http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5037.pdf
Media
Part of Księga i dom z San Michele/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4
- extracted text
-
,,Wzgardziwszy pomocą architekta", lsadora Duncan wraz z całym klanem Duncanów budowała w bliskim sąsiedztwie Akropolu swoją przyszłą siedzibę
i jednocześnie świątynię nowego kultu, któremu patronować mieli greccy herosi i bogowie. 1 We wspomnieniach wielkiej tancerki, opowiadającej o mozolnej i ostatecznie bezoowocnej budowie owej świątyni,
znajdujemy jakby echo z tego samego czasu - podobnej pasji innego człowieka Północy, Axela Munthe.
Też zbierającego kamień na budowę, kopiącego pełną
starożytności ziemię, drżącego na widok ruin i darzą
cego uwielbieniem śródziemnomorski lud, wywodzący
się od starożytnych. A wysiłki te przywodzą z kolei na
myśl tak częste w epoce fin de siecle próby architektonicznej materializacji "śródziemnomorskiego marzenia", domu greckiego albo rzymskiego.
Próby takie szczególnie interesowały artystów
i uczonych, jakby szli śladami cesarza Hadriana, twórcy takiej idealnej "artystycznej willi" w Tibur (Tivoli).
Poszukiwania owe obejmują zarówno amatorskie wyobrażenia antyku, "lepione" nawet własnoręcznie
(a najlepiej z udziałem miejscowych, greckich czy wło
skich robotników) siedziby, jak i profesjonalnie projektowane, archeologicznie wierne naśladownictwa
wzorów starożytnych. Najdoskonalszym przykładem
tego ostatniego zjawiska wydaje się Villa Kerylos w Beaulieu koło Nicei, wybudowana w latach 1902-08 dla
archeologa Theodore'a Reinacha na wzór greckiego
domu z Delos. Dla pierwszej zaś tendencji modelowa
jest realizacja willi San Michele na Capri.
***
W 1876 r. młody przybysz ze Szwecji Axel Munthe (1857 -1949) popłynął żaglówką na wyspę Capri.
Podobno już wtedy miał powziąć zamiar postawienia
tam domu - tak silny był zachwyt nad pięknem tamtejszej natury i swoistym charakterem mieszkańców.
W 1884 r. jako ceniony już lekarz Munthe ratował
mieszkańców Neapolu w czasie epidemii cholery.
W 1896 r., po dłuższym pobycie w Rzymie, gdzie prowadził prywatną praktykę lekarską, zaczął budować
na wysokim skalistym brzegu, na skraju miasteczka
Anacapri, wymarzoną siedzibę, którą nazwał Villa
San Michele. Budowa ciągnęła się długo, była wielokrotnie przerywana. Od 1903 r. Munthe, lekarz
szwedzkiego dworu, mógł jednak pozostawać nadal
na Capri, której klimat wybrała także szwedzka królowa Wiktoria spędzająca tam długie pobyty kuracyjne. Przeszło 55 lat życia Munthego upłynęło na wyspie.
W 1929 r. Munthe publikuje po angielsku autobiograficzną opowieść Księga z San Michele, o której myślał już od początku budowy domu, opowieść - dzieło
życia. Tłumaczona na całym świecie na kilkadziesiąt
języków uczyniła sławnego lekarza sławnym pisarzem.
W 1948 r., na rok przed śmiercią, zapisał swoją willę
na Capri państwu szwedzkiemu.z
ANDRZEJ PIEŃKOS
Księga i dom
z San Michele
Wyspa Capri była od czasów XVIII-wiecznych wypraw typu Grand Tour coraz bardziej popularnym
miejscem "magnetycznym", jako że Zatoka Neapolitańska ze wszystkimi jej atrakcjami kulturalnymi
i przyrodniczymi należała do obowiązkowych etapów
podróży edukacyjnej, a następnie turystycznej.
