http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5295.pdf
Media
Part of Retoryka kolonializmu w "Kolędzie moskiewskiej" Pawła Palczowskiego/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)
- extracted text
-
Krzysztof
Sztafa
Ur. w 1991 roku. Student polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, publikował
w „Czasie Kultury" i „Korespondencji z Ojcem", pochodzi z gór. Naukowo
zainteresowany marksizmem.
Retoryka kolonializmu
w Kolędzie
moskiewskiej
Pawła Palczowskiego
W niniejszym artykule zamierzam opi
sać i p r z e a n a l i z o w a ć funkcjonowanie dyskursu
kolonialnego w warunkach polskiego p i ś m i e n
nictwa politycznego. O d w o ł u j ą c się do pism
Michela Foucault, p o d e j m ę się rekapitulacji naj
w a ż n i e j s z y c h w a r u n k ó w , na jakich ó w dyskurs
funkcjonuje, wraz z najbardziej podstawowymi
konotacjami filozoficznymi, k t ó r y c h dla pełnego
zrozumienia kwestii nie sposób p o m i n ą ć . Później
przytoczę powody i okoliczności powstania Kolędy
moskiewskiej - stanowiącej przedmiot niniejszych
rozważań - jako że materia ta nie należy do główw ą t k u d o c i e k a ń , ograniczę się do nakreśle
nia najogólniejszego rysu historycznego w taki
sposób by Jasnym okazało sie dlaczego dla autora
i jednocześnie całej ówczesnej Rzeczypospolitej
nastąpiła - nibv to obiektywna - t y t u ł o w a oka
zyia o o ż a d a n a " do oodiecia zbroinei wyorawy
na M o s k w ę Nasteonie orzeide do orocesu kre
acii TnnJo" łączącego sie z L o równoczesna
dvskwalifiL'ia i wnedzeniern noza r e n m l n v
kontekst k u l t u r o w y ! * ! k o ń c u natomiast zwrócę
1 (19) P019
BARBARZYŃCA
u w a g ę na gospodarcze korzyści w y n i k a j ą c e z opi
sywanego przez pisarza planu kolonizacji wraz
z ich skutkami zarówno dla ówczesnych obywa
teli Rzeczypospolitej, jak i p o d p o r z ą d k o w a n y c h
j u ż M o s k w i c i n ó w . U w z g l ę d n i ę tutaj perspek
tywę Palczowskiego i połączę ją z o g ó l n i e j s z y m i
tendencjami t o w a r z y s z ą c y m i na ogół zjawisku
kolonializmu. Rzecz jasna, nie w y k a ż ę wszystkich
w y s t ę p u j ą c y c h w Kolędzie p r o b l e m ó w - broszurce
tej m o ż n a by p o ś w i ę c i ć o wiele obszerniejsze
opracowanie - a wskażę jedynie najważniejsze
w y s t ę p u j ą c e w dziele strategie imperialne i uzu¬
pełnię je stosownym komentarzem.
Zasady dyskursu postkolonialnego
Aby rozjaśnić swój punkt widzenia, c h c i a ł b y m
w k i l k u słowach o m ó w i ć najbardziej podstawowe
warunki, na jakich funkcjonuje jedno z czoło
wych pojęć u ż y w a n y c h w analizie postkolonialnej - dyskurs. Skorzystam tutaj głównie z roz
w a ż a ń Michela Foucault, które - ze w z g l ę d u na
Krzysztof Sztafa
68
dość bliskie p o k r e w i e ń s t w o zachodzące p o m i ę d z y
obydwoma m y ś l i c i e l a m i - w szerszej perspekty
wie zestawię z n i e k t ó r y m i w ą t k a m i podejmowa
n y m i przez Louisa Althussera w kwestii ideologii
i Ideologicznych A p a r a t ó w P a ń s t w o w y c h (dalej:
IAP). Swoje r o z w a ż a n i a u z u p e ł n i ę p r z y k ł a d a m i
z Kolędy.
Jak pisze Michel Foucault:
W każdym społeczeństwie
wytwarzanie dyskursu
jest równocześnie
kontrolowane, selekcjonowa
ne, organizowane i poddane redystrybucji przez
pewną liczbę procedur, których rolą jest zaklinać
moce i niebezpieczeństwa,
zawładnąć
przypadko
wością zdarzeń, wymknąć się ciężkiej,
niepokojącej
materialności .
1
Na gruncie teorii francuskiego filozofa dyskurs
stanowi podstawowy warunek istnienia i rozwoju
kultury w jej dojrzałej, instytucjonalnej postaci;
wytwarza się on oddolnie, spontanicznie, obie
rając za bazę p a n u j ą c y kontekst kulturowy oraz
d o m i n u j ą c y system aksjologiczny; w przypadku
realiów towarzyszących Kolędzie
wspomnianym
przez m y ś l i c i e l a Podmiotem Z a ł o ż y c i e l s k i m jest
cała tradycja humanitas , ale nie tylko - w a ż n y
jest r ó w n i e ż ogrom pewnych lokalnych, stricte
polskich u w a r u n k o w a ń kulturowych. Foucault
ukazuje ó w Podmiot nie tylko w kategoriach
oficjalnie afirmowanego n o ś n i k a pewnej k u l t u
rowej t o ż s a m o ś c i w jej najbardziej podstawo¬
wych postaciach, ale r ó w n i e ż m ó w i o n i m jako
2
0 najskuteczniejszym s t r a ż n i k u ładu; akumulu-
1
2
M . Foucault, Porządek dyskursu, tłum. M . Kozłowski,
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002, s. 7.
Mówiąc ściślej: tradycja ta jest o tyle Podmiotem Za
łożycielskim, że wszelkie wpisane w nią, usankcjono
wane historycznie obrzędy oraz pożądane wartości
zachowują w sobie pewne stosunki mikrowładzy;
Podmiot Założycielski realizuje się więc w tych na po
zór najmniej upolitycznionych składnikach, na któ
rych zbudowana jeslcała formacja kulturowi.
jąc historyczne d o ś w i a d c z e n i e kultury, w c h ł a n i a
je, dzięki czemu zajmuje jego miejsce i sam, j u ż
w p e ł n i autonomiczny, zasiada na tronie, by
„zaklinać moce i niebezpieczeństwa, z a w ł a d n ą ć
p r z y p a d k o w o ś c i ą zdarzeń, w y m k n ą ć się c i ę ż k i e j ,
niepokojącej materialności" .
3
Posługuje się przy t y m pewnymi ściśle określo
n y m i procedurami, od k t ó r y c h notabene zależy
jego w ł a s n e istnienie. Pierwszą, p o d s t a w o w ą ,
jest uznanie opozycji fałszu i prawdy, k t ó r y c h
definicje wytwarza na w ł a s n y c h warunkach. Usta
n a w i a j ą c „granice p r a w d z i w o ś c i " , przechodzi do
wytworzenia - dla p r z y k ł a d u - kategorii sza
l e ń c a , z n a j d u j ą c e g o się poza p o r z ą d k i e m - jego
j e d y n ą funkcją i przeznaczeniem jest integra
cja p o d m i o t ó w w obrębie dyskursu. Istnienie
s z a l e ń c a pozwala i m bowiem u k o n s t y t u o w a ć
w ł a s n ą t o ż s a m o ś ć na kontrze wobec Obcego,
p o r z ą d k u j e rzeczywistość w łatwo p r z y s w a j a l n ą
prostą d y c h o t o m i ę : n o r m a l n o ś ć - nienormal¬
ność (czy też rozum - s z a l e ń s t w o ) . U o g ó l n i a j ą c ,
w skali makro odbiciem tego p r z e c i w i e ń s t w a
iest iak wykazuje Said sam podział na Europę
oraź Orient. O ile jednak odmieniec sytuuje się
dyskursu (iest potrzebny do utrzymania
w oełni kontrolowanego ^
Jo) o tyle wykre
owany przez Palczowskiego wizerunek Rosjan
na ieeo antypodach - w t y m t e ż mieiscu
4
5
rnLa idenrvfZLć
Mo.kwiHnów" z L e
.
J
" » ,
„ L "
mieszczonym „ n a zewnątrz s z a l e ń c e m , spełnia
jącym w s p o m n i a n ą juz, n a j w a ż n i e j s z ą t u r c j ę
konstytuowanie tożsamości p o d m i o t o w a jego
specyhka nie polega jednak tylko na t y m obcy
europejskiej humanistycznej tradycji Rosjanin
p e ł n i rolę innego; o jego istnieniu p o ś w i a d
cza wiedza. Granica p o m i ę d z y dwoma światami
( p o d t r z y m u j ą c a d y c h o t o m i ę „normalny — nienor7
7
n
3
Ibid., s. 7.
