-
extracted text
-
Jan Kurek
„MIKOŁAJE" — OBRZĘD DOROCZNY WE WSIACH BESKIDU ŚLĄSKIEGO
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie, na stałej
ekspozycji ludowej obrzędowości dorocznej znajduje się
grupa p r z e b i e r a ń c ó w z Beskidu Śląskiego. Napis pod ma
nekinami u b r a n y m i w stroje obrzędowo określa je jako
„medule".
Znam t ę b a r w n ą m u z e a l n ą ekspozycję od k i l k u lat,
lec/, dopiero po powrocie z dłuższego p o b y t u z Jaworzynki,
Istebnej, K o n i a k o w a (pow. Cieszyn) zwróciłem baczniejszą
uwagę na ten lakoniczny napis. K i l k u r e p r e z e n t a n t ó w
do dziś żywego o b r z ę d u „ m i k o ł a i " nazwano t u m o d u ł a m i .
.Autorem tego podpisu jest Longin Malicki, k t ó r y w latach
trzydziestych i czterdziestych p r z e b y w a ł na Śląsku Cie
szy l i s k i m i . Za n i m t ę nazwę p o w t ó r z y ł Czesław W i t k o w s k i ,
pisząc o zwyczajach i o b r z ę d a c h dorocznych w Polsce.
O „ m i k o ł a j a c h " w Krakowskiem, czyli o obrzędzie
podobnym w swej strukturze do współczesnych śląskich
„ m i k o ł a i " pisał O. Kolberg w X I X w . ' . Natomiast o „ m i k o
ł a j a c h " jako grupie obrzędowej, a nie o „ m e d u l a c h " czy
„misiach ś l ą s k i c h " wspomina t y l k o Józef Ligęza w 1948 r.
w swej pracy p t . „ K u l t u r a ludowa na Ś l ą s k u " , stwierdzając,
że „ m i k o ł a j e " m a j ą w y p ę d z a ć zło ze wsi".
Poza t y m mało k t o słyszał o t y m obrzędzie pod t ą
czy i n n ą n a z w ą , a k i l k u etnografów, k t ó r z y spotkali się
z n i m w literaturze, sądzi, iż obrzęd ten zanikł w czasie
wojny, a ostatnim ś w i a d e c t w e m jego istnienia są zdjęcia
wykonane przed czterdziestu laty przez Longina Malic
kiego oraz zachowane stroje obrzędowo w Krakowie.
Nic więc dziwnego, że „ m i k o ł a j e " po wojnie docze
k a ł y się t y l k o jednego bardzo k r ó t k i e g o i zwięzłego opisu
opracowanego przez Stolafika w monografii wsi Hrycava*,
dawniej Hyrczawie, przysiółku Jaworzynki, k t ó r y został
p r z y ł ą c z o n y do Czechosłowacji w 1920 r.
Nasze źródła pisane milczą o t y m obrzędzie, podczas
gdy „ m i k o ł a j e " w bardzo rozbudowanej i do dziś żywotnej
formie w y s t ę p u j ą po polskiej stronie Śląska Cieszyńskiego
w trzech wsiach Jaworzynce, Istebnej i K o n i a k o w i e ' ,
a przed pięćdziesięciu l a t y znane b y ł y jeszcze w Jaworzu
i Zabrzegu (pow. Bielsko-Biała) . W roku 1972 sam w t y m
obrzędzie uczestniczyłem.
2
7
Organizacja obrzędu „mikołai"
Czas, w j a k i m ten obrzęd się odbywa, łączy się z dniom
Św. Mikołaja. Niewiele ma on jednak wspólnego z popular
n y m i w t y m okresie i n n y m i o b r z ę d a m i i zabawami związa
n y m i z obdarowywaniem dzieci. Najlepiej świadczy o t y m
fakt, że na t y m samym obszarze w y s t ę p u j ą obok „ m i k o ł a i "
równolegle dwie jeszcze formy obrzędowe, związane z osobą
św. Mikołaja. I n t e r e s u j ą c e nas „ m i k o ł a j e " często chodzą
po wsiach nie szóstego grudnia lecz w najbliższą niedzielę
p o p r z e d z a j ą c ą lub n a s t ę p u j ą c ą po t y m dniu.
I c h grupy obrzędowe p o w s t a j ą dwa lub t r z y tygodnie
przed t ą d a t ą . Przygotowanie do obrzędu zaczyna się od
wyłonienia k a n d y d a t ó w na „ m i k o ł a i " ze społeczności wiej
skiej. Cechy takie, j a k wiek, wygląd z e w n ę t r z n y , wysokość
i tusza, charakterystyczny sposób bycia, j a k powaga lub
komiczność, gadatliwość l u b małomówność i t p . d e c y d u j ą
czy kandydat zostaje p r z y j ę t y do grona „ m i k o ł a i " . Pierw
szeństwo w wyborze m a j ą uczestnicy o b r z ę d u z poprzednich
lat. Są wśród nich i tacy, k t ó r z y po osiem i dziewięć razy
przebierali się za „ m i k o ł a i " . P r z e w a ż n i e z ich to grona
wywodzi się „ k i e r o w n i k " obrzędu pełniący rolę Żołnierza,
k t ó r y ma nie t y l k o autorytet wśród równieśników lecz
również pieniądze, by m ó c postawić „ m i k o ł a j o m " „ k o l e j k ę "
w gospodzie;. Ton akt zjednuje m u dopiero posłuszeństwo
u członków grupy obrzędowej.
W ciągu ostatnich pięciu lat, przestrzegane przez tra
dycję granice wieku, w jakich chłopak mógł chodzić z miko
łajami (od lat 18 do 25), zostały poważnie naruszone. Obok
„ s t a r y c h m i k o ł a i " . m a j ą c y c h wymagany wiek, pojawili się
„mikołaje m ł o d z i " w wieku od 14 do 18 lat, powszechnie
lekceważeni i w y ś m i e w a n i . Najbardziej niezadowolono są
z nich dziewczęta, w y r a ż a j ą c s w ą d e z a p r o b a t ę w słowach:
„nie b ę d z i e m y się kulać ze smarkaczami" .
