http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1863.pdf
Media
Part of Wybrańcy duchów, czyli jak zostać szamanem / LUD 2001 t.85
- extracted text
-
Lud, t. 85, 2001
DANUTAPENKALA-GAWĘCKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań
WYBRAŃCY DUCHÓW, CZYLI JAK ZOSTAĆ SZAMANEM.
NA PRZYKŁADZIE UJGURSKIEJ SZAMANKI Z KAZACHSTANU
Jak zostaje się szamanem we współczesnym Kazachstanie? Czym wyróżnia
się droga szamana? Czy mamy tu do czynienia z ciągłością tradycji, czy raczej
z "tradycją wynalezioną"?I. Na te ogólniejsze pytania postaram się odpowiedzieć, prezentując postać Rachiljam, ujgurskiej uzdrowicielki z Kazachstanu,
mieniącej się szamanką (kaz. baksy, ujg. bakszy)2 i pod takim też mianem znanej w społeczności, w której działa3•
Poznałam Rachiljam w listopadzie 1996 roku i od tej pory spotykałam się
z nią co pewien czas, przeprowadzając długie rozmowy i obserwując odbywane przez nią seanse, aż do lipca 2000 roku4• Dzięki tak długiej z nią znajomości
mogłam przyglądać sięjej "drodze", procesowi zdobywania kolejnych doświadczeń. Rachiljam była bardzo otwarta, zawsze chętna do rozmów, udzielała obszernych wyjaśnień w odpowiedzi na moje nieraz natrętne pytania. Jedynym
tematem, którego nie chciała rozwijać, była przyszłość - jej dalszy rozwój,
o którym napomykała jedynie bardzo enigmatycznie, sugerując jednakże, że
pisana jest jej prawdziwa wielkość duchowa.
Współcześni uzdrowiciele w Kazachstanie
W niepodległym Kazachstanie, w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, nastąpił autentyczny rozkwit medycyny komplementarnej. Była ona obecna jako
podskórny nurt przez wszystkie poprzednie lata, mimo wielu dziesiątek lat prze1 A więc czy może jest to jedynie iluzja "tradycji"? Termin "tradycja wynaleziona"
- invented
tradition (Hobsbawm, Ranger, eds., 1983) zdobył sobie w ostatnich latach dużą popularność.
2 Stosuję uproszczony zapis terminów lokalnych. Podaję na ogół określenia rosyjskie, bowiem
w języku rosyjskim porozumiewałam się z szamanką i innymi uzdrowicielami. Przytaczam tylko
ważniejsze terminy w języku kazachskim i ujgurskim.
J Współcześnie
szamanizm kazachski i szamanizm miejscowych Uj gurów nie wykazują istotniejszych różnic, zbieżne są w szczególności drogi dojścia do profesji szamana, będące przedmiotem niniejszego artykułu.
4 Badania nad medycyną komplementarną
prowadziłam od roku 1995 do połowy roku 2000
w Ałmaty (dawniej - Ałma-Ata), stolicy Kazachstanu do końca 1997 roku (stolicę przeniesiono
wówczas do Akrnoły, przemianowanej następnie na Astanę).
154
śladowań mułłów, szamanów, tradycyjnych uzdrowicieli w okresie władzy sowieckiej. Wprawdzie niewielu badaczy w tamtym okresie, nawet wtedy, gdy
zelżały oficjalne naciski, zajmowało się tą problematyką, można jednak znaleźć w literaturze wzmianki nie tylko o dawnych, ale i współcześnie (w sowieckim systemie) działających szamanach, przede wszystkim w cennych pracach W. N. Basiłowa (1984, 1992 i in.). Według informacji uzyskanych od
mieszkańców Ałmaty, jeśli ktoś chciał, mógł dotrzeć do uzdrowiciela nieoficjalnymi kanałami, poprzez pośrednictwo znajomych osób. Był to czasem cały
łańcuch zaufanych ludzi, prowadzący do szamana czy innego uzdrowiciela, działającego w "półukryciu", jako że z reguły był on znany przedstawicielom władz,
nieraz zresztą lokalni urzędnicy sami korzystali z jego usług. Jak komentowali
moi informatorzy, w tamtym czasie byli to rzeczywiście dobrzy, silni, rzetelni
uzdrowiciele; "teraz namnożyło się różnych oszustów i szarlatanów". Obecnie
działa wielka armia uzdrowicieli; wielu spośród nich kontynuuje dawne tradycje lecznicze poszczególnych grup etnicznych. Ale i oni włączają na ogół chętnie nowe elementy do leczenia, jeśli uznają je za skuteczne czy przyciągające
pacjentów. Jednak bardzo niewielu spośród uzdrowicieli jest nazywanych szamanami.
Niezależnie od cichej kontynuacji tradycyjnej medycyny kazachskiej, ujgurskiej, rosyjskiej, koreańskiej i wielu innych narodowości, w latach 70., a szczególnie 80. zaczęły przenikać do Kazachstanu, głównie z Rosji, różne nurty
medycyny komplementarnej. Najbardziej popularna była bioenergoterapia, której praktyków zwano w ZSRR "ekstrasensami". Do dziś ta dziedzina cieszy się
popularnością, wprawdzie już nie w postaci masowych seansów, które zostały
zakazane. Jej elementy przejęli i stosują w swych praktykach również niektórzy tradycyjni uzdrowiciele. Także wiele innych metod i technik medycyny
komplementarnej, często takich, które lokują się najej pograniczu z medycyną
oficjalną, przywędrowało w owym czasie z innych części kraju. Dziś nadal takie
nowinki przenikają i popularyzują się na jakiś czas. Często propagująje lekarze, a podchwytują liczni obecnie poszukiwacze cudownych (i tanich) metod
samoleczenia, których popularność bardzo wzrosła w związku z dramatyczną
sytuacją medycyny oficjalnej5. Nowości przychodzą tradycyjnymi drogamiprzede wszystkim z Moskwy, która pozostała dla Kazachstanu centrum, jeśli
chodzi o medycynę i jej poziom. przy tym szczególnie wysoko cenione są te
s Bardzo popularnym sposobem samoleczenia jest tzw. metoda Iwanowa, polegająca na hartowaniu się poprzez oblewanie zimną wodą, stosowanie postów i szeregu innych zaleceń (Penkala-Gawęcka, 1998). Interesującym zjawiskiem jest także wędrówka różnych ruchów kultowych czy
parareligijnych, połączonych z samoleczeniem bądż uzdrawianiem komplementarnym, które zyskały popularność na Zachodzie w związku z ekspansją ideologii New Age. Wiele z nich ma korzenie orientalne. Do Kazachstanu docierają one z Zachodu za pośrednictwem Rosji. Należy do nich
dianetyka Hobbarda i transcendentalna medytacja Uniwersytetu Maharishi. Również wspólnoty
krysznaitów propagują zdrowy styl życia oraz metody leczenia oparte na koncepcjach medycyny
wschodniej, ajurwedycznej.
155
metody i "systemy" Gest to popularne określenie takich zbiorów zaleceń), które są firmowane nazwiskami "akademików" (członków Rosyjskiej Akademii
Nauk).
Imiym ważnym nurtem medycyny komplementarnej w Kazachstanie są
wpływy "wielkich tradycji medycznych" - medycyny chińskiej i koreańskiej,
tybetańskiej, arabsko-perskiej Unani. Występowały one już od wielu stuleci,
odciskając swoje piętno również na ludowym lecznictwie Kazachów i innych
grup etnicznych. Natomiast ich nasilone współczesne przenikanie można rozpatrywać jako jeden z aspektów procesu globalizacji. Elementy pochodzące
z owych wielkich tradycji medycznych ulegają lokalnym przekształceniom, stąd
niektórzy badacze preferują użycie terminu "glokalizacja", jako lepiej oddającego sytuację6. Szczególną popularnością cieszy się medycyna koreańska (pokrewna zresztą chińskiej), do czego zaf'.ęwne przyczynia się istnienie dużej
mniejszości koreańskiej - potomków zesłańców z Dalekiego Wschodu z lat
30. Znaczący jest fakt, że najlepiej przyjęła się wersja koreańskiej refleksoterapii zwana su-dżok, stworzona stosunkowo niedawno (1987) przez koreańskiego profesora Park Jae Woo, który założył swą "akademię" w Moskwie.
Akademia su-dżok działa również w Ałmaty, a jej działalność, prócz terapii
prowadzonej przez lekarzy, polega także na organizowaniu kursów uczących
podstaw tej metody wszystkich chętnych. Z zakresu medycyny chińskiej najlepiej znana jest akupunktura, którą nieraz zajmują się osoby nie mające należytego przygotowania. Niemniej w większości przypadków owe wielkie tradycje
medyczne kontynuują lekarze, kształceni na podyplomowych kursach su-dżok,
refleksoterapii i medycyny manualnej organizowanych przez Instytut Doskonalenia Lekarzy w Ałmaty. Natomiast medycyna tybetańska wydaje się funkcjonować bardziej jako etykietka, hasło reklamowe stosowane w niektórych
prywatnych ośrodkach leczniczych dla przyciągnięcia pacjentów. "Szkoła Tybetańskiej Medycyny" w Ałmaty, która jakoby przekazuje podstawy tego systemu, w istocie łączy tak w teorii, jak i praktyce wiele metod rozmaitego pochodzenia. Natomiast medycyna persko-tadżycka (Unani) jest mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji. Wpłynęła ona w znacznym stopniu na obraz tradycyjnego
ziołolecznictwa w Kazachstanie. Obecnie jest niewielu specjalistów praktykujących ten sposób leczenia, wymagający wieloletniego przygotowania dla osiągnięcia niezbędnej wiedzy7.
Oficjalny stosunek do medycyny komplementarnej w Kazachstanie, od uzyskania niepodległości, można określić jako przyzwalający, a nawet w początkowym okresie wręcz promujący. Odnosi się to szczególnie do ludowej medy6 Koncepcję glokalizacji wypracował
R. Robertson (1995), dla podkreślenia, że globalizacja
nie niszczy lokalności - globalizujące się wzorce nabierają specyficznego lokalnego wyrazu.
7 Przygotowanie
to polegało tradycyjnie na czeladnictwie u mistrza. W Centrum Medycyny
Wschodniej i Nowoczesnej leczy specjalistka od medycyny Unani, która przez wiele lat uczyła się
od swego dziadka w Taszkiencie.
156
cyny kazachskiej, do której zaczęto nawiązywać jako do istotnej części kulturowego dorobku narodu. Nacjonalistyczne tendencje, charakterystyczne dla
nowo utworzonego państwa, sprzyjały odradzaniu się miejscowych tradycji
leczniczych, w tym i - choć nie na szeroką skalę - szamanistycznych (szamanizm zresztą zawsze był domeną wybrańców). Ale już wcześniej, przed
ogłoszeniem niepodległości, powstało w Ałma-Acie w 1990 roku Centrum
Medycyny Ludowej przemianowane później na Republikańskie Naukowo-Praktyczne Centrum Medycyny Wschodniej i Nowoczesnej. Wśród czterech oddziałów powstałych w Centrum zawsze największym i naj silniej reprezentowanym był właśnie oddział ludowej medycyny kazachskiej. Zatrudnieni w nim
uzdrowiciele z reguły noszą tradycyjne stroje kazachskie, a ich metody są
w dużej części magiczne i magiczno-religijne, jak np. oczytywanie chorych
modlitwami z Koranu, okadzanie czy wypędzanie złych duchów biczem (kamszy), a także diagnozowanie i przepowiadanie przyszłości za pomocą ziaren
fasoli bądź kamyków (kuma/ak). Niektórzy stosują tradycyjny masaż, jednocześnie często włączają do swych praktyk różne nowe elemety, np. bioenergoterapię czy muzykoterapię8. Są tam również nastawiacze kości (kaz. synykszy),
stosujący tradycyjne techniki leczenia. Pozostałe trzy oddziały to: oddział bioenergoterapii, fitoterapii i medycyny nowoczesnej. Podobne placówki utworzono w stolicach kilku województw (ob/asti), jako oddziały Centrum, pod
koniec lat 90. usamodzielnione. Dodać należy, że władze opracowały system
uprawomocniania i kontroli działalności uzdrowicieli, wprowadzony już na
początku lat 90. Odpowiednie certyfikaty wydaje Centrum oraz Ministerstwo
Zdrowia, po okresie "czeladnictwa" i komisyjnym sprawdzeniu umiejętności
kandydata. Zaświadczenia te muszą być ponawiane co 3 lata i na ich podstawie
można uzyskać licencję na prowadzenie działalności leczniczej. W owych certyfikatach określa się specjalność uzdrowiciela. Wydzielono oficjalnie 4 takie
specjalności: bioenergoterapeuta, teopsychoterapeuta, fitoterapeuta i nastawiacz
kości, choć w obiegu jest jeszcze dużo innych określeń, używanych przez praktyków reklamujących swoją działalność. W ciągu 10 lat działalności procedurę
legitymizacji przeszło w Centrum, jako jedynej uprawnionej do tego jednostce, około tysiąca uzdrowicieW, ponadto wielu (ilu, trudno oszacować) praktykuje bez zezwolenia. Nie wszystkich stać na opłacenie wysokich kosztów związanych z otrzymaniem certyfikatu i licencji. Wśród tej wielkiej liczby uzdrowicieli szamanów jest zapewne niewielu; zapytywani o nich pracownicy
8 Muzykoterapia
harmonijnie włącza sil( do tradycyjnych praktyk, zapewne dlatego, że dawniej
w seansach szamańskich ważne miejsce zajmowała gra na instrumentach muzycznych (u Kazachów - na instrumencie smyczkowym kobyz, który wyparła póżniej dombra).
9 Według dokładnych
danych w okresie od września 1991 roku do końca 1998 roku do Centrum
zwróciło sil( 2998 kandydatów z prośbą o atestacjI(, wstl(pnie dopuszczono 1137 osób (wil(kszość
z niedopuszczonych odrzucono z powodu oznak choroby psychicznej), atestacjI( przeszło 721 uzdrowicieli.
157
Centrum byli w stanie wymienić zaledwie kilka nazwisk. W roku 2000 w Centrum nie pracował ani jeden szaman, choć kilka osób określanych tym mianem
przeszło w poprzednich latach procedurę certyfikacyjną. Są oni oficjalnie klasyfikowani w ramach specjalności nazywanej "teopsychoterapią".
Droga Rachiljam do profesji szamanki
Doświadczenia Rachiljam - do momentu" otwarcia ".
Epizody" choroby szamańskiej"
Rachiljam jest Ujgurką, wywodzącą się z tzw. "miejscowych Ujgurów"'o;
urodziła się w wiosce Czaryn w południowo-wschodnim
Kazachstanie. Jest
dobiegającą pięćdziesiątki kobietą o miłej powierzchowności,
inteligentną,
energiczną, pogodną i łatwo nawiązującą kontakt.
Droga Rachiljam do "profesji szamańskiej" była długa i trudna. Przyszła
szamanka mieszkała od 1978 roku na przedmieściach Ałma-Aty, w przysiółku
Drużba, który dopiero na początku lat 90. został włączony do miasta. Pracowała w tamtejszym kołchozie, była zastępczynią księgowego. Miała męża i troje
dzieci, naj starsza córka urodziła się w 1975 roku.
Pierwszy incydent, który obecnie traktuje jako znak dany przez duchy, miał
miejsce w 1987 roku. Wówczas Rachiljam obraziła niechcący duchy, wylewając w nocy wodę od prania za domem. Za karę lewa część jej ciała została
sparaliżowana, duchy "uderzyły ją"lI. Tak obecnie interpretuje to zajście szamanka, dodając, że jako osoba od dzieciństwa "duchowa" (duchownaja), czyli
bliska światu duchów'2, nie powinna była przekraczać zakazu. Badania medyczne nie wykazały wówczas, co mogło być przyczyną paraliżu. Ponadto
Rachiljam zaczęła wtedy specyficznie reagować na widok ludzi nerwowo chorych (znalazła się na oddziale neurologicznym) - dreszcz wstrząsał jej ciałem, wykrzywiała się twarz. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, a lekarze, obserwując jej nadpobudliwość, a nawet agresywność, chcieli ją odesłać do szpitala
psychiatrycznego. W końcu uciekła do domu, zanim zrealizowali swój zamiar.
Dzisiaj szamanka twierdzi, że już wówczas "duchy były gotowe", dawały jej
10 Tych, których przodkowie
migrowali do Kazachstanu z Chin w końcu XIX i na początku XX
w., w odróżnieniu od tzw. "Chińskich Uj gurów", którzy przybyli tu w początkach lat 60. XX wieku.
II Pojęcie "uderzenia" (a także "dotknięcia", "przyduszenia" czy "przyczepienia się") przez ducha
jako przyczyny choroby jest charakterystyczne dla Azji Środkowej. Koncepcja "wejścia" ducha w ciało chorego nie jest tak rozpowszechniona. Jak zauważa W. N. Basiłow (1992, s. 234),
w wielu przypadkach relacje autorów, według których duchy powodujące chorobę wcielają się,
wchodzą w człowieka, są po prostu mechanicznym przeniesieniem koncepcji opętania.