4
Ibid., s. 8.
5
n
7
U
m
E.W. Said, Orientalizm, tłum. W. Kalinowski, PIW,
Warszawa 1991, s. 30.
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
malny") zbiegała się z granicami Rzeczypospolitej
oraz Rusi; to właśnie tutaj, „ n a k r a ń c u Europy"
istnienie Obcego było przez ogół najbardziej
odczuwalne i j e d n o c z e ś n i e w naturalny spo
sób inicjowało silne, sarmackie poczucie pewnej
wyjątkowości.
Teraz p o k r ó t c e p r z e d s t a w i ę z w i ą z e k , j a k i
zachodzi p o m i ę d z y m y ś l ą Foucaulta a Althussera. Althusser wspomina, że Ideologiczne Apa
raty P a ń s t w o w e istnieją głównie w oparciu o ide
o l o g i ę ; dalej wymienia kilka z nich - religijny
(pod postacią zinstytucjonalizowanych z w i ą z k ó w
wyznaniowych), kulturalny ( o b e j m u j ą c y pozy
tywne w a r t o ś c i o w a n e , „ k a n o n i c z n e " aspekty k u l
tury, takie jak język czy określone elementy dzie
dzictwa, np.: łacinę, sztuki p i ę k n e , l i t e r a t u r ę ) ,
szkolny (sieć uniwersytecka, system o ś w i a t y )
ora.z inne. N a j w a ż n i e j s z e jednak dla poniższych
rozważań są wymienione trzy Wszystkie IAP są
ze sobą ściśle p o w i ą z a n e . Kiedy Althusser inter¬
pretuje ideologię jako „urojone przedstawienie
stosunku jednostek do "ich realnych w a r u n k ó w
bytowych"? nie można- Dozbvć sie wrażenia że te
same właściwości przynależą do g ł ó w n y c h z a d a ń
dyskursu Ten realizuje je w bardziej subtelny spo
sób- o ile w orzyoadku deolomi zawsze oozostaie
newna m o ż l i w a zewnetrzność" o tvle dvskurs
dvskwal"ifik„ie ia iako sferę nrzvńależna obcemu
wyabstrahowanemu wobec k t ó r e g o m o ż l i w a
6
oozostaie
ó o s t a w a ooozycii
pozostaje wyłącznie postawa
opozycji i pogardy
w taki właśnie sposób lalczowski będzie usiło
wał przedstawić „ M o s k w i o n o w
ludzi Ubcych
dzikich
starając się przy tym jednocześnie tak
nakierować swoje wywody, by czytelnik odczul
do nich nienawiść. Na tle swojej epoki nie jest
w tym odosobniony.
Pawła Palczowskiego
„ O d początku X V I I wieku w polskiej litera
turze p a m i ę t n i k a r s k i e j p o j a w i ł się zdecydowanie
negatywny image Rosji i Rosjan. Rosja dla wielu
P o l a k ó w (...) była krajem p ó ł n o c n y m i surowym,
a z a m i e s z k u j ą c y j ą ludzie całkowicie zniewoleni
i p o d p o r z ą d k o w a n i absolutnemu monarsze" .
W czasach szlachcica z Palczowic argument o nie
wolniczym duchu wschodnich sąsiadów właśnie
zaczął z y s k i w a ć na „ p o p u l a r n o ś c i " - Stanisław
Żółkiewski pisał, i ż „u tego narodu carska krew
jest i n summa veneratione w najwyższej czci" .
W podobnym tonie w y r a ż a ł sie o Moskalach"
Samuel Maskiewicz: „Bo o n i tak rozumieją, że
monarchy większego pod słońcem świat nie
ma.
nad ich cara i żaden nr u. w y d o ł a ć nie m o ż e "
M i m o nielicznych w y j ą t k ó w w literaturze epoki
d o m i n u j ą generalizujące przedstawienia w s c h ó d
niego sąsiada, które w ostateczności składają się
La całościowy sDeiora.tvzowa.nv portret o g ó l n e j
moskiewskiej grubianitas"".
8
9
10
Przed p r z y s t ą p i e n i e m do w ł a ś c i w e j analizy
dzieła warto n a k r e ś l i ć k r ó t k i rys biograficzny
samego autora. Urodzony najprawdopodobniej
w Ł ę k a w i c y nieopodal m a ł o p o l s k i e g o Stryszowa
około 1570 roku Paweł z Palczowic Palczowski,
n a j m ł o d s z y syn M i c h a ł a i Barbary z Lubomir
skich, po latach o d e b r a ł gruntowne w y k s z t a ł A. Siemiańczuk, H . Siemiańczuk, Moskwa w rela
cjach polskich XVI i pierwszej połowy XVII wieku,
[w:] G Kotlarski, M . Figura (red-), Oblicza wschodu
w kulturze polskiej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań
1999, s. 61.
8
S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej,
PIW Warszawa 1966, s. 96.
9
A. Sajkowski (oprać), W. Czapliński (red.), Pamięt
niki Samuela i Bogusława Maskiewiczów (wiek XVII),
Ossolineum, Wrocław 1961, s. 146.
„
_ Kępiński, Lach i moskal Z dziejów stereotypu,
, W a l L w ^ K r a k ó w 1990; j . Madszewski,Ł
1603-1618: opinie i stanowiska szlachty
polskiej, PWN, Warszawa 1968.
10
6 L. Althusser, Ideologie i deolog czne aparaty państwowe, tłum. A Staroń, http://www.nowakrytyka.pl/
spip.php?article374, 10.03.2013.
/
Ibid.
t
1 (19) PD13
t
BARBARZYŃCA
69
Z
o
P
s
b A
W
k
aa
M
o
s
k
w
a
Krzysztof Sztafa
70
cenie na uniwersytetach m . i n . we Frankfurcie
nad O d r ą oraz Padwie. Podczas s t u d i ó w doko
nał konwersji z kalwinizmu na katolicyzm oraz
nawiązał kontakt z krewnym S t a n i s ł a w e m Lubomirskim. Po powrocie do kraju w 1605 roku,
dzięki swoim licznym koneksjom, zajął solidną
p o z y c j ę w ś r o d o w i s k u kancelarii k r ó l e w s k i e j .
O regalistycznych p o g l ą d a c h szlachcica ś w i a d c z y
dodatkowo wydany w tymże roku panegiryk jego
autorstwa z okazji ś l u b u Zygmunta I I I z K o n
stancją Austriaczką. Znany ze swoich licznych
p o d r ó ż y (Włochy, Francja, Niderlandy), w 1606
roku sprzedał odziedziczony m a j ą t e k w Księstwie
Zatorskim, aby przyłączyć się do moskiewskiego
poselstwa,/mającego reprezentować k r ó l a podczas
koronacji Maryny Mniszech na carycę Rosji .
12
Jako że wydana n a k ł a d e m oficyny Jana Szarfenbergera Kolęda moskiewska stanowi pismo
skierowane do posłów i s e n a t o r ó w z 1609 roku,
n a m a w i a j ą c e do p o d j ę c i a wyprawy zbrojnej na
R o s j ę , czuję się w o b o w i ą z k u pokrótce przedsta
w i ć okoliczności, które d o p r o w a d z i ł y do wydania
tej broszurki.
13
R u ś początku X V I I wieku p o p a d ł a w chaos
- po śmierci nieudolnego cara Fiodora I w 1598
roku p a ń s t w o pozbawione zostało prawowitego
następcy. N a tron wstąpił Borys Godunow, jed
nakże jego rządy nie cieszyły się p o p u l a r n o ś c i ą
u znacznej części bojarstwa, k t ó r a b u n t o w a ł a
się przeciwko nowemu władcy. W m i ę d z y c z a 12
13
G. Franczak, Wstęp, [w:] P. Palczowski, Kolęda mo
skiewska, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2010.
Kilka uwag o samej broszurce: pisane prozą dzieło
Palczowskiego w całości poświęcone jest agitacji za
sprawą podboju Rusi; autor nie krąży wotół innych
tematów, podporządkowuje swój wywód wyłącznie
podburzaniu przeciwko wschodniemu sąsiadowi Ko
lęda zajmuję się w jej całości, co oznacza, iż na użytek
analizy w żaden sposób nie modelowałem tekstu - tak
też rekapituluję tutaj zastosowana przez Palczowskie
go taktykę argumen acyjną uzupełniając ją następnie
Lsownym komentarzem
sie w i e ś ć o śmierci D y m i t r a , syna Iwana Groź
nego, odbijała się szerokim echem pośród ludu
wespół z plotkami o jego cudownym ocaleniu.
