http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/147.pdf
Media
Part of Muzea / LUD 1957 t.44
- extracted text
-
'350
doskonale wprowadza
czytelnika
w piękny kraj Serbów Łużyckich ich
l1i,torię, stosunki ekonomiczne, socjalne, kulturalne
i polityczne. Przedstawienie ubioru ludowego w rozwoju dziejowym daje pogląd na kształtowanie się i przemiany jakie przechodziła odzież dobrze świadczy o pełnym
przyswojeniu
sobie postępowej, historycznej
metody, która dla naukowych
pracowików
serbskich
jest obecnie postulatem
prawidłowych
rozwiązań
naukowych.
Adam
Grapa
z
\1
MARIA
E
A
ZNAIvIIEROWSKA-PRUFFEROWA
MUZEA I DZIAŁY ETNOGRAFICZNE W POLSCE
Aktualne potrzeby i zarys stanu obecnego 1
l. OCHRONA
ZABYTKOW
KULTURY
I UDOWEJ
Żyjemy w okresie, w którym krytyka niedomagań społecznych
oraz ich ujawnianie staje się nie tylko prawem lecz obowiązkiem,
dlatego też sądzę, iż należy wyraźnie stwierdzić i udokumentować braki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej i muzealnictwa etnograficznego w Polsce.
Potrzeby polskiego muzealnictwa etnograficznego należy rozpatrywać, mając na uwadze osiągnięcia w zakresie etnografii
w Polsce już od roku 1945. Osiągnięcia te to liczne prace
naukowo-badawcze i organizacyjne oraz publikacje Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Państwowego Instytutu Sztuki (Zakład Badania Plastyki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego, Zakład Badania Muzyki Ludowej i Zakład Badania Tekstów
Ludowych), uniwersyteckich Zakładów Etnologii i Etnografii, poli1 Artykuł
mmeJszy napisany w 1955 r" w znacznym stopniu na podstawie materiałów
z 1955 r., miał n; celu scharakteryzowanie
zbiorów etnograficznych w Polsce oraz przedstawienie
palących potrzeb muzealnictwa
etnograficznego
na tle stanu obecnego. Miały go ilustrować równocześnie
¥•.ydrukowane
pod redakcją
M. Znamierowskiej-Pri.ifferawej.
sprawozdania ponad
60 muzeów
i działów
etnograficznych.
Niestety
względy
techniczne
nie pozwoliły
na to i artykuł
ten ukazuje
się z trzyletnim opóźnieniem,
już po wydrukowaniu
części sprawozdań
muzealnych w poprzednim, XLII i XLIII tomie Ludu. Część sprawozdawczą
tego
artykułu należy więc traktować jako materiał naleźący już do przeszłości,
gdyż \v ciągu trzech lat w wielu muzeach zaszły poważne zmiany, których
.Już nie można było tu uwzględnić.
353
352
technicznych Zakładów Architektury Polskiej, Instytutu Badań
Literackich oraz Urzędów Konserwatorskich, a od 1954 f. Polskiej
Akademii Nauk, w której Instytut Historii Kultury Materialnej
m. in. przejął znaczną część prac naukowo-badawczych w zakresie
monograficznych opracowań kultury ludowej oraz prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym.
Przechodząc do rozpatrywania
aktualnych potrzeb muzealnictwa etnograficznego, rozpoczniemy od zwrócenia uwagi na
sprawę stanu ochrony zabytków kultury ludowej w Polsce, stanowiącej problem podstawowy w rozwoju muzealnictwa etnograficznego. Wiemy, że muzea i działy etnograficzne posiadają
niekompletne zbiory wytworów i dokumentacji polskiej kultury
ludowej, której zabytki od lat giną w terenie.
Klęski wojenne spowodowały zniszczenie 2 i rozgrabienie tysięcy
zabytków zabezpieczonych w muzeach oraz rozproszonych w terenie. Obecnie żyjemy w okresie, w którym zabytki kultury ludowej zostały podniesione do godności dokumentów naszego życia
narodowego wielkiej wagi, jednak tylko nieliczna część społeczeństwa wie a tym, że nie wolno mim ich lekceważyć. Sytuacja
obecna mówi bowiem o poważnej groźbie utraty w ciągu najbliższych lat zabytków rozproszonych w terenie u ludzi nieświadomych ich bezcennej wartości, jako elementów naszej rodzimej
kultury ludowej, na której pragniemy i usiłujemy opierać naszą
kulturę narodową.
Związek prac naukowych i prac o charakterze społecznym jest
w zakresie badań etnograficznych tak oczywisty, iż nie potrzeba
udowadniać, że utrata w terenie zabytków mówiących o przeszłości, to pozbawienie naszej historii. niejednego ogniwa pozwalającego na budowanie syntez naukowych, tak ważnych ze względów nie tylko naukowych, lęcz również społeczno-oświatowych.
~ Nie omawiam tu stanu przedwojennych
zbiorów etnograficznych
ani
nie poruszam najpoważ:1iejszej
straty w tym zakresie, jaką spowodowało
spalenie w 1939 roku Muzeum Etnograficznego
w Warszawie. O ile 'viem,
ma o nim ukazać się artykuł dyrektora
tego Muzeum, prof. dr Eugeniusza Frankowskiego.
Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi najwyższych czynników kierowniczych i odpowiedzialnych za te sprawy przedstawicieli społeczeństwa na problem zagrożenia zabytków kultury
ludowej i wiedzy ożyciu chłopa polskiego z okresu przed wielkimi
przemianami. gospodarczymi i społecznymi oraz w trakcie ich
dokonywania, a w związku z tym przedstawienie pilnych potrzeb
naszego muzealnictwa etnograficznego na tle jego obecnego stanu.
Jak wiele w tej dziedzinie pozostało u nas do zrobienia, mówią
przedstawione w 42 i w 43 tomie Ludu sprawozdania ponad 60
muzeów i. działów etnograficznych. Sprawę ratowania zabytków
kultury ludowej należy postawić zasadniczo i otwarcie zdecydowanym głosem etnografów-muzeologów, którzy są świadomi
odpowiedzialności, jaka na nich spada wobec historii i społeczeństwa za bierne godzenie się z faktami skazywania na zagładę
tego wszystkiego, co tworzyło zręby kultury materialnej, duchowej i społecznej chłopa polskiego. Wystarczy sięgnąć do naszej
historii, spojrzeć na mapę i przypomnieć jak wielkie połacie naszego państwa są zdewastowane i pozbawione tego co rodzime,
aby zdać sobie sprawę, że nie wolno nam tracić ani jednego
dnia, ani lekceważyć żadnego zabytku u nas, w kraju tak wyjątkowo ubogim w dokumenty przeszłości.
Jeśli naszą nową kulturę chcemy opierać na najbardziej cennych
rodzimych wartościach, jeśli chcemy aby spełniały one S\vą rolę
społeczno-wychowawczą, to musimy je zachować, chroniąc przed
nie uniknioną zagładą, wynikającą m. in.z naszego wadliwego przystosowania się do dokonywu.iących się u nas procesów gospodarczospołecznych.
Znane jest wszystkim badaczom terenowym powszechne palenie starych, malowanych mebii i sprzętów ludowych, cięcie
i przerabianie strojów ludowych, :rozbieranie chat, o kt6rych
wiele już napisano itp. I jeśli trwogą napełnia nas fakt rozebrania
okołe 1949 r. na Mazurach, na terenie woj. białostockiego, i l}życia
na opał starej chaty pochodzącej z początku XVIII w., posiad.ającej
polski napis, to jednak musimy sobie powiedzieć, że sołtys l nauczycielka, którzy się do teg,) przyczynili, nie byli temu winni,
podobnie jak ci, którzy na złom zabierali zabytki dawnego kowal2:1 .. Lucl".
t. XLIV.
--------------354
publikacji oddać swemu społeczeństwu. Nasze braki i zaniedbania
na tym polu są ogromne, a przecież historii potrzebne są realia
z okresu wielkich przemian, gdy naturalny rozwój cywilizacji
zmiatał ślady dawnego życia.
Sprawa ta, podjęta w skali ogólnopolskiej, leży w znacznym
stopniu w rękach czynników decydujących. Posiada ona ogromną
wagę społeczno-wychowawczą; toteż chcemy zmobilizować wszystkich powołanych do tego, aby szukali wyjścia z dotychczasowej
sytuacji i koordynowali wysiłki swe w kierunku zapobieżenia
dalszym stratom. Straty te bowiem uniemożliwiają pełną realizację społecznych zadań muzeów i działów etnograficznych. Rozważania na temat braków w zakresie ochrony zabytków kultury
ludowej winny jak najszybciej doprowadzić do stworzenia w całej
Polsce jednego frontu akcji ratowniczej, która objęłaby całe
społeczeństwo.
Do czołowych zadań młodzieży miast i wsi - a przede wszystkim odradzającego się Harcerstwa Polskiego - Wojewódzkich,
Miejskich i Powiatowych Wydziałów Kultury, Domów Twórczości
Ludowej, Domów Kultury, świetlic, Towarzystwa TurystycznoKrajoznawczego itp. powinna należeć kierowana przez fachowców
czynna pomoc w tej dziedzinie.
Przede wszytkim w celu poinformowania społeczeństwa o wartości, zagrożeniu i możliwości ratowania zabytków kultury ludowej w terenie powinien być wydany barwny plakat, oraz krótka
ulotka, które by dotarły do każdej wsi, szkoły i do każdej instytucji oświatowej w Polsce, podobnie jak docierają plakaty donoszące o groźbie duru brzusznegQ i nakazie przymusowych szczepień ochronnych lub o walce ze stonką ziemniaczaną.
Oprócz plakatu winny być oczywiście wykorzystane wszelkie
inne sposoby anonsowania o wartości zabytków kultury ludowe},
o ich zagrożeniu i możliwości zachowania dla przyszłych pokoleń.
Hasła te powinny głosić: prasa, radio, kino itd.
Poza tym pilna i potrzebna jest przemyślana akcja zabezpieczająca teren przed rabunkowym wykupywaniem przedmiotów
sztuki ludowej dla celów handlowo-spekulacyjnych oraz wnikliwa
23'
..•._._-_ .._----_
;;;
_-.
355
skiego rzemiosła. Winni byliśmy my, wszyscy świadomi wartości
kultury ludowej i odpowiedzialni za jej ochronę. Wszakże nie
dość mocno żądaliśmy, aby w każdej gminie, wsi i szkole był
plakat wyjaśniający te sprawy, ostrzegający przed lekkomyślnym
niszczeniem zabytków i pouczający, jak do nich należy się odnosić.
Zbieranie dokumentacji, m. in. rysunków i fotografii, mówiących o przeszłości nie wystarcza. Nic nie zastąpi autentycznego
dzieła rąk ludzkich, przemawiającego plastycznie swą specyficzną
jakością, na którą składa się surowiec i swoista technika wykonania, forma oraz patyna wieków i to wszystko co stwarza wizję
przeszłości poprzez całokształt wytworu - świadka niezaprzec:zalnej prawdy minionego życia. Waga takiego zabytku leży nie
tylko w sferze wartości naukowych, lecz w sferze sugestywnych
wartości dydaktycznych.
Daleko silniejszą wizję przeszłości, uderzającą swą plastyką,
daje np. wnętrze folusza czy olejarni podhalańskiej w Muzeum
Etnograficznym w Krakowie, niż dziesiątki ilustracji i napisów
starannie opracowanych. Nie tutaj jednak miejsce na dowodzenie
naukowej, dokumentacyjnej
wartości każdego zabytku kultury
ludowej, jego wagi dla badań historycznych, a w szczególności
dla badań o charakterze etnogenetycznym. Wiadomo, że archeologowie w muzeach etnograficznych często bezskutecznie poszukują
odpowiedników .dla szeregu szczątkowych wytworów kultury,
trudnych do zidentyfikowania, że często brak nam materiałów
do historii kultury ludowej, które pozwoliłyby na rekonstrukcję
jej przeszłości. Wiadome jest na podstawie nie tylko własnych
obserwacji, ale także licznych sprawozdań i relacji etnografówmuzeologów z całej Polski, że zabytki kultury ludowej w Polsce
giną z zastraszającą szybkością, że żyjemy VI' ostatnich latach
ich istnienia, a wysiłki skierowane ku ich ratowaniu są kroplą
w morzu istotnych wielkich i palących potrzeb.
Jakże gorzka i bolesna jest świadomość, że nasi sąsiedzi o tyle
mają szczęśliwsze warunki do odtworzenia historii, że zdołali
jeszcze uratować zabytki swojej kultury ludowej i że dziś jeszcze
urządzają wielkie ekspedycje, z których przywożą tysiące zabytków, aby je zabezpieczyć, opracować i w formie wystaw oraz
:l ~
..
_._-_._ .•..
_.
_----------_ ..
,..
356
357
ingerencja w szczególności w sprawy wykupu w terenie starych
strojów ludowych.
Znikome możliwości badawcze muzeów i działów etnograficznych nie tylko powodują bezpowrotną stratę dokumentów naszej
historii, lecz również paraliżują usługową rolę muzeów. Szczególnie daje się to odczuć w zakresie ogromnego i powszechnego
zapotrzebowania na autentyczne stroje ludowe poszukiwane jako
wzory przez domy kultury, teatry, ze~poły taneczne, świetlice itd.
Niestety, w mniejszych miastach oraz na Ziemiach Odzyskanych
muzea przeważnie ich nie posiadają, gdyż nie mają możliwości
prowadzenia badań i zakupów. To samo dotyczy wzorcowych okazów rodzimej kultury, a więc rzemiosł i różnych dziedzin plastyki
ludowej. Stan taki powoduje, iż np. stroje ludowe kupowane
są bez właściwej dokumentacji, nie mają właściwego zabezpieczenia, znajdują się poza ewidencją muzeów i często są stracone
d.la badań naukowych. Umożliwienie muzeom rozszerzenia ich
działalności winno doprowadzić do zbadania przez nie w terenie
i do wykupienia zabytków kultury ludowej, a w szczególności
starych strojów oraz do czuwania nad wszelkimi zabytkami rozproszonymi w terenie. Winny one być sfotografowane, zaopatrzone we właściwą dokumentację i przekazane do właściwego
miejsca jakim jest muzeum, po ewentualnym wykorzystaniu ich
przez małe rozproszone instytucje, podlegające fachowej opiece.
Przyszłość zabytku uwarunkowana jest koniecznością jego właściwego zabezpieczenia, przeprowadzenia odnośnych wszechstronnych badań, łącznie z terenowymi, Ol'az udostępnienia społeczeństwu jego wartości. Toteż sprawa miejsca, w którym ma on
być przechowywany i udostępniony, jest sprawą pierwszorzędnej
wagi. Niewątpliwie muzea i działy etnograficzne są do tego powołane przed wszystkim, jednak w przejściowym okresie rozbudowy
placówek kulturalnych może wyjątkowo zachodzić uzasadniona
potrzeba czasowego przechowywania ich w instytucji o charakterze społeczno-uslugowym, która w dalszym planie rozbudowy
winna stać się częścią składowa określonego muzeum.
Tu dochodzimy do pnruszanej już sprawy gromadzenia wycz2r-i
pującej dokumentacji, która winna być nad wyraz skrupulatnie
zbierana według wskazówek wypracowanych przez specjalistów,
a uwzględniających nie tylko nazwę gwarową części odzieży, technikę jej wykonania i pochodzenie, lecz również historię przeobrażeń danej odzieży, związek jej z historią danego środowiska.
z podłożem gospodarczo-społecznym itd.
W tej sprawie winny być opracowane ścisłe instrukcje ułatwiające opiekę nad szczegdnie zagrożonymi zabytkami kultury ludowej, gromadzonymi nie zawsze przez fachowców.
2. ZARYS OBECNEGO
STANU ZBIOROW
ETNOGRAFICZNYCH
I l o ś f: z b i o rów
e t n o g r a f i c z n y c h w P o l s~.t
Przegląd mu;zealnych zbiorów etnograficz:1ych pocho~zą~ych z P01~~1', p~dl~g.łrch Ministerstwu Kultury i Sztuki, z uwzględmemem
przybllzone] 110sCl zebranych okazów, przedstawiał
się na początku 1955 r. następująco w ranncr.
17 województw 5:
ilość obiektów
1. Woj. białostockie
(2 muzea)
266
Muzeum w Białymstoku
.
1542
1808
" Łomży
2. Woj. bydgoskie (3 muzea)
Muzeum w Grudziądzu
Muzeum w Toruniu
.
.
.
.
" Kujawskie we Włocławku
3. Woj. gdańskie (3 muzea)
Muzeum Pomorskie w Gdańsku (;
w Kartuzach
" Kwidzynie
ok.
. ok.
539
4006
384
4929
70
590
350
1010
W kilku miastach łącznie ze zbiorami innych krajÓW europejskich.
, Dane dotyczące obecnego zarysu uzyskane zostały dzięki rozesłaniu
w 1954 r. przez Połskie Towarzystwo Ludoznawcze (Redakcja Działu Muzealnego "Ludu") ankiety uzgodnionej z CZMiOZ, który ze swej strony
również udzielił materiałów.
Z przykrością
stwierdzam, że ze względó"v
technicznych,
niezależnych
od Redakcji, dodatkowo
:1adesłane materiały
sprawozdawcze nie mogły być rozszerzone, a czasem musiały być skróeone.
(~zczegółowe dane zob. w sprawozdaniach
poszczególnych muzeów w 42
'l
i 43 tomie
5
~.
"Ludu").
Nie wymieniam
tu
zbiorów
skiego.
(; Nie znam ilości obiektów
dotyczących
znajdujących
muzeów
typu
się w Zbiornicy
skansenow-
w Oliwie.
358
4. Woj. katowickie (7 muzeów) 7
Muzeum w Bielsku-Białej
" Bytomiu .
" Chorzowie
" Cieszynie.
.
" Częstochowie 8
" Gliwicach
" Zabrzu
78
4506
2365
1750
222
1414
64 10393
------
5. Woj. kieleckie (2 muzea)
Muzeum Swiętokrzyskie
w Kielcach
w Radomiu.
6. Woj. koszalińskie
Muzeum w Darłowie .
Koszalinie
Słupsku
.ok.
834
179
(3 muzea)
286
66
347
.ok.
.ok.
8. Woj. lubelskie (3 muzea)
Muzeum w Chełmie
" Lublinie
Zamościu
. ok.
1013
w Łodzi .
.ok.
.ok.
110
973
337
1420
11. Woj. opolskie (4 muzea)
Muzeum w Brzegu
Nysie
Opolu 10
" Raciborzu
170
207
570
465
1412
100
100
1738
225
2163
77
1455
2200
432
4164
.ok.
1000
1000
.ok.
260
8000
5000
13260
2000
1061
2045
5106
430
17
447
12. Woj. poznańskie (4 muzea)
Muzeum w Kaliszu
Lesznie
"
Narodowe
w Poznaniu (Rogalin)
.
.
Narodowe w Poznaniu (Instr. Muzycznych)
699
14. Woj. szczecil'lskie (1 muzeum)
Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie
15. Woj. warszawskie
Muzeum w Płocku
Kultury i Sztuki w Warszawie
"
Ministerstwo
Kultury i Sztuki (CZSPiW)
3738
11000
2960
596
360
1678 16594
. ok.
. ok.
13. Woj. rzeszowskie (4 muzea)
Muzeum w Jarosławiu
Przemyślu
Rzeszowie 11
Sanoku
18349
3500
50
1000
950
5018
17
274 29158
278
2780
680
10. Woj. olsztyńskie (3 muzea)
Muzeum w Kętrzynie .
Mazurskie w Olsztynie
w Szczytnie .
"
-------
7. Woj. krakowskie (8 muzeów)
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie
Narodowe w Krakowie
Historyczne w Krakowie
w Nowym Sączu
Rabce
.
Zakopanem
Tarnowie
Zywcu
9. Woj. łódzkie (5 muzeów)
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne
w Łowiczu 9 •
..•
" Piotrkowie Trybunalskim
Sieradzu
.
.
.
.
.
Tomaszowie Mazowieckim
r
359
16. Woj. wrocławskie (3 muzea) [2
Górze
Muzeum w Jeleniej
Górze
Kamiennej
" Wrocławiu
.ok.
"
;
17. Woj. zielonogórskie (2 muzea,.
Muzeum w Międzyrzeczu
Zielonej Górze
"
; Wg nieco później otrzymanych informacji prof. dr M. Gładysza ilośt
obiektów wynosiła w Bielsku-Białej
- 100, w Bytomiu - 3664, w ChoJ'zowie - 2359, w Cieszynie - 700, w Gliwicach - 2000, w Pszczynie -206, w Zabrzu - 62.
8 Ekspo:J.aty te stanowią
przeważnie własność Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie.
• Muzeum w Łowiczu w ramach CZM i OZ podlega Muzeum Narodowemu w Warszawie.
10 Według
informacji prof. dr M. Gładysza ilość obiektów etnograficznych była następująca: w Nysie - 356, w Opolu .- 712, w Raciborzu - 201.
11
Liczba ta obejmuje
zbiory, które tam przyszły z Muzeum w Łańcucie.
Według później otrzymanych
informacji prof. dr M. Gładysza i mgr
L. Itmana ilość obiektów była następująca:
w Bolkowie - 425, w Jawope _ 150, w Jeleniej Górze - 1919, w Kamiennej Górze - 360, w Wał12
.,-- ••..•.--·-----··-·-·------·-··-------------r···
361
360
Ogólna ilość etnograficznych
zbiorów pochodzących z Polski,
znajdujących się pod opieką Ministerstwa Kultury i Sztuki, CZM
i OZ oraz CZSPiW wynosiła na początku 1955 r. ok. 97000
obiektów.
Zbiory europejskie
(pozapolskie),
w szczególności dotyczące
kultury ludowej Słowian, znajdują się: w Muzeum Górnośląskim
w Bytomiu, Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warw Warszawie oraz w niewielkiej
ilości rozproszone w innych
muzeach.
Zbiory pozaeuropejskie
znajdują się przede wszystkim: w Muzeum Kultury
i Sztuki Ludowej w Warszawie (12000), gdzie
zostały celowo scentralizowane,
a poza tym w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (1754), w Muzeum Narodowym w Poznaniu (1120), w Dziale Muzealnym Biblioteb.i Kórnickiej w Kórniku (200) oraz w Muzeum w Nysie (ok. 55).
Ogólna ilość muzealnych
zbiorów pozaeuropejskich
w Polsce
wynosiła ponad 15000 okazów; bardziej ścisłych danych nie udało
mi się uzyskać. Nie uwzględniłam
też rozproszonych
zbiorów
prywatnych.
Pod względem
ogólnej ilości zbiorów
etnograficznych
na
pierwszym
miejscu stoi Muzeum Etnograficzne
w Krakowie
(21 023, a do końca 1957 r. - 22.027) posiadające znaczną część
uratowanych zbiorów przedwojennych,
a następnie Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie (ok. 20000, a do końca
1957 r. - 21.389) 13, które dopiero po wojnie zaczęło je gromadzić,
bogate również. w zbiory jest Muzeum Etnograficzne
w Łodzi
(ok. 11.000).
brzychu - 248-278, we Wrocławiu - 804, w Zgorzelcu - 143, \V Ziębieach - 305 (wg informacji mgr L. Itmana) i Zelaźnie - 123.
13 Dla
porównania
można wymienić
jedno z muzeów
szwajcarskich,
a mianowicie muzeum Etnograficzne
w Bazylei, które w 1942 r. posiadało
ok. 61 000 okazów etnograficznych.
-,
'~.
Zbiory polskie, inne europejskie, lub pozaeuropejskie
znajdują
się poza tym w posiadaniu uniwersyteckich
Zakładów Etnologii
i Etnografii m. in. np. w Poznaniu, w Toruniu i Wrocławiu.
Ogólna ilość zbiorów etnograficznych
w Polsce, podległych Ministerstwu
Kultury i Sztuki, pochodzących
z Polski, z innych
terenów
Europy i z krajów pozaeuropejskich
wynosi ponad
112000 okazów 14, zaś załączona mapa za str. 000 ilustrująca rozmieszczenie zbiorów etnograficznych
w Polsce jest pierwszą próbą
kartograficznego
przedstawienia
ewidencji tych zbiorów na dzień
1 stycznia 1955 r. Posiada ona niestety braki i nieścisłości wynikające np. z niekompletnych
lub nieustalonych
danych, ze zmian
zachodzących w organizacji muzealnictwa,
a w związku z tym
z przemieszczania zbiorów, z różnych sposobów obliczania ilości
obiektów, oraz z odmiennego ujmowania ilości depozytów itp.
Braków tych nie udało się uniknąć, sądzę jednak, iż w ogólnych
zarysach nie zniekształciły
one zbytnio obrazu stworzonego na
podstawie sprawozdań nadesłanych przez dyrekcje muzeów lub
przez miejscowych kierowników 15.
P r z e g l ą d w i ę k s z Y c h k o l e k c j i. Specyfikacja 16 muzeów i działów etnograficznych
w Polsce na tle niektórych przykładów większych zbiorów specjalnych,
znajdujących
się pod
opieką Ministerstwa Kultury i Sztuki:
-
.
l4 Dla
porównania
można też dodać, iż np. jedno Państwowe
Muzeum
Etnografii w Leningradzie
posiadało w 1948 r. do 250000 obiektów. (Sow.
Etnogr., 1948 N. l, s. 222) mając QCzywiście znacznie szerszy zasięg geograficzny.
L; Uwagi
i uzupełnienia,
a które prosiłam referując
powyższe dane :la
konferencji muzealnej w Warszawie, zwołanej przez CZMiOZ 19-20 V 1955
roku, uwzględniłam
w tekście lub w przypisach. Dalsze sprostowania
lub
uzupełnienia
dotyczące stanu zbiorów z 1. 1. 1955 r. mogą być wydrukowa:1e w następnym
tomie "Ludu".
16 Nie używam
tu terminu "specjalizacja"
mu£eów, gdyż w niektórych
wypadkach
posiadanie
większej
ilości okazów z wybranego
działu nie
;.Llo w parze z planowym
ich gromadzeniem
i opracowywaniem.
Różne
Ilości okazów z wymienionych
działów znajdują
się oprócz tego w wielu
innych muzeach; z braku danych nie można ich było uwzględnić.
363
362
Zbiory
z
tere:lU
Łowiectwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rybołówstwo
Szczecin
(Muz. Pomorza
Zachodniego)
Toruń (Muzeum w Toruniu)
Kartuzy (Muz. Kaszubskie)
Pasterstwo
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Pszczelnictwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Toruń (Muz. w Toruniu)
Uprawa roślin
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Łódż (Muz. Arch. i Etnogr.)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Górnictwo
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Kielce (Muz. Świętokrzyskie)
Budownictwo (modele chat)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rzeźba figuralna
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rabka (Muz. w Rabce)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Drzeworyty ludowe 18
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Zdobione przedmioty gospodarskie
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Polski!'
Warszawa (Muz. Kul. i Szt. Lud.)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
l"ormy piernikarskie
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Krakó\"l (Muz. Etnograficzne)
Koszalin (Muz. w Koszalinie)
Racibórz (Muz. w Raciborzu)
Toruń (Muz. w Toruniu)
\Varszawa (Muz. Narodowe)
Wrocław (Muz. Śląskie)
Plecionkarstwo
Kwidzyn (Muz. w Kwidzynie)
fzczytno (Muz. w Szczyt:lie)
Sitarstwo
Lublin (Muz. w Lublinie)
Sprzęty
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Obrazy malowane na szkle
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Jelenia
Góra
(Muz. w Jeleniej
Górze)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Zakopa:le (Muz. Tatrzańskie)
Wycinanki i nalepianki
Lublin (Muz. w Lublinie)
łJowicz (Muz. w Łowiczu)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
17 Z braku
dostatecznych
danych w okresie pisania artykułu nie omawiam specyfikacji
pozapolskich zbiorów europejskich
i zbiorów pozaeuropejskich, ani też nie wyczerpuję
zróżnicowania
bardzo cennych zbioró,,'
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi.
1~ Muzeum
Etnograficzne
w Krakowie
posiada
poważne
archiwum
ikonograficzne,
obsługujące całą Polskę, a często i zagranicę·
Tkanin~'
Białystok (Muz. w Białymstoku)
Bielsko-Biała
(Muzeum w BielskuBiałej)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Klocki do drukowania tkanin
Białogard (Muz. w Białogrodzie)
Brzeg (Muz. w Brzegu)
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Darłowo (Muz. w Darłowie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Koszalin (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Kwidzyn (Muz. w Kwidzynie)
l\1iędzyrzec (Muz. w Międzyrzecu)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Przemyśl (Muz. w Przemyślu)
Racibórz (Muz. w Raciborzu)
Słupsk (Muz. w Słupsku)
Szczecin
(Muz. Pomorza
Zachodniego)
Szczybo
(Muz. w Szczytnie)
Toruń (Muz. w Toruniu)
Wrocław (Muz. Śląskie)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zamość (Muz. w Zamościu)
Farbiarstwo roślinne i zwierzęce
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Hafty i koronki
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.
Lud.)
Odzież i strój ludowy
Kraków
(Muz. Etnograficz:le)
Warszawa
(Muz. Kultury
i Sztuki
Ludowej)
Warszawa
(Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Garncarstwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Lublin (Muz. w Lublinie)
Łowicz (Muz. w Łowiczu)
Łódż (Muz. Arch. i Etnograficzne)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Kafle
Kraków (Muz. Etnograficz:le)
Kraków (Muz. Narodowe)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Szczytno (Muz. w Szczytnie)
Brzeg (Muz. w Brzegu)
Zdobnictwo i obróbka skóry
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zdobnictwo i obróbka metali
Kraków (Muz. Narodowe)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zdobnictwo i obróbka bursztynu
ł..
omża (Muz. w Łomży)
Szopki
Kraków (Muz. Historycz:1e)
Maszkary
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Pisanki
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (lV.l:uz.Narodowe)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Wyroby z ciasta
Kraków (Muz. Etnograficzne)
ł,omża (Muz. w Łomży)
Podłażniki (pająki)
Kraków
(Muz. Etnograficzne)
Zabawki
Kraków (Muz. Etnograficz:1e)
Tańce (modele)
Kraków
(Muz. Etnograficzne)
364
Instrumenty
muzyczne
Poznań
(Muz. Narodowe: Instr. Muz.)
Lecznictwo
Chorzów (Muz. w Chorzowie)
Muz.
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Zwyczaje
prawne
(miary,
godła)
Kraków (Muz. Etnogaficzne)
znaki,
Oprócz wyżej wymienionych
zbiorów należy wymienić zbiory specjalne, znajdujące
sie w ramach innych i:1stytucji, a mianowicie:
rybotowstwo
do niedawna
w tak zwanym
Muzeum Kłusowniczym
\V Łopusznej
pod Nowym Targiem (ok. 70);
pszczelnictwo
-- kolekcja
narzędzi bartniczych
(61) w Muzeum Przyrod:J.iczo-Leśnym przy Białowieskjm
Parku Narodowym
jako ośrodku wy,tawowym lU w Białowieży;
uprawa
roślin zbiory narzędzi rolniczych znajdują się w Warszawie
w Instytucie Elektryfikacji
i Mechanizacji
Rolnictwa 20;
górnictwo
--- zbiory narzędzi, sprzętów górniczych itp. w Muzeum Górniczym Związku Zawodowego Górnikóv- \v Sosnowcu (4000) oraz w Wieliczce w Muzeum Salinarnym;
wyroby
z bursztynu
w Muzeum Ziemi w Warszawie.
Jedną z najpowaŻ:J.iejszych
kolekcji
sztuki
ludowej
Polski,
liczącą
w 1954 r. 5500 obiektów, a w 1957 r. ok. 10000 posiada Ministerstwo
Kultury i Sztuki, (Centralny
Zarząd Sztuk Plastycznych
i Wystaw, Wydział
Sztuki Ludowej) w Warszawie. Zbiór ten obejmuje rzeżbę, malarstwo, wycinanki, pisanki,
stroje ludowe oraz zdobnictwo
wyrobów drewnia:lych,
ceramicznych,
tkanin itp. Kolekcja ta, spełniająca
rolę usługową, miała
wejść do zbiorów stołecznego Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej.
Obok niej należy wymie:lić, poważną kolekcję sztuki ludowej, należącą
do Wzorcowni
Krajowego
Związku
Spółdzielni
Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego
CPLiA w Warszawie. Liczy ona 4000 obiektów. Składają
się na nią stroje, tkaniny,
ceramika,
wyroby z metalu, wycinanki
itd.
~łużące jako wzory przede wszystkim dla produkcji, lecz również dla celów społeczno-oświatowych.
Zbiory sztuki ludowej i rzemiosła posiada również Wzorcownia Instytutu Wzornictwa Przemysłowego
w Warszawie.
Obiekty sztuki ludowej
znajdują
się rozproszone
w muzeach kraj 0wawczych
PTTK, które ostatnio IJowstają (:J.p. w Myślenicach,
w woj.
krakowskim
oraz \V Bieczu, Gorli::ach i Krośnie); w muzeach diecezjallU Muzeum
założone w 1922 r., posiadające
2546 okazów puszczańskich,
nie jest instytucją
samodzielną lecz wchodzi w skład Białowieskiego Parku
Narodowego.
20 Zbiór po prof.
Biedrzyckim
w znacznym procencie
\V okresie
wojny i w pierwszych
latach powojennych.
pcdobno ok. 45 obiektów.
i;
uległ zniszczeniu
Obecnie liczy 0:1
r
I
365
nych i muzeach pod opieką władz kościelnych, np. w Raciążku
clawek), Złakowie (pow. Łowicz) itd.; przy niektórych szkołach,
111 (pow. Szubin) oraz u wielu prywatnych
kolekcjonerów.
(pow. \'nonp. w Kcy-
Miejskie Rady Narodowe posiadają czasem zbiory etnograficzne:
;'vrRN
w Wiśle np. pragnęła
oddać swe zbiory do Muzeum, które skupiałoby
wytwory kultury ludowej Beskidu. Podobnie MRN w Krapkowicach
n. Odra
w pow. opolskim
posiadała
resztki dawnego większego zbioru etnogra-'
ficznego.
Przykłady
powyższe
oczywiście
nie wyczerpują
cal ości zagadnienia
zbiorów etnograficznych
rozproszonych
w Polsce, o których nie posiadamy
całkowicie dokładnych
danych.
W związku z istnieniem
w Polsce zbiorów et:1ografieznych
znajdujących się poza opieką Ministerstwa
Kultury i Sztuki, należałoby dla skoordynowania pracy stworzyć z nimi stałą więż pozwalającą
na wciągnięcie
tych zbiorów do ogólnej ewidencji w celu usprawnie:1ia
możliwości korzystania z nich w pełni do celów naukowych i spolecznych.
Odnośnie do zasięgu działania muzeów zaznaczyć należy, iż zbiory z calej Polski, aczkolwiek w różnym stopniu, gromadzone
są przez Muzeum
Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie,
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, Muzeum Archeologiczne
i Etnograficzne
w Łodzi, Muzeum Narodowe w Poz:1aniu.
Dział Etnograficzny
Muzeum w Toruniu, przekształcony
od 1. L 1959 r.
Muzeum Etnograficzne,
gromadzi obiekty z północnej Polski, a jedynie
obiekty rybackie z całej Polski.
w
Pozostałe muzea mają zasięg wyra żnie regio'1alny
kie obszary zajęte przez mniejsze lub większe grupy
spokrewnionych
grup etnicznych.
obejmując poblisetniczne lub zespoły
21,
Regiony te wahają się w granicach
paru powiatów
Muzea regionalne
z:1ajdują się p~eważnie
w jednym
ośrodków danego regionu.
lub województw.
z poważniejszych
Istnieje potrzeba pewnej dyslokacji
wybranych
zbiorów w niektórych
muzealnych
placówkach
śląskich.
szczególnie
ważnych
ze względu
na
obsługiwa:1ie największego
robotniczego terenu Folski.