8
Ponieważ zmalało znaczenie wieku jako jednej z cech
wyróżniających, główną cechą ich w y z n a c z a j ą c ą pozostał
wygląd z e w n ę t r z n y i umiejętność zachowania się, grania
i kreowania danej postaci. Tak np. do pewnych ról wyma
gany jest wysoki wzrost, p o w a ż n y wygląd i silna wola
powstrzymania się od picia alkoholu nawet wówczas, gdy
częstują n i m gospodarze. Jeśli c h ę t n y c h do grania tej r o l i
zgłasza się liczba większa niż wymagana w obrzędzie,
wówczas wybiera się t y c h , k t ó r z y zdają się najlepiej spełniać
wymagano w a r u n k i . W ostatnich latach bywa j u ż inaczej —
notuje się pewne zmiany w obsadzie ról i t a k np. grupa
mikołajowych „ d e b l ó w " , s k ł a d a j ą c a się w tradycji z czterech
do pięciu, wzrosła w Jaworzynce w 1970 r. do 12 postaci'.
N a ogół jednak przywiązuje się nadal w a g ę do ilości
postaci w y s t ę p u j ą c y c h w danej roli i cech charakteryzu
j ą c y c h odgrywającego j ą aktora. I t a k na „ b i s k u p a " w y
biera się chłopca poważnego i wysokiego. Istnieje nawet
niezbyt pochlebne określenie w życiu codziennym: „ w y
g l ą d a j a k biskup" czyli jest p o w a ż n y , m a ł o m ó w n y i po
wolny. Natomiast „ P a t e r e k " może b y ć niższy od „ B i s k u p a "
ale powinien b y ć elokwentny i musi posiadać d o b r ą swadę
w „ k a z a n i a c h " . Jego ministrantami s ą chłopcy dwunasto-czternastoletni °.
1
Od innej postaci „ m i k o ł a i " — „ d o k t o r a " wymaga się
„ g a d k i " i dowcipu w diagnozach lekarskich. B y w a n i m
najczęściej tęższy i niższy c h ł o p a k (choć nie s ą to zawsze
wymagano cechy). „ C y g a n " — prócz swady w wymowie,
s p r y t u i umiejętności targowania się, musi b y ć zgrabnym,
przystojnym młodzieńcem. Najczęściej gra go postawny
chłopak, w y ż s z y od „ j e ź d ź c a " , „ t e g o co na k o n i u " , od k t ó
rego z kolei oczekuje się umiejętności w y k o n y w a n i a w y
sokich s k o k ó w .
Rolę „ d e b ł ó w " i „ L u c y p e r a " m o g ą o d g r y w a ć t y l k o
wysocy chłopcy. Poza t y m ż ą d a się, b y „ L u c y p e r " b y ł
s m u k ł y i zgrabny, u m i a ł wysoko s k a k a ć i b y ł odporny na
zimno ze względu na jego lniany l u b t r y k o t o w y s t r ó j . P r z y
takich wymogach bardzo trudno jest znaleźć o d t w ó r c ę tej
postaci, k t ó r a w p a m i ę c i mieszkańców wsi pozostała bardzo
ż y w a ' . Nie brak natomiast c h ę t n y c h do odtwarzania po
staci „ n i e d ź w i e d z i a " , za jakiego m o ż e się p r z e b r a ć k a ż d y
barczysty c h ł o p a k niższy od „ d e b ł a " .
Po rozdziale r ó l p r z y s t ę p u j e się do przygotowania
1
199
П. 1. Maska Ż y d a z „ m i k o ł e i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m , pow. Cieszyn.
strojów, k t ó r y c h wykonanie wymaga nieraz dwóch d n i
pracy. Maski i przebrania jako pierwsze określają wiejskiej
społeczności rolę danej postaci. D o płaskich i b e z n a m i ę t
nych oblicz „ g a r n c o r a " i „ k o m i n i a r a " , czy do złośliwego
uśmiech
l a r w y " (maski), „ ż y d a " , „górala*', dopisują się
od razu w formie oczekiwania, pewne stałe zachowanie się
(granie) „ a k t o r a " .
Powszechnie p r z y j ę t e jest t a b u obejmujące p r z e b r a n ą
osobę. D b a się szczególnie o t o , b y ludzie spoza grupy
„ m i k o ł a i " nie rozpoznali, k t o jest przebrany za „ d e b l a "
lub „ n i e d ź w i e d z i a " . Dlatego postacie te noszą zupełnie
osłaniające je stroje. Pod „ l a r w ą " (maską), j a k mówił
stary g ó r a l , n a s t ę p u j e zupełne zdziczenie. Człowiek nie
jest t e n sam, wie, że nie widzą go oczy starszych i znajo
mych, m o ż e więc robić wszystko, na co by nie z d o b y ł się
nigdy bez przebrania. Strój staje się w ten sposób n a s t ę p
n y m wyróżnieniem, nie t y l k o w y o d r ę b n i a j ą c y m , lecz t a k ż e
konsolidującym grupę.
12
200
1
1
Strój występujących w obrzędzie postaci >
„Biali"
B i s k u p ubiera się w ornat papierowy lub stary
p o ż y c z o n y w kościele i p a p i e r o w ą , kolorową infułę. W r ę k u
dzierży p a s t o r a ł i k r z y ż y k .
P a t e г e к ( „ w i k a r y " i * ) nosi z w y k ł ą s u t a n n ę , na
głowie ma biret, a w r ę k u t r z y m a stary k a n c j o n a ł (ten strój
również bardzo często b y w a p o ż y c z a n y od miejscowych
wikariuszy).
Ministranci
(„żoczkowie")
chodzą
ubrani
w „białe koszule" (komże) m i n i s t r a n t ó w , przeważnie poży
czane z kościoła.
Ż o ł n i e r z ma na sobie mundur wojskowy. B y w a to
często przechowywany pioczołowicie uniform przedwojen
nego podoficera lub oficera, albo współczesna k u r t k a woj
skowa, spodnie i b u t y wojskowe pożyczone najczęściej
П. 2. Maska Diabła z „mikołai". Koniaków—Centrum, pow. Cieszyn.
z pobliskiej jednostki WOP-u. Bardzo rzadko zdarza się
spotkać Żołnierzy ubranych w specjalnie szyte stroje.
