http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4262.pdf

Media

Part of Źródła malarstwa ludowego w krakowskiem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3

extracted text
R

H

I

W

U

M

О

н

R

N

Jerzy Czajkowski

ZRODŁA

D O MALARSTWA

LUDOWEGO

Dawna twórczość malarska należy do grupy stosun­
kowo słabo zbadanych dziedzin sztuki ludowej. Stało się tak
nie dlatego, że brak jest o b i e k t ó w do b a d a ń , ale przede
wszystkim z tego powodu, iż obrazy na p ł ó t n i e , papierze
czy rzadziej na blasze z reguły nie b y ł y sygnowane ani da­
towane ( i l . 1). Chronologię o b i e k t ó w zebranych w muzeach
opiera się głównie na wiadomościach uzyskanych od ostat­
nich właścicieli, k t ó r z y bardzo rzadko m o g ą udzielić praw­
dziwie rzetelnych danych, p o z w a l a j ą c y c h ściścle d a t o w a ć
stare obraz}-.
Analiza treści, stylu i techniki wykonania pozwala na
ewentualno wysuwanie hipotez d o t y c z ą c y c h w s p ó l n o t y
warsztatowej pewnych grup okazów, ale przy nieznajomości
o ś r o d k a produkcji nie daje możliwości zlokalizowania ich
proweniencji. S t ą d też cenne są nawet drobne wzmianki

W

KRAKOWSKIEM

źródłowe, k t ó r e d o r z u c a j ą nieco informacji do historii ludo­
wego malarstwa.
Zarówno w Wojewódzkim Archiwum Państwowym
w Krakowie, j a k i w zbiorach innych instytucji, zachowało
się nieco d o k u m e n t ó w z tego zakresu, k t ó r e wykorzystywali
już różni a u t o r z y . Rozpatrywano jo jednak pod k ą t e m
malarstwa w ogóle, a nie ludowego.
W przeciwieństwie do innych cechów, k t ó r y c h dzieje
zostały poznane, cech malarski w Krakowie nie doczekał się
do tej pory pełnego opracowania. P r z y c z y n ą tego jest niewiel­
ka — j a k dotychczas — liczba znanych d o k u m e n t ó w .
Najstarsza w i a d o m o ś ć o istnieniu w Krakowie cechu
skupiającego malarzy i goldszlagierów dotyczy roku 1490.
D a t a t a z o s t a ł a wymieniona w późniejszym o lat 80 przy­
wileju Zygmunta Augusta z dnia 1 . V I I . 1570 г., k t ó r e g o
1

П. 1. Wjazd Jezusa do Jerozolimy, ol./pł. W y k . A n t o n i Krząstkiowicz w Żywcu 1851 r.

l^JLŁi-H ^ {.iłiiV*i

п Л t- l i J»XAŁŁJKL..
171

kopio znajdujemy w P a ń s t w o w y m A r c h i w u m W o j e w ó d z k i m
w K r a k o w i e . Najbardziej interesujący nas fragment tego
dokumentu b r z m i :
, A iż nas też dochodzi pewna wiadomość tego, że
sioła cudzoziemców z inszych p a ń s t w i królestw podano
nasze r o z m a i t ą r o b o t ą ich rzemiosłu należącą n a d j e ż d ż a j ą
k u wielkiemu zepsowaniu ich i nie malej szkodzie. Dlatego
m y , aby w rzemiośle swoim bez u t r a t y żyli, na ż ą d a n i e t y c h
to goldszlagicrom i malarzom niniejszym listem i m t ę pre­
r o g a t y w ę dajemy, aby ż a d e n cudzoziemiec z inszych p a ń s t w
i królestw nie siniał się w a ż y ć na gołdszłagiery i malarze
krakowskie, roboty żadnej wozić, ani p r z e d a w a ć , a zwłaszcza
abszlagu. feingoltu, gwiszgultu, srebra bitego..."
W dniu 5.111.1581 r. malarze krakowscy u z y s k u j ą po­
twierdzenie swego przywileju przez króla Stefana . Z do­
k u m e n t u tego wybieramy najciekawsze dla nas fragmenty:
kto chce zostać mistrzem ... ma sporządzić meistersztuk, jako t o : obraz Najświętszej M a r y i Panny z Dzieciąt­
kiem Jezus, po w t ó r e obraz Zbawiciela świata, po trzecio
S. Jerzego na koniu, k t ó r e to sztuki majstrowie oglądać
m a j ą , dla przekonania się, czyli on w przyszłości może t u
zostać mistrzem i ich rzemiosło sobie o b r a ć . W s z a k ż e nie
należy w t y m względzie zbyt wiele w y m a g a ć od biednych
towarzyszy...'-.
...Ktoby nie mial prawa miejskiego albo cechowego,
gdziekolwiek by mieszkał, czy na Stradomiu. na Kazimie­
rzu lub na Klcparzu, temu nie m a j ą pozwolić roboty swe
p r z e d a w a ć z n a s z ą p o m o c ą w mieście, ale t y l k o w czasio
j a r m a r k u , kiedy k a ż d e m u to jest wolno.
Jeżeliby kto przywiózł tablice, chusty lub papiery ma­
lowane, k t ó r e by przynosiły uszczerbek rzemiosłowi, na ten
czas ecohmistrzo z naszymi sługami m o g ą takowe pozabie­
rać, oprócz j a r m a r k u , a zaś drobno przedmioty malowane,
k t ó r e nie p r z y n o s z ą uszczerbku w rzemiosło to wolno prze­
d a w a ć w dnie targowe..." .
W 1638 r. W ł a d y s ł a w I V potwierdza dawne ustawy
cechowe malarzy z nowo przydanymi a r t y k u ł a m i , z k t ó ­
rych wybieramy dwa k r ó t k i e a k a p i t y :
„ . . . k t ó r y by towarzysz (malarski) cłieiał mistrzem kra­
kowskim zostać ... ma sztuki robić naznaczono według
przywileju, to jest: K r u c y f i k s , P. Maryc w drodze do E g i p t u ,
S. Jerzego na koniu...
I t e m . J e ś l i b y n i e d o s k o n a ł y b y ł w sztuce malarskiej, ma
być wodle uznania m i s t r z ó w karany, od każdej sztuki dwa
talary i kolacją p o d ł u g p r z e m o ż e n i a swego ...A jeśliby się
takowy towarzyszem b ę d ą c p a r t a n i n ą bawił, albo mistrzom
przeszkodę czynił ... t a k i ma b y ć karan d w u d z i e s t ą tala­
rów..."
W 1783 r. powstaje nowy statut cechu malarzy kra­
kowskich, k t ó r y król S t a n i s ł a w August zatwierdził w dniu
13.111.1784 г.? Czytamy tam m . i n . :
„7. Uczeń zostawszy czeladnikiem i towarzyszem ma
rok u swego magistra robić..., zaś po wyjściu roku ma pójść
na wydoskonalenie lepsze siebie do g ł ó w n y c h miast na lat 2
i stanowić się nie ma, p ó k i t y c h lat dwóch nie odbędzio lub
z przyczyn t y c h samy eh słusznych d w ó c h lat u magistra t u ­
tejszego aktualnie za towarzysza nie w y r o b i .
8. Ż a d e n z t o w a r z y s z ó w nie ma się żadnej roboty podej­
m o w a ć na swoją s t r o n ę . . .
2

