http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1599.pdf

Media

Part of Oblicza starości / ETNOGRAFIA POLSKA 2003 t.47

extracted text
„Etnografia Polska", t. XLVII: 2003, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

URSZULA LEHR
Pracownia Etnologii IAE PAN, Kraków

OBLICZA STAROŚCI

1

„Każdy wiek ma swoje średniowiecze"
{Paradoksy... 1993, s. 37)

I
Starość - słowo łączone na ogół z fizycznymi znamionami pewnego okresu
życia człowieka - przywołuje stereotypowy wizerunek postaci o pochylonej
sylwetce, włosach przyprószonych siwizną , niekiedy wspierającej się na lasce,
nieporadnej, zagubionej w nowym, nieznanym i trudnym dla niej świecie. Tego
rodzaju skojarzenie znane było człowiekowi od zawsze, czego przykładem może
być hieroglificzne przedstawienie wyrazów: „stary" i „starość" w inskrypcji
pochodzącej z 2700 r. p.n.e. Wyrażający je ideogram jest rysunkiem przygarbionej
postaci podpierającej się kijem (Minois 1995, s. 26). Z punktu widzenia fizjo­
logii, starość jest okresem powolnego zanikania funkcji życiowych, uniemożli­
wiających na ogół jakąkolwiek adaptację. Jest czasem zbliżania się do kresu
ziemskiej wędrówki. Dosadnie formułują to przysłowia ludowe: „Sama starość
stoi za chorobę"; „Starości dolegliwości są pierwiastki śmierci" (Kolberg 1967,
s. 415). Ze starością kojarzy się często niedołęstwo, utratę sił witalnych, a jeśli
patrzymy na nią przez pryzmat kanonu estetycznego - stanowi zaprzeczenie
piękna i pełnego życia. „Starość bowiem pozbawia nas wszystkich cnót, jakimi
odznacza się idealny człowiek: urody, siły, zdecydowania, sprawności umysło­
wej. Jest cierpieniem i słabością" (Minois 1995, s. 305). Artystycznym wyra­
zem tak pojmowanej starości, a zarazem egzemplifikacją wykorzystywania jej
2

1

Jakkolwiek tytuł artykułu sugeruje prezentację zróżnicowanych postaw i zachowań (pozy­
tywnych i negatywnych) wobec ludzi starszych, to zasadnicza jego treść koncentruje się na tych
drugich, celem wykazania, iż źródłem nietolerancji starości jest - ogólnie rzecz biorąc - brak
akceptacji tego okresu życia. Podkreślić należy, że przedmiot podań, stanowiących egzemplifikację powyższej tezy traktowany jest jako pewnego rodzaju przesłanie sygnalizujące problem, a nie
fakt kulturowy z uwagi na brak naukowo potwierdzonych danych źródłowych, jak też ze względu
na zastrzeżenia co do rzetelności przekazów, zwłaszcza z okresu formowania się społeczeństw
i kultur przedpiśmiennych, a nawet starożytności.
Notabene we wczesnym średniowieczu jedynie biały kolor włosów ( biel odzwierciedlała
cnotę), zyskał uprzywilejowaną pozycję w ogólnym obrazie starości - jeśli osoba je posiadająca
postępowała stosownie do swego wieku - stanowiąc „oznakę czcigodności starca", jego mądrości.
Pozostałe cechy fizyczne czy psychiczne tego wieku wręcz podkreślały ułomność schyłku życia
jako ilustrację „marności rzeczy doczesnych" (Minois 1995, s. 133-134).
2

72

URSZULA LEHR

znamion przypisywanych pojęciom abstrakcyjnym (w sensie ideowym, jak też
esencjonalnym), mogą być dwa przykłady. Pierwszy to malatura z X V I wieku,
znajdująca się w kościele św. Krzyża w Krakowie, przedstawiająca cierpią­
cego starca, utożsamiającego życie ludzkie (ryc. 1) (Wyspiański 1898, s. 98).
Drugim jest osobliwe dzieło włoskiego przedstawiciela baroku, Cesarego Ripy
( X V I / X V I I w.) pt. „Ikonologia" (1998), w którym autor, personifikując pewne
pojęcia, jak np. wiek, starość, cechy charakteru (niezdecydowanie, pilność,
zapiekła nienawiść), uczucia (zawiść, skąpstwo, melancholia, nieżyczliwość),
skłonności (lichwa, opilstwo, próżniactwo, poprawianie), stan posiadania (bogac­
two), zawód (medycyna), zachowania (zgorszenie, milczenie, modlitwa, poprawa,
rada), stan umysłu (zapomnienie), pory roku (zima), miesiące (luty) czy nawet
strony świata (zachód), nadaje im postać starca lub starej kobiety ze stosownymi
atrybutami i odpowiednim komentarzem. Pod hasłem „starość" np. znajduje się
taki oto opis: „Niewiasta o siwej głowie, wychudzona, o licznych zmarszczkach
na twarzy, ubrana w strój koloru liści, kiedy utraciły już one wigor. Pozbawiona
jest ozdób, w lewej dłoni trzyma klepsydrę piaskową, która dobiegła już kresu
godziny, oraz parę okularów; drugą wspiera się na kiju, wskazując na ów zegar
i jedną stopę zawieszoną mając nad wykopem, co ma wskazywać na rychłe
niebezpieczeństwo" (Ripa 1998, s. 373). Natomiast miesiąc „luty" to „starzec
kudłaty i siwy, okryty skórą aż do stóp, siedzący koło tęgiego ognia i jakby
grzejący się przy nim. Figura ta pokazuje nie tylko srogość Zimy, lecz również
- j a k się potocznie mówi - ziąb samej starości (Ripa 1998, s. 287). „Nieżycz­
liwość" autor przedstawia w postaci żeńskiej: „Starucha z oczyma zapadłymi,
szpetna, rozczochrana i chuda, z pękiem pokrzyw w dłoni i bazyliszkiem obok
siebie. Jest ona tej samej natury, co nienawiść, afekt, z którego się ona rodzi;
że jednak jest od niej mniej surowa i bardziej ograniczona, maluje się j ą tutaj
jako staruszkę, gdyż rodzi j ą starość, jako że młodzi, świeży wszak przybysze na
tym świecie, wszystkie rzeczy jednako uważają za nowe i dlatego je kochają.
Natomiast starzy, jakby już znużeni oglądaniem mnóstwa rzeczy, łatwo się
nimi nudzą i przyjmują je ze wstrętem" (Ripa 1998, s. 301). Powyższe opisy,
jako jedne z wielu , wskazują, że wydobywanie lub wręcz obnażanie cech,
elementów, zachowań i obrazów współtworzących starość nie mogło sprzyjać
pozytywnemu odbiorowi tego okresu życia. Niewątpliwie, w zależności od
psychologicznego lub filozoficznego podejścia do biologicznych uwarunkowań
starości, którym trudno zaprzeczyć, ten okres życia mogły charakteryzować
3

3

Takich negatywnych wizerunków starości, podkreślających jej aspekt fizyczny wraz z jego
znamionami (upadek fizyczny, choroba, ból i cierpienie, zmierzanie ku śmierci) dostarcza przy­
kładowo wczesnośredniowieczna literatura japońska (około 1000 n.e. i czasów późniejszych),
w której, poza stwierdzeniem bezwstydnego zachowywania się starych ludzi, zawarta została
taka oto refleksja: „Nie możemy żyć wiecznie na tym świecie, dlaczego więc mamy czekać na
szpetotę, która nas dosięgnie? Dłuższe życie człowieka przynosi mu więcej hańby" (Tsuji 1997,
s. 200-201). Stosunek do starości znalazł także odzwierciedlenie w twórczości niektórych mala­
rzy przełomu X V I I I i X I X wieku, ukazujących tragizm okresu starości (F. Goya) czy wręcz trak­
tujących ten temat jako nieistniejący (A.L. Girodet, T. Gericault) (Bois 1996, s. 217-218).

OBLICZA STAROŚCI

73

Ryc. 1. Starzec cierpiący [za:] S. Wyspiański 1898, s. 99
Według autora jest to „symboliczne przedstawienie człowieka, zależ­
nego od żywiołów, cierpiącego, homo reus, co się bije w piersi ranio­
ny tyloma mieczami cierpień, kar, pokus, fatalizmu, zastraszony sądu
bożego grozą, siedzący nad grobem, obnażony, potężny w ramionach
i w plecach, nędzny starością, co go zgarbiła".

zróżnicowane postawy, rzutujące na stosunek ludzi starszych do samych siebie,
jak i na wzajemne relacje z otoczeniem. Według J. Campbella, człowiek albo
utożsamia się z ciałem, albo też z własną świadomością, której służy ciało wcześ­
niej lub później ulegające destrukcji (Potęga... 1994, s. 118). Przyjęty punkt widze­
nia decyduje niekiedy o tym, że starość może, ale nie musi, stać się okresem
trudnym, wynikającym z niezrozumienia następstwa etapów życia ludzkiego, jak
również niegodzenia się z taką koleją rzeczy .
4

4

Pewnych analogii do Campbellowskiego podejścia do okresu starości, a następnie śmierci,
dostarczają postawy mieszkańców wsi polskich wobec życia, sprowadzające się do przyjmowa­
nia kolejnych jego etapów, szczególnie dwóch ostatnich (starość i śmierć), jako naturalnych kon­
sekwencji rozwoju osobniczego oraz ich akceptacji. Wynikają one z obserwacji natury, w blisko­
ści której żyją i choć nie zrodziły się na gruncie filozoficznych dociekań popartych naukowymi
tezami, są w swej logice zgodne z faktem przemijalności.

74

URSZULA LEHR

Starość to nie tylko okres schyłkowej fazy życia ludzkiego, którym rządzą
wyłącznie prawa biologii. W dziejach ludzkości starość - pomimo pewnych
niedoskonałości wieku - utożsamiana była również z szacunkiem, godnością.
Pojęcie to stawało się synonimem mądrości, doświadczenia życiowego i wiedzy,
zdeterminowanej liczbą przeżytych lat. Jak pisał w początkach X X wieku
R.F. Johnston: „W żadnym kraju na świecie starości nie traktuje się z większą
uprzejmością, respektem i poważaniem, okazywanymi względami niż w Chi­
nach" (1917, s. 466) . Korzystanie z porad i wiedzy „doświadczonych wiekiem"
zalecały przysłowia ludowe: „Słuchaj starszych, dobrze radzą, ich nauki się
przydadzą"; „Stary w rzeczach biegły" (Kolberg 1967, s. 416, 417). Autorytet
ludzi starszych, wynikający z przymiotów wieku, umiejętnie wykorzystywany,
nie był na ogół spontaniczny. Utrzymywano go, stosując różnego rodzaju zabiegi
religijno-magiczne, (np. ceremonie, ryty inicjacyjne). Przejawem jego religijnej
motywacji był kult przodków, rozpowszechniony m.in. w Chinach, Polinezji czy
w Afryce (Firsth 1965, s. 197). Nie we wszystkich jednak kulturach w stopniu
jednakowym element religijny stanowił o autorytecie ludzi starszych, czego przy­
kładem sąGermanowie (Piekarczyk 1968, s. 54).
Jak zauważa J. Delumeau, „ewolucja starości i jej statusu nie przebiegała
w sposób liniowy", a „miejsce, jakie przyznawano starości, i sposób, w jaki na nią
patrzono, zależało od wielu czynników, między którymi mogły zachodzić rozmaite,
mniej lub bardziej skomplikowane, powiązania; czynniki te to strukturalny układ
społeczeństwa, rola przekazu mówionego i pisanego, rozmiary rodziny - od patriarchalnej lub dwupokoleniowej - akumulacja mienia ruchomego, ideał urody,
który z kolei podlegał lub nie podlegał koncepcjom religijnym" (Delumeau 1995,
s. 6-7). Należy również dodać, iż zasadniczymi, aczkolwiek nie jedynymi uwarun­
kowaniami, szczególnie w początkowym okresie dziejów ludzkości, określającymi
stosunek do ludzi starszych, mogły być z jednej strony zależności ekonomiczno-społeczne, będące wynikiem działań natury, jak klęski elementarne (nieurodzaje,
głód, zarazy), żywiołowe czy też reperkusje polityczne - konsekwencje działań
wojennych. Z drugiej strony natomiast na wykreowanie określonej postawy wobec
ludzi starszych niewątpliwie miał wpływ - obok wyżej wymienionych motywów
- kontekst kulturowy, bez którego rozpatrywanie określonych zachowań, ich
zrozumienie czy prawidłowe odczytanie istoty zwyczajów, nie jest właściwe, na
co zwraca uwagę B.Malinowski (2000, s. 161). Położenie człowieka starszego
nie zależało jednak wyłącznie od uwarunkowań społecznych, sposób w jaki trakto­
wano starców nie zawsze był bowiem tożsamy ze stosunkiem do starości. Niektóre
ludy, nienawidząc swoich starców, traktowały ich dobrze z obawy przed zemstą
duchów. Inne otaczały szacunkiem, ale skazywały na śmierć, aby cechy destruk­
cyjne, charakteryzujące wiek starczy (utrata sił, brak samodzielności itp.) nie
zagroziły istnieniu grupy (Minois 1995, s. 22; Znaniecki 2001, s. 381). Sposób,
w jaki odnoszono się do ludzi starszych i do problemu starości był w ciągu wieków
5

5

Stwierdzenie to nie obejmuje jednak okresu starożytności, o czym będzie mowa w dalszej
części artykułu.

75

OBLICZA STAROŚCI

zróżnicowany. Można mówić o wzlotach i upadkach autorytetu starszego czło­
wieka, jak też o mniej lub bardziej godnym traktowaniu .
W społeczeństwach opierających się wyłącznie na tradycji mówionej, dla
której repetitio est mater studiorum (Słownik... 1972, s. 826), starcy byli potrzeb­
ni i szanowani, ponieważ stanowili symbol ich ciągłości, byli „depozytariuszami
wiedzy i pamięci plemienia" (Minois 1995, s. 20), gwarantem jej przetrwania.
Najpełniej sens ten oddaje przytoczone przez G. Minoisa przysłowie afrykań­
skie: „Gdy umiera starzec, płonie cała biblioteka" (1995, s. 20). Doceniając wie­
dzę i doświadczenie życiowe ludzi starszych powierzano im funkcje doradcze
wodzów i królów. Wielu możnowładców czerpało nauki z wielkiej mądrości
i nadprzyrodzonej mocy, jaką posiadać mieli „święci mężowie" - hinduscy
asceci (Auboyer 1968, s. 192), a w społecznościach plemiennych i rodowych
starcy tworzyli rady starszych (np. Geruzja w starożytnej Sparcie) (Frąckiewicz
1987, s. 57; Kulesza 2003, s. 94-95). Wpływy starszyzny na decyzje lokalne
i państwowe niekiedy graniczyły z rządami twardej ręki, zyskując miano geron­
tokracji (Malinowski 1958, s. 45). O wysokim prestiżu, jaki dawał wiek dowodzi
fakt, iż na przykład wśród ludów turecko-mongolskich ( V I - X w.) stare kobiety
nazywano „boskimi", a niektórym starcom oddawano cześć. Inkowie darzyli
niezwykłym szacunkiem matrony - dziewice z domu słońca w Cusco (Minois
1995, s. 23). W jednym z plemion afrykańskich, kobiety po menopauzie (a więc
nie podlegające już licznym tabu) dopuszczano do grona mężczyzn, podejmują­
cych ważne dla grupy decyzje (Minois 1995, s. 20, 21).
Starość jest również stanem oczekiwania, łączącym przemijające życie z nad­
chodzącą śmiercią, przekształcaniem w kierunku destrukcji, co powoduje, iż
okresowi temu przypisuje się „cechy hybrydyczności" (Kowalski 1998, s. 530).
Niekiedy wierzono, że jeśli człowiek żyje zbyt długo, a tym samym przebywa
w okresie przejściowym, wówczas po śmierci jego duch nęka otoczenie: „Kiedy
umarła we wsi stuletnia kobieta, przez długi czas jej duch krzywdził ludzi. Chcąc
temu zaradzić przewracano j ą w trumnie i wsypywano kawałki tłuczonego szkła"
(Wieś... 1938, s. 45). W kulturach tradycyjnych ludzie starzy stawali się mediato­
rami pomiędzy światem żywych i umarłych. Dlatego to im powierzano funkcje
magiczne (byli kapłanami, szamanami, znachorami) a starym kobietom przy­
pisywano niekiedy cechy demoniczne (Formanek 1984, s. 123) . Ludzie starsi
6