Tymczasem w 1604 roku na terenie Rzeczypo
spolitej Obojga N a r o d ó w z n a l a z ł s i ę D y m i t r
Samozwaniec, człowiek p o d a j ą c y się za owego
cudownie ocalałego syna. P r z y j ę t y na dworze
Zygmunta I I I Wazy, starał s i ę p r z e k o n a ć pol
skiego k r ó l a o swoim pochodzeniu i p o d j ę c i u
w s p ó l n e j wyprą.wy na. M o s k w ę w celu objęcia
należytego tronu. N i k t , rzecz jasna, nie w i e r z y ł
W opowiadane przez przybysza rewelacje, jed
n a k ż e pojedyncze g r u p k i m a g n a t ó w w i d z i a ł y
w tych o k o l i c z n o ś c i a c h d o s k o n a ł ą o k a z j ę do
przejęcia w ł a d z y w osłabionej Rosji i rozszerze
nia przez to swoich wpływów. Pomimo niezgody
Seimu zdołano z o r g a n i z o w a ć w y p r a w ę maiaca za
cel obalenie Godunowa. Ostatecznie, w wyniku
ś m i e r c i te?o osta.tnie?o Dvm.itr w ipcu 1605
roku został k o r o n o w a n i na cara a rok nóźniei
noślubił Marvne M n i s z c h ó w n e córkę woiewodv
sandomierskiego Terzego M n i s z ć h a . N o w y w ł a d c a
ściągnął na siebie w k r ó t c e n i e c h ę ć części bojar
stwa w wvnik"ii neon w v h n r h ł b nt -n o-r
stwa, w w y n i k u czego wyoucm Dunt, inspiro
wany przez Wasyla Szujskiego podczas Którego
zamordowano U y m i t r a i pokonano „Krwawej
jutrzni , p o z b a w i a j ą c życia KilKuset poslow pol
skich, litewskich oraz w oskich . Wsrod ocala
łych z masakry był l a w e ł l a l c z o w s k i - podzielił
on los pozostałych towarzyszy, spędzając kilka
kolejnych lat w n i e w o l i rosyjskiej. Z d a n i e m
Grzegorza Franczaka, „w Kolędzie
doświadcze
nie moskiewskiej katastrofy posłuży m u jedynie
za bezosobowy argument na rzecz interwencji
zbrojnej . Po powrocie do Polski w 1608 roku
Palczowski staje się g ł ó w n y m propagatorem nie
nawiści wobec Rosji i Rosjan - żywiąc osobi¬
stą n i e c h ę ć do rządów Wasyla Szujskiego oraz
14
15
L. Bazylow, P. Wieczorkiewicz, Czas Smuty, [w:]
eidem, Historia Rosji, Ossolineum, Wrocław 2005,
s. 91-107.
G. Franczak, Wstęp, op. cit, s. 16.
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
k o n t e s t u j ą c ogólny, głęboki kryzys politycznos p o ł e c z n y ówczesnego p a ń s t w a moskiewskiego,
dostrzega w owych o k o l i c z n o ś c i a c h „ o k a z y j ę
pożądaną", by n a j e c h a ć osłabiony kraj i „dobro
Rzeczypospolitej r o z m n o ż y ć " .
Ale żeby to ledwie nie trzyletnie Ich Mości
Panów
Posłów, a potym też czas niemały Ich Mości
Panów
Posłanników zatrzymanie nic więcej sprawić i nic
inszego znaczyć nie miało? (...) Coś większego
i dalszego Pan Bóg nam w tym pokazać
chciat .
6
Wniosek jest prosty. To d z i ę k i szczególnej
boskiej opatrzności Polacy zostali pojmani w nie
wolę, by poprzez to poznać lepiej słabości Państwa
Moskiewskiego oraz b a r b a r z y ń s k i e usposobienie
jego mieszkańców. Argument p o w o ł y w a n i a się na
instancję boską będzie się wielokrotnie powtarzał
na kartach k s i ą ż k i , u w y p u k l a j ą c k o n i e c z n o ś ć
dokonania ekspansji. J e d n a k ż e owe „Ich M o ś c i
P a n ó w P o s ł a n n i k ó w zatrzymanie" spełnia jeszcze
jedną, d o d a t k o w ą funkcję. Sytuuje ono samego
autora ponad t ł u m e m , d o d a j ą c m u specyficz
nej auctoritas - Palczowski, poprzez osobiste
d o ś w i a d c z e n i a z Rosjanami staje sie w oczach
czytelnika kompetentny, by n a m a w i a ć do aneksji
17
16
17
P. Palczowski, op. cit, s. 59.
Ibid., s. 108 - „Niewdzięczność nasza łaski i błogosła
wieństwa Bożego! Pan Bóg nam to państwo prawie do
rąk podaje, a my go brać nie chcemy". Dalsze adresy
do cytatów z omawianego dzieła znaj duj ą się w nawia
sach
1 (19) P019
BARBARZYŃCA
71
pogrążonego w chaosie p a ń s t w a . Stara się s p r a w i ć
w r a ż e n i e , jakoby był w posiadaniu rzeczywistej,
obiektywnej wiedzy. M o ż e m y zresztą p r z e k o n a ć
się o t y m j u ż na p o c z ą t k u dzieła, podczas formu
ł o w a n i a propositio:
Com, długi czas mieszkając z ludźmi moskiewskiemi,
Uszyma i oczyma pilno czerpał swemi,
Tom krótko tu zebrać chciał (...)
Uszedłem z targu złego z uszyma do domu,
I nie mogłem stamtąd nic więcej przywieźć komu.
[s. 17-18, w. 1-3]
Pozycja mówiącego, mówiący
a wiedza
S p r z y j a j ą c e o k o l i c z n o ś c i same z siebie nie
wystarczają, p o t r z e b u j ą jakiejś wyższej instancji,
k t ó r a m o g ł a b y u s a n k c j o n o w a ć obrany sposób
działania. W t y m też celu na samym początku
Kolędy
Palczowski wskazuje na ich nieprzypad
kowy zbieg, m a j ą c y swój punkt kulminacyjny
w „ k r w a w e j jutrzni":
Pawła Palczowskiego
Ta p o d w ó j n a funkcja wiedzy (jako usprawie
dliwienia podboju i źródła auctoritas), jak rów
nież wiedza sama w sobie stanowi typowy w y t w ó r
dyskursu: pozwala m u istnieć i j e d n o c z e ś n i e roz
w i j a ć się dalej. Wiedza, będąca w rzeczywistości
s u b i e k t y w n ą interpretacją zaobserwowanych zja
wisk , sankcjonuje w i ę c dyskurs, natomiast tę
pierwszą uprawomocnia c z u w a j ą c a nad nią boska
opatrzność, z k t ó r ą nikt nie śmie p o l e m i z o w a ć .
18
Palczowski jako autor w szerszej perspekty
wie nie może sobie p o z w o l i ć na w y w y ż s z a n i e się
ponad c z y t e l n i k ó w - aby ich sobie z j e d n a ć {captatio benevolentiae), musi „zniżyć się" na poziom
odbiorców, nie może p o z w o l i ć sobie na dystans
w z g l ę d e m nich, wreszcie: musi jasno i w y r a ź n i e
s y g n a l i z o w a ć swoje jednoczesne p r z y w i ą z a n i e do
w s p ó l n o t y . W t y m celu nie tylko u ż y w a określeń
pierwszej osoby liczby mnogiej {musimy, chcemy),
ale dokonuje szeregu innych, bardziej wyrafi
nowanych z a b i e g ó w - p o w o ł u j e się na w s p ó l n ą
18
E. M . Thompson, Said a sprawa polska, „Europa.
Tygodnik ideT 26 2005, s. 11. W tej perspektywie
Palczowski staje sie Saidowskim „orientalistą" - „ uczo¬
nym, który uogólnia na olbrzymią skalę zjawiska za
obserwowane w koloniach oraz zamraża niejako swe
interpretacje narodów podbitych, przekształcając te
interpretac e w fakty historyczne". Jest to wiedza poli
tyczna mimo jej pozornej apolityczności ( E W Said
op cit s 40)
72
Krzysztof Sztafa
t r a d y c j ę ; manifestuje swoje p r z y w i ą z a n i e do k o n
hospodar pokazał
wencjonalnych, „staropolskich" w a r t o ś c i i religii.
