaru przestrzennego (pokazał, że elek
tryczność, magnetyzm i grawitacja są wynikiem pomarszczenia naszego
trójwymiarowego wszechświata w czwartym, niewidzialnym wymiarze)
4
i stworzył język matematyczny (tzw. tensor metryczny Riemanna), za po
mocą którego można opisać przestrzeń o dowolnej liczbie wymiarów
i krzywiźnie. W ten sposób udowodnił też możliwość istnienia wielu
wymiarów. Poza tym pokazał, że możliwe jest istnienie przestrzeni wie
lokrotnie połączonych. Połączenia te - zwane cięciami Riemanna - to
klasyczny przykład tuneli łączących dwa światy czasoprzestrzenne, tyle
tylko, że o zerowej długości. I choć sam Riemann nigdy nie traktował
swych cięć jako sposobu podróżowania między wszechświatami, wyka
zał jednoznacznie, że całkowicie spójne i podlegające własnej logice
wszechświaty równolegle są możliwe.
„[Wjyobraźmy sobie stos wielu kartek papieru ułożonych jedna na
drugiej. Każda kartka przedstawia cały świat, podporządkowany wła
snym prawom fizycznym, odmiennym od tych, które panują w innych
światach. Nasz Wszechświat nie byłby wtedy samotny, lecz stałby się
jednym z wielu możliwych, równoległych światów. [...] Zazwyczaj życie
toczy się na każdej z tych równoległych płaszczyzn niezależnie od in
nych. Jednak w pewnych wyjątkowych przypadkach płaszczyzny mogą
się przeciąć i na krótką chwilę naruszyć strukturę samej przestrzeni, two-
89
rząc otwór - albo przejście - między dwoma wszechświatami. Podobnie
jak tunele pojawiające się w Star Trek, przejścia te umożliwiają podróże
między światami, na kształt kosmicznego mostu łączącego dwa różne
wszechświaty lub dwa punkty w tym samym wszechświecie"; Michio
Kaku, Hiperprzestrzeń,
wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dzie
siąty wymiar, s. 47
Tunele łączące dwa odległe miejsca we wszechświecie można wyko
rzystywać do podróży międzygwiezdnych lub do podróży w czasie, jeśli
czas płynie inaczej w tych dwóch obszarach. Można także łączyć nimi
różne, wielowymiarowe wszechświaty. Nie wiemy jednak do tej pory,
czy tunele takie są fizycznie możliwe, czy też są i pozostaną jedynie ma
tematyczną ciekawostką.
5
Sześćdziesiąt lat po historycznym wykładzie Riemanna, Einstein
użył czterowymiarowej geometrii riemannowskiej do wyjaśnienia po
wstania wszechświata i jego ewolucji. Dziś, 130 lat po odkryciu Rieman
na, fizycy próbują łączyć wszystkie prawa fizycznego wszechświata uży
wając dziesięciowymiarowej geometrii.
6
The feeling intellect. Termin ten zastosował w stosunku do całej
twórczości Lewisa Corbin Scott Camell w Bright Shadow of Reality,
CS. Lewis and The Feeling Intellect, William B. Eerdmans Publishing
Company, Grand Rapids 1974
7
C. S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, przeł. Andrzej Polkow
ski, PAX, Warszawa 1985, s. 39
C. S. Lewis, Podróż „ Wędrowca do świtu", przeł. Andrzej Polkow
ski, PAX, Warszawa 1985, s. 143
' C S . Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 21-22
C. S. Lewis, Książę Kaspian, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, War
szawa 1985, s. 153
" C. S. Lewis, Książę Kaspian, s. 156
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf Unwin Hyman Ltd., London 1988,
s. 36-37
Nie wdając się w tym miejscu w genologiczną dyskusję o Kroni
kach Lewisa - które określiliśmy mianem opowieści fantastycznych należy wspomnieć, że według kryteriów wyróżnionych przez Tolkiena,
kwalifikują się one jako bajki.
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf s. 25
C. S. Lewis, On Three Ways of Writing for Children, w: Of This and
Other Worlds, Collins, London 1982, s. 24
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf, s. 45
" T a m ż e , s. 49
Tamże, s. 51
C. S. Lewis, Ostatnia bitwa, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, War
szawa 1989, s. 120
Tamże, s. 127
Tamże, s. 126. Koncepcja taka przypomina wyznawaną przez wie
lu filozofów ideę Boga jako pełni - kuli, inteligentnej sfery, której śro
dek jest wszędzie, a obwód nigdzie. Zob. np. Joseph Campbell, Potęga
Mitu, Signum, Kraków 1994, s. 147
Nawet bohaterowie Kronik mają wielkie trudności ze zrozumie
niem tego faktu. Np. Digory w Siostrzeńcu czarodzieja, podczas jednego
z przeniesień za pomocą pierścieni widział jaskrawe światła na tle czar
nego nieba. „Digory był później przekonany, że widzieli planety i gwia
zdy i przysięgał, że widział z bliska Jowisza; dość blisko, by rozpoznać
jego księżyce"; C. S. Lewis, Siostrzeniec czarodzieja, przeł. Andrzej Po
lkowski, PAX, Warszawa 1988, s. 32. Digory nie potrafił wyobrazić so
bie innej, tj. nieprzystawalnej przestrzeni i stąd lokował swoje doświad
czenia w obrębie naszego wszechświata.
