http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5291.pdf

Media

Part of Dotrzeć na koniec świata/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)

extracted text
Bożena

Kilian

Filolog angielski, doktorantka afiliowana przy Instytcie Kultur i Literatur
Anglojęzycznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zainteresowana
studiami postkolonialnymi, literaturą podróżniczą, wielokulturowościąoraz
podróżopisarstwem kobiet.

Dotrzeć na koniec świata.
O wyborach celów podróży

W

edług Krzysztofa Przecławskiego podróż
jest metaforążycia i choć sam jej przebieg
nie jest pozbawiony znaczenia, dla tury­
sty najważniejszy jest ostateczny cel . Zagadnienie
celu podróży jest niezwykle złożone. Z powodu
zmieniającej się sytuacji geopolitycznej oraz trendów
i przekonań ludzi o roli podróży w życiu człowieka
na przestrzeni wieków cele podróży i motywacje
ich wyborów się zmieniały. Co może stać się celem
podróży? Czy może nim być wszystko? Co wpływa
na jego wybór? Powyższe pytania
stanowiły
przedmiot rozważań filozofów, teoretyków i prak­
tyków. Dla Leszka Kołakowskiego „podróż
w sobie jest celem" . Według niego nie można więc
podróżą nazwać przemieszczania sie w przestrzeni
prowadzącego do załatwienia jakiejś sprawy Tvm
samym ludzie interesu, którzy udają się do innego
1

2

miejsca w sprawach biznesowych, nie są podróżni­
kami. Kołakowski waha się, czy za podróż uznać
turystykę uprawianą przez mieszkańców krajów zim­
nych, wyjeżdżających do krajów ciepłych w celach
rekreacyjnych. Jego zdaniem prawdziwa podróż
nigdy nie jest ucieczką od zmartwień, bo one towa­
rzyszą człowiekowi bez względu na miejsce, w któ­
rym się znajduje. Co więcej, podróż nie prowadzi
do zdobycia wiedzy, tylko do zaspokajania ludzkiej
ciekawości. Celem podróży od zawsze było to, co
nowe, obce, bądź niezwykłe i choć ludzie często
z sentymentu wracają do miejsc które dobrze znają
główną motywacją podjęcia podróży pozostaje wła­
śnie praenienie odkrycia czegoś" n o W Dążenie
do zaspokojenia tei ciekawości zaprowadziło ludzi
w najdalsze zakątki Ziemi
krańce świata
Wielkie odkrycia
„eoeraficzne

1

XV i XVI wieku były
K. Przeclawski, Życie - to podróż. Wprowadzenie do kulminacia europejskich podróży i zaowocowały

filozofii turystyki, Wydawnictwo Akademickie „Żak",
stworzeniem niemalże kompletnej mapy świata
Warszawa 2005, s. 123.
2

L. Kołakowski,

Mini-Wykłady

Znak, Kraków 2004, s. 44.

Moxi-Sprawach,

a liczne wyprawy i ekspedycje podejmowane PÓź'
niej dostarczyły wystarczająco dużo informacji by
Ibid, s. 44-45.

3

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

36

B o ż e n a Kilian

wszystkie ewentualne braki uzupełnić. W niniej­
szym artykule została podjęta próba przedstawienia
czynników motywujących do wyboru konkretnych
celów podróży gdy nie ma już miejsc nieznanych końców świata, które można by odkryć.
Pomimo że w powszechnym mniemaniu uznaje
się, że wszystko zostało już odkryte, ludzie ciągle
podróżują. Dzieje się tak dlatego, że - jak pisze
Kołakowski - nawet jeśli dane miejsce jest ogól­
nie znane, staje się przedmiotem wyboru turysty,
który chce odkryć je dla siebie . Zgodnie z tą
teorią celem podróży może stać się wszystko, co
nie zostało poznane osobiście, a to daje nieograni¬
czone możliwości. Okazuje się jednak, że są miasta
i zabytki, które wśród turystów cieszą się większym
uznaniem niż inne, z czego można wywniosko­
wać, że nie tylko osobista chęć zobaczenia tego lub
innego miejsca decyduje o wyborze danego celu
podróży. Dean MacCannell stwierdza że turyście
nie sprawia kłopotu zidentyfikowanie 'widoków,
które powinien zobaczyć", a wartość prawdziwych
atrakcji turystycznych" jest określona w świadomo¬
ści zbiorowej*. Z tego wynika że im więcej osób
odwiedza dane miejsce tvm bardziej staie s e ono
popularne wśród turystów. Analiza rozwoju Grand
Tour w Furonie trafnie ilustruie to ziawisko Tuż
4

od X V I I wieku liczb, n o d r ó ż n i l w h zaczvnała ie
S

W S

rem rvrznie zwiekJ.Ć
a

1

\e i ż do n o ł o w v X I X

a

n H r mia
W ł charakter
/ k r elitarny
Ir
^T
wieku podroż
iP oczątkowo
na podrożę pozwolić sobie mogli jedynie ci, Którzy
posiadali czas i pieniądze, lodrozowala więc głow­
nie europejska arystokracja zaciekawiona przyrodą,
historią, kulturą i obyczajowością innych krajów
oraz narodowości, lerwsi turyści byli rowniez
zainteresowani osiągnięciami naukowyrm i tech­
nicznymi innych narodów, a w szczególności rozwo¬
jem myśli filozoficznej. Celem podroży stawały się

więc miasta uniwersyteckie: Bolonia, Ferrara, Paryż
z Sorboną, Orlean czy Wittenberga . Zintensyfi­
kowanie zjawiska i spopularyzowanie Grand Tour
wśród zamożnej młodzieży europejskiej doprowa­
dziło do ustalenia pewnych zasad dotyczących jej
przebiegu i trasy. W Peregrynacjach. Wojażach. Tury­
styce Antoni Mączak opisuje Grand Tour w nastę­
pujący sposób: „Jest ona »wielka« z racji długości
trasy i czasu trwania, a ma być także pamiętnym,
szczególnym wydarzeniem, podróżą życia" . Do
tradycyjnie odwiedzanych krajów należały Włochy,
Rzesza Niemiecka, Holandia, Flandria, Szwajcaria,
Hiszpania Szwecja i Rosja W wieku XVIII rosnąca
liczbaAnglików, którzy już w XVII wieku stanowili
większość 'uczestników' Grand Tour, pokonywała
kanał La Manche i udawała się do Paryża, Orleanu
lub kilku innych miast francuskich by ostatecznie
- p o przekroczeniu^Up przez jedna ze szwajcarskich
przełęczy - dotrzeć do Włoch' Ten krai pomimo
zmieniaiace™ sie charakteru Wielkie'Podróżv
nozostawał l ł ó w n v m celem t„rv tów 7vwione
nrzez w s z J L h klawcv tvcznvch nodróżników
L e n i e n i e bv zwiedzi W W l w w L ż , Ch.rle.
Th mn n ' k r r n i ' W i l
UA
7A
lhompson, który opisuje siebie jako „będącego żąd­
nym zobaczenia znanego ze swej historii kraju, który
kiedyś dal światu prawo, a obecnie jest najwspanial­
szą szkolą muzyki i malarstwa, posiada imponujące
dzieła rzeźby i architektury obfituje w gabinety osobliwosci oraz zbiory wszelkiego rodzaju antyków .
6

7

8

S

S

6

Warszawa 1984, s. 123.
7

8

5

Ibid., s. 44.
D . MacCannell, Turysta. Nowa teoria klasy podróżni­
czej, tłum. E. Klekot, A. Wieczorkiewicz, Wydawnic­
two Literackie MUZA, Warszawa 2002, s. 65-66.

Ibid, s. 126.
M.E. Kowalczyk, Podróże po Europie w XVIII wieku,
[w:] J. Szymański (red.), Trzy relacje z podróży po Ślą­
sku w XVIII i XIX wieku, Dom Współpracy Polsko¬
-Niemieckiej, Fundacja „Zamek Chudów", Gliwice
2006, s. 191.

