http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1673.pdf
Media
Part of Urok w aspekcie działań magiczno-religijnych / LUD 1981 t.65
- extracted text
-
ISSN
0076-1'4~5
Luid, t. 65, 11981
URSZULA LEHR
UROK W ASPEKClE DZIAŁAŃ MAGICZNO-RELIGIJNYCH
Zjawilsko kulturowe OIkJreślalnemianem "urok" posiada w kuJlturze
wiejskiej specyfkzną wymCJWę.WynUka to z nieZJWykł'ejnadal żywotności
tak wiary w "urok", jak i praktyk wią.żącyoh :się z jego "odczynianiem".
Badania nad tym zagadnieniem prowadzone w dwu różnych regiona'ch
Karpat, a mianowici'e w !BeSkidzie Sądeckim i Śaąs'kim 1, wskazllją nLezJbicienie 'tylko na ś1a!dy tegoż :zjawi1slka,a,le i na jego cZYlnną egzysten'Cję.
Należy jednalk podJkrreślić, że jest ,to ohecnie zjawisko nie powszechne,
lecz są to w większości wypadki sporadyczne, stanow'iące j'eidnąz pozostałości tradycyjlll,ej ku:ltwry ludowej tych ·obszarów.
"Urok" - jako jeden z 'ciekawszych tprzejawów tradycyjnej !kultury
Wliejskiej - należałaby umiejscowić na pognmkzu dwu d~iedzin, a mianowicie demonologii i medycyny ludowej. Urok !bowiem, ,a 'wlaśc]wie j'ego
,,'rzucenie" czy też "zadanie", dokonywane jest naj1częściej przez istoty
zaHczane do tzw. półdemonów, a więc przez czarownice 2. !Zdarza się 'talkże, że urOlk mO'Żezadać OlSdba:nie nall€lŻą'CaQ.:> wspomnianych istot. Pooiada ona częstolkrroć cechy zewnętr,",ne wyróżniające ją od innJ'lch osób,
a mianowióe: ~oś.nięte brwi, śniadą cerę i przeniJkliwe spojrzenie, lub
też bardzo ,oiemne, prawie czarne oczy.
Formuły stosowane przy tzw. "odczynianiu" lulb "odwil"acaniu" uroku,
posiadające charakter magiczno-rehgijlllY przez w,",gląjd na swą stru'kturę, zaliczam~ ,być mogą do grupy tJ'lch, jakie stosuje się w Śiradlkach
obronnych przed różnymi iiS'tatami .demonicznymi. J'est oczywiste, iż w
wypadku uroku nie mają one na -celu odpędzenia listo-ty, która zło wyrządziła, lecz zlikwidowa-nie slwtJków przez nią wywolanych. Wymienione wyżej elemen.ty przemawiałyby za za:szE're.gowaniem tegoż zjawiSka
do demonologii. Jednak ze w2'Jględu na objawy występują'ce wstkJUltek
1 'Barlia,njj,ann;iIW lattadh
19/716 - 191719<JIbdęto WISie ObildJzę i ŁąiC\ko położ,one IW Beskid2ie Sądeckim
oraz I.stebną i Brenną IW Beskidzie
Śląskim.
Zebrane
[ opracowane materoały 7Jna{JdIu:jąslię w All1dbiJWiUlIIl
PraCQIWlI1iEtl1iolgJrai£iiIHKJM PAiN w KTalrowIi'e. Pll1zy cy1tlOlW,aniJu.poda,je się IW nawialSlie numery
wj"W'iad61W.
z Spotkano
się co prawda
z innym określeniem,
a mianowicie:
paproki lub
łlabroki, ale - jak się wyd'aje - nazwy te są bardziej
ogólne, obejmujące
WS'l.y.s<tkie O!soby ozYlllliąoe zło, a więc w zakJresJ.e magi:i pa<sterskLej, mYŚ1dJwSlci€d. mloe<lZamkiej :ilbd.
92
UiRSZUiLA LEHR
"rzucenia uroku", jalk np. Iból głowy 'Czy :żołądka, wymioty, to wchodzą
one już óW /Zakres medycyny ludowej. Tak więc rozważanie tego zjawiska
kulturowego w ikategoniach przynależności do wyłącznie jednej tylko
dziedziny kultury wydaje się być niesłllis'zne. DefiJnicje uroku ,podawane
w Ht€Tatur:re naukowej najczęściej umieszczają go w medycynie ludowej,
w osta'tecznym określeniu tego zjaWiska charaikteryzują się jednak brakJiem zdecydowania. I tak, K. Moszyński podaje, i~: "... źródłem wielu
chorób jest urok rzucony spojrzeniem llub pochwałą" 3. Karłowicz natomiast suger'll}e dwojakie jego rozumienie: urok oznacza allbo moc, !którą
w swych' oczach pos:iadają niektórzy ludzie, mogący wywołać chorobę,
lub też jest choil"obąsamą w S'OIbie
4. Derfinicja zawarta w innej publoikacji wyjaśnia, iż wrok to "wgipT.zesądów -ludowych urzeczenie, czary ... " ".
TTeścią niniejszego opra'cowania nie mają być co prawda dywagacje
na temat słusznoś'ci tych czy tnny'ch definicjii tego zjawiska kulturowego,
nie chodzi tu równieiŻ o ustalenie Jego właściwego brzmiema, jednakże
wydaje się istotne przyjęcie pewnych określonych kryteriów i jednoznacznych sformułowań, by właściwie inteTprEltować ,zebrane marteriały
terenowe. Jak 'wyniika z uzyskanY'ch informacji, 'cza;ry są :skomp,liłk'Owaną
formą zabiegu magiiczn€go wymagającą nie tylko użycia spojrzenia, iktóre
w zasadzie nie odgrywa prawie żadnej roh, ile okTeś'lonych dz'ialań powtarzanych sukcesywnie, wy1korzyt'3tania wielu niez:będnych akcesoriów
i zabiegów. Mieszkańrćy badanych wsi nie uwal2Jają,by wrak był chorobą.