Potrzebne są etnograficzne
placówki muzealne
np. na terenie Pienin, na Kujawach (w Kruszwicy
21 Zob. wypowiedzi
t. "Ludu".
kierowników
muzeów
lub muzea-wnętrza
nad Gopłem) itd.
w spra '.\'ozdcwiach
chat,
w 42 i ·12
r
366
M uzea
:1 a w o l n y m
I,.
p o w i e t r z u.
Muzea typu skansenowskiego
w Polsce w postaci chat 22, zagród, kościołlub całych kompleksów
wsi w ramach województw:
KOW
1. Woj. gdańskie
Wdzydze, pow. Kościerzyna,
2 chaty
-
zabytkowa
i nowoodbudowa:1a.
2. Woj. katowickie
Katowice - w parku znajduje się przeniesiony przed wojną z SyrY:1i oryginalny, zabytkowy kościołek, a poza tym dzwonnica i śpichlerz.
Bytom - w parku zabytkowy kościołek drewniany.
Chorzóv,. - na górze Wyzwole:1ia - kościołek drewniany.
Brenna, pow. Cieszyn .- stara chata kurna i folusz będący w ruchu (pod
opieką konserwatora) 23.
3. Woj. krakowskie
Kraków - kościołek w lesie Wolskim,
Zakopane - kompleks chat we wsi Kościeliska, kościołek na Harendzie.
Zubrzyca Górna, pow. Nowy Targ - Dwór Moniaków.
4. Woj. olsztyńskie
Olsztynek kościołek
(rekonstrukcja),
którego
oryginał
znajduje
się·
w pow. Ostróda; parę chat i kuźnia dworska z pow. Pasłęk, oraz zespół
budynków (częściowo w postaci rekonstrukcji):
chata, stodoła, szopa i tzw.
kleć z terenu litewskiego b. Prus Wschodnich rekonstr.24
i in.
W woj. wrocławskim
były dwie chaty-muzea.
Jedna z nich w Karpaczu
posiadała wiele nieautentycznych
sprzętów, druga w Szklarskiej
Porębie
doskonale urządzo:1a przez prof. dr T. Seweryna przez kilka lat spełniała
rolę muzeum-wnętrza.
Projektowane
od lat Centralne Muzeum na Wolnym Powietrzu w Warszawie dotychczas nie zostało nawet zapoczątkowane,
aczkolwiek Muzeum
Kultur Ludowych włożyło w tę sprawę wiele wysiłku, biorąc pod uwagę
tereny w Wila:1owie lub na Bielanach. Planowane
jest utworzenie już zapoczątkowanego
Muzeum na Wolnym Powietrzu
w Krakowie,
w Parku
Wolskim, w Poznaniu nad. jeziorem Maltańskim,
w Pyzdrach i w Krotoszynie oraz w Kieleckim, w Bielanach Kapitulnych.
Czynio:le są przygotowania do stworzenia Skansenu w Parku Kultury i Wypoczynku między
Katowicami 25, Chorzowem,
a Siemianowicami
i w Parku Pszczyńskim.
22 Brane
są tu pod uwagę same obiekty budow:1ictwa ludowego lub też
również wewnętrzne
urządzenie w postaci sprzętów, narzędzi itp.
23 Dane
dotyczące Śląska zawdzięczam Dr Longinowi Malickiemu.
24 H. Skurpski.
Muzeum "Skansenowskie"
w Olsztynku,
"Lud«, t. 37;
1947, s. 412-415.
25 Wszystkie
zabytki woj. katowickiego
podlegają
Wydziałowi
Kultu-
ry MRN.
367
!I
Projekty podob:1e były v.rysuwane dla Torunia lub Parku Narodowego nad
Gopłem i w innych miejscowościach.
Jak widzimy znikoma jest ilość naszych zabytków budownictwa
ludowego wykorzystanych
jako wnętrza
muzealne.
Dla porównania
można
wymie:1ić, iż w roku 1955 Szwecja oprócz ogromnego Skansenu w Sztokholmie i kilku innych większych, posiadała około 700 urządzonych
zagród
lub chat (muzeów-wnętrz)
w terenie.
Zbiory
etnograficzne
w ramach
administracyjnej
o r g a n i z a c j i m u z e a l :1 i c t w a w P o l s c e. Znakomita
większość
zbiorów etnograficznych
w Polsce znajduje się pod zarządem Centralnego
Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki
\V Warszawie.
W powyższych ramach na początku 1955 r. układ administracyjny
muzeów przedstawiał
się :1astępująco: istniały w Polsce 3 etnograficzne
muzea
autonomiczne:
1) Muzeum
Kultury
i Sztuki
Ludowej w Warszawie '8.
2) Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, 3) Muzeum Etnograficzne
w Łodzi
oraz Dział Etnograficzny
autonomicznego
Muzeum
Tatrzańskiego
im.
T. Chałubińskiego
w Zakopanem.
Zbiory et:lograficzne
posiada też autonomiczne Muzeum Historyczne w Krakowie.
Poza tym zbiory znajdują
się w wyodrębnionych
lub niewyodrębnionych Działach Etnograficz:1ych lub Oddzia.łach Muzeów Narodowych, bądź
tzw. muzeów okręgowych lub podległych im tzw. muzeów podopiecznych,
niejednokrotnie
do niedaw.na nie posiadających
fachowego kierownictwa.
Układ tych Działów
w zakresie
zależności
i opieki przedstawiał
się
w końcu grud:1ia 1954 r. następująco:
1. Muzeum
Górnośląskie
w Bytomiu posiadające
Dział Etnograficzny
2. Muzeum Pomorskie w Gdańsku
posiadające Dział Etnograficz:1Y
w organizacji
3. Muzeum Świętokrzyskie w Kielcach posiadające
Dział Etnograficzny
et
Dawne
Muzeum
Kultur
Ludowych.
Muzea podległe:
Muzeum w Bielsku
w Cieszynie
w Częstochowie
Oddziały:
w Chorzowie
w Gliwicach
w Zabrzu (w zaczątku)
Muzea podległe:
Muzeum w Kartuzach
w Kwidzynie
Oddział:
we Wdzydzach (skansen)
Muzea podległe:
l'vIuzeum w Radomiu
369
368
4. Muzeum Narodowe
w
wie
nie
posiadające
Etnograficz::lego
KrakoDziału
5. Muzeum w Lublinie posiadające Dział Etnograficzny.
6. Muzeum Sztuki w Łodzi nie posiadające Działu Etnograficznego.
7. Muzeum Mazurski", w Olsztynip.
posiadające
Dział Etnograficzny
8. Muzeum
niu.
Narodowe
\"1
pozn8.-
9. Muzeum w Rzeszowie posiadające Dział Etnograficzny.
10. Muzeum Pomorza
Zachodniego
w Szczecinie posiadające
zbiory
etnograficz::le.
11.
Muzeum w Toruniu posiadaj qce Dział Etnograficzny.
12. Muzeum Narodowe w WarszaDziału
wie
nie
posiadające
Etnograficznego.
Muzea podległe:
Muzeum w Nowym Sączu
w Rabce
w Tarnowie
w Żywcu
Oddział:
w Krakowie
Muzea podległe:
Muzeum w Chełmie
w Zamościu
Muzea podległe:
Muzeum w Łęczycy
w Piotrkowie
Tryb.
w Sieradzu
w Tomaszowie Maz.
Muzea podległe:
Muzeum w KętrzY::1ie
\V Szczytnie
Muzea podległe:
Muzeum w Kaliszu
w Lesznie
w Międzyrzeczu
w Zielonej Górze
Oddziały:
w Poznaniu
Oddział Instrumentów
Muzycznych
w Rogalinie (Dział Etnograficzny)
Muzea podległe:
Muzeum w Jarosławiu
w Przemyślu
w Sanoku
Muzea podległe:
Muzeum w Darłowie
w Koszalinie
w Słupsku
Muzea podległe:
IVluzeum \V Grudziądzu
w Włocławku
Muzea podległe:
Muzeum w Białymstoku
w Łomży
w Łowiczu
w Płocku
II
l
13. Muzeum
Śląskie
posiadające
we Wrocławiu
Dział Etnograficzny
Muzea podległe:
lVJuzeum w Bolesławcu
w Brzegu
w Zielonej
Górze
w Karnie::1nej Górze
w Opolu
Nysie
"\v
w Raciborzu
W związku z reorganizacją
muzealnictwa
ilość muzeów, posiadających
etnograficzne
zbiory muzeal:1e podległe CZM i OZ zmniejszyła
się od
1948 r. o liczbę około 2027 dzięki komasacji zbiorów w większych muzeach,
toteż znajdowały się one w 59 muzeach 28, z których zaledwie około 20 posiadało fachowy personel etnograficzny 20, powołany do prowadzenia
badań,
gromadzenia
zabytków, dokumentacji
itp., reszta jest pozbawiona
naukowego kierownictwa
w zakresie etnografii.
Ostatnio aktualne
jest przejście muzeów pod opiekę Rad Narodowych.
Sprawa ta jest bardzo powaba,
chodzi bowiem o to, aby w dalszym ciągu
rozwijać osiągnięcia muzealnictwa
polskiego w zakresie organizacji i fachowej opieki nad zbiorami, oraz w zakresie planowania w oparciu o budi,ety ustalane
przy
uwzględnianiu
naukowo-badawczych
i społecznoof.wiatowych potrzeb danego terenu w ramach planów ogólno-polskich.
Ogólna ilość muzeów etnograficznych
oraz muzeów i innych instytucjI
rosiadających
zbiory etnograficzne
wynosi w Polsce około 75 jednostek.
Zob. K. P i e t k i e w i c z, Stan muzeów i ,zbiorów etnograficznych
"Lud", t. 36: 194(,;,s. 389-396; tenże, op. cit., "Lud" i.; 37: 19·17;
s. 409-412; R. R e i n f u s s, Stan Muzealiów
etnograficznych
w województwie
wrocławskim,
"Lud", t. 38: 1948, s. 416-431.
27
lI,;
Polsce,
2" Liczba
ta jest niezupełnie
dokładna,
otrzymałam
ścisłych da::1ych dotyczących
cych w tym czasie likwIdacji.
gdyż w kiiku wypadkach
nie
niektórych
muzeów podlegają-
29 Z braku
wyczerpujących
danych nie poruszam tu szczegółowo sprawy personelu
omawianych
muzeów, dodam jedynie, że w wielu wypadkach dział etnograficzny
w muzeum opierał się na pracy tylko jednej
osoby (np. w Muzeum w Bytomiu, Olsztynie, Pozna:-liu, Rogalinie, Tomaszowie Maz., Wrocławiu i in.) Ilustruje
to dostatecznie
trudności należytego wywiązania
się z odpowiedzialnych,
a tak bardzo wielostronnych
obowiązków
naukowo-badawczych,
ściśle muzealnych
oraz oświatowospołecznych, jakie ciążyły :-la tych pracownikach.
2-1 ,.Lud",
t. XLIV.
371
370
NaJ'większa
nych
terenów
h d
ch z Polski oraz L1poc o zący
na początku 1955 r. wynosiła:
przybliżona ilość obiekt6w
·łowiańskich i europejskich
S
woj. krakowskie
łódzkie
warszawskie
katowickie
wrocławskie
bydgoskie
rzeszowskie
lubelskie
" poznansJde
29153
16594
13260
10393
5l0e)
492!l
4lfH
3733
2163
"
białostockie
olsztyńskie
opolskie
kieleckie
gdańskie
szczecińskie
koszalińskie
zielonogórskie
18t,'!
142'i
1412
1Gt~l
101.
lOIl<ł
59!
4n
Liczby te nie dają jednak pojęcia o ogólnym sta~ie posiadani:
.,
h d
ych z danego obszaru geografIcznego, gdyZblOrow poc o ząc
-....
ch
muzea o szerszym zasięgu posiadają rówmez zblOry z mny
województw.
stopnia
. . zbiorów mówi do pewnego
Wymienione zes t aWleme
b
() skupieniu zainteresowań ludoznawczy~h ~a .danym. o szarz~
o tradycji gromadzenia zabytków i o Istme~1U za~ło,wan~c_
zbieraczy ludoznawców. Wyciąganie jednak taklch wmosko:v wm,
ięcie pod uwagę zmszczen
no być jeszcze skorygowane przez wz
.'
wojennych, przejęcia nowych zbiorów przedwo)enny~h z t.erenu
Ziem Odzyskanych (woj. Olsztyn, Szczecin, Koszahn, ZIelona
Góra, Wrocław, Opole) .itp.
, .
.
.
a
da)'e
obraz
nierównomiernoscl
rozmleszczema
Zał ączona map
"
'l d
e
placówek muzealnych i wskazuje tereny ~z~zegolme, upos e zon_
w zakresie zbiorów etnograficznych, Spehlla)ących me tylko nau
kową lecz i społeczno-oświatową rolę·
.
Przedstawiony na mapie stan posiadania zbiorów etnogr~fIc~nych pochodzących z Polski, niezmiernie skromny w zestawlemu
ze zbiorami naszych sąsiadów, niewątpliwie spowodowany. został
.
l'
kową ze sp 0że etnografia jest młodą dyscyp mą nau
,
przez fakt ,.
l . t g zrołeczeństwo polskie nie miało i jeszcze me ma. ~a ezy e o enzumienia wartości przedmiotów kultury ludowe) Jako. dok~m .
tów historycznych, że nie przywiązywano u nas ~alezy.te) wagI
do spraw muzealnictwa etnograficznego, ~e
o~resIe WOJny~tr.aciliśmy wielkie zbiory polskie, europeJskIe l pozaeurOpe)Skle,
v:
znajdujące się w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Katowicach, a także cZĘściowo w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Gdyni,
Nov.;ogrodzie Łomżyńskim i \V muzeach wielu innych mniejszych
miast. Poza tym w związku ze zmianą granic Polski część zbiorów
pochodzących również z naszych obecnych terenów przeszła do
ZSRR wraz z muzeami, np. we Lwowie, w Wilnie, \v Stanisławowie, Piń.sku itp.
W pierwszych latach okresu powojennego dzięki wydatnej pomocy eZM Ministerstwa Kultury i Sztuki nastąpił rozkwit muzealnictwa również w zakresie etnograficznym. Wtedy to rozpoczęło
się na większą skalę gromadzenie zbiorów, dzięki czemu rozbudowały się już istniejące stare muzea i działy etnograficzne i od
nowa powstawały na podstawie gromadzenia zabytków w terenie,
Muzeum Kultur Ludovv'ych w Warszawie (Młociny, Tarchomin)
oraz działy etnograficzne w muzeach w Toruniu, Poznaniu, Kielcach, Białymstoku, Zamościu i in. Pomoc ta nie objęła jednak
wszystkich terenó\v, wiele z nich pozostało bez personelu fachowego i finansowych możliwości ratowania zabytków, co odbiło
się fatalnie na stanie posiadania zbiorów etnograficznych, które
niewątpliwie w znacznym stopniu bezpowrotnie zaginęły w okresie minionego dziesięciolecia.
3. POTRZEBY
MUZEALNICTW A ETNOGRAFICZNEGO
W POLSCE
Mówiąc o brakach etnograficznego muzealnictwa polskiego
należy zwrócić uwagę :'.0 na brak dostatecznej koordynacji pracy
między muzeami i innymi instytucjami,
badającymi kuitUl'ę
ludo\vą w zakresie ustal,nia wspólnego, generalnego planu na
:10 19---20
maja 1955 r. odbyli:! się \V Warszawle konferencja
dotYCZ'ica
muzealnictwa
etnograficznego,
na której w ogólnych zarysach
zost3.ły
określo~le zasięgi muzeów i działów etnograficznych
v,' zakresie
akcji
gromadze:1ia z?bytków i dokumentacji,
oraz Vy' zakresie rozpoczętych lub
przewidywanych
badań monograficznych.
W lutym zaś 1957 r. zostało
przez CZMiOZ powolane do życia Stale Prezydium Konferencji
Muzeów
Etnograficznych.
Do zakresu
prac jego należy omawianie
i stawianie
w:1iosków w sprawie działalności i charakteru
muzeów i dzialó"v etnograficznych, ochrony zabytków. doskonalenia
naukowych
kadr muzealnych,
373
372
najbliższe lata, po to, aby stwarzając celową i przemyślaną współpracę, zapobiec przypadkowym i bezcelowym działaniom.
Aby sprostać stawianym sobie zadaniom należy jak najszybciej
przystąpić do ustalenia charakteru i kierunku rozwoju muzeów
i działów etnograficznych na tle opracowanej sieci muzeów i działów etnograficznych. Określenie bowiem ich charakteru jest
zagadnieniem podstawowym dla ugruntowania ich sieci oraz dla
dalszego ich rozwojU.
Sprawy omawiane winny też być objęte opieką przedstawicieli
muzealnictwa etnograficznego w Radzie Muzealnej. Oni to, znając
te potrzeby, winni stawiać je na forum dyskusji ogólnopolskich,
dotyczących całego muzealnictwa.
Istnieje w tej chwili pilna potrzeba uznania naukowych muzeów
i wybranych działów etnograficznych za placówki naukowo-badawcze spełniające również rolę społeczno-oświatową.
Przemawia za tym nie tylko potrzeba, lecz fakt, iż w mniejszym
lub większym zakresie spełniają już one te zadania, prowadząc
prace naukowo-badawcze i planowo gromadząc w czasie badań
terenowych wytwory kultury ludowej i odnośną dokumentację,
publikując prace naukowe oraz spełniając prace społecznooświatowe.
Muzealne placówki naukowo-badawcze posiadające obok zbiorów archiwa dokumentacji pisanej, archiwa ikonograficzne itp.
to laboratoria posiadające realne dane, aby rozwijać się nadal
w kierunku naukowo-badawczym przy uzyskaniu należytej pomocy. Pomoc ta winna iść przede wszystkim w kierunku należytego, wystarczającego
obsadzenia etnograficznych
placówek
koordynacji
badań naukowych, eksploracji terenu, ewidencji zbiorów, wystaw i wymiany eksponatów
krajowych
i zagranicznych,
w sprawie wydawnictw muzealnych, repreżentacji
muzealnictwa
etnograficznego
w orga:1izacjach międzynarodowych
itp. Prezydium
zajęlo się przede wszystlnm
staraniem
o fundusze na eksplorację
terenu i zakup gi~ląCych ;,;abytkóv,i,
a poza tym sprawą ewentualnego
zorganizowania
w pszczynie
stał'~go
ośrodka doskonale:1ia kadr muzealnych w zakresie etnografii i regionalistyki. Przyszłość pokaż.e czy nowoutworzone
Prezydium będzie mogło i potrafi bronić należycie spraw muzealnictwa
etnograficznego.
•
muzealnych przez fachowy personel naukowy, po to aby usprawnić
pra~ę, doprowadzić muzea do porządku i podnieść na należyty
pozlOm.
Do zadań tych muzeów i działów należałyby skoordynowane
w.całej Polsce z Polską Akademią Nauk, z uniwersytetami, z Polsklm Tow. Ludoznawczym, z Państwowym Instytutem Sztuki
i z innymi placówkami etnograficznymi badania na określonych
teren,ach oraz gromadzenie, przechowywanie i udostępnianie wy~worow kultury ludowej i dokumentacji w celach poznawczych
I społeczno-oświatowych.
(Wiele muzeów już przeprowadziło
koordynację takiej współpracy.)
Ustalenie charakteru (specjalizacji) muzeów i działów obok
z~sadniczych koncepcji, powinno uwzględniać podłoże fi~jograf1czne, ~t.nog:~ficzne i gospodarczo - kulturowe danego terenu
oraz,mozhwosCI rozwoju na tle już istniejących w danym mieście
placowek naukowych i kulturalnych i zbiorów oraz możliwości
spełniani~ n~ukowo-społecznej roli usługowej. .
.Z~gad.meme u,stale~ia zasięgu ekspansji naukowo-społecznej
wIąze SIę .bezposredmo z ustaleniem charakteru muzeum. Jest
rzecz.ą komeczną, aby Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w War~zawIe uzyskał~ ,,:reszcie własny budynek i możliwości rozwoju
I zo.stało podmeslOne do godności Centralnego Muzeum EtnografIczn~go, które. o~ar~iając zasięgiem swych zbiorów całą Pol:kę, kr~]e .europ:]S~Ie I pozaeuropejskie, spełniałoby rolę repreentacy]ne] pla~owkI naukowo-badawczej i społeczno-oświatowej.
,Sp~a:va ta me tylko ze względów naukowo-społecznych lec!:
rO~~Ie~ ~e względ~~ ~iędzynąrodoych urasta do miary potrzeb
na] pIlme] szych. DZISIe]SZebowiem bezskuteczne wysiłki w k' runku ~loko.wa~ia. tego muzeum w stolicy i drastyczny stan r~:proszema zblOrow I pracowni nie przynoszą nam zaszczytu.
. Mu~~um Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie znajduje
SIę m,e]e~nokrotnie w ~ardzo trudnej sytuacji wobec zapotrzebow~n ~Ie tylko polskIch lecz zagranicznych naukowców plastykow Itp.
'
n Spe:Yfikac~a char~kteru muzeów, uwzględniając potrzeby daego srodowIska, wmna też mieć na celu ustalenie charakteru
375
374
specjalizacji w kierunku rozbudowy określonych działów, np.
łowiectwa, rybołówstwa, określonych rzemiosł powiązanych np.
z przemysłowymi ośrodkami danego terenu, jak np. tkactwo
i ceramika: W konsekwencji w muzeach tych winny skupiać się
przynajmniej niektóre wybrane wytwory rozproszone po wielu
drobnych ośrodkach muzealnych, w których często nie spełniają
one swej roli, oddane zaś do właściwego muzeum dopełniałyby
obraz danego regionu lub właściwej mu formy gospodarki, co
posiada ważne znaczenie dla wspomnianych już badań o charakterze etnogenetycznym oraz dla celów społeczno-oświatowych.
Jednym z podstawowych czynników, które zadecydowały już
o charakterze zasięgu danego muzeum, lub działu, był wybór
regionu obejmującego bądź określoną grupę etnograficzną, bądź
zespół grup, związanych wspl>lną historią, tradycjami itp.
W związku z takim ujmowaniem zagadnień istniej e w Polsce
szereg muzeów wielodziałowych, posiadających szerokie lub bardziej wąskie zasięgi działania i skupiania zabytków. Niektóre
spośród nich określane są mianem regionalnych.
Niewątpliwie w takich muzeach prace działów etnograficznych
winny być całkowicie zharmonizowane z pracami innych działów
po to, aby muzeum obejmujące swym zasięgiem określony teren
mogło, jako całość, spełniać należycie swą rolę badawczo-naukową
i społeczno-oświatową w oparciu o skoordynowane plany wszystkich działów.
Jednak jeszcze nie wszystkie większe muzea, np. tzw. okręgowe, posiadają sprecyzowaną koncepcję swego rozwoju; w takim
wypadku należy wszechstronnie rozważyć zagadnienie rozwoj u
działów etnograficznych. W niektórych bowiem wypadkach ogólnopolskie potrzeby naukowo-badawcze, potrzeby terenu oraz stan
posiadania zbiorów i rozwój wewnętrznej organizacji działów etnograficznych wymagają stworzenia z nich samodzielnych Muzeów
Etnograficznych.
Bardzo poważne trudności czasem sprawia organizacyjnoadministracyjna
zależność mniejszych jednostek
muzealnych
(tzw. muzeów podopiecznych) od muzeów nadrzędnych narodowych lub tzw. okręgowych. Wiąże się ona z zagadnieniem orga-
.~,
ni~acj.i i finansowej pomocy tym muzeom oraz z zagadnieniem
?plekl n~ukowej i odpowiedzialności za wartość i przyszłość danej
Jedno,stkl m~zealnej. I tu działy etnograficzne powinny być pod
wyraznym kIerownictwem Muzeów Etnograficznych lub naukowy?h. DZiałó:-v Etno~raficznych, które kierowałyby pracami tych
mniejszych Jednostek w zakresie badania regionu crromadzenia
zabytków i dokumentacji oraz prac społeczno-ośWia~q~ych 31.
. Oczywiści:, mówiąc. o muzeach obejmujących określony teren,
n~e moze byc mowy o rygorystycznym trzymaniu się granic admin~stracY.Jnych itp., gdyż jasne jest, że względy naukowo-badawcze
me. mogą l~czyć się z tego rodzaju przeszkodami; foteż zagadnienie
~aslęgu dZlałaln~ść:i dane,go muzeum powinno podlegać dyskusji
l korektom w miarę posuwania się badań.
~iew~tpliwie spośród około 70 jednostek muzealnych w Polsce,
~osladając?ch zbiory etnograficzne, tylko niektóre rozwijałyby
Się nadal Jako placówki naukowo-badawcze.
Winny. one by~ tak rozmieszczone, aby, jak to było do ok. 1955 r.
np. w. połn~cneJ Polsce,. ogromne połacie kraju nie pozostawały
b~z ?srodkow naukowo-badawczych, zajmujących się zagadniemaml kultury ludowej (zob. mapa).
W konsekwencji ogólnego planu uwzględniającego naukowoba~awcz~ i społeczny lub dydaktyczno-społeczny charakter muzeow ~mn.o nastąpić definitywne
przesądzenie rozwoju lub
1=( wstama Jed?~ch pla~ówek muzealnych i likwidacja innych.
~a~ tu na mysh ~e p.lacowki muzealne, które nie mają przyszłości
l me mogą nalezycle spełnia~ swej roli, a w których liczne
wytwory w pewnym. s~nsie marnują się, dając obraz wyrwany
z cał~kształt~ zagadmen danego regionu lub danego działu kultury ludoweJ .. Jedn~k należałoby tu być bardzo ostrożnym, aby
przy generahzowamu zagadnień i korekcie sieci muzealneJ'
.
'"
k
me
przymesc .sz ody' społecznej danemu regionowi i nie przeoczyć
czasem mespodZlewanych możliwości rozwoju tych placówek.
"l Nie poruszam .. tu szerzej
zagadnienia
gólności
ekspozycJI
muzeabych,
którym
uwagę·
prac oświatowych,
należy
poświęcić
a w szczeszczególną
377
376
W tego rodzaju sprawach oprócz głosu naukowców winien być
uważnie wysłuchany głos społeczeństwa danego regionu. Niewątpliwie pomocy muzeom i działom etnograficznym winien też
udzielać etnograf-muzeolog, pracujący w CZM i OZ.
Wyrażone wyżej sugestie dotyczące ustalenia charakter~ muzeóW mogą wywołać błędne wrażenie, jakoby etnografowie-muzeologowie pracowali bezplanowo; przeciwnie różne naukowe
muzea i dziai:y etnograficzne konsekwentnie
realizują plany
specyfikacji, która nie objęła jeszcze wszystkich muzeów.
Mówiąc o zbiorach muzealnych należy dodać, iż ogromną rolę
wychowawczą spełniać winny muzea na wolnym powietrzu bądź
w formie poszczególnych chat lub zagród z zachowanym
wnętrzem, bądź w formie całych kompleksów wsi nieoderwanych
od swego właściwego podłoża. W tej chwili nie poruszam tu
jednak tego zagadnienia.
Dyskutując zagadnienie charakteru muzeów i działów etnograficznych należałoby mieć na uwadze możliwość stworzeni~
w Polsce jednego lub paru muzeów uwzględniających rozwóJ
całokształtu materialnej, duchowej i społecznej kultury ludowej
w Polsce, lub na wybranym terenie Polski, na tle historii kultury
od jej zarania aż do chwili obecnej, przy możliwie wielostronnym
zastosowaniu autentycznych materiałów archeologicznych. i etnograficznych.
W zakresie organizacji wewnętrznej muzeów i działów etnograficznych na plan pierwszy wysuwa się sprawa planowego gromadzenia zabytków kultury ludowej oraz współczesnych wytworów opartych na tradycji ludowej. Sprawa ta wiąże się z ustaleniem naukowego charakteru muzeów i działów, jako też z szerzej porusz~nym we wstępie problemem ochrony zabytków
kultury ludowej i z jej tragicznym stanem w Polsce oraz potrzebami w tym zakresie.
Druga sprawa to planowe i systematyczne gromadzenie właściwej naukowej dokumentacji do zbiorów.
Obie te sprawy winny być rozpatrywane łącznie, gdyż gromadzenie zbiorów w terenie winno być połączone z naukowym
1
·1
,
j,
i
l
ł
badaniem, którego sedno stanowi właściwa dokumentacja wytworów kultury.
Niewłaściwe zbieranie dokumentacji, lub jej zupełny brak, jest
smutnym dziedzictwem okresu przedwojennego, albo też konsekwencją konieczności gromadzenia zbiorów w tempie zbyt szybkim, aby można było je zanotować. Wynikało ono niejednokrotnie
w ostatnim dziesięcioleciu z otrzymywania kredytów na zakupy
obiektów, np. w końcu grudnia z obowiązkiem wydania ich
w ciągu kilku dni, co powodowało trudne, pośpieszne,. zimowe
wyjazdy i zakupy w wysoce niesprzyjających warunkach, dających jedynie satysfakcję uratowania zabytku i nadzieję dopełnienia dokumentacji w przyszłości.
Po to więc, aby obiekty ~uzealne nie straciły właściwego
związku ze swym środowiskiem i przeszłością, należy jak najszybciej, póki jeszcze żyją ostatni starzy ludzie mijającej epoki,
zanotować ich wypowiedzi.
Wiąże się z tym sprawa regularnego przyznawania muzeom
kredytów na badania oraz na zakup obiektów, gdyż dotychczas
niektóre działy muzealne były przez szereg lat pozbawione dotacji
na ten cel. Do niedawna zupełnie brak było kredytów na badania
terenowe oraz na niezbędne sfotografowanie wszystkich zbiorów
etnograficznych w Polsce.
Prace naukowo-badawcze, prowadzone przez etnografów, winny
być otoczone wnikliwą opieką, albowiem właśnie etnografowie
są powołani i przygotowani do badania żywego człowieka i jego
kultury ludowej. Etnograf-terenowiec, podobnie jak np. dialektolog ma zazwyczaj umiejętność"'właściwego zdobywania materiałów
naukowych na wsi.
Trzeba tu jednak raz jeszcze przypomnieć, iż mimo poważnych
dokonań w tej dziedzinie w okresie powojennym są jeszcze wielkie połacie kraj u szczegółowo nie zbadane od czasów Oskara Kolberga, czyli od około 100 lat.
Czy możemy sobie pozwolić na to, aby w ciągu najbliższych
lat utracić na zawsze materiały naukowe pochodzące od jedynych
świadków naszej przeszłości, wymierających ludzi starych, którzy
37B
378
stanO\vią bezcenne kopalnie wiedzy o trudnym okresie życia
chłopa polskiego?
Czy w hierarchii pilnych badań historycznych, te oparte na
wypowiedziach żywego człowieka nie powinny być w planach
badań naukov.:ych w Polsce przewidziane na najbliższe lata? Po
tych bowiem latach nie będzie już kogo badać w tym zakresie.
Stwierdzenie tego faktu powinno zastanowić tych, którzy badania
etnograficzne stawiają na szarym końcu innych prac.
Udział etnografów w pracach Millenium może i powinien przynieść nowe materiały do historii ludu polskiego, oświetlając
w szczególności do dziś przetrwałe, archaiczne elementy kultury
ludowej Polski, ilustrujące jej ciągłość na naszych ziemiach.
Aby zapobiec rozpraszaniu wysiłków i podnieść ich planowość
należy dążyć do generalnego skoordynowania w Polsce prac
wszystkich instytucji badających kulturę ludową 32. Konsekwencją tego powinno być utrzymywanie stałego kontaktu i dokładne
informowanie
muzeów, przynajmniej
o szczególnie cennych
zabytkach w terenie, po każdej kampanii badawczej, prowadzonej
przez Instytut Historii Kultury Materialnej PAN, w ramach prac
Polskiego Atlasu Etnograficznego lub w ramach opracowywanych
'12 Jako
niektóre przykłady
osiągniętych
już pozytywnych
rezultatów
współpracy
lub współdziałania
kilku instytucji
naukowo-badawczych
w zakresie gromadzenia
zabytków
można wymienić:
a) gromadzenie
w 1949 r. ebograficznych
zabytków muzealnych na Mazurach dla Działu Etnograficznego w TOrUIJiu, w czasie przeprowadzania
prac z ramienia
Instytutu
Zachodniego; b) gromadzenie w 1955 r. zabytków i szczegółowej dokumentacji
do rolnictwa i hodowli
zwierząt dla tegoż Muzeum
w czasie prac terenowych przeprowadzanych
przez pracowników muzealnych, pracujących
w Polskim Atlasie Etnograficznym
z ramienia PAN
JHKM a poprzednio z ramienia Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego;
c) gromadzenie
w 1955 r. zabytków sztuki ludowej dla tegoż Muzeum,
dzięki umożliwieniu
kustoszowi wzięcia udziału w wyprawie terenowej
Państwowego
Instytutu
Sztuki (Zakład Bad. PIast., Arch. i Zdobno Lud.)
w 1955 r. na Kujawy i 1956 r. w Bory ·Tucholskie. Kierow:lietwu tych instytucji należą się wyrazy wdzięczności, gdyż Muzeum w ubiegłych latach
Jlie posiadało środków na badania, a lokomocji własnej również -nie posiallało. Niewątpliwie takich przykładńw możnaby wymienić wiele i z innych
t.erenów PolskI.
l
,
'/
monografii przez uniwersyteckie Zakłady Etnologii i Etnografii.
przez Państwowy
Instytut
Sztuki (Zakład Badania Plastyki.
Architektury i Zdobnictwa Ludowego), Zakład Badania Muzyk
Ludowej oraz Zakład Badania Tekstów Ludowych i Instytut Badań
Li terackich.
Również cennych danych, dotyczących nie tylko budownictwa
ludowego, lecz na przykład sprzętu ludowego, mogliby dostarczać
terenowi pracownicy Urzędów Konserwatorskich i Politechnicznych Zakładów Polskiej Architektury,
którym muzea ze swej
strony również sygnalizują zagrożone, szczególnie cenne obiekty
budownictwa ludo\-veBo.
W zakresie spraw dotyczących przyszłych skansenów winna
istnieć jak naj bliższa współpraca między etnografami i architektami. Została ona już w 1955 r. nawiązana z inicjatyw~'
CZMiOZ oraz Katedr-y Ar-chitektury i Planowania Wsi Politechniki Warszawskiej, które to instytucje zajęły się sprawą ochrony
zabytków ludowego budownictwa drewnianego oraz muzeów na
wolnym powietrzu. Organizują one inwentaryzację budownictwći
ludowego w Polsce, zabezpieczanie ważnych obiektów a także.
przy udziale Wojewódzkich Urzędów Konserwatorskich
oraz
muzeów terenowych inicjują tworzenie skansenów.
Osobno pragnę zwrócić uwagę na niezmiernie ważne dla rozwoju mUZiealnictwa :etnograficznego prace terenowe Wydviału
Sztuki Ludowej Centralnego Zarządu Sztuk Plastycznych i Wystaw, dzięki którym gromadzone są poważne zbiory sztuki ludowej. Wydział ten ma za sobą wiele chlubnych kart dzięki badawczym pracom w terenie, urząd,zaniu licznych wystaw przyczyniających się do popierania artystów ludowych, do ratowaniR
cennych wytworów sztuki ludowej oraz do upowszechniania
współczesnych wytworów ludowych. Niewątpliwie przy pracach
tych niejeden obiekt z zakresu materialnej
kultury ludowej
zostaje spostrzeżony - jakże cenne byłyby dane informacyjne
umożliwiające ich nabycie. A trzeba pamiętać, że pracownicy wymienionych instytucji docierają do setek wsi znacznie oddalonych
ed głównych szlaków. Możliwości zaś penetracji terenu przez:
380
muzea i działy etnograficzne są tak znikome, że trudno je nawet
zestawiać z możliwościami wymienionych instytucji.
Zbiory Wydziału Sztuki CZSPiW skupione w Warszawie, są
też w znacznej ilości rozdzielane między muzea, zaś fotografie
zbiorów znajdują się w archiwum PIS w Krakowie. Spełniają one
swą rolę usługową, gdyż korzystają z nich naukowcy oraz liczne
instytucje społeczne. Cenne te zbiory miały stać się częścią Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, bądź podwaliną
przyszłego Muzeum Rzemiosł i Sztuki Ludowej.