9

10

4

A. Mączak, Peregrynacje. Wojaże. Turystyka, Czytelnik,

A. Mączak, op.cit, s. 159.
Being impatiently desirous of viewing a country so
famous inhistory, which once gave laws to the world;
which is at present the greatest school of musie and
paintine, contains the noblest productions of statuary
and architecture, and abounds in cabinets of rarities,
and collections of all kinds of antiąuities". The Grand

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

37

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a
Barbara Ann Naddeo przedstawia krótką historię
włoskiej trasy:

pową wycieczką z Leicester do Loughborough zor­
ganizowaną przez Thomasa Cooka w 1841 roku
rozpoczęła się era turystyki masowej. Powolna, ale
Wieczne Miasto Rzym zawsze pozostawało niepod­ konsekwentna transformacja polityki pracy w dzie­
ważalnym punktem kulminacyjnym Wielkiej Podróży więtnastowiecznej Wielkiej Brytanii, która była
przykładem godnym naśladowania dla innych krajów
i prawdopodobnie gościło największą liczbę turystów.
europejskich, oraz szybki rozwój kolei przyczyniły
Z kolei Wenecja i Neapol rywalizowały o drugie miejsce
na liście najpopularniejszych włoskich celów. Wene­ się do popularyzacji turystyki. Przełom wieku XIX
i XX jest uważany za złoty wiek turystyki między­
cja była na drugim miejscu, (...) dopóki nie została
narodowej, głównie dzięki rozwojowi infrastruktury
zdeklasowana przez Neapol, gdy odkrycia Herkulanum
turystycznej, dalszemu rozwojowi kolei oraz powsta­
i Pompei przyciągnęły uwagę społeczności międzynaro­
niu takich organizacji jak Youth Hostel Association
dowej i skierowały zainteresowania północnoeuropejskich podróżników z cudów współczesnych Włoch na ich (założonej w Anglii w 1929), które doprowadziły do
obniżenia kosztów podróży i tym samym umożliwiły
starożytną przeszłość .
podróżowanie mniej zamożnym oraz młodzieży
W oświeceniu cele podróży były jasno okre­ Co wiecei wprowadzenie w XX wieku międzynaro
ślone. W sytuacji politycznej ówczesnej Europy dowch regulacji paszportowych i celnych przyspie
oraz ogółu trendów i przekonań wykształciła szyło rozwoi turvstvki która wkrótce stała sienaioreż
się powszechna opinia dotycząca tego, co sta­ nieisza częścią J L d a r k i światowej Przecławski
nowi wartościowy kształt i cel podróży, czyniąca analizując nrzyczyny szybkiego rozwoju turysryki'
Włochy - gdzie można było uczyć się poprzez nawiązuje do L c e s ó w urbanizacyjnych i towarzy'
11

12

obcowanie z kulturą i dziełami sztuki, zarówno
antycznej, jak i współczesnej - obowiązkowym
punktem w itinerarium oświeceniowego turysty.
Pierwsza połowa wieku XIX to czas wielkiego
przełomu w historii turystyki. Wraz z pierwszą gruTour, www.metmuseum.org/toah/hd/grtr/hd html19.08.2009. Wszystkie tłumaczenia z języka angiel­
skiego na język polski zamieszczone w artykule zostały
wykonane przez autora.
11„The eternal city of Rome remained the unequivocal
climax of the Grand Tour and at any given time probably hosted the largest number of tourists. In turn, Venice and Naples vied for second place of importance in
the hierarchy of destinations, a ranking which Venice
long held until it was unseated by Napks mid-century,
when the excavations at Herculaneum and Pompei!
caught the attention of the international community
and shifted the focus of northern European travellers
from the wonders of contemDorarv Italv to those of
C o Z Z l ! n s

i „

toZJaZZŁk^
1 (19)

PD13

m

E

t

^

BARBARZYŃCA

szace.o m znaczne™ zanieczyszczenia środowiska
n l r a l n e . o Zwrara również L
na nolenszenie
'In
h 'r n k ' * • n
f bn n" A k

ogoinycn warunKow życia, upowszecnneme eauKacji, wyaiuzenie czasu wolnego i spopularyzowanie
fenomenu spędzania wakacji poza domem".
Pytaniem, które zadają sobie obecnie ludzie,
nie jest „czy jechać?", tylko „dokąd jechać?".
W dzisiejszych czasach wybór celu podróży nie
jest praktycznie niczym ograniczony, rzadko
jednak wynika jedynie z indywidualnej decyzji.
Przede wszystkim to „dyskurs zawsze determinuje
podróż" . W obrębie danego dyskursu kształtują
14

12

13

14

K. Przecławski, Człowiek a turystyka. Zarys socjologii
turystyki, Albis, Kraków 1996, s. 11.
Ibid, s. 20.
„Travel is always mediated through discourse". S. Arshi,
C. Kirstein, R. Naqvi, E Panków, Why Travel? Tropics, En-tropicsandApo-tropaics, [w:] G. Robertson, M.
Mash, L. Tickner, J Bird B. Curtis, T Putnam (red.),
Traveller's Tales. Narratives of Home and Dtspkcement,
Routlege, London and New York 1994, s. 225.

38

B o ż e n a Kilian

się przekonania na temat innych ludzi, kultur
i miejsc. Obecnie takie opinie rzadko formuło­
wane są na podstawie osobistych doświadczeń. Są
to kulturowe schematy zaprogramowane w jed­
nostce przez historyczne zaszłości, relacje oraz
komentarze proponowane przez mass media, tour
operatorów i innych turystów, bądź budowane
w oparciu o stereotypy, które są głęboko zako­
rzenione w każdym społeczeństwie. Jak zauważa
J. Igor Prieto Arranz, dzieląc i kategoryzując rze­
czywistość, stereotypy ułatwiają radzenie sobie
z nią. Wpływają one zn3-CZ^co również ns. wybór
celów turystycznych. Arranz stwierdza, że „nie
wszystkie miejsca S cL W równym stopniu interesuiace i atrakcyjne dla potencjalnego turysty i ( )
to zainteresowanie i atrakcyjność różnią śie nie
tylko w czasie ale są również uwarunkowane kul
turowo. Historyczny (i zwykle również narodowo
uwarunkowany) dyskurs niezmiennie dostarcza
(mocno zniekształcony) obraz Innego w formie
obecnie rozpowszechnionych stereotypów"^.

są towarem, który podlega prawom rynku i który
musi przyciągnąć potencjalnych klientów - tury­
stów i by spełnić ich oczekiwania, niejednokrot­
nie przetwarza się lub wręcz całkowicie tworzy
krajobraz. „W turystyce wcześniejszy krajobraz
jest albo mocno zmieniony (...), albo całkowicie
unicestwiony'" . Rozbudowuje się infrastrukturę
turystyczną, a miejsca, które zostały uznane za
atrakcje, dostosowuje się do potrzeb turystów.
Przez Barryego Curtisa i Claire Pajaczkowską
miejsca te opisywane są w następujący sposób:
„W idealnej turystycznej przestrzeni istnieje sur­
realistyczna możliwość która jest prawie jak sen
- plaża, centrum historyczne czy dzielnica
wonych świateł jest osiągalna w przeciągu kilku
minut". Optymalna zatem byłaby sytuacja
w której turysta ma łatwy dostęp do wszystkiego'
co go interesuje niemniej Jednak stworzenie
takiej przestrzennie może odbvć sie bez trans
formacii i zakłócenia równowagi nierwotneeo
krajobrazu Tnnvm nrocesem onisanvm nrzez
T h e a n o S TerkenlieJo iest tworzenie kraiohrazn

Co więcej, promowanie określonych opinii
może mieć na celu manipulowanie rzeczywisto­
ścią, prowadzące do osiągnięcia korzyści finan­
sowych. Jak zauważa Anne-Marie d'Hauteserre,
„miejsca docelowe turystyki, jako że wykorzystują
lokalne dobra, mogą być konstruowane (jako
końcowy produkt/doświadczenie), by zachęcić
do konkretnych praktyk i reakcji" . Cele podróży

arrakcvine.o dla tnrvst'ów od nodstaw Takie kra

17

18

i br

„Not all destinations are eąually interesting and attractive to the potential tourist and, (...), such interest and attractiveness not only vary with time but are
also culturally-determined. Historical (and normally
nation-based) discourse invariably provides (largely
distorted) images of the Other in the form of currently-held stereotypes". T.I. Prieto-Arranz, Does Travel

h r kr r / i i k

fik

in

\

mr i

_

pprazy cnaraKteryzuje jaKo „nKcyjne, sKomercja-

nzowane, etemeryczne, jednorazowe, zainscenizowane, » eautentyczne« lowstająone bowiem
w rezultacie postępującej komercjalizacji i banalini

d'Hauteserre, A Response to 'Tratin? the Commodity
Chatn of Global Tounsm by Dennis Judd „Tourism

16

15

J

Geographies"4 2006,s.340.
17

„With tourism, »the pre-existing landscape is either
greatly modified (...) or totally obliterated«". T.S.

Terkenli, Landscapes of Tourism: Towards a Global
Cultural Economy ofSpace?, „Tourism Geographies" 3
2002, s. 229.
18

„In the ideał tourist space there is a surreal contin-

Really Broadenthe Mind> Tounsm Stereotypes and thegency which is almost dreamlike - the beach, or the
DisLive
Construcńon of National Identtyfor Bntatn
historie centrę, or the red-light district are always
andSpatn re- vented) [w] K Knauer T Rachwał
»minutes away«". B. Curtis, C. Pajaczkowską, 'Gettim
(rcA) OntheMove MoLliy and Idenńty Wydawnic­
There: Travel,Tme, and NarraJe, [w:] G. Robertson
twem B I M
19
M . Mash, L Tickner, J. Bird, B Curtis, T. Putnam
ln

Y D

16

„Tourism destinations, as they exploit local assets, can
be constructed (as a finished cornmodity/experience)
to encourage particular practices and responses". A.