W epoce romantyzmu szczególnie upodobali sobie
skaliste brzegi Capri, a zwłaszcza Lazurową Grotę, malarze niemieccy i skandynawscy. Ferdynand Gregorovius w swoich Wędrówkach po Włoszech podreślał
szczególny nastrój, jaki panuje na wyspie.3
Od końca XIX wieku coraz intensywniejszy stawał
się tam masowy ruch turystyczny. Ściągali przybysze
z całego świata, zwłaszcza jednak z północnej Europy
i Stanów Zjednoczonych - dla nich Capri było namiastką raju. Wielu uczonych i artystów pozostawało
na wyspie dłużej . Byli wśród nich i tacy, którzy swoje
życie i twórczość postanowili związać z Capri, np.
francuski dekadent Jacques d'Adelsward Fersen,
szkocki pisarz Campton Mackenzie (piszący na
i o Capri, i tu osobiście budujący od 1915 r. swój
dom), Norman Douglas (także autor prozy dotyczącej
owego raju na ziemi). Odwiedzali Capri: Józef Ignacy
Kraszewski, Maria Konopnicka (autorka sonetu Capri), Stefan Żeromski, Jerzy Żuławski. Tu spędzał zesłanie Maksym Gorki, z którym spotykali się inni rosyjscy emigranci, m.in. Lenin.
Znany malarz i grafik młodopolski Edward Okuń
w swojej willi na Capri malował krajobrazy, przyjmował gości, rozczytywał się w miejscowych legendach,
które dodawały temu cudownemu miejscu jeszcze bardziej cudownego charakteru.4 W okresie międzywo
jennym na Capri osiadł inny znany malarz -Jan Styka, zakładając w stylizowanej na antyczną willi tzw.
Muzeum Quo Vadis. Owa galeria obrazów Styki wykorzystywała, w sposób charakterystyczny dla marketingowej taktyki malarza, skojarzenia klasyczne architektury i miejsca, w tym lokalizację na mitycznej wyspie,
obecność na niej licznej potencjalnej klienteli, a także
popularność w świecie "rzymskiej" powieści Henryka
Sienkiewicza.5
Najciekawsza artystyczna rezydencja na Capri bierze swój początek z fascynacji dziełem Axela Munthe.
W 1936 r. włoski pisarz i dziennikarz o barwnym życio
rysie Curzio Małaparte odwiedził Capri; szczególnie sil-
nie przeżył wizytę u Munthego w jego Villa San Michele. W latach 1938-42 wybitny włoski architekt awangardowy Adalberta Libera wybudował mu na odosobnionej skalnej ostrodze Massullo znakomicie stopiony
z krajobrazem dom. Sam Małaparte miał brać podobno
czynny udział w tworzeniu swojej casa d'artista, którą
następnie określał słowami "dom taki, jak ja". W odróżnieniu od licznych przykładów tak częstego w architekturze tego czasu nurtu "śródziemnomorskiego",
a także samej Villa San Michele, Casa Małaparte nie
odwołuje się do cytatów antycznych i nie jest zlepkiem
znalezisk. Konsekwentnie zostały tu zakomponowane
abstrakcyjne formy, zrodzone wprawdzie z racjonalizmu
awangardowej architektury lat 20., ale tu nasycone
niemal archetypiczną symboliką: prosty narys bryły,
przypominający kształt łodzi, parawan na tarasowym
dachu- jakby żagiel (miał osłaniać Małapartego w czasie jego jazdy rowerem po dachu), wielkie schody prowadzące na ów dach, a zdające się prowadzić na ołtarz
ofiarny, wreszcie różowy kolor elewacji, przypominają
cy pompejańską czerwień. 6 Powstała architektura sugestywna i oryginalna, odważnie- bo niemechanicznie
- wpisująca się w genius loci. Takiej architektonicznej
doniosłości nie ma z pewnością najsławniejszy dom na
Capri, Villa San Michele Munthego. Może nawet, jak
wiele innych charakterystycznych "domów artysty",
nie należy do architektury.
***
W Księdze z San Michele Axel Munthe pisze:
"Znajdę styl własny. (... ) Mój dom musi być otwarty,
niby grecka świątynia, dla wiatru, słońca i szumu morza! Światła, jak najwięcej światła! Światła (... ) Chcę,
aby kolumny z nieoszacowanego marmuru dźwigały
loggie i arkady; w ogrodzie niech spoczywają piękne
pamiątki z dawno minionych dni; kaplica stanie się cichą przystanią pełną książek, a piękne dzwony niech
głoszą Ave Maria po każdym szczęśliwym dniu ... ". 7
W 1937 r. pisarz wspominał: "Miejsca jest mało, zostało przeze mnie zabudowane według zasady, że dusza
potrzebuje więcej przestrzeni niż ciało".