T a realistyczna forma przebrania nie wyklucza j ednak częstych
doszywek do munduru. N a czapce, przeważnie rogatywce
(wykonanej nieraz z papieru), pojawia się wężyk generalski,
na ramionach — pagony z czasów Wielkiego Księstwa
Warszawskiego a na piersi dzwonią prawie zawsze sznury
medali. U boku przypasuje sobie żołnierz szablę lub bagnet.
W ręku trzyma rewolwor na korki.
Drużba
chodzi w góralskim odświętnym stroju
z wstęgą, „kotylionem drużby" na piersi, w ręku trzyma
nieraz butelkę „niby gorzałki".
M ł o d a B a b a (przebrany chłopak) — ubrana jest
zwykle w kobiecy strój góralski, noszony na święta w Konia
kowie, Istebnej i Jaworzynce. W ręku trzyma duży kosz
z cukierkami, suszonymi owocami, pokrajaną w kostkę
marchwią, orzechami ziemnymi i tym podobnymi specja
łami.
Do stroju góralskiego nawiązuje również przebranie
Pana Młodego.
P a n M i o d y trzyma w ręku butelkę z sokiem imitu
jącym „gorzałkę", czasem — choć bardzo rzadko — po
jawia się w masce z cienkiego materiału, która zasłania mu
oczy i nos.
D o k t o r chodzi w ciemnym garniturze, płaszczu
lub pelerynie, a niekiedy nakłada na wierzch jeszcze biały
fartuch lekarski (pożyczany z ośrodka zdrowia). Na szyi
nosi przeważnie słuchawkę zrobioną z drzewa i drutu.
Na głowie ma czasami białą furażerkę z czerwonym krzyżem.
W kieezeni nosi przygotowane przedtem recepty z zalece
niami odpowiednich lekarstw. Jego torba — walizka lub
kuferek, którą trzyma w ręku, pełna jest lekarstw zrobio
nych z suszonego łajna krowiego lub kurzego, pokrajanych
łodyg, marchwi, z liści itp.
L e ś n i c z y (,.gajowy") niczym w swym wyglądzie
nie różni się od przeciętnego urzędnika z lasów państwowych.
201
I
I I . 3. Postacie Ż y d ó w z „ m i k o ł a i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m 1972 r.
Ma pożyczoną w leśniczówce „ p r a w d z i w ą k u r t k ę " , spodnie
i b u t y leśniczego. Dość rzadko ten zielony ubiór kompletuje
się w inny sposób. Nie spotyka się t e ż obecnie szycia spec
jalnie tego ubrania z okazji „ m i k o ł a i " .
„Czarni"
L u c y f e r (Lucypor) do 1966 r. chodził w Jaworzynce
ubrany w cienkie długie kalesony, farbowane na czerwono,
podobnego koloru koszulę i „ l a r w ę " (maskę) z czarnymi
rogami. Przez dwa n a s t ę p n e lata (1967—68) przebierał się
Lucyfer w czerwone owerole. Po 1968 r. p o s t a ć t a nie w y
stępuje w „ m i k o ł a j a c h " w żadnej z omawianych wsi.
D c b i у (diabły) noszą czarne koszule lub kożuszki,
ciemne spodnie i wysokie b u t y . D o k o ł a bioder m a j ą przy
czepione spódnice ze słomy, sięgające aż do ziemi, a przy
nogach — zawieszane dzwonki, k t ó r e w y d a j ą metaliczny
dźwięk. W r ę k a c h t r z y m a j ą duże „ k o r b a c z e " — bicze,
zrobione z d r u t u i skóry, nieraz okręcone jeszcze dodatkowo
g u m ą . D w a D e b ł y są m i ę d z y sobą skute ł a ń c u c h a m i . Jeden
z nicłi ciągnie za sobą długi zardzewiały łańcuch. „ L a r w y "
D e b l ó w i Lucyfera, k t ó r e w Jaworzynce zazwyczaj sprowa
dzane są z Czech, w Koniakowie i Istebnej robi się prze
ważnie z drzewa, s k ó r y i wełny. I c h powierzchnie maluje się
r ó ż n y m i , jak m ó w i ą górale „ s t r a s z n y m i " kolorami (czerwo
n y m , ż ó ł t y m i czarnym).
Miedźwiedzic
(Niedźwiedzie) — ubierają się
w kożuch o d w r ó c o n y do góry sierścią. O k r y w a j ą n i m cały
korpus, ręce i nogi „ a k t o r a " . N a głowie noszą maski ze skóry
modelowane na k s z t a ł t niedźwiedziego pyska. W r ę k a c h
czasami noszą sznury, k t ó r y m i potem przywiązują do siebie
dziewczęta.
202
Medula
(matka niedźwiedzia l u b „ m u z y k a n t " )
w k ł a d a na siebie j a k najgrubszy s t r ó j . Do bardzo szerokich
spodni i pod m a r y n a r k ę l u b „ k a m i z e l k ę " w t y k a sobie
dużo słomy, w a t y i szmat. N a plecach ma czasami przywią
zany zegar ze w s k a z ó w k a m i o b r a c a j ą c y m i się w lewo.
N a głowie nosi wielki kapelusz z szerokim rondem, w r ę k u
t r z y m a parasol z dzwonkami i frendzlami. Często nosi
ze sobą h a r m o n i ę wieszając j ą na piersiach, co jeszcze bar
dziej poszerza i pogrubia całą p o s t a ć .
Ż y d („zid") — n o s i m a s k ę z lipowego pnia, z t e k t u r y
lub zrobioną z masy papierowej i skóry. Ta „ l a r w a " (maska)
ma garbaty nos i jest najczęściej malowana ostrymi, żółt \ m i i czerwonymi farbami. R e s z t ę stroju żydowskiego sta
nowi długi, do samej ziemi sięgający c h a ł a t albo płaszcz.