(red.), Taveller's TalsNarratives of Home and Dts-

placement Routlege London and New York 1994 s

BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

39

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a
zacji kultury , stricte dla zaspokojenia oczekiwań
turystów. W rezultacie w różnych miejscach na
świecie znajdują się takie same hotele, restauracje
czy ośrodki rozrywki.
19

Niewątpliwie o popularności poszczególnych
turystycznych celów decydują zabytki, które się
w danym miejscu znajdują. W pierwszej kolej­
ności należy poszukać odpowiedzi na pytanie,
co może być uznane za zabytek? W artykule
zatytułowanym Commentary: Gazing, Performing
and Reading: A Landscape Approach to Understanding Meaning in Tourism Theory przytoczona
została definicja zabytków opra.cowa.na. przez
Johna Urryego, który twierdzi, że są to „lokaliza­
cje przestrzenne wyróżnione z życia codziennego
dzięki ich przyrodniczej, historycznej czy kul­
turowej niezwykłości" MacCannell natomiast
definiuje atrakcję turystyczna, jale o empiryczny
związek między turystą, widokiem\oznacznikiem
który jest informacją o widoku. (...) Oznaczniki
mogą mieć bardzo zróżnicowane formy prze
wodniki tabliczki informacyjne pokazy slajdów
odczvtv pamiątkowe pudełka z zapałkami i t p " '
Tvm sanwm arrakcia rurvsrvczna powsraie kiedv
20

2 1

noiawia Je iakiś marker czvli kiedv o rvm miei
sc, sie mówi lub nisze W n r z e c i w L m razie nie
f i r n i e ono w ś w i a d o m o ś c i tnrvstów i nozo
r i poza
n
• •
b , zainteresowania,
"nr r
n" Crczęsto
/
staje
zasięgiem
icn
podobne miejsca są postrzegane w rożny sposób,
choć obiektywnie patrząc, są one porównywalne,
jedno z nich jest uznawane za atrakcyjne, inne
natomiast zostaje przeoczone, jest to spowo¬
dowane obecnością markera tego pierwszego
7

19

2 0

7

m

„Fictitious, commercialized, ephemeral, disposable,
staged, »inauthentic«". T.S. Terkenli, op.cit, s. 234.
„spatial locations distinguished from everyday life by
their natural, historical or cultural eKtraordinariness''
D.C. Knudsen, A. K. Soper, M . Metro-Roland, Com­

miejsca i jego braku w przypadku drugiego.
Szczególną rolę w tym procesie odgrywają prze­
wodniki. Informacje w nich zawarte znacząco
wpływają na wybory turystycznych destynacji.
Jak zauważa Piotr Kowalski, dobór oraz sposób
opisu prezentowanych w przewodnikach miejsc
zawsze jest uzależniony od pewnej konwencji oraz
systemu wartości ich autorów lub wydawców,
czyniąc poszczególne miejsca bardziej godnymi
uwagi od innych.
22

Innym, niezwykle wpływowym źródłem infor­
macji na temat potencjalnych celów podróży są
media. Zarówno telewizja, prasa, jak i Internet
nieustannie prezentują w formie filmów, repor­
taży, artykułów, bądź reklam materiały związane
z podróżami, dostarczając nie tylko wiadomości
o naturze geograficznej, krajoznawczej i kulturo­
wej, ale również kształtując w turystach określone
pragnienia i postawy. Ciągły napływ informacji
dotyczących najpopularniejszych celów dopro­
wadził do pojawienia się w świadomości podró­
żujących pojęcia must-be-seen, czyli miejsc, które
koniecznie musza^ znaleźć się w planie podróży.
Jak zauważa MacCannell „jeżeli jedzie się do
Europy, »koniecznie trzeba zobaczyć« Paryż jeśli
jedzie się do Paryża »koniecznie trzeba zobaćzyć«
Notre Dame wieżę Eiffla Luwr- jeżeli sie idzie
do Luwru koniecznie trzeba zobaczyć« Wenus
z Milo i rzecz jasna Mone Lize" MacCannell
określił to zjawisko jako współczesny rytuał zwie
dzania 1crórv n o l e l na zobaczeniu A n i e l s k i e
s ł o w o oznaczające zwiedzanie to <iaht<eeŁ V<rht
-

23

to zabvrek

J,L

r

W

nn

'

- narrzenie Sama nazwa rei
H

n

' h i i'r

IV

i " W nr

czynności impiiKuje sposób jej realizacji w pro­
cesie zwiedzania dominującym zmysłem jest
wzrok, amrysci niezmiennie utrzymują dystans,
obserwując wszystko z pewnej oddali. Curtis

mentary: Gazmg, Performing and Reading: A Land­P. Kowalski, Odyseje nasze byle jakie. Droga, przestrzeń
scape Approach to UnderstandingMeaningin Tounsm podróżowanie w kulturze współczesnej, Ada 2, Wro­
22

t

TheoryfTouńsm

21

Geographies" 3 2007, s. 228.

D. MacCannell, op. cit.,s. 64.

1 (19)

PD13

BARBARZYŃCA

cław 2001, s. 65.
23

Ibid, s. 42.

40

B o ż e n a Kilian

i Pajaczkowską przeprowadzają dogłębną analizę
tego zjawiska:

Wszak, jak zauważa Anna Wieczorkiewicz, tury­
sta musi być jednocześnie przyjazny i czujny
- otwarty na kontakty, ale ciągle finansowo
i emocjonalnie niezależny od spotykanych osób.
Zastąpienie „zasadniczego udziału" w rzeczywi­
stości uprzywilejowanym dystansem obserwatora „Podróżnik-obserwator jest uczestnikiem-pozolub widza jest dla turysty kluczowe. Utrzymanie rantem", który poprzez okazjonalne „bratanie się
przede wszystkim wzrokowego kontaktu z rzeczy­ z tubylcami", wzbogaca swoją biografię o barwną
wistością gwarantuje konieczny dystans. Widzenie anegdotę, godną opowiedzenia w towarzystwie.
wymaga odległości (...) i zapewnia wygodny kom­ Taka „oddalona przyjaźń" nie zobowiązuje jednak
promis dla przeciwstawnych potrzeb zachowania do podjęcia żadnego moralnego zobowiązania .
intymności fizycznego porozumienia i narcystycz­
nego bezpieczeństwa samotności. Jak zauważyli­
Postawa obserwatora, jaką przyjmują podró­
śmy wcześniej, jako turyści jesteśmy pozbawieni
żujący, jest niewątpliwie konsekwencją braku
wydajnego dialogu ze środowiskiem ludzkim,
czasu, charakterystycznego dla współczesnego
kulturowym czy naturalnym. (...) Zwiedzanie jest turysty, który zazwyczaj nie spędza w podróży
głównym zajęciem turystyki patrzenie pozostawia miesięcy, czy lat jak na przykład uczestnicy Wiel­
rzeczywistość na zewnątrz i na swoim miejscu
kiej Podróży, ale zaledwie kilka dni. Pragnąc
uwalniając widza od zmiany która jest konse
zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym cza­
kwencją spotkania^.
sie, turysta „zalicza" poszczególne atrakcje. Co
więcej, jak zauważa Edgar Morin, nierzadko od
Turyści nie wkraczają w rzeczywistość odwie­ rzeczywistości oddziela go szyba autokaru, gdy
dzanych miejsc. Nie znając języka, nie nawiązują z perspektywy wygodnego fotela ogląda świat
relacji z miejscowymi, nie poznają też ich kultury. niczym film w telewizji . Porównanie to zdaje
Wśród turystów bezpośrednie spotkanie nie jest sie nieprzypadkowe gdyż jak twierdzi Kowalski
powszechne, a niewymagające stanowisko obser­ telewizja nie tylko ugruntowuje wiedzę dotyczaca miejsc które turysta powinien zobaczyć
watora jest wygodne, bo pozwala uniknąć wysiłku
(i sfotografować), ale również kształtuje bardzo
koniecznego do zmiany podejścia i zachowania.
specyficzne postawy wobec świata
Reklamy
bazuiac na dość powszechnym wyobrażeniu że
„Tne substitution of the »moral stakes« of reality for
podróż do społeczeństw pierwotnych prowadzi
the prMleged distance of the onlooker or spectator is
do swoistego odrodzenia i prezentując rajskie
25

26

27

2 4

crucial for the tourist. The necessary distance is guaranteed by maintainine a primarily visual relationship to reality. Vision reauires distance (...) and provides a comfortable compromise for the conflicting
needs of the intimacy of physical rapport and the narcissistic safety of solitude. As we have noted before, as
tourists we are deprived of effective dialogue with the
human cultural or natural environment remainine

kraiobrazv w z m a c n i a ł a w odbiorcv nrzekon nie

że nawet w czasie krótkich wczasów ma on szansę
na całkowitą rewitalizację i odnowę nie tylko
28

