http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5166.pdf

Media

Part of Apokalyptische landschaften/ Barbarzyńca 2005 (10)

extracted text
Paweł Barabasz

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN
M E D Y T A C J A N A D K O Ń C E M ŚWIATA
W KULTURZE LUDOWEJ
A o eschatologii pamiętaj!
Z. Krasiński w liście do A. Cieszkowskiego
Takie idą świata losy,
Że aż jeżą nam się włosy.
Bo świat będzie tak zatruty,
Ludzie będą jak liliputy,
Będą ludzie tak skarlali,
W jamach z gliny będą spali...
Gwiazdy w krzyż się tak ustawią,
Że tragedie wielka sprawią:
Piorun wszystko spopiułuje,
Mało kto się uratuje.
S. Kasina, Koniec świata

Jak zauważył niegdyś Zbigniew Libera, w zachowanej
tradycji kultur „etnograficznych" rzuca się w oczy relatywnie
niska frekwencja mitów eschatologicznych - w sensie ściśle
wyodrębnionych całości fabularnych. Ten stan rzeczy może
być tłumaczony przez fakt, iż w kulturze ludowej rozumienie
świata budowane było poprzez opowieść o jego początku fabuła mitu, redukując istotę rzeczywistości d o jej genezy,
objaśniała jej strukturę i sens. W jakiś sposób rekompensuje
to jednak duża liczba rozproszonych nieraz fragmentów,
z których utkana jest czasem groteskowa, częściej jednak
pełna melancholii zaduma nad końcem, sublimująca w so­
bie coś, co, jak sądzę, wolno nazwać rodzajem wrażliwości
eschatologicznej, rejestrującej dramat świata przeżywające­
go swój zmierzch. Nie pojawia się ona na marginesie kultu­
ry ludowej - raczej przenika jej całość, jako cień narracji etio­
logicznych: „Można by pomyśleć - pisze Joanna TokarskaB a k i r - ż e w religijności ludowej istnieje tylko ów koniec świata
- swoista medytacja nad utraconym początkiem, nie ma zaś
w ogóle środka. Ledwie świat się zaczął już zaczyna się koń­
czyć". Oznacza to, że czas rozciągający się pomiędzy ko1

s m o g o n i ą a eschatologią nigdy nie jest czasem wolnym,
a znaczenie zdarzeń stanowiących jego treść, a przynajmniej
tych, które w ocenie członków danej społeczności wydają
się być szczególnie istotne, odczytywane jest w perspekty­
wie wydarzeń, które miały miejsce in illo tempore lub też będą
mieć miejsce u końca czasów. Ma to, jak sądzę, związek
z określonym sposobem przedstawiania zdarzeń w kulturze
ludowej, skupionym wokół najsilniej nacechowanych seman­
tycznie „ram" czasowych; w tym sensie dla narracji zbudo­
wanych w oparciu o struktury fabularne zaczerpnięte z mi­
tów, inaczej niż dla historii, nie było czegoś leżącego pomię­
dzy, co pozostając bez związku z końcem lub początkiem,
nie zostałoby włączone w obręb ich symboliki.
4

2

3

Interpretacja tej wielowątkowej, nie do końca spójnej, lecz
zaopatrzonej we wciąż aktualny morał, opowieści, skonstru­
owanej z tekstów dobrze już z a d o m o w i o n y c h w tradycji,
w obręb których coraz częściej przenikają elementy „sensa­
cyjnej" literatury apokaliptycznej, służyć ma w intencji auto­
ra szkicowemu przedstawieniu anatomii tej wyobraźni, która
zdarzenia s p o ł e c z n e , historyczne i przyrodnicze wplata
w snutą przez siebie medytację nad końcem. Starałem się
zwłaszcza zwrócić uwagę na topikę, której owa wyobraźnia
zostaje podporządkowana, oraz ujmującą „elastyczność",
z jaką reaguje na zmieniający się pejzaż historycznych zda­
rzeń.
C O SYBILLA P R Z E P O W I A D A ŚWIĘTA
Sięgnijmy zatem do tradycji kultury ludowej, gdzie obok
bogactwa mitów „początku", narracji etiologicznych, znaj­
dziemy liczne apokryficzne apokalipsy i epigraficzne teksty
przepowiedni, krążące w postaci druków jarmarczno-odpustowych; mam na myśli zwłaszcza słynne „proroctwa Sybilli" (lub Michaldy, królowej Saby - obie nazwy można trakto­
wać synonimicznie). „ W wersji popularnej - pisze na ich te­
mat Z. Libera - stanowiły one strywializowaną kontaminację
rzekomych Ksiąg Sybilińskich i Objawienia św. Jana"®. Popu­
larne określenie „proroctwa Sybilli", spotykane również we
5

Proroctwo Michaldy
Królowej ze Saby

Numer 10/2005

Paweł Barabasz
tem, po małej chwili, począł być grzmot wielki/ g ó r y s i ę
o b a l i ł y i p a g ó r e k w s z e l k i". Obrazy nieba
zlewającego się z ziemią, ginących gór i dolin, stać się mają
czytelnym sygnałem destrukcji świętego porządku - prze­
strzeń pozbawioną współrzędnych, pozbawioną immanentnej struktury pochłonie amorficzny chaos, człowiek zaś sta­
nie się zbłąkanym wędrowcem - zgodnie z relacjami infor­
matorów: „będzie się ziemia równała, kto będzie wyszedł­
szy, nie będzie poznawać miejsca ani [mógł] wrócić do d o m u
[rej. święciański]".
15