W jednej ręce t r z y m a Ż y d wysoki k i j — p a ł k ę z a k o ń c z o n ą
obiciem ze skóry, w drugiej — nożyce metrowej długości,
wykonane z drewna. W ostatnich pięciu latach coraz częściej
te dwa przedmioty wykluczały się wzajemnie. Ż y d nosi więc
obecnie albo nożyce albo k i j .
C y g a n ( „ c y g o n " ) ubrany jest zazwyczaj w męskie
ubranie, wysokie b u t y i spodnie z nogawkami wsadzanymi
za cholewki. Nieraz okrywa się on starym k o ż u c h e m .
N a twarzy nosi m a s k ę lub p ó h n a s k ę z p ł ó t n a l u b kartonu.
G ó r n a jej część wchodzi pod f u t r z a n ą czapę l u b kapelusz
z rondem o p a d a j ą c y m w dół. Pod nosem zwykle doczepia
sobie l u b domalowiije w ą s y .
Cyganka
( „ c y g o n k a " ) , żona Cygana, nosi d ł u g ą
spódnicę, kolorową bluzkę, korale. Jej twarz, o ile nie jest
zakryta p ó ł m a s k ą , bywa identycznie j a k u Cygana wysma
rowana sadzami.
Ten
co na k o n i u
( „ n a k u n i u " ) przypomina
bardzo konika zwierzynieckiego. Konstrukcja jego wierzr
chowca opiera się na biodrach J e ź d ź c a . D w a przetaki
zawieszone na szelkach z t y l u i przodu pasa chłopca t w o r z ą
p o d s t a w ę korpusu końskiego, k t ó r y jest p r z y k r y t y koloro
w y m p ł ó t n e m , b i a ł y m prześcieradłem lub k a p ą z łóżka.
Ponad p o z i o m ą k o n s t r u k c j ą wystaje „ k o ń s k a g ł o w a " w y
cięta najczęściej z płaskiej deski, odpowiednio pomalowanej
jaskrawymi k o l o r a m i : ż ó ł t y m , b r ą z o w y m i czerwonym.
Ogon k o ń s k i zrobiony jest z włóczki lub z prawdziwego
włosa końskiego. Sam jeździec ubrany jest przeważnie
w bajecznie kolorowy „ m u n d u r " z pagonami i błyszczącymi
srebrnymi guzikami. N a głowie ma w y s o k ą p a p i e r o w ą
c z a p k ę w kształcie s t o ż k a , oklejoną wycinankami. N a jej
szczycie przyszyty jest d u ż y pompon z b i b u ł y .
Ś m i e r ć ( „ ś m i r t " ) jest nadnaturalnej wielkości (dwa
i pół metra wysokości) uzyskanej dzięki specjalnej kon
strukcji drewnianej, pod k t ó r ą u k r y t y jest c h ł o p a k . Drewnia
ne ręce poruszane s ą za p o m o c ą sznurów, a głowa jest
p u s t ą m a s k ą (z papieru lub drzewa) w y o b r a ż a j ą c ą czaszkę.
Całość p r z y k r y t a jest b i a ł y m p ł ó t n e m .
Bocian
posiada p o d o b n ą do Śmierci d r e w n i a n ą
k o n s t r u k c j ę . Jest on jednak o wiele niższy, ma 1,80 cm
wysokości. Jego głowa, wytoczona z klocka drewna, przy
mocowana bywa do grubych żerdzi lub żelaznej r u r k i —
„ s z y i " . K l e k o c z ą c y dziób i m i t u j ą dwie ruchome deski —
listwy poruszane za p o m o c ą sznurów przeprowadzonych
przez szyję do korpusu, gdzie jest p r z y k r y t y b i a ł y m prze
ścieradłem c h ł o p a k . Przebrania te b y w a j ą tak w y m y ś l n e ,
że jedynie nazwa „ b o c i a n " m ó w i nam, co t a klekocząca
p o s t a ć oznacza.
Kominior
( „ k o m i n o r " ) przed włożeniem stroju
smaruje sobie ręce i twarz sadzami (nie robi tego, gdy nosi
p ó ł m a s k ę z czarnej s k ó r y lub t e k t u r y pomalowanej na
czarno, zakrywającej m u oczy, nos i częściowo usta). Na
stępnie w k ł a d a obcisłą k u r t k ę , często w y s m a r o w a n ą sa
dzami i wąskie, czarne spodnie. N a r a m i ę zarzuca sobie
linkę do czyszczenia komina p o ż y c z o n ą od kominiarza lub
p ę k d r u t ó w i linek z a k o ń c z o n y c h szczotką do czyszczenia
butelek lub d r u c i a n ą .
G а г n с o r ( „ d r u c i o r z " ) ubiera się również na ciemno.
N a spodnie, k u r t k ę czy sweter w k ł a d a długi fartuch l u b
k r ó t k i „ c h a ł a t " . N a ramieniu nosi zwoje d r u t ó w , za pasem
lub w r ę k u trzyma m ł o t e k , nieraz nosi ze sobą rozbity
garnek. Czasem chodzi w p ó ł m a s c e wykonanej z t e k t u r y
lub z p o ń c z o c h y .
Można z a u w a ż y ć w p o w y ż s z y m opisie, że podział na
stroje specjalnie rozwinięte i przebrania skromne odpowiada
podziałowi na „ c z a r n y c h " i „ b i a ł y c h " . Postacie „ c z a r n y c h "
w y r ó ż n i a j ą się maskami i przebraniami specjalnie dla
„ m i k o ł a i " robionymi, natomiast skromne stroje „ b i a ł y c h "
p o w s t a j ą z włożenia ubrania u ż y w a n e g o w życiu codzien
n y m l u b ewentualnie dość wiernej jego k o p i i (jak n p . infuła
i ornat biskupa). Podział „ c z a r n i " — „ b i a l i " , zawsze mocno
p o d k r e ś l a n y przez górali, nie w y o d r ę b n i a radykalnie d w ó c h
grup, lecz jest podziałem typologicznym. Continuum jakie
t w o r z ą wszystkie postacie „ m i k o ł a i " , ma dwa przeciw
stawne bieguny w y o d r ę b n i a n e w świadomości społeczności
wiejskiej nio ze względu na strój lecz odmienny stosunek
emocjonalny. D o „ c z a r n y c h " , b u d z ą c y c h grozę, n i k t nie
waha się zaliczyć Deblów, Niedźwiedzi, Lucyfera, Śmierci.