7

8

6

Liczne przykłady znaleźć można w przetłumaczonym na język polski dziele francuskich
historyków pod wspólnym tytułem Historia starości, w którym G. Minois przedstawił tę proble­
matykę od antyku do renesansu (1995), obejmując obszarem swoich dociekań naukowych nie
tylko Francję, ale także inne kraje, J. P. Bois natomiast analizuje zagadnienie starości na terenie
Francji w okresie od X V I wieku do czasu ustanowienia ubezpieczeń społecznych (1996).
Wyrazem powierzania odpowiedzialnych zadań osobie doświadczonej, choć niekoniecznie
starej, jest np. funkcja starosty; samo określenie zostało natomiast „przeniesione ze 'starości' na
ludzi starych, przodków", jak pisze A. Bruckner (1989, s. 514).
Tego rodzaju odniesienia do polskiej czy - szerzej - słowiańskiej tradycji ludowej są tutaj
również czytelne. W każdej nieomalże wsi mieszkała stara, na ogół samotna kobieta, której
przypisywano właściwości nadprzyrodzone i uznawano za osobę szkodzącą bydłu i ludziom
(czarownica) (Lehr 1995, s. 521-527).
7

8

76

URSZULA LEHR

spełniali także określone rytuały (np. inicjacyjne, oczyszczające). Ich obecność
zaznaczała się w okresach przejściowych (stare kobiety odbierały poród, przygo­
towywały zwłoki do pochówku) , nawet niektóre pokarmy, posiadające wielką
moc sakralną, zastrzeżone były wyłącznie dla starców (Znaniecki 2001, s. 374).
Ludzie starsi pełnili więc role bezpieczne jedynie dla osób znajdujących się
w pobliżu granicy oddzielającej życie od śmierci. Liczba lat przeżytych przez
człowieka sytuowała go zatem w określonym kulturowo miejscu, nadając odpo­
wiedni status w grupie lub społeczności, jakkolwiek dotyczyła tylko wybranych.
Starość mogła być także stanem wegetacji, a nawet rodzajem mistycznego
i fizycznego zagrożenia dla innych. Postawy wobec ludzi starych kształtowały
również wierzenia, religie, określające podejście do życia ludzkiego i jego war­
tości, jak i stosunek do śmierci, a w ślad za tym - wyobrażenia o życiu pozagro­
bowym. W każdym społeczeństwie zdaje się, jak pisze R. Firth, „występować
przeświadczenie, że człowiek nie przestaje istnieć po śmierci, ale że egzystuje
dalej w jakiejś formie niematerialnej" (1965, s. 197). Tak więc śmierć nieustan­
nie towarzysząca człowiekowi stanowiła w pewnych okolicznościach nawet jego
wyzwolenie , ale też mogła stwarzać precedens dla grupy ludzkiej, która w ob­
liczu zagrożenia jej egzystencji (uwarunkowanej np. ekonomicznie) sięgała po
środek ostateczny - eliminację. O podejściu do starości, jak i zajmowaniu okreś­
lonej pozycji przez ludzi starszych, decydowało również swoistego rodzaju
rozumienie świata i otaczającej rzeczywistości oraz - jak pisze F. Znaniecki
- „mistycznie pojmowanego «przeznaczenia»" (2001, s. 372). Nad postawą
wobec ludzi chorych i starych mógł zaciążyć archetyp „skazanego", który wymu­
szał pozostawienie własnemu losowi takiej jednostki, a więc wykluczenie jej ze
społeczności, a nawet uśmiercenie. Wynikało to ze związku pomiędzy pojęciem
„magicznej solidarności osobników w grupie", a typem „skazanego", relacjom
obcym społeczeństwom cywilizowanym, które „z wielkim nieraz wysiłkiem
utrzymują przy życiu dzieci, starców i chorych" (Znaniecki 2001, s. 381).
Przypisywane okresowi starości przymioty i właściwości mediacyjne spra­
wiały, iż człowieka starego traktowano z należytym szacunkiem i czcią, ale
9

10

9

Wśród Maorysów osoba mająca styczność ze zmarłym (grabarz), którą był człowiek
„zawsze samotny i milczący, zazwyczaj stary, wychudzony i pomarszczony, często na wpół obłą­
kany" (Frazer 1978, s. 184) podlegała tabu do zakończenia okresu odosobnienia. Podobnie zmar­
łych obawiały się plemiona tureckie: Jakuci, posiadali wyodrębnioną grupę osób, zajmujących
się obmywaniem i grzebaniem zwłok, a u Beltyrów jeszcze w X I X wieku myciem zwłok zaj­
mowali się stosowanie do płci stara kobieta (dokonywała ab łucji kobiet i chłopców) i stary męż­
czyzna (mył zwłoki mężczyzn) (Tryjarski 1991, s. 114-115). W polskiej tradycyjnej kulturze
ludowej, osoby pełniące między innymi funkcje z pogranicza (np. dokonujące ablucji zmarłego,
grabarz czy wiejskie akuszerki), należały również do grupy wieku ludzi starszych (niepubli­
kowany artykuł autorki nt. zajęć zwyczajowych). Jakkolwiek nie spotkano się w przekazach
z informacją wskazującą na ślady tabuizowania tych osób, to w przypadku kobiety odbierającej
poród miał miejsce rytuał oczyszczenia (Śląsk Cieszyński) (Kubiak 1981, s. 60).
Egzemplifikacją może być opowieść z Kamerunu, w której starsi ludzie, cierpiąc z powo­
du dolegliwości wieku, wyrażają życzenie odejścia z tego świata, które spełnia przywoływana
przez nich Śmierć (Cotterell 1993, s. 373-374).
1 0

OBLICZA STAROŚCI

77

równocześnie z lękiem z powodu bliskości do „tamtego" świata i możliwości
utrzymywania kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi. Niekiedy stawał się zbęd­
nym czy wręcz niebezpiecznym obciążeniem dla społeczności, uniemożliwia­
jącym jej przetrwanie.

II
Ambiwalentny stosunek do ludzi starych znalazł odzwierciedlenie w poda­
niach i legendach, powstałych w różnych kulturach i okresach historycznych.
Przekazy te zawierają również treści o tej drugiej, mrocznej stronie starości
- negatywnym stosunku do ludzi starych, a nawet przypadkach ich zabijania ,
co sygnalizuje taki oto cytat: „W starożytnych niegdyś wiekach było takie usta­
nowione prawo, że ludzi starych do pewnych tylko lat na tym świecie chowano,
a po upłynięciu onych ze świata zgładzano" (Żera 1980, s. 89).
„Zwyczaj" uśmiercania ludzi starych, niezdolnych do wykonywania jakiej­
kolwiek pracy potwierdzali pisarze starożytni u ludów barbarzyńskich (Sardów,
Tryballów, Gallów, Scytów, mieszkańców wyspy Hierny) (Biegeleisen 1929,
s. 377). Autor ten jest zdania, iż w odległej przeszłości praktyki uśmiercania
lub porzucania starych i chorych znane były prawie wszystkim ludom indoeuropejskim (tamże).
Wśród Teutonów, ludów barbarzyńskich pochodzenia prawdopodobnie ger­
mańskiego, rozpowszechniony miał być „zwyczaj" zmuszania starców i osób
niedołężnych do popełnienia samobójstwa (poprzez rzucenie się ze skał), względ­
nie do wymuszania na nich akceptacji skrócenia im życia. Prokopius (pisarz grecki
V I w. n.e.), na którego powołuje się B.S. Phillpotts, opisuje te praktyki jako
„cechę szczególną" późniejszych plemion germańskich - Heruli po przyjęciu
przez nich chrześcijaństwa. Podaje, iż niekiedy starcy lub chorzy zwracali się
z prośbą do swoich krewnych o umożliwienie im odejścia z tego świata. Przezna­
czonego na śmierć umiejscawiano na stosie i jeden z członków plemienia zakłuwał go sztyletem, po czym stos podpalano . Starców usuwano, aby zapewnić
prawidłowe funkcjonowanie warsztatu rodzinnego, gwarantującego egzystencję
rodziny: „starzec [...] schorzały, którego opuszczają siły, nie podoła gospodar­
stwu, więc oddać je musi młodszemu, inaczej majątek by zmarniał" (Biegeleisen
11

12

13

11

W tym miejscu należy wyjaśnić, iż podane w artykule przykłady nie wyczerpują przedsta­
wionego zagadnienia. Stanowią jedynie zarys problematyki, wymagającej dogłębnych studiów.
Ujęcie tego określenia w cudzysłów oznacza, iż jest ono traktowane wymiennie z prak­
tyką, przypadkiem czy zdarzeniem itp., nie odpowiadając stricte definicji zwyczaju z uwagi
na jego specyficzny i incydentalny charakter, aczkolwiek może być społecznie akceptowany
w sytuacjach krytycznych.
W świetle prawa skandynawskiego rytuał naznaczania oszczepem umierających, jako prze­
znaczonych mitologicznemu bogowi (m.in. wojny i wojowników) Odynowi, może być zwyczajem
zachowanym z czasów wcześniejszych, kiedy faktycznie uśmiercano osoby chore, jak sugeruje
to Phillpotts (1917, s. 480).
12

13

78

URSZULA LEHR
14

1929, s. 376) . W pierwszych wiekach naszej ery, mieszkańcy półwyspu Skan­
dynawskiego uważali za dyshonor umrzeć z powodu choroby lub ze starości,
zamiast zginąć w walce. Utrzymywanie starców nie było zatem pozytywnie oce­
niane. W okresie, o którym mówi większość sag, starość była już traktowana
z respektem z uwagi na mądrość i doświadczenie związane z wiekiem (Phillpotts
1917, s. 480). Na terenie Islandii znany był i powtarzany od pokoleń przekaz
mówiący o strąceniu ze skały starego krewnego z powodu głodu (co miało mieć
miejsce w 976 r. n.e.); z końcem X I X wieku należał on już do stopniowo zanika­
jącego wśród potomnych. Sagi utrzymują, że sugestie o zmuszaniu starych i nie­
dołężnych do śmierci lub pozwalaniu im na przymieranie z głodu czyniono pod
presją niedostatku. W dawnych wiekach prawo norweskie stanowiło, że samotne
kobiety i mężczyźni będą umieszczani w dołach wykopanych na cmentarzu
i pozostawiani tam, aż do śmierci. Były to jednak ostatnie przypadki takiego po­
stępowania z dorosłymi, którzy nie mogli samoistnie egzystować i troszczyć się
o siebie, o których niekiedy słyszano jeszcze po wprowadzeniu chrześcijaństwa
(Phillpotts 1917, s. 480). Dla nordyków wartościowe było tylko zdrowe, pełne
życie, czego dowodem są „świadectwa mówiące o rytualnym zabijaniu starców",
jak i pozbywaniu się chorowitych dzieci (Ringgren, Stróm 1975, s. 499).
W starożytnych Chinach, na wyspach Fidżi czy w Australii chore, stare
wdowy grzebano żywcem, w obliczu niemożności zapewnienia im utrzymania
(Biegeleisen 1929, s. 377-378). W starożytnym Rzymie był zwyczaj składania
ofiar z ludzi w dniu 14 maja, na który to dzień przypadały Ofiary Argejskie
- Sacra Argeorum . Wywodzono go między innymi z bardzo odległej prze­
szłości, kiedy starych ludzi, którzy ukończyli 60 rok życia wrzucano do Tybru .
Przekazy sięgające początków naszej ery dostarczają, za pośrednictwem ich
autorów, Herodota czy Strabona, opisów zachowań barbarzyńskich, łączonych
nawet z kanibalizmem względem starców i chorych nieuleczalnie. Ludzi, którzy
przekroczyli 60 rok życia zmuszano ponoć do zażycia trucizny (wyspa Keos)
(Biegeleisen 1929, s. 377). Niewielu jednak starców dożywało chwili uśmierce­
nia z powodu wieku, ponieważ, gdy wcześniej zauważono jakiekolwiek sympto15

16

17

1 4

W tym miejscu można się odwołać do porównywalnej - do pewnego tylko stopnia - sytua­
cji obyczajowej okresu międzywojennego, występującej w tradycyjnej, polskiej społeczności
wiejskiej, kiedy to stary ojciec dopiero na łożu śmierci przekazywał gospodarstwo, dzielił mają­
tek, z obawy przed niewłaściwym traktowaniem go w przypadku wcześniej dokonanej darowizny,
jak również w celu zachowania autorytetu i pozycji w rodzinie (mat. własne autorki; zob. też np.
Dobrowolski 1933; Kaczko 1966, s. 101).
Norwegia została ostatecznie schrystianizowana w początku X I wieku, podobnie jak Szwe­
cja, Finlandia natomiast w X I I wieku {Encyklopedia... t. 3, 1985, s. 298; t. 4, 1987, s. 393; t. 1,
1983, s. 790).
Co miało być upamiętnieniem złożenia w I I I w. p. n.e. ofiary z 27 Greków, zgodnie z wyro­
kiem Ksiąg Sybillińskich, jak podaje L. Winniczuk (1983, s. 615).
W związku z tym zwyczajem istniało w starożytnym Rzymie powiedzenie Sexagenańi ex
pontel, co oznaczać miało „60-letni starcy z mostu!" (Biegeleisen 1929, s. 376-377). Ofiarami
tego „największego oczyszczenia", według Plutarcha, byli przeważnie przestępcy lub niewolni­
cy, których później zastąpiono słomianymi kukłami (Winniczuk 1983, s. 615).
15

1 6

1 7

79

OBLICZA STAROŚCI

my choroby, zgładzano ich: „Kto dojdzie do starości, zarzynają jak bydle ofiarne
i spożywają na uczcie. Ale niewielu z nich wchodzi tu w rachubę, gdyż przedtem
każdy, kogo powali choroba, jest zabijany" (Herodot 1954, s. 247-248). Opisu­
jąc zwyczaje Indów , wśród nich zaś koczowniczy lud zwany Padajami, pisze
dalej, co następuje: „Jeżeli, który z ich współziomków zachoruje, niewiasta lub
mężczyzna, wtedy mężczyznę zabijają najbliżsi jego przyjaciele, twierdząc, że
gdy choroba go strawi, jego mięso im się zepsuje. On wypiera się choroby, ale
oni nie przyznają mu racji, tylko zabijają go i sporządzają sobie z niego ucztę"
(Herodot 1954, s. 147) . Podobnie czynić miały kobiety względem siebie. Per­
skie dane na temat sposobów traktowania ludzi starych są ubogie, informacje
zapisane przez Onesicratusa wskazują jednak, że barbarzyńskie praktyki wyrzu­
cania ludzi z powodu wieku lub niedołęstwa na pożarcie psom były udziałem
Baktrów : „Obszar przed metropolią Baktrów był czysty, ale ziemia wewnątrz
murów pokryta była ludzkimi kośćmi" (Gray 1917, s. 473). „Zwyczaj" ten, konty­
nuowany jeszcze za czasów Aleksandra Wielkiego, został przez niego zakazany.
Wśród plemienia Battaów zamieszkującego Sumatrę, które posiadało własne
prawo, alfabet i literaturę, istniał „zwyczaj" zabijania starych ludzi, jak u opisywa­
nych przez Strabona tzw. „ludów dzikich", które „zabijały lub opuszczały swoich
starców i w ogóle ludzi niezdolnych do pracy; ułomnych i chorych" (Makowski
1900, s. 241). Tamże, „w oznaczonym czasie, starzec, z którym się rozstawano,
a raczej - którego się pozbywano, wdrapywał się na drzewo, a w koło gromadzili
się obecni. Następnie uderzano o pień drzewa w takt, śpiewając rodzaj hymnu
pogrzebowego, w ogóle tej treści: «Owoc dojrzał, nastała już pora» - po czym
ofiara schodziła z drzewa, zabijano j ą i zjadano" (Makowski 1900, s. 241).
Liczne ludy afrykańskie, jak pisze G. Minois, pozbywały się starców, a sta­
rzejący się wodzowie popełniali samobójstwo (1995, s. 22). Wśród plemienia
Szylluków z nad Białego Nilu znany był „zwyczaj" zabijania królów przy stwier­
dzeniu pierwszych oznak słabości czy starzenia się .
18