Szeroko znany już jest 'wkład sztuki ludowej w życie współczesne, bezimiennych niegdyś, dziś w znacznym stopniu świadomych swego celu artystów ludowych. Twórczość w zakresie
zdobnictwa ludowego w dziedzinie różnych rzemiosł, w dziedzinie
malarstwa i rzeźby, pieśni, tańca i muzyki ogarnęły całą Polskę,
służąc wszystkim warstwom społecznym. Podobnie jest też
w wielu innych krajach. W tym zakresie na omawiane muzea
spada obowiązek badania i popierania wszystkich dziedzin twórczości ludu.
Wracając do sprawy zbiorów trzeba dodać, że z gromadzeniem
zbiorów porównawczych z terenów pozapolskich wiąże się sprawa
wymiany zabytków z krajami europejskimi w celu zdobywania
materiałów porównawczych oraz w celu tworzenia w.innych krajach - szczególnie tych, z którymi łączą nas bliskie więzy - wybranych, niejako reprezentacyjnych
kolekcji dających pojęcie
o ludowej kulturze i sztuce Polski.
Ta dziedzina jest u nas szczególnie zaniedbana i polskie zbiory
za granicą w niektórych miastach europejskich wręcz przynosiły
nam wstyd, m. in. np. zbiory polskie w Muzeum Etnograficznym
w Genewie. Tymczasem wymiana obiektów byłaby korzystna
obustronnie, a jest ona możliwa na tle obecnych stosunków międzynarodowych.
Ostatnio Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej
w Warszawie zapoczątkowało już tego rodzaju akcję w stosunku
do Etnograficznego Muzeum Narodowego w Budapeszcie. Sprawa
gromadzenia zbiorów pozaeuropejskich, posiadających w Polsce
piękne tradycje wiążące się z ruchami wolnościowymi, winna
być rozpatrzona przez czynniki miarodajne, z uwzględnieniem
381
wszelkich możliwych pomocy ze strony Żeglugi, Handlu Morskiego itp.
Sprawa tradycji i przekształcania się kultury ludowej Polonii
zagranicznej oraz jej więzi z macierzą jest również sprawą, która
powinna znaleźć należytą pomoc i miejsce w ramach planów muzealnych. W tej dziedzinie poważnymi osiągnięciami w okresie
do roku 1956 może poszczycić się Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie.
Należy też zwrócić baczną uwagę w muzeach na gromadzenie
zbiorów i szczególnie ważnej dokumentacji dotyczącej migracji
ludności przesiedleńczej, przenoszącej ze sobą na inne tereny
bądź własne wytwory, bądź tradycje, według których tworzą oni
nowe formy kultury lub powtarzają własne wzory, albo też przejmują zastane i modyfikują je.
Do pilnych spraw związanych z pracami wewnętrznymi muzeów należy ustalenie w Polsce stanu posiadania zbiorów etnograficznych w ramach określonych działów specjalnych i terytoriów. Bez skoordynowania tej pracy i cyfrowego przedstawienia
jej rezultatów nie da się definitywnie stwierdzić braków w zakresie przedmiotowym, ujętym geograficznie 33. Z pracą tą wiąże się
wyżej omawiane zagadnienie określenia zasięgu działalności muzeó\v, odpowiedzialnych za właściwą penetrację terenu oraz ochronę i gromadzenie zabytków i dokumentacji.
W celu ustalenia stanu posiadania zbiorów etnograficznych należałoby jak najszybciej przeprowadzić (dokonaną już przez szereg muzeów, systematyzację zbiorów, ustalając kolejny podział
katalogowy na zagadnienia zw"iązane z całokształtem kultury ludowej, jak zbieractwo, łowiectwo, pszczelnictwo, rybołówstwo,
rzemiosła itp.
Lzy tym należałoby przyjąć pewne umOVine zasady dotyczące
kwalifikowania określon~.'ch przedmiotów, bądź np. do rolnict\va
;: Próba :>ojj\;t·~ prZ2Z~ mni(;:, aby zębne odnCJŚne
dane drog'1 :omJdety
rozeslanej prze:c PT'L nie dale: całkowicie pożądanego
rezultatu
nie tylko
z brak~~ odpowiedzi z kilku muzeów, lecz I. braku w wielu muzeach kata~01ÓW p!.".<:ec1miotowych i geografiC'z:1ych
jak również z braku ustalo:1eJ
~,.~,.::;
tern2 tyk i zbior(·v ..,· E:'~r:ografirznyc:l.
383
czy transportu lądowego (np. włóki), do rybołówstwa czy do zwyczajów prawnych (np. pływaki z merkami rybackimi), do rzemio.~·łaczy do plastyki ludowej (ceramikę lub tkaniny ozdobne i in.),
do obrzędowości czy do sztuki (pisanki) itp. Tego rodzaju systematyczne ujęcie pozwoliłoby na precyzyjne stwierdzenie braków,
sygnalizując szczególne potrzeby w tym zakresie. Wspomnieć
należy, iż już około 6 lat temu z Zarządu PTL wyszła inicjatywa
stv\:orzenia w Polsce Centralnego Katalogu zbiorów etnograficznych, który jednak ze względu na liczne trudności nie został
L.realizowany 34.
Przyjęcie pewnej umo\'mej systematyki powinno dotyczyć nie
tylko zbiorów, lecz również archiwów etnograficznych obejmujących negatywy, odbitki i inne reprodukcje, rysunki itp. oraz
zapisanych materiałów dokumentacyjnych, co wymagałoby oczywiście znacznego rozszerzenia
systematyki
materiałów
muzealnych.
Katalog geograficzny, również wprowadzony już przez niektóre
muzea, pozwalający na rzutowanie na mapę pochodzenia zbiorów
z uW7s1~dnieniem ich charakteru, jest stosunkovvo łatwy do przepro\',;adzenia, gdyż wymaga tylko przepi.sania zbiorów na karty
7, bardzo skróconą dokumentc:cją. Poz\'loliJoby to na szybką orientację w brakach dotyczących wiedzy o danym terenie. Katalog
taki ułatwiłby poszukiwania w ~zczcg61nje upośledzonych regionach i alarmowałby o ich zagrożeniu.
Przy naukowym opracowywaniu zbiorów na przeszkodzie staje
katastrofalny brak literatury polskiej i obcej, utrudniający właściwe ujmowanie zjawisk na tle historyczno-porównavvczym, bowiem niektóre muzea lub działy etnograficzne posiadają zbyt
skromne biblioteki, a nabywają rocznie cz~sern ?Clledwie po kilka
l';siążek.
"\V zakresie muzealnych zagadnieil organizacyjr;o-technicznych.
przy pojmowaniu muzeum jako placówki naukowo-badawczej
'" Przed kilku laty CZMiOZ powolał komisję specjalistów etnografówmuzeologów,
którzy
opracowali
i ujednolicili
katalogi
przedmiotowe,
inwentarze i karty magazynowe, a ostatnio CZM i OZ wprowC1dz:ł doskonale
pomyślany katalog magazynowy.
i społeczno-oświatowej posiadającj specjalne archiwa, staje kilka
problemów związanych: a) z budynkiem i technicznym urządzeniem, b) z wyposażeniem muzeum w niezbędne pomoce jak biblio,.
teka, urządzenie pracowni konserwatorskiej,
modelarskiej fotograficznej, filmowej itp., c) z urządzeniem magazynów, d) wystaw
i innych form pracy społeczno-oświatowej, m. in. tak społecznie
ważnego poradnictwa dla placówek terenowych oraz e) z wewnętrzną organizacją, która winna być oparta na pracy fachowego
personelu naukowego.
Traktujmy te sprawy otwarcie. Jeśli bowiem nałożona została
na nas odpowiedzialność za określony odcinek pracy, to musimy
r;osiadać fizyczne warunki umożliwiające wykon~anie'naszych ob~wiązków. Przede wszystkim zabiegać musimy o uzyskanie dla
muzeów i działów etnograficznych dostatecznej ilości fachowego
personelu i pomieszczeń oraz .o przystosowanie posiadanych
budynków do ich zadail muzealnych, narazie przynajmniej choć
dla kilku ważniejszych muzeów, innym zaś niech będzie umożliwione tymczasem stwarzanie magazynów pokazowych dla celów
naukowo-społecznych.
Magazyny tego rodzaju, przedstawiające
porównawcze materiały ułożone pod kątem określonej problematyld 'pozwoliłyby społecz;eństwu w pełni z nich korzystać,
pozwoliłyby na stwierdzenie braków, oraz na pobudzenie do dal-.
szych poszukiwań, do twórczej analizy mającej na celu powiązanie
badań z życiem, z pracą człowieka na terenie wsi itp. Tego rodzaju
magazyn pokazowy już stworzyło Muzeum Etnograficzne w Krakowie, przygotowując narazie <io wystawy rzeźbę, zabawki, ceramikę, strój oraz sprzęty domowe. Nie bójmy się zakładania
magazynów nawet w odrębnych, zabezpieczonych lokalach. W pokazowym magazynie spełnią one swą rolę naukową i społeczną,
zabytki tam gromadzone będą bezpieczniejsze, niż w terenie,
gdzie skazane są na zagładę (zob. magazyn pięknego Muzeum
V·j Łodzi).
Zakładanie magazynów pokazowych i choćby jednoosobowych
stacji muzealnych to w tej chwili jedyna droga zmierzająca do
umożliwienia gromadzenia w terenie i zabezpieczania zabytków,
które jak najszybciej winny być uratowane od zagłady. Należy je
385
384
w niektórych wypadkach traktować jako formę tymczasową
w trudnym okresie historii, gdy nie ma możliwości wystawiania
wszystkich działów kultury ludowej. Można jednak sądzić, iż
magazyny demonstracyjne stosowane w niektórych krajach Europy, a także propagowane w Polsce, wejdą jako stały wkład,
do muzealnictwa polskiego.
Wyżej omówione prace wiążą się z postawioną na pierwszym
miejscu potrzebą zwiększenia personelu fachowego w niektórych
przynajmniej muzeach i działach etnograficznych oraz pilnego
obsadzenia poważniejszych placówek muzealnych, pozbawionych
w ogóle etnografów lub obsadzonych przez osoby niefachowe.
Sprawa ta wiąże się nie tylko z pozbawieniem ogromnych terenów kraju opieki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej,
lecz również z pozbawieniem ich ośrodka skupiającego naukowobadawcze i usługowe prace w zakresie ludoznawstwa.
Jako przykład takich poważnych ośrodków przez dłuższy czas
pozbawionych etnografów mogą służyć muzea w Gdańsku
i w Szczecinie, a obecnie np. w Białymstoku.
Należałoby też poruszyć sprawę personelu działów etnograficznych w muzeach wielodziałowych (różnego typu) nie prowadzących narazie pracy naukowo-badawczej.
Niejednokrotnie
zdarza się, iż są one obsadzone przez humanistów nieetnografów,
którzy w ciągu kilku- lub kilkunastoletniej praktyki drogą samokształcenia uzyskali wiedzę fachową. Ze względu na nieraz wielkie
ich zasługi i oddanie pracy należałoby im dopomóc w dopełnieniu
studiów naukowych (może nawet drogą etnograficznych studiów
zaocznych, których potrzeba w Polsce jest coraz większa), a także
ściśle naukowo-muzealnych, ewentualnie drogą praktyk w naukowych placówkach muzealnych.
Sprawa doszkalania pracowników działów etnograficznych nie
posiadających cenzusu naukowego, którzy nieraz ogromnie przyczynili się do ratowania zabytków, jest pilna i również wymaga
gruntownego przemyślenia po to, aby należycie oceniając ich
trud, dopomóc pogłębianiu specjalizacji pozostawiając ich na placówce, której nadal przy fachowym kierownictwie mogą służyć
w granicach swoich możliwości z większym jeszcze pożytkiem.
Zagadnienie fachowego szkolenia naukowego personelu muzealnego to ważny i pilny problem organizacji studiów wewnętrznych
i międzymuzealnych, kursów i konferencji, wycieczek naukowych itp.
Mówiąc o personelu muzealnym, należy mocno podkreślić, iż
praca etnografa-muzeologa jest wyjątkowo żmudna, wyczerpująca
i szkodliwa dla zdrowia jeśli chodzi o opiekę nad zabytkami
muzealnymi. Wrai z obowiązkami' usługowymi pochłania ona też
tak wielką ilość czasu, że nieraz przez całe lata utrudnia, a czasem
wręcz uniemożliwia pracownikom przystąpienie do należytego
pogłębienia swej wiedzy i opracowywania materiałów z trudem
przez nich zebranych w terenie. Może nie zawsze dostatecznie
doceniamy twórczy wkład młodych pracowników muzealnych, ich
inicjatywę, pracę i ofiarność przy rozwijaniu placówek muzealnych. Tym właśnie pracownikom należy przychodzić z jak naj dalej
idącą pomocą, m. in. też w zakresie dalszych studiów naukowych
i poznawania muzeów polskich i zagranicznych.
Z gromadzeniem i przechowywaniem zbiorów wiąże się ważna
sprawa konserwacji zabytków etnograficznych.
Niedoceniana
przez starsze pokolenie muzeologów, nie znalazła jeszcze dość
zamiłowanych przedstawicieli. W konsekwencji niejeden zabytek
w Polsce uległ zniszczeniu. Dziedzina ta nie jest jeszcze w muzeach i działach etnograficznych należycie postawiona, mimo zalecenia ze strony CZMiOZ odnośnych studiów 35. Do spraw pilnych
należy znalezienie sposobu zapobiegania: dalszemu złu, albowiem,
konserwacja zabytków etnogra •.ficznych wielokrotnie odbywa się
w sposób najbardziej prymitywny, a dotyczy tylko niektórych
wytworów kultury ludowej, lub jest przeprowadzana źle jeśli
chodzi np. o wyroby z kory, ze słomy, z ciasta itp., bądź nieraz
wcale nie jest przeprowadzana z braku umiejętności i środków.
Toteż niejedno małe muzeum prowincjonalne, a czasem i większe
przedstawia żałosny widok zaniedbania w zakresie opieki nad zbiorami nie tylko w magazynach, lecz i na wystawach.
• :~5Odczuwa się w Polsce brak specjalnych
sWlęconych zabytkom kultury ludowej.
25 "Lud",
t. XLIV.
studiów kO:1serwatorskich po-
387
386
Należałoby stworzyć w Polsce Centralną Etnografi,czn~ p~acownie Konserwatorską, do której można by odsyłac mektore
cenne ~biekty etnograficzne, np. obrazy malowane na szkle, stroje
ludowe, pisanki, pająki itp. Pracownia konserwa~orska zosta~a
już stworzona w Muzeum Kultury i Sztuki LudoweJ w:"arszawle
i w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Może nalezałoby tez
stworzvć stanowiska konserwatorów zabytków etnograficznych,
którzyby spędzali po kilka miesięcy w różnych .muzea~h, przeprowadzając pilniejsze prace, zabezpieczając oblekty l ~zkoląc
laborantów, lub przydzielić muzeom własnych konserwatorow.
Poza tym byłoby słuszne, aby laboranci muzeów i działów etnograficznych przechodzili regularne przeszkolenie fachowe w pracowniach konserwatorskich lub na specjalnych kursach zaznajamiając się z naj nowszymi zdobyczami wiedzy w tym zakresie~
aby muzea otrzymywdy chemikalia i inne pomoce z CentralneJ
Pracowni. Konserwatorskiej itp.
Bardzo pomocne byloby stworzenie Centralnej Pracowni Stolarsko-Modelarskiej, obsługującej potrzeby muzealne całej Polski
w zakresie pomocy dla wystaw, magazynów itp. (np. modele
budownictwa i narzędzi rolniczych wykonywane w jednej ska11).
Tego rodzaju placówka w mniejszym zakresie już. rozwija się
\V Warszawie w Nluzeum Kultury i Sztuki Ludowej.
Do bardzo pilnych potrzeb należy też umożliwienie naukowym
działom etnograficznym
posiadania pracowni fotograJ'icznych
i fachowej pomocy technicznej, pozwalających na opracowywanie
zdjęć muzealnych i terenowych, co przyniosłoby duże oszczędności.
Byłoby bardzo wskazane, aby powstała Centralna Pracownia
Fotograficzna na potrzeby ludoznawstwa polskiego, która ułatwiałaby szybkie i oszczędne wykonywanie zdjęć z literatury, powiększeń itp. Podobną pracownię zapoczątkowało kilka lat temu
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze; nie spełniała ona jednak jeszcze tak szerokich zadań.
Zagadnienie stworzenia generalnego planu prac muzeów i działów etnograficznych
wymaga zespołowego przedyskutowania
szeregu poruszonych tu i nie poruszonych problemów. W tym
celu winny być powoływane do życia etnograficzne naukowe kon-
ferencje muzealne, których zadaniem byłoby zespołowe rozwiązywanie omawianych problemów w oparciu o laboratoria, jakimi
są i być powinny wybrane muzea. Muzea i działy etnograficzne
powinny być miejscem konferencji naukowych dotyczących szeregu problemów związanych ze zbiorami muzealnvmi. Słuszne
byłoby, aby na nich poruszano też sprawę publikacji muzealnych
i najbardziej palące potrzeby w tym zakresie.
.
Tego rodzaju robocze konferencje muzealne, odbywane kolejno
w różnych muzeach i działach etnograficznych, niewątpliwie
byłyby również korzystne ze względu na udział w nich młodych
pracowników muzealnych. W konferencjach takich winni też
niej ednokrotnie brać udział etnografowie niemuzeologowie, o koordynacji pracy z którymi już wyżej była mowa.
W artykule niniejszym nie poruszam osobno i szczegółowo
sprawy dokonań i zdobyczy muzealnictwa etnograficznego od
czasu ostatniej wojny. Są one oczywiste tak w zakresie zgromadzenia licznych zabytków w krótkim okresie dziesięciu lat
(zob. sprawozdania muzeów), jak również w zakresie podniesienia
organiza~ji wewnętrznej· muzealnictwa oraz może najbardziej
w zakres1e zreformowania stosunku do wystaw muzealnych i całoks~tałtu prac naukowo-badawczych
i społeczno-oświatowych,
opleranych
obecnie
w
miarę
możliwości
poszczecrólnych
muzeów
.
b
~a naJ~owszych zdobyczach naukowych. Tu .trzeba podkreślić,
1ZCZM10Z, przy udziale pracowników muzealnych, włożył wysiłek w podniesienie poziomu, szczególnie niektórych muzeó\v
w Polsce drogą rozmaitych instrukcji, organizowania szkolenia
wyróżniania poszczególnych osiągnięć muzealnych itp.
'
. Zamierzeniem artykułu była chęć zwrócenia uwagi na istnieJące braki i pop~łniane błędy społecznie szkodliwe. W pierwszych
latach bu~~w~l1la naszego życia były one zrozumiałe i dopuszczalne, dZ1S me wolno nam ich powtarzać. Obecnie nie może
na~. wystarczyć prowizoryczny schemat organizacyjny, z koniecznosCl dopuszczający wiele niedociągnięć.
n Zamyk~j~c ?~wyższe rozważani~ na]e~y wyrazić nadzieję, iż
.Owe mozhwoSCl pracy, przy oczek1waneJ coraz większej pomocy
ze strony władz terenowych, pozwolą na rychłe, gruntowne prze2S'
389
388
analizowanie poruszonych problemów i wyciągnięcie wniosków,
które znajdą swe odbicie w najbliższym planowaniu etnograficznych prac muzealnych 36.
Koszalin - Muzeum
Lud XLV.
w Koszalinie.
Rabka Muzeum
XLII, s. 844
Kraków Muzeum
Lud XLV.
w Krakowie.
Racibórz - Muzeum
Lud XLIII, s. 378
Kwidzyn Muzeum w
nie. Lud XLII, s. 820
INDEKS MUZEOW I INNYCH INSTYTUCJI W POLSCE
POSIADAJĄCYCH ZBIORY ETNOGRAFICZNE
Białowieża Muzeum Przyrodniczo-Leśne ... Lud XLII, s. 801
Białystok - Muzeum w Białymstoku. Lud XLII, s. 802
Bielsko-Biała
- Muzeum w Bielsku-Białej. Lud XLIII, s. 359
Brzeg - Muzeum w Brzegu
XLIII, s. 372
Bytom
Muzeum
Górnośląskie
w Bytomiu. Lud XLIII, s. 361
Chełm - Muzeum w Chełmie. Lud
XLII, s. 854
Chorzów - Muzeum w Chorzowie.
Lud XLIII, s. 363
Cieszyn Muzeum w Cieszynie.
Lud XLIII, s. 364
Częstochowa - Muzeum w Częstochowie. Lud XLIII, s. 366
Darłowo - Muzeum w Darłowie ...
Lud XLII, s. 82'6
Dębki
Muzeum
w Dębkach
(przedwojenne). Lud XLIV, s. 453
Gdańsk
Muzeum
Pomorskie
w Gdańsku. Lud XLII s. 817
Gdynia Szkoła :Ylorska (przedwojenne). Lud XLIII, s. 415
Gliwice Muzeum w Gliwicach.
Lud XLIII, s. 368
Golub
Muzeum
w
Golubiu
(przedwojenne). Lud XLIII, s. 419
Grudziądz - Muzeum w Grudziądzu. Lud XLII, s. 807
Jarosław - Muzeum w Jarosławiu.
Lud XLIII, s. 388
Jelenia Góra - Muzeum w Jelenie~
Górze. Lud XLIII, s. 405
Kalis"", - Muzeum w Kaliszu. Lud
XLIII, 379
Kamienna Góra - Muzeum w Kamiennej
Górze.
Lud
XLIII,
s. 408
Kartuzy - Muzeum w Kartuzach.
Lud XLII, s. 819
Kętrzyn - Muzeum w Kętrzynie.
Lud XLII, s. 870
Kielce Muzeum Świętokrzyskie
w Kielcach. Lud XLII, s. 822
38 Wszystkim,
którzy
nadesłali
sprawozdania
muzealne,
udzielili mi
swych cennych uwag oraz konkretnych
materiałów,
a w szczególności
Centralnemu
Zarządowi Muzeów i Ochrony Zabytków Ministerstwa
Kultury i Sztuki, dr Tadeuszowi Delimatowi, mgr Władysławowi Jareckiemu,
dr Longinowi Malickiemu, dyr. mgr Janowi Manugiewiczowi, naczelnikowi mgr Kazimierzowi Pietkiewiczowi,
dyr. prof. dr Tadeuszowi Sewerynowi, radcy Janinie Stankiewiczowej,
mgr Marii Zywirskiei oraz pracownikom Działu Etnograficznego
Muzeum w Toruniu mgr. Kalinie AntoIlowiczowej i mgr Marii Polakiewicz najserdeczniej
za nie dziękuję.
Leszno - Muzeum
XLII, 381
Kwidzy-
w Lesznie. Lud
Lublin - Muzeum w Lublinie.
XLII, s. 855
Łomża - Muzeum
XLII, s. 803
w Łomży. Lud
Łowicz Muzeum
Lud XLII, s. 861
Łódź -
Muzeum
Lud
w
Łowlczu ...
w Rabce.
w Raciborzu
Radom Muzeum
w Radomiu.
Lud XLII, s. 825 __ ~__..--Rogalin - Zob. Muzeum Narodowe
w Poznaniu. Dział Etnograficz:ly
Rzeszów - Muzeum w Rzeszowie.
Lud XLIII, s. 391
Sanok XLIII,
Muzeum
s. 395
w Sanoku.
Sieradz Muzeum
Lud XLII, s. 867
Lud XLV
Lud
w
Lud
Sieradzu.
Międzyrzec - Muzeum w Międzyrzeczu. Lud XLIII, s. 413
Słupsk - Muzeum w Słupsku.
XLII, s. 827
Młociny Zob. Muzeum Kultur
wych w Warszawle
Nowy Sącz - Muzeum w Nowym
Sączu. Lud XLII, s. 843
Nysa Muzeum w Nysie. Lu'd
XLIII, s. 373
Sosnowiec
Muzeum
Górnicze
Związku Zawodowego Górników.
Lud XLIII, s. 369
Szczecin - Muzeum Pomorza Zachod:liego w Szczecinie
XLIII, s. 396
Olsztyn Muzeum Mazurskie
Olsztynie. Lud XLII, s. 871
Szczytno - Muzeum
Lud Xl II, s. 875
Opole Muzeum
XLIlIs.
375
w
Opolu
w
Lud
Tarchomin Ludowych
Lud
w Szczytnie.
Zob. Muzeum
w Warszawie.
Kultur
Piotrków
Trybunalski
_ Muzeum
w
Piotrkowie
Trybunalskim.
Lud XLII, s. 365
"
Płock - Muzeum w Płocku. Lud
XLIV, ·s. 477
Tarnów Mu.zeum w Tarnow,ie.
Lud XLII, s. 845
Tomaszów Mazowiecki Muzeum
w Tomaszowie Mazowieckim.
Lud XLII, s. 869
Poz:lań Muzeum Narodowe
w
Poznaniu (Rogalin). Lud XLIII,
s. 382
Toruń - Muzeum w Toruniu. Lud
XLII, s. 808
\Varszawa - Muzeum Kultur Ludowych
w
Warszawie.
Lud
XLIII, s. 398
Warszawa - Zbiory
Ministerstwa
K u It ury i Sztuki (C.Z S.P.iW.)
s. 419
\V "T3.~·sz;.:n?h::. Lud XLIT!.
Poznan - Muzeum Narodowe (Muzeum Instrumentów Muzycznych).
Lud XLIII. 387
Przemyśl - Muzeum w Przemys·lu.
~"""xqn.
s, 390
390
Wdzydze Muzeum na wolnym
powietrzu. Lud XLII, s. 817.
Warszawa - Wzorcownia Krajowego Związku
Spółdzielni
Przemysłu Ludowego i Arty"tycznego
CPLiA. Lud XLIII, s. 421
Włocławek Muzeum Kujawskie
we Włocławku .., Lud XLII, s. 815
Wrocław Muzeum
Śląskie we
Wrocławiu. Lud XLIII, s. 411
Zakopane
Pod Jedlami.
Lud
XLIII, s. 848-849
Zakopane Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem ... Lud XLII, s. 846
Zakopane - Willa Tea. Lud XLIII,
s. 847-848
Zamość Muzeum w Zamościu.
Lud XLII, s. 860
Zielona Góra - Muzeum w Zielonej
Górze. Lud XLII, s. 413
Żywiec - Muzeum w Żywcu. Lud
XLII, s. 851.
TADEUSZ SEWERYN
METODY EKSPOZYCJI I STRUKTURA IDEOLOGICZNA
MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO
Wystawą nazywamy takie rozmieszczenie zespołu przedmiotów
w przestrzeni oraz takie ich ustawienie i oświetlenie, aby ich
wartości lub myśl nimi wyrażona mogła być apercepowana przez
widzów. Innymi słowy czynność wystawnicza polega na zastosowaniu zespołu środków nieodzownych do nadania wybranym
przedmiotom funkcji społecznej. Dobra wystawa jest rozwartą
księgą zapisaną przedmiotami materialnymi, ale wartość jej nie
zależy ani od przynależności każdego z eksponatów do kategorii
rarytasów, ani od ich ceny s?,:acunkowej, niezwykłości lub piękna
formy - al1e od takiego ich zestawienia, aby przemawiały do
widza w sposób niemniej przekonywujący, niż księga pisana.
Słowa te, odnoszące się do każdej wystawy muzealnej bez
względu na jej charakter, są postulatem współczesnym; wartością
zaś postępową, tego postulatu •.określamy nie to, co go brata,
lecz to, co go dzieli od innych idei, jakimi świadomość ludzka
wypowiadała się w wystawach. Tak postawione zagadnienie narzuca konieczność historycznego spojrzenia. Czymże bowiem jest
ekspozycja ze stanowiska historycznego? Tak samo jak wszelka
działalność społeczna ludzi jest ona odbiciem stosunków gospodarczych, społecznych i kulturalnych swego czasu. Dlatego ze
zmianą tych stosunków zmieniał się także i typ formy ekspozycyjnej.
390
Wdzydze Muzeum na wolnym
powietrzu. Lud XLII, s. 817.
Warszawa - Wzorcownia Krajowego Związku
Spółdzielni
Przemysłu Ludowego i Ariy"tycznego
CPLiA. Lud XLIII, s. 421
Włocławek Muzeum Kujawskie
we Włocławku ... Lud XLII, s. 815
Wrocław Muzeum
Śląskie
we
Wrocławiu. Lud XLIII, s. 411
Zakopane
Pod Jedlami.
Lud
XLIII, s. 848-849
Zakopane
Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem ... Lud XLII, s. 846
Zakopane - Willa Tea. Lud XLIII,
s. 847-848
Zamość Muzeum w Zamościu.
Lud XLII, s. 860
Zielona Góra - Muzeum w Zielonej
Górze. Lud XLII, s. 413
Żywiec - Muzeum w Żywcu. Lud
XLII, s. 851.
TADEUSZ
SEWERYN
METODY EKSPOZYCJI I STRUKTURA IDEOLOGICZNA
MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO
Wystawą nazywamy takie rozmieszczenie zespołu przedmiotów
w przestrzeni oraz takie ich ustawienie i oświetlenie, aby ich
wartości lub myśl nimi wyrażona mogła być apercepowana przez
widzów. Innymi słowy czynność wystawnicza polega na zastosowaniu zespołu środków nieodzownych do nadania wybranym
przedmiotom funkcji społecznej. Dobra wystawa jest rozwartą
księgą zapisaną przedmiotami materialnymi, ale wartość jej nie
zależy ani od przynależności każdego z eksponatów do kategorii
rarytasów, ani od ich 'ceny s?acunkowej, niezwykłości lub piękna
formy - aJe od takiegc1 ich zestawienia, aby przemawiały do
widza w sposób niemniej przekonywujący, niż księga pisana.
Słowa te, odnoszące się do każdej wystawy muzealnej bez
względu na jej charakter, są postulatem współczesnym; wartością
zaś postępow~ tego postulatu określamy nie to, co go brata,
lecz to, co go dzieli od innych idei, jakimi świadomość ludzka
wypowiadała się w wystawach. Tak postawione zagadnienie narzuca konieczność historycznego spojrzenia. Czymże bowiem jest
ekspozycja ze stanowiska historycznego? Tak samo jak wszelka
działalność społeczna ludzi jest ona odbiciem stosunków gospodarczych, społecznych i kulturalnych swego czasu. Dlatego ze
zmianą tych stosunków zmieniał się także i typ formy ekspozycyjnej.
.
~
393
392
ZARYS TYPOWYCH
FORM WYSTAWNICZYCH
W historycznym przeglądzie wystawnictwa zarysowały się
w ostatnim pięćdziesięcioleciu trzy różne fazy. Do pierwszej należy s y s t e m m a g a z y n i e r s k i, polegający na tworzeniu
w muzeach otwartego dla publiczności składu eksponatów. Poprostu pakowało się obok siebie bez składu i ładu, jak w oknie
sklepu detalicznego sprzed kilkudziesięciu lat, to, tamto i owo
cum omnibus rebus et quib11.sdam aLiis, a ciężkie, nieestetyczne
graty zwane gablotkami wieńczyły to dzieło magazyniera, którego
jedynym celem było pomieszczenie jak największej ilości przedmiotów w ciasnej przestrzeni. Organizator tego typu wysta'.\'y
popadał w sprzeczność z własnymi założeniami, bo chciał pokazać
jak najwięcej, a w istocie pokazywał bardzo mało, toteż widz
gubił się w oferowanej mu gmatwaninie przedmiotów i przechodził obok nich obojętnie.
System magazynierski był produktem stosunków, w których
muzea pozbawione należytej opieki ze strony państwa, zmuszane
do gnieżdżenia się w ciasnych lokalach i skazane na ofiarność
społeczną, nie mogły wyzwolić się z doli biednego chałupnika.
Nie widziano również potrzeby innego sposobu pokazu. Organizowane z końcem XIX wieku wystawy krajowe lub rolnicze,
na których dawano także przegląd wyrobów przemysłu ludowego
(np. Powszechna Wystawa Krajowa we Lwowie w 1894 r.), przyjęły ten sam system ekspozycji, a więc sklepikarskiej wystawności, będącej często gestem bogacącego się mieszczaństwa, chcącego patetycznie imponować wszystkim wielością dóbr posiadanych. Wystawy typu magazynowego były więc przedłużonym
ramieniem układu stosunków gospodarczych i społecznych swego
czasu.
Rzymska zasada non multa, sed multum, wynikająca z świadomości, że człowiek wypO\viedzieć może wiele bez posługiwania
się wieloma środkami, nie mogła przetrzebić gąszczu eksponatów
na stoiskach wystawowych i witrynach muzealnych swego czasu,
bo rewolucyjny zwrot ku prostocie wyrazu wyjść by musiał ze
źrć<:1!p, (któr<:>całkowicie zamulone było na ÓWCZf's), tj. z świa-
domości jasno określonego celu ekspozycji, a więc jej społecznej
przydatności. Nie dziw zatem, że jeszcze koło 1935 r. nikt nie
grzmiał protestem przeciw zastosowaniu magazynowego systemu
w wystawach zbiorów Polskiej Akademii Umiejętności, :Muzeum
Etnograficznego na Wawelu i Muzeum Etnograficznego w Warszawie, a na dobrą sprawę tylko nieliczni odważyli się krytykować
Luwr za obwieszenie ścian bogactwami nieomal od podłogi do
sufitu.
Na polu ekspozycji zbiorów etnograficznych nie lepiej działo
się u naszych sąsiadów. Dość przypomnieć, że reprezentacyjny
oddział czeski w muzeum w Piotrogrodzie, założony w 1903 r.,
obejmował: 1) szereg szaf trójdzielnych, wypełnionych haftami
i zdobionymi częściami stroju, 2) przed szafami stojące manekiny
odziane w stroje ludowe, 3) ogromne napisy nad szafami, 4) a nad
nimi zawieszone zapaski, spódnice, poszev"ki i chusty haftowane.
Eksponatów nie za\\lieszono tylko u sufitu, ponieważ miejsce
to zajął ogromny, szklanny żyrandol. Dość przypomnieć także,
że w jednym z naj starszych muzeów czeskich w Hlińsku, w 1908 r.
ustawiono dzbany na malowanej szafie, a nad nimi obrazy na
szkle aż w pIęciu rzędach. W muzeum słowackim w Bratysławie
jeszcze przed 1939 r. ule rozstawione były w ten sposób, że
kłodowe umieszczono na podłodze, powyżej na półce figuralne.
a nad nimi, również na półce, słomiane. Nie wyzwoliło się z dawnych nawyków do magazynowania Muzeum w Turczańskim Marcinie, gdzie rozmieszczono w dwóch kondygnacjach ule figuralne
i kłodowe, i to w sąsiedztwie namiśnika z naczyniami. Wymienić
jeszcze należy muzeum w Keczkemet, gdzie nawet jednolita pod
względem tematycznym ekspozycja w sali poświęconej rybactwu,
posiada dołem w gablocie nieoszklonej drobne utensilia rybackie,
nad nią w ramkach obrazy z zakresu rybołówstwa a nad nimi
oraz u sufitu - sieci.
Drugi typ wystawnictwa muzealnego cechuje dekoracyjność.