25

A. Wieczorkiewicz, Apetyt turysty. O doświadczaniu
świata w podróży, Universitas, Kraków 2008, s. 207.

26

dominan sensory^ f W w M c h ^ ^ i t Ib^tu es

21

P. Kowalski, op. cit, s. 65.

Ibid, s. 62.
Ibid, s. 58. Por. D . Czaja, Reklamowy smak raju. Mię­
dzy archetypem a historią, [w:] D . Czaja (red.), Mito­
log popularne. Szkice z antropologii współczesności,

m tToalce WinTthe soectatoi e7^v from
utiversitas, Kraków 1994.
fSowZ ^ cl s 207 '
28

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a

ciała, ale także i duszy. Odwołanie do turystycz­
nego wyobrażenia dzikości jako nie tylko nieopa­
nowania i agresywności, ale przede wszystkim
wolności, braku zobowiązań i rutyny wzbudza
w turyście pragnienie obcowania z naturą nieska­
żoną cywilizacją i jej chorobami, a tym samym
wyzwolenia się od przytłaczających obowiązków
codzienności . Rajskie krajobrazy prezentowane
w reklamach zdają się obiecywać inne lepsze
29

41

wakacyjne życie, kusząc turystów perspektywą
ucieczki od codziennych zmartwień .
30

Inną formą wizualnego przekazu, wpływającą
na ugruntowanie w turyście postawy obserwatora,
są filmy ukazujące piękno natury. Często buduje
się je z obrazów będących wynikiem manipulacji
„zwolnieniami i przyspieszeniami, zbliżeniami
zakłócającymi proporcje między »naturalnymi«

1

1

A. Wieczorkiewicz, op. cit„ s. 217.

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

Konkretne przykłady reklam opierających się na tej
konwencji prezentuje A. Wieczorkiewicz, op at, s.
227.

42

B o ż e n a Kilian

wymiarami fotografowanych obiektów (zbliżenia
monstrualnie powiększające owady, robaki, części
ich ciała itd., jak w niezwykłym, uhonorowanym
wieloma nagrodami filmie Macrocosmos)" .
Muzyka w takich filmach „wprowadza do obrazu
rytm i sugeruje jego obecność w fotografowa­
nym świecie" . Wszystkie te zabiegi prowadzą
do zwiększenia nieprzystawalności obrazowa­
nego świata do rzeczywistości, która okazuje się
być względem swojego przedstawienia uboższa .
W konsekwencji turysta jest narażony na rozcza­
rowanie, ponieważ odtworzenie takiej filmowej
konwencji postrzegania świata jest niemożliwe
w momencie bezpośredniego doświadczenia rze¬
czywistości. Lepiej wiec zachować do niej odpo¬
wiedni dystans
31

32

33

Niektórzy „turyści uważają zwiedzanie za odpo­
czynek i rozrywkę, (...) nawet jeśli wycieczka
wymaga od nich większego wysiłku i lepszej orga­
nizacji niż wiele czynności wykonywanych zawo­
dowo" . Zwiedzanie może mieć jednak zupełnie
inne znaczenie - czasem jest to sposób na stawienie
czoła horrorom przeszłości. Niejednokrotnie turyści
odwiedzają miejsca dawnych działań wojennych,
katastrof, zamachów czy ataków terrorystycznych,
czego przykładem jest obszar pozostałości pO ZćłWcllonych wieżach World Trade Center, będący jed­
nym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Nowym
lorku . Na ogół turyści podejmują takie wyprawy
na własną rękę, choć obecnie możliwe jest również
skorzystanie
zakresie z usług instytucji, które
34

żywiołowymi. Przykładem takiej organizacji jest
Disaster Tourism - firma oferująca swoim klientom
podróż do miejsc, gdzie mogą stać się wolonta­
riuszami niosącymi pomoc na przykład ofiarom
tsunami. Inną propozycją wyjazdu, reklamowaną
przez tę organizację, to między innymi noc w hotelu
w Czarnobylu połączona ze zwiedzaniem terenu
dawnej elektrowni. Disaster Tourism podejmuje
się również organizacji wyjazdów indywidualnie
zaplanowanych przez klienta do niemalże każdego
zakątka ziemi . Co motywuje ludzi, by znaleźć się
w miejscach, które z pewnością nie należą do głów­
nych atrakcji turystycznych Być może jest to rodzaj
hołdu złożony ofiarom tragicznych wydarzeń lub
pragnienie przeżycia ekscytującej i niebezpiecznej
przygody. Zgodnie z inna hipoteza jest to próba
uproszczenia rzeczywistości poprzez ulokowanie
zdarzeńwprzestrzeni bv móc sobie z nimi poradzić
i w przypadku faktów tragicznych pozbawienie
ich niszczącej mocv W ren sposób' turysta może
36

5

histo
próbować zrozumieć powiązania wydarzeń
yu
rvcznvch z miejscem

3

Potrzebę bycia ponowoczesnym można wiec
utożsamić z pragnieniem bycia turystą: w obu
przypadkach chodzi o to, by umocnić kulturę
nowoczesną i jej świadomość,
unieszkodliwiając
wszystko, co mogbby ją zniszczyć od środka. Post­
modernizm i turystyka to jedyne pozytywne ele­
menty naszych zbiorowych przemilczeń w obliczu
okropieństw nowoczesności', gćizu musztardowego
i karabinów maszynowych, Hiroszimy i Nagasaki,
Dachau, Buchenwaldu, Drezna. Turystyka jest al­
ternatywną strategią, która ma na celu przedłużyć
trwanie nowoczesności, chroniąc ją przed skłonno­
ścią do samozniszczenia^.

funkcjonują jak zwykłe biura podróży, jednak nie
oferują swoim klientom wczasów w słonecznych
kurortach tylko wyprawy w rejony dotknięte dzia¬
łaniami wojennymL zamieszkami, bądź klęskami

32

33

34

35

P. Kowalski, op. at., s. 63.
P. Kowalski, op. at., s. 63.
P. Kowalski, op. at., s. 63.
D. MacCannell, op. at., s. 85.
O specyfice tego miejsca w przestrzeni turystycznej pisze
szczegółowo A Wieczorkiewicz, op. at., s.241-244

oraz

propagandy w stylu fantasy" ?.

35

31

odzie do nich doszło

Indzkim żvciem - beź ndziałn skomercjalizowane,"

36

37

38

Disaster
Tourism,
www.disastertourism.co.uk,
16.07.2013.
D. MacCannell, op. at., s. 295.
Ibid, s. XIX.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

43

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a
Choć miejsca historycznych, często tragicz­
nych wydarzeń nie mogą być uznane za atrakcję
turystyczną, pozostają niezmiennie popularnym
celem podróży.

mieniu Jeana Paula Sartre'a nicość nie jest niczym,
ponieważ gdyby tak było, nie można by o takiej
nicości nawet pomyśleć. Paradoksalnie ta nicość pustka, jest czymś wypełniona , tak więc i miej­
sca, które mogłyby się wydawać puste, stają się
konkretnymi celami. Dla niektórych są one nawet
dużo bardziej interesujące, niż atrakcje tury­
styczne opisywane w przewodnikach, co może być
wynikiem przesycenia nadmiarem wszystkiego,
obfitością rzeczy, czy wszechobecnością postawy
konsumpcyjnej i hedonizmu. Tendencje, które
można określić mianem antyturystycznych ,
pojawiły się wraz z rozpowszechnieniem turystki
skalę. Wielu pragnęło odróżnić się od
tłumów oblegających światowej sławy zabytki
jednak całkowicie niemożliwym jest zanalizowa¬
nie poglądów wszystkich Z konieczności ogra
niczam sie wiec do przedstawienia jedynie kilku
światopoglądów które w znaczący posób wpłv
nełv na dobór celów nodróżv różniąc sie iedno
cześnie od nosraw renrezenrowanvch nrzez orół
podróżujących
42

