http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5026.pdf

Media

Part of Brisées czyli ślady Afryki/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

extracted text
Aujourd'hui j'oublie que je suisen Afrique 1

TOMASZ SZERSZEŃ

(Michel Leiris, rAfrique Fant6me)

*

19 maja 1931. MichelLeiris zapełnia pierwszą stronę swego dziennika podróży. Trzy lata później Gallirnard wydaje te liczące 650 stron zapiski - owoc misji
badawczej Dakar- Dżibuti2 • Konsternacja. "LAfrique
Fant6me wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Istnieje

Brisees
czyli ślady Afryki
O dzienniku afrykańskim

gdzieś na styku "nauki", "sztuki" i "życia".

W wiele lat po powrocie z Afryki Leiris zostaje
sportretowany przez swego przyjaciela Francisa Bacona. Deformacja, rozkład malowanej postaci, tak przecież charakterystyczne dla stylu angielskiego malarza,
zaskakująco korespondują z osobą autora Afrique
i z jego dziełem. Niezwykły dziennik afrykański jest
bowiem dokumentem właśnie takiej dezintegracji: Leiris zaczyna codziennie pisać od nowa - każdego dnia
konstruuje na nowo swą osobowość. Bacon doskonale
oddał tę cechę, to wieczne stawanie się - przywoływa­
ny portret i "LAfrique FantOrne prezentują nam zaledwie cień osoby, jej fragment.
Brisees, czyli "ślady", 3 ale również "pokruszone kawałki szkła". A idąc dalej: "fragmenty". Brisees:4 taki
tytuł nadał Leiris wydanemu w 1966 roku zbiorowi
krótkich tekstów, esejów i recenzji, pisanych na przestrzeni czterdziestu lat. Tytuł oddający metaforycznie
nie tylko bliską mu koncepcję kultury czy osobowości,
ale odnoszący się również do całości jego dzieła.
Wszystkie jego teksty są bowiem jakby fragmentami
większej całości - Leiris pisał przez całe życie tę samą
książkę. Wszystkie jej wątki biorą swój początek wła­
śnie z "LAfrique Fant6me. Tym zaś, co pozostaje z lektury tych 650 stron, jest zaledwie fragment, aforyzm, impresja. Brisees.

*
Raymond Roussel,5 francuski pisarz, jeden z prekursorów surrealizmu, nigdy nie był w Afryce - czytał
jedynie opisy podróży. Afrykańską przygodę swej wyobraźni przelał na papier w postaci Impressions d'Afrique. 6 Tak się złożyło, że młody Michel był na przedstawieniu7 opartym na tekście Roussela. Oniryczna Afryka, a także idea poetyckiej podróży w wyobraźni, mocno go urzekły. Gdy po latach pojawia się rzeczywista
możliwość podróży na Czarny Ląd, staje się ona dla
niego realizacją chłopięcego marzenia- symbolicznym
powrotem do krainy dzieciństwa, tam gdzie rzeczy nie
są jeszcze zmącone, nie podlegają rozpadowi (rozwinięciem tego wątku będzie Wiek męski). Podróży realnej towarzyszy więc ta poetycka, będąca nostalgicznym powrotem, poszukiwaniem ojczyzny duchowej.
W takim oglądzie Afryka zyskuje wymiar figury literackiej, zostaje upersonifikowana. "Zwracam się do
tej kobiety jedynie dlatego, że jest nieobecna - do kogóż by pisać, jeżeli nie do osoby nieobecnej? Ponieważ

Michela Leirisa

jest w oddaleniu, utożsamia się ona z moją nostalgią,
wkrada się między mnie samego a moje myśli. Zapewne nie ma mowy, aby została ukochanym przedmiotem; raczej substancją melancholii, obrazem wszystkiego, czego mi brak ... ": 8 ten fragment Wieku męskiego
odnieść można również do Afrique. Afryka jako coś
istniejącego "między nim samym a jego myślami", rodzaj obsesji, idee fixe. Afryka jako kobieta. Jako kochanka, przedmiot pożądania sięgającego swymi korzeniami dzieciństwa.
"Zawsze pociągały mnie alegorie, obrazy pouczają­
ce i zagadki do rozwiązania, będące często kobiecymi
postaciami, silnymi własną pięknością i tym, co ciemne i niepokojące w symbolu"9 - napisze. Afryka była
dla niego, taką właśnie alegorią. Obrazem, który "znaczy", który coś "mówi". W którym przeglądał się niczym w lustrze będącym źródłem samowiedzy: Afryka
to lustro Leirisa.
Ale jest tu coś jeszcze. Wyruszający na Czarny Ląd
Leiris przypomina melancholika, który nagłym ruchem próbuje zerwać zasłonę, którą się otoczył, rozbić
szybę, która dzieli go od świata. To konfrontacja ze
światem i z samym sobą. W przedmowie napisze, że ta
podróż wtajemnicza go w etnografię. Można bowiem
czytać Afrique jako opowieść o wtajemniczaniu, jako
wielopłaszczyznową historię inicjacji ...