1

5

6

17. Żaden z p a n ó w magistrów nie ma obrazów po mieście
i wszelkich domach i miejscach na przedaj roznosić, lecz je
w domu ma p r z e d a w a ć , gdyż s t ą d wielka h a ń b a dla kon­
gregacji dzieje się...
19. Aże jako wyżej dawnemi ordynacjami i ich kon­
firmacjami ostrzeżono jest, by się n i k t tej professyi i sztuce
przeszkadzać nie ważył..., aby ż a d e n innej kondycyi czło­
wiek, w tej kongregacyi wpisany nie b ę d ą c , ż a d n y m prot•'katem, sposobem i t y t u ł e m , t a k w nanoszeniu, robieniu,
przywożeniu z p a r t y k u l a r n y c h miast krajowych wszelkich
172
T

r o b ó t malarskich, k t ó r e się r ó ż n y m i kolorami, farbami, zło­
tem, srybrom, lakierowaniem, klijern lub olejem robią, t u
do miasta K r a k o w a jako i przedmieścia jego na przedaj
nanosić, nawozić pod jakimkolwiek pretekstem, na zniszezenio i zrujnowanie mieszczan krakowskich ... nie ważył...,
wyjąwszy virtuosos viros obrazy i portrety m a l u j ą c y c h ,
i ci prostych r o b ó t robić nie m a j ą , ani w nich przeszkadzać...
malarzom krakowskim nie b ę d ą powinni..."
Nieco wcześniejsze od ostatniego dokumentu jest za­
rządzenie rektora U J Stanisława Filipowicza wydane po­
między 1747 a 1758 r. Przytaczamy je na k o ń c u zestawienia.,
g d y ż nie ma ono już, jak wszystkie powyższe, charakteru
statutu. Jest to rozporządzenie ..O p o r z ą d k u między panami
magistrami w podejmowaniu się roboty malarskiej", w k t ó ­
r y m przeciwstawiona została pracom artystycznym „...in­
sza i najpodlejsza robota klijowana, czyli to na płótnie,
czyli to na drewnie..." . Między i n n y m i rektor nakazuje:
7

„...aby panowie magistrowie kunsztu malarskiego,
k t ó r z y w malowaniu obrazów, l a n c z a w t ó w (!), kopersztychów i w t y m podobnych inwencyj m a j ą biegłość i dosko­
nałość t ą ż s a m ą s z t u k ą i r o b o t ą , aby się bawili i nią się kontentowali, k t ó r z y zaś r o b o t ą złocenia i chińszczyznę p r a k t y ­
k o w a ć u m i e j ą tąż s a m ą s z t u k ą aby się bawili i n i ą się kontentowali do inszej nie rzucając się, k t ó r z y zaś na ostatek
t y l k o do samej roboty klijowanej są sposobni żadnej innej
p o d e j m o w a ć się nie p o w i n n i . . . "
8

Oprócz podanych wyżej d o k u m e n t ó w istnieje jeszcze
k i l k a innych, k t ó r y c h treść lub fragmenty podamy w trakcie
omawiania poszczególnych z a g a d n i e ń .
Nie ulega wątpliwości, że krakowski cech malarzy sku­
piający jednocześnie pozlotników i szklarzy, a w późniejszym
okresie również szpalerników, istniał już w X V w. Jak do­
w o d z ą wykazy sporządzone, przez W. (J ąsiorowskiego
i E . Rastawieckiego, w cechu krakowskim rejestrowani byli
malarze w y w o d z ą c y się rodem z najrozmaitszych miast nie­
mal z całej Polski i z zagranicy . W X V I I i X V I I I w. nie­
k t ó r z y malarze rekrutowali się również z podkrakowskich
wsi, jak np. Marcin Chochelek syn m ł y n a r z a z Luborzycy,
wyzwolony na towarzysza w 1624 r „ Stanisław Derysarz
z Iwkowej wyzwolony w 1784 r. i i n n i " .
5

1

Statut cechu malarzy był analogiczny jak w innych
cechach. Ulegał on jednak ciągłym korektom, j a k świadczą
0 t y m m.in. tzw. majstersztyki, k t ó r e malarz-czeladnik m i a ł
w y k o n a ć przy przyjęciu go na mistrza. W 1581 r. obowią­
z y w a ł y 3 obrazy, t j . N M P z Dzieciątkiem,-Zbawiciela ś w i a t a
1 św. Jerzego. Natomiast w 1638 r. pozostał t y l k o św. Jerzy,
a w miejsce dwu pierwszych obowiązywał U k r z y ż o w a n y
i Ucieczka do Egiptu (oba dok. cyt. wyżej). Jest to w za­
sadzie kwestia marginesowa, o tyło jednak interesująca, że
p o s t a ć św. Jerzego obca jest polskiemu malarstwu ludowemu
na płótnie i papierze, chociaż w y s t ę p u j e w grafice ludowej.
Majstersztyki obowiązywały ogół nowo kreowanych
mistrzów, m o ż n a się było jednali niekiedy od nich w y k u p i ć ,
a np. w przypadku, gdy czeladnik był synem malarza, robił
on czasami t y l k o jeden obraz majstorsztykowy albo w ogól o
nie p r z e d s t a w i a ł żadnego dowodu swoich umiejętności.
W ten sposób zdarzało się, że mistrzem zostawał człowiek
dość słabo znający swój fach, ewentualnie mało uzdolniony,
T a k i zaś mógł p r a c o w a ć wyłącznie dla. mniej wybrednych
odbiorców. I n t e r e s u j ą c y przy t y m jest jeden zwrot w przy­
wileju króla Stefana, informujący, że od biednych towarzy­
szy przy prz3'jmowaniu ich na mistrza „nie należy w t y m
względzie zbyt wiele w y m a g a ć " . Jest oczywiste, iż tego ro­
dzaju zwrot nie mógł pochodzić od króla, lecz b y ł sformuło­
waniem przedstawionym przez cech. To zaś oznaczało, że
sami mistrzowie cechowi dopuszczali istnienie dwu r ó ż n y c h
n u r t ó w malarstwa: jednego, w ramach k t ó r e g o tworzono
dzieła przynajmniej poprawne, i drugiego będącego za-

I I . 2. Śmierć

Św. Józefa,

ol./pl. 1864 r. K r a k ó w — P l u s z ó w .

