http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3370.pdf
Media
Part of Dlaczego apokryfy? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4
- extracted text
-
PAMIĘĆ STAROWIEKU.
APOKRYFY
Dlaczego „apokryfy"?
Magdalena Zowczak
Jako kryptonim b a d a ń , k t ó r y c h fragmentaryczne w y n i k i tu
prezentujemy, s ł u ż y ł o nam nieraz o k r e ś l e n i e „ a p o k r y f y " . T o
h a s ł o , rozumiane w jego potocznym znaczeniu, c h o c i a ż jest
s k r ó t e m , dalekim od precyzyjnego w y j a ś n i e n i a celu, sygnalizuje
jednak, że nie m o ż e tu b y ć mowy o o g ó l n e j charakterystyce
religijności P o l a k ó w z a m i e s z k u j ą c y c h W i l e ń s z c z y z n ę . N i e cho
d z i ł o t e ż w y ł ą c z n i e o najbardziej a r c h a i c z n ą w a r s t w ę w i e r z e ń ,
z a c h o w a n ą tam lepiej niż w Polsce. Nie powoduje bowiem
naszymi poszukiwaniami nostalgia za p r z e s z ł o ś c i ą , lecz raczej
zainteresowanie, w j a k i s p o s ó b w p ł y w a ona na obraz rzeczywis
t o ś c i , stając się ź r ó d ł e m z a s k a k u j ą c y c h zagadek. O b o k d a w n y c h
w i e r z e ń wtopionych w katolicyzm nie mniej i n t e r e s o w a ł y nas
z w i ą z a n e z nimi specyficzne {nie zawsze z r e s z t ą sprzeczne
z kanonem) interepretacje Biblii, dokonywane nieraz z p e w n o ś
cią adhoc, w odpowiedzi na nasze dziwaczne ( c h o ć zasadnicze)
pytania. Dlaczego w i ę c „ a p o k r y f y " ? P o n i e w a ż , j a k s ą d z ę ,
s t a n o w i ą one dobry punkt wyjścia do opisu ludowej postaci
religii; d o s t a r c z a j ą c wiedzy na temat duchowej r z e c z y w i s t o ś c i
w s p ó l n o t y , w i ą ż ą się z p o j ę c i e m ojczyzny lokalnej w sferze
interpretacji uniwersalnych symboli i w a r t o ś c i o w a n i a - w z w i ą z
ku z nimi - z d a r z e ń oraz ich a t r y b u t ó w . T a k a w ł a ś n i e „ w i a r a
d o m o w a " jest celem naszych rekonstrukcji, z a ś „ a p o k r y f y "
c h a r a k t e r y z u j ą j ą lepiej, n i ż to, co powszechne w w i ę k s z o ś c i
katolickich w s p ó l n o t .
Zasadnicza t o ż s a m o ś ć w i e r z e ń P o l a k ó w z a m i e s z k u j ą c y c h
W i l e ń s z c z y z n ę wobec tych, k t ó r e n i e g d y ś f u n k c j o n o w a ł y b ą d ź
trwają do d z i ś na terenie Polski, pozwala na ich o s t r o ż n e ł ą c z e n i e
we w s p ó l n y c h syntezach. O d L i t w i n ó w dobrze m ó w i ą c y c h po
polsku u z y s k i w a l i ś m y na tych terenach podobne informacje;
czasem z a w i e r a ł y one więcej a r c h a i z m ó w b ą d ź - a m o ż e przede
wszystkim
c e c h o w a ł a je w i ę k s z a swoboda interpretacji w sto
sunku do katolickiego kanonu.
Wiele z rejestrowanych przez nas w i e r z e ń nie n a l e ż y do
o g ó l n i e znanego repertuaru, przeciwnie
trudno do nich b y ł o
nieraz d o t r z e ć ; rekonstrukcje nie opierają się jednak n a odosob
nionych informacjach, nie popartych wypowiedziami z innych
r o z m ó w b ą d ź dawniejszymi przekazami ź r ó d ł o w y m i .