19

20

21

22

1 8

Ma to być nazwa ogólna wszystkich ludów zamieszkujących na wschód od Indusu (Hero­
dot 1954, s. 733).
Praktyki tego rodzaju występowały rzekomo wśród Issedonów (mieszkańców Syberii
zach.), jak też Massagetów - koczowniczego ludu, zajmującego tereny położone nad Morzem
Aralskim i w stepach Kirgizji, z tą jednakże różnicą, iż mający tam miejsce kanibalizm - jak
wynika z opisu autora - miał niewątpliwie inny charakter. Nie wiązał się on z działaniem mają­
cym na celu wyłącznie usunięcie nieprzydatnego dla społeczności starca, ale nosił znamiona
rytuału i niewątpliwie nawiązywał do kultu przodków (Herodot 1954, s. 282-283).
Należą oni do wschodnio-irańskiej grupy plemion indoeuropejskich. W starożytności za­
mieszkiwali tereny położone nad górnym brzegiem Amu-darii w Azji Środkowej (starożytna Baktria obejmowała południowe obszary Turkmenii, Uzbekistanu i Tadżykistanu oraz płn. Afgani­
stan) {Encyklopedia... t. 1, 1983, s. 209).
Pisownia niektórych wyrazów - tam, gdzie było to konieczne - została poprawiona przez
autorkę, dostosowując j ą tym samym do współczesnych wymogów gramatycznych.
W tym przypadku „zwyczaj" ten (zajmował się nim w pierwszej połowie X X wieku
angielski etnolog C G . Seligman) wiązał się z wierzeniami miejscowymi, których podstawą była
wiara w siłę i zdrowie ludzkiego wcielenia bóstwa - króla. Utrata jego sił była równoznaczna
z rozpadem świata (chorobą bydła, zmniejszającą się wydajnością plonów, ale też większą
1 9

2 0

2 1

2 2

80

URSZULA LEHR

Stosunek do starości i ludzi starych był również zróżnicowany w Ameryce,
w okresie zamieszkiwania tych terenów przez ludność rdzenną, co odnotowują
między innymi przekazy misjonarzy. Najbardziej niekorzystny, przejawiający się
wręcz pogardą, lekceważeniem odnotowano w Ameryce Północnej, wśród
plemion barbarzyńskich, zamieszkujących wybrzeże Pacyfiku. Starzy ludzie byli
zabijani przez kalifornijskie plemię Gallinomeros, Shoshoni porzucali swoich
starców, gdy ci „stawali się nieznośni" (Gray 1917, s. 465-466), Indianie Ojibwa
z nad jeziora Winnipeg, pozostawiali starych ludzi własnemu losowi, względnie
przeznaczali ich na ofiarę rytualną (Minois 1995, s. 21). Huroni także pozbawiali
życia starych i chorych. Potwierdzają to relacje misjonarzy jezuickich, którym
udało się uratować i przywrócić zdrowie dwóm starym i chorym kobietom, umoż­
liwiając im potem powrót do plemienia. Jezuicki misjonarz G. Lalemant, wypo­
wiadając się na temat Irokezów, był zdania, iż istotą podtrzymywania praktyk
pprzucania lub zabijania starych ludzi wśród plemion indiańskich był akt miło­
sierdzia wobec nich, biorąc pod uwagę warunki, w jakich żyli, jak też koniecz­
ność przemieszczania się, do czego starzy i niedołężni ludzie nie byliby zdolni.
Honor i respekt dla starców były natomiast pojęciami nieznanymi (Grey 1917,
s. 466). Wśród plemion osiadłych ^y Ameryce Środkowej starość cieszyła się
dużą estymą. Zapotekowie odnosili się do tego okresu życia z wielkim szacun­
kiem, a starożytni Meksykanie i Peruwiańczycy oddawali cześć najstarszym
osobom. W Ameryce Południowej zdarzały się przypadki pozostawiania starych
ludzi na śmierć, szczególnie wówczas, kiedy zaczynali tracić siły. Także brak
efektów leczenia decydował o losie starego człowieka: porzuceniu lub uduszeniu
czy zadławieniu. Na ogół jednak ludzie starzy (zdrowi i sprawni) mieli dobrą
opiekę i nie zaniedbywano ich (Grey 1917, s. 466). Indianie Siriono (mający
swe siedziby na terenie puszczy boliwijskiej) porzucali starców lub przeznaczali
ich na ofiarę rytualną (Minois 1995, s. 21). Podobno do X I I wieku Indianie
zamieszkujący teren Andów nie tylko mordowali, ale nawet zjadali swoich
starców. Po podboju, dokonanym przez Manco Capaca, ucywilizowaniu tych
terenów przez Inków i wprowadzeniu nowego porządku społecznego, procederu
tego zaniechano (Minois 1995, s. 23) .
W Bretanii, w miejscowości Caurel, znajdowała się rzekomo poświęcona
maczuga, którą, wedle podań, miano uśmiercać ludzi niezdolnych do pracy
(R.L. 1893, s. 338). Praktyka tego rodzaju, występująca pod nazwąpodłobdtina,
23

zachorowalnością i śmiertelnością ludzi, stąd też: „uśmiercenie człowieka - boga i przeniesienie
jego duszy w pełni sił na energicznego następcą spełni wszystkie wymogi i odwróci wszelkie
niebezpieczeństwo" - jak wierzono. Królowi nie było więc wolno chorować, a tym bardziej
starzeć się (Frazer 1978, s. 222-224).
Nie jest wykluczone, że na ofiary przeznaczano także ludzi starszych, ponieważ praktyko­
wane składanie bogom ofiar z ludzi zostało przekształcone przez Tolteków w ustaloną formę kultu
religijnego. Bardziej krwiożerczymi wyznawcami byli jednakże Aztekowie, którzy w celu dostar­
czania ofiar bogom (krwi i serca ludzkiego) prowadzili ciągłe walki (zwane „kwietnymi wojnami"
lub, jak podaje S. Osorio-Mrożek, „wojnami kwiatowymi"), zainicjowane przez azteckiego stratega
w 1450 r., ponadto praktykowali kanibalizm obrzędowy (1999, s. 26, 3 4 ^ ł 7 ; Cotterell 1993, s. 286).
2 3

81

OBLICZA STAROŚCI

miała być znana na Białorusi. Starców zabijano w lesie, w obecności najbardziej
szanowanych ludzi we wsi, a egzekutorem była osoba poważana w rodzinie
(R.L. 1893, s. 338) , względnie porzucano ich na pastwę dzikich zwierząt
(Biegeleisen 1929, s. 376). Powodem takiego postępowania ze starymi ludźmi
miał być brak możliwości zapewnienia im wyżywienia. R.L. klasyfikuje te prak­
tyki do przeżytków, wywodzących się z „niezmiernie odległej starożytności, kie­
dy jeszcze ofiary z ludzi czyniono" (R.L. 1893, s. 338). Zwyczaje składania w
ofierze człowieka w sytuacjach szczególnych (przebłagania bóstwa, odwrócenia
klęski żywiołowej czy zarazy, rytów i ceremonii agrarnych ) były znane i wy­
stępowały w różnych kulturach. Na ogół były to dzieci, dziewice, czy młodzi
wojownicy, a więc istoty, które z uwagi na swą niewinność i czystość lub siłę i
sprawność fizyczną spełniały warunki ofiary. Poprzez posiadany status i związa­
ne z nim przymioty mogły, jak wierzono, „zmienić" bieg przeznaczenia, czyli
odwrócić niekorzystny los. W kontekście zagadnienia zabijania ludzi w pode­
szłym wieku tylko i wyłącznie z powodu liczby przeżytych lat, jako najwyższej
formy odrzucenia - co jest przedmiotem niniejszego tekstu - traktowanie czło­
wieka starego jako ofiary nie znajduje wyczerpującego kulturowego uzasadnie­
nia , aczkolwiek niekiedy zdarzały się takie przypadki (Indianie, ludy tureckomongolskie). Nie upoważnia to jednak do wysuwania wniosków uogólniających.
W czasach starożytnych, na ziemiach ruskich, znany miał być „zwyczaj do­
bijania" - j a k to określa H. Biegeleisen - starców, zarówno niezdolnych do pracy,
jak też przewlekle chorych, nie rokujących nadziei na powrót do zdrowia.
W okolicach „Rawy (p. Żółkiewski) i Dzieduszyc (w Stryjskiem), «człowieka cięż­
ko i bez nadziei chorego ubierają krewni w śmiertelną koszulę i duszą poduszkami»" (1929, s. 375). Wywożono ich także z domu, pozostawiając w odległym miej­
scu, tym samym skazując na śmierć głodową, jak głosi podanie (Federowski 1903,
s. 28). Wśród ludu ukraińskiego krążyły opowiadania o zabijaniu starców, „żeby
daremnie chleba nie jedli" (Nowosielski 1857, s. 20). W Rosji, podobnie jak na
Białorusi, usuwano niezdolnych do pracy (1929, s. 375), „zaś tradycja o zabijaniu,
topieniu zgrzybiałych, niedołęgów jest jeszcze w żywej pamięci w Jugosławii. U
24

25

26

2 4

H. Biegeleisen także przytacza ten zwyczaj, nazywając go podlobutina, nie podając wszak­
że źródła (1929, s. 376).
Wielu przykładów motywujących tego rodzaju ofiary, jak też zachowań będących reminis­
cencją rytualnych scenariuszy, obejmujących ofiary z ludzi dostarcza M . Eliade (1966, s. 328-332).
Polska literatura etnograficzna zawiera również przykłady ofiar z ludzi, składanych w związku
z klęskami elementarnymi (np. Knoop 1895, s.20; Łopaciński 1897, s. 250) lub w celu ich zapo­
bieżenia (Lechowa 1967, s. 287-292).
W tym miejscu należy się odwołać do artykułu J. Kolczyńskiego, w którym autor podaje
przypadki celowego uśmiercenia trzech osób z powodu epidemii cholery (koniec X I X wieku)
i podczas epidemii czerwonki w 1916 r., zachowane żywo w „pamięci zbiorowej", które miały
miejsce we wsiach Czaczów i Barnowiec koło Nowego Sącza. Jedną z ofiar była stara kobieta
- żebraczka (2000, s. 174, 178). Ojej losie zadecydował jednak przede wszystkim status społeczny
(egzystencja poza marginesem grupy społecznej, wygląd zewnętrzny budzący odrazę, brak jakich­
kolwiek dóbr materialnych, stąd inność budząca niechęć, obawy, a nawet lęk), wiek kobiety nato­
miast zdaje się być w tym przypadku elementem drugorzędnym.
2 5

2 6

82

URSZULA LEHR

Serbów zwyczaj ten dobijania starców, zwany łapot, praktykowany był w czasach
historycznych" (1929, s. 375-376). Przekazy o praktykach uśmiercania ludzi star­
szych trafiły również na grunt polski, znajdując odzwierciedlenie w opowiadaniu
z Rudek: „Dawniej bardzo starych ludzi, gdy już robić nie mogli, żywcem zakopy­
wano w ziemi" (Niektóre... 1899, s. 347) , czy bajce góralskiej z Podhala, w której
syn wywozi starego ojca do lasu, celem pozostawienia go tam na pożarcie przez
dzikie zwierzęta (Jazowski 1996, s. 338) .
Litwini pruscy i Prusowie niekiedy stosowali w celu usunięcia starych, nie­
przydatnych już członków rodziny tzw. „proszek na dożywotników", mający
- j a k pisze autor - oznaczać arszenik (Makowski 1900, s. 242) . Podawano go
„zgrzybiałym, spracowanym starcom (dziadkom) skazanym na dożywocie"
(Biegeleisen 1929, s. 376) względnie duszono ich. H. Biegeleisen, powołując się
na szesnastowieczną kronikę Lucasa Davida, podaje, iż „starców, nieuleczal­
nie chorych, dawni Prusowie za zgodą rodziny i przyjaciół dusili, narzucając im
poduszkę na usta"; odwołując się zaś do siedemnastowiecznej publikacji
Ch. Hartknocha na temat Prusów dodaje za autorem, że „kaleki, ślepców i starców
wieszali na drzewach, by ich nie byli zniewoleni żywić daremnie. Co więcej, oto
na zlecenie swoich kapłanów (wajdewuti) dusili własnych swoich rodziców, gdy
się zestarzeli lub gdy w ciężką chorobę popadli, aby nie łożyć na nich niepo­
trzebnych wydatków" (Biegeleisen 1929, s. 376). Opisane wyżej przypadki należy
odnieść do czasów starożytnych. Ł. Okulicz-Kozaryn zaznacza, iż dbałość o star­
ców wśród Prusów i Jaćwięgów w wiekach średnich jest szczególnie podkreślana
przez kronikarzy. Fakt ten autorka tłumaczy licznymi wojnami, zarazami i cho­
robami, z których powodu średnia wieku dla mężczyzn wynosiła zaledwie trzy­
dzieści lat. Stąd też dożycie wieku sędziwego i doczekanie siwych włosów
zyskiwało powszechny szacunek (1983, s. 96). J. Witort, zajmujący się prawem
zwyczajowym ludu litewskiego, podnosi fakt niewłaściwego, niekiedy okrutne­
go, traktowania ludzi w podeszłym wieku. Przytacza również - jako „przeżytek
dawno minionej doby" - ślady „zwyczaju" zabijania starców lub skazywania ich
na śmierć głodową, zawarte w podaniach ludowych. Odwołując się do zapisów
Schuztza, Hennenbergera, Hartknocha oraz Kajałowicza, podkreśla, iż „mówią
[wymienieni autorzy - U.L.] wyraźnie, że starożytni Litwini przyspieszali zgon
chorych, słabych, kalek i starców, dusząc ich po prostu" (Witort 1897, s. 198-199).
Ludy ałtajskie, w tym Turcy, uważali śmierć ze starości za co najmniej nie­
bezpieczną dla otoczenia. Takie przekonania ugruntowały prawdopodobnie wierze­
nia w świat pozagrobowy, kształtując tym samym podejście do okresu starości
i ludzi starych. Niewątpliwie młodość, łącząca się z nią witalność, była godna
27

28

29

2 7

Materiały zebrane przez O. Kolberga dostarczają informacji o mających miejsce po rzezi
galicyjskiej w 1846 roku przypadkach uprawiania kanibalizmu, którego ofiarami, obok dzieci,
padali ludzie starzy. Jak pisze autor, „w roku 1852 rodzina Świątków w Połomii, niedaleko Pilzna,
w obwodzie tarnowskim, chwytała dzieci i starców, zabijała ich, gotowała i zjadała" (1910, s. 119).
Wątek ten wykorzystał również K. Tetmajer w powieści pt. Legenda Tatr. Maryna z Hrubego
(1960, s. 168, 232-237).
Określała go specjalna nazwa - Altsitzerpuher (Makowski 1900, s. 242).
2 8

2 9

OBLICZA STAROŚCI

83

podziwu, podczas gdy starość stanowiła okres niosący z sobą niedołęstwo,
a w ślad za tym częstokroć bezużyteczność. Jak pisze E. Tryjarski, nie ma wszak
podstaw sądzić, iż tego rodzaju postawa wiązała się jednoznacznie z procederem
stosowania powszechnej praktyki zabijania starców czy kalek (1991, s. 63). Zda­
rzały się jednak przypadki pozostawiania niedołężnych starców samym sobie
czy nawet ich uśmiercania przez ludy turecko-mongolskie (Minois 1995, s. 21).
Także Jakuci czy Tuwińczycy „ułatwiali" zejście ludziom starszym (Tryjarski
1991, s. 222). W. Sieroszewski potwierdza występowanie tego rodzaju „zwycza­
jów" u Jakutów w okresie przed ich podbojem przez Rosję i przyjęciem chrześci­
jaństwa, (XVII/XVIII wiek): „Gdy ojciec lub matka starzeli się bardzo albo krew­
ny chorował bez nadziei, to prosił najmilsze sercu osoby, jak syna, brata, wnuka
itd., aby go zabił. Zwoływano sąsiadów, zarzynano bydło, dużo tłustego bydła,
i ucztowano w ciągu trzech dni. Ten, co miał umrzeć, na pierwszym siedział
miejscu, najlepsze dostawał kąski i ubrany był w najlepsze suknie. Trzeciego
dnia krewny wyprowadzał go do lasu na brzeg zawczasu przygotowanego dołu,
spychał i zakopywał żywcem wraz z bronią, sprzętami, pokarmem, końmi i by­
dłem. Niekiedy razem ze starym zakopywano żonę i niewolników. Niekiedy nie
zakopywano ich, lecz zostawiano, by sami umarli, a konie i woły uwiązane
u słupów (sdrgd) zdychały z głodu (Ałdan, Bajagan uł, 1886)" (Sieroszewski
1900, s. 375). W. Sieroszewski przytacza również zasłyszane od Kozaków opo­
wiadanie, mające poświadczać obecność tego rodzaju procedur. Mieli oni znaleźć
w okolicy Ałdanu „w dole, starą w bogate futra ubraną Jakutkę", którą uratowali,
ochrzcili, a która długo jeszcze po tym zdarzeniu żyła (Ałdan, 1886 r.) (1900,
s. 375). Innym sposobem uśmiercania starych ludzi było częstowanie ich podczas
uczty długim kawałkiem żylastego mięsa, którym się dławili (tamże). Uważano
i wierzono, że lepszą dla rodziców będzie śmierć z rąk syna, niż gdyby mieli być
zjedzonymi przez złe duchy. „Zwyczaj" zabijania starców miał przetrwać rów­
nież u Czukczów co najmniej do X I X wieku. Informacja o takich praktykach
ukazała się w 1893 roku w gazecie Pravoslavny Blagovestnik (nr 7, s. 41-41):
„U Czukczów przechował się dotąd zwyczaj starożytny zabójstwa, a właściwie
samobójstwa niezdolnych do pracy starców". J. Petrowowa, autorka przyczyn­
ku do wzmiankowanej wyżej notatki przytoczonej przez H. Łopacińskiego,
uważa, iż powodem dla którego podejmowano takie działania, szczególnie
w okresie „moru lub klęsk powszechnych", była wiara w sprowadzanie przez złe
duchy, ale też duchy zmarłych, wszelkich nieszczęść. Życie ludzkie miało być
ofiarą „dla przebłagania dusz krewnych i złych duchów", zaś fanatyczna wiara w
życie pozagrobowe umożliwiała ich stosowanie (Łopaciński 1897, s. 256-257).
Z podanych informacji, opisujących rytualny obrzęd uśmiercenia człowieka ,
30