s
10
12
13
14
15
16
18
19
2 0
21
2 2
2 3
Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i warto
ściach baśni. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985, s. 183
Tamże, s. 184
" T a m ż e , s. 184
C. S. Lewis, Książę Kaspian, s. 6
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, Macmillan Publishing Ho
use Co., New York 1979, s. 39
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 39
Cytat w: Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego. Wydawnictwo Uniwer
sytetu Gdańskiego, Gdańsk 1976, s. 4
Zgorzelski twierdzi, że w literaturze nowoczesnej ten rodzaj prze
2 4
2 6
2 7
2 8
2 9
3 0
31
90
rzutu spotyka się raczej rzadko, ale w przypisie dodaje: „niezmiernie po
pularny jest ten zabieg w angielskiej literaturze dziecięcej, np. w cyklu
opowieści C. S. Lewisa [...] czy u E. Nesbit"; Tamże, s. 5
Np. K. Bartoszyński Z problematyki czasu w utworach epickich, w:
W kręgu zagadnień teorii powieści. Wrocław- Warszawa-Kraków 1967, s.
41, czy R. Caillois, Od baśni do science-fiction, w:
Odpowiedzialność
i styl. Warszawa 1967, s. 61-62
Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego, s. 5-7
R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 61-62
Jak zauważa Zgorzelski, podejmowane do tej pory próby przedstwienia różnych czasów w obrębie tej samej czasoprzestrzeni (tzn. cza
su narracji, który odebrać ma czytelnik) kończyły się na ogół fiaskiem.
Opowiadania takie są mało zrozumiałe i nielogiczne. „Przykładem mo
głoby być opowiadanie J. Blisha Common Time, w którym kosmiczna
podróż z nadświetlaną szybkością jest jednocześnie przyczyną rytmicz
nego zwalniania i przyspieszania czasu dla przedmiotów i człowieka
znajdujących się w rakiecie. Powstają wówczas paradoksy: czas statku
jest inny niż czas kosmonauty, a oba różnią się od czasów przyjętych na
Ziemi i na planetach Alfa Centauri"; Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży
w czasie i jego funkcje w angielskiej prozie narracyjnej wieku dwudzie
stego, s. 9. Wobec braku punktu odniesienia czytelnik dosłownie „gubi
się w czasie" i nie jest w stanie nadążyć za akcją utworu; im głębiej za
stanawia się próbując znaleźć ten punkt odniesienia (czas wspólny narra
cji), tym mniej z niej rozumie.
1 2
3 3
3 4
3 5
3 6
C. S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 132-133
Tamże, s. 135
R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 62
Choć na przykład w Ostatniej bitwie Eustachy zastanawia się, co
stałoby się, gdyby on i Julia zginęli w Narni, i wcale nie jest przekona
ny, że wydarzenie to zostałoby odwrócone w ich świecie: „... Ale chodzi
mi o to, co stanie się w naszym świecie. Czy obudzimy się znowu w po
ciągu, czy może po prostu znikniemy i nikt już więcej o nas nie usłyszy.
Albo może znajdą nas nieżywych w Anglii?
- Ojej! Nie pomyślałam o tym.
- To by okropnie wstrząsnęło Piotrem i innymi. Pomyśl: zobaczyli
mnie, jak macham do nich z okna pociągu, a potem pociąg przyjeżdża,
staje, i nigdzie nas nie ma! Albo znajdują dwa... to znaczy, jeśli tam też
umrzemy..."; C. S. Lewis, Ostatnia bitwa, s. 68
Według Kaku paradoksy związane z podróżami w czasie da się
podzielić na dwa zasadnicze typy. Pierwszym jest spotkanie z rodzicami
przed własnym narodzeniem, a drugim tzw. człowiek bez przeszłości.
Pierwszy z nich najbardziej niszczy tkankę czasoprzestrzeni, ponieważ
zmienia wydarzenia, które już się wydarzyły, a drugi dotyczy wydarzeń
bez początku. Michio Kaku, Hiperprzestrzeń, wszechświaty
równoległe,
pętle czasowe i dziesiąty wymiar, s. 302
3 7
3 8
3 9
4,1
4 1
R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 60
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Cytat w: Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Lewis właściwie nigdzie w Kronikach nie zamieszcza dokładnej de
finicji magii. Wydaje się, że świadomie pozostawił to niedopowiedzenie;
może miało ono skłonić czytelnika do sformułowania własnej definicji
magii? Z lektury Kronik wiemy, że magia jest niewyjaśnialna w katego
riach rozumowych i że poddana jest wszechpotężnej, kontrolującej ją mo
cy - w Kronikach najczęściej utożsamianej z Aslanem. Przez to magia nie
jest ślepą, bezrozumną siłą; jest raczej prawem. Oczywiście, można to
prawo także wykorzystywać do złych celów (jak to robi np. Czarownica
Jadis), ale Lewis jednoznacznie daje nam do zrozumienia, że te naduży
cia kończą się bardzo źle dla każdego, kto daje się złapać w ich pułapkę.
Poza tym, wspomina też o „większej magii", o magii sprzed początków
czasu - czyli o prawie miłości, które jest dla niego ostatecznością wszel
kiego przejawienia i najpotężniejszą zasadą rządzącą wszechświatem.
4 2
4 3
4 4
4 5
Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego, s. 30
To znaczy, istnieją przejścia wolicjonalne bezpośrednie i wolicjonalne przeniesienia oraz niewolicjonalne bezpośrednie i niewolicjonalne
przeniesienia.
4 6