16

Gęstniejącą atmosferę grozy, wywołaną apokaliptyczny­
mi wizjami proroctw, rozrzedza nieco element, który pośród
krwawych słońc, deszczu płonących gwiazd, wojen i głodu
może wyglądać nieco komicznie. Krótki tekst, który w popu­
larnym opracowaniu Dawne proroctwa, przepowiednie współ­
czesne figuruje jako „pieśń dziadowska", przynosi osobliwe
szczegóły wydarzeń poprzedzających koniec świata:
Sybilla przepowiada święta:/ Gdy z Antychrystem człek
się zbrata,/ Wnet nastąpi koniec świata/1 o tym każdy niech
pamięta./ Dla kobiet wtedy będzie modnie/ Męskie ubra­
nie mieć i spodnie,/ Bez ślubów będą żyły pary/1 wtedy
Pan Bóg ześle kary./ Pogasną gwiazdy, słońce zgaśnie,/
Gdy zapanują wojny, waśnie,/ I z bronią pójdzie brat na
brata,/ Zima zastąpi okres lata. [...]/1 będą często puch­
nąć z głodu/1 będą starzeć się za młodu/ Wnet się rozluź­
nią obyczaje/ Plagi zaleją wszystkie kraje/ Choroby strasz­
ne zapanują/ Powietrze i wodę zatrują/ Wnet mrok na zie­
mię spłynie wieczny/1 zbliży się sąd ostateczny.

nam wciąż tę samą treść. Ilekroć jednak, często wbrew so­
bie, dostrzegamy w niej jakiś okruch prawdy, winić za taki
stan rzeczy możemy tylko czas, o którym pewien klasyczny
autor napisał, że jest pożeraczem rzeczy...
Nie ma specjalnej potrzeby, aby rozwodzić się w tym
miejscu nad sposobem percepcji czasu w kulturze ludowej.
Wystarczy, jeśli przypomnimy, że rozwinęła o n a własną
eschatologię jako zwierciadlane odbicie kosmogonii; kreacja
i wzrost początku znajdowały swe symetryczne odpowied­
niki w degeneracji kosmosu, niwelowaniu różnic, zaniku sił
witalnych. Obrotowi cyklu rocznego nieodmiennie towarzy­
szyło wyczerpywanie się zasobów witalnych na wszystkich
płaszczyznach kosmicznych, osiągające swoje a p o g e u m
przy końcu starego r o k u . W tradycji ludowej, o czym nie
trudno się przekonać, znajdziemy wiele informacji wskazu­
jących na związek kosmogonii i eschatologii z obrzędami
bożonarodzeniowymi lub wielkanocnymi; kalendarz świąt,
odmierzając akcję dramatu kosmicznego, osiągał cyklicznie
punkt krytyczny, w którym rozstrzygnąć się miało dalsze być
albo nie być dla świata. Dokonanie obrzędu miało więc za­
równo swój wymiar eschatologiczny, jak kosmogoniczny.
21

22

17

Zaznaczony tłustym drukiem fragment, piętnując inno­
wacje w damskiej garderobie, nie jest tylko, jak mogłoby się
na pierwszy rzut oka wydawać, żartobliwym wtrętem, humo­
rystycznie kontrapunktującym mniej frywolne fragmenty. Jego
wymowa w pełni harmonizuje z podstawową informacją, którą
pragnie przekazać nam anonimowy autor: naruszony został
uświęcony porządek rzeczywistości. Zdaniem jednej z informatorek, Sybilla dokładnie przewidziała, że „mężczyzny nie
rozpoznasz od kobiety, we spodniach. Sybilla pisze o tych
przebierańcach, co chodzą, że babę od chłopa nie rozróż­
nisz" . W tekście objawienia z Oławy z kwietnia 1984 r. zna­
leźć zaś możemy taki fragment: „Niewiasty powinny chodzić
bez spodni. Tak nie powinna żadna panna, kobieta i dziec­
ko, tylko w stroju, który im przysługuje" . Męskie spodnie
okazują się zatem znakiem tożsamości, poświadczającym
odrębność dwu porządków przebiegających wewnątrz antroposfery - męskiego i żeńskiego. Patrząc na to w ten spo­
sób, dostrzegamy logikę całości - koniec implikuje rozmy­
cie wszelkich hierarchii i struktur, granic strzegących świata
przed chaosem. Jeśli tworząc świat Pan Bóg powołał do ist­
nienia kobietę i mężczyznę, przeznaczając im odmienne role,
to nawet tak na pozór trywialny fakt, jak męskie spodnie na
kobiecych nogach, może być postrzegany jako łamanie o d ­
rębności i wypaczenie porządku natury, a tym samym zwia­
stun końca świata.
18

19

ZMIERZCH

ŚWIATA

Sybilla Helespontica, drzeworyt, Marcin Bielski, Kronika
wszytkiego świata, Kraków 1551
Cykl roczny mógł jednak zostać włączony w ramy jakiejś
większej struktury, stając się kolejnym etapem na drodze
zstępującej w dół, ku końcowi. Dzieje, zgodnie z immanentn y m p r a w e m , toczą się po trajektorii zakrzywiającej się
w dół, a wykonywany przez nie ruch otrzymuje w pewnym
sensie kwalifikacje moralne. W kulturze ludowej Słowiańsz­
czyzny zaznaczyło swą obecność przekonanie, wedle któ­
rego ludzka rasa, ulegając stopniowo degeneracji, „wyra­
dza się" w trzech kolejnych epokach, zwanych czasami epo­
kami Ojca, Syna i Ducha Św. Nie jest to rzecz jasna jej wła­
sny wynalazek - trójdzielność dziejów świata znana była więk­
szości kultur indoeuropejskich (sama idea bywała czasem
rozpatrywana jako oczywista projekcja podstawowych kate­
gorii czasowych: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości,
zmiennie wartościowanych). A. Greimas, rekonstruując po­
dobną koncepcję procesu dziejowego w mitologii litewskiej,
zauważył, iż została ona wpisana w narrację przedstawiają­
cą sukcesję trzech ras: dawnych olbrzymów zastąpili obecni
ludzie, którzy ustąpią kiedyś miejsca rasie karłów. Narodzi­
ny i zagładę obecnej rasy mitologia litewska wiązała z dwo23