W okresie międzywojennym zasadniczo nic nie zmieniło się
w wystawnictwie malarstwa, rzeźby i przemysłu artystycznego
w polskich muzeach sztuki; zaszły natomiast duże zmiany w metodzie eksp07:vcji dzieł sztuki ludowej. W powyżej 09isane magazyny
395
394
\vkrad lo sie zdobnictwo. Do głosu przyszli esteci kosmor,olityczhe.<::o autor;mentu.
którzy mieszczańskie upodobania do \'/ielości
za~-tr.pc\':ać zaczE;Ji r..owymi gustami i realizacją mody na t.c,1wrat VWDOŚĆ. Przvszli do głosu artyści, którzy wybierali ze zbiorów
muv'<:c,,;m,jak ~odzynb z ciasta, potrzebne im formy i kolory
i bawili si,; w układanki mart'.'vych natur. A VI ślad za nimi oddawały się temu i.ojęciu róż~lego rodzaju dziedziczki dobreGo gustu,
uw,~:·:;:.j;;cesię również za fachowe siły do urządzania wystaw
dzid sztuki na tej z:1sadzic. że nieraz potrafiły dobrać sobie szal
do c2nvy włosów, karnacji twarzy i koloru bluzki. Ci właśnie
aral~żerowie wystaw zaczęli redukować ilość eksponatów, ale tylko
w imię dekoracyjr.,cgo sensu.
Słowem uszczuplali wartość eksponatów, sprowadzając je do
roli elementu składowego dekoracji. A przecież wystawa jest
czymś więcej, niż układem martwych natur, których żaden malarz
malować nie będzie, czymś więcej niż popisem pań obdarzonych,
tzw. dobrym gustem, czymś więcej niż dekoracją ścian muzeum.
Dekoracja dla dekoracji, jako cel jedyny, a więc i ostateczny,
była odpryskiem idei "sztuka dla sztuki", a osiągano ją kojarzeniem elementów' przypadkowych, różnych zarówno materiałem,
jako też zastosowaniem. W praktyce były to kompozycje, na które
składało się coś ze stroju ludowego, coś z ceramiki, wycinanki,
palmy wielkanocne, jakiś świątek itp. Nie wahano się podsypać
sędziwie spatynowanej rzeżby pisankami, a tkaninę wzorzystą
rozesłać pod radłem, bo dekorator nie ograniczał się żadną życiową
użytkowością rzeczy. Jak dzikus, dla którego wszystkie dary europejskiej cywilizacji były zabawką lub ozdobą, brał co popadło
ze zbiorów sztuki ludowej i bawił się w stereoskopowe układanki.
Nic go nie obchodziła sztuka, sprzęgnięta z istotnymi potrzebami
człowieka, jej przeobrażenia dokonujące się na taśmie historycznej zmienności życia - te problemy były mu obce, co więcej
w poczuciu swoim tym górował nad naukowcem, że \V tworzeniu
swych kompozycji dekoracyjnych nie był obciążony żadną wiedzą
o przedmiocie, którym się posługiwał, ani też celem społecznym
kompozycji wystawy. Broń sieczną układano w wachlarze i palmety, ze strzał robiono mandorlę promienistą wokół tarczy lub
'i
.,
herbu, z bogato, ażurowo wyciętych krężli przęślic mazurs~ic~
komponowano duży kwiat o koronkowych płatkach, z grzeblem
do czesania lnu tworzono tkacki motyw zdobniczy, a nawet - bo
i takich wybryków się dopuszczano - wieszano na ścianie gorsety
w kształt wyolbrzymionego biustu l,
Tej metodzie ekspozycyjnej, która tylko względy dekoracyjne
miała na celu, towarzyszył zwyczaj nabywania do zbiorów muzeum etnograficznego przede wszystkim rzeczy barwnych, jako
najlepiej nadających się do głównej funkcji, jaką im wówczas
wyznaczano.
W dziedzinie stosunków społecznych przypomina ta metoda
czasy, kiedy chłopów zapraszano na uroczystości narodowe, a~e
tylko do ich dekoracji, a sztukę ludową traktowano jako chłopskIe
barwności lub rodzime ciekawostki o egzotycznym posmaku. Charakterystyczną dla tych stosunków karykaturę podało krakowskie
pismo satyryczno-polityczne
"Diabeł" 20. II. 1896: Pod łukiem
triumfalnym, na którym widnieje napis Justitia fundamentum
regnorum oraz "Nauka tylko dla bogatych", przejeżdżają powozem zaprzężonym w osły posłowie pochodzący z panów, wioząc
na przodzie legitymację: "My na grece wykształceni". Za nimi
z tyłu szlachcic w kontuszu niesie sztandar z napisem "Z polską
szlachtą polski lud" i prowadzi orszak chłopów krakowskich
w sukmanach i rogatywkach. Oni zaś stoją z rękami z tyłu założonymi, a może skrępowanymi na znak, że zostali tutaj spędzeni
przymusowo, a gdy spełnią swój "paradebauerski" obowiązek, mają
wrócić na wieś i nadal pracować na rektorskie togi, na pańskie
cylindry i oficerskie szlify.
Metoda dekoracyjna w ekspozycji przyszła do nas z Zachodu,
jako jedna z naj płytszych formalistycznych koncepcji, wnikających
wprzód do życia codziennego przez wytwory rękodzieła i prze1 Muzeum
etnograficzne
w Bukareszcie,
założone przez N. Minovicia,
jest w Europie klasycznym przykładem takiego typu muzeum, w którym
eksponaty traktowane
są jako przedmioty a wartości drugorzędnej,
~ako
materiał do pomysłów dekoracyjnych.
Muzeum to otoczone zostało opIeką
rządu jako zabytek świadczący o manowcach, po których błąkało się muzealnictwo rumuńskie za rządów mO:larchicznych.
396
397
mysłu, a bodaj na koniec do muzealnictwa jako zasada wystawnictwa zbiorów. Choć na Zachodzie odwrócono się już dawno
od igraszek dekoracjonizmu, to jednak dziś jeszcze stwierdzić
nie trudno, że ziarna jego rozsiewają się cora~ dalej i dalej,
jak rozszerzające się kręgi fal, odpływających w dal od punktu,
w którym się zrodziły.
Wydawane przez Unesco pismo "Museum" (1954, nr 4, s. 223)
podaje, że w państwowym ośrodku wychowania przeznaczonym
dla państw arabskich, w muzeum w Sirs-el-Layyan w Iraku,
znajdują się obok siebie w układzie zaprojektowanym przez plastyka instrumenty muzyczne, laki, kalebasy zdobione, talerze
z rafii, strój itp., w muzeum zaś w Leopoldville (Museum, 1955,
nr 2, s. 86) w dekoracyjnym związku zgromadzono obok siebie
rzeźbę z Kuby, ceramikę, broń, wyroby z drzewa, hafty, matę
wzorzystą itp.
Ale nie szukajmy przykładów daleko. W Polsce w 1955 r. też
zaprezentowano tę wsteczną metodę wystawniczą w problemowej
Wystawie Sztuki Ludowej X-lecia, urządzonej w Pałacu Kultury
i Nauki w Warszawie przez prof. Jerzego Sołtana i Oskara Hansena. Użyto tam, jak wiadomo, tkanin dwuosnowowych do dekoracji wystawy rzeźb ludowych, a malowanych zabawek do czarnobiałych fotografii architektury ludowej. Była tam lina z korzeni
ekscentrycznym skrętem wijąca się wśród obrazów na szkle,
a barwne kiecki i zapaski rozwieszone na patykach, mające dekorować rzekomo "smutne" dla oczu siwaki. Tego rodzaju sztuczki
minionej przeszłości, obliczone na kokietowanie widza, surowo
skrytykowane zostały w publicznej dyskusji na Walnym Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Warszawie
w październiku 1955 r.2
2 W ramach
omówionych powyżej sposobów ekspozycji mieszczą się na
podłożu naukowym
oparte próby uporządkowania
zbiorów muzealnych
wedle podziału regionalnego,
typologii pewnych wytworów kultury i ich
zasięgów geograficznych,
lub też rodzajów tworzywa i techniki wytwarzania. Próby te :lie wpłynęły ani na jasne określenie idei muzeów, ani
też wzbogacenie muzealnictwa
polskiego nowymi metodami
ekspozycji.
Pierwsza praca polska o muzealnictwie
etnograficznym.
wydana jeszcze
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza wzbogaciliśmy się o n~we
doświadczenia, chłonęliśmy przykłady nowatorstwa zza gra~lCY,
a w szczególności w okresie X-lecia uświadomiliśm~ sobi~ komeczność postawienia rusztowania do struktury ideologIczne] w muz~~
ach etnograficznych oraz przemyślenia nowych metod ekspo~Y:Jl
w oparciu o praktykę własną i cudzą. Nie kusimy się o zdefIm~wanie istoty tych zmian, jakie w ciągu kilku lat dokonały. SIę
w polskim muzealnictwie etnograficznym - są one z~yt złozon~
pod względem ilościowym i jakościowym, aby ct.ały SIę ~awrzec
w jednym zdaniu. Wchodzi tu bowiem w grę zarowno polItyczna,
naukowa, i oświatowa rola muzeum, jako też styl pracy, sposoby
sprzęgania podstawowych czynników historii z nadbu~ową, przesłanki ideologiczne wystaw, jako środków oddziaływama na masy,
metody wystawnicze itp.
. .
Uważam przeto za wskazane, aby raczej na przykładzIe Jednego
muzeum zilustrować tę skomplikowaną problematykę. Wybrałem
do tego celu Muzeum Etnograficzne w Krakowie nie d.latego, a~y
mu przypisywać czołową rolę w tym ruchu przemIan, ale ze
jako jeden z pracowników tegoż Muzeum znam je lepiej. Zresztą
usprawiedliwia mnie także i ta okoliczność, że w roku 1955
upłynęło 50 lat od założenia fundamentów pod tę placówkę .kul~
turalną, tedy wypada mi coś niecoś powiedzieć o zapommane]
przez innych jubilatce.
w 1928 r., a mianowicie Kazimierza M o s z y ń s k i e g o Etnograti.a ~ m~ze ach regionalnych,
wychodziła
z bezwzględ:lie słusznego z~łozema, ze
"podstawowym
zadaniem regionalnych,
jak i w ogóle wszelk~ch. muzeów
etnograficznych,
jest odszukiwanie,
pozyskiwanie
i udostępmame
~auce
wszelkich dających się kO~1serwować zabytków kultury ludowej (o.rygmały,
oryginalne "fragmenty i starannie w skali wykonane .:node~e)'.'. ~l~ ma tu
wprawdzie jeszcze wzmianki o muzeum jako instytucJl takze.l oswla~oweJ,
toteż autor uświadamia
sobie hermetyczny
zakres zbyt Clasno ujętych
celów muzeum, "jak gdyby zostało ono utworzone wyłącznie dla !edneg?~
lub paru prowincjonalnych
etnografów-amatorów,
widzących w mm sWOJ
warsztat pracy, oraz dla kilku etnografów-fachowców,
oczekujących wz~ogacenia swych wiadomości przez zapoznanie się z zebranym tam materiałem". Niemniej stwierdzić :lależy, że w pracy tej po raz pierwszy V.7sunięty został problem naukowego charakteru muzeum etnograficznego l postulat "wybicia drzwi między społeczeństwem i nauką"'.
398
399
STRUKTURA IDEOLOGICZNA
WYSTA W MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO W KRAKOWIE
Zbiory Muzeum Etnograficznego, usuniętego przez okupanta
W
1940 r. z Wawelu, długo tułały się po piwnicach, nim po
wyzwoleniu Krakowa prezydent socjalistycznego Zarządu Miasta,
dr Henryk
Dobrowolski,
autorytetem
swoim zadecydował
w 1948 r. o ich przyszłości. Oddanie budynku ratusza kazimierskiego (ryc. 1) na potrzeby Muzeum było nadrobieniem dawnych rządów, które od lat kilkudziesięciu nie zdołały tej placówce
kulturalnej zabezpieczyć odpowiedniego lokalu. Otóż w pierwszym
pięcioleciu powojennym, gdy Muzeum istniało właściwie tylko
de nomine, gdy nie dysponowało jeszcze budynkiem na pomieszczenie i wystawienie zbiorów, uznało się za instytucję żywą,
w związku z czym wytyczyło sobie zgodny ze swym profilem
plan pracy korelujący z aktualnymi zadaniami i potrzebami Państwa Ludowego. Przykładowo plan ten, mobilizujący nieliczny
naówczas personel Muzeum do ważnych prac, włączonych w nurt
bieżącej polityki kulturalnej
państwa, przedstawiał się następująco:
Po ustąpieniu faszystowskiego okupanta, gdy przed muzeami
polskimi stanęło zadanie obliczenia strat poniesionych podczas
wojny, Muzeum Etnograficzne
samorzutnie rozpoczęło akcję
badawczą w terenie, a wyniki przeprowadzonej naówczas rejestracji, obejmującej straty w zakresie sztuki ludowej na całym
obszarze Rzeczypospolitej, wydane zostały później przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w publikacji, pt. Straty wojenne zbio'1'ów polskich w dziedzinie rzemiosła artystycznego, t .. 2 Prace
i Materiały Biura Rewindykacji i Odszkodowań, nr 13..
Jednym z czołowych zagadnień Państwa w pierwszych latach
okresu powojennego było ożywienie życia gospodarczego i kulturalnego na Ziemiach Odzyskanych. Wtedy Muzeum Etnograficzne zajęło się remontem zabytkowego domu góralskiego
w Szklarskiej Porębie Średniej, pochodzącego z czasów Sobieskiego, i koncentracją zabytków kultury ludowej na Dolnym
Śląsku. Restauracja tego budynku wedle planów i kosztorysu
opracowanego przez Muzeum prowadzona była z funduszu Mini-
sterstwa Kultury i Sztuki (Centralnego Instytutu Kultury), CI nadzorowanie prac remontowych przez przedstawiciela Muzeum. Po
"
'" ..
Ryc. 1. Budynek
Muzeum
Etnograficznego
w Krakowie
400
przezwyciężeniu ogromnych przeszkód dom ten został odrestaurowany, pomieszczone zaś w nim zbiory stały się podstawą Muzeum
typu skansenowskiego, a w ogóle pierwszego na Ziemiach Zachodnich muzeum polskiego powstałego po wojnie.
Gdy po raz pierwszy w dziejach Polski rzucono hasło włączenia twórczych pierwiastków polskiej kultury ludowej do skarbca
•
kultury narodowej, Muzeum Etnograficzne przystąpiło wydatnie do akcji organizowania wielkiej wystawy sztuki ludowej,
a w szczególności plastyki ludowej z zakresu rzeźby, malarstwa
i grafiki, celem upowszechnienia jej wielkich, a mało znanych
wartości. Wystawa ta przewieziona została w 1949 r. z kraju za
granicę i w ciągu dwuletniego eksploatowania jej w większych
miastach Europy i Ameryki dobrze spełniła swoje zadania propagandowe, jako pierwsza całkowicie udała polska wystawa sztuki
za granicą. Liczne fachowe recenzje, a w szczególności entuzjastyczna ocena tej sztuki przez Pabla Picassa, wywarły wpływ na
plan przyszłych wystaw analogicznych.
Gdy zaś powstała Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego, a więc instytucja spółdzielczo państwowa, która zajęła się
organizacją całokształtu drobnego przemysłu ludowego i artystycznego w Polsce, Muzeum Etno'graficzne urządziło w salach Muzeum Przemysłu Artystycznego w Krakowie wystawę pt. Sztuka
Ludowa i Przemysł Artystyczny w Polsce Ludowej (ryc. 2), celem
wykazania, że a) zdrowy rozwój sztuki ludowej nie może się dokonywać w odcięciu od tradycji oraz, że b) przestawienie indywidualnej wytwórczości na spółdzielczą może się wykazać osiągnięciami pozytywnymi.
Jednocześnie p~zeprowadzano w bibliotekach i archiwach historyczną dokumentację ikonograficzną z zakresu etnografii, przygotowując wystawę objazdową, pt. Historia Wsi, mającą spełnić
swą rolę oświatową w okresie najostrzejszej walki o nową spółdzielczą strukturę wsi.
Ta garść przykładów obrazuje, w jaki sposób muzeum nie dysponujące jeszcze własnym lokalem wystawowym szukało dróg do
uaktywnienia się jako instytucja żywa, chcąca W miarę sił swoich
i zgodnie ze swym profilem służyć idei czynnego współuczestni-
401
czenia w rozwiązywaniu aktualnych zadań, wchodzących w zakres polityki kulturalnej państwa.
Po tej linii szedł plan dalszych wystaw urządzanych w czasie,
gdy Muzeum posiadało już własny budynek i adaptowało go do
j
.t
Ryc, 2. Część wystawy czasowej "Sztuka ludowa w Polsce Ludowej" \'1 Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
2~ ..Lud",
t. XLIV,
402
403
celów wystawowych. Wystawa Zdobnictwo Izby Wiejskiej (ryc. 3)
dostarczało materiału do urządzania regionalnych wnętrz w powstających coraz liczniej domach kultury i świetlicach wiejskich,
Ryc. 3. Wystawa
skrzyń
ludowych na korytarzu
nego w Krakowie
Muzeum
właściwego wyrazu plastycznego, który by nie dorywczo, ale
stale oddziaływał na coraz to nowe masy widzów. Tę ideę znaleziono, a realizacja jej nadała już w 1951 r. Muzeum Etnograficznemu własną fizjonomię a profilu odcinającym się ostro od tła
polskiego muzealnictwa etnograficznego.
W przedmowie do pierwszego wydania w 1884 r. książki Fryderyka E n g e l s a O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej
i państwa znajduje się uwaga, że "według materialistycznego pojmowania momentem decydującym w historii jest w ostatniej
Etnografcz-
a wystawa Polskie Tańce Ludowe (ryc. 4), wraz z drukowanym
przewodnikiem, była wyrazem tendencji do umasowienia wartości
polskiego folkloru w powstających wówczas tłumnie zespołach
pieśni i tańca. Również aktualną treść w swoim czasie miały wystawy: Wieś Dawna i Nowa oraz Przeobrażenia Współczesne
w Sztuce Ludowej.
Ale najważniejszym zadaniem Muzeum Etnograficznego było
znalezienie idei, nadającej się na tworzywo do budowy nowego
<Jwiatopoglądu ludzi państwa ludowego i znalezienie dla niej
Ryc. 4. Makieta
krakowiaka"
na Wystawie Tańców
" zeum Ebograficznym
w Krakowie
Ludowych
w Mu-
instancji produkcja i reprodukcja bezpośredniego życia. Z jednej
strony wytwarzanie
środków utrzymania,
środków spożycia,
odzieży, mieszkania i niezbędnych do tego narzędzi i z drugiej
26'"
405
404
strony wytwarzanie samych ludzi rozmnażame się gatunku" 3. Wysunięte tutaj na czoło trzy podstawowe dziedziny produkcji, jako
zasadnicze czynniki w historii ludzkości, stały się zrębem wystawy stałej, obejmującej ludową kulturę materialną w trzech członach: a) jak człowiek zdobywał pożywienie b) jak się odziewał
i c) jak mieszkał.
Rozstawione na tych trzech liniach wybrane zjawiska kulturowe ujęte zostały z pozycji materializmu historycznego tj. metody
wynikającej z istoty etnografii, jako nauki badającej takież zjawiska z punktu genezy i rozwoju.
Już w pierwszej sali tej wystawy ma widz możność stwierdzenia, że "technologia ujawnia czynny stosunek człowieka do przyrody" (Marks), że człowiek odkrywając pewne prawa przyrodnicze i wyzyskując je dla własnego dobra tworzył narzędzia, które
rewolucjonizowały postęp (ryc. 5). Taką rolę w historii spełniły
np. narzędzia do niecenia ognia, których matką było praktyczne
stwierdzenie, że przez tarcie wytwarza się ciepło. Ale nim ignis
fricatus de ligna zastąpiony został przez ignis de lapide excussus
powstała ze świdra ogniowego tokarka do obróbki drzewa, kości
lub kamieni w celach użytkowych lub zdobniqych, z niego powstał też łuk, który w epoce kamienia młodszego zmienił metody
łowieckie i sposoby wojowania, z łuku zaś powstał pierwszy strunowy instrument muzyczny, świder do wiercenia otworów i zapalniczka świdrowa. Wynikiem zaś praktycznego poznania innych
praw przyrodniczych, np. grawitacji, równowagi lub równi pochyłej są niektóre narzędzia łowieckie o konstrukcji, występującej nieraz na sZl:'rokich obszarach globu ziemskiego.
Oczywiście, że ścisłe pod względem historycznym określenie
pojawienia się pewnych zjawisk kulturowych, sygnalizowanych
na wystawie przez eksponowane narzędzia, a nawet niekiedy
przedstawienie właściwego ich ciągu rozwojowego - natrafia na
trudności. Występowanie np. różnych świdrów do niecenia ognia
i to w czasach zamierzchłych oraz na ogromnych przestrzeniach
3 F. E n g e l s,
O pochodzeniu
Warszawa 1948, s. 8.
rodziny,
własności
pryn'Cltnej
i P(l)1.stv:a,
świata, uniemożliwia właściwy układ tych narzędzi. Dlatego muzeolog musi często posługiwać się hipotezą, tym bardziej że operować musi skrótami, a zawsze i wszędzie wdrażać widza do
myślenia historycznego, stawiając mu przed oczy zagadnienie
,
,
"
I
Ryc. 5. Narzędzia do niecenia ognia. Wstęp do działu "Jak człowiek zdobywał pożywie:lie". Wystawa stała ,,Ludowa Kultura
Materialna"
w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
406
ewolucji, np. rozwój narzędzi od piły ogniowej do zapalniczki benzynowej, od barci samorodnej do nowoczesnego ula nastawkowego, od kopaczki drewnianej do wielolemieszowego pługa nowoczesnego, sczepionego z ciągnikiem itp.
W pomoc oryginalnym okazom przychodzą na wystawie obrazy,
drzeworyty, sztychy i fotografie, a cały ten materiał ikonografii
historycznej, rozwijając treści przodujące, wypowiadane przez
narzędzia pracy, pozwala widzowi zapoznać się z warunkami pracy w dobie feudalizmu i gospodarki kapitalistycznej, oraz ostatnimi zdobyczami gospodarki planowanej i kolektywnej, której
przyświecają idee zawarte wart. 7 Konstytucji: "Polska Rzeczpospolita Ludowa opierając się na uspołecznionych środkach produkcji rozwija życie gospodarcze i kulturalne kraju na podstawie
narodowego planu gospodarczego, a w szczególności przez rozbudowę państwowego przemysłu socjalistycznego, rozstrzygającego
czynnika w przekształceniu stosunków społeczno-gospodarczych".
Zawieszony obraz, pt. "Stare i nowe", uzmysławia przejście
kultury ludowej w kulturę socjalistyczną mas ludowych.
W drugim skrzydle budynku przedstawiono problem; jak człowiek się odziewał. Narzędziami i surowcem demonstrowano
obróbkę lnu oraz wełny, technikę przędzenia, snucia i tkania. Ponad
eksponowanymi narzędziami zawieszono fotografie, ilustrujące jak
człowiek posługuje się nimi. Wystawę środków produkcji uzupełniono zobrazowaniem sił produkcyjnych. Aby zaś widz, obserwując proces ludowej produkcji tekstylnej od włókna do tkaniny, nie
tkwił myślami jedynie w elementach zachowawczych kultury materialnej, ale uświadamiał sobie jej dalszy rozwój aż do współczesnych przejawów postępu technicznego, zawieszono nad niektórymi
narzędziami fotografie, które uplastyczniają to zagadnienie: nad
prymitywnym
gremplem - fotografię nowoczesnej gremplarni,
nad kołowrotkiem maszynę przędzalniczą itp. Następnie celem wykazania, że wszystkie wytwory kultury materialnej są wynikiem
łańcucha społecznej pracy ludzi, dano przegląd różnych czynności
technicznych, związanych z produkcją odzieży. Obok warsztatów
tkackich wystawiono próbki tkanin ludowych z ważniejszych
407
ośrodków tkackich w Polsce oraz pI zyrządy do prania
maglowania.
W sąsiedniej zaś sali rośliny farbiarskie i próbki wełny nimi
barwionej oraz owady farbiarskie, szczególnie czerwca polskiego
(Coccus polonicus L.), którego stanowisko znajduje się na nieużytku w obrębie Krakowa. Obok zawieszono deski do druku bezpośredniego, klocki do zadrukowywania tkanin batikową techniką
zdobniczą oraz niektóre narzędzia z warsztatu wiejskiego drukarza płócien. Na specjalnych ekranach zilustrowano zagadnienie
posługiwania się w fabrycznym przemyśle tekstylnym tradycyjnym zdobnictwem ludowym. Historię zaś ubiorów ludowych
przedstawiono na fotografiach: okazów wykopaliskowych, płaskorzeźb, miniatur, drzeworytów i sztychów; w mniejszym zaś stopniu na muzealiach ilustrujących dawne formy odzieży na ziemiach
naszych. Dział ten kończy się unaocznieniem problemu klasowego
przez rozwarstwienia stroju.
Ten szkicowy przegląd drugiego działu kultury materialnej,
którego dokładny plan przygotowano w 1951 r., świadczy, że idei
jego przyświecała metoda dialektyczna, wedle której każde zjawisko zrozumiałe staje się dopiero wtedy, gdy się je rozpatruje
Vol powiązaniu z innymi zjawiskami. Dlatego też wystawa ta w zobrazowaniu zagadnienia odzieży, jako elementu składowego bazy,
nie ograniczyła się, samym materiałem etnograficznym, ale czerpała go z technologii, chemii, archeologii, historii przemysłu, a nalii-et historii sztuki i literatury. Ten śmiały zestaw odzieży zróżnicowanej w zależności od różnych nurtów kultury, różnego stanu
posiadania, różnej warstwy i hierarchii społecznej, kończy silny
akcent, sztych nadworrtego malarza króla Władysława IV., Stefana Della Belli, zatytułowany "Incisione dela Solenna Ambasciata
del Conte Giorgio Ossolinski mandata al Papa dal Re di Polonia
Vladislao IV. d'anno 1633". Przedstawiony tu tak często opisywany sławny wjazd Ossolińskiego do Rzymu otrzymał dodatkowy
cytat wyjęty z przemówienia wojewody Firleja w czasie wojen
szwedzkich, a zamieszczony w Epistołach biskupa Andrzeja Załuskiego: "Widzisz tych panów tak kosztownie i wytwornie strojnych, jakby szli na ślubny kobierzec - skąd myślisz mają na to
I
, I
I
!
, I
I
,,'
408
środki? Z łez i krwi ubogiego chłopa tak się postroili. Wierzaj mi,
że gdyby Anioł Pański ścisnął w dłoni te lamparty i sobole, te jedwabie i purpury, krew i łzy pokrzywdzonych strugą by z niej
płynęły".
Trzecim czynnikiem podstawowym, kształtującym w historii
materialne
warunki
bytu człowieka, jest wedle struktury
F. Engelsa - mieszkanie. Na wystawę tego działu w Muzeum
składają się modele groty zamieszkanej przez łowcę paleolitycznego, szałasów i ziemianki z epoki kamienia młodszego, grodu
biskupińskiego, chaty opolskiej z XII w., chaty zagrodnika
z XVI w., a wreszcie modele chat reprezentujących polskie budownictwo regionalne. Należą tu również przykłady "stylu podhalańskiego", tworzonego przez S. Witkiewicza z elementów ciesiołki góralskiej, oraz model chat odbudowywanych wedle planów
Centralnego Biura Projektów Budownictwa Wiejskiego we wsiach
spalonych przez hitlerowskiego najeźdźcę.
Tak zobrazowany aspekt gospodarczy, społeczny i estetyczny
budownictwa ludowego z XIX i XX wieku uzupełniają powiększone fotografie, przedstawiające rodzaje zabudowy wsi, oraz plany poziome chat.
Oczywiście żaden z problemów powyższych nie został tu wyjaśniony ani rozwinięty wyczerpująco. Toczona w ciągu dziejów
walka człowieka o żywność, odzież i mieszkanie ma już za sobą
bogatą historię. Wystawa w Muzeum nie ma na celu konkurowania nawet z podręcznikiem do historii kultury materialnej. Wystawa nie miała na celu wyczerpania nawet wszystkich składników bazy. Z braku miejsca ograniczono się do wspomnianych już
trzech podstawowych czynników w historii, podanych przez
Engelsa. Chodziło bowiem o uczenie widzów przede wszystkim
podstaw światopoglądu postępowego, o uczenie historycznego
myślenia.
W związku z tym, dla podkreślenia zależności postępu od rozwoju doskonalszych narzędzi produkcji, na wystawie ludowej kultury materialnej w Muzeum Etnograficznym raz po raz skierowuje się uwagę widzów na narzędzia w określonym czasie przodujące i rewolucjonizujące poprzedni sposób wytwarzania. DG
409
Takich należy w rolnictwie pług, w budownictwie siekiera, ciosła,
piła, w tkactwie kołowrotek, w produkcji odzieży nożyce, w garncarstwie koło - tak jak w nowoczesnym przemyśle zastosowanie maszyny parowej, elektryczności i energii atomowej.
Uzupełnieniem tak przemyślanej wystawy kultury materialnej
jest zajmująca całe skrzydło II piętra budynku Muzeum wystawa:
Historia Wsi, będąca w przeważnej części przedstawieniem historycznego rozwoju stosunków produkcji na wsi polskiej. Obejmuje
ona czasy od rozpadnięcia się wspólnoty rodowej i połączenia się
plemion pod wspólną władzą, rozwój feudalizmu, gospodarkę folwarczną, formy poddaństwa chłopów, zakres powinności chłopów
względem pana, przeciwieństwa klasowe w Polsce feudalnej, formy chłopskiej walki klasowej, walki chłopów w obronie ojczyzny,
przejawy polskiej myśli postępowej w obronie chłopów, początki
układu kapitalistycznego (manufaktury), rok 1846 i 1848, mapę
walk chłopskich w 1861 r., rozwój kapitalizmu w rolnictwie, rozwój klasy robotniczej, emigrację chłopów, przeciwieństwa wsi kapitalistycznej, powstanie ruchu ludowego, powstanie i strajki
chłopskie w okresie imperialistycznym, wojnę i okupację, manifest
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, reformę rolną, nowe narzędzia produkcji, postęp techniczny, spółdzielczość produkcyjną, elektryfikację i radiofonizację, higienę i zdrowie, opiekę
nad dzieckiem, szkolnictwo i czytelnictwo oraz życie kulturalne
w okresie wielkich przemian gospodarczych i społecznych, dokonanych w Polsce Ludowej.
Podany powyżej zespół faktów historycznych, składający się,
jak widać, z ogniw ciągłości i zmian, starano się w miarę możności
określić trzema płasz'.:zyznami przedstawienia: ekonomiczną, społeczną i polityczną.
Przedstawienie jednak tych zagadnień w formie wizualnej napotkało na olbrzymie trudności z tej przyczyny, że każda wystawa
jest takim układem wybranego materiału, aby przemawiał przez
oczy do myśli i wyobraźni widzów - ta zaś wystawa składała
się: a) z zabytków muzealnych, a tych, jeśli chodzi o wymagany
ich związek z tematyką podaną powyżej, jest w zbiorach naszych
ilość znikoma b) z napisów, których ilość wybrana być musi jak
I
,
"
411
410
naj oszczędniej , bo żadna wystawa nie może konkurować z książką
i c) z materiału ikonograficznego, którego na ogół nie ma w Polsce
wiele, a na dobitkę nikt go systematycznie nie zbierał.
Dlatego prace i zbiory dokumentacyjne w archiwum ikonografii
etnograficznej w Muzeum Etnograficznym w Krakowie mają
wartość pionierską. Dzięki nim mogło Muzeum urządzić wystawę
historii ubiorów w dziale ludowej kultury materialnej, wystawę
sił produkcyjnych oraz wystawę Historia Wsi, obrazującą historyczny rozwój stosunków produkcji na wsi polskiej 4.
Na tym jednak nie kończy się ideologiczna struktura wystaw
stałych w Muzeum Etnograficznym. Dopiero po zapoznaniu się
z narzędziami produkcji w trzech podstawowych członach bazy:
zdobywania żywności, mieszkania i odzieży, po zapoznaniu się
z siłami produkcji i stosunkami produkcji w ujęciu historycznym,.
przechodzi widz do przejawów nadbudowy, do wystawy sztuki
ludowej, w której dominują trzy tworzywa: drzewo, glina i włókno. Materiałom tym odpowiadają rozliczne formy architektury
ludowej, rzeźba, snycerstwo i rytownictwo w drzewie, garncarstwo, rzeźba ceramiczna, zabawki. tkactwo, hafciarstwo, koronkarstwo, strój. Uboczne znaczenie mają w sztuce ludowej inne
tworzywa, np. skóra, metale, szkło, farby i papier. Z wielości zaś
materiałów, za pomocą których człowiek wyrażał swoje ideały
piękna, wywodzi się wielość sztuki ludowej i wielość ich dróg
rozwojowych. Której z nich jednak przyznać przodownictwo
w konkretnym układzie ekspozycji?
Olbrzymia większość eksponatów, któryr.1i rozporządzają muzea
etnograficzne, wywodzą się z końca XIX i pierwszej połowy
XX w. W dawniejsze jednak czasy, niż te, z których konkretnie
nam są znane dawne zabytki sztuki ludowej, sięgają świadectwa
• Przed kilku laty, gdy dopiero kiełkowała u nas idea ekspozycji marksistowskiej,
wysuwa:J.Q na konferencji
w Nieborowie zasadę pokazania
jednocześnie narzędzi produkcji,
sił produkcyjnych
i stosunków wytwarzania, zbyt mechanistycznie
przenosząc na teren praktyki ekspozycji dialektyczną zależ:1ość zjawisk od otaczających je warunków. Wydano nawet
urzędowe zalecenie w tej sprawie, zapominając o słusznej zasadzie mówców
rzymskich, że qui nimium probat nihil probat.
"
\
o prastarych formach obrzędowych, będących obiektywizacją minionych wierzeń. Wiele z tych archaicznych tradycji przetrwało
do dziś jako przeżytki, zwyczaje i widowiska, występujące
w określonych porach roku rolniczego i astronomicznego oraz
w obrzędach rodzinnych. W formach tych widowisk i w złączonych z nimi przedmiotach obrzędowych tkwią zaląźki teatru ludowego, a jednocześnie najdawniejsze elementy plastyki ludowej.
W Muzeum Etnograficznym zaczęto więc przegląd sztuki ludowej
od kukły marzanny ze słomy, gaika. 'l drzewka zielonego, od
maszkar zwierzęcych, tj. postaci ludzkich okrytych skórą i wytykających przed sobą maskę konia, kozy, tura lub bociana, od
wózka z kogutem, wieńców dożynkowych, rózg weselnych i pieczywa obrzędowego. Do tego cyklu włączone zostały późniejszego
pochodzenia gwiazdy i szopki obnoszone w kresie Bożego Narodzenia, zestawione z ludowym teatrzykiem
lalkowym o treści
świeckiej.
Dalsze miejsce zajmuje rzeźba religijna, przeciwstawiona rzeźbie o tematyce świeckiej, ceramika, obrazy na szkle, koronki, tkaniny aż do współczesnych przeobrażeń w produkcji planowanej,
kolektywnej, spółdzielczej, przystosowanej db potrzeb człowieka
współczesnego.
Nie ograniczamy swego pola widzenia jedynie sztuką tradycyjną, ale chcemy dojrzeć w jej rozwoju etap dokonujący się współcześnie. Ekspozycja sztuki ludowej nie jest pod względem rzeczowym wyodrębniona z całokształtu wystaw w Muzeum Etnograficznym, lecz ściśle związana z wystawą kultury materialnej, jako
jej logiczne dopełnienie. Dlatego zaró\\'!1O wnętrze izb wiejskich,
przykłady budownictwa i garncarstwa, oraz plecionkarstwa, tkactwa, farbiarstwa, dTllkowania na płótnie, historyczny rozwój
odzieży, rozwarstwienie klasowe stroju jako też obrazowe przedstawienie historycznego rozwoju stosunków produkcji na wsi
mają swe uzupełnienie i nadbudowę w wystawie sztuki ludowej.
Na tej wystawie widz również musi zdawać sobie sprawę z tego,
że sztuka jako zja\visko społeczne mieści się też w kategoriach
czasu. Nie możemy budować na nai\\'I1ym stosunku widza do
eksponatów. Żąda on bowiem czegoś więcej, niż zdawkowego po-
I
l
l!