pewno na u s ł u g a c h ludzi m a l o z a m o ż n y c h . Ten drugi n u r t
m i a ł b y więc charakter ludowy, a jego początki - - jak wy­
n i k a z dokumentu — sięgają X V I w. Przypuszczenie to
znajduje zresztą potwierdzenie w t y m samym przywileju
z 1581 г., w k t ó r y m jest mowa o sprzedaży biblie, chust lub
papierów malowanych, k t ó r o nawet w fhritiit tandetnej
mogły być sprzedawane, ale wyłącznie na jm-tiuuvti. Nie ma
t u wprawdzie m o w y o obrazach, zaś pod o!:-. .>! . . v m tablie,
chust czy p a p i e r ó w malowanych mogły k r , {• ,-ię uiż.no wyro­
by. W ą t p l i w e jednak, b y mogły to być np. koilryny deko­
racyjne, g d y ż do 1603 r. k o ł t r y n i a r z o mieli osobny cech,
k t ó r y zapewne sam regulował swoje sprawy, a poza t y m
papierowe k o l t r y n y — jak twierdzi Jan P a c h o ń s k i — roz­
powszechniły się dopiero w końcu panowania Augusta I I I .
Jest oczywiste, że w cechu malarskim zrzeszającym za­
r ó w n o a r t y s t ó w wysoliiej klasy, jak i bardzo miernych rze­
mieślników, nie mogło b y ć nigdy jednomyślności. Dopiero
jednak w 1745 r. doszło do pierwszego r o z ł a m u , kiedy to 12
malarzy p o d d a ł o się pod p r o t e k c j ę Akademii K r a k o w s k i e j .

Pomijam tu wszystkie; perypetie cechu i t y c h kilkunastu ma­
larzy, k t ó r z y woleli zwierzchnictwo Akademii, gdyż t y m i
sprawami zajęła się już M . C b a m c ó w n a . D l a nas natomiast
istotniejszy jest fakt, że nawet ci malarze, nad k t ó r y m i
m i a ł a roztoczyć opiekę Akademia, reprezentowali bardzo
zróżnicowań)' poziom. W y n i k a to jasno z wypowiedzi rek­
tora Filipowicza, k t ó r y odróżnia p o d ł ą r o b o t ę klejową od
innych doskonalszych sztuk, a ponadto p o d k r e ś l a on, że
wśród malarzy są taey, k t ó r z y są zdolni t y l k o do r o b ó t kle­
jowych.

11

1 2

13

Można sądzić, że już co najmniej od poł. X V I I I w.
plobejski n u r t malarstwa stale p r z y b i e r a ł na sile. Wyrazom
tego jest nowy statut cechu malarzy z 1783 г., w k t ó r y m
zastrzega się, by malarze a r t y ś c i — virtuosos viros -— nie
przeszkadzali i n n y m w w y k o n y w a n i u prostych r o b ó t . A ja­
kie to mogły b y ć roboty wyraził najlepiej sam Hugo Koł­
łątaj stwierdzając, że krakowscy malarze u m i e j ą jedynie
„ r a m y złocić i karety p o k o s t o w a ć lub ś w i ę t y c h P a ń s k i c h
z k r z y w y m i g ę b a m i m a l o w a ć " (1780 г . ) . к Trzeba p r z y z n a ć ,

173

że H . K o ł ł ą t a j , k t ó r y akurat powrócił z Włoch i sam znał się
na malarstwie, miał pełne prawo w y r a ż a ć t a k ą opinię (po­
m i j a m y t y l k o , czy miał prawo uogólniać), g d y ż cech kra­
kowski p r z y j m o w a ł w t y m czasie za m i s t r z ó w malarzy da­
lekich od doskonałości. I t a k np. w 1747 r. cech przyjmuje
do swgo grona Mikołaja Stojkowskiego, w zasadzie samouka,
zastrzegając jedynie, b y „wielkich r o b ó t nie p o d e j m o w a ł " .
Walentego K a m i ń s k i e g o uznano za magistra sztuki malar­
skiej w 1776 r „ ale jednocześnie cech postanawia, że winien
się on t y l k o klejową r o b o t ą z a j m o w a ć . Charakterystyczny
jest p r z y k ł a d malarza Popławskiego, k t ó r y m a l o w a ł w koś­
ciele O.O. D o m i n i k a n ó w i K a r m e l i t ó w , w kościele N M P
w r y n k u , czy t e ż u św. Tomasza. T e m u ż to Pop­
ł a w s k i e m u zakazano w 1766 r. „nosić, p r e z e n t o w a ć i sprze­
d a w a ć obrazów źle malowanych". Natomiast Józefa Jac­
kowskiego, k t ó r y wszedł do cechu w 1788 r. a zmarł 20 lat
później, cech skazał w 1794 r. na oddanie dwóch świec półfuntowych „ z a odmalowanie obrazów w niczom nie podob­
nych do ludzkiego w y o b r a ż e n i a " .
13

P r z y k ł a d y powyższe dowodzą, że w 2. poł. X V I I I w .
cech malarski b y ł j u ż p r z e ż y t k i e m . Główny trzon jego sta­
t u t u wypracowany w czasach średniowiecznych nie mógł
zadowolić wszystkich zrzeszonych, k t ó r z y prawdopodobnie
w sposób ś w i a d o m y dzielili się na dwie grupy, wykorzystu­
jące jednak takie samo zapotrzebowanie społeczne. Nie­
wątpliwie, przy podziało t y m d e c y d u j ą c ą rolę o d g r y w a ł y
zdolności i umiejętności. Gdyby jednak nie istnieli odbiorcy
obrazów „źle malowanych", nie b y ł o b y jednego z proble­
m ó w (jakości towaru) w a l k i w e w n ą t r z c e c h o w e j , k t ó r a do­
p r o w a d z i ł a w 1745 r. do k r ó t k o t r w a ł e g o oddzielenia się
z cechu grupy malarzy. D ł u g o t r w a ł a walka uwieńczona zo­
s t a ł a sukcesem w 1818 г., kiedy to p o w s t a ł a w ramach
Uniwersytetu Jagielońskiego Regularna Szkoła Sztuk P i ę k ­
nych, chociaż nie zniesiono jeszcze przymależnośei a r t y s t ó w 1 6

