http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1618.pdf
Media
Part of Nowy opis obyczajów / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48
- extracted text
-
„Etnografia Polska", t. XLVIII: 2004, z.
PL ISSN 0071-1861
1-2
JOLANTA KOWALSKA
Instytut A r c h e o l o g i i i E t n o l o g i i P A N , Warszawa
NOWY OPIS OBYCZAJÓW
[...]
jeśli
chce się dobrze widzieć
własną
z daleka.
Z jak
daleka?
To bardzo
z takiej odległości,
z jakiej
nos Kleopatry
patrzeć
epokę,
to trzeba na nią
proste:
przestaje
być
dokładnie
widoczny
( J o s é Ortega y Gasset 1982, s. 58)
I
Jednym z trudniejszych przedsięwzięć poznawczych podejmowanych przez
etnologów jest badanie własnej kultury Łatwo tu o zbłądzenie w - pozorny prze
cież - obiektywizm, podobnie jak o banał i uproszczenie, trudno natomiast
o spojrzenie świeże, powiedzieć by można niewinne. O trudnościach decyduje
czynnik, który określiłabym syndromem rozmytych linii papilarnych, niewidocz
nych gdy zbyt blisko przysuniemy dłoń do oczu. Analogicznie, struktura i formy
„naszej/mojej" kultury, przez swą bliskość, codzienny usus, stają się nazbyt oczy
wiste, a w rezultacie niedostrzegalne.
Czy istnieje możliwość zaostrzenia i wysubtelnienia naszej percepcji? Odpo
wiedź jest na szczęście twierdząca. Szereg publikacji wydanych w ostatnich
latach (por. np. Catheral 1990; Clifford, Marcus 1986; Frese 1993; Stephens
1999) dowodzi, że etnolodzy operują głębią ostrości najzupełniej prawidłowo,
rejestrując i analizując zjawiska występujące niejako w zasięgu ręki, a także
wtedy, gdy - podobnie jak bohater „Amatora" Krzysztofa Kieślowskiego - obiek
tyw kamery kierują na siebie samych (zob. Hastrup 1992; Stocking 1983).
Niewątpliwy przełom stanowiła propozycja Clifforda Geertza (1973, 1988),
dzięki której spojrzano inaczej na pozytywistyczny wymóg bezwzględnego
obiektywizmu analizy i opisu badanych zjawisk, podobnie jak na rolę samego
badacza, kwalifikacje gromadzonych przezeń danych i konstruowane na ich pod
stawie teksty (w znaczeniu nadawanym im przez semiotykę). Proces poznawczy
jako gra, tekst naukowy jako tekst autorstwa badacza, relacja badacz/badany jako
dynamiczny układ wzajemnych oddziaływań, wszystkie te czynniki sprawiają,
że borgesowski Etnograf niezmiennie ceniąc „drogi, które trzeba przebyć", by
dojść do poszukiwanej wiedzy (Borges 1977, s. 21-22), dzieli się nią, mając
w pamięci lekcję jakiej blisko przed półwieczem jeden z dahomejskich infor
matorów udzielił Melville Herskovitsovi. Zapytany, która z dwóch wersji tego
samego mitu podanych mu do oceny jest prawdziwa odparł, iż obydwie, ponieważ
100
JOLANTA K O W A L S K A
każdy kto powtarza mit opowiada historię prawdziwą, w postaci, w jakiej została
mu ona przekazana przez bóstwo (Herskovits, Herskovits 1958, s. 18) .
Tematyka mego artykułu niewiele ma wspólnego ze sferą sacrum, jeśli to
a 'reburs, chciałabym natomiast - mając na uwadze wspomnianą lekcję - powie
dzieć ten tekst dobrze. Pragnę zastanowić się w nim nad pewnym szczególnym
kierunkiem zmian obserwowanych w obyczajowości polskiej po roku 1989. Do
daty tej będziemy niewątpliwie często wracali, wyznacza ona bowiem nie tylko
punkt zwrotny w historii, polityce i ekonomii naszego kraju, jak też innych usy
tuowanych w Europie Środkowej, ale - przede wszystkim - początek bardzo
dynamicznych zmian w kulturze. Wcześniej jednak chciałabym powiedzieć
0 początkach mego zainteresowania tym zagadnieniem. Korzystam tu między
innymi z własnych notatek prowadzonych w latach 1989-1999, stąd zdarzyć się
może, iż w tekście pojawi się ton nieco bardziej osobisty.
1
II
Dokładnie przed piętnastu laty, w roku 1989, po raz pierwszy wyjechałam na
długoterminowy staż zagraniczny za - mocno już skruszałą - „żelazną kurtynę".
Szczęśliwy, dla wielu przyczyn, traf sprawił, że był to wyjazd do Hiszpanii. Wy
jazd naukowy do obcego kraju to nie tylko biblioteki i pracownie oraz wymiana
doświadczeń, ale także intensywna nauka funkcjonowania w innej kulturze,
a zatem uczenie się jej kodów i struktur, wpasowywanie się w nią z własnym
bagażem intelektualnym i własną soczewką; także możliwość spojrzenia na siebie
z nowej perspektywy. Doświadczenie hiszpańskie było szczególne. W roku 1989
1 następnym w polskiej prasie nader chętnie porównywano sytuację Polski z tą,
w jakiej Hiszpania znalazła się z chwilą śmierci generała Franco. Głosy takie
pojawiały się także w prasie zachodniej. Powstawały zestawienia, prognozy, sta
wiano nam przed oczy, do czego można dojść w ciągu zaledwie dziesięciu lat,
zaczynając od sytuacji porównywalnie złej, a może nawet gorszej niż nasza.
Lektura tych artykułów nie pozostała bez wpływu na mój ogląd „Nowego
Świata". Mniej czy bardziej świadomie szukałam analogii, bądź - skromniej
i zachowując stosowne proporcje - wskazówek, czego możemy oczekiwać
w Polsce po upływie owej, równie teoretycznej, co magicznej, dekady. W moim
odczuciu - prowincjuszki z „demoludów", a zarazem „etnografa w terenie" - był
to zupełnie inny świat, przy czym podstawowym kryterium decydującym o róż
nicy nie była wcale ilość dostępnych dóbr, jakkolwiek istotnie szokująca dla
przybysza z Warszawy, lecz mechanizmy funkcjonowania zbiorowości, zwłasz
cza te regulujące obieg pieniądza, i wynikające stąd zachowania społeczne.
Doświadczeniami bez mała traumatycznymi okazały się konieczność odbioru
stypendium w banku na podstawie czeku i nauka posługiwania się kontem ban1
C y t u j ę : „ T h e unhesitating replay was that the gods do not reveal the same things to everyone,
and that each narrator was t e l l i n g « t r u e h i s t o r y » according to the w a y the v o d u n have g i v e n it to
h i m " (Herskovits, Herskovits 1958, s. 18).