„Stworzenie już się postarzało, za nim już siły młodości"
(4 Ezdr 7, 55) - notował melancholijnie autor jednego z bi­
blijnych apokryfów. U Horacego znajdujemy przesiąknięty
pesymistyczną historiozofią fragment, w którym autor naigry­
wa się z dumnych dziedziców rzymskiej tradycji: „Od dzia­
dów mniejszych ojców przywitał wiek zmarły/ Tylko strzępy
w dziedzictwie wzięły ojców dzieci/ Po nas zostaną już kar­
ł y " . Podobnych opinii rozrzuconych w bibliotece europej­
skiej literatury jest zapewne tysiące, a każda z nich, szuka­
jąc coraz nowszej i bardziej oryginalnej formy, przekazuje
20

20)

Numer 10/2005

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN..
ma typami kataklizmów: potopem oraz dżumą. Nasza rasa,
która zjawiła się na ziemi po potopie, swój koniec znajdzie
w wyniszczającej zarazie.
Wspomniany już Greimas, analizując charakter katakli­
zmów, stanowiących rodzaj cezur dzielących od siebie ko­
lejne epoki, zwrócił uwagę na pewien stosunkowo często
pojawiający się wątek, związany z problemem, jak byśmy to
dzisiaj powiedzieli, przeludnienia. Według tekstu, który przy­
tacza, po stworzeniu ludzkość zaczęła szybko się mnożyć;
wówczas to Ziemia poskarżyła się Stwórcy, że nie jest w sta­
nie dźwigać tak wielkiego ciężaru. Bóg wysłuchał skargi
i zesłał potop. Gdy ludzkość ponownie wzrośnie ponad mia­
rę, Ziemia znów poprosi Boga, by jej ulżył, a on ześle wów­
czas d ż u m ę . Ciekawie w y p a d a zestawienie t e g o mitu
z mitem plemienia Guarani przytoczonym przez Eliadego:
24

25

Nie tylko Guarani, ale cała przyroda jest stara i zmęczona
życiem. Uzdrowiciele, gdy spotkali we śnie Nanderuvuvu, wielokrotnie słyszeli głos błagający go Ziemi: »Pochłonęłam zbyt dużo trupów, jestem nasycona i wyczerpana.
Ojcze spraw, by to się skończyło«. Woda zaś prosiła Stwo­
rzyciela o odpoczynek i oddalenie od niej wszelkiego ru­
chu, takoż drzewa... i cała przyroda.
26

Również w polskiej literaturze etnograficznej spotykamy
relacje informatorów, w których powraca przekonanie o po­
wtarzającym się, co trzy tysiące lat, końcu świata; znana jest
także wersja mówiąca o trzech potopach, z których najstrasz­
niejszy był „ostatni", powszechnie identyfikowany z potopem
biblijnym. Na kształt takiej ludowej historiozofii miały za­
pewne wpływ liczne tradycje - pobrzmiewają w niej na przy­
kład echa znanej z tradycji żydowskiej historii wielokrotnej
kreacji, których owoce, kolejno niszczone przez Boga, dały
budulec dla świata, w którym żyjemy. Zowczak podkreśla,
że w większości prezentowanych materiałów kataklizmy przy­
noszą oczyszczenie ziemi, stanowiąc cezurę pomiędzy od­
rębnymi epokami i rasami. Jest więc to w jakimś sensie pro­
ces cykliczny, analogiczny do naturalnego rytmu pór roku;
z drugiej strony podporządkowanie kolejnym o s o b o m Trój­
cy Świętej nadaje mu charakter linearny. Widać więc tu wy­
raźne równoczesną obecność modelu cyklicznego i linear­
nego, co daje w sumie rodzaj spiralnego modelu dziejów.
27

28

Z rekonstrukcjami Greimasa koresponduje charaktery­
styczny, stale obecny w różnego rodzaju źródłach etnogra­
ficznych wątek „marnienia czasu", „zmierzchu świata", zna­
komicie uchwycony przez Tokarską-Bakir: ludzie teraz są
bardziej chorobliwi, bydło nędzniejsze, lata krótsze, wszyst­
kiemu zaś winni są ignorujący boskie przykazania ludzie;
w miarę jak następują po sobie epoki Ojca, Syna i Ducha,
ród ludzki karleje. Materiał etnograficzny z terenu Polski
zdradza istotne podobieństwa z litewskim - szczegóły doty­
czące trzech ras są niemalże takie same:
29

Dawniejsi ludzie Boga Ojca byli ogromni jak Wyrwidąb,
o czym świadczą wydobywane z ziemi kości; żyli ponad
dwieście lat [...] mieli po dwa i pół metra, [...] byli też uro­
dziwi. Ludzie Ducha Świętego mają młócić w naszych pie­
cach chlebowych, tak jak my młócimy w piecach ludzi
Boga Ojca. Będą ludzie coraz mniejsi i słabsi i będą mieli
coraz mniejsze i słabsze paznokcie. Takie proroctwa były,
trzy książki spisane Michaldy. Będą skrócone dni, będzie
skrócone życie ludzkie. I rzeczywiście dzisiaj tak jest, że
człowiek nigdy nie ma czasu, żeby zrobić wszystko [woj.
przemyskie 1989].
30

W tym miejscu pojawia się inny ciekawy wątek, korespon­
dujący ze znanym z tradycji chrześcijańskiej przekonaniem,
zgodnie z którym Bóg skróci czas zanim nastąpi koniec świa­

ta (jeśli jednak ten element chrześcijańskiej eschatologii roz­
ważyć, biorąc pod uwagę jego dziejowe interpretacje, to
okaże się, iż zmienia on swoją początkową wymowę, skła­
niając do percepcji czasu jako nieustępliwie przyspieszają­
cego łańcucha zdarzeń ): „Pan Bóg skrócił lata nasze...
A dawniej, czy my wiemy dobrze... no jest rok... ale czy to
jest prawdziwe, to nikt nie może tego zbadać, bo są krótsze
dni, krótsze miesiące i krótsza cała era.... Ludzie... zostali
skróceni na swoim życiu. A przez co? Przez wybryki [woj.
płockie 1989]".
31