To, wydawałoby się, niekonwencjonalne
podejście do wyboru celu podróży, charakte­
ryzujące znaczną część turystów, dowodzi, że
pewien brak, pustka czy nicość też mogą przycią­
gać uwagę podróżujących. E. M . Forster pokazał
na konkretnym przykładzie, jak z owego braku
można wydobyć znaczący cel, gdy w książce
zatytułowanej „odarł przewodnik z jego usta­
lonego użycia, dostarczając antybaedekerowski
przewodnik, który przewodnikiem nie jest, przy¬
najmniej w konwencjonalnym rozumieniu" .
Zazwyczaj przewodniki opisują miejsca
ze unikalności piękna lub specyfiki. Forster nie
opisał popularnego miejsca pełnego atrakcji ale
skupił sie na mało obiecującym ( ) nie całkiem
turystycznym centrum" Aleksandrii, która nie
stanowiła' bynajmniej obowiązkowego punktu
na planie podróży przeciętnego turysty Test to
bowiem mieisce chwały minionej J ż i e żadJednym z pierwszych, który zaproponował
nvch zabytków nie ma. Ze wszystkich głównych zmienioną formę doświadczania podróży, był
atrakcii nie nozosrał nawet ślad latarnia nałace Lord George Byron. Kiedy przybył do Europy
nrolemekkie biblioreka świarvnie - Forster nie
kontynentalnej w 1816 roku, na każdym kroku
nstenliwe nódkreśla całlowira nnsrke obecnej napotykał obywateli Wielkiej Brytanii, którzy
m- 7
A
n i h ł »4l w
J
masowo ruszyli na kontynent zaraz po zakoń­
miejsca dawnej cnwaiy . w swoim antyprze- czeniu wojen napoleońskich. James Buzard
wodniku Forster opisuje budowle ktorycn juz
nie ma urysta może podziwiać jedynie obecną
N. Wulfing, Anxiety in Existential Philosophy and the
ąuestion oftheParadox, „Existential Analysis" 1 2008,
nicosc. Jak nicosc może byc atrakcyjna? W rozus. 76.
„wrestfs] the guidebook genre away from its establiChociaż samo pojęcie antyturystyki pojawiło się rela­
shed use by providing a sort of anti-Baedeker — a gu­
tywnie niedawno zyskało już pewną popularność na
ide that is not a guide, at least as conventionally understood". J.M. Buzard, Forsters Trespasses: Tourism rynku turystycznym oraz wśród teoretyków (można
między innymi skorzystać z usług firmy oferującej
and Cultural Politics „Twentieth Century Literaturę"
antyturystyczne wycieczki po Londynie - wszelkie in­
2 1988, s. 176.
formacje dostepnena stronie internetowej www.anti,An unpromising (...) not quite a tourist center." Ibid, s.
tourismtourscom) Krytyczną analizę antyturystycz­
176.
nych zachowań p zedsTawia międzylrnymi Graham
Huggan w rozdziale zatytułowanym Transformańon
„Of nearly all its chief attractions not even tracę remaofŁnsńc
Gaze zamieszczonym
The PoLcolomal
ins: Lighthouse, Ptolemaic Palaces, Library, Temples
- Forster relentlessly emphasizes the utter emptiness
totiTMarSnT^elS^
Roudedge
London
Sd NewYoSoi
° ^ g e , London
of the present site of past glories". Ibid., s. 176
43

39

40

m

n

r

n

4 2

39

43

40

l

41

K

1 (19)

PD13

BARBARZYŃCA

u

44

B o ż e n a Kilian

przytacza fragment artykułu opublikowanego
w „Westminster Review" w 1862, który trafnie
obrazuje nastroje panujące wśród wyspiarzy
w tym okresie:
Gdy nadszedł pokój po tylu latach wojny kiedy
nasze wyspowe wiezienie się otworzyło, i droga
morska stanęła otworem, w każdym angielskim
sercu narodziło się pragnienie (...), by pośpie­
szyć na kontynent, by zbliżyć się do naszych
przodków w ich prawie zapomnianym zwyczaju
spędzania znaczącej części życia w powozach
i wydawania większości pieniędzy na szlakach
pocztowych kontynentu. (...) Kontynent był dla
nas zamknięty przez ponad dwadzieścia jeden
łat; wyrosło nowe pokolenie i całe wpłynęło jedszerokimi strumieniem przez Pas de Calais
do Francji .
44

Gdy tylko Europa kontynentalna ponownie
stała się dostępna dla brytyjskich turystów, przy­
bywali tam oni w wielkich ilościach. Ilustracją
natężenia tego zjawiska jest statystyka przyta­
czana przez Arranza. W 1785 liczba Brytyjczy­
ków na kontynencie została oszacowana na 40
tysięcy, podczas gdy w 1830 wynosiła już około
150 tysięcy . W tym czasie Brytyjczycy w kra­
jach kontynentalnej Europy byli wszechobecni można ich było spotkać w każdym miejscu, które
45

44

„When peace came, after many long years of war,
when our island prison opened to us, and our watery
exit from it was declared practicable, it was the paramount wish of every Englishheart (...) to hasten
to the continent, and to intimate our forefathers in
their almost forgotten custom, of spending the greater
part of their lives and fortun* in their carria|es on
the post-roads of the continent. (...) [T]he continent
had not been open for the space of more than one-and-twentv years- a new generation had sprung u d
andthewholLfthis( ) Lured in on UL sŁm
^ros7thrPasde Calais t t o S S " T W d ^ S

uchodziło za atrakcję turystyczną. Buzard tak
charakteryzuje angielski kontyngent w Rzymie:
Wszystkie klasy płci, i stany (...) zgromadzone
razem; najpierwsi z naszej arystokracji razem
z ostatnimi z naszych obywateli (...), spotykający
się i przepychający w każdym zakątku: rozma­
wiając, pisząc, wędrując, pokazując i ekscytując
się: polując na lwy polując na mężów, zabijając
czas, wydając pieniądze, wydając sądy produkując
książki (...). Anglicy pokrótce, każdego rodzaju
i typu - wysocy i niscy - mądrzy i głupi - bogaci
i biedni - czarni, brązowi i biali .
46

Lord Byron, który - jak określa to Buzard - „nie
był w nastroju na spotykanie hord Brytyjczyków",
którzy odbierali mu radość ze zwiedzania , wątpił
w autentyzm doświadczenia przeciętnego turysty
i pragnął odciąć się od tłumów. Naddeo, porównu­
jąc reportaże z podróży tego okresu, zwraca uwagę
na ich intertekstualność. Autorzy często korzystali
z materiałów zgromadzonych przez innych, CO
w jeszcze większym stopniu przyczyniało się do
zaistnienia „wspólności doświadczenia" . Podróż­
nicy wybierali te same trasy, zatrzymywali się w tych
samych miejscach, mijali te sa.me krajobrazy i zwra**
cali u.wa.2e na. te same atrakcje W XVIII wieku
nieodłącznym atrybutem turysty stał się przewódnik który wyznaczał trasę podróży określał co
należy zobaczyć a nawet podawał ile czasu należy
spędzić w danym miejscu Nie było przestrzeni dla
47

48

46

t

47

48
45

J.I. Prieto-Arranz, op. cip s. 19.

„Ali classes, ages, sexes, and conditions (...) assembled together; the first of our nobility with the last of
our citizens (...) crossing and jostling each other in
every corner; talking, writing, wondering, displaying,
and rhapsodizing: - lion-hunting, husband-nunting
time-killing, money-spending, view-taking, book'
-making ( ) English, in short of every kind and description - high a1rd W - wise and foohsh - rich and
Door - black brown and fair" I Buzard The Uses
op.c t.,s.3l.
'
J. Buzard, The Uses..., op. cit, s. 32.
„Certain commonality of experience". B.A. Naddeo,
op. cit, s. 184.

BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

45

D o t r z e ć na koniec świata
pomysłowości. Buzard cytuje Leslie Stephena, który
w 1869 napisał: „przeciętny turysta nie ma wła­
snego zdania, podziwia to, co nieomylny Murray
kazał podziwiać, nigdy nie zbacza nawet o grubość
włosa z utartych szlaków swych poprzedników" .
Turyści w doborze celów swych podróży nie wyka­
zywali się kreatywnością, polegając całkowicie na
wskazówkach zawartych w przewodnikach i rela­
cjach z podróży. Lord Byron był świadom tego, że
osiągnięcie celu podróży, jakim jest intelektualne
i duchowe doskonalenie oraz głębia indywidualnego
doświadczenia, nie jest możliwe, jeśli wokół każdego
zabytku tłoczą się turyści z przewodnikami w ręku.
Byron chcąc odciąć się od tłumu swych rodaków
zdawał sobie jednocześnie SpfcłWC z niemożności
fizycznego zdystansowania. Zaproponował więc
odróżnienie sie od mas za pomocą wykształcenia
wyrafinowanej świadomości wartości' zwiedzania
oraz głębokiego przeżycia osobistego Byron wpro
wadził nowe rozumienie turystyki, w myśl którego
przemierzając zna.ne trasy pokonywane już przez
49

50

49

oświeceniowych podróżników, można zdystansować
się od tłumów turystów, co prowadziło do bardziej
wartościowego doświadczenia. Nie mogąc osiągnąć
fizycznego dystansu, Byron zapoczątkował sposób
odcięcia się od mas turystów poprzez uświadomie­
nie sobie wartości celów, tras oraz samej podróży.
Jego propozycja była antyturystyką w sferze myśli.