31

3 0

Polski zesłaniec (Syberia, 1879 r.), który położył duże zasługi dla poznania kultury tego

ludu.
3 1

Ta poniekąd dobrowolna ofiara, wynikająca z potrzeb bardziej duchowych, ale wywoła­
nych określonym rodzajem zagrożenia, sprowadzała się do zabicia człowieka w sposób ceremo­
nialny z wybraniem przez niego narzędzia (nóż, włócznia, rzemień) i rodzaju śmierci (ugodzenie
ostrzem, uduszenie). Przygotowanie do uroczystego zgładzenia zajmowało od 10-15 dni, w którym

84

URSZULA LEHR

nie wynika wszak jednoznacznie, że był nią człowiek stary. Jeśli zaś tak było
faktycznie to obrzęd stawał się połączeniem rytuału ofiarnego o charakterze
intencjonalnym (przebłaganie duchów) z dogodnym dla bezużytecznych starców
„honorowym" usunięciem się z grupy poprzez wykorzystanie sytuacji zagroże­
nia. Podjęcie decyzji o rozstaniu się z tym światem poprzedzać miały straszne
sny przyszłej ofiary z udziałem zmarłych przodków i duchów, wzywających j ą
rzekomo do siebie, stąd też postanowienie o śmierci stawało się nieodwołalne
pomimo protestów zawiadomionych o tym fakcie krewnych.
Badacz i znawca kultury mongolskiej S. Szynkiewicz twierdzi, że choć zabija­
nie starych ludzi było tematem legend (1984, s. 225; 1981, s. 191), to znaleźć
można pewne odniesienia, potwierdzające stosowanie takich praktyk w rzeczywi­
stości i to nie tylko na terenie Mongolii, ale i na obszarach Syberii w X V I I I wieku
(1984, s. 226). Dokonywali ich Buriaci jeszcze w X I X wieku, uśmiercając swo­
ich starców poprzez zadławienie (Kabzińska-Stawarz 1992, s. 138). Jak głoszą
podania, lud ten pomimo szacunku okazywanego osobom wyróżnionym, które
nawet czczono podobnie jak duchy przodków, odbierał życie ludziom starym
podczas ceremonialnej uczty. Ubranego w najlepsze szaty starca sadzano na
honorowym miejscu w kręgu krewnych i przyjaciół. Po rozmowie i wypiciu wina
zmuszano ofiarę do połknięcia długiego pasma tłuszczu (Klementz 1910, s. 9),
niekiedy wpychając go do jej gardła przy użyciu kości goleniowej, co powodo­
wało uduszenie (Szynkiewicz 1981, s. 191). Jakkolwiek poniechano tego zwy­
czaju z rozkazu mitycznego bóstwa Esseghe - Malan - Tengri to nadal krążyły
opowieści o Buriatach, którzy wypędzali zniedołężniałych dziadków do lasu,
aby tam dokonali żywota (Klementz 1910, s. 9). Istniejący u Buriatów pewien
przesąd „zabraniający odwiedzania krewnych macierzystych z połą deli zatkniętą
za pas (podobnie nosi się człowiek zatrudniony przy pogrzebie)", mógłby nawią­
zywać do rzekomo stosowanego w przeszłości zwyczaju uśmiercania ciotek
i wujów przez swoich siostrzeńców (Szynkiewicz 1981, s. 191). Podobnie za­
chowane u Chałchasów „wyrażenie am barich acz, które tłumaczy się jako wnuk
(lub bratanek) uśmiercający przez uduszenie (dosł. «zatykający usta»)" (1981,
s. 191), może wskazywać na wywodzenie go z dawnych praktyk zabijania ludzi
starszych. Z terenu Mongolii pochodzi również informacja o innym sposobie ska­
zywania ludzi starych na śmierć - porzucaniu. I . Dobos pisze m.in., że „wśród gór

to czasie szyto dla ofiary nowe ubranie z białych skór renifera, wykonywano nowe sanie i uprząż
dla reniferów. Po śmierci zadanej przez krewnego ofiary, przewożono j ą na saniach w wybrane
wcześniej miejsce. Uczestnicy pogrzebu krwią zmarłego smarowali twarz i ręce. Zdejmowano
z niego ubranie, po skrępowaniu nóg i rąk kładziono zwłoki na stos i palono, ubranie darto
na strzępy i porzucano, renifery zarzynano. Podczas spalania ciała zwracano się do zmarłego,
modląc się i prosząc, aby o nich pamiętał (Łopaciński 1897, s. 257). Ceremonia ta zdaje się mieć
charakter obrzędu rytualnego, z uwagi na dokonywane przygotowania (czas i rodzaj), niszczenie
i likwidowanie wszystkiego co brało udział w ceremonii (odzież zmarłego, sanie, zabicie zwie­
rząt wiozących zwłoki), obmywanie się krwią zmarłego, mającą w tym przypadku walor sakral­
nego pomazania o charakterze zabezpieczającym przed duchami, chorobami oraz sam cel obrzędu
- odwrócenie gniewu duchów, sprowadzających nieszczęście.

85

OBLICZA STAROŚCI

była dolina śmierci, dokąd udawali się starzy ludzie, aby umrzeć. Jeśli syn nie
wysłał matki do doliny uznawano to za moralne niedopatrzenie, niewybaczalny
błąd, podlegający sankcjom społeczności lokalnej" (1986, s. 71) .
Relacje o praktykach uśmiercania starców, zachowane w pamięci mieszkań­
ców Mongolii (Chałchasów oraz reprezentantów mniejszości etnicznych: Eletów
i Miangatów) odnotowała także I . Kabzińska-Stawarz . Zdarzenia te podawane
były jako „rzeczywiste fakty z przeszłości" (Kabzińska-Stawarz 1992, s. 138).
Wiążą się one - jak stwierdza autorka - z mongolską koncepcją życia i śmierci,
w myśl której „śmierć starca była [...] konieczna, by otworzyć drogę do życia"
(1992, s. 139). Ludziom pozwalano żyć do mniej więcej 80 roku życia , co po­
dyktowane było względami społecznymi (1992, s. 138). Przedłużające się
życie, jak wierzyli Buriaci-szamaniści, uważano za grzech, między innymi dla­
tego, że "długowieczni ludzie [...] żyją na rachunek swoich wnuków i prawnu­
ków" (Kabzińska-Stawarz 1992, s. 137). Po przekroczeniu określonej granicy
wieku, człowieka starszego usuwano ze społeczności, podczas urządzanej w tym
celu ceremonialnej uczty, stosując śmierć przez zadławienie, którą zadawał wnuk
ofiary. Taki rodzaj śmierci uważano za „niezwykle szczęśliwy" (Kabzińska-Stawarz 1992, s. 138). Starcy mieli być w pełni świadomi czekającego ich losu,
a narodziny wnuka, który w przyszłości miał zadać im śmierć tak komentowali:
„Oto ten, który zada mi śmierć w przyszłości" (Kabzińska-Stawarz 1992, s. 138).
Fakt narodzin przyszłego wykonawcy wyroku nie miał jednak wpływu na relacje
pomiędzy nim a dziadkiem (tamże), co zdaje się przemawiać za utrwalaną przez
pokolenia pamięcią przekazów, nie budzącą żadnych emocji.
Gilacy zabijali starych, nieuleczalnie chorych na trąd, oszczędzając tylko mło­
dych, a więc takich, którzy rokowali szansę na przezwyciężenie choroby. Egze­
kucji dokonywał najbliższy krewny w miejscu odosobnionym: „Gdy chory usiadł
[...], wykonawca rozkazu rodowego z tyłu znienacka uderzał dzidą, starając się
trafić w okolice serca" (Piłsudski 1912, s. 84-85).
Problem ludzi starych, chorych nabrzmiewał szczególnie wówczas, gdy nad­
chodził czas głodu, co podkreśla wielu autorów (m.in. L.H. Gray, G. Minois,
H. Biegeleisen, B. Myerhoff, M . Adamus, B. Zaorska, I . Dobos i inni). Wtedy
32

33

34

3 2

Informację tę I . Dobos uzyskała od studentki mongolskiej za pośrednictwem swojej przy­
jaciółki, która w latach 1981-1982 mieszkała wraz ze wspomnianą dziewczyną w Moskwie. Przy­
toczony fragment, podobnie jak i inne materiały węgierskie, na które będę się powoływała
w dalszej części opracowania zostały przetłumaczone przez dr P. Szabo (Instytut Etnologii WAN,
Budapeszt), której w tym miejscu składam serdeczne podziękowanie.
Materiały pochodzą z badań prowadzonych przez I . Kabzińska-Stawarz w Mongolii
w latach 90-ych X X wieku, w ramach ekspedycji naukowej IAE PAN w Warszawie.
E. Tryjarski podkreśla, że czas zatrzymywał się na przeżytych 80 latach. Kolejny rok życia,
szczególnie zaś śmierć w wieku 81 lat, uważana była za wydarzenie wręcz tragiczne dla otoczenia.
Wobec zmarłego w tak niebezpiecznym wieku stosowano wówczas specjalny, ochronny system
grzebania (1991, s. 222-223; Szynkiewicz 1981, s. 190). S. Szynkiewicz tłumaczy lęk przed
osiągnięciem 81 roku życia uznawaniem go przez Miangatów za „zły wiek" lub wręcz „trudny,
tabuizowany wiek", z uwagi na symbolikę spotęgowanej, magicznej cyfry 9 (1981, s. 189-190).
3 3

3 4

86

URSZULA LEHR
35

- j a k to miało miejsce wśród Eskimosów - osobnik mający świadomość swej
nieprzydatności popełniał samobójstwo, aby dać tym samym szansę przeżycia
pozostałym członkom rodziny: „Chory bądź niedołężny Inuk odłączał się samo­
rzutnie od reszty, aby utopić się w przerębli lub zamarznąć. Na taki krok decydo­
wał się sam, nie czyniąc z tego powodu do końca wyrzutów nikomu" (Adamus
1989, s. 132). Jak pisze B. Myerhoff, wśród Eskimosów w dawniejszych czasach
wiek był zdeterminowany funkcjonalnie, a nie chronologicznie. Człowieka nie
określała zatem liczba przeżytych lat, ale jego przydatność społeczna. Ścisłe
relacje pomiędzy zdolnością funkcjonowania, a stanem spoczynku były szcze­
gólnie uderzające. Ludzie, którzy nie mogli dłużej uczestniczyć we wzajemnym
świadczeniu usług lub zapewnić sobie samemu opieki, oddalali się od grupy
i zamarzali na śniegu , względnie prosili bliskich o zakończenie ich życia, aby
nie być dla nich ciężarem (Briggs 1979, s. 283). Stara kobieta dopóty uznawana
była za wartościowego członka grupy, dopóki była w stanie przeżuwać skóry
do miękkości, (przeznaczone do uszycia odzieży). Kiedy jej zęby starły się,
a więc traciła poniekąd „narzędzie pracy", popełniała dobrowolnie samobójstwo
(Myerhoff 1984, s. 307-308). Odbierali sobie życie starcy z syberyjskiej Dale­
kiej Północy, kiedy brak sił nie pozwalał im polować, a niedostatek żywności
zagrażał istnieniu grupy. Wówczas, w porozumieniu z całą społecznością, sta­
rzec decydował się na samobójstwo: „siadał na ziemi i zamarzał lub też szedł
przed siebie aż do całkowitego wyczerpania" (Minnois 1995, s. 21).
Pewnego rodzaju dobrowolny wybór opuszczenia rodziny i społeczności, koń­
czący się śmiercią od razu lub po pewnym czasie, nakazany jednak względami
ekonomicznymi lub kulturowymi, odnotować można także w podaniach pocho­
dzących z innych rejonów świata.
Najstarsze fragmenty literatury wedyjskiej zawierają informacje na temat za­
chowań wobec ludzi starszych, a wśród nich i taką, że w starożytnych czasach
ludzie starsi byli okazjonalnie porzucani. Nie jest wszak jasno powiedziane czy
praktykowano takie „zwyczaje" również poza okresem trwania wędrówki ludów.
Wśród innych alternatyw, jakie posiadać miał stary człowiek, do wyboru było:
pozostanie - za zgodą syna - w domu zarządzanym autorytatywnie przez nowe­
go już właściciela lub wymuszone jego opuszczenie i kontynuowanie życia aż do
śmierci w charakterze włóczęgi i wygnańca. Opuszczenie przez starego człowie­
ka domu nie tylko zmieniało jego dotychczasową pozycję, ale też potęgowało
fakt przesiedlenia, zwłaszcza, gdy udawał się do pustelni. Te różne zachowania
mogą być podciągnięte pod wspólną kategorię pojęcia „wygnanie", o ile bazują
one na zewnętrznej pozornej przemocy; w opozycji znajdują się inne, które mogą
36

3 5

Przedstawiony przez autora materiał można datować na koniec X I X i pierwszą połowę
X X wieku, na podstawie informacji zawartych w literaturze, na którą się powołuje. Są to m.in.:
zebrane przez Diamonda Jennessa (1913-1918) materiały, które weszły w skład Sprawozdań
piątej Ekspedycji Tulskiej (1927-1930), uzupełniając i wzbogacając, zawarte w nich mity, legen­
dy i podania, zarejestrowane przez Knuda Rasmussena (Adamus 1989, s. 115).
Brak przydatności społecznej jako motywację uśmiercania ludzi starszych wśród Eskimo­
sów czy też Indian Ameryki Płn. podkreśla również W. Koskowski (1959, s. 207-208).
3 6