I
412
413
kazania mu kolorów i kształtów rzeczy. Trzeba mu więc wskazywać na wątki genetyczne zjawisk artystycznych
i ich przeobrażenia w określonych warunkach, trzeba mu ułatwić dostrzeżenie znamiennej
cechy sztuki ludowej,
wypowiadającej
się
w ścisłym związku z potrzebami życia codziennego. Ten bowiem
chleb powszedni warstw ludowych jest naszym dziedzictwem,
które ma być przyjęte i włączone do budowy kultury socjalistycznej z udziałem świadomości mas.
PERYPETIE
PLANU PRZESTRZENNEGO
Podstawową zasadą realizmu architektury
jest wyprowadzanie
planów przestrzennych
z jasno określonego przeznaczenia
bu.dynku.
Zamazanie
treści,
tj. brak
sprecyzowania
funkcjonalności wszystkich niezbędnych
elementów
składowych
przestrzeni podporządkowanej
celowi użytkowemu odbija się ujemnie
na koncepcji architektonicznej.
Z idei rodzi się więc szkoła, dworzec kolejowy, sanatorium, bank czy też muzeum. Ale ten oczywisty porządek rzeczy nie panował w świecie zawsze i wszędzie.
Wszakże znaną bolączką muzeów jest powstała pod naciskiem
nieustannie wzrastających
potrzeb walka z fizycznymi, zastanymi
warunkami
budynku. Przeciwieństwa
te spiętrzają się do tego
stopnia, że wszelka radykalnie zaradcza myśl kapitulować często
musi wobec niemożliwości narusZenia murów muzeum, należących do form zabytkowej architektury,
którym bez względu na
to, jakim celom dzisiaj służą, należy się opieka.
Tak jest nawet w ojczyźnie muzeów - we Włoszech. W zabytkowym budynku mieści się tam bowiem i Museo Sforzesco w Mediolanie i Museo Civico i Cit d'oro w Wenecji, Museo Etrusco,
Muzeum Uffizich i Pittich we Florencji, Museum Kapitolińskie
w Rzymie, setki i tysiące w innych krajach Europy. Po nich
ciągnie się szereg budowli nowszych, a nawet nowoczesnych,
które naprzód postawiono" a potem głowiono się nad sposobem
ich zużytkowania.
W Polsce nawet gmachy na muzea stawiano
w okresie przedwojennym
bez jasno określonego planu, powierzając to fundamentalne
zagadnienie niekompetencji
architektów.
W gorszym położeniu znalazły się muzea etnograficzne,
spośród
których ani jedno do dziś nie korzysta z budynku postawionego
specjalnie dla jego potrzeb. Wszystkie przeto zmuszone są do
walki z zastanymi warunkami
fizycznymi przestrzeni,
ilekroć
podejmują się organizowania jakiejkolwiek
wystawy, a cóż dopiero planowania rozmieszczenia całego muzeum w przydzielonym
budynku.
Często punkt wyjściowy planu wyznacza nie idea, ale przypadek. Pojawienie się wilgoci w dotychczas suchych piwnicach Muzeum Etnograficznego
w Krakowie zmusiło do radykalnej
przebudowy planu pierwotnego. Piwnice nie mogły być użyte nawet
na tymczasowy magazyn ceramiki oraz narzędzi i sprzętu gospodarskiego, a trzeba było na zmagazynowanie
tej grupy zbiorów
przewidzieć inne miejsce. Podobnie miała się rzecz z trzema zawilgoconymi salami \v północnym skrzydle parteru. Jedynym zabezpieczeniem
przed zaciekaniem wilgoci było podcięcie fundamentów i założenie izolacji. Na to jednak brakło funduszów
zresztą czas pilił, bo ślimaczenie się z remontami groziło przej~
ściem budynku Muzeum w inne ręce.
Te niespodzianki
zadecydowały
a umieszczeniu
warsztatów
przemysłu ludowego, folusza i olejarni w planie parteru budynku.
~. związku z. tym nasunęła się konieczność wyburzenia
jednej
sCIany przedzIałowej i to właśnie nośnej, a przerzucenia jej funkcji na cztery dźwigary żelazne, "dwuteówki". Dzień za dniem coraz apodyktyczni ej przemawiała
alternatywa:
albo plan - albo
~i~tykalność budynku.
Zwyciężył plan. Odtąd przesuwały
się
sClany, do góry podnosiły się podłogi, obniżały stropy, klatka
sc~~dowa powędrowała
do pionu środkowego,
a po podcięciu
wIęzby dachowej o~warły się na strychu nowe przestrzenie
na
pomieszczenie magazynów. Były to prace pod względem technicznym t:udne, ale zawsze celowe, bo podykto\vane
określonym
szcze~~łowo. ~lanem rozkładu
wystaw,
pracowni
magazynów
~ :Z~SCl ~dmlrdstracyjnej.
Plan zaś to owoc długiej pracy twórczej.
i"heOezple.czr~le je::-:timprowizować go lub powierzać fantazji. Niedob~ze ~ez zamawiać u innych. Planem samemu trzeba żyć tj. walczye o Jego realizację; z planem trzeba się nosić, kształtować go
415
414
nieustannie i obliczać, smucić się nim i cieszyć. W nim wypowiada
się właściwa funkcja muzeum w szerokim wachlarzu jego zadań,
z niego też padają światła i cienie na gospodarkę muzeum. Wystarczy kilka przykładów: Jedno z dużych muzeów powstałych już
w Polsce Ludowej rozpoczęło remont budynku od pobielenia fasady, drugie nie mogło przyjmować wycieczek robotniczych wieczorem, ponieważ w planie robót remontowych nie umieściło instalacji świetlnej, trzecie nie uwzględniając potrzeb nauki nie posiada
urządzeń do fotografowa!,lia okazów w salach wystawowych,
w wielu zaś nie pomyślano o sprawie bynajmniej nie błahej o kierunku przesuwania się masy ludzkiej w przestrzeni muzeum.
Tymczasem ruch publiczności w muzeum powinien mieć charakter automatyczny na podobieństwo potoku, w którym wody toczą
się w zależności od struktury łożyska i brzegów. Przewidzenie
więc naturalnej cyrkulacji widzów należy do podstawowych elementów planu organizacji wystawy pod względem przedmiotowym. Zwiedzający ani na chwilę nie powinni mieć uozucia niepokoju, że coś ominęli.
W Muzeum Etnograficznym uregulovvano tę sprawę w ten sposób, że zamurowano drzwi wejściowe od korytarza, z wyjątkiem
pierwszych i ostatnich, a przepruto ściany środkiem wzdłuż osi
jego skrzydła na dwóch kondygnacjach, wytyczając tym sposobem
zdecydowany kierunek przepustu publiczności. Przeprowadzona
środkiem drzwi linia podzieliła wszystkie sale symetrycznie na
połowę lewą i prawą, predestynując równowagę układu ekspozycyjnego i jego rytm.
Stworzenie fizycznych w~runków do racjonalnej cyrkulacji publiczności w budynku muzealnym o architekturze zastanej jest
bardzo trudne, a niekiedy nawet wręcz niemożliwe. Często z konieczności regulatorem ruchu zwiedzających stać się musi wyznaczony do tego celu jeden z pracowników muzeum, gdy we właściwym kierunku nie skierowują widzów ani malowane strzałki,
ani graficzne plany porządku zwiedzania ani też drukowane przewodniki.
Zaprojektowanie dobrej cyrkulacji publiczności jest trudne
z tego powodu, że zależy zawsze od logicznej kolejności wystaw
nieodwołalnie
rozmieszczonych w określonych
przestrzeniach.
Trudności te docenić może tylko praktyk, myślący z metrem lub
eksponatem w ręce, a nie człowiek decydujący o rozkładzie rzeczy
bez bliskiego z nimi kontaktu. Praktyk bowiem, świadom zasadniczej funkcji wystawy, tj. oddziaływania jej na zmysł wzroku,
kształtuje ekspozycję tylko z doświadczeń na formach konkretnych. Dlatego nie ufając swej fantazji, prowadzi w każdej sali
przeznaczonej na wystawę grę koncepcyjną, operując materiałem
wizualnym, czyli poprostu odpowiednimi eksponatami wniesionymi do sali. Tylko taka metoda uchroni od pomyłek w kolorystyce,
-czytelności przedmiotów i właściwym dystansie pomiędzy eksponatami.
Oddzielenie części administracyjnej od wystawowej, rozkład
wystaw, biblioteki, archiwum i pracowni, to jeszcze nie wszystko. Co robić z przedmiotami, które nie zostały wystawione; Muzeum Etnograficzne w Krakowie posiada ponad 30 000 przedmiotów, spośród których na wszystkich wystawach, zajmujących
22 sale o powierzchni 1036 m2, znalazło się ledwie 2227. W budynku o kubaturze 17400 m3, a o powierzchni podłóg wynoszącej
2392 m2 przypada na przestrzenie przeznaczone na magazyny
352 m2• Przestrzeń tę wyzyskano do urządzenia nowoczesnych magazynów, różniących się tym od wszystkich innych w Polsce, że
pełnią funkcję społeczną na równi z wystawami problemowymi.
Magazyny te, dostępne zarówno dla naukowców, jak i publiczności, obejmują przechowywane w szafach oszklonych zbiory
w układzie rzeczowym oraz regionalnym. i zaopatrzone w podpisy
·oraz mapki.
STYL PRACY
Podstawowym warunkiem realizacji planu jest odpowiednio
d.obrany zespół pracowników wdrożonych w odpowiedni styl
pracy. Brakowało go jeszcze w pierwszych latach okresu powojennego, ale wychowała go atmosfera pracy w okresie konsekwentnego realizowania
planów wymagającego
od personelu
Muzeum dyscypliny, pracowitości, ofiarności i zapału.
417
416
Największe
nasilenie
prac remontowych
~. organizacyjnych
Muzeum przypadło na czas, kiedy przesuwano sClany na parterze"
przebudowywano
klatkę schodową w .~ałym bu~ynku, b~rzono
stropy na całym drugim piętrze, odblJan~, tynk! na I pIętrze,
Pracownicy Muzeum zmuszeni byli wchodzl.C do Muzeum po dT~abinie przez okno na piętrze. Kobiety ubezplecza~o sz~urem. ~1~ustanny , gęsty pył i ciasnota miejsca przyczymły .Slę. pow~zm~
do utrudnienia warunków pracy. Po wyremontowamu
JedneJ sall
natychmiast przystępowano
do urządzania w niej wystawy wedle
z góry określonego planu. Dzięki tej zasadzie Muzeum Etnograficzne otwarło 3 wystawy na parterze budynku: W~ętrze Izb
Wiejskich; Warsztaty Przemysłu LudO\vego; oraz Zdobmctwo Izb~
Wiejskiej - gdy jeszcze na I i II piętrze budynku było słych ac
stuk młotków murarskich,
a publiczność zwiedzająca Muzeum
mijała się na korytarzu z robotnikami niosącymi cegły, wapnCi,
żelazne szyny lub rury. Ta atmosfera pracy sprawiła, że kiedy
personel Muzeum liczył już 28 osób, wszyscy pracownicy, zaróv;no umysłowi, jak i fizyczni, podzielili się na zespoły robocze, ktorych zadaniem było wykonywanie sposobem gospodarczym wielu
prac, umożliwiających
szybsze wykonanie zamierzony~h planów.
Mierzono siły na zamiary, ale również zamiar według sIł. Powstał
wówczas zespół odlewniczo-literniczy,
szklarski, introligatorski,
ślusarsko-kowalski,
stolarsko-modelarski
i instalacyjny,
które po
odpowiednim
przeszkoleniu
fachowym
wykonały
tysiące liter
z gipsu i drzewa, szkliły szafy i gabloty, sporządziły plansze i ekrany, modele budownictwa ludowego, postumenty, instalacje oświetlenia elektrycznego
w gablotach, makietach i warsztatach
przemysłu ludowego. Prace te wykonywane w kolektywach zgodnie
z powziętymi zobowiązaniami na naradach produkcyjnych.
Poważne zasługi w realizacji \vystaw w Muzeum ma pracownia
konserwatorska.
Ponieważ dav\ll1€ zbiory, ocalone pEed wywozem
do Niemiec ucierpiały bardzo wiele od hitlerowskiego
systemu
zw. Sicherstellung
der Kulturwerte,
pierwszą
czynnością po
uzyskaniu własnego budynku dla Muzeum, tj. zabytkowego ratusza na pl. Wolnica w 1\49 r. było uruchomienie komory g~zowej:
\V której
gazGwano zbiory odzieży ludowej w oparach dwusIarczku
węgla. Była to praca ogromna, wymagająca rozbijania mnóstwa
skrzyń i sortowania ich wedle zawartości. Równocześnie uruchomiono pracownię stolarską, która naprawiała uszkodzone sprzęty,
potem zaś pracownię fotograficzną,
która przygotowywała
materiał ikonograficzny do przyszłych wystaw. Wstępne wiadomości
z zakresu konserwacji czerpała pracownia konserwatorska
z pracy
T. S e w e r y n a Konserwacja
okazów etnograficznych,
wyd.
przez Związek Muzeów w Polsce w 1948 r. oraz tegoż autora
Restauracja ckazów etnograficznych,
Kraków 1948 - potem zaś
w miarę rozszerzania i pogłębiania swych doświadczeń usprawniała swą technikę pracy i dochodziła do własnych metod postępowania zależnie od właściwości różnorodnych materiałów, z którymi każde muzeum etnograficzne
ma do czynienia. Bez tych
trzech pracowni Muzeum nie mogłoby zrealizować żadnej wystawy
w nowo otrzymanym budynku.
METODY I SRODKI EKSPOZYCJI
Społeczeństwu,
które od dziesięciu lat było przekonane,
że
krakowskie
Muzeum Etnograficzne,
usunięte
przez okupanta
z Wawelu, zostało bądź wywiezione, bądź rozkradzione,
bądź
też rozrzucone po różnych piwnicach - trzeba było co rychlej
pokazać muzeum odrodzone, tchnąć weń nową ideę i nadać mu
nowe formy ekspozycji nie przypominające przedwojennych,
nieestetycznie urządzonych magazynów, zwanych wystawami. Trzeba
było podziałać na widza kilkoma silnymi akcentami plastycznymi,
pokazać urodę wsi polskiej i użyć takich środków wychowawczych,
które zachęcą społeczeństwo do zwiedzania Muzeum. Bo muzeum
bez publiczności jest cmentarzem.
Wspomniano już o względach, które zadecydowały o pomieszczeniu warsztatów przemysłu ludowego na parterze. Otóż gdy
zaprojektowano,
aby do tych trzech wnętrz dodać wnętrza izb
wiejskich, trzeba było ustalić metodę, wedle której należałoby
je konstruować. Wystawę bowiem izb ludowych urządzano w muzeach od dawna i to w różny sposób. Jeszcze w 1908 r. w Museum
fiir Osterreichische
Volkskunde w Wiedniu urządzono pokaz izb
27 "Lud",
t. XLIV.
'I'
418
\viejskich z Austrii, Styrii, Śląska, Słowacji, Moraw, Tstrii i Rumunii, które potraktowano jako reprezentacje dość swobodnie
pojętych regionów. W zvviązku z tym pomieszczono w nich
przedmioty, które normalnie vv izbie wiejskiej znaleźć się nie
powinny. Poza tym wadą ich było nieuwzględnienie proporcji
znamiennych dla każdego typu izby. W Muzeum Etnograficznym
na Wawelu izba krakowska posiadała w 1925 1'. zestaw autentycznych sprzętów ludowych i innych przedmiotów należących
do wypo~ażenia wnętrza, ale mieściła się w sali z dużym oknem
i wysokim pułapem, co z natury rzeczy podkreślało dysproporcję
między nieproporcjonalnymi dimensjami obudowy a naturalnymi
wymiarami sprzętów. Ten sam błąd w założeniu cechował izbę
opoczyńską, urządzoną w Muzeum Etnograficznym
w Łodzi
w 1949 r. Gdzie indziej znów pOUT epater les bourgeois
silono
się na prz sadne pstrzenie izby ozdobami. Izba górala sudeckiego
w dawnym muzeum w Karpaczu urządzona w 1934 r., nie przebierająca w środkach podobania się publiczności, została niepotrzebnie udekorowana kwiatowymi ozdobami, które rozrosły się
gęsto nawet na tragarzach. Te same cechy i to w spotęgowanym
stopniu znamionują czatajską izbę w Słowackim Muzeum w Turczańskim Marcinie, urządzoną w 1938 r. Dosyt bogacza wyraził
się tam w całkowitym zapełnieniu ścian talerzami i paterami
ozdobnymi, półkami obwieszonymi w czterech szeregach miskami
i dzbankami oraz w dekorowaniu przestrzeni nadokiennych gęstą
malowanką kwiatową. Formę pośrednią między wnętrzem izby
górala śląskiego, a ekspozycją przedmiotów z zakresu kultury
materialnej zaprezentowało w 1930 r. Muzeum Śląskie. Rozmieszczono tutaj w nowoczesnej sali sprzęty ludowe, a więc stół "rozkraczysty" z zydlami, z półką z talerzami, skrzynię i namiśnik,
ale odstąpiono od ścisłego przedstawienia wnętrza izby, wieszając
obrazy nad kredensem, kapliczkę nad drzwiami i wprowadzając
do izby nowoczesną gablotkę muzealną z eksponatami itp.
Muzeum Etnograficzne w Krakowie posłużyło się inną metodą.
Przede wszystkim postanowiono wciągnąć rękodzielników wiejskich do współpracy w zakresie czynności, należących do ich
umiejętności zawodowych.'Dzięki temu dano w Muzeum autentyk,
419
nie uciekając się do imitacji, zwykle łatwiejszej do v.:ykonania.
Wychodząc z założenia, że w Krakowie należy zacząć od tego,
co mieszkańcom tego grodu jest najbliższe, choć nie zawsze znane,
zaczęto od urządzenia v./spółczesnej izby krakowskiej. Cieśle wykonali w naturalnych
proporcjach ściany, powałę i okna, zdun
z Jadowników Mokrych z pow. brzeskiego postawił piec (rys. 6),
'ii
.,;1;'1
!i
i':1t
:!!I"
Ryc. 6. Piece w izbie krakowskiej z Powiśla Dąbrowskiego na wystawi~
stałej "Izby wiejskie": w Muzeum Etnograficznym w Krakowie
a małorolna Rozalia Zaród z Kłyża w pow. dąbrowskim wykonała
polichromię izby, imponującą widzowi barwnością, bogactwem
ornamentu i nie zwykłym poczuciem dekoracyjnym. Jest to dzieło
autentyczne, gdyż sprowadzona ze wsi malarka wykonała wszystkie fantastyczne kwiaty na ścianach, piecu i powale w takiej samej
proporcji, układzie i charakterze, jak czyniła to we własnej izbie
(ryc. 7).
2'1.
H
420
421
Tę samą metodę w posługiwaniu się fachowcami wiejskimi
czynności należących do ich zawodu zastoso-
wano w budowaniu izby podhalańskiej z połowy XIX wiekLi.
Dla zduna góralskiego, Stanisława Stefaniaka, trzeba było zwieźć
w. wykonywaniu
,'-.
:i-! '
Ryc. 7. Fragment
wystawie
stałej
izby krakowskiej
z Powiśla Dąbrowskiego
na
"Izby wiejskie" w Muzeum
Etnograficz:1ym
w Krakowie
Ryc.
6
8. Piec w izbie podhalai1skiej
na wsytawie stał.ej
wiejskie" w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
_
"Izby
423
kamienie otoczaki z łożyska rzeki Raby, bo góral z cegieł pieca
nie st:l\V:ał (rye:. 8). Cegła daje ostre krawędzie bryły, on zaś
::łvc. 9. Izba podhalańska
nR wystawie
"Izby Wiejskie"
Etnograficznym
\\' Krakowie
\V
l'vluzeum
lubuje się w formach miękkich. Dla cieśli, Stanislawa Giblaka
i Andrzeja Plewy z Ochotnicy Dolnej w pow. nowotarskim,
trzeba było sprowadzić za zezwoleniem władz leśn:ich grube bale
z gór, bo w agencjach drzewnych były do nabycia tylko kantówki
22 ,/ 22 cm. \f..,T budowie tej izby każdy zacios siekierą i dłutem
wykonały sprawne ręce góralskie (ryc. 9). Ich dziełem są również
wszystkie ryzowania kozic reciatych, gwiazd cyrklowych, ząbców,
jedliny, parzenicy i le~uji na sosrębie, ocapach drz'vviowych itp.
Współpracujący z nami cieśle rozmieścili też \\1 izbie z rozwagą
gazdowską autentyczne sprzęty, coby każda rzecz była na swym
miejseJ. bez uchyby dawnemu zwyczajowi.
Fachowcami wiejskimi posłużono się również w budowie pieca
do \vypalania naczyń. Postawili go w naturalnych
wymiarach
nienagannie bracia Trąbowie z Zalasa w pow. chrzanowskim.
Od metody powierzania rzemieślnikom wiejskim wykonania
czynności należących do ich specjalności trzeba było odstąpić
w projektowaniu i budowaniu izby dolnośląskiej, mającej w Muzeum reprezentować Ziemie Zachodnie oraz zobrazować procesy
krzyżowania się elementów góralskich z mieszczańskimi. Wymarli
już cieśle, którzy w Karkonoszach i Sudetach w ubiegłym jeszcze
wieku stawiali miejscowym góralom rozłożyste domy. Toteż
w odbudowie
zabytkowego,
drewnianego
domu góralskiego
w Szklarskiej Porębie Średniej w 1948 r. musieliśmy się posłużyć
cieślami sprowadzonymi z Podhala. Ci sami więc stawiali potem
izbę dolnośląską w muzeum krakowskim.
Dalszą część parteru wypełniają warsztaty przemysłu ludowego: (folusz do zbijania sukna (ryc. 10), olejarnia (ryc. 11) i garncarnia, obiekty przewiezior.e do muzeum z terenu wraz z całkowitym urządzeniem i obudową ścian. Jest to więc ekspozycja
typu skansenowskiego. Rozbiórką tych urządzeń przemysłowych
w terenie kierował kustosz działu kultury materialnej, ale montaż
całości wykonali sprowadzeni ze wsi cieśle folusznicy, olejarze
i garncarze.
Wystawy tego działu, w~'wierające na widzach wrażenie dzięki
autentyzmowi starożytnej konstrukcji i patynie starego drzewa,
są w historii lI'luzeum Etnograficznego radosnym etapem zwycię-
,i
i
'
I
;',
424
stwa zaciekłej pracy nad tysiącznymi trudnościami. Dziś już tylko
do miłych wspomnień należy rozbiórka opalonych dawniej w pożarze belek folusza, praca na pustkowiu w skwarny dzień, dokuczliwe pragnienie, bo do źródła było daleko, uczernione twarze
Ryc.
10. Folusz
na wystawie
stałej "Warsztaty
Przemysłu
w Muzel,lm Ebograficznym
w Krakowie
Ludowego"
i ręce, zawalenie się mostku na potoku podczas przewożenia
oelek wozami, a potem ogromne zbiegowisko ludu w Krakowie,
gdy przed budynkiem muzeum wyładowywano z aut ciężarowych
belki z pogorzeli, stare kłody, deski, stępy i stępory i wnoszono
je do świeżo odnowionego ratusza.
Metoda posługiwania
się pomocą rzemieślników
wiejskich
urządzaniu niektórych wystaw. podyktowana była nakazem
przedstawienia prawdy, a więc obowiązkiem nauki. Prawdę tę
narzuca zresztą widzom sam materiał swoimi właściwościami
nie tylko kształtu i barwy. W apercepowaniu prawdy przedmiotowej wystaw na parterze Muzeum Etnograficznego przydatny
jest ludziom nie tylko zmysł wzroku. Prawdziwe są tam bowiem
nawet zapachy. Wszakże w izbie krakowskiej panuje woń mleka
VI
Ryc. 11. Olejarnia
na wysta""ie stałej "Warsztat Przem.ysłu
w Muzeum Etnograficznym
w KrakowIe
Ludowego"
(użytego jako spoiwo do malowanek), w izbie podhalańskiej woń
żywiczna świeżego drzewa, w izbie dolnośląskiej zapach smoły,
którą powleczone są grube tragarze i deski powały, w olejarni
olej, a w foluszu spalenizna od powierzchniowego opalenia belek
podczas pożaru.
426
Inną metod(~ ekspozycji zastosowano \v \\-ystawie polskich tańców ludowych, wykoncypowanej samodzielnie bez poshą;i\':ania
się wzorcami obcymi. Polegała O:.1ana ścisłej współpracy etnografa z a,t,vstą. :Vluzeum przygotowało dokumentację naukową
do strojó\'., Iudov'.:yeh, wedle których artystka ,Józefa HorwathChodacka wykonała zespoły tancerzy, starając się nadać im takie
ruchy i gesty, by reprezentovvały najcharakterysiyczr,iejsze
cechy
każdego z przedstawionych tańców. Miniaturowi tancerze 'N strojach ludowych pomieszczeni zostali w szklannych kloszach, których wnętrze oświetlone zostało od góry. Dzięki temu, że makiety
te ustawione są w mrocznej sali, a zalane sztucznym światłem
wybłyskującym z zewnątrz, umożliwia się widzom większą koncentrację uwagi na samej ekspozycji tańca.
Odmienne metody ekspozycji zastosowano w innych salach.
Gdyby bowiem jeden typ \vysta\vmczy wprowadzono we wszystkich salach, wystawa wywoływałaby nudę schematyzmem sprzętu
i układu eksponatów.
Mówiliśmy o ważnej roli rzemieślników wiejskich realizujących
w muzeum niektóre zadania planu, mówiliśmy o zatrudnieniu
plastyka spoza muzeum pracami zleconymi, wykonanymi przy
naukowej pomocy muzeum i współpracy w dziedzinie oprawy
technicznej. Naj więcej jednak wystaw, zarówno pod względem
koncepcji ideologicznej, jak i oprawy artystycznej,
wykonało
Muzeum Etnograficzne własnymi siłami. Cechą ich jest radykalne
odstępstwo od sztuczek dekoracjonizmu i tendencji do gadulstwa
w wypowiadaniu myśli prostych przesadnie wielką ilością eksponatów. Punktem wyjściowym tej metody jest uznawanie wystawnictwa za czynność należącą do zakresu plastyki, a tym samym
uznawanie w niej prymatu treści przed formą. Marksistowskie
ujęcie problemu \\'ystawniczego streszcza się w postulacie: naprzód idea wypowiedziana rzeczami, potem dopiero estetyczny
układ rz .czy. Rzecz naturalna. że narzędzia rolnicze rozmieszczone
być powinny wedle kolejności ich używania w uprawie roli,
a więc \\. układzie funkcjonalnym.
Przejrzystości
tego pokazu
nie powinn:-i zacierać przedmiot:-; cyklu nie rolniczego, jak to
się dzieje np. w szwedzkim muzeum etnograficzn~'m \V Umea
427
p.ad Zatoką Botnicką w prowincji Vasterbotten. Rze.cz natl~ralb~~C:
za lub oleiarm
musza . J .
ze wszystkie części s.kł a d owe f'0 l US_
..
\\'urzód' ustawione na swoim miejscu zar.im zaczme Sle ~'oz\:'azac,
zachowujac logiczny układ całości można mu nadac \~il(3~SZą
'ł'
.
u 'n' p rozmieszczeniem żródeł światła, \\ VZ\·slzame.m
SI e wyraz
efe'ktu' refleksó\v, zadymieniem szybeJ<: okiennyc.h, zal<:rycIem
prętów kaloryfera
wiklinO\vą las.są itp. PrzyjęCIe. :)~z"e~~wr:)
zasady postępowania, tj. wysunięcIe czynmkow este,.:':Zll:V'-~ l.a
czoło,' doprowadziłoby
do całkowitego zdemontowama
ukiadu
rzeczowego.
.
Zadaniem plastyka jest więc takie ukszt~łtowa~ie pr.zestr~e~1
i takie zestawienie kolorów, aby nie prowadzIły wOJny z Jednosclą
treści i formy. Pod tym względem \vystawa proble.m~:va w m~lzeum nie różni się od wystawy reprezentacYJneJ, Jesh ta druba
ma być też dorzeczną·
Zr~sztą określony porządek eksponatów bynajmni~j nie zamyk~
plastykowi 5 drogi do wyżywania się w orgamzowamu przest:zem
pod względem plastycznym. We wszelk~ch wy:tawach, zarown~
muzealnych, jak i reprezentacyjnych,
me mUSI SIę. on trz.:vmac
schematu jednolinijności albo symetrii prostej. Moze on IS~Otę
problemu zaakcentowaĆ tłem, oświetleniem, symb?l.em, a wId~~
~vprawić w zdumienie niezwykłością indywidual~eJ ~n:e~pretacJl.
Że możliwości twórcze w tym zakresie mogą przeJawIac SIę w formach nawet monumentalnych - niech posłuży za przykład urzą-
c;v
J.
_
•
., JVl:ałoludzi zdaje sobie sprawę z tej niespornej prawdy, ~e nie istni~ją
t: n<.s (a może nie tylko u :las) specjaliści od wystaw w ogole. Ar~~l:eK.t,
- t - . \\.. swvm
dorobku
posiada urządzenie .., wystawy
maszyn, W)staW Y
){ Or}
J
• lTk
_
lodó'v rolnych i wystawy
obrazów, niekomeczme
dysponuje
kwa.l l ~
~jam\' do ur~adzenia wystawy typu etnograficznego.
Podob:lie nie nadaje
:-ię dG tego c~lu historyk kultury materialnej,
,r0zbc,wiony POCZUC1~pbs'v~zn oe'O i niezasobny w bogact\vo dośvv"lc;dczen laboratorYJnych,
v. Jakle
~~fi~~~J~ dobra praktyka
muze<1lna. Nie ulega vlątP:iwOŚCi,. że do .~ea.llza('ji v:ystawy w muzeum powola:1Y jest plastyk, ktory sClsle1WSpC).Pl~.CO;'
W<1Ć
p'1winie:l z etnografem,
jako scenarzystą
wystawy,
a.e me ~c,Zd~
Ci l.a\\,t
plastv].;: potrafi nienaganme . zro b"lC t o, czego s'l'~
-,.' nig·r1'· nle uczv!
.,
_.. '.__
nigd;- nie próbował. Trudność wywi1zania
się ~1~stYk~. z~ _s\vy,:h . L"ad~
·· na t y m , że. bpdac
zwvklt'
laikier.: IA- dZledzJl1le naJko\\ e.], real1zowac
po Iega
....
.
428
dzenie sali poświęconej Leonardowi da Vinci w Museo Nazionale
delIa Scienza e delia Technica w Mediolanie. Nad całą salą panuje
tam, jak zjawisko niezwykłe, olbrzymi portret Leonarda na dużej
szybie postawionej
w środku, przeświecającej
i rzucającej
refleksy na rozstawione po posadzce tafle z konstrukcyjnymi
rysunkami mistrza. Sprawia to silne wrażenie.
Plastyk, realizujący scenariusz opracowany przez etnografa,
ma szerokie pole do popisu, jeśli tylko stać go na uczuciowy
stosunek do przedmiotu, którym posługiwać się ma jako tworzywem.
Truizmem jest już dzisiaj przypominanie, że piękno rzeczy
nie wypowiada się tylko strojnością jej naskórka, ale również
celowością formy i to zarówno skomplikowanej, jak np. w maszynie, jako też oszczędnie prostej, jak np. drewnianej stępie, słomianym koszu, glinianym garnku itp. Plastyk świadomy tej
prawdy, tzn. widzący w okazach etnograficznych rzeczy nie tylko
celowe, ale i piękne, postara się, aby urok każdego przedmiotu
wydobyć, podkreślić i spotęgować odpowiednio dobranymi środkami plastycznymi. Z tych względów unikać będzie nadmiernego
stłoczenia eksponatów. Wystawa nie może popadać w konflikt
z funkcjonalnością elementów składowych sali. Eksponaty nie
mogą wychodzić na okno lub drzwi albo piętrzyć się od podłogi
aż po sufit 6. Z drugiej znów strony aranżer wystawy powinien
stronić od popadania w skrajne imponowanie rozrzutnością w dyslokacji rzeczy - co tak cechuje wiele muzeów amerykańskich.
Nie może też popadać w przypadkowość, bo ta jest zwykle
ma wizualnie całokształt problemu wystawniczego, a nie jedynie jego fragment. Rozbrat pomiędzy projektodawcą,
tj. scenarzystą
a plastykiem, tak
częsty u nas, wynika z źle pojętych zadań przez jedną lub przez drugą
stronę. Rozgraniczanie
kompete:lcji w ten sposób. "Ja jestem od tego, aby
było pięknie, a pan od tego, aby było dobrze", grozi w konsekwencji
zwichrzeniem
syntezy, jaką każda dobra wystawa dawać powinna. Rwanie całości siłą bwazji
czynnika naukowego w logicznie skomponowany
zespół form jest równie niepożądane,
jak sobiepańskie
organizowanie
całości wedle subiektywnie
określonych rygorów piękna.
G W muzeum
induskim w Baroda obrazy zawieszone są tak gęsto, że
stykają się ze sobą ramami.
matką nieprzejrzystości.
Zagmatwanie
zaś środków wyrazu
utrudnia widzowi sformułowanie idei wystawy w jego świadomości.
Jeśli cyrkulacja publiczności odbywa się środkiem sal po linii
symetrycznej, jak to jest np. na wystawie kultury materialnej
0raz wystawie sztuki ludowej w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, wtedy na czoło koncepcji plastycznej wysuwa się problem
równowagi. Jest to zagadnienie bardzo ważne, choć nie uwzględniane nawet przez dobre zresztą muzea skandynawskie. Problem
rozmieszczenia ciężarów bryły i kolorów zrozumiały się nam
stanie na tle trudności, jakich nastręczało skomponowanie układu
przedmiotów w jednej z sal Muzeum Etnograficznego, w której
zgodnie z planem miała się znaleźć z jednej strony ekspozycja
rybactwa i hodowli, a z drugiej rolnictwa. W związku z hodowlą
postawiono w rogu sali fragment szałasu góralskiego. Jego dach
z desek sięgający aż pod sufit, czerń okopconych belek oraz
płonący pod kotłem ogień dawały w sumie duży ciężar masy
i koloru (ryc. 12). Ciężar ten powiększony został nadto przez
postawiony w sąsiedztwie drewniany cokół wysypany żwirem
rzecznym, na którym rozmieszczono pękate, rybackie wiersze
z pręcia. Po drugiej stronie sali miały się znależć narzędzia
rolnicze: kopaczki, widły, radła, socha, brona itp., słowem mierzwa patyków i żerdzi nie stanowiąca żadnej cieżarowej przeciwwagi do form pomieszczonych naprzeciwko. Trzeba więc było
przyjść w sukurs tym wątłym kształtom. Wsparto więc bronę
laskową na poziomych klocach, a w sąsiedztwie postawiono
olbrzymią kłodę wydrążoną, z której siewca czerpie ziarno; wszystkie zaś narzędzia rolnicze eksponowano na szerokim przysadzistym cokole, biegnącym przez CJlą długość sali i wysypanym
gęsto żwirem rzecznym. Ponadto w dużym odstępie od tych
eksponatów zawieszono szereg powiększonych fotografii ilustrujących siły produkcyjne w rolnictwie. Tym sposobem starano
się usunąć niemiłe wrażenie, jakie dawała zbyt zuchwale
zachwiana r'ównowaga ciężarowa mas i kolorów.
W imię prawdy zaznaczyć wypada, że ów żwir, jako śmiały
środek pomocniczy w ekspozycji, określany był początkowo przez
;
I
:
I
\,
I
"'"
I.