W artykule zatytułowanym Forsters Trespasses:
Tourism and Cultural Politics Buzard przedstawia
antyturystyczne poglądy przywołanego już wcze­
śniej E. M . Forstera, który promował staranne
i przemyślane dobieranie celów podróży. Nie
umniejszał znaczenia sławnych zabytków, ale
dostrzegał wartość miejsc mało znanych i zapo­
mnianych. „Podróżny może udać się do Floren­
cji, Rzymu i Aten, ale prawdziwie godne uwagi
miejsca to te, które są nieskażone popularnością,
jak na przykład Cnidus, który leży na końcu pół­
wyspu w południowej Azji ( ) bez miast bez
dróg i najwyraźniej zapomniany przez historie"
Co wiecei Forster przestrzegał przed stereotypo­
wym
widzeniem poszczególnych miejsc Dora
Struktura przewodników w XIX wieku była ukształ­
towana przez dwa główne wydawnictwa prowadzone dzał bardziej wnikliwa eksploracje zakładająca
przez Johna Murraya i Karla Baedekera. „Handbook
zeiście z głównych traktów W Where Angels
for Travellers on the Continent napisany przez Mur- Fear to Tread napisał: Pamiętaj ( ) jedynie
L a w 1863 roku był rezultatem jego niezadowolenia
z przewodników, z którymi miał do czynienia podczas schodząc z rfównvchdró poznasz kra Zobacz
własnych podróży. UwaŻał że są niesystematyczne i za małe miasteczka ( ) I nrosze nie dawai wiarv
mało LzegółowJ' W swo ch przewodnikach Murray temn naskndnemn rnrv'srvcznemn nrzekonanin
regularnie poprawiał i n f o r m a l co czyniło je bardzo
wŁtościowmi dla podróżujących Ten silny zwią- że W ł o c h v ro rvlko muzeum a n r v k ó w i szrnki'
z^rSz7wdawcą a T r S Ł e ^ S pT2- P k h i rr Jrr, W ł h ' n n" , 1 d /
. ,
,
wtocnow ponieważ mazie
są wspanialsi od ziemi . Forster doceniał takt,
51

P

J

51

^ ^ t ^ ^ ^ ^ ^ ^ e ^ ^ Ż . innS
R o d n i k ó w takich ia^lZiread Michel n To
London a ^ N e w Y S ^ O O O , f268 2 © . °
R

50

U t l e d g e

'

„The ordinary tourist has no judgment, admires what
the infallible Murray orders him to admire ... never
diverges ones hair breadth from the beaten track of
his predecessors." J.M. Buzard, Forsters Trespasses...,
op. cit, s. 156.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

52

„The traveller may go through the motions in Florence, Rome, and Athens, but truły noteworthy places
are those that are »safe from popularity«, such as Cni­
dus, which lies at the end of a »peninsula in Southern
Asia minor, townless, roadless« and evidently forgottenbyhistory"./tó.,s.l68.
„Remember (...) that it is only by going off the beaten
track that you get to know the country. See the litde
towns (...). And dont, let me beg you, go with that awful
tourist idea that Italys only a museum of antiauities and
art. Love and understand Italians, for the people are more
marvellous than the land". Ibid., s. 172.

46

B o ż e n a Kilian

że aby napotkać coś naprawdę interesującego,
trzeba uwolnić się od stereotypowego patrzenia
na inne kraje i narodowości. Otwarcie umysłu
i dążenie do bezpośredniego spotkania z ludźmi
może prowadzić do niezwykłych doświadczeń.
Forster miał jeszcze jedną radę dla turystów:
„Najlepszym sposobem na zwiedzanie (...) jest
bezcelowe wędrowanie" .
53

Edith Wharton to pisarka, którą również
wyróżniało niestandardowe rozumienie podróży.
Wharton przeprowadziła się ze Stanów Zjed­
noczonych do Europy w 1910 roku. Jej liczne
podróże na początku XX wieku zaowocowały
tekstami, w których traktuje temat podróży
w niespotykany sposób. Wharton była świa­
doma faktu, że popularność turystyki rośnie
i że wiele atrakcyjnych miejsc traci swój urok,
w momencie, gdy stają się „gwiazdą w Beadekerze." Za swoje cele wybierała zatem miejsca
mało popularne i skupiała się na szczegółach.
Mary Suzanne Schreiber opisuje przedsięwzięcia
Wharton w następujący sposób:
próbując uniknąć banalności, koncentrowała się
na miejscach raczej mab znanych: małym kościele
w Chauvigny na przykład, jak również romań­
skiej mekce w Poitiers. Bądź interesuje się zna­
czącym szczegółem albo tłem, które inni pisarze
pomijają: płaskorzeźbą wAmiens,psem biskupa
raczej niż biskupem, ławką w prezbiterium w Po­
itiers, ujmującym pyszczkiem nietoperza, a nie
przewidywalnymi twarzami mnichów*.

53

W czasie przeprowadzki Wharton do Paryża
w Londynie Douglas Goldring wydawał cza­
sopismo zatytułowane „The Tramp: An Open
Air Magazine". Jak dowiadujemy się z artykułu
Helen Southworth, dwanaście numerów maga­
zynu ukazało się między marcem 1910 a marcem
1911 roku. Czasopismo odzwierciedlało trendy
przełomu epok, łącząc wiktoriańską fascyna­
cję antyturystyką z nowinkami współczesności.
W magazynie tym ukazał się między innymi
„antybaedekerowski, ale praktyczny" przewod­
nik. Jeden z autorów publikujących w „The
Tramp" wprowadził podział pomiędzy turystą
który »pragnie zobaczyć miejsca i obiekty zain­
teresowań* i włóczęgą lub podróżnikiem, który
»pragnie poczuć ie doświadczyć
ich«. Włóczęga
( ..) >chcebyć blisko faktów zasadniczych rze
czy naprawdę ważnvch«" Doświadczenie jest tu
przeciwstawione patrzeniu. The Tramp" pełny
bvł kłosów przeciwnvch zaliczaniu" zabvrków
Holbrook lackson w kwietniowym wvdaniu
czasonisma onnblikował arrvknł zarvrnłowanv
O nodróżv donikąd N a d a i l artvknłowi taki
55

L

rtytui,
r 1 autor
/ nme
- zacnęcai
r h
ł ddo powstrzymania
n
n" s"ę
od podroży, lecz pokazał, ze „ n i c , paradoksal­
nie, może stac się: „czymś miejscem znaczą­
cym, ^zieje się tak, jeśli podróżny ma odwagę
podejść do danego miejsca i zabytku w szczegolny sposób.
Jackson nie zachęca do leniwej kontemplacji
bądź bezcelowego włóczenia się; udanie się do­
nikąd paradoksalnie nie jest nieudaniem się doof monks". M.S. Schreiber, Edith Wharton and TravelWritingas Self-Discovery, „American Literaturę" 2

„The best way of seeing (...) is to wander aimlessly

about". Ibid., s. 176.

54

„She attempts to avoid banality by concentrating on
relatively obscure places: a little church in Chauvigny, for example, as well as the romanesaue mecca
of Poitiers. Or she fastens on the significWt detail or
the background that other travel writers ignore: in
a relief at Amiens, the bishops dog rather than the bishop; in a bank of choirstalls at Poitiers the winsome
faceof lonely bat rather than the predictable faces

m

1987, s. 261.

55

„Between the tourist who »desires to see places and
objects of interest« and the tramp or traveller who
»desires to feel them, to experience them«. The tramp
(...) »wishes to lie close to the essential facts, to the
really significant things«". H . Southworth, Douglas

Goldrings The Tramp An Open Air Magazine (1910¬
1911) and Modernist Geographies Literaturę and

History" 1 2009, s. 39-40.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

47

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a

kądś. Wpodróży Donikąd mówi [Jackson], »Coś, podróży - „antyturysta unika miejsc uważanych
za atrakcyjne" . Zgodnie z tym założeniem Kal­
powtarzam, właściwie Wszystko, przychodzi do
der na cele swych podróży wybiera miejsca, które
ciebie«. Według Jacksona prawdziwy wędrowiec/
przez przeciętnego turystę nigdy nie zostałyby
podróżnik ma wyobraźnię, ma »odwagę«, jest
uznane za interesujące. W drodze do Kazania
»żywy« i »gotowy do wykorzystania szansy«.
Kalder i jego towarzysze byli witani ze zdziwie­
Uprzywilejowując
kultywowanie innego sposo­
niem, ponieważ nikt wcześniej nie przyjechał
bu patrzenia, wywyższanie teraźniejszości nad
przeszłość, Jackson zapewnia, że >przynudzanie tam w celach turystycznych. Kobieta w średnim
wieku, którą spotkali w przedziale pociągu, nie
o uznanych celach przytępia zmysł widzenia«,
mogła uwierzyć w to, co usłyszała. „Gulnarze
kiedy opisuje tłumy turystów na niewłaściwym
tropie nie doświadczających
>prawdziwego życia« nie mieściło się w głowie, że ktoś mógłby wybrać
się do Kazania, stolicy Tatarstanu, po prostu na
miejsc, z powodu powabu tego, co popularnie
wakacie Nikt nie wybierał sie tam z własnej
uznawane jest za »zabytki« .
nieprzymuszonej woli Dla konduktorki było to
Wędrowiec nie realizuje planu podróży zawie­ równie oczywiste. Nigdy wcześniej nie widziała
rającego listę zabytków światowej sławy, ustaloną zagranicznych paszportów, a kiedy zadeklarowa
przez obecnie panujące trendy, ale świadomie liśmy że jesteśmy turystami wybuchneła śmie
wybiera swoje cele. Podsumowaniem filozofii chem. Nikt nie jeździł do Kazania na wycieczkę.
podróży zawartej w czasopiśmie są słowa South­ Tam nie ma nic do zwiedzania" Podobnie Kałworth: „»The Tramp« kładzie nacisk prawie jedno­ mucia to mieisce o którvm rac7ei n\c nr7ec7vta
głośnie na to, co antyturystyczne, rzadko odwie­ sie w przewodnikach a Kalder był nia zafascyno
wany właśnie dlare.o że nie isrnieie w wyobraźni
dzane, to, czego nie ma w przewodnikach" .
I n d z i Z a r h o d n Test'to m ieisre n ie m ieisre "
58