32

A Ż ŚWIAT SIĘ OCZYŚCI...
33

Obcując z „Biblią ludową", obcujemy, co nie uszło uwagi
etnografów, z „tekstem" utkanym z różnego rodzaju asymi­
lacji i kontaminacji, zawęźlającym oddzielne pierwotnie wąt­
ki, plączącym tożsamości postaci lub obdarzającym je wie­
loma naraz; tekstem chętnie zaczepiającym różne fakty jed­
nocześnie w wielu narracjach, tworzącym nić zależności,
odniesień, skojarzeń. Znakomitym przykładem s p o s o b u ,
w jaki skonstruowany został jeden z jej wielokrotnie pojawia­
jących się w materiałach etnograficznych wątków, jest histo­
ria potopu, której wersja „biblijno-ludowa" stanowi oryginal­
ną kontaminację historii Noego, zniszczenia Sodomy i Go­
mory, końca świata oraz lokalnych podań o zapadłych karcz­
mach i kościołach.
Przed potopem ludzie mieli być bardzo grzeszni, „żyli jak
bydło jakie", a ich grzechem powszednim miała być apostazja. Ta deprecjonująca ocena, dość paradoksalnie, sąsiadu­
je z opiniami widzącymi w naszych „ p r z e d p o t o p o w y c h "
przodkach ludzi niesłychanie mądrych, tak iż sam Bóg nie
mógł nimi „komandować". Świat przed zagładą posiadał,
pomimo swego zepsucia, cechy, chciałoby się powiedzieć,
rajskie: panował taki dostatek, że nawet kamienie „rosły"
(dawały plon?) a „ziarnko jak ogórek było wielkie".
34

Zdarzenia, które rozegrały się potem, w następujący spo­
sób relacjonował informator z rejonu solecznickiego: „A kara
taka spadła na S o d o m ę i G o m o r ę . Nadeszła ta c h m u r a
i począł siarczysty deszcz padać, no i wszystko się siarką
oblało, no i wybuchło - wszystko zapaliło się, a potem wszyst­
ko było wodą zalane. Do dziś dzień tam morze jest i to takie
przezwanie ma Martwe, tam ni ż a d n e g o żuczka nie ma
w w o d z i e " (jakkolwiek Księga Rodzaju nie rozstrzyga, czy
demoniczne miasta Sodoma i Gomora aby na pewno zosta­
ły pochłonięte przez wody Morza Martwego, to, jak widać,
tradycja ludowa nie ma w tym względzie wątpliwości). Biblij­
na historia wszetecznych miast pobrzmiewa również w ma­
teriałach etnograficznych zebranych w XIX wieku: koniec
świata ma mieć miejsce co trzy tysiące lat - jeśli jednak znaj­
dzie się dziesięciu sprawiedliwych (kontaminacja wątku bi­
blijnego zagłady Sodomy), Bóg przedłuży istnienie świata
o kolejne trzy tysiące.
35

36

Znamienne, że żywiołem, którym Bóg posłuży się, nisz­
cząc świat, według tradycji ludowej okazuje się być relatyw­
nie częściej w o d a niźli ogień; częściej spotkamy opowieści
0 potopie (przeszłym jak i przyszłym) niż o pochłaniającym
świat ogniu. Natomiast tam, gdzie się on pojawia, staje się
narzędziem puryfikacji świata: „I potem będą już budynki palić
1 wtedy już cały świat zacznie palić się. [...] Bo przez te wszyst­
kie laty, przez te tysięcy lat, jest zmazany grzechami. I musi
się przepalić to wszystko [rej. wileński 1991 ] " . A jeśli się­
gniemy do Słownika stereotypów i symboli ludowych, znaj­
dziemy tam taki opis: „Wtenczas przed skończeniem świata
wielka ufność będzie, jak iż nieba - ognistyj deszcz na cały
świat pójdzie. Wtenczas z nieba i pierony będą bardzo bili,
i miasteczka i klasztorze będą si palili... obłaki będą si topili.
Wtenczas góra i z górami będzie się zbijała, a dolina z doli­
nami będzie się równała" (por. fragment pochodzący z lite-

PISMO ANTROPOLOGICZNE

3 7

38

Paweł Barabasz
ratury staroruskiej: „W tym czasie... zgaśnie słońce i księ­
życ, gwiazdy spadną, a moce niebieskie ukażą się w chwa­
le. Na dźwięk trąb archaniołów Michała i Gabriela przysła­
nych na ziemię umarli zmartwychwstaną, by przejść próbę,
która ma dowieść ich kondycji moralnej. Ziemię nawiedzi
ogień, który spali wszystko, nawet kamienie, góry i morza,
jednak będzie on parzył tylko grzeszników, gdyż sprawiedli­
wi nie będą go odczuwać. Tak więc, podczas gdy w blasku
chwały zmartwychwstaną sprawiedliwi, grzesznicy pozbawie­
nie będą jasności i zostaną spaleni żarem" ). A gdy ogień
ustąpi, ziemia „oczyści się - będzie tak jak szkło. Taki świat
będzie czysty jak szkło. Oczyści s i ę " . Będzie taka, jak ją
przedstawia autor Słowa o mocach niebieskich:
„I ziemia
będzie potem gładka i nowa jak była na początku i bielsza
nad mleko. Za bożym rozkazaniem przemieni się potem
i będzie niczym złoto. I wzejdzie trawa i kwiaty przeróżne,
niewiędnące, duchowe. I wyrosną drzewa, nie takie jak wi­
dzieć możemy, lecz ogromne, wysokie i piękne, że usta nie
wypowiedzą, bo będą duchowe". (por. Ap 2 1 ; 11,18 „A ja­
sność jego jak blask drogocennego kamienia, krystalicznie
czystego jaspisu" i „Mur jego zbudowany z jaspisu, a mia­
sto, złoto czyste, podobne do szkła czystego".)
39

