http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3771.pdf
Media
Part of Zagroda wydlużona typu bielsko-hajnowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.3
- extracted text
-
Jerzy
Czajkowski
ZAGRODA
WYDŁUŻONA
TYPU
Badania terenowe nad budownictwem ludowym
na obszarze województw lubelskiego i białostockiego
wykazały, że na wschodnich rubieżach naszego kra
ju, zamieszkały przez Polaków, a dawniej również
częściowo przez Białorusinów i Ukraińców, istnieją
różnorakie formy budynków mieszkalnych i zagród.
Często spotyka się tu chałupę o planie symetryeznodwuizbowym (z sienią umieszczoną centralnie), którą
znamy z innych terenów Polski, ale .powszechnie pa
nującym typem jest zagroda wielobudynkowa z bu
dynkiem mieszkalnym tzw. „trojakiem" lub „czwo
rakiem" (sień i 2 izby z boku lub ezterownętrzowe
mieszkanie z pomieszczeniami dokoła centralnie usy
tuowanych urządzeń ogniowych); tein typ budownic
twa szerokim pasem przechodzi przez całe Podlasie
Północne i Wschodnie, a na południu obejmuje swyim
zasięgiem północne obszary Lubelszczyzny. Zetkniemy
się tu również z formami lokalnymi, jak np. dom
z wnęką narożną w okolicach Włodawy, Parczewa
i Radzynia Podlaskiego lub dom mający komorę
wbudowaną w sień, która uzyskuje przez to kształt
litery L (ok. Parczewa i Białej Podlaskiej).
W czasie badań prowadzonych przez Sekcję Ba
dania Sztuki Ludowej Instytutu Sztuki PAN w Kra
kowie stwierdzono, że zwarty zasięg „trojaka"
i „czworaka" jest w dwu powiatach poprzerywany
zupełnie różnym od nich typem zagrody drewnianej,
która w swym wzdłużnym wymiarze nie znajduje
analogii na innych terenach Polski. Poza terenem
powiatu bielskiego i hajnowskiego znajdujemy wpraw
dzie zagrody mające pod jedną kalenicą część miesz
kalną ze stajniami i chlewiami <Buksztele, pow. Bia
łystok, Nowy Dwór, pow. Dąbrowa, Bogusza, pow.
Sokółka), ale występują one tylko sporadycznie i są
wynikiem ubóstwa, a nie odrębnym typem zabudowy.
Spotykamy je również na Lubelszczyźnie w okoli
cach Parczewa. Włodawy, Piszcząca, ale i tych rów
nież nie można brać w rachubę, gdyż są wynikiem
warunków lokalnych i zasięg ich nie ma połączenia
z Podlasiem Wschodnim. Mają one zresztą inny pro
gram wnętrza.
B I E L S K O - H AJ N O W S K I E G O
gwałtownie kilkanaście kilometrów za miastem, w sa
mym środku powiatu. Linia zasięgu zgadza się tu
dość dokładnie z wytyczoną przez B. Zaborskiego
granicą wsi typu szeregówki «. W powiecie hajnowskim występowała interesująca nas zagroda na terenie
całego powiatu. Tak więc północna i południowa
granica zagrody wydłużonej zamyka się w granicach
powiatów, a ściślej — między rzekami Narew i Nu
rzec, w nielicznych tylko wypadkach przekraczając je.
Granicy wschodniej nie można w tej chwili do
kładnie ustalić. Nie ulega jednak wątpliwości, że
teren, na którym ten rodzaj budownictwa występuje
u nas, jest tylko częścią większego obszaru położo
nego poza wschodnimi granicami Polski.
Bielsko-hajnowska zagroda wydłużona tonie w mo
rzu gospodarstw wielobudynkowych ze wspomnianym
już „trojakiem" lub „czworakiem". Taka zabudowa
jest jednak zjawiskiem nowszym we wsiach, w któ
rych dawniej dominował typ zagrody wydłużonej.
Czy znaczy to, że zagroda ta stanowiła jedyną tra
dycyjną formę zabudowy w tych wsiach? Okazuje się,
że nie. W tych samych wsiach (np. Hołody, pow.
Bielsk Podl.) bywały również lub nawet pozostały
gdzieniegdzie stare zagrody z okólnikiem, które w
swoim charakterze są przecież różne od zagrody
jedno- lub wielobudynkowej, luźnej.
II. Ł Rozmieszczenie zagród wydłużonych na terenie
pow. bielskiego i hajnowskiego.
1. Miejscowości podane dla orientacji.
U. Budynek z różnymi pomieszczeniami po obu stro
nach części mieszkalnej.
III. Budynek, w którym pomieszczenia gospodarcze są
SŁS
V. Granica
VI. Granica
****
państwa.
powiatu.
Badania wykazały, że charakterystyczna, długa za
groda występuje tylko na Białostocczyznie w dwu
powiatach: Bielsk Podlaski i Hajnówka (il. 1, mapa).
W powiecie bielskim jej zasięg zachodni urywa się
\PLUTXCZEI
Isft
HiiSriKi
UDUOBEKESOUO
> B. Zaborski, O kształtach wsi w Polsce i ich
rozmieszczeniu, Kraków 1926, mapa kolorowa. Jak
wynika z danych terenowych, istoieje prawdopodo-
KUIERUC*
B/RtawEzn
y'
CV J
/
RnamEszczcwE
zRERÓa
unDtużamcH
- u
-
•
£W«
J CZRJHDUSKt
III
- 'y
/
-HM
pr-f-f—f-f-
1—ft
II. 2 O, b. Zagroda bud. ok. 1896 r. w Białowieży,
przewieziona w 1900 r. do Plulycz, pow. Bielsk
Zagroda z okólnikiem nie jest wcale na Podlasiu
rzadkością i występuje w trzech wariantach: a) okól
nik gospodarczy, zamknięty, usytuowany za domem,
który stoi wzdłuż drogi (do tego wariantu należy
okólnik z Holodów budowany w 1861 r.), b) okólnik
gospodarczy, zamknięty, oddzielony od budynku miesz
kalnego drogą (np. Wy nalew. pow. Parczew) lub
c) Okólnik w kształcie czworoboku, którego jeden
bok stanowi budynek mieszkalny (nip. Lisiowólka,
pow. Radzyń Podl.). Trudno w tej chwili definitywnie
mzstrzygnąć, czy między zagrodą wydłużoną a okólnrikową zachodzi różnica chronologiczna. Istnienie do
dziś zagród wydłużonych typu bielsko-hajwowskiego,
datowanych na rok ok. 1830 {Grabowiec), ok. 1835
(Wiercień), ok. 1855 (Trześcianka). 1859 (Krzywa)
i ok. 1865 (Nowoberezowo) — każe uważać ten typ
za dawny. Starzy informatorzy wielokrotnie podkre
ślają, że właśnie takie zagrody były powszechne za
czasów pańszczyzny. Jest więc prawdopodobne, że
zarówno typ .zagrody z okólnikiem, jak i zagroda
wydłużona są formami dawnymi, a typ pierwszy
należy traktować jako wyraz szczególnego bogactwa,
jeszcze przed uwłaszczeniem chłopów. Świadczy o tym
m. im. przykład wsi Pdbikry <pow. Bielsk Podl.),
w której tylko kilku najzamożniejszych gospodarzy
posiadało okólniki. Sądząc z powyższego, trzeba uznać
okólnik na Podlasiu —^ zwłaszcza wschodnim — za
typ dość dawny, ale nie powszechny, a przy tym
zapożyczony z terenów sąsiednich, zachodnich, czy
południowo-zachodnich. gdzie występuje o wiele częiciej.