To „bratanie się" ze zbiorowym o d b i o r c ą jedno
stwa, [s. 96]
się być wdzięcznym
tego posel
cześnie w pewien sposób tworzy go: ostentacyjne
p r z y w o ł y w a n i e w s p ó l n y c h symboli projektuje
Jako poseł w Moskwie Palczowski b y ł posłannikiem samej K r ó l e w s k i e j M o ś c i - reprezentując
w i ę c określoną w s p ó l n o t ę k u l t u r o w ą , albo lepiej
k r ó l e w s k i majestat, staje się w ramach ustalonego
- umacnia j ą w kwestii stosunku do Innego, przez
co p o g ł ę b i a się a k t u a l n o ś ć opozycji p r a w d a - f a ł s z
p o r z ą d k u obyczajowego k i m ś nietykalnym - poj
manie go i wzięcie do niewoli oznacza nie tylko
oraz s o l i d a r n o ś ć w e w n ą t r z grupy. I n t e g r a l n o ś ć tej
ostatniej stanowi równocześnie o jej sile i goto
k r n ą b r n o ś ć wobec zwyczajów, ale r ó w n i e ż obrazę
n a j w y ż s z e g o majestatu. M o s k w i c i n i , k t ó r z y
w o ś c i do podboju.
„z c h ł o p ó w panem się stali" [s. 9 6 ] gwałcą usta
lony porządek, w y ł a m u j ą się szanowanym, starym
zasadom, d o w o d z ą c przez to d w ó c h rzeczy - jako
19
Wiedza spełnia jeszcze j e d n ą f u n k c j ę . Pozwala
ona na wytworzenie wizerunku Obcego, na jego
uformowanie w zgodzie z i m p e r i a l n ą p e r s p e k t y w ą
Zachodu: w świetle tych okoliczności w y ł a n i a
j ą c y się z „ o b s e r w a c y j " Palczowskiego Moskwicin
zostaje zdefiniowany jako Gorszy Inny, bo nie
mieszczący się w k u l t u r o w y m p o r z ą d k u autora
i ostatecznie jako naturalny obiekt podboju, nad
k t ó r y m n a l e ż y roztoczyć k o n t r o l ę . C h c i a ł b y m
teraz prześledzić sposób, w jaki t y t u ł o w y „szlach
cic polski" konstruuje swojego wroga..
Potrzeba Innego
Palczowski w swej argumentacji sięga po cały
arsenał cnót, w a r t o ś c i oraz symboli p r z y n a l e ż
nych tradycji humanitas, k t ó r e przeciwstawia
Rusinom - jego argumenty b r z m i ą o tyle wia
rygodniej, że nieustannie podpiera je w ł a s n y m
d o ś w i a d c z e n i e m . Tak t e ż , p r z y w o ł u j ą c dzieje
„ k r w a w e j j u t r z n i " , p o s ł u g u j e s i ę figurą grec
kiej w i e r n o ś c i (graeca fides), aby u k a z a ć - obcą
ludziom godnym - n i e w i e r n o ś ć i nierycerskość
Moskwicinów:
20
b a r b a r z y ń c y m a j ą w pogardzie obyczaje cywilizo¬
wanego świata, bądź, jeszcze gorzej, zupełnie ich
nie znają. N i e w i e r n o ś ć Rosjan zostaje tutaj zesta
wiona z czystością intencji P o l a k ó w - ż y c z l i w o ś ć
zostaje zdradzona, a dobre chęci zaprzepaszczone
przez zła wole i podstęp Ujecie to dodatkowo
dyskwalifikuje Obcego Dozwalając na r ó w n o
czesne w y w y ż s z e n i e swoiei strony" Ostatecznie
cała win L a d a na k r n ą b r n y c h M o s k w i c i n ó w "
7 n e r s n e k t v w v ó w c z e s n v c h realiów trudno w iakiś
21
n r l k o n n i L snosóh odenrzeć hadź rhoriażbv
oddalić te z L ™ C n wierei krwawa intrz
n " staj
r i e się
• n' " wo b
ma
nie r\V
tylko ir>A\Jw\
zrodiem nienawiści
Dec
wscnodmego sąsiada aoprasza się zdecydowanej
_
reakcji. Muzy w i ę c za argument
o konieczności podboju:
inaczej by się nam uczynić
2 0
Tak ten jaszczurcy naród nagradza nam chęci
i życzliwości
nasze, tę zapłatę za przyjaźń,
którą
im więc ofiarujemy, odnosimy. Tak ten miły pan
21
' M . Foucault, op.cit.,s. 10.
przemawiający
miarą
nie go
dziło, jedno się jako nabarziej mścić tej
żadną
świeżej
Argument o „Moskwicinach-mużykach" można zna
leźć nie tylko w tekście Kolędy. W XVII-wiecznym
pamiętnikarstwie polskim negatywna figura Rosjanina-chłopa pojawia się w twórczości braci Masktewiczów czy relacjach Aleksandra Piaseczyńskiego (patrz:
A. Niewiara, Moskwtan-Moskal-RoJmn w dokumen
tach prywatnych. Portret, Wydawnictwo Naukowe Ibi
dem Łódź 2006).
Zarzut o zdradziecki czy krzywoprzysiężny charak
ter Rosjan również nie stanowił wówczas novum: już
w X V I wieku pojawia się w zapiskach Jana Piotrow
skiego (patrz: A. Niewiara, ibid.).
BARBARZYŃCA
1 ( 1 9 ) PD13
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
ich zdrady przeciwko nam, tej niewinnej krwie
braciej naszych, którą ten zły nieprzyjaciel świętokradzkiepokrwawił
ręce swoje, tego ich tak
wielkiego obelzenia Pana i Rzeczypospolitej naszej.
[s. 93-94]
Pomszczenie śmierci posłów staje się moral
nym imperatywem - zaniechanie tego jest rów
noznaczne z zaniechaniem o b o w i ą z k u {officium)
utrzymania dobrego imienia całego p a ń s t w a .
Brak r y c e r s k o ś c i M o s k w i c i n ó w jednak nie
k o ń c z y s i ę jedynie na g w a ł c e n i u u ś w i ę c o n y c h
obyczajów. Palczowski dowodzi, że „ten n a r ó d
słaby, marny i niepotężny" nie zasługuje na żaden
szacunek. O t ó ż j e d y n ą realną bronią nieprzyja
ciela, oprócz jego liczebności, jest p o d s t ę p :
Tak jest, iż nam wiele zamków i miast pobrali, ale
trzeba wiedzieć jako. Nie męstwem abo dzielno
ścią jaką, ale zdradą i chytrością pod przymierzem.
[s. 88]
Ta chytrość wskazuje nie tylko na k r y j ą c ą się
pod n i ą w d o m y ś l e t c h ó r z l i w o ś ć , ale r ó w n i e ż
bezsilność, o czym m o ż e m y przeczytać w n a s t ę p
nym zdaniu: „Lecz gdy kiedy z nami wręcz poszli,
nigdy nie w s k ó r a l i , i owszem, z a w ż d y przegrawali" [s. 88]. Moskwicini są nierycerscy; nie w p i
sują się t y m samym w zachodni ideał człowieka;
zniżą się do wszelkich bezeceństw, by osiągnąć
swój cel i rozszerzyć wpływy. Pozór „hardego sie
bie pokazywania" kryje słabość oraz n i e m o ż n o ś ć
stoczenia „ p r a w d z i w e j " , m ę s k i e j walki. U z u p e ł
nienie powyższego stanowiska stanowi przykład
będący j e d n o c z e ś n i e zręczna^ próbą zawłaszczenia
historii na. swoją korzyść: „czego ś w i a d k a m i są
wszystkie b i t w y / k t ó r e ś m y kiedykolwiek z n i m i
mieli" [s 88] Nie m o g ł o , rzecz jasna, z a b r a k n ą ć
argumentu sankcji ostatecznych w postaci łaski
Bożei i d o k o n a ń p r z o d k ó w d w ó c h n a i w a ż n i e i
szych źródeł auctoritas. „Jasne i dosyć znaczne za
1 (19) P019
BARBARZYŃCA
Pawła Palczowskiego
73
łaską Bożą zacnych p r z o d k ó w naszych p r z y k ł a d y
i teraz w potomkach ich" [s. 8 8 ] .
W a ż n e , iż powyższe acempla m a j ą swoje źródło
poza causa, są aprobacją w y w i e d z i o n ą z zewnątrz
- o ile bowiem standardowe dowody w sposób
ścisły odnoszą się do danej sprawy, o tyle zasto
sowany przez autora Kolędy przykład ma charak
ter całkowicie od niej niezależny, co u m o ż l i w i a
użycie swobodnej taktyki argumentacyjnej oraz
- w d o m y ś l e - pozwala na w y c i ą g n i ę c i e wnio
s k ó w oraz s f o r m u ł o w a n i e uniwersalnych tenden
c j i . Co ciekawe, Palczowski w t y m względzie
nie wskazuje ż a d n e g o konkretnego p r z y k ł a d u
z historii, ogranicza się do pozostania na pozio
mie o g ó l n o ś c i , nie precyzuje jakie d o k ł a d n i e
wydarzenia historyczne m i a ł y b y się składać na
rzeczoną tradycję i „dziedzictwo przodków".