Natomiast na czele mile widzianych „ b i a ł y c h " stoi Biskup,
Paterek, M ł o d a Baba, Pan M ł o d y i t d . Pewne wątpliwości
p o w s t a j ą przy zaklasyfikowaniu t a k i c h postaci j a k : Leśni
czy, Garncarz, Ż y d i t d . Poszczególni informatorzy mieszają
często ich przynależność, lecz zawsze d ą ż ą do sklasyfiko-
I I . 4. „ D e b o ł " z „ N i e d ź w i e d z i a m i " z „ m i k o ł a i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m , pow. Cieszyn. 1972 r.
203
П. 5. „Mikołaje" z Jaworzynki, pow. Cieszyn. 1949 r.
Zestawienie postaci występujących w „mikołajach" w latach
1060 — 1972. W nawiasach nazwy postaci występujących
przed 1940 r.
1
3— 5(12)
4— 6
1
2—3
I
1
1
1—2
Lucyfer
debły
niedźwiedzie
medula
kominiary
(druciarz)
śmierć
(blacharz)
garncor
1(2)
1(2)
2
1(2—3)
1
1
1
1—2
1 2
1—2
1—2
1- -2
cyeiui
pomocnicy cygańscy
cyganka
(poganiacz)
ten co na koniu
(koń bez głowy)
bocian
szklor
fajerman
kowal
muror
masor
leśniczy
1
i
1
1
1
1(2)
1(2)
2
1
1
żołnierz
(anioł)
doktor
(drużka)
drużba
m ł o d a baba
pan m ł o d y
ministranci
paterek
biskup
wania w ten sposób wszystkich postaci. Opozycja „czarni —
„ b i a l i " jest jeszcze wyraźniejsza w samej akcji o b r z ę d u .
Miejsce akcji obrzędu
13 5|
o <<<
° S'
f S3
Akcja „ m i k o ł a i " odbywa się na w y o d r ę b n i o n y m , z góry
wyznaczonym obszarze. P o n i e w a ż w t y m samym czasie
chodzi zwykle po wsi więcej niż jedna grupa obrzędowa,
cała gromada podzielona jest na sektory, k t ó r e są miejscami
akcji dla poszczególnych grup „ m i k o ł a i " . Przekroczenie
ustalonej t r a d y c j ą strefy kończyło się często b ó j k ą między
grupami przebierańców. Nie przeszkadzało to jednak do
cierać poszczególnym p a r t i o m „ m i k o ł a i " do sąsiednich,
a nawet dalszych wiosek' . Z kolei obszar przydzielony
danej grupie „ m i k o ł a i " podlegał dalszemu zawężeniu do
pewnych wydzielonych gospodarstw. Trudno określić, j a l
sytuacja ta wyglądała przed I w o j n ą ś w i a t o w ą . Z reguły
jednak j u ż w okresie m i ę d z y w o j e n n y m nie było możliwe
obchodzenie wszystkich gospodarstw we wsi. Wybiera się
więc do dzisiaj zwykle gospodarstwa stojące blisko centrum
lub w większych przysiółkach. Zabudowa ich musi b y ć
tradycyjna, stara, o dużej powierzchni izb, takich przy t y m
k t ó r y c h nie szkoda zniszczyć w czasie h a r c ó w przebierańców
I n n y m w a ż n y m k r y t e r i u m w doborze odwiedzanych gospo
darstw jest autorytet i zamożność p r o w a d z ą c e g o je gospo
d a r z ą " . Poza t y m p r z e b i e r a ń c y chodzą głównie do za
przyj aźnionych i spokrewnionych z s o b ą gospodarzy
Szczególnie t a m , gdzie są m ł o d e dziewczęta. Jeśli w za>
grodzie znajdują się małe dzieci, rodzice ich rzadko pozwalają
wchodzić „ c z a r n y m " , p r z y j m u j ą c t y l k o „ b i a ł y c h " .
5
Cyfry
204
w
nawiasach
- ilość postaci w
1968— 1972
złodzieje
id
o
Akcja obrzędu
a
er
ostatnich
łatach
Akcja zaczyna się od momentu, gdy do wybranego
gospodarstwa wchodzi Żołnierz i p y t a się czy „ m i k o ł a j e "
m o g ą wejść. W t y m czasie cała gromada przebierańców
ustawia się pod p ł o t e m lub w niewielkiej odległości od za
b u d o w a ń gospodarstwa i czeka na odpowiedź. Nieraz by
wają odprawieni od drzwi, za co niekiedy odpłacają j a k i m ś
w m i a r ę złośliwym figlem (chowaniem narzędzi, wynosze
niem ich na dachy domu czy stodoły i t d . ) . Jeśli gospodarze
godzą się na odwiedziny „ m i k o ł a i " , wówczas Żołnierz
strzela na znak, że m o g ą wejść. W kolejnośoi puszczania
do w n ę t r z a poszczególnych osób w y s t ę p u j ą pewne różnice.
W Istebnej i Koniakowie pierwsze w p a d a j ą Debły powiązano
zo sobą ł a ń c u c h a m i . W y k o n u j ą trzy rytualne gesty, jeden
z D e b l ó w t r z y razy chce wejść do izby, a drugi, stojący
na progu, p r z y w i ą z a n y do niego ł a ń c u c h e m , nie puszcza go.