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
101
kowym. Dziś może się to wydawać zabawne. Mogę przypuszczać, że dla moich
gospodarzy było sprawą oczywistą, iż dorosły człowiek - skądkolwiek by nie
przyjechał - wie rzeczy podstawowe. Problem w tym, że nasze katalogi spraw
podstawowych różniły się nieco.
Z czasem, a był to pobyt dwumiesięczny, zaczęłam patrzeć wnikliwiej. Dla
obserwacji owych mniej może ważne było dostrzeżenie rozwarstwienia socjalne
go, jakkolwiek nie sposób nie wspomnieć o kilku jego elementach, szczególnie
dla mnie egzotycznych: żebrakach, w Polsce wówczas jeszcze niezbyt licznych
(czy też może raczej mniej widocznych), a na południu Hiszpanii wszechobec
nych i najoczywiściej stowarzyszonych w zgromadzenia żebracze, bezdomnych
żyjących na ulicy, szokujących w treści ofertach prostytutek zamieszczanych
w dziale ogłoszeń prawicowego dziennika „ABC", a sąsiadujących z podzięko
waniami dla świętych za wysłuchane modlitwy. Najistotniejszym wszakże ele
mentem obserwowanej i „oswajanej" przeze mnie rzeczywistości wydała mi się
ostentacyjna konsumpcja. Z rzeczywistości kolejek, niedoboru i „wyrobów
czekoladopodobnych" przeniosłam się bowiem, do świata normalnych mechaniz
mów ekonomicznych, półek sklepowych pełnych towarów o zróżnicowanej
jakości (a więc nie tylko dostępnych, ale też adresowanych do różnych grup
klientów), inwestowania w siebie jako najlepszej lokaty i działających telefonów.
Czy zatem owa „ostentacyjna konsumpcja", jako wyróżniająca cecha mych
gospodarzy, nie wzięła się z nieżyczliwości mego spojrzenia na nich? Oceniając
sprawę z perspektywy czasu przypuszczam, że gdybym nie była wówczas
przybyszem z tego, a nie innego miejsca na ziemi mogłabym nie zwrócić uwagi
na pewne formy zachowań ludzi, wśród których znalazłam się, czy może raczej
nie zobaczyłabym ich w taki sposób.
Pierwsze spostrzeżenie dotyczyło konsumpcji najoczywistszej - jedzenia. Każ
da społeczność wypracowuje własne formy zachowań w trakcie posiłku, określa
wśród nich wymagane, dozwolone i naganne. Kultura stołu hiszpańskiego różni
się od naszej, a przez lata jej cechą najbardziej charakterystyczną był niedostatek
skryty pod maską pozorów obfitości. W Hiszpanii - jaką zobaczyłam w roku 1989
- niejednokrotnie miałam okazję podziwiać małe etiudy aktorskie odgiywane pod
koniec posiłku, wprost niezwykle klarowne w swej wymowie, a wyrażające prze
syt, niezdolność spożycia choćby jednego jeszcze kęsa. Że jest to swojego rodzaju
„scenariusz", przy tym głęboko zakorzeniony w tradycji, uświadomiła mi lektura
Hiszpańskich czarów Michaela del Castillo (1989). Jednym z naj sugestywniej szych
zawartych w niej obrazów jest opis placu Zocodover w Toledo i przechadzających
się po nim, w porze wieczornego paseo, wychudzonych biedą hidalgów, każdy
z wykałaczką w zębach, by dowieść obfitości spożytego posiłku.
Spostrzeżenie drugie odnosiło się do konsumpcji w sensie nabywania i gro
madzenia dóbr: prawdziwego szału zakupów. Zakupów obfitych, prawie nie
skrępowanych (a przynajmniej takimi wydawały mi się one wówczas), zakupów
będących stylem życia, sposobem spędzania czasu, formą życia rodzinnego
i towarzyskiego. Mój pobyt w Hiszpanii przypadł na okres obejmujący święta
Bożego Narodzenia i Nowy Rok, jeden z najkorzystniejszych dla handlowców,
102
JOLANTA K O W A L S K A
zatem i obserwowane przeze mnie zachowania kupujących były niewątpliwie
wyrazistsze niż te, które miałabym okazję widzieć w innej porze. W wielopiętro
wych, wielobranżowych centrach handlowych sieci El Corte Ingles i Galenas
Preciados spędzano całe godziny przedświątecznych weekendów, przebierając
wśród nagromadzonych tam dóbr, robiąc przerwę na kawę czy posiłek w jed
nym z licznych barków, po czym wracano do zajęcia, które nazwałam wówczas
c e l e b r o w a n i e m m o ż l i w o ś c i . W owej wycieczce do „krainy cudów"
najważniejsza była bowiem, znana już nam obecnie, przyjemność, na którą
składają się: rozpatrywanie ofert, przyzwolenie na bycie kuszonym, smakowanie
pozycji osoby, o której względy i uwagę (a w istocie pieniądze) zabiega się wszel
kimi sposobami, możność odmowy/akceptacji, a wreszcie perspektywa po
wtarzalności tego doświadczenia. W następstwie nabycia dóbr zaś - możliwość
upublicznienia faktu ich posiadania.
Trzecią dziedziną konsumpcji, nie od razu dostrzegalną dla przybysza z Polski,
był obieg informacji szczególnego rodzaju. „Istnieje tu rodzaj czasopism - zano
towałam w dzienniku - u nas zupełnie nieznanych, relacjonujących wydarzenia
i kolportujących ploteczki z życia tzw. towarzystwa [...] Tu księżna X wizytuje
ośrodek dla pań i degustuje przygotowane potrawy, ówdzie baronessa Y urządza
balik dziecięcy. Tu się rozwodzą, tam bawią, gdzie indziej uświetniają. Gwiazdka
telewizji tuli do serca nowo narodzone dziecię i opowiada jak odzyskała idealną
figurę. Denis Rusos we wnętrzach swego domu z najnowszą żoną, a obok zdjęcie
księcia Alberta Monaco z flamą, wykonane teleobiektywem, bo w reprodukcji
wielkość ziarna upodabnia je do obrazu puentylistów" (Zeszyt: Hiszpania 1989).
Do tejże kategorii zaliczyłam świat plotkarskich magazynów, audycji szokują
cych sensacją i uśrednionej rozrywki, kreowany przez telewizję, jakkolwiek moje
pole obserwacji było w tym przypadku dość okrojone.