Zagroda wydłużona jest ściśle związana z sied
liskiem, które było długie i wąskie. Szerokość jego
rzadko dochodziła 30 m, a częsito wahała się w gra
Podl.
nicach 8—20 m. Liczby te dotyczą siedlisk poukazowych. a więc tych. które nie uległy jeszcze roz
drobnieniu. Ponieważ często okna w szczycie domu
musiały wychodzić na ulicę, więc przy rodzinnych
podziałach siedlisko cięto prostopadle do drogi.
W tych warunkach (przed i po uwłaszczeniu) zagro
da nie mogła w żaden sposób rozwijać się równo
legle do ulicy. Co najwyżej, gdy siedlisko było jeszcze
dość szerokie, stodoła stojąca osobno była czasami
ustawiana na końcu siedliska, w poprzek. Z reguły
jednak — również przed uwłaszczeniem — stała ona
na jednej linii z budynkiem igłównym, będąc od niego
oddalona o kilkadziesiąt metrów. Niewielka szero
kość siedliska jest niewątpliwie ważnym powodem,
ale chyba nie jedynym, który by mógł wpłynąć na
wykształcenie się tego rodzaju zagrody na omawia
nym terenie. Nie może wchodzić w grę również fak
tyczna oszczędność drzewa przy dostawianiu do sie
bie budynków gospodarczych, gdyż dawniej Podlasie
Wschodnie nie było w nie zbyt ubogie. Zresztą wsie
sąsiednie, mające odmienną zabudowę, są tego po
twierdzeniem.
Zanim przystąpimy do omówienia tego budownic
twa na szerszym tle — zajmiemy się uprzednio ana
lizą typologiczną i konstrukcyjną.
W obrębie zagród wydłużonych można wyróżnić
kilka wariantów, w zależności od sposobu rozplano
wania wnętrz w budynku głównym. Są to: 1) budy
nek, w którym pomieszczenia gospodarcze są tylko
po jednej stronie części mieszkalnej (taibl. I ) ; 2) bu
dynek z różnymi pomieszczeniami po obu stronach
części mieszkalnej (tabl. I I . 1—9); 3) budynek z „pristienkiem" (tabl. III).
- •
S£ Tft£l&
Nowoberezowo,
Hajnówka.
pow.
Wariant drugi zagrody wydłużonej rozprzestrze
niony jest na całym terenie d prawdopodobnie w tej
formie .przechodzi granicę wschodnią.
Najprostszą
formę tego budynku znajdujemy we wsiach: Nowoberezowo (tabl. I I , 6), Dasze (tabl. I I , 9) i Jelonka
(tabl. I I , 8). W Nowóberezowie plan taki miały domy
pastucha i kościelnego; należały więc do biedoty
wiejskiej. Do tejże klasy należy zaliczyć również
plany ze wsi Dasze i Jelonka. Jeśli chodzi o Dasze
jest to pewne, gdyż znane są tu domy z programem
wnętrz bardziej rozwiniętym (tabl. I , 2 i 5) lub po
dobnym do dawnego typu zagrody z Rybolów (tabl.
I I . 7). Kontynuacją tego prostego planu są: zagroda
Marii Gregorula z Trześcianki z ok. 1885 r., należąca
niegdyś do bogatego niewątpliwie gospodarza (tabl. I I .
3), oraz zagroda Marii Horydiuk ze wsi Ogrodniki,
pochodząca z 1894 r. (tabl. I I , 4). O zamożności pier
wotnych właścicieli świadczą tu dwie komory i kilka
chlewów. Charakterystyczne dla tych domów są tylko
sień i komora po jednej stronie „chaty" (izby) i długi
sznur pomieszczeń gospodarczych po drugiej. Jako
następne ogniwo w łańcuchu rozwojowym można by
wskazać domy: Michała Firsa z Nowoberezowa z ok.
1865 r. (tabl. I I , 1), Stefanii Jakoniuk z Holodów
z 1885 r. (tabl. I I . 2) i Jana Iwaniuka z Plutycz
z 1900 r, (tabl. I I , 11). Dalszy rozwój ich .polega na
wydłużeniu budynku po obu stronach izby.
Trzecim wariantem zagrody wydłużonej jest r jak już zaznaczono — budynek z „pristienkiem",
który spełnia rolę komory, składu itp., przy czym
z zasady posiada wejście wiodące z zewnątrz (tabl. I I I ,
1—5). „Pristienetk" jest to nazwa ukraińska, z którą
spotykamy się również w ptn.-wsch. Lubelszczyźnie.
Tam jednak „pristienek" nie jest dobudówką ze
wnętrzną, lecz ciemną, wąską komorą w obrębie
budynku o planie półtora traktowym. Na Podlasiu
Wschodnim, w okolicach Bielska Podlaskiego i Haj
nówki, nazwa ta oznacza pomieszczenie magazynowe
przy ścianie „chaty", do którego z reguły nic nie
dostawiano (tabl. I I I , 1—2, 4—5). Tylko w Nowóbe
rezowie znaleziono zagrodę (tabl. I I I . 3), w której
„pristienek" oddzielony jest od „chaty" pomieszcze
niem zwanym „kładówką" lub „składówką" (rosyj
skie: fcładowaja = komora). Wszystkie znane zagrody
z „pristienkiem" posiadały jedną lub dwie komory
1 po kilka chlewów, co pozwala sądzić, że zagroda
z „pristienkiem" cechowała gospodarstwa bogate.
Zwróćmy jeszcze uwagę na tablicę IV, gdzie przed
stawione są plany następujących obiektów z Augu
stowa: dwóch zagród niezbyt bogatych (tabl. IV,
2 i 3) i dwóch gospodarstw zamożnych (tabl. IV,
1 i 4). Niestety, są to plany rysowane według infor
macji ustnej, gdyż ani jeden stary dom tego rodzaju
do dziś się już nie zachował. Zasadą w tych planach
jest stawianie „pristienka" od ulicy (podobnie jak
w innych wsiach) i zwężenie go, względnie chlewów,
w stosunku do szerokości ściany szczytowej izby.
Przyczyną zwężenia pomieszczeń gospodarczych jest
chęć uzyskania miejsca na dodatkowe okno (w celu
lepszego oświetlenia izby i uzyskania widoku na
drogę). Plany powyższe, jakkolwiek nie posiadają po
twierdzenia w materiale zabytkowym, wydają się
zupełnie wiarygodne, tym bardziej że budynki z cof
niętymi chlewami są znane na tym terenie (Łuka,
Grabowiec), a na północnej Lubelszczyźnie występuje
dom z wnęką narożną, powstałą przez skrócenie ko
mory, i z oknami w izbie umieszczonymi podobnie
jak to przedstawiono na planach z Augustowa.
K. Pietkiewicz, Polesie łęczyckie,
cz I Kra
ków 1928, s. 226; K. Moszyński, Polesie Wschodnie,
Warszawa 1928, s. 116 i 119.
« Wytłumaczenie to podaje w swych materiałach
terenowych mgr Z. Cieśla-Reinfussowa (Arch. IS PAN
w Krakowie. Teka CLXXX a, 301).
Typ pierwszy oparty jest na planie jednotraktowym: „chata" czyli izba, sień, dalej komora i kilka
Chlewów (tabl. I , 5) lub, częściej, na planie półtoratraktowym, gdzie z „chaty" wydzielona jest w kie
runku wzdłużnym mniejsza izdebka, zwana „wałkierzem", a część sieni jest oddzielona trwałą ścianką
i zamieniona na komorę, zwaną czasami „sieńcy".