Dowodzenie sprawia w r a ż e n i e , że zostało oparte
na historycznej prawdzie — j e d n o c z e ś n i e , poprzez
umieszczenie w n i m figury p r z o d k ó w w y w o ł u j e
u o d b i o r c ó w emocjonalny rezona.ns przysłania
jący m i a ł k o ś ć argumentu. W ten sposób Moskwicin zostaje skutecznie zdeprecjonowany; odziera
sie eo z p r z y m i o t ó w cnotliwo/ci zostaje ukazany
jako chytry niegodny dzikus k t ó r e g o w d o m y ś l e
należy bez s k r u p u ł ó w p o d b i ć i „ucywilizować".
22
Kwestia ucywilizowania, jako typowe zjawisko
imperializmu, zasługuje na osobną u w a g ę . Na ogół
w analizie postkolonialnej pojęcie misji cywiliza
cyjnej łączy się z drugim obliczem Innego, które to
na pierwszy plan wysuwa jego nieznajomość i niez r o z u m i a ł o ś ć . Ten nieznany Inny, z racji tego, iż
niepokoi , musi zostać w jakiś sposób zneutrali23
24
2 2
2 3
24
H . Lausberg, Retoryka literacka. Podstawy wiedzy o li
teraturze, tłum. A. Gorzkowski, Wydawnictwo Homini,Bydgoszcz2002,s.4ll,4l2.
M.P. Markowski, A. Burzyńska, Teorie literatury XX
wieku, Znak, Kraków 2009, s. 553.
Ibid, s. 553. Autorzy wspominają o tym, że Inny,
oprócz tego, że niepokoi, również fascynuje - wątpię
jednak, czy ten jego aspekt jest adekwatny w stosunku
74
Krzysztof Sztafa
zowany, oswojony za p o m o c ą znanych obrazów
i przedstawień. U Palczowskiego jednak aspekt
„nieznajomości" wydaje się nieodpowiedni: prze
cież Polacy przez długie stulecia mieli żywy kon
takt ze swoim wschodnim s ą s i a d e m . Co w i ę c e j :
w świetle tego, co zostało j u ż powiedziane o wie
dzy nabytej podczas rosyjskiej niewoli, kategoria
ta z pewnością nie ma żadnego pokrycia. Autor
Kolędy
podchodzi do problemu ucywilizowania
z nieco innej perspektywy - miast wspomnianej
nieznajomości na pierwszy plan wysunie się odręb
ność Innego, fakt, że w ogólności funkcjonuje on
w odmiennym (w domyśle- gorszym) porządku
symbolicznym (nasuwa się skojarzenie z M o n teskiuszowskim zdumieniem: „jak to m o ż l i w e ,
żeby ktoś był Persem!" ). W całym tym procesie
punktem wyjścia jest'autorytatywne przekonanie
o wyższości własnej k u l t u r y - o t ó ż tylko cywiliza
cja" europejska dla M o s k w i c i n ó w bardzo odleeła
towarzyszącej polskiemu szlachcicowi tendencji
m o ż e m y przeczytać j u ż na samym początku:
Ziemię ich wziąć obfitą, hardość ich ukrócić,
Wiarę i złe zwyczaje w lepszy rząd obrócić, [s. 55]
25
Niedaleko stąd do wniosku, iż aneksja i eks
ploatacja ziem rosyjskich rysuje się jako coś
p o ż ą d a n e g o nie tylko ze strony kolonizatorów,
ale r ó w n i e ż ze strony samych kolonizowanych.
Palczowski zresztą m ó w i o t y m explicite:
Dal tym tam ludziom [Bóg] czas tak długi, aby
sposób życia narodu naszego chędogi, obyczaje
cudne, więc i milą wolność dobrze wybaczywszy
i wyrozumiawszy, większą aniżprzedtym
chęć
i miłość ku nam brali. [s. 59]
26
ze swoimi korzeniami w ereckiei i rzymskiej sta'
rożvtności może w d a ć z siebie nowoczesno ć "
W ówczesnych studiach kultura prawosławno27
ruska była usuwana na margines, uznawana za
coraz
; . 'ie
sp r ó bszą
, U
I
^ " Dęazie
^ 7
y czasu Z .TlodoDme
więc 1palczowski
d
podkres ,
P°
^
7 J7
™
od Rzeczypospolitej istnieje jakiś derekt; kultury
2 6
W
r Z ą
U
p a
ą C
M
d
pozaeuropejskie są zamrożone, a wreszcie
są po
prostu niezdolne do przekształcenia się w kierunku
nowoczesności bez udziału zewnętrznej siły. O tej
do Rosjan; dotyczy raczej ludów spoza kontynentu,
z którymi do czynienia miały zachodnie imperia.
2 5
2 6
J. Niedźwiedź, Humanitas na styku kultur. Kwestia
dyskursów kolomalnych we wschodmej Europte, [w:]
A Borowski (red.), Humanizm. Ltone
pojęaa,
Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2009, s. 202 „należy założyć (...) równorzędność i partnerski
charakter tych relacji".
I . Wallerstein, Europejski uniwersalizm. Retoryka
władzy, tłum. Adam Ostolski, Wydawnictwo Nauko
we Scholar, Warszawa 2007, s. 52.
27
Ibid.,s. 91-92.
2 8
J. Niedźwiedź, op. « f c , s . 2 2 6 .
Jest to typowy, wręcz podręcznikowy przykład
m y ś l e n i a kolonialnego - kolonizatorzy zostają
usprawiedliwieni wobec samych siebie, gdyż wraz
ze swoim przybyciem przynoszą ład i porządek;
z perspektywy zachodniej pragnienie tych dwóch
ostatnich nie podlega dyskusji. Przywołany frag
ment wskazuje dodatkowy trop. Otóż kolonizowani
najpierw muszą poznać „obyczaje cudne" koloniza
t o r ó w - oznacza to, że proces „asymilacji" będzie dla
Rosjan korzystny dopiero w szerszej perspektywie,
po przezwyciężeniu „w sobie" początkowych opor ó w . Na M o s k w i c i n ó w spływa łaska boża, dająca
możliwość poznania owych polskich o b y c z a j ó w
pokrywa się ona jednocześnie ze szlachetną dzie
jową misją Sarmatów (antemurale
christianitatiś)
aby zmodernizować i uwolnić od własnych słabości
29
„słowiański Orient"
W ramach dalszej deprecjacji Palczowski usi
łuje w y k a z a ć n i e w o l n i c z ą m e n t a l n o ś ć „ M o s k w i c i -
29
I . Wallerstein, op. cit., s. 90. W takim duchu argu
mentował na rzecz podboju Indian Juan Ginćs de Sepulveda w swojej znanej polemice z Bartolome de Las
Casasem.
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
nów", m a j ą c ą w d o m y ś l e k o n t r a s t o w a ć z polskim
u m i ł o w a n i e m złotej w o l n o ś c i . Posługuje się tutaj
argumentami a simili, p o r ó w n u j ą c wschodniego
sąsiada do Ż y d ó w :
32
Ktemu żadnej rzeczy nie mógł odmówić
carowi
tatarskiemu, by mu też dobrze i na wojnę kazał
z sobą jechać przeciw chrześcijanom,
[s. 77]
Powyższy cytat stanowi przykład z historii z retorycznego p u n k t u widzenia jest najbardziej
pożądany, g d y ż ma swoje źródło w prawdzie.
Palczowski jednak znowu pozostaje na t y m ogól
nym poziomie tempus generale, j a k i e g o ś odle
głego okresu historycznego . Poniżej przytaczam
jeszcze jeden p r z y k ł a d , odnoszący się do okresu
niewoli rosyjskiej:
Autor Kolędy
korzysta tutaj jednocześnie ze
znanego ówczesnego stereotypu ; przemyca zaka
m u f l o w a n ą treść, m a j ą c ą s p r a w i ć w r a ż e n i e , że
Moskwicini, dla k t ó r y c h niewolnictwo jest rzeczą
przyrodzoną, nie będą sprawiali większego pro
blemu jako skolonizowani; nie trzeba o b a w i a ć się
z ich strony ż a d n y c h b u n t ó w czy z r y w ó w - aneksja i późniejsza gospodarcza eksploatacja kraju
przebiegnie bez p o w a ż n i e j s z y c h komplikacji. Ta
niemożność wyrażenia pełnej podmiotowości
Rosjan wynika, rzecz jasna, z ułomności p o r z ą d k u
symbolicznego, do którego należą - nie chodzi
tutaj j u ż tylko o czystą zależność, ale o coś w i ę
cej o „ w y k l u c z e n i e , niepełną a u t o n o m i ę " w jej
szerszej, ontologicznej perspektywie.