III
I
,FI
'I
430
431
(
Ryc. 12. Fragment szałasu góralskiego na wystawie stałej "Ludowa Kultura Materalna"
w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
,
niektórych ludzi jako prowokacja widza. Ostatecznie widz przyzwyczaił się do tego, że no\vocześnie urządzone muzeum. prowokujące do nowych skojarzeń myślowych, może operować nowymi
środkami wyrazu. W rzeczywistości posłużenie się żwirem w tej
ekpozycji posiada wielorakie uzasadnienie: jako element prawdy
przyrodniczej jest żwir rzeczny najlepszym podłożem wierszy
rybackich. Żwirem wysypana jest wozownia lub szopa do przechowywania narzędzi rolniczych. Poza tym żwir akcentuje silnie
prymitywizm drewnianych narzędzi rolniczych, którymi chłop
pracował przez wiele 'vvieków na dostatek warstw uprzywilejowanych. Narzędzia te drogą kontrastu
ułatwiają widzowi lepszą
orientację w jakości przemian, dokonanych przez postępową gospodarkę kapitalistyczną i socjalistyczną. Żlvir wreszcie daje się
w muzeum łatwo oczyścić odkurzaczem elektrycznym, dlatego
zastąpienie go mniej higieniczną ziemią, jako to zrobiono w Tarchominie, w oddziele b. Muzeum Kultur Ludowych, było ze wszech
miar niecelowe.
W ekspozycji działu kultury materialnej posłużono się nie tylko
samymi narzędziami i materiałem ikonograficznym i właściwym
tym narzędziom tłem przyrodniczym. Każda z sal posiada ściany
w innym tonie barwnym. Kolor iłowy dano tam, gdzie eksponowane są przedmioty należące do kultury jaskiń i ziemianek, kultury zbieraczy i kopaczy poprzedzających występowanie rolników
na widowni dziejów. Kolor zielony jest właściwym tłem dla narzędzi prymitywnych łowców i bartników, kolor zaś piaskowydla sieci rybackich itp.
Ale samo ubarwienie płaszczyzn ścian, nawet mające wyraz
realistyczny, byłoby mało czytelne, gdyby jednocześnie tła przyrodniczego nie uzupełnić akcentami, przemawiającymi już nie
samą parabolą, syntezą czy też symbolem koloru, ale przedmiotami a najautentyczniejszym
kształcie i barwie rzeczy występujących w przyrodzie. Założenia te zrealizowano praktycznie w ten
sposób, że wniesiono do sal wystawowych wyrwane z przyrody
przedmioty, które same przez się nie mają wartości zabytkowej,
ani też nie mogą pełnić funkcji eksponatu, ale stanowią niejako
bliższe dopowiedzenie do treści wyrażonej przez zabytek i ekspo-
.i
I.
.,~
432
nat. Wniesiono np. do sali pień świerkowy, umocowano go w rogu
naprzeciw pnia z barcią naturalną, by na jego konarach postawić
ul kłodowy i zawiesić leziwo bartnicze (ryc. 13). Sidło podrywane
zwane cewie na rogacze i jelenie zawieszono u nagiętego konara,
a klatki zwane potrzaski na szczygły i sikorki umieszczono wśród
gałązek korony gruszy polnej. Odziomkom drzew dodano poszycie
z mchu i ściółki leśnej. Do innej sali wniesiono fragment szałasu
górskiego, rozpalono w nim ogień pod kotłem, a na okopciałych
cd dymu belkach zrębu zawieszono na kołkach półkę na czerpaki,
gielatki, i drewniane formy do oszczypków. Zwieziono z gór
piaskowce zwane skrzizalami i wykonano z nich ochronę ognia
przed wiatrem.
Te przykłady, których mnożyć nie ma potrzeby, na pozór łatwe
do zastosowania i pociągające w wyobrażanym efekcie, w istocie
są bardzo niebezpieczne, jak wszelkie elementy naturalistyczne
wciągane do nowoczesnej ekspozycji. Niebezpieczeństwo posługiwania się nimi polega na tym, że niezachowanie umiaru w określeniu proporcji tego materiału pomocniczego w stosunku do
liczby i przestrzeni zajmowanej przez same wytwory kulturowe
może się odbić ujemnie na estetycznej i dydaktycznej stronie
wystawy. Fragmenty przyrody wniesione do muzeum nie mogą
być przez widza odczuwane, jako wtręty, zamącające ideę przewodnią wystawy lub odstręczające konfliktem między wytworem przyrody, a wytworem umysłu i rąk człowieka.
Tu należy jednak zauważyć, że równie silny konflikt zachodzi
nieraz między przedmiotami wyrwanymi z tła przyrodniczego,
a przeniesionymi do warunków w muzeum. Gdy np. w muzeum
indiańskim w Rio de Janeiro ustawiono w piasku ujętym w ramkę
namiot Indian Karaja na tle klatki schodowej i ściany pałacowej,
widok jego musi budzić wrażenie żałosne.
Chodzi tu zarówno o tło, jak i proporcje. Któżby przemawiał
przeciw żywej zieleni w muzeum? Ale jeśli jest jej za dużo,
muzeum przeobraża się w ogród. Zresztą recep,ty na przydatność
kwiatów w muzeum nie ma. Lud zaobserwow8ł już dawno, że
nie godzi się dawać "kwiatka do kożucha". Dziwacznie wyglądałyby fiołki alpejskie przy sieciach rybackich, grzybienie białe
Ryc. 13. Ul kłodowy
tura Materialna"
21 "Lud",
,I
t. XLIV.
i sidło na sarny na wystawie "Ludowa Kulw Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
przy narzędziach łowieckich, a bukiet cynii przy kopaczkach
i widłach do gnoju. Natomiast tam, gdzie eksponatami są książki,
grafika czarno-biała lub koronki - żywy kolor kwiatów dobrze
spełnia swą rolę.
Posługiwanie się kwiatami żywymi w celach dekoracyjnych
nie oznacza naszej rezygnacji z ścisłej rzeczowości w ekspozycji.
Nie godzimy się na zastosowanie w Słowackim Muzeum w Turczańskim Marcinie malowanek ściennych do dekoracji fryzów,
tworze~ia z nich pilastrów między witrynami lub olbrzymich
bukietów sięgających od podłogi do sufitu. Ale jednocześnie nie
godzimy się z całkowitym wyrugowaniem elementów naturalistycznych w ekspozycji właśnie dlatego, że obowiązuje nas ścisła
r2;eczowość. Chodzi tu nie tylko o jakość i ilość, ale i o linię
demarkacyjną rozdzielająoą rewiry dozwolone od zakazanych.
Wolno więc posługiwać się elementami naturalistycznymi w wystawie obrazującej problemy kultury materialnej, ale w wystawie
dzieł sztuki należy raczej odgrodzić się od nich. Sztuka bowiem
nie znosi konkurencji ze strony natury.
Ale takie radykalne rozstrzygnięcie tego zagadnienia nie da
się stosować rygorystycznie w muzeum etnograficznym. Wszakże
strój ludowy należy do kultury materialnej, ale niespornie także
i do sztuki. Nie można go traktować jako wartości samej w sobie,
tj. w oderwaniu od człowieka. Co prawda od dawna uzna wano
za właściwe, aby jego części nie wystawiać jako odrębnych ekspofIatów, ale tworzyć z nich komplety dające wyobrażenie o jego
całokształcie. Założenie to zrealizowano jednak rozmaicie. W Nordiska Museet w Sztokholmie wystawa strojów ludowych z Dalekarlii urządzona została jako zbiegowisko kilkudziesięciu postaci
mężczyzn, kobiet i dzieci w ubiorach zimowych i letnich. Wszystkie występujące tam manekiny mają postawę stojącą, głowy zaś
realistycznie ukształtowane z masy papierowej oscylują z lekka
ku naturalizmowi. Usunięto taflę szklanną, aby znieść przegrodę
między widzem a obiektem, a mimo to coś zawodzi w zamyśle
aranżera, gdyż niepotrzebnie szukamy związku przyczynowego
tego społecznie nie uzasadnionego zbiegowiska, zamiast. skoncentrować uwagę na samym stroju.
W Polsce znów w sposobie ekspono'.\',~()'" '.i;~(;j ~i j''.ci-,'(j 'Nzięła
górę koncepcja naturalistyczna. Klasyczny m ~"j p; zyk:aclc::rn była
jeszcze przed 1939 r. wystawa w Dziale Ludoznawczym Muzeum
Wielkopolskiego w Poznaniu, gdzie w ogromnym pudle oszklonym
pomieszczono "zakątek salonu szlacheckiego" z naturalnej wielkości postacią damy siedzącej przy fortepianie z szlachcicem rzekomo zasłuchanym itp. W ir;mych potężnych witrynach znajdowały się manekiny mające obrazować chłopskie życie rodzinne,
sceny obrzędu weselnego, a nawet naturalnej wielkości pary
taneczne - oczywiście w ciasnocie oszklonego kiosku. Obficie
l'zeźbione i toczone krawężniki dużych gablot oraz listwy przedziałowe pochodziły oczywiście z czasu, kiedy żądano od sprzętu
muzealnego, aby był przedmiotem popisu stolarza. Ponad właściwą wartością samych eksponatów, tzn. autentycznych strojów
ludowych dominowały jednak naturalistyczne i lalkowate twarze
postaci, wywierających przykre wrażenie lichą imitacją gabinetu
figur woskowych, wykonanych przez plastyka pozbawionego
smaku i kultury artystycznej.
Ale radykalne odwrócenie się od człowieczych głów, w jakie
zaopatrywano manekiny demonstrujące strój ludowy - zaprowadziło do prób również niezbyt wydarzonych. W Muzeum Sztuki
i Rzemiosł w Rabat w Maroku, jak podaje wydawane przez
Unesco pismo "Museum" (1954 nr I, s. 65), postaci kobiet marokańskich mają zamiast twarzy białe walce, a zamiast rąk kikuty.
Okutane w białe płachty, siedzące na dywanach i grające swymi
zniekształconymi rękami na skrzypcach wyglądają jak straszydła.
W Neprajzi Muzeum w Budapeszcie posłużono się inną metodą
.ekspozycji strojów. Odzież nadziano 11amanekiny z nogami, które
obuto. Postaciom nadano wygląd realistyczmy, ale zaniechano
:posłużyć się głowami i twan.ą, jako nie nakżącymi do właściwego
przedmiotu ekspozycji. W związku z tym przedmioty noszone
zwykle w rękach lub chustki zawieszono nad postaciami, co robi
wrażenie pokazu mediumicznej lewitacji.
Inni biorąc przykład z arealistycznego malarstwa, wieszali kapelusze na spiralach z drutu lub politurowanych kulach z brzeziny
przyśrubowanych do szyi manekinu. A jeszcze inni upinali strój
~I
',','"
[,
,Iii'
436
'i
na dykcie, nadając figurze pozę dekoracyjną w ruchu na podobieństwo stylizowanych scen ludowych na pocztówkach sprzed
20 lat. Kontury twarzy, a w razie potrzeby i rąk, rysowano węglem
wprost na dykcie, tworząc dysharmonię między rysunkiem linijnym a formą bądź co bądź naturalistyczną, jaką jest autentyczny
strój ludowy.
Radykalnym przeciwstawieniem się wszystkim dotychczasowym sposobom wystawiania stroju był w roku 1955 mało wybredny pomysł, zastosowany na Wystawie Sztuki Ludowej
X-lecia urządzonej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, a polegający na zawieszeniu strojów ludowych wprost na standaryzo-:wanych manekinach krawieckich, wspartych na filuternie wygiętych trójnogach. Pomysł ten nie zdał egzaminu, g<;lyżczółka i czepki położone na stołkach lub na podłodze, wystające spod kaftanów
kikuty spodni, z boku na żwirze położone buty, czapka z piórami
spoczywająca na ramionach - żałosne czyniły wrażenie.
Tu przypomina mi się charakterystyczny szczegół: gdy w 1937
roku zagraniczny publisher zamawiał u mnie napisanie tekstu do
albumu z planszami, Z. Stryjeńskiej pt. Polish peasants costumes,
wymagał, aby w charakterystyce poszczególnych typów stroju
podkreślić trzy cechy: archaizm, dekoracyjność i komizm. Otóż
przypadkowo tak się składa, że większość stosowanych u nas manier wystawniczych odpowiada życzeniom amerykańskich wydawców, chcących widzieć w europejskich strojach ludowych coś
bardzo dawnego, bardzo barwnego i ogromnie komicznego. My
natomiast widząc w stroju ludowym dzieło sztuki, odrzucamy takie sposoby ekspozycji, które pomniejszają jego wartość artystyczną·
Na ogół wszystkie wymienione sposoby wystawiania stroju ludowego sprowadzają się do zagadnienia podstawowego: z głową
czy bez. Poco trudzić swą wyobraźnię rozkładaniem całości na
części, jeśli potem zmusza się wyobraźnię widza do składania
tejże całości? Z drugiej strony któż by się odważył wnosić do muzeum wycackane i tępe w swej poprawności lalki fryzjerskie?
.Ale również zastępowanie głów walcami, kubami, stożkami, spiralami itp. nie daje właściwego wyniku, bo te formy abstrakcyjne
Rvc. 14. Próba l plas(vcznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Forma realistyczna
l
i
,I
~
Ii
<
I
I}
nie nadają się do współżycia z naturalistycznym
charakterem
reszty figury. Mając do wyboru zawieszenie kapelusza góralskie~o
lub czepca śląskiego na głowie, czy też na wyrastającej z tułowIa
sprężynie - bez wahania oświadczymy się przeciw sprężynowym
rozwiązaniom.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie posłużono się w ekspozycji strojów głowami odciskanymi z form w masie papierowej·, ale indywiduali~owa~ymi ~ ks.ztałt.ach zależn~e od cec~
samego stroju, a takze wIeku l płcI osob, dla ktorych dany
strój był szyty. Głowy te ani kolorem ani kształtem nie mają
konkurować z naturalistyczną prawdą, toteż nie posiadają ani
oczu, ani uszu, ani malowanych brwi, ust lub policzków, (ryc. 14,
438
439
Ryc. 15. Próba I! plastycznego
rozwiązanh
głowy
na ma:1ekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Uogólnienie formy realistycznej
15, 16, 17, 18). Szczegóły twarzy zredukowane są do występu nosa
i wgłębieni.a oczodołów, gdyż celem 1:lkiej cgólnikowej formy nie
jest zwracanie, ale odwracanie uwagi widza od twarzy manekinów ku właściwemu przedmiotowi ekspozycji. Można przyjąć
zasadę, że im łatwiej zwrok widza ześlizguje się z twarzy tak
sumarycznie potraktowanych - tym lepiej spełniają one swoje
zadanie. Ale to tylko złudzenie. Wprawdzie sposób zastosowany
przez Muzeum Etnograficzne jest ze wszystkich znanych mi dotychczas najlepszy, nienmiej z uznaniem powitać by należało jego
Ryc. 16. Próba II! plastycznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficz:lym w Krakowie
Forma geometryczna
o
zarysie twarzy z akcentacją jedynie nosa. Za
tą formą wypowiedział
się plebiscyt fachowców
zorganizowany
przt'z
Muzeum.
uszlachetnienie w tym kierunku, by forma twarzy całkowicie zerwała z oscylowaniem ku naturalizmowi, nie zatracając nieodwołalnie koniecznych cech współżycia z resztą figury. Nie jest to
jednak zadanie łatwe do rozwiązania.
W Muzeum Etnograficznym zniesiona została szablonowość
figur dzięki wprowadzeniu rytmu w układzie szaf, a nadto elementów różnicujących zachowanie się poszczególnych postaci.
Niezawodnie okrasza to wystawę strojów, jeśli kurpianka niesie
rózgę weselną, lubelska korowajnica kołacz, wielkopolanin dudy
z miechem, kielczanka koszyk z przędzą barwioną, góralka dzba-
44:1
Ryc. 17. Próba IV plnstycznego
rozwiązaniu
głowy na manekinaell
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Forma geometryczna.
nek, góral ciupagę, a dziecko zabawkę. Tego pomysłu nie chcemy
zmieniać. Tym jednak piętrzymy trudności przed artystą podejmującym się zadania dotychczas niezadowalająco w świecie rozwiązywanego. Łatwiej będzie mu usunąć elementy naturalistyczne w makietach tańców ludowych, a zastąpić je, np. w tle,
elementami umownymi, niż tchnąć życie w lalki naturalnej wielkości - bez uciekania się do naturalistycznej imitacji.
Dotychczasowy dualizm metod wystawniczych,
stosowany
w wystawie strojów ludowych i tańców ludowych, wywodzi się
stąd, że przedmiot obydwóch stoi na pograniczu dwóch kategorii
Ryc. 18. Próba V plastycznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Zastąpienie
głowy konstrukcją
pomocniczą
z
żelaza
eksponatów: przedmiotów z zakresu kultury materialnej i dzieł
sztuki.
Rozdroża te nie istnieją w wystawnietwie przedmiotów z innych dziedzin sztuki ludowej. Przez to jednak trudności eksponowania, np. rzeźby, ceramiki, haftów, malowanek itp. bynajmniej się nie zmniejszyły, a głównym tego powodem jest brak
tradycji wystawniczej w Polsce, co zmusza każdego projektanta
wystawy do indywidualnego przemyślenia wszystkich składowych
elementów ekspozycji, a więc do specjalnej t\vórczości w najpełniejszym tego słowa znaczeniu.
442
443
Wiele prób, jakie dotychczas czyniono w' wynajdywaniu sposobów ekspozycji ludowej rzeźby figuralnej, należy dziś odrzucić
jako niefortunne.
Umieszczanie okazów tego działu plastyki
np. w gablocie oszklonej i to na półkach szklanych nie jest stosowne, bo szkło jako materiał obce jest drzewu i to jeszcze spatynowanemu. Umieszczanie ich na cokole obitym jutą, a na tle
fałdowanego perkalu wprowadza niepokój zbytecznym sugestionowaniem rytmu, który tylko akcentuje małe wymiary tych figurek. Stawianie zaś tej drobnicy na półce z deski lub cokole na tle
ściany nie nadaje się do sztucznego oświetlenia, bo cienie padające na ścianę łudzą widza wrażeniem zdwojonej ilości rzeźb wystawionych, wytwarzając niepożądaną gęstwę form. Wprawdzie
istnieją przypadki celowego wyzyskania rzucanego na ścianę cienia do spotęgowania ekspresji rzeźby 7, ale tego rodzaju środki,
doprowadzone do wysokiego kunsztu w teatrach cieni na wschodzie, uwodzą właściwie widza, odciągając jego uwagę od oryginału ku igraszkom jego cienia.
W muzeach dysponujących szczupłymi przestrzeniami przeznaczonymi do celów wystawowych stosuje się do ekspozycji rzeźby - kratę z twardego drzewa. Jest to sprzęt świetnie nadający
się do wystawy rzeźby ceramicznej, np. kropielniczek glinianych,
kafli malowanych lub płaskorzeźbionych, drzeworytniczych klocków do drukowania tkanin, itp. Ale gdy w muzeum w Damaszku
pomieszczono w trzech szeregach prostokątów drewnianej kraty - reliefy palmirskie tj. popiersia płaskorzeźbione 8, efekt był
chybiony. Rzeźby bowiem nawet małego formatu, ale nacechowane wyrazem monumentalnym,
osobliwie ,nie nadają się do
wtłaczania ich w sztywny szablon ramy.
Na wystawach sztuki przyjęto zasadę stawiania każdej rzeźby
na osobnym cokole. W muzeum etnograficznym zastosowanie tyl7 W
Galleria di Palazzo
Ukrzyżowanego z rozmysłu
padał na ścianę, wyolbrzymiał
Bianco w Ge::lUi zawieszona
została rzeźba
skośnie do płaszczyzny ściany, aby cień jej
ją i rozszerzał
8 Wedle
fotografii zamieszczonej
"Museum", 1954 nr l, s. 42.
\V
wszerz i wgłąb.
wydawa:1.ym przez
Unesco
piśmie
ko tego sposobu ekspozycji nie jest jednak celowe, gdyż przeważna część tradycyjnej rzeźby ludowej o tematyce świątkarskiej
posiada wymiary małe. Trzeba by więc do sali wystawowej wnieść
las postumentów.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie użyto w ekspozycji
rzeźby różnego sprzętu pomocniczego: cokołów, kolumn, półek,
krat, ale przede wszystkim wnęk, których konstrukcja opiera się
na zasadzie asymetryczności, a jednocześnie równowagi mas, aby
celowo nie budziła analogii do wnęk architektury kościelnej. Celem sharmonizowania patyny rzeźby z tłem użyto do budowy
wnęk - starych spatynowanych desek z płotu podmiejskiego.
Okna, które zwykle należą do nieużytków przestrzeni wystawowej w muzeach, w 1951 r. wyzyskano do ekspozycji wycinanek
w sali sztukiJudowej, wstawiając w nie duże, odpowiednio przycięte szyby, między którymi na matowej kalce przyczepiono duże
ażurowe gwiazdy lubelskie lub drzewka kurpiowskie. Efektowny
ten sposób nadaje się do wyzyskania tylko w oknach od północy
i to w związku z wystawą krótkotrwałą, jeśli nie chce się narażać
koloru wycinanek na odbarwienie skutkiem oddziaływania światła.
Również duże hafty na tiulu, np. zapaski żywieckie, imponująco
wyglądają między dwiema szybami zczepionymi u góry mosiężną klamrą, a u dołu nasadzonymi w jesionowy, politurowany
cokół. Inne zaś hafty eksponowano w gablotach płaskich na cokołach, na oszklonych ekranach zawieszanych na ścianach oraz
w ramach okiennych, harmonijkowato ułożonych i zaopatrzonych
\V szyby podwójne.
Wielki kłopot w ciasnych lokalach muzeów polskich sprawiają
tkaniny wymagające własnej przestrzeni i perspektywy do ich
oglądania, oraz ceramika, która nie dobrze się czuje w salach
"ładownych". Garnkowi bowiem nie każdy sprzęt odpowiada.
Wierzch szafy np. nie może być używany za półkę do garnków
lub innych przedmiotów. W układzie zaś tych statków na półce
niedobrze jest przestrzegać symetrii. Kobieta wiejska nigdy tak
nie czyni. Dla garnków chłopskich nadaje się półka z surowego
drzewa miękkiego, co najwyżej powoskowana. Siwaki na tle złotawej maty słomianej uszlachetniają swoją czerń ołowianą, ale
444
445
ostrożnie z takimi pomysłami, degradującymi jeden eksponat do
roli służki lub dekoratorki przedmiotu drugiego.
W Muzeum Etnograficznym do wystawy ceramiki użyto półek
wiszących na hakach, a wspartych o posadzkę na żelaznych esowato wygiętych wspornikach, które całemu sprzętowi użyczają
dużej lekkości. Ceramikę zaś drobną, np. zabawki, figurki, naczyńka itp. umieszczono w płytkich gablotach dwustronnie
oszklonych, a posiadających ruchome połówki szklannych półek.
Gabloty te są dołem szersze. niż u góry, skutkiem pochylenia
ścian szklanych ku sobie. Kafte pokuckie umieszczono zaś w ścianach pieca rekonstruowanego w wymiarach naturalnych i zaopatrzonego od dołu w wierną rekonstrukcję jego obudowy drewnianej, inne zaś kafle oraz kropielniczki rozwieszono w jesionowej
kracie.
l
I
Ważnym problemem, wymagającym rozwiązania konstrukcji
oszklonych szaf w muzeach etnograficznych 9 jest: a) obliczenie
maksymalnie dopuszczalnej cieńkości lasek szkieletu. tj. krawężników i tzw. szprosów czyli pionowych listew przedziałowych
na żłączu szyb b) wyznaczenie miejsca na drzwi oraz c) kształt
podium. W trójdzielnych witrynach Muzeum Etnograficznego,
przeznaczonych do ekspozycji strojów, drzwi dano z boków,
"szprosom" nadano szerokość 3 cm, podium zaś zaopatrzono dołem w uskok, obity zewnątrz dyktą niepoliturowaną, aby nie zarysowała się podczas· froterowania podłogi. Wysokość całego
podium, ustalona po licznych doświadczeniach, wynosi 27 cm,
przy czym na sam uskok przypada 7 cm. Zagubienie proporcji
między wymiarami szafy, a wysokością podium daje wyniki
ujemne. W Muzeum w Bernie na Morawach witryny oszklone
z czterech stron posiadały w r. 1950 podium za wysokie, a za
wąskie w stosunku do bryły szafy. Skutkiem tego sprzęt nabierał
cech niespokojnych; trudnych do shatmoniwwania
z innymi,
a mało funkcjonalnych o tyle, że wysokie podium zmuszało widza
eZnane są nam przykłady
niefortunnego
umieszczenia
drzwi u wierzchu szafy, co w razie potrzeby wyjęcia stroju z szafy zmusza do kłopotliwego przewracania
sprzętu i wyciągania zeń figur.
9
I
.I
I
~.
do obserwowania figur zbyt wysoko postawionych. Słusznie więc
sprzęt ten rychło zastąpiony został innym.
Kolor szaf nie jest rzeczą obojętną. Naturalny kolor tw~rdego
drzewa szlachetnego jest niezawodnie najpiękniejszy, ale me należy się bać kolorów sztucznych. Skończyć trzeba z szarą. nudą
sprzętów muzealnych o zrudziałych barwach. Drzewo politurowane które po kilku latach zmienia swą barwę na tandetną,
mętn~brunatnawą, nie jest piękniejsze od drzewa barwionego na
kolor ułatwiający sprzętowi ukrycie się przed okiem widza. Chodzi tu o to, aby witryny muzealne nie narzucały się ani kształtem
ani kolorem. Już od dawna razi nas bowiem szkielet gablot, składający się z ozdobnie toczonych słupków, w których lubo.wano
się jeszcze z początkiem XX wieku. Dzisiaj aż nadto rozumIemy,.
że sprzęt, podobnie jak i oprawa plastyczna, nie może być zbyt
agresywny. Niedopuszczalna jest rywalizacja ramy z obrazem,
sprzętu z eksponatem. Sprzęt nie może robić wrażenia w~żnego
właśnie dlatego, że znajduje się w towarzystwie rzeczy mespornie od niego ważniejszych. Nie powinien rzucać się w oczy, jak
to się działo na Wystawie Odrodzenia'w Warszawie w r. 1953.
Nie istnieje standaryzowany sprzęt muzealny o uniwersalnym
zastosowaniu w ekspozycji, Zmienia się on bowiem zależnie od
przedmiotu i charakteru samej wystawy. Pojemne szafy p:ze~naczone do pomieszczenia manekinów ze strojami ludowymI me
nadają się do ekspozycji haftów, obrazów lub fotografii, bo głębia
szafy nie odpowiada płaskości tych eksponatów, a ich rozmiarom
i wielkość sprzętu.
Poza charakterem przedmiotu przemożny wpływ na strukturę
sprzętu pomocniczego wywiera charakter samej wystawy. Innych
sprzętów wymagają wystawy objazdowe, innych zaś wystawy
stałe lub czasowe. Muzeum Etnograficzne posługiwało się w wystawach objazdowych przystosowanymi do transportu ekranami
oszklonymi, gablotami dyptykowymi wspieranymi na cokołach,
przy czym cokoły te używane były jako skrzynki do przewozu
eksponatów.
W wystawie stałej stroje muszą być pomieszczone w odpowiednich witrynach, w wystawach zaś krótkotrwałych manekiny ze
446
'.
strojami mogą być eksponowane w wolnej przestrzeni, (ryc. 19),
nie odgradzając się od widza taflą szklanną. W ten sposób eksponuje się też stroje ludowe na wystawach reprezentacyjnych obywając się bez szaf 10.
•
Nowoczesne muzealnictwo posługuje się sprzętem niewidocznym tzn. tak skonstruowanym, by nie zwracał na siebie uwagi
Ryc. 19. Część wystawy
czasowej "Sztuka Ludu Krakowskiego"
Etnograficznym w Krakowie
447
wystawniczych w muzeach. Oddziałał on rówmez na kolorystykę
ścian w muzeach nie ze względów dekoracyjnych, ale funkcjonalnych. Jeśli np. w Cincinnati Art Museum w Ohio ścianka przedziałowa z wnęką oświetloną od wewnątrz posiada tło ciemne to nie dlatego, aby barwą tą kontrastowała z sąsiednią ścianą
jasną, oświetloną z zewnątrz i nie dlatego, aby przez to sala była
"ciekawsza". Chodzi tu o to, aby słonecznie jasna wnęka tym
silniej ogniskowała na sobie uwagę widza. Swoją drogą to różne
ubarwienie ścian wnosi do wystawy nowy element malarskoarchitektoniczny 11.
Ekspozycja wnękowa łączy się zwykle z problemem oświetlenia. Zagadnienie to nabiera w nowoczesnym muzealnictwie specjalnego znaczenia z uwagi na to, że właściwe oświetlenie wystaw
w muzeach ułatwia właściwą recepcję wrażeń. W Muzeum Etnograficznym w Krakowie starano się stosować różnorodne spOsoby
oświetlenia. Izbę krakowską oświetla spod powały żarówka zawieszona w!środku pająka wykonanego z ziarnek fasoli, izbę zaś
podhalańską żarówka wsadzona dyskretnie w zakopcone szkiełko
lampy naftowej. W piecu garncarskim przebłyskuj e czerwony
ogień między garnkami przeznaczonymi do wypalania, olejarnię
zaś i folusz oświetla ogień dobywający się z pieca i płonący w świecaku zwisającym z belki powały. Makiety tańców ludowych
otrzymują światło z góry dzięki specjalnemu urządzeniu, zakrytemu dyskretnie abażurem. W oświetleniu strojów zastosowano
wyłącznie światło sztuczne, ukryte i podwójne, tj. od góry i od
dołu, zapalane i gaszone generalnie albo częściowo, zależnie od
potrzeby. Dwojakie oświetlenie, tj. sztuczne i dzienne, zastosowano w wystawie przedmiotów obrzędowych i rzeźby. Dzienne
oświetlenie otrzymała np. marzanna, gaik, przepiórka żniwna,
a sztuczne - turoń, gwiazda kolędnicza i szopka. W dziale zaś
w Muzeum
widza. Wchodzą tu w grę przede wszystkim wnęki oświetlone od
wewnątrz, podpatrzone w wystawach sklepowych. System wnękowy wprowadził rewolucję w konserwatywny zespół środków
11 W
tego rodzaju wnękach w Cincinnati Art Museum w Ohio zawieszono niektóre przedmioty
lekkie, np. instrume:lty
muzyczne, na mało
widocznych nitkach nylonowych. Pomysł ten znalazł u nas naśladowców
w wystawach oddziału archeologicz:lego w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz oddziału instrumentów
muzycznych w Muzeum Narodowym
w Poznaniu .
10 Takie zaprezentowanie
strojów ludowych użycza im wiele uroku. Nie
jest w tym oczywiście zasługa aranżera wystawy, ale krasy samych strojów. Ze względu jednak na przepisy, obowiązujące w konserwacji okazów
muzealnych, wystawie:lie zabytków stroju w miejscach otwartych powinno być zaniechane.
.i
,1
i!
i
448
rzeźby sztuczne oświetlenie otrzymała rzeźba o tematyce religijnej, a dzienne współczesna o tematyce świeckiej.
Dodać jeszcze należy, że w walce z pobłyskami na szybach
obrazów na szkle posłużono się naśladownictwem sposobu praktykowanego przez lud, który obrazy swe w izbie wiesza skośnie
do prostopadłego kierunku ściany. Środkiem zaś eliminującym
blaski są firanki w oknach, a w salach o silnym nasłonecznieniu - story.
W tej walce ze światłem, jako też we wszelkich sposobach posługiwania się światłem jako kombatantem w walce o spełnienie
zadań muzeum, chodzi nam zawsze o podkreślenie realizmu treści
i formy eksponowanych przedmiotów, a nie o ich opaczne przedstawienie. Całkowicie abstrahowane od kształtów realnych wizje
oraz irrealistyczne igraszki, dominujące nad konkretnymi treściami, nie wchodzą dziś nawet do programów teatrów iluzji.
Istnieją jednak mniej drastyczne dywagacje od realistycznej drogi. W Colorado Springs Taylor Museum urządzono np. taką
wystawę: na dużym cokole przykrytym ciemną draperią ustawiono tarasowato prostopadłościany, a na nich ceramikę Indian
Pueblo z nad Rio Grande. Ostatecznie można i tak. Jeśli jednak
tę "architekturę" oświetlono z góry, a całe tło utajono w mroku,.
pytamy się, poco ta mistyczna nastrojowość, dlaczego indiańskie
czarki i krągłe baniaki polichromowane i czarne na podkładzie
białym mają przy pomocy sztuczek z repertuaru filmowego przemawiać do widza tajemnicą jakiejś magii? Właśnie muzeum ma
zbliżać rzeczy dalekie, a zawiłe wyjaśniać - dlatego ekspozycja
powinna przemawiać mową prostą, a nie skomplikowaną w formie - wtedy jej treść stanie się więcej komunikatywna, a zasięg
jej oddziaływania się rozszerzy.
Do środków pomocniczych, zbliżających obiekt do widza należą też podpisy i napisy. Pożądana jest tu lakoniczność. Ściany
muzeów nie powiny konkurować z zadrukowanymi płachtami
gazet. W okresie przestawienia muzeów na nową ideologię, gdy
zdawkowe slogany i puste deklaracje zastępowały właściwą myśl
rewolucyjną, mającą przemawiać poprzez nowe, świadomie tworZOhe układy i stosunki rzeczy - pojawiały się w muzeach pol-
)
I
!
I
~
ł)
I
!
\
\
I
\
\
\
l
I
I
.
•
LUBLIN 2790
i.\.
~
Che Im tla
449
skich napisy, które "wisiały w powietrzu", nie mając oparcia
o przedmioty, znajdujące się w ich najbliższym otoczeniu 12. Tymczasem napis w muzeum powinien być albo sztandarem, którego
jak wiadomo, byle gdzie zatykać nie wolno, albo słowną klamrą
łączącą treść rzeczy - w przeciwnym razie mija się z celem. Poza
tym napis, jak dobry nauczyciel, może w sposób zwięzły i jasny
tłumaczyć treść niedostrzegalną wzrokiem.
Te wszystkie notatki warsztatowe, składające się z teoretycznych przemyśleń i. praktycznych doświadczeń, mógłbym zakończyć słowami onego rybałta, autora Pereg7'ynacyji dziadowskiej:
"Com pisał to prawdziwie, bom sam tego świadom". Ale ani wypróbowane metody, ani też środki podane w formie receptalnej
same przez się nie stają się zaczynem wystawy. Wystawę bowiem
tworzy człowiek. Dlatego, jeśli była mowa o typologii sprzętu
wystawowego, należy w formie przynajmniej anneksu podać
choćby w kilku rysach charakterystykę plastyka parającego się
sztuką wydawniczą.
12 W 1950 r. w ówczesnym
Muzeum Wielkopolskim (Oddział w Rogalinie, dział kultury i sztuki ludowej) umieszczony był na ścianie duży napis: "Sojusz robotniczo-chłopski,
a z :lim związana spółdzielczość wsi
wyzwoli kobietę z prymitywnych
warunków życia codziennego". Poniżej
zaś znajdowały się obrazy świętych niewiast z św. Barbarą na czele. Drugi
napis głosił: "Spółdzielczość państwa ludowego przynosi wymianę towarów bez wyzysku i racjo:lalne współdziałanie wsi z miastem". Poniżej zaś
dano przykłady z zakresu plecionltarstwa
i obróbki kory. Trzeci napis
brzmiał: "W czasach pańszczyzny i kapitalizmu
chłopi uciekając przed
wyzyskiem, zachowują prymitywne
urządzenia przetwórcze". Poniżej zaś
postawiono narzędzie zwane w Wielkopolsce wijotko,
używane przez tkaczy do robienia większych motków, a bynajmniej tego napisu nie ilustrujące. Na wystawie Odrodzenie w Polsce, urządzonej w 1953 r. w Muzeum
Narodowym w Warszawie, obok drzeworytów, przedstawiających
egzamin
studentów w Akademii krakowskiej, wnętrze izby chłopskiej oraz płacenie
przez chłopów renty w :laturaliach, znajdował si.;: napis: "Przy pańszczyżnie następuje oddzielenie producenta od miejsca, gdzie wytwarza produkt
niezbędny dla swego wyżywienia i na skutek tego całkowity produkt jego
29 "Luci", t. XLIV.