87

OBLICZA STAROŚCI

być określone jako emigracja, jeśli opierają się na wewnętrznym przekonaniu
i dokonują się dobrowolnie. Religijna motywacja opuszczenia domu przez sta­
rego człowieka została później określona jako „poświęcenie się" (Wezler 1997,
s. 46-47), choć nie zawsze był to wybór dobrowolny. W rodzinach bramińskich
(których przedstawiciele wywodzili się z kast wyższych) okres życia poprzedza­
jący śmierć obejmował dwa etapy . Pozwalały one na powolne wycofywanie
się z życia i przygotowanie do odejścia, poprzedzone doskonaleniem własnej
karmy, co było nieodzowne dla przyszłych wcieleń (Auboyer 1989, s. 145). Ci
spośród starców, którzy podjęli samotne życie kończyli je niekiedy rytualnym
samobójstwem, topiąc się w świętej rzece Ganges (Auboyer 1989, s. 192).
W czasach starożytnych, w odległych zakątkach japońskiej wyspy Hokkaido,
jak podaje G. Minnois, zdarzały się przypadki porzucania starców lub przezna­
czania ich na ofiarę rytualną (1995, s. 21). Ludowe opowieści zawierają wątki,
mówiące o pozostawianiu starych rodziców (głównie matek) na wzgórzach
zwanych obecnie obasute-yama, co znaczy „wzgórza, gdzie porzuca się baby"
(Kotański 1978, s. 253) lub „góry, gdzie porzuca się babcie" (Young, Ikeuchi
1997, s. 234). W literaturze japońskiej na przestrzeni od V I do X X wieku poja­
wiały się okresowo opowieści o usuwaniu ludzi starych czy to w sensie dosłow­
nym, czy przenośnym, kiedy dalsza ich egzystencja zaczynała zagrażać nie­
wystarczającym zasobom rodziny (Young, Ikeuchi 1997, s. 235). Niekiedy
powodem mogła być zbyt długotrwała lub też uciążliwa opieka nad starym czło­
wiekiem, jak wynika to z treści legendy (X wiek n.e.), w której żona pewnego
chłopa, zmęczona pielęgnowaniem ciotki swojego męża, 80-letniej kobiety,
tak pochylonej przez wiek, że wyglądała jakby była przełamana na pół, przeko­
nała go do porzucenia starej kobiety w górach. Pretekstem, jakiego użył mąż
w celu przekonania ciotki, aby przyzwoliła na pozbawienie się opieki było
wyrażone przez niego życzenie jej uczestnictwa w ceremonii buddyjskiej, co
zaakceptowała entuzjastycznie. Jakkolwiek opowieść ta ma szczęśliwe zakoń­
czenie (staruszka wraca do domu) (Formanek 1997, s. 112-113), to wiele podań
jest jego pozbawionych.
Do kategorii podań (obasute), których treścią jest porzucanie starych ludzi
w górach nawiązuje ballada Fukosawy Narayama, opisująca „zwyczaj" umiera­
nia starców samotnie w „górach śmierci", polegający na dobrowolnym udaniu
37

38

3 7

Nie każdy decydował się na ascetyczny tryb życia, pociągający za sobą wszelkie nie­
dogodności, łączący się z samotnością i medytacją. Tym więcej, że po okresie pustelniczym,
w którym spełniał rolę nauczyciela następował ostatni etap życia - porzucenie pustelni i żywot
wędrownego żebraka - ascety (Auboyer 1989, s. 190-191).
Jakkolwiek nadal pozostaje sporną kwestia czy porzucano starych rodziców to prawdopo­
dobnym zdaje się to, iż stare, wiejskie kobiety pozostające we wdowieństwie od 10-20 lat same
wyrażały wolę udania się w góry. Ich mężowie umierali dużo wcześniej, z powodu znacznej
różnicy wieku pomiędzy małżonkami. Opieką nad starzejącymi się matkami zajmowali się syno­
wie. Być może, jak to sugeruje S. Formanek, była to jedna z przyczyn, dla której starsze matki
pojawiają się często w całej literaturze japońskiej jako główne obiekty synowskiej troski (filial
piety), a nawet dewocji (1997, s. 113) Nie zmienia to wszak faktu, że treść licznych podań prze­
kazywała informacje o dobrowolnym wyrzekaniu się przez nie życia.
3 8

88

URSZULA LEHR

się starego człowieka „na pielgrzymkę" w góry i oczekiwaniu śmierci z zimna
i głodu. Na tak desperacki krok decydowano się w obliczu zagrożenia chorobą
lub z powodu biedy, w ubogich częściach kraju. Bohaterką pierwszej opowieści
jest 70-letnia kobieta o imieniu 0'Rin, aktywna, zdrowa, pracująca w domu, po­
siadająca jeszcze pełne uzębienie, która słysząc i rozumiejąc co oznacza śpie­
wana coraz częściej pod jej domem pieśń, postanowiła odejść w góry. W przed­
dzień wyprawy rodzina urządziła ucztę, składającą się z białego ryżu i ryżowego
wina. W dzień Święta Zmarłych syn zaniósł na plecach matkę w góry, pozosta­
wiając j ą tam z garstką ryżu (Zaorska 1995, s. 62-64). Nie zawsze jednak starzy
ludzie chcieli podporządkować się tej japońskiej „tradycji" , czego przykładem
jest inna opowieść Fukosawy o mężczyźnie imieniem Matayama, liczącym rów­
nież 70 lat, który pragnął jeszcze cieszyć się życiem. Syn zmuszony był więc do
związania ojca liną skręconą ze słomy, którą jednak ten stary człowiek rozerwał
i uciekł. Odnalazłszy ojca, syn ponownie krępuje go, tym razem „od stóp do
głów, i niczym stary worek wyrzuca w przepaść, nad którą kołują stada kruków.
W ten sposób Matayan, który nie chciał udać się dobrowolnie w góry Narayama,
ginie śmiercią haniebną" (1995, s. 64). Haniebne w zachowaniu ojca - jak pisze
B. Zaorska - było to, że nie chciał poddać się „boskim zaleceniom", podporząd­
kować ustalonemu przez „tradycję zwyczajowi", że po prostu chciał żyć.
Podania obasute, mówią o wycofywaniu z życia ludzi starszych w okresie
kryzysu. Niezależnie jednak od takiej formy usuwania starych ludzi jest również
wielce prawdopodobnym, że umierającemu podawano tzw. „wodę śmierci". Czy­
nił to np. najstarszy syn wobec głowy rodziny, przejmujący od niej zwierzchnic­
two. „Woda śmierci" stosowana była nie tylko dla usatysfakcjonowania tego,
który odchodził, lecz również przyspieszała śmierć. Podobnie, poświęconą wodę
podawano terminalnie chorym, w sposób, w jaki dewocyjni Hindusi jeszcze
do dzisiaj połykają ostatnią kroplę wody z Gangesu w obliczu zbliżającej się
śmierci. Tego rodzaju praktyki nawiązują do archaicznych form eutanazji (Young,
Ikeuchi 2000, s. 240-241). Choć „woda śmierci" nie zawierała szkodliwych
substancji, w kategoriach kulturowych była dla umierającego ostatnią kroplą
życia, umożliwiającą odejście. Jej moc magiczna i zarazem sprawcza zawierała
się w intencji dawcy i odbiorcy, w psychicznym nastawieniu do czynności
rytualnej oraz atrybutu, który w konsekwencji powodował zgon.
39

III
Zastanawiając się nad realnością praktyk, o jakich mówią przekazy i poda­
nia, czy można ich treść rozważać w kategoriach faktu kulturowego, czy też
przyjmować je należy „jako sposób myślenia ludzi o własnych pradziejach"
- jak to sugeruje S. Szynkiewicz (1984, s. 224) - nie można w tej kwestii
udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
3 9

Na podstawie ballady Narayama, reżyser japoński Keisuke Kinoshita zrealizował w 1958 roku
film pod tym samym tytułem, wyświetlany również w Polsce.

OBLICZA STAROŚCI

89

W. Kotański, przedstawiając obrzędowość i symbolikę religijną Japonii, jest
zdania, że ludowe opowieści prezentujące „zwyczaj" porzucania starych rodzi­
ców mogły powstać „na tle znajdowania szkieletów ludzkich w górskich ostę­
pach, co mogło być śladem pochówków leśnych, zostawiania zwłok ludzkich na
pastwę dzikich zwierząt", służyły one też celom wychowawczym, ucząc miłości
do rodziców i po prostu zostały po to wymyślone (Kotański 1978, s. 253-254).
W świetle podanych wyżej przykładów, nie można całkowicie zgodzić się
z autorem co do wyłącznie moralizatorskiego charakteru przekazów.
S. Szynkiewicz, wyrażając swoją opinię na temat zabijania starych ludzi
wśród Mongołów i Buriatów, nie neguje, co prawda, incydentalnych zjawisk tego
rodzaju, kiedy to „słabych, chorych lub nie mogących przyjmować posiłków star­
ców pozostawiano w ustronnym miejscu celem samotnego dokonania żywota"
(1981, s. 192), uważa jednak, że „zwyczaj ten nie zachował się w pamięci jako
fakt kulturowy, jedynie zaś w legendarnych przekazach, najczęściej o chanie,
którego okoliczności zmusiły do zakazania takiej praktyki" (1981, s. 191). Samo
zjawisko zabijania, nawet jeśli miało miejsce w przeszłości, jest „jakościowo
inne od rzekomej instytucji regularnego i często ceremonialnego zabijania ludzi
po osiągnięciu konkretnego wieku" (1981, s. 192). Trudno nie zgodzić się
z S. Szynkiewiczem w tej kwestii. Niedostateczna ilość materiału, nie będącego
faktami, ale tylko legendami, opowieściami, nie upoważnia do zaklasyfikowania
tych przykładów do kategorii zwyczaju, rytuału i nadania im statusu tradycji,
pomimo społecznej akceptacji, szczególnego celebrowania faktu odchodzenia
starego człowieka spośród żywych, poprzedzającego moment pożegnania ofiary
z rodziną czy grupą. W świetle zdarzających się współcześnie przypadków incy­
dentalnych, prawdziwości podawanych opowieści całkowicie wykluczyć nie
można. Praktyki uśmiercania ludzi ze względów wierzeniowych czy błędnie inter­
pretowanych kanonów religijnych nie należą bowiem całkowicie do przeszłości.
Zatem, wobec mających miejsce w X X , a nawet w X X I wieku, przypadków
zabijania żon, sióstr, jak i córek za cudzołóstwo (Pakistan), sankcjonowanych
przez prawo zwyczajowe (jakkolwiek niezgodne z prawem i zasadami Koranu)
czy kontynuowanego w Indiach ceremoniału sati (palenie wdów) pomimo urzę­
dowego zakazu , porzucanie czy zabijanie ludzi starych, zdaje się być prawdo­
podobne. Potwierdza to wielu autorów, odnosząc jednakże te fakty - jako
dopuszczalne - do czasów prehistorycznych, społeczeństw pierwotnych oraz
szczególnych okoliczności. Chrześcijaństwo, rozszerzające stopniowo swoje
wpływy, miało, co prawda, udział w zaniechaniu praktyk zabójstwa uświęconych
prawem, rytuałem czy zwyczajem (Minois 1997, s. 151), nie zmieniło wszak
w sposób znaczący zarówno stosunku do starości, jak i do ludzi starych, podobnie
40

4 0

Takie ceremonie mają miejsce do dzisiaj, choć zdarzają się rzadziej, a obrzęd pogrzebowy
okryty jest tajemnicą, jak twierdzi dr K. Wolski, etnolog, badacz kultur Środkowego Wschodu.
Przebywając na terenie południowego Radżastanu (2 poł. X X wieku), widział prochy dopiero co
spalonej wdowy. Praktyki te utrzymują się jeszcze wśród ludności, wywodzącej się z najniższych
kast (z rozmowy przeprowadzonej z dr K. Wolskim w 2003 r.)

90

URSZULA LEHR

jak nie miał na to istotnego wpływu kulturowy rozwój społeczeństwa. Przekazy
rejestrowane w latach 20-ych X X wieku, podania zachowane do dzisiaj w pa­
mięci czy w końcu fakty stanowią o tym, iż wiek starości pozostał nadal mało
tolerowanym okresem życia. Wskazują na to, obok środka ostatecznego (zabija­
nie), także inne formy zachowań, przemawiające za brakiem akceptacji ludzi
starszych czy nawet chęci pozbycia się ich jako osobników nieproduktywnych.
Dobrowolna lub przyspieszana śmierć starszych ludzi praktykowana była
- jak głoszą podania - również na obszarze Siedmiogrodu (teren włączony do
Rumunii), zamieszkałego przez Szeklerów, ludność węgierską, która zachowała
- z uwagi na wchłonięcie tego terenu przez obcą kulturę - bogaty w wątki archa­
iczne folklor. Zagadnieniem tym zajęła się folklorystka węgierska I . Dobos
w latach 20-ych X X wieku, gromadząc przekazy od starszych ludzi. Także pisarz
węgierski F. Santa, opierając się na wypowiedzi swego ojca twierdził, że wśród
ludności Siedmiogrodu - grupy etnicznej Szeklerów - słyszano o wielu przypad­
kach uśmiercania starych ludzi. Uważa jednak, że jeśli nawet miały one miejsce
to nie można ich rozważać w kategoriach rytuału. Niekiedy był to wybór starego
człowieka, innym razem zabójstwo, społecznie akceptowane. Wątek ten posłu­
żył jako kanwa jego noweli, w której opisuje ten „zwyczaj" w sposób następu­
jący. Po kilku miesiącach głodu dziadek postanowił odejść z rodziny. Pewnego
wieczoru rozdał dzieciom swoją porcję mamałygi, co było sygnałem do odejścia.
Wówczas, widząc to, syn i synowa przygotowali „ostatnią wieczerzę" dla niego,
na którą składała się kura i palinka (wódka), synowa zaś dała mu czyste ubranie.
Po kolacji, którą zjadł sam, wyszedł z domu, a wraz z nim wnuk, który odpro­
wadził dziadka do połowy drogi. Następnego dnia rano ojciec z synem udali się
do jaskini zwanej „śmierdząca" , celu ostatniego miejsca pobytu dziadka. Przed
wejściem do jaskini leżało jego ubranie, a niżej - odzież jego przyjaciela, który
już po wyprowadzeniu dziadka odwiedził tę rodzinę (Santa 1970, s. 5-16). Wśród
zebranych przez I . Dobos materiałów jest również wypowiedź pewnej kobiety,
która, co prawda, nie była świadkiem wyprawiania starych ludzi w góry, ale
słyszała od nauczyciela - Szeklera, że gdy dla starych ludzi brakowało chleba,
wówczas, zaopatrzeni przez rodzinę w pewną ilość jedzenia i wody pitnej, udawali
się na górę, zwaną Hargita (na terenie Siedmiogrodu), aby umrzeć. Opisywane
przez nauczyciela zdarzenie wywarło na tej kobiecie ogromne wrażenie, ponie­
waż była wówczas młodą dziewczyną. Słyszała ponadto, że wnukowie, których
relacje z dziadkami sana ogół poprawne, znając miejsce ich pobytu, zanosili im
żywność w tajemnicy przed rodzicami (1986, s. 73). Autorka opisuje też przypa­
dek starej kobiety, która pewnego razu wyszła w góry w celu pozbawienia się
życia. Syn, który pobiegł za matką, bezskutecznie usiłował j ą nakłonić do po­
wrotu. Gdy doszli do szczytu, kobieta rzuciła się w przepaść (Dobos 1986, s. 74).
41

4 1

Nazwa jej wywodzi się stąd, iż znajdujące się w jaskini opary związków siarkowych,
o specyficznym zapachu, truły przebywających tam ludzi (Dobos 1986, s. 72). Z informacji
I . Dobos wynika, że wiele osób znalazło w niej śmierć. Ojej istnieniu wspomina także B. Orban,
opisujący XIX-wieczny Siedmiogród. Podobno także młodzi ludzie, którzy nie chcieli wstąpić do
wojska, udawali się do tej jaskini, popełniając w ten sposób samobójstwo (1869).