Doświadczenia i obserwacje wyniesione z Hiszpanii, czynione niejako na
marginesie zasadniczego nurtu prowadzonych tam przeze mnie prac, rozbudziły
moją ciekawość mechanizmami, które mają wpływ na kulturę społeczeństw sta
wianych w obliczu gwałtownej zmiany statusu, tworzącymi się wówczas nowy
mi formami obyczajowości i miejscem/rolą form obowiązujących przed zmianą.
Przedstawione tu me spostrzeżenia nie od razu znalazły ekwiwalent w systema
tycznej obserwacji rodzaju i kierunku zmian zachodzących w Polsce. Długi czas
ograniczałam się do konstatacji, iż zmiany te mają miejsce i wychwytywania ich
podobieństwa do zaobserwowanych w Hiszpanii. Moment, w którym uświado
miłam sobie, iż oto stało się stanowiła rozmowa na temat nowych form obycza
jowości, jaką przeprowadziłam w roku 1998 z kolegami z Instytutu Etnologii
Węgierskiej Akademii Nauk - Zsuzsaną Tátrai, Piroską Szabó i Janosem Báli.
Pierwsza z grona wymienionych specjalizuje się w badaniu obrzędów rodzin
nych, zwłaszcza ich form tradycyjnych, kultywowanych współcześnie w mieście,
podobnie jak form nowych, obserwowanych w tymże środowisku. Konstatuje m.in.
coraz wyraźniej dający o sobie znać przerost formy owych obrzędów nad treścią,
tendencję do rosnącej ich wystawności i „amerykanizację", znajdującą wyraz
w przenoszeniu kalek z seriali, bądź rodzinnych filmów klasy В rozpowszechnia-
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
103
nych w telewizji. Stwierdza także coraz większą popularność świąt „importowa
nych" z kultury angloamerykańskiej (np. walentynek) oraz nowych form obycza
jowości (np. organizowania urodzin dzieci w McDonaldzie). Dzięki współpracy
z badaczami czeskimi i słowackimi dr Tátrai dysponuje danymi umożliwiającymi
porównywanie interesujących j ą zjawisk i procesów rejestrowanych na Węgrzech
z obserwowanymi w obu wymienionych krajach. W rozmowie naszej posłużyła
się przykładem swoistego rytuału towarzyszącego zakończeniu służby wojskowej,
z biegiem czasu przybierającego coraz bardziej rozbudowaną formę.
Piroska Szabó zwróciła uwagę na awans supermarketów do roli nowych
ośrodków życia towarzyskiego, stanowiących swojego rodzaju enklawy oferują
ce klientowi wszelkie możliwe rodzaje dóbr konsumpcyjnych pod jednym da
chem, wraz z obsługą bankową, ofertą rozrywki barami i restauracjami. Znacz
nemu ograniczeniu ulegają natomiast dawniejsze, bardziej ekskluzywne formy
życia towarzyskiego, łączące ludzi o wspólnych zainteresowaniach. Spotkania
w kawiarniach i cukierniach, z których liczne miały do niedawna swoją stałą
klientelę decydującą o jej kolorycie, są coraz większą rzadkością. W opinii
dr Szabó dzieje się tak w wyniku pauperyzacji środowisk inteligenckich, zwłasz
cza osób starszego pokolenia (dodała, iż część z nich przeniosła się do barów
sieci McDonalda ) przy jednoczesnym wzroście zamożności ludzi nowych.
Janos Báli bada ideologię narodową w poglądach kibiców reprezentacji pił
karskiej. Ostro rozgraniczony świat „swoich" i „obcych", drużyna piłkarska, jako
swojego rodzaju depozytariusz i obrońca honoru nacji, honoru, dodajmy, iden
tyfikowanego z wygraną - to elementy zjawiska towarzyszącego rozgrywkom
piłkarskim na całym świecie. W krajach postkomunistycznych, jakkolwiek sto
sunkowo nowe, przybiera ono niekiedy formy ekstremalne. Analiza tego zjawiska
powinna przynieść ważne informacje na temat „podskórnych" procesów frustra
cji dotykających niemałą część społeczeństwa.
Spotkania takie jak relacjonowane, ze względu na ograniczenia czasowe, siłą
rzeczy zmuszają ich uczestników do pozostania na dość ogólnym poziomie wy
miany doświadczeń. Jednakże ich waga zawiera się nie tyle w szczegółowości
i precyzji ustaleń, ile w uchwyceniu głównych cech zjawisk, kierunków toczą
cych się procesów, niekiedy w samym ich nazwaniu.
2
III
Od blisko piętnastu lat jesteśmy zatem świadkami gwałtownej transformacji
form współżycia, a nieporównanie dłużej zmian obowiązujących zasad i przekształ
ceń podstawowego kanonu etyki (zob. Janion 1980, 1989, 2000; Szyszkowska
1998, 2004; Zadrożyńska 2001). Rzeczywistość lat osiemdziesiątych nie sprzyjała
2
R z e c z y w i ś c i e , sama m i a ł a m okazją w i d y w a ć w s p a n i a ł ą p a r ę r e z y d u j ą c ą w lokalu w p o b l i ż u
Vaci. M i e l i swoje stałe miejsca, m o ż n a b y ł o z a s t a ć ich tam codziennie w porze p o p o ł u d n i o w e j ,
s i e d z ą c y c h nad s a m o t n ą k a w ą w p a p i e r o w y m k u b k u , c z y t a j ą c y c h p r a s ę i p r z y j m u j ą c y c h o d w i e
d z i n y znajomych i p r z y j a c i ó ł .
104
JOLANTA K O W A L S K A
rozleglejszym kontaktom ani przepływowi informacji, toteż z chwilą rozluźnie
nia, a z czasem zniesienia ograniczeń w tych dziedzinach, staliśmy się uczestni
kami zmian oszałamiających tempem i trudnych nie tylko do zaakceptowania,
ale nawet percepcji dla niemałej części społeczeństwa. Myślę tu przede wszyst
kim o rewolucji informatycznej ze wszystkimi jej konsekwencjami w sferze oby
czajowości, zwłaszcza w odniesieniu do sposobów i form komunikowania się.
Z drugiej strony zaś, o potężnym imporcie nowych wzorów zachowań i treści
nieznanych na gruncie naszej kultury, przy tym niejednokrotnie sprzecznych z nią.