Nazwę tę stosuje się również na Polesiu, ale w odnie
sieniu do właściwej sieni*. Zasadą jest, że z sieni
naprzeciwko wejścia do „chaty" (izby) są drzwi do
komory ułożonej poprzecznie w stosunku do linii
budynku, a za nią szereg „chlewów". W starej za
grodzie z Wiercienia brak jest komory ułożonej w po
przek budynku, natomiast w tym samym miejscu
znajduje się stodoła (tabl. I . 6). Układ taki na tym
terenie jest czymś wyjątkowym, z tego więc względu
nie będziemy się nim szerzej zajmowali, podobnie
zresztą jak przypadkowym występowaniem, wnęki
gospodarczej (tabl. I . 4), która powstała przez zabu
dowanie małymi chlewikami wolnej przestrzeni mię
dzy cofniętą na tym odcinku ścianą pomieszczeń
gospodarczych — a krawędzią strzechy.
Szukając genezy opisanego wyżej wariantu pierw
szego można wysunąć dwie możliwości: albo forma
ta powstała drogą rozwoju części mieszkalnej w obrę
bie pierwotnego budynku o jednej izbie, albo przez
skrzyżowanie powszechnego na Podlasiu „trojaka"
i „czworaka" z wydłużoną zagrodą jedmotraktową,
o której będzie mowa niżej. Za przyjęciem drugiej
możliwości przemawia zasięg występowania intere
sującego tu nas wariantu, który spotyka się głównie
w zachodniej części objętego tą pracą obszaru, a więc
tam, gdzie jednotraktowa zagroda wydłużona ze
tknęła się bezpośrednio z chałupami typu „trojaków"
lub „czworaków". Jak wskazują na to daty najstar
szych budynków należących do tej odmiany (1830,
1835), proces zmieszania się obu typów musiał odbyć
się wcześniej, z czego z kolei wypływa wniosek, że
jednotraktowa zagroda wydłużona, w formie w pełni
wykształconej, istnieć tu musiała już znacznie daw
niej.
• Inne plany domów ,na omawianym terenie należą
do drugiego wariantu: budynek z różnymi pomiesz
czeniami po obu stronach części mieszkalnej. Ze
względu jednak na istnienie w niektórych wsiach
charakterystycznego „pristienka",
plany posiadają
cych go budynków omówimy osobno.
3
155
Zasięg „pristienka" na mapie jest dość zwarty,
jednak zbyt mała ilość punktów, w których wystę
puje, i brak wiadomości z obszarów położonych na
wschód od granicy — nie pozwala na snucie żadnych
wniosków na temat jego genezy.
Przypadek indywidualny, nie mający analogii w
zebranym dotychczas materiale, stanowi chałupa
zinwentaryzowana w Plutyczach (pow. Bielsk Podl. il. 2 a, b). Zbudowana w 1896 r. w Białowieży, po256
siadała ona pierwotnie plan, którego rekonstrukcja
podana jest na tabl. I I , 10. Uderzające tu jest, zu
pełnie dla tego terenu nietypowe, usytuowanie dwu
izb mieszkalnych w amfiladzie po jednej stronie
sieni umieszczonej pośrodku budynku. Po przenie
sieniu chałupy do Plutycz w 1900 r. okazało się, że
dla nowego nabywcy, który posiadał 16 ha ziemi
i kilka sztuk bydła, chałupa ta była za mała. Dobu
dował on więc trzy chlewy i szopę. Dalsza przeróbka
budynku nastąpiła w związku z podziałem własności
między dwóch spadkobierców. Ażeby uzyskać drugie
mieszkanie, przerobiono wówczas pierwotną komorę
na izbę, „pristienek" na sień — i w ten sposób powstał
budynek o planie przedstawionym na tabl. I I , 11.
Ogólną cechą zagrody wydłużonej typu bielskohajnowskiego we Wszystkich jej wariantach, z wy
jątkiem budynków biedniackich, jest jej nieproporcjo
nalna długość w stosunku do szerokości. Przeciętna
długość osi całego budynku waha się w granicach
25-30 m, przy szerokości ok. 5 m. Zagroda Zofii
Kućko w Nowoberezowie ma obecnie 26,8 m, ale
dawniej była dłuższa o kilka chlewów, a więc miała
przypuszczalnie ok. 35 ,m. Rekord długości bije za
groda Jana Iwaniuka w Plutyczach, mierząca 42 m,
informacje zaś z Nowoberezowa mówią o budynkach
45-metrowych. Trzeba dodać, że długość zagrody za
leżała w dużej mierze od ilości sztuk bydła, gdyż
było podobno zasadą, aby każda krowa miała własny
„chlew" *. Ta okoliczność jeszcze raz wskazuje na
zależność tego rodzaju budownictwa od stanu ma
jątkowego właścicieli.
Jak już wspomniano — ze względu na wąski
kształt siedliska budynki sytuowano zawsze szczytem
do drogi. Ona więc, a nie strony świata, wyznaczała
zagrodzie kierunek. Budynek główny stawiano z za
sady tuż przy drodze, co najwyżej kilka metrów
od niej. Między ulicą a domem ogródków dawniej
nie było.
Dokonana .powyżej analiza dotyczy w rzeczywi
stości jednego budynku z całego obejścia, na które
składa się również stodoła, zwana „kłonią", mająca
u bardzo zamożnych 2 „roki" i 3 „storony", czyli
sąsieki (il. 3). Stodołę lokowano z reguły na osi
głównego budynku, w dość znacznej od niego odleg
łości. Pomiędzy „kłonią" a głównym budynkiem
bywały (ale nie zawsze) stawiane osobno spichlerze.
Szczególna długość głównego budynku, jak również
całość zabudowań ustawionych wzdłuż jednej linii,
usprawiedliwia stosowany tu termin: zagroda wy
dłużona.
Przechodząc dó opisu konstrukcji zacznijmy od
podwalin. Pierwszy wieniec zrębu leżał na dużych
kamieniach narożnych, między którymi ułożone były
mniejsze kamienie. Układano je bez zaprawy na ziemi
lub osadzano na glinie, ale z zasady obsypywano
je od wewnątrz gliną, która stanowiła jednocześnie
podłogę domu . Zwózka kamieni, gliny i drzewa
była pracą ciężką i pochłaniającą dużo czasu. Dla
tego przy czynności tej stosowano do niedawna .,!!<>kę", tj. pomoc sąsiedzką (Augustowo). Bale pierw5
i Według informacji ustnych, w Nowoberezowie
1 Husakach obornik wyrzucano z „chlewów" tylko
2 razv do roku: na wiosnę i w jesieni. W między
czasie gromadził się on w chlewie, który w tym
R
S U a S i T S K 0> ^ r o w a S
db dołu po deskach. Jakkolwiek sposób to niehigie-
II. 8. Piec w izbie Mikołaja Moroza, wyk. ok. 1885 r.
Nowoberezowo. pow. Hajnówka.
szego wieńca, zwane tu „podrubami", były z reguły
sosnowe, grube na 8—10 cali. Bardzo rzadko używano
dębiny, gdyż, jak powiadają, „trzyma ona wilgoć".
Podwaliny (podruby) zawsze wiązano odmiennie od
pozostałych wieńców ściany. Łączono je bądź „na
palec" (il. 7), bądź też ma .pojedynczy skos z teblem
W środku. W czasie wiązania podwalin — w jeden
z jej węgłów wkładano na szczęście drobne monety
HO—20 kopiejek) i trochę święconego ziela (Augustowo, Trześcianka), a pop po odprawieniu specjal
nego nabożeństwa święcił budowę. Według infor
macji z Nowoberezowa, pieniądze obiegowe nie były
konieczne, wystarczały jakieś stare, bezwartościowe
monety.
Ściany budowano z „deli", czyli bierwion sosno
wych, dawniej łupanych klinami, szpary zaś utykano
mchem. Grubość belek ściany wynosiła 4—6 cali,
przy wysokości bala dochodzącej nieraz do 13 cali.