Rolnictwo W i l e ń s z c z y z n y jest ubogie, gospodarstwa przypo
minają wioski spod D ą b r o w y B i a ł o s t o c k i e j czy z gminy D u b i e n
ka sprzed kilkunastu lat. D o niedawna rolnicy dysponowali
tylko niewielkimi d z i a ł k a m i przyzagrodowymi. Z a c h o w a ł o się
sporo drewnianego budownictwa, a n i e k t ó r e wioski k o ł c h o z o w e
podobne są do Osiedla Przyjaźń na Jelonkach, pozostawionego
przez budowniczych P a ł a c u K u l t u r y . Betonowe bloki n a l e ż ą do
nowszej generacji i są rzadsze n i ż na naszych wsiach. U d e r z a
brak s p r z ę t u rolniczego i swoista prostota ż y c i a , obywanie się
m a ł y m dobytkiem; p o d k r e ś l a ł n i e g d y ś te cechy prof. Witold
D y n o w s k i , u z n a j ą c j e za charakterystyczne dla tej kultury.
Z w r a c a zarazem u w a g ę o b f i t o ś ć s p r z ę t u R T V . Telewizory
k r ó l o w a ł y niepodzielnie w domach z w ł a s z c z a wtedy, gdy w pro
gramie rosyjskim w y ś w i e t l a n o senal p o ł u d n i o w o a m e r y k a ń s k i
Bogatyje toie płaczut', nieraz m u s i e l i ś m y u c z e s t n i c z y ć w p r z e ż y
waniu perypetii p i ę k n e j i uczciwej M a r i a n y , k o l e ż a n k i ulubionej
przez n a s z ą w i e ś Izaury. Jej przygody ś l e d z o n o nawet w sklepach
i s t o ł ó w k a c h . Z a p a d ł mi w p a m i ę ć malowniczy widok kobiet
w b i a ł y c h fartuchach i chustkach na g ł o w a c h , s i e d z ą c y c h
r z ą d k i e m przed m a ł y m kolorowym telewizorem w barze w cent
rum Solecznik, gdy z a j r z a ł e m tam w pewne s ł o n e c z n e p o p o ł u d
nie w nadziei na obiad. C z ę s t o też o d w o ł y w a n o się w rozmowach
do p r o g r a m ó w telewizyjnych, c h c ą c d o d a ć powagi swym infor
macjom, i to w d o ś ć niespodziewanych momentach, np aby
94
o p i s a ć , j a k w y g l ą d a d i a b e ł albo c z y ś c i e c . D u ż y m powodzeniem
c i e s z y ł y się t e ż telewizyjne seanse Kaszpirowskiego.
C i e k a w a jest p l a s t y c z n o ś ć , dzięki k t ó r e j dawne wierzenia czy
zwyczaje dostosowywane są niekiedy do nowych w a r u n k ó w
I tak w W i e l k ą S o b o t ę święci się z a p a ł k i , by z a p a l i ć nimi
w kuchence gazowej, z a ś chleb Św. Agaty s ł u ż y j a k o środek
ochronny przeciw celnikom, by nie zabrali p r z e w o ż o n y c h
p r z e d m i o t ó w , podobnie j a k u ż y w a n o go dla ochrony p ó l p r a
dzikami, ż e b y nie zryły kartofli. Pewna starsza kobieta th
c z y ł a , ż e trzeba się m o d l i ć za L e n i n a , bo on nie m y ś l a ł , że się ti
ludzi przez niego zmarnuje. „Ja się za niego m o d l i ł a - opowiadi
la szła do autobusu, patrzę
leż} rubel z Leninem, 1 o cud, Do
d z i ś go c h o w a m . "
O b r z ę d o w o ś ć w y m a g a j ą c a zbiorowego d z i a ł a n i a . pielgrz>
i formy teatralne, ź l e widziane w radzieckim systemie, zapadł)
w n i e p a m i ę ć w stopniu w i ę k s z y m jeszcze n i ż w Pol¬
see; np. nikt j u ż nie p o t r a f i ł w y t ł u m a c z y ć o b e c n o ś c i Królowej
w ś r ó d k o l ę d n i k ó w , k t ó r z y obchodzili wsie z okazji T r z e c h Króli
( c h o d z i ł o zapewne o Sybillę). Z a n i k tych z w y c z a j ó w jest z pew
n o ś c i ą j e d n ą z przyczyn n i e z w y k ł e j rangi takich z e s p o ł ó w jak
Kapela Wileńska czy Wileńszczyzna,
k t ó r a skupia do dziś
najbardziej u z d o l n i o n ą m ł o d z i e ż .