Gdyby pokusić się o próbę zawarcia w jednym zdaniu, co - z punktu widze
nia pojedynczego człowieka - przyniosły zmiany zapoczątkowane w 1989 roku,
sfomiułowałabym je następująco: otworzyły one przed każdym z nas możliwości
- wyboru, decydowania o sobie i posiadania. „Najweselszy barak obozu" szybko
sprawił sobie największy bazar w Europie sytuując go, bez mała ironicznie, na
stadionie X-lecia, i wzrost gospodarczy przewyższający ten, który charakteryzo
wał azjatyckie tygrysy. Zrazem jednak naszym życiem zaczęły rządzić nieznane
dotychczas reguły rynku oraz konieczności, wśród których nie najmniej ważną
okazała się konieczność podejmowania samodzielnych decyzji i ponoszenia ich
konsekwencji. Uwolnienie środków przekazu spod opiekuńczych skrzydeł cen
zury przyniosło w efekcie zwiększenie zasobu wiadomości znajdujących się
w obiegu i zasadniczą zmianę proporcji serwisów informacyjnych, z czym nie
wszyscy potrafią sobie poradzić . Obok zmian ocenianych jako korzystne, miały
i mają nadal miejsce takie, które całkowicie zmieniły status dużych grup, przy
nosząc w rezultacie ogromną ich frustrację i napięcia w kontaktach z innymi,
zyskującymi prestiż. Bezrobocie i konkurencja o miejsce pracy stały się elemen
tem naszego życia, podobnie jak bezpardonowe i nieeleganckie walki ugrupowań
politycznych toczone na oczach, a zarazem niejako ponad głowami, wyborców.
Wszystko to, i wiele innych czynników przyczynia się do ucieczkowych reakcji,
nazywanych dawniej (tj. w czasach, gdy paszporty nie były przechowywane
w szufladach naszych biurek tylko w sejfie Urzędu Bezpieczeństwa) emigracją
wewnętrzną, obecnie - jak sądzę - nie zasługujących na tę nazwę o precyzyjnej
konotacji, definiującej sytuację intelektualisty, któremu odmówiono wydania
paszportu. Drogi owych współczesnych ucieczek prowadzą w stronę nisz za
pewniających poczucie bezpieczeństwa - od małej stabilizacji po apatię.
Z drugiej strony kształtują się zarówno elity, jak i klasa średnia, poszerza się
środowisko ludzi bardzo majętnych, korzystających w pełni z możliwości, jakie
daje im stan posiadania i dopracowujących się stopniowo swoich własnych
wzorów konsumpcji . Podczas konferencji Societě Internationale d'Ethnologie
3
4
5
3
Jeszcze podczas p o b y t u w Budapeszcie w grudniu 1998 r. w i d z i a ł a m f i g u r u j ą c y nad w e j ś
c i e m do metra przy M o s z k v a tér napis w j ę z y k u p o l s k i m (co prawda, bardzo j u ż zniszczony
i nieaktualny) i n f o r m u j ą c y o zakazie handlu. W p a ź d z i e r n i k u 1989 г., kiedy t a k ż e b y ł a m w Buda
peszcie, zakaz ten b y ł j a k najbardziej na czasie.
4
Badania percepcji informacji podawanych do publicznej w i a d o m o ś c i w g ł ó w n y m w y d a n i u
„ W i a d o m o ś c i " pierwszego programu t e l e w i z j i , przeprowadzone przez Pentor d o w i o d ł y , iż d u ż y
procent w i d z ó w nie rozumie sensu kierowanego do siebie przekazu.
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
105
et de Folklore w 2001 roku, w Budapeszcie pani Monika Baer z Uniwersytetu
Wrocławskiego, w referacie „7b Feel European at Last... " Discourses and Prac
tices of Consumption among Polish Middle-Class Women przedstawiła niezmier
nie ciekawe wyniki własnych badań poświęconych przedstawicielkom polskiej
klasy średniej, skonfrontowanych z treścią pamiętników nadsyłanych na coroczny
konkurs „Miesiąc z życia kobiety", organizowany przez redakcję „Twojego
Stylu". Badaczka skonstatowała charakterystyczną zmianę priorytetów badanych
kobiet, różniących się zasadniczo od wpisanych w stereotyp „Matki Polki".
Wysunęła przy tym supozycję, iż ów stereotyp w istocie nie był nigdy przez
kobiety w pełni akceptowany. Stanowił raczej narzędzie manipulacji, był rolą
idealną, a nie obrazem rzeczywistego stanu rzeczy.
Zastanówmy się teraz, w jakim „krajobrazie" znajduje się badacz śledzący
przemiany obyczaju i obserwowane przezeń społeczeństwo. W dziele Ortegi
y Gasseta, z którego pochodzi motto mego artykułu, znajdujemy następujący
passus: „świat, który zrodził współczesne masy, ma zupełnie nowe, nieznane
dotąd oblicze. Podczas gdy w przeszłości dla zwyczajnego człowieka życie było
jednym pasmem trudności, niebezpieczeństw, niedostatków, ograniczeń i uzależ
nienia, to ten nowy świat wydaje się obszarem praktycznie nieograniczonych
możliwości, obszarem bezpiecznym, gdzie nikt nie jest uzależniony od nikogo
[...] Żyć to nie być ograniczonym przez cokolwiek; to swobodnie puścić wodze
swoim chęciom i skłonnościom. Nic praktycznie biorąc nie jest niemożliwe, nic
nie jest niebezpieczne i nikt nie jest z zasady nadrzędny w stosunku do nikogo"
(1982, s. 66-67). Myśl tu zawarta, w zastosowaniu do współczesnej naszej sytua
cji wydaje się zasadniczo słuszna z jednym wszakże zastrzeżeniem. Oto nie je
stem przekonana, czy rzeczywiście ów nowy świat jest w odczuciu jego miesz
kańców miejscem tak bezpiecznym, jak sugeruje to Ortega y Gasset, nawet jeśli
uwzględnimy ponad siedemdziesięcioletni dystans dzielący datę pierwszego
wydania Buntu mas od chwili, w której piszę te słowa. Powiedziałabym, iż prze
ciwnie, świat stechnicyzowany (bo jego dotyczy określenie „nowy świat") jest
być może łatwiejszy w użyciu, ale miejsce dawnych lęków zajęły nowe, nie mniej
przerażające. Z katalogu naszych najnowszych doświadczeń wymieńmy chociaż
by terroryzm, problem odrzucenia i bezużyteczności, z którym borykają się bez
robotni, zaś z tych, które dopiero rysują się przed nami - problem wyważenia
(bez szkód dla tożsamości i integralności jednostki) pomiędzy rzeczywistością
naszego świata a multiplikowanymi rzeczywistościami wirtualnymi.
Niezmiernie trafne, także w zastosowaniu do - jak to określiłam - krajobrazu,
w którym się znajdujemy - wydaje mi się natomiast inne stwierdzenie Ortegi
у Gasseta: „Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne
i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się
prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi i do n a r z u c e n i a t y c h c e c h
5
W ostatnich latach Polska stała s i ę atrakcyjnym r y n k i e m zbytu a r t y k u ł ó w l u k s u s o w y c h ,
z w ł a s z c z a n a l e ż ą c y c h do kategorii s y m b o l i statusu i z a m o ż n o ś c i - z e g a r k ó w , piór, w y r o b ó w
s k ó r z a n y c h i o d z i e ż y o d p o w i e d n i c h marek.