r

malarzy do cechu skupiającego w o w y m czasie zarówno kra­
kowskich malarzy, j a k i rzemieślników-malarzy oraz lakier­
ników. P o w o ł a n i e Szkoły Sztuk P i ę k n y c h wzmogło jednak
a k t y w n o ś ć a r t y s t ó w - m a l a r z y , k t ó r z y spowodowali, że w
1820 r. Zgromadzenie R e p r e z e n t a n t ó w K r a j u Krakowskiego
rozwiązało cech. Formalna likwidacja organizacji cechowej
musiała jednak s p o t k a ć się z n a t u r a l n y m oporem ze strony
większości jej członków. Dowodzi tego list Michała Stacho­
wicza, Józefa Rybkiewicza i Jana Zamojskiego skierowany
dnia 29.XII.1821 r. do Senatu R z ą d z ą c e g o Rzeczypospoli­
tej K r a k o w s k i e j z p r o ś b ą o egzekwowanie u c h w a ł y z 1820 r.
oraz drugi list o podobnej treści z dnia 19.IV. 1822 r. Wresz­
cie w 1825 r. doszło do ostatecznego wyłączenia a r t y s t ó w malarzy z cechu, w k t ó r y m zgrupowali się j u ż wyłącznie
rzemieślnicy. Nie wykluczone, że pozostali w n i m również
malarze obrazów ludowych, chociaż bezpośredniego dowodu
na to nie mamy. W liście starszych Zgromadzenia skiero­
wanym do Senatu duia 26.VI.1827 r. jest wprawdzie mowa
o malowaniu i malarzach, ale m o ż e t u chodzić z a r ó w n o
o malarzy ścian, j a k i m e b l i . Jedno zdaje się n i e w ą t p l i w e ,
bez względu na to, czy malarze p r o d u k u j ą c y obrazy dla
najszerszych mas b y l i zrzeszeni, czy też pozostali poza Zgro­
madzeniem — uzyskali oni od momentu w y ł ą c z e n i a się ma­
larzy virtuosos viros pełnię swobody, k t ó r e j nie m o g ł y krę­
p o w a ć j u ż ż a d n e przepisy i u c h w a ł y . B y ł to okres masowego
rozwoju malarstwa ludowego w Krakowie, a prawdopodob­
nie również w miejscowościach podkrakowskich, d o k ą d
mogli się rozejść malarze o słabszych kwalifikacjach, sku­
pieni dotychczas w warsztatach swych mistrzów.
17

18

W przytoczonych na wstępie fragmentach d o k u m e n t ó w
uwidacznia się jeszcze jeden problem, k t ó r y do tej pory nie
został poruszony, a mianowicie handel obrazami. W wiekach
ubiegłych obrazy zamawiano zwykle bezpośrednio u mis­
trza w warsztacie. Obok tego praktykowano o b w o ź n y handel

w y t w o r a m i sztuki malarskiej, co zostało m . i n . w y p u n k t o ­
wane w przywileju z 1570 r. Mimo iż z dokumentu tego nie
m o ż e m y wnioskować, aby b y ł a t a m mowa o malarstwie l u ­
dowym, to jednak interesujący jest fakt, jak daleko sięgają
tradycje takiego handlu.
Jak nierealny b y ł całkowity zakaz handlu obwoźnego
w przywileju Z y g m u n t a Augusta świadczy najlepiej do­
kument z 1581 г., w k t ó r y m całkowicie świadomie dopusz­
czono zarówno rodzimy, j a k i obcy element do handlu wy­
tworami sztuki, ograniczając t y l k o jego powszechność do
dni jarmarcznych, „ k i e d y k a ż d e m u to jest wolno". Podobnie
zresztą p o s t ę p o w a n o i w innych cechach, np. przy handlu
wyrobami stolarskimi pochodzenia wiejskiego, k t ó r e wolno
było s p r z e d a w a ć ich producentom w dnie targowe i jarmar­
czne. '
1

W wieku X V I I i X V I I I m o ż n a było również n a b y w a ć
obrazy w sklepach handlarzy, przy czym w n i e k t ó r y c h z nicłi
sprzedawano również obrazy dwustronne. Informacja t a
podana przez J . P a o h o ń s k i e g o jest o tyle interesująca, że
dwustronnie malowane obrazy na blasze produkowali rów­
nież w 1. pol. X I X w. malarze l u d o w i .
20

21

W połowie X V I I I w. handel o b n o ś n y musiał b y ć zja­
wiskiem dość c z ę s t y m , skoro omawiano go na jednej sesji
cechu w dniu 19.V.1766 r. Zakazano przy t y m „nosić, pre­
z e n t o w a ć i p r z e d a w a ć obrazów źle malowanych, osobliwie
P o p ł a w s k i e m u " , o k t ó r y m w s p o m i n a l i ś m y już w y ż e j . Bar­
dzo silnie uwypuklona została sprawa handlu w statucie
z 1783 r. K r a k o w s k i cech malarski rozciągał zakaz handlu
nie t y l k o na obszar miasta, ale wszystkicłi miejsc, co t y l k o
dowodzi, że niehonorowy dla tutejszego cechu handel poza
m u r a m i pracowni musiał b y ć na p o r z ą d k u dziennym. B y ł
to jednak — j a k wiemy — okres rozpadu organizacji cecho­
wej, k t ó r a nie b y ł a j u ż w stanie przeciwdziałać konsekwent­
nie rozwojowi takiego handlu, t y m bardziej, że uprawiali go
z a r ó w n o członkowie samego cechu, j a k i różnego rodzaju
„ p a r t a c z e " i „przeszkodnicy . Obraz Canaletta Ulica Mio­
dowa w Warszawie, czy też p o s t a ć wędrownego o b r a ź n i k a
z akwareli Norblina lub K . W . Kiclisińskiego potwierdzają,
że w o w y m czasie łiandel obnośny — i to obrazami ludowymi
— b y ł już w Polsce zjawiskiem powszechnym. N a d m i e ń r n y ,
że dla Krakowskiego p o s t a ć wędrownego handlarza obrazami
chodzącego po wsiacłi poświadczona została źródłowo
w 1736 r .

t y m n a d m i e n i ć , że w n i e k t ó r y c h przypadka cl i nie podano
treści, w y m i e n i a j ą c t y l k o liczbę i cenę. N p . w taksie po
zmarłej pani Optołowiczowej (kon. X V I I I w.) zanotowano
m . i n . „ o b r a z k ó w p ó ł a r k u s z o w y c h za szkłem s z e ś ć " o war­
tości 1 zł 6 gr, w innej zaś taksie (1787 г.), przy której nio
podano nazwiska byłego właściciela wymieniono szczegó­
łowo 13 obrazów, a na k o ń c u podano „ 2 2 m a ł y c h o b r a z k ó w
w cenie 6 zł 6 gr".
Z wymienionych obrazów t y l k o przedstawienie M a t k i
Boskiej Częstochowskiej powtarza się pięciokrotnie, pozo­
stałe zaś zanotowane są przeważnie jeden, a czasem dwa
razy.
W wielu wypadkach przy temacie obrazu podawano, że
jest malowany na płótnie, lub na papierze, natomiast prawie
zawsze zaznaezano wartość obiektu w momencie spisu.
Pozwala to na wyciągnięcie pewnych w n i o s k ó w ; obrazy na
płótnie b y ł y daleko droższe, a cena ich w a h a ł a się w grani­
cach 1 do 8 zł, z t y m że najczęściej w a r t o ś c i o w a n o 2 do 4 zł.
Natomiast wycena obrazów papierowych nie sięgała wyso­
kości 1 zł, a nieraz miała w a r t o ś ć t y l k o jednego do p ó ł t o r a
łokcia lnianego p ł ó t n a . s Dlatego t e ż w t y c h przypadkach,
w k t ó r y c h przy wymienionych obrazach podawano w y c e n ę ,
a nie pisano na czym jest malowany, ł a t w o samemu postawić
odpowiedni wniosek.
W inwentarzu po Błażeju K o z ł o w s k i m spisanym 12 X l
1751 i', znajdujemy obraz papierowy z namalowanym św.
Janem Nepomucenem (wart. 15 gr). Data śmierci Kozłow­
skiego pozwala na stwierdzenie, że tego rodzaju obrazy ro­
biono w Krakowie j u ż co najmniej w połowie X V I I I w.,
a prawdopodobnie nawet wcześniej, skoro w Częstochowie
analogiczne poświadczone są dokumentem z 1718 r .
Kwestia lokalizacji warsztatu pozostaje w t y m w y p a d k u
bez znaczenia, jako że i K r a k ó w b y ł p o w a ż n y m ośrodkiem
k u l t o w y m i handlowym, zaś użycie tańszego m a t e r i a ł u do
2

2 6

I I . 5. Św. Rozalin, oł./pł. W y k . 1831 r. Andrzej Madalski.
Żywiec.