Mieszkalna część budynku z sienią i komorą była
z reguły wiązana na węgieł, ciągnące się zaś sznurem
chlewy (il, 5) — najczęściej w słupy. Dzięki kon
strukcji słupowej, którą często stosowano dla gospo
darczej części budynku, mógł on być wydłużony
tak daleko jak na to pozwalały warunki lokalne,
a wymagały cele gospodarcze. We wsiach z zabudową
ciepłą temperaturę, co było ważne zwłaszcza w zimie.
Kto wie, czy Wkopane chlewy nie są reliktami po
dobnych mieszkań, które Kraszewski oglądał na piń
skim Polesiu jeszcze w połowie X I X w. (K. Moszyń
ski. Polesie Wschodnie, cyt. wyd., s. 113, przyp. 4).
* Drewniane podłogi były w końcu X I X w. rzad
kością, częściej tylko spotykało się je w komorach,
w których przechowywano produkty podatne na pleś
nienie. Masowo zaczęto podłogi układać po 1918 r.,
po powrocie z Rosji. Jednak i dziś jeszcze polepa
bardzo często występuje we wszystkich izbach.
157
typu bielsko-hajnowskiego występuje wyłącznie wę
gieł „na rybi ogon", przy czym „rybi ogon" z zam
kiem, zwany tu węgłem „francuskim", znajdujemy
w domach budowanych dopiero po I wojnie świa
towej. Ani razu nie stwierdzono tu w czasie badań
istnienia węgła „na obłap", choć prawdopodobnie
dawniej był znany. Zaginął jednak tak dawno, że
nawet znaleziony w Nowoberezowie spichlerz z epoki
napoleońskiej posiada już zrąb wiązany „na rybi
ogon". Dodajmy, że na sąsiednich terenach Grodzieńszczyzny i płd.-zach. Białorusi węgieł „na obłap"
powszechny jest do dziś. z czego możemy wniosko
wać, że zmiana w sposobie wiązania belek musiała
na Podlasiu Wschodnim nastąpić pod wpływem wzo
rów idących z Zachodu, ściślej z Mazowsza. Na
podstawie bardzo
niejasnych wypowiedzi można
przypuszczać, że mógł tu być również znany węgiel
nakładkowy. Niestety, żadnych na to dowodów nie
posiadamy.
Między poszczególne wieńce zrębu oraz w same
węgły wbijano drewniane kołki, tzw. „teble", które
wzmacniały zrąb i przeciwstawiały się wyginaniu
bali na boki. Cieśle rozbierający stare zagrody stwier
dzali czasem, że zamiast drewnianych tebli w otwo
rach między belkami tkwią kamienne, podlugowate
otoczaki (Nowoberezowo. Luka). Fakt ten dlatego
zadziwia, że na omawianym terenie znalezienie od
powiednich otoczaków na pewno nie przychodziło
z łatwością.
Otwory okienne wycinano w zrębie na wysokość
2, a najwyżej 3 bali, kryjąc często lico przeciętych
drzew przybitą deską. Okienka starych domów osa
dzano w przybitej do ściany ramie. Z trzech okien,
które z reguły posiadała „chata", do otwierania słu
żyło ewentualnie jedno. Otwór okienny był zwykle
bardzo mały. Najmniejsze, z 4 szybkami, posiadały
światło ok. 40 X 40 cm, częściej jednak były nieco
większe (60 X 40 cm lub 65 X 50 cm) i miały 4 db
B szybek. W starym domu Nikifora Iwaniuka z Plutycz zachowały się do dziś okienka, których wymiar
łącznie z ramami wynosi 43 X 53 om (il. 4). Przy
kładem trzymania się tradycji może też być dom
Onikieja. Bustowicza w Augustowie. Właściciel sta
wiał go w 1918 r. na starą modę (w miejsce podob
nego, spalonego w 1918 r.). z pozostawieniem malut
kich, nie otwieranych okienek. Większe wymiary
okien zaczęto stosować jeszcze przed I wojną świato
wą. Były one jednak wciąż 6-szybkowe. Tzw. okna
„weneckie", t j . 3-szybowe, z ramą środkową w kształ
cie litery T, sporadycznie spotykane na początku
bieżącego stulecia, rozpowszechniają się dopiero w
okresie międzywojennym. Są to już naturalnie okna
na zawiasach, można je w każdej chwili otworzyć,
co nie przeszkadza, że i dziś jeszcze okna te naj
częściej pozostają przez cały rok zamknięte.
W pomieszczeniach gospodarczych okno reduko
wało się do niewielkiego „śparowatego" świetlika,
wyciętego na styku dwu belek zrębu. Najczęściej
były to wycięcia w kształcie prostokąta, trójkąta lub
dwóch przylegających do siebie trójkątów, zrobione
w górnej lub dolnej partii jednej z belek. Rzadziej
II. 13. Dom nr 125 bud. w latach w
międzywojennych.
Plutycze. pow. Bielsk Podl. II. 14. Zagroda J. Poplaw-
zdarzały się okienka złożone z dwóch wycięć, wyko
nanych w obu stykających się ze sobą belkach; po
siadały one np. kształt dwu rombów, złożonych każ
dy z dwu trójkątów <il. 6).
Konstrukcja odrzwi starych domów występuje w
postaci dwojakiej. W jednej tzw. „uszaki", czyli
słupy drzwiowe, wpuszczone są całą szerokością
w podwalinę i ocap, w drugiej zaś wpuszczone są
czopem w próg, a całą szerokością w ocap. Te dwie
formy występują najczęściej. Raczej rzadko spotyka
się stare domy, w których „uszaki" i ocap byłyby
ścinane skośnie. Wewnętrzne wymiary odrzwi starych
domów były o wiele niniejsze od dzisiejszych. Często
wysokość ich nie przekraczała 150 cm, przy szero
kości 85—95 cm. Odrzwia do chlewów bywały jeszcze
mniejsze. Należy zwrócić uwagę, że w starym bu
downictwie omawianych tu okolic niczym nie pod159
K O |—
S
—
|
T
CH
Tabl. /
KO
CHL
KO
CH
CHL
CHL CHL
CHL CHL
S
KO
CHL
1. Augustów
(Bielsk), plan zagr. Onikieja
Busiowicza,
1_ J L . ^ . j
u.
r
CM
W
KO
KO
KO
ST
SD
CHL
sz
SD
CHL
É i
s
|
1
. J1
Tabl. I
zffssasr/s tzsutanz
za.gr. bud. ok. 1835 r.
Legenda: Ch = „chata" (izba), W = wałkierz, S = sień,
_ Y = sieńcy, Ko = komora, St = stajnia, Skl - składówka, Chi = chlew, Sd - stodoła, Sz = szopa,
A = ..świetnik".
S
Tabl. U
1. Nowoberezowo (Hajnówka), plan zagr. Michała Firsa, bud. ok. 1865 r., przewiezionej z sąsiedniej wsi
Tabl. II
tJS U: ,r*f
i s i no
CH
.1
M
r S " T"
KO
CH
L
1
CHL
Ł
_
CHI.
5
CHL
KO
5
::i
[
iO
i
CH
T3
"1
„1
CH
S
CH
CHL
I KO
m
,_L
I
KO
5
plan zagr. bud.
Tabl. III
(Bielsk), plan zagr. bud. 1859 r. 2. Hółody
I. Krzywa
s
S
U
"W
CH
]
j
Tabl. I I I
l KO
L1.-.1 !
i
(Hajnówka),
L .
r
<^s
plan starej zagrody. 6. Nowo-
Legenda: Ch = „chata" (izba), I = izdebka, S = sień,
Ko = komora, St = stajnia, CM = Chlew, D = dre
wutnia, S = szopa, A - „śmietnik", Pr = „pristienek".