*

"Marzyłem więc o byczym rogu. Trudno mi się było pogodzić, że jestem tylko literatem" (z przedmowy

do Wieku męskiego lO) .
"Czego się nauczyłem? Wszystko dzieje się tak, jak
gdyby złudne fundamenty, na których opierało się
moje życie, zostały podważone, nic jednak, co mogło­
by je zastąpić, nie zostało mi dane. (... ) Będąc zawsze
powyżej lub poniżej konkretnych zdarzeń, jestem
uwięziony w następującej alternatywie: albo świat jest
przedmiotem rzeczywistym, który zagarnia mnie i pożera cierpieniem albo też zmienia się w czysty fantazmat, który rozpłynie się w rękach ... Może moim ce-

lem powinno być właśnie uniknięcie dylematu - przez
odkrycie środka, dzięki któremu świat i ja - przedmiot
i podmiot - stanęliby twarzą w twarz, na równych
prawach, jak matador z bykiem" (zanotowane po powrocie z Afryki 11 ).
Leiris wielbił tauromachię. Walki byków były dla
niego ostatnim prawdziwym rytuałem Zachodu- jedynym, który zachował jeszcze wymiar sakralny. Tauromachia bowiem jest jednym z tych szczególnych momentów, gdy "przylegamy do świata", gdy stajemy wobec śmierci, gdy wykraczamy poza "ja". Leiris wracał
do tego tematu parokrotnie: pierwszych wzmianek
o wspaniałościach korridy doszukać się można w Afrique, w 1939 powstaje natomiast rozprawa Lustro tau-

romachii - niezwykła książeczka, będąca bezpośrednią
inspiracją dla Georges'a Bataille'a i jego teorii erotyzmu jako transgresji. W 1946 wydrukowany zostaje
Wiek męski (dedykowany z kolei Bataille'owi - obaj
autorzy przyjaźnili się), poprzedzony rozprawą Literatura jako tauromachia, w której "walki byków", "byczy
róg" stają się metaforami i zostają włączone w sferę
dyskursu literackiego.
"Stworzyć książkę, która byłaby czynem (... ) odnoszącym się do mnie samego. (... ) Szło (... ) o literaturę,
w którą starałem się całkowicie zaangażować samego
siebie" 12 - napisze Leiris. Ta obsesja zaangażowania,
pragnienie "byczego rogu" to dramatyczna próba zlikwidowania stałego dysonansu między nim a światem,
wzrastającej próżni. Autora Afrique prześladuje bowiem poczucie nierzeczywistości, pragnienie autentyczności: "Czy zerwę kiedykolwiek ostatecznie z tymi
intelektualnymi gierkami, sztuczkami mowy?" 13 - pyta. Tym co wyznacza jego doświadczenie, jest również
wrażenie ślizgania się po powierzchni, 14 nie możność
dotknięcia istoty rzeczy.
Tymczasem Afryka, jako rzeczywistość mocna,
"głębsza", jako mityczna przestrzeń przygody, wydaje
się idealnym miejscem, by zlikwidować to poczucie
sztuczności, by być "naprawdę". By skonfrontować się
z rzeczywistością. Leiris wierzy, że obca kultura, zmiana codziennych nawyków podziałają jak "byczy róg":
spowodują to ukłucie wewnątrz, które sprawi, że to
poszukiwane "przylgnięcie do świata", "roztopienie się
w nim" (nieosiągalne od czasów dzieciństwa) stanie się
znowu możliwe. Roztopienie "ja" w mentaliu! primitive.
To naiwne marzenie okazuje się niemożliwe do zrealizowania: autor Afrique rozpoczyna więc pisanie Wieku
męskiego- chce stworzyć dzieło wykraczające poza fikcję literacką, dzieło-czyn. Polem walki pozostaje literatura.

"Maski: sekretny język społeczeństwa."
(I.:Afrique Fan[()me16)

Maska jako główny temat Leirisa, jego wielka fascynacja. W 1931 roku zamieszcza w "Documents" artykuł, w którym porusza temat masek erotycznych opisywanych w powieściach Williama Seabrooka.17 Pisze
tam o przebieraniu się -jako o jednej z bardziej znaczą­
cych czynności ludzkich. "Ja" jako "inny": idea wcielania się w kolejne role towarzyszyła autorowi Afrique
przez całe życie Oames Clifford nazywa tę skłonność
Leirisa do przebieranek "teatralną koncepcją ja") .
Poczucie bycia "aktorem" nie opuszcza Leirisa również w Afryce: "odczuwam przygnębienie z powodu odgrywania swej roli (etnografa - przyp. aut.)" wyznaje.
Opisana w dzienniku podróż, to w gruncie rzeczy proces
nieustannego (równoległego) odgrywania kolejnych
ról. Mamy więc do czynienia z etnografem, podróżni­
kiem, "dzielnym kapitanem" (bohaterem powieści przygodowej), przedstawicielem francuskiej nauki, rozczarowanym pisarzem, poetą podążającym tropami Rimbauda i Roussela, surrealistą owładniętym poczuciem
dziwności świata, melancholikiem, pacjentem poddają­
cym się kuracji psychoanalitycznej. Żadnym z nich nie
jest w pełni - stałoby to w sprzeczności z jego koncepcją życia: jako demaskowania kolejnych przebrań. I to
jest właśnie "reguła gry", w którą gra Leiris (La regle du
jeu- tytuł cyklu autobiograficznego, który autor Afrique
pisał przez znaczną część swego życia).
Cóż jednak pozostanie, gdy kolejne maski opadną?
Leiris odwleka ten moment, nie odkrywa się do koń­
ca. Być może odczuwa lęk przed "nagą twarzą", przed
"prawdziwym ja". W I.:oei! de l'etnographeiB wykłada
swój pogląd: osobowość ludzka przemija pod wpływem
kontaktu z "innymi". Czyżby więc ta obłąkańcza gra
masek była walką z pustką, skrywaniem nicości?
Każdy kolejny dzień Afrique rozpoczyna się od
przebudzenia: "pióro zaczyna pisać każdego dnia na
nowo".19 Każdy dzień jest bowiem fragmentem, "odpryskiem", brisees rozbitej osobowości - Leiris każdego
dnia od nowa konstruuje swą tożsamość, nakłada maskę, by ją następnie zedrzeć. Gdzieś pod koniec L:Afrique Fantorne czytamy: "rzeczy, które zdawały się być jasne, zmieszały się na nowo". Gra z czytelnikiem czy
poczucie klęski? Podróż do Afryki jako nieudana próba zmiany tożsamości, jako (nie)odnalezienie siebie?