12 Określenie to pojawia się bardzo często w odniesieniu do osób blisko związanych z duchami,
wchodzących w kontakt z nimi i przez to predestynowanych do leczenia ludzi z pomocą duchów.
158
Szamanka Rachiljam z "koziołkiem" używanym podczas seansów.
Fol. D. Penkala-Gawęcka
sygnały, których jednak nie rozumiała. Teraz już wie, że jest to normalna reakcja osoby "duchowej" na sam widok człowieka, którego chorobę spowodował
zły duch. Doświadcza tego często i wyjaśnia, że jej własne duchy - poprzez
jej zachowanie - wyrażają obrzydzenie, wrogość w stosunku do owych złych
duchów.
Ponieważ Rachiljam nadal miała niedowład w lewej części ciała i nadal
pojawiały się u niej dziwne drgawki i grymasy, poprosiła męża, żeby sprowadził jej siostrę, żyjącą pod Ałma-Atą. Chciała, żeby siostra zawiozła ją do
uzdrowiciela - słyszała, że taki człowiek mieszka w sąsiedztwie siostry. Był
to stary, dziewięćdziesięcioletni "Ujgur z Chin"l3, szaman. Leczył ją przez całą
noc - czytał modlitwy, wzywał duchy, które pomagały mu w leczeniul4• Po
kilku latach, kiedy choroba ponownie skłoniła ją do odwiedzenia staruszka,
wyznał, iż już wtedy chciał jej powiedzieć, że jest "duchowa", że powinna
przyjąć dar (duchów). Ale jej siostra uprzedziła go, że Rachiljam pracuje jako
"specjalista" w kołchozie (tzn. ma dość wysoką funkcję) i dlatego szaman bał
się nakłaniać ją do tego, co było wówczas zabronione. Rachiljam komentuje
z żalem: "Jeśli by powiedział, być może już wtedy wzięłabym ten dar". Po
A więc przybyły podczas nowszej fali migracji.
Odbywanie seansów w nocy było niegdyś charakterystyczne
szamanów.
13
14
również dla kazachskich
159
seansie szamana Rachiljam przez siedemls dni nie wychodziła z domu, potem
zaczęła zdrowieć i wszystkie dolegliwości minęły.
Później życie rodzinne Rachiljam pogmatwało się, jej mąż dużo pił. Zanosiło się na rozwód i mąż namawiał ją do sprzedaży domu. Pomimo ponawianych
prób, nie udawało jej się go sprzedać. Wreszcie poszła do kobiety przepowiadającej przyszłość (była to dyrektorka domu kultury, która potajemnie wróżyła
znajomym i znajomym znajomych). Jasnowidząca przepowiedziała jej wszystko dokładnie - kiedy i za jaką cenę sprzeda dom i gdzie później zamieszka.
Miał to być dom niedaleko Ałmaty, we wsi Kyzył Kajrat. Opisała dokładnie
lokalizację i wygląd domu i dodała, że tam Bóg da jej wszystko, czego zapragnie. Napomknęła też, że kiedyś Rachiljam stanie się sławna. Przyszła szamanka sprzedała dom, tak jak jej przepowiedziano, ale chciała zamieszkać bli~
żej miasta. Szukała jednak bez skutku; w końcu po wielu przeszkodach i perypetiach znalazła się w Kyzył Kajrat i kupiła dom, którego umiejscowienie
i wygląd dokładnie zgadzały się z opisem wróżki. Teraz Rachiljam już rozumie, że to duchy prowadziły ją, chciały, aby właśnie tam zamieszkała. Wówczas jeszcze tego nie wiedziała, ale po wejściu do domu wydało jej się, że ,jej
przodkowie żyli tam sto lat". Zamieszkała tam z dziećmi, już bez męża. Wszystko jej się udawało, dostała pracę w kołchozie jako brygadier. Było to w 1991
roku. Po pewnym czasie Rachiljam postanowiła ściąć wielkie drzewo, rosnące
na podwórzu. Od tego czasu w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy w nocy słychać było stuki, rąbanie drew, drzwi zamykane wieczorem na haczyk rano były otwarte. Rachiljam tłumaczy, że w ten sposób duchy objawiały
swoje niezadowolenie ze ścięcia drzewa, które, jak okazało się, rosło nad mogiłą pochowanego tam świętegol6• Były również niezadowolone, że gospodyni
nie modli się o świcie i starały sięją obudzić. Następnie córka - Mahira, wówczas 17-letnia, zaczęła się dziwnie zachowywać. Miała widzenia, m.in. patrząc
na miejsce, gdzie stał ich dom, zobaczyła zamiast domu i wokoło same mogiły.
Później brat byłego właściciela domu przyznał, że kiedy kopał fundamenty, znalazł dużo ludzkich kości, ale nikomu nic nie mówiąc, włożył je w jedną jamę
......i przysypał ziemią (która potem przez trzy dni poruszała się w tym miejscu!)!?
IS Szczególne znaczenie liczby siedem nie tylko utrzymuje się powszechnie
w obrzędowości
(zresztą w potocznym mniemaniu łączona jest ona z religią - u nas, musulmanow. wsio cifra idiot
siem), ale przejawia się nawet w polityce i oficjalnym ceremoniale. Podczas wyborów prezydenckich w styczniu 1999 roku jeden z kandydatów umieścił siódemkę na swoim logo, wyjaśniając, że
jest to święta liczba dla Kazachów, a ponadto ukazała mu się ona we śnie. Podczas ceremonii inauguracji prezydenta Nazarbajewa wAstanie 20 stycznia 1999 roku, jego przejście przed kolumną
honorową trwało równo 7 minut i oddano 7 salw armatnich, a miało to symbolizować
7 lat zaczynającej się nowej kadencji.
16 Człowiek, który ściął drzewo, wkrótce zmarł. Kiedy Rachiljam zrozumiała, że było to święte
drzewo, kazała w tym miejscu zarżnąć barana i urządziła ucztę ofiarną dla przebłagania duchów.
17 Uważa się, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych, więc człowiek ten zataił wszystko
z obawy, że brat nie zechce tam zamieszkać. Jednak brat i jego rodzina (Ujgurzy), niepokojeni
przez duchy, starali się jak najprędzej sprzedać dom.
160
Mahirze zaczęły ukazywać się duchy, chciały jej coś przekazać, jakiś dar.
Płakała, mówiła: "mamo, jestem taka młoda, boję się ich". W końcu zaakceptowała ów darl8, ale postanowiła oddać go matce, która wyraziła zgodę. Interesujące, że Rachiljam, która opowiada
o przyjęciu daru od córki, jednocześnie
jest przekonana, że wkrótce po opisanym zdarzeniu pewien uzdrowiciel leczący Mahirę zabrał dziewczynie ten
dar. Relacjonując to, już jako doświadczona szamanka, mówi, że Mahira potrafiła przedtem "widzieć", przepowiadać przyszłość na 30 lat naprzód, jednak ów nieuczciwy człowiek "zamknął"
(zakrył) ją, jej dar. Ale obecnie Mahira
odzyskała swe zdolności i już zaczyna
praktykować jako szamanka i jasnowidząca, na razie w rodzinnym kręgu.
Kiedy córka wyzdrowiała, zaczęła
chorować Rachiljam. Było to w 1993
roku. Mówi: "Pojawił się u mnie jakiś
straszny krzyk. Zaczynałam ziewać, a to
ziewanie przechodziło w krzyk. Sama
bałam się tego krzyku. Tak, jakby ktoś
Mahira - córka Rachiljam - w stanie
wszedł we mnie i zmuszał do krzyku.
transu. Fot. D. Penkala-Gawęcka
Wychodziłam na podwórze i krzyczałam
strasznym głosem, niepodobnym ni do
głosu ludzkiego, ni do zwierzęcego". Okazało się, że dawniej, przed wybudowaniem domu, ludzie nie mogli przechodzić koło tego miejsca po zachodzie
słońca. Ktoś tam krzyczał właśnie takim głosem. Rachiljam opowiedziała jeszcze więcej historii mających świadczyć o niezwykłości tego domu, m.in. miało
tu być kiedyś gniazdo żmij, które "zeszły głęboko pod ziemię". Wszystko to
określa sakralny charakter tego miejsca, zamieszkanego przez duchy, związanego ze światem podziemnym. Rachiljam jest obecnie przekonana, że duchy
czekały właśnie na nią, doświadczały na różne sposoby i potem stały się ,jej
ludźmi", jej pomocnikami. Potwierdziła to wcześniej jej znajoma uzdrowicielka, mówiąc, że jest to niezwykły dom, pełen duchów ,jeszcze nie zajętych",
które chcą związać się z Rachiljam.
Przyszła szamanka cierpiała coraz bardziej, w końcu roztrzęsiona i płacząca
pojechała ponownie do starego Ujgura. Twierdzi, że poprowadziły ją do. niego
18 Duchy mówiły jej: "weź, co chcesz", a ona nie wiedziała, co takiego ma brać. Matka powiedziała: "przecieź nie mamy prawa wybierać" i poradziła jej, by rzekła duchom: "co dajecie, to
wezmę"·
161
duchy. Tym razem uzdrowiciel wyjawił jej, że jest "duchowa", sprawdził puls
i powiedział, że "ma puls szamanów", "krew szamańską" (tzn. jej przodkowie
byli szamanami), "ma dar szamański". Przepowiedział, że ten dar będzie się
u niej rozwijał.
Na moje pytanie, czy ktoś z jej przodków rzeczywiście był szamanem, zajmował się leczeniem, Rachiljam odparła, że wielu jej przodków miało takie
zdolności. Zajmowali się tym już "dziadkowie jej dziada". Utrzymuje, że jej
dziadkowie i pradziadowie byli Uzbekami. Dziad ze strony ojca "był bardzo
silny", walczył ze strasznym demonem i pokonał go. Obciął mu włosy z brody
i nosił je w bucie, żeby demon mu ich nie wykradł, bo wówczas zostałby pokonany. Wyrwanie włosów z brody albo z głowy jako sposób zdobycia władzy
nad duchami (szczególnie złym duchem a/basty, niebezpiecznym przede wszystkim dla położnic i nowonarodzonych dzieci) jest dobrze znane z literatury dotyczącej Azji Środkowejl9.
Zdolności uzdrowicielskie mieli i mają także inni krewni Rachiljam. Matka
leczyła i przepowiadała przyszłość. Podobnie brat matki, który jednak dużo pił
i przez to zaprzepaścił swoje zdolnoścjlo. Leczeniem zajmuje się siostra szamanki, ale Rachiljam nigdy nie chciała powiedzieć nic bliższego o charakterze
jej działalności, mówiła jedynie o ich wspólnych podróżach do grobowców świętych. Spośród dzieci Rachiljam, oprócz Mahiry - rozwijającej się stopniowo
szamanki, młodsza córka ma podobno zdolności "bioenergetyczne".
" Otwarcie"
i błogosławieństwo
Opowiadając o ofiarowaniu daru (szamańskiego czy uzdrowicielskiego, bądź
też daru jasnowidzenia), przyjęciu go przez obdarowanego i rozpoczęciu leczenia i przepowiadania, Rachiljam często używała określenia "otworzyć się"
(otkryt 'sia, raskryt 'sia). O niektórych swoich uczennicach albo pacjentkach czy
pacjentach mówiła, że są "duchowi" (zwykle od dzieciństwa), ale nie mogą się
"otworzyć". Rozumiejąjuż, że ich choroba, cierpienie jest skutkiem wybrania
przez duchy, ale boją się przyjąć to wyróżnienie. Ona stara się im w tym dopomóc. Wydaje się, że to "otwarcie" można rozumieć jako zaakceptowanie daru
19 A. A. Diwajew zapisał w 1901 roku opowieść szamana z okolic Szymkentu, który wyrwał
jakoby wszystkie włosy a/basty i od tego wydarzenia zaczęła się jego droga do profesji szamana
(za: Alimchanow, 1978, s. 70-71). W. N. Basiłow (1992, s. 246) podaje: "Przyszłemu szamanowi
pokazuje się a/basty; udaje mu się wyrwać jej włosy (pukiel włosów); po tym przeprowadza się
obrzęd poświęcenia szamana". Zresztą wyrwanie czy obcięcie włosów jako sposób pozbawienia
siły jest motywem archetypowym.
20 Uzdrowiciel musi być rytualnie czysty, nie wolno mu pić, palić, kląć. P. Jessa (2000, s. 169-170) pisze, że kazachskiemu szamanowi Ajtkurmanowi (z aułu Baskunci w rejonie Panfiłowskim)
duchy nie pozwalały nawet zbliżyć się do ludzi pijących alkohol. Córka Rachiljam jako główną
przyczynę rozejścia się z mężem wymieniła jego skłonność do alkoholu; duchy - poprzez jej zachowanie - objawiały obrzydzenie na widok pijanego.
162
ofiarowanego przez duchy i podporządkowanie się ich woli, które powinno poprzedzać otrzymanie błogosławieństwa i rozpoczęcie leczenia albo/
i przepowiadania. Niemniej, Rachiljam
i jej córka mówiły również o otwarciu
w innym kontekście, mianowicie niektórzy pacjenci, niczego dotąd nie wiedzący o swych zdolnościach, podczas
pierwszego seansu nagle "otwierali
się". W tym wypadku pojęcie to odnosi się do uświadomienia sobie, dzięki wpływowi szamanki, szczególnych
możliwości kontaktu ze światem duchów. Może być więc generalnie pojmowane jako otwarcie się na duchy.
przy tym uzdrowiciele mogą "widzieć"
owe duchy (taką "widzącą" była Mahira), bądź też, jak Rachiljam - nie
widzą ich, ale czują, stają się jakby
Rachiljam i Mahira po zakończonym seansie.
"naczyniem" duchów. Duchy "wchoWidoczny eklektyczny wystrój "izby przyjęć".
dzą"
w swojego wybrańca czy wybranFol. D. Penkala-Gaw,<cka
kę, czy to wezwane podczas seansu,
czy też zupełnie niespodziewanie. Rachiljam wielokrotnie podkreślała, że jej
zachowanie w trakcie seansu jest całkowicie "automatyczne", w istocie nie ona
leczy, a kierujące nią duchy. Owe duchy mogą przychodzić w postaci zwierzęcej, co wyraża się w ruchach szamanki, przypominających np. zachowanie ptaka albo węża21• Interesujące, że szamanka mówiła nie tylko o pierwszym, inicjującym "otwarciu", ale także o kolejnych aktach jakby coraz pełniejszego
"otwierania się" w szczególnie sprzyjających okolicznościach. Mogło to mieć
miejsce podczas pielgrzymek do świętych miejsc albo w przebiegu zbiorowych
seansów organizowanych wspólnie przez kilku czy kilkunastu "silnych" uzdrowicieli22. Czyli można też "otwarcie" rozumieć jako pewien proces. Natomiast
"zamknięcie (zakrytije, pierekrytije) drogi" odnosi się do pozbawienia daru,
zwykle przez innego, zawistnego uzdrowiciela. Według Rachiljam i Mahiry owi
"czarni magowie" robią to za pomocą zaklęć, z czystej zawiści albo też po to,
21 Natomiast Mahira widzi swego głównego ducha opiekuńczego jako ogromną postać okrytą
czarnym płaszczem, z głowąjelenia. Szamana Ajtkurmana (Jessa, 2000, s. 169) ochraniają duchy
pod postaciami czarnego wielbłąda, żmii i orła.
22 Rachiljam dokładnie opisała taką sesję leczniczą w jej własnym, "świętym" domu, podczas
której wielu uzdrowicieli "otworzyło się", ona sama również ("Wszedł we mnie trójgłowy smok.
Syczałam jak smok, z moich dłoni leciały iskry").
163
by zawłaszczyć duchy poszkodowanego. Może to mieć miejsce podczas seansu leczniczego, ale zdarza się też często podczas pielgrzymek do świętych
miejsc23. Na utratę daru narażeni są przede wszystkim młodzi, początkujący
uzdrowiciele. Doświadczony, silny - potrafi się przed tym uchronić, umie także
dopomóc temu, któremu "zamknięto drogę".