33
30
Jacy to są chrześcijanie,
łacno obaczyćz
tego, co się
już wspomniało,
i z tego przeciwko nam zdra
dzieckiego i okrutnego występku, [s. 129]
Autor Kolędy
zdaje sobie sprawę z ważkości
powyższych zarzutów; są one o tyle skompliko
wane, że przecież „oficjalnie" w Rosji obowią
zuje obrządek prawosławny, a w i ę c chrześcijański.
Ogołocenie M o s k w i c i n ó w z ich wiary, wyłączenie
ich z religijnego porządku, ma bardzo doniosłe
znaczenie - dlatego też Palczowski konsekwent
nie przywołuje figurę Boga będącego po „naszej"
stronie, a wręcz explicite nakazującego na.m p o d b ó j
wschodnich sąsiadów. Sposób argumentacji przy¬
biera tutaj specyficzny charakter - chodzi głównie
o to, by u d o w o d n i ć wyższość zachodnich obrząd
k ó w chrześcijańskich, a. wra.z z n i m i całej przy na—
.
leżnej i m tradycji łacińskiej, której przeciwstawia
się „nieokrzesany wschód" ' . Dalsza deprecjacja
w tej materii wymaga jednak pewnej wyższej
sankcii dlatego też Palczowski szuka perspektywy
odmiennej niż swoja nie tak bezpośrednio związa
31
Potrzeba sankcji
Spoiwem łączącym c y w i l i z o w a n ą Europę jest
wiara chrześcijańska. I w tej materii Palczowski
nie pozostaje bezczynny - w Kolędzie
konse
kwentnie p r ó b u j e w y k a z a ć , że Rosjanie nie w p i
sują się w tę religijną w s p ó l n o t ę , ba, w y s ł u g u j ą
się nią, w rzeczywistości będąc c h r z e ś c i j a ń s k i m i
31
3
XVII-wieczne „argumenty" świadczące o niewolni
czym duchu Rosjal czytelnik może odnaleźć w przy
taczanej już książce: A. Niewiara, Moskwtctn-Moskal-Rosjanin,op.A,s.
82-87.
J. Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmamnia
-formą, Uniyersitas, -Kraków
- z nowoczesną
2011,
454^55.
3
1 (19) P019
J J
BARBARZYŃCA
J
J
&
75
tylko z pozoru , a bliżej i m do p o g a ń s k i c h Tur
k ó w czy T a t a r ó w :
Waśni są teraźniejszy Żydzi. Tyraństwo,
którym
ten naród jest uciśniony
spiritus ich tępy
bojaźń,
z którą się rodzą (...). Animusze w tych ludziach
są poniżone,
niewolnice, nie wylatają w górę, nie
kochają się w górnych i pod niebo wyniosłych
za
mysłach, [s. 110]
30
Pawła Palczowskiego
4
P. Palczowski, op. cit, s. 86: „tylko tytułem chrześci
jańskim jest pokryty".
„
H . Lausberg, op. cit., s. 386.
3 2
3 3
1
J. Niedźwiedź, op. cit, s. 229-231.
Krzysztof Sztafa
76
nej z causa. Aby w z m o c n i ć siłę i prawdziwość argu
mentu, jak również osobistą auctoritas, przywołuje
„świadectwo jednego człowieka wielkiego a prawie
świętego, k t ó r y też u nich był długo w więzieniu"
[s. 129]. To M i k o ł a j de Mello, portugalski misjo
narz do Indii, Persji i Rosji.
ci ludzie chrześcijańskiego
nazwisku i tytułu nie
są godni. (...) pełnią takie grzechy i sprośności,
jakowych żaden inny naród na świecie. (...) nie
widziałem ani słyszałem o takowym narodzie, któ
ry by zrównał z Moskwą we wszełakiem rodzaju
nieprawości,
przewrotności,
zdrady, co by tak był
próżen wszelakiej słuszności i sprawiedliwości,
pra
wa ludzkiego i Boskiego, próżen wszelakiej mibści
i skłonności miłosierdzia,
bojaźni Bożej i ludzkiej,
pełniąc wszelakie grzechy, nieprawości,
sprośności,
rozpusty, wszeteczeństwa,
sodomie, gwałty
(...)
tępi, brzydcy, szkaradni, głupi we wszelakich rze
czach do cnoty należących,
[s. 130]
N i e w ą t p l i w i e fragment ten jest najbardziej
j a d o w i t y m w y s t ą p i e n i e m przeciwko wschod
niemu sąsiadowi w całej Kolędzie.
Jego przywo
łanie nie tylko u z u p e ł n i a tok m y ś l e n i a Palczow
skiego, lecz r ó w n i e ż uwydatnia siłę dowodzenia.
Co istotne, autorem nie jest osoba ś w i e c k a ,
a „prawie święty" - misjonarz p o d r ó ż u j ą c y aż „po
Indyjej O r y j e n t a ł s k i e j i O k c y d e n t a ł s k i e j " . Dalej
czytamy:
pełniący grzechy tak sprośne, których mię wstyd
pisać; a nade wszystko główni nieprzyjaciele
imienia naszego katolickiego (...) przed wszystkiemi narody zelżyć, zesromocić
i wiarę nam skazić
usiłują, mówiąc i twierdząc przeciwko naszej
wierze świętej katolickiej i przeciwko jej wszystkim
professorum tysiącpotwarzy,
przewrotności
i wszeteczne kłamstwa, lżąc nasze chwalebne ceremonije i obrzędy tak święte i potrzebne, których siła
właśnie z natchnienia Bożego poszło,
świętokradzkich języków swych żądzą rozpuczając
na święte
sakramenta, tym barziej a daleko barziej na sługi
Boże, począwszy
od Ojca Świętego papieża, aż do
zakrystyjanów.
[s. 130]
Czego w i ę c e j potrzeba do całkowitego zdys
kwalifikowania wroga? D z i ę k i przytoczeniu
figury z e w n ę t r z n e j auctoritas Palczowski sank
cjonuje swój punkt widzenia, a p o d b ó j h e r e t y k ó w
staje się w r ę c z ś w i ę t y m o b o w i ą z k i e m k a ż d e g o
prawdziwie chrześcijańskiego narodu. Palczow
ski idzie w tej materii jeszcze o k r o k dalej.