KO
lJ...ll_.l.j
CM
a » ¿ra*
Ü. Ogrodniki (Bielsk),
1914 r. 10. Białowieża
i
CHL
msvrsgsst
CHI
CHL
CHL
¡s* . T S J S L ^ M i s S i r ? ł
íer?, Chi = chleto,
= seopa, A => „śtinetmk".
Tab!. ÍV
í. 4. A «
o ÍBfclsfcj, plany dawnych zagród gospo
darzy zamożnych. 2, .?. Augustowa (Bielsk), plany daw
nych zagród gospodarzy uboższych.
Legenda: Ch = „chata" (izba). W = wałkierz. Sw =
świetliczka, S = sień, S-Y = sieńcy, Pr
„pristie
nek", Ko = komora, Chi - chlew.
O
W
CHL
Tabl. I V
w'"
PR
c
- .
,
l
s
11< O CHL
_
l
CHL CHL CHL
PR
CH
,_BL
,
_
^ KO
ŚP
CHL
CHL
CHL
CHL
CHL
CHL
KO
CH
,11111
U
J
CHL CHL
5Z
CH ^
s.
Í60
KO
£
1
t í '
5
1
SW
L ±,_,J_ ±
.1
fi. 25. Siara zagroda P. Aleksiejczuka. Ryboły, pow. Bielsk Podl.
kreśUmo ważności drzwi zewnętrznych prowadzących
do części mieszkalnej. Stąd też w zagrodzie bielskohajnowskiej rzadko można spotkać drzwi o ozdobnie
rozwiązanej powierzchni. Z reguły tafle drzwiowe
były zbijane z 2 lub 3 desek i zawieszone na prostych
zawiasach żelaznych, kowalskiej roboty. Ciekawy jest
fakt, że mimo ogólnego konserwatyzmu, który cechuje
omawiane tu budownictwo, nie natrafiono ani razu
na drzwi do sieni, iaby lub komory, które by obra
cały się na biegunach lub posiadały drewniane zamki
kłodowe. W niektórych tylko wioskach osiemdzie
sięcioletni starcy przypominają sobie ich istnienie.
W Luce — wg ustnej relacji — dolny koniec bieguna
drzwi wykonany był w postaci żelaznego trzpienia
obracającego się na podłożonym kamieniu.
TV Starym budownictwie „połap" (Husaki), Czyli
powałę, posiadają wszystkie .pomieszczenia budynku,
prócz sieni. Oparcie dla powały stanowią „balki",
tj. tragarze (zwykle 3), biegnące w poprzek budynku.
Końcami są one wpuszczone między „oszwę" , czyli
najwyższą, a przedostatnią belkę zrębu. W izbie po
wszechnie występował sosrąb zwany tu „tramem"
(tram). Nawet w starych obiektach, liczących ponad
sto lat. występuje on w postaci jak gdyby zrege
nerowanej. Zamiast potężnej belki — jest to tylko
deska gruba nu 8 cm. W starych domach, ze względu
na wrastanie kamieni podwalinowych w ziemię,
a tym samym i obniżanie się poziomu powały, „tram"
bywał nieraz usuwany. Np. w Nowoberezowie, w do
mu Zofii Kućko, budowanym przed 1875 r., „tram"
usunięto w 1932 r. Na konieczność tego zabiegu
wskazuje wysokość izby, wynosząca dziś 193 cm. Jeśli
odejmiemy od tego ok. 20 om grubości tragarzy
8
6
Przy okazji zwróćmy uwagę, że zarówno tu
używana nazwa „oszew", jak i na Polesiu nazwa
„zwiaź" (K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.,
s. 117) oznaczają to samo: coś zszywającego, wiążą
cego. I w istocie, ostatni wieniec zrębu spięty jest
zazwyczaj na węgłach mocniej, p r z e z całą ścianę. Nazwa „oszew" używana jest często na
figlJL
i 8 cm grubości ..tramu" — łatwo stwierdzimy prak
tyczną stronę operacji. W nowych budynkach oma
wianego typu tramów już nie stosowano.
W starych domach sień nie posiadała powały,
co wiązało się z tym, że były to chaty kurne. Jeśli
w momencie budowy domu Dostawiono piec z ko
minem wyprowadzonym nad dach, wówczas w sieni
od razu kładziono powałę. Dość trudno jest już
obecnie ustalić, kiedy na tym terenie rozpoczął eię
zanik chat dymnych. W Łuce tradycja chat kurnych
jest żywa i domy dymne były tam jeszcze prawdo
podobnie na początku bieżącego stulecia. W Kolo
diach pamiętają je jeszcze najstarsi ludzie, w Ogrod
nikach zaś najstarsze pokolenie zna je tylko z opo
wiadań rodziców. W innych wsiach, np. w Trzciance,
nikt nie słyszał już o kurnych piecach, mimo iż
widywano je we wsiach sąsiednich. Niewątpliwy
jest fakt, że chaty kurne zachowały się najdłużej
u właścicieli uboższych (Husaki). Z informacji tere
nowych można wywnioskować, że likwidację kurnych
pieców rozpoczęto w wieku X I X , ale jeszcze przed
uwłaszczeniem chłopów. Trudno w tej chwili wy
jaśnić przyczyny tak wczesnego zaniku kurnych do¬
mów na tym terenie. Być może. jest to wpływ oko
licznych zaścianków szlacheckich lub też skutek
jakichś nieznanych nam na razie iprzepisów adiministracyjnych.
Dym w kurnych chatach uchodził otworem w po
wale; w razie potrzeby otwór zatykano szmatami,
czyli tzw. „bafbą" (Hołody) lub „onuczką" (Ogrodniki). Część dymu uchodziła również przez otwarte
drzwi do sieni, a stąd na strych. Mimo że w czasie
badań nie natrafiono na wiadomość, by dym uchoPodlasiu Wsch.. a jednak nie została zanotowana ani
w słowniku Karłowicza, ani też u Brucknera czy
Glogera. Tylko Linde pod hasłem szyć podaje: „na
statkach szycie, bale poboczne, z których się boki
statku składają", oraz „szycie u statków rzecznych
bywa dębowe,, sosnowe".
161
dzii tylko przez sień lub otworem w ścianie do
sieni, to jednak można przypuszczać, że i tak by
wało. Wskazuje na to jeden ze sposobów budowy
kanałów dymnych, których kierunek jest nie piono
wy, lecz poziomy — do sieni, w której ma połączenie
z kominem. Sam komin był wypleciony z chrustu,
a nawet korzeni (Augustowo), na oże-browaniu z kilku
grubych żerdzi. Całość z obu stron' wylepiano gliną.
Rzadziej stosowało się ©żebrowanie z poprzecznymi
drążkami okręconymi kalaną słomą. Taki komin za
chował się w Plutyczach, w chacie Nikifora Iwanduka.
kominy zaś z chrustu można spotkać równie często
jak stare piece. Dawne, do dziś zachowane kominy
są umiejscawiane bądź nad kapą pieca i wówczas
ich drewniana konstrukcja wspiera się na powale,
bądź też w sieni aa podłodze, W tym wypadku kanai
dymny ma początkowo kierunek poziomy (przez
ścianę), a następnie pod kątem prostym przechodzi
w pion kominowy; podstawa komina, oblepiona gru
bo gliną, posiada na wysokości powały otwór, przez
który widać niebo. Tak konstruowane kominy, jak
również z tradycyjnego materiału, budowano w do
mach jeszcze po I wojnie światowej.