40

41

Zgodnie z koncepcją następujących po sobie epok, ko­
niec naszego świata stanie się początkiem nowego:
będą nowe ludzie spuszczone. Po głodzie i wojnie nikt
nie zostanie, powietrze będzie zatrute. [...] kto te pozbie­
ra trupy, a to żesz gnój, żywotnego nic nie będzie, ryba
może gdzie tam, jeżeli wody będą nie zatrute. [...] wtedy
przejdzie nie mało lat i nie będzie szkodliwe dla powie­
trza. A Bóg jak jest na niebie ześle drugi świat i drugich
ludzi [rej. solecznicki 1992].
42

nia przepowiedni i proroctw, „nazwa »Czernobyl« w ukraiń­
skim narzeczu (sic!) oznacza »piołun«". Nawet najbardziej
sceptycznie nastrojona wyobraźnia musiała skapitulować
wobec takiej symbolicznej zbieżności, która w dość powszech­
nej opinii nie pozostawiała żadnych wątpliwości, co do tego,
jakie zdarzenie inauguruje awaria w ukraińskiej elektrowni.
W sposób porównywalny można było analizować fenomen
epidemii AIDS, której pojawienie się w Polsce poprzedziły hio­
bowe wieści dochodzące z różnych części świata.
44

45

Osobne miejsce poświęcić wypada przepowiedni fatim­
skiej - którą nie bez racji F. C u o m o nazwał „najpopularniej­
szym w naszej epoce p r o r o c t w e m " - jednemu z najważ­
niejszych tekstów eschatologicznych naszej kultury. Precy­
zyjniej rzecz ujmując, o prawdziwej popularności możemy
mówić w stosunku do tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej, przez
bardzo długi czas nieupublicznianej. To właśnie m.in. wirtualności swej treści tajemnicze orędzie z Fatimy zawdzięcza­
ło popularność. Znacząca nieobecność i niedostępność ory­
ginału wytworzyły lukę, którą kultura wypełniła na własną rękę.
Podzieliło ono los innych, trwale zakorzenionych w kulturze
tekstów profetycznych (np. Sybilli, Wernyhory), stając się
wiecznie aktualnym tematem dla apokryfistów; wykorzystu­
jącym kościelny autorytet palimpsestem.
46

Zapoznając się treścią apokryficznej trzeciej tajemnicy
fatimskiej w wersji proponowanej przez różnego rodzaju lek­
sykony proroctw, z pewnym zdumieniem możemy odkryć,
jak dużo uwagi w orędziu przekazanym w Fatimie poświęca
się Polsce. Z tekstu wyłania się zazwyczaj obraz naszego
kraju jako Messija griaduszczowo
dni; przywołujący niezdar­
nie echa romantycznego mesjanizmu plan przyszłych zda­
rzeń z niezrozumiałych w pierwszej chwili powodów zostaje
zawężony do obszaru dzisiejszej Polski . „Rzetelną" - jak
zapewnia redaktor całości - treść oferuje popularne opraco­
wanie Przepowiednie
o losach Polski i świata do końca XX
47

Naturalnie przytoczone powyżej wątki nie wyczerpują
zasobu treści, za pomocą których kultura ludowa wypowia­
d a się na temat k o ń c a świata. Mają one swoją historię,
w której pewne elementy, ustępując miejsca nowym, wiążą­
cym w sobie większy ładunek społecznych emocji, użyczają
im swoich kostiumów. Modernizując, czasem może nieco
zwietrzałą, treść, anonimowy redaktor pozwala się jej zacze­
pić w materii codzienności, dzięki czemu staje się ona syn­
chroniczna względem czasowego usytuowania czytelnika;
jednocześnie zaś niepokojące swą faktycznością zdarzenia,
wdzierające się w obszar znanego świata, zyskują tożsamość
logicznie implikowaną przez kontekst, w jakim zaczyna być
rozpatrywane ich znaczenie. Widać to znakomicie na przy­
kładzie frapującej precyzji, z jaką określała detale Michalda,
poprzez zasłonę dziejów dostrzegając „przewody pokrywa­
jące kulę ziemską jak pajęczyna, kobiece majtki, fryzury, że
będziemy się golić pod pachą, kosmetyki, a nawet AIDS.
Przepowiedziała też o Leninie i Gorbaczowie - że będzie łysy
z mapą na głowie, a potem niepokój w małym państewku.
Potem wojna i koniec świata [rej. wileński 1990]".
43

Indeks zdarzeń, którym można przypisać jakiś mniej lub
bardziej czytelny sens apokaliptyczny, jest zapewne niezwy­
kle obszerny, ograniczę się zatem do przypomnienia trzech,
wydaje się, najistotniejszych. Jak pamiętamy, katastrofa re­
aktora atomowego w Czarnobylu rychło została wplątana
w sieć symbolicznych odniesień i skojarzeń. Pojawienie się
komety w tym samym feralnym roku 1986 było samo w so­
bie wystarczającą okolicznością obciążającą, poprzez są­
siedztwo w czasie wzmacniającą potencjał możliwych zna­
czeń, które gotowi byliśmy przypisać tamtemu zdarzeniu. Tym
jednak, co przesądziło o sposobie, w jaki zostało ono stematyzowane przez kulturę, była pewna przypadłość onomastyczna. Jak to zgrabnie ujął autor popularnego opracowa-

22

Numer 10/2005

Sybilla Tyburtyna, drzeworyt, Marcin Bielski,
Kronika wszytkiego świata, Kraków 1551