Wyprawa contra schismaticos, jak stara się wyka
zać, przyczyni się nie tylko Rzeczypospolitej,
ale c a ł e m u c h r z e ś c i j a ń s k i e m u ś w i a t u ; zespolenie
d w ó c h n a r o d ó w sprawi, że cywilizacja europej
ska zdobędzie znacz<^ca^ p r z e w a g ę nad poganami,
a sama Polska zyska m i ę d z y n a r o d o w ą sławę jako
potężne imperium Palczowski zapewne m a r z y ł
by Rzeczpospolita - na wzór h i s z p a ń s k i e j k o n '
kwisty - zaangażowała sie w p o d b ó j kolonialny
i dążyła do rozszerzenia swoich w p ł y w ó w na
wschód- zresztą w samvm tekście autor podaje
orzykład zachodnich o a ń s t w starając sie wyka
zać analogie nomiedzv kolonizowaiwmi w ó w
czas Indiami a Moskwicinami. Przykład p a ń s t w
p r z e p r a w i a j ą c y c h sie celem p o d b o i r p r z e z m o r z e
z wielkim n i e b e ś p i e c z e ń s t w e m zdrowia swego"
jednocześnie podkreśleniu 1łatwości
1
•
s^ 88j smzy jeanoczesme
okazji, jaką po drugiej strome Europy d y s p o n u j ą
Polacy względem Moskwy:
L
I. A nam jako snadniej do państwa moskiewskie
go przyść, aniż inszym do tamtych Indów,
każdy
to baczyć może. A dostawszy tego, moglibyśmy
też
potężnością
i bogactwy z każdym narodem i króle
stwem w chrześcijaństwie
porównać,
[s. 65]
//. My, mogąc i pożytków niewymownych, nie tyl
ko nam samym, ale i wszystkiemu
chrześcijaństwu
służących, snadnie dostąpić i sławy
nieśmiertelnej
sobie i narodowi swemu nabyć, wszystkiego tego
zaniedbamy? [s. 88]
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
Palczowski konstruuje k o h e r e n t n ą k r y t y k ę
Rosjan - w s k a z u j ą c na boską opatrzność wobec
biegu w y d a r z e ń , dostrzega w nich „okazyje pożą
daną", której Polacy nie mieli od w i e k ó w . Posia
dając o d p o w i e d n i ą w i e d z ę n a b y t ą podczas rosyj
skiej niewoli, w y s t ę p u j e z perspektywy auctoritas
i j e d n o c z e ś n i e umacnia ją p r z y k ł a d a m i niezwiązanymi bezpośrednio ze sprawą. Zająwszy ugrun
t o w a n ą pozycję, przystępuje następnie do frontal
nego ataku na wschodniego sąsiada - zaczyna od
uwydatnienia n i e g o d z i w o ś c i , d w u l i c o w o ś c i oraz
z a k ł a m a n i a , po czym p r z y s t ę p u j e do opisania
rzeczywistej bezsiły i słabości. Argumentowanie
k o ń c z y natomiast,' poprzestając na ś w i a d e c t w a c h
niewiary i b l u ź n i e r s t w a Rzeczpospolita Obojga
Narodów, poprzez aneksję Moskwy, doda przy
tym splendoru zarówno sobie jak i całemu chrze
ściiaństwu- w szerszej perspektywie natomiast da
sie Doznać iako kolonialne mocarstwo i zdobędzie
przewagę nad ś w i a t e m i n n o w i e r c ó w " Taktyka
Lumentacvina zastosowana Drzez P a l c z o w s k i L
obeimuie wiec wszystkie aspekty-s Dołeczne Der
son Ine reliliine oraz crosnodarrze W ten s n o s ó b
, , •
J
,
\
• ",
%
„Kolonizowany, wbrew własnej w o n zmuszony
jest ao przyjęcia wizerunku skonstruowanego
przez k o l o n i z u j ą c e g o
. Warto dodać, ze ta ostat
nia cecha, internalizacja perspektywy c e n t r u m ,
jest przecież jednym z głównych celów Midowskiego „ o n e n t a h z m u .
g
g
n
7
m
n
Potrzeba przestrzeni
Po odkryciu Innego Palczowski przechodzi do
n a k r e ś l e n i a konkretnej wizji zagospodarowania
ogromnego terenu Rosji - zaczyna od przedsta
wienia domniemanych bogactw ziemi moskiew
skiej, d z i ę k i k t ó r y c h p r z e j ę c i u Rzeczpospolita
stanie się w a ż n y m partnerem handlowym, r ó w -
M . P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 559.
36
E. M . Thompson, op. at.,%. 11.
1 (19) P019
BARBARZYŃCA
77
nym ó w c z e s n y m p o t ę g o m gospodarczym Europy
Zachodniej:
tamte grunty równają się gruntom naszym podolskiem, ale nie tylko tym, ale naprzedniejszym
gruntom Królestwa Węgierskiego,
[s. 68]
Plan zagospodarowania Moskwy i związana
z n i m gospodarcza eksploatacja stanowią czołowy
element polityki imperialnej. M o ż n a powiedzieć,
że w tej perspektywie kreacja Innego jest pewnym
usprawiedliwieniem kolonizatorów; zdyskwalifi
kowany kolonizowany przeobraża się w niepełnoprawny przedmiot, którego funkcją docelową jest
bycie wyzyskiwanym za p o m o c ą pracy niewol
niczej - gospodarcza ekspansja staje się jednym
z najważniejszych celów imperializmu, a. za.ra.zem
jego najdojrzalszą formą. Warto dodać, że po sym¬
bolicznym uśmierceniu Rosjan
wchodzi j u ż
asDekt materialny do utrzymania wyzysku Dotrzeba
przecież zinstytucjonalizowanego aparatu repre
syjnego albo lepiej - wielości takich aparatów*
Dlatego' też pomocne staną sie w tym momencie
zarysowane na wstępie rozważania o Althusserze
Ideologiczne Aparaty Państwowe zostaia podparte
od strony teoretycznej Cwizerunek Innego oraz
wszystkie zewnętrzne" przesłanki Dodboiu) w ł a
śnie ideologia-nasvcone zdehumanizowanvmwizerunkiem gorszego (symbolicznie uśmierconego)
Innego l a
sobie teraz Dozwolić na otwarta
^ '
\
,
.
• •
}
przemoc, lan zagospodarowania zostaje więc pod
budowany i uprawomocniony
alczowski po
zdeprecjonowaniu innego i jednoczesnym uszla
chetnieniu^perspektywy polskiej przystępuje do
określenia konkretnych działań, jakie trzeba będzie
dokonać po niemalże pewnym zwycięstwie. Zakres
tych działań ma trojaki charakter:
n r 7
3 7
35
Pawła Palczowskiego
p
l
g
n
n
r
P
7
r
n
Instytucjonalizacja, jak wykazuje Said, prowadzi do
powołania społeczeństwa politycznego; w tej perspek
tywie podbLa i poddana zorganizowanej represji
Ruś również przechodzi na ten poziom. E.W. Said,
op. cit., s. 36, 43-44.
Krzysztof Sztafa
78
1.
gospodarczo-komunikacyjny ( p r z e j ę c i e
rosyjskich z a s o b ó w ) ;
2.
i d e o l o g i c z n o - p o r z ą d k o w y (przewaga lud
ności pochodzenia polskiego w g ł ó w n y c h
miastach ruskich, p r o w a d z ą c a do okcydentalizacji Innego, a t y m samym - jego
przyswojenia);
3.
zdobycie przestrzeni ż y c i o w e j (ziemia
ruska nadaje s i ę do osiedlenia przez
polskich chłopów, co w pewnej mierze
pozwoli na zredukowanie w e w n ę t r z n y c h
n a p i ę ć w obrębie p a ń s t w a , powodowa
nych a w a n t u r n i c z ą d z i a ł a l n o ś c i ą band
i grup zubożałej szlachty).
Wprawdzie-Ć rozsądek mój błahy, rozum barzo
miałki, nie patrzę w rzecz głęboko, jednak przecie
rad tamowych słucham, którzy pospolitym mą
drych rozsądkiem są mądrzy i godni, [s. 124]
U z n a j ą c swoją miałkość, w rzeczywistości Pal
czowski pozbywa się jej. Pozwala m u to na śmiałe
przejście do p o s t u l a t ó w o charakterze gospodar
czym. Dzięki kolonizacji Moskwy Polacy mogliby
w i ę c przejąć intratne interesy:
wielki handle z wielkiemipożytkami
w ziemi
moskiewskiej prowadzić
by się mogły, a mianowi
cie iżby wszystek handel korzenia, to jest pieprzu,
goździków,
cynamonu, muszkatu, czym się Portu
galczycy i Wenetowie tak barzo zbogacili, mógł się
do Moskwy obrócić (...). [s. 72]
Rosjanie, co oczywiste, nie wpadli na ten
p o m y s ł - nie pozwoliła na to ich niewolnicza
natura, niezdolna do ż a d n y c h konstruktywnych
d z i a ł a ń . Polacy, w ramach swojej szlachetnej
interwencji, m a j ą w i ę c szanse z d o b y ć m a j ą t e k
38
dzięki m o ż l i w o ś c i o m oferowanym przez z i e m i ę
rosyjską. Palczowski p o d k r e ś l a przy t y m łatwość
komunikacji: większość t o w a r ó w m o g ł a b y spły
w a ć d r o g ą rzeczną. W ten sam sposób samo
p o d r ó ż o w a n i e s t a ł o b y s i ę łatwe i wygodne połączenie Moskwa - Oka - W o ł g a - Morze
Kaspijskie da dostęp do Persji, natomiast trasa
D o n - Morze Azowskie - Morze Czarne zapro
wadzi Polaków do Konstantynopola, „gdzie w i ę k
sze p o ż y t k i za t y m by się odnieść mogły" [s. 71].