Natomiast podania z w i ą z a n e z h i s t o r i ą l o k a l n ą , nawiązujące
do kampanii n a p o l e o ń s k i e j czy p o w s t a ń , oraz etymologie ludo
we t ł u m a c z ą c e nazwy m i e j s c o w o ś c i , z a c h o w a ł y się lepiej niż
u nas. D o t y c z y to c h y b a nie tylko w i l e ń s z c z y z n y . N a Laudzte
p a m i ę t a n o o „ C z y c z y ń s k i m " z U p i t y ( s t a r o ś c i e Sicińskim),
zabitym za s w ą n i e g o d z i w o ś ć przez piorun. „I potem nosili j<
w s z ę d z i e do Ż y d ó w do k a r c z m ó w . Stawili do k ą t a , ż e b y dali si
Ż y d z i napie /;i darmo, a Żydzi bali sic jego strasznie." H i s t o r i ę *
z n a l e ź ć m o ż n a w nieznanej naszej r o z m ó w c z y n i balladzie Mic
kiewicza Popas w Vpicie, gdzie starosta
„ N i e znalazłszy na ziemi świeconej spoczynku,
Strasząc ludzi, rzec m o ż n a , wala się po rynku.
Bo go nieraz dziad jaki uniósłszy z cmentarza
Wlecze w szabas do karczmy straszyć arendarza."
M a t e r i a ł y nasze m o g ł y b y b y ć zapewne i n t e r e s u j ą c y m prz
czynkiem do wzajemnego przenikania się folkloru i literatury.
Problem jednak nie ogranicza się do ludowych w i e r z e ń i
C h o d z i t a k ż e o p e j z a ż , a t m o s f e r ę , k t ó r e chwilami w y d a j ą siętt
bardzo znane; ś w i a t ł o , kolory z a c h o d ó w s ł o ń c a jak z barkowycb
o b r a z ó w , w i e ż e w i l e ń s k i c h k o ś c i o ł ó w , cienie o b ł o k ó w , p
w a j ą c e się po rojstach czy l e ś n y c h p a g ó r k a c h g d z i e ś w okolic*
Dziewieniszek i Solecznik, s k ą d niedaleko j u ż do Bieniakot
miejsca spoczynku M a r y l i Puttkamerowej. W y o b r a ż o n a Liw
trwa w naszej kulturze i wyostrza w r a ż l i w o ś ć n a tamtejs
krajobrazy. D o d a ć trzeba bogactwo ś p i e w n e j kresowej pol
szczyzny starszego pokolenia oraz r y t u a l n ą g o ś c i n n o ś ć (ti'*~
L i t w i n ó w ) , k t ó r a nie dopuszcza do takiej sytuacji, j a k w i
nym p r z y s ł o w i u : b y ł o wszystkiego pod dostatkiem. brakoW
tylko przymusu - a zatem d ł u g i e gorliwe namawianie
T e r m i n ó w apokryf, „apokryf ludowy" u ż y w a n o r ó w n i e ż c z ę s t o w bi
niach tradycyjnej wizji ś w i a t a , prowadzonych w latach 70-tych w Kate*
Etnografii UW. Obejmowano tym h a s ł e m wierzenia d o t y c z ą c e mitu kosnt*
gonicznego, wierzenia o ś w i ę t y c h , i o postaciach demonologii I " * * Por. m i n - L Stomma. Materiały z b a d a ń terenowych p r o w a d z a j
w r a m a c h problemu w ę z ł o w e g o 11-1-3 ( K U L podtemat III. w:
Antropologia kultury wsi polskiej XIX w, W-wa 1986; a także por. c y * " .
Święta po polsku „Tygodnik Powszechny", lata 1973-77, m i n wteksiatf
Joanny i R y s z a r d a Tom ick ich i Por t a k ż e
Joann* I
szard Tomiccy Drzewo życia. W-wa 1974
n o ż v w a n i a b o ż y c h d a r ó w , k t ó r e m u tylko niewychowany gbur
ulega bez ż a d n e g o oporu.
P r z e t r w a ł o na Litwie wiele osobliwych s ą d ó w na temat
ż y d ó w . Pozostawili tam oni nie m n i e j s z ą p u s t k ę niż w Polsce.
r o z m ó w c y nasi nieraz p o w o ł y w a l i się na opowiadania swych
dawnych s ą s i a d ó w , k t ó r e m i a ł y z n a c z ą c y w p ł y w na wierzenia
i interpretacje Biblii.