jaik podają niektóre z przytoczonych definicji. Ozna,cza on najczęściej złe
spojrz,enie dokonane przez człowiJelka,które w !konsekwencji !powoduje
chorobę, i to zarówno ludzi, jaki zwierząt, szczególnie bydła dwni: "Jak
się Ipopatrzy na !kogoniezręcznie, ,to uroki dostaj-e, goława!boli, wymiotuje"
(159'6). Ceł owego spoJrzenia jest więc jasno sprecyzowany; chooZliłobowiem o wywołanie określonych negatywnych skutJków na ,człowiełkulub
zwi'er,zęciu przez O'SO:bę,
k,tÓ1'abądź zazdrościła, Ulp.dobrze utrzymanego
bydła, trzody chle,wnej 'Czy nalWet drobiu, bądź żywiła niechęć do konkretnej osoby. Wypada jednak dodać, że urok mógł być także .rzucony
nieśwLadomie i to nawet prz'ez ,któregoś z domow\n~ków,bowiem nikt nie
jest w sianie przewidz;ieć właściwości swego wzroku. Jak ,podała jedna
z inf. w Łącku: "Ka'żdy może mieć ten .zły wZ!rok,może dziesięciu nie
zaszkodzić, a jednemu zaszJkodzi. Talki 'Człowiek nie wie nawet o tym. Ten
człowiek nie wie, że ma 'takie acy, 'że może urzec. Jo mom <:zyst€'ocy
i nOlflIlla:Lne,
amoge t'ak popatrzeć na Jwgoś i rzucem ,urok, a nie wiem
o tym" (1575). Uroik mógq być rzucony nie tylko złym spojrzeniem, ale
3 K. MlQIslZyńlslkd, Kultura
ludowa Słowian, t. 2, Kultu.ra duchowa, DZ. 1, Wa.rsmawa 19167, s. 166.
4 J. K:a.rł!QIW\iccz.,SłOWinik gwar poIsktich, t. 6, KJralkóow 19'1,1, s. 38 - 3fl.
s S. Slooirupk.a, SłoW1lik f.rCJ£oologic:lmYj,ęzyka polskiego, Wa'I'szarwa
19174, s. 467.
Umk w aspekcie ~l.ań
mligicz;no-reZigijnych
93
i pochwałą, co powodowało równie negatywne skU!tki. Naj,lepiej 'Oddaje to
wypowiedź .respondentki, a mianowicie: "Jak ktoś przyjdmie obcy i powie: oj, jaką masz szumną krowe, albo świnie, to mówili, że urolk padnie
i trzeba było odczyniać" (1697).
Po wystąpieniu oibj'awów li zauxncz,onego 'człowieika łulb zwierzęcia
przystępQwano dozlikwiddwania
slmtJków uroku, czyli do jego "odczyniania". Nie posiadano co prawda wątpliwości, iż urok został zadany, nie
mniej jednaik szukano .pO'tW:ieIidz'enia
tak postawionej diagnozy. W przypadku ur{~ku l~kJkiego "odczyniać" go mógł ka'iJdy, w wytpadlkach skomplikowanych zajmowały się tym procedex€m osoby zwane znachorami,
umiejące zarównozapolbiegać 'różnym 'choxDoom,jak i je pO'wodo'Wać,gdy
proszone były o to ,celem wywarcia zemsty na sąsiedzie lub krewnym.
Wiedziano o takich o:sobach, Iktórych mogło !być iki'1kawe wsi i 'W razie
nieszczę.ścia udawano się do nich. Wiedza - j-eŚi1imożna tu użyć talk
wielkiego słowa - związana z wy(krywaniem czy w końcu "odczynianiem urOlk,u"przekazywana była z poikaloeniana pokolenie. Zdarzały się
jednak sporadyczne wypadki, ,iż ma'oka (najczęściej palfały się tym kobiety) :nie ,chciała przełka:mć swej iaj,ettnnej wiedzy 'córce. Jak informowano, znajomość ze słysz'enia formuł magkznych ICZynawet 'całego za!biegu
związanego z odczynianiem uroku nie wystarcz,ała do jego skutecznego
praktykowania.
Można przypuszczać, że osoby zajmujące się zahi-egam:i magicznymi
były szczególni-e pre:dystynowane do ich wykonywania dzięlki swej specyficznej, niejednOIkrotnie złożonej osa:b()woiści.Różniła się ona zasadniczo od osobowości pozostałych ,członków społeczności wiejsikiej,awięc była bardziej podatna na wszeltkie irracjonalne z]awi;ska, czasami neurotyczna i histeryczna. Zespół zachowań takiej <os,obyzdeterminowany został
szczególnym klimatem domu rodzinnego w jakim wyrastała jednostka,
w którym zajmowano się tego typu zahiegami magicznymi. Nie mniejszą rolę odgrywały społeczno~kulturowe w;pływyśrodowiSika wiejskiego;
chodzi tu głównie o takie jego przejawy, jak ciemnota, zacofanie, brak
podstawowych wi.adomości o świecie itp. Mimo cech, które u1kształtowały taką osobowość, jej sylwetka charakterologiczna nie posiadała pejoratywnego wydźwięku, .ponieważ jednostka nimi obdarzona czyniła zabiegi magiczne mające na celu naprawienie zła pcrz·ezinnych wyr,ządzonego. Oznacza to, iż od osoby takiej ni'e ()dw!'a,ca'nosię, nie bano się jej,
lecz wręcz przeciwnie; mogła się ona ,cieszyć szacunlkiem i zaufani'em
mieszkańców 'wsi, co powodowało, iż nie ukrywała specjalnie swych
praktytk magicznych. Gdy na podstawie wstępnych obserwacji przypuszczano, że zachodzi pociejr,zenie o u.r()k, przystępowano do jego "odczyniania".
Jak już wspomniano, proces ten wdada się z dwóch podstawowych
94
etapów: pierwszy - rozpoznanie, które można by ,tu nazwać faktycznym,
potwierdzającym względni'e negującym postawioną uprzednio diagnozę
oraz €'tap drugi - właści'we "odczynianie", posiadającecharalkter
terapeut)7lcZtnymieszcząrcy się w kategoriarch irracjonailnych. Powyższa 'konstruk'cja ,całego zabiegu magicznego, cha.raktr~ryzująca się dwue'tapowością, jest prawie taka sama we wszys1Jkirchbadanych wsiach. Niewielkie
różnice reg'ionalne, jalkie dają się zauważyć, odnoszą się już do samej
S'truiktury czy też schema,1Juzabiegu magircznego oraz formuł.
Etap pierwszy - rozpoznanie, polega na wykryciu, czy f.aktycznie
urok został rzucony. Używa się do tego celu nas'tępujących akcesoriów:
rozżarzonych węgie1Jków drzewnych w lloś C i.. 3 lub 9 (cyfry magiczne)
oraz wody źródlarnej czerpanej zgodnie z prądem (co szczególnie podkreślano) lub też zwykł,ej z wiaderka. Ro.zżmzcne węgielki rzucało się na
wadę. Jeżeli spadały na dno, a przy tym bardzo syczały, znaczyło to, iż
urok został zadany i przystępowano do wlaśówego odczyniania,
a jeżeli był rna wiernchu, to znaczy, że trzeba było lekarza hladrać, bo to ibyło
co innego" ,(\1/563). 'Stosowanie powyższyoh alkcesoriów wydaje się być nie
przypa,dlk'Owe.Rozżarzony węgiel, który ;wyjmowano z pieca, mógł poprzez swe obcowanie z ogniem, mającym właściwości oczyszczające i apotropeiczne zarazem, pełnić również ,pośrednio funkcję taką jak ogień.