Inną przeszkodą na drodze do realizacji powołania szamana czy uzdrowiciela jest brak zrozumienia ze strony bliskich. Jak podkreślały Rachiljam i jej
córka, bardzo ważne jest, by mąż, dzieci, rodzice i teściowie uwierzyli w wezwanie i zaakceptowali nową drogę uzdrowicielki, w przeciwnym razie będą
jej przeszkadzali w "otwarciu". Będzie nadal męczyła się, może nawet wpaść
w chorobę psychiczną. Cierpienia takiej niedoszłej uzdrowicielki będą trwały
bez końca, chorobami i innymi nieszczęściami, także niedostatkiem materialnym, może być dotknięta cała rodzina. Mahira wyjaśniła, że to duchy są niezadowolone i nękają nieposłusznych ludzi. Znamienne, że obie szamanki rozwiodły się ze swoimi mężami. Mężowie pili - a przecież rodzina szamanki
powinna być "czysta"; pewną rolę odegrało też zapewne niezrozumienie ich
wyboru. Rachiljam utrzymywała, że "otworzyła się" szybko, ponieważ wówczas, w 1993 roku, żyła bez męża. Ponadto dzieci nie były przeciwne jej powołaniu. Obecnie i ona, i córka mają nowych mężów - Rachiljam poślubiła
młodszego od siebie Kazacha, który był jej pacjentem, a w dwa lata później
Mahira wyszła za mąż za brata swojego ojczyma. Obaj są pełni zrozumienia
i podziwu dla swoich żon.
Człowiek "duchowy", który "otworzył się", przyjął swoje powołanie, powinien uzyskać błogosławieństwo doświadczonego uzdrowiciela i wtedy dopiero
może zacząć leczyć. Rachiljam opowiedziała, że stary szaman - Ujgur był
pienxszym, który udzielił jej błogosławieństwa. Ale wymieniała również wśród
pierwSzych, którzy ją błogosławili, córkę Mahirę ("moja córka pierwsza dała
mi błogosławieństwo") oraz niewidzialnego człowieka, chzyr, żyjącego w jej
domu. Ten ostatni, według niej, jest "święty" - tacy "ludzie" (duchy), przynoszą szczęście domowi, w którym mieszkają. Mogą przybierać różną postać, ale
ukazują się tylko niektórym ludziom, "duchowym". Rachiljam widziała go tylko raz, w postaci "Rosjanina" z brodą (a właściwie Niemca, który przez jakiś
czas pracował w jej domu). Córce pokazał się jako starzec jadący na ośle24•
2) Rachiljam tłumaczy, że tam spotyka się wielu ludzi "duchowych"
i uzdrowicieli, i oni właśnie
mogą szkodzić. Ale poza tym miejsce pochówku świętego jest uważane za wypełnione baraka dobroczynną siłą świętego, która jednak może być również groźna dla ludzi. Miejsca takie są, jak
się powszechnie sądzi, niebezpieczne dla pielgrzymów, pełne duchów, które mogą ich ukarać, jeśli
nieodpowiednio się zachowają.
24 Jego imię jest zbliżone do imienia popularnego
w Azji Środkowej "wędrującego proroka"
Chyzr (Chydyr, Kydyr). Wprawdzie Rachiljam opowiadała, że są to postaci o małym wzroście
i mogą zamieszkać na stałe w czyimś domu (co zbliżałoby ich do skrzatów, rosyjskich "domo-.
wych", przynoszących szczęście i pomyślność), ale z drugiej strony, wspominała, że mogą oni wędrować i ukazywać się w postaci np. żepraków, by sprawdzić, jak człowiek zachowa się wobec
proszącego o pomoc. W wyobrażeniu tym można dopatrzyć się cech wędrującego proroka Chyzr,
164
Błogosławieństwo udzielone przez Ujgura polegało na wypowiedzeniu przezeń modlitw do Allaha oraz następujących słów: "Ja ciebie błogosławię. Niczego nie będę cię uczyć, to duchy będą cię prowadzić. Bądź zawsze uczciwa.
Ludzie będą cię zapraszać do swoich domów. Nigdy niczego sama nie bierz.
Co ci dadzą, to weź i idź"25. Ponadto objaśniał on Rachiljam, że na razie nie
będzie widziała duchów, lepiej zresztą ich nie widzieć, bo można oszaleć (bywają straszne). Dodał: "Przyjdzie czas, gdy je zobaczysz. Nie spiesz się i nie
proś o to Boga. Bądź jak ślepiec, daj im się wodzić". Podczas ceremonii stary
Ujgur dał jej różaniec, który miał ją ochraniać, oraz nóż zwykły i nóż drewniany (nóż jest jednym z tradycyjnych atrybutów szamana). Ponadto dostała wykonany przez niego samego niewielki drewniany przedmiot, który nazywa "koziołkiem" (kozlik), przypominający rogatą głowę kozła, opatrzony dwoma dzwoneczkami (fot. 1). Używa go czasem podczas swoich seansów. Rachiljam
wyjaśniła, że w czasie obrzędu błogosławiący przekazuje błogosławionego pod
opiekę swoich duchów. W tym sensie można również rozumieć udzielenie szamance błogosławieństwa przez jej córkę, która rezygnując z daru, oddała jakby swe duchy matce. Jak wynika z wypowiedzi szamanki, wyjaśniaj~cej również, jak ona sama "wyświęca" swoich uczniów i uczennice, nie istnieje jakaś
stała formuła błogosławieństwa. Zawsze jednak wiąże się ono z modlitwami
do Boga a pomoc dla neofity. Rachiljam twierdzi, że podczas modlitw oczyszczały ją duchy starego szamana. Ponadto niezbędne jest urządzenie choćby
skromnego poczęstunku i ofiarowanie na ogół niewielkiego podarku błogosławiącemu. Ten ostatni nigdy sam a nic nie prosi, ale trzeba koniecznie coś dać
"od serca", zależnie od możliwości. Może to być na przykład kilka metrów
tkaniny albo ubranie. Nie jest przyjęte ofiarowywanie pieniędzy, w każdym razie
ona nigdy ich nie dawała. O ile tylko jest to możliwe, ceremonia powinna odbywać się w domu błogosławionego. Szamanka wspomina, że stary mistrz
najpierw pobłogosławił ją u siebie, ale trzeba było ponowić obrzęd w jej domu
i dopiero wtedy jej zdrowie polepszyło się. W przypadku Rachiljam udzielenia
błogosławieństwa nie poprzedzała żadna nauka, ani też nigdy nie pomagała ona
szamanowi podczas jego seansów. Jednakże udzielone przezeń wskazania uważa
który jakoby był niewidzialny, a ukazywał się człowiekowi tylko wtedy, jeśli chciał go obdarzyć
bogactwem czy jakimś talentem (o tym proroku piszą m.in. Basiłow i Karmyszewa, 1995, s. 242).
Być może nałożyły się tu na siebie cechy postaci różnego pochodzenia. Dodatkowym argumentem
potwierdzającym to przypuszczenie może być opisana przez I. Beller-Hann (w druku) historia
napotkania przez pielgrzymujące kobiety ujgurskie, obok mauzoleum Jasawiego, żebrzącego starca
z brodą. Kobiety dały mu jałmużnę i poczęstowały herbatą, a potem doszły do wniosku, że był to
prorok Chizir, który chciał wystawić na próbę ich miłosierdzie.
25 Podobne wskazania często wypowiadali ,,mistrzowie" przyszłych szamanów i uczące ich duchy.
W. N. Basiłow (1992, s. 124) przytacza opowieść uzbeckiej szaman ki Oczil (lata 70.), którą duch
podobno nauczał: "Moje dziecko, jeśli nawet wynagrodzeniem za twoją pomoc będzie kawałek
chleba czy jedna kopiejka - przepowiadaj, lecz. Najważniejsze, żeby człowiek dzięki tobie poczuł
się lepiej". Dodał też: "Bądź jednakowo miłosierna dla muzułmanów i dla Rosjan".
165
za bardzo ważne i twierdzi, że stara się nimi kierować w swej działalności.
Pamięta również dobrze jego przepowiednie dotyczące jej przyszłej duchowej
siły.
Według Rachiljam nie powinno się poprzestawać na jednym błogosławieństwie, im więcej się ich uzyska od silnych i sławnych uzdrowicieli, tym lepiej.
Ona sama otrzymała później błogosławieństwo od pewnego szamana, Kazacha
oraz od słynnej na całą środkową Azję uzdrowicielki z Fergany, Sofii-apa, do
której pojechała - jak twierdzi - na jej (duchowe) wezwanie. Ale ważne jest
również gromadzenie błogosławieństw duchów zmarłych. Zdaniem szamanki
błogosławić mogą tak samo żywi, jak i duchy zmarłych, a pomoc i opiekę tych
ostatnich można uzyskać, odwiedzając miejsca ich pochówku. Są to duchy
świętych i przodków. Kult świętych, tak charakterystyczny dla Azji Środkowej26, w odradzającym się w Kazachstanie islamie zajmuje poczesne miejsce.
Utrzymuje się także tradycja oddawania szczególnej czci duchom przodków
(aruah, arwah); ich imiona obok imion świętych były i są nadal przywoływane
w szamańskich inwokacjach27.
Dla Rachiljam ważne było uzyskanie błogosławieństwa jej przodków. Jak
twierdzi, nakazały jej to duchy. Pojechała więc do Czarynu na mogiły swoich
rodziców. W piątek odmówiono modlitwy, zarżnięto barana, kawałki mięsa
rozdano obecnym, a ofiara była poświęcona nie tylko jej rodzicom, ale wszystkim krewnym tam pochowanym. Wówczas Rachiljam i jej siostra otrzymały
błogosławieństwo "siedmiu starców" - przodków.
Wkrótce po uzyskaniu pierwszego, inicjującego błogosławieństwa Rachiljam rozpoczęła swoje wędrówki do mogił świętych. Utrzymuje, że nie ona
wybiera/miejsca, do których chciałaby pojechać; to duchy ją wzywają. Duch
wciela się w nią ijej ustami mówi: "w to miejsce powinnaś pojechać, aby otrzymać moje błogosławieństwo". Szamanka uważa, że musi posłuchać takiego
nakazu, najlepiej natychmiast, a jeśli nie może, stara się wykonać polecenie
później. Wybiera się zawsze w towarzystwie kilku kobiet, często jej uczennic.
Ona kieruje grupą kobiet, daje im wskazówki, jak należy się zachować. Pielgrzymki takie, nazywane przez szamankę "odwiedzaniem duchów", przebiegają według jednego wzoru. Planuje się trasę tak, by odwiedzić kilka położonych w pobliżu siebie miejsc świętych. Co najmniej w jednym z tych miejsc
Z6 Choć nie akceptowany
przez ortodoksyjny islam, stał się ważną częścią islamu ludowego.
Nałożył się, według badaczy, na miejscowe kulty przodków i bóstw/duchów przyrody (Basiłow,
1970; Kriss, Kriss-Heinrich, 1960, s. 20-23). Miejsca święte, do których się pielgrzymuje, mogą
też nie wiązać się z grobem świętego ani jakimś śladem jego bytności, a po prostu z jakimś fenomenem przyrody (np. źródło, wodospady).
27 O rozwiniętym kulcie przodków u Kazachów pisał m.in. C. Walichanow (1986, s. 301-302).
A. T. Toleubajew (1991, s. 86) podaje, że w odróżnieniu od szamanów z południowych rejonów
Kazachstanu oraz innych terenów Azji Środkowej, szamani ze wschodniego i zachodniego Kazachstanu przyzywali przede wszystkim duchy przodków, a nie muzułmańskich świętych. Tłumaczy to mniejszym stopniem islamizacji tych terenów.
166
składa się ofiarę świętemu - zabija się rytualnie barana, przygotowuje i spożywa poczęstunek. Ważne jest, aby posiłek gotować w pobliżu mogiły ("pójdzie dym, zapach, duchy przyjdą powąchać ... "). Należy modlić się i spędzić
noc w pobliżu mogiły świętego28• Po udzieleniu błogosławieństwa, duch świętego staje się kolejnym pomocnikiem szamanki.
Pierwszą taką dużą pielgrzymkę odbyła do Turkiestanu, do mauzoleum
Chodży Ahmada Jasawi29 oraz do pobliskich grobowców innych świętych, m.in.
Arystanbab-ata (Arystan-baba, Arsłan-baba) oraz Gauchar-ana, córki Chodży Jasawi. Według Rachiljam mogiła Arystanbab-ata jest miejscem, gdzie
przyjeżdża szczególnie dużo ludzi "duchowych", żeby tam "otworzyć się".
Pomaga im w tym święty. Tam należy zarżnąć w ofierze barana i zostać na noc,
modlić się. Rachiljam tłumaczy: "Kiedy np. jedziesz do Arystan-baba, prosisz
Boga, żeby jemu (świętemu - D. P-G.) było dobrze na tamtym świecie. Jemu
poświęcasz barana. I tym, którzy leżą wokół niego, im wszystkim. Najpierw
wymieniasz jego imię, potem innych. On widzi, że masz dobre in{encje, będzie
cię błogosławił". Należy poprosić świętego o błogosławieństwo. Rachiljam
twierdzi, że duch świętego wchodzi w jej ciało i ona zaczyna mówić jego głosem; święty jej ustami wypowiada słowa błogosławieństwa. Prosi ją też zwykle o przekazanie błogosławieństwa
współpielgrzymom.
Kiedy była wraz
z innymi kobietami w miejscu pochowania świętego Ukiesz-ata w okolicy Turkiestanu i modliła się, poczuła nagle uderzenie w szyję. Okazuje się, że Ukiesz-ata był bohaterem, którego w żaden sposób nie mogli pokonać wrogowie. Jednak jego żona zdradziła, że można go zabić tylko wtedy, gdy skłania głowę ku
ziemi podczas modlitwy. Wrogowie odcięli mu głowę. Według Rachiljam, święty
chciał ją doświadczyć - powiedział jej: "Teraz wiesz, jak ja cierpiałem". Mówił
potem jej ustami, błogosławił ją i jej towarzyszki, które jednak ze strachu rozpierzchły się.
Następnie Rachiljam wraz z siostrą i czterema innymi "duchowymi" kobietami pojechała odwiedzić kilka mogił świętych w Chinach - w Sinkiangu,
ojczyźnie kazachskich Ujgurów. Tym razem wysłał jąjej "duchowy opiekun"
- Ujgur z Chin, który właśnie tam "otworzył się" wiele lat temu. Powiedział
szamance: "Jesteś moją uczennicą, jedź tam, niech cię tamte duchy pobłogosławią". Spędziły tam 7 dni, ofiarowały barana. Rachiljam otrzymała błogosławieństwo duchów i sama pobłogosławiła swoje towarzyszki; jedna z nich jej uczennica Rukijam tam właśnie "otworzyła się" ("otworzył się jej dar"). Po
powrocie Rachiljam wybrała się na kolejną pielgrzymkę, tym razem do Tasz28 Przebieg
odwiedzin miejsc świętych jest zasadniczo zgodny ze zwyczajami panującymi
w całym świecie islamu (Kriss, Kriss-Heinrich, 1960).
29 Mauzoleum
to uważane jest za szczególnie święte miejsce, nazywane nawet "małą Mekką"
- sądzi się, że dwukrotne odwiedzenie grobowca Ahmada Jasawi odpowiada odbyciu pielgrzymki
do Mekki. Jasawi był propagatorem islamu w Azji Środkowej i założycielem porządku sufickiego,
który odjego imienia nazywany jest Jassawija.
167
kientu i Buchary, gdzie również jest wiele świętych miejsc. Odwiedziła też
w Turkmenii miejsce, gdzie pochowanych jest 360 au/je (świętych), a w Karakałpakii mogiły 60 au/je. Podczas tych wędrówek zdobywała błogosławieństwo
wielu świętych i twierdzi, że odtąd ich duchy jej pomagają. Pielgrzymkę do
grobowca Ahmada Jasawi i pobliskich mogił odbyła trzykrotnie. Jej zdaniem
odwiedzanie miejsc świętych jest bardzo ważne dla duchowego rozwoju uzdrowiciela. Ona sama po takim wyjeździe czuje się odmieniona. Nabiera sił, pomaga jej coraz większa liczba duchów. Rachiljam mówi o nich "moi ludzie". Było
ich początkowo niewielu, zapisywała ich imiona w notesie. Później przybyło tak
dużo ("cała armia"), że nie jest już w stanie ich spisywać30•
Pomiędzy poszczególnymi pielgrzymkami powinno zachować się pewne, co
najmniej kilkumiesięczne odstępy. Rachiljam i Muhira tłumaczą, że po takim
wyjeździe nie należy też przez jakiś, nie długi raczej czas, leczyć. Chodzi o to,
żeby to, co zgromadzono, a co można by określić jako pewien "kapitał duchowy''; ułożyło się, zostało dobrze przyswojone, a nie uległo szybkiemu roztrwomemu.
Rachiljam opisała jeszcze jeden sposób, w jaki otrzymała błogosławieństwo
duchów. Było to w Czaryn, miejscu jej urodzenia, w 1994 roku. Twierdzi, że
nocą przychodziły do niej kolejno różne duchy, i żywych, i zmarłych ludzi,
wchodziły w jej ciało i mówiły poprzez jej usta różnymi głosami. Dawały jej
swoje błogosławieństwo. Pobłogosławiło ją wtedy 28 "ludzi". Wśród nich byli
znani kazachscy uzdrowiciele, niewidzialny chzyr, który mieszkał w jej domu
oraz słynny Raimbek-batyr, którego mogiła znajduje się w Ałmaty31. Przyszli
również jej przodkowie ("dziadowie") Uzbecy oraz Sofija-apa. Wszyscy po
kolei przemawiali do niej, jej ustami, udzielając jej rozmaitych rad i pouczeń.