106
JOLANTA K O W A L S K A
w s z y s t k i m i n n y m " (1982, s. 13, podkr. J.K.). Chcę być dobrze zrozu
miana - przywołując tę myśl filozofa nie twierdzę bynajmniej, że demokraty
zacja naszego życia jest zjawiskiem niekorzystnym. Wyrażam natomiast obawę,
iż częścią ceny, jaką trzeba za nią zapłacić jest - wierzę, że przejściowy - okres,
w którym w naszym życiu dominować będą, i dominują, owe: banalność i prze
ciętność pop kultury.
IV
Przed ponad półtora wiekiem, w latach 1840-1841, ukazało się pierwsze,
niestety niepełne, bo okaleczone przez wydawców, wydanie Opisu obyczajów
i zwyczajów za panowania Augusta III Jędrzeja Kitowicza. Dopiero w roku 1951
do rąk czytelników trafił pełny tekst tego dzieła, już pod krótszym tytułem Opis
obyczajów za panowania Augusta III, opracowany przez profesora Romana
Pollaka . Kitowicz, świadek ale przede wszystkim uczestnik swoich czasów, dłu
goletni sekretarz Michała Lipskiego, opata benedyktynów lubińskich, konfederat
barski, a od 1781 r. proboszcz rzeczycki, przez lata rejestrował ważne wydarze
nia, w których uczestniczył. Rozpoczętego w roku 1743 porządkowania ich
w dwóch dziełach: Pamiętnikach, czyli Historii polskiej i Opisie obyczajów... nie
dokończył, zmarł w roku 1804. Tekst interesującej tu nas, drugiej z prac, urywa
się na rozdziale poświęconym obyczajom chłopskim.
Opis obyczajów... to szczególny dokument życia w Polsce tuż przed katastrofą
rozbiorów. Jego lektura „tumani, śmieszy, przestrasza", ale też stanowi nieoce
nione źródło wiedzy o nas samych. Zawarte w nim informacje wykorzystywali
zarówno pisarze (m.in. Henryk Sienkiewicz i Józef Ignacy Kraszewski), jak i ba
dacze - historycy, literaturoznawcy i kulturoznawcy. W końcu ubiegłego wieku
wybrane wątki dzieła posłużyły Mikołajowi Grabowskiemu do wyreżyserowania
w krakowskim Teatrze Stu spektaklu , który stał się wydarzeniem kulturalnym
i obyczajowym, zwłaszcza że klimat ówczesnych lat sprzyjał autorefleksji, nawet
tej gorzkiej. Odbierano go jako bolesny „Polaków portret własny" , którego naj
istotniejsze rysy, pomimo upływu czasu, nie ulegają zasadniczym zmianom.
Kiedy zastanawiałam się, w jaki sposób oddać w jednym zdaniu tytułu tema
tykę podjętych obecnie badań, formuła „Nowy «Opis obyczajów»" wydała mi
się najbardziej nośna i oczywista. Zapożyczam jednak od zacnego proboszcza
jedynie ową formułę i baczność obserwacji, zaś tym co łączy jego i moje wysiłki
jest próba opisu ludzkich zachowań w epoce „niżu cywilizacyjnego". To ostatnie
określenie, w moim przekonaniu wyjątkowo trafne, pojawia się na stronach
6
7
8
6
P o s ł u g u j ę się o s t a t n i ą e d y c j ą dzieła K i t o w i c z a , z roku 2003, w y d a n ą w serii „ S k a r b y B i b l i o
teki N a r o d o w e j " .
7
Spektakl ten n o s i ł tytuł: „ O p i s o b y c z a j ó w , c z y l i j a k zwyczajnie w s z ę d z i e się miesza złe do
dobrego". R e ż y s e r w y k o r z y s t a ł w n i m fragmenty obu w s p o m n i a n y c h w y ż e j d z i e ł K i t o w i c z a . Pre
miera o d b y ł a s i ę w r o k u
8
1990.
W r o k u 1979, w k r a k o w s k i m M u z e u m N a r o d o w y m , m i a ł a miejsce w y s t a w a o t y m tytule,
przygotowana przez prof. M a r k a Rostworowskiego.
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
107
innego jeszcze dokumentu swoich czasów, Dziennika 1954 Leopolda Tyrmanda
(1980, s. 134) . Dociekliwy czytelnik, zwłaszcza ceniący sobie egzegezę w kate
goriach historycznych, mógłby w tym miejscu wyrazić wątpliwość czy słusznie
stawiam obok siebie prace tak różne - dzieło poświęcone obyczajowości czasów
saskich, sportretowanej przez człowieka biorącego żywy udział w życiu swej
epoki, wycinek świata połowy X X wieku, jakim widział go głęboko sfrustro
wany, pozbawiony możliwości publikowania pisarz i czasy nam współczesne,
stanowiące przedmiot moich zainteresowań. Odpowiem na to, iż nie jest moim
celem ich porównywanie. Konstatuję jedynie, że cechą wspólną dwóch pierw
szych są okoliczności ich powstania w czasach, gdy kultura wysoka traciła na
znaczeniu, na korzyść - w pierwszym przypadku kultury niskiej, w drugim
- przycinanej nożycami socrealizmu do wymagań materializmu historycznego.
Co do czasów obecnych nie będę pierwszą z grona badaczy kultury mówiącą
ojej współczesnej pauperyzacji, jakkolwiek jestem jak najdalsza od widzenia jej
obrazu w jednoznacznie ciemnych barwach (zob. Kowalska 2003).
Wraz z wystąpieniem w naszym kraju wspomnianych przemian cywilizacyj
nych pojawiły się też pierwsze sygnały zainteresowania nimi badaczy i pierwsze
na nie reakcje. Oto, przed ponad dziesięciu laty profesor Maria Janion postawiła
tezę, iż mamy do czynienia ze zmierzchem paradygmatu romantycznego w kul
turze polskiej. Jaką wagę ma podobna opinia padająca z ust tej właśnie uczonej
wiedzą wszyscy czytelnicy jej książek i uczestnicy jej seminariów. Jerzy Jedlicki
formułuje to następująco: „W książkach Marii Janion - a czytam je chciwie od
pół wieku - uderza mnie za każdym razem jakże rzadka dzisiaj powaga, z jaką
traktuje ona swoją misję nauczycielską, powaga zaświadczana także jej pracą
pedagogiczną [...] Misja zaś dotyczy ni mniej ni więcej, jak tylko nauki świado
mego przeżywania historii - tej dziejącej się wokół nas i z naszym udziałem,
doświadczonej i zapamiętanej osobiście, oraz tej, którą dziedziczymy jako opo
wieść i której jednym z dokumentów jest literatura. Masz wiedzieć, co przeżyłeś
i masz rozumieć, co otrzymałeś w spuściźnie po ojcach, chcianej czy niechcia
nej, bo nie starać się wiedzieć i rozumieć oznacza zbrodnię bezmyślności, du
chową pustkę, dobrowolne sieroctwo" (Jedlicki 2001, s. 1).