OBLICZA STAROŚCI

91

Przypadki śmierci z wyboru występowały na nieurodzajnych terenach
Węgier w okresach szczególnie dotkliwego przednówku. W okresie między­
wojennym w jednej ze wsi województwa Baranya (płd. Węgry), pracujący tam
okresowo pewien starszy mężczyzna zauważył, iż na początku wiosny starzy
oraz chorzy mężczyźni, trzech, niekiedy czterech, udawali się poza wieś, na
teren winnic, gdzie znajdowały się niewielkie domki letniskowe. Brali ze sobą
jedzenie (smażone kurczaki) i wino, pozostając tam aż do swojej śmierci
(1986, s. 76). Natomiast w zachodniej części Węgier (historyczna Panonia) zna­
ny był „zwyczaj" o nazwie „bal pierza", opisany przez pewnego 50-letniego
ekonomistę. Jeśli w jakiejś rodzinie stary człowiek bardzo długo chorował, mło­
dzi organizowali „bal", zapraszając swoich przyjaciół. Na rozgrzanym mocno
piecu kładli chorego, przykrywali kilkoma pierzynami tak, aby nie mógł od­
dychać i siadali na nim. Siedzieli tak długo dopóki chory nie zakończył życia
(Dobos 1986, s. 76).
Zgromadzone i opisane przez I . Dobos przypadki zostały poddane medycznopsychologicznej ocenie z punktu widzenia zachowań ludzkich, dokonanej przez
lekarza. Skłaniają one do stwierdzenia, że w mentalności ludzi starych po dzień
dzisiejszy tkwi wola odejścia z tego świata, zwłaszcza w sytuacjach kryzyso­
wych. Starzy, chorzy ludzie - gdy czują, że nie będzie poprawy stanu ich zdro­
wia, przestają jeść i z cichą aprobatą rodziny nie zażywają także lekarstw. Sami
godzą się na śmierć, pomagając w tym swojemu organizmowi (Dobos 1986,
s. 77). Jest to z jednej strony rodzaj samobójstwa, z drugiej zaś krypto eutanazja,
z którą zasadniczo można spotkać się współcześnie w każdym kraju, w war­
stwach najuboższych i nie tylko. Tego rodzaju postawa ludzi starych zdaje się
być również wyrazem aktu desperacji wobec niechęci rodziny czy niewłaści­
wego traktowania. Do początku I wojny światowej i sporadycznie w okresie
międzywojennym, przede wszystkim u Szeklerów, starzy ludzie zamiast głodo­
wać lub długo chorować dobrowolnie wybierali śmierć (Dobos 1986, s. 78).
Relacje polskich misjonarzy (pracujących w latach 1910-1945 i 1955-1973
na Nowej Gwinei) dostarczają znanych im z autopsji przypadków drastycznego
niekiedy traktowania ludzi starych, doprowadzającego ich w ostateczności do
śmierci. Pomijając fakt, iż wielu mężczyzn „używa obraźliwego języka w stosun­
ku do matek, a nawet bije je, gdy te są bezradne i pozbawione opieki. Kobiety
także traktują swe stare matki okrutnie i bez serca. Wyrzucają je z domów i po­
zwalają umrzeć w mokrej trawie, gdzie włóczą się świnie i psy [...] Sasenemfre,
bardzo stara prababka, kiedy stała się już słaba i bezradna, wyrzucono j ą
z domu swej córki [...]. Wszystkie dzieci wracające ze szkoły [...] widziały
leżącą w mokrej trawie, zupełnie nagą, wycieńczoną do ostateczności, wychu­
dzoną jak szkielet, lecz jeszcze przytomną. Pomimo udzielenia pomocy [przez
polskiego misjonarza, który opisuje ten przypadek - U.L.], kobieta zmarła
tego samego wieczora" (Z kraju... 1975, s. 41). Podobnie w Indiach, porzucanie
starców (dotyczy to najniższych kast, często ludności koczującej) nie jest
wyłącznie elementem opowieści, ale faktem. W 2 połowie X X wieku na tere­
nie południowego Radżastanu, przy granicy Gudżaratu i Maharasztry, grupa

92

URSZULA LEHR

wędrujących kowali, opuszczając dotychczasowe miejsce pobytu pozostawiła
w nim starego człowieka .
Przykładem innej postaci nietolerancji starości może być żebractwo, jako mię­
dzy innymi wyraz nieradzenia sobie z problemem, ale też nie akceptowania ludzi
starszych (zjawisko występujące na ziemiach polskich w szerszej skali do XIX wie­
ku). Z jednej strony rozdawane jałmużny, do których zachęcał Kościół, wspoma­
gały faktycznie ubogich, zapewniając darczyńcom zbawienie, łaskę niebios za do­
bry uczynek , z drugiej natomiast uspokajały sumienia rodzin, które nie mogły
lub nie chciały utrzymywać dłużej swoich starszych krewnych i wyrzucały ich z
domu. Było to więc zjawisko nie budzące negatywnych emocji: „Wśród szerokich
rzesz biedoty, zarówno wiejskiej, jak i miejskiej, rozpowszechniony był zwyczaj,
że starzy mężczyźni oraz stare kobiety nie nadające się już do pracy fizycznej, szli
«na żebry» [...] nikt się więc nie gorszył, przeciwnie, wszyscy uważali za rzecz
normalną, gdy staruszek lub staruszka, którzy nie nadawali się już do pracy, szli do
przytułku, albo na gościniec" (Baranowski 1986, s. 121). Taki los spotykał rów­
nież osoby chore psychicznie, niepełnosprawne jeszcze w latach 50-ych X X wieku
we wsiach karpackich (Kowalska-Lewicka 1958, s. 6 ) . W podaniu z okolic
Sandomierza, syn proponuje staremu ojcu odejście z domu i życie z jałmużny
(Grabowski 1890, s. 764) lub po prostu daje do ręki kij żebraczy i nakazuje odejść
(Orkan 1953, s. 478). Wyrzucanie starych ludzi z domu to nie tylko treść podań,
ale fakty, mające miejsce współcześnie. W woj. Szabolcs (płd.-wsch. część Wę­
gier), gdzie ludność jest bardzo biedna, w 1963 roku odnotowano przypadek (opi­
sany w Magyar Nemzet rok później) wyrzucenia ojca z domu, który - opowiadając
0 tym zdarzeniu dziennikarzowi - twierdził, iż syn życzył mu śmierci, a nawet
modlił się o to (Dobos 1986, s. 74). Opuszczenie domu, zmiana dotychczasowego
statusu życia (z równoprawnego członka rodziny na pozbawionego jej, samotnego
1 bezdomnego żebraka) była i jest dla człowieka starszego równoznaczna z „zabój­
stwem" psychicznym, doprowadzającym w konsekwencji do śmierci fizycznej .
Postawa negacji wobec starości, której odzwierciedleniem było odmawianie
opieki czy odbieranie ludziom w schyłkowej fazie życia prawa do równego młod­
szym od nich, znajduje odbicie także w innej formie - złym ich traktowaniu, co
zasygnalizowano wcześniej. Kolejnego przykładu dostarcza międzynarodowy
42

43

44

45

4 2

Wiadomość o tym wypadku dr K. Wolski otrzymał od osoby, która zawiozła tego starego
człowieka do nowej siedziby grupy. Zdarzenie miało miejsce w 1967 r., podczas pobytu badacza
w tym rejonie Indii.
Z takiej formy pomocy korzystali, oprócz faktycznie potrzebujących i starych, także ci,
którzy nie byli skorzy do pracy, o czym świadczy takie śląskie powiedzenie: „Nie trza mi się
żebraczyć (biedować), kiedy mogę z fechtu (z żebraniny) żyć" (Pierwszy... 1888, s. 309).
Piszę na ten temat w artykule pt. „Funkcje zwyczajowe i zajęcia ludzi starszych w trady­
cyjnej społeczności wiejskiej" (maszynopis). Zobacz też A. Kowalska-Lewicka 1981, s. 183.
Taką formę usuwania ludzi starych z kręgu rodzinnego, jako jedną z wielu, odnotowanych
w najstarszych częściach literatury wedyjskiej przedstawia - w kontekście alternatywnych po­
staw wobec niedołężnych starców - A. Wezler, powołując się na streszczone rezultaty badań nad
nimi J.F. Sprockhoffa, autora historycznego studium porównawczego (The Aged in Ancient India)
i tłumacza z sanskrytu w jednej osobie (1997, s. 46-47).
4 3

4 4

4 5

OBLICZA STAROŚCI

93

motyw „Króla Leara" (W. Shakespeara), który trafił na grunt polski (także mię­
dzy innymi morawski ) w postaci pieśni ludowej, zaadoptowanej do folkloru.
Mówi on o starym ojcu i jego trzech córkach, z których tylko najmłodsza, choć
nie otrzymała posagu (H.Ł. 1895, t. 9, s. 769) lub dostała najmniej (Bitner 1900,
t. 14, s. 186; Karłowicz 1894, t. 8, s. 444) , przygarnia starego, niedołężnego
już starca. Pozostałe wyrzucają ojca, proszącego o schronienie. Najstarsza obda­
rowuje go kamieniem, radząc mu, aby utopił się (Bitner 1900, t. 14, s. 186) lub
- dając torbę - wysyła go na żebry (H.Ł. 1895, t. 9, s. 769), średnia ofiarowuje
ojcu powróz, żeby powiesił się na nim (Bitner 1900, t. 14, s. 186; H.Ł. 1895, t. 9,
s. 769; Steffen 1957, s. 137). Niewłaściwe podejście do człowieka starego reprezen­
tuje także motyw drewnianej miski - symboliczny atrybut starości (Federowski
1903, s. 28; Schónfeldt 2000, s. 53; mat. własne - Beskid Śląski). W przekazach
i podaniach drewniana miska jest przedmiotem przeznaczonym dla ludzi star­
szych, którym również odmawia się miejsca przy wspólnym stole, ponieważ, na
skutek starczego niedołęstwa, ich sposób zachowania budzi niekiedy odrazę czy
złość (wylana zupa, stłuczony talerz, siorbanie itp.). Stary człowiek, nie mogący
już wykonywać cięższych prac, zdany był na łaskę rodziny, której rozdał swój
majątek, spotykając się niejednokrotnie z lekceważeniem, a nawet fizycznym
jego wyrazem: „Jeżeli słabo chodzi, niegrzeczne dzieci bez czucia pogany chrześ­
cijańskie poszturkują i garbują staruszkowi kości i z bydłem na pastwisko wysy­
łają", dlatego - kończąc modlitwę wieczorną - ciężko wzdycha i prosi Boga
o śmierć: „Panie wysłuchaj błaganie moje! Jeśli się położę, niech więcej nie
wstanę!" (Koniński 1938, s. 304). F. Mauriac, podkreślając ekonomiczny aspekt
starości, warunkujący status człowieka starszego, pisze między innymi, iż „starzec
znaczy coś tylko dzięki temu, co posiada. Z chwilą, gdy nic nie ma, odrzucają go
jako nieużytek. Nie mamy innego wyboru, jak dom emerytów, przytułek - albo
majątek. Znane są historie chłopów, którzy dają swym starym umrzeć z głodu,
skoro tylko obrali ich z majątku - ileż to razy natrafiałem na analogiczne sytuacje,
z większą nieco dbałością o formę, w rodzinach burżuazyjnych" (1961, s. 56).
Wzmiankowane zdarzenia, opisywane w legendach i podaniach o zabijaniu
ludzi starych, których prawdziwości z całą stanowczością wykluczyć nie można,
należałoby traktować jako funkcjonujące przez określony czas praktyki okazjo­
nalne, uwarunkowane szczególnie zaistniałą sytuacją (okresy kryzysowe).
Determinanty te mogły stanowić bodziec do działań, być sygnałem wywołującym
określone zachowania. Sprzyjały im również czynniki takie jak: poziom rozwoju
społecznego i kulturowego grupy, jej struktura społeczna, stopień przydatności
społecznej, system wierzeniowy, religijny czy w końcu stosunek do starości i ludzi
starych. Rozwijające się przez wieki społeczeństwa, formułując się w ostateczny
46

47

4 6

Najbardziej zbliżoną wersją do tekstu morawskiego, jak podaje H.Ł., jest przytoczona przez
niego treść pieśni, pochodząca z Nawsia (niedaleko Cieszyna), zarejestrowana przez W. Michejdę
(t. 9: 1895, s. 769).
Wersja pieśni, zarejestrowanej przez S. Bitner, została podana przez K. Bożka (pow. pińczowski koło Koszyc), wariant zanotowany przez J. Karłowicza przekazał z pamięci M . Własiuk
z Małej Dąbrowicy w pow. bialskim.
4 7

94

URSZULA LEHR

kształt organizmu państwowego, doskonaliły swoje struktury i normowały życie
społeczne , tworząc z czasem instytucje nieformalne (opierające się na prawie
zwyczajowym - dożywocie) czy opiekuńcze, co w konsekwencji miało wpływ
- jakkolwiek zróżnicowany - między innymi na korygowanie postaw wobec
starszego pokolenia oraz jego miejsca w rodzinie i społeczności. Problem
starości - rozważany w kategoriach wieku chronologicznego jako zjawisko po­
ciągające za sobą określone reperkusje - pozostał natomiast otwarty, ponieważ
aż do X I X wieku nie było wyraźnej społecznie granicy pomiędzy okresem
dojrzałości a starością, którą wyznacza emerytura (Worach-Kordas 1983, s. 58).
Pewną próbę nobilitacji wieku podeszłego, który jednak nigdy nie zaistniał w
dziejach ludzkości jako „złoty wiek starości" (Minois 1997, s. 328), podejmują
niektóre przekazy, dostarczając informacji o zaprzestaniu praktyk zabijania czy
to z rozkazu bóstwa, króla, chana, czy senatu, a o zachowywaniu przy życiu
starszych ludzi zadecydować miała przede wszystkim ich mądrość. Tak więc
wiedza i doświadczenie życiowe ludzi starych miało uratować od głodu społecz­
ność, również - zweryfikowana postawa syna względem starego człowieka, zde­
terminowana szczególnymi okolicznościami. Główny motyw pierwszego wątku
to rada starego ojca, ukrywanego przez syna - wbrew „zwyczajowi" wyrzucenia
z domu (Dobos 1986, s. 75), czy uśmiercenia starca (Żera 1980, s. 90; Niektóre...
1899, s. 346), dzięki której rodzina syna miała co jeść. Doceniając mądrość
i wiedzę starego człowieka postanowiono znieść obowiązujący „zwyczaj",
albowiem: „Szkoda to ludzi starych zbawiać ze świata, którzy tak wielkiej są
umiejętności" (Żera 1980, s. 90; Dobos 1986, s. 75) lub w innej wersji: „Od tego
czasu już przestali starych ludzi żywcem grzebać «bo i oni się jeszcze na coś
przydać mogą»" (Niektóre... 1899, s. 347).
Drugi motyw można określić jako przykład zrozumienia niewłaściwego
zachowania
stosunku do starzejącego się i coraz bardziej niedołężnego ojca
lub innego krewnego, którzy wywiezieni do lasu, w góry, na pewną śmierć,
zachowują jednak życie. Dzieje się tak albo za sprawą roztropnej uwagi wnuka,
sugerującej jednoznacznie, że podobny los będzie czekał ojca pozbywającego
się starego dziadka (polska bajka podhalańska; Jazowski 1996, s. 33-338; poda­
nie białoruskie; Federowski 1903, s. 28), względnie obudzonego sumienia, pod
wpływem szczególnej scenerii (np. wschodzący księżyc w legendzie japońskiej;
Formanek 1997, s. 112-113).
48

49

4 8

Chodzi tu o normy prawne regulujące relacje międzypokoleniowo Jest to np. Kodeks
Hammurabiego (2300 r. p.n.e.), uwzględniający odniesienia do wieku społecznego, system prawny
Platona czy Kodeks prawny Napoleona (1803 i 1804 r.), którego ustalenia normatywne obowią­
zywały między innymi w Polsce (Cain 1976, s. 350-352; Worach-Kordas 1983, s. 58).
System ubezpieczeń społecznych zabezpieczających dalsze życie pracownika po ustaniu
czynności zawodowych wprowadzono najwcześniej w Niemczech (w latach 1883-1889), następ­
nie w Austrii (1906 r.), Francji (1910 r.) w Wielkiej Brytanii (1908r.) W Polsce własny system
ubezpieczeń społecznych wprowadzono po odzyskaniu niepodległości, w okresie międzywojen­
nym. Do zakończenia I wojny światowej obowiązywał system ubezpieczeń zaborców (Informa­
cja internetowa: www.wp.pl>encyklopedia>ubezpieczenia społeczne, s. 1).
4 9