Najbardziej nieoczekiwane było wejście w ciało Rachiljam karateków - "Japończykówczy Koreańczyków", którzy zmusili ją do wstania i wykonywania
ruchów podobnych do ciosów karate. Powiedzieli: "będziesz z nami leczyć
ludzi" i odtąd niekiedy wchodzą w nią podczas seansów leczniczych. Zjawił
się także popularny hinduski aktor i tancerz, bohater indyjskich filmów - Radż
Kapur. Rachiljam utrzymuje, że to niezwykłe wydarzenie "masowego" przybycia duchów miało wielkie znaczenie w jej życiu, właśnie ten moment ją
"uskrzydlił" i odtąd jej kariera szamanki nabrała rozpędu.
W 1997 roku Rachiljam odbyła pielgrzymkę do Mekki. Wybierała się tam
już wcześniej, ale nie udawało jej się pojechać, głównie z przyczyn finansoJO Jak podają M. C. Oonopolskij iŻ. A. Alimchanow (1978, s. 36), powszechnie
mniemano, że
silni baksy posiadają dużą liczbę duchów.
JI Interesujące, że w Kazachstanie jako święci czczeni są najsłynniejsi bohaterowie (batyr). Nowa,
imponująca wielkością mogiła Raimbeka została wzniesiona w 1994 roku i jak wiele innych nowych pomników miała służyć przypominaniu narodowej historii. Podobny przykład funkcjonowania bohatera eposów buriackich, Oeser Chana, jako świętego i opiekuńczego ducha/bóstwa pewnej
szamanki, przytacza C. Humphrey (1999, s. 6-7).
168
wych32. Przed upragnionym wyjazdem przewidywała, że wróci jako zupełnie
inny człowiek. Sądziła, że nabierze tyle sił, iż odtąd wystarczy jej dużo mniej
seansów dla wyleczenia pacjenta, może nawet jeden seans (dotąd odbywała
ich 3, 6 lub 9, w zależności od stanu chorego). Po powrocie, chociaż pochwaliła się, że jest już hadżi i nie wyrażała rozczarowania wynikami podróży, to
jednak nie opowiadała o niej wiele, a obserwując seanse, nie zauważyłam, by
się wyraźnie zmieniły w stosunku do dawniejszych. Nadal zachowywała tę samą
liczbę seansów (co najmniej 3), zawsze z przerwami między każdą serią.
Otwarcie na świat
Do opisywanego momentu wędrówki Rachiljam, podejmowane dla dalszego rozwoju duchowego, zamykały się w kręgu muzułmańskim. Ale już w 1994
roku, jak wspomina, zaczęła do niej przychodzić Wanga, jasnowidząca uzdrowicielka z Bułgarij33. Pierwszy raz zjawiła się, gdy Rachiljam była w Czarynie,
potem już u niej w domu. Zapraszała, żeby do niej przyjechała i obiecywała, źe
da jej błogosławieństwo. Przemawiała jej ustami, a także poprzez jej siostrę.
Jednak szamanka nie miała pieniędzy na tak daleką podróż. Udało jej się wówczas uzbierać środki jedynie na pielgrzymkę do Sinkiangu, do której skłonił ją
mistrz - Ujgur. Ale nadal myślała o wyjeździe do Wangi, wielokrotnie powtarzała, że musi posłuchać jej wezwania. W roku 1997 jasnowidząca zmarła; mimo
to Rachiljam uważała, że zobowiązana jest pojechać do Bułgarii, do wioski
Wangi. Powiedziała: "Mam nadzieję, że wejdzie ona w moje ciało i pobłogosławi mnie".
W 1996 roku, jak twierdzi, uzyskała błogosławieństwo od Chrystusa. Historia, którą opowiedziała, jest bardzo interesująca. Otóż, nakłoniły ją do tego jej
własne duchy. Pewnego razu, po porannej modlitwie - a zwykła wtedy zapytywać swe duchy, co ma dalej robić - została nagle jakby przygwożdżona do
ziemi. Padła z rozpostartymi ramionami, "duchy rozpięły ją i trzykrotnie przebiły jej ręce i nogi gwoździami". Poczuła straszny ból, nie mogła się poruszyć.
Spytała duchy, w czym przewiniła, że tak strasznie ją doświadczają. One odrzekły, że powinna prosie o błogosławieństwo Chrystusa. To zaskoczyło szamankę, spytała, po co jej potrzebne jego błogosławieństwo. Na to duchy oświad)2 Aczkolwiek
wspominała z goryczą o innych przeszkodach: chciała przyłączyć się do pielgrzymki organizowanej przez ałmatyński meczet, ale Kazachowie powiedzieli jej, że nie zabiorą
Ujgurki. Interesująca jest opowieść Rachiljam wyrażająca jej wielkie pragnienie odwiedzenia Mekki. Otóż, jak relacjonowała, duchy obwieściły jej kiedyś, że zabiorąją i jej siostrę "statkiem" (kosmicznym?) do tego świętego miejsca. Po długich przygotowaniach obie wychodziły przez siedem
nocy ubrane, z bagażami i czekały na obiecany statek. Była to według szamanki próba, której zostały poddane przez duchy.
)) Niewidoma Wanga, znana przede wszystkim z jasnowidzenia, zmarła w 1997 roku. Była ona
i jest nadal popularna w Rosji i Kazachstanie. Pisywały o niej często gazety, a w księgarniach
w Ałmaty można było kupić książki o niej i z jej przepowiedniami i recepturami.
169
czyły, że jest to jej potrzebne, bo "różni ludzie przychodzą się leczyć". Rachiljam zrozumiała ich intencję, pojęła, że chcą ją ochraniać, a nie są w stanie
osłonić ją przed czarami rzucanymi przez chrześcijan - to może natomiast
zrobić Chrystus (szamanka i jej córka zgodnie twierdziły, że czary chrześcijańskie są najsilniejsze i większość uzdrowicieli-muzułmanów
nie może ich usu34
nąć ). Idąc za nakazem duchów, Rachiljam wybrała się do jednej z ałmatyńskich cerkwi. Wchodząc, pokłoniła się, ale, jak podkreśla, nie uczyniła znaku
krzyża, a ponadto powtarzała sobie w myśli początek pierwszej sury Koranu
Uakby dla zaznaczenia religijnej samoidentyfikacji). Zapaliła świeczki "dla
zmarłych, Jezusa i Matki Bożej". I nagle zaczęła strasznie płakać, nie mogła
przestać. Patrzyła na obraz Chrystusa, łzy ciekły jej po twarzy. Stanęła na palcach ,jak baletnica", rozłożyła uniesione ręce i przekrzywiła głowę, jakby ukrzyżowana. Dopiero po jakimś czasie "duchy ją puściły". Wówczas trzykrotnie,
jej własnymi złożonymi rękoma, Chrystus pobłogosławił ją znakiem krzyża
i jej ustami wypowiedział słowa: "Błogosławię cię, moja córko". Rachiljam
relacjonowała to wydarzenie z wielkim przejęciem i dodała z naciskiem: "Byłam w Mekce, ale tam nie płakałam tak, jak u Jezusa". Jest przekonana, że od
tamtej pory również Chrystus zaczął jej pomagać.
Kolejne wezwanie szamanka otrzymała od indyjskiego guru, "żywego świętego", zwanego również "żywym Bogiem" - Sai Baby. W 1999 roku odwiedziła jego aśram w Indiach, gdzie spędziła dwa miesiące. Po powrocie była
bardzo podekscytowana, opowiadała wiele o swoich duchowych przeżyciach.
Otrzymała od Sai Baby błogosławieństwo, oglądała dokonywane przez niego
cuda. Również dla niej "zmaterializował" jakoby pierścień! Prosił, żeby przyjechała ponownie za trzy miesiące. Ona nie miała pieniędzy i denerwowała się,
że nie może posłuchać jego polecenia. Jednak Sai Baba przychodził do niej
Uak zwykle-r- wcielając się w nią) i uspokajał, żeby nie martwiła się o pieniądze. I rzeczywiście, uzyskała je w dość tajemniczy sposób. Pojechała ponownie na ponad trzy miesiące i wróciła w lutym 2000 roku szczęśliwa i pełna
wrażeń. Twierdziła, że pobyt u Sai Baby wywarł na nią wielki wpływ, bardzo
rozwinęła się duchowo. Oddziaływało na nią silnie ju~ samo przebywanie niedaleko świętego, a ponadto wzięła dwukrotnie udział w "audiencjach" w grupie dziesięciu osób, które on sam wybiera. Podczas takiego spotkania podarował jej różaniec z górskiego kryształu, który na jej oczach "zmaterializował".
Przy tym pobłogosławił ją i podziękował za jej pracę. Szamanka interpretuje
ten podarek jako wyraz szacunku i uprawomocnienie jej uzdrowicielskiej siły
oraz, bardziej praktycznie, jako pomoc przy recytacji mantr, które od tej pory
34 Wiara w czary (zagowory)
jest bardzo rozpowszechniona we współczesnym Kazachstanie.
Ich rezultat określa się po rosyjsku słowem porcza, czyli zło, szkoda spowodowana celowym działaniem, w przeciwieństwie do pojęcia sg/az (urok), odnoszonego do szkody wywołanej nieświadomie przez człowieka o ,,złym oku".
170
odmawia. Rachiljam twierdzi, że ma stały kontakt duchowy ze swoim nowym
przewodnikiem, oddziałuje on zarówno na nią, jak i na jej rodzinę35. Bardzo
chciałaby ponownie pojechać do Sai Baby i zabrać tam również męża. Nadmieniła również, że w efekcie ostatniej podróży zaczęli do niej przychodzić
Budda i Siwa oraz Matka Kobra. Podczas rozmowy, w której relacjonowała
swoje wrażenia z Indii, Rachiljam nadal jednak ubolewała, że dotychczas nie
odwiedziła wioski Wangi. Podobno Wanga przez cały czas ponawiała swe
wezwania, ponadto przepowiedziała jej, że będzie się coraz bardziej rozwijała,
stanie się silna i sławna na całym świecie. Szamanka dodała również, że przychodzi do niej Chrystus, "cały w ranach", i nakazuje jej pojechać do Jerozolimy.
W czerwcu 2000 roku Rachiljam zrealizowała swoje plany - pojechała
w towarzystwie pewnej znajomej Rosjanki do Bułgarii i do Izraela - do grobu
Jezusa. Po drodze zatrzymała się na jeden dzień w Stambule, gdzie odwiedziła
kilka meczetów i grobowców. W Bułgarii spędziła 5 dni i otrzymała błogosławieństwo od Wangi i od świętej Pietki, w której świątyni się modliła. Po powrocie opowiedziała, jak bardzo zadowolona jest z tej pielgrzymki, przede
wszystkim dlatego, że wreszcie, po 6 latach, wykonała polecenie Wangi i zyskała w niej nową, silną opiekunkę.
/
Izba, w której Rachiljam przyjmuje pacjentów, mieści się w specjalnie przebudowanym oddzielnym domku tuż obok jej domu36. Jest schludnie urządzona, a jej wyposażenie stanowią obiekty związane z wieloma różnymi religiami
(patrz fot. 3); nie są one zgrupowane oddzielnie, a przeciwnie, są przemieszane. Szamanka dodawała je stopniowo, po swoich kolejnych podróżach. Na ścianach wiszą obok siebie plakaty, fotografie i reprodukcje przedstawiające Chrystusa, Matkę Bożą, Sai Babę, Buddę, różnych bogów hinduizmu, jak Siwa
i Lakszmi, plakaty ze znakiem Om, kilimy i obrazki z widokiem Mekki. Największe są barwne fotografie Sai Baby, opatrzone jego autografem. Na jednej
ze ścian umieszczone są również zdjęcia przestawiające Wangę i Sofiję-apa.
Ponadto w różnych miejscach wiszą pamiątki podarowane szamance przez
pacjentów, np. amulet w kształcie dłoni pochodzący z Iranu, liczne różańce,
wśród nich jeden przywieziony z Mekki, a także płaski bęben z brzękadełkami
(dab), który dostała w rejonie ujgurskim, z którego pochodzj37. Rachiljam po35 Tzn. Sai Baba "przychodzi"
do niej i daje jej wskazówki. Wzmacnia ją duchowo, dodaje sił.
Wpływa także na jej męża, który podobno był dawniej mrukliwy, teraz stał się miły, uprzejmy dla
ludzi.
36 Nie należy, według niej, przyjmować pacjentów w domu, w którym się mieszka, aby nie zbierał się w nim "brud" (griaz l, "zła energia" wychodząca z chorych podczas seansu. Wtedy dom
należałoby bezustannie rytualnie oczyszczać - modlitwami i okadzaniem.
37 Taki bęben jest charakterystyczny
dla tzw. "tadżyckiego", "rolniczego" wariantu szamanizmu, do którego W. N. Basiłow (1990, s. 67-68) odnosi również Uj gurów i osiadłych UzbekĆfW.
Rachiljam używała go dawniej podczas niektórych seansów, "gdy wchodził w nią duch jakiegoś
szamana", ale obecnie bęben nie może być używany, ponieważ został uszkodzony przez agresywną
pacjentkę, powodowaną przez złego ducha, który przeciwstawiał się leczeniu.
171
kazała również sznur czarnych, kropkowanych na biało koralików, które mają
chronić przed "złym okiem" oraz przedmioty, które ofiarował jej mistrz - stary Ujgur (różaniec i "koziołka"). W jednym z rogów pokoju stoi stoliczek stanowiący rodzaj ołtarzyka, nad którym wisi portret Szirdi Baby (którego wcieleniem jest Sai Baba) oraz różnych bóstw hinduistycznych, a wśród akcesoriów umieszczonych na stoliku zwracają uwagę podobizny Sai Baby i Chrystusa,
figurka kobry, obrazek z wizerunkiem świętej Pietki i różaniec od Sai Baby.
W drugim kącie widać krzesło z rozpostartą na nim pomarańczową szatą Sai
Baby, którą również otrzymała od niego w darze. O nogi krzesła oparta jest
fotografia stóp guru, ujęta w ramkę, a przed nią leży poduszka z wyszytym
rysunkiem stóp. Sprawia to wrażenie, jakby szamanka chciała w sposób materialny zaznaczyć obecność Sai Baby w tym miejscu.
Eklektyzm, występujący w świecie bóstw i duchów opiekuńczych szamanki, wyrażający się tak jaskrawo w opisanym wyżej wystroju "izby przyjęć",
zupełnie Rachiljam nie przeszkadza. Nie widzi ona sprzeczności w łączeniu
elementów różnych religii. Przeciwnie, uważa, że doświadczanie różnorodnych
duchowych przeżyć jest dla niej pożyteczne. Dzięki pomocy duchów i bóstw
rozmaitych religii może leczyć ludzi różnej wiary. Twierdzi, że na tę drogę
skierował ją Chrystus. Podczas swych duchowych z nią spotkań podobno powiedział jej, że powinna czerpać z różnych religii (ty dołżna wo wsiech religijach pobywat). To właśnie Jezus poprowadził ją do Sai Baby! A "żywy Bóg"
głosi przecież, że przyjmuje ludzi wszelkich religii, nie każe im z nich rezygnować i oddawać cześć jemu. Ponadto, jak dodała Rachiljam, Szirdi Baba
(który także ją pobłogosławił) był muzułmaninem38• Ona sama nadal uważa się
za wierną muzułm*nkę. Odwołuje się zawsze w pierwszej kolejności do Allaha i tylko poprzez niego do duchów. Jest głęboko przekonana, że wszystkie te
gromadzone doświadczenia są ważnymi etapami przeznaczonej jej drogi doskonalenia się duchowego. Powołuje się na rozmaite aluzje jej duchów i uzdrowicieli, którzy przepowiadali, że kiedyś stanie się sławna na świecie. Przytacza
również słowa swojego pierwszego "opiekuna", który błogosławiąc ją przewidział, że za 3 lata rozpocznie się jej wyraźny rozwój, a po 7 latach od błogosławieństwa - nastąpi zdecydowana przemiana duchowa. Rachiljam oczekuje
tego momentu, który ma nastąpić już wkrótce, choć nie wie, na czym owo przeobrażenie może polegać. Mówi, że "wszystko jest w rękach Boga", ona niczego nie może planować. Powinna jedynie starać się być zrównoważona, spokojna i stworzyć odpowiednie warunki w domu, aby nic jej nie przeszkadzało
w realizacji powołania. Nie może być za bardzo przywiązana do domu, męża,
dzieci, do spraw materialnych - tylko wtedy będzie mogła "wspiąć się wyżej".