W roku 2000 Maria Janion opublikowała kolejny zbiór esejów - Do Europy
tak, ale razem z naszymi umarłymi - odebrany przez część krytyki literackiej
jako wyraz zaprzeczenia diagnozie o zmierzchu romantycznego paradygmatu.
Nie wszyscy jednak widzą to podobnie. Cytowany wyżej Jedlicki przypisuje
uczonej intencje bardziej wyrafinowane, a zarazem racjonalne. - Z umarłymi,
a więc z tradycją, w całym, właściwym jej spektrum, mieszczącym zarówno ro
mantyczną gorączkę, idealizm, jak i umiejętność trzeźwego, wręcz krytycznego
oglądu rzeczywistości i siebie samych.
9
9
„ N i ż c y w i l i z a c y j n y , w j a k i m ż y j e m y , ma tak s p l ą t a n e korzenie, ż e nie bardzo go sobie
u m i e m y w y j a ś n i ć " . W y p o w i e d ź ta z n a l a z ł a s i ę w dywagacjach Tyrmanda p o ś w i ę c o n y c h m a n i p u
l o w a n i u s e m a n t y k ą p o j ę ć , zacieraniu ich w ł a ś c i w y c h z n a c z e ń . Punktem w y j ś c i a , b y ł o bulwersu
j ą c e autora Dziennika
1954, o k r e ś l a n i e w prasie a k t ó w bandytyzmu mianem c h u l i g a ń s t w a .
108
JOLANTA K O W A L S K A
Obserwacja i analiza wszelkich procesów kulturowych wymaga czasu. Za
pewne z tej przyczyny większa grupa prac poświęconych różnym aspektom
nowej rzeczywistości pojawiła się dopiero w ostatnich latach. W kręgu antro
pologów kultury na szczególną uwagę zasługują Targowisko różności Anny
Zadrożyńskiej (2001) oraz Antropologia codzienności (2000) i Głosy tradycji
(2001) Rocha Sulimy. Autorka pierwszej z nich od dawna prowadziła badania
nad obyczajowością i procesami degradacji dotykającymi kulturę. Przed kilku
laty opublikowała artykuł poświęcony jednemu aspektów obyczajowości - zja
wisku chamstwa (Zadrożyńska 1996). W Targowisku proponuje refleksję nad
współczesną kulturą i wizją świata, rozważa kulturowy sens seksualności, kwali
fikacje i miejsce w kulturze starości i młodości, wraca do fenomenu chamstwa
rozpatrując go w kontekście brutalizacji życia. Pisze: „Targowisko to nie targ
czy jarmark. To nie tylko miejsce spotkania kupców, sprzedawców, sprzedaw
czyków i klientów. Targowisko to pewna metaforyczna sytuacja kontaktów
między ludźmi, powiązań o zabarwieniu moralnym, emocjonalnym, estetycznym
[...] To także gra - emocjonująca, wabiąca, urzekająca. Czasami nawet gra o życie,
czasami - o śmierć" (Zadrożyńska 2001, s.).
W Antropologii codzienności Roch Sulima przedmiotem analizy uczynił
codzienność w takiej formie, jakiej doświadcza on sam. Deklaruje: „Pisze tę
książkę antropolog realnie w życiu, niekiedy nawet spacerowicz [...] a nie
badacz, który wkracza w teren z etnograficznym kwestionariuszem, z gotowym
projektem jego całości" (Sulima 2000). To ciekawe doświadczenie - rodzaj
pamiętnika czy też „dziennika obserwacji uczestniczącej" - przyniosło w efekcie
zbiór opowieści o ludziach i miejscach. O mitologii miejskich ogródków dział
kowych i podmiejskich „daczowiskach", o „ludziach bazaru" i „ludziach super
marketu", o ulicznych wspólnotach alkoholowych i szeregu innych zjawisk
widzianych z pozycji przechodnia zaopatrzonego wszakże w „szkiełko" antro
pologa. Przyjęta przez autora formuła przypomina nieco dziennikarstwo Jacka
Snopkiewicza (zob. пр.: Snopkiewicz 1978), wczesne - z Buszu po polsku
- Ryszarda Kapuścińskiego (1962), czy Bizary Ewy Szumańskiej (1987).
Zapewne jest to jedna z dróg, którą pójdą antropologiczne badania nad kul
turą współczesną. Dość wspomnieć o cenionym, nadawanym w 1 programie
telewizji, cyklu „Rozmów na koniec wieku", które z początkiem roku 2000 prze
mianowane zostały na „Rozmowy na nowy wiek". Pokłosiem ich stała się edycja
trzech tomów rozmów o życiu, śmierci, Bogu i kulturze z twórcami i naukowca
mi, ludźmi Kościoła i ludźmi „osobnymi", która autorom - parze dziennikarzy
Katarzynie Janowskiej i Piotrowi Mucharskiemu - przyniosła uznanie środowisk
intelektualnych (Janowska, Mucharski 1998-2000). Lektura tych tekstów
uświadamia, iż stanowiąc doskonały przykład literatury faktu są zarazem goto10
1 0
W l u t y m br. otrzymali n a g r o d ę imienia Dariusza Fikusa. N o m i n o w a n i b y l i do niej - w ł a ś
nie za w s p o m n i a n y c y k l - trzykrotnie.
Janowska jest a b s o l w e n t k ą p o l o n i s t y k i
Uniwersytetu
J a g i e l l o ń s k i e g o , publikuje w „ P o l i t y c e " i „ T y g o d n i k u Powszechnym". M u c h a r s k i - teatrolog
i filmoznawca, z w i ą z a n y jest z „ T y g o d n i k i e m Powszechnym".
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
109
wym, materiałem umożliwiającym operowanie nim zarówno filozofowi kultury,
jak historykowi, literaturoznawcy i antropologowi.