Munthe w czasie swojej wieloletniej pracy, w dużej
mierze używał m.in. własnoręcznie, wykopanych na
Capri znalezisk archeologicznych (np. mozaiki, ceramika, inskrypcje, fragmenty kolumn) z willi cesarza
Tyberiusza, najsławniejszego mieszkańca wyspy.B Nie
budował willi San Michele od zera: domek wykorzystuje np. mury budowli, która była pierwotnie świąty
nią Izydy, potem częścią willi Tyberiusza, wreszcie
w średniowieczu kaplicą św. Michała (a ta "przekazała
wezwanie" siedzibie lekarza). Dostawszy od władz
miejskich Neapolu, w podzięce za oddanie w walce
z epidemią, kopię antycznego posągu brązowego Hermesa, uczynił ją zwornikiem swojej galerii starożytno
ści. Część własnych wykopalisk (freski rzymskie, fragmenty inskrypcji) sam poukładał w odkopanym pod
ogrodami willi pomieszczeniu, tworząc swoiste lapida-
rium. Pozostałe znaleziska jednak raczej "naturalnie"
wtapiają się w nową architekturę domu. Na terenie
willi znalazła się stara kaplica, otwarte galerie łączące
ją z domem i kilkoma tarasami, zakątki widokowe, na
których ustawiono rzeźby (m.in. posąg Diany, bazaltowy Horus, Sfinks, którego Munthe wykopał w czasie
wyprawy do Kalabrii) i elementy małej architektury
(pergole, arkady, balustrady). Ta ostatnio odpowiednio dawkuje pejzaż (jego kadry otwierają się np. na pobliskie wyspy Zatoki Neapolitańskiej i na Neapol) .
W wyobraźni Munthego, późnego wnuka poromantycznego estetyzmu, natura i historia jednako
podlegały estetyzacji. Drzewa oliwkowe, zachód słoń
ca nad zatoką i jej wyspami albo też znaleziska antyczne, wreszcie mające różne osobiste odniesienia dary,
które otrzymywał (np. okno renesansowe, prezent od
Eleonory Duse), pobudzały tę wyobraźnię w kierunku
kreowania idealnej rzeczywistości. "Jakże ponętnym
studium byłaby dla mnie posępna postać starego cesarza [Tyberiusza- przyp. moje, AP], którego zmęczone,
ciężkie kroki przemierzały mozaikową posadzkę znalezioną przeze mnie pod winnicą" .9 Aby te wrażenia
wspomóc, Munthe zamówił dla swej siedziby popiersie
portretowe Tyberiusza.
Tak jak Villa San Michele nie jest zwykłym domem, tak Księga z San Michele w istocie nie jest autobiografią lekarza. Munthe pisał raczej niezborny esej,
w którym wspomnienia wzbogacane rozmaitymi asocjacjami układają się w fantasmagorię. Willą zaś nie
rządzi żadna określona koncepcja architektoniczna;
Munthe nawet z pewną dumą pisał o tym, że nie zatrudnił nigdy architekta (co łączy jego dzieło z tyłoma
innymi "domami artystów") i willa tworzona była intuicyjnie z pomocą miejscowych robotników. LO Swoją
urodę czerpie ona z naturalnego zakorzenienia we
włoskim i greckim budownictwie: biel ścian z nieregularnie aplikowanymi spoliami (także średniowieczny
mi), tu i tam klasyczne arkady, kolumienki, "klasztorny" dziedziniec ... na wzór rzymskiego Lateranu. Willa
budowała się jakby sama; w odróżnieniu od tyłu domów artystów, brakuje jej wyrafinowania i zamierzonej
oryginalności, ale brak ten daje jej właśnie naturalność. W niektórych pomieszczeniach mieszkalnych
czuje się przy tym charakterystyczny dla szwedzkich
domów prosty i funkcjonalny styl - starożytności, antyczna i włoska stylizacja nie naruszyły tego skandynawskiego zmysłu. LL
Ogród Villa San Michele, podobnie jak np. ten
wykreowany przez Reinacha w Villa Kerylos, zawiera
większość najbardziej typowych gatunków roślinności
śródziemnomorskiej, wyeksponowanych niczym w encyklopedycznym ogrodzie botanicznym (dla drzewa
oliwnego Munthe pobudował nawet osobne olivetum).