)ft Jak piszą W. Iwanow i J. Trofimow (1999, s. 101), Sai Baba (wówczas
noszący jeszcze inne
imię) w 1940 roku odkrył, że jest wcieleniem Sai Baby z Szirdi, który będąc braminem z urodzenia,
przeżył życie jako muzułmański święty.
172
Oficjalna droga Rachi/jam do profesji szamanki
Równolegle do wędrówki po tradycyjnej drodze do zdobycia uprawnień
szamanki, Rachiljam odpowiedziała na wyzwanie nowych czasów, próbując
dostosować się do oficjalnych wymogów. Chciała pracować w pełni legalnie,
więc postanowiła przejść w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej
niezbędną procedurę i uzyskać stosowne dokumenty. Myślała, że się czegoś
nauczy, ale właściwie nie było tam nauczania, mówiono jej tylko, by starała się
rozwijać swoje zdolności. W 1994 roku, po trzymiesięcznej praktyce w Centrum, zdała egzamin i dostała legitymację teopsychoterapeuty. Następnie zaczęła pracować w Centrum, potem zrezygnowała. Krótko pracowała w małym
ośrodku w Tałgarze, miasteczku w pobliżu Kyzył Kajratu, a potem zaczęła
przyjmować w domu. Około roku spędziła u swojej uczennicy w przysiółku
Drużba, w czasie gdy jej dom był w remoncie. Tam przyjmowała pacjentów,
a uczennica mogła nie tylko obserwować seanse, ale i włączać się w leczenie.
W 1996 roku Rachiljam przeszła procedurę ponownej atestacji w Centrum (trzeba ją było wówczas przeprowadzać co 2 lata). Nie było to łatwe, ponieważ tym
razem zażądano od niej przeprowadzenia specjalnych badań psychiatrycznych.
Jednakże badania wykazały, że jest zdrowa39•
W 1997 roku Rachiljam znalazła sobie pracę w małym, prywatnym ośrodku
medycznym zatrudniającym lekarzy i praktyków medycyny niekonwencjonalnej. Ośrodek ten, o nazwie "Eni", mieścił się w suterenie dużej polikliniki
w centrum Ałmaty. Szamanka przyjmowała tam pacjentów za ustaloną opłatą
(400 tenge, czyli wówczas około 5-6 dolarów za seans), dość wysoką jak na
tamtejsze warunki, co ograniczało jej klientelę. Ponadto narzekała na warunki
lokalowe, ponieważ jej gabinet był maleńki, a należyte wykonanie seansu wymaga sporej przestrzeni. Ponadto, strofowana przez lekarzy, którym przeszkadzały jej krzyki, musiała ograniczyć ekspresję swych seansów. W 2000 roku
pracowała nadal w owym ośrodku, ale w nowym lokum, jednak warunki przyjęć niewiele się polepszyły. Jednocześnie przyjmowała chorych u siebie, w Kyzył
Kajrat.
Rachiljam żałowała swojej decyzji przejścia atestacji w Centrum. Zanim
zgłosiła się tam, duchy przychodziły do niej we śnie i pokazywały, jak leczyć
ludzi. Ale ona myślała, że powinna się uczyć tam, od dobrych uzdrowicieli.
Duchy ostrzegały ją, żeby nigdzie nie chodziła, one same będą ją prowadzić.
Ale Rachiljam nie posłuchała ich. Wspomina, że ponieważ postąpiła wbrew
ich woli, duchy męczyły ją w autobusie, którym jechała do miasta - wstrząsały jej ciałem, wykrzywiały twarz. Teraz mówi, że duchy miały rację - ni39 Rachiljam opowiedziała,
że komisja atestacyj na poprosiła ją o zademonstrowanie seansu
szamańskiego. Jej zdaniem seans wypadł znakomicie, niemniej, niektórzy członkowie komisji śmiali
się z niej. Wziął ją w obronę dyrektor Centrum, który napomniał ich: "przecież sami jesteście uzdrowicielami, dlaczego wyśmiewacie taki sposób leczenia?".
173
czego jej tam nie nauczyli, a na odwrót,
"zamykali jej drogę". Według nich jest
tam bardzo wielu zawistnych uzdrowicieli, takich, którzy nie leczą, a stosują czarną magię. Ona potrafi to wyczuć i dlatego czuła się bardzo źle, pracując w Centrum. Jej duchy były temu przeciwne,
dlatego zrezygnowała.
Żałuje przede
wszystkim utraconych możliwości: według niej duchy były obrażone, więc
przerwały nauczanie. Gdyby nie jej nieposłuszeństwo, "kto wie, kim by teraz
była", zaszłaby może jeszcze dalej. Jedyną korzyścią, którą wyniosła z pobytu
w Centrum (poza możliwością oficjalnej
praktyki) był kontakt z grupą uzdrowicieli, z którą kilkakrotnie brała udział we
wspólnych seansach leczniczych. Seanse te były pomocne w "otwieraniu się".
Rachiljam przed siedzibą Centrum "Eni".
Według moich info~acji, w 2001 roku
Fot. D. Penkala-Gawęcka
Rachiljam przestała pracować w ośrodku
"Eni", ponieważ nie przeszła kolejnej atestacji. Nie wiem jednak, czy próbowała ją uzyskać, czy też zrezygnowała, by
nie robić tego, co - jak uważała - nie podobało się jej duchom.
Rachiljam jako "przewodniczka duchowa"
Jak sama Rachiljam rekrutuje i "prowadzi" swoje uczennice i - dużo rzadziej - uczniów? Czy przechodzą oni podobną drogę, jak ona?
Przede wszystkim można zauważyć, że nikogo z nich Rachiljam nie określa
mianem szamana. Nazywa ich uzdrowicielami i przepowiadającymi (kaz. kumalakszy, ujg. kumilakczy), jeśli łączą leczenie z tradycyjnym sposobem odsłaniania przyszłości z pomocą ziaren fasoli czy kamyczków. Tak też określani są
przez otoczenie. Szaman ma dużo większą siłę dzięki pomocy wielu potężnych
duchów. Na przykład jedna z uczennic - Ujgurka o imieniu Rukijam, o której
pisze obszernie I. Beller-Hann (200 l )40, podkreślała, że ona sama nie jest bakszy, a jedynie kumilakczy, jest znacznie słabsza niż jej opiekunka.
Rekrutacja uzdrowicieli przebiega według pewnego stałego schematu. Pacjenci przychodzący do Rachiljam zwykle nie opowiadają, co im dolega, nie
40 W artykule I. Beller-Hann
(200 I) Rukijam występuje pod imieniem "Biiwiixan", aRachiljam
pojawia się jako "Muqiiddiis".
174
jest to jej potrzebne. Szamanka przeprowadza seans, który rozpoczyna się od
postawienia diagnozy. Według niej, to przywołane przez nią duchy określają
przyczynę choroby, którą najczęściej jest urok, czary albo złe duchy. W niektórych przypadkach Rachiljam mówi pacjentce, że ona sama jest, już od dzieciństwa, "duchowa" ("ma duchy"), co czyni daną osobę bardziej wrażliwą - zbiera
ona od innych ludzi "brud" (rozumiany jako rezultat sglaza czy porczy)41 i stąd
biorą sięjej dolegliwości. Dodaje, że wśród jej przodków na pewno byli ludzie
"duchowi". Niekiedy chora od razu zgadza się z tą diagnozą, potwierdza też,
że rzeczywiście w jej rodzie byli "święci" (osoby głęboko religijne, np. mułłowie), szamani czy inni uzdrowiciele. Zdarza się, że pacjentka zaczyna wtedy
opowiadać, iż od czasu choroby albo nawet wcześniej poczęły ją nawiedzać
duchy (arwahlar - czyli duchy przodków), dawać jej jakieś wskazówki. Na
przykład młody Ujgur Parchat - jedyny uznany za "duchowego" mężczyzna
spośród pacjentów Rachiljam, których leczenie obserwowałam - przeżywał
podobne doświadczenia już od dzieciństwa. Miał dziwne dolegliwości: czuł
"ciężar", doskwierały mu różne bóle, wykrzywiała się twarz. Poza tym we śnie
widywał węże, które w jego wypadku zawsze zwiastowały coś dobrego. Twierdzi, że owe duchy-węże brały go pod swoją opiekę. Ale czasem to, co mówi
Rachiljam, jest dla chorego niespodziewanym objawieniem, które przyjmuje
dopiero wtedy, gdy po spotkaniu z szamanką następuje gwałtowne załamanie
zdrowia. Tak było z Rukijam, która po pierwszym seansie ciężko zachorowała
i długo musiała leżeć, męczyły ją straszne dreszcze. "Choroby uzdrowicielskiej"
nie mogą uleczyć lekarze; Rachiljam mówi takiej osobie, że jeśli chce wyzdrowieć, sama musi zacząć leczyć ludzi. Jednak wymaga to priygotowania, które
polega na poddaniu się cyklowi seansów u szamanki. W czasie takich seansów
oczyszcza ich z pomocą swoich duchów - uwalnia od nagromadzonego "brudu" - a ponadto ich własne duchy uaktywniają się i zaczynają pomagać
w procesie oczyszczania42• Kandydat powinien w pełni zaakceptować drogę
wyznaczoną mu przez duchy i podporządkować się ich woli. W zasadzie dopiero wtedy, gdy się "otworzy", będzie mógł prosić o błogosławieństwo. Ale
u niektórych uczniów trwa to długo - Rachiljam wspomina pewną Rosjankę
o imieniu Swieta, której udzieliła już błogosławieństwa, choć ta nie do końca
"otworzyła się". A więc może to być długotrwały proces i w tym czasie uczennica pozostaje blisko szamanki, poddaje się seansom i wysłuchuje jej wyjaśnień i wskazówek. Zaczyna również współuczestniczyć w leczeniu pacjentów. Podczas pierwszego obserwowanego przeze mnie seansu, Rukijam i druga uczennica, Amina, pomagały szamance w ten sposób, że siedząc z boku,
Podobnie uzdrowiciel, lecząc, bierze w siebie ów "brud", ale on potrafi "oczyścić się".
Często pacjenci przechodzą prawdziwe katharsis - "stojący w gardle kamień" ustępuje,
wychodząc czasem z wymiotami, zaczynają płakać, choć przedtem nie byli w stanie. Może to nastąpić od razu albo dopiero po kilku seansach.
41
42
175
również śpiewały modlitwy i wezwania do swoich duchów, które jakoby przyłączały się do leczenia. Rachiljam komentowała to później, że ich duchy także
"wyrywały się" do pomocy. W pewnym momencie Rukijam podeszła do chorej i zaczęła oczyszczać ją - zdejmować sgłaz kawałkiem papieru. Obie te
uczennice wówczas jeszcze nie "otworzyły się" całkowicie. Takie osoby mają
wobec swej duchowej opiekunki pewne obowiązki, powinny, jak się to określa, "chodzić koło niej", pomagać, także materialnie. Choć sama Rachiljam
omijała ten temat, Rukijam ujawniła, że jako jej uczennica pomogła swej mistrzyni udostępniając na cały rok swój dom w ujgurskim przysiółku Drużba,
gdzie szamanka zaczęła zdobywać coraz szerszą klientelę, a ponadto ofiarowała jej łącznie sporą sumę pieniędzy (Beller-Hann, 200 l, s. 82). Jest przyjęte,
że uzdrowicielka zabiera swoje podopieczne na pielgrzymki do miejsc świętych43• Uczennice nazywały Rachiljam swoją "nauczycielką" bądź "mistrzynią", "opiekunką" (nastawnica), niemniej ona sama z naciskiem tłumaczyła,
że jedynie pomaga im "otworzyć się". Po każdym seansie, któremu poddaje
się przyszła uzdrowicielka, szamanka pyta ją o odczucia i objaśnia ich znaczenie, informuje, w jaki sposób duchy będą kontynuować oczyszczanie (będą
przychodzić w nocy i dalej leczyć, "brud" będzie się wydzielał z płaczem,
moczem i innymi wydzielinami). Instruuje również, jak odnosić się do duchów,
aby ich nie obrazić. Potrafi powiedzieć, ile i jak silne duchy "posiada" dana
osoba oraz określić, jakiego rodzaju dar duchy chcą jej przekazać. I tak na
przykład młodej Ujgurce Elmirze, która była u niej po raz pierwszy, powiedziała, że ma ona duchy, które pojawiają się w postaci ptaków i będzie mogła
leczyć z ich pomocą oraz, że ma jeszcze drugi dar - leczenia za pomocą
modlitw (jak mul/a). Natomiast Mahira, córka szamanki, otrzymała przede
wszystkim dar jasnowidzenia, a w drugiej kolejności - dar szamański.
A zatem początkującym uzdrowicielom Rachiljam udziela pewnych wskazówek i czasem praktykują oni u jej boku, ale, jak twierdzi, ona nie uczy, właściwymi nauczycielami są duchy. Kiedy chory jest już oczyszczony, duchy
zaczynają przythodzić do niego we śnie i uczyć, jak ma leczyć ludzi. Pewnej
Tatarce, która przeszła trzy seanse i była już częściowo oczyszczona (zaczęły
ustępować straszne bóle głowy, które męczyły ją od lat), Rachiljam objaśniła,
że wkrótce już duchy zaczną ją prowadzić. Ona sama może być pomocna, jeżeli przyszła uzdrowicielka nie będzie w stanie czegoś pojąć. Tak więc, Rachiljam rozumie swoją rolę raczej jako "przewodniczki duchowej" niż nauczycielki swych podopiecznych.
Czy Rachiljam udzieli początkującej uzdrowicielce błogosławieństwa i kiedy
to nastąpi, zależy, według niej, od duchów. Jej własne duchy nakazują: "daj
4) Rukijam, która przedtem towarzyszyła
Rachiljam, później - już jako samodzielna uzdrowicielka - także organizowała takie wyjazdy dla swoich uczennic. Jedną z pielgrzymek, do mauzoleum Ahmada Jasawi, grobowca Arystan-baba i kilku innych miejsc świętych opisuje 1. Beller-Hann, która miała okazję w niej uczestniczyć (I. Beller-Hann, w druku).
176
błogosławieństwo" i jeśli powtórzą to dwa, trzy razy, szamanka wykonuje ich
polecenie. Ale zaznacza, że musi to być ktoś "pewny", kogo już dobrze zna,
zwykle taka osoba "chodzi koło niej" około roku i już stopniowo zaczyna przeprowadzać seanse. Neofitka, która ma dostać błogosławieństwo (kaz. bata, ujg.
duga) powinna "nakryć stół", czyli przygotować poczęstunek, który może być
bardzo skromny, ale niektórzy, jeśli ich stać, zarzynają z tej okazji barana. Musi
być obecna rodzina i przed właściwą ceremonią mąż, teściowa, teść, ojciec
i matka powinni pobłogosławić ją, dać jej swoją zgodę. Winni powiedzieć: ,jeśli
otworzysz się, będziemy się cieszyć z tego, że będziesz służyła Bogu i pomagała ludziom". Takie przyzwolenie ze strony rodziny, choć nosi taką samą nazwę, ma inny charakter niż właściwe błogosławieństwo. To ostatnie to według
Rachiljam w istocie słowa duchów. Ona sama nie przygotowuje żadnej mowy,
nigdy nie wie, co duchy za jej pośrednictwem powiedzą. Zwykle mówią poprzez pieśń44. Może przyjść kilka duchów, które ofiarowują różne dary (np.
jasnowidzenia i leczenia z pomocą modlitwy), wtedy pqemawiają przez jej
usta różnymi głosami. Przepowiadają, jaka będzie dalsza droga osoby błogosławionej i dają jej wskazówki. Potem odbywa się poczęstunek, dziękczynne
modlitwy do Boga, a następnie błogosławiąca dostaje niewielki podarek.
Wśród uczniów Rachiljam przeważającą większość stanowili Ujgurzy
i Kazachowie, choć miała również dwoje podopiecznych Rosjan, a więc niemuzułmanów4s. Mężczyźni zdarzają się rzadko. Różny jest wiek tych początkujących uzdrowicieli, bywają młodzi, ale nie mogą być zbyt młodzi, gdyż nie
są jeszcze gotowi do przyjęcia daru46. Większość jest w średnim wieku. Na
przykład Rukijam miała nieco ponad 40 lat, a Amina ponad 50. Szamanka
poznała je jeszcze w okresie, gdy mieszkała w Drużbie, pochodziły z jej ujgurskiego kręgu sąsiedzkiego. Późniejsi pacjenci, przyjmowani na terenie kliniki,
mieli często wyższe wykształcenie. Wśród tych, które uznała za osoby "duchowe", predestynowane do leczenia innych, był m.in Ujgur - dziennikarz i Tatarka - inżynier technolog. Nie wiem jednak, czy zostali oni uczniami Rachiljam i czy później zajęli się leczeniem.