22

2 3

I n n y rodzaj d o k u m e n t ó w , k t ó r e znajdują się w archi­
w u m krakowskim, s t a n o w i ą inwentarze ł u b „ t a k s y " obra­
zów po z m a r ł y c h m i e s z k a ń c a c h K r a k o w a . « Charakterys­
tyczno, że w dokumentach tycłi prawie wyłącznie mowa jest
o obrazach, a ich w a r t o ś ć jest często zupełnie znikoma.
Podane t a m pełne nazwy t e m a t ó w o r i e n t u j ą nas, że w X V I I I
w. spotykano w krakowskich domach obrazy o n a s t ę p u j ą c e j
t r e ś c i : Najświętsza Panna Częstochowska,
Najświętsza
Panna R ó ż a ń c o w a z s u k i e n k ą w y k l e j a n ą papierem, Naj­
świętsza Panna R ó ż a ń c o w a z papieru tłoczona, Najświętsza
Panna z s u k i e n k ą , N a j ś w i ę t s z a Panna z s u k i e n k ą p ł a t k o w ą .
Najświętsza Maria Panna z niebieskimi ramami i sukienki;.
Najświętsza Panna trzymająca. Pana Jezusa śpiącego,
Najświętsza Panna zwana Majoris, Najświętsza Panna Pias­
kowa, Najświętsza Panna Dzikowska, obraz tłoczony M a t k i
Boskiej, Pan Jezus u k r z y ż o w a n y , Pan Jezus u k r z y ż o w a n y
z osobami, (Chrystus) M i ł a t y ń s k i , Z a ś l u b i n y Najświętszej
Panny ze św. J ó z e f e m , Ucieczka do E g i p t u , Boże narodze­
nie, Historia Tobiasza, Salvator (Mundi), Obrazek św. K a n i e ­
go i n figura gibs, Maria Magdalena, św. św. Agnieszka, Anna,
E l ż b i e t a , Tekla, Teresa, Franciszek Seraficzny, Jerzy, Kazi­
mierz, Michał, Mikołaj, Jan Nepomucen, Sebastian,Tomasz.
2

Zestawienie powyższe, obejmujące 35 t e m a t ó w , w y ­
kazuje dość obszerny wachlarz ikonograficzny, t y m bar­
dziej, że s k ł a d a się n a ń t y l k o 7 inwentarzy. N a l e ż y przy
175

I I . 6. Salvator Mundi, ol./pl. VV'yk. 1835 r. Andrzej Madalski. Żywiec.

produkcji miało walor finansowy dla d w u stron: sprzedają­
cego i k u p u j ą c e g o .
Również J. P a c h o ń s k i potwierdza wykonywanie w K r a ­
kowie obrazów papierowych. Nio precyzuje jednak, ezy
chodzi o X V I I czy X V I I I w i e k .
Szukając historycznej
daty zastosowania papieru do malowania obrazów, nie na­
leży p o m i j a ć wzmianki o „ p a p i e r a c h malowanych" w cyto­
w a n y m na wstępie przywileju z 1581 r. Zastrzegam się jed­
nak, żo nie k ł a d ę znaku r ó w n a n i a p o m i ę d z y obrazami,
o k t ó r e w t y m w y p a d k u chodzi, a informacją z X V I w.
Jak donoszą różno wiadomości źródłowe, obrazy na
papierze b y ł y znane około poł. X V I I I w. również w innych
regionach. To zagadnienie pozostaje jednak poza ramami
niniejszego szkicu.
Ze wspomnianych inwentarzy m o ż e m y zaczerpnąć
jeszcze j e d n ą informację. Dotyczy ona terminologii stoso­
wanej przez ówczesnych malarzy. Mamy więc obrazy „ar­
kuszowe, półarkuszowo, łokciowe, półłokciowo, połowiczne,
ć w i a r t k o w e i p ó ł ć w i a r t k o w o " , a ponadto obrazy z papieru,
tłoczone. Cały zestaw powyższych nazw m o ż n a odnieść do
p r z y j ę t y c h w X V I I I w. typowych w y m i a r ó w obrazów, za­
r ó w n o papierowych, jak i p ł ó c i e n n y c h . Natomiast dwie
informacje z k o ń c a X V I I I w. o obrazach tłoczonych z pa­
pieru d o t y e z ą techniki wykonania. W jednym wypadku
27

28

29

176

zapis b r z m i : „ o b r a z tłoczony z papieru M a t k i Boskiej"^
w drugim zaś „ o b r a z ( N . P. Różańcowej) z papieru tłoczo­
n ą " . Podana cena tego ostatniego w y n o s z ą c a 4 zł dowodzi,
żo był to obi-az dość drogi, ale nie przyczynia się do wyjaś­
nienia sposobu wykonania. Trudno p r z y p u s z c z a ć , by cho­
dziło t u o papier, na k t ó r y m wytłoczono — w sensie dosłow­
nym
• obraz lub przynajmniej jego k o n t u r y . B y ć m o ż e ,
że chodzi o obrazy o powierzchni reliefowej wykonanej
z masy np. gipsowej, w y t ł a c z a n e j przy pomocy jakiejś
formy. Jest to o tyle prawdopodobne, że w i n n y m spisie
znajdujemy n o t a t k ę m ó w i ą c ą o trzech „ o b r a z e c z k a c h gip­
sowych", a poza t y m o gipsowym krucyfiksie i t a k i m ż o
obrazie św. Kantego.
N a marginesie n a d m i e n i ę , że w d w u taksach (z 1786 r.
i ok. 1796 r.) znajdujemy wzmianki o obrazach na szkle.
W pierwszej wykazano „2 obrazy na szkło wysrebrzone
z kopersztyehami w y s t r z y g a n y m i " za cenę 4 zł, w drugiej
„ o b r a z k ó w zwierciadłowych cztery po gr 12". Nic są (o
jedyne informacje o obrazkach na szkle w Krakowskiem,
g d y ż w pobliskim Sławkowie b y ł y w 1779 r.: „ o b r a z na szkle
malowany m a ł y , Pana Jezusa z z w i ą z a n y m i r ę k a m i w czer­
wonej koronie, obraz na szkle zwierciadłowym malowany
Pana Jezusa U k r z y ż o w a n e g o , obraz N . P. Częstochowskiej
na zwierciadle, p o t ł u c z o n y " , эо zaś we dworze w Parczach

I I . 7. M . Boska"z Dzieciątkiem, ol./pl. W y k . 1830 r. Andrzej Madalski. Żywiec.