Przy każdej nieudanej p r ó b i e wejścia pierwszego D e b ł a bije
on korbaczern w podłogę. Przy k a ż d y m diabelskim ruchu
p o p r z y w i ą z y w a n e dzwonki, blaszki i słoma w y d a j ą niemiły,
d r a ż n i ą c y uszy dźwięk. K i e d y %vreszcie D e b ł y w t a r g n ą do
w n ę t r z a izby, biją zobranych „ k o r b a c z a m i " lub s y m u l u j ą
uderzenia. Po pewnej chwili dołącza się do nich jeszcze
jeden, d w ó c h lub trzech D e b l ó w . Kres tej nieraz dość bo
lesnej zabawie kładzie Żołnierz, k t ó r y w y p ę d z a D e b ł y i w o ł a :
„tańczcie niedźwiedzie" i wpuszcza je do izby. Czasami
Niedźwiedzie prowadzi na sznurach „ m e d u l a " — jako
„ n i a ń k a n i e d ź w i e d z i a " (bywa, że „ m e d u l a " w y s t ę p u j e
w roli grajka, wówczas ma ze sobą h a r m o n i ę ) . Niedźwiedzie
biorą się pod boki i t a ń c z ą w koło. Po k i l k u obrotach wcią
gają w swój pląs poszczogólnych m i e s z k a ń c ó w . T a ń c z ą
ze wszystkimi, k t ó r z y nio zdołali i m się opłacić. Taijca tego
nie m o g ą u n i k n ą ć dziewczęta bez względu na to, czy dały
okup Niedźwiodziom czy nie, zawsze są wciągane do niedź
wiedziej zabawy. Czas trwania t a ń c a zależy od ilości dziew
cząt, jakie są w d a n y m domu. Nieraz u ż y w a się do niego l i n
lub pasów, k t ó r y m i Niedźwiedzie przywiązują dziewczęta
do siebie w kolo. K i e d y partnerki są dostatecznie „ o b t a ń czone", wchodzi Żołnierz i w o ł a : „czarni do pola" i idzie
z Deblami i Niedźwiedziami do n a s t ę p n e g o gospodarstwa.
Po pewnym czasie wchodzą majestatycznie „ b i a l i " z Bisku
pem i Paterkiem na czole. Jest to moment, w k t ó r y m za
czynają się „ m i k o ł a j e " w Jaworzynce. T a m D e b ł y z Lucy
ferem na czele i Niedźwiedziami p r z y c h o d z ą p o d koniec
„ m i k o ł a i " . W r ó ć m y jednak do istobniańskich i koniakowskich „ b i a ł y c h " . P r z e w o d n i c z ą c y im Biskup idzie powoli
z p o w a g ą , daje k r z y ż y k do pocałowania zebranym w koło
ludziom i przez cały czas milczy. T o w a r z y s z ą m u m i n i
stranci z dzwonkami i bardzo rozmowny Paterek. On to
wygłasza kazanie o bezbożności domu, do którego przyszedł.
W ó w c z a s za kazalnicę służy m u piec lub stół. N a s t ę p n i e
chce s p o w i a d a ć dziewczęta, upomina m a ł e dzieci, aby
chodziły do kościoła, sprawdza ich zeszyty do religii, chwali je
lub gani w zależności od tego, j a k w y g l ą d a ich znajomość
łtatochizaiu. Czasom Paterek zbiera „ofiarę na kościół".
Obecnie d o k o n u j ą tego Ministranci (otrzymują przeważnie
po 20 zł od jednej osoby).
W czasie, gdy Paterek i Biskup szykują się do odejścia,
wchodzi Pan Młody i biega za dziewczętami, całuje je.
D r u ż b a wchodzi z b u t e l k ą „ w ó d k i " i częstuje „ g o ś c i " .
Młoda Baba w p a d a j ą c zjawia się koło kuchni, wyciąga
naczynia kuchenne, siada na nie i symuluje czynności
fizjologiczne. Potem chodzi po izbie i rozdaje dzieciom
suszone owoce lub cukierki, k t ó r e przynosi w koszyku.
W Jaworzynce przed dwudziestu laty inscenizowano
jeszcze „ ś l u b " ' ? . Zawracano z drogi Paterka, k t ó r y musiał
połączyć ręce „ n o w o ż e ń c o m " , Młodej Babie — „ m ł o d u s z e "
i Panu M ł o d e m u . Przy okazji Paterek wygłaszał do zebra
nych przemówienie o znaczeniu chrześcijańskiego małżeń
stwa.
Potem zjawiał się nagle w drzwiach izby Leśniczy
i kazał płacić gospodarzowi za nieostemplowane drzewo,
k t ó r e g o dużo widział na p o d w ó r k u . Gospodarz zazwyczaj
ociągał się z zapłaceniem kary. W ó w c z a s Leśniczy wołał
na pomoc Ż a n d a r m a , a po ostatniej wojnie Milicjanta, aby
-gospodarza z a n i k n ą ł do aresztu. Ż a n d a r m o w i trzeba było
płacić znacznie większą k a r ę , a jeszcze do tego i kaucję
za zwolnienie z więzienia. Ż a n d a r m zwykle nie dowierzał,
czy gospodarz nie zrobi znów czegoś złego i z o s t a w a ł w jego
izbie na k i l k a m i n u t . W t y m czasie n a d c h o d z i ł y inne miko
łajowe postacie.
D o k t o r znany jest j u ż we wszystkich trzech omawia
nych wioskach. Natychmiast
po
przyjściu
wyciąga
słuchawkę i chce b a d a ć przede wszystkim dziewczęta.
Starszym zaleca przyniesione przez siebie lekarstwa, roz
dając k r a j a n ą marchew, suszone łajno kurze, pastylki
z m ą k i ziemniaczanej. K i e d y spełni swe lekarskie obowiązki
wychodzi.
Tymczasem drzwiami i oknami w p y c h a j ą się n a s t ę p n i
„ a k t o r z y " . „ S z k l o r z " wprawia szyby, wybijając całe,
a w s t a w i a j ą c m a ł e k a w a ł k i , jakie przyniósł ze sobą. „ G a r n cor" szuka glinianych g a r n k ó w , a znalazłszy, rozbija je
i drutuje.
Nagle przez okno zagląda Śmierć, siejąc swym w y g l ą d e m
przerażenie, zwłaszcza w ś r ó d dziewcząt i dzieci.
W Jaworzynce przed kilkunastu l a t y popularna b y ł a
rozmowa — przekomarzanie się między gospodarzem
a Śmiercią:
Gospodarz:
— Pani śmirć, ile se b ę d ę jeszcze
żył lot ?