Ze zrozumiałych powodów nie zachował się na
omawianym terenie ani jeden piec kumy. Łatwo
jednak (można je sobie wyobrazić, gdy się obejrzy
szereg istniejących i używanych do dziś pieców bu
dowanych przed 70, 80 laty (ii. 8). Poza istnieniem
„kapelusza" (Trześcianka), czyli kapy, którą dym
odprowadzany jest do komina, nie różnią się one
znacznie od kurnych pieców z terenu Karpat czy
Pogórza. Wykonane z bitej gliny na ramie z bierwion,
posiadają nalepę, olbrzymi piec chlebowy, na którym
się sypia i szeroki przypiecek. Nalepa jest zazwy
czaj nisko osadzona. Bywały nalepy oparte na 4 drew
nianych nogach. Piece z kuchnią posiadającą blachy
są nabytkiem stosunkowo późnym. Po I wojnie świa
towej były jeszcze rzadkością. Stare przyzwyczajenie
gotowania w piecu chlebowym jest jeszcze dziś 'bar
dzo silne. Często, mając kuchnię, gotują w piecu
chlebowym, zostawiając w nim strawę przez cały
dzień. Powszechnie zetknąć £ię z tym można w Nowoberezowic.
Według informacji uzyskanych w Grabowcu, Plutyczach i Hołodach, w starych domach oprócz głów
nego pieca była często .w rogu przy drzwiach nalepa
z kapą, zwana „świetnikiem" (Hołody) i służąca do
oświetlania izby płonącym na niej łuczywem oraz
do małego gotowania, czy odgrzewania uprzednio
ugotowanego pożywienia. Dym ze „świetnika" od
prowadzany był kapą do sieni, skąd swobodnie prze
dostawał się na strych (brak powały w sieni), „Swietnik" nie miał połączenia z kominem, „Swietnik"
w formie nalepy jest rozwiniętą formą powszechnego
dawniej w Polsce, na Białorusi, Litwie, Polesiu etc.
tzw. „świecaka", który w miejsce kapy „świetnika"
miał rurę płócienną, oblepioną z obu stron gliną;
łuczywo płonęło na zawieszonej na łańcuszkach że
laznej kracie, czy blasze.. Sprzęt ten zawieszony był
w tym samym miejscu, w którym w izbie naszej
zagrody stał „świetnik" (tabl. I , 4, I I , 2, I I I , 5),
Stare zagrody typu bielsko-najnowskiego kryto
wyłącznie dachami czterospadowymi. Bryła takiego
dachu, który rzadko już można spotkać na starych
zabudowaniach {% wyjątkiem stodół), dominuje nad
całym budynkiem. Stosunek jego do widocznej części
zrębu ma się mniej więcej tak, jak 1,5:1, a nawet
2 : 1 . Naturalną jednak koleją rzeczy w rozwoju
budownictwa ludowego jest obniżanie dachu, a pod
wyższanie zrębu, co na omawianym terenie zaczyna
następować już w końcu X I X wieku. Proces ten
łączy się ze zmianami dotyczącymi formy dachu.
Niełatwo jest, nawet dla tych kilkunastu wsi, podać
jakąś jedną datę wiążącą się ze stosowaniem nowych
form dachów. Daje się zaobserwować, że stosunkowo
rzadko spotykane dachy .przyczółkowe wyprzedziły
w niektórych wsiach dość znacznie dachy dwuspa
dowe. Jest prawdopodobne, że pojawienie się dachu
przyczółkowego nastąpiło miedfcy rokiem 1890 a 1900,
a w każdym razie nie wcześniej. Natomiast dachy
dwuspadowe, które najczęściej dziś spotykamy, znaj
dują zastosowanie w różnych okrasach czasu. Bardzo
wcześnie, bo już ok. 1900 r. pojawiają się w Husakach, nieco później w Nowoberezowie i Trześciancc,
a np. w Daszach dopięto po I wojnie światowej
i w tym okresie rozpowszechniają się na całym te
renie. Wiąże się to z odbudową spalonych W czasie
wojny zagród.
Wysokość i kąt spadu dachu zależne są od pokry
cia. Cieśle wiejscy biorą to pod uwagę, a sposób,
w jaki obliczają odpowiednie dane, ilustruje wypo
wiedź starego cieśli z Łuki — Tymoteusza Charkiewicza: „stawiając krokwie na domu szerokim 10 ar
szynów, odrzucamy \U z szerokości domu; długość
krokwi wyniesie więc 7,5 ansz.; to pod pokrycie sło
miane. Jeśli kryjemy blachą, wówczas odrzucamy
Vs szerokości, długość krokwi wyniesie więc 6,7 arsz.;
gdy zaś pokrywamy dachówką, wtedy dodajemy do
ostatniego ok. Vs artte. więcej, gdyż dachówka na
siąka wodą".
Tradycyjną konstrukcją dachu była w zagrodzie
wydłużonej konstrukcja krokwiowb-bantowa i .pozo
stała ona niezmieniona do dziś. (Nie bierzemy pod
uwagę pomocniczej konstrukcji stolcowej, któiia bywa
stosowana w związku z innym pokryciem w nowych
domach.) Nastąpiła natomiast zmiana w sposobie
umocowania krokwi u dołu. Dawniej krokiew opie
rała się wyciętą Stopką w gnieździe „oszwy", tj. naj
wyższej belki zrębu, która leżała w linii całej ściany
i pełniła funkcję płaitwi. Końce krokwi spływały
poza ,„os!wę", tworząc „kapiera" (Augustowo) czyli
okap. Już przed I wojną światową zaczęto stosować
' Różne typy świecaków omawia E. Frankowski,
Jak lud nasz oświetlał chaty, „Ziemia", 1913, IV, 165.
Między innymi podaje, że we wsi SnodowiCze, pcw.
owrucki, sprzęt ten nazywano „świetaczem". W po
wiecie mołoryckim k/Brześcia znane były świecaki
przenośne w postaci drewnianej podstawka oblepio
nej gliną (L, A. Mołczanowa K woprosu o razwM
bielormkogo krestjamkogo żiliszcza, . 556, art, za
mieszczony w pracy zbiorowej Waprosy etniczeskoj
istorii narodów pribaltiki, Moskwa 1959).
!
162
7
s
„murłatę" (Augustowo), leżącą na wypuszczonych
końcach tragarzy.
Sposób umieszczenia na niej
krokwi byi teki sam jak na „Osawi". W związku
z „murłatą" daje się zaobserwować ciekawe zja
wisko, z którym można się było spotkać również
po I Wojnie światowej. Otóż „murlata" jest na
swoim miejscu, ale krokwie nadal opierają się na
„oszwi". Robi się to — jak mówią — „dla lepszego
zachowania ciepła" (Augustowo). W okresie między
wojennym zaczęto stawiać krokwie wprost na koń
cach tragarzy. Właściciele narzekają jednak, gdyż
końce tragarzy szybko gniją i łamią się, co pociąga
za sobą niszczenie dachu. Jednym ze sposobów ochro
ny zrębu przed deszczem jest przedłużanie okapu
za pomocą przypustnic. Jednak ma omawianym tere
nie stosowania tego sposobu nie stwierdzono.
Wszystkie budynki kryte były dawniej wyłącznie
słomą. Bardzo rzadko zdarzało się, ażeby chałupa
pokryta była gontem; na to mogli sobie pozwolić
wyjątkowi bogacze (Trześcian.ka). Wraz z nowymi
formami dachu, a przede wszystkim z formą dwu
spadową, wchodzi w użycie — zreslztą sporadycz
nie — dachówka (Augustowo — 1895 r., Husaki —
ok. 1900 r„ Nowoberezowo — 1908 r.). Krycie słomą
było wszędzie jednolite. Oały dach pokrywano gład
ko „ławczaikami" .(Augustowo), „kulikami" (Plutycze), a naroża terasowato „ostryszancami" *. Z tych
ostatnich wykonywano też krawędź okapową dachu.
Na kalenicy — na „kuliki" kładziono warstwę „ostrySEanców", a na .nie „pokot" (Plutycze), t j . targaną
słomę, którą przyciskano kocami lub kozłami
i „opowsinami" (Nowoberezowo), czyli drągami leżą
cymi n.a kozłach i wspierającymi się na wbitych
w nie kołkach. Po każdej stronie dachu są po dwie
„opowsiny". W Dasizach i Grabowcu do dziś stosują
leż rodzaj ramy (mie jarzma) przyciskającej kozły.