Woda, podohnie jak ogień, pełniła talk'że funkcje oczyszczające. Zastosowanie więc do tego zabiegu magicznego tych dwu środków już samo
w sobie miało działanie magi'czne. Poprzez oczyszczenie ze "złego" miało
uleczyć. F,a~t opada'nia węgielków na dno naczynia :z;ostałT'acjonalnie wytłumaczony przez jedną z iniorma'tOTeJk,:któ.ra podkreśliła, iż do tego celu
używa,no węgiellkÓ'wz drzewa ibukowego, który jako cięż:szy np. od jodłowego siłą rzeczy musiał zawsze opadać na dno. P.odważa ona tym samym
słuszność sprawdzania postawionej tą drogą diagnozy, .bowiem w ka~dym
przypadku czy !był uralk ,czy też ni'e, węgielk~ opadały na dno stając się
:przez to ni€zaprz'€oczalnym dowodem - wedle wiary mieszkańców wsi - na istnienie UiT'oIku.
Opinie te posiadają jednak charakter sporadyczny.
Etap drugi - odnosi się już do właściwego odczyniania. Z~brany
mat€lI'iał po'zwolił na wyrlZlie!lenie trzech podstawowych schematów, w
których jako kryterium przyjęto różne akcesoTiia stosowane w ·cz.asiezahi'egu magkznego.
Schemat I - naj:bardzi€j rOZlpo'Wsz,echnionywe wszystkich badanych
wsia'ch. W swej najogólniejszej postaiCi',przedstawia się następująco. Do
wody ŻTódlanej (lub zwykłej 'wrzucano rOZ'Żarzonewęgielki w ilości 9 licząc wspak, tj. od 9 do 1, mówlio'Ilomodlitwę "Wierzę w Boga Oj1ca".Po
modlitwie, gdy węgiellki lutonęły, co oznaczało "urok wielki", odmawiano
iOiI'mułęmagiczno-religijną, a na'Stępni'e pocierano dłonią z.maczarnąw tej
wodzie np. konioa, gdy byłzaurocwny.
Potem pTZt€lewano tę wodę ze
II'
••
U;TOikw a,s'pelkde dziaŁań magiczno-Tlelrig,ijnych
95
wschodu na zachód przez !konia li koń był zdrowy. "Odczynianie uroków"
zadawanyoh zwierzętom, a więc Iczyto koniowi ,czy też /byldłu itp., było
podobne we wszys'lJbch badanych wsiach. Istniały tyllko niewie'lkie różnice, a mianowłoie w tym, że wodę wlewano np. koniowi do prawego
ucha czy do nozdrzy i !kropiono go tą wodą. Do 'zalbiegu używano niejednokrotnie 3 'węgielków. Zdarzało się ta'k'że,że zamiast bczenia węgie1Jków
- przy ich wtzucaniu do wody - ochna'wiano wspak modlitwę "Ojcze
Nasz". Niektórzy po wypowiedzeniu formuły magiczno-rehgijnej odmawiali po trzy razy "Zdrowaś Mario" i "Ojcze Nasz": W podobny sposób
postępowano z człowiekiem, iktóremu zadano urok, z tym, ,że dawano mu
się napić trochę wody z węgielikamii 'c~a'Samipocierano nią po czole z,auraczonego, w wypadku, gdy np. ,chodziło 'o ból głowy. ,Jwk stwierdzono w
dwu jedynie wypadkach, a to w Brenneji w Lądku, na podstawie opadających na dno węgli potrafiono ustalić kto zadał urok. W 'przypadku pierwszym - czy urok został zaidany przez kobietę zamężną, mężczyznę ozy
przez pannę, a w drugim podobnie, można było się przekonać kto rzucił
urok, jaik też i ogólnie jodynie stwierdzić czy był to mężczyzna, czy kobieta. Ze względu na to, iż tego rodzaju dodatkowy "manewr" okazuje się
być rzadkością, warto przytoczyć dolkładne vVY1Powiedzi
informatorów na
ten temat.
Jak informują w Brennej - "Wody do garka się 'wzie!o, Iwągle spod
blachy trzy. Po kolei wrzJUca,mianuje po dchu:
Spod czepca - jeden węgiel (wrzuca),
spod kłobuka - drugi węg:iel (wrzuca),
spod warkocza - trzeci węgiel (wrzuca).
I patrzy jak wrzeszczy. Ten, kiery miano'wał ten węgie'l, talk wrzeszczy najhardzi, to ten miał urzec" (1'59'7). Należy 'z,atem uważać w jakim momencie węgielek syczy najbardziej; i tak, jeśli przy wY1powiadaniu pierwszego wiersza, znaczy, że urok zadała kobieta zamężna, w wypadku drugim mężczyzna, a 'w trzecim parma.
Podobną do powyższej jest ,formuła znana z Łącka. W trakcie wrzucania węgielków wymawiano kolejno te słowa:
Urzekłacie baba w rczlepcu(wrzucano węgieleik),
abo chłop w kapeluszu (wrzucano drugi węgieleik),
aha panna we wieńcu i(wrzuoano trzeci węgiele\k), r~W7r5).
Różnica - zresztą niewiielka - polegała jed)'inie na tym, że nie syczący jak w powyższym przypadku węg,ielelk,ale ten, który opadł na dno
naczynia, np. podczas wymawiania słów: "Abo dl'łop iW karpelluszu",
wskazywa'ł, że urok zadał mężczyzna.
Inny sposób wYlkrywania płlci osalby, 'która "urzeikła", a pochodzący
z tej samej 'wsi, ,podaje co następuje: "To sie Il'zurcałotrzy węgile do szJkla-
96
URSZULA
LEHR
neciki", mówią'c: "Jeden mnie UTzek, trzech mnie uzdrowi, Bóg Ojciec,
Syn Boży, Duch Św:ięty" (1575). W ,tTakcie wrzureania węg,ielków odmawiano "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Mario" i "Chwała Ojlcu". JeSli utonęły
dwa rwęgieliki uważano, że uroik 'ZCJlstał
zadany przez kobietę, a gdy tylku
jeden, "urzec' m;iał mężczyzna.