*

"Jestem specjalistą, maniakiem od spowiedzi ... "
(Wiek męski20)

W sześć lat po powrocie z Afryki Leiris odsłania
ważny aspekt "bycia tam": ,;wydostawszy się z tych ot-

*

Chciałbym najpierw zagrać rolę Rolli, potem Ham-

leta, dzisiaj- Gerarda de Nerval. Jaką jutro? Co dzień
wdziewam maski. ..
(fragment dziennika z 1924 15)

chłani i poradziwszy lekarza, pomyślałem, że nie od
rzeczy byłoby zakosztować trochę twardszego i surowszego życia, którego mi najwyraźniej brakowało. Skorzystałem więc ze sposobności, aby odbyć długą po-

108

Tomasz Szerszeń • BRISEES CZYLI ŚLADY AFRYKI

dróż: wyjechałem na dwa lata do Afryki jako uczestnik

misji etnograficznej" .Z!
Doświadczenie lektury dzienników Malinowskiego
sprawia, że takie wyznania już nie dziwią. Dziennik
w ścisłym tego słowa znaczeniu jest zapisem mozolnej
pracy nad sobą i procesu samopoznania (mającego
również swe ciemne strony). Intuicje Malinowskiego
opisujące psychikę ludzką, choć momentami bardzo
nowoczesne, nie są jednak jeszcze silnie zakorzenione
w myśli Freuda.
Z kolei dziennik Leirisa powstaje w momencie, gdy
psychoanaliza święci triumfy. Podróż do Afryki i podjęcie pracy etnografa są kluczowym momentem kuracji, którą podjął późniejszy autor Wieku męskiego. Pamięć o tym nie opuszcza Leirisa: do jego lektur należy
Notes and Queries on anthropologyZZ (zawierająca komentarze do teorii Junga), zaś w samej Afrique sporo
jest fragmentów poświęconych naturze erotyzmu, marzeniom seksualnym, prób objaśniania snów. Jest też
moment buntu przeciw "ja", przeciw represyjności
kultury: "Przeklinam całe moje dzieciństwo, całą edukację którą otrzymałem, kretyńskie konwencje ... ". 23
Dziennik afrykański wymyka się jednak kluczowi
psychoanalitycznemu. Według Junga funkcją snu jest
rozjaśnianie, ujawnianie problemów śniącego. Tymczasem lektura Afrique nie zaświadcza o postępie: problemy Leirisa pozostają nierozwiązane, kuracja nie postępuje. Każdy dzień zaczyna się przebudzeniem, każdy
dzień to budowanie od nowa swej osobowości, to autonomiczna całość. Leiris świadomie kreuje w I.:,Afrique Fantorne i w Wieku męskim obraz samego siebie jako bardzo wieloznaczny i uniezwyklony. Niezgoda na
bycie zaszufladkowanym, niezgoda na banalność czło­
wieka zdemaskowanego przez psychoanalizę, "ja"
sprowadzonego do kilku podstawowych popędów. Obraz Michela Leirisa wymyka się nam, tak jak wymyka
się lektura Afrique. "Au diable la psychoanalyse!"24

"Ile kilometrów trzeba było przebyć, by poczuć, że jest
się wreszcie u progu egzotyzmu".Z8 Przytoczone fragmenty dziennika zdają się być zapisem doświadczenia
"rzeczywistej obecności", poszukiwanym przebły­
skiem. Iluzja trwa krótko: jesteśmy świadkami kolejnej
demaskacji. Leiris zdaje sobie sprawę, że Afryka, jakiej
poszukuje -Afryka egzotyczna- jest widmem. Tworem europejskiej wyobraźni.
Leiris zachwycał się Jądrem ciemności Josepha Conrada i podróżniczymi reportażami Williama Seabrooka. Konstruują one obraz Afryki jako przestrzeń przygody lub wtajemniczenia: jako "rzeczywistość mocną".
Czarny Ląd to miejsce ucieczki Rimbauda, miejsce
przemiany bohaterów powieści Kurtza i Madowa,
przestrzeń podróży Livingstone'a i orgii kanibali. Natężenie wszelkiej niezwykłości. Afrykański dziennik
Leirisa jest dokumentem ambiwalentnym: jego autor
raz ulega tej tworzonej przez pisarzy kliszy, raz z nią
walczy. Taką dwoistą funkcję pełni dołączona do
dziennika pod datą 19 czerwca 1932 roku lista Imagerie africaine29 (a więc: ,,Aida Verdiego skomponowana
na otwarcie Kanału Sueskiego; Ojciec Jan; śmierć Livingstone'a; Fachoda; Rimbaud; bitwa pod Piramidami; konferencja w Algesiras; Impressions d'Afrique ... ").
Leiris ujawnia mechanizm rządzący europejską wyobraźnią. "Nasza" wizja Afryki okazuje się zaskakująco
spójna: zasadą, która łączy elementy składające się na
jej obraz, jest "niezwykłość". Tymczasem epoka Livingstone'a minęła bezpowrotnie. Afryka ukazana
w dzienniku Leirisa, rozkłada się, wymyka narzuconej
wizji. Ukazuje swój widmowy, niejasny charakter.
Rimbaud i Marlow wrócili z Afryki wyniszczeni.
Wrócili ze świadomością, że tego, co przeżyli, nie da
się opowiedzieć: Rimbaud nie pisze już więcej, Marlow
przywozi ze sobą symboliczne "jedno mocne słowo".
Leiris wraca z 650 stronami Afrique.