Spośród prac poświęconych transformacji kultury w ostatnim piętnastoleciu,
oraz związanym z nią zmianom obyczajowości, chciałabym wymienić tu jeszcze
cztery publikacje - Małgorzaty Szpakowskiej Chcieć i mieć. Samówiedza
obyczajowa w Polsce czasu przemian (2003), zawierającą analizę przemian,
jakie zaszły w obyczajowości i świadomości Polaków od zakończenia I I wojny
światowej do współczesności, Marka Ziółkowskiego Przemiany interesów i war
tości społeczeństwa polskiego: teorie, tendencje, interpretacje (2000), pracę
zbiorową pod redakcją Tadeusza Zastępy Internet: fenomen społeczeństwa infor
matycznego (2001), stanowiącą przykład ujęcia zagadnień najnowszych, opisu
zjawisk obserwowanych tu i teraz, oraz budzący kontrowersje jednych i entu
zjastycznie chwalony przez drugich zbiór felietonów psychologa Bartłomieja
Dobroczyńskiego poświęconych popkulturze (2004).
V
„Nowy wiek zacznie się w Nowym Jorku" - to nagłówek jednego z „gazeto
wych" horoskopów na przełom wieków, drukowanych licznie w kolorowej pra
sie. Horoskopy, wróżby, uciekanie się do przepowiedni - nie są to zjawiska nowe,
jednak w ostatnich latach coraz lepiej zadomowione w naszej codzienności.
Koniec tysiąclecia budził niemałe emocje, stąd zapewne zapotrzebowanie na
podobne publikacje. Charakterystyczne - mówiono raczej o końcu millenium
dobiegającego swego czasu, niż o początku - mającego się rozpocząć. Popu
larność horoskopów jest jednakże elementem większej całości - zainteresowań
ezoteryką, alternatywnymi metodami leczenia, technikami relaksacyjnymi, a da
lej poszukiwaniami nowych form duchowości itp. Jak widzimy, zaczynając od
sprawy na pozór drobnej, błahej, klasyfikując elementy jej kontekstu i zjawiska
pokrewne, dotykamy zagadnień, z których każde mogłoby stać się przedmiotem
długoletnich studiów.
Złożona tkanka elementów nowych i dawnych, ich wzajemnych powiązań
zmusza do określenia zagadnień, na których koncentruję swoje prace, a które
wydają się szczególnie warte uwagi. Opracowania poświęcone obyczajowości
uwzględniały zazwyczaj dwie jej sceny: publiczną i prywatną, związek poszcze
gólnych jej form ze świętami kalendarzowymi i rodzinnymi, etykietę zachowań
właściwych ze względu na płeć, wiek, pozycję społeczną i stanowisko. Nie chcia
łabym powielać tego schematu w jego utartej formie, jakkolwiek w propono
wanym przeze mnie ujęciu pragnęłabym przedstawić możliwie najpełniejszy
opis współczesnej obyczajowości, widzianej przez pryzmat właściwych jej form
i kodów. Wyodrębniłam zatem, na obecnym etapie prac, trzy grupy zagadnień,
nie wykluczając wszakże, wskazania kolejnych w miarę postępu badań.
Grupę pierwszą, rysującą się jako najobszerniejsza, określiłam jako „teatr za
chowań codziennych", widząc tu miejsce dla takich m.in. tematów jak: zachowa
nia potoczne, dziejące się pomiędzy domem i miejscem pracy, w domu i miejscu
110
JOLANTA K O W A L S K A
pracy, relacje pomiędzy domownikami i współpracownikami, sposoby i formy
autoprezentacji, odgrywane role i noszone maski. Interesowałoby mnie także
to wszystko, co dzieje się „pomiędzy", w drodze, swoista etykieta środków
komunikacji, klimaty krótkotrwałych wspólnot ludzi złączonych na kilka czy
kilkanaście przystanków podróżą w jednym autobusie czy wagoniku metra.
Druga grupa zagadnień objęłaby nowe formy „rozmowy" zawierające się pomię
dzy anonimatem a skrajnym ekshibicjonizmem, oraz odmową komunikowania
się i narzucaniem go. Myślę tu między innymi o wszelkich formach talk-show,
telewizji interaktywnej, wraz z fenomenem Wielkiego Brata, i reality-show.
W grupie trzeciej chciałabym skoncentrować się na nowych postaciach rze
czywistości, myśląc tu przede wszystkim o rzeczywistości wirtualnej i wpływie
istnienia owego konstruktu na obyczaje po tej stronie ekranu komputera.
*
*
*
Obfitość zagadnień należących do interesującego mnie wycinka współcze
snej rzeczywistości jest porażająca. Wszelka próba opisu pełnego spektrum ludz
kich zachowań i obyczajów byłaby uzurpacją i - jak zastrzegłam - nie jest to
moim celem. Jednak, w kolejnych pracach, będę starała się zawrzeć propozycję
oglądu i interpretacji tych zjawisk okiem etnologa, a zarazem ich uczestnika.
Ryszard Kapuściński, w poświęconym mu filmie biograficznym, sformułował
niezmiennie cenną wskazówkę dla wszystkich, którzy starają się uchwycić obraz
doświadczanej przez nich samych rzeczywistości. Stwierdził on, iż w zasadzie
wszystko zostało już napisane i jedynym walorem kolejnej książki jest to, że
zawiera ona doświadczenie piszącego ją człowieka.
LITERATURA
В o r g e s J.L.
1977, Pochwala
cienia,
Centlivres
R, H a i n a r d
J. (red.), 1986, Les rites du passage
gue de Neuchátel,
Warszawa.
aujourd
'hui, actes du
collo
1981 (colloquie organise par L T n s t i t u t d ' E t h n o l o g i e de l ' U n i v e r s i t c
N e u c h á t e l , et le M u s é e d'ethnographie de la v i l l e de N e u c h á t e l ) , Lusanne.
Castillo
M., del,
1989, Hiszpańskie
С a t h e г a 1 E., 1990, Exploring
Clifford
J., M a r c u s
graphy,
G eertz
-
С,
К.
1973, The Interpretation
lysis,
and Politics
of
Ethno
i inne stany, K r a k ó w .
of Identity.
Multiple
Voices in American
Ritual
Perfor
of Culture,
N e w York.
The Anthropologist
as Author,
Stanford.
1998, Poza a n t r o p o l o g i ą . A n t r o p o l o g j a k o przedmiot przedstawienia dramatycz
nego, Polska
Herskovits
The Poetics
Wesport-London.
1988, Works and Lives:
H a stru p
Culture:
В . 2004, III Rzesza popkultury
R R. (red.), 1993, Celebrations
mance,
Wayland.
G. (red.), 1986, Writing
Berkeley.
Dobroczyński
Frese
czary, Warszawa.
ourselves,
Sztuka Ludowa.
Konteksty,
M . J., H e r s k o v i t s
Evanston.