Konflikt etniczny, k t ó r y rzuca c i e ń na o b e c n ą s y t u a c j ę
Wileńszczyzny, znajduje wprawdzie pewne odbicie w wierze
niach z w i ą z a n y c h z m i t o l o g i ą n a r o d o w ą , lecz jest omawiany
w opracowaniach naszych k o l e g ó w , z k t ó r y m i p r o w a d z i l i ś m y
wspólne badania przez ostatnie cztery lata.
Pisałam o zaniku pielgrzymek w okresie radzieckiej w ł a d z y .
Na W i l e ń s z c z y ź n i e istniał jednak jeden wyjątek od tej reguły:
Ostra Brama, k t ó r a p r z y c i ą g a ł a p i e l g r z y m ó w t a k ż e przed „ w y
buchem w o l n o ś c i " , z w ł a s z c z a w D n i a c h O p i e k i M a t k i Boskiej,
trwającym przez t y d z i e ń (od 11 X I ) ś w i ę c i e Ostrobramskiej
Madonny. Jej kult p r z e t r w a ł nienaruszony: jest to jedyne miejsce
powszechnie uznawane za cudowne. Istotnie n i e z w y k ł e miejsce,
w centrum W i l n a , miasta wielu k o ś c i o ł ó w , gdzie oblicze N a j
świętszej Panny s p o g l ą d a dniem i n o c ą na ludzi w w ą s k i e j ulicy:
przypadkowych p r z e c h o d n i ó w , p i e l g r z y m ó w , zawsze tu obec
nych ż e b r a k ó w i s p r z e d a w c ó w d e w o c j o n a l i ó w . D o s t ę p n o ś ć
wizerunku, jego odwieczny u d z i a ł w życiu miasta (na co z w r a c a
uwagę w swej p i ę k n e j monografii Ostrobramskiego obrazu
Maria K a ł a m a j s k a - S a e e d ) p r z y c z y n i ł y się z p e w n o ś c i ą do jego
kultu. Niewielkich r o z m i a r ó w sanktuarium przenika się z ruch
liwa ulicą, k t ó r a w ł a ś c i w i e stanowi jego i n t e g r a l n ą c z ę ś ć . T a
kameralna przestrzeń dostarcza takich w r a ż e ń , ż e ze smutkiem
myśli się o coraz w i ę k s z y c h i coraz bardziej pustych w s p ó ł c z e s
nych k o ś c i o ł a c h . Bogata symbolika obrazu Marii
Bramy
Niebieskiej umieszczonego w tak u k s z t a ł t o w a n y m otoczeniu
z powodzeniem służy r ó ż n o r o d n y m poziomom i formom religij
ności: od wizji i mistycznych uniesień poprzez b ł a g a l n e modlitwy
o cuda, o k t ó r y c h ś w i a d c z y bogactwo w o t ó w , o b o w i ą z k o w e
ofiary dla tutejszych ż e b r a k ó w , aby dusze bliskich z m a r ł y c h
znalazły ukojenie aż po zabiegi magiczne m a j ą c e ś c i ą g n ą ć kare
bożą na znienawidzonego s ą s i a d a
s
a
Typowa dla tutejszej tradycyjnej religijności p o z o s t a ł a opinia
podsłuchanej przez Antoniego G o ł u b i e w a przekupki, t ł u m a c z ą
cej wyższość M a t k i Boskiej Ostrobramskiej nad C z ę s t o c h o w s k ą
nieobecnością D z i e c i ą t k a Jezus, d z i ę k i czemu m o g ł a się z w i e r z y ć
tej pierwszej z p e ł n ą d y s k r e c j ą , j a k kobieta kobiecie. P o d z i e l a j ą
tę opinię nasi r o z m ó w c y :
„żona 7, mężem pokłócili się czy podarli nawet i ta żona
zagniewana mówi: dam na mszę za niego, żeby tam Pan Bóg
jego skarał. Ale druga kobieta lak radzi: tylko nie dawaj do
Pana Jezusa a do Matki Boskiej, bo to wiesz - mężczyzna za
mężczyzną."
Nawiasem m ó w i ą c , tę c h a r a k t e r y s t y c z n ą p o s t a w ę zarejest
rował Julian K r z y ż a n o w s k i , u m i e s z c z a j ą c streszczenie podob
nego tekstu w swej klasyfikacji w ą t k ó w bajkowych, pod n a g ł ó w
kiem Zaufanie kumoszki do Matki Boskiej ( T . 1489, warianty
lwowski i b i a ł o r u s k i ) .