Schemat II należy do szeroko rO'llpowszechni-onegoi znanego większości mies~kańców badanych wsi. Przy odczynianiu uroku w tym schemacie nie używano ani wody, ani węgielików, lecz 'nadolek !kobiecej lwszuli z jej spodniej strony, lub dziecinną kos2lUlkę odwróconą na lewą
stronę, czy też 1m'oczekalesonów. Części tej odzieży popluwa'no i pocierano nimi trzykrotnie człowieka ,po cwle, zaś zwierzęta, jaik np. konia,
po ,grzbiecie w kierunku od ogo;na do głowy. Taik więc zabieg ten mógł
być stosowany w ka!:ŻJdych
warun/kach i natychmiast, zwłaszrcza gdy urok
rzucono w .drodze, ,i ten fakt .być może tłumaczy powszechność jego występowania. Podczas wykonywania zahiegu w takiej postaci na ogół nie
wypowiadano żardmejformuły.
Czasami stoso'wano łącznie schernra,t I 'z II, przy ;czym warto tu zwrócić UJwagęna pewne rozróżnienie w zaleimośoi od płici, jakie zastosowano
w schemacie II. Otó-ż gdy zauroczony został ikx)ń, mę7Jczyzna użyczał
swej spodniej odzieży, w rprzypaJdku natQlllliast 1k00byłyczynila ta kobieta 6. Gdy nie pomagało pocierani,e obcr-ębemkosz'uli 'Po czole osoby, której
zadano urok - bo i talk bywało, wówczas odczyniano urok wedle schematu I używają,c do tego ,celu - jak już wyżej wspomniano - węgiielków oraz wooy.
Schemat III. Przy odczynianiu ur,dków oprócz wody i żarzących węgielków używano talldchalk'cesoriów, jalk miotła i przetak. Należy jednakże podikreślić, że ten sposób odczyniania uroków stasowany bywa sporadycznie, bowiem w tr,aik'Ciebadań zar'ejes1Jrowano go tylko w jednym
przypadku w Obirlzy i Brennej. Informator z Obidzy w pierwszej kolejności do wod.y znajdującej się w gaTl1Jus:zJk:u
wrzucił żarząoe się węgielki.
następnie lał tę wodę przez pTZ!etak i miotłę, trzymając oba przedmioty
nad gło'wą "u["zeczoneg.o" iko;nia i wypowiadał formułę magi'czną. Trzykrotnie powtarzał ten zabieg, po którym to koń otr.zepał się i wstał zupełnie z-drowy. Informatocr-ka z Brennej natomiast lała wodę przez miotłę trzymaną do góry.
Na1eży jeszcze dodać, iż znane były równic'ż sposoby o(iczyniania uroków dostępne ka'Żldemu człowiekowi w ta'kim sensie, że mógł je sam na
sobie odczynić, bowiem nie wymagały one 'Specjalnych ak'cesoriów, ani
też znajomości fOlrmuł magiczno-religijnych. Polegały na tym, że czło6 Za.sygna!lri12lOIW1any
:bu priZypade!k uŻYlwanlia do "odClzyniania
u]'oków"
części odtZlieży kobioc,ej, tj. rediOlI1ffi,należy do srpa.ra.dy'oznY'c:h (t576).
spodniej
Urok w aspekcie d2ialań maoiczmo-r,eligijnych
97
wiek, ~tóry pocZlUł,iż ,został urzeczony, a poznawał ,to, jak już wcześniej
podano, po bólu 'czy zal\Wota1chgłowy, mógł ratując się popluć na 7Jgięte
palce prawej dłoni i potrzeć nimi po czole. Wyrmienione wyżej zaibtegi,
stosowane przy ooczynianilu czy od:wraicaniu uroku, które by można zaliczyć do tzw. "pieTwszej pomOiCy",(tWOTZąschemat IV.
Do osobnej grUJpy na,leży zab1eg wi~żący się z oIkadzaniem bądź to
człowieka, bądź zwierzęcia, z którym zetknięto się w dwu jedynie przypa,dJkach w Istebnej ,i w Łącku. W tym celu należało za wsze]ką cenę 2Jdobyć rzecz należąq do osoiby, która urok zadała (np. włos), a następnie
polożyć tę il'zecz na umiesz'czcme w glinianej misecZice rozżarzone węgielki. PoW\S'tającyze spalającego się - w tym ,przyipadiku - włosa itp. dym
powodował, iż osoba na1chyilona nad miJseczką i wąchająca go, kiohał,a,
co przyczyniało się - jalk wierzono - do pOWlI'otujej do 7Jdrowia. Wraz'
z ~ichnięciem "zło", które j'ej zadano, miało wyjść. W wypadJkuzwierząt
postępowano podabnte, przy 'czym dym'em tylko o:mdzano zauroczone
zwierzę. Zabiegi związ,ane z oka'dzaniem, pochodzące z Łą,cka, są w swej
i!Sto'Cieprawie takie same. W tej grupie zabie<gów do odczyniania uroku
używano nie/ktedy moczu JuJd::zlli:iego.
W zależności od tego Iczyzauroczonym !był ./koń ,czy Ikob)"ła, buhaj ,czy (krowa, używano stosownie moczu
pochodzącego od mę~czyzny lub kolbiety. W moczu maczało się zapałkę,
kitÓTąnastępnie zapalano. Do ga~nmszlka nalewa'no niewiele wody i tTZymając zaiI'ówno palą1cą się zapałkę, jak i garnuszek z wodą nad zwierzęciem, okadzano je. Gdy 7Jwterzę po trzykroć nie otTząsnęło się, .znaczyło
to, iż faJkty'c2Jniebyły to uroki, które właśnie "hiJbano" - odczyniano.
Z tym sposobem usuwania urolku spotkano się w Brennej.
Na podstawie przedstawionego dotychczas materiału odnośnie do stosowanych zaibiegów magicz.nychzw'iązanychz
odczynianiem, dają się
zauważyć pewne rrórżmioo:wania, jak ,i lanalogie występujące w obrębie
badanych reg,ionów. RóżnIce występują przede wszys:tikim w ilości używanych do odwracania UlI'oku atkcesorów, np. 9 węgielików, Móre Jedynie
liczono :wspak w Istebnej, w~ględnie 3, przy wrzucaniu których do wody odmawiano formuły magkzne (Brenna, Łąclm), używaniu dodatkowych pTzedimiotów, jalk np. miotły i przetaka w Ob1dzy, a w Brennej
ty]ko milotły, oraz w Siposobie postępolWania z wodą, którą ja!k to miało
miejsoe w Br,ennej wlew:ano koniowi do uoha, a w Istebnej pocierano nią
jedyniezauroc:wnego
konia w ikierunku 'od cgona do g~owy. Ana'logi:czne
natomiam jest stosowanie 'tych samyoh ,a!k'cesodów, tj. wody i węgla, we
wszystkich badanych wsia1ch. Nadto w sposobie wykrywania płci osoby,
która ,uroik zaidala, 'Sltosowane są podobne formuły talk w BTennej, jak
i w Łąlcku. Uczne podobieństwa m02;I)Ia takiJe znaletźć w podręlCZnych
metodach odczyniJania, jalk i przy Okadzaniu, zarówno w Brennej, jak
i w Obirdzy.