Górnych pod Olkuszem były w 1758 r. 2 obrazki zwiercia­
d l a n e . Informacje te t r a k t u j ę jako drobne uzupełnienie do
dotychczasowych wiadomości na ten temat.
N a zakończenie c h c i a ł b y m dorzucić k i l k a nie publi­
kowanych jeszcze, a niedawno odkrytych nazwisk malarzy
w regionie krakowskim.
Z pracy Tadeusza Seweryna znamy szereg nazwisk
z ośrodków malarskich w K a l w a r i i Zebrzydowskiej, Żabnie,
N o w y m Targu, Krakowie i o k o l i c y . W ostatnich latach
jedno nazwisko malarza pochodzącego ze wsi Borowiec w
powiecie chrzanowskim dorzuciła Maria P r z e ź d z i e c k a ,
a Ewa Śnieżyńska-Stolot ustaliła pięć nazwisk malarzy
z rejonu M y ś l e n i c ; zaznaczyła ona jednak, że prace wszyst­
kich znanych jej twórców nie m a j ą charakteru ludowego,
a zbliżają się do oficjalnej sztuki X I X w. Niedaleko odbiega
od nich również Andrzej Kowalczyk z Woźnik pow. Wado­
wice (1874—1955), k t ó r y będąc samoukiem doszedł do
znacznej perfekcji w wykonywanych przez siebie obrazach.
W sumie lista znanych nazwisk malarzy ludowych lub pra­
c u j ą c y c h na potrzeby wsi w okresie X I X i na p o c z ą t k u X X
w. jest dość skromna.
R ó w n i e ż ubogie jest uzupełnienie do tej listy, a skła­
d a j ą się n a ń : Mateusz Budzaszek, rolnik z Liszek pod K r a ­
kowem żyjący w X I X w., J . Tarnowski, k t ó r y posiadał swój
31

32

33

34

35

warsztat w Zebrzydowicach (prawdopodobnie pod K a l ­
warią) w 2. pol. ubiegłego stulecia, Micłial Andrzej Stan­
kiewicz pracujący w okolicy K r a k o w a w k o ń c u X I X w.
oraz A n t o n i Komenda z Igołomii-Odwiśla, organista i rol­
nik, z m a r ł y w czasie I I wojny światowej w wieku ok. 70 lat.
Najbardziej autentycznym t w ó r c ą l u d o w y m b y ł Ma­
teusz Budzaszek, k t ó r y urodził się. 17 I X 1836 г., a z m a r ł
ok. 1894 r .
Z relacji
wnuka, Kazimierza Budzaszka,
wiemy, że Mateusz lubił s t r u g a ć różne drobno przedmioty
o charakterze dekoracyjnym do u ż y t k u domowego, a ponad­
to miał w y k o n a ć k i l k a o b r a z ó w o tematyce religijnej. Jeden
t a k i obraz zachował się w domu informatora (obecnie włas­
ność Muzeum Etnograficznego w Krakowie). W obrazie t y m
papierowe tło jest malowane olejno w k w i a t y , na n i m zaś
nabite są trzy polichromowane płaskorzeźby, t w o r z ą c e
k o m p o z y c j ę M a t k i Boskiej R ó ż a ń c o w e j adorowanej przez
postacie zakonnika i zakonnicy ( i l . 3). W okolicy Liszek
znajdują się jeszcze inno analogicznie wykonano o b r a z y ,
co do k t ó r y c h m o ż n a by ewentualnie p r z y p u s z c z a ć , żo wy­
konał je Budzaszek. J e ś l i b y sądzić na podstawio nielicznych
okazów, to ograniczał się on jedynie do malowania t ł a dla
głównego tematu j a k i m b y ł y p ł a s k o r z e ź b y .
R ó w n i e ż osoba J. Tarnowskiego znana jest z jednego
obrazu, k t ó r y autor na odwrociu podpisał i d a t o w a ł (1789
3 6

37

177

38

г . ) . S ą d z ą c z tego jedynego p r z y k ł a d u , b y ł to słaby ma­
larz o tendencjach realistycznych, m a l u j ą c y na poziomie
kiepskiej amatorszczyzny. Ten sam poziom i kierunek re­
p r e z e n t o w a ł A n t o n i Komenda, k t ó r y w zakresie r z e ź b y
osiągnął wysoki stopień rzemieślniczego kunsztu.
Ostatni z wymienionych, Michał Andrzej Stankiewicz,
pochodził z rodziny, w k t ó r e j sztuka malarska przechodziła
z ojca na s y n ó w . Protoplasta rodziny, prawdopodobnie ma­
larz, osiedlił się w Oświęcimiu zapewne na p o c z ą t k u X I X w.,
albowiem w starszych księgach parafialnych nie ma zupełnie
tego nazwiska. Michał Andrzej ur. 1 I X 1855 r. w Oświę­
cimiu.
Jego ojcem b y ł Jan Stankiewicz, najprawdopo­
dobniej ten sam malarz, k t ó r y w 1858 r. pozostawił po sobie
obraz w T r z e m e ś n i pow. M y ś l e n i c e . Michał Andrzej Stan­
kiewicz żył k r ó t k o ; z m a r ł on 6 V I I I 1899 r. w Rybnej pow.
K r a k ó w , 1 gdzie zapewne od niedawna p r z e b y w a ł , jako że
z p o c z ą t k i e m owego r o k u m a l o w a ł obrazy po wiejskich do­
mach w Czernicłiowie (na p r z y s i ó ł k u Zakamycze) i sąsied­
nich Rusocicach. Znanych jest w chwili obecnej 6 o b r a z ó w
tego a r t y s t y , z tego t y l k o 2 są datowane (1899 г.). Ze względu
na bliskie sąsiedztwo wszystkich d o m ó w , w k t ó r y c h znaj­
d u j ą się obrazy, m a m y prawo sądzić, że p o w s t a ł y w t y m
samym okresie. Obrazy Michała Andrzeja Stankiewicza do­
w o d z ą , że b y ł on malarzem r e a l i s t ą o p e r u j ą c y m d u ż ą s k a l ą
k o l o r y s t y c z n ą . W poszukiwaniu zarobku nie w z d r a g a ł się
on przed w y k o n y w a n i o m obrazów do chłopskich d o m ó w .
W n i e k t ó r y c h jego pracach widoczne są jeszcze reminiscencje
dawnego malarstwa cechowego, a najlepszym tego przy­
k ł a d e m jest Adoracja Najświętszego Sakramentu ( i l . 3)
39