Przykładem podobnego sensualizmu m o ż e b y ć o p o w i e ś ć
wotum, z w i ą z a n a z ukaraniem T a t a r a , k t ó r y c h c i a ł wystrzelić
do obrazu w Ostrej Bramie:
0
..No to m ó w i ą , że Matka Boska uczyniła cud. O d tego
niewierzącego oderwała się ręka i leciała. Ale w którym to
wieku, to nie wiem. Ręka ta leciała i padła tam pod kościół Św.
Jana, i na kościele Św. Jana był taki ołtarzyk, teraz po mojemu
on chyba zniszczony, i w tym miejscu spadła ta jego ręka i na tą
intencję był zrobiony ołtarzyk na ścianie kościoła."
.
tej samej rozmowie w y r a ż a się wiara w c u d o w n ą moc
Wizerunku:
w
uzdrawiała Matka Boska. K t o prosi, kto błaga, kto idzie,
modli się, zawsze j a k o ś ulży człowiekowi, c h o ć w nerwach, c h o ć
w współczuciu, człowiek dobrze się czuje jak odchodzi od Matki
oskiej Ostrobramskiej jakoś weselej lżej się żyje świat druai
no to tak."
Pojawiają się t a k ż e wypowiedzi ś w i a d c z ą c e o p r z e ż y c i a c h
któ\v "?'
J a r d z i e j dobitna pochodzi z L a u d y , od kobiety,
dlo*
8 y m o w a ł a k i e d y ś w chorobie do sanktuarium w SzyZ
p , e l
c h ;
r z
n a
b
„Jak j a weszłam do kaplicy ( n a o k o ł o j a szłam kolanami, a do
kaplicy weszłam j u ż nogami), to zobaczyłam figurę Matki
Boskiej. Ja tak przeraziłam się, mnie zdaje się, że żywe oczy
patrzą na mnie. Oparłam się o ścianę i ja poczułam się
milionową cząsteczką o tego pyłku, co czasami bywa w pokoju
przed słońcem, l j a stałam przy ścianie i lękałam się więcej
popatrzeć. Przecież j a nie warta jestem, zeby Matka Boska na
mnie żywymi oczami popatrzyła (...).
Podobne d o ś w i a d c z e n i a lezą byc m o ż e u podstaw legend
o obrazach, z k t ó r y c h ś w i ę t e oblicza patrzą wprost na c z ł o w i e k a ,
bez w z g l ę d u na to, gdzie stanie; takim m a byc wizerunek
Madonny w Trokach.
U z n a n y m w ś r ó d naszych r o z m ó w c ó w wizjonerem b y ł Alek
sander ( O l e ś ) I w a s z k o ze wsi Popiszki. k t ó r y p r z e p o w i a d a ł
w czasie wojny p r z y s z ł e zdarzenia i losy indywidualne. Był
B i a ł o r u s i n e m i na co d z i e ń p o s ł u g i w a ł się tzw. prostym j ę z y k i e m ,
ale ś w i a d k o w i e t w i e r d z ą , że gdy w p a d a ł w trans, m ó w i ł c z y s t ą
polszczyzną.
„ten prorok, jak jemu nadchodzi ta godzina modlić się, to on
stanie, bierze krzyż i tylko tak trzy razy wzdechnie. Ale tak on
mówi pól godziny, ale żeby on mrugnął! O n robi się taki biały
i taki zimny, zimny - j a jego trzymałam za rękę. O n opowiada,
opowiada i nie mrugnie! A potem jak to wszystko powie,
pomodli się wtedy znowu tak wzedchme trzy razy, tak jak
umierający. Mrugnie oczkami i powie tak: C z y ja co tutaj
mowjł. 1 znowu normalny człowKk.