450
Otóż obowiązuje go znajomość osiągnięć w dziedzinie wystawnictwa w kraju, jak i za granicą, korzystanie z dorobku dotychczasowego, a rozważna konfrontacja własnych pomysłów z cudzymi. Cechować go powinno nie upodobanie do nierozważnej
pogoni za nowością i nie aprioryczne przyznawanie racji temu, co
nowe. Plastyk urządzający wystawę sztuki ludowej nie powinien
szukać ekscentrycznych środków olśnienia i zadziwienia widza.
Właśnie dlatego, że ma pokazać sztukę ludzi prostych,. sztukę
związaną z potrzebami życia codziennego, obowiązuje go użycie
jak najprostszych środków ekspozycji, bo nic nie zdoła wyrazić
lepiej wielkości prawdziwej sztuki, jak prostota i artystyczna
prawda. Dlatego niewłaściwe są formy, które tę prostotę zasłaniają i te kolory, które ją zamazują. Ale pamiętać należy, że wulgaryzacja prostoty daje prostactwo, prostota zaś może być wytworna, ale nie przerafinowana.
Dla aranżera wystawy sztuki ludowej drogowskazem powinny
być słowa, które zapisał Ralf Waldo E m e r s o n: "Przypominam
sobie, że gdym za młodych lat słyszał o cudach włoskiego malarstwa, że wielkie obrazy będą mi czymś bardzo obcym, że będą
jakąś niespodziewaną kombinacją barwy i kształtu, jakimś zagranicznym cudem, przewspaniałą perłą wschodnią i złotem, czymś
na kształt sztandarów i błyszczącej broni, co tak zdumiewa oczy
i wyobraźnię uczniaka. Miałem ujrzeć, miałem się nauczyć, już
nie wiem co. Ale kiedym wreszcie przyjechał do Rzymu i zoba-
451
+
j
]
1
I
I
l
"
tl
:1
1
i
pracy jest produktem
dodatkowym przywłaszczonym
przez feudała". Na
wojewódzkiej wystawie sztuki ludowej w Gdańsku w 1955 r. czytaliśmy
taki napis nad dwiema malowa::lymi skrzyniami: "Forma ludowego sprzętu
kształtowała się w wyniku walki ludu o lepsze warunki bytu i wyzwolenie społeczne". Na wystawie Sztuka Ludowa w Okresie X-lecia, urządzonej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w 195'5 r., pod figurą barana
z epoki brązu - właśnie barana - dał aranzer wystawy, architekt O. Hansen, taki napis: "Wielowiekowy dorobek artystyczny
mas ludowych jest
dla nas jednym z elementów budowy kultury socjalistycz::lej". Podobnych
przykładów można by przytoczyć więcej. W sumie dowodzą one, że marksistowskiego sensu wystawy nie realizuje się sloganem lub deklaracją.
choćby naj szczerszą i najsłuszniejszą,
ale wypowiedzianą
::lie we właści.,IVymczasie i miejscu.
l
I
,
j
+
czył własnymi oczyma te obrazy, spostrzegłem, że geniusz zostawił dla nowicjuszów barwność, fantastyczność, chęć błyszczenia,
a sam przenikał bezpośrednio do prostoty i prawdy, że był szczery, był bliski".
Od projektanta wystawy wymaga się wiele pomysłowości. Jeśli
nie zadowala go symetria, równowaga czy jednolinijność układu,
niech szuka innych rozwiązań. Picasso i Bracque otwarli nam
oczy na piękno form przenikających się, przechodzących i przecinających, piękno dynamiki linii, ciężai'lJ form i koloru, piękno
nowoczesnej symboliki i surrealistyki. Świat podniet twórczych
jest rozległy. Od talentu artysty zależy tylko, czym zastąpi strupieszałe szablony czy też staroświeckie nawyki i w jakim stopnin
jego nowatorstwo będzie komunikatywne dla innych. Ale ani na
moment zapominać mu nie wolno, że wystawa dla wystawy, wystawa jako cel sam w sobie jest czystym formalizmem, któremu
muzea służyć nie mogą.
Od każdej wystawy wymagamy, aby ~lyła urządzona estetycznie, ale to nie jest jej "alfa i omega". Za piękny uważamy układ
zgodny z celem, a więc ściśle wyrażający treść zamierzoną, a posiadający w ramach rzeczowego zespołu taką organizacją, która
daje widzowi także zadowolenie estetyczne. A więc prymat treści
przed formą zachowany być musi. Treść jest punktem wyjściowym zarówno dla scenarzysty, jak i plastyka dającego jej właściwą oprawę artystyczną.
W czasach, gdy muzea nie miały na celu upowszechnienia dóbr
kulturalnych,
gdy doborem eksponatów kierowała przypadkowość - nie istniała naukowa metoda ekspozycji. Zastępowało ją
estetyzowanie nie kontrolowane przez żaden cel społeczny, a opierający się jedynie na guście. Dziś cei, któremu muzeum służy,
jest z góry określony.
Powyższe fotografie wykonali: Zdzisław Furman ryc. 2, 10 i U, Staaisław
Kolowca ryc. 3, 6, 7, 8 i 9, Michał Maśliński ryc. l, 4, 5', 12, 13, 14, 15, 16, 17,
18 i 19.
,1
;fI
·1
29*
t
i
I
ł
l
i
ADAM WRZOSEK
PRZEDWOJENNE MUZEUM KASZUBSKIE W DĘBKACH
\
~
Zacząłem interesować się etnografią przed laty przeszło czterdziestu, gdy byłem profesorem Uniwersytetu
Jagiellońskiego
i gdy powstawało muzeum etnograficzne w Krakowie. Inicjatorami założenia tego muzeum byli: wielce zasłużony dla etnografii.
polskiej inspektor szkolny Seweryn Udziela i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego
Julian Talko-Hryncewicz,
antropolog,
z którym łączyły mię stosunki przyjaźni. Inicjatywa powstała
w 1910 r., a już w roku następnym dnia 19 lutego nastąpiło uroczyste ot\varcie muzeum. Podwaliną jego były zbiory etnograficzne Udzieli, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Muzeum Przemy&lowego w Krakowie l. Przed otwarciem Muzeum powstało towarzystwo, którego zadaniem było opiekowanie się nim i dbanie
o jego rozwój. Przewodniczącym Wydziału Towarzystwa Muzeum
Etnograficznego został prof. Talko-Hryncewicz, a kustoszem Muzeum Udziela, który był duszą i Towarzystwa, i Muzeum.
Inteligencja krakowska, a za jej przykładem i prowincjonalna,
chętnie zapisywała się w poczet członków Towarzystwa, zwłaszcza profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego czynnie popierali
nową, szybko rozwijającą się instytucję, jaką było Muzeum. Ze
Sprawozdania
Wydziału Towarzystwa
Muzeum Etnograficznego
w KTakowie za rok 1918 i 19192 dowiadujemy się, że wśród
'7 członków Wydziału było aż czterech profesorów Uniwersytetu
1 M.
G li m o w s k i, Muzeum
;V.[uzealny", 1920 nr 6, s. 92-94.
VIII
Sprawozdanie
te Krakowie
za rok
2
Wydziału.
Etnograficzne
w
Towarzystu;a
Muzeum
1918 i 1919, Kraków
1920.
Krakowie,
"Przegląd
Etnograficznego
455
454
Jagiellońskiego, a wśród 34 osób, które do roku 1919 były członkami założycielami, znajdowało się nas 8 profesorów tegoż Uniwersytetu. I wśród członków zwyczajnych Towarzystwa było
kilkunastu profesorów Wszechnicy Krakowskiej.
Z chęci przyczynienia się do rozwoju Muzeum, zacząłem zbierać
okazy etnograficzne, do czego miałem niemałą sposobność w czasie pierwszej wojny światowej. Będąc naczelnym lekarzem jednego z austriackich szpitali wojskowych w Krakowie (szpitala
przeznaczonego dla jeńców wojennych), stykałem się z żołnierzami różnych narodowości nie tylko w szpitalu, lecz i w dużym
obozie jeńców w Dąbiu pod Krakowem. Do obozu tego miałem
wyjątkowo dostęp w celu zbierania materiałów antropologicznych.
Zarówno w szpitalu, jak i w obozie nabywałem od jeńców, przeważnie z armii serbskiej i rosyjskiej, różne przedmioty przemysłu
ludowego, bez których mogli się w niewoli obejść, a natomiast
za uzyskane pieniądze kupić sobie coś z żywności, zwłaszcza, że
w obozie byli wprost głodzeni.
Do roku 1918 mój zbiorek etnograficzny składał się ze 192 okazów, z których 76 drobnych, a wśród nich kolekcję drzewnianych
łyżek rosyjskich, ofiarowałem Muzeum, a pozostałe 116 złożyłem
w nim jako depozyt wraz z oszkloną szafą. Wśród tego depozytu
było: 25 pasów kolorowych wełnianych serbskich ręcznej roboty,
szerokości od 5,7 do 75 cm i długości od 138 do 354 cm, dwa pasy
"kórzane, jeden z ładownicą na naboje; 2 kilimki serbskie, kierpce,
bałałajka, 5 obrazków ludowych rosyjskich, ręcznie malowanych,
53 rycin, fotografii i litografii oraz różne inne przedmioty.
i litografii oraz różne inne przedmioty.
Zapaliwszy się do gromadzenia okazów etnograficznych, zacząłem je zbierać od r. 1926 również na ziemi kaszubskiej, w czym
mi pomagała śp. żona moja Maria z Dąbrowskich.
Ponieważ zasobne Muzeum Kaszubskie we Wdzydzach, założone
przez Izydora Gulgowskiego, zawierało przeważnie okazy z południowej części Kaszub, przeto postanowiłem gromadzić je z północnej części. Zadanie okazało się zrazu niełatwym. Starałem się
wyszukiwać okazy etnograficzne kaszubskie tylko z najbliższych
okolic Zarnowca, oddalonego o 5 km od Dębków, osady rybac-
••
(
•
•
kiej położonej na północno-zachodnim krańcu Rzeczypospolitej,
na samej granicy Pomorza pruskiego, od którego oddzielała ją
rzeczka Piaśnica, przepływająca przez jezioro Żarnowieckie i wpadająca w Dębkach do morza. Przebywałem w Dębkach od 1923 r,
corocznie w miesiącach lipcu, sierpniu i wrześniu do r. 1939,
w którym w przewidywaniu wybuchu wojny, wyjechałem wyjątkowo wcześniej, bo w drugiej połowie sierpnia. Przeżyłem w Dęi.;kach ogółem 50 miesięcy, więc przeszło 4 lata. Wędrując często
po ziemi kaszubskiej, zwłaszcza w okolicach Żarnowca, wyszuki. wałem tam okazy muzealne.
W Dębkach nie spodziewałem się znaleźć wiele zabytków rzemiosła kaszubskiego, bo to była mała osada, której początek datuje się dopiero od drugiej połowy XVIII w. W 1922 r. gdym po
raz pierwszy był w Dębkach, składały się one zaledwie z jederiastu gospodarstw (8 kaszubskich i 3 niemieckich) położonych
wzdłuż wybrzeża w kierunku Kci.rwi na przestrzeni około 2 km.
Prócz jedenastu domów gospodarzy był jeszcze niezamieszkały,
mały domek byłego nauczyciela Niemca, razem więc dwanaście
domów mieszkalnych, z których tylko jeden był lepianką ze strzechą słomianą, pozostałe zaś były murowane prawie wyłącznie
kryte papą, tylko jeden z nich miał strzechę słomianą.
Ponieważ Dębki posiadają nadzwyczajne warunki na letnisko:
morze, piękną plażę, rzekę, las i łąki, wreszcie ciszę, ponieważ
jeden dom od drugiego stoi dość daleko, nic więc dziwnego, że
wybraloł sobie je na letni wypoczynek ludzie pracujący naukowo,
zmęczeni pracą i znużeni hałaśliwym życiem miejskim. Zaczęli
więc przyjeżdżać na lato do Dębków przede wszystkim profesorowie Uniwersytetu Poznańskiego, z rodzinami. Zachwyceni urokiem tej osady, chcieli mieć stałe w niej letniska, więc· wykupili
od miejscowej ludności cztery gospodarstwa: jedno niemieckie
i trzy kaszubskie, tak, że w roku 1923 pozostało już tylko pięć
kaszubskich gospodarstw i dwa niemieckie. Ponieważ w Dębkach
gleba jest licha, piaszczysta, a połowy ryb w morzu i rzece, w niektórych latach nie dopisują, przeto czterech gospodarzy zgodziło
się sprzedać profesorom Uniwersytetu Poznańskiego swoje gospodarstwa, aby za otrzymane pieniądze nabyć w bliższym lub dal-
456
457
szym sąsiedztwie więcej i lepszej ziemi. Byłem jednym z nabywców. Kupiłem od Jana Grena jego gospodarstwo z dużym, najwięk~zym w Dębkach, murowanym budynkiem, pod którego dachem było parę izb gospodarza, duża izba szkolna, dwupokojowe
z kuchnią mieszkanie nauczyciela i stodoła oraz chlew. Dom ten,
według przypuszczenia Bernarda Chrzanowskiego, stał na mie:jscu
dawnej chaty, w której mieszkał w 1773 r. rybak Maciej Dębek,
osadzony tam przy uj';ciu Piaśnicy do morza przez benedyktynki
z Zarnowca. Za prawo łowienia ryb w morzu i korzystania z pastwiska dla 4 sztuk bydła, zobowiązał się chatę własnym kosztem .
naprawiać i w porządku utrzymywać, pilnować lasu, oddawać
klasztorowi w Zarnowcu rocznie łososi sztuk 15, jesiotra (jeśli
ułowi), i bursztyn (jeśli go znajdzie) 3. Od nazwiska tego pierwszego rybaka u ujścia Piaśnicy pochodzi nazwa miejscowości,
która za czasów niemieckieh brzmiała oficjalnie Dembeck, przez
Kaszubów była nazywana Dembeki, a przez letników Dębki i ta
nazwa ogólnie się przyjęła.
W tym domostwie, nabytym od Jana Grena, ostatnim na północno-zachodniej granicy Polski z 1772 r. i również po odzyskaniu niepodległości po pierwszej wojnie światowej, zapoczątkowane zostały zbiory etnograficzne kaszubskie.
•
przeznaczyć na JeJ pomieszczenie także kilka wielkich namiotów
na' 40 osób każdy, będących własnością Fundacji im. rektora
Swięcickiego. W 1939 r. było już w Dębkach domów mieszkalnych 22. Dom, w którym mieściły się okazy etnograficzne został
gruntownie przebudowany według planów architekta Tadeusza
Hornunga z Poznania i zamieniony na miły dworek z łamanym
dachem, pokrytym czerwonym eternitem. Po przebudowie było
w nim 9 pokoi i 2 kuchnie na dole, a prócz tego 5 pokoi mansardowych. Jeden duży pokój parterowy, z oddzielnym wejściem,
przeznaczony był na zbiory kaszubskie, a ponieważ rozrastały się
one coraz bardziej, została obok domu wybudowana w stylu kaszubskim drewniana chatka z podcieniem, pokryta strzechą
z trzciny obficie w Dębkach na brzegach Piaśnicy rosnącej. W tej
chacie (fot. 1) na dole i na stryszku, posiadającym okienka,
'mieściły się L":niej vvarto;:';ciowerzeczy, j ak narzędzia rolnicze,
W okresie międzywojennym Dębki zaczęły się szybko rozwijać.
Dwaj Kaszubi z młodszego pokolenia wybudowali domy murowane dla siebie i swych rodzin; letnicy - dwie obszerne wille
murowane i trzy domki drewniane; zmartwychwstańcy z Poznania - dużą kaplicę, a przy niej drewniany piętrowy dom wypoczynkowy; rząd - piętrową murowaną szkołę z mieszkaniem dla
nauczyciela; a Fundacja Nauka i Praca im. rektora Uniwersytetu
Poznańsńkiego Heliodora Święcickiego - duży piętrowy drewniany dom w stylu kaszubskim, jako letnisko dla młod7.ieży, z salę
jadalną i sypialnią na 50 osób. Gwarno było w lecie w Dębkach,
zwłaszcza, że przyjeżdżało tam tak dużo młodzieży szkolnej i akademickiej, iż dom wakacyjny nie wystarczał dla niej. Trzeba było
3 B. C h r z a n o w s k i,
s. 33-34.
Z
lcybrzeża
o
wybrzeżu,
Poznań
1917,
rot.
20. Chata
kaszubskc, w DE;bkach. \v któri'j
cenne okaz.v muzealne
znajdo\valy
się mniej
459
458
modele sieci rybackich, skrzynie z mocno już wytartymi
malowidłaP'\i, stary warsztat tkacki itp. Nie spodziewałem
się, że?
w Dębkach w domu p. Augustyna Grena, naj starszej rodziny zamieszkałej w Dębkach, znajdę naj cenniejszy okaz dla zbiorów,
mianowicie piec z kaflami pomalowanymi ręcznie bardzo prymitywnie. Na białych kaflach znajdowały się niebieskie malowidła
przedstwiające kwiaty, dalej zwierzęta, przeważnie ptaki, i wreszcie różne inne malowidła nie powtarzające się na innych kaflach,
jak młyn, wiatrak, myśliwy strzelający do zwierzyny, piwniczy,
trzymający w jednej ręce kufel, w drugiej klucze. Piec był już
bardzo zużyty. Całych kafli zachowało się 52 (5 narożników i 47
płaskich, czworokątnych).
Część kafli była popękana. Piec nie
zapowiadał już długiej służby. Więc p. Gren, który popierał zakładanie zbiorów kaszubskich w Dębkach, chętnie zgodził się odstąpić mi go w zamian za nowy kaflowy. Stary piec malowany został przeniesiony
do pokoju muzealnego i umieszczony w rogu
izby. Według tradycji rodzinnej piec ten znajdował się dawniej
w Zarnowcu w zabudowaniach, należących niegdyś do tamtejszego klasztoru benedyktynek.
Stamtąd został on przeniesiony
do
Dębków. Ze tradycja ta może odpowiadać prawdzie, o tym świadczy niejedna rzecz. Jak wiadomo, klasztor w Zarnowcu założony
został w pierwszej połowie XIII wieku. Z początku był to klasztor cystersek, a od końca XVI w. benedyktynek.
Prócz Zarnowca
posiadał on dwanaście okolicznych wsi, z których jedna, Świecino, stała się pamiętna, gdyż w jej wąwozach stoczyli Polacy zwy-.
cięską bitwę z Krzyżakami w 1462 r. Benedyktynki
gospodarowały dobrze w swych wioskach, a Zarnowiec stał się ogniskiem
oświaty dla całej okolicy. Zakonnice utrzymywały
w niej szkołę
dla dziewcząt, w której uczyły także haftowania, muzyki i śpiewu 4. Zarnowiec był również siedzibą różnych rzemieślników, jak
się o tym mogłem przekonać z naj starszej księgi paraf:alnej, założonej w końcu XVI w. i zawierającej, prócz wykazów urodzonych, zaślubionych i zmarłych, także zapiski kronikarskie. Z tego
źródła cennego dla historii Zarnowca i okolic. oraz z dalszych
~ B. C h r Z:3 n o w s k i,
Na kasz:!bsk:m
orze:;J~(, Poznań.
1910, s. 65.
t
I
••
,j
ksiąg parafialnych
robiłem mnogie wypisy. Niestety księgę tę
nieżyjący już proboszcz z Zarnowca wypożyczył jeszcze przed
wojną komuś, czyjego nazwiska nie pamiętał, a kto jej jnż nie
zwrócił, a liczne moje odpisy z tej księgi wywieźli Niemcy w czasie wojny z mego mieszkania w Poznaniu wraz z różnymi rękopisami i ślad po nich zaginął., Być może, wśród rzemieślników
żarnowieckich byli tacy, którzy potrafili kafle wyrabiać, zwłaszcza że gliny w Zarnowcu jest pod dostatkiem.
Za przypuszczeniem, że piec zrobiony był istotnie na miejscu w Zarnowcu na
zlecenie lub zamówienie klasztoru, przemawiają
malowidła na
dwóch kaflach i ułamku trzeciego: na jednym kaflu jest głowa
wołu (symbol ewangelisty
św. ł.ukasza), na drugim wizerunek
księdza w sutannie, trzymającego w jednej ręce krzyż, a w drugiej różaniec. Jeden z kafli ma malowidło jak gdyby z inicjałem
króla Sobieskiego. Malowidła robia wrażenie, że zostały one wykonane na żądanie tego, kto piec zamawiał. Na kaflu z głową wołu
wypisany był rok 1765. We wsi War3zkowie niedaleko odległej od
Zarnowca widziałem, bodaj w budynku szkolnym, podobni" malowany piec, lecz staranniej wykonany i lepiej zachowany. Miał
on datę 1793 r. Jak świadczyły maluwidła na kaflach, był on zrobiony przez innego rzemieślnika, niż piec z 1765 r., posiadającego
większe zdolności malarskie.
Przypuszczam,
że takich pieców
było w okolicach Zarnowca znacznie więcej. Były one wyrabiane
zapewne nie później jak w drugiej połowie XVIII w., gdyż już
w 1835 r. klasztor został skasowany po śmierci ostatniej zakonnicy 5, a zdaje si~ że już i przedtem podupadł. Piece z malowanymi kaflami wyrabiane w XVIII w., a może i wcześniej, oczywiście
zużywały się z czasem i spotykał je zapewne taki los, jak inne
zużyte rzeczy, tj. wyrzucenie na śmietnik. O kaflach nie wspomina ani Gulgowski 6, ani Lorentz 7, ani Fischer 8, ani Tadeusz
B. C h r z a n o w s k i, op. cit., s. 65.
L G u l g o w s k i, Kaszubi, Kraków 1924.
7 F.
L o r e n t z, Zarys etnografii
kaszubskiej,
"Pamiębik
Instytutu
Bałtyckiego", t. 16: 1934 z. 1.
8 A.
F i s c h e r, Kaszubi na tle etnografii
polskiej.
Studi um porównawcze, "Pamiętnik
Instytutu Bałtyckiego", t. 16: 1934, z. 2.
5
6
,
'
i
4:60
!
~
.
461
Seweryn 9, ani Stelmachowska 10. Być więc może, że piece takie
znajdowały się tylko w bliższych i dalszych okolicach Żarnowca
a przede wszystkim w wioskach klasztornych. Należą one do za~
bytków sztuki ludowej kaszubskiej, i z tego też względu prof.
Stelmachowska podała fotografie 4 kafli pieca ze zbiorów w Dębkach w swoim pięknie wydanym dziele o sztuce ludowej na Kaszubach.
.
Jak wspomniałem, z początku gromadzenie okazów etnograficznych szło mi niełatwo, tak że w pierwszych czterech latach zdołałem z~brać tylko bardzo małą ich liczbę. Sądziłem, że otrzymam WIadomości o miejscach znajdowania się zabytków kaszubskich za pośrednictwem listonoszów poczty w Żarnowcu. Prosiłem ich, aby, roznosząc listy i gazety po okolicznych wsiach, bacznie śledzili czy w izbach gospodarzy kaszubskich nie ma malowanych skrzyń, stołków, ław, obrazków na szkle itp. rzeczy. Nie
~o~ta~cz~li mi oni żadnych wiadomości o ~ym, bo te rzeczy, jako
JUz meuzyteczne, częściowo zniszczone, a do tego niemodne, usuwane były na strychy, do różnych zakamarków lub do budynków
gospodarskich. Inna próba dowiadywania się, gdzie można znaleźć poszukiwane przeze mnie' rzeczy, także z początku zawiodła.
Ponieważ w całej okolicy był tylko jeden lekarz, i to już W podeszłym wieku, Niemiec, w ;Krokowie, oddalonym o 11 km. od
r:ębk~w, pr.zeto udawano się do mnie po porady lekarskie z sąsledmch WSi, a nawet dalszych, tym chętniej, że udzielałem porad
bezpłatnie, a nieraz i lekarstwa dawałem, które otrzymywałem
w dużej ilości jako bezpłatne próbki z wytwórni farmaceutycznych krajowych i zagranicznych. Po udzieleniu porady, wypytywałem chorych, czy nie mają dawnych kaszubskich sprzętów domowych i narzędzi rolniczych. Nie zawsze rozumiano o co mi
chodzi, a gdy jeden Kaszuba zrozumiał, odrzekł: u nas już takich
rzeczy nie ma, bo je przed laty wykupił też taki stary dzywok.
9 T.
S e w e r y n, Polskie malarstwo
ludowe,
Wydawnictwa
Muzeum
Etnograficznego
w Krakowie, nr lO, Kraków 1937.
19 B.
S t e l m a c h o w s k a, Sztuka ludowa na Kaszubach, "Archiwum
Etnograf1czne Instytutu
Zachodnio-Słowiańskiego
Uniwersytetu
Poznańskiego", 1937, z. 3.
Kto był tym starym dziwakiem, nie mógł mi wyjaśnić. Był to zapewne Niemiec, zbierający zabytki kaszubskie dla 'Muzeum
w Gdańsku. Później jednak, gdy już zgromadziłem pewną liczbę
okazów i pokazywałem je chorym, zrozumieli o jakie rzeczy za-_
biegam i zaczęli mi podobne przynosić lub przywozić, za które
naturalnie płaciłem. Na ogół zadawalali się mierną zapłatą, a tylko
żądano ode mnie wygórowanej zapłaty raz jeden. Sprzedawcą był
rolnik z sąsiedniego osiedla, Niemiec. Jednak i z nim doszedłem
do porozumienia.
Nawiasem dodam, że wśród Kaszubów nie brak nazwisk niemieckich. Byli to zapewne dawni przybysze niemieccy, którzy
stali się Kaszubami, jak Hochschulz, Semmerling i inni. Niektó-.
rzy rdzennni Kaszubi z dziada pradziada mieli także niemieckie
nazwiska, a właściwie zgermanizowane przez urzędników niemeckich, jak np. Gaffke, Kuhr lub Gron, których przodkowie, jak
się z ksiąg parafialnych dowiedziałem, nazywali się Gawk, Kur,
Grena. Gronowie zmienili już zniemczone nazwisko na Grenowie,
a Kuhrowie na Kurowie. Niestety wśród Niemców spotykałem
w okolicach ,ŻarnoWca i zgermanizowanych Kaszubów, o czym
świadczyły ich nazwiska: Katschke, Katschor.
W zbieraniu okazów do Muzeum pomagał mi Augustyn Dominik
z Poręby pod Sobieńczycami, który jako stypendysta Fundacji
Nauka i Praca im. Rektora Heliodora Święcickiego ukończył
Uniwersytet Ludowy w Dalkach, założony i kierowany przez ks.
Ltidwiczaka.
Gdy liczba okazów kaszubskich w Dębkach doszła w r. 1936
do 177, miałem o nich odczyt ilustrowany
przeszło 100
fotografiami i kilku akwarelami w Komisji Etnograficznej Polskiej Akądemii Umiejętności 11. W roku tym liczba zwiedzających
muzeum w czasie lata doszła już do 605.
W następnych latach zbiory znacznie się powiększyły. W r. 1937
przybyło do nich przedmiotów. 33, a w 1938 aż 42. Ile przybyło
,.
A. W r z o s e k, Etnograficzne
zbiory kaszubskie w Dębkach
w pow. morskim
[w) Sprawozdania
Polskiej Akademii
ności, t. 41: 1936, nr 9, s. 295-298.
11
pod Zar-
nowcem
Umiejęt-
462
w 1939 nie wiadomo, gdyż zapiski z tego roku nie zachowały się.
W roku 1938 liczba okazów wynosiła już 250, nie licząc archeologicznych i jednego przyrodniczego. Szybki wzrost liczby przedmiotów w zbiorach w paru latach przed drugą wojną światową
można po części wytłumaczyć tym, że po udostępnieniu zbiorów
dla zwiedzających, zapoznawali się z nimi nie tylko liczni letnicy
z wybrzeża, którzy w celu zobaczenia kamienia granicznego przybywali do Dębków, lecz i Kaszubi: chorzy, którzy przychodzili
do mnie po porady lekarskie, dostawcy środków spożywczych,
którzy przynosili z sąsiednich wsi do Dębków masło, mleko, jaja,
drób, jagody, grzyby, miód itp., wreszcie Kaszubi, którzy w niedzielę robili wycieczki na wybrzeże morskie. Muzeum stało się
wśród Kaszubów dość znane. Nie potrzebowałem już szukać po
wsiach, a czasem i po strychach okazów muzealnych, gdyż przynoszono mi je i przywożono z własnej inicjatywy. Czasem byłem
w kłopocie z nabywaniem większych przedmiotów, na które zaczynało już brakować miejsca nawet w magazynie, którym był
strych w chacie kaszubskiej. Tak np. w 1936 r. miałem już siedem
skrzyń malowanych, w 1937 r. przywieziono mi trzy dalsze. Musiałem je nabyć, aby nie zrażać tych, którzy mogli dostarczyć
mi innych rzeczy, których jeszcze w zbiorach nie było.
W latach 1932 i 1933 zbiory w Dębkach były jedynymi tego
rodzaju, gdyż Muzeum Kaszub5kie małżonków Gulgowskich we
Wdzydzach, umieszczone w drewnianej chacie kaszubskiej, doszczętnie zniszczył pożar w 1932 r. Dopiero w 1934 r. dr Bożena
Stelmachowska zaczęła z inicjatywy prof. Bystronia, ówczesnego
dyrektora Departamentu nauki i szkół akademickich w Ministerstwie Oświaty, gromadzić okazy zabytków kaszubskich, umieszczając je na razie w Muzeum przy Szkole Morskiej w Gdyni. Już
w ciągu trzech pierwszych lat zgromadziła ich ponad 500, wśród
których było wiele' bardzo cennych rzeczy. Przy wspaniałych
tych zbiorach moje w Dębkach wyglądały arcyskromnie.
W 1936 r. zaczęła organizować zbiory kaszubskie również
w Gdyni, w Muzeum Miejskim, dr Janina Krajewska. Tak więc
zainteresowanie się etnografią kaszubską wzrastało bardzo w międzywojennym okresie.
463
Zaznaczyć \'/ypacla, że nie wszystkie przedmioty w zbiorach
w Dębkach były kupione, gdyż znalazło się pięciu ofiarodawców.
Czterech nazwiska znalazłem w części ocalałego inwentarza zbiorów. Do nich należał przede wszystkim śp. mgr prawa Franciszek
JagaIski. Znalazł on w domu rodzinnym w Sławoszynie, w tej
wiosce, w której urodził się naj zasłużeńszy badacz kaszubszczyzny
dr med. Florian Ceynowa, - na strychu piękny obrazek na szkle
ukrzyżowanego Chrystusa i ofiarował mi go. Wójt w Krokowie
Józef Nagel podarował mi ładną tabakierkę z rogu tzw. rożk
(rożek). Sołtys w Sławoszynie Augustyn Bober złożył w darze
dla Muzeum stare bardzo wiadro skórzane na wcdę, dobrze zachowane; takież wiadro, również dobrze zachow2.ne, dał mi Jan
Dominik z Żarnowca. Wreszcie tabakierkę drewnianą z artystycZ-"
nie wykonaną głową Żyda otrzymałem od Kaszuby, którego nazwiska nie odszukałem. Poniekąd do ofiarodawców zaliczyć trzeba
jeszcze dwie osoby, które wykazywały wielką bezinteresowność.
Jedną z nich była nieżyjąca już Dominikowa z Wybudowania
pod Żarn~wce~, która za dwa pięknie haftowane czepce po swej
matce, jeden wyszywany nićmi srebrnymi i złotymi, a drugi haftowany jedwabnymi, zażądała tylko tyle, ile będzie kosztować
msza za nieboszczkę. Drugim podobnym ofiarodawcą był Józef
Hochschulz z Kartoszyna, który mi przysłał piękny czepiec haftowany złotem i srebrem na czarnym aksamicie, dołączając list
do mnie, datowany 18 sierpnia .1938 r.: "Ta czapka była własnością Marty Hochschulz z Kartosz,vr.a, a ta ją miała po swej matce
Mariannie Hochschulz z domu Trella ze Sławoszyna, a ta znów
po jej matce także ze Sławoszyna. Że nie jestem zamożnym, Sza-:
nowny Pan Profesor może dać ile uważa. Pieniądze za tę czapkę
ofiarowane szłyby na mszę świętą lub zdrowaśki. Z uniżeniem
Józef Hochschulz. Do Jaśnie Oświeconego Pana Profesora Dr
Wrzoska w Dębkach".
Zbiory w Dębkach posiadały kartkowy inwentarz doprowadzony do 1938 r. włącznie, bo przybytkami ostatniego przedwojennego roku nie zdążono go uzupełnić. Po wojnie z 250 kartek inwentarzowych znalazłem w śmietniku w domu, w którym przed
wojną mieściły ~ę zbiory, tylko 140 kartek, niektóre w takim
464
stanie, że nie można było ieh cciczytać. Na kartkach wypisana
była nazwa przedmiotu po polsku i po kaszubsku, data nabycia
go, imię i nazwisko osoby, od której go nabyto, i miejscowość,
z której okaz pochodził.
Nie mogę podać dokładnego spisu wszystkich przedmiotów,
które znajdowały się w zbiorach w Dębkach wobec nie zachowania się całego inwentarza i wobec tego, że nie wszystkie przedmioty były sfotografowane. Fotografie większości cenniejszych
okazów na szczęście zachowały się, gdyż były przechowywane
nie w Dębkach. Mam fotografie 72 przedmiotów z nieistniejących
już zbiorów w Dębkach.
Zbiory te zawierały dwojakiego rodzaju przedmioty, po pierwsze, kultury matrialnej, po drugie okazy sztuki kaszubskiej.
Przedmioty kultury materialnej składały się z następujących
działów: 1) dawnych mebli kaszubskich, 2) odzieży, 3) sprzętów
gospodarskich, 4) narzędzi rolniczych, 5) wyrobów koszykarskich
i w ogóle plecionkarskich, 6) wyrobów kowalskich, 7) 'przedmiotów z rybołówstwem związanych, 8) tabakierek' i p~zyrządów
służących do wyrobu tabaki, 9) różnych przedmiotów, nie mieszczących się w powyższych dział?ch.
Okazy sztuki kaszubskiej składały się: 1) z malowideł na drzewie i szkle, 2) z ceramiki, 3) z haftów, 4) z rzeźb.
Z przedmiotów, które się znajdowały w muzeum w Dębkach,
można było by wiernie odtworzyć wnętrze dawnej izby kaszubskiej bo nie brakowało w nim ani żadnego rodzaju sprzętów domowych, ani żadnego rodzaju okazów sztuki ludowej, ozdabiających niegdyś mieszkania Kaszubów.
465
mentem kwiatowym, drugie rodzinne rozsuwane na 6 nogach,
z firanką, trzecie ze śladami dawnego jednostajnego pomalowania, czwarte składające się z dwóch ław, które na noc zsuwano
i nakrywano siennikiem); ława składająca się z dwóch części
(pod prostym kątem złożonych), do postawienia przy piecu (tzw.
komka); 10 skrzyń, na niektórych zachowały się nieźle malowidła
(dwie z nich mają daty 1843 r., jedna 1844 r.); 5 szelbiągów
w rodzaju kredensów (Fot. 2), zwanych tabrotami, (z których
i
l
.-
,
.,,'
"
'J
I
Do działu dawnych mebli należały: stół dębowy w dole wiązany; ława z malowanym oparciem; 6 stołków, (niektóre z oparciami malowanymi w kwiaty); 2 fotele (jeden rzeźbiony, drugi
z wyplatanym siedzeniem z korzeni leszczyny) oraz stołek z takim samym wyplatanym siedzeniem 12; 4 łóżka (jedno z orna12 Fotografe
4 stołków, fotelika z wyplata:1ym siedzeniem i z takimże
siedzeniem krzesła zostały umieszczone w pracy A. W r z a s e k, Kaszubski przemysl
ludowy,
Poznań 1939, s. 9-11.