40

4

z f a n t a z y j n ą d e k o r a c j ą k w i a t o w o - l i s t n ą wokół monstrancji
Natomiast w obrazie M . B . Częstochowskiej do „ l u d o w y c h "
cech malarskich m o ż n a by zaliczyć sztywność i sztuczność
sfałdowań szaty, a szczególnie tradycyjnie l u d o w ą z ę b a t ą
aureolę z d e k o r a c j ą g r z e b y k o w ą .
Dodajmy t e ż , że w X I X w „ i wcześniej, istniał ośrodek
malarski w Ż y w c u . Z zachowanych w miejscowym muzeum
o b r a z ó w znamy dwa nazwiska tamtejszych malarzy, a t o :
Andrzeja Madalskiego i Antoniego K r z ą s t k i e w i c z a . Obaj
podpisywali i datowali swoje obrazy. Z prac Madalskiego
muzeum posiada: św. R o z a l i ę (1831 г.), Zbawiciela ś w i a t a
(1835 г.), M a t k ę B o s k ą z D z i e c i ą t k i e m (1836 r.) i Męczeństwo
św. Jana B a p t y s t y (1842 г.). Natomiast po K r z ą s t k i e w i c z u
p o z o s t a ł obraz W j a z d Jezusa do Jerozolimy (1851 r.)
i Śmierć św. Józefa (1854 г.). Wszystkie te prace m a j ą cha­
rakter malarstwa cechowego ( i l . 3,5-7), bogatego kolorystycz­
nie i światłocieniowego. N i e w ą t p l i w i e Madalski b y ł znacznie
lepszym mistrzem pędzla niż K r z ą s t k i e w i c z , w k t ó r e g o pra­
cach w i d a ć liczne uproszczenia i p e w n ą n i e p o r a d n o ś ć . N i o
ma to jednak nio wspólnego z „ l u d o w o ś c i ą " . Natomiast
istnienie profesjonalnego o ś r o d k a malarskiego w Ż y w c u po­
zwala spodziewać się na t y m terenie również lokalnego ma­
larskiego warsztatu ludowego.
K i l k a wymienionych wyżej nazwisk ś w i a d c z y , że ma­
larstwo z ukierunkowaniem na l u d n o ś ć wiejską, m a ł o ­
m i a s t e c z k o w ą lub p o d m i e j s k ą istniało w K r a k o w i e i w K r a ­
kowskiem jeszcze na przełomie X I X i X X w. P o p y t zaś na
obrazy malowane, i to o cechach ludowych, t r w a ł do I wojny
ś w i a t o w e j , a w poszczególnych przypadkach nawet d ł u ż e j .

P R Z Y . I.4SY

1 E . Rastawiecki, Słownik malarzów polskich tudzież
w Polsce osiadłych lub czasowo w niej przebywających,
t . 1—3,
Warszawa 1850, 1851, 1857; W . Gąsiorowski, Cechy kra­
kowskie, K r a k ó w 1860, Malarze krakowscy, z. 1: M . Chamcówna, Walka malarzy krakowskich o wyzwolenie spod praw ce­
chowych, „ B i u l e t y n H i s t o r i i S z t u k i " R . X V I , 1954, nr 2.
A P K r . , Acta contuberniorum Grac, nr 3069, kopia
w y k . 19 I V 1816 r.
Przywilej ton publikuje E . Rastawiecki, op. cit., t . 1,
s. 293—296, z k t ó r e g o wybieramy odpowiednie akapity.
T a m ż e , s. 298—-299.
s T a m ż e , s. 304.
в T a m ż e , s. 311- -312.
A P K r . , Acta contuberniorum Grac, nr 3068.
M . C h a m c ó w n a , op. cit., s. 215.
W . Gąsiorowski, op. c i t . , passim; E . Rastp.wieeki,
op. cit., passim.
W . Gąsiorowski, op. cit., s. 22, 26; S. S z y m a ń s k i ,
Historyczne uwarunkowanie polskiej sztuki ludowej XIX
wieku, „ L u d " , t . 54, 1970, s. 62.
J . P a c h o ń s k i , Zmierzch sławetnych, K r a k ó w 1956,
s. 4 1 1 , przyp. 3.
T a m ż e , s. 413.
> M . C h a m c ó w n a , op. cit., s. 215.
1 T a m ż e , s. 224—225; Problem „źle m a l o w a n y c h "
lub „ b r z y d k i c h " o b r a z ó w w y s t ę p o w a ł prawdopodobnie we
wszystkich cechach malarskich, czego p r z y k ł a d o m jest Czę­
stochowa (por. A. Kunozviiska-Iraoka, Obrazy częstochowskie,
„ P o l s k a Sztuka Ludowa'", R. X X , 1966, nr 2, s. 78).
W . Gąsiorowski, op. cit., passim.
'>« W . Prokesch, Z dziejów krakowskiej szkoły sztuk pięk­
nych, K r a k ó w 1917, s. 7.
D o najwyższego Senatu rządzącego Rzeczypospoli­
tej Krakowskiej. Michał Stachowicz, J ó z e f Rybkiewicz i J a n
Zamojski imieniem swem i i n n y c h członków malarzy kra­
kowskich proszą o rozwiązanie Zgromadzenia malarskiego.
2

3

4

7

8
9

1 0

1 1

1 2

3

4

1 5

1 7

178

T

Gdy W ys. Zgromadzenie R e p r e z e n t a n t ó w K r a j u K r a ­
kowskiego w r. z. 1820 u c h w a ł ą swą rozwiązało Zgromadze­
nie Malarzy K r a k o w s k i c h (co b y ł j u ż dawniej Sejm Cztero­
letni K o n s t y t u c y j n y u c z y n i ł i t y l k o n a d u ż y c i e t r w a ł o ) , skoro
jednak Zgromadzenie takowe Malarzy, m i m o rządowego roz­
p o r z ą d z e n i a t r w a d o t ą d jeszcze, zaczom podpisani posłuszni
ś w i a t ł y m ustawom ojcowskiego r z ą d u w gorliwości o ich
dopełnienie, dopraszamy się najpokorniej, by N a j w y ż s z y
Senat w m y ś l powołanej u c h w a ł y r a c z y ł n a k a z a ć ostatecz­
nie, aby malarze ze związku swego zupełnie się rozeszli
i więcej żadnego Zgromadzenia nie składali — przy rozpo­
r z ą d z e n i u , b y w miejscu dotychczasowych wyzwolin ucz­
niowie, m a j ą c y się wyzwolić, popisywali się swą z d a t n o ś c i ą
i talentem przed Uniwersytetem J a g i o l o ń s k i m jako naj­
właściwszym z n a w c ą i sędzią, i by t y l k o od tegoż Uniwersy­
t e t u dyplomata brali — przez co u c h y l i się jarzmo t a m u j ą c o
wzrost sztuki, przy wzbudzeniu emulacji, k u sławie Narodu
— zostajemy z n a j g ł ę b s z y m uszanowaniem, 2 9 X 1 1 1821,
Michał Stachowicz, Józef Rybkiewicz, Jan Zamojski ( A P K r . ,
Acta contuberniorum Grac, nr 3068).
Do wydziału Spraw W e w n ę t r z n y c h i Policji w Sena­
cie R z ą d z ą c y m . Ody p u n k t prawa 19. ...opiewa, iż nie wolno
nikomu, k t o nie jest w Zgromadzeniu w y r a b i a ć sztuki ma­
larskiej, locz nie dosyć, żo nasza czeladź, chłopcy, pomoc­
nicy czyli w y r o b n i k i , k t ó r z y sami n a z y w a j ą się malarzami,
odbierają nam roboty i sposób utrzymania życia, ale nawet
inszo Zgromadzenia, k t ó r z y nie dosyć, że swoje rzemiosło
robią, p o d e j m u j ą się r o b ó t malarskich, a przez to upada nam
całkowicie sposób utrzymania się z familią..., a t a k i e m s ą :
1. stolarze p o d e j m u j ą się kolorować i lakierować stołków,
kanap, stolików, k o m ó d i szaf do sukien i t . podobnych,
2. szklarze p o d e j m u j ą się kolorować okien, drzwi i t d .
3. blacharze — d a c h ó w , rynien,
4. murarze p o d e j m u j ą się m a l o w a ć pokoi, okien i drzwi,
a któro tylko babrzą,
5. tapicerze na sprzedaż lakierują stołki, kanapy i t d . , k t ó ­
rzy nio m a j ą nawet swego' lakieru. K t ó r z y to przeszkodnicy
- - p o d e j m u j ą się i malarskich r o b ó t i tc niedoskonało wy18