*

*

"Prawdziwa chandra: chandra kolonialna"

"Tropiki dokładnie takie, jak je sobie wyobrażamy."

(I.:Afrique FanromelO)

(I.:Afrique FantómeZ5)

Leiris bardzo chce ujrzeć niezafałszowany obraz
Afryki- chce ją zobaczyć "naprawdę". Słabość europejskiego oka polega jednak na tym, że stylizuje ono
rzeczywistość, przemienia w serię klisz, pamiątek
z Czarnego Lądu. Fotograficzna metaforyka przypomina o nieoczywistości "bycia tam": "Zdawać by się mogło, że oglądam zdjęcia, które powinny zostać wywoła­
ne, bym mógł sobie uświadomić, że jestem w czymś co
przypomina Afrykę". 26 Wrażenie nieautentyczności,
poczucie obcowania zaledwie z widmem Afryki, zmieniają podróż Leirisa w poszukiwanie jądra pierwotności. Autor Wieku męskiego co pewien czas odnajduje
"prawdziwy" nastrój Czarnego Lądu, by chwilę później
go utracić: "Trzeba odnaleźć miejsca naprawdę niezwykłe, by mieć choć trochę wrażenie egzotyzmu", 27

I.:,Afrique FantOrne to być może pierwszy tak stanowczy głos przeciw etnografii. Leiris - wrzucony w rolę etnografa, sekretarza misji - nie potrafi zbliżyć się do
świata, który bada, zostaje skazany na "nieludzką pozycję obserwatora"3L. Niemożność empatii, zrozumienia
"naprawdę", prowokuje go do dramatycznego wyznania: "Moja depresja wzmaga się. (... ) potrzebuję wniknąć w ich problemy (... ) NIGDY NIE SPAŁEM
Z CZARNĄ KOBIETĄ".JZ Prawdziwa Afryka jest wła­
ściwie niedostępna - to co nam pozostaje, to zaledwie
jej cień: "egzotyzm" (jako coś stworzonego przez i dla
Europejczyków). Leiris jest pesymistą: badanie zwyczajów nie daje pełnego wglądu w obcą kulturę. Etnografia
pozostaje poznawaniem zaledwie tego, co zewnętrzne.
Esprit Afryki - prawdziwe wniknięcie w czarną kobietę
(niepowiązane z relacją władzy) -jest nieuchwytne.

Michel Leiris, zapewne jako pierwszy, zwraca uwa-

Mniej istotny jest dowolny charakter tego wyliczenia

gę na kolonialne uwikłania etnografii. Demaskuje jej
teatralny charakter: etnografia na terenach znajdują­

- I.:Afrique FantOrne jest zalążkiem ogromnego cyklu

cych się pod panowaniem kolonialnym niewiele ma
wspólnego z rzeczywistą, obiektywną próbą zrozumienia badanych społeczeństw, więcej z procesem utwierdzania władzy (osiąganym m.in. poprzez aranżowanie
sytuacji, zbieranie artefaktów). W takiej sytuacji ankieta etnograficzna niewiele się różni od protokołu policyjnego.
Dla Leirisa przemierzanie terytoriów należących do
Francji ma w sobie wiele z wyprawy turystycznej. To
nie prawdziwa Afryka, to zaledwie jej fantc3rne : Afryka
- scena teatralna dla europejskich podróżników. Afrique rozpoczyna drogę Leirisa ku odkryciu powiązań etnografii i kolonializmu. Jego stanowisko stopniowo
krystalizuje się: w 1950 roku publikuje artykuł I.:etnographe devant Ie colonialisme, 33 będący podsumowaniem jego rozważań na ten temat. Społeczeństw nie da
się więc badać z zewnątrz - przynajmniej w sytuacji
kolonialnej. By opisać Czarny Ląd, potrzeba kogoś
niezaangażowanego w relację władzy, kogoś zdolnego
do empatii.
Jak więc być w Afryce "naprawdę", czy Europejczyk ma na to w ogóle szansę? Czy może wystarczy
zrzucić maskę etnografa, odłożyć zeszyt i pióro? Leiris
zostaje postawiony w takiej sytuacji: w Etiopii (poza
zasięgiem władzy kolonialnej) zbliża się do czarnej poetki Emawayish- "kobiety w turbanie, kobiety o zniszczonych piersiach" - która zadaje mu pytanie: "Czy
miłość istnieje we Francji? Czy poezja istnieje we
Francji".J4 Staje bezradny wobec tajemnicy.