Fot. 21. Szelbiąg w rodzaju kredensu, zwany
(Muzeum Kaszubskie w Dębkach)
JO "Lud",
t. XLIV.
tabrot.
466
467
jeden w kwiaty malowany, a drugi trójkątny do postawienia
w kącie izby, pozostałe ze śladami malowideł); kołyska na 4 nóżkach wpuszczonych do biegunów. Stare stołki kaszubskie mają
formę renesansową, podobną zupełnie do stołków na Podhalu,
a dawniej rozpowszechnioną i w innych częściach Polski.
Prawie wszystkie wymienione staroświeckie meble zostały
w okolicach Żarnowca z izb usunięte i zastąpione nowoczesnymi
meblami; nawet zegary z tarczami malowanymi i wagami są jako
niemodne wypierne z izb kaszubskich przez tanie budziki. W innych okolicach Kaszub, głównie południowych można jeszcze, jak pisała w 1'. 1937 dr Stelmachowska - "zauważyć ... niekiedy
w starych chatach dawny sprzęt zdobiony, a więc szelbiągi malowane z dekoracyjnym ornamentem, skrzynie malowane w kwiaty z przeważającym ornamentem tulipana i róży, ławy i krzesła
malowane oraz oryginalne w kształcie stoły i łóżka" 13.
Z dawnej odzieży kaszubskiej zachowało się w ogóle bardzo
mało rzeczy. Uczony rosyjski A. Hilferding, który podróżował po
ziemi kaszubskiej w celach naukowych w 1856 r., już wtedy
zauważył, że u Słowińców i Kaszubów strój ludowy zupełnie
zanikał, bo nosili go jedynie ludzie starzy, i to tylko niektóre
części dawnej odzieży H. Toteż dział dawnych strojów w zbiorach
dębkowskich był bardzo skąpy, jeśli nie liczyć pięknie haftowanych czepców. Z dawnego stroju dotąd jest w środkowej części
Kaszub w użyciu tylko jeszcze "czapka futrzana męska (muca),
szyta z zabarwionej na czarno skóry owczej, z wysokim brzegiem
do spuszczania, której Kaszubi uparcie się trzymają i której niechętnie pozbywają się nawet w lecie" 15. Czapki takie nosili dawniej również Kaszubi z okolic Żarnowca. Dwa okazy takich czapek były w zbiorach dębkowskich, a nadto czapka rybacka, która
była niegdyś własnością ojca Augustyna Grena w Dębkach.
13 B.
S t e l m a c h o w s k a,
Warszawa
1937,
[Odbitka
z:]
Etnografia
Słownik
Pomorza
i Prus
Wschodnich,
Geograficzny
Państwa
Polskiego,
na jużnom
bieriegu
Bałtijskogo
t. 1, s. 208.
14
A.
moria,
H i l f e r d i n g,
Petersburg
15 L o r e n t z,
Ostatki
1862, s. 49.
op. cit., s. 30.
Sławian
Czapka ta pochodziła z dawnych lat, skoro syn jej niegdyś właściciela ma już obecnie przeszło 80 lat, będąc naj starszym mieszkańcem Dębków. - Z dwóch wymienionych czapek kaszubskich,
baranim futrem podszytych, jedna była z wierzchu skórzana,
druga z ciemnozielonego sukna. Nadto z dawnej odzieży męskiej
posiadało muzeum ciemnogranatową
męską kapotę (kurtkę)
z warpu, czyli z grubej tkaniny wełnianej na krosnach wyrabianej. Ze stroju niewieściego miało muzeum kabat, od bardzo dawna już nie noszony przez Kaszubki, i innego kroju kaftanik czarny, także tylko dawniej noszony, oraz dwa czarne czepce niehaftowae, które niegdyś nosiły stare bialki tj. stare Kaszubki.
Dział sprzętów gospodarskich zawierał żarna ręczne w kadłubie stołowym, stępę ręczną z jednego pnia (do tłuczenia ziarna na
kaszę), stępor młotowaty, dwie maślnice w kształcie skrzynki na
biegunach, nosidło typu nieckowatego, duży warsztat tkacki
(krosna), 3 przyrządy do obrabiania lnu, 3 kołowrotki różnego
kształtu, 4 motowidła, ręczną maglownicę, 2 kijanki do prania
bielizny, duże niecki w kształcie koryta do zarabiania ciasta na
chleb, ławę do strugania wyrobów z drzewa, sieczkarnię ręczną,
przyrząd do prania wełny, dwa wiadra skórzane na wodę, które
dawno wyszły z użycia, ul pleciony ze słomy, takiż lecz z nadstawką drewnianą, 3 wagi drewniane z ciężarkami z cegły; również drewniane następujące rzeczy: latarnię, pułapkę na szczury,
maszynkę do robienia kiełbas, łyżki, miarkę do zboża i skrzyneczkę na sól.
Z dwóch maślnic jedna była bardzo stara, innego zupełnie typu
niż maślnica, która była w Muzeum wdzydzkim 16, druga zrobiona przez stolarza wJeidzinie na wzór wdzydzkiej (Fot. 3, Fot. 4).
Fischer, powołując się na niemieckie dzieło Gulgowskiego
o Kaszubach, pisze, że do skrzynki maślnicy na biegunach "wstawia się naczynie ze śmietaną, a potem się nią buja i w ten sposób
wyrabia masło" 17. Do starej maślnicy na biegunach, która była
w zbiorach w Dębkach, nie wstawiało się naczynia ze śmietaną,
11
17
G li l g o w s k i, op. cit., s. 66.
F i s c h e r, op. cit., s. 15.
468
469
a wprost wlewało się ją do skrzynki, która była przedzielona
\V środku prostopadłą
deszczułką, z licznymi okrągłymi otworami, a w górze szczelnie zamykana kwadratową deseczką·
Do działu narzędzi rolniczych należały następujące przedmioty:
3 drewniane pługi-radła, z których jeden mały służył, jak mi to
wyraźnie zaznaczył były jego właściciel, do orania ludźmi, a nie
,
były tak trwałe, że np. krzesło przez liczne lata używane, a potem
wyrzucone na strych jako nieużyteczny grat, gdyż było częściowo
stoczone i spróchniałe, zachowało w wybornym stanie siedzenie,
które wskutek częstego używania lśniło się jak szkło; wreszcie
do wyrobów koszykarskich należy zaliczyć żak z wikliny na wę-
,. "'_.A"T-··--'-~··-···""'-1
.
Fot. 22. Maselnica z pcczątku XIX w. (Muzeum
SzubsKie w Dębkach)
!
Ka-
końmi; brona cała drewniana; cep, który miał połączony dzierżak
z bijakiem rzemieniem ze skóry węgorza; kosa; grabie drewniane,
pojedyńcze jarzmo podgarlicowe, używane przyoraniu
jednym
wołem.
Do wyrobów koszykarskich i w ogóle plecionkarskich należały
różnego rodzaju koszyki, niektóre z dnem płaskim drewnianym,
4 wiaderka bardzo ściśle plecione z korzeni drzew iglastych, służące do noszenia wody, przy czym do trzymania ich w ręku służył
rzemień przymocowany do wiaderka w górnej jego części
w dwóch przeciwległych miejscach. Wspomniane wyżej wyplatane siedzenia fotela i krzesła paskami dartymi z korzeni leszczyny,
Fot. 23. Maselnica wykonana na wzór znajdującej
się niegdyś w Muzeum we Wdzydzach, wykona:la
przez stolarza \v Jeldzinie.
(Muzeum Kaszubskie
w Dębkach)
gorze, jakich obecnie nie używa się wcale, znaleziony niedaleko
ujścia Piaśnicy w błotnistym dawnym jej łożysku, które zmieniła w 1914 r. w czasie wielkiej burzy morskiej tamującej odpływ
jej wody do morza. W czasie tej pamiętnej burzy półwysep helski
został przerwany.
W dziale wyrobów kowalskich i ślusarskich były stare zamki
przy skrzyniach i jeden duży zamek zapewne do wielkich drzwi,
duża motyka do kopania rowów tzw. haka, trójnóg do stawiania
na nim garnków w kominku, hak dwuramienny z jednym ramieniem zakrzywionym kabłąkowato, służący do przyciągania i odpychania łodzi, a także do rozrywania strzechy w czasie pożaru.
W dziale przedmiotów z rybołówstwem związanych znajdowały się: dawne liny rybackie z drzewa i model przyrządu do ich
471
robienia; kilkadziesiąt pławików z merkarni rybackimi, wyrzuconych w Dębkach na brzeg przez morze w różnych latach; modele
sieci do łowienia fląder i krewetek w morzu oraz ryb w stawach
i rowach; modele żaków do łowienia węgorzy w morzu i w Piaśnicy; model łódki rybackiej; drewniane czerpaki do wyle ..vania
wody z łodzi, wreszcie duża kilkumetrowej dugości łódź zrobiona
\"l
drugiej połO\"'7ieXIX wieku Vi nadmorskiej wiosce kaszubskiej
w Białog6rze na ówczesnym Pomorzu pruskim, nabyta przez nieżyjącego już rybaka w Dębkach Augustyna Kura i przez wiele
lat przez niego używana do połowów morskich.
Wśród Kaszubow niezmiernie rozpowszechnione jest zażywanie
t<::.baki,którą da\;vniej sami wyrabiali z liści tytoniowych. Do tego
celu służyła im zwężająca się ku dołowi okrągła misa, wewnątrz
chropo'vvata, w której miażdżyli wysuszone liście rozcieraczem
w kształcie maczugi, zwanym tabacznik
lub mjeLók, po czym
przesiewali sproszkowane liście przez sitko własnego wyrobu.
Wszystkie te trzy przedmioty znajdowały się w zbiorach dębkowskich, jak również różnego rodzaju tabakierki. Tabakę miał Kaszuba zawsze przy sobie bądź w zakorkowanych flaszeczkach białych, niebieskich lub zielonkawych, bądź w tabakierkach, których
trzy rodzaje są rozpowszechnione. Robione są one przez wiejskich
rzemieślników
kaszubskich.
Do najładniejszych należy rożek
(rożk), wyrabiany z górnej części rogu krowiego, wyskrobanego,
aby stał się możliwie cienkim, po czym ostry koniec rogu zagina
się ku dołowi, a potem nadaje się tabakierce kształt płaski. Tabakę wsypuje się przez dolny koniec tabakierki, zamykany wieczkiem drewnianym. W zagiętym końcu robi się otwór, przez który
wysypuje się tabakę. Otwór ten pozostaje stale otwarty, bo wskutek zagięcia rożka tabaka się nie wysypuje, jeśli tabakierką nie
potrząsał. Drugi rodzaj tabakierek wyrabia się z rogów baranich.
Mają one kształt owalny. Trzeci rodzaj tabakierek vlyrabianych
z kory wiśniowej lub brzozowej, ma także kształt owalny. Wszystkie te rodzaje tabakierek znajdowały się w muzeum w Dębkach
(różki w kilku nawet egzemplarzach różnych wielkości). Była
tam również wspomniana już tabakierka z drzewa z pięknie wyrzeźbioną. głową Zyda.
Tabakierka była, a poniekąd jest, ulubionym przedmiotem Kaszuby, z którym się nie rozstawał; nawet czasem do trumny nieboszczykowi wkładano ją, o czym Lorentz wspomina, pisząc, że
"Kaszubi na Pomorzu Niemieckim dawali dawniej zmarłemu do
grobu śpiewnik, monetę, jakiś przedmiot ulubiony, np. jego tabakierkę ..." 18.
Do działu różnych przedmiotów, które znajdowały się w zbiorach dębkowskich, należy zaliczyć kilka lasek domowego wyrobu,
laskę sołtysowską, (kleica, kozełj, parę fujarek, drewnianą formę
cio robienia cegieł, 4 stare zegary (jeden z drewnianymi walcami,
pochodzący od Jana Labudy ze Starzyna), 2 drewniane sikawki
ręczne do gaszenia ognia, dożynkowe bukieciki z kłosów w kształcie serca, parę zabawek: tyrkawkę
zwaną także klekotką i bąk
(kołowrotek
albo krużel), drewniany przyrząd do zdejmowania
obuwia tzw. piesek, 4 ręczniki na krosnach zrobione.
Muzeum w Dębkach posiadało daleko mniej okazów sztuki ludowej kaszubskiej niż kultury materialnej, np. obrazek na szkle
malowany tylko jeden, już wspomniany, małych rozmiarów, bo
171/2 X 271/2 cm. Do malowideł na drzewie należały ornamenty
na sprzętach domowych: szelbiągach, skrzyniach, ławach, stołkach, łóżkach.
W dziale ceramiki były dwa malowane stare dzbany, 2 dwojaki,
piece z malowanymi kaflami, dwie stare kropielniczki gliniane,
oraz współczesne wyroby ceramiczne Necla z Chmielna i Meissnera z Kartuz.
Szczególnie interesowałem się haftami i rzeźbami. Miałem
w zbiorach 6 czepców haftowanych. Pięć z nich było odmalowanych w naturalnej wielkości w r. 1937, w którym przygotowywałem pracę o haftach kaszubskich, o czym wspomniała dr Stelmacho\lska w swoim dziele o kaszubskiej sztuce ludowej 19. Miałem również akwarele wykonane przez artystkę malarkę innych
da\;vnych haftów kaszubskich, znajdujących się na sukienkach
madonn w kapliczkach domowych w Zarnowcu i w jego okoli18
L o r e :1 t z,
op. cit.,
s. 71.
'9 S t e l m a c h o w s k a,
Sztuka
ludowa
na Kaszubach,
s. XI.
472
473
cacho Na niektórych madonnach były dwie sukienki, spodnia
i wierzchnia: Udało mi się otrzymać do zbiorów tylko jedną spodnią sukienkę, bo z kapliczkami Kaszubi rozstawać się nie chcieli.
Wypożyczyli mi je jednak do Dębków, gdzie zostały madonny
i ich sukienki odmalowane i odfotografowane. Niestety, wszystkie akwarele haftów, które przywiozłem z Dębków do Poznania,
nie ocalały w czasie wojny. Więc i zamierzona praca moja o haftach kaszubskich nie doszła do skutku.
W Muzeum w Dębkach nie brakło i współczesnych haftów, gdyż
wskrzeszone przez Teodorę Gulgowską hafciarstwo kaszubskie
rozwijało się dość pomyślnie, także dzięki instruktorkom hafciarstwa, które urządzały kursy po wsiach. Odbył się taki' kurs również w Krokowie, wsi odległej o kilka kilometrów od Żarnowca.
Prowadziła go rodowita Kaszubka Bronisława z Wryczów Plińska
z Wiela, żona artysty rzeźbiarza Teodora Plińskiego. Z tego powodu i w okolicach Żarnowca pojawiło się niemało nowych haftowanych rzeczy.
Na SZczęSClew Żarnowcu i okolicznych wsiach, w Odargowie,
Lubkowie, Jeldzinie i Sławo szynie zachowały się do naszych czasów dawne rzeźby kaszubskie, a zapewne i w innych wsiach, które
należały do obszernej parafii w Żarnowcu, dopiero po drugiej
wojnie światowej zmniejszonej przez utworzenie parafii w Krokowie (Fot. 5).
Co się tyczy okazów dawnych rzeźb ludowych kaszubskich, to
utarło się zdanie, że zachowało się ich niewiele. O rzeźbach kaszubskich wspominają w kilku tylko wierszach zarówno Gulgowski, jak i Fischer. Znacznie obszerniej rozwodzi się o nich Stelmachowska, lecz i ona opisuje szczegółowo zaledwie kilka rzeźb,
podając ich fotograficzne reprodukcje, a o innych wspomina
ogólnikov'lo ~o. Gulgowski, entuzjasta sztuki ludowej kaszubskiej,
wysoko podnoszący wartość artystyczną kaszubskich obrazów na
szkle i rzeźb, pisał o jednych i drugich, że zachowało się ich
mało 21. Fischer wszystkie uwagi swoje o rzeźbie kaszubskiej
zamknął w niespełna 4 następujących wierszach: "O znacznym
poczuciu artystycznym ludu kaszubskiego świadczą także pięknie
w drzewie rzeźbione przydrożne figury, które tak kształtem
swym jak nawet nazwą "bożą męką" wiążą się jak naj ściślej z podobnymi wytworami polskiej sztuki ludowej" 22.
S t e l m a c h o w s k a, Sztuka ludowa
G u l g o w s k i, op. cit., S. 84.
22 F i s c h e r,
op. cit., S. 238 (98).
20
21
na Kaszubach,
S.
49-53.
Fot. 24. Dawna rzeźba kaszubska z Odargowa.
(Muzeum Kaszubskie w Dębkach)
474
W Muzeum w DGbkach było wprawdzie tylko 9 okazó\v rzeźb
kaszubskich, ale było ich w okolicy więcej i to najlepszych, w domowych kapliczkach w Żarnowcu, Odargowie i Sławoszynie.
W Muzeum były następujące rzeźby: 1) Matka Boska z Dzieciatkiem Jezus polichromowana, zupełnie dobrze zachowana, poch"o..
dząca z Lubkowa; 2) z tejże wsi poC'Lodząca rzeźba i=.olichromowana postaci niewieściej siedzącej, mcże Jakiej świętej; 3) polichromowana figura z Jeldzina, uszkodzona (brak jednej ręki)
może św. Scholastyki (wysokość 46 cm); 4) madomla ze Sławoszvna, rzeźba bardzo prym:tywna ze śladami złocenia, u;;/~kodzo;13
(brak nosa i obu rąk od przedramion poc ~ynając); prz0drhmiona
były oddzielnie rzeźbione i na sztyftach osadzone o czym świadczą
otwory w ramionach), głowa nieproporcjonalnie mała, wysokość
figury 29 cm, a z rzeźbioną podstawką, do której jest przyklejona
i gwoździem przybita - 34 cm.); trzy rzeźby stolarza, rzeżbiarza
z J eldzina Franciszka Lemkego, ż)jącego w drugiej połowie
XIX wieku, a mianowicie: 5) fotel z wyrzeźbionym aniołem na
oparciu u góry i na końcach poręczy z artystycznie wykonanymi
łbami żmij; 6) ołtarzyk domowy wysokości 140 cm, bardzo dobrze
zachowany; 7) ozdobna :;zafeczka, co :lajmniei J 00 cm wysokości
z 6 rzeźbami (z dwiema głowami mfiskimi, ~ tyluż nie~ieścimi
i. u SZCZ?tu z dwiema postaciami brodatymi męskimi w postaci
SIedząceJ, plecami do siebie zwróconymi); 8) szopka zrobiona
przez Okroja w Wybudowaniu pod Karlikowem z figurkami ludzkimi i zwierzęcymi z drzewa wyrzeźbionymi i z gliny ulepionymi:
9) w~pomniana już tabakierka z wyrzeźbiona głową Żyda. Do
sztukI l.udowej można zaliczyć do pewnego stopnia także krzyż
dwa lIchtarze misternie znbbne z drobnych patyczków.
Z obu stron drzwi, pro\h;adzących do zbiorów w dworku umieszczonych, znajdowały się dwa duże żarna neolityczne, znalezione
przeze mnie, jedno przy drodze z Żarnowca do Lubkowa, drugie
w Pucku przy kościele, które podstawione było pod rynnę. Żarna
te pochod~ą z przed kilku tysięcy lat. Ówcześni mieszkańcy, może
p~z.odkowle Kaszubów, pracowicie je wyrobili, wyżłabiając w gramCI~ owalne mi.ejsce do wysypywania ziarna, które okrągłym
kamIennym rOZCIeraczem miażdży li.
475
W Muzeum był też kącik z kilkunastoma, nie włączonymi do
ir,\\-entarza zbiorów etnograficznych, okazami przedhistorycznymi, jak urnami i innym: naczyniami, oraz z kilku toporkami kamiennymi znalezionymi przez Kaszubó\v przy uprawie roli.
Te pochcdzące od KasZLibów okazy przedhistOl-yczr;e były czasem
dla mnie cenną wskazówką, \V jakich miejscach mam robić poszuki\vania archeologiczne, które prawie corocznie przedsiębrałem
\v czasie letniego pob:vtu \'17 Dębkach, a wyniki ich przcdsta\viałem
\V Komisji A:>.tropologicznej Polskiej Akademii Umie.iętności.
Jakby m:upelnier..iem zbiorów muzealnych był piękny ołtarz
w stylu kaszubskim w oddalonej o kilkadziesiąt kroków od mego
domu kaplicy XX Zmartwychwstańców.
Wyrzeźbił go miłośnik
sztuki ludowej kaszubskiej, zdolny Kaszuba Teodor Pliński z Wiela, miejsca urodzenia sławnego poety kaszubskiego Jarosza Derdowskiego. Jako stypendysta Fundacji Nauka i Praca im. rektora
Heliodora Święcickiego ukończył on najpierw Szkołę Zdobniczą
\v Poznaniu, a później Akademię Sztuk Pięknych 'vV Krakowie.
Smutny był los rzeczy, o których wyżej wspomniałem. Niemcy
z wielką pasją mścili się w czasie wojny na Dębkach, które po
pierwszej wojnie światowej stały się poniekąd ośrodkiem polskości dla całej okolicy, gdyż w tym samym domu, w którym były
zbiory kaszubskie, znajdowała się także biblioteczka. Przed wyjazdem z końcem lata z Dębków zostawiałem u nauczyciela
w Zarnowcu co roku kilkadzliesiąt książek, coraz Ito innych,
z których korzystała ludność kaszubska w zimie, gdy było mniej
pracy. Hitlerowcy snadź postanowili przede wszystkim zniszczyć
domy letników w Dębkach. Jedną murowaną piętrową willę
rozebrali do fundamentów, z drugiej pozostawili tylko trochę
muru dolnej części domu. Śladu nie pozostało z kilku drewnianych domów letników i z chatki w stylu kaszubskim, w której
była część mniej wartościowych okazów muzealnych. Z dworku,
w którym było muzeum, wywieźli najpierw drzwi i okna z futrynami, po czym zabrali się do rozbierania dachu, ale zdążyli tylko
część jego zniszczyć.
Co się stało ze zbiorami T:1uzealnymi i umeblowaniem kilkunastu pokoi, dokładnie dowiedzie0 się nie mogłem, bo rozmaitE'
477
476
wieści o tym krążyły, między innymi, że sprzedawano za bezcen
meble. Dębki przechodziły i później w czasie wojny różne koleje.
Przez pewien czas cała ich ludność była z nich wysiedlona.
Zbiory kaszubskie odznaczały się tym, że pochodziły prawie
wyłącznie z Żarnowca i jego okolic, a więc z bardzo niewielkiego
terytorium pow. puckiego. Z ocalałych kartek inwentarza wynika,
że spośród 94 okazów, szczegółowo wymienionych w kartach,
pochodziło: z Lubkowa '34, z Żarnowca 9, tyleż z Wybudowania
pod Odargowem, z Jeldzina 6, tyleż z Dąbrowy, ze Sławoszyna 5,
z Dębków 4, z Kartoszyna 3, tyleż z Tyłowa, po 2 z Wybudowania
pod Żarnowcem, z Krokowy, Poręby pod Sobieńczycami, z Karlikowa, ze Starzyna i z pow. kartuskiego, po 1 z Nowego Dworu
pod Żarnowcem, z Nadola i Sobieńczyc. Prawdopodobnie i inne
okazy w liczbie 156 pochodzily również pr<lwie wszystkie z tych
samych miejscowości: z .pow. plckiego, a tylko kilka, a najwyżej
kilkanaście z pow. wejherowskiego i z pow. kartuskiego, z którego
pochodziły tylko dwa współczesne hafty.
Gdy przyjechałem po wojnie do Dębków, zastałem dom w iście
opłakanym stanie. Nie tylko nie było w nim ani drzwi, ani okien,
lecz nawet podłóg, a piece we wszystkieh pokojach rozbite. Piec
kaszubski z malowanymi kaflami został rozbity na drobniutkie
kawałki widać z premedytacją. Część tych kawałeczków pozostała
w miejscu, gdzie stał. Drewniane ściany i sufity w mansardowych
pokojach, użyte zostały zapewne na spalenie. Z zabytków kaszubskieh pozostał dawny ceglany piec chlebowy, wolno stojący,
w którym piekli niegdyś chleb dawni jego właściciele. Pozostały
także na dworze na dawnym miejscu dwa bardzo ciężkie żarna
neolityczne. Wśród drobnych szczątków pieca z malowanymi
kaflami znalazł się ułamek rzeźby z ozdobnej szafeczki, zapewne
potrzaskanej i użytej na opał.
Po wojnie, po naprawie zniszczeń w domach w Dębkach, okazało się, że nadających się do zamieszkania domów pozostało
tylko 12, a było ich w 1939 r. 22. Zniszczony został ołtarz w stylu
kaszubskim w kaplicy w Dębkach. I twórca jego Teodor Pliński
już nie żyje. Zeszedł również do grobu Michał Gaffke (Gawk)
z Jeldzina, zdolny cieśla i stolarz, który zrobił na moje zamó-
wienie kilkanaście stołków kaszubskich, stół i ławę na wzór
znajdujących się w Muzeum, i pięknie je pomalował motywami
kaszubskimi; rozstał się z tym światem Jan Gren, dawny mieszkaniec Dębków, który zrobił modele sieci rybackich dla Muzeum
i umiał wyplatać krzesła korzeniami leszczyny oraz wyrabiać
liny z drzewa; umarł także Jan Fleming, zwany Flemontem,
również dawny mieszkaniec Dębków, który umiejętnie wyplatał
ze słomy ule. Ubyli ci starzy Kaszubi, którzy podtrzymywali
resztki tradycji kaszubskiego przemysłu ludowego w okolicach
Żarnowca.
W końcu sierpnia 1939 r. przywiozłem z Dębków do Poznania
tabakierki kaszubskie, czepce haftowane nićmi złotymi, srebrnymi
i jedwabnymi, obrazek na szkle i jedną madonnę, tę najprymitywniej wykonaną, z odbitymi rękami i nosem. Jakby na
ironię losu ta jedyna rzecz znalazła się po wojnie u któregoś
z moich znajomych, natomiast przepadły czepce, obrazek, tabakierki i akwarele czepców i madonn kaszubskich. Ocalały tylko
fotografie, już teraz jako pamiątki po Muzeum.
MUZEUM W PŁOCKU
Muzeum w Płocku powstało w 1950 r. w wyniku wydzielenia
Muzeum z Towarzystwa Naukowego Płockiego i podporządkowania go Muzeum Narodowemu w Warszawie. Od tego momentu
tutejsze Muzeum otrzymało nazwę "Muzeum w Płocku" i zostało
zaliczone do typu regionalnego.
Muzeum nie posiada własnego gmachu i mieści się w dwóch
budynkach Towarzystwa Naukowego P~ockiego. Oba budynki
znajdują się przy reprezentacyjnym placu przylegającym do dawnego terenu zamkowego książąt mazowieckich.
W budynku przy pl. Narutowicza nr 8, który w swej części
najstarszej pochodzi z XV w., znajduje się biuro Muzeum oraz
magazyny; Jest to również siedziba Towarzystwa Naukowego
Płockiego z cenną biblioteką Im. Zielińskich.
W budynku przy pl. Narutowicza nr 2, który pochodzi z I poło
XIX w. mieszczą się stałe działy Muzeum, a mianowicie; parter --
Dz. Geologii z Mineralogią, I p. - Dz. Archeologii Mazowsza
Płockiego. Dz. Historii Płocka, Dz. FaL~nyPolskiej; II p. - TVlagazyn Dz. ArcheologiczY1ego.
W budynku tym zamieszkuje również 8 rodzin oraz dwa lokale
użytkowane są przez instytucje usługowo-handlowe.
Ogółem II.'!uzeum posiada 22 pomieszczenia w tym 8 sal wystawo\vych. Powierzchnia sal wystawowych wynosi 293,91 m2, a ogólny metn'ż 504,27 m~. Ogromne trudności lokalo'tve paraliżują
planowy rozwój Muzeum. Odczuwa się brak pomieszczenia na
wystawy czasowe, na sale odczytowe i na pracownię konserwatorską. (Otwarcie Dz. Etnograficznego uzależnione jest również
od uzyskania nowych lokali.) Muzeum w Płocku posiada około
3 tysięcy eksponatów w tym blisko 300 pozycji etnograficznych;
część ich odnosi się do regionu płockiego. Do ciekawszych eksponatów należą skrzynie ludowe, tkaniny i ceramika. Sanniki w pow.
gostynińskim naj żywiej zachowały ludowe meblarstwo, zdobnictwo wnętrz i barwny ubiór kobiecy.
W zbiorach tutejszych jest wiele przykładów sztuki garncarskiej
z końca XIX wieku. Część zbiorów etnograficznych jest nieokreślona, pochodzi z różnych okolic Polski a nawet krajów zamorskich. Obecnie przy opracowywaniu Dz. Etnograficznego wskazane jest powiększenie zbiorów drogą zakupów czy też wymiany.
Własne badania muzealne prowadzone są w terenie w związku
z urządzaniem Dz. Etnograficznego. Do roku 1955 w gmachu Muzeum urządzane były czasowe wystawy, a z chwilą zajęcia sali
na Dz. Geologii z Mineralogią, wystawy czasowe organizowane
były w lokalach obcych na mieście.
Biblioteka Muzeum posiada około 200 pozycji z zakresu sztuki
i muzealnictwa. Muzeum nie ma archiwum.
W latach 1956/57 kierowniczka Muzeum wydrukowała 2 prace
w kwartalniku pt. "Notatki Płockie" wydawanym przez Komisję
Badań nad powstaniem i rozwojem Płocka.
W ramach pracy społecznej wygłaszane są stale odczyty w tutejszych szkołach i miejscowych instytucjach. Nawiązano ścisły kontakt z Muzeum w Toruniu, gdzie w Dz. Etnograficznym Kierowniczka Muzeum odbyła w 1957 r. 3-tygodniową praktykę.
Muzeum w Płocku winno się specjalizować w kierunku historycznym i przyrodniczym, jednocześnie prowadząc etnograficzne
prace badawcze w terenie.
K7'ystyna
PARK ETNOGRAFICZNY
Mierzejewska
W ZUBRZYCY GORNEJ NA ORAWIE
Podstawą organizacji Parku Etnograficznego
w Zubrzycy Górnej była
darowizna z 1937 r., dokonana przez rodzeństwo Joannę Wilczkową i Aleksnadra Lattyaka :la rzecz ówczesnego Pań.stwa Polskiego. Na dar składa
się dworek drewniany, pochodzący z XVIII w., rodowa siedziba nobilitowanych sołtysów i zasadźców Zubrzycy Górnej, Moniaków, oraz budynki
gospodarcze, pochodzące z pierwszej polowy 19 w. Obiekty powyższe roz·
mieszczone są na terenie ogrodu o powierzchni 6 ha, odz:J.aczającego si~
pięknym starodrzewem. Akt darowizny przewidywał pomieszczenie w starodawnym dworku muzeum, poświęconego kulturze ziemi orawskiej.
Po śmierci ostatniej spadkobierczyni,
Joan:ly Wilczkowej, konserwator
wojewódzki przeprowadził w 1953 r. remont dworku, przy czym przywrócono, w niektórych szczegółach pierwotną post~ać obiektu, zreko:lstruowano
brakujące szopy na podstawie inwentaryzacji
B. Tretera oraz prze:J.iesiono z sąsiednigo Pod wilka zabytkową
karczmę i zorganizowano w niej
schronisko turystyczne. Postawiono ją w pobliżu dworku. Ponieważ dworek służący sołtysiej rodzinie nie jest, ze względu na swoje rozmiary, typowym okazem budownictwa orawskiego, zakupiono w 1956 r. w Jabłoce
chłopską "chatę z wyżką" posiadającą na sosrębie komnaty datę 1764 r.
Prace nad przeniesieniem jej na teren Parku są w toku. Dalszy plan prac
konserwatorskich
przewiduje przeniesienie budynków przemysłowych, które w nie dawnej przeszłości składały się na całośc gospodarstwa sołtysiego,
jak: folusz, olejarnia, młyn i tartak. Administrację
Parku powierzyło Ministerstwo Kultury i Sztuki Polskiemu Towarzystwu Turystyczno-Krajoznawczemu, które związało ruch turystyczny
beskidzki z działal;lOścią
oświatową Parku Etnograficznego.
Park Etnograficzny
Orawski jest zamierzeniem
o znaczeniu ogólnopolskim. Czołowym eksponatem
Parku jest dworek, wywodzący swoją
architekturę
z ściśle chłopskiej chaty orawskiej lecz różniący się od :liej
dwukrotnie
większymi rozmiarami. Najcenniejsze
pomieszczenie dworku
stanowi czarna izba, kurna, z nalepą, kotłem zawieszonym nad otwartym
ogniskiem oraz wielkim piecem, bez przewodów komi:lOwych.
Organizacja ekspozycji muzealnej w dworku l przyległymi szopami polegać będzie na pracy etapami, w miarę u?:y,skiwania kredytów na zakup
480
zbiorów. Podstawę finansową Muzeum stanowią dotacje Zarządu Głównego PTTK.
Scenariusz
ekspozycji przewiduje
zorganizowa:lie
w lewym skrzydle
dworku wystawy wnętrza chłopskiej chaty orawskiej,
typu skansenowskiego. Prawe skrzydło dworku przeznaczono na wystawę sztuki ludowej
Orawy. Dotychczasowa
działalność objęła zakupy zbiorów, przeprowadzone pod kątem wyposażenia lewego skrzydła dworku, realizację ekspozycji
izby czarnej oraz częściowo białej i komór. Obszer:1e pomieszczenia budynków gospodarczych przeznaczone są na wystawę sprzętu gospodarczego
oraz wystawę ciesiołki orawskiej. Liczba dotychczas zakupionych
eksponatów wynosi 236 szt.
Obowiązki admi:listratora
i pracownika
oświatowego pełni kierownik
schroniska turystycznego.
Organizacja Muzeum pozostaje w rękach członków Podhalańskiej
Komisji Opieki :lad Zabytkami,
stanowiącej
Sekcję
Oddziału PTTK w Zakopanem. Członkowie Komisji, w większości pracownicy Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem, prowadzą od września 1955 r.,
w ramach działalności społecz:1ej, zakup eksponatów
w terenie i prace
nad ekspozycją. Pomocą w akcji oświatowej
będzie przewodnik-ulotka,
przygotowany
przez pracowników
Muzeum Tatrzańskiego.
W łączności z organizacją Muzeum w Zubrzycy Górnej pozostaje praca
o charakterze
naukowym,
której celem jest etnograficzne
opracowanie
Orawy.
Wanda
i
I,
j
Jostowa
K
R
PROFESOR
o
N
I
K
A
DR BOŻENA STELMACHOWSKA
Wspomnienie
pośmiertne
Nauka polska pO:1iosła
bolesną stratę - w dniu
21 listopada 1956 r. zmarła
w Toruniu dr Bożena Stelmachowska, profesor etnologii i etnografii
Uniwersytetu
M. Kopernika
w
Toruniu,
kierownik
Katedry i Zakładu Etnografii
U.M.K.
Profesor
B.
Stelmachowska
urodziła
się 5
grudnia 1889 r. we Wrześ:1i
w Wielkopolsce. W pobliskim
Poznaniu
pobierała
naukę w szkole średniej,
i na tamtejszym
Uniwersytecie
odbywała
wyższe
studia w zakresie etnografii i etnologii oraz prehistorii pod kierunkiem
wybitnych profesorów:
Jana
Sta:1isława BystroniaJ i Józefa Kostrzewskiego.
Jedną z Jej pierwszych
prac
l._
zawodowych było kierowanie w latach
1933-1939
placówką muzeabą,
Muzeum Miejskim w Poznaniu. W tym okresie odbyła
szereg wyjazdów do zagranicznych
muzeów celem pogłębienia przedmiotu.
Były to kolejne wyjazdy do Berlina, Monachium, Wiednia, Paryża, Dijon,
Florencji, Rzymu, Kolonii, Strassburga,
Szczecina, Stuttgartu,
Pragi, Wenecji, Ge:1ui i in.
I
31 "Lud",
t. XLIV.