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN..
wieku. Niestety zawartość szybko rozczarowuje: wypełniają
ją w większości nudne powtórzenia, znane z innych tekstów
apokaliptycznych, daje się natomiast odczuć brak kojącej
idei orędującej za nami Matki. O ile jednak dobór środków
zagłady, takich jak głód, zarazy, trzęsienia ziemi, należy do
kanonu literatury, o tyle w zdumienie może wprawić szcze­
gółowy plan przebiegu czekającej nas ogólnoświatowej kon­
frontacji zbrojnej. Jak czytamy, w jej wyniku zmieni się obli­
cze Ziemi, wytracona zostanie trzecia część ludności świa­
ta; w gruzy legną stare potęgi światowe, robiąc miejsce dla
nowych, w t y m , rzecz oczywista, Polski. „ B o m b y zagrożą Ślą­
skowi, Szczecinowi i portom. Miast na ziemiach odzyska­
nych (s/c/) nie dotknie zniszczenie". Jak można się domy­
ślać, ta szczęśliwa okoliczność pozwoli Polsce stać się jed­
nym z niewielu krajów, który ze światowego kataklizmu wyj­
dzie potężniejszym i silniejszym - ba, j e d y n ą siłą na
Starym Kontynencie zdolną podźwignąć Europę ze znisz­
czeń - „od niej zależna stanie się przyszłość Europy, od niej
rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój [?], który utwo­
rzy nowe prawa, wprowadzi nawrócenie do Boga i poddanie
się jego prawom. Polska zbuduje d o m braterstwa wszyst­
kich narodów, dla swoich dzieci stanie się matką". Ta wy­
raźnie soteriologiczna rola naszego narodu, który obdaro­
wany przez Boga dziejową szansą udowodni niezbicie swo­
je powołanie do wielkości, jest tu dla nas szczególnie intere­
sująca, pozwala bowiem tak zredagowany tekst wstawić
w szeroki kontekst tekstów profetycznych na różne sposoby
upewniających czytelników, że Opatrzność m a jednoznacz­
nie przychylne względem naszego kraju zamiary. Świetnym
przykładem mogą tutaj być przepowiednie księdza Broni­
sława Markiewicza, z których czytelnik może się dowiedzieć,
iż owocem wielkiej wojny, która nieubłaganie nadciąga, sta­
nie się „wielka Polska" jako „przedmurze Z a c h o d u przed
nawałą barbarzyństwa". Polska, wraz z całą Słowiańszczy­
zną, odeprze nad Dnieprem „nawałę Mongolską", „ludom
Goga i Magoga" zadając decydującą klęskę.

i pokochają jej tradycje i historię, widząc ku czemu wszystko
zmierza, jak i tym, którzy ślepo żyli, że zrozumieć muszą czym
jest prawda". W pewnej sprzeczności z tą idylliczną wizją
pozostają teksty innych przepowiedni, które pojawiły się
w drugiej połowie dwudziestego wieku. Dla przykładu Orę­
dzie św. Michała Archanioła z 11 grudnia 1981 roku, zacho­
wując dla Polski rolę uprzywilejowanego podmiotu historii,
z niejaką satysfakcją konstatuje, iż liczne klęski spadną na
Niemców, Rosjan i Żydów.

W podobny sposób przyszłe losy Polski i świata kreślił
w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku niezwykle po­
pularny we wsiach polskiego Spiszą, skrupulatnie kopiowa­
ny tekst pt. Miłosierdzie Boże nad Polską.

To przekonanie o wadze ludzkich czynów dla losów świata
dość paradoksalnie blisko sąsiaduje z głęboko determini­
stycznym pojmowaniem historii. Przyjrzyjmy się logice rzą­
dzącej opowieścią o końca świata (należącej z pewnością
do „nieklasycznych": wszak nie widać tutaj specjalnej troski
o to, aby wskazać, co stanowi skutek, a co - przyczynę).
Z tego, że świat w złem leży - i próżno by przekonywać, że
jest inaczej - jasno wynika, że zbliża się koniec i sąd. Ale
sama nieuchronność sądu, który kiedyś przecież nadejść
musi, zdaje się, tłumaczy sens obecnego zła, którego jeste­
śmy świadkami. Wyobraźnia porusza się zatem po kole, dzię­
ki czemu wszystko znajduje swoje uzasadnienie. W t y m sen­
sie odrzucenie perspektywy eschatologicznej niewątpliwie
odebrałoby sens rzeczywistości - jest ona najlepszą rękoj­
mią, że ludzki czyn trwa, raz wypowiedziane słowo, modli­
twy czy przekleństwa, osadza się gdzieś w przestrzeni, nie
rozpływając się bez śladu w eterze; zło wołające o pomstę
do nieba tej pomsty się doczeka. Świat pozbawiony tej per­
spektywy, to świat ze słynnego wiersza Miłosza Oeconomia
divina - byt pozorny, umowny, pozbawiony znaczenia; skry­
cie tęskniący do patosu apokalipsy i przeżywający swą ba­
nalną temporalność.

48

49

Jakkolwiek próżno w nim szukać postaci Sybilli - pisze
Woźniak - jest to typowy tekst proroczy o charakterze apo­
kaliptycznym, wyraźnie nawiązujący do swego straganiarskiego pierwowzoru. Całość przepowiedni podzielona jest
na trzy części. Pierwsza nosi tytuł wymieniony wyżej [Miło­
sierdzie Boże nad Polską - przyp. R B.j, druga Dane o ka­
taklizmie, trzecia Do wszystkich Polaków poza granicami
kraju. [...] nieznany autor kreśli dramatyczną wizję świata,
ginącego w wyniku totalnej wojny atomowej i jej następstw.
[...] Przepowiednia zasięgiem swym obejmuje praktycznie
cały świat, choć najwięcej miejsca poświęca Polsce. Po­
wszechna wojna atomowa doprowadzić ma do zaburzeń
i kataklizmów w przyrodzie. Będą tak wielkie, że spowodu­
ją wygaśnięcie wojny. Przeżyje tylko jeden naród - polski.
50