*

Leiris jako pierwszy demaskuje nudę badań terenowych. W serii notek manifestuje swe całkowite zniechęcenie, rozczarowanie: "Nie ma na świecie miejsca
które by nie gniło". I dalej : "Złe nastawienie do Francji,
obojętność dla Afryki ... ".J5 Niechęć do tropików przeradza się w niechęć do etnografii, do pisania, w kryzys
pisarski: "Przekleństwo pisania. Przekleństwo tego
dziennika ...".3 6 "Bycie tam" staje się dla niego, w pewnym momencie, wręcz występkiem: "Dlaczego tu jesteśmy, skoro w Europie dzieją się tak ważne rzeczy?"37
650 stron Afrique nie da się przeczytać. Pomimo
wielu dobrych momentów, jest po prostu nie do czytania - zbyt wiele w niej nużących opisów codzienności.
Afrique jest nudna, ponieważ "tam" nic się nie dzieje:
wyprawa w tropiki także może być monotonna. Odpowiedzią Leirisa, ucieczką przed nudą, jest skupienie się
na własnej osobie. Jego marzeniem jest surrealistyczne
z natury dążenie do uniezwyklenia codzienności, do
zrównania jej z rzeczywistością mityczną. Leiris uniezwykla więc "ja": podnosi swą wędrówkę po Afryce do
rzędu takich figur mitologicznych jak "zejście do piekieł, włóczęga Edypa, (... ) krucjaty, podróże średnio­
wiecznych alchemików, wielkie rajdy sportowe".38

autobiograficznego, który przybierając różne formy
(dziennika, powieści, traktatu, eseju), służy jednemu
celowi: zbadaniu i opisaniu "ja".
Nuda Afryki, nuda badań terenowych sprawia, że
Leiris zaczyna uprawiać "antropologię samego siebie"
(w kilkadziesiąt lat później Georges Perec wpada na
pomysł pokrewny: uprawiania "socjologii samego siebie". Warto zaznaczyć, że MichelLeiris należał do ulubionych pisarzy Pereca ... ). 650 stron Afrique ujawnia
bowiem niemożność uchwycenia "innego": tak naprawdę, możemy badać tylko nas samych.

*

W Afrique nie ma wielu momentów informujących
nas o strategii pisarskiej Leirisa. Pierwszy z nich zawarty jest w Przedmowie i zawiera w sobie postulat, któremu autor Wieku męskiego pozostanie wierny już całe
życie: "Gdy piszę od siebie, wzrasta wartość mojego zeznania"; "To poprzez sięgający paroksyzmu subiektywizm, mamy szansę dotknąć prawdy"39. Skrajny sceptycyzm wobec świata i wobec etnografii, wpływa na jego technikę opisu: "tylko konkret jest prawdziwy"40 napisze. Tylko konkret, szczegółowy opis codzienności, traktujący na równi sny, marzenia, lektury i "to co
naprawdę", ma szansę ocalić coś z ulegającego nieustannej destrukcji "ja". Afrique to pochwała fragmentu.

*

Otwieram I.:Afrique FantOrne i czytam: ,,Wielkie
kwiaty kiełkowały. Odmiany białych i czerwonych lilii
wzrastające grupami na tej samej łodydze i przypominające świeczniki w stylu moderne. Pytam sam siebie:
czy kwiaty nami zawładnęły... ".41 Czy to jeszcze etnografia? Ten fragment odsyła do fundamentalnego pytania, przed jakim stawia nas lektura dziennika Michela
Leirisa: czy branie udziału w ekspedycji naukowej i deklarowanie się jako etnograf sankcjonuje takie pisanie?
Czy można zestawiać "sztukę" (poezję?) z "nauką", nie
wskazując gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie?
Dziennik Leirisa zostaje właściwie odczytany
i w pełni doceniony dopiero po latach.4 2 Afrique to bowiem najbardziej spektakularna clekonstrukcja autorytetu etnograficznego. Po 300 stronach mniej lub bardziej udanego budowania swego "autorytetu", ukazywania siebie jako etnografa Leiris jednym zdaniem
przekreśla sens swych badań, demonstruje totalną niewiarę w naukę, w sens samej podróży. Pisze tak: "Skoń­
czyłem czytać <
<Pickwicka>> . Dziwna rana otwarta przez
tę książkę ... Realne przygody, w środek których rzucamy się, w rzeczywistości nie są tak ekscytujące jak te
które powstają w naszej głowie ... ".43 Inspiracji Rousselowskiej nie da się przecenić- dla autora Afrique fikcja
pozostaje równie ważną materią (materiałem etnograficznym) jak to, co nazywamy "rzeczywistością".

110

Tomasz Szerszeń • BRISEES CZYLI ŚLADY AFRYKI

*

"Słowem, szło o zaprzeczenie powieści ... "
(przedmowa do Wieku męskiego-H)