Po otrzymaniu błogosławieństwa uzdrowiciele zaczynają działać na własną
rękę. Jednak różne bywają ich drogi. Rachiljam ubolewa, że nieraz musi się
wstydzić za swoich byłych podopiecznych. Niektórzy trafiają do "czarnych
magów", którzy "zamykają im drogę", pozbawiają zdolności leczenia. Czasem
44 Jak opowiada, kiedy pierwszy raz miała udzielić błogosławieństwa,
obawiała się, że wtedy jej
dar zniknie, lecz duchy uspokoiły ją. Poza tym zupełnie nie wiedziała, co mówić, ale duchy rzekły:
"nie bój się, my będziemy mówić za ciebie".
45 Odpowiada to mniej więcej składowi etnicznemu jej pacjentów. Przyjmuje chorych niezależnie od ich narodowości i religii, natomiast warunkiem jest, by wierzyli w siłę jej i jej duchów.
46 Rachiljam stwierdziła, że nigdy nie spotkała bardzo młodych, nastoletnich uzdrowicieli. Ale
wie, żejej mistrzUjgur został szamanem już w 14 roku życia. Jak pisze A.T. Toleubajew (1997,
s. 197), do silnych baksy dar szamański przychodzi w dzieciństwie lub wieku młodzieńczym.
177
zwracają się wtedy do niej o pomoc, a ona ponownie przywraca im dar, ale
jeśli powtarza się to kilka razy, bywa już zniecierpliwiona i ostro napomina
lekkomyślnego: "ile razy mam cię otwierać?". Bywają i inni, którzy schodzą
na złą drogę. Ci myślą przede wszystkim o pieniądzach i dla dużego zarobku
zaczynają stosować zabiegi czarnej magii. W ten sposób sami stają się "czarni", związują się z nimi "czarne" (kara), złe duchy. Te ostatnie wypierają dobre, "białe" (ak) duchy. Szczególnie niebezpiecznymi duchami są szatan i przybysze z innych planet (inoplanietianie)! Rachiljam uważa, że można zajmować się albo białą magią Uak ona), albo czarną, nie da się ich łączyć. Tych
uzdrowicieli, którzy związali się z czarną magią również można wyleczyć,
odpędzić od nich złe duchy, ale często oni sami tego nie chcą47. Ponadto wielu
uzdrowicieli nie myśli o tym, by rozwijać swoje zdolności. Nie słuchają duchów, które nakazują im jeżdzić do miejsc świętych. A więc są "słabi", nie
przybywa im duchów-pomocników.
Wtedy też narażeni są bardziej na złe
wpływy. Rachiljam przyznaje, że niektóre uzdrowicielki nie podejmują takich
podróży z przyczyn rodzinnych - muszą się opiekować małymi dziećmi albo
nie zezwala im mąż. Wielokrotnie podkreśla, że dla człowieka, który obrał tę
drogę, najważniejsze jest słuchanie głosu duchów, nie może oglądać się na
rodzinę, domowe obowiązki i problemy materialne. Inaczej traci swój dar.
/
1<.Droga szamana jako obrzęd przejścia.
Tradycja wynaleziona czy tradycja odnaleziona?
Sądzę, że można drogę współczesnego szamana w Kazachstanie uznać za
kontynuację tradycyjnego sposobu dochodzenia do tej profesji, mimo że nie
występują w niej wszystkie "klasyczne" elementy opisywane w literaturze.
Zanim przejdę do uzasadnienia tego sądu, chciałabym zastanowić się, czym
różni się współcz~ny szaman od innych uzdrowicieli. Zauważyć można, że
nie występuje obecnie wyraźna granica między tym "wybrańcem duchów"
a innymi uzdrowicielami, których działanie opiera się na kontakcie z duchami
i pozyskiwaniu ich pomocy dla leczenia48• Tworzą oni jakby jedną klasę specjalistów, których większość stanowią obecnie osoby diagnozujące i przepowiadające przyszłość z pomocą duchów. Zajmują się one nie tylko zdrowiem,
ale i - zapewne w większym stopniu niż baksy - problemami życiowymi,
społecznymi swych klientów. Zwykle, podobnie jak szamani, wchodzą w trans
47 W mniemaniu
Rachiljam czarne duchy jakby nakładają się na białe, "przytłumiają" je. Usunąć je może sam człowiek opanowany przez te złe duchy, za pomocą modlitw do Boga iprzegnania
ducha na drzewo czy zwierzę.
4' Jest to zresztą zgodne z tradycyjnym łączeniem kilku powołań: np. według często przywoływanych relacji C. Walichanowa z połowy XIX wieku (1986, s. 302), szaman był w jednej osobie
lekarzem, poetą, muzykantem i wróżbiarzem.
178
podczas seansu. Duchy pomagają im zobaczyć przyszłe wydarzenia, dają wskazówki pacjentom i oczyszczają ich w trakcie leczenia. Szamani różnią się od
owych jasnowidzących i wróżbiarek tym, że są o wiele silniejsi, bo posiadają
znacznie więcej mocnych duchów-pomocników, ponadto nie zajmują się przepowiadaniem przyszłości za pomocą kamyków czy ziaren kumałak; twierdzą,
że nie są im one potrzebne. Ponadto seans szamana jest znacznie bardziej rozbudowany, stanowi swego rodzaju przedstawienie ze specyficzną dramaturgią.
Powołanie szamana jest uważane za rzadkie i szczególnie cenne. Dar szamański odróżnia się od innych, zwie się go baksyłyk (kaz.). Mahira nazwała swoją
matkę "pomostem między niebem a ziemią", podkreślając jej wyjątkową rolę
pośrednika między duchami i ludźmi. Jednak zarówno dar szamański, jak
i uzdrowicielski (a nie szamański) są przekazywane wybrańcom w taki sam
sposób, a "choroba szamańska" i "choroba uzdrowicielska" w szerszym znaczeniu nie wykazują istotnych różnic. Interesujące, że przekaz daru jest też taki
sam u mulla zajmujących się leczeniem za pomocą odpowiednich modlitw
z Koranu, a więc osób bezpośrednio związanych z reHgią49. Oni wszakże nie
muszą wzywać duchów - siła modlitw wystarcza. Od wymienionych praktyków wyraźnie wyodrębniają się natomiast ci, u których otrzymanie daru uzdrowicielskiego nie jest warunkiem podjęcia leczenia, a więc np. nastawiacze kości
czy zielarze (dariger). Ich zajęcie jest z reguły przekazywane z pokolenia na
pokolenie i musi być wyuczone.
Droga szamanów i innych uzdrowicieli "duchowych" w Kazachstanie w pełni
odpowiada modelowi "obrzędów przejścia" skonstruowanemu przez A. van
Gennepa (1909).
Fazę pierwszą obrzędu przejścia, czyli separację, wyznacza zapadnięcie na
"chorobę szamańską/uzdrowicielską".
W literaturze (np. Eliade, 1994) podkreśla się jej inicjacyjny charakter. Tę kwalifikację można odnieść do całości drogi szamana/uzdrowiciela do uzyskania legitymizacji i tak rozumianą inicjację
traktować jako szczególny rodzaj obrzędów przejścia (por. Buchowski, 1987).
Choroba zaczyna się zazwyczaj nagle i gwałtownie, nieraz wywołana jakimś
traumatycznym wydarzeniem. Powoduje pozbawienie dotychczasowego statusu, opuszczenie rutyny codziennego dnia, w której chory przebywał poprzednio.
Od tego momentu osoba przyszłego uzdrowiciela wchodzi w etap "liminalny". Ta faza ma charakter złożony, można w niej wyróżnić izolację i przebywanie w stanie "anormalnym", następnie "nazwanie choroby" - uczynienie
jej zrozumiałą oraz przygotowania do reintegracji, włączenia do opuszczonej
struktury już z nowym statusem. "Choroba szamańska" wytrąca człowieka
z normalnego trybu życia. Dolegliwości mają taki charakter, że dotknięty nimi
49 Badacze zwracają również uwagę na analogiczny dawniej przekaz daru u muzykantów (Utiegalijewa, 1995, s. 319 i nast.) oraz kowali i jubilerów (Tochtabajewa, 1995, s. 171 i nast.).
179
człowiek izoluje się od otoczenia. Nieraz boi się ludzi i sam woli przebywać
w odosobnieniu, albo ludzie unikają go, bo zachowuje się dziwnie, np. wykrzywia twarz w strasznym grymasie, wstrząsają nim nagłe dreszcze, mówi zmienionym głosem i jak się zdaje, bez sensu. Może wspominać o jakichś widzeniach, utrzymywać, że słyszy głosy, ma sny, w których widuje postaci starców
w białych szatach. Somatycznie "choroba uzdrowicielska" przejawia się poprzez różne, nieraz bardzo ciężkie dolegliwości, jak na przykład paraliż. Przy
tym badania medyczne nie stwierdzają żadnych zmian organicznych. Lekarze
zwykle określają cierpienia takiego człowieka jako chorobę psychiczną i bywa,
że podlega on izolacji w szpitalu psychiatrycznym. Ale nawet jeśli pozostaje
w domu, można jego sytuację uznać za faktyczną społeczną izolację. Ten stan
może trwać długo. Momentem przełomowym jest spotkanie z szamanem albo
innym doświadczonym uzdrowicielem, który potrafi określić przyczyny i charakter choroby. Owo objawienie powoduje, że zmienia się kwalifikacja dolegliwości takiej osoby - z chorej zostaje uznana za "wybraną przez duchy",
wezwaną do leczenia ludzi. Rozpoczyna się kolejny etap drogi wybrańca. Jeśli
przyjmie on ofiarowywany dar, skończą się jego cierpienia. Jeśli wzbrania się,
będzie doświadczany dalej. Jak sądzi się, osoba bardzo młoda i nie gotowa do
przyjęcia wezwania, może uzyskać prolongatę (nawet na kilkanaście lub więcej lat), wówczas wyzdrowieje i wróci czasowo do normalnego życia, ale po
pewnym czasie "duchy znów się o nią upomną"50. Ten, kto pogodzi się z wyznaczoną mu rolą, wchodzi w etap przygotowań. Polegają one na ogół na serii
seansów oczyszczających u uzdrowiciela, który jednocześnie udziela adeptowi
pouczeń. Czasami nowicjusz przez dłuższy czas towarzyszy i pomaga swemu
duchowemu przewodnikowi, bierze pod jego kierunkiem udział w pielgrzymkach do świętych miejsc. Zawsze jednak duchy uważa się za właściwych nauczycieli i bywa, że rola mistrza ogranicza się tylko do udzielenia najważniejszych wskazówek51•
Kiedy kandydat jest już gotów do pełnienia swej roli, co określa się jako
"otwarcie", następuje trzecia faza obrzędu, reintegracja - ponowne włączenie
do społeczności. Polega ona na rytualnym usankcjonowaniu jego powołania
i nadaniu mu nowego statusu - szamana bądź uzdrowiciela innego typu. Moment ten jest wyraźnie zaznaczony specjalną ceremonią błogosławieństwa,
podczas której opiekun przekazuje nadnaturalną sankcję (duchów), uprawomocniającą przyszłą działalność nowego uzdrowiciela. Uważa się, że nauczylo Tak było z Mahirą, a także ze wspominanym
już szamanem Ajtkurmanem (Jessa, 2000,
s. 169-170), który zachorował, czyli został wezwany przez duchy w wieku 13 lat, ale wszedł na
drogl( szamana ponad 20 lat później. Również uzbecka uzdrowicielka Sofija-apa (ta sama, która
błogosławiła Rachiljam) mając 13 lat wybłagała u duchów przesunil(cie terminu realizacji powołania do czasu, gdy bl(dzie miała 31 lat. W mil(dzyczasie wyszła za mąż i urodziła siedmioro dzieci
(Sołowiew, 1998, s. 9-11).
II Tak było z Rachiljam. Przypuszczalnie
uznaje sil(, że w przypadku szczególnie silnych szamanów praktykowanie przypominające czeladnictwo jest zbl(dne.
180
ciel włącza ucznia także pod opiekę swoich duchów, bądź też, że oddaje mu kilka spośród tych, które jemu dotąd pomagały. Następnie adept powinien udać się
na groby swych przodków i odprawić stosowny rytuał, by uzyskać również ich
błogosławieństwo. Kolejne "odwiedziny duchów" w świętych miejscach pozwalają mu rozwijać się duchowo, pozyskiwać nowych, silnych pomocników.
Przedstawiony zarys omawianego obrzędu przejścia wykazuje zasadniczą
zgodność z tradycyjnym sposobem osiągania statusu szamana w Kazachstanie.
Nie spotyka się już wprawdzie charakterystycznego dla kazachskiego szamanizmu instrumentu muzycznego kobyz, który był nie tylko atrybutem szamana,
ale obiektem o magicznej mocy, a ponadto nieodłącznym składnikiem obrzędu
błogosławieństwa. Akceptację daru szamańskiego określano frazą: "wziął kobyz". Mówiono również: "kobyz powinien pozostawać w rodzinie"52. Miał on
zatem dawniej symboliczne znaczenie, ważne we wszystkich fazach obrzędu
przejścia. Nie występują obecnie bądź sporadycznie występują pewne opisywane w dawniejszych źródłach elementy, jak na przykład przekonanie, że duchy porywają i czasowo izolują swojego wybrańca, nauczając go w tym czasie53, podobnie jak wyobrażenie o śmierci i zmartwychwstaniu adepta. Brak
współcześnie informacji o poddawaniu szamana przez duchy bolesnym próbom, np. ranieniu, kawałkowaniu jego ciała. Jednakże już wcześniej, jak podaje np. W. N. Basiłow (1992, s. 115-119), w Azji Środkowej spotykano jedynie
pozostałości tych wierzeń. Poza tym, można zauważyć, że owym ciężkim próbom odpowiadają strukturalnie cierpienia doznawane podczas "choroby szamańskiej", izolacja społeczna - porwaniu przez duchy i odosobnieniu wybrańca, a odzyskanie zdrowia po przyjęciu daru - zmartwychwstaniu. Zasadniczy schemat pozostaje zgodny z tradycyjnymi
wyobrażeniami.
Jego
kluczowymi, niezbywalnymi elementami są choroba szamańska/uzdrowicielska i błogosławieństwo, wyznaczające graniczne fazy tego obrzędu przejścia.
Dodajmy, że jedynie ten tradycyjny sposób legitymizacji szamanów i innych
uzdrowicieli duchowych uważany jest za ważny i rzeczywiście uprawniający
do leczenia. Nowa, oficjalna procedura legitymizacji nie zyskała sobie uznania
i jeśli ktoś decyduje się jej poddać, to tylko jako dodatkowej formalności, która może się przydać z przyczyn praktycznych. Czasem sądzi się, że droga ta
może być dla szamana wręcz szkodliwa.
52 Informacje te pochodzą z materiałów terenowych NuriIi Szachanowej, której bardzo dziękuję
za ich udostępnienie. Badaczka zebrała bardzo interesujący materiał o szamanach z południa Kazachstanu podczas ekspedycji działającej w roku 1982 i 1985. Według jej danych, np. Kałdykyz-bakszy (1909-1982) z Dżambu1skiej obłasti wspominała, że uczyła się u szamanki o imieniu Zlicha, z którą podczas ceremonii błogosławieństwa wymieniły się kobyzami. Było to pod koniec lat
20. - jeszcze wówczas kobyz był nieodłącznie związany z kazachskim szamanizmem.
53 Ujgura mistrza Rachiljam duchy jakoby wykradły, gdy miał 14 lat, uczyły go przez 40 dni,
a następnie zwróciły rodzinie. Czasem mówi się o wykradaniu duszy - według P. lessy (2000,
s. 170), duchy opiekuńcze szamana Ajtkurmana zabierały w nocy jego duszę w odosobnione miejsca i tam nauczały pieśni i modlitw.
181
Tradycyjnie profesja szamana była w Kazachstanie dziedziczna - mógł nim
zostać człowiek, wśród przodków którego byli szamani. B. A. Kazgułow i N.Ż.
Szachanowa (1989, s. 103) przytaczają kazachskie powiedzenie: baksyłyk tukym kuałajdy, co oznacza: "dar szamański prześladuje potomków". Przekaz nie
musiał następować między kolejnymi generacjami. Najczęściej dokonywał się
w linii prostej, ojcowskiej albo macierzyńskiej, czasem w obu. Na przykład
opisywany przez A. E. Alektorowa (1900, s. 31-37) baksy Sjuimenbaj utrzymywał, że szamanami byli jego dziad i babka (nie wiemy z jakiej linii) oraz
ojciec i matka. Według A. T. Toleubajewa (1997, s. 196) u Kazachów przekaz
częściej występował z pominięciem jednego pokolenia, a nie tracił mocy
do siedmiu pokoleń54. Ale dopiero "wskazanie" przez duchy, którego przejawem była "choroba szamańska", wyznaczało przyszłego szamana. Jak pisze
W. N. Basiłow (1992, s. 128-129), przekonanie, że po śmierci szamana duchy
wybiorą kogoś z krewnych na jego miejsce, stwarzało atmosferę oczekiwania.