., ••Lud" -
łIOrn 65
98
URSiZiUiLiA LEH!R
Niezwykle ciekawym e1emeniiem towarzyszącym często zabiegowi odwracania uroku są wYlpowiadane fm'muły, które moiŻna oIkreślić jako magiczno-re.!ligijne. Użyto tu talkiego sd'OTmułowani'a,albowiem jak wykatże
zamieszczona poni,żej analiza, ,zawarte są w 'nich zarówno słowa motHitwy,
jak i ma'jące znaczenie magiczne zwroty. Obie fOll"myużywane są w kontekście magicznym, tj. zlikwidowa:n~a Skutków złego spojrzenia na modze dział,ań irracjonalnych. Ze wzglęld!u,na pewną rÓ2lnorodność stosowanych formuł z jednej strony, a czytelniejszą analizę z .drugiej, przytoczone 'WStaną one w 'całości. Najiboigatszy pod tym względem - rozmaitości
nie tyle samych formuł, co ~ch warianltów - ,okazał s'ię być region Sądedki. W dwóch prz.ebada.nych wsia,ch, tego regionu na'trafiono na .tTZy
podstawowe grupy fOTiIIlIUł
WIaz z odmianami,
powstałymi na Skutek
zmian 'jalkie zaszły na drodze przekazu ustnego. A oto one:
Grupa. I - Łądko
NiLe ż'eigJruam CI1e SIWIOją mocą,
dino BOiSką p()lll]ocą,
ze Wl>iZyffi/k!iIffii Ś1wtię1tymi,
ja ~rz.ny
CZIł<llWliekza rumi.
Potem odmawiano modlitwy:
"Ojcze Nasz", "Zdrowa'ś
i "Chwała Ojcu" bez wypowriadania sło'wa Amen (1596).
Grupa II - Łąoko
Wariant a)
Jeden
mn:i·e
UJI1Z6k,
<kugli mnie utzidra~bł,
BÓIg Otioi€lC, SYIl1 BoiŻy, Duoh
Modlitwy nie mówiono żadnej
WarialIlt b)
Jeden
mnie
Maroio"
Świę,y.
(1;575).
ua:rzek;
t!mOO'h ll1lnIi<e wdil1Ol\\'liJ,
Bóg O~ctieJC, Syn BoIŻy, Dutch Święty.
Następni€ odmawiano
"Chwała Ojcu" (1 575).
Wariant c)
modil~twę: "Oj'cze Nasz",
1
Jeden cie UlrtLylk,
t~rz.eclh de ulzJdrolWli,
Bóg Ojlcielc, Syn Boży, Duch
śwtięity,
myli Tlró~ca Plliz;einadŚlWliętsza.
Mod1iJtwynie ,odmawiano (1596).
WaJriant d) - Ob'idza
J,e'den de UIJ.'IZ;e!k,
aie urzk1JroIWIi,
Bóg Oj:cilec, Syn Boży, DUloh ŚW1ię,y.
tlrtZJocih
"Zdrowaś
Mario">
Urok
w aspe,kcie
dzi.aroń magicZ1UJ-reUgijnych
99
A następnie 'ochnawianopo trzy razy "ZdTowa'ś Ma;rio" i "Oj;cze Nasz"
(1555).
GrUlpa III -
Obma
Oczy llJ1"iZeldy,
oozy u7lclirawią,
Bóg
Ojcli'ec,
Syn
Boży,
DUich
Swięty.
Całą formułę wypowiadanotTzy razy (11512).
Zdarzało się też i tak, 'że miast :formuły mówiono jedynie: ,,-:vv imię
Ojca i Syna i Ducha Świętego", oczYWliśde bez wypowiedzenia słowa
Amen (1596).
Na terenie Beskidu ,Śląskiego natmfiono również na trzy grupy formuł
pełnych oraz dwie modlitwy.
GJ"iupaI - Istebna
DzieW!ińć
mnri'e
Ull1zylkło,
t!DZiOiChml1lre 1,eo21ee,
Bóg O:;oie,c, SYil1 Boży,
DuiOh ŚW1ięty.
Modhtwy nie odma'wia'no (15u3).
Grupa II - Brenna
za\tlwClU'fdJz:itałe,
irdź do s1kały, dl() wymO'l0',
tam łomoj, trzasikaj, cha!
Ull'OiOZylsko
Również i w tym przypadku modlitwy nje odmaw.iano (1586).
Grupa III - Brenna
Najpierw należało się przeżegnać, a następnie wypowieidzieć te słowa:
Ni e po ozliO\W1ieikJu.
nd,e po byidlę1ciru,
ino po gralnirc3ich.
Modliltwy talkże nie odmawiano (1597).
Z modlitw, jakich ty]Jko i wy'łą'cznie używano przy odczynianiu uroku
bez stosowanlia formuł, a pochodząicych z Brennej, jest za1ecane odmawianie modliitJwy "Ojcze Nasz" i "ZdTOW8Ś Mall"io", względnie odmawianie "Ojocz.eNal5z", ale wspak (1'597).
JaIk wynika 'z powyższych przykładów, przytolCzone formuły posiadają wyraźnie ·oharalkter magiczny 'z jedne i strony i reH:gijny z drugiej.
Za tym pierwszym przema1Wiiakonstrukcja użyt~h
nie przypadkowo
słów, jak: "urzelk", "oczy urzekły", "oczy uzdll"o!Wiią"
oraz cyfry magiczne 3 lUlb 9. Formuły te posiadają formę wiersza, bądź wypowiadame są
pT'ozą. Zas,tosowanie tych .słów w ta\kim układzie ma na celu zamówienie skutków złego spojrzenia, a więc owego uroku i jego zliikwidowanie.
Słowa modl!i.lbwynatomiasIt, jakie wchodzą w składfórmuł, mają pOlprz.eZ
kh użycie wZffiQ'cnićskuteczność słów malgicznych. Nadto używanie słów
.,.