Do "odgłosów morza" dodał szmer wkomponowanych
w ogród strumieni i głosy uwielbianych ptaków, którym na terenie willi dał gościnę: San Michele stało się
rezerwatem-przystankiem ptaków wędrownych. Co
186
Andrzej Pieńkos • KSIĘGA l DOM Z SAN MICHELE
pewien czas rozbrzmiewała tam także ludzka muzyka Munthe urządzał koncerty, m. in. z udziałem królowej
Szwecji. Planował też, podobnie jak lsadora Duncan
w Grecji i jak Gabriele d'Annunzio w obrębie jego rezydencji Vittoriale w północnych Włoszech, budowę
"greckiego" teatru.l2
Czy Villę San Michele należy oceniać w kategoriach ekscentrycznego domu-pracowni artysty? Opinie na temat amatorskiego tworu Munthego bywają
krańcowo różne. Arcydzieło czy kicz? Henry James
w 1898 r. pisał po wizycie w Villa San Michele: "twór
najbardziej fantastycznej piękności, poetyczności
i nieużyteczności, jaki kiedykolwiek widziałem". Monika Żeromska była odmiennego zdania: "... dochodzimy do San Michele, tej ohydy, tego starego blagiera.
Ohydą jest oczywiście willa i wszystko, co on tu zbudował, a nie przecudne położenie i ogród, i widok. (... )
Jeżeli ktoś zabiera cztery kolumienki z jakiegoś klasztornego cortile, każdą inną, kładzie na niej wyłupany
fragment posadzki comatesco i robi z tego stół, albo na
kapitelu korynckim, na fragmencie kolumny przylepia
kawałek rzymskiej mozaiki i wychodzi mu gerydonik,
no, to nie jest to do zniesienia. (... ) Jak to źle, jak
Skandynaw z pieniędzmi zaczyna się mieszać w latyń
skie sprawy. Coś chciał, coś mógł, ale nie starczyło mu
oddechu i wyszła mu historia bez gustu i w złym, najgorszym gatunku". 13 Niezależnie jednak od werdyktu,
podobnie jak w odniesieniu do tak licznych innych
siedzib artystów, emocjonalnie zabarwionym ocenom
nie towarzyszy analiza zjawiska, próba zrozumienia cu-
riosum.
A zjawisko to trudno jest określić. W istocie Villa
San Michele nie była nawet domem pisarza, pisarzem
bowiem Munthe stawał się dopiero w czasie, a może
należałoby powiedzieć, w miarę budowania. Książka
w dużej części poświęcona jest przecież budowaniu domu i pisana była długo, rozpoczęta już w tym czasie,
gdy Munthe kształtował San Michele. Budując i pisząc jednocześnie, lekarz stawał się "architektem"
i "pisarzem". Nigdy jednak nie stał się ani jednym, ani
drugim.
Domy twórców interesują nas zwykle ze względu
na charakter związku ich formy, programu itp. z twórczością pisarza czy malarza. W omawianym wypadku
związek ów jest oczywisty, a nawet został opisany przez
samego twórcę. Poza jednak fabularną - żeby tak rzec
- zbieżnością, można się tu doszukać i głębszej, chociaż wcale nie ukrytej.
Archeologiczne budownictwo Munthego, bez
związków z architekturą jego czasów, choć tak mocno
związane z tęsknotami epoki, można widzieć jako pamiętnik-kolekcję będący dość typową dla kultury symbolizmu refleksją (niektórzy woleliby powiedzieć zbieraniną refleksji) nad śmiercią jako fundamentalną kategorią myślenia, działania i tworzenia. W Księdze
z San Michele ta refleksja formułowana jest niekiedy
expressis verbis, nie tylko wtedy, gdy Munthe wspomi-
Capri, willa San Michell
na swoją pracę lekarza i kontakt ze śmiercią konkretną. "Pewien sławny krytyk nazwał moją opowieść księ
gą o śmierci. Może miał słuszność".I4
Pamiętnik taki nie powinien podlegać ocenie estetycznej ani w ogóle być rozpatrywany w kategoriach dzieła sztuki lub architektury. Podobna postawa, co znamienne - w tym samym czasie, cechuje
budowlane zbieractwo i amatorski eklektyzm rzą
dzony nieopanowaną miłością do kultury i krajobrazu śródziemnomorskiego w budowanej przez Beatrice Rotschild-Ephrussi Villa Ile-de-France na Cap
Ferrat koło Nicei i w Villa Cimbrone w Ravello,
ropejskich, realizowane tak w ich krajach, jak we Włoszech.