OBLICZA STAROŚCI

95

W ścisłym związku z przedstawionym tu zagadnieniem uśmiercania ludzi sta­
rych, będącym treścią podań i przekazów, pozostaje kwestia jednego z paradok­
sów współczesnego życia, jakim jest eutanazja. W niektórych krajach o zaawan­
sowanych technologiach, wiedzy pozwalającej na przedłużanie życia ludzkiego
i drogach poszukiwania klucza do nieśmiertelności, trwa walka o ustanowienia
prawa do śmierci na życzenie. W Wielkiej Brytanii nie przeszedł wniosek
dotyczący prawnego uregulowania eutanazji, podnoszony przez członków Izby
Lordów, występujących w obronie haseł Towarzystwa Dobrowolnej Eutanazji
(założonego w 1938 r.). W Szwajcarii natomiast, w niektórych kantonach,
dopuszczalne jest informowanie nieuleczalnie chorego pacjenta przez lekarza
o możliwości skrócenia życia poprzez zażycie trucizny (Kotarbiński 1986,
s. 232-233). Z końcem lat 90-ych X X wieku, po głośnej sprawie Alkmaar
w Holandii (nie pierwszej tego rodzaju), która dotyczyła przyspieszenia zgonu
kobiety liczącej dziewięćdziesiąt pięć lat, na jej prośbę i wobec cierpień, których
nie chciała już doznawać, Holenderskie Królewskie Stowarzyszenie Lekarskie
poparło eutanazję pod szczególnymi warunkami, a w 1993 roku parlament
holenderski usankcjonował tę sytuację (Singer 1997, s. 161-163). Z jednej więc
strony, rozwój cywilizacyjny świata doprowadził do poniechania rzekomych lub
faktycznych, aczkolwiek incydentalnych praktyk dobrowolnego lub przymuso­
wego usuwania ludzi starych, podyktowanego najczęściej dramatycznym splo­
tem sytuacyjnym, z drugiej natomiast, wiek X X i nowe tysiąclecie przyniosło
zaskakującą odpowiedź na tego rodzaju dobrodziejstwa: prośby, a nawet walkę
0 prawo do śmierci, do godnej śmierci bez cierpień i bólu, czemu środki i zasoby
współczesnej medycyny nie mogą sprostać w całej rozciągłości. Problem życia
1 śmierci, ale też starości i godnego jej oblicza, w kontekście etycznego i moralno-społecznego rozwiązywania tych kwestii pozostał zróżnicowany. Uzależ­
niony jest przede wszystkim od relacji międzyludzkich i właściwego stosunku
do starości, wynikającego ze zrozumienia mechanizmów nią sterujących.
IV
Starość jest tematem trudnym i mało popularnym, szczególnie wobec panują­
cego powszechnie kultu młodości. Normy społeczno-kulturowe, wierzenioworeligijne, determinanty ekonomiczne kształtujące psychikę człowieka, wyzwa­
lają i równocześnie przyzwalają na określone jego zachowanie i przyjęcie
stosownej postawy wobec zaistniałej sytuacji (może nią być np. niedołężny
starzec w rodzinie i związana z tym faktem opieka). Pomimo znaczących, pozy­
tywnych przemian w zakresie wymienionych wyżej czynników, okres starości
wiąże się w dalszym ciągu z brakiem akceptacji, przede wszystkim jej biologicz­
nych uwarunkowań, wnoszących w życie człowieka starszego coraz liczniejsze,
w miarę upływu lat, schorzenia, tak fizyczne, jak i (niekiedy) psychiczne. Po­
wszechne wszak, choć niezasadne jest powiedzenie, że „starość nie udała się
Panu Bogu", obok stwierdzenia - bardziej umotywowanego - „Starość nie radość"
(Kolberg 1967, s. 416). Negatywny stosunek do starości ludzi zbliżających się

96

URSZULA LEHR

do tego okresu życia znajduje również odzwierciedlenie w charakterystycznym
dla tradycji japońskiej nawiązywaniu do fizycznej destrukcji, upadku człowieka
w starości, czyniącym - w kontekście kanonu estetycznego - wiek podeszły
w najwyższym stopniu nieprzyjemnym i niepożądanym (Tsuji 1997, s. 200-201).
Jest on też określany mianem „nienawistnej starości" (Young, Ikeuchi 1997,
s. 237). Podzielany przez niektórych współczesnych pisarzy japońskich taki
właśnie stosunek do starości jest powodem, dla którego wybierają oni nie­
kiedy samobójstwo zamiast oczekiwania na starość . Ci, którzy chcą dożyć sta­
rości, pragną jej godnego zakończenia; odejścia w wieku 76-82 lat bez cierpień
i długotrwałych chorób, przysparzających bólu człowiekowi oraz kłopotów
i troski bliskim (sposób ten jest określany terminempokkuri ).
Starość zatem to także stan ludzkiej świadomości, której uzewnętrznieniem jest
- generalnie rzecz ujmując - odrzucenie, forma zachowania, przybierająca różną
postać. Alienacja, osamotnienie, czy w końcu porzucenie jako główna dominanta,
pozostają w ścisłym związku z tym okresem życia człowieka i występują w każdej
kulturze w mniejszym lub większym stopniu . Jest to bowiem „stan umysłu" tych,
którzy znaleźli się u schyłku życia, jako reakcja m.in. na sposób traktowania przez
otoczenie. Stąd też pojęcie użyteczności utożsamiane jest z życiem (przydatność
jest możliwa tylko wtedy, gdy człowiek jest sprawny), utrata zdrowia, sił powodu­
je odtrącenie. W sposób niezwykle wyrazisty było to (i nadal pozostaje) widoczne
wśród mieszkańców wsi, gdzie starość, ze wszystkimi towarzyszącymi jej znamio­
nami, była rozumiana jako naturalna kolej rzeczy. Stosunek do ludzi starszych był
jednak bardzo zróżnicowany. Można więc przyjąć, iż także myśl o odrzuceniu
z powodu niedołęstwa nie była, a nawet nie jest obca umysłowości ludzi starych.
Egzemplifikacją mogą być spostrzeżenia, sformułowane przez K. Zawistowicz-Adamską: „Ludzie starzy, ledwo powłóczący nogami, z dokuczliwą astmą, przy­
garbieni czy zgięci we dwoje, z rozdygotanymi rękami, czasem z zamroczonym
umysłem, na pół ślepi, pracują jednak w miarę sił [...] Tak dożywają swych lat na
łaskawym chlebie [...] Zazwyczaj nikt ich do pracy nie zapędza, ale sami bronią się
50

5]

52

5 0

Przykładem podanym przez Y. Tsuji, odzwierciedlającym ten sposób myślenia, jest samo­
bójstwo Yukio Mishima (poprzez popełnienie harakiri), często interpretowane jako wyraz glory­
fikacji życia poprzez wybranie śmierci. Podobnie uczucie rozpaczy co do swojej przyszłości jako
kreatywnego pisarza skłoniło Yasunari Kawabata do zakończenia swojego życia, by nie ocze­
kiwać na fizyczny i twórczy upadek (1997, s. 201). Warto zapoznać się z wypowiedzią znanego
polskiego filozofa, logika i prakseologa, T. Kotarbińskiego, podnoszącego kwestię drugiego
„oblicza" eutanazji (1986, s. 232-234).
Śmierć pokkuri to śmierć szybka i bezbolesna, ale niesprowadzona przez samego siebie
lub ingerencję medyczną lecz zrządzenie boskie. Przykładem, jakiego dostarczają w tej kwestii
autorzy jest wypowiedź jednego z rezydentów współczesnej instytucji obasuteyama na temat
zmarłego we śnie innego rezydenta: „On jest szczęśliwy, odszedł tak szybko. Oto jak ja bym
chciał odejść" (Young, Ikeuchi 1997, s. 237).
W społeczeństwie francuskim, jak podaje N . Sillamy, liczba samobójstw wzrasta znacznie
po 55 roku życia, co jest wynikiem poczucia braku własnej wartości i zainteresowania państwa
ludźmi w starszym wieku, obniżającego nawet należny im status, choć mogliby być jeszcze uży­
tecznymi (1994, s. 277).
5 1

5 2

OBLICZA STAROŚCI

97

przed niedołęstwem do ostatniego tchnienia, imając się roboty, dopóki nie zacznie
im lecieć z rąk. Prawo do pracy jest prawem do życia. Bezczynność - zwiastuje
śmierć. W ucieczce przed śmiercią chcą zachować bodaj pozory, że mogą jeszcze
przydać się na co, że jeszcze są zdatni do życia" (1948, s. 167).
Ludzie starsi zawsze należą do czasu minionego i tak się ich postrzega. Ich
świat i wartości przez nich uznawane dezaktualizują się we współczesnych rela­
cjach, a nie każdy chce lub potrafi dostrzec coś więcej: mądrość i doświadczenie
czy wiedzę. Jakie zatem jest miejsce we współczesnym świecie dla ludzi sta­
rych? Można tu przytoczyć wypowiedź starej afrykańskiej wróżbitki, zarejestro­
waną przez R. Cohena podczas prowadzonych wśród Burów (płd.-zach. Nigeria)
prac badawczych (w latach 1972-1974): „Ten świat należy do ciebie, nie do
mnie / Przedtem należał do starego / Kierowanie rodziną i sprawami wioski /
Wszystko pochodziło od starych ludzi. / Ludzie szukali ich rady; nawet biedni
starzy/ludzie mieli szacunek i okazywano im posłuszeństwo. / Starzy ludzie byli
najmądrzejsi, najbardziej / Wyrozumiali. / Oni wiedzieli więcej. / Teraz nie ma
miejsca dla starych, są pozostawieni sami, / zaniedbywani, porzuceni, nie powa­
żani. / Nowe drogi dobre są dla ludzi w pełni sił, złe dla rodzin, / Złe dla star­
ców" (1984, s. 241). W świetle tych słów, czas ludzi starych minął. Nie są akcep­
towani, ich obecność nie jest pożądana.
Podobne, własne odczucie zbędności człowieka starszego zawarła w swym
komentarzu polska pisarka M . Dąbrowska (licząca wówczas 76 lat) po obejrze­
niu filmu „Narayama", wyświetlanego w Polsce w 1960 r.: „A sam film jest
japońskim «memento mori», bardzo wstrząsającym. Tyle we mnie wiedzy o ka­
tolickim «pamiętaniu o śmierci», a dopiero «Narayama» uprzytomniła mi nie­
uchronność odejścia na górę śmierci. I co więcej: straszliwy fakt, że to żywi
spychają nas w śmierć. Nie tylko z głodu i z nędzy ma się w końcu dosyć za
długo żyjących ludzi. W młodych działa irracjonalne i podświadome wypycha­
nie ich na śmierć" (1996, s. 29). Jakkolwiek refleksyjna postawa pisarki jest
wynikiem chrześcijańskiego pojmowania życia i śmierci, opierającego się na
Dekalogu, to myśl o odrzuceniu zdaje się być zbieżna z japońskim obasute. Tkwi
ona w umysłach i sercach ludzi starszych, czego wyrazem jest funkcjonowanie
nadal tego terminu nawet jeśli, jak pisze Y. Tsuji, jego sens jest metaforyczny
i brak dowodów na obecność rzeczywistych praktyk samobójstw ze starości,
porzucania starych kobiet, o których mówią szeroko rozpowszechnione legendy
(1997, s. 208). Gerontolodzy japońscy nadmieniają, iż sama myśl o trosce czy
opiece pielęgnacyjnej rodzi u starszych „wyobrażenie opuszczenia i porzucenia"
(Young, Ikeuchi 1997, s. 235). W Japonii, poszukując sposobu rozwiązania pro­
blemu wzrastającej populacji, stworzono współczesną „górę śmierci", na razie
dla bogatych emerytów. Chodzi tu o projekt Silvera Columbusa z 1992 r., pole­
gający na wysyłaniu ich do krajów Trzeciego Świata lub położonych w basenie
Morza Śródziemnego, gdzie w zbudowanych przez swych rodaków osiedlach
będą mieszkać aż do śmierci. Pierwsze takie osiedle zostało zbudowane w Hisz­
panii w Mijas Costa (Zaorska 1995, s. 65). Czy świadomość odrzucenia jest
właściwa tylko mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni?

98

URSZULA LEHR

W Polsce „rajem" dla emerytów były dawniej na wsi polskiej „domy wycużne" (Śląsk Opolski). Obecnie coraz częściej stają się nimi domy starców, gdzie
nierzadko przebywają niechciani przez rodziny, niepotrzebni, bo słabi już i cho­
rzy, zabierający miejsce w domu, będący kłopotliwym balastem, wymagający
często opieki. Trzeba nadmienić, że problem ten obejmuje zarówno miasta, jak
i (coraz częściej) wsie. Tam także starzy rodzice, którzy wychowali po kilkoro
dzieci, zostają sami, zdani na pomoc sąsiadów, opieki społecznej. Poczucie po­
rzucenia w najtrudniejszym okresie życia znajduje niekiedy wyraz w pragnieniu
śmierci, której - o czym są przekonani - życzą im również bliscy. W rozmowie
ze mną, w sposób lapidarny i dosadny zarazem, ujął to - dwa lata przed swoją
śmiercią - stary, schorowany, ślepnący człowiek, na którego spadła opieka nad
sparaliżowaną żoną, pomimo posiadania kilkorga dzieci: „Patrzą tylko, żeby na
Mikowe pójść" (Beskid Śląski 2000).
Przykładów tego rodzaju lub podobnych, niekiedy nagłośnionych przez środ­
ki masowego przekazu, informacji o ludziach starszych, przetrzymywanych
w komórkach, oborach, głodzonych, czy wyrzucanych z domu, zmuszonych do
żebrania po przekazaniu gospodarstwa, samotnych i opuszczonych (materiały
własne autorki: Podhale, Beskid Śląski) dostarczają czasy współczesne, potwier­
dzając tym samym permanentny i nierozwiązany do końca problem starości,
z jakim wkroczono w trzecie millennium. Emerytury i renty rolnicze tylko
częściowo złagodziły problem, który pozostaje otwarty, ponieważ nie jest
tylko i wyłącznie zagadnieniem ekonomiczno-społecznym, ale kwestią relacji
międzyludzkich i samoświadomości. Jak pisze S. hr Schónfeldt: „Właśnie czy­
tam w gazecie, w roku 1997, że przypadki przemocy w rodzinach stają się zagro­
żeniem, narastają, chodzi o przemoc, stosowaną wobec starych ludzi przez ich
krewnych. Młodzi zabierają pieniądze wypłacane przez instytucje ubezpiecze­
niowe i nie troszczą się o starych. Wymuszają od starych pieniądze i wiążą swoją
pomoc z warunkiem dziedziczenia. Biją starych, przywiązują do łóżka bez wska­
zań medycznych, niekiedy na całe dnie. Pozwalają im się głodzić, nie zmieniają
im bielizny ani pościeli. Pozwalają, by starcy umierali za życia" (2000, s. 129).
To fakty, być może sporadyczne, z którymi można spotkać się także w naszym
społeczeństwie, ukazujące współczesny stosunek człowieka do ludzi starych,
jak i okresu starości. Ich odpowiednikiem - do pewnego stopnia - mogą być
przytoczone treści przekazów i podań. Są to, co prawda, inne już realia, inna
rzeczywistość, ale podejście do zagadnienia nie zostało w pełni zmodyfikowane.
Zmienił się czas akcji, ale bohaterowie pozostali ci sami, niekiedy obsadzeni
w takich samych rolach na scenie życia, jak ich przodkowie.
Podsumowującą i zamykającą równocześnie rozważania na temat percepcji
ostatniego etapu życia człowieka we współczesnej dobie, może być literacka
wypowiedź ks. R. Winiarskiego, przedstawiająca personifikowany obraz starości,
będący odzwierciedleniem osobistych, ale jakże trafnych przemyśleń i obserwa­
cji: „Starość nieuleczalna / owdowiały marabut / pamięć w niej umiera / cudze
53

Określenie miejsca we wsi Istebna, na którym dawniej znajdował się cmentarz.

OBLICZA STAROŚCI

99

nekrologi czyta / przed kościołem / cierpliwy jałmużnik / starego portfela / o życie
walczy / jak Jakub z aniołem / przegra wcześniej czy później / gdzieś w drodze /
po leki / przewróci się / astma zadławi od środka / a wysuszone jak daktyl /
powieki zamknie ktoś / pierwszy z brzegu / którego napotka. / Ostatnia zjawi
się rodzina / z żałobnym retuszem / śmiertelnie poważna / w komplecie jak
trzeba / i świętej pamięci / nieśmiertelną duszę / odprowadzi na pociąg / do siód­
mego nieba" (1996, s. 19).
*

*

*

Zarysowany tu problem starości, ukazujący jego ambiwalentność, w szcze­
gólności zaś jej ciemne oblicze, skłania do wniosku, iż treść podań, przekazów
czy legend niesie ze sobą swoistego rodzaju przesłanie. Jest nim zwerbalizowana
forma negacji starości i ludzi starszych, wiążąca się z syndromem odrzucenia
w postaci różnych form zachowań ludzkich, przedstawiona poprzez metafo­
ryczne odzwierciedlenie rzeczywistego stosunku do tego okresu życia człowie­
ka. Stanowi ponadto zaprzeczenie i równocześnie opozycję odwiecznego prag­
nienia ludzkości odnalezienia nieśmiertelnej krainy Dilmun - sumeryjskiego raju,
w którym między innymi: „Stara kobieta nie mówi: «jestem starą kobieta»,
/ stary człowiek nie mówi: «jestem starym człowiekiem))" (Kramer 1967, s. 188).