J.
• WEŁNO
;
/
/
'S
' »W>0DK0
/
/
/
4
8
Warto zwrócić uwagę, że na Polesiu Wschodnim
te same snopki zwane są „kuli" (K. Moszyńska, Po
lesie Wschodnie, cyt. wyd., s. 108).
• MOHYLEW
.'•NOWOGRÓDEK
/> s'
/> Ś '
-
•80B»UJ<>K
U. 16. Powiązania kulturowe Podlasia Wsch. z Biało
rusią i Polesiem. Opr. J. Czajkowski. 1. Kierunki wy
stępowania nazwy „kłonią", ,Mlurua". 2. Kierunki wy
stępowania nazwy ..tok". 3. Kierunki
występowania
zagrody wydłużonej. 4. Granica państwa. 5. Obszar
występowania zagrody wydłużonej w Polsce.
8
W starej zagrodzie typu
bielsko-hajnowskiego
zręby były z zasady nie zdobione. Co najwyżej,
część mieszkalna była pobielana białą glinką (Trze
ścianka, Nowoberezowo). Niebielenie ścian budynku
lub pobielanie tylko małej części wynika z ich dużej
powierzchni. Tylko odnośnie do wsi Daslze stwier
dzono, że chałupy były dawniej .pobielane, ale tu
właśnie są one o wiele mniejsze niż w innych
wsiach. Czasami w zagrodach z końca X I X w. tra
fiały się, czy też trafiają do dziś, podokienniiki w
formie deski z wycinanymi na jej powierzchni trój
kątnymi lub prostokątnymi zębami, albo w postaci
profilowanej w przekroju beleczki (Grabowiec, Plu
tycze). Podokienniki, choćby w najprostszej swej
formie, .pojawiają się jednak późno, dopiero z no
wymi, o większych rozmiarach oknami. Równie rzad
ko jak podokienniki stosowane było dawniej ozda
bianie węgłów za .pomocą kożuchowania. Zanoto
wane stare formy należą do bardzo prostych (il. 9),
czasami jednak zdarzało się, że były nawet malo-
#WITE8SK
wane. Prosta pierwotnie forma kożuchowania świad
czy, że początkowo nie było ono wynikiem dbałości
0 .estetykę, lecz po prostu zabezpieczeniem lica węgła
przed działaniem szkodliwych warunków atmosfe
rycznych (słońce, woda, mróz). Pojawienie się na
zagrodzie wydłużonej innych dachów niż czterospa
dowe pozwala na ozdobne traktowanie szczytów.
Znajdują wówczas zastosowanie koronkowe wiatrowmice (ii. 10), sterczyny dachowe, szparogi, wzorzyste
układanie deseczek szczytowych itp.
Przykładem
pięknego i wcale nie przeładowanego szczytu może
być przyczółkowy dach na zagrodzie Jana Iwaniuka
w Plutyczach (ii, 11). Aczkolwiek niewielki, lecz dość
mocno grawitujący do ziemi słomiany przyczółek
odciąża wzorzysty fragment szczytu i pięknie roz
winięte szparogi. Ozdobny charakter mają również
zanotowane m. in. w Hołodach okienka szczytowe
w formie doniczki z drzewkiem lub doniczki z krzy
żem (il. 12).
Wiąże się to z ogólną tendencją dekorowania
budynków, która następuje po I wojnie światowej
1 szybko się rozpowszechnia. Ludność Podlasia reemigrująca z Rosji przynosa stamtąd bogate wzory
omamentacyjnego zdobienia domów. Stąd też budow
nictwo z okresu międzywojennego cechuje kolor
i snycerka, stosowane często do przesady. Kożucho
wania, ściany, okiennice, nawet szczyty maluje się
różnymi kolorami, wprowadza się ażurowe nad
okienniki, wiatrownice itp. (il. 13), Przesada — jak
» Terasowate pokrywanie naroży ma niewątpliwie
na celu upiększenie biyły dachowej, ale z punktu
widzenia technicznego chodzi o mocniejsze zabezpie
czenie naroży, które bardziej od' połaci dachowych
są narażone na zniszczenie.
163
we wszystkim — podraża niezmiernie koszta budo
wy. Łatwo więc odróżnić domy .gospodarzy zamoż
niejszych od uboższych (il. 14). Sami właściciele
stwierdzają, że od strony praktycznej jest ono nie
konieczne. Ten pogląd, utrwalający się zwłaszcza
po I I wojnie światowej, jest powodem zamierania
zdobnictwa, a szczególnie — przeładowanego. Do
rzadkości należą także budynki stawiane po 1945 r.,
które w zdobnictwie kontynuowałyby tradycje wy
rosłe po I wojnie światowej. Wyjątkiem jest tu jed
nak wieś Plutycze, gdzie zanotowano niezmiernie
bogate zdobnictwo na domach budowanych w ostat
nich już latach.
Przejdźmy temz do omówientia zagrody wydłużo
nej typu bielBko-hajnowsIkiego — na szerszym tle.
Występowała ona na terenie zamieszkiwanym przez
ludność ukraińską wykazującą silne wpływy biało
ruskie. Stąd też nie spotykamy jej właściwie, a przy
najmniej w tej charakterystycznej, bardzo wydłu
żonej formie, we wsiach polskich. Trzeba jednak
zaznaczyć, że w pewnych wsiach ukraińskich na
tym terenie typowe były obejścia o zabudowie luźnej,
z budynkiem mieszkalnym tzw. „trojakiem" lub czwo
rakiem, które rozpowszechnione są w okolicznych
wsiach polskich; należy to tłumaczyć wpływem z na
szych terenów.
Zagroda wydłużona na terenie polskim wiąże się
terytorialnie z większym obszarem Białorusi i Po
lesia, pod względem zaś kulturowym
.powiaty
Bielsk Podl. i Hajnówka wykazują pokrewieństwo
(gdy nie bierzemy pod uwagę strony zachodniej) —
z Wileńskiem, Witebskiem, Mohylewskiem, Mozyrskiem oraz Ukrainą (v.mapa —s. 163). Interesujące nas
tu związki w zakresie budownictwa najszerzej prze
jawiają się w nazwaniu „kłonią", „Mumią" — budyn
ku gospodarczego służącego do młócenia i przechowywanda zboża , nazwa zaś „tok", pospolita na
Podlasiu Wschodnim i oznaczająca tu boisko w sto
dole, znana jest w okolicach WHeńszczyzny, Witebsaczyzny i w Mińskiem, jak również w dawnym .po
wiecie brzeskim . Wspomniana już wyżej nazwa
„kulik" — snopek do gładkiego .pokrywania dachu na Polesiu brzmi: „kuli". Powszechne też dla całej
Białorusi i Polesia jest nazwanie izby mieszkalnej
„chatą" «. a na Polesiu Zahoryriskim — jak podaje
Moszyński » — wszystkie pomieszczenia dla zwierząt
noszą wspólną nazwę „chlewów", podobnie jak
u nas. Przytoczone podobieństwa nazw są tylko
jednym z wielu dowodów więzi kulturowych wszyst
kich tych terenów. Sama zagroda wydłużona ma
jednak zasięg mniejszy. K. Moszyński podaje, że nie
znaczną odmianę zagród bielskich [bielsko-hajnowskich
• J. C] spotyka się w Prużańskiem, a i na
Polesiu Słonimskim stoją one pod jednym dachem .