Ś m i e r ć pokazuje dwa lub t r z y palce.
G o s p o d a r z : — Panie bądźcie t a k dobrzy, a prze
dłużcie m i życie po dwatset r o k ó w !
Ś m i e r ć (kiwa głową i w y c i ą g a rękę do gospodarza):
— Zawsze musi b y ć zapłacone za przedłużenie ż y c i a !
W dalszym t o k u obrzędu w drzwiach klekoce Bocian.
Do izby natomiast wchodzi Ż y d i bije p a ł k ą po głowie
dziewczęta lub tnie n o ż y c a m i w powietrzu. Za n i m K o m i niary w s k a k u j ą na piec i w y m i a t a j ą na środek izby sadze;
niekiedy sami p r z y n o s z ą je w w o r k u i s m a r u j ą n i m i dziew
częta i innych uczestników obrzędu.
18
Gdy część p r z e b i e r a ń c ó w wyjdzie, wskakuje do w n ę t r z a
„ t e n co na k o n i u " i skacze po piecu, ł a w k a c h i s t o ł a c h .
Skacze bez dodatkowego rozbiegu, co jest uwarunkowane
brakiem miejsca w izbie, a i m wyżoj skacze, t y m większe
uznanie zdobywa sobie w ś r ó d zebranych. Dodatkowo po
gania go w Koniakowio specjalny „ p o g a n i a c z " bijący
bykowcem o podłogę. W Istebnej przed pięćdziesięciu l a t y
w y s t ę p o w a ł jeszcze „ k o ń bez g ł o w y " , k t ó r y z obu stron
m i a ł po jednym ogonie '. Pod „ k o ń s k ą o b u d o w ą " znajdo
wało się d w ó c h chłopców. Chodzili oni w przeciwieństwie
do „ t e g o co na k o n i u " powoli i majestatycznie zbliżając się
od czasu do czasu do zebranych. Nagle „ k o ń bez g ł o w y "
podnosił jeden z d w ó c h ogonów a spod niego lała się woda
na stojących najbliżej. Zwykle „ k o ń bez g ł o w y " i „ t e n
co na k o n i u " oczekiwał na Cygana. Jest regułą, że cyganie
idą z coraz większym opóźnieniem w m i a r ę , j a k rośnie
ilość odwiedzanych gospodarstw. Dochodzi wreszcie do
tego, że do ostatnich zagród p r z y c h o d z ą z dwu- i trzygodzin
n y m opóźnieniem. P o n i e w a ż bardzo są lubiani i u w a ż a n i
za najweselszych „ m i k o ł a i " , wszyscy zebrani oczekują
na nich. Do pierwszych odwiedzanych gospodarstw Cygan
zdąży przyjść jeszcze na czas i podkuje „ t e g o co na k o n i u " .
Nieraz rolę t ę spełnia dodatkowo kowal, k t ó r y w dzisiejszych
„ m i k o ł a j a c h " w y s t ę p u j e j u ż t y l k o sporadycznie. To, co ludzi
dzisiaj najbardziej bawi u Cyganów, związane jest ze spry
tem w kupowaniu, kradzeniu i w y ł u d z a n i u s p r z ę t ó w , i n
wentarza u jednych gospodarzy i sprzedawaniu ich u dru
gich. Całą t r a n s a k c j ą kieruje Cygan, a towarzyszy m u
Cyganka z dzieckiem „ F e r u s i e m " . Wszystko, co robią,
jest właściwie dla „ F e r u s i a " . Dla niego k u p u j ą w j e d n y m
gospodarstwie gęś za 5 zł, a w drugim sprzedają za 20 zł.
Do częstych dowcipów Cyganów należy kradzenie konia
ze stajni i sprzedawanie go pierwszemu z brzegu mężczyźnie
za 50 zł. Przy czym konia wprowadza się do sieni lub izby
i cała transakcja handlowa odbywa się na oczach wszyst
kich
zebranych. Cyganka tymczasem w r ó ż y z ręki
lub z k a r t i w ten s p o s ó b również zbiera pieniądze
1
205
(po 5—10 zl od osoby). Po przejściu Cyganów gospodarze
znajdują swój inwentarz i s p r z ę t y często w odległych od
siebie zagrodach. Bardzo rzadko zdarzała się potrzeba
interwencji milicji.
„Mikołaje" a wieś
ficzny stosunek do „ m i k o ł a i " maja starzy gospodarze,
k t ó r z y w czasach swej młodości sami brali w nich udział.
Barwnie opisując ilustrują swe wspomnienia zdjęciami
z dawnych obrzędów, k t ó r e posiada k i l k u gospodarzy .
Przez pryzmat w ł a s n y c h przeżyć z czasów młodości widzą
starsi góralo współczesne obrzędy, k t ó r e dopiero w k i l k u
ostatnich latach ulegają widocznym p r z e m i a n o m . Inaczej
odbierają je i w s p o m i n a j ą mężczyźni p a m i ę t a j ą c y dobrze
stroje przebierańców i przyjmowanie grup o b r z ę d o w y c h
w gospodarstwach, a inaczej kobiety, k t ó r e raczej zachowały
pamięć o własnych perypetiach, kulaniu się z „niedźwie
dziami", uciekaniu przed Kominiarzami i Ż y d e m .
Mimo dość częstych r o z m ó w w zimowe wieczory na te
tematy nie wykształciła się we wsiach jasna interpretacja
mityczna „ m i k o ł a i " . Tłumaczenie sensu tego obrzędu, jakie
aktualnie m o ż n a s p o t k a ć w Jaworzynce, Istebnej i Konia
kowie, jest bardzo skromno. M o ż n a go r e k o n s t r u o w a ć
w oparciu o wypowiedzi mówiące o radości z pozostawionego
b a ł a g a n u , możliwości „ w y ż y w a n i a s i ę " — „ z d z i c z e n i a " przez
robienie tego, czego nie wolno robić normalnie.
Do pogłębienia i częściowego w y j a ś n i e n i a tego pro
blemu m o ż n a jedynie dojść w drodze zestawienia informacji
z szerszego obszaru, otaczającego toren b a d a ń .