Por. np. kreację holenderskiego artysty W.O.J. Nieuwenkampa
z ok. 1926 w Fiesole koło Florencji (nazwaną Villa II Riposo dei
Vescovi) . Na tle takich realizacji willę Munthego cechuje duży
umiar.
niedaleko od Capri, przebudowywanej przez lorda
Ernesta Berchetta. Cechuje też straszne i śmieszne,
nabrzmiałe estetyzmem i genialnie go sumujące Vittoriale d'Annunzia. 15 "Oto moja przyjemność"- dewiza kolekcjonerki lsabelli Stewart Gardner wypisana nad portalem jej muzeum-kolekcji w Bostonie,
przybliża hierarchię wartości i motywy wysiłków
owych ostatnich miłośników sztuki. Twórców (nawet jeśli byli tylko kolekcjonerami), którzy w poromantycznym poczuciu wolności, w zgodzie z własną
fantazją dowolnie interpretowali tradycje i kreowali miejsca idealne.
Fotografie - A. Pieńkos
Przypisy
l. Duncan, Moje życie (tłum. K. Bunsch), Warszawa 1983,
s. 134-137
Villa San Michele jest do dziś siedzibą honorowego konsula
Szwecji we Włoszech i szwedzkim ośrodkiem naukowym. Materia ły dotyczące życia i dzieła A. Munthe zawdzięczam dokumentacji zgromadzonej tamże, a również książce G. Munthe
i G. Uezkull, The Story of Axel Munthe, Srockholm 1953
F. Gregorovius, Wędrówki po Włoszech (tłum. T. Zabłudowski),
Warszawa 1990, t. 2, s. 63 i n. Por. też T. Marcinkowski, Wyspa
Capri we wspomnieniach Axela Munthe i w "Wędrówkach po Wło
szech" Ferdynanda Gregoroviusa, Goleniów 2000
Por. M. Żeromska, Wspomnienia, Warszawa 1993, s. 254
10
11
ll
13
14
15
Muzeum, umieszczone w kupionej w 1920 r. Villa Certosella
przy Via Tragara (opuszczonej przez wyżej wspomnianego pisarza Fersena), było przemyślnie zakomponowaną ekspozycją cyklu obrazów inspirowanych powieścią Sienkiewicza. Wejście
flankowały dwie kariatydy "greckie", w ogrodach był m.in. perystyl joński z kopią Apolla Belwederskiego. Program ekspozycji miał umoralniać, akcentując wybrane wątki powieści. W latach 1922 i 1925 wydano katalogi zbiorów muzeum. W 1934 r.
willę sprzedano, a obrazy uległy rozproszeniu. Zob. J. Dużyk,
Muzeum "Quo Vadis" na Capri, "Kronika rzymska", 1992-1993;
B. Biliński, Il Museo "Quo Vadis" di ]an Styka a Capri 1920-1931, "Strenna dei Romanisti", 1995, aprile, s. 27-52
Por. interpretację WJ.R. Curtisa, Modem Architecture since
1900, London 1996, s. 378
A. Munthe, Księga z San Michele (tłum. Z. Petersowa), Katowice 1984, s. 28-29
W pierwszym rozdziale Księgi z San Michele Munthe opisuje
swoją młodzieńczą wycieczkę na Capri i wspomina, jak potknął
się o strzaskaną marmurową kolumnę, która miała pochodzić
z willi Tyberiusza.
A. Munthe, op. cit., s. 304
Tamże, s. 307
Podobne połączenie znajdziemy w domu rze źbiarza szwedzkiego
Carla Millesa na wyspie Lidingo w Sztokholmie, wybudowanym
w 1908 r.
"Skały na górze, w najwyższym punkcie ogrodu rozsadzimy
i zbudujemy grecki teatr otwarty ze wszystkich stron dla słońca
i wiatru" (A. Munthe, op. cit., s. 306).
M. Żeromska, Wspomnienia i podróże, Warszawa 1995, s. 316-31 7. Por. też zbliżoną opinię wyrażoną w tomie Wspomnienia
(op. cit., s. 255).
A. Munthe, op. cit., s. 6
Dekadencko naznaczone uwielbienie do splendoru antycznego,
nagromadzenia ułamków i klasycznych śladów, bardziej o dekoracyjnym niż znaczącym charakterze, cechuje też podobne koncepcje wielu amatorów i artystów amerykańskich i północnoeu-
Capri, willa San Michell
Capri, willa San Michell
188
Andrzej Pieńkos • KSIĘGA I DOM Z SAN MICHELE
Capri, willa San Michell
Capri, willa San Michell