W gruncie rzeczy Afrique to parodia. Pod koniec
pierwszej części dziennika wydaje się, że stajemy
u wrót przygody: "Oto wreszcie Afryka, ziemia 50
stopni w cieniu, ziemia niewolniczych konwojów, festynów kanibali ... ".45 Nic się jednak nie wydarza- misja zostaje zatrzymana na granicy abisyńskiej, kolejny
dzień zaczyna się od przebudzenia i nudnego opisu codzienności. Mamy do czynienia z parodią powieści podróżniczej: "Epoka Livingstone'a minęła" i przygody,
jakie mogą nas spotkać, są na miarę tych nowych,
"gorszych" czasów. Leiris zresztą otwarcie przyznaje, że
najwyżej sobie ceni przygody wyobraźni - te, które
przeżywamy dzięki lekturze.
Afrique nie broni się również jako traktat etnograficzny. Obraz rzetelnie notującego Malinowskiego
mógłby być przeciwwagą dla obrazu robiącego notatki
terenowe Leirisa. Co zapisuje w dzienniku: uwagi
o maskach Dogonów czy swoje fantazje seksualne?
W istocie obraz ciągle piszącego autora (650 stron!)
do niczego nie odsyła - jedyna prawda, jaka kryje się
rzeczywiście za tym potokiem słów, neguje sens etnografii: nie da się opisać obcej kultury.
Wielość i przemieszanie gatunków w dzienniku
Leirisa: przychodzi na myśl Smutek tropików (Levi-Strauss znał Afrique. Wielki temat do napisania: o ich
wewnętrznym pokrewieństwie). Dziennik intymny,
dziennik z podróży, powieść przygodowa, powieść inicjacyjna, traktat etnograficzny, traktat o kolonializmie, sennik ... Każdy z występujących tu gatunków zawiera w sobie pęknięcie. Żadna z rozpoczętych inicjacji (w Afrykę, w etnografię, w przygodę, w poznawanie
samego siebie ...) nie zostaje doprowadzona do końca,
żaden wątek nie zostaje zakończony (przerwana kuracja, niezrealizowane marzenia erotyczne ... ). Nie mamy
żadnego rozstrzygnięcia - brakuje puenty.
Czy na pewno? Na ostatniej stronie czytamy: "Nie
pozostaje mi już nic innego do roboty, z wyjątkiem zamknięcia tych notatek, zgaszenia światła, przeciągnię­
cia się- i oddania snom ... ".46 Leiris zwodzi po raz kolejny: kwestionuje te 650 stron, nadając im charakter
snu, halucynacji, marzenia. Żartu.

,,Wróciłem

*

w 1933, zabiwszy mit podróży jako

ucieczki."
(W~ek męski41)

,,W Afryce (... ) znalazłem wiele, ale nie oswobodzenie".
(przedmowa do LAfrique Fantóme4B)

Powieść Georges'a Pereca Życie. Instrukcja obsługi.
składa się z kilkudziesięciu luźno ze sobą powiązanych

opowieści. Jedną z nich jest historia Marcela Appenzzella - antropologa-idealisty, który postanawia wtopić
się całkowicie w życie badanego plemienia. Fikcja ta
zostaje subtelnie wplątana w łańcuch rzeczywistych
odniesień (pojawiają się m.in. postacie Marcela Maussa i Malinowskiego, z którym Appenzzell prowadzi korespondencję), zaświadczających o wszechstronnym
oczytaniu i wyrafinowanym poczuciu humoru autora.
Opowieść o ("prawdziwej") inicjacji w etnografię
i w obcą kulturę kończy się groteskowo: etnograf nie
jest w stanie zbliżyć się do wybranego plemienia "dzikusów doskonałych" - każda próba kończy się ich
ucieczką. Załamany Appenzzell ostatecznie znika, nakreślając przedtem, w liście, który wysyła do matki,
obraz swej klęski:
"Przy całej goryczy zawodu, którego spodziewać się
musi każdy, kto duszą i ciałem poświęcił się profesji etnografa, zapragnąwszy zgłębić rzeczywisty obraz natury
Człowieka (czyli, innymi słowy, poznać minimum
uspołecznienia, które - nie bacząc na wszelkie różnice
rozmaitych kultur - określa ludzkie bytowanie) - przy
całej świadomości, iż da się wydobyć z mroków jedynie
względne prawdy (nadzieja bowiem na zgłębienie
prawdy ostatecznej jest iluzją) - najgorsze z przeciwieństw, z jakimi przyszło mi się zmierzyć, było całkiem
odmiennego rodzaju: marzyłem, aby dotrzeć do samego jądra pierwotności; czyż nie wypełniało mnie bez
reszty uczucie szczęścia, kiedy dane mi było przebywać
wśród ujmujących Tubylców, których nikt przede mną
nie napotkał i których, być może, nikt już więcej nie
zobaczy? Gdy wreszcie - u kresu emocjonującej wę­
drówki - udało mi się ich odnaleźć, pragnąłem jedynie
stać się jednym z nich, dzielić z nimi życie, troski i obrzędy! Niestety- oni mnie nie chcieli; nie byli gotowi
wtajemniczyć mnie we własne zwyczaje, objaśnić swe
wierzenia! Nie potrzebowali podarunków, które kła­
dłem przed nimi, nie potrzebowali pomocy, jakiej,
w moim mniemaniu, mogłem im udzielić! To właśnie
z mojej przyczyny opuszczali wioski - po to tylko, aby
mnie zniechęcić, przekonać, iż nadaremnie ich ścigam;
zaszywali się w coraz to bardziej wrogie okolice, naraża­
jąc się na coraz potworniejsze warunki życia w tym jedynie celu, bym w końcu zrozumiał, że wolą wulkany,
bagna, trujące opary, słonie i śmiercionośne pająki aniżeli ludzi! Myślę, że nieobce są mi cierpienia ciała. Po
stokroć jednak gorzej jest czuć, jak umiera dusza ... ".49
Książka Pereca pełna jest intertekstualnych odwołań: przywołany fragment (nieznacznie przetworzony)
autor Życia ... bierze z tekstu Michela Leirisa A travers
Tristes Tropiques,5° pierwotnie pochodzi jednak ze
Smutku tropików. Leiris zaledwie go cytuje. Niezwykły
splot: Perec, Leiris, Levi-Strauss. Każdy z nich, wykorzystując te same słowa, opowiada historię o klęsce etnografii, o rozczarowaniu. O końcu pewnej osobistej
iluzji związanej z wyprawą w tropiki.
"Żegnaj Afryko. Zimno. Smutek. Niechęć do Morza Śródziemnego"5 1 - czytamy na jednej z ostatnich