100
UIRSIZ:tJILA LEHR
modlitwy jest dodla:tkowym argumentem przemawiają'cym za pT7.etrwaniem -co
prawda sporadycznie - tych zabiegów mag.icznych po dzień
dzisiejszy. Niektórzy informatorzy uzasadniają wylkonywanie praktyk.
magi!cZllY'ch- niezgOldnY1chzzało:żeniami religii k.atoh~kiej - w 'ten sposób, że na spowiedzi, w której to wyznali, iiż talk c,zynili, ksiądz nie uznał
tego 'za gr~ech, ani też nieza:bronił ibh wy:konywania z tej ra,cji, że
używane LOiI'mułyzawierały słowa modlitwy. Talk więc swoista konfiguracja oxałna predys1tynuje te formuły do nazwania ich magiczno-religijnymi. Są one ty:pową i1I:U1Stracją
porzelk,adŁa:"PanuBo.guświec1Jkę, a diabłu ogar€lk" - w myśl którego ,bowiem talkie obustlronne zabezpieczenie
jest pewniejszym gwarantem pomyślnych efektów zabiegu, jak i wypowiadanej formuły.
Wspomnieć jesZicze należy o stasowanych sposoba'ch rnają,cych ustrzec
czy to zwi&zę 'czy teri; ciłowiekJa, 'Prred złym spojrzeniem, a które prarktykowane są j.eszcze Wis'Pół'cześnie.
Do znanych na ter'enie badanych wsi apotroipejli należą np.: cz€['Wone
wstążeczki dawane niemowlęciJu bacrdzo podatnemu na uroki, czy czerwone "chwosty" zawies'zane pirzy uździe konia 7. Nie natrafiono wprawdzie w tereni'e na uzasadnieIlli'e stosowania właśnie cz,erwonego koloru mającego jak 'W1iadomo'charalkt,etrmagkzny. Jedynie spotkano się z wyjaśnieniem, iż ,kolor ten przy'Ciąga tzw. pierwsze spojrrenie, które niejednokrOItnie bywa groźne w skutrka,ch. Tak więc ewentualny urolk padnie w pier'wszej kolej,ności na ową "stążeczkę", czy "chwost"; drugie
spojrzenie, jak podano, nie może już zas2Jkodzić, Do innych znany'ch sposobów stasowanY'ch rówIllież do dnia dzisiejszego należy wypowiedź odpowiednich słów, np. gdy po raz pierwszy ogląda się nowonarQdz,one
dziecko, czy zakupione właśnie ,bydło, mÓWlisię: "przez urok", lub "bez
uroku", względnie "na psa maik", llulb też należy spojrzeć w, pierwszej
kolejności na swoje .po'zndklCie.
ProfHaktyczne stosowanie środków zalbezpieczającY'ch przed UTokiem
poZJwalana stwierdzenie, iże wiara w urok przetrwa'ł1a, '00 ni,ektórzy informatorzy podikJreślają deklarując nieraz swą I"kłonność w tymk!iexunku
bez szczegó:lnej obieikcji. J'€lst to zjalwiSlko,przynajmniej dla większości,
naturalne, nie podciągane na'wet pod zaibobonczy przesąd, zatem przyznawanie się do tego nie przynosi ujmy, ani też nie naraża na WyŚlInianie. Przetrwała w:ięc wialI'a podtrzymywana tiradycją, środki ochtronne
stosowane na ogół powszechnie, formuły magiczno-religijne i w bardzo
nieli:cznych 'wypa.dJkach stosowana j.eszcze w Ilata'ch70-tycih XX wieku
7 lR6W1Iliież OT'SZJaik: wels'ellny roien!ił ~ię c~eTlwlienią, by pI'lzYlpatdilm'We
Slł1oljreenIe n!ie PI'lZYnJ~os,ło nlelSlZlclZęŚlcLa
mlJod'ejplllrne (O. K'OilIbemg., Pomorze, t. 3.9, Wrooław
1005" s. 5; R. Kculk/ier, Luilorwe obrzędy i zwyczaje weselne na Kaszubach,
W'a1'lSlzal'Ma 1 9l'7(5,s. 100>6).
i
Urok 'IDaspelkcie
ddabań mlJ;giczno-r,eliigijnych
101
pTakt)"ka związaJIla z odczynianiem uroku. Natomiast na ogół j'Uiżnie stosuJe się praktyk tego typu. Jak s,twierdzono, mieszkańcy WISina ból głowy biorą tabletkę z krzyży(kiam, a z chorym bydłem !Udają się do weterynarza. Jednakże na tle tej współczesnej wsi ~dącej z postępem również
i w dziedzinie kulrtury zdatrzają si~ ewenementy. Przypadek odczyniania
uroku z zastosowaniemzaihiegów magicznych miał miejsce w Obidzy
jeszcze w 1977 roku, a odnosił się do zamoczenia konia 8. Należy on do
jedynego, z jaikim się zetknięto w trakcie prowadzenia ktllkuletnich badań w BeskJidzie Sądeckim i Śląsklim, ale czy w istocie jest jedynym?
Jest spraJwą oczywistą, że wiele osób nie Iprzyznałoby się do wykonywania zabiegów magicznych w XX wieku z obawy przed wyśmianiem, zlekceważeniem mimo, iż do wiary w urok przyznają się, jaik gdyby te dwie
sprawy nie były ze sobą zWiiązane i nie stanowiły oikreślonej całości.
Powszechne stosowanie jeszcz'e na przełomie XIX i XX wieklu zabiegów maglicznych, a ,występujące niejednokrotnie wspókześnie, zdaje się
znaj!dować stosun/kowo proste uzasadnienie. Niski poziOll1loświaty, za,cofanie gospodarcze, nędza i ciemnota panujące na wsi po1skiej tego oikTesu
implikorwały kh istni'ell1ie, jak i ugruntowywały egzystencrję irracjonalnych zachowań. Czynnrkit'e były hardzo sprzyjającym ~limatem dla rozwoju czy później kontynualcji działań magkznych.
WSlpókześnie, a więc biorą'c pod uwagę 1al1:aSD-te XX wielku, wypadki
te 2idarzają się już coraz rzad:zJiej, nie mniej jednak mają one miejsce.
Dzieje się tak - jaik mo~na przypuszcz,ać - z killk'llpowodów, a to głównie z 'przywiązania do tr1adycji oraz presji ludzi star)1lch. Już samo po8 Wisrpoonniamy zahLeg magiJc:IlIly miał mlejls/c,e w Lipcu 11917'7 r. we ~s!i ObliJdza
w woj. nowosądec,klim.
UI'ok odczy1niała 44-letnia
kobieta
posiadająca
wykształcenie pordrstaw/orwe. Kiobiierta wY'j'a:śniła, ile me wie d'la'CIZJetglQ
właśnie
do mej 'l;W!rócono się z prośbą o odczynianie
urolku zadanego
koniowi,
jako że nigdy przedtem
tego typu prakty,k nie wykonywała.