56

59

57

Podobnymi przesłankami w swych podróżach
kieruje się Daniel Kalder, szkocki dziennikarz,
który w książce Zagubiony Kosmonauta opisuje
swoje podróże po republikach Rosji: Tatarstanie,
Kałmucji, Marii Eł, i Udmurcji. Tekst Kaldera
rozpoczyna się od manifestu antyturysty, który
zawiera m.in. postulat dotyczący wyborów celu

56

„Jackson does not advocate idle contemplation or purposeless wandering: to go to nowhere is not paradoL a l l y to not go anywhere. »In going to Nowhere«,
he [Jackson] sals »Somewhere, let me repeat, indeed
Everywhere comes to you«. Jackson'* ideał tramp/
trayeUer has imagination! he has »courage«, is »aliye <,
and »ready to tale [his] chance« Priyileging the cul'
tiyation of different ways of seeing emphasizing the
present oyer the past Jackson asserts thaLharping on
approyed destinations blunts the faculty of y i L n « as

kr'
ij eda na' K
k z\y jią 1
1- «o „Kaimucja
\
i bpyia
ł
w Którym
mazie
podszyta niepokojem. iNiKt o tym Kraju nie wie­
dział. Można by go_wymazać z mapy i mało Kto
by zauważył. Właściwie Kalmucja raz juz została
wymazana i nie zauważył tego nikt . Krajobraz
tego miejsca, wyrażony na mapie białą plamą, jest
pusty Uzasadniając swoj wybór, Kalder mówi:
„Chciałem zobaczyć, jak wygląda »nigdzie« .
r

57

Ibid., s. 37-38.

1 (19)

PD13

BARBARZYŃCA

K

m

Jeden z kolejnych postulatów manifestu antyturystycznego mówi, że „antyturystę interesują
tylko ukryte historie, pyszne, choć zapomniane
58

D . Kalder, Zagubiony kosmonauta. Zapiski antytury­
sty, tłum. M . Iinaczak, P. Siemion, Czarne, Wołowiec
2008, s. 13.

Ibid., s. 22.
Ibid., s. 73.
Ibid, s. 119.
62Ibid., s. 73.
59

60

whatare popuTarlyknown Zi »sights«" Ibid,

m

61

48

B o ż e n a Kilian

rzeczy, artystyczne ohydztwa" . Kalder nie dał się
odwieść od podróży do Tatarstanu. Argumentami
mającymi przekonać go do rezygnacji z planów
było stwierdzenie, że nie ma tam nic godnego
zobaczenia i że miejsce to jest niebezpieczne. Dla
Kaldera te teorie okazały się zachęcające. Nie bez
powodu podtytuł jego książki brzmi Podróże do
republik zapomnianych przez turystykę. Kalder
przyznaje:
63

Europa: szklane wieżowce, IKEA,
NeiłKinnock, Belgia.
Porywające?Niekoniecznie...
Może stąd moja fascynacja niewidocznymi
narodami i plemionami Europy: Mongołami,
Tatarami, Ady gejczykami, Udmurtami, Maryj­
czykami, Kipczakami, Inguszami i Baszkirami,
których istnienie jako bytu kulturowego jest
przez „Europę" całkowicie ignorowane. A dla
mnie stanowią właśnie antidotum na kulturę
cappuccino, która pokryła pianką
zachodnią
część naszego kontynentu .
64

Fakt, że tak wiele krajów pozostaje poza obsza­
rem zainteresowania turystki masowej, czyni
je szczególnie atrakcyjnymi dla antyturystów.
Obietnica odnalezienia „niczego", które przecież
zawsze okazuje się „czymś", przyciąga uwagę
Kaldera. Miejsca, które na pierwszy rzut oka są
całkowicie nieinteresujące, zaskakują prawdzi­
wymi osobliwościami, a Kaldera interesuje to,
co najdziwniejsze, przykładem czego jest kolek­
cja zakonserwowanych dzieci mutantów Piotra
Wielkiego. Tę wystawę, na którą Kalder trafił
przypadkiem,
jednym z największych
cudów Rosji .
65

W Polsce książkę Daniela Kaldera wydało
wydawnictwo Czarne, prowadzone przez pol­
skiego prozaika i publicystę Andrzeja Stasiuka.

Jedna z książek jego autorstwa - Jadąc do Babadag nawiązuje do postulatów dotyczących antyturystki zawartych w Zagubionym Kosmonaucie.
Stasiuk, podobnie jak Kalder, nie wybiera za cel
swoich podróży znanych miejsc, szeroko opisy­
wanych w przewodnikach i pięknie ilustrowa­
nych albumach. Podróżuje po takich krajach
Europy jak Rumunia, Mołdawia, Węgry, Słowe­
nia i Albania, których postrzeganie zmieniło się
co prawda na przestrzeni ostatnich lat. Są one
jednak w porównaniu z bogatymi państwami
Zachodu nadal powszechnie iizri3.w3.rie zs. mało
zn3.ne kraje drugiej kategorii. Gdy Stasiuk na
cel swojej podróży wybrał Mołdawię na temat
tego kraju wiedział bardzo niewiele. Informa­
cje które posiadał dotyczące iei głównej dzie
dżiny gospodarki jaka miał być handel ludzkimi
organami opierały sie na niezbyt' wiarygodnych
pogłoskach Stasiuk dopiero P O powrocie czvta
na temat odwiedzanvch wcześnie) mieisc nróbuiac dowiedzieć sie czym właśc wie były ale
iak sam nrzvznaie ńrakrvcznie zawsze nonosi
kieskę

64

65

Ibid., s. 14.
Ibid., s. 158.
Ibid., s. 48.

r k"n-

jaKies Książki, wypytuję ludzi, zgarniam na Kupkę

okruchy informacji i sprawdzam gdzie naprawdę
byłem. Cuzik z tego wychodzi, bo wszystko staje
się jeszcze bardziej obce i przypomina sen śniony
wewnątrz snu .
Opowiadając o swej podróży do Mołdawii,
w innym miejscu Stasiuk twierdzi, że nikt nie jeź­
dzi tam dla przyjemności . Siedząc w autobusie
do Cahul, miasta na południu kraju, rozmawia
z miejscowymi, ale żaden z nich nie potrafi zro­
zumieć powodów, dla których się tam wybiera.
Mówią: „przecież u nas nic nie ma" . Podob­
nie Misza, kierowca, który zgodził się zawieźć
67

68

66
63

i

I nbfe iezdzić do k r a i ó w o k r ó r w h wie

• 1 P t m r
m •
\A i
się ta* niewiele, lotem wracam i wynajduję


A. Stasiuk, Jadąc do Babadag, Czarne, Wołowiec 2008, s.
214.

67

68

Ibid, s. 138.
Ibid, s. 140.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

49

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a
Stasiuka na wieś, nie rozumie motywacji osoby
pragnącej oglądać biedne wioski, Albotę de Sus
i Sofievcę, i nawet nie wysiada z samochodu .
Tymczasem Stasiuk jest najbardziej zadowolony,
kiedy dociera do miejsc zupełnie zwyczajnych.
Co więcej, jest przekonany, że to nie światowej
sławy atrakcje powinny przyciągać uwagę podróż­
nych, a wręcz przeciwnie, rzeczy zwykle uważane
za całkowicie przyziemne, a przez to pomijane.
Stasiuk nie zwraca. uwa.gi na. miejsca., które sa^
popularne wśród turystów. W czasie swoich
podróży wielokrotnie mijał Baranów uzna.wa.ny"
za perłę renesansu" nigdy jednak nie pomyślał
o zwiedzeniu go Zapisu ac określenie perła
renesansu w cudzysłowie podkreśla że nie jest
to opinia obiektywna ale przekonanie zakorze
nione w powszechnej'turystycznej' świadomości
przez treści przewodników i można sie z nim nie
L d z i ć Kowalski zauważa że stosowanie takich
peryfraz jak kraj kwitnącej wiśni"
kraina
69