Pewne dane m o ż e m y też u z y s k a ć przez zestawienie
ze sobą s t r u k t u r obrzędów zimowych z części żywieckiej
i śląskiej Beskidu. Będzie to jednak możliwe, gdy zastosu
jemy t ę s a m ą m e t o d ę w opisie wszystkich p o r ó w n y w a n y c h
obrzędów. W p o w y ż s z y m artykule s t a r a ł e m się zbliżyć opis
do analizy teatrologicznej z a k ł a d a j ą c widowiskową struk
t u r ę obrzędów.
21
22
Podczas akcji o b r z ę d u interesująco kształtuje się sto
sunek p r z e b i e r a ń c ó w do pozostałej części wsi i wsi do
p r z e b i e r a ń c ó w . „ M i k o ł a j e " — j a k już wspomniano po
wyżej — m a j ą pewne uprawnienia, jakich nie posiada
normalnie członek społeczności wiejskiej. K a ż d a p o s t a ć
z „ m i k o ł a i " ma inną skalę specjalnego uprzywilejowania.
„ B i s k u p a " , k t ó r e m u nie wolno pić alkoholu i h u l a ć z dziew
c z ę t a m i , n i k t spośród widzów nie może p o p c h n ą ć czy
u d e r z y ć . „ N i e d ź w i e d z i e " m o g ą się szarpać i k u l a ć po podło
dze z dziewczętami, przy czym ż a d n a z dziewcząt, k t ó r a
nie zdoła i m się siłą lub sprytem w y r w a ć , nie. może mieć
do nich pretensji za swoją o p ł a k a n ą sytuację nawet wtedy,
gdy pozna pod przebraniem swego największego w r o g a .
Podobnie do Garncarza i Kominiarza poszkodowani nio
m o g ą rościć pretensji za rozbijane garnki, szyby i wysmaro
wane ubranie. „ M i k o ł a j e " są zawsze mile widziani. I c h
poszczególne postacie wywołują z góry z a k ł a d a n e reakcjo
u mieszkańców wsi i mieszczą się w p r z y j ę t y c h ramach
spełniając oczekiwania, jakie zwykło się wiązać z k a ż d y m
przebraniem. D o k t ó r i Młoda Baba są często witani
salwą ś m i e c h u . Niedźwiedzie i D e b ł y b u d z ą przerażenie,
a „ t e n co na k o n i u " zachęca swymi podskokami w sieni
do oglądania dalszych akrobatycznych popisów. Specy20
PRZYPISY
1
Informacja od kierownika działu obrzędowości
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie Z. Reinfussowej.
Cz. W i t k o w s k i , Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje
ludowe, K r a k ó w 1965, s. 18—19.
' O. Kolberg, Lud..., Krakowskie, cz. I , K r a k ó w 1871,
s. 312—313.
J. Ligęza, Śląska kultura ludowa, Katowice 1948,
s. 28.
J . Stolafik, Hrycava, Ostrava 1958.
6 Informacje o obrzędzie „ m i k o ł a i " pochodzą z b a d a ń
terenowych obrzędowości dorocznej przeprowadzonych w la
tach 1970—1972 w Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie,
w W3 niku k t ó r y c h uzyskano ok. 60 w y w i a d ó w znajdują
cych się obecnie w archiwach I H K M P A N w Krakowie,
K E S Ш w Krakowie i K E U W r . we W r o c ł a w i u .
Informacje o „ m i k o ł a j a c h " w Jaworzu i Zabrzegu
p o c h o d z ą z Archiwum Muzeum w Bielsku-Białej.
W g informacji J . J . z Istebnej, m a t e r i a ł y terenowe
w Archiwum KES U J .
» W g informacji D . U . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y tere
nowe w A r c h i w u m K E S U J .
Jest to jedyny w y j ą t e k w y s t ę p o w a n i a w „ s t a r s z y c h
m i k o ł a j a c h " m ł o d y c h chłopców, nie wchodzą oni jednak
zupełnie do grupy obrzędowej, nie m a j ą c wszystkich nale
ż n y c h c z ł o n k o m praw, np. picia alkoholu na zakończenie
obrzędu.
2
4
5
7
7
8
1 0
1 1
W g informacji L . J., J . B . i U . D . z Jaworzynki
m a t e r i a ł y terenowe w A r c h i w u m K E S U J .
W g informacji L . M . z Istebnej, A r c h i w u m K E S U J .
Opis strojów w y s t ę p u j ą c y c h w obrzędzie postaci
obejmuje t y l k o te, k t ó r e w y s t ę p o w a ł y w ciągu ostatnich
12 lat (1960—1972).
Nazwy w nawiasach są i n n y m i , rzadziej u ż y w a n y m i
określeniami danej postaci.
W g informacji К . M . z Istebnej i W . J . z Koniakowa,
A r c h i w u m K E S U J i I H K M P A N w Krakowie.
16 W g informacji W . A. z Koniakowa, A. K . i J. K .
z Istebnej, D . U . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y teTenowo Ar
chiwum K E S U J w Krakowio.
• W g informacji R. D . i N . M . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y
terenowe A r c h i w u m K E U W r . we W r o c ł a w i u .
i ' Tamże.
i9 W g informacji J . K . z Istobnej, m a t e r i a ł y terenowe
A r c h i w u m K E U W r we W r o c ł a w i u .
го W g informacji J. J . z Istebnej, m a t e r i a ł y terenowe
A r c h i w u m K E S U J w Krakowie.
Zdjęcia te w y k o n a ł zawodowy fotograf, k t ó r y
w grudniu 1949 r. przejeżdżał przez wsie (własność J . B .
z Jaworzynki).
Wielu i n f o r m a t o r ó w jest zdania, iż w ciągu ostatnich
trzydziestu lat niewiele się zmieniło w obrzędach „ m i k o ł a i " .
T w i e r d z ą jedynie, że zmienił się teren penetracji grup
„ m i k o ł a i " , ograniczony obecnie t y l k o do centrum wsi.
1 2
1 3
1 4
1 5
7
2 1
2 2
Fot.: Autor — il. 1-5.