R. 52, nr 2(241), s. 2 0 - 2 8 .
F. S., 1958, Dahomey an Narrative.
A Cross-cultural
Ana
111
N O W Y OPIS O B Y C Z A J Ó W
Jan ion
M . , 1980, Odnawianie
znaczeń,
Kraków.
-
1989, Wobec zła, C h o t o m ó w .
-
2000, Do Europy tak, ale z naszymi
Janowska
-
K., M u c h a r s k i
2 0 0 1 , Rozmowy
Jedlicki
umarłymi,
Warszawa
P. 1998-2000, Rozmowy
na koniec wieku, t. 1-3, K r a k ó w .
na nowy wiek, K r a k ó w .
J. 2 0 0 1 , G u s ł a M a r i i Janion, Nowa ResPublica,
Kapuściński
R., 1962, Busz po polsku,
К i t o w i с z J. 2003, Opis obyczajów
maj 2 0 0 1 , s. 1-3.
Warszawa.
za panowania
Augusta
III ( w s t ę p e m o p a t r z y ł M . Dernalo-
w i c z ) , Warszawa ( I w y d . W r o c ł a w 1951).
Kowalska
J.
1999, O b r z ę d y p r z e j ś c i a w r z e c z y w i s t o ś c i k o ń c a X X w i e k u . Wprowadzenie,
Etnografia
-
Polska,
t. 43, z. 1-2, s. 2 1 - 3 2 .
2003, Czy potrzebne s ą nam o b r z ę d y p r z e j ś c i a ? [ w : ] J. K o w a l s k a , S. S z y n k i e w i c z ,
R. T o m i c k i (red.) Czas zmiany, czas trwania. Studia etnologiczne,
Ortega
y
Gas set
Snopkiewicz
Sulima
-
J. 1982, Bunt mas i inne pisma socjologiczne,
J. 1978, Człowiek
R. 2000, Antropologia
2 0 0 1 , Glosy tradycji,
Szumańska
Stephens
w bramie,
codzienności,
Warszawa, s. 381-390.
Warszawa.
Warszawa.
Kraków.
Warszawa.
E. 1987, Bizary,
Kraków.
G. 1999, Rap och interkulturell dialog, [ w : ] T h . Johansson, O.Sernhede, M . T r o n d -
man (eds.) Samtidskultur.
Stocking
Karaoke,
G. (red.), 1983, Observers
Szpakowska
M . 2003, Chcieć
karnevaler
Observed:
i mieć.
och kulturella
Essays
Samowiedza
koder, F a l u m , s. 2 0 4 - 2 2 6 .
on Ethnographic
obyczajowa
Fieldwork,
w Polsce
Madison.
czasu
przemian,
Warszawa
Szyszkowska
M . 1998, Twórcze
Szyszkowska
M . (red.), 2004, O braku wolności
Tyrmand
L . 1980, Dziennik
Zadrożyńska
-
codzienności,
Warszawa.
światopoglądowej
w Polsce,
Warszawa.
1954, Warszawa.
A . 1996, K r ó t k i szkic o chamstwie, Etnografia
2 0 0 1 , Targowisko
Zastępa
niepokoje
różności,
Polska,
t. 40. z. 1-2. s. 19-28.
Warszawa.
T. (red.), 2 0 0 1 , Internet: fenomen s p o ł e c z e ń s t w a informatycznego, C z ę s t o c h o w a .
Ziółkowski
dencje,
M . 2000, Przemiany
interpretacje,
interesów
i wartości
społeczeństwa
polskiego:
teorie,
ten
Poznań.
JOLANTA KOWALSKA
T H E N E W D E S C R I P T I O N OF C U S T O M S
Summary
Studying our o w n culture is one o f the more difficult research tasks undertaken by anthro
pologists. I t is so easy to stray toward objectivism - apparent i n fact. We are i n danger o f falling
into platitudes, c l i c h é s and simplifications. I t is by no means easy to obtain a new, fresh, let's call
it innocent look. Is there any possibility o f sharpening and refining our perception? Fortunately
the answer to this question is: yes. This has been proved by a number o f studies published in the
1990ies. (see Cathedral 1990; C l i f f o r d , Marcus 1986; Frese 1993; Stephens 1999). They c o n f i r m
that ethnologists use the depth o f focus quite properly, recording and analyzing phenomena
" w i t h i n their reach", even w h e n they point their camera at themselves, as the amateur film-maker,
the m a i n character o f one o f the w e l l - k n o w n Polish films d i d (see Hastrup 1992; Stocking 1983).
In Poland for the last 15 years we have experienced rapid transformation o f the forms o f
interpersonal relationships and o f interactions. M a n y social norms and the basic canons o f ethics
have been changing for much longer (see Janion 1980, 1989, 2000; Szyszkowska 1998, 2oo4;
Z a d r o ż y ń s k a 2001). General p o l i t i c a l and social situation o f the 1980s a l l o w e d neither for
112
JOLANTA KOWALSKA
extensive external contacts nor free now o f information. After the restrictions had been slackened
and later disappeared, we became i n v o l v e d into changes happening at b e w i l d e r i n g speed. For
a considerable part o f Polish society those changes were not only difficult to accept but also
hardly possible to perceive. Here I mean first o f all the information revolution and its effects for the
ways o f communicating. Besides, there was an enormous i m p o r t o f new cultural patterns, mean
ings and messages not k n o w n w i t h i n Polish culture before, some o f them incompatible w i t h it.
i n t e r w o v e n fabric o f new and old elements, their interconnection make me distinguish issues
w h i c h , at this stage o f m y w o r k , seem w o r t h w h i l e . I have distinguished three groups o f them,
w h i c h doesn't mean there w o n ' t be any more w i t h the advancement o f m y research w o r k . The
first and largest group I refer to as "the theatre o f everyday behaviour". I t includes people's
everyday behaviour at home, at w o r k and between these t w o areas o f human activity. R e l a t i o n
ships among household groups. Relationships and interactions among workmates. Forms and ways
o f self- presentation, roles people play and masks they wear. Especially w o r t h studying are the
patterns and scenarios o f behaviour when people are somewhere "between", " o n their w a y " . That
means rules o f etiquette concerning interaction w h i l e travelling by public transport, the air o f
temporary communities o f passengers travelling together
The second category o f problems includes new forms o f "conversation" ranging from complete
a n o n y m i t y to extreme exhibitionism and from refusal o f c o m m u n i c a t i o n to i m p o s i n g oneself.
These forms o f communication include talk-shows and interactive T V programs, together w i t h
T V shows o f the " B i g Brother" and reality show type.
Problems o f new forms o f reality belong to the third group. Here I mean Virtual Reality and h o w
that construct has affected the customs and manners on the "real" side o f the computer screen.
Translated
by Anna
Kuczyńska