Jeśli ktoś z krewnych poważnie zachorował, przyjmowano to jako znak duchów (jeśli wyzdrowiał samoistnie, czekano na następny znak). Ciągłość tradycji sprawiała, że znak taki był jasny i czytelny zarówno dla wybrańca, jak
i jego otoczenia55. Jak podkreśla Basiłow, widzenia, przeżycia i zachowania
chorobowe były wyznaczone przez normy kulturowe, przez tradycję. Sytuację
obecną - jak sądzę - charakteryzuje przerwanie tej ciągłości i specjalne strategie podejmowane dla jej przywrócenia. Nowo wyłaniani szamani czy inni
uzdrowiciele "duchowi" w Kazachstanie, szczególnie ci mieszkający w miastach, zatracili niektóre ogniwa swej tradycji, podobnie jak i ich otoczenie.
Wpłynęła na to wieloletnia ateizacja, "wykorzenianie przesądów". Współcześni adepci, ludzie o różnych zawodach, nieraz z wyższym wykształceniem,
oderwani od swojej grupy krewniaczej, nie potrafią nadać swojej chorobie
znaczenia. Nieraz długo cierpią, zanim trafią do uzdrowiciela, który uświadomi im, że zostali wybrani przez duchy. W swoich relacjach podkreślają, jak
Rachiljam: "nie wiedziałam ... skąd miałam wiedzieć"56. A więc doświadczony uzdrowiciel spaja przerwane ogniwa tradycji, objaśniając choremu i jego
rodzinie znaczenie tych szczególnych cierpień. Przeżycia związane z chorobą
wtórnie otrzymują kwalifikację choroby uzdrowicielskiej57. Ponadto owi kandydaci na uzdrowicieli z reguły nie pamiętają, że ktoś z ich przodków zajmoS4 Toleubajew
(tamże) twierdzi, że baksy może zostać tylko człowiek mający szamana wśród
przodków. Ale niektórzy autorzy, np. I. A. Czekaninskij (1929, s. 79), N. P. Dyrienkowa (1930,
s. 280) podają, w jaki sposób może dojść do profesji ktoś nie spełniający tego warunku (choć zdarza się to rzadko).
ss Według Basiłowa (1992, s. Ill) u Uzbeków zanotowano przypadki zasięgania rady szamanki
albo wróżki, ale tylko wtedy, gdy wezwanie duchów nie było jasne.
S6 Analogiczne wypowiedzi buriackich szamanek przytacza C. Humphrey (\999, s. 3, 6).
S7 Dodać należy, że pewne motywy powtarzają się w snach i widzeniach przyszłych uzdrowicieli - przede wszystkim postaci starców w białych szatach. Wynika to prawdopodobnie z trwałości
wiary w duchy przodków, tak właśnie tradycyjnie wyobrażane.
182
wał się leczeniem i dopiero konstatacja "specjalisty" (który zwykle nie pyta,
a stwierdza fakt) przywraca jak gdyby tę pamięć. W ten sposób wyjątkowe
predyspozycje adepta, wyjawione poprzez stwierdzenie wyboru przez duchy,
zostają dodatkowo potwierdzone. Nowo kreowani uzdrowiciele zaczynają powoływać się na przodków. Może to być któryś z rodziców, dziadek, babka, pradziad czy prababka (bądź kilku przodków, z różnych pokoleń), w linii męskiej
albo żeńskiej.
A zatem, jak sądzę, obserwowany obecnie sposób dojścia do profesji szamana można określić jako "tradycję odnalezioną", a nie "tradycję wynalezioną". To, co uległo przerwaniu, stara się "zlepić" w bardziej lub mniej umiejętny sposób współczesny nosiciel tradycji, który zwykle jeszcze niedawno sam
uzyskiwał tę wiedzę od swego mistrza. Można więc powiedzieć, że obecnie
wzrosła rola nauczyciela, mimo że sami uzdrowiciele odżegnują się od tego
miana. Dawniej możliwa była autokreacja szamana, ponieważ (jeśli tylko pochodził z szamańskiego rodu) wystarczyły zrozumiałe dla wszystkich zewnętrzne
oznaki jego powołania. Teraz ktoś, kto sam ogłasza się duchowym uzdrowicielem, traktowany jest podejrzliwie, posądzany o szalbierstwo. I. Beller-Hann
(2001, s. 91-92) opisuje przykład Ujgurki, która utrzymywała, że przychodzą
do niej duchy opiekuńcze i próbowała samodzielnie zostać uzdrowicielką. Jej
wysiłki zostały zdyskredytowane przez inne uzdrowicielki, które najpierw uznały, że opanowały ją złe duchy. Następnie - gdy nadal obstawała przy swoim
i zapowiadała, że po 4o-dniowym odosobnieniu zacznie leczyć ludzi, a nawet
zdobędzie status świętej - stwierdziły, że jest po prostu oszustką.
Podstawą, na której opiera się proces wyłaniania uzdrowicieli "duchowych"
oraz pełnienie przez nich ich roli, jest specyficzna wizja świata, podzielana przez
nich samych i ich klientelę. Jest to świat pełen duchów - dżinów, które generalnie mogą być dobre lub złe. Na owe wierzenia wywarły wpływ idee islamu.
Wydaje się, że część postaci z tego świata, dawniejszego pochodzenia, które
opisywano w bogatej literaturze, już zaginęła w wyobrażeniach współczesnych.
Niemniej, nadal czytelne są pozostałości kultu duchów przyrody (drzew, wody)
objawiające się między innymi w powszechnym obyczaju przywiązywania
skrawków materiału do gałęzi wybranych drzew58• A przede wszystkim nadal
bardzo silna jest wiara w możliwość ingerencji duchów zmarłych w sprawy
żywych. Do duchów przodków Kazachowie i Ujgurzy odwołują się w różnych
sytuacjach, licząc na ich opiekę i pomoc. Choć zalicza się ich do dobrych duchów, to i oni mogą wyrażać swoje niezadowolenie, dokuczając potomkowi,
który o nich nie pamięta59, bądź nie jest posłuszny ich wezwaniu. Można przyDziś tłumaczy się to wiarą w spełnienie pomyślanego przy zawiązywaniu szmatki życzenia.
Powinno się składać ofiary duchom przodków. Polega to na smażeniu, najlepiej w każdy
czwartek, 7 sztuk obrzędowego pieczywa, z jednoczesnym przywoływaniem w modlitwie imion
zmarłych krewnych. Zwyczaj ten nazywa się po kazachsku czirpik. Rachiljam twierdziła, że Ujgurzy przestrzegają go ściśle (i czynią to nawet dodatkowo, kiedy np. komuś przyśni się matka), naS8
S9
183
puszczać, że wiara w duchy przodków zachowała ciągłość dzięki temu, że wiązała się z "kultami domowymi", nie wypełnianymi publicznie. Dodać można,
że za przodka wszystkich kazachskich szamanów i ich opiekuna uważany był
Korkyt-ata - pierwszy szaman i wynalazca szamańskiego instrumentu kobyz.
Legendy, a właściwie mity o tym bohaterze kulturowym o cechach półboskich,
przetrwały w narodowej tradycji (rok 2000 ogłoszono nawet oficjalnie rokiem
Korkyta). Jego domniemana mogiła w pobliżu Syr-darii traktowana jest jak
grobowiec świętego. Jednakże szamani nie odwołują się już do niego w swych
wezwaniach do duchów przodków i świętych60• Natomiast spośród złych, "czarnych" duchów za szczególnie szkodzące ludziom uważa się szatana oraz nowe
postaci demoniczne - wspomnianych już "przybyszów z kosmosu". Rachiljam i Mahira twierdziły, że zarówno satana, jak i inoplanetianie zamieszkują
w wybranych domach całymi rodzinami (o relacjach krewniaczych, takich jak
u ludzi) i nękają mieszkańców, mogąc ich doprowadzić do choroby umysłowej, a nawet śmierci.
Odwoływanie się do duchów ma kluczowe znaczenie podczas wszystkich
etapów omawianego obrzędu przejścia. Duchy przodków przecież wybierają
kandydata, one go doświadczają i karzą, jeśli odmawia wypełnienia ich woli.
Człowiek "duchowy" to taki, który ma bliski kontakt z duchami61 • Jeśli przyjmie dar - to one go uczą, błogosławią i stają się jego patronami i pomocnikami wraz z duchami świętych, których prosił o opiekę62 • Od nich szaman zależy
tomiast Kazachowie rzadziej. Niemniej, w obrzędach pogrzebowych i wypominkowych Kazachów
specjalne pieczywo smażone na tłuszczu: bauyrsak i sadaka nan, poświęcone duchom zmarłych,
nadal odgrywa ważną rolę (Szachanowa, 1998, s. 108-109). Jak sądzi się, duchy żywią się zapachem powstałym podczas smażenia .
•• Już I. A. Czekaninskij (1929, s. 77-78) zwróci! uwagę, że imię Korkyta nie pojawia się
w zaklęciach i modłach kazachskich szamanów.
61 Dodajmy, że niektórzy uzdrowiciele
opisują ten stan, przydając mu interpretację zapożyczoną z popularnych obecnie koncepcji bioenergoterapii. Na przykład szaman Wiktor Mynbajew
z Tarazu, bywały w świecie (odwiedził m.in. Niemcy, Austrię, Szwajcarię), w swym wykładzie
podczas I Konferencji Medycyny Tradycyjnej i Ludowej w Ałmaty (1997 r.) twierdził, że są to
osoby o zdolnościach bioenergoterapeutycznych,
które cierpią z powodu niemożności oddawania
nadmiaru bioenergii. Jako "zakładnicy swego własnego bioenergopotencjału" zaczynają gromadzić
"złe duchy, ciemne siły", od których jedynie szaman może ich uwolnić. Co interesujące, również
jeden ze współczesnych kazachskich badaczy szamanizmu, A.T. Toleubajew (1997, s. 196) doszedł
do wniosku, że "przyczyną «choroby szamańskiej» mogą być wewnętrzne siły bioenergetyczne,
których nadmiar występuje u niektórych ludzi". Ludzie tacy powinni od czasu do czasu oswobadzać się od tego nadmiaru, a mogą to czynić właśnie lecząc innych. A więc badacz ten przejął
pewne koncepcje współczesnych uzdrowicieli.
62 Nie występuje w Kazachstanie,
tak częste np. wśród Uzbeków, przekonanie o seksualnej
więzi łączącej ducha pari z jego wybranką/wybrańcem (por. Suchariewa, 1959, s. 129-132). Bakszy Rachiljam opowiedziała wprawdzie historię takiego związku pewnej kobiety ze złym duchem,
ale twierdziła, że tego rodzaju kontaktów z ludźmi nie mają nigdy dobre duchy. Te złe mogą przychodzić do mężczyzny w postaci żeńskiej, a do kobiety w postaci męskiej i współżyć z wybrańcem.
Podobnie mogą zachowywać się inopłanetianie - ci jakoby przyjmują galaretowatą formę koloru
białego lub zielonego.
184
następnie w swojej praktyce - poprzez niego działają, jest właściwie tylko ich
narzędziem. Siła baksy zależy od jego duchów, więc stara się ich zgromadzić
jak najwięcej. Można uznać, że szaman wykorzystuje duchy dla wzmocnienia
uzyskanej przez błogosławieństwo legitymizacji swych praktyk. Służy temu
przede wszystkim odwiedzanie miejsc świętych. Ponadto w swoich opowieściach, czy "osobistych mitach", jak określiła je za N. W. Płużnikowem
C. Humphrey (1999, s. 5), baksy dodatkowo uprawomocnia swój status, znowu odwołując się do duchów. Narracje te opisują niezwykłe wydarzenia poprzedzające dojście do profesji, manifestacje mocy duchów stających w obronie swoich podopiecznych oraz epizody cudownych wyleczeń dzięki działaniom potężnych duchów szamana. Na przykład Rachiljam często przytaczała
przykłady takich uzdrowień w miejscach świętych, gdzie jakoby duchy, poprzez nią, czyniły prawdziwe cuda. Takie relacje odpowiadają wzorcom tradycyjnym i mogły wzmacniać jej pozycję w lokalnej społeczności ujgurskiej.
Wydaje się natomiast, że nowi pomocnicy dołączani przez ujgurską bakszy,
a mianowicie duchy i bogowie innych religii, a nawet takie postaci, jak karatecy czy hinduski tancerz (nie mający przecież sankcji sakralnej) służą dalszemu
wzmacnianiu, poszerzaniu zakresu jej kompetencji. Są to z jednej strony postaci apelujące do przeżyć religijnych węższych grup pacjentów - np. chrześcijan, a z drugiej - bohaterowie kultury popularnej, znani szerszym kręgom
klientów, niezależnie od ich religii czy przynależności etnicznej63. W ten sposób Rachiljam kreuje się na uzdrowicielkę uniwersalną; potwierdzają to jej
wypowiedzi pełne przekonania o wielkiej światowej misji, którą ma wypełnić.
Z pewnością do obranej przez nią strategii przyczyniły się doświadczenia
z kilkuletniej praktyki na terenie miejskiej polikliniki, gdzie przychodzili ludzie o różnym statusie społecznym i pochodzeniu etnicznym. Dla zdobycia
i utrzymania szerokiego kręgu pacjentów konieczne było podejście pragmatyczne i "zawieszenie" pewnych, wyrażanych czasem werbalnie, uprzedzeń etnicznych. Inny jest "świat duchów" uzdrowicieli działających w ograniczonych
kręgach sąsiedzkich w mieście, bądź w społecznościach wioskowych.
Duchy służą zatem wzmacnianiu własnego statusu, a jednocześnie - są
w rękach uzdrowicieli narzędziem dyskredytacji rywali. O tych strategiach, podejmowanych w ujgurskiej dzielnicy Ałmaty, wnikliwie pisze I. Beller-Hann
(2001, s. 87-90). Zwraca uwagę na ukryty konflikt pomiędzy sposobem legitymizacji nowych adeptów, których wyłaniają i prowadzą ku tej profesji doświadczeni uzdrowiciele, a poczuciem zagrożenia ze strony świeżo upieczonych konkurentów. Można jednak dodać, że tradycyjne rekrutowanie uczniów przynosi
także zyski, a mianowicie nabór stałych pacjentów, wyższy prestiż, korzyści
bJ Analogicznie
"dobierały" sobie duchy współczesne szamanki buriackie - byli wśród nich
(obok duchów przodków) archanioł Michał, epiccy bohaterowie i japońscy samuraje. To miało
potwierdzać szeroki zakres mocy tych szamanek (Humphrey, 1999, s. 7, 10).
185
finansowe oraz reklamę dla praktyki. Natomiast dla wyeliminowania groźnych
konkurentów stosuje się pewne stałe kulturowe strategie. Beller-Rann opisuje
postawę Rukijam, uczennicy Rachiljam, która "znała swoje miejsce" i zawsze
skromnie podkreślała wyższość swej mistrzyni, nie stanowiąc w ten sposób
zagrożenia dla szamanki. Jednakże sama Rukijam starała się zdyskredytować
pewną niebezpieczną, samozwańczą uzdrowicielkę, twierdząc, że opanowały
ją złe duchy. W opisanym wypadku chodzi o pretendentkę, która nie przeszła
tradycyjnej procedury, ale - jak wynika z moich badań - takie samo oskarżenie wysuwa się często w stosunku do osób, które uzyskały błogosławieństwo
uznanego uzdrowiciela. Rachiljam opowiadała o niektórych swoich uczniach,
którzy wskutek swego niewłaściwego zachowania dopuścili do siebie złe duchy. Wielu z nich, jej zdaniem, nie dba o dalszy duchowy rozwój, nie odwiedza miejsc świętych, inni nie potrafią zachować rytualnej czystości, piją, dbają
tylko o dobra materialne i dlatego zostają opanowani przez złe siły. Niektórzy
świadomie schodzą na złą drogę dla zysku - zajmują się intratną czarną magią i sami stają się "czarni". A więc, jak można wnioskować, "oskarżenie
o czary", tak jak w wielu innych kulturach, i tutaj pełni istotną społeczną funkcję regulacyjną. Szczególnie często spotyka się wśród uzdrowicieli przypisywanie rywalom złośliwego działania dla pozbawienia kogoś daru, czyli "zakrycia drogi", w celu zabrania mu jego duchów. Sprawia to nawet wrażenie prawdziwej wojny uzdrowicieli, w której wygrywają ci, którzy przekonają otoczenie
(potencjalnych pacjentów), że to oni zajmują się wyłącznie białą magią, czynieniem dobra, a ich konkurenci są niebezpiecznymi czarnymi magami. Nieraz
zdezorientowany pacjent wędruje od jednego uzdrowiciela do drugiego, wysłuchując oszczerstw rzucanych na siebie wzajemnie przez konkurentów. Rachiljam twierdziła, że nie mogła długo pracować w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, bo 90% pracujących tam osób para się czarną magią, a jej
dobre duchy nie mogą tego znieść. Obwinienia są oczywiście obustronne córka Rachiljam wyznała, że jedna z pacjentek-uczennic matki wysunęła pod
jej adresem "śmieszne" oskarżenie, że ta zabrała jej dar. Każdy uzdrowiciel
ostrzega przed wieloma czyhającymi na naiwnych złoczyńcami, którzy posługują się przyjętym schematem - mówią komuś, że jest "duchowy" i skłaniają
go, by został jego uczniem, a następnie robią z ofiary swego niewolnika, jednocześnie biorąc w niewolę jego duchy64. Nawiasem mówiąc, przekonanie
o możliwości wykradnięcia, podporządkowania sobie czyichś duchów występuje w tradycyjnych wyobrażeniach. Na przykład N. Szachanowa (materiały
z badań 1982, 1985) opisuje historię szamana o imieniu Ajnek, z Dżambulskiej obłasti, którego bogaty mąż pewnej początkującej baksy poprosił o odebranie jej duchów. Doświadczony szaman z pomocą swoich 5 dżinów zdołał
64 Jak tłumaczyła
Mahira, jeżeli będzie to np. duch jasnowidzący,
swojemu nowemu "właścicielowi" w przepowiadaniu przyszłości.
odtąd będzie on pomagał
186
Rachiljam ze swoimi uczennicami w trakcie seansu leczniczego.
fol. D. Penkala-Gawęcka
zabrać jej 3 duchy, choć kobieta ta żałośnie przyzywała je z powrotem, a następnie rozpaczała, że ją osierociły. Jednak męża spotkała później kara - zdechły wszystkie jego owce. A. Januszkiewicz wspomniał w swoich dziennikach
(1861, s. 206) o młodym szamanie, który tłumaczył, że byłby osiągnął wysoki
stopień doskonałości, gdyby nie jego rywal, który odebrał mu jednego ducha.