LITERATURA
A d a m u s M . 1989, Eskimosi. Kultura. Język, Folklor, Opole, PWN Opolskie Towarzystwo
Przyjaciół Nauk.
A u b o y e r J. 1968, Życie codzienne w dawnych Indiach (wiek ok. IIp.n.e. - ok. VII n.e.), tłum.
A. Ługowski, Warszawa, PIW.
B a r a n o w s k i B. 1986, Ludzie gościńca w XVII i XVIII wieku, Łódź, Wydawnictwo Łódzkie.
B i e g e l e i s e n H . 1929, Lecznictwo ludu polskiego, Prace Komisji Etnograficznej
Polskiej
Akademii Umiejętności nr 12, Kraków.
B i t n e r S. 1900, Pieśń o ojcu z trzema córkami. Odmianka ludowa pieśni „O królu Learze",
Wisła, t. 14, s. 186-187.
B o i s J.P. 1996, Historia starości. Od Montaigne 'a do pierwszych emerytur, tłum. K. Marczew­
ska, Warszawa, Oficyna Wydawnicza Volumen, Wydawnictwo Marabut.
B r i g g s J.L. 1979, Eskimo Women: Makers of Men, [w:] Many Sisters in Cross-Cultural Per­
spective, C.J. Mattiason (red.), London, The Tree Press, Division of Macmillan Publishers,
s. 261-304.
B r u c k n e r A. 1989, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa, Wiedza Powszechna.
C a i n D. 1976, Ageing and Law, [w:] Handbook of Aging and the Social Sciences, R.H. Sinstock,
E. Shanas (red.), New York, Wan Reinhold Company, s. 350-352.
C o h e n R. 1984, Age and Culture Theory, [w:] Age & Anthropological
Theory, D. Kertzer,
J. Keith (red.), z „Przedmową" Matildy White Riley, London, Cornell University Press /
Ithaca/, s. 234-249.
C o 11 e r e 11 A. 1993, Słownik mitów świata, Łódź, Wyd. Łódzkie.
D ą b r o w s k a M . 1996, Dzienniki powojenne 1960-1965, Warszawa, t. 4.
D e l u m e a u J. 1995, Przedmowa, [w:] G. Minois, Historia starości. Od antyku do renesansu,
tłum. K. Marczewska, Warszawa, Wydawnictwo Marabut, s. 5-7.

100

URSZULA LEHR

D o b o s I . 1986, Paraszti szajhagyomäny, värosi szóbeliseg, Budapest, Gondolat.
D o b r o w o l s k i K. 1933, Włościańskie rozporządzenia ostatniej woli na Podhalu w X V I I
i X V I I I wieku. Studia i Materiały, Prace Komisji Etnograficznej nr 15, Kraków, PAU.
Encyklopedia... 1983-1987, Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa, t. 1-4.
F e d e r o w s k i M . 1903, Lud białoruski na Rusi Litewskiej. Materyały do etnografii słowiań­
skiej, zgromadzone w latach 1877-1894, t. I I I , cz. I I : Tradycje history czno-miej scow e oraz
obyczajowo-moralne, Kraków, Wydawnictwo Komisji Antropologicznej A U w Krakowie,
nakładem Akademii Umiejętności w Krakowie.
F i r t h R. 1965, Społeczności ludzkie. Wstęp do antropologii społecznej, Warszawa, PWN.
F o r m a n e k S. 1997, Views of the Crone in pre-Meiji Japan, [in:] Aging. Asian Concepts and
Experiences. Past and Present, S. Formanek, S. Linhart (red.), Vien, Der Österreichischen
Akademie der Wissenschaften, s. 107-129.
F r a z er J.G. 1978, Złota gałąź, Warszawa, PIW.
G r a b o w s k i B. 1890, Podania i legendy zapisane u autorów staropolskich, Wisła, t. 4, s. 759-768.
G r a y L . H . 1917, Old Age (American), [w:] Encyclopaedia of Religion and Ethics J. Hastings,
J. Selbie i in. (red.), vol. IX, Edinburgh, s. 465-466.
H e r o d o t 1954, Dzieje, tłum. z jęz. grec. i oprać. S. Hammer, Warszawa, Czytelnik, Spółdziel­
nia Wydawnicza.
H.Ł. 1895, Do pieśni na temat Króla Leara, Wisła, t. 9, s. 769.
J a z o w s k i A. 1996, Podania i bajki góralskie. Mitologia podhalańska, Kraków, Wyd. „Czu­
wajmy".
J o h n s t o n R.F. 1917, Old Age (Chinese), [w:] Encyclopaedia of Religion and Ethnics, J. Ha­
stings, J.A. Selbie i in. (red.), vol. I X , Edinburgh, s. 466-469.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I . 1992, Nic w przyrodzie nie ginie, Etnografia Polska, t. 36, z. 1,
s. 135-159.
K a c z k o K. 1966, Przemiany społeczne we współczesnych rodzinach wiejskich na Śląsku,
Zeszyty Gliwickie, nr 4, s. 99-110.
K a r ł o w i c z J. 1894, Król Lear u nas, Wisła, t. 8, s. 444-449.
K l e m e n t z D. 1910, Buriats, [w:] Encyclopaedia of Religion and Ethics, J. Hastings, M.A.,
D.D., J.A. Selbie i in. (red.), vol. I l l , Edinburgh, s. 1-17.
K n o o p O. 1895, Podania i opowiadania z W. Ks. Poznańskiego, Wisła, t. I X , s. 11-39.
K o l b e r g O. 1910, Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne, uporządkował i wydał S. Udziela,
Materiały Antropologiczno-Etnograficzne
i Archeologiczne, s. 116-323.
- 1967, Dzieła wszystkie. Przysłowia, t. 60, Wrocław, PTL.
K o l c z y ń s k i J. 2000, Ofiara z człowieka. Wspomnienia trzech wydarzeń z końca X I X i po­
czątków X X wieku w podgórskich wsiach w Polsce, Etnografia Polska, t. 44, z. 1-2,
s. 173-191.
K o n i n s k i K . L . 1938, Pisarze ludowi. Wybór pism i studium o literaturze ludowej, Biblioteka
Dziejów i Kultury Wsi, t. 4, Lwów, nakładem Spółdzielni Wydawniczej „Wieś", t. 1,
s. 252-304.
K o s k o w s k i W. 1959, O starości, Londyn, nakładem Katolickiego Ośrodka Wydawniczego
„ Veritas".
K o t a ń s k i W. 1974, Zwyczaje, obrzędy i symbole religijne Japonii, [w:] Zwyczaje, obrzędy
i symbole religijne, B. Kupis (red.), Warszawa, Iskry 1978, s. 141-266.
K o t a r b i ń s k i T. 1986, Problemy eutanazji, [w:] Myśli o ludziach i ludzkich
sprawach,
J. Kotarbińska (red.), Wrocław, Polska Akademia Nauk, Wydział I Nauk Społecznych,
Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 232-234.
K o w a l s k a - L e w i c k a A. 1958, Dziady na Podhalu, Ziemia, R. 3, nr 8-9, s. 6 i 9.
- 1981, Dary z żywności - ich funkcje ekonomiczne, społeczne i obrzędowo-magiczne,
Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, R. 29, nr 2, s. 177-185.
K o w a l s k i P. 1998, Leksykon znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa, Wyd. Nau­
kowe PWN.
K r a m e r S.N. 1961, Historia zaczyna się w Sumerze, Warszawa, PWN.

101

OBLICZA STAROŚCI

K u b i a k I . , K u b i a k K. 1981, Chleb w tradycji ludowej, Warszawa, LSW.
K u l e s z a R. 2003, Sparta w V~IVw. p.n.e., Warszawa, Mada.
L e c h o w a I . 1967, Obrzędowe obchodzenie granic pól w łowickiem w świetle materiałów
porównawczych, Łódzkie Studia Etnograficzne, t. I X , s. 287-292.
L e h r U . 1995, Witches and Sorcery in the Folktales of Polish Carpathian Villages, [w:] Artes
Populares 16-17, vol. 2 Folk Narrative and Cultural Identity 9 Congress of the Internatio­
nal Society for Folk - Narrative Research, Budapest 10-17 VI1989, Budapest, s. 521-527.
Ł o p a c i ń s k i H . 1897, Zabytki cywilizacji pierwotnej, Wisła, t. X I , s. 241-260.
M a k o w s k i W. 1900, Dożywocie, Wisła, t. 14, z. 3, s. 241-252.
M a l i n o w s k i B. 1958, Szkice z teorii kultury, Warszawa, Książka i Wiedza.
- 2000, Jednostka, społeczność, kultura, Dzieła, t. 8, Warszawa, PWN.
Marcinkowski
A. 1857, Lud ukraiński przez Antoniego Nowosielskiego (pseud.), Wilno,
nakład i druk T. Glucksberga, t. 2.
M a u r i a c F. 1961, Kłębowisko żmij, Warszawa, Gebethner i Wolf.
M i n o i s G. 1995, Historia starości. Od antyku do renesansu, tłum. K. Marczewska, Warszawa,
Wydawnictwo Marabut.
M y e r h o f f B. 1984, Rites and Signs of Ripening: The Interwining of Ritual, Time, and Grow­
ing Older, [w:] Age & Anthropological Theory, D. Kertzer, J. Keith (red.), z „Przedmową"
Matildy White Riley, London, Cornell University Press /Ithaca/, s. 305-330.
N i e k t ó r e . . . 1899, Niektóre wierzenia ludowe w Rudkach. Spisał Józef z nad Wiszenki w la­
tach 1870-5, Lud, t. 5, s. 346-357.
N o w o s i e l s k i A. 1857, Lud ukraiński, Wilno, t. I I .
Okulicz-Kozaryn
Ł. 1983, Życie codzienne Prusów i Jaćwięgów w wiekach średnich
(IX-XIII w.), Warszawa, PIW.
Orban B. 1869, A Szekelyfóld leirdsa r.kótet, Budapest.
O r k a n W. 1953, Ród i rodzina; [w:] Wybór pism, Kraków, Wyd. Literackie, s. 477-478.
O s o r i o - M r o ż e k S. 1999, Meksyk od kuchni. Książka nie kucharska, tłum. M . Raczkiewicz,
Kraków, Wydawnictwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych.
P h i l l p o t t s B.S. 1917, Old Age (Teutonic), [w:] Encyclopaedia of Religion and Ethics,
J. Hastings, J.A. Selbie i in. (red.), vol. IX, Edinburgh, s. 480.
Paradoksy...
1993, Paradoksy o życiu i naturze ludzkiej, wybór W. Jędrzej czy ko wa, Łódź,
Wydawnictwo 86 Press.
P i e k a r c z y k S. 1968, Barbarzyńcy i chrześcijaństwo.
Konfrontacje społecznych
postaw
i wzorców u Germanów, Warszawa, PWN.
P i e r w s z y . . . 1888, Pierwszy dodatek do Przysłów ludu w Księstwie Cieszyńskiem, zebrał
A. Cinciała, Wisła, t. 2, s. 306-312.
P i ł s u d s k i B. 1912, Trąd wśród Gilaków i Ajnów, Luaf, t. 18, s. 79-91.
Potęga...
1994, Potęga mitu. Rozmowy Billa Moyersa z Josephem Campbelle, oprać.
B. S. Flowers, tłum. I . Kania, Kraków, Znak.
R. L. 1893, Ofiary z ludzi, Wisła, t.7, s.338.
R i n g g r e n H . , Stróm A.V. 1975, Religie w przeszłości i w dobie współczesnej, Warszawa,
Książka i Wiedza.
R i p a C. 1998, Ikonologia, tłum. I . Kania, Kraków, Universitas.
S a n t a F. 1970, Sokan voltunk, [w:] Isten a Szekeren. Vdlogatott novelldk, Budapest, Szepirodalmi Konyvkiado, s. 5-16.
S c h ó n f e l d t S. hr. 2000, Lata, które nam pozostały. Myśli o starości, Warszawa, Instytut Wy­
dawniczy PAX.
S i 11 a m y N . 1994, Słownik psychologii, tłum. K. Jarosz, Wydawnictwo „Książnica", Katowice.
S i n g e r P. 1997, O życiu i śmierci. Upadek etyki tradycyjnej, Warszawa, PIW.
S i e r o s z e w s k i W 1900, 12 lat w kraju Jakutów, Warszawa, Drukarnia Fr. Karpińskiego.
Słownik...
1972, Słownik Wyrazów Obcych, Warszawa, PWN.
S t e f f e n 1957, Ojciec i trzy córki, [w:] Antologia polskiej pieśni ludowej, ułożył J. Przyboś,
Warszawa, PIW, s. 136-138.
th

102

URSZULA LEHR

S z y n k i e w i c z S. 1981, Rodzina pasterska w Mongolii, Wrocław, Ossolineum.
- 1984 Herosi tajgi. Mity, legendy, obyczaje Jakutów, Warszawa, Iskry.
T e t m a j e r K. 1960, Legenda Tatr. Maryna z Hrubego, cz. 1, Kraków, Wydawnictwo Literackie.
T r y j a r s k i E. 1991, Zwyczaje pogrzebowe ludów tureckich na tle ich wierzeń, Warszawa, PWN.
Ts u j i Y. 1997, Continuities and Changes in the Conceptions of Old Age in Japan, [w:] Aging.
Asian Concepts and Experiences. Past and Present, S. Formanek, S. Linhart (red.), Vi en,
Der Österreichischen Akademie der Wissenschaften, s. 197-210.
We z 1 e r A. 1997, Old Age and the Elderly in Ancient and Mediaeval India, [w:] Aging. Asian
Concepts and Experiences. Past and Present, S. Formanek, S. Linhart (red.), Der Österreichi­
schen Akademie der Wissenschaften, Vi en, s. 3 7-63.
Wieś... 1938, Wieś Dobra w pow. Limanowskim. Wybór materiałów zebranych przez uczestniczki
V instruktorskiego żeńskiego obozu krajoznawczego w Dobrej, Kraków, do druku przygo­
tował mgr R. Reinfuss, Nakł. Komisji Kół Krajoznawczych młodzieży P.T.K, w Krakowie,
wydano z zasiłku Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Druk. Brat­
niej Pomocy Medyków UJ w Krakowie.
W i n n i c z u k L. 1983, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa, PWN.
W i t o r t J. 1897, Zarysy prawa zwyczajowego ludu litewskiego. Prawo familijne, Lud, t. 3,
s. 193-213.
W i n i a r s k i R. ks. 1996, Uczta marnotrawnych, Lublin, Norbertinum.
W o r a c h - K o r d a s H . 1983, Wiek a pełnienie ról społecznych, Warszawa, PWN.
W y s p i a ń s k i S. 1898, Dawna polichromia kościoła św. Krzyża w Krakowie, Rocznik Kra­
kowski, t. 1, s. 90-101.
Y o u n g R., I k e u c h i F. 1997, Religion in "The Hateful Age": Reflections on Pokkuri and
Other Geriatrie Rituals in Japan's Aging Society, [w:] Aging. Asian Concepts and Expe­
riences. Past and Present, S. Formanek, S. Linhart (red.), Vien, Der Österreichischen Aka­
demie der Wissenschaften, s. 229-255.
Z a o r s k a B. 1995, Podróż na krańce życia, Warszawa, Wydawnictwo Archidiecezji Warszaw­
skiej.
Z kraju... 1975, Z kraju kamiennej siekiery. Misjonarze - Werbiści o Nowej Gwinei 1910-1973 r,
T. Dworecki SVD (red.), Warszawa, Akademia Teologii Katolickiej.
Zawistowicz-Adamska
K. 1948, Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania
z badań terenowych w Zaborowie, Łódź, Polski Instytut Służby Społecznej.
Z n a n i e c k i F. 2001, Socjologia wychowania, Warszawa, PWN.
Ż e r a K. 1980, Vorago rerum. Torba śmiechu. Groch z kapustą. A każdy pies z innej wsi...,
Wstęp, komentarz i opracowanie K. Żukowska, Warszawa, PIW.

URSZULA LEHR
PROFILES OF OLD AGE
Summary
There are different visages of old age - the last stage of human life. The author has focused
her interest on the negative aspect of people's attitudes and behaviour towards the old and elderly.
She presents them showing themes of tales, fairy tales and stories coming from different histori­
cal periods. Numerous are stories saying about abandoning old people, killing them or bringing
them to commit suicide. To some extent they were meant as edifying messages. There is,
however, another meaning of those messages as well, concerning the eternal problem of ageing.
Metaphors serve to express real attitudes towards the last stage of human life, and those attitudes
resolve themselves into lack of acceptance and the syndrome of rejection.
Translated by Anna

Kuczynska-Skrzypek

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.