Oto fragment owego proroctwa, który nie w y m a g a spe­
cjalnego komentarza: „Polska tym razem będzie oszczędzo­
na. Będzie jedynym państwem, które ze światowego katakli­
zmu wyjdzie potężniejsze silniejsze i wspanialsze. Od niej
zacznie się odrodzenie świata przez ustrój, który utworzy
nowe prawa, a które wprowadzi przywrócenie się do Pana
Boga, p o d d a n i e jego p r a w o m , d a n y m ludzkości. Polska
w granicach swoich realizować będzie prawo Boże, gdyż do­
syć doznała krzywd, niesprawiedliwości i zbrodni; bezpra­
wia i nieludzkości. Zbuduje nowy d o m braterstwa wszyst­
kich narodów świata. Nikogo nie odrzuci, nie potępi. Będzie
przygarniać, nieść p o m o c i opiekę t y m , którzy ją uznają

51

52

Jak pisze Tokarska-Bakir „obawy przed końcem niewąt­
pliwie przydają się na coś światu" . Uczulają na granice, któ­
rych przekroczenie skutkuje sankcją: kary i wzbudzone przez
nie lęki w kulturze ludowej służą, jeśli można nadać im nieco
funkcjonalne znaczenie, uwyraźnieniu i utrzymaniu owych
granic. Świat w swojej formie jawi się jako ich skomplikowa­
ny s y s t e m , n i e d o s t ę p n y c h sobie wzajemnie tożsamości
i odrębnych porządków. W tak ustrukturowanym świecie czło­
wiek poruszać się może kierowany przez sankcjonowane tra­
dycją współrzędne egzystencji. Percepcja rzeczywistości
poprzez okulary tradycji odkrywa więc świat jako żywą ca­
łość, integrującą w sobie, z naszego punktu widzenia od­
dzielne, porządki rzeczywistości: kosmiczny, aksjologiczny
i antropologiczny, odsłaniając ciągłość pomiędzy struktura­
mi ludzkiej egzystencji i strukturami kosmicznymi. W tym
swoiście holistycznym podejściu wszechświat zdaje się być
wielką i skomplikowaną maszynerią, a „człowiek jest jej me­
chanikiem, który umieszczając w odpowiednich miejscach
parę kropli smaru potrafi zapewnić ciągłe funkcjonowanie
maszyny. Tym smarem - jak pisał G. Scholem - jest moralna
substancja ludzkich działań". Ludzie mają postępować „po
chrześcijańsku", „świętować", „malować pisanki", „szanować
rodziców" - bo jak mówi ludowa mądrość, „za nic będzie
mama, tata, wtedy będzie koniec świata" .
53

54

55

56

1

Z. Libera, Czekając na koniec świata. Od ludowej tradycji do kultu­
ry popularnej, niepublikowany tekst wystąpienia na konferencji zorgani­
zowanej przez Instytut Etnologii UJ pt: Innego końca świata nie będzie
(październik 1999).
2

J.Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł
etnograficznych. Wielkie opowieści, Kraków 2000, s. 102.
3

4

Tamże.

K. Hastrup, Przedstawianie przeszłości. Uwagi na temat mitu i histo­
rii, tłum. S. Sikora, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty" 1998, nr 1-2, s. 24.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

Paweł Barabasz
5

Sybillami (gr. Ta, która zasięga rady bogów, od sisis - bogowie,
bulan - radzić) wg tradycji grecko-rzymskiej nazywano wszystkie ko­
biety posiadające z woli Boga dar prorokowania. Warron (I w. p.n.e.)
cytowany przez Laktancjusza, wymienia ich dziesięć. Na ten temat zob.
F. Cuomo Wielkie proroctwa, tłum. I. Kania, Kraków 1999, s. 127-140.
Według legendy Sybilla kumejska sprzedała trzy księgi królowi Tarkwiniuszowi Pysznemu, które następnie zostały złożone w świątyni Jowi­
sza na Kapitolu. W renesansie postać Sybilli pojawia się w literaturze
zachodnioeuropejskiej. W Polsce znana jest z tego okresu książka
S. Kleryki Fortuna, w której wierszowanych odpowiedzi udziela dwana­
ście Sybilli. Obecna jest również w pierwszej polskiej encyklopedii Chmie­
lowskiego Nowe Ateny (Kraków 1968; s. 191). Niezależnie od tego funk­
cjonowały Oracula Sybylliana [Przepowiednie Sybillińskie) - zbiór apo­
kryfów judeo-chrześcijańskich z II w. n.e. Jako że liczne fragmenty doty­
czą końca świata i zjawisk go zapowiadających, pisma te traktowane są
jako apokryfy apokaliptyczne. Proroctwa Sybilli, zawieszone pomiędzy
mitologią świata antycznego a chrześcijańskim objawieniem, w rzeczy­
wistości stanowiły jeden z pomostów pomiędzy światem antycznym
a rodzącym się chrześcijańskim. Z czasem przeniknęły do literatur naro­
dowych i folkloru. W liturgicznym hymnie Tomasza z Cellano, z XIII w.,
Sybilla wraz z królem Dawidem zapowiada dzień gniewu (D/es irae, dies
Ula/ solvet seaclum in favilla/ teste David cum Sibylla - cyt. wg A. Świderkówna Rozmów o Biblii ciąg dalszy Warszawa 1998, s. 228). Zob. też
hasło Sybille, [w:] Słownik folkloru polskiego, red. J. Krzyżanowski, War­
szawa 1966, s. 333-334, oraz K. Woźniak, Proroctwa Sybilli - znane
i nieznane, „Literatura Ludowa" 1980, nr 1-3, s. 82.
6

7

Z. Libera, dz. cyt.
K. Woźniak, dz. cyt., s. 82.

8

L. Bobrowska, Graviora manent - czyli najgorsze dopiero przed
nami. Manifestacje postawy apokaliptycznej w tekstach
przepowiedni,
„Lud" 1988, t. LXXII, s. 137.
9

25

26

Tamże, s.185.
M. Eliade, Aspekty mitu, tłum. P. Mrówczyński, Warszawa 1998,

s. 63.
27

Zob. B. Świdnicki, Przyczyna burzy i niektóre wyobrażenia religij­
ne, „Lud" 1889, t.V; s. 169-170.
28

R. Graves, R. Patai, Mity hebrajskie,
wa 1993, s. 43.
29

J. Tokarska-Bakir, dz. cyt., s. 113.

30

M. Zowczak, dz. cyt., s. 89.
R. Kosseleck, Kilka problemów

31

tłum. R. Gromacka, Warsza­

z dziejów pojęcia „kryzys",

M. Zowczak, B/Ma ludowa. Interpretacja wątków biblijnych w lite­
raturze ludowej, Wrocław 2000, s. 210.
" Cyt. wg Proroctwa Michaldy z Saby, [w:] R Płatek Proroctwa daw­
ne, przepowiednie współczesne, Kraków 1990, s. 53. Według deklaracji
autora, korzystał on z anonimowego tekstu Mądra rozmowa Królowej
Saby z królem Salomonem, około roku 875 przed Narodzeniem Chrystu­
sa z 1915 r.