Opisany wyżej typ oskarżeń wydaje się szczególnie silnym narzędziem walki
z konkurencją, ponieważ pozwala Ueśli otoczenie uwierzy) wyeliminować
z gry zarówno "czarnego maga", jak i jego ofiarę, która zostaje uznana za pozbawioną daru uzdrowicielskiego. W rywalizacji między uzdrowicielami pewne znaczenie ma również komponent etniczny. Wydaje się, że uzdrowicielki
ujgurskie były bardziej podejrzliwe w stosunku do Kazachów jako potencjalnych czarowników, nie dowierzały również sile ich duchów opiekuńczych (por.
Beller-Hann, w druku). Rachiljam nieraz bardzo emocjonalnie, choć ściszonym głosem, wypowiadała swoje mniemanie o Kazachach, jako dbających tylko o interesy swojej nacji i eliminujących innych z konkurencji, we wszystkich sferach życia.
Zastanawiającym faktem jest, że uzdrowicielami we współczesnym Kazachstanie są częściej kobiety niż mężczyźni. Nie mogę stwierdzić, z powodu szczupłości materiałów na ten temat, czy odnosi się to również do szamanów. Dawniej, jak utrzymują badacze, wśród kazachskich szamanów zdecydowana była
przewaga mężczyzn (co W. N. Basiłow, 1990, s. 65, wiązał z generalnymi ce-
187
chami tzw. kompleksu szamanizmu tureckiego, koczowniczego, uznając wszakże, że wśród Kazachów były i szamanki). P. Michaels (1998, s. SOS) słusznie
zwróciła uwagę na fakt, że prześladowania ze strony władzy sowieckiej zwróciły się przede wszystkim przeciw mułłom, oficjalnym funkcjonariuszom religijnym. Szamani, choć również bywali więzieni i zsyłani do obozów, to jednak
dzięki mniej formalnej naturze ich funkcji mieli większą szansę przetrwania
i nawet kontynuowania działalności w ukryciu. Ale - dodajmy - kobiety
w jeszcze większym stopniu mogły przechować w kręgu rodzinnym i sąsiedzkim dawne tradycje. Podobnie ujmuje ten problem M. M. Balzer (1999, s. 132),
przypisując feminizację praktyk szamańskich u ludów z północy Syberii konieczności wypełniania ich w tajemnicy w okresie prześladowań65• We wspomnianym wyżej, interesującym artykule P. Michaels omawia sowiecką politykę krzewienia medycyny nowoczesnej wśród kobiet kazachskich (do 1941 roku)
i dochodzi do wniosku, że mimo stopniowego zaakceptowania przez nie nowych, skutecznych metod leczenia, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu
- pełnego poparcia dla propagowanej ideologii i ustawienia kobiet w awangardzie rewolucyjnych przemian. Ponadto kobiety kazachskie, korzystając
z pomocy medycznej w placówkach rozwijanej intensywnie służby zdrowia,
jednocześnie nie traciły zaufania do tradycyjnych sposobów leczenia. Rozwijając tę myśl, można stwierdzić, że właśnie kobiety w największym stopniu
przechowały tradycje lecznicze. Jak wydaje się, również dzięki nim przetrwał
kult przodków i - szerzej - wiara w świat duchów, one przecież wypełniały
domowe obrzędy. Prawdopodobnie ta rola kobiet, rola strażniczek tradycji, przyczyniła się do ich częstszego niż mężczyzn angażowania się w działalność uzdrowicielską, gdy nastąpił oficjalnie popierany nawrót do tradycyjnej kultury.
A zatem dwa czynniki byłyby tu istotne: wycofanie się praktyk szamańskich
do "ram domowych", praktykowanie ich w ukryciu w okresie prześladowań
oraz przechowanie przez kobiety tradycyjnej wizji świata. Taka argumentacja
zdaje się być bardziej przekonywająca niż wysuwane nieraz przypuszczenie,
że to marginalna pozycja kobiet sprzyja poszukiwaniu przez nie zajęć o charakterze marginalnym, w sytuacji ostrej konkurencji na wolnym rynku pracy.
Jak sądzę, zajęcie uzdrowiciela, a tym bardziej szamana, nie jest marginalne
we współczesnym Kazachstanie - przeciwnie, cieszy się ono dużym prestiżem, jest atrakcyjne i intratne, jeśli uzdrowiciel potrafi pozyskać klientelę.
Świadczy o tym opisana wyżej ostra rywalizacja uzdrowicieli o pozycję na rynku.
Usługi uzdrowicieli "duchowych", o których była mowa, to oczywiście tylko
część szerokiej oferty proponowanej przez różnorakich przedstawicieli medycyny komplementarnej. Tak więc konkurencja jest silna, a przejawem dużego
zainteresowania tym sposobem zdobywania środków do życia jest liczba chęt65 M. M. Balzer nazywa ten proces "transferem
między płciami", bowiem u ludów północy
szamanami byli dawniej wyłącznie mężczyźni.
188
nych zgłaszających się do Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, by
przejść atestację, a ponadto liczne reklamy i powstające mniejsze lub większe
ośrodki leczenia niekonwencjonalnego.
Na tym rynku komplementarnych usług medycznych uzdrowiciele "duchowi", z szamanami na czele jako elitarną, wąską ich grupą, zajmują ważne miejsce. Odwołują się bowiem do tradycyjnych idei, które przetrwały wśród ludności kazachskiej, a także lokalnej mniejszości ujgurskiej - przede wszystkim
do podzielanej wiary w świat duchów, równie realny jak świat żywych ludzi
i wywierający nań silny wpływ. Znajdujemy w tej koncepcji wyraźne elementy
przedislamskie, zmieszane z wyobrażeniami muzułmańskiego pochodzenia. Jak
sądzę, uzasadnione jest traktowanie współczesnych szamanów w Kazachstanie, wraz z innymi uzdrowicielami tego typu, jako reprezentantów "tradycji
odnalezionej" a nie "wynalezionej". Przejawy ich inwencji, kreatywności, polegające na włączaniu nowych postaci do grona duchów opiekuńczych bądź na
formułowaniu pewnych nowych idei dotyczących otrzymywania daru albo leczenia, świadczą o żywotności i sile tego zespołu praktyk i towarzyszących im
przekonań66 •
BIBLIOGRAFIA
Alektorow
1900
Alimchanow
1978
A. E.
Baksa (lz mira kirgizskich su}ewerij), "Izwiestija
istorii i etnografii
I, s. 31-37.
Ż. A.
kazanskom
Obszczestwa
uniwersitetie",
archeologii,
t. 16, wyp.
Psichopatologiczeskije }awlenija w szamanizmie, w: Oczerki po istorii narodno} mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow,
B. A. Atczabarow,
Ałma-Ata,
Baker J. R.
1999
pri Imperatorskom
s. 65-76.
Keepers ojTradition, Agents ojChange: Shamanism, Altered Stated ojConsciousness, and Cultural Adaptation, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 115-120.
Balzer M. M.
1999
Shamans in All Guises: Exploring Cultural Repression and Resilience in Siberia, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 129-134.
Basiłow W. N.
1970
Kult swiatych w islamie, Nauka, Moskwa.
1984
Izbranniki duchow, Politizdat, Moskwa.
1990
Dwa warianta sredneaziatskogo szarnanstwa, "Sowietskaja
etnografij a",
no. 4, s. 64-76.
6(, Badacze
szamanizmu często zwracają uwagę na jego zdolności adaptacyjne oraz związaną
z tym innowacyjność i eklektyzm szamańskich przekonań i praktyk (Balzer, 1999, s. 133-134; Baker, 1999, s. 115- lI9).
189
1992
Szamanstwo u narodow Srednej Azii i Kazachstana, Nauka, Moskwa.
Basiłow W. N., Karmyszewa D. H.
1995
Religioznyje werowanija, w: Kazachi. Istoriko-etno-grajiczeskoje
issliedowanije, red. G. 1. Tajżanowa, Izdatielstwo Kazachstan, Ałmaty, s. 227-268.
Beller-Hann I.
200 I
Solidarityand Contest among Vyghur Healers in Kazakhstan, "Inner Asia"
vol. 3, s. 73-98.
w druku
The Micropolitics of a Pilgrimage.
Buchowski M.
1987
Obrzędy przejścia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, PWN, Warszawa-Poznań.
Czekaninskij I. A.
1929
"Baksyłyk". (Sliedy drewnich wierowanij Kazakow), "Zapiski Semipalatinskogo otdieła Obszczestwa izuczenija Kazachstana", t. l, wyp. 18, s. 75-87.
Dyrienkowa N. P.
1930
Połuczenije szamanskogo dara po wozzrenijam tureckich plemien, "Sbornik
Muzeja antropologii i etnografii", t. 9, Leningrad, s. 267-291.
Eliade M.
1994
Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, tłum. K. Kocjan, PWN, Warszawa.
1951
Le chamanisme et les techniques archai'ques de l'extase, Payot, Paris.
Gennep A. van
1909
Les rites de passage, Paris.
1960
The Rites of Passage, Routledge and Kegan Paul, London.
Gonopolskij M. C., Alimchanow Ż. A.
1978
Baksyłyk - raznowidnost' szamanizma, w: Oczerki po istorii narodnoj mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow, B. A. Atczabarow, Ałma-Ata,
s.34-64.
Hobsbawm E., Ranger T. (eds.)
1983
The Invention of Tradition, University Press, Cambridge.
Humphrey C.
1999
Shamans in the City, "Anthropology Today" vol. 15, no. 3, s. 3-10.
Iwanow W., Trofimow J.
1999
Religii Kazachstana, Adilet, Almaty.
Januszkiewicz A.
1861
Żywot Adolfa Januszkiewicza ijego Listy ze stepów kirgizkich (Listy ze stepów i Wyjątki z dziennika podróży), Księgarnia B. Behra, Berlin-Poznań.
Jessa P.
2000
Tradycyjny światopogląd Kazachów ijego miejsce we współczesności, praca
magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Z. Jasiewicza, Instytut
Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, Poznań (maszynopis).
Kazgułow B. A., Szachanowa N. Ż.
1989
Tradicionnyj strunno-smyczkowyj
instrument kazachow "leył kobyz ",
w: Pamiatniki tradicionno-bytowoj kultury narodow Sredne} Azii, Kazachstana i Kawkaza, Sbornik MAE, t. 43, Leningrad, s. 98-109.
Kriss R., Kriss-Heinrich H.
1960
Volksglaube im Bereich des Islam, Bd. l: Wallfahrtswesen und Heiligenverehrung, Otto Harrassowitz, Wiesbaden.
Michaels P.
1998
Medical Traditions, Kazak Women, and Soviet Medical Politics to 1941,
"Nationalities Papers" vol. 26, no. 3, s. 493-509.
190
D.
System naturalnego uzdrawiania Porfirego Iwanowa w Kazachstanie, "Lud"
t. 82, s. 223-252.
Penkala-Gawęcka
1998
Robertson
R.
1995
Glocalization: TIme - Space and Homogeneity - Heterogeneity, w: Global
Modernities, eds. M. Featherstone et al., London.
Schenk A., Ratsch C. (eds.)
1999
Was ist ein Schamane? Schamanen. Heiler, Medizinleute im Spiegel westlichen Denkens (What is a Shaman? Shamans. Healers. and Medicine Men
from a Western Point of View), "Curare", Sonderband, vol. 13, Verlag fUr
Wissenschaft
Sołowiew
1998
Suchariewa
1959
Szachanowa
1998
Tochtabajewa
1995
Toleubajew
1991
1997
Utiegalijewa
1995
Walichanow
1985
Danuta
und Bildung,
Berlin.
J.
Żenszczina mieźdu mistikoj i realnostiu, Karina, bmw.
O. A.
O Iliekotorych elementach sufizma. geneticzeski swiazannych s szamanstwom,
w: Materiały Wtorogo Sowieszczanija archeologow i etnografow Srednej Azii,
red. S. P. Tołstow, Moskwa-Leningrad,
N.
s. 128-133.
Mir tradicionnoj kultury Kazachow, Izdatielstwo
Kazakstan,
Ałmaty.
S.
Simwoliczeskije orientacii Kazachow, swiazallnyje s juwilernym i kuznieczIlym die/om, w: Kultura koczewnikow na rubieże wieko w (XIX-XX. XX-XXI ww.): Problemy gellezisa i transformacii, red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty,
A. T.
s. 169-176.
Relikty doislamskich werowanij w semiejnoj obriadnosti Kazachow (XIXnaczalo XX wieka), Gyłym, Ałma-Ata.
Niekotoryje obszczije wywody po szamanstwu Kazachow, w: Istorija issledowanij kultury Kazachstana. Sbornik statiej, red. E. Z. Każibekow, Kazak
uniwersiteti,
S.
Ałmaty, s. 193-203.
Licznost' muzykanta w koczewoj kulturie Kazachow, w: Kultura koczewnikow na ntbieże wiekow (XIX-XX, XX-XXI Ww.): Problemy genezisa i transformacii. red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty, s. 318-328.
C.
Sliedy szamanstwa u Kirgizow, w: C. Walichanow, Izbrannyje proizwiedienija, Nauka, Moskwa, s. 298-318.
Penkala-Gawęcka
CHOSEN BY SPIRITS OR HOW TO BECOME A SHAMAN.
THE EXAMPLE OF AN UIGHUR SHAMAN WOMAN FROM KAZAKHSTAN
(Summary)
The author discusses ways ofbecoming
on Rachiljam, an Uighur shaman woman
illness" ("selection by spirits"), acceptance
shaman in present day Kazakhstan. She focuses
and presents her story: episodes of "shamanic
ofthe gift, bestowal ofblessing and her further
191
development, acquisition of new helping spirits. Rachiljam combines elements of different
cultures in an eclectic manner - to the spirits of her ancestors and Muslim saints she adds
Christ, Christian saints, Buddha, Hindu gods and Sai Baba guru. Despite these new elements, the basic framework of the rite of passage (a way of acquiring the shamanic profession) remains traditional. "Shamanic iIlness" and the bestowal of blessing are the milestones of this rite. Selection by the spirits is the basic condition of becoming a shaman or
a spiritual healer. The spirits "select" the one whose ancestors were shamans or healers.
Preparation, a kind of apprenticeship under a spiritual leader, an experienced healer, is also
very important.
Most of present day healers in Kazakhstan are women. Male shamans "went underground" during the times of oppression and it was women who preserved the traditional image
of the world of spirits and the cult of ancestors.
The author claims that despite differences between the "classical" version of shamanism
and its present day form in Kazakhstan, the last one can be considered an example of re-invented tradition rather than invented tradition. The basic, traditional elements of the
way to the shamanic profession have been preserved. Innovations introduced by Rachiljam
and other healers serve pragmatic purposes - improvement of competence and in this way
getting more patients. Many researchers emphasise that innovation and creativity have always been characteristic of shamanism, and shamanism has always been very capable of
adaptation.