Impressions d'Afrique ukazało się w Paryżu w 1910. Książka
Roussela sprawia podobne problemy jak LAfrique Fant6me: nie

stron dziennika rAfrique Fant6me. Rozczarowaniu
"byciem tam" towarzyszy równie silna niechęć do wła­
snej kultury.
Powroty. Na niedługo przed opuszczeniem Trobriandów, Malinowskiego prześladuje myśl o śmierci
(pod datą 18.07.1918, na ostatniej już stronie Zeszytu
trobriandzkiego, czytamy: "Znowuż myśli straszne:
śmierć (... ) Własna śmierć staje mi się czymś nieskoń­
czenie realniejszym. Silne poczucie: spotkać się z Matką, złączyć się z Matką w nicości. (... ) Chwilami czuję,
że to jest tylko śmierć "czegoś" we mnie ... "52).
Zadziwiająca zbieżność: Appenzzell nie wraca już
nigdy do Europy; znika na zawsze. Również w nim
umarło "to coś" wewnątrz.
Końcowe strony Smutku tropików zawierają pomysł
na dramat o roboczym tytule Apoteoza Augusta. Również Leiris u końca swej podroży zwraca się ku sztuce
- planuje napisanie powieści (kolejne podobieństwo
Afrique i Smutku), której bohater będzie nosił nazwisko znane z Conradowskiego Zwycięstwa: Heyst.
Powrót z tropików to symboliczny moment przejścia - przekraczania granic, bycia poza kulturami. Moment, w którym najlepiej widać niezwykły splot "etnografii" ze "sztuką" i z "życiem". Związek ten w Smutku
tropików i w dzienniku Malinowskiego zaledwie dyskretnie zarysowany, ujawnia się w pełni w rAfrique
Fantorne - tym dziele-monstrum, dziele-żarcie, które
jest przedziwnym splotem nudy i olśnienia.

IO
11
IZ

u
14

15
16
17

18
19

zo
21
22

23

24
25

26
27
28
29
30
31

Przypisy

"Dzisiaj zapomnialem (zapominam - uwaga aut.) że jestem
w Afryce" (wszystkie cytaty z LAfrique Fant6me w tłumaczeniu
autora}; Leiris M., LAfrique Fant6me, Gallirnard 1934, 2001,
s. 230.

32

Szefem misji był Marcel Griaule. Wyprawa została zorganizowana przez Instytut Etnologii i Muzeum Historii Naturalnej oraz
dotowana przez rząd francuski. Jednym z jej celów było uzupeł­
nienie zbiorów Musee du Trocadero. Wyprawa przebyła wszerz
całą Afrykę: od Senegalu do Somalii.
Wielki słownik francusko-polski (Wiedza Powszechna, 2003)
wskazuje na całą grupę znaczeń związanych z czasownikiem briser: "stłuc, potłuc, pokruszyć, rozbić, połamać; zniszczyć, zburzyć, skruszyć". Briser odnosi się również do rozpryskujących się
fal ("rozpryskiwać się, rozbijać się"); oznacza również "pękanie,
załamywanie się promieni światła". Pokrewne wyrazy to brise(e)
("przerwany, złamany"), brisement, czyli "rozpryskiwanie się fal
(o brzeg)", ale również "burzenie, kruszenie, tłuczenie"; briseur
d'images to "ikonoklasta, obrazoburca"; suiwe !es brisees de quelqu'en, czyli "podążać czyimś śladem". Natomiast samo brisees
występuje jako "ślady zwierzyny". Wydaje się, że Leiris wykorzystuje wieloznaczność tej grupy słów: tytuł wskazywać ma na
fragmenta ryczność, wieloznaczność, trudność zdefiniowania

36

51

dzieła.

52

33

34
35

37
38

39

40
41

42

43

44
45
46
47
48
49

50

Leiris M., Brisees, Gallirnard 1966, 1992
Raymond Roussel (1877-1933)- francuski pisarz, autor Impressions d'Afrique i Nouvelles impressions d'Afrique, uznany za jednego z prekursorów surrealizmu. Jego oryginalna twórczość została w pełni doceniona dopiero po latach. Leiris pisał o nim
kilkakrotnie - teksty te ukazały się w zbiorze Roussel l'ingenu
(1987).