Autor Kolędy szczegółowo nakreśla wizję spływu
towarów, równocześnie d o w o d z ą c , że w ten spo
sób ich jakość będzie o wiele lepsza od tych spro
wadzanych przez P o r t u g a l c z y k ó w Polacy dzięki
dostępowi do Morza B a ł t y c k i e g o , m a j ą szansę na
sprowadzanie t o w a r ó w do wszystkiej Europy"
czyli w d o m y ś l e m o g ą s"tać się światową potęgą
gospodarczą
39
40
Korzyści gospodarcze m o ż n a osiągnąć również
w inny sposób - ze w z g l ę d u na organizację p a ń
stwa. Palczowski postuluje, by największe mia
sta (kolejno: N o w o g r ó d , Psków, Wielkie Łuki,
S m o l e ń s k , Jarosław, Kazań, A s t r a c h a ń ) „ w o l n y m i
u c z y n i ć " na p o d o b i e ń s t w o G d a ń s k a i uzależnić je
od Rzeczypospolitej. N a s t ę p n i e należy opodat
k o w a ć je z korzyścią dla p a ń s t w a polskiego - te
znane sposoby organizacji Palczowski aplikuje
w i ę c na grunt rosyjski. Jest to typowy przejaw
m y ś l e n i a kolonialnego: ekspansja „swojskości"
ma charakter totalny - proponowane rozwią
zania służą jako element dyskursu k t ó r y nie
ustannie poszerza „granice p r a w d z i w o ś c i " . Taki
układ wykształci oddolną, wzajemną kontrolę
wolnych miast i książąt -- wolne miasta h a m u j ą
książąt od pospolitej represyiei i t y r a ń s t w a ksia
żęta zaś wolne miasta od rebelizyjej" [s ' l 2 5 ]
Ponadto a u. t o r* Kolędy
twierdzi iż do skoloni
zowanych miejsc n a l e ż y s p r o w a d z i ć P o l a k ó w
39
3 8
P. Palczowski, op. cit, s. 74: „Moskwa bardzo źli są
gospodarze (...) nie są do kupiectwai handlu zdolni".
40
Chodzi o rzekę Moskwa.
Ibid, s. 73: „Portugalczycy nie ukazują inszego korze
nia, aż pierwej ono spleśniałe, spróchniałe, zmoczone".
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej
wszystkich stanów, z a r ó w n o szlacheckiego, jak
i chłopskiego, „na kształt kolonij onych rzym
skich". Przewaga polskiej l u d n o ś c i nad rodzimą,
szczególnie w zamkach granicznych i innych for
tecach, sprawi, iż ziemie te będą sposobniejsze
do obrony. Nie chodzi jednak tylko o o b r o n n o ś ć ;
sytuacja taka przyczyni się do szybszej okcydentalizacji Innego, do jego oswojenia - o b c u j ą c
z Polakami, Rosjanin uczyłby się ich o b y c z a j ó w
j ę z y k a , co w szerszej perspektywie zap rowadzi do jego całkowitej polonizacji. Dochodzi tutaj
w i ę c element przemiany Innego w „swojego".
W t y m wszystkim znamienne jest to że Palczow
ski planuje w p r o w a d z i ć na skolonizowane ziemie
polskie prawo - a w i ę c przewiduje m o ż l i w o ś ć
przypuszczenia orientalnego b a r b a r z y ń c y " do
w o l n o ś c i naszych" chociaż wcześniej w s k a z y w a ł
że spiritus ich tępy" jest w stanie o zyiać formę
jedynie biernej uległości.
Ostatni aspekt działań d ą ż ą c y c h do zorga
nizowania ziem skolonizowanych wyprowadza
Palczowski wprost z w e w n ę t r z n e j sytuacji, jaka
panuje w Rzeczypospolitej. N i e chodzi tutaj
tylko o poszerzenie przestrzeni życiowej - rozległe
pola moskiewskie m o g ą b y ć miejscem, k t ó r y m
zainteresują się awanturnicze grupy po Rokoszu
Zebrzydowskiego:
Jeśliś tedy, bracie, utracił, jeśliś dlatego odmiany
jakiej w ojczyźnie pragnął, tam do Moskwy jedź,
nabedziesz tam zaś majętności
i inszych bogactw
wiele. [s. 84]
Ich wyjazd na w s c h ó d przyczyni się w i ę c do
uspokojenia sytuacji w p a ń s t w i e . Ponadto szlach
cic z Palczowic, p o w o ł u j ą c się na rzekomy w y ż
demograficzny, argumentuje, iż ziemie na wscho
dzie p o w s t r z y m a j ą niezgodę powstałą z powodu
„nazbyt bliskiego sąsiedztwa". Zapewnienie prze
strzeni życiowej u m o ż l i w i w i ę c n i e s k r ę p o w a n ą
prokreację narodu polskiego.
1 (19) P019
BARBARZYŃCA
Pawła Palczowskiego
79
Tak p r e z e n t u j ą s i ę praktyczne, materialne
korzyści w y ł a n i a j ą c e się z racjonalnego zagospo
darowania podbitych ziem. Opanowanie i aneksja Rosji m i a ł a p r z y c z y n i ć się do z w i ę k s z e n i a
bogactwa całej Rzeczypospolitej, j e d n o c z e ś n i e
p o z w a l a j ą c p r z y s w o i ć i u c y w i l i z o w a ć Moskwici
n ó w poprzez ich obcowanie z „obyczajami cud
n y m i " Polaków. P o m y ś l n a interwencja pozwoli
łaby ponadto rozładować w e w n ę t r z n e problemy
p a ń s t w a i z a p e w n i ć potrzebną prężnie rozrastają
cej się nacji przestrzeń życiową. Dzięki tym zabie
gom odległe Peryferia m i a ł y u z y s k a ć m o ż l i w o ś ć
zespolenia sie z Centrum zaś ono samo w z m o c n i ć
kulturową hegemonię. '
Bilans
W k o ń c o w y m fragmencie dzieła Palczowski
zwraca się do czytelników; nawołuje ich do czynu,
p r z y w o ł u j ą c postaci przodków, k t ó r z y „ n a r o d y
pograniczne g r o m i l i " . W y l i c z a j ą c ich zasługi,
powtarza jeszcze raz w ogólności s f o r m u ł o w a n e
wcześniej argumenty.
Jako dzieło Kolęda Moskiewska stanowi typowy
przykład „ l i t e r a t u r y będącej s t r o n n i c z k ą impe
rialnej polityki kolonizacji" . M o ż n a odnaleźć
w niej wszystkie p r z y n a l e ż n e d o m i n u j ą c e m u
Zachodowi standardowe uwarunkowania epistemologiczne, etyczne oraz estetyczne, roszczące
sobie prawa bycia uniwersalnymi. I chociaż dzieło
Palczowskiego nie spotkało się z entuzjastycznym
odzewem ówczesnej szlachty - tak w y w y ż s z a n e j
w wywodzie - to jednak nie pozostało zupełnie
bez echa: ostatecznie zorganizowano „skromną"
w y p r a w ę na. M o s k w ę . Ponadto dzięki
Kolędzie
Palczowski w p i s a ł się w tradycję polskiej refleksji
41
4 2
4 1
4 2
M.P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 554.
,,[W roku 1609] u boku regularnych wojsk hetmana
Żółkiewskiego nie wyruszyła tłumna krucjata, a tylko
garść awanturników, wśród których znalazł się naj
pewniej i nasz autor". G. Franczak, op. cit., s. 41.
80
Krzysztof Sztafa
o Rosji, podpartej głęboko zakorzenionym w ó w
czas mitem o, apriorycznie z a k ł a d a n e j , wyższości
Sarmacji. W y ł a n i a j ą c a się jednak z kart książki
Rzeczpospolita w toku dzisiejszej lektury daje się
p o z n a ć jako p a ń s t w o pogrążone w pewnym sym
bolicznym (wypieranym właśnie za p o m o c ą m i t u
Sarmacji ) kompleksie niższości wobec swoich
43
4 3
zachodnich sąsiadów; tak też obierając sobie za
punkt odniesienia W s c h ó d , stawała się w z g l ę d e m
niego szlachetną nosicielką cywilizacji, nowocze
snym i p o s t ę p o w y m organizmem, k t ó r e m u zale
żało na szczęściu i w o l n o ś c i sąsiada. Znamienne,
że to doniosłe założenie nigdy nie miało prawdzi
wej okazji, by s p r a w d z i ć się w praktyce.
Tropem „nieustającego wypierania", które stało się
podstawowym warunkiem tLania mitu Sarmacji po
dąża w przywoływanej już książce Jan Sowa, op. cit, s.
The rhetoric of colonialism in Paweł Palczowski's Kolęda moskiewska
The aim of the article is a new interpretation of 17 century political tract Kolęda moskiewska
(Moscow carol) by Paweł Palczowski. The author tries to present historie relations between Poland
and Russia using the theoretical concepts of Mamsm and Postcolonial theory. According to author
the political discourse of the l Polish Republic was based on a symbolic inferiority complex to
western neighbors, which caused the expansion toward east. The expansion was motivated by the
need of cMlizing mission for the (stereotypically imagined) Others, as well as by religious sanctions
and the search for economically prosperous areas.
th
s t
BARBARZYŃCA
1 (19) P019
FOT. MICHAŁ KOPEK
82