Z badań przeprowadzonych w latach 1935 i 1936
przez Zakład Architektury Polskiej i Historii Sztuki
Politechniki Warszawskiej wiemy, że na Polesiu —
w powiatach .Pińsk, Łuniniee i Stołki — typowa jest
zagroda budowana poprzecznie w stosunku do drogi,
a wszystkie budynki gospodarcze — oprócz sto
doły — stoją wraz z domem w jednej linii. Stodoła
natomiast zamyka siedlisko w poprfcek i jest o kil
kadziesiąt metrów oddalona od zagrody . Najdal
szymi punktami zasięgu .podobnej zagrody mają być
okolice Rzeczycy i Mozyra
Rosyjska etnografka
L. A. Mołczanowa w artykule „K woprosu o razwitii
biełoruskogo krestjanskogo żilisizcza" podaje plany,
fotografie i rysunki zagród z rejonu Brześcia i Grod
na które można by wprawdzie zaklasyfikować do
omówionego typu zagrody, ale które bardziej przy
pominają mało rozwiniętą formę ze wsi Dasze i Ryboły (il. 15), aniżeli np. zabudowę z Flutycz (ii. 2).
Zresztą są ono Już formą późniejszą, wyrosłą z Chaty
jednoizbowej, która dominowała dawniej zarówno
na Polesiu iak i na całej Białorusi
Sadzać z .przedplanów oraz wie
lokrotnych podkreśleń K. Moszyńskiego o dającym
s ę aktualnie zaobserwować na Polesiu zrastaniu
chaty z kl€cU| ™~ można wnioskować, że wydłużona
zagroda poleska jest tworem późnym, najprawdopo
dobniej z drugiej Dołowy X I X stulecia W orzeciwieństfwie <Jb hielsko-hajnowskiej zagrody wydłu-
« Por. K. Moszyński, O kulturze ludowej poludniowo-środkowego
Polesia, s. 120 (odb. bez daty).
» K. Moszyński, O kulturze ludowej południowośrodkowego Polesia, cyt. wyd., s. 129 i 130. Obok tej
nazwy, szeroko na Polesiu znany jest termin „odryny"
10
11
u
» Por. K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.,
s. 106 i 107, przyp. 2,
12 Jw.
I5
16
18
19
f
15
K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.
" Z. Dmochowski. Ze studiów nad poleskim bu
downictwem drzewnym, „Biul. Hist. Szłt. i Kult.",
1937, nr 2, s. 165 i nast.
mmmmm
w I r ^ J ^ e f i o Z r ^ e Ż
s ^ i a u h m :
S Ł ' S £
ass
że chata z klecią stoi osobno, a inne zabudowania
Na terenie polskim zaobserwować już tego nie można,
ale na Białorusi i Polesiu do niedawna były jeszcze
małe jednownętrzowe chałupki, zwane ..chatami''.
164
Polesiu Rzeczyckim K. Pietkiewicz, który daje jego
obraz z lat 1SB3—-1880.
» L. A. Mołczanowa, op. cit.
1» Jw., s. 552: por. K. Moszyński, Polesie Wschod
nie, cyt, wyd., s. 116, prżyp. 3.
Z. Dmochowski, op. cit.
żonej, poleskie zabudowania mają często bieg ścian
nierówny i różne poziomy kalenic kilkunastu dasz
ków (dwuspadowych), nakrywających — każdy osob
no - stojące pod nimi budynki. Zarówno omówiona
zagroda podlaska, jak i wspomniana poleska (z pow.
Pińsk, Łuniniec i Stolin) budowane są na długim
i wąskiim siedlisku. W jednym i w drugim wypadku
stoją one szczytem do ulicy, ale gdy na Podlasiu
okna są, lecz nie zawsze od ulicy, to na Polesiu jest
to regułą, albowiem zagroda rozbudowuje się od
ulicy w głąb siedliska, pozostawiając „chatę" zawsze
przy drodze.
Jak daleko na wschód sięga zagroda bielsko-hajnowska — tego dokładnie nie wiemy. Najprawdo
podobniej jednak — nie dalej niż do wspomnianych
przez K. Moszyńskiego okolic Prużany i Słonima '.
2
21
K. Moszyński. Polesie Wschodnie, cyt.
s. 122, przyp. 2.
wyd.,
Taka lokalizacja opisanego obejścia pozwalałaby na
postawienie hipotezy, że przypuszczalnie Podlasie
między Narwią i Nurcem wytworzyło własny typ
budownictwa, którego odbiciem byłaby rozwijająca
się i zrastająca od niedawna zagroda znad prypeckiego Polesia. W niej właśnie trzeba by się dopatry
wać .pierwotnego obrazu zagrody wydłużonej bielskohajnowskiej. której kondensacja musiała nastąpić
o wiele wcześniej, tym bardziej że tereny te w
X V I wieku były już gęsto zaludnione , a co za
tym idzie — wyżej stojące pod względem kultural
nym od zachodnich terenów Białorusi i Polesia, na
których — jak wspomniano r— do końca X V I I I w.
powszechne były jednoizbowe chaty pozbawione na
wet sieni.
22
U j . Topolski i J. Wiśniewski, Lustracje
woje
wództwa podlaskiego 1570 i 1576, Wrocław—Warsza
wa 1959, Mapa Królewszczyzn oprać, przez J. Humickiego.
Fot Jan Swiderski — il. 3—5, 9—11, 13—15. Rys.: Jerzy Czajkowski — il. 1, 6, 7, 16 (ze szkiców Zofii Rein¬
fuss). tabl. I—IV; Maria Czarnecka — il. 2 a, b (wg inwent. wyk. przez M. Pawlickiego), 8, 12 (wg inwent.
<vyk. przez L . Nowosielskiego).
1
Ewa
Fryś-Pietraszkowa
M A Z E R O W A N E
K U F R Y
Dekoracja malarska ludowych kufrów nie rozwi
nęła się na terenie Polski tak bogato jak dekoracja
skrzyń na ubranie. Za przyczynę tego trzeba praw
dopodobnie uznać okoliczność, że kufry zaczęto wyra
biać znacznie później niż skrzynie , dostosowane
więc były do zmienionych potrzeb estetycznych od
biorców. Najczęściej kufry malowano gładko na jeden
kolor, zwykle zielony lub brązowy w różnych odcie
niach. Do wyjątków należą kufry malowane wielo
barwnie, jak np. kufer z Kawęczyna, pow. Zamość,
który ozdobiono na licu i wieku kwiatową dekoracją,
typową dla skrzyń z tego terenu, kufer pyrzycki
z Muzeum w Szczecinie, datowany na rok 1858 ,
1
J
1
R. Reinfuss. Ludowe skrzynie malowane, War
szawa 1954, s. 15; E. Fryś, Ludowe kufry okuwane,
„Polska Sztuka Ludowa", 1959, nr 1—2, s. 46.
P O D L A S K I E
czy kuferek z Nowoberezowa, pow.
Hajnówka,
o skromnej, dwupolowej malaturze roślinnej. Wiado
mości o wykonywaniu z początkiem X X wieku kuf
rów wielobarwnych zanotowano m. in. w miejsco
wościach Kamionka, pow. Starogard Gdański, Sejny,
pow. Suwałki, Braniewo. Specyficzną grupę stanowią
spotylkane we wschodniej części Białostockiego kufry
malowane techniką stempelkową, które wyrabiano
w Sokółce. Zasięg ich graniczy z zasięgiem kufrów
wileńskich i .poleskich'.
Dość dużą grupę w obrębie kufrów zdobionych
tworzą kufry tzw. „mazerowane", względnie k a d r o
wane". Technika mazerowania uważana jest przez
* A. Dobrowolska, Meble
ludowe zachodnio
pomorskie. „Pol. Sat. Lud", 1950, nr 1-6, s. 58.
3 W. Dynowski, Barwne kufry chłopskie z okolic
Wileńszczyzny i Polesia, Wilno 1934.
165