rabiają, publiczność t y l k o o s z u k a n ą bywa. a dla Zgroma­
dzenia Malarzy s t ą d zaplucie i wstyd. ( A P K r . , Acta contuherniorum Crac, nr 3068).
" J . Bioniarzówna, O chłopskie prawa, K r a k ó w 1954,
s. 215—219.
J . P a c h o ń s k i , op. cit., s. 414.
1 D w a tego rodzaju eksponaty są obecnie w posiada­
niu Muzeum Etnograficznego w Krakowie.
A . Ryszkiewicz, Początki handlu obrazami w śro­
dowisku warszawskim, W r o c ł a w 1955, s. 13; St. Błaszczyk,
Drzeworyty wielkopolskie, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. X X V ,
1971, nr 3. s. 145.
S. Szczotka, Żywot zbójnicki Józefa
Baczyńskiego
zwanego Skawickim, „ L u d " , t . 34, 1936, s. 169.
A P K r . , Acta contuberniorim Crac, nr. 3068.
R ó w n i o niską cenę obrazu podaje A m b r o ż y Gra­
bowski. Wspomnienia Ambrożego Grabowskiego, w y d . S.Es­
treicher, K r a k ó w 1909, t . 2, s. 349. Zgodne, to jest t a k ż e
z w y c e n ą obrazów papierowych w ośrodku częstochowskim.
Tor. A . Jaśkiewicz, Rysunki i artykuły malarza Adriana
Głębockiego źródłem, do poznania, dewocyjnej sztuki często­
chowskiej,, Polska Sztuka L u d o w a " , l i . X X I I I , 1969, nr 3/4.
s. 231.
A . K u n c z y ń s k a - I r a c k a , Kilka uwag w sprawie ma­
larstwa w Częstochowie i Skulsku, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a "
I i . X X I I I , 1969, nr 3/4, s. 234.
J. P a c h o ń s k i , op. cit., s. 414.
A . K u n c z y ń s k a - I r a c k a , op. cit., R. Reinfuss, Dewocyjna grafika, jarmarczna jako źródło inspiracji dła malarstwa
ludowego, art. (w:) Granice sztuki, Warszawa 1972, s. 203;
Materiały do dziejów chłopa wielkopolskiego w drugiej polowie
XVIII
wieku, w y d . J. Deresiewicz, W r o c ł a w 1956, t. 2,
s. 227.
* Świadczą toż o t y m analogiczne nazwy stosowane
przez malarzy w Częstochowie (A. Jaśkiewicz, Materiały do
historii cechowego rzemiosła artystycznego XVIII
i pierwszej
2 0
2

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2

polowy XTX w. w Nowej Częstochowie, „Archiwa, Biblioteki
i Muzea Kościelne", L u b l i n 1963, t. 6, s. 246—247).
5» A P K r . , Castr. Crac. rei., t . 211, s. 4 7 1 ; Regestr rzeczy
wszelkich ruchomych po śmieci -— pana Antoniego Gołębiow­
skiego — spisany 20 X 1779 r.
3i T a m ż e , t . 191, s. 1999: Inwentarz d ó b r wsi Parcz
Górnych .
T . Seweryn, Polskie malarstwo ludowe, K r a k ó w 1937
passim.
M . Przeździecka, Sztuka i zwyczaje (w:) Ziemia
chrzanowska i Jaworzno, K r a k ó w 1969, s. 399.
E . Śnieżyńska-Stolot, Rzeźba i malarstwo (w:) Mono­
grafia powiatu myślenickiego, t . 2, „ K u l t u r a ludowa", red.
R. Reinfuss, K r a k ó w 1970, s. 348 351.
I . Ł o p u s z a ń s k a , Andrzej Kou:alczyk — twórca ludowy
z Woźnik, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. X X I V , 1970 nr 2.
D a t ę urodzenia ustalono na podstawie Liber Nat o r u m , t . I I , s. 70 w Urzędzie Parafialnym w Liszkach. Nie
ma natomiast, żadnej adnotacji w Liber Mortuorum, m i m o
iż — w g relacji jego wnuka, żyjącego obecnie Kazimierza
Budzaszka, lat 63 — zinarl on w tej samej miojscowości
w wieku ok. 58 lat. K . Budzaszek nie znał swego dziadka,
z a p a m i ę t a ł natomiast jego żonę F r a n c i s z k ę , k t ó r a z m a r ł a
w 1917 г., a w L i b . Mort. podano, iż b y ł a ona w d o w ą po
Mateuszu.
N p . u kierownika szkoły w Mnikowie znajduje się
obraz z t ł e m krajobrazowym. Okaz ten został przeniesiony
do Mnikowa z Liszek.
Własność Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e
nr inw. 35494.
U r z ą d Paraf, w Oświęcimiu, L i b . Nat., t . 3, s. 117;
zapisano t u , że ojciec Michała Andrzeja, Jan Stankiewicz
( „ p i c t o r " ) jest synem Benedykta.
» E . Śnieżyńska-Stolot, op. cit., s. 351.
> Urząd Paraf, w Rybnej, L i b . Mort., t . V , s. 86; po­
dano t u , że b y ł to „ p i c t o r - a r t i f e x " , k t ó r y z m a r ł na apoploksję.
5 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

4

4

Fot .7. Czajkowski — il. 1, 5—7; J . Kubiena — il. 2—i.
Obrazy ze zbiorów: Muzeum w Żywcu — il. 1. 5—7, Muzeum Etnograficznego w Krakowie — il. 2. W l . prywatna — il. 3, 4.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.