70

-

rysiaca Jezior" " wieczne miasto" Weńecia pół
n o / " erc czyniących srvl n r z e w o d n i k ó w silnie
e k s n r e s y w ń y m to iedna Jcech zwiększa i a rvrb irb
:
JTn "71
n

perswa.zyjnosc .
Stasiuk, podobnie jak Kalder, jest zafascy­
nowany zjawiskiem rozpadu. Zawsze zabiera ze
sobą starą mapę Słowacji, która nosi ślady wie­
lokrotnego użycia. Choć jest ona prawie całko­
wicie zniszczona, dla Stasiuka pozostaje prawie
relikwią. Ta mapa jest rozdarta w kilku miejscach,
a nazwy miejscowości są ledwo widoczne, powoli
przestają istnieć . Miejsca odwiedzane przez Sta­
siuka podlegają rozkładowi i przywodzą na myśl
ich dawno miniony splendor. W takich miej­
scach poczucie braku przyszłości jest dojmujące.
Stasiuk mówi: „Jak wrócę tam, gdzie już kiedyś
72

69

70

71

72

Ibid., s. 146.
Ibid, s. 11.
P. Kowalski, op. cit., s. 68.
Ibid, s. 14.

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

byłem, mogę niczego nie zastać" . Choć Stasiuk
widział już wiele miejsc, które są tak „niewyraźne
i mętne", że trudno je zapamiętać, nie rezy­
gnuje z kolejnych podróży - chce widzieć pustkę
i nicość. Często znajduje się w miejscach, w któ­
rych przeciętny turysta zadałby sobie pytanie:
„Co ja tu właściwie robię?". Obiektywnie taka
podróż nie przynosi nic nowego. Może jednak
stać się niezwykłym doświadczeniem „własnego,
pozornie banalnego bytu" .
73

74

Gdy nie ma już na mapie świata białych plam,
może się wydawać, że nie pozostało już nic do
odkrycia. A jednak ludzie nadal wybierają się
w bliskie i dalekie podróże. Wiedzeni ciekawością
pragną odkryć to, co jest obce i nieznane, choćby
to odkrycie miało wymiar jedynie osobisty. Na
przestrzeni wieków inne cele zyskiwały na popu­
larności i inne motywy prowadziły podróżników
do konkretnych wyborów. Były to wybory uzależ­
nione od sytuacji politycznej poszczególnych kra­
jów, uwarunkowane tradycją czy obecnie panującą
modą, a także ukształtowane przez stereotypy lub
działania marketingowe. Każdy okres w dziejach
ludzkości wyznaczał p ewne trendy nie tylko w for¬
mie podróży ale przede wszystkim w doborze jej
celu: średniowiecze oglądało wędrujących rycerzy,
kupców trubadurów lecz nade wszystko piel'
grzvmów zmierzających do lerozolimy Rzymu
Loreto czy Santiago de Comoostella Renesans to
czas wielkich odkryć Peopraficznych ale również
początki podróży do uzdrowisk Oświecenie to
począiKi pourozy uo uzurowisK. o ś w i e c e n i e
okres nonnlarvzacii C r a n d T o u r — n o d r ó ż y edn
karyinei R o m a n t y z m n r z y n i ó s ł fasrynarie dzika
nr/
d i" Dezposrednim
b n ' J „ I z\ nią
W kontaktem,
L nr kr rn tym
r
przyrodą
7

samym pierwsze wycieczki za miasto i w góry,
jak również zainteresowanie historią, szczegól­
nie tajemniczymi ruinami, odwiedzanymi najle­
piej pod osłoną nocy. Wiek A l A byt świadkiem
europejskiej ekspansji kolonialnej oraz przyniósł
73

74

Ibid., s. 226.
Ibid., s. 75.

50

B o ż e n a Kilian

początki turystyki masowej, będące rezultatem
między innymi rozwoju kolei, organizacji Świato­
wych Wystaw oraz w drugiej jego połowie ugrun­
towania się kapitalizmu, popularyzacji podróży do
uzdrowisk i letnich kurortów nadmorskich i zimo­
wych górskich .
75

Powszechne przekonanie dotyczące tego, co
warto, można, a nawet trzeba zobaczyć, nieobce
jest również turystom współczesnym. W wieku
XXI, gdy turystyka stanowi jedną z najbardziej
znaczących i dochodowych gałęzi gospodarki
światowej, wybór celów podróży jest nieograni­
czony - możliwa jest nawet turystyka kosmiczna.
Analiza motywów skłaniających turystów do
podejmowania takich, a nie innych wyborów
prowadzi do stwierdzenia, że każdy wybór uwa­
runkowany jest wieloma czynnikami. Zależy nie
tylko od osobowości i preferencji poszczególnego
turysty oraz jego sytuacji finansowej ale także
wielu elementów zewnętrznych, takich jak pro¬
cesy konstruowania atrakcji turystycznych,
powszechnej świadomości co do ich wartości,
a także szerzenia sie wśród turystów określonych
trendów Niejednokrotnie wybór celu podróży
zależv od podatności turvstv na w p ł v w dzia
łań marketingowych o r o r n u i L c h poszczególne

miejsca iako atrakcyjne turystyczne cele Cheć
nochwalenia sie kolebom i nracv wakaciami
i i a k i m ś konkretnym mieiscn wvdaie sie hvć dość

p

75

z hn

S r

n ż t

kt'r h

b r

nie zawsze są aż tak oczywiste. W momencie
rozpowszechnienia turystyki na masową skalę
podróżujący zapragnęli zdystansować się od tłu­
mów oblegających najbardziej znane zabytki.
Tendencje antyturystyczne, które się pojawiały,
przybierały różne formy - wykształcenia bardziej
wyrafinowanej świadomości, dotyczącej wartości
poszczególnych atrakcji, starannego wybierania
celów czy wreszcie zejścia z głównych turystycz­
nych szlaków, mające na celu zobaczenie tego,
co niepopularne, niedoceniane, zwyczajne czy
wręcz brzydkie. Dotarcie na końce świata, gdzie,
według turystów i miejscowych, nie ma abso­
lutnie nic ciekawego, stało się celem niejednego
podróżującego. Antyturystów przyciąga pustka
szara rzeczywistość zwykłe blokowiska czy ulice
-raczej ludzie niż miejsca. Takie podejście może
oznaczać że podróż wcale nie musi odbywać sie
do miejsc bardzo odległych i warto docenić to
co znaiduie sie na nrzvkład w sąsiednich mieisco'
wościach lub nawet w innej niż zamieszkiwana
nrzez tnrvste części miasta 7 newnościa otwiera
nowe możliwości noszerza i rak inż bardzo sze
r

, ,

f

|

'

P

r

n



J

,

n r n i ln

_

roki Katalog miejsc stanowiących potencjalne
cele podroży ^hoc w powszechnym mniemaniu
wszystko
zostało jakiegoś
juz zbadane
i opisane,
ciągłe
można dokonać
wielkiego
osobistego
odkrycia. Każda podroż staje się do tego dosko­
nałą okazją dlatego ludzie naturą których - jak
pisał 1 rzecławski - jest pielgrzymowanie, zawsze
będą podróżować.

Szczegółową historię podróży przedstawia W. Lóschburg w swojej książce: A History ofTravel, Die Edition
Leipzig,Leipzigl979.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

D o t r z e ć na koniec ś w i a t a

The

51

Ends of the World: On

Destination Choices

In the article the author attempts to analyze the factors influencing choices of travel destinations. At the time of the
Great Discoveries of 15* and 16* centuries people reached the farthest edges of the world. Although there are no
longer white spots on the map of the world, people have never stopped travelling. Motivated by curiosity, tradition or
fashion they went to other countries to complete their education, as during 18 century Great Travel, to escape the
restrictions of the morał code of conduct, as the British of the Victorian era, or to relax, as the contemporary tourists
mainly do. The change of motivations of the undertaken travels has influenced the choices of destinations, and so, for
the Enlightenment traveller the major destination was Italy, seen as a handbook of history, art and culture; Romantic
travellers visited mainly Switzerland, where dangerous and mysterious mountainscape could be encountered, whereas
contemporary tourists head for acclaimed attractions. Those who wish to differentiate themselves from the mainstream
of travellers choose destinations seemingly unattractive. Anti-tourists, as they can be called, wish to reach places from
where - as it seems - there is "no way back". These are forgotten ends of the world where in common understanding
there is nothing to see. But very often it turns out that even that nothing' is filled with something meaningful and,
eventually, it becomes a destination bearing a real significance.
th

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.