Nie znam w y r a ź n y c h k r y t e r i ó w k t ó r e by p o z w o l i ł y wy
z n a c z y ć z gory idealnego r o z m ó w c ę do naszego lematu. Niekie
dy pierwszy napotkany w wiosce c z ł o w i e k w towarzyskiej
p o g a w ę d c e rzuca od niechcenia j a k i e ś zdanie, w p r a w i a j ą c e
słuchacza w osłupienie
i j u z mc więcej me potrafi do niego
d o d a ć (nie bez znaczenia jest tu wspomniane bogactwo w i l e ń s
kiej polszczyzny, j a k ą p o s ł u g u j e s i ę starsze pokolenie, czy
interesujące twory j ę z y k a „ p o prostu"). C z a s a m i trafia się
specjalista, d z i e l ą c y z nam. zainteresowania; m o ż e byc on jednak
a n a l f a b e t ą albo m i ł o ś n i k i e m literatury religijnej, szanowanym
gospodarzem b ą d ź l e k c e w a ż o n y m biedakiem. R z a d k o n a l e ż y do
m ł o d s z e g o pokolenia, c z ę s t o o b o j ę t n e g o lub w y k a z u j ą c e g o
n i e z n a j o m o ś ć tej materii. N a W i l e ń s z c z y ź n i e b y w a to c z ę s t o
osoba
umiejąca
zamawiać,
czyli p o s i a d a j ą c a
„magnes
w oczach" i t a j e m n ą w i e d z ę o ś w i ę t y c h s ł o w a c h , l e c z ą c y c h ludzi
oraz z w i e r z ę t a z r ó ż n y c h p r z y p a d ł o ś c i , bo p o c h o d z ą od samego
Wielkiego L e k a r z a . T r z e b a jednak p o w i e d z i e ć , ż e nawet spec
jalista m o ż e w d w ó c h o d r ę b n y c h rozmowach u d z i e l a ć innych
odpowiedzi na nasze pytania, podobnie j a k my wszyscy, gdy
zastanawiamy się nad znaczeniem j a k i c h ś symboli czy sensem
z d a r z e ń . Dlatego tak niezmiernie w a ż n y jest kontekst k a ż d e j
informacji w o b r ę b i e wypowiedzi, w odniesieniu do postawione
go pytania, wreszcie w całej rozmowie, k t ó r a powinna być
zapisana w całości j a k o dialog, wraz z t o w a r z y s z ą c y m i okolicz
n o ś c i a m i ( z w ł a s z c z a brak uwag co do g e s t ó w r o z m ó w c y m o ż e
w p ł y n ą ć na jego opaczne zrozumienie). J e d y n ą w ł a ś c i w ą f o r m ą
uzyskania tego rodzaju wiedzy jesi taka r o z m o w a , w której
pytania w p a d a j ą w s ł o w o monologowi r o z m ó w c y , dzięki czemu
za k a ż d y m n a s t ę p n y m razem m o ż n a w coraz w i ę k s z y m stopniu
o d w o ł y w a ć się do r e a l i ó w w ł a ś c i w y c h danej s p o ł e c z n o ś c i . U z y s
kujemy o c z y w i ś c i e w ten s p o s ó b informacje tak rozproszone, jak
to tylko m o ż l i w e , ale zarazem m o ż e m y w s t ę p n i e o c e n i ć ich
w i a r y g o d n o ś ć (wypada też tu w s p o m n i e ć takie techniczne
zabiegi kwestionariuszowe, j a k np. powtarzanie tych samych
p y t a ń w r ó ż n y c h grupach tematycznych b ą d ź inaczej sfor
m u ł o w a n y c h , a t a k ż e istotne znaczenie biografii r o z m ó w c y ) .
Dalsza weryfikacja odbywa s i ę poprzez p o r ó w n a n i e wielu
r o z m ó w ( w a ż n e , by p r o w a d z i ł y je r o ż n e osoby) oraz zestawienie
z literaturą, a z w ł a s z c z a z analogicznymi ź r ó d ł a m i tworzonymi
w literaturze etnograficznej
A n a l i z a taka jest zatem nie mniej konkretna, niż w przy
padku ź r ó d e ł zastanych, c h o c i a ż n i e b e z p i e c z e ń s t w o forsowania
za w s z e l k ą c e n ę swoich p o m y s ł ó w z w i ę k s z a się wielokrotnie, jeśli
autor interpretacji jest zarazem w s p ó ł a u t o r e m ź r ó d ł a .
Ostateczna synteza ma charakter modelu, gdzie informacje
p o c h o d z ą c e ze ź r ó d e ł tworzonych s t a n o w i ą czasami zaledwie
punkt wyjścia b ą d ź u z u p e ł n i e n i e tego, co znajduje się w literatu
rze. O c z y w i ś c i e jest to m ó j model, jeden z wielu m o ż l i w y c h ,
c h o c i a ż w e d ł u g mnie najlepszy. Jeśli w i ę c ktokolwiek jest
w posiadaniu informacji, k t ó r e go z b u r z ą , m o ż e m y w s p ó l n i e
z b u d o w a ć doskonalszy.
95