Nadto dodała,
iż sama radziła,
aby wezwać
weterynarza,
a dop.ieDo gdyby ten nie pomógł, odczynia,ć urok. Jednakże
st'arzy ludime tam będą:cy O["lzelk,lli,ile nrie ma wąItIPLiJWO'ŚCli
00 do t,eg,o, iż uToik zOlsitiał zadany i jaik SitM'liendiz:iła ta korbiert:a, datią'c jedinolznalc:znie dro ,'l;rOlZlUmienia, iż c'zy1I1liła
to nie z wła:slnej w,owi, musiała
- zmUISizona prnez sit:a['Sizych, 00 rów:ni'eż podkireśHła - o:dazYlniać urrok Po talk obisTllernyJlTIWlSitępie, jakd uC zymlla clhcą:c zapewne
wyrtłuma/crzyć się, iJż 1"01a w jalk,ie'i wYlsltąlpiła zostaŁa jej pl1zYIPiJSlana, prlZy1sitąjpiła
do s'z.oz,egóbOlw,eg0pr1zedisitalwi enria zabiegu
margircznelg10 j'a,kli zals~'o:solwała, by Tlatować zauroczornego k1onia. Zastanawiająca
jest metamorfolza
psychiczna
tej kobiety,
k1t6ra piOiclząrtJklOIWO
W orgóJe nie ohciała na t'en ternalt l'OIzJmawiać, pOltem - zadhęcrona i uspdkiod,ona oświaidiClZJerniem, iż jej wy\pOIwiJedź nie będrzJ£e and naigrana,
ani
zapisana,
co praWlda z OIpolraJIIlli, zarozęła r'l:!lla'cjonJolwć prlZelbiieg OIweg,o 7JoJbii'egu.
W traJkrci:e drI'olbii'anJg;CJIW'egro
OIPOlwiaidan,ia, połąlc,zonego zg,esit~kiu'llalcją i zaimlpr101wiJzowaną slcenetrlią, zalPoonniała o ~sze1'miJch obawach
i z t,OIkru jej na:cracji,
emocj'onalneg,o napięc,ia jallcie t'QIW,afZYlSrzyŁo
gesltiOlITIi słorw,OIITIOdIllO/SiHosrię WlI'arżen~'e, że
pl1zerlYlwa to zdal1zenie po raz WltÓlry. Go do Sizczerroścd jed wypolWliCld:zi i z.adho·,
wania ni'e mOigbo być żaidinYloh zasltirlz.eżeń (1151&5).
.
1
1
102
UlRSZULA LEHR
jęcie "tradj'lCja" podkreśla, iż malmy do czynienia z zap'leczam histOrytcznym obyczaju 9. Zmiany w świadomości howiem zachodzą znac:lJniewoln1ej niż to ma miej'sce w !kulturze materialnej. Obyczaje i zwy'czaje zdet€rminowane historytcZinie pozostają w mniej lub bardziej zmienionej
formie, a to w posta'ci reliktów .czy :przeżytków. Przekazywane z ,pOkolenia na polkolenie, uwarrunkowane tr'adycją trwają szczególnie mocno
jeśli już nie w zachowaJniu, to w pamięci ludZJistarY'ch. Ogó1nie rzecz
biorąc człowiek UJCieikasię do d7Jiałań magic:zmych w ohliczu niemocy
i beznardzi,ejności wohec wydarz·eń :?Jewnętrwych.W 'środowiSku W1ejskim mogą to 'czynić ludzie starzy, a .za'chow.ania ich tłuma·cz.one są 'trady'cją, młodzi natomiast uciekają się do nich gdy zawodzą środki racjonaLne, lub też celem tzw. podwójnego zabeZlPicczenia. NliejednoikTotniebywa i taik,że dzia'łanie ludzi młodszych odbywa się na skutek presji wywieranej przez ludzi starYICh wioczących w wię\kszą efektywność i i skut€cztność działań irracjonaln}'lch. Nadto trzeba tu wspomnieć o bardzo
istotn}'IID aspekcie towarzyszącym dzi,alaniom magicznym na marginesie
samych praktyk. Wszyscy, z któr}'IIDirozmawiano, są wyznania rzymsko-katoliokiego. Zazna,czono, ,że więlkszość z nich do chwili obecnej jeśli nie
praktylkuje zabiegów magic~nych, to przynajmniej stosuje środlki zapo··
biega1wczo-ochronne.
/
PowyżSze spostrzeż'eflJia uzyskane na bazie badań empirycwych znalazły .po:twierozenie w literatUJTzeprzedmiotu t~umaczącej tponieikąd pTZyczyny egzystowania pewnych, sprzecZJnych 'l reli:gią .zachowań, samej
wiary w ur.cJlkczy w koń'Cu uzasadniającej w jakimś stopniu ikoegzys1tencję przeszłości ze wspókz'esnością. A zatem mOlŻillawyodrębnić trzy jak
gdyby podstawowe zespoły o 'Charakter'ze psycholog~czno-elkonomicznyrrn:
1) myślenie prelogic:zme, 2) synlklretyzm chrześcijańsko-magkzny,
3) nierównomiocny rozwój bazy w stosumoou do r.adbU'do'Wy.Myślenie prelogiczne cechuje ludzi .p iel'wotnych, ale odnosić się ono może i nie jest
obce ludziom cyW\ill.'izowanym.Tajemnka owego myślenia, jak podaje
Meyer-Ginsbergawa 10, kryje się w chęci czlowieka bYlCiasU,niejszyrrnod
zastanej rzeczywistości, po częścital1cie zaspokojenia własnych .amibicji,
że można przelamać .prawa r·ządzące świaltem. Przenosząc tak'ie wyjaśnieniana tpł'aiszczyznę:bardzłejza'wę;żoną do umysłowości wiejskiej można
by podJkreślić - tQibokchęci iJ:nponow,anilainnym swą :siłą ~prz€'łalmywania tego ·co środki racjonalne, empi!Iiia,.zwa;1czyćnie umieją - slu:sz.ność
i zasadność owy'Ch zabiegów irracjonalnych. Przekorność ta, być może
nie w pe'łni UiŚwiadamiana, bierze ,<;ię s'itąd, iż 'W świ,adomości -ludności
wiejskiej istnieją iIlie}ednokro.tnłe dwa systemy wierzeń, iktóre z natury
swej wylklu1czają się nawzajem. Na..leiŻytu' wspomniana w konkretnym
9 E,
10
Sapk, Kulturo,
J. S=~,
OSQbowość
język,
osobowość,
s. 225 - 226.