112

wiadomo, jak ją sklasyfikować.
Leiris M., Ubrage, Gallirnard 1992 s. 27. Przedstawienie to grane było w latach 1911-1912, najpierw w Theatre Femina, a następnie w Theatre Antoine.
Leiris M. Wiek męski, Warszawa 1972 s. 130, tł. T J. Błońscy
Leiris M., op. cit., s. 44
Leiris M., op. cit., s. 10
Leiris M., op. cit., s. 169-170
Leiris M., op. cit., s. 11
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 260
Leiris M., op. cit., s. 445
Leiris M., Wiek męski, s. 129
Leiris M., rAfrique Fant6me, s. 129
Leiris M., Ubrage, s. 35-41 (Le • caput mortuum • ou La femme de
l'alchemiste} . W. B. Seabrook, amerykański podróżnik i pisarz, był
bohaterem kilku tekstów Leirisa. W 1929 roku w "Documents"
pojawia się artykuł autora LAfrique Fant6me o riie magique: powieści-reportażu Seabrooka, opisującego kult wudu na Haiti.
Leiris M., Ubrage, s. 33-34
Clifford J., Kłopoty z kulturą, Warszawa 2000, s. 188
Leiris M., Wiek męski s. 131
Leiris M., op. cit., s. 168
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 307-309. Clifford podaje (Klapoty z kulturą, s. 186}, że autorem Notes ... był W. H. R. Rivers.
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 621
Leiris M., op. cit., s. 157
Leiris M., op. cit., s. 174
Leiris M., op. cit., s. 213
Leiris M., op. cit., s. 202
Leiris M., op. cit., s. 281
Leiris M., rAfrique Fant6me, s. 365
Leiris M., o p. cit., s. 61 S
Leiris M., op. cit., s. 433
Leiris M., op. cit., s. 260
Leiris M., Brisees s. 141-164
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 444
Leiris M., op. cit., s. 157
Leiris M., op. cit., s. 622
Leiris M., op. cit., s. 259
Leiris M., op. cit., s. 389
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 263
Leiris M., op. cit., s. 265
Leiris M., op. cit., s. 350
Gdy na gruncie antropologii amerykańskiej pojawi się nowe podejście do etnografii- jako do aktywności pisarskiej.
Leiris M., op. cit., s. 302
Leiris M., Wiek męski, s. 12
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 279
Leiris M., op. cit., s. 648
Leiris M., Wiek męski, s. 169
Leiris M., LAfrique Fant6me, (Preambule) s. 7
Georges Perec, Życie. Instrukcja obsługi., Warszawa 200 l s. 146147.
Leiris M., Brisees, s. 223-235
Leiris M., LAfrique Fant6me, s. 645
Bronisław Malinowski, Dziennik w ścisłym tego słowa znaczeniu,
Kraków 2001 s. 656-657

Tomasz Szerszeń • BRISEES CZYLI ŚLADY AFRYKI

MichelLeiris (1901-90)

Michel Leiris
Zebrage

Etnograf, pisarz, poeta, eseista francuski. Uczestnik
ruchu surrealistycznego (od 1924 do 1929 roku). W latach 1931-33 brał udział w etnograficznej misji badawczej Dakar - Dżibuti. Wyprawa do Afryki rozpoczęła
jego przygodę z etnografią- do roku 1971 pracował jako etnolog w Musee de l'Homme w Paryżu.
Jego działalność pisarska była bardzo urozmaicona.
Niemal przez całe życie prowadził dziennik (1922-89),
którego szczególną częścią jest tAfrique Fantorne
(1934); pisał powieści (Aurora) i poezję (surrealistyczne, wydane w 1925 roku, Simulacre; inne tomiki poetyckie, które wydał, to m.in. Haut ma!, Mots sans
memoire). Jako jeden z pierwszych etnologów zwrócił
uwagę na powiązania etnografii i kolonializmu (esej
Etnographe devant la colonialisme z 1950 roku). Ważną
częścią jego twórczości była refleksja o sztuce: badał
art negre, napisał książkę o sztuce afrykańskiej (Afrique
noire; wraz z Jacqueline Delange), o Picassie (zbiór zatytułowany Un genie sans piedestał et autres textes sur
Picasso; był również autorem wstępu do katalogu z wystawy Picassa), o Francisie Baconie (Bacon. Face et
profil), Giacomettim, Arpie, Duchampie. Leiris zasły­

MICHEL LEIRIS
L'Afrique fantorne

fel galiimord

nął monumentalnym cyklem autobiograficznym, pisanym niezależnie od dziennika. W 1939 roku powstaje
Wiek męski, zaś między 1948 a 1976 wychodzą kolejne
części La regle du jeu (Biffures, 1948; Fourbis, 1955; Fibrilles, 1966; Frele bruit, 1976). Cykl dopełniają: Le ruban au cou d'Olympia (1981), Langage Tangage (1985)
i A cor et acri (1988). Systematyczne badanie i opisywanie samego siebie, to element szerszego zamysłu projektu antropologii życia codziennego. Ideę tę propagowali w latach 30. ci badacze społeczni, którzy wywodzili się z kręgu skupionego wokół surrealistycznego pisma "Documents" i w College de Sociologie:
oprócz Leirisa m.in. Georges Bataille i Roger Caillois.
Michel Leiris to jeden z najlepszych świadków tego, co w humanistyce i sztuce nazwać możemy "francuskim wiekiem dwudziestym". Do jego przyjaciół
i znajomych należeli m.in.: Georges Bataille, Roger
Caillois, Claude Levi-Strauss, Marcel Griaule, Alfred
Metraux, Antonin Artaud, Luis Aragon, Paul Eluard,
Aime Cesaire, Andre Masson, Pablo Picasso, Francis
Bacon, Max Jacob, Alberto Giacometti, Pierre Reverdy, Jean-Paul Sartre, Raymond Queneau, Pascal
Quinard.
Był propagatorem twórczości Raymonda Roussela.
Dotychczas na język polski przetłumaczone zostały
Wiek męski (tłum. Teresa i Jan Błońscy, Warszawa
1972) i Lustro tauromachii (Maryna Ochab, Gdańsk
1999).

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.