3 2

M. Zowczak, dz. cyt., s. 92, por. też fragment Proroctwa Michaldy
z Saby: „Jeśli dobrze czynić będą [ludzie] i Bogu posłuszeństwo odda­
dzą, On doda im lat - jeśli zaś Boga obrażać będą i w grzech brnąć, Bóg
odpłaci im i skróci liczbę lat istnienia świata". Cyt. wg R Płatek, dz. cyt.,
s. 52.
33

Sformułowanie to zaczerpnąłem z wielokrotnie już tutaj przywoły­
wanej książki M. Zowczak.
34

M. Zowczak, dz. cyt., s. 94.
Tamże. Zagładę, którą Bóg onegdaj doświadczył grzeszny świat,
tak relacjonuje jedna z legend żydowskich: „Rzeki Sedonu zamieniły się
w smołę, ziemia w siarkę i ogień rozgorzał. Bóg obrócił te miasta na
wywrót i całą okolicę. Wszystkie pięć miast Sedonu leżało na jednej ska­
le; anioł dłoń wyciągnął i przewrócił je. Nawet rośliny w ziemi zostały
porażone" (M.J. Berdyczewski, Żydowskie legendy biblijne, tłum. R. Stil­
ler, Gdynia 1996, s. 184-185.
35

36

B. Świdnicki, dz. cyt., s. 169-170.

37

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

Słownik stereotypów i symboli ludowych, 1.1, Kosmos,
miński, Lublin 1996, s. 293.
3 9

Tamże.

13

Tamże.

4 0

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

14

J. Tokarska - Bakir, dz. cyt., s. 108.

41

Abraham ze Smoleńska, dz. cyt., s. 78.
M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

Straszliwe widzenie Piotra Pęgowskiego,
cław 1998, s.13 i n.
16

opr. J. Sokolski, Wro­

44

17

Dwie pieśni dziadowskie,

18

J. Tokarska - Bakir, dz. cyt., s. 107.

19

Cyt. wg L. Bobrowska, dz. cyt., s. 139.
Horacy, Ody ks. III, tłum. L.H. Morsztyn, Warszawa 1967, s. 6.

20

42

43

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.
[w:] R Płatek, dz. cyt., s. 56-57.

Tamże, s. 216.
Przepowiednie o losach Polski i świata do końca XX wieku, wybrał

1 opracował T. Krzyżewski, Tarnów 1992, s. 6 1 .
45

Zob. M. Sznajderman, AIDS - kształt mitu, „Polska Sztuka Ludo­
wa. Konteksty" 1994, nr 1-2.
46

F. Cuomo, dz. cyt., s. 15.

Z. Libera, dz. cyt.

47

Przepowiednie

M.Eliade, Mit wiecznego powrotu, tłum. K. Kocjan, Warszawa 1998,

48

Tamże, s. 57.

s. 78.

49

23

5 0

Przepowiednia ks. Bronisława Markiewicza, bm, bd.
K. Wożniak, dz. cyt., s. 89.

21

22

red. J. Bart-

Abraham ze Smoleńska, Słowo o mocach niebiańskich, cyt. wg
R. Mazurkiewicz, Eschatologia Rusi Kijowskiej, [w:] Dzieło chrystianiza­
cji Rusi Kijowskiej i jej konsekwencje w kulturze Europy, red. R. Łużny,
Lublin 1988, s. 78. O spaleniu ziemi mówi druga Księga Ezdrasza (16, 8-10), a u św. Pawła czytamy: „Tak też się jawnie stanie dzieło każdego:
odsłoni je dzień Pański; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje,
jakie jest", 1 Kor 3, 13.

12

15

[w:]

0 kryzysie. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Warszawa
1990, s. 69.

38

K. Woźniak, dz. cyt., s. 87.

10

R. Tomicki połączył ten schemat z teologią historii Joachima
z Fiore (zob. R. Tomicki, Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polski. Prze­
miany kultury ludowej, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka,
t. II, Wrocław 1981, s. 42). Jak słusznie zauważyła M. Zowczak, jest to
wynik nieporozumienia, bo chociaż w obu przypadkach obowiązuje ten
sam schemat trzech okresów, podporządkowanych trzem osobom Trój­
cy Świętej, to jednak waloryzacja samej zmiany jest odwrotna - schemat
kalabryjskiego mnicha ma charakter „wznoszący", schemat ludowy „zstę­
pujący". Na ten temat zob. M. Zowczak, dz. cyt., s. 88.

24

24

A. Greimas, De dieux et des hommes, Paris 1985, s. 172-173; cyt.
za: M. Zowczak, dz. cyt., s.180.

o losach Polski...,

51

Tamże, s. 90.

52

L. Bobrowska, dz. cyt., s. 143.
J. Tokarska-Bakir, dz. cyt., s. 116.

53

54

s. 53.

D. Czaja, Spór o model etnologicznej
Etnograficzne" 1990, z. 27, s. 8.
55

interpretacji,

ZN UJ „Prace

G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, tłum.
I. Kania, Warszawa 1997, s. 57.
5 6

M. Zowczak, dz. cyt., s. 424.

Numer 10/2005

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.