1979, s. 217rt - 271ft
Wlall'lSlZalWa 19r718,
a 7"eHgf'a, WKllMzawa
Urrok w aspekcie diZltawń magiczrno-rreligijnych
103
omawanym przypadku wiara ka'toliclka i wiara w dzla1ania irra'cjonalne.
Jednaikże 'częs:to ~darza się, że te dwa systemy łą'czą się ze sobą i tworzą,
jak podaJe Arnaudow, systemo:kreślony ipTZ2Z ,niego mianem syn'kTetyzmuchrzoocijaIlliiko-magicznego 11. nO'plli5ZlC~a
'on wykonywanie praktyk
m~iczn)llch pr'zy za·chowaniu wiary i pełnej świadomoś'ci niezgodności
tych2ie z nakazami chrześcijańskiego wy~naJnia.
Trzecim momentem, który ma równi-eż zas,adniczy wpływ na egzystencję zahiegów magiczlllych, jest z marksistowSIkiego punlk.'tu widzenia
nierównoonierny rozwój bazy w stooun!k!u do nadbudowy. Baz,a, a więc
całe zaplecze gospodarcze, e:kollJOIIDiiClzne
i społeczne, rozwija się znacznie
szybciej, postęp dokonuje się niemal na oczach rosnącego pokole:nia.
W na'dbudowie natomiast, zawierającej całą .sferę życia duchowergo - tak
trudną do uchwyc€'nia i niewi:doczną sferę życia kulturowego, postęp następuje wOilniej. Roz'wój hazy -pocią:g.a.za sobą rozwój nadbudowy. I tak
zdarza się, iż zaiSJtniały w XX wieku IpOStęp w nadbudowie odpowiada
nieledwie XIX-wiecznej bazie. Dziej.e się tak dla'tego, że wsze1Jkie zmiany, innowacje, widoozne są przez wszysrtJkiJchi przyjmowane są chętniej
z racji namacaln)llch i Wiidoczn)llchna codzień efeiktów. Dopiero do tak
zaistniałej sytuacji musi się dostosować świadomość, której to proces
prZledstawiania odbywa się znacZlnie wolniej, wziąwszy pod uwagę chociażby wymienio,ne już czynni:ki: tradycję, pr'esję ludzi starych, myślenie prelogi,czne, czy w końcu synkretyzm chrześcijańsko-magiczny.
Mamy do czynienia z jeszClze jednym zagadinieniem, które wy:wiera
istortne piętno na wszelkich działania·ch ludZlkJich.Mowa tu o wiedzy,
warltościa-ch i pos;1;awa'chzawierających się w nazwanej prz-ez Lintona 12
warstwie psychologicz.lnej będącej tzw. Uikrytym aspektem kru~tury. Wy2iej wymienione czynniki łącznie z waT'stwą psychologi!czną stanowią
swoistego rodzaju strukturę warunlkującą rodzaj ludizJkiego za,chowania:
racjonalnego wZlględnie irracjonalnego odnośnie do oIkre'ślonej przez rzeczywist-ość kulturową sYltua,cji.T,rudno tu wskazać na którylkdlwi-ek z wymienionych czynników, by był owym decydującym w .przyjmowanliu
określonej postawy człowieika w sto\Slunkudo działań magicZlny,ch. Są one
bowiem nierozerwalnie ze sobą związane i wspólzale:ime. Można pTlZypus~czać, iż taka konfiguracja czynników będzie towarzyszyła człowiekOWIizaWSZle,a przewaga jedny:ch nad drugimi w dokonywaJniu właściwego wyiboru postawy zależeć będzie Oldniego samego.
Pr~edsta'wienie w niniej\Szy:mopra1cowaniu zagadnień uroku izwiązanych z nim praktyk magircznych jest 2laledwi€ zasygnaJi'wwan1iem tychże
zjawisk ina ma~ginesie badań terenowy-ch nad demonologią, prowadZiOny-ch we wsiach Beskidu Sądeckiego i Ś,ląski-ego.W związku z niezWy1kle
11 P. BOtgattYll1iew, S.emiOityka kttlwry
Iudowe~, WamS!Z3.lwa
12 R. Lin;ton, Klulturow,e pod,starwy o,solbowości, W,aa'lSlZaJWa
191715 s. 1'8.
19175, s. 4.
1,
104
ciekawym i równoczesme złożonym charakter'em tego typu zjawisk kulturowych pastulIUje się dalsze i bardziej dogłębne bada'l1li&oraz anafiJzy
w odnłesieniu do społeczności wiejskiej, a :być może i w ro~sz.erzeni'Una
spoJ.eczmośćmiejską. Jak się uwarża, kontynuacja 'badań nad tymi zagadnieniami mogła by przynieść niezwylkle ciekawe ;re'Zultaltyi ukazać w zupełnie innym świetl'e kiuillturę duchową nie tylko wsi, ale i miastecz'al,{
czy miast.
URSZULA LEHR
A SPELL AS A MAGICAL AND RELIGIOUS
ACTIVITY
(Summary)
A spell is a cultural- phenomenon known not noly in traditional folk culture.
Field res·earch oarried out nowaday:s ID Ca'rpat!hian villages Obidza, Łąck (Be~kid
Sądecki), Istebna and Brenna (Beskid Sląski) has shown that it is still a part of
magical rites although infrequent.
The structure of these rites are of a two-stage nature. The first stage is the
statement of whether the spell was actually cast or not. The second stage is the
actual breaking of the spell, if it indeed was placed upon someone. In the second
stage three different variations in performing these rites are distinguished taking
into consideration
the materials and implements used during the magical spell.
Variation I is one of the most common, in which ordinary water and glowing
embers are used. Variation II is equally well known in the villages investigated.
During this magic rite are used men's, women's and children's underwear. Variation III is quite rare. In this magical rite a broom and a sieve are used in
addition to the water and glowing embers. Variation IV is a kind of "first aid".
It does not depend on the use of any implements or magic formulas and can be
performed by anyone.
Macical rites connected with the incensing of the enchanted person or animal
form a separate group.
Magic words are usually spoken during the performance
of magical rites;
three groups of these words are distinguished in the villages of Beskid Sądecki
and Beskid Sląski based on the ethnographic
material collected. These groups
of formulas give evidence of the usage of words from prayers along with words
having magical character.
To the materials used nowadays with the profilactic character belongs a varied number of apotropaic items. Besides these certain forms of behavior still
prescribed in the villages investigated have the similar goal: protection of a person or animals against the eventual casting of a spell.
The continuation to the present times of this still existing belief in the casting of spells has been determined by the following factors of psychological and
economical character: 1) p~elogical thinking, 2) Christian and magical sincretism,
3) unequal development of basis in relationship to superstructure.
These factors
explain the present day existence of this cultural phenomenon, which should no